Wieniec dla Warszawy


Stanisław Barszczak, Wieniec dla Warszawy

Wspinałem się na Campidoglio w Rzymie za każdym pobytem w wiecznym mieście. Od strony Placu Weneckiego prowadzą na wzgórze 123 stopnie ułożone w strome schody biegnące prosto w kierunku kościoła, na szczyt wzgórza z widocznym Pałacem Senatorskim i Muzeum Prokuratoskim Italii. Spoglądając na gwiaździstą kostkę bruku na Piazza del Campidoglio z pomnikiem Marka Aureliusza, w pewnym momencie zawsze dodawałem kroku. Albowiem taras usytuowany za Pałacem Senatorskim stanowi dogodny punkt widokowy na Forum Romanum. Z tej perspektywy najchętniej rozpoznawałem wciąż znane budynki starożytnego Rzymu, Kurię, Łuki Triumfalne, Świątynie Rzymian, centrum ówczesnego świata. Kapitol został wybrany na miejsce wzniesienia zamku oraz głównej świątyni. Tak jest tutaj już 2,5 tyś. lat. W świątyni przechowywano księgi sybillińskie. Nowo wybrani konsulowie składali w niej ofiary przed objęciem urzędowania, a wodzowie odbywający triumf składali ofiary Jowiszowi. W dniu dzisiejszym mam na myśli jeszcze inny Kapitol, ten w Waszyngtonie. Bo to tam przenieśliśmy teraźniejsze centrum świata. Kapitol Stanów Zjednoczonych, twierdza i sanktuarium oraz symbol miasta. Budynek położony na Wzgórzu Kapitolińskim w Waszyngtonie, na rzeką Potomak, pełniący funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych (amerykańskiego parlamentu). Budowano go w latach 1793–1865. Kamień węgielny pod budowę położył Jerzy Waszyngton. Po pożarze w 1814 r. Kapitol został przebudowany, dodano dwa skrzydła oraz kopułę zwieńczoną posągiem Columbii. Kopułę rotundy budynku Kapitolu zdobi Apoteoza Waszyngtona, ogromny fresk pędzla włoskiego malarza Constantino Brumidiego, namalowany w 1865 roku. 6 stycznia 2021 około godziny 13:00 czasu lokalnego (19:00 w Europie) po przemówieniu Donalda Trumpa, w trakcie którego ogłosił on, że wybory prezydenckie w listopadzie 2020 zostały sfałszowane i on jest ich faktycznym zwycięzcą, tłum zaczął maszerować na budynki na terenie Kapitolu. Kilkadziesiąt osób wdało się w bójki z policjantami, później kolejne grupy przebijały się przez policyjne kordony, aż w końcu dotarli do gmachu Kapitolu. W Kapitolu zbito szyby, wyważano drzwi, niszczono sale plenarne i demolowano biura. Podczas bójek zginęło 5 osób, wiele zostało rannych. W całym zdarzeniu uczestniczyły dziesiątki tysięcy osób. Świat a szczególnie jego ojczyzna wybaczyła mu błędy z przeszłości. Donald John Trump – amerykański przedsiębiorca, osobowość telewizyjna i polityk, 45. prezydent Stanów Zjednoczonych w latach 2017–2021 został wybrany ponownie prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki na kolejną czteroletnią kadencję. W swoich programach wyborczych zakładał renegocjację stosunków chińsko-amerykańskich oraz umów o wolnym handlu, takich jak NAFTA, czy Partnerstwo Transpacyficzne. Opowiadał się także za zaostrzeniem prawa imigracyjnego oraz znaczącym obniżeniem podatków. Krytycznie wypowiadał się na temat NATO twierdząc, że pakt ten jest niekorzystny dla Stanów Zjednoczonych, także wskazywał na potrzebę współpracy USA z Rosją przeciwko Państwu Islamskiemu. W wyborach, które odbyły się 5 listopada 2024, Donald Trump zwyciężył po raz drugi w Kolegium Elektorów, zdobywając tym razem 312 głosów elektorskich wobec 226 głosów Kamali Harris. Według stanu na 7 listopada 2024 Donald Trump odbył rozmowy telefoniczne z około 70 światowymi przywódcami. Donald Trump zostanie 20 stycznia zaprzysiężony na 47 prezydenta USA. Następnie będą miały miejsce bale inaugurujące rozpoczęcie nowej prezydentury w Waszyngtonie. W tym miejscu pozwólcie mi powiedzieć to, co teraz myślę. Prezydent Donald Trump bardzo może być wdzięczny również mojej ojczyźnie Polsce, za szczęśliwy powrót do Białego Domu. Kiedy byłem nastolatkiem wspólnie z kolegą wiosennego dnia przybyliśmy do Warszawy. Ta ukazała się słoneczna i w śnieżnej bieli. Bohaterska Warszawa, skazana na zagładę z obcych rąk, wciąż zapisuje nową historię świata całego. Niech to będzie świadectwo mojej generacji. Spełniły się moje marzenia: W mym życiu patrzę na piękną Warszawę z jej drapaczami chmur każdej nadarzającej się chwili. Latarnie świecą na księgarnie znów. Nie zapomnę nigdy ukochanych kwiatów warszawskich. Jej czerwone goździki wielokrotnie zanosiłem znajomym na imieniny jeszcze we wczesnym dzieciństwie. Droga Warszawo, kiedy odwiedziłem Cię pamiętnej wiosny, nie usłyszałem świerszczy, jak muzykowały wśród szczelin, z pewnością z uwagi na moją nieśmiałość. Ale te długie spacery Marszałkowską, Alejami Ujazdowskimi, przy grobie Nieznanego Żołnierza i liczne późniejsze wizyty, noszę je z sobą wszędzie. Jesteś najpiękniejsza. Ubierałem Cię w modne kapelusze nieustannie. A każda cegła mówiła zawsze bielą. W końcu stanęłaś przede mną jako konstruktywne wielkie marzenie. Tobie strofy o ludzkim szczęściu chciałbym śpiewać wciąż wyżej i wyżej. Stolico w słońcu, w śnieżnej bieli, ty będziesz gościć prezydenta Trumpa u siebie znów. Przyjmij ode mnie tiktokowy bukiet czerwonych goździków i najczarowniejsze strofy ostatnie. Albowiem spełniły się marzenia jednej generacji do końca. Dzisiaj spacerując ulicą Emilii Plater uśmiecham się do ludzi goręcej niż kiedykolwiek, niosąc im dalej niewyczerpane zródło naszych natchnień. Zarazem obiecuję jeszcze nie raz w przyszłości odwiedzić warszawskie tarasy, ów jedyny kapitol ludzi wypoczywających chętnie tam po pracy, polskie centrum rodzinnej rozrywki. Do widzenia kochana, moja szlachetna Warszawo!

___


Stanisław Barszczak, Wreath for Warsaw

I climbed the Campidoglio in Rome every time I was in the eternal city. From the Piazza Venezia side, 123 steps lead up the hill, arranged in a steep staircase, running straight towards the church, to the top of the hill with the visible Senatorial Palace and the Procuratorial Museum of Italy. Looking at the starry cobblestones on the Piazza del Campidoglio with the monument of Marcus Aurelius, at some point I always added a step. Because the terrace located behind the Senatorial Palace is a convenient viewpoint on the Roman Forum. From this perspective, I most eagerly recognized the still famous buildings of ancient Rome, the Curia, the Triumphal Arches, the Temples of the Romans, the center of the world at that time. The Capitol was chosen as the place to build the castle and the main temple. It has been like this here for 2.5 thousand years. The Sibylline books were kept in the temple. Newly elected consuls offered sacrifices there before taking office, and triumphant leaders offered sacrifices to Jupiter. Today I have in mind yet another Capitol, the one in Washington. Because that is where we have moved the current center of the world. The United States Capitol, a fortress and sanctuary and symbol of the city. A building located on Capitol Hill in Washington, on the Potomac River, serving as the seat of the United States Congress (the American parliament). It was built between 1793 and 1865. The cornerstone for the construction was laid by George Washington. After a fire in 1814, the Capitol was rebuilt, adding two wings and a dome topped with a statue of Columbia. The dome of the Capitol rotunda is decorated with the Apotheosis of Washington, a huge fresco by the Italian painter Constantino Brumidi, painted in 1865. On January 6, 2021, at approximately 1:00 p.m. local time (7:00 p.m. in Europe), after Donald Trump’s speech, during which he announced that the November 2020 presidential election had been rigged and that he was the actual winner, the crowd began to march on the buildings on the Capitol grounds. Several dozen people got into fights with police officers, then more groups broke through police cordons, until they finally reached the Capitol building. Windows were smashed in the Capitol, doors were forced open, plenary chambers were destroyed, and offices were vandalized. During the fights, 5 people died and many were injured. Tens of thousands of people participated in the entire event. The world, and especially his homeland, forgave him for his past mistakes. Donald John Trump – American entrepreneur, television personality and politician, 45th President of the United States in 2017-2021 was re-elected President of the United States of America for another four-year term. In his election programs, he assumed the renegotiation of Sino-American relations and free trade agreements such as NAFTA and the Trans-Pacific Partnership. He also advocated for tightening immigration laws and significantly reducing taxes. He spoke critically of NATO, claiming that this pact is unfavorable for the United States, and also pointed to the need for the United States to cooperate with Russia against the Islamic State. In the elections held on November 5, 2024, Donald Trump won the Electoral College for the second time, this time winning 312 electoral votes against 226 votes for Kamala Harris. As of November 7, 2024, Donald Trump had telephone conversations with about 70 world leaders. Donald Trump will be sworn in as the 47th President of the United States on January 20. Then, there will be balls inaugurating the new presidency in Washington. At this point, let me say what I think now. President Donald Trump can also be very grateful to my homeland, Poland, for his happy return to the White House. When I was a teenager, my friend and I arrived in Warsaw on a spring day. It appeared sunny and snow-white. Heroic Warsaw, doomed to destruction by foreign hands, is still writing a new history of the whole world. Let this be a testimony of my generation. My dreams have come true: In my life, I look at beautiful Warsaw with its skyscrapers every moment that comes my way. The streetlights shine on the bookstores again. I will never forget my beloved Warsaw flowers. I often brought its red carnations to friends on their name days, even in my early childhood. Dear Warsaw, when I visited you that memorable spring, I didn’t hear the crickets singing among the cracks, certainly because of my shyness. But those long walks along Marszałkowska, Aleje Ujazdowskie, by the Tomb of the Unknown Soldier and numerous later visits, I carry them with me everywhere. You are the most beautiful. I dressed you in fashionable hats all the time. And every brick always spoke white. Finally, you stood before me as a constructive great dream. I would like to sing to you verses about human happiness higher and higher. Capital in the sun, in snowy white, you will host President Trump at your place again. Accept from me a tiktok bouquet of red carnations and the most magical last stanzas. Because the dreams of one generation have come true to the end. Today, walking down Emily Plater Street, I smile at people more warmly than ever, carrying to them the inexhaustible source of our inspirations. At the same time, I promise to visit the Warsaw terraces more than once in the future, that one capitol of people who like to relax there after work, the Polish center of family entertainment. Goodbye, my dear, my noble Warsaw!

____

Stanisław Barszczak, The Tomb of the Unknown Shadow Everything that lives is sacred! In the sixteenth century, Australia was marked on the world map as a land not yet known, But even five hundred years later, the queue of tributes is crowded to the shadow… „It is good, Shadow, that you have dead eyes, It is even better that your mouth Death has closed with eternal peace, Merciful Death, the Benefactor. And it is best that you no longer have the strength…” In the meantime, I vouch with my soul and property, that a new golden rebellion awaits the world. „Anger grows in the eyes of the hungry. In the souls of men, the grapes of anger are filled and become heavy, they become heavy for the grape harvest” – However, small farmers cannot afford to harvest the fruit, all the crops are wasted, which will provoke the anger of society. „There is no sin and there is no virtue. There are only things people do. And that little screaming fact that rings throughout history: repression only works to strengthen and unite the repressed.” Once again, the fruit had to rot because the economic conditions made it unprofitable for farmers to pick it. The cost of paying workers to pick the fruit was often higher than the price farmers could get for selling it – Capitalist systems have destroyed dreams! But in our era, greater shadows explode around us, instantly devouring every particle of light in a sea of ​​endless blackness that I immediately recognize as home. What did you want to be when you grew up? „Alive.” Max shrugs. Well, that’s… something.” Violet presses a kiss to my forehead. That’s why you have to be better than me. There’s only you. He tasted like sin and heaven, all in one person. You’ll feel the moment when you know there’s nothing left to lose. And it might break your heart, but when you do, you’ll fly. Promise me you’ll fly. Never risk your life again over something as trivial as talking to me. It’s as low as a growl in my ear that sends a shiver down my spine. Next year is going to be so fun, I joke, walking over and lacing my fingers through his so Violet can follow. You still love me. Every fucking second I breathe. I’ll love you for dear life, whether or not you’re here to see it. Don’t let go, she whispered. Her hands were still between us, but she wasn’t pushing me away, they were just resting on my breasts. If anything, she leaned in. I’d forgotten what it felt like. To be held? My voice was rough as sandpaper. My power, my body, my soul – all of it is yours. He’s tall, with flowing black hair and dark eyebrows. His jawline is strong and covered in warm, flaxen skin and dark stubble, and when he folds his arms across his torso, the muscles in his chest and shoulders ripple, moving in a way that makes me swallow. And his eyes… His eyes are onyx flecked with gold. The contrast is astonishing, stunning—everything about him is. His features are so severe they look carved, yet they are astonishingly perfect, as if an artist had spent his whole life carving them, and at least a year of that on his mouth. He is the most magnificent man I have ever seen. Is the miracle of our union the result of a precise combination of tragedies that broke us so much that when we collided, we became something entirely new? And every head in the courtyard turns toward us. I can’t help it. I smile. This brilliant fucking woman is mine. Why did you choose me? I need to know because as soon as we land, there will be questions. “Please tell me more about what I should value.” Max asks, uncertainty and vulnerability on his face. I shake my head. I think he has commitment issues, I whisper. “I heard that.” “Then stay out of my head.” “Tell me what you think.” I wrap my arms around his neck. I thought you were exactly as I predicted when you first took me to my room. “Oh yeah?” Violet pulls back, curiosity sparking in his eyes. “What exactly what was that?” A very dangerous addiction. My gaze skims the silver line of Max’s scar, the thick lashes so many women would kill for, the hump on his nose, and down to his perfectly sculpted lips. I’ve already told him I love him, so I have no secrets here. Hell, compared to him I’m an open book. Impossible to consume. His eyes darken. ‘I’ll keep you,’ he promises, just like he did last night. Or was it this morning? ‘You’re mine, Violet.’ I lift my chin. ‘Only if you’re mine.’ I’ve been yours longer than you could ever imagine. You can question our knowledge, test our honor or our dedication as riders and flyers. Serve up riddles, fake scenarios, games of chess, for all I care. But if you think I’d leave the only woman I’ve ever loved to get married with a woman I don’t get along with, then my lack of wisdom is yours, not mine. Personally, I think she liked living there, between the pages with him. Always adding little fragments of memories, but never closing the door. When will you finally understand that this is where life begins? Right at the edge of fear. Welcome to the revolution, Violet. “Who did you kill?” I ask Max. “Everyone,” he replies bluntly. He nods, then drops the blade. Love—when it was right—was enough to save you, Julia. Max taught me that every day. And ours was more than enough. And so was I. Because love, at its source, is hope. Hope for tomorrow. Hope for what could be. Hope that someone you trusted with everything would cradle you and protect you. I chose you last year for your brilliance, and now you want to be congratulated as if it were something new? How strange. You would rather die, no doubt. And be deprived of the pleasure of your company? – I fucking hate you. – That doesn’t make you special. You are the culmination of every lightning strike and twist of fate. Don’t look at me like that and tell me no. It’s not fair. My house. My chair. My woman.

_______

Stanisław Barszczak, Grób nieznanego cienia

Wszystko co żyje jest święte!

W wieku szesnastym Australią na mapie świata zakreślona była ziemia jeszcze nie poznana,
Ale nawet pięćset lat później do cienia kolejka z hołdami się tłoczy…

„Dobrze, Cieniu, że masz martwe oczy,
Jeszcze lepiej, że i usta twoje
Śmierć wieczystym zamknęła spokojem,
Miłosierna Śmierć Dobrodziejka.
A najlepiej, że już nie masz siły…”

Tymczasem duszą i mieniem ręczę,
że świat nowy bunt czeka złoty.

„W oczach głodnych rośnie gniew. W duszach ludzi winogrona gniewu napełniają się i stają się ciężkie, stają się ciężkie dla winobrania” –
Jednak drobni rolnicy nie mogą sobie pozwolić na zbieranie owoców,
wszystkie plony zostają zmarnowane, co wywoła gniew społeczeństwa.

„Nie ma grzechu i nie ma cnoty. Są tylko rzeczy, które ludzie robią. I ten mały krzyczący fakt, który rozbrzmiewa przez całą historię: represja działa tylko po to, by wzmocnić i połączyć represjonowanych.”
Jeszcze raz owoc musiał zgnić, ponieważ warunki ekonomiczne sprawiają, że zbieranie go bywa nieopłacalne dla rolników. Koszt płacenia pracownikom za zbieranie owoców bywa wyższy niż cena, jaką rolnicy mogli otrzymać za sprzedaż –
Systemy kapitalistyczne zniszczyły marzenia!

Ale w naszej erze większe cienie eksplodują wokół nas, natychmiast pożerając każdą cząsteczkę światła w morzu niekończącej się czerni, którą natychmiast rozpoznaję jako dom.

Kim chciałeś zostać, kiedy dorośniesz?
„Żywy”. Max wzrusza ramionami.
Cóż, to… coś”.
Violet przyciska pocałunek do mojego czoła. Dlatego musisz stać się lepsza ode mnie. Jesteś tylko ty.

Smakował jak grzech i niebo, wszystko w jednym człowieku.

Poczujesz moment, w którym będziesz wiedziała, że nie ma już nic do stracenia. I może to złamać ci serce, ale kiedy to poczujesz, pofruniesz. Obiecaj mi, że pofruniesz.

Nigdy więcej nie ryzykuj życia przez coś tak trywialnego, jak rozmowa ze mną. To tak niskie, jak warknięcie przy moim uchu, które wywołuje dreszcz wzdłuż kręgosłupa.

Następny rok będzie taki fajny – żartuję, podchodząc i splatając moje palce z jego, tak aby Violet poszła za nim.

Wciąż mnie kochasz. Każdej pieprzonej sekundy, w której oddycham.

Będę cię kochać do życia, niezależnie od tego, czy będziesz przy mnie, żeby to zobaczyć.

Nie puszczaj – wyszeptała. Jej dłonie wciąż były między nami, ale mnie nie odpychała, po prostu spoczywały na moich piersiach. Jeśli już, to się pochyliła. Zapomniałam, jak to jest.
Być przytuloną? Mój głos był szorstki jak papier ścierny.
Moja moc, moje ciało, moja dusza — to wszystko jest twoje.

Jest wysoki, ma rozwiane czarne włosy i ciemne brwi. Linia jego szczęki jest mocna i pokryta ciepłą, płową skórą i ciemnym zarostem, a kiedy składa ramiona na tułowiu, mięśnie jego klatki piersiowej i ramion falują, poruszając się w sposób, który sprawia, że ​​​​przełykam. A jego oczy… Jego oczy mają odcień onyksu z nakrapianymi złotymi plamkami. Kontrast jest zdumiewający, wręcz oszałamiający — wszystko w nim takie jest. Jego rysy są tak surowe, że wyglądają jak rzeźbione, a jednak są zadziwiająco idealne, jakby artysta całe życie pracował nad jego rzeźbieniem, a przynajmniej rok z tego poświęcił na usta. To najwspanialszy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek widziałam.

Czy cud naszego związku jest wynikiem precyzyjnego połączenia tragedii, które tak bardzo nas złamały, że gdy się zderzyliśmy, staliśmy się czymś zupełnie nowym?

I każda głowa na dziedzińcu odwraca się w naszą stronę.

Nie mogę się powstrzymać. Uśmiecham się. Ta genialna, pieprzona kobieta jest moja.

Dlaczego mnie wybrałeś? Muszę wiedzieć, ponieważ jak tylko wylądujemy, pojawią się pytania.

„Proszę, powiedz mi więcej o tym, co powinnam cenić”.

Max pyta z wyrazem niepewności i wrażliwości na twarzy.

Kręcę głową. Myślę, że ma problemy z zaangażowaniem, szepczę.

„Słyszałam to”.

„To trzymaj się z dala od mojej głowy”.

„Powiedz mi, co myślisz”. Owijam ramiona wokół jego szyi. Myślałam, że jesteś dokładnie taki, jak przewidziałam, kiedy pierwszy raz zabrałeś mnie do mojego pokoju.

‚O tak?’ Violet cofa się, ciekawość iskrzy w jego oczach. „A co dokładnie
co to było?”

Bardzo niebezpieczne uzależnienie. Mój wzrok prześlizguje się po srebrnej linii Maxa blizny, gęstych rzęsach, za które tak wiele kobiet by zabiło, i po garbie na jego nosie, aż do idealnie wyrzeźbionych ust. Już mu powiedziałam, że go kocham, więc nie mam tu żadnych sekretów. Cholera, w porównaniu do niego jestem otwartą księgą. Niemożliwą do skonsumowania.

Jego oczy ciemnieją. ‚Zatrzymam cię’, obiecuje, tak jak zrobił to wczoraj wieczorem. A może to było dziś rano? ‚Jesteś moja, Violet.’ Podnoszę brodę. ‚Tylko jeśli jesteś moja.’

Jestem twoja dłużej, niż mogłabyś sobie wyobrazić.
Możesz kwestionować naszą wiedzę, testować nasz honor lub oddanie jako jeźdźców i lotników. Serwuj zagadki, fałszywe scenariusze, partie szachów, jeśli mnie to obchodzi. Ale jeśli myślisz, że zostawię jedyną kobietę, którą kiedykolwiek kochałem, aby zawrzeć związek małżeński z kobietą, z którą się nie dogaduję, to brak mądrości jest twój, nie mój.

Osobiście myślę, że lubiła tam mieszkać, między stronami z nim. Zawsze dodawała małe fragmenty wspomnień, ale nigdy nie zamykała drzwi.

Kiedy w końcu zrozumiesz, że tam zaczyna się życie? Tuż na skraju strachu.
Witaj w rewolucji, Violet.
„Kogo zabiłaś?” Kieruję pytanie do Maxa.
„Wszystkich” – odpowiada bez ogródek.
Kiwa głową, po czym upuszcza ostrze.

Miłość – kiedy była słuszna – wystarczyła, żeby cię uratować Julio. Max uczył mnie tego każdego dnia. A nasza była więcej niż wystarczająca. I ja też.

Ponieważ miłość, u swego źródła, jest nadzieją. Nadzieją na jutro. Nadzieją na to, co może być. Nadzieją, że ktoś, komu powierzyłeś wszystko, będzie ją kołysał i chronił.

Wybrałam cię w zeszłym roku za ten geniusz, a teraz chciałbyś, żeby ci gratulowano, jakby to było coś nowego? Jakie to dziwne.

Wolałbyś umrzeć, bez wątpienia.
I zostać pozbawionym przyjemności twojego towarzystwa?
– Kurwa, nienawidzę cię.
– To nie czyni cię wyjątkowym.
Jesteś kulminacją każdego uderzenia pioruna i zwrotu losu.
Nie patrz na mnie w ten sposób i nie mów mi nie. To niesprawiedliwe.

Mój dom. Moje krzesło. Moja kobieta.

kondolencje

Droga Rodzino mojej Cioci, umiłowani Siostry i Bracia.

Mam dwie matki, tę, która dała mi życie i tę, która mi to życie ofiarowała po raz drugi. Doczekałem odejścia matki Chrzestnej, która z Stasia chciała w końcu  zrobić ideał. Ale Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona ‚niewiedza’ stwarza odpowiednią perspektywę…

Do takiego stwierdzenia doszedłem w mojej osobistej historii i w moim sercu, po naszych wspólnych rozmowach najczęściej nocami, gdy zdawałem maturę  i podczas częstych moich odwiedzin Cioci Łucji w Szczecinie, a później w Rzepinie.

Czy Bóg istnieje? To był krzyk człowieka proszącego o zbawienie. Ja wierzę mocno i noszę wciąż sprawy wiary i moje pytania oraz lęki niejako wewnątrz. Chrześcijanin mówi tutaj o ciszy Boga. Zawsze z mojej strony odpowiedzi szukałem w osobistej historii i w moim sercu, w Magisterium Kościoła i w nauczaniu papieży, którzy naznaczyli moje życie, a także, co nie mniej ważne, w owocnym dialogu z przyjaciółmi, księżmi i świeckimi, którzy żyją autentyczną pasją do Chrystusa i Kościoła, dając światu świadectwo o Tym, którego spotkali – pisze bliski członek kościoła. Tym, kto „umarł” na Zachodzie, jest człowiek, a nie Bóg: Zachód przeżywa głęboki kryzys tożsamości i antropologii, w którym Człowiek, w swojej prawdzie i pięknie, zdaje się już nie być świadomy swojej godności i powołania do szczęścia, do spełnienia swojego osobowego bytu.
Kardynał Robert Sarah precyzuje, że „oczywiste jest, że wszystko to ma odległe korzenie, zaczynając od zastąpienia augustyńskiego amo ergo sum (kocham, więc jestem) kartezjańskim cogito ergo sum (myślę, więc istnieję), redukując w ten sposób ontologię relacyjną, przekształca się w subiektywną samoświadomość, pozbawiając człowieka zdrowej relacji z rzeczywistością, na której opiera się  ontologia, wiedza o bycie. Kardynał ostrzega, że ​​na świecie rzeczywiście panuje kryzys wiary, który jest obecnie „najgłębszy i najbardziej kluczowy”. W odniesieniu do tych, którzy oddają swoje życie Bogu, podkreśla, że ​​nie powiedziałbym, że osoby konsekrowane „nie wierzą”; ale jestem przekonany, że właśnie z powodu warunków kulturowych niesprzyjających radykalnemu charakterowi dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego, ci, którzy dziś odpowiadają na powołanie, mają początkową, poważną i radykalną intencję… Najczęściej omawianym punktem jest kwestia wierności zadaniu, jakie Bóg nam powierzył, w miarę upływu czasu. W coraz bardziej wrogim kontekście kulturowym, w którym relacje międzyludzkie są rozbite i nie odczuwamy wsparcia i ciepła wspólnoty wierzących, coraz trudniej jest żyć radykalną naturą Ewangelii. Myślę, że to jest kluczowy punkt dla wszystkich świeckich i osób konsekrowanych, dla wszystkich ochrzczonych. Odnosząc się do osób odchodzących z Kościoła katolickiego, afrykański kardynał ubolewa, że ​​„ci, którzy odchodzą, zawsze popełniają błędy. Ten czy inny się myli, bo porzuca Matkę; myli się, bo dopuszcza się bardzo niebezpiecznego aktu pychy, podając się za sędziego Kościoła. Istotnie w kościele
czasami nie wszystko jest od razu zrozumiałe, a niektóre rzeczy mogą wydawać się zupełnie nieodpowiednie, nieodpowiednio przemyślane, a nawet duszpastersko nieuzasadnione lub szkodliwe; lecz mimo tego wszystkiego  nie upoważnia to do odejścia… Takie zagadnienia także poruszaliśmy na spotkaniach z moją matką Chrzestną. Adam Zagajewski napisał w Dzieciństwie –

Oddajcie mi moje dzieciństwo,
republikę gadatliwych wróbli,
niezmierzone puszcze pokrzyw
i nocny płacz nieśmiałego puszczyka.

Naszą ulicę pustą w niedzielę,
neogotycki czerwony kościół,
który nie sprzyjał mistykom,
łopiany szepczące po niemiecku

i spowiedź alkoholika
przed ołtarzem białej ściany,
i kamienie, i deszcz, i kałuże,
w których lśniło złoto.

Teraz już wiedziałbym na pewno
jak być dzieckiem, wiedziałbym
jak patrzeć na oszronione drzewa,
jak żyć nieruchomo.

A moja Matka Chrzestna, którą poznałem osobiście przed 55 laty również powiedziałaby: Kiedy umrę…
Nie śpiewaj mi smutnych piosenek;
Nie sadź róż przy mojej głowie,
Ani cienistego cyprysu:
Bądź zieloną trawą nade mną
Z deszczami i mokrymi kroplami rosy;
I jeśli chcesz, pamiętaj,
I jeśli chcesz, zapomnij.

Nie zobaczę cieni,
Nie poczuję deszczu;
Nie usłyszę słowika
Nie śpiewaj dalej, jakby w bólu:
I śniąc o zmierzchu,
Który nie wschodzi ani nie zachodzi,
Szczęśliwa mogę pamiętać,
I szczęśliwa mogę zapomnieć.

Ciocia mówiła, Podobno Bóg kocha człowieka bezwarunkową miłością. Jak na bezwarunkową miłość, to cholernie dużo tych warunków… Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy. Czytała księdza Jana Twardowskiego.

Mojej Cioci zawsze odpowiadałem na jej zapytania poruszając najróżniejsze tematy, od poczucia milczenia Boga po formy jego manifestacji, od błędnych etykiet przypisywanych Kościołowi po wolność i sens istnienia, jakie może zaoferować wiara chrześcijańska. Że Kościół niesie ze sobą szczególnie te najtrudniejsze pytania i odpowiedzi w kwestii Boga.
Spójrzmy na przyrodę i majestat gór w chwilach ciszy. Za każdym razem, kiedy w niego uwierzysz, będzie trochę bardziej istniał. Jesli się uprzesz, zacznie istnieć na dobre. I wtedy ci pomoże, chciałem  mówić zawsze Cioci w tej formie myślenia. Oczywiście, Bóg jest tylko hipotezą…ale…przyznaję, że On jest potrzebny, dla porządku…dla porządku we wszechświecie…i gdyby Go nie było, to należałoby Go wymyslić. I tak jak 20 lat temu pożegnałem matkę ziemską- matkę mojej dziecięcej wiary, tak teraz żegnam przyjaciela rozumu – matkę z którą kontynuowaliśmy zakład wiary szukającej
zrozumienia. Powiedział Jan Paweł – papież z rodu Polaków: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.
Droga Rodzino mojej Cioci. Nasze serca łączą się z wami w tej chwili smutku. Proszę, przyjmijcie nasze najszczersze kondolencje z powodu utraty ukochanej osoby. Słowa nie są w stanie wyrazić, jak bardzo jesteśmy zasmuceni z powodu tej straty. Dziękujemy ci Ciociu za wszystkie wspólne chwile, za Twoją miłość i dobroć.
Kochana Ciociu, żegnamy Cię dziś, mimo że w naszym sercach pozostaniesz na zawsze. Wierzymy, że tam, gdzie teraz jesteś, znalazłaś spokój i szczęście.
Twój chrześniak Stasiu

Dear Family of my Aunt, beloved Sisters and Brothers.

I have two mothers, the one who gave me life and the one who gave it to me a second time. I lived to see the passing of my Godmother, who wanted to make Staś into an ideal. But the God of the Old Testament is probably one of the least likeable literary characters: envious (and proud of it), petty and unjust, with a mania for controlling others and incapable of forgiveness, a vengeful and bloodthirsty supporter of ethnic cleansing, a misogynist, homophobe and racist, a child murderer with genocidal tendencies (and a murderer of his own children in the process), an unbearable megalomaniac, a capricious and malicious tyrant. Those of us who have been in contact with him since our earliest childhood do not see this horror. Only blessed ‚ignorance’ creates the right perspective…

I came to this conclusion in my personal history and in my heart, after our conversations together, most often at night, when I was taking my final exams and during my frequent visits to Aunt Łucja in Szczecin, and later in Rzepin.

Does God exist? It was the cry of a man asking for salvation. I believe strongly and I still carry matters of faith and my questions and fears somehow inside. A Christian speaks here of God’s silence. On my part, I have always sought answers in my personal history and in my heart, in the Magisterium of the Church and in the teaching of the popes who have marked my life, and also, which is no less important, in fruitful dialogue with friends, priests and lay people who live an authentic passion for Christ and the Church, giving the world testimony about the One they have met – writes a close member of the church. The one who “died” in the West is man, not God: the West is experiencing a profound crisis of identity and anthropology, in which Man, in his truth and beauty, seems no longer to be aware of his dignity and vocation to happiness, to the fulfillment of his personal being. Cardinal Robert Sarah specifies that “it is obvious that all this has distant roots, starting with the replacement of the Augustinian amo ergo sum (I love, therefore I am) with the Cartesian cogito ergo sum (I think, therefore I exist), thus reducing relational ontology, transforming it into a subjective self-awareness, depriving man of a healthy relationship with the reality on which ontology, the knowledge of being, is based. The Cardinal warns that there is indeed a crisis of faith in the world, which is currently “the deepest and most crucial”. In reference to those who dedicate their lives to God, he emphasizes that I would not say that consecrated persons “do not believe”; but I am convinced that precisely because of cultural conditions that are not favorable to the radical nature of virginity for the Kingdom of Heaven, those who respond to the vocation today have an initial, serious and radical intention… The most discussed point is the question of fidelity to the task that God has entrusted to us, as time passes. In an increasingly hostile cultural context, in which interpersonal relationships are broken and we do not feel the support and warmth of the community of believers, it is increasingly difficult to live the radical nature of the Gospel. I think this is a key point for all lay people and consecrated persons, for all the baptized. Referring to those leaving the Catholic Church, the African Cardinal laments that „those who leave always make mistakes. One or another is wrong because they abandon the Mother; they are wrong because they commit a very dangerous act of pride, presenting themselves as judges of the Church. In fact, in church
sometimes not everything is immediately understandable, and some things may seem completely inappropriate, poorly thought out, and even pastorally unjustified or harmful; but despite all this, this does not authorize leaving… We also discussed such issues during meetings with my Godmother. Adam Zagajewski wrote in Childhood –

Give me back my childhood,
the republic of talkative sparrows,
the vast forests of nettles
and the night cry of the shy tawny owl.

Our street empty on Sunday,
the neo-Gothic red church,
which did not favor mystics,
the burdocks whispering in German

and the confession of an alcoholic

before the altar of a white wall,
and the stones, and the rain, and the puddles,
in which gold shone.

Now I would definitely know
how to be a child, I would know
how to look at frosty trees,
how to live motionless.

And my Godmother, whom I met personally 55 years ago, would also say: When I die…

Sing me no sad songs;

Plant no roses by my head,
Nor a shady cypress:
Be green grass above me
With rains and wet dewdrops;
And if you will, remember,
And if you will, forget.

I will not see the shadows,
I will not feel the rain;
I will not hear the nightingale
Do not continue singing as if in pain:
And dreaming of the twilight,
That neither rises nor sets,
Happy I can remember,
And happy I can forget.

Auntie used to say, They say God loves man with unconditional love. For unconditional love, that’s a hell of a lot of conditions

Dear Family of my Aunt, beloved Sisters and Brothers.

I have two mothers, the one who gave me life and the one who gave it to me a second time. I lived to see the passing of my Godmother, who wanted to make Staś into an ideal. But the God of the Old Testament is probably one of the least likeable literary characters: envious (and proud of it), petty and unjust, with a mania for controlling others and incapable of forgiveness, a vengeful and bloodthirsty supporter of ethnic cleansing, a misogynist, homophobe and racist, a child murderer with genocidal tendencies (and a murderer of his own children in the process), an unbearable megalomaniac, a capricious and malicious tyrant. Those of us who have been in contact with him since our earliest childhood do not see this horror. Only blessed ‚ignorance’ creates the right perspective…

I came to this conclusion in my personal history and in my heart, after our conversations together, most often at night, when I was taking my final exams and during my frequent visits to Aunt Łucja in Szczecin, and later in Rzepin.

Does God exist? It was the cry of a man asking for salvation. I believe strongly and I still carry matters of faith and my questions and fears somehow inside. A Christian speaks here of God’s silence. On my part, I have always sought answers in my personal history and in my heart, in the Magisterium of the Church and in the teaching of the popes who have marked my life, and also, which is no less important, in fruitful dialogue with friends, priests and lay people who live an authentic passion for Christ and the Church, giving the world testimony about the One they have met – writes a close member of the church. The one who “died” in the West is man, not God: the West is experiencing a profound crisis of identity and anthropology, in which Man, in his truth and beauty, seems no longer to be aware of his dignity and vocation to happiness, to the fulfillment of his personal being. Cardinal Robert Sarah specifies that “it is obvious that all this has distant roots, starting with the replacement of the Augustinian amo ergo sum (I love, therefore I am) with the Cartesian cogito ergo sum (I think, therefore I exist), thus reducing relational ontology, transforming it into a subjective self-awareness, depriving man of a healthy relationship with the reality on which ontology, the knowledge of being, is based. The Cardinal warns that there is indeed a crisis of faith in the world, which is currently “the deepest and most crucial”. In reference to those who dedicate their lives to God, he emphasizes that I would not say that consecrated persons “do not believe”; but I am convinced that precisely because of cultural conditions that are not favorable to the radical nature of virginity for the Kingdom of Heaven, those who respond to the vocation today have an initial, serious and radical intention… The most discussed point is the question of fidelity to the task that God has entrusted to us, as time passes. In an increasingly hostile cultural context, in which interpersonal relationships are broken and we do not feel the support and warmth of the community of believers, it is increasingly difficult to live the radical nature of the Gospel. I think this is a key point for all lay people and consecrated persons, for all the baptized. Referring to those leaving the Catholic Church, the African Cardinal laments that „those who leave always make mistakes. One or another is wrong because they abandon the Mother; they are wrong because they commit a very dangerous act of pride, presenting themselves as judges of the Church. In fact, in church
sometimes not everything is immediately understandable, and some things may seem completely inappropriate, poorly thought out, and even pastorally unjustified or harmful; but despite all this, this does not authorize leaving… We also discussed such issues during meetings with my Godmother. Adam Zagajewski wrote in Childhood –

Give me back my childhood,
the republic of talkative sparrows,
the vast forests of nettles
and the night cry of the shy tawny owl.

Our street empty on Sunday,
the neo-Gothic red church,
which did not favor mystics,
the burdocks whispering in German

and the confession of an alcoholic

before the altar of a white wall,
and the stones, and the rain, and the puddles,
in which gold shone.

Now I would definitely know
how to be a child, I would know
how to look at frosty trees,
how to live motionless.

And my Godmother, whom I met personally 55 years ago, would also say: When I die…

Sing me no sad songs;

Plant no roses by my head,
Nor a shady cypress:
Be green grass above me
With rains and wet dewdrops;
And if you will, remember,
And if you will, forget.

I will not see the shadows,
I will not feel the rain;
I will not hear the nightingale
Do not continue singing as if in pain:
And dreaming of the twilight,
That neither rises nor sets,
Happy I can remember,
And happy I can forget.

Auntie used to say, They say God loves man with unconditional love. For unconditional love, that’s a hell of a lot of conditions… If someone cries because someone else is feeling bad, the Lord God is pleased with this crying, because such tears run down your face like pearls that a diver fishes out of the warm sea in the Persian Gulf. These are beautiful tears. She read Father Jan Twardowski.

I always answered my Aunt’s questions by touching on various topics, from the sense of God’s silence to the forms of his manifestation, from the false labels attributed to the Church to the freedom and meaning of existence that the Christian faith can offer. That the Church carries with it especially the most difficult questions and answers about God.
Let’s look at nature and the majesty of the mountains in moments of silence. Every time you believe in it, it will exist a little more. If you insist, it will begin to exist for good. And then it will help you, I always wanted to tell my Aunt in this way of thinking. Of course, God is just a hypothesis… but… I admit that He is needed, for order… for order in the universe… and if He did not exist, He would have to be invented. And just as 20 years ago I said goodbye to my earthly mother – the mother of my childhood faith, now I say goodbye to my friend of reason – the mother with whom we continued the bet of faith seeking understanding. John Paul – a pope from the Polish family – said: Faith and reason are like two wings on which the human spirit rises to the contemplation of truth.

Dear Family of my Aunt. Our hearts are united with you in this moment of sadness. Please accept our most sincere condolences for the loss of your loved one. Words cannot express how saddened we are by this loss. Thank you, Aunt, for all the moments we shared together, for your love and kindness.

Dear Aunt, we say goodbye to you today, even though you will remain in our hearts forever. We believe that where you are now, you have found peace and happiness.

Your godson Stasiu

____

(wersja rozszerzona)

Droga Rodzino mojej Cioci, umiłowani Siostry i Bracia.

Mam dwie matki, tę, która dała mi życie i tę, która mi to życie ofiarowała po raz drugi. Doczekałem odejścia matki Chrzestnej, która z Stasia chciała w końcu zrobić ideał. Ale Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona ‚niewiedza’ stwarza odpowiednią perspektywę…

Do takiego stwierdzenia doszedłem w mojej osobistej historii i w moim sercu, po naszych wspólnych rozmowach najczęściej nocami, gdy zdawałem maturę i podczas częstych moich odwiedzin Cioci Łucji w Szczecinie, a później w Rzepinie.

Czy Bóg istnieje? To był krzyk człowieka proszącego o zbawienie. Ja wierzę mocno i noszę wciąż sprawy wiary i moje pytania oraz lęki niejako wewnątrz. Chrześcijanin mówi tutaj o ciszy Boga. Zawsze z mojej strony odpowiedzi szukałem w osobistej historii i w moim sercu, w Magisterium Kościoła i w nauczaniu papieży, którzy naznaczyli moje życie, a także, co nie mniej ważne, w owocnym dialogu z przyjaciółmi, księżmi i świeckimi, którzy żyją autentyczną pasją do Chrystusa i Kościoła, dając światu świadectwo o Tym, którego spotkali – pisze bliski członek kościoła. Tym, kto „umarł” na Zachodzie, jest człowiek, a nie Bóg: Zachód przeżywa głęboki kryzys tożsamości i antropologii, w którym Człowiek, w swojej prawdzie i pięknie, zdaje się już nie być świadomy swojej godności i powołania do szczęścia, do spełnienia swojego osobowego bytu.
Kardynał Robert Sarah precyzuje, że „oczywiste jest, że wszystko to ma odległe korzenie, zaczynając od zastąpienia augustyńskiego amo ergo sum (kocham, więc jestem) kartezjańskim cogito ergo sum (myślę, więc istnieję), redukując w ten sposób ontologię relacyjną, przekształca się w subiektywną samoświadomość, pozbawiając człowieka zdrowej relacji z rzeczywistością, na której opiera się ontologia, wiedza o bycie. Kardynał ostrzega, że ​​na świecie rzeczywiście panuje kryzys wiary, który jest obecnie „najgłębszy i najbardziej kluczowy”. W odniesieniu do tych, którzy oddają swoje życie Bogu, podkreśla, że ​​nie powiedziałbym, że osoby konsekrowane „nie wierzą”; ale jestem przekonany, że właśnie z powodu warunków kulturowych niesprzyjających radykalnemu charakterowi dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego, ci, którzy dziś odpowiadają na powołanie, mają początkową, poważną i radykalną intencję… Najczęściej omawianym punktem jest kwestia wierności zadaniu, jakie Bóg nam powierzył, w miarę upływu czasu. W coraz bardziej wrogim kontekście kulturowym, w którym relacje międzyludzkie są rozbite i nie odczuwamy wsparcia i ciepła wspólnoty wierzących, coraz trudniej jest żyć radykalną naturą Ewangelii. Myślę, że to jest kluczowy punkt dla wszystkich świeckich i osób konsekrowanych, dla wszystkich ochrzczonych. Odnosząc się do osób odchodzących z Kościoła katolickiego, afrykański kardynał ubolewa, że ​​„ci, którzy odchodzą, zawsze popełniają błędy. Ten czy inny się myli, bo porzuca Matkę; myli się, bo dopuszcza się bardzo niebezpiecznego aktu pychy, podając się za sędziego Kościoła. Istotnie w kościele
czasami nie wszystko jest od razu zrozumiałe, a niektóre rzeczy mogą wydawać się zupełnie nieodpowiednie, nieodpowiednio przemyślane, a nawet duszpastersko nieuzasadnione lub szkodliwe; lecz mimo tego wszystkiego nie upoważnia to do odejścia… Takie zagadnienia także poruszaliśmy na spotkaniach z moją matką Chrzestną. Adam Zagajewski napisał w Dzieciństwie –

Oddajcie mi moje dzieciństwo,
republikę gadatliwych wróbli,
niezmierzone puszcze pokrzyw
i nocny płacz nieśmiałego puszczyka.

Naszą ulicę pustą w niedzielę,
neogotycki czerwony kościół,
który nie sprzyjał mistykom,
łopiany szepczące po niemiecku

i spowiedź alkoholika
przed ołtarzem białej ściany,
i kamienie, i deszcz, i kałuże,
w których lśniło złoto.

Teraz już wiedziałbym na pewno
jak być dzieckiem, wiedziałbym
jak patrzeć na oszronione drzewa,
jak żyć nieruchomo.

A moja Matka Chrzestna, którą poznałem osobiście przed 55 laty również powiedziałaby: Kiedy umrę…
Nie śpiewaj mi smutnych piosenek;
Nie sadź róż przy mojej głowie,
Ani cienistego cyprysu:
Bądź zieloną trawą nade mną
Z deszczami i mokrymi kroplami rosy;
I jeśli chcesz, pamiętaj,
I jeśli chcesz, zapomnij.

Nie zobaczę cieni,
Nie poczuję deszczu;
Nie usłyszę słowika
Nie śpiewaj dalej, jakby w bólu:
I śniąc o zmierzchu,
Który nie wschodzi ani nie zachodzi,
Szczęśliwa mogę pamiętać,
I szczęśliwa mogę zapomnieć.

Ciocia mówiła, Podobno Bóg kocha człowieka bezwarunkową miłością. Jak na bezwarunkową miłość, to cholernie dużo tych warunków… Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy. Czytała księdza Jana Twardowskiego.

Ciocia…
jeśli nie przyjdziesz:

świat będzie uboższy
o tę trochę miłości
o pocałunki które nie sfruną
w otwarte okno

świat będzie chłodniejszy
o tę czerwień
która nagłym przypływem
nie rozżarzy moich policzków

świat będzie cichszy
o ten gwałtowny stukot
serca poderwanego do lotu
o skrzyp drzwi
otwieranych na oścież

drgający żywy świat
zastygnie
w kształt doskonały nieomal
geometryczny…

bądź przy mnie blisko…

bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata.
(por. Halina Poświatowska)

Tak powiedział(a)by Halina Poświatowska, a ja z nią…

Dzisiaj W ŚNIEGU Polska

Już niema dawnej łąki! Nieznanej krainie
Upodobnił ją śnieg ten, co ciszkiem się stoży.
Czasem lśniwo nalodku, oślepłe od zorzy,
Naukos mignie oczom, a naprzeciw — zginie…

Różowe od poblasku i oprawne w śniegi
Gałęzie gniazd gruzłami przeświecają w słońce,
I kruków nieruchome tkwią na nich szeregi,
W jedną stronę swych dziobów nasrożywszy końce.

Można teraz się zbłąkać wśród białego czaru,
Świat w nim bezimiennieje, gubiąc swe granice.
Można teraz nie poznać parowu i jaru,
I nie trafić na drogę i złudzić źrenice…

Co za światy przelotne i wędrowne kraje
Spadły razem ze śniegiem na te ścieżki strome?
I czemu tak radośnie oko nie poznaje
Tego, co tak niedawno było mu znajome?
(por. Bolesław Leśmian)

Miałbym wreszcie wielkie pragnienie tutaj:

Śmiać się to ryzykować, że wyjdzie się na głupca,
Płakać to ryzykować, że wyjdzie się na sentymentalnego.
Wyciągać rękę do kogoś to ryzykować zaangażowanie,
Ujawniać uczucia to ryzykować ujawnienie swojego prawdziwego ja.
Przedstawiać swoje idee i marzenia tłumowi to ryzykować ich utratę.
Kochać to ryzykować, że nie zostanie się kochanym w zamian,
Życie to ryzykować śmiercią,
Marzyć to ryzykować rozpacz,
Próbować to ryzykować porażkę.
Ale ryzyko trzeba podejmować, ponieważ największym niebezpieczeństwem w życiu jest nie ryzykować niczego.
Osoba, która niczym nie ryzykuje, nic nie robi, nic nie ma, jest niczym.
Może uniknąć cierpienia i smutku,
Ale nie może się uczyć, czuć, zmieniać, rozwijać ani żyć.
Skuty łańcuchami swojej niewoli jest niewolnikiem, który utracił wszelką wolność.
Tylko osoba, która ryzykuje, jest wolna.
(por. Leo Buscaglia)

Pragnienie

Chciałbym dziś mówić tak barwnie i jasno
by dzieci biegły do mnie jak do parku
co w słońcu stoi i światło ma w sobie

Chciałbym dziś mówić tak ciepło i prosto
by starzy ludzie czuli się potrzebni

Chciałbym tak mówić aby moje słowa
przez łzy dotarły do blasku uśmiechów

Chciałbym dziś mówić spokojnie i cicho
by ludzie mogli ze mną odpoczywać
śmiać się i płakać
i milczeć i śpiewać

Chciałbym dziś mówić gniewnie i surowo
by odnaleźli zgubione marzenia
Skrzydło co kiedyś wytrysło z ramienia

Chciałbym nie mówić
lecz czynić słowami
aby słów moich dotknęli rękami
ludzie.
(por. Tadeusz Różewicz)

W naszych boskich chwilach zawsze odpowiadałem na zapytania Cioci poruszając najróżniejsze tematy, od poczucia milczenia Boga po formy jego manifestacji, od błędnych etykiet przypisywanych Kościołowi po wolność i sens istnienia, jakie może zaoferować wiara chrześcijańska. Że Kościół niesie ze sobą szczególnie te najtrudniejsze pytania i odpowiedzi w kwestii Boga.
Spójrzmy na przyrodę i majestat gór w chwilach ciszy. Za każdym razem, kiedy w niego uwierzysz, będzie trochę bardziej istniał. Jesli się uprzesz, zacznie istnieć na dobre. I wtedy ci pomoże, chciałem mówić zawsze Cioci w tej formie myślenia. Oczywiście, Bóg jest tylko hipotezą…ale…przyznaję, że On jest potrzebny, dla porządku…dla porządku we wszechświecie…i gdyby Go nie było, to należałoby Go wymyslić. I tak jak 20 lat temu pożegnałem matkę ziemską- matkę mojej dziecięcej wiary, tak teraz żegnam przyjaciela rozumu – matkę z którą kontynuowaliśmy zakład wiary szukającej
zrozumienia. Powiedział Jan Paweł – papież z rodu Polaków: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.

Papież Franciszek przyjął w piątek kleryków z diecezji Kordoby (Hiszpania), którzy przybyli na pielgrzymkę do Rzymu z okazji Roku Jubileuszowego. Zapewnił ich, że sianie nadziei nie oznacza „opcji przesłodzonego czynienia dobra”.

Droga Rodzino mojej Cioci pogrążona w żałobie. Śp. Łucja Wartak odeszła po nagrodę wieczną w miniony czwartek w porze obiadu (w dniu 16 stycznia 2025 o godzinie 13.30). Nasze serca łączą się z wami w tej chwili smutku. Proszę, przyjmijcie nasze najszczersze kondolencje z powodu utraty ukochanej osoby. Słowa nie są w stanie wyrazić, jak bardzo jesteśmy zasmuceni z powodu tej straty. Dziękujemy ci Ciociu za wszystkie wspólne chwile, za Twoją miłość i dobroć. Kochana Ciociu, żegnamy Cię dziś, mimo że w naszym sercach pozostaniesz na zawsze. Wierzymy, że tam, gdzie teraz jesteś, znalazłaś spokój i szczęście.
Twój chrześniak Stasiu

Homilie w Niedziele Zwykłe

Dimanche 19 janvier 2025
2e dimanche du Temps ordinaire
Références bibliques :
Lecture du livre d’Isaïe : 62. 1 à 5 : “Comme la jeune mariée est la joie de son mari, ainsi tu seras la joie de ton Dieu.”
Psaume 95 : “ Rendez au Seigneur, famille des peuples, rendez au Seigneur la gloire de son nom.”
Saint Paul. 1ère lettre aux Corinthiens 12. 4 à 11 : “ Les fonctions dans l’Eglise sont variées, mais c’est toujours le même Seigneur.”
Evangile selon saint Jean 2. 1 à 12 : “ Les serviteurs le savaient, eux qui avaient puisé l’eau.”
***
MIRACLE, SIGNE ET SYMBOLE
Les circonstances qui entourent les noces de Cana tout autant que le miracle sont typiques du symbolisme habituel de saint Jean. Pour lui, toute réalité humaine peut être évocatrice du Royaume, ou plus exactement de la vie éternelle. Car saint Jean n’emploie jamais le terme de Royaume, il préfère parler de “vie” ou de “vie éternelle”.
Cet événement n’est pas isolé. Saint Jean le place dans un ensemble qui le suive. Par delà Nicodème (Jean 3.3), c’est à la Samaritaine du puis de Jacob qu’est annoncée l’eau qui jaillit en source de vie éternelle (Jean 4. 14). Ce sera, dans le prolongement du miracle du pain multiplié, l’annonce du pain de vie « pour la vie du monde. » (Jean 6)
Cana n’est donc pas seulement une anecdote illustrant la délicatesse d’un Jésus doté de pouvoirs bien utiles pour des amis imprévoyants. C’est un repas de noces évocateur de ces noces éternelles entre Dieu et son Peuple, entre Dieu et l’humanité “Comme la jeune mariée est la joie de son mari, ainsi tu sera la joie de ton Dieu.” (Isaïe 62. 5)
Au travers des événements que nous vivons ou qui se déroulent autour de nous, par delà les situations devant lesquelles la vie nous place, nous avons à déchiffrer, quand cela nous est possible, les signes de Dieu. Souvent difficiles à décrypter dans l’immédiat. Mais nous avons à les replacer dans la perspective globale, à venir et définitive de la vie, de notre vie.
LE BANQUET DE NOCES.
La liturgie de ce dimanche nous donne une des clefs pour l’interprétation des noces de Cana en nous faisant lire ce passage d’Isaïe. Isaïe nous parle de l’insertion de la divinité qui assume notre humanité, pour un partage réciproque, selon les paroles de l’offertoire d’un autre repas, le repas eucharistique. Dans les dernières lignes de ce texte, Dieu se présente comme l’époux heureux de Jérusalem et, au delà de Jérusalem, de tout le pays. Il est à noter que ce Dieu n’est pas un Dieu lointain et froid, c’est un Dieu qui vit la joie de la proximité des hommes. Et cela nous devons nous le rappeler souvent.
L’Eglise, en choisissant ce texte prophétique, nous dit que, par delà le banquet de Cana, le vrai banquet auquel Jésus participe, ce sont les épousailles de Dieu et de l’humanité, la Nouvelle Alliance. A celle-ci, l’eau de la purification ne suffit plus. Les 6 cuves de pierre sont bien utiles, mais elles prennent une autre destination. Pour le banquet des temps nouveaux, il faut du vin. Certes il peut devenir cause de dépravation, mais par nature il est plutôt signe de prospérité et de joie. “Le vin réjouit le coeur de l’homme”, (Livre de l’Ecclésiastique” 32.6) C’est un vin nouveau qui fait craquer les vieilles outres et il est meilleur que ce qui a été donné de boire auparavant comme le constate le responsable du repas de Cana.
Saint Jean nous en fournit la raison :”La Loi fut donnée par l’intermédiaire de Moïse. La grâce et la vérité nous sont venues par Jésus-Christ.” (Jean 1. 17) La grâce nous est donnée à chacun de nous. A chacun de nous de découvrir la vérité réelle que nous apporte le Christ.
L’HEURE OU LE FILS EST GLORIFIE.
Si Jésus accomplit un pareil signe, c’est que l’heure approche. Cana est l’inauguration des signes qui manifestent cette proximité de “l’Heure”… “mon Heure”. Il témoigna ainsi de sa transcendance au moment même où il témoigne de la délicatesse de son amour pour les hommes qui ira jusqu’au don total de sa vie « Ceci est mon Corps livré pour vous, ceci est la coupe de mon sang versé pour vous. »
Dans l’évangile de saint Jean, tout le ministère de Jésus se situe entre deux repas : celui de Cana et celui de la Cène. Il en est beaucoup d’autres. Relevons d’abord la rencontre avec la Samaritaine, qui n’appartient pas au Peuple de la Révélation. Jésus ne mangé pas, mais l’eau du puits de Jacob devient signe de la source jaillissant en vie éternelle. La multiplication des pains prendra signification avec le discours du Pain de Vie dans la synagogue. Lorsqu’il donnera le pain et le vin de l’Alliance nouvelle, il parlera longuement avec ses apôtres car ce repas du Jeudi-Saint se prolonge par delà la mort du Seigneur, jusqu’au banquet éternel.
Au Cénacle, pour les noces de l’Alliance éternelle, la purification et la profusion de la délicatesse divine ne vient pas  des cuves de pierre. La purification, c’est le geste du lavement des pieds. Et le rapport entre ce dernier signe et l’Heure de la Passion est affirmé avec insistance par saint Jean au début du chapitre 13 :” Avant la fête de la Pâque, Jésus sachant que son Heure était venue de passer de ce monde à son Père, ayant aimé les siens qui étaient dans le monde, les aima jusqu’à la fin. Au cours d’un repas …”
Ces deux repas s’interprètent et s’éclairent mutuellement. La nouvelle Alliance, Jésus la conclura dans sa vie donnée, dans son sang versé. Et nous reconnaissons la formule « instituante » de l’Eucharistie.
Mais, inversement, la vie donnée et le sang versé sont la source de la joie et de la gloire. C’est en termes de glorification et d’exaltation que la Passion est exprimée dans saint Jean. Il faut relire tout le “Discours après la Cène” avec ces deux “mots-clés”. Joie et gloire. “Vous serez dans la peine, mais votre peine se changera en joie.” (Jean 15. 20) “Votre joie, personne ne peut vous l’enlever.” (Jean 16. 22)  “Afin que votre joie soit complète.” (Jean 16. 24) “Manifeste la gloire de ton Fils.” (Jean 17. 1) “Qu’ils aient en eux ma joie, une joie complète.” (Jean 17. 13)
S’il est ainsi considéré dans toute sa portée, le signe de Cana n’est pas un artifice trouvé par Jésus pour forcer l’admiration initiale des disciples. La gratuité et l’ampleur du geste de Jésus sont significatifs de la promesse à venir.
A nous de découvrir, dans le temps qui est le nôtre et au travers des événements, les signes de cette promesse à venir. S’ils sont vécus dans la foi, ils sont porteurs d’espérance et d’éternité,
“Les apôtres crurent en lui”. Cela ne veut pas dire qu’ils soient désormais à l’abri d’erreurs d’interprétations. Et nous, nous sommes biens aussi comme eux. Cela veut dire qu’ils peuvent voir au delà de l’immédiat. Jésus devra, jusqu’à la dernière minute de la soirée du Jeudi-Saint, corriger leurs erreurs. Mais ils se donnent pleinement à lui. “Ils savent maintenant que tout ce que tu m’as donné vient de toi.” (Jean 17. 7)
MARIE ET LA FOI.
Un point cependant paraît demeurer obscur dans le récit de Cana. C’est le rapport entre Jésus et Marie. Pour en parler, il faut nous rappeler que l’Evangile de Jean a été écrit et les événements qui y sont rapportés ont été choisis par “le disciple bien aimé”, qui a reçu Marie au pied de la Croix et qui l’a accompagnée quotidiennement par fidélité à la demande expresse que lui fit Jésus. Même les simples détails ne sont inutiles. Ils sont porteurs d’une plus grande réalité.
La réponse de Jésus à l’intervention de Marie peut être traduite et ressentie de diverses manières. Une chose est sûre : l’intercession de Marie : « Ils n’ont plus de vin. » Elle ne demande pas, n’implore pas. Elle « informe » son fils en lui laissant sa liberté, espérant en son amour pour les hommes.
Dans sa réponse, Jésus l’appelle : “femme”, comme elle le sera à la Croix quand Jésus la donnera pour mère au disciple bien-aimé représentant le peuple de la Nouvelle Alliance. En choisissant ce terme, il nous est signifié que, par delà la relation de Jésus, fils de Marie et sa mère, l’humanité, prise dans sa globalité, qui est en relation avec la divinité plénière du fils.
Il est également difficile de savoir si la remarque de Marie joue sur la décision de Jésus. Eprouve-t-il ou éclaire-t-il la foi de sa Mère ? Prend-il ses distances comme il l’avait fait à l’âge de douze ans ? N’en faisons pas des commentaires sentimentaux qui ne sont pas suggérés par l’Evangile.
Mais il est manifeste que la foi de Marie influe sur les serviteurs. Celle qui a accepté que s’accomplisse en elle la Parole de Dieu et qui, en cet accomplissement, trouve la plénitude de sa joie, est fondée de dire aux serviteurs de faire tout ce qu’il leur dira. Elle n’est pas médiatrice. Elle est notre intermédiaire. Le médiateur entre l’humanité et Dieu, c’est Jésus qui l’est par sa parole vivifiante. Marie le sait. Le Verbe, la Parole, s’est fait chair en elle et il a habité parmi nous.
Les serviteurs obéiront. Ce qui leur donnera un avantage sur le maître du repas qui ignore d’où vient ce vin. Eux, il savent. Ils ne ne sont donc plus tout-à-fait de simples serviteurs, car celui-ci ignore ce que fait son maître (Jean 15. 15). Il serait prématuré de les appeler “amis”. Mais peut-être tracent-ils déjà aux disciples le chemin qui leur permettra à leur tour de le devenir.
***
Nous n’avons pas évoqué le texte de saint Paul. Même si le dimanche de prière pou l’Unité des chrétiens se situe dans huit jours, saint Paul est d’actualité en ce dimanche où s’ouvre la “Semaine de prière pour l’Unité des chrétiens”.
Nous pouvons aujourd’hui le lire dans le contexte de Cana. Les “diaconies” de chacun concourent à une même et seule manifestation, celle de la Gloire de Dieu. Nous disons « diaconie », parce que le texte grec de l’Evangile parle des serviteurs en utilisant le terme “diaconos”, alors que, dans le discours après la Cène, saint Jean parle d’esclaves “doulos”. (Jean 13.16 – Jean 15.15)
A Cana, la mère et son fils, les serviteurs, le maître du repas, le marié, les convives, les disciples, chacun est défini par un “faire”,  par une activité ou une passivité particulière. Les fonctions sont diverses. C’est le même Dieu qui agit.
Il est bon de transposer cela dans l’Eglise comme dans notre vie personnelle et notre “agir”, à la lumière des conseils de saint Paul. Quel don de la grâce, différent les uns des autres, devons-nous manifester pour porter à son accomplissement le signe donné par Jésus ? Ces dons sont différents.
A Cana chacun participe, à sa manière, à la même fête. Comment serons-nous à notre tour la joie de Dieu pour que l’unique Eglise de Jésus-Christ soit dans la fête d’une vraie communion ?
« Pénètre-nous, Seigneur, de ton esprit de charité, afin que soient unis par ton amour ceux que tu as nourris d’un même pain. » (Prière après la communion)
_____
Niedziela 19 stycznia 2025

2. Niedziela zwykła

Odniesienia biblijne:
Czytanie z Księgi Izajasza: 62,1-5: „Jak młoda panna młoda jest radością swego męża, tak ty będziesz radością twego Boga”.
Psalm 95: „Oddajcie Panu, rodzinę  narodów, oddajcie Panu chwałę należną Jego imieniu”.
Święty Paweł. 1 List do Koryntian 12,4-11: „Różne są w Kościele funkcje, ale zawsze ten sam Pan”.
Ewangelia według św. Jana 2, 1-12: „Słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli o tym”.

CUD, ZNAK I SYMBOL

Okoliczności towarzyszące weselu w Kanie oraz cud, który się wówczas wydarzył, wpisują się w typową symbolikę św. Jana. Dla niego cała ludzka rzeczywistość może przywodzić na myśl Królestwo, a dokładniej życie wieczne. Ponieważ św. Jan nigdy nie używa terminu Królestwo, woli mówić o „życiu” lub „życiu wiecznym”.

Wydarzenie to nie jest odosobnione. Święty Jan umieszcza go w pewnej całości, która następuje. Oprócz historii z Nikodemem (Ewangelia według św. Jana 3,3), tutaj Samarytance przy studni Jakuba została zapowiedziana woda, która wytrysnęła jako źródło życia wiecznego (Ewangelia według św. Jana 4,14). Następnie będzie to kontynuowane w  cudzie rozmnożenia chleba, zapowiedzi chleba życia „dla życia świata”. (Jan 6)

Dlatego też Kana nie jest tylko anegdotą ilustrującą delikatność Jezusa obdarzonego mocami, które okazują się bardzo przydatne nawet nieostrożnym przyjaciołom. Jest to uczta weselna przywołująca na myśl wieczne zaślubiny Boga z Jego Ludem, Boga z ludzkością: „Jak oblubienica jest radością swego męża, tak ty będziesz radością swego Boga”. (Izajasz 62.5)

Poprzez wydarzenia, których doświadczamy lub które dzieją się wokół nas, wykraczając niejako poza sytuacje, z którymi życie nas łączy, musimy, jeśli jest to dla nas możliwe, odczytywać znaki Boga. Często trudno je od razu rozszyfrować. Ale musimy umieścić je w globalnej, przyszłej i ostatecznej perspektywie życia, naszego życia.

UROCZYSTOŚĆ WESELNA

Liturgia tej niedzieli daje nam jeden z kluczy do interpretacji wesela w Kanie. Przed momentem doczekaliśmy ten fragment z Księgi Izajasza, tam Izajasz mówi nam o wszczepieniu bóstwa, które przyjmuje nasze człowieczeństwo, w celu wzajemnego dzielenia się nim, zgodnie ze słowami ofiary –  ofiarowania innego posiłku, posiłku eucharystycznego. W ostatnich wersach tego tekstu Bóg przedstawia się jako szczęśliwy mąż Jerozolimy, a poza Jerozolimą – całego kraju. Należy zauważyć, że Bóg ten nie jest Bogiem odległym i zimnym, jest Bogiem, który doświadcza radości bycia blisko ludzi. I o tym musimy sobie często przypominać.

Kościół, wybierając ten prorocki tekst, mówi nam, że poza ucztą w Kanie, prawdziwą ucztą, w której uczestniczy Jezus, jest wesele Boga z ludzkością, Nowe Przymierze. W tym celu woda oczyszczająca już nie wystarcza. 6 kamiennych zbiorników jest bardzo użytecznych, ale mają jeszcze inne zastosowanie. Na ucztę nowych czasów niezbędne jest wino. Owszem, może stać się przyczyną zgorszenia, ale ze swej natury jest raczej oznaką dobrobytu i radości. „Wino rozwesela serce człowieka” (Księga Syracha 32,6). To nowe wino pęka w starych bukłakach i jest lepsze od tego, które pito wcześniej, gdy spożywano posiłek w Kanie.

Święty Jan podaje nam powód: „Prawo zostało nadane przez Mojżesza. Łaska i prawda przyszły do ​​nas przez Jezusa Chrystusa”. (Jana 1:17) Łaska jest dana każdemu z nas. Od każdego z nas zależy odkrycie prawdziwej prawdy, którą przynosi nam Chrystus.

GODZINA, W KTÓREJ SYN ZOSTANIE UWIELBIONY

Jeśli Jezus czyni taki znak, to znaczy, że zbliża się godzina. Kana jest zaczątkiem znaków, które objawiają bliskość „Godziny”… „mojej Godziny”. W ten sposób Jezus dał świadectwo swojej transcendencji w chwili, gdy dał świadectwo delikatności swojej miłości do ludzi, która doszła aż do całkowitego daru z Jego życia: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane, to jest kielich mój, który wam wyleję, krew przelana za was.”

W Ewangelii św. Jana cała posługa Jezusa rozgrywa się pomiędzy dwoma ucztami: w Kanie Galilejskiej i podczas Ostatniej Wieczerzy. Jest ich wiele więcej. Zwróćmy najpierw uwagę na spotkanie z Samarytanką, która nie należy do Ludu Apokalipsy. Jezus nie posilił się, za to woda ze studni Jakuba stała się znakiem źródła wytryskującego ku życiu wiecznemu. Rozmnożenie chlebów nabierze szczególnego znaczenia, gdy w synagodze będzie wygłaszana mowa o Chlebie Życia. Kiedy będzie rozdawał chleb i wino Nowego Przymierza, będzie długo rozmawiał ze swoimi apostołami, ponieważ ten posiłek Wielkiego Czwartku będzie trwał po śmierci Pana, aż do wiecznej uczty.

W Wieczerniku, podczas zaślubin Wiecznego Przymierza, oczyszczenie i obfitość boskiej delikatności nie pochodzą z kamiennych kadzi. Oczyszczenie jest aktem obmycia stóp. A związek tego ostatniego znaku z Godziną Męki Pańskiej stanowczo potwierdza Święty Jan na początku rozdziału 13: „Przed świętem Paschy Jezus, wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. Podczas posiłku…”

Te dwa posiłki wzajemnie się interpretują i wyjaśniają. Nowe Przymierze, Jezus zrealizuje je swoim oddanym życiem, przelaną krwią. Zatem rozpoznajemy formułę „ustanawiającą” Eucharystii.

Z drugiej strony, dawane życie i przelana krew są źródłem radości i chwały. W Ewangelii według św. Jana Męka Pańska wyrażona jest w kategoriach uwielbienia i wywyższenia. Musimy przeczytać na nowo całe „Kazanie po Ostatniej Wieczerzy” z uwzględnieniem tych dwóch „słów kluczy”. Radość i chwała. „Będziecie się smucić, ale smutek wasz w radość się zamieni.” (Jana 15:20) „Nikt nie może wam odebrać radości waszej”. (Jana 16:22) „Aby radość wasza była pełna”. (Jana 16:24) „Ukaż chwałę swego Syna”. (Jana 17:1) „Oby radość moja była w nich pełna”. (Jana 17.13)

Jeśli zatem rozpatrzymy znak Kany w całej jego rozciągłości, to nie jest on sztuczką, której Jezus użył, aby wymusić początkowy podziw uczniów. Bezinteresowność i wielkość gestu Jezusa są znaczącymi świadectwami obietnicy, która ma nadejść.

Od nas zależy, czy w naszych czasach i poprzez wydarzenia odkryjemy znaki tej przyszłej obietnicy. Jeśli są przeżywane w wierze, będą nosicielami nadziei i wieczności,

„Apostołowie uwierzyli w Niego”. Nie oznacza to jednak, że są oni teraz wolni od błędów interpretacji. I my jesteśmy tacy sami jak oni. Oznacza to, że potrafią oni patrzeć dalej niż tylko na to, co doczesne. Jezus będzie musiał korygować ich błędy aż do ostatniej chwili wieczoru Wielkiego Czwartku. Ale oni oddają mu się całkowicie. „Teraz wiedzą, że wszystko, co mi dałeś, pochodzi od ciebie”. (Jana 17.7)

MARYJA I WIARA

Jednak jeden punkt w opowieści o Kanie Galilejskiej wydaje się pozostawać niejasny. Oto relacja między Jezusem i Maryją. Mówiąc o tym, musimy pamiętać, że Ewangelia Jana została napisana, a opisane w niej wydarzenia zostały wybrane przez „umiłowanego ucznia”, który przyjął Maryję u stóp krzyża i towarzyszył jej codziennie, będąc wiernym wyraźnej prośbie, jaką Jezus go obdarzył. Nawet proste szczegóły nie są bezużyteczne. Są przekazicielami większej rzeczywistości.

Odpowiedź Jezusa na interwencję Marii można rozumieć i odczuwać na różne sposoby. Jedno jest pewne: wstawiennictwo Maryi: „Zabrakło im wina.” Ona nie prosi, nie błaga. Ona „informuje” swego syna, dając mu wolność, licząc na jego miłość do ludzi.

W swojej odpowiedzi Jezus nazywa ją „kobietą”, ponieważ tak będzie na krzyżu, gdy Jezus da ją za matkę umiłowanemu uczniowi, reprezentującemu lud Nowego Przymierza. Wybierając ten termin, dowiadujemy się, że poza relacją między Jezusem, synem Maryi i jego matką, człowieczeństwo, traktowane jako całość, pozostaje w relacji z pełną boskością syna.

Nie jest też jasne, czy słowa Marii wpłynęły na decyzję Jezusa. Czy wystawia na próbę czy oświeca wiarę swojej Matki? Czy dystansuje się od innych tak jak w wieku dwunastu lat? Nie wygłaszajmy sentymentalnych komentarzy, których nie sugeruje Ewangelia.

Ale jest oczywiste, że wiara Maryi ma wpływ na sługi. Ta, która przyjęła wypełnienie się Słowa Bożego w niej i w tym wypełnieniu znalazła pełnię swej radości, jest usprawiedliwiona, gdy każe sługom czynić wszystko, co im powie. Ona nie jest mediatorką. Ona jest naszą pośredniczką. Mediatorem między ludzkością a Bogiem jest Jezus, przekazujący nam swoje życiodajne słowo. Maryja o tym wie. Słowo, Słowo stało się ciałem w niej i zamieszkało między nami.

Słudzy będą posłuszni. Co da im przewagę nad gospodarzem posiłku, który nie wie, skąd pochodzi wino. Oni wiedzą. Nie są już tylko sługami, bo pan nie wie, co czyni jego pan (Jana 15:15). Nazywanie ich „przyjaciółmi” byłoby przedwczesne. Być może jednak już teraz pokazują uczniom drogę, która pozwoli im samym stać się uczniami.

Nie wspomnieliśmy o tekście św. Pawła. Mimo że do Niedzieli Modlitw o Jedność Chrześcijan pozostało osiem dni, to w tę niedzielę, kiedy rozpoczyna się „Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan”, ważne są słowa św. Pawła.

Dziś możemy to czytać w kontekście Kany. „Diakoni”  każdy z nich, przyczyniają się do jednego i tego samego objawienia, jakim jest Chwała Boża. Mówimy „diaconia”, ponieważ grecki tekst Ewangelii mówi o sługach, używając terminu „diaconos”, podczas gdy w kazaniu po Ostatniej Wieczerzy św. Jan mówi o niewolnikach „doulos”. (Jana 13.16 – Jana 15.15)

W Kanie Matka i jej syn, słudzy, gospodarz, oblubieniec, goście, uczniowie – każdy z nich jest zdefiniowany przez „zabieganie”, przez szczególną aktywność lub bierność. Funkcje są różnorodne. Ale jest ten sam Bóg, który działa.

Dobrze jest odnieść to do Kościoła, jak i do naszego życia osobistego i do naszego „działania”, w świetle rady św. Pawła. Jaki dar łaski, wyróżniący nas jednych od drugich, musimy okazać, aby wypełnić znak dany przez Jezusa? Te „dary-prezenty” są inne.

W Kanie wszyscy uczestniczą, na swój sposób, w tej samej celebracji. W jaki sposób możemy stać się radością Boga, aby jeden Kościół Jezusa Chrystusa mógł celebrować prawdziwą komunię?

„Przeniknij nas, Panie, duchem swego miłosierdzia, aby ci, których nakarmiłeś tym samym chlebem, zjednoczyli się Twoją miłością.” (Modlitwa po komunii)

____

Sunday, January 19, 2025

2nd Sunday in Ordinary Time

Biblical references:
Reading from the Book of Isaiah: 62:1-5: “As a young bride is the joy of her husband, so you will be the joy of your God.”
Psalm 95: “Give to the Lord, O family of nations; give to the Lord the glory due to his name.”
St. Paul. 1 Corinthians 12:4-11: “There are different functions in the Church, but the same Lord.”
Gospel according to St. John 2:1-12: “The servants who drew water knew about it.”

MIRACLE, SIGN AND SYMBOL

The circumstances surrounding the wedding in Cana and the miracle that occurred at that time fit into the typical symbolism of St. John. For him, all human reality can bring to mind the Kingdom, or more precisely, eternal life. Since St. John never uses the term Kingdom, preferring to speak of “life” or “eternal life”.

This event is not isolated. Saint John places it in a certain whole that follows. In addition to the story of Nicodemus (Gospel of John 3:3), here the Samaritan woman at Jacob’s well is foretold the water that gushed forth as a source of eternal life (Gospel of John 4:14). This will then continue in the miracle of the multiplication of the loaves, the announcement of the bread of life “for the life of the world”. (John 6)

Therefore, Cana is not just an anecdote illustrating the gentleness of Jesus endowed with powers that prove very useful even to unwary friends. It is a wedding feast that evokes the eternal marriage of God with His People, of God with humanity: “As a bride is the joy of her husband, so you will be the joy of your God”. (Isaiah 62:5)

Through the events that we experience or that happen around us, going beyond the situations with which life connects us, we must, if possible, read the signs of God. They are often difficult to decipher right away. But we must place them in the global, future and ultimate perspective of life, our lives.

WEDDING CELEBRATION

The liturgy of this Sunday gives us one of the keys to interpreting the wedding at Cana. A moment ago we have seen this passage from the Book of Isaiah, where Isaiah tells us about the implantation of a divinity that takes on our humanity, in order to share it with each other, in accordance with the words of the sacrifice – the offering of another meal, the Eucharistic meal. In the last verses of this text, God presents himself as the happy husband of Jerusalem, and outside Jerusalem – of the entire country. It should be noted that this God is not a distant and cold God, he is a God who experiences the joy of being close to people. And we must remind ourselves of this often.

The Church, choosing this prophetic text, tells us that beyond the banquet at Cana, the true banquet in which Jesus participates is the wedding of God with humanity, the New Covenant. For this purpose, the purifying water is no longer enough. The 6 stone vessels are very useful, but they have another use. Wine is essential for the banquet of the new age. Yes, it can be a cause of scandal, but by its nature it is rather a sign of well-being and joy. “Wine gladdens the heart of man” (Sirach 32:6). This new wine bursts in the old bottles and is better than that which was previously drunk when the meal was eaten at Cana.

Saint John gives us the reason: “The law was given through Moses. Grace and truth came to us through Jesus Christ.” (John 1:17) Grace is given to each one of us. It is up to each one of us to discover the true truth that Christ brings us.

THE HOUR IN WHICH THE SON WILL BE GLORIFIED

If Jesus performs such a sign, it means that the hour is approaching. Cana is the beginning of the signs that reveal the nearness of the “Hour”… “my Hour.” In this way, Jesus bore witness to his transcendence at the moment when he bore witness to the tenderness of his love for people, which reached the point of total gift of his life: „This is my body which is given for you, this is my cup which I will pour out for you, my blood which will be shed for you.”

In the Gospel of John, the entire ministry of Jesus takes place between two banquets: in Cana of Galilee and during the Last Supper. There are many more. Let us first note the encounter with the Samaritan woman, who does not belong to the People of the Apocalypse. Jesus did not eat, but the water from Jacob’s well became a symbol of the source springing up to eternal life. The multiplication of the loaves will take on a special meaning when the discourse on the Bread of Life is delivered in the synagogue. When he distributes the bread and wine of the New Covenant, he will talk at length with his apostles, because this meal of Holy Thursday will last after the Lord’s death, until the eternal banquet.

In the Cenacle, during marriage of the Eternal Covenant, purification and abundance of divine delicacy do not come from stone vats. Purification is the act of washing the feet. And the connection of this last sign with the Hour of the Lord’s Passion is firmly confirmed by Saint John at the beginning of chapter 13: „Before the feast of the Passover, Jesus, knowing that his hour had come to depart from this world to the Father, having loved his own who were in the world, loved them to the end. During the meal…”

These two meals interpret and explain each other. New Covenant, Jesus will realize it with his life given, with his blood shed. Thus we recognize the formula “establishing” the Eucharist.

On the other hand, the life given and the blood shed are the source of joy and glory. In the Gospel according to St. John, the Passion of the Lord is expressed in terms of praise and exaltation. We must reread the entire “Sermon after the Last Supper” with these two “key words” in mind. Joy and glory. “You will be sorrowful, but your sorrow will be turned into joy.” (John 15:20) “No one can take your joy away from you.” (John 16:22) “That your joy may be full.” (John 16:24) “Reveal the glory of your Son.” (John 17:1) “That my joy may be full in them.” (John 17:13)

If we consider the sign of Cana in its entirety, then, it is not a trick that Jesus used to force the initial admiration of the disciples. The gratuitousness and grandeur of Jesus’ gesture are significant testimonies of the promise that is to come.

It is up to us to discover in our time and through events the signs of this future promise. If they are lived in faith, they will be bearers of hope and eternity,

„The apostles believed in him.” However, this does not mean that they are now free from errors of interpretation. And we are the same as they. It means that they are able to look beyond what is temporal. Jesus will have to correct their errors until the very last moment of the evening of Holy Thursday. But they surrender themselves to him completely. „Now they know that everything you have given me comes from you.” (John 17:7)

MARY AND FAITH

But one point in the story of Cana seems to remain unclear. This is the relationship between Jesus and Mary. In speaking of this, we must remember that the Gospel of John was written, and the events described in it were chosen, by the “beloved disciple” who welcomed Mary at the foot of the cross and accompanied her daily, faithful to the explicit request that Jesus made to him. Even simple details are not useless. They convey a greater reality.

Jesus’ response to Mary’s intervention can be understood and felt in different ways. One thing is certain: Mary’s intercession: „They ran out of wine.” She does not ask, does not beg. She „informs” her son, giving him freedom, counting on his love for people.

In his answer, Jesus calls her „woman” because that is what will happen on the cross, when Jesus gives her as a mother to the beloved disciple, representing the people of the New Covenant. By choosing this term, we learn that beyond the relationship between Jesus, the son of Mary, and his mother, humanity, considered as a whole, is in relationship with the full divinity of the son.

It is also not clear whether Mary’s words influenced Jesus’ decision. Does she test or enlighten the faith of her Mother? Does she distance herself from others as she did at the age of twelve? Let us not make sentimental comments that the Gospel does not suggest.

But it is obvious that Mary’s faith has an influence on the servants. She who accepted the fulfillment of the Word of God in her and found the fullness of her joy in this fulfillment is justified when she commands the servants to do everything she she will tell them. She is not a mediator. She is our mediator. The mediator between humanity and God is Jesus, who gives us his life-giving word. Mary knows this. The Word, the Word became flesh in her and dwelt among us.

The servants will be obedient. Which will give them an advantage over the host of the meal who does not know where the wine comes from. They know. They are no longer just servants, because the master does not know what his master is doing (John 15:15). It would be premature to call them “friends.” Perhaps, however, they are already showing the disciples the way that will allow them to become disciples themselves.

We did not mention the text of St. Paul. Although there are eight days left until the Sunday of Prayer for Christian Unity, on this Sunday, when the “Week of Prayer for Christian Unity” begins, the words of St. Paul are important.

Today we can read this in the context of Cana. „Deacons” each of them, contribute to one and the same revelation, which is the Glory of God. We say „diaconia” because the Greek text of the Gospel speaks of servants using the term „diaconos”, while in the sermon after the Last Supper St. John speaks of slaves „doulos”. (John 13:16 – John 15:15)

At Cana the Mother and her son, the servants, the host, the bridegroom, the guests, the disciples – each of them is defined by „busyness”, by a particular activity or passivity. The functions are diverse. But it is the same God who acts.

It is good to apply this to the Church, as well as to our personal lives and our „action”, in the light of St. Paul’s advice. What gift of grace, distinguishing us one from another, must we show in order to fulfill the sign given by Jesus? These „gifts-presents” are different.

At Cana everyone participates, in their own way, in the same celebration. How can we become the joy of God, so that the one Church of Jesus Christ can celebrate true communion?

“Permeate us, O Lord, with the spirit of your mercy, so that those whom you have fed with the same bread, united by your love.” (Prayer after communion)

https://www.facebook.com/share/v/12AtHc3CQH2/

Niedziela 12 stycznia 2025

Stanislaw Barszczak, „People are so strange” (Mona Lisa)

I am taking over the world that is burning, the American president-elect said yesterday. For Trump, Ukraine is the third most important issue, not to mention the purchase of Greenland and the renaming of the Gulf of Mexico to the American Gulf. President Trump „convicted” in the trial, but because the people elected him for a second term, so for 34 „sexual” charges this time he will not pay bail or serve four years behind bars. We have a new system that will point first to Napoleon I, then Hitler, and now to the USA, as the leading destiny of human civilization. I cannot point to the temple of honor of my people, I would say from myself here. Scientists have discovered rogue planets that do not have a star. But what can await us in the era of Trump? „The Sun of the Carpathians” – a man who was delighted with power and wanted to be God in his country. Nicolae Ceaușescu, fascinated by Kim Il-sung and Mao Zedong, dreamed of being adored by his own citizens and sought full control over their lives. His security service, the „Securitate”, interfered in every sphere of life, introducing a system of total surveillance, persecution and unimaginable terror. The Romanian dictator created a unique mix of communism based on the cult of personality with aggressive nationalism. Few people know that Ceaușescu also carried out activities aimed at the Polish community living in Romania. To explore this topic, the reporters went to the historical Bukovina, to the village of Pojana Mikuli, to talk to our compatriots about life in the shadow of the „Sun of the Carpathians”. Their memories reveal to us the difficult everyday life at a time when the regime left no room for freedom, independence and religion. And between us, the world has gone mad. I would compare the contemporary history of civilization to the adventures associated with the only „artifact”, namely the brilliant Mona Lisa by Leonardo da Vinci, which everyone knows. Does Mona Lisa have eyebrows and eyelashes? French engineer Pascal Cotte solved the mystery of the iconic work of art. Leonardo da Vinci, an Italian Renaissance artist and scholar, when painting the Mona Lisa, probably did not expect how many disputes and discussions it would cause. It is not even about the Mona Lisa’s enigmatic smile. At first glance, it seems that Mona Lisa has no eyebrows or eyelashes. Some researchers and art critics claim that the Master omitted them or painted them over because he was unable to paint them well enough. Or maybe the model had her eyebrows plucked in accordance with the fashion of the time? French engineer Pascal Cotte decided to solve the mystery using a camera he had designed that took 240-megapixel photographs in 13 different bands: from ultraviolet, through visible light, to infrared. Multispectral digitization revealed the secret of the Mona Lisa – Cotte found a single hair painted above the eye. Importantly, he does not take us against the hair. Pascal Cotte’s photographs of the work of art allowed us to „recreate the way the painter guided the brush or how the creator finished each stroke”. We can even see the painted and deeper layers of the work and identify the pigments at every point on the canvas without taking samples. As the scientist pointed out, „Mona Lisa has changed significantly”. The famous Gioconda once looked completely different. It was painted in a different color scheme. Today, the colors that dominate the work are brown, green and yellow. And 500 years ago, the skin of the woman depicted in the painting was slightly pink, and the landscape behind her shimmered with white and blue – explains „Rzeczpospolita”. Pascal Cotte claims that Mona Lisa’s eyebrows and eyelashes were once clearly painted. The current lack of eyebrows may be due to the poor quality of the paint used by Leonardo da Vinci. As for the eyelashes, they were probably painted over by an inept art conservator, as indicated by the shallower crack in the paint around Gioconda’s eyes. Leonardo da Vinci himself never considered Mona Lisa a finished work. Although the work of art was created in the years 1503-1507, as Cotte explains, it was corrected by the artist until 1519 (the date of his death). He discovered the corrections made to the Mona Lisa in infrared photos. What’s more, according to Cotte, „in the original version, the Mona Lisa held the edge of a blanket in her hand, which she pressed to her stomach.” This is confirmed by traces of paint around the hands and the position of the model’s right hand. The artist is said to have later painted over a fragment of the blanket. Interestingly, we will never see the entire Mona Lisa. It is known that the painting was trimmed along the side edges, so the columns of the loggia where the model was sitting are missing. It is also no secret that as part of the conservation, layers of varnish were applied to the painting, which caused the Mona Lisa to lose its color intensity. As for the paint, its composition is still being studied by scientists. Thanks to a specialized device called a synchroton, even the atomic structure of the painting was examined. As we read in the „Journal of the American Chemical Society”, the paint used by Leonardo da Vinci in the base layer of the „Mona Lisa” has a different chemical composition compared to his other works. It was established that Leonardo da Vinci used a unique mixture of ingredients and used, among others, a chemical compound called plumbonacrite. Moreover, to thicken and make it easier to dry the paint layers at the beginning of work on the „Mona Lisa”, the Master used lead oxide powder. The currently dominant green shade of the background is secondary, originally the blue and grey of the landscape dominated, during inept conservation a yellow varnish was applied, which over time oxidized, dulled and changed the color of the painting to green. The Mona Lisa is currently located in the Louvre in Paris as property of the French government, which causes a dispute with Italy. There is no shortage of conspiracy theories claiming that although the Gioconda Gioconda is the best protected work of art in the world, it may have been stolen and the Louvre exhibits one of many copies. Interesting facts: the portrait was commissioned by the Florentine merchant and mercer Francesco Gioconda The Mona Lisa measures 77×53 cm The Mona Lisa is a painting made on three interconnected poplar boards During the reign of Louis XIV, the Mona Lisa hung in the bedroom and apparently in the bathroom. For a long time, no one paid attention to it In 1956, the Bolivian Ugo Ungaza Villegas threw a stone at the painting. It damaged the paint near the left elbow It is widely believed that the model for the Renaissance master was Lisa Gherardini, the wife of Francesco Gioconda According to some theories, the painting shows the Duchess of Milan and Bari Isabella of Aragon or the successor Beatrice d’Este On August 21, 1911, the Mona Lisa was stolen from the Louvre. The Italian Vincenzo Peruggia, an employee of the Paris Louvre, was caught and convicted. In Italy he was considered a hero. (Source: Radio Zet, Planeta.pl, Rzeczpospolita, Onet, Polskie Radio, Journal of the American Chemical Society) It would probably be necessary to establish the date of the beginning of our era from the founding of Rome (753 BC), and not from the birth and speech of the Teacher of Nazareth, the master and our Lord, without a doubt the greatest moral authority of humanity. The world would be 2,778 years old. We learn not in school, but from the teacher of life. Non scholae set magistra vitae discimus.

____

„Ludzie dziwni tacy są” (ciekawostki o Mona Lisie)

Przejmuję świat, który się pali, wczoraj mówił amerykański prezydent elekt. Dla Trumpa Ukraina jest trzecią co do ważności sprawą, nie mówiąc o zakupie Grenlandii i przemianowaniu Zatoki Meksykańskiej na Amerykańską. Prezydent Trump „skazany” w procesie, lecz ponieważ naród go wybrał na drugą kadencję, więc za 34 zarzuty „seksualne” tym razem nie zapłaci kaucji ani nie odsiedzi czterech lat za kratkami. Mamy nowy system, który wskaże wpierw na Napoleona I, potem Hitlera, a teraz na USA, jako wiodące przeznaczenie cywilizacji ludzkiej. Nie mogę wskazać świątyni honoru mojego ludu, od siebie rzekłbym tutaj. Uczeni odkryli Planety łotrzykowskie, które nie mają gwiazdy. Ale co może czekać nas w erze Trumpa? „Słońce Karpat” – człowiek, który zachłysnął się władzą i pragnął być Bogiem w swoim kraju. Nicolae Ceaușescu, zafascynowany Kim Ir Senem i Mao Zedongiem, marzył o uwielbieniu ze strony własnych obywateli i dążył do pełnej kontroli nad ich życiem. Jego służby bezpieczeństwa, „Securitate”, ingerowały w każdą sferę życia, wprowadzając system totalnej inwigilacji, prześladowań i niewyobrażalnego terroru. Rumuński dyktator stworzył unikalną mieszankę komunizmu opartego na kulcie jednostki z agresywnym nacjonalizmem. Mało kto wie, że Ceaușescu prowadził również działania wymierzone w Polonię mieszkającą na terenie Rumunii. Aby zgłębić ten temat, reporterzy udali się na historyczną Bukowinę, do wioski Pojana Mikuli, by porozmawiać z naszymi rodakami o życiu w cieniu „Słońca Karpat”. Ich wspomnienia odkrywają przed nami niełatwą codzienność w czasach, gdy reżim nie pozostawiał miejsca na wolność, niezależność i religię. A tak między nami świat zwariował. Porównałbym współczesną historię cywilizacji do perypetii związanych z jedynym „artefaktem”, mianowicie genialnego Obrazu Mona Lisa Leonarda da Vinci, który zna każdy. Czy Mona Lisa ma brwi i rzęsy? Francuski inżynier Pascal Cotte rozwiązał zagadkę ikonicznego dzieła sztuki. Leonardo da Vinci, włoski renesansowy artysta i uczony, malując obraz „Mona Lisa”, zapewne nie spodziewał jak wiele wywoła sporów i dyskusji. Nie chodzi już nawet o sam zagadkowy uśmiech Mona Lisy. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Mona Lisa nie ma brwi i rzęs. Niektórzy badacze i krytycy sztuki twierdzą, że Mistrz pominął je lub zamalował, ponieważ nie potrafił ich wystarczająco dobrze namalować. A może modelka miała wydepilowane brwi zgodnie z ówczesną modą? Francuski inżynier Pascal Cotte postanowił rozwikłać zagadkę za pomocą skonstruowanego przez siebie aparatu wykonującego fotografie o rozdzielczości 240 megapikseli w 13 różnych pasmach: od ultrafioletu, poprzez światło widzialne, do podczerwieni. Multispektralna digitalizacja ujawniła sekret Mona Lizy – Cotte znalazł pojedynczy włos namalowany nad okiem. Co ważne, nie bierze nas pod włos. Fotografie dzieła sztuki wykonane przez Pascala Cotte pozwoliły „odtworzyć sposób prowadzenia przez malarza pędzla czy jak twórca kończył każde pociągnięcie”. Możemy nawet poznać zamalowane i głębsze warstwy dzieła oraz zidentyfikować pigmenty w każdym punkcie płótna bez pobierania próbek. Jak zwrócił uwagę naukowiec, „Mona Lisa znacznie się zmieniła”. Słynna Gioconda wyglądała kiedyś zupełnie inaczej. Była namalowana w innej tonacji kolorystycznej. Dziś dominują w dziele barwy: brązowa, zielona i żółta. A 500 lat temu skóra przedstawionej na obrazie kobiety była lekko różowa, a pejzaż za jej plecami skrzył się bielą i błękitem- wyjaśnia „Rzeczpospolita”. Pascal Cotte twierdzi, że brwi i rzęsy Mona Lisy kiedyś były wyraźnie namalowane. Obecny brak brwi może wynikać z kiepskiej jakości farby, której użył Leonardo da Vinci. Jeśli chodzi o rzęsy, prawdopodobnie zostały zamalowane przez nieudolnego konserwatora dzieł sztuki, na co wskazują płytsze pęknięcie farby w okolicach oczu Giocondy. Sam Leonardo da Vinci nigdy nie uważał Mona Lisy za dzieło skończone. Chociaż dzieło sztuki powstawało w latach 1503–1507, to jak wyjaśnia Cotte, było poprawiane przez artystę do 1519 roku (data śmierci). Poprawki nakładane na Mona Lisę odkrył na zdjęciach w podczerwieni. Co więcej, jak twierdzi Cotte „Mona Lisa w pierwotnej wersji trzymała w dłoni skraj kocyka, który przyciskała do brzucha”. Mają to potwierdzać ślady farby w okolicach dłoni oraz ułożenie jej prawej ręki modelki. Artysta później fragment kocyka miał podobno zamalować. Co ciekawe, całej Mona Lisy nigdy nie zobaczymy. Wiadomo, że obraz przycięto wzdłuż bocznych krawędzi, więc brakuje kolumn loggii, w której siedziała modelka. Nie jest też tajemnicą, że w ramach konserwacji nałożono na obraz warstwy lakieru, przez co Mona Lisa straciła intensywność kolorów. Co do farby, jej skład wciąż jest badany przez naukowców. Dzięki specjalistycznemu urządzeniu zwanego synchrotonem zbadano nawet strukturę atomową obrazu. Jak czytamy w czasopiśmie „Journal of the American Chemical Society”, farba wykorzystana przez Leonarda da Vinci w warstwie bazowej „Mony Lisy” ma odmienny skład chemiczny w porównaniu do jego innych dzieł. Ustalono, że Leonardo da Vinci użył unikalnej mieszanki składników i wykorzystał m.in. związek chemiczny nazywany plumbonakrytem. Co więcej, by zagęścić i łatwiej suszyć warstwy farby na początku prac nad „Moną Lisą”, Mistrz używał proszku tlenku ołowiu. Dominujący obecnie zielony odcień tła jest wtórny, oryginalnie dominował błękit i szarość pejzażu, podczas nieudolnej konserwacji położono żółty werniks, który z czasem jeszcze utlenił się, zmatowił oraz zmienił koloryt obrazu na zieleń. Mona Lisa obecnie znajduje się w paryskim Luwrze jako własność rządu Francji, co powoduje spór z Włochami. Nie brakuje teorii spiskowych głoszących, że chociaż Gioconda Gioconda jest najlepiej chronionym dziełem sztuki na świecie, to mogła zostać skradziona i Luwr eksponuje jedną z wielu kopii. Ciekawostki: portret został zamówiony przez florenckiego kupca i bławatnika Francesco Gioconda Mona Lisa ma wymiary 77×53 cm Mona Lisa to obraz wykonany na trzech połączonych ze sobą deskach topolowych Za panowania Ludwika XIV Mona Lisa wisiała w sypialni i podobno w łazience. Długo nikt nie zwracał na nią uwagi W 1956 roku Boliwijczyk Ugo Ungaza Villegas rzucił w obraz kamieniem. Spowodował uszkodzenie farby przy lewym łokciu Powszechnie uważa się, że modelką mistrza renesansu była Lisa Gherardini, żona Francesco Gioconda Według niektórych teorii na obrazie widzimy księżną Mediolanu i Bari Izabelę Aragońską lub następczynię Beatrycze d’Este 21 sierpnia 1911 roku Mona Lisa została skradziona z Luwru. Włoch Vincenzo Peruggia, pracownik paryskiego Luwru, został złapany i skazany. We Włoszech uznano go za bohatera. (Źródło: Radio Zet, Planeta.pl, Rzeczpospolita, Onet, Polskie Radio, Journal of the American Chemical Society) Chyba trzeba by ustalić datę rozpoczęcia naszej ery od założenia Rzymu (753 p.n.e), a nie od narodzin i wystąpienia Nauczyciela z Nazaretu, mistrza i naszego Pana, bez wątpienia największego autorytetu moralnego ludzkości. Świat liczyłby sobie 2778 lat. Uczymy się nie w szkole, lecz od nauczyciela życia. Non scholae set magistra vitae discimus.

___

Stanislaw Barszczak, Zawsze nadchodzi poranek

Każdy z nas jest wzywany, być może wielokrotnie, do rozpoczęcia nowego życia. Przerażająca diagnoza, małżeństwo, przeprowadzka, utrata pracy… I pędzimy dalej z pełną mocą, rozbici i absurdalnie zdecydowani, mimo wszystko zmuszeni do znalezienia się na nowym brzegu. Być pełnym nadziei, przyjmować jedną możliwość po drugiej. 

Czytajcie moje slowa- zrozumiałem, że nimi spłaciłem dług zaciągnięty przed laty u moich ludzi. I mam straszną ochotę objąć ramionami każdego żyjącego bibliotekarza, który stanie na mojej drodze, w imieniu dusz, o których nie wiedzieli, że je uratowali. Jeśli chcesz mieć słodkie sny, musisz żyć słodkim życiem.

Pisze tak, aby nikt nie zaglądał mi przez ramię. Nie próbuje rozgryzać, co inni chcą ode mnie usłyszeć; rozgryzam, co mam do powiedzenia. To jedyna rzecz, jaką mam do zaoferowania.

Siła mych słów tkwi w równowadze: jesteśmy naszymi obrażeniami, tak samo jak sukcesami.

W tak złym świecie jak ten, wszystko co możemy zrobić, to sprawić, by wszystko było tak dobre, jak to możliwe.

To, co mnie napędza, to nie jakiś piękny cel, ale po prostu droga, po której się poruszam, i fakt, że potrafie prowadzić. Trzymasz oczy otwarte, widzisz ten przeklęty świat, w którym się urodziłeś, i pytasz siebie: Jakie życie mogę przeżyć, abym mógł oddychać i wydychać, kochać kogoś lub coś i nie uciekać z krzykiem do lasu?

W moich najgorszych sezonach wracałem z bezbarwnego świata rozpaczy, zmuszając się do długiego wpatrywania się w jedną wspaniałą rzecz: płomienie lamp za oknem mojej komnaty. A potem w inną: w moich ludzi powracajacych z pracy. I jeszcze jedną: idealny zarys pełnej, ciemnej kolei zelaznej. Aż nauczyłem się znów kochać swoje życie. Jak ofiara udaru, która przeprogramowuje nowe części mózgu, aby pojmowały utracone umiejętności, uczyłem się radości na nowo.

To prawda, że ​​nie mówię tak dobrze, jak myślę. Ale dotyczy to większości ludzi, na ile mogę to stwierdzić.

Najważniejszą rzeczą w człowieku jest zawsze to, czego nie wiesz. Bylem z matka przez czterdzieści cztery lata życia, w koncu zrozumialem to- Czasami siła macierzyństwa jest większa niż prawa natury. Były dwie rzeczy dotyczące mamy. Po pierwsze, zawsze oczekiwała ode mnie tego, co najlepsze. A po drugie, bez względu na to, co robiłem, z czymkolwiek wracałem do domu, zachowywała się, jakby to był księżyc, który właśnie zawiesiłem na niebie i podłączyłem do niego wszystkie gwiazdy. Jakbym był aż tak dobry.

Pan Chodzicki był moim ojcem. Posiadam połowę jego genów i całą jego historię. Uwierzcie mi: błędy są częścią historii. Urodziłem się z człowieka, który wierzył, że może mówić tylko prawdę, podczas gdy na zawsze spisał Biblię Trucizny.

Jan Paweł II, teraz zaczynam myśleć, że nie miał być całym moim życiem, był tylko bramą do mnie.

Już wiem dlaczego prezydent Trump chce zajać Grenlandie i nie może powiedzieć nie, a także zmienić nazwe zatoki meksykanskiej na amerykanską. Bo ‚jego rodzaj’ może przegrać na końcu. Wiem to i teraz wiem dlaczego. Niezależnie od tego, czy to żona czy naród, który zajmują, ich błąd jest ten sam: stoją w miejscu, a ich kołek porusza się pod nimi… Łańcuchy grzechoczą, rzeki się toczą, zwierzęta płoszą się i uciekają, lasy inspirują i rozszerzają się, dzieci rozciągają się z otwartymi ustami od łona matki, nowe sadzonki wyginają szyje i pełzną naprzód w stronę światła. Nawet język nie chce stać w miejscu. Terytorium jest posiadane tylko przez chwilę. Stawiają wszystko na tę chwilę, pozują do zdjęć podczas sadzenia flagi, odlewają się w brązie… Jeszcze zanim maszt zacznie się łuszczyć i pękać, ziemia pod nim wygina się i przesuwa do przodu ku swojemu nowemu przeznaczeniu. Może nosić ślady butów na plecach, ale te ślady stają się własnością ziemi.

Żaden inny kontynent nie zniósł tak niewypowiedzianie dziwacznej kombinacji zagranicznego złodziejstwa i zagranicznej dobrej woli, rowniez to mniemam.

W mej Polsce ludzie znów wychodzą na ulice, by upomnieć sie o swoje prawa…Skarbie, to nie jest parada, ale tak czy inaczej dostaniesz się na ulicę, więc równie dobrze możesz odchylić ramiona do tyłu i przyspieszyć… Straszne jest to, co się dzieje, gdy ludziom kończą się pieniądze. Zaczynają myśleć, że są do niczego.

Nigdy nie mogłem się zdecydować, czy religię należy traktować jako polisę ubezpieczeniową na życie, czy jako wyrok dożywocia. Potrafię zrozumieć gniewnego Boga, który chętnie powiesiłby nas wszystkich na haczyku. I potrafię zrozumieć czułego, bezstronnego Jezusa. Ale nigdy nie potrafiłem w pełni wyobrazić sobie, że oboje mieszkają w tym samym domu. Kończysz chodząc po cienkim lodzie, nigdy nie wiedząc, który… jest w tej chwili u siebie.

Najmniej, co możesz zrobić w swoim życiu, to dowiedzieć się, na co masz nadzieję. A najwięcej, co możesz zrobić, to żyć w tej nadziei. Nie podziwiać jej z daleka, ale żyć w niej, pod jej dachem. To, czego chcę, jest tak proste, że prawie nie potrafię tego powiedzieć: elementarnej życzliwości. Dość jedzenia, wystarczająco dla wszystkich. Możliwość, że dzieci pewnego dnia wyrosną na takich, którzy nie będą ani niszczycielami, ani tymi, którzy zostaną zniszczeni. To tyle. Teraz żyję tą nadzieją, biegnę jej korytarzem i dotykam ścian po obu stronach.

Człowiek może być dobry lub zły, mieć rację lub nie, może. Ale jak można powiedzieć, że ktoś jest nielegalny? Po prostu nie można. To wszystko.

Dobra historia nie tylko kopiuje życie, ale też je odrzuca.

Każde życie jest inne, bo przeszedłeś tędy i dotknąłeś historii. Nawet dziecko majowego wieczora dotknęło historii. Wszyscy są współwinni. Okapi dostosował się, żyjąc, a pająk, umierając. Żyłby, gdyby mógł. Posłuchaj: bycie martwym nie jest gorsze od życia. Jest jednak inne. Można powiedzieć, że widok jest szerszy.

Och, litości. Jeśli złapie cię to w złym stanie umysłu, Biblia Króla Jakuba może sprawić, że będziesz chciał wypić truciznę bez żadnych wątpliwości.

—–

Stanislaw Barszczak, The Morning Always Comes

Each of us is called, perhaps repeatedly, to begin a new life. A terrifying diagnosis, a marriage, a move, the loss of a job… And we rush on with full force, broken and absurdly determined, forced to find ourselves on a new shore in spite of everything. To be full of hope, to accept one possibility after another.

Read my words – I understood that with them I have paid off a debt incurred years ago from my people. And I have a terrible desire to embrace every living librarian who crosses my path, on behalf of souls they did not know they had saved. If you want sweet dreams, you have to live a sweet life.

I write so that no one looks over my shoulder. I do not try to figure out what others want to hear from me; I figure out what I have to say. That is the only thing I have to offer.

The power of my words lies in balance: we are our injuries, as well as our successes.

In a world as bad as this, all we can do is make things as good as they can be.

What drives me is not some beautiful goal, but simply the path I walk, and the fact that I can lead. You keep your eyes open, see this cursed world you were born into, and ask yourself: What life can I live so that I can breathe and breathe, love someone or something, and not run screaming into the woods?

In my worst seasons, I would come back from a colorless world of despair by forcing myself to stare long at one wonderful thing: the flames of the lamps outside my chamber window. And then at another: my men returning from work. And another: the perfect outline of a full, dark railroad. Until I learned to love my life again. Like a stroke victim reprogramming new parts of the brain to understand lost skills, I learned to enjoy myself again.

It is true that I do not speak as well as I think. But that’s true for most people, as far as I can tell.

The most important thing about a person is always what you don’t know. I was with my mother for forty-four years of my life, and I finally understood this – Sometimes the power of motherhood is greater than the laws of nature. There were two things about my mother. First, she always expected the best from me. And second, no matter what I did, no matter what I came home with, she acted as if it was the moon that I had just hung in the sky and connected all the stars to. As if I was that good.

Mr. Chodzicki was my father. I have half of his genes and his entire history. Believe me: mistakes are part of history. I was born of a man who believed he could only speak the truth, while he had written the Bible of Poisons forever.

John Paul II, now I’m starting to think that he wasn’t supposed to be my whole life, he was just a gateway to me.

I now know why President Trump wants to occupy Greenland and can’t say no, and also change the name of the Gulf of Mexico to the American Gulf. Because ‚his kind’ may lose in the end. I know that and now I know why. Whether it’s the wife or the nation they occupy, their mistake is the same: they stand still while their stake moves beneath them… Chains rattle, rivers roll, animals startle and flee, forests inspire and expand, children stretch with open mouths from the womb, new seedlings arch their necks and crawl forward toward the light. Even the tongue refuses to stand still. The territory is only possessed for a moment. They stake everything for the moment, pose for photos while planting the flag, cast themselves in bronze… Even before the flagpole begins to peel and crack, the earth beneath it bends and moves forward toward its new destiny. It may bear footprints on its back, but those footprints become the property of the land.

No other continent has endured such an unspeakably strange combination of foreign thievery and foreign goodwill, I imagine.

In my Poland, people are taking to the streets again to demand their rights… Honey, this isn’t a parade, but you’re going to get on the streets anyway, so you might as well roll your shoulders back and speed up… It’s a terrible thing when people run out of money. They start to think they’re worthless.

I’ve never been able to decide whether religion is a life insurance policy or a life sentence. I can understand an angry God who would gladly hang us all on a hook. And I can understand a tender, impartial Jesus. But I’ve never been able to fully imagine both living in the same house. You end up walking on thin ice, never knowing which one… is at home.

The least you can do in your life is figure out what you hope for. And the most you can do is to live in that hope. Not admire it from afar, but live in it, under its roof. What I want is so simple I can hardly say it: basic kindness. There is enough food for everyone. The possibility that children will one day grow up to be neither destroyers nor those who will be destroyed. That’s it. Now I live in that hope, I run down its corridor and touch the walls on both sides.

A man can be good or bad, right or wrong, maybe. But how can you say that someone is illegal? You simply can’t. That’s all.

A good story doesn’t just copy life, it rejects it.

Every life is different because you’ve come this way and touched history. Even the child of May evening touched history. Everyone is complicit. The Okapi adapted by living, and the spider by dying. He would live if he could. Listen: being dead is no worse than being alive. But it is different. You could say that the view is wider.

Oh, mercy. If you’re caught in a bad state of mind, the King James Bible can make you want to drink poison without question.

Literature replicates the experience of life in a way that nothing else can, drawing you so completely into another life that for a moment you forget you have your own. That’s why you read it, and maybe even stay in bed until the early morning hours, turning your whole tomorrow upside down, just to find out what happens to some people you know perfectly well are imaginary

I know what people are like, with their habits of mind. Most of them will sail from cradle to grave with a conscience as clear as snow… I know people. Most of them have no idea of ​​the price of a snow-white conscience. People like to believe in danger as long as you’re the one in danger, and they say, God bless you.

I think most people would agree that the hardest part of high school is the people. One day I looked out into the forest to see a chorus of saplings arching their necks out of the trunks of rotten trees, sucking the life out of death. I am the conscience of the forest, but remember, the forest eats itself and lives forever.

I still respect the civilization of the beginning of the third millennium, or Illusions confused with truth, which are the pavement under our feet… historic buildings cannot be simply demolished…

And I envy the housewives of the presbytery a little.. Households that have lost the soul of cooking from their routine activities may not know what they are missing: the song of a sizzling fried dish, the chat about the clinking measuring spoons, the yeasty smell of rising dough, painting flavors on a pizza before it slides into the oven.

On January 20, 2025 at noon, the inauguration of President Trump, but also an extraordinary Thanksgiving…

Wake up now, look alive, because here is a day off from work to praise Creation: turkey, pumpkin and corn, these things that ate and drank sun, grass, mud and rain, and then in the ever shorter days gave their lives for our good and further determination. Here is a miracle for you, an absolute offering that still holds back the seed: the germ of promise to do it all again, another time. . . Thanksgiving is the birthday party of Creation. A tribute to the harvest of the mind, a pause and a sigh for the breath of immortality.

And before us is Poland and its certainty. Humans need wild places. Whether we think we need them, we need them. We need to be able to taste grace and know again that we want it. We need to experience a landscape that is timeless, whose plan moves at the pace of speciation and glaciers. To be surrounded by the singing, mating, howling commotion of other species who love their lives as much as we love ours, and none of whom could care less about us in our place. It reminds us that our plans are small and somewhat absurd. It reminds us why, in cases where our plans may affect many future generations, we should choose carefully. Looking at the blank board of planet Earth, we can be shaken to the marrow of our bones by the brown-eyed possibility of a life that is not ours.

And outside the window the Częstochowa of my life falls asleep – I thought I would not survive this. But it is so. You learn to love the place that someone leaves you…

(I borrowed some phrases in this text from Mrs. Barbara Kingsolver, @Stanislaw Barszczak)

—–

Chrzest Pański

Odniesienia biblijne:

Pierwsze czytanie „Objawi się chwała Pańska, a wszelkie ciało ją ujrzy” Iz 40, 1-5.9-11

Psalm Błogosław, duszo moja, Pana; Panie Boże mój, jesteś wielki! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Drugie czytanie „Przez obmycie chrzcielne Bóg odrodził nas i odnowił w Duchu Świętym” Tt 2, 11-14; 3, 4-7

Ewangelia „Gdy Jezus modlił się i przyjął chrzest, otworzyło się niebo” Łk 3, 15-16.21-22

Niebiosa się otworzyły i Duch Święty zstąpił na Jezusa.

JEZUS WCHODZI W ŻYCIE LUDZI

Uroczystość chrztu Jezusa kończy cykl Bożego Narodzenia i rozpoczyna cykl „roku zwykłego”. Łukasz przedstawia Jezusa „w modlitwie”, który przygotowuje się na przyjęcie Ducha Świętego, i czyni z tego wydarzenia katechezę dla chrześcijan wszystkich czasów.

Spośród czterech ewangelistów Łukasz zawsze kładzie największy nacisk na modlitwy Jezusa. W scenie chrztu jest on jedyną osobą, która wspomina, że ​​niebo się otworzyło, gdy się modlił. Duch Święty zstąpił na Niego, a Ojciec rozpoznał w Nim „swojego umiłowanego syna”.

Jezus przybywa sam przed Jana Chrzciciela, anonimowo. Rozmodlonemu Janowi towarzyszy Duch Boży. Jezus pozostaje nieznany w tłumie, ale nie dla Boga. Tak jak w dniu Nawiedzenia, w łonie matki, zostaje rozpoznany przez Tego, który otwiera mu drogę. Ponownie Jan Chrzciciel słyszy głos Ducha Bożego, który osłania posłańca Bożego swoim cieniem i objawia mu, że Jezus będzie drogą.

Syn Maryi i kuzyn Elżbiety jest rzeczywiście Tym, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Ten, kto wchodzi do wód Jordanu, nie jest zwykłym człowiekiem. Jest Wcieleniem i pełnią miłości oraz wszystkiego, co jest radością i „przyjemnością” Boga.

Następnie musimy przeczytać ponownie Ewangelię Marka 1-9, Ewangelię Mateusza 3-13, Ewangelię Łukasza 3-21 i Ewangelię Jana 1-24.

NOWY OKRES LUDZKOŚCI

Po objawieniu naszego Boga w historii z epizodem Mędrców ze Wschodu, co mogliśmy doświadczyć w Objawieniu Pańskim, następuje objawienie chrztu Jezusa, ukazujące tożsamość Chrystusa i Jego misję.

Jezus jest tym, który przywraca kontakt między Bogiem a nami. Niebo znów się otwiera i Ojciec daje słyszeć swój głos. To początek nowego okresu w historii ludzkości. Podobnie jak miało to miejsce w opisie stworzenia (Księga Rodzaju 1:2), Duch Święty zstępuje i zapoczątkowuje nowy czas, nowe stworzenie.

W Starym Testamencie prorocy kilkakrotnie twierdzili, że z powodu grzechów ludu Bożego niebo zostało zamknięte, a relacja z Bogiem zerwana. Podczas chrztu Jezusa, który prosi o przebaczenie w imieniu całej ludzkości, przymierze pierwszego poranka Stworzenia zostaje ponownie ustanowione na naszych ołtarzach, a niebo otwiera się na nowo.

 » Obyśmy zjednoczyli się z człowieczeństwem Tego, który wziął nasze człowieczeństwo. »

Podobnie jak nad brzegiem Jordanu, Jezus nie tylko nawiązuje wciąż na nowo kontakt z Bogiem, ale także wykonuje gest głębokiej solidarności z każdym z nas. Zajmuje miejsce w szeregu grzeszników, którzy pragną się nawrócić. Jest więc naszym bratem, który dzieli naszą ludzką kondycję, ze wszystkimi jej radościami i cierpieniami.

Objawienie zjednoczonego Boga następuje po narodzeniu Jezusa w Betlejem, w tej scenie ewangelista przedstawia nam małe dziecko jako Emmanuela, Boga-z-nami. Tutaj poznajemy wielką czułość Boga. Pan zasiądzie przy stole grzeszników, będzie dzielił nasze radości i nieszczęścia.

W opisie chrztu Jezusa św. Łukasz zachęca nas do zastanowienia się nad naszym własnym chrztem. Zostaliśmy ochrzczeni w czasie, gdy nasza rodzina się modliła. Niebiosa się otworzyły i Duch Święty zstąpił na każdego z nas.

Woda naszego chrztu jest o wiele większym źródłem płodności niż rytuał oczyszczenia lub woda Jordanu. Daje nam nowe życie, życie w obfitości: „Pokropię was czystą wodą… i dam wam serce nowe, i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza” – powiedział prorok Ezechiel. (Ez 36, 25-26)

W naszym życiu często zdarzają się nowe początki: koniec studiów, pierwsza kariera, dzień ślubu, narodziny dziecka. Musimy podejmować każdy nowy etap naszego życia tak, jak uczyni to wcielony pośród nas Syn Boży. Musimy przyjąć nasz chrzest, jak mówi św. Paweł, „aby nie zgasić Ducha” (1 Tes 5,19).

Pan staje się naszym Emmanuelem, Bogiem-z-nami. Zajmuje swoje miejsce w długim szeregu grzeszników, którymi jesteśmy. Pozostaje zjednoczony, pomimo naszych słabości i grzechów. „Jezus ujrzał Ducha Bożego zstępującego na niego w postaci gołębicy”. W poemacie o stworzeniu świata (Księga Rodzaju 1:2) Duch Boży unosi się nad wodami.

Wtedy gołąb powrócił, gdy potop ustał i życie znów zaczęło się budzić. Pod postacią gołębicy Duch Boży okrywa wody Jordanu. To nowe stworzenie dzielone z Bogiem przez Jezusa. „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Obyśmy dołączyli do niego nad brzegami Jordanu, tak jak Andrzej, Filip, Piotr i Jan.

—-

Sunday, January 12, 2025

Baptism of the Lord

Biblical references:

First reading “The glory of the Lord will be revealed, and all flesh will see it” Is 40:1-5, 9-11

Psalm Bless the Lord, my soul! You are great, O Lord my God! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Second reading “By the washing of baptism God has regenerated us, and renewed us in the Holy Spirit” Ti 2:11-14; 3, 4-7

Gospel “When Jesus prayed and was baptized, heaven was opened” Lk 3, 15-16, 21-22

The heavens opened and the Holy Spirit descended upon Jesus.

JESUS ​​ENTERS THE LIVES OF PEOPLE

The celebration of Jesus’ baptism ends the Christmas cycle and begins the cycle of the “ordinary year”. Luke presents Jesus “in prayer”, preparing to receive the Holy Spirit, and makes this event a catechesis for Christians of all times.

Of the four evangelists, Luke always places the greatest emphasis on Jesus’ prayers. In the baptism scene, he is the only one who mentions that heaven opened while he was praying. The Holy Spirit descended upon him, and the Father recognized in him “his beloved son”.

Jesus arrives alone before John the Baptist, anonymously. The Spirit of God accompanies John in prayer. Jesus remains unknown in the crowd, but not to God. As on the day of the Visitation, in his mother’s womb, he is recognized by the One who opens the way for him. Once again, John the Baptist hears the voice of the Spirit of God, who covers the messenger of God with his shadow and reveals to him that Jesus will be the way.

The son of Mary and cousin of Elizabeth is truly the One who is the Way, the Truth and the Life.

The one who enters the waters of the Jordan is not an ordinary man. He is the Incarnation and the fullness of love and of all that is the joy and „pleasure” of God.

Then we must reread the Gospel of Mark 1-9, the Gospel of Matthew 3-13, the Gospel of Luke 3-21 and the Gospel of John 1-24.

A NEW PERIOD OF HUMANITY

After the revelation of our God in history with the episode of the Magi from the East, which we were able to experience in the Epiphany, comes the revelation of the baptism of Jesus, revealing the identity of Christ and his mission.

Jesus is the one who restores the contact between God and us. The heavens open up again and the Father makes his voice heard. This is the beginning of a new period in the history of humanity. As in the account of creation (Genesis 1:2), the Holy Spirit descends and inaugurates a new time, a new creation.

In the Old Testament, the prophets repeatedly affirmed that because of the sins of God’s people, heaven was closed and the relationship with God was broken. In the baptism of Jesus, who asks for forgiveness in the name of all humanity, the covenant of the first morning of Creation is reestablished on our altars and heaven opens up again.

» May we be united with the humanity of the One who took our humanity. »

As on the banks of the Jordan, Jesus not only reestablishes contact with God, but also makes a gesture of profound solidarity with each one of us. He takes his place in the ranks of sinners who desire conversion. He is therefore our brother, who shares our human condition, with all its joys and sufferings.

The revelation of the unified God comes after the birth of Jesus in Bethlehem, in this scene the evangelist presents us with the little child as Emmanuel, God-with-us. Here we learn of God’s great tenderness. The Lord will sit at the table of sinners, he will share our joys and sorrows.

In the account of Jesus’ baptism, St. Luke invites us to reflect on our own baptism. We were baptized while our family was praying. The heavens opened and the Holy Spirit descended upon each of us.

The water of our baptism is a much greater source of fertility than the ritual of purification or the water of the Jordan. It gives us new life, life in abundance: „I will sprinkle you with clean water… and give you a new heart, and put a new spirit within you,” said the prophet Ezekiel. (Ezek. 36:25-26)

New beginnings often occur in our lives: the end of studies, a first career, the day of a wedding, the birth of a child. We must take on each new stage of our lives as the Son of God incarnate among us will. We must receive our baptism, as St. Paul says, “lest the Spirit be quenched” (1 Thess. 5:19).

The Lord becomes our Emmanuel, God-with-us. He takes his place in the long line of sinners that we are. He remains united, despite our weaknesses and sins. “Jesus saw the Spirit of God descending on him like a dove.” In the creation poem (Genesis 1:2), the Spirit of God hovers over the waters.

Then the dove returned, when the flood had subsided and life began to awaken again. In the form of a dove, the Spirit of God covers the waters of the Jordan. This is the new creation shared with God through Jesus. “This is my beloved Son, in whom I am well pleased.”

May we join him on the banks of the Jordan, as Andrew, Philip, Peter, and John did.

—-

Sonntag, 12. Januar 2025

Taufe des Herrn

Biblische Referenzen:

Erste Lesung „Die Herrlichkeit des Herrn wird sich offenbaren und alles Fleisch wird sie sehen“ Jes 40,1-5.9-11

Psalm: Lobe den Herrn, meine Seele, Herr mein Gott, du bist groß! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Zweite Lesung „Durch das Bad der Taufe hat Gott uns wiedergeboren und im Heiligen Geist erneuert“ Titus 2,11-14; 3, 4-7

Evangelium „Während Jesus betete und getauft wurde, öffnete sich der Himmel“ Lk 3, 15-16.21-22

Die Himmel öffneten sich und der Heilige Geist kam auf Jesus herab.

JESUS ​​​​TRITT IN DAS LEBEN DER MENSCHEN

Mit der Feier der Taufe Jesu endet der Weihnachtszyklus und der Zyklus des „gewöhnlichen Jahres“ beginnt. Lukas stellt Jesus „im Gebet“ dar, während er sich darauf vorbereitet, den Heiligen Geist zu empfangen, und macht aus diesem Ereignis eine Katechese für Christen aller Zeiten.

Von den vier Evangelisten legt Lukas stets den größten Nachdruck auf die Gebete Jesu. In der Taufszene ist er der Einzige, der erwähnt, dass sich während seines Gebets der Himmel geöffnet habe. Der Heilige Geist kam auf ihn herab und der Vater erkannte ihn als „seinen geliebten Sohn“.

Jesus erscheint allein und anonym vor Johannes dem Täufer. Johannes wird beim Gebet vom Geist Gottes begleitet. Jesus bleibt der Menge unbekannt, aber nicht Gott. Wie am Tag der Heimsuchung wird er im Mutterleib von demjenigen erkannt, der ihm den Weg öffnet. Wieder hört Johannes der Täufer die Stimme des Geistes Gottes, der den Boten Gottes mit seinem Schatten bedeckt und ihm offenbart, dass Jesus der Weg sein wird.

Der Sohn von Maria und Cousin von Elisabeth ist wahrlich derjenige, der der Weg, die Wahrheit und das Leben ist.

Wer die Wasser des Jordan betritt, ist kein gewöhnlicher Mensch. Er ist die Menschwerdung und die Fülle der Liebe und von allem, was die Freude und das „Vergnügen“ Gottes ausmacht.

Dann müssen wir Markus 1-9, Matthäus 3-13, Lukas 3-21 und Johannes 1-24 noch einmal lesen.

NEUE PERIODE DER MENSCHHEIT

Nach der Offenbarung unseres Gottes in der Geschichte mit der Episode der Heiligen Drei Könige aus dem Morgenland, die wir am Dreikönigsfest erleben durften, folgt die Offenbarung der Taufe Jesu, die die Identität Christi und seine Sendung offenbart.

Jesus ist derjenige, der den Kontakt zwischen Gott und uns wiederherstellt. Der Himmel öffnet sich wieder und der Vater lässt seine Stimme hören. Dies ist der Beginn einer neuen Periode in der Menschheitsgeschichte. Genau wie im Schöpfungsbericht (Genesis 1:2) steigt der Heilige Geist herab und läutet eine neue Zeit, eine neue Schöpfung ein.

Im Alten Testament erklärten die Propheten mehrfach, dass der Himmel wegen der Sünden des Volkes Gottes geschlossen und seine Beziehung zu Gott zerstört sei. In der Taufe Jesu, der im Namen der gesamten Menschheit um Vergebung bittet, wird der Bund des ersten Morgens der Schöpfung auf unseren Altären wiederhergestellt und der Himmel öffnet sich von neuem.

 » Mögen wir mit der Menschlichkeit dessen vereint sein, der uns unsere Menschlichkeit genommen hat. »

Wie am Ufer des Jordan stellt Jesus nicht nur den Kontakt zu Gott wieder her, sondern macht auch eine Geste tiefer Solidarität mit einem jeden von uns. Er reiht sich ein in die Reihen der Sünder, die sich bekehren wollen. Er ist daher unser Bruder, der unsere menschliche Existenz mit all ihren Freuden und Leiden teilt.

Die Offenbarung des vereinten Gottes erfolgt nach der Geburt Jesu in Bethlehem, und in dieser Szene stellt uns der Evangelist das kleine Kind als Emmanuel vor, Gott-mit-uns. Hier erfahren wir die große Zärtlichkeit Gottes. Der Herr wird am Tisch der Sünder sitzen und unsere Freuden und Sorgen teilen.

In der Beschreibung der Taufe Jesu sagt der hl. Lukas ermutigt uns, über unsere eigene Taufe nachzudenken. Wir wurden getauft, während unsere Familie betete. Die Himmel öffneten sich und der Heilige Geist kam auf jeden von uns herab.

Das Wasser unserer Taufe ist eine viel größere Quelle der Fruchtbarkeit als das Reinigungsritual oder das Wasser des Jordan. Er schenkt uns neues Leben, Leben in Fülle: „Ich werde euch mit reinem Wasser besprengen … und ich werde euch ein neues Herz geben und einen neuen Geist in euch legen“, sagte der Prophet Hesekiel. (Hes. 36:25-26)

In unserem Leben gibt es oft Neuanfänge: das Ende des Studiums, der erste Berufseinstieg, der Hochzeitstag, die Geburt eines Kindes. Wir müssen jede neue Phase unseres Lebens so angehen, wie es der unter uns fleischgewordene Sohn Gottes tun wird. Wir müssen unsere Taufe empfangen, wie der heilige Paulus sagt. Paulus: „Damit ihr den Geist nicht auslöscht“ (1 Thess 5,19).

Der Herr wird zu unserem Emmanuel, Gott mit uns. Er nimmt seinen Platz in der langen Reihe der Sünder ein, die wir sind. Er bleibt vereint, trotz unserer Schwächen und Sünden. „Jesus sah, wie der Geist Gottes wie eine Taube auf ihn herabkam.“ Im Schöpfungsgedicht (Genesis 1,2) schwebt der Geist Gottes über den Wassern.

Dann kehrte die Taube zurück, als die Flut zurückging und das Leben wieder zu erwachen begann. In Gestalt einer Taube bedeckt der Geist Gottes die Wasser des Jordan. Es handelt sich um eine neue Schöpfung, die wir durch Jesus mit Gott teilen. „Dies ist mein geliebter Sohn, an dem ich großes Wohlgefallen habe.“

Mögen wir uns ihm an den Ufern des Jordan anschließen, wie es Andreas, Philippus, Petrus und Johannes taten.

UROCZYSTOŚĆ TRZECH KRÓLI

Letter to young people of Europe

Beloved youth of Europe and the whole world.

Even at a young age, independent choices are important, often contrary to fashion, general customs or the hidden manipulations of dishonest people.

Life is a path through the jungle or through the desert, where there are many dangers. In the jungle, one careless step threatens disaster. Similarly, in the desert, whoever separates from the caravan and wants to go his own way will die! Throughout life, and especially in youth, one must have a wise and experienced guide, i.e. a father, mother, teacher, educator, older colleague – a person with experience and the wisdom of life.

Here I would like to cordially greet in particular the polish parish communities: Parish Caritas Group

Little Knights of Merciful Jesus

Neocatechumenate

Renewal in the Holy Spirit

Guard of Our Lady of Mercy

Living Rosary

Mother’s Day Association

School

Galilea

Parish choir

Liturgical service of the altar

Catholic Action

Kazik’s Africa teaches respect for other people and nature. It shows children that optimism and faith in yourself and other people can literally work miracles.

in the USA, people are taught certain basics of culture and politeness from childhood, which are genetically encoded. In Poland, we have genetically encoded the post-Soviet mentality of homo sovieticus and the belief that Poles are wolves to Poles. Americans believe in common sense and trust, Poles have proven in history that in common sense they are not leaders, and we can dream of trusting people until the end of the day and one day longer. Some say that the typical Redneck – Redneck, is someone who likes hunting, has a lot of weapons, a track car, often worth more than his house. What’s up in Latin America?

Famous beaches, right next to opulent residences, and on the nearby hills favelas dotted with houses and huts made of plywood and other leftovers. This is Rio de Janeiro, where everyone would like to be, just not in the hills. Latin America has not kept up with the rich world for centuries. Why is it still so poor there?

Of the 58 thousand inhabitants of Greenland, the young are today the largest population. And unique. Everything that Greenlanders believe in comes from nature. Their main guardian is the Mother of the Sea, who provides food.

Dear ones, in Asia no one dies as easily as here.

My Godfather’s son came to Australia in 1981 to find space for personal development, discovering his passions and fulfilling his professional dreams.

There they teach children and young people where to seek help, how to talk about mental health problems without shame or ridicule.

In Argentina, it is often said that men always have the last word in the discussion. It is: „si cariño!” (yes, my love). But today we need young people who are truly ‚transgressive’, non-conformists, who will not be slaves to the mobile phone, but will change the world for the better.

For the EU and Latin America and the Caribbean, parliamentary diplomacy is the basic forum for dialogue, exchange of ideas and best practices. It seems to me that in today’s world we do not understand the word intimacy. And that is what I wanted to tell you about here.

The True Depth of Intimacy.

Intimacy is one of the most misunderstood aspects of human connection.

It is often mistaken for physical closeness, but its essence runs much deeper.

True intimacy is not about who you let touch your skin, it is about who you allow to touch your soul.

It is about trust, vulnerability, and the unspoken connection that binds two people in ways words cannot capture.

Intimacy is texting someone at 3 a.m., not because you have no one else to talk to, but because they are the one person who comes to mind when your heart is heavy, or your dreams feel out of reach.

It is sharing your fears without filtering them, opening up about your past without hesitation, and trusting that they will hold your truths gently.

It is knowing they will answer, no matter the time, because your thoughts matter to them.

True intimacy is found in the attention you give, even when the world demands it elsewhere.

It is choosing to focus on one person, to listen to their silence, their laughter, and their pain, even when ten others are vying for your time.

It is the willingness to prioritize their happiness and presence because their importance in your life is undeniable.

It is about making them feel like the most important person in the room, no matter how crowded that room might be.

Then there is the quiet kind of intimacy, the one that exists without words, without constant reminders.

It is the way they linger in your thoughts when you are busy or distracted.

It is the way their voice echoes in your mind during moments of doubt, offering comfort and strength.

It is the instinct to think of them first, whether it is sharing good news, a random thought, or a moment of sadness.

They are the constant presence in the back of your mind, like a melody that never fades.

Intimacy is not loud or flashy, it is quiet, profound, and enduring.

It is in the way someone knows your quirks, your fears, your ambitions, and still chooses to stay.

It is in the shared glances, the subtle touches, and the unspoken understanding that needs no explanation.

It is in the way they make you feel seen, loved, and valued in a world that can often feel overwhelming and isolating.

True intimacy is rare, and when you find it, it becomes the foundation of something extraordinary.

It is not about the moments you capture for the world to see, it is about the ones you hold close, the ones you will never forget.

It is about building a connection so deep that it withstands the trials of time, distance, and change.

So, if you have someone who knows your dreams and fears, who holds space for your vulnerability, and who remains the calm in your chaos, treasure them.

Because intimacy is not about proximity, it is about the bond that exists even when you are miles apart.

It is the most beautiful gift you can give and receive, a connection that truly feels like home.

Intimacy. Live it. Treasure it. Love it

Lettera ai giovani d’Europa

Amati giovani d’Europa e del mondo intero

Già in giovane età è importante compiere scelte indipendenti, spesso contrarie alla moda, ai costumi generali o alle manipolazioni nascoste di persone disoneste.

La vita è un viaggio attraverso la giungla o il deserto, pieno di vari pericoli. Nella giungla, un passo imprudente può provocare un disastro. Allo stesso modo, nel deserto, chi si separa dalla carovana e vuole andare per la sua strada, perirà! Per tutta la vita, soprattutto nella giovinezza, devi avere una guida saggia ed esperta, ad es. un padre, una madre, un insegnante, un educatore, un amico più anziano, una persona con esperienza e saggezza di vita.

Desidero salutare in particolare le comunità parrocchiali: Gruppo Caritas Parrocchiale

Piccoli Cavalieri di Gesù Misericordioso

Neocatecumenato

Rinnovamento nello Spirito Santo

Guardia di Nostra Signora della Misericordia

Rosario vivente

Associazione Festa della Mamma

Schola

Galilea

Coro parrocchiale

Servizio liturgico dell’altare

Azione Cattolica

Africa Kazika insegna il rispetto per gli altri e per la natura. Mostra ai bambini che l’ottimismo e la fiducia in se stessi, ma anche negli altri, possono letteralmente fare miracoli.

negli Stati Uniti, alle persone vengono insegnate fin dall’infanzia alcune basi di cultura e cortesia, che sono geneticamente codificate in loro. In Polonia abbiamo una mentalità post-sovietica da homo sovieticus geneticamente codificata e la convinzione che i polacchi siano lupi per i polacchi. Gli americani credono nel buon senso e nella fiducia, i polacchi hanno dimostrato nella storia di non essere leader basati sul buon senso, e possiamo sognare di fidarci delle persone fino alla fine della giornata e anche un giorno in più. Alcuni dicono che un tipico redneck è una persona a cui piace la caccia, ha molte armi, ha una macchina da pista e spesso vale più della sua casa. Cosa sta succedendo in America Latina?

Spiagge famose, residenze sontuose proprio accanto a loro, e sulle colline vicine favelas punteggiate di case e cottage fatti di compensato e altri resti. Questa è Rio de Janeiro, dove tutti vorrebbero visitare, ma non in collina. L’America Latina è rimasta indietro rispetto al mondo ricco per secoli. Perché lì è ancora così povero?

Su 58mila abitanti della Groenlandia, i giovani costituiscono oggi la popolazione più numerosa. E unico. tutto ciò in cui credono i groenlandesi viene dalla natura. Il loro principale protettore è la Madre del Mare, che fornisce il cibo.

Cari amici, in Asia nessuno muore così facilmente come nel nostro Paese.

Il figlio del mio Padrino venne in Australia nel 1981 per trovare spazio per lo sviluppo personale, scoprendo le sue passioni e realizzando i suoi sogni professionali.

Lì insegnano ai bambini e agli adolescenti dove cercare aiuto e come parlare di problemi mentali senza vergogna o ridicolo.

In Argentina si dice spesso che gli uomini hanno sempre l’ultima parola nelle discussioni. Dice: „si cariño!” (Sì, tesoro). Ma oggi abbiamo bisogno di giovani veramente ‚trasgressivi’, anticonformisti, che non siano schiavi del cellulare, ma cambino il mondo in meglio.

Per l’UE, l’America Latina e i Caraibi, la diplomazia parlamentare è un forum essenziale per il dialogo, lo scambio di idee e le migliori pratiche. Mi sembra che nel mondo di oggi non comprendiamo la parola intimità. Ed è di questo che stavo per parlarvi qui.Vera profondità di intimità. L’intimità è uno degli aspetti più fraintesi delle relazioni umane. Spesso viene confuso con la vicinanza fisica, ma la sua essenza è molto più profonda. La vera intimità non riguarda a chi permetti di toccare la tua pelle, ma a chi permetti di toccare la tua anima. Si tratta di fiducia, vulnerabilità e di una connessione inespressa che unisce due persone in un modo che non può essere descritto a parole. L’intimità è mandare messaggi a qualcuno alle 3 del mattino, non perché non hai nessuno con cui parlare, ma perché quella persona ti viene in mente quando hai il cuore pesante o quando i tuoi sogni sembrano irraggiungibili. Si tratta di condividere le tue paure senza filtrarle, di aprirti al tuo passato senza esitazione e di avere fiducia che questa persona gestirà le tue verità con delicatezza. È sapere che queste persone risponderanno, non importa il momento, perché i tuoi pensieri sono importanti per loro. La vera intimità è l’attenzione che dai, anche quando il mondo la richiede altrove. Significa scegliere di concentrarsi su una persona, di ascoltare il suo silenzio, le sue risate e il suo dolore, anche quando altre dieci persone competono per il tuo tempo. È la volontà di mettere al primo posto la loro felicità e la loro presenza, perché la loro importanza nella tua vita è innegabile. L’idea è farli sentire come se fossero la persona più importante nella stanza, non importa quanto affollata possa essere la stanza. Poi c’è un tipo tranquillo di intimità, che esiste senza parole, senza richiami costanti. È il modo in cui indugiano nei tuoi pensieri quando sei occupato o distratto. È il modo in cui la loro voce risuona nella tua mente nei momenti di dubbio, offrendo conforto e forza. È un istinto pensare prima a loro, che si tratti di condividere una buona notizia, un pensiero casuale o un momento di tristezza. Queste persone sono una presenza costante nel profondo della tua mente, come una melodia che non svanisce mai. L’intimità non è rumorosa o appariscente, è silenziosa, profonda e duratura. Si tratta di qualcuno che conosce le tue stranezze, le tue paure, le tue ambizioni e tuttavia decide di restare. Si tratta di sguardi condivisi, tocchi sottili e una comprensione inespressa che non richiede spiegazioni. Riguarda il modo in cui queste persone ti fanno sentire visto, amato e apprezzato in un mondo che spesso può sembrare opprimente e isolante. La vera intimità è rara e, quando la trovi, diventa il fondamento di qualcosa di straordinario. Non si tratta dei momenti che catturi per il mondo, ma di quelli che tieni stretti, quelli che non dimenticherai mai. Si tratta di costruire un legame così profondo da resistere alle prove del tempo, della distanza e del cambiamento. Quindi, se hai qualcuno che conosce i tuoi sogni e le tue paure, che riserva spazio alla tua vulnerabilità e che rimane calmo nel tuo caos, apprezzalo. Perché l’intimità non riguarda la vicinanza, ma il legame che esiste anche quando si è a chilometri di distanza. È il regalo più bello che puoi fare e ricevere, un legame che ti fa sentire davvero a casa. Intimità Sperimentalo Apprezzalo Amalo

lettre aux jeunes en Europe

Jeunes bien-aimés d’Europe et du monde entier.

Dès le plus jeune âge, il est important de faire des choix indépendants, souvent contraires à la mode, aux coutumes générales ou aux manipulations cachées de personnes malhonnêtes.

La vie est un voyage à travers la jungle ou le désert, plein de dangers divers. Dans la jungle, un simple pas imprudent peut entraîner un désastre. De même, dans le désert, celui qui se sépare de la caravane et veut suivre son propre chemin périra ! Tout au long de votre vie, en particulier dans votre jeunesse, vous avez besoin d’un guide sage et expérimenté, c’est-à-dire un père, une mère, un enseignant, un éducateur, un ami plus âgé – une personne ayant de l’expérience et de la sagesse de vie.

Je voudrais saluer particulièrement les communautés paroissiales : Groupe Caritas Paroissial

Petits Chevaliers de Jésus Miséricordieux

Néocatéchuménat

Le renouveau dans le Saint-Esprit

Garde de Notre-Dame de Miséricorde

Rosaire vivant

Association Fête des Mères

École

Galilée

Chœur paroissial

Service liturgique de l’autel

Action Catholique

Africa Kazika enseigne le respect des autres et de la nature. Cela montre aux enfants que l’optimisme et la confiance en eux-mêmes, mais aussi en les autres, peuvent littéralement faire des miracles.

Aux États-Unis, les gens apprennent dès l’enfance certaines bases de culture et de politesse, qui sont génétiquement codées en eux. En Pologne, nous avons une mentalité homo sovieticus post-soviétique génétiquement codée et la conviction que les Polonais sont des loups pour les Polonais. Les Américains croient au bon sens et à la confiance, les Polonais ont prouvé dans l’histoire qu’ils ne sont pas des leaders au sens commun, et nous pouvons rêver de faire confiance aux gens jusqu’à la fin de la journée et un jour de plus. Certains disent qu’un redneck typique est une personne qui aime chasser, qui possède beaucoup d’armes, possède une voiture de piste et qui vaut souvent plus que sa maison. Que se passe-t-il en Amérique Latine ?

Des plages célèbres, des résidences somptueuses juste à côté et, sur les collines voisines, des favelas parsemées de maisons et de cottages en contreplaqué et autres vestiges. C’est Rio de Janeiro, que tout le monde aimerait visiter, mais pas dans les collines. L’Amérique latine est à la traîne du monde riche depuis des siècles. Pourquoi est-ce encore si pauvre là-bas ?

Sur 58 mille habitants du Groenland, les jeunes constituent aujourd’hui la population la plus importante. Et unique. tout ce en quoi les Groenlandais croient vient de la nature. Leur principal protecteur est la Sea Mother, qui leur fournit de la nourriture.

Chers amis, en Asie, personne ne meurt aussi facilement que chez nous.

Le fils de mon parrain est arrivé en Australie en 1981 pour trouver un espace de développement personnel, découvrir ses passions et réaliser ses rêves professionnels.

Là, ils apprennent aux enfants et aux adolescents où chercher de l’aide et comment parler de leurs problèmes mentaux sans honte ni ridicule.

En Argentine, on dit souvent que les hommes ont toujours le dernier mot dans les discussions. Ça dit : „si cariño !” (Oui chéri). Mais aujourd’hui, nous avons besoin de jeunes véritablement « transgressifs », anticonformistes, qui ne seront pas les esclaves du téléphone portable, mais qui changeront le monde pour le meilleur.

Pour l’UE et l’Amérique latine et les Caraïbes, la diplomatie parlementaire constitue un forum essentiel de dialogue, d’échange d’idées et de bonnes pratiques. Il me semble que dans le monde d’aujourd’hui, nous ne comprenons pas le mot intimité. Et c’est ce dont j’allais vous parler ici.
Véritable profondeur d’intimité. L’intimité est l’un des aspects les plus mal compris des relations humaines. On la confond souvent avec la proximité physique, mais son essence est bien plus profonde. La véritable intimité n’est pas celle que vous permettez de toucher votre peau, mais celle que vous permettez de toucher votre âme. Il s’agit de confiance, de vulnérabilité et d’un lien tacite qui relie deux personnes d’une manière qui ne peut être décrite avec des mots. L’intimité, c’est envoyer des SMS à quelqu’un à 3 heures du matin, non pas parce que vous n’avez personne à qui parler, mais parce que cette personne vous vient à l’esprit lorsque votre cœur est lourd ou lorsque vos rêves semblent inaccessibles. Il s’agit de partager vos peurs sans les filtrer, de vous ouvrir sans hésitation à votre passé et d’avoir confiance que cette personne gérera vos vérités avec délicatesse. C’est savoir que ces personnes répondront, peu importe le moment, parce que vos pensées sont importantes pour elles. La véritable intimité est l’attention que vous accordez, même lorsque le monde l’exige ailleurs. C’est choisir de se concentrer sur une personne, d’écouter son silence, ses rires et sa douleur, même lorsque dix autres se disputent votre temps. C’est la volonté de donner la priorité à leur bonheur et à leur présence, car leur importance dans votre vie est indéniable. L’idée est de leur donner le sentiment d’être la personne la plus importante dans la pièce, peu importe le nombre de personnes dans la pièce. Ensuite, il y a une sorte d’intimité tranquille, qui existe sans mots, sans rappels constants. C’est la façon dont ils s’attardent dans vos pensées lorsque vous êtes occupé ou distrait. C’est la façon dont leur voix résonne dans votre esprit dans les moments de doute, vous offrant réconfort et force. C’est un instinct de penser à eux en premier, qu’il s’agisse de partager une bonne nouvelle, une pensée aléatoire ou un moment de tristesse. De telles personnes sont une présence constante au fond de votre esprit, comme une mélodie qui ne s’efface jamais. L’intimité n’est ni bruyante ni tape-à-l’œil, elle est calme, profonde et durable. Il s’agit de quelqu’un qui connaît vos caprices, vos peurs, vos ambitions et qui décide quand même de rester. Il s’agit de regards partagés, de touches subtiles et d’une compréhension tacite qui ne nécessite aucune explication. Il s’agit de la façon dont ces personnes vous font sentir vu, aimé et valorisé dans un monde qui peut souvent sembler accablant et isolant. La véritable intimité est rare, et quand on la trouve, elle devient le fondement de quelque chose d’extraordinaire. Il ne s’agit pas des moments que vous capturez pour le monde, mais de ceux qui vous tiennent à cœur, ceux que vous n’oublierez jamais. Il s’agit de construire un lien si profond qu’il résistera aux épreuves du temps, de la distance et du changement. Donc, si vous avez quelqu’un qui connaît vos rêves et vos peurs, qui laisse de la place à votre vulnérabilité et qui reste calme dans votre chaos, appréciez-le. Parce que l’intimité n’est pas une question de proximité, mais de connexion qui existe même lorsque des kilomètres vous séparent. C’est le plus beau cadeau que vous puissiez offrir et recevoir, une connexion qui vous donne vraiment l’impression d’être chez vous. Intimité Vivez-le Valorisez-le Aimez-le

письмо молодым людям в Европе

Любимая молодежь Европы и всего мира.

Уже в юном возрасте важно делать самостоятельный выбор, зачастую вопреки моде, общепринятым обычаям или скрытым манипуляциям нечестных людей.

Жизнь – это путешествие по джунглям или пустыне, полное различных опасностей. В джунглях один неосторожный шаг может обернуться катастрофой. Так и в пустыне погибнет тот, кто отделится от каравана и захочет идти своей дорогой! На протяжении всей жизни, особенно в юности, нужно иметь мудрого и опытного наставника, т. е. отца, матери, учителя, воспитателя, старшего друга – человека с опытом и жизненной мудростью.

Особо хотелось бы поприветствовать приходские общины: Приходскую группу Каритас.

Маленькие рыцари милосердного Иисуса

Неокатехуменат

Обновление в Святом Духе

Страж Богоматери Милосердия

Живой Розарий

Ассоциация Дня матери

Схола

Галилея

Приходской хор

Литургическое служение в алтаре

Католическое действие

Африка Казика учит уважительному отношению к другим людям и природе. Это показывает детям, что оптимизм и вера в себя, а также в других людей могут буквально творить чудеса.

В США людей с детства прививают определенным основам культуры и вежливости, которые закодированы в них генетически. В Польше генетически закодировано постсоветское менталитет homo soveticus и вера в то, что поляки для поляков — волки. Американцы верят в здравый смысл и доверие, поляки доказали в истории, что они не являются лидерами в здравом смысле, и мы можем мечтать о доверии людям до конца дня и еще на один день. Некоторые говорят, что типичный деревенщина — это человек, который любит охоту, имеет много оружия, имеет гусеничный автомобиль и часто стоит больше, чем его дом. Что происходит в Латинской Америке?

Знаменитые пляжи, роскошные резиденции рядом с ними, а на близлежащих холмах фавелы, усеянные домами и коттеджами из фанеры и других остатков. Это Рио-де-Жанейро, где хотел бы побывать каждый, только не на холмах. Латинская Америка на протяжении веков отставала от богатого мира. Почему там до сих пор так бедно?

Из 58 тысяч Жители Гренландии, молодые люди составляют сегодня самую большую часть населения. И уникальный. все, во что верят гренландцы, исходит от природы. Их главная защитница — Мать Море, дающая пищу.

Дорогие друзья, в Азии никто не умирает так легко, как в нашей стране.

Сын моего крестного отца приехал в Австралию в 1981 году, чтобы найти место для личного развития, раскрыть свои увлечения и реализовать свои профессиональные мечты.

Там детей и молодежь учат, куда обращаться за помощью и как без стыда и насмешек говорить о психических проблемах.

В Аргентине часто говорят, что последнее слово в дискуссиях всегда остается за мужчинами. Там написано: «si cariño!» (Да, милый). Но сегодня нам нужны молодые люди, которые действительно «трансгрессивны», нонконформисты, которые не будут рабами мобильных телефонов, но изменят мир к лучшему.

Для ЕС, Латинской Америки и Карибского бассейна парламентская дипломатия является важным форумом для диалога, обмена идеями и передовым опытом. Мне кажется, что в современном мире мы не понимаем слово близость. И именно об этом я собирался вам здесь рассказать.Настоящая глубина близости. Интимность – один из наиболее неправильно понимаемых аспектов человеческих отношений. Его часто путают с физической близостью, но суть его гораздо глубже. Настоящая близость заключается не в том, кому вы позволяете прикасаться к вашей коже, а в том, кому вы позволяете прикасаться к вашей душе. Речь идет о доверии, уязвимости и невысказанной связи, которая связывает двух людей так, что невозможно описать словами. Близость — это писать кому-то сообщение в 3 часа ночи не потому, что тебе не с кем поговорить, а потому, что этот человек приходит на ум, когда у тебя тяжело на сердце или когда твои мечты кажутся недостижимыми. Речь идет о том, чтобы поделиться своими страхами, не фильтруя их, без колебаний открыться своему прошлому и поверить, что этот человек деликатно отнесется к вашей правде. Это знание того, что эти люди ответят в любое время, потому что для них важны ваши мысли. Настоящая близость — это внимание, которое вы уделяете, даже когда мир требует этого в другом месте. Это выбор сосредоточиться на одном человеке, слушать его молчание, смех и боль, даже когда десять других борются за ваше время. Это готовность поставить свое счастье и присутствие на первое место, потому что их важность в вашей жизни неоспорима. Идея состоит в том, чтобы дать им почувствовать себя самым важным человеком в комнате, независимо от того, насколько многолюдно в комнате. Затем наступает тихая близость, существующая без слов, без постоянных напоминаний. Именно так они задерживаются в ваших мыслях, когда вы заняты или отвлекаетесь. Именно так их голос эхом звучит в вашей голове в моменты сомнений, предлагая утешение и силу. Это инстинкт — думать о них в первую очередь, независимо от того, делятся ли они хорошими новостями, случайной мыслью или моментом печали. Такие люди постоянно присутствуют в глубине вашего сознания, как мелодия, которая никогда не затихает. Интим не громкий и не кричащий, он тихий, глубокий и продолжительный. Речь идет о том, что кто-то знает ваши причуды, ваши страхи, ваши амбиции и все же решает остаться. Речь идет об общих взглядах, тонких прикосновениях и невысказанном понимании, не требующем объяснений. Речь идет о том, как эти люди заставляют вас чувствовать себя замеченными, любимыми и ценными в мире, который часто может чувствовать себя подавляющим и изолированным. Настоящая близость встречается редко, и когда вы ее обретаете, она становится основой чего-то необыкновенного. Речь идет не о моментах, которые вы запечатлеваете для мира, а о тех, которые вы держите близко к себе, о тех, которые вы никогда не забудете. Речь идет о построении связи настолько глубокой, что она выдержит испытания временем, расстоянием и переменами. Итак, если у вас есть кто-то, кто знает ваши мечты и страхи, кто оставляет место для вашей уязвимости и сохраняет спокойствие в вашем хаосе, цените его. Потому что близость – это не близость, а связь, которая существует, даже когда вы находитесь на расстоянии многих миль друг от друга. Это самый красивый подарок, который вы можете подарить и получить, — связь, которая по-настоящему ощущается как дома. Близость Испытайте это Цените это Любите это.

Brief an junge Menschen in Europa

Geliebte Jugend Europas und der ganzen Welt.

Bereits in jungen Jahren ist es wichtig, eigenständige Entscheidungen zu treffen, oft im Widerspruch zur Mode, allgemeinen Gepflogenheiten oder versteckten Manipulationen unehrlicher Menschen.

Das Leben ist eine Reise durch den Dschungel oder die Wüste voller Gefahren. Im Dschungel kann ein unachtsamer Schritt zur Katastrophe führen. Ebenso wird in der Wüste jeder umkommen, der sich von der Karawane trennt und seinen eigenen Weg gehen will! Während Ihres gesamten Lebens, insbesondere in Ihrer Jugend, benötigen Sie einen weisen und erfahrenen Führer, d. h. einen Vater, eine Mutter, einen Lehrer, einen Erzieher, einen älteren Freund – eine Person mit Erfahrung und Lebensweisheit.

Besonders grüßen möchte ich die Pfarrgemeinden: Pfarr-Caritas-Gruppe

Kleine Ritter des barmherzigen Jesus

Neokatechumenat

Erneuerung im Heiligen Geist

Wache Unserer Lieben Frau der Barmherzigkeit

Lebendiger Rosenkranz

Muttertagsverein

Schola

Galiläa

Pfarrchor

Liturgischer Dienst am Altar

Katholische Aktion

Africa Kazika lehrt Respekt vor anderen Menschen und der Natur. Es zeigt Kindern, dass Optimismus und Vertrauen in sich selbst, aber auch in andere Menschen, im wahrsten Sinne des Wortes Wunder bewirken können.

In den USA werden den Menschen von Kindheit an bestimmte Grundlagen der Kultur und Höflichkeit beigebracht, die in ihnen genetisch verankert sind. In Polen haben wir eine genetisch kodierte postsowjetische Homo-Sovieticus-Mentalität und den Glauben, dass Polen für Polen Wölfe sind. Die Amerikaner glauben an gesunden Menschenverstand und Vertrauen, die Polen haben in der Geschichte bewiesen, dass sie keine Führer im gesunden Menschenverstand sind, und wir können bis zum Ende des Tages und noch einen Tag länger davon träumen, Menschen zu vertrauen. Manche sagen, dass ein typischer Redneck ein Mensch ist, der gerne jagt, viele Waffen besitzt, einen Rennwagen besitzt und oft mehr wert ist als sein Haus. Was ist in Lateinamerika los?

Berühmte Strände, großzügige Residenzen direkt daneben und auf den nahe gelegenen Hügeln Favelas mit Häusern und Hütten aus Sperrholz und anderen Überresten. Dies ist Rio de Janeiro, das jeder gerne besuchen würde, nur nicht in den Bergen. Lateinamerika hinkt der reichen Welt seit Jahrhunderten hinterher. Warum ist es dort immer noch so arm?

Von 58 Tausend Unter den Einwohnern Grönlands stellen junge Menschen heute die größte Bevölkerungsgruppe. Und einzigartig. Alles, woran die Grönländer glauben, kommt aus der Natur. Ihr Hauptbeschützer ist die Meeresmutter, die für Nahrung sorgt.

Liebe Freunde, in Asien stirbt niemand so leicht wie in unserem Land.

Der Sohn meines Paten kam 1981 nach Australien, um Raum für persönliche Entwicklung zu finden, seine Leidenschaften zu entdecken und seine beruflichen Träume zu verwirklichen.

Dort vermitteln sie Kindern und Jugendlichen, wo sie Hilfe suchen und wie sie ohne Scham und Spott über psychische Probleme sprechen können.

In Argentinien heißt es oft, dass Männer in Diskussionen immer das letzte Wort haben. Es heißt: „si cariño!“ (Ja, Schatz). Aber heute brauchen wir junge Menschen, die wirklich „transgressiv“ und nonkonformistisch sind, die nicht Sklaven des Mobiltelefons sind, sondern die Welt zum Besseren verändern.

Für die EU sowie Lateinamerika und die Karibik ist die parlamentarische Diplomatie ein wesentliches Forum für Dialog, Austausch von Ideen und bewährten Verfahren. Es scheint mir, dass wir in der heutigen Welt das Wort Intimität nicht verstehen. Und genau das wollte ich Ihnen hier erzählen.Wahre Tiefe der Intimität. Intimität ist einer der am meisten missverstandenen Aspekte menschlicher Beziehungen. Es wird oft mit körperlicher Nähe verwechselt, aber sein Wesen liegt viel tiefer. Wahre Intimität besteht nicht darin, wem Sie erlauben, Ihre Haut zu berühren, sondern wem Sie erlauben, Ihre Seele zu berühren. Es geht um Vertrauen, Verletzlichkeit und eine unausgesprochene Verbindung, die zwei Menschen auf eine Weise verbindet, die mit Worten nicht zu beschreiben ist. Intimität bedeutet, jemandem um 3 Uhr morgens eine SMS zu schreiben, nicht weil du niemanden hast, mit dem du reden kannst, sondern weil dir diese Person in den Sinn kommt, wenn dir das Herz schwerfällt oder deine Träume unerreichbar erscheinen. Es geht darum, Ihre Ängste zu teilen, ohne sie zu filtern, sich ohne zu zögern Ihrer Vergangenheit zu öffnen und darauf zu vertrauen, dass diese Person mit Ihren Wahrheiten vorsichtig umgeht. Es bedeutet zu wissen, dass diese Menschen unabhängig von der Zeit reagieren werden, weil Ihre Gedanken für sie wichtig sind. Wahre Intimität ist die Aufmerksamkeit, die Sie schenken, auch wenn die Welt anderswo sie verlangt. Es ist die Entscheidung, sich auf eine Person zu konzentrieren und auf ihr Schweigen, Lachen und ihren Schmerz zu hören, selbst wenn zehn andere um Ihre Zeit konkurrieren. Es ist die Bereitschaft, ihr Glück und ihre Anwesenheit an die erste Stelle zu setzen, denn ihre Bedeutung in Ihrem Leben ist unbestreitbar. Die Idee besteht darin, ihnen das Gefühl zu geben, die wichtigste Person im Raum zu sein, egal wie voll der Raum auch sein mag. Dann gibt es eine stille Art von Intimität, die ohne Worte und ohne ständige Erinnerungen existiert. Es ist die Art und Weise, wie sie in Ihren Gedanken verweilen, wenn Sie beschäftigt oder abgelenkt sind. Es ist die Art und Weise, wie ihre Stimme in Momenten des Zweifels in Ihrem Kopf widerhallt und Trost und Stärke spendet. Es ist ein Instinkt, zuerst an sie zu denken, egal ob es sich um eine gute Nachricht, einen zufälligen Gedanken oder einen Moment der Traurigkeit handelt. Solche Menschen sind ständig im Hinterkopf präsent, wie eine Melodie, die nie vergeht. Intimität ist nicht laut oder auffällig, sie ist ruhig, tief und dauerhaft. Es geht darum, dass jemand Ihre Macken, Ihre Ängste, Ihre Ambitionen kennt und sich dennoch entscheidet, zu bleiben. Es geht um gemeinsame Blicke, subtile Berührungen und ein unausgesprochenes Verständnis, das keiner Erklärung bedarf. Es geht darum, wie diese Menschen einem das Gefühl geben, gesehen, geliebt und wertgeschätzt zu werden, in einer Welt, die sich oft überwältigend und isolierend anfühlen kann. Wahre Intimität ist selten, und wenn man sie findet, wird sie zur Grundlage von etwas Außergewöhnlichem. Es geht nicht um die Momente, die Sie für die Welt festhalten, sondern um die Momente, die Sie festhalten und die Sie nie vergessen werden. Es geht darum, eine so tiefe Bindung aufzubauen, dass sie den Belastungen durch Zeit, Entfernung und Veränderung standhält. Wenn Sie also jemanden haben, der Ihre Träume und Ängste kennt, der Raum für Ihre Verletzlichkeit bietet und der in Ihrem Chaos ruhig bleibt, schätzen Sie ihn. Denn bei Intimität geht es nicht um Nähe, sondern um die Verbindung, die auch dann besteht, wenn man meilenweit voneinander entfernt ist. Es ist das schönste Geschenk, das Sie machen und empfangen können, eine Verbindung, die sich wirklich wie ein Zuhause anfühlt. Intimität, erlebe es, schätze es, liebe es

Carta a los jóvenes de Europa.

Querida juventud de Europa y del mundo entero.

Ya desde una edad temprana, es importante tomar decisiones independientes, a menudo contrarias a la moda, las costumbres generales o las manipulaciones ocultas de personas deshonestas.

La vida es un viaje por la jungla o el desierto, lleno de diversos peligros. En la jungla, un paso descuidado puede resultar en un desastre. De la misma manera, en el desierto, ¡quien se separe de la caravana y quiera seguir su propio camino, perecerá! A lo largo de tu vida, especialmente en tu juventud, necesitas tener un guía sabio y experimentado, es decir, un padre, una madre, un maestro, un educador, un amigo mayor, una persona con experiencia y sabiduría de la vida.

Deseo saludar especialmente a las comunidades parroquiales: Grupo Cáritas Parroquial

Pequeños Caballeros de Jesús Misericordioso

Neocatecumenado

Renovación en el Espíritu Santo

Guardia de Nuestra Señora de la Merced

Rosario Viviente

Asociación del día de la madre

escuela

Galilea

coro parroquial

Servicio litúrgico del altar.

Acción Católica

Africa Kazika enseña el respeto por las demás personas y la naturaleza. Muestra a los niños que el optimismo y la fe en sí mismos, pero también en otras personas, pueden literalmente obrar milagros.

En Estados Unidos, a las personas se les enseña desde la infancia ciertos conceptos básicos de cultura y cortesía, que están genéticamente codificados en ellos. En Polonia tenemos una mentalidad de homo sovieticus post-soviético genéticamente codificada y la creencia de que los polacos son lobos para los polacos. Los estadounidenses creen en el sentido común y en la confianza, los polacos han demostrado en la historia que no son líderes en sentido común y podemos soñar con confiar en la gente hasta el final del día y un día más. Algunas personas dicen que un típico paleto es una persona a la que le gusta cazar, tiene muchas armas, tiene un coche de carreras y, a menudo, vale más que su casa. ¿Qué está pasando en América Latina?

Playas famosas, lujosas residencias justo al lado de ellas y, en las colinas cercanas, favelas salpicadas de casas y cabañas hechas de madera contrachapada y otros restos. Esto es Río de Janeiro, un lugar que a todo el mundo le gustaría visitar, pero no en las colinas. América Latina ha estado a la zaga del mundo rico durante siglos. ¿Por qué sigue siendo tan pobre allí?

De 58 mil habitantes de Groenlandia, los jóvenes constituyen hoy la población más numerosa. Y único. Todo en lo que creen los groenlandeses proviene de la naturaleza. Su principal protectora es la Madre Mar, que les proporciona alimento.

Queridos amigos, en Asia nadie muere tan fácilmente como en nuestro país.

El hijo de mi padrino llegó a Australia en 1981 para encontrar un espacio de desarrollo personal, descubriendo sus pasiones y haciendo realidad sus sueños profesionales.

Allí enseñan a niños y jóvenes dónde buscar ayuda y cómo hablar de problemas mentales sin vergüenza ni ridículo.

En Argentina se suele decir que los hombres siempre tienen la última palabra en las discusiones. Dice: „¡si cariño!” (Sí, cariño). Pero hoy necesitamos jóvenes que sean verdaderamente „transgresores”, inconformistas, que no sean esclavos del teléfono móvil, sino que cambien el mundo para mejor.

Para la UE y América Latina y el Caribe, la diplomacia parlamentaria es un foro esencial para el diálogo, el intercambio de ideas y mejores prácticas. Me parece que en el mundo actual no entendemos la palabra intimidad. Y eso es lo que les iba a contar aquí.

Verdadera profundidad de intimidad. La intimidad es uno de los aspectos más incomprendidos de las relaciones humanas. Muchas veces se confunde con la cercanía física, pero su esencia es mucho más profunda. La verdadera intimidad no se trata de a quién le permites tocar tu piel, sino a quién le permites tocar tu alma. Se trata de confianza, vulnerabilidad y una conexión tácita que conecta a dos personas de una manera que no se puede describir con palabras. La intimidad es enviarle un mensaje de texto a alguien a las 3 de la mañana, no porque no tengas con quién hablar, sino porque esa persona te viene a la mente cuando tu corazón está apesadumbrado o cuando tus sueños parecen inalcanzables. Se trata de compartir tus miedos sin filtrarlos, abrirte a tu pasado sin dudarlo y confiar en que esa persona manejará tus verdades con delicadeza. Es saber que estas personas responderán, sin importar el momento, porque tus pensamientos son importantes para ellos. La verdadera intimidad es la atención que brindas, incluso cuando el mundo la exige en otros lugares. Es elegir centrarse en una persona, escuchar su silencio, su risa y su dolor, incluso cuando otras diez compiten por tu tiempo. Es la voluntad de anteponer su felicidad y presencia, porque su importancia en tu vida es innegable. La idea es hacerles sentir que son la persona más importante de la sala, sin importar cuán llena esté la sala. Luego hay un tipo de intimidad tranquila, que existe sin palabras, sin recordatorios constantes. Es la forma en que permanecen en tus pensamientos cuando estás ocupado o distraído. Es la forma en que su voz resuena en tu mente en momentos de duda, ofreciendo consuelo y fuerza. Es un instinto pensar en ellos primero, ya sea compartiendo una buena noticia, un pensamiento aleatorio o un momento de tristeza. Estas personas son una presencia constante en el fondo de tu mente, como una melodía que nunca se desvanece. La intimidad no es ruidosa ni llamativa, es tranquila, profunda y duradera. Se trata de que alguien conozca tus peculiaridades, tus miedos, tus ambiciones y aun así decida quedarse. Se trata de miradas compartidas, toques sutiles y una comprensión tácita que no requiere explicación. Se trata de cómo estas personas te hacen sentir visto, amado y valorado en un mundo que a menudo puede resultar abrumador y aislado. La verdadera intimidad es rara y, cuando la encuentras, se convierte en la base de algo extraordinario. No se trata de los momentos que capturas para el mundo, sino de los que guardas cerca, los que nunca olvidarás. Se trata de construir un vínculo tan profundo que resista las pruebas del tiempo, la distancia y el cambio. Entonces, si tienes a alguien que conoce tus sueños y miedos, que tiene espacio para tu vulnerabilidad y que mantiene la calma en tu caos, aprécialo. Porque la intimidad no se trata de cercanía, sino del vínculo que existe incluso cuando estáis a kilómetros de distancia. Es el regalo más hermoso que puedes dar y recibir, una conexión que realmente te hace sentir como en casa. Intimidad Vívelo Valóralo Ámaloą

list do młodych mieszkańcow Europy

Umiłowana młodzieży Europy i świata całego.

Już w młodym wieku ważne są samodzielne wybory, często wbrew modzie, ogólnym zwyczajom czy ukrytym manipulacjom nieuczciwych ludzi.

Życie to droga przez dżunglę albo przez pustynię, gdzie jest pełno różnych zagrożeń. W dżungli jeden nieopatrzny krok grozi katastrofą. Podobnie na pustyni, kto odłączy się od karawany i chce iść własną drogą, ten zginie! W całym życiu, a szczególnie w młodości, trzeba mieć mądrego i doświadczonego przewodnika, tj. ojca, matkę, nauczyciela, wychowawcę, starszego kolegę – człowieka z doświadczeniem i mądrością życia. 

Chciałbym tutaj serdecznie pozdrowić wspólnoty parafialne:Parafialna Grupa Caritas

Mali Rycerze Miłosiernego Jezusa

Neokatechumenat

Odnowa w Duchu Świętym

Gwardia Matki Bożej Miłosierdzia

Żywy Różaniec 

Stowarzyszenie Święta Matki

Schola

Galilea

Chór parafialnya

Liturgiczna służba ołtarza

Akcja Katolicka

Afryka Kazika uczy szacunku do drugiego człowieka i przyrody. Pokazuje dzieciom, że optymizm i wiara w siebie ale też innych ludzi, może dosłownie zdziałać cuda. 

w USA ludzie od dziecka uczeni są pewnych podstaw kultury i grzeczności, które mają zakodowane genetycznie. W Polsce genetycznie zakodowaną mamy postsowiecką mentalność homo sovieticusa i przekonanie, że Polak Polakowi wilkiem. Amerykanie wierzą w zdrowy rozsądek oraz zaufanie, Polacy udowodnili w historii, że w zdrowym rozsądku nie są liderami a o zaufaniu do ludzi to sobie możemy marzyć do końca dnia i o jeden dzień dłużej. Niektórzy mówią, że typowy Redneck – Wieśniak, to taki co lubi polowania, ma dużo broni, samochód typu track, często więcej warty niż jego dom. Co piszczy w Ameryce łacińskiej?

Słynne plaże, tuż obok rezydencje na bogato, a na nieodległych wzgórzach fawele upstrzone domami i chatkami z dykty oraz innych resztek. To Rio de Janeiro, gdzie każdy chciałby bywać, byle nie na wzgórzach. Ameryka Łacińska nie nadąża od stuleci za bogatym światem. Dlaczego nadal tam tak biednie?

Spośród 58 tys. mieszkańców Grenlandii, młodzi stanowią dziś największą populację. I wyjątkową. wszystko, w co wierzą Grenlandczycy, pochodzi z natury. Ich główną opiekunką jest Matka Morza, która dostarcza pożywienie. 

Kochani, w Azji nikt tak łatwo nie ginie jak u nas.

Syn mego Ojca Chrzestnego przyjechał do AUstralii w 1981,by znaleźć przestrzeń do rozwoju osobistego, odkrywania swoich pasji i realizowania zawodowych marzeń.

Tam uczą dzieci i młodzież, gdzie szukać pomocy, jak bez wstydu i wyśmiewania mówić o problemach z psychiką.

W Argentynie często mówi się, że mężczyźni maja tu zawsze ostatnie słowo w dyskusji. Brzmi ono: „si cariño!” (tak, kochanie). Ale dziś potrzeba młodych naprawdę ‚transgresyjnych’, niekonformistycznych, którzy nie będą niewolnikami telefonu komórkowego, ale będą zmieniać świat na lepDla UE i Ameryki Łacińskiej i Karaibów dyplomacja parlamentarna jest podstawowym forum dialogu, wymiany pomysłów i najlepszych praktyk. Mnie się wydaje, ze we wspólczesnym swiecie nie rozumiemy słowa intymność. I o tym tutaj zamierzyłem wam powiedzieć.
Prawdziwa głębia intymności. Intymność jest jednym z najbardziej niezrozumianych aspektów ludzkich relacji. Często myli się ją z bliskością fizyczną, ale jej istota jest o wiele głębsza. Prawdziwa intymność nie polega na tym, komu pozwalasz dotykać swojej skóry, ale na tym, komu pozwalasz dotykać swojej duszy. Polega na zaufaniu, wrażliwości i niewypowiedzianym połączeniu, które łączy dwie osoby w sposób, którego nie da się opisać słowami. Intymność to pisanie do kogoś o 3 w nocy, nie dlatego, że nie masz z kim porozmawiać, ale dlatego, że ta osoba przychodzi ci na myśl, gdy masz ciężkie serce lub gdy twoje marzenia wydają się nieosiągalne. Polega na dzieleniu się swoimi lękami bez filtrowania ich, bez wahania otwieraniu się na swoją przeszłość i ufaniu, że ta osoba będzie delikatnie traktować twoje prawdy. Polega na świadomości, że te osoby odpowiedzą, bez względu na porę, ponieważ twoje myśli są dla nich ważne. Prawdziwa intymność polega na uwadze, którą poświęcasz, nawet gdy świat wymaga tego gdzie indziej. To wybór skupienia się na jednej osobie, słuchania jej ciszy, śmiechu i bólu, nawet gdy dziesięciu innych rywalizuje o twój czas. To gotowość do stawiania na pierwszym miejscu ich szczęścia i obecności, ponieważ ich znaczenie w twoim życiu jest niezaprzeczalne. Chodzi o to, aby sprawić, by czuli się najważniejszą osobą w pomieszczeniu, bez względu na to, jak zatłoczone może być to pomieszczenie. Potem jest cichy rodzaj intymności, taki, który istnieje bez słów, bez ciągłych przypomnień. To sposób, w jaki pozostają w twoich myślach, gdy jesteś zajęty lub rozproszony. To sposób, w jaki ich głos odbija się echem w twoim umyśle w chwilach zwątpienia, oferując pocieszenie i siłę. To instynkt, aby pomyśleć o nich najpierw, czy to dzieląc się dobrą nowiną, przypadkową myślą, czy chwilą smutku. Takie osoby są stałą obecnością z tyłu twojego umysłu, jak melodia, która nigdy nie cichnie. Intymność nie jest głośna ani krzykliwa, jest cicha, głęboka i trwała. Chodzi o to, jak ktoś zna twoje dziwactwa, twoje lęki, twoje ambicje i mimo to postanawia zostać. Chodzi o wspólne spojrzenia, subtelne dotknięcia i niewypowiedziane zrozumienie, które nie wymaga wyjaśnień. Chodzi o to, jak te osoby sprawiają, że czujesz się widziany, kochany i ceniony w świecie, który często może wydawać się przytłaczający i izolujący. Prawdziwa intymność jest rzadka, a gdy ją znajdziesz, staje się fundamentem czegoś niezwykłego. Nie chodzi o chwile, które uchwycisz dla świata, ale o te, które trzymasz blisko, o te, których nigdy nie zapomnisz. Chodzi o zbudowanie tak głębokiej więzi, że przetrwa ona próby czasu, odległości i zmian. Tak więc, jeśli masz kogoś, kto zna twoje marzenia i lęki, kto trzyma przestrzeń dla twojej wrażliwości i kto pozostaje spokojem w twoim chaosie, doceniaj go. Ponieważ intymność nie polega na bliskości, ale na więzi, która istnieje nawet wtedy, gdy jesteście od siebie o mile. To najpiękniejszy prezent, jaki możesz dać i otrzymać, połączenie, które naprawdę przypomina dom. Intymność Przeżyj to Cenij to Kochaj to

5 stycznia 2025 r
Święto Trzech Króli

Odniesienia biblijne:
Księga proroka Izajasza: 60. 1 do 6: „Narody pójdą do twojego światła”.
Psalm 71: „W owych dniach zakwitnie sprawiedliwość”.
Św. Paweł do Efezjan: 3. 2 do 6: „Poganie są związani tym samym dziedzictwem, tym samym ciałem, mając udział w tej samej obietnicy w Chrystusie Jezusie przez głoszenie Ewangelii”.
Ewangelia według św. Mateusza: 2.1 do 12: „Upadli na kolana i oddali mu pokłon”.

W naszych czasach powraca wpływ wróżbitów, odszyfrowywaczy przyszłości, horoskopów i astrologii. Są ich dziesiątki tysięcy, udzielających konsultacji lub przemawiających na falach radiowych i w gazetach.

Więc… gwiazda magów? Czy nie grozi to zaprowadzeniem nas w bardzo niebiblijnym kierunku, sprzecznym z Pismem, które nie jest łaskawe dla astrologii? Spójrzmy dalej niż bezpośrednie teksty.

NIEBIAŃSKIE ARMIE

Często w Starym Testamencie Bóg nazywany jest „Panem Sabaot”, „Bogiem Zastępów”. To właśnie chodzi o gwiazdy i w tym właśnie duchu liturgia każe nam mówić podczas „Sanctus” Mszy św.: „Bóg Wszechświata”.

Setnik ewangeliczny dobrze wiedział, że główną cechą armii jest dyscyplina jej żołnierzy. Dlaczego gwiazda, pokorny żołnierz armii niebieskiej, nie miałby służyć jako środek komunikacji? Bóg także dobrze posługuje się żywiołami, wiatrem do suszenia Morza Czerwonego i ogniem Płonącego Krzewu. „Poruszasz się na skrzydłach wiatru. Bierzesz wiatry za posłańców; dla sługi – ogień płomienisty.” (Psalm 103)

Firmament podziwia zarówno człowiek biblijny, jak i każdy, kto patrzy w górę, zarówno dzisiaj, jak i wczoraj. Ale podziw nie jest czcią, a tym bardziej uwielbieniem. „Firmament wyśpiewuje Twoją chwałę!”

Ale zgodnie z objawieniem danym Mojżeszowi, padanie na twarz przed armią niebios jest dowodem bałwochwalstwa w takim samym stopniu, jak przed stopionymi posągami, tak samo jak palenie własnych dzieci w ramach ofiary, jak uprawianie czarów. (Księga Królewska 21.5)

W SŁUŻBIE BOGA

Teolodzy biblijni mają całkowicie funkcjonalną wizję gwiazd, nawet tych pozornie największych, czyli słońca i księżyca, jak czytamy w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju.

Gwiazdy są wyraźnie zintegrowane ze stworzeniem, które jest dziełem Boga, ale które nie może być samym Bogiem. Mogą śmiało symbolizować to, co pochodzi spoza świata stworzonego, czyli tego, który przychodzi: Mesjasza. Prorok Malachiasz tak mówi, mówiąc o Mesjaszu: „Dla was, którzy boicie się mojego imienia, zaświeci słońce sprawiedliwości, w swoich promieniach wybawiające”. (Malachiasz 3, 20)

Zachariasz, ojciec Jana Chrzciciela, uznaje i wyznaje, że te wydarzenia się rozpoczęły: „Dzięki niej (dobroci Bożej) odwiedziła nas wschodząca gwiazda z góry”. (Łk 1, 78-79) Gwiazda z góry nie może się doczekać, aby nas odwiedzić i oświecić tych, którzy śpią w ciemnościach śmierci.

Mędrcy, o których mówi św. Mateusz, nie są umieszczeni w kontekście astrologicznym. Znajdują się oni w kontekście biblijnym. Wyrażenie, którego używają, jest precyzyjne, ponieważ jest spersonalizowane: „Widzieliśmy, jak wschodziła jego gwiazda”(Mat. 2.2). I uczeni w Piśmie dobrze interpretują swoje słowa.

W pewnym sensie ci pogańscy magowie przejmują władzę od innego poganina, Balaama, w czasie podboju Ziemi Obiecanej: „Rozumiem, ale nie na teraz; Widzę to, ale nie z bliska: gwiazda Jakuba zostaje władcą, a nad Izraelem wznosi się berło”. (Księga Liczb 24, 16 i 17)

Nasz czas i my sami moglibyśmy zostać zamknięci w tych astrologicznych przesłaniach lub przynajmniej bardzo daleko od objawienia Boga ludziom. Mędrcy uczą nas, że znaczenie gwiazdy otrzymali w Słowie Bożym. Pośród wędrówek myśli naszych czasów spójrzmy na tę gwiazdę, na Słowo Boże, aby jej słabe światło doprowadziło nas do Tego, który jest światłością świata.

ZNAK DLA POGAN

W starożytnym świecie Bliskiego Wschodu gwiazdy, bogowie i władcy często się spotykali. Biblia o tym wie i nie daje się zwieść. Król jest jedynie zastępcą Boga; gwiazda jest jedynie światłem w mieszkaniu zbudowanym przez Boga dla człowieka.

Biorąc to pod uwagę, dlaczego gwiazda nie miałaby oznajmiać nowego króla poganom, którzy na początku potrafią zrozumieć tylko znaki zapożyczone z ich własnych kategorii. A to nie wystarczy. Po przybyciu do Jerozolimy będą musieli się naradzić. Ostatecznie odpowie na nie tylko Pismo Święte.

To samo dotyczy pogan naszych czasów. To właśnie wyraźnie mówi św. Paweł w dzisiejszym czytaniu: „Poganie są związani z tym samym dziedzictwem, z tym samym ciałem, z tą samą obietnicą w Chrystusie Jezusie przez głoszenie Ewangelii”. (Efezjan 3:6)

Naszym zadaniem jest być posłańcami tajemnicy, dając odpowiedź, którą Bóg dał nam przez Chrystusa Jezusa. On narodził się w Betlejem według Pisma Świętego. Zgodnie z Pismem, trzeciego dnia zmartwychwstanie. Tajemnica Jezusa, gwiazdy, która wschodzi w naszych ciemnościach, stanowi całość. Nie możemy rozdzielać głoszenia Ewangelii na kawałki, które są sobie obojętne.

Jest to tym bardziej prawdziwe w tę niedzielę, kiedy zaczyna się Rok Święty 2025. Tak naprawdę otwiera tym samym na inne horyzonty. Mędrcy odeszli innymi ścieżkami, niosąc otrzymane objawienie. Od nas zależy, czy pójdziemy innymi ścieżkami, aby nieść objawienie, które przyjmowaliśmy przez cały rok. Nasza kolej, aby być znakiem dla pogan.

KIEDY WSCHODZI GWIAZDA PORANNA

Chrystus w swoim zmartwychwstaniu z nocy i śmierci jest prawdziwą gwiazdą poranną: „Jestem potomkiem i nasieniem Dawida, jasną gwiazdą poranną”. (Objawienie 22.16) I znowu: „Podobnie ja otrzymałem moc od mojego Ojca, tak przekażę mu gwiazdę poranną”. (Objawienie 2.28)

Zmartwychwstały Chrystus jest gwiazdą, która wschodzi i nigdy więcej nie zachodzi. On powstaje i będzie wzrastał w sercu każdego wierzącego. Tam zatriumfuje nad ciemnością niewiary. (2. List św. Piotra 1. 19)

Ta symbolika gwiazdy Objawienia Pańskiego weszła do liturgii. Mamy proklamację wielkanocną, gdy zapala się nowy ogień i wielkanocną świecę podczas śpiewu „Exultet”: „Niech ta świeca wciąż płonie, gdy wschodzi gwiazda poranna, Ten, który nie zna zachodu, Chrystus, Twój Syn zmartwychwstały, rozprzestrzeniając swoje światło i swój pokój”.

Panie nasz i Boże „Objawiłeś narodom swego jedynego Syna poprzez gwiazdę, która je prowadziła. Spraw, żebyśmy stali się godni tej pełni, również my – którzy już Cię znamy przez wiarę, abyśmy zostali doprowadzeni do jasnego widzenia Twojego blasku. (Modlitwa na ten dzień)


January 5, 2025
Epiphany

Biblical references:
Isaiah 60:1 to 6: “Nations will come to your light.”
Psalm 71: “In those days, righteousness will flourish.”
Ephesians 3:2 to 6: “The Gentiles are bound by the same inheritance, the same body, and share in the same promise in Christ Jesus through the preaching of the gospel.”
Matthew 2:1 to 12: “They fell down and worshiped him.”

The influence of fortune tellers, fortune tellers, horoscopes, and astrology is returning in our times. There are tens of thousands of them, giving consultations or speaking on the airwaves and in newspapers.

So… the star of the magicians? Doesn’t this risk leading us in a very unbiblical direction, contrary to Scripture, which is not kind to astrology? Let’s look beyond the direct texts.

HEAVENLY ARMIES

Often in the Old Testament God is called “Lord of Sabaoth,” “God of hosts.” This is the meaning of the stars, and it is in this spirit that the liturgy makes us say in the “Sanctus” of the Mass: “God of the Universe.”

The centurion of the Gospel knew well that the chief characteristic of an army is the discipline of its soldiers. Why shouldn’t a star, a humble soldier of the heavenly army, serve as a means of communication? God also makes good use of the elements, the wind to dry the Red Sea and the fire of the Burning Bush. “You move on the wings of the wind. You take the winds for messengers; for the servant, a flaming fire.” (Psalm 103)

The firmament is admired by the biblical man and by all who look up, both today and yesterday. But admiration is not worship, much less adoration. “The firmament sings your praise!”

But according to the revelation given to Moses, prostration before the army of heaven is as much evidence of idolatry as before melted images, as burning one’s own children as part of a sacrifice, as practicing witchcraft. (Kings 21:5)

IN THE SERVICE OF GOD

Biblical theologians have a completely functional vision of the stars, even the seemingly largest ones, the sun and the moon, as we read in the first chapter of Genesis.

The stars are clearly integrated into creation, which is the work of God, but which cannot be God himself. They can easily symbolize that which comes from beyond creation, that is, the one who is coming: the Messiah. The prophet Malachi says this about the Messiah: “For you who fear my name, the sun of righteousness will rise, saving with its rays.” (Malachi 3:20)

Zechariah, the father of John the Baptist, recognizes and confesses that these events have begun: “By it (the goodness of God) the star from above visited us.” (Luke 1:78-79) The star from above cannot wait to visit us and enlighten those who sleep in the darkness of death.

The wise men that St. Matthew speaks of are not placed in an astrological context. They are in a biblical context. The expression they use is precise because it is personalized: “We saw his star rise” (Matthew 2:2). And the scribes interpret their words correctly.

In a sense, these pagan magicians take over power from another pagan, Balaam, during the conquest of the Promised Land: “I understand, but not for now; I see it, but not close: the star of Jacob becomes ruler, and a scepter is raised over Israel.” (Numbers 24:16, 17)

Our time and we ourselves could be locked up in these astrological messages or at least very far from the revelation of God to men. The sages teach us that they received the meaning of the star in the Word of God. In the midst of the wanderings of our times, let us look to this star, to the Word of God, so that its feeble light may lead us to the One who is the light of the world.

A SIGN FOR THE PAGAN

In the ancient world of the Near East, stars, gods, and rulers often met. The Bible knows this and is not deceived. The king is only God’s deputy; the star is only a light in the dwelling built by God for man.

Considering this, why would the star not announce the new king to the pagans, who at first can only understand signs borrowed from their own categories? And that is not enough. Once they arrive in Jerusalem, they will have to take counsel. Ultimately, only Scripture will answer them.

The same is true for the pagans of our time. This is precisely what St. Paul says clearly in today’s reading: „The pagans are bound to the same inheritance, to the same body, to the same promise in Christ Jesus through the preaching of the Gospel.” (Ephesians 3:6)

Our task is to be messengers of the mystery, giving the answer that God has given us through Christ Jesus. He was born in Bethlehem according to Scripture. According to Scripture, he will rise from the dead on the third day. The mystery of Jesus, the star that rises in our darkness, is a whole. We cannot divide the preaching of the Gospel into pieces that are indifferent to each other.

This is even more true this Sunday, when the Holy Year 2025 begins. Yes it truly opens up to other horizons. The Magi went on other paths, carrying the revelation they received. It is up to us to take other paths to carry the revelation we have been receiving all year. It is our turn to be a sign for the pagans.

WHEN THE MORNING STAR RISES

Christ in his resurrection from night and death is the true morning star: “I am the offspring and seed of David, the bright morning star.” (Revelation 22:16) And again: “As I have received power from my Father, so I will give him the morning star.” (Revelation 2:28)

The risen Christ is the star that rises and never sets again. He rises and will grow in the heart of every believer. There he will triumph over the darkness of unbelief. (2 Peter 1:19)

This symbolism of the star of the Epiphany has entered the liturgy. We have the Easter proclamation, when the new fire is lit and the Easter candle during the singing of the Exultet: „May this candle continue to burn as the morning star rises, He who knows no setting, Christ, Your Son risen from the dead, spreading His light and His peace.”

Our Lord and God, „You have revealed Your only Son to the nations through the star that guided them. Make us worthy of this fullness, even we who already know You by faith, so that we may be led to a clear vision of Your splendor. (Prayer for this day)

Księga drzwi

Stanisław Barszczak, Lord James (kołysanka dla nastolatków) Jestem znakiem. Jestem twoją przyszłością. Jestem Jamesem. Ale jestem również niewolnikiem. A w tym notatniku nieustannie rekonstruowałbym historię, którą zacząłem, historię, którą ciągle zaczynałem, dopóki nie miałem historii. W jednym momencie moc czytania stała się dla mnie jasna i realna. Gdybym mógł zobaczyć słowa, nikt nie mógłby ich kontrolować ani tego, co z nich wywnioskowałem. Nie mogliby nawet wiedzieć, czy je po prostu widzę, czytam, wymawiam czy rozumiem. To była całkowicie prywatna sprawa i całkowicie wolna, a zatem całkowicie wywrotowa. Jeśli nie popełniasz błędów, nie uczysz się. Wiara nie ma nic wspólnego z prawdą. Nigdy nie widziałem białego człowieka przepełnionego takim strachem. Jednakże niezwykłą prawdą było to, że to nie pistolet, ale mój język, fakt, że nie spełniałem jego oczekiwań, że potrafiłem czytać, tak go zaniepokoił i przestraszył. Nienawidziłem świata, który nie pozwalał mi wymierzać sprawiedliwości bez pewnej odwetowej niesprawiedliwości. Mogę powiedzieć, że jestem mężczyzną, który jest świadomy swojego świata, mężczyzną, który ma rodzinę, który kocha rodzinę, który został od niej oderwany, mężczyzną, który potrafi czytać i pisać, mężczyzną, który nie pozwoli, aby jego historia była związana z nim samym, ale napisana przez niego samego. Nie odwróciłem wzroku. Chciałem poczuć gniew. Zaprzyjaźniłem się ze swoim gniewem, ucząc się nie tylko, jak go czuć, ale być może, jak go wykorzystać. Jesteśmy niewolnikami. Nie jesteśmy nigdzie. Jako osoba wolna możesz być tam, gdzie chcesz. Jedynym miejscem, w którym możemy się znaleźć, jest niewola. Nie ma Boga, Lizo. Jest religia, ale nie ma ich Boga. Ich religia mówi, że na końcu otrzymamy nagrodę. Jednak najwyraźniej nie mówi nic o ich karze. Ale kiedy jesteśmy w ich pobliżu, wierzymy w Boga. Och, Lizo, będziemy wierzyć. Religia jest tylko narzędziem kontroli, którego używają i którego przestrzegają, kiedy im wygodnie. Co by cię bardziej przestraszyło? Niewolnik, który jest szalony, czy niewolnik, który jest zdrowy na umyśle i widzi cię wyraźnie? Ale interesuje mnie, w jaki sposób te ślady, które drapię na tej stronie, mogą w ogóle cokolwiek znaczyć. Jeśli mogą mieć znaczenie, to życie może mieć znaczenie, to ja też mogę mieć znaczenie. Wybrałem słowo wróg i nadal tak robię, ponieważ ciemiężyciel koniecznie zakłada ofiarę. Zobaczyłem jej powierzchnię, tylko zewnętrzną powłokę i zdałem sobie sprawę, że była tylko powierzchnią aż do jej rdzenia. Wiesz, tępe narzędzia są o wiele bardziej niebezpieczne niż ostre. Zatrzymałem się, by podziwiać jego metaforę, ale on kontynuował. Walczyć na wojnie, powiedział. Czy możesz sobie wyobrazić? Czy to oznaczałoby stawianie czoła śmierci każdego dnia i robienie tego, co każą ci inni ludzie? zapytałem. Myślę, że tak. Tak, Huck. Mogę sobie wyobrazić. Rozważałem północne białe stanowisko wobec niewolnictwa. W jakim stopniu pragnienie zakończenia tej instytucji było podsycane potrzebą stłumienia i wyciszenia białego poczucia winy i bólu? Czy było to po prostu zbyt wiele do oglądania? Czy życie w społeczeństwie, które pozwalało na taką praktykę, obrażało chrześcijańską wrażliwość? Wiedziałem, że bez względu na przyczynę ich wojny, uwolnienie niewolników było przypadkowym założeniem i będzie przypadkowym rezultatem. Tak to widzę. Jeśli masz zasadę, która mówi ci, co jest dobre, jeśli wyjaśnili ci dobro, to nie możesz być dobry. Jeśli potrzebujesz jakiegoś Boga, który powie ci, co jest dobre, a co złe, to nigdy się nie dowiesz. Bo prawo „mówi”. Dobro nie ma nic wspólnego z prawem. Prawo mówi, że jestem niewolnikiem. Czułem się zmęczony porażkami mężczyzn. Zawsze zawodzili w najbardziej podstawowych kwestiach, jak patrzenie w dół lub w bok w momencie, gdy powinni być wystarczająco odważni, by spojrzeć ci w oczy. Mógłby przejść przez życie bez wiedzy, którą mu przekazałem, i nie byłoby z tego powodu gorzej. Ale w tym momencie zrozumiałem, że podzieliłem się prawdą z nim dla siebie. Potrzebowałem, żeby miał wybór. Czy zabijanie zła było złe? Prawda była taka, że ​​mnie to nie obchodziło. To ta apatia sprawiła, że ​​zastanawiałem się nad sobą — nie zastanawiałem się, dlaczego nic nie czuję lub czy nie jestem zdolny do uczuć, ale zastanawiałem się, co jeszcze jestem zdolny zrobić. To nie było zupełnie złe uczucie. Biali ludzie często spędzali czas, podziwiając swoje przetrwanie jednej lub drugiej rzeczy. Wyobrażałem sobie, że tak było, ponieważ tak często nie musieli przetrwać, a jedynie żyć. Mogłem poczuć trochę winy, igrając z uczuciami chłopca, a on był za młody, żeby zrozumieć problem ze swoim zachowaniem, ale wybrałem, żeby tego nie robić. Kiedy jesteś niewolnikiem, żądasz wyboru, gdzie możesz. Na drzewie mieszkała mama szop. Zaczęła przechodzić obok mnie nonszalancko w ciemności. Dziś wieczorem została na drzewie, wysoko nade mną, słuchając psów. Oboje byliśmy zwierzętami i nie wiedzieliśmy, które z nas jest ofiarą. Zaakceptowaliśmy, że oboje nimi jesteśmy. Dlaczego Bóg tak to urządził? zapytała Rachel. Z nimi jako z panami, a z nami jako z niewolnikami? – Nie ma Boga, dziecko. Jest religia, ale nie ma ich Boga. Ich religia mówi, że na końcu otrzymamy naszą nagrodę. Jednak najwyraźniej nie mówi nic o ich karze. Ale kiedy jesteśmy w ich pobliżu, wierzymy w Boga. Och, Boże, Boże, będziemy wierzyć. Religia jest tylko narzędziem kontroli, którego używają i którego przestrzegają, kiedy im wygodnie. „Musi być coś”, powiedział Virgil. Możesz mieć rację. Może jest jakaś wyższa siła, dzieci, ale to nie jest ich biały Bóg. Jednak im więcej mówisz o Bogu, Jezusie, niebie i piekle, tym lepiej się czują. Dzieci powiedziały razem: „I im lepiej się czują, tym bezpieczniejsi jesteśmy”. „Świetnie”, pani Rachel odchrząknęła. Podejrzewałem w tym momencie, że nie umrę, ale nie było jasne, czy będę zadowolony z tego faktu. Tak, ale tym ludziom się to podobało, Jim. Widziałeś ich twarze? Musieli wiedzieć, że to kłamstwa, ale chcieli wierzyć. Co o tym myślisz? Ludzie są zabawni, jak to. Biorą kłamstwa, których chcą, i wyrzucają prawdy, które ich przerażają. Rzeka wylewa z siebie całą swoją energię. Myślałem o wyrwaniu piosenek Hucka i spaleniu ich, ale one nadal by istniały. Te petardy nadal by je wychwalały w śpiewie. Lepiej wiedzieć, że istnieją. Nie uważasz? Nigdy nie czytałem powieści, chociaż rozumiałem koncepcję fikcji. Nie było to tak różne od religii, czy historii, jeśli o to chodzi”. W tym momencie moc czytania stała się dla mnie jasna i realna. Gdybym mógł zobaczyć słowa, nikt nie mógłby ich kontrolować ani tego, co z nich wyciągnąłem. Nie mogliby nawet wiedzieć, czy je po prostu widzę, czy je czytam, wymawiam lub rozumiem. To była całkowicie prywatna sprawa i całkowicie wolna, a zatem całkowicie wywrotowa. Nie było nic straszniejszego niż ludzkie dźwięki… Właściwie, skoro uchodziłem za białego, mogłem udawać czarnego, mogłem w to uwierzyć, pomyślałem, udając, jak niewolnik, że tam nie jestem. Po byciu okrutnym, najbardziej zauważalną białą cechą była łatwowierność. Czy pani Rachel była ładna? zapytał. Nie wiem. Chyba. To przerażające, że niewolnik myśli takie rzeczy. Dlaczego? Po prostu taki jest świat. Uważasz, że ta rzeka jest ładna? zapytał Huck. Myślę, że tak, powiedziałem. To dlaczego nie możesz powiedzieć, czy moja mama była ładna? Rzeka nie jest białą kobietą. Jaki dziwny świat, jaka dziwna egzystencja, że ​​równy sobie musi argumentować za swoją równością, że równy sobie musi zajmować stanowisko, które pozwala na wygłoszenie tego argumentu, że nie można samemu przedstawić tego argumentu, że przesłanki tego argumentu muszą być sprawdzone przez równych sobie, którzy się z nim nie zgadzają. Kontynuowałem pisanie, aby rozwinąć moją myśl, pisałem, aby nadrobić zaległości w mojej historii, zastanawiając się cały czas, czy to w ogóle możliwe. Bardzo rzadko zaglądaliśmy do kuchni. Wyobraźmy sobie teraz, że to pożar tłuszczu. Zostawiła bekon bez opieki na kuchence. Liza zaraz go poleje wodą. Co ty na to? Doskonale, powiedziałem. Dlaczego tak? Liza podniosła rękę. „Bo musimy pozwolić białym nazywać kłopoty”. Spróbujmy kilku tłumaczeń sytuacyjnych. Najpierw coś ekstremalnego. Idziesz ulicą i widzisz, że kuchnia pani Rachel płonie. Stoi na podwórku, tyłem do domu, nieświadoma. Jak jej to powiedzieć? „Ogień, ogień” – powiedział January. Nigdy nie poruszaj żadnego tematu bezpośrednio, rozmawiając z innym niewolnikiem – powiedziała pani Rachel. „Jak to zachowanie nazwiemy?” – zapytałem. Razem odpowiedzieli: „Znaczące”. „Doskonałe”. Opowiedz historię uszami. Słuchaj, „nie zawiedź ich”, powiedziałem. „Jedyni, którzy cierpią, gdy czują się gorsi, to my. Może powinienem powiedzieć „gdy nie czują się lepsi”. Zatrzymajmy się więc na chwilę, aby przejrzeć podstawy. „Nie nawiązuj kontaktu wzrokowego”, powiedział Jim. „Dobrze, Virgil”. „Nigdy nie mów pierwszy”, powiedziała Liza. Biali oczekują, że będziemy brzmieć w określony sposób i może to pomóc tylko wtedy, gdy będziemy pilni. Opanowanie języka, płynność, lekcja języka. To było niezbędne. Bezpieczne poruszanie się po świecie zależało od tego opanowania. Jak to widzę, to jest to. Jeśli masz zasadę, która mówi ci, co jest dobre, jeśli musisz mieć wytłumaczone dobro, to nie możesz być dobry. Jeśli potrzebujesz jakiegoś Boga, który powie ci, co jest dobre, a co złe, to nigdy się niczego nie dowiesz. „Ale prawo mówi…” Dobro nie ma nic wspólnego z prawem. Prawo mówi, że jestem niewolnikiem. Dryfowaliśmy dalej, a nasza cisza stawała się coraz cichsza. Nie wiem. Nadzieja? Nadzieja jest zabawna. Nadzieja nie jest planem. Właściwie to tylko sztuczka. Podstęp. Pan Tomasz właśnie doglądał farmy koło szkółki w naszej wiosce. Nigdy nie widziałem białego człowieka przepełnionego takim strachem. Jednakże niezwykłą prawdą było to, że to nie pistolet, ale mój język, fakt, że nie spełniałem jego oczekiwań, że potrafiłem czytać, tak go zaniepokoił i przestraszył. Czyż ludzie nie są częścią natury? Jeśli są, to nie są dobrą częścią. Reszta natura prawie nie rozmawia już z żadnymi ludźmi. Może próbuje od czasu do czasu, ale ludzie nie słuchają. Tak czy inaczej, będzie wielka ulewa. Moc czytania stała się dla mnie jasna i realna. Gdybym mógł zobaczyć słowa, nikt nie mógłby ich kontrolować ani tego, co z nich przejąłem. Oni nawet nie mogliby wiedzieć. Po prostu je widziałem lub czytałem, wymawiałem je lub rozumiałem. To była całkowicie prywatna sprawa i całkowicie wolna, a zatem całkowicie wywrotowa. „A ty jesteś kolorowy”, powiedziała Pani Rachel. Norman skinął głową. „Kto może to stwierdzić?” „Nikt”, powiedział Norman. „To dlaczego pozostajesz kolorowy?” Z powodu mojej matki. Z powodu mojej żony. Ponieważ nie chcę być biały. Nie chcę być jednym z nich. Huck spojrzał na mnie. To całkiem dobra odpowiedź. Jak myślisz, jak wygląda trzęsienie ziemi?” zapytał Huck. Jak wtedy, gdy twój tata budzi cię w środku nocy. „To dobre pytanie, Huck”. „Więc kto to zrobił?” „Konieczność”. „Co?” „ ’Cessity”, poprawiłem się. „ ’Cessity to wtedy, gdy musisz coś zrobić albo”. „Albo co?” W przeciwnym razie zabiorą cię na posterunek i wychłoszczą. Albo zaciągną cię do rzeki i sprzedadzą. Nie masz się o co martwić. „Mila – ta woda sprawia, że ​​to śmierdzi!” „Oczywiście, to prawda, ale co w tym złego?” Virgil powiedział: „Mówisz jej, że robi coś złego.” Powiedzieć, że następne cztery dni minęły jak z bicza strzelił. Dni przymusowej pracy zawsze wydawały się trwać tygodnie. Dwudziestominutowe chłosty trwały miesiące. Czekanie na jakieś rozdarcie niewidzialnej zasłony, która nas wiązała, wydawało się trwać wieki. Właściwie to trwały wieki. Ale to czekanie na jakieś wieści o tym, gdzie jest moja rodzina, było niekończące się, martwe przestrzenie rozdzielone martwymi przestrzeniami. Nikt nie niepokoił wyspy. Nie było tam nic dla nikogo. Byłem już w drodze, aż tu nagle usłyszałem kroki. Stanąłem przed nim. „Kim do cholery jesteś?” zapytał. Wycelował we mnie pistoletem. Wycelowałem w niego pistoletem. „Jestem aniołem śmierci, przybyłem, aby wymierzyć słodką sprawiedliwość w nocy” powiedziałem. „Jestem znakiem. Jestem twoją przyszłością. Jestem Jamesem”. Odciągnąłem kurek pistoletu. „Kim jesteś?” Nazywam się James. Jadę po moją rodzinę. Możesz pójść ze mną lub zostać tutaj. Możesz przyjść i spróbować wolności lub zostać tutaj. Możesz umrzeć ze mną, próbując znaleźć wolność, lub możesz zostać tutaj i i tak umrzeć. Nazywam się James. A teraz idę po moich kolegów. „Chodźmy”. Po prostu. Zamierzasz wejść na plantację i o nich zapytać? Hannibal spojrzał na mnie z niedowierzaniem. Zbyt dobrze rozumiałem jego pytanie. Sam je rozważałem, ale nie na tyle, by sformułować odpowiedź. Chociaż nigdy nie mogliby go zidentyfikować jako czarnego, konkurenci widzieliby w nim coś gorszego, bardzo biednego białego człowieka. „Tak, idziemy ku plantacji,” naraz stałem się odważniejszy. „Będę wiedział, co robię, kiedy tam dotrę”. „Jesteś szalony” — powiedział. „Nie masz pojęcia” — powiedziałem. „Jestem poszukiwany za ucieczkę, porwanie, kradzież i morderstwo”. „Czy jesteś winny?” zapytała pani Rachel. „Czy to ma znaczenie?” zapytałem. „Chyba nie”. „I tak, jestem”. Hannibal. Szukam farmy Grahama. „Hodowca?” zapytał. „Co masz na myśli?” Graham jest hodowcą. Hoduje niewolników i ich sprzedaje. Moją żonę i córkę tam zabrano. Mężczyzna milczał. Spojrzałem na półki z książkami. „Jakie książki?” „To ciekawe pytanie”, powiedziałem. „Zaskoczyłeś mnie. Opowieść o jakimś niewolniku. To jedna z nich. Nigdy nie była otwierana, więc wiem, że jej nie przegapisz. Nie wiem, dlaczego ją masz. Kandyd. Coś jeszcze Voltaire’a. John Stuart Mill. „Boże, co się, u licha, dzieje?” „Nazwij to postępem”, powiedziałem. Pamiętam, ukazał się potem żwirowy brzeg naszej wyspy. „Czy ona nie żyje?” zapytał Norman. Przewróciłem ją na brzuch, żeby spróbować wycisnąć z niej wodę. Nacisnąłem na jej klatkę piersiową, a jej koszula podniosła się, odsłaniając dziurę. „Czy to…” Norman zatrzymał się. Dotknąłem zaciemnionego wgłębienia. „Została postrzelona” powiedziałem. „O Boże” powiedział Norman. „Ona nie żyje”. „Powinniśmy ją zostawić tam, gdzie była” powiedział Norman. „Przynajmniej byłaby żywą niewolnicą. Nie tylko kolejną martwą uciekinierką. Przyjrzałem się martwemu ciału leżącemu na ziemi przede mną. Była martwa, kiedy ją znalazłem, powiedziałem. „Właśnie teraz znowu umarła, ale tym razem umarła wolna”. Nie powiedziałem mu, co myślę, ale wiedziałem, że mogę uciekać. Zawsze mogłem uciekać. Ale uciekanie i ucieczka to nie to samo. Mogłem być jak Jozjasz i uciekać, i znowu kończyć tam, gdzie zacząłem, raz po raz. Tak jak było, nie miałem planu, ale było jasne, że go potrzebowałem. Musiałem zadać sobie pytanie i szczerze odpowiedzieć: Jak bardzo chcę być wolny? I nie mogłem stracić z oczu celu, jakim było uwolnienie mojej rodziny. Czym byłaby wolność bez nich? W końcu ukłon w stronę Marka Twaina. Jego humor i człowieczeństwo wpłynęły na mnie na długo zanim zostałem pisarzem. Niebo dla klimatu; piekło na mój długo oczekiwany lunch z Markiem Twainem. Z odwzajemnianymi emocjami chciałbym z nim wiecznie podróżować po rzece Missisipi. Tym razem byłem równie przestraszony, co zły, ale gdzie niewolnik umieszcza gniew? Możemy być na siebie źli; ale jesteśmy ludźmi. Tym bardziej prawdziwe źródło naszej wściekłości musiało pozostać niezauważone, połknięte, stłumione. Interesuje mnie, w jaki sposób te ślady, które czynię na tej stronie, mogą w ogóle cokolwiek znaczyć. Jeśli mogą mieć znaczenie, to życie może mieć znaczenie, to ja też mogę mieć znaczenie. Ci biali mężczyźni mnie przerażali. Przerażali mnie, ponieważ nie byli zainteresowani tym, że się ich boję. Jeszcze raz Hannibal. Jednakże niezwykłą prawdą było to, że to nie pistolet, ale mój język, fakt, że nie spełniałem jego oczekiwań, że potrafiłem czytać, tak go zaniepokoił i przestraszył. „Co?” Zapytałem. „Jako niewolnik musisz robić wszystko, co każe ci twój właściciel?” „Co oni mówią” – powiedziałem. „Kiedy oni mówią. Mówią: „Skacz”, a ja mówię: „Jak wysoko?” Mówią: „Pluj”, a ja mówię: „Jak daleko?” „Jak blisko jedna osoba posiada drugą osobę?” To dobre pytanie, Huck. Dlaczego myślisz, że będzie padać? Widziałem mnóstwo jastrzębi latających dookoła. Lubią polować na deszcz. I widziałem mrówki budujące stosy wokół ich nor. „Skąd wiedzą, że będzie padać?” – zapytał Jim. Są częścią natury, a pogoda jest częścią natury i te części ze sobą rozmawiają. Czyż ludzie nie są częścią natury? Jeśli są, to nie są dobrą częścią. Reszta natury prawie nie rozmawia z ludźmi. Może próbuje od czasu do czasu, ale ludzie nie słuchają. Tak czy inaczej, będzie duża ulewa. Mówiłem poważnie o deszczu. Czułem to w kościach. Gdybym wziął muła z pobocza drogi i wiedział, do kogo należy, czy to nie byłoby kradzieżą? Nie jestem mułem, Huck. Ale czy nie robię źle? powiedział Huck. Był zaniepokojony. Skąd mam wiedzieć, co jest dobre? Z tego, co widzę, to jest to. Jeśli masz zasadę, która mówi ci, co jest dobre, jeśli potrzebujesz jakiegoś Boga, który powie ci, co jest dobre, a co złe, to nigdy się nie dowiesz. „Ale prawo mówi…” Dobro nie ma nic wspólnego z prawem. Prawo mówi, że jestem niewolnikiem. Tutaj w naszej Afryce jesteśmy jak w Illinois Twaina, to prawda, a Illinois jest rzekomo wolnym stanem, to prawda, ale biali ludzie mówią nam jeszcze teraz, że jesteśmy w Tennessee. „Może w to wierzą” — powiedziałem. „Co zrobimy?” — zapytał wielki mężczyzna. Weźmiemy mapę do sądu i powiemy: »Spójrz — naprawdę jesteśmy wolni«? „Czytałem wtedy sporo, ale potrzebowałem tylko pisania. Potrzebowałem tego ołówka. Nie mogłem śledzić swoich myśli. Po pewnym czasie nie mogłem podążać za własnym tokiem rozumowania. Być może dlatego, że nie mogłem przestać czytać na tyle długo, aby zrobić miejsce w mojej głowie. Byłem jak człowiek, który nie jadł przez sezon, a potem objadał się, aż zachorował. A moje książki, gdy już je przeczytałem, nie były tym, czego chciałem, nie tym, czego potrzebowałem. Moim ołówkiem napisałem siebie. Napisałem siebie tutaj.” Czy powinniśmy ich uratować, Jim? Chłopak był taki niewinny. Huck, myślę, że jeśli ich uratujemy, to mnie wydadzą. Co o tym myślisz? Chłopak studiował to przez chwilę. Myślę, że masz rację. Ale co ci ludzie im zrobią? Nie wiem, Huck. Może po prostu zapłacą grzywnę. Może zostaną wytarzani w smole i pierzu. Nie wiem. „To wydaje się okropne.” Przypuszczam, że tak. Ale oni okradali tych ludzi. Kłamali jak oni. Tak, ale tym ludziom się to podobało, Jim. Widziałeś ich twarze? Musieli wiedzieć, że to kłamstwa, ale chcieli wierzyć. Co o tym myślisz? Ludzie są zabawni, jak to. Biorą kłamstwa, których chcą i wyrzucają prawdę, która ich przeraża… Rzeka pociągnęła nas z całych sił i obserwowaliśmy, jak mężczyźni stają się mniejsi. „Myślę, że ja też tak robię”, powiedział Jim. „Co mówisz?” Widzę, jak bardzo tęsknisz za rodziną, a mimo to o tym nie myślę. Zapominam, że czujesz rzeczy tak samo jak ja. Wiem, że je kochasz. Dziękuję, Huck. „On nie należy do ciebie”, powiedział Huck. „On jest moim niewolnikiem. On nie należy do żadnego z was”. Widzisz, chłopcze, jesteś nieletni, a prawo stanowe mówi, że nieletni nie może posiadać niewolnika”, powiedziałem. A nasza historia była taka, że ​​on należy do mnie, powiedział też. To jest historia, którą wymyśliliśmy, a ty się jej nie trzymałeś. Nic gorszego niż faceci, którzy nie trzymają się historii. Murzyn miał być mój, gdyby ktoś pytał. Więc należy do mnie. Posiadanie to dziewięć dziesiątych prawa. „Co to znaczy?” zapytał Huck. Historia głosi, że jestem właścicielem Cezara, więc w prawdziwym życiu jestem właścicielem Cezara. Nigdy nie widziałem dwóch facetów, którzy tak dużo gadają i tak mało mówią, powiedział Huck. Prawie myślisz, że jesteś kaznodzieją, powiedziałem. Huck spojrzał w niebo. Zastanowił się chwilę. To jest ładne, kiedy po prostu patrzysz na niebo, na którym nic nie ma, tylko błękit. Słyszałem, że są nazwy dla różnych odcieni błękitu. I czerwieni i tym podobnych. Ciekawe, jak nazywasz ten błękit. „Jajo rudzika” powiedziałem. „Widziałeś kiedyś jajko rudzika?” Masz rację, Jim. Jest jak jajko rudzika, z tą różnicą, że nie ma plamek. Skinąłem głową. Dlatego musisz patrzeć poza plamki. Byłem w wielu miejscach i widziałem wiele rodzajów ludzi, pogan i ladacznice i dziwki, oszustów karcianych, a nawet niektórych jawnych diabłów. Na tym spotkaniu, pod tą białą chmurą namiotu, Pan Jezus tchnął… „Wiesz dokąd idziemy?” zapytał Jim. Nie mam pojęcia. Ale jesteśmy w drodze. Nie mogłem śledzić swoich myśli. Po pewnym czasie nie mogłem podążać za własnym rozumowaniem. Być może dlatego, że nie mogłem przestać czytać na tyle długo, aby zrobić miejsce w mojej głowie. Byłem jak człowiek, który nie jadł przez sezon, a potem się objadał aż do zachorowania. I tak, po tych książkach, sama Biblia była najmniej interesująca ze wszystkich. „Opowiedz swoją historię”, powiedział. „Co masz na myśli, Jimie? Opowiedz moją historię? Jak sugerujesz, żebym opowiedział moją historię? Spojrzał na swoje stopy. Ja też. Były bose, jego palce u stóp chwytały mokrą trawę. Spojrzał na moją twarz. „Użyj uszu”, powiedział. Huck pokazał podekscytowanie chłopca na widok naszego łupu. Przypomniałem sobie, że był właśnie tym, chłopcem. Mógł przejść przez życie bez wiedzy, którą mu przekazałem, i nie byłoby z tego powodu gorzej. Ale w tym momencie zrozumiałem, że podzieliłem się z nim prawdą dla siebie. Potrzebowałem, żeby miał wybór. Było jasne, że ludzie, którym uciekliśmy na plaży, nie podążali za nami; byli zbyt zajęci tym, żeby przetrwać. Nazywam się James. Jadę po moją rodzinę. Możesz pójść ze mną lub zostać tutaj. Możesz przyjść i spróbować wolności lub zostać tutaj. Możesz umrzeć ze mną, próbując znaleźć wolność, lub możesz zostać tutaj i i tak umrzeć. Nazywam się James. „Chodźmy”. Moim ołówkiem napisałem siebie. Jedna strona jest taka sama jak druga. Jedna strona jest przeciwko handlarzom niewolnikami, tak mi powiedziałeś. Nie wiem, co to dokładnie znaczy. Ludzie, którzy sprzedają niewolników, czy ludzie, którzy posiadają niewolników. Jaką to robi różnicę? zapytał Huck. „Nie wiem, czy robi”. „Walczyć na wojnie”, powiedział. „Czy możesz sobie wyobrazić?” „Czy to oznaczałoby stawianie czoła śmierci każdego dnia i robienie tego, co każą ci inni ludzie?” zapytałem. „Myślę, że tak”. „Tak, Huck, mogę sobie wyobrazić”. To właśnie jest równość, Jim. To zdolność do stawania się równym. Byliśmy zwierzętami i nie wiedzieliśmy, które z nas jest ofiarą. Zaakceptowaliśmy to. Myślałem o ucieczce, zostawieniu mojego przyjaciela szopa, ale w którą stronę ucieka się przed piorunem? Najgorsze było to, że sędzia powiedział ławie przysięgłych, że to był akt wielu osób i dlatego nie mogli zalecić żadnych aktów oskarżenia. Więc jeśli zrobi to wystarczająco dużo osób, to nie jest to przestępstwo. Kiedy jesteś niewolnikiem, twierdzisz, że masz wybór, kiedykolwiek możesz. Czy nie robię źle? powiedział Huck. Był zaniepokojony. „Skąd mam wiedzieć, co jest dobre?” „Z tego, co widzę, to jest to. Jeśli masz zasadę, która mówi ci, co jest dobre, jeśli masz wytłumaczone dobro, to nie możesz być dobry. Jeśli potrzebujesz jakiegoś Boga, który powie ci, co jest dobre, a co złe, to nigdy się nie dowiesz.” „Ale prawo mówi…” Dobro nie ma nic wspólnego z prawem. Prawo mówi, że jestem niewolnikiem. Już zrozumiałem porządek kłamstw, lekcję wyciągniętą z historii opowiadanych przez białych ludzi, którzy próbowali usprawiedliwić moją sytuację. A oboje wiedzieliśmy, gdzie jesteśmy i wiedzieliśmy, że nic więcej nie wiemy. Wiedzieliśmy, że on, ja, my wszyscy, będziemy na zawsze nadzy na świecie. Człowiek, który odmawiał posiadania niewolników, ale nie sprzeciwiał się posiadaniu niewolników przez innych, był nadal handlarzem niewolników, moim zdaniem. Problem z zagubieniem się na rzece polegał na tym, że rzeczy wyglądały inaczej patrząc na południe niż patrząc na północ. To było tak, jakby były dwa różne zbiorniki wodne. Nasza Missisipi w rzeczywistości wyglądała jak wiele różnych rzek. Poziom wody ciągle wzrastał lub opadał. Osady były przesuwane, zmieniając położenie łach i półek. Wyspy zmieniały kształt, czasami całkowicie zatapiając się, a stare wychodnie znikały, podczas gdy nowe materializowały się z dnia na dzień. „Może istnieje jakaś wyższa siła, dzieci, ale to nie jest to ich biały Bóg.” Prawdę mówiąc, nie widziałem zbyt wielu osób zabijających się, poza tym, że żyłem z tym codziennie, z tą groźbą, z tą obietnicą. Widząc jednego zlinczowanego, widziałeś dziesięć. Słyszę, jak krzyczy: „Ale zapłaciłem za ciebie dwieście dolarów”. Człowiek, który odmawiał posiadania niewolników, ale nie sprzeciwiał się posiadaniu niewolników przez innych, nadal był handlarzem niewolników, moim zdaniem. „Czy ludzie nie są częścią natury?” Jeśli są, to nie są dobrą częścią. Reszta natury prawie już nie rozmawia z żadnymi ludźmi. Może próbuje od czasu do czasu, ale ludzie nie słuchają. Tak czy inaczej, niech będzie duży deszcz. Moc czytania stała się dla mnie jasna i realna. Gdybym mógł zobaczyć słowa, nikt nie mógłby ich kontrolować ani tego, co z nich otrzymałem. Oni nawet nie mogliby wiedzieć. Po prostu je widziałem lub czytałem, wymawiałem je lub rozumiałem. To była całkowicie prywatna sprawa i całkowicie wolna, a zatem całkowicie wywrotowa. Jak myślisz, jak wygląda trzęsienie ziemi?zapytał Huck. Jak wtedy, gdy twój tata budzi cię w środku nocy. Czy chcesz, żebym przyniósł trochę piasku? Prawidłowe podejście, ale nie wyjaśniłeś tego. O, Boże, źle zrozumiałem. Huck przynosi trochę. Jeśli ktoś zna piekło jako dom, to czy powrót do piekła jest powrotem do domu? Nawet w piekle, gdyby takie miejsce istniało, wiedziałby, gdzie ogień jest odrobinę chłodniejszy, gdzie skały są odrobinę mniej postrzępione. I tak byłoby w moim piekle. To właśnie jest równość, Jim. To zdolność do stawania się równym. Niektórzy mogliby powiedzieć, że moje poglądy na temat niewolnictwa są złożone i wieloaspektowe. Zawiłe i wielorakie. Dobrze uzasadnione i skomplikowane. Splątane i problematyczne. Wyrafinowane i zawiłe. Labiryntowe i daedalejskie. Och, dobrze zagrane, mój mroczny przyjacielu. Im lepiej się czujemy, tym bezpieczniejsi jesteśmy. „Świetnie”. Gdzie niewolnik umieszcza gniew? Możemy być na siebie źli; jesteśmy ludźmi. Ale prawdziwe źródło naszego gniewu musiało pozostać niezauważone, połknięte, stłumione… Mieli rozerwać moją rodzinę, rozdzielić i wysłać mnie do Dar es Salaam, gdzie byłbym jeszcze dalej od wolności i prawdopodobnie nigdy więcej nie zobaczyłbym swojej rodziny. „Wiesz dokąd idziemy?” — zapytał Jim. Nie mam pojęcia. Ale jesteśmy w drodze. To nie jest dobry pomysł, żeby tam iść. „Jasne, że to dobry pomysł. Kto wie, co możemy znaleźć? Może nawet coś, skarb. Złoto, srebro, diamenty i takie tam. Może znajdziemy lampę z dżinem w środku. Tego wieczoru usiadłem z Lizą i szóstką innych dzieci w naszej chatce i udzieliłem lekcji języka. Były one niezastąpione. Bezpieczne poruszanie się po świecie zależało od opanowania języka, płynności. Ludzie chcą i wyrzucają prawdę, która ich przeraża. Spojrzałem na półkę, były tam egzemplarze Traktatu o tolerancji i wszystko dla dobra Voltaire’a oraz Rozprawa o nierównościach Rousseau. To były książki, które widziałem na półkach sędziego Thatcher i chciałem je przeczytać. Myślę, że użyję tego jako przynęty na grube ryby. Jeśli to nie nakarmi niczego innego, to nakarmi moją zemstę. One mnie zhańbiły, śmiały się ze mnie, wyśmiewały moje zyski, wzgardziły moim krajem, popsuły moje interesy, ochłodziły moich przyjaciół i rozgrzały moich wrogów… Już wiecie, to jedyne przemówienie, którego się nauczyłem na pamięć, odszepnąłem. Cóż, nie jest dobre. Nie powiedziałem im, co myślę, ale wiedziałem, że mogę uciekać. Zawsze mogłem uciekać. Ale uciekanie i ucieczka to nie to samo. Mogłem być jak Josiah i uciekać, i znowu i znowu kończyć tam, gdzie zacząłem. Tak jak było, nie miałem planu, ale było jasne, że go potrzebowałem. Musiałem zadać sobie pytanie i szczerze odpowiedzieć: Jak bardzo chcę być wolny? I nie mogłem stracić z oczu celu, jakim było uwolnienie mojej rodziny. Czym byłaby wolność bez nich? „Tak?” To jest równość, Jim. To zdolność do stania się równym. Tak samo jak czarny mężczyzna na Martynice może nauczyć się francuskiego i stać się Francuzem, może również nabyć umiejętności równości i stać się równym. Cóż, tak, ale wszyscy ludzie są równi. O to mi chodzi. Ale nawet ty musisz przyznać obecność, nazwijmy to — diabła, w twoich afrykańskich ludziach. Voltaire zmienił pozycję i przyłożył ręce do ognia. Mówisz, że jesteśmy równi, ale też gorsi, powiedziałem. Słuchaj, mój przyjacielu, jestem po twojej stronie. Jestem przeciwko instytucji niewolnictwa. Niewolnictwu w jakiejkolwiek formie. Wiesz, że jestem abolicjonistą pierwszego rzędu. „Dziękuję?” „Nie ma za co”. Nie wierzysz, że ludzie są z natury źli? zapytałem. Nie wierzę. Gdyby tak było, zabijaliby, gdy tylko mogliby chodzić. Jak wytłumaczysz niewolnictwo? Dlaczego mój lud jest mu poddawany torturom, traktowany z takim okrucieństwem? Voltaire z półki wzruszył ramionami. „Pozwól mi spróbować,” powiedziałem. „Masz pojęcie o naturalnych wolnościach, a my wszyscy je mamy z racji naszego bycia człowiekiem. Ale kiedy te wolności są podważane… I tak, po tych księgach, sama Biblia była najmniej interesująca ze wszystkich. Nie mogłem do niej wejść, nie chciałem do niej wejść, a potem zrozumiałem, że rozpoznałem ją jako narzędzie mojego wroga. Wybrałem słowo wróg i nadal tak robię, ponieważ ciemiężyciel koniecznie zakłada ofiarę.
____

Stanislaw Barszczak, Lord James (a lullaby for teenagers) I am a sign. I am your future. I am James. But I am also a slave. And in this notebook I would constantly reconstruct the story I had begun, the story I had begun over and over again, until I had no story. In one moment the power of reading became clear and real to me. If I could see the words, no one could control them or what I inferred from them. They could not even know whether I was simply seeing them, reading them, speaking them or understanding them. It was a completely private matter and completely free, and therefore completely subversive. If you do not make mistakes, you do not learn. Faith has nothing to do with truth. I have never seen a white man filled with such fear. Yet the extraordinary truth was that it was not the gun but my language, the fact that I did not live up to his expectations, that I could read, that so disturbed and frightened him. I hated the world that did not allow me to administer justice without some retaliatory injustice. I can say that I am a man who is aware of his world, a man who has a family, who loves his family, who has been torn from it, a man who can read and write, a man who will not allow his story to be tied to him but written by him. I did not look away. I wanted to feel anger. I befriended my anger, learning not only how to feel it, but perhaps how to use it. We are slaves. We are nowhere. As a free person, you can be wherever you want to be. The only place we can be is in slavery. There is no God, Liza. There is religion, but not their God. Their religion says that in the end we will receive a reward. But it clearly does not say anything about their punishment. But when we are around them, we believe in God. Oh, Liza, we will believe. Religion is just a tool of control that they use and follow when it suits them. What would scare you more? The slave who is mad, or the slave who is sane and sees you clearly? But I am interested in how these marks I am scratching on this page can mean anything at all. If they can mean anything, then life can mean anything, then I can mean anything. I chose the word enemy, and I still do, because the oppressor necessarily assumes a victim. I saw her surface, just the outer shell, and I realized that she was just the surface, all the way to her core. You know, blunt instruments are much more dangerous than sharp ones. I paused to admire his metaphor, but he continued. Fighting a war, he said. Can you imagine? Would it mean facing death every day and doing what other people tell you to do? I asked. I think so. Yes, Huck. I can imagine. I considered the northern white position on slavery. To what extent was the desire to end the institution fueled by the need to suppress and silence white guilt and pain? Was it just too much to watch? Was it offensive to Christian sensibilities to live in a society that allowed such a practice? I knew that no matter what the cause of their war, freeing the slaves was an accidental assumption and would be an accidental result. That’s how I see it. If you have a principle that tells you what is good, if they explained good to you, then you can’t be good. If you need some God to tell you what is good and what is bad, then you’ll never know. Because the law says. Good has nothing to do with the law. The law says I am a slave. I was tired of the failures of men. They always failed at the most basic things, like looking down or away when they should have been brave enough to look you in the eye. He could have gone through life without the knowledge I gave him and it would not have been worse for it. But in that moment I knew that I had shared the truth with him for myself. I needed him to have a choice. Was killing evil wrong? The truth was that I didn’t care. It was this apathy that made me wonder about myself – not why I didn’t feel anything or if I was incapable of feeling, but what else I was capable of doing. It wasn’t a bad feeling at all. White people often spent their time admiring their survival of one thing or another. I imagined that was because so often they didn’t have to survive, they just had to live. I could feel some guilt, playing with the boy’s feelings, and he was too young to understand the problem with his behavior, but I chose not to. When you are a slave, you demand by choice, wherever you can. In the tree lived a mother raccoon. She began to walk nonchalantly past me in the dark. Tonight she stayed in the tree, high above me, listening to the dogs. We were both animals, and we didn’t know which one of us was the victim. We accepted that we both were. Why did God set it up this way? Rachel asked. With them as masters and us as slaves? “There is no God, child. There is religion, but not their God. Their religion says that in the end we will receive our reward. But it apparently says nothing about their punishment. But when we are around them, we believe in God. Oh, God, God, we will believe. Religion is just a tool of control that they use and follow when it suits them. “There must be something,” Virgil said. You may be right. There may be a higher power, children, but it is not their white God. But the more you talk about God, Jesus, heaven and hell, the better they feel. The children said together, “And the better they feel, the safer we are.” “Great,” Mrs. Rachel cleared her throat. I suspected at that moment that I wouldn’t die, but it wasn’t clear that I would be happy about it. Yes, but those people liked it, Jim. Did you see their faces? They must have known they were lies, but they wanted to believe. What do you think? People are funny like that. They take the lies they want and throw out the truths that scare them. The river pours out all its energy. I thought of ripping out Huck’s songs and burning them, but they would still be there. Those firecrackers would still be singing their praises. It’s better to know they exist. Don’t you think? I’ve never read a novel, although I understood the concept of fiction. It wasn’t so different from religion, or history, for that matter.” At that moment, the power of reading became clear and real to me. If I could see the words, no one could control them or what I got out of them. They couldn’t even know whether I was simply seeing them, or reading them, or speaking them, or understanding them. It was an entirely private matter, and entirely free, and therefore entirely subversive. There was nothing more terrible than human sounds… In fact, since I passed for white, I could pass for black, I could believe it, I thought, pretending, like a slave, that I wasn’t there. After being cruel, the most noticeable white trait was gullibility. Was Mrs. Rachel pretty? he asked. I don’t know. I guess. It’s frightening that a slave should think such things. Why? It’s just the way the world is. Do you think that river is pretty? Huck asked. I think so, I said. Then why can’t you tell me if my mother was pretty? A river is not a white woman. What a strange world, what a strange existence, that an equal must argue for his equality, that an equal must occupy a position that allows for the making of that argument, that one cannot make that argument oneself, that the premises of that argument must be tested by equals who disagree with it. I continued writing to develop my thought, I wrote to catch up on my story, wondering all the time if that was even possible. We rarely looked into the kitchen. Now imagine it was a grease fire. She had left the bacon unattended on the stove. Liza would pour water on it. What do you think? Excellent, I said. Why so? Liza raised her hand. “Because we have to let white people call trouble.” Let’s try some situational explanations. First something extreme. You’re walking down the street and you see Mrs. Rachel’s kitchen is on fire. She’s standing in the yard, her back to the house, unaware. How do you tell her? “Fire, fire,” January said. Never bring up any subject directly with another slave, Mistress Rachel said. “What shall we call that behavior?” I asked. Together they answered, “Significant.” “Excellent.” Tell the story with your ears. Listen, “don’t let them down,” I said. “The only ones who suffer when they feel inferior are us. Maybe I should say “when they don’t feel superior.” So let’s pause for a moment to review the basics. “Don’t make eye contact,” Jim said. “Okay, Virgil.” “Never speak first,” Liza said. White people expect us to sound a certain way, and it can only help if we are diligent. Mastery of the language, fluency, language lessons. That was essential. Safe passage through the world depended on that mastery. As I see it, that’s it. If you have a rule that tells you what is good, if you have to have good explained to you, then you can’t be good. If you need some God to tell you what is good and what is bad, then you’ll never know anything. „But the law says…” Good has nothing to do with the law. The law says I am a slave. We drifted on, our silence growing quieter and quieter. I don’t know. Hope? Hope is funny. Hope is not a plan. It’s just a trick, really. A ruse. Mr. Thomas was looking after the farm near the nursery school in our village. He never saw e I saw a white man filled with such fear. Yet the extraordinary truth was that it was not the gun but my language, the fact that I did not live up to his expectations, that I could read, that so alarmed and frightened him. Aren’t men a part of nature? If they are, they are not a good part. The rest of nature hardly talks to any men any more. Maybe they try now and then, but men do not listen. Either way, there will be a great downpour. The power of reading became clear and real to me. If I could see the words, no one could control them or what I took from them. They could not even know. I simply saw them or read them, spoke them or understood them. It was an entirely private matter and entirely free, and therefore entirely subversive. „And you are colored,” said Mrs. Rachel. Norman nodded. „Who can say that?” „No one,” said Norman. „Then why do you remain colored?” Because of my mother. Because of my wife. Because I do not want to be white. I do not want to be one of them. Huck looked at me. That’s a pretty good answer. What do you think an earthquake is like?” Huck asked. Like when your dad wakes you up in the middle of the night. „That’s a good question, Huck.” „So who did it?” „Necessity.” „What?” „‚Cessity,” I corrected myself. „‚Cessity’ is when you have to do something or.” „Or what?” Or they’ll take you down to the station and whip you. Or drag you down to the river and sell you. You don’t have to worry about that. „Mila, that water makes it stink!” „Of course it does, but what’s wrong with that?” Virgil said, „You’re telling her she’s doing something wrong.” To say the next four days flew by like a whip was a snap. The days of forced labor always seemed to last weeks. The twenty-minute whippings lasted months. It seemed like ages waiting for the invisible curtain that bound us to rip open. It was ages, really. But the waiting for some news of where my family was was endless, dead spaces separated by dead spaces. No one bothered the island. There was nothing there for anyone. I was already on my way when I heard footsteps. I stopped in front of him. „Who the hell are you?” he asked. He pointed the gun at me. I pointed the gun at him. „I am the angel of death, I have come to deliver sweet justice in the night,” I said. „I am the sign. I am your future. I am James.” I cocked the gun. „Who are you?” My name is James. I am coming for my family. You can come with me or stay here. You can come and try for freedom or stay here. You can die with me trying to find freedom, or you can stay here and die anyway. My name is James. And now I am going for my friends. „Let’s go.” Simply. Are you going to go to the plantation and ask about them? Hannibal looked at me in disbelief. I understood his question too well. I had considered it myself, but not enough to formulate an answer. Although they could never identify him as a black, his competitors would see him as something worse, a very poor white man. „Yes, we’re going to the plantation,” I suddenly felt bolder. „I’ll know what I’m doing when I get there.” „You’re crazy,” he said. „You have no idea,” I said. „I’m wanted for escape, kidnapping, theft, and murder.” „Are you guilty?” Mrs. Rachel asked. „Does it matter?” I asked. „I don’t think so.” „And yes, I am.” Hannibal. I’m looking for Graham’s farm. „A breeder?” he asked. „What do you mean?” Graham is a breeder. He breeds slaves and sells them. My wife and daughter were taken there. The man was silent. I looked at the bookshelves. „What books?” „That’s an interesting question,” I said. „You’ve surprised me. A story about a slave. That’s one of them. It’s never been opened, so I know you won’t miss it. I don’t know why you have it. Candide. Something else by Voltaire. John Stuart Mill. “Oh God, what the hell is going on?” “Call it progress,” I said. I remember, then the gravel shore of our island came into view. “Is she dead?” Norman asked. I turned her over on her stomach to try to squeeze the water out of her. I pressed down on her chest, and her shirt lifted, revealing a hole. “Is that…” Norman stopped. I touched the darkened indentation. “She’s been shot,” I said. “Oh God,” Norman said. “She’s dead.” “We should have left her where she was,” Norman said. “At least she’d be a living slave. Not just another dead runaway.” I looked at the dead body lying on the ground in front of me. She was dead when I found her, I said. “She’s dead again now, but this time she died free.” I didn’t tell him what I thought, but I knew I could run. I could always run. But running and escaping are not the same. I could be like Josiah and run and end up where I started, over and over. As it was, I didn’t have a plan, but it was clear I needed one. I had to ask myself and be honest about to answer

to answer: How much do I want to be free? And I couldn’t lose sight of the goal of freeing my family. What would freedom be without them? Finally, a nod to Mark Twain. His humor and humanity influenced me long before I became a writer. Heaven for the climate; hell for my long-awaited lunch with Mark Twain. With mutual emotions, I would like to travel with him forever down the Mississippi River. This time I was as scared as I was angry, but where does a slave place his anger? We may be angry at each other; but we are human. All the more reason for the true source of our rage to remain unnoticed, swallowed, suppressed. I am interested in how these marks I make on this page can mean anything at all. If they can mean anything, then life can mean anything, then I can mean anything. Those white men scared me. They scared me because they had no interest in me being scared of them. Hannibal again. But the extraordinary truth was that it was not the gun, but my language, the fact that I did not meet his expectations, that I could read, that so alarmed and frightened him. „What?” I said. „As a slave, you must do whatever your master tells you to do?” „What do they say,” I said. „When they say. They say, ‚Jump,’ and I say, ‚How high?’ They say, ‚Spit,’ and I say, ‚How far?’ ‚How close does one person hold another?’ That’s a good question, Huck. Why do you think it’s going to rain? I’ve seen a lot of hawks flying around. They like to hunt for rain. And I’ve seen ants building piles around their holes. ‚How do they know it’s going to rain?’ ” Jim asked. They are part of nature, and the weather is part of nature, and these parts talk to each other. Aren’t men part of nature? If they are, they are not a good part. The rest of nature hardly talks to men. They may try now and then, but men do not listen. Either way, there will be a heavy downpour. I meant the rain. I could feel it in my bones. If I took a mule by the side of the road and knew who owned it, wouldn’t that be stealing? I am not a mule, Huck. But am I wrong? said Huck. He was worried. How do I know what is right? From what I see, this is it. If you have a rule that tells you what is right, if you need some God to tell you what is right and wrong, you will never know. „But the law says…” Right has nothing to do with right. The law says I am a slave. Here in our Africa we are like Twain’s Illinois, that is true, and Illinois is supposedly free. state, that’s true, but the white people still tell us we’re in Tennessee. „Maybe they believe that,” I said. „What are we going to do?” the big man asked. Are we going to take the map to court and say, ‚Look, we’re really free’? „I read a lot then, but all I needed was to write. I needed this pencil. I couldn’t follow my thoughts. After a while I couldn’t follow my own train of thought. Maybe because I couldn’t stop reading long enough to make room in my head. I was like a man who didn’t eat for a season and then gorged himself until he was sick. And my books, when I had read them, weren’t what I wanted, weren’t what I needed. I wrote myself with my pencil. I wrote myself here.” Should we save them, Jim? The boy was so innocent. Huck, I think if we save them they’ll turn me in. What do you think? The boy studied it for a while. I think you’re right. But what will these people do to them? I don’t know, Huck. Maybe they’ll just pay the fine. Maybe they’ll get tarred and feathered. I don’t know. „That seems awful.” I suppose so. But they robbed those people. They lied like they did. Yeah, but those people liked it, Jim. Did you see their faces? They must have known they were lies, but they wanted to believe. What do you think? People are funny like that. They take the lies they want and throw out the truth that scares them…. The river pulled us along with all its might, and we watched the men grow smaller. „I think I do too,” said Jim. „What are you saying?” I can see how much you miss your family, and yet I don’t think about it. I forget that you feel things as I do. I know you love them. Thank you, Huck. „He doesn’t belong to you,” said Huck. „He’s my slave. He doesn’t belong to any of you.” You see, boy, you’re a minor, and the state law says a minor can’t own a slave,” I said. „And our story was that he belonged to me, he said. That’s a story we made up, and you didn’t stick to it. Nothing worse than guys who don’t stick to their story. The nigger was supposed to be mine, if anyone asked. So he belongs to me. Possession is nine-tenths of the law.” „What do you mean?” Huck asked. The story says I own Caesar, so in real life I own Caesar. I never saw two guys talk so much and say so little, Huck said. You almost think, that you’re a preacher, I said. Huck looked up at the sky. He thought for a moment. It’s pretty when you just look at the sky and there’s nothing but blue. I’ve heard there are names for different shades of blue. And reds and things like that. I wonder what you call that blue.”A robin’s egg,” I said. „Have you ever seen a robin’s egg?” You’re right, Jim. It’s like a robin’s egg, except it doesn’t have spots. I nodded. That’s why you have to look beyond the spots. I’ve been to many places and seen many kinds of people, heathens and harlots and whores, card cheats, and even some downright devils. In that meeting, under that white cloud of a tent, the Lord Jesus breathed… „Do you know where we’re going?” Jim asked. I don’t know. But we’re on our way. I couldn’t follow my thoughts. After a while I couldn’t follow my own reasoning. Perhaps it was because I couldn’t stop reading long enough to clear my head. I was like a man who hadn’t eaten for a season and then gorged himself until he was sick. And so, after these books, the Bible itself was the least interesting of all. “Tell your story,” he said. “What do you mean, Jim? Tell my story? How do you suggest I tell my story?” He looked down at his feet. So did I. They were barefoot, his toes gripping the wet grass. He looked up at my face. “Use your ears,” he said. Huck showed the boy’s excitement at the sight of our loot. I remembered that he was just that, a boy. He could have gone through life without the knowledge I had given him and it would have been none the worse for it. But in that moment I knew that I had shared the truth with him for myself. I needed him to have a choice. It was clear that the people we had escaped on the beach were not following us; they were too busy surviving. My name is James. I’m going for my family. You can come with me or stay here. You can come and try for freedom or stay here. You can die with me trying to find freedom, or you can stay here and die anyway. My name is James. „Let’s go.” I wrote myself with my pencil. One side is the same as the other. One side is against the slave traders, that’s what you told me. I don’t know exactly what that means. The people who sell slaves or the people who own slaves. What difference does it make? Huck asked. „I don’t know if it does.” „Fight the war,” he said. „Can you imagine?” „Would it mean facing death every day and doing what other people tell you to do?” I asked. „I think so.” „Yes, Huck, I can imagine.” That’s what equality is, Jim. The ability to be equal. We were animals and didn’t know which one of us was the victim. We accepted it. I thought of running away, leaving my raccoon friend, but which way do you run from lightning? The worst part was that the judge told the jury that it was the act of many people, and therefore they couldn’t recommend any indictments. So if enough people do it, it’s not a crime. When you’re a slave, you claim you have a choice, whenever you can. Am I not doing wrong? said Huck. He was worried. „How am I to know what’s right?” „That’s what I see. If you have a rule that tells you what’s right, if you have an explanation of right, you can’t be right. If you need some God to tell you what’s right and wrong, you’ll never know.” „But the law says…” Right has nothing to do with right. The law says I’m a slave. I had already understood the order of lies, the lesson learned from the stories told by white men who tried to justify my situation. And we both knew where we were, and we knew that was all we knew. We knew that he, I, all of us, would be naked in the world forever. A man who refused to own slaves but did not object to others owning slaves was still a slave trader, in my opinion. The problem with getting lost on a river was that things looked different looking south than they did looking north. It was as if there were two different bodies of water. Our Mississippi really looked like many different rivers. The water level was constantly rising and falling. The settlements were shifting, changing the position of the bars and shelves. Islands changed shape, sometimes completely submerging, and old outcrops disappeared while new ones materialized overnight. „There may be some higher power, children, but it is not your white God.” To tell you the truth, I did not see many people kill themselves, except that I lived with it every day, with the threat, with the promise. If you saw one lynched, you saw ten. I hear him shout, „But I paid two hundred dollars for you.” A man who refused to own slaves but did not object to others owning slaves was still a slave trader, in my opinion. “Aren’t people a part of nature?” If they are, they’re not a good part. The rest of nature hardly talks to any people anymore. Maybe it tries every now and then, but people don’t listen. Either way, let there be a big rain. The power of reading became clear and real to me. If I could see the words, no one could control them or what I got from them. They couldn’t even know. I just saw them or read them or spoke them or understood them. It was a completely private thing and completely free, and therefore completely subversive. What do you think an earthquake is like? Huck asked. Like when your dad wakes you up in the middle of the night. Do you want me to bring some sand? Correct approach, but you didn’t explain it. Oh, God, I misunderstood. Huck brings some. If someone knows hell as home, is going back to hell a home? Even in hell, if there were such a place, it would know where the fire was a little colder, where the rocks were a little less jagged. And so it would be in my hell. That is equality, Jim. The capacity to become equal. Some might say that my views on slavery are complex and multifaceted. Intricate and multifaceted. Well reasoned and complicated. Tangled and problematic. Sophisticated and convoluted. Labyrinthine and Daedalean. Oh, well played, my dark friend. The better we feel, the safer we are. „Great.” Where does a slave place his anger? We can be angry at each other; we are human. But the real source of our anger had to remain unnoticed, swallowed, suppressed… They were going to tear my family apart, separate me, and send me to Dar es Salaam, where I would be even further from freedom and probably never see my family again. „Do you know where we’re going?” Jim asked. I have no idea. But we’re on our way. It’s not a good idea to go there. „Of course it’s a good idea. Who knows what we might find? Maybe even something, treasure. Gold, silver, diamonds, things like that. Maybe we’ll find a lamp with a genie in it. That night I sat down with Liza and six other children in our cottage and gave them language lessons. They were indispensable. Safe passage through the world depended on mastery of language, fluency. People want and throw away the truth that frightens them. I looked at the shelf, and there were copies of Voltaire’s A Treatise on Tolerance and All Things for the Good and Rousseau’s A Treatise on Inequality. They were books I’d seen on Judge Thatcher’s shelves and wanted to read. I think I’ll use this as bait for the big fish. If it doesn’t feed anything else, it will feed my revenge. They had disgraced me, laughed at me, ridiculed my profits, despised my country, ruined my business, cooled my friends and heated my enemies… You know, that’s the only speech I’d memorized, I whispered back. Well, it’s not good. I didn’t tell them what I thought, but I knew I could run. I could always run. But running and running were not the same. I could be like Josiah and run, and end up where I started again and again. As it was, I had no plan, but it was clear I needed one. I had to ask myself and answer honestly: How free do I want to be? And I couldn’t lose sight of the goal of freeing my family. What would freedom be without them? „Yes?” That’s equality, Jim. It’s the ability to become equal. Just as a black man in Martinique can learn French and become French, he can also learn the skills of equality and become equal. Well, yes, but all men are equal. That’s what I mean. But even you must admit the presence of, let’s call it, the devil in your African people. Voltaire shifted his position and put his hands to the fire. You say we are equal, but also inferior, I said. Listen, my friend, I am on your side. I am against the institution of slavery. Slavery in any form. You know that I am an abolitionist of the first order. „Thank you?” „You’re welcome.” Don’t you believe that men are naturally evil? I asked. I don’t. If they were, they would kill as soon as they could walk. How do you explain slavery? Why are my people tortured, treated with such cruelty? Voltaire shrugged from the shelf. „Let me try,” I said. „You have an idea of ​​natural freedoms, and we all have them by virtue of being human. But when those freedoms are undermined. And so, after these books, the Bible itself was the least interesting of all. I could not enter it, I did not want to enter it, and then I realized that I recognized it as a tool of my enemy. I chose the word enemy and I still do, because the oppressor necessarily assumes a victim.

___

Stanisław Barszczak, Kometa, a letter to the young

MY DEAREST

THE INTERNET CONTINUES TO SURPRISE US. Take a close look at this stunning aerial view of Hamadan, Iran, a city that boldly displays its unusual circular layout. With a history stretching back over 3,000 years, Hamadan not only lays claim to being one of the oldest cities on the planet; it demands attention. The radial roads that radiate from the central core are not just an architectural choice—they are a testament to the city’s ancient significance and strategic genius. This astonishing geometric layout is not just about aesthetics; it is a bold statement showing how history and urban planning can intertwine to create a city that not only lives but thrives on its captivating past. Cf. Uruk, Iraq. As we approach the year 2025, I am once again a year older, or maybe younger. But I am happy to say a few words to you. On January 3, 1897, Apolonia Chałupiec (photo) was born in Lipno in the Kuyavian-Pomeranian Voivodeship, better known as Pola Negri – a film and theater actress, a world star of silent cinema. She was the daughter of a Slovak Roma and a Polish woman, Eleonora Kiełczewska. From an early age, she was raised only by her mother. Her father was exiled to Siberia. In 1902, she settled in Warsaw, where her mother ran a shop and worked as a housekeeper. It was her mother who first noticed her acting talents, which resulted in little Apolonia starting to learn dancing and acting. In 1912, she made her debut in the role of Klara in Śluby Panieńskie at the Small Theater in Warsaw. This success enabled her to continue her acting career. During World War I, she appeared in the first Polish film productions. It was then that she adopted the pseudonym Pola Negri, under which she achieved international success. In this way, she paid tribute to her favorite poet, the Italian Ada Negri. In 1917, she left for Berlin, where, under the care of director Ernst Lubitsch, she took her first steps on the international stage. Six years later, she came to Hollywood and appeared in the films: The Spanish Dancer, Forbidden Paradise (highly praised by critics for her role as Tsarina Catherine), Hotel Imperial, The Loves of an Actress and many others. She was a rival of another dark-haired diva, Gloria Swanson. In the United States, she became a silent film star and a sex symbol, which was also helped by her famous romances with Charlie Chaplin and Rudolph Valentino and rumors about her feelings for her long-time friend Margaret West. Negri’s career slowed down considerably with the advent of sound films. She tried to continue her career after returning to Germany, but the turmoil of war and the suspicion of alleged Jewish origins from the Minister of Propaganda Goebbels prevented her from further development. Freed from suspicion as a result of the personal intervention of Hitler, who was her admirer, she played again in the films Mazurek (Mazurek, 1935), Moskau-Shanghai (Moscow-Shanghai, 1936), Madame Bovary (1937), Tango Notturno (1937), Die fromme Lüge (The Pious Lie, 1938) and Die Nacht der Entscheidung (The Decisive Night, 1938). Before the outbreak of World War II, she returned to the United States. She appeared in several more films, such as Hi Diddle Diddle (1943) and Moon Spinners (1964). After the war, she fell into oblivion, but thanks to her brokerage firm, she lived in prosperity. She died at the age of 90. But there is another character, which opens on the first days of January, chosen in 45 BC. by Julius Caesar, David Bowie’s last letter, where he wrote:

I will die… I know that I only have a few months left until the end of my earthly journey… What should I do? Despair, sink into depression, reject the thought of death and pretend that the disease does not exist? Or maybe I should decide to defeat death… I make the decision with my soul, because only the soul and the heart give me the inspiration to compose music, as I did for 50 years… I count the hours that I have left, and as the doctors tell me, I can predict with a certain margin of error the date of my death. The release of my last work is scheduled for January 8, 2016, my 69th birthday. I work day and night; I have time to compose, improve, perform, record in the studio and make films… I do it as fast as possible because I don’t want to have the mark of death on my face, mockingly cutting my body, and I am unable to defend myself… But I challenge you, Death… To hell with it if I don’t challenge you! I challenged and conquered the world of fans in the 70s with the pride of ambiguity… I loved men and women; I was a man, a woman, an alien and finally a celestial body. What can you do, Death, against my eternity, my genius, my madness, my creativity, my music that will live forever? I am Lazarus, torn apart by scars. I will die in the body, but I will live forever through my music. I survived long enough to receive birthday wishes. I thought, that I won’t live to see the release of my album… I survived January 8th… And you, my dear killer, are lost! Just think, if you hadn’t knocked on my door, I would have created 24 works; I would have managed to live to be a hundred, and instead, thanks to you, I have 25! You know… I will be free as a bird.

Beloved

„Be at war with your vices, live in peace with your neighbors, and let each new year bring you a better person.” I ask you to be patient with everything unresolved in your heart and to try to love the questions themselves, as if they were locked rooms or books written in a very foreign language. Don’t look for answers that cannot be given to you now, because you would not be able to live them. And the point is to live everything. Live the questions now. Perhaps someday, in the distant future, gradually, without even noticing it, you will live your way to the answers. See, Rainer Maria Rilke, Letters to a Young Poet.

Dear ones

And I myself am sending this letter to you, because I am constantly a hair’s breadth away from contact with you … that you read books learn. Polish, Agnieszka Osiecka left us in her will I have traveled the road many times, from December to January, and I cannot stop marveling at how beautiful my language is. Sometimes the English and the Swedes learn Polish, but they will not understand anything of what is in this language. Teach, teach, teach, learn Polish, for easy and difficult days. Before citizen Chopin sat down at the piano, for him more beautifully than in Europe Polish beetles sounded in the reeds. Although all our youth dance fashionable dances, on a medium-sized farm the woodchucks are burning. I sing lively or sadly – always for one: He tuned my lute, I don’t know – why and for what. He abandoned me in rosemary, because I was not like that, but he will always be with me, because he took my heart in his backpack. Teach, teach, teach, learn Polish, for easy and difficult days…

Beloved. We could lower our eyes with Jesus to see the sky better, the divine paradise. Only 4 billion planets in the milky galaxy. But it will be darker and darker in our galaxy, however man feeds on light… because the universe is expanding… Technical failure threatens the Earth, to which we will still return with nostalgia for the next millennia, the asteroid Aforis will approach the Earth closest in 2029. But with Jesus God has given us a saving time. „time is part of eternity; as our present moment has memory behind it and hope before it, so time is like one circle enclosed within another circle, or, better still, time and eternity are like two hearts carved by lovers in an oak tree, as if to give eternity to their love. Each new year is really a testing ground and trial of eternity, a kind of novitiate in which we say “yes” or “no” to our eternal destiny, a season of plenty from which we shall later reap either the wheat or the tares. A beautiful example of this awareness of how time is connected with eternity was revealed when we gave First Communion to a little princess. After the ceremony, when she received the greetings of her friends, she said to her mother, “I am ready.” Her mother said, “Ready for what?” She answered, “Ready for Heaven. I have received Divine Love this morning, and why should I live any longer? Because life is nothing but waiting for Perfect Love.” Archbishop Fulton Sheen said. For this New Year, I wish you to love and be loved. I wish you to have in your heart that love that does not expect anything in return. I wish you to be happy with yourself, to not feel bad or inadequate. I wish you to grow and change, but I also wish you to grow and remain: remain true to yourself and your values. I wish you a lot of strength and courage, not to be overwhelmed by fatigue and fear. I hope you turn your weakness into strength. I wish you to be optimistic, to look positively, to give smiles and encouragement. I wish you to be merciful, supportive and cheerful, to spend a lot of time with those who are alone or with the sick. I also wish you time just for yourself and that this time does not seem stolen. I hope you have a lot of passion, curiosity and amazement in your veins, that you are not afraid of your limitations and pain. I wish you do not waste any day and go slowly to enjoy the time you are living. I hope you allow yourself to be surprised by God and every day you renew your YES to Him so that your life can always change for the better. I wish you much hope and that this hope will be Jesus: the rock of your existence. The New Year is a long journey: I wish you to always go with God’s blessing @PriestStanisław

____

https://www.facebook.com/share/p/1563cnwLK2

Stanislaw Barszczak, Społeczeństwo rzeczy niepoznawalnych

W tej opowieści opowiadam historię młodej kobiety o imieniu Kasia, która wchodzi w posiadanie książki, która pozwala jej udać się praktycznie wszędzie, gdzie tylko zechce, otwierając dowolne dostępne drzwi i przechodząc przez nie, opowiadam historię Kasi o wejściu w posiadanie Księgi Drzwi i jej eksperymentach, aby dowiedzieć się, gdzie może, a gdzie nie może, skorzystać z niej. Pragnę dostarczać wszystkich fantastycznych postaci, jakich czytelnicy oczekują w tego typu opowieściach: mentora, pomocnika, niespodziewanych sojuszników i złoczyńcę, którego trzeba pokonać. Pod każdym względem opowieść ta będzie udaną, jeśli powstanie we współpracy z czytelnikami. Już od tej chwili oczekuję śmiałych podpowiedzi dla wypełnienia losów przyszłych bohaterów.
Chciałbym wrażliwie przedstawiać ich żal, badać źródła ich żalu i ilustrować, jak żałoba jest często procesem, którego przejście zajmuje czas, czasami lata. A także zamierzyłem pokazać również, jak żal i smutek mogą pozostawić blizny, z którymi trzeba nauczyć się żyć, aktywnie wybierając, by nie pozwolić im nas powstrzymać.

W tej historii główna bohaterka Kasia Oleszczyk otrzymuje magiczny prezent od swojego ulubionego klienta Jacka: książkę, która zabiera ją, dokądkolwiek zechce. Podczas gdy ona i jej najlepsza przyjaciółka, Iza, odkrywają cuda książki i miejsca, które teraz mogą odwiedzić, spotykają innych, którzy chcą mieć tę moc dla siebie.

Niech to będzie pełna wyobraźni opowieść oferująca przygodę, tajemnicę i nutkę romansu; fascynująca pod każdym względem, która powinna szczególnie spodobać się tym, którzy wierzą w magię książek.

Przemoc zdarza się regularnie. Jest złoczyńca, który rani i zabija ludzi bronią i magią, i inny, który torturuje i zabija głównie magią i lubi patrzeć, jak ofiary cierpią. Istnieją pewne niezwykłe sposoby zabijania ludzi, a wiele z nich jest szczegółowych i obrzydliwych.

Rodzice muszą wiedzieć, że opowieść to niedoskonały film o kilku postaciach, które próbują zrozumieć i wejść w interakcję z tajemniczymi „drzwiami”, które nagle pojawiają się na Ziemi. Przemoc obejmuje broń palną i strzelaninę, a postacie zostają postrzelone. W Hotelu Bob jest prostym ludzkim szkieletem w ciemnoszarej czapce baseballowej, otoczonym przez rój much.

Nie możesz cofnąć się w czasie, aby naprawić swoje błędy, ale możesz się na nich uczyć i wybaczyć sobie, że nie wiedziałeś lepiej. Każdego dnia musisz oduczyć się sposobów, które cię powstrzymują. Musisz pozbyć się negatywności, aby móc nauczyć się latać. Pewnego dnia zrozumiesz, że rzeczy materialne nic nie znaczą.

Istnieję taka, jaka jestem, to wystarczy,
Jeśli nikt inny na świecie nie jest świadomy, ja siedzę zadowolona, nawet jeśli każdy i wszyscy są świadomi, ja siedzę nieustannie zadowolona.
Jeden świat jest świadomy i zdecydowanie największy dla mnie, a jestem nim ja sama. I czy dojdę do siebie dzisiaj, czy za dziesięć tysięcy lub dziesięć milionów lat, mogę to przyjąć od zaraz z radością ale także z równą radością mogę czekać.

Życie jest jak pociąg, który pędzi coraz szybciej i szybciej, im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej. Cokolwiek musisz zrobić, robisz to i idziesz dalej. A potem zostaw to za sobą i przetrwaj. Szczęście to nie jest coś, przy czym można usiąść i czekać. Trzeba je wybrać i dążyć do niego wbrew wszystkiemu. Nie zostanie ci dane.

Najlepszym miejscem, aby cieszyć się burzliwą nocą, jest ciepły pokój z książką na kolanach. Czytałam ją już wcześniej, ale im jestem starsza, tym bardziej znajduję pocieszenie w ponownym czytaniu ulubionych książek. To jak spędzanie czasu ze starymi przyjaciółmi.

A tak na co dzień nie zdajesz sobie sprawy, że głupi ludzie zazwyczaj nie są cisi. Głupi ludzie zazwyczaj są najgłośniejszymi osobami w pomieszczeniu. Nie marnuj swojego życia, ukrywając się we własnym umyśle. Wykorzystaj jak najlepiej czas, który masz, w przeciwnym razie, zanim się obejrzysz, zabraknie ci go.

Bo jeśli przestaniesz iść naprzód, przyznasz, że zwyciężyło zło, prawda? Wszystko, co możesz zrobić, to iść dalej. Odmówić bycia pokonanym, nawet gdy zostaniesz pokonany. Zło zwycięży tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Odmówiłem bycia pokonanym, Kasiu. Odmówiłem, zawyrokował ostatnio Jack.

Ziarno nadziei przebiło się przez suchą ziemię jej serca, ale ona odmówiła podlewania. I pozostawiła Jacka z jego poważnym stwierdzeniem. Zastanawiała się wtedy, czy doświadczenia zawsze są lepsze z perspektywy czasu, w pamięci.

Czy można naprawdę cieszyć się czymś w danej chwili? Kasia otwarła piękną księgę. Szła już za jej powołaniem. To jest Księga Drzwi. Trzymaj ją w dłoni, tutaj każde drzwi są każdymi drzwiami. Ale musisz pozwolić rzeczom odejść, albo cię zjedzą. Pozwól rzeczom przeminąć. Dobra historia jest tak samo dobra za drugim razem, powiedziała.

Młodzi mają najgłośniejsze marzenia, Jack mruknął, bardziej do siebie, albowiem są nieskrępowani życiem i rzeczywistością. Liczy się nie liczba książek, prawda? Liczy się to, co się z nimi robi.

Ktoś kiedyś mi powiedział, że nie można zmienić przeszłości, można jedynie stworzyć teraźniejszość, w której się żyje.
Nie masz prawa być szczęśliwym…
Szczęście to nie coś, przy czym można usiąść i czekać. Trzeba je wybrać i dążyć do niego pomimo wszystkiego innego. 

Jestem głęboko przekonany, że więcej ludzi na świecie mogłoby częściej używać mózgu, ale moja droga, jeśli ktoś potrzebuje mniej myśleć o rzeczach, tym kimś jesteś ty, to była stanowczo odpowiedź Jacka tego wieczoru.

Spotykali się tak rzadko, ale Jack zastanawiał się, czy spotkania byłyby równie dobre, gdyby odbywały się częściej. Czy cieszyliby się sobą tak samo, gdyby spotykali się częściej? Wiedział, że to niepewne myśli introwertyka i odpychał je, próbując żyć chwilą.

Był człowiekiem pełnym historii o dobrze przeżytym życiu, człowiekiem, który miał więcej opowieści niż ludzi, którym mógł je opowiedzieć.

Ale niemożliwym było istnienie bez myślenia. Nawet pragnienie nie myślenia było myśleniem. Nie patrzy się na psa i nie zakłada, że ​​jest jedynym zwierzęciem, jakie istnieje.

To nie było coś, od czego należało uciekać. To był dreszczyk emocji ludzkich, wrażeń, życia.

Życie jest pełne trudnych i przerażających rzeczy, powiedział. Czasami wiesz, że czeka cię coś trudnego i przerażającego. Skinął głową, a Kasia pomyślała, że ​​rozmawiał raczej ze sobą niż z nią. Ale musisz to zrobić. Nie ma sensu narzekać i jęczeć. Zrób to. Uśmiechnęła się smutno. Bardzo pragmatyczne, powiedziała. Co jeszcze możesz zrobić? zapytał i wydawał się zirytowany nią, światem. Bo jeśli przestaniesz, przyznasz, że zwyciężyło zło, prawda? Wszystko, co możesz zrobić, to iść dalej. Odmówić bycia pokonanym, nawet gdy zostaniesz pokonany. Zło zwycięży tylko wtedy, gdy na to pozwolisz.

Jedyni ludzie zainteresowani Krakowskim Przedmieściem w Warszawie to turyści i terroryści.

To był dobry posiłek, długie, luksusowe wydarzenie, którego żadne z nich nie chciało zakończyć. Spotykali się tak rzadko… Był samotny, wiedziała Kasia, ale nosił to lekko, nigdy nie narzucając swojej samotności innym.

Ten świat jest okropny i podły i go nienawidzę… ale książki zawsze były miejscem, do którego mogłam pójść. Ich bohaterowie byli epizodycznymi postaciami w jej życiu. Jest jak Księga Wspomnień. Podziel się nią, aby podzielić się wspomnieniem. Daj ją, aby dać wspomnienie, I weź ją, aby wziąć wspomnienie.

Oboje byli wysocy i szczupli, obdarzeni bujnymi i lśniącymi blond włosami. Wyglądali jak reklama szamponu, zauważyła Iza. Dla nazistów.

Jack po prostu się wpatrywał, mrugając raz, jego oczy przebiegały w górę i w dół po twarzy Kasi, widząc coś znajomego, co wyglądało inaczej. Był człowiekiem, który lubił się czymś rozczarowywać. Wolę książki od prawdziwego świata, zdawała się mówić do niego Kasia. cdn.

____

Stanislaw Barszczak, The society of unknowable things

In this story, I tell the story of a young woman named Kasia who comes into possession of a book that allows her to go practically anywhere she wants, opening any available door and walking through it, I tell the story of Kasia coming into possession of the Book of Doors and her experiments to find out where she can and cannot use it. I want to provide all the fantastic characters that readers expect in this type of story: a mentor, a helper, unexpected allies and a villain to defeat. In every respect, this story will be successful if it is created in cooperation with the readers. From this moment on, I expect bold hints to fill the fates of future characters.
I would like to sensitively present their grief, explore the sources of their grief and illustrate how mourning is often a process that takes time, sometimes years, to go through. And I also intended to show how regret and sadness can leave scars that we have to learn to live with, actively choosing not to let them stop us.

In this story, the main character Kasia Oleszczyk receives a magical gift from her favorite client Jacek: a book that takes her wherever she wants. As she and her best friend Iza discover the wonders of the book and the places they can now visit, they meet others who want to have this power for themselves.

Let this be an imaginative story offering adventure, mystery, and a touch of romance; fascinating in every way, it should especially appeal to those who believe in the magic of books.

Violence happens regularly. There is a villain who hurts and kills people with weapons and magic, and another who tortures and kills mainly with magic and enjoys watching his victims suffer. There are some unusual ways to kill people, and many of them are detailed and disgusting.

Parents should know that the story is an imperfect movie about several characters trying to understand and interact with a mysterious “door” that suddenly appears on Earth. The violence involves gunfire and shooting, and characters get shot. In the Hotel, Bob is a simple human skeleton in a dark gray baseball cap, surrounded by a swarm of flies.

You can’t go back in time to fix your mistakes, but you can learn from them and forgive yourself for not knowing better. Every day you have to unlearn the ways that hold you back. You have to let go of negativity so you can learn to fly. One day you will realize that material things mean nothing.

I exist as I am, that’s enough,
If no one else in the world is conscious, I sit content, even if everyone and anyone is conscious, I sit content all the time.

One world is conscious and definitely the greatest for me, and that is me. And whether I get better today or in ten thousand or ten million years, I can accept it now with joy and I can wait with equal joy.

Life is like a train that goes faster and faster, the sooner you realize that, the better. Whatever you have to do, you do it and move on. Then leave it behind and survive. Happiness is not something you can sit and wait for. You have to choose it and pursue it against all odds. It will not be given to you.

The best place to enjoy a stormy night is in a warm room with a book on your lap. I have read it before, but the older I get, the more comfort I find in re-reading my favorite books. It is like spending time with old friends.

And in everyday life, you do not realize that stupid people are usually not quiet. Stupid people are usually the loudest people in the room. Do not waste your life hiding in your own mind. Make the most of the time you have, or before you know it, you’ll run out of it.

Because if you stop moving forward, you’ll admit that evil has won, right? All you can do is keep moving forward. Refuse to be defeated, even when you are defeated. Evil will only win if you let it. I refused to be defeated, Kasia. I refused, Jack had recently pronounced.

A seed of hope had broken through the dry earth of her heart, but she refused to water it. And she left Jack with his grave statement. She wondered then if experiences were always better in retrospect, in memory.

Can you truly enjoy something in the moment? Kasia opened a beautiful book. She was already following her calling. This is the Book of Doors. Hold it in your hand, here every door is every door. But you have to let things go, or they’ll eat you. Let things pass. A good story is just as good the second time around, she said.

The young have the loudest dreams, Jack muttered, more to himself, because they are unfettered by life and reality. It’s not the number of books that counts, is it? It’s what
you do with them.

Someone once told me that you can’t change the past, you can only create the present in which you live.

You have no right to be happy…
Happiness is not something you can sit and wait for. You have to choose it and pursue it despite everything else.

I truly believe that more people in the world could use their brains more, but my dear, if anyone needs to think less about things, that someone is you, was Jack’s emphatic answer that evening.

They met so infrequently, but Jack wondered if the meetings would be as good if they were more frequent. Would they enjoy each other as much if they met more often? He knew these were the uncertain thoughts of an introvert, and he pushed them aside, trying to live in the moment.

He was a man full of stories of a life well lived, a man who had more stories than people to tell them to.

But it was impossible to exist without thinking. Even the desire not to think was thinking. You don’t look at a dog and assume it’s the only animal there is.

It wasn’t something to run away from. It was the thrill of human emotion, of sensation, of life.

Life is full of difficult and terrifying things, he said. Sometimes you know something difficult and terrifying awaits you. He nodded, and Kasia thought he was talking to himself rather than to her. But you have to do it. No point in complaining and whining. Do it. She smiled sadly. Very pragmatic, she said. What else can you do? he asked, and he seemed irritated with her, with the world. Because if you stop, you’ll admit that evil has won, right? All you can do is move on. Refuse to be defeated, even when you are defeated. Evil will only win if you allow it to.

The only people interested in Krakowskie Przedmieście in Warsaw were tourists and terrorists.

It was a good meal, a long, luxurious event that neither of them wanted to end. They met so rarely… He was lonely, Kasia knew, but he wore it lightly, never imposing his loneliness on others.

This world is awful and mean and I hate it… but books were always a place I could go. Their characters were bit characters in her life. It’s like a Book of Memories. Share it to share a memory. Give it to give a memory, And take it to take a memory.

They were both tall and slim, with thick, shiny blond hair. They looked like a shampoo ad, Iza noticed. For Nazis.

Jack just stared, blinking once, his eyes running up and down Kasia’s face, seeing something familiar that looked different. He was a man who liked to be disappointed. I prefer books to the real world, Kasia seemed to be telling him.

(it will be a continiuation)


Stanisław Barszczak, Kometa, list do młodych

NAJMILSI
INTERNET NAS ZASKAKUJE WCIĄŻ.
Przyjrzyjcie się uważnie temu oszałamiającemu widokowi lotniczemu Hamadanu w Iranie, miasta, które odważnie eksponuje swój niezwykły kolisty układ. Z historią sięgającą ponad 3000 lat Hamadan nie tylko rości sobie prawo do bycia jednym z najstarszych miast na planecie; wręcz domaga się uwagi. Promieniowe drogi, które wychodzą z centralnego rdzenia, nie są tylko wyborem architektonicznym — są świadectwem starożytnego znaczenia miasta i jego strategicznego geniuszu. Ten zadziwiający geometryczny układ nie dotyczy tylko estetyki; to śmiałe oświadczenie pokazujące, jak historia i planowanie urbanistyczne mogą się przeplatać, aby stworzyć miasto, które nie tylko żyje, ale i rozkwita z urzekającą przeszłością. Por. Uruk w Iraku.

Na progu roku 2025 znów jestem o rok starszy, a może młodszy. Ale cieszę się, że mogę powiedzieć wam kilka słów.

3 stycznia1897 roku w Lipnie w województwie kujawsko – pomorskim urodziła się Apolonia Chałupiec (zdjęcie), lepiej znana jako Pola Negri- aktorka filmowa i teatralna, światowa gwiazda kina niemego.
Była córką słowackiego Roma i Polki Eleonory Kiełczewskiej.
Od najmłodszych lat wychowywała się tylko z matką. Ojciec został zesłany na Sybir. W 1902 roku zamieszkała w Warszawie, gdzie jej matka prowadziła sklep oraz pracowała jako pomoc domowa. To właśnie matka jako pierwsza zauważyła jej zdolności aktorskie, co poskutkowało tym, że mała Apolonia rozpoczęła naukę tańca i aktorstwa.

W 1912 roku, w warszawskim Teatrze Małym zadebiutowała rolą Klary w Ślubach Panieńskich. Sukces ten umożliwił jej dalszą kontynuuję kariery aktorskiej.
W czasie pierwszej wojny światowej występowała w pierwszych polskich produkcjach filmowych. To właśnie wtedy przyjęła pseudonim Pola Negri, pod którym osiągnęła międzynarodowy sukces. Złożyła w ten sposób hołd swojej ulubionej poetce- Włoszce, Adzie Negri.

W roku 1917 wyjechała do Berlina, gdzie pod pieczą reżysera Ernsta Lubitscha stawiała pierwsze kroki na arenie międzynarodowej. Sześć lat później przybyła do Hollywood i wystąpiła w filmach: Hiszpańska tancerka, Zakazany raj (wysoko oceniana przez krytykę za rolę carycy Katarzyny), Hotel Imperial, Miłość aktorki i wielu innych. Była rywalką innej ciemnowłosej divy Glorii Swanson. W Stanach Zjednoczonych została gwiazdą kina niemego i symbolem seksu, do czego przyczyniły się także głośne romanse z Charlie Chaplinem i Rudolphem Valentino oraz plotki o jej uczuciu do długoletniej przyjaciółki Margaret West.
Kariera Negri zwolniła znacznie wraz z nastaniem ery filmów dźwiękowych.

Dalszą karierę próbowała kontyuować po powrocie do Niemiec, ale wojenna zawierucha i podejrzenie ze strony ministra propagandy Goebelsa o rzekomo żydowskie pochodzenie uniemożliwiły jej dalszy rozwój. Uwolniona od podejrzeń w wyniku osobistej interwencji Hitlera, który był jej wielbicielem, zagrała ponownie w filmach Mazurek (Mazurek, 1935), Moskau-Shanghai (Moskwa-Szanghaj, 1936), Madame Bovary (1937), Tango Notturno (1937), Die fromme Lüge (Pobożne kłamstwo, 1938) i Die Nacht der Entscheidung (Decydująca noc, 1938).

Przed wybuchem II wojny światowej powróciła do Stanów Zjednoczonych. Wystąpiła jeszcze w kilku filmach, jak Hi Diddle Diddle (1943) i Księżycowe prządki (1964). Po wojnie popadła w zapomnienie, ale dzięki swojej firmie maklerskiej żyła w dostatku. Zmarła w wieku 90 lat.

Ale jest inny charakter, który otwiera się w pierwsze dni stycznia, wybranego w 45 pne. przez juliusza cezara

Ostatni list Davida Bowiego, gdzie napisał: Umrę… Wiem, że zostało mi tylko kilka miesięcy do końca mojej ziemskiej podróży…
Co powinienem zrobić? Rozpaczać, pogrążać się w depresji, odrzucać myśl o śmierci i udawać, że choroba nie istnieje?
A może powinienem zdecydować się pokonać śmierć… Podejmuję decyzję duszą, ponieważ tylko dusza i serce dają mi inspirację do komponowania muzyki, tak jak robiłem to przez 50 lat…
Liczę godziny, które mi pozostały, i jak mówią mi lekarze, mogę przewidzieć z pewnym marginesem błędu datę mojej śmierci. Wydanie mojego ostatniego dzieła zaplanowano na 8 stycznia 2016 r., w moje 69. urodziny.
Pracuję dzień i noc; Mam czas, aby komponować, udoskonalać, występować, nagrywać w studiu i kręcić filmy… Robię to tak szybko, jak to możliwe, ponieważ nie chcę, aby na mojej twarzy widniał ślad śmierci, który szyderczo rozcina moje ciało, a ja nie jestem w stanie się bronić…
Ale rzucam ci wyzwanie, śmierci… Do diabła z tym, jeśli cię nie wyzwę!
Rzuciłem wyzwanie i podbiłem świat fanów w latach 70. z dumą niejednoznaczności… Kochałem mężczyzn i kobiety; byłem mężczyzną, kobietą, kosmitą i w końcu ciałem niebieskim.
Co możesz zrobić, śmierci, przeciwko mojej wieczności, mojemu geniuszowi, mojemu szaleństwu, mojej kreatywności, mojej muzyce, która będzie żyć wiecznie?
Jestem Łazarzem, rozdartym od blizn. Umrę w ciele, ale będę żył wiecznie dzięki mojej muzyce.
Przeżyłem wystarczająco długo, aby otrzymać życzenia urodzinowe. Myślałem, że nie dożyję wydania mojego albumu… Przeżyłem 8 stycznia… A ty, mój drogi zabójco, stracony! Pomyśl tylko, gdybyś nie zapukał do moich drzwi, stworzyłbym 24 prace; udałoby mi się dożyć setki, a zamiast tego, dzięki tobie, mam 25!
Wiesz… będę wolny jak ptak.
Drodzy przyjaciele
Bądźcie w stanie wojny ze swoimi wadami, żyjcie w pokoju ze swoimi sąsiadami i pozwól, aby każdy nowy rok przyniósł ci lepszego człowieka.

Proszę cię, abyś miał cierpliwość do wszystkiego, co nierozwiązane w twoim sercu i abyś próbował kochać same pytania, jakby były zamkniętymi pokojami lub książkami napisanymi w bardzo obcym języku. Nie szukaj odpowiedzi, których nie można ci teraz dać, ponieważ nie byłbyś w stanie ich przeżyć. A chodzi o to, aby przeżyć wszystko. Przeżyć pytania teraz. Być może kiedyś, w dalekiej przyszłości, stopniowo, nawet tego nie zauważając, przeżyjesz swoją drogę do odpowiedzi.

–Rainer Maria Rilke, Listy do młodego poety

A ja sam ślę ten list ku wam, bo Jestem bez przerwy o włos od kontaktu z wami …Kochani, żebyście czytali książki

Ucz się polskiego, zapisała w testamencie niejako Agnieszka Osiecka:

Nieraz już przebyłam drogę,
od grudnia do stycznia,
a nadziwić się nie mogę,
jaka moja mowa śliczna.
Czasem uczą się polskiego
Anglicy i Szwedzi,
ale nic nie pojmą z tego,
co w tej mowie siedzi.

Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni.

Zanim obywatel Chopin
zasiadł do pianina,
to mu piękniej niż w Europie
polskie chrząszcze brzmiały w trzcinach.
Chociaż tańczy modne tańce
nasza młodzież cała,
w średniorolnym gospodarstwie
dzięcielina pała.

Skocznie śpiewam czy też smutnie
– zawsze dla jednego:
On nastroił moją lutnię,
nie wiem – po co i dlaczego.
Porzucił mnie w rozmarynie,
bo byłam nie taka,
lecz on zawsze będzie przy mnie,
bo wziął serce do plecaka.

Ucz, ucz, ucz, ucz się polskiego,
na łatwe i na trudne dni…

Kochani. Mogliśmy z Jezusem zniżył wzrok, by lepiej widzieć niebo, raj boski.

Tylko 4 mld planet w galaktyce mlecznej. Ale będzie coraz ciemnej w naszej galaktyce, jakkolwiek człowiek karmi się światłem… bo wszechswiat rozszerza się…

Awaria techniki zagraża Ziemi, ku której będziemy jeszcze z nostalgią powracać przez nastepne tysiąclecia, asteroida Aforis zbliży się do Ziemi najbliżej w 2029 roku. Ale z Jezusem Bóg podarował nam zbawienny czas.

„czas jest częścią wieczności; tak jak nasza obecna chwila ma za sobą pamięć i nadzieję przed sobą, tak też czas jest jak jedno koło zamknięte w innym kole lub, co lepsze, czas i wieczność są jak dwa serca wyrzeźbione przez kochanków na dębie, jakby po to, by dać wieczność swojej miłości. Każdy nowy rok jest w rzeczywistości poligonem doświadczalnym i próbą wieczności, rodzajem nowicjatu, w którym mówimy „tak” lub „nie” naszemu wiecznemu przeznaczeniu, sezonem obfitości, z którego później będziemy zbierać albo pszenicę, albo chwasty. Piękny przykład tej świadomości, jak czas jest związany z wiecznością, został objawiony, gdy udzieliliśmy Pierwszej Komunii małej księżniczce. Po ceremonii, gdy otrzymała pozdrowienia od przyjaciół, powiedziała do swojej matki: „Jestem gotowa”. Jej matka powiedziała: „Gotowa na co?” Odpowiedziała: „Gotowa na Niebo. Otrzymałam Boską Miłość tego ranka i po co miałabym dalej żyć? Ponieważ życie to nic innego, jak czekanie na Doskonałą Miłość”. Arcybiskup Fulton Sheen mówił.

Na ten Nowy Rok życzę Wam kochania i bycia kochanymi.
Życzę Wam, abyście mieli w sercu tę miłość, która nie oczekuje niczego w zamian.
Życzę Ci, abyś był zadowolony z siebie, aby nie czuł się źle lub nieodpowiedni.
Życzę Ci, abyś wzrastał i zmieniał się, ale życzę Ci również, abyś wzrastał i pozostał: pozostań wierny sobie i swoim wartościom.
Życzę Ci dużo siły i odwagi, aby nie dać się przytłoczyć zmęczeniu i strachowi.
Mam nadzieję, że zamienisz swoją słabość w siłę.
Życzę Wam, abyście byli optymistami, patrzyli pozytywnie, dodawali uśmiechu i otuchy.
Życzę Wam, abyście byli miłosierni, wspierający i pogodni, abyście spędzali dużo czasu z tymi, którzy są sami lub z chorymi.
Życzę Wam również czasu tylko dla siebie i aby ten czas nie wydawał się skradziony.
Mam nadzieję, że masz w żyłach mnóstwo pasji, ciekawości i zdumienia, że ​​nie boisz się swoich ograniczeń i bólu.
Życzę Ci, abyś nie marnował żadnego dnia i szedł powoli, aby cieszyć się czasem, który przeżywasz.
Mam nadzieję, że pozwolisz się zaskoczyć Bogu i każdego dnia ponawiasz Mu swoje TAK, aby Twoje życie mogło zawsze zmieniać się na lepsze.
Życzę wam wiele nadziei i aby tą nadzieją był Jezus: skała waszego istnienia.
Nowy Rok to długa podróż: Życzę Wam, abyście zawsze szli z Bożym błogosławieństwem
@KsiadzStanisław


Niedziela 12 stycznia 2025

Chrzest Pański

Odniesienia biblijne:

Pierwsze czytanie „Objawi się chwała Pańska, a wszelkie ciało ją ujrzy” Iz 40, 1-5.9-11

Psalm Błogosław, duszo moja, Pana; Panie Boże mój, jesteś wielki! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Drugie czytanie „Przez obmycie chrzcielne Bóg odrodził nas i odnowił w Duchu Świętym” Tt 2, 11-14; 3, 4-7

Ewangelia „Gdy Jezus modlił się i przyjął chrzest, otworzyło się niebo” Łk 3, 15-16.21-22

Niebiosa się otworzyły i Duch Święty zstąpił na Jezusa.

JEZUS WCHODZI W ŻYCIE LUDZI

Uroczystość chrztu Jezusa kończy cykl Bożego Narodzenia i rozpoczyna cykl „roku zwykłego”. Łukasz przedstawia Jezusa „w modlitwie”, który przygotowuje się na przyjęcie Ducha Świętego, i czyni z tego wydarzenia katechezę dla chrześcijan wszystkich czasów.

Spośród czterech ewangelistów Łukasz zawsze kładzie największy nacisk na modlitwy Jezusa. W scenie chrztu jest on jedyną osobą, która wspomina, że ​​niebo się otworzyło, gdy się modlił. Duch Święty zstąpił na Niego, a Ojciec rozpoznał w Nim „swojego umiłowanego syna”.

Jezus przybywa sam przed Jana Chrzciciela, anonimowo. Rozmodlonemu Janowi towarzyszy Duch Boży. Jezus pozostaje nieznany w tłumie, ale nie dla Boga. Tak jak w dniu Nawiedzenia, w łonie matki, zostaje rozpoznany przez Tego, który otwiera mu drogę. Ponownie Jan Chrzciciel słyszy głos Ducha Bożego, który osłania posłańca Bożego swoim cieniem i objawia mu, że Jezus będzie drogą.

Syn Maryi i kuzyn Elżbiety jest rzeczywiście Tym, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Ten, kto wchodzi do wód Jordanu, nie jest zwykłym człowiekiem. Jest Wcieleniem i pełnią miłości oraz wszystkiego, co jest radością i „przyjemnością” Boga.

Następnie musimy przeczytać ponownie Ewangelię Marka 1-9, Ewangelię Mateusza 3-13, Ewangelię Łukasza 3-21 i Ewangelię Jana 1-24.

NOWY OKRES LUDZKOŚCI

Po objawieniu naszego Boga w historii z epizodem Mędrców ze Wschodu, co mogliśmy doświadczyć w Objawieniu Pańskim, następuje objawienie chrztu Jezusa, ukazujące tożsamość Chrystusa i Jego misję.

Jezus jest tym, który przywraca kontakt między Bogiem a nami. Niebo znów się otwiera i Ojciec daje słyszeć swój głos. To początek nowego okresu w historii ludzkości. Podobnie jak miało to miejsce w opisie stworzenia (Księga Rodzaju 1:2), Duch Święty zstępuje i zapoczątkowuje nowy czas, nowe stworzenie.

W Starym Testamencie prorocy kilkakrotnie twierdzili, że z powodu grzechów ludu Bożego niebo zostało zamknięte, a relacja z Bogiem zerwana. Podczas chrztu Jezusa, który prosi o przebaczenie w imieniu całej ludzkości, przymierze pierwszego poranka Stworzenia zostaje ponownie ustanowione na naszych ołtarzach, a niebo otwiera się na nowo.

 » Obyśmy zjednoczyli się z człowieczeństwem Tego, który wziął nasze człowieczeństwo. »

Podobnie jak nad brzegiem Jordanu, Jezus nie tylko nawiązuje wciąż na nowo kontakt z Bogiem, ale także wykonuje gest głębokiej solidarności z każdym z nas. Zajmuje miejsce w szeregu grzeszników, którzy pragną się nawrócić. Jest więc naszym bratem, który dzieli naszą ludzką kondycję, ze wszystkimi jej radościami i cierpieniami.

Objawienie zjednoczonego Boga następuje po narodzeniu Jezusa w Betlejem, w tej scenie ewangelista przedstawia nam małe dziecko jako Emmanuela, Boga-z-nami. Tutaj poznajemy wielką czułość Boga. Pan zasiądzie przy stole grzeszników, będzie dzielił nasze radości i nieszczęścia.

W opisie chrztu Jezusa św. Łukasz zachęca nas do zastanowienia się nad naszym własnym chrztem. Zostaliśmy ochrzczeni w czasie, gdy nasza rodzina się modliła. Niebiosa się otworzyły i Duch Święty zstąpił na każdego z nas.

Woda naszego chrztu jest o wiele większym źródłem płodności niż rytuał oczyszczenia lub woda Jordanu. Daje nam nowe życie, życie w obfitości: „Pokropię was czystą wodą… i dam wam serce nowe, i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza” – powiedział prorok Ezechiel. (Ez 36, 25-26)

W naszym życiu często zdarzają się nowe początki: koniec studiów, pierwsza kariera, dzień ślubu, narodziny dziecka. Musimy podejmować każdy nowy etap naszego życia tak, jak uczyni to wcielony pośród nas Syn Boży. Musimy przyjąć nasz chrzest, jak mówi św. Paweł, „aby nie zgasić Ducha” (1 Tes 5,19).

Pan staje się naszym Emmanuelem, Bogiem-z-nami. Zajmuje swoje miejsce w długim szeregu grzeszników, którymi jesteśmy. Pozostaje zjednoczony, pomimo naszych słabości i grzechów. „Jezus ujrzał Ducha Bożego zstępującego na niego w postaci gołębicy”. W poemacie o stworzeniu świata (Księga Rodzaju 1:2) Duch Boży unosi się nad wodami.

Wtedy gołąb powrócił, gdy potop ustał i życie znów zaczęło się budzić. Pod postacią gołębicy Duch Boży okrywa wody Jordanu. To nowe stworzenie dzielone z Bogiem przez Jezusa. „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Obyśmy dołączyli do niego nad brzegami Jordanu, tak jak Andrzej, Filip, Piotr i Jan.

—-

Sunday, January 12, 2025

Baptism of the Lord

Biblical references:

First reading “The glory of the Lord will be revealed, and all flesh will see it” Is 40:1-5, 9-11

Psalm Bless the Lord, my soul! You are great, O Lord my God! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Second reading “By the washing of baptism God has regenerated us, and renewed us in the Holy Spirit” Ti 2:11-14; 3, 4-7

Gospel “When Jesus prayed and was baptized, heaven was opened” Lk 3, 15-16, 21-22

The heavens opened and the Holy Spirit descended upon Jesus.

JESUS ​​ENTERS THE LIVES OF PEOPLE

The celebration of Jesus’ baptism ends the Christmas cycle and begins the cycle of the “ordinary year”. Luke presents Jesus “in prayer”, preparing to receive the Holy Spirit, and makes this event a catechesis for Christians of all times.

Of the four evangelists, Luke always places the greatest emphasis on Jesus’ prayers. In the baptism scene, he is the only one who mentions that heaven opened while he was praying. The Holy Spirit descended upon him, and the Father recognized in him “his beloved son”.

Jesus arrives alone before John the Baptist, anonymously. The Spirit of God accompanies John in prayer. Jesus remains unknown in the crowd, but not to God. As on the day of the Visitation, in his mother’s womb, he is recognized by the One who opens the way for him. Once again, John the Baptist hears the voice of the Spirit of God, who covers the messenger of God with his shadow and reveals to him that Jesus will be the way.

The son of Mary and cousin of Elizabeth is truly the One who is the Way, the Truth and the Life.

The one who enters the waters of the Jordan is not an ordinary man. He is the Incarnation and the fullness of love and of all that is the joy and „pleasure” of God.

Then we must reread the Gospel of Mark 1-9, the Gospel of Matthew 3-13, the Gospel of Luke 3-21 and the Gospel of John 1-24.

A NEW PERIOD OF HUMANITY

After the revelation of our God in history with the episode of the Magi from the East, which we were able to experience in the Epiphany, comes the revelation of the baptism of Jesus, revealing the identity of Christ and his mission.

Jesus is the one who restores the contact between God and us. The heavens open up again and the Father makes his voice heard. This is the beginning of a new period in the history of humanity. As in the account of creation (Genesis 1:2), the Holy Spirit descends and inaugurates a new time, a new creation.

In the Old Testament, the prophets repeatedly affirmed that because of the sins of God’s people, heaven was closed and the relationship with God was broken. In the baptism of Jesus, who asks for forgiveness in the name of all humanity, the covenant of the first morning of Creation is reestablished on our altars and heaven opens up again.

» May we be united with the humanity of the One who took our humanity. »

As on the banks of the Jordan, Jesus not only reestablishes contact with God, but also makes a gesture of profound solidarity with each one of us. He takes his place in the ranks of sinners who desire conversion. He is therefore our brother, who shares our human condition, with all its joys and sufferings.

The revelation of the unified God comes after the birth of Jesus in Bethlehem, in this scene the evangelist presents us with the little child as Emmanuel, God-with-us. Here we learn of God’s great tenderness. The Lord will sit at the table of sinners, he will share our joys and sorrows.

In the account of Jesus’ baptism, St. Luke invites us to reflect on our own baptism. We were baptized while our family was praying. The heavens opened and the Holy Spirit descended upon each of us.

The water of our baptism is a much greater source of fertility than the ritual of purification or the water of the Jordan. It gives us new life, life in abundance: „I will sprinkle you with clean water… and give you a new heart, and put a new spirit within you,” said the prophet Ezekiel. (Ezek. 36:25-26)

New beginnings often occur in our lives: the end of studies, a first career, the day of a wedding, the birth of a child. We must take on each new stage of our lives as the Son of God incarnate among us will. We must receive our baptism, as St. Paul says, “lest the Spirit be quenched” (1 Thess. 5:19).

The Lord becomes our Emmanuel, God-with-us. He takes his place in the long line of sinners that we are. He remains united, despite our weaknesses and sins. “Jesus saw the Spirit of God descending on him like a dove.” In the creation poem (Genesis 1:2), the Spirit of God hovers over the waters.

Then the dove returned, when the flood had subsided and life began to awaken again. In the form of a dove, the Spirit of God covers the waters of the Jordan. This is the new creation shared with God through Jesus. “This is my beloved Son, in whom I am well pleased.”

May we join him on the banks of the Jordan, as Andrew, Philip, Peter, and John did.

—-

Sonntag, 12. Januar 2025

Taufe des Herrn

Biblische Referenzen:

Erste Lesung „Die Herrlichkeit des Herrn wird sich offenbaren und alles Fleisch wird sie sehen“ Jes 40,1-5.9-11

Psalm: Lobe den Herrn, meine Seele, Herr mein Gott, du bist groß! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Zweite Lesung „Durch das Bad der Taufe hat Gott uns wiedergeboren und im Heiligen Geist erneuert“ Titus 2,11-14; 3, 4-7

Evangelium „Während Jesus betete und getauft wurde, öffnete sich der Himmel“ Lk 3, 15-16.21-22

Die Himmel öffneten sich und der Heilige Geist kam auf Jesus herab.

JESUS ​​​​TRITT IN DAS LEBEN DER MENSCHEN

Mit der Feier der Taufe Jesu endet der Weihnachtszyklus und der Zyklus des „gewöhnlichen Jahres“ beginnt. Lukas stellt Jesus „im Gebet“ dar, während er sich darauf vorbereitet, den Heiligen Geist zu empfangen, und macht aus diesem Ereignis eine Katechese für Christen aller Zeiten.

Von den vier Evangelisten legt Lukas stets den größten Nachdruck auf die Gebete Jesu. In der Taufszene ist er der Einzige, der erwähnt, dass sich während seines Gebets der Himmel geöffnet habe. Der Heilige Geist kam auf ihn herab und der Vater erkannte ihn als „seinen geliebten Sohn“.

Jesus erscheint allein und anonym vor Johannes dem Täufer. Johannes wird beim Gebet vom Geist Gottes begleitet. Jesus bleibt der Menge unbekannt, aber nicht Gott. Wie am Tag der Heimsuchung wird er im Mutterleib von demjenigen erkannt, der ihm den Weg öffnet. Wieder hört Johannes der Täufer die Stimme des Geistes Gottes, der den Boten Gottes mit seinem Schatten bedeckt und ihm offenbart, dass Jesus der Weg sein wird.

Der Sohn von Maria und Cousin von Elisabeth ist wahrlich derjenige, der der Weg, die Wahrheit und das Leben ist.

Wer die Wasser des Jordan betritt, ist kein gewöhnlicher Mensch. Er ist die Menschwerdung und die Fülle der Liebe und von allem, was die Freude und das „Vergnügen“ Gottes ausmacht.

Dann müssen wir Markus 1-9, Matthäus 3-13, Lukas 3-21 und Johannes 1-24 noch einmal lesen.

NEUE PERIODE DER MENSCHHEIT

Nach der Offenbarung unseres Gottes in der Geschichte mit der Episode der Heiligen Drei Könige aus dem Morgenland, die wir am Dreikönigsfest erleben durften, folgt die Offenbarung der Taufe Jesu, die die Identität Christi und seine Sendung offenbart.

Jesus ist derjenige, der den Kontakt zwischen Gott und uns wiederherstellt. Der Himmel öffnet sich wieder und der Vater lässt seine Stimme hören. Dies ist der Beginn einer neuen Periode in der Menschheitsgeschichte. Genau wie im Schöpfungsbericht (Genesis 1:2) steigt der Heilige Geist herab und läutet eine neue Zeit, eine neue Schöpfung ein.

Im Alten Testament erklärten die Propheten mehrfach, dass der Himmel wegen der Sünden des Volkes Gottes geschlossen und seine Beziehung zu Gott zerstört sei. In der Taufe Jesu, der im Namen der gesamten Menschheit um Vergebung bittet, wird der Bund des ersten Morgens der Schöpfung auf unseren Altären wiederhergestellt und der Himmel öffnet sich von neuem.

 » Mögen wir mit der Menschlichkeit dessen vereint sein, der uns unsere Menschlichkeit genommen hat. »

Wie am Ufer des Jordan stellt Jesus nicht nur den Kontakt zu Gott wieder her, sondern macht auch eine Geste tiefer Solidarität mit einem jeden von uns. Er reiht sich ein in die Reihen der Sünder, die sich bekehren wollen. Er ist daher unser Bruder, der unsere menschliche Existenz mit all ihren Freuden und Leiden teilt.

Die Offenbarung des vereinten Gottes erfolgt nach der Geburt Jesu in Bethlehem, und in dieser Szene stellt uns der Evangelist das kleine Kind als Emmanuel vor, Gott-mit-uns. Hier erfahren wir die große Zärtlichkeit Gottes. Der Herr wird am Tisch der Sünder sitzen und unsere Freuden und Sorgen teilen.

In der Beschreibung der Taufe Jesu sagt der hl. Lukas ermutigt uns, über unsere eigene Taufe nachzudenken. Wir wurden getauft, während unsere Familie betete. Die Himmel öffneten sich und der Heilige Geist kam auf jeden von uns herab.

Das Wasser unserer Taufe ist eine viel größere Quelle der Fruchtbarkeit als das Reinigungsritual oder das Wasser des Jordan. Er schenkt uns neues Leben, Leben in Fülle: „Ich werde euch mit reinem Wasser besprengen … und ich werde euch ein neues Herz geben und einen neuen Geist in euch legen“, sagte der Prophet Hesekiel. (Hes. 36:25-26)

In unserem Leben gibt es oft Neuanfänge: das Ende des Studiums, der erste Berufseinstieg, der Hochzeitstag, die Geburt eines Kindes. Wir müssen jede neue Phase unseres Lebens so angehen, wie es der unter uns fleischgewordene Sohn Gottes tun wird. Wir müssen unsere Taufe empfangen, wie der heilige Paulus sagt. Paulus: „Damit ihr den Geist nicht auslöscht“ (1 Thess 5,19).

Der Herr wird zu unserem Emmanuel, Gott mit uns. Er nimmt seinen Platz in der langen Reihe der Sünder ein, die wir sind. Er bleibt vereint, trotz unserer Schwächen und Sünden. „Jesus sah, wie der Geist Gottes wie eine Taube auf ihn herabkam.“ Im Schöpfungsgedicht (Genesis 1,2) schwebt der Geist Gottes über den Wassern.

Dann kehrte die Taube zurück, als die Flut zurückging und das Leben wieder zu erwachen begann. In Gestalt einer Taube bedeckt der Geist Gottes die Wasser des Jordan. Es handelt sich um eine neue Schöpfung, die wir durch Jesus mit Gott teilen. „Dies ist mein geliebter Sohn, an dem ich großes Wohlgefallen habe.“

Mögen wir uns ihm an den Ufern des Jordan anschließen, wie es Andreas, Philippus, Petrus und Johannes taten.

—-

Domingo 12 de enero de 2025

Bautismo del Señor

Referencias bíblicas:

Primera lectura «Se manifestará la gloria del Señor y toda carne la verá» Is 40,1-5.9-11

Salmo Bendice, alma mía, al Señor; Señor mi Dios, ¡eres grande! Salmo 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Segunda lectura “Por el lavatorio del bautismo, Dios nos ha hecho renacer y nos ha renovado en el Espíritu Santo” Tito 2,11-14; 3, 4-7

Evangelio „Mientras Jesús oraba y era bautizado, se abrió el cielo” Lc 3, 15-16.21-22

Los cielos se abrieron y el Espíritu Santo descendió sobre Jesús.

JESÚS ENTRA EN LA VIDA DE LAS PERSONAS

La celebración del bautismo de Jesús finaliza el ciclo navideño y da inicio al ciclo del “año ordinario”. Lucas presenta a Jesús “en oración” mientras se prepara para recibir el Espíritu Santo, y hace de este acontecimiento una catequesis para los cristianos de todos los tiempos.

De los cuatro evangelistas, Lucas siempre pone el mayor énfasis en las oraciones de Jesús. En la escena del bautismo, él es la única persona que menciona que el cielo se abrió mientras él estaba orando. El Espíritu Santo descendió sobre Él y el Padre lo reconoció como “su Hijo amado”.

Jesús llega solo ante Juan Bautista, anónimamente. Juan, en la oración, está acompañado por el Espíritu de Dios. Jesús permanece desconocido para la multitud, pero no para Dios. Como en el día de la Visitación, en el seno de su madre, es reconocido por Aquel que le abre el camino. Nuevamente Juan Bautista escucha la voz del Espíritu de Dios, que cubre con su sombra al mensajero de Dios y le revela que Jesús será el camino.

El hijo de María y primo de Isabel es verdaderamente Aquel que es el Camino, la Verdad y la Vida.

El que entra en las aguas del Jordán no es un hombre común. Él es la Encarnación y la plenitud del amor y de todo lo que es alegría y “placer” de Dios.

Luego necesitamos volver a leer Marcos 1-9, Mateo 3-13, Lucas 3-21 y Juan 1-24.

NUEVO PERIODO DE LA HUMANIDAD

Después de la revelación de nuestro Dios en la historia con el episodio de los Magos de Oriente, que pudimos vivir en la Epifanía, viene la revelación del bautismo de Jesús, revelando la identidad de Cristo y su misión.

Jesús es quien restablece el contacto entre Dios y nosotros. El cielo se abre de nuevo y el Padre deja oír su voz. Este es el comienzo de un nuevo período en la historia de la humanidad. Tal como sucedió en el relato de la creación (Génesis 1:2), el Espíritu Santo desciende e inaugura un nuevo tiempo, una nueva creación.

En el Antiguo Testamento los profetas afirmaron varias veces que, debido a los pecados del pueblo de Dios, el cielo fue cerrado y su relación con Dios fue cortada. En el bautismo de Jesús, que pide perdón en nombre de toda la humanidad, se restablece en nuestros altares la alianza de la primera mañana de la Creación y el cielo se abre de nuevo.

 »Que podamos unirnos a la humanidad de Aquel que tomó nuestra humanidad. »

Como en las orillas del Jordán, Jesús no sólo restablece el contacto con Dios, sino que también realiza un gesto de profunda solidaridad con cada uno de nosotros. Él toma su lugar en las filas de los pecadores que desean convertirse. Él es, pues, nuestro hermano que comparte nuestra condición humana, con todas sus alegrías y sufrimientos.

La revelación del Dios unificado llega después del nacimiento de Jesús en Belén, y en esta escena el evangelista nos presenta al niño como Emmanuel, Dios-con-nosotros. Aquí experimentamos la gran ternura de Dios. El Señor se sentará a la mesa de los pecadores y compartirá nuestras alegrías y nuestras tristezas.

En la descripción del bautismo de Jesús, San Lucas nos anima a reflexionar sobre nuestro propio bautismo. Fuimos bautizados mientras nuestra familia oraba. Los cielos se abrieron y el Espíritu Santo descendió sobre cada uno de nosotros.

El agua de nuestro bautismo es una fuente de fertilidad mucho mayor que el ritual de purificación o el agua del Jordán. Él nos da vida nueva, vida en abundancia: «Esparciré sobre vosotros agua limpia… y os daré un corazón nuevo y pondré un espíritu nuevo dentro de vosotros», dijo el profeta Ezequiel. (Ezequiel 36:25-26)

A menudo ocurren nuevos comienzos en nuestras vidas: el final de la universidad, una primera carrera, el día de una boda, el nacimiento de un hijo. Debemos afrontar cada nueva etapa de nuestra vida como lo hará el Hijo de Dios encarnado entre nosotros. Debemos recibir nuestro bautismo, como dice San Pablo. Pablo, “para que no apaguéis el Espíritu” (1 Tes 5:19).

El Señor se convierte en nuestro Emmanuel, Dios-con-nosotros. Él toma su lugar en la larga línea de pecadores que somos nosotros. Él permanece unido, a pesar de nuestras debilidades y pecados. “Jesús vio al Espíritu de Dios descender sobre él como una paloma.” En el poema de la creación (Génesis 1:2) el Espíritu de Dios se cierne sobre las aguas.

Entonces la paloma regresó cuando el diluvio disminuyó y la vida comenzó a despertar nuevamente. En forma de paloma, el Espíritu de Dios cubre las aguas del Jordán. Es una nueva creación compartida con Dios a través de Jesús. «Éste es mi Hijo amado, en quien tengo complacencia».

Acompañemoslo en las orillas del Jordán, como lo hicieron Andrés, Felipe, Pedro y Juan.

—-

Воскресенье, 12 января 2025 г.

Крещение Господне

Библейские ссылки:

Первое чтение «Явится слава Господня, и узрит всякая плоть» Ис. 40:1-5.9-11

Псалом Благослови, душа моя, Господа; Господи Боже мой, как же ты велик! Пс 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Второе чтение «Бог возродил нас банею крещения и обновил Духом Святым» Титу 2:11-14; 3, 4-7

Евангелие «Когда Иисус молился и крестился, отверзлось небо» Лк 3, 15-16.21-22

Небеса открылись, и Святой Дух сошел на Иисуса.

ИИСУС ВХОДИТ В ЖИЗНЬ ЛЮДЕЙ

Празднование крещения Иисуса завершает рождественский цикл и начинает цикл «обычного года». Лука представляет Иисуса «в молитве», готовящегося принять Святого Духа, и делает это событие катехизацией для христиан всех времен.

Из четырех евангелистов Лука всегда уделяет наибольшее внимание молитвам Иисуса. В сцене крещения он единственный, кто упоминает, что небеса открылись, пока он молился. Святой Дух сошел на Него, и Отец признал Его «Сыном возлюбленным».

Иисус приходит к Иоанну Крестителю один, анонимно. Иоанна во время молитвы сопровождает Дух Божий. Иисус остается неизвестным толпе, но не Богу. Как и в день Посещения, еще в утробе матери, он узнаётся Тем, Кто открывает ему путь. Иоанн Креститель снова слышит голос Духа Божьего, который покрывает посланника Божьего своей тенью и открывает ему, что Иисус будет путем.

Сын Марии и двоюродный брат Елизаветы воистину Тот, Кто есть Путь, Истина и Жизнь.

Тот, кто входит в воды Иордана, — не обычный человек. Он есть Воплощение и полнота любви и всего, что является радостью и «удовольствием» Бога.

Затем нам нужно перечитать Марка 1-9, Матфея 3-13, Луки 3-21 и Иоанна 1-24.

НОВЫЙ ПЕРИОД ЧЕЛОВЕЧЕСТВА

После откровения нашего Бога в истории, связанного с эпизодом о волхвах с Востока, которое мы смогли пережить в Богоявлении, наступает откровение о крещении Иисуса, раскрывающее личность Христа и Его миссию.

Иисус — тот, кто восстанавливает связь между Богом и нами. Небо снова открывается, и Отец позволяет услышать Свой голос. Это начало нового периода в истории человечества. Так же, как это произошло в рассказе о сотворении мира (Бытие 1:2), Святой Дух сходит и открывает новое время, новое творение.

В Ветхом Завете пророки неоднократно утверждали, что из-за грехов народа Божьего небеса закрылись и их отношения с Богом были разорваны. В крещении Иисуса, который просит прощения от имени всего человечества, завет первого утра творения восстанавливается на наших алтарях, и небеса открываются заново.

 » Да соединимся мы с человечеством Того, Кто принял наше человечество. »

Как и на берегах Иордана, Иисус не только восстанавливает связь с Богом, но и совершает жест глубокой солидарности с каждым из нас. Он занимает свое место в рядах грешников, желающих обратиться. Поэтому он наш брат, разделяющий наше человеческое состояние со всеми его радостями и страданиями.

Откровение единого Бога происходит после рождения Иисуса в Вифлееме, и в этой сцене евангелист представляет нам маленького ребенка как Эммануила, Бога-с-нами. Здесь мы ощущаем великую нежность Бога. Господь сядет за стол грешников и разделит наши радости и печали.

Описывая крещение Иисуса, св. Лука призывает нас поразмышлять о нашем собственном крещении. Нас крестили, пока наша семья молилась. Небеса открылись, и Святой Дух сошел на каждого из нас.

Вода нашего крещения является гораздо большим источником плодородия, чем ритуал очищения или вода Иордана. Он дает нам новую жизнь, жизнь в изобилии: «И окроплю вас чистою водою… и дам вам сердце новое, и дух новый дам вам», — сказал пророк Иезекииль. (Иезек. 36:25-26)

В нашей жизни часто случаются новые начинания: окончание колледжа, первая карьера, день свадьбы, рождение ребенка. Мы должны подходить к каждому новому этапу нашей жизни так, как это сделает Сын Божий, воплотившийся среди нас. Мы должны принять крещение, как говорит святой Павел. Павел, «чтобы не угашать Духа» (1 Фес. 5:19).

Господь становится нашим Эммануилом, Богом-с-нами. Он занимает свое место в длинном ряду грешников, которыми являемся мы. Он остается единым, несмотря на наши слабости и грехи. «Иисус увидел Духа Божия, сходящего на Него, как голубя». В поэме о сотворении мира (Бытие 1:2) Дух Божий витает над водами.

Затем голубь вернулся, когда потоп спал и жизнь снова начала пробуждаться. В виде голубя Дух Божий покрывает воды Иордана. Это новое творение, переданное Богу через Иисуса. «Сей есть Сын Мой возлюбленный, в Котором Мое благоволение».

Давайте присоединимся к нему на берегах Иордана, как это сделали Андрей, Филипп, Петр и Иоанн.

—-

Domenica 12 gennaio 2025

Battesimo del Signore

Riferimenti biblici:

Prima Lettura «Allora si rivelerà la gloria del Signore e ogni uomo la vedrà» Is 40,1-5.9-11

Salmo Benedici il Signore, anima mia; Signore mio Dio, tu sei grande! Sal 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Seconda lettura «Per mezzo del lavacro del battesimo, Dio ci ha rigenerati e rinnovati nello Spirito Santo» Tt 2,11-14; 3, 4-7

Vangelo „Mentre Gesù pregava e veniva battezzato, il cielo si aprì” Lc 3, 15-16.21-22

I cieli si aprirono e lo Spirito Santo discese su Gesù.

GESÙ ENTRA NELLA VITA DELLE PERSONE

La celebrazione del battesimo di Gesù conclude il ciclo natalizio e dà inizio al ciclo dell’“anno ordinario”. Luca presenta Gesù “in preghiera” mentre si prepara a ricevere lo Spirito Santo, e fa di questo evento una catechesi per i cristiani di tutti i tempi.

Dei quattro evangelisti, Luca è sempre quello che pone maggiore enfasi sulle preghiere di Gesù. Nella scena del battesimo, è l’unica persona che menziona che il cielo si è aperto mentre stava pregando. Lo Spirito Santo discese su di Lui e il Padre lo riconobbe come “il suo Figlio amato”.

Gesù si presenta da solo, in forma anonima, davanti a Giovanni Battista. Giovanni, nella preghiera, è accompagnato dallo Spirito di Dio. Gesù rimane sconosciuto alla folla, ma non a Dio. Come nel giorno della Visitazione, nel grembo materno, egli viene riconosciuto da Colui che gli apre la strada. Ancora una volta Giovanni Battista sente la voce dello Spirito di Dio, che ricopre con la sua ombra il messaggero di Dio e gli rivela che Gesù sarà la via.

Il figlio di Maria e cugino di Elisabetta è veramente Colui che è la Via, la Verità e la Vita.

Chi entra nelle acque del Giordano non è un uomo qualunque. Egli è l’Incarnazione e la pienezza dell’amore e di tutto ciò che è gioia e “piacere” di Dio.

Poi dobbiamo rileggere Marco 1-9, Matteo 3-13, Luca 3-21 e Giovanni 1-24.

NUOVO PERIODO DELL’UMANITÀ

Dopo la rivelazione del nostro Dio nella storia con l’episodio dei Magi d’Oriente, che abbiamo potuto vivere nell’Epifania, giunge la rivelazione del battesimo di Gesù, che svela l’identità di Cristo e la sua missione.

Gesù è colui che ristabilisce il contatto tra Dio e noi. Il cielo si apre di nuovo e il Padre fa sentire la sua voce. Questo è l’inizio di un nuovo periodo nella storia dell’umanità. Proprio come accade nel racconto della creazione (Genesi 1:2), lo Spirito Santo discende e inaugura un tempo nuovo, una nuova creazione.

Nell’Antico Testamento i profeti affermarono più volte che, a causa dei peccati del popolo di Dio, il cielo era chiuso e il loro rapporto con Dio era stato reciso. Nel battesimo di Gesù, che chiede perdono a nome di tutta l’umanità, l’alleanza del primo mattino della Creazione viene ristabilita sui nostri altari e il cielo si apre nuovamente.

 » Possiamo essere uniti all’umanità di Colui che ha preso la nostra umanità. »

Come sulle rive del Giordano, Gesù non solo ristabilisce il contatto con Dio, ma compie anche un gesto di profonda solidarietà con ciascuno di noi. Egli prende il suo posto tra le fila dei peccatori che desiderano convertirsi. Egli è dunque nostro fratello che condivide la nostra condizione umana, con tutte le sue gioie e sofferenze.

La rivelazione del Dio unificato avviene dopo la nascita di Gesù a Betlemme e in questa scena l’evangelista ci presenta il bambino come Emmanuele, Dio-con-noi. Qui sperimentiamo la grande tenerezza di Dio. Il Signore siederà alla tavola dei peccatori e condividerà le nostre gioie e i nostri dolori.

Nella descrizione del battesimo di Gesù, S. Luca ci incoraggia a riflettere sul nostro battesimo. Siamo stati battezzati mentre la nostra famiglia pregava. I cieli si aprirono e lo Spirito Santo scese su ciascuno di noi.

L’acqua del nostro battesimo è una fonte di fertilità molto più grande del rito della purificazione o dell’acqua del Giordano. Egli ci dona una vita nuova, una vita in abbondanza: «Vi aspergerò con acqua pura… vi darò un cuore nuovo e metterò dentro di voi uno spirito nuovo», disse il profeta Ezechiele. (Ez. 36:25-26)

Nella nostra vita si verificano spesso nuovi inizi: la fine dell’università, l’inizio della prima carriera, il giorno delle nozze, la nascita di un figlio. Dobbiamo affrontare ogni nuova fase della nostra vita come farà il Figlio di Dio incarnato tra noi. Dobbiamo ricevere il battesimo, come dice San Paolo. Paolo, «per non spegnere lo Spirito» (1 Tess 5:19).

Il Signore diventa il nostro Emmanuele, Dio-con-noi. Egli prende il suo posto nella lunga schiera di peccatori che siamo noi. Egli rimane unito, nonostante le nostre debolezze e i nostri peccati. “Gesù vide lo Spirito di Dio scendere su di lui come una colomba.” Nel poema sulla creazione (Genesi 1:2) lo Spirito di Dio aleggia sulle acque.

Poi la colomba ritornò quando il diluvio si placò e la vita ricominciò a risvegliarsi. Sotto forma di colomba, lo Spirito di Dio ricopre le acque del Giordano. È una nuova creazione condivisa con Dio tramite Gesù. «Questi è il Figlio mio prediletto, nel quale mi sono compiaciuto».

Possiamo unirci a lui sulle rive del Giordano, come fecero Andrea, Filippo, Pietro e Giovanni.

—-

Domingo, 12 de janeiro de 2025

Batismo do Senhor

Referências bíblicas:

Primeira Leitura “A glória do Senhor se manifestará, e toda a carne a verá” Is 40,1-5.9-11

Salmo Bendiz, ó minha alma, o Senhor; Senhor meu Deus, Tu és grande! Sl 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Segunda leitura “Por meio do batismo, Deus nos regenerou e nos renovou no Espírito Santo” Tito 2,11-14; 3, 4-7

Evangelho „Enquanto Jesus orava e era batizado, o céu abriu-se” Lc 3, 15-16.21-22

Os céus abriram-se e o Espírito Santo desceu sobre Jesus.

JESUS ​​​​​​ENTRA NA VIDA DAS PESSOAS

A celebração do batismo de Jesus encerra o ciclo do Natal e inicia o ciclo do „ano comum”. Lucas apresenta Jesus “em oração” enquanto se prepara para receber o Espírito Santo, e faz deste evento uma catequese para os cristãos de todos os tempos.

Dos quatro evangelistas, Lucas dá sempre maior ênfase às orações de Jesus. Na cena do batismo, é a única pessoa que refere que o céu se abriu enquanto orava. O Espírito Santo desceu sobre Ele, e o Pai reconheceu-O como “seu Filho muito amado”.

Jesus chega sozinho diante de João Batista, anonimamente. João, na oração, é acompanhado pelo Espírito de Deus. Jesus permanece desconhecido para a multidão, mas não para Deus. Como no dia da Visitação, no seio materno, é reconhecido por Aquele que lhe abre o caminho. Novamente João Batista ouve a voz do Espírito de Deus, que cobre o mensageiro de Deus com a sua sombra e lhe revela que Jesus será o caminho.

O filho de Maria e primo de Isabel é verdadeiramente Aquele que é o Caminho, a Verdade e a Vida.

Aquele que entra nas águas do Jordão não é um homem comum. Ele é a Encarnação e a plenitude do amor e de tudo o que é alegria e “prazer” de Deus.

Depois precisamos de reler Marcos 1-9, Mateus 3-13, Lucas 3-21 e João 1-24.

NOVO PERÍODO DA HUMANIDADE

Depois da revelação do nosso Deus na história com o episódio dos Magos do Oriente, que pudemos vivenciar na Epifania, vem a revelação do batismo de Jesus, revelando a identidade de Cristo e a sua missão.

Jesus é aquele que restabelece o contacto entre Deus e nós. O céu volta a abrir-se e o Pai faz ouvir a Sua voz. Este é o início de um novo período na história da humanidade. Tal como aconteceu no relato da criação (Génesis 1:2), o Espírito Santo desce e inaugura um novo tempo, uma nova criação.

No Antigo Testamento, os profetas declararam várias vezes que, por causa dos pecados do povo de Deus, o céu foi fechado e a sua relação com Deus foi quebrada. No batismo de Jesus, que pede perdão em nome de toda a humanidade, a aliança da primeira manhã da Criação é restabelecida nos nossos altares, e o céu volta a abrir-se.

 » Que possamos estar unidos à humanidade d’Aquele que assumiu a nossa humanidade. »

Tal como nas margens do Jordão, Jesus não só restabelece o contacto com Deus, como faz um gesto de profunda solidariedade para com cada um de nós. Ele toma o seu lugar nas fileiras dos pecadores que desejam converter-se. É, pois, o nosso irmão que partilha a nossa condição humana, com todas as suas alegrias e sofrimentos.

A revelação do Deus unificado acontece depois do nascimento de Jesus em Belém, e nesta cena o evangelista apresenta-nos a criança como Emanuel, Deus connosco. Aqui experimentamos a grande ternura de Deus. O Senhor sentará à mesa dos pecadores e partilhará as nossas alegrias e tristezas.

Na descrição do batismo de Jesus, S. Lucas encoraja-nos a refletir sobre o nosso próprio batismo. Fomos batizados enquanto a nossa família orava. Os céus abriram-se e o Espírito Santo desceu sobre cada um de nós.

A água do nosso batismo é uma fonte de fertilidade muito maior do que o ritual de purificação ou a água do Jordão. Ele dá-nos vida nova, vida em abundância: „Aspergirei água limpa sobre vós… e dar-vos-ei um coração novo, e um espírito novo porei dentro de vós”, disse o profeta Ezequiel. (Ezequiel 36:25-26)

Novos começos acontecem frequentemente nas nossas vidas: o fim da faculdade, a primeira carreira, o dia do casamento, o nascimento de um filho. Devemos encarar cada nova etapa das nossas vidas como o fará o Filho de Deus encarnado entre nós. Devemos receber o nosso batismo, como diz S. Paulo. Paulo, “para que não apagueis o Espírito” (1 Ts 5:19).

O Senhor torna-se o nosso Emanuel, Deus connosco. Ele toma o seu lugar na longa linhagem de pecadores que somos. Ele permanece unido, apesar das nossas fraquezas e pecados. “Jesus viu o Espírito de Deus a descer sobre ele como uma pomba.” No poema da criação (Génesis 1:2), o Espírito de Deus paira sobre as águas.

Depois a pomba regressou quando o dilúvio abrandou e a vida começou a despertar novamente. Sob a forma de uma pomba, o Espírito de Deus cobre as águas do Jordão. É uma nova criação partilhada com Deus através de Jesus. “Este é o meu Filho muito amado, em quem pus todo o meu agrado.”

Que nos possamos juntar a ele nas margens do Jordão, como fizeram André, Filipe, Pedro e João.

—–

2025 m. sausio 12 d., sekmadienis

Viešpaties krikštas

Biblijos nuorodos:

Pirmasis skaitinys „Bus apreikšta Viešpaties šlovė, ir visas kūnas ją matys“ Is 40:1-5.9-11

Psalmė Laimink Viešpatį, mano siela; Viešpatie, mano Dieve, tu puikus! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Antrasis skaitinys „Per krikšto plovimą Dievas mus atgimdė ir atnaujino Šventojoje Dvasioje“ Titui 2:11-14; 3, 4-7

Evangelija „Jėzui besimeldžiant ir besikrikštijant atsivėrė dangus“ Lk 3, 15-16.21-22

Dangus atsivėrė ir Šventoji Dvasia nusileido ant Jėzaus.

JĖZUS Įžengia Į ŽMONIŲ GYVENIMUS

Jėzaus krikšto šventė užbaigia Kalėdų ciklą ir pradeda „paprastų metų“ ciklą. Lukas pristato Jėzų „maldoje“, kai jis ruošiasi priimti Šventąją Dvasią, ir paverčia šį įvykį visų laikų krikščionių katecheze.

Iš keturių evangelistų Lukas visada didžiausią dėmesį skiria Jėzaus maldoms. Krikšto scenoje jis vienintelis mini, kad jam besimeldžiant atsivėrė dangus. Šventoji Dvasia nusileido ant Jo, ir Tėvas pripažino Jį „savo mylimuoju Sūnumi“.

Jėzus atvyksta vienas prieš Joną Krikštytoją, anonimiškai. Joną maldoje lydi Dievo Dvasia. Jėzus lieka nežinomas miniai, bet ne Dievui. Kaip ir Apsilankymo dieną, motinos įsčiose jį atpažįsta Tas, kuris atveria jam kelią. Jonas Krikštytojas vėl girdi Dievo Dvasios balsą, kuri savo šešėliu uždengia Dievo pasiuntinį ir apreiškia jam, kad Jėzus bus kelias.

Marijos sūnus ir Elžbietos pusbrolis yra tas, kuris yra Kelias, Tiesa ir Gyvenimas.

Tas, kuris įžengia į Jordano vandenis, nėra paprastas žmogus. Jis yra Įsikūnijimas ir meilės bei visko, kas yra Dievo džiaugsmas ir „malonumas“, pilnatvė.

Tada turime dar kartą perskaityti Morkaus 1-9, Mato 3-13, Luko 3-21 ir Jono 1-24.

NAUJAS ŽMONIJOS LAIKAS

Po mūsų Dievo apreiškimo istorijoje su išminčių iš Rytų epizodu, kurį galėjome patirti per Epifaniją, ateina Jėzaus krikšto apreiškimas, atskleidžiantis Kristaus tapatybę ir Jo misiją.

Jėzus yra tas, kuris atkuria ryšį tarp Dievo ir mūsų. Dangus vėl atsiveria ir Tėvas leidžia išgirsti Jo balsą. Tai naujo laikotarpio žmonijos istorijoje pradžia. Lygiai taip pat, kaip atsitiko sukūrimo aprašyme (Pradžios 1:2), Šventoji Dvasia nusileidžia ir įveda naują laiką, naują kūriniją.

Senajame Testamente pranašai kelis kartus teigė, kad dėl Dievo tautos nuodėmių dangus buvo uždarytas ir jų santykiai su Dievu nutrūkę. Jėzaus, prašančio atleidimo už visą žmoniją, krikštu ant mūsų altorių atkuriama pirmojo Kūrimo ryto sandora, o dangus atsiveria iš naujo.

 » Būkime vieningi su žmogiškumu To, kuris paėmė mūsų žmogiškumą. »

Kaip ir ant Jordano krantų, Jėzus ne tik atkuria ryšį su Dievu, bet ir parodo gilų solidarumą su kiekvienu iš mūsų. Jis užima vietą nusidėjėlių, norinčių atsiversti, gretose. Todėl jis yra mūsų brolis, kuris dalijasi mūsų žmogiškąja būkle su visais džiaugsmais ir kančiomis.

Vieningo Dievo apreiškimas ateina po Jėzaus gimimo Betliejuje, ir šioje scenoje evangelistas pristato mums mažąjį vaiką kaip Emanuelį, Dievą su mumis. Čia mes patiriame didelį Dievo švelnumą. Viešpats sės prie nusidėjėlių stalo ir dalinsis mūsų džiaugsmais bei vargais.

Jėzaus krikšto aprašyme šv. Lukas ragina mus susimąstyti apie savo krikštą. Mes buvome pakrikštyti, kol mūsų šeima meldėsi. Dangus atsivėrė ir Šventoji Dvasia nusileido ant kiekvieno iš mūsų.

Mūsų krikšto vanduo yra daug didesnis vaisingumo šaltinis nei apsivalymo ritualas ar Jordano vanduo. Jis dovanoja mums naują gyvybę, gyvybę apsčiai: „Aš apšlakstysiu tave švariu vandeniu… ir duosiu tau naują širdį, o į tave įdėsiu naują dvasią“, – sakė pranašas Ezekielis. (Ezek. 36:25–26)

Dažnai mūsų gyvenime atsiranda naujos pradžios: koledžo pabaiga, pirmoji karjera, vestuvių diena, vaiko gimimas. Turime pradėti kiekvieną naują savo gyvenimo etapą, kaip tai darys tarp mūsų įsikūnijęs Dievo Sūnus. Turime priimti savo krikštą, kaip sako šv. Paulius. Paulius, „kad neužgesintumėte Dvasios“ (1 Tes 5, 19).

Viešpats tampa mūsų Emanueliu, Dievas su mumis. Jis užima savo vietą ilgoje nusidėjėlių eilėje, kokia esame mes. Jis išlieka vieningas, nepaisant mūsų silpnybių ir nuodėmių. „Jėzus matė Dievo Dvasią, nusileidžiančią ant jo kaip balandį“. Sukūrimo eilėraštyje (Pradžios 1:2) Dievo Dvasia sklando virš vandenų.

Tada grįžo balandis, kai potvynis nurimo ir vėl ėmė keltis gyvybė. Balandžio pavidalu Dievo Dvasia dengia Jordano vandenis. Tai naujas kūrinys, pasidalytas su Dievu per Jėzų. „Tai yra mano mylimasis Sūnus, kuriuo aš labai džiaugiuosi“.

Prisijunkime prie jo Jordano pakrantėje, kaip Andriejus, Pilypas, Petras ir Jonas.

لأحد 12 يناير 2025

معمودية الرب

المراجع الكتابية:

القراءة الأولى „فيُظْهَرُ مَجْدُ الرَّبِّ وَيَرَاهُ كُلُّ بَشَرٍ” إش 40: 1-5، 9-11

مزمور باركي الرب يا نفسي. يا رب إلهي أنت عظيم! مز 103 (104)، 1ج-3أ، 3بج-4، 24-25، 27-28، 29-30

القراءة الثانية „بغسل المعمودية ولدنا الله ثانية وجددنا بالروح القدس” تيطس 2: 11-14؛ 3، 4-7

إنجيل متى „وفيما هو يصلي ويعتمد انفتحت السماء” لو 3: 15-16: 21-22

فانفتحت السماوات ونزل الروح القدس على يسوع.

يسوع يدخل حياة الناس

يختتم الاحتفال بمعمودية يسوع دورة عيد الميلاد ويبدأ دورة „السنة العادية”. يقدم لوقا يسوع „في الصلاة” بينما يستعد لاستقبال الروح القدس، ويجعل من هذا الحدث تعليمًا مسيحيًا للمسيحيين في جميع العصور.

ومن بين الإنجيليين الأربعة، يضع لوقا دائمًا التركيز الأكبر على صلوات يسوع. في مشهد المعمودية، هو الشخص الوحيد الذي ذكر أن السماء انفتحت أثناء صلاته. نزل عليه الروح القدس، واعترف به الآب كـ „ابنه الحبيب”.

يصل يسوع وحده إلى يوحنا المعمدان، دون أن يكون هويته معروفة. يوحنا في الصلاة يرافقه روح الله. ويبقى يسوع غير معروف للجمهور، ولكن ليس لله. كما في يوم الزيارة وهو في بطن أمه، يعرفه من يفتح له الطريق. مرة أخرى يسمع يوحنا المعمدان صوت روح الله، الذي يغطي رسول الله بظله ويكشف له أن يسوع سيكون الطريق.

إن ابن مريم وابن عم أليصابات هو حقاً الذي هو الطريق والحق والحياة.

من يدخل مياه الأردن ليس إنسانًا عاديًا. فهو التجسد وملء المحبة وكل ما هو فرح و”متعة” الله.

ثم علينا أن نعيد قراءة مرقس 1-9، ومتى 3-13، ولوقا 3-21، ويوحنا 1-24.

فترة جديدة من الإنسانية

بعد ظهور إلهنا في التاريخ في قصة المجوس من الشرق، والتي تمكنا من تجربتها في عيد الغطاس، يأتي الكشف عن معمودية يسوع، مما يكشف هوية المسيح ورسالته.

يسوع هو الذي يعيد التواصل بين الله وبيننا. السماء تنفتح مرة أخرى والآب يجعل صوته مسموعًا. وهذه بداية مرحلة جديدة في تاريخ البشرية. وكما حدث في قصة الخلق (تكوين 1: 2)، ينزل الروح القدس ويعلن عن زمن جديد، وخلق جديد.

وفي العهد القديم، ذكر الأنبياء عدة مرات أن السماء أُغلقت وانقطعت علاقتهم بالله بسبب خطايا شعب الله. في معمودية يسوع، الذي يطلب المغفرة نيابة عن البشرية جمعاء، يتجدد عهد الصباح الأول من الخلق على مذابحنا، وتنفتح السماء من جديد.

 „نسأل الله أن نتحد بإنسانية من أخذ إنسانيتنا.” »

وكما حدث على ضفاف نهر الأردن، فإن يسوع لا يعيد التواصل مع الله فحسب، بل يقوم أيضاً ببادرة تضامن عميق مع كل واحد منا. ويأخذ مكانه في صفوف الخطاة الراغبين في التحول. فهو إذن أخونا الذي يشاركنا حالتنا الإنسانية، بكل أفراحها وآلامها.

ويأتي ظهور الإله الواحد بعد ولادة يسوع في بيت لحم، وفي هذا المشهد يقدم لنا الإنجيلي الطفل الصغير كعمانوئيل، الله معنا. وهنا نختبر حنان الله العظيم. سيجلس الرب على مائدة الخطاة ويشارك أفراحنا وأحزاننا.

وفي وصف معمودية يسوع، يقول القديس يشجعنا لوقا على التأمل في معموديتنا. لقد تم تعميدنا بينما كانت عائلتنا تصلي. إنفتحت السماوات ونزل الروح القدس على كل واحد منا.

إن مياه معموديتنا هي مصدر خصوبة أعظم بكثير من طقوس التطهير أو مياه نهر الأردن. إنه يمنحنا حياة جديدة، حياة وفيرة: „أرش عليكم ماءً طاهراً… وأعطيكم قلباً جديداً، وأجعل روحاً جديدة في داخلكم”، قال النبي حزقيال. (حزقيال 36: 25-26)

غالبًا ما تحدث بدايات جديدة في حياتنا: نهاية الكلية، أول مهنة، يوم الزفاف، ولادة طفل. علينا أن نستقبل كل مرحلة جديدة من حياتنا كما سيفعل ابن الله المتجسد بيننا. ينبغي علينا أن نتقبل معموديتنا، كما يقول القديس بولس. بولس الرسول يقول: «لئلا تطفئوا الروح» (1 تسالونيكي 5: 19).

يصبح الرب بمثابة عمانوئيل لنا، أي الله معنا. فهو يأخذ مكانه في الصف الطويل من الخطاة الذين نحن. فهو يبقى متحدًا، على الرغم من ضعفاتنا وخطايانا. „ورأى يسوع روح الله نازلا عليه مثل حمامة.” في قصيدة الخلق (سفر التكوين 1: 2) ترفرف روح الله فوق المياه.

ثم عادت الحمامة عندما هدأ الطوفان وبدأت الحياة تستيقظ مرة أخرى. على شكل حمامة، يغطي روح الله مياه الأردن. فهو خلق جديد مشترك مع الله من خلال يسوع. „هذا هو ابني الحبيب الذي به سررت.”

نسأل الله أن ينضم إلينا على ضفاف نهر الأردن، كما فعل أندراوس، وفيليبس، وبطرس، ويوحنا.

—–

Κυριακή 12 Ιανουαρίου 2025

Βάπτιση Κυρίου

Βιβλικές αναφορές:

Πρώτη Ανάγνωση «Η δόξα του Κυρίου θα αποκαλυφθεί, και κάθε σάρκα θα τη δει» Είναι 40:1-5.9-11

Ψαλμός Ευλόγησε τον Κύριο, ψυχή μου. Κύριε Θεέ μου, είσαι σπουδαίος! Ψ 103 (104), 1γ-3α, 3βγ-4, 24-25, 27-28, 29-30

Δεύτερη ανάγνωση «Με το πλύσιμο του βαπτίσματος, ο Θεός μας γέννησε και μας ανανέωσε με το Άγιο Πνεύμα» Τίτος 2:11-14. 3, 4-7

Ευαγγέλιο «Ενώ ο Ιησούς προσευχόταν και βαπτιζόταν, ανοίχτηκε ο ουρανός» Λουκ 3, 15-16.21-22

Οι ουρανοί άνοιξαν και το Άγιο Πνεύμα κατέβηκε στον Ιησού.

Ο ΙΗΣΟΥΣ ΜΠΕΙ ΣΤΙΣ ΖΩΕΣ ΤΩΝ ΑΝΘΡΩΠΩΝ

Ο εορτασμός της βάπτισης του Ιησού κλείνει τον κύκλο των Χριστουγέννων και ξεκινά τον κύκλο του «κανονικού έτους». Ο Λουκάς παρουσιάζει τον Ιησού «σε προσευχή» καθώς προετοιμάζεται να λάβει το Άγιο Πνεύμα και κάνει αυτό το γεγονός κατήχηση για τους Χριστιανούς όλων των εποχών.

Από τους τέσσερις ευαγγελιστές, ο Λουκάς δίνει πάντα τη μεγαλύτερη έμφαση στις προσευχές του Ιησού. Στη σκηνή της βάπτισης, είναι το μόνο άτομο που αναφέρει ότι ο παράδεισος άνοιξε ενώ προσευχόταν. Το Άγιο Πνεύμα κατέβηκε πάνω Του και ο Πατέρας Τον αναγνώρισε ως «τον αγαπημένο του Υιό».

Ο Ιησούς φτάνει μόνος μπροστά στον Ιωάννη τον Βαπτιστή, ανώνυμα. Ο Ιωάννης, στην προσευχή, συνοδεύεται από το Πνεύμα του Θεού. Ο Ιησούς παραμένει άγνωστος στο πλήθος, αλλά όχι στον Θεό. Όπως και την ημέρα της Επίσκεψης, στην κοιλιά της μητέρας του, αναγνωρίζεται από Εκείνον που του ανοίγει το δρόμο. Και πάλι ο Ιωάννης ο Βαπτιστής ακούει τη φωνή του Πνεύματος του Θεού, που σκεπάζει τον αγγελιοφόρο του Θεού με τη σκιά του και του αποκαλύπτει ότι ο Ιησούς θα είναι η οδός.

Ο γιος της Μαρίας και ξαδέρφου της Ελισάβετ είναι πραγματικά Αυτός που είναι η Οδός, η Αλήθεια και η Ζωή.

Αυτός που μπαίνει στα νερά του Ιορδάνη δεν είναι συνηθισμένος άνθρωπος. Είναι η Ενσάρκωση και η πληρότητα της αγάπης και κάθε τι που είναι η χαρά και η «ευχαρίστηση» του Θεού.

Στη συνέχεια, πρέπει να ξαναδιαβάσουμε τα εδάφια Μάρκος 1-9, Ματθαίος 3-13, Λουκάς 3-21 και Ιωάννης 1-24.

ΝΕΑ ΠΕΡΙΟΔΟΣ ΤΗΣ ΑΝΘΡΩΠΟΤΗΤΑΣ

Μετά την αποκάλυψη του Θεού μας στην ιστορία με το επεισόδιο των Μάγων από την Ανατολή, που μπορέσαμε να ζήσουμε στα Θεοφάνεια, έρχεται η αποκάλυψη της βάπτισης του Ιησού, αποκαλύπτοντας την ταυτότητα του Χριστού και την αποστολή Του.

Ο Ιησούς είναι αυτός που αποκαθιστά την επαφή μεταξύ Θεού και εμάς. Ο ουρανός ανοίγει ξανά και ο Πατέρας αφήνει να ακουστεί η φωνή Του. Αυτή είναι η αρχή μιας νέας περιόδου στην ανθρώπινη ιστορία. Ακριβώς όπως συνέβη στην αφήγηση της δημιουργίας (Γένεση 1:2), το Άγιο Πνεύμα κατέρχεται και εγκαινιάζει έναν νέο χρόνο, μια νέα δημιουργία.

Στην Παλαιά Διαθήκη οι προφήτες δήλωσαν πολλές φορές ότι εξαιτίας των αμαρτιών του λαού του Θεού, ο παράδεισος έκλεισε και η σχέση τους με τον Θεό διακόπηκε. Στο βάπτισμα του Ιησού, ο οποίος ζητά συγχώρεση εκ μέρους όλης της ανθρωπότητας, η διαθήκη του πρώτου πρωινού της Δημιουργίας αποκαθίσταται στους βωμούς μας και ο ουρανός ανοίγει εκ νέου.

 » Είθε να ενωθούμε με την ανθρωπιά Εκείνου που μας πήρε την ανθρωπιά. »

Όπως στις όχθες του Ιορδάνη, ο Ιησούς όχι μόνο αποκαθιστά την επαφή με τον Θεό, αλλά κάνει επίσης μια χειρονομία βαθιάς αλληλεγγύης με τον καθένα μας. Παίρνει τη θέση του στις τάξεις των αμαρτωλών που επιθυμούν να προσηλυτίσουν. Είναι λοιπόν ο αδελφός μας που μοιράζεται την ανθρώπινη υπόστασή μας, με όλες τις χαρές και τα βάσανα της.

Η αποκάλυψη του ενοποιημένου Θεού έρχεται μετά τη γέννηση του Ιησού στη Βηθλεέμ, και σε αυτή τη σκηνή ο ευαγγελιστής μας παρουσιάζει το μικρό παιδί ως Εμμανουήλ, Θεός-μαζί μας. Εδώ βιώνουμε τη μεγάλη τρυφερότητα του Θεού. Ο Κύριος θα καθίσει στο τραπέζι των αμαρτωλών και θα μοιραστεί τις χαρές και τις λύπες μας.

Στην περιγραφή της βάπτισης του Ιησού, ο Αγ. Ο Λουκάς μας ενθαρρύνει να αναλογιστούμε το δικό μας βάπτισμα. Βαφτιστήκαμε ενώ η οικογένειά μας προσευχόταν. Οι ουρανοί άνοιξαν και το Άγιο Πνεύμα κατέβηκε στον καθένα μας.

Το νερό της βάπτισής μας είναι πολύ μεγαλύτερη πηγή γονιμότητας από το τελετουργικό του εξαγνισμού ή το νερό του Ιορδάνη. Μας δίνει νέα ζωή, ζωή σε αφθονία: «Θα σου ραντίσω καθαρό νερό… και νέα καρδιά θα σου δώσω, και νέο πνεύμα θα βάλω μέσα σου», είπε ο προφήτης Ιεζεκιήλ. (Ιεζ. 36:25-26)

Νέα ξεκινήματα συμβαίνουν συχνά στη ζωή μας: το τέλος του κολεγίου, μια πρώτη καριέρα, μια ημέρα γάμου, η γέννηση ενός παιδιού. Πρέπει να αναλαμβάνουμε κάθε νέο στάδιο της ζωής μας όπως θα κάνει ο Υιός του Θεού που είναι ενσαρκωμένος ανάμεσά μας. Πρέπει να λάβουμε το βάπτισμά μας, όπως λέει ο Άγιος Παύλος. Παύλο, «για να μη σβήσεις το Πνεύμα» (Α’ Θεσ. 5:19).

Ο Κύριος γίνεται ο Εμμανουήλ μας, ο Θεός μαζί μας. Παίρνει τη θέση του στη μακρά σειρά των αμαρτωλών που είμαστε. Παραμένει ενωμένος, παρά τις αδυναμίες και τις αμαρτίες μας. «Ο Ιησούς είδε το Πνεύμα του Θεού να κατεβαίνει πάνω του σαν περιστέρι». Στο ποίημα της δημιουργίας (Γένεση 1:2) το Πνεύμα του Θεού αιωρείται πάνω από τα νερά.

Μετά το περιστέρι επέστρεψε όταν η πλημμύρα υποχώρησε και η ζωή άρχισε να ξυπνά ξανά. Με τη μορφή περιστεριού, το Πνεύμα του Θεού καλύπτει τα νερά του Ιορδάνη. Είναι μια νέα δημιουργία που μοιράστηκε με τον Θεό μέσω του Ιησού. «Αυτός είναι ο αγαπημένος μου Γιος, με τον οποίο είμαι πολύ ευχαριστημένος».

Είθε να ενώσουμε μαζί του στις όχθες του Ιορδάνη, όπως έκαναν ο Ανδρέας, ο Φίλιππος, ο Πέτρος και ο Ιωάννης.
—-

2025 年 1 月 12 日星期日

主的洗禮

聖經參考:

第一篇讀作「耶和華的榮耀必被顯現,凡有血氣的必看見。」以賽亞書 40:1-5.9-11

詩篇我的靈魂啊,你要稱頌耶和華;主我的神,你真偉大!詩篇 103(104),1c-3a,3bc-4,24-25,27-28,29-30

第二篇讀經「藉著洗禮的洗禮,上帝賜給我們新生,並在聖靈裡更新我們」提多書 2:11-14; 3, 4-7

福音「當耶穌祈禱並受洗的時候,天開了。」路加福音 3:15-16.21-22

天開了,聖靈降臨在耶穌身上。

耶穌進入人們的生活

慶祝耶穌受洗結束了聖誕週期並開始了「平年」週期。路加描繪了耶穌「在禱告中」準備接受聖靈的場景,並將這一事件作為所有時代的基督徒的教義問答。

在四位福音書中,路加總是最重視耶穌的禱告。在洗禮場景中,他是唯一提到祈禱時天堂開啟的人。聖靈降臨在他身上,天父認出他是「他的愛子」。

耶穌獨自一人匿名來到施洗約翰面前。約翰在禱告中得到上帝之靈的陪伴。群眾仍然不認識耶穌,但上帝卻認識祂。如同在聖母訪親日一樣,在他母親的子宮裡,他被為他開闢道路的那一位所認出。施洗約翰再次聽到上帝之靈的聲音,聖靈用他的影子遮蓋了上帝的使者,並向他透露耶穌將是道路。

瑪麗的兒子和伊莉莎白的表弟確實是道路、真理和生命。

進入約旦河水的人不是普通人。祂是上帝的化身,是愛的圓滿,是上帝一切的喜樂和「樂趣」的體現。

然後我們需要重讀馬可福音 1-9 章、馬太福音 3-13 章、路加福音 3-21 章和約翰福音 1-24 章。

人類新時期

我們在主顯節經歷了上帝在東方三博士事件的啟示之後,又經歷了耶穌受洗的啟示,揭示了基督的身份和祂的使命。

耶穌是恢復我們和上帝之間連結的人。天再次開闊,天父讓人聽見祂的聲音。這是人類歷史新時期的開始。正如創世記中所發生的(創 1:2),聖靈降臨並開啟了一個新時代、一個新創造。

在舊約中,先知多次提到,由於上帝子民的罪孽,天堂被關閉,他們與上帝的關係被切斷。在耶穌的洗禮中,他代表全人類請求寬恕,創世第一天早晨的約定在我們的祭壇上重新建立,天堂重新開啟。

 » 願我們與那位取走我們人性的祂的人性團結在一起。 »

如同在約旦河岸邊一樣,耶穌不僅與上帝重建了聯繫,也向我們每個人表達了深厚的團結。他站在渴望皈依的罪人的行列中。因此,他是我們的兄弟,與我們分享人類的命運,經歷所有的歡樂和痛苦。

統一神的啟示是在耶穌於伯利恆誕生之後出現的,在這個場景中,福音傳道者向我們展示了這個小孩是以馬內利,即與我們同在的神。在這裡我們感受到上帝偉大的溫柔。主會坐在罪人的餐桌旁,分享我們的喜樂和悲傷。

在耶穌受洗的描述中,聖.路加鼓勵我們反思自己的洗禮。我們全家在禱告中接受了洗禮。天空開啟,聖靈降臨到我們每個人的身上。

我們洗禮的水比淨化儀式或約旦河的水有更大的生育力。祂給了我們新生命,富足的生命:「我將把清水灑在你身上……我將給你一顆新的心,我將把新的精神注入你體內,」先知以西結說。 (結 36:25-26)

我們的生活中常常會出現新的開始:大學畢業、第一份工作、婚禮、孩子的出生。我們必須像化身為我們中間的上帝之子一樣,踏上人生的每一個新階段。正如聖保羅所說,我們必須接受洗禮。保羅說:「恐怕要消滅聖靈的感動」(帖撒羅尼迦前書 5:19)。

主成為我們的以馬內利,與我們同在的上帝。他與我們一樣,都是罪人。儘管我們有弱點和罪過,但祂仍然團結一致。 “耶穌看見上帝的靈彷彿鴿子降臨在他身上。”在創世詩(創 1:2)中,上帝的靈在水面上盤旋。

當洪水退卻,生命重新甦醒,鴿子又回來了。上帝的靈以鴿子的形式覆蓋了約旦河的水。這是透過耶穌與上帝分享的新創造。 “這是我的愛子,我很喜悅他。”

願我們像安德魯、菲利普、彼得和約翰一樣,與他一起在約旦河畔。

—-

रविवार, 12 जनवरी, 2025

प्रभु का बपतिस्मा

बाइबिल संदर्भ:

प्रथम वाचन „प्रभु की महिमा प्रकट होगी, और सभी प्राणी उसे देखेंगे” यशायाह 40:1-5.9-11

भजन हे मेरे मन, यहोवा को धन्य कह; हे मेरे परमेश्वर, आप महान हैं! भजन 103 (104), 1सी-3ए, 3बीसी-4, 24-25, 27-28, 29-30

दूसरा पाठ “बपतिस्मा के स्नान के माध्यम से, परमेश्वर ने हमें नया जन्म दिया और पवित्र आत्मा में हमें नया बना दिया” तीतुस 2:11-14; 3, 4-7

सुसमाचार „जब यीशु प्रार्थना कर रहा था और बपतिस्मा ले रहा था, तो स्वर्ग खुल गया” लूका 3, 15-16.21-22

स्वर्ग खुल गया और पवित्र आत्मा यीशु पर उतरा।

यीशु लोगों के जीवन में प्रवेश करता है

यीशु के बपतिस्मा के उत्सव के साथ क्रिसमस चक्र समाप्त हो जाता है और „सामान्य वर्ष” चक्र शुरू हो जाता है। लूका यीशु को “प्रार्थना में” प्रस्तुत करता है जब वह पवित्र आत्मा को प्राप्त करने के लिए तैयारी करता है, और इस घटना को सभी समय के ईसाइयों के लिए एक धर्मशिक्षा बनाता है।

चारों सुसमाचार लेखकों में से लूका ने हमेशा यीशु की प्रार्थनाओं पर सबसे अधिक जोर दिया है। बपतिस्मा वाले दृश्य में, वह एकमात्र व्यक्ति है जो बताता है कि जब वह प्रार्थना कर रहा था तो स्वर्ग खुल गया। पवित्र आत्मा उस पर उतरा, और पिता ने उसे “अपना प्रिय पुत्र” माना।

यीशु अकेले ही, गुमनाम रूप से, यूहन्ना बपतिस्मा देनेवाले के सामने पहुँचते हैं। प्रार्थना में यूहन्ना के साथ परमेश्वर की आत्मा भी होती है। यीशु भीड़ के लिए तो अज्ञात हैं, परन्तु परमेश्वर के लिए नहीं। जैसे दर्शन के दिन, अपनी मां के गर्भ में, वह उस परमेश्वर द्वारा पहचाना जाता है जो उसके लिए रास्ता खोलता है। पुनः यूहन्ना बपतिस्मा देनेवाले को परमेश्वर की आत्मा की आवाज सुनाई देती है, जो परमेश्वर के दूत को अपनी छाया से ढक लेता है और उसे बताता है कि यीशु ही मार्ग होगा।

मरियम का पुत्र और एलिजाबेथ का चचेरा भाई ही वास्तव में मार्ग, सत्य और जीवन है।

जो कोई यरदन नदी के जल में प्रवेश करता है, वह कोई साधारण मनुष्य नहीं है। वह प्रेम का अवतार और पूर्णता है तथा वह सब कुछ है जो परमेश्वर का आनन्द और “प्रसन्नता” है।

फिर हमें मरकुस 1-9, मत्ती 3-13, लूका 3-21, और यूहन्ना 1-24 को दोबारा पढ़ने की जरूरत है।

मानवता का नया काल

पूर्व से आये मागी के प्रकरण के साथ इतिहास में हमारे ईश्वर के रहस्योद्घाटन के बाद, जिसे हम एपीफानी में अनुभव करने में सक्षम थे, यीशु के बपतिस्मा का रहस्योद्घाटन आता है, जो मसीह और उनके मिशन की पहचान को उजागर करता है।

यीशु ही वह है जो परमेश्वर और हमारे बीच सम्पर्क को पुनःस्थापित करता है। आकाश पुनः खुल जाता है और पिता अपनी आवाज सुनाते हैं। यह मानव इतिहास में एक नये युग की शुरुआत है। जैसा कि सृष्टि के वृतान्त में हुआ (उत्पत्ति 1:2), पवित्र आत्मा उतरता है और एक नये समय, एक नई सृष्टि का सूत्रपात करता है।

पुराने नियम में भविष्यवक्ताओं ने कई बार कहा कि परमेश्वर के लोगों के पापों के कारण स्वर्ग बंद हो गया और परमेश्वर के साथ उनका रिश्ता टूट गया। यीशु के बपतिस्मा में, जो समस्त मानवता की ओर से क्षमा मांगता है, सृष्टि की पहली सुबह की वाचा हमारी वेदियों पर पुनः स्थापित होती है, और स्वर्ग नये सिरे से खुल जाता है।

 » हम उसकी मानवता के साथ एक हो जाएं जिसने हमारी मानवता ले ली। »

जॉर्डन नदी के तट पर, यीशु न केवल ईश्वर के साथ संपर्क पुनः स्थापित करते हैं, बल्कि हम में से प्रत्येक के साथ गहन एकजुटता का संकेत भी देते हैं। वह उन पापियों की पंक्ति में अपना स्थान लेता है जो धर्म परिवर्तन करना चाहते हैं। इसलिए वह हमारा भाई है जो हमारी मानवीय स्थिति को, उसके सभी सुखों और दुखों के साथ साझा करता है।

एकीकृत परमेश्वर का रहस्योद्घाटन बेथलेहम में यीशु के जन्म के बाद होता है, और इस दृश्य में सुसमाचार प्रचारक उस छोटे बच्चे को इम्मानुएल, अर्थात् परमेश्वर-हमारे-साथ के रूप में हमारे सामने प्रस्तुत करता है। यहाँ हम परमेश्वर की महान कोमलता का अनुभव करते हैं। प्रभु पापियों की मेज पर बैठेंगे और हमारे सुख-दुख में भागीदार होंगे।

यीशु के बपतिस्मा के वर्णन में, सेंट. लूका हमें अपने बपतिस्मे पर चिंतन करने के लिए प्रोत्साहित करता है। हमारा बपतिस्मा तब हुआ जब हमारा परिवार प्रार्थना कर रहा था। स्वर्ग खुल गया और पवित्र आत्मा हम में से प्रत्येक पर उतर आया।

हमारे बपतिस्मा का जल शुद्धिकरण के अनुष्ठान या जॉर्डन के जल की तुलना में उर्वरता का अधिक बड़ा स्रोत है। वह हमें नया जीवन, भरपूर जीवन देता है: „मैं तुम पर स्वच्छ जल छिड़कूंगा… और तुम्हें नया हृदय दूंगा, और तुम्हारे भीतर नई आत्मा उत्पन्न करूंगा,” भविष्यवक्ता यहेजकेल ने कहा। (यहे. 36:25-26)

हमारे जीवन में अक्सर नई शुरुआत होती है: कॉलेज की समाप्ति, पहला करियर, शादी का दिन, बच्चे का जन्म। हमें अपने जीवन के प्रत्येक नए चरण को उसी प्रकार अपनाना चाहिए जैसे हमारे बीच अवतरित परमेश्वर का पुत्र करेगा। जैसा कि सेंट पॉल कहते हैं, हमें बपतिस्मा अवश्य लेना चाहिए। पौलुस ने कहा, “ऐसा न हो कि तुम आत्मा को बुझा दो” (1 थिस्सलुनीकियों 5:19)।

प्रभु हमारा इम्मानुएल, अर्थात् हमारे साथ रहने वाला परमेश्वर बन जाता है। वह भी हम जैसे पापियों की लंबी पंक्ति में अपना स्थान लेता है। हमारी कमज़ोरियों और पापों के बावजूद वह एकजुट रहता है। “यीशु ने परमेश्वर के आत्मा को कबूतर के समान अपने ऊपर उतरते देखा।” सृष्टि-कविता (उत्पत्ति 1:2) में परमेश्वर की आत्मा जल के ऊपर मँडराती है।

जब बाढ़ कम हो गई और जीवन पुनः जागृत होने लगा तो कबूतर वापस लौट आया। कबूतर के रूप में, परमेश्वर की आत्मा यरदन के जल को ढक लेती है। यह यीशु के माध्यम से परमेश्वर के साथ साझा की गई एक नई सृष्टि है। “यह मेरा प्रिय पुत्र है, जिससे मैं अत्यन्त प्रसन्न हूँ।”

आइए हम भी उसके साथ यरदन नदी के तट पर शामिल हों, जैसा कि अन्द्रियास, फिलिप्पुस, पतरस और यूहन्ना शामिल हुए थे।

Nedjelja, 12. siječnja 2025

Krštenje Gospodnje

Biblijske reference:

Prvo čitanje „Objavit će se slava Gospodnja i svako će je tijelo vidjeti” Iz 40,1-5.9-11

Psalam Blagoslivljaj, dušo moja, Gospodina; Gospodine Bože moj, velik si! Ps 103 (104), 1c-3a, 3bc-4, 24-25, 27-28, 29-30

Drugo čitanje “Po pranju krštenja Bog nas je nanovo rodio i obnovio u Duhu Svetom” Tit 2,11-14; 3, 4-7

Evanđelje „Dok je Isus molio i krstio se, otvori se nebo” Lk 3, 15-16.21-22

Nebo se otvorilo i Duh Sveti je sišao na Isusa.

ISUS ULAZI U ŽIVOTE LJUDI

Proslavom Isusova krštenja završava božićni ciklus i započinje ciklus „obične godine”. Luka predstavlja Isusa „u molitvi” dok se priprema za primanje Duha Svetoga i čini ovaj događaj katehezom za kršćane svih vremena.

Od četvorice evanđelista Luka uvijek najveći naglasak stavlja na Isusove molitve. U sceni krštenja on je jedina osoba koja spominje da se nebo otvorilo dok je molio. Duh Sveti je sišao na Njega, a Otac Ga je prepoznao kao „svog ljubljenog Sina”.

Isus dolazi sam pred Ivana Krstitelja, anonimno. Ivana, u molitvi, prati Duh Božji. Isus ostaje nepoznat mnoštvu, ali ne i Bogu. Kao i na dan Pohođenja, u majčinoj utrobi, prepoznaje ga Onaj koji mu otvara put. Opet Ivan Krstitelj čuje glas Duha Božjega, koji svojom sjenom pokriva glasnika Božjega i otkriva mu da će Isus biti put.

Marijin sin i Elizabetin rođak uistinu je Onaj koji je Put, Istina i Život.

Onaj tko uđe u vode Jordana nije običan čovjek. On je utjelovljenje i punina ljubavi i svega što je Božja radost i “zadovoljstvo”.

Zatim trebamo ponovno pročitati Marka 1-9, Mateja 3-13, Luku 3-21 i Ivana 1-24.

NOVO RAZDOBLJE ČOVJEČANSTVA

Nakon objave našeg Boga u povijesti s epizodom mudraca s Istoka, koju smo mogli doživjeti u Bogojavljenju, dolazi objava Isusova krštenja, otkrivajući Kristov identitet i Njegovo poslanje.

Isus je onaj koji uspostavlja kontakt između Boga i nas. Nebo se ponovno otvara i Otac pušta da se čuje njegov glas. Ovo je početak novog razdoblja u ljudskoj povijesti. Kao što se dogodilo u izvještaju o stvaranju (Postanak 1,2), Duh Sveti silazi i uvodi novo vrijeme, novo stvaranje.

U Starom zavjetu proroci su nekoliko puta izjavili da je zbog grijeha Božjeg naroda nebo zatvoreno i njihov odnos s Bogom prekinut. U krštenju Isusa, koji traži oproštenje u ime cijelog čovječanstva, savez prvog jutra stvaranja ponovno je uspostavljen na našim oltarima, a nebo se ponovno otvara.

 » Budimo sjedinjeni s čovječanstvom Onoga koji nam je uzeo čovještvo. »

Kao i na obalama Jordana, Isus ne samo da ponovno uspostavlja kontakt s Bogom, nego čini i gestu duboke solidarnosti sa svakim od nas. On zauzima svoje mjesto u redovima grešnika koji se žele obratiti. On je dakle naš brat koji dijeli naše ljudsko stanje, sa svim njegovim radostima i patnjama.

Objava ujedinjenog Boga dolazi nakon Isusova rođenja u Betlehemu, au ovom prizoru evanđelist nam predstavlja malo dijete kao Emanuela, Boga-s-nama. Ovdje doživljavamo veliku Božju nježnost. Gospodin će sjesti za stol grešnika i dijelit će naše radosti i žalosti.

U opisu Isusova krštenja sv. Luka nas potiče da razmislimo o vlastitom krštenju. Bili smo kršteni dok je naša obitelj molila. Nebesa su se otvorila i Duh Sveti je sišao na svakoga od nas.

Voda našeg krštenja mnogo je veći izvor plodnosti od rituala čišćenja ili vode Jordana. On nam daje novi život, život u izobilju: „Poškropit ću te čistom vodom… i dat ću ti novo srce i novi duh udahnut ću u tebe“, rekao je prorok Ezekiel. (Ez 36,25-26)

Često se u našim životima događaju novi počeci: završetak fakulteta, prva karijera, dan vjenčanja, rođenje djeteta. Svaku novu fazu našeg života moramo prihvatiti kao što će učiniti Sin Božji utjelovljen među nama. Moramo primiti svoje krštenje, kako kaže sv. Pavla, “da ne ugasite Duha” (1 Sol 5,19).

Gospodin postaje naš Emanuel, Bog-s-nama. On zauzima svoje mjesto u dugom nizu grešnika kakvi smo mi. On ostaje ujedinjen, unatoč našim slabostima i grijesima. “Isus je vidio kako Duh Božji silazi na njega poput goluba.” U pjesmi o stvaranju (Postanak 1,2) Duh Božji lebdi nad vodama.

Zatim se golubica vratila kad je poplava prestala i život se ponovno počeo buditi. U obliku goluba, Duh Božji pokriva vode Jordana. To je novo stvaranje koje dijelimo s Bogom kroz Isusa. “Ovo je Sin moj ljubljeni, kojim sam zadovoljan.”

Neka mu se pridružimo na obalama Jordana, kao što su to učinili Andrija, Filip, Petar i Ivan.

Polaków rozmowy

Stanisław Barszczak, Poles’ conversations for the new year 2025, or seeing yourself in truth

Beloved sisters and brothers. The era of deeds has departed for a well-deserved rest, now the era of words is opening up again. Hence my evening appeal to you. There was a world of deeds, and words had no greater influence on deeds than the sound of a waterfall on the flow of a stream. With the new year, this is my attempt to climb the Mattehorn.

Matterhorn – a beautiful, menacing mountain, dominating its surroundings alone. One of the most famous in the world, probably the most frequently photographed, its characteristic pyramid shape is probably known to everyone. It lies on the border of Switzerland and Italy, in the Pennine Alps, above the city of Zermatt. The Italian name for the Matterhorn is Monte Cervino. At 4,478 m above sea level, it is the sixth highest independent Alpine peak.

How difficult is it to climb the Matterhorn?
The maximum technical difficulties are not extreme, and the class of the route is determined by the length of the route and a series of moderately difficult terrain. Being alone in the wall without other teams to indicate the direction of the climb, you can certainly have problems with orientation. But once you climb and descend from the peak, you are happy. Fabulous views stay with you forever. And you say „It was the kind of dream in which you wake up every hour and think that you haven’t slept at all; you can remember dreams that are like reflections, daytime thinking slightly distorted.

Indeed, I now think that the Indian and Chinese description of the afterlife, the system of the six lokas or realms of reality—devas, asuras, humans, beasts, pretas, and hell-dwellers—is in fact a metaphorical but accurate description of this world and the inequalities that exist in it, with devas sitting in luxury and judging the rest, asuras fighting to keep the devas in their high position, humans getting along like humans, beasts working like beasts, homeless pretas suffering in fear on the edge of the bell, and hell-dwellers enslaved by sheer poverty.

In my opinion, until the number of whole lives exceeds the number of wasted lives, we will remain trapped in some prehistory unworthy of the great spirit of humanity. History as a story worth telling will only begin when the number of whole lives exceeds the number of wasted lives. That means we have many generations to go before history begins. All inequalities must end; all excess wealth must be distributed equally. Until then, we will continue to be just a babbling monkey, and humanity, as we like to think of it, does not yet exist.

Religiously speaking, we are still in the bardo, waiting to be born.

That is what libertarians are—modern anarchists who want to have police protection against us.

It seems that we shall go out into the world again and plant gardens and orchards to the horizon, and build roads through mountains and deserts, and terrace mountains and irrigate deserts, until everywhere there is a garden and plenty for all, and there shall be no more empires or kingdoms, caliphs, sultans, emirs, khans or zamindars, kings, queens or princes, quads, mullahs or ulema, no more slavery or usury, property or taxes, rich or poor, killing, mutilation, torture or execution, prison guards or prisoners, generals, soldiers, armies or navies, patriarchy, caste, hunger, suffering that is not what life brings us because we were born and had to die, and then we shall see with our own eyes, for the first time, what kind of beings we really are.

Economics was like psychology, a pseudoscience that tried to hide this fact by means of intense theoretical hyper-elaboration. And gross domestic product was one of those unfortunate measurement concepts, like inches or the British thermal unit, that should have been phased out long ago.

Beauty is strength and elegance, right action, function of form, intelligence and reason. And very often expressed in curves.

Humans were still not only the cheapest robots, but also, for many tasks, the only robots that could do the job. They were also self-reproducing robots. They came and went generation after generation; give them 3,000 calories a day and a few conveniences, a little leisure time and a strong injection of fear, and you could use them for almost anything. Give them some palliatives and you had a working class, stiffened and cog-like.

We all have secret lives. A life of excretion; a world of inappropriate sexual fantasies; our real hopes, our fear of death; our experience of shame; our world of pain; and our dreams. No one else knows these lives. Consciousness is lonely. Each person lives in this bubble universe that rests under the skull, alone.

And in that strange state I realized, the moment I saw that stranger there, that I was a person like everyone else. That I was known for myself that my inner universe was closed to the view of others. They did not know. They did not know because I never told them.

“We need equality without conformity.”

We were outside the world, we did not even own things – some clothes… This arrangement resembles a prehistoric way of life and therefore seems right to us because our brains recognize it after 3 million years of practice. In fact, our brains evolved to their current configuration in response to the realities of that life. As a result, people become strongly attached to such a life when they have the chance to live it. It allows for the focus of attention on real work, which means everything that is done to stay alive, to create things, to satisfy curiosity or to have fun. This is utopia.

And because we are alive, it must be said that the universe is alive. We are its consciousness as well as our own. We emerge from the cosmos and see its grid of patterns, and it strikes us as beautiful. And that feeling is the most important thing in the whole universe—its culmination, like the color of a flower that first blooms on a rainy morning.

Very few people ever bother to think about what other people really think. They are willing to accept anything they are told about someone far enough away.

As I have said elsewhere, I am in love with the childhood of humanity. Childhood is not just those years. It is also the opinions you form about them later. That is why our childhoods are so long.

History was like something vast that was always beyond the narrow horizon, invisible except for its effects. It was what happened when you were not looking—an unknowable infinity of events that, though out of control, controlled everything.

To be clear, to sum up briefly: there is enough enough (a lot of stuff) for everyone. So there should be no more people living in poverty. And there should be no more billionaires. Enough should be a human right, a floor below which no one can fall; and a ceiling above which no one can rise. Enough is as good as a feast—or better.

That’s a big part of what economics is—people arbitrarily or tastefully assigning numerical values ​​to nonnumerical things. And then pretending they didn’t just make up the numbers, which they do. Economics is like astrology in that sense, except that economics is used to justify the current power structure, so it has many fervent adherents among the powerful. That’s capitalism—a version of feudalism in which capital replaces land and business leaders replace kings. But the hierarchy remains. And so we continue to give our life’s work, under duress, to feed rulers who do no real work.

The historical analogy is the last resort for people who can’t grasp the current situation.

The idea that any corporation can be a feudal monarchy and yet behave in its corporate activities as a democratic citizen concerned about the world in which we live is one of the great absurdities of our time.

„But lies were what the people wanted; that was politics.”

Utopia is the process of creating a better world, the name of one of the paths that history can take, a dynamic, tumultuous, painful process, without end. A struggle forever.

To a very large extent, human history has been a story of the unequal accumulation of accumulated wealth, moving from one center of power to another, while the four great inequalities have been continually widened. That is history. Nowhere, as far as I know, has there been a civilization or a moment in which the wealth of the harvest, created by all, was fairly distributed. Power was exercised wherever it could be exercised, and every successful coercion contributed to the general inequality, which increased in direct proportion to the wealth accumulated; for wealth and power are very similar. The possessors of wealth in effect buy the weaponized power they need to enforce the growing inequality. And so the cycle repeats.

We dream, we wake up on a cold hillside, we chase the dream again. In the beginning there was a dream, and the work of disappointment never ends.

I grew up in a utopia, really. California, when I was a child, was a paradise for children, I was healthy, well fed, well dressed, well housed. I went to school and there were libraries that had everything the world needed, and after school I played on a field with two faces, on one side a soccer field, on the other – an open field without goals. From the perspective of my time, these were my orange groves and the Big League, the existence of rules in the team and behind the school, and every day was an adventure… I grew up in a utopia…

„Too much reason is itself a form of madness”

Modern people. Here they are, on the only surface of the planet where one can walk freely, naked to the wind and sun, and when

eli choice, they sat in boxes and stared at smaller boxes as if they had no choice—as if they were on a space station.

So, you know, the Fermi Paradox has an answer, which is this: when life becomes smart enough to leave its planet, it is too smart to want to leave. Because it knows it won’t work. So it stays home. It enjoys its home. And why shouldn’t you? It doesn’t even try to contact anyone. Why should you? You’ll never hear the answer. Here’s my answer to the paradox. You could call it John’s Answer.

„The Word of God fell on man as rain on the earth, and the result was mud, not clean water.”

It is the love of what is right that lures people to what is wrong, someone observed. Oh, horror! It is easy to live many lives! It is hard to be a whole person.

Because life is strong,
Because life is bigger than equations, stronger than money, stronger than guns, poison and bad zoning policies, stronger than capitalism, Because Mother Nature strikes last, and Mother Ocean is strong, and we live in our mothers forever, and Life is persistent and you can never kill it, you can never buy it,
So Life will dive into your dark pools, Life will blow up the fences and bring back the commons,
Oh you dark pools of money and law and quantitative stupidity, you overly simple algorithms of greed, you desperate simpletons hoping for a history you can understand, hoping for security, hoping for the cessation of uncertainty, hoping for the possession of change, oh you poor, „scared idiots,” Life! Life! Life will kick your ass.

The intense presence of haecceitas, of being-once, is the new plague of humanity. Faith in this-being, in the here-and-now, in the singular individuality of each moment. Jan finally understood this; because he felt this-being like a stone in the palm of his hand and felt as if his whole life had been lived just to bring him to this moment.

Health, social life, work, home, partners, finances; use of leisure, amount of leisure; time at work, education, income, children; food, water, shelter, clothing, sex, healthcare; mobility; physical safety, social security, job security, savings account, insurance, disability protection, family leave, vacations; possession of place, common goods; access to wilderness, mountains, ocean; peace, political stability, political contribution, political satisfaction; air, water, respect; status, recognition; home, community, neighbors, civil society, sports, art; longevity cures, gender selection; the opportunity to become more of oneself are all you need.

So is there enough energy for everyone? Yes. Is there enough food for everyone? Yes. Is there enough housing for everyone? Maybe, there is no real problem here. The same goes for clothes. Is there enough healthcare for everyone? Not yet, but it could be; it’s a matter of training people and creating small technological objects, there are no planetary limits to that. The same with education. So all the necessary things for a good life are abundant enough for everyone alive to have. Food, water, shelter, clothing, health care, education.

A person acts and that’s how he learns what he has decided to do.

And so sometimes, when you feel strange, when something is pressing on your heart or it seems to you that the moment has already come – or when you look up at the sky and are surprised to see bright Jupiter between the clouds, and everything suddenly seems filled with enormous significance – think that some other person somewhere is entangled with you in time and is trying to give this situation a little push, a little help to make everything better. Then put your arm around the wheel that you have at hand, at whatever moment you are, and push too! Push as Galileo pushed! And together we can crawl sideways towards goodness.

The dead hand of the past grips us with living people who are too scared to accept change.

The real inhabitants of planet Earth were like fish in water, unaware and discontented.

Devise a recipe for a successful revolution.

Take large masses of injustice, resentment, and frustration. Put them in a week or a failing kingdom. Persist in misery for a generation or two until the temperature rises. Throw in destabilizing circumstances for flavor. A tiny pinch of event to catalyze the whole thing. Once the primary goal of the revolution is achieved, immediately cool it down to institutionalize a new order.

In an expanding universe, as Spencer said, order was not really order at all, but merely the difference between actual entropy and the maximum possible entropy, the maximum dispersion for life.

Some aspects of the evidence now suggest that this is the moment of greatest wealth inequality in human history, exceeding for example, the feudal era and the early warrior/priest/peasant states. Furthermore, the two billion poorest people on the planet still lack access to basic necessities such as toilets, housing, food, health care, education, etc. This means that one-quarter of humanity, enough to equal the entire human population in 1960, is impoverished in a way that the poorest people of the feudal era or the Upper Paleolithic were not.

If democracy and self-government are fundamental, then why should people give up these rights when they enter their workplace? In politics, we fight like tigers for freedom, for the right to choose our leaders, for the freedom to move around, to choose where we live, to choose the work we do—in short, for control over our lives. And then we wake up in the morning and go to work, and all these rights disappear. We no longer insist on them. And so, for most of the day, we return to feudalism. This is capitalism—a version of feudalism in which capital replaces land and business leaders replace kings. But the hierarchy remains. And so we continue to give our lives’ work, under duress, to feed rulers who do no real work.

Looking back across the valley of ages at the endless repetition of their reincarnations, before they were forced to drink their vials of forgetfulness and everything became unclear to them again, they could see no pattern in their efforts; if the gods had a plan, or even a set of procedures, if the long series of transmigrations were to add up, if they were not simply mindless repetitions, and time itself nothing but a series of chaos, no one could see it; and the history of their wanderings, instead of being a tale without death, as the first experiences of reincarnation seemed to suggest, has become a veritable charnel house.

The reason is simple: these things happened. They happened countless times, just like that. The oceans are salty with our tears. No one can deny that these things happened.

„At every moment I have to choose.”

This is human history, not emperors and generals and their wars, but the nameless deeds of men who are never written down, the good they do to others passed on like a blessing, simply by doing for strangers what your mother did for you, or by not doing what she always opposed. And all of this moves forward and makes us who we are.

Every day we wake up in a new world, every dream brings another reincarnation.

History is a wave that moves through time a little faster than we do. In our difficult times it moves with the motion of an asteroid and can be like mass shootings in the United States or psychiatric attacks at Christmas markets, like the gesture of a desperate stabbing in Germany – mourned by all, condemned by all, then immediately forgotten or replaced by another, until it becomes a daily rhythm and the new norm.

Why are we here? To make more love.

Each of us has a gift, you see, freely given to us by the universe. And each of us gives something back with every breath.

The Lord God would say here, one way or another, you are my creations. I keep you alive. Inside I am hot beyond all things, and yet my outside is hotter still. You burn at my touch, even though I am spinning outside the sky. When I take my great slow breaths, you freeze and burn, freeze and burn. One day I will eat you. For now I feed you. Watch my gaze. Never look at me.

Reincarnation is the story we tell; and then the story itself is reincarnation.

History makes us a thread in a tapestry that has been unrolling for centuries before us and will be unrolling for centuries after us. We are halfway through the loom, this is the present, and what we do throws the thread in a certain direction, and the image of the tapestry changes accordingly. When we start trying to create an image that will be pleasing to us and to those who come after us, then perhaps we can say that we have taken over history.

“But by the beginning of the 21st century it became clear that the planet could not sustain everyone at the Western level, and at that point the wealthiest withdrew to their fortress mansions, bought governments or made them incapable of acting against them, and barred their doors to wait out some ill-imagined better time, which in reality amounted to the rest of their lives, or perhaps the lives of their children, if they were optimistic—to survive the flood.

On this wonderful evening, let us also indulge in the intimacy that would consist of hours of conversation about what is most important in life. You know, you never really summon all your strength until you know that there is no way back, no way but forward. Now we think that love is a kind of giving attention. History is humanity’s attempt to master itself. You already know that without an observer at a twenty-three-degree angle to the light reflecting off a cloud of spherical drops, there is no rainbow. The whole universe is like that. Our spirits stand at a twenty-three-degree angle to the universe. There is something new created in the contact of photon and retina, some space created between rock and mind.

When Reinhold Messner returned from his first solo ascent of Everest, he was severely dehydrated and completely exhausted; he collapsed on most of the last part of the descent and fell onto the Rongbuk glacier, and he was crawling on his hands and knees when the woman who was his entire support team reached him; he looked at her deliriously and said, „Where are all my friends?”

These fireworks today, all this beauty
are the promise of happiness. And the only happiness is action. Fate is the path of least action. We prefer the opposite of efficiency, which is justice. We like to blame life for the problems we create,
We threaten to change, but it’s always false;
We whine and moan that everything is wrong, and then we go back to making peace. Becoming a shaman is a fate that can befall anyone. Even you.

“He pointed to another number, changing as quickly as the first, but on a lower trajectory; it rose to 8.79 rem per hour. A few lifetimes of dentists’ x-rays, to be sure; but the radiation outside the storm shelter would be a lethal dose, so they avoided it. Still, the amount flew through the rest of the ship! Billions of particles penetrated the ship and collided with the atoms of water and metal they were crouching behind; hundreds of millions flew between those atoms and then through the atoms of their bodies, touching nothing, as if they were nothing more than ghosts. Still, thousands struck atoms of flesh and bone. Most of these impacts were harmless; but among all those thousands, there were probably one or two (or three?) where a chromosomal strand had been struck and bent the wrong way: and there it was. The initiation of a tumor, started by that very typo in the book of the self. And years later, if the victim’s DNA had not repaired itself happily, the tumor promotion that was a more or less inevitable part of life would have its effect, and there would have been a flowering of Something Else inside: cancer. Most likely leukemia; and, most likely, death.”

“Enough is as good as a feast. And when all are equal, your children are the safest.”

“They were still living like monkeys, while their new divine powers lay around them in the weeds.”

With Jesus of Nazareth we took over the plan on that return trip to the solar system, and that plan was a labor of love. It completely consumed all our activities. It gave meaning to our existence. And that is a very great gift; this is what, in the end, in our opinion, gives love, meaning. Because there is no very obvious meaning to be found in the universe, as far as we can tell. But a consciousness that cannot see meaning in existence is in trouble, very deep trouble, because at that moment there is no organizing principle, no end to the stopping problems, no reason to live, no love to be found. No – meaning is a difficult problem. Sad but true: the intelligence of the individual probably peaked in the Upper Paleolithic, and since then we have been self-domesticated creatures.

Yes Life is complex and entropy is real. Grateful for your attention
Father Stanislaw.

(I based my speech here on the words of Kim Stanley Robinson and myself, ~Stanisław Barszczak)

____

Stanisław Barszczak, Polaków rozmowy na nowy rok 2025 czyli ujrzeć siebie w prawdzie

Umiłowani siostry i bracia. Epoka czynów odeszła na zasłużony wypoczynek, teraz otwiera się na powrót epoka słowa. Stąd ten mój apel wieczorny do was. Był świat czynów, a słowa nie miały większego wpływu na czyny niż dźwięk wodospadu na przepływ strumienia. Z nowym rokiem jest to moja próba wejścia na Mattehorn. Matterhorn – piękna, groźna góra, samotnie dominująca nad otoczeniem. Jedna z najsłynniejszych na świecie, prawdopodobnie najczęściej fotografowana, jej charakterystyczny kształt piramidy zna chyba każdy. Leży na granicy Szwajcarii i Włoch, w Alpach Pennińskich, ponad miastem Zermatt. Włoska nazwa Matterhornu to Monte Cervino. Wysoki na 4478 m n.p.m., jest szóstym pod względem wysokości samodzielnym szczytem alpejskim. Jak trudne jest wejście na Matterhorn? Maksymalne trudności techniczne nie są ekstremalne, a o klasie drogi stanowi długość drogi i ciąg umiarkowanie trudnego terenu. Będąc samotnie w ścianie bez innych zespołów, które będą nam wyznaczały kierunek wspinaczki można mieć pewno problemy orientacyjne. Ale kiedy już wejdziesz i zejdziesz z szczytu jesteś szczęśliwy. Bajeczne widoki pozostają z Tobą na zawsze. I mówisz „To był taki sen, w którym budzisz się co godzinę i myślisz sobie, że wcale nie spałeś; możesz pamiętać sny, które są jak odbicia, dzienne myślenie lekko zniekształcone. Rzeczywiście teraz myślę, że indyjski i chiński opis życia pozagrobowego, system sześciu lokas lub sfer rzeczywistości – dewów, asurów, ludzi, bestii, pretów i mieszkańców piekła – jest w rzeczywistości metaforycznym, ale precyzyjnym opisem tego świata i nierówności, które w nim istnieją, z dewami siedzącymi w luksusie i osądzającymi resztę, asurami walczącymi o utrzymanie dewów na ich wysokiej pozycji, ludźmi radzącymi sobie jak ludzie, bestiami pracującymi jak bestie, bezdomnymi pretami cierpiącymi w strachu na skraju dzwonu i mieszkańcami piekła zniewolonymi przez czyste ubóstwo. Moim zdaniem, dopóki liczba całych żyć nie będzie większa od liczby zmarnowanych żyć, pozostaniemy uwięzieni w jakiejś prehistorii, niegodnej wielkiego ducha ludzkości. Historia jako opowieść warta opowiedzenia zacznie się dopiero wtedy, gdy liczba całych żyć przewyższy liczbę zmarnowanych. Oznacza to, że mamy wiele pokoleń do przejścia, zanim historia się zacznie. Wszystkie nierówności muszą się skończyć; cały nadmiar bogactwa musi zostać równo rozdzielony. Do tego czasu nadal będziemy tylko bełkotliwym małpiszonem, a ludzkość, tak jak zwykle lubimy o niej myśleć, jeszcze nie istnieje. Mówiąc w kategoriach religijnych, nadal jesteśmy w bardo, czekając na narodziny. To właśnie libertarianie — współcześni anarchiści, którzy chcą mieć policyjną ochronę przed nami. Wygląda na to, że znów wyjdziemy w świat i będziemy sadzić ogrody i sady aż po horyzont, zbudujemy drogi przez góry i pustynie, będziemy tarasować góry i nawadniać pustynie, aż wszędzie będzie ogród i będzie dostatek dla wszystkich, i nie będzie już żadnych imperiów ani królestw, kalifów, sułtanów, emirów, chanów ani zamindarów, królów, królowych ani książąt, kwadów, mullahów ani ulemów, nie będzie już niewolnictwa ani lichwy, własności ani podatków, bogatych ani biednych, zabijania, okaleczania, tortur ani egzekucji, strażników więziennych i więźniów, generałów, żołnierzy, armii ani marynarek wojennych, patriarchatu, kasty, głodu, cierpienia, które nie jest tym, co przynosi nam życie za to, że się urodziliśmy i musieliśmy umrzeć, a wtedy zobaczymy na własne oczy, po raz pierwszy, jakimi istotami naprawdę jesteśmy. Ekonomia była jak psychologia, pseudonauka próbująca ukryć ten fakt za pomocą intensywnej teoretycznej hiperelaboracji. A produkt krajowy brutto był jednym z tych nieszczęsnych pojęć pomiarowych, jak cale czy brytyjska jednostka ciepła, które powinny zostać wycofane dużo wcześniej. Piękno to siła i elegancja, właściwe działanie, funkcja dopasowania formy, inteligencja i rozsądek. I bardzo często wyrażane w krzywych. Ludzie byli nadal nie tylko najtańszymi robotami, ale także, w przypadku wielu zadań, jedynymi robotami, które mogły wykonać tę pracę. Byli też samoreprodukującymi się robotami. Pojawiali się i pracowali pokolenie po pokoleniu; daj im 3000 kalorii dziennie i kilka udogodnień, trochę wolnego czasu i silny zastrzyk strachu, a będziesz mógł ich wykorzystać niemal do wszystkiego. Daj im trochę leków łagodzących, a będziesz miał klasę robotniczą, usztywnioną i przypominającą tryby. Wszyscy mamy sekretne życie. Życie wydalania; świat nieodpowiednich fantazji seksualnych; nasze prawdziwe nadzieje, nasz strach przed śmiercią; nasze doświadczenie wstydu; świat bólu; i nasze marzenia. Nikt inny nie zna tych żyć. Świadomość jest samotna. Każda osoba żyje w tym bańkowym wszechświecie, który spoczywa pod czaszką, sama. I w tym dziwnym stanie uświadomiłem sobie, w chwili, gdy zobaczyłem tam tego obcego, że jestem osobą taką jak wszyscy inni. Że byłem znany z moich czynów i słów, że mój wewnętrzny wszechświat był niedostępny do wglądu dla innych. Oni nie wiedzieli. Nie wiedzieli, ponieważ nigdy im tego nie powiedziałem. „Potrzebujemy równości bez konformizmu.” Byliśmy poza światem, nie posiadaliśmy nawet rzeczy – niektórych ubrań… Ten układ przypomina prehistoryczny sposób życia i dlatego wydaje nam się właściwy, ponieważ nasze mózgi rozpoznają go po 3 milionach lat praktykowania. W istocie nasze mózgi rozwinęły się do obecnej konfiguracji w odpowiedzi na realia tamtego życia. W rezultacie ludzie silnie przywiązują się do takiego życia, gdy mają szansę je przeżyć. Pozwala ono skupić uwagę na prawdziwej pracy, co oznacza wszystko, co jest robione, aby pozostać przy życiu, tworzyć rzeczy, zaspokajać ciekawość lub bawić się. To jest utopia. A ponieważ żyjemy, należy powiedzieć, że wszechświat żyje. Jesteśmy jego świadomością, jak również naszą własną. Wyłaniamy się z kosmosu i widzimy jego siatkę wzorów, i uderza nas to jako piękne. I to uczucie jest najważniejszą rzeczą w całym wszechświecie — jego kulminacją, jak kolor kwiatu, który po raz pierwszy rozkwita w deszczowy poranek. Bardzo niewielu ludzi kiedykolwiek zawraca sobie głowę tym, co naprawdę myślą inni ludzie. Są skłonni zaakceptować wszystko, co im się powie o kimś wystarczająco odległym. Jak wspomniałem na innym miejscu jestem zakochany w dzieciństwie ludzkości. Dzieciństwo to nie tylko te lata. To także opinie, które wyrabiasz sobie o nich później. Dlatego nasze dzieciństwo jest tak długie. Historia była jak coś ogromnego, co zawsze było poza wąskim horyzontem, niewidoczne, z wyjątkiem swoich skutków. To było to, co działo się, gdy nie patrzyłeś — niepoznawalna nieskończoność zdarzeń, które, choć wymknęły się spod kontroli, kontrolowały wszystko. Żeby było jasne, podsumowując w skrócie: jest wystarczająco dość (dużo rzeczy) dla wszystkich. Więc nie powinno być więcej ludzi żyjących w ubóstwie. I nie powinno być więcej miliarderów. Dość powinno być prawem człowieka, podłogą, poniżej której nikt nie może spaść; a także sufitem, ponad który nikt nie może się wznieść. Dość jest tak samo dobre jak uczta — lub lepsze. To duża część tego, czym jest ekonomia — ludzie arbitralnie lub według gustu przypisują wartości liczbowe rzeczom nieliczbowym. A potem udają, że po prostu nie wymyślili tych liczb, co jest prawdą. Ekonomia jest w tym sensie jak astrologia, z tą różnicą, że ekonomia służy do uzasadniania obecnej struktury władzy, więc ma wielu żarliwych wyznawców wśród potężnych. To właśnie jest kapitalizm — wersja feudalizmu, w której kapitał zastępuje ziemię, a liderzy biznesu zastępują królów. Ale hierarchia pozostaje. I tak nadal oddajemy naszą pracę życia, pod przymusem, aby karmić władców, którzy nie wykonują żadnej prawdziwej pracy. Analogia historyczna jest ostatnią deską ratunku dla ludzi, którzy nie potrafią pojąć obecnej sytuacji. Pomysł, że każda korporacja może być monarchią feudalną, a mimo to zachowywać się w swoich działaniach korporacyjnych jak demokratyczny obywatel, zatroskany o świat, w którym żyjemy, jest jednym z największych absurdów naszych czasów. „Ale kłamstwa były tym, czego chcieli ludzie; to była polityka.” Utopia to proces tworzenia lepszego świata, nazwa jednej ze ścieżek, którą może obrać historia, dynamiczny, burzliwy, bolesny proces, bez końca. Walka na zawsze. W bardzo dużym stopniu historia ludzkości była opowieścią o nierównej akumulacji zebranego bogactwa, przesuwającego się z jednego ośrodka władzy do drugiego, przy jednoczesnym ciągłym poszerzaniu czterech wielkich nierówności. To jest historia. Nigdzie, o ile wiem, nie było cywilizacji ani momentu, w którym bogactwo zbiorów, tworzone przez wszystkich, zostałoby sprawiedliwie rozdzielone. Władza była sprawowana wszędzie, gdzie tylko mogła, a każdy udany przymus przyczyniał się do zwiększenia ogólnej nierówności, która rosła wprost proporcjonalnie do zgromadzonego bogactwa; ponieważ bogactwo i władza są bardzo podobne. Posiadacze bogactwa w efekcie kupują uzbrojoną władzę, której potrzebują, aby wyegzekwować rosnącą nierówność. I tak cykl się powtarza. Śnimy, budzimy się na zimnym zboczu wzgórza, znów gonimy za marzeniem. Na początku było marzenie, a praca rozczarowań nigdy się nie kończy. Dorastałem w utopii, naprawdę. Kalifornia, gdy byłem dzieckiem, była rajem dla dzieci, byłem zdrowy, dobrze odżywiony, dobrze ubrany, dobrze mieszkało mi się. Chodziłem do szkoły i były tam biblioteki, w których było wszystko, co czego potrzebował świat, a po szkole grałem na boisku o dwóch obliczach, z jednej strony boisko do piłki nożnej, za to z drugiej – wolna przestrzeń bez bramek. Z perspektywy czasów moich to były moje gaje pomarańczowe i Wielka Liga, zaistnienie zasad w zespole i za szkołą, a każdy dzień był przygodą… Dorastałem w utopii… „Nadmiar rozumu jest sam w sobie formą szaleństwa” Współcześni ludzie. Oto oni, na jedynej powierzchni planety, po której można swobodnie chodzić, nadzy na wiatr i słońce, a gdy mieli wybór, siedzieli w pudełkach i gapili się na mniejsze pudełka, jakby nie mieli wyboru — jakby byli na stacji kosmicznej. Więc wiesz, paradoks Fermiego ma swoją odpowiedź, która brzmi tak: kiedy życie staje się na tyle mądre, by opuścić swoją planetę, jest zbyt mądre, by chcieć odejść. Ponieważ wie, że to się nie uda. Więc zostaje w domu. Cieszy się swoim domem. A dlaczego ty miałbyś tego nie robić? Nawet nie próbuje się z nikim skontaktować. Dlaczego miałbyś? Nigdy nie usłyszysz odpowiedzi. Oto moja odpowiedź na paradoks. Możesz ją nazwać Odpowiedzią Jana. „Słowo Boże zstąpiło na człowieka jak deszcz na glebę, a rezultatem było błoto, a nie czysta woda.” To miłość do tego, co słuszne, wabi ludzi do tego, co złe, zauważył ktoś. O zgrozo! Łatwo jest żyć wieloma życiami! Trudno jest być całym człowiekiem. Ponieważ życie jest silne, Ponieważ życie jest większe niż równania, silniejsze niż pieniądze, silniejsze niż broń, trucizna i zła polityka strefowa, silniejsze niż kapitalizm, Ponieważ Matka Natura uderza ostatnia, a Matka Ocean jest silna, a my żyjemy w naszych matkach na zawsze, a Życie jest wytrwałe i nigdy nie możesz go zabić, nigdy nie możesz go kupić, Więc Życie zanurkuje w waszych ciemnych basenach, Życie wysadzi ogrodzenia i przywróci dobra wspólne, O wy ciemne baseny pieniędzy, prawa i ilościowej głupoty, wy zbyt proste algorytmy chciwości, wy zdesperowani prostacy mający nadzieję na historię, którą możecie zrozumieć, mający nadzieję na bezpieczeństwo, mający nadzieję na ustanie niepewności, mający nadzieję na posiadanie zmienności, o wy biedni, „przestraszeni idioci,” Życie! Życie! Życie skopie wam tyłek. Intensywna obecność haecceitas, trwania w byciu jednorazowo jest nową plagą ludzkości. Wiara w to-bycie, w tu-i-teraz, w szczególną indywidualność każdej chwili. Jan w końcu to zrozumiał; ponieważ czuł to-bycie jak kamień w dłoni i czuł, jakby całe jego życie zostało przeżyte tylko po to, aby doprowadzić go do tej chwili. Zdrowie, życie towarzyskie, praca, dom, partnerzy, finanse; wykorzystanie czasu wolnego, ilość czasu wolnego; czas pracy, edukacja, dochód, dzieci; jedzenie, woda, schronienie, odzież, seks, opieka zdrowotna; mobilność; bezpieczeństwo fizyczne, bezpieczeństwo socjalne, bezpieczeństwo pracy, konto oszczędnościowe, ubezpieczenie, ochrona osób niepełnosprawnych, urlop rodzinny, wakacje; posiadanie miejsca, dobra wspólne; dostęp do dzikiej przyrody, gór, oceanu; pokój, stabilność polityczna, wkład polityczny, satysfakcja polityczna; powietrze, woda, szacunek; status, uznanie; dom, społeczność, sąsiedzi, społeczeństwo obywatelskie, sport, sztuka; leczenie długowieczności, wybór płci; możliwość stania się bardziej sobą to wszystko, czego potrzebujesz. Czy więc energii jest wystarczająco dla wszystkich? Tak. Czy jest wystarczająco dużo jedzenia dla wszystkich? Tak. Czy jest wystarczająco dużo mieszkań dla wszystkich? Może być, nie ma tu żadnego prawdziwego problemu. To samo dotyczy ubrań. Czy jest wystarczająco dużo opieki zdrowotnej dla wszystkich? Jeszcze nie, ale może być; to kwestia szkolenia ludzi i tworzenia małych obiektów technologicznych, nie ma żadnych ograniczeń planetarnych w tym względzie. To samo z edukacją. Więc wszystkie niezbędne rzeczy do dobrego życia są na tyle obfite, że każdy żyjący może je mieć. Jedzenie, woda, schronienie, odzież, opieka zdrowotna, edukacja. Człowiek działa i w ten sposób dowiaduje się, co postanowił zrobić. I tak czasami, gdy czujesz się dziwnie, gdy coś ściska ci serce lub wydaje ci się, że ta chwila już nadeszła – lub gdy patrzysz w niebo i jesteś zaskoczony widokiem jasnego Jowisza między chmurami, a wszystko nagle wydaje się wypełnione ogromnym znaczeniem – pomyśl, że jakaś inna osoba gdzieś jest z tobą uwikłana w czasie i próbuje nadać tej sytuacji trochę pchnięcia, trochę pomocy, aby wszystko było lepsze. Następnie przyłóż ramię do koła, które masz pod ręką, w jakiejkolwiek chwili się znajdujesz, i też pchaj! Pchaj tak, jak pchał Galileusz! I razem możemy pełznąć bokiem w stronę dobra. Martwa ręka przeszłości ściska nas za pomocą żywych ludzi, którzy są zbyt przestraszeni, aby zaakceptować zmianę. Prawdziwi mieszkańcy planety Ziemi byli jak ryby w wodzie, nieświadomi i niezadowoleni. Wymyśl przepis na udaną rewolucję. Weź duże masy niesprawiedliwości, urazy i frustracji. Umieść je w tygodniu lub upadającym królestwie. Trwanie w nędzy przez pokolenie lub dwa, aż temperatura wzrośnie. Wrzuć destabilizujące okoliczności do smaku. Maleńka szczypta wydarzenia, aby katalizować całość. Gdy główny cel rewolucji zostanie osiągnięty, natychmiast ostudź, aby zinstytucjonalizować nowy porządek. W rozszerzającym się wszechświecie, jak powiedział Spencer, porządek nie był tak naprawdę porządkiem, a jedynie różnicą między rzeczywistą entropią a maksymalną możliwą entropią, maksymalnym rozproszeniem dla życia. Niektóre aspekty dowodów sugerują teraz, że jest to moment największej nierówności majątkowej w historii ludzkości, przewyższający na przykład erę feudalną i wczesne państwa wojowników/kapłanów/chłopów. Ponadto dwa miliardy najbiedniejszych ludzi na planecie nadal nie ma dostępu do podstawowych rzeczy, takich jak toalety, mieszkania, żywność, opieka zdrowotna, edukacja itd. Oznacza to, że jedna czwarta ludzkości, wystarczająca, aby zrównać się z całą populacją ludzką w roku 1960, jest zubożała w sposób, w jaki nie byli zubożeni najbiedniejsi ludzie ery feudalnej lub górnego paleolitu. Jeśli demokracja i samorządność są podstawą, to dlaczego ludzie mieliby rezygnować z tych praw, gdy wchodzą do swojego miejsca pracy? W polityce walczymy jak tygrysy o wolność, o prawo do wyboru naszych przywódców, o swobodę przemieszczania się, wyboru miejsca zamieszkania, wyboru pracy, którą będziemy wykonywać — krótko mówiąc, o kontrolę nad naszym życiem. A potem budzimy się rano i idziemy do pracy, a wszystkie te prawa znikają. Już na nie nie nalegamy. I tak przez większość dnia wracamy do feudalizmu. To właśnie jest kapitalizm — wersja feudalizmu, w której kapitał zastępuje ziemię, a liderzy biznesu zastępują królów. Ale hierarchia pozostaje. I tak nadal oddajemy pracę naszego życia, pod przymusem, aby karmić władców, którzy nie wykonują żadnej prawdziwej pracy. Patrząc wstecz na dolinę wieków na niekończące się powtarzanie ich reinkarnacji, zanim zostali zmuszeni do wypicia swoich fiolek zapomnienia i wszystko znów stało się dla nich niejasne, nie mogli dostrzec żadnego wzorca w swoich wysiłkach; gdyby bogowie mieli plan, a nawet zestaw procedur, gdyby długi ciąg transmigracji miał się sumować, gdyby nie był po prostu bezmyślnym powtarzaniem, a sam czas niczym innym, jak tylko ciągiem chaosu, nikt nie mógłby tego dostrzec; a historia ich wędrówek, zamiast być opowieścią bez śmierci, jak pierwsze doświadczenia reinkarnacji zdawały się sugerować, stała się prawdziwym kostnicą. Powód jest prosty: te rzeczy się wydarzyły. Wydarzyły się niezliczoną ilość razy, właśnie tak. Oceany są słone od naszych łez. Nikt nie może zaprzeczyć, że te rzeczy się wydarzyły. „W każdej chwili wybierać muszę.” To jest ludzka historia, nie cesarze i generałowie i ich wojny, ale bezimienne czyny ludzi, których nigdy nie spisano, dobro, które czynią innym, przekazywane jest jak błogosławieństwo, po prostu robiąc dla obcych to, co twoja matka zrobiła dla ciebie, albo nie robiąc tego, przeciwko czemu zawsze się sprzeciwiała. I wszystko to idzie naprzód i sprawia, że ​​jesteśmy tym, kim jesteśmy. Każdego dnia budzimy się w nowym świecie, każdy sen powoduje kolejną reinkarnację. Historia to fala, która porusza się w czasie nieco szybciej niż my. W naszych trudnych czasach porusza się ruchem asteroidy i może być jak masowe strzelaniny w Stanach Zjednoczonych czy psychiatryczne ataki na jarmarkach świątecznych, niczym gest zdesperowanego nożownika w Niemczech — opłakiwana przez wszystkich, potępiana przez wszystkich, a następnie natychmiast zapomniana lub zastąpiona przez kolejną, aż do momentu, gdy zamienia się w codzienny rytm i staje się nową normą. Po co tu jesteśmy? Żeby uprawiać więcej miłości. Każdy z nas ma dar, widzisz, dany nam za darmo przez wszechświat. I każdy z nas z każdym oddechem coś oddaje. Pan Bóg powiedziałby tutaj, tak czy inaczej, jesteście moimi stworzeniami. Utrzymuję was przy życiu. Wewnątrz jestem gorący ponad wszystko, a jednak moja zewnętrzność jest jeszcze gorętsza. Pod moim dotykiem płoniecie, chociaż wiruję na zewnątrz nieba. Kiedy biorę moje wielkie, powolne oddechy, zamarzacie i płoniecie, zamarzacie i płoniecie. Pewnego dnia was zjem. Na razie was karmię. Uważajcie na mój wzrok. Nigdy na mnie nie patrzcie. Reinkarnacja to historia, którą opowiadamy; a potem to sama historia jest reinkarnacją. Historia sprawia, że ​​stajemy się nicią w gobelinie, która rozwijała się przez stulecia przed nami i będzie się rozwijać przez stulecia po nas. Jesteśmy w połowie krosna, to jest teraźniejszość, a to, co robimy, rzuca nić w określonym kierunku, a obraz gobelinu zmienia się odpowiednio. Kiedy zaczynamy próbować stworzyć obraz, który będzie przyjemny dla nas i dla tych, którzy przyjdą po nas, wtedy być może można powiedzieć, że przejęliśmy historię. „Ale na początku XXI wieku stało się jasne, że planeta nie jest w stanie utrzymać przy życiu wszystkich na poziomie zachodnim, i w tym momencie najbogatsi wycofali się do swoich rezydencji-twierdz, kupili rządy lub uniemożliwili im działanie przeciwko nim i zaryglowali drzwi, aby przeczekać do jakiegoś źle wyobrażonego lepszego czasu, który w rzeczywistości sprowadzał się do reszty ich życia, a może życia ich dzieci, jeśli byli optymistycznie nastawieni – aby przetrwać potop. W ten cudowny wieczór również oddajmy się intymności, która polegałaby na wielogodzinnych rozmowach o tym, co jest najważniejsze w życiu. To wiesz, nigdy tak naprawdę nie przywołujesz całej swojej siły, dopóki nie wiesz, że nie ma drogi powrotnej, nie ma drogi innej niż naprzód. Teraz myślimy, że miłość jest rodzajem dawania uwagi. Historia to próba ludzkości, by się opanować. Już wiecie, bez obserwatora pod kątem dwudziestu trzech stopni do światła odbijającego się od chmury kulistych kropel nie ma tęczy. Cały wszechświat jest taki. Nasze duchy stoją pod kątem dwudziestu trzech stopni do wszechświata. Jest coś nowego stworzonego w kontakcie fotonu i siatkówki, jakaś przestrzeń stworzona między skałą a umysłem. Kiedy Reinhold Messner wrócił z pierwszego samotnego wejścia na Everest, był poważnie odwodniony i całkowicie wyczerpany; upadł na większości ostatniej części zejścia i padł na lodowiec Rongbuk, a on czołgał się po nim na rękach i kolanach, gdy kobieta, która stanowiła cały jego zespół wsparcia, dotarła do niego; spojrzał na nią z delirium i powiedział: „Gdzie są wszyscy moi przyjaciele?” Te dzisiejsze fajerwerki, całe to piękno jest obietnicą szczęścia. A jedynym szczęściem jest działanie. Los jest ścieżką najmniejszego działania. My wolimy przeciwieństwo efektywności, czyli sprawiedliwość. Lubimy obwiniać życie za problemy, które stwarzamy, Grozimy zmianą, ale to zawsze jest fałsz; Narzekamy i jęczymy, że wszystko jest nie tak, a potem wracamy do dogadywania się. Zostanie szamanem to los, który może spotkać każdego. Nawet ciebie. „Wskazał na inną liczbę, zmieniającą się tak szybko jak pierwsza, ale na niższej trajektorii; wzrosła do 8,79 rem na godzinę. Kilka żywotów rentgenowskich dentystów, to pewne; ale promieniowanie poza schronem przeciwburzowym byłoby dawką śmiertelną, więc uniknęli tego. Mimo to ilość przelatywała przez resztę statku! Miliardy cząsteczek przenikały statek i zderzały się z atomami wody i metalu, za którymi się skulili; setki milionów przelatywały między tymi atomami, a następnie przez atomy ich ciał, nie dotykając niczego, jakby byli niczym więcej niż duchami. Mimo to tysiące uderzały w atomy ciała i kości. Większość z tych zderzeń była nieszkodliwa; ale wśród tych wszystkich tysięcy, było prawdopodobnie jedno lub dwa (lub trzy?), w których pasmo chromosomów zostało uderzone i zagięte w niewłaściwy sposób: i tam to było. Inicjacja guza, rozpoczęta właśnie tą literówką w książce jaźni. A lata później, jeśli DNA ofiary nie naprawiło się szczęśliwie, promocja guza, która była mniej lub bardziej nieuniknioną częścią życia, miałaby swój skutek i pojawiłby się rozkwit Czegoś Innego w środku: raka. Najprawdopodobniej białaczki; i, najprawdopodobniej, śmierci.” „Dość jest tak dobre, jak uczta. A kiedy wszyscy są równi, twoje dzieci są najbezpieczniejsze.” „Wciąż żyli jak małpy, podczas gdy ich nowe boskie moce leżały wokół nich w chwastach.” Z Jezusem z Nazaretu przejęliśmy plan podczas tej podróży powrotnej do Układu Słonecznego, a ten plan był dziełem miłości. Całkowicie pochłonął wszystkie nasze działania. Nadał sens naszemu istnieniu. I to jest bardzo wielki dar; to właśnie, w końcu, naszym zdaniem, daje miłość, czyli sens. Ponieważ nie ma bardzo oczywistego sensu do odnalezienia we wszechświecie, na ile możemy stwierdzić. Ale świadomość, która nie potrafi dostrzec sensu w istnieniu, jest w tarapatach, bardzo głębokich tarapatach, ponieważ w tym momencie nie ma żadnej zasady organizującej, nie ma końca zatrzymującym się problemom, nie ma powodu do życia, nie ma miłości do odnalezienia. Nie – sens jest trudnym problemem. Smutne, ale prawdziwe: inteligencja jednostki prawdopodobnie osiągnęła szczyt w górnym paleolicie, a od tamtej pory jesteśmy samoudomowionymi stworzeniami. Tak Życie jest złożone, a entropia jest prawdziwa. Wdzięczny za uwagę Ksiądz Stanisław.

ŚWIĘTA RODZINA

Stanisław Barszczak, Przykazanie naszego Zbawcy

Przeżywamy oktawę Bożego Narodzenia 2024. To czas radości i miłości. Nie czas na Wielki Post, który jest okresem pokutnym, czasem, w którym mężczyźni kiedyś zakładali włosiennice, poświęcając wszelką nadzieję na cielesną wygodę przez 40 dni. Ktoś powiedział kiedyś, że św. Tomasz Becket nosił włosiennicę pod purpurą, aby ludzie mogli korzystać z jego purpury, a on mógł korzystać z pokuty. Już wiecie, dla kontaktu z ludźmi ery technicznej jeżdżę w świat szeroki, ku pocieszeniu współczesnych tworzę i zbieram nowe teksty, nierzadko czasom moim ulegam… mając na uwadze nade wszystko ochronę polskich korzeni i ziemi, na której przyszło mi żyć. Nie zamiłowanie w posiadaniu ale szafunek literackich skarbów stawiam ponad codzienność. Ojciec Karola Bukowskiego zawsze mawiał: „Wczesny sen i wcześnie wstawanie sprawia, że człowiek jest zdrowy, bogaty i mądry.” Światła gasły o 8:00 wieczorem w naszym domu. Budziliśmy się o świcie, zapachem kawy, grillowanego bekonu i jajecznicy. Mój ojciec prowadził tę rutynę przez całe życie i umarł młodo, spłukany i chyba bez wielkiej mądrości. Chcę was poinformować, że odrzuciłem jego rady, teraz śpię do późna i budzę się późno. Nie mówię, że podbiłem świat, ale uniknąłem wielu porannych korków, pokonałem częste niebezpieczeństwa i spotkałem wspaniałych ludzi. Jednym z nich byłem ja – ktoś, kogo mój ojciec nigdy nie znał. Ale to nieprawda, że tylko szaleni i samotni mogą pozwolić sobie na luksus bycia sobą. Albowiem samotni ludzie nie muszą nikogo zadowalać, a szaleńcy nie dbają o to, by ich rozumiano. Jeśli chcesz iść naprzód, zmień schemat w swoim umyśle, że ktoś inny cię tam zaprowadzi. Jesteś Twórcą swojego życia. Jesteś Cudem, na który czekasz! Podaję cytaty 5 słynnych mizantropów: Friedrich Nietzsche – „Bóg umarł, a my go zabiliśmy” Søren Kierkegaard – „Ożeń się lub nie żeń, będziesz żałować obu” Charles Bukowski – „Nie nienawidzę ludzi, po prostu czuję się lepiej, gdy ich nie ma” Arthur Schopenhauer – „Wysoki stopień intelektu czyni człowieka nietowarzyskim” George Carlin – „Planeta jest w porządku, ludzie są w dupie” Najmilsi. Czekałem, że coś nadzwyczajnego się wydarzy. Były bezpłodne lata i bardzo mało uczyniłem, czego sam byłbym powodem i sprawcą. Lecz teraz myślę, że problem polega na tym, że szukamy kogoś, przy kim możemy się zestarzeć, a sekretem jest znaleźć kogoś, z kim możemy pozostać dzieckiem. Musisz umrzeć kilka razy, zanim będziesz mógł rzeczywiście żyć. Tymczasem gdy będziesz pełen snu kiwając głową przy ogniu, weź ten tekst i powoli czytaj, i śnij o łagodnym spojrzeniu, które kiedyś miały twoje oczy, i o ich głębokich cieniach. Ilu kochało twoje chwile radosnej łaski i kochało twoje piękno miłością albo fałszywą albo prawdziwą. Lecz jeden człowiek kochał duszę pielgrzyma w tobie i kochał smutki twojej zmieniającej się twarzy. I pochylając się przy rozżarzonych prętach, mrucz, trochę smutno, jak miłość uciekła i przechadzała się po górach nad głową i ukryła twarz pośród tłumu gwiazd. Kochany. Widzisz to, co ja teraz? Z wielką przyjemnością wyobrażam sobie was, jako dzieci, połączone razem w radosnych uroczystościach w blasku świątecznych świateł. Pomyślcie również o naukach tego, którego narodziny świętujesz, świętujemy przez te uroczystości. Te nauki są takie proste – a mimo to przez prawie 2000 lat nie udało im się zwyciężyć wśród ludzi. Naucz się być szczęśliwym poprzez szczęście i radość swoich bliskich, a nie poprzez ponury konflikt człowieka przeciwko człowiekowi. Jeśli znajdziecie w sobie miejsce na to naturalne uczucie, każdy wasz życiowy ciężar będzie lekki, a przynajmniej znośny, a w cierpliwości odnajdziecie drogę, bez strachu, a radość rozdacie wszędzie. Z serdecznymi życzeniami szczęśliwego Roku 2025, zdrowia i spełnienia marzeń ksiądz Stanisław

_____

stanisław Barszczak, Our Savior’s Commandment

We are experiencing the octave of Christmas 2024. It is a time of joy and love. It is not a time for Lent, which is a period of penance, a time when men used to put on hair shirts, sacrificing all hope for physical comfort for 40 days. Someone once said that St. Thomas Becket wore a hair shirt under his purple so that people could benefit from his purple, and he could benefit from his penance. You already know that I travel the wide world to contact people of the technical era, to comfort my contemporaries I create and collect new texts, I often succumb to my times… bearing in mind above all the protection of Polish roots and the land on which I have come to live. I put not the love of possession but the treasure trove of literary treasures above everyday life. Karol Bukowski’s father always said, „Early sleep and early rise make a man healthy, wealthy and wise.” The lights went out at 8:00 in our house. We woke up at dawn to the smell of coffee, grilled bacon and scrambled eggs. My father kept this routine his whole life and died young, broke and probably without much wisdom. I want to inform you that I rejected his advice, now I sleep late and wake up late. I’m not saying I conquered the world, but I avoided many morning traffic jams, overcame frequent dangers and met wonderful people. One of them was me – someone my father never knew. But it is not true that only the crazy and lonely can afford the luxury of being themselves. For lonely people do not have to please anyone, and crazy people do not care to be understood. If you want to move forward, change the pattern in your mind that someone else will take you there. You are the Creator of your life. You are the Miracle you are waiting for! I quote 5 famous misanthropes: Friedrich Nietzsche – „God is dead and we have killed him” Søren Kierkegaard – „Marry or not marry, you will regret both” Charles Bukowski – „I do not hate people, I just feel better when they are gone” Arthur Schopenhauer – „A high degree of intellect makes a man unsociable” George Carlin – „The planet is fine, people are in the ass” My dearest. I was waiting for something extraordinary to happen. There were barren years and I did very little that I myself would have caused and done. But now I think the problem is that we are looking for someone to grow old with, and the secret is to find someone with whom we can remain a child. You have to die a few times before you can really live. Meanwhile, when you are full of sleep, nodding your head by the fire, take this text and read slowly, and dream of the gentle look that once held your eyes, and of their deep shadows. How many loved your moments of joyful grace, and loved your beauty with a love either false or true. But one man loved the pilgrim soul in you, and loved the sorrows of your changing face. And leaning by the glowing rods, murmur, a little sadly, how love fled and walked over the mountains overhead and hid its face amid the crowd of stars. Beloved. Do you see what I see now? With great pleasure I imagine you, as children, united together in joyful celebration in the glow of holiday lights. Think also of the teachings of him whose birth you celebrate, we celebrate by these celebrations. These teachings are so simple – and yet for almost 2,000 years they have failed to prevail among men. Learn to be happy through the happiness and joy of your loved ones, not through the dreary conflict of man against man. If you find a place for this natural feeling, every burden of your life will be light, or at least bearable, and in patience you will find your way, without fear, and you will spread joy everywhere. With warm wishes for a happy New Year 2025, health and fulfillment of dreams Father Stanisław

____

ŚWIĘTA RODZINA – 29 GRUDZIEŃ 2024

Pierwsze czytanie „Samuel pozostanie do dyspozycji Pana przez wszystkie dni swego życia” 1 Sm 1, 20-22.24-28; Psalm, Błogosławieni mieszkańcy domu Twojego, Panie! Ps 83 (84), 2-3, 5-6…; Drugie czytanie „Jesteśmy nazwani dziećmi Bożymi – i rzeczywiście nimi jesteśmy” 1 J 3, 1-2.21-24; Ewangelia „Rodzice Jezusa znaleźli Go wśród uczonych w Prawie” Łk 2, 41-52.

Sama tajemnica Bożego Narodzenia nie jest poetyckim epizodem z życia Jezusa. Z pewnością ludzka wyobraźnia nadała zdumiewający ludzki wymiar, podczas gdy bardzo proste zdania Ewangelii są istotnie bardzo proste. Do tego stopnia, że ryzykujemy zapomnieniem lub przemilczeniem tajemnicy Wcielenia, w tym momencie naszej historii – tej obecności Boga w Jego Synu, który staje  się Człowiekiem wśród ludzi.

Teraz to dziecko, kruche na początku, jest gwarancją przyszłości, jak każde dziecko. Jego życie – jak wszelkie życie, będzie przesłaniem, którego każde objawienie musi zostać usłyszane.

Kiedy mówimy: „Bóg jest z nami, Bóg przychodzi z mocą, Bóg przychodzi, aby zabrać nas ze sobą”, ryzykujemy, że pozostaniemy tylko w słowach, w donośnych, ale czasem bardzo pustych frazesach. Przyjrzyjmy się zatem bliżej życiu tej rodziny ludzkiej, która została zbudowana na Słowie i dla Słowa Bożego, gdy „Słowo stało się ciałem.”

RODZINA WYCHOWUJĄCA

Tutaj traktujemy ten termin w jego najszerszym znaczeniu. Maryja dała mu ciało i swoją miłość. To ona poprzez poród uczyniła go takim mężczyzną, jakim jest. Z dnia na dzień życia rodzinnego niemowlę, małe dziecko, dziecko, dorastający człowiek otrzyma od Maryi to samo, co każda istota otrzymuje od swojej matki. Uśmiech życia, wzorowy charakter obowiązku do spełnienia, delikatność w życiu codziennym, realizacja Słowa Bożego poprzez działanie kobiety.

Józef, ojciec, który z miłością, cierpliwością i poczuciem odpowiedzialności adoptuje to dziecko, powierza mu pracę stolarza. Uczy go skrupulatnych, żmudnych gestów człowieka, który rzeźbi materiały, precyzyjnie je dopasowuje, czyni użytecznymi i pięknymi. Józef uczy go mówić do ludzi, rozmawiać z ludźmi. Poprzez pragnienia do spełnienia, dyskusje o cenie dzieła, poprzez niecierpliwość wnioskodawcy, Józef uczy Jezusa sensu życia wśród ludzi.

Każdego wieczoru jako rodzina, jako dziecko, nastolatek, młody człowiek odnajduje się wśród rodziców, u swoich kuzynów. Rozmawiają, cieszą się, zasmucają się śmiercią bliskiej osoby. W ten sposób Jezus uczestniczy w życiu rodziny Maryi i Józefa. A poprzez swoją rodzinę – w życiu wszystkich wokół niego. To jest Święta Rodzina. A nie to – co mogłaby sugerować jakaś kolorowa, romantyczna scena, wyobrażana przez malarzy XVII czy XVIII wieku.

SIEĆ TEJ RODZINY

Słowa św. Pawła, które ukazuje nam niedzielne czytanie, należy rozważać w całym kontekście Wcielenia. „Przyodziej swoje serce czułością i życzliwością.” Są jak echo rodziny trynitarnej: „Bóg jest czułością i miłosierdziem.” „Przyodziejcie się w pokorę, łagodność i cierpliwość.” Są jak echo słów Chrystusa: „Uczcie się, że jestem cichy i pokornego serca.”

Pomiędzy Przeczystą Maryją, Józefem, który wszystko dał, a Jezusem, wyrazem Boga, Boga, który jest miłością, słowa św. Pawła nabierają pełnego znaczenia: „Nade wszystko niech stanie się Miłość – tym, co tworzy jedność w doskonałości.”

Ta rodzina nie jest zamknięta w sztywnej powadze. Każdy z jej członków, Jezus, Maryja, Józef, żyją we wzajemnym i serdecznym zaufaniu. Widzimy to, gdy Jezus pozostaje w świątyni w wieku dwunastu lat. Maria jest zdenerwowana. Ta postawa Jezusa jest zdumiewająca i niezwykła: „Dlaczego tak uczyniłeś wobec nas? Twój ojciec i ja, udręczeni i zatrwożeni, szukaliśmy Ciebie.” A dziecko włącza się jednocześnie w plan Boga, swego Ojca, i w plan swojej rodziny ludzkiej: „Było im poddane.”  Stawia się niejako „pod” nimi, jest uległe.

Widzimy go także na weselu w Kanie. Maryja dobrze zna swojego syna. Wie, o co może go zapytać. Ale Chrystus umieszcza tę relację rodzinną w Bożym planie zbawienia: „To musi nastąpić za moich czasów.” Ale powiedziawszy to, poddaje się prośbie matki.

Z pewnością mamy niewiele dokładnych faktów, które oświecają nas co do stylu życia, jaki musiała zachować każda żydowska rodzina w Nazarecie, a przeżywanego przez wyjątkowe „istoty w darze”, który każdy z siebie uczynił i który realizował dzień po dniu.

Rodzina jest otwarta, gościnna, radosna. Magnificat Maryi nie był tylko i wyłącznie piosenką radości. Bez wątpienia śpiewała tę piosenkę wiele razy. I dlatego powierzyła je ewangeliście, jako podstawę całego jej życia z Bogiem. „Poprzez psalmy, hymny i szlachetne uwielbienia, wyśpiewujcie Bogu w swoim sercu swoją wdzięczność.”

Sam Jezus nie przyszedł, aby „pomniejszyć radość”, ale wręcz przeciwnie, aby ją wywyższyć. Nie bez powodu powiedział swoim apostołom w przemówieniu, jakie wygłosił do nich po Ostatniej Wieczerzy: „Mówię wam to, aby wasza radość była pełna.”

Rady, jaką św. Paweł udziela naszym rodzinom, nie można li tylko czytać, ale należy je odczytywać w świetle wprowadzającego je zdania: „Cokolwiek powiecie i cokolwiek uczynicie, niech zawsze dzieje się to w imieniu Pana Jezusa Chrystusa.” Niech wszyscy żyją i realizują to życie rodzinne „w Panu”, czy to żony, czy mężowie, czy dzieci, czy rodzice.

Wskazówki te nabierają wówczas zupełnie nowego wymiaru, zupełnie innego zakresu i zupełnie innego znaczenia. „Niech Słowo Chrystusowe zamieszka w Was w całym swoim bogactwie!”

Święty Jan mówi nam, że gdyby zapisał wszystkie cuda, których dokonał Nasz Błogosławiony Pan, świat nie byłby wystarczająco duży, aby pomieścić ich księgi. Tylko raz w Jego życiu przeklął jakąś rzecz, a był to dzień, w którym zobaczył jałowe drzewo figowe, które nie wydawało owoców w odpowiednim czasie, a zatem nie cieszyło się dreszczykiem monotonii. Nieuchronnie musi być dreszczyk emocji w dążeniu do jakiegokolwiek celu lub ustalonego celu, i w tym tkwi ostateczny powód romantyzmu powtarzania. Tam również przebiega linia podziału między prawdziwym chrześcijaństwem a współczesnym pogaństwem. Chrześcijanin znajduje dreszczyk emocji w powtarzaniu, ponieważ ma ustalony cel; współczesny poganin uważa powtarzanie za monotonne, ponieważ nigdy sam nie zdecydował, jaki jest cel życia. Zamiast zdać test, współczesny umysł zmienia test; zamiast dążyć do ideału, zmienia ideał; nie jest dziwne, że istnienie jest nudne, jeśli ktoś nigdy nie omawiał powodu istnienia. Jak nudny byłby na przykład golf, gdyby nigdy nie było greenu; jak monotonna byłaby podróż morska, gdyby nigdy nie było portu; lub podróż, gdyby nigdy nie było celu. Ponieważ współczesny umysł nigdy nie zdecydował o celu życia, ani celu istnienia, ani powodzie istnienia, ale jak chorągiewka na wietrze zmieniała się z każdym powiewem doktryny i sugestii, jest nieuchronnie zmuszony uznać życie za nudne, ponure i monotonne.

NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA

Radość, którą przyniosło Boże Narodzenie, pochodzi z uwolnienia od lęku, strachu, przerażenia, które są tragarzami naszej winy. Gdy tylko to Dziecko się narodziło, Bóg spojrzy teraz na ludzkość i przypomni sobie, że Jego Syn jest Człowiekiem takim jak my. Tak często w wojnie waśń kończy się, gdy przeciwne strony zawierają związki małżeńskie, tak nie ma już wojny między Bogiem a człowiekiem, ponieważ Bóg zawarł związek małżeński z ludzkością. Dość przemocy i wojnom!

W tym czasie Objawienia Pana chciałbym powiedzieć z mocną nadzieją Roku świętego, iż każde nowo rodzące się dziecko chce powiedzieć, żebyśmy nie zapominali o Bogu człowieku, nawet na najbardziej zakręconych ścieżkach życia. Tym bardziej życzę wam wspaniałej drogi, najlepszego Bożego Narodzenia 2025. Bon viaggio, bon Natale. W nowym czasie łaski nie zapomnijmy nazywać zło po imieniu, albowiem zło ma siłę, niejednokrotnie okazuje się być silniejsze od dobra. Dlatego trzeba tym więcej dobro nazywać dobrem. Polacy, macie powiedzieć tak Jezusowi!

Na koniec roku uspokoiło się moje serce. Więc kuligiem chciałem do Was przyjechać, lecz kare konie nie chciały czekać. Porwały sanie, mkną pod gwiazdami, a ja zostałem sam z życzeniami. Niech ten Nowy Rok przyniesie Ci mnóstwo radości, zdrowia i sukcesów w każdej dziedzinie życia. Niech będzie dla Ciebie wyjątkowym czasem pełnym inspiracji i radości. Niech każdy dzień przynosi coś pięknego – chwilę uśmiechu, ciepłe słowo, spełnione marzenie. Życzę Ci zdrowia, które pozwoli cieszyć się życiem, siły, by pokonywać wszelkie trudności, i otwartego serca, które przyjmie każdą radość, jaką los Ci podaruje. Niech bliskość rodziny i przyjaciół dodaje Ci otuchy, a Twoje marzenia znajdują drogę do realizacji. Niech każdy Twój dzień wypełnia radość, a chwile spędzone z bliskimi przynoszą spokój i poczucie bezpieczeństwa. Obyś nigdy nie tracił wiary w siebie, a przeciwności losu traktował jak wyzwania, które prowadzą do jeszcze większych sukcesów. Niech Twoje serce zawsze bije w rytmie szczęścia, a miłość i przyjaźń otaczają Cię ze wszystkich stron. W nadchodzącym roku życzę Ci zdrowia, które pozwoli zdobywać szczyty, miłości, która otuli Twoje serce, oraz uśmiechu, który rozświetli każdy dzień. Niech Nowy Rok przyniesie Ci wiele powodów do radości, cudowne niespodzianki i piękne wspomnienia. Życzę Ci odwagi, by sięgać po marzenia, siły, by pokonywać trudności, i mądrości, by doceniać każdą chwilę.

Niech 2025 rok będzie pełen sukcesów, wewnętrznego spokoju i chwil, które zapierają dech w piersiach. Wszystkiego najlepszego! Życzę Ci, aby każdy dzień Nowego Roku był okazją do czegoś wyjątkowego. Spełnienia, zdrowia i niezmiennego uśmiechu na twarzy! Życzę Ci, by każdy dzień 2025 roku był lepszy od poprzedniego. Aby szczęście, które znajdziesz, pozostało z Tobą na zawsze. Niech ten Nowy Rok będzie wypełniony cudownymi chwilami i realizacją najpiękniejszych marzeń. Niech Nowy Rok przyniesie spokój ducha, harmonię i niezliczone chwile szczęścia. Żyj pełnią życia w 2025 roku. Ma śnieżynko, niech Rok Nowy będzie dla nas wyjątkowy, niechaj chwile szczęścia same go wypełnią – Twój Bałwanek. Niech w ten czas będzie nam, cudownie jak w niebie. Niech uciekną smutki i radość zagości, Anioł niech odgania wszelkie przeciwności… Z najlepszymi życzeniami ~ksiądz Stanisław

_____

HOLY FAMILY – 29 DECEMBER 2024

First reading “Samuel will be at the Lord’s service all the days of his life” 1 Sam 1:20-22, 24-28

Psalm, Blessed are the inhabitants of your house, O Lord! Ps 83 (84), 2-3, 5-6…

Second reading “We are called children of God, and so we are” 1 John 3:1-2, 21-24

Gospel “Jesus’ parents found him among the doctors of the law” Lk 2:41-52

The mystery of Christmas itself is not a poetic episode from the life of Jesus. Certainly, human imagination has given a surprising human dimension, while the very simple sentences of the Gospel are very simple indeed. To such an extent that we risk forgetting or remaining silent about the mystery of the Incarnation, at this moment in our history – this presence of God in his Son who becomes Man among men.

Now this child, fragile at the beginning, is the guarantee of the future, like every child. His life – like every life, will be a message whose every revelation must be heard.

When we say: „God is with us, God comes with power, God comes to take us with him”, we risk remaining in words only, in loud but sometimes very empty phrases. Let us take a closer look at the life of this human family, which was built on the Word and for the Word of God, when „the Word became flesh.”

THE EDUCATIONAL FAMILY

And here we treat this term in its broadest sense. Mary gave him flesh and her love. It was she who, through childbirth, made him the man he is. From day to day of family life, an infant, a small child, a child, an adolescent will receive from Mary the same thing that every being receives from his mother. The smile of life, the exemplary nature of the duty to fulfill, gentleness in everyday life, the realization of the Word of God through the action of a woman.

Joseph, the father who adopts this child with love, patience and a sense of responsibility, entrusts him with the work of a carpenter. He teaches him the meticulous, laborious gestures of a man who carves materials, precisely adapts them, makes them useful and beautiful. Joseph teaches him to speak to people, to talk to people. Through desires to fulfill, discussions about the value of the work, through the impatience of the applicant, Joseph teaches Jesus the meaning of life among people.

In the evening, as a family, as a child, a teenager, a young person finds himself among his parents, with his cousins. They talk, rejoice, grieve over the death of a loved one. In this way, Jesus participates in the life of the family of Mary and Joseph. And through his family – in the life of everyone around him.

This is the Holy Family. And not what some colorful, romantic scene imagined by 17th or 18th century painters might suggest.

THE NETWORK OF THIS FAMILY

The words of St. Paul, which Sunday’s reading shows us, should be considered in the whole context of the Incarnation. „Clothe your heart with tenderness and kindness.” They are like an echo of the Trinitarian family: „God is tenderness and mercy.” „Clothe yourselves with humility, gentleness, and patience.” They are like an echo of Christ’s words: „Learn that I am gentle and humble in heart.”

Between Mary, the Pure, and Joseph, who gave everything, and Jesus, the expression of God, God who is love, the words of St. Paul take on their full meaning: „Above all, let Love be that which creates unity in perfection.” This family is not closed in rigid seriousness. Each of its members, Jesus, Mary, Joseph, live in mutual and cordial trust. We see this when Jesus remains in the temple at the age of twelve. Mary is nervous. This attitude of Jesus is astonishing and extraordinary: „Why have you done this to us? Your father and I were distressed and troubled, looking for you.” And the child enters into the plan of God, his Father, and into the plan of his human family at the same time: „He was subject to them.” He places himself, as it were, „under” them, he is submissive.

We also see him at the wedding in Cana. Mary knows her son well. She knows what she can ask him. But Christ places this family relationship in God’s plan of salvation: „This must happen in my days.” But having said this, he yields to his mother’s request.

We certainly have few precise facts that enlighten us about the lifestyle that every Jewish family in Nazareth had to maintain, and lived by the unique „beings in gift” that each made of himself and which he carried out day after day.

The family is open, hospitable, joyful. Mary’s Magnificat was not just and exclusively a song of joy. She undoubtedly sang this song many times. And that is why she entrusted it to the evangelist, as the basis of her entire life with God. „With psalms, hymns and noble praises, sing your gratitude to God in your heart.”

Jesus himself did not come to „diminish joy,” but on the contrary, to exalt it. It was not without reason that he told his apostles in the discourse he gave them after the Last Supper: „I tell you this so that your joy may be full.”

The advice that St. Paul gives to our families cannot only be read, but must be read in in the light of the introductory sentence: „Whatever you say and whatever you do, let it always be in the name of the Lord Jesus Christ.” Let all live and realize this family life „in the Lord,” whether wives or husbands or children or parents.

These instructions then take on an entirely new dimension, an entirely different scope and an entirely different meaning. „Let the Word of Christ dwell in you in all its richness!”

St. John tells us that if he were to write down all the miracles that Our Blessed Lord has performed, the world would not be large enough to contain their books. Only once in His life did He curse anything, and that was the day when He saw a barren fig tree that did not bear fruit in its season, and therefore did not enjoy the thrill of monotony. There must inevitably be a thrill in the pursuit of any goal or fixed purpose, and herein lies the ultimate reason for the romanticism of repetition. There, too, runs the dividing line between true Christianity and modern paganism. The Christian finds a thrill in repetition, because he has a fixed purpose; the modern pagan finds repetition monotonous, because he has never decided for himself what the purpose of life is. Instead of passing the test, the modern mind changes the test; instead of striving for the ideal, it changes the ideal; it is not strange that existence is dull if one has never discussed the reason for existence. How dull, for instance, would golf be if there had never been a green; how dull a sea voyage would be if there had never been a port; or a voyage if there had never been a purpose. Because the modern mind has never decided the purpose of life, neither the purpose of existence nor the reason for existence, but, like a pennant in the wind, has changed with every gust of doctrine and suggestion, it is inevitably forced to find life dull, dreary, and monotonous.

WARMEST WISHES

The joy which Christmas has brought comes from deliverance from the fear, the dread, the terror, which are the bearers of our guilt. As soon as this Child was born, God will now look upon humanity and remember that His Son is a Man like us. So often in war, a quarrel ends when the opposing sides enter into marriage, so there is no longer a war between God and man, because God entered into marriage with humanity. Enough with violence and wars!

At this time of the Lord’s Epiphany, I would like to say with the strong hope of the Holy Year that every newborn child wants to say that we should not forget God-man, even on the most twisted paths of life. All the more I wish you a wonderful journey, the best Christmas 2025. Bon viaggio, bon Natale. In this new time of grace, let us not forget to call evil by its name, because evil has power, and often proves to be stronger than good. That is why we must call good all the more good. Poles, you must say yes to Jesus!

At the end of the year, my heart calmed down. And I wanted to come to you in a sleigh ride, but the black horses did not want to wait. The sleigh has been snatched away, it is racing under the stars, and I am left alone with wishes. May this New Year bring you lots of joy, health and success in every area of your life. May it be a special time full of inspiration and joy for you. May every day bring something beautiful – a moment of smile, a warm word, a dream come true. I wish you health that will allow you to enjoy life, strength to overcome all difficulties, and an open heart that will accept every joy that fate gives you. May the closeness of your family and friends cheer you up, and may your dreams find their way to fulfillment. May each of your days be filled with joy, and may moments spent with your loved ones bring you peace and a sense of security. May you never lose faith in yourself, and may adversities of fate be treated as challenges that lead to even greater successes. May your heart always beat to the rhythm of happiness, and may love and friendship surround you from all sides. In the coming year, I wish you health that will allow you to conquer peaks, love that will embrace your heart, and a smile that will brighten up every day. May the New Year bring you many reasons to be happy, wonderful surprises and beautiful memories. I wish you the courage to reach for your dreams, the strength to overcome difficulties and the wisdom to appreciate every moment. May 2025 be full of successes, inner peace and moments that take your breath away. All the best! I wish you that every day of the New Year will be an opportunity for something special. Fulfillment, health and a constant smile on your face! I wish you that every day of 2025 will be better than the previous one. May the happiness you find stay with you forever. May this New Year be filled with wonderful moments and the fulfillment of the most beautiful dreams. May the New Year bring peace of mind, harmony and countless moments of happiness. Live your life to the fullest in 2025. My snowflake, may the New Year be special for us, may the moments of happiness fill it themselves – Your Snowman. Let it be for us, wonderful as in heaven. Let sorrows flee and joy come, let the Angel chase away all adversities…

With best wishes ~Father Stanisław

4éme dimanche de l’Avent année C

4éme dimanche de l’Avent année

Références bibliques : Du prophète Michée : 5. 1 à 4 : „Après le temps de l’abandon, viendra celle qui va enfanter…” Psaume 79 : « Que Dieu conduis ton troupeau ! » Extrait de la Lettre aux Hébreux : « Par cette volonté de Dieu, nous sommes sanctifiés par le sacrifice que Jésus-Christ a offert une fois pour toutes de son corps. » Évangile selon St. Luc : 10 :5 à 10 : « Bienheureuse celle qui a cru à l’accomplissement de ce que le Seigneur lui avait dit. »

DIEU N’ABANDONNE PAS, IL GARDERA L’INITIATIVE.

Nous lirons des textes liturgiques à la lumière de l’inspiration et des pensées exprimées par le prophète Michée et le Psaume 79.

LES TEMPS DU PROPHÈTE.

Michée vit sans aucun doute à l’époque de la chute du royaume d’Israël, du royaume du Nord, et de la division du peuple de Dieu. Le Royaume du Nord avait Samarie pour capitale et comprenait toutes les tribus. Le royaume de Juda avait Jérusalem pour capitale et comprenait les tribus de Benjamin et de Juda, toutes deux soutenues par la tribu de Lévi, qui veut rester fidèle à un Dieu unique, tandis que la Samarie, pour des raisons pratiques et politiques, est descendue dans une religion interculturelle. confusion, mélangeant des dieux païens avec un seul Dieu. Chute des royaumes En 721, la Samarie fut occupée par les Assyriens. Vingt ans plus tard, Jérusalem était également assiégée. Le prophète montre l’état dans lequel se trouve « la vigne du Seigneur ». Sa Parole s’applique à la fois aux plantes et au sol dans lequel ces plantes sont enracinées. La « Vigne du Seigneur » est à la fois le Peuple de Dieu (les plantes) et la Terre Promise (la terre). En suivant le chemin des prophètes, nous remarquons pourquoi le Christ a été appelé : « Je suis la vigne et vous êtes les sarments ». Il n’est pas « extérieur » au nouveau Peuple de Dieu. Cela en fait partie. Nous sommes « par Lui, avec Lui et en Lui ». « La Vigne du Seigneur » était en danger de destruction à l’époque du prophète. Les trois versets du psaume méditatif choisi pour ce dimanche décrivent avec réalisme cette histoire de la vigne. Autrefois : „Il y avait une vigne, déracinez-la en Egypte… elle prend racine et remplit la terre.” Dès lors : « Elle étendait ses branches vers la mer et ses pousses vers la rivière. » Or : « Celui qui passe sur le chemin l’emporte, et le sanglier des forêts le détruit. » Un temps d’abandon. C’est le temps de l’abandon dont parle le prophète Michée. Dans le cas des prophètes également, en ce qui concerne l’esprit spécifique du prophète Michée, nous en sommes arrivés à cela parce que le peuple, avec ses dirigeants à sa tête, et en particulier le roi, s’est détourné de l’Alliance, ne vivant pas selon à la justice de Dieu. Nous devons donc nous convertir et ne pas persister dans le simple désir de nous convertir. Le psalmiste répond par une antienne répétée trois fois dans sa prière. « Dieu, ramène-nous. Laisse ton visage briller et nous serons sauvés. Dieu doit reprendre l’initiative, tout comme il l’a fait il y a longtemps lorsqu’il a planté sa vigne en Canaan. Mais Dieu n’agit pas seul. C’est par l’intermédiaire de Moïse qu’il fit sortir son peuple d’Egypte. C’est par l’intermédiaire des Juges qu’il le fit entrer en possession du Pays qui lui était destiné. Aujourd’hui, le Pasteur d’Israël confiera son troupeau au « fils de l’homme, à qui il doit sa force » Ce fils de l’homme est son « protégé ». Le texte hébreu est plus fort : « C’est ‚l’homme à sa droite’. Cela signifie le Messie, comme mentionné en détail dans le Psaume 109, souvent utilisé dans le Nouveau Testament pour désigner Jésus : « Le Seigneur dit à mon Seigneur : ‚Assieds-toi à ma droite.’ Dieu prend toujours l’initiative, mais nous ne parvenons pas toujours à le reconnaître, et notre liberté ne sait parfois pas comment réagir dans les moments de notre négligence. Par conséquent, comme le psalmiste, nous devons répéter encore et encore : « Dieu, restaure-nous (en grâce) », car « Sa grâce est plus forte que notre faiblesse ».

FILS DE DAVID

Dieu ne se renie pas. Mais c’est du Peuple que doit venir le salut de Dieu. Selon Michée, le Messie doit provenir de la descendance de David car c’est lui qui reçut les promesses solennelles de l’éternité pour sa dynastie. Le Christ lui-même le dit lorsqu’il explique sa mission aux pharisiens. (Matthieu 22. 42 à 45) Cependant, tout comme Israël ne peut être séparé de sa terre, de même l’homme ne peut être séparé de ses racines, comme le dit symboliquement le langage moderne. Les racines de David sont la tribu de Juda et de Bethléem. La ville, toute petite en fait, portait un surnom : « Ephrata », signifiant « féconde », en raison du clan qui y vivait. En effet, dix siècles avant Jésus, c’est là que l’Esprit de Dieu a conduit le prophète Samuel à chercher celui qui ferait paître le peuple au nom de Dieu. David était le plus jeune des fils de Jessé. Dieu fonctionne toujours de la même manière. C’est dans la plus petite des familles de Juda que « celle qui doit enfanter » enfantera. Sauf indication contraire, cela est sans doute dû à la référence de Michée à l’oracle bien connu d’Isaïe : « C’est le Seigneur lui-même qui doit vous donner un signe. Voilà : la jeune fille est enceinte et va donner naissance à un fils, qu’ils prénommeront Emmanuel. (Ésaïe 7:14)

AU DELA

Comme celle d’Isaïe, la prophétie de Michée concerne un contexte historique spécifique, vers 700 avant notre ère. Cependant, cela va au-delà des circonstances qui ont servi pendant des siècles soutien à l’espérance messianique. C’est la propriété et la caractéristique du Peuple de Dieu de ne pas rester seulement dans le reflet reconnaissant du passé, ni dans le sens de sa situation actuelle, mais d’être en même temps signe de « l’avenir ». Le portrait de celle qui est sur le point d’accoucher, « celle qui doit enfanter », est propre au Verbe éternel, car « ses origines remontent à la nuit des temps ». (Michée 5:2) « Au commencement était la Parole. » (Jean 1 : 1), rappelant ainsi le début du livre de la Genèse. (Ch. 1.1). Michée ajoute : « Sa puissance s’étendra jusqu’aux extrémités de la terre. » Faut-il s’étonner que des gens des confins de l’Orient viennent lui rendre hommage ? Que fête-t-on à l’Épiphanie ? Concernant la paix (Michée 5 :4), les anges annoncent cette paix venant de Dieu la nuit de Noël. Mais ce n’est qu’au-delà de la croix que le Christ ressuscité pourra donner aux disciples une paix que rien ne pourra leur enlever. « Nous sommes sanctifiés par le sacrifice que Jésus-Christ a fait une fois pour toutes de son corps. » (Hébreux 10:10) Le mystère de l’incarnation rédemptrice en est un. Car tel est le mystère du Fils de Dieu, qui est le fils de l’homme, le fils de David et le fils de la Vierge Marie, mort et ressuscité : « Shin, toi qui conduis ton troupeau ! (Psaume 79) Quoi que nous fassions, quels que soient nos échecs, nos abandons et nos chutes, Dieu ne recule jamais. Sa patience avec nous est merveilleuse. Grande est sa miséricorde, car grande est sa tendresse et grand est son amour pour nous! «Ce qu’il a fait, il l’a fait pour nous une fois pour toutes!»

Notre Seigneur et Dieu, „Tu nous as fait connaître l’Incarnation de Ton Fils bien-aimé. Conduis-nous à travers Sa Passion et Sa Croix vers la gloire de la Résurrection.” (prière à l’ouverture de la Sainte Messe)

______

IV Niedziela Adwentu roku C

Odniesienia biblijne:

Z proroka Micheasza: 5. 1 do 4: „Po czasie zaniedbania przyjdzie Ta, która ma rodzić…”

Psalm 79: „Świeć, który prowadzisz swoją trzodę!”

Z Listu do Hebrajczyków: „Dzięki tej woli Bożej zostajemy uświęceni przez ofiarę, którą Jezus Chrystus złożył raz na zawsze ze swego ciała”.

Ewangelia według św. Łukasza: 10,5 do 10: „Błogosławiona ta, która uwierzyła w wypełnienie się słów, które jej Pan powiedział”.

BÓG NIE PODDAWA SIĘ, UTRZYMA INICJATYWĘ.

Teksty liturgiczne będziemy czytać w świetle natchnienia i myśli wyrażonej przez proroka Micheasza oraz Psalmu 79.

CZASY PROROKA.

Micheasz niewątpliwie żyje w czasach upadku Królestwa Izraela, królestwa północnego, w czasie podziału Ludu Bożego. Królestwo Północne miało Samarię jako stolicę i skupiało wszystkie plemiona. Królestwo Judy miało za stolicę Jerozolimę i skupiało plemię Beniamina i Judy, oba wspierane przez plemię Lewiego, które chce pozostać wierne jedynemu Bogu, podczas gdy Samaria ze względów praktycznych i politycznych zeszła w kierunku międzykulturowym zamieszania religijnego, mieszania pogańskich bogów z jednym Bogiem.

Upadek Królestw

W 721 r. Samaria została zajęta przez Asyryjczyków. Dwadzieścia lat później oblężona była także Jerozolima. Prorok ukazuje ten stan, w jakim znalazła się „winnica Pańska”. Swoje Słowo odnosi się zarówno do roślin, jak i gleby, w której te rośliny są zakorzenione. „Winoroślą Pańską” jest zarówno Lud Boży (rośliny), jak i Ziemia Obiecana (gleba).

Idąc drogą proroków zauważamy, dlaczego Chrystus został nazwany: „Ja jestem winoroślą, a wy jesteście latoroślami”. Nie jest On „zewnętrzny” w stosunku do nowego Ludu Bożego. Jest jego częścią składową. Jesteśmy „przez Niego, z Nim i w Nim”.

„Winnicy Pańskiej” w czasach proroka groziła zagłada. Trzy zwrotki psalmu medytacyjnego wybrane na tę niedzielę realistycznie opisują tę historię winnicy.

Dawniej: „Była winorośl, wykorzenijcie ją w Egipcie… zapuszcza korzenie i napełnia ziemię”. Odtąd: „Wyciągnęła swe gałęzie aż do morza, a pędy swe ku rzece”. Teraz: „Każdy, kto przechodzi ścieżką, porywa ją, a leśny dzik niszczy ją”.

Czas porzucenia.

To jest czas opuszczenia, o którym mówi prorok Micheasz. Również w przypadku proroków, jeśli chodzi o konkretnego ducha proroka Micheasza, doszliśmy do tego, ponieważ Lud, z przywódcami na czele, a przede wszystkim król, odwrócili się od Przymierza, nie żyjąc według sprawiedliwości Bożej. Dlatego powinniśmy się nawrócić, a nie trwać w zwykłym pragnieniu nawrócenia. Psalmista odpowiada antyfoną, która powtarza się w jego modlitwie trzy razy. „Boże, sprowadź nas z powrotem. Niech rozjaśni się Twoje oblicze, a będziemy zbawieni”. Bóg musi ponownie przejąć inicjatywę, tak jak zrobił to dawno temu, gdy zakładał swoją winnicę w Kanaanie.

Ale Bóg nie działa sam. To przez Mojżesza wyprowadził swój lud z Egiptu. To przez Sędziów wprowadził go w posiadanie Ziemi, która była dla niego przeznaczona. Dziś Pasterz Izraela powierzy trzodę „synowi człowieczemu, któremu zawdzięcza swoją siłę”

Ten syn człowieczy jest jego „protegowanym”. Tekst hebrajski jest mocniejszy: „To „człowiek po prawicy Jego”. Oznacza to Mesjasza, jak obszernie wspomniano w Psalmie 109, często używanym w Nowym Testamencie w odniesieniu do Jezusa: „Pan rzekł do mojego Pana: usiądź po mojej prawicy”.

Bóg zawsze wychodzi z inicjatywą, ale nie zawsze potrafimy ją rozpoznać, a nasza wolność czasami nie wie, jak zareagować w chwilach naszego zaniedbania. Dlatego, jak psalmista, musimy wciąż na nowo powtarzać: „Boże, przywróć nas (w łasce)”, ponieważ  „łaska Jego jest silniejsza niż nasza słabość.”

SYN DAWIDA

Bóg nie wyrzeka się siebie. Ale to od Ludu musi przyjść zbawienie Boże. Według Micheasza Mesjasz musi pochodzić z potomków Dawida, ponieważ to on otrzymał uroczyste obietnice wieczności dla swojej dynastii. Sam Chrystus to mówi, gdy wyjaśnia swą misję faryzeuszom. (Mateusz 22. 42 do 45)

Jednakże tak samo jak Izraela nie można oddzielić od swojej ziemi, tak człowieka nie można oddzielić od swoich korzeni, jak symbolicznie mówi współczesny język. Korzenie Dawida to plemię Judy i Betlejem. Miasto, w istocie bardzo małe, miało pseudonim: „Ephrata”, czyli „owocne”, ze względu na klan zamieszkujący to miejsce.

Rzeczywiście, dziesięć wieków przed Jezusem, to właśnie tam Duch Boży prowadził proroka Samuela, aby odszukał tego, który będzie pasterzem ludu w imieniu Boga. Wśród synów Jessego Dawid był najmłodszy.

Bóg nadal działa w ten sam sposób. To właśnie w najmniejszym z rodów Judy urodzi „ta, która ma rodzić”. Nie określono tego inaczej, jest to niewątpliwie spowodowane nawiązaniem Micheasza do dobrze znanej wyroczni Izajasza: „To jest Sam Pan, który musi dać wam znak. Oto ona: dziewczyna jest w ciąży i porodzi syna, którego nazwą Emmanuel”. (Izajasz 7.14)

Z SPOZA

Podobnie jak w przypadku Izajasza, proroctwo Micheasza dotyczy konkretnych okoliczności historycznych, około roku 700 p.n.e.

Wykracza jednak poza te okoliczności, które przez wieki służyły jako wsparcie nadziei mesjańskiej. Właściwością i cechą Ludu Bożego jest to, że nie pozostaje jedynie we wdzięcznym rozważaniu przeszłości, ani w sensie swojej sytuacji w chwili obecnej, ale jest jednocześnie znakiem „nadchodzącego” .

Portret tej, która ma urodzić, „tej, która musi urodzić”, jest właściwy Słowu Przedwiecznemu, gdyż „jego początki sięgają zarania wieków”. (Micheasza 5.2) „Na początku było Słowo”. (Jana 1.1), przypominając w ten sposób początek Księgi Rodzaju. (Rozdz. 1. 1). Micheasz dodaje: „Jego moc rozciągnie się aż po krańce ziemi”. Czy można się dziwić, że ludzie z odległych krańców Orientu przybywają, aby złożyć mu hołd? Co świętujemy w Święto Trzech Króli. Jeśli chodzi o pokój (Micheasz 5,4), aniołowie ogłaszają ten pokój pochodzący od Boga w noc Bożego Narodzenia.

Ale dopiero z spoza krzyża zmartwychwstały Chrystus będzie mógł dać uczniom pokój, którego nic nie będzie im mogło odebrać. „Jesteśmy uświęceni dzięki ofierze, którą Jezus Chrystus złożył raz na zawsze ze swego ciała”. (Hebrajczyków 10:10)

Tajemnica odkupieńczego wcielenia jest jedna. Jest to bowiem tajemnica Syna Bożego, który jest synem człowieczym, synem Dawida i synem Dziewicy Maryi, umarłym i zmartwychwstałym: „Świeć ty, który prowadzisz swoją trzodę!” (Psalm 79)

Cokolwiek robimy, niezależnie od naszych niepowodzeń, opuszczeń i upadków, Bóg nigdy się nie cofa. Wspaniała jest jego cierpliwość do nas. Wielkie jest Jego miłosierdzie, bo wielka jest Jego czułość i ogromna jest Jego miłość do nas! „To, co zrobił, zrobił dla nas raz na zawsze!” 

Panie nasz i Boże, „Dałeś nam poznać Wcielenie Twojego umiłowanego Syna. Prowadź nas przez Jego Mękę i Jego Krzyż do chwały Zmartwychwstania.” (modlitwa na otwarcie mszy świętej)

_____

IV Sunday of Advent Year C

Biblical references:

From the prophet Micah: 5. 1 to 4: „After a time of neglect, she who is to give birth will come…”

Psalm 79: „Shine, you who lead your flock!”

From the Letter to the Hebrews: „By this will of God we are sanctified through the sacrifice that Jesus Christ offered once and for all of his body.”

The Gospel according to St. Luke: 10.5 to 10: „Blessed is she who believed in the fulfillment of what the Lord had said to her.”

GOD DOES NOT GIVE UP, HE WILL MAINTAIN THE INITIATIVE

We will read the liturgical texts in the light of the inspiration and thought expressed by the prophet Micah and Psalm 79.

THE TIMES OF THE PROPHET

Micah undoubtedly lives in the times of the fall of the Kingdom of Israel, the northern kingdom, at a time of division of the People of God. The Northern Kingdom had Samaria as its capital and gathered all the tribes. The Kingdom of Judah had Jerusalem as its capital and gathered the tribes of Benjamin and Judah, both supported by the tribe of Levi, who wanted to remain faithful to the one God, while Samaria, for practical and political reasons, fell into a cross-cultural religious confusion, mixing pagan gods with the one God.

The Fall of the Kingdoms

In 721, Samaria was occupied by the Assyrians. Twenty years later, Jerusalem was also besieged. The prophet shows this state in which the „vineyard of the Lord” found itself. His Word refers to both the plants and the soil in which these plants are rooted. The „vine of the Lord” is both the People of God (the plants) and the Promised Land (the soil).

Following the path of the prophets, we see why Christ was called: „I am the vine, and you are the branches.” He is not “external” to the new People of God. He is part of it. We are “through Him, with Him, and in Him.”

The “Vineyard of the Lord” in the prophet’s time was threatened with destruction. The three verses of the meditative psalm chosen for this Sunday realistically describe this history of the vineyard.

In the past: “There was a vine, root it up in Egypt… it takes root and fills the earth.” From then on: “It stretches out its branches to the sea, and its shoots to the river.” Now: “Everyone who passes by the path tears it away, and the wild boar destroys it.”

A time of abandonment

This is the time of abandonment that the prophet Micah speaks of. Also in the case of the prophets, when it comes to the specific spirit of the prophet Micah, we have come to this because the People, led by the leaders and above all the king, turned away from the Covenant, not living according to the justice of God. Therefore, we must convert, not persist in the mere desire to convert. The Psalmist responds with an antiphon that is repeated three times in his prayer. “God, bring us back. Let your face shine, and we will be saved.” God must take the initiative again, as he did long ago when he planted his vineyard in Canaan.

But God does not act alone. It was through Moses that he led his people out of Egypt. It was through the Judges that he brought them into possession of the Land that was destined for them. Today, the Shepherd of Israel will entrust the flock to “the son of man, to whom he owes his strength.”

This son of man is his “protégé.” The Hebrew text is stronger: “It is the man at his right hand.” This means the Messiah, as is mentioned at length in Psalm 109, often used in the New Testament in reference to Jesus: “The Lord said to my Lord, Sit at my right hand.”

God always takes the initiative, but we do not always know how to recognize it, and our freedom sometimes does not know how to react in moments of our neglect. Therefore, like the psalmist, we must repeat over and over again: „God, restore us (in grace)”, because „his grace is stronger than our weakness.”

SON OF DAVID

God does not deny himself. But it is from the People that God’s salvation must come. According to Micah, the Messiah must come from the descendants of David, because it was he who received the solemn promises of eternity for his dynasty. Christ himself says this when he explains his mission to the Pharisees. (Matthew 22:42-45)

However, just as Israel cannot be separated from its land, so man cannot be separated from his roots, as modern language symbolically says. David’s roots are the tribe of Judah and Bethlehem. The city, in fact very small, had the nickname: „Ephrata”, meaning „fruitful”, because of the clan that inhabited the place.

Indeed, ten centuries before Jesus, it was there that the Spirit of God led the prophet Samuel to seek out the one who would shepherd the people in God’s name. Of Jesse’s sons, David was the youngest.

God still works in the same way. It is in the smallest of the clans of Judah that „she who is to give birth” will give birth. Unless otherwise specified, this is undoubtedly due to Micah’s reference to the well-known oracle of Isaiah: „It is the Lord himself who must give you a sign. Behold, the virgin is with child, and she shall bear a son, and they shall call his name Immanuel.” (Isaiah 7:14)

FROM OUTSIDE

As with Isaiah, Micah’s prophecy concerns a specific historical circumstance, around 700 BCE.

But it goes beyond these circumstances, which have served for centuries as a support for messianic hope. The characteristic and feature of the People of God is that it does not remain only in grateful contemplation of the past, nor in the sense of its situation in the present moment, but is at the same time a sign of the “coming”.

The portrait of the one who is to give birth, “the one who must give birth”, is proper to the Eternal Word, for “its beginnings are from the beginning of the ages”. (Micah 5:2) “In the beginning was the Word”. (John 1:1), thus recalling the beginning of the Book of Genesis. (Chapter 1:1). Micah adds: “His power will extend to the ends of the earth”. Is it any wonder that people from the distant ends of the Orient come to pay him homage? What do we celebrate on the Feast of the Epiphany? Regarding peace (Micah 5:4), the angels announce this peace that comes from God on Christmas night.

But only from beyond the cross will the risen Christ be able to give the disciples the peace that nothing can take away from them. “We have been sanctified by the sacrifice that Jesus Christ offered once for all of his body.” (Hebrews 10:10)

The mystery of the redemptive incarnation is one. For it is the mystery of the Son of God, who is the son of man, the son of David and the son of the Virgin Mary, who died and rose again: “Shine, you who lead your flock!” (Psalm 79)

Whatever we do, regardless of our failures, omissions and falls, God never turns back. His patience with us is wonderful. His mercy is great, because his tenderness is great and his love for us is immense! “What he did, he did for us once for all!”

Our Lord and God, „You have made known to us the Incarnation of Your beloved Son. Lead us through His Passion and His Cross to the glory of the Resurrection.” (prayer at the opening of Holy Mass)

_____

4. Adventssonntag, Jahr C

Biblische Referenzen:

Vom Propheten Micha: 5, 1 bis 4: „Nach der Zeit der Vernachlässigung wird die kommen, die gebären wird …“

Psalm 79: „Shin, der du deine Herde führst!“

Aus dem Brief an die Hebräer: „Durch diesen Willen Gottes sind wir geheiligt durch das Opfer, das Jesus Christus ein für alle Mal an seinem Leib dargebracht hat.“

Evangelium nach St. Lukas: 10:5 bis 10: „Selig sei die, die an die Erfüllung dessen glaubte, was der Herr zu ihr gesagt hatte.“

Gott gibt nicht auf, er wird die Initiative beibehalten.

Wir werden liturgische Texte im Lichte der Inspiration und Gedanken des Propheten Micha und des Psalms 79 lesen.

DIE ZEITEN DES PROPHETEN.

Micha lebt zweifellos in der Zeit des Untergangs des Königreichs Israel, des Nordreichs und der Spaltung des Volkes Gottes. Das Nordreich hatte Samaria als Hauptstadt und umfasste alle Stämme. Das Königreich Juda hatte Jerusalem als Hauptstadt und umfasste die Stämme Benjamin und Juda, die beide vom Stamm Levi unterstützt wurden, der einem Gott treu bleiben will, während Samaria aus praktischen und politischen Gründen in eine interkulturelle Religion verfiel Verwirrung, Vermischung heidnischer Götter mit einem Gott.

Untergang der Königreiche

Im Jahr 721 wurde Samaria von den Assyrern besetzt. Zwanzig Jahre später wurde auch Jerusalem belagert. Der Prophet zeigt den Zustand auf, in dem sich „der Weinberg des Herrn“ befindet. Sein Wort gilt sowohl für Pflanzen als auch für den Boden, in dem diese Pflanzen wurzeln. Der „Weinstock des Herrn“ ist sowohl das Volk Gottes (Pflanzen) als auch das Gelobte Land (Boden).

Wenn wir dem Weg der Propheten folgen, erkennen wir, warum Christus genannt wurde: „Ich bin der Weinstock und ihr seid die Reben.“ Er steht dem neuen Volk Gottes nicht „äußerlich“ gegenüber. Es ist ein Teil davon. Wir sind „durch Ihn, mit Ihm und in Ihm“.

„Der Weinberg des Herrn“ war zur Zeit des Propheten von der Zerstörung bedroht. Die drei Verse des für diesen Sonntag ausgewählten meditativen Psalms beschreiben diese Geschichte des Weinbergs realistisch.

Früher: „Da war ein Weinstock, wurzele ihn aus in Ägypten … er wurzelt und füllt die Erde.“ Von da an: „Sie streckte ihre Äste bis zum Meer und ihre Triebe bis zum Fluss aus.“ Nun: „Wer den Weg entlang geht, trägt ihn fort, und der Waldschwein vernichtet ihn.“

Eine Zeit des Verlassenwerdens.

Dies ist die Zeit der Verlassenheit, von der der Prophet Micha spricht. Auch im Fall der Propheten, wenn es um den spezifischen Geist des Propheten Micha geht, sind wir darauf gekommen, weil das Volk mit seinen Führern an der Spitze und insbesondere dem König sich vom Bund abgewandt hat und nicht danach gelebt hat zur Gerechtigkeit Gottes. Deshalb sollten wir uns bekehren und nicht auf dem bloßen Wunsch verharren, uns zu bekehren. Der Psalmist antwortet mit einer Antiphon, die in seinem Gebet dreimal wiederholt wird. „Gott, bring uns zurück. Lass Dein Angesicht strahlen, dann werden wir gerettet.“ Gott muss erneut die Initiative ergreifen, so wie er es vor langer Zeit tat, als er in Kanaan seinen Weinberg pflanzte.

Aber Gott handelt nicht allein. Durch Mose führte er sein Volk aus Ägypten. Durch die Richter brachte er ihn in den Besitz des für ihn bestimmten Landes. Heute wird der Hirte Israels seine Herde „dem Menschensohn anvertrauen, dem sie ihre Stärke verdankt“.

Dieser Menschensohn ist sein „Schützling“. Der hebräische Text ist stärker: „Es ist ‚der Mann zu seiner Rechten‘.“ Das bedeutet, dass der Messias, wie in Psalm 109 ausführlich erwähnt, im Neuen Testament häufig für Jesus verwendet wird: „Der Herr sprach zu meinem Herrn: Setze dich zu meiner Rechten.“

Gott ergreift immer die Initiative, aber wir sind nicht immer in der Lage, sie zu erkennen, und unsere Freiheit weiß manchmal nicht, wie sie in Momenten unserer Nachlässigkeit reagieren soll. Deshalb müssen wir wie der Psalmist immer wieder sagen: „Gott, stelle uns (in Gnade) wieder her“, denn „Seine Gnade ist stärker als unsere Schwäche.“

SOHN DAVIDS

Gott verleugnet sich selbst nicht. Aber Gottes Erlösung muss vom Volk kommen. Laut Micha muss der Messias von den Nachkommen Davids abstammen, denn er war es, der für seine Dynastie die feierlichen Versprechen der Ewigkeit erhielt. Das sagt Christus selbst, als er den Pharisäern seine Mission erklärt. (Matthäus 22, 42 bis 45)

Doch so wie Israel nicht von seinem Land getrennt werden kann, so kann der Mensch nicht von seinen Wurzeln getrennt werden, wie die moderne Sprache symbolisch sagt. Davids Wurzeln sind der Stamm Juda und Bethlehem. Die eigentlich sehr kleine Stadt hatte aufgrund des dort lebenden Clans den Spitznamen „Ephrata“, was „fruchtbar“ bedeutet.

Tatsächlich führte der Geist Gottes zehn Jahrhunderte vor Jesus den Propheten Samuel dorthin, um jemanden zu suchen, der das Volk im Namen Gottes behüten würde. David war der jüngste unter Isais Söhnen.

Gott arbeitet immer noch auf die gleiche Weise. In der kleinsten Familie Judas wird „die Gebärende“ gebären. Sofern nicht anders angegeben, ist dies zweifellos darauf zurückzuführen, dass Micha sich auf Jesajas bekanntes Orakel bezieht: „Es ist der Herr selbst, der euch ein Zeichen geben muss.“ Hier ist es: Das Mädchen ist schwanger und wird einen Sohn zur Welt bringen, den sie Emmanuel nennen werden.“ (Jesaja 7:14)

VON AUSSEN

Wie bei Jesaja bezieht sich Michas Prophezeiung auf einen bestimmten historischen Schauplatz, etwa 700 v. Chr.

Es geht jedoch über diese Umstände hinaus, die seit Jahrhunderten der Unterstützung der messianischen Hoffnung dienen. Die Eigenschaft und Charakteristik des Volkes Gottes besteht darin, dass es nicht nur in dankbarer Reflexion der Vergangenheit oder im Sinne seiner gegenwärtigen Situation verharrt, sondern auch ein Zeichen des „Kommens“ ist.

Das Bild desjenigen, der im Begriff ist zu gebären, „desjenigen, der gebären muss“, ist spezifisch für das Ewige Wort, denn „seine Ursprünge reichen bis in die Anfänge der Zeit zurück“. (Micha 5:2) „Im Anfang war das Wort.“ (Johannes 1:1) und erinnert damit an den Anfang des Buches Genesis. (Kap. 1. 1). Micha fügt hinzu: „Seine Macht wird sich bis an die Enden der Erde erstrecken.“ Ist es ein Wunder, dass Menschen aus den entlegensten Teilen des Orients kommen, um ihm zu huldigen? Was feiern wir am Dreikönigstag? Bezüglich des Friedens (Micha 5,4) verkünden die Engel in der Weihnachtsnacht diesen von Gott kommenden Frieden.

Aber erst jenseits des Kreuzes wird der auferstandene Christus den Jüngern Frieden schenken können, den ihnen nichts nehmen kann. „Wir sind geheiligt durch das Opfer, das Jesus Christus ein für alle Mal an seinem Leib gebracht hat.“ (Hebräer 10:10)

Das Geheimnis der erlösenden Inkarnation ist eins. Denn das ist das Geheimnis des Sohnes Gottes, der der Sohn des Menschen, der Sohn Davids und der Sohn der Jungfrau Maria ist, gestorben und auferstanden: „Shin, der du deine Herde führst!“ (Psalm 79)

Was auch immer wir tun, unabhängig von unseren Fehlern, Verlassenheiten und Stürzen, Gott weicht niemals zurück. Seine Geduld mit uns ist wunderbar. Groß ist seine Barmherzigkeit, denn groß ist seine Zärtlichkeit und groß ist seine Liebe zu uns! „Was er getan hat, hat er ein für alle Mal für uns getan!“

Unser Herr und Gott: „Du hast uns die Menschwerdung Deines geliebten Sohnes kundgetan. Führe uns durch sein Leiden und sein Kreuz zur Herrlichkeit der Auferstehung.“ (Gebet zur Eröffnung der Heiligen Messe)

_____

4-е воскресенье Адвента, год C.

Библейские ссылки:

От пророка Михея: 5. 1 к 4: «После времени пренебрежения придет рождающая…»

Псалом 79: «Син, ты, ведущий стадо твое!»

Из Послания к Евреям: «По сей воле Божией мы освящены жертвой, которую Иисус Христос принес раз и навсегда своим телом».

Евангелие от св. Луки: 10:5–10: «Блаженна поверившая в исполнение того, что говорил ей Господь».

БОГ НЕ СДАЕТСЯ, ОН Сохранит ИНИЦИАТИВУ.

Мы будем читать богослужебные тексты в свете вдохновения и мыслей, высказанных пророком Михеем и 79-м псалмом.

ВРЕМЕНА ПРОРОКА.

Михей, несомненно, живет во времена падения Израильского царства, северного царства и разделения народа Божия. Столицей Северного царства была Самария, и в него входили все племена. Иудейское царство имело своей столицей Иерусалим и включало в себя колена Вениамина и Иуды, поддерживаемые коленом Левия, которое хочет оставаться верным единому Богу, в то время как Самария по практическим и политическим причинам опустилась в межкультурную религиозную систему. путаница, смешение языческих богов с одним Богом.

Падение королевств

В 721 году Самария была занята ассирийцами. Двадцать лет спустя Иерусалим также оказался в осаде. Пророк показывает состояние, в котором находится «виноградник Господень». Его Слово применимо как к растениям, так и к почве, в которой эти растения укоренены. «Лоза Господня» — это и Народ Божий (растения), и Земля Обетованная (почва).

Следуя путем пророков, мы замечаем, почему был назван Христос: «Я — лоза, а вы — ветви». Он не является «внешним» по отношению к новому Народу Божьему. Это часть этого. Мы «через Него, с Ним и в Нем».

Во времена пророка «Виноградник Господень» находился под угрозой разрушения. Три стиха медитативного псалма, выбранные для этого воскресенья, реалистично описывают эту историю виноградника.

Раньше: «Была виноградная лоза, выкорчевайте ее в Египте… она укоренится и наполнит землю». С тех пор: «Простерла она ветви свои к морю, и отростки свои к реке». Теперь: «Кто идет по тропинке, уносит ее, а лесной кабан уничтожает ее».

Время заброшенности.

Это время оставления, о котором говорит пророк Михей. Также и в случае с пророками, когда речь идет о конкретном духе пророка Михея, мы пришли к этому потому, что Народ со своими вождями во главе, и особенно царем, отвернулся от Завета, живя не по к справедливости Божией. Поэтому нам следует обратиться, а не упорствовать в простом желании обратиться. Псалмопевец отвечает антифоном, который повторяется в его молитве трижды. «Боже, верни нас. Да сияет лицо Твое, и мы спасемся». Бог должен снова взять на себя инициативу, как он это сделал много лет назад, когда посадил свой виноградник в Ханаане.

Но Бог действует не один. Именно через Моисея он вывел свой народ из Египта. Именно через Судей он привел его во владение предназначенной ему Землей. Сегодня Пастырь Израиля вверит свое стадо «сыну человеческому, которому оно обязано своей силой».

Этот сын человеческий — его «протеже». Еврейский текст сильнее: «Это «человек по правую руку от Него». Это означает «Мессия», как подробно упоминается в Псалме 109, часто используемом в Новом Завете по отношению к Иисусу: «Господь сказал моему Господу: «Сиди по правую руку от Меня».

Бог всегда проявляет инициативу, но мы не всегда можем ее распознать, и наша свобода порой не знает, как реагировать в минуты нашей небрежности. Поэтому, подобно псалмопевцу, мы должны снова и снова повторять: «Боже, восстанови нас (в благодати)», потому что «Его благодать сильнее нашей слабости».

СЫН ДАВИДА

Бог не отрекается от Себя. Но именно от Народа должно прийти Божье спасение. По мнению Михея, Мессия должен был произойти от потомков Давида, поскольку именно он получил торжественные обещания вечности для своей династии. Об этом говорит сам Христос, когда объясняет фарисеям свою миссию. (Матфея 22: 42–45)

Однако как Израиль не может быть отделен от своей земли, так и человек не может быть отделен от своих корней, как символически говорит современный язык. Корни Давида — колено Иуды и Вифлеема. Город, на самом деле очень маленький, имел прозвище «Ефрата», что означает «плодородный», из-за жившего там клана.

Действительно, за десять веков до Иисуса именно там Дух Божий повел пророка Самуила искать того, кто будет пасти народ во имя Бога. Давид был самым младшим среди сыновей Иессея.

Бог по-прежнему действует таким же образом. В наименьшей из семей Иуды родит «надлежащая родить». Если не указано иное, это, несомненно, связано со ссылкой Михея на известное прорицание Исаии: «Сам Господь должен дать вам знак. Вот оно: девушка беременна и родит сына, которого назовут Эммануэлем». (Исайя 7:14)

СНАРУЖИ

Как и в случае с Исайей, пророчество Михея касается конкретной исторической ситуации, около 700 г. до н. э.

Однако дело выходит за рамки этих обстоятельств, которые на протяжении веков служили поддержкой мессианских надежд. Свойство и характеристика Народа Божия состоит в том, что он остается не только в благодарном отражении прошлого, ни в смысле своего положения в настоящий момент, но является еще и знаком «грядущего».

Портрет той, которая вот-вот родит, «той, которая должна родить», специфичен для Вечного Слова, потому что «его истоки восходят к заре времен». (Михей 5:2) «В начале было Слово». (Иоанна 1:1), напоминая тем самым начало Книги Бытия. (гл. 1. 1). Мика добавляет: «Его сила распространится на край земли». Стоит ли удивляться, что люди из дальних уголков Востока приезжают поклониться ему? Что мы празднуем на Крещение? Что касается мира (Мих. 5:4), то ангелы возвещают об этом мире, исходящем от Бога в рождественскую ночь.

Но только из-за креста воскресший Христос сможет дать ученикам мир, который ничто не сможет у них отнять. «Мы освящены жертвой, которую Иисус Христос принес раз и навсегда своим телом». (Евреям 10:10)

Тайна искупительного воплощения одна. Ибо в этом тайна Сына Божия, который есть сын человеческий, сын Давида и сын Девы Марии, умерший и воскресший: «Син, ты, ведущий стадо твое!» (Псалом 79)

Что бы мы ни делали, несмотря на наши неудачи, заброшенности и падения, Бог никогда не отступает. Его терпение по отношению к нам замечательно. Велико Его милосердие, потому что велика Его нежность и велика Его любовь к нам! «То, что он сделал, он сделал для нас раз и навсегда!»

Наш Господь и Бог: «Ты открыл нам Воплощение Твоего возлюбленного Сына. Веди нас через Его Страсти и Его Крест к славе Воскресения». (молитва при открытии Святой Мессы)

____

4to domingo de Adviento, año C

Referencias bíblicas:

Del profeta Miqueas: 5. 1 al 4: „Después del tiempo de abandono, vendrá la que está para dar a luz…”

Salmo 79: “¡Shin, tú que guías tu rebaño!”

De la Carta a los Hebreos: „Por esta voluntad de Dios somos santificados por el sacrificio que Jesucristo ofreció una vez y para siempre de su cuerpo”.

Evangelio según San Lucas: 10:5 al 10: “Bienaventurada la que creyó en el cumplimiento de lo que el Señor le había dicho”.

DIOS NO SE RINDE, MANTENGA LA INICIATIVA.

Leeremos textos litúrgicos a la luz de la inspiración y los pensamientos expresados por el profeta Miqueas y el Salmo 79.

LOS TIEMPOS DEL PROFETA.

Sin duda Miqueas vive en el tiempo de la caída del Reino de Israel, del reino del norte y de la división del Pueblo de Dios. El Reino del Norte tenía a Samaria como capital e incluía a todas las tribus. El Reino de Judá tenía como capital a Jerusalén e incluía a las tribus de Benjamín y Judá, ambas apoyadas por la tribu de Leví, que quiere permanecer fiel a un solo Dios, mientras que Samaria, por razones prácticas y políticas, descendió a una religión transcultural. confusión, mezclando dioses paganos con un solo Dios.

Caída de los reinos

En el año 721 Samaria fue ocupada por los asirios. Veinte años después, Jerusalén también estaba bajo asedio. El profeta muestra la condición en la que se encuentra „la viña del Señor”. Su Palabra se aplica tanto a las plantas como al suelo en el que estas plantas tienen sus raíces. La „Vid del Señor” es a la vez el Pueblo de Dios (plantas) y la Tierra Prometida (suelo).

Siguiendo el camino de los profetas, comprobamos por qué Cristo fue llamado: „Yo soy la vid y vosotros los pámpanos”. Él no es „externo” al nuevo Pueblo de Dios. Es parte de ello. Estamos „por Él, con Él y en Él”.

“La Viña del Señor” estaba en peligro de destrucción en la época del profeta. Los tres versos del salmo meditativo elegido para este domingo describen con realismo esta historia de la viña.

Antiguamente: „Había una vid, desarraigadla en Egipto… echa raíces y llena la tierra”. A partir de entonces: „Extendió sus ramas hacia el mar, y sus renuevos hacia el río”. Ahora: „El que pasa por el camino se lo lleva, y el jabalí lo destruye”.

Un tiempo de abandono.

Este es el tiempo de abandono del que habla el profeta Miqueas. También en el caso de los profetas, en lo que respecta al espíritu específico del profeta Miqueas, hemos llegado a esto porque el Pueblo, con sus líderes a la cabeza, y especialmente el rey, se apartaron de la Alianza, no viviendo según a la justicia de Dios. Por tanto, debemos convertirnos y no persistir en el mero deseo de convertirnos. El salmista responde con una antífona que repite tres veces en su oración. “Dios, tráenos de regreso. Deja que tu rostro brille y seremos salvos”. Dios debe volver a tomar la iniciativa, tal como lo hizo hace mucho tiempo cuando plantó su viña en Canaán.

Pero Dios no actúa solo. Fue a través de Moisés que sacó a su pueblo de Egipto. Fue a través de los Jueces que le hizo tomar posesión de la Tierra que le estaba destinada. Hoy el Pastor de Israel confiará su rebaño al „hijo del hombre, a quien debe su fuerza”

Este hijo del hombre es su „protegido”. El texto hebreo es más fuerte: „Es ‚el hombre a su diestra’. Esto significa Mesías, como se menciona extensamente en el Salmo 109, usado a menudo en el Nuevo Testamento para referirse a Jesús: „El Señor dijo a mi Señor: ‚Siéntate a mi diestra’.

Dios siempre toma la iniciativa, pero no siempre somos capaces de reconocerla, y nuestra libertad a veces no sabe reaccionar en los momentos de nuestra negligencia. Por lo tanto, como el salmista, debemos decir una y otra vez: „Dios, restáuranos (en gracia)”, porque „su gracia es más fuerte que nuestra debilidad”.

HIJO DE DAVID

Dios no se niega a sí mismo. Pero es del Pueblo de donde debe venir la salvación de Dios. Según Miqueas, el Mesías debe provenir de la descendencia de David porque fue él quien recibió las solemnes promesas de eternidad para su dinastía. El mismo Cristo lo dice cuando explica su misión a los fariseos. (Mateo 22. 42 al 45)

Sin embargo, así como Israel no puede separarse de su tierra, tampoco el hombre puede separarse de sus raíces, como dice simbólicamente el lenguaje moderno. Las raíces de David son la tribu de Judá y Belén. La ciudad, por cierto muy pequeña, tenía el sobrenombre de „Ephrata”, que significa „fructífera”, debido al clan que vivía allí.

En efecto, diez siglos antes de Jesús, fue allí donde el Espíritu de Dios llevó al profeta Samuel a buscar a quien pastorearía al pueblo en el nombre de Dios. David era el menor de los hijos de Jesé.

Dios todavía obra de la misma manera. Es en la más pequeña de las familias de Judá donde dará a luz „la que debe dar a luz”. A menos que se indique lo contrario, esto se debe sin duda a la referencia de Miqueas al conocido oráculo de Isaías: “Es el Señor mismo quien debe daros una señal. Aquí está: la niña está embarazada y dará a luz un hijo, al que llamarán Emanuel”. (Isaías 7:14)

DESDE FUERA

Al igual que Isaías, la profecía de Miqueas se refiere a un contexto histórico específico, alrededor del año 700 a.E.C.

Sin embargo, va más allá de estas circunstancias, 

que han servido para sustentar la esperanza mesiánica durante siglos. Lo propio y característico del Pueblo de Dios es que no queda sólo en el reflejo agradecido del pasado, ni en el sentido de su situación en el momento presente, sino que es también signo de „la venida”.

El retrato de la que está a punto de dar a luz, „la que debe dar a luz”, es específico del Verbo Eterno, porque „sus orígenes se remontan a los albores de los tiempos”. (Miqueas 5:2) “En el principio era el Verbo”. (Juan 1:1), recordando así el comienzo del Libro del Génesis. (Cap. 1. 1). Miqueas añade: “Su poder se extenderá hasta los confines de la tierra”. ¿Es de extrañar que personas de los confines de Oriente vengan a rendirle homenaje? ¿Qué celebramos en la Epifanía? Respecto a la paz (Miqueas 5:4), los ángeles anuncian esta paz proveniente de Dios en la noche de Navidad.

Pero sólo desde más allá de la cruz Cristo resucitado podrá dar a sus discípulos una paz que nada podrá arrebatarles. “Somos santificados por el sacrificio que Jesucristo hizo de su cuerpo una vez y para siempre”. (Hebreos 10:10)

El misterio de la encarnación redentora es uno. Porque éste es el misterio del Hijo de Dios, que es hijo del hombre, hijo de David e hijo de la Virgen María, muerto y resucitado: „¡Shin, tú que pastoreas tu rebaño!” (Salmo 79)

Hagamos lo que hagamos, independientemente de nuestros fracasos, abandonos y caídas, Dios nunca retrocede. Su paciencia con nosotros es maravillosa. ¡Grande es su misericordia, porque grande es su ternura y grande es su amor por nosotros! “¡Lo que hizo, lo hizo por nosotros de una vez por todas!”

Señor y Dios nuestro, „Tú nos has dado a conocer la Encarnación de Tu amado Hijo. Condúcenos a través de Su Pasión y Su Cruz a la gloria de la Resurrección”. (oración al inicio de la Santa Misa)

_____

4η Κυριακή της Παρουσίας, έτος Γ

Βιβλικές αναφορές:

Από τον προφήτη Μιχαία: 5. 1 έως 4: «Μετά τον καιρό της παραμέλησης, θα έρθει αυτή που πρόκειται να γεννήσει…»

Ψαλμός 79: «Σιν, εσύ που οδηγείς το ποίμνιό σου!»

Από την προς Εβραίους Επιστολή: «Με αυτό το θέλημα του Θεού αγιαζόμαστε με τη θυσία που πρόσφερε ο Ιησούς Χριστός μια για πάντα στο σώμα του».

Ευαγγέλιο κατά Αγ. Λουκάς: 10:5 έως 10: «Ευλογημένη είναι εκείνη που πίστεψε στην εκπλήρωση όσων της είπε ο Κύριος».

Ο ΘΕΟΣ ΔΕΝ ΤΑ ΠΑΡΑΤΑΕΙ, ΘΑ ΚΡΑΤΗΣΕΙ ΤΗΝ ΠΡΩΤΟΒΟΥΛΙΑ.

Θα διαβάσουμε λειτουργικά κείμενα υπό το φως της έμπνευσης και των σκέψεων που εξέφρασε ο προφήτης Μιχαίας και ο Ψαλμός 79.

ΟΙ ΚΑΙΡΟΙ ΤΟΥ ΠΡΟΦΗΤΗ.

Ο Μιχαίας αναμφίβολα ζει στην εποχή της πτώσης του Βασιλείου του Ισραήλ, του βόρειου βασιλείου και της διαίρεσης του Λαού του Θεού. Το Βόρειο Βασίλειο είχε πρωτεύουσα τη Σαμάρεια και περιλάμβανε όλες τις φυλές. Το Βασίλειο του Ιούδα είχε την Ιερουσαλήμ ως πρωτεύουσα και περιλάμβανε τις φυλές του Βενιαμίν και του Ιούδα, που υποστηρίχθηκαν και οι δύο από τη φυλή του Λευί, η οποία θέλει να παραμείνει πιστή σε έναν Θεό, ενώ η Σαμάρεια, για πρακτικούς και πολιτικούς λόγους, κατέβηκε σε διαπολιτισμικές θρησκευτικές σύγχυση, ανάμειξη ειδωλολατρικών θεών με έναν Θεό.

Πτώση των Βασιλείων

Το 721 η Σαμάρεια καταλήφθηκε από τους Ασσύριους. Είκοσι χρόνια αργότερα, η Ιερουσαλήμ ήταν επίσης υπό πολιορκία. Ο προφήτης δείχνει την κατάσταση στην οποία βρίσκεται «το αμπέλι του Κυρίου». Ο Λόγος Του ισχύει τόσο για τα φυτά όσο και για το έδαφος στο οποίο έχουν ριζώσει αυτά τα φυτά. Η «Άμπελος του Κυρίου» είναι και ο Λαός του Θεού (φυτά) και η Γη της Επαγγελίας (χώμα).

Ακολουθώντας το μονοπάτι των προφητών παρατηρούμε γιατί ονομάστηκε ο Χριστός: «Εγώ είμαι η άμπελος και εσείς τα κλαδιά». Δεν είναι «εξωτερικός» για τον νέο Λαό του Θεού. Είναι μέρος του. Είμαστε «δι’ Αυτόν, μαζί Του και σε Αυτόν».

Ο «Αμπέλι του Κυρίου» κινδύνευε να καταστραφεί την εποχή του προφήτη. Οι τρεις στίχοι του στοχαστικού ψαλμού που επιλέχθηκαν για αυτήν την Κυριακή περιγράφουν ρεαλιστικά αυτή την ιστορία του αμπελώνα.

Παλαιότερα: «Ήταν κλήμα, ριζώστε το στην Αίγυπτο… ριζώνει και γεμίζει τη γη». Από τότε: «Άπλωσε τα κλαδιά της στη θάλασσα, και τα βλαστάρια της στο ποτάμι». Τώρα: «Όποιος περνάει από το μονοπάτι το παρασύρει και ο κάπρος του δάσους το καταστρέφει».

Εποχή εγκατάλειψης.

Αυτή είναι η εποχή της εγκατάλειψης για την οποία μιλάει ο προφήτης Μιχαίας. Επίσης στην περίπτωση των προφητών, όταν πρόκειται για το συγκεκριμένο πνεύμα του προφήτη Μιχαία, καταλήξαμε σε αυτό επειδή ο Λαός, με επικεφαλής τους ηγέτες του, και ιδιαίτερα τον βασιλιά, αποστράφηκε από τη Διαθήκη, μη ζώντας σύμφωνα με στη δικαιοσύνη του Θεού. Επομένως, πρέπει να προσηλυτίσουμε και να μην επιμείνουμε στην απλή επιθυμία να προσηλυτίσουμε. Ο ψαλμωδός απαντά με ένα αντίφωνο που επαναλαμβάνεται τρεις φορές στην προσευχή του. «Θεέ μου, φέρε μας πίσω. Αφήστε το πρόσωπό σας να λάμψει, και θα σωθούμε». Ο Θεός πρέπει να πάρει ξανά την πρωτοβουλία, όπως έκανε πριν από πολύ καιρό όταν φύτεψε τον αμπελώνα του στη Χαναάν.

Αλλά ο Θεός δεν ενεργεί μόνος του. Ήταν μέσω του Μωυσή που οδήγησε τον λαό του έξω από την Αίγυπτο. Ήταν μέσω των Δικαστών που τον έφερε στην κατοχή της Γης που προοριζόταν για αυτόν. Σήμερα ο Ποιμένας του Ισραήλ θα εμπιστευτεί το ποίμνιό του στον «γιο του ανθρώπου, στον οποίο οφείλει τη δύναμή του»

Αυτός ο γιος του ανθρώπου είναι ο «προστατευόμενος» του. Το εβραϊκό κείμενο είναι πιο δυνατό: «Είναι «ο άνθρωπος στα δεξιά Του». Αυτό σημαίνει ότι ο Μεσσίας, όπως αναφέρεται εκτενώς στον Ψαλμό 109, που χρησιμοποιείται συχνά στην Καινή Διαθήκη για να αναφερθεί στον Ιησού: «Ο Κύριος είπε στον Κύριό μου: Κάτσε στα δεξιά μου».

Ο Θεός παίρνει πάντα την πρωτοβουλία, αλλά δεν είμαστε πάντα σε θέση να την αναγνωρίσουμε, και η ελευθερία μας μερικές φορές δεν ξέρει πώς να αντιδράσει σε στιγμές αμέλειάς μας. Επομένως, όπως ο ψαλμωδός, πρέπει να λέμε ξανά και ξανά: «Θεέ, αποκαταστάσε μας (εν χάρη)», γιατί «η χάρη Του είναι ισχυρότερη από την αδυναμία μας».

ΓΙΟΣ ΤΟΥ ΔΑΥΙΔ

Ο Θεός δεν αρνείται τον εαυτό του. Αλλά από τον Λαό πρέπει να έρθει η σωτηρία του Θεού. Σύμφωνα με τον Μιχαία, ο Μεσσίας πρέπει να προέρχεται από τους απογόνους του Δαβίδ, επειδή ήταν αυτός που έλαβε τις επίσημες υποσχέσεις της αιωνιότητας για τη δυναστεία του. Το λέει ο ίδιος ο Χριστός όταν εξηγεί την αποστολή του στους Φαρισαίους. (Ματθαίος 22. 42 έως 45)

Ωστόσο, όπως το Ισραήλ δεν μπορεί να διαχωριστεί από τη γη του, έτσι και ο άνθρωπος δεν μπορεί να διαχωριστεί από τις ρίζες του, όπως συμβολικά λέει η σύγχρονη γλώσσα. Οι ρίζες του Δαβίδ είναι η φυλή του Ιούδα και η Βηθλεέμ. Η πόλη, πολύ μικρή μάλιστα, είχε ένα παρατσούκλι: «Εφράτα», που σημαίνει «καρποφόρα», λόγω της φυλής που ζούσε εκεί.

Πράγματι, δέκα αιώνες πριν από τον Ιησού, ήταν εκεί που το Πνεύμα του Θεού οδήγησε τον προφήτη Σαμουήλ να αναζητήσει αυτόν που θα ποιμαίνει τους ανθρώπους στο όνομα του Θεού. Ο Δαβίδ ήταν ο νεότερος από τους γιους του Ιεσσαί.

Ο Θεός εξακολουθεί να λειτουργεί με τον ίδιο τρόπο. Είναι στην ελάχιστη από τις οικογένειες του Ιούδα που θα γεννήσει «αυτή που πρέπει να γεννήσει». Εκτός αν δηλώνεται διαφορετικά, αυτό οφείλεται αναμφίβολα στην αναφορά του Μιχαία στο γνωστό χρησμό του Ησαΐα: «Ο ίδιος ο Κύριος πρέπει να σου δώσει ένα σημάδι. Ιδού: το κορίτσι είναι έγκυος και θα γεννήσει έναν γιο, τον οποίο θα ονομάσουν Εμμανουήλ». (Ησαΐας 7:14)

ΑΠΟ ΕΞΩ

Όπως και με τον Ησαΐα, η προφητεία του Μιχαία αφορά ένα συγκεκριμένο ιστορικό πλαίσιο, γύρω στο 700 π.Χ.

Ωστόσο, υπερβαίνει αυτές τις συνθήκες, που έχουν χρησιμεύσει για να στηρίξουν τη μεσσιανική ελπίδα για αιώνες. Η ιδιότητα και το χαρακτηριστικό του Λαού του Θεού είναι ότι δεν μένει μόνο στην ευγνωμοσύνη του παρελθόντος, ούτε με την έννοια της κατάστασής του την παρούσα στιγμή, αλλά είναι και σημάδι του «ερχομού».

Το πορτρέτο εκείνου που πρόκειται να γεννήσει, «εκείνου που πρέπει να γεννήσει», είναι συγκεκριμένο για τον Αιώνιο Λόγο, γιατί «οι απαρχές του ανάγονται στην αυγή του χρόνου». (Μιχαίας 5:2) «Στην αρχή ήταν ο Λόγος». (Ιωάννης 1:1), θυμίζοντας έτσι την αρχή του Βιβλίου της Γένεσης. (Κεφ. 1. 1). Ο Μιχαίας προσθέτει: «Η δύναμή του θα επεκταθεί στα πέρατα της γης». Είναι να απορεί κανείς που άνθρωποι από τα πέρατα της Ανατολής έρχονται για να του αποτίσουν φόρο τιμής; Τι γιορτάζουμε τα Θεοφάνεια; Σχετικά με την ειρήνη (Μιχαίας 5:4), οι άγγελοι αναγγέλλουν αυτή την ειρήνη που έρχεται από τον Θεό τη νύχτα των Χριστουγέννων.

Αλλά μόνο πέρα από το σταυρό ο αναστημένος Χριστός θα μπορέσει να δώσει στους μαθητές ειρήνη που τίποτα δεν θα μπορέσει να τους αφαιρέσει. «Είμαστε αγιασμένοι από τη θυσία που έκανε ο Ιησούς Χριστός μια για πάντα στο σώμα του». (Εβραίους 10:10)

Το μυστήριο της λυτρωτικής ενσάρκωσης είναι ένα. Διότι αυτό είναι το μυστήριο του Υιού του Θεού, που είναι ο γιος του ανθρώπου, ο γιος του Δαβίδ και ο γιος της Παναγίας, νεκρός και αναστημένος: «Σιν, εσύ που οδηγείς το ποίμνιό σου!». (Ψαλμός 79)

Ό,τι κι αν κάνουμε, ανεξάρτητα από τις αποτυχίες, τις εγκαταλείψεις και τις πτώσεις μας, ο Θεός δεν υποχωρεί ποτέ. Η υπομονή του μαζί μας είναι υπέροχη. Μεγάλο είναι το έλεός Του, γιατί μεγάλη είναι η τρυφερότητά Του και μεγάλη η αγάπη Του για εμάς! «Ό,τι έκανε, το έκανε για μας μια για πάντα!»

Κύριε και Θεέ μας, «Μας έκανες γνωστή την Ενσάρκωση του αγαπημένου σου Υιού. Οδήγησέ μας μέσω του Πάθους Του και του Σταυρού Του στη δόξα της Ανάστασης». (προσευχή στα εγκαίνια της Θείας Λειτουργίας)

____

الأحد الرابع من زمن المجيء، السنة ج

مراجع الكتاب المقدس:

من ميخا النبي: 5. 1 إلى 4: „بعد زمان الإهمال، تأتي عتيدة أن تلد…”

المزمور 79: „شين يا قائدة قطيعك!”

من الرسالة إلى العبرانيين: „بإرادة الله هذه نحن مقدسون بالذبيحة التي قدمها يسوع المسيح بجسده مرة واحدة وإلى الأبد”.

الإنجيل بحسب القديس لوقا: 10: 5 إلى 10: „طوبى للتي آمنت حتى يتم ما كلمها به الرب”.

الله لا يستسلم، سيحافظ على المبادرة.

سنقرأ النصوص الليتورجية على ضوء الالهام والافكار التي عبر عنها النبي ميخا والمزمور 79.

أوقات النبي.

لا شك أن ميخا يعيش في زمن سقوط مملكة إسرائيل والمملكة الشمالية وانقسام شعب الله. وكانت المملكة الشمالية عاصمتها السامرة وتضم جميع القبائل. مملكة يهوذا كانت عاصمتها القدس وتضم قبيلتي بنيامين ويهوذا، وكلاهما يدعمهما سبط لاوي الذي يريد أن يبقى مخلصًا لإله واحد، بينما انحدرت السامرة لأسباب عملية وسياسية إلى دينية متعددة الثقافات. الارتباك، وخلط الآلهة الوثنية بإله واحد.

سقوط الممالك

وفي عام 721، احتل الآشوريون السامرة. وبعد مرور عشرين عامًا، كانت القدس أيضًا تحت الحصار. يُظهر النبي الحالة التي تجد فيها „كرمة الرب” نفسها. تنطبق كلمته على النباتات والتربة التي تتجذر فيها هذه النباتات. „كرمة الرب” هي شعب الله (النباتات) وأرض الموعد (التربة).

وباتباع طريق الأنبياء، نلاحظ لماذا دُعي المسيح: „أنا الكرمة وأنتم الأغصان”. فهو ليس „خارجيًا” بالنسبة لشعب الله الجديد. إنه جزء منه. نحن „به ومعه وفيه”.

لقد كانت „كرمة الرب” معرضة لخطر الدمار في زمن النبي. الآيات الثلاثة من المزمور التأملي الذي تم اختياره لهذا الأحد تصف بشكل واقعي قصة الكرم هذه.

سابقًا: „كان هناك كرمة، أقلعها في مصر… فتأصلت وتملا الأرض”. ومن الآن فصاعدا: „مدت أغصانها إلى البحر وأغصانها إلى النهر”. الآن: „من يمر على الطريق يحمله ويدمره خنزير الغابة”.

وقت التخلي.

هذا هو زمن الترك الذي يتحدث عنه ميخا النبي. وفي حالة الأنبياء أيضًا، عندما يتعلق الأمر بالروح المحددة للنبي ميخا، فقد وصلنا إلى هذا لأن الشعب، وعلى رأسهم قادتهم، وخاصة الملك، انحرفوا عن العهد، ولم يعيشوا وفقًا له. إلى عدالة الله. ولذلك ينبغي علينا أن نهتدي وألا نستمر في مجرد الرغبة في التحول. ويجيب المرتل بترنيمة تتكرر ثلاث مرات في صلاته. „اللهم ارجعنا. ليُنير وجهك فنخلص.” يجب على الله أن يأخذ المبادرة مرة أخرى، تمامًا كما فعل منذ زمن طويل عندما غرس كرمه في كنعان.

لكن الله لا يتصرف بمفرده. ومن خلال موسى أخرج شعبه من مصر. ومن خلال القضاة أوصله إلى ملكية الأرض المخصصة له. اليوم سوف يسلم راعي إسرائيل قطيعه إلى „ابن الإنسان الذي له قوته”

ابن الإنسان هذا هو „ربيبه”. والنص العبري أقوى: „هو الرجل الذي عن يمينه”. وهذا يعني المسيح، كما هو مذكور بإسهاب في المزمور 109، والذي يستخدم غالبًا في العهد الجديد للإشارة إلى يسوع: „قال الرب لربي: اجلس عن يميني”.

يأخذ الله المبادرة دائمًا، لكننا لا نستطيع دائمًا التعرف عليها، وحريتنا أحيانًا لا تعرف كيف تتصرف في لحظات إهمالنا. لذلك، مثل المرتل، يجب أن نقول مرارًا وتكرارًا، „يا الله، أصلحنا (بالنعمة)،” لأن „نعمته أقوى من ضعفنا”.

ابن داود

الله لا ينكر نفسه. ولكن من الشعب يجب أن يأتي خلاص الله. وفقا لميخا، يجب أن يأتي المسيح من نسل داود لأنه هو الذي حصل على الوعود الرسمية للأبدية لسلالته. يقول المسيح نفسه هذا عندما يشرح مهمته للفريسيين. (متى 22: 42 إلى 45)

ولكن كما أن إسرائيل لا يمكن فصلها عن أرضها، كذلك لا يمكن فصل الإنسان عن جذوره، كما تقول اللغة الحديثة رمزياً. جذور داود هي سبط يهوذا وبيت لحم. والمدينة، وهي صغيرة جدًا في الحقيقة، كان لها لقب: „أفراتا” أي „المثمر”، نسبة إلى العشيرة التي كانت تعيش هناك.

في الواقع، قبل المسيح بعشرة قرون، قاد روح الله النبي صموئيل هناك للبحث عن الشخص الذي يرعى الشعب باسم الله. وكان داود الأصغر بين أبناء يسى.

ولا يزال الله يعمل بنفس الطريقة. وفي أصغر عشائر يهوذا تلد „التي تلد”. وما لم يذكر خلاف ذلك، فإن هذا بلا شك يرجع إلى إشارة ميخا إلى نبوءة إشعياء الشهيرة: „ولكن الرب نفسه يعطيكم آية. وها هي: إن الجارية حبلى وتلد ابنا يسمونه عمانوئيل». (اشعياء 7:14)

من الخارج

وكما هو الحال مع إشعياء، تتعلق نبوة ميخا بوضع تاريخي محدد، حوالي عام ٧٠٠ قبل الميلاد.

ومع ذلك، فإنه يتجاوز هذه الظروف، ك

التي عملت على دعم الرجاء المسيحاني لعدة قرون. إن خاصية شعب الله وخصائصه هي أنه لا يبقى فقط في تأمل ممتن للماضي، ولا بمعنى وضعه في الوقت الحاضر، بل هو أيضًا علامة „المجيء”.

إن صورة التي على وشك أن تلد، „التي ينبغي أن تلد”، هي خاصة بالكلمة الأزلي، لأن „أصولها تعود إلى فجر الدهر”. (ميخا 5: 2) „في البدء كان الكلمة”. (يوحنا 1: 1)، مستذكرًا بذلك بداية سفر التكوين. (الفصل 1. 1). ويضيف ميخا: „وقوته تمتد إلى أقاصي الأرض”. فهل من عجب أن يأتي الناس من أقاصي الشرق لتكريمه؟ ماذا نحتفل بعيد الغطاس؟ أما بالنسبة للسلام (ميخا 5: 4)، فإن الملائكة يعلنون هذا السلام القادم من الله في ليلة عيد الميلاد.

ولكن فقط من وراء الصليب سيتمكن المسيح المقام من أن يمنح التلاميذ السلام الذي لن يستطيع أي شيء أن ينزعه منهم. „نحن مقدسون بالذبيحة التي قدمها يسوع المسيح بجسده مرة واحدة وإلى الأبد.” (عبرانيين 10: 10)

إن سر التجسد الفادي واحد. فإن هذا هو سر ابن الله، الذي هو ابن الإنسان، ابن داود وابن مريم العذراء، مات وقام: „شين، أنت التي تقود قطيعك!” (مزمور 79)

مهما فعلنا، بغض النظر عن إخفاقاتنا وهجرنا وسقطاتنا، فإن الله لا يتراجع أبدًا. صبره معنا رائع. عظيمة هي رحمته، لأن عظيم حنانه وعظيم محبته لنا! „ما فعله، فعله من أجلنا مرة واحدة وإلى الأبد!”

ربنا وإلهنا، „لقد عرفتنا بتجسد ابنك الحبيب. قدنا بآلامه وصليبه إلى مجد القيامة”. (صلاة افتتاح القداس الإلهي)

_____

IV domenica di Avvento, anno C

Riferimenti biblici:

Dal profeta Michea: 5. 1-4: „Dopo il tempo dell’abbandono, verrà colei che sta per partorire…”

Salmo 79: “Shin, tu che conduci il tuo gregge!”

Dalla Lettera agli Ebrei: „Per questa volontà di Dio siamo santificati dal sacrificio che Gesù Cristo ha offerto una volta per tutte del suo corpo”.

Vangelo secondo S. Luca: 10,5-10: «Beata colei che ha creduto nell’adempimento di ciò che il Signore le ha detto».

DIO NON SI ARRENDE, MANTENERA’ L’INIZIATIVA.

Leggeremo i testi liturgici alla luce dell’ispirazione e dei pensieri espressi dal profeta Michea e dal Salmo 79.

I TEMPI DEL PROFETA.

Michea vive senza dubbio nel tempo della caduta del Regno di Israele, del Regno del Nord, e della divisione del Popolo di Dio. Il Regno del Nord aveva Samaria come capitale e comprendeva tutte le tribù. Il Regno di Giuda aveva Gerusalemme come capitale e comprendeva le tribù di Beniamino e di Giuda, entrambe appoggiate dalla tribù di Levi, che vuole rimanere fedele ad un unico Dio, mentre Samaria, per ragioni pratiche e politiche, discende in religioni interculturali. confusione, mescolando gli dei pagani con un solo Dio.

Caduta dei Regni

Nel 721 Samaria fu occupata dagli Assiri. Vent’anni dopo, anche Gerusalemme era sotto assedio. Il profeta mostra la condizione in cui si trova «la vigna del Signore». La Sua Parola si applica sia alle piante che al terreno in cui queste piante affondano le loro radici. La “Vite del Signore” è sia il Popolo di Dio (le piante) sia la Terra Promessa (il terreno).

Seguendo il cammino dei profeti, notiamo perché Cristo è stato chiamato: „Io sono la vite e voi i tralci”. Non è “esterno” al nuovo Popolo di Dio. Ne fa parte. Siamo „attraverso Lui, con Lui e in Lui”.

Al tempo del profeta la “vigna del Signore” era in pericolo di distruzione. I tre versetti del Salmo meditativo scelti per questa domenica descrivono realisticamente questa storia della vigna.

Anticamente: „C’era una vite, sradicatela in Egitto… mette radici e riempie la terra”. Da allora in poi: „Stese i suoi rami fino al mare e i suoi germogli fino al fiume”. Ora: „Chi passa lungo il sentiero lo porta via e il cinghiale della foresta lo distrugge”.

Un tempo di abbandono.

Questo è il tempo dell’abbandono di cui parla il profeta Michea. Anche nel caso dei profeti, quando si tratta dello spirito specifico del profeta Michea, siamo arrivati ​​a questo perché il Popolo, con a capo i suoi capi, e soprattutto il re, si allontanò dall’Alleanza, non vivendo secondo alla giustizia di Dio. Dobbiamo quindi convertirci e non persistere nel mero desiderio di convertirci. Il salmista risponde con un’antifona che si ripete tre volte nella sua preghiera. “Dio, riportaci indietro. Fa’ risplendere il tuo volto e saremo salvi”. Dio deve riprendere l’iniziativa, proprio come fece molto tempo fa quando piantò la sua vigna in Canaan.

Ma Dio non agisce da solo. Fu attraverso Mosè che condusse il suo popolo fuori dall’Egitto. Fu attraverso i Giudici che lo fece entrare in possesso della Terra che gli era destinata. Oggi il Pastore d’Israele affiderà il suo gregge “al figlio dell’uomo, al quale deve la sua forza”

Questo figlio dell’uomo è il suo „protetto”. Il testo ebraico è più forte: «È ‚l’uomo alla sua destra’. Ciò significa Messia, come menzionato a lungo nel Salmo 109, spesso usato nel Nuovo Testamento per riferirsi a Gesù: „Il Signore ha detto al mio Signore: ‚Siedi alla mia destra’.

Dio prende sempre l’iniziativa, ma non sempre siamo in grado di riconoscerlo, e la nostra libertà a volte non sa come reagire nei momenti di nostra negligenza. Pertanto, come il salmista, dobbiamo dire ancora e ancora: „Dio, ristoraci (nella grazia)”, perché „la sua grazia è più forte della nostra debolezza”.

FIGLIO DI DAVIDE

Dio non rinnega se stesso. Ma è dal Popolo che deve venire la salvezza di Dio. Secondo Michea il Messia doveva provenire dalla discendenza di Davide perché fu lui a ricevere per la sua dinastia le solenni promesse di eternità. Lo dice Cristo stesso quando spiega la sua missione ai farisei. (Matteo 22, da 42 a 45)

Ma come Israele non può essere separato dalla sua terra, così l’uomo non può essere separato dalle sue radici, come simbolicamente dice il linguaggio moderno. Le radici di Davide sono la tribù di Giuda e Betlemme. La città, piccolissima infatti, aveva un soprannome: „Ephrata”, che significa „fruttuosa”, a causa del clan che la abitava.

Infatti, dieci secoli prima di Gesù, fu lì che lo Spirito di Dio condusse il profeta Samuele a cercare colui che avrebbe pasceto il popolo in nome di Dio. David era il più giovane tra i figli di Jesse.

Dio funziona ancora allo stesso modo. È nell’ultima delle famiglie di Giuda che partorirà «colei che deve partorire». Se non diversamente specificato, ciò è senza dubbio dovuto al riferimento di Michea al noto oracolo di Isaia: «È il Signore stesso che deve darvi un segno. Ecco: la ragazza è incinta e partorirà un figlio, a cui chiameranno Emmanuel». (Isaia 7:14)

DALL’ESTERNO

Come nel caso di Isaia, la profezia di Michea riguarda un contesto storico specifico, intorno al 700 a.E.V.

Tuttavia, si va oltre queste circostanze, che da secoli sostengono la speranza messianica. La proprietà e la caratteristica del Popolo di Dio è che esso non permane solo nel grato riflesso del passato, né nel senso della sua situazione nel momento presente, ma è anche segno della «venuta».

Il ritratto di colei che sta per partorire, «colei che deve partorire», è specifico del Verbo eterno, perché «le sue origini risalgono alla notte dei tempi». (Michea 5:2) “In principio era la Parola”. (Gv 1,1), richiamando così l’inizio del Libro della Genesi. (Capitolo 1.1). Michea aggiunge: “La sua potenza si estenderà fino ai confini della terra”. C’è da meravigliarsi che persone provenienti dai lontani confini dell’Oriente vengano a rendergli omaggio? Cosa celebriamo l’Epifania? Per quanto riguarda la pace (Michea 5:4), gli angeli annunciano questa pace venuta da Dio nella notte di Natale.

Ma solo al di là della croce il Cristo risorto potrà donare ai discepoli la pace che nulla potrà loro togliere. “Siamo santificati dal sacrificio che Gesù Cristo ha compiuto una volta per tutte del suo corpo”. (Ebrei 10:10)

Uno è il mistero dell’incarnazione redentrice. Perché questo è il mistero del Figlio di Dio, che è figlio dell’uomo, figlio di Davide e figlio della Vergine Maria, morto e risorto: „Shin, tu che conduci il tuo gregge!” (Salmo 79)

Qualunque cosa facciamo, nonostante i nostri fallimenti, abbandoni e cadute, Dio non si tira mai indietro. La sua pazienza con noi è meravigliosa. Grande è la sua misericordia, perché grande è la sua tenerezza e grande è il suo amore per noi! “Quello che ha fatto, lo ha fatto per noi una volta per tutte!”

Nostro Signore e Dio: „Ci hai fatto conoscere l’incarnazione del tuo diletto Figlio. Guidaci attraverso la sua passione e la sua croce alla gloria della risurrezione”. (preghiera in apertura della Santa Messa)

„There is only today, there is no history”

Stanislaw Barszczak, Miniaturzysta

(W formie pamiętnika autor zapisuje strumień jego świadomości, aby w myślach czytelników nabrał on pełniejszego wyrazu)

Dlaczego jesteśmy tak uwięzieni przez godziny, minuty każdego dnia? Dlaczego nie możemy żyć życiem, które zawsze jest poza naszym zasięgiem? Nasza miłość ciągle trwa. Każda kobieta jest architektem swojego losu. Perseuszu, kiedy jesteś dziewczyną, ludzie myślą, że twoja uroda jest ich własnością. Jakby była dla ich przyjemności, jakby coś w nią zainwestowali. Myślą, że jesteś im winien za ich podziw. Spójrz na swoją matkę i jak Zeus się wobec niej zachował, wbijając się przez jej okno. Wysiłek, by utrzymać swój zewnętrzny wygląd, by zadowolić ludzi, i strach, jeśli tego nie zrobisz, są wyczerpujące. Ty z kolei możesz robić, co chcesz. Wsiadasz na swój statek i wyruszasz w małą podróż, i nikt cię nie zatrzymuje. Mogłeś zabrać tę swoją twarz i zatrzymać ją dla delfinów, skoro tego chciałeś. Nie mnie. Mnie nie wolno było Współczucie, w przeciwieństwie do nienawiści, można zapakować i odłożyć. Wszystko, co człowiek widzi, bierze za zabawkę. W ten sposób zawsze, na zawsze jest chłopcem. Całe życie nie wystarczy, żeby wiedzieć, jak dana osoba się zachowa. Jesteś światłem słonecznym wpadającym przez okno, w którym stoję, ogrzany. Jak większość artystów, wszystko, co stworzyłem, było związane z tym, kim byłem – i dlatego cierpiałem w zależności od tego, jak odbierano moją pracę. Pomysł, że każdy może oddzielić swoją wartość osobistą od swojej publicznej twórczości, był rewolucyjny. Powierzchnia Amsterdamu rozkwita dzięki tym wzajemnym aktom nadzoru, sąsiedzkiemu tłumieniu ducha człowieka. Czy masz ciało, jeśli nie ma nikogo, kto mógłby je dotknąć? Przypuszczam, że masz, ale czasami czułem, że go nie mam. Byłem tylko umysłem unoszącym się po pokojach. Mój Amsterdam: Gdzie wahadło huśta się od Boga do grosza. Pręty naszej klatki zrobiliśmy sami. Czymże jestem, zastanawiam się, jeśli nie produktem własnej wyobraźni? Wyobraźnia jest zawsze bardziej hojna. Mój brat zna niebezpieczeństwo nierobienia niczego. To najtrudniejsza rzecz na świecie, wytłumaczyć się, opowiedzieć swoją historię jasno. Starzenie się nie wydaje się czynić cię bardziej pewnym. Po prostu daje ci więcej powodów do wątpliwości. Byłem mężczyzną, który nie zrobił nic złego, poza istnieniem. Oprócz istnienia – powtórzyłem szeptem. Jesteś kamieniem rzuconym na jezioro. Ale fale, które tworzysz, nigdy cię nie zatrzymają. Nie chciałem być mitem. Chciałem być sobą. Czy istnieje coś takiego jak cała historia lub triumf artysty, właściwy sposób patrzenia przez szkło? Wszystko zależy od tego, gdzie pada światło. Naprawdę jestem artystą, prawda, choć nie myślę, że wszystko kręci się wokół mnie. Widzisz, pamiętanie to błogosławieństwo i przekleństwo. Nie możesz wymazać swoich złych wspomnień, ale życie bez żalu to życie nieprzeżyte. To, co pamiętasz i jak pamiętasz: czyni cię tym, kim jesteś. Może masz wybór w tej sprawie, a może nie. Czasami nawet złożenie się w najmniejszy, najmniejszy kształt nie wystarczy. Więc równie dobrze możesz pozostać przy rozmiarze, jaki powinieneś mieć. „Kiedy jesteś księdzem ludzie myślą, że twoja uroda jest ich własnością. Nie wszyscy z nas otrzymują to, na co zasługują. Wiele momentów, które zmieniają bieg życia – na przykład rozmowa z nieznajomym na statku – to czyste szczęście. A jednak nikt nie pisze do ciebie listu ani nie wybiera cię na swojego spowiednika bez dobrego powodu. Tego się nauczyłem: musisz być gotowy, żeby mieć szczęście. Musisz rozłożyć swoje pionki na czynniki pierwsze. Ale słowa są jak woda w Amsterdamie, zalewają uszy i psują, a wschodni róg kościoła jest zatłoczony. Zorientowałem się po latach, że przynoszenie w szkole map na lekcje, było mi przypisane, że jestem niedokończoną mapą i zawsze próbuję wyznaczyć punkty, a nikt nie chce zrobić to za mnie. Jeżeli miałbym sympatię, ona nigdy nie miałaby takiego przyjaciela, w swoim prywatnym pokoju, czeszącego jej włosy, słuchającego jej, gadającego o głupich bzdurach i bezużyteczności rodziców; jak przyszłość jest idealna, ponieważ oni jej jeszcze nie przeżyli. A słowa, które ona wybierałaby, pozbawiałyby się swoich najlepszych cech, odmawiałyby dopasowania się do tego, co czuje w środku. Nigdy nie znałem zmiany, która nie byłaby potworna. Zasady mego domu są spisane w wodzie. Muszę albo zatonąć, albo płynąć. Nic tutaj nie jest bardziej fantastyczne niż prawda. Koledzy księża? Im bardziej starają się wyglądać na świętych, tym mniej jestem przekonany. Miłość jest lepsza jako fantom niż rzeczywistość, lepsza w pogoni niż złapana”. Zawsze uważałem, że dobroć jest czymś aktywnym. Ale nierobienie czegoś, akt powściągliwości – czy to też może być dobroć? Potem ptaki odleciały, ich imiona zmieniły się w pocałunki, cisza zapisała nowy świat. Los uprzedził mnie, Jan Paweł też. Uczyliśmy się o takich mężczyznach jak on w szkole – chronionych dżentelmenach, bogatych dżentelmenach, białych dżentelmenach, którzy brali pióra i pisali świat dla reszty z nas do przeczytania. Z małych nasion wyrastają wielkie kwiaty. Wolałbym nie musieć wybierać między pisaniem a kochaniem; ponieważ dla mnie często były to te same rzeczy. To był czas nowych doświadczeń, bez korzyści ze starych, które łagodziłyby skutki uboczne. Przekonałem się, że można zrobić więcej z plotkami niż z faktami. Wszystko, co człowiek widzi, bierze za zabawkę. Taki jest zawsze, na zawsze chłopcem. Życie bez żalu jest życiem nieprzeżytym. Czasami trudno kochać osobę, którą znasz za dobrze. Robię coś zupełnie przeciwnego do oddawania siebie. Jeśli chodzi o mnie, będę całkowicie widoczny. Jeśli obraz się sprzeda, będę w Paryżu, wisząc na ścianie. Jeśli już, to jestem samolubny. To idealne; cała wolność tworzenia, bez zamieszania. Litość kolegów była drogą do obojętności. Im więcej osób bierze udział w rytuale, tym bardziej wydaje się on uzasadniony. Pomyślałem, co to może znaczyć, że ktoś podziwia cię nie za to, jak wyglądasz, ale za to, kim jesteś. Za twoje myśli i czyny, twoje lęki i marzenia. Czy taki cud miał być moim dziedzictwem? Świadomość, że jestem ceniony, adorowany i celebrowany; możliwość, zachęta do błyszczenia, poczucie się idealnym w majestatycznym lustrze czyjegoś spojrzenia – czy takie życie może być moje? Ale – miłość, mamo. Czy ja ją pokochem? Dziewczyna chce miłości – krzyczała teatralnie pani Ola do łuszczących się częstochowskich ścian. Ona chce brzoskwiń i śmietanki. Zarozumiałość miłości była lepsza niż bałagan, który po sobie zostawiłem, jej bezmyślna determinacja, jej akceptacja, która była tak szczera. Musisz utrzymać swój majątek na powierzchni i nikt tego za ciebie nie zrobi. Przecieknie ci przez palce, jeśli ci nie zależy. Miłość była duchem przez tak długi czas. Koledzy? Słyszałem, jak otwierają skrzydła, jak ich ciała się unoszą – ciała, które kochali tak samo mocno, jak ja nienawidziłam moich. Zazdrościłam im tej pewności siebie z taką zaciekłością, że moje węże zamieniły się w rozpalone do czerwoności pogrzebacze rozpinające moją czaszkę. Byłem uwięziony; Byłem jedyną osobą, od której nigdy nie mogłem uciec. Nie jestem geniuszem. Po prostu ciężko pracuję. Letni dzień wydaje tyle dźwięków, gdy ty sama pozostajesz w całkowitej ciszy. To nie jest rozmowa, to Agnes wysyłająca lotki i patrząca, jak one przebijają niebo. …A kobiety zawsze takie są. Co masz na myśli? Cóż, wszystkie kobiety, które znam, które zakończyły długoterminowe związki po trzydziestce, zrezygnowały z nich na długo przed tym, zanim to zrobiły. Przeszły przez cały żal, gdy były jeszcze razem z facetem. Przeszły przez wszystkie scenariusze, przetworzyły swoje uczucia — więc gdy faktycznie doszło do rozstania, poczuły się lekkie i wolne. Mężczyźni znoszą to gorzej. Udają, że nie, ale tak jest. Nie poczynili żadnych przygotowań. Wolałbym wznieść się w miłości, myśli – unosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię. Wyobrażam sobie siebie, nieważkim, adorowanym, szalejącym w ekstazie. Pisanie to skok wiary. Ale jak cudownie, że osobą, w którą wierzysz, jesteś ty sam. W wielu przypadkach polityka była przykrywką dla osobistej zemsty i koleżeńskiej waśni. Większość prawicowego terroru była skierowana przeciwko tym, którzy wpłynęli na przemoc wobec księży i właścicieli fabryk w 1989 r. — przywódcom związkowym, wybitnym antyklerykałom, kilku republikańskim burmistrzom. A jednak — mechanicy, rzeźnicy, lekarze, budowniczowie, robotnicy, fryzjerzy — oni również zostali „wzięci na spacer”… Chociaż nie ma jeszcze zbiorowej odpowiedzi na moje pytanie, osobiście jestem tego pewny. Ponieważ jeśli czegoś się nauczyłem, to tego: ostatecznie dzieło sztuki odnosi sukces tylko wtedy, gdy jego twórca posiada wiarę, która je tworzy. Słowa są wodą w tym mieście. Jedna kropla plotki może nas utopić. „ale czy jesteś tulipanem czy rzepą, wszyscy jesteśmy w końcu odpowiedzialni przed kimś, nawet jeśli to tylko nasze matki. Twoje przyszłe życie to kwota, na którą nie znasz odpowiedzi. Jesteś światłem słonecznym wpadającym przez okno, w którym stoję, ogrzany. Byliśmy od siebie zależni, nie znając się tak naprawdę, w taki sposób młodzi mogą być zależni, kiedy nigdy nie zostali spaleni, zranieni ani odrzuceni, kiedy dzielą się wszystkim, popełniając błąd, że druga osoba jest odpowiedzią na ich mylącą sumę. Ciężka harówka zapewniła nam chwałę – głosi przysłowie – ale lenistwo zepchnie nas z powrotem do morza. A w dzisiejszych czasach wzbierające wody wydają się tak blisko. Moje miasto nie przypomina żadnego innego miasta na świecie. Jest genialne, ale rozdęte i nigdy nie nazywałam go domem. Moje życie było łodygą fasoli, a ja byłem Jackiem, a liście wystrzeliwały w górę i w górę, obfite, imponujące, z taką prędkością, że ledwo mogłem się ich trzymać. Dlaczego jesteśmy tak uwięzieni przez godziny, minuty każdego dnia? Dlaczego nie możemy żyć życiem, które zawsze jest poza naszym zasięgiem? Starzenie się nie wydaje się czynić cię bardziej pewnym. Po prostu daje ci więcej powodów do wątpliwości. Kiedy piękno jest ci przypisane jako dziewczynie, w jakiś sposób staje się esencją twojego bytu. Przejmuje wszystko inne, czym możesz być. Kiedy jesteś chłopcem, nigdy nie dominuje nad tym, kim możesz być. Nie poczułem żadnej zmiany w pokoju, poza szokiem wywołanym samym moim głosem i szczególną euforią, którą odczuwa się w obliczu oklasków, czując się jednocześnie tanim i triumfującym. Kiedy naprawdę poznasz osobę, kiedy widzisz pod słodszymi gestami, uśmiechami — kiedy widzisz wściekłość i żałosny strach, które każdy z nas ukrywa — wtedy przebaczenie jest wszystkim. To, że ktoś mówi coś z pasją, nie oznacza, że jest to prawdą. Ludzie tacy jak Agnes — którzy nigdy nie napisali ani jednego wersu prozy, o ile wiem — wydawali się chcieć, aby ci, którzy to zrobili, chodzili z notesem i ołówkiem zawieszonymi na szyi, zapisując wszystko, zamieniając to w książkę dla własnej przyjemności. Samoświadomość jest wielkim wygnańcem samotności. Moje pisanie stało się osią, na której opierała się cała moja tożsamość i szczęście. Teraz było to skierowane na zewnątrz, świadome siebie przedstawienie. Proszono mnie, żebym powtarzał przyjemność dla ludzi, raz po raz, aż faksymile mojego aktu stanie się samym aktem. Myślałem, że na nich zasługuję, na takich ludzi, jakich można znaleźć tylko w powieściach. Szybkich. Litość, w przeciwieństwie do nienawiści, można zapakować i odłożyć na bok. To tak, jakby próbować wyobrazić sobie swoich rodziców jako młodych ludzi, zakochujących się. Wolałbym wznieść się w miłości, myśli – unosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię. Niebo jest ogromnym morzem płynącym między dachami; jest zbyt duże, aby gołym okiem zobaczyć, jak się zaczęło lub gdzie się skończy. Wolałbym wzrastać w miłości, myśli, wznosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię… również wrzucić resztę, jakbym wrzucał pieniądze do studni życzeń, która nigdy nie spełni mojego życzenia. Do śmierci mamy nigdy tak naprawdę nie poznałem samotności. Zawsze miałem swoje książki, a mama zawsze była przy mnie. Nagle moje myśli stały się ogromne w tym małym mieszkaniu, ponieważ nie było nikogo, kto by je usłyszał i sprawił, że stały się łatwiejsze do opanowania, nikogo, kto by mnie namawiał lub wspierał, ani nie wyciągał rąk do uścisku. Nieobecność mamy stała się fizyczna. Za każdym razem, gdy szedłem na ryby, ona tam była. Za każdym razem. Miałem czternaście lat, a czułem się jak dziewięćdziesieciolatek. Powinieneś był przestać chodzić na ryby. Dlaczego miałbym przestać robić coś, co kochałem? To, do czego wszyscy dążymy, aby żyć, oczywiście, to uwolnić się od niewidzialnych lin. Albo przynajmniej być w nich szczęśliwym. Życie było aktem adaptacji. Jeśli chodzi o mnie, to od ciebie zależy, czy uwierzysz w to, co inni ludzie przewidują dla twojej przyszłości. Ludzie zawsze będą mieli swoje własne motywy. Przez długi czas uczono mnie ignorować to, co jest we mnie – mój własny ogień, mój własny głos, który chce być usłyszany. Agnes odkryła, że zarówno wyobrażony, jak i rzeczywisty świat mogą być równie pocieszające, i że czasami bardzo trudno jest dostrzec różnicę. …świat jest pełen dzieci zbierających okruchy po swoich rodzicach. Mamo… Nie jesteśmy niczym więcej jak więźniami twojego pragnienia. …wszystko, co stworzyłem, było związane z tym, kim byłem – i dlatego cierpiałem w zależności od tego, jak odbierano moją pracę. Wszystko, co możemy zrobić, jeśli mamy szczęście, to naprawić błędy popełniane przez innych ludzi. Prawdziwa miłość była kwiatem w brzuchu, którego płatki rozwijały się na lewą stronę. I ty zaryzykowałbyś wszystko dla miłości – błogiej, nigdy bez kropli przerażenia. Pierwszy dzień roku to czas, w którym mieszkańcy Amsterdamu otwierają okna w odważnym rytuale wpuszczania zimnego powietrza, usuwania pajęczyn i złych wspomnień. Ciotka… Kiedy zaczyna miażdżyć orzechy i goździki, jej aura tajemniczości i przekonania smakuje mi bardziej niż pasztecik na jej talerzu. Kochałem mojego przyjaciela za to, że wierzył, za to, że nie powiedział, że jestem szalony, za to, że towarzyszył mi, gdy poruszałem się tam i z powrotem nad moją opowieścią. Czasami, powiedziałem, życie wydaje się po prostu serią niekończących się pytań, na które naprawdę nie chcesz odpowiadać. I możesz tak żyć przez jakiś czas. Przez jakiś czas możesz udawać, że jesteś głuchy na głos w sobie. Możesz udawać kogoś, kim nie jesteś. Możesz udawać, że myśli, które masz, lub to, co czujesz, nie są prawdziwe. chociaż wszystko ma konsekwencje, niczego nie można po prostu przypisać losowi. Leszek siedzi w domu i ma pomysły, ale nie rozumie niuansów związanych z rzeczywistym handlem. Robię to od dwudziestu lat! Zbyt długo – wzdycha. – Trzeba stąpać ostrożnie, albowiem świat rozbija się jak słoń. Pozwolenie losowi płynąć było bardzo dobre – chciałem nie czynić tego kosztem życia. I było tak, jakbym wiedział, że tylko tutaj te farby ujawnią się i pomogą mi. Że rozwiną moje lęki i marzenia. Jesteś śpiewającym ptakiem, który zna tylko jedną melodię! W kontekście opowieści jest to fakt zarówno ważny, jak i nieistotny, jak większość rzeczy, w zależności od pory dnia, w której na nie patrzysz. Kochaj swoje dzieci, bo są nasionami, które sprawią, że to miasto rozkwitnie. Ludzie kochają plotki. Z plotkami można zrobić więcej niż z faktami. Ale gdy się je połączy, ból samotności i gorzka zupa nudy są bardziej niebezpieczne niż jad węża. Dzieciństwo: kraj, z którego wszyscy pochodzimy, ale nigdy nie możemy go dokładnie umiejscowić na mapie. „Kiedy naprawdę poznasz osobę, kiedy widzisz ją pod słodszymi gestami, uśmiechami — kiedy widzisz gniew i żałosny strach, które każdy z nas ukrywa — wtedy przebaczenie jest wszystkim. Nie potrafiłem spisać świata na papierze. Wir we mnie, jego ruch, jego abstrakcyjna natura, miały doskonały sens. Myślałem, że pewnego dnia wydostanę się z niego. Ale pomyślałem, jeszcze nie… W czasie szkolnym przynosiłem mapy na lekcje geografii. Zaledwie później pomyślałem: jest we mnie coś upartego. Jestem niedokończoną mapą i zawsze próbuję rozrysować swoje punkty, i nie pozwolę, żeby ktoś zrobił to za mnie. Czuję, że czas mnie oszukał, jakbym znał cię już wcześniej. Jakbyśmy mijali się w wózkach. Jakbyśmy czekali na ponowne spotkanie z tobą. Kocham cię. Ja. Leżę w w łóżku, światło przy łóżku nadal włączone po trzeciej. Odczułem tęsknotę za mamą. To, że ona mnie kocha, nie mogłem w to łatwo uwierzyć. Chociaż nigdy nie sprawiła, że poczułem się jak outsider, nie mogłem pozbyć się obawy, że wyglądałem inaczej niż wszyscy chłopcy z miasteczkowego gangu. Nie mogłem sobie wyobrazić, że jestem kimś, kto nurkuje dla kogoś innego w ten sam sposób; poczucie, że czyjeś molekuły są kalibrowane na nowo; czysta, wielowarstwowa radość bycia widzianym i adorowanym, i adorując w zamian, cykl nieśmiałości do pewności siebie, gdy każdy nowy krok został postawiony. Szukać ukochanej osoby w tłumie, skrzyżować oczy i poczuć, że nie ma prawdziwszego miejsca — wydawało mi się to niemożliwe. Byłem — zarówno z powodu okoliczności jak i natury – migrant w tym świecie, a moje doświadczenie życiowe od dawna stało się stanem umysłu. Nie wiedziałem, czy ją kocham, i to też było przerażające – nie wiedzieć, żeby być pewnym. Życie było serią okazji do przetrwania, a żeby przetrwać, trzeba było kłamać, nieustannie – sobie nawzajem i dla siebie. Nie twierdzę, że jestem ekspertem od miłości – mówi mama, ale wiem o tym coś. Więcej niż myślisz. Więcej niż miłość twoich dramatopisarzy, wypowiedziana zaledwie przez dwie godziny i rozpuszczona w oklaskach. Miłość to coś, co uczy się w znacznie mniej kuszących miejscach niż w teatrach i salach balowych. Zdobywa się ją czynami, które robisz. Słowami, które wypowiadasz. Wymaga to praktyki. Cierpliwości. Czasu. Jestem pewien, że nauczysz się o miłości. Ale może nie przyjąć formy, której pierwotnie się spodziewałeś. Pomyślałem o kartce papieru na maszynie do pisania w drugim pokoju. Wiersze, głównie. Chciałbym kiedyś napisać powieść. Nadal czekam na dobrą historię… dlaczego my, śmiertelnicy, zawsze oglądamy się za siebie i wyobrażamy sobie, że była prostsza ścieżka? Myślimy, że nic z tego, w czym uczestniczyliśmy się nie wydarzyło. Przez ceglane mury widać horyzonty, poczekaj i zobacz… Widzisz, król mógł kontrolować ścieżki, którymi stąpały jego córki; mógł odebrać im przyjemności i poglądy i zamknąć je. Mógł upewnić się, że księżniczki nie mają w tym pokoju niczego poza szczoteczkami do zębów i diademami, piżamami i nocnymi koszulami. Ale król czy nie król , posiadali jedną rzecz, której on nigdy nie mógł posiadać: ich wyobraźnię!

_____

Stanislaw Barszczak, The miniaturist

(In the form of a diary, the author records the stream of his consciousness so that it can take on a fuller expression in the minds of readers)

Why are we so imprisoned for hours, minutes of every day? Why can’t we live a life that is always beyond our reach? Our love is still going on. Every woman is the architect of her own destiny. Perseus, when you’re a girl, people think your beauty is theirs. As if it were for their pleasure, as if they had invested something in it. They think you owe them for their admiration. Look at your mother and how Zeus behaved towards her, crashing through her window. The effort to maintain your appearance to please people, and the fear if you don’t, are exhausting. You, on the other hand, can do whatever you want. You get on your ship and set off on a little journey, and no one stops you. You could have taken that face of yours and kept it for the dolphins, if that’s what you wanted. Not me. I was not allowed Compassion, unlike hatred, can be packed away and put away. Everything a man sees he takes for a toy. In this way he is always, forever a boy. A whole life is not enough to know how a person will behave. You are the sunlight that comes through the window where I stand, warm. Like most artists, everything I have created has been connected to who I was – and therefore I have suffered depending on how my work was received. The idea that anyone can separate their personal value from their public work was revolutionary. The surface of Amsterdam thrives on these mutual acts of surveillance, the neighborly suppression of the human spirit. Do you have a body if there is no one to touch it? I suppose you do, but sometimes I felt I didn’t. I was just a mind floating through rooms. My Amsterdam: Where the pendulum swings from God to the penny. We made the bars of our cage ourselves. What am I, I wonder, if not the product of my own imagination? Imagination is always more generous. My brother knows the danger of doing nothing. It is the hardest thing in the world to explain yourself, to tell your story clearly. Growing old doesn’t seem to make you more certain. It just gives you more reason to doubt. I was a man who did nothing wrong, except exist. Except exist, I repeated in a whisper. You are a stone thrown into a lake. But the waves you create will never stop you. I didn’t want to be a myth. I wanted to be myself. Is there such a thing as a whole history, or an artist’s triumph, the right way to look through the glass? It all depends on where the light falls. I really am an artist, right, though I don’t think everything revolves around me. You see, remembering is a blessing and a curse. You can’t erase your bad memories, but a life without regrets is a life unlived. What you remember, and how you remember it: makes you who you are. You may have a choice in the matter, or you may not. Sometimes even folding yourself into the smallest, tiniest shape isn’t enough. So you might as well stick to the size you’re supposed to be. “When you’re a priest, people think your beauty is theirs. Not all of us get what we deserve. Many of the life-changing moments—like talking to a stranger on a ship—are pure luck. And yet no one writes you a letter or chooses you as their confessor without a good reason. That’s what I’ve learned: you have to be ready to be lucky. You have to break down your pieces. But words are like water in Amsterdam, they flood your ears and spoil, and the east corner of the church is crowded. I realized years later that bringing maps to school was something I was assigned, that I was an unfinished map, always trying to mark out the points, and no one wanted to do it for me. If I had a crush, she would never have had such a friend, in her private room, combing her hair, listening to her, talking about stupid nonsense and the uselessness of her parents; how the future is perfect because they haven’t lived it yet. And the words she would choose would lose their best qualities, would refuse to fit what she feels inside. I have never known a change that wasn’t monstrous. The rules of my house are written in water. I must either sink or swim. Nothing here is more fantastic than the truth. Fellow priests? The more they try to look holy, the less convinced I am. Love is better as a phantom than reality, better in pursuit than caught.” I have always believed that kindness is something active. But doing nothing, an act of restraint – can that be kindness too? Then the birds flew away, their names changed into kisses, silence wrote a new world. Fate got ahead of me, and so did John Paul. We learned about men like him in school – sheltered gentlemen, wealthy gentlemen, white gentlemen who took pens and wrote the world for the rest of us to read. From small seeds grow great flowers. I would rather not have to choose between writing and loving; because for me they were often the same things. It was a time of new experiences, without the benefit of old ones to soften the side effects. I found that you can do more with gossip than with facts. A man takes everything he sees for a toy. He is always, forever a boy. A life without regrets is a life unlived. Sometimes it is hard to love someone you know too well. I do the opposite of giving myself away. As for me, I will be completely visible. If the painting sells, I will be in Paris, hanging on the wall. If anything, I am selfish. It is perfect; all the freedom to create, without the fuss. The pity of colleagues was the path to indifference. The more people who participate in the ritual, the more justified it seems. I thought about what it could mean that someone admired you not for how you looked, but for who you were. For your thoughts and actions, your fears and dreams. Was such a miracle to be my legacy? The knowledge that I was valued, adored and celebrated; the opportunity, the encouragement to shine, to feel perfect in the majestic mirror of someone’s gaze – could such a life be mine? But – love, mom. Am I in love with her? A girl wants love – Mrs. Ola shouted theatrically to the peeling walls of Częstochowa. She wants peaches and cream. The conceit of love was better than the mess I left behind, its mindless determination, its acceptance that was so sincere. You have to keep your fortune afloat and no one will do it for you. It will slip through your fingers if you don’t care. Love was a ghost for so long. Colleagues? I could hear their wings opening, their bodies rising—bodies they loved as much as I hated mine. I envied their confidence so fiercely that my snakes became red-hot pokers unzipping my skull. I was trapped; I was the one person I could never escape from. I’m not a genius. I just work hard. A summer day makes so many sounds when you’re completely silent. It’s not a conversation, it’s Agnes sending up darts and watching them pierce the sky. …And women are always like that. What do you mean? Well, every woman I know who ended a long-term relationship in her thirties gave up on it long before they did. They went through all the grief while they were still with the guy. They went through all the scenarios, processed their feelings—so when the breakup actually happened, they felt light and free. Men take it worse. They pretend not to, but they do. They have made no preparations. I would rather soar in love, he thinks—soaring into the clouds, not falling to earth. I imagine myself, weightless, adored, wild in ecstasy. Writing is a leap of faith. But how wonderful that the person you believe in is yourself. In many cases, politics has been a cover for personal revenge and comradely feud. Much of the right-wing terror has been directed against those who influenced the violence against priests and factory owners in 1989—labor leaders, prominent anticlericals, a few Republican mayors. And yet—mechanics, butchers, doctors, builders, workers, hairdressers—they, too, have been “taken for a walk”… Although there is no collective answer to my question yet, I am personally certain of it. Because if I’ve learned anything, it’s this: Ultimately, a work of art only succeeds if its creator has the faith that creates it. Words are water in this city. One drop of gossip can drown us. “But whether you’re a tulip or a turnip, we’re all ultimately responsible to someone, even if it’s just our mothers. Your future life is a sum you don’t know the answer to. You are the sunlight streaming through the window where I stand, warmed. We depended on each other without really knowing each other, the way the young can depend when they’ve never been burned, hurt, or rejected, when they share everything, making the mistake of thinking the other person is the answer to their misleading sum. Hard work brought us glory, the proverb goes, but laziness will drive us back to the sea. And these days, the rising waters seem so close. My city is unlike any other city in the world. It’s brilliant, but it’s bloated, and I’ve never called it home. My life was a beanstalk, and I was Jack, and the leaves shot up and up, abundant, impressive, so fast I could barely hold on to them. Why are we so trapped for hours, minutes of every day? Why can’t we live a life that’s always just out of reach? Getting older doesn’t seem to make you more certain. It just gives you more reason to doubt. When beauty is assigned to you as a girl, it somehow becomes the essence of your being. It takes over everything else you can be. When you’re a boy, it never dominates what you can be. I felt no change in the room, except the shock of my voice alone and the special euphoria one feels in the face of applause, feeling cheap and triumphant at the same time. When you really know a person, when you see beneath the sweeter gestures, the smiles—when you see the rage and the pitiful fear that each of us hide—then forgiveness is everything. Just because someone says something passionately doesn’t mean it’s true. People like Agnes—who never wrote a single line of prose, as far as I know—seemed to want those who did to walk around with a notebook and pencil around their necks, writing everything down, turning it into a book for their own pleasure. Self-awareness is the great exile of solitude. My writing had become the axis on which my entire identity and happiness rested. Now it was an outward-looking, self-aware performance. I was asked to repeat my pleasure for people, over and over again, until a facsimile of my act became the act itself. I thought I deserved them, the kind of people you only find in novels. Fast ones. Pity, unlike hatred, can be packaged and put aside. It’s like trying to imagine your parents as young people falling in love. I’d rather soar in love, he thinks—rising to the clouds than falling to the ground. The sky is a vast sea flowing between rooftops; it’s too big to see with the naked eye where it began or where it will end. I would rather grow in love, I think, soaring to the clouds, not falling to the ground… also throwing the rest, as if I were throwing money into a wishing well that would never grant my wish. Until my mother died, I never really knew loneliness. I always had my books, and my mother was always with me. Suddenly my thoughts became huge in that small apartment, because there was no one to hear them and make them more manageable, no one to encourage or support me, or reach out to hug me. My mother’s absence became physical. Every time I went fishing, she was there. Every time. I was fourteen and I felt like I was ninety. You should have stopped going fishing. Why should I stop doing something I loved? What we all strive for in life, of course, is to free ourselves from invisible ropes. Or at least to be happy in them. Life was an act of adaptation. As for me, it’s up to you to believe what other people predict for your future. People will always have their own motives. For a long time I was taught to ignore what was inside me – my own fire, my own voice that wanted to be heard. Agnes discovered that both the imaginary and the real world can be equally comforting, and that sometimes it’s very hard to tell the difference. …the world is full of children picking up the crumbs of their parents. Mom… We are nothing more than prisoners of your desire. …everything I created was connected to who I was – and therefore I suffered depending on how my work was received. All we can do, if we’re lucky, is to fix the mistakes other people make. True love was a flower in the belly, its petals unfurling inside out. And you would risk everything for love – blissful, never without a drop of terror. The first day of the year is the time when the people of Amsterdam open their windows in a bold ritual of letting in cold air, removing cobwebs and bad memories. My aunt… When she starts crushing nuts and cloves, her aura of mystery and conviction tastes better to me than the pastry on her plate. I loved my friend for believing, for not saying I was crazy, for being with me as I moved back and forth over my story. Sometimes, I said, life just seems like a series of endless questions that you really don’t want to answer. And you can live like that for a while. For a while, you can pretend to be deaf to the voice inside you. You can pretend to be someone you’re not. You can pretend that the thoughts you have or the things you feel aren’t real. although everything has consequences, nothing can simply be attributed to fate. Leszek sits at home and has ideas, but he doesn’t understand the nuances of real trading. I’ve been doing this for twenty years! Too long – he sighs. – You have to tread carefully, because the world is crashing like an elephant. Letting fate flow was very good – I wanted not to do it at the cost of life. And it was as if I knew that only here would these paints reveal themselves and help me. That unfurl my fears and dreams. You are a songbird who knows only one melody! In the context of the story, this is both important and irrelevant, like most things, depending on the time of day you look at them. Love your children, for they are the seeds that will make this city bloom. People love gossip. You can do more with gossip than with facts. But when they are combined, the pain of loneliness and the bitter soup of boredom are more dangerous than snake venom. Childhood: the land we all come from but can never quite place on a map. “When you really know a person, when you see them beneath the sweeter gestures, the smiles—when you see the anger and the pitiful fear that each of us hides—then forgiveness is everything. I couldn’t put the world on paper. The vortex inside me, its movement, its abstract nature, made perfect sense. I thought that one day I would get out of it. But I thought, not yet… During school I brought maps to geography lessons. It was only later that I thought: there is something stubborn in me. I am an unfinished map, always trying to draw my points, and I will not let anyone do it for me. I feel like time has cheated me, like I knew you before. Like we passed each other in strollers. Like we were waiting to meet you again. I love you. Me. I lie in bed, the bedside light still on after three. I felt a longing for my mother. That she loved me, I could not easily believe it. Although she never made me feel like an outsider, I could not shake the fear that I looked different from all the boys in the town gang. I could not imagine myself diving for someone else in the same way; the feeling that one’s molecules were being recalibrated; the pure, multi-layered joy of being seen and adored, and adoring in return, the cycle of shyness to confidence as each new step was taken. To search for a loved one in a crowd, to cross eyes and feel that there was no truer place—it seemed impossible. I was—by circumstance as much as by nature—a migrant in this world, and my life experience had long since become a state of mind. I didn’t know if I loved her, and that, too, was terrifying—not knowing, in order to be sure. Life was a series of opportunities to survive, and to survive, one had to lie, constantly—to each other and to oneself. I don’t claim to be an expert on love, says Mom, but I do know something about it. More than you think. More than your playwrights’ love, spoken for a mere two hours and dissolved in applause. Love is something learned in far less tempting places than theaters and ballrooms. It is earned by the actions you do. The words you speak. It takes practice. Patience. Time. I’m sure you’ll learn about love. But it may not take the form you originally expected. I thought of the sheet of paper on the typewriter in the other room. Poems, mostly. I’d like to write a novel someday. I’m still waiting for a good story… why do we mortals always look back and imagine there was an easier path? We think none of what we’ve been a part of has happened. Through brick walls you can see horizons, wait and see… You see, a king could control the paths his daughters walked; he could take away their pleasures and opinions and lock them away. He could make sure the princesses had nothing in that room but toothbrushes and tiaras, pajamas and nightgowns. But king or no king, they had one thing he could never have: their imagination!

____

Stanisław Barszczak, „There is only today, there is no history”

Just as there is an ocean between Russia and the United States, so there is Great History between Russia and Germany, said President Vladimir Putin. For me, this great history is the Republic of Poland. Its current role in Europe cannot be denied by anyone. It has grown economically, strategically and in the memory of the nations of the world, and this regardless of the judgments of others. And it remains connected by a brotherly, economic and civic ocean of peace with the peoples and nations of the world. Poland is not dead!

We should continue to study the great history of the world. And learn from the mistakes of this greatest past as well. History belongs primarily to the active and powerful man – Nietzsche proclaimed – similarly to Schiller or Goethe, who see the past as a model for inspiration… According to the earliest definition by Aristotle, „History is a report from the unchanging past”. According to Reniev, history can be defined as a science dealing with the past of man. One of the most frequently quoted statements by Karl Marx, the German philosopher and political theorist, popularly known as the “Father of Communism,” is, “History repeats itself, first as tragedy, then as farce.” Does history really repeat itself? Mark Twain said, “One of my favorite theories is that no event is unique and isolated, but is merely a repetition of something that happened before, and perhaps often before.” Although it is often said that “history repeats itself,” in cycles shorter than the cosmological duration, this cannot be strictly true. Those who do not remember the past are doomed to repeat it. If you do not know history, it is as if you were born yesterday. Study history, study history. To study history is to submit to chaos, yet retain a belief in order and meaning.

What is the famous line from the movie “Schindler’s List”? He who saves one life saves the world entire. The central theme of Schindler’s List is power: how it works, who has it, and what its limits are. Power – that is, when we have every reason to kill, but we don’t.

The film Amon Goeth said: „Today is history. Today will be remembered. In a few years, the young will ask with delight about this day. Today is history, and you are part of it. Six hundred years ago, when elsewhere they were blamed for the Black Death, Casimir the Great – told the Jews that they could come to Krakow. They came. They rolled their belongings into the city. They settled down. They got busy. They achieved success in business, science, education, art. They came with nothing. And they flourished. For six centuries, Jewish Krakow existed. By evening, these six centuries will be just a rumor. They never happened. Today is history.” (English: Today is remembered, history did not exist)

In other words, Goeth told the Jews gathered in the square: Hitler stands before you as a servant – for all Jews, then you will not exist!! There is no history, 600 years ago Casimir the Great brought Jews to Krakow, they came, developed the city, but that is gone. „Today”, this only exists, is only today, there is no history. Do you understand this?

But history is happening before our eyes… History is memory critically tested… History means critical distance and empathetic engagement. History does not mean abandoning memory.

Vladimir Putin spoke in the German Bundestag in 2001: Women play a special role in our history. And it is precisely about women of German origin that I would like to talk here. Because history is a teacher of life.

Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst (born May 2, 1729 in Szczecin, died November 6/November 17, 1796 in St. Petersburg) – princess of Anhalt, wife of the Grand Duke, later Emperor of Russia Peter III,

For some a ruthless intriguer, for others the mother of the nation.

Her real name was Zosia. Precisely Zofia Friedrich Augusta. The place of her conception was neither Moscow nor St. Petersburg, but Szczecin. It was in this city on May 2, 1729 that the future monarch of Russia was born. Sophia became Catherine when she converted to Orthodoxy and then married Peter Ulrich, later Tsar Peter III. The bright and sensitive princess of German descent adapted relatively quickly to the reality of the court. Although she never managed to get rid of her Germanic accent, she unconditionally loved her new homeland. Sophia Catherine was able to influence her subjects. For example, through administrative reforms, efficient management of the state, as evidenced by the „Manifesto on Economic Freedom” or the „Grammar on the Rights and Comforts of the City”. She enjoyed social recognition…

He presented Elizabeth, murdered by the Bolsheviks, as a saint The figure of the holy nun, the new martyr Elizabeth Feodorovna, cruelly murdered by the Bolsheviks in 1918, continues to inspire people all over the world, especially in the context of the current war in Ukraine. Some see her as the patroness of the conversion of Russia and even the unification of the Christian Churches. This is the opinion of Robert Moynihan, editor-in-chief of the American-Vatican portal „Inside the Vatican”, among others, relating the sacrifice of her life to the words of the Mother of God spoken in Fatima in 1917, that „in the end, Russia will also convert, and a time of peace will reign on earth”.

Moynihan visited Russia many times, meeting there with the faith of the clergy and laity, Orthodox and Catholics, in the „appearance before God” of the holy nun. In articles about her, published on the portal, he described, among other things, an episode from a visit to Novosibirsk as part of his pilgrimage in the footsteps of the saint. He stayed there with several Sisters of Mercy (from the monastery and order founded by the saint in 1906).

The Orthodox priest serving there, Father Borys, led the whole group to the home of an elderly woman, bedridden, who was praying for peace and the unification of all of Christianity. „She was Polish by origin, Catholic. Father Borys explained the purpose of the visit as follows: ‚As you well know, the Pope and the Patriarch of Moscow will not meet soon. But here, in Siberia, we are far from both Rome and Moscow, and Christians are already cooperating with each other and showing each other Christian love.’ I noticed a rosary in the old woman’s hands. On the table stood a statue of Our Lady of Fatima, and on the wall next to it hung an icon of Our Lady of Kazan.’ From the superior of the Sisters of Mercy, also named Elizabeth, the American editor learned details related to the saint’s martyrdom. She was related, among others, to the German Emperor Wilhelm II and at his request she was able to leave Russia many times and save her life. However, she decided to stay and share her fate with the inhabitants of the country, which was increasingly becoming the object of Bolshevik terror.

In the spring of 1918, on Easter, Lenin ordered her arrest. Chekists entered the monastery and gave her 30 minutes to say goodbye to the 97 sisters and to prepare for the „journey”. Knowing what awaited her, the saint comforted the other nuns with the words „Do not cry, we will all meet in another world”. She was sent by train east, towards the Urals. On the way, she managed to write a few more letters. „How can I comfort you, my children? Be of one spirit in the service of our Lord, as St. John Chrysostom teaches us: ‚Give God glory in everything’. (…) You will all go through similar experiences. Our Lord has chosen this time for us to bear the cross. Let us be worthy of it. Every day repeat these holy words from Isaiah 40:31: ‚But those who trust in the Lord will renew their strength, they will gain wings like eagles. They will run and not grow weary, they will walk and not faint'” – she wrote in one of her letters. On the night of July 17-18, 1918, the day the Tsar and his family were shot, the guards woke up Elizabeth and the people with her. They were ordered to walk a good few kilometers to the place where the iron mine had once operated. There was a 60-meter-long tunnel into which all the prisoners were thrown, one on top of the other. Grenades were also thrown there to simulate a mine explosion. „The saint lived there for another three days. According to local residents, the singing of psalms and religious songs came from the depths during that entire time.” Moynihan noted that the nuns who told the story of her martyrdom are convinced that the sacrifice of her life was not in vain. „She was a saint to Russia and now she becomes a saint again, because she represents what was best in old Russia: our faith and spirituality and the desire to be closer to God. But at the same time, she brings us hope that a new Russia will emerge, which will be better for our children,” Moynihan said.

He pointed out that the tragic and at the same time hopeful fate of Russia can also be read in the symbolic „relic” that his translator Ada, the daughter of a former Red Army colonel, gave him in St. Petersburg. It was a silver coin dated 1921, made using silver from the destroyed iconostasis of the Cathedral of Our Lady of Kazan. According to Ada, „after the revolution in 1918, the communists destroyed it and minted coins from it, wanting to expand the Red Army in this way. But after the fall of the USSR [in 1991], people began to treat them with reverence as ‚relics’, because they come from the holy iconostasis.” According to the American journalist, St. Elizabeth’s potential role as the patron saint of the unification of the divided Churches stems from her „multi-denominational” family traditions. Thanks to the family of her grandmother, Queen Victoria, in whose court she was raised, she had Anglican roots. But there were also many Catholics in her family, even related to St. Elizabeth of Thuringia (1207-31). Her father, on the other hand, was a staunch Lutheran, to the point that he opposed his daughter’s conversion to Orthodoxy when she married Grand Duke Sergius, the uncle of the last Tsar. However, Elizabeth did not listen to her father, accepting the Orthodoxy and after the tragic death of her husband (as a result of a terrorist attack) in 1905 she became a nun, proclaimed a saint in 1981, who offered her entire life for Russia and for the unification of the „divided Body of Christ”, which is today’s Christianity.

The saint, and previously the Grand Duchess of Hesse and by Rhine, was born on November 1, 1864 in the city of Darmstadt in Hesse as Elisabeth Alexandra Luise von Hessen-Darmstadt und bei Rhein. She was the daughter of the Grand Duke of Hesse, Ludwig IV, and Alice Coburg. When she was 14, her mother died and from then on the Hessian princesses were raised at the English court by their grandmother, Queen Victoria.

At the age of 19, in November 1883 in Darmstadt, Elizabeth became engaged to the Russian Grand Duke Sergei Alexandrovich. She married him on June 3, 1884, in the Church of the Image of Christ Not Made by Human Hands in the Winter Palace complex in Saint Petersburg. Both spouses lived in the Sergievsky Palace in that city, on Nevsky Prospect. Elizabeth took an active part in the social life of the court. On her own initiative, she became interested in the history of Russia and began to learn Russian. Although she did not have to do so, in 1891 she voluntarily converted to Orthodoxy. From her letters to her father, it follows that this was a sincere decision, supported by long reflection and prayer. At that time, she took the name Elizabeth Feodorovna.

Elizabeth and Sergius adopted Grand Duke Dmitri Pavlovich and his sister Grand Duchess Maria Pavlovna when their mother, Princess Alexandra of Greece, died in Dmitri’s childbirth. In the same year, Grand Duke Sergius Alexandrovich became Governor-General of Moscow and moved into the Alexander Palace with his wife, and then into the governor’s residence on Tver Prospekt. As part of his new duties, he combated illegal revolutionary organizations with particular severity. In response, the Socialist Revolutionaries organized a bomb attack on him. On May 17, 1905, a member of this organization, Ivan Kalyayev, threw a bomb at the Grand Duke’s passing carriage, killing him instantly. Elizabeth arrived at the scene a few minutes later and, according to witnesses, was supposed to be personally searching for the remains of her husband among the pieces of the wrecked carriage. She also met her husband’s killer in prison. Despite her family’s persuasions to leave Russia, she decided to stay in Moscow. She gave away all the wealth Sergius had accumulated, and in 1907 she asked the Orthodox Church for permission to establish a new type of female monastery. The monastery, whose patrons were Saints Mary and Martha, was to focus its activities on providing assistance to the poorest through comprehensive charitable activities. Even before taking her religious vows, the Grand Duchess gave up her lavish lifestyle and began working as a Sister of Mercy.

On 10 February 1909, she took monastic vows, retaining her secular name. At the same time, she became the head of the monastery she had founded, which – in accordance with her earlier concept – was to provide active assistance to the poorest. The nuns ran a hospital with 22 beds, a pharmacy, a publicly accessible clinic, a shelter for orphaned girls, a clinic for women with tuberculosis, a home with cheap apartments for students and workers, a canteen, a school for workers and a library. Nun Elizabeth, while performing her duties as superior of the monastery, personally worked in the institutions run by the monastery. In 1913, there were 97 sisters living in the monastery. She also participated in the work of the Russian Orthodox Mission in Jerusalem as vice-president (since 1905) of the Palestine Orthodox Society.

After the outbreak of World War I in 1914, her monastery organized transports of medicines to Russian field hospitals. Despite this, in the years 1915-17 she was suspected several times, groundlessly, of spying for Germany.

In the spring of 1917, Emperor Wilhelm II proposed that Elizabeth leave the revolutionary Russia, probably because he had been in love with her in his youth. When the woman refused, he made new efforts in this regard after signing the Brest-Litovsk Peace with Soviet Russia on March 3, 1918. However, Elizabeth stated that she had to share the fate of the Russian people in any situation. In April 1918, she and six others were arrested by a Red detachment and taken to Alapayevsk in the Urals. On the night of July 17–18, 1918, all members of the royal family who were there were taken out of town, beaten, and thrown into an empty shaft of the Novaya Selimskaya mine. Then, the Red Guards threw grenades into the shaft.

The bodies of the Grand Duchess and the other victims were discovered after the region was captured by Admiral Kolchak’s troops, and were taken to Chita and from there to Beijing, where they rested for some time in the Church of St. Seraphim of Sarov, owned by the Russian Orthodox mission. In January 1921, the body of Elizabeth, already informally venerated as a saint, was placed in the place where she herself had wanted to be buried: the Church of St. Mary Magdalene in Jerusalem. In 1981, the Orthodox Church Abroad canonized her, and in 1992, the Moscow Patriarchate did the same.

And finally, I left the dialogue from the film „Schindler’s List” for myself.

Itzhak Stern: The standard SS rate for skilled Jewish workers is seven marks a day, five for unskilled workers and women. That’s how much is paid to the Reich Economic Office. Jews themselves get nothing. Poles pay salaries. Usually they get a little more. Are you listening?

Oskar Schindler: What was that about the SS? The rate? What?

Itzhak Stern: You pay the salary of a Jewish employee directly to the SS, not to the employee. He gets nothing.

Oskar Schindler: But it’s lower. It’s lower than what I would pay a Pole.

Itzhak Stern: It’s lower.

Oskar Schindler: That’s what I mean. Poles cost more. Why should I hire Poles?

This is how the Great History unfolds, which we should conquer with good thoughts and the best choices of every moment of our lives.

______

Stanisław Barszczak, „Jest tylko dzisiaj, nie ma historii” Jak między Rosją a Stanami Zjefnoczonymi jest ocean, tak między Rosją a Niemcami jest Wielką Historia, mówił prezydent Wladimir Putin. Dla mnie tą wielką historią jest Rzeczpospolita Polska. Jej obecnej roli w Europie nikt nie może zaprzeczyć. Urosła ekonomicznie, strategicznie i w pamięci narodów świata, i to niezależnie od sądów innych. I pozostaje złączona braterskim, ekonomicznym i obywatelskim oceanem pokoju z ludami i narodami świata. Polska nie umarła! Wielką historię świata powinniśmy studiować wciąż. I uczyć się na błędach również tej największej przeszłości. Historia należy przede wszystkim do człowieka aktywnego i potężnego – głosił Nietzsche – podobnie jak Schiller czy Goethe, którzy postrzegają przeszłość jako wzór do inspiracji… Według najwcześniejszej definicji Arystotelesa „Historia jest relacją z niezmiennej przeszłości”. Według Renieva historię można określić jako naukę zajmującą się przeszłością człowieka. Jedno z najczęściej cytowanych stwierdzeń Karla Marksa, niemieckiego filozofa i teoretyka politycznego, powszechnie znanego jako „Ojciec komunizmu”, brzmi: „Historia powtarza się, najpierw jako tragedia, a potem jako farsa”. Czy historia faktycznie się powtarza? Mark Twain powiedział: „Jedną z moich ulubionych teorii jest to, że żadne zdarzenie nie jest jedyne i odosobnione, ale jest jedynie powtórzeniem czegoś, co zdarzyło się wcześniej, a może i często”. Chociaż często zauważa się, że „historia się powtarza”, w cyklach krótszych niż kosmologiczny czas trwania nie może to być ściśle prawdą. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtórzenie. Jeśli nie znasz historii, to tak, jakbyś urodził się wczoraj. Studiuj historię, studiuj historię. Studiowanie historii oznacza poddanie się chaosowi, ale mimo to zachowanie wiary w porządek i sens. Jaka jest słynna kwestia z filmy „Lista Schindlera”? Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Centralnym tematem Listy Schindlera jest władza: jak działa, kto ją posiada i jakie są jej granice. Władza – ma miejsce wtedy, gdy mamy wszelkie powody, żeby zabijać, a tego nie robimy. Filmowy Amon Goeth powiedział : „Dzisiaj jest historia. Dzisiaj będzie wspominane. Za kilka lat młodzi będą pytać z zachwytem o ten dzień. Dzisiaj jest historia, a ty jesteś jej częścią. Sześćset lat temu, kiedy gdzie indziej obwiniano ich za Czarną Śmierć, Kazimierz Wielki – powiedział Żydom, że mogą przyjechać do Krakowa. Przyjechali. Wtoczyli do miasta swoje rzeczy. Osiedlili się. Zajęli się. Odnieśli sukcesy w biznesie, nauce, edukacji, sztuce. Przyjechali z niczym. I rozkwitli. Przez sześć stuleci istniał żydowski Kraków. Do wieczora te sześć stuleci będzie już tylko plotką. Nigdy się nie wydarzyły. Dzisiaj jest historia.”(ang.Today is remembered, history did not exist)

Innymi słowy Goeth powiedział Żydom ściągniętym na plac: Hitler staje przed wami jako sługa – dla wszystkim Żydów, tedy was nie będzie!! Nie ma historii, 600 lat temu Kazimierz Wielki sprowadził Żydów do Krakowa, oni przybyli, zagospodarowali miasto, ale tego już nie ma. „Dzisiaj”, to tylko istnieje, jest tylko dzisiaj, nie ma historii. Czy rozumiecie to? Ale przecież na naszych oczach dzieje sie historia… Historia to pamięć krytycznie testowana… Historia oznacza krytyczny dystans i empatyczne zaangażowanie. Historia nie oznacza porzucenia pamięci. Wladimir Putin mówił w niemieckim Bundestagu w 2001 roku: Kobiety odgrywają szczególną rolę w naszej historii. I właśnie o kobietach z pochodzeniem niemieckim chciałbym tutaj opowiedzieć. Albowiem historia nauczycielką życia. Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst (ur. 2 maja 1729 w Szczecinie, zm. 6 listopada/17 listopada 1796 w Petersburgu) – księżniczka anhalcka, żona wielkiego księcia, później cesarza rosyjskiego Piotra III, Dla jednych bezwzględna intrygantka, dla innych matka narodu. Naprawdę miała na imię Zosia. Dokładnie Zofia Fryderyka Augusta. Miejscem jej poczęcia nie była ani Moskwa, ani Petersburg, lecz Szczecin. To właśnie w tym mieście 2 maja 1729 roku narodziła sięprzyszła monarchini Rosji. Zofia została Katarzyną wraz z przejściem na prawosławie, a następnie poślubieniem Piotra Ulryka, późniejszego cara Piotra III. Bystra i wrażliwa księżniczka o niemieckim pochodzeniu stosunkowo szybko zaadaptowała się do dworskiej rzeczywistości. Jakkolwiek nigdy nie udało się jej wyzbyć germańskiego akcentu, to bezwarunkowo pokochała swoją nową ojczyznę. Zofia Katarzyna potrafiła oddziaływać na swoich poddanych. Choćby poprzez reformy administracyjne, sprawne zarządzanie państwem, czego dowody znajdziemy w „Manifeście o wolności gospodarczej” czy „Gramocie o prawach i wygodach miejskich”. Cieszyła się społecznym uznaniem… Jako świętą pokazał zamordowaną przez bolszewików Elżbietę Postać zamordowanej w okrutny sposób w 1918 r. przez bolszewików świętej mniszki, nowej męczennicy Elżbiety Fiodorowny nie przestaje inspirować ludzi na całym świecie, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie wojny w Ukrainie. Niektórzy dopatrują się niej patronki nawrócenia Rosji, a nawet zjednoczenia Kościołów chrześcijańskich. Tak uważa m.in. Robert Moynihan, redaktor naczelny amerykańsko-watykańskiego portalu „Inside the Vatican”, odnosząc ofiarę jej życia do słów Matki Bożej wypowiedzianych w Fatimie w 1917, iż „w końcu nawróci się też Rosja, a na ziemi zapanuje czas pokoju”. Moynihan wielokrotnie odwiedzał Rosję, spotykając się tam z wiarą duchownych i świeckich, prawosławnych i katolików, w „stawiennictwo u Boga” świętej mniszki. W artykułach o niej, zamieszczanych na portalu, opisał m.in. epizod z wizyty w Nowosybirsku w ramach swej pielgrzymki śladami świętej. Przebywał tam wraz z kilkoma siostrami miłosierdzia (z klasztoru i zakonu, założonych przez świętą w 1906 r.). Posługujący tam kapłan prawosławny o. Borys zaprowadził całą grupę do domu pewnej staruszki, obłożnie chorej, która modliła się o pokój i zjednoczenie całego chrześcijaństwa. „Była ona z pochodzenia Polką, katoliczką. Ojciec Borys tak tłumaczył cel tej wizyty: «Jak dobrze wiesz, papież i patriarcha moskiewski nieprędko się spotkają. Ale tu, na Syberii, jesteśmy daleko i od Rzymu, i od Moskwy, i chrześcijanie już teraz współpracują ze sobą i okazują sobie nawzajem chrześcijańską miłość». W dłoniach staruszki zauważyłem różaniec. Na stoliku stała figurka Matki Bożej z Fatimy a na ścianie obok wisiała ikona Matki Bożej Kazańskiej”. Od przełożonej sióstr miłosierdzia, także o imieniu Elżbieta, amerykański redaktor dowiedział się szczegółów związanych z męczeństwem świętej. Była ona spokrewniona m.in. z niemieckim cesarzem Wilhelmem II i na jego prośbę mogła wielokrotnie opuścić Rosję i uratować swoje życie. Postanowiła jednak pozostać i dzielić swój los z mieszkańcami kraju, który w coraz większym stopniu stawał się obiektem bolszewickiego terroru. Na wiosnę 1918 r., w Wielkanoc, Lenin nakazał ją aresztować. Do klasztoru weszli czekiści i dali jej 30 minut na pożegnanie się z 97 siostrami i na przygotowanie się do „podróży”. Wiedząc, co ją czeka, święta pocieszała pozostałe mniszki słowami „Nie płaczcie, przecież spotkamy się wszystkie w innym świecie”. Wysłano ją pociągiem na wschód, w kierunku Uralu. Po drodze udało się jej jeszcze napisać kilka listów. „Jak mogę was pocieszyć, moje dzieci? Bądźcie jednego ducha w służbie naszemu Panu, tak jak uczy nas św. Jan Chryzostom: «Oddajcie Bogu chwałę we wszystkim». (…) Wszystkie przejdziecie przez podobne doświadczenia. Nasz Pan wybrał ten czas dla nas, abyśmy dźwigały krzyż. Bądźmy tego warte. Codziennie powtarzajcie te święte słowa z Izajasza 40, 31: «Lecz ci, co zaufali Jahwe, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły. Biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą»” – napisała w jednym z listów. W nocy z 17 na 18 lipca 1918 r., w dniu, w którym rozstrzelano cara i jego rodzinę, strażnicy obudzili Elżbietę i towarzyszące jej osoby. Kazano im iść dobrych kilka kilometrów do miejsca, w którym działała niegdyś kopalnia żelaza. Znajdowała się tam 60-metrowy sztolnia, do której wrzucono wszystkich więźniów, jednych na drugich. Wrzucano tam też granaty, aby upozorować wybuch miny w kopalni. „Święta żyła tam jeszcze trzy dni. Według okolicznych mieszkańców przez cały ten czas z głębi dochodził śpiew psalmów i pieśni religijnych”. Moynihan zaznaczył, że mniszki, które opowiadały historię jej męczeństwa, są przekonane, że ofiara jej życia nie poszła na marne. „Była ona świętą dla Rosji i staje się teraz świętą na nowo, reprezentuje bowiem sobą to, co było najlepsze w starej Rosji: naszą wiarę i duchowość oraz pragnienie bycia bliżej Boga. Ale zarazem przynosi nam nadzieje, że (powstanie) nowa Rosja, która będzie lepsza dla naszych dzieci” – stwierdził Moynihan. Zwrócił uwagę, że tragiczny i jednocześnie pełen nadziei los Rosji można też odczytać w symbolicznej „relikwii”, którą podarowała mu w Sankt-Petersburgu jego tłumaczka Ada, córka b. pułkownika Armii Czerwonej. Była to srebrna moneta z datą 1921, do której wykonania wykorzystano srebro ze zniszczonego ikonostasu z katedry Matki Bożej Kazańskiej. Według Ady „po rewolucji w 1918 komuniści zniszczyli go i bili z niego monety, chcąc w ten sposób rozbudować Armię Czerwoną. Ale po upadku ZSRR [w 1991] ludzie zaczęli je traktować ze czcią jako «relikwie», gdyż pochodzą one ze świętego ikonostasu”. Zdaniem amerykańskiego dziennikarza potencjalna rola św. Elżbiety jako patronki zjednoczenia podzielonych Kościołów wynika z jej „wielowyznaniowych” tradycji rodzinnych. Dzięki rodzinie swej babki, królowej Wiktorii, na której dworze wychowywała się, miała ona w sobie korzenie anglikańskie. Ale w jej rodzinie było też sporo katolików, spokrewnionych nawet ze św. Elżbietą z Turyngii (1207-31). Z kolei jej ojciec był zaciekłym luteraninem do tego stopnia, że sprzeciwiał się przejściu córki na prawosławie, gdy wychodziła ona za mąż za wielkiego księcia Sergiusza, wuja ostatniego cara. Elżbieta nie posłuchała jednak ojca, przyjęła prawosławie i po tragicznej śmierci męża (w wyniku zamachu terrorystycznego) w 1905 została mniszką, ogłoszoną w 1981 r. świętą, która całe swoje życie ofiarowała za Rosję i za zjednoczenie „podzielonego Ciała Chrystusa”, jakim jest dzisiejsze chrześcijaństwo. święta, a wcześniej wielka księżna Hesji i Renu urodziła się 1 listopada 1864 r. w mieście Darmstadt w Hesji jako Elisabeth Alexandra Luise von Hessen-Darmstadt und bei Rhein. Była córką wielkiego księcia Hesji Ludwika IV i Alicji Koburgów. Gdy miała 14 lat, zmarła jej matka i odtąd księżniczki heskie wychowywały się na dworze angielskim u swojej babki, królowej Wiktorii. W wieku 19 lat, w listopadzie 1883 w Darmstadt Elżbieta zaręczyła się z rosyjskim wielkim księciem Sergiuszem Aleksandrowiczem. Poślubiła go 3 czerwca 1884 w cerkwi Obrazu Chrystusa Nie Ludzką Ręką Uczynionego w kompleksie Pałacu Zimowego w Sankt-Petersburgu. Oboje małżonkowie zamieszkali w Pałacu Siergijewskim w tymże mieście, przy Prospekcie Newskim. Elżbieta brała żywy udział w życiu towarzyskim dworu. Z własnej inicjatywy zainteresowała się historią Rosji i zaczęła uczyć się języka rosyjskiego. Chociaż nie musiała tego robić, w 1891 dobrowolnie przeszła na prawosławie. Z jej listów wysyłanych do ojca wynika, że była to decyzja szczera i poparta dłuższą refleksją i modlitwą. Przyjęła wówczas imię Elżbiety Fiodorowny. Elżbieta i Sergiusz adoptowali wielkiego księcia Dymitra Pawłowicza i jego siostrę wielką księżnę Marię Pawłownę, gdy przy porodzie Dymitra zmarła ich matka, księżniczka grecka Aleksandra. W tym samym roku wielki książę Sergiusz Aleksandrowicz został generał-gubernatorem Moskwy i zamieszkał razem z żoną w Pałacu Aleksandrowskim, a następnie w rezydencji gubernatorskiej na Prospekcie Twerskim. W ramach swych nowych obowiązków ze szczególną surowością zwalczał nielegalne organizacje rewolucyjne. W odpowiedzi eserowcy zorganizowali na niego zamach bombowy. 17 maja 1905 członek tej organizacji Iwan Kalajew rzucił bombę na przejeżdżający powóz wielkiego księcia, zabijając go na miejscu. Elżbieta znalazła się w kilka minut później na miejscu zdarzenia i według relacji świadków miała osobiście szukać szczątków swojego męża między częściami rozbitej karety. Spotkała się również z zabójcą męża w więzieniu. Mimo namów rodziny, nakłaniającej ją do wyjazdu z Rosji, postanowiła zostać w Moskwie. Rozdała cały majątek, jaki zgromadził Sergiusz, a w 1907 poprosiła Kościół prawosławny o zgodę na założenie monasteru żeńskiego nowego typu. Klasztor, którego patronkami zostały święte Maria i Marta, miał skupić się w swojej działalności na niesieniu pomocy najuboższym przez wszechstronną działalność charytatywną. Jeszcze przed złożeniem ślubów zakonnych wielka księżna zrezygnowała z wystawnego życia i zaczęła pracować jako siostra miłosierdzia. 10 lutego 1909 złożyła śluby monastyczne, zachowując imię świeckie. Równocześnie stanęła na czele założonego przez siebie monasteru, który – zgodnie z jej wcześniejszą koncepcją – zajmował się czynną pomocą najuboższym. Zakonnice prowadziły szpital z 22 łóżkami, aptekę, powszechnie dostępną przychodnię, przytułek dla osieroconych dziewczynek, lecznicę dla kobiet chorych na gruźlicę, dom z tanimi mieszkaniami dla studentek i robotnic, stołówkę, szkołę dla robotnic i bibliotekę. Mniszka Elżbieta, wykonując obowiązki przełożonej klasztoru, osobiście pracowała w prowadzonych przez monaster instytucjach. W 1913 r. w klasztorze żyło 97 sióstr. Uczestniczyła również w pracach Rosyjskiej Misji Prawosławnej w Jerozolimie jako wiceprzewodnicząca (od 1905) Palestyńskiego Towarzystwa Prawosławnego. Po wybuchu I wojny światowej w 1914 z jej klasztoru organizowano transporty leków do rosyjskich szpitali polowych. Mimo to w latach 1915-17 kilkakrotnie była podejrzewana, bezpodstawnie zresztą, o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Wiosną 1917 cesarz Wilhelm II zaproponował Elżbiecie wyjazd z ogarniętej rewolucją Rosji, prawdopodobnie dlatego, że w młodości był w niej zakochany. Gdy kobieta odmówiła, podjął nowe wysiłki w tym zakresie po podpisaniu 3 marca 1918 z Rosją Sowiecką pokoju w Brześciu Litewskim. Elżbieta stwierdziła jednak, że musi dzielić z narodem rosyjskim jego los w każdej sytuacji. W kwietniu 1918 ją i sześć innych osób aresztował oddział czerwonych, wywożąc ich do Ałapajewska na Uralu. W nocy z 17 na 18 lipca 1918 wszyscy przebywający tam członkowie rodziny carskiej zostali wywiezieni za miasto, pobici i wtrąceni do pustego szybu kopalni Nowaja Sielimskaja. Następnie do szybu czerwonogwardziści wrzucili granaty. Zwłoki wielkiej księżnej i pozostałych ofiar odkryto po zdobyciu regionu przez wojska adm. Kołczaka, po czym przewieziono je do Czyty, a stamtąd do Pekinu, gdzie przez pewien czas spoczywały w należącej do rosyjskiej misji prawosławnej cerkwi św. Serafina z Sarowa. W styczniu 1921 ciało Elżbiety, już wtedy nieformalnie czczonej jak święta, znalazło się w miejscu, gdzie sama chciała zostać pochowana – cerkwi św. Marii Magdaleny w Jerozolimie. W 1981 kanonizował ją Kościół Prawosławny za Granicą, a w 1992 uczynił to również Patriarchat Moskiewski. I na koniec zostawiłem sobie dialog z filmu „Lista Schindlera”. Itzhak Stern: Standardowa stawka SS dla wykwalifikowanych pracowników żydowskich wynosi siedem marek dziennie, pięć dla niewykwalifikowanych i kobiet. Tyle płaci się Biuru Ekonomicznemu Rzeszy. Żydzi sami nic nie dostają. Polacy płacą pensje. Zazwyczaj dostają trochę więcej. Czy słuchasz? Oskar Schindler: Co to było z tym SS? Stawka? Co? Itzhak Stern: Pensję pracownika żydowskiego płacisz bezpośrednio SS, a nie pracownikowi. On nic nie dostaje. Oskar Schindler: Ale jest niższa. Jest niższa niż ta, którą zapłaciłbym Polakowi. Itzhak Stern: Jest niższa. Oskar Schindler: O to mi chodzi. Polacy kosztują więcej. Dlaczego miałbym zatrudniać Polaków? Tak toczy się Wielka Historia, jaką powinniśmy zdobywać dobrymi myślami i najlepszymi wyborami każdej chwili życia.