Uzdrowić peryferie świata

Stanisław Barszczak, Zdążyć przed panem Bogiem

1. Matura, Konklawe i Wybory prezydenckie

5 maja 2025 roku uczniowie zmierzyli się z pisemną maturą z języka polskiego na poziomie podstawowym. Matura pisemna z języka polskiego na poziomie podstawowym trwała 240 minut. Składała się z trzech części: testu sprawdzającego umiejętność posługiwania się językiem, testu historycznoliterackiego i wypracowania. Łącznie z egzaminu pisemnego na poziomie podstawowym z j. polskiego można otrzymać 60 punktów. Aby zdać maturę, trzeba uzyskać co najmniej 30 proc. punktów. Do egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym przystąpi w tym roku ponad 284 tys. maturzystów. CKE podała szczegółowe statystyki. „Trzymam mocno kciuki za wszystkich maturzystów i maturzystki, a także za nauczycieli i całą kadrę – powodzenia!” – mówiła Ministra Edukacji Barbara Nowacka. Najlepsze życzenia maturzystom przesłali nasi politycy z prezydentem i premierem Rządu na czele.
Od 9 do 24 maja (z wyjątkiem 11 maja oraz 16-18 maja) odbędzie się część ustna egzaminu maturalnego z języka polskiego. Następnego dnia matura 2025 z matematyki rozpoczęła się o godz. 9:00. Na jej rozwiązanie absolwenci szkół średnich mieli 180 minut. Drugi z egzaminów obowiązkowych zakończył się o godz. 12. Szału nie było, bo za długo było. Matura kwitną kasztany… Matura kwitną kasztany w blasku młodości, Białe kwiaty kasztanowca – symbol czystości i nadziei, Wiosna budzi duszę, jak u Staffa w porannym śpiewie, Każdy płatek mówi o przemijaniu, lecz niesie zapowiedź nowego dnia. W sercu maturzysty, czas dojrzewania przebiega powoli, Natura personifikuje zmianę w barwach rozkwitu, Zmysłowe detale wiosny malują optymistyczny pejzaż, Każdy krok ku dorosłości staje się rytuałem tradycji. Metafory kasztanowe przypominają o latach minionych, W każdej gałęzi rozkwitu kryje się historia młodości, Spotyka się tu melancholia wspomnień z radością przemiany, Przyszłość jawi się jako droga usłana jasnym blaskiem marzeń. W pierwszych dniach maja 2025 wybierzemy naszego papieża. Bez względu na to, z czego zrobione są nasze dusze, jego i moja są takie same. 134 kardynałów z 70 krajów wybierze papieża dla świata. W tych dniach jestem sam, pomyślałem, a oni są wszystkimi. Bracie, pomyśl, dusza spotyka duszę na ustach chrześcijańskich. W Polsce w miesiącu maju mamy też wybrać nowego prezydenta Rzeczypospolitej. Ziemia ma muzykę dla tych, którzy słuchają. To mnie napawa dumą i poczuciem obowiązku sprostania tej dziejowej chwili. A moją powinność opieram na fakcie, że u zarania mego życia zostałem chrześcijaninem. Nie potrafię określić godziny, miejsca, spojrzenia ani słów, które położyły fundament. To było zbyt dawno temu. Byłem w środku, zanim zdałem sobie sprawę, że zacząłem. Poza tym próżność i duma to dwie różne rzeczy, chociaż słowa te są często używane synonimicznie. Człowiek może być dumny, nie będąc próżnym. Duma odnosi się bardziej do naszej opinii o sobie, próżność do tego, co chcielibyśmy, aby inni o nas myśleli. Ja wam nie szepty serca i świata opiewam. Bracie, siostro. Musisz pozwolić mi powiedzieć ci, jak żarliwie cię podziwiam i kocham. Spójrzcie. Opatrzność pozwoliła nam zażywać nowej wiosny. Widocznie maj był naszą najlepszą porą roku: spaliśmy na tylnym ganku w łóżkach polowych lub próbowaliśmy spać w domku na drzewie; maj był wszystkim, co dobre do jedzenia. Być może jesteśmy wszyscy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy. Ach, zobaczcie, jaki zasięg… Istotnie ambicja człowieka powinna przekraczać jego możliwości, bo po co jest niebo? W związku z tą najnowszą a majową sytuacją w dzisiejszym świecie trzeba nieustannej modlitwy z naszej strony, żeby nie zwyciężyła religijna ignorancja w Kościele współczesnym. Ignorancja to nie niewinność, ale grzech. Bracie, starzej się ze mną! Najlepsze dopiero nadejdzie. „Zabierz miłość, a nasza ziemia stanie się grobem”. Kościół musi osądzać grzech, w przeciwnym razie nie byłby świętym kościołem apostolskim, świętym katolickim i apostolskim… Kościół ma nakaz od Jezusa Chrystusa, aby sądził grzech, a nie grzesznika… Niech Bóg nas uchroni przed analfabetyzmem funkcjonalnym… Potrzebowaliśmy nie kościoła bardziej ludzkiego, ale kościoła bardziej boskiego, który istotnie będzie najbardziej ludzki, tyle Benedykt papież. Erich Fromm mówił: Nieszczęśliwe losy są często wynikiem wyborów, których nigdy nie dokonaliśmy. W świecie zalanym hałasem, rozproszeniem i opiniami słowa Ericha Fromma — genialnego niemieckiego filozofa i psychoanalityka – wciąż głęboko trafiają do ludzkiej duszy. Jego spostrzeżenia nie tylko oświecają; one leczą. Jego refleksje są jak balsam dla naszych niespokojnych serc. Fromm przypomina nam o czymś istotnym: twoje życie nie jest czymś, co ci się przytrafia – to coś, co sam tworzysz. Twoim największym zadaniem jest stać się tym, kim naprawdę jesteś. Nie tym, czego inni od ciebie oczekują, nie tym, kim społeczeństwo cię definiuje, ale pełną realizacją twojego wewnętrznego potencjału. Głównym zadaniem w życiu jest urodzenie siebie. Szczęście nie jest darem od bogów – jest wynikiem wewnętrznej produktywności. Kochać oznacza troszczyć się, aktywnie inwestować w rozwój i szczęście innej osoby – nie stać z boku i patrzeć. Fromm ostrzega nas, że wiele osób żyje niespełnionym życiem nie dlatego, że odmówiono im możliwości, ale dlatego, że nigdy tak naprawdę nie wybrali. Dryfują, zawieszeni między strachem a bezwładnością. Ani żywi, ani martwi, traktują życie jako ciężar, a nie przygodę. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że ich nieszczęście wynika nie z tego, co zrobili, ale z tego, czego nigdy nie odważyli się zrobić. Niedojrzała miłość mówi: Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję. Dojrzała miłość mówi: Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham. Jeśli naprawdę kocham jedną osobę, kocham wszystkich ludzi, świat, samo życie. Kochać kogoś to odnaleźć siebie w nim – nie stracić siebie. Fromm przypomina nam, że prawdziwa miłość to nie posiadanie, to tworzenie. Że samotność to warunek głębokiej więzi. Że bycie żywym oznacza nie tylko istnienie, ale działanie, wybieranie, stawanie się. Rzuca nam wyzwanie: Kim jesteś – poza swoim stanowiskiem, rolą rodzinną lub posiadanymi rzeczami? Czy żyjesz zgodnie ze swoją prawdą, czy oczekiwaniami innych? Jeśli ludzie nie rozumieją twoich wyborów — to co z tego? Ich dyskomfort związany z twoją wolnością nie jest twoim ciężarem do dźwigania. Fromm uczy nas, że odwaga bycia sobą jest początkiem wszystkiego: miłości, sensu, radości. Przestańmy istnieć dla wszystkiego, oprócz siebie. Przestańmy przepraszać za to, że staliśmy się tym, kim mieliśmy być. Najważniejsza rewolucja? Ta, która dzieje się wewnątrz. W oparciu o najlepsze wybory przekonamy się, że Bóg jest. Trzeba nam niejako zdążyć przed panem Bogiem!? Wybrać najlepszego siebie. Tym bardziej proszę wam – „bez samobójstw”. Stoimy w obliczu końca historii. Dzień każdy świadczy o zastraszających postępach dżumy moralnej, która zagarnia wszystkie kraje, wżera się w organizmy wszystkich narodów, wszędzie procesy rozkładowe wszczyna, w odmętach zgnilizny i zdziczenia pogrąża, pisał Marian Zdziechowski w swoim przedostatnim, wydanym w 1937 roku, dziele „W obliczu końca”. „Gdy jestem w Europie”, notował w jednym z dzieł, „doznaję uczucia, jak gdybym przechadzał się po pięknych alejach cmentarza, na którym każdy kamień przypomina mi, że 1 sierpnia 1914 r. cywilizacja zakończyła życie swoje”. Marian Zdziechowski zapowiadał nieuchronną katastrofę, apokalipsę, której – jak zauważył Miłosz – na szczęście nie dożył, zmarł na rok przed wybuchem II wojny. Punktem wyjścia religijnych rozważań Mariana Zdziechowskiego było jedno z odwiecznych pytań ludzi wiary: „unde malum?” (łac. „skąd zło?”). Jak pogodzić ideę dobrego i wszechmocnego Boga z obecnością zła i cierpienia? Cierpienia, które Marian Zdziechowski z bolesną precyzją badacza śledził na przestrzeni dziejów – czemu dał choćby wyraz w swojej książce „O okrucieństwie”, przywołującej i historię tortur, i tragiczne losy średniowiecznych katarów (ruchu religijnego z XI-XIII w. uznanego przez Kościół za herezję), i zabijanie zwierząt. „I w miarę lat, im dalej w życie i w świat szedłem, tym wyraźniej i boleśniej uświadamiałem sobie, że świat ten, gdy go myślą, jako całość objąć, bezładem jest i bezrozumem, nie zaś, jak nas uczą, dziełem rozumu: nie z ręki Boga on wyszedł”, przyznawał Marian Zdziechowski w swoim głównym dziele „Pesymizm, romantyzm a podstawy chrześcijaństwa”. Jednak ten pesymistyczny wniosek, ta „filozofia rozpaczy”, nie doprowadziły wileńskiego profesora do ateizmu. Marianowi Zdziechowskiemu bliskie były te nurty filozofii chrześcijańskiej przełomu XIX i XX wieku (nieortodoksyjne z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego), które kładły akcent nie na rozumowe poznanie religijnych prawd, ale na irracjonalne. Stąd szukanie inspiracji u gnostyków, u św. Augustyna, u Zygmunta Krasińskiego (chyba najbardziej „pesymistycznego” z polskich wieszczów), u Byrona, w filozofii Artura Schopenhauera czy w myśli prawosławnej. Nie ma Boga – głosem wielkim wołają i natura, i historia… ale głos ten ginie w harmonii psalmów i hymnów, w tym wielkim, odwiecznym, z najgłębszych głębin ducha idącym wyznaniu, iż jako »ziemia bez wody« jest dusza człowieka poza Bogiem. Tylko fakt istnienia Boga to coś przekraczającego zakres myśli światem zewnętrznym zajętej, to cud. »Le monde est irrationnel. Dieu est un miracle«. W innym miejscu Zdziechowski dodawał: „Bóg – miłość jest czymś niepojętym, to cud; i istnienie Boga staje się wiekuistym cudem, a cud ten jest podstawą wszystkiego, co znamy, czym jesteśmy”. Postawa taka bliska była choćby innemu zapomnianemu dziś polskiemu myślicielowi religijnemu – Karolowi Ludwikowi Konińskiemu. On też szukał patronów spoza ortodoksyjnych szlaków (pozostając, jak Zdziechowski, do końca w Kościele), też akcentował wagę, jeśli chodzi o religijne doświadczenie, tego, co indywidualne, niedające się zamknąć w siatkę prostych formuł. Czytaj także: Między herezją a wiarą. Simone Weil – „Sokrates naszych czasów”. Karol Ludwik Koniński, „Aby miłość nie wsiąkła w pustkę”.

2. Reduta Ordona Konstanty Julian Ordon. Obrońca reduty nr 54… 138 lat temu, 4 maja 1887 roku, zmarł Konstanty Julian Ordon, oficer, który w czasie powstania listopadowego dowodził baterią artylerii w warszawskiej reducie nr 54, w słynnym wierszu „Reduta Ordona,” jego rzekomą śmierć opisał Adam Mickiewicz. „Nam strzelać nie kazano, wstąpiłem na działo” – tymi słowami zaczyna się wiersz Adama Mickiewicza „Reduta Ordona”, w którym opisał heroizm walki reduty nr 54. W czasie wojny polsko-rosyjskiej w 1831 roku broniła ona dostępu do Warszawy od strony Woli. Reduta Ordona była najbardziej wysuniętym na przedpolach miasta fragmentem fortyfikacji Warszawy. Ziemna fortyfikacja w rzeczywistości nie była gotowa na odparcie przeważających sił rosyjskich. Brak zabezpieczeń dla dział i ich obsługi, płytkie fosy i słabe palisady wystawiały obrońców na ostrzał. Załoga liczyła zaledwie sześćset osób i sześć starych armat. Natarcia spodziewano się z innego kierunku. Dzień przed atakiem gen. Józef Bem, dowódca obrony Warszawy, nakazał bronić reduty za wszelką cenę. W razie niepowodzenia, fortyfikację miano wysadzić. Artylerią dowodził ppor. Julian Konstanty Ordon. Urodzony w 1810 roku w Warszawie służył w wojsku od ukończenia osiemnastego roku życia. Walczył w powstaniu listopadowym i brał udział w bitwie pod Ostrołęką, za co został odznaczony srebrnym krzyżem orderu Virtuti Militari. 6 września 1831 roku o świcie redutę zaatakowało kilka tysięcy Rosjan. Osamotniona placówka broniła się rozpaczliwie, czekając na odsiecz. Ta nie nadeszła. – Popełniono masę błędów. Bem nie wydał rozkazu pomocy Ordonowi – mówił na antenie PR dr Wojciech Borkowski. Bój zakończył się, gdy Rosjanie otoczyli redutę i wdarli się do środka od tyłu, odcinając drogę odwrotu. Wówczas padł rozkaz wysadzenia reduty. Zginęło wiele osób, jednak wbrew relacji Mickiewicza, wśród poległych nie było ppor. Ordona. Ciężko ranny trafił do carskiej niewoli. Ewakuowany do Nadarzyna, uciekł i wiele lat spędził na emigracji. – Do końca życia nie mógł pozbyć się traumy. Nie mógł się pogodzić z tym, że przeżył – mówił wicedyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego. 4 maja 1887 roku we Florencji, strzałem z pistoletu, odebrał sobie życie. Czy w ten sposób chciał zawyrokować o wyniku jego walk w nieudanym powstaniu listopadowym? Nie mnie o tym sądzić…

3. Od tolerancji do odpowiedzialności Albowiem chrześcijanin nie stawia sprawy na ostrzu noża zapytując o to, kto pierwszy będzie siedział: Netanjahu Benjamin, Tusk Donald, czy Kaczyński Jarosław? Owszem codziennie się pyta: dlaczego jestem katolikiem?

Pani Olga Tokarczuk skłania do refleksji nad własnym życiem, nad tym, jak odbieramy rzeczywistość i jakie miejsce w niej zajmujemy. Czy jesteśmy na stałe przywiązani do jednego miejsca, czy też jesteśmy biegunami, zawsze w ruchu, zawsze w drodze? I odpowiada: Nie jestem katoliczką i podczas tej żałoby tacy jak ja zostali wykluczeni z jej symbolicznego przeżywania. Ale mój radar podpowiada mi, że ludzi tak czujących jest coraz więcej. I chwała Bogu, że jesteśmy my, Polacy, różni – mówi Olga Tokarczuk. Jest feministką. Wspiera działania na rzecz ochrony środowiska, praw zwierząt, równouprawnienia i społeczeństwa obywatelskiego. Jest członkinią Rady Fundacji im. Stefana Batorego.

Najmijsi, prawda nie jest bufetem. To uczta, a Chrystus zastawił stół 2000 lat temu w swoim Kościele. Jestem katolikiem, ponieważ: – Eucharystia to Jezus, Jego Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo (Ewangelia według św. Jana 6:53-56). Nie symbol. Rzeczywistość. – Najwcześniejsi chrześcijanie również w to wierzyli. Zobacz Ignacego Antiocheńskiego (110 r. n.e.) lub Justyna Męczennika (150 r. n.e.). – Święci dowodzą, że świętość działa. Augustyn, Teresa, grzesznicy, którzy stali się świętymi, łaska zmienia wszystko. – Kościół dał nam Biblię i chroni jej znaczenie. – Jezus miał na myśli to, co powiedział Piotrowi: „Ty jesteś skałą, a na tej skale zbuduję Kościół mój” (Mt 16,18). Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział: Ja jestem chlebem życia: kto do mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie; a kto we mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. ( Jan 6 : 35 ) Ale przychodzi w życiu chrześcijanina proza życia. „Ja cię kocham, a ty śpisz”. Nic nie jest poważne samo w sobie, nie jest w ogóle żadne. Wszystko jest nijakie. Jeżeli sami nie nadamy rzeczom jakiegoś charakteru, utoniemy w tej nijakości. Musimy stworzyć jakieś znaczenia, jeżeli ich nie ma w naturze. Bo w życiu jest tak, że wszystkie drogi prowadzą na szczyt. Jedne są łatwiejsze, inne bardziej zagmatwane, ale finalnie to tylko od Ciebie zależy czy dojdziesz na samą górę… Nie chodzi o zasady. Chodzi o prawdę. Piękno. Miłość, która się nie kończy.

____

Stanisław Barszczak, To be there before our Lord God

1. Matura, Conclave and Presidential Elections

On May 5, 2025, students took the written Matura exam in Polish at the basic level. The written Matura exam in Polish at the basic level lasted 240 minutes. It consisted of three parts: a test checking the ability to use the language, a historical and literary test and an essay. In total, you can receive 60 points in the written exam at the basic level in Polish. To pass the Matura exam, you must obtain at least 30 percent of points. Over 284 thousand high school graduates will take the Polish language exam at the basic level this year. CKE provided detailed statistics. „I keep my fingers crossed for all high school graduates, as well as for teachers and the entire staff – good luck!” said the Minister of Education, Barbara Nowacka. Our politicians, headed by the President and Prime Minister of the Government, sent their best wishes to the high school graduates. From 9 to 24 May (except for 11 May and 16-18 May) the oral part of the Polish language matriculation exam will be held. The next day, the 2025 math matriculation exam began at 9:00. High school graduates had 180 minutes to complete it. The second of the mandatory exams ended at 12:00. There was no excitement because it was too long. The matriculation exam is blooming chestnuts… The matriculation exam is blooming chestnuts in the glow of youth, White chestnut flowers – a symbol of purity and hope, Spring awakens the soul, like in Staff’s morning song, Each petal speaks of transience, but carries the announcement of a new day. In the heart of a matriculation graduate, the time of maturation passes slowly, Nature personifies the change in the colors of bloom, Sensual details of spring paint an optimistic landscape, Every step towards adulthood becomes a ritual of tradition. Chestnut metaphors remind us of years gone by, In every blossoming branch there is a story of youth, Here the melancholy of memories meets the joy of transformation, The future appears as a path strewn with the bright glow of dreams. In the first days of May 2025 we will elect our pope. No matter what our souls are made of, his and mine are the same. 134 cardinals from 70 countries will elect a pope for the world. In these days I am alone, I thought, and they are everyone. Brother, think, soul meets soul on Christian lips. In Poland in the month of May we are also to elect a new president of the Republic. The earth has music for those who listen. This fills me with pride and a sense of duty to meet this historical moment. And I base my duty on the fact that at the dawn of my life I became a Christian. I cannot specify the hour, place, look or words that laid the foundation. It was too long ago. I was in before I knew I had begun. Besides, vanity and pride are two different things, though the words are often used synonymously. A man can be proud without being vain. Pride refers more to our opinion of ourselves, vanity to what we would have others think of us. I do not sing to you the whispers of the heart and the world. Brother, sister. You must let me tell you how ardently I admire and love you. Look. Providence has allowed us to enjoy a new spring. Apparently May was our best season: we slept on the back porch in camp beds or tried to sleep in a tree house; May was everything that was good to eat. We may all be in the gutter, but some of us are looking at the stars. Oh, look at the scope… Indeed, a man’s ambition should exceed his means, for what is the sky for? In connection with this latest and May situation in today’s world, constant prayer is needed on our part so that religious ignorance does not prevail in the contemporary Church. Ignorance is not innocence, but sin. Brother, grow old with me! The best is yet to come. „Take away love, and our earth will become a grave.” The Church must judge sin, otherwise it would not be a holy apostolic church, a holy catholic and apostolic church… The Church has a command from Jesus Christ to judge sin, not the sinner… May God protect us from functional illiteracy… We needed not a more human church, but a more divine church, which will indeed be the most human, so much Pope Benedict. Erich Fromm said: Unhappy fates are often the result of choices we have never made. In a world awash with noise, distraction, and opinion, the words of Erich Fromm—the brilliant German philosopher and psychoanalyst—still reach deep into the human soul. His insights don’t just enlighten; they heal. His reflections are like balm to our troubled hearts. Fromm reminds us of something essential: your life is not something that happens to you—it’s something you create. Your greatest task is to become who you truly are. Not what others expect of you, not what society defines you as, but the full realization of your inner potential. The main the task in life is to give birth to oneself. Happiness is not a gift from the gods – it is the result of inner productivity. To love is to care, to actively invest in the development and happiness of another person – not to stand by and watch. Fromm warns us that many people live unfulfilled lives not because they have been denied an opportunity, but because they have never truly chosen. They drift, suspended between fear and inertia. Neither alive nor dead, they treat life as a burden, not an adventure. Most people do not realize that their unhappiness comes not from what they have done, but from what they have never dared to do. Immature love says: I love you because I need you. Mature love says: I need you because I love you. If I truly love one person, I love all people, the world, life itself. To love someone is to find yourself in them – not to lose yourself. Fromm reminds us that true love is not possession, it is creation. That loneliness is the condition for deep connection. That being alive means not only existing, but acting, choosing, becoming. He challenges us: Who are you – beyond your position, family role or possessions? Are you living according to your truth or the expectations of others? If people do not understand your choices – so what? Their discomfort with your freedom is not your burden to bear. Fromm teaches us that the courage to be yourself is the beginning of everything: love, meaning, joy. Let us stop existing for everything except ourselves. Let us stop apologizing for becoming who we were supposed to be. The most important revolution? The one that happens inside. Based on the best choices, we will convince ourselves that God exists. We must somehow catch up with God!? Choose the best self. All the more I ask you – „no suicides”. We are facing the end of history. Every day testifies to the terrifying progress of the moral plague, which is taking over all countries, eating into the organisms of all nations, initiating decomposition processes everywhere, plunging into the depths of rot and savagery, wrote Marian Zdziechowski in his penultimate work, published in 1937, „In the Face of the End”. „When I am in Europe”, he noted in one of his works, „I experience the feeling as if I were walking along the beautiful alleys of a cemetery, where every stone reminds me that on August 1, 1914, civilization ended its life”. Marian Zdziechowski predicted an inevitable catastrophe, an apocalypse, which – as Miłosz noted – fortunately he did not live to see, he died a year before the outbreak of World War II. The starting point of Marian Zdziechowski’s religious reflections was one of the eternal questions of people of faith: „unde malum?” (Latin: „where does evil come from?”). How to reconcile the idea of a good and omnipotent God with the presence of evil and suffering? Suffering that Marian Zdziechowski has followed with the painful precision of a researcher throughout history – which he has given expression to in his book „On Cruelty”, recalling both the history of torture and the tragic fate of the medieval Cathars (a religious movement from the 11th to 13th centuries recognized by the Church as heresy), and the killing of animals. „And as the years passed, the further I went into life and the world, the more clearly and painfully I realized that this world, when thought encompasses it as a whole, is chaos and mindlessness, and not, as we are taught, the work of reason: it did not come from the hand of God”, admitted Marian Zdziechowski in his main work „Pessimism, Romanticism and the Foundations of Christianity”. However, this pessimistic conclusion, this „philosophy of despair”, did not lead the Vilnius professor to atheism. Marian Zdziechowski was close to those trends of Christian philosophy at the turn of the 19th and 20th centuries (unorthodox from the point of view of the teachings of the Catholic Church), which emphasized not the rational knowledge of religious truths, but the irrational. Hence, he sought inspiration from the Gnostics, St. Augustine, Zygmunt Krasiński (probably the most „pessimistic” of Polish bards), Byron, Arthur Schopenhauer’s philosophy or Orthodox thought. There is no God – both nature and history cry out with a loud voice… but this voice is lost in the harmony of psalms and hymns, in this great, eternal confession, coming from the deepest depths of the spirit, that as „land without water” the soul of man is apart from God. Only the fact of God’s existence is something that exceeds the scope of thought occupied with the external world, it is a miracle. „Le monde est irrationnel. Dieu est un miracle”. In another place Zdziechowski added: „God – love is something incomprehensible, it is a miracle; and the existence of God becomes an eternal miracle, and this miracle is the basis of everything we know, everything we are”. Such an attitude was close to another forgotten Polish religious thinker – Karol Ludwik Koniński. He also sought patrons from outside the orthodox paths (remaining, like Zdziechowski, in the Church until the end), he also emphasized the importance, in terms of religious experience, of what is individual, which cannot be enclosed in a network of simple formulas. Also read: Between heresy and faith. Simone Weil – „Socrates of our times”. Karol Ludwik Koniński, „So that love does not sink into the void”.

2. Redut Ordon

Konstanty Julian Ordon. Defender of redoubt no. 54… 138 years ago, on May 4, 1887, Konstanty Julian Ordon died, an officer who commanded the artillery battery in Warsaw redoubt no. 54 during the November Uprising, in the famous poem „Redut Ordon,” his alleged death was described by Adam Mickiewicz. „We were not told to shoot, I entered the cannon” – these words begin Adam Mickiewicz’s poem „Redut Ordon”, in which he described the heroism of the fight of redoubt no. 54. During the Polish-Russian War in 1831, it defended the access to Warsaw from the Wola side. The Ordon Redoubt was the most advanced part of the Warsaw fortifications on the outskirts of the city. The earthen fortifications were not in fact ready to repel the overwhelming Russian forces. The lack of protection for the cannons and their crews, shallow moats and weak palisades exposed the defenders to fire. The crew numbered only six hundred people and six old cannons. The attack was expected from a different direction. The day before the attack, General Józef Bem, commander of the defense of Warsaw, ordered the redoubt to be defended at all costs. In case of failure, the fortification was to be blown up. The artillery was commanded by 2nd Lt. Julian Konstanty Ordon. Born in Warsaw in 1810, he served in the army from the age of eighteen. He fought in the November Uprising and took part in the Battle of Ostrołęka, for which he was awarded the Silver Cross of the Virtuti Militari order. On September 6, 1831, at dawn, the redoubt was attacked by several thousand Russians. The isolated outpost defended itself desperately, waiting for relief. It did not come. – A lot of mistakes were made. Bem did not issue an order to help Ordon – said Dr. Wojciech Borkowski on PR. The battle ended when the Russians surrounded the redoubt and broke in from the rear, cutting off the retreat. Then the order was given to blow up the redoubt. Many people died, but contrary to Mickiewicz’s account, 2nd Lt. Ordon was not among the dead. Seriously wounded, he was taken prisoner by the Tsar. Evacuated to Nadarzyn, he escaped and spent many years in exile. – He could not get rid of the trauma until the end of his life. He could not come to terms with the fact that he survived – said the deputy director of the State Archaeological Museum. On May 4, 1887, in Florence, he took his own life with a pistol shot. Was this his way of judging the outcome of his fights in the unsuccessful November Uprising? It is not up to me to judge…

3. From tolerance to responsibility

Because a Christian does not put the issue on a knife’s edge by asking who will sit first: Netanyahu Benjamin, Tusk Donald, or Kaczyński Jarosław? Yes, they ask themselves every day: why am I a Catholic? Ms. Olga Tokarczuk encourages reflection on one’s own life, on how we perceive reality and what place we occupy in it. Are we permanently attached to one place, or are we poles, always in motion, always on the road? And she answers: I am not a Catholic and during this mourning people like me were excluded from its symbolic experience. But my radar tells me that there are more and more people who feel this way. And thank God that we, Poles, are different – says Olga Tokarczuk. She is a feminist. She supports activities for the protection of the environment, animal rights, equal rights and civil society. She is a member of the Council of the Stefan Batory Foundation. Beloved, truth is not a buffet. It is a feast, and Christ set the table 2000 years ago in His Church. I am Catholic because: – The Eucharist is Jesus, His Body, Blood, Soul and Divinity (John 6:53-56). Not a symbol. Reality. – The earliest Christians believed this too. See Ignatius of Antioch (110 AD) or Justin Martyr (150 AD). – Saints prove that holiness works. Augustine, Teresa, sinners who became saints, grace changes everything. – The Church gave us the Bible and protects its meaning. – Jesus meant what he said to Peter, „You are the rock, and on this rock I will build my church” (Mt 16:18). Our Lord Jesus Christ said, I am the bread of life: whoever comes to me will never hunger; and he who believes in me will never thirst. (John 6:35) But the prose of life comes to the life of a Christian. „I love you, and you are sleeping.” Nothing is serious in itself, nothing at all. Everything is bland. If we do not give things some character ourselves, we will drown in this blandness. We must create some meanings, if they do not exist in nature. Because in life it is so that all roads lead to the top. Some are easier, others more complicated, but in the end it depends only on you whether you will reach the very top… It is not about principles. It is about truth. Beauty. Love that does not end.

_____

The Honourable Lord Harry, Duke of Sussex with his wife Miss Meghan Los Angeles, United States

It is with great sadness and pain that I have learned of the difficulties the Honourable Lord is having with regard to the level of personal security for him and his family. From what the media is reporting, you are losing a legal battle for police protection in the UK. As Duke of Sussex, you say that the removal of protection after you left royal duties was „hard to swallow” and that the King „did not want to talk to you” and that you „would very much like” to reconcile.

After losing the battle for your personal security, you say that you want to make peace because you do not know how long Charles will live, that it is „impossible” for you to bring your wife and children back to the UK after losing the legal battle for your personal security and you have revealed that you „love” reconciliation with your family. In an emotional BBC interview you said that his father, King Charles, would not speak to him “because of security issues”, but said he wanted reconciliation because life was “precious” and he did not know how much time his father, who has been diagnosed with cancer, had left. You spoke of your “sickening” pain in the BBC interview. But you fight – this time not against the Mirror, not against Murdoch, but against those who have stripped you of your protection – and then the plot takes a turn that no one expected.

You lose a court case in the Court of Appeal over the level of protection to which you are entitled from public money while in the UK – that was pretty much expected. But then, in the second part of Britain’s longest-running slog, you open up your anguished heart exclusively to the BBC, after the Court of Appeal verdict, and there are many dramatic twists and turns (I watched the interview, see author). Your complaint does not amount to a legal challenge, says the judge… you have lost a legal challenge to the level of taxpayer-funded security you are entitled to in the UK, which allows the government to provide a “bespoke” – and cheaper – level of protection for your family. You were entitled to challenge the dismissal of your claim in the High Court against the Home Office over the decision by the Executive Committee for the Protection of the Royal and Public Persons, known as Ravec, that he should receive a different level of protection while in the UK.

You are losing a legal challenge to police protection in the UK. And you are “exhausted” by the legal battle to protect police in the UK. However, you confirm that after 2020 you are living a “free-for-all” life, which you chose for “LosLes”. According to the Daily Telegraph, you believe your protection in the UK was removed to “force” you “to return to the UK and live in the establishment”. And Adam Smith already said: Mercy to the guilty is cruelty to the innocent… The Lord can now say to his wife: I sat in anger long enough until she told me that her real name is sadness… Most people do not seek truth – they seek comfort in illusions.


Reverend Lord, may the wind under your wings hear you where the sun flows and the moon walks. I embrace the Lord and his wife with my fervent prayer. Please accept the assurances of my foresight and closeness to you. May the Almighty God and his Son Jesus Christ with his mother Mary, whom we especially honor in Poland, my homeland, in the month of May, they will take care of the entire Royal Family and help the Lord in this difficult matter. I bless you from the bottom of my heart.

Father Stanisław Barszczak, Poland

____

Czcigodny Pan Harry, Książę Sussex z żoną Miss Meghan, Los Angeles, Stany Zjednoczone Ameryki

Z wielkim smutkiem i bólem przyjąłem informację o trudnościach Czcigodnego Pana odnośnie poziomu bezpieczeństwa osobistego dla Niego i jego rodziny. Z tego o czym się informują mass media, przegrywa Pan walkę prawną o ochronę policyjną w Wielkiej Brytanii. Jako Duke of Sussex mówi Pan, że usunięcie ochrony po tym, jak Państwo opuścili obowiązki królewskie, było „trudne do przełknięcia”, a król „nie chciał z Panem rozmawiać”, a Pan „bardzo chciałby” się pojednać. Po przegranej w walce o bezpieczeństwo osobiste mówi Pan, że chce zawrzeć pokój, ponieważ nie wie, jak długo Karol będzie żył, że „niemożliwe” jest dla niego sprowadzenie żony i dzieci z powrotem do Wielkiej Brytanii po przegranej walce prawnej o bezpieczeństwo osobiste i ujawnił Pan, że „uwielbia” pojednanie z rodziną.


W emocjonalnym wywiadzie dla BBC powiedział Pan, że jego ojciec, król Karol, nie będzie z nim rozmawiał „z powodu kwestii bezpieczeństwa”, ale powiedział, że chce pojednania, ponieważ życie jest „cenne” i nie wie, ile czasu zostało jego ojcu, u którego zdiagnozowano raka. Opowiada Pan o swoim bólu „z mdłościami” w wywiadzie dla BBC. Ale walczy Pan – tym razem nie przeciwko Mirror, nie przeciwko Murdochowi, ale przeciwko tym, którzy pozbawili Pana ochrony – a następnie scenariusz zmierza w kierunku, którego nikt się nie spodziewał. Przegrywa Pan sprawę sądową w sądzie apelacyjnym o stopień ochrony, do której ma prawo z pieniędzy publicznych podczas pobytu w Wielkiej Brytanii – to było w zasadzie oczekiwane. Ale potem, w drugiej części najdłużej trwającego brytyjskiego gniota, otwiera wyłącznie przed BBC swoje pełne cierpienia serce, po wyroku sądu apelacyjnego, i następuje wiele dramatycznych zwrotów akcji (obejrzałem wywiad).

Skarga Pana nie przekłada się na wyzwanie prawne, mówi sędzia… przegrał Pan wyzwanie prawne dotyczące poziomu – finansowanego przez podatników – bezpieczeństwa, do którego ma prawo w Wielkiej Brytanii, co pozwala rządowi na zapewnienie „indywidualnego” – i tańszego – poziomu ochrony jego rodzinie. Miał prawo Pan zakwestionować oddalenie jego pozwu w sądzie wyższej instancji przeciwko Home Office w sprawie decyzji Komitetu Wykonawczego ds. Ochrony Królewskości i Osób Publicznych, znanego jako Ravec, że powinien otrzymać inny stopień ochrony, gdy przebywa w Wielkiej Brytanii.

Przegrywa Pan wyzwanie prawne dotyczące ochrony policyjnej w Wielkiej Brytanii. I jest Pan „wyczerpany” batalią prawną o ochronę policji w Wielkiej Brytanii. Jednak potwierdza Pan, że po 2020 roku prowadzi „na własną rękę” życie, które wybrał dla „LosLes” (Los Angeles). Według Daily Telegraph Pan uważa, że ​​jego ochrona w Wielkiej Brytanii została usunięta, aby „zmusić” Pana „do powrotu do Wielkiej Brytanii i życia w establishmencie”.

A już Adam Smith powiedział: Miłosierdzie dla winnych jest okrucieństwem wobec niewinnych… Pan może teraz powiedzieć do żony: siedziałem w gniewie wystarczająco długo, aż powiedziała mi, że jej prawdziwe imię to smutek… Większość ludzi nie szuka prawdy – szukają pocieszenia w iluzjach…

Czcigodny Panie, niech wiatr pod Twoimi skrzydłami usłyszy Cię tam, gdzie płynie słońce i spaceruje księżyc. Obejmuję Pana z jego małżonką moją gorącą modlitwą. Proszę przyjąć zapewnienia mojej dalekowzroczności i bliskości z wami. Niech wszechmogący Bóg i jego Syn Jezus Chrystus z jego matką Maryją, którą w miesiącu maju szczególnie czcimy w Polsce, mojej ojczyźnie, otoczą Całą Rodzinę Królewską opieką a Panu pomogą w tej trudnej sprawie. Z serca was błogosławię.

Ksiądz Stanisław Barszczak, Poland

____

Stanisław Barszczak, List do córki

Kochana Julio, córko moja najdroższa. Najpierw pomódlmy się wspólnie za mnie… A teraz ci powiem: Nie lekceważ siły, jaką trzeba mieć, by być miłym w tak okrutnym świecie jak nasz. Po pierwsze, historia kończy się, kiedy się kończy, a nie chwilę wcześniej. Jeśli nie jesteś zadowolony z tego zakończenia, wymyśl nowe. Świat jest piękny. Niewolnicy zasługują na to, by być pamiętani tak samo jak królowe. Przeszłość pożera tych, którzy są wystarczająco naiwni, by o niej zapomnieć. Ból, który znosisz, nie usprawiedliwia bólu, który zadajesz innym. Kiedy zabieram tutaj głos, to chęć wysławiania mojego umysłu. Jestem tutaj najsilniejszą osobą. Nic dobrego nie może wyniknąć z miejsca, które odmawia zobaczenia bólu ludzi, na których plecach zostało zbudowane. Życie nie jest dane po to, by na nie zasłużyć. Jest dane po to, by je przeżyć. Jeśli znajdziesz coś, co sprawi, że warto je zobaczyć kolejnego dnia, to znaczy, że zrobiłaś wszystko, co powinnaś zrobić. Już ci powiedziałem, że ludzie, których tracimy, nigdy tak naprawdę nie odchodzą, ale tylko my możemy określić, jak zostają. …pomoc nawet jednej osobie oznacza uratowanie całego świata. Jeśli kiedykolwiek znajdziesz kogoś, kto wydaje ci się tak naturalny jak oddychanie, nie opuszczaj go. Bo jeśli to zrobisz, będziesz czuła, jakbyś łapała powietrze w każdej chwili. Są wybory, które podejmujesz w życiu, których nie można cofnąć i których nie można pochować. Można je tylko nieść, a ty albo się pod nimi uginasz, to znaczy pod ich ciężarem albo stajesz się wystarczająco silnym, by tego nie robić. A rozwój zawsze jest tego wart, jeśli pomaga ci dotrzeć do kolejnej rzeczy, która sprawia, że życie jest warte przeżycia. Królowe zwracają się do doradców po radę, a nie o pozwolenie. Nie pozwól, by błędy z przeszłości dyktowały twoją przyszłość. Ojciec był typem człowieka, którego można było aresztować w każdej chwili i z dowolnego powodu, który mógł zrobić wszystko, co kazali mu żołnierze, a mimo to wychodził z potyczki zranionym. Teraz, gdy widział Julię z bliska, pomylenie jej ze służącą było jak pomylenie słońca ze świecą. Życie jest pełne oszustów… Jeśli grasz uczciwie, nie grasz, żeby wygrać. Gdybym poprosiła cię, żebyś gołymi rękami złapał księżyc, jak byś to zrobił?” zapytała nagle. Zamknąłem oczy, a Julia nie mogła przestać patrzeć na to, jak złote światło oświetlało mą ciemną skórę. „Kiedy księżyc zaczął zachodzić, czekałbym z rękami pod nim, aż wniknąłby w nie. A potem odwróciłbym się i ci go dał.” Odwrócił się na bok i nieśmiało uśmiechnął do Julii. Ale to głupia odpowiedź, prawda? Miłość była bardziej jak kamyk tonący w stawie, miękki jak przewrócenie jednej strony w opowieści na następną, a jednak jej fale rozprzestrzeniały się na zewnątrz, na wszystko, co dotyczyło sposobu, w jaki postrzegał świat i siebie. Nie sądzę, żebyś była słaba, bo się boisz. Nie sądzę, żebyś mogła być tak silna, gdybyś się nie bała. Życie nie jest dane po to, by na nie zasłużyć. Jest dane po to, by je przeżyć. Jeśli znajdziesz coś, co sprawi, że warto będzie to zobaczyć kolejnego dnia, to znaczy, że zrobiłaś wszystko, co powinnaś zrobić. Nikt nigdy nie patrzył na niego w ten sposób, jakby jego sama obecność czyniła ich świat lepszym. Wątpił, by ktokolwiek kiedykolwiek to zrobił. Nigdy już nie będziesz tą samą osobą, którą byłaś przy narzeczonym, przy nim. Ale każdy dzień to szansa, by stać się kimś równie dobrym. Historia kończy się, kiedy się kończy, i ani chwili wcześniej. Jeśli nie jesteś zadowolony z tego zakończenia, wymyśl nowe. Nie potrzebowałem obietnic. Nawet wtedy poszedłbym za nią na koniec świata, gdyby tylko poprosiła. Moja Julia spojrzała na dziewczynę, jakby była słońcem, a ona znała tylko noc. Tak się zaczyna ta Pieśń widm i ruin. Nie musisz uciekać. Nie musisz walczyć. Wszystko, co musisz zrobić, to stanąć. Czasami, gdy nasi przyjaciele podejmują bolesne decyzje, zwykle ma to więcej wspólnego z tym, przez co przechodzą, niż z chęcią zrobienia nam krzywdy. Julia wiedziała aż za dobrze, jak twój własny umysł może zmusić cię do podważenia twoich darów, bez względu na to, ile osiągnąłeś. W centrum lśniącego pałacu z alabastru i srebra, na szczycie wzgórza głęboko w sercu złotej pustyni, był chłopiec. A wewnątrz tego chłopca było drzewo… Nikt nie ucieka z tego świata bez jakiegoś rodzaju traumy, ale to nie znaczy, że możesz robić, co chcesz z tego powodu. Żadna sprawa, która nie wytrzymałaby uzasadnionego kwestionowania, nie jest naprawdę warta podążania. Jeśli naszej toteraźniejszości nie da się zgrabnie posegregować na bohaterów i złoczyńców, to naszej przeszłości też się nie da się podzielić. Dobrze, że wątpisz w swoich przodków i dobrze, że zmagasz się z tym, czego cię nauczono. Oznacza to, że niezależnie od tego, jaką ścieżkę wybierzesz, będzie to dlatego, że naprawdę w to wierzysz, a nie tylko dlatego, że ktoś inny tego dla ciebie chce. Kim jest chłopak, dziewczyna, osoba lub paranormalny byt, który tak cię denerwuje? Wszystko, czego potrzebowała, to jedna rzecz, żeby trzymać się razem do jutra. Jutro samo w sobie było kolejną bitwą, ale dziś? Tylko jedna rzecz. Naucz mnie tego, co wiesz. Niszczysz siebie za rzeczy, których nie mogłagś wiedzieć lub zrobić… po co karać nasiono za to, że jeszcze nie jest drzewem, Wszystkie historie zawierają wątek prawdy; to sprawia, że warto je opowiadać. Za każdym razem, gdy szukała zbawiciela i go nie znalazła, stawała się sobą. Nie możesz zostać zdradzony przez kogoś, komu nie ufasz. Twoja przeszłość nie musi dyktować twojej przyszłości Możesz wybrać siebie. Możesz odejść. Wiele osób, zwłaszcza dziewcząt, czuje, że nie mogą być szczere, gdy są w czymś dobre, ponieważ myślą, że przez to będą postrzegane jako wielkie buce. Ale ja jestem w tym dobra. Bardzo dobra. Jeśli ktoś uważa, że nie powinnam być w stanie się do tego przyznać, to jego problem, nie mój. Ale ona nosiła w sobie całą ich miłość, ich nadzieje i ich marzenia. Nie była ani ich odbiciem, ani zastępstwem, ale raczej wszystkim, czym byli, połączeni razem, by stworzyć coś zupełnie nowego. Coś więcej niż mogłaby być sama. Czy wszyscy ludzcy chłopcy nie potrafią odróżnić pożądania od żądzy krwi, czy tylko ty? Do wszystkich, którzy wciąż leczą ból, o którym nie mogą mówić: podróż nie jest łatwa, ale zawsze warto. Julia popełniła więcej błędów, niż potrafiła wymienić, ale nauczyły ją one, jaka jest silna. Jak bez względu na to, ile razy świat ją powalał, zawsze znajdowała sposób, by się podnieść. Najlepszym sposobem, aby je uczcić, byłoby zabranie ich ze sobą w stronę tego, co znajdowało się po drugiej stronie tego cudownego wschodu słońca. Czy wiesz, co najbardziej mnie zaskoczyło, kiedy przyjechałem do tego kraju? Sposób, w jaki gloryfikowane są czarownice. Ludzie tutaj przebierają się za nas na Halloween. Wypełniają swoje programy telewizyjne i profile w mediach społecznościowych naszą estetyką. To tak, jakby zapomnieli, że przez większość historii ludzkości czarownice były czymś, co należało okaleczać, a nie naśladować. Kobiety, które były postrzegane jako wyrzutki — zbyt dziwne, zbyt brązowe, zbyt chore… Każda kobieta na marginesie była celem. Dla mnie spiczasty kapelusz i miotła to nie są ładne kostiumy; przypominają, że przez stulecia ludzie byli brutalnie traktowani, zakładając, że mogą być tym, kim my naprawdę jesteśmy. Kiedy czujesz, że świat próbuje cię przyciągnąć na milion różnych sposobów, znajdź to, co wiesz, że jest twoje i trzymaj się tego całym sobą. Nie jesteś silna fizycznie, nie. Nikt nigdy nie zaśpiewa piosenek o twojej fizycznej sprawności. Ale jesteś dobra… Nie lekceważ siły, która jest potrzebna, aby być dobrym w tak okrutnym świecie jak nasz. Czekam na dzień, w którym zdecydujesz, że jesteś gotowa walczyć o coś, zamiast przeciwko wszystkiemu. Gdybym poprosił cię, żebyś złapała dla mnie księżyc gołymi rękami, jak byś to zrobił wasz? Gdy księżyc zaczął zachodzić, czekałbym z rękami pod nim, aż w nich zatonie. A potem odwróciłbym się i dałbym ci go. Julia sama nie miała pojęcia, dlaczego jej umysł brał rzeczy, o których wiedział, że nie są zagrożeniem, i przekręcał je, aż cały świat wydawał się być polem bitwy.

____

Stanisław Barszczak, Letter to a Daughter

Dear Julia, my dearest daughter. First, let us pray together for me… And now I will tell you: Do not underestimate the strength it takes to be kind in a world as cruel as ours. First, history ends when it ends, not a moment before. If you are not satisfied with this ending, invent a new one. The world is beautiful. Slaves deserve to be remembered as much as queens. The past devours those who are naive enough to forget it. The pain you endure does not justify the pain you inflict on others. When I speak here, it is to glorify my mind. I am the strongest person here. Nothing good can come from a place that refuses to see the pain of the people on whose backs it was built. Life is not given to be earned. It is given to be lived. If you find something that makes them worth seeing another day, then you’ve done everything you were supposed to do. I’ve told you before that the people we lose never really leave, but only we can determine how they stay. …helping even one person means saving the entire world. If you ever find someone who feels as natural to you as breathing, don’t leave. Because if you do, you’ll feel like you’re gasping for air every moment. There are choices you make in life that can’t be undone and can’t be buried. They can only be carried, and you either buckle under them, that is, under their weight, or you grow strong enough not to. And growth is always worth it if it helps you get to the next thing that makes life worth living. Queens look to their advisors for advice, not permission. Don’t let the mistakes of your past dictate your future. Father was the kind of man who could be arrested at any time for any reason, who could do anything the soldiers told him to do and still come out of the fight wounded. Now that he had seen Julia up close, mistaking her for a servant was like mistaking the sun for a candle. Life was full of cheats… If you played fair, you didn’t play to win. If I asked you to catch the moon with your bare hands, how would you do it?” she asked suddenly. I closed my eyes, and Julia couldn’t stop staring at the golden light illuminating my dark skin. „When the moon started to set, I would wait with my hands under it until it sank into them. Then I would turn around and give it to you.” He turned to the side and smiled shyly at Julia. „But that’s a stupid answer, isn’t it? Love was more like a pebble sinking into a pond, soft as the turning of one page in a story to the next, and yet its waves spread outward, into everything that touched the way he saw the world and himself. I don’t think you’re weak because you’re afraid. I don’t think you could be this strong if you weren’t afraid. Life isn’t something you earn. It’s something you live. If you find something that makes it worth seeing another day, then you’ve done everything you were supposed to do. No one had ever looked at him like that, like his mere presence made their world a better place. He doubted anyone ever would. You’d never be the same person you were with your fiancé, with him. But every day was a chance to become someone just as good. A story ends when it ends, and not a moment sooner. If you’re not happy with this ending, make a new one. I didn’t need promises. Even then I would have followed her to the ends of the earth if she had only asked. My Julia looked at the girl as if she were the sun and she had known only night. So begins this Song of Ghosts and Ruins. You don’t have to run. You don’t have to fight. All you have to do is stand. Sometimes when our friends make painful decisions, it usually has more to do with what they are going through than with a desire to hurt us. Julia knew all too well how your own mind could make you question your gifts, no matter how much you had accomplished. At the center of a gleaming palace of alabaster and silver, atop a hill deep in the heart of a golden desert, was a boy. And inside that boy was a tree… No one escapes this world without some kind of trauma, but that doesn’t mean you can do whatever you want because of it. No cause that can’t withstand reasonable questioning is truly worth pursuing. If our present can’t be neatly divided into heroes and villains, then our past can’t be divided either. It’s good that you doubt your ancestors, and it’s good that you struggle with what you’ve been taught. That means that whatever path you choose, it will be because you truly believe in it, not just because someone else wants it for you. Who is a Boyfriend, Girlfriend, Person, or Paranormal entity that annoys you so much? All she needed was one thing to hold herself together until tomorrow. Tomorrow itself was another battle, but today? Just one thing. Teach me what you know. You destroy yourself for things you couldn’t know or do… why punish a seed for not being a tree yet, All stories have a thread of truth; that’s what makes them worth telling. Every time she searched for a savior and didn’t find one, she became herself. You can’t be betrayed by someone you don’t trust. Your past doesn’t have to dictate your future You can choose yourself. You can walk away. A lot of people, especially girls, feel like they can’t be honest when they’re good at something because they think it will make them look like a big jerk. But I’m good at it. Very good. If anyone thinks I shouldn’t be able to admit it, that’s their problem, not mine. But she carried all of their love, their hopes, and their dreams. She wasn’t a reflection or a replacement, but rather everything they were, all of them … People here dress up as us for Halloween. They fill their TV shows and social media profiles with our aesthetic. It’s like they’ve forgotten that for most of human history, witches were something to be maimed, not emulated. Women who were seen as outcasts—too weird, too brown, too sick… Every woman on the fringe was a target. To me, a pointy hat and a broomstick aren’t pretty costumes; they’re reminders that for centuries people have been brutalized, assuming they can be who we really are. When you feel like the world is trying to pull you in a million different ways, find what you know is yours and hold on to it with all your being. You’re not physically strong, no. No one will ever sing songs about your physical prowess. But you are good… Don’t underestimate the strength it takes to be good in a world as cruel as ours. I’m waiting for the day when you decide you’re ready to fight for something, instead of against everything. If I asked you to catch the moon for me with your bare hands, how would you do it? When the moon began to set, I would wait with my hands under it until it sank into them. Then I would turn around and give it to you. Julia herself had no idea why her mind took things it knew were no threat and twisted them until the whole world seemed like a battlefield.

___

Stanisław Barszczak, Uzdrowić peryferie ludzkiego świata

Boże, nasz Panie. W tłumie ludzi patrzysz tylko na mnie. Ze spojrzeniem miłości, jak żaden człowiek nie patrzy. Jakbyś był tylko mój, jak ja mam być tylko twój. Jakbyś istniał tylko dla mnie. Tylko dla mnie stałeś się człowiekiem. Wyśniłeś mnie, ponad wiekami wieków. Pragnąłeś mnie w istnieniu, nadałeś mi imię. Kochałeś mnie jako dziecko boską miłością, Twoją wieczną miłością. W naszych dniach wybrałeś Franciszka, na Następcę Świętego Piotra, w którym objawiłeś dzisiejszemu światu misję Jezusowego krzyża…
Chodziłeś boso wśród cierpień świata mówiłeś cicho przeciwko rykowi broni wybrałeś ostatnich jako pierwszych z twojego serca teraz odpoczywaj, Francesco w ramionach tego pokoju którego poszukiwałeś dla wszystkich. Watykan: Przygotowania do konklawe wkraczają w decydującą fazę. Padła nieoficjalna data, 5-6 maja 2025. Po odejściu Franciszka papieża mamy szukać tego „ostatniego”, sługi wszystkich ludzi. To ma być „Ten”. A świat nasz wybiera nierzadko mylne, błędne drogi i gubi wręcz człowieczą godność oraz wartości najbardziej ludzkie. To dotyczy także osób duchownych. Celibat nie oznacza życia bez uczuć. Za kilkanaście dni wszyscy mamy wybrać prezydenta ludzkiego serca, wpierw dla naszej Polski, ale także – śmiem twierdzić – dla całego świata. W związku z tym trzeba by uklęknąć w Betlejemie współczesnego świata, ucałować miejscu „po krzyżu” Chrystusa w Jeruzalem, by móc również zaczerpnąć z kultur starożytnych, z bogatej tradycji nowoczesnej Europy, zaprosić do wspólnego domu pierwszą córę Kościoła, spojrzeć śmiało w oczy mieszkańcom pokrewnej Italii, otworzyć drzwi dla ludzi wszelkich ras i narodów. Tutaj bogactwo życia nie zna granic. Z Polski niech wyjdzie katolicka teoria państwa przyszłości, owocna idea Państwa Bożego dla ludzkiego globu. Żyjemy w rozchwianej rzeczywistości, w kościele Chrystusowym, w którym nie istnieje młyn biały, ale misja krzyża. W Synu Bożym Jezusie Bóg objawił się w pełni. On przyszedł na Ziemię, ażeby szukać każdego człowieka – w jego człowieczeństwie. W Polsce po Soborze Watykańskim Drugim, po świadectwach ostatnich sześciu papieży, może jesteśmy więksi duchem, ale nierzadko mniejsi sercem. Nie słuchamy papieży, nie pragniemy przewodników ducha. Jakkolwiek mamy być dla siebie sługami. Jako chrześcijanie mamy być charytatywni, czyli scharmonizować niedociągnięcia i różnice, uzdrowić peryferie ludzkiego świata, błogosławić wszystkim ludziom dobrej woli. Bóg zawsze zaskakuje, zatem mamy nie zgubić się w tej dobie. Owszem, dziwić się. Przekazać dar życia Franciszka papieża w następne pokolenia. Cechą prawdziwego myśliciela jest kwestionowanie tego, co niewzruszone. Mamy stracić się – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Abyśmy nie „pobrudzili daru życia”. W naszej erze jaki gwałt na świecie! Pontyfikat Franciszka to zaskoczenie dla kościoła, i to jego „zniknięcie,” odejście na wieczny spoczynek. Papież radykał, a nie moralista. Teraz miłosierdzie czynić, nie znaczy to, że ja wierzę, ale my wspólnie wierzymy, w kościół – zdolny do mówienia również w modernistycznym świecie. Siostrze Faustynie Jezus mówi: „zanurz się w moim miłosierdziu”. W kościele chcemy dać życie, a nie jedynie je przeżyć. Otwórzcie drzwi Chrystusowi! Nadzieja nie zawodzi. Rany Jezusa są moje! Rozpoznać nasze rany, znaczy muszę znaleźć się kościele, obdarzyć ludzi pokojem Jezusa, czynić to w oparciu o nasze charyzmaty. „Iść w prawdzie” trzeba, także – w polskiej Galilei. Żeby Maryja, matka Boga, naszego Pana, była zawsze błogosławiona. Papież Franciszek stał się osobą drogą, z racji na jego prostotę i transparencję, szczególną przejrzystość życia Ewangelią. Dzisiaj rozjaśnia się jego życie jeszcze bardziej, gdy „mówi” do wszystkich, nade wszystko do wykluczonych na margines życia. Trzeba stać się ostatnim i sługą wszystkich. Nauka stwierdza to wyraźnie, że nie będziemy mieli pewności co do nieskończoności wszechświata. Dlatego tym więcej mamy szukać najlepszych rozwiązań dla świata, aby zbawić życie fizycznie. To jest właśnie Kościół i jego misja. Barka kościoła nie jest moją ale Jego, Jezusa z Nazaretu. W tym świecie prawdziwym nieprzyjacielem jest zło. Tym bardziej mamy czynić możliwe zbawienie. To jest armią pokoju dla świata. Jezus zmartwychwstał, a my jesteśmy świadkami tego. Spójrzmy mądrymi oczyma na Kościół jutra, w tej rzeczywistości świata, w której mamy udział – i przy tym jego cierpieniu.

____

Stanisław Barszczak, Healing the Peripheries of the Human World

In the crowd of people You look only at me, God, our Lord. With a look of love, as no man looks. As if you were only mine, as I am to be only yours. As if you existed only for me. You became a man only for me. You dreamed me, above the ages of ages. You desired me in existence, you gave me a name. You loved me as a child with divine love, with your eternal love. In our days you chose Francis, as the Successor of Saint Peter, in whom you revealed to today’s world the mission of Jesus’ cross… You walked barefoot amid the sufferings of the world you spoke quietly against the roar of arms you chose the last as the first from your heart now rest, Francesco in the arms of that peace that you sought for all. Vatican: Preparations for the conclave are entering a decisive phase. The unofficial date has been announced, May 5-6, 2025. After Pope Francis leaves, we are to look for the „last one,” the servant of all people. This is to be „The One.” And our world often chooses wrong, erroneous paths and loses even human dignity and the most human values. This also applies to clergy. Celibacy does not mean a life without feelings. In a dozen or so days, we are all to elect a president of the human heart, first for our Poland, but also – I dare say – for the entire world. In connection with this, we should kneel in Bethlehem of the modern world, kiss the place „after the cross” of Christ in Jerusalem, in order to also draw from ancient cultures, from the rich tradition of modern Europe, invite the first daughter of the Church to our common home, look boldly in the eyes of the inhabitants of related Italy, open the doors to people of all races and nations. Here, the richness of life knows no bounds. From Poland, let the Catholic theory of the state of the future, the fruitful idea of the State of God for the human globe, emerge. We live in a shaken reality, in the church of Christ, where there is no white mill, but the mission of the cross. In the Son of God Jesus, God revealed himself in full. He came to Earth to seek every man – in his humanity. In Poland, after the Second Vatican Council, after the testimonies of the last six popes, we may be greater in spirit, but often smaller in heart. We do not listen to the popes, we do not desire spiritual guides. However, we are to be servants to each other. As Christians, we are to be charitable, that is, to harmonize shortcomings and differences, to heal the peripheries of the human world, to bless all people of good will. God always surprises, so we are not to get lost in this era. Yes, to be surprised. To pass on the gift of the life of Pope Francis to the next generations. The characteristic of a true thinker is to question what is unshakable. We are to lose ourselves – in the best sense of the word. So that we do not „soil the gift of life”. In our era, what violence in the world! Francis’s pontificate is a surprise for the church, and its „disappearance”, departure for eternal rest. The Pope is a radical, not a moralist. Now to practice mercy, does not mean that I believe, but we believe together, in the church – capable of speaking also in the modernist world. Jesus says to Sister Faustina: „immerse yourself in my mercy”. In the church we want to give life, not just live it. Open the door to Christ! Hope does not disappoint. The wounds of Jesus are mine! To recognize our wounds means I must find myself in the church, to give people the peace of Jesus, to do this based on our charisms. „To go in truth” is necessary, also – in Polish Galilee. So that Mary, the mother of God, our Lord, may always be blessed. Pope Francis has become a person of the way, because of his simplicity and transparency, the special clarity of living the Gospel. Today his life is even brighter when he „speaks” to everyone, especially to those excluded on the margins of life. We must become the last and the servant of all. Science clearly states that we will not have certainty about the infinity of the universe. That is why we must seek all the more the best solutions for the world to save life physically. This is precisely the Church and its mission. The barge of the church is not mine but His, Jesus of Nazareth. In this world the true enemy is evil. All the more we must make salvation possible. This is the army of peace for the world. Jesus is risen and we are witnesses of this. Let us look with wise eyes at the Church of tomorrow, in this reality of the world in which we participate – and in this its suffering.

Journeys of life

Niedziela, 4 maja 2025
3. Niedziela Wielkanocna

Odniesienia biblijne:

Czytanie z Dziejów Apostolskich. 5. 27-41: „To jest Ten, którego Bóg swoją mocą wywyższył, czyniąc Go inicjatorem i Zbawicielem”.
Psalm 29: „Niech nie milczy serce moje, niech się raduje z Ciebie!”
Czytanie z Apokalipsy św. Jana. 5. 11-14: „Godzien jest On wziąć potęgę i bogactwo, mądrość i siłę, cześć, chwałę i błogosławieństwo!”
Ewangelia Jezusa Chrystusa według świętego Jana 21, 1-19: „To jest Pan!”

PRAWDZIWE ZNACZENIE

Podobnie jak w całym tegorocznym okresie wielkanocnym, drugie czytanie zostało zaczerpnięte z Księgi „Apokalipsy”, której tytuł to po prostu pierwsze słowo tej księgi, zamykającej objawienie Nowego Testamentu.

Nie oznacza to „katastrofy”, jak się to powszechnie rozumie, gdy mowa o powodzi, krachu na giełdzie czy wybuchu jądrowym. Grecki termin, celowo użyty przez autora, oznacza „objawienie”. To, co było „zakryte”, zostaje odsłonięte, to, co było ukryte, staje się widoczne. Według innego podobnego greckiego wyrażenia: „zaszyfrowane” jest przebite na wylot. Poniższe słowa wskazują, że jest to „Apokalipsa Jezusa Chrystusa”.

Jeśli język potoczny „zniekształcił” tę wiadomość, to dlatego, że objawienie Chrystusa zasadniczo dotyczy zwycięstwa Zmartwychwstałego, który dziś nadal jest atakowany przez siły zła i którego ostateczny triumf będzie towarzyszył zniknięciu starego świata, całego skażonego grzechem. Jeśli zdarzy się katastrofa, to z powodu zła, a nie najwyższego dobra, Bóg zsyła nam ją w Jezusie Chrystusie.

To zniknięcie jest czasami gwałtowne, ponieważ zło trwa i trzyma się mocno. Tak więc, w czasie Paschy Pańskiej, aby zmusić faraona do wypuszczenia ludu izraelskiego na wolność, konieczne było zesłanie dziesięciu plag. W Apokalipsie chodzi o określenie, jakie męki będzie musiał przejść świat, zanim zostanie ustanowione niebiańskie Jeruzalem, królestwo wolności.

PEWNOŚĆ NADZIEI

Książka nie byłaby „dobrą nowiną”, gdyby tylko wywoływała niepokój o to, co przyniesie przyszłość. Celem jest danie nadziei i zapewnienia, pokazanie prześladowanej wspólnocie chrześcijańskiej, żyjącej w świecie, który nadal jest okrutny i pełen przemocy, że wynik jest pewny.

Słyszeliśmy to w zeszłą niedzielę: „Nie lękajcie się. Ja jestem pierwszy i ostatni, Ja jestem żyjący. Byłem martwy, ale oto jestem, żyjący na wieki wieków. Trzymam klucze śmierci”. (Objawienie 1:9)

Od dziś jesteśmy już za decydującym momentem historii. Chrystus zmartwychwstał.

A ponieważ zmartwychwstanie Jezusa jest triumfem Niewinnego nad ciemnością, jest także zwycięstwem Żyjącego, w którego dążeniu siły Zła wyczerpują się na próżno.

SCENY POŚREDNIE

„Odwagi, zdobyłem świat!” powiedział Chrystus do swoich apostołów w chwili, gdy wydawało się, że został pokonany (Jana 16:33). My również żyjemy w rzeczywistości dla nas trudnej, bo usytuowanej pomiędzy zmartwychwstaniem a ostatecznym dokonaniem się tego zmartwychwstania.

Za pomocą zaszyfrowanego języka, pełnego obrazów, niezwykle epickiego, Apokalipsa przywołuje walki między nowym światem ustanowionym już przez Chrystusa a starym światem, potępionym, zranionym, lecz wciąż okrutnym.

W obliczu walk opisanych w tym objawieniu, zarówno tych obecnych, jak i tych, które zakończą historię, doprowadzając ją do końca, Apokalipsa ta chce pokrzyżować nasze obawy i odegrać rolę egzorcyzmu dla wiernych, którymi jesteśmy, stawiających czoła złu zarówno w nas samych (nie jesteśmy odporni na słabość), jak i ze strony wrogów wiary. Tak właśnie powinniśmy odczytywać przesłania do Kościołów.

Apokalipsa mówi nam, że tak będzie aż do ostatniego dnia, dnia naszego osobistego życia, dnia tego świata, który należy do nas. Zwycięstwo będzie ostateczne tylko w Królestwie, a nie na tym świecie. W pewnym sensie to objawienie ma być realistyczne, a nie nierealnym, codziennym marzeniem.

WIZJE INAUGURACYJNE

„Podbiłem świat!” To właśnie ilustrują pierwsze wizje. Kilka szczegółów pomoże nam lepiej zrozumieć ich znaczenie.

– tron przedstawiony w rozdziale 4 jest tronem Boga Ojca.

– Cztery żywe stworzenia przypominające lwa, byka, człowieka i orła zostały zapożyczone, podobnie jak wiele elementów Apokalipsy, od innego wizjonerskiego proroka, Ezechiela (rozdział 1). Symbolizują one siły wszechświata związane z kultem Boga. Autorzy Ewangelii nie odnoszą się do autora, lecz do tradycji Kościoła.

– Dwudziestu czterech starszych niewątpliwie ma związek z Narodem Wybranym zarówno Starego, jak i Nowego Przymierza, z dwunastoma plemionami i dwunastoma Apostołami, którzy im odpowiadają.

– Zabity Baranek to Chrystus, Baranek Boży. To wyrażenie zniknęło
szczególnie ważne u św. Jana, który podkreśla to od początku Ewangelii nad brzegami Jordanu (por. J 1,19 – 1,36 – 19,36).

Został zabity jak baranek paschalny. Ale dziś zmartwychwstał.

PRAWDZIWE ZNACZENIE HISTORII

„Jesteś godzien otrzymać księgę i zdjąć jej pieczęcie”. (Objawienie 5:9) Chrystus przez swe zwycięstwo rozwija księgę Słowa Bożego i rozwija ją, jak w liturgii synagogalnej, dla objawienia Przymierza. Apokalipsa jest objawieniem prawdziwego sensu historii, tego ostatecznego Przymierza w Jezusie Chrystusie.

Całe stworzenie na ziemi, pod ziemią i w morzu, całe stworzenie jest ze sobą powiązane, ponieważ jest zainteresowane. (zobacz List św. Pawła do Filipian 2,10) Zbawienie dokonane przez Chrystusa jest dziełem całkowitego i nieskazitelnego pojednania. (Kolosan 1:16-20)

Cała Apokalipsa stanowi zatem prawdziwą liturgię. Pierwsze objawienie otrzymaliśmy „w dzień Pański”, w niedzielę (Objawienie 1:10). Widzimy gromadzący się tłum, wiwaty, gesty (pokłony), postawę duchową (adorację). I tak jak podczas Eucharystii, żywi odpowiadają: „Amen”.

„Przyjmij, Panie, dary Twojego Kościoła w świętowaniu. Jesteś źródłem tak wielkiego szczęścia, niech rozkwitnie w wieczną radość!” (Modlitwa nad ofiarami)

___

Sunday, May 4, 2025
3rd Sunday of Easter

Biblical references:

Reading from the Acts of the Apostles. 5. 27-41: “This is he whom God has exalted by his power, making him the initiator and Savior.”

Psalm 29: “Let not my heart be silent, let it rejoice in you!”

Reading from the Apocalypse of St. John. 5. 11-14: “Worthy is he to receive power and riches, wisdom and strength, honor and glory and blessing!”

Gospel of Jesus Christ according to St. John 21: 1-19: “This is the Lord!”


TRUE MEANING

As in the entire Easter season this year, the second reading was taken from the Book of “Apocalypse,” the title of which is simply the first word of this book, which concludes the revelation of the New Testament.

This does not mean “catastrophe,” as is commonly understood when speaking of a flood, a stock market crash, or a nuclear explosion. The Greek term, deliberately used by the author, means “revelation.” What was “covered up” is revealed, what was hidden becomes visible. According to another similar Greek expression, “the encrypted” is pierced through. The following words indicate that this is the “Apocalypse of Jesus Christ.”

If ordinary language has “distorted” this message, it is because the revelation of Christ is essentially about the victory of the Risen One, who is still under attack by the forces of evil today and whose final triumph will accompany the disappearance of the old world, all tainted by sin. If a catastrophe occurs, it is because of evil, not the supreme good, that God sends us in Jesus Christ.

This disappearance is sometimes violent, because evil persists and holds fast. Thus, at the Passover of the Lord, in order to force the Pharaoh to let the people of Israel go free, it was necessary to send the ten plagues. The Apocalypse is about defining the torments that the world will have to go through before the heavenly Jerusalem, the kingdom of freedom, is established.

THE CERTAINTY OF HOPE

The book would not be “good news” if it only caused anxiety about what the future would bring. The aim is to give hope and reassurance, to show the persecuted Christian community, living in a world that is still cruel and violent, that the outcome is certain.

We heard it last Sunday: “Do not be afraid. I am the first and the last, I am the living one. I was dead, but here I am, alive forever and ever. I hold the keys of death.” (Revelation 1:9)

From today on, we are already past the decisive moment of history. Christ is risen.

And since the resurrection of Jesus is the triumph of the Innocent over darkness, it is also the victory of the Living One, in whose pursuit the forces of Evil are exhausted in vain.

INTERMEDIATE SCENES

“Take courage, I have conquered the world!” Christ said to his apostles at the moment when it seemed that he had been defeated (John 16:33). We also live in a reality that is difficult for us, because it is situated between the resurrection and the final fulfillment of this resurrection.

Using encrypted language, full of images, extremely epic, the Apocalypse evokes the struggles between the new world already established by Christ and the old world, condemned, wounded, but still cruel.

In the face of the struggles described in this revelation, both those that are present and those that will conclude history, bringing it to a close, this Apocalypse wants to thwart our fears and play the role of an exorcism for the faithful that we are, facing evil both within ourselves (we are not immune to weakness) and from the enemies of the faith. This is how we should read the messages to the Churches.

The Apocalypse tells us that it will be like this until the last day, the day of our personal life, the day of this world that belongs to us. The victory will be final only in the Kingdom, not in this world. In a sense, this revelation is meant to be realistic, not an unrealistic, everyday dream.

INAUGURATIVE VISIONS

„I have conquered the world!” This is what the first visions illustrate. A few details will help us better understand their meaning.

The throne presented in chapter 4 is the throne of God the Father.

– The four living creatures resembling a lion, a bull, a man and an eagle were borrowed, like many elements of the Apocalypse, from another visionary prophet, Ezekiel (chapter 1). They symbolize the forces of the universe associated with the worship of God. The authors of the Gospel do not refer to the author, but to the tradition of the Church.

– The twenty-four elders undoubtedly have a connection with the Chosen People of both the Old and the New Covenants, with the twelve tribes and the twelve Apostles who correspond to them.

– The Lamb that was slain is Christ, the Lamb of God. This expression has disappeared
especially important in St. John, who emphasizes it from the beginning of the Gospel on the banks of the Jordan (cf. Jn 1:19 – 1:36 – 19:36).

He was slain like the Paschal lamb. But today he is risen.

THE TRUE MEANING OF THE STORY

“You are worthy to receive the scroll and to open its seals.” (Revelation 5:9) Through his victory, Christ unfolds the book of God’s Word and unfolds it, as in the synagogue liturgy, for the public revelation of the Covenant. The Apocalypse is the revelation of the true meaning of history, of this final Covenant in Jesus Christ.

All creation on earth, under the earth and in the sea, all creation is interconnected because it is interested. (see the Letter of St. Paul to the Philippians 2:10) The salvation accomplished by Christ is the work of complete and flawless reconciliation. (Colossians 1:16-20)

The entire Apocalypse is therefore a true liturgy. We received the first revelation “on the Lord’s Day,” on Sunday (Revelation 1:10). We see the crowd gathering, the cheers, the gestures (bowing), the spiritual posture (adoration). And as in the Eucharist, the living respond: “Amen.”

“Receive, O Lord, the gifts of your Church in celebration. You are the source of such great happiness, may it blossom into eternal joy!” (Prayer over the Offerings)

___

Stanisław Barszczak, Pilgrims of hope


The month enriched by the entrustment of Mary in the completion of the gift of a Visitation in our 100-year-old Archdiocese is approaching with full strides.

I don’t have amazing victories, but I can surprise you with defeats I came out of alive. You imagine,
Venice doesn’t float by magic. It floats by ingenious design, by necessity, and by the strength of a story that refuses to sink.

We are to be pilgrims of hope, look Saint John Paul, who said about himself, he „would not stand such a pope.” So open to human fates. The following quote from John Paul II on hope is also worth noting: Hope contains within itself a light that is stronger than the darkness that reigns in our hearts. It is also worth remembering John Paul II’s quote to the youth: Be bearers of Christian faith and hope in this world, living love every day.

Right after our pope comes the example of Saint Francis of Assisi. A man sins who wants to receive more from his neighbor than he is willing to give of himself to God. I am ignorant and illiterate. We are only what we are in God’s eyes and nothing more. God is joy, that is why he put the Sun in front of his house. When my earthly father disowned me, I have the right to call you, God, Father only from now on. Oh, how glorious and holy and great it is to have a Father in Heaven. But I am a little man, I need a foster father, at least for a moment, in my earthly pilgrimage.

God opened me to such a father. that’s why I can now quite consciously call the Archbishop of my archdiocese, who represents God himself on earth, father. Nothing will be able to separate us from the love of Christ, who is our hope. The guiding sign of this reality is Mary, she fulfilled God’s plans. May your priestly ministry, as the Archbishop of Częstochowa wrote, be full of openness to the Holy Spirit through the intercession of Mary and the Holy Patron (see st stanislaus).

History is full of people who out of fear or ignorance, or lust for power have destroyed knowledge of immesurable value which truly belongs to us all. We must not let that happen again. Perhaps we also have destroyed knowledge of priceless value, everyday little sins. I sympathize with all those affected in these days. The power of Mary over all evil will be especially outstanding in the last period of time. And if you owe your whole life to God, thank Him with grateful Amen.

_____

Stanisław Barszczak, Pielgrzymi nadziei

Miesiąc wzbogacony o powierzenie Maryi dopełnienia daru Nawiedzenia w naszej 100-letniej Archidiecezji zbliża się wielkimi krokami.

Nie mam niesamowitych zwycięstw, ale mogę zaskoczyć porażkami, z których wyszedłem żywy. Wyobraź sobie, Wenecja nie unosi się dzięki magii. Unosi się dzięki pomysłowej konstrukcji, konieczności i sile opowieści, która nie chce zatonąć.

Mamy być pielgrzymami nadziei, spójrz na świętego Jana Pawła, który powiedział o sobie, że „nie zniósłby takiego papieża.” Tak otwartego na ludzkie losy. Warto również zwrócić uwagę na poniższe zdanie Jana Pawła II o nadziei: Nadzieja zawiera w sobie światło, które jest silniejsze niż ciemność panująca w naszych sercach. Warto również pamiętać o słowie Jana Pawła II do młodzieży: Bądźcie nosicielami chrześcijańskiej wiary i nadziei na tym świecie, żyjąc miłością każdego dnia.

Zaraz po naszym papieżu następuje przykład świętego Franciszka z Asyżu. Grzeszy człowiek, który chce otrzymać od bliźniego więcej, niż jest gotów dać z siebie Bogu. Jestem ignorantem i analfabetą. Jesteśmy tylko tym, czym jesteśmy w oczach Boga i niczym więcej. Bóg jest radością, dlatego postawił Słońce przed swoim domem. Kiedy mój ziemski ojciec się mnie wyparł, mam prawo nazywać Cię, Boże, Ojcem – już od teraz. O, jak chwalebne i święte i wielkie jest mieć Ojca w Niebie. Ale ja jestem małym człowiekiem, potrzebuję przybranego ojca, przynajmniej na chwilę, w mojej ziemskiej pielgrzymce.

Bóg otworzył mnie na takiego ojca. Dlatego teraz mogę całkiem świadomie nazywać Arcybiskupa mojej archidiecezji, który reprezentuje samego Boga na ziemi, ojcem. Nic nie będzie w stanie oddzielić nas od miłości Chrystusa, który jest naszą nadzieją. Znakiem przewodnim tej rzeczywistości jest Maryja, wypełniła Boże plany. Niech Twoja kapłańska posługa, jak pisał arcybiskup częstochowski, będzie pełna otwartości na Ducha Świętego za wstawiennictwem Maryi i Świętego Patrona (patrz św. Stanisław).

Historia jest pełna ludzi, którzy ze strachu, niewiedzy lub żądzy władzy zniszczyli wiedzę o nieocenionej wartości, która naprawdę należy do nas wszystkich. Nie możemy do tego dopuścić ponownie. Być może i my zniszczyliśmy również wiedzę o bezcennej wartości, codziennymi małymi grzeszkami. Współczuję wszystkim poszkodowanym w tych dniach. Moc Maryi nad wszelkim złem będzie szczególnie wybitna w ostatnim okresie czasu. A jeśli całe swoje życie zawdzięczasz Bogu, podziękuj Mu wdzięcznym Amen.

_____

Stanisław Barszczak, A little Antony lived to see

First he stood before the court,
there a little Antony waited for a just verdict –
Small, emaciated, with bright eyes,
In which large and silver tears welled up
And died out in eyelashes lowered to the ground,
Pale as misery, and still so small,
That he could play pranks and demand kisses and caresses. And sleep on his father’s chest, and so trembling,
Like a bird taken out of the nest and already dying.

A village orphan stood in court before the bars,
And this courtroom was strange,
Large and empty, and dark, and cold,
And merciless, and hungry for human tears. And never having a word for them
Brotherly love, and so severe,
So conspiring with the benches in a semicircle
On human misery and human misery,
That the white Christ, who stood there nearby,
Seemed to suffer and tremble on his cross.

There was no one by the culprit…
And who would defend the child of the poor?

Perhaps those two big tears, which down the face
Flew along some sparkling path.

Perhaps childhood, full of misery, orphans
And perhaps only that golden ray,
That fell on his head through the window,
As if God were smoothing his tawny hair.

The judge entered, looked and said: „Where are the parents?”

„Unknown” – replied the writer with gravity. The boy raised his dim, blue pupils
And drew the lantern down to his naked chest,
Because suddenly from one word
He was seized by cold and a grave-like emptiness…

The judge pondered, bowed his head
And asked again: „Is there a school in the village?”
– „No.” The clerk was usually gloomy in the office,
and besides – the question was somehow strange…
He hesitated for a moment whether it would be appropriate
to write the boy’s answer in the minutes; so he straightened his stiff fingers
and drummed lightly on the gray tissue paper…

And the judge looked at the trembling child,
At the bare, emaciated and blue hands,
at the sunken chest and miserable rags,
at the gleam of those eyes, clouded and glassy,
where heaven could have been reflected,
at the tiny head, where the thought, sleeping dully
knew no other light but the sun
and no other invigorating impressions but dew.

And a strange shadow fell over his face,
and he felt a mysterious trembling in his chest,
as if this empty hall were a throne,
above which the future with a clouded brow
sits, full of disasters and devastation.

And with some thundering and enormous word
he counts the harvests on the barren field,
calling whole generations to court.

And he saw how dense, dark crowds were passing
And they blocked the movement of the globe in the blue.

And he noticed, full of fear and contemplation,
that they were a huge cloud at dawn,
through which the sun could not penetrate,
and the twilight over the earth lasted for thousands of years.

He saw that this crowd – a force wasted
for the great goals and aspirations of humanity,
and he read in the menacing gaze of the future,
that it wanted a reckoning – from a million.

And he saw suddenly that the disinherited were suffering for their society’s guilt.

And terrified – he heard in space
The courts – over the boy’s case.

„Let Christ judge you,” the voice said, „Who is more to blame: the ignorant,
Who does not know the way and wanders in darkness,
Or you who write thick volumes
Of penal law, and do not care,
To teach the child who is an orphan?
Let Christ judge you!”

But the black cross stood motionless and silent on the table,
like silent altars in the face of tears.
And the judge rose and went where the pale boy
waited for a severe sentence,
and touched his flaxen head with his hand,
and said: „Come, child! I command you to be taught!”



A little Antony then looked further, at the bosom of his homeland:

Whoever tells me that my homeland is fields, greenery, trenches, cottages and flowers, and villages – let him confess that – these are its feet, fortresses, the sea, history imposed by hands. I came from beyond the Euphrates in body, and from above the Chaos in spirit, I pay rent to the world. I remember eternity before the age; David’s key opened my mouth, Rome called me a man. I fall on the sand to wipe my bloody homeland feet with my hair: but I know its face and the crown of the Sun’s brilliance. My homeland has genuine and comfortable shoes: I have touched its feet with my hand, I have kissed the common sandal strap on them many times. Let them not teach me where my homeland is, after all I already reach my father’s belt. And fields, villages, trenches And blood and body and his scar are a trace and related feet.



A little Antony has died. He was a gentle and sweet sage. He filled an empty life with light, and an empty heart with emotion. He gave wings to love, and relieved the burden of toil. He introduced life into the deadness of the house, and gave meaning to life. He probably knew everything. The apostle is dead, he has returned to the Father’s house, grant him eternal rest. Yesterday there was no one with the twelve-year-old culprit, only the white Christ, and that writer who straightened his stiff fingers. Today, the view from the church’s front porch window is covered by the living greenery of the nearby islands.

The most important thing in the life of every man and woman is not that they should never fall on the way. The important thing is to always get up, and not stay on the ground and lick your wounds, said the one who knew the Argentine tango. He repeated the name of God as Mercy.

Then you already know Jesus, you love the Church – so fall in love with the unique beauty and timeless charm of eternal happiness, in endless mercy.

Almighty and faithful God, You justly reward the workers of Your vineyard, You have appointed Your servant, our Pope Francis, as the successor of Saint Peter and the shepherd of the entire church. Grant that in eternity he may enjoy the fruits of Your grace and mercy, of which he was a faithful steward on earth.

Częstochowa, April 2025


(the author’s poetic license, ~Stanisław Barszczak)

__________


Stanisław Barszczak, Antoś doczekał

Wpierw przed oczami sądu stanął,
tam Antoś czekał sprawiedliwego wyroku –
Drobny, wychudły, z oczyma jasnymi,
W których łzy wielkie i srebrne wzbierały
I gasły w rzęsach spuszczonych ku ziemi,
Blady jak nędza, a tak jeszcze mały,
Że mógł stroić psoty i pocałunków żądać, i pieszczoty. I spać na piersiach ojca, a tak drżący,
Jak ptak wyjęty z gniazda i już mrący.

Wiejski sierota stał w sądzie przed kratką,
A dziwna była ta sala sądowa,
Wielka i pusta, i ciemna, i chłodna,
I bezlitosna, i łez ludzkich głodna.
I nigdy dla nich nie mająca słowa
Miłości bratniej, i taka surowa,
Tak spiskująca ławkami w półkole
Na ludzką nędzę i ludzką niedolę,
Że Chrystus biały, co stał tam w pobliżu,
Zdawał się cierpieć i drżeć na swym krzyżu.

Przy winowajcy nie było nikogo…
I któż by bronił dziecięcia nędzarzy?
Chyba te wielkie dwie łzy, co po twarzy
Leciały jakąś pełną iskier drogą.
Chyba dzieciństwo, nędz pełne, sieroty
I chyba tylko promyczek ten złoty,
Co mu przez okno upadał na głowę,
Jakby Bóg gładził włosięta mu płowe.

Wszedł sędzia, spojrzał i rzekł: „Gdzie rodzice?”
„Nieznani” – odrzekł pan pisarz z powagą.
Chłopiec wzniósł zgasłe, błękitne źrenice
I ściągnął świtkę na pierś swoją nagą,
Bo oto nagle od jednego słowa
Zjęło go zimno i pustka grobowa…

Sędzia zadumał się, pochylił czoła
I spytał znowu: „Czy w wiosce jest szkoła?”
– „Nie”. Pisarz zwykle chmurny był w urzędzie,
przy tym – pytanie było jakoś dziwne…
Wahał się chwilę, czy właściwym będzie
odpowiedź chłopca pisać w protokóle;
więc wyprostował palce swoje sztywne
i bębnił z lekka po szarej bibule…

A sędzia patrzył na drżącą dziecinę,
Na ręce nagie, wychudłe i sine,
na pierś zapadłą i nędzne łachmany,
na blask tych oczu zmącony i szklany,
gdzie przecież mogły odbić się niebiosy,
na drobną główkę, gdzie myśl głucho śpiąca
nie znała światła innego prócz słońca
i innych wrażeń ożywczych prócz rosy.

I dziwnym cieniem zaszło mu oblicze,
i w piersi uczuł drżenie tajemnicze,
jakby ta sala pusta była tronem,
nad którym przyszłość z czołem zachmurzonym
zasiada, pełna klęsk i spustoszenia.
I jakimś grzmiącym i ogromnym słowem
oblicza plony na polu jałowem,
przed sąd wzywając całe pokolenia.

I widział, jak szły gęste, ciemne tłumy
I tamowały ruch globu w błękicie.
I spostrzegł, pełny trwogi i zadumy,
że były chmurą ogromną o świcie,
przez którą przebić nie mogło się słońce,
i zmierzch nad ziemią trwał przez lat tysiące.

Widział, że tłum ten – to siła stracona
dla wielkich celów i dążeń ludzkości,
i czytał w groźnym spojrzeniu przyszłości,
że chce rachunku – z miliona.
I ujrzał nagle, że wydziedziczeni za społeczeństwa swego cierpią winy.
I przerażony – posłyszał w przestrzeni
Sądy – nad sprawą chłopczyny.

„Niechże was Chrystus – głos mówił – rozsądzi,
Kto więcej winien: czy ten nieświadomy,
Co drogi nie zna i w ciemnościach błądzi,
Czy wy, co grube spisujecie tomy
Karnej ustawy, a nie dbacie o to,
By uczyć dziecię, które jest sierotą?
Niechże was Chrystus sądzi!”

Lecz krzyż czarny stał nieruchomy i cichy na stole,
jako milczące wobec łez ołtarze.
A sędzia powstał i szedł, gdzie pacholę
blade czekało na wyrok surowy,
i dotknął ręką jego płowej głowy,
i rzekł: „Pójdź, dziecię! ja cię uczyć każę!”


Antoś potem spojrzał dalej, na ojczyzno łono:
Kto mi powiada, że moja ojczyzna pola, zieloność, okopy, Chaty i kwiaty, i sioła – niech wyzna, że – to jej stopy, twierdze, morze, historia nałożone ręce. Ja ciałem zza Eufratu, a duchem sponad Chaosu się wziąłem, czynsz płacę światu. Wieczność pamiętam przed wiekiem; klucz Dawidowy usta mi otworzył, Rzym nazwał człekiem. Ojczyzny mojej stopy okrwawione włosami otrzeć na piasku padam: lecz znam jej i twarz, i koronę Słońca słońc blasku. Ojczyzna ma-niekłamane a wygodne buty: ja nóg jej ręką tykałem, sandału rzemień nieraz na nich gminny ucałowałem.Niechże nie uczą mię, gdzie ma ojczyzna, wszak sięgam już pasa ojca.Zaś pola, sioła, okopy I krew i ciało i ta jego blizna to ślad i pokrewne stopy.


Zmarło się Antosiowi. Był to mędrzec łagodny i pełen słodyczy. Puste życie napełniał światłem, a puste serce wzruszeniem. Miłości dodawał skrzydeł, a trudowi ujmował ciężaru. W martwotę domu wprowadzał życie, a życiu nadawał sens. Chyba wszystko potrafił. Apostoł nie żyje, wrócił do domu Ojca, przyznajcie mu odpoczynek wieczny. Przy dwunastoletnim winowajcy jeszcze wczoraj nie było nikogo, jeno Chrystus biały, i ten pisarz, co wyprostował palce swoje sztywne. Dziś widok z okna kościoła frontowej werandy zakrywa żywa zieleń pobliskich wysp.

Najważniejszą rzeczą w życiu każdego mężczyzny i każdej kobiety nie jest to, że nigdy nie powinni upaść po drodze. Ważne jest, aby zawsze się podnieść, a nie pozostać na ziemi i lizać rany, mawiał ten, co znał argentyńskie tango. Imię Boga to Miłosierdzie powtarzał.

Tedy znasz już Jezusa, uwielbiasz Kościół – więc zakochaj się w wyjątkowym pięknie i ponadczasowym uroku szczęścia wiecznego, w miłosierdziu bez końca.

Wszechmogący i wierny Boże, Ty sprawiedliwie nagradzasz robotników Twojej winnicy, Ty ustanowiłeś następcą świętego Piotra i pasterzem całego kościoła Twojego sługę, naszego papieża Franciszka. Spraw, aby w wieczności radował się owocami Twojej łaski i miłosierdzia, których wiernym szafarzem był na ziemi.

Częstochowa, kwiecień 2025

___

(Outway adwentures)


Stanisław Barszczak, Podróże życia

Święty Franciszek mawiał, że nie ma nic ważniejszego od zbawienia dusz. Opatrzność tymczasem od najwcześniejszych lat podarowanego mi życia związało moje dzieje z dwoma twarzami w Ojczyźnie, mianowicie z prymasem Wyszyńskim i papieżem Wojtyłą. Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi wielkich, kończy się. Trzeba wierzyć w swą wielkość i pragnąć jej, to powiedział Kardynał Stefan Wyszyński. Z nimi zacząłem tworzyć dwa światy, jakkokwiek jedną mistyczną podróż przez długie życie. W wyniku moich wyborów mistyczna pielgrzymka przybrała ostatecznie obraz podróży życia, o których chciałbym wam tutaj opowiedzieć. Najczesciej to nie były wakacje, ale podróże, o których anglicy mówią ‚Outway adwentures’.

Trzy razy nasz Zbawiciel był kuszony na górze i trzy razy upadł w drodze na górę Kalwarii. W ten sposób odkupił nasze trzy upadki w pokusie ciała, świata i diabła… Dlaczego odwiązujesz (osła, którego uczniowie mieli znaleźć), to musi być twoja odpowiedź. Pan tego potrzebuje (Łk 19,31). Być może nigdy nie napisano większego paradoksu niż ten – z jednej strony suwerenność Pana, a z drugiej strony Jego „potrzeba”. To połączenie Bóstwa i zależności, posiadania i ubóstwa było konsekwencją Słowa, które stało się ciałem. Zaprawdę, ten, który był bogaty, stał się ubogim dla nas, abyśmy mogli być bogaci. Nasz Pan pożyczył łódź od rybaka, aby z niej głosić; pożyczył chleby jęczmienne i ryby od chłopca, aby nakarmić tłum; pożyczył grób, z którego powstanie; a teraz pożyczył osła, aby na nim wjechać do Jerozolimy. Czasami Bóg wyprzedza i rekwiruje rzeczy człowieka, jakby po to, aby przypomnieć mu, że wszystko jest darem od niego, proroczo mówił Arcybiskup Fulton Sheen.

Najmilsi, wychodzę z założenia, że lepiej zrobić coś, niż potem nie zrobić i żałować. Pierwszą podróżą życia mego był MEKSYK, styczeń 2009. Ten kraj dawnych cywilizacji, zaprasza Ciebie także do odkrycia swoich kontrastów – od pustynnych bezkresów po dżungle i wulkany. Wyobraź sobie miejsce, gdzie stare legendy wciąż żyją. Gotowy na niezapomniane wspomnienia? Czy wiesz, że istnieje takie miejsce, gdzie dawne cywilizacje i wierzenia tworzą bramę do świata Ameryki Łacińskiej? Witamy w Meksyku, krainie kontrastów, gdzie pustynne bezkresy spotykają się z dżunglami, a wysokie góry strzegą czynnych wulkanów i ukrytych jezior. Meksyk to kraj skrywający wiele tajemnic, legend i historii. Dla wielu pokoleń pozostaje mistycznym miejscem, gdzie dawne bóstwa wciąż zaglądają do domów, a natura wyznacza rytm życia. Kiedy lato zbliża się ku końcowi, a upał ustępuje miejsca umiarkowanym temperaturom, Meksykanie zaczynają przygotowania do jednego z najważniejszych świąt – Día de Muertos. W powietrzu czuć zapach aksamitek i owoców, które wypełniają ulice, parki oraz domy. To czas, na który wszyscy czekają, moment połączenia się dwóch światów. Odwiedź Matkę Bożą z Guadelupe. Rozpoznaj zwyczaje, procesy, które mają na celu powitanie bliskich – kolorowa celebracja pośród pustynnych krajobrazów. Bądź w Mexico City – stolica Meksyku. Miasto zobaczysz podczas dnia i nocy, w tym centrum historyczne, restauracje.

Miasto Oaxaca – pełne kolorów miasto dalekiego południa Meksyku, znane ze wspaniałej kuchni, kolorów i artystów, Potomków Zapoteków – ludzi, których korzenie sięgają jednego z dawnych, najważniejszych imperiów Mezoameryki… Teotihuacán – prekolumbijskie miasto, perła dawnych czasów, Bazary Meksyku – niepowtarzalne, pełne lokalnych specjałów, nieoczywistej kuchni i wyrobów z ceramiki, tekstyliów, Potężne i majestatyczne drzewo o najgrubszym pniu na świecie! Artystów, trudniących się najpiękniejszymi wyrobami z tekstyliów, Alebrijes i jaka historia za nimi stoi, Pueblę – jedno z największych miast Meksyku leżące u podnóża aktywnego wulkanu, San Pedro Cholulę i znajdującą się tam największą objętościowo piramidę na świecie! Taxco de Alarcón – niesamowite Pueblo Mágico, nazywane Florencją Meksyku, Jedne z najpiękniejszych grot i ciekawych formacji skalnych w stanie Guerrero.

To będzie twoja podróż. Przyrównałbym ją do lotu kobiet w kosmos. W tych dniach pełna gwiazd, całkowicie kobieca załoga Blue Origin, bezpiecznie powraca na Ziemię po locie kosmicznym. Sześć kobiet — w tym gwiazda popu Katy Perry, prezenterka telewizyjna Gayle King i narzeczona Jeffa Bezosa Lauren Sánchez — ostatnio bezpiecznie podróżowały na skraj kosmosu i z powrotem na pokładzie rakiety nośnej New Shepard firmy Blue Origin, opracowanej na potrzeby turystyki kosmicznej. Załoga wystartowała z Zachodniego Teksasu 13 kwietnia 2025 o 9:31 rano czasu wschodniego (13:31 GMT) i osiągnęła linię Kármána, międzynarodowo uznaną granicę kosmosu, gdzie doświadczyła trzech minut nieważkości przed powrotem na Ziemię. To pierwszy całkowicie kobiecy lot kosmiczny od czasu samotnej misji radzieckiej kosmonautki Walentyny Tierieszkowej w 1963 roku — pierwszej kobiety w kosmosie.
Twoje wymarzone wakacje zaczynają się dziś!

Marzysz o idealnym wypoczynku? Jest to możliwe! Rezerwując wakacje z wyprzedzeniem, zyskujesz nie tylko najlepsze oferty, ale także: Najniższe ceny – wcześniej rezerwujesz, mniej płacisz! Najlepsze hotele i lokalizacje – wybierz spośród najpopularniejszych destynacji. Gwarancję dostępności – zapomnij o stresie i spontanicznych kompromisach. Kupujesz teraz, płacisz później – wystarczy zaliczka, a resztę dopłacasz na miesiąc przed wyjazdem. Elastyczne daty – możliwość zmiany terminu za niewielką dopłatą. Gwarancja ceny – nawet jeśli ceny wzrosną, Twoja pozostanie bez zmian. Istnieje bogata oferta kierunków na każdą kieszeń.
Zarezerwuj swoje wymarzone wakacje już dziś i ciesz się komfortem oraz najwyższą jakością!

A mogło być tak! Halo, już wiosna! A to oznacza tylko jedno – pora ruszać w kolejne podróże i łapać słońce na drogach świata! Zostawiamy za sobą zimę, a przed nami mnóstwo nowych przygód. Tak jak tutaj – prosto przed siebie, z przyjaciółmi i dobrym humorem. Dołączacie? Droga zimo, żegnamy się z Tobą i nie zapraszamy ponownie.
Ja idący na paluszkach w stronę wiosny, żeby zima się nie zorientowała, że jeszcze może wrócić.

Bywałem po wielokroć we Francji, Niemczech, Grecji. W Edynburgu podziwiałem SCOTT MONUMENT, Spektakularny wiktoriański gotycki pomnik szkockiego pisarza sir Waltera Scotta. To jeden z największych pomników pisarza na świecie. Ale zawsze były jeszcze marzenia, które osiągały zwieńczenie zaledwie albo łaskawie w najpiękniejszej modlitwie. Byłem w Rumunii, w Sucawie. Zamek Corvin, położony w Transylwanii w Rumunii, przypomina scenę z gotyckiej baśni. Zbudowany w 1440 roku przez rodzinę Hunyadi, zamek ten niegdyś stanowił twierdzę przed Osmanami. Przechodząc przez jego masywne bramy, odkryjesz ponad 50 pokoi wypełnionych średniowieczną sztuką i opowieściami o rycerstwie. Skomplikowana renowacja zamku wydobywa jego urok, a jego związek z legendami, takimi jak Wład Palownik, dodaje mu intrygi. Niezależnie od tego, czy fascynuje Cię jego historia, czy po prostu oczarowało Cię jego bajkowe piękno, Zamek Corvin oferuje magiczną podróż w przeszłość Rumunii.

Byłem w Ziemi świętej pięciokrotnie. Chciała dusza widzieć Persję, ekspansja Uruk i kolonii, ok. 3600–3200 p.n.e. Prócz tego, że było jednym z pierwszych miast, Uruk było główną siłą urbanizacji i formowania się państwa w okresie Uruk, czyli „ekspansji Uruk” (4000–3200 p.n.e.). Ten 800-letni okres przyniósł przejście od małych, rolniczych wiosek do większego ośrodka miejskiego z pełnoetatową biurokracją, wojskiem i społeczeństwem warstwowym. Chociaż inne osady współistniały z Uruk, miały one zazwyczaj około 10 hektarów, podczas gdy Uruk było znacznie większe i bardziej złożone. Kultura okresu Uruk eksportowana przez sumeryjskich kupców i kolonistów miała wpływ na wszystkie otaczające ludy, które stopniowo rozwinęły własne porównywalne, konkurujące ze sobą gospodarki i kultury. Ostatecznie Uruk nie był w stanie utrzymać dalekosiężnej kontroli nad koloniami, takimi jak Tell Brak, za pomocą siły militarnej.

Dzisiaj istnieją najciekawsze programy, wycieczki z polskim przewodnikiem, bez pośpiechu, bez masowych jadłodajni dla turystów z bemarami. Zwiedzaj i poznawaj lokalne dania na przykład kuchni tureckiej. Zawsze najtańsze ceny. Tak jest w Bułgarii. Ale kłania ci się RIWIERA TURECKA: Alanya, Side, Belek, Antalya, Kemer Finike, Demre, TURCJA EGEJSKA: Fethiye, Sarigerme, Dalaman, Marmaris, Imeler, Turunc, Bodrum, Didim, Kusadasi, Sigacik, Ozdere, Gumuldur.

Pokochałem Italię i jej perełki. Wyspa Isola Bella słynie z okazałego ogrodu w stylu barokowym, zaprojektowanego jako przedłużenie Palazzo Borromeo. Ogród, zbudowany wokół Teatro Massimo, spektakularnej budowli składającej się z dziesięciu tarasów porośniętych kwiatami i tworzących kształt piramidy, sprawia wrażenie niczym ze snu. Rzeźby, fontanny i tarasy tworzą elegancką atmosferę, a na szczycie dumnie stoi jednorożec, symbol rodziny Borromeo. Z ogrodu znajdującego się 37 metrów nad wodą roztacza się niezapomniany widok na jezioro Maggiore. To północna Italia.

Pierwsza moja podróż zaczęła sie w Wiedniu, teraz czesto powracam do Austrii. Dwieście dwadzieścia dwa lata temu urodził się austriacki malarz Friedrich von Amerling. Namalował ponad tysiąc portretów, w połowie XIX wieku posiadanie takiego było znakiem przynależności do elity towarzyskiej Wiednia. Malarz miał w mieście piękny pałac, w którym przyjmował popularnych pisarzy i muzyków swoich czasów. Zmarł w 1887 r.

Wydaje sie, że nigdy nie stanąłem tam, gdzie ty pierwszy raz na mnie wejrzałaś. Ale byłem w Egipcie również w pojedynkę, w Luksorze.. Świątynia grobowa Hatszepsut, znana jako Djeser-Djeseru („Święte Świętych”), to niezwykła starożytna budowla znajdująca się w Deir el-Bahari na zachodnim brzegu Nilu, niedaleko Luksoru w Egipcie. Zlecona przez faraona Hatszepsut, który rządził w XVIII dynastii (ok. 1479–1458 p.n.e.), świątynia została zaprojektowana przez jej królewskiego zarządcę i architekta, Senenmuta.

Schodziłem polskie miasta. Wrocław, Polska – Znany z ponad 100 mostów i uroczych krasnali, Ostrów Tumski we Wrocławiu jest jego historycznym centrum. Most Tumski lśni romantycznymi legendami i światłami miasta. Toruń z jego zabytkami, królewski Kraków z Wawelem. Zakochałem się w Warszawie. Spójrz z 46 piętra Varso Tower. Pośrodku kadru Warsaw Spire (180 m wysokości, 220 m z iglicą). W lewej części kadru Warsaw Unit (wieżowiec z napisem Warta, umieszonym na wysokości 196 m – to obecnie najwyżej umieszczony logotyp w Polsce; przy rondzie Daszyńskiego; 180 m wysokości do dachu, 202 m wysokości całkowitej). Varso to kompleks budynków biurowych w warszawskiej dzielnicy Wola, na rogu ulicy Chmielnej i alei Jana Pawła II. Stanowiący jego część składową wieżowiec Varso Tower, liczący 310 metrów (wysokość całkowita, wysokość do dachu to 230 m), jest najwyższym budynkiem w Polsce i w Unii Europejskiej. Posiada 53 kondygnacje, Jego powierzchnia użytkowa wynosi 140 000 m². Budowę ukończono we wrześniu 2022 r.

Kiedyś po spacerze z drugiej strony WISŁY zapragnąłem opowiedzieć wam o cudownej
Panoramie Warszawy z mostu Siekierkowskiego. Most Siekierkowski w Warszawie został oddany do użytku w 2002 roku. Jego długość wynosi 500 metrów. Stanowi główny element Trasy Siekierkowskiej. Łączy Mokotów z Pragą-Południe i Wawrem.
Składa się z dwóch jezdni o trzech pasach ruchu w każdą stronę. Między nimi znajduje się pas rozdzielający o szerokości 2 metrów. Samochody mogą się poruszać z maksymalną prędkością 80 km/h. Dla ruchu pieszego i rowerowego wybudowane zostały chodniki o szerokości od 3,00 do 5,19 metra. Pylony mostu mają wysokość 90 metrów, a w ich wnętrzu znajdują się schody prowadzące na wysokość 62 metrów (dalej prowadzi metalowa drabinka umieszczona wewnątrz betonowej nogi pylonu). Most nie posiada żadnych podpór w nurcie rzeki. Po obu brzegach rzeki znajdują się roboty stalowe, wytrzymujące nacisk 3300 ton, dźwigary są zespolone za pomocą sworzni z żelbetową płytą jezdni. Każda z podpór posadowiona na palach wierconych o średnicy 1500 mm o długości do 30 metrów. Głównym projektantem mostu Siekierkowskiego był Stefan Filipiuk. Dyrektorem budowy był Jerzy Bogaczyk (kierował także budową mostu Grota-Roweckiego). Głównym wykonawcą jest firma Mostostal Warszawa S.A., doświadczona już w budowie mostów, wybudowała ich wiele za granicą, a także wszystkie stałe w Warszawie. Pylony wykonała spółka Warbud.

Nie raz byłem w Anglii. Pierwszy raz w 2000 roku. Ale podróż marzenie to zwiedzanie
Zamku Windsor, położonego w Berkshire w Anglii, który jest przesiąknięty historią sięgającą XI wieku, a jego budowę zlecił Wilhelm Zdobywca w 1070 roku. Jako najstarszy i największy zamieszkany zamek na świecie, jest rezydencją królewską od imponujących 1000 lat. Zamek Windsor jest oficjalną rezydencją brytyjskiego monarchy, stanowiącą przejmujący symbol bogatej historii monarchii. Architektura zamku to urzekające połączenie stylów średniowiecznego i nowoczesnego, będące wynikiem licznych rozbudów i renowacji na przestrzeni wieków. Obecnie jest to bardzo poszukiwany cel turystyczny i działający pałac królewski.

W naszej erze Anglik kupił bezludną wyspę za 13 000 dolarów. Zamienił ją w raj. I odrzucił ofertę sprzedaży za 50 milionów. Brendon Grimshaw był odnoszącym sukcesy redaktorem gazet w Wielkiej Brytanii. Ale w wieku około 40 lat zrobił coś niezwykłego: rzucił pracę, kupił maleńką, zapomnianą wyspę na Seszelach… i przeprowadził się tam na stałe. Przez 50 lat nikt nie postawił tam stopy. Ale Brendon postanowił zacząć od nowa. Jak prawdziwy Robinson Crusoe. Towarzyszył mu lokalny mieszkaniec – René Lafortune. Wspólnie zaczęli działać: sadzili drzewa, oczyszczali dżunglę, budowali ścieżki. René przyjeżdżał od czasu do czasu. Ale Brendon mieszkał tam sam przez dziesiątki lat. W ciągu 39 lat: posadzili 16 000 drzew, wytyczyli prawie 5 km ścieżek i tchnęli życie w opuszczony skrawek ziemi. Po śmierci René w 2007 roku Brendon został zupełnie sam. Miał 81 lat. Ale się nie poddał. Sprowadził na wyspę ponad 2 000 ptaków różnych gatunków oraz ponad 100 gigantycznych żółwi, którym groziło wyginięcie. Dzięki jego wysiłkom dziś na tej wyspie żyje ponad dwie trzecie całej fauny Seszeli. Pewien książę z Arabii Saudyjskiej zaoferował mu 50 milionów dolarów za tę rajską wyspę. Brendon odmówił. „Nie chcę, aby to miejsce stało się prywatną zabawką dla bogaczy. Wolę, żeby było parkiem narodowym – dostępnym dla wszystkich.” I dopiął swego. W 2008 roku wyspa została oficjalnie uznana za park narodowy. W świecie, który ciągle gdzieś pędzi, on wybrał ciszę, naturę i sens. I zmienił cały świat — może mały, ale swój.

Czym rdza jest dla żelaza, czym mole dla wełny, czym termity dla drewna, tym zazdrość jest dla duszy – zabójstwem braterskiej miłości, mówił wspomniany przeze mnie Arcybiskup Fulton Sheen. Wszechświat skrywa tajemnice, których wciąż nie rozumiemy. Na ruch gwiazd, a nawet całych galaktyk, wpływa potężna, niewidzialna siła, której natury wciąż nie znamy. To, co możemy zobaczyć – gwiazdy, planety, mgławice i gromady galaktyk – stanowi zaledwie niewielki procent Kosmosu. Reszta to ciemna materia i ciemna energia, których nie potrafimy bezpośrednio zaobserwować, ale widzimy ich wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Według obliczeń ciemnej materii powinno być aż pięć razy więcej niż zwykłej materii! A jednak do tej pory nie udało się jej bezpośrednio wykryć.

Byłem również w Ameryce, Kalifornii, na wschodnim wybrzeżu, także w Miami.
Mogłem odwiedzić Bazylikę Matki Bożej Zwycięskiej w Buffalo, NY. Niestety zabrakło samozaparcia. Madonno Częstochowska, Matko Boża z Lourdes, obdarz nas pokojem, zdrowiem i pogodą ducha.

Organizujemy wyprawy w małych grupach teraz. Planujesz podróż, ale nie masz pomysłu dokąd się udać? Pozwól nam się tym zająć! Doradzimy, zainspirujemy i pokażemy Ci miejsca, które idealnie spełnią Twoje oczekiwania. Takie oferty znajdziesz przez Internet. Odkrywaj świat z nami – każdy znajdzie tu coś dla siebie! Ale każda podróż to nie tylko odkrywanie nowych miejsc, ale także emocje i wspomnienia. Cieszymy się, że możemy być częścią tych przygód i że nasze wyprawy dostarczają Wam tylu niezapomnianych chwil! Wasze pozytywne opinie i ciepłe słowa to dla nas ogromna radość i motywacja do dalszego działania. To dzięki Wam wiemy, że nasza pasja do podróży przekłada się na wyjątkowe doświadczenia. Dziękujemy za zaufanie, za wspólne eksplorowanie świata i za to, że polecacie Outway Adventures dalej!

A teraz… gdzie następna podróż? Czy świat nas kiedyś przestanie zachwycać? Zdecydowanie nie! Norwegia jest absolutnie fantastyczna i niech żałuje każdy, kto z nami nie był. Choć łatwo nie było… Zatem kilka słów podsumowania: zrobiliśmy około 100km pieszo, Góry Tafjord są niesamowite, kontakt z naturą, praktycznie brak oznak cywilizacji, brak wyrobionych szlaków, chodzi się po naturalnym podłożu (co jest dość uciążliwe, ale satysfakcjonujące), przez rok w te góry wybiera się tyle osób co w pół dnia nad samo Morskie Oko w sezonie, nocuje się głównie w chatkach samoobsługowych – nikt tego nie pilnuje, są w pełni wyposażone, jest spiżarnia, jest często kominek, właściwie przez cały czas nie ma zasięgu, pogoda „jeśli nie podoba Ci się pogoda poczekaj 5 minut”, zmienia się jak w kajeldoskopie. Mieliśmy wszystko, od pełnego słońca, po śnieg, aczkolwiek naszym głównym towarzyszem był lekki deszcz. Na przełęczach i graniach – mocny wicher. A nasza grupa jak zwykle spisała się po mistrzowsku.

Byłem w Tromsø: Zorza polarna i arktyczne przygody czekają. Jeśli szukasz miejsca, gdzie natura gra pierwsze skrzypce, Tromsø w północnej Norwegii to idealny kierunek. Położone za kołem podbiegunowym miasto jest świetną bazą wypadową do obserwacji zorzy polarnej – jednego z najpiękniejszych zjawisk, jakie można zobaczyć na nocnym niebie. Codziennie wyruszamy na poszukiwanie zorzy. Szanse na jej zobaczenie są wysokie, ale w Tromsø czeka cię więcej niż tylko niebo pełne kolorów. Spędzimy czas z reniferami, poznamy codzienność życia w Arktyce, a także popłyniemy na spotkanie z wielorybami. Bliskość tych ogromnych stworzeń robi niesamowite wrażenie! Dodatkowo, zajrzymy głębiej w norweską kulturę – tradycje, lokalne jedzenie i spokojny rytm życia w Tromsø są równie fascynujące, co surowy krajobraz, który nas otacza. Nie zabraknie też aktywności na świeżym powietrzu – spróbujemy spływu kajakowego, by zobaczyć arktyczną przyrodę z zupełnie innej perspektywy. To wyprawa dla tych, którzy chcą doświadczyć Arktyki z bliska, bez zbędnych ozdobników.

Kochani, najczęściej jednak podróżuję we własnym tempie. Wyprawa to nie wyścig – to czas, który możesz dopasować do siebie. Z nami odkryjesz niezwykłe miejsca i przeżyjesz niezapomniane przygody, ale zawsze znajdzie się moment na złapanie oddechu. Masz ochotę na chwilę relaksu z widokiem na góry? Chcesz zatrzymać się dłużej przy wodospadzie, podziwiając naturę? A może wolisz wycofać się na moment z grupy i delektować się ciszą? My to rozumiemy. Dla nas podróż to balans między odkrywaniem a odpoczynkiem. Dołącz do wyprawy, gdzie Twoje potrzeby i komfort są naszym priorytetem.

Wśród podróży życia bardzo wysoko stawiam Światowy dzień młodych w Panamie, styczeń 2020… zaczynam streszczać moje podróże, bo już mam 64 lata!
Jeśli nie macie jeszcze planów na ten rok…To lećcie z nami do PANAMY (panamska dżungla, San Blas i Bocas del Toro). Panama – między kontynentami. Panama to wciąż mało popularny kierunek turystyczny. Kojarzony głównie z Kanałem Panamskim, kraj ma dużo więcej do zaoferowania swoim gościom. Od dzikiej dżungli i rdzennych plemion wciąż żyjących jak przed wiekami, przez wulkany i wodospady, po rajskie, tropikalne wyspy porośnięte palmami kokosowymi i otoczone rafami koralowymi. To raj dla miłośników przyrody. To jedyny kraj na świecie, gdzie jednego dnia można z rana wykąpać się w Pacyfiku, przejechać przez góry w centralnej części kraju i po południu zrelaksować się na wybrzeżu karaibskim… a to wszystko dlatego, że szerokość tego długiego na około 700 km kraju nie przekracza 100 km.
Na tej wyprawie spędzisz dwa tygodnie. Przespacerujesz się uliczkami kontrastowego Panama City. Poznasz rdzennych mieszkańców Ameryki Środkowej i ich codzienne życie, podczas wizyt w indiańskich wioskach. Zagłębisz się w las deszczowy Darien. Spędzisz dzień w kalderze wulkanicznej El Valle De Anton i wykąpiesz się w wodospadzie La Nativa. Odwiedzisz dwa karaibskie archipelagi Panamy – Bocas del Toro i San Blas. Zapraszamy! Panama to nie tylko kanał, to niezwykła podróż między kontynentami! Przez dwa tygodnie będziesz odkrywać ten mało znany skarb Ameryki Środkowej: od dzikiej dżungli i rdzennej kultury, po rajskie wyspy. Nie przegap tej przygody.

Innego roku mogłem być na Sokotrze, ale wyszło… Sokotra – wyspa, która wciąż opiera się masowej turystyce. Zapomnij o zatłoczonych plażach i turystycznych kurortach. Na Sokotrze nie znajdziesz tłumów ani asfaltowych dróg. Zamiast tego czekają na Ciebie białe wydmy, smocze drzewa i krystalicznie czyste wody Oceanu Indyjskiego. To miejsce, gdzie natura rządzi niepodzielnie. Spanie w namiocie pod gwiazdami, kąpiele w skalnych basenach, snurkowanie w lazurowych wodach, i spacery w cieniu drzew butelkowych to tylko kilka z niesamowitych atrakcji, które czekają na Ciebie.

Czy turystyka masowa to błogosławieństwo czy przekleństwo? Takie mamy do Was dziś przewrotne pytanie. Z jednej strony turystyka napędza lokalne gospodarki, daje zatrudnienie i umożliwia podróżującym odkrywanie nowych kultur. Z drugiej, nadmiar turystów prowadzi do degradacji środowiska, zatłoczenia najpiękniejszych miejsc i wypierania lokalnych społeczności… Jakie są Wasze przemyślenia? Czy lepiej odkrywać popularne miejsca, czy szukać mniej znanych destynacji? A może zrównoważona turystyka to realne rozwiązanie? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! Chętnie posłuchamy, jak Wy widzicie przyszłość podróżowania!

W Maroku byłem trzy razy – kraina opowieści, pustynnych karawan i orientalnych legend! Wąskie uliczki starej medyny, zapach miętowej herbaty i historie, które żyją w słowach miejscowych bajarzy… Chcesz poczuć ten klimat na własnej skórze? Zabierzemy Cię do Maroka – miejsca, gdzie magia Orientu wciąż jest żywa! Poczujesz bezkres pustyni i spędzisz noc pod gwiazdami. Odwiedzisz kaniony, oazy i pola szafranowe. Zobaczysz największe wydmy Maroka i krajobrazy rodem z Hollywood. Zanurzysz się w lokalnej kulturze, poznasz rzemiosło i smaki marokańskiej kuchni. Zamieszkasz w historycznych riadach i dawnych kupieckich domach. To podróż dla tych, którzy cenią autentyczne doświadczenia i chcą odkrywać świat w kameralnym gronie.

Byłem w Tajlandii. Ale Czy odwarzysz się zdobyć taki szczyt? Laos to nie tylko piękne krajobrazy, to również miejsce, które zmienia Twoje spojrzenie na świat. Niezliczone szlaki, malownicze wioski i wciąż dzika przyroda sprawiają, że każdy krok tutaj to nowa przygoda. Nie jest to typowy kierunek turystyczny – Laos to miejsce dla prawdziwych odkrywców, którzy szukają autentycznych doświadczeń i wyzwań. Jeśli marzysz o podróży, która pozwoli Ci oderwać się od codzienności i przeżyć coś wyjątkowego, to wiesz do kogo się zgłosić. Podróżowanie w czasach social media – cieszyć się chwilą czy łapać „idealne ujęcie”? Czy czujecie, że obecnie podróże stały się bardziej „instagramowe”? Z jednej strony robienie zdjęć to świetny sposób na uwiecznienie wspomnień, ale czy gonitwa za idealnym kadrem nie odbiera nam radości z samego podróżowania? A może dla Was liczy się przede wszystkim przeżycie danego momentu?

Nie widziałem Mleczaka nigdzie. A mogłem polecieć do Namibii i zrobić zdjęcie z naszą cudowną ekipą z wyprawy do Namibii – z takim Mleczakiem ciężko zrobić to w innym miejscu (z pojedynczych klatek bez prowadzenia). Chodzi o Drogę Mleczną na afrykańskim niebie wyraźnie zarysowaną.

A mogłem też być w Indonezji. Witamy w Waerebo, indonezyjskiej wiosce położonej 1200 m n.p.m. A za nami – jeden z najpiękniejszych trekkingow w Indonezji. Bajecznie zielona dżungla, skąpana we mgle, pełna różnorodnych dźwięków otaczającej nas przyrody. Wchodząc do krateru, powoli z mgły wyłania się wioska – Wae Rebo – dom ludu Manggarai. 7 domów – masywnych, piętrowych struktur, krytych czarnym palmowym włosiem. Największa z nich jest domem starszyzny plemiennej. Tutaj kierujemy pierwsze kroki – tutaj otrzymujemy błogosławieństwo i zostajemy przyjęci do plemienia. Teraz Waerebo staje się też naszym domem i możemy bez przeszkód eksplorować wioskę i jej pełną kawowych krzewów okolice. Tak zaczyna się kolejna przygoda…

W tych mroźnych rok rocznie polskich okolicznościach należy Wam się zdecydowanie jakiś GORRRĄCY post. Dlatego zapraszamy do relacji z Karaibów. Znajomi mówią,
Udało nam się odwiedzić aż 3 wyspy: Barbados, Dominikę, Saint Lucię. Wróciliśmy, ale sercem nadal jesteśmy tam – wśród białych, piaszczystych plaż, turkusowych wód i tropikalnych krajobrazów. To była podróż marzeń! Zamiast ograniczać się do wycieczek z pokładu statku, zanurzyliśmy się w prawdziwe Karaiby – te znane tylko lokalnym mieszkańcom. Co przeżyliśmy? Trekking do ukrytych wodospadów – 90-metrowe ściany wody, dżungla i śpiew ptaków! Rejsy katamaranem – wiatr we włosach i słońce na twarzy, z widokiem na malownicze zatoczki. Snorkeling i obserwowanie wielorybów. Gorące źródła i jaskinie – niesamowite formacje skalne i naturalne spa! Lokalna kuchnia i kultura – smakowaliśmy rum, egzotyczne owoce i dania, które rozpieszczają podniebienie. Każda z wysp zachwycała nas czymś zupełnie innym. Od kolonialnych pereł UNESCO, przez rajskie plaże, po górskie szczyty i tropikalne lasy – Karaiby to nie tylko miejsce, to stan umysłu! Jeśli marzysz o podróży, w której relaks przeplata się z przygodą, historia z naturą, a egzotyka z autentycznym kontaktem z miejscową kulturą – nie może Cię zabraknąć na kolejnej wyprawie!

Bhutan i Indie – mistyczna podróż do serca Himalajów! To kolejna przygoda polskich turystów. Ja byłem trzykrotnie w Indiach, także na zaproszenie. Marzysz o wyprawie, która zabierze Cię w świat zapierających dech w piersiach krajobrazów, buddyjskich świątyń i niezwykłej kultury? Bhutan i północno-wschodnie Indie to miejsca, gdzie czas płynie inaczej. Czekają na Ciebie: Himalajskie wschody słońca z Tiger Hill w Darjeeling. Duchowa podróż do świątyń Bhutanu, w tym magicznego Chimi Lhakhang. Malownicze doliny, majestatyczne szczyty i buddyjskie klasztory. Spacer po Gantok z widokiem na trzeci najwyższy szczyt świata – Kangchenjungę. Aromatyczna kuchnia, której smaki na długo zostaną w Twojej pamięci.
Bhutan – najszczęśliwszy kraj świata, który zachował swoją autentyczność i tradycje!
Indie – mozaika kultur, zapachów i kolorów, które trzeba poczuć na własnej skórze! Rezerwuj teraz i przeżyj przygodę swojego życia!

Czy wiecie, że Kambodża to nie tylko słynne świątynie Angkor. Ten kraj zachwyca różnorodnością! Od majestatycznych ruin Angkor Wat, przez urokliwe kolonialne Phnom Penh, aż po niezwykłe spotkania z zagrożonymi wyginięciem delfinami Irawadi w rzece Mekong. Czekają na nas też przygody w bambusowym pociągu w Battambang, zachwycające zachody słońca wśród milionów nietoperzy, smaki khmerskiej kuchni podczas warsztatów kulinarnych i relaks na rajskich plażach wyspy Koh Rong.

To podróż pełna niezapomnianych wrażeń i autentycznych emocji! Jeśli marzysz o miejscu, gdzie życie płynie spokojnym rytmem, gdzie natura zachwyca autentycznym pięknem, a kultura wciąż jest prawdziwa i nieskomercjalizowana – Azja płd.-wschodnia jest właśnie dla Ciebie! Co czeka Cię podczas tej wyjątkowej podróży? Spływy kajakowe i tubing na malowniczych rzekach. Zjazdy na linach w sercu dżungli i nocleg w domku na drzewie 40 m nad ziemią. Luang Prabang, perła architektury kolonialnej i dziedzictwo UNESCO. Eksploracja spektakularnej jaskini Konglor podczas 7,5 km rejsu rzeką przez góry. Wspaniałe trekkingi i zapierające dech w piersiach widoki z krasowych szczytów. Kurs gotowania kuchni laotańskiej i niezapomniane smaki lokalnych specjałów.

Uwielbiamy takie kontrasty – równocześnie w gorącej Namibii i mroźnym Spitsbergenie. Właśnie zakończyliśmy obie wyprawy, wracamy pełni świetnych wrażeń! Lodowa kraina jak zawsze zachwyciła swoim białym urokiem, a do tego udało nam się zobaczyć niedźwiedzia polarnego – oczywiście bardzo bezpiecznie i z daleka, ale emocje były ogromne! Kasiu, dziękujemy za wspaniałą organizację! Kolejny Spitsbergen już w lipcu!

Nie sposób nie wspomnieć jako podróży życia mego pobytu w Brazylii. Tam, gdzie natura gra pierwsze skrzypce, Wodospady Iguazu — potężne i majestatyczne. Amazonia — dżungla, która tętni życiem 24/7. Spotkania z dziką przyrodą, rejsy po Amazonce i zielony ocean las! To nie wakacje — to podróż życia, którą będziesz wspominać latami. To nasza „ekskluzywna” kolacja w samym sercu amazońskiej dżungli! Bo dla nas nie liczy się tylko miejsce – najważniejsze są niezapomniane wrażenia, które dla Was tworzymy. W środku dziewiczego lasu, otoczeni dźwiękami natury i blaskiem świec, mogliśmy poczuć prawdziwą magię. I to nie tylko dzięki otoczeniu, ale także dzięki naszej trosce o to, byście zawsze czuli się wyjątkowo.
Dołącz do naszych wypraw i pozwól nam zadbać o to, by każda chwila była niezapomniana. Wrażenia, które pozostaną z Wami na zawsze, czekają w najpiękniejszych zakątkach świata… Ach co to kraj, widoki, smaki, zapachy i przygody. Ale o tym więcej i dłużej opowiemy wkrótce. Klasycznie zachęcamy do śledzenia naszych relacji, bo tam się dzieje!!!

Podróż to ludzie. Nie liczy się gdzie jesteś, ale z kim tam jesteś. To śmiech, który słychać nad pustynnym horyzontem, to rozmowy pod gwiazdami, które nagle wydają się bliżej niż kiedykolwiek. To wsparcie, gdy masz ochotę wspiąć się wyżej i ręka, która pomaga Ci zejść. Właśnie dlatego podróżujemy razem. Bo grupa to energia, to nowe przyjaźnie, to chwile, które stają się historiami opowiadanymi jeszcze długo po powrocie. Chciałbym być z wami w tych miejscach. Tworzyć wspomnienia.

Czy wiesz, że Grenlandia jest 7 razy większa od Polski, a 81% jej powierzchni zajmuje lądolód? A teraz wyobraź sobie to miejsce zimą – góry lodowe, zamarznięte fiordy, zorza polarna rozświetlająca niebo… To nie marzenie, to plan! Dlaczego warto zobaczyć Grenlandię zimą? Zorza polarna – spektakl natury, który widać najlepiej w arktycznej zimie. Kultura Inuitów – poznaj tradycje mieszkańców tej niezwykłej wyspy i spróbuj lokalnych specjałów. Bez tłumów – Grenlandia zimą to cisza, spokój i przestrzeń, której nie znajdziesz nigdzie indziej. Co Cię czeka? Podróż przez zamarznięte fiordy, wieczory z zorzami na niebie i chwile wśród gór lodowych, które zapamiętasz na zawsze. Sprawdź szczegóły i dołącz do tej niepowtarzalnej wyprawy!

Osobiście odwiedziłem Islandię – tam, gdzie Ziemia oddycha ogniem! Czy wiesz, że Islandia dosłownie rośnie z dnia na dzień? Leży dokładnie na styku dwóch ogromnych płyt tektonicznych: Euroazjatyckiej i Północnoamerykańskiej. To właśnie tu, wzdłuż Grzbietu Śródatlantyckiego, obie płyty oddalają się od siebie o ok. 2 cm rocznie! Efekt? Spektakularna aktywność wulkaniczna i geotermalna, która tworzy ten surowy krajobraz. W ostatnich dniach otworzyła się nowa szczelina wulkaniczna w okolicy miasteczka Grindavík. Choć sytuacja jest monitorowana przez islandzkie władze i priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców, to z odpowiedniego dystansu można obserwować to niesamowite zjawisko natury. Być może i nam dopisze szczęście – i podczas naszej wyprawy zobaczymy na własne oczy potęgę żywiołu, który dał Islandii jej przydomek: „Wyspa ognia i lodu”. Tylko wyobraźcie to sobie: płynąca lawa w tle, a my stoimy bezpiecznie, kilka kilometrów dalej, patrząc na jeden z najbardziej niezwykłych spektakli na Ziemi… ISLANDIA! Podczas podróży zwiedzimy najpiękniejsze zakątki północy z dala od zgiełku turystów, dotrzemy do miejsca gdzie krąg polarny przecina ląd oraz odwiedzimy archipelag Vestmannaeyjar. Pokażemy Wam kilka islandzkich kadrów z międzynarodowych ekranizacji filmowych i serialowych! Pola wrzących gejzerów. Zapach siarki. Kąpiele w gorących basenach. Diamenty w czystej lodowej postaci. Arktyczny wiatr muskający policzki. Naprzemienne słońce i deszcz. Niekończący się dzień polarny. Wulkaniczne formy skalne rozciągające się po horyzont. Setki wodospadów rozbijające się islandzkie skały, rzeki, kaniony i kratery formujące ten niezwykły krajobraz! „Byliśmy zachwyceni!” – takie słowa to dla nas największa nagroda. Dziękujemy z całego serca za każdą opinię, jaką zostawiacie po wspólnej podróży. To właśnie dzięki Waszym historiom wiemy, że uważność, autentyczność to wartości, które naprawdę mają znaczenie. Bhutan, Sulawesi i każde inne miejsce stają się wyjątkowe wtedy, gdy tworzymy je razem. Dziękujemy, że jesteście częścią podróży życia ‚Outway Adventures’. Wasze zaufanie to nasza największa motywacja do tworzenia wypraw, które zostają w sercu na długo. Zawsze marzy mi się Wyprawa bardzo niekonwencyjna. Nastawienie na zwiedzanie jak najbliżej natury. Byłem zachwycony…
Islandia, Grenlandia, to podróż dla tych, którzy chcą doświadczyć czegoś zupełnie nowego. Arktyka to miejsce, które robi wrażenie na każdym – niezależnie od tego, ile razy się tam wraca.

A gdyby tak spędzić kwiecień/maj w….INDONEZJI? Zostało kilka miejsc na ten wspaniały trip. Również tak delikatnie chcielibyśmy przypomnieć, że Indonezja to zdecydowanie nie tylko Bali, które znacie z social mediów. Zabierzemy Was na również na Jawę, Lombok, Gili, Komodo i Flores. Sprawdźcie koniecznie szczegółowy program, a jak się pojawią jakiekolwiek wątpliwości, to piszcie, dzwońcie, pytajcie…
Indonezja to kraj, w którym każda wyspa kryje coś wyjątkowego. Ta wyprawa to nie tylko zwiedzanie, to eksplorowanie miejsc, o których inni tylko marzą. Co powiesz na: Zanurzenie się w magii Bali – spacer po zapierających dech w piersiach tarasach ryżowych Ubud, spotkanie z duchową kulturą wyspy w jej mistycznych świątyniach i chłonięcie atmosfery, którą czuje się tylko tam. Jawa pełna kontrastów – wschód słońca nad wulkanem Bromo, „niebieskie ognie” na Ijen i widoki, które wyglądają jak z innej planety. Wyspy Komodo i Flores – zobacz słynne warany z Komodo i poczuj się jak w filmie przy różowej plaży. Rejs po rajskich wodach – snorkeling w krystalicznie czystych wodach, ukryte zatoki i chwile, które sprawią, że czas się zatrzyma.
Lombok i Gili – mniej znane, ale równie piękne. Wyspy, gdzie możesz odetchnąć. Ta wyprawa to idealne połączenie: niesamowitych przygód, chwil wytchnienia i poznawania lokalnej kultury. Niezależnie, czy szukasz wrażeń, czy potrzebujesz oderwać się od codzienności – Indonezja Cię zachwyci.

W naszej erze ludzie nawiedzają Peru, Kanadę. Moje Kanary zaliczyłbym do podróży życia. Ale wyobraź sobie: Wędrówkę po Pustyni Atacama! – najbardziej suchej pustyni świata, gdzie nocne niebo wygląda jak z innej planety. Eksplorację tajemniczych posągów Moai na Wyspie Wielkanocnej, które od wieków strzegą swoich sekretów.
Spotkanie z największym wulkanem świata – Ojos del Salado, który przyciąga najbardziej odważnych podróżników. Wyprawę na księżycowe krajobrazy, gorące źródła wysoko w górach i solniska, które wyglądają jak z filmu science-fiction. Chile to kraj pełen kontrastów: od pustyń i wulkanów, po wybrzeża Pacyfiku i kolorowe Valparaíso. Z nami doświadczysz go w pełni! Co Cię czeka? Off-road i trekking w miejscach, gdzie nie dociera cywilizacja. Tajemnicza Wyspa Wielkanocna i jej fascynujące historie. Przygoda u stóp najwyższego wulkanu świata. Noclegi pod gwiazdami.
Wizyta w lokalnej winnicy na początku sezonu winobrania.
To wyprawa dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż tylko zdjęć na Instagram. Chile to prawdziwa przygoda, której nie zapomnisz. Dołącz do nas i zobacz świat z zupełnie innej perspektywy!

Czy jesteś Gotowy na przygodę na wysokości 5416 m n.p.m.? Thorong La Pass to jedno z najwyższych miejsc na świecie dostępnych podczas trekkingu – i obowiązkowy punkt naszej trasy Annapurna Circuit w Nepalu. Przejście przez tę przełęcz to nie tylko wyzwanie fizyczne, ale i niesamowite doświadczenie: śnieżne szczyty, kolorowe flagi i niepowtarzalne krajobrazy Himalajów. Nasza wyprawa to łącznie 10 dni trekkingu, podczas których przemierzysz różnorodne krajobrazy – od zielonych dolin po ośnieżone zbocza. To szansa na poznanie niesamowitej przyrody, kultury i samego siebie.

Czy wiesz, że aż 8% powierzchni KANADY zajmują jeziora? To ponad 2 miliony krystalicznie czystych zbiorników wodnych, które zachwycają każdego podróżnika.
A co powiesz na 37 parków narodowych i 11 rezerwatów, które razem zajmują większą powierzchnię niż cała Polska? Kanada to miejsce, gdzie natura mówi „wow” na każdym kroku. Wyrusz z nami w niezwykłą podróż, w której odkryjemy najbardziej malownicze zakątki tego kraju – od Vancouver, przez majestatyczne góry Jasper i Banff, aż po spokojne wody Waterton. A na deser? Niezapomniana podróż pociągiem przez cały kraj aż do Toronto.

Podróżami życia wreszcie nazwałbym moje odwiedziny w Kenii i Wybrzeża kości słoniowej. Tutaj zachęciłbym do safari marzeń w Kenii i Tanzanii. PAŹDZIERNIK. Przeżyj z nami podróż życia i zobacz jedno z najbardziej spektakularnych widowisk natury – Wielką Migrację! Miliony gnu, zebr i gazel przemierzają afrykańskie sawanny, stawiając czoła drapieżnikom i żywiołom w poszukiwaniu nowych pastwisk. To prawdziwy spektakl przetrwania! Podczas naszej wyprawy odwiedzisz legendarne rezerwaty, takie jak Masai Mara, Serengeti i Ngorongoro, spotkasz Wielką Piątkę (lwy, słonie, bawoły, nosorożce i lamparty) oraz odkryjesz piękno sawann, flamingi nad jeziorami i majestatycznego Kilimandżaro na horyzoncie. Nasze safari to także wyjątkowa okazja do poznania kultury Afryki. Bliskie spotkania z Masajami i lokalnymi plemionami pokażą Ci życie w zgodzie z rytmem przyrody.

Na koniec niech mi będzie wolno zachęcić do odwiedzenia ojczyzny świętego Augustyna. ALGIERIA to mogłaby być podróż życia. Odkryj z nami fascynujący świat Algierii! Zabierzemy Cię do miejsc, które nadal ciężko znaleźć na mapie. To niezapomniana przygoda wiodącą od malowniczych ulic Konstantyny, przez majestatyczne rzymskie ruiny Djemili, aż po magiczne piaski pustyni Tadrart. Co Cię czeka? Wizyta na jednej z najpiękniejszych pustyń świata – Tadrart. Miasto wiszących mostów, czyli Konstantyna. Algier, czyli białe miasto, stara dzielnica Casbah. Rzymskie ruiny w Tipazie i Djemili. Muzea mozaiki w Tipazie i Djemili. Grobowiec chrześcijanki, czyli kolista piramida — jedna z nielicznych w krajach Maghrebu. Tradycyjna kuchnia różnych regionów Algierii (m.in. kuskus z żołędzi, chleb pieczony pod piaskiem). Góry Djurdjura, nocleg w schronisku i trekking. Podróż po pustyni terenowymi samochodami i na pieszo. Spotkanie z mieszkańcami Sahary — Tuaregami. Sztuka prehistoryczna. Zachód słońca na wydmie. Noclegi na biwaku. Saharyjskie miasto Djanet — lokalny targ (suk) i muzeum. Wieczory przy ognisku i muzyce na żywo. Jeśli nie możecie się zdecydować dokąd ruszyć w najbliższym czasie, to powiem tak. Najważniejsze w podróży jest… zdobywanie nowych szczytów i wyzwań, bliskość dzikiej przyrody i unikalne doświadczenia, relaks i odkrywanie ukrytych perełek.
Afrykańska Botswana czeka na odkrycie! Safari, przyroda i niezapomniane spotkania ze zwierzętami. Zanzibar lub Botswana. Potrzebujesz słońca, plaży i chilloutu. Botswana – przygoda, której nie zapomnisz! Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o prawdziwej Afryce, to zapraszamy do wspólnej podróży. Terenowe auta, obozy pod milionem gwiazd i zwierzęta, które widziałeś do tej pory tylko w filmach przyrodniczych. Słonie w Chobe, lot nad Deltą Okawango, hipopotamy tuż przy łodziach, którymi będziemy się poruszać, a na deser – majestatyczne Wodospady Wiktorii. To wyprawa dla tych, którzy chcą czegoś więcej niż safari. Albo jeszcze raz KARAIBY. Oczywiście z większym podsumowaniem wrócimy do Was po powrocie, ale jest wspaniale, chociaż deszcz nas nie oszczędził. Przyroda tu jednak daje czadu. Zatem uprawiamy trekking, zwiedzamy, pijemy rum, wstajemy na wschody słońca, gotujemy jajka w gorących gejzerach i inne takie codzienne sprawy. Śledźcie nasze relacje w story.

Jak Sylwester 2025, to na ZANZIBARZE – First Minute! Powitaj Nowy Rok w tropikalnym raju! Zanzibar to miejsce, które zachwyca białymi plażami, turkusowym oceanem i zapachem przypraw unoszącym się w powietrzu. W tym niezwykłym zakątku świata rozpoczniesz 2026 rok w niezapomniany sposób. Nasza wyprawa to połączenie relaksu i przygody – od odpoczynku na rajskich plażach, przez odkrywanie miejscowych bazarów, po eksplorację plantacji przypraw i lokalnych wiosek. To także czas, by poznać prawdziwy klimat wyspy. Zanzibar czeka na Ciebie.

Czy wy wiecie, że Polak był królem Madagaskaru? To wyspa na oceanie Indyjskim, która wymyka się schematom. Tu zamiast tłumów są lemury, zamiast resortów – baobaby, a zamiast pędu – zapach wanilii unoszący się w powietrzu. Wyprawa z nami to nie katalogowy urlop, to droga przez czerwone bezdroża, spotkania z ludźmi i przyroda, jakiej nie znajdziesz w żadnym innym miejscu… Nie za bardzo jestem za poniedziałkami, bo kto by lubił. U mnie ten poniedziałek, to akurat ostatni dzień w Bhutanie, relacjonuje swą wyprawę polski turysta. W Bhutanie, który marzył mi się od lat, w Bhutanie, który niegdyś jawił się jako tak nieosiągalny… Na dłuższe pochylenie się nad tematem przyjdzie pora późnej, podzielę się tym, co poczułem – obiecuję. Póki co, jako że lecę w dalszą drogę – zostawię Wam parę kadrów ze spotkań. Nie za bardzo jestem za poniedziałkami… czyli kolejne ciężkie chwile w pracy. Oto Sikkim – małe, spokojne, historyczne królestwo, położenie w Himalajach (obecnie drugi najmniejszy stan Indii). Przesiąknięte buddyzmem tybetańskim, z licznymi tego przejawami w krajobrazie i kulturze… z kaskadową zabudową, serpentynowymi drogami, interesującym i tętniącym życiem Gangtokiem jako stolicą… i pysznym, niezwykle aromatycznym jedzeniem. Przemówił do mnie, fajnie się tu czuję i wrócę.

A w Wielkanoc kobietom, życzymy wszystkiego najpiękniejszego tym niezwykłym paniom, które jeżdżą z Wami na koniec świata, planują, organizują, układają, wymyślają i siedzą w excelach, żeby to wszystko miało sens.
Każdego dnia pokazujecie, że świat nie ma dla Was granic, a podróże stają się piękniejsze dzięki Waszej wrażliwości i sercu, które wkładacie we wszystko, co robicie. Jesteście inspiracją, siłą i sercem naszego zespołu! A na zdjęciu i tak nie udało się zebrać wszystkich, o których oczywiście pamiętamy.

Drodzy Podróżnicy. Życzymy Wam Świąt Wielkanocnych pełnych radości, spokoju i czasu spędzonego z najbliższymi. Niech ten magiczny okres przyniesie Wam odpoczynek i energię do odkrywania nowych miejsc. Wierzymy, że każda podróż to nie tylko cel, ale też droga – pełna przygód, inspiracji i wspomnień, które zostają z nami na zawsze. Dziękujemy, że jesteście częścią naszego wspólnego planu i wierzymy, że jeszcze dużo przed nami. Co złego, to nie my!
wasz ksiądz Stanisław

—-

(Outway adventures)

Stanisław Barszczak, Journeys of Life

Saint Francis used to say that there is nothing more important than the salvation of souls. Meanwhile, Providence from the earliest years of the life given to me linked my history with two faces in the Homeland, namely with Primate Wyszyński and Pope Wojtyła.

A nation without history, without a story, without a past, soon becomes a nation without land, a homeless nation, without a future. A nation that does not believe in greatness and does not want great people, ends. You have to believe in your greatness and desire it, as Cardinal Stefan Wyszyński said. With them I began to create two worlds, as if one mystical journey through a long life. As a result of my choices, the mystical pilgrimage finally took on the image of a journey of a lifetime, which I would like to tell you about here. Most often, these were not holidays, but journeys, about which the English call ‚Outway adventures’.

Three times our Saviour was tempted on the mountain, and three times he fell on the way to Calvary. Thus he redeemed our three failures in the temptation of the flesh, the world, and the devil… Why do you untie (the ass which the disciples were to find) must be your answer. The Lord needs it (Luke 19:31). Perhaps no greater paradox was ever written than this – the sovereignty of the Lord on the one hand, and His „need” on the other. This combination of Godhead and dependence, of possession and poverty, was the consequence of the Word made flesh. Truly, he who was rich became poor for our sakes, that we might be rich. Our Lord borrowed a boat from the fisherman, that he might preach from it; he borrowed barley loaves and fish from a lad, that he might feed the multitude; he borrowed a tomb from which he would rise; and now he borrowed an ass to ride into Jerusalem. Sometimes God precedes and requisitions man’s things, as if to remind him that everything is a gift from him, Archbishop Fulton Sheen prophetically said.

Dearest, I assume that it is better to do something than to do nothing and regret it later. The first journey of my life was MEXICO, January 2009. This country of ancient civilizations also invites you to discover its contrasts – from desert expanses to jungles and volcanoes. Imagine a place where old legends are still alive. Ready for unforgettable memories? Did you know that there is such a place where ancient civilizations and beliefs create a gateway to the world of Latin America? Welcome to Mexico, a land of contrasts, where desert expanses meet jungles, and high mountains guard active volcanoes and hidden lakes. Mexico is a country that hides many secrets, legends and stories. For many generations it remains a mystical place, where ancient deities still look into homes, and nature determines the rhythm of life. As summer draws to a close and the heat gives way to moderate temperatures, Mexicans begin preparing for one of the most important holidays – Día de Muertos. The air is filled with the scent of marigolds and fruits that fill the streets, parks and homes. This is the time everyone is waiting for, the moment when two worlds come together. Visit Our Lady of Guadalupe. Learn about the customs and processes that are used to welcome loved ones – a colorful celebration amidst desert landscapes. Be in Mexico City – the capital of Mexico. You will see the city during the day and night, including the historical center, restaurants. The city of Oaxaca – a colorful city in the far south of Mexico, known for its wonderful cuisine, colors and artists, Descendants of the Zapotecs – people whose roots date back to one of the most important empires of Mesoamerica… Teotihuacán – a pre-Columbian city, a pearl of old times, Mexican Bazaars – unique, full of local specialties, unusual cuisine and ceramics, textiles, A powerful and majestic tree with the thickest trunk in the world! Artists, engaged in the most beautiful textile products, Alebrijes and what history stands behind them, Puebla – one of the largest cities in Mexico lying at the foot of an active volcano, San Pedro Cholula and the largest pyramid in the world by volume! Taxco de Alarcón – the amazing Pueblo Mágico, called the Florence of Mexico, One of the most beautiful caves and interesting rock formations in the state of Guerrero.

This will be your journey. I would compare it to a female spaceflight. These days, Blue Origin’s star-studded, all-female crew is safely returning to Earth after a spaceflight. Six women — including pop star Katy Perry, TV host Gayle King, and Jeff Bezos’ fiancée Lauren Sánchez — recently safely traveled to the edge of space and back aboard Blue Origin’s New Shepard launch vehicle, designed for space tourism. The crew lifted off from West Texas on April 13, 2025, at 9:31 a.m. Eastern Time (1:31 p.m. GMT) and reached the Kármán line, the internationally recognized boundary of space, where they experienced three minutes of weightlessness before returning to Earth. It is the first all-female spaceflight since Soviet cosmonaut Valentina Tereshkova’s solo mission in 1963 – the first woman in space.

Your dream vacation starts today! Are you dreaming of a perfect vacation? It’s possible! By booking your vacation in advance, you get not only the best deals, but also: The lowest prices – book earlier, pay less! The best hotels and locations – choose from the most popular destinations. Availability guarantee – forget about stress and spontaneous compromises. Buy now, pay later – just a deposit, and pay the rest a month before departure. Flexible dates – the possibility of changing the date for a small additional fee. Price guarantee – even if prices increase, yours will remain the same. There is a wide range of destinations for every budget. Book your dream vacation today and enjoy comfort and the highest quality!

And it could have been like this! Hello, spring is here! And that means only one thing – it’s time to set off on another journey and catch the sun on the roads of the world! We are leaving winter behind, and a lot of new adventures are ahead of us. Just like here – straight ahead, with friends and good humor. Are you joining us? Dear winter, we say goodbye to you and do not invite you back.

Me tiptoeing towards spring, so that winter does not realize that it can still come back. I have been to France, Germany, Greece many times. In Edinburgh I admired SCOTT MONUMENT, Spectacular Victorian Gothic monument to Scottish writer Sir Walter Scott. It is one of the largest monuments to a writer in the world. But there were always dreams that reached their culmination only or graciously in the most beautiful prayer. I was in Romania, in Sucava. Corvin Castle, located in Transylvania, Romania, resembles a scene from a Gothic fairy tale. Built in 1440 by the Hunyadi family, this castle was once a stronghold against the Ottomans. As you walk through its massive gates, you’ll discover over 50 rooms filled with medieval art and tales of chivalry. The castle’s intricate restoration brings out its charm, while its connection to legends like Vlad the Impaler adds to its intrigue. Whether you’re fascinated by its history or simply enchanted by its fairytale beauty, Corvin Castle offers a magical journey into Romania’s past.

I’ve been to the Holy Land five times. My soul longed to see Persia, the expansion of Uruk and its colonies, ca. 3600–3200 BC. In addition to being one of the first cities, Uruk was a major force for urbanization and state formation during the Uruk period, or “the expansion of Uruk” (4000–3200 BC). This 800-year period saw the transition from small, agricultural villages to a larger urban center with a full-time bureaucracy, military, and stratified society. Although other settlements coexisted with Uruk, they were usually around 10 hectares, while Uruk was much larger and more complex. The Uruk culture exported by Sumerian traders and colonists influenced all the surrounding peoples, who gradually developed their own comparable, competing economies and cultures. Ultimately, Uruk was unable to maintain long-range control over colonies such as Tell Brak by military force.

Today, there are the most interesting programs, guided tours with Polish, without rushing, without mass eateries for tourists with bain-marie. Explore and learn about local cuisine, for example Turkish cuisine. Always the cheapest prices. This is the case in Bulgaria. But the TURKISH RIVIERA bows to you: Alanya, Side, Belek, Antalya, Kemer Finike, Demre, AEGEAN TURKEY: Fethiye, Sarigerme, Dalaman, Marmaris, Imeler, Turunc, Bodrum, Didim, Kusadasi, Sigacik, Ozdere, Gumuldur.

I fell in love with Italy and its gems. The island of Isola Bella is famous for its magnificent baroque garden, designed as an extension of the Palazzo Borromeo. The garden, built around the Teatro Massimo, a spectacular structure consisting of ten terraces covered with flowers and forming a pyramid shape, gives the impression of something from a dream. Sculptures, fountains and terraces create an elegant atmosphere, and at the top stands proudly a unicorn, the symbol of the Borromeo family. From the garden, located 37 meters above the water, there is an unforgettable view of Lake Maggiore. This is northern Italy.

My first journey began in Vienna, now I often return to Austria. Two hundred and twenty-two years ago, the Austrian painter Friedrich von Amerling was born. He painted over a thousand portraits, and in the mid-19th century, having one was a sign of belonging to the social elite of Vienna. The painter had a beautiful palace in the city, where he entertained popular writers and musicians of his time. He died in 1887.

It seems that I have never stood where you first laid eyes on me. But I have also been to Egypt alone, in Luxor… The Mortuary Temple of Hatshepsut, known as Djeser-Djeseru („Holy of Holies”), is an extraordinary ancient structure located in Deir el-Bahari on the west on the banks of the Nile, near Luxor in Egypt. Commissioned by the pharaoh Hatshepsut, who ruled during the 18th dynasty (c. 1479–1458 BCE), the temple was designed by its royal governor and architect, Senenmut.

I walked down Polish cities. Wrocław, Poland – Known for its more than 100 bridges and charming gnomes, Ostrów Tumski in Wrocław is its historic center. The Tumski Bridge glows with romantic legends and city lights. Toruń with its monuments, royal Kraków with Wawel. I fell in love with Warsaw.

Look from the 46th floor of Varso Tower. In the center of the frame is the Warsaw Spire (180 m high, 220 m with the spire). In the left part of the frame, Warsaw Unit (a skyscraper with the inscription Warta, placed at a height of 196 m – this is currently the highest placed logotype in Poland; at the Daszyńskiego roundabout; 180 m high to the roof, 202 m total height). Varso is a complex of office buildings in the Wola district of Warsaw, on the corner of Chmielna Street and Jana Pawła II Avenue. The Varso Tower skyscraper, which is a part of it, is 310 meters high (total height, height to the roof is 230 m), and is the tallest building in Poland and the European Union. It has 53 floors, its usable area is 140,000 m². The construction was completed in September 2022.

Once, after a walk on the other side of the Vistula, I wanted to tell you about the wonderful Panorama of Warsaw from the Siekierkowski Bridge. The Siekierkowski Bridge in Warsaw was put into use in 2002. Its length is 500 meters. It is the main element of the Siekierkowska Route. It connects Mokotów with Praga-Południe and Wawer. It consists of two carriageways with three lanes in each direction. There is a 2-meter-wide dividing strip between them. Cars can move at a maximum speed of 80 km/h. For pedestrian and bicycle traffic, sidewalks with a width of 3.00 to 5.19 meters have been built. The bridge pylons are 90 meters high, and inside them there are stairs leading to a height of 62 meters (the metal ladder placed inside the concrete leg of the pylon leads further). The bridge has no supports in the river. On both banks of the river there are steel works that can withstand a pressure of 3,300 tons, the girders are connected with the reinforced concrete roadway slab using pins. Each of the supports is placed on bored piles with a diameter of 1,500 mm and a length of up to 30 meters. The main designer of the Siekierkowski Bridge was Stefan Filipiuk. The construction director was Jerzy Bogaczyk (he also managed the construction of the Grota-Rowecki Bridge). The main contractor is Mostostal Warszawa S.A., already experienced in bridge construction, having built many abroad, as well as all the permanent ones in Warsaw. The pylons were made by Warbud.

I have been to England many times. The first time was in 2000. But the dream trip is to visit Windsor Castle, located in Berkshire, England, which is steeped in history dating back to the 11th century, and whose construction was commissioned by William the Conqueror in 1070. As the oldest and largest inhabited castle in the world, it has been a royal residence for an impressive 1,000 years. Windsor Castle is the official residence of the British monarch, a moving symbol of the rich history of the monarchy. The castle’s architecture is a captivating combination of medieval and modern styles, the result of numerous expansions and renovations over the centuries. It is now a highly sought-after tourist destination and a functioning royal palace.

In our era, an Englishman bought a deserted island for $ 13,000. He turned it into a paradise. And he turned down an offer to sell it for $ 50 million. Brendon Grimshaw was a successful newspaper editor in Great Britain. But at the age of about 40, he did something extraordinary: he quit his job, bought a tiny, forgotten island in the Seychelles … and moved there permanently. For 50 years, no one set foot there. But Brendon decided to start over. Like a real Robinson Crusoe. He was accompanied by a local resident – René Lafortune. Together they began to act: they planted trees, cleared the jungle, built paths. René came from time to time. But Brendon lived there alone for decades. Over the course of 39 years: they planted 16,000 trees, laid almost 5 km of paths and breathed life into the abandoned piece of land. After René’s death in 2007, Brendon was left completely alone. He was 81 years old. But he didn’t give up. He brought over 2,000 birds of different species to the island and over 100 giant tortoises that were in danger of extinction. Thanks to his efforts, more than two-thirds of all Seychelles fauna live on this island today. A Saudi prince offered him $50 million for this paradise island. Brendon refused. „I don’t want this place to become a private toy for the rich. I prefer it to be a national park – accessible to everyone.” And he got his way. In 2008, the island was officially declared a national park. In a world that is always rushing somewhere, he chose silence, nature and meaning. And he changed the whole world – maybe small, but his own.

What rust is to iron, what moths are to wool, what termites are to wood, jealousy is to the soul – the murder of a brotherly love, said Archbishop Fulton Sheen, whom I mentioned. The universe holds secrets that we still do not understand. The movement of stars and even entire galaxies is influenced by a powerful, invisible force, the nature of which we still do not know. What we can see – stars, planets, nebulae and galaxy clusters – constitutes only a small percentage of the cosmos. The rest is dark matter and dark energy, which we cannot directly observe, but we can see their influence on the reality around us. According to calculations, there should be five times more dark matter than ordinary matter! And yet, it has not been possible to detect it directly so far.

I have also been to America, California, the East Coast, and also to Miami. I was able to visit the Basilica of Our Lady of Victory in Buffalo, NY. Unfortunately, I lacked self-control. Our Lady of Częstochowa, Our Lady of Lourdes, grant us peace, health and serenity. We are organizing expeditions in small groups now. Are you planning a trip but have no idea where to go? Let us take care of it! We will advise, inspire and show you places that will perfectly meet your expectations. You can find such offers online.

Discover the world with us – everyone will find something for themselves here! But every trip is not only about discovering new places, but also emotions and memories. We are happy that we can be a part of these adventures and that our expeditions provide you with so many unforgettable moments! Your positive opinions and warm words are a great joy and motivation for us to continue. It is thanks to you that we know that our passion for travel translates into unique experiences. Thank you for your trust, for exploring the world together and for recommending Outway Adventures further!

And now… where is the next trip? Will the world ever stop delighting us? Definitely not! Norway is absolutely fantastic and everyone who has not been with us should regret it. Although it wasn’t easy…

So a few words of summary: we did about 100 km on foot, the Tafjord Mountains are amazing, contact with nature, practically no signs of civilization, no established trails, you walk on natural ground (which is quite tedious, but satisfying), in a year as many people go to these mountains as in half a day to Morskie Oko itself in the season, you sleep mainly in self-service cottages – no one watches over it, they are fully equipped, there is a pantry, there is often a fireplace, practically all the time there is no signal, the weather „if you don’t like the weather wait 5 minutes”, changes like in a Cajeldoscopy.

We had everything, from full sun to snow, although our main companion was light rain. On the passes and ridges – strong wind. And our group did a masterful job as usual. I was in Tromsø: Northern lights and Arctic adventures await. If you are looking for a place where nature plays first fiddle, Tromsø in northern Norway is the perfect destination. Located above the Arctic Circle, the city is a great base for observing the Northern Lights – one of the most beautiful phenomena that can be seen in the night sky. Every day we set off in search of the Northern Lights. The chances of seeing them are high, but in Tromsø you will experience more than just a sky full of colours. We will spend time with reindeer, learn about everyday life in the Arctic, and sail to meet whales. The proximity of these enormous creatures makes an incredible impression! Additionally, we will look deeper into Norwegian culture – the traditions, local food and the peaceful rhythm of life in Tromsø are as fascinating as the rugged landscape that surrounds us. There will also be no shortage of outdoor activities – we will try kayaking to see the Arctic nature from a completely different perspective. This is an expedition for those who want to experience the Arctic up close, without unnecessary frills.

My dears, most often I travel at my own pace. A trip is not a race – it’s a time that you can adjust to yourself. With us, you will discover extraordinary places and experience unforgettable adventures, but there will always be a moment to catch your breath. Do you feel like relaxing with a view of the mountains? Do you want to stop longer at a waterfall, admiring nature? Or maybe you prefer to withdraw from the group for a moment and enjoy the silence? We understand that. For us, travel is a balance between discovery and relaxation. Join the trip, where your needs and comfort are our priority.

Among the trips of a lifetime, I rank very high World Youth Day in Panama, January 2020… I am starting to summarize my travels, because I am already 64 years old! If you don’t have plans for this year yet… Then fly with us to PANAMA (the Panamanian jungle, San Blas and Bocas del Toro). Panama – between continents. Panama is still not a very popular tourist destination. Mainly associated with the Panama Canal, the country has much more to offer its visitors. From the wild jungle and indigenous tribes still living as they did centuries ago, through volcanoes and waterfalls, to paradise, tropical islands covered with coconut palms and surrounded by coral reefs. It is a paradise for nature lovers. This is the only country in the world where you can swim in the Pacific Ocean in the morning, drive through the mountains in the central part of the country and relax on the Caribbean coast in the afternoon in one day… and all this because the width of this country, which is about 700 km long, does not exceed 100 km.

You will spend two weeks on this expedition. You will walk the streets of contrasting Panama City. You will meet the indigenous people of Central America and their daily life, during visits to Indian villages. You will delve into the Darien rainforest. You will spend a day in the volcanic caldera of El Valle De Anton and bathe in the La Nativa waterfall.

You will visit two Caribbean archipelagos of Panama – Bocas del Toro and San Blas. We invite you! Panama is not just a canal, it is an extraordinary journey between continents! For two weeks you will discover this little-known treasure of Central America: from the wild jungle and indigenous culture, to paradise islands. Don’t miss this adventure.

I could have been in Socotra another year, but it turned out… Socotra – an island that still resists mass tourism. Forget about crowded beaches and tourist resorts. You won’t find crowds or asphalt roads in Socotra. Instead, you’ll find white sand dunes, dragon trees and the crystal clear waters of the Indian Ocean. This is a place where nature reigns supreme. Sleeping in a tent under the stars, swimming in rock pools, snorkeling in azure waters, and walking in the shade of bottle trees are just a few of the amazing attractions that await you.

Is mass tourism a blessing or a curse? That’s the tricky question we have for you today. On the one hand, tourism drives local economies, provides employment and allows travelers to discover new cultures. On the other hand, too many tourists lead to environmental degradation, crowding the most beautiful places and pushing out local communities… What are your thoughts? Is it better to discover popular places or look for lesser-known destinations? Or maybe sustainable tourism is a real solution? Share your opinions in the comments! We would love to hear how you see the future of travel!

I have been to Morocco three times – a land of stories, desert caravans and oriental legends! The narrow streets of the old medina, the smell of mint tea and stories that live in the words of local storytellers… Do you want to feel this atmosphere on your own skin? We will take you to Morocco – a place where the magic of the Orient is still alive! You will feel the vastness of the desert and spend a night under the stars. You will visit canyons, oases and saffron fields. You will see the largest dunes in Morocco and landscapes straight from Hollywood. You will immerse yourself in the local culture, learn the craft and tastes of Moroccan cuisine. You will stay in historic riads and former merchant houses. This is a journey for those who value authentic experiences and want to discover the world in an intimate group.

I have been to Thailand. But will you dare to conquer such a peak? Laos is not only beautiful landscapes, it is also a place that changes your perspective on the world. Countless trails, picturesque villages and still wild nature make every step here a new adventure. This is not a typical tourist destination – Laos is a place for true explorers who are looking for authentic experiences and challenges. If you dream of a trip that will allow you to break away from everyday life and experience something exceptional, you know who to contact. Traveling in the age of social media – enjoy the moment or catch the „perfect shot”? Do you feel that travel has become more „Instagram-like”? On the one hand, taking photos is a great way to capture memories, but doesn’t the chase for the perfect frame take away the joy of traveling itself? Or maybe experiencing a given moment is what matters most to you?

I haven’t seen Mleczak anywhere. And I could have flown to Namibia and taken a photo with our wonderful team from the expedition to Namibia – with such a Mleczak it is difficult to do it in another place (from single frames without guiding). It’s about the Milky Way clearly outlined in the African sky.

And I could also be in Indonesia. Welcome to Waerebo, an Indonesian village located 1200 m above sea level. And behind us – one of the most beautiful treks in Indonesia. Fabulously green jungle, bathed in mist, full of various sounds of the nature surrounding us. Entering the crater, a village slowly emerges from the mist – Wae Rebo – the home of the Manggarai people. 7 houses – massive, two-story structures, covered with black palm hair. The largest of them is the home of the tribal elders. This is where we direct our first steps – this is where we receive a blessing and are accepted into the tribe. Now Waerebo also becomes our home and we can freely explore the village and its surroundings full of coffee bushes. This is how another adventure begins…

In these frosty Polish circumstances, you definitely deserve some HOT post. That’s why we invite you to read our reports from the Caribbean. Our friends say, We managed to visit 3 islands: Barbados, Dominica, Saint Lucia. We came back, but our hearts are still there – among white, sandy beaches, turquoise waters and tropical landscapes. It was a dream trip! Instead of limiting ourselves to excursions from the deck of a ship, we immersed ourselves in the real Caribbean – the one known only to locals. What did we experience? Trekking to hidden waterfalls – 90-meter walls of water, jungle and birdsong! Catamaran cruises – wind in your hair and sun on your face, with a view of picturesque bays. Snorkeling and whale watching. Hot springs and caves – amazing rock formations and a natural spa! Local cuisine and culture – we tasted rum, exotic fruits and dishes that pamper the palate. Each of the islands delighted us with something completely different. From colonial UNESCO pearls, through paradise beaches, to mountain peaks and tropical forests – the Caribbean is not just a place, it is a state of mind! If you dream of a trip where relaxation intertwines with adventure, history with nature, and exoticism with authentic contact with local culture – you can’t miss out on your next trip!

Bhutan and India – a mystical journey to the heart of the Himalayas! This is another adventure for Polish tourists. I have been to India three times, also by invitation. Are you dreaming of an expedition that will take you to a world of breathtaking landscapes, Buddhist temples and extraordinary culture? Bhutan and north-eastern India are places where time flows differently. Waiting for you: Himalayan sunrises from Tiger Hill in Darjeeling. A spiritual journey to the temples of Bhutan, including the magical Chimi Lhakhang. Picturesque valleys, majestic peaks and Buddhist monasteries. A walk around Gantok with a view of the third highest peak in the world – Kangchenjunga. Aromatic cuisine, the flavors of which will remain in your memory for a long time. Bhutan – the happiest country in the world that has preserved its authenticity and traditions! India – a mosaic of cultures, scents and colours that you have to experience on your own skin! Book now and experience the adventure of a lifetime!

Did you know that Cambodia is not only the famous Angkor temples? This country delights with its diversity! From the majestic ruins of Angkor Wat, through the charming colonial Phnom Penh, to extraordinary encounters with endangered Irrawaddy dolphins in the Mekong River. Adventures on a bamboo train in Battambang, stunning sunsets among millions of bats, tastes of Khmer cuisine during culinary workshops and relaxation on the paradise beaches of Koh Rong Island await us.

This is a journey full of unforgettable impressions and authentic emotions! If you dream of a place where life flows at a calm rhythm, where nature delights with authentic beauty, and the culture is still real and uncommercialised – Southeast Asia is just for you! What awaits you on this unique journey? Kayaking and tubing on picturesque rivers. Rappelling in the heart of the jungle and overnight stay in a tree house 40 m above the ground. Luang Prabang, a pearl of colonial architecture and UNESCO heritage. Exploring the spectacular Konglor cave during a 7.5 km river cruise through the mountains. Wonderful trekking and breathtaking views from the karst peaks. A Lao cooking course and unforgettable flavors of local specialties.

We love such contrasts – simultaneously in hot Namibia and frosty Spitsbergen. We have just finished both expeditions, we are coming back full of great impressions! As always, the icy land enchanted with its white charm, and we managed to see a polar bear – of course very safely and from a distance, but the emotions were huge! Kasia, thank you for the great organization! Another Spitsbergen in July!

It is impossible not to mention my stay in Brazil as the trip of a lifetime. Where nature plays first fiddle, Iguazu Falls – mighty and majestic. Amazonia – a jungle that is full of life 24/7. Encounters with wildlife, cruises on the Amazon and green ocean forest! This is not a vacation – this is a journey of a lifetime that you will remember for years. This is our „exclusive” dinner in the heart of the Amazon jungle! Because for us, it’s not just the place that counts – the most important are the unforgettable experiences that we create for you. In the middle of a virgin forest, surrounded by the sounds of nature and the glow of candles, we could feel real magic. And not only thanks to the surroundings, but also thanks to our care for you to always feel special.

Join our expeditions and let us take care of making every moment unforgettable. Impressions that will stay with you forever, await in the most beautiful corners of the world… Oh, what a country, views, tastes, smells and adventures. But we will tell you more and at length about this soon. Classically, we encourage you to follow our stories, because that’s where it happens!!!

Travel is about people. It doesn’t matter where you are, but who you are with there. It’s the laughter that you hear over the desert horizon, the conversations under the stars that suddenly seem closer than ever. It’s the support when you feel like climbing higher and the hand that helps you down.

That’s why travel we eat together. Because a group is energy, new friendships, moments that become stories told long after returning. I would like to be with you in these places. Create memories.

Did you know that Greenland is 7 times larger than Poland, and 81% of its surface is covered by ice? Now imagine this place in winter – icebergs, frozen fjords, aurora borealis lighting up the sky… It’s not a dream, it’s a plan! Why is it worth seeing Greenland in winter? Aurora borealis – a spectacle of nature that can be seen best in the Arctic winter. Inuit culture – learn the traditions of the inhabitants of this extraordinary island and try local specialties. Without the crowds – Greenland in winter is peace, quiet and space that you will not find anywhere else. What awaits you? A journey through frozen fjords, evenings with auroras in the sky and moments among icebergs that you will remember forever. Check the details and join this unique expedition!

I personally visited Iceland – where the Earth breathes fire! Did you know that Iceland is literally growing by the day? It lies exactly on the junction of two huge tectonic plates: the Eurasian and the North American. It is here, along the Mid-Atlantic Ridge, that both plates move away from each other by about 2 cm per year! The effect? ​​Spectacular volcanic and geothermal activity that creates this harsh landscape. In recent days, a new volcanic fissure has opened near the town of Grindavík. Although the situation is monitored by the Icelandic authorities and the priority is the safety of the residents, this incredible phenomenon of nature can be observed from an appropriate distance.

Perhaps we will be lucky – and during our expedition we will see with our own eyes the power of the element that gave Iceland its nickname: „The Island of Fire and Ice”. Just imagine it: flowing lava in the background, and we are standing safely a few kilometers away, looking at one of the most extraordinary spectacles on Earth… ICELAND!

During the journey, we will visit the most beautiful corners of the north, away from the hustle and bustle of tourists, we will reach the place where the Arctic Circle intersects the land and visit the Vestmannaeyjar archipelago. We will show you some Icelandic frames from international film and TV series adaptations! Fields of boiling geysers. The smell of sulfur. Bathing in hot pools. Diamonds in pure icy form. Arctic wind caressing your cheeks. Alternating sun and rain. The endless polar day. Volcanic rock formations stretching to the horizon. Hundreds of waterfalls crashing Icelandic rocks, rivers, canyons and craters forming this extraordinary landscape! „We were delighted!” – such words are the greatest reward for us. We thank you with all our hearts for every opinion you leave after your journey together. It is thanks to your stories that we know that mindfulness and authenticity are values ​​that really matter. Bhutan, Sulawesi and every other place becomes unique when we create them together. Thank you for being a part of the journey of a lifetime ‚Outway Adventures’. Your trust is our greatest motivation to create expeditions that stay in our hearts for a long time. I always dream of a very unconventional expedition. Focus on sightseeing as close to nature as possible. I was delighted…

Iceland, Greenland, is a journey for those who want to experience something completely new. The Arctic is a place that makes an impression on everyone – regardless of how many times you return there.

And what if you spent April/May in… INDONESIA? There are a few places left for this wonderful trip. We would also like to remind you that Indonesia is definitely not just Bali, which you know from social media. We will also take you to Java, Lombok, Gili, Komodo and Flores. Be sure to check the detailed program, and if you have any doubts, write, call, ask…Indonesia is a country where every island hides something unique. This trip is not just sightseeing, it is exploring places that others only dream of. How about: Immersing yourself in the magic of Bali – a walk through the breathtaking rice terraces of Ubud, meeting the spiritual culture of the island in its mystical temples and absorbing the atmosphere that can only be felt there. Java full of contrasts – sunrise over the Bromo volcano, „blue fires” on Ijen and views that look like from another planet. Komodo and Flores Islands – see the famous Komodo dragons and feel like you are in a movie at the pink beach. A cruise on paradise waters – snorkeling in crystal clear waters, hidden bays and moments that will make time stop. Lombok and Gili – less known, but equally beautiful. Islands where you can breathe. This trip is the perfect combination of incredible adventures, moments of respite and getting to know the local culture. Whether you are looking for excitement or need to escape from everyday life – Indonesia will delight you.

In our era, people visit Peru, Canada. I would classify my Canary Islands as the trip of a lifetime. But imagine: Hiking in the Atacama Desert! – the driesth th desert of the world, where the night sky looks like it’s from another planet. Exploring the mysterious Moai statues on Easter Island, which have been guarding their secrets for centuries. Encounter with the world’s largest volcano – Ojos del Salado, which attracts the most courageous travelers. Expedition to lunar landscapes, hot springs high in the mountains and salt flats that look like they’re from a science fiction movie. Chile is a country full of contrasts: from deserts and volcanoes, to the Pacific coast and colorful Valparaíso. With us, you will experience it to the fullest! What awaits you? Off-road and trekking in places where civilization does not reach. The mysterious Easter Island and its fascinating stories. Adventure at the foot of the world’s highest volcano. Overnight stays under the stars. Visit to a local vineyard at the beginning of the grape harvest season. This is an expedition for those who want more than just photos for Instagram. Chile is a real adventure that you will not forget. Join us and see the world from a completely different perspective!

Are you ready for an adventure at an altitude of 5416 m above sea level? Thorong La Pass is one of the highest places in the world accessible during trekking – and a must-see on our Annapurna Circuit route in Nepal. Crossing this pass is not only a physical challenge, but also an incredible experience: snowy peaks, colorful flags and unique landscapes of the Himalayas. Our expedition is a total of 10 days of trekking, during which you will traverse diverse landscapes – from green valleys to snow-covered slopes. It is a chance to get to know amazing nature, culture and yourself.

Did you know that as much as 8% of CANADA’s surface is covered by lakes? That’s over 2 million crystal clear water reservoirs that delight every traveler. And what about 37 national parks and 11 reserves, which together cover an area larger than the whole of Poland? Canada is a place where nature says „wow” at every step. Embark on an extraordinary journey with us, where we will discover the most picturesque corners of this country – from Vancouver, through the majestic mountains of Jasper and Banff, to the calm waters of Waterton. And for dessert? An unforgettable train journey across the country to Toronto.

I would finally call my visits to Kenya and the Ivory Coast the journeys of a lifetime. Here, I would encourage you to go on a dream safari in Kenya and Tanzania. OCTOBER. Experience the journey of a lifetime with us and see one of the most spectacular spectacles of nature – the Great Migration! Millions of wildebeests, zebras and gazelles traverse the African savannas, facing predators and the elements in search of new pastures. It is a true spectacle of survival! During our expedition, you will visit legendary reserves such as Masai Mara, Serengeti and Ngorongoro, meet the Big Five (lions, elephants, buffaloes, rhinos and leopards) and discover the beauty of the savannahs, flamingos on the lakes and the majestic Kilimanjaro on the horizon. Our safari is also a unique opportunity to get to know the culture of Africa. Close encounters with the Masai and local tribes will show you life in harmony with the rhythm of nature.

Finally, let me encourage you to visit the homeland of St. Augustine. ALGERIA could be the trip of a lifetime. Discover the fascinating world of Algeria with us! We will take you to places that are still hard to find on the map. This is an unforgettable adventure leading from the picturesque streets of Constantine, through the majestic Roman ruins of Djemili, to the magical sands of the Tadrart desert. What awaits you?

A visit to one of the most beautiful deserts in the world – Tadrart. The city of hanging bridges, or Constantine. Algiers, or the white city, the old Casbah district. Roman ruins in Tipaza and Djemili. Mosaic museums in Tipaza and Djemili. The tomb of a Christian woman, or a circular pyramid — one of the few in the Maghreb countries. Traditional cuisine of various regions of Algeria (including acorn couscous, bread baked under the sand). Djurdjura Mountains, overnight stay in a shelter and trekking. A journey through the desert in off-road vehicles and on foot. Meeting with the inhabitants of the Sahara — the Tuaregs. Prehistoric art. Sunset on a dune. Overnight stay in a campfire. The Saharan city of Djanet — the local market (souk) and museum. Evenings by the campfire and live music. If you can’t decide where to go in the near future, let me say this. The most important thing about traveling is… conquering new peaks and challenges, being close to wildlife and unique experiences, relaxing and discovering hidden gems. African Botswana is waiting to be discovered! Safari, nature and unforgettable encounters with animals. Zanzibar or Botswana. You need sun, beach and chillout. Botswana – an adventure you will not forget!

If you have ever dreamed of real Africa, we invite you to travel with us. Off-road vehicles, camps under a million stars and animals that you have only seen in nature films so far. Elephants in Chobe, a flight over the Okavango Delta, hippos right next to the boats we will be moving, and for dessert – the majestic Victoria Falls. This is an expedition for those who want something more than a safari. Or once again the CARIBBEAN. Of course, we will come back to you with a bigger summary after our return, but it is wonderful, although the rain did not spare us. However, nature here rocks. So we go trekking, sightseeing, drinking rum, getting up for sunrise, boiling eggs in hot geysers and other such everyday things. Follow our reports in the story.

If New Year’s Eve 2025, then in ZANZIBAR – First Minute! Welcome the New Year in a tropical paradise! Zanzibar is a place that delights with white beaches, turquoise ocean and the smell of spices floating in the air. In this extraordinary corner of the world, you will start 2026 in an unforgettable way. Our expedition is a combination of relaxation and adventure – from resting on paradise beaches, through discovering local bazaars, to exploring spice plantations and local villages. It is also time to get to know the real atmosphere of the island. Zanzibar is waiting for you.

Did you know that a Pole was the king of Madagascar? This is an island in the Indian Ocean that defies convention. Here, instead of crowds, there are lemurs, instead of resorts – baobabs, and instead of rushing – the smell of vanilla wafting through the air. A trip with us is not a catalog vacation, it is a journey through red wilderness, meetings with people and nature that you will not find in any other place… I am not really into Mondays, because who would like them. For me, this Monday is the last day in Bhutan, a Polish tourist reports his trip. In Bhutan, which I have dreamed of for years, in Bhutan, which once seemed so unattainable… It will be time to delve into the topic in more detail later, I will share what I felt – I promise. For now, since I am flying on my way – I will leave you a few frames from the meetings. I am not really into Mondays… i.e. more difficult moments at work. Here is Sikkim – a small, peaceful, historical kingdom, located in the Himalayas (currently the second smallest state of India). Steeped in Tibetan Buddhism, with numerous manifestations of this in the landscape and culture… with cascading buildings, serpentine roads, interesting and vibrant Gangtok as the capital… and delicious, incredibly aromatic food. It spoke to me, I feel great here and I will come back.

And on Easter to women, we wish all the most beautiful to these extraordinary ladies who travel with you to the ends of the world, plan, organize, arrange, invent and sit in Excel so that it all makes sense. Every day you show that the world has no boundaries for you, and travels become more beautiful thanks to your sensitivity and heart that you put into everything you do. You are the inspiration, strength and heart of our team! And we still couldn’t gather everyone in the photo, which of course we remember.

Dear Travelers. We wish you Easter full of joy, peace and time spent with your loved ones. May this magical period bring you rest and energy to discover new places. We believe that every journey is not only a destination, but also a journey – full of adventures, inspirations and memories that stay with us forever. Thank you for being part of our common plan and we believe that there is still a lot ahead of us. What is bad, it is not us!

your priest Stanisław

Homilia wielkanocna

Niedziela, 11 maja 2025

4. Niedziela Wielkanocna

Odniesienia biblijne: Pierwsze czytanie: „Zwracamy się do pogan” Dz 13,14.43-52 Psalm Jesteśmy Jego ludem, Jego trzodą. Ps 99 (100), 1-2, 3, 5 Drugie czytanie: „A Baranek będzie ich pasterzem i poprowadzi ich do źródeł wód żywych” Ap 7,9.14b-17 Ewangelia: „Moim owcom daję życie wieczne” J 10, 27-30 W liturgii tej niedzieli czytamy przypowieść o „Dobrym Pasterzu”, ale czytanie rozkłada się na trzy lata liturgiczne, a każde czytanie prezentuje nutę dominującą: drzwi owczarni, pasterz oddaje życie za swoje owce, a dziś je zna i prowadzi do życia wiecznego.

W SWOIM GLOBALNYM ARTYKULE WSTĘPNYM

Jeśli chcemy odkryć całe bogactwo przypowieści, musimy ją prześledzić w całości, tym bardziej że św. Jan w dyskusji z faryzeuszami nie rozdziela dwóch symboli i dwóch obrazów, które tworzą całość. Jeśli chodzi o znaczenie, oba obrazy są ze sobą zbieżne: Jezus jest tym, przez którego wchodzimy w życie. Są one zbieżne również w tym sensie, że mówią nam, jaka jest nasza relacja z Chrystusem – relacja lojalna, ufna i wolna. On jest pasterzem, nie złodziejem. On jest drzwiami, a nie włamaniem. Musimy zatem żyć z Nim w tej perspektywie, którą On nam daje, i odpowiadać jej naszą wolną reakcją, ponieważ to nie On jest tym, który decyduje siłą, a nierzadko taka postawą jest naszą. Jednocześnie Jezus ma nad nami prawo, które otrzymał od Ojca, który mu nas dał. Jezus jest rzeczywiście „naszym Panem”. Ale nie będzie wobec nas stosował przemocy ani nawet przymusu. Po głosie poznamy Go, jak Marię Magdalenę w ogrodzie grobowym. Wezwanie pochodzi od Tego, który zna nas z imienia, w naszej wyjątkowości, w naszej osobowości. Natanael, będący już na brzegu Jordanu, był poruszony i nawrócony. Usłysz, odbierz to wezwanie i odpowiedz na nie.

SYMBOL PASCHALNY

Postać pasterza przedstawiona w wybranym fragmencie na tę niedzielę wprowadza nas na ścieżkę Chrystusa Paschalnego. W istocie poprzedni fragment ukazał nam pierwsze oblicze tej tajemnicy: Jezus dający swoje życie: „Nikt nie mógł Mi go zabrać, Ja sam je oddaję”. Jezus dający życie, ponieważ nas zna: „Ja ich znam. Idą za Mną. Ja daję im życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (Jana 10,27 i 28) Jesteśmy bardzo blisko modlitwy kapłańskiej z wieczoru Wielkiego Czwartku: „Za nich poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19). Analogia pasterza do Chrystusa Paschalnego jest zaskakująca, ponieważ do funkcji pasterza nie należy oddawanie życia za trzodę. W pewnym sensie jest to wręcz nieopuszczenie (pozostawienie) głowy trzody, nawet jeśli nastąpi to poprzez bohaterską śmierć. Jeśli nie przyjmiemy tej przypowieści w świetle Zmartwychwstania, będziemy mieli tylko pasterza niezdolnego, współczującego swoim owcom, ale prowadzącego je za sobą ku nieuchronnej śmierci, ku porzuceniu. Teraz Jezus chce im dać, chce dać nam życie wieczne. Bądźmy pewni: On nas nigdy nie opuści, On oddaje nas w ręce Ojca. „A Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Bóg sam jest pasterzem Przyjmując obraz pasterza, Jezus zajmuje miejsce samego Pana Boga, tak jak uznawali Go prorocy i psalmy. Tylko Bóg jest prawowitym pasterzem Izraela, ponieważ wybrał go na swój lud. Zleca Mojżeszowi wyprowadzenie go z krainy niewoli, wskazanie mu drogi życiowej za pomocą Prawa i zapewnienie pożywienia w postaci manny. Pozwala mu nawet poznać go po imieniu. Oprócz królów, z których większość nie była dobrymi pasterzami, Bóg obiecuje, że nie pozostawi swego ludu rozproszonego na zawsze jak owce bez pasterza, a prorok Ezechiel (rozdział 34) przekazuje tę pewność: przyjdzie osobiście, aby zatroszczyć się o całą swoją trzodę i o każdą owcę z osobna. «Oto Ja sam będę troszczył się o moją trzodę.»

BOSKA TOŻSAMOŚĆ JEZUSA

Przypowieść o pasterzu prowadzi nas ścieżką tożsamości Jezusa: jedności Ojca i Syna. (Jana 10:30) Jezus wykracza poza prorocze ogłoszenie, w którym pastor otrzymał misję od Boga. Jest pasterzem, bo jest samym Bogiem, który przyszedł pośród ludzi. I w ten sposób jednoczy w sobie całą tradycję biblijną: to bowiem Ojciec jest pasterzem swojego ludu. Owce są w ręku Ojca (Jana 10:29). Oni są w równym stopniu w ręku Syna: „Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”. Poprzez te stwierdzenia objawia się nam rzeczywistość Trójcy Świętej oraz jej jedność. Nie chodzi o to, by trwać w pobożnej i sielankowej medytacji nad dobrocią Boga. Musimy żyć w tej rzeczywistości i uczynić z naszego życia prawdziwą liturgię, tak jak zachęca nas do tego Apokalipsa. „Ten, który siedzi na tronie, będzie mieszkał pośród nich… Baranek, który stoi pośrodku tronu, będzie ich pasterzem i poprowadzi ich do wód źródła życia” (Objawienie 7:19). Jesteśmy częścią tego ogromnego tłumu, który stoi przed Barankiem i służy mu dniem i nocą w Jego świątyni. „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości”(J 10,10) „To wam mówię, aby radość wasza była pełna… nikt wam jej nie odbierze.” (J 16,22) „Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki.” (Jana 10.29)

(Boże, nasz Panie) Daj nam łaskę, abyśmy zawsze składali Ci dziękczynienie poprzez tajemnice Wielkanocy, albowiem one kontynuują w nas Twoje dzieło odkupienia. Niech będą dla nas niewyczerpanym źródłem radości. (Modlitwa nad ofiarami.)

____

Sunday, May 11, 2025

4th Sunday of Easter

Biblical references: First reading: “We turn to the Gentiles” Acts 13:14, 43-52 Psalm We are his people, his flock. Ps 99 (100), 1-2, 3, 5 Second reading: “And the Lamb will be their shepherd and will lead them to springs of living waters” Rev 7:9, 14b-17 Gospel: “I give eternal life to my sheep” Jn 10:27-30 In the liturgy of this Sunday we read the parable of the “Good Shepherd”, but the reading is spread over three liturgical years, and each reading presents a dominant note: the door of the sheepfold, the shepherd gives his life for his sheep, and today he knows them and leads them to eternal life.

IN HIS GLOBAL EDITORIAL

If we want to discover the full richness of the parable, we must follow it in its entirety, especially since St. John, in his discussion with the Pharisees, does not separate the two symbols and the two images that make up the whole. In terms of meaning, the two images coincide: Jesus is the one through whom we enter into life. They also coincide in the sense that they tell us what our relationship with Christ is – a loyal, trusting and free relationship. He is the shepherd, not the thief. He is the door, not the break-in. We must therefore live with Him in this perspective that He gives us, and respond to it with our free response, because He is not the one who decides by force, and this attitude is often ours. At the same time, Jesus has a right over us that he received from the Father who gave us to him. Jesus is truly „our Lord”. But he will not use violence or even coercion against us. We will recognize Him by His voice, like Mary Magdalene in the garden of the tomb. The call comes from the One who knows us by name, in our uniqueness, in our personality. Nathanael, already on the banks of the Jordan, was moved and converted. Hear, receive this call and respond to it.

THE EASTER SYMBOL

The figure of the shepherd presented in the chosen passage for this Sunday introduces us to the path of the Paschal Christ. In fact, the previous passage showed us the first face of this mystery: Jesus giving his life: „No one could take it from me, I myself give it.” Jesus giving life because he knows us: „I know them. They follow me. I give them eternal life. They will never perish, and no one will snatch them out of my hand.” (John 10:27 and 28) We are very close to the priestly prayer of the evening of Holy Thursday: „For them I consecrate myself, that they also may be sanctified in truth” (John 17:19). The analogy of the shepherd to the Paschal Christ is surprising, because the function of the shepherd does not include giving one’s life for the flock. In a sense, it is simply not abandoning (leaving behind) the head of the flock, even if this happens through a heroic death. If we do not accept this parable in the light of the Resurrection, we will only have an incapable shepherd, who has compassion for his sheep, but leads them after him towards inevitable death, towards abandonment. Now Jesus wants to give them, wants to give us eternal life. Let us be sure: He will never abandon us, He places us in the hands of the Father. „And I and the Father are one” (John 10:30). God Himself is the Shepherd By taking on the image of the shepherd, Jesus takes the place of the Lord God himself, as the prophets and the psalms recognized him. God alone is the rightful shepherd of Israel, because he chose him as his people. He commissions Moses to lead them out of the land of slavery, to show them the path of life with the Law and to provide them with food in the form of manna. He even allows him to know him by name. In addition to the kings, most of whom were not good shepherds, God promises that he will not leave his people scattered forever like sheep without a shepherd, and the prophet Ezekiel (chapter 34) conveys this certainty: he will come in person to care for his entire flock and for each sheep individually. „Behold, I myself will care for my flock.”

THE DIVINE IDENTITY OF JESUS

The parable of the shepherd leads us along the path of Jesus’ identity: the unity of the Father and the Son. (John 10:30) Jesus goes beyond the prophetic announcement in which the pastor received a mission from God. He is a shepherd because he is God himself who came among men. And in this way he unites in himself the entire biblical tradition: for it is the Father who is the shepherd of his people. The sheep are in the Father’s hand (John 10:29). They are equally in the hand of the Son: „No one will pluck them out of my hand.” Through these statements, the reality of the Holy Trinity and its unity are revealed to us. It is not a matter of remaining in a pious and idyllic meditation on the goodness of God. We must live in this reality and make of our lives a true liturgy, as the Apocalypse invites us to do. „He who sits on the throne will dwell among them… The Lamb who stands in the middle of the throne will be their shepherd and will lead them to the waters of the fountain of life” (Revelation 7:19). We are part of that vast multitude that stands before the Lamb and serves him day and night in his temple. „I came that they may have life, and have it abundantly” (John 10:10) „These things I say to you, that your joy may be full… no one will take it from you.” (John 16:22) „No one will snatch them out of my hand.” (John
ana 10.29)

(God, our Lord) Give us the grace to always give thanks to You through the mysteries of Easter, for they continue in us Your work of redemption. May they be for us an inexhaustible source of joy. (Prayer over the sacrifices.)

___

Stanisław Barszczak, It Happened

The heart has its reasons, which reason knows nothing about… We learn the truth not only through reason, but through the heart. All the problems of humanity stem from the inability of man to sit quietly in a room alone. I have lengthened this or that letter only because I did not have time to shorten it. The last thing we discover when composing a work is what should be placed in the first place. I am vain, I make the light of philosophy. We love the truth that is false in these times, I drag out the words in my texts because I still do not enjoy making something necessary. People never do evil so completely and joyfully as when they do it from religious convictions. I would prefer an intelligent hell to a stupid paradise. People almost always arrive at their beliefs not on the basis of evidence, but on the basis of what they find attractive. Kind words cost little. Yet they will accomplish much. You always admire what you really do not understand. To be a true philosopher is to be reckless. Truth is so obscure in our day, and falsehood so entrenched, that if we do not love truth, we cannot know it. Not all know… I take it as a fact that if all men knew what others say about them, there would not be four friends in the world. All men strive for happiness. And that without exception. No matter what different means they use, all strive for this goal. The reason why some go to war and others avoid it is the same desire on both sides, accompanied by different opinions. The will never takes the slightest step that does not tend towards this goal. This is the motive of every action of every man, even of those who hang themselves. When one does not love too much, one loves too little. It is not certain that everything is uncertain. We are usually more convinced by the reasons we discover for ourselves than by those given us by others. The natural disease of man is to believe that he possesses the truth. Do you want people to think well of you? Do not speak well of yourself. Dull minds are never intuitive or mathematical. A man’s sensitivity to trifles and insensitivity to the greatest are signs of a strange disorder. Little things comfort us because little things disturb us. There is a God-shaped void in the heart of every man, which no created thing can fill, but only God the Creator, whom Jesus Christ made known. If we subject everything to reason, our religion will not be without anything mysterious or supernatural. If we offend the principles of reason, our religion will be absurd and ridiculous… There are two equally dangerous extremes: the exclusion of reason, the admission of nothing but reason. Clarity of mind also means clarity of passion; therefore a great and clear mind loves ardently and sees clearly what it loves. Man is equally incapable of seeing the nothingness from which he emerges, and the infinity in which he is absorbed. The greater a man’s intellect, the more originality he finds in men. Ordinary men see no difference between men. Few men speak humbly of humility, pure of purity, skeptical of skepticism. Let each of us examine his thoughts; he will discover that they are wholly bound up with the past or the future. We scarcely ever think of the present, and if we do think of it, it is only to see what light it throws on our plans for the future. The present is never our goal… But the past and the present are our means, and only the future is our goal. Thus we never really live, but hope to live, and since we are always planning how to be happy, it is inevitable that we will never be so. In difficult times, carry something beautiful in your heart. Faith is a wise bet. Assuming that faith cannot be proven, what harm will come to you if you risk its truth and it turns out to be false? If you gain, you gain everything; if you lose, you lose nothing. So bet without hesitation that He exists. Love knows no limits to its endurance, the end of trust, the fading of hope; it can survive everything. Love still stands when all else has fallen. Man is only a reed, the weakest in nature, but he is a thinking reed. There is no need for the whole universe to take up arms to crush him: a vapor, a drop of water is enough to kill him. But even if the universe were to crush him, man would still be nobler than his killer, because he knows that he is dying and knows what an advantage the universe has over him. The universe knows nothing of this. There are only two kinds of men: the righteous who believe themselves sinners and the sinners who believe themselves righteous. To understand is to forgive. People are generally more persuaded by reasons that they themselves have, that they discover for themselves, than by those that occur to others. People are so necessarily mad that not to be mad would be another form of madness. The more I see of humanity itself, the more I prefer my dog. Can anything be more stupid than that a man has the right to kill me because he lives across the river, and his master has a quarrel with mine, though I have not quarreled with him? Justice without force is impotent; force without justice is tyrannical. Distraction is the only thing that comforts us in misfortunes, and yet in itself it is the greatest of our misfortunes. The eternal silence of these infinite spaces terrifies me When I see the blind and miserable state of men, when I look at the whole universe in its deadness, and at man left to himself without light, as if lost in that corner of the universe, not knowing who put him there, what he must do, or what will become of him when he dies, incapable of knowing anything, I am seized with horror, like a man transported in a dream to some dreadful desert island, who wakes up completely lost, without the possibility of escape. Then I wonder that such a miserable state does not drive men to despair. The last thing we discover in composing a work is what must be placed in the first place. Justice, force. It is right to obey what is just; it is necessary to obey what is strongest. Justice without force is helpless; force without justice is tyrannical. Justice without force is questioned, because there are always criminals… force without justice is condemned. We must therefore unite justice and force, and for this purpose make what is just, strong, or make what is strong just. Justice is subject to discussion; force is easily recognizable and is not questioned… We cannot therefore give justice to force, because force has opposed justice and declared that it alone is just. And so, unable to make what is just strong, we have made what is strong just. We never cling to the present. We recall the past; we anticipate the future as if we thought it was coming too slowly and tried to speed it up, or we recall the past as if we wanted to stop its flight too fast. We are so foolish that we wander in times that are not ours, and do not think of the only one that is ours; so vain that we dream of times that are not, and blindly flee from the only one that is. The fact is that the present usually hurts. We push it away from our sight because it depresses us, and if it gives us pleasure, we regret that it is slipping away from us. We try to give it support to the future and think how we will arrange things over which we have no control, in a time that we can never be sure of reaching. When I think of the short period of my life swallowed up by the eternity that precedes and follows it — memoria hospitis unius diei praetereuntis (memory of the guest who stayed only one day) — the small space that I occupy and which I see swallowed up by the infinite immensity of spaces of which I know nothing and which know nothing about me, I feel fear and wonder at seeing myself here and not there: there is no reason for me to be here and not there, now and not then. Who put me here? By whose order and whose act assigned me this place and time? All human misfortunes come from our inability to sit still in peace. What a Chimera is man! What a novelty, a monster, a chaos, a contradiction, a miracle! The judge of all things, a dull worm; the depository of truth and the sewer of errors and doubts; the glory and the filth of the universe. Contradiction is not a sign of falsehood, nor the absence of contradiction a sign of truth. Desire is the source of all our actions and of humanity. Nature is an infinite sphere, whose center is everywhere and whose circumference is nowhere.

____

Stanisław Barszczak, Stało się

Serce ma swoje racje, o których rozum nic nie wie… Prawdę poznajemy nie tylko rozumem, ale sercem. Wszystkie problemy ludzkości biorą się z niezdolności człowieka do spokojnego siedzenia w pokoju samemu. Wydłużyłem ten czy tamten list tylko dlatego, że nie miałem czasu, aby go skrócić. Ostatnią rzeczą, jaką odkrywamy podczas komponowania dzieła, jest to, co należy umieścić na pierwszym miejscu. Jestem próżny, czynię światło filozofii. Kochamy prawdę, która jest fałszywa w tych czasach, przeciągam słowa w mych tekstach, bo wciąż nie mam przyjemności w uczynieniu czegoś koniecznym. Ludzie nigdy nie czynią zła tak całkowicie i radośnie, jak wtedy, gdy czynią to z przekonań religijnych. Wolałbym inteligentne piekło od głupiego raju. Ludzie niemal zawsze dochodzą do swoich przekonań nie na podstawie dowodów, ale na podstawie tego, co uważają za atrakcyjne. Życzliwe słowa niewiele kosztują. A jednak wiele zdziałają. Zawsze podziwiasz to, czego naprawdę nie rozumiesz. Być prawdziwym filozofem to być lekkomyślnym. Prawda jest tak niejasna w dzisiejszych czasach, a fałsz tak ugruntowany, że jeśli nie kochamy prawdy, nie możemy jej poznać. Nie wszyscy wiedzą… Przyjmuję za fakt, że gdyby wszyscy ludzie wiedzieli, co inni o nich mówią, nie byłoby czterech przyjaciół na świecie. Wszyscy ludzie dążą do szczęścia. I to bez wyjątku. Bez względu na to, jakimi różnymi sposobami się posługują, wszyscy zmierzają do tego celu. Przyczyną, dla której niektórzy idą na wojnę, a inni jej unikają, jest to samo pragnienie u obu stron, któremu towarzyszą różne poglądy. Wola nigdy nie robi najmniejszego kroku, który nie zmierzałby do tego celu. Jest to motyw każdego działania każdego człowieka, nawet tych, którzy się wieszają. Kiedy nie kocha się za bardzo, kocha się za mało. Nie jest pewne, że wszystko jest niepewne. Zazwyczaj jesteśmy lepiej przekonani przez powody, które odkrywamy sami, niż przez te, które podają nam inni. Naturalną chorobą człowieka jest przekonanie, że posiada prawdę. Czy chcesz, aby ludzie dobrze o tobie myśleli? Nie mów o sobie dobrze. Tępe umysły nigdy nie są ani intuicyjne, ani matematyczne. Wrażliwość człowieka na drobiazgi i niewrażliwość na największe są oznakami dziwnego zaburzenia. Małe rzeczy nas pocieszają, ponieważ małe rzeczy nas niepokoją. W sercu każdego człowieka jest próżnia w kształcie Boga, której nie może zaspokoić żadna stworzona rzecz, ale tylko Bóg Stwórca, którego dał poznać Jezus Chrystus. Jeśli wszystko podporządkujemy rozumowi, nasza religia nie pozostanie bez niczego tajemniczego ani nadprzyrodzonego. Jeśli obrażamy zasady rozumu, nasza religia będzie absurdalna i śmieszna… Istnieją dwie równie niebezpieczne skrajności: wykluczanie rozumu, nie dopuszczanie niczego poza rozumem. Jasność umysłu oznacza również jasność namiętności; dlatego wielki i jasny umysł kocha żarliwie i wyraźnie widzi to, co kocha. Człowiek jest równie niezdolny do zobaczenia nicości, z której się wyłania, jak i nieskończoności, w której jest pochłonięty. Im większy ktoś ma intelekt, tym więcej oryginalności znajduje u ludzi. Zwykli ludzie nie widzą różnicy między ludźmi. Niewielu mężczyzn mówi pokornie o pokorze, czysto o czystości, sceptycznie o sceptycyzmie. Niech każdy z nas zbada swoje myśli; odkryje, że są one całkowicie związane z przeszłością lub przyszłością. Prawie nigdy nie myślimy o teraźniejszości, a jeśli już o niej myślimy, to tylko po to, aby zobaczyć, jakie światło rzuca to na nasze plany na przyszłość. Teraźniejszość nigdy nie jest naszym celem… Ale przeszłość i teraźniejszość są naszymi środkami, a tylko przyszłość naszym celem. Tak więc nigdy tak naprawdę nie żyjemy, ale mamy nadzieję żyć, a ponieważ zawsze planujemy, jak być szczęśliwymi, nieuniknione jest, że nigdy tacy nie będziemy. W trudnych czasach noś coś pięknego w swoim sercu. Wiara jest mądrym zakładem. Zakładając, że wiary nie można udowodnić, jaka szkoda ci się stanie, jeśli zaryzykujesz jej prawdziwość, a okaże się fałszywa? Jeśli zyskasz, zyskasz wszystko; jeśli przegrasz, nie stracisz nic. Załóż się więc bez wahania, że ​​On istnieje. Miłość nie zna granic swojej wytrzymałości, końca zaufania, blaknięcia nadziei; może przetrwać wszystko. Miłość nadal stoi, gdy wszystko inne upadło. Człowiek jest tylko trzciną, najsłabszą w naturze, ale jest trzciną myślącą. Nie ma potrzeby, aby cały wszechświat chwycił za broń, aby go zmiażdżyć: para, kropla wody wystarczy, aby go zabić. Ale nawet gdyby wszechświat go zmiażdżył, człowiek i tak byłby szlachetniejszy od swojego zabójcy, ponieważ wie, że umiera i wie, jaką przewagę ma nad nim wszechświat. Wszechświat nic o tym nie wie. Są tylko dwa rodzaje ludzi: sprawiedliwi, którzy uważają się za grzeszników i grzesznicy, którzy uważają się za sprawiedliwych. Zrozumieć znaczy wybaczyć. Ludzi generalnie lepiej przekonuje się powodami, które sami mają, które sami odkrywają niż te, które przychodzą do głowy innym. Ludzie są tak koniecznie szaleni, że niebycie szalonym równałoby się innej formie szaleństwa. Im więcej widzę samą ludzkość, tym bardziej wolę mojego psa. Czy może być coś głupszego niż to, że człowiek ma prawo mnie zabić, ponieważ mieszka po drugiej stronie rzeki, a jego władca ma kłótnię z moim, chociaż ja się z nim nie pokłóciłem? Sprawiedliwość bez siły jest bezsilna; siła bez sprawiedliwości jest tyrańska. Rozproszenie uwagi jest jedyną rzeczą, która pociesza nas w nieszczęściach, a jednak w sobie ono samo jest największym z naszych nieszczęść. Wieczna cisza tych nieskończonych przestrzeni przeraża mnie Kiedy widzę ślepy i nędzny stan ludzi, kiedy przyglądam się całemu wszechświatowi w jego martwocie, a człowiekowi pozostawionemu samemu sobie bez światła, jakby zagubionemu w tym zakątku wszechświata, nie wiedząc, kto go tam umieścił, co musi zrobić, ani co się z nim stanie, gdy umrze, niezdolnemu do poznania czegokolwiek, ogarnia mnie przerażenie, jako człowieka przeniesionego we śnie na jakąś przerażającą bezludną wyspę, który budzi się zupełnie zagubiony, bez możliwości ucieczki. Wtedy dziwię się, że tak nędzny stan nie wpędza ludzi w rozpacz. Ostatnią rzeczą, jaką odkrywamy podczas komponowania dzieła, jest to, co należy umieścić na pierwszym miejscu. Sprawiedliwość, siła. Słuszne jest, aby słuchać tego, co sprawiedliwe; konieczne jest, aby słuchać tego, co najsilniejsze. Sprawiedliwość bez siły jest bezradna; siła bez sprawiedliwości jest tyrańska. Sprawiedliwość bez siły jest kwestionowana, ponieważ zawsze są przestępcy… siła bez sprawiedliwości jest potępiana. Musimy więc połączyć sprawiedliwość i siłę i w tym celu uczynić to, co sprawiedliwe, uczynić silnym, lub to, co silne, uczynić sprawiedliwym. Sprawiedliwość podlega dyskusji; siła jest łatwo rozpoznawalna i nie jest kwestionowana… Nie możemy więc dać sprawiedliwości sile, ponieważ siła sprzeciwiła się sprawiedliwości i oświadczyła, że ​​to ona sama jest sprawiedliwa. I tak nie mogąc uczynić tego, co sprawiedliwe, silnym, uczyniliśmy to, co silne, sprawiedliwym. Nigdy nie trzymamy się teraźniejszości. Przypominamy sobie przeszłość; przewidujemy przyszłość, jakbyśmy uważali, że nadchodzi zbyt wolno i próbowali ją przyspieszyć, albo przypominamy sobie przeszłość, jakbyśmy chcieli zatrzymać jej zbyt szybki lot. Jesteśmy tak nierozsądni, że błąkamy się w czasach, które do nas nie należą, i nie myślimy o jedynym, który do nas należy; tak próżni, że marzymy o czasach, których nie ma, i ślepo uciekamy od jedynego, który jest. Faktem jest, że teraźniejszość zwykle boli. Odsuwamy ją od wzroku, ponieważ nas przygnębia, a jeśli sprawia nam przyjemność, to żałujemy, że nam się wymyka. Próbujemy dać jej wsparcie przyszłości i myślimy, jak uporządkujemy sprawy, nad którymi nie mamy kontroli, w czasie, którego nigdy nie możemy być pewni, że osiągniemy. Kiedy myślę o krótkim okresie mojego życia pochłoniętym przez wieczność, która go poprzedza i nastąpi po nim — memoria hospitis unius diei praetereuntis (wspomnienie gościa, który zatrzymał się tylko na jeden dzień) — małej przestrzeni, którą zajmuję i którą widzę pochłoniętą przez nieskończoną ogromność przestrzeni, o których nic nie wiem i które nic nie wiedzą o mnie, odczuwam strach i jestem zdumiony, widząc siebie tutaj, a nie tam: nie ma powodu, abym był tutaj, a nie tam, teraz, a nie wtedy. Kto mnie tu umieścił? Na czyj rozkaz i czyj akt przydzielił mi to miejsce i czas? Wszystkie ludzkie nieszczęścia biorą się z tego, że nie potrafimy usiedzieć cicho w pokoju. Jaką Chimerą jest człowiek! Cóż za nowość, potwór, chaos, sprzeczność, cud! Sędzia wszystkich rzeczy, tępy robak; depozytariusz prawdy i ściek błędów i wątpliwości; chwała i śmieci wszechświata. Sprzeczność nie jest oznaką fałszu, ani brak sprzeczności oznaką prawdy. Pożądanie jest źródłem wszystkich naszych działań i człowieczeństwa. Natura jest nieskończoną sferą, której centrum jest wszędzie i której obwód nie jest nigdzie.

___

Niedziela, 20 kwietnia 2025

Wielkanoc, Zmartwychwstanie Pańskie

Odniesienia biblijne:

Pierwsze czytanie „Jedliśmy i piliśmy z Nim po Jego zmartwychwstaniu” Dz 10, 34a.37-43

Psalm, Oto dzień, który uczynił Pan; radujmy się i weselmy w nim. Ps 117 (118), 16-17, 22-23)

Drugie czytanie: „Szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus” Kol 3,1-4

albo Drugie czytanie: „Oczyśćcie się od starego fermentu, a będziecie nową Paschą” 1 Kor 5, 6b-8

Ewangelia: „Trzeba było, aby Jezus powstał z martwych” J 20, 1-9

Ewangelia: „Zostań z nami, bo zbliża się wieczór”. Łukasza 24:13-35

W DZIEŃ WIELKANOCY

Dziś jesteśmy w samym sercu chrześcijańskiej tajemnicy: „Zostaliście wskrzeszeni razem z Chrystusem” (Kolosan 3,1).

Kościół oferuje nam dwa czytania ewangeliczne. Jeden na liturgię poranną, drugi na liturgię na zakończenie tej niedzieli. Poranne czytanie zabiera nas na spotkanie z Marią Magdaleną: „Jeszcze jest ciemno” (J 20,1). Pod koniec dnia uczniowie z Emaus widzą wyraźnie: „Ich oczy się otworzyły”. Kościół, który jest w Wieczerniku, ten, który wyruszył w drogę, i ten, który pozostał w Jerozolimie, zjednoczeni w wierze i świetle, mówią jednym głosem o swojej radości: „To prawda! Pan zmartwychwstał.”

Ich oczy i serca się otworzyły. Tajemnica chrześcijańska jest w swej istocie tajemnicą światła. To światło, którego narodziny wskazywała gwiazda betlejemska, zajaśniało wśród nas coraz jaśniej. Ciemność Golgoty nie mogła go ugasić. Teraz znów pojawia się wśród nas. Wszystkie świece nocy paschalnej zapalone podczas liturgii rzymskiej obwieszczały ten triumf.

„Jeden i święty dzień, królu i władco dni, święto świąt, uroczystość uroczystości!” – śpiewa liturgia Kościoła Wschodniego. Gdy przybywa celebrans, trzymając zapaloną świecę, chór śpiewa tę tajemnicę boskiego światła: „Przyjdźcie, weźcie światło ze światła bez zmierzchu i wychwalajcie Chrystusa zmartwychwstałego.” Z tego samego powodu, dla którego podczas chrztu, w liturgii rzymskiej, świeca podawana nowo ochrzczonemu jest zapalana od paschału, którym jest Chrystus.

PO DZIEN JEGO KRÓLESTWA BEZ ZMIANY

Fizyczne zmartwychwstanie Jezusa nie miałoby dla nas żadnej wartości, gdyby boskie światło nie zalśniło w tym samym czasie pośród nas i w nas. Możemy godnie świętować zmartwychwstanie Chrystusa tylko wtedy, gdy w naszej duszy światło przyniesione przez Zbawiciela całkowicie zwycięży nad ciemnością naszych grzechów.

„Szukajcie więc tego, co w górze. Tam Chrystus zasiada po prawicy Boga. Dążcie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.” (Czytanie ze św. Pawła do Kolosan, w liturgii rzymskiej).

Kościół na Wschodzie sprawia, że ​​jego wierni słyszą początek Ewangelii według św. Jana: „Światłość w ciemności świeci, a ciemność jej nie poznała”. Nie byli w stanie opanować i zgasić tego światła, którego triumf widzimy dzisiaj: „Widzieliśmy chwałę Jego”. (J 1,14)

„O wielka i najświętsza Pascho, Chryste, Mądrości, Słowo i Mocy Boża, spraw, abyśmy mogli z Tobą obcować z większą prawdą w niekończącym się dniu Twojego Królestwa”. Następnie śpiewa się ten kanon wielkanocny, przypisywany świętemu Janowi Damasceńskiemu, a wówczas wierni, podobnie jak apostołowie w wieczór wielkanocny, pozdrawiają się nawzajem, mówiąc i powtarzając: „Chrystus zmartwychwstał!” Prawdziwie zmartwychwstał!» (Łk 24,34)

CZY ZMARTWYCHWSTAŁEŚ Z CHRYSTUSEM

W poranek wielkanocny, przed pustym grobem, Piotr i Jan odkrywają, że Chrystus musiał powstać z martwych (Jana 20:9). Wieczorem w Emaus dwaj rozczarowani i nieskorzy do wiary uczniowie usłyszeli, jak ich towarzysz podróży powiedział do nich: „Czyż Mesjasz nie miał cierpieć tego wszystkiego, aby wejść do swojej chwały?” (Łk 24,26)

Święty Jan Chryzostom w swojej homilii wielkanocnej, którą czyta się na zakończenie liturgii Kościoła Wschodniego, przypomina, że ​​tylko ci, którzy nieśli krzyż i umarli z Nim, mają udział w łasce Zmartwychwstania Chrystusa. Bez krzyża chwała Zmartwychwstałego nie mogłaby stać się naszym udziałem.

Jednocześnie Pan zna naszą powolność i słabość naszej wiary. Piotr i pozostali apostołowie będą uczestniczyć w Męce swego mistrza, ale dopiero po tym, jak zostanie im przekazana moc Jego Zmartwychwstania. Nasz Pan czyni to samo z nami. Pomimo wszystkiego, co wycierpieliśmy i znieśliśmy, jesteśmy daleko od tego, by pomóc Jezusowi nieść Jego krzyż. Przespaliśmy jego mękę, opuściliśmy go, zaparliśmy się go naszymi licznymi grzechami.

A jednak, bez względu na to jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani, jak nieczyści, Jezus zaprasza nas do wejścia w radość Wielkanocy. Z pustego grobu wytrysnęło przebaczenie i życie. A zmartwychwstały Chrystus pokonuje wszystkie przeszkody stojące między Nim a nami. W wieczór wielkanocny wszedł ponownie w ten wieczernik, którego drzwi były zamknięte (J 20,19). Potrafi wniknąć w dusze, które dotąd pozostawały dla niego zamknięte.

Przynosi nam orędzie miłosierdzia: „Przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam!” (J 20,19)

Po Komunii Eucharystycznej, sakramencie Paschy Pańskiej, liturgia łacińska każe nam modlić się w ten sposób: „Boże wszelkiej dobroci, nie przestawaj czuwać nad swoim Kościołem. Sakramenty Paschy już odrodziły nas, uzyskując dla nas Twoje przebaczenie, czyniąc nas uczestnikami Twojego życia. Spraw, abyśmy mogli wejść w światło zmartwychwstania”. (Modlitwa po Komunii)

____

Sunday, April 20, 2025

Easter, Resurrection of the Lord

Biblical references:

First reading “We ate and drank with him after he rose from the dead” Acts 10:34a.37-43

Psalm, This is the day that the Lord has made; let us rejoice and be glad in it. Ps 117 (118), 16-17, 22-23)

Second reading: “Seek the things that are above, where Christ is” Col 3:1-4

or Second reading: “Purify yourselves from the old ferment, and you will be a new Passover” 1 Cor 5:6b-8

Gospel: “It was necessary for Jesus to rise from the dead” Jn 20:1-9

Gospel: “Stay with us, for the evening is near.” Luke 24:13-35

ON EASTER DAY

Today we are at the heart of the Christian mystery: “You have been raised with Christ” (Colossians 3:1).

The Church offers us two Gospel readings. One for the morning liturgy, the other for the liturgy at the end of this Sunday. The morning reading takes us to an encounter with Mary Magdalene: “It is still dark” (Jn 20:1). At the end of the day, the disciples of Emmaus see clearly: “Their eyes were opened.” The Church that is in the Cenacle, the one that set out on the journey and the one that remained in Jerusalem, united in faith and light, speak with one voice of their joy: “It is true! The Lord is risen.”

Their eyes and hearts were opened. The Christian mystery is essentially a mystery of light. This light, whose birth was indicated by the star of Bethlehem, has shone ever brighter among us. The darkness of Golgotha ​​could not extinguish it. Now it appears among us again. All the candles of the Paschal night lit during the Roman liturgy proclaimed this triumph.

„One and holy day, King and Lord of days, feast of feasts, solemnity of solemnities!” sings the liturgy of the Eastern Church. When the celebrant arrives, holding a lighted candle, the choir sings this mystery of divine light: „Come, take light from the light without twilight and praise the Risen Christ.” For the same reason that at baptism, in the Roman liturgy, the candle given to the newly baptized is lit from the Paschal candle, which is Christ.

TO THE DAY OF HIS KINGDOM WITHOUT CHANGE

The physical resurrection of Jesus would have no value for us if the divine light had not shone at the same time among us and in us. We can celebrate the resurrection of Christ worthily only when in our souls the light brought by the Savior has completely triumphed over the darkness of our sins.

“Seek therefore the things that are above. There Christ is seated at the right hand of God. Set your minds on the things that are above, not on the things that are on the earth.” (Reading from St. Paul to the Colossians, in the Roman Liturgy).

The Church in the East makes its faithful hear the beginning of the Gospel according to St. John: “The light shines in the darkness, and the darkness knew it not.” They were not able to control and extinguish this light, the triumph of which we see today: “We have seen his glory.” (John 1:14)

“O great and most holy Pascha, Christ, Wisdom, Word and Power of God, grant that we may commune with You with greater truth in the endless day of Your Kingdom.” Then this Easter canon, attributed to St. John of Damascus, is sung, and then the faithful, like the Apostles on Easter evening, greet one another, saying and repeating: “Christ is risen!” He is risen indeed!” (Lk 24:34)

ARE YOU RISEN WITH CHRIST

On Easter morning, before the empty tomb, Peter and John discover that Christ had to rise from the dead (John 20:9). On the evening of Emmaus, the two disappointed and reluctant disciples hear their traveling companion say to them: “Did not the Messiah suffer all these things and enter into his glory?” (Lk 24:26)

Saint John Chrysostom, in his Easter homily, which is read at the end of the liturgy of the Eastern Church, reminds us that only those who carried the cross and died with him share in the grace of Christ’s Resurrection. Without the cross, the glory of the Risen One could not have become ours.

At the same time, the Lord knows our slowness and the weakness of our faith. Peter and the other apostles will share in the Passion of their master, but only after the power of his Resurrection has been communicated to them. Our Lord does the same with us. Despite everything we have suffered and endured, we are far from helping Jesus carry his cross. We have slept through his suffering, we have abandoned him, we have denied him with our many sins.

And yet, no matter how unprepared we are, how impure we are, Jesus invites us to enter into the joy of Easter. From the empty tomb, forgiveness and life flowed forth. And the Risen Christ overcomes all the obstacles that stand between Him and us. On Easter evening, He entered once again that cenacle, whose doors were closed (Jn 20:19). He is able to penetrate souls that had previously remained closed to Him.

He brings us the message of mercy: „Jesus came and stood among them and said, ‚Peace be with you!'” (Jn 20:19)

After Eucharistic Communion, the sacrament of the Lord’s Passover, the Latin liturgy tells us to pray this way: „God of all goodness, do not cease to watch over your Church. The sacraments of Easter have already regenerated us, obtaining for us your forgiveness, making us participants in your life. Grant that we may enter into the light of the resurrection.” (Prayer after Communion)

___

 Domenica 20 aprile 2025

Pasqua, Resurrezione di Cristo

Riferimenti biblici:

Prima Lettura «Abbiamo mangiato e bevuto con lui, dopo la sua risurrezione dai morti» At 10,34a.37-43

Salmo, Questo è il giorno che ha fatto il Signore; rallegriamoci ed esultiamo in esso. Sal 117 (118), 16-17, 22-23)

Seconda Lettura: «Cercate le cose di lassù, dove è Cristo» Col 3,1-4

o Seconda lettura: «Purificatevi del vecchio fermento e sarete una nuova Pasqua» 1 Cor 5,6b-8

Vangelo: «Era necessario che Gesù risuscitasse dai morti» Gv 20,1-9

Vangelo: «Resta con noi, perché è sera». Luca 24:13-35

IL GIORNO DI PASQUA

Oggi siamo al cuore del mistero cristiano: «Siete risuscitati con Cristo» (Col 3,1).

La Chiesa ci offre due letture del Vangelo. Uno per la liturgia del mattino, l’altro per la liturgia della fine di questa domenica. La lettura mattutina ci porta all’incontro con Maria Maddalena: «È ancora buio» (Gv 20,1). Alla fine della giornata, i discepoli di Emmaus vedono chiaramente: «I loro occhi si aprirono». La Chiesa che è nel Cenacolo, quella partita e quella rimasta a Gerusalemme, unite nella fede e nella luce, dicono con una sola voce la loro gioia: «È vero! Il Signore è risorto».

I loro occhi e i loro cuori si aprirono. Il mistero cristiano è essenzialmente un mistero di luce. Quella luce, la cui nascita era stata annunciata dalla stella di Betlemme, brillò sempre più intensamente tra noi. L’oscurità del Golgota non riuscì a spegnerlo. Ora appare di nuovo tra noi. Tutte le candele accese nella notte di Pasqua durante la liturgia romana annunciavano questo trionfo.

“Un giorno solo e santo, Re e Signore dei giorni, festa delle feste, solennità delle feste!” – canta la liturgia della Chiesa orientale. Mentre il celebrante giunge, reggendo una candela accesa, il coro canta questo mistero di luce divina: „Venite, prendete luce dalla luce senza crepuscolo e lodate Cristo risorto”. Per lo stesso motivo per cui nel battesimo, nella liturgia romana, la candela data al neobattezzato viene accesa dal cero pasquale, che è Cristo.

DOPO IL GIORNO DEL SUO REGNO SENZA CAMBIAMENTO

La risurrezione fisica di Gesù non avrebbe avuto alcun valore per noi se la luce divina non avesse brillato contemporaneamente tra noi e dentro di noi. Possiamo celebrare degnamente la risurrezione di Cristo solo quando nella nostra anima la luce portata dal Salvatore trionfa completamente sull’oscurità dei nostri peccati.

„Cercate dunque le cose di lassù, perché là è Cristo, seduto alla destra di Dio. Abbiate in mente le cose di lassù, non quelle della terra.” (Lettura di San Paolo ai Colossesi, dalla liturgia romana).

La Chiesa d’Oriente fa ascoltare ai suoi fedeli l’inizio del Vangelo secondo san Giovanni: «La luce splende nelle tenebre, e le tenebre non la riconoscono». Non sono riusciti a contenere e a spegnere quella luce il cui trionfo vediamo oggi: «Abbiamo contemplato la sua gloria». (Giovanni 1:14)

“O grande e santissima Pasqua, Cristo, Sapienza, Parola e Potenza di Dio, fa’ che possiamo comunicare con Te con maggiore verità nel giorno senza fine del Tuo Regno.” Poi si canta questo canone pasquale, attribuito a san Giovanni Damasceno, e poi i fedeli, come gli Apostoli la sera di Pasqua, si salutano dicendo e ripetendo: „Cristo è risorto!” È veramente risorto!» (Luca 24:34)

SEI RISORTO CON CRISTO?

La mattina di Pasqua, davanti alla tomba vuota, Pietro e Giovanni scoprono che Cristo deve essere risorto dai morti (Giovanni 20:9). Quella sera a Emmaus, i due discepoli delusi e increduli sentirono il loro compagno di viaggio dire loro: «Il Messia non ha forse sofferto tutto questo per entrare nella sua gloria?» (Luca 24:26)

San Giovanni Crisostomo, nella sua omelia pasquale, che si legge al termine della liturgia della Chiesa d’Oriente, ci ricorda che solo coloro che hanno portato la croce e sono morti con essa partecipano alla grazia della Risurrezione di Cristo. Senza la croce, la gloria del Risorto non potrebbe essere nostra.

Nello stesso tempo, il Signore conosce la nostra lentezza e la debolezza della nostra fede. Pietro e gli altri apostoli parteciperanno alla Passione del loro Maestro, ma solo dopo che sarà stata loro comunicata la potenza della sua Risurrezione. Il nostro Signore fa lo stesso con noi. Nonostante tutto quello che abbiamo sofferto e sopportato, siamo ben lontani dall’aiutare Gesù a portare la sua croce. Abbiamo dormito durante la sua sofferenza, lo abbiamo abbandonato, lo abbiamo rinnegato con i nostri molti peccati.

E tuttavia, non importa quanto impreparati siamo, quanto impuri siamo, Gesù ci invita a entrare nella gioia della Pasqua. Dalla tomba vuota scaturirono il perdono e la vita. E Cristo risorto supera tutti gli ostacoli che si frappongono tra Lui e noi. La sera di Pasqua entrò di nuovo nel cenacolo, le cui porte erano chiuse (Gv 20,19). Egli è capace di penetrare anime che prima gli erano rimaste chiuse.

Ci porta il messaggio della misericordia: «Gesù venne, stette in mezzo a loro e disse: «Pace a voi!»» (Gv 20,19).

Dopo la Comunione eucaristica, il sacramento della Pasqua del Signore, la liturgia latina ci dice di pregare così: „Dio di ogni bontà, non cessare di vegliare sulla tua Chiesa. I sacramenti della Pasqua ci hanno già rigenerati, ottenendoci il tuo perdono, rendendoci partecipi della tua vita. Fa’ che entriamo nella luce della risurrezione”. (Preghiera dopo la Comunione)

___

Воскресенье, 20 апреля 2025 г.

Пасха, Воскресение Христово

Библейские ссылки:

Первое чтение «Мы ели и пили с Ним, по воскресении Его из мертвых» Деяния 10:34а.37-43

Псалом: Сей день сотворил Господь; будем радоваться и веселиться в этом. Пс 117 (118), 16-17, 22-23)

Второе чтение: «Ищите горнего, где Христос» Кол. 3:1-4

или Второе чтение: «Очистите себя от старой закваски, и будете новой Пасхой» 1 Кор. 5:6б-8

Евангелие: «Иисус должен был воскреснуть из мертвых» Ин 20:1-9

Евангелие: «Останьтесь с нами, ибо близок вечер». Луки 24:13-35

В ПАСХАЛЬНЫЙ ДЕНЬ

Сегодня мы находимся в самом центре христианской тайны: «Вы воскресли со Христом» (Колоссянам 3:1).

Церковь предлагает нам два чтения Евангелия. Один для утренней литургии, другой для литургии в конце этого воскресенья. Утреннее чтение подводит нас к встрече с Марией Магдалиной: «Еще темно» (Ин 20:1). В конце дня ученики Эммауса ясно видят: «И открылись глаза их». Церковь, которая в Горнице, та, что отправилась в путь, и та, что осталась в Иерусалиме, объединенная верой и светом, говорит единым голосом своей радости: «Истинно! Господь воскрес».

Их глаза и сердца открылись. Христианская тайна по сути своей есть тайна света. Тот свет, рождение которого было обозначено Вифлеемской звездой, сиял среди нас все ярче и ярче. Тьма Голгофы не смогла его погасить. Теперь он снова появляется среди нас. Все свечи, зажженные в пасхальную ночь во время римской литургии, возвещали об этой победе.

«Единый и святый день, Царь и Владыка дней, праздников праздник, торжество праздников!» – поет литургию Восточной Церкви. Когда священнослужитель подходит с зажженной свечой в руках, хор поет эту тайну божественного света: «Придите, возьмите свет от света немеркнущего и восхваляйте воскресшего Христа». По той же причине, по которой при крещении в римской литургии свеча, подаваемая новокрещенному, зажигается от пасхальной свечи, которая есть Христос.

ПОСЛЕ ДНЯ ЕГО ЦАРСТВА БЕЗ ИЗМЕНЕНИЙ

Физическое воскресение Иисуса не имело бы для нас никакой ценности, если бы божественный свет не воссиял в то же время среди нас и внутри нас. Мы сможем достойно праздновать Воскресение Христово только тогда, когда в нашей душе свет, принесенный Спасителем, полностью восторжествует над тьмой наших грехов.

«Итак, ищите горнего. Там Христос сидит одесную Бога. О горнем помышляйте, а не о земном». (Чтение из Послания апостола Павла к Колоссянам в Римской литургии).

Церковь на Востоке заставляет своих верующих услышать начало Евангелия от Иоанна: «И свет во тьме светит, и тьма не знает его». Они не смогли сдержать и погасить тот свет, торжество которого мы видим сегодня: «Мы видели славу Его». (Иоанна 1:14)

«О великая и пресвятая Пасха, Христе, Премудрость, Слово и Сила Божия, даруй нам общение с Тобою с большей истиной в нескончаемый день Царствия Твоего». Затем поется этот пасхальный канон, приписываемый святому Иоанну Дамаскину, а затем верующие, подобно апостолам в пасхальный вечер, приветствуют друг друга, говоря и повторяя: «Христос воскресе!» Воистину воскрес!» (Луки 24:34)

ВЫ ВОСКРЕСЛИ СО ХРИСТОМ?

Пасхальным утром, перед пустой гробницей, Петр и Иоанн обнаруживают, что Христос, должно быть, воскрес из мертвых (Иоанна 20:9). В тот вечер в Эммаусе двое разочарованных и неверующих учеников услышали, как их спутник сказал им: «Разве Мессия не претерпел все это и не вошел в славу Свою?» (Луки 24:26)

Святитель Иоанн Златоуст в своей Пасхальной проповеди, которая читается в конце литургии Восточной Церкви, напоминает нам, что только те, кто нес крест и умер с ним, причастны благодати Воскресения Христова. Без креста слава Воскресшего не могла бы стать нашей долей.

В то же время Господь знает нашу медлительность и слабость нашей веры. Петр и другие апостолы примут участие в страданиях своего учителя, но только после того, как им будет сообщена сила Его Воскресения. То же самое делает и с нами наш Господь. Несмотря на все наши страдания и пережитые страдания, мы далеки от того, чтобы помогать Иисусу нести Его крест. Мы проспали его страдания, мы оставили его, мы отвергли его своими многочисленными грехами.

И все же, какими бы неподготовленными и нечистыми мы ни были, Иисус приглашает нас войти в радость Пасхи. Из пустой могилы возникли прощение и жизнь. И воскресший Христос преодолевает все препятствия, стоящие между Ним и нами. В пасхальный вечер он снова вошел в горницу, двери которой были заперты (Ин 20:19). Он способен проникать в души, которые ранее оставались для него закрытыми.

Он несет нам послание милосердия: «Иисус пришел, стал посреди них и сказал: мир вам!» (Ин. 20:19)

После Евхаристического Причастия, таинства Пасхи Господней, латинская литургия учит нас молиться так: «Боже всех благ, не переставай блюсти Церковь Твою. Таинства Пасхи уже возродили нас, испросив нам прощение Твое, сделав нас участниками Твоей жизни. Даруй нам войти в свет воскресения». (Молитва после Причастия)

____

Domingo 20 de abril de 2025

Pascua, Resurrección de Cristo

Referencias bíblicas:

Primera lectura „Comimos y bebimos con Él después de su resurrección” Hechos 10:34a.37-43

Salmo, Este es el día que hizo el Señor; Regocijémonos y alegrémonos en ello. Salmo 117 (118), 16-17, 22-23)

Segunda lectura: «Buscad las cosas de arriba, donde está Cristo» Col 3,1-4

o Segunda lectura: «Purifíquense del fermento viejo y serán una nueva Pascua» 1 Cor 5,6b-8

Evangelio: «Era necesario que Jesús resucitase de entre los muertos» Jn 20,1-9

Evangelio: «Quédate con nosotros, porque atardece.» Lucas 24:13-35

EL DÍA DE PASCUA

Hoy nos encontramos en el corazón del misterio cristiano: «Habéis resucitado con Cristo» (Colosenses 3,1).

La Iglesia nos ofrece dos lecturas del Evangelio. Uno para la liturgia de la mañana y otro para la liturgia del final de este domingo. La lectura de la mañana nos lleva al encuentro con María Magdalena: “Está oscuro todavía” (Jn 20,1). Al final del día, los discípulos de Emaús ven con claridad: “Se les abrieron los ojos”. La Iglesia que está en el Cenáculo, la que partió y la que permaneció en Jerusalén, unidas en la fe y en la luz, dicen con una sola voz de alegría: «¡Es verdad! ¡El Señor ha resucitado!».

Sus ojos y corazones se abrieron. El misterio cristiano es esencialmente un misterio de luz. Aquella luz, cuyo nacimiento fue señalado por la estrella de Belén, brillaba cada vez más entre nosotros. La oscuridad del Gólgota no pudo extinguirlo. Ahora aparece nuevamente entre nosotros. Todas las velas de la noche de Pascua encendidas durante la liturgia romana anunciaban este triunfo.

“¡Único y santo día, Rey y Señor de los días, fiesta de las fiestas, solemnidad de las fiestas!” – canta la liturgia de la Iglesia Oriental. Mientras llega el celebrante, sosteniendo una vela encendida, el coro canta este misterio de luz divina: „Venid, tomad la luz de la luz sin crepúsculo y alabad a Cristo resucitado”. Por la misma razón que en el bautismo, en la liturgia romana, la vela que se da al recién bautizado se enciende con el cirio pascual, que es Cristo.

DESPUÉS DEL DÍA DE SU REINO SIN CAMBIO

La resurrección física de Jesús no habría tenido ningún valor para nosotros si la luz divina no hubiera brillado al mismo tiempo entre nosotros y dentro de nosotros. Sólo podremos celebrar dignamente la resurrección de Cristo cuando en nuestra alma la luz traída por el Salvador triunfe completamente sobre las tinieblas de nuestros pecados.

Buscad, pues, las cosas de arriba. Allí está Cristo, sentado a la diestra de Dios. Poned la mira en las cosas de arriba, no en las de la tierra. (Lectura del apóstol San Pablo a los Colosenses, en la liturgia romana).

La Iglesia en Oriente hace escuchar a sus fieles el comienzo del Evangelio según San Juan: «La luz brilla en las tinieblas, y las tinieblas no la conocen». No pudieron contener ni apagar aquella luz cuyo triunfo vemos hoy: “Hemos visto su gloria”. (Juan 1:14)

“Oh gran y santísima Pascua, Cristo, Sabiduría, Palabra y Poder de Dios, concédenos que podamos comunicarnos contigo con mayor verdad en el día infinito de tu Reino”. Luego se canta este canon pascual, atribuido a san Juan Damasceno, y entonces los fieles, como los Apóstoles en la tarde de Pascua, se saludan diciendo y repitiendo: «¡Cristo ha resucitado!». «¡Verdaderamente ha resucitado!» (Lucas 24:34)

¿HAS RESUCITADO CON CRISTO?

En la mañana de Pascua, ante el sepulcro vacío, Pedro y Juan descubren que Cristo debía haber resucitado de entre los muertos (Juan 20:9). Aquella tarde en Emaús, los dos discípulos desilusionados e incrédulos oyeron a su compañero de viaje decirles: “¿No sufrió el Mesías todo esto y entró en su gloria?” (Lucas 24:26)

San Juan Crisóstomo, en su homilía pascual, que se lee al final de la liturgia de la Iglesia Oriental, nos recuerda que sólo quienes llevaron la cruz y murieron con ella participan de la gracia de la Resurrección de Cristo. Sin la cruz no podríamos recibir la gloria del Resucitado.

Al mismo tiempo, el Señor conoce nuestra lentitud y la debilidad de nuestra fe. Pedro y los demás apóstoles participarán en la Pasión de su maestro, pero sólo después de que les haya sido comunicado el poder de su Resurrección. Nuestro Señor hace lo mismo con nosotros. A pesar de todo lo que hemos sufrido y soportado, estamos lejos de ayudar a Jesús a llevar su cruz. Dormimos durante su sufrimiento, lo abandonamos, lo negamos con nuestros muchos pecados.

Y, sin embargo, por muy faltos de preparación que estemos, por muy impuros que seamos, Jesús nos invita a entrar en la alegría de la Pascua. De la tumba vacía brotó el perdón y la vida. Y Cristo resucitado supera todos los obstáculos que se interponen entre Él y nosotros. La tarde de Pascua entró de nuevo en el cenáculo, cuyas puertas estaban cerradas (Jn 20,19). Él es capaz de penetrar en almas que anteriormente habían permanecido cerradas para él.

Nos trae el mensaje de la misericordia: «Jesús se acercó, se puso en medio de ellos y les dijo: “¡La paz esté con ustedes!”» (Jn 20,19).

Después de la Comunión Eucarística, sacramento de la Pascua del Señor, la liturgia latina nos dice que oremos así: «Dios de toda bondad, no dejes de velar por tu Iglesia. Los sacramentos de la Pascua ya nos han regenerado, obteniendo para nosotros tu perdón, haciéndonos partícipes de tu vida. Concédenos entrar en la luz de la resurrección». (Oración después de la Comunión) 

Czym jest człowiek

Stanisław Barszczak, God has especially adorned some nations in His mercy – contemporary religious problems analysis.

In 1980, the NSZZ „Solidarność” movement was founded, which had about 10 million members in its ranks. At that time, I was lucky enough to see Primate Stefan Cardinal Wyszyński and hear Pope John Paul II. On May 7, the conclave will begin, during which the cardinals will choose the successor to Pope Francis. The carousel of names has started in full swing, with several candidates who, according to experts, have the best chances. The election of the new pope is of interest to the faithful all over the world, but it also arouses the interest of… bookmakers. I do not claim the right to stubbornly stick to the topic of choosing a worthy pope at the next conclave, nor to create a textbook on religiology for the needs of our times, although in this essay I ask about the possibilities of learning about religion today. We have had various popes, a father of a family, a theologian, a pilgrim of hope, a shepherd, that’s first of all… And secondly, I had previously discerned our church, but after forty years in the priesthood I would finally like to understand Christianity and its relations with the world. In connection with this, a critical apology for it appears here. A stupid habit of talking about orthodoxy in the church and about such an attitude, as something heavy, boring and safe, has spread among people. The late Pope Francis revolutionized Christianity in this respect, he went out to the poor, appointed 110 new, energetic cardinals to office, convened extraordinary synods on issues important and close to the contemporary church, reformed the Roman Curia, appreciated women, desired to meet every person. Before the Second Vatican Council, orthodoxy consisted in the unconditional confession of the truths of faith and their rigorous observance. However, there has never been anything more dangerous and exciting than orthodoxy. Choosing it meant staying sane. Being sane is something that requires much greater tension and madness. The Church has always driven violently with the power of all its horses and moved with sculptural grace and mathematical precision. The Orthodox Church has never been respectable. The motto of the Church, however, is the principle: it is easier to fall than to stand! The Church, enduring, has not succumbed to any of the momentary whims, starting with gnosis (cf. Arianism, Orientalism, Calvinism). In order to avoid all this, when building the Heavenly Jerusalem, it wanted to throw itself into the vortex of an endless adventure. In my vision, the heavenly chariot rushes like lightning, staggers for centuries in its momentum, although it does not lose its balance. Together with the members of the Church, I will point out its various shades, conditioned by philosophical or religious tradition. However, one does not have to listen to those who advise that, being human, one should take care of human affairs and, being mortal beings, of mortal affairs; one should, however, take care of immortality as much as one can, and do everything possible to live in accordance with what is best in man, as Aristotle wrote. However, the latter did not know a personal God. At this point, I would say that orthodoxy is not dogmatic. Christianity does share the trust in natural law, but sees its source not in the order of the world, but in God, who revealed himself to man. Christian orthodoxy, faith in what the church proposes to believe, as Benedict XVI taught, provides the maximum of truth that religion has at its disposal, the most open window, the most extensive landscape, the best relationship to reality, the most accurate adaptation of the mind to things. Knowledge of revelation, incarnation, and redemption, appears as the most sublime to which humanity can hope to attain. I am convinced that faith must be defended by taking various protective measures. I am perfectly aware that the testimony of man is not everything. A thousand difficulties do not create doubt, noted Cardinal John Newman. Difficulties, if not overcome, remain. Such is my humble and today’s stall on the market of religion. As St. Anselm said, knowledge, faith „needs understanding”, this faith is based on the witness of truth. This is how the incarnate church is realized. The latter, in its mission, proclaims the omnipotent God in the Holy Trinity, one. It is in the church that we realize the incarnation of his Son in the divine and human natures, without their confusion and separation, and the sanctifying action of the Spirit of God is revealed. In this way the church marches through history, saves man and himself. Non veritas, sed auctoritas facit legem, not through truth, but through authority is law created, Hobbes will say. On this line, modernity strips the church of its splendor and authority. What can be said here? At the same time, I look at the modest popemobile with the coffin and body of Pope Francis… Because the power of law does not reach God, because divine law is unknowable, and natural law cannot be deduced from divine law, nor modeled on nature, which we do not know, although we believe that we know nature and divine law ultimately. I regret that in Judaism its messianism is directed towards eschatology, and in Islam the attitude towards God is based on breaking natural orthodoxy. The relationship with nature is broken – God is always separated from nature and people. However, natural morality has been preserved. In other words, natural religion arose in an encounter, in contact with revealed religion. Centuries later, Benedict XVI will note (and this was his expression of modesty) that „it is in the Catholic Church that the most serious, most fully preserved Christian truth is found”. And the God of life exists regardless of whether we believe in Him or not. He is the Creator, the source of existence. The contextuality of the Christian apology in the understanding of contemporary theologians and Pope Benedict is astonishing. But the Bible already spoke of God’s reciprocity, „my grace is sufficient for you”. Then, until death, fight for the truth, and the Lord God will fight for you. It is thanks to such an up-to-date recognition of the Catholic religion that contemporary Christians can recognize its revealed God all the more fruitfully.

____

Stanisław Barszczak, Bóg nacje polską szczególnie w miłosierdziu swoim przyozdobił – analiza współczesnych problemów religijnych.

W roku 1980 powstał NSZZ „Solidarność”, który w swych szeregach skupiał około 10 mln członków. Wtedy miałem szczęście widzieć prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego i słyszeć papieża Jana Pawła II. 7 maja rozpocznie się konklawe, na którym kardynałowie wybiorą następcę papieża Franciszka. Karuzela nazwisk ruszyła na całego, przewija się kilku kandydatów, którzy zdaniem ekspertów mają największe szanse. Wybór nowego papieża ciekawi wiernych na całym świecie, ale wzbudza też zainteresowanie… bukmacherów.

Nie roszczę sobie prawa do trwania uparcie przy temacie wyboru godnego papieża na najbliższym konklawe, ani do tworzenia dla potrzeb naszych czasów podręcznika religiologii, chociaż pytam w tym eseju o możliwości nauki religii dzisiaj. Mieliśmy już różnych papieży, ojca rodziny, teologa, pielgrzyma nadziei, pasterza, to po pierwsze… A po drugie, wcześniej rozeznałem się w naszym kościele, ale przy czterdziestu latach w kapłaństwie chciałbym wreszcie zrozumieć chrześcijaństwo i jego relacje ze światem. W związku z tym pojawia się tutaj krytyczna apologia tegoż.

Wśród ludzi rozpowszechnił się głupi zwyczaj mówienia o ortodoksji w kościele i o takiej właśnie postawie, jako o czymś ciężkim, nudnym i bezpiecznym. Zmarły Papież Franciszek w tym względzie zrewolucjonizował chrześcijaństwo, wyszedł do ubogich, powołał na urząd 110 nowych, energicznych kardynałów, zwoływał nadzwyczajne synody w kwestiach ważnych i bliskich współczesnemu kościołowi, reformował Kurię Rzymską, dowartościował kobiety, zapragnął spotkać każdego człowieka. Przed Soborem Watykanskim II ortodoksja polegała na bezwzględnym wyznawaniu prawd wiary i rygorystycznym ich przestrzeganiu. Jakkolwiek przecież nigdy nie istniało nic bardziej niebezpiecznego i podniecającego niż ortodoksja. Jej wybór oznaczał bowiem pozostanie przy zdrowych zmysłach. Bycie zaś przy zdrowych zmysłach jest czymś wymagającym o wiele większego napięcia i szaleństwa. Kościół zawsze pędził gwałtownie mocą wszystkich swoich rumaków i poruszał się z rzeźbiarską gracją a przy tym z matematyczną dokładnością.

Ortodoksyjny kościół nigdy nie był szacowny. Dewizą kościoła natomiast zasada: łatwiej jest upaść niż stać! Kościół trwając nie uległ którejś z chwilowych fanaberii, od gnozy poczynając (por. arianizm, orientalizm, kalwinizm). Aby uniknąć tego wszystkiego, budując Niebieskie Jeruzalem, zapragnął rzucić się w wir nieustającej przygody. W mojej wizji niebiański rydwan mknie jak błyskawica, przez wieki chwieje się w pędzie, choć przecież nie traci równowagi. Z członkami kościoła będę wskazywać na różne jego odcienie, uwarunkowane tradycją filozoficzną czy też religijną. Nie trzeba jednak dawać posłuchu tym, co doradzają, by będąc ludźmi, troszczyć się o sprawy ludzkie i będąc istotami śmiertelnymi – o sprawy śmiertelników, należy natomiast ile można dbać o nieśmiertelność i czynić wszystko możliwe, aby żyć zgodnie z tym, co w człowieku najlepsze, jak pisał Arystoteles. Ten ostatni jednak nie znał osobowego Boga.

W tym miejscu zatem powiedziałbym, ortodoksja nie jest dogmatyczna. Chrześcijaństwo wprawdzie podziela zaufanie do prawa naturalnego, jego źródło jednak widzi nie w porządku świata, ale w Bogu, który objawił się człowiekowi. Ortodoksja chrześcijańska, wiara w to, co kościół podaje do wierzenia, jak uczył Benedykt XVI, dostarcza maksimum prawdy, którą dysponuje religia, najbardziej otwartego okna, najrozleglejszego pejzażu, najlepszego stosunku do rzeczywistości, najtrafniejszego dostosowania umysłu do rzeczy. Poznanie objawienia, wcielenia i odkupienia, jawi się się jako najwznioślejsze, do jakiego ludzkość może mieć nadzieję dojść. Jestem przekonany, że należy bronić wiary, podejmując rozmaite środki ochronne. Doskonale zdaję sobie sprawę, że świadectwo człowieka to nie wszystko. Tysiąc trudności nie stwarza zwątpienia, zauważył kard. John Newman. Trudności, jeśli nie są przezwyciężone, pozostają. Taki jest mój skromny a dzisiejszy kram na rynku religii.

Jak mówił św. Anzelm poznanie, wiara „potrzebuje zrozumienia”, ta wiara opiera się na świadku prawdy. Tak realizuje się wcielony kościół. Ten ostatni w swej misji głosi wszechmocnego Boga w Trójcy Świętej jedynego. To w kościele realizujemy wcielenie jego Syna w naturach boskiej i ludzkiej, bez ich pomieszania i rozdzielenia, oraz odsłania się uświęcające działanie Ducha Bożego. W taki sposób kościół kroczy przez dzieje, zbawia człowieka i samego siebie. Non veritas, sed auctoritas facit legem, nie przez prawdę, lecz przez autorytet tworzy się prawo, powie Hobbes. Na tej linii nowożytność ogołaca kościół z przepychu i autorytetu. Co powiedzieć tutaj? Zarazem patrzę na skromne papamobile z trumną i ciałem papieża Franciszka… Albowiem siła prawa nie dochodzi do Boga, bo prawo Boskie jest niepoznawalne, a prawo naturalne nie może być wydedukowane z prawa Boskiego, ani wymodelowane na naturze, której nie znamy, chociaż wierzymy, że znamy naturę i prawo Boskie ostatecznie.

Ubolewam nad tym, iż w Judaizmie jego mesjanizm, skierowany jest ku eschatologii, a w Islamie stosunek do Boga zasadza się na złamaniu ortodoksji naturalnej. Dochodzi do zerwania relacji z naturą – Bóg zawsze oddzielony od natury i ludzi. Jakkolwiek moralność naturalna została jednak zachowana. Innymi słowy religia naturalna powstała w spotkaniu, w kontakcie z religią objawioną. Po wiekach Benedykt XVI zauważy (i to był jego wyraz skromności), że „to w kościele katolickim znajduje się najpoważniejsza, najpełniej zachowana prawda chrześcijańska”. A Bóg życia istnieje niezależnie od tego, czy w Niego wierzymy, czy nie. On jest Stwórcą, źródłem istnienia. Zadziwia kontekstualność apologii chrześcijańskiej w ujęciu współczesnych teologów i papieża Benedykta. Ale w Biblii była już mowa o wzajemności Boga, „wystarczy ci mojej łaski”. Tedy aż do śmierci stawaj do zapasów o prawdę, a Pan Bóg będzie walczył o ciebie. To dzięki takiemu aktualnemu rozpoznaniu religii katolickiej, współcześni chrześcijanie tym bardziej i owocnej mogą rozpoznać jej objawionego Boga.

____

See, https://www.facebook.com/share/v/1DsG32WmWw/

_____

Niedziela, 13 kwietnia 2025
Niedziela Palmowa i Męka Pańska
Wjazd Jezusa do Jerozolimy

Odniesienia biblijne:

Błogosławieństwo palm:
Ewangelia według św. Łukasza: 19, 28-40: „I zaczęli wielbić Boga donośnym głosem”.

Liturgia Słowa:
Księga Izajasza: 50.4 – 7: „Wiem, że nie będę zawstydzony”.
Psalm 21: „Wysłuchałeś mnie. Ogłoszę imię Twoje przed moimi braćmi”.
List św. Pawła do Filipian: 2, 6-11: „Jezus Chrystus jest Panem ku chwale Boga Ojca”.
Męka Pańska według św. Łukasza: 22,14-23,56: „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”.

To tylko kilka sugestii, a nie długi komentarz do tajemnicy Męki Pańskiej, która przez tydzień będzie wyznaczać rytm codziennej liturgii aż do radosnego dnia Zmartwychwstania naszego Boga, Zbawiciela i Pana, Jezusa Chrystusa. Każda z tych sugestii jest już sama w sobie homilią lub chwilą medytacji.

WEJŚCIE DO JEROZOLIMY

Jezus chce, aby było to bardzo proste, jednocześnie nadając temu mesjańskie znaczenie. Z drugiej strony tłum przybywający z Galilei na ucztę Paschalną, a bez wątpienia z dalszych stron, przepełniony jest radością i świętowaniem. Jest to rzeczywiście mesjańskie wydarzenie, które nawiązuje do słów psalmu, który aniołowie śpiewali w noc Narodzenia: „Chwała Bogu w niebie, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. (Łukasza 2:14)

Faryzeusze, jak niektórzy twierdzą, również św. Łukasz, mogą krytykować entuzjazm tłumu. Jezus jednak przyjmuje ten entuzjazm, który płynie z serca, nawet jeśli jest on ulotny.

JĘZYK MĘŻCZYZNY

Fragment z Księgi Izajasza jest podsumowaniem każdej misji: słuchać, aby się uczyć, uczyć się, aby głosić: „Słowo budzi mnie, abym słuchał, jako ktoś, kto pozwala się uczyć… Dał mi język ludzki, abym z kolei umiał pocieszyć tych, którzy nie mogą już unieść ciężaru”.

Łatwo powiedzieć: „Nie przejmuję się obelgami”. To nie jest łatwe ani dla Chrystusa, ani dla nas samych. Czasami bolesne przeciwności zatrzymują nasz pęd. A jednak nie wolno mi przestać słuchać Boga i ludzi, uczyć się od Boga i od ludzi, głosić Boga moim braciom i siostrom.

BEZ ROSZCZEŃ

Ponieważ stał się „podobny do ludzi i w swoim postępowaniu został rozpoznany jako taki”, Jezus zaakceptował pełną rzeczywistość ludzką: bycia traktowanym przez życie, wydarzenia i ludzi, ponieważ każdy człowiek jest popychany i posiniaczony, także doświadczania cierpienia wpisanego w kondycję człowieka, który jest istotą ograniczoną w czasie i ograniczoną w swoim szczęściu. Jezus przyjmując na siebie całą ludzkość, „posłuszny aż do śmierci”, z wyjątkiem grzechu, przyjmuje on również całą chwałę, która ma łączyć się z Bogiem. A ponieważ jest w samym stanie Boga, dzieli całą chwałę człowieka i całą chwałę Boga.

NA POCZĄTKU DROGI KRZYŻOWEJ

Charakterystyczne jest, że w tym odczytaniu Męki Pańskiej według św. Łukasza, Kościół za punkt wyjścia Drogi Krzyżowej uznaje Eucharystię Wielkiego Czwartku, a nie Ogród Oliwny. Ponieważ ta droga jest samą drogą Królestwa.

Jezus wyjaśnił swoim uczniom: „Dopóki nie przyjdzie królestwo Boże, dopóki nie nastanie królestwo Boże”. A dla skazanego na krzyżu, blisko Chrystusa, nadejście Królestwa jest natychmiastowe: „Kiedy przyjdziesz, aby zainaugurować swoje Królestwo”, zapytał łotr, a Jezus odpowie mu: „Dziś jeszcze…”

Eucharystia urzeczywistnia ofiarę Pana i natychmiast ofiarowuje nam jej owoce. Mówimy to podczas każdej celebracji: „Spójrz na ofiarę Twojego Kościoła i racz w niej uznać ofiarę Twojego Syna, który przywrócił nas do Twojego Przymierza”. (Modlitwa Eucharystyczna III) „Ten kielich to nowe przymierze we Krwi mojej” – powiedział Pan do swoich apostołów.

GETSEMANI

„Oto przychodzę, abym spełniał Twoją wolę” – tak mówi List do Hebrajczyków (Hbr 10,9.10), zaczerpnąwszy słowa psalmów. Boska wola kontynuuje i włącza nas w tę ofiarę Chrystusa: „W tej woli, w tej ofierze ciała Jezusa zostaliśmy ostatecznie zbawieni”.

Czasem zdarzają się chwile, gdy nasze kroki się ślizgają, gdy nasze gołe dłonie tracą przyczepność, to rozchodzą się, to zbliżają do siebie. Są chwile, kiedy nasze serca biją szybciej w zamęcie życia, które straciło sens, pojawiają się chwile, kiedy nasze myśli błądzą i oddalają się, zdezorientowane, kiedy miłość się rozpada. Chrystus wiedział o tym w Getsemani. Gdy dołączył do swoich apostołów, widział tylko swoją samotność: „Czemu śpisz?”

Ale samotność ta nie zamyka go w sobie. Prowadzi go do uniwersalnej ofiary. „Aby wszelki język głosił…” – pisze św. Paweł do Filipian. Ponieważ życie jest silniejsze, muszę wydostać się z siebie i sieci, która mnie otacza. Muszę wyjść z nocy i zwrócić się do Boga, aby mimo wszystko odnaleźć Jego światło.

ZAPIERANIE SIĘ

Piotr wierzył, że jest silny swoim mieczem, swoją własną siłą i entuzjazmem płynącym z przylgnięcia do Chrystusa, które uważał za całkowite. A oto on sam ze sobą: „Nie znam go, nie wiem, co masz na myśli”. On doskonale wie, co jego rozmówca ma na myśli.

I to właśnie kogut, małe stworzenie, które nie zdaje sobie sprawy z roli, jaką odgrywa w tym momencie, kieruje Piotra ku Jezusowi, tego Piotra, który przez ponad godzinę trwał w swoim pierwszym zaparciu się i w swoim lęku.

Mistrza nie było już przy nim, aby podać mu rękę, tak jak zrobił to tamtego dnia, gdy szedł po jeziorze w czasie burzy. I teraz Chrystus o nim pamięta, gdy przechodzi obok, odwraca się i patrzy na niego nie ukradkowym spojrzeniem, ale „pewnym” spojrzeniem. Przypomniał sobie Piotr słowa, które mu powiedział Jezus.

Pozwólmy, aby Chrystus spojrzał na nas w autentyczności swojej miłosiernej miłości, która przewyższa wszelkie nasze słabości.

MÓWISZ TO

Przywódcy żydowscy zadają Jezusowi pytanie, które odnosi ich do ich własnej odpowiedzialności i ich własnej decyzji: „Jeśli wam powiem, nie uwierzycie mi. Jeśli zapytam, nie odpowiecie mi”. Zmusza Kajfasza, aby sam złożył to oświadczenie, bez możliwości uniknięcia go: „A więc Ty jesteś Synem Bożym?” – Jezus musi tylko podkreślić: „To ty to mówisz”.

Święty Jan podkreśla, że ​​to on jako najwyższy kapłan roku wypowiada to stwierdzenie. Zgodnie z prawem, uroczyste oświadczenie urzędującego arcykapłana nadawało decydującą wartość stwierdzeniu religijnemu.

Wraz z Piłatem opuszczamy rejestr religijny „Syna Bożego”, aby usytuować się w rejestrze politycznym: „Czy Ty jesteś królem żydowskim?” Ale Jezus przyjmuje tę samą postawę i to samo zachowanie: „To ty to mówisz”. Dwaj władcy regionu dojdą do porozumienia: Piłat, rzymski namiestnik Judei i Herod, król Galilei.

Prosi nas Jezus o odpowiedź na to samo pytanie, to samo, które zadał swoim uczniom: „A wy za kogo Mnie uważacie?”

BEZ ROSZCZEŃ

Od tej pory Jezus utożsamia się z wieloma odrzuconymi i pogardzanymi ludźmi. Został wydany na pastwę wrogów, zmuszony do targu z zabójcą, obciążony bolesnym i haniebnym krzyżem niewolnika, człowiekiem upokorzonym do tego stopnia, że ​​nie jest już szanowany, człowiekiem o poniżonym ciele, chwiejącym się, zmiażdżonym i pozbawionym siły, by nieść ten krzyż.

Nie rości sobie żadnych praw do niczego, ani wobec okrucieństwa strażników, ani wobec żałobników i ich daremnych łez, ani nawet wobec Szymona Cyrenejczyka, zmuszonego do dzielenia, nieświadomego znaczenia, dźwigania krzyża, ani wobec tych, którzy szydzą, ani wobec żołnierzy, którzy podają mu gąbkę z octem. A poza tym, czy oni mogliby to zrozumieć? Trzy lata głoszenia, cuda i bliskość z chorymi i ubogimi nie pozwoliły im odkryć osobowości tego Jezusa.

Podobnie jak w Getsemani, jest On sam ze swoim Ojcem i żąda tylko jednego: aby przebaczenie zostało udzielone wszystkim wokół Niego, ponieważ On przychodzi, aby je przynieść wszystkim ludziom: „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.

NIEOCZEKIWANY DIALOG

Obok niego stoją dwaj z nich, ukrzyżowani w tej samej hańbie, w tym samym cierpieniu. Słyszy ich dialog, w którym jeden z nich szydzi, a drugi przyznaje się do winy: „Mamy to, na co zasłużyliśmy”, jak mówimy na progu każdej Eucharystii: „Wyznaję przed braćmi moimi, że zgrzeszyłem”. – „Pamiętaj o mnie…” – powiedział dobry łotr; i prosimy naszych braci, „aby modlili się za mnie, Pana, Boga naszego”.

Odpowiedź Jezusa jest natychmiastowa: „Będziesz ze mną w raju”. W chwili, gdy trudno było wypowiedzieć słowa, ponieważ i on został złamany przez tortury, dobry łotr na swój sposób ogłosił, że Jezus jest Panem. „Aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem” – mówi św. Paweł w Liście do Filipian.

CIEMNOŚĆ I PUSTOTA

„Było ciemno aż do godziny trzeciej… Zasłona Świątyni rozdarła się”. Chrystus oddał swego ducha w ręce Ojca i każdy człowiek teraz, nie zdając sobie sprawy, że uczestniczy w oczekiwaniu na Zmartwychwstanie, dokonuje tego, co jest w stanie dać w odpowiedzi na tak wielką miłość.

Setnik oddaje chwałę Bogu. Tłum poczuł potrzebę przebaczenia i bił się w piersi, gdy powracał, aby świętować Paschę. Józef z Arymatei postanawia udać się do Piłata i pochować ciało tego, którego był uczniem. Święte kobiety wracają do domu, aby przygotować wonności na dzień po Passze.

Światła tego paschalnego szabatu zaczynają świecić. Ale nadal jest ciemno.

Chwała Boża jaśnieje w poranek Zmartwychwstania, gdy kamień od grobu zostanie oderwany, tak jak rozdarła się zasłona Świątyni.

Wieczorem dnia zmartwychwstania przyjdzie do nich, aby podzielić się chlebem na drodze do Emaus i podzielić się kawałkiem pieczonej ryby (Łk 24,42). Powiedział im wieczorem Wielkiego Czwartku: „Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim zaznam cierpienia. Nigdy więcej nie będę jej spożywał, aż do jej całkowitego urzeczywistnienia w Królestwie Bożym”. Królestwo się rozpoczęło.

„Umocniłeś nas, Panie, w tej wspólnocie z Twoimi świętymi tajemnicami. I prosimy Cię ponownie. Ty, który dałeś nam, w śmierci Twojego Syna, nadzieję dobrych rzeczy, w które wierzymy, spraw, abyśmy w Jego chwalebnym zmartwychwstaniu osiągnęli Królestwo, na które czekamy”. (Modlitwa po Komunii)


Sunday, April 13, 2025
Palm Sunday and the Passion of the Lord
Jesus’ Entry into Jerusalem

Biblical References:

Blessing of the Palms:
Gospel of Luke: 19:28-40: „And they began to praise God with a loud voice.”

Liturgy of the Word:
Book of Isaiah: 50:4-7: „I know that I will not be put to shame.”

Psalm 21: „You have answered me. I will declare your name before my brothers.”
Letter of St. Paul to the Philippians: 2:6-11: „Jesus Christ is Lord to the glory of God the Father.”
Passion of the Lord according to St. Luke: 22:14-23:56: „Not my will, but yours be done.”

These are just a few suggestions, not a long commentary on the mystery of the Passion of the Lord, which for a week will determine the rhythm of the daily liturgy until the joyful day of the Resurrection of our God, Savior and Lord, Jesus Christ. Each of these suggestions is in itself a homily or a moment of meditation.

ENTERING JERUSALEM

Jesus wants it to be very simple, while at the same time giving it a messianic meaning. On the other hand, the crowd coming from Galilee to the Passover feast, and no doubt from further afield, is filled with joy and celebration. It is indeed a messianic event, which echoes the words of the psalm that the angels sang on the night of the Nativity: “Glory to God in heaven, and on earth peace to men of good will.” (Luke 2:14)

The Pharisees, as some say, and St. Luke as well, may criticize the enthusiasm of the crowd. However, Jesus accepts this enthusiasm, which comes from the heart, even if it is fleeting.

MALE LANGUAGE

A passage from the Book of Isaiah is the summary of every mission: listening to learn, learning to preach: “The Word awakens me to listen, as one who is taught… He has given me the language of men, so that I can comfort those who are no longer able to bear their burdens.”

It is easy to say, “I am not bothered by insults.” This is not easy for Christ or for ourselves. Sometimes painful adversities stop our momentum. And yet I must not stop listening to God and to people, learning from God and from people, proclaiming God to my brothers and sisters.

WITHOUT CLAIMS

Because he became “like men and was recognized as such in his behavior,” Jesus accepted the full reality of humanity: being treated by life, events and people, because every human being is pushed and bruised, also experiencing the suffering inherent in the human condition, which is a being limited in time and limited in his happiness. Jesus, taking upon himself all of humanity, “obedient unto death,” except for sin, also accepts all the glory that is to be united with God. And because he is in the very state of God, he shares all the glory of man and all the glory of God.

AT THE BEGINNING OF THE WAY OF THE CROSS

It is characteristic that in this reading of the Passion of the Lord according to St. Luke, the Church considers the Eucharist of Holy Thursday, and not the Garden of Olives, as the starting point of the Way of the Cross. Because this way is the very way of the Kingdom.

Jesus explained to his disciples: “Until the kingdom of God comes, until the kingdom of God comes.” And for the condemned man on the cross, close to Christ, the coming of the Kingdom is immediate: “When will you come to inaugurate your Kingdom,” the thief asked, and Jesus answered him: “Today…”

The Eucharist makes the Lord’s sacrifice real and immediately offers us its fruits. We say this at every celebration: “Look upon the sacrifice of your Church and acknowledge in it the sacrifice of your Son, who has restored us to your Covenant.” (Eucharistic Prayer III) “This cup is the new covenant in my blood,” the Lord said to his apostles.

GETHESEMANE

“Behold, I come to do your will,” says the Letter to the Hebrews (Heb 10:9, 10), taking the words of the psalms. The divine will continues and includes us in this sacrifice of Christ: “In this will, in this sacrifice of the body of Jesus, we have been finally saved.”

Sometimes there are moments when our steps slip, when our bare hands lose grip, now they move apart, now they come closer together. There are moments when our hearts beat faster in the confusion of a life that has lost its meaning, there are moments when our thoughts wander and wander away, disoriented, when love falls apart. Christ knew this in Gethsemane. When he joined his apostles, he saw only his loneliness: “Why do you sleep?”

But this loneliness does not close him in on himself. It leads him to a universal sacrifice. “That every tongue may proclaim…” writes St. Paul to the Philippians. Because life is stronger, I must escape from myself and the net that surrounds me. I must emerge from the night and turn to God, so that despite everything I may find his light.

DENIAL

Peter believed that he was strong with his sword, with his own strength and with the enthusiasm that came from his adherence to Christ, which he considered to be complete. And here he is, alone with himself: „I don’t know him, I don’t know what you mean.” He knows perfectly well what his interlocutor means.

And it is the rooster, a small creature who is unaware of the role he is playing at this moment, who directs Peter towards Jesus, this Peter
, who had been in his first denial and in his fear for over an hour.

The Master was no longer with him to give him his hand, as he had done that day when he was walking on the lake during the storm. And now Christ remembers him, as he passes by, turns and looks at him not with a furtive glance, but with a „sure” gaze. Peter remembered the words that Jesus had said to him.

Let us allow Christ to look at us in the authenticity of his merciful love, which surpasses all our weaknesses.

YOU SAY THIS

The Jewish leaders ask Jesus a question that refers them to their own responsibility and their own decision: „If I tell you, you will not believe me. If I ask you, you will not answer me.” He forces Caiaphas to make this statement himself, without the possibility of avoiding it: „So you are the Son of God?” – Jesus only has to emphasize: „It is you who say it.”

Saint John emphasizes that it is he, as the high priest of the year, who makes this statement. According to the law, the solemn declaration of the high priest in office gave decisive value to the religious statement.

With Pilate we leave the religious register of the “Son of God” to place ourselves in the political register: “Are you the king of the Jews?” But Jesus adopts the same attitude and the same behavior: “You are the one saying this.” Two rulers of the region will come to an agreement: Pilate, the Roman governor of Judea, and Herod, king of Galilee.

Jesus asks us to answer the same question, the same one he asked his disciples: “Who do you say that I am?”

WITHOUT CLAIMS

From now on, Jesus identifies himself with many rejected and despised people. He was handed over to his enemies, forced to bargain with a murderer, burdened with the painful and shameful cross of a slave, a man humiliated to the point of no longer being respected, a man with a degraded body, staggering, crushed and deprived of the strength to carry that cross.

He claims no rights to anything, neither to the cruelty of the guards, nor to the mourners and their vain tears, nor even to Simon of Cyrene, forced to share, unaware of its meaning, the carrying of the cross, nor to those who mock, nor to the soldiers who give him a sponge with vinegar. And besides, could they understand it? Three years of preaching, miracles and closeness to the sick and the poor had not allowed them to discover the personality of this Jesus.

As in Gethsemane, He is alone with His Father and asks only one thing: that forgiveness be granted to all around Him, because He comes to bring it to all men: “Forgive them, for they know not what they do.”

AN UNEXPECTED DIALOGUE

Next to Him stand two of them, crucified in the same shame, in the same suffering. He hears their dialogue, in which one of them mocks and the other admits guilt: “We have what we deserve,” as we say at the threshold of every Eucharist: “I confess to my brothers that I have sinned.” – “Remember me…” said the good thief; and we ask our brothers “to pray for me, the Lord our God.”

Jesus’ answer is immediate: “You will be with me in paradise.” At a moment when it was difficult to say the words, because he too was broken by torture, the good thief proclaimed in his own way that Jesus is Lord. “That every tongue should confess that Jesus Christ is Lord,” says St. Paul in the Letter to the Philippians.

DARKNESS AND SPLIT

“It was dark until the third hour… The veil of the temple was torn.” Christ has given his spirit into the hands of the Father, and now every man, unaware that he is participating in the expectation of the Resurrection, does what he is able to give in response to such great love.

The centurion gives glory to God. The crowd felt the need for forgiveness and beat their breasts as they returned to celebrate the Passover. Joseph of Arimathea decides to go to Pilate and bury the body of the one he had been a disciple of. The holy women return home to prepare spices for the day after Passover.

The lights of this Easter Sabbath begin to shine. But it is still dark.

The glory of God shines forth on the morning of the Resurrection, when the stone of the tomb is torn away, just as the curtain of the Temple was torn.

On the evening of the Resurrection Day, he will come to them to share bread on the road to Emmaus and to share a piece of baked fish (Lk 24:42). He told them on the evening of Holy Thursday: “I have longed to eat this Passover with you before I suffer. I will never eat it again until it is fully accomplished in the Kingdom of God.” The Kingdom has begun.

“You have strengthened us, Lord, in this communion with your holy mysteries. And we pray you again. You who have given us, in the death of your Son, the hope of good things in which we believe, grant that in his glorious resurrection we may attain the Kingdom for which we await.” (Prayer after Communion)

___

Stanisław Barszczak,
Sonet kwietniowy

W antykwariacie zżółkłych liści
Na prawo od żelaznego zamku
Szczęście, co miało śnić się, ziścić
Wciąż zacierało słone plamy…

Po drugiej stronie tuż przy oknie
Zwiędnięte dłonie przy stoliku,
Szeptały niemym serca splotem
Na wpół pożółkłym dwóm goździkom…

Kelner, co wspomożeniem chwili
Wciąż chciał ratować, tamto pierwsze…
Pomiędzy dwa kieliszki wina
Wsunął niechcący cudze serce.

Może z grzeczności lub z przestrachu
Kruszyny biły własnym rytmem,
Dodając nuty w puste miejsca
Żałością żalu wciąż ochrypłe…

I tylko los przechodzień niemy
Bez bólu łamał kalendarze…
Ile już czasu upłynęło…
A ile niespełnionych marzeń…

Przypomina autorka z Polski.

Jeszcze mam towarzyszy broni
Jana z Czarnolasu
Nowogrodzkiego wieszcza
I patrzę na współczesne Babilony z zaufaniem, na Aleksandrie z latarniami, Ateny Hadriana, Paryże północy, warowne miasteczka Toskanii, Warszawy prac restauratorskich
Szczecin mnie zachwyca nieoczywistym urokiem.

Gdy powędrowałem w świat szeroki
Bóg mi wyścielił drogę swym prawem
On mi rozwinął kokon ludzkiej kultury
Trzecie tysiąclecie przyozdobił
Przekazem amerykańskich artefaktów
Nowych peruwiańskich granic
Wulkaniczna Indonezja, Nowa Gwinea tutaj kontynuują hiszpańskie Kanary.

Kiedy następnie patrzę na akwafortę Pietera van der Aa, holenderskiego księgarza i geografa
Przenoszę się w czasie do XVIII wieku…
Oczom nie wierzę –
Gwiaździsty plan fortyfikacji miasta Elbląga z ok. 1726 r.

U ujścia polskiej Wisły stoi też świadek niekłamanej historii tych ziem, zamek twierdza – Malbork.

Po wszystkich latach życia
została mi jeszcze ta jedna
Nieodparta potrzeba
ostatniej przyzwoitości
Tedy wam śpiewam:

Nad wodą wielką i czystą
Stały rzędami opoki,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła twarze ich czarne;

Nad wodą wielką i czystą
Przebiegły czarne obłoki
I woda tonią przejrzystą
Odbiła kształty ich marne;

Nad wodą wielką i czystą
Błysnęło wzdłuż i grom ryknął,
I woda tonią przejrzystą
Odbiła światło, głos zniknął.

A woda, jak dawniej czysta,
Stoi wielka i przejrzysta.
Tę wodę widzę dokoła
I wszystko wiernie odbijam,
I dumne opoki czoła,
I błyskawice pomijam.

Skałom trzeba stać i grozić,
Obłokom deszcze przewozić,
Błyskawicom grzmieć i ginąć,
Mnie płynąć, płynąć i płynąć.

Wtóruje nam Mickiewicz.

Kiedy więc z ludźmi
obiegam glob Ziemi
Jest ze mną mapa Piri Reisa
Chciałbym bowiem szukać znaków Boga w całym świecie.

Nade wszystko ścigam los polskich artystów, skazańców
Których całe życie twórcze było głęboko osadzone w rodzimym krajobrazie wierzby płaczącej.

Ludzie też potrafią kochać
Ta miłość niesie ze sobą aromat czystości, uczucia, intymności i szczerości. Zauważ wreszcie, że jesteś przyciągany do kogoś bez chciwości, pożądania i osobistych interesów
Więc poczuj ją do głębi.
Niech miłość wzmocni twojego ducha wdzięczności.

„Bracie, będziem Polakami”

Wygodny i praktyczny – taki powinien być również Twój samochód do codziennej jazdy. Nowy Hyundai ma to, czego szukasz.

Tymczasem wieczny Rzym
nie przestaje czarować
Zapamiętałem ten moment
Stałem przy drzwiach dwutysiącletnich.

Zgodnie z tradycją – w Bazylice św. Piotra odbywa się wystawienie chusty, którą św. Weronika otarła twarz Jezusa. Istnieją jednak trzy wizerunki oblicza Chrystusa, które nie zostały namalowane ludzką ręką i które przetrwały do dnia dzisiejszego.

Bardzo istotnym szczegółem jest nakładanie się twarzy Całunu Turyńskiego i twarzy Manoppello, która z kolei pasowałaby również do oblicza z chusty św. Weroniki.
Chrystus Bóg przybrał twarz i objawił się. Wygląda na to, że chciał, abyśmy i my w 2025 roku mogli Go zobaczyć.

Jezus, nasz Pan, zostawił nam nie tylko jeden obraz, ale trzy najważniejsze momenty Jego życia: mękę z chustą Weroniki, śmierć z Całunem Turyńskim i zmartwychwstanie ze Świętym Obliczem.

Święty José Sánchez del Río był 14-letnim meksykańskim męczennikiem, który oddał życie za wiarę katolicką podczas prześladowań w Meksyku. Walczył w ruchu Cristeros, został pojmany, torturowany i skazany na śmierć za odmowę wyrzeczenia się wiary.
Znane jego słowa to:
Moja wiara nie jest na sprzedaż. Niech żyje Chrystus Król! Niech żyje Matka Boża z Guadalupe!
Dziś jest symbolem odwagi i wiary młodych ludzi.

Żadna ilość argumentów nie jest w stanie pokonać dowodów na to, że poza Rzymem istnieją tylko kościoły narodowe, takie jak kościół ormiański lub grecki, kościoły państwowe, takie jak rosyjski lub anglikański, lub sekty założone przez jednostki, takie jak luteranie, kalwiniści, irwingowie itd. To stwierdzenie pochodzi od Włodziemierza Sołowiowa.

Kościół rzymskokatolicki jest jedynym kościołem, który nie jest ani kościołem narodowym, ani kościołem państwowym, ani sektą założoną przez człowieka; jest jedynym kościołem na świecie, który podtrzymuje i potwierdza zasadę powszechnej jedności społecznej przeciwko indywidualnemu egoizmowi i narodowemu partykularyzmowi; jest jedynym kościołem, który podtrzymuje i potwierdza wolność władzy duchowej przeciwko absolutyzmowi państwa; jednym słowem, jest jedynym kościołem, nad którym nie przemogły bramy Hadesu.

To dlatego z Anną Kamińską wam mówię:

Wśród ślepych głuchych chromych
ja tam jestem
idę przepycham się z palcami na straży
nie dowierzając sobie i przestrzeni
z uszami obracającymi się na wietrze
o kuli z cielskiem nieforemnym
z językiem oślinionym co daremnie w ustach pluszcze
Jestem pragnącym zmysłem
brakującym okiem
źrenicą białą jak mleko
uchem szczelnie zamkniętym
językiem kołującym w krtani

Ślepa nie mogę ujrzeć kogo pragnę
głucha nie słyszę co usłyszeć łaknę
niema nie umiem wyjęzyczyć swojej prawdy
kalectwo moje drwi z piękności ziemi
nieuleczalny krwotok czasu ze mnie ścieka
jestem nienasyceniem głodem i pragnieniem
stoję w tej zgrai Panie ale powiedz słowo
jak żyć w pokorze kalectwa naszego.

Ślepi niech wypatrują niewidzialnych rzeczy
głusi nasłuchują niesłyszalnego
niemi bełkoczą niewyrażalne
chromi bezruchem oswajają przestrzeń
aż pójdą

Tyle Anna Kamieńska.

Na koniec jeszcze raz polski wieszcz:
Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie,
Serce bije gwałtownie, oddechem nie władnę,
Iskry czuję w źrenicach, a na twarzy bladnę;
Niejeden z obcych głośno pyta o me zdrowie

Albo o mym rozumie cóś na ucho powie.
Tak cały dzień przemęczę; gdy na łoże padnę
W nadziei, że snem chwilę cierpieniom ukradnę,
Serce ogniste mary zapala w mej głowie.

Zrywam się, biegę, składam na pamięć wyrazy,
Którymi mam złorzeczyć okrucieństwu twemu,
Składane, zapomniane po milijon razy.

Ale gdy ciebie ujrzę, nie pojmuję, czemu
Znowu jestem spokojny, zimniejszy nad głazy,
Aby goreć na nowo – milczeć po dawnemu.

Dla tych, którzy czują, że wszystko stracone, dla tych, którzy płaczą w milczeniu, dla tych, którzy nie mają już żadnej nadziei… Dziś mówię wam, że wciąż jest nadzieja.
Święty Jan Paweł wstawia się za tobą, nawet gdy nie możesz się już modlić. Bóg o tobie nie zapomniał, nawet jeśli wydaje ci się, że niebo milczy.

Wiara to nie uczucie… to zaufanie.
A nawet jeśli nie widzisz cudu, On już działa w tym, co niewidzialne.

Nie poddawaj się. To, co niemożliwe, jest dopiero początkiem tego, co Bóg może uczynić.
Wierz, nawet jeśli to kosztuje. Wierz, nawet jeśli to boli. Uwierz… a ujrzysz Jego chwałę.

Nikola Vucic modli się z nami:

W swojej podróży wiary bądź odważny i nie pozwól, aby drobne niepowodzenia i nieuniknione upadki zniechęciły cię lub sprawiły, że będziesz kwestionować wszystko. Nie bój się, Jezus jest z tobą.
Niech wasza modlitwa będzie miłością: miłością, która adoruje, miłością, która naprawia, miłością, która wstawia się za wszystkimi, nawet za tymi, którzy się nie modlą.
Zaufaj Bogu i idź naprzód. Pan jest z tobą jako potężny wojownik i cię broni. On zna twoją duszę, oferuje ci swoją bliskość i zaprasza do jeszcze głębszej przyjaźni.
Głęboko wierzysz, że wiara i to, co nosisz w sobie, są silniejsze niż zewnętrzne okoliczności.
Nie masz się czego obawiać. Miłość Boga jest silniejsza niż cokolwiek innego. Jesteś bardzo kochany. Nic i nikt nie będzie mógł oddzielić cię od tej nieśmiertelnej Miłości, która naznaczyła cię swoją pieczęcią. Idź naprzód pewnie. Jesteś cenny dla Jezusa, ponieważ umieściłeś swoje serce w Jego Sercu; a to uchroni cię od sideł wroga.
Wszystko to uzyskała dla ciebie Maryja, twoja niebieska Matka, przy wsparciu świętych, twoich przyjaciół w niebie, którzy nieustannie wstawiają się za tobą.

Święty Janie Pawle, módl się za nami i zawsze nam błogosławij.


Stanisław Barszczak,
April Sonnet

In an antique shop of yellowed leaves
To the right of the iron castle
Happiness, which was supposed to be dreamed, come true
Still erased the salty spots…
On the other side, right by the window
Withered hands at the table,
Whispered with a silent intertwining of hearts
To two half-yellowed carnations…
A waiter, who, to help the moment
Still wanted to save, that first one…
Between two glasses of wine
Unintentionally, he slipped someone else’s heart.
Maybe out of politeness or fear
The crumbs beat with their own rhythm,
Adding notes to empty spaces
Still hoarse with sorrowful regret…
And only fate, a silent passerby
Without pain, broke the calendars…
How much time has passed…
And how many unfulfilled dreams…
The author from Poland reminds us.

I still have my comrades in arms
John of Czarnolas
The bard of Novgorod
And I look at contemporary Babylons with trust, at Alexandrias with their lanterns, Hadrian’s Athens, the Parises of the North, the fortified towns of Tuscany, Warsaw’s restoration works
Szczecin delights me with its non-obvious charm.

When I wandered into the wide world
God paved my way with his law
He unrolled for me a cocoon of human culture
He adorned the third millennium
With the message of American artifacts
Of new Peruvian borders
Volcanic Indonesia, New Guinea here continue the Spanish Canary Islands.

When I then look at the etching by Pieter van der Aa, a Dutch bookseller and geographer,
I am transported back in time to the 18th century. I can’t believe my eyes – A star-shaped plan of the fortifications of the city of Elbląg from around 1726.

At the mouth of the Polish Vistula River, there is also a witness to the true history of these lands, a castle and fortress – Malbork.

After all the years of my life,
I still have this one
Irresistible need
for the last decency
So I sing to you:
Above the great and clear water
Standed in rows of rocks,
And the clear water
Reflected their black faces;
Above the great and clear water
Black clouds ran across
And the clear water
Reflected their wretched shapes;
Above the great and clear water
It flashed along and thunder roared,
And the clear water
Reflected the light, the voice disappeared.
And the water, as pure as before,
Stands large and clear.
I see this water all around
And I faithfully reflect everything,
And the proud rocks of the forehead,
And I ignore the lightning.
We must stand and threaten the rocks,
Carry rain to the clouds,
Thunder and perish with the lightning,
Me to flow, flow and flow.

Mickiewicz echoes us.

So when with people
I circle the globe of the Earth
I have the Piri Reis map with me
For I would like to look for signs of God in the whole world.
Above all, I pursue the fate of Polish artists, convicts
Whose entire creative life was deeply embedded in the native landscape of the weeping willow.

People can also love
This love carries with it the aroma of purity, feeling, intimacy and sincerity. Finally, notice that you are drawn to someone without greed, lust, and personal interests, So feel it deeply.
Let love strengthen your spirit of gratitude.

„Brother, we will be Poles”

Comfortable and practical – this is what your car for everyday driving should be. The new Hyundai has what you are looking for.

Meanwhile, eternal Rome
does not cease to charm
I remembered this moment
I was standing at the two-thousand-year-old door.
According to tradition – in St. Peter’s Basilica there is an exhibition of the cloth with which St. Veronica wiped the face of Jesus. However, there are three images of the face of Christ that were not painted by human hands and that have survived to this day.

A very important detail is the superimposition of the face of the Shroud of Turin and the face of Manoppello, which in turn would also match the face on St. Veronica’s cloth. Christ God took on a face and revealed himself. It seems that he wanted us to be able to see him in 2025.

Jesus, our Lord, left us not only one image, but three of the most important moments of his life: his suffering with the Veil of Veronica, his death with the Shroud of Turin, and his resurrection with the Holy Face.

Saint José Sánchez del Río was a 14-year-old Mexican martyr who gave his life for the Catholic faith during the persecution in Mexico. He fought in the Cristero movement, was captured, tortured, and sentenced to death for refusing to renounce his faith. His famous words are:
My faith is not for sale. Long live Christ the King! Long live Our Lady of Guadalupe! Today he is a symbol of the courage and faith of young people.

No amount of argument can overcome the evidence that outside Rome there are only national churches, such as the Armenian or Greek Church, state churches, such as the Russian or Anglican, or sects founded by individuals, such as the Lutherans, Calvinists, Irvingians, etc. This statement comes from Vladimir Solovyov.

The Roman Catholic Church is the only church that is neither a national church, nor a state church, nor a sect founded by man; it is the only church in the world that upholds and confirms the principle of universal social unity against individual egoism and national particularism; it is the only church that upholds and confirms the freedom of spiritual authority against the absolutism of the State; in a word, it is the only church over which the gates of Hades have not prevailed.

That is why I tell you with Anna Kamińska:

Among the blind, deaf, lame
I am there
I go, I push through, with my fingers on guard
not trusting myself and the space
with ears turning in the wind
on a sphere with an ill-formed body
with a tongue covered with saliva that splashes in vain in my mouth
I am a desiring sense
a missing eye
a pupil white as milk
an ear tightly closed
a tongue circling in the larynx

Blind, I cannot see whom I desire
deaf, I cannot hear what I hunger to hear
mute, I cannot express my truth
my disability mocks the beauty of the earth
the incurable hemorrhage of time is dripping from me
I am an insatiable hunger and thirst
I stand in this crowd, Lord, but say a word
how to live in the humility of our disability.

Let the blind look out for invisible things
the deaf listen for the unheard
the mute babble the inexpressible
the lame tame the space with immobility
until they go

So much for Anna Kamieńska.

Finally, once again the Polish bard:

I talk to myself, I get tangled up in conversation with others,
My heart beats violently, I can’t control my breath,
I feel sparks in my pupils, and my face turns pale;
More than one of the strangers asks loudly about my health

Or something about my mind is whispered in my ear.

I will tire myself out all day long; when I fall on my bed
In the hope that I will steal a moment from suffering with sleep,
My heart ignites fiery nightmares in my head.

I jump up, run, compose by heart the words,
With which I am to curse your cruelty,
Composed, forgotten a million times.

But when I see you, I don’t understand why
I am calm again, colder than the rocks,
To burn again – to be silent as before.

For those who feel that all is lost, for those who cry in silence, for those who no longer have any hope… Today I tell you that there is still hope.

St. John Paul intercedes for you, even when you can no longer pray. God has not forgotten you, even if it seems to you that heaven is silent.

Faith is not a feeling… it is trust.
And even if you do not see a miracle, He is already working in the invisible.

Do not give up. The impossible is only the beginning of what God can do.
Believe, even if it costs. Believe, even if it hurts. Believe… and you will see His glory.

Father Nikola Vucic prays with us:

In your journey of faith, be courageous and do not let minor setbacks and inevitable falls discourage you or make you question everything. Do not be afraid, Jesus is with you.
Let your prayer be love: love that adores, love that mends, love that intercedes for all, even for those who do not pray.
Trust in God and go forward. The Lord is with you as a mighty warrior and defends you. He knows your soul, offers you his closeness and invites you to an even deeper friendship.
You deeply believe that faith and what you carry within you are stronger than external circumstances.
You have nothing to fear. God’s love is stronger than anything else. You are deeply loved. Nothing and no one will be able to separate you from this immortal Love that has marked you with its seal. Go forward confidently. You are precious to Jesus because you have placed your heart in His Heart; and this will protect you from the snares of the enemy.

All this was obtained for you by Mary, your heavenly Mother, with the support of the saints, your friends in heaven, who constantly intercede for you.

Saint John Paul, pray for us and bless us always.

____

Stanisław Barszczak, „What is a Man?”

People live ten, twenty, thirty, fifty years without a plan. No wonder they find their lives monotonous and tiring. If they were farmers, they would probably plant wheat one week, tear it up by the roots and plant barley the next, then dig up the barley and plant watermelon, then dig up the watermelon the following week and plant oats. Fall comes and they have no harvest; if they repeated this process for years, they might go mad. It is the meaninglessness of life that makes it tiring. Someone generalized this reflection: Nations do not think, they only feel. They receive their feelings second-hand through their temperaments, not their brains. That is why tomorrow it may be without us, we may not be there.

The morning is expected to be cool and misty. Rain clouds will start moving in from the west. Visibility will be poor. Roads are slippery. Gradually, during the day, under the influence of the high-pressure wedge from the north, local clearings are possible. However, with strong and variable winds in gusts, storms may occur. At night, clearing up almost all over the country, only in the southeast it is possible to have precipitation. The temperature will drop significantly, but the pressure will increase. The next day promises to be sunny, although those who are still sightseeing will need an umbrella.

As culture lovers and art lovers, let’s immerse ourselves in the Vatican Museums in Vatican City. We are talking about centuries of masterpieces collected by the popes – everything from ancient Roman sculptures and Egyptian relics to Renaissance paintings that will knock you off your feet. Really, the sheer quantity and quality of things here is unreal. And now let’s be honest, the Sistine Chapel is the star. Michelangelo’s frescoes on that ceiling. Standing there and looking at those iconic scenes is a legendary experience you won’t soon forget. It is breathtaking, simple and obvious.

The Sistine Chapel was built between 1475 and 1483 during the pontificate of Pope Sixtus IV – hence its name. It replaced an ancient basilica. The one that was built in its place is still impressive in its size – it is forty meters long, thirteen meters wide and twenty meters high.

The building is covered by a barrel vault with lunettes. They are divided by an openwork balustrade made by Mino da Fiesole. On the right side of the room (looking towards the altar) is the cantorium with the organ.

The conclave, or election of the Pope, takes place in the Sistine Chapel. It is preceded by a period of sedisvacancy. It is convened 15 days after the death or resignation of the Pope (this period may be extended for important reasons by a few days, up to a maximum of 20 days). Cardinals who at the time of the vacancy, or death of the Pope, were not yet 80 years old may participate in the conclave. A two-thirds vote is needed to elect a Pope, regardless of which vote is used. The first Pope elected in the Sistine Chapel was Innocent VIII in 1484.

Michelangelo painted the Sistine Chapel for Pope Julius II. Initially, the Pope asked Michelangelo to paint the ceiling in a geometric pattern and place the twelve apostles in the spandrels around the decorations. Instead, Michelangelo suggested painting scenes from the Old Testament, which are visible on the vault today.

The iconographic source for the Sistine frescoes was primarily the Bible, but there are also motifs taken from mythology, such as the figure of Charon. However, it should be remembered that Michelangelo was not the only one responsible for decorating this Chapel. Initially, at the request of Sixtus IV, the most outstanding artists of the time were brought from Tuscany: Pietro Perugino, Domenico Ghirlandaio, Sandro Botticelli and Cosimo Rosselli, and later also Luca Signorelli, Piero de Cosimo, Bartolomeo della Gatta, Fra Diamante and Pinturicchio. They were responsible for creating two cycles of frescoes: one was dedicated to Moses, the other to Jesus – the so-called Old Sistine. Only the successor of Sixtus IV – Julius II proposed the completion of the work to Michelangelo, who is responsible for: Separation of Light from Darkness, Creation of the Stars, Separation of the Earth from the Waters, Creation of Adam, Creation of Eve, Original Sin and Expulsion from Paradise, Sacrifice of Noah, Flood and Drunken Noah, and then Assumption of the Virgin Mary and Last Judgement.

Additionally, Peters van Aelst is responsible for the tapestries created in the years 1515-1521 and depicting scenes from the lives of Saints Peter and Paul.

Fresco technique is a wall painting technique. They are made on wet plaster, using lime in the mortar. They are characterized by great durability. Due to the drying time of the plaster, they are painted in fragments. The beginning of the work was very slow, because
Michelangelo never painted
frescoes in front of the Sistine Chapel. The story of Michelangelo painting the Sistine Chapel cannot be fully appreciated until you meet Pope Julius II, who wanted to be remembered well. For this reason, he invited Michelangelo to Rome to build him a magnificent tomb.

The difficulties were even greater because the surface was curved and he had to learn the „secrets” of perspective. As a young man, he accepted the challenge of creating the frescoes that he painted on the vault, he could stand and lie on his back on a special scaffolding 20 meters above the ground and proved that he was an artist of all time. He decorated the ceiling of the Chapel by painting 343 different figures, and it took him 4 years.

The ceiling of the Sistine Chapel has 9 central

The narrative begins at the altar and is divided into three parts. In the first three paintings, Michelangelo tells the story of the Creation of the Heavens and the Earth; this is followed by the Creation of Adam and Eve and the Expulsion from the Garden of Eden; and finally, there is the story of Noah and the Great Flood.

The frescoed ceiling of the Sistine Chapel is undoubtedly one of the most magnificent works of art in the world, because everyone probably knows at least a fragment depicting the creation of Adam. This composition is dominated by two figures: God shown as an older man in drapery and surrounded by wingless angels on the right, and Adam resting on the left. God extends his arm towards Adam, touching his index fingers, thereby giving Adam life. It is not only the Creation of Adam, but also a symbol of the creation of all of humanity. Adam’s body is arranged in such a way that it forms a kind of reflection of the Creator, symbolizing the creation of man in the image of God. In addition to the symbolism, the painting shows the artist’s vast knowledge of human anatomy. There are also researchers who have noticed the similarity of the form depicting the Creator to the brain, and others to the womb from which man is born.

What is the hidden message in the creation of Adam? This painting contains a spiritual message that God is the creator of humanity, but it may also have an anatomical meaning. The cloud of God has a striking resemblance to both the womb and the brain, which may symbolize God literally giving life and intelligence to humanity. Observers claim to have seen numerous specific anatomical depictions in Michelangelo’s frescoes, including the brain, the kidney (Eknoyan, 2000), the brain stem (Suk & Tamargo, 2010), and others (Tatem, 2013). In The Creation of Adam, “Eve’s knee” is in the pineal position (Binkley, 1995).

Michelangelo, on the other hand, chose to represent the divine breath of life, with the fingers of God and Adam almost touching. This famous gesture represents the creation of the first man with the Creator’s index finger ready to spark upon contact with Adam’s hand.

Two hands extended towards each other, symbolizing connection and support. Hands extended, symbolizing unity. Connection and support through extended hands.

The Creation of Adam was painted around 1511. The controversy over nudity in the Sistine Chapel continued after Michelangelo’s death. The artist Daniele da Volterra was hired to cover part of the genitals in The Last Judgement, adding fig leaves and loincloths, which earned him the nickname “Il Braghettone” (“The Maker of Trousers”).
They claim that Michelangelo placed powerful and dangerous messages in the Sistine Chapel frescoes, which he encoded using his knowledge of ancient Jewish texts, and that some of the images were intended to be an insult to the Pope himself.

One of Michelangelo’s most famous works is The Last Judgement – a fresco covering the altar wall of the Sistine Chapel in the Vatican. The work depicts the Last Judgement during the end of the world. Jesus Christ is the judge, and is surrounded by the saved and saints (including St. Bartholomew and St. Lawrence). On his right side is the Virgin Mary. Below is the road to hell, where sinners condemned to hell go (among them the aforementioned Charon). At the top we see figures of angels holding attributes of the Passion of the Lord (they are located in sections separated by arches).

The composition of The Last Judgement is open, multi-figured and dynamic due to the moving silhouettes of the figures. The composition tends towards symmetry, and there are 3 zones: the heaven zone with the angels at the top, in the center is the figure of Jesus Christ, a magnificent man, and at the bottom is the zone of the damned. The work is in the form of a vertical rectangle, which is limited at the top by the lunettes of the vault…

But don’t sleep through the other galleries! You have the Raphael Rooms with their stunning frescoes, the Gallery of Maps, which will make you feel like you’re traveling through time, and countless other rooms filled with treasures. Honestly, you could spend days wandering around this place and still not see everything. So if you’re going to Rome, you absolutely must set aside a day for the Vatican Museums. It’s a deep dive into art, history, and culture that will leave you inspired and dazzled. Check it out.

Mother seeking the arm of the Son, do not be turned away, speak to the Son again: You wanted to take me to the sea, but I got lost for years, now I must, my God, return across the world.

I sailed around the world,
what a cost and what a hassle, instead of buying a return ticket, I took a straight road to Gdańsk. You are the arm in my crown, in my smile – a streak of sadness, will I ever catch up with you, although you walk so slowly?

Today is the fifth Friday of Good Lent. We continue our journey in the company of St. Francis, who throughout his life shared in a special way the Lord’s suffering.
We remember the feeling of the stigmata, which for the seraphic father of St. Francis were the „last seal” of love that inseparably united him with his Lord.

As a guide to the Sistine chapel, I would like to address the youth – the angels (sic) who could also see themselves in this work, namely the Last Judgement of the great Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni, in this place through the intercession of another saint. In two weeks our Lord Jesus Christ will rise from the dead for the salvation of mankind, for the fulfillment of the human mission. St. John Bosco, who in order to study, overcame difficulties that seemed insurmountable, loved the youth in a holy and fervent way, becoming their father and teacher, oh! help me overcome all the difficulties I encounter in my studies; make me diligent, humble and pure: let me keep away from bad company and bad reading, and always cultivate the fear of God in my heart; make me strive every day to make progress not only in learning, but above all in virtue, that I may be a comfort to those who care for me and become useful to my family, the Church and the Fatherland. Amen.

___

Stanisław Barszczak, „Czym jest człowiek?”

Ludzie żyją dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści, pięćdziesiąt lat bez planu. Nic dziwnego, że uważają swoje życie za monotonne i męczące. Gdyby byli rolnikami, prawdopodobnie w jednym tygodniu zasadziliby pszenicę, wyrwaliby ją z korzeniami i zasadzili jęczmień w następnym, a następnie wykopaliby jęczmień i zasadzili arbuza, a następnie wykopaliby arbuza w kolejnym tygodniu i zasadzili owies. Nadchodzi jesień i nie mają zbiorów; gdyby powtarzali ten proces przez lata, mogliby zwariować. To bezsens życia sprawia, że jest ono męczące.
Ktoś tę refleksję uogólnił: Narody nie myślą, one tylko czują. Odbierają swoje uczucia z drugiej ręki poprzez swoje temperamenty, nie mózgi.
Dlatego „nazajutrz” będzie z nami albo bez nas…

Poranek spodziewany jest chłodny i mglisty. Od zachodu zaczną przemieszczać się deszczowe chmury. Widoczność będzie słaba.
Szosy śliskie. Stopniowo, w ciągu dnia, pod wpływem klina wyżowego od północy możliwe już lokalne przejaśnienia. Jednak przy wietrze silnym i zmiennym w porywach mogą wystąpić burze. W nocy rozpogodzenie prawie w całym kraju, tylko na południowym wschodzie niewykluczone opady. Temperatura znacznie się obniży, za to ciśnienie wzrośnie. Kolejny dzień zapowiada się słonecznie, choć tym, co ciągle zwiedzają przyda się jeszcze parasol.

Jako miłośnicy kultury i miłośnicy sztuki, zanurzmy się w Muzeach Watykańskich w Watykanie. Mówimy o wiekach arcydzieł zebranych przez papieży – wszystko od starożytnych rzymskich rzeźb i egipskich relikwii po renesansowe obrazy, które zwalą cię z nóg. Naprawdę, sama ilość i jakość rzeczy tutaj jest nierealna. A teraz bądźmy szczerzy, Kaplica Sykstyńska jest gwiazdą. Freski Michała Anioła na tym suficie. Legendarne stanie tam i patrzenie na te kultowe sceny to doświadczenie, którego szybko nie zapomnisz. To zapierające dech w piersiach, proste i oczywiste.

Kaplica Sykstyńska została wybudowana w latach 1475 – 1483 za pontyfikatu papieża Sykstusa IV – stąd jej nazwa. Zastąpiono nią starożytną bazylikę. Ta, która zbudowano na jej miejscu do dzisiaj imponuje swoimi rozmiarami – jej długość wynosi czterdzieści metrów, szerokość trzynaście, a wysokość dwadzieścia metrów.
Budowlę przykrywa sklepienie kolebkowe z lunetami. Dzieli je ażurowa balustrada wykonana przez Mino da Fiesole. Po prawej stronie pomieszczenia (patrząc w kierunku ołtarza) znajduje się kantoria z organami.

W Kaplicy Syktyńskiej odbywa się konklawe czyli wybór papieża. Jest ono poprzedzone okresem sediswakancji. Zwoływane jest po 15 dniach od śmierci lub rezygnacji papieża (termin ten może z ważnych przyczyn być wydłużony o kilka dni, maksimum do dni 20). W konklawe mogą uczestniczyć kardynałowie, którzy w chwili powstania wakatu, czyli śmierci papieża, nie ukończyli 80 lat. Do wyboru papieża potrzeba dwóch trzecich głosów, i to niezależnie od tego, które to będzie głosowanie. Pierwszym  papieżem wybranym w Sykstynie był Innocenty VIII w 1484 r.

Michał Anioł malował Kaplicę Sykstyńską dla papieża Juliusza II. Początkowo papież poprosił Michała Anioła, aby pomalował sufit w geometryczny wzrór i umieścił dwunastu apostołów w spandrelach wokół dekoracji. Zamiast tego, Michał Anioł zaproponował namalowanie scen ze Starego Testamentu, widocznych obecnie na sklepieniu.

Źródłem ikonograficznym dla fresków w Sykstynie przede wszystkim była Biblia, ale pojawia się również motyw zaczerpnięty z mitologii, np. postać Charona. Należy jednak pamiętać, że nie tylko Michał Anioł był odpowiedzialny za zdobienie tej Kaplicy. Początkowo na życzenie Sykstusa IV sprowadzono z Toskanii najwybitniejszych artystów tamtych czasów: Pietro Perugino, Domenico Ghirlandaio, Sandro Botticelli i Cosimo Rosselli, a później także Luca Signorelli, Piero de Cosimo, Bartolomeo della Gatta, Fra Diamante i Pinturicchio. Którzy odpowiedzialni byli za stworzenie dwóch cykli fresków dwa cykle fresków: jeden poświećony był Mojżeszowi, drugi Jezusowi – tzw. Stara Sykstyna. Dopiero następca Sykstusa IV – Juliusz II zaproponował dokończenie dzieła Michałowi Aniołowi, który jest odpowiedzialny za: Oddzielenie światła od ciemności, Stworzenie gwiazd, Oddzielenie ziemi od wód, Stworzenie Adama, Stworzenie Ewy, Grzech pierworodny i wypędzenie z Raju, Ofiara Noego, Potop i Pijany Noe, a następnie Wniebowzięcie Matki Boskiej i Sąd Ostateczny.
Dodatkowo za arrasy stworzone w latach w latach 1515–1521 i przedstawiające sceny z życia świętych Piotra i Pawła odpowiada Peters van Aelst.

Technika fresku, jest to technika malarstwa ściennego.Wykonuje się je na na mokrym tynku, z wykorzystaniem wapna w zaprawie.Cechują się dużą trwałością.Z powodu czasu schnięcia tynku, maluje się je fragmentami. Początek prac był bardzo powolny, ponieważ
Michał Anioł nigdy nie malował
fresków Przed Kaplicą Sykstyńską. Historii Michała Anioła malującego Kaplicę Sykstyńską nie można docenić, dopóki nie pozna się papieża Juliusza II, który chciał być dobrze zapamiętany. Z tego powodu zaprosił Michała Anioła do Rzymu, aby zbudował dla niego wspaniały grobowiec.
Trudności były jeszcze większe, ponieważ powierzchnia była zakrzywiona i musiał nauczyć się „sekretów” perspektywy. Jako młody człowiek przyjął wyzwanie stworzenia fresków, które malował na sklepieniu, mógł stać i kłaść się na plecach na specjalnym rusztowaniu 20 metrów nad ziemią i udowodnił, że jest artystą wszechczasów. Udekorował sufit Kaplicy malując aż 343 różne postaci, a zajęło mu to 4 lata.

Na suficie Kaplicy Sykstyńskiej znajduje się 9 centralnych scen z Księgi Rodzaju, ułożonych w odwrotnej kolejności chronologicznej od ołtarza do wejścia, przedstawiających historię stworzenia świata poprzez życie Noego – od Oddzielenia Światła od Ciemności do Pijaństwa Noego – każdą z nich mistrzowsko namalował Michał Anioł…
Narracja zaczyna się przy ołtarzu i dzieli się na trzy części. W pierwszych trzech obrazach Michał Anioł opowiada historię Stworzenia Niebios i Ziemi; po niej następuje Stworzenie Adama i Ewy oraz Wygnanie z Ogrodu Eden; na końcu jest historia Noego i Wielkiego Potopu.

Zdobiony freskami sufit Kaplicy Sykstyńskiej niewątpliwie jest jednym z najwspanialszych dzieł sztuki na świecie, bo chyba każdy kojarzy chociaż fragment przedstawiający stworzenie Adama. W tej kompozycji dominują dwie postacie: Bóg ukazany jako starszy mężczyzna w draperii i otoczeniu bezskrzydlatych aniołów po prawej oraz odpoczywający Adam po lewej. Bóg wyciąga ramię w stronę Adama, stykając palce wskazujące, tym samym dając Adamowi życie. Jest to nie tylko Stworzenie Adama, lecz symbol stworzenia całej ludzkości. Ciało Adama ułożone tak, że tworzy jak gdyby odbicie Twórcy, co symbolizuje stworzenia człowieka na podobieństwo Boga. Poza symboliką obraz ukazuje ogromną wiedzę artysty o anatomii człowieka. Znaleźli się też badacze, którzy dostrzegli podobieństwo formy, na której przedstawiony jest Stwórca do mózgu, a inni do macicy, z której rodzi się człowiek.

Jakie jest ukryte przesłanie w stworzeniu Adama? Obraz ten zawiera duchowe przesłanie, które głosi, że Bóg jest stwórcą ludzkości, ale może mieć również znaczenie anatomiczne. Chmura Boga ma uderzające podobieństwo zarówno do łona, jak i mózgu, co może symbolizować Boga dosłownie dającego ludzkości życie i inteligencję. Obserwatorzy twierdzą, że widzieli liczne konkretne obrazy anatomiczne na freskach Michała Anioła, w tym mózg,
nerkę (Eknoyan, 2000), pień mózgu (Suk & Tamargo, 2010) i inne (Tatem, 2013). W Stworzeniu Adama „kolano Ewy” znajduje się w pozycji szyszynki (Binkley, 1995).

Natomiast Michał Anioł postanowił przedstawić boski oddech życia, gdy palce Boga i Adama niemal się stykają. Ten słynny gest przedstawia stworzenie pierwszego człowieka z palcem wskazującym Stwórcy gotowym do wywołania iskry po zetknięciu z dłonią Adama.
Dwie ręce wyciągnięte ku sobie, symbolizujące połączenie i wsparcie. Dłonie wyciągnięte, symbolizujące jedność. Połączenie i wsparcie poprzez wyciągnięte ręce.

Stworzenie Adama zostało namalowane około 1511. Kontrowersje wokół nagości w Kaplicy Sykstyńskiej trwały po śmierci Michała Anioła. Artysta Daniele da Volterra został zatrudniony, aby zakryć część genitaliów w Sądzie Ostatecznym, dodając liście figowe i przepaski biodrowe, co przyniosło mu przydomek „Il Braghettone” („Twórca spodni”).
Twierdzą, że Michał Anioł umieścił w freskach Kaplicy Sykstyńskiej potężne i niebezpieczne przesłania, które zakodował, wykorzystując wiedzę na temat starożytnych tekstów żydowskich, a niektóre obrazy miały być obrazą dlą samego papieża.

Jednym z jego najsłynniejszych dzieł Michała Anioła jest Sąd Ostateczny – fresk pokrywający ścianę ołtarza Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Dzieło przedstawia Sąd ostateczny podczas końca świata. Jezus Chrystus jest sędzią, a otaczają go są zbawieni oraz święci (m.in. św. Bartłomiej czy św. Wawrzyniec). Po jego prawej stronie ukazana jest Matka Boska. Poniżej przedstawiona została droga do piekła, gdzie trafiają grzesznicy skazani na piekło (wśród nich wspomniany wcześniej Charon). U góry widzimy postacie aniołów trzymających atrybuty Męki Pańskiej (znajdują się w partiach oddzielonych łukami).

Kompozycja Sądu Ostatecznego jest otwarta, wielofiguralna i poprzez poruszone sylwetki postaci dynamiczna. Kompozycja dąży do symetrii, można wyróżnić 3 strefy: strefa nieba z aniołami u góry, po środku w centrum usytuowana jest postać Jezusa Chrystusa, wspaniałego mężczyzny, zaś na dole strefa potępionych. Dzieło ma formę pionowego prostokąta, który ograniczony jest u góry lunetami sklepienia…

Ale nie prześpij innych galerii! Masz Pokoje Rafaela z ich oszałamiającymi freskami, Galerię Map, która sprawi, że poczujesz się, jakbyś podróżował w czasie, i niezliczone inne sale wypełnione skarbami. Szczerze mówiąc, możesz spędzić dni, wędrując po tym miejscu i nadal nie zobaczyć wszystkiego. Więc jeśli wybierasz się do Rzymu, koniecznie musisz zarezerwować dzień na Muzea Watykańskie. To głębokie zanurzenie w sztuce, historii i kulturze, które pozostawi Cię zainspirowanym i oszołomionym. Sprawdź to.

Matko szukająca ramienia Syna, nie bądź odwrócona, przemów do Syna znów: Chcia­łeś za­brać mnie nad mo­rze, a zgu­bi­łam się na lata, te­raz mu­szę, mój ty Boże, wra­cać w poprzek świa­ta.
Płynęłam do­oko­ła świa­ta,
co za koszt i jaki kło­pot, za­miast  ku­pić bi­let powrotny, pro­stą dro­gą pruć na Gdańsk. Ramieniem je­steś w mej ko­ro­nie, w mym uśmie­chu – smu­gą smut­ku, czy ja kie­dy cię do­go­nię, cho­ciaż idziesz tak po­ma­lut­ku?

Dzisiaj jest piąty piątek Wielkiego Postu. Kontynuujemy naszą podróż w towarzystwie św. Franciszka, który przez całe swoje życie w szczególny sposób dzielił mękę Pana.
Pamiętamy o odczuciu stygmatów, które dla serafickiego ojca św. Franciszka były „ostatnią pieczęcią” miłości, która nierozerwalnie łączyła go z jego Panem.

Jako przewodnik po Sykstynie chciałbym zwrócić się na koniec do młodzieży – aniołów (sic), którzy mogliby widzieć się również na tym dziele, mianowicie Sądzie Ostatecznym wielkiego Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoniego, w tym miejscu za wstawiennictwem innego także świętego. Za dwa tygodnie Pan nasz Jezus Chrystus zmartwychwstanie dla zbawienia ludzi, spełnienia człowieczej misji. Święty Janie Bosko, który aby studiować, przezwyciężałeś trudności, które wydawały się nie do pokonania, kochałeś młodzież w sposób święty i żarliwy, stając się jej ojcem i nauczycielem, ach! pomóż mi pokonać wszelkie trudności, jakie napotykam w nauce; spraw, abym był pilny, pokorny i czysty: niech trzymam się z dala od złego towarzystwa i złych lektur, a w sercu swoim zawsze pielęgnuję bojaźń Bożą; spraw, abym każdego dnia starał się czynić postępy nie tylko w nauce, ale nade wszystko w cnocie, abym mógł być pociechą dla tych, którzy się mną opiekują, i stać się pożytecznym dla rodziny, Kościoła i Ojczyzny. Amen.

___

Stanisław Barszczak,
Modlitwa ‚poganina’

W starożytnej Grecji Sokrates, znany ze swojej wielkiej mądrości, został odwiedzony przez osobę, która z entuzjazmem powiedziała: – Sokratesie! Wiesz, co właśnie usłyszałem o twoim przyjacielu? Filozof odpowiedział spokojnie: – Chwileczkę. Zanim mi to opowiesz, poddajmy to trzem filtrom. Pierwszy filtr: prawda – Czy sprawdziłeś, że to, co chcesz mi powiedzieć, jest prawdziwe? – Nie, po prostu to usłyszałem. Drugi filtr: dobro – Czy to, co zamierzasz mi powiedzieć o moim przyjacielu, jest dobre? – Nie, wręcz przeciwnie. Trzeci filtr: pożytek – Czy wiedza o tym będzie dla mnie użyteczna? – Nie, tak naprawdę nie. Sokrates spokojnie podsumował: – Skoro to, co chcesz mi powiedzieć, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani użyteczne… to po co w ogóle o tym mówić? Przesłanie Sokratesa jest jasne: zanim coś powiesz – zastanów się. Skądinąd z prawdami ogólnymi tak bywa. Najmilsi. Planowałem odwiedzić Kłodzko? Chciałem odkryć Ziemię Kłodzką? Znajoma osoba każdego roku z Poznania tu przybywa, by odkrywać więcej wyjątkowych miejsc! Życzenia się spełniły. I zobaczyłem kilka atrakcji, które musisz odwiedzić w tym mieście! Twierdza Kłodzka – monumentalna warownia z labiryntem podziemnych korytarzy i niesamowitymi widokami! Most Gotycki – klimatyczna perełka, nazywana małym „Mostem Karola”. Idealne miejsce na zdjęcie! Kłodzkie Podziemia nie udało mi się odwiedzić – tajemnicze korytarze pod miastem, które skrywają fascynującą historię! Rynek i Ratusz mogłem widzieć – serce Kłodzka pełne kolorowych kamienic, urokliwych kawiarenek i zabytkowej architektury! Jest tutaj Minieuroland – niezwykły park miniatur z najpiękniejszymi budowlami Europy i bajkowymi ogrodami. W kwietniowe słońce chciałem teraz pożyczyć komuś dnia miłego… Ale czy to jest modlitwa? Chyba tylko sztuka. Ta ostatnia to coś więcej niż dekoracja – to emocje, styl i opowieść, którą chcesz przekazać w swoim wnętrzu… Jesteśmy ciekawi – jaki styl sztuki lubisz najbardziej? Stołeczny, Wsiowy, górzysty? Abstrakcję? Nowoczesne wzory? Daj nam znać w komentarzu! Polska jest nie tylko katolicka… Przeczytaj mój pierwszy reportaż o współczesnych polskich poganach… Swoją drogą poznaj rytuały i święta rodzimowierców, druidów i wiccan. Zobacz, jak wyglądała duchowa ścieżka wyznawców religii alternatywnych. Wejdź w świat polskich pogan. Czy to jest modlitwa? Czy wypada w Polsce jutra podążać za współczesnymi poganami, łącząc wiedzę naukowca i internetowego szperacza z reporterskim zaciekawieniem człowiekiem. Zadawać pytania o funkcje religii i o potrzebę szukania w czasach wzmagającego się chaosu poczucia równowagi, jakie daje pokora wobec natury, rytuał, celebrowanie cykliczności… Bo tu również mieszka miłość! Czy to jest modlitwa…pisać zaledwie albo również o tych, którzy chcą, bym ich kochał! Maria Pawlikowska-Jasnorzewska napisała w wierszu pt. „Kto chce bym go kochała” Kto chce bym go ko­cha­ła, nie może być ni­g­dy po­nu­ry i musi po­tra­fić mnie unieść na ręku wy­so­ko do góry. Kto chce, bym go ko­cha­ła, musi umieć sie­dzieć na ław­ce i przy­glą­dać się bacz­nie ro­ba­kom i każ­dej naj­mniej­szej traw­ce. I musi też zie­wać, kie­dy po­grzeb prze­cho­dzi uli­cą, gdy na pro­ce­sjach tłu­my po­boż­ne idą i krzy­czą. Lecz musi być za to wzru­szo­ny, gdy na przy­kład ku­kuł­ka kuka lub gdy dzię­cioł kuje za­wzię­cie w sre­brzy­stą po­wło­kę buka. Musi umieć pie­ska po­gła­skać i mnie musi umieć pie­ścić, i śmiać się, i na dnie sie­bie żyć słod­kim snem bez tre­ści, i nie wie­dzieć nic, jak ja nie wiem, i mil­czeć w roz­kosz­nej ciem­no­ści, i być da­le­ki od do­bra i rów­nie da­le­ki od zło­ści. Rok 2025, Rokiem Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. A Piłat „Jezusa kazał ubiczować”. Zauważyliśmy może tę scenę w tym Wielkim Poście. Namiestnik rzymski pokazuje dwóch skazańców i pyta gawiedzi z tarasu twierdzy: Kogo mam uwolnić, Barabasza czy Jezusa? Tłum krzyczy ‚Barabasza’ (który był złoczyńcą). Szydercza wyobraźnia dokłada jeszcze koronę cierniową. Ciało spływa krwią. Ból trudny do wyobrażenia. „Przypatrz się, duszo, jak cię Bóg miłuje”. „Żal mi, ach żal mi ciężkich moich złości, dla Twej miłości”. Stare, mądre Gorzkie Żale dają właściwą perspektywę. Udanego Wielkiego Postu wszystkim nam życzę. Aby Jezus zmartwychwstał ku naszemu zbawieniu na wieki. Z nami… lecz bez siania wątpliwości wokół. Wasz ksiądz Stanisław

_____

Stanisław Barszczak,
Pagan’s Prayer

In ancient Greece, Socrates, known for his great wisdom, was visited by a person who enthusiastically said: – Socrates! Do you know what I just heard about your friend? The philosopher replied calmly: – Wait a minute. Before you tell me, let’s subject it to three filters. First filter: truth – Have you checked that what you want to tell me is true? – No, I just heard it. Second filter: goodness – Is what you are going to tell me about my friend good? – No, quite the opposite. Third filter: utility – Will knowing this be useful to me? – No, not really. Socrates calmly concluded: – If what you want to tell me is neither true, nor good, nor useful… then why talk about it at all? Socrates’ message is clear: think before you say something. By the way, this is how it is with general truths. Dearest. I was planning to visit Kłodzko? I wanted to discover the Kłodzko Land? A friend of mine comes here every year from Poznań to discover more unique places! My wishes came true. And I saw a few attractions that you must visit in this city! Kłodzko Fortress – a monumental stronghold with a labyrinth of underground corridors and amazing views! Gothic Bridge – an atmospheric gem, called a small „Charles Bridge”. A perfect place for a photo! I didn’t manage to visit the Kłodzko Underground – mysterious corridors under the city that hide a fascinating history! I could see the Market Square and the City Hall – the heart of Kłodzko full of colorful tenement houses, charming cafes and historic architecture! There is Minieuroland here – an extraordinary miniature park with the most beautiful buildings in Europe and fairy-tale gardens. In the April sun, I wanted to wish someone a nice day… But is this prayer? Probably just art. The latter is more than decoration – it is emotions, style and a story that you want to convey inside yourself… We are curious – what style of art do you like the most? Capital, Village, Mountainous? Abstraction? Modern patterns? Let us know in the comments! Poland is not only Catholic… Read my first report on contemporary Polish pagans… By the way, get to know the rituals and holidays of the Native Americans, Druids and Wiccans. See what the spiritual path of followers of alternative religions looked like. Enter the world of Polish pagans. Is this prayer? Is it appropriate in the Poland of tomorrow to follow contemporary pagans, combining the knowledge of a scientist and internet snooper with a reporter’s curiosity about people. To ask questions about the functions of religion and the need to seek a sense of balance in times of increasing chaos, which is provided by humility towards nature, ritual, celebration of cyclicality… Because love also lives here! Is this a prayer…to write merely or also about those who want me to love them! Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wrote in a poem entitled „Who wants me to love him” Who wants me to love him must never be gloomy and must be able to lift me high in the air on his arm. Who wants me to love him must be able to sit on a bench and look closely at the worms and every little grass. And he must also yawn when a funeral passes by in the street, when the pious crowds go and shout in processions. But he must be moved, for example, when a cuckoo cuckoos or when a woodpecker pecks furiously at the silvery coating of a beech. He must be able to pet a dog and caress me, and laugh, and live in a sweet dream without content at the bottom of his being, and know nothing, as I know nothing, and be silent in delightful darkness, and be far from good and equally far from evil. The year 2025, the Year of Maria Pawlikowska-Jasnorzewska. And Pilate „ordered Jesus to be scourged”. We may have noticed this scene this Lent. The Roman governor shows two convicts and asks the crowd from the terrace of the fortress: Who should I free, Barabbas or Jesus? The crowd shouts ‚Barabbas’ (who was a criminal). The mocking imagination adds a crown of thorns. The body flows with blood. Pain difficult to imagine. „Look, soul, how God loves you”. „I am sorry, oh I am sorry for my heavy wrongs, for your love”. The old, wise Gorzkie Żale give the right perspective. I wish us all a successful Lent. May Jesus rise from the dead for our salvation forever. With us… but without sowing doubts around. Your priest Stanisław


LIST DO MŁODYCH LUDZI

Drodzy młodzi przyjaciele

Wszystko, czego możecie się nauczyć o życiu, można podsumować trzema słowami: ono trwa.

Wspominając papieża Franciszka, który zmarł 21 kwietnia 2025 r., a którego pogrzeb odbywa się dziś w Watykanie, rozważamy jego trwałe dziedzictwo poprzez niektóre z jego najbardziej wpływowych cytatów z lat 2013–2025. Czy znasz lub pamiętasz któryś z jego cytatów? Daj nam znać w sekcji komentarzy. MOCNE CYTATY PAPIEŻA FRANCISZKA.

„Kim jestem, aby osądzać?” — lipiec 2013 r., zwracając się do osób LGBTQ+

„Niech Kościół zawsze będzie miejscem miłosierdzia i nadziei, gdzie każdy jest mile widziany, kochany i przebaczony”.

„Godność człowieka jest taka sama dla wszystkich ludzi: gdy depczę godność drugiego, depczę swoją własną”.​

„Do naszych zadań jako świadków miłości Chrystusa należy dawanie głosu wołaniem ubogich”. ​

„Jak to możliwe, że nie jest newsem, gdy bezdomny starszy człowiek umiera z powodu wychłodzenia, ale jest newsem, gdy giełda traci dwa punkty?” ​

„Nie dla systemu finansowego, który rządzi, zamiast służyć”.

„Ziemia protestuje przeciwko krzywdzie, którą jej wyrządzamy”. ​

„Zmieńmy nasze relacje z zasobami naturalnymi… w ten sposób pokonamy głód”. ​

„Posiadanie wiary nie oznacza braku trudności, ale posiadanie siły, by stawić im czoła, wiedząc, że nie jesteśmy sami”.

„Modlisz się za głodnych. Potem ich karmisz. Tak działa modlitwa”.

„Drodzy młodzi, nie zakopujcie swoich talentów… Nie bójcie się marzyć o wielkich rzeczach!” ​

„Nie możemy pozwolić, by Morze Śródziemne stało się wielkim cmentarzem”.

Nie możemy pozwolić, aby Morze Bałtyckie stało się OGROMNYM cmentarzem. Kieruję te słowa szczególnie do młodych ludzi z Polski.

Franciszek powiedział: „Buduj mosty, nie mury” — przesłanie powtórzone podczas kazania pogrzebowego

Słowa papieża Franciszka nadal inspirują współczucie, pokorę i zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości.

Dziękuję papieżowi Franciszkowi za wszystko, co zrobiłeś dla ludzkości. Będziemy bardzo pamiętać i za tobą tęsknić.

Pozwól mi porównać charyzmę papieża Franciszka. Internet zadziwia swoją dostępnością i otwieraniem każdego na świat zewnętrzny. Spójrz, to jest zdjęcie z TURCJI.

Opuszczony 2400-letni grobowiec górski wyrzeźbiony ręcznie.

Wciśnięte w klify starożytnej Licji we współczesnej Turcji znajdują się te grobowce, datowane na IV wiek p.n.e.

Licyjczycy byli ekspertami w dziedzinie budownictwa i inżynierii, rzeźbiąc te groby bezpośrednio w skale i konstruując skomplikowane fasady mające imitować domy mieszkalne.

Groby są bogato rzeźbione i zdobione, ukazują sceny z życia codziennego, a także postacie mitologiczne.

Lycyjczycy wierzyli, że ich zmarli byli przenoszeni w zaświaty przez magiczne skrzydlate stworzenia, dlatego umieszczali swoich czcigodnych zmarłych w geograficznie wysoko położonych miejscach, takich jak ten klif.

Z upływem czasu, podobnie jak wiele w starożytnym świecie, kultura licyjska zanikła, a groby zostały opuszczone i zapomniane. Dopiero w XIX wieku grobowce zostały odkryte przez zachodnich podróżników i udostępnione światu.

W TYM MOMENCIE ZWRACAM SIĘ DO MŁODYCH LUDZI Z ARGENTYNY I WŁOCH. NIE ZAPOMNIJCIE O FRANCISZKU JUTRO, ODWIEDŹCIE GO W ST MARY MAJOR.

Inny przykład: w młodości byłem pod wrażeniem ilustrowanej książki, która pokazywała piękno średniowiecznej Francji, Awinionu, Paryża. OBRAZ, Zmysłowa, rozległa i malownicza książka przed tobą, nie możesz jej odłożyć.

Trudno jest prześledzić korzenie mocy bohaterów współczesnych książek i odkryć tę pysznie nastrojową, w pełni ilustrowaną kolekcję baśni wypełnioną zdradą, zemstą, poświęceniem i miłością. Wkrocz do tego świata, młodzieńcze… Powinieneś porozmawiać z kimś, porozmawiać z Franciszkiem, On jest już tam, dokąd zamierzasz pójść. Dzisiaj modlimy się szczególnie za Ojca Świętego: Wspiąłeś się po drabinie do Nieba… Teraz Pan trzyma cię w ramionach Tam w Górze, ale ile pustki pozostawiłeś tutaj na dole.

Dziś wieczorem miłość przemawia kwiatami. Prawda wymaga cierni. Podróżuj do nieba z pomocą dobrej książki, do świata mrocznych układów zawieranych w świetle księżyca, nawiedzonych miast i głodnych lasów, gadających bestii i piernikowych golemów, gdzie głos młodej syreny może przywołać śmiertelne burze, a rzeka może spełnić wolę zakochanego chłopca, często tylko za straszną cenę. Idealne dla nowych czytelników i oddanych fanów, opowieści w Języku cierni przeniosą Cię do krain zarówno znanych, jak i obcych — w pełni zrealizowanego świata niebezpiecznej magii, który miliony ludzi już odwiedziły za pośrednictwem mediów masowych.

Bądź teraz wrażliwy na potężne pisanie, wciągające historie i wspaniałe obrazy, które sprawiają, że ta kolekcja jest pozycją obowiązkową. Piękne obrazy pomyślane w precyzyjnej, pięknej prozie; piękna okładka i ilustracje wewnątrz, które pełzną przez każdą stronę w kierunku pięknego spełnienia; piękne krainy zamieszkane przez piękne serca.

Elegancko wykonane… stylowo skomplikowane ilustracje… wszyscy fani ciemnej strony opowieści ludowych i opowieści przypominających opowieści ludowe uznają te historie za satysfakcjonujące

pełne bólu, niebezpieczeństwa i zemsty. Cudownie nieziemskie… Każdy fan opowieści lub oryginalnych baśni będzie zachwycony.

Piękne, okrutne i niemal melancholijne okna na krajobrazy snów i trudne lekcje alternatywnego wszechświata, baśnie z całą ich ciemnością nienaruszoną.

Ci, którzy wydają się niewinni, okazują się winni, jednowymiarowe postacie stają się bardziej złożone, a matki, które kiedyś były nieobecne, otrzymują obecność i władzę.

Ta nowa kolekcja książek z pewnością zaintryguje, zachwyci, przestraszy i zainspiruje zarówno oddanych fanów, jak i nowych czytelników szukających odurzającej łyżki fantasy.

Ta wywołująca koszmary kolekcja jest krótka, ale potężna, każda opowieść tak genialna i wciągająca jak poprzednia… genialne opowiadanie historii.

Cudowne opowieści, tak pełne zwrotów akcji, zachwytów i dziwności, jak wszystko, co znajdziesz w Braciach Grimm.

Język cierni: Opowieści o północy i niebezpieczna magia Odcięty księżyc: Roczny dziennik magii, Życie świętych.

Absolutnie, absolutnie wciągające. Świat, który wydaje się wystarczająco realny, aby mieć własną pieczątkę w paszporcie.

Oryginalna epicka fantastyka ma poziom emocjonalnego i historycznego wyrafinowania, który wyróżnia nowych autorów. Nie przypomina niczego, co kiedykolwiek czytałem. Tworzą pierwszorzędną przygodę, wzruszający romans i intrygującą tajemnicę!

W tej erze najlepszej technologii, w tym samym czasie, gdy różne grupy ludzi i ich problemy są wynoszone na piedestał nowych wartości, możesz natknąć się na książkę taką jak ta, zatytułowaną Big Swiss. Ale mogłaby też dotyczyć szwajcarskiego sera. ALE TO TYLKO moja skromna dygresja.

Greta mieszka ze swoją przyjaciółką Sabine w starym holenderskim domu w Hudson w stanie Nowy Jork. Dom jest nieodnowiony, nieocieplony i opanowany przez pszczoły. Greta spędza dni, przepisując sesje terapeutyczne dla trenera seksu, który nazywa siebie Om. Zakochuje się w jego najnowszej klientce, wycofanej mężatce, którą czule nazywa Big Swiss.

Pewnego dnia Greta rozpoznaje głos Big Swiss w mieście i szybko się plączą. Podczas gdy Big Swiss nie zdaje sobie sprawy, że Greta podsłuchuje jej najbardziej intymne rozmowy, Greta nigdy nie była bardziej sobą przy nikim. Jej pociąg do Big Swiss przeważa nad poczuciem winy i zrobi wszystko, aby utrzymać związek…

„Fantastyczna, dziwna jak diabli, superśmieszna powieść” (Bustle), Big Swiss jest zarówno historią miłosną, jak i zręcznym badaniem niewierności, zdrowia psychicznego, stereotypów seksualnych i nie tylko — od niezwykle utalentowanego, wyjątkowego głosu współczesnej literatury.

I TAK, mam przed sobą kolejną epicką opowieść o kobiecie, która tchnęła życie w fantastyczne imperium, tylko po to, by zostać przez nie pochłonięta na wieki — od transcendentnej wyobraźni nagrodzonego nagrodą Bookera, międzynarodowego autora bestsellerów Salmana Rushdiego, który jest jedną ze 100 najbardziej wpływowych osób roku według Time. Victory City to triumf — nie dlatego, że istnieje, ale dlatego, że jest absolutnie czarujące.

W trakcie drobnej bitwy między dwoma dawno zapomnianymi królestwami w południowych Indiach w XIV wieku dziewięcioletnia dziewczynka przeżywa boskie spotkanie, które zmieni bieg historii. Po tym, jak była świadkiem śmierci swojej matki, pogrążona w żalu Pampa Kampana staje się naczyniem dla bogini, która zaczyna mówić przez usta dziewczynki. Udzielając jej mocy wykraczających poza pojmowanie Pampy Kampany, bogini mówi jej, że odegra kluczową rolę w założeniu wielkiego miasta o nazwie Bisnaga — „miasta zwycięstwa” — cudu świata. Przez następne 250 lat życie Pampy Kampany staje się głęboko powiązane z życiem Bisnagi, od dosłownego zasiania magicznych nasion z worka po jego tragiczne zniszczenie w najbardziej ludzki sposób: pycha tych, którzy sprawują władzę. Szepcząc o istnieniu Bisnagi i jej obywateli, Pampa Kampana próbuje wypełnić zadanie, które wyznaczyła jej bogini: dać kobietom równą swobodę działania w patriarchalnym świecie. Jednak wszystkie historie mają sposób na wymknięcie się spod kontroli ich twórcy, a Bisnaga nie jest wyjątkiem. Wraz z przychodzeniem i odchodzeniem władców, wygrywaniem i przegrywaniem bitew oraz zmienianiem się lojalności, sama tkanka Bisnagi staje się coraz bardziej złożoną tkaniną — z Pampą Kampaną w centrum.

Pięknie stylizowane tłumaczenie starożytnego eposu, Victory City to saga o miłości, przygodzie i micie, która sama w sobie jest świadectwem mocy opowiadania historii.

Dziś odkryłam również z pewną nieśmiałością informacje w Internecie, że

NASA WYDAŁA OPINIĘ NA TEMAT CAŁUNU TURYŃSKIEGO.

Amerykańscy naukowcy z NASA Space Research Institute, po serii złożonych badań Całunu, wydali oświadczenie, w którym stwierdzili: „Dla nas naukowców możliwość sfałszowania odcisku na Całunie byłaby większym cudem niż Zmartwychwstanie Chrystusa, ponieważ oznaczałoby to, że cała nauka XX wieku nie dorównuje umysłowi fałszerza z XV wieku, co jest prawdopodobnie absurdalne”. Naukowcy szacują dziś, że prawdopodobieństwo, że Całun nie pochodzi z ciała Jezusa Chrystusa, wynosi od 1 do 10 miliardów! Całun nie był

namalowane! Ilość barwnika odkrytego na płótnie nie wystarczyłaby nawet na namalowanie jednej kropli krwi znalezionej na Całunie!…

W swoim Testamencie Ojciec Święty Franciszek napisał:

W imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.

Zawsze powierzałem swoje życie oraz moją kapłańską i biskupią posługę Matce naszego Pana, Najświętszej Maryi Pannie. Dlatego proszę, aby moje doczesne szczątki spoczywały – oczekując dnia zmartwychwstania – w papieskiej bazylice Santa Maria Maggiore.

Życzę sobie, aby moja ostatnia ziemska podróż zakończyła się w tym wiekowym sanktuarium maryjnym, do którego udawałem się na modlitwę na początku i na końcu każdej podróży apostolskiej, aby z ufnością powierzyć moje intencje Niepokalanej Matce i podziękować jej za jej czułą i macierzyńską opiekę.

Proszę, aby mój grób został przygotowany w niszy w nawie bocznej, pomiędzy kaplicą Paulinów (kaplicą Salus Populi Romani) a kaplicą Sforzów w wyżej wymienionej bazylice papieskiej.

Dzisiaj wierni zobaczyli pusty papamobil. Wymowna reakcja tłumu… Kochani przyjaciele, Franciszek jechał do swojej matki.

Kościół jest posłany do świata, jest w stanie stałej misji. Franciszek przemawiał z centrum kościoła, z serca kościoła, był z ubogimi, żył ekologią, kochał Maryję, Matkę Jezusa i naszą Matkę. Miał tę zdolność do życia ewangelią i powrotu do tego, co jest fundamentalne w życiu każdego człowieka, chciał, aby każdy przeszedł przez życie i doświadczył Boga w Duchu Świętym. abyśmy twórczo odnaleźli swoją drogę, abyśmy zbudowali wspólny dom na ziemi. Podziękujmy Bogu za ten pontyfikat, pasterz, który pełnił posługę jedności w kościele powszechnym, odszedł. Rzeczywiście, Chrystus jest w stanie dać tej ziemi serce i na nowo odkryć miłość, gdzie, jak nam się wydaje, zdolność do kochania umarła na zawsze… Rób, co możesz, aż będziesz wiedział lepiej. A gdy będziesz wiedział lepiej, rób lepiej.


LETTER TO YOUNG PEOPLE

Dear young friends

Everything you can learn about life can be summed up in three words: it goes on.

In remembrance of Pope Francis, who passed away on April 21, 2025, and whose funeral is being held today at the Vatican, we reflect on his enduring legacy through some of his most impactful quotes from 2013 to 2025.​ Do you know or remember any of his quotes? Let’s hear you on the comments section. POWERFUL QUOTES OF POPE FRANCIS.

“Who am I to judge?” — July 2013, addressing LGBTQ+ individuals

“Let the Church always be a place of mercy and hope, where everyone is welcomed, loved and forgiven.”

“Human dignity is the same for all human beings: when I trample on the dignity of another, I am trampling on my own.” ​

“Among our tasks as witnesses to the love of Christ is that of giving a voice to the cry of the poor.” ​

“How can it be that it is not a news item when an elderly homeless person dies of exposure, but it is news when the stock market loses two points?” ​

“No to a financial system which rules rather than serves.”

“The Earth is protesting for the wrong that we are doing to her.” ​

“Let us modify our relationship with natural resources… thus shall we defeat hunger.” ​

“Having faith does not mean having no difficulties, but having the strength to face them, knowing we are not alone.”

“You pray for the hungry. Then you feed them. That’s how prayer works.”

“Dear young people, do not bury your talents… Do not be afraid to dream of great things!” ​

“We cannot allow the Mediterranean Sea to become a vast cemetery.”

We cannot allow the Baltic Sea to become a great cemetery, I address these words especially to young people from Poland.

Francis said: “Build bridges, not walls.” — a message reiterated during his funeral sermon ​

Pope Francis’s words continue to inspire compassion, humility, and a commitment to justice.

Thank you Pope Francis for all you did for humanity. You will be greatly remembered and missed.

Let me make some comparisons to the charisma of Pope Francis. The Internet amazes with its availability and opening everyone to the outside world. Look, this is an image from TURKEY.

Abandoned 2400-year-old Mountain Tomb carved out by hand.

Nestled into the cliffs of ancient Lycia in modern-day Turkey, are these tombs, dating from the 4th century BCE.

The Lycians were expert builders and engineers, carving these graves straight into the rock face, and constructing complex facades meant to imitate living houses.

The graves are ornately carved and sculptured, showing scenes from everyday life as well as mythological figures.

The Lycians believed that their dead were carried to the afterlife by magical winged creatures and thus they placed their honored dead in geographically high places such as this cliffside.

As time passed, like many in the ancient world, the Lycian culture was gone, and the graves were abandoned and forgotten. It wasn’t until the nineteenth century that the tombs were uncovered by Western travelers and made known to the world.

Another example, in my youth I was struck by an illustrated book that showed the beauty of medieval France, Avignon, Paris. IMAGE, A sensual, expansive and picturesque book before you, you can’t put it down.

It is hard to trace the roots of the power of the characters in modern books and discover this deliciously atmospheric, fully illustrated collection of fairy tales filled with betrayal, revenge, sacrifice and love. Step into this world young man… You should talk to someone, talk to Francis, He is already where you intend to go. Today we pray especially for the Holy Father: You have climbed the ladder to Heaven… Now the Lord holds you in his arms Up There, but how much emptiness you have left down here.

Tonight, love speaks in flowers. Truth requires thorns. Travel to heaven with the help of a good book, to a world of dark deals made in the moonlight, haunted cities and hungry forests, talking beasts and gingerbread golems, where the voice of a young mermaid can summon deadly storms and a river can fulfill the will of a boy in love, often only at a terrible cost. Perfect for new readers and devoted fans, the stories in The Language of Thorns will transport you to lands both familiar and foreign—a fully realized world of dangerous magic that millions have already visited through mass media.

Be sensitive now to the powerful writing, gripping stories, and gorgeous imagery that make this collection a must-have. Beautiful imagery conceived in precise, beautiful prose; beautiful cover and illustrations inside that creep across each page toward beautiful fulfillment; beautiful lands inhabited by beautiful hearts.

Elegantly crafted… stylishly intricate illustrations… all fans of the dark side of folk tales and tales reminiscent of folk tales will find these stories satisfyingly full of pain, danger, and revenge. Wonderfully unearthly… Everyone fan of stories or original fairy tales will be delighted. Beautiful, cruel and almost melancholic windows into the dreamscapes and difficult lessons of an alternate universe, fairy tales with all their darkness intact.

Those who seem innocent are revealed to be guilty, one-dimensional characters become more complex, and mothers who were once absent are given presence and power.

This new collection of books is sure to intrigue, delight, scare and inspire both devoted fans and new readers looking for an intoxicating spoonful of fantasy.

This nightmare-inducing collection is short but powerful, each tale as brilliant and gripping as the last… brilliant storytelling.

Marvelous tales, as full of twists, delights and strangeness as anything you’ll find in the Brothers Grimm.

The Language of Thorns: Midnight Tales and Dangerous Magic The Severed Moon: The Yearly Journal of Magic, The Lives of the Saints.

Absolutely, utterly captivating. A world that feels real enough to have its own passport stamp.

The original epic fantasy has a level of emotional and historical sophistication that distinguishes new authors. It is unlike anything I have ever read. They create a first-rate adventure, a moving romance, and an intriguing mystery!

In this era of the best technology, at the same time as different groups of people and their problems are being raised to a pedestal of new values, you may come across a book like this, its title Big Swiss. But it could also be about Swiss cheese. BUT THAT IS JUST my humble digression.

Greta lives with her friend Sabine in an old Dutch house in Hudson, New York. The house is unrenovated, uninsulated, and infested with bees. Greta spends her days transcribing therapy sessions for a sex coach who calls himself Om. She falls for his newest client, a withdrawn married woman she affectionately calls Big Swiss.

One day, Greta recognizes Big Swiss’s voice in town, and they quickly become entangled. While Big Swiss is unaware that Greta has been eavesdropping on her most intimate conversations, Greta has never been more herself with anyone. Her attraction to Big Swiss outweighs her guilt, and she’ll do anything to keep the relationship going…

A “fantastic, weird as hell, super funny novel” (Bustle), Big Swiss is both a love story and a deft exploration of infidelity, mental health, sexual stereotypes, and more—from a wildly talented, singular voice in contemporary fiction.

And YES I have before me another epic tale of a woman who breathes life into a fantastic empire, only to be swallowed by it for centuries—from the transcendent imagination of Booker Prize-winning, internationally bestselling author Salman Rushdie, who is one of Time’s 100 most influential people of the year. Victory City is a triumph—not because it exists, but because it is utterly enchanting.

In the midst of a petty battle between two long-forgotten kingdoms in 14th-century southern India, a nine-year-old girl has a divine encounter that will change the course of history. After witnessing the death of her mother, a grief-stricken Pampa Kampana becomes a vessel for a goddess who begins to speak through the girl’s mouth. Granting her powers beyond Pampa Kampana’s comprehension, the goddess tells her that she will play a key role in the founding of a great city called Bisnaga—“the city of victory”—a wonder of the world. Over the next 250 years, Pampa Kampana’s life becomes deeply intertwined with Bisnaga’s, from the literal sowing of magical seeds from a sack to its tragic destruction in the most human of ways: the hubris of those in power. Whispering the existence of Bisnaga and its citizens, Pampa Kampana attempts to fulfill the task her goddess has set for her: to give women equal agency in a patriarchal world. But all stories have a way of slipping from their creator’s control, and Bisnaga is no exception. As rulers come and go, battles are won and lost, and allegiances shift, the very fabric of Bisnaga becomes an increasingly complex tapestry—with Pampa Kampana at its center.

A beautifully styled translation of an ancient epic, Victory City is a saga of love, adventure, and myth that is itself a testament to the power of storytelling.

Today, I also discovered with some shyness the information on the Internet that

NASA HAS GIVEN AN OPINION ABOUT THE SHROUD OF TURIN.

American scientists from the NASA Space Research Institute, after a series of complex studies of the Shroud, issued a statement in which they stated: „For us scientists, the possibility of falsifying the imprint on the Shroud would be a greater miracle than the Resurrection of Christ, because it would mean that all of the science of the 20th century is not equal to the mind of a 15th-century forger, which is probably absurd.” Scientists today estimate that the probability of the Shroud not being c ame from the body of Jesus Christ, is between 1 and 10 billion! The Shroud was not painted! The amount of dye discovered on the canvas would not even be enough to paint a single drop of blood found on the Shroud!…

In his Testament, the Holy Father Francis wrote:

In the name of the Most Holy Trinity. Amen.

I have always entrusted my life and my priestly and episcopal ministry to the Mother of our Lord, the Most Holy Virgin Mary. Therefore, I ask that my mortal remains rest – awaiting the day of resurrection – in the Papal Basilica of Saint Mary Major.

I wish that my last earthly journey ends in this centuries-old Marian sanctuary, to which I went to pray at the beginning and end of each Apostolic Journey, to confidently entrust my intentions to the Immaculate Mother and to thank her for her tender and maternal care.

I ask that my grave be prepared in a niche in the side nave, between the Pauline Chapel (Salus Populi Romani Chapel) and the Sforza Chapel in the aforementioned Papal Basilica.

Today the faithful saw an empty popemobile. The crowd\s eloquent reaction… Dear friends, Franciszek was going to see his mother.

The church is sent to the world, it is in a state of permanent mission. Francis spoke from the center of the church, from the heart of the church, he was with the poor, he lived ecology, he loved Mary, the Mother of Jesus and our Mother. He had this ability to live the gospel and return to what is fundamental in the life of every person, he wanted everyone to go through life and experience God in the Holy Spirit. so that we find our way creatively, so that we build a common home on earth. Let us thank God for this pontificate, the shepherd who carried out the ministry of unity in the universal church has passed away. Indeed, Christ is able to give this earth a heart and rediscover love where, as it seems to us, the ability to love has died forever… Do the best you can until you know better. Then when you know better, do better. For the time of earning for heaven I bless you from my heart.

your priest Stanislaw

The end of The World

Stanisław Barszczak, Soczewica  z kurczakiem

Tymczasem kontynuuję moją tegoroczną podróż do Włoch „Gdzie Alpy pachną śródziemnomorskim klimatem”.
Miesiąc temu mogłem odkryć  magiczne jezioro Iseo, rozkoszować się wspaniałością jeziora Garda i Braies, podziwiając zapierające dech w piersiach panoramy, robić  piękne zdjęcia wśród malowniczych krajobrazów, odwiedzić Grotte di Catullo i zobaczyć, gdzie przeszłość spotyka się z teraźniejszością,
wybrać się do zapierającego dech w piersiach Sanktuarium Madonna della Corona, zobaczyć kultowe zabytki Werony, takie jak balkon Julii i dom Romea. Wyjątkowy program, idealny dla osób lubiących odkrywać nowe miejsca. Na naszej trasie wspaniałe zabytki często omijane w trakcie wypraw do Włoch, przepiękne widokowo trasy spacerowe, rejsy po jeziorach, wypoczynek na pięknych plażach. Ale zostałem okradziony i czekam na zwrot pieniędzy – gotówki.

Nie skończcie tutaj waszej przygody. Odwiedzając swoją ojczystą Europę, nie zapomnijcie o zamkach – często rodzinnych skarbach tych ziem, a także o Najstarszej Rzymskiej Twierdzy na Północ od Alp. Jako najstarszy zachowany rzymski fort na północ od Alp, Portus Adurni (patrz, Zamek Portchester, Wielka Brytania) płynnie łączy świat starożytny i średniowieczny, oferując głęboki wgląd w strategiczną pomysłowość i mistrzostwo architektoniczne minionych cywilizacji.

Jak wiecie bywałem w Berlinie, tam mogłem uczestniczyć we Mszy świętej w Bazylice świętego Jana, może jeszcze raz wybiorę się do stolicy Niemczech. Jakkolwiek współczesny człowiek ma złe skojarzenia z tym miastem, gdy mówi: „Berlin jest po to, żeby mieszać wszystko ze wszystkim, człowieku… Kradnę zewsząd, co rezonuje ze mną i pobudza moją wyobraźnię… ponieważ moja praca i moja kradzież są tak autentyczne, jak coś, co przemawia bezpośrednio do mojej duszy. Nie jest ważne skąd biorę, ale dokąd to niosę.”

W świecie co dziesiąte dziecko jest głodne, 240 mln dzieci nie chodzi do szkoły, rodzice nie mają pieniędzy. W Gazie jest parafia, która liczy 600 wiernych, tam jedzą soczewicę z kurczakiem. Ale się nie przelewa. Ludzie mają wszędzie własne problemy. W moim kraju w tym samym czasie ludzie wychodzą z modernistycznego studia telewizyjnego po słowach: Posunął się pan za daleko. Czym innym jest krytykowanie czyjejś postawy, a czym innym nazwanie rozmówcy „człowiekiem zdegenerowanym” – powiedział do Przemysława Czarnka wiceszef MON Paweł Zalewski. Wcześniej apelował do polityka PiS o to, by przeprosił za słowa, które skierował w stronę Roberta Biedronia. Gdy Czarnek nie zgodził się na przeprosiny, Zalewski opuścił studio Polsat News. Czy to nie jest przejaw współczesnego totalitaryzmu. Z góry jednak wycofuję się z mówienia o totalitaryzmie, ale czy tak nie jest?

W oczekiwaniu sprawiedliwości chciałbym podać zasady rozsądnego życia według pisarza, którego antyutopie stały się rzeczywistością. George Orwell (1903-1950), właściwie Eric Arthur Blair, był brytyjskim pisarzem, dziennikarzem i krytykiem, jednym z najważniejszych myślicieli społecznych XX wieku. Jego najsłynniejsze dzieła – Rok 1984 i Folwark zwierzęcy – stały się klasyką literatury antyutopijnej, demaskującą zagrożenia totalitaryzmu.
Oto 20 zasad rozsądnego życia w świecie, który traci rozum:
W czasach powszechnego kłamstwa mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym. Język kształtuje świadomość – kto kontroluje język, kontroluje myślenie. Totalitaryzm zmusza ludzi do odrzucenia dowodów własnych oczu i uszu. Ufaj swoim obserwacjom. Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość. Celem wojny nie jest zwycięstwo, ale utrzymanie społeczeństwa w stanie strachu. Partia nigdy się nie myli – dlatego kwestionuj każdą ideologię, która twierdzi, że jest nieomylna. Wolność to prawo do stwierdzenia, że dwa plus dwa równa się cztery. Władza dla samej władzy jest największą pułapką. Ubóstwo jest utrzymywane sztucznie, aby ludzie byli zajęci przetrwaniem. Nie wystarczy, że ludzie są posłuszni – muszą także kochać Wielkiego Brata. Prawdziwa kontrola to moment, gdy nawet we własnych myślach nie czujesz się wolny. Banalna rozrywka utrzymuje masy w uległości. Rewolucje nie są dla wolności – są dla władzy. Władza potrzebuje wroga, aby usprawiedliwić swoje istnienie.
System może zmusić cię do zaakceptowania tego, co wczoraj wydawało się nie do pomyślenia. Najskuteczniejszy sposób na zniszczenie ludzi to wymazanie ich historii. Nawet inteligentni ludzie mogą wierzyć w oczywiste absurdy. Wolność to walka, która nigdy się nie kończy. Strach sprawia, że ludzie akceptują każde zniewolenie. Jeśli istnieje nadzieja, to jest ona w zwykłych ludziach. Orwell przewidział więcej, niż mogłoby się wydawać.

Na początku XIX wieku na lodowatym terenie Alp Szwajcarskich rozegrała się niezwykła opowieść o odwadze i współczuciu. Jak głosi legenda Barry, pies ratowniczy rasy bernardyn wyszkolony przez mnichów z Wielkiego Hospicjum św. Bernarda, stał się latarnią nadziei dla osieroconych podróżników.
Pewnego pamiętnego dnia Barry znalazł alpinistę, który zabłądził i upadł ze zmęczenia. Kierując się instynktem i przeszkoleniem, Barry niestrudzenie pracował, aby zapewnić mężczyźnie ciepło, szczekając, aby zaalarmować ratowników, i pozostając przy nim do czasu przybycia pomocy. Barry był kimś więcej niż psem ratowniczym; był ratunkiem dla osób borykających się z trudnymi warunkami w Alpach. Wyposażony w zapasy i niezrównaną wytrzymałość, stawił czoła burzom śnieżnym i zdradliwemu terenowi, ratując ponad 40 istnień ludzkich podczas swojej służby.
Historie o jego bohaterstwie rozeszły się szeroko, zmieniając Barry’ego w legendę i podkreślając kluczową rolę ratowników. Jego wizerunek, często ukazany na fotografiach i obrazach, stał się uniwersalnym symbolem odwagi i bezinteresowności. Ta historia urzekła Europę i Amerykę Północną, wzbudzając podziw dla psów ratowniczych i ich opiekunów. Praca Barry’ego zwróciła także uwagę na ciągłe wysiłki mnichów, którzy szkolili tak niezwykłe zwierzęta, aby ratowały życie w bezlitosnych górach. Jego dziedzictwo położyło podwaliny pod rolę psów ratowniczych we współczesnych działaniach ratowniczych, udowadniając trwałą więź między ludźmi i zwierzętami.

Opowieść Barry’ego przypomina nam o sile odwagi i współczucia, nawet w najtrudniejszych okolicznościach. „Bohaterowie przybierają różne postacie, ale ich serce i poświęcenie robią różnicę”. Barry żył w latach 1800-1814 . Gdy się zestarzał i nie był już w stanie służyć, w 1812 roku trafił do Berna, gdzie był utrzymywany aż do swej naturalnej śmierci.

Na koniec tej relacji chciałbym przywołać geniusza, właściwie  artystkę. Marilyn Monroe kiedyś powiedziała Einsteinowi:
„Moglibyśmy mieć dziecko. Byłoby tak piękne jak ja i tak mądre jak ty.” Na co ojciec teorii względności odpowiedział: „Obawiam się, że będzie odwrotnie – odziedziczy moją urodę, a twój umysł.” Nikt wtedy nie wiedział (badania wykazały później), że IQ Marilyn wynosi aż 165 – o pięć punktów więcej niż u „największego geniusza wszech czasów”.

Marilyn (Norma Jean Baker, 1926–1962) była zapaloną czytelniczką, której dom krył bibliotekę z tysiącem książek. Zanurzała się w lekturach literatury, poezji, sztuk teatralnych i filozofii, pokazując, że pasja do życia łączy się z głęboką potrzebą poznawania świata.

Jej niezapomniane cytaty inspirują do dziś: „Jedną z najlepszych rzeczy, jakie spotkały mnie w życiu, jest to, że jestem kobietą. Każda kobieta powinna to czuć. Psy nie gryzą. Ludzie – tak. Nie chcę wiosny. Czuję się jak gorąca, czerwona jesień. Śmiej się, kiedy jest ci smutno. Płakać jest zbyt łatwo. Kiedy byłam dzieckiem, nikt nie mówił mi, że jestem piękna. Wszystkie dzieci powinny usłyszeć, że są piękne, nawet jeśli tak nie jest. Lepiej być samemu, niż nieszczęśliwym z kimś.
Niedoskonałość to piękno, a szaleństwo to geniusz. Lepiej być zabawnym niż nudnym.
Rozczarowania otwierają oczy i zamykają serce. Jestem małą dziewczynką w wielkim świecie, szukającą kogoś do kochania.
Nigdy nie odchodziłam od tego, w co wierzyłam. Nigdy nikogo nie oszukiwałam. Czasami pozwalam mężczyznom popełniać własne błędy. Gdybym przestrzegała wszystkich zasad, nic bym nie osiągnęła. Kochanie mężczyzny to jedno, a życie z nim – zupełnie co innego. Nie opuszczaj głowy, trzymaj ją wysoko i uśmiechaj się, bo życie jest piękne i jest wiele powodów do uśmiechu.”

Marilyn udowadnia, że piękno, inteligencja i pasja do życia idą w parze. Jej słowa przypominają nam, że warto marzyć, czytać i żyć pełnią życia! A więc żyć bez rozczarowań i zawsze iść do przodu.

Papież Franciszek wielokrotnie podkreślał potrzebę ucieleśniania przez chrześcijan miłosierdzia, odzwierciedlającego miłość i współczucie Boga. W tym Wielkim Poście zachęca wszystkich katolików, w tym konserwatystów, aby podchodzili do innych z otwartym sercem i duchem zrozumienia, a nie osądu. W swoich naukach podkreśla, że ​​miłosierdzie powinno przenikać wszystkie decyzje i postawy w Kościele. Papież ostrzegał przed tendencją do surowego osądzania innych. Przypomina wiernym, że nauczał, aby nie osądzać ani nie potępiać innych, ponieważ może to prowadzić do wykluczenia i podziałów we wspólnocie. Podczas audiencji generalnej stwierdził, że chrześcijaństwo powinno zawiesić osąd i potępienie, skupiając się zamiast tego na przebaczeniu i zrozumieniu. Jest to zgodne z ewangelicznym przesłaniem miłości i akceptacji.


_____

Stanisław Barszczak, Lentils with chicken

Meanwhile, I continue my journey to Italy this year „Where the Alps smell of Mediterranean climate”. A month ago, I was able to discover the magical Lake Iseo, enjoy the splendor of Lake Garda and Braies, admire the breathtaking panoramas, take beautiful photos among the picturesque landscapes, visit the Grotte di Catullo and see where the past meets the present,
go to the breathtaking Sanctuary of Madonna della Corona, see the iconic monuments of Verona, such as Juliet’s balcony and Romeo’s house. A unique program, ideal for people who like to discover new places. On our route, wonderful monuments often omitted during trips to Italy, beautiful scenic walking routes, lake cruises, relaxation on beautiful beaches. But I was robbed and I am waiting for my money back – cash.

Do not end your adventure here. When visiting your native Europe, don’t forget the castles – often family treasures of these lands, as well as the Oldest Roman Fort North of the Alps. As the oldest surviving Roman fort north of the Alps, Portus Adurni (see, Portchester Castle, UK) seamlessly combines the ancient and medieval worlds, offering a profound insight into the strategic ingenuity and architectural mastery of past civilizations.

As you know, I have been to Berlin, where I could attend Mass in the Basilica of St. John, and I may visit the German capital again. However, the modern man has bad associations with this city when he says: „Berlin is for mixing everything with everything, man… I steal from everywhere, what resonates with me and stimulates my imagination… because my work and my theft are as authentic as something that speaks directly to my soul. It is not important where I take it from, but where I take it to.”

In the world, every tenth child is hungry, 240 million children do not go to school, parents have no money. In Gaza, there is a parish with 600 faithful, where they eat lentils with chicken. But it does not overflow. People everywhere have their own problems. In my country at the same time, people leave a modernist television studio after saying: You have gone too far. It is one thing to criticize someone’s attitude, and another to call the interlocutor a „degenerate man” – said Paweł Zalewski, deputy head of the Ministry of National Defense, to Przemysław Czarnek. Earlier, he appealed to the PiS politician to apologize for the words he directed at Robert Biedroń. When Czarnek did not agree to an apology, Zalewski left the Polsat News studio. Isn’t this a manifestation of modern totalitarianism. However, I withdraw from talking about totalitarianism in advance, but isn’t that the case? In the interest of justice, I would like to offer the principles of reasonable living according to a writer whose dystopias became reality. George Orwell (1903-1950), born Eric Arthur Blair, was a British writer, journalist, and critic, one of the most important social thinkers of the 20th century. His most famous works – 1984 and Animal Farm – have become classics of dystopian literature, exposing the dangers of totalitarianism.

Here are 20 principles of reasonable living in a world that is losing its mind:

In times of universal lying, telling the truth is a revolutionary act. Language shapes consciousness – whoever controls language controls thinking. Totalitarianism forces people to reject the evidence of their own eyes and ears. Trust your own observations. Whoever controls the past controls the future. Whoever controls the present controls the past.

The goal of war is not to win, but to keep society in a state of fear. The party is never wrong – so question any ideology that claims to be infallible. Freedom is the right to say that two plus two equals four. Power for the sake of power is the greatest trap. Poverty is artificially maintained so that people are busy surviving. It is not enough that people obey – they must also love Big Brother.

True control is when you do not feel free even in your own thoughts.

Trivial entertainment keeps the masses in submission. Revolutions are not for freedom – they are for power. Power needs an enemy to justify its existence.

The system can force you to accept what seemed unthinkable yesterday. The most effective way to destroy a people is to erase their history.

Even intelligent people can believe in obvious absurdities.

Freedom is a never-ending struggle. Fear makes people accept any enslavement. If there is hope, it is in ordinary people. Orwell foresaw more than you might think.

In the early 19th century, an extraordinary tale of courage and compassion unfolded in the icy terrain of the Swiss Alps. As the story goes, Barry, a St. Bernard rescue dog trained by the monks of the Great St. Bernard Hospice, became a beacon of hope for stranded travelers.

One fateful day, Barry found a mountain climber who had wandered off the trail and collapsed from exhaustion. Guided by his instincts and training, Barry worked tirelessly to keep the man warm, barking to alert rescuers and staying by his side until help arrived. Barry was more than just a rescue dog; he was a lifeline to those struggling in the harsh conditions of the Alps. Armed with supplies and unmatched endurance, he braved snowstorms and treacherous terrain, saving more than 40 lives during his service. Stories of his heroism spread far and wide, turning Barry into a legend and underscoring the vital role rescuers play. His image, often depicted in photographs and paintings, became a universal symbol of courage and selflessness. The story captivated Europe and North America, inspiring admiration for rescue dogs and their handlers. Barry’s work also brought attention to the continuing efforts of monks who trained such extraordinary animals to save lives in the unforgiving mountains. His legacy laid the foundation for the role of rescue dogs in modern rescue operations, proving the enduring bond between humans and animals.

Barry’s story reminds us of the power of courage and compassion, even in the most difficult circumstances. “Heroes come in many guises, but their heart and dedication make the difference.” Barry lived from 1800 to 1814. When he grew old and could no longer serve, he was sent to Bern in 1812, where he was cared for until his natural death.

To end this account, I would like to recall a genius, an artist in fact. Marilyn Monroe once told Einstein, “We could have a child. It would be as beautiful as me and as smart as you.” To which the father of relativity replied, “I’m afraid it will be the other way around—it will inherit my beauty and your brain.” No one knew at the time (studies later showed) that Marilyn’s IQ was a whopping 165—five points higher than that of the „greatest genius of all time.”

Marilyn (Norma Jean Baker, 1926–1962) was an avid reader whose home housed a library with a thousand books. She immersed herself in literature, poetry, theater, and philosophy, showing that her passion for life was combined with a deep need to learn about the world.

Her unforgettable quotes inspire to this day: „One of the best things that has happened to me in life is that I am a woman. Every woman should feel that way. Dogs don’t bite. People do. I don’t want spring. I feel like a hot, red autumn. Laugh when you’re sad. It’s too easy to cry. When I was a child, no one told me I was beautiful. All children should hear that they are beautiful, even if they aren’t. It’s better to be alone than unhappy with someone. Imperfection is beauty and madness is genius. It’s better to be funny than boring.
Disappointment opens your eyes and closes your heart. I’m a little girl in a big world, looking for someone to love. I’ve never strayed from what I believed in. I’ve never cheated on anyone. Sometimes I let men make their own mistakes. If I followed all the rules, I wouldn’t have achieved anything. Loving a man is one thing, living with him is another. Don’t hang your head, hold it high and smile, because Life is beautiful and there are many reasons to smile.”

Marilyn proves that beauty, intelligence and passion for life go hand in hand. Her words remind us that it is worth dreaming, reading and living life to the fullest! So live without disappointments and always move forward.

Pope Francis has repeatedly emphasized the need for Christians to embody mercy, reflecting the love and compassion of God. This Lent, he encourages all Catholics, including conservatives, to approach others with an open heart and a spirit of understanding, not judgment. In his teachings, he emphasizes that mercy should permeate all decisions and attitudes in the Church. The Pope has warned against the tendency to judge others harshly. He reminds the faithful that he taught not to judge or condemn others, because this can lead to exclusion and division in the community. During the general audience, he stated that Christianity should suspend judgment and condemnation, focusing instead on forgiveness and understanding. This is in line with the Gospel message of love and acceptance.

___

Stanisław Barszczak, The Wise Man from the Deck of the Triere

I am sending my Readers a new essay. On March 25, 1932, Wiesław Myśliwski was born in Dwikozy near Sandomierz, a prose writer and playwright; author of books such as „Pałac”, „Kamień na kamieńu”, „Widnokrąg”, „Treatise on Husking Fasoli”, „Ostatnie rozdanie”; two-time winner of the Nike Award. I am publishing Myśliwski’s quotes here: „I have been reading for a few years now. Why? Because without at least two hours a day I would feel bad. Reading is an antidote to the trash and kitsch that are flooding us, which attack us from all sides. Besides, thanks to reading I feel free, because in this way I choose the world in which I want to live, and not in which I have to… „Even if, sir, one person only passes by another, to say good morning also means a lot. Sometimes everything works out differently after good morning. Oh, he was wise who invented good morning… And I could not resist the conviction that beyond this horizon there was already the end of the world. And something tempted me to get up and go, and cross this border… Books, he once told me, when I went out to him on the scaffolding, are the only salvation, so that a person does not forget that he is a person. In any case, he could not live without books. Books are also a world, and a world that a person chooses for himself, not one that he comes to… Waiting is something constant in us. Often, you know, we don’t realize that from birth to death we live in a state of waiting… Inside we are a fairy tale. Speeches and conversations. The whole world is one speech. If you listened to this world so carefully, you could even hear what they said a hundred years ago, maybe thousands. Because death doesn’t know the words.”

Poem by Zbyszek Brożek

DO YOU KNOW?

Do you know? What is the most beautiful thing in life, what have you always secretly dreamed of? What would you go to, to the very end of the sky, to learn its secret. What trace? It has remained in you from those years, when youth was still rushing forward, when you wanted to close the world in your hands and did not ask anyone. From how many tears? You built the meaning of life yourself. From how many joys, humiliations is our life arranged, tell me, please, good God. Which of the paths? Would you choose today, if you could choose from among the paths of life. Or the one that God showed you in the cradle, so that you would love everyone around you sincerely. What dream? Will it carry you far away someday! Far, to the horizon of dreams. And by what measure will the dream be measured by the One who will allow you to touch the sky. Do you already know? What is the most beautiful thing in life. What would you be able to talk about in delight. It is not jewels or „golden rain” – BECAUSE THE MOST BEAUTIFUL – LIFE ITSELF. (Zbyszek Brożek 2010)

My dearest. Every day we publish hundreds of texts, our website changes very dynamically. In this place we collect the most important news of the day. Which quote is your favorite? Add yours in the comment field, if we have missed any. Do you know that I was often a pope who did not experience poetry, also in beloved Italy, where I prayed looking at the „glowing cross” in the Italian altar. It seems that none of us returns to Ithaca, is able to breathe the atmosphere of the May town of childhood. In the third millennium of the Christian era, the journey of man – the world wanderer, notoriously turns out to be more important than its destination. Meanwhile, the Greek poet Constantine Cafavy emphasizes the importance of the journey above the destination. In the poem ‚Ithaca’ he describes the journey of the most cunning Odysseus home after the end of the Trojan War and tells of the incredible things he saw along the way. Think about this reading. In the meantime, opposite Odysseus’ trireme I send words of poetry into the world.

Poem by William Butler Yeats

This is no country for old men. The young walk in an embrace among the trees, a bird flies in the green, Mortal generations, and each of them sings, Leaping salmon, schools of mackerel in the seas, All summer long the choirs of the earth will praise All that is conceived, born, dies. No one cares, embraced by this sensual music About the intellect and its lasting monuments.

II

A wretched thing is a man in old age, no more than a rag hanging on a stick, and unless, That the soul knows how to compose songs, claps its hands, And from the physical destructions its songs increase. This knowledge will not be acquired in any school of singing, In the monuments of his own glory he only discovers it. That is why I, sailing the seas, came to the holy city of Byzantium.

III

O sages burning in the holy divine fire As in a mosaic by walls full of gold, Come out of the flame that has clothed you with heat, Teach me how to sing, dictate the words. Burn my heart. It is sick, it desires, And when the animal bound with it dies, The heart understands nothing. Take me with you Into eternity, which you yourselves have artfully invented.

IV

And when I am already a land of nature, I will never take on a form taken from nature. Like the Greek goldsmiths, so I will spin out the form Weaving leaf and golden bark into enamel, So that the sleepy emperor wakes up with his court, Or the one they carved in the golden thicket, So that it sings to the lords and ladies of Byzantium About what has already passed, whether it is passing, or will pass. (Poem translated by Czesław Miłosz)

A poem by C. P. Cavafy (1863-1933)

Ithaca

As you set out for Ithaca, I hope your journey will be long, full of adventure, full of discovery. Laistrygonians, Cyclopes, angry Poseidon — do not be afraid of them: you will never find such things on your path, so long as you hold your thoughts high, so long as rare excitement stirs your spirit and your body. Laistrygonians, Cyclopes, wild Poseidon — you will not meet them, Unless you bring them into your soul, unless your soul sets them before you. I hope your journey is long. May you have many summer mornings … when with what pleasure and with what joy, you will sail into ports that you see for the first time; May you stop at the Phoenician trading stations to buy beautiful things, mother-of-pearl and coral, amber and ebony, sensual perfumes of every kind — as many sensual perfumes as you can; and may you visit many Egyptian cities to learn and continue to learn from their scholars. Keep Ithaca always in your mind. Getting there is what you are destined to do. But do not rush the journey at all. It is better if it takes years, so that when you reach the island you are old, rich in all that you have acquired along the way, not expecting Ithaca to enrich you. Ithaca has given you a wonderful journey. Without it you would not have set out. There is nothing left for it to give you. And if you find it poor, Ithaca will not deceive you. When you become wise and full of experience, then you will understand what these Ithacas mean. (Constantine Cafavy, Ithaca from 1911 Greece awarded Cavafy the silver medal of the Order of the Phoenix in 1926 for his contribution to Greek poetry. Translated by Stanisław Barszczak)

A Word about Poetry

1. “Poetry is a spontaneous outpouring of powerful feelings: it originates from emotions remembered in peace.” – William Wordsworth

2. “Poetry is not the release of emotion, but the escape from emotion; it is not the expression of personality, but the escape from personality.” – T.S. Eliot

3. “Poetry is when emotion has found its thought, and thought has found its words.” – Robert Frost

4. “Poetry cannot afford to lose its essentially self-delightful inventiveness, its joy in being a process of language as well as a representation of things in the world.” – SEAMUS HEANEY

5. “If I read a book and it makes my whole body so cold that no fire can warm me, I know that is poetry.” – EMILY DICKINSON

6. “Poetry is a river; many voices flow in it; poem after poem moves in the exciting crests and dips of the river. None is timeless; each arrives in a historical context; almost everything, in the end, passes away. But the desire to write a poem and the world’s readiness to receive it—indeed, the world’s need—never pass away.” – MARY OLIVER

7. “Poetry: The best words in the best order.” – S. T. Coleridge

8. “A good poem is a contribution to reality. The world is never the same when a good poem is added to it. A good poem helps to change the shape of the universe, helps to expand everyone’s knowledge of himself and the world around him.” – Dylan Thomas

9. “Poetry may be defined as the clear expression of mixed feelings.” – W. H. Auden

10. “If poetry does not come as naturally as leaves on a tree, it is better that it should not come at all.” – John Keats

This Lent, Francis, our Pope, a resident of the Gemelli Clinic, is no longer alone. Yesterday he was released from the hospital and with the greatest Easter hope he thinks of us who, “We are so accustomed to looking at artistic ivory crucifixes and beautiful paintings in our prayer books that we think of our Blessed Lord as whole on the cross. The fact is that he (Christ) made such an atonement for our sins of the flesh that his body was torn in pieces… He became completely incorporeal in order to atone for the abuses of the flesh” (Archbishop Fulton Sheen, translated by Stanisław Barszczak)

___

Stanisław Barszczak, Sposób na koniec świata (dla młodzieży)

Mistrzostwa świata w wioślarstwie po raz pierwszy odbyły się w Szwajcarii w Lucernie w roku 1962. Początkowo mistrzostwa rozgrywane były co cztery lata, jednak od 1974 rozgrywane są corocznie. W tymże roku do rywalizacji włączyły się kobiety. W latach rozgrywania igrzysk olimpijskich mistrzostwa rozgrywano tylko w konkurencjach nieujętych w programie olimpijskim. Organizatorem mistrzostw jest Międzynarodowa Federacja Wioślarska (FISA). W Polsce po raz pierwszy mistrzostwa świata odbyły się w 2009 roku w Poznaniu na torze regatowym Malta. Mistrzostwa Świata Seniorów rozgrywane początkowo co 4 lata, a od 1974 roku corocznie z wyjątkiem roku Igrzysk Olimpijskich. Konkurencje kobiece rozgrywane są w Mistrzostwach Świata Seniorów od 1974 roku.
Ogółem zdobyto 52 medale: 21 srebrnych, 14 złotych i 17 brązowych.

Już wiecie o czym będę tutaj mówił. Albowiem przez długie życie pozostałem kibicem i admiratorem szczególnie czterech dyscyplin sportowych:

1/ Mistrzostwa świata w szermierce – zawody w szermierce organizowane corocznie przez Międzynarodową Federację Szermierczą (FIE). Począwszy od 2020 roku w latach olimijskich mistrzostwa świata nie są rozgrywane. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrane zostały w 1921 roku w Paryżu (rywalizacja odbyła się wówczas tylko w szpadzie indywidualnej mężczyzn). Kobiety po raz pierwszy rywalizowały na MŚ 1929 (zorganizowano tam zawody floretu indywdidualnego). Tutaj chciałbym wyróżnić trzech  zawodników. 1/ Pierwszy podwójny złoty medalista olimpijski. Floret mężczyzn indywidualnie i drużynowo, Monachium – 1972
Zawodnik: Witold Woyda…
2/ Szablista Wszechczasów, Zawodnik: Jerzy Pawłowski, 6-krotny olimpijczyk Helsinki 1952, Melbourne 1956, Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968 i Monachium 1972 5-krotny medalista olimpijski, złoty medal w szabli indywidualnej (Meksyk 1968), 18-krotny medalista mistrzostw świata…
3/ Najwszechstronniejszy szermierz polski, Zdobywca medali we wszystkich trzech konkurencjach szermierczych
Zawodnik: Ryszard Parulski  3-krotny olimpijczyk (Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968), 2-krotny medalista olimpijski (Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968), Srebrny we florecie drużynowym (Tokio 1964), Srebrny we florecie drużynowym (Tokio 1964),10-krotny medalista mistrzostw świata. Następne mistrzostwa świata w szermierce odbędą się w Tbilisi…

2/ Mistrzostwa świata w piłce nożnej, w Polsce nazywane również mundialem[a] (hiszp. mundial – „światowy”) lub Pucharem Świata (ang. World Cup) – międzynarodowy turniej piłki nożnej, w którym biorą udział męskie reprezentacje narodowe federacji należących do FIFA. Pierwsze mistrzostwa odbyły się w 1930 roku w Urugwaju.
Obecnie w turnieju występują 32 reprezentacje (od 2026 r. będzie ich 48) rywalizujące o tytuł na terenie państwa (lub państw) organizującego mistrzostwa przez około jeden miesiąc.
Reprezentacja Polski dziewięciokrotnie uczestniczyła w mistrzostwach (pierwszy raz w 1938, ostatni w 2022), dwukrotnie zajmując trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji – w 1974 roku w Niemczech, kiedy królem strzelców został Grzegorz Lato, i w 1982 roku w Hiszpanii. 30 listopada 1872 roku odbył się pierwszy piłkarski mecz międzynarodowy. Reprezentacja Anglii zremisowała 0:0 ze Szkocją w spotkaniu towarzyskim rozegranym w Glasgow.
Począwszy od roku 1974 przyznawano też cztery medale. Od praktyki przyznawania czterech medali odstąpiono po trzech mistrzostwach, w 1986 r., aby podnieść rangę meczu o 3. miejsce. Tak blisko tytułu mistrza świata, jak w 1974 roku, nigdy nie byliśmy i nigdy już pewnie nie będziemy. Polska ogrywała wtedy takie potęgi jak Argentyna, Włochy i Brazylia. Na drodze po mistrzostwo stanęli nam Niemcy z Gerdem Muellerem, woda na stadionie w Frankfurcie i absencja Andrzeja Szarmacha. Tam mieliśmy pecha, ale wcześniej Kazimierz Górski (trener srebnej jedenastki) miał ze swoją kadrą niesamowite szczęście przed igrzyskami w Monachium (i w ich trakcie) oraz z Anglią na Wembley. „Koniec świata” – pisały londyńskie gazety. Orły Górskiego oczarowały świat. W sobotę mija 50 lat od dnia, kiedy polscy piłkarze wygrali w Monachium z Brazylią 1:0 w meczu o trzecie miejsce mundialu w RFN. Oto pełna kadra piłkarska Polski na MŚ-74: Andrzej Fischer, Zygmunt Kalinowski, Jan Tomaszewski; Mirosław Bulzacki, Jerzy Gorgoń, Zbigniew Gut, Adam Musiał, Antoni Szymanowski, Henryk Wieczorek, Władysław Żmuda, Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Roman Jakubczak, Henryk Kasperczak, Kazimierz Kmiecik, Zygmunt Maszczyk.
Polscy piłkarze wygrali „mały finał” Mundialu. Co ciekawe, medale wręczono dzień później, 7 lipca. Gospodarze postanowili obdzielić nimi jednocześnie cztery najlepsze drużyny MŚ: złotymi – swoich piłkarzy, pokonanym w finale Holendrom przypadły pozłacane, Polakom – srebrne, a Brazylijczykom – brązowe. Orły Górskiego zadziwiły wtedy świat, bo przed rozpoczęciem turnieju nikt na nich nie stawiał. A Pan Kazimierz w następnych latach święcił jeszcze większe sukcesy w Grecji. Potem jeszcze pamiętam 10 lipca 1982 roku kiedy Polacy rozegrali niezapomniany mecz o 3. miejsce na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Drużyna Antoniego Piechniczka pokonała Francję 3:2. Wielki sukces polskiej piłki nożnej.

3/ Mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn – międzynarodowy turniej siatkarski, mający na celu wyłonienie najlepszej męskiej reprezentacji narodowej na świecie. Rozgrywany cyklicznie od 1949 roku. Mamy już trzy złote drużyny Polaków. Skład biało-czerwonych mistrzów świata z 1974 roku: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Trener: Hubert Jerzy Wagner, którego zachowałem w pamięci, jako bardzo wymagającego mistrza siatkówki. Jego zawodnicy  zapadli na lata w pamięć polskich kibiców, wygrywając w 1974 roku złoty medal mistrzostw świata w Meksyku we wspaniałym stylu. Są jedyną polską drużyną w grach zespołowych, która sięgnęła po złoto MŚ i złoto igrzysk olimpijskich (1976), jedyną która wygrała mistrzostwa świata.

4/ Mistrzowstwa świata w wioślarstwie. Tutaj chciałbym  wspomnieć XXXV MŚ mężczyzn 20-27.08.2006 Eton (Wielka Brytania): trzecie miejsce
Zwycięska osada, ośmiu zawodników ze sternikiem (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warszawa), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
Czas płynięcia osady 5:38,71…
A także Mistrzostwa Świata 24-31.08.2014 Amsterdam (Holandia): trzecie miejsce
Zwycięska osada, ośmiu zawodników ze sternikiem (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warszawa), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Czas płynięcia osady 5:26.90.

W mej górnej młodości byłem uzależniony od ołtarzy. Najpierw miałem ołtarzyk w mieszkaniu przy którym modliłem się z Matką. Następnie codziennie biegałem do kościoła, aby usłużyć do Mszy – ponieważ mury świątyni wznoszą się bardzo blisko naszego mieszkania. A potem przyszły lata mozolnych studiów i wola ujrzenia bohaterów sportu każdego dnia – i był również czas mojego pełnego uzależnienienia od piłki nożnej. Dziś te wszystkie sportowe emocje odtwarzam w pamięci dla was, jako piękne i niekłamane wspomnienia.

Albowiem do sportu nikogo nie potrzeba zachęcać, wszyscy od dziecka graliśmy w piłkę. Ale drużynę trenera Kazimierza Górskiego mogłem obejrzeć z bliska w polskiej telewizji, pamiętam bardzo dobrze słoneczny lipiec 1974. Tego dnia wciągnąłem się w tę historię i nie mogłem jej wyrzucić z głowy. Włosy to pierwsza rzecz. A zęby to druga. Włosy i zęby. Mężczyzna ma te dwie rzeczy, ma wszystko. Ja niestety mam niewiele własnych  zębów. Tym bardziej chciałbym opisać te jedyne emocje, które towarzyszą wam młodym zawsze.

Musisz być w stanie wykonać idealny ruch wiosłami, i to się nazywa obrót w wioślarstwie, kiedy ośmiu zawodników wiosłuje w tak idealnym unisonie, że żaden pojedynczy ruch nie jest poza zasięgiem reszty łodzi.

Nie chodzi o to, czy będziesz cierpieć, ani jak bardzo; chodzi o to, co zrobisz i jak dobrze to zrobisz, podczas gdy ból ma z tobą swój rozwiązły sposób.

Potrzeba energii, żeby się wściekać. To cię zżera od środka. Nie mogę tak marnować swojej energii i oczekiwać, że pójdę do przodu. Kiedy odeszli, potrzebowałem wszystkiego, co miałem w sobie, żeby przetrwać. Teraz muszę się skupić. Muszę po prostu sam się tym zająć Janku.

Trudno sprawić, żeby ta łódź płynęła tak szybko, jak chcesz. Wrogiem jest oczywiście opór wody, ponieważ musisz wyprzeć ilość wody równą ciężarowi ludzi i sprzętu, ale to właśnie ta woda cię podtrzymuje, a ten sam wróg jest twoim przyjacielem. Tak samo jest w życiu: same problemy, które musisz pokonać, również cię wspierają i czynią silniejszym w ich pokonywaniu.

Wszystkie zostały połączone w jedną sprawnie działającą maszynę; były w istocie poematem ruchu, symfonią kołyszących się ostrzy.

To właśnie wtedy, gdy Janek próbował mówić o „łodzi”, jego słowa zaczęły się chwiać, a w jego oczach pojawiły się łzy… W końcu, patrząc, jak Janek walczy o opanowanie raz po raz, zdałem sobie sprawę, że „łódź” ​​była czymś więcej niż tylko kadłubem lub załogą. Dla Janka obejmowała to wszystko, ale przekraczała jedno i drugie — była czymś tajemniczym i niemal niemożliwym do zdefiniowania. Było to wspólne doświadczenie — wyjątkowa rzecz, która rozwinęła się w złotym ułamku czasu dawno minionego, gdy dziewięciu dobrodusznych młodych mężczyzn walczyło razem, zjednoczyło się jako jedność, dali sobie wszystko, co mieli, połączeni na zawsze dumą, szacunkiem i miłością. Janek płakał, przynajmniej częściowo, z powodu utraty tej przemijającej chwili, ale myślę, że bardziej z powodu jej piękna.

Nie ma znaczenia, ile razy się przewrócisz — powiedział mi w drodze. — Ważne jest, ile razy się podniesiesz.

Las… nauczył nas o przetrwaniu, o pokonywaniu trudności, o przezwyciężaniu przeciwności losu, ale nauczył nas też czegoś o podstawowym powodzie przetrwania. Czegoś o nieskończonym pięknie, o nieśmiertelnej łasce, o rzeczach większych, większych od nas samych. O powodach, dla których wszyscy tu jesteśmy.

Harmonia, równowaga i rytm. To trzy rzeczy, które zostają z tobą przez całe życie. Bez nich cywilizacja jest rozchwiana. I dlatego wioślarz, kiedy wyrusza w życie, potrafi z nią walczyć, potrafi sobie z nią poradzić. To właśnie daje mu wiosłowanie.

Zdolność do ustępowania, zginania się, ustępowania, dostosowywania się, jak mówił, była czasem źródłem siły zarówno u mężczyzn, jak i dla drewna, o ile była sterowana wewnętrzną determinacją i zasadami.

Bardziej niż to, jak mocno wiosłował mężczyzna, liczyło się to, jak dobrze wszystko, co robił w łodzi, harmonizowało z tym, co robili inni. A mężczyzna nie mógł harmonizować ze swoimi towarzyszami załogi, dopóki nie otworzył przed nimi serca. Musiał dbać o swoją załogę.

Być może nasiona odkupienia nie tkwiły tylko w wytrwałości, ciężkiej pracy i surowym indywidualizmie. Być może tkwiły w czymś bardziej fundamentalnym — prostej idei, że wszyscy się dokładają i działają razem.

Teraz byli przedstawicielami czegoś o wiele większego niż oni sami — sposobu życia, wspólnego zestawu wartości. Wolność była prawdopodobnie najbardziej fundamentalną z tych wartości. Ale rzeczy, które ich łączyły — zaufanie do siebie nawzajem, wzajemny szacunek, pokora, uczciwa gra, dbanie o siebie nawzajem — były również częścią tego, co Polska znaczyła dla nich wszystkich.

Wioślarstwo jest prawdopodobnie najtrudniejszym ze sportów. Gdy wyścig się zaczyna, nie ma żadnych przerw, żadnych zmian. Wymaga granic ludzkiej wytrzymałości. Trener musi zatem przekazać sekrety szczególnego rodzaju wytrzymałości, która pochodzi z umysłu, serca i ciała.

Zaraz po wyścigu, nawet gdy siedział łapiąc bydgoskie powietrze, które dryfowało w dół za linią mety, ogarnęło go rozległe poczucie spokoju. Na ostatnich kilkuset metrach rozpaczliwego wyścigu, w palącym bólu i oszałamiającym hałasie tego ostatniego, wściekłego sprintu, nadszedł wyjątkowy moment, w którym Janek zdał sobie sprawę ze zdumiewającą jasnością, że nie może zrobić nic więcej, aby wygrać wyścig, poza tym, co już zrobił. Poza jedną rzeczą. Mógł w końcu porzucić wszelkie wątpliwości, zaufać absolutnie bez zastrzeżeń, że on, chłopak przed nim i chłopcy za nim zrobią dokładnie to, co muszą zrobić, dokładnie w chwili, w której muszą to zrobić. Wiedział w tej chwili, że nie może być wahania, ani krztyny niezdecydowania. Nie miał innego wyjścia, jak rzucić się w każdy ruch, jakby rzucał się z klifu w otchłań, z niezachwianą wiarą, że inni będą tam, żeby go uratować.

Jasne, potrafię zrobić łódź, powiedział, a następnie dodał, cytując poetę, „Ale tylko Bóg potrafi zrobić drzewo.”

Wioślarstwo to wielka sztuka. To najwspanialsza sztuka, jaka istnieje. To symfonia ruchu. A kiedy wiosłujesz dobrze, zbliżasz się do doskonałości. A kiedy zbliżasz się do doskonałości, dotykasz Boskości, która dotyka ciebie, jest twoją duszą.

Wydawało się, że jeśli po prostu będziesz mieć oczy szeroko otwarte, możesz znaleźć coś wartościowego w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach. Sztuką było rozpoznać dobrą rzecz, gdy ją zobaczyłeś, bez względu na to, jak dziwna lub bezwartościowa może się wydawać na pierwszy rzut oka, bez względu na to, kto inny po prostu odejdzie i ją zostawi.

Aby pokonać przeciwnika, który był równy tobie, a może nawet lepszy, niekoniecznie wystarczyło dać z siebie wszystko od początku do końca. Musiałeś opanować swojego przeciwnika mentalnie. Gdy nadszedł krytyczny moment w zaciętym wyścigu, musiałeś wiedzieć coś, czego on nie wiedział — że w głębi duszy wciąż masz coś w rezerwie, coś, czego jeszcze nie pokazałeś, coś, co po ujawnieniu sprawi, że zwątpi w siebie, sprawi, że zawaha się, gdy będzie to miało największe znaczenie. Podobnie jak zdarza sie to wielokrotnie w życiu, odnośnie  załogi chodziło częściowo o pewność siebie, częściowo o znajomość własnego serca.

Fizjolodzy obliczyli, że wiosłowanie w wyścigu na dwa tysiące metrów — standardzie olimpijskim — wymaga takiego samego wysiłku fizjologicznego, jak rozegranie dwóch meczów koszykówki jeden po drugim. I trwa to około sześciu minut.

Przypomina nam, że bez względu na to, jak zwyczajni możemy być, możemy, jeśli zechcemy, obrać trudniejszą drogę, odważnie kroczyć pod obojętnymi gwiazdami. Możemy zaryzykować spustoszenie, jakie niesie przypadek. Możemy wybrać, by znosić to, co wydaje się nie do zniesienia, a tym samym otwiera się możliwość zwycięstwa. Możemy przebudzić się do świata takiego, jaki jest, i patrząc na niego szeroko otwartymi oczami, możemy mimo wszystko przyjąć nadzieję, a nie rozpacz.

Śmierć była regułą, życie wyjątkiem. Życie było w najlepszym razie przejściowym snem, osadzonym we wszechświecie, który był całkowicie obojętny na jego los.

Wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć razem, nauczyły ich pokory — potrzeby podporządkowania sobie ich indywidualnych ego dla dobra łodzi jako całości — a pokora była wspólną bramą, przez którą mogli się teraz zjednoczyć i zacząć robić to, czego nie byli w stanie zrobić wcześniej.

Trener zasugerował, aby Janek myślał o dobrze wiosłowanym wyścigu jako o symfonii, a o sobie jako o jednym z muzyków w orkiestrze. Gdyby jeden z członków orkiestry grał fałszywie lub w innym tempie, cały utwór naturalnie zostałby zrujnowany. Tak było w przypadku wioślarstwa. Bardziej niż to, jak mocno wiosłował mężczyzna, liczyło się to, jak dobrze wszystko, co robił w łodzi, harmonizowało z tym, co robili inni!

Sztuką byłoby znaleźć tych niewielu, którzy mieli potencjał do surowej mocy, niemal nadludzką wytrzymałość, niezłomną siłę woli i zdolności intelektualne niezbędne do opanowania szczegółów techniki. I który z nich, w połączeniu z nieprawdopodobnie wszystkimi tymi innymi cechami, miał najważniejszą: umiejętność lekceważenia własnych ambicji, wyrzucenia swojego ego za burtę, pozostawienia go wirującego w śladzie swojej skorupy i ciągnięcia go nie tylko dla siebie, nie tylko dla chwały, ale dla innych chłopców w łodzi.

Docenianie piękna to doświadczenie pokory — uznanie, że coś większego i potężniejszego od nas samych działa w otoczeniu. A pokora, jak się okazuje, jest kluczem do uznania, że ​​aby przetrwać, musimy dostosować się do otoczenia, że ​​ono nie dostosuje się do naszych potrzeb.

Harmonia, równowaga i rytm. To trzy rzeczy, które zostają z tobą przez całe życie. Bez nich cywilizacja jest rozchwiana. I dlatego wioślarz, kiedy wyrusza w życie, potrafi z nim walczyć, potrafi sobie z nim poradzić. To właśnie daje mu wiosłowanie.

Dla niego rzemiosło budowania łodzi było jak religia. Nie wystarczyło opanować technicznych szczegółów. Trzeba było się temu poddać duchowo; trzeba było się temu całkowicie poddać. Kiedy skończyłeś i odszedłeś od łodzi, musiałeś poczuć, że zostawiłeś w niej cząstkę siebie na zawsze, cząstkę swojego serca.

Nie będziesz jadł żadnego smażonego mięsa, zaczął nagle. Nie będziesz jadł żadnego ciasta, ale będziesz jadł dużo warzyw. Będziesz jadł dobre, treściwe, zdrowe jedzenie — takie, jakie robi twoja matka. Będziesz kładł się spać o dziesiątej i wstawał punktualnie o siódmej. Nie będziesz palił, pił ani żuł. I będziesz przestrzegał tego reżimu przez cały rok, dopóki będziesz wiosłował dla mnie. Mężczyzna nie może znęcać się nad swoim ciałem przez sześć miesięcy, a potem oczekiwać, że będzie wiosłował przez pozostałe sześć miesięcy. Musi być całkowitym abstynentem przez cały rok.

Dobre załogi to dobre połączenie osobowości: ktoś, kto prowadzi szarżę, ktoś, kto trzyma coś w rezerwie; ktoś, kto wszczyna walkę, ktoś, kto zawiera pokój; ktoś, kto myśli, ktoś, kto szarżuje do przodu bez myślenia.

Każdy z nich pochodził z skromnych początków lub został upokorzony przez spustoszenia ciężkich czasów, w których dorastali. Każdy na swój sposób nauczył się, że niczego nie można brać za pewnik w życiu, że pomimo całej ich siły, dobrego wyglądu i młodości, na świecie działają siły większe od nich.

Wioślarstwo jest pod wieloma względami sportem fundamentalnych paradoksów. Po pierwsze, ośmiowiosłowa łódź wyścigowa — napędzana przez niezwykle dużych i silnych fizycznie mężczyzn lub kobiety — jest dowodzona, kontrolowana i kierowana przez najmniejszą i najmniej silną osobę w łodzi. Sternik (obecnie często kobieta, nawet w męskiej załodze) musi mieć siłę charakteru, aby spojrzeć mężczyznom lub kobietom dwa razy większym od siebie w twarz, wydawać im rozkazy i być pewnym, że lewiatany zareagują na te rozkazy natychmiast i bez zadawania pytań. Jest to prawdopodobnie najbardziej niespójna relacja w sporcie.

Brutalne popołudniowe treningi wyczerpały go do bólu, ale poczuł się oczyszczony, jakby ktoś wyszorował mu duszę sztywną drucianą szczotką.

Nasz trener zatrzymał się, odsunął od ramy łodzi i położył ręce na biodrach, uważnie studiując swoją dotychczasową pracę. Powiedział, że dla niego rzemiosło budowania łodzi było jak religia. Nie wystarczyło opanować technicznych szczegółów. Trzeba było się temu duchowo oddać; trzeba było się temu całkowicie poddać. Kiedy skończyłeś i odszedłeś od łodzi, musiałeś poczuć, że zostawiłeś w niej cząstkę siebie na zawsze, cząstkę swojego serca. Zwrócił się do Janka. Wioślarstwo – powiedział – jest takie. I wiele aspektów życia jest takich samych, po prostu istnieją   części, które naprawdę się liczą. Wiesz, co mam na myśli, Janku?

Ale największy paradoks tego sportu wiąże się z psychologiczną strukturą ludzi, którzy ciągną wiosła. Wspaniali wioślarze i wioślarki są z konieczności zrobieni z materiału, który jest sprzeczny – z oleju i wody, ognia i ziemi. Z jednej strony muszą posiadać ogromną pewność siebie, silne ego i tytaniczną siłę woli. Muszą być niemal odporni na frustrację. Nikt, kto nie wierzy głęboko w siebie – w swoją zdolność do znoszenia trudności i pokonywania przeciwności losu – nie jest skłonny nawet do podjęcia czegoś tak odważnego, jak wioślarstwo wyczynowe na najwyższym poziomie. Ten sport oferuje tak wiele okazji do cierpienia i tak mało okazji do chwały, że tylko najbardziej wytrwale polegający na sobie i zmotywowani mają szansę odnieść w tym sukces. A jednak w tym samym czasie — i to jest kluczowe — żaden inny sport nie wymaga i nie nagradza całkowitego porzucenia siebie w taki sposób, jak wioślarstwo. Wspaniałe załogi mogą mieć mężczyzn lub kobiety o wyjątkowym talencie lub sile; mogą mieć wybitnych sterników lub wioślarzy lub łuczników; ale nie mają gwiazd. Liczy się wysiłek zespołowy — idealnie zsynchronizowany przepływ mięśni, wioseł, łodzi i wody; pojedyncza, cała, zjednoczona i piękna symfonia, którą staje się załoga w ruchu. Nie jednostka, nie ja.

Przerażony swoim położeniem Janek padł na kolana w śniegu i doszedł do oszałamiającego wniosku. Śmierć była regułą, życie wyjątkiem. Życie było w najlepszym razie przejściowym snem, osadzonym w uniwersum, które było całkowicie obojętne na jego los. Czy trzymać się tego kruchego snu, Janek zdał sobie wtedy sprawę, i zależało od niego, tak jak od nas wszystkich, chwila po chwili. Czy przyjąć to, w co zostaliśmy wrzuceni, piszcząc ze zdziwienia i wściekłości, czy też powrócić do wygodnego, ciemnego, cichego królestwa nieświadomych. Janek wpierw  postanowił walczyć o sen,że a później, jak się wydaje, po wszystkich swoich bohaterskich wysiłkach, by pomóc swoim towarzyszom podróży, postanowił z powrotem wślizgnąć się w ciemność.
Jedynym momentem, kiedy nie znajdziesz czterolistnej koniczyny, lubił mawiać, jest ten moment, gdy przestajesz jej szukać.

W takim sporcie — ciężka praca, niewiele chwały, ale wciąż popularnym w każdym stuleciu — cóż, musi być jakieś piękno, którego zwykli ludzie nie widzą, ale niezwykli ludzie tak.

Dobra załoga to dobre połączenie osobowości: ktoś, kto prowadzi szarżę, ktoś, kto trzyma coś w rezerwie; ktoś, kto wszczyna walkę, ktoś, kto zawiera pokój; ktoś, kto myśli o rzeczach, ktoś, kto szarżuje naprzód bez myślenia. W jakiś sposób to wszystko musi się połączyć. To jest najtrudniejsze wyzwanie. Nawet po znalezieniu odpowiedniej mieszanki, każdy mężczyzna lub kobieta w łodzi musi rozpoznać swoje miejsce w strukturze załogi, zaakceptować je i zaakceptować innych takimi, jacy są. To wykwintna rzecz, gdy wszystko układa się w odpowiedni sposób. Intensywne więzi i poczucie euforii, które z nich wynika, to coś, dla czego wielu wioślarzy wiosłuje, o wiele bardziej niż dla trofeów lub wyróżnień. Ale potrzeba młodych mężczyzn lub kobiet o niezwykłym charakterze, a także niezwykłych zdolnościach fizycznych, aby to osiągnąć.

Janek zrozumiał, jak te niemal mistyczne więzi zaufania i uczucia, jeśli są właściwie pielęgnowane, mogą wynieść załogę ponad zwykłą sferę, przenieść ją do miejsca, w którym dziewięciu chłopców w jakiś sposób staje się jedną rzeczą – rzeczą, której nie da się do końca zdefiniować, rzeczą, która jest tak zestrojona z wodą, ziemią i niebem nad nimi, że gdy wiosłowali, wysiłek zastępowała ekstaza. To była rzadka rzecz, święta rzecz, rzecz, na którą należy pobożnie liczyć.

Raz podczas treningów  przyszło mi do głowy, że każdy z szesnastokołowców pędzących autostradą za siatką mógłby przewieźć całą ekipę do brydża  przez szczyt gór w ciągu około siedmiu minut.

Zawodnicy, żaden z nich nie jest koniecznie lepszym ani bardziej wartościowym wioślarzem od drugiego; zarówno długie ramiona, jak i silny grzbiet są atutem łodzi. Ale jeśli mają dobrze wiosłować razem, każdy z tych wioślarzy musi dostosować się do potrzeb i możliwości drugiego. Każdy musi być gotowy na kompromis w kwestii optymalizacji swojego pociągnięcia dla ogólnej korzyści łodzi… Tylko w ten sposób możliwości, które wynikają z różnorodności… mogą być wykorzystane na korzyść, a nie na niekorzyść.

Chłopcy z Bydgoszczy zostali wyselekcjonowani przez karzącą rywalizację, a w procesie selekcji wyłonił się pewien rodzaj wspólnego charakteru: wszyscy byli utalentowani, wszyscy byli twardzi, wszyscy byli zaciekle zdeterminowani, ale byli też wszyscy dobroduszni.

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych stanów organizmu — czy to w płucach, mięśniach czy kościach — jest przytłaczający ból. I to jest prawdopodobnie pierwsza i najważniejsza rzecz, której wszyscy początkujący wioślarze muszą się nauczyć o wioślarstwie wyczynowym na wyższych szczeblach tego sportu: że ból jest nieodłączną częścią umowy. Nie chodzi o to, czy będziesz odczuwać ból lub jak bardzo będzie odczuwany; chodzi o to, co zrobisz i jak dobrze to zrobisz, podczas gdy ból ma swój rozwiązły sposób na ciebie.

Las, mruczał Janek, uczył nas o przetrwaniu, o pokonywaniu trudności, o przezwyciężaniu przeciwności losu, ale uczył nas też czegoś o podstawowym powodzie przetrwania. Czegoś o nieskończonym pięknie, o nieśmiertelnej łasce, o rzeczach większych i większych od nas samych. O powodach, dla których wszyscy tu byliśmy.

Tak jak życie: te same problemy, które musisz przezwyciężyć również wspierają cię i czynią silniejszym w ich pokonywaniu.

Kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, myślę, że historia mówi nam, że nadzieja jest domeną bohaterów, nie głupców. Ponieważ ośmielamy się mieć nadzieję, nawet jeśli to może nas zgubić. Pozostawiamy za sobą światy, które tworzymy, wirujące w naszych śladach, wieczne i pełne piękna naszych aspiracji.

Teraz nadeszło jako palące objawienie, że ojciec Janka nie czuł się wystarczająco bezpiecznie, aby żyć według tej samej prostej zasady, że ukrywał swoje dziedzictwo w bolesny sposób, tajemnicę, której się wstydzi, nawet w Ameryce, nawet przed swoim ukochanym synem.

Rezultatem całego tego wysiłku mięśni, zarówno na większą, jak i mniejszą skalę, jest to, że twoje ciało spala kalorie i zużywa tlen w tempie, które nie ma sobie równych w prawie żadnym innym ludzkim wysiłku. Fizjolodzy obliczyli, że przepłynięcie wioślarskiego wyścigu na dwa tysiące metrów — standardu olimpijskiego — wiąże się z takim samym obciążeniem fizjologicznym, jak rozegranie dwóch meczów koszykówki jeden po drugim. I pobiera tę opłatę w ciągu około sześciu minut.

Po prostu nie rozumiem, dlaczego się nie wściekasz. Janek nadal patrzył przed siebie przez przednią szybę. Aby się wściekać, potrzeba energii. To cię zżera od środka. Nie mogę tak marnować swojej energii i oczekiwać, że pójdę do przodu. Kiedy odeszli, potrzebowałem wszystkiego, co miałem w sobie, żeby przetrwać. Teraz muszę się skupić. Muszę po prostu sam się tym zająć.

Już prawie wszyscy odeszli — legiony młodych mężczyzn, którzy uratowali świat na lata przed moim urodzeniem. Ale tego popołudnia, stojąc na trybunie nad Wisłą, ogarnęła mnie wdzięczność za ich dobroć i wdzięk, pokorę i honor, prostą uprzejmość i wszystko, czego nas nauczyli, zanim przemknęli przez wieczorną wodę i w końcu zniknęli w nocy.

Od chwili, gdy tego popołudnia wszedł do muszli, Janek poczuł się jak w domu. Lubił chłopaków. Nie znał dobrze kolegów, którzy bardzo go witali. Jego najstarszy i najbardziej niezawodny przyjaciel z muszli, Robert, siedzący z przodu na dziobie, pomachał i krzyknął: Hej Janek, widzę, że w końcu znalazłeś właściwą łódź! Jego kumple z Akademika również siedzieli z przodu. Kiedy zapinał buty i zaczął sznurować, ktoś z rozjaśnioną twarzą powiedział: Ta łódź teraz będzie latać, chłopaki. I poklepał go po plecach i wyszeptał: „Mam twoje plecy, Janku!”

Zostałem jeszcze chwilę. Pociąg pokrewieństwa trzymał mnie tam, wiązał mnie z miejscem i z mężczyzną, którego nigdy nie znałem, ale bez którego nigdy bym nie istniał. Wyczarowałem jego obraz jeszcze raz, a potem położyłem się, by odpocząć. Ciemność późnego lata spływała z nieba jak ciepła mgła, otulając mnie i groby przede mną, jednocząc nas w swoim miękkim uścisku. Świat wirował na wschód pode mną, a ciemność pogłębiała się i rozprzestrzeniała nad Bydgoszczą, nad Wisłą, na horyzoncie rysowały się kontury polskiej wsi, okrywając nas wszystkich tym samym czarnym całunem, wspólnymi lokatorami, lokatorami czasu.

Nie chodziło tylko o wiosłowanie, ale także o kolegów z załogi, którym Janek musiał się poświęcić, nawet jeśli oznaczało to zranienie jego uczuć. Nasz trener zatrzymał się i spojrzał na Janka. – Jeśli nie lubisz jakiegoś gościa w łodzi, Janku, musisz nauczyć się go lubić. Musi mieć dla ciebie znaczenie to, czy wygra wyścig, a nie tylko to, czy ty wygrasz.

Docenianie piękna to doświadczenie pokory — uznanie, że coś większego i potężniejszego od nas samych działa w otoczeniu. A pokora, jak się okazuje, jest kluczem do uznania, że ​​aby przetrwać, musimy dostosować się do otoczenia, że ​​ono nie dostosuje się do naszych potrzeb.

Lata później, jako starzy ludzie,
wszyscy pamiętali ten moment. Janek wspominał: – Nie słychać było nic poza wiosłami zanurzającymi się w wodzie… to był „zep” i to wszystko, co można było usłyszeć… dulki nawet nie grzechotały przy zwalnianiu. Wiosłowali idealnie, płynnie, bezmyślnie. Wiosłowali tak, jakby byli w innym samolocie, jakby w czarnej pustce pośród gwiazd, dokładnie tak, jak powiedział trener. I było to piękne.

Wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć, nauczyły ich pokory — konieczności podporządkowania sobie ego dla dobra łodzi jako całości — a pokora była wspólną bramą, przez którą mogli się teraz zjednoczyć i zacząć robić to, czego wcześniej nie byli w stanie zrobić.

W Konstytucji nie ma nic złego na temat zawodów… Jeśli obiecana ochrona się nie zmaterializowała, to dlatego, że ci, którym powierzono jej przestrzeganie, nie przestrzegali jej. Ostatecznie odpowiedzialność spada tutaj, na mnie, na nas, obywateli… To zależy od nas. (The end)
____

Stanisław Barszczak, The Way to the End of the World

(for the Young people)

The World Rowing Championships were first held in Lucerne, Switzerland, in 1962. Initially, the championships were held every four years, but since 1974 they have been held annually. That same year, women joined the competition. During the years of the Olympic Games, the championships were held only in competitions not included in the Olympic program. The organizer of the championships is the International Rowing Federation (FISA). The world championships were first held in Poland in 2009 in Poznań on the Malta regatta course. The Senior World Championships were initially held every 4 years, and since 1974 annually, except for the year of the Olympic Games. Women’s competitions have been held in the Senior World Championships since 1974.

A total of 52 medals were won: 21 silver, 14 gold and 17 bronze.

You already know what I’m talking about here. Because throughout my long life I have remained a fan and admirer of four sports in particular:

1/ World Fencing Championships – fencing competitions organized annually by the International Fencing Federation (FIE). Starting from 2020, the world championships are not held in Olympic years. The first world championships were held in 1921 in Paris (at that time, only the men’s individual epee competition was held). Women competed for the first time at the 1929 World Championships (individual foil competitions were organized there). Here I would like to distinguish three competitors. 1/ The first double Olympic gold medalist. Men’s individual and team foil, Munich – 1972
Competitor: Witold Woyda…
2/ The all-time sabre fencer, Competitor: Jerzy Pawłowski, 6-time Olympian Helsinki 1952, Melbourne 1956, Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968 and Munich 1972 5-time Olympic medalist, gold medal in individual sabre (Mexico 1968), 18-time medalist of the world championships…
3/ The most versatile Polish fencer, Winner of medals in all three fencing events
Competitor: Ryszard Parulski 3-time Olympian (Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968), 2-time Olympic medalist (Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968), Silver in team foil (Tokyo 1964), Silver in team foil (Tokyo 1964), 10-time medalist at the World Championships. The next World Fencing Championships will be held in Tbilisi…

2/ The FIFA World Cup, also called the World Cup in Poland (Spanish: World Cup – „world”) or the World Cup – an international football tournament in which the men’s national teams of the federations belonging to FIFA participate. The first championship took place in 1930 in Uruguay.
Currently, the tournament features 32 teams (from 2026 there will be 48) competing for the title on the territory of the country (or countries) organizing the championship for about one month.
The Polish national team has participated in the championship nine times (the first time in 1938, the last in 2022), twice taking third place in the final classification – in 1974 in Germany, when Grzegorz Lato was the top scorer, and in 1982 in Spain. The first international football match took place on November 30, 1872. The English national team drew 0-0 with Scotland in a friendly match played in Glasgow. Four medals were also awarded from 1974. The practice of awarding four medals was abandoned after three championships, in 1986, to raise the rank of the match for 3rd place. We have never been as close to the title of world champion as in 1974, and we probably never will be again. At that time, Poland beat such powerhouses as Argentina, Italy and Brazil. The Germans with Gerd Mueller, water at the stadium in Frankfurt and the absence of Andrzej Szarmach stood in our way to the championship. We were unlucky there, but earlier Kazimierz Górski (coach of the silver eleven) had incredible luck with his team before the games in Munich (and during them) and with England at Wembley. „The end of the world” – wrote the London newspapers. Górski’s Eagles enchanted the world. Saturday marks 50 years since the day when Polish footballers won 1-0 against Brazil in Munich in the match for third place at the World Cup in Germany. Here is the full Polish football team for the 74 World Cup: Andrzej Fischer, Zygmunt Kalinowski, Jan Tomaszewski; Mirosław Bulzacki, Jerzy Gorgoń, Zbigniew Gut, Adam Musiał, Antoni Szymanowski, Henryk Wieczorek, Władysław Żmuda, Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Roman Jakubczak, Henryk Kasperczak, Kazimierz Kmiecik, Zygmunt Maszczyk.

Polish footballers won the „small final” of the World Cup. Interestingly, the medals were awarded a day later, on July 7. The hosts decided to give them to the four best World Cup teams at the same time: gold – their own players, the Dutch defeated in the final received gold-plated medals, the Poles – silver, and the Brazilians – bronze. Górski’s Eagles amazed the world at that time, because before the tournament began, no one had bet on them. And Mr. Kazimierz celebrated even greater successes in Greece in the following years. Then even more

that I remember July 10, 1982, when the Poles played an unforgettable match for 3rd place at the World Championships in Spain. Antoni Piechniczek’s team defeated France 3:2. A great success for Polish football.

3/ Men’s Volleyball World Championships – an international volleyball tournament aimed at selecting the best men’s national team in the world. Held cyclically since 1949. We already have three gold Polish teams. The line-up of the white-and-red world champions from 1974: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Coach: Hubert Jerzy Wagner, whom I remember as a very demanding volleyball champion. His players were remembered by Polish fans for years, winning the gold medal at the 1974 World Championships in Mexico in magnificent style. They are the only Polish team in team sports to have won gold at the World Championships and the gold at the Olympic Games (1976), the only one to have won the World Championships.

4/ World Rowing Championships. Here I would like to mention the XXXV Men’s World Championships 20-27.08.2006 Eton (Great Britain): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warsaw), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
The crew’s sailing time was 5:38.71…
And also the World Championships 24-31.08.2014 Amsterdam (Netherlands): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warsaw), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Time of sailing of the crew 5:26.90.

In my upper youth I was addicted to altars. First I had an altar in my apartment where I prayed with my Mother. Then I ran to church every day to serve at Mass – because the walls of the temple rise very close to our apartment. And then came years of arduous studies and the will to see sports heroes every day – and there was also the time of my complete addiction to football. Today I recreate all these sports emotions in my memory for you, as beautiful and genuine memories.

Because no one needs to be encouraged to play sports, we all played football since childhood. But I could watch the team coached by Kazimierz Górski up close on Polish television, I remember the sunny July of 1974 very well. That day I got sucked into this story and couldn’t get it out of my head. Hair is the first thing. And teeth are the second. Hair and teeth. A man has these two things, he has everything. Unfortunately, I have few teeth of my own. All the more reason to describe those one emotions that always accompany you young people.

You have to be able to make a perfect stroke with the oars, and this is called a turn in rowing, when eight competitors row in such perfect unison that no single stroke is out of reach of the rest of the boat.

It’s not about whether you will suffer, or how much; it’s about what you do and how well you do it, while pain has its own way with you.

It takes energy to get angry. It eats you up from the inside. I can’t waste my energy like this and expect to move forward. When they left, I needed everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself, Janek.

It’s hard to make this boat go as fast as you want. The enemy is of course the water’s resistance, because you have to displace an amount of water equal to the weight of the people and equipment, but it is the water that sustains you, and that same enemy is your friend. It is the same in life: the very problems you have to overcome also support you and make you stronger in overcoming them.

They were all combined into one efficient machine; they were in fact a poem of motion, a symphony of swinging blades.

It was when Janek tried to talk about the “boat” that his words began to waver and tears welled up in his eyes… Eventually, watching Janek struggle for control over and over again, I realized that the “boat” was more than just the hull or the crew. To Janek it encompassed all of these, but it transcended both—it was something mysterious and almost impossible to define. It was a shared experience—a unique thing that unfolded in a golden fraction of time long gone, when nine kind-hearted young men fought together, united as one, gave each other everything they had, bound together forever by pride, respect, and love. Janek cried, at least partly because of the loss of that fleeting moment, but I think more because of that I remember July 10, 1982, when the Poles played an unforgettable match for 3rd place at the World Championships in Spain. Antoni Piechniczek’s team defeated France 3:2. A great success for Polish football.

3/ Men’s Volleyball World Championships – an international volleyball tournament aimed at selecting the best men’s national team in the world. Held cyclically since 1949. We already have three gold Polish teams. The line-up of the white-and-red world champions from 1974: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Coach: Hubert Jerzy Wagner, whom I remember as a very demanding volleyball champion. His players were remembered by Polish fans for years, winning the gold medal at the 1974 World Championships in Mexico in magnificent style. They are the only Polish team in team sports to have won gold at the World Championships and the gold at the Olympic Games (1976), the only one to have won the World Championships.

4/ World Rowing Championships. Here I would like to mention the XXXV Men’s World Championships 20-27.08.2006 Eton (Great Britain): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warsaw), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
The crew’s sailing time was 5:38.71…
And also the World Championships 24-31.08.2014 Amsterdam (Netherlands): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warsaw), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Time of sailing of the crew 5:26.90.

In my upper youth I was addicted to altars. First I had an altar in my apartment where I prayed with my Mother. Then I ran to church every day to serve at Mass – because the walls of the temple rise very close to our apartment. And then came years of arduous studies and the will to see sports heroes every day – and there was also the time of my complete addiction to football. Today I recreate all these sports emotions in my memory for you, as beautiful and genuine memories.

Because no one needs to be encouraged to play sports, we all played football since childhood. But I could watch the team coached by Kazimierz Górski up close on Polish television, I remember the sunny July of 1974 very well. That day I got sucked into this story and couldn’t get it out of my head. Hair is the first thing. And teeth are the second. Hair and teeth. A man has these two things, he has everything. Unfortunately, I have few teeth of my own. All the more reason to describe those one emotions that always accompany you young people.

You have to be able to make a perfect stroke with the oars, and this is called a turn in rowing, when eight competitors row in such perfect unison that no single stroke is out of reach of the rest of the boat.

It’s not about whether you will suffer, or how much; it’s about what you do and how well you do it, while pain has its own way with you.

It takes energy to get angry. It eats you up from the inside. I can’t waste my energy like this and expect to move forward. When they left, I needed everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself, John.

It’s hard to make this boat go as fast as you want. The enemy is of course the water’s resistance, because you have to displace an amount of water equal to the weight of the people and equipment, but it is the water that sustains you, and that same enemy is your friend. It is the same in life: the very problems you have to overcome also support you and make you stronger in overcoming them.

They were all combined into one efficient machine; they were in fact a poem of motion, a symphony of swinging blades.

It was when on tried to talk about the “boat” that his words began to waver and tears welled up in his eyes… Eventually, watching struggle for control over and over again, I realized that the “boat” was more than just the hull or the crew. To John it encompassed all of these, but it transcended both—it was something mysterious and almost impossible to define. It was a shared experience—a unique thing that unfolded in a golden fraction of time long gone, when nine kind-hearted young men fought together, united as one, gave each other everything they had, bound together forever by pride, respect, and love. John cried, at least partly because of the loss of that fleeting moment, but I think more because of its beauty.

It doesn’t matter how many times you fall, he told me on the way. “What matters is how many times you get back up.”

The forest…taught us about survival, about overcoming hardships, about overcoming adversity, but it also taught us something about the fundamental reason for survival. Something about infinite beauty, about immortal grace, about things bigger, greater than ourselves. About the reason we’re all here.

Harmony, balance, and rhythm. Those are the three things that stay with you all your life. Without them, civilization is unstable. And that’s why a rower, when he sets out into life, knows how to fight it, knows how to cope with it. That’s what rowing gives him.

The ability to yield, to bend, to yield, to adapt, he said, was sometimes a source of strength in both men and wood, as long as it was guided by inner determination and principle.

What mattered more than how hard a man rowed was how well everything he did in the boat harmonized with what everyone else was doing. And a man couldn’t harmonize with his crewmates until he opened his heart to them. He had to take care of his crew.

Perhaps the seeds of redemption didn’t lie in perseverance, hard work, and rugged individualism alone. Perhaps they lay in something more fundamental—the simple idea that everyone pitched in and pulled together.

Now they were representatives of something much larger than themselves—a way of life, a shared set of values. Freedom was perhaps the most fundamental of those values. But the things that united them—trust in each other, mutual respect, humility, fair play, looking out for each other—were also part of what Poland meant to all of them.

Rowing is probably the most difficult of sports. Once the race begins, there are no breaks, no changes. It demands the limits of human endurance. The coach must therefore pass on the secrets of a special kind of endurance that comes from the mind, heart, and body.

Right after the race, even as he sat gasping for air from Bydgoszcz that was drifting down the finish line, a vast sense of calm came over him. In the last few hundred meters of the desperate race, in the searing pain and the dizzying noise of that last, furious sprint, there came a unique moment when John realized with astonishing clarity that there was nothing more he could do to win the race than what he had already done. Except for one thing. He could finally abandon all doubt, trust absolutely without reservation that he, the boy in front of him, and the boys behind him would do exactly what they had to do, at the exact moment they had to do it. He knew in that moment that there could be no hesitation, no shred of indecision. He had no choice but to throw himself into every move, as if he were throwing himself off a cliff into the abyss, with unwavering faith that others would be there to save him.

Sure, I can make a boat, he said, and then added, quoting the poet, “But only God can make a tree.”

Rowing is a great art. It’s the most magnificent art there is. It’s a symphony of movement. And when you row well, you approach perfection. And when you approach perfection, you touch the Divine, which touches you, which is your soul.

It seemed that if you just kept your eyes open, you could find something of value in the most unlikely places. The trick was to recognize a good thing when you saw it, no matter how strange or worthless it might seem at first glance, no matter who else would just walk away and leave it.

To beat an opponent who was your equal, or perhaps even better, it wasn’t necessarily enough to give it your all from start to finish. You had to master your opponent mentally. When the critical moment in a close race came, you had to know something he didn’t—that deep down you still had something in reserve, something you hadn’t shown yet, something that, when revealed, would make him doubt himself, make him hesitate when it mattered most. As so often in life, the crew was partly about confidence, partly about knowing one’s own heart.



Physiologists have calculated that rowing a 2,000-meter race—the Olympic standard—requires as much physiological effort as playing two back-to-back basketball games. And it takes about six minutes.

It reminds us that no matter how ordinary we may be, we can, if we choose, take the harder road, walk boldly under indifferent stars. We can risk the ravages of chance. We can choose to endure the seemingly unbearable, and in doing so, the possibility of victory opens up. We can wake up to the world as it is, and looking at it with wide open eyes, we can nevertheless embrace hope, not despair.

Death was the rule, life the exception. Life was at its best
as the challenges they had faced together had taught them humility—the need to subordinate their individual egos for the good of the boat as a whole—and humility was the shared gateway through which they could now unite and begin to do what they had not been able to do before.

The coach suggested that John think of a well-rowed race as a symphony, and of himself as one of the musicians in the orchestra. If one member of the orchestra played out of tune or at a different tempo, the whole piece would naturally be ruined. Such was the case with rowing. What mattered more than how hard a man rowed was how well everything he did in the boat harmonized with what the others were doing!

The trick would be to find those few who had the potential for raw power, almost superhuman endurance, unyielding willpower, and the intellectual capacity necessary to master the details of the technique. And which of them, in combination with all those other qualities, had the most important one: the ability to disregard his own ambitions, to throw his ego overboard, to leave it spinning in the wake of his shell, and to pull it along not just for himself, not just for glory, but for the other boys in the boat.

To appreciate beauty is to experience humility—to recognize that something bigger and more powerful than ourselves is at work in the environment. And humility, it turns out, is the key to recognizing that in order to survive we must adapt to the environment, that it will not adapt to our needs.

Harmony, balance, and rhythm. These are the three things that stay with you throughout your life. Without them, civilization is unstable. And that is why a rower, when he sets out into life, knows how to fight it, knows how to cope with it. That is what rowing gives him.

For him, the craft of boatbuilding was like a religion. It was not enough to master the technical details. You had to surrender to it spiritually; you had to surrender to it completely. When you finished and walked away from the boat, you had to feel that you had left a part of yourself in it forever, a part of your heart.

You will not eat any fried meat, he began suddenly. You will not eat any cake, but you will eat plenty of vegetables. You will eat good, hearty, healthy food—the kind your mother makes. You will go to bed at ten and rise promptly at seven. You will not smoke, drink, or chew. And you will follow this regimen for a whole year, as long as you row for me. A man cannot abuse his body for six months and then expect to row for the other six months. He must be a total abstainer for the whole year.

Good crews are a good mix of personalities: someone who leads the charge, someone who holds something in reserve; someone who starts a fight, someone who makes peace; someone who thinks, someone who charges ahead without thinking.

Each came from humble beginnings or was humbled by the ravages of hard times in which they grew up. Each learned in his own way that nothing in life can be taken for granted, that for all their strength, good looks, and youth, there are forces at work in the world greater than themselves.

Rowing is in many ways a sport of fundamental paradoxes. First, an eight-oared racing boat—powered by extremely large and physically strong men or women—is commanded, controlled, and steered by the smallest and least powerful person in the boat. The helmsman (now often a woman, even in an all-male crew) must have the strength of character to look men or women twice their size in the face, give them orders, and be certain that the leviathans will respond to those orders immediately and without question. This is probably the most inconsistent relationship in sports.

The brutal afternoon workouts had worn him down to the bone, but he felt cleansed, as if someone had scrubbed his soul with a stiff wire brush.

Our coach stopped, stepped away from the boat frame, and put his hands on his hips, carefully studying his work so far. He said that for him, the craft of boatbuilding was like a religion. It wasn’t enough to master the technical details. You had to commit yourself spiritually; you had to surrender to it completely. When you were done and walked away from the boat, you had to feel like you had left a part of yourself in it forever, a part of your heart. He turned to John. Rowing, he said, is like that. And many aspects of life are the same, there are just parts that really matter. You know what I mean, John?

But the greatest paradox of the sport is the psychological makeup of the people who pull the oars. Great rowers are necessarily made of contradictory stuff—oil and water, fire and earth. On the one hand, they must have enormous self-confidence, a strong ego, and titanic willpower. They must be almost immune to frustration. No one who does not believe deeply in themselves—in their ability to endure hardship and overcome adversity—is willing to attempt anything as courageous as competitive rowing at the highest level. The sport offers so many opportunities for suffering and so few opportunities for glory that only the most self-reliant and motivated have a chance of succeeding at it. And yet at the same time—and this is the key—no other sport demands and rewards total abandonment of self in the way that rowing does. Great crews may have men or women of exceptional talent or strength; they may have outstanding helmsmen or rowers or archers; but they do not have stars. It is the team effort that counts—the perfectly synchronized flow of muscle, oars, boat, and water; the single, whole, unified, and beautiful symphony that a crew becomes in motion. Not the individual, not the self.

Terrified by his plight, John fell to his knees in the snow and came to a stunning conclusion. Death was the rule, life the exception. Life was at best a temporary dream, embedded in a universe that was completely indifferent to his fate. Whether to cling to that fragile dream, John realized then, depended on him, as it did on all of us, moment by moment. Whether to accept what we had been thrown into, squealing with surprise and rage, or to return to the comfortable, dark, silent realm of the unwitting. John first decided to fight for the dream, and then, it seems, after all his heroic efforts to help his fellow travelers, decided to slip back into the darkness.

The only time you won’t find a four-leaf clover, he liked to say, is when you stop looking for it.

In a sport like this—hard work, little glory, but still popular in every century—well, there must be some beauty that ordinary people don’t see, but extraordinary people do.

A good crew is a good mix of personalities: someone who leads the charge, someone who holds something in reserve; someone who starts the fight, someone who makes peace; someone who thinks about things, someone who charges ahead without thinking. Somehow, all of these things have to come together. That’s the most difficult challenge. Even after finding the right mix, each man or woman in the boat has to recognize his or her place in the crew structure, accept it, and accept others as they are. It’s a refined thing when things fall into place. The intense bonds and the sense of euphoria that comes from them are what many rowers row for, far more than for trophies or accolades. But it takes young men or women of extraordinary character, as well as extraordinary physical ability, to achieve it.

John understood how these almost mystical bonds of trust and affection, if properly nurtured, could lift a crew beyond the ordinary sphere, transport them to a place where nine boys somehow became one thing—a thing that could not be fully defined, a thing that was so attuned to the water and the earth and the sky above them that, as they rowed, the effort was replaced by ecstasy. It was a rare thing, a sacred thing, a thing to be devoutly counted on.

Once, during training, it occurred to me that any one of the sixteen-wheelers racing down the highway behind the net could carry the entire team to the bridge over the mountaintop in about seven minutes.

The competitors, none of them is necessarily a better or more valuable rower than the other; both long arms and strong backs are assets to the boat. But if they are to row well together, each of these rowers must adapt to the needs and abilities of the other. Each must be prepared to compromise in terms of optimizing his stroke for the overall benefit of the boat… Only in this way can the possibilities that come with diversity… be used to advantage, not disadvantage.

The boys from Bydgoszcz city were selected through a punishing competition, and in the selection process a certain common character emerged: they were all talented, they were all tough, they were all fiercely determined, but they were also all good-natured.

The common denominator of all these bodily conditions—whether in the lungs, muscles, or bones—is overwhelming pain. And this is probably the first and most important thing that all aspiring rowers need to learn about competitive rowing at the higher levels of the sport: that pain is part and parcel of the deal. It is not whether you will feel pain or how much you will feel it; it is what you do and how well you do it, and pain has its own way of getting you.

The forest, John muttered, taught us about survival, about overcoming difficulties, about overcoming adversity, but it also taught us something about the basic reason for survival. Something about infinite beauty, about immortal grace, about things greater and bigger than ourselves. The reasons we were all here.

Like life: the very problems you have to overcome also sustain you and make you stronger in overcoming them.

When all is said and done, I think history tells us that hope is the province of heroes, not fools. Because we dare to hope, even when it may destroy us. We leave behind the worlds we create, swirling in our wake, eternal and full of the beauty of our aspirations.

Now it has come as a searing revelation that Janek’s father did not feel safe enough to live by that same simple principle, that he hid his legacy in painful ways, a secret he is ashamed of, even in America, even from his beloved son.

The result of all this muscular exertion, on both large and small scales, is that your body burns calories and uses oxygen at a rate unmatched by almost any other human endeavor.

I just don’t understand why you’re not getting mad. John continued to stare out the windshield. Getting mad takes energy. It eats you up inside. I can’t waste my energy like this and expect to get ahead. When they left, it took everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself.

They’re almost all gone now—legions of young men who saved the world in the years before I was born. But that afternoon, standing on the grandstand by the Vistula river, I was overcome with gratitude for their kindness and grace, their humility and honor, their simple courtesy, and all they taught us before they slipped through the evening water and finally disappeared into the night.

From the moment he entered the shell that afternoon, John felt at home. He liked the guys. He didn’t know his buddies well, but they welcomed him warmly. His oldest and most reliable friend from the shell, Robert, sitting up front in the bow, waved and shouted, “Hey John, I see you’ve finally found the right boat!” His buddies from the hostel were also sitting up front. As he was fastening his boots and starting to lace them up, someone with a bright face said, “This boat will fly now, guys.” And patted him on the back and whispered, “I’ve got your back, John!”

I stayed a while longer. The pull of kinship held me there, tied me to the place and to the man I had never known but without whom I would never have existed. I conjured his image once more, then lay down to rest. The darkness of late summer rolled down from the sky like a warm mist, enveloping me and the graves before me, uniting us in its soft embrace. The world spun eastward beneath me, and the darkness deepened and spread over Bydgoszcz, over the Vistula, the outlines of the Polish countryside looming on the horizon, covering us all in the same black shroud, common tenants, tenants in time.

It wasn’t just the rowing, it was the crewmates to whom John had to devote himself, even if it meant hurting his feelings. Our coach stopped and looked at John. “If you don’t like a guy in a boat, John, you have to learn to like him. It has to matter to you whether he wins the race, not just whether you win.”

Appreciating beauty is an experience of humility—recognizing that something bigger and more powerful than ourselves is at work in our surroundings. And humility, it turns out, is key to recognizing that in order to survive, we must adapt to our surroundings, that they will not adapt to our needs.

Years later, as old people,
everyone remembered that moment. John recalled: „You couldn’t hear anything except the oars sinking into the water… it was a ‚zep’ and that was all you could hear… the oarlocks didn’t even rattle as they slowed down. They rowed perfectly, smoothly, mindlessly. They rowed as if they were in another plane, as if in a black void among the stars, exactly as their coach had said. And it was beautiful.

The challenges they faced taught them humility—the necessity of subordinating their egos for the good of the boat as a whole—and humility was the common gateway through which they could now unite and begin to do what they had not been able to do before.

There is nothing wrong with the Constitution about sports competitions… If the promised protections have not materialized, it is because those entrusted with their enforcement have not complied. Ultimately, the responsibility here falls on me, on us, the citizens… It is up to us.
(The end)

____

Stanisław Barszczak, Mędrzec z pokładu triery

Moim Czytelnikom ślę nowy esej. W dniu 25 marca 1932 roku w Dwikozach koło Sandomierza urodził się Wiesław Myśliwski, prozaik, dramatopisarz; autor m.in. książek „Pałac”, „Kamień na kamieniu”, „Widnokrąg”, „Traktat o łuskaniu fasoli”, „Ostatnie rozdanie”; dwukrotny laureat Nagrody Nike. Ogłaszam cytaty Myśliwskiego tu: „Czytam od paru już lat. Po co? Bo bez dwóch przynajmniej godzin dziennie czułbym się źle. Czytanie jest odtrutką na zalewającą nas tandetę i kicz, które nas atakują ze wszystkich stron. Poza tym dzięki czytaniu czuję się wolny, bo wybieram sobie w ten sposób świat, w którym chcę przebywać, a nie w którym muszę… „Czy nawet jak się , panie, człowiek z człowiekiem tylko mija, powiedzieć dzień dobry, też dużo znaczy. Czasem od dzień dobry wszystko się inaczej układa. O mądry był, kto dzień dobry wymyślił… I nie mogłem oprzeć się przeświadczeniu, że za tym widnokręgiem jest już koniec świata. I coś mnie kusiło, żeby wstać i pójść, i przekroczyć tę granicę… Książki, powiedział mi kiedyś, gdy wyszedłem do niego na rusztowanie, to jedyny ratunek, żeby człowiek nie zapomniał, że jest człowiekiem. On w każdym razie nie mógłby bez książek żyć. Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi… Czekanie jest w nas czymś stałym. Często, wie pan, nie uświadamiamy sobie tego, że od urodzenia do śmierci żyjemy w stanie oczekiwania… W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy. Cały świat jest jedną mową. Gdybyś tak się w ten świat dobrze wsłuchał, mógłbyś nawet usłyszeć, co sto lat temu mówili, może tysiące. Bo słowa śmierci nie znają.”

Wiersz Zbyszka Brożka

CZY TY WIESZ?

Czy Ty wiesz? Co najpiękniejsze w życiu jest, o czym marzyłeś zawsze skrycie. Do czego szedłbyś, aż po nieba kres, by poznać jego tajemnicę. Jaki ślad? Pozostał w Tobie z tamtych lat, gdy wciąż do przodu gnała młodość, gdy w swoich dłoniach chciałeś zamknąć świat i nie pytałeś się nikogo. Z ilu łez? Sam budowałeś życia sens. Z ilu radości, upokorzeń poukładane nasze życie jest, powiedz mi, proszę dobry Boże. Którą z dróg? Byś wybrał dzisiaj, gdybyś mógł wybierać spośród życia ścieżek. Czy tę, którą w kołysce wskazał Bóg, byś wszystkich wokół kochał szczerze. Jaki sen? Poniesie Ciebie kiedyś hen! Daleko, aż po snu widnokrąg. I jaką miarą będzie mierzył sen Ten, co Ci pozwoli nieba dotknąć. Czy już wiesz? Co najpiękniejsze w życiu jest. O czym byś mówić mógł w zachwycie. To nie klejnoty ani ,,złoty deszcz” – BO NAJPIĘKNIEJSZE – SAMO ŻYCIE. (Zbyszek Brożek 2010)

Najmilsi. Każdego dnia publikujemy setki tekstów, nasza strona zmienia się bardzo dynamicznie. W tym miejscu zbieramy najważniejsze wiadomości dnia. Który cytat jest twoim ulubionym? Dodaj swój w polu komentarza, jeśli pominęliśmy jakiś. Czy ty wiesz, że byłem nierzadko papieżem, który nie zaznał poezji, również w kochanej Italii, gdzie modliłem się patrząc na „świecący krzyż” we włoskim ołtarzu. Wydaje się, że nikt z nas nie wraca do Itaki, nie jest w stanie oddychać klimatem miasteczka majowego dzieciństwa. W trzecim tysiącleciu chrześcijańskiej ery, sama podróż człowieka – wędrowca świata, notorycznie okazuje się ważniejsza jak jej cel. Grecki poeta Constantine Cafavy tymczasem podkreśla znaczenie podróży ponad cel. W poemacie ‚Itaka’ opisuje podróż najprzebieglejszego Odyseusza do domu po zakończeniu wojny trojańskiej i opowiada o niesamowitych rzeczach, które zobaczył po drodze. Pomyślcie o tej lekturze. Tymczasem naprzeciw Odysowskiej triery wysyłam w świat słowa poezji.

Wiersz Williama Butlera Yeatsa

To nie jest kraj dla starych ludzi. Między drzewa Młodzi idą w uścisku, ptak leci w zieleni, Generacje śmiertelne, a każda z nich śpiewa, Skoki łososi, w morzach ławice makreli, Całe lato wysławiać będą chóry ziemi Wszystko, co jest poczęte, rodzi się, umiera. Nikt nie dba, tą zmysłową muzyką objęty O intelekt i trwałe jego monumenty.

II

Nędzną rzeczą jest człowiek na starość, nie więcej Niż łachmanem wiszącym na kiju, i chyba, Że dusza pieśni składać umie, klaśnie w ręce, A od cielesnych zniszczeń pieśni jej przybywa. Tej wiedzy w żadnej szkole śpiewu nie nabędzie, W pomnikach własnej chwały tylko ją odkrywa. Dlatego ja morzami żeglując przybyłem Do świętego miasta Bizancjum.

III

O mędrcy gorejący w świętym boskim ogniu Jak na mozaice u ścian pełnych złota, Wyjdźcie z płomienia, co żarem was oblókł, Nauczcie, jak mam śpiewać, podyktujcie słowa. Przepalcie moje serce. Chore jest, pożąda, I kiedy zwierzę z nim spętane kona, Serce nic nie pojmuje. Zabierzcie mnie z wami W wieczność, którą kunsztownie zmyśliliście sami.

IV

A kiedy za natury krainą już będę, Nigdy formy z natury wziętej nie przybiorę. Jak u greckich złotników, tak formę wyprzędę Wplatających w emalię liść i złotą korę, Ażeby senny cesarz budził się ze dworem, Albo tę, jaką w złotej wykuli gęstwinie, Żeby śpiewała panom i damom Bizancjum O tym, co już minęło, czy mija, czy minie. (Wiersz w tłum. Czesław Miłosz)

Poemat C. P. Kawafisa (1863-1933)

Itaka

Wyruszając do Itaki, mam nadzieję, że twoja droga będzie długa, pełna przygód, pełna odkryć. Lajstrygoni, Cyklopy, gniewny Posejdon — nie bój się ich: nigdy nie znajdziesz takich rzeczy na swojej drodze, dopóki będziesz trzymać swoje myśli wysoko, dopóki rzadkie podniecenie będzie pobudzać twojego ducha i twoje ciało. Lajstrygoni, Cyklopy, dziki Posejdon — nie spotkasz ich, Chyba że wniesiesz ich do swojej duszy, chyba że twoja dusza postawi ich przed tobą. Mam nadzieję, że twoja droga jest długa. Obyś miał wiele letnich poranków… kiedy z jaką przyjemnością i z jaką radością, będziesz wpływać do portów, które widzisz po raz pierwszy; Obyś zatrzymywał się na fenickich stacjach handlowych, aby kupować piękne rzeczy, masę perłową i koral, bursztyn i heban, zmysłowe perfumy wszelkiego rodzaju — tyle zmysłowych perfum, ile tylko możesz; i obyś odwiedził wiele egipskich miast, aby uczyć się i kontynuować naukę od ich uczonych. Miej Itakę zawsze w pamięci. Dotarcie tam jest tym, do czego jesteś przeznaczony. Ale wcale nie przyspieszaj podróży. Lepiej, jeśli potrwa to latami, żebyś był stary, gdy dotrzesz na wyspę, bogaty we wszystko, co zdobyłeś po drodze, nie oczekując, że Itaka cię wzbogaci. Itaka dała ci cudowną podróż. Bez niej nie wyruszyłbyś w drogę. Nie ma już nic, co mogłaby ci dać. A jeśli uznasz ją za biedną, Itaka cię nie oszuka. Gdy mądrym się staniesz i pełen doświadczenia, wtedy zrozumiesz, co te Itaki oznaczają. (Constantine Cafavy, Itaka z 1911 r. Grecja przyznała Kawafisowi w 1926 roku srebrny medal Orderu Feniksa za jego wkład w grecką poezję. Tłumaczył Stanisław Barszczak)

Słowa o poezji

1. „Poezja to spontaniczny przypływ potężnych uczuć: bierze swój początek z emocji wspominanych w spokoju”. – William Wordsworth

2. „Poezja nie jest uwolnieniem emocji, ale ucieczką od emocji; nie jest wyrazem osobowości, ale ucieczką od osobowości”. – T.S. Eliot

3. „Poezja jest wtedy, gdy emocja znalazła swoją myśl, a myśl znalazła słowa”. – Robert Frost

4. „Poezja nie może sobie pozwolić na utratę swojej zasadniczo zachwycającej siebie pomysłowości, radości z bycia procesem języka, a także reprezentacją rzeczy na świecie”. – SEAMUS HEANEY

5. „Jeśli przeczytam książkę i sprawi, że całe moje ciało stanie się tak zimne, że żaden ogień nie będzie w stanie mnie ogrzać, wiem, że to jest poezja”. – EMILY DICKINSON

6. „Poezja jest rzeką; płynie w niej wiele głosów; wiersz za wierszem porusza się w ekscytujących grzbietach i spadkach fal rzeki. Żaden nie jest ponadczasowy; każdy przybywa w kontekście historycznym; prawie wszystko, na końcu, przemija. Ale pragnienie napisania wiersza i gotowość świata, by go przyjąć — w istocie potrzeba świata — nigdy nie przemijają”. – MARY OLIVER

7. „Poezja: najlepsze słowa w najlepszej kolejności”. – S.T. Coleridge

8. „Dobry wiersz jest wkładem w rzeczywistość. Świat nigdy nie jest taki sam, gdy zostanie do niego dodany dobry wiersz. Dobry wiersz pomaga zmienić kształt wszechświata, pomaga rozszerzyć wiedzę każdego o sobie i otaczającym go świecie”. —Dylan Thomas

9. „Poezję można zdefiniować jako jasny wyraz mieszanych uczuć”. —W.H. Auden

10. „Jeśli poezja nie przychodzi tak naturalnie jak liście na drzewie, to lepiej, żeby w ogóle nie przychodziła”. – John Keats


W tym Wielkim Poście Franciszek, nasz papież, pensjonariusz z kliniki Gemelli już nie jest sam. Wczoraj został wypuszczony ze szpitala i z największą wielkanocną nadzieją myśli o nas, którzy „Jesteśmy tak przyzwyczajeni do patrzenia na artystyczne krucyfiksy z kości słoniowej i piękne obrazy w naszych modlitewnikach, że myślimy o naszym Błogosławionym Panu jako o całym na krzyżu. Faktem jest, że dokonał (Chrystus) takiego zadośćuczynienia za nasze grzechy ciała, że ​​Jego Ciało zostało rozdarte… Stał się całkowicie bezcielesny, aby odpokutować za nadużycia ciała” (Arcybiskup Fulton Sheen w tłum. Stanisław Barszczak)

(In English)

Greek poet, Constantine Cafavy, stresses the importance of the journey over the destination. He describes Odysseus’s journey home after the end of the Trojan War and tells of the amazing things he saw along the way. Ithaka 1911 By C. P Cavafy (1863 -1933) As you set out for Ithaka hope your road is a long one, full of adventure, full of discovery. Laistrygonians, Cyclops, angry Poseidon—don’t be afraid of them: you’ll never find things like that on your way as long as you keep your thoughts raised high, as long as a rare excitement stirs your spirit and your body. Laistrygonians, Cyclops, wild Poseidon—you won’t encounter them unless you bring them along inside your soul, unless your soul sets them up in front of you. Hope your road is a long one. May there be many summer mornings when, with what pleasure, what joy, you enter harbors you’re seeing for the first time; may you stop at Phoenician trading stations to buy fine things, mother of pearl and coral, amber and ebony, sensual perfume of every kind— as many sensual perfumes as you can; and may you visit many Egyptian cities to learn and go on learning from their scholars. Keep Ithaka always in your mind. Arriving there is what you’re destined for. But don’t hurry the journey at all. Better if it lasts for years, so you’re old by the time you reach the island, wealthy with all you’ve gained on the way, not expecting Ithaka to make you rich. Ithaka gave you the marvelous journey. Without her you wouldn’t have set out. She has nothing left to give you now. And if you find her poor, Ithaka won’t have fooled you. Wise as you will have become, so full of experience, you’ll have understood by then what these Ithakas mean.

___

Stanisław Barszczak, The Sparrow Will Peck Us

Today, Sergey Lavrov turns 75. Sergey Viktorovich Lavrov (Russian: Сергей Викторович Лавров; born 1950) is a Russian diplomat and Minister of Foreign Affairs of Russia. He was born into a family of Georgian-Armenian descent. In 2005 in Yerevan, when asked whether his Armenian roots help him in his work, Lavrov replied: „my roots are Georgian – my father comes from Tbilisi, but my blood is really Armenian”.

In 1972, he graduated from the Moscow State Institute of International Relations. Initially, he found employment in the Ministry of Foreign Affairs of the USSR. Later, he was sent to Sri Lanka, where he worked at the USSR Embassy in Colombo. At that time, Lavrov was a translator, personal secretary and assistant to Ambassador Rafiq Nishonov. After some time, he obtained the rank of attaché. In 1976, he returned to Moscow. He worked as the 3rd and 2nd secretary in the Section of International Economic Relations of the USSR. In 1981–1988, he held the positions of 1st secretary, counselor and senior counselor at the Permanent Mission of the USSR to the United Nations in New York. After returning to the country, he was deputy head, and from 1990 head of the Section of International Economic Relations of the USSR. Until 1991, he was a member of the Communist Party of the Soviet Union. Later, he remained a non-partisan politician. In 1991, after the collapse of the Soviet Union, he moved to work in the diplomatic service of the Russian Federation. In 1992, he was appointed director of the Department of International Organizations and Global Problems at the Ministry of Foreign Affairs of the Russian Federation. On April 3, 1992, he took up the position of deputy minister of foreign affairs. On March 9, 2004, he took over as Minister of Foreign Affairs of the Russian Federation in the newly formed government of Mikhail Fradkov. At a press conference during the 2nd Diplomatic Forum in Antalya, March 10, 2022 Sergey Lavrov: Russia did not attack Ukraine, March 10, 2022 „We do not intend to attack other countries. We did not attack Ukraine either. We have repeatedly explained that a situation has arisen that poses a threat to the Russian Federation. We have absolutely no intention of, or interest in, crossing Ukraine’s borders. Sergey Viktorovich Lavrov is a Russian diplomat and currently the Foreign Minister of Russia, in office since 2004. Prior to that, Lavrov was a Soviet diplomat and the Permanent Representative of Russia to the United Nations from 1994 to 2004. On April 10, 2010, by decision of Prime Minister Vladimir Putin, he became one of the members of a special Russian government commission to investigate the causes of the Polish Tu-154 disaster in Smolensk. In this connection, Lavrov said: „Poland and the Baltic states are countries in which for a long time There is a furious Russophobic campaign going on and which are trying to be the backbone of all anti-Russian undertakings of the West.” „Speculating about the crash of the Polish Tu-154M near Smolensk is unethical and blasphemous.” (Source, gazeta.pl, January 13, 2011; See also: the crash of the Polish Tu-154 in Smolensk) „All these actions taken by the Russian side do not result from the obligations contained in the Chicago Convention, but we did it to help our Polish friends as much as possible.” During the Georgian crisis, he contacted the former United States Secretary of State, Condoleezza Rice: [That] afternoon, Sergei Lavrov called me for the second time during the crisis. […] „We have three demands,” he said. „What are they?” I asked (Condoleezza Rice). “The first two are that the Georgians sign a non-use of force agreement and that their troops return to their barracks,” he told me. “Done,” I said. […] But then Sergei said, “The second demand is just between us. Misha Saakashvili has to go.” I couldn’t believe my ears and reacted instinctively, not analytically. “Sergei, the Secretary of State of the United States is not talking to the Russian Foreign Minister about overthrowing a democratically elected president,” I said. “The third condition has just become public, because I will call everyone I can and tell them that Russia demands the overthrow of the Georgian president.”

“I said it’s just between us,” he repeated. “No, it’s not between us. Everyone will know.” The conversation ended. I called Steve Hadley to tell him about the Russian demand. Then I called the British, the French, and a few others. The UN Security Council was meeting that afternoon. I asked our representative to also brief the Council. Lavrov was furious, saying that he had never had a colleague who would reveal the content of a diplomatic conversation. I felt that I had no choice. If the Georgians wanted to punish Saakashvili for the war, they would have a chance to do so through their own constitutional processes. But the Russians had no right to insist on his removal. The whole thing had the character of the Soviet period, when Moscow controlled the fate of leaders throughout Eastern Europe. I certainly did not intend to be a party to the return to those days.

In 2012, he was a member of the Russian delegation that went to Damascus to reaffirm the support of the Russian government for President Bashar al-Assad. In October 2019, he condemned Donald Trump’s decision to send American troops to protect Syria’s oil fields and their possible exploitation, arguing that „the exploitation of the natural resources of a sovereign state without its consent is illegal.” He also criticized the Turkish invasion of Rojava and called on Turkey to respect Syria’s territorial integrity. After the referendum on the status of Crimea in March 2014, he proposed that Ukraine become independent from any political bloc, should also recognize Russian as the second official language on its territory and adopt a constitution transforming it into a federal state. When the G8 leaders voted to officially suspend the Russian Federation from membership, Lavrov said that the G8 was an informal organization, and membership in it was only optional for Russia.
Lavrov admitted that Russia has contacts with rebels fighting Ukrainian troops, but denied US and EU allegations that Russian authorities are sponsoring separatist activities in eastern Ukraine. About the Russian invasion of Ukraine 2022: Any human life is priceless. We are not planning to attack other countries. We didn’t attack Ukraine in the first place. /…/We see how dangerously our Western colleagues, including in the European Union, are acting now, which, in violation of all its so-called principles and values, encourages the supply of deadly weapons to Ukraine. /…/The EU has evolved from a constructive economic platform, as it was created, to an aggressive and belligerent player which already displays its ambitions far beyond the European continent. /…/The West has declared war on us, on the entire Russian world. The culture of canceling Russia and everything connected with our country is already reaching the point of absurdity. It is safe to say that this situation will be with us for a long time. In many Western countries, everyday Russophobia has become of an unprecedented nature, and, to our great regret, is encouraged by government circles in a number of countries/…/International officials, including the UN High Commissioner for Human Rights, and, to my great regret, the UN Secretary-General and many other UN representatives, are subjected to pressure from the West and often act as mouthpieces for fake news/…/We did not invade Ukraine. We declared a special military operation because we had absolutely no other way of explaining to the west that dragging Ukraine into Nato was a criminal act/…/I didn’t invite anyone to pose for a photo together with me/…/We are determined to help the people of eastern Ukraine to liberate themselves from the burden of this absolutely unacceptable regime.We will certainly help the Ukrainian people to get rid of the regime, which is absolutely anti-people and anti-historical. This war is being controlled by the Anglo-Saxons. The political goal of the United States is directed against the friendship of Moscow and Kyiv. The war, which we are trying to stop, which was launched against us using Ukrainian people, of course, influenced the policy of Russia, including energy policy./…/Instead of the negative and relative stability of Cold War times, we all need positive stability based on collective interaction, an indifferently correct neighborhood is impossible on our continent. The principle of indivisibility of European security should be legally binding, relations between the US, Europe and Russia need a qualitatively new interaction that could help solve common and global challenges. (In his speech from April 2010) On Russia-Israel relations:”I am very pleased to be here in Israel, the land of our friends, friends who are going through a complex period like their neighbors. We are convinced that the efforts of all countries and governments in the region will find a way to achieve peace and long-term security. I have arrived here after visiting Beirut and Damascus and I want to tell the Prime Minister and all other ministers that today, everyone wants peace more than ever, peace and security…” Quotes about Sergey Lavrov:
Vladimir Putin said about him that he is not the minister of defense but the minister of other – foreign affairs. And Boris Bondarev said: „In 18 years, he went from a professional and educated intellectual, whom many my colleagues held in such high esteem [sic], to a person who constantly … threatens the world (that is, Russia too) with nuclear weapons!” (Boris Bondarev, senior Russian diplomat who defected, quoted in „Top Russian diplomat to UN resigns over Ukraine war”, 23. May 2022. See also, Sergey Lavrov, On the Caucasus Crisis and Russia’s Ukrainian Policy; The World in Search of a New Equilibrium; Address by Sergey Lavrov, Foreign Minister of the Russian Federation, at the 63rd Session of the UN General Assembly, 27 September 2008; Transcript of Remarks by Sergey Lavrov, Minister of Foreign Affairs of the Russian Federation, at an Enlarged Meeting of the Federation Council International Affairs Committee, Moscow, 18 September 2008).
____

Stanisław Barszczak, Rozdziobią nas wróbelki

Dziś Siergiej Ławrow kończy 75 lat. Siergiej Wiktorowicz Ławrow (ros. Сергей Викторович Лавров; ur. 1950) jest rosyjskim dyplomatą i ministrem spraw zagranicznych Rosji. Urodził się w rodzinie gruzińsko-ormiańskiego pochodzenia. W 2005 roku w Erywaniu, zapytany, czy jego ormiańskie korzenie pomagają mu w pracy, Ławrow odpowiedział: „mam korzenie gruzińskie – mój ojciec pochodzi z Tbilisi, ale moja krew jest naprawdę ormiańska”. W 1972 roku ukończył Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych. Początkowo znalazł zatrudnienie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ZSRR. Później został wysłany na Sri Lankę, gdzie pracował w Ambasadzie ZSRR w Kolombo. W tym czasie Ławrow był tłumaczem, osobistym sekretarzem i asystentem ambasadora Rafika Niszonowa. Po pewnym czasie uzyskał stopień attaché. W 1976 roku wrócił do Moskwy. Pracował jako III i II sekretarz w Sekcji Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych ZSRR. W latach 1981–1988 zajmował stanowiska I sekretarza, radcy i starszego radcy w Stałej Misji ZSRR przy ONZ w Nowym Jorku. Po powrocie do kraju był zastępcą szefa, a od 1990 roku szefem Sekcji Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych ZSRR. Do 1991 roku był członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Później pozostał politykiem bezpartyjnym. W 1991 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego, przeszedł do pracy w służbie dyplomatycznej Federacji Rosyjskiej. W 1992 roku został mianowany dyrektorem Departamentu Organizacji Międzynarodowych i Problemów Globalnych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. 3 kwietnia 1992 roku objął stanowisko wiceministra spraw zagranicznych. 9 marca 2004 roku objął stanowisko ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej w nowo utworzonym rządzie Michaiła Fradkowa. Na konferencji prasowej podczas II Forum Dyplomatycznego w Antalyi, 10 marca 2022 r. Siergiej Ławrow: Rosja nie zaatakowała Ukrainy, 10 marca 2022 r. „Nie zamierzamy atakować innych krajów. Nie zaatakowaliśmy również Ukrainy. Wielokrotnie wyjaśnialiśmy, że powstała sytuacja, która stanowi zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej. Nie mamy absolutnie żadnego zamiaru ani interesu w przekraczaniu granic Ukrainy. Siergiej Wiktorowicz Ławrow jest rosyjskim dyplomatą i obecnie ministrem spraw zagranicznych Rosji, urzędującym od 2004 r. Wcześniej Ławrow był radzieckim dyplomatą i stałym przedstawicielem Rosji przy ONZ w latach 1994–2004. 10 kwietnia 2010 r. decyzją premiera Władimira Putina został jednym z członków specjalnej rosyjskiej komisji rządowej w celu zbadania przyczyn katastrofy polskiego Tu-154 w Smoleńsku. W związku z tym Ławrow powiedział: „Polska i państwa bałtyckie to kraje, w których od Od dawna trwa zaciekła rusofobiczna kampania, która próbuje być kręgosłupem wszelkich antyrosyjskich przedsięwzięć Zachodu.” „Spekulowanie o katastrofie polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem jest nieetyczne i bluźniercze.” (Źródło, gazeta.pl, 13 stycznia 2011; Zobacz też: katastrofa polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem) „Wszystkie te działania podejmowane przez stronę rosyjską nie wynikają ze zobowiązań zawartych w Konwencji Chicagowskiej, ale zrobiliśmy to, aby pomóc naszym polskim przyjaciołom w jak największym stopniu.” W czasie kryzysu gruzińskiego skontaktował się z byłą sekretarz stanu USA, Condoleezzą Rice: [Tego] popołudnia Siergiej Ławrow zadzwonił do mnie po raz drugi w czasie kryzysu. […] „Mamy trzy żądania” – powiedział. „Jakie one są?” – zapytałam (Condoleezza Rice). „Pierwsze dwa to podpisanie przez Gruzinów umowy o niestosowaniu siły i powrót ich wojsk do koszar” – powiedział mi. „Zrobione” – powiedziałam. […] Ale potem Siergiej powiedział: „Drugie żądanie jest tylko między nami. Misza Saakaszwili musi odejść”. Nie mogłem uwierzyć własnym uszom i zareagowałam instynktownie, nie analitycznie. „Siergieju, sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych nie rozmawia z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych o obaleniu demokratycznie wybranego prezydenta” – powiedziałam. „Trzeci warunek właśnie stał się publiczny, ponieważ zadzwonię do każdego, do kogo mogę, i powiem im, że Rosja żąda obalenia prezydenta Gruzji”.
„Powiedziałem, że to tylko między nami” – powtórzył. „Nie, to nie jest między nami. Wszyscy się dowiedzą”. Rozmowa się zakończyła. Zadzwoniłam do Steve’a Hadleya, żeby powiedzieć mu o rosyjskim żądaniu. Następnie zadzwoniłam do Brytyjczyków, Francuzów i kilku innych. Tego popołudnia zbierała się Rada Bezpieczeństwa ONZ. Poprosiłem naszego przedstawiciela, żeby również poinformował Radę. Ławrow był wściekły, mówiąc, że nigdy nie miał kolegi, który ujawniłby treść dyplomatycznej rozmowy. Czułem, że nie mam wyboru. Jeśli Gruzini chcieli ukarać Saakaszwilego za wojnę, mieliby szansę to zrobić poprzez własne procesy konstytucyjne. Ale Rosjanie nie mieli prawa nalegać na jego usunięcie. Cała sprawa miała charakter okresu sowieckiego, kiedy Moskwa kontrolowała losy przywódców w całej Europie Wschodniej. Z pewnością nie zamierzałem być stroną powrotu do tamtych dni.
W 2012 r. był członkiem rosyjskiej delegacji, która udała się do Damaszku, aby potwierdzić poparcie rosyjskiego rządu dla prezydenta Baszara al-Assada. W październiku 2019 r. potępił decyzję Donalda Trumpa o wysłaniu amerykańskich wojsk w celu ochrony syryjskich pól naftowych i ich możliwej eksploatacji, argumentując, że „eksploatacja zasobów naturalnych suwerennego państwa bez jego zgody jest nielegalna”. Krytykował również turecką inwazję na Rożawę i wezwał Turcję do poszanowania integralności terytorialnej Syrii. Po referendum w sprawie statusu Krymu w marcu 2014 r. zaproponował, aby Ukraina uniezależniła się od jakiegokolwiek bloku politycznego, uznała również język rosyjski za drugi język urzędowy na swoim terytorium i przyjęła konstytucję przekształcającą ją w państwo federalne. Kiedy przywódcy G8 zagłosowali za oficjalnym zawieszeniem członkostwa Federacji Rosyjskiej, Ławrow powiedział, że G8 jest nieformalną organizacją, a członkostwo w niej jest dla Rosji jedynie opcjonalne.
Ławrow przyznał, że Rosja ma kontakty z rebeliantami walczącymi z ukraińskimi wojskami, ale zaprzeczył oskarżeniom USA i UE, że władze rosyjskie sponsorują działania separatystyczne na wschodzie Ukrainy. O rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r.: Każde ludzkie życie jest bezcenne. Nie planujemy atakować innych krajów. Nie zaatakowaliśmy Ukrainy na samym początku. /…/Widzimy, jak niebezpiecznie działają teraz nasi zachodni koledzy, w tym w Unii Europejskiej, która, naruszając wszystkie tak zwane zasady i wartości, zachęca do dostarczania śmiercionośnej broni na Ukrainę. /…/ UE ewoluowała od konstruktywnej platformy gospodarczej, takiej, jaką została stworzona, do agresywnego i wojowniczego gracza, który już teraz wykazuje swoje ambicje daleko poza kontynentem europejskim. /…/ Zachód wypowiedział wojnę nam, całemu rosyjskiemu światu. Kultura anulowania Rosji i wszystkiego, co związane z naszym krajem, osiąga już punkt absurdu. Można śmiało powiedzieć, że ta sytuacja będzie nam towarzyszyć przez długi czas. W wielu krajach zachodnich codzienna rusofobia stała się czymś bezprecedensowym i, ku naszemu wielkiemu żalowi, jest podsycana przez kręgi rządowe w wielu krajach/…/Międzynarodowi urzędnicy, w tym Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, a ku mojemu wielkiemu żalowi Sekretarz Generalny ONZ i wielu innych przedstawicieli ONZ, są poddawani presji ze strony Zachodu i często działają jako tuby propagandowe fake newsów/…/Nie dokonaliśmy inwazji na Ukrainę. Ogłosiliśmy specjalną operację wojskową, ponieważ nie mieliśmy absolutnie żadnego innego sposobu, aby wyjaśnić Zachodowi, że wciągnięcie Ukrainy do NATO było aktem przestępczym/…/Nie zaprosiłem nikogo, aby pozował ze mną do wspólnego zdjęcia/…/Jesteśmy zdecydowani pomóc ludziom wschodniej Ukrainy uwolnić się od ciężaru tego absolutnie niedopuszczalnego reżimu. Z pewnością pomożemy narodowi ukraińskiemu pozbyć się reżimu, który jest absolutnie antyludowy i antyhistoryczny. Ta wojna jest kontrolowana przez Anglosasów. Cel polityczny Stanów Zjednoczonych jest skierowany przeciwko przyjaźni Moskwy i Kijowa. Wojna, którą próbujemy powstrzymać, która została rozpętana przeciwko nam przy użyciu narodu ukraińskiego, oczywiście wpłynęła na politykę Rosji, w tym politykę energetyczną./…/Zamiast negatywnej i względnej stabilności czasów zimnej wojny, wszyscy potrzebujemy pozytywnej stabilności opartej na zbiorowej interakcji, obojętnie poprawne sąsiedztwo jest niemożliwe na naszym kontynencie. Zasada niepodzielności bezpieczeństwa europejskiego powinna być prawnie wiążąca, relacje między USA, Europą i Rosją potrzebują jakościowo nowej interakcji, która mogłaby pomóc rozwiązać wspólne i globalne wyzwania. (W przemówieniu z kwietnia 2010 r.) O stosunkach rosyjsko-izraelskich: „Jestem bardzo zadowolony, że jestem tutaj w Izraelu, kraju naszych przyjaciół, przyjaciół, którzy przechodzą przez złożony okres, tak jak ich sąsiedzi. Jesteśmy przekonani, że wysiłki wszystkich krajów i rządów w regionie znajdą sposób na osiągnięcie pokoju i długoterminowego bezpieczeństwa. Przybyłem tutaj po wizycie w Bejrucie i Damaszku i chcę powiedzieć premierowi i wszystkim innym ministrom, że dzisiaj wszyscy pragną pokoju bardziej niż kiedykolwiek, pokoju i bezpieczeństwa…”
Por. Cytaty o Siergieju Ławrow:
Wladimir Putin mówił o nim, że nie jest ministrem obrony a ministrem spraw innych – zagranicznych. Z kolei Boris Bondariew powiedział o nim:
„W ciągu 18 lat przeszedł drogę od profesjonalnego i wykształconego intelektualisty, którego wielu moich kolegów darzyło tak wielkim szacunkiem [sic], do osoby, która nieustannie… grozi światu (czyli Rosji również) bronią jądrową!” (Boris Bondariew, starszy rosyjski dyplomata, który zdezerterował, cytowany w artykule „Najwyższy rangą rosyjski dyplomata przy ONZ rezygnuje z powodu wojny na Ukrainie”, 23 maja 2022 r. Zobacz także: Siergiej Ławrow, O kryzysie na Kaukazie i ukraińskiej polityce Rosji; Świat w poszukiwaniu nowej równowagi; Przemówienie Siergieja Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, na 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, 27 września 2008 r.; Transkrypcja wypowiedzi Sergeya Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, na rozszerzonym posiedzeniu Komitetu Spraw Międzynarodowych Rady Federacji, Moskwa, 18 września 2008 r.).
_____

Stanisław Barszczak, Pokochajcie pierwszą damę światowego tenisa

Tenis ziemny – dyscyplina sportowa rozgrywana na korcie tenisowym, polegająca na przebijaniu rakietą tenisową piłki ponad lub obok siatki na pole przeciwnika, celem zdobycia punktu bezpośrednio lub pośrednio, w wyniku błędu przeciwnika.

Gra uczy myślenia taktycznego, obserwacji i oceny otoczenia oraz długofalowego działania w pełnym skupieniu. Tenis poprawia także samoocenę i wzmacnia samodyscyplinę.

Regularne uprawianie tenisa wzmacnia serce, poprawia wytrzymałość mięśni, rozwija koordynację i zwinność oraz pomaga utrzymać zdrową masę ciała. Ponadto, tenis redukuje stres, poprawia nastrój i wspiera budowanie relacji społecznych.

Tenis jest trudną, wymagającą technicznie dyscypliną, dlatego najlepiej stawiać pierwsze kroki na korcie pod okiem profesjonalnego trenera. Ingo, cieszę się z twojego nowego trenera. Frustracje przydarzają się każdemu, nie jesteś maszyną. Nie obawiaj się krzyku Sabalenki czy Azarenki. Jest to na ogół element taktyczny i pozwala wywrzeć presję na przeciwniku, zdestabilizować go.

Jimmy Connors już zauważył: „Bardziej nienawidzę przegrywać niż wygrywać”. Billie Jean King powiedział: „ Tenis to idealne połączenie gwałtownej akcji rozgrywającej się w atmosferze całkowitego spokoju ”. Boris Becker mówił: „Uwielbiam wygrywać, potrafię znieść przegraną, ale najbardziej kocham grać”. I właśnie graj kochając. Niech magia Twojego tenisa zwycięża, a z nią zaczarowane przeznaczenie świetlanej  przyszłości. Twoi fani pragną przeżyć, jak wierzę, wielu wzruszeń i jeszcze szczęśliwszych momentów z Tobą na korcie. Więc kochaj i czyń co chcesz.

Czemu w tenisie mówi się love?
Jedna z teorii mówi o tym, że wzięło się od francuskiego słowa “l’oeuf”, które oznacza “jajko”, a którego wymowa jest bliska angielskiemu “love”. Druga z nich wskazuje na angielskie słowo “luff” oznaczające “nic” lub “zero”, które na przestrzeni lat zostało przekształcone w “love”. A love, to kochaj.

Ingo, wiecznie kochaj tenis. Życzę Ci więcej lobów jak smeczów, najmniej zużytych piłek, mniej slajsów a więcej wolejów, zawsze białych skarpetek, najszybszych serwów, również uderzeń rakietą o buty. Kochaj nieustannie grać, jakkolwiek to wiedz, nie jestem za bajglami.

Dynamika ciśnienia podczas gdy w tenisa związana z koniecznością koncentracji przez tak długi czas jest niezwykła. Subtelne zmiany wiatru, temperatury, oświetlenia, nawierzchni kortu, hałasu i wysokości mogą mieć wyraźny wpływ na fizykę gry i tworzyć znaczące przeszkody emocjonalne.

Ingo, gratuluję czwartej rundy. Pokonałaś Belgijkę Elise Mertens 7:6 (7-2), 6:1 w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. Kłopoty w pierwszym secie, a potem… Twój popis w Miami. W meczu o ćwierćfinał zmierzysz się z Eliną Switoliną, która zajmuje 22. miejsce w rankingu WTA. Ukrainka w niedzielę stoczyła bardzo emocjonującą walkę z inną wysoko notowaną zawodniczką – Karoliną Muchovą. Warto przypomnieć, że w ostatnim meczu między Tobą i Switoliną już okazałaś się lepszą. Chciałbym być z fanami Igi zawsze, i żeby w najbliższy wtorek to była Polska noc w Miami.

Wielka Ingo, pozwól, że pierwszy przekażę Ci życzenia wielkanocne, które już niedługo… życzę Ci, aby te święta były pełne ciepła, miłości i niezapomnianych tenisowych chwil z bliskimi i przyjaciółmi. W świątecznym nastroju życzę Ci nie tylko dobrze ustawionego serwisu, ale także mnóstwa radosnych i beztroskich chwil z rodziną i przyjaciółmi.
___

Stanisław Barszczak, Love the First Lady of World Tennis

Lawn tennis is a sport played on a tennis court, consisting of hitting the ball with a tennis racket over or next to the net into the opponent’s field, in order to score a point directly or indirectly, as a result of the opponent’s mistake.

The game teaches tactical thinking, observation and assessment of the surroundings, and long-term action with full concentration. Tennis also improves self-esteem and strengthens self-discipline.

Regular tennis strengthens the heart, improves muscle endurance, develops coordination and agility, and helps maintain a healthy body weight. In addition, tennis reduces stress, improves mood, and supports building social relationships.

Tennis is a difficult, technically demanding discipline, so it is best to take your first steps on the court under the supervision of a professional trainer. Ingo, I am glad about your new trainer. Frustrations happen to everyone, you are not a machine. Don’t be afraid of Sabalenka or Azarenka’s scream. It is generally a tactical element and allows you to put pressure on your opponent, destabilize him.

Jimmy Connors has already noted: „I hate losing more than winning”. Billie Jean King: „Tennis is the perfect combination of violent action played in an atmosphere of complete peace”. Boris Becker: „I love winning, I can bear losing, but most of all I love playing”. And play lovingly. Let the magic of your tennis win, and with it the enchanted destiny of a bright future. Your fans want to experience, I believe, many emotions and even happier moments with you on the court. So love and do what you want.

Why is love said in tennis?
One theory says that it comes from the French word „l’oeuf”, which means „egg”, and whose pronunciation is close to the English „love”. The other one points to the English word „luff” meaning „nothing” or „zero”, which over the years has been transformed into „love”. A love, to love.

Ingo, always love tennis. I wish you more lobs like smashes, the least used balls, fewer slides and more volleys, always white socks, the fastest serves, also hitting the racket on the shoes. Love to play constantly, although you know that, I am not for bagels.

The dynamics of pressure during tennis related to the need to concentrate for such a long time is extraordinary. Subtle changes in wind, temperature, lighting, court surface, noise and altitude can have a significant effect on the physics of the game and create significant emotional obstacles.

Ingo, congratulations on your fourth round. You defeated Belgian Elise Mertens 7:6 (7-2), 6:1 in the third round of the WTA 1000 tournament in Miami. Trouble in the first set, and then… your show in Miami. In the match for the quarterfinals you will face Elina Svitolina, who is ranked 22nd in the WTA ranking. The Ukrainian had a very exciting fight on Sunday with another highly ranked player – Karolina Muchova. It is worth recalling that in the last match between you and Svitolina you already proved to be better. I would like to be with Iga’s fans always, and for next Tuesday to be a Polish night in Miami.

Great Inga, let me be the first to convey to you Easter wishes, which are coming soon… I wish you that these holidays will be full of warmth, love and unforgettable tennis moments with your loved ones and friends. In the holiday spirit, I wish you not only a well-placed serve, but also lots of joyful and carefree moments with family and friends.
____





Conformism disease

Stanisław Barszczak, Chwalmy Boga sercem

Nie mogłem odłożyć tej zawiłej opowieści. „Nie masz prawa żyć” – te słowa usłyszała Pakhshan Azizi, kurdyjska działaczka humanitarna i obrończyni praw człowieka. Została skazana na śmierć przez irański Sąd Rewolucyjny po rażąco niesprawiedliwym procesie. Jej jedyną „winą” było niesienie pomocy kobietom i dzieciom wysiedlonym w Syrii oraz walka o prawa człowieka.

Pakhshan przez kilka miesięcy była przetrzymywana w więzieniu bez kontaktu z rodziną i prawnikiem, torturowana i zastraszana. Wielokrotnie podczas przesłuchań grożono jej śmiercią. Irański Sąd Najwyższy odrzucił wniosek o rewizję sądową, co oznacza, że jej egzekucja może nastąpić w każdej chwili! Podpisz apel i żądaj uwolnienia Pakhshan Azizi!

Zaglądamy do Budapesztu. Właściwie nie ma co komentować – w tym mieście konsekwentnie odbudowuje się dawne budynki, przywracając im historyczny charakter. Klasyczna architektura zawsze wygrywa tam z deweloperskimi projektami. Zupełnie inaczej niż w Gdańsku, gdzie dziedzictwo jest często pomijane na rzecz „dziadostwa”.

Nasz Adam Mickiewicz pisał:
„Gdy tu mój trup…”
Gdy tu mój trup w pośrodku was zasiada,
W oczy zagląda i głośno zagada,
Dusza wówczas daleka, ach, daleka!
Błąka się i narzeka, ach, narzeka!

Jest u mnie kraj, ojczyzna myśli mojéj,
I liczne mam serca mego rodzeństwo,
Piękniejszy kraj, niż ten, co w oczach stoi,
Rodzina milsza, niż całe krewieństwo.

Tam wpośród prac i trosk i wśród zabawy
Uciekam ja. Tam siedzę pod jodłami,
Tam leżę śród bujnej i wonnej trawy,
Tam pędzę za wróblami i muszkami.

Tam widzę, jako z ganku biała stąpa,
Jak ku nam w las śród łąk zielonych leci,
I pośród zbóż jak w toni wód się kąpa,
I ku nam z gór jako jutrzenka zaświeci…

A Juliusz Słowacki śle następny list „Do matki”:
Zadrży ci nieraz serce, miła matko moja,
Widząc powracających i ułaskawionych.
Kląć będziesz, że tak twarda była na mnie zbroja
I tak wielkie wytrwanie w zamiarach szalonych.

Wiem, żebym ci wróceniem moim lat przysporzył;-
Mów, kiedy cię spytają, czy twój syn powraca,
Że syn twój na sztandarach jak pies się położył
I choć wołasz, nie idzie – oczy tylko zwraca.

Oczy zwraca ku tobie… więcej nic nie może,
Tylko spojrzeniem tobie smutek swój tłumaczy;
Lecz woli konający – nie iść na obrożę,
Lecz woli zamiast hańby – choć czarę rozpaczy!

Przebaczże mu, o moja ty piastunko droga,
Że się tak zaprzepaścił i tak zaczeluścił;
Przebacz… bo gdyby nie to, że opuścić Boga
Trzeba by – toby ciebie pewno nie opuścił.

Z kolei Cyprian Norwid zdążył zauważyć w poemacie pt.
„Słowianin”:
Jak Słowianin, gdy brak mu naśladować kogo,
Duma, w szerokim polu, czekając na siebie –
Gdy z dala jadą kupcy gdzieś żelazną – drogą,
Drżą telegramy w drutach i balon na niebie;
Jak Słowiani, co chadzał już wszystkiemu w tropy,
Oczekiwa na siebie – samego, bez wiedzy –
Tak – bywa smętnym życie!… wieszczowie, koledzy,
Zacni szlachcice, Żydy, przekupnie i chłopy!

Tak jest i kamień także sterczący na miedzy,
Co sługiwał był w różnych szturmach na okopy;
Dziewanna żółta przy nim i mysz polna ruda –
On sterczy, wieść go zowie kością wielgo-luda
(Co sam sobie w jasniejszą alegorię zamień!) –
Atoli nie wiadomo, czy to kość? czy kamień?(koniec poematu)

Tylko grzech pierworodny może wyjaśnić niemal sprzeczny charakter natury ludzkiej, który sprawia, że ​​człowiek dąży do wyższych rzeczy, a jednocześnie ulega niższym. Jedynym powodem, dla którego szukamy szlachetniejszych rzeczy Bożych, jest to, że kiedyś je posiadaliśmy; szukamy, ponieważ kiedyś je znaleźliśmy.

Bytom od końca XIX wieku miał powszechnie granitowe chodniki oprawione w bazaltowe kostki. To są materiały kosztowne, ale praktycznie niezużywalne, a jednak 95% takich chodników zniknęło z Bytomia. Co się z nimi stało, kiedy to się stało. Oto zagadki… Dawniej księża do umierających szli ulicami niosąc przed sobą Najświętszy Sakrament, przed którym przechodnie przyklękali.

Człowiek-świat w rezultacie rzucił kurz w swoje własne oczy, a następnie wyłupił sobie oczy, tak że nie może już znaleźć bramy, która prowadzi z powrotem do domu. Powiedziano mu, że religia jest opium i wiecznym celem, tylko teologicznym folklorem, i że jeśli pozbędzie się swoich zobowiązań i zmartwień, będzie mógł stworzyć raj na tym świecie. „Głupi człowiek” tak zrobił, ale zamiast znaleźć swoje materialne życie wzbogacone, odkrywa, że ​​staje się ono coraz bardziej niepewne z każdym dniem bez pocieszenia w postaci jakiejkolwiek nadziei poza grobem.

W historii życia Chrystusa była piękna monotonia; trzydzieści lat posłuszeństwa – nie jeden rok; trzy lata nauczania – nie jeden rok; trzy godziny odkupienia – nie jedna godzina. I tak jak żył, nauczał, a całą Jego mądrość można było podsumować słowami: „zrób to jeszcze raz”. Była monotonia poświęcenia – „bierz swój krzyż codziennie i naśladuj mnie”; monotonia dobroci – „jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”; monotonia miłosierdzia – „jak często powinniśmy przebaczać? ​​Aż siedem razy? Tak, aż siedemdziesiąt siedem razy”; monotonia ofiarnej zamyślenia – „czyń to na moją pamiątkę”; monotonia modlitwy – „i modlił się po raz trzeci”. To chciałby nam powiedzieć dzisiaj Arcybiskup Fulton Sheen.


Stanisław Barszczak, Praise God with your heart

I couldn’t put this complicated story down. “You have no right to live” – these were the words heard by Pakhshan Azizi, a Kurdish humanitarian and human rights activist. She was sentenced to death by the Iranian Revolutionary Court after a grossly unfair trial. Her only “crime” was providing assistance to women and children displaced in Syria and fighting for human rights.

Pakhshan was held in prison for several months without contact with her family and lawyer, tortured and intimidated. She was repeatedly threatened with death during interrogations. The Iranian Supreme Court rejected the request for a judicial review, which means that her execution could take place at any time! Sign the appeal and demand the release of Pakhshan Azizi!

We are visiting Budapest. There is really nothing to comment on – in this city, old buildings are consistently being rebuilt, restoring their historical character. Classical architecture always wins there over development projects. Completely different from Gdańsk, where heritage is often ignored in favour of „trash”.

Our Adam Mickiewicz wrote:
„When my corpse is here…”
When my corpse sits here in your midst, It looks into your eyes and speaks loudly, Then the soul is distant, oh, distant!
It wanders and complains, oh, it complains!

There is a country with me, the homeland of my thoughts, And I have many siblings’ hearts,
A more beautiful country than the one that stands in my eyes,
A family nicer than all blood relations.

There, amidst work and worries and fun, I escape. There I sit under the fir trees, There I lie among the lush and fragrant grass, There I run after sparrows and flies.

There I see, as from the porch a white one steps, As towards us into the forest among green meadows, And among the grains as in the depths of waters it bathes, And towards us from the mountains it shines like the dawn…

And Juliusz Słowacki sends another letter „To Mother”:

Your heart will sometimes tremble, my dear mother,
Seeing those returning and pardoned.

You will curse that my armor was so strong against me
And such great perseverance in my mad intentions.

I know that I would gain you years with my return;- Tell me, when they ask you if your son is returning, That your son has lain down on the banners like a dog And although you call, he does not go – he only turns his eyes.

He turns his eyes towards you… he can do nothing more, Only with a look does he explain his sadness to you; But the dying man prefers – not to go on a collar, But instead of disgrace – he prefers – even a cup of despair!

Forgive him, oh my dear nurse,
For having so wasted himself and so deeply fallen into the abyss; Forgive… because if it were not for the fact that he had to abandon God, He would have to – he would certainly not have abandoned you.

In turn, Cyprian Norwid managed to notice in the poem entitled

„Slavic”:

Like a Slav, when he lacks someone to imitate, Pride, in a wide field, waiting for himself – When merchants are riding somewhere far away on an iron – road, Telegrams tremble in wires and a balloon in the sky;
Like Slavs, who have already followed the trail of everything,
Waiting for himself – alone, without knowledge – Yes – life can be sad!… bards, colleagues, Noble noblemen, Jews, merchants and peasants!

So it is, and the stone also sticking out in the middle,
Which served in various assaults on the trenches;
A yellow mullein by it and a red field mouse –
It sticks out, the news calls it the bone of a „great -man”
(Which you yourself turn into a clearer allegory!) –
But it is not known whether it is bone? or stone? (end of poem)

Only original sin can explain the almost contradictory nature of human nature, which makes man strive for higher things and at the same time succumb to lower ones. The only reason we seek the nobler things of God is that we once possessed them; we seek because we once found them.

Since the end of the 19th century, Bytom has commonly had granite pavements set in basalt cubes. These are expensive materials, but practically indestructible, and yet 95% of such pavements have disappeared from Bytom. What happened to them when they did. Here are the riddles… In the old days, priests went to the dying through the streets carrying the Blessed Sacrament before them, before which passersby knelt.

The man-world in effect threw dust into his own eyes, and then gouged out his own eyes, so that he could no longer find the gate that led back home. He was told that religion was an opium and an eternal goal, only theological folklore, and that if he got rid of his obligations and worries, he could create a paradise in this world. The „foolish man” did so, but instead of finding his material life enriched, he found it to become more uncertain with each passing day, without the consolation of any hope beyond the grave.

There was a beautiful monotony in the story of Christ’s life; thirty years of obedience – not one year; three years of teaching – not one year; three hours of redemption – not one hour. And as He lived, so He taught, and all His wisdom could be summed up in the words, „do it again.” There was the monotony of sacrifice – “take up your cross daily and follow me”; the monotony of kindness – “if someone hits you on the right cheek, turn to him the other also”; the monotony of mercy – “how often should we forgive? As many as seven times? Yes, as many as seventy times”; the monotony of sacrificial contemplation – “do this in remembrance of me”; the monotony of prayer – “and he prayed the third time.” This is what Archbishop Fulton Sheen would like to tell us today.

____

Stanisław Barszczak, Malowany ptak

Wybaczcie mi, lecz mój angielski jest bardzo skromny. Na potwierdzenie tej tezy posłużę się tekstem Ludwika Begleya: „Zawsze robiłem to, co trzeba było zrobić i zazwyczaj dostawałem to, czego chciałem. Myślę, że jestem mniej pewny siebie, gdy piszę po angielsku, niż gdybym pisał w swoim pierwszym języku. Muszę testować każde zdanie wielokrotnie, aby upewnić się, że jest poprawne, że nie wprowadziłem jakiegoś elementu, który nie jest angielski.”
A teraz o czym chciałbym z wami mówić… Załoga musi spróbować przetrwać na starożytnej, opuszczonej planecie w najnowszej powieści grozy S.A. Barnes, cenionej autorki „Martwej ciszy”. Opuszczona planeta. Ukryta przeszłość. Śmiertelne niebezpieczeństwo.
Psycholog dr Ophelia Bray poświęciła swoje życie badaniu i zapobieganiu zespołowi Eckharta-Reisera (ERS) — najsłynniejszemu przypadkowi, który doprowadził do brutalnych morderstw dwudziestu dziewięciu osób. To dla niej sprawa osobista i kiedy zostaje przydzielona do małej załogi eksploracyjnej, która niedawno przeżyła tragiczną śmierć kolegi, chce pomóc. Ale kiedy zaczynają osiedlać się na opuszczonej planecie, staje się jasne, że załoga coś ukrywa.
A towarzysze załogi Ofelii są o wiele bardziej zainteresowani badaniem niesamowitej, starożytnej planety i rozwikłaniem tajemnicy stojącej za pospiesznym wyjazdem poprzednich kolonizatorów niż otwarciem się przed nią.
Aż do momentu odkrycia, że ​​ich pilot został brutalnie zamordowany. Czy to początek najgorszego koszmaru Ofelii – fali przemocy i pogorszenia stanu psychicznego ze strony ERS? A może czegoś jeszcze bardziej złowrogiego?
Przerażona, że ​​historia się powtórzy, Ofelia i załoga muszą współpracować, aby dowiedzieć się, co się dzieje. Ale zaufanie jest trudne do zdobycia… a członkowie załogi nie są jedynymi, którzy mają sekrety…
Najmilsi. Za dwa miesiące w Polsce wyborynowego prezydenta Rzeczpospolitej Polski. W tym Wielkim Poście wybierzmy mądrze. Bolesław Ostrowski zmarł, był ostatnim polskim żołnierzem walczącym pod Arnhem. W życiu popełniamy dwa wielkie błędy: milczymy, gdy powinniśmy mówić, i mówimy, gdy powinniśmy milczeć.
W „Prośbie” Julia Hartwig modliła się:
Daj od­po­czy­nek
na­szym za­wi­ściom
na­szej po­gar­dzie pre­ten­sjom
że nie do­syć wy­niósł nas los
daj nam wi­dze­nie czy­ste
nie­podejrz­li­we
przy­po­mnij sło­dycz dzie­ciń­stwa
ży­ją­ce­go przy­go­dą dnia
ulżyj wi­nom któ­rych nie śmie­my
wy­po­wie­dzieć gło­śno
spraw aby to co nas prze­kra­cza
nie upo­ka­rza­ło nas
lecz bu­dzi­ło wdzięcz­ność i za­chwyt
wy­na­gródź tych któ­rzy dali
nam ra­dość
i oczysz­cza­ją­cy ból swo­ją sztu­ką…”

Święta Siostra Faustyna w dniu
15.III.1937:
Dziś weszłam w gorzkość Męki Pana Jezusa; cierpiałam czysto duchowo, poznałam, jak straszny jest grzech. Dał mi poznać całą odrazę do grzechu. Wewnętrznie w głębi mej duszy poznałam, jak straszny jest grzech, chociażby, najmniejszy, i bardzo dręczył duszę Jezusa. Wolałabym tysiąc piekieł cierpieć, niż popełnić chociażby najmniejszy grzech powszedni. (Dz 1016) Przytaczam tutaj to, co jest w Dzienniczku zapisane zaraz po tym wyznaniu:
Powiedział mi Pan: pragnę się udzielać duszom i napełniać je Swoją miłością. ale
mało jest dusz, któreby chciały przyjąć wszystkie łaski, które im miłość Moja przeznaczyła.
Łaska moja nie ginie, jeżeli dusza dla której jest przeznaczona nie przyjmuje, to bierze ją inna dusza. (Dz 1017)
Dziś mija rok, odkąd nie ma z nami poety Ernesta Brylla. Pamiętamy…
Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami
A te okrawki (góry, lawiny, mury)
Kraju na którym stoimy
Z hukiem od siebie w ciemność odpływają… Poeta zapisał:
„Bądźmy dla siebie bliscy kiedy się boimy
Gdy byle kamyk może poruszyć lawiny
Bądźmy dla siebie bliscy kiedy ciemne góry
Odpychają nas nagle swoim ciałem zimnym
Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego
Które weźmiemy od kogoś drugiego
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai
Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają”
(12 V 1985, Ernest Bryll (1935–2024)
A wtedy da Bóg kiedyś zasiąść w Polsce wolnej, jak
Adam Asnyk prorokował:
„Da Bóg kiedyś zasiąść w Polsce wolnej
Od żyta złotej, od lasów szumiącej,
Da Bóg, a przyjdzie dzień nieustający
Dla srebnych pługów udręki mozolnej
Jeszcze oddźwiękną kamienie na młoty
I z trwardym ziemią pogada lemieszem
I z wszystkich jeszcze kamieni wykrzeszem
Iskier snop złoty
Więc gdy wiosennym oglądam wieczorem
W mgły otuloną zagonów szarzyznę,
Ktoś w moim sercu wykuwa toporem
Moją Ojczyznę.

Dziękuję za współpracę
Ksiądz Stanisław
___

Błękit

Pozwólcie mi zacytować wpierw słowa Rainera Marii Rilkego:
„Teraz musimy mroźnych dni zwlekanie przetrwać w oporu zimującej korze, broniąc się ciągle, nieczuli na wianie
głębokich wiatrów, otwartych w przestworze. Mocna jest noc, odległe jej stąpanie, cicha namowa tlącej lampy; może
dasz się pocieszyć: mróz, grudy, zdrętwienie zwiastują już jutrzejsze miękkie tchnienie…”

Najmilsi teraz zima zagościła w
na półkuli północnej, w rodzinnej Europie, lecz także w Petrze jest zima – i tam lepią bałwana. W tym Wielkim Poście chodzi o gruntowne ożywienie nadziei  eschatologicznej i ponowne bez reszty zawierzenie Bogu. Ja w tym czasie nieustannie wciąż jeszcze podróżuję, albowiem wolę biednych w rękach Boga, jak bogatych w rękach demona.

A co czytam teraz? Modernistki – Woolf, Mansfield, Lagerlöf, Achmatowa, Södergran, Vogel, Colette, Sagan, Yourcenar, Lispector, Nałkowska… Ale twórczość Rilkego pozostaje piękną, szczególnie Listy do młodego poety (1903), eksploruje tematy refleksji egzystencjalnej, kondycji ludzkiej i poszukiwania sensu. Myśliciel wzywa jednostki do przyjęcia niepewności i złożoności pytań życiowych. Jego przemyślenia na temat życia są pytaniami, nie stanowią  natychmiastowych odpowiedzi, odzwierciedlają głęboką akceptację inherentnych tajemnic życia, co głęboko rezonowało z czytelnikami na początku XX wieku i nadal inspiruje ludzi dzisiaj. Jego lata kształtowania były naznaczone osobistymi zmaganiami i poszukiwaniem celu. Większość swojego życia spędził, podróżując po Europie, angażując się w różne kręgi intelektualne i eksplorując różne formy artystyczne. Poezja Rilkego, często medytacyjna i introspektywna, podkreśla znaczenie samotności i samopoznania, sugerując, że prawdziwa mądrość wyłania się nie z odpowiedzi, ale z samej podróży.

Rilke zauważył, że  droga do zrozumienia jest stopniowa i czasami niezauważalna. Jego pisarstwo zachęca do przyjęcia niepewności i pełnego życia w teraźniejszości, ufając, że odpowiedzi mogą nadejść później, często w sposób, którego nie można przewidzieć. W kontekście swojej epoki dzieła Rilkego stanowiły przeciwwagę dla racjonalizmu i industrializacji, które dominowały w społeczeństwach europejskich. Dziś jego refleksje na temat życia pytaniami rozbrzmiewają w świecie, który wciąż zmaga się z tymi samymi niepewnościami, przypominając nam, że sama podróż jest tak samo cenna jak każdy cel. Jego mądrość nadal inspiruje nowe pokolenia poszukujące sensu w ciągle zmieniającym się świecie.

Nadto Friedrich Hegel mówił: „Nic wielkiego na świecie nie zostało osiągnięte bez wielkiej pasji”.  To wyjątkowe zdanie zawiera ponadczasową prawdę o naturze ludzkich osiągnięć. Hegel, wybitny niemiecki filozof z XVIII wieku, jest najbardziej znany ze swojego wkładu w rozumowanie dialektyczne i eksploracji historii jako rozwoju ludzkiej wolności. Jego filozofia podkreśla rolę ludzkiej woli, ducha i pasji w kształtowaniu świata. Ta idea głęboko rezonuje w kontekście wydarzeń historycznych, przełomów naukowych i ruchów artystycznych, z których wszystkie są napędzane przez namiętne dążenie do wizji lub ideału.

W całej historii wielkie pasje były w centrum wielu rewolucyjnych zmian, czy to w polityce, sztuce czy nauce. Jednym z wyraźnych przykładów jest renesans, okres intensywnej aktywności kulturalnej i intelektualnej, który trwał od XIV do XVII wieku. Postacie takie jak Leonardo da Vinci, Michał Anioł i Galileusz udowodniły, że ogromna osobista pasja, często połączona z nieustającą ciekawością, może prowadzić do głębokich postępów w ich dziedzinach. Osoby te oddawały się swoim rzemiosłom z niezrównanym oddaniem, na zawsze zmieniając bieg historii.
Podobnie rewolucja przemysłowa (od końca XVIII do początku XIX wieku) była napędzana przez namiętną ambicję przedsiębiorców i wynalazców, takich jak James Watt i George Stephenson, których innowacje w zakresie maszyn, transportu i przemysłu przekształciły gospodarki i społeczeństwa na całym świecie. Ich praca położyła podwaliny pod nowoczesną technologię i urbanizację. W nowszej historii ruchy na rzecz praw obywatelskich, równości płci i sprawiedliwości społecznej były również napędzane namiętnym poświęceniem jednostek i grup opowiadających się za godnością i uczciwością człowieka. Te momenty w historii wzmacniają pogląd Hegla, że ​​namiętność jest siłą napędową wielkich osiągnięć ludzkości.

Dzisiaj, w drugą niedzielę Wielkiego Postu, kontemplujemy przemienionego Chrystusa, ukazującego swoją chwałę. Papież Franciszek przypomina nam, że „Piotr i jego towarzysze byli pogrążeni w śnie” i że „gdy się przebudzili, ujrzeli chwałę Jezusa” (Łk 9, 32). Dlatego musimy „obudzić się z naszego wewnętrznego letargu”.

Wchodząc z Jezusem na górę Przemienienia, mogłem znaleźć  błękit nieba, budząc siebie równocześnie bliźniego, być w stanie odkryć me pasje na nowo i poczuć a nawet być  przekonanym co do tego, drogi Jezu jak powstają Krzyże. Twoja wola jest belką pionową, moja wola jest poprzeczną belką. Gdy kładę moją wolę w poprzek Twojej woli, konstruuję Krzyż. Panie Jezu, po wielokroć zajmowałem się jedynie formowaniem krzyży, okazując nieposłuszeństwo Twemu świętemu prawu i broniąc moich własnych, samolubnych pragnień. Pozwól abym nie budował Ci już więcej krzyży, lecz abym odtąd kładł belkę mojej woli wzdłuż belki Twojej woli, tworząc jarzmo, które zawsze będzie słodkie i ciężar, który zawsze będzie lekki.

Za Kościołem Twoim Jezu teraz wieżowce. I mocno dlatego wierzę, że wrócę do Ciebie choćby jak pielgrzym skonany, Pod krzyżem stanę i zapłaczę, Wrócę do Ciebie i padnę na kolana, Nie raz, nie dwa siebie stracę. Pod Twój krzyż przychodzą pielgrzymi oddać Ci siebie, A Ty patrzysz na nas z ogromną miłością I masz zawsze czas, choć siedzisz w niebie. Mistrzu mój, prowadź  mnie, zdany jestem na ciebie jak niemowlę. Choćby się wszystko sprzysięgło przeciw mnie i choćby się ziemia usuwała spod moich stóp, jednak jestem spokojny przy sercu twoim.
Ty patrzysz na mnie z taką litością, Że łzy do oczu się cisną, A ja w konfrontacji z Twoją mądrością Spod krzyża wracam z zagojoną blizną. Ty zawsze masz dla mnie receptę,
Na lepsze życie przepis znasz,
Zawsze jesteś pogadać gotowy, radę dasz. Któryś za Nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
___

The Blue sky

Let me first quote Rainer Maria Rilke’s words:

„Now we must endure the frosty days of delay in the resistance of wintering bark, defending ourselves constantly, insensitive to the blow of deep winds, open in space.

The night is strong, its distant tread, the quiet persuasion of the smoldering lamp; perhaps
you will allow yourself to be comforted: frost, clods, numbness already herald tomorrow’s soft breath…”

My dearest, winter has now settled in
the northern hemisphere, in native Europe, but it is also winter in Petra – and there they build a snowman. This Lent is about a fundamental revival of eschatological hope and renewed complete trust in God. During this time I am still constantly traveling, because I prefer the poor in God’s hands to the rich in the hands of the devil.

And what am I reading now? Modernists – Woolf, Mansfield, Lagerlöf, Akhmatova, Södergran, Vogel, Colette, Sagan, Yourcenar, Lispector, Nalkowska… But Rilke’s work remains beautiful, especially Letters to a Young Poet (1903), which explores themes of existential reflection, the human condition, and the search for meaning. The thinker challenges individuals to embrace the uncertainty and complexity of life’s questions. His musings on life are questions, not immediate answers, reflecting a profound acceptance of life’s inherent mysteries, which resonated deeply with readers in the early 20th century and continues to inspire people today. His formative years were marked by personal struggles and a search for purpose. He spent much of his life traveling across Europe, engaging with various intellectual circles, and exploring different artistic forms. Rilke’s poetry, often meditative and introspective, emphasizes the importance of solitude and self-discovery, suggesting that true wisdom emerges not from the answers but from the journey itself.

Rilke observed that the path to understanding is gradual and sometimes imperceptible. His writing encourages us to embrace uncertainty and live fully in the present, trusting that answers may come later, often in ways that cannot be predicted. In the context of his era, Rilke’s works were a counterweight to the rationalism and industrialization that dominated European societies. Today, his reflections on living with questions resonate in a world that continues to grapple with the same uncertainties, reminding us that the journey itself is as valuable as the destination. His wisdom continues to inspire new generations searching for meaning in an ever-changing world.

Friedrich Hegel also famously said, “Nothing great in the world has ever been achieved without great passion.” This extraordinary statement contains a timeless truth about the nature of human achievement. A prominent 18th-century German philosopher, Hegel is best known for his contributions to dialectical reasoning and his exploration of history as the unfolding of human freedom. His philosophy emphasizes the role of human will, spirit, and passion in shaping the world. This idea resonates deeply with historical events, scientific breakthroughs, and artistic movements, all of which are fueled by a passionate pursuit of a vision or ideal.

Throughout history, great passions have been at the center of many revolutionary changes, whether in politics, art, or science. One clear example is the Renaissance, a period of intense cultural and intellectual activity that lasted from the 14th to the 17th century. Figures such as Leonardo da Vinci, Michelangelo, and Galileo Galilei demonstrated that intense personal passion, often coupled with relentless curiosity, could lead to profound advances in their fields. These individuals devoted themselves to their crafts with unparalleled dedication, forever changing the course of history.

Similarly, the Industrial Revolution (from the late 18th to early 19th centuries) was fueled by the passionate ambition of entrepreneurs and inventors such as James Watt and George Stephenson, whose innovations in machinery, transportation, and industry transformed economies and societies around the world. Their work laid the foundations for modern technology and urbanization. In more recent history, movements for civil rights, gender equality, and social justice have also been fueled by passionate dedication by individuals and groups to the cause of human dignity and integrity. These moments in history reinforce Hegel’s view that passion is the driving force behind great human achievements.

Today, on the second Sunday of Lent, we contemplate the transfigured Christ, revealing his glory. Pope Francis reminds us that “Peter and his companions were asleep” and that “when they awoke, they saw the glory of Jesus” (Luke 9:32). Therefore, we must “awaken from our inner slumber.”

By climbing the mountain of Transfiguration with Jesus, I was able to find the blue sky, awakening myself and my neighbor at the same time, being able to rediscover my passions and feel and even be convinced, dear Jesus, how Crosses are made. Your will is the upright beam, my will is the crossbeam. When I place my will across Your will, I construct the Cross. Lord Jesus, many times I have only been concerned with forming  crosses, showing disobedience to Your holy law and defending my own, selfish desires. Let me not build You any more crosses, but from now on I will place the beam of my will along the beam of Your will, creating a yoke that will always be sweet and a burden that will always be light.

Behind Your Church, Jesus, now skyscrapers of this world. And that is why I firmly believe that I will return to You even like a tired pilgrim, I will stand under the cross and cry, I will return to You and fall on my knees, I will lose myself not once, not twice. Pilgrims come to Your cross to give themselves to You, And You look at us with great love And You always have time, although You are sitting in heaven. My Master, lead me, I am dependent on You like an infant. Even if everything conspires against me and even if the earth moves from under my feet, I am calm near Your heart. You look at me with such pity, That tears come to my eyes, And in confrontation with Your wisdom, From under the cross I return with a healed scar. You always have a prescription for me, You know the recipe for a better life, You are always ready to talk, you give advice. Who suffered wounds for us, Jesus Christ, have mercy on us.

____

Osądzaj Kościół Katolicki według jego świętych

Życie jest najtrudniejszym egzaminem. Wielu ludzi nie zdaje go, ponieważ próbują naśladować innych, nie zdając sobie sprawy, że każdy ma inny arkusz egzaminacyjny.

Największym zagrożeniem dla naszej planety jest myślenie, że ktoś inny ją uratuje. Nic nie dzieje się przypadkowo, wszystko dzieje się z jakiegoś powodu i z konieczności. Pomyślcie o tym. Cywilizacyjnym zagrożeniem w dzisiejszych mediach jest myślenie, że mamy demokrację, podczas gdy to, co jest teraz robione dla potrzeb chwili, jest przede wszystkim niezrozumieniem podatności na wpływy (porównaj grzech pierworodny naszych rodziców), ale także błędem pokoleniowym, za który kiedyś zapłacimy.

Osądzaj Kościół Katolicki nie według tych, którzy ledwo żyją jego duchem, ale według przykładu dla tych, którzy żyją najbliżej niego. Tutaj na ziemi święci mogą nas zaprowadzić do Jezusa.

„Wolałbym tysiąc krzyży, a każdy krzyż byłby dla mnie nawet lekki i słodki, gdybym nie doświadczał nieustannie tej próby, która sprawia, że ​​czuję się ciągle niepewnie: czy podobam się Panu w moich czynach… Życie w takim stanie jest bardzo bolesne… Akceptuję to, ale wydaje mi się, że akceptowanie, mojego fiat, jest bardzo zimne, próżne!… Jak wielka tajemnica! Panie Jezu, Ty sam musisz się nami zaopiekować”. (AD, s. 93n.)

Św. Padre Pio

Dziękuję bardzo, Twój o. Stanisław

(in English)

Judge the Catholic Church by its saints

Life is the most difficult exam. Many people fail because they try to copy others, not realizing that everyone has a different question paper.

The greatest threat to our planet is thinking that someone else will save it. Nothing happens at random, everything occurs for a reason and out necessity. Think about it. The civilizational threat in today’s media is thinking that we have democracy, when what is being done now for the needs of the moment is first a misunderstanding of the impressionability (compare, the original sin of our parents), but also a generational mistake for which we will pay someday.

Judge the Catholic Church not by those who barely live by its spirit, but by the axample for those who live closest to it. here on earth the saints can lead us to Jesus.

„I would prefer a thousand crosses, and each cross would even be light and sweet to me, if I did not constantly experience this trial, which makes me feel constantly uncertain: whether I please the Lord in my actions… Living in such a state is very painful… I accept it, but it seems to me that accepting, my fiat, is very cold, vain!… What an immense mystery! Lord Jesus, You alone must take care of us.” (AD, p. 93f.)
St. Padre Pio
See you later, your fr Stanisław

Niedziela 16 marca 2025
2. Niedziela Wielkiego Postu

Odniesienia biblijne:
Czytanie z Księgi Rodzaju: 15:5. 12 do 18: „Pan przemówił do Abrahama w widzeniu. »
Psalm 26: „Szukam, Panie, Twojego oblicza.”
List św. Pawła do Filipian: 3. 17 do 4. 1: „Jesteśmy obywatelami nieba… oczekujemy Pana Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela.”
Ewangelia według św. Łukasza: 9, 28-36: „Oblicze Jego stało się zupełnie inne, a odzienie stało się lśniąco białe.”

Droga wiary Abeahama

W ubiegłą niedzielę widzieliśmy już odejście błąkającego się Aramejczyka, którego Bóg posyła na szlaki ziemi Kanaan. Oto kolejny etap życia w wierze naszego Ojca, którego przesłanie słyszymy dzisiaj: Bóg otwiera przed nim obietnicę, błogosławieństwo dla niego i jego potomków, a dokładniej dla wszystkich, którzy będą w komunii z nim, potomków tak licznych, że staną się ludem.

Opóźnienie, niecierpliwość i wiara

Bóg, autor obietnicy i przymierza, oddaje Abrahamowi w posiadanie Ziemię Obiecaną po tym, jak oderwał go od jego wędrówki po Chaldei. Nie jest to już wiara pierwszego impulsu, jest to wiara wystawiona na próbę zwłoki. Możemy to lepiej zrozumieć, jeśli przeczytamy rozdziały od 12 do 14. Do tego właśnie jesteśmy zaproszeni. Wiara Abrahama jest zwycięska, ale jest też ludzka niecierpliwość: „Jakże to poznam? Czujemy się blisko Abrahama, gdy tracimy wiarę pierwszego impulsu i budzi się w nas niecierpliwość.

On i jego klan wędrowali po krainie Kanaan. Oczywiście, że  ma już sojuszników w tym kraju. Kiedy Lot zostaje wzięty do niewoli podczas kampanii prowadzonej przez lokalnych królów, Abrahamowi udaje się zebrać grupę zwolenników, 318, jak podaje Księga Rodzaju. Może uwolnić swojego siostrzeńca i odzyskać jego własność. (Księga Rodzaju 14, 13-16) Ale on jest na cudzej ziemi. Uświadomienie sobie tego faktu następuje powoli, ale „Abraham miał wiarę w Pana.” Przyjmuje jako gwarancję wyłączne zobowiązanie Boga. Chce tylko wiedzieć, czy ma je na własność.

Ci, którzy chcieli uroczyście przypieczętować umowę, zgodnie z tradycją, którą znamy z tamtych czasów, zabijali zwierzę, rozdzielali je na pół i przechodzili w pośrodku zwierzęcia. Jeżeli któraś ze stron umowy złamała złożoną przysięgę, z góry zgadzała się podzielić los ofiary. Dziwne w tym fragmencie Biblii jest to, że między częściami zwierząt przemieszczają się tylko symbole obecności boskiej. A nie Abraham; nie wymaga się od niego niczego poza wiarą.

Przebudzenie do światła

Abraham zapadł w tajemniczy sen. Jest to ospałość podobna do tej, w jakiej znajdował się Adam, gdy Bóg dał mu kobietę jako „odpowiednią dla niego pomoc”. (Rdz 2,21) W obliczu wielkiego dzieła Bożego zdolności ziemskiego człowieka „psychicznego”, jak powiedziałby św. Paweł, są jakby zawieszone.

Tak było z trzema uczniami na górze. Zostają ogarnięci snem, gdy chwała Boża, zbyt silna dla nich, objawia się w przemienionym Jezusie. Nie ujrzą chwały Syna, dopóki sami się nie obudzą, to znaczy, gdy zaczną mieć udział w zmartwychwstaniu swego Pana. Przeczytaj List do Filipian 3:20-21. „On przemieni nasze biedne ciała na obraz ciała swego chwalebnego.”

Przemienienie

Tydzień przed Przemienieniem, według św. Łukasza, Piotr wyznał swoją wiarę w boskość Jezusa: „Ty jesteś Mesjaszem Bożym.” (Łk 9,20) W tym samym czasie Jezus mówił im o swojej męce, śmierci i zmartwychwstaniu.

Zaprasza Jakuba, Piotra i Jana do modlitwy, to znaczy do dzielenia się z Nim tymi chwilami intensywnej bliskości z Ojcem, tym dialogiem, którego nie będą mieli odwagi podjąć w Ogrodzie Oliwnym w chwili jego – ich agonii. Jakub będzie pierwszym, który umrze za Chrystusa. Piotr właśnie wyznał swoją wiarę w Bóstwo, a Jan będzie świadkiem chwały Bożej i światła Bożego: „Widzieliśmy, jak Słowo przyszło w ciele, Słowo, Logos Boży.” Pierwszy rozdział Ewangelii św. Jana należy odczytać na nowo w kontekście Przemienienia.

Jezu, światłość Boga

Oblicze Chrystusa ukazuje im naturalny blask chwały Bożej, który On posiada w sobie i który zachowuje w swoim wcieleniu, chociaż ta chwała Boża jest ukryta pod zasłoną ciała. W Nim boskość zjednoczyła się bez pomieszania z naturą ludzką. Ukazuje im zatem na szczycie góry nie nowe widowisko dotyczące Jego Osoby, ale olśniewające w Nim w tej chwili objawienie ubóstwienia natury ludzkiej (włącznie z ciałem, „twarzą”) i jej zjednoczeniem z boskim blaskiem.

W pełni człowiek, w pełni Bóg

Gdy chwała zajaśniała na twarzy Mojżesza na Synaju, przyszła z zewnątrz (Księga Wyjścia 34,29). Na Taborze to oblicze Chrystusa jest źródłem światła, źródłem boskiego życia, które stało się dostępne
człowiekowi, a która rozprzestrzenia się również na jego ubranie, to znaczy na świat zewnętrzny oraz na produkty ludzkiej działalności i cywilizacji.

Święty Jan wyraża to w pierwszych wersetach swojej Ewangelii: „Słowo Boże było światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi… i oglądaliśmy Jego chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.” (Jana 1,9 i 14)

„W twoim świetle będziemy oglądać światłość” – śpiewa Psalm 35:10. Kiedy dymiący ogień i płonąca pochodnia przechodziły między częściami  zwierząt, które Abraham przygotował (Rdz 15:18), panowała gęsta ciemność. „Boga, nikt go nigdy nie widział. Jedyny Syn, Bóg w łonie Ojca, dał Go poznać.” (Jana 1.18)

Ku Ziemi Obiecanej

Obok Pana znajdują się Mojżesz i Eliasz, Prawo i Prorocy, dwa szczyty Starego Testamentu. Musimy przeczytać tekst św. Łukasza w języku greckim. Ma on zupełnie inne znaczenie. Są w świetle. „Ukazując się w chwale, rozmawiali z Nim o Jego ‚wyjściu’ („exodos” u św. Łukasza), które miało się dokonać w Jerozolimie. „(Łk 9,31), to znaczy o Jego męce, śmierci i zmartwychwstaniu, o których przed tygodniem mówił swoim uczniom, równocześnie mówiąc im o swojej chwale (Łk 9,26).

Na górze Tabor święty Piotr, zachwycony kontemplacją boskiego światła, chciałby zadowolić się ziemskim korzystaniem ze światła. Jezus odwraca go od tego całkowicie ludzkiego pragnienia. Święty Łukasz powie o Piotrze: „On nie wiedział, co mówił.” On jest ‚poza tym miejscem’, żeby użyć powszechnego wyrażenia. Powiedzielibyśmy lepiej, że jest to sprzeczne z zasadniczą rzeczywistością, w której żyją w tej chwili.

Ta niedziela jest w najwyższym stopniu dniem świętowania, dniem ubóstwienia naszej natury ludzkiej i uczestnictwem naszego zniszczalnego ciała w dobrach wiecznych, które są ponad naszą naturą. Przypominając, czym jest nasza Droga, nasze wyjście, poprzez wydarzenia swojej męki i śmierci, Zbawiciel pokazuje nam, że celem Jego przyjścia na świat było właśnie doprowadzenie każdego człowieka do Zmartwychwstania, do swojego Życia. Kontemplacja chwały Bożej nie jest jedynie spektaklem rozgrywającym się na zewnątrz nas. Jest to uczestnictwo całego naszego życia w ubóstwieniu. „Obyśmy zjednoczyli się z Bóstwem Tego, który przyjął nasze człowieczeństwo.” (Modlitwa nad darami Mszy)
„Powiedziałeś nam, Panie, abyśmy słuchali Twojego umiłowanego Syna. Pomóż nam znaleźć w Twoim Słowie pokarm, którego potrzebuje nasza wiara, a nasze spojrzenie będzie wystarczająco czyste, aby rozpoznać Twoją chwałę” (Modlitwa na rozpoczęcie Mszy)
„Panie, za udział w tajemnicach chwały, pragniemy Ci podziękować, że już w tym życiu pozwalasz nam mieć udział w dobrach Twojego Królestwa.” (Modlitwa po komunii)
Na tym polega poszukiwanie światła.
_____

Sunday, March 16, 2025
2nd Sunday of Lent

Biblical references:
Reading from the Book of Genesis: 15:5. 12 to 18: „The Lord spoke to Abraham in a vision. »
Psalm 26: „I seek your face, O Lord.”
Letter of St. Paul to the Philippians: 3:17 to 4:1: „We are citizens of heaven… we await the Lord Jesus Christ as Savior.”
Gospel according to St. Luke: 9:28-36: „His countenance became entirely changed, and his garments became dazzling white.”

Abrahama journey of faith

Last Sunday we saw the departure of the wandering Aramean, whom God sends on the paths of the land of Canaan. Here is the next stage in the life of faith of our Father, whose message we hear today: God opens before him a promise, a blessing for him and his descendants, or more precisely for all who will be in communion with him, descendants so numerous that they will become a people.

Delay, impatience and faith.

God, the author of the promise and the covenant, gives Abraham possession of the Promised Land after having torn him away from his journey in the Chaldeans. This is no longer faith of the first impulse, it is faith put to the test of delay. We can understand this better if we read chapters 12 to 14. This is precisely what we are invited to do. Abraham’s faith is victorious, but there is also human impatience: “How shall I know? We feel close to Abraham when we lose the faith of the first impulse and impatience awakens in us.

He and his clan wandered through the land of Canaan. Of course, he already has allies in that land. When Lot is taken prisoner during a campaign led by local kings, Abraham manages to gather a group of followers, 318, as the Book of Genesis records. He can free his nephew and recover his property. (Genesis 14:13-16) But he is in a foreign land. The realization of this fact comes slowly, but „Abraham had faith in the Lord.” He accepts as a guarantee the exclusive commitment of God. He only wants to know if he has it as his own.

Those who wanted to solemnly seal the agreement, according to the tradition we know from those times, killed an animal, split it in half and walked into the middle of the animal. If one of the parties to the agreement broke the oath, they agreed in advance to share the fate of the victim. The strange thing about this passage of the Bible is that only symbols of the divine presence move between the parts of the animals. And not Abraham; nothing is required of him except faith.

Awakening to the light

Abraham fell into a mysterious sleep. It is a sleep similar to that in which Adam was when God gave him a woman as a „helper suitable for him.” (Gen. 2:21) In the face of God’s great work, the abilities of the earthly „psychic” man, as St. Paul would say, are as if suspended.

This was the case with the three disciples on the mountain. They are overcome by sleep, when the glory of God, too strong for them, is revealed in the transfigured Jesus. They will not see the glory of the Son until they themselves awaken, that is, when they begin to share in the resurrection of their Lord. Read Philippians 3:20-21. „He will transform our poor bodies into the image of his glorious body.”

The transfiguration

A week before the Transfiguration, according to St. Luke, Peter confessed his faith in the divinity of Jesus: „You are the Christ of God.” (Lk 9:20) At the same time, Jesus spoke to them about his suffering, death and resurrection.

He invites James, Peter and John to pray, that is, to share with him those moments of intense closeness to the Father, that dialogue that they would not have the courage to engage in in the Garden of Olives at the moment of his – their agony. James will be the first to die for Christ. Peter has just confessed his faith in the Divinity, and John will be a witness to the glory of God and the light of God: „We have seen the Word come in the flesh, the Word, the Logos of God.” The first chapter of John’s Gospel must be reread in the context of the Transfiguration.

Jesus, light of God

The face of Christ shows them the natural splendor of the glory of God, which he possesses in himself and which he preserves in his incarnation, although this divine glory is hidden under the veil of the flesh. In him, divinity has united itself without confusion with human nature. He therefore shows them on the mountaintop not a new spectacle concerning his Person, but the dazzling revelation in him at that moment of the divinization of human nature (including the body, the „face”) and its union with the divine splendor.

Fully man, fully God

When the glory shone on the face of Moses on Sinai, it came from outside (Exodus 34:29). On Tabor, it is the face of Christ that is the source of light, the source of divine life, which has become accessible
to man, and which also spreads to his clothing, that is, to the external world and to the products of human activity and civilization.

Saint John expresses this in the first verses of his Gospel: „The Word of God was the true light that enlightens every man, when it comes into the world… and we have seen his glory as the only Son from the Father, full of grace and truth.” (John 1:9 and 14)

„In your light we will see the light,” sings Psalm 35:10. When the smoking fire and the flaming torch passed between the parts of the animals that Abraham had prepared (Gen. 15:18), there was thick darkness. “No one has seen God at any time. The only Son, God in the bosom of the Father, made him known.” (John 1:18)

Towards the Promised Land

Next to the Lord are Moses and Elijah, the Law and the Prophets, the two summits of the Old Testament. We must read the text of St. Luke in Greek. It has a completely different meaning. They are in the light. „Appearing in glory, they spoke with him about his ‚going out’ („exodos” in St. Luke), which was to take place in Jerusalem. „(Lk 9:31), that is, about his suffering, death and resurrection, about which he had spoken to his disciples a week earlier, while at the same time speaking to them about his glory (Lk 9:26).

On Mount Tabor, St. Peter, delighted with the contemplation of the divine light, would like to be content with the earthly use of light. Jesus turns him away from this completely human desire. St. Luke will say about Peter: „He did not know what he was talking about.” He is ‚outside this place’, to use a common expression. We would rather say that this contradicts the fundamental reality in which they live at this moment.

This Sunday is, in the highest degree, a day of celebration, a day of the divinization of our human nature and the participation of our perishable body in the eternal goods that are beyond our nature. Reminding us of what our Way is, our exodus, through the events of his passion and death, the Savior shows us that the purpose of his coming into the world was precisely to lead every man to the Resurrection, to his Life. Contemplation of the glory of God is not simply a spectacle that takes place outside of us. It is the participation of our whole life in divinization. „May we be united with the Divinity of Him who took on our humanity.” (Prayer over the gifts of the Mass)
„You have told us, Lord, to listen to your beloved Son. Help us to find in your Word the nourishment our faith needs, and our gaze will be pure enough to recognize your glory.” (Prayer at the beginning of the Mass)
„Lord, for sharing in the mysteries of glory, we want to thank you, that already in this life you allow us to share in the goods of your Kingdom.” (Prayer after Communion)
This is what seeking light is all about.

____

A propos mej książki pt. „Kiedy będziesz stary”(2024) chciałbym tym razem zacytować słowa Viktora Hugo:
” „Starzejesz się”, mówili mi, „nie jesteś już sobą, stajesz się zgorzkniały i samotny”.
Nie, odpowiedziałem; nie starzeję się, staję się mądry.
Przestałem być tym, co podoba się innym, by stać się tym, kim naprawdę chciałbym być. Przestałem szukać akceptacji innych, by zaakceptować siebie. Porzuciłem oszukańcze lustra, które bezlitośnie kłamią.
Nie, nie starzeję się, staję się asertywny, wybiórczy w kwestii miejsc, ludzi, zwyczajów i ideologii.
Porzucam przywiązania, niepotrzebny ból, ludzi, dusze i serca – nie z goryczy, ale po prostu dla mojego dobrego samopoczucia.
Zamieniłem noce imprez na bezsenność wypełnioną nauką. Przestałem żyć historiami i zacząłem je pisać. Porzuciłem narzucone stereotypy. Przestałem używać makijażu, by ukryć moje rany – teraz noszę książkę, która upiększa mój umysł.
Zamieniłem kieliszki do wina na filiżanki do kawy, przestałem idealizować życie i zacząłem żyć.
Nie, nie starzeję się.
Noszę świeżość w duszy i niewinność codziennego odkrywania w sercu.
Trzymam w dłoniach delikatność kokonu, który po otwarciu rozpościera skrzydła w kierunku miejsc niedostępnych dla tych, którzy szukają tylko materialnej błahostki.
Na twarzy mam figlarny uśmiech, gdy obserwuję prostotę natury, a w uszach radosne ćwierkanie ptaków towarzyszy moim krokom.
Nie, nie starzeję się – staję się wybiórczy, inwestuję swój czas w to, co nieuchwytne, przepisuję historię, którą kiedyś mi opowiedziano, odkrywam na nowo światy, ratuję stare książki, których nie skończyłem.
Staję się mądrzejszy. Porzuciłem petardy, które niczego nie uczą. Uczę się mówić o sprawach transcendentnych, kultywuję wiedzę, sieję ideały i kształtuję swoje przeznaczenie.
Nie, nie starzeję się, bo w soboty chodzę wcześniej spać – po prostu niedziele również zasługują na wczesny start, powolną kawę i spokojne czytanie poezji.
To nie wiek sprawia, że ​​człowiek chodzi wolno – to chęć obserwowania tych, którzy spieszą się i potykają w swoim niezadowoleniu.
To nie wiek sprawia, że ​​człowiek czasem milknie – po prostu nie wszystkie słowa muszą odbijać się echem.
Nie, nie starzeję się – w końcu zaczynam żyć tym, co naprawdę ma dla mnie znaczenie.” A więc można nie być starszym…
(w tłum. Stanisław Barszczak)
___

À propos de mon livre intitulé „Quand tu seras vieux” (2024) cette fois j’aimerais citer les mots de Victor Hugo :
” «Tu vieillis», m’ont-ils dit, « tu n’es plus toi-même, tu deviens amer et seul.»
Non, répondis-je ; Je ne vieillis pas, je deviens sage.
J’ai arrêté d’être ce que les autres aimaient pour devenir ce que je voulais vraiment être. J’ai arrêté de rechercher l’approbation des autres pour m’accepter moi-même. J’ai abandonné les miroirs trompeurs qui mentent sans pitié.
Non, je ne vieillis pas, je deviens assertif, sélectif en termes de lieux, de personnes, de coutumes et d’idéologies.
Je laisse tomber les attachements, les douleurs inutiles, les gens, les âmes et les cœurs – non pas par amertume, mais simplement pour mon propre bien-être.
J’ai échangé des nuits de fête contre des nuits blanches remplies d’études. J’ai arrêté de vivre des histoires et j’ai commencé à les écrire. J’ai abandonné les stéréotypes imposés. J’ai arrêté d’utiliser du maquillage pour cacher mes blessures – maintenant je porte un livre pour embellir mon esprit.
J’ai échangé mes verres à vin contre des tasses à café, j’ai arrêté d’idéaliser la vie et j’ai commencé à vivre.
Non, je ne vieillis pas.
Je porte la fraîcheur dans mon âme et l’innocence de la découverte quotidienne dans mon cœur.
Je tiens dans mes mains la délicatesse d’un cocon qui, une fois ouvert, déploie ses ailes vers des lieux inaccessibles à ceux qui ne recherchent que des bagatelles matérielles.
Un sourire malicieux apparaît sur mon visage tandis que j’observe la simplicité de la nature, et le joyeux chant des oiseaux accompagne mes pas dans mes oreilles.
Non, je ne vieillis pas – je deviens sélectif, j’investis mon temps dans l’insaisissable, je réécris l’histoire qu’on m’a racontée, je redécouvre des mondes, je sauve de vieux livres que je n’ai pas terminés.
Je deviens plus intelligent. J’ai abandonné les pétards qui n’apprennent rien. J’apprends à parler de questions transcendantes, à cultiver la connaissance, à semer des idéaux et à façonner mon destin.
Non, je ne vieillis pas parce que je me couche plus tôt le samedi – c’est juste que le dimanche mérite aussi de commencer tôt, de prendre un café lentement et de lire tranquillement de la poésie.
Ce n’est pas l’âge qui fait marcher lentement un homme, c’est le désir d’observer ceux qui se précipitent et trébuchent dans leur mécontentement.
Ce n’est pas l’âge qui rend parfois une personne silencieuse – c’est juste que tous les mots ne doivent pas forcément résonner.
Non, je ne vieillis pas – je commence enfin à vivre ce qui compte vraiment pour moi.”

Il est donc possible de ne pas vieillir…
(traduit par Stanisław Barszczak)
___

A proposito del mio libro intitolato „Quando sarai vecchio” (2024) questa volta vorrei citare le parole di Victor Hugo:
” ‚Stai invecchiando’, mi dicevano, ‚non sei più te stesso, stai diventando amareggiato e solo’.
No, risposi; Non sto invecchiando, sto diventando saggio.
Ho smesso di essere ciò che piaceva agli altri per diventare ciò che volevo veramente essere. Ho smesso di cercare l’approvazione degli altri per accettare me stessa. Ho abbandonato gli specchi ingannevoli che mentono spietatamente.
No, non sto invecchiando, sto diventando assertivo, selettivo nei confronti di luoghi, persone, costumi e ideologie.
Lascio andare gli attaccamenti, il dolore inutile, le persone, le anime e i cuori, non per amarezza, ma semplicemente per il mio benessere.
Ho sostituito le notti di festa con notti insonni passate a studiare. Ho smesso di vivere storie e ho iniziato a scriverle. Ho abbandonato gli stereotipi imposti. Ho smesso di usare il trucco per nascondere le mie ferite: ora porto con me un libro per abbellire la mia mente.
Ho sostituito i bicchieri da vino con le tazze da caffè, ho smesso di idealizzare la vita e ho iniziato a vivere.
No, non sto invecchiando.
Porto con me la freschezza nell’anima e l’innocenza della scoperta quotidiana nel cuore.
Tengo tra le mani la delicatezza di un bozzolo che, una volta aperto, allarga le ali verso luoghi inaccessibili a chi cerca solo inezie materiali.
Un sorriso malizioso appare sul mio viso mentre osservo la semplicità della natura, e il cinguettio allegro degli uccelli accompagna i miei passi nelle mie orecchie.
No, non sto invecchiando: sto diventando selettivo, investendo il mio tempo in ciò che è sfuggente, riscrivendo la storia che mi è stata raccontata una volta, riscoprendo mondi, recuperando vecchi libri che non ho finito.
Sto diventando più intelligente. Ho abbandonato i petardi che non insegnano nulla. Sto imparando a parlare di questioni trascendenti, a coltivare la conoscenza, a seminare ideali e a plasmare il mio destino.
No, non sto invecchiando perché il sabato vado a letto prima, è solo che anche la domenica merita di svegliarsi presto, bere un caffè lentamente e leggere poesie in tutta tranquillità.
Non è l’età a far camminare lentamente un uomo, ma il desiderio di osservare coloro che si affrettano e inciampano nel loro malcontento.
Non è l’età a rendere una persona a volte silenziosa: è solo che non tutte le parole devono risuonare.
No, non sto invecchiando. Sto finalmente iniziando a vivere ciò che conta davvero per me.”

Quindi è possibile non invecchiare…
(tradotto da Stanisław Barszczak)

____

Stanisław Barszczak, Przed sklepem przetwórczym

Nie rozumiem, dlaczego uśmiech człowieka jest uważany za atrakcyjny. Kiedy ktoś się uśmiecha, pokazuje swój szkielet. Człowiek jest przyczyną wszelkiego zła na tym świecie. Jesteśmy swoim własnym wirusem.

Nadawanie dzieciom imion po rodzicach pozbawia je tożsamości, przypomina im, do kogo należą, Ikar zaczął chodzić z tą myślą do sklepu.

Przecież odkąd powstał świat, zjadaliśmy się nawzajem. Jeśli nie symbolicznie, to dosłownie obżeraliśmy się sobą. Przemiana pozwoliła nam być mniej hipokrytycznymi.

Ikar próbował nienawidzić Boga, w Boga nie wierzył. Próbował nienawidzić całej ludzkości za to, że jest tak krucha i ulotna, ale nie mógł i tego kontynuować, ponieważ nienawiść do wszystkich jest tym samym, co nienawiść do nikogo.

Są słowa, które zakrywają świat.

Wiem, że kiedy umrę, ktoś sprzeda moje ciało na czarnym rynku, jeden z moich okropnych dalekich krewnych. Dlatego palę i piję, więc mam gorzki smak i nikt nie czerpie przyjemności z mojej śmierci. Zaledwie ktoś  bierze szybki łyk i mówi: „Dziś jestem rzeźnikiem, jutro mogę być bydłem.”

Ikar zastanawiał się do którego boga powinien się modlić, jeśli jego bóg pozwoli na takie rzeczy.

Nikt nie może ich nazwać ludźmi, ponieważ oznaczałoby to nadanie im tożsamości. Nazywają ich produktem, mięsem lub jedzeniem. Poza nim; wolałby nie musieć nazywać ich żadnym imieniem.

Czy to stanowi dla ciebie dylemat moralny? Czy uważasz to za okropne? Ikar pyta ojca. Wcale nie. Człowiek jest złożony, a podłe czyny, sprzeczności i wzniosłości charakterystyczne dla naszego stanu wydają mi się zdumiewające. Nasze istnienie byłoby irytującym odcieniem szarości, gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni.

Ojciec Ikara jest osobą uczciwą, ale pewnego dnia oszalał powtarzając, że jesteśmy najgorszym rodzajem robactwa, niszczącym naszą planetę, głodzącym naszych bliźnich.

Nie bądź idiotą. Nie widzisz, że oni nami kontrolują? Jeśli zjemy się nawzajem, będą kontrolować przeludnienie, ubóstwo, przestępczość. Chcesz, żebym tę myśl kontynuował? Istotnie to oczywiste.

Nikt nie może być niczego pewien. Niech mnie zjedzą, a dostaną ode mnie okropnej niestrawności. W Ikarze, jest w nim coś, co chciałby zniszczyć.
Miał wygląd udomowionego zwierzęcia.

Ile głów muszą zabijać co miesiąc, żeby mógł zapłacić za dom opieki dla swojego ojca? Ilu ludzi muszą zabić, żeby zapomniał, jak położył Leona w swoim łóżeczku, otulił go kołysanką, zaśpiewał mu kołysankę, a następnego dnia zobaczył, że umarł we śnie. Ile serc trzeba schować w pudełkach, żeby ból przeobraził się w coś innego. Ale ból, Ikar przeczuwał, jest jedyną rzeczą, która pozwala mu oddychać. Bez smutku nie ma już nic.

Rano krzyczy, jakby świat nie istniał, krzyczy, jakby słowa rozdzieliły się na dwoje i straciły wszelkie znaczenie, krzyczy, jakby pod tym piekłem był świat  inny, taki, z którego nie chciał uciec.

Uważał, że rzeźnia powinna pozostać niezauważona i wtopić się w krajobraz, że nigdy nie powinna być nazywana tym, czym naprawdę jest.

Istota ludzka jest złożona i uważam, że podłe czyny, sprzeczności i wzniosłości charakterystyczne dla naszego stanu są zdumiewające. Nasze istnienie byłoby irytującym odcieniem szarości, gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni, powtarzał. Nauczanie zabijania jest gorsze niż zabijanie.

Mózg ostrzega Ikara, że istnieją słowa, które zakrywają świat. Są słowa, które są wygodne, higieniczne, legalne. I że  nienawiść daje nam siłę, by iść naprzód, sprawia, że ​​struktura jest krucha, i splata nici, aby pustka nie wypełniła wszystkiego.

Zawsze wierzył, że w naszym kapitalistycznym, konsumpcyjnym społeczeństwie pożeramy się nawzajem.

Jego krewni nadali ludzkiemu mięsu nazwę „mięso specjalne”. Zamiast po prostu „mięsa” teraz jest „specjalna polędwica”, „specjalne kotlety”, „specjalne nerki”.

Czy nie widzisz, że nie potrafisz myśleć samodzielnie? Jedyne, co robisz, to przestrzegasz narzuconych ci norm. Czy nie widzisz, że to wszystko jest powierzchownym aktem? Czy w ogóle jesteś w stanie coś poczuć, naprawdę to poczuć? Czy kiedykolwiek troszczyłeś się o tatę? Wyrzucał Ikarowi ojciec.

Te słowa są tutaj, zamknięte w sobie. Zamkną się, odrzucą Cię.

Przecież odkąd powstał świat, zjadamy się nawzajem. Jeśli nie symbolicznie, to dosłownie obżeraliśmy się sobą.

Następnego dnia Ikar zauważył: To dostanie jego siostra: urna pełna brudnego piasku z opuszczonego zoo bez nazwy.

Przerażały go ślady potworności w życiu codziennym. Rzeczy, na które patrzymy, ale ich nie widzimy, których prawdziwa istota jest nam nieznana.

Myślał, że chciałby, aby trumna była mniej widoczna; wiedział, że jest biała ze względu na czystość dziecka w środku, ale czy naprawdę jesteśmy tak czyści, gdy przybywamy na ten świat?

Jego krewni, to po prostu seniorzy, ludzie, którzy żyją od wielu lat i być może to ich jedyne osiągnięcie.

Wymawiają słowa, które są tam, zamknięte w pigułce. Gniją za szaleństwem.

Poza bezpieczną przestrzenią kręgu gromadzi się wulgarność. Ada nienawidzi wulgarności, ponieważ tam kryje się nieszczęście. Wie, że nieszczęście jest destrukcyjne i jako takie ulotne.

Ale są chwile, kiedy trzeba dźwigać ciężar świata.

Planeta może wybuchnąć w każdej chwili, powtarzał ojciec Ikarowi. Zobaczysz, Synu, albo rozleci się na kawałki, albo wszyscy umrzemy od jakiejś zarazy.

Jest wibracja, subtelne i kruche ciepło, które sprawia, że ​​żyjąca istota jest szczególnie pyszna. Wyciągasz życie z ust. To przyjemność wiedzieć, że z powodu twoich intencji, twoich działań, ta istota przestała istnieć. To uczucie złożonego i cennego organizmu, który stopniowo wymiera, a także staje się częścią ciebie. Zawsze uważam ten cud za fascynujący. Ta możliwość nierozerwalnej unii.

Wszyscy mówią, że Ikar leciał zbyt blisko słońca, ale on poleciał, wiesz, synu? Potrafił latać. Nie ma znaczenia czy upadniesz, ważne żebyś przez kilka sekund był ptakiem.

Gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni, nasze istnienie byłoby irytującym odcieniem szarości.

Ikar darzy ojca jedynym uczuciem. Miłują się wzajemnie, ponieważ się odpychają.

Słyszy, jak ojciec uderza nogą w podłogę. Powoli, niemal bezgłośnie, ale wie, że jego siostra Ada osiągnęła swój limit, że nie jest w stanie dalej dyskutować na ten temat, bardziej niż o czymkolwiek innym, ponieważ nie myśli samodzielnie. Dlatego nie może długo uzasadniać swojego stanowiska.

Horror rozrywa monstrualne rany jego kota. To są rzeczy, które podziwiamy, ale nie widzimy, że z powodu naszych żądz nie znamy prawdziwej esencji.

Ikar zawsze zadaje sobie pytanie, jak by było spędzić większość dnia, przechowując ludzkie serca w pudełku. O czym myślą pracownicy? Czy wiedzą, że to, co trzymają w rękach, biło chwilę temu? Czy ich to obchodzi? A potem myśli o tym, że tak naprawdę spędza większość swojego życia, nadzorując grupę ludzi, którzy, wykonując jego rozkazy, podrzynają gardła, patroszą i ćwiartują kobiety i mężczyzn, jakby to było zupełnie naturalne. Można się przyzwyczaić do niemal wszystkiego, z wyjątkiem śmierci dziecka.

Czas dusi się w tym miejscu. Godziny i sekundy przyklejają się do skóry, przebijają ją. Lepiej ignorować jego upływ, choćby to było niemożliwe.

Jasmine, matka Ikara jest w stanie jedynie rozpaczliwie wyciągnąć ramiona w stronę syna.

Z kolei słowa jego siostry są jak pudełka wypełnione czystym papierem.

Czy rozumiesz, że nie masz własnych myśli, że po prostu postępujesz zgodnie z narzuconymi ci zasadami? Czy rozumiesz, że wszystko co robisz jest pustym aktem? Czy naprawdę możesz cokolwiek czuć?

Krewni odgryzają mój mózg, pijąc sok z mojego serca i opowiadają mi bajki na dobranoc, Ikar stwierdził ostatnio.

I używa technicznych słów, aby odnieść się do tego, co jest człowiekiem, ale nigdy nie będzie osobą, w obliczu tego, co zawsze jest produktem.

Ikar ma w sobie aresztowaną urodę. Niepokoi go, że jest coś kobiecego pod brutalną aurą, którą tak bardzo stara się emanować. Jest coś godnego podziwu w jego sztucznej obojętności. Jest w nim coś, co chciałby zniszczyć.

Ikar kocha Adę, wie, że może ją wychować, że to dozwolone. Jest świadomy, że są ludzie, którzy to robią i którzy jedzą żywcem swoją domową głowę, część po części. Mówią, że mięso smakuje lepiej, twierdzą, że jest naprawdę świeże. Dostępne są samouczki, które wyjaśniają, jak, kiedy i gdzie robić cięcia, aby produkt nie umarł przedwcześnie.

Jego krewni zaczęli hodować ludzi jako zwierzęta, aby zaspokoić ogromne zapotrzebowanie na mięso.

Ale to jest niesamowite, że akceptujemy nasze nadmiary, że je normalizujemy, że przyjmujemy naszą pierwotną istotę.

Chciałby popłakać się i przytulić ojca, ale patrzy na ciało, jakby było obce. Teraz jego ojciec jest wolny od szaleństwa, myśli, od tego przerażającego świata i czuje coś w rodzaju ulgi, ale w rzeczywistości kamień w jego piersi staje się większy.

Te głowy zostały wybrane dla rezerwatu zwierzyny łownej. Specjaliści je badają i wybierają te w najlepszej kondycji fizycznej. Myśliwi potrzebują zdobyczy, która będzie dla nich wyzwaniem, chcą gonić za głową, nie interesują ich zwyczajne cele.

Wychodzi Ikar na dwór, aby odwiązać oślicę od drzewa, na którym ją zostawił. Nie zdjął sznura z jej szyi. Oczywiście, myśli, nie wie, że może. Podchodzi do niej, a ona zaczyna drżeć. Patrzy na ziemię. Oddaje mocz. Zabiera ją do stodoły i przywiązuje do drzwi zepsutej i zardzewiałej ciężarówki.

Kiedy dotyka rąk ojca, czuje, że są zamarznięte i nie może powstrzymać się od odsunięcia swoich. Nie czuje nic. Chce tylko płakać i przytulić ojca, ale patrzy na ciało, jakby było obce. Teraz jego ojciec jest wolny od szaleństwa, myśli, od tego przerażającego świata i czuje coś w rodzaju ulgi, ale w rzeczywistości kamień w jego piersi staje się większy.

Podchodzi do okna, które otwiera się na ogród. Koliber unosi się tuż na wysokości jego oczu. Przez kilka sekund ptak wydaje się go obserwować. Chciałby go dotknąć, ale ptak szybko się oddala i znika. Myśli, że nie ma możliwości, aby coś tak pięknego i małego mogło wyrządzić krzywdę. Myśli, że może koliber jest duchem jego ojca, który żegna się z nim.

Wtedy czuje, jak kamień przesuwa się w jego piersi i łzy zaczynają płynąć.

To jest niesamowite, że akceptujemy nasze nadmiary, że je normalizujemy, że obejmujemy naszą pierwotną istotę.

Ludzie zawsze mu się z czegoś zwierzali. Uważa, że ​​to dlatego, że jest dobrym słuchaczem i nie jest zainteresowany mówieniem o sobie.

Odkąd świat się zaczął, zjadaliśmy się nawzajem. Jeśli nie symbolicznie, to dosłownie obżeraliśmy się sobą. Przemiana pozwoliła nam być mniej hipokrytycznymi.

Minęło dużo czasu, odkąd Ikar czuł, że ten dom jest jego domem. To była przestrzeń, w której można spać i jeść. Miejsce złamanych słów i ciszy zamkniętych między ścianami, nagromadzonych smutków, które rozszczepiały powietrze, wydrapywały je, rozszczepiały cząsteczki tlenu. Dom, w którym szaleństwo narastało i czyhało jakby nieuchronne.

Ikar uważa, że ​​matka nigdy nie była zainteresowana macierzyństwem, że zdecydowała się na dzieci, ponieważ posiadanie dzieci to jeden z projektów wpisany w naturalny rozwój życia, tak samo jak organizowanie imprez sportowych, wyjście za mąż, remontowanie domu i jedzenie mięsa.

Tymczasem jego ojciec miał spuszczoną głowę, nikł wśród tych wszystkich ludzi. I choć nie płakał, łzy były tam, za słowami, których nie mógł wypowiedzieć.

Słowa jego siostry znowu kumulują się, jedno na drugim, jak teczki ułożone na teczkach w teczkach.

Potem przyszły kolejne zastrzyki, pigułki, niskiej jakości jaja, toalety i ekrany z nagimi kobietami i presja, by napełnić plastikowy kubek… chrzciny, na które nie przyszli, pytanie „Kiedy więc pojawi się pierwsze dziecko?” powtarzane do znudzenia, sale operacyjne, do których nie miał wstępu, żeby móc trzymać ją za rękę i żeby nie czuła się taka samotna, więcej długów, dzieci innych ludzi, dzieci tych, którzy mogli je wychować, zatrzymanie płynów, wahania nastroju, rozmowy o możliwości adopcji, telefony do banku, przyjęcia urodzinowe dzieci, od których chciał uciec, więcej hormonów, przewlekłe zmęczenie i więcej niezapłodnionych jajeczek, łzy, bolesne słowa, Dni Matki w ciszy, nadzieja na zarodek, lista możliwych imion, Leonardo, jeśli to będzie chłopiec, Aria, jeśli to będzie dziewczynka, testy ciążowe bezradnie wyrzucane do kosza na śmieci, kłótnie, poszukiwanie dawczyni jajeczek, pytania o tożsamość genetyczną, listy z banku, czekanie, strach, akceptacja, że ​​macierzyństwo nie jest kwestią chromosomów, kredyt hipoteczny, ciąża, narodziny, euforia, szczęście, śmierć.

Niepokoi Ikara to, że pod brutalną aurą, którą tak bardzo stara się emanować, kryje się coś kobiecego. W jego sztucznej obojętności jest coś godnego podziwu. Jest w nim coś, co chciałby zniszczyć.

Cenił sobie odpowiedź i nie prosił o wyjaśnienie, ponieważ słowa Sergia – jego ojca, są proste, jasne. To słowa, które nie mają ostrych krawędzi.

Z zakłopotanym wyrazem twarzy i, odgadując myśli Ikara, Sergio mówił, że mężczyzna jest świętym Bartłomiejem, męczennikiem, który został obdarty ze skóry na śmierć, że to barwny szczegół, czyż nie? Kiwa głową, po czym nie mówi już ani słowa, ponieważ uważa, że ​​to zbędny szczegół.

Słowa Jasmine były jak rzeka świateł, powietrzny potok, jak świecące świetliki.

Doktor Gawęda nigdy nie pyta go, jak się czuje lub czy wszystko w porządku, ponieważ widzi w nim tylko odbicie samego siebie, lustro, w którym może opowiadać o swoich osiągnięciach.

Tym razem ze,Z atrzymała się, jak zawsze, gdy znalazła jakiś przedmiot, który był niezmienny, ale wydawał się żywy. Nikt nie mógł być absolutnie pewien, że owalny kawałek ceramiki nie jest żywy. Zawsze było coś, mały szczegół, który dawał jej powód do wątpliwości. Przerażały ją ślady potworności w codziennym życiu. Rzeczy, na które patrzymy, ale ich nie widzimy, których prawdziwa istota jest nam nieznana.

To wszystko jawiło się jej niczym dziewiętnaście pazurów i czarny ptak.

Rozumie bezsilność odczuwaną przez młodego Ikara, który potrzebuje, aby wydarzyło się coś niezwykłego, aby jego dzień był wartościowy, rozumie go. Ikar jest podejrzliwy wobec całej sceny i musi pogodzić się z tym, że nie wykona swojej pracy, bo ewidentnie nie jest skorumpowany, nigdy nie przyjąłby łapówki, albowiem jest uczciwym człowiekiem. Jakkolwiek jest kilka rzeczy, których jeszcze nie rozumie. Ikar tak bardzo przypomina jej siebie samą, gdy była młoda (przed zakładem przetwórczym, z wątpliwościami, z jej dzieckiem, serią codziennych zgonów) i myślała, że przestrzeganie przepisów było tym, co liczyło się najbardziej, gdy w jakimś niedostępnym zakątku umysłu cieszyła się z nowego doświadczenia, z tego przejścia, z tej nowej pracy, z bycia częścią tej historycznej zmiany, z myślenia o zasadach, których ludzie będą musieli przestrzegać długo po tym, jak ona zniknie ze świata, ponieważ przepisy, myślała, są moim dziedzictwem, śladem, który po sobie zostawię. Nigdy by nie pomyślała, że złamie prawo, które ktoś ustanowił.

Ile serc musi zostać schowanych w pudełkach, aby ból przekształcił się w coś innego? Ale ból, Ikar przeczuwa wciąż, jest jedyną rzeczą, która pozwala mu oddychać. Bez smutku nie ma już nic.

Kiedy trochę się uspokaja, wstaje i chwyta matkę za włosy. Jasmine, która teraz może poruszać tylko rękami, próbuje dosięgnąć syna. Chce mówić, krzyczeć, ale nie słychać żadnych dźwięków. Ikar podnosi pałkę, którą przyniósł z kuchni i uderza ją w czoło. Jasmine upada na podłogę, oszołomiona, nieprzytomna.

Ada podskakuje, gdy słyszy głuchy odgłos i patrzy na niego, nic nie rozumiejąc. „Dlaczego?” krzyczy. „Mogła dać nam więcej dzieci.”

Ikar patrzy na matkę tak, jakby widział ją po raz pierwszy i rozumie, że dźwięk nagiego, bezzębnego ciała należącego do brudnej staruszki, dźwięk uderzającego ciała o niebieskie płytki patio, odsłonił dziwną anarchię, chaos zdarzenia zapisujący się w pamięci sąsiadów, którzy patrzą na niego z udawanym współczuciem i pewną serdeczną pogardą. Teraz patrzy na niego policja, która mówi słowami nakazującymi, złamanymi, mechanicznymi – w świecie, który jest opresyjnie cywilizowany i okropny.

– Czy masz moralne dylematy z tym związane? Czy uważasz to za okropne? – Nie ma mowy. Człowiek jest istotą złożoną i jestem oszołomiony podłością, sprzecznościami i wzniosłością naszego stanu. Gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelnie nieskazitelni, środowisko byłoby irytująco szare.
– Ale dlaczego nazywasz to okropnym?
– Bo tak jest. Ale to właśnie jest wspaniałe: akceptujemy nasze nadmiary, naturalizujemy je, przyjmujemy naszą pierwotną istotę.

Innym razem Ada chciałaby  pokazać Ikarowi wszystkie notatki, jakie zrobiła na marginesach książki Faulknera, opowiedzieć o wszystkich nocach, kiedy chciała przeczytać komuś całe akapity…

Teraz Ikar jest wolny od szaleństwa, od myśli, od tego przerażającego świata i czuje coś w rodzaju ulgi, ale tak naprawdę kamień w jego piersi jest coraz większy. Podchodzi do okna wychodzącego na ogród. Koliber unosi się tuż na wysokości jego oczu. Przez kilka sekund ptak wydaje się go obserwować. Chciałby go dotknąć, ale ptak szybko się porusza i znika. Ikar myśli, że nie ma możliwości, aby coś tak pięknego i małego mogło wyrządzić krzywdę. Myśli, że być może koliber jest duchem jego ojca, który żegna się z nim.
Wtedy czuje, jak kamień przesuwa się w jego piersi i zaczynają płynąć mu łzy.

Nie chciałem uczestniczyć w festynie. Ale intuicyjnie uważam, że każdy z nas jest jak łza, z wieczną doskonałością, którą należy oddać innemu.

Mózg ostrzega Ikara znów, że istnieją słowa, które zakrywają świat.

Uważa, że ​​wszyscy przyjęli kanibalizm jako naturalny. Kanibalizm, kolejne słowo, które może przysporzyć mu poważnych kłopotów.

Jednego wieczoru kiedy wraca do domu, ściska Jasmine i gwiżdże jej do ucha „okay”.

I znowu używa terminów technicznych, aby opisać coś, co jest ludzkie, ale nigdy nie stanie się osobą, coś, co zawsze jest produktem.

To czas dyskursu oficjalnego. Słowa z masłem niezbędnym do modelowania, do spuszczania oczu… jak tusza, przekrojona na pół. Ogłuszacz. Linia rzeźni. Mydło w sprayu. Te słowa pojawiają się w jego głowie i uderzają go. Zniszcz go. Ale to nie są tylko słowa. To krew, gęsty zapach, automatyzacja, brak myśli. Wpadają w nocy, zaskakują go. Kiedy się budzi, jego ciało jest pokryte warstwą potu, ponieważ wie, że czeka go kolejny dzień rzezi ludzi.

Maska pozornego spokoju, przyziemnego spokoju, radości, jednocześnie małej i jasnej, niewiedzy, kiedy ta rzecz, którą mogę obdzierać ze skóry, zostanie zerwana, kiedy ta rzecz, którą nazywam ustami, straci otaczające ją ciało, kiedy te rzeczy, które nazywam oczami, natkną się na czarną ciszę noża.

Ból, Ikar przeczuwa to, jest jedyną rzeczą, która pozwala mu oddychać. Bez smutku nie ma już nic.

Jest coś godnego podziwu w jej sztucznej obojętności. Jest w niej coś, co chciałby złamać.

Nie powinien myśleć o ironii.

Jego spojrzenie jest nieprzejrzyste, jakby za niemożnością wypowiedzenia słów czaiło się szaleństwo.

Minęło dużo czasu, odkąd czuł, że ten dom jest jego domem. To była przestrzeń, w której można spać i jeść. Miejsce złamanych słów i ciszy zamkniętej między ścianami, nagromadzonego smutku, który rozszczepiał powietrze, rozdrapywał je, rozszczepiał cząsteczki tlenu. Dom, w którym szaleństwo narastało, gdzie czaiło się nieuchronne.

Wyciągasz życie kęsami. To przyjemność wiedzieć, że z powodu twoich intencji, twoich działań, ta istota przestała istnieć. To uczucie złożonego i cennego organizmu, który powoli wygasa, a także staje się częścią ciebie. Na zawsze. Uważam ten cud za fascynujący. Ta możliwość nierozerwalnego związku.

Ikar uważa, że ​​jego ojciec nie patrzy na ludzi, a zamiast tego ich mierzy.

Jedno słowo, aby podsumować i sklasyfikować niezgłębione. Puste słowo. Zmiana, transformacja, zmiana: synonimy, które wydają się oznaczać to samo, chociaż wybór jednego z nich świadczy o odmiennym spojrzeniu na świat.

Ale potem Ikar znów zadaje sobie pytanie, dlaczego wystawia się na to. Odpowiedź jest zawsze taka sama. On wie, dlaczego wykonuje tę pracę. Ponieważ jest najlepszy i płacą mu odpowiednio, ponieważ nie potrafi robić niczego innego i ponieważ zdrowie jego ojca od tego zależy.

„Dzisiaj jestem rzeźnikiem, jutro mogę być bydłem.”

Kiedy w końcu zagwizdał przed nią, matka podskoczyła z radości i klaskała. Pamięta, że ​​od tego dnia wszyscy trzej gwizdali razem, jak niechlujne trio, które mimo wszystko dobrze się bawiło.

Człowiek jest złożony i uważam, że obrzydliwe czyny, sprzeczności i wzniosłości charakterystyczne dla naszego stanu są zdumiewające.

Nie wszyscy są dziadkami, ani nimi nie będą. Są po prostu seniorami, ludźmi, którzy żyją od wielu lat i być może to ich jedyne osiągnięcie.

Słowa siostry Ikara kumulują się, jedno na drugim, jak teczki ułożone na teczkach w teczkach.

Gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni, nasze istnienie byłoby irytującym odcieniem szarości.

W rodzinie Ikara miłują się wzajemnie, ponieważ się odpychają.

Ile serc musi zostać schowanych w pudełkach, żeby ból przeobraził się w coś innego? Ale ból, jak Ikar przeczuwa, jest jedyną rzeczą, która pozwala mu oddychać. Bez smutku nie ma już nic… Ikar mówi dwóm mężczyznom, że zbliżają się do końca procesu rzezi.

Czas dusi się w tym miejscu. Godziny i sekundy przyklejają się do skóry, przebijają ją. Lepiej ignorować upływ czasu, choć to niemożliwe.

Ikar następnego dnia odwiedza rzeźnię znów.

Prawda jest taka, że ​​mięso naprawdę trafia do tych najbardziej potrzebujących, Padlinożerców, którzy już czają się blisko ogrodzenia. Ponieważ wiedzą, że czeka ich uczta. Nie ma znaczenia, czy to stare mięso, dla nich to przysmak, ponieważ jest świeże. Ale problem z Padlinożercami polega na tym, że są marginalizowani, a społeczeństwo uważa ich za bezwartościowych. Dlatego osobie, która została spalona, ​​nie można powiedzieć, że jej ciało zostanie wypatroszone, rozszarpane, pogryzione i pożarte przez wyrzutków, niepożądanych.

Ikar patrzy na siostrę i myśli, że jest w niej coś dziwnego. Potem przygląda się uważniej i zauważa, że ​​ma makijaż, była u fryzjera i ma na sobie obcisłą czarną sukienkę. Nic z tego nie jest przesadne, aby nie okazać całkowitego braku szacunku, ale jest wystarczająco dobrze ubrana, aby dobrze wyglądać wobec tego, co bez wątpienia jest jej wydarzeniem.

Ikar nie może powstrzymać dreszczu, gdy jeden z paznokci mężczyzny-denata muska jego dłoń. Odsuwa go szybko, nie mogąc ukryć obrzydzenia, nie chcąc spojrzeć w oczy, bo boi się, że obecność, byt, który żyje pod skórą mężczyzny, przestanie go drapać i zostanie uwolniony. Czy to dusza istoty, którą zjadłby żywcem, która została uwięziona w nim? Ikar zastanawia się.

Śmierć otacza mnie przez cały dzień, o każdej porze dnia — mówi i wskazuje na zwłoki w lodówce. Wszystko wskazuje na to, że moje przeznaczenie jest tam. Czy myślisz, że nie będziemy musieli za to płacić?

Jak słyszą głosy i jak mogą kontrolować więcej, Ada chce jeść, bo mięso nie mówi…

Potem przyszły kolejne zastrzyki, pigułki, niskiej jakości jaja, toalety i ekrany z nagimi kobietami i presja, by napełnić plastikowy kubek; chrzciny, na które nie przyszli; pytanie „Kiedy pojawi się pierwsze dziecko?” powtarzane do znudzenia, sale operacyjne, do których nie miał wstępu, by móc trzymać ją za rękę, by nie czuła się taka samotna, więcej długów, dzieci innych ludzi, dzieci tych, którzy mogliby widzieć rodziców, zatrzymanie płynów, wahania nastroju, rozmowy o możliwości adopcji, telefony do banku, przyjęcia urodzinowe dzieci, od których chciałby uciec, więcej hormonów, przewlekłe zmęczenie i więcej niezapłodnionych jajeczek, łzy, bolesne słowa, Dni Matki w ciszy, nadzieja na zarodek, lista możliwych imion, Leonardo, gdyby to był chłopiec, Aria, gdyby to była dziewczynka, testy ciążowe bezradnie wyrzucane do kosza na śmieci, kłótnie, poszukiwanie dawczyni jajeczek, pytania o tożsamość genetyczną, listy z banku, czekanie, strach, akceptacja, że ​​macierzyństwo nie jest kwestią chromosomów, kredyt hipoteczny, ciąża, narodziny, euforia, szczęście, śmierć.

Ikara niepokoi, że pod brutalną aurą, którą tak bardzo stara się emanować, kryje się coś kobiecego. Jest coś godnego podziwu w jego sztucznej obojętności. Jest w nim coś, co chciałby zniszczyć.

Wychodzi i kładzie się w trawie pod ciszą świateł na niebie, milionów świateł, zamarzniętych, martwych. Niebo jest zrobione ze szkła, szkła, które jest nieprzezroczyste i twarde. Księżyc wydaje się dziwnym bogiem.

Czas dusi się w tym miejscu. Godziny i sekundy przyklejają się do skóry, przebijają ją. Lepiej ignorować jego upływ, chociaż to niemożliwe.

Jest jedną z tych osób, które nie są stworzone do życia. Jego twarz wygląda jak portret, który wyszedł zupełnie źle, taki, który artysta zgniótł i wrzucił do śmieci. Jest kimś, kto nigdzie nie pasuje. Nie interesuje go kontakt z ludźmi, dlatego przebudował swoje biuro. Najpierw je odizolował, aby tylko jego sekretarka mogła go słyszeć i widzieć. Następnie dodał kolejne drzwi. Drzwi otwierają się na schody, które prowadzą prosto na prywatny parking za zakładem. Pracownicy widują go rzadko lub wcale.

Nie ma nic gorszego niż nie móc zobaczyć siebie.

Czy nie widzisz, że nas kontrolują? Jeśli zjemy się nawzajem. Oni kontrolują przeludnienie, ubóstwo, przestępczość. Chcesz, żebym kontynuował? To oczywiste, wspomniał na słowa ojca.

Maska pozornego spokoju, przyziemnej ciszy, radości, jednocześnie małej i jasnej, niewiedzy, kiedy ta rzecz, którą nazywam skórą, zostanie zerwana, kiedy ta rzecz, którą nazywam ustami, straci otaczające ją ciało, kiedy te rzeczy, które nazywam oczami, natkną się na czarną ciszę noża.

Do jakiego boga powinien się modlić, jeśli jego bóg pozwala na takie rzeczy…

Właśnie wtedy uświadomił sobie, że od wiary w nieistnienie Boga gorsza jest świadomość, że Bóg nas ignoruje.

Cieszmy się z tego okrucieństwa.

Nie jestem pewien, czy nie jestem zauroczony smutną osobą. Kiedy jedna z nich jest smutna, nie pokazuj jej więcej.

Tego dnia Cecylia patrzy na niego i wskazuje na telewizor. Ona się śmieje. On też, nie wiedząc, z czego się śmieje ani dlaczego, ale i tak to robi i przyciąga ją trochę bliżej. Cecylia nie wydaje żadnych dźwięków, ale jej uśmiech wibruje w całym jej ciele i on uważa go za zaraźliwy. Przesuwa dłonią po jej brzuchu. Jest w ósmym miesiącu ciąży.

Jeśli osobę z imieniem i nazwiskiem można legalnie zjeść, a nie jest ona uważana za produkt, co powstrzymuje kogokolwiek przed zjedzeniem kogokolwiek innego?

Strach, który został wyuczony, zakorzeniony, zaakceptowany.

Rząd chce manipulować, to jedyny powód, dla którego  istnieje.

Jest w Cecylii coś, co chciałby złamać.

Ikar stoi sparaliżowany w środku nocy pełnej gwiazd. Gwiazdy w całej swojej przerażającej urodzie miażdżą go. Niebo wyglądało jak ocean.

Maska pozornego spokoju, przyziemnej ciszy, radości, jednocześnie małej i jasnej, niewiedzy, kiedy ta rzecz, którą nazywam skórą, zostanie zerwana, kiedy ta rzecz, którą nazywam ustami, straci otaczające ją ciało, kiedy te rzeczy, które nazywam oczami, natkną się na czarną ciszę noża.

W niektórych krajach imigranci zaczęli masowo znikać. Nikt nie może ich nazwać ludźmi, ponieważ oznaczałoby to nadanie im tożsamości. Imigranci, marginalizowani, biedni. Byli prześladowani i ostatecznie wymordowani.

Zawsze trzeba wierzyć w to, co będzie próbowało cię zniszczyć, szczegółem do rozważenia jest to, że stworzenie nie może być wieczne ani potężniejsze od stwórcy.

Czy naprawdę jesteśmy tak czyści, kiedy przybywamy na ten świat?… kogoś, kto został zepsuty, nie da się naprawić…ucząc się szaleństwa.

A co z rządem? Naprawdę nie wierzysz tej bandzie skorumpowanych pijawek, pieprzonych skurwysynów, których mamy w rządzie?

Czy to stanowi dla ciebie dylemat moralny? Czy uważasz to za okropne?

Wcale nie. Człowiek jest złożony, a ja uważam, że obrzydliwe czyny, sprzeczności i wzniosłości charakterystyczne dla naszego stanu są zdumiewające. Nasze istnienie byłoby irytującym odcieniem szarości, gdybyśmy wszyscy byli nieskazitelni.

Ale dlaczego uważasz to za okropne?
Bo tak jest. Ale to jest niesamowite, że akceptujemy nasze ekscesy, że je normalizujemy, że obejmujemy naszą pierwotną istotę.

Zobacz strefę wypoczynkową, w której odpoczywają seniorzy. Siedzą i oglądają telewizję. Tak spędzają większość czasu. Oglądają telewizję i czekają na śmierć.

…za niemożliwością wyrażenia szaleństwa czai się szaleństwo.

Ikar był sam. Tylko intelektualnie, niebiańsko i metafizycznie.

To przyjemność wiedzieć, że z powodu twoich intencji i działań ta istota przestała istnieć.
Może to jest śmierć. Poczekaj i spodziewaj się, że nikt i nic nie przybędzie. Nie mógł znieść tego spojrzenia. Jedno spojrzenie może prowadzić do skrajnej demencji. Jedno spojrzenie może zniszczyć. Albo, co jeszcze nikczemniejsze, może budować. Dzięki swoim małym, platynowym oczom udało mi się stworzyć show poświęcone tylko jemu. Dom, w którym czaiło się szaleństwo i było ono nieuchronne.

Ikar uważa, że ​​będzie powód do niepokoju, kiedy mężczyzna przestanie na niego patrzeć w ten sposób, kiedy nienawiść nie będzie go już trzymać przy życiu. Ponieważ nienawiść daje siłę, by iść dalej; podtrzymuje kruchą strukturę, splata nici, by pustka nie przejęła wszystkiego.

Ikar chciałby móc nienawidzić kogoś za śmierć jego syna. Ale kogo może winić za nagłą śmierć? Próbował nienawidzić Boga, ale w Boga nie wierzy. Próbował nienawidzić całej ludzkości za to, że jest tak krucha i ulotna, ale nie mógł tego kontynuować, ponieważ nienawiść do wszystkich jest tym samym, co nienawiść do nikogo.

Czy naprawdę jesteśmy tak czyści, gdy przychodzimy na ten świat?

Dobro musi być trzykrotnie bardziej cenne, niż Zło.

(Licentia poetica autora, ~Stanisław Barszczak)
____

Stanisław Barszczak, In front of a food processing store

I don’t understand why a human smile is considered attractive. When someone smiles, they show their skeleton. Man is the cause of all evil in this world. We are our own virus.

Naming children after their parents deprives them of their identity, reminds them who they belong to, Icarus started going to the store with this idea.

After all, since the world was created, we have been eating each other. If not symbolically, then literally gorging ourselves on each other. The transformation allowed us to be less hypocritical.

Icarus tried to hate God, he did not believe in God. He tried to hate all of humanity for being so fragile and fleeting, but he could not continue this, because hatred of everyone is the same as hatred of no one.

There are words that cover the world.

I know that when I die, someone will sell my body on the black market, one of my horrible distant relatives. That is why I smoke and drink, so I have a bitter taste and no one takes pleasure in my death. Just one person takes a quick sip and says, „Today I am a butcher, tomorrow I may be cattle.”

Icarus wondered to which god he should pray, if his god allowed such things.

No one can call them human, because that would give them an identity. They call them product, meat, or food. Except him; he would rather not have to call them by any name.

Does this present a moral dilemma for you? Do you think it is horrible? Icarus asks his father. Not at all. Man is complex, and the vile acts, contradictions, and sublimity that are characteristic of our condition seem astonishing to me. Our existence would be an irritating shade of gray if we were all flawless.

Icarus’ father is an honest man, but one day he went crazy, repeating that we are the worst kind of vermin, destroying our planet, starving our fellow man.

Don’t be an idiot. Can’t you see that they control us? If we eat ourselves, each other, they will control overpopulation, poverty, crime. Do you want me to continue this thought? It is obvious, indeed.

No one can be certain of anything. Let them eat me and I will give them terrible indigestion. There is something in Icarus that he would like to destroy.

He had the look of a domesticated animal.

How many heads must they kill every month so that he can pay for a nursing home for his father? How many people must they kill so that he forgets how he laid Leon in his bed, tucked him in with a lullaby, sang him a lullaby, and the next day found himself dead in his sleep. How many hearts must be hidden in boxes so that pain can transform into something else. But pain, Icarus sensed, is the only thing that allows him to breathe. Without sadness, there is nothing.

In the morning he screams as if the world doesn’t exist, he screams as if the words have split in two and lost all meaning, he screams as if there is another world beneath this hell, one he doesn’t want to escape from.

He believed that the slaughterhouse should go unnoticed and blend into the landscape, that it should never be called what it really is.

Human beings are complex, and I find the vile acts, contradictions, and sublimity that are characteristic of our condition astonishing. Our existence would be an irritating shade of gray if we were all flawless, he kept saying. Teaching to kill is worse than killing.

The brain warns Icarus that there are words that cover the world. There are words that are convenient, hygienic, legal. And that hatred gives us the strength to go forward, makes the structure fragile, and weaves the threads so that the void doesn’t fill everything.

He had always believed that in our capitalist, consumerist society we eat each other.

His relatives gave human flesh the name „special meat.” Instead of simply „meat,” it is now „special tenderloin,” „special cutlets,” „special kidneys.”

Don’t you see that you are incapable of thinking for yourself? All you do is follow the norms imposed on you. Don’t you see that all this is a superficial act? Are you even capable of feeling anything, really feeling it? Did you ever care about your father? Icarus’ father reproached him.

These words are here, locked up in themselves. They will lock themselves up, they will reject you.

After all, since the creation of the world, we have been eating each other. If not symbolically, then literally gorging ourselves on each other.

The next day, Icarus observed: This is what his sister will get: an urn full of dirty sand from an abandoned zoo with no name.

He was horrified by the traces of monstrosity in everyday life. Things we look at but don’t see, whose true essence is unknown to us.

He thought he wanted the coffin to be less visible; he knew it was white because of the purity of the child inside, but are we really that pure when we come into this world?

His relatives are simply seniors, people who have lived for many years and perhaps this is their only achievement.

They speak the words that are there, encapsulated in a pill. They rot behind madness.

Outside the safe space of the circle, vulgarity accumulates. Ada hates vulgarity , because that is where misfortune lies. He knows that misfortune is destructive and as such fleeting.

But there are times when one must bear the weight of the world.

The planet could explode at any moment, the father used to tell Icarus. You will see, Son, either it will fall to pieces or we will all die of some plague.

There is a vibration, a subtle and fragile heat that makes a living being particularly delicious. You draw life from your mouth. It is a pleasure to know that because of your intentions, your actions, this being has ceased to exist. It is the feeling of a complex and precious organism that gradually dies out and also becomes part of you. I always find this miracle fascinating. This possibility of an indissoluble union.

Everyone says that Icarus flew too close to the sun, but he flew, you know, Son? He could fly. It does not matter if you fall, the important thing is that for a few seconds you are a bird.

If we were all flawless, our existence would be an annoying shade of gray.

Icarus has only one feeling for his father. They love each other because they repel each other.

He hears his father’s foot hitting the floor. Slowly, almost silently, but he knows that his sister Ada has reached her limit, that she is no longer able to discuss this topic, more than anything else, because she does not think for herself. Therefore, he cannot argue for her position for long.

Horror rips through the monstrous wounds of his cat. These are the things we admire, but we do not see that because of our desires we do not know the true essence.

Icarus always asks himself what it would be like to spend most of his day storing human hearts in a box. What are the workers thinking? Do they know that what they hold in their hands was beating a moment ago? Do they care? And then he thinks about how he actually spends most of his life supervising a group of people who, following his orders, slit throats, disembowel and quarter men and women as if it were completely natural. You can get used to almost anything, except the death of a child.

Time suffocates in this place. Hours and seconds stick to the skin, pierce it. Better to ignore its passage, even if it were impossible.

Jasmine, Icarus’ mother, can only reach out her arms desperately toward her son.

His sister’s words, on the other hand, are like boxes filled with blank paper.

Do you understand that you have no thoughts of your own, that you simply follow the rules imposed on you? Do you understand that everything you do is an empty act? Can you really feel anything?

My relatives are biting off my brain, drinking the juice from my heart and telling me bedtime stories, Icarus has recently concluded.

And he uses technical words to refer to what is human but will never be a person, in the face of what is always a product.

Icarus has an arrested beauty about him. He is disturbed by the fact that there is something feminine beneath the brutal aura that he tries so hard to exude. There is something admirable in his artificial indifference. There is something in him that he would like to destroy.

Icarus loves Ada, he knows that he can raise her, that it is allowed. He is aware that there are people who do this and who eat their domestic head alive, part by part. They say that the meat tastes better, they say that it is really fresh. There are tutorials that explain how, when and where to make the cuts so that the product does not die prematurely.

His relatives began to breed humans as animals to satisfy the enormous demand for meat.

But it is amazing that we accept our excesses, that we normalize them, that we embrace our original essence.

He would like to cry and hug his father, but he looks at the body as if it were alien. Now his father is free from madness, from his thoughts, from this terrifying world, and he feels a kind of relief, but in reality the stone in his chest grows larger.

These heads were chosen for a game reserve. Specialists examine them and choose those in the best physical condition. Hunters need prey that will be a challenge for them, they want to chase the head, they are not interested in ordinary goals.

Icarus goes outside to untie the donkey from the tree where he left her. He has not removed the rope from her neck. Of course, he thinks, he does not know that he can. He goes to her, and she begins to tremble. He looks at the ground. He urinates. He takes her to the barn and ties her to the door of a broken and rusty truck.

When he touches his father’s hands, he feels that they are frozen and he cannot stop himself from moving his own away. He feels nothing. He just wants to cry and hug his father, but he looks at the body as if it were alien. Now his father is free from madness, from his thoughts, from this terrifying world, and he feels something like relief, but in reality the stone in his chest grows larger.

He goes to the window that opens onto the garden. A hummingbird hovers just above his eye level. For a few seconds the bird seems to watch him. He wants to touch him, but the bird quickly moves away and disappears. He thinks that there is no way something so beautiful and small could do harm. He thinks that maybe the hummingbird is the spirit of his father, saying goodbye to him.

Then he feels a stone shift in his chest and tears begin to flow.

It is amazing that we accept our excesses, that we normalize them, that we embrace our original essence.

People have always confided in him. He thinks it is because he is a good listener and is not interested in talking about himself.

Since the world began, we have been eating each other. If not symbolically, then literally. The transformation has allowed us to be less hypocritical.

It has been a long time since Icarus felt that this house was his home. It was a space where one could sleep and eat. A place of broken words and silences locked between walls, of accumulated sorrows that split the air, clawed it out, split the oxygen molecules. A house where madness grew and lurked as if inevitable.

Ikar believes that his mother was never interested in motherhood, that she decided to have children because having children is one of the projects inscribed in the natural development of life, just like organizing sports events, getting married, renovating the house and eating meat.

Meanwhile, his father had his head down, disappearing among all these people. And although he did not cry, the tears were there, behind the words he could not say.

His sister’s words are piling up again, one on top of the other, like folders stacked on top of folders on top of folders.

Then came more injections, pills, low-quality eggs, toilets and screens with naked women and the pressure to fill a plastic cup… the christenings they did not attend, the question „So when will the first child appear?” repeated ad nauseam, operating rooms he was not allowed in so he could hold her hand and so she would not feel so alone, more debt, other people’s children, children of those who could have raised them, fluid retention, mood swings, conversations about the possibility of adoption, phone calls to the bank, birthday parties of children he wanted to escape, more hormones, chronic fatigue and more unfertilized eggs, tears, hurtful words, Mother’s Days in silence, hope for an embryo, a list of possible names, Leonardo if it’s a boy, Aria if it’s a girl, pregnancy tests helplessly thrown into the trash, arguments, searching for an egg donor, questions about genetic identity, letters from the bank, waiting, fear, accepting that motherhood is not a matter of chromosomes, a mortgage, pregnancy, birth, euphoria, happiness, death.

What worries Icarus is that beneath the brutal aura he tries so hard to project, there is something feminine. There is something admirable in his artificial indifference. There is something in him that he would like to destroy.

He valued the answer and did not ask for an explanation, because the words of Sergio – his father, are simple, clear. They are words that have no sharp edges.

With a puzzled expression on his face and, guessing Icarus’s thoughts, Sergio said that the man was Saint Bartholomew, a martyr who had been flayed to death, that this was a colorful detail, wasn’t it? He nodded, then said nothing more, because he thought it was an unnecessary detail.

Jasmine’s words were like a river of lights, a stream of air, like glowing fireflies.

Doctor Gossiping never asked him how he felt or if everything was all right, because he saw in him only a reflection of himself, a mirror in which he could talk about his achievements.

This time, Ze,Z stopped, as she always did when she found some object that was unchanging but seemed alive. No one could be absolutely certain that the oval piece of pottery was not alive. There was always something, a small detail, that gave her reason to doubt. She was terrified by traces of monstrosity in everyday life. Things that we look at but do not see, whose true essence is unknown to us.

All this seemed to her like nineteen claws and a black bird.

She understands the helplessness felt by young Icarus, who needs something extraordinary to happen to make his day worthwhile, she understands him. Icarus is suspicious of the whole scene and has to accept that he will not do his job, because he is clearly not corrupt, he would never accept a bribe, because he is an honest man. However, there are some things he does not yet understand. Icarus reminds her so much of herself when she was young (before the processing plant, with her doubts, with her child, the series of daily deaths) and she thought that following the rules was what mattered most, when in some hidden corner of her mind she was happy about this new experience, this transition, this new job, being part of this historic change, thinking about the rules that people would have to follow long after she was gone from the world, because the rules, she thought, were my legacy, the trace I would leave behind. She would never have thought that she would break a law that someone had made.

How many hearts must be hidden in boxes for the pain to transform into something else? But pain, Ikar still senses, is the only thing that allows him to breathe. Without sadness, there is nothing.

When she calms down a bit, she stands up and grabs her mother by the hair. Jasmine, who can now only move her hands, tries to reach her son. She wants to speak, to scream, but there is no sound. Ikar picks up the baton he brought from the kitchen and hits her on the forehead. Jasmine falls to the floor, dazed, unconscious.

Ada jumps when she hears a dull sound and looks at it, uncomprehending. „Why?” she screams. „She could have given us more children.”

Icarus looks at his mother as if he were seeing her for the first time and understands that the sound of the naked, toothless body belonging to the dirty old woman, the sound of the body hitting the blue tiles of the patio, has revealed a strange anarchy, the chaos of the event recorded in the memory of the neighbors, who look at him with feigned sympathy and a certain cordial contempt. Now the police are looking at him, speaking in commanding, broken, mechanical words – in a world that is oppressively civilized and horrible.

– Do you have moral dilemmas about this? Do you think it is horrible? – No way. Man is a complex being and I am stunned by the meanness, contradictions and sublimity of our condition. If we were all impeccably impeccable, the environment would be irritatingly gray.
– But why do you call it horrible?
– Because it is. But that is what is wonderful: we accept our excesses, naturalize them, accept our original essence.

Another time Ada would like to show Icarus all the notes she made in the margins of Faulkner’s book, tell him about all the nights when she wanted to read whole paragraphs to someone…

Now Icarus is free from madness, from thoughts, from this terrifying world, and he feels a kind of relief, but in reality the stone in his chest is growing larger. He goes to the window overlooking the garden. A hummingbird hovers just at eye level. For a few seconds the bird seems to watch him. He would like to touch it, but the bird moves quickly and disappears. Icarus thinks that there is no way that something so beautiful and small could do harm. He thinks that perhaps the hummingbird is the spirit of his father, saying goodbye to him.

Then he feels the stone shift in his chest and his tears begin to flow.

I did not want to participate in the festival. But intuitively I think that each of us is like a tear, with eternal perfection that must be given to another.

The brain warns Icarus again that there are words that cover the world.

He thinks that everyone has accepted cannibalism as natural. Cannibalism, another word that could get him into serious trouble.

One evening when he returns home, he hugs Jasmine and whistles „okay” in her ear.

And again he uses technical terms to describe something that is human but will never become a person, something that is always a product.

This is the time of official discourse. Words with the butter necessary for modeling, for lowering the eyes… like a carcass, cut in half. Stunner. Slaughter line. Spray soap. These words appear in his head and hit him. Destroy him. But they are not just words. They are blood, a thick smell, automation, lack of thought. They come in the night, startling him. When he wakes up, his body is covered in a layer of sweat, because he knows that another day of human slaughter awaits him.

The mask of apparent peace, of earthy peace, of joy, at once small and bright, of not knowing when this thing I can flay will be torn off, when this thing I call lips will lose the body that surrounds it, when these things I call eyes will stumble upon the black silence of the knife.

Pain, Icarus senses, is the only thing that allows him to breathe. Without sadness, there is nothing left.

There is something admirable in her artificial indifference. There is something in her that he would like to break.

He should not think of irony.

His gaze is opaque, as if madness lurked behind the inability to say words.

It had been a long time since he had felt that this house was his home. It was a space where one could sleep and eat. A place of broken words and a silence enclosed between walls, of accumulated sadness that split the air, scratched it, split the molecules of oxygen. A house where madness grew, where the inevitable lurked.

You draw life out in bites. It is a pleasure to know that because of your intentions, your actions, this being has ceased to exist. That feeling of a complex and precious organism that slowly fades away and also becomes part of you. Forever. I find this miracle fascinating. This possibility of an inseparable bond.

Icarus believes that his father does not look at people, but instead measures them.

One word to sum up and classify the unfathomable. An empty word. Change, transformation, change: synonyms that seem to mean the same thing, although choosing one of them indicates a different view of the world.

But then Icarus asks himself again why he exposes himself to this. The answer is always the same. He knows why he does this job. Because he is the best

and they pay him accordingly, because he can do nothing else and because his father’s health depends on it.

„Today I am a butcher, tomorrow I may be cattle.”

When he finally whistled in front of her, her mother jumped for joy and clapped. She remembers that from that day on, the three of them whistled together, like a slovenly trio that, despite everything, had a good time.

Man is complex, and I find the disgusting acts, contradictions, and sublimity that are characteristic of our condition astonishing.

Not everyone is a grandfather, nor will they be. They are simply senior citizens, people who have lived for many years and perhaps this is their only achievement.

Icarus’s sister’s words pile up, one on top of the other, like folders stacked on folders on folders.

If we were all flawless, our existence would be an irritating shade of gray.

In Icarus’s family, they love each other because they repel each other.

How many hearts must be hidden in boxes for the pain to transform into something else? But pain, as Icarus senses, is the only thing that allows him to breathe. Without sadness, there is nothing left… Icarus tells the two men that they are nearing the end of the slaughter process.

Time suffocates in this place. Hours and seconds stick to the skin, pierce it. It is better to ignore the passage of time, although it is impossible.

The next day, Icarus visits the slaughterhouse again.

The truth is that the meat really does go to those most in need, the Scavengers, who are already lurking close to the fence. Because they know that a feast awaits them. It does not matter if it is old meat, for them it is a delicacy because it is fresh. But the problem with the Scavengers is that they are marginalized, and society considers them worthless. Therefore, a person who has been burned cannot be told that their body will be disembowelled, torn apart, bitten and devoured by outcasts, undesirables.

Icarus looks at his sister and thinks that there is something strange about her. Then he looks more closely and notices that she has makeup on, has been to the hairdresser, and is wearing a tight black dress. None of this is over the top, so as not to show complete disrespect, but she is well-dressed enough to look good for what is undoubtedly her event.

Icarus cannot suppress a shiver as one of the deceased man’s fingernails brushes his hand. He quickly pulls it away, unable to hide his disgust, not wanting to meet his eyes, for fear that the presence, the being that lives under the man’s skin, will stop scratching him and will be released. Is this the soul of the being he would eat alive, that has been trapped inside him? Icarus wonders.

Death surrounds me all day, at all hours of the day, he says, pointing to the corpse in the refrigerator. Everything points to my destiny being there. Do you think we won’t have to pay for it?

As they hear voices and as they can control more, Ada wants to eat because meat doesn’t speak…

Then came more injections, pills, low-quality eggs, toilets and screens with naked women and pressure to fill a plastic cup; christenings they didn’t go to; the question „When will the first baby come?” repeated ad nauseam, operating rooms he was not allowed in so he could hold her hand so she would not feel so alone, more debt, other people’s children, children of those who could see their parents, fluid retention, mood swings, conversations about the possibility of adoption, phone calls to the bank, birthday parties of children he would like to escape, more hormones, chronic fatigue and more unfertilized eggs, tears, hurtful words, Mother’s Days in silence, hope for an embryo, a list of possible names, Leonardo if it were a boy, Aria if it were a girl, pregnancy tests helplessly thrown into the trash, arguments, searching for an egg donor, questions about genetic identity, letters from the bank, waiting, fear, accepting that motherhood is not a matter of chromosomes, a mortgage, pregnancy, birth, euphoria, happiness, death.

Ikara is disturbed that beneath the brutal aura she tries so hard to exude, there is something feminine. There is something admirable in his artificial indifference. There is something in him that he would like to destroy.

He goes out and lies down in the grass under the silence of the lights in the sky, millions of lights, frozen, dead. The sky is made of glass, glass that is opaque and hard. The moon seems like a strange god.

Time suffocates in this place. Hours and seconds stick to the skin, pierce it. It is better to ignore its passage, although it is impossible.

He is one of those people who are not made for life. His face looks like a portrait that came out completely wrong, one that the artist crumpled and threw in the trash. He is someone who does not fit in anywhere. He is not interested in human contact, so he has rebuilt his office. First he isolated it so that only his secretary can hear and see him. Then he added another door. The door opens onto a staircase that leads straight to the private parking lot behind the plant. The employees see him rarely or not at all.

There is nothing worse than not being able to see yourself.

Can’t you see that they control us? If we eat each other. They control overpopulation, poverty, crime. Do you want me to continue? It’s obvious, he remembered his father’s words.

The mask of apparent peace, of earthy silence, of joy, both small and bright, of not knowing when this thing I call skin will be torn off, when this thing I call mouth will lose the body that surrounds it, when these things I call eyes will stumble upon the black silence of the knife.

To what god should he pray, if his god allows such things…

It was then that he realized that worse than believing in the nonexistence of God is the knowledge that God ignores us.

Let’s rejoice in this cruelty.

I’m not sure if I’m not infatuated with a sad person. When one of them is sad, don’t show her anymore.

That day, Cecilia looks at him and points at the TV. She laughs. He laughs too, not knowing what she’s laughing at or why, but he does it anyway, pulling her a little closer. Cecilia doesn’t make a sound, but her smile vibrates through her body, and he finds it contagious. He runs his hand over her stomach. She’s eight months pregnant.

If a person with a name and a surname can be legally eaten, and they’re not considered a product, what stops anyone from eating anyone else?

Fear that’s been learned, ingrained, accepted.

The government wants to manipulate, that’s the only reason it exists.

There’s something in Cecilia that it wants to break.

Icarus stands paralyzed in the middle of a starry night. The stars, in all their terrifying beauty, crush him. The sky looked like an ocean.

The mask of apparent peace, of earthy silence, of joy, at once small and bright, of not knowing when this thing I call skin will be torn off, when this thing I call mouth will lose the body that surrounds it, when these things I call eyes will stumble upon the black silence of the knife.

In some countries, immigrants have begun to disappear en masse. No one can call them human because that would mean giving them an identity. Immigrants, marginalized, poor. They were persecuted and ultimately exterminated.

You always have to believe in what will try to destroy you, a detail to consider is that creation cannot be eternal or more powerful than the creator.

Are we really that pure when we come into this world?… someone who has been corrupted cannot be fixed… by learning madness.

And what about the government? Do you really not believe this bunch of corrupt leeches, fucking sons of bitches we have in government?

Does this present a moral dilemma for you? Do you find it awful?

Not at all. Man is complex, and I find the gross acts, contradictions, and sublimity that characterize our condition astonishing. Our existence would be an irritating shade of gray if we were all flawless.

But why do you find it awful?
Because it is. But it is amazing that we accept our excesses, that we normalize them, that we embrace our primal essence.

Look at the lounge area where seniors relax. They sit and watch TV. That is how they spend most of their time. They watch TV and wait for death.

Behind the impossibility of expressing madness lurks madness.

Icarus was alone. Only intellectually, heavenly, and metaphysically.

It is a pleasure to know that because of your intentions and actions this being ceased to exist.

Maybe that is death. Wait and expect that no one and nothing will come. He could not bear that look. One look can lead to extreme dementia. One look can destroy. Or, even more vile, it can build. With his small, platinum eyes, I managed to create a show dedicated only to him. A house where madness lurked and was inevitable.

Icarus thinks that there will be cause for concern when the man stops looking at him in this way, when hatred will no longer keep him alive. Because hatred gives strength to go on; it sustains a fragile structure, weaves the threads so that emptiness does not take over everything.

Icarus would like to be able to hate someone for the death of his son. But who can he blame for his sudden death? He tried to hate God, but he does not believe in God. He tried to hate all humanity for being so fragile and fleeting, but he could not continue, because hating everyone is the same as hating no one.

Are we really that pure when we come into this world?

Good must be three times more valuable than Evil.

(Poetic licence by ~Stanisław Barszczak)

____

Stanisław Barszczak, Choroba na konformizm

Wypowiedzi przebywajacego w klinice Gemelli papieża Franciszka odzwierciedlają głębokie zaangażowanie w podstawowe wartości Ewangelii, podkreślając miłosierdzie, sprawiedliwość społeczną i godność każdego człowieka. Jego nauki stanowią wyzwanie dla wiernych, aby aktywnie angażowali się w sprawy świata, promując kulturę spotkania i solidarności. Te głębokie spostrzeżenia nadal inspirują wielu do życia wiarą w sposób odpowiadający potrzebom innych i wyzwaniom współczesnego społeczeństwa. 130 lat temu Mark Twain, właściwie Samuel Langhorne Clemens – amerykański pisarz pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta przekazał nam interesujące spostrzeżenia: „Jesteśmy dyskretnymi owcami; czekamy, aby zobaczyć, jak idzie stado, a potem idziemy razem z nim. Mamy dwie opinie: jedną prywatną, której boimy się wyrazić; i drugą – tę, którą wykorzystujemy – którą zmuszamy się nosić… aż przyzwyczajenie sprawi, że poczujemy się w niej komfortowo, a zwyczaj jej obrony sprawi, że ją pokochamy, uwielbimy i zapomnimy, jak żałośnie ją zdobyliśmy. Konformizm — naturalny instynkt biernego poddawania się temu niejasnemu czemuś uznawanemu za autorytet. Są tacy, którzy chcieliby nas błędnie nauczyć, że tkwienie w rutynie jest konsekwencją – i cnotą; a wydostanie się z koleiny jest niekonsekwencją – i wadą… Lojalność wobec skamieniałych opinii nigdy jeszcze nie zerwała łańcucha ani nie uwolniła ludzkiej duszy na tym świecie — i nigdy tego nie zrobi. Jesteśmy niczym innym, jak echem. Nie mamy własnych opinii, jesteśmy tylko kompostem złożonym z zepsutych dziedziczeń, moralnych i fizycznych. Naszą naturą jest konformizm; to siła, której niewielu potrafi się skutecznie oprzeć. Gdzie jest jej siedziba? Wrodzony wymóg samoakceptacji. W moralności, zachowaniu i przekonaniach przyjmujemy kolor naszego otoczenia i stowarzyszeń, a jest to kolor, który można bezpiecznie zmyć”. Na tym tle rewolucyjne okazują się osiągnięcia papieża Franciszka, który wygłosił wiele głębokich stwierdzeń w trakcie swojego pontyfikatu, odzwierciedlając swoje zaangażowanie na rzecz miłosierdzia, sprawiedliwości społecznej i godności każdego ludzkiego życia. Często wzywał do Kościoła, który jest „szpitalem polowym” dla rannych, podkreślając potrzebę współczucia i zrozumienia dla tych, którzy cierpią. „Kościół nie jest muzeum dla świętych, ale szpitalem dla grzeszników,” powiedział. W swojej encyklice ‚Laudato Si’ papież Franciszek zajmuje się kwestiami środowiskowymi i moralnym obowiązkiem troski o planetę. Łączy obawy ekologiczne ze sprawiedliwością społeczną, podkreślając, że biedni są często najbardziej dotknięci degradacją środowiska. „Musimy wzmocnić przekonanie, że jesteśmy jedną rodziną ludzką. Nie ma granic ani barier, ludzkich, społecznych czy politycznych, które mogłyby nam przeszkodzić we wspólnej pracy,” napisał. Papież Franciszek konsekwentnie wypowiadał się przeciwko kulturze jednorazowości, opowiadając się za ochroną najbardziej bezbronnych, w tym nienarodzonych, starszych i marginalizowanych. „Nie możemy myśleć o sobie jako o kulturze ‚wyrzucania’, w której niektóre życia są uważane za bardziej wartościowe niż inne”. Zajął się kwestiami nierówności i potrzebą bardziej sprawiedliwego społeczeństwa, wzywając wiernych do wspierania ubogich i marginalizowanych. „Godność osoby ludzkiej to nie tylko kwestia praw jednostki, ale także odpowiedzialności społecznej”. Papież Franciszek wzywał do dialogu między różnymi kulturami i religiami, promując pokój i zrozumienie w świecie często naznaczonym konfliktami. „Dobry katolik wtrąca się do polityki, dając z siebie wszystko, aby rządzący mogli rządzić dobrze”. Często zachęca do ducha radości i nadziei, namawiając chrześcijan do życia wiarą z entuzjazmem i pozytywnością. „Radość jest znakiem, że żyjemy naszą wiarą autentycznie”. Papież Franciszek nie pojechał do rodzinnej Argentyny, za to uznał istotną rolę kobiet w Kościele i społeczeństwie, opowiadając się za ich większym zaangażowaniem w procesy decyzyjne. „Geniusz kobiecy jest potrzebny wszędzie tam, gdzie podejmujemy ważne decyzje”. Mówił obszernie o rodzinie jako kamieniu węgielnym społeczeństwa, podkreślając potrzebę wsparcia i zrozumienia w życiu rodzinnym. „Rodzina jest pierwszym miejscem, w którym uczymy się kochać i być kochanym”. W snach Papież Franciszek nawiedza teraz z pewnością Katedrę św. Marcina, Plaza de Mayo, Avenida 9 lipca w Buenos Aires, sanktuaria maryjne na całym świecie z Lujan w rodzinnej Argentynie, Watykan, ONZ, ZEA, Strasbourg. W licznych pielgrzymkach bowiem zawędrował nawet do Iraku, który jest miejscem narodzin wielu znaczących osiągnięć historycznych, które mają wpływ na dzisiejsze życie na całym świecie – od najwcześniejszego znanego systemu pisma i innowacji w dziedzinie nawadniania, przez ważne osiągnięcia w rolnictwie, takie jak wynalezienie pierwszego koła i pierwszego pługa… Teraz Franciszek, nasz papież, spoczywając na szpitalnym łóżku wzywa Boga. Jezus czuje jego i nasze cierpienie. Albowiem Chrystus wziął na siebie grzechy świata, co byłoby najczęstszym wołaniem tych, którzy są w niebezpieczeństwie, cierpieniu i bólu. Modlimy się o szczęśliwy powrót do zdrowia dla Franciszka, by był z nami jak najdłużej. Ojcze Pio, zawsze Ci dziękujemy za całą Twoją pomoc i wstawiennictwo we wszystkich naszych prośbach, intencjach i modlitwach. Dziękujemy Ci Święty Ojcze Pio za Twoje nieustające błogosławieństwa i przewodnictwo w naszym codziennym życiu. Z wielką pokorą prosimy Świętego Ojca Pio, aby nas zawsze chronił od wszelkiego rodzaju nieszczęść i od wszelkiego zła i niesprawiedliwości. Prosimy Cię, Święty Ojcze Pio, uchroń nas od konformizmu świata, od wszelkich chorób, nowych i starych, aby nie wyrządziły krzywdy nam i naszym rodzinom. Pokornie prosimy o to przez Chrystusa, Pana naszego.

____

Stanisław Barszczak, Conformism disease

The statements of Pope Francis, while residing in the Gemelli Clinic, reflect a deep commitment to the fundamental values ​​of the Gospel, emphasizing mercy, social justice, and the dignity of every human being. His teachings challenge the faithful to actively engage in the affairs of the world, promoting a culture of encounter and solidarity. These profound insights continue to inspire many to live their faith in a way that responds to the needs of others and the challenges of contemporary society. 130 years ago, Mark Twain, born Samuel Langhorne Clemens – an American writer of Scottish origin, satirist, humorist, gave us some interesting observations: „We are discreet sheep; we wait to see how the flock goes, and then we go with it. We have two opinions: one private, which we are afraid to express; and the other – the one we use – which we force ourselves to carry… until habit makes us feel comfortable in it, and the habit of defending it makes us love it, adore it, and forget how pitifully we acquired it. Conformity—the natural instinct of passive submission to that obscure something recognized as authority. There are those who would teach us wrongly that being stuck in a rut is a consequence-and a virtue; and that getting out of a rut is an inconsistency-and a vice…. Loyalty to petrified opinions has never broken the chain or freed the human soul in this world-and never will. We are but echoes. We have no opinions of our own, we are only the compost of corrupt heredities, moral and physical. Our nature is conformity; it is a force that few can successfully resist. Where is its seat? The innate requirement for self-acceptance. In morals, behavior, and beliefs we adopt the color of our surroundings and associations, and it is a color that can be safely washed away.” Against this backdrop, the achievements of Pope Francis have proven revolutionary, with many profound statements made during his pontificate, reflecting his commitment to mercy, social justice and the dignity of every human life. He has often called for the Church to be a “field hospital” for the wounded, emphasizing the need for compassion and understanding for those who suffer. “The Church is not a museum for saints, but a hospital for sinners,” he said. In his encyclical Laudato Si, Pope Francis addresses environmental issues and the moral obligation to care for the planet. He combines ecological concerns with social justice, emphasizing that the poor are often the hardest hit by environmental degradation. “We must reinforce the conviction that we are one human family. There are no borders or barriers, human, social or political, that can prevent us from working together,” he wrote. Pope Francis has consistently spoken out against the culture of disposables, advocating for the protection of the most vulnerable, including the unborn, the elderly and the marginalized. “We cannot think of ourselves as a ‘throwaway’ culture, where some lives are considered more valuable than others.” He addressed issues of inequality and the need for a more just society, calling on the faithful to support the poor and marginalized. “The dignity of the human person is not just a matter of individual rights, but also of social responsibility.” Pope Francis has called for dialogue between different cultures and religions, promoting peace and understanding in a world often marked by conflict. “A good Catholic intervenes in politics, giving everything so that those in power can govern well.” He often encourages a spirit of joy and hope, urging Christians to live their faith with enthusiasm and positivity. “Joy is a sign that we are living our faith authentically.” Pope Francis did not travel to his native Argentina, but he did recognize the important role of women in the Church and society, advocating for their greater involvement in decision-making. “The genius of women is needed wherever we make important decisions.” He spoke at length about the family as the cornerstone of society, emphasizing the need for support and understanding in family life. “The family is the first place where we learn to love and be loved.” In his dreams, Pope Francis now certainly visits the Cathedral of St. Martin, the Plaza de Mayo, the Avenida de la 9 de Julio in Buenos Aires, Marian shrines around the world from Lujan in his native Argentina, the Vatican, the UN, the UAE, Strasbourg. In fact, he has even made numerous pilgrimages to Iraq, the birthplace of many significant historical achievements that have an impact on life today around the world—from the earliest known writing system and innovations in irrigation, through important agricultural achievements such as the invention of the first wheel and the first plow… Now Francis, our Pope, rests in a hospital bed, calling on God. Jesus feels his suffering and ours. For Christ took upon himself the sins of the world, which would be the most frequent cry of those who are in danger, suffering and pain. We pray for the happy recovery of Francis, that he may be with us as long as possible. Through the mediation of Padre Pio we always thank Jesus our Lord for all help and intercession in all our requests, intentions and prayers. We thank you, Saint Padre Pio, for your constant blessings and guidance in our daily lives. With great humility we ask Saint Padre Pio to always protect us from all kinds of misfortunes and from all evil and injustice. We ask you, Saint Padre Pio, protect us from the conformism of the world, from all diseases, new and old, so that they do not harm us and our families. We humbly ask this through Christ, our Lord.

Homilia na piątą niedzielę Wielkiego Postu


Stanisław Barszczak, Z jednego gniazda

20 lat temu poszedł do Ojca
Jan Paweł II. Teraz z okna
Niebia wstawia się dla nas.
Artysta Słowianin z polskich Wadowic zaczerpnął z polskiego romantyzmu najwięcej, ale także z filozofii europejskiego oświecenia i atmosfery Soboru Watykańskiego II. Christian Andersen zapisał: „Pięć ziaren grochu leżało w jednym strąku. Wszystkie były zielone, więc zdawało im się, że cały świat powinien być zielony. To bardzo naturalne.” Sekundował mu papież z Krakowa, gdy mówił: „Ja bym z takim papieżem nie wytrzymał”.

W 2024 roku ponad 320 tysięcy osób opuściło Kościół w Niemczech. Krwotok wiernych zwalnia. Liczba katolików w Niemczech wynosi obecnie 19,8 miliona. Wydaje się, że miłość Jana Pawła do Benedykta rośnie  wciąż.

Ale mamy również inny obraz. Księżyc dla wszystkich. Turystyka kosmiczna robi ogromny krok naprzód dzięki Moon World Resorts, które planuje budowę kurortów w kształcie kopuły, inspirowanych księżycem, zaczynając od Dubaju. Te 622-metrowe kule zapewnią luksusowe wrażenia, oferując replikę powierzchni księżyca, restauracje, spa, a nawet centrum kongresowe – wszystko z krzywizną przypominającą księżyc. Co jest najważniejsze? Goście będą mogli doświadczyć, jak to jest chodzić po księżycu.
Współzałożyciel Michael R. Henderson, który wyobraża sobie księżyc jako uniwersalną „markę”, uważa, że ​​projekt przekształci turystykę kosmiczną. Dzięki planowanym lokalizacjom na całym świecie, w tym w Ameryce Północnej i Europie, kurorty będą bardziej przystępne cenowo niż podróże kosmiczne – spacer po powierzchni księżyca będzie kosztował zaledwie 500 USD.
Dzięki 5 miliardom dolarów inwestycji w Dubaju, jakie Moon World Resorts zamierza otworzyć się do 2027 roku, oferując podróżnym futurystyczne, niepowtarzalne będą jedyne w swoim rodzaju wrażenia.

Poświęcenie komuś lub czemuś całej naszej uwagi, bez żadnych uprzedzeń czy planów, jest istotą miłości. Miałem olbrzymie szczęście, że spotkałem papieża z Polski. Nie marzyłem o takim szczęściu wówczas, kiedy byłem tylko brzydkim kaczątkiem.

Urodziłem się z otwartą raną i kolorami z niej wylewającymi się. Nie nazywajcie mnie odważnym ani męczennikiem; jestem po prostu mężczyzną, który nauczył się kochać nawet pośród bólu. Jestem pędzlem, jestem krzykiem, jestem złamanym ciałem i płonącym duchem. Maluję siebie, ponieważ jestem jedyną rzeczą, którą znam, z wściekłością, z czułością. A jeśli komuś się to nie podoba, niech na mnie nie patrzy, ponieważ nie przyszedłem, żeby się dopasować, przyszedłem, żeby być.

Wybaczyłem błędy, które były rzeczywiście niemal niewybaczalne. Próbowałem zastąpić ludzi, którzy byli niezastąpieni i zapomnieć o tych, których nie dało się zapomnieć. Działałem impulsywnie, rozczarowywałem się ludźmi, kiedy myślałem, że to nigdy nie będzie możliwe. Ale rozczarowywałem też tych, których kocham. Śmiałem się w nieodpowiednich sytuacjach. Poznałem przyjaciół, którzy teraz będą przyjaciółmi na całe życie. Nie raz krzyczałem i skakałem z radości. Kochałem i byłem kochany. Ale byłem też odrzucany i kochany bez odwzajemniania miłości. Żyłem tylko dla miłości i składałem śluby wiecznej miłości. Wiele, wiele razy złamano mi serce!
Płakałem, słuchając muzyki i oglądając stare zdjęcia. Dzwoniłem do kogoś, żeby usłyszeć jego głos po drugiej stronie. Zakochiwałem się z pasją. Czasami myślałem, że umrę, bo tak bardzo za kimś tęskniłem. Innym razem bardzo bałem się, że mogę stracić kogoś bardzo wyjątkowego (co i tak się stało). Ale żyłem! I nadal żyję każdego dnia. Nie przechodzę przez życie i ty też nie powinieneś, żyj! Najlepszą rzeczą w życiu jest podążanie za wszystkimi swoimi planami i marzeniami, obejmowanie życia i życie każdego dnia z pasją, przegrywanie i zachowywanie wiary oraz wygrywanie, będąc wdzięcznym. Wszystko to dlatego, że świat należy do tych, którzy odważą się dążyć do tego, czego chcą. I dlatego, że życie jest naprawdę za krótkie, żeby być nieistotnym.

Czas leczy rany. „Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem, nie przefruniesz tamtędy jak ptak. Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,” pisał polski geniusz, święty Jan Paweł od poezji, przyszły papież,
który zachęca nas nieustannie ku modlitwie do Ducha świętego. Albowiem z tym ostatnim możemy wszystkiemu podołać, będziemy konie kraść!

Wiele jest dusz artystów, które otrzymawszy dar wiary, żyją w doskonałej symbiozie z ludzkością, której potrafią wiele dać, zarówno duchowo, jak i materialnie, przemieniając tych, którzy otrzymują to dobro, które z czasem staje się wymianą dobra!

(in English)
Stanisław Barszczak, From One Nest

20 years ago, John Paul II went to the Father. Now from the window
of Heaven he intercedes for us.

The Slavic artist from the Polish city of Wadowice drew the most from Polish Romanticism, but also from the philosophy of the European Enlightenment and the atmosphere of the Second Vatican Council. Christian Andersen wrote: „Five peas lay in one pod. They were all green, so it seemed to them that the whole world should be green. It is very natural.” The Pope from Krakow seconded him when he said: „I would not stand such a pope.”

In 2024, over 320,000 people left the Church in Germany. The hemorrhage of the faithful is slowing down. The number of Catholics in Germany currently stands at 19.8 million. It seems that John Paul’s love for Benedict is still growing.

But we also have another image. The moon for everyone. Space tourism is taking a giant leap forward with Moon World Resorts, which is planning to build lunar-themed dome-shaped resorts starting in Dubai. The 622-meter-tall spheres will provide a luxurious experience, featuring a replica of the lunar surface, restaurants, spas and even a convention center — all with a lunar-like curve. Most importantly, guests will be able to experience what it’s like to walk on the moon.

Co-founder Michael R. Henderson, who envisions the moon as a universal “brand,” believes the project will transform space tourism. With planned locations around the world, including North America and Europe, the resorts will be more affordable than space travel — a walk on the lunar surface will cost just $500.

Thanks to a $5 billion investment in Dubai, Moon World Resorts is set to open by 2027, offering travelers a futuristic, one-of-a-kind experience.

Giving someone or something our full attention, without any preconceptions or agendas, is the essence of love. I was incredibly lucky to meet a Polish pope. I would not have dreamed of such happiness when I was just an ugly duckling.

I was born with an open wound and colors pouring from it. Don’t call me brave or a martyr; I am simply a man who learned to love even in the midst of pain. I am a brush, I am a cry, I am a broken body and a burning spirit. I paint myself because I am the only thing I know, with rage, with tenderness. And if someone doesn’t like it, don’t look at me, because I didn’t come to fit in, I came to be.

I have forgiven mistakes that were truly almost unforgivable. I have tried to replace people who were irreplaceable and forget those who could not be forgotten. I have acted impulsively, I have disappointed myself with people when I thought it would never be possible. But I also disappointed the people I love. I laughed in the wrong situations. I made friends who will now be friends for life. I screamed and jumped for joy many times. I loved and was loved. But I was also rejected and loved without love being returned. I lived only for love and took vows of eternal love. Many, many times my heart was broken! I cried listening to music and looking at old photos. I called someone just to hear their voice on the other end. I fell in love passionately. Sometimes I thought I would die because I missed someone so much. Other times I was so scared that I might lose someone very special (which I did). But I lived! And I still live every day. I don’t go through life and neither should you, live! The best thing in life is following all your plans and dreams, embracing life and living every day with passion, losing and keeping faith and winning by being grateful. All this because the world belongs to those who dare to pursue what they want. And because life is really too short to be irrelevant.

Time heals wounds. „The distant shores of silence begin just beyond the threshold, you won’t fly there like a bird. You have to stop and look deeper and deeper,” wrote the Polish genius, Saint John Paul of poetry, the future pope,
who constantly encourages us to pray to the Holy Spirit. Because with the latter we can cope with everything, we will steal horses!

There are many souls of artists who, having received the gift of faith, live in perfect symbiosis with humanity, to which they are able to give much, both spiritually and materially, transforming those who receive this good, which in time becomes an exchange of good!

___

Niedziela, 6 kwietnia 2025

  1. Niedziela Wielkiego Postu

Odniesienia biblijne:

Księga Izajasza: 43. 16 do 21: „Nie myśl o przeszłości. Oto Ja czynię nowy świat”.
Psalm 125: „Przychodzi, przychodzi z radością, przynosi snopy”.
List św. Pawła do Filipian: 3,8-14: Biegnę zapominając o tym, co za mną, a zmierzając ku celowi, pędzę naprzód.
Ewangelia według św. Jana: 8,1-11: „Idź i nie grzesz odtąd”.

Pierwsze czytanie, podobnie jak drugie, w tę niedzielę skupia się na nietypowym zaleceniu Pisma Świętego, którego prawdziwe znaczenie musimy jednak
zrozumieć w świetle tekstu św. Pawła do Filipian i ewangelicznego epizodu o cudzołożnej kobiecie. Nie pamiętaj przeszłości… Zapominając o tym, co już za nami.

Święty Paweł nigdy nie powinniśmy zapominać o tej „sprawiedliwości, która pochodzi od Boga i opiera się na wierze”. (Filipian 3.9) I dla Chrystusa to „odtąd” przypomina tej kobiecie, której wewnętrzna skrucha jest nieznana, że ​​do jej przeszłości nie może i nie wolno jej powracać.

W obu przypadkach zapomnienie przeszłości wiąże się z koniecznością spełnienia kilku warunków. Po pierwsze, nie zapomnij o błogosławieństwach Boga. Nie obciążajmy się więc nostalgicznym i pełnym lęku powrotem do poczucia winy. A powinniśmy zwracać się ku przyszłości w wierze i nadziei zrodzonej z tej wiary.

KULT PAMIĘCI

Stary Testament wzywa Lud Boży do pamiętania o potężnych dziełach Boga na przestrzeni dziejów, o tym, jak wyprowadził go z Egiptu potężną ręką i wyciągniętym ramieniem oraz jak zawarł z tym ludem „o twardym karku” przymierze bez zastrzeżeń.

Prorocy przychodzą, aby przypomnieć tym, którzy w swoim codziennym życiu mają tendencję do zapominania o tym, o wielkości i wymaganiach tego przymierza, a zwłaszcza o królu, który powinien być jego gwarantem.

Podobnie św. Paweł przypomina chrześcijaninowi, od jakiej bezbożności i bałwochwalstwa Pan go wybawił: „Pamiętajcie, że niegdyś byliście bez Chrystusa… teraz jesteście światłością w Panu”. (Efezjan 2:12 i nast.) Jednak pamięć nie zawsze wiąże się z mrokiem przeszłości. Albowiem ożywia także entuzjazm dawnego neofity, którego entuzjazm i zapał musimy stale na nowo odkrywać: „Mam przeciwko tobie twoją dawną gorliwość, którą porzuciłeś. Nawróć się i dopełnij dzieł dawnych czasów”. (Objawienie 2:4 i 5)

Do tego właśnie zaprasza Jezus cudzołożną kobietę, która rzuciła się u Jego stóp, a której On objawia, by zaczęła postępować w nowy sposób.

Pamięć skupia się na zbawieniu dokonanym przez Boga, na nadziei, którą przeżywa wspólnota, na radości wyzwolenia.

GDY PAMIĘĆ SIĘ ZABLOKUJE

Czytania tej niedzieli mówią nam jednocześnie, że Boga nie można ograniczyć do przeszłości. Życie duchowe jest związane z teraźniejszością i zwrócone ku przyszłości.

To nie jest krok wstecz. „Oto ja tworzę nowy świat. Już kiełkuje. Czyż nie widzisz tego?” (Izajasz 43.19) Bo ta przeszłość to nie tylko przeszłość niedawna i bolesna, z której wyłonił się Lud, to także przeszłość wszystkiego, co Bóg uczynił od czasu stworzenia.

Bóg nie zamyka nas w nostalgicznym wspomnieniu. On jest twórcą. Biblijne wyrażenie „jego potężne ramię” jest wyrażeniem często używanym przez proroków i psalmy. On robi i będzie robił coś nowego, w porównaniu z czym jego przeszłe działania będą wydawać się nieistotne. To od nas zależy, czy będziemy kreatywni.

U Świętego Pawła jest tak samo. Nie musimy skupiać się tylko na jednym wyrażeniu: „Zapomnieć o tym, co za nami”. Ale musimy wziąć pod uwagę to, co przyniosła nam przeszłość i jak nas ukształtowała. W tym liście do Filipian, jak w wielu innych, przypomina on swoją poprzednią sytuację, ponieważ jest to fundament, którego nie można zaniedbać: „Hebrajczyk, syn Hebrajczyka. Dla Prawa faryzeusz. Dla sprawiedliwości, która jest w Prawie, nienaganny”. (Filipian 3.6)
Jednocześnie przypomina im o decydującym momencie ich historii, o drodze do Damaszku, gdzie w Chrystusie Jezusie wszystko się zmieniło. Skoro Chrystus przyszedł szukać Go tak daleko, jak mogłoby całe Jego życie nie być próbą udzielenia odpowiedzi? Próbować pojąć, odkąd został pojęty, iść drogą dnia dzisiejszego, po drodze do Damaszku, aż do momentu, gdy uświadomi sobie to, co usłyszał, ponieważ ponad swoją ślepotą pewnego dnia będzie mógł zobaczyć Boga twarzą w twarz. W tym kontekście powinniśmy ponownie przeczytać rozdziały 11 i 12 Drugiego Listu do Koryntian.

To jest jedna z charakterystycznych cech wszystkich świętych, która zadziwia nas, przeciętnych ludzi. Myślimy, że zrobiliśmy dużo, czasami wręcz za dużo. Święci myślą odwrotnie. Święty Tomasz z Akwinu pod koniec swego życia, po napisaniu tysięcy stron teologii, zawołał po dostrzeżeniu, w wewnętrznej wizji, innej rzeczywistości: „Nie mogę dalej pisać, ponieważ wszystko, co napisałem, wydaje mi się słomą”. Ta słomka to dwa wielkie dzieła ‚Summa
przeciwko poganom’ i ‚Summa Teologiczna’

NAPIĘCIE DZIŚ I POCZUCIE PRZYSZŁOŚCI

Poznanie Chrystusa jest dynamicznym doświadczeniem, które wzywa do wyzbycia się siebie i wyznacza ścieżkę. Życie z Nim jest życiem w szczególnej zażyłości, ponieważ jest już doświadczeniem zmartwychwstania: „Idźcie i od tej chwili…”

Siła ta objawia się najpierw poprzez trudności, cierpienie i śmierć. Droga zmartwychwstania jest przede wszystkim drogą prawdziwej wiedzy, która najpierw rozpoznaje swoje ograniczenia i znosi je z bólem. Wszyscy święci przeżyli „noc wiary”, ale ich wiara jednocześnie mówiła im, że przyjście krzyża do ich życia było także pierwszym znakiem zmartwychwstania. Prześladowany człowiek z Rosji powiedział: „U stóp Krzyża wierzę w Zmartwychwstałego”.

Pozostaje tylko żyć tym „odtąd” zgodnie z otrzymanym wybawieniem, w tej przyszłości, którą Bóg otworzył przed narodem żydowskim. Wyzwolenie, jakie chrzest Chrystusa zapewnia chrześcijanom Filipa, i słowo Jezusa, które wzywa kobietę cudzołożną, by żyła, one sprawiają chęć uzgodnienia wybawienia dzisiaj odnośnie tego jak mamy według nich żyć.

Psalm mówi nam wyraźnie, czym będzie już nasze doświadczenie nawrócenia: „Idźcie, idźcie płacząc: siejcie ziarno. Przychodzi, przychodzi z radością: przynosi snopy”.

Miłość, miłosierdzie Chrystusa zaprowadziła nas od Krzyża do Zmartwychwstania: „Niech Twoja łaska, Panie, sprawi, abyśmy z radością naśladowali miłość Chrystusa, który oddał swoje życie za cały świat”. (Modlitwa na rozpoczęcie mszy)


Sonntag, 6. April 2025

  1. Fastensonntag

Biblische Referenzen:

Buch Jesaja 43, 16 bis 21: „Denkt nicht an die Vergangenheit. Siehe, ich mache eine neue Welt.“
Psalm 125: „Er kommt, er kommt mit Freude und bringt Garben.“
Brief des Heiligen Paulus an die Philipper: 3:8-14: Ich laufe und vergesse, was hinter mir liegt, und strebe nach dem Ziel.
Das Evangelium nach Johannes 8,1-11: „Geh und sündige nicht mehr.“

Die erste Lesung konzentriert sich wie die zweite an diesem Sonntag auf eine ungewöhnliche Empfehlung der Heiligen Schrift, deren wahre Bedeutung wir dennoch verstehen müssen.
im Lichte des Textes des Paulusbriefs an die Philipper und der Episode der Ehebrecherin im Evangelium verstehen. Erinnern Sie sich nicht an die Vergangenheit … Vergessen Sie, was bereits hinter uns liegt.

Der heilige Paulus sagt, wir sollten diese „Gerechtigkeit, die von Gott kommt und auf Glauben beruht“, niemals vergessen. (Philipper 3:9) Und für Christus ist dieses „von nun an“ eine Erinnerung an diese Frau, deren innere Reue unbekannt ist, dass sie nicht in ihre Vergangenheit zurückkehren kann und darf.

In beiden Fällen müssen mehrere Bedingungen erfüllt sein, um die Vergangenheit zu vergessen. Erstens: Vergessen Sie nicht den Segen Gottes. Belasten wir uns also nicht mit einer nostalgischen und ängstlichen Rückkehr zur Schuld. Und wir sollten der Zukunft mit Glauben und der Hoffnung entgegenblicken, die aus diesem Glauben erwächst.

KULT DER ERINNERUNG

Das Alte Testament ruft das Volk Gottes dazu auf, sich an die mächtigen Taten Gottes im Laufe der Geschichte zu erinnern, daran, wie er es mit starker Hand und ausgestrecktem Arm aus Ägypten führte und wie er mit diesem „halsstarrigen“ Volk vorbehaltlos einen Bund schloss.

Die Propheten erinnern diejenigen, die dies in ihrem täglichen Leben eher vergessen, an die Größe und die Anforderungen dieses Bundes und insbesondere an den König, der sein Garant sein sollte.

In ähnlicher Weise erinnert der heilige Paulus den Christen daran, vor welcher Gottlosigkeit und Abgötterei der Herr ihn gerettet hat: „Denkt daran, dass ihr einst ohne Christus wart … jetzt seid ihr Licht im Herrn.“ (Epheser 2:12 ff.) Aber die Erinnerung ist nicht immer mit der Dunkelheit der Vergangenheit verbunden. Denn es weckt auch die Begeisterung des alten Neulings wieder, dessen Begeisterung und Inbrunst wir immer wieder neu entdecken müssen: „Ich habe deinen früheren Eifer gegen dich, den du aufgegeben hast. Bekehre dich und erfülle die Werke von früher.“ (Offenbarung 2:4 und 5)

Genau dazu fordert Jesus die Ehebrecherin auf, die sich ihm zu Füßen warf und die er als Frau offenbart, damit sie beginnt, sich anders zu verhalten.

Im Mittelpunkt der Erinnerung steht die von Gott vollbrachte Erlösung, die von der Gemeinschaft erlebte Hoffnung und die Freude über die Befreiung.

WENN DER SPEICHER BLOCKIERT

Die Lesungen dieses Sonntags sagen uns zugleich, dass Gott nicht auf die Vergangenheit beschränkt sein kann. Das spirituelle Leben ist mit der Gegenwart verbunden und auf die Zukunft ausgerichtet.

Dies ist kein Rückschritt. „Siehe, ich erschaffe eine neue Welt. Sie sprießt bereits. Siehst du das nicht?“ (Jesaja 43:19) Denn diese Vergangenheit ist nicht nur die jüngste und schmerzhafte Vergangenheit, aus der das Volk hervorging, sondern auch die Vergangenheit von allem, was Gott seit der Schöpfung getan hat.

Gott sperrt uns nicht in nostalgische Erinnerungen ein. Er ist der Schöpfer. Die biblische Wendung „sein mächtiger Arm“ ist ein Ausdruck, der in den Propheten und Psalmen häufig verwendet wird. Er tut und wird weiterhin etwas Neues tun, im Vergleich dazu werden seine bisherigen Taten unbedeutend erscheinen. Es liegt an uns, kreativ zu sein.

In Saint Paul’s ist es dasselbe. Wir müssen uns nicht nur auf einen Satz konzentrieren: „Vergiss, was hinter uns liegt.“ Aber wir müssen berücksichtigen, was uns die Vergangenheit gebracht hat und wie sie uns geprägt hat. In diesem Brief an die Philipper, wie auch in vielen anderen, erinnert er sich an seine frühere Situation, denn sie ist eine Grundlage, die nicht vernachlässigt werden kann: „Ein Hebräer, der Sohn eines Hebräers. Was das Gesetz betrifft, ein Pharisäer. Was die Gerechtigkeit betrifft, die im Gesetz ist, untadelig.“ (Philipper 3:6)

Gleichzeitig erinnert es sie an einen entscheidenden Moment in ihrer Geschichte, den Weg nach Damaskus, wo sich in Jesus Christus alles änderte. Wenn Christus so weit gekommen ist, um ihn zu suchen, wie könnte dann sein ganzes Leben nicht ein Versuch sein, eine Antwort zu geben? Er versucht zu verstehen, da er verstanden wurde, und geht den Weg von heute, auf der Straße nach Damaskus, bis er versteht, was er gehört hat, denn jenseits seiner Blindheit wird er eines Tages Gott von Angesicht zu Angesicht sehen können. In diesem Zusammenhang sollten wir die Kapitel 11 und 12 des zweiten Korintherbriefs noch einmal lesen.

Dies ist eines der charakteristischen Merkmale aller Heiligen, das uns Durchschnittsmenschen in Erstaunen versetzt. Wir meinen, wir haben viel getan, manchmal sogar zu viel. Heilige denken das Gegenteil. Der heilige Thomas von Aquin rief am Ende seines Lebens, nachdem er Tausende von Seiten theologischer Schriften geschrieben hatte, aus, als er in einer inneren Vision eine andere Realität wahrnahm: „Ich kann nicht mehr schreiben, denn alles, was ich geschrieben habe, erscheint mir wie Stroh.“ Dieser Strohhalm ist zwei große Werke von ‚Summa
gegen die Heiden‘ und ‚Summa Theologica‘

DIE SPANNUNG VON HEUTE UND DAS GEFÜHL DER ZUKUNFT

Christus kennenzulernen ist eine dynamische Erfahrung, die uns zur Selbstentäußerung aufruft und uns einen Weg weist. Das Leben mit Ihm ist ein Leben der besonderen künstlerischen Intimität, denn es ist bereits eine Erfahrung der Auferstehung: „Geh, und von nun an…“

Diese Kraft manifestiert sich zunächst durch Not, Leid und Tod. Der Weg der Auferstehung ist vor allem der Weg der wahren Erkenntnis, die zuerst ihre Grenzen erkennt und sie unter Schmerzen erträgt. Alle Heiligen erlebten eine „Nacht des Glaubens“, doch ihr Glaube sagte ihnen gleichzeitig, dass die Ankunft des Kreuzes in ihrem Leben auch das erste Zeichen der Auferstehung war. Ein verfolgter Mann aus Russland sagte: „Am Fuße des Kreuzes glaube ich an den Auferstandenen.“

Es bleibt nur noch, dieses „von nun an“ im Einklang mit der empfangenen Erlösung in dieser Zukunft zu leben, die Gott dem jüdischen Volk eröffnet hat. Die Befreiung, die die Taufe Christi den Christen Philipps bringt, und das Wort Jesu, das die Ehebrecherin zum Leben aufruft, ermöglichen es, sich heute auf die Befreiung zu einigen, wie wir ihnen zufolge leben sollen.

Der Psalm sagt uns deutlich, wie unsere Erfahrung der Bekehrung aussehen wird: „Geht, geht weinend, sät den Samen. Er kommt, er kommt mit Freude, er bringt Garben.“

Die Liebe und Barmherzigkeit Christi haben uns vom Kreuz zur Auferstehung geführt: „Deine Gnade, Herr, lasse uns freudig die Liebe Christi nachahmen, der sein Leben für die ganze Welt hingegeben hat.“ (Gebet zu Beginn der Messe)


Sunday, April 6, 2025
5th Sunday of Lent

Biblical references:

Isaiah: 43. 16 to 21: “Do not think about the past. Behold, I am making a new world.”

Psalm 125: “He comes, he comes with joy, bringing sheaves.”

Letter of St. Paul to the Philippians: 3:8-14: I run, forgetting what is behind, and pressing forward toward the goal.

Gospel of St. John: 8:1-11: “Go, and from now on do not sin.”

The first reading, like the second, this Sunday focuses on an unusual recommendation of Sacred Scripture, the true meaning of which we must understand in the light of the text of St. Paul to the Philippians and the Gospel episode of the adulterous woman. Do not remember the past… Forgetting what is behind us.

Saint Paul must never forget this “righteousness that comes from God and is based on faith.” (Philippians 3:9) And for Christ this “henceforth” reminds this woman, whose interior repentance is unknown, that she cannot and must not return to her past.

In both cases, forgetting the past involves the necessity of fulfilling several conditions. First, do not forget the blessings of God. Let us not burden ourselves, therefore, with a nostalgic and fearful return to a sense of guilt. Instead, we must turn to the future in faith and hope born of this faith.

THE CULT OF MEMORY

The Old Testament calls the People of God to remember the mighty works of God throughout history, how he led them out of Egypt with a mighty hand and an outstretched arm, and how he made with this “stiff-necked” people a covenant without reservation.

The prophets come to remind those who in their daily lives tend to forget this, the greatness and demands of this covenant, and especially the king who should be its guarantor.

Similarly, St. Paul reminds the Christian from what impiety and idolatry the Lord has saved him: “Remember that once you were without Christ… now you are light in the Lord.” (Ephesians 2:12ff.) However, remembrance is not always linked to the darkness of the past. For it also revives the enthusiasm of the old neophyte, whose enthusiasm and fervor we must constantly rediscover: “I have against you your former zeal, which you have abandoned. Turn and fulfill the works of old.” (Revelation 2:4 and 5)

It is to this that Jesus invites the adulterous woman who threw herself at his feet, and to whom he reveals that she should begin to act in a new way.

Memory focuses on the salvation accomplished by God, on the hope experienced by the community, on the joy of liberation.

WHEN MEMORY BLOCKS

This Sunday’s readings tell us at the same time that God cannot be limited to the past. Spiritual life is connected to the present and turned towards the future.

This is not a step backward. „Behold, I am creating a new world. It is already sprouting. Do you not see it?” (Isaiah 43:19) Because this past is not only the recent and painful past from which the People emerged, it is also the past of everything that God has done since creation.

God does not lock us in a nostalgic memory. He is the creator. The biblical expression „his mighty arm” is an expression often used by the prophets and the psalms. He is doing and will do something new, in comparison to which his past actions will seem insignificant. It is up to us to be creative.

It is the same with Saint Paul. We do not have to focus on just one phrase: “Forget what is behind.” But we must consider what the past has brought us and how it has shaped us. In this letter to the Philippians, as in many others, he recalls his previous situation, because it is a foundation that cannot be neglected: “A Hebrew, the son of a Hebrew. As for the law, a Pharisee. As for the righteousness that is in the law, blameless.” (Philippians 3:6) At the same time, he reminds them of the decisive moment in their history, the road to Damascus, where in Christ Jesus everything changed. If Christ came to seek Him so far away, how could his whole life not be an attempt to give an answer? Trying to understand, since he was understood, to walk the path of today, on the road to Damascus, until he realizes what he has heard, because beyond his blindness he will one day be able to see God face to face. In this context, we should reread chapters 11 and 12 of the Second Letter to the Corinthians.

This is one of the characteristic features of all the saints, which amazes us, the average people. We think that we have done a lot, sometimes even too much. The saints think the opposite. Saint Thomas Aquinas, at the end of his life, after writing thousands of pages of theology, exclaimed after perceiving, in an inner vision, another reality: „I can no longer write, because everything I have written seems to me like straw.” This straw is the two great works ‚Summa Contra Pagans’ and ‚Summa Theologiae’.

THE TENSION OF TODAY AND THE SENSE OF THE FUTURE

Knowing Christ is a dynamic experience that calls for the emptiness of self and marks a path. Life with Him is life in a special ing familiarity, because it is already an experience of resurrection: “Go, and from now on…”

This power is first revealed through difficulties, suffering, and death. The path of resurrection is above all a path of true knowledge, which first recognizes its limitations and endures them with pain. All the saints experienced a “night of faith,” but at the same time their faith told them that the coming of the cross into their lives was also the first sign of resurrection. The persecuted man from Russia said: “At the foot of the Cross I believe in the Risen One.”

All that remains is to live this “from now on” in accordance with the salvation received, in that future that God has opened up to the Jewish people. The liberation that Christ’s baptism guarantees to the Christians of Philip, and the word of Jesus that calls the adulterous woman to live, give rise to the desire to agree on salvation today regarding how we are to live according to them.

The Psalm tells us clearly what our experience of conversion will be: „Go, go weeping: sow the seed. It comes, it comes with joy: it brings sheaves.” The love, the mercy of Christ led us from the Cross to the Resurrection: „May your grace, O Lord, make us joyfully imitate the love of Christ, who gave his life for the whole world.” (Prayer at the beginning of the Mass)

____

Stanisław Barszczak,
Memory of a survivor

(letter to the young)

Young people walk in parks in spring. But in the evening they can sit down to read a text in which I talk about the relay of generations. And there are strong moments that I did not expect. However, I did not intend to repeat myself or even more so to agitate for anyone two months before the election of a new president in Poland, but I wanted to surround each of you with prayer. Generation after generation is passing away. This is rather a diary of a handful of survivors. A sixty-year-old who signs his name Leon is trying to paint the paths of his generation. Whether he will succeed, I do not know. But a normal thing happened to him… Many have passed away, and those who are still here are called old people. We were born in the sixties.

We grew up in the seventies.

We studied and were together in the eighties.
We got married or not and discovered the world, then there was a great adventure in the nineties.

We settled in the 2000s. We became wiser in 2010. And we are moving on strongly. It is 2025. We are facing presidential elections in May. On July 18-20, 2025, the royal coronation in Gniezno. (sic) It turns out that we have gone through six different decades. Two different centuries… two different millennia, we are „whole”. We have gone from a telephone with an operator to long-distance calls, payphones and video calls all over the world. We have gone from slides on YouTube, vinyl to online music, from handwritten letters to emails and WhatsApp. Live games on the radio, black and white TV, color TV, then HD 3D. We went to a video rental store, and now we watch Netflix. We got to know the first computers, punch cards, disks and now we have gigabytes and megabytes on our smartphones. Throughout our childhood we wore shorts, then trousers or mini-skirts, Oxfords, Clarks, Palestinian scarves, blue overalls. We avoided infantile paralysis, meningitis, poliomyelitis, tuberculosis, swine flu. We did rollerblading, tricycles, bicycles, mopeds, petrol or diesel, and now we ride hybrids or electric cars. We played with toddlers, we „horses” and moved checkers, 1000 thresholds and monopoly, now candy crush on our smartphones. And we read… a lot. And the religion of our schoolmates was not a subject…
Once we drank tap water and lemonade and milk in glass bottles, and vegetables on the plate were always fresh, today we get meals. Yes, we have been through a lot, but what a beautiful life we ​​had! They can describe us as „former generations”; people who were born in this world of the 60s, who had an analog childhood and a digital adulthood. We should add the biological revolution that we witnessed. In 1960, biology was very descriptive. We witnessed the event of Molecular Biology: the discovery of the molecules of life: DNA, RNA, etc. When you see everything that comes from it: gene therapy, gene imprinting and all new technologies, the progress is significant, before the eyes of the fil
as if we „saw it all”! Our generation has literally lived and witnessed more than any other in every dimension of life. Here is our generation that has literally adapted to „CHANGE”.

Big congratulations to all members of a very special generation that will be UNREPEATABLE.

That we have survived it. This was another of our fears: that life will not turn out like literature.
How often do we tell the story of our lives? How often do we adapt it, embellish it, make cunning cuts? And the longer life lasts, the fewer there are around us who question our story, remind us that our life is not our life but the story we have told about our life. Told to others, but mostly to ourselves. History is the certainty that arises when the imperfections of memory meet the imperfections of documentation. What you ultimately remember is not always what you witnessed. It seems to me that this may be one of the differences between youth and age: when we are young, we invent futures for ourselves; when we are old, we invent pasts for others. Being stupid, selfish, and having good health are the three conditions for happiness—though if stupidity is lacking, the others are useless. Women plot when they are weak, they lie out of fear. Men plot when they are strong, they lie out of arrogance. I certainly believe that we all suffer from everyday harm. Yes, of course, we were pretentious—what else is youth good for? Sometimes I think the purpose of life is to reconcile us to its ultimate loss by wearing us down, by proving, no matter how long it takes, that life is not what it seems. When you are young – when I was young – you want your emotions to be like the ones you read about in books. You want them to turn your life upside down, to create and define a new reality. Later, I think, you want them to do something softer, something more practical: you want them to support your life as it is and as it has become. You want them to tell you that everything is all right. And is there anything wrong with that? Someone said: I know this much: that there is objective time, but also subjective time, the kind you wear on the inside of your wrist, next to where your pulse is. And this personal time, which is real time, is measured in relation to memory.

Does character develop over time? In novels, of course it does: otherwise there wouldn’t be much of a story. But in life? Sometimes I wonder. Our attitudes and opinions change, we develop new habits and quirks; but it’s something different, more like decoration. Perhaps character is like intelligence, except that the peak of character comes a little later: say between the ages of twenty and thirty. And then we’re left with what we have. We’re alone. If so, that would explain many lives, wouldn’t it? And also—if that is not too lofty a word—our tragedy. I remember a period in my late adolescence when my mind was drunk on images of adventurism. That is how it will be when I grow up. I will go there, I will do this, I will discover that, I will love her and then her, her and her. I will live as people in novels live and have lived. Of which I was not sure, only that passion and danger, ecstasy and despair (but then still more ecstasy) would be present. But… who said that about “the smallness of life that art magnifies”? There was a moment in my late twenties when I admitted that my adventurism had long since faded. I would never do the things I had dreamed of doing in my adolescence. Instead, I would mow the lawn, go on vacations, have my own life. But time… how time first grounds us and then confuses us. We thought we were mature when in reality we were only safe. We imagined ourselves responsible, but we were only cowards. What we called realism turned out to be a way of avoiding things rather than facing them. Time…give us enough time, and our best-reasoned decisions will seem shaky, our certainties capricious.

Women were raised to believe that men were the answer. They weren’t. They weren’t even one of the questions. History is not the lies of the victors, as I once lightly assured my parish priest; I know that now. It is rather the memories of the survivors, most of whom are neither victors nor vanquished. I wanted life to be easy on me, and I succeeded—and how pathetically so. When you read a great book, you don’t escape from life; you dive deeper into it. It may be a superficial escape—to other countries, customs, speech patterns—but you actually deepen your understanding of the subtleties, paradoxes, joys, pains, and truths of life. Reading and life are not separate, but symbiotic. A writer must be universal in sympathy and outcast by nature: only then can he see clearly. Some men are barely adults: they want women to understand them and to that end they tell them all their secrets; and then, when they are properly understood, they hate their women for understanding them.

I thought about the things that had happened to me over the years and how little I had made happen.

What did I know about life, I who had lived so carefully? Who had neither won nor lost, but had let life happen to me? Who had ordinary ambitions and was too quick to be satisfied not to realize them? Who had avoided being hurt and called it the ability to survive? Who had paid the bills, been on good terms with everyone as far as possible, for whom ecstasy and despair soon became just words read in novels? Whose self-criticism had never really hurt? Well, there was plenty to think about as I endured a particular kind of remorse: a wound infected, having finally fallen victim to someone who always thought he knew how to avoid being hurt—and was hurt because of it.

The more you learn, the less you fear. “Learn” not in the sense of academic study, but in the practical sense of life.

When we fall in love, we hope—both selfishly and altruistically—that we will finally, truly be seen: judged and accepted. Of course, love doesn’t always bring approval: being seen can just as easily lead to a thumbs down and a season in hell. There’s remorse. A feeling that’s more complicated, congealed, and primal. The main characteristic of which is that nothing can be done about it: too much time has passed, too much damage has been done to fix it. You’re bringing together two people who weren’t brought together before. Sometimes it’s like the first attempt to harness a hydrogen balloon to a fire balloon: would you rather crash and burn, or burn and crash?

But sometimes it works, something new is created, and the world changes. Then, at some point, sooner or later, for one reason or another, one of them is taken away. And what is taken away is greater than the sum of what was there. It may not be mathematically possible, but it is emotionally possible. Maybe love is necessary because it is unnecessary.

Childhood memories are dreams that stay with you when you wake up. Later in life you expect a little rest, don’t you? You think you deserve it. I did. But then you start to understand that the reward for merit is not a matter of life.

Moreover, when you are young, you think you can foresee the probable pains and dark moments that age may bring. You imagine yourself lonely, divorced, widowed; children drifting away from you, friends dying. You imagine a loss of status, a loss of desire. You can go on and consider your own approaching death, which, no matter what company you gather, you can only face alone. But all this is looking into the future. You cannot look into the future and then imagine yourself looking back from the point of view of the future. Exploring the new emotions that time brings. Discovering, for example, that as the number of witnesses to your life diminishes, there is less confirmation and therefore less certainty about who you are or were. Even if you have been diligent in keeping records—in words, sounds, images—you may discover that you have engaged in the wrong kind of record-keeping. When you are young, you prefer the common months, the fullness of the seasons. As you grow older, you learn to like the transitional periods, the months that cannot make up their minds. Perhaps this is a way of acknowledging that things will never be the same again. Every love story is a potential grief story. You can deal with the brain, as I say; looks reasonable, while the heart, the human heart, I’m afraid, looks like a fucking mess.

In my opinion, I had resigned myself to the realities of life and submitted to its needs: if this, then that, and so the years passed. In my opinion, I had given up on life, given up analyzing it, accepted it as it was. And so for the first time I began to feel a more general remorse – a feeling somewhere between self-pity and self-hatred – concerning my whole life. Everything. I had lost the friends of my youth. I had lost my mother’s love. I had abandoned the ambitions I had nurtured.

Nature is so precise that it hurts exactly as much as it is worth, so I think that in a way one relishes the pain of everyday art, which belongs to everyone and no one. Art belongs to all times and no time. Art belongs to those who make it and to those who enjoy it. Art no longer belongs to the people and the party any more than it once did to the aristocracy and the patron. Art is the whisper of history, heard above the noise of time. Art does not exist for art’s sake: it exists for people. Mystification is easy; clarity is the hardest thing of all. Because love is the meeting point of truth and magic. Truth, as in photography; magic, as in ballooning.

Would you rather love more and suffer more; or love less and suffer less? That, I think, is ultimately the only real question.

Of course I didn’t really like traveling. I liked the idea of ​​traveling and the memory of traveling, but not the traveling itself.

After a series of events, what is left but repetition and diminishing plans? Who wants to go on living? The eccentric, the religious, the artistic (sometimes); those with a false sense of self-worth. Soft cheeses fall apart; hard cheeses harden. Both go moldy.

There is a German word, Sehnsucht, which has no equivalent in English; it means „longing for something.” It has romantic and mystical connotations, like the “unquenchable yearning” in the human heart, because “we don’t know what.” It seems rather Germanic to be able to define that which cannot be defined. A longing for something—or, in our case, for someone.

Everything you think of is true: you can be sure of it. Poetry is as precise a subject as geometry. We live with such easy assumptions, don’t we? For example, that memory equals events plus time. But it is all so much stranger. Who said that memory is what we thought we had forgotten? And it should be obvious to us that time does not act as a fixer, but rather as a solvent. But it is not convenient—it is not useful—to believe in this; it does not help us to go on; so we ignore it. One of the problems is that the heart is not heart-shaped.

But I have been thinking about the issue of nostalgia, and whether I suffer from it. I certainly do not get sentimental about some childhood trifle; I also don’t want to deceive myself sentimentally about something that wasn’t true at the time — old-school love and all that. But If nostalgia means a strong memory of strong emotions—and a regret that such emotions are no longer present in our lives—then I plead guilty.

More than one colleague had a better mind and a more rigorous temperament than I did; he thought logically and then acted on the conclusion of logical thinking. Whereas most of us, I suspect, do the opposite: we make an instinctive decision and then build an infrastructure of reasoning to justify it. And we call the result common sense. Life… is a bit like reading. … If all your answers to a book have already been replicated and expanded by a professional critic, what is the point of reading it? Only that it is yours. Similarly, why live your life? Because it is yours. But what if such an answer gradually fades into the obsolescence of history.

Memory is identity. You are what you did; what you did is in your memory; what you remember defines who you are; when you forget your life, you cease to exist, even before you die. Life seemed even more of a guessing game than usual. Loving humanity is like loving a raindrop or the Milky Way. You say you love humanity? Are you sure you are not pampering yourself with easy self-love, seeking approval, making sure you are on the right side?

We live, we die, we are remembered, we are forgotten. Pride makes us yearn for the solution of things—the goal, the ultimate cause; but the better telescopes become, the more stars appear.

I liked the railroads themselves, though I disliked the way they flattered people with the illusion of progress. What was the point of scientific progress without moral progress? The railroads would simply allow more people to move around, meet, and be stupid together.

In those days, we imagined ourselves held in some kind of pen, waiting to be released into our lives. And when that moment came, our lives—and time itself—accelerated. How were we to know that our lives had begun anyway, that some benefit had already been gained and some harm had already been done? Moreover, that our release would come only in a larger pen, the boundaries of which would be imperceptible at first. Most of us have only one story to tell. I do not mean that only one thing happens to us in our lives: there are countless events that we turn into countless stories. But there is only one that matters, only one that is ultimately worth telling.

Love may not lead where we think or hope, but regardless of the outcome it should be a call to seriousness and truth. If it does not—if it is not moral in its operation—then love is nothing more than an excessive form of pleasure.

I love you. For starters, we had better put these words on a high shelf; in a square box behind glass that we have to break with our elbows; in the bank. We should not leave them lying around the house like tubes of vitamin C. If the words are too easily accessible, we will use them without thinking; we will not be able to resist. Oh, we say we won’t, but we will. We’ll get drunk, or lonely, or, most likely, we’ll just be full of hope, and the words will be lost, used up, soiled. We think we might be in love, and we try the words to see if they’re right? How can we know what we think until we hear what we’re saying? Come on; that won’t work. They’re great words; we have to make sure we deserve them. Listen to them again: “I love you.”

At the beginning of life, the world is divided into those who have had sex and those who haven’t. Later on, into those who have known love and those who haven’t. Later still—at least if we’re lucky (or unlucky)—it’s divided into those who have mourned and those who haven’t. These divisions are absolute; they’re tropes we cross. Of course, there’s another way to put it; there’s always one. There’s accumulation. There’s responsibility. And then there’s anxiety. There is great anxiety.

You are approaching the end of life – no, not life itself, but something else: the end of all the possibilities of change in this life. You are allowed a long moment of pause, enough time to ask yourself: what else did I do wrong? When you are in your twenties, even if you are confused and uncertain about your goals and intentions, you have a strong sense of what life itself is and who you are in life and who you can become. Later… later there is more uncertainty, more overlap, more regressing, more false memories. Then you remember your short life in its entirety. Later the memory becomes fragments and patches. It is easy not to be a writer. Most people are not writers, and not much happens to them. Perhaps this was one of the tragedies that life had planned for us: our destiny is to become in old age what , who we would have despised most in our youth. The best life for a writer is one that helps him write the best books he can.

You can define the network of veins on your own body. Some freckles I once loved are now closer to liver spots. But they are still eyes into which we look, aren’t they? That’s where we found the other and continue to find them. Novels tell us the most truth about life: what it is, how we live it, what it can be for, how we like it and value it, and how we lose it. Has my life grown or has it simply been enriched? There has been addition and subtraction in my life, but how much multiplication? The history of the world? Just voices echoing in the darkness; images that burn for a few centuries and then fade; stories, old stories that sometimes seem to overlap; strange connections, impudent connections. Here we lie in our hospital bed of the present (what nice clean sheets we get these days) with a bubble of daily news pouring into our arm. We think we know who we are, even though we don’t quite know why we’re here, or how long we’ll be forced to stay. And while we worry and write in bandaged uncertainty—are we voluntary patients?—we invent. We invent a story to cover up the facts we don’t know or can’t accept; we keep a few true facts and spin a new story around them. Our panic and our pain are only soothed by the comforting fictional plot; we call it history.

Whores. Essential in the 19th century for catching syphilis, without which no one could claim to be a genius. If a man doesn’t know what he wants to do, he has to find out what he should do. If desire has become complicated, hold on tight to duty. Do you lose the world at first glance? Of course you do. That’s what the world is for: to lose in the right circumstances.
Perhaps the world develops not by maturing, but by being in a state of permanent adolescence, of exciting discovery… life is a gift given without asking for it; that the thinking person has a philosophical duty to investigate both the nature of life and the conditions that go with it; and that if that person decides to give up an unsought gift, it is a moral and human duty to act on the consequences of that decision.

Wisdom consists partly in no longer pretending, in rejecting artifice. There is nothing wrong with being a genius who can fascinate the young. Rather, there is something wrong with the young who cannot be fascinated by genius.

How rarely do our emotions meet with the object they seem to deserve? How hopelessly we signal; how dark the sky; how big the waves. We are all lost at sea, carried between hope and despair, welcoming something that may never come to save us.

There are two basic kinds of loneliness: that of not finding someone to love and that of losing someone you loved. The first kind is worse. Nothing can compare with the loneliness of the soul in adolescence. When you are young, you think that the old complain about the worsening of life because it makes it easier for them to die without regret. When you are old, you lose patience with the way the young applaud the most insignificant improvements… while remaining unaware of the barbarity of the world. I do not say that things have gotten worse; I simply say that the young would not notice if they had. The old days were good because then we were young and unaware of how unaware the young can be.

You must write from your feelings, make sure that those feelings are true, and let everything else hang in the balance. When a line is good, it ceases to belong to any school. A line of prose must be as unchangeable as a line of poetry. I have always believed that you are what you are and that you should not pretend to be someone else. But my aunt always corrected me and explained to me—you are what you pretend to be. The best thing to do is to start life in a cheerful and open state of mind, believing in others, being optimistic, being honest with everyone about everything. And then, as one begins to understand things and people better, to develop a sense of irony. The natural progression of human life is from optimism to pessimism; and a sense of irony helps to temper pessimism, helps to create balance, harmony. Perhaps love can never be captured in a definition; it can only be captured in a story.

You can’t love someone without imaginative sympathy, without beginning to see the world from a different point of view. You can’t be a good lover, a good artist, or a good politician without this ability. Being a hero would be so much easier than being a coward. To be a hero, you had to be brave only for a moment—when you pulled out a gun, threw a bomb, pressed the detonator, dealt with a tyrant and yourself. But being a coward meant starting a career that lasted a lifetime. You never you could relax. You had to anticipate the next occasion when you would have to justify yourself, hesitate, flinch, learn anew the taste of rubber boots and the state of your fallen, miserable character. Being a coward required stubbornness, perseverance, a refusal to change – which made it, in a sense, a kind of courage.

It’s strange that when you’re young you have no obligation to the future; but when you’re old you have an obligation to the past. You realize how compassion and antagonism can coexist. You discover how many seemingly incompatible emotions can grow side by side in the same human heart… Because at some point everyone wants to escape from their life. That’s probably the only thing that unites people. In my opinion, most people steal a lot of who they are. If they didn’t, they’d be worthless objects. Everyone has their own love story. Everyone. It may have been a flop, it may have fizzled out, it may have never started, it may have all taken place in the mind, but that doesn’t mean it’s important. Sometimes it makes it more real. Sometimes you see a couple who seem bored with each other and you can’t imagine that they have anything in common, or why they’re still living together. But that’s not just habit, complacency, convention or anything like that. It’s because they had a love story once. Everyone has one. It’s the only story.

You have to be responsible for your own happiness – you can’t expect it to come through the door like a package. I don’t wonder some people prefer books. Books give meaning to life. The only problem is that the life that gives meaning is other people’s lives, never your own. A writer has little control over personal temperament, none over historical moment, and is only partially responsible for his own aesthetic.

Life has always refused to be simple. Art is the whisper of history, heard above the noise of time. Reading is a skill of the majority, but an art of the minority. Art does not exist for art’s sake: it exists for people.

Studies of cancer patients show that the attitude of mind has very little influence on the clinical outcome. We may say that we are fighting cancer, but the cancer is only fighting us; we may think that we have defeated it when it has gone only to regenerate. It is all just the universe doing its thing, and we are what is being done to it. And it is perhaps the same with grief. We imagine that we have fought it, been purposeful, overcome the sadness, washed the rust from our soul, when all that has happened is that the sadness has moved somewhere else, changed its focus.

First love repairs life forever: this is what I have discovered over the years. It may not surpass subsequent loves, but they will always be affected by its existence. For me, death is the terrifying fact that defines life; if you are not constantly aware of it, you cannot begin to understand what life is all about; if you do not know and feel that the days of wine and roses are limited, that the wine mutates and the roses turn brown in their stinking water before they are all thrown away forever—including the jug—there is no context for such pleasures and interests as appear on the way to the grave. It is one of the things in life. We are all simply looking for a safe place. And if you do not find it, you must learn to pass the time.

When we are young and sensitive, we are also the most painful; but when the blood begins to flow slower, when we feel less sharp, when we are more armed and have learned to bear pain, we tread more carefully. Tertullian said of the Christian faith that it is true because it is impossible. Perhaps love is necessary because it is unnecessary. Religion falls, the icon remains; the narrative is forgotten, but its representation continues to attract. Memory is an act of will, as is forgetting.

The strong cannot refrain from confrontation; the weaker can’t help but avoid it. In those years before cell phones, email, and Skype, travelers relied on a primitive communication system known as the postcard. Other methods—long-distance phone calls, the telegram—were marked “For Emergency Use Only.” So my parents waved me off into the unknown, and their news of me would be limited to “Yes, he arrived safely,” “Last we heard, he was in Niechorze,” and “We expect him back in a few weeks.” I’m not saying that this was necessarily better, much less character-building; it was just that in my case, it probably helped that my mother didn’t have access to a button, pouring out her worries and weather forecasts from a glass factory far away, warning me about floods, epidemics, and psychopaths. Sometimes I wondered if my mother didn’t see me as a reflection of herself. A younger, more American version of herself, whose sole purpose was to fulfill her dreams, to achieve more than she had managed to achieve. But I loved her; we were happy; I miss her. She didn’t love me; we were unhappy; I miss her.

In life, every ending is the beginning of another story. What is the easiest, most convenient thing for a writer to do? Congratulate the society in which he lives: admire its biceps, applaud its progress, fondly tease it with its stupidities. And you can’t be angry with me. You have to think of me as an incomplete person. We wander, we let life happen to us, we gradually build up a store of memories. Our attitudes and opinions change, we develop new habits and eccentricities; but that’s something different, more like decoration. Perhaps character is like intelligence, except that character peaks a little later. And then we’re left with what we have. We’re alone. If so, that would explain many lives, wouldn’t it?

I always liked this time of day, when people closed their shops, put the city to bed for the night, went home to do normal things with their normal families. I wonder if they could enjoy normality, know how wonderful it was, or was it as invisible to them as air? Sometimes I got so angry at how easy life normal people lead that I just wanted to walk down the street shaking them and screaming into their soft, smug faces.

Don’t underestimate common human decency – I would say – „There is more heaven in a man who serves a cold drink to a hot, tired beggar than in fifty moral philosophers.

That’s what love is all about, isn’t it? When you find someone who sees you in a way no one else sees you, who understands you and makes you feel like you can’t be whole without them, it wraps you in a vice and makes you forget how to live without them.

This is where the word ends, where I wanted to invite everyone to this strange adventure that life offers everyone, to experience the world, not to run away from it.


Stanisław Barszczak, Wspomnienie Ocalałego

(list do młodych)

Młodzi ludzie spacerują w parkach na wiosnę. Ale wieczorem mogą zasiąść do lektury tekstu, w którym mówię o sztafecie pokoleń. I są mocne momenty, których ja nie oczekiwałem. Bynamniej nie zamierzałem się powtarzać ani tym bardziej agitować za nikim na dwa miesiące przed wyborem nowego prezydenta w Polsce, lecz pragnąłem otoczyć każdego z was modlitwą. Odchodzi generacja za generacją. To jest raczej pamiętnik garstki ocalałych. Sześćdziesieciolatek, który podpisuje się imieniem Leon próbuje namalować obrać drogi jego generacji. Czy mu się to powiedzie, nie wiem. Ale przydarzyła mu się normalna rzecz… Wielu odeszło, a ci, którzy jeszcze tu są, są nazwani starymi ludźmi. Urodziliśmy się w latach sześćdziesiątych.
Dorastaliśmy w latach siedemdziesiątych.
Studiowaliśmy i byliśmy razem w latach osiemdziesiatych.
Pobraliśmy się czy nie i odkryliśmy świat, potem była wielka przygoda w latach dziewięćdziesiątych.
Zadomowiliśmy się w latach 2000. Staliśmy się mądrzejsi w 2010 roku. I idziemy mocno dalej. Mamy rok 2025. Czekają nas wybory prezydenckie w maju. W dniach 18-20 lipca 2025
koronacja królewska w Gnieźnie. (sic) Okazuje się, że przeszliśmy przez sześć różnych dekad. Dwa różne stulecia…dwa różne milenia, my jesteśmy „calsi”. Przeszliśmy od telefonu z operatorem do rozmów długodystansowych, budek płatnych i wideorozmowy na całym świecie. Przeszliśmy od slajdów na YouTube, winyli do muzyki online, od ręcznie pisanych listow do e-maili i WhatsAppa. Gry na żywo w radiu, czarno-biały telewizor, kolorowy telewizor, potem HD 3D. Poszliśmy do wypożyczalni wideo, a teraz oglądamy Netflix.
Poznaliśmy pierwsze komputery, karty do uderzeń, dyski a teraz mamy gigabajty i megabajty na naszych smartfonach. Przez całe dzieciństwo nosiliśmy szorty, potem spodnie lub mini-spódniczki, Oxfordy, Clarks, palestyńskie szaliki, niebieskie kombinezony. Uniknęliśmy paraliżu dziecięcego, zapalenia opon mózgowych, zapalenia poliomyelitis, gruźlicy, świńskiej grypy. Robiliśmy rolki, trójkołowe, rower, motorower, benzyna czy diesel, a teraz jeździmy hybrydami lub elektrykami. Bawiliśmy się z maluchami, my „konie” i ruszalismy warcabami, 1000 progów i monopol, teraz cukierkowy crush na naszych smartfonach. I czytamy… dużo. A religia naszych kolegów ze szkoły nie była przedmiotem…
Kiedyś piliśmy wodę z kranu a lemoniadę i mleko w szklanych butelkach, a warzywa na talerzu zawsze były świeże, dzisiaj dostajemy posiłki. Tak, wiele przeszliśmy, ale jakie mieliśmy piękne życie! Mogą nas opisać jako „byłe roczniki”; ludzi, którzy urodzili się w tym świecie lat 60, którzy mieli analogowe dzieciństwo i cyfrową dorosłość. Powinniśmy dodać rewolucję biologiczną, której byliśmy świadkami. W 1960 roku biologia była bardzo opisowa. Byliśmy świadkami wydarzenia Biologii Molekularnej: odkryto cząsteczki życia: DNA, RNA itp. Kiedy widzisz wszystko, co z tego wynika: terapię genową, odciski genowe i całe nowe technologie postęp jest znaczny, przed oczami fil
tak jakbyśmy „widzieli to wszystko”! Nasze pokolenie dosłownie przeżyło i było świadkiem więcej niż jakikolwiek inne w każdym wymiarze życia. Oto nasze pokolenie, które dosłownie przystosowało się do „ZMIANY”.
Wielkie gratulacje dla wszystkich członków bardzo wyjątkowego pokolenia, które będzie NIEPOWTARZALNE.

Żeśmy to przeszli. To był kolejny z naszych lęków: że życie nie okaże się takie jak literatura.
Jak często opowiadamy historię naszego życia? Jak często ją dostosowujemy, upiększamy, robimy chytre cięcia? A im dłużej trwa życie, tym mniej jest wokół nas tych, którzy kwestionują naszą opowieść, przypominają nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, tylko historią, którą opowiedzieliśmy o naszym życiu. Opowiedzianą innym, ale – głównie – sobie. Historia to pewność, która powstaje w momencie, gdy niedoskonałości pamięci spotykają się z niedoskonałościami dokumentacji. To, co ostatecznie zapamiętasz, nie zawsze jest tym samym, czego byłeś świadkiem. Wydaje mi się, że to może być jedna z różnic między młodością a wiekiem: kiedy jesteśmy młodzi, wymyślamy sobie różne przyszłości; kiedy jesteśmy starzy, wymyślamy innym różne przeszłości. Bycie głupim, samolubnym i posiadanie dobrego zdrowia to trzy warunki szczęścia – choć jeśli brakuje głupoty, pozostałe są bezużyteczne. Kobiety knują, gdy są słabe, kłamią ze strachu. Mężczyźni knują, gdy są silni, kłamią z arogancji. Z pewnością wierzę, że wszyscy cierpimy z powodu codziennych szkód.
Tak, oczywiście, byliśmy pretensjonalni – czemu innemu służy młodość? Czasami myślę, że celem życia jest pogodzenie nas z jego ostateczną stratą poprzez wyczerpanie nas, poprzez udowodnienie, bez względu na to, jak długo to potrwa, że ​​życie nie jest takie, jakie się wydaje. Kiedy jesteś młody – kiedy ja byłem młody – chcesz, aby twoje emocje były takie, jak te, o których czytasz w książkach. Chcesz, aby wywróciły twoje życie do góry nogami, stworzyły i zdefiniowały nową rzeczywistość. Później, myślę, chcesz, aby zrobiły coś łagodniejszego, coś bardziej praktycznego: chcesz, aby wspierały twoje życie takie, jakie jest i jakie się stało. Chcesz, aby mówiły ci, że wszystko jest w porządku. I czy jest w tym coś złego? Ktoś powiedział: Wiem tyle: że istnieje czas obiektywny, ale także czas subiektywny, taki, który nosi się na wewnętrznej stronie nadgarstka, obok miejsca, gdzie znajduje się puls. I ten osobisty czas, który jest prawdziwym czasem, jest mierzony w relacji do pamięci.

Czy charakter rozwija się z czasem? W powieściach oczywiście, że tak: w przeciwnym razie nie byłoby zbyt wiele historii. Ale w życiu? Czasami się zastanawiam. Nasze postawy i opinie się zmieniają, rozwijamy nowe nawyki i dziwactwa; ale to coś innego, bardziej jak dekoracja. Być może charakter przypomina inteligencję, z tą różnicą, że szczyt charakteru następuje nieco później: powiedzmy między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia. A potem zostajemy z tym, co mamy. Jesteśmy sami. Jeśli tak, to wyjaśniałoby to wiele żyć, prawda? A także – jeśli to nie jest zbyt wzniosłe słowo – naszą tragedię. Pamiętam okres późnej adolescencji, kiedy mój umysł upijał się obrazami awanturnictwa. Tak będzie, kiedy dorosnę. Pójdę tam, zrobię to, odkryję tamto, pokocham ją, a potem ją, ją i ją. Będę żył tak, jak żyją i żyli ludzie w powieściach. Których nie byłem pewien, tylko że namiętność i niebezpieczeństwo, ekstaza i rozpacz (ale potem jeszcze więcej ekstazy) będą obecne. Jednak… kto powiedział to o „małości życia, którą sztuka wyolbrzymia”? Był taki moment pod koniec moich dwudziestych lat, kiedy przyznałem, że moja awanturniczość dawno już wygasła. Nigdy nie zrobiłbym tych rzeczy, o których marzyłem w okresie adolescencji. Zamiast tego kosiłem trawnik, jeździłem na wakacje, miałem swoje życie.
Ale czas… jak czas najpierw nas uziemia, a potem wprawia w zakłopotanie. Myśleliśmy, że jesteśmy dojrzali, podczas gdy tak naprawdę byliśmy tylko bezpieczni. Wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy odpowiedzialni, ale byliśmy tylko tchórzami. To, co nazywaliśmy realizmem, okazało się sposobem na unikanie rzeczy, zamiast stawiać im czoła. Czas…dajcie nam wystarczająco dużo czasu, a nasze najlepiej uzasadnione decyzje będą wydawać się chwiejne, a nasze pewniki kapryśne.

Kobiety były wychowywane w przekonaniu, że mężczyźni są odpowiedzią. Nie byli. Nie byli nawet jednym z pytań. Historia to nie kłamstwa zwycięzców, jak kiedyś lekko zapewniłem o tym mego ksiedza proboszcza; teraz to wiem. To raczej wspomnienia ocalałych, z których większość nie jest ani zwycięzcami, ani pokonanymi. Chciałem, żeby życie mnie za bardzo nie dręczyło i mi się udało — i jakże to było żałosne. Kiedy czytasz świetną książkę, nie uciekasz od życia, zanurzasz się w nie głębiej. Może to być powierzchowna ucieczka — do innych krajów, obyczajów, wzorców mowy — ale w zasadzie pogłębiasz swoje zrozumienie subtelności, paradoksów, radości, bólu i prawd życia. Czytanie i życie nie są od siebie oddzielone, ale symbiotyczne. Pisarz musi być uniwersalny w sympatii i wyrzutkiem z natury: tylko wtedy może widzieć jasno. Niektórzy mężczyźni są ledwie dorośli: chcą, aby kobiety ich rozumiały i w tym celu zdradzają im wszystkie swoje sekrety; a potem, gdy są właściwie zrozumiani, nienawidzą swoich kobiet za to, że je rozumieją.

Myślałem o rzeczach, które przydarzyły mi się na przestrzeni lat i o tym, jak niewiele sprawiłem, żeby się wydarzyło.
Co ja wiedziałem o życiu, ja, który żyłem tak ostrożnie? Którym nie wygrał ani nie przegrał, ale pozwolił, żeby życie mi się przytrafiło? Którym miał zwykłe ambicje i zbyt szybko się zadowalałem, żeby ich nie zrealizować? Którym unikał zranienia i nazywał to zdolnością do przetrwania? Którym płacił rachunki, utrzymywałem dobre stosunki ze wszystkimi, o ile było to możliwe, dla którego ekstaza i rozpacz wkrótce stały się tylko słowami przeczytanymi w powieściach? Którego samokrytycyzm nigdy tak naprawdę nie zadał bólu? Cóż, było nad czym rozmyślać, podczas gdy znosiłem szczególny rodzaj wyrzutów sumienia: zranienie zarażone, w końcu padłem ofiarą kogoś, kto zawsze myślał, że wie, jak uniknąć zranienia — i został zraniony właśnie z tego powodu.

Im więcej się uczysz, tym mniej się boisz. „Ucz się” nie w sensie akademickich studiów, ale w praktycznym rozumieniu życia.
Kiedy się zakochujemy, mamy nadzieję — zarówno egoistycznie, jak i altruistycznie — że zostaniemy w końcu, naprawdę zauważeni: osądzeni i zaakceptowani. Oczywiście, miłość nie zawsze przynosi aprobatę: bycie widzianym może równie dobrze prowadzić do kciuka w dół i sezonu w piekle. Są wyrzuty sumienia. Uczucie, które jest bardziej skomplikowane, skrzepłe i pierwotne. Którego główną cechą jest to, że nic nie można z tym zrobić: minęło zbyt wiele czasu, wyrządzono zbyt wiele szkód, aby można było to naprawić. Łączysz dwie osoby, których wcześniej nie łączono. Czasami jest to jak pierwsza próba zaprzęgnięcia balonu wodorowego do balonu ogniowego: wolisz rozbić się i spalić, czy spalić i rozbić?
Ale czasami to działa, powstaje coś nowego, a świat się zmienia. Potem, w pewnym momencie, prędzej czy później, z tego czy innego powodu, jedno z nich zostaje zabrane. A to, co zostaje zabrane, jest większe niż suma tego, co tam było. Może to nie być matematycznie możliwe, ale jest możliwe emocjonalnie. Być może miłość jest niezbędna, ponieważ jest niepotrzebna.

Wspomnienia z dzieciństwa to marzenia, które pozostają z tobą po przebudzeniu. Później w życiu oczekujesz odrobiny odpoczynku, prawda? Myślisz, że na to zasługujesz. Ja tak uważałem. Ale potem zaczynasz rozumieć, że nagroda za zasługi nie jest sprawą życia.
Ponadto, gdy jesteś młody, myślisz, że potrafisz przewidzieć prawdopodobne bóle i ponure chwile, które może przynieść wiek. Wyobrażasz sobie, że jesteś samotny, rozwiedziony, owdowiały; dzieci oddalają się od ciebie, przyjaciele umierają. Wyobrażasz sobie utratę statusu, utratę pożądania. Możesz pójść dalej i rozważyć swoją nadchodzącą śmierć, z którą, bez względu na to, jakie towarzystwo możesz zebrać, możesz zmierzyć się tylko sam. Ale to wszystko jest patrzeniem w przyszłość. Nie potrafisz spojrzeć w przyszłość, a następnie wyobrazić sobie, że patrzysz wstecz z punktu widzenia przyszłości. Poznając nowe emocje, które przynosi czas. Odkrywając na przykład, że wraz ze zmniejszaniem się liczby świadków twojego życia, jest mniej potwierdzeń, a zatem mniej pewności, co do tego, kim jesteś lub byłeś. Nawet jeśli pilnie prowadziłeś zapisy – w słowach, dźwiękach, obrazach – możesz odkryć, że zająłeś się niewłaściwym rodzajem prowadzenia zapisów. Kiedy jesteś młody, wolisz pospolite miesiące, pełnię pór roku. Kiedy dorastasz, uczysz się lubić okresy przejściowe, miesiące, które nie mogą się zdecydować. Być może jest to sposób na przyznanie, że rzeczy nigdy nie będą już takie same. Każda historia miłosna jest potencjalną historią żałoby.
Możesz sobie poradzić z mózgiem, jak mówię; wygląda rozsądnie, podczas gdy serce, ludzkie serce, obawiam się, wygląda jak pieprzony bałagan.

Moim zdaniem, pogodziłem się z realiami życia i podporządkowałem się jego potrzebom: jeśli to, to tamto, i tak mijały lata. Według mnie, zrezygnowałem z życia, zrezygnowałem z jego analizowania, przyjąłem je takim, jakie było. I tak po raz pierwszy zacząłem odczuwać bardziej ogólne wyrzuty sumienia – uczucie gdzieś pomiędzy litowaniem nad sobą a nienawiścią do siebie – dotyczące całego mojego życia. Wszystkiego. Straciłem przyjaciół z młodości. Straciłem miłość matki. Porzuciłem ambicje, które pielęgnowałem.
Natura jest tak dokładna, że ​​boli dokładnie tyle, ile jest warta, więc myślę, że w pewnym sensie człowiek rozkoszuje się bólem codziennej sztuki, która do wszystkich i do nikogo. Sztuka należy do wszystkich czasów i do żadnego czasu. Sztuka należy do tych, którzy ją tworzą i do tych, którzy sie nią delektują. Sztuka nie należy już do ludu i partii bardziej niż kiedyś do arystokracji i mecenasa. Sztuka jest szeptem historii, słyszanym ponad hałasem czasu. Sztuka nie istnieje dla samej sztuki: istnieje dla ludzi. Mistyfikacja jest prosta; jasność jest najtrudniejszą rzeczą ze wszystkich. Ponieważ miłość jest punktem spotkania prawdy i magii. Prawda, jak w fotografii; magia, jak w balonowaniu.
Czy wolałbyś kochać bardziej i cierpieć bardziej; czy kochać mniej i cierpieć mniej? To jest, myślę, ostatecznie, jedyne prawdziwe pytanie.

Oczywiście, że tak naprawdę nie lubiłem podróży. Podobała mi się idea podróży i pamięć o podróży, ale nie sama podróż.
Po szeregu wydarzeń, co pozostaje oprócz powtarzalności i zmniejszania się planów? Kto chce dalej żyć? Ekscentrycy, religijni, artystyczni (czasami); ci, którzy mają fałszywe poczucie własnej wartości. Miękkie sery się rozpadają; twarde sery twardnieją. Oba pleśnieją.

Istnieje niemieckie słowo Sehnsucht, które nie ma odpowiednika w języku angielskim; oznacza ono „tęsknotę za czymś”. Ma ono romantyczne i mistyczne konotacje, niczym „nieutulone pragnienie” w ludzkim sercu, ponieważ „nie wiemy, czego”. Wydaje się, że to raczej niemieckie, aby móc określić to, czego nie da się określić. Tęsknota za czymś – lub, w naszym przypadku, za kimś.
Wszystko, co wymyślisz, jest prawdą: możesz być tego pewien. Poezja jest przedmiotem tak precyzyjnym jak geometria. Żyjemy z takimi łatwymi założeniami, prawda? Na przykład, że pamięć równa się wydarzeniom plus czas. Ale to wszystko jest o wiele dziwniejsze. Kto powiedział, że pamięć to to, co myśleliśmy, że zapomnieliśmy? I powinno być dla nas oczywiste, że czas nie działa jako utrwalacz, raczej jako rozpuszczalnik. Ale nie jest to wygodne – nie jest to przydatne – wierzyć w to; nie pomaga nam żyć dalej; więc ignorujemy to. Jednym z problemów jest to, że serce nie ma kształtu serca.

Ale rozmyślałem nad kwestią nostalgii i czy cierpię na nią. Na pewno nie rozczulam się na wspomnienie jakiegoś dziecięcego drobiazgu; nie chcę też oszukiwać się sentymentalnie na temat czegoś, co w tamtym czasie nie było prawdą — miłości do starej szkoły i tak dalej. Ale jeśli nostalgia oznacza silne wspomnienie silnych emocji — i żal, że takie uczucia nie są już obecne w naszym życiu — to przyznaję się do winy.

Niejeden kolega czy koleżanka miał lepszy umysł i bardziej rygorystyczny temperament niż ja; myślał logicznie, a następnie działał zgodnie z wnioskiem logicznego myślenia. Podczas gdy większość z nas, podejrzewam, robi odwrotnie: podejmujemy instynktowną decyzję, a następnie budujemy infrastrukturę rozumowania, aby ją uzasadnić. I nazywamy wynik zdrowym rozsądkiem. Życie… jest trochę jak czytanie. … Jeśli wszystkie twoje odpowiedzi na książkę zostały już powielone i rozszerzone przez profesjonalnego krytyka, to jaki sens ma twoje czytanie? Tylko to, że jest twoje. Podobnie, po co żyć swoim życiem? Ponieważ jest twoje. Ale co, jeśli taka odpowiedź stopniowo odchodzi do lamusa historii.

Pamięć to tożsamość. Jesteś tym, co zrobiłeś; to, co zrobiłeś, jest w twojej pamięci; to, co pamiętasz, definiuje, kim jesteś; kiedy zapominasz o swoim życiu, przestajesz istnieć, nawet przed śmiercią. Życie wydawało się jeszcze bardziej grą w zgadywanie niż zwykle. Kochanie ludzkości znaczy tyle samo, co kochanie kropli deszczu lub Drogi Mlecznej. Mówisz, że kochasz ludzkość? Czy jesteś pewien, że nie rozpieszczasz się łatwym samouwielbieniem, nie szukasz aprobaty, nie upewniasz się, że jesteś po właściwej stronie?
Żyjemy, umieramy, jesteśmy pamiętani, jesteśmy zapomniani. Duma sprawia, że ​​tęsknimy za rozwiązaniem rzeczy – celem, ostateczną przyczyną; ale im lepsze stają się teleskopy, tym więcej gwiazd się pojawia.

Lubiałem kolei jako taką, choć nie lubiłem sposobu, w jaki schlebiała ludziom iluzją postępu. Jaki był sens postępu naukowego bez postępu moralnego? Kolej po prostu pozwoliłaby większej liczbie ludzi przemieszczać się, spotykać i wspólnie być głupimi.
W tamtych czasach wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy przetrzymywani w jakimś rodzaju kojca, czekając na uwolnienie w naszym życiu. A gdy nadszedł ten moment, nasze życie — i sam czas — przyspieszały. Skąd mieliśmy wiedzieć, że nasze życie w każdym razie się zaczęło, że jakaś korzyść już została uzyskana, a jakaś szkoda już wyrządzona? Ponadto, że nasze uwolnienie nastąpi tylko w większym kojcu, którego granice będą na początku niezauważalne. Większość z nas ma tylko jedną historię do opowiedzenia. Nie mam na myśli, że w naszym życiu przytrafia się nam tylko jedna rzecz: jest niezliczona ilość wydarzeń, które zamieniamy w niezliczone historie. Ale jest tylko jedna, która ma znaczenie, tylko jedna, którą ostatecznie warto opowiedzieć.

Miłość może nie prowadzić tam, gdzie myślimy lub mamy nadzieję, ale niezależnie od wyniku powinna być wezwaniem do powagi i prawdy. Jeśli tak nie jest – jeśli nie jest moralna w swoim działaniu – to miłość jest niczym więcej niż przesadną formą przyjemności.
Kocham cię. Na początek lepiej połóżmy te słowa na wysokiej półce; w kwadratowym pudełku za szkłem, które musimy rozbić łokciem; w banku. Nie powinniśmy zostawiać ich leżących po domu jak tubki witaminy C. Jeśli słowa będą zbyt łatwo dostępne, użyjemy ich bez zastanowienia; nie będziemy w stanie się oprzeć. Och, mówimy, że nie będziemy, ale tak będzie. Upijemy się, albo poczujemy się samotni, albo – co najbardziej prawdopodobne – będziemy po prostu pełni nadziei, a słowa przepadną, zostaną zużyte, zbrukane. Myślimy, że możemy być zakochani i próbujemy słów, żeby sprawdzić, czy są odpowiednie? Skąd możemy wiedzieć, co myślimy, dopóki nie usłyszymy, co mówimy? Daj spokój; to nie przejdzie. To wspaniałe słowa; musimy upewnić się, że na nie zasługujemy. Posłuchaj ich jeszcze raz: „Kocham cię.”

Na początku życia świat dzieli się na tych, którzy uprawiali seks i na tych, którzy nie uprawiali. Później na tych, którzy poznali miłość i na tych, którzy jej nie poznali. Jeszcze później — przynajmniej jeśli mamy szczęście (lub pecha) — dzieli się na tych, którzy przeżyli żałobę i na tych, którzy jej nie przeżyli. Te podziały są absolutne; to tropiki, które przekraczamy. Oczywiście, można to ująć inaczej; zawsze można. Jest akumulacja. Jest odpowiedzialność. A poza tym jest niepokój. Jest wielki niepokój.

Zbliżasz się do końca życia – nie, nie samego życia, ale czegoś innego: końca wszelkich prawdopodobieństw zmiany w tym życiu. Masz prawo do długiej chwili przerwy, czasu wystarczającego, aby zadać sobie pytanie: co jeszcze zrobiłem źle? Kiedy masz dwadzieścia kilka lat, nawet jeśli jesteś zdezorientowany i niepewny swoich celów i zamierzeń, masz silne poczucie tego, czym jest samo życie i kim jesteś w życiu i kim możesz się stać. Później… później jest więcej niepewności, więcej nakładania się, więcej cofania się, więcej fałszywych wspomnień. Wtedy pamiętasz swoje krótkie życie w całości. Później wspomnienie staje się strzępkami i łatami. Łatwo jest nie być pisarzem. Większość ludzi nie jest pisarzami i niewiele im się wydarza. Być może to była jedna z tragedii, jakie życie dla nas zaplanowało: naszym przeznaczeniem jest stać się na starość tym, kim w młodości najbardziej byśmy gardzili. Najlepsze życie dla pisarza to takie, które pomaga mu pisać najlepsze książki, jakie potrafi.

Możesz zdefiniować sieć żyłek na własnym ciele. Niektóre piegi, które kiedyś kochałem, są teraz bliżej plam wątrobowych. Ale to nadal oczy, w które patrzymy, prawda? To tam znaleźliśmy drugą osobę i nadal ją znajdujemy. Powieści mówią nam najwięcej prawdy o życiu: czym ono jest, jak je przeżywamy, do czego może służyć, jak je lubimy i cenimy, i jak je tracimy. Czy moje życie się rozwinęło, czy też po prostu wzbogaciło? W moim życiu było dodawanie i odejmowanie, ale ile mnożenia? Historia świata? Tylko głosy odbijające się echem w ciemności; obrazy, które płoną przez kilka stuleci, a potem bledną; historie, stare historie, które czasami wydają się na siebie nachodzić; dziwne powiązania, bezczelne połączenia. Leżymy tutaj w naszym szpitalnym łóżku teraźniejszości (jakie ładne czyste prześcieradła dostajemy w dzisiejszych czasach) z bańką codziennych wiadomości wlewaną do naszego ramienia. Myślimy, że wiemy, kim jesteśmy, chociaż nie do końca wiemy, dlaczego tu jesteśmy, ani jak długo będziemy zmuszeni zostać. I podczas gdy martwimy się i piszemy w zabandażowanej niepewności – czy jesteśmy dobrowolnymi pacjentami? – zmyślamy. Wymyślamy historię, aby ukryć fakty, których nie znamy lub nie możemy zaakceptować; zachowujemy kilka prawdziwych faktów i snujemy wokół nich nową historię. Nasza panika i nasz ból są łagodzone jedynie przez kojącą zmyśloną fabułę; nazywamy to historią.

Dziwki. Niezbędne w XIX wieku do zarażenia się kiłą, bez której nikt nie mógł twierdzić, że jest geniuszem. Jeśli człowiek nie wie, co chce zrobić, musi dowiedzieć się, co powinien zrobić. Jeśli pragnienie stało się skomplikowane, trzymaj się mocno obowiązku. Tracisz świat na pierwszy rzut oka? Oczywiście, że tak. Po to jest świat: żeby tracić w odpowiednich okolicznościach.
Być może świat rozwija się nie przez dojrzewanie, ale przez bycie w stanie permanentnej adolescencji, ekscytującego odkrywania…życie jest darem danym bez proszenia o nie; że myśląca osoba ma filozoficzny obowiązek zbadania zarówno natury życia, jak i warunków, które się z nim wiążą; i że jeśli ta osoba zdecyduje się zrezygnować z daru, o który nikt nie prosi, to moralnym i ludzkim obowiązkiem jest podjęcie działań zgodnie z konsekwencjami tej decyzji.
Mądrość polega częściowo na tym, aby już nie udawać, na odrzuceniu sztuczności. Nie ma nic złego w byciu geniuszem, który potrafi fascynować młodych. Raczej jest coś złego w młodych, którzy nie potrafią być zafascynowani geniuszem.
Jak rzadko nasze emocje spotykają obiekt, na który wydają się zasługiwać? Jak beznadziejnie sygnalizujemy; jak ciemne jest niebo; jak wielkie są fale. Wszyscy jesteśmy zagubieni na morzu, uniesieni między nadzieją a rozpaczą, witając coś, co może nigdy nie nadejść, aby nas uratować.

Istnieją dwa podstawowe rodzaje samotności: ta wynikająca z braku znalezienia kogoś do kochania i ta wynikająca z straty kogoś, kogo się kochało. Pierwszy rodzaj jest gorszy. Nic nie może się równać z samotnością duszy w okresie dojrzewania. Kiedy jesteś młody, myślisz, że starzy narzekają na pogarszanie się życia, ponieważ ułatwia im to śmierć bez żalu. Kiedy jesteś stary, tracisz cierpliwość do sposobu, w jaki młodzi oklaskują najbardziej nieistotne ulepszenia… pozostając nieświadomymi barbarzyństwa świata. Nie mówię, że sprawy się pogorszyły; po prostu mówię, że młodzi by tego nie zauważyli, gdyby tak było. Stare czasy były dobre, ponieważ wtedy byliśmy młodzi i nieświadomi tego, jak nieświadomi mogą być młodzi.

Musisz pisać zgodnie ze swoimi uczuciami, upewnić się, że te uczucia są prawdziwe i pozwolić, aby wszystko inne zawisło. Kiedy wers jest dobry, przestaje należeć do jakiejkolwiek szkoły. Wers prozy musi być tak niezmienny jak wers poezji. Zawsze uważałem, że jesteś tym, kim jesteś i nie powinieneś udawać kogoś innego. Ale ciotka zawsze mnie poprawiała i tłumaczyła – jesteś tym, kim udajesz. Najlepiej jest zacząć życie w radosnym i otwartym stanie umysłu, wierząc w innych, będąc optymistą, będąc szczerym ze wszystkimi o wszystkim. A potem, gdy człowiek zaczyna lepiej rozumieć rzeczy i ludzi, rozwijać poczucie ironii. Naturalny rozwój ludzkiego życia to przejście od optymizmu do pesymizmu; a poczucie ironii pomaga złagodzić pesymizm, pomaga stworzyć równowagę, harmonię. Być może miłości nigdy nie da się ująć w definicji; można ją ująć tylko w opowieści.

Nie możesz kochać kogoś bez wyobrażeniowej sympatii, bez rozpoczęcia patrzenia na świat z innego punktu widzenia. Nie możesz być dobrym kochankiem, dobrym artystą lub dobrym politykiem bez tej zdolności. Bycie bohaterem byłoby o wiele łatwiejsze niż bycie tchórzem. Aby być bohaterem, trzeba było być odważnym tylko przez chwilę – kiedy wyciągałeś broń, rzucałeś bombę, naciskałeś detonator, rozprawiałeś się z tyranem i z samym sobą. Ale bycie tchórzem oznaczało rozpoczęcie kariery, która trwała całe życie. Nigdy nie mogłeś się zrelaksować. Musiałeś przewidzieć następną okazję, kiedy będziesz musiał usprawiedliwiać siebie, wahać się, wzdrygać, na nowo poznawać smak gumowych butów i stan swojego upadłego, nędznego charakteru. Bycie tchórzem wymagało uporu, wytrwałości, odmowy zmiany – co czyniło to, w pewnym sensie, rodzajem odwagi.

Dziwne, że gdy jest się młodym, nie ma się obowiązku wobec przyszłości; ale gdy się jest starym, ma się obowiązek wobec przeszłości. Zdajesz sobie sprawę, jak współczucie i antagonizm mogą współistnieć. Odkrywasz, jak wiele pozornie niekompatybilnych emocji może rozwijać się obok siebie w tym samym ludzkim sercu… Ponieważ w pewnym momencie każdy chce uciec od swojego życia. To chyba jedyna rzecz, która łączy ludzi. Moim zdaniem większość ludzi kradnie wiele z tego, kim są. Gdyby tego nie robili, byliby marnymi przedmiotami. Każdy ma swoją historię miłosną. Każdy. Być może to była klapa, mogło się to skończyć fiaskiem, mogło się to nigdy nie zacząć, mogło to wszystko mieć miejsce w umyśle, ale to nie znaczy, że jest to coś ważnego. Czasami sprawia, że ​​jest to bardziej realne. Czasami widzisz parę, która wydaje się być znudzona sobą i nie wyobrażasz sobie, że mają ze sobą cokolwiek wspólnego, ani dlaczego nadal mieszkają razem. Ale to nie jest tylko przyzwyczajenie, samozadowolenie, konwenanse czy coś w tym stylu. To dlatego, że kiedyś mieli swoją historię miłosną. Każdy ją ma. To jedyna historia.

Musisz być odpowiedzialny za swoje własne szczęście – nie możesz oczekiwać, że przyjdzie przez drzwi jak paczka. Nie dziwię się, że niektórzy ludzie wolą książki. Książki nadają sens życiu. Jedyny problem polega na tym, że życie, które nadają sens, to życie innych ludzi, nigdy twoje. Pisarz ma niewielką kontrolę nad osobistym temperamentem, żadnej nad momentem historycznym i tylko częściowo odpowiada za swoją estetykę.
Życie zawsze odmawiało prostoty. Sztuka to szept historii, słyszany ponad hałasem czasu. Czytanie jest umiejętnością większości, ale sztuką mniejszości. Sztuka nie istnieje dla sztuki: istnieje dla ludzi.

Badania pacjentów onkologicznych pokazują, że nastawienie umysłu ma bardzo niewielki wpływ na wynik kliniczny. Możemy mówić, że walczymy z rakiem, ale rak walczy tylko z nami; możemy myśleć, że go pokonaliśmy, gdy odszedł tylko po to, by się zregenerować. To wszystko jest po prostu wszechświatem, który robi swoje, a my jesteśmy tym, co jest mu robione. I tak samo jest być może z żalem. Wyobrażamy sobie, że walczyliśmy z tym, byliśmy celowi, przezwyciężyliśmy smutek, zmyliśmy rdzę z naszej duszy, podczas gdy wszystko, co się stało, to smutek przeniósł się gdzie indziej, zmienił swoje zainteresowanie.

Pierwsza miłość naprawia życie na zawsze: to odkryłem przez lata. Może nie przewyższa kolejnych miłości, ale zawsze będą one dotknięte jej istnieniem. Dla mnie śmierć jest przerażającym faktem, który definiuje życie; jeśli nie jesteś stale tego świadomy, nie możesz zacząć rozumieć, o co chodzi w życiu; jeśli nie wiesz i nie czujesz, że dni wina i róż są ograniczone, że wino się zmutuje, a róże zbrązowieją w swojej śmierdzącej wodzie, zanim wszystkie zostaną wyrzucone na zawsze — łącznie z dzbanem — nie ma żadnego kontekstu dla takich przyjemności i zainteresowań, które pojawiają się na drodze do grobu. To jedna z rzeczy w życiu. Wszyscy po prostu szukamy bezpiecznego miejsca. A jeśli go nie znajdziesz, musisz nauczyć się, jak zabić czas.

Kiedy jesteśmy młodzi i wrażliwi, jesteśmy również najbardziej bolesni; natomiast kiedy krew zaczyna płynąć wolniej, kiedy czujemy się mniej ostro, kiedy jesteśmy bardziej uzbrojeni i nauczyliśmy się znosić ból, stąpamy ostrożniej.

Tertulian powiedział o wierze chrześcijańskiej, że jest prawdziwa, ponieważ jest niemożliwa. Być może miłość jest niezbędna, ponieważ jest niepotrzebna. Religia upada, ikona pozostaje; narracja zostaje zapomniana, ale jej przedstawienie nadal przyciąga.
Pamięć jest aktem woli, podobnie jak zapominanie.
Silni nie mogą powstrzymać się od konfrontacji; słabsi nie mogą powstrzymać się od unikania.
W tamtych latach przed telefonami komórkowymi, pocztą elektroniczną i Skypem podróżni polegali na prymitywnym systemie komunikacji znanym jako pocztówka. Inne metody — międzymiastowe rozmowy telefoniczne, telegram — były oznaczone jako „Tylko do użytku w nagłych wypadkach”. Więc moi rodzice machnęli ręką, żegnając mnie w nieznane, a ich wiadomości o mnie ograniczałyby się do „Tak, dotarł bezpiecznie”, „Ostatni raz słyszeliśmy, że był w Niechorzu” i „Spodziewamy się go z powrotem za kilka tygodni”. Nie twierdzę, że to było koniecznie lepsze, a tym bardziej kształtujące charakter; po prostu w moim przypadku prawdopodobnie pomogło to, że mama nie miała dostępu do guzika, w fabryce szkła wylewała z siebie niepokoje i prognozy pogody na dalekie odległości, ostrzegała mnie przed powodziami, epidemiami i psychopatami. Czasami zastanawiałam się, czy moja matka nie postrzega mnie jako swojego odbicia. Młodszej, bardziej amerykańskiej wersji siebie, której jedynym celem było spełnianie marzeń, osiągnięcie więcej, niż udało jej się osiągnąć. Ale kochałem ją; byliśmy szczęśliwi; tęsknię za nią. Ona mnie nie kochała; byliśmy nieszczęśliwi; tęsknię za nią.

W życiu każde zakończenie jest początkiem kolejnej historii. Co jest najłatwiejszą, najwygodniejszą rzeczą do zrobienia dla pisarza? Pogratulować społeczeństwu, w którym żyje: podziwiać jego bicepsy, oklaskiwać jego postęp, czule drażnić je jego głupotami. A ty nie możesz się na mnie złościć. Musisz myśleć o mnie jako o osobie niekompletnej. Błąkamy się, pozwalamy życiu się nam przytrafiać, stopniowo budujemy zapas wspomnień. Nasze postawy i opinie się zmieniają, rozwijamy nowe nawyki i dziwactwa; ale to coś innego, bardziej jak dekoracja. Być może charakter przypomina inteligencję, z tą różnicą, że charakter osiąga szczyt nieco później. A potem zostajemy z tym, co mamy. Jesteśmy sami. Jeśli tak, to by wyjaśniło wiele żyć, prawda?

Zawsze lubiłem tę porę dnia, kiedy ludzie zamykali swoje sklepy, kładli miasto spać na noc, wracali do domu, żeby robić normalne rzeczy ze swoimi normalnymi rodzinami. Zastanawiam się, czy mogli cieszyć się normalnością, wiedzieć, jak to było wspaniałe, czy też było to dla nich niewidoczne jak powietrze? Czasami wkurzałem się tak bardzo na to, jak łatwe życie prowadzą normalni ludzie, że chciałem po prostu iść ulicą, potrząsając nimi i krzycząc w ich rozmiękłe, zadowolone z siebie twarze.

Nie lekceważcie zwykłej ludzkiej przyzwoitości – powiedziałbym – „Więcej nieba jest w facecie, który podaje zimny napój gorącemu, zmęczonemu żebrakowi, niż w pięćdziesięciu filozofach moralności.

O to właśnie chodzi w miłości, prawda? Kiedy znajdziesz kogoś, kto widzi cię w sposób, w jaki nikt inny cię nie widzi, kto cię rozumie i sprawia, że ​​czujesz, że nie możesz być całością bez niego, to oplata cię w imadło i sprawia, że ​​zapominasz, jak żyć bez niego.
W tym miejscu kończy się to słowo, w którym chciałem właśnie zaprosić każdego do tej dziwnej przygody, jaką życie każdemu oferuje, by doświadczać świata, a nie uciekać od niego.

____

Stanisław Barszczak, W poszukiwaniu wiary mędrca

(to mój felieton o samolotach, pociągach, windach i poczekalniach, ~Stanisław Barszczak)

Ktokolwiek próbuje pomóc motylowi wyjść z kokonu, zabija go. Ktokolwiek próbuje pomóc pąkowi wyjść z nasienia, niszczy go. Ktokolwiek próbuje obudzić świadomość w kimś, kto nie jest gotowy, wprowadza go w zakłopotanie. „Są pewne rzeczy, którym nie można pomóc, muszą się wydarzyć od wewnątrz”.

Jane Grey w przededniu egzekucji 457 lat temu napisała:
„Jeśli moje winy zasługują na karę, to przynajmniej moja młodość i moja nieostrożność były godne usprawiedliwienia. Bóg i potomstwo okażą mi łaskę.”

Najlepsze argumenty na świecie nie zmienią czyjegoś zdania. Jedyne, co mogą zrobić, coś  zamienić w dobrą historię… Dzisiaj mamy już ‚dobrą historię’. Tym bardziej musimy zmieniać świat na święty.

To, co zrobisz z drzewa, powinno być co najmniej tak cudowne, jak to, co ściąłeś.

To nie jest nasz świat z drzewami. To świat drzew, do którego dopiero co przybyli ludzie.

Ale ludzie nie mają pojęcia, czym jest czas. Myślą, że to linia, wirująca od trzech sekund za nimi, a następnie znikająca równie szybko w trzech sekundach mgły tuż przed nimi. Nie widzą, że czas to jeden rozprzestrzeniający się pierścień owinięty wokół drugiego, na zewnątrz i na zewnątrz, aż do najcieńszej skóry. Teraz najwięcej zależy od ogromnej masy wszystkiego, co już umarło.

Ludzie nie są gatunkiem szczytowym, za jaki się uważają. Inne stworzenia — większe, mniejsze, wolniejsze, szybsze, starsze, młodsze, potężniejsze — wydają rozkazy, tworzą powietrze i jedzą światło słoneczne. Bez nich nic.

Ty i drzewo na twoim podwórku pochodzicie od wspólnego przodka. Półtora miliarda lat temu rozstaliście się. Ale nawet teraz, po ogromnej podróży w różnych kierunkach, to drzewo i ty nadal dzielicie jedną czwartą waszych genów. . . .

Odkryliśmy, że drzewa mogą się komunikować, przez powietrze i przez korzenie. Zdrowy rozsądek nas zrugał. Odkryliśmy, że drzewa dbają o siebie nawzajem. Nauka zbiorowa odrzuciła ten pomysł. Obcy odkryli, że nasiona pamiętają pory roku swojego dzieciństwa i odpowiednio tworzą pąki. Obcy odkryli, że drzewa wyczuwają obecność innych pobliskich istot żywych. Że drzewo uczy się oszczędzać wodę. Że drzewa karmią swoje młode i synchronizują swoje maszty i zasoby brzegowe, ostrzegają krewnych i wysyłają sygnały do ​​os, aby przyszły i uratowały je przed atakami.

Oto kilka informacji od osób z zewnątrz, możesz poczekać, aż zostaną potwierdzone. Las wie różne rzeczy. Podłącza się pod ziemię. Tam na dole są mózgi, takie, których nasz mózg nie jest w stanie zobaczyć. Plastyczność korzeni, rozwiązywanie problemów i podejmowanie decyzji. Synapsy grzybów. Jak inaczej chcesz to nazwać? Połącz wystarczająco dużo drzew, a las stanie się świadomy.

Powiedzmy, że planeta rodzi się o północy i działa przez jeden dzień. Najpierw nie ma nic. Dwie godziny są tracone na lawę i meteoryty. Życie nie pojawia się do trzeciej lub czwartej nad ranem. Nawet wtedy są to tylko najprostsze, samokopiujące się kawałki. Od świtu do późnego poranka — milion milionów lat rozgałęzień — nie istnieje nic więcej niż chude i proste komórki. Potem jest wszystko. Coś dzikiego dzieje się niedługo po południu. Jeden rodzaj prostej komórki zniewala kilka innych. Jądra otrzymują błony. Komórki rozwijają organelle. To, co kiedyś było samotnym obozowiskiem, rozrasta się w miasto. Dzień jest w dwóch trzecich zakończony, gdy zwierzęta i rośliny rozstają się. A martwa natura to tylko pojedyncze komórki. Zmierzch zapada, zanim rozwinie się życie złożone. Każda duża istota żywa jest spóźnialska, pojawiająca się po zmroku. Godzina dziewiąta wieczorem przynosi meduzy i robaki. Później tej samej godziny nadchodzi wybuch — kręgosłupy, chrząstki, eksplozja form ciała. Z jednej chwili na drugą niezliczone nowe łodygi i gałązki w rozprzestrzeniającej się koronie pękają i uciekają. Rośliny wychodzą na ląd tuż przed dziesiątą. Potem owady, które natychmiast wzbijają się w powietrze. Chwilę później czworonogi wypełzają z przypływowego mułu, nosząc na skórze i w jelitach całe światy wcześniejszych stworzeń. Do jedenastej dinozaury wystrzeliwują swój pasek, opuszczając ssaki i ptaki rządzą przez godzinę. Gdzieś w ciągu tych ostatnich sześćdziesięciu minut, wysoko w filogenetycznym baldachimie, życie staje się świadome. Istoty zaczynają spekulować. Zwierzęta zaczynają uczyć swoje dzieci o przeszłości i przyszłości. Zwierzęta uczą się odprawiać rytuały. Anatomicznie współczesny człowiek pojawia się cztery sekundy przed północą. Pierwsze malowidła jaskiniowe pojawiają się trzy sekundy później. A w tysięcznej części sekundy życie rozwiązuje tajemnicę DNA i zaczyna mapować samo drzewo życia. Do północy większość globu zostaje przekształcona w uprawy rzędowe w celu pielęgnacji i karmienia jednego gatunku. I wtedy drzewo życia znów staje się czymś innym. Wtedy gigantyczny pień zaczyna się chwiać.

Istnieje sto tysięcy gatunków miłości, wymyślonych osobno, każdy bardziej pomysłowy od poprzedniego, a każdy z nich wciąż coś tworzy.

Życie ma sposób na rozmawianie z przyszłością. Nazywa się to pamięcią. Nazywa się genami.

Jest takie chińskie powiedzenie. „Kiedy jest najlepszy czas na posadzenie drzewa? Dwadzieścia lat temu”.
Chiński inżynier się uśmiecha. „Dobre”. „Kiedy jest następny najlepszy czas? Teraz”.
„Ach! Okay!” Uśmiech staje się prawdziwy. Do dziś niczego nie zasadził. Ale teraz, ten drugi najlepszy czas, jest długi i wszystko zmienia.

Co przekazuje prawo i dlaczego ludzie, jedyni na całej planecie, powinni je mieć? Zło to odmowa widzenia siebie w innych.

Miłość to drzewo z gałęziami na zawsze, korzeniami w wieczności i pniem nigdzie

Grecy mieli słowo, xenia — gościnna przyjaźń — nakaz opieki nad podróżującymi nieznajomymi, otwierania drzwi każdemu, kto tam jest, ponieważ każdy przechodzący, daleko od domu, może być Bogiem. Owidiusz opowiada historię dwóch nieśmiertelnych, którzy przybyli na Ziemię w przebraniu, aby oczyścić chory świat. Nikt nie wpuściłby ich, oprócz jednej podstarzałej pary – Baucis i Philemon. A ich nagrodą za otwarcie drzwi dla obcych było życie po śmierci jako drzewa — dąb i lipa — ogromne, pełne wdzięku i splecione. To, o co dbamy, upodobnimy się do siebie. A to, do czego jesteśmy podobni, będzie nas trzymać, gdy już nie będziemy sobą.

Słowa Buddy: Drzewo to cudowna rzecz, która daje schronienie, pożywienie i ochronę wszystkim żywym istotom. Oferuje nawet cień drwalom, którzy je niszczą.

Nikt nie widzi drzew. Widzimy owoce, widzimy orzechy (w naszej erze – własne, podkr. autora), widzimy drewno, widzimy cień. Widzimy ozdoby lub ładne jesienne liście. Przeszkody blokujące drogę lub niszczące stok narciarski. Ciemne, groźne miejsca, które należy oczyścić. Widzimy gałęzie, które zaraz zmiażdżą nasz dach. Widzimy uprawę towarową. Ale drzewa — drzewa są niewidzialne.

Wielka prawda mnie ogarnia: Drzewa padają z spektakularnym łoskotem. Ale sadzenie jest ciche, a wzrost niewidoczny.

Wszystkie podwórka cywilizowane są takie same. Każde dzikie podwórko jest dzikie na swój sposób, w tym momencie Antoni, szpakowaty pan w sile wieku wszedł z ogrodu do kuchni.

Są cztery dobre rzeczy, które warto praktykować. Bycie miłym dla wszystkiego, co żyje. Pozostawanie zrównoważonym i stabilnym. Czuć się szczęśliwym z każdym stworzeniem, które jest szczęśliwe. I pamiętać, że każde cierpienie jest również twoje.

To takie proste, tak oczywiste. Wykładniczy wzrost wewnątrz skończonego systemu prowadzi do załamania. Ale ludzie tego nie widzą. Więc autorytet ludzi jest bankrutem.

Życzliwość może oczekiwać czegoś w zamian, ale to nie czyni jej mniej życzliwą.

Coś się świeci, prawda tak oczywista, że ​​słowa same się dyktują. Spieniężamy miliard lat obligacji oszczędnościowych planety i trwonimy je na różne błyskotki.

Drzewa od dawna próbują się do nas dodzwonić. Ale mówią na częstotliwościach zbyt niskich, aby ludzie mogli je usłyszeć.

Kiedy jesteś pewien, na co patrzysz, spójrz uważniej.

Życie się ugotuje; morza się podniosą. Płuca planety zostaną wyrwane. A prawo pozwoli na to, ponieważ krzywda nigdy nie była wystarczająco nieuchronna. Nieuchronna, z prędkością ludzi, jest za późno. Prawo musi osądzać nieuchronność z prędkością drzew.

Dowiedzieliśmy się trochę o kilku z nich (prawach), w izolacji. Ale nic nie jest mniej odizolowane ani bardziej społeczne niż drzewo.

Nasiono, które wyląduje do góry nogami w ziemi, będzie się toczyć — zapuszczać korzenie i łodygi — w wielkim zakręcie, aż się wyprostuje. Za to ludzkie dziecko może wiedzieć, że jest skierowane w złym kierunku i nadal uważać, że warto spróbować.

Ziemia będzie monetyzowana, dopóki wszystkie drzewa nie będą rosły w liniach prostych, trzy osoby będą właścicielami wszystkich siedmiu kontynentów, a każdy duży organizm wyhodowany, aby go zabić.

Drzewa wiedzą, kiedy jesteśmy blisko. Chemia ich korzeni i zapach liści wydzielają zmiany, gdy jesteśmy w pobliżu… gdy czujesz się dobrze po spacerze w lesie, może się okazać, że pewne gatunki cię przekupują.

Na Ziemi żyły dwa rodzaje ludzi: ci, którzy potrafili wykonywać obliczenia i postępować zgodnie z nauką, i ci, którzy byli szczęśliwsi ze swoimi własnymi prawdami. Ale w codziennej praktyce naszych serc, bez względu na to, do jakich szkół chodziliśmy, wszyscy żyliśmy tak, jakby jutro miało być klonem teraźniejszości.

To zabawne w kapitalizmie: pieniądze, które tracisz, zwalniając, są zawsze ważniejsze od pieniędzy, które już zarobiłeś.

Ludzie noszą w sobie odziedziczone zachowania i uprzedzenia, prowizoryczne pozostałości z wcześniejszych etapów ewolucji, które podążają za własnymi przestarzałymi zasadami. To, co wydaje się nieprzewidywalne, irracjonalne, jest w rzeczywistości strategiami stworzonymi dawno temu w celu rozwiązania innych rodzajów problemów. Wszyscy jesteśmy uwięzieni w ciałach przebiegłych, wspinających się po szczeblach kariery oportunistów, ukształtowanych tak, aby przetrwać na sawannie, kontrolując się nawzajem.

To, na czym nam zależy, stanie się podobne. A to, do czego jesteśmy podobni, będzie nas trzymać, gdy już nie będziemy sobą.

Liść trawy jest niczym innym, jak podróżą gwiazd.

Drzewo jest przejściem między ziemią a niebem.

Historia ludzkości to historia coraz bardziej zdezorientowanego głodu.

Jeśli chcesz, żeby ktoś ci pomógł, przekonaj go, że już ci pomógł, nie mówiąc nic. Ludzie będą ciężko pracować, żeby chronić swoje dziedzictwo.

Pewnego dnia będziesz musiał odłożyć zniszczony tom i otworzyć go na tym fragmencie w prawym dolnym rogu, dziesięć stron od końca, który napełnia cię tak słodkim i okrutnym bólem.

Życie samo w sobie jest zaburzeniem ze spektrum, w którym każdy z nas wibrował na jakiejś unikalnej częstotliwości w ciągłej tęczy.

Nie tworzymy rzeczywistości. Unikamy jej. Grabiąc kapitał naturalny i ukrywając koszty. Ale rachunek nadchodzi i nie będziemy w stanie zapłacić.

Miłość do drzew wylewa się z niej — ich wdzięk, ich giętkie eksperymenty, ciągła różnorodność i zaskoczenie. Te powolne, rozważne stworzenia z ich rozbudowanym słownictwem, każde charakterystyczne, kształtujące się nawzajem, hodujące ptaki, pochłaniające węgiel, oczyszczające wodę, filtrujące trucizny z ziemi, stabilizujące mikroklimat. Połącz wystarczająco dużo żywych istot, przez powietrze i pod ziemią, a skończysz z czymś, co ma intencje.

Dwa rodzaje ludzi. Mają ze sobą wiele wspólnego, astronomię i dzieciństwo. Obie są podróżami na ogromne odległości. Obie poszukują faktów poza ich zasięgiem. Obaj teoretyzują dziko i pozwalają możliwościom mnożyć się bez ograniczeń. Obaj są upokorzeni co kilka tygodni. Obaj działają z niewiedzy. Obaj są zdezorientowani czasem. Obaj ciągle zaczynają.

Czas mija, jak mówi powieściopisarz. Najbardziej użyteczna sztuczka fikcji dla naszej naprawy i odświeżenia: pokonanie czasu. Stulecie rodzinnej sagi i jazda ruchomymi schodami mogą zająć tyle samo stron. Fikcja ustala dowolny współczynnik konwersji, a następnie zmienia go w sylabie. Matka narratora niesie swoje dziecko po schodach, a czytelnik podąża za nią przez kilka dni. Ale I wojna światowa mija w akapicie, po fragmencie lektury. Autor potrzebował 125 stron, aby przejść od Święta Pracy do wakacji świątecznych. W sześciu kolejnych słowach oto wiosna.

Zadaniem smaku było rozrzedzenie szalonego potoku ludzkiej kreatywności do poziomu, który można opanować. Ale zadaniem apetytu nigdy nie miała być zadowolona ze smaku.

Nauka nie polega na kontroli. Chodzi o kultywowanie nieustannego stanu zdziwienia w obliczu czegoś, co na zawsze staje się o krok bogatsze i subtelniejsze niż nasza najnowsza teoria na ten temat. Chodzi o szacunek, nie o mistrzostwo.

W rzeczywistości jeden z nich coraz bardziej przekonuje się, że największą wadą gatunku jest jego przytłaczająca skłonność do mylenia zgody z prawdą. Największy wpływ na to, w co ciało uwierzy lub nie, ma to, co pobliskie ciała transmitują na publicznym paśmie. Zbierz trzy osoby w pokoju, a zdecydują, że prawo grawitacji jest złe i powinno zostać uchylone, ponieważ jeden z ich wujków upił się i spadł z dachu.

Naprawdę lubię uczyć się budowania zdań, które są równe stanom umysłu.

Pan Antoni zostawił otwartą książkę w salonie i mimo zmęczenia powrócił na aleję od ogrodu. Teraz siedzi na ziemi, opierając się o sosnę. Jej kora mocno naciska na jego plecy, tak mocno jak życie. Jej igły pachną powietrzem, a siła brzęczy w sercu lasu. Jej uszy dostrajają się do najniższych częstotliwości. Drzewo mówi rzeczy, słowami przed słowami.
Tylko siedź cicho, czekaj i słuchaj, a świat się otworzy.

– Kiedy kupisz powieść w piżamie, nie ma odwrotu, Pan Antoni mówi sobie.

Informacje mogą poruszać się z prędkością światła, ale znaczenie rozprzestrzenia się z prędkością ciemności.

Tak to musi wyglądać. Będą katastrofy. Katastrofalne niepowodzenia i rzezie. Ale życie zmierza dokądś. Chce poznać siebie; chce mocy wyboru. Chce rozwiązań problemów, których nic żywego jeszcze nie potrafi rozwiązać, i jest gotowe użyć nawet śmierci, aby je znaleźć.

Pan Antoni mógłby synowi opowiedzieć o prostej maszynie, która nie potrzebuje paliwa i niewielkiej konserwacji, która stale pochłania węgiel, wzbogaca glebę, chłodzi grunt, oczyszcza powietrze i łatwo skaluje się do dowolnych rozmiarów. Technologia, która kopiuje samą siebie, a nawet zrzuca jedzenie za darmo. Urządzenie tak piękne, że jest tematem wierszy. Gdyby lasy można było opatentować, dostałaby owację na stojąco.

Aby rozwiązać przyszłość, musimy uratować przeszłość. Moja prosta zasada jest taka: gdy ścinasz drzewo, to co z niego zrobisz powinno być co najmniej tak cudowne, jak to, co ścinasz.

Życie to coś, co musimy przestać poprawiać. Mój chłopiec był kieszonkowym wszechświatem, którego nigdy nie mogłem pojąć. Każdy z nas jest eksperymentem i nawet nie wiemy, co ten eksperyment testuje.

Może szczęście jest jak wirus. Może to jeden z tych robaków, które siedzą przez długi czas, więc nawet nie wiemy, że jesteśmy zarażeni.

Fenomenalne, być tak małą, słabą, krótko żyjącą istotą na planecie, której pozostały miliardy lat do przeżycia. Słońce i woda to pytania, na które warto odpowiadać bez końca.

Drzewa są sercem ekologii i muszą stać się sercem ludzkiej polityki.

Nikt nie jest doskonały, lubił mawiać synowi. Ale, człowieku, wszyscy tak pięknie zawodzimy.
Potwierdzenie innych: choroba, na którą umrze cała rasa.

Wylesianie: większy czynnik zmieniający klimat niż cały transport razem wzięty.

Oto, co jest z jabłkiem: utkwiło w gardle. To pakiet: pożądanie i zrozumienie. Nieśmiertelność i śmierć. Słodki miąższ z nasionami cyjanku. To uderzenie w głowę, które rodzi całe nauki. Złocisty, pyszny dysonans, rodzaj daru wrzuconego na ucztę weselną, która prowadzi do niekończącej się wojny. To owoc, który utrzymuje bogów przy życiu. Pierwsza, najgorsza zbrodnia, ale szczęśliwy zbieg okoliczności. Błogosławiony czas, w którym zabrano to jabłko.

Przegapiasz połowę i więcej. Zawsze jest tyle samo tego, co pod ziemią, co nad nią. To jest problem z ludźmi, ich główny problem. Życie biegnie obok nich, niewidzialne.

Posłuchaj głęboko: większość życia dzieje się na skałach milion razy mniejszych niż nasza.

Czy możesz uwierzyć, gdzie właśnie byliśmy? Och, ta planeta była dobra, a my również byliśmy dobrzy – tak dobrzy jak palenie słońca, żądło deszczu i zapach żywej gleby – wszechobecna pieśń niekończących się rozwiązań, która podpisywała powietrze zmieniającego się świata, który według wszelkich obliczeń nigdy nie powinien był istnieć.

Jeśli trzymasz sadzonkę w dłoni, gdy przybywa Mesjasz, najpierw ją zasadź, a potem wyjdź i powitaj Mesjasza.

Bądź wdzięczny za wszystko, co wciąż tnie. Dysonans to piękno, którego znajomość jeszcze nie zniszczyła.

Wszyscy razem podróżujemy Drogą Mleczną, drzewa i ludzie.  Podczas każdego spaceru z naturą otrzymujemy o wiele więcej, niż szukamy. Najwyraźniejszą drogą do wszechświata jest leśna dzicz.

Ułamek uncji bukwicy waży teraz więcej niż ona. Ale gleba waży dokładnie tyle samo, co kiedyś, minus uncja lub dwie. Nie ma innego wyjaśnienia: prawie cała masa drzewa pochodzi z samego powietrza.

Z czasem każda wiara zostanie przerośnięta. Pierwsza lekcja wszechświata brzmi: nigdy nie rozumuj na podstawie tylko jednego przypadku. Chyba że masz tylko jeden przypadek. W takim przypadku: znajdź inny.

Muzyka przewiduje przeszłość, przywołuje przyszłość. Od czasu do czasu różnica zanika, a w jednym prostym darze krążącego dźwięku ucho rozwiązuje zagmatwany kryptogram. Jeden trwały rytm, obecny i zawsze, i jesteś wolny. Ale kilka taktów więcej i płaszcz czasu znów się wokół ciebie zamknie.

Przypadek był tylko porządkiem, którego jeszcze nie dostrzegłeś.

Na stole w salonie leżały słowniki, informatory, encyklopedia muzyczna PWN, tomiki poezji Gałczyńskiego.
Pan Antoni uległ popołudniowej  sjeście, podczas której wspominał ostatnią podróż do Włoch.

W drodze powrotnej na południe, do ukochanej Italii,  wystukał wszystkie sztuczki radzenia sobie z gniewem, które przekazali mu na szkoleniu zawodowym. Te odtwarzały się na przedniej szybie porsche, jak slajdy Powerpoint. Numer jeden: Nie chodzi o ciebie. Numer dwa: Twój plan nie jest planem świata. Numer trzy: Umysł może zamienić piekło w niebo, piekło w niebo.

Ci, którzy kontemplują piękno ziemi, znajdują rezerwy siły, które przetrwają tak długo, jak trwa życie.

Dziewięć to wiek wielkiej przemiany. Może ludzkość była dziewięcioletnia, jeszcze nie dorosła, a już nie mała, spostrzegł się mędrzec pozornie panując nad sytuacją, ale zawsze na granicy wściekłości.

Syn Pana Antoniego Iwan uwielbiał bibliotekę ojca. Uwielbiał odkładać książki na półkę online i mieć je na sobie, owinięte jego imieniem, gdy po nie przychodził. Uwielbiał życzliwość, jaką dawały regały, ich mapę znanego świata. Uwielbiał bufet „jesz ile chcesz” w postaci pożyczania. Uwielbiał historie wypożyczeń wytłoczone na okładce każdej książki, zapis nieznajomych, którzy je wypożyczali przed nim. Biblioteka była najlepszym lochowym eksplorowaniem, jakie można sobie wyobrazić: darmowy łup za znalezienie, połączony z radością z awansowania na wyższy poziom.

Bibliotekarz to zawód usługowy. Pracownik stacji benzynowej umysłu.

Nie możesz wrócić do czegoś, co odeszło. Być człowiekiem to mylić satysfakcjonującą historię z historią znaczącą i mylić życie z czymś ogromnym z dwoma nogami. Nie: życie jest mobilizowane na o wiele większą skalę, a świat zawodzi dokładnie ponieważ żadna powieść nie może sprawić, by rywalizacja o świat wydawała się tak fascynująca, jak zmagania kilku zagubionych osób.

Dałeś mi coś, czego nigdy nie mogłem sobie wyobrazić, zanim cię poznałem, kontynuował lekturę Augustyna po sjeście  Pan Antoni. To tak, jakbym miał słowo książka, a ty włożyłeś mi jedno słowo w ręce. Miałem światową „grę”, a ty nauczyłeś mnie, jak w nią grać. Miałem słowo „życie”, a potem przyszedłeś i powiedziałeś: „Och! Masz na myśli to…

Nie ma pewności. Jedyne niezawodne rzeczy to pokora i patrzenie. Kontrola zabija, połączenie leczy.

Poranek był wspaniały, jeden z tych krystalicznych, suchych, błękitnych, jesiennych dni, kiedy temperatura utrzymuje się dokładnie na oczekiwanym poziomie.

Kłopoty tworzą inteligencję? Pan Antoni potwierdziłby, że tak. Kryzys, zmiana i przewrót. Jego głos stał się smutny i cudowny. Wtedy nigdy nie znajdziemy nikogo mądrzejszego od nas.

Przez chwilę patrzenie wydawało się czymś, co ci się przytrafia każdego dnia, a nie czymś, co robisz. Można to wyrazić inaczej: Czy jesteś tym, za kogo cię uważam? Czy jestem tym, za kogo mnie uważasz?

Spójrzcie. Dzicz zniknęła. Lasy uległy chemicznie podtrzymywanej hodowli leśnej. Cztery miliardy lat ewolucji i na tym sprawa się zakończy. Politycznie, praktycznie, emocjonalnie, intelektualnie: ludzie są wszystkim, co się liczy, ostatnim słowem. Nie możesz powstrzymać ludzkiego głodu. Nie możesz go nawet spowolnić. Samo utrzymanie stałego poziomu kosztuje więcej, niż rasa może sobie pozwolić.

Czytanie mądrości z biblioteki może być ostatnim skrytym zachowaniem, które nie jest ani patologiczne, ani ścigane. To z pewnością ostatnie schronienie przed epidemią w czasie rzeczywistym. Ponieważ strumień narracji przelewa się przez brzegi rzeczywistości. Historia obdziera czytelnika, trzymając go w miejscu, do którego czas nie może dotrzeć. Siła książki leży w jej zdolności do wymazywania nas, rozszerzania się lub kurczenia bez ograniczeń, krążenia wewnątrz siebie bez początku i końca, rzucania wyzwania naszym wyimaginowanym harmonogramom i wystawiania nas na bardziej podstawowe tykanie. Strony, które czytamy, są teraźniejszością, rozwijającą się daleko poza publiczną areną. Dopóki w nich pozostajemy, teraźniejszość okazuje się najbardziej łysym z wynalazków.

Pan Antoni kupił stary mikroskop na pchlim targu w Weronie. Długimi wieczorami, naśladując nauki przyrodnicze, rozstawiał się na dziedzińcu i badał lokalne okazy. Bezsensowna przyjemność, pozbawiona końcówek. Stary contadino z naprzeciwka, od dawna przekonany, że jesteśmy szaleni, nie mógł się oprzeć, żeby nie podejść i nie spojrzeć.

Pokazał mu, gdzie ma umieścić oko. Przyglądał mu się, myśląc, że tak właśnie przywiązujemy się do istnienia. Patrzymy przez rurkę świadomości i widzimy rój na końcu lunety, biorąc to, na co tam natrafiamy, za pełne pole widzenia.

Starzec podniósł oko z soczewki mikroskopu, płacząc.
Mam osiemdziesiąt osiem lat i nigdy nie wiedziałem, co jest w kropli wody.

Najlepszym i najłatwiejszym sposobem, aby las powrócił na jakąkolwiek wykarczowaną działkę, jest nic nie robić — zupełnie nic i robić to krócej, niż mogłoby się wydawać.

Świat jest eksperymentem w wymyślaniu ważności, a przekonanie go co do tego jest
jedynym obowiązkiem. Co się przydarza? Ślepy na rośliny. Klątwa Adama. Widzimy tylko rzeczy, które wyglądają jak my.

Drzewa psadają z spektakularnym łoskotem. Sadzenie odbywa się w ciszy, a wzrost jest niewidoczny.

Pan Antoni również kocha swój własny gatunek — podstępny i samolubny, uwięziony w zamkniętych ciałach, ślepy na inteligencję wokół siebie — a jednak wybrany przez stworzenie, aby wiedzieć.

To jest nauka, i jest warta milion razy więcej niż cokolwiek, co ktokolwiek mógłby ci kiedykolwiek przysiąc.

Jak niestosownie nazywać tę planetę Ziemią, kiedy wyraźnie jest to Ocean.

Bynajmniej jest nadzieja, że ​​drzewo, jeśli upadnie, wypuści pędy ponownie, a jego delikatne gałęzie nie ustaną. Choć korzeń starzeje się w ziemi, a pień obumiera w ziemi, na zapach wody wypuści pąki i wypuści gałęzie. Ale człowiek, człowiek marnieje, umiera i oddaje ducha, a gdzie on jest?

Synapsy w ruchu mają tendencję do pozostawania w ruchu. Synapsy w spoczynku mają tendencję do pozostawania w spoczynku.

Świat był większy, dziwniejszy, bogatszy i bardziej dziki, niż miałem prawo prosić.

Muzyka to system proporcji w służbie duchowego impulsu.

Zygzakuj, gdy myślą, że będziesz zygzakiem.

Muzyka nie polegała na uczeniu się, jak kochać. Chodziło o uczenie się, czego się wyzbyć i kiedy się wyzbyć. Nawet najwspanialszy utwór skończyłby jako strata uboczna w niekończącej się wojnie o gust.

Będzie kochał tę muzykę na śmierć. Za kilka lat będzie prychał na jej sentyment i wyśmiewał jej poruszające progresje. Kiedy już tak pokochasz, jedyną bezpieczną przystanią będzie uraza.

Utrata wielkiej biblioteki w wyniku pożaru to tragedia. Tak sie stało z Aleksandrą. Ale ukryte wprowadzanie tysięcy niemożliwych do wyśledzenia błędów do wiarygodnych książek, błędów wychwytywanych i bez końca rozpowszechnianych przez niestrudzonych badaczy, to koszmar nie do zmierzenia.

Własność i mistrzostwo: nic innego się nie liczy. Ziemia będzie monetyzowana, dopóki wszystkie drzewa nie będą rosły w liniach prostych, trzy osoby nie będą właścicielami wszystkich siedmiu kontynentów, a każdy duży organizm nie zostanie wyhodowany, by go uśmiercić.

W tym cotygodniowym ekstatycznym dotrzymywaniu wiary i składaniu świadectwa Pan Antoni zakochał się w śpiewaniu. Śpiewanie było czymś, co mogło nadać sens osobie. Śpiewanie mogło nadać życiu więcej sensu, niż życie musiało mieć na początku.

Mowa zaskakiwała jego maszynę. Pan Antoni tworzył wszystkie dobrze sformułowane zdania. Ale były puste i wypchane — niczym seksowne  biustonosze do nauki języka. Oddzielał rzeczowniki od czasowników, ale bezcielesny nie znał różnicy między rzeczą a procesem, poza tym, jak działały w zdaniach. Jego predykaty były ślubami ze strzelbą. Jego pomysły były tak dekoracyjne jak belki z półdrewnianego drewna, które nie dźwigały żadnego ciężaru budowlanego.

Opierał się metaforze. Poczuł irytację synowskich obciążonych wektorów, gdy dostosowywały się, próbując dostosować się do jego najnowszego kaprysu. – Synu, jesteś wystarczająco głodny, aby zjeść konia. Słowo od przyjaciela ściska ci żołądek w supeł. Zakłopotanie cię kurczy, zdumienie uderza cię na śmierć. Czy cud nie był wystarczający? Dlaczego ludzie muszą mówić wszystko w magazynie mowy, z wyjątkiem tego, co mają na myśli?

Drzewa stoją w sercu ekologii i muszą stanąć w sercu ludzkiej polityki. Ktoś powiedział: Drzewa są niekończącym się wysiłkiem Ziemi, aby przemówić do słuchającego nieba. Ale ludzie — o mój Boże — ludzie! Ludzie mogliby być niebem, do którego Ziemia próbuje przemówić. „Gdybyśmy mogli zobaczyć zieleń, zobaczylibyśmy coś, co staje się coraz ciekawsze, im bliżej jesteśmy. Gdybyśmy mogli zobaczyć, co robi zieleń, nigdy nie bylibyśmy samotni ani znudzeni. Gdybyśmy mogli zrozumieć zieleń, nauczylibyśmy się, jak uprawiać całą potrzebną nam żywność w warstwach trzywarstwowych, na jednej trzeciej powierzchni gruntu, którego potrzebujemy teraz, z roślinami, które chroniłyby się nawzajem przed szkodnikami i stresem. Gdybyśmy wiedzieli, czego chce zieleń, nie musielibyśmy wybierać między interesami Ziemi a naszymi. Byłyby takie same!”

Kolejne kliknięcie przenosi go do następnego slajdu, gigantycznego żłobkowanego pnia pokrytego czerwoną korą, która faluje jak mięśnie. Widzieć zieleń to rozumieć intencje Ziemi. Więc rozważ to. To drzewo rośnie od Kolumbii do Kostaryki. Jako sadzonka wygląda jak kawałek splecionego konopi. Ale jeśli znajdzie dziurę w baldachimie, sadzonka wystrzeliwuje w górę w gigantyczną łodygę z rozszerzającymi się przyporami. Odwraca się, by spojrzeć na obraz przez ramię. To dzwon ogromnej anielskiej trąby, wbity w Ziemię. Tyle cudów, tyle okropnego piękna. Jak mogła opuścić tak idealne miejsce? „Czy wiesz, że każde drzewo liściaste na Ziemi ma kwiaty? Wiele dojrzałych gatunków kwitnie przynajmniej raz w roku. Ale to drzewo, kwitnie tylko raz. Teraz załóżmy, że mógłbyś uprawiać seks tylko raz w całym swoim życiu…” W te i inne słowa Pan Antoni ubierał każde spotkanie z Iwanem.

Pokój się śmieje. Pan Antoni nie słyszy, ale czuje ich nerwy. Jego kręta ścieżka przez las znów się kręci. Nie wiedzą, dokąd zmierza ich przewodnik. Jak stworzenie może przetrwać, poświęcając wszystko na jednonocny seks? Działanie tego drzewa jest tak szybkie i zdecydowane, że go to zadziwia. Widzisz, w ciągu roku od pierwszego kwitnienia umiera. Podnosi wzrok. Pokój wypełnia się ostrożnymi uśmiechami na dziwność tej rzeczy, natury. Jednak jego słuchacze nie potrafią jeszcze powiązać jej chaotycznego przemówienia z czymkolwiek, co przypominałoby remont domu. Okazuje się, że drzewo może oddać więcej niż tylko pożywienie i lekarstwa. Korona lasu deszczowego jest gęsta, a nasiona przenoszone przez wiatr nigdy nie lądują daleko od rodzica. Potomstwo drzewa deszczowe Tichitali, które pojawia się raz w życiu, kiełkuje od razu, w cieniu gigantów, którzy mają zamknięte słońce. Są skazane na zagładę, chyba że stare drzewo upadnie. Umierająca matka otwiera dziurę w koronie, a jej gnijący pień wzbogaca glebę dla nowych sadzonek. Nazwijmy to ostateczną rodzicielską ofiarą. Popularna nazwa tego samobójczego drzewa.

Jagody mogą konkurować o zjedzenie bardziej niż zwierzęta o jagody.

Tato, bardzo chciałbym zejść z krawędzi zdrowego rozsądku, twoim kosztem, i stać się certyfikowanym bezrobotnym, w tym momencie Pan Antoni przywołał w pamięci głos syna.

Drzewo to cudowna rzecz, która daje schronienie, pożywienie i ochronę wszystkim żywym istotom. Oferuje nawet cień drwalom, którzy je niszczą.

Co dziwne Iwanie, w medycynie pracy nie ma nazwy na przymus diagnozowania ludzi, Pan Antoni zdawał się wręcz kontynuować  rozmowę z jego wysportowanym synem, ani w tym ani żadnym przyszłym życiu… A jednak widzi syna, gdziekolwiek spojrzy. Takie jest życie. Bywa, że martwi utrzymują żywych przy życiu.

Isstnieje totalna dezorientacja, która staje się status quo, a nikt nie zdaje sobie z tego sprawy.
Najeźdźcy mają historię.
Wczoraj w trzęsieniu ziemi w Myanmar straciło życie tysiąc osób, a tysiące zostało rannych. Aby rozwiązać problem przyszłości, musimy ocalić przeszłość. Moja prosta zasada jest taka: gdy ścinasz drzewo, to co z tego otrzymasz, powinno być co najmniej tak wspaniałe, jak to, co ściąłeś. Nawet najlepsze argumenty na świecie nie zmienią niczyjego zdania. Jedyne, co potrafią, to stworzyć piękną i dobrą historię. Dzięki szalonemu rozwojowi techniki jesteśmy świadkami pięknej historii, ale nie do końca uświadomionej. Tym bardziej więc musimy przekształcić to, co jest i co się nam przydarza na tym świecie, w święte świętych, uczynić nasze własne  relacje z naturą i między nami świętymi.

_____

Stanisław Barszczak, In Search of the Wise Man’s Faith

(This is my column about planes, trains, elevators and waiting rooms, ~Stanisław Barszczak)

Anyone who tries to help a butterfly emerge from its cocoon kills it. Anyone who tries to help a bud emerge from its seed destroys it. Anyone who tries to awaken consciousness in someone who is not ready confuses them. „There are some things that cannot be helped, they must happen from within.”

Jane Grey wrote on the eve of her execution 457 years ago:
„If my sins deserve punishment, then at least my youth and my imprudence were worthy of justification. God and my posterity will show me grace.”

The best arguments in the world will not change someone’s mind. The only thing they can do is turn something into a good story… Today we already have a ‚good story.’ All the more reason we must change the world into a holy one.

What you make of a tree should be at least as wonderful as what you cut down.

This is not our world with trees. This is a world of trees that humans have just arrived in.

But humans have no idea what time is. They think it’s a line, spinning for three seconds behind them, then disappearing just as quickly into three seconds of mist just ahead. They don’t see that time is one expanding ring wrapped around another, outward and outward, down to the thinnest skin. Now, most of all depends on the vast mass of everything that has already died.

Humans are not the pinnacle species they think they are. Other creatures—bigger, smaller, slower, faster, older, younger, more powerful—give orders, create air, and eat sunlight. Without them, nothing.

You and the tree in your backyard descend from a common ancestor. You parted ways a billion and a half years ago. But even now, after a vast journey in different directions, that tree and you still share a quarter of your genes.

We discovered that trees can communicate, through the air and through their roots. Common sense has scolded us. We discovered that trees take care of each other. Collective science has rejected that idea. Aliens have discovered that seeds remember the seasons of their childhood and bud accordingly. Aliens have discovered that trees sense the presence of other living things nearby. That a tree learns to conserve water. That trees feed their young and synchronize their masts and shoreline resources, warn relatives and send signals to wasps to come and save them from attacks.

Here is some insider information, you can wait until it is confirmed. The forest knows things. It plugs itself underground. There are brains down there, ones our brains can’t see. Root plasticity, problem-solving and decision-making. Fungal synapses. What else do you want to call it? Connect enough trees and the forest becomes sentient.

Let’s say a planet is born at midnight and lives for a day. At first, there is nothing. Two hours are lost in lava and meteorites. Life does not appear until three or four in the morning. Even then it is only the simplest, self-copying bits. From dawn to late morning—a million million years of branching—there is nothing but lean, simple cells. Then there is everything. Something wild happens shortly after noon. One kind of simple cell enslaves several others. Nuclei receive membranes. Cells develop organelles. What was once a lonely camp grows into a city. The day is two-thirds over when animals and plants part ways. And still life is only single cells. Twilight falls before complex life develops. Every large living thing is a latecomer, appearing after dark. Nine o’clock in the evening brings jellyfish and worms. Later in the same hour comes the explosion—spines, cartilage, an explosion of body form. From one moment to the next, countless new stems and twigs in the spreading crown snap and escape. Plants come ashore just before ten. Then insects, which immediately take to the air. A moment later, quadrupeds crawl out of the tidal mud, carrying on their skin and in their guts the entire worlds of earlier creatures. By eleven, dinosaurs shoot their belt, abandoning mammals, and birds rule for an hour. Somewhere in those last sixty minutes, high in the phylogenetic canopy, life becomes sentient. Creatures begin to speculate. Animals begin to teach their children about the past and the future. Animals learn to perform rituals. Anatomically modern humans appear four seconds before midnight. The first cave paintings appear three seconds later. And in a thousandth of a second, life solves the mystery of DNA and begins to map the tree of life itself. By midnight, most of the globe has been transformed into row crops to nurture and feed one species. And then the tree of life becomes something else again. Then the giant trunk begins to wobble.

There are a hundred thousand species of love, invented individuals

separately, each more ingenious than the last, and each still creating something.

Life has a way of talking to the future. It’s called memory. It’s called genes.

There’s a Chinese saying. „When is the best time to plant a tree? Twenty years ago.” The Chinese engineer smiles. „Good.” „When is the next best time? Now.”

„Ah! Okay!” The smile becomes real. He hasn’t planted anything to this day. But now, this second best time, is long and changes everything.

What does the law convey and why should people, the only ones on the entire planet, have it? Evil is the refusal to see ourselves in others.

Love is a tree with branches forever, roots in eternity and a trunk nowhere

The Greeks had a word, xenia — hospitable friendship — an order to take care of traveling strangers, to open the door to anyone who is there, because anyone passing by, far from home, can be God. Ovid tells the story of two immortals who came to Earth in disguise to cleanse a sick world. No one would let them in except one elderly couple, Baucis and Philemon. And their reward for opening the door to strangers was to live after death as trees—an oak and a lime—huge, graceful, and intertwined. What we take care of will become like us. And what we are like will hold us together when we are no longer ourselves.

Buddha’s words: A tree is a wondrous thing that gives shelter, food, and protection to all living things. It even offers shade to the lumberjacks who destroy it.

No one sees the tree. We see the fruit, we see the nuts (in our era – author’s emphasis), we see the wood, we see the shade. We see the ornaments or the pretty autumn leaves. The obstacles that block the way or destroy the ski slope. The dark, menacing places that need to be cleared. We see the branches that are about to crush our roof. We see the commercial crop. But the trees – the trees are invisible.

A great truth overwhelms me: The trees fall with a spectacular crash. But the planting is silent, and the growth is invisible.

All civilized yards are the same. Every wild yard is wild in its own way, at this moment Anthony, a gray-haired gentleman in the prime of life, entered the kitchen from the garden.

There are four good things worth practicing. Being kind to everything that lives. Remaining balanced and stable. Feeling happy with every creature that is happy. And remembering that every suffering is also yours.

It is so simple, so obvious. Exponential growth within a finite system leads to collapse. But people do not see this. So the authority of people is bankrupt.

Kindness may expect something in return, but that does not make it less kind.

Something shines, a truth so obvious that the words dictate themselves. We are cashing in a billion years of the planet’s savings bonds and squandering them on trinkets.

Trees have been trying to call us for a long time. But they speak on frequencies too low for humans to hear.

When you are sure what you are looking at, look closer.

Life will boil; the seas will rise. The lungs of the planet will be torn out. And the law will allow it, because the harm was never sufficiently inevitable. Inevitable, at the speed of humans, is too late. The law must judge inevitability at the speed of trees.

We have learned a little about a few of them (laws), in isolation. But nothing is less isolated or more social than a tree.

A seed that lands upside down in the ground will roll—sowing roots and stems—in a great turn until it straightens out. But a human child may know that it is pointing in the wrong direction and still think it is worth trying.

Earth will be monetized until all trees grow in straight lines, three people own all seven continents, and every large organism is bred to kill it.

Trees know when we are near. The chemistry of their roots and the smell of their leaves give off changes when we are near… when you feel good after a walk in the forest, you may find that certain species are bribing you.

There have been two kinds of people on Earth: those who could do the math and follow the science, and those who were happier with their own truths. But in the daily practice of our hearts, no matter what schools we went to, we all lived as if tomorrow was a clone of today.

That’s the funny thing about capitalism: the money you lose by firing people is always more important than the money you’ve already made.

People carry with them inherited behaviors and prejudices, provisional holdovers from earlier stages of evolution that follow their own outdated rules. What seem unpredictable, irrational, are in fact strategies created long ago to solve other kinds of problems. We are all trapped in the bodies of cunning, career-climbing opportunists, shaped to survive on the savannah by controlling each other.

What we care about will become similar. And what we are similar to will hold us when we are no longer ourselves.

A leaf of grass is nothing more than a journey of stars.

A tree is a passage between earth and sky.

The history of humanity is the history of increasingly disoriented hunger.

If you want someone to help you, convince them that they have already helped you without saying anything. People will work hard to protect their heritage.

One day you will have to put aside the worn volume and open it to that fragment in the lower right corner, ten pages from the end, that fills you with such sweet and cruel pain.

Life itself is a spectrum disturbance, in which each of us vibrates at some unique frequency in a continuous rainbow.

We do not create reality. We avoid it. By plundering natural capital and hiding the costs. But the bill will come and we will not be able to pay.

Her love of trees spills out of her—their grace, their flexible experiments, their constant variety and surprise. Those slow, deliberate creatures with their extensive vocabularies, each distinctive, shaping each other, raising birds, absorbing carbon, purifying water, filtering poisons from the earth, stabilizing microclimates. Put enough living things together, through the air and underground, and you end up with something with intention.

Two kinds of people. They have much in common, astronomy and childhood. Both are journeys across vast distances. Both seek facts beyond their reach. Both theorize wildly and let possibilities multiply without limit. Both are humbled every few weeks. Both operate from ignorance. Both are bewildered by time. Both are always starting.

Time passes, as the novelist says. Fiction’s most useful trick for our repair and refreshment: conquering time. A century of family saga and an escalator ride can take up as many pages. Fiction sets an arbitrary conversion factor and then changes it in syllables. The narrator’s mother carries her child up the stairs, and the reader follows her for days. But World War I passes in a paragraph, a reading fragment later. It took the author 125 pages to get from Labor Day to Christmas vacation. In six more words, here’s spring.

The job of taste was to dilute the mad rush of human creativity to a manageable level. But the job of appetite was never to be satisfied with taste.

Science isn’t about control. It’s about cultivating a constant state of wonder in the face of something that is forever one step richer and more subtle than our latest theory on the subject. It’s about respect, not mastery.

In fact, one of them is increasingly convinced that the genre’s greatest flaw is its overwhelming tendency to confuse agreement with truth. What a body believes or disbelieves has the greatest influence on what nearby bodies broadcast on the public spectrum. Get three people in a room and they decide that the law of gravity is evil and should be repealed because one of their uncles got drunk and fell off the roof.

I really like learning to construct sentences that are equal to states of mind.

Mr. Anthony left his book open in the living room and, despite his tiredness, returned to the alley from the garden. Now he sits on the ground, leaning against a pine tree. Its bark presses hard against his back, as hard as life. Its needles smell of the air, and its power buzzes in the heart of the forest. Its ears are tuned to the lowest frequencies. The tree says things, words before words.

Just sit quietly, wait and listen, and the world will open up.

– When you buy a novel in your pajamas, there is no turning back, Mr. Anthony tells himself.

Information can travel at the speed of light, but meaning spreads at the speed of darkness.

That’s how it has to be. There will be disasters. Catastrophic failures and massacres. But life is going somewhere. It wants to know itself; it wants the power to choose. He wants solutions to problems that nothing living can solve yet, and is willing to use death to find them.

Mr. Anthony could tell his son about a simple machine that needs no fuel and little maintenance, that constantly absorbs carbon, enriches the soil, cools the ground, purifies the air, and easily scales to any size. Technology that copies itself and even drops food for free. A device so beautiful that it is the subject of poems. If forests could be patented, it would get a standing ovation.

To solve the future, we must save the past. My simple rule is this: when you cut down a tree, what you make from it should be at least as wonderful as what you cut down.

Life is something we have to stop improving. My boy was a pocket universe that I could never understand. Each of us is an experiment, and we don’t even know what the experiment is testing.

Maybe happiness is like a virus. Maybe it’s one of those bugs that sits around for a long time so we don’t even know we’re infected.

It’s phenomenal to be so small and weak, a short-lived creature on a planet with billions of years left to live. Sun and water are questions worth answering endlessly.

Trees are the heart of ecology and must become the heart of human politics.

No one is perfect, he liked to tell his son. But, man, we all fail so beautifully.

Confirmation of others: a disease that will kill an entire race.

Deforestation: a bigger factor in changing the climate than all shipping combined.

This is the thing about an apple: stuck in your throat. It’s a package: desire and understanding. Immortality and death. Sweet pulp with cyanide seeds. It’s a blow to the head that gives birth to entire sciences. A golden, delicious dissonance, a kind of gift thrown into a wedding feast that leads to endless war. It’s the fruit that keeps the gods alive. The first, worst crime, but a lucky coincidence. Blessed is the time when that apple was taken.

You miss half and more. There is always as much below the earth as above it. That is the problem with people, their main problem. Life runs alongside them, invisible.

Listen deeply: most life happens on rocks a million times smaller than ours.

Can you believe where we were? Oh, this planet was good, and we were good too – as good as the burning sun, the sting of the rain, and the smell of living soil – the omnipresent song of endless solutions that signed the air of a changing world that by all accounts should never have existed.

If you are holding a seedling in your hand when the Messiah arrives, first plant it, then go out and greet the Messiah.

Be grateful for everything that still cuts. Dissonance is a beauty that familiarity has not yet destroyed.

We all travel the Milky Way together, trees and people. On every walk in nature, we receive much more than we seek. The clearest path to the universe is the forest wilderness.

A fraction of an ounce of the beech tree now weighs more than it did. But the soil weighs exactly as much as it used to, minus an ounce or two. There is no other explanation: almost the entire mass of the tree comes from the air itself.

In time, every belief will be outgrown. The first lesson of the universe is: never reason on the basis of just one case. Unless you have just one case. In that case: find another.

Music predicts the past, evokes the future. Every now and then the difference disappears, and in one simple gift of circulating sound the ear solves the tangled cryptogram. One lasting rhythm, present and always, and you are free. But a few more bars and the cloak of time will close around you again.

Chance was just an order that you had not yet noticed.

On the table in the living room were dictionaries, reference books, the PWN music encyclopedia, volumes of Gałczyński’s poetry.

Mr. Antoni succumbed to an afternoon siesta, during which he recalled his last trip to Italy.

On the way back south to his beloved Italy, he rattled off all the anger management tricks they had taught him in his professional training. They played out on the Porsche’s windshield like PowerPoint slides. Number one: It’s not about you. Number two: Your plan is not the world’s plan. Number three: The mind can turn hell into heaven, hell into heaven.

Those who contemplate the beauty of the earth find reserves of strength that will last as long as life lasts.

Nine is an age of great transformation. Maybe humanity was nine, not yet an adult, and no longer small, the sage realized, seemingly in control but always on the verge of rage.

Mr. Anton’s son Ivan loved his father’s library. He loved putting books back on the online shelf and having them wrapped in his name when he came to get them. He loved the friendliness of the shelves, their map of the known world. He loved the all-you-can-eat buffet of borrowing. He loved the loan histories embossed on the cover of each book, the record of strangers who had checked them out before him. The library was the best dungeon crawling imaginable: free loot for finding, combined with the joy of leveling up.

A librarian is a service profession. A gas station attendant of the mind.

You can’t go back to something that’s gone. To be human is to confuse a satisfying story with a meaningful story, and to confuse life with something vast with two legs. No: life is mobilized on a much grander scale, and the world fails precisely because no novel can make the competition for the world seem as fascinating as the struggles of a few lost people.

You gave me something I could never have imagined before I met you, continued reading Augustine after his siesta, Mr. Antoni. It’s as if I had the word book, and you put one word in my hands. I had the world’s “game,” and you taught me how to play it. I had the word “life” and then you came along and said, “Oh! You mean this…

There is no certainty. The only sure things are humility and seeing. Control kills, connection heals.

Morning It was magnificent, one of those crystal clear, dry, blue autumn days when the temperature is exactly at the expected level.

Troubles create intelligence? Mr. Anthony would have confirmed that it is. Crisis, change, and upheaval. His voice became sad and wonderful. Then we will never find anyone wiser than us.

For a moment, looking seemed to be something that happens to you every day, not something you do. Another way to put it is: Are you who I think you are? Am I who you think I am?

Look. The wilderness has disappeared. The forests have succumbed to chemically maintained forestry. Four billion years of evolution and that is the end of it. Politically, practically, emotionally, intellectually: humans are all that matters, the final word. You cannot stop human hunger. You cannot even slow it down. Just maintaining a constant level costs more than the race can afford.

Reading wisdom from the library may be the last secretive behavior that is neither pathological nor prosecuted. It is certainly the last refuge from the epidemic in real time. Because the stream of narrative overflows the shores of reality. The story strips the reader, holding him in a place where time cannot reach. The power of the book lies in its ability to erase us, to expand or contract without limit, to circulate within itself without beginning or end, to challenge our imaginary schedules and expose us to more basic ticking. The pages we read are the present, unfolding far beyond the public arena. As long as we remain in them, the present proves to be the baldest of inventions.

Mr. Antoni bought an old microscope at a Verona flea market. In the long evenings, imitating natural science, he would set up in the courtyard and examine local specimens. A senseless pleasure, without endings. The old contadino across the street, long convinced that we were mad, could not resist approaching and taking a look.

He showed him where to place the eye. He watched it, thinking that this was how we attach ourselves to existence. We look through the tube of consciousness and see a swarm at the end of the telescope, taking what we find there for the full field of vision.

The old man raised his eye from the microscope lens, weeping.

I am eighty-eight years old and I have never known what is in a drop of water.

The best and easiest way to make the forest return to any cleared plot is to do nothing—nothing at all, and to do it in a shorter time than it might seem.

The world is an experiment in inventing importance, and convincing it of this is
the only duty. What happens? Blind to plants. Adam’s curse. We see only things that look like us.

The trees grow with a spectacular clatter. Planting is done in silence, and growth is invisible.

Mr. Anthony also loves his own species—insidious and selfish, imprisoned in closed bodies, blind to the intelligence around him—yet chosen by creation to know.

This is science, and it is worth a million times more than anything that any one could ever swear to you.

How improper to call this planet Earth, when it is plainly Ocean.

There is at least hope that the tree, if it falls, will sprout again, and its tender branches will not cease. Though the root grows old in the earth, and the trunk dies in the ground, at the scent of water it will bud and put out branches. But man, man wastes away, dies, and gives up the ghost, and where is he?

Synapses in motion tend to remain in motion. Synapses in repose tend to remain in repose.

The world was larger, stranger, richer, and wilder than I had any right to ask for.

Music is a system of proportions in the service of the spiritual impulse.

Zag when they think you will zag.

Music was not about learning how to love. It was about learning what to get rid of and when to get rid of it. Even the most magnificent piece would end up as collateral damage in an endless war of taste.

He would love this music to death. In a few years he would snort at its sentimentality and mock its moving progressions. Once you have loved it so much, the only safe haven would be resentment.

The loss of a great library to fire is a tragedy. It happened to Alexandra. But the covert introduction of thousands of untraceable errors into reliable books, errors caught and endlessly circulated by tireless researchers, is an unfathomable nightmare.

Ownership and mastery: nothing else matters. The earth will be monetized until all trees grow in straight lines, three people own all seven continents, and every large organism is bred to be killed.

In this weekly ecstatic keeping of faith and bearing witness, Mr. Anthony fell in love with singing. Singing was something that could give meaning to a person. Singing could give life more

sense than life must have had in the beginning.

Speech surprised his machine. Mr. Anthony produced all the well-formed sentences. But they were empty and stuffed—like sexy bras for learning a language. He separated nouns from verbs, but the incorporeal one knew no difference between thing and process, except how they worked in sentences. His predicates were shotgun weddings. His ideas were as decorative as half-timbered beams that bore no structural weight.

He resisted the metaphor. He felt the irritation of the filial encumbered vectors as they adjusted, trying to accommodate his latest whim. “Son, you are hungry enough to eat a horse. A word from a friend twists your stomach into a knot. Embarrassment tightens you, amazement strikes you dead. Wasn’t the miracle enough? Why must people say everything in the storehouse of speech except what they mean?”

Trees are at the heart of ecology and must be at the heart of human politics. Someone said: Trees are the Earth’s endless effort to speak to a listening sky. But people—oh my God—people! People could be the sky to which the Earth is trying to speak. If we could see green, we would see something that becomes more and more interesting the closer we get. If we could see what green is doing, we would never be lonely or bored. If we could understand green, we would learn how to grow all the food we need in three-layer layers, on a third of the land we need now, with plants that would protect each other from pests and stress. If we knew what green wanted, we wouldn’t have to choose between the interests of the Earth and ours. They would be the same!

Another click takes him to the next slide, a giant fluted trunk covered in red bark that rippled like muscles. To see green is to understand the intentions of the Earth. So consider this. This tree grows from Colombia to Costa Rica. As a seedling, it looks like a piece of braided hemp. But if it finds a hole in the canopy, the seedling shoots up into a giant stem with expanding buttresses. He turns to look at the image over his shoulder. It is the bell of a huge angelic trumpet, driven into the Earth. So many wonders, so much terrible beauty. How could it leave such a perfect place? „Do you know that every deciduous tree on Earth has flowers? Many mature species bloom at least once a year. But this tree blooms only once. Now suppose you could have sex only once in your entire life…” In these and other words, Mr. Anthony dressed every meeting with Ivan.

The room laughs. Mr. Anthony does not hear, but he feels their nerves. His winding path through the forest turns again. They do not know where their guide is going. How can a creature survive, sacrificing everything for one-night sex? The action of this tree is so quick and decisive that it amazes him. You see, within a year of its first flowering, it dies. He looks up. The room fills with cautious smiles at the strangeness of this thing, nature. But his listeners can’t yet connect her rambling speech to anything resembling a home renovation. It turns out that a tree can give back more than just food and medicine. The rainforest canopy is dense, and wind-borne seeds never land far from their parent. The once-in-a-lifetime offspring of the Tichitali rain tree sprout immediately, in the shadow of giants who keep the sun out. They are doomed unless the old tree falls. The dying mother opens a hole in the crown, and her rotting trunk enriches the soil for new seedlings. Let’s call this the ultimate parental sacrifice. The popular name for this suicidal tree.

Berries can compete for food more than animals compete for berries.

Dad, I’d really like to step off the edge of sanity, at your expense, and become certified unemployed, at which point Mr. Anthony recalled his son’s voice.

A tree is a wonderful thing that provides shelter, food and protection to all living things. It even offers shade to the lumberjacks who destroy it.

Oddly enough, Ivan, there is no name in occupational medicine for the compulsion to diagnose people, Mr. Anthony seemed to continue talking to his athletic son, neither in this life nor in any future one… And yet he sees his son wherever he looks. Such is life. Sometimes the dead keep the living alive.

There is total disorientation that becomes the status quo, and no one realizes it. Invaders have a history (See, Vladimir Putin).
Yesterday, a thousand people died in the earthquake in Myanmar, and thousands were injured. In order to solve the problem of the future, we must save the past. My simple rule is this: when you cut down a tree, what you get from it should be at least as wonderful as what you cut down. Even the best arguments in the world will not change anyone’s mind. The only thing they can do is create a beautiful and good story. Thanks to the crazy he development of technology we are witnesses to a beautiful history, but not fully conscious. All the more reason for us to transform what is and what happens to us in this world into the holy of holies, to make our own relationships with nature and with each other holy.


(some ideas taken from Richard Powers’ books, emphasis by the author of the column)

____

Stanisław Barszczak, Atonement

I did not yet know anything about the meaninglessness and futility of so-called works of life, but at the age of sixteen or seventeen, thanks to my mother’s constant closeness, I gained an understanding of the tragedy of artistic and spiritual efforts in general. But the world strangely opened up then to solidarity and the Pope from Poland.

Today I only collect relics from that era. There really is nothing left but storms and churches. I keep thinking how late it has become to give life some meaning. Our whole life, if you look at it carefully, is just a miserable calendar of events, from which the last page has finally been torn off. We run away from one, throw ourselves into another and in this way we destroy ourselves (…). We are forever withdrawing, only to finally give up.

Everyone is different, everyone lives differently, dies differently. The catastrophe begins with a person getting out of bed. And then everyday life sets in, sometimes the greatest genius stumbles over the foot of the greatest clown. Eventually, various ideas come to mind. Usually, unfortunately, pathetic ones. In the meantime, I console myself, the most weakened body can be saved by a strong mind or a strong soul, or by both together.

Sixty years ago, writers prophesied: At the turn of the millennium, humanity will no longer be able to think at all, and the process of stupefaction initiated by photography, the result of which is that moving images have become a worldwide habit, will reach its peak. Therefore, it will be completely logical if those who live from thinking and thanks to thinking commit suicide before the turn of the millennium. These words have not come true, thank God.

So-called idleness is completely unimaginable for a spiritual person, a spiritual person is most active when, so to speak, he does nothing. Man does not like freedom, everything else is a lie, he does not know what to do with freedom, he has just obtained it, he is already busy opening chests of drawers with clothes and underwear, tidying up old papers, documents, letters, he goes to the garden, digs it up or runs completely senselessly and purposelessly in any direction and calls it a walk. And where there are children, they are brought up for the famous killing of time, teasing them, scolding them and slapping them so that they cause chaos, which in fact is salvation.

And what could be more terrible than a walk on Saturday afternoon, than visiting relatives or friends, when one satisfies one’s own curiosity and spoils relations with said relatives and friends. And if people read, then in reality they are tormenting themselves with the punishment they have imposed on themselves, and there is nothing funnier than sports, this most beloved alibi for the absolute thoughtlessness of individual people. The weekend is murder for the individual and death for every family.

On Saturday, after work is done, the individual, and therefore everyone, is left completely alone, because people really and truly live their whole lives only by work, they really only have their occupation, nothing more. No person can replace another’s occupation, they do not perish even when they lose the most important, most important, most beloved person, but when their work or occupation is taken away from them, they wither and soon die.

The world is a community of dying. People valued themselves too little and that is why one day, centuries ago, they began to pass themselves off as certificates and titles in order to be able to look themselves in the eye. The mother always pushes the new person out of herself like animal litter and always treats and destroys him like an animal; we are not dealing with people, but with the animal spawn of mothers, which mothers, because of all their animalistic unconsciousness, destroy and annihilate their spawn in the first months and especially in the first years of life, but the mothers are not to blame, because no one has enlightened them, because the interests of societies lie elsewhere than in enlightenment, societies do not think of enlightenment at all, and governments always, in every case, in every country and every state entity, are interested in not enlightening societies, because if they enlightened their own societies, they would very quickly be destroyed by the societies they enlightened; for centuries no one has enlightened societies, and many more centuries will pass during which no one will enlighten them, because enlightening societies would mean their annihilation, so we are dealing with unenlightened parents of lifelong unenlightened children, who will remain unenlightened people forever and will be condemned to complete ignorance for life.

This. what is essential in a man becomes visible only at the moment when we must recognize him as lost to us, at the moment when that man is already saying goodbye to us. Suddenly, he can be seen in everything, in that which in him is an exclusive preparation for final death, his truth can be recognized.

I have simply always owed my momentary victories to the boundless fear of defeat during the act. I often read and discover that what I have read is beautiful. It talks about people who are unhappy. I think Goethe said that whoever knows Rome well will never be unhappy again. So sometimes I write a feuilleton from Rome or from Poland to the contemporary world. And reading, preparing a text, is for me the most bearable of all abominations.

My aunt has gone to her eternal rest, my friends are leaving, who in my case have been the devil for thousands of years, while without them only God would exist. Thanks to them I get to know the whole perfect spectacle, and not just the miserable, mendacious rest, the farce.

I am only able to exist because I oppose myself and in fact I am always against myself. And I keep writing, only to say that from the first moment man escapes from life, which he has known from the first moment, because he knows it, into death, which he does not know. Here I dare say that whoever does not know pre-hell (hell) is a naive, incompetent person. If I felt even the slightest shame, I could not write at all, only a shameless person writes, only a shameless person is capable of grabbing sentences, taking them out of a package and throwing them out quite simply, only an absolute shameless person is authentic.

Now, in spring, I can no longer understand the language of the fields, the dead look at me
with wide eyes and only the river gives an account of heaven… For years of my youth I lived among minds, books and words, which were nothing more than books and writings, in the mustiness of a moldy and dried-up history. But I have become convinced that the world does not repeat itself, and this is thanks to changes in life for what is better, and what is not always modern. I have visited the great cities of the world, a great city, as they say, does not come to anyone’s aid, on the contrary, it constantly tries to get rid of the unfortunates who have come to it in pursuit of a career, to destroy, to annihilate.

We are mistaken in thinking that we are in the truth, and vice versa. Absurdity is the only possible path. I believe because it is absurd, Quia ut absurdum, Anselm of Canterbury said about Christianity. Do you know, sister, brother, that even your sleep kills the face of the sea, the plague-ridden face of a soulless summer… Terrible things demand laughter! After all, everything is laughable when a person thinks about death. I long for solitude all the time, and yet I am alone. I cannot stand solitude, and I talk about it constantly.

Before, it used to happen that everything in me dried up like a riverbed, everything in me became like a dried-up stream of blood. I almost suffocated among hundreds of other, unfortunately mostly absolutely barren minds, because let’s not kid ourselves, the minds we most often have at hand are boring, there is no greater use for them than the company of overgrown potatoes, ‚duck’ heads stuck in pathetic bodies. We hate people, and yet we want to be with them, because only with people and only among people do we have a chance to continue living and not go mad. We don’t last long in solitude, we think we can be alone, we think we can be abandoned, we convince ourselves that we can continue living on our own, I would say, but these are just brain delusions. We think we can do without people, we even believe that we can do without one, single person, and we also imagine that we have only one chance, only when we are alone with ourselves, but these are brain delusions.

Without people we do not have the slightest chance of survival, no matter how many great spirits and old masters we take as companions, they will not replace any human being, after all it is above all these so-called great spirits and so-called old masters who will leave us to ourselves, finally we understand that it was the great spirits and old masters who only mocked us and did so in the most vile way in the world, finally we will find that our relationship with all these great spirits, all these old masters was always based only on mockery. All art in general is nothing more than the art of survival, let us not lose sight of this, it is in sum one, constantly renewed, also moving reason, attempt to cope with this world, in all its disgust, and this, as we know, can only be achieved by constantly resorting to lies and deceit, hypocrisy and self-deception. These images are full of lies and deceit, full of hypocrisy and self-deception, there is nothing else in them, not counting their often brilliant dexterity. All these images are also an expression of the absolute helplessness of man, his inability to cope with himself and with what surrounds him throughout his life.

Life is nothing more than serving a sentence, you have to endure this sentence. For life. The world is a prison with little freedom of movement. Hopes turn out to be an illusion. The moment you are released, you enter the same prison again. You are a prisoner, nothing more.

It does not matter that with age thinking becomes a mechanism of tormenting associations. Man a thinker has the duty to interfere in the course of events from time to time.

Life is a process that is lost, no matter what you do or who you are. But let’s move forward.

Apropos my book entitled When You Are Old. When you get older, you don’t benefit from it, because you understand even more things, and you also get older. All this is not very pleasant. Our Nobel Prize winner Wisława Szymborska once wrote a poem about herself as a teenage girl.
„Me – teenage?
If suddenly, here, now, she stood before me,
would I greet her as a close person,
even though she is foreign and distant to me?
Shed a tear, kiss her on the forehead
for the sole reason
that we have the same date of birth?

The conversation does not flow.
On her poor watch
the time is still unstable and cheap.
On mine it is much more expensive and precise.
Nothing to say goodbye to, a cursory smile
and no emotion.
Only when he disappears
and leaves his scarf in a hurry.
A scarf made of real wool,
in colorful stripes
by our mother
crocheted for her.
I still keep it.”
(End of poem)

In the third millennium the world can do the most for human civilization, I think. Do you know that throughout my life I have devoted more and more interest to old and very old people, not to young people, because I was young myself. Everything comes with age, I have always thought and drawn the greatest benefits from it, I do not hesitate to say that I have derived the greatest profits from it. Old age has always attracted my curiosity, not youth, which I knew quite directly, as it seems to me…
Besides, young-old, these concepts need to be refreshed. After all, we do not have to be together with someone to feel more connected to them than to anyone else in the world. A funeral can be the beginning of the only friendship.
It is known, however, that the art of funerals, especially in the countryside, is the highest art.

And the crimes that are committed in educational institutions on charges everywhere in the world are always committed in the name of some extraordinary personality, regardless of whether that personality is called Hitler or Jesus and so on. In the name of this praised, adored one, the most serious crimes are committed against adolescents, and there will always be praised, adored, extraordinary personalities, regardless of their nature, and the most serious educational crimes committed against adolescent humanity, as well as education.

Violent crimes are rare in the idyllic Valley in Montana. So when twenty-eight-year-old Eli March is falsely accused of attempted murder and assaulting a police officer, rumors spread like wildfire in the small community. Eli soon painfully realizes that the promise of a fair trial is just… A rumor about justice.

As you know, I write… Did you have a specific goal in mind when you started writing? Was there a specific message or meaning you wanted to convey to your readers when they finished reading it? Or is there a specific theme to this or that story?

„When You’re Old,” honestly, was a book I had to write. I had been through a lot of hard times and had faced a lot of loss in my life, and I felt helpless in the world. So I put the characters in a similar situation, but I made them more powerful than I felt. I gave them permission to not only feel rage and grief and all the emotions we suppress, but I also encouraged their dark impulses. I gave them a world where they could act out to the most insane degree. In life, someone can be a monster, just because they’re here. It was empowering, fun, sexy and exciting, and I hope it will be the same for readers.

When I read, I love collecting quotes – whether they’re funny, culinary, or have personal meaning to me… Men have always been allowed in fiction and in life to just be who they are, no matter how dark or scary that might be. But with a woman, we expect an answer, a reason.

I love Christmas because everyone wears masks all the time. But one night a year, they do it openly… The hidden parts of the world are revealed, if only for one night. And the things that are really dark , are a little less lonely. We are who we are, after all. And I am a dead Bunny, I am a fly, I am a wolf, and I am often the worst nightmare of every wise man.

Archbishop Fulton Sheen, my favorite witness of Jesus, said: “Seven centuries before it was foretold that our Lord would be so wounded for our sins that ‘we should think of Him as a leper, and as one smitten by God and suffering.’ The time has come for the fulfillment of that prophecy. Omnipotence is tied to the pillar at the hour of His death, as He was wrapped in swaddling clothes at the hour of His birth. The scourging at the pillar must have been terrible, for whenever our Lord foretold His suffering, He always referred especially to His scourging, as if to emphasize the outrage of His suffering. St. Peter, after the Resurrection, recalling how he stood in the outer court listening to the thongs falling on His body, and yet hearing that our Lord did not complain, wrote: ‘When they reviled Him, He reviled not; when He suffered, He threatened not.’ The scourging is an act of satisfaction for excessive punishment. „The body is for the Lord.” In the only satisfaction for self-indulgence, His body, as the second Ark of the Covenant, is exposed to the eyes of blasphemers, as the Bride of souls now becomes the plaything of mockers. How many stripes He received, no one knows. The prophet foretold that He would be so scourged that the bones of His body would be numbered. We are saved by other stars and stripes than those on the flag; namely, by the stars and stripes of Christ, by whose stars we are illuminated—by whose stripes we are healed.” (Archbishop Fulton Sheen)

There is no finished painting, no finished book, no finished piece of music, I suppose, that is the truth. None of these world-famous masterpieces, no matter whose, are truly whole and perfect. And that calms me down. That is what makes me happy, in fact. I am just convinced over and over again that the Whole does not exist, that there is no finite perfection, that we are capable of living on. Readers can find out more about me, they can sign up for the mailing list on my website!
Author’s page on WordPress.com:
S Barszczak: books, biography, latest updates on Facebook, I wish you entry into my literary chaos. Thank you very much!! I appreciate your support very much!!


Stanisław Barszczak, Zadośćuczynienie

Nie wiedziałem jeszcze nic o bezsensowności i bezskuteczności tak zwanych dzieł życia, ale w wieku szesnastu czy siedemnastu lat zyskałem jednak dzięki nieustannej bliskości matki pojęcie o tragizmie w ogóle artystycznych i duchowych usiłowań. Ale świat jednak przedziwnie otworzył się wtedy na solidarność i papieża z Polski.

Dziś z tamtej epoki zbieram zaledwie relikwie. Już naprawdę nie ma nic oprócz burzy i kościołów. Cały czas myślę jak późno się zrobiło nadać życiu jakiś sens. Całe nasze życie, jeśli przyjrzeć mu się dokładnie, jest tylko marnym kalendarzem zdarzeń, z którego została wreszcie zerwana ostatnia kartka. Uciekamy od jednego, rzucamy się w drugie rzeczy i w ten sposób się niszczymy. Wiecznie tylko się usuwamy, po to by w końcu dać za wygraną.
Każdy jest inny, każdy żyje inaczej, inaczej umiera. Katastrofa zaczyna się od tego, że człowiek wstaje z łóżka. A potem nastaje codzienność, bywa wtedy, że największy geniusz potyka się o nogę
największego błazna. W końcu przychodzą nam do głowy różne pomysły. Na ogół niestety żałosne. Tymczasem pocieszam się, najbardziej osłabione ciało może zostać uratowane przez silny umysł albo silną duszę, albo przez nie razem.

Sześćdziesiąt lat temu pisarze prorokowali: Na przełomie tysiacleci ludzkość nie będzie już wcale potrafiła myśleć, a zapoczątkowany przez fotografię proces ogłupiania, czego skutkiem jest to, że ruchome obrazy stały się ogólnoświatowym przyzwyczajeniem, osiągnie punkt szczytowy. Toteż będzie zupełnie logiczne, jeśli ci, którzy żyją z myślenia i dzięki myśleniu popełnią samobójstwo jeszcze przed przełomem tysiącleci. Nie spełniły się te słowa, dzięki Bogu.

Tak zwane nieróbstwo jest dla człowieka duchowego w ogóle niewyobrażalne, człowiek duchowy jest najbardziej aktywny wtedy, gdy, by tak rzec – nic nie robi. Człowiek nie lubi wolności, wszystko inne to kłamstwo, nie wie co począć z wolnością, ledwie ją uzyskuje, już zajmuje się otwieraniem komód z ubraniami i bielizną, porządkowaniem starych papierów, dokumentów, listów, idzie do ogrodu, okopuje go albo biegnie całkiem bez sensu i celu w byle jakim kierunku i nazywa to spacerem. A tam, gdzie są dzieci, wychowuje się je dla osławionego zabicia czasu, drażniąc je, łając i policzkując, żeby powodowały chaos, który w istocie rzeczy jest ocaleniem.
A cóż może być straszniejsze niż spacer w sobotnie popołudnie, niż wizyty u krewnych lub znajomych, kiedy to zaspokaja się własną ciekawość i psuje stosunki z tymiż krewnymi i znajomymi. Jeśli zaś ludzie czytają, to w rzeczywistości się zadręczają nałożoną sobie samym karą, i nie ma nic śmieszniejszego niż sport, to najulubieńsze alibi dla absolutnej bezmyślności poszczególnych ludzi. Weekend jest zabójstwem dla jednostki i śmiercią dla każdej rodziny.

W sobotę, po zakończeniu pracy, poszczególny człowiek, a więc każdy, zostaje zupełnie sam, ponieważ ludzie tak naprawdę i rzeczywiście żyją przez całe życie jedynie pracą, tak naprawdę mają tylko swoje zajęcie, nic więcej. Żaden człowiek nie może drugiemu zastąpić zajęcia, nie ginie on nawet wtedy, gdy straci najistotniejszego, najważniejszego, najukochańszego człowieka, ale kiedy odebrać mu pracę czy zajęcie, usycha i niebawem umiera.

Wspólnotą umierania jest świat.
Ludzie zbyt nisko cenili samych siebie i dlatego pewnego dnia, już przed wiekami zaczęli podawać się za świadectwa i tytuły, by móc sobie samym spojrzeć w oczy. Matka zawsze zawsze wypycha z siebie nowego człowieka niczym zwierzęcy pomiot i zawsze traktuje go i niszczy jak zwierzę; nie mamy do czynienia z ludźmi, lecz ze zwierzęcymi pomiotami matek, które to matki z powodu całej animalistycznej nieświadomości niszczą i unicestwiają swoje pomioty już w pierwszych miesiącach, a przede wszystkim w pierwszych latach życia, jednakże matki nie ponoszą winy, ponieważ nikt ich nie oświecił, w interesie społeczeństw leży bowiem co innego niż oświecanie, społeczeństwa w ogóle nie myślą o oświecaniu, a rządy zawsze, w każdym przypadku, w każdym kraju i każdym tworze państwowym są zainteresowany tym, aby nie oświecać społeczeństw, gdyby bowiem oświecały własne społeczeństwa, zostałyby bardzo szybko zniszczone przez oświecone przez siebie społeczeństwa; całe stulecia nikt nie oświecał społeczeństw, i minie jeszcze wiele wieków, przez które nikt ich nie będzie oświecał, ponieważ oświecenie społeczeństw oznaczałoby ich unicestwienie, mamy więc do czynienia z nieoświeconymi rodzicami dożywotnio nieoświeconych dzieci, które na zawsze pozostaną nieoświeconymi ludźmi i dożywotnio będą skazane na całkowitą niewiedzę.

To. co istotne w człowieku, uwidacznia się dopiero w chwili, kiedy musimy uznać go za straconego dla siebie, w chwili, gdy ów człowiek już się z nami żegna. Naraz można go we wszystkim ujrzeć w tym, co w nim jest wyłącznym przygotowaniem na ostateczną śmierć, można rozpoznać jego prawdę.

Zwycięstwa chwilowe zawdzięczałem po prostu zawsze bezgranicznemu w trakcie czynu lękowi przed porażką. Często czytam i odkrywam, że to, co przeczytałem, jest piękne.Mówi się tam o ludziach, który są nieszczęśliwi. Chyba Goethe powiedział zaś, że kto poznał dobrze Rzym, nigdy już nie będzie nieszczęśliwym. Więc piszę czasem felieton z Rzymu albo z Polski do współczesnego świata. A czytanie, przygotowywanie tekstu, jest dla mnie jeszcze najznośniejszą ze wszystkich obrzydliwości.

Odeszła na wieczny spoczynek Ciotka, odchodzą znajomi, którzy tworzą w moim przypadku od tysiącleci diabła, gdy tymczasem bez nich istniałby tylko Pan Bóg. Dzięki nim poznaję całe doskonałe widowisko, a nie tylko nędzną, zakłamaną resztę, czyli farsę.

Tylko dlatego zdolny jestem istnieć, że przeciwstawiam się sobie i faktycznie jestem zawsze przeciw sobie. I piszę wciąż, tylko po to, żeby powiedzieć, że człowiek od pierwszej chwili ucieka z życia, które od pierwszej chwili zna, dlatego że je zna, w śmierć, której nie zna. Tutaj śmiem twierdzić, że kto nie zna przedpiekła (piekła), jest człowiekiem naiwnym, niekompetentnym. Gdybym odczuwał choćby najmniejszy wstyd, nie mógłbym w ogóle pisać, pisze tylko bezwstydnik, tylko bezwstydnik zdolny jest chwytać zdania, wyjmować je z paczki i rzucać całkiem po prostu, tylko absolutny bezwstydnik jest autentyczny.

Teraz, wiosną, nie potrafię już zrozumieć mowy pól, zmarli przyglądają mi się
rozszerzonymi oczyma
i tylko rzeka zdaje sprawę z nieba… Przez lata młodości żyłem pośród umysłów, książek i słów, niebędących niczym więcej jak tylko książkami i pismami, w stęchliźnie spleśniałej i zasuszonej historii. Ale przekonałem się, że świat się nie powtarza, a to dzięki zmianom w życiu na to, co lepsze, a co nie zawsze jest nowoczesne. Odwiedziłem wielkie miasta świata, wielkie miasto nikomu, jak to się mówi, nie przychodzi z pomocą, wręcz przeciwnie , nieustannie stara się pozbyć nieszczęśników przybyłych do niego w pogoni za karierą, zniszczyć, unicestwić.
Jesteśmy w błędzie, sądząc, że jesteśmy w prawdzie, i odwrotnie. Absurdalność to jedyna możliwa droga. Wierzę, ponieważ to absurd, Quia ut absurdum, mawiał o chrześcijaństwie Anzelm z Canterbury. Czy wiesz siostro, bracie, że nawet sen twój uśmierca twarz morza, twarz zadżumioną bezdusznego lata… Rzeczy straszne domagają się śmiechu! Przecież wszystko jest śmiechu warte, kiedy człowiek pomyśli o śmierci. Przez cały czas tęsknię do samotności, a przecież jestem sam. Nie znoszę samotności a nieustannie o niej mówię.

Wczesniej bywało, że wszystko wysychało we mnie jak łożysko rzeki, wszystko we mnie stawało się jak wyschnięty potok krwi. Prawie się dusiłem pośród setek innych, w olbrzymiej większości niestety absolutnie jałowych głów, nie oszukujmy się bowiem, umysły, które mamy najczęściej pod ręką, są nudne, nie ma z nich większego pożytku niż z towarzystwa przerośniętych ziemniaków, ‚kaczych’ łbów wetkniętych w żałosne ciała.
Nienawidzimy ludzi, a mimo to chcemy być razem z nimi, ponieważ tylko z ludźmi i tylko pośród ludzi mamy szansę żyć dalej i nie oszaleć. W samotności nie wytrzymujemy zbyt długo, sądzimy, że możemy być sami, sądzimy, że możemy zostać opuszczeni, wmawiamy sobie, że możemy sami dalej żyć, powiedziałbym, ale to tylko rojenia mózgu. Sądzimy, że obędziemy się bez ludzi, wierzymy wręcz, że obędziemy się nawet bez jednego, jedynego człowieka, i uroiliśmy też sobie, że mamy tylko jedną szansę, tylko wtedy, kiedy jesteśmy sami z sobą, ale to są rojenia mózgu. Bez ludzi nie mamy najmniejszej szansy przetrwania, choćbyśmy sobie nie wiem ilu wielkich duchem i dawnych mistrzów wzięli za towarzyszy, oni nie zastąpią żadnej istoty ludzkiej, w końcu to właśnie przede wszystkim ci tak zwani wielcy duchem i tak zwani dawni mistrzowie zostawią nas samym sobie, w końcu pojmujemy, że właśnie wielcy duchem i dawni mistrzowie z nas tylko szydzili i to najnikczemniej w świecie, w końcu stwierdzimy, że nasz związek ze wszystkimi tymi wielkimi duchem, wszystkimi tymi dawnymi mistrzami oparty był zawsze tylko na szyderstwie. Cała sztuka w ogóle nie jest niczym innym jak sztuką przetrwania, nie traćmy tego sz oczu, jest ona w sumie jedną, nieustannie ponawianą, poruszającą również rozum, próbą uporania się z tym światem, w całej jego obrzydliwości, a tego, jak wiadomo, dokonać można, jedynie ustawicznie uciekając się do kłamstwa i zakłamania, obłudy i oszukiwania samego siebie. Te obrazy pełne są kłamstwa i zakłamania, pełne obłudy i oszukiwania samego siebie, niczego poza tym w nich nie ma, nie licząc ich jakże często genialnej zręczności. Wszystkie te obrazy są ponadto wyrazem absolutnej bezradności człowieka, niemożności uporania się przez niego z sobą i z tym, co przez całe życie go otacza.

Życie nie jest niczym innym jak odsiadywaniem kary, musisz wytrzymać tę odsiadkę. Dożywotnio. Świat jest więzieniem z niewieką swobodą ruchów. Nadzieje okazują się ułudą. W chwili kiedy cię zwalniają, wkraczasz znowu do takiego samego więzienia. Jesteś więźniem, nikim więcej.
To nic, że z wiekiem myślenie staje się mechanizmem udręki skojarzeń. Człowiek myślący ma od czasu do czasu obowiązek ingerowania w bieg wydarzeń.
Życie to proces, który się przegrywa, bez względu na to, co się robi i kim się jest. Ale idźmy naprzód.

A propos mojej książki pt. Kiedy będziesz stary. Kiedy się starzejesz, nie odnosisz z tego korzyści, ponieważ rozumiesz jeszcze więcej rzeczy, a także się starzejesz. To wszystko nie jest zbyt przyjemne. Nasza noblistka Wisława Szymborska kiedyś napisała wiersz o sobie jako kilkunastoletniej dziewczynce.
„Ja – kilkunastoletnia?
Gdyby nagle, tu, teraz, stanęła przede mną,
czy miałabym ją witać jak osobę bliską,
chociaż jest dla mnie obca i daleka?
Uronić łezkę, pocałować w czółko
z tej wyłącznie przyczyny,
że mamy jednakową datę urodzenia?

Rozmowa się nie klei.
Na jej biednym zegarku
czas chwiejny jeszcze i tani.
Na moim dużo droższy i dokładny.
Na pożegnanie nic, zdawkowy uśmiech
i żadnego wzruszenia.
Dopiero kiedy znika
i zostawia w pośpiechu swój szalik.
Szalik z prawdziwej wełny,
w kolorowe paski
przez naszą matkę
zrobiony dla niej szydełkiem.
Przechowuję go jeszcze.”
(skróciłem wiersz, podkr.autora)

W trzecim tysiącleciu świat może zrobić najwięcej dla cywilizacji ludzkiej, uważam.
Czy wy wiecie, że przez całe życie coraz więcej zainteresowania poświęcałem ludziom starym i bardzo starym, a nie młodym, bo młodzieżą byłem przecież sam, kiedy byłem młody. Wszystko przychodzi z wiekiem, myślałem zawsze i ciągnąłem z tego jak największe korzyści, nie waham się powiedzieć, że czerpałem z tego największe profity. Starość przyciągała zawsze moją ciekawość, nie młodość, którą znałem przecież zupełnie bezpośrednio, jak mi się zdaje…
Zresztą młody-stary, te pojęcia trzeba odświeżyć. Nie musimy przecież być z kimś razem, żeby czuć się z nim związanym bardziej niż z kimkolwiek w świecie. Pogrzeb może być początkiem jedynej przyjaźni.
Wiadomo jednak, że sztuka pogrzebowa, zwłaszcza na wsi, jest najwyższą sztuką.

Przestępstwa zaś, które wszędzie na całym świecie popełnia się w zakładach wychowawczych na podopiecznych, są zawsze popełniane w imię jakiejś niepospolitej osobowości, bez względu na to, czy ta osobowość nazywa się Hitler czy Jezus i tak dalej. W imię owego opiewanego, wielbionego popełnia się najcięższe zbrodnie na dorastających ludziach, a zawsze będą istnieć opiewane, wielbione, niepospolite osobowości wszystko jedno jakiej naturyi najcięższe zbrodnie wychowawcze popełniane na dorastającej ludzkości, a także wychowanie.

Przestępstwa z użyciem przemocy zdarzają się rzadko w idyllicznej Dolinie w Montanie. Kiedy więc dwudziestoośmioletni Eli March zostaje fałszywie oskarżony o usiłowanie morderstwa i napaść na policjanta, plotki rozprzestrzeniają się lotem błyskawicy w małej społeczności. Wkrótce Eli boleśnie zdaje sobie sprawę, że obietnica sprawiedliwego procesu jest tylko… Plotką o sprawiedliwości.

Jak wiecie piszę… Czy miałeś szczególny konkretny cel, kiedy zacząłeś pisać? Czy była jakaś konkretna wiadomość lub znaczenie, które chciałeś przekazać czytelnikom, kiedy skończą ją czytać? A może jest jakiś konkretny motyw przewodni tej czy innej historii?
„Kiedy będziesz stary”, szczerze mówiąc, to była książka, którą musiałem napisać. Przeżywałem ciężkie chwile i mierzyłem się z wieloma stratami w swoim życiu, czułem się bezradny na świecie. Więc umieściłem bohaterów w podobnej sytuacji, ale sprawiłem, że byli potężniejsi, niż ja czułem. Dałem im pozwolenie nie tylko na odczuwanie wściekłości, żalu i wszystkich emocji, które w sobie tłumimy, ale także zachęcałem do mrocznych impulsów. Dałem im świat, w którym mogli działać w najbardziej szalonym stopniu. W życiu ktoś może być potworem, po prostu dlatego, że jest tutaj. To było wzmacniające, zabawne, seksowne i ekscytujące, i mam nadzieję, że tak samo będzie z czytelnikami.

Kiedy czytam, uwielbiam zbierać cytaty – czy to dlatego, że są zabawne, kulinarne, czy mają dla mnie osobiste znaczenie… Mężczyznom zawsze pozwalano w fikcji i w życiu być po prostu tym, kim są, bez względu na to, jak mroczne lub przerażające to może być. Ale w przypadku kobiety oczekujemy odpowiedzi, powodu.
Uwielbiam Święta, ponieważ cały czas wszyscy noszą maski. Ale jednej nocy w roku robią to otwarcie… Ukryte części świata zostają odsłonięte, choćby na jedną noc. A te rzeczy, które są naprawdę mroczne, są trochę mniej samotne. Jesteśmy tym, kim jesteśmy, po wszystkim. A ja jestem martwym Króliczkiem, jestem muchą, jestem wilkiem i jestem niejednokrotnie najgorszym koszmarem każdego mądrego człowieka.

Arcybiskup Fulton Sheen, mój ulubiony świadek Jezusa, powiedział:
„Siedem wieków wcześniej przepowiedziano, że nasz Pan będzie tak zraniony za nasze grzechy, że ‚pomyślelibyśmy o Nim jak o trędowatym i jak o uderzonym przez Boga i cierpiącym’. Nadszedł czas na wypełnienie się tej przepowiedni. Wszechmoc jest przywiązana do filaru w godzinie Jego śmierci, tak jak był owinięty w pieluszki w godzinie Swoich narodzin. Biczowanie przy filarze musiało być straszne, ponieważ kiedykolwiek nasz Pan przepowiadał Swoją mękę, zawsze odnosił się szczególnie do swojego biczowania, jakby chciał podkreślić oburzenie Swojego cierpienia. Święty Piotr, po Zmartwychwstaniu, przypominając sobie, jak stał na dziedzińcu zewnętrznym słuchając spadających na Jego ciało rzemieni, a mimo to słyszał, że nasz Pan nie narzeka, napisał: ‚Ģdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył; gdy cierpiał, nie groził’. Biczowanie jest aktem zadośćuczynienia za nadmierny kult ciała. ‚Ciało jest dla Pana’. Przez jedyne zadośćuczynienie za pobłażanie sobie, Jego ciało, jako druga Arka Przymierza, zostaje ujawnione oczom bluźnierców, jak Oblubienica dusz staje się teraz zabawką szyderców. Ile uderzeń otrzymał, nikt nie wie. Prorok przepowiedział, że zostanie tak wychłostany, że kości Jego ciała zostaną policzone. Jesteśmy zbawieni przez inne gwiazdy i pasy niż te na fladze; mianowicie przez gwiazdy i pasy Chrystusa, przez którego gwiazdy jesteśmy oświetleni – przez którego pasy jesteśmy uzdrowieni.” (Arcybiskup Fulton Sheen)

Nie istnieje żaden skończony obraz, żadna skończona książka, żaden skończony utwór muzyczny, mniemam, taka jest prawda. Żadne z tych arcydzieł światowej sławy, obojętne czyje, nie jest w rzeczy samej całe i doskonałe. I to mnie uspokaja. To mnie w gruncie rzeczy uszczęśliwia. Tylko wciąż na nowo przekonuję się, że Całość nie istnieje, że nie ma skończonej perfekcji, jesteśmy w stanie żyć dalej. Czytelnicy mogą dowiedzieć się o mnie więcej, mogą zapisać się na listę mailingową na mojej stronie internetowej!
Strona autora na WordPress.com:
S Barszczak: książki, biografia, najnowsze aktualizacje na Facebooku, życzę wejścia w mój literacki chaos. Dziękuję bardzo!! Bardzo doceniam wsparcie…

____

Stanisław Barszczak, Truancy is not my path, Hołownia is taking a leave of absence for the campaign.

Regarding Polexit, Marshal Szymon Hołownia informed about his idea in January. – I intend to prepare a bill that will complicate the process of a possible Polexit – he said then. At the beginning of February, the bill was submitted to the Sejm.
– This is a very necessary bill. Even if politicians declare today that they do not plan to postulate Poland’s exit from the EU, what if they change their minds tomorrow? Today, the procedure for leaving the EU can be initiated by a simple majority vote, with half of the MPs present. For Polexit, 116 MPs are enough. Hołownia has a plan, a „double referendum” on the table. In practice, 116 MPs in the chamber are enough to be able to vote on such a fundamental matter. We believe that there should be more safety valves and that is why we want to fill this gap by changing the regulations – explains Paweł Śliz, head of the Polska 2050 club, in an interview with Interia. Marshal Hołownia also wonders whether if a similar safeguard in the form of a double referendum had been in place in Great Britain, Brexit might not have happened. The draft of the aforementioned act would consist in the fact that formally the first decision would concern submitting a draft decision to the president on leaving the EU, and the second one would concern the ratification of such an agreement. „Truancy is not my path”, so I will say that I feel like a Holocaust survivor in Polish reality. No one will defend us if we do not defend ourselves. This Lent, the Editor-in-Chief of „Niedziela”, Rev. Dr. Jarosław Grabowski, encourages the ability to distinguish good from evil. „Someone may say – he writes – It may be sad, but good or evil should be sought first and foremost in oneself… striving to be good requires effort, and evil is an easy task, giving up oneself.” (see No. 11, 2025) Unfortunately, it happened, the Sejm decided to adopt a resolution on the East Shield. The resolution of the European Parliament of March 12 on strengthening the EU’s defense was supported. American soldiers are to leave Ukraine, while British soldiers may find themselves in Ukraine. Restless on the border with Germany. This year, Poles should choose „together or separately”, whether alone or with the European Union. Meanwhile, despite our wealth, we are lagging behind, when it comes to defense, the Member States do not want to pay more than 2 percent of GDP to the EU treasury. How far will our civic tolerance go? I am not able to say, because we all make mistakes. Different behaviors, different relationships have taken over the modern world. And this would be another of our fears: that Life will not turn out to be like Literature. As you know, I have become a „pen-doctor”. Here I would like to say to the Poland of tomorrow, in a merely amateur way. How often do we tell the story of our lives? How often do we adapt it, embellish it, make sly cuts? And the longer life lasts, the fewer there are around us who question our story, remind us that our life is not our life, but the story we have told about our life. Told to others, but – mainly – to ourselves. Too much certainty all around! History is a certainty that arises when the imperfections of memory meet the imperfections of documentation. What you ultimately remember is not always the same as what you witnessed. It seems to me that this may be one of the differences between youth and age: when we are young, we invent a different future for ourselves; when we are old, we invent a different past for others. Books say: she did it because. Life says: she did it. Books are a place where things are explained to you; life is a place where things are not explained. I am not surprised that some people prefer books.
Books give meaning to life. The only problem is that the life they give meaning to is the life of others, never your own. Women plot when they are weak, they lie from fear. Men plot when they are strong, they lie from arrogance. Being stupid, selfish, and having good health are the three conditions of happiness – though if stupidity is lacking, the others are useless. The greatest patriotism is „telling” your country when it is dishonorable, stupid, malicious. I certainly believe that we all suffer wrongs, in one way or another. How could we not, except in a world of ideal parents, siblings, neighbors, companions? And then there is the question on which so much depends, how we respond to wrongs: whether we approve of them or suppress them, and how they affect our relationships with others. Most often we pass over the heart of the matter in silence. Some acknowledge wrongs and try to alleviate them; some spend their lives trying to help others who have been wronged; and there are those whose main concern is to avoid further harm to themselves, at all costs. And they are the ruthless ones to watch out for. We live in a time that holds us and shapes us – but I have never felt that I understood it well. And I do not mean theories about how time bends and retracts, or can exist where and elsewhere in parallel versions. No, I mean the ordinary, everyday time that clocks and watches assure us passes regularly: the tick-tock, the clock click. Is there anything more probable than the second hand? And yet the slightest pleasure or pain is enough to teach us the malleability of time. Some emotions speed up, others slow down; sometimes time seems to disappear—until the final point when it really does disappear, never to return. Yes, of course we were pretentious—what else is youth for? Sometimes I think the purpose of life is to reconcile us to its ultimate loss by wearing us out, by proving, however long it takes, that life is not what it seems. When you are young—when I was young—you want your emotions to be like the ones you read about in books. You want them to turn your life upside down, to create and define a new reality. Later, I think, you want them to do something softer, something more practical: you want them to support your life as it is and has become. You want them to tell you that everything is all right. And is there anything wrong with that? Does character develop over time? In novels, of course: otherwise there wouldn’t be much of a story. But in life? Sometimes I wonder. Our attitudes and opinions change, we develop new habits and quirks; but that’s different, more like decoration. Perhaps character is like intelligence, except that the peak of character comes a little later: say, between the ages of twenty and thirty. And then we’re left with what we have. We’re alone. If so, that would explain many lives, wouldn’t it? And also—if that’s not too lofty a word—our tragedy. I know this much: there’s objective time, but also subjective time, the kind you wear on the inside of your wrist, next to where your pulse is. And that personal time, which is real time, is measured in your relation to memory. I remember a period in my late adolescence when my mind was drunk on images of adventure. That’s how it would be when I grew up. I would go there, I would do this, I would discover that, I would love her, and then her, her, and her. I would live as people in novels live and have lived. Which I wasn’t sure of, only that passion and danger, ecstasy and despair (but then even more ecstasy) would be present. But… who said that about „the smallness of life that art magnifies”? There was a moment in my late twenties when I admitted that my adventurousness had long since faded. I would never do the things I had dreamed of doing as a teenager. Instead, I would mow the lawn, go on vacations, have my own life. But time… how time first grounds us, then confuses us. We thought we were mature when we were only safe. We imagined we were responsible, but we were only cowards. What we called realism turned out to be a way of avoiding things, rather than facing them. Our time… give us enough time and our best-reasoned decisions will seem shaky, our certainties capricious. It seems that we are grieving. And you come out of it, it is true. After a year, after five. But you don’t come out of it like a train coming out of a tunnel, tearing through the hills towards the sun and that fast, rattling descent to the canal; you come out of it like a seagull coming out of an oil slick. You are rubbed and feathered for life. Women have been brought up to believe that men are the answer. They were not. They were not even one of the questions. History is not the lies of the victors, I would assure you; I know that now. It is rather the memories of the survivors, most of whom are neither victors nor vanquished. I wanted life not to occupy my mind too much, and I succeeded—and how pathetically so. When you read a great book, you don’t escape from life but immerse yourself more deeply in it. It may be a superficial escape—to other countries, customs, speech patterns—but you actually deepen your understanding of the subtleties, paradoxes, joys, pains, and truths of life. Reading and life are not separate but symbiotic. A writer must be universal in sympathy and outcast in nature: only then can he see clearly. A friend who is no longer with us was afraid of me as many men are afraid of women: because their mistresses (or wives) understand them. Some men are barely adults: they want women to understand them and to that end they tell them all their secrets; and then, when they are properly understood, they hate their women for understanding them. I thought of the things that had happened to me over the years and how little I had made happen. What did I know about life, I who had lived so carefully? Who neither won nor lost, but just let life happen to him? Who had ordinary ambitions and was too quick to be satisfied not to achieve them? Who avoided getting hurt and called it the ability to survive? Who paid the bills, got on well with everyone as far as possible, for whom ecstasy and despair soon became just words once read in novels? Someone whose self-criticisms never really hurt? Well, there was much to ponder, while I endured a special kind of remorse: after all, I too had fallen victim, as it were, to someone who always thought he knew how to avoid getting hurt—and had been hurt precisely because of it. This is one of the central problems of history. The question of subjective and objective interpretation, the fact that we must know the historian’s history in order to understand the version that is presented to us. The more you learn, the less you fear. „Learn” not in the sense of academic study, but in the practical sense of life. When we fall in love, we hope—both selfishly and altruistically—that we will finally, truly be seen: judged and accepted. Of course, love doesn’t always bring approval: being seen can just as easily lead to a thumbs down and a season in hell. My shame reveals a sense of guilt, because I’ve felt something rarer in my life and stronger than all the rest, namely remorse. A feeling that is more complicated, congealed, and primal. The main characteristic of which is that nothing can be done about it: too much time has passed, too much damage has been done to fix it. You’re connecting two people who haven’t been connected before. Sometimes it’s like the first attempt to harness a hydrogen balloon to a fire balloon: would you rather crash and burn, or burn and crash? But sometimes it works, something new is created, and the world changes. Then, at some point, sooner or later, for one reason or another, one of them is taken away. And what is taken away is greater than the sum of what was there. It may not be mathematically possible, but it is emotionally possible. I miss God. Perhaps love is necessary because it is unnecessary. And childhood memories are dreams that stay with you when you wake up. Later in life you expect a little rest, don’t you? You think you deserve it. I did. But then you begin to understand that the reward of merit is not a matter of life. Moreover, when you are young you think you can foresee the probable pains and glooms that age may bring. You imagine yourself alone, divorced, widowed; children moving away from you, friends dying. You imagine the loss of status, the loss of desire – and desire. You can go on and contemplate your approaching death, which, no matter what company you may gather, you can only face alone. But all this is looking into the future. You cannot look into the future and then imagine yourself looking back from the point of view of the future. Learning the new emotions that time brings. Discovering, for example, that as the number of witnesses to your life diminishes, there is less confirmation and therefore less certainty about who you are or were. Even if you have been diligently keeping records—in words, sounds, images—you may discover that you have been doing the wrong kind of record-keeping. When you are young, you prefer the common months, the fullness of the seasons. As you grow older, you learn to like the transitions, the months that can’t make up their minds. Perhaps this is a way of acknowledging that things will never be the same again. Every love story is a potential grief story. You can deal with the brain, as I say; it looks reasonable, while the heart, the human heart, I’m afraid, looks like a fucking mess.

When you read a great book, you don’t escape life, you dive deeper into it. In my opinion, I have come to terms with the realities of life and surrendered to its needs: if this, then that, and so the years have passed. I gave up on life, gave up analyzing it, accepted it as it was. And so for the first time I began to feel a more general pang of conscience—a feeling somewhere between self-pity and self-hatred—about my whole life. Everything. I lost the friends of my youth. I lost. I abandoned the ambitions I had cherished. Nature is so precise that it hurts exactly as much as it is worth, so I think that in a sense one delights in pain. If it made no sense, it would not matter. But there is also Art, which belongs to everyone and to no one. Art belongs to all times and to no time. Art belongs to those who make it and to those who savor it. Art no longer belongs to the people and the party any more than it once did to the aristocracy and the patron. Art is the whisper of history, heard above the noise of time. Art does not exist for art’s sake: it exists for the people. Mystification is simple; clarity is the hardest thing of all. Love is the meeting point of truth and magic. Truth, as in photography; magic, as in ballooning. What is history? – History is the lies of the victors, I answered a little too quickly. – Yes, I was afraid you would say that. Well, as long as you remember that it is also the self-delusion of the vanquished… Would you rather love more and suffer more; or love less and suffer less? That, I think, is ultimately the only real question. Of course, many of us have not really liked traveling. We liked the idea of ​​traveling and the memory of traveling, but not the traveling itself. Is despair bad? Isn’t it the natural state of life after a certain age? … After a series of events, what is left but repetition and diminishment? Who wants to go on living? Eccentrics, religious, artistic (sometimes); those with a false sense of self-worth. Soft cheeses fall apart; hard cheeses harden. Both go moldy. Look at our parents – were they the stuff of Literature? At best they could aspire to the condition of observers and bystanders, part of the social background against which real, true, important things could happen. Like what? The things that Literature was about: Love, sex, morality, friendship, happiness, suffering, betrayal, adultery, good and evil, heroes and villains, guilt and innocence, ambition, power, justice, revolution, war, fathers and sons, mothers and daughters, the individual versus society, success and failure, murder, suicide, death, God.

There is a German word Sehnsucht that has no equivalent in English; it means „longing for something.” It has romantic and mystical connotations; C.S. Lewis defined it as „the unquenchable desire” in the human heart, because „we know not what.” It seems rather German to be able to define that which cannot be defined. Longing for something – or, in our case, someone.
Anything you can think of is true: you can be sure of that. Poetry is as precise a subject as geometry. We live with such easy assumptions, don’t we? For example, that memory equals events plus time. But this is much stranger. Who said that memory is what we thought we had forgotten? And it should be obvious to us that time does not act as a fixer, but as a solvent. But it is not convenient—it is not useful—to believe in it; it does not help us to go on; so we ignore it. One of the problems is that the heart is not heart-shaped. But I have also been thinking about the issue of nostalgia, and whether I suffer from it. I certainly do not get sentimental about some childhood trifle; nor do I want to deceive myself sentimentally about something that was not true at the time–love of the old school and so on. But if nostalgia means strong recollection of strong emotions–and regret that such emotions are no longer present in our lives–then I plead guilty. Life…is a bit like reading. … If all your responses to a book or fact have already been replicated and expanded by a professional critic, what is the point of reading it? Only that it is yours. Similarly, why live your life? Because it is yours. But what if that response gradually becomes less and less convincing?

______

Stanisław Barszczak, „Wagary to nie moja droga, Hołownia bierze urlop na kampanię”

W kwestii Polexitu o swoim pomyśle marszałek Szymon Hołownia informował już w styczniu. – Zamierzam przygotować projekt ustawy, który skomplikuje proces ewentualnego Polexitu – mówił wtedy. Na początku lutego projekt trafił do Sejmu.
– To bardzo potrzebny projekt. Nawet jeśli dzisiaj politycy deklarują, że nie mają w planach stawiania postulatu wyjścia Polski z Unii, to co, jeśli jutro zmienią zdanie? Dzisiaj można wszcząć procedurę o wyjściu z Unii zwykłą większością głosów, przy obecności połowy posłów. Do Polexitu wystarczy 116 posłów. Hołownia ma plan, na stole „podwójne referendum”. W praktyce więc wystarczy 116 posłów na sali, by móc przegłosować tak fundamentalną sprawę. Uważamy, że powinno być więcej wentyli bezpieczeństwa i dlatego chcemy wypełnić tę lukę zmianą przepisów – wyjaśnia w rozmowie z Interią Paweł Śliz, szef klubu Polska 2050. Marszałek Hołownia zastanawia się również, czy gdyby podobne zabezpieczenie w postaci podwójnego referendum funkcjonowało w Wielkiej Brytanii, to być może nie doszłoby do Brexitu. Projekt wspomnianej ustawy polegałby na tym, że formalnie pierwsza decyzja dotyczyłaby przedłożenia prezydentowi projektu decyzji o wystąpieniu z Unii, a druga ratyfikacji takiej umowy. „Wagary to nie moja droga”, więc powiem, że czuję się jak ocalony z holokaustu w polskiej rzeczywistości. Nikt nas nie obroni, jeśli sami się nie obronimy. W tym Wielkim Poście Redaktor naczelny „Niedzieli” Ks. Dr Jarosław Grabowski zachęca do umiejętności rozróżniania dobra od zła. „Ktoś może rzec – pisze – Może to przykre, ale dobra lub zła należy szukać przede wszystkim w sobie… dążenie do bycia dobrym wymaga wysiłku, a zło jest łatwizną, rezygnacją z siebie.”(por. Nr 11, 2025) Niestety stało się, Sejm zdecydował o przyjęciu uchwały ws. Tarczy Wschód. Poparto rezolucję Parlamentu Europejskiego z 12 marca ws. wzmocnienia obronności UE. Amerykańscy żołnierze mają opuścić Ukrainę, za to brytyjscy żołnierze mogą znaleźć się w Ukrainie. Niespokojnie na granicy z Niemcami. W tym roku Polak powinien wybrać „razem czy osobno”, czy sami czy z Europejską Unią. Tymczasem mimo bogactwa zostajemy w tyle, odnośnie obrony Państwa członkowskie nie chcą płacić do skarbca Unii więcej jak 2 procent PKB. Jak daleko posunięć się nasza tolerancja obywatelska? Nie jestem w stanie powiedzieć, albowiem wszyscy popełniamy błędy. Inne zachowania, odmienne relacje opanowały świat współczesny. I to byłby kolejny z naszych lęków: że Życie nie okaże się takie jak Literatura. Jak wiecie zostałem „gryzipiórkiem”. Tutaj chciałbym powiedzieć Polsce jutra zaledwie po amatorsku. Jak często opowiadamy historię naszego życia? Jak często ją dostosowujemy, upiększamy, robimy chytre cięcia? A im dłużej trwa życie, tym mniej jest wokół nas tych, którzy kwestionują naszą opowieść, przypominają nam, że nasze życie nie jest naszym życiem, tylko historią, którą opowiedzieliśmy o naszym życiu. Opowiedzianą innym, ale — głównie — sobie. Za dużo pewności dokoła! Historia to pewność, która powstaje w momencie, gdy niedoskonałości pamięci spotykają się z niedoskonałościami dokumentacji. To, co ostatecznie zapamiętasz, nie zawsze jest tym samym, czego byłeś świadkiem. Wydaje mi się, że to może być jedna z różnic między młodością a wiekiem: kiedy jesteśmy młodzi, wymyślamy sobie inną przyszłość; kiedy jesteśmy starzy, wymyślamy sobie inną przeszłość dla innych. Książki mówią: ona zrobiła to, ponieważ. Życie mówi: ona zrobiła to. Książki są miejscem, w którym rzeczy są ci wyjaśniane; życie jest miejscem, w którym rzeczy nie są wyjaśnianie. Nie dziwię się, że niektórzy ludzie wolą książki.
Książki nadają sens życiu. Jedyny problem polega na tym, że życie, któremu nadają sens, to życie innych ludzi, nigdy twoje własne. Kobiety knują, gdy są słabe, kłamią ze strachu. Mężczyźni knują, gdy są silni, kłamią z arogancji. Bycie głupim, samolubnym i posiadanie dobrego zdrowia to trzy warunki szczęścia – choć jeśli brakuje głupoty, pozostałe są bezużyteczne. Największym patriotyzmem jest „mówienie” swojemu krajowi, kiedy zachowuje się niehonorowo, głupio, złośliwie. Z pewnością wierzę, że wszyscy cierpimy z powodu szkód, w ten czy inny sposób. Jak moglibyśmy tego nie robić, chyba że w świecie idealnych rodziców, rodzeństwa, sąsiadów, towarzyszy? A potem pojawia się pytanie, od którego tak wiele zależy, jak reagujemy na krzywdę: czy ją aprobujemy, czy tłumimy, i jak wpływa to na nasze relacje z innymi. Najczęściej przemilczamy istotę sprawy. Niektórzy przyznają się do krzywdy i starają się ją złagodzić; niektórzy spędzają życie, próbując pomóc innym, którzy zostali skrzywdzeni; a są tacy, których głównym zmartwieniem jest unikanie dalszych krzywd dla siebie, za wszelką cenę. I to oni są bezwzględni i na nich należy uważać. Żyjemy w czasie, który nas trzyma i kształtuje – ale nigdy nie czułem, że rozumiem go dobrze. I nie mam na myśli teorii o tym, jak ten czas się wygina i cofa, lub może istnieć gdzie indziej w równoległych wersjach. Nie, mam na myśli zwykły, codzienny czas, o którym zegary i zegarki zapewniają nas, że mija regularnie: tyk-tak, zegarowy klik. Czy jest coś bardziej prawdopodobnego niż sekundnik? A jednak wystarczy najmniejsza przyjemność lub ból, aby nauczyć nas plastyczności czasu. Niektóre emocje przyspieszają, inne spowalniają; czasami wydaje się, że czas znika – aż do ostatecznego punktu, kiedy naprawdę znika, by nigdy nie powrócić. Tak, oczywiście byliśmy pretensjonalni – po co jeszcze jest młodość? Czasami myślę, że celem życia jest pogodzenie nas z jego ostateczną stratą poprzez wyczerpanie nas, poprzez udowodnienie, bez względu na to, jak długo to potrwa, że ​​życie nie jest takie, jakie się wydaje.
Kiedy jesteś młody – kiedy ja byłem młody – chcesz, aby twoje emocje były takie, jak te, o których czytasz w książkach. Chcesz, aby wywróciły twoje życie do góry nogami, stworzyły i zdefiniowały nową rzeczywistość. Później, myślę, chcesz, aby zrobiły coś łagodniejszego, coś bardziej praktycznego: chcesz, aby wspierały twoje życie takie, jakie jest i stało się. Chcesz, aby mówiły ci, że wszystko jest w porządku. I czy jest w tym coś złego? Czy charakter rozwija się z czasem? W powieściach oczywiście, że tak: w przeciwnym razie nie byłoby zbyt wiele historii. Ale w życiu? Czasami się zastanawiam. Nasze nastawienia i opinie się zmieniają, rozwijamy nowe nawyki i dziwactwa; ale to coś innego, bardziej jak dekoracja. Być może charakter przypomina inteligencję, z tą różnicą, że szczyt charakteru następuje nieco później: powiedzmy między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia. A potem zostajemy z tym, co mamy. Jesteśmy sami. Jeśli tak, to wyjaśniałoby to wiele żyć, prawda? A także — jeśli to nie jest zbyt wzniosłe słowo — naszą tragedię. Wiem tyle: istnieje czas obiektywny, ale także czas subiektywny, taki, który nosisz na wewnętrznej stronie nadgarstka, obok miejsca, gdzie znajduje się puls. A ten osobisty czas, który jest prawdziwym czasem, jest mierzony w twoim stosunku do pamięci. Pamiętam okres późnej adolescencji, kiedy mój umysł upijał się obrazami przygód. Tak będzie, kiedy dorosnę. Pójdę tam, zrobię to, odkryję tamto, pokocham ją, a potem ją, ją i ją. Będę żył tak, jak żyją i żyli ludzie w powieściach. Których nie byłem pewien, tylko że namiętność i niebezpieczeństwo, ekstaza i rozpacz (ale potem jeszcze więcej ekstazy) będą obecne. Jednak… kto powiedział to o „małości życia, którą sztuka wyolbrzymia”? Był taki moment pod koniec moich dwudziestych lat, kiedy przyznałem, że moja awanturniczość dawno już wygasła. Nigdy nie zrobiłbym tych rzeczy, o których marzyłem w okresie dojrzewania. Zamiast tego kosiłem trawnik, jeździłem na wakacje, miałem swoje życie. Ale czas… jak czas najpierw nas uziemia, a potem wprawia w zakłopotanie. Myśleliśmy, że jesteśmy dojrzali, podczas gdy byliśmy tylko bezpieczni. Wyobrażaliśmy sobie, że jesteśmy odpowiedzialni, ale byliśmy tylko tchórzami. To, co nazywaliśmy realizmem, okazało się sposobem na unikanie rzeczy, zamiast stawiać im czoła. Czasie nasz… daj nam wystarczająco dużo czasu, a nasze najlepiej uzasadnione decyzje będą wydawać się chwiejne, a nasze pewniki kapryśne. Wydaje się, że jesteśmy w żałobie. I wychodzisz z tego, to prawda. Po roku, po pięciu. Ale nie wychodzisz z tego jak pociąg wyjeżdżający z tunelu, przebijający się przez wzgórza ku słońcu i temu szybkiemu, grzechoczącemu zjazdowi do kanału; wychodzisz z tego jak mewa wychodząca z plamy oleju. Jesteś wytarzany i upierzony na całe życie. Kobiety zostały wychowane w przekonaniu, że mężczyźni są odpowiedzią. Nie były nią. Nie były nawet jednym z pytań.
Historia to nie kłamstwa zwycięzców, zapewniłbym was; teraz to wiem. To raczej wspomnienia ocalałych, z których większość nie jest ani zwycięzcami, ani pokonanymi.
Chciałem, żeby życie nie zaprzątało mi za bardzo głowy i mi się udało — i jakże to było żałosne. Kiedy czytasz świetną książkę, nie uciekasz od życia, ale zanurzasz się w nie głębiej. Może to być powierzchowna ucieczka – do innych krajów, obyczajów, wzorców mowy – ale w istocie pogłębiasz swoje zrozumienie subtelności, paradoksów, radości, bólu i prawd życia. Czytanie i życie nie są oddzielne, ale symbiotyczne.
Pisarz musi być uniwersalny w sympatii i wyrzutkiem z natury: tylko wtedy może widzieć wyraźnie. Przyjaciel, którego już nie ma pośród nas, bał się mnie tak, jak wielu mężczyzn boi się kobiet: ponieważ ich kochanki (lub żony) je rozumieją. Niektórzy mężczyźni są ledwie dorosłymi: chcą, aby kobiety ich rozumiały i w tym celu zdradzają im wszystkie swoje sekrety; a potem, gdy są właściwie zrozumiani, nienawidzą swoich kobiet za to, że je rozumieją.
Pomyślałem o rzeczach, które przydarzyły mi się przez lata i o tym, jak niewiele sprawiłem, by się wydarzyło. Co ja wiedziałem o życiu, ja, który żyłem tak ostrożnie? Który nie wygrał ani nie przegrał, tylko pozwolił, by życie mu się przytrafiło? Który miał zwykłe ambicje i zbyt szybko się zadowalał, by ich nie zrealizować? Który unikał zranienia i nazywał to zdolnością do przetrwania? Kto płacił rachunki, utrzymywał dobre stosunki ze wszystkimi, o ile było to możliwe, dla kogo ekstaza i rozpacz wkrótce stały się tylko słowami, które kiedyś czytano w powieściach? Ktoś, czyje samokrytyki nigdy tak naprawdę nie zadawały bólu? Cóż, było nad czym rozmyślać, podczas gdy ja znosiłem szczególny rodzaj wyrzutów sumienia: w końcu również padłem niejako ofiarą kogoś, kto zawsze myślał, że wie, jak uniknąć zranienia — i został zraniony właśnie z tego powodu. To jest jeden z centralnych problemów historii. Kwestia subiektywnej i obiektywnej interpretacji, fakt, że musimy znać historię historyka, aby zrozumieć wersję, która jest nam przedstawiana.
Im więcej się uczysz, tym mniej się boisz. „Ucz się” nie w sensie akademickich studiów, ale w praktycznym rozumieniu życia.
Kiedy się zakochujemy, mamy nadzieję — zarówno egoistycznie, jak i altruistycznie — że zostaniemy w końcu, naprawdę zauważeni: osądzeni i zaakceptowani. Oczywiście, miłość nie zawsze przynosi aprobatę: bycie widzianym może równie dobrze prowadzić do kciuka skierowanego w dół i sezonu w piekle. Mój wstyd ujawnia się poczucie winy, bo oto poczułem coś rzadszego w moim życiu i silniejszego od wszelkiej reszty, mianowicie wyrzuty sumienia. Uczucie, które jest bardziej skomplikowane, skrzepłe i pierwotne. Którego główną cechą jest to, że nic nie można z tym zrobić: minęło zbyt wiele czasu, wyrządzono zbyt wiele szkód, aby można było to naprawić. Łączysz dwie osoby, których wcześniej nie łączono. Czasami jest to jak pierwsza próba zaprzęgnięcia balonu wodorowego do balonu ogniowego: wolisz rozbić się i spalić, czy spalić i rozbić?
Ale czasami to działa, powstaje coś nowego, a świat się zmienia. Potem, w pewnym momencie, prędzej czy później, z tego czy innego powodu, jedno z nich zostaje zabrane. A to, co zostaje zabrane, jest większe niż suma tego, co tam było. Może to nie być matematycznie możliwe, ale jest możliwe emocjonalnie. Tęsknię za Bogiem. Być może miłość jest niezbędna, ponieważ jest niepotrzebna. A wspomnienia z dzieciństwa to marzenia, które pozostają z tobą po przebudzeniu. Później w życiu oczekujesz odrobiny odpoczynku, prawda? Myślisz, że na to zasługujesz. Ja tak uważałem. Ale potem zaczynasz rozumieć, że nagroda za zasługi nie jest sprawą życia.
Ponadto, gdy jesteś młody, myślisz, że potrafisz przewidzieć prawdopodobne bóle i ponure chwile, które może przynieść wiek. Wyobrażasz sobie, że jesteś samotny, rozwiedziony, owdowiały; dzieci oddalają się od ciebie, przyjaciele umierają. Wyobrażasz sobie utratę statusu, utratę pożądania – i pożądania. Możesz pójść dalej i rozważyć swoją nadchodzącą śmierć, z którą, bez względu na to, jakie towarzystwo możesz zebrać, możesz zmierzyć się tylko sam. Ale to wszystko jest patrzeniem w przyszłość. Nie potrafisz spojrzeć w przyszłość, a następnie wyobrazić sobie, że patrzysz wstecz z punktu widzenia przyszłości. Poznając nowe emocje, które przynosi czas. Odkrywając na przykład, że wraz ze zmniejszaniem się liczby świadków twojego życia, jest mniej potwierdzeń, a zatem mniej pewności, co do tego, kim jesteś lub byłeś. Nawet jeśli pilnie prowadziłeś zapisy – w słowach, dźwiękach, obrazach – możesz odkryć, że zająłeś się niewłaściwym rodzajem prowadzenia zapisów. Kiedy jesteś młody, wolisz pospolite miesiące, pełnię pór roku. Kiedy dorastasz, uczysz się lubić okresy przejściowe, miesiące, które nie mogą się zdecydować. Być może jest to sposób na przyznanie, że rzeczy nigdy nie będą już takie same. Każda historia miłosna jest potencjalną historią żałoby.
Możesz sobie poradzić z mózgiem, jak mówię; wygląda rozsądnie, podczas gdy serce, ludzkie serce, obawiam się, wygląda jak pieprzony bałagan.
Kiedy czytasz świetną książkę, nie uciekasz od życia, zanurzasz się w nie głębiej. Moim zdaniem, pogodziłem się z realiami życia i podporządkowałem się jego potrzebom: jeśli to, to tamto, i tak mijały lata. Zrezygnowałem z życia, zrezygnowałem z jego analizowania, przyjąłem je takim, jakie było. I tak po raz pierwszy zacząłem odczuwać bardziej ogólne wyrzuty sumienia – uczucie gdzieś pomiędzy litowaniem nad sobą a nienawiścią do siebie – dotyczące całego mojego życia. Wszystkiego. Straciłem przyjaciół z młodości. Straciłem. Porzuciłem ambicje, które pielęgnowałem. Natura jest tak dokładna, że ​​boli dokładnie tyle, ile jest warta, więc myślę, że w pewnym sensie człowiek rozkoszuje się bólem. Gdyby nie miało to sensu, nie miałoby to znaczenia. Ale istnieje także Sztuka, która należy do wszystkich i do nikogo. Sztuka należy do wszystkich czasów i do żadnego czasu. Sztuka należy do tych, którzy ją tworzą i do tych, którzy ją delektują. Sztuka nie należy już do ludu i partii bardziej niż kiedyś do arystokracji i mecenasa. Sztuka jest szeptem historii, słyszanym ponad hałasem czasu. Sztuka nie istnieje dla samej sztuki: istnieje dla ludzi. Mistyfikacja jest prosta; jasność jest najtrudniejszą rzeczą ze wszystkich. Miłość jest punktem spotkania prawdy i magii. Prawda, jak w fotografii; magia, jak w balonowaniu. Czym jest historia? – Historia to kłamstwa zwycięzców, odpowiedziałem trochę za szybko. – Tak, bałem się, że to powiesz. Cóż, dopóki pamiętasz, że to także samozłudzenia pokonanych… Czy wolałbyś kochać bardziej i cierpieć bardziej; czy kochać mniej i cierpieć mniej? To jest, myślę, ostatecznie, jedyne prawdziwe pytanie. Oczywiście, że tak naprawdę niejeden z nas nie lubił podróży. Podobała mu się idea podróży i pamięć o podróży, ale nie sama podróż.
Czy rozpacz jest zła? Czy nie jest to naturalny stan życia po osiągnięciu pewnego wieku? … Po szeregu wydarzeń, co pozostaje oprócz powtarzalności i zmniejszania się? Kto chce dalej żyć? Ekscentrycy, religijni, artystyczni (czasami); ci, którzy mają fałszywe poczucie własnej wartości. Miękkie sery się rozpadają; twarde sery twardnieją. Oba pleśnieją. Spójrzcie na naszych rodziców — czy byli materiałem Literatury? W najlepszym razie mogliby aspirować do kondycji obserwatorów i osób postronnych, części tła społecznego, na którym mogłyby się wydarzyć prawdziwe, prawdziwe, ważne rzeczy. Na przykład czego? Rzeczy, o których była Literatura: Miłość, seks, moralność, przyjaźń, szczęście, cierpienie, zdrada, cudzołóstwo, dobro i zło, bohaterowie i złoczyńcy, wina i niewinność, ambicja, władza, sprawiedliwość, rewolucja, wojna, ojcowie i synowie, matki i córki, jednostka kontra społeczeństwo, sukces i porażka, morderstwo, samobójstwo, śmierć, Bóg.
Istnieje niemieckie słowo Sehnsucht, które nie ma odpowiednika w języku angielskim; oznacza ono „tęsknotę za czymś”. Ma ono romantyczne i mistyczne konotacje; C.S. Lewis zdefiniował je jako „nieutulone pragnienie” w ludzkim sercu, ponieważ „nie wiemy, czego”. Wydaje się, że to raczej niemieckie, aby móc określić to, czego nie da się określić. Tęsknota za czymś – lub, w naszym przypadku, za kimś.
Wszystko, co wymyślisz, jest prawdą: możesz być tego pewien. Poezja jest przedmiotem tak precyzyjnym jak geometria. Żyjemy z takimi łatwymi założeniami, prawda? Na przykład, że pamięć równa się wydarzeniom plus czas. Ale to wszystko jest o wiele dziwniejsze. Kto powiedział, że pamięć to to, co myśleliśmy, że zapomnieliśmy? I powinno być dla nas oczywiste, że czas nie działa jako utrwalacz, raczej jako rozpuszczalnik. Ale nie jest to wygodne — nie jest to przydatne — wierzyć w to; nie
pomaga nam żyć dalej; więc ignorujemy to. Jednym z problemów jest to, że serce nie ma kształtu serca. Ale rozmyślałem też nad kwestią nostalgii i czy cierpię na nią. Na pewno nie rozczulam się na wspomnienie jakiegoś dziecięcego drobiazgu; nie chcę też oszukiwać się sentymentalnie na temat czegoś, co w tamtym czasie nie było prawdą — miłości do starej szkoły i tak dalej. Ale jeśli nostalgia oznacza silne wspomnienie silnych emocji — i żal, że takie uczucia nie są już obecne w naszym życiu — to przyznaję się do winy. Życie… jest trochę jak czytanie. … Jeśli wszystkie Twoje odpowiedzi na książkę czy fakt zostały już powielone i rozszerzone przez profesjonalnego krytyka, to jaki sens ma Twoje czytanie? Tylko to, że jest Twoje. Podobnie, po co żyć swoim życiem? Ponieważ jest Twoje. Ale co jeśli taka odpowiedź stopniowo staje się coraz mniej przekonująca?

(I supported my text with the thoughts of Julian Barnes, author’s emphasis ~Stanisław Barszczak)


___

Stanisław Barszczak, The Painted Bird

As you know my English is very modest. To confirm this thesis, I will use a text by Ludwik Begley:
„I have always done whatever needed to be done, and have usually gotten my way. I think I am less self-assured when I write English than I would be if I were writing in my first language. I have to test each sentence over and over to be sure that it’s right, that I haven’t introduced some element that isn’t English/…/I have no interest in writing confessions, in deliberately baring myself to my readers. I prefer to remain behind a screen.”
And now what today would I like to talk to you about… The crew must try to survive on an ancient, abandoned planet in the latest horror novel by S.A. Barnes, the acclaimed author of „Dead Silence”. A desolate planet. A hidden past. Mortal danger. Psychologist Dr. Ophelia Bray has dedicated her life to the study and prevention of Eckhart-Reiser Syndrome (ERS) – the most famous case that led to the brutal murders of twenty-nine people. It’s personal for her, and when she’s assigned to a small exploration crew that recently suffered the tragic death of a colleague, she wants to help. But as they begin to settle on the abandoned planet, it becomes clear that the crew is hiding something.
And Ofelia’s crewmates are far more interested in exploring the incredible, ancient planet and unraveling the mystery behind the previous colonists’ hasty departure than in opening up to her.
That is, until they discover that their pilot has been brutally murdered. Is this the beginning of Ofelia’s worst nightmare—a wave of violence and mental deterioration from the ERS? Or something even more sinister?
Fearing that history will repeat itself, Ofelia and the crew must work together to find out what’s happening. But trust is hard to earn… and the crew aren’t the only ones with secrets…
My dears. In two months, Poland will be electing a new president of the Republic of Poland. Let’s choose wisely this Lent. Boleslaw Ostrowski died, he was the last Polish soldier fighting for Arnhem.
In life we ​​make two great mistakes: remaining silent when we should speak, and speaking when we should be silent.
In „Request” Julia Hartwig prayed:
„Give rest
to our envy
to our contempt, our pretensions
that fate has not elevated us enough
to give us a pure vision
unsuspicious
remind us of the sweetness of childhood
living the adventure of the day
relieve the sins that we dare not
say out loud
make that what exceeds us
does not humiliate us
but arouse gratitude and delight
reward those who gave us
joy
and purifying pain with their art…”
Saint Sister Faustina on
15.III.1937:
Today I entered into the bitterness of the Passion of the Lord Jesus; I suffered purely spiritually, I learned how terrible sin is. He let me know the full aversion to sin. Inwardly, in the depths of my soul, I learned how terrible sin is, even the smallest, and it tormented Jesus’ soul very much. I would rather suffer a thousand hells than commit even the smallest sin daily. (Diary 1016) I am quoting here what is written in the Diary immediately after this confession:
The Lord told me: I desire to impart Myself to souls and fill them with My love. but
there are few souls who would like to accept all the graces that My love has destined for them.
My grace does not perish; if the soul for which it is destined does not accept it, another soul takes it. (Diary 1017)
Today marks a year since the polish poet Ernest Bryll is no longer with us. We remember…
Let us be close to each other because they are separating us
And every now and then the earth cracks under our feet
And these scraps (mountains, avalanches, walls)
Of the land on which we stand
Fly away from each other into the darkness with a bang… The poet wrote:
„Let us be close to each other when we are afraid
When any pebble can stir up avalanches
Let us be close to each other when dark mountains
Suddenly push us away with their cold bodies
Let us be faithful to each other when walls grow
Because there is as much of ourselves in us as the warmth
That we will take from someone else
And the other will take from us and hide in himself
Let us be close to each other because they are separating us”
(12th May 1985, Ernest Bryll)
And then, God willing, we will one day sit in a free Poland, as
Adam Asnyk prophesied:
„God willing, we will one day sit in a free Poland free
From golden rye, from rustling forests,
God willing, and a day will come that will never end
For silver ploughs of toilsome torment
Stones will still echo on hammers
And with the hard earth the ploughshare will talk
And from all the stones we will still strike
A golden sheaf of sparks
So when I watch in the spring evening
In the fog-shrouded greyness of the fields,
Someone in my heart is forging with an axe
My homeland.
(Thank you for your cooperation
Father Stanisław)

____

Niedziela, 23 marca 2025
3. Niedziela Wielkiego Postu

Odniesienia biblijne:
Czytanie z Księgi Wyjścia: 3,1 do 15: „Napatrzyłem się na nędzę ludu mojego”.
Psalm 102: „Pan jest miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.”
List św. Pawła do Koryntian: 10. 1 do 12: „Miał on być przykładem, abyśmy nie pragnęli zła”.
Ewangelia według św. Łukasza: 13. 1 do 9: „Może w przyszłości przyniesie owoc?”

„Ty jesteś źródłem wszelkiego dobra, Panie, i wszelkie miłosierdzie pochodzi od Ciebie. Powiedziałeś nam, jak uzdrowić się z grzechu poprzez post, modlitwę i obdzielanie się; posłuchajcie wyznania naszej słabości. Jesteśmy świadomi swoich błędów. Wychowuj nas cierpliwie i z miłością.”

Modlitwa rozpoczynająca niedzielną Mszę świętą może nam posłużyć jako punkt odniesienia podczas czytania różnych tekstów Pisma Świętego, które Kościół daje nam do medytacji podczas tej Eucharystii.

POSŁUCHAJMY WYZNANIA NASZYCH SŁABOŚCI

Na słowa Boga skierowane do krzewu, który płonął, ale nie zamieniał się w popiół (znak trwałości Boga, Jego niezniszczalności, Jego wieczności), Mojżesz odpowiedział: „Kimże jestem, Panie, abym mógł pójść naprzeciw faraona?” Pan daje nam odpowiedź, która jest odpowiedzią wiary, o którą nas proszono: „Ja będę z tobą”. (Księga Rodzaju 3:11-12)

Święty Paweł ostrzega Koryntian: „Kto myśli, że stoi mocno, niech uważa, aby nie upadł”. (1 Kor. 12) Jeśli polegamy tylko na własnych siłach, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie będą one w stanie dostarczyć nam rozwiązań. Nie możemy decydować o tym, co wydarzy się w przyszłości, gdyż będzie to miało miejsce poza naszymi życzeniami i pragnieniami. Często nie potrafimy stanąć w ich obliczu sami.

A Jezus przypomina swoim słuchaczom, że nie są lepsi od innych: „Czy myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż wszyscy inni Galilejczycy?” (Łk 13,2)

Chrystus żąda od nas pokory i realistycznego uświadomienia sobie, że jesteśmy grzesznikami. Chodzi o to, aby uznać tę prawdę i powiedzieć: „grzeszymy”.

POWIEDZIAŁEŚ NAM JAK UZDROWIĆ SIĘ Z GRZECHU

W tym celu konieczne jest odczytanie na nowo historii naszych ojców w wierze, aby zaczerpnąć z ich doświadczeń, jak żyli z Bogiem i w Bogu, to znaczy z Jego czułości i Jego wymagań.

JEGO CZUŁOŚĆ

„Słyszałem jego wołanie… Znam jego cierpienie… Przyszedłem, aby go wyzwolić”. (Księga Rodzaju 3.7 i 8) Jednak Bóg nigdy nie działa bez dobrowolnej współpracy człowieka. Potrzebne jest działanie Mojżesza połączone ze swoim własnym: „Oto ja cię posyłam do faraona; Ty wyprowadzisz mój lud z Egiptu”. (Księga Rodzaju 3:10)
Jeśli będziemy czytać przeszłość w ten sposób, aby przynieść pożytek teraźniejszości, nie będziemy zaskoczeni: „Te wydarzenia miały służyć jako przykład dla nas”. (Koryntian 10.11) Grecki zapis św. Łukasza jest bardziej precyzyjny: te wydarzenia są dla nas „typowe”. „Typicos”, cechy tego, co przydarza się także nam.
A Chrystus wyraża Bożą czułość w zakończeniu przypowieści o niepłodnym drzewie figowym: „Zostaw je jeszcze na ten rok… może w przyszłości wyda owoc?” (Łukasza 13:9) Bóg jest cierpliwy.

JEGO WYMAGANIE

Cierpliwy, ale wymagający. Jezus przypomina o tym swoim słuchaczom przy okazji dwóch bieżących wydarzeń, kiedy to przypomina im, czego Bóg od nich oczekuje. Wydarzenia te ich niepokoją, ponieważ mają dla nich duże znaczenie. Nie muszą ich interpretować innym.
Bo powiedział im: W waszych oczach oni są grzesznikami. Tak naprawdę, nie więcej niż wy. Nie oceniaj. Musisz odpokutować, albo mówiąc ściśle, zmienić swoje postępowanie na zupełnie inne. I tutaj św. Łukasz jest znowu precyzyjny. Używa czasownika „metanoieiv”, który tłumaczymy jako „nawracać”. Spróbujmy to zrozumieć choćby w sposób przenośny, w kontekście narciarzy. „Dokonać konwersji” oznacza zmienić kierunek nart, obrócić je, obrać zupełnie inny kierunek.

JA JESTEM

Mojżesz, będąc sam na pustyni, obserwuje dziwne zjawisko. Podchodzi i przygląda się uważnie temu zadziwiającemu krzewowi, który płonie, ale nie zamienia się w popiół. W tym momencie słyszy rozkaz, który go zatrzymuje: „Nie podchodź bliżej”. Mimo że nie widzi, może słyszeć, mówić i reagować.
Następnie jesteśmy świadkami bliskiego dialogu między Nim a Bogiem, dialogu zaufania, dialogu wiary, w która mowa już o przyjęciu misję, ale Mojżesz  pyta, w jaki sposób będzie mogł ją wyjaśnić i wypełnić. Nie waha się zapytać: „Powiedz mi, jak mam cię nazywać”. To pytanie jest kluczem do wszelkiej komunikacji i wszelkiej wiedzy.

A Bóg odpowiada na to pytanie: „Jestem, który jestem”. Właściwie ten hebrajski termin z Biblii należy przetłumaczyć inaczej, nawet jeśli nie jest to powszechne wyrażenie francuskie: „Jestem”: „bycie”, imiesłów czasu teraźniejszego. Zajmijmy się trochę gramatyką. Cechą charakterystyczną czasownika w imiesłowach czasu teraźniejszego jest to, że występuje on w czasie przeszłym, przyszłym i warunkowym. „Będąc tam, tak zrobiłem. Będąc tutaj, mogę to zrobić. Będąc tam, zrobię to.” Będąc tam, mogłem to zrobić. Obecnie bierzemy udział w tym wydarzeniu, niezależnie od terminu, który zostanie omówiony.

Bóg nie jest żywą istotą chwili czy momentu. On jest Wieczną Obecnością i Aktywnością: Bóg naszych ojców jest z nami na wieki. On jest Tym, który jest, który był i który ma przyjść.

Bóg wyjaśnił, że gdy Mojżesz usłyszał jego pytania, nie rozgniewał się. Psalm tej niedzieli mówi nam po raz kolejny: „Pan jest czuły i miłosierny, nieskory do gniewu i bardzo łaskawy. Jak niebiosa są nad ziemią, tak wielka jest Jego miłość do tych, którzy się Go boją. (Psalm 102)

Święty Paweł przypomina nam, że „wydarzenia te miały być dla nas przykładem”. Musimy zatem na nowo odczytać to spotkanie przy płonącym krzewie, ten niezwykły moment w dziejach relacji Boga z ludźmi, który urzeczywistni się jeszcze pełniej i pełniej w osobie Jezusa, całkowicie człowieka i całkowicie Boga.

W osobie Jezusa, który w Ewangelii św. Łukasza opowiada nam po raz kolejny o czułości cierpliwego Boga wobec naszych słabości i naszych błędów: „Pozostawię je jeszcze na rok, następnie je wykopię i obłożę nawozem. Być może w przyszłości przyniesie to owoce”. (Łukasza 13.9)

Panie nasz i Boże „posłuchaj wyznania naszej słabości. Jesteśmy świadomi swoich błędów. Cierpliwie podnoś nas z miłością.” (Modlitwa na rozpoczęcie Mszy)
____
Sunday, March 23, 2025
3rd Sunday of Lent

Biblical references:
Reading from the Book of Exodus: 3:1 to 15: “I have seen the misery of my people.”
Psalm 102: “The Lord is merciful and gracious, slow to anger and of great kindness.”
Letter of St. Paul to the Corinthians: 10:1 to 12: “He was to be an example, so that we would not desire evil.”
Gospel according to St. Luke: 13:1 to 9: “Perhaps in the future it will bear fruit?”

“You are the source of all good, Lord, and all mercy comes from you. You have told us how to heal from sin through fasting, prayer and sharing; listen to the confession of our weakness. We are aware of our mistakes. Train us patiently and with love.”

The prayer that opens Sunday Mass can serve as a point of reference for us as we read the various texts of Sacred Scripture that the Church offers us to meditate on during this Eucharist.

LET US LISTEN TO THE CONFESSION OF OUR WEAKNESSES

To the words of God addressed to the bush that was burning but was not reduced to ashes (a sign of God’s permanence, his indestructibility, his eternity), Moses replied: “Who am I, Lord, that I should go to meet Pharaoh?” The Lord gives us an answer that is the answer of faith that we are asked to give: “I will be with you.” (Genesis 3:11-12)

Saint Paul warns the Corinthians: “Let him who thinks he stands firm take heed lest he fall.” (1 Cor. 12) If we rely only on our own strength, there is a high probability that it will not be able to provide us with solutions. We cannot decide what will happen in the future, because it will take place beyond our wishes and desires. Often we cannot face them alone.

And Jesus reminds his listeners that they are no better than others: “Do you think that these Galileans were worse sinners than all the other Galileans?” (Luke 13:2)

Christ demands from us humility and a realistic awareness that we are sinners. It is about recognizing this truth and saying: „we sin”.

YOU TOLD US HOW TO HEAL FROM SIN

To do this, it is necessary to reread the stories of our fathers in faith, to draw from their experiences of how they lived with God and in God, that is, from His tenderness and His demands.

HIS TENDERNESS

„I have heard his cry… I know his suffering… I have come to free him.” (Genesis 3:7 and 8) However, God never acts without the voluntary cooperation of man. Moses’ action is needed, combined with his own: „Behold, I am sending you to Pharaoh; you shall bring out my people from Egypt.” (Genesis 3:10)
If we read the past in this way to benefit the present, we will not be surprised: „These events were to serve as examples for us.” (Corinthians 10:11) Greek record St. Luke is more precise: these events are “typical” for us. “Typicos,” characteristics of what also happens to us.
And Christ expresses God’s tenderness at the end of the parable of the barren fig tree: “Leave it alone this year… perhaps it will bear fruit in the future?” (Luke 13:9) God is patient.

HIS REQUIREMENT

Patient, but demanding. Jesus reminds his listeners of this in two current events, when he reminds them of what God expects of them. These events disturb them because they have a great meaning for them. They do not have to interpret them to others.
Because he said to them: In your eyes they are sinners. In reality, no more than you. Do not judge. You must repent, or, to be more precise, change your behavior to something completely different. And here St. Luke is precise again. He uses the verb “metanoieiv,” which we translate as “to convert.” Let us try to understand this even figuratively, in the context of skiers. “To convert” means to change the direction of the skis, to turn them, to take a completely different direction.

I AM

Moses, alone in the desert, observes a strange phenomenon. He approaches and looks closely at this astonishing bush that is burning but does not turn into ashes. At that moment he hears an order that stops him: “Do not come any closer.” Although he cannot see, he can hear, speak and react.

Then we witness a close dialogue between Him and God, a dialogue of trust, a dialogue of faith, which already speaks of accepting the mission, but Moses asks how he will be able to explain it and fulfill it. He does not hesitate to ask: “Tell me what I am to call you.” This question is the key to all communication and all knowledge.

And God answers this question: “I am who I am.” Actually, this Hebrew term from the Bible should be translated differently, even if it is not a common French expression: “I am”: “being,” present participle. Let us deal with a bit of grammar. The characteristic feature of the verb in the present participle is that it occurs in the past, future and conditional tenses. „Being there, I did so. Being here, I can do this. Being there, I will do this.” Being there, I could do that. We are currently taking part in this event, regardless of the term that will be discussed.

God is not a living being of a moment or a moment. He is Eternal Presence and Activity: the God of our fathers is with us forever. He is the One who is, who was, and who is to come.

God explained that when Moses heard his questions, he was not angry. This Sunday’s Psalm tells us once again: „The Lord is tender and merciful, slow to anger and of great kindness. As the heavens are above the earth, so great is his love for those who fear him. (Psalm 102)

Saint Paul reminds us that „these events were to be an example to us.” We must therefore reread this encounter at the burning bush, this extraordinary moment in the history of God’s relationship with men, which will be realized even more fully and completely in the person of Jesus, who is completely man and completely God.

In the person of Jesus, who in the Gospel of St. Luke tells us once again about the tenderness of the patient God towards our weaknesses and our mistakes: „I will let them stand for another year, then I will dig them up and cover them with manure. Perhaps in the future they will bear fruit.” (Luke 13:9)

Our Lord and God, „listen to the confession of our weakness. We are aware of our mistakes. Patiently lift us up with love.” (Prayer at the beginning of Mass)

____

Stanisław Barszczak, Syn marnotrawny

[list ojca do syna]

Drodzy młodzi przyjaciele. Grobowce królewskie w Petrze w Jordanii są oszałamiającym świadectwem starożytnej cywilizacji Nabatejczyków. Grobowce te, wyrzeźbione w różowoczerwonych klifach, zostały zbudowane dla elity regionu w I i II wieku n.e. Godne uwagi budowle obejmują Grobowiec Urnowy, Grobowiec Jedwabny i Grobowiec Koryncki, z których każda ma skomplikowane fasady łączące style architektoniczne hellenistyczne, rzymskie i nabatejskie. Grobowce królewskie są częścią większego cudu archeologicznego Petry, niegdyś tętniącego życiem miasta, które służyło jako główny węzeł handlowy. Ich niezwykłe zachowanie daje wgląd w wielkość i wyrafinowanie władców Petry… Pomyślcie o podróży do Jordanii czy Iranu, moglibyście zobaczyć na przykład grób perskiego króla Dariusza I (Wielkiego) w Naqsh-e Rustam w Iranie. Dariusz Wielki (522-486 p.n.e.), był jednym z największych władców perskich. Rządził imperium perskim w okresie jego największego rozkwitu. Grób jest jednym z czterech grobowców w Naqsh-e Rustam. Uważa się, że inni to perscy władcy Xerses I, Artakserses i Dariusz II. Niestety grobowce już w starożytności zostały okradzione. Na fasadzie grobowca znajduje się napis: „Wielkim bogiem jest Ahuramazda, który stworzył tę ziemię, który stworzył cudowne niebo, który stworzył człowieka, który stworzył szczęście dla człowieka, który uczynił Dariusza królem, jednym królem wielu, jednym panem wielu. Jestem Dariuszem, wielkim królem, królem królów, królem krajów, w których mieszkają ludzie wszelkiego rodzaju, królem na tej wielkiej ziemi daleko i szeroko, synem Hystaspesa, Achemenidem, Persem, synem Persa, Aryjczykiem, mającym aryjskie pochodzenie. Dzięki łasce Ahuramazdy oto kraje, które przejąłem poza Persją; rządziłem nimi; płacili mi daninę; robili to, co im powiedziałem; trzymali się mocno mojego prawa; Media, Elam, Partia, Aria, Baktria, Sogdia, Chorasmia, Drangiana, Arachozja, Sattagydia, Gandara [Gadâra], Indie [Hiduš], pijący haomę Scytowie, Scytowie w spiczastych czapkach, Babilonia, Asyria, Arabia, Egipt, Armenia, Kapadocja, Lidia, Grecy (Yauna), Scytowie za morzem (Sakâ), Tracja, Grecy noszący petasos [Yaunâ], Libijczycy, Nubijczycy, ludzie z Maka i Karowie”. Coraz częściej jako uczniowie szkół możecie wybrać się do Hiszpanii czy Włoch. Nie udajecie się na wakacje niczym synowie marnotrawni, bo jeździcie tam za zaoszczędzone przez was pieniążki. Z pewnością wysłuchaliście już nie raz Ewangelię świętego Łukasza o dwu synach szlachetnego ojca. W tym Wielkim Poście chciałbym, żebyście rozpoznali młodszego syna i nie nazywali go utracjuszem, leniuchem który nie chciał pracować w winnicy ojca i wyruszył po przygodę w daleki świat. Moi przyjaciele. Jeszcze nie czas, aby go zcharakteryzować w pełni i mówić o nim zaledwie jako o synu marnotrawnym. To wiecie, żeże za miesiąc Wielkanoc, a potem będzie już piękny miesiąc maj… Wiosenna zieloność okryje rany poszarpanej ziemi. Pióra, liście, szypułki, osłonią rany, pokrętne badyle i wielorakie odmiany barw ziemi i będą zalecać się oczom ludzkim. Podobnie jak wsysały w siebie wilgoć i zgniliznę, tak sami barwami, kształtem i nieskończoną potęgą swego rozrostu będą chciały wessać w siebie cierpienie dusz, zniszczyć pamięć o tym, co już padło i umarło. Na dobro nowego życia będzie rosło i bujało wszystko – na stratę śmierci. Słowik zaśpiewa nocami nad wodą, w sąsiedztwie wzgórka, pod którym znaleźliście schronienie. W tym czasie ludzkość musi przejrzeć – musi! Głupota średniowieczna wiecznie trwać nie może – to nie podobna! Niektórym również z was, zdaje się, że w całym naszym życiu chodzi tylko o jedno z dwojga: żeby coś MIEĆ albo kimś BYĆ. Tymczasem zawsze na świecie ktoś na kogoś czeka. Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu z nich pamięta o tym. Były czasy, gdy chodzenie boso po ciepłej, wydeptanej ziemi było codziennością. Gdy śmiech dzieci niósł się po całej wiosce, a zabawy nie znały granic – patyk mógł być koniem, a garść kamyków skarbem. Domy kryte strzechą, drewniane płoty, zapach świeżo skoszonego siana i pieczonego chleba – to wszystko tworzyło wyjątkowy klimat. Nie było telefonów ani komputerów, ale było coś znacznie cenniejszego – wspólnota. Każdy znał każdego, a sąsiad był jak rodzina. Nadszedł jednak nowy czas, który podarował mam Bóg, nasz Ojciec Najlepszy. Przeważnie nie rozpoznajecie jeszcze etapów Bożego czasu. Jakkolwiek już w domu rodzinnym przejmujecie codzienne informacje z naszej epoki… Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Prawdopodobnie nikt z was nie sięga z pytaniami tak daleko, jak czynią to wasi rodzice. Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o zapachu mojego ciała… A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci – zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet puste miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc. Pamięć to coś naprawdę dziwnego. Szufladki ma wypchane kompletnie nieprzydatnymi, bezsensownymi rzeczami. A człowiek zapomina jedną po drugiej rzeczy te ważne, naprawdę potrzebne. Można odejść na zawsze, by stale być blisko. Ktoś z was zasmucony wspomni tutaj: Nie ma ciebie mamo, a jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bał, może będę usypiał spokojniej… Młodzi przyjaciele. Człowiek jest najwyższą wartością! Nikt, słyszycie, nikt nie ma prawa gubić drugiego człowieka, narażać go, skazywać na cierpienie! Codziennie słyszycie o wojnach na ziemi matce. – Teraz wojna, nie ma dobrych ludzi, rozumiesz? Ktoś odpowie. Ale człowiek tyle jest wart, ile może dać drugiemu człowiekowi. Złe niewątpliwie jest tylko jedno: krzywda bliźniego. Człowiek – jest to rzecz święta, której krzywdzić nikomu nie wolno. Prawdę swą należy mówić głośno, nie schlebiając ani – żal się Boże! – „gwelfom i gibelinom polskim”, ani rzeczom, ani wypadkom, ani stosunkom, ani ideom. Ciąży na nas grzech pierworodny szlachetczyzny. W okresie najnowszych technologii wciąż, my wzbogaceni Polacy, możemy juz poczuć się spragnieni nowego porządku. Zostawiamy miejsca rodzinne i „za chlebem” wyjeżdżamy za granicę. Tutaj moją pociechą będzie zawsze Polska, która odrodziła się z krwi i pracy męczenników po to, żeby na miejscu, gdzie stała ciemnica niewoli, rozpostarło się najjaśniejsze pracowisko postępu, napisał Warszawianin. W życiu każdego człowieka są dwa wielkie dni – pierwszy, w którym się rodzimy i drugi, w którym odkrywamy po co. Ktoś już was napisał: Stale muszę powtarzać: „Bardzo mi przyjemnie…” facetom, z którymi spotkanie wcale mi nie robi przyjemności. Ale jeżeli chcesz, bracie, żyć, musisz te komedie odgrywać… Naprawdę odważnym jest się tylko wtedy, gdy się wie jeszcze przed walką, że się dostanie cięgi, ale mimo to przystępuje się do tej walki – tak czy inaczej – i doprowadza się ją do końca bez względu na przeszkody. Zwycięża się wtedy rzadko, ale przecież czasami się zwycięża. Przyjaciele. Jedną z szkolnych lektur są „Niemcy” Leona Kruczkowskiego. Dramat z 1949 roku ukazuje różne postawy Niemców wobec nazizmu w czasie II wojny światowej. Akcja rozgrywa się w domu niemieckiej rodziny. Profesor Sonnenbruch wybrał wewnętrzną emigrację. Nie popiera Hitlera i nazizmu. Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła. Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie. We mnie jest dwu ludzi, jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat. Który zaś zwycięży? Nie wiem. Bracie. Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my płoniemy, ty płoniesz razem z nami. Zbrodnia, mój kochany, to tylko nagłe podsumowanie tego, co już nieznacznie robimy codziennie…Ludzie mają wrodzony talent do wybierania właśnie tego, co dla nich najgorsze. Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. Tym bardziej najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same. Mieliśmy osiemnaście lat i zaczęliśmy miłować świat i istnienie; kazano nam do tego strzelać. Pierwszy granat, który padł, trafił w nasze serca. „Obejdę świat dookoła, a może zabiję bijące mnie serce – kalejdoskoskie,” potem przemyśliwalem. Od lat sam siebie skazałem na cierpienie, na śmierć pewniejszą niż życie – żeby walczyć! żeby ratować nas wszystkich! żeby sprzeciwiać się złu. Człowiek grający o życie prawie zawsze przychodzi nie w porę. Była w tej pani jakaś cecha otwartości, która nakłaniała do uczuć przyjaznych. Bartosz jeszcze się w nikim nie kochał, ale wiedział, że taka pozycja istnieje i jest w modzie. Przyjacielu, gdzież są twoje szklane domy? Każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy. Każdy z nich miał gdzieś jakąś „mamę” albo jakiegoś „tatę”. Byli tacy, co mieli nawet babcie, a prawie każdy na postoju w chwili, kiedy sądził, że go nikt nie widzi, ośliniał sekretnie jakąś fotografię – ach! – jej, Kazi albo Zosi. Bartosz nie miał ani jednej Zosi. Nie da się samotnie zmienić świata, nawet jeśli jest się młodym „faraonem” o pozornie nieograniczonej władzy. Nie wystarczy stanowczość i odwaga, by przeciwstawić się zorganizowanej, wrogiej wszelkim zmianom sytuacji. Tam, gdzie – między mężczyzną a kobietą – zjawia się litość, a nawet politowanie, tam już inne uczucia poddają się bez walki, uchodzą niepostrzeżenie jak krew z ukrytej rany… Wszyscy się tutaj sobie podobamy. Prawda, panowie? Trochę mniej, trochę więcej, stosownie do stopnia w hierarchii. Nie, nie jestem [sam]. Jestem taki jak wszyscy na tym głupim, cholernym, zdumiewającym świecie. Niedoskonały. Nawet bardzo. Ale pełny nadziei. Nadal jestem sobą. Dla niemieckiego człowieka sumieniem był drugi niemiecki człowiek, to sobie zapamiętaj. Ale żyjesz w nowej Polsce. Teraz więc zamiast wierzyć, albo nie wierzyć, wymaluj twoją młodość wątpieniem – i niech to będzie twoja religia bez granic. Przeprogramowaliśmy rzeczywistość, język to wirus, religia – system operacyjny, a modlitwy to jedynie wkurzający spam. Religia nie jest ani prawdziwa, ani fałszywa, proponuje tylko pewien sposób życia – który pokaże ci wspaniałego ojca. Może tak być, nadzieja to kłamstwa, które sobie wmawiamy na temat przyszłości. Istotnie najlepsze kłamstwa są w dziewięćdziesięciu procentach prawdziwe. Życie nie jest sprawiedliwe. Zajęło mi to trochę czasu, zanim to zrozumiałem, ale okazuje się, że los zawsze znajdzie sposób, żeby cię rozczarować. Możesz snuć plany, a życie i tak pchnie cię w przeciwnym kierunku. Znajdziesz prawdziwych przyjaciół, a i tak zostaną ci zabrani, nie ważne jak mocno będziesz walczyć, by ich zatrzymać. Kiedy po coś sięgniesz, to się sparzysz. Nie doszukuj się w tym sensu i nie próbuj tego zmieniać. Musisz pogodzić się z rzeczami, na które nie masz wpływu i postarac się przezyć. To twoje jedyne zadanie. Czy wiesz? Że gdy się jest bardzo smutnym, lubi się zachody słońca… Człowiek miewa w życiu takie chwile, że lubi otaczać się przedmiotami, które przypominają smutek. W „Wietrze od morza” mój ulubiony pisarz zapisał: „Nie będzie już przenigdy Prusak niemczył Kaszuby!” W Krainie Smętka żyjecie, w was dojrzewa człowiek – Słowianin. Macie prawo nazywać się Młodszym bratem z Ewangelii, dla następnych pokoleń Polaków nad Wisłą. Wyobraźcie sobie, Mama miała taki okres w życiu, że lubiła smutek. Sama zawsze wesoła pracowała w hucie szkła. Nigdy u nas nie brakowało cukierniczek, kompotierek, artystycznie wykonanych talerzy, owocarek, wazonów. I to mnie uratowało! Taka była Mama, zawsze jeszcze miałem jej fotografią, bym mógł swobodnie patrzeć w jej oczęta… Kobieta pozwoli ze sobą zrobić, co zechcesz, bylebyś jej o tym nie mówił. Poeta pisał: „Trza było skazać na śmierć tę miłość, od której serce pęka, jakby zbielałem w ogniu żelazem wypalić wszystko aż do ostatniego wspomnienia.” Kochani moi przyjaciele. Ani chwili tracić darmo nie wolno! Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości. Czyż to nie wielkość ducha, aby nie cofnąć ręki przed tym, od czego ludzie uciekają z całej siły? Dziś coraz bardziej rozwijająca się myśl usuwa po trochu wszystkie niedorzeczne fantazje, a na ich miejsce wprowadza kwestie rzeczywiście filozoficznej wartości i każe wróżyć wiele o was jako o myślicielach, już w osiemnastym roku. – A ty jak się masz? – spytał Puchatek. – Nie bardzo się mam – odpowiedział Kłapouchy. – Już nie pamiętam czasów, żebym jakoś się miał. Kochając, marzy się o przyszłości – ja wspominam przeszłość. Szczęście moje mieści się w wyrazie: wolność. Gdybym teraz odebrał sobie życie – nikt nie uroniłby po mnie łzy żalu. Walka z miłością to walka niemal z życiem, bo miłość jest życia rdzeniem. Gdzie ta koja, gdzie ten brzeg? Nie potrzebujecie zmagać się ze światem i ginąć dla wieczności. Ale już jako chłopcy i dziewczęta kochajcie Boga – człowieka. Jezus jest dla was najlepszym przyjacielem. Czy kiedykolwiek wiedziałeś, co naprawdę oznacza modlitwa? Czy kiedykolwiek czułeś jej szept w swoich snach? Czy kiedykolwiek skłoniłeś się z sercem tak lekkim, Że ziemia i niebo połączyły się w zasięgu wzroku? Czy kiedykolwiek odczuwałeś ciężar pokłonu? Dusza uwolniona w głębokim oddaniu? Czy kiedykolwiek dotknąłeś kurzu swoim czołem, I poczułeś, jak spływa miłosierdzie Boga? Czy kiedykolwiek pościłeś z sercem tak czystym, Gdzie głód zamienia się w coś więcej? Czy kiedykolwiek zaznałeś pragnienia dnia, A jednak poczułeś, jak twój duch się wznosi i kołysze? Jeśli nie, to zatrzymaj się, zastanów i zobacz, To nie są tylko rytuały – one cię wyzwalają, czynią wolnymi – Bo w ich istocie, głęboko ukrytej, Leży miłość, która sprawia, że ​​aniołowie płaczą. „Gdybyś kiedy we śnie poczuła, że oczy moje już nie patrzą na ciebie z miłością, wiedz, żem żyć przestał.” Wciąż nie smutny
ksiądz Stanisław

___

Stanisław Barszczak, The Prodigal Son

(letter from a father to his son)

Dear young friends. The Royal Tombs at Petra in Jordan are a stunning testament to the ancient Nabataean civilization. Carved into the rose-red cliffs, the tombs were built for the region’s elite in the 1st and 2nd centuries CE. Notable structures include the Urn Tomb, the Silk Tomb, and the Corinthian Tomb, each with intricate facades that combine Hellenistic, Roman, and Nabataean architectural styles. The Royal Tombs are part of the larger archaeological wonder of Petra, once a bustling city that served as a major trading hub. Their remarkable preservation provides insight into the grandeur and sophistication of Petra’s rulers… Think about traveling to Jordan or Iran, for example, and you might see the tomb of the Persian king Darius I (the Great) at Naqsh-e Rustam in Iran. Darius the Great (522-486 BC), was one of the greatest Persian rulers. He ruled the Persian Empire at its height. The tomb is one of four tombs in Naqsh-e Rustam. The others are believed to be those of the Persian rulers Xerses I, Artaxerses and Darius II. Unfortunately, the tombs were robbed in antiquity. On the facade of the tomb is the inscription: „The great god is Ahuramazda, who created this land, who created the wonderful sky, who created man, who created happiness for man, who made Darius king, one king of many, one lord of many. I am Darius, the great king, king of kings, king of the countries where all kinds of people live, king in this great land far and wide, son of Hystaspes, Achaemenid, Persian, son of Persian, Aryan, having Aryan origins. By the grace of Ahuramazda, these are the countries that I took over outside Persia; I ruled them; they paid me tribute; they did what I told them; they held fast to my law; Media, Elam, Parthia, Aria, Bactria, Sogdia, Chorasmia, Drangiana, Arachosia, Sattagydia, Gandara [Gadâra], India [Hiduš], drinkers of haoma Scythians, Scythians with pointed caps, Babylon, Assyria, Arabia, Egypt, Armenia, Cappadocia, Lydia, Greeks (Yauna), Scythians beyond the sea (Sakâ), Thrace, Greeks wearing petasos [Yaunâ], Libyans, Nubians, people from Maca and Carians”. More and more often, as school children you can go to Spain or Italy. You do not go on vacation like prodigal sons, because you go there with money you have saved. You have certainly listened to the Gospel of Saint Luke more than once about the two sons of a noble father. This Lent I would like you to recognize the younger son and not call him a spendthrift, a lazy person who did not want to work in his father’s vineyard and set off on an adventure into the distant world. My friends. It is not yet time to characterize him fully and speak of him only as a prodigal son. You know that in a month Easter, and then there will already be a beautiful month of May… Spring greenery will cover the wounds of the torn earth. Feathers, leaves, peduncles, will cover the wounds, twisted twigs and various varieties of earth colors and will court human eyes. Just as they sucked moisture and rot into themselves, so with colors, shape and infinite power of their growth they will want to suck into themselves the suffering of souls, destroy the memory of what has already fallen and died. For the sake of new life everything will grow and swing – for the loss of death. The nightingale will sing at night over the water, near the hill under which you found shelter. At that time humanity must see – it must! Medieval stupidity cannot last forever – it is not like that! Some of you, too, it seems that in our whole life only one of two things matters: to HAVE something or to BE someone. Meanwhile, there is always someone waiting for someone in the world. All adults were once children, but few of them remember it. There were times when walking barefoot on warm, trampled earth was an everyday occurrence. When children’s laughter echoed throughout the village, and games knew no bounds – a stick could be a horse, and a handful of pebbles a treasure. Thatched houses, wooden fences, the smell of freshly mown hay and baked bread – all this created a unique atmosphere. There were no phones or computers, but there was something much more valuable – community. Everyone knew everyone, and a neighbor was like family. However, a new time has come, which God, our Best Father, has given us. Most of you do not yet recognize the stages of God’s time. However, already in your family home, you take in everyday information from our era… People have too little time to learn anything. They buy ready-made things in stores. And since there are no stores with friends, people have no friends. Probably none of you reach as far with questions as your parents do. Will everything remain the same when I am gone? Will books become unaccustomed to the touch of my hands, will dresses forget the smell of my body… And people? They will talk about me for a while, they will wonder at my death – they will forget. Let us not delude ourselves.

My friend, people will bury us in memory as quickly as they bury our bodies in the ground. Our pain, our love, all our desires will go with us and not even an empty space will remain. There are no empty spaces on earth. Memory is something really strange. Its drawers are stuffed with completely useless, senseless things. And one by one a person forgets the important things, the really necessary ones. One can leave forever to always be close. One of you will sadly mention here: You are not here, mother, and yet I need your words and I need your memory. Remember me, okay? Maybe I will be less afraid, maybe I will fall asleep more peacefully… Young friends. A person is the highest value! No one, you hear, no one has the right to lose another person, to endanger them, to condemn them to suffering! Every day you hear about wars on mother earth. – Now there is war, there are no good people, do you understand? Someone will answer. But a person is worth as much as he can give to another person. There is only one thing that is undoubtedly evil: harming one’s neighbor. A person is a sacred thing that no one may harm. One should speak one’s truth loudly, without flattering either – God forbid! – „Polish Guelphs and Ghibellines”, or things, or events, or relationships, or ideas. The original sin of nobility weighs on us. In the period of the latest technologies, we, the enriched Poles, can already feel thirsty for a new order. We leave our native places and „for bread” go abroad. Here, my consolation will always be Poland, which was reborn from the blood and work of martyrs so that in the place where the darkness of slavery stood, the brightest workroom of progress would spread, Stephen Zeromski wrote . In the life of every person there are two great days – the first, when we are born and the second, when we discover why. Someone has already written to you: I constantly have to repeat: „I am very pleased…” to guys with whom meeting does not give me any pleasure at all. But if you want to live, brother, you have to play these comedies… You are truly brave only when you know before the fight that you will get a beating, but you still enter this fight – one way or another – and you see it through to the end regardless of the obstacles. You rarely win then, but sometimes you do win. Friends. One of the school readings is „Germany” by Leon Kruczkowski. The drama from 1949 shows the different attitudes of Germans towards Nazism during World War II. The action takes place in the home of a German family. Professor Sonnenbruch chose internal emigration. He does not support Hitler and Nazism. War is peace. Freedom is slavery. Ignorance is strength. I do not know what weapons will be used in the third world war, but the fourth will be with sticks and stones. There are two people in me, one completely sensible, the other a madman. Which one will win? I do not know. Brother. Fire is contagious! And if we burn, you burn with us. Crime, my dear, is just a sudden summary of what we already do every day insignificantly… People have an innate talent for choosing precisely what is worst for them. I had a bad day. A week. A month. A year. Life. Holy shit. All the more so, you can’t plan the most beautiful moments in life. They will come by themselves. We were eighteen years old and we started to love the world and existence; we were told to shoot for it. The first grenade that went off hit our hearts. „I’ll go around the world, or maybe I’ll kill my beating heart – kaleidoscopic,” then I thought about it. For years I had sentenced myself to suffering, to a death more certain than life – to fight! to save us all! to oppose evil. A person playing for life almost always comes at the wrong time. There was a certain openness in this lady that encouraged friendly feelings. Bartosz had not yet fallen in love with anyone, but he knew that such a position existed and was in fashion. Friend, where are your glass houses? Everyone has their favorite place in childhood. It is the homeland of the soul. Each of them had a „mom” or a „dad” somewhere. There were those who even had grandmothers, and almost everyone, at a stopover, when they thought no one was watching, secretly drooled over some photograph – oh! – of her, Kazia or Zosia. Bartosz did not have a single Zosia. You cannot change the world alone, even if you are a young „pharaoh” with seemingly unlimited power. Determination and courage are not enough to oppose an organized situation hostile to any change. Where – between a man and a woman – pity, or even sympathy, appears, other feelings surrender without a fight, escape unnoticed like blood from a hidden wound… We all like each other here. Right, gentlemen? A little less, a little more, according to the rank in the hierarchy. No, I am not [alone]. I am like everyone else in this stupid, bloody, amazing world. Imperfect. Very much so. But full of hope. I am still myself. For a German man, his conscience was another German man, that’s what he
remember. But you live in a new Poland. So now instead of believing or not believing, paint your youth with doubt – and let this be your religion without borders. We have reprogrammed reality, language is a virus, religion – an operating system, and prayers are just annoying spam. Religion is neither true nor false, it only proposes a certain way of life – which will show you a wonderful father. It may be so, hope is the lies we tell ourselves about the future. Indeed, the best lies are ninety percent true. Life is not fair. It took me some time to understand this, but it turns out that fate always finds a way to disappoint you. You can make plans, and life will still push you in the opposite direction. You will find true friends, and they will still be taken from you, no matter how hard you fight to keep them. When you reach for something, you will get burned. Don’t look for meaning in it and don’t try to change it. You have to accept the things you have no influence over and try to survive. That’s your only task. Do you know? That when you’re very sad, you like sunsets… People have moments in their lives when they like to surround themselves with objects that remind them of sadness. In the book „Wiatr od morza” my favorite writer wrote: „A Prussian will never again Germanize Kashubia!” You live in the Land of Smętka, a man is maturing in you – a Slav. You have the right to call yourself the Younger Brother from the Gospel, for the next generations of Poles on the Vistula. Imagine, Mom had a period in her life when she liked sadness. She herself always worked cheerfully in the glassworks. We never lacked sugar bowls, compotes, artistically made plates, fruit bowls, vases. And that saved me! That was Mom, I always had her photograph so I could freely look into her eyes… A woman will let you do whatever you want to her, as long as you don’t tell her about it. The poet wrote: „It was necessary to sentence to death that love, from which the heart breaks, as if I had turned white in the fire with an iron to burn everything to the last memory.” My dear friends. Not a moment should be wasted! We must tear open Polish wounds so that they do not heal with a membrane of meanness. Isn’t it greatness of spirit not to withdraw one’s hand from that from which people run away with all their might? Today, increasingly developing thought gradually removes all absurd fantasies, and in their place introduces issues of truly philosophical value and makes one foretell much about you as thinkers, already in the eighteenth year. – And how are you? – asked Winnie the Pooh. – I am not very well – replied Eeyore. – I can no longer remember a time when I was somehow well. When you love, you dream of the future – I remember the past. My happiness is contained in the word: freedom. If I took my life now – no one would shed a tear of regret for me. The fight with love is almost a fight with life, because love is the core of life. Where is that bunk, where is that shore? You do not need to struggle with the world and perish for eternity. But as boys and girls, love God – man. Jesus is your best friend. Have you ever known what prayer really means? Have you ever felt its whisper in your dreams? Have you ever bowed with a heart so light, That earth and heaven merged in sight? Have you ever felt the weight of obeisance? A soul freed in deep devotion? Have you ever touched the dust with your forehead, And felt God’s mercy flow down? Have you ever fasted with a heart so pure, Where hunger turns into something more? Have you ever experienced the thirst of the day, And yet felt your spirit rise and sway? If not, then stop, think and see, These are not just rituals – they liberate you, make you free – Because in their essence, deeply hidden, Lies love that makes angels cry.
„If ever in a dream you felt that my eyes no longer look at you with love, know that I have ceased to live.” Not yet sad your priest Stanisław

___

(List do młodych na Wielki Post)

Stanisław Barszczak, O miłości czyli o tym, co najbardziej trwałe w życiu ludzkim!

Drodzy młodzi przyjaciele. Czy my jestemy ludzie dobrzy?
– Słuchaj Henri, czy my jesteśmy ludzie dobrzy? – Czemu się głupio pytasz? – Widzisz, przyjacielu, wzbiera we mnie zupełnie niezrozumiała złość na tych ludzi, że przez nich muszę tu być. Nie współczuję im wcale, że idą do gazu. To wypowiedź jednego z Kolumbów ostatniej wojny. W swoich opowiadaniach Tadeusz Borowski, inaczej niż pozostali przedstawiciele pokolenia Kolumbów, opisywał  obozy zagłady nie jako niespodziewany wybuch metafizycznego zła, lecz żelazną konsekwencję splotu faszyzmu i kapitalizmu. Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości. Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija.
Co będzie o nas wiedzieć świat, jeśli zwyciężą Niemcy? Powstaną olbrzymie budowle, autostrady, fabryki, niebotyczne pomniki. Pod każdą cegłą będą podłożone nasze ręce, na naszych barkach będą noszone podkłady kolejowe i płyty betonu. Nie ma piękna, jeśli w nim leży krzywda człowieka. Nie ma prawdy, która tę krzywdę pomija. Nie ma dobra, które na nią pozwala. Niekiedy skala reagowania człowieka jest zbyt mała i gdy sięga tragicznego dna, wtedy wyzwala się w śmiechu. Zakładamy podwaliny jakiejś nowej, potwornej cywilizacji. Teraz dopiero poznałem cenę starożytności. Jak potworną zbrodnią są piramidy egipskie, świątynie i greckie posągi! (…) Nie ma piękna, jeśli leży w nim krzywda człowieka… Jakże to jest, że nikt nie krzyknie, nie plunie w twarz, nie rzuci się na pierś? Zdejmujemy czapkę przed esmanami wracającymi spod lasu, jak wyczytają, idziemy z nimi na śmierć – i nic? Głodujemy, mokniemy na deszczu, zabierają nam najbliższych. Widzisz: to mistyka. Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka. Oto jest dzika bierność, której nic nie przełamie. A jedyna broń – to nasza liczba, której komory nie pomieszczą. To właśnie nadzieja każe ludziom apatycznie iść do komory gazowej, każe nie ryzykować buntu, pogrąża w martwotę.
Uśmiecham się i myślę, że człowiek zawsze na nowo odnajduje człowieka – przez miłość. I że to jest rzecz najważniejsza i najbardziej trwała w życiu ludzkim. A my tęsknimy do świata, w którym jest miłość drugiego człowieka, spokój od ludzi i odpoczynek od instynktów. Widać takie jest prawo miłości i młodości. Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia. Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości. Oszukańczy jest czas pracy, przy którym nie wolno mówić, siadać, odpoczywać. Oszukańcza jest każda szufla ziemi, którą niepełną wrzucamy do rowu. Patrz na to wszystko uważnie i nie trać siły, gdy jest Ci źle. Bo może z tego czasu obozu, z tego czasu oszustw będziemy musieli zdać ludziom żywym relację i stanąć w obronie zmarłych. (…) Bo żywi zawsze mają rację przeciw umarłym.
Jesteśmy niewrażliwi jak drzewa, jak kamienie. I milczymy jak ścinane drzewa, jak rąbane kamienie… Rola nadziei w życiu obozowicza była bardzo ważna: To właśnie nadzieja każe ludziom apatycznie iść do komory gazowej, każe nie ryzykować buntu, pogrąża w martwotę. To nadzieja rwie więzy rodzin, każe matkom wyrzekać się dzieci, żonom sprzedawać się za chleb i mężom zabijać ludzi. To nadzieja każe im walczyć o każdy dzień życia, bo może właśnie ten dzień przyniesie wyzwolenie. Ach, i już nawet nie nadzieja na inny, lepszy świat, ale po prostu na życie, w którym będzie spokój i odpoczynek. Nigdy w dziejach ludzkich nadzieja nie była silniejsza w człowieku, ale nigdy też nie wyrządziła tyle zła, ile w tej wojnie, ile w tym obozie. Nie nauczono nas wyzbywać się nadziei i dlatego giniemy w gazie (…) gdyby nie nadzieja, iż ten inny świat nadejdzie, że wrócą prawa człowieka – żylibyśmy w obozie choć jeden dzień? (…) Nigdy w słowach ludzkich nadzieja nie była silniejsza w człowieku, ale nigdy też nie wyrządziła tyle zła, ile w tej wojnie, ile w tym obozie.
Pożegnanie z Marią jest lekturą szkolną i bardzo dobrze. Tylko tam znajdziesz zdanie traktujące o rozpaczliwej próbie złagodzenia obozowej rzeczywistości przez przebywającego w niej Tadka: Ale to jest nieprawda i groteska, jak cały obóz, jak cały świat. Autor opisuje scenę, gdy więźniowie otrzymali polecenie uprzątnięcia pustych wagonów, z których wynosili martwe dzieci, uduszone i leżące w ludzkich odchodach czytamy: „Wskakuję o środka. Porozrzucane po kątach wśród kału ludzkiego i pogubionych zegarków leżą poduszone, podeptane niemowlęta, nagie potworki o ogromnych głowach i wydętych brzuchach. Wynosi się je jak kurczaki, trzymając po parę w jednej garści”. Porównaj  fragment także z tego samego tekstu, opisujący los kalekiej dziewczynki: „Inni niosą dziewczynkę bez nogi; trzymają ją za ręce i za tę jedną, pozostałą nogę. Łzy ciekną jej po twarzy, szepce żałośnie: »Panowie, to boli, boli…« Ciskają ją na auto między trupy. Spali się żywcem wraz z nimi”. „A tu patrz: najpierw jedna wiejska stodoła pomalowana na biało i – duszą w niej ludzi. Potem cztery większe budynki – dwadzieścia tysięcy jak nic. Bez czarów, bez trucizn, bez hipnozy. Paru ludzi kierujących ruchem, żeby tłoku nie było, i ludzie płyną, jak woda z kranu za odkręceniem kurka. Dzieje się to wśród anemicznych drzew zadymionego lasku. Zwykłe ciężarowe samochody podwożą ludzi, wracają jak na taśmie i znów podwożą”. Borowski
opisuje człowieka zlagrowanego, który mimo zakończenia wojny, nie potrafi podjąć na nowo swych obowiązków, boi się dawnego życia. Tadek tłumaczy Ninie, że nie wyjedzie z nią, ponieważ: „Ja tu nie jestem niczym, ale się wybiję. Mam kolegów, którzy mi pomogą, mam książki, od których trudno mi odejść. Tak je zbierałem, rozumiesz? Ja boję się ryzyka, za dużo śmierci widziałem, żeby się dać zabić. Niech inni, po co ja? Boję się przestrzeni, boję się ludzi, bo cóż ja jestem? Jakie mam prawa? (…) Żadnych, żadnych”.
Porównaj fragment niosący to samo znaczenie, a mianowicie opis psychiki człowieka zlagrowanego: „Jakże to jest, że nikt nie krzyknie, nie plunie w twarz, nie rzuci się na pierś? Zdejmujemy czapkę przed esmanami wracającymi spod lasu, jak wyczytają, idziemy z nimi na śmierć i – nic? Głodujemy, mokniemy na deszczu, zabierają nam najbliższych. Widzisz: to mistyka. Oto jest dziwne opętanie człowieka przez człowieka. Oto jest dzika bierność, której nic nie przełamie. A jedyna broń – to nasza liczba, której komory nie pomieszczą”. „Bez czarów, bez trucizn, bez hipnozy. Paru ludzi kierujących ruchem, żeby tłoku nie było, i ludzie płyną jak woda z kranu za odkręceniem kurka”.
Głód jest wtedy prawdziwy, gdy człowiek patrzy na drugiego człowieka jako na obiekt do zjedzenia. Ja już miałem taki głód. Ostatecznie, pomyślałem wtedy gorzko, mordowaliśmy inne narody, czemu więc mają nas oszczędzać? Ale one miały za co umierać: walczyły za wolność. A ty człowieku, za co umierasz? Za faszyzm? Wtedy zapłakałem pierwszy raz w życiu. Wbrew namiętnościom wojny żyliśmy w innym świecie. Może dla tego, który nadejdzie. A to, że teraz tu jesteśmy – to chyba też dla tego świata. Czy myślisz, że gdyby nie nadzieja, iż ten inny świat nadejdzie, że wrócą prawa człowieka – żylibyśmy w obozie choć jeden dzień? To właśnie nadzieja każe ludziom apatycznie iść do komory gazowej, każe nie ryzykować buntu, pogrąża w martwotę. To nadzieja rwie więzy rodzin, każe matkom wyrzekać się dzieci, żonom sprzedawać się za chleb i mężczyznom zabijać ludzi. To nadzieja każe im walczyć. Jak się później dowiedziałem, Marię, jako aryjsko-semickiego mischlinga wywieziono wraz z transportem żydowskim do osławionego obozu nad morzem, zagazowano w komorze krematoryjnej, a ciało jej zapewne przerobiono na mydło.  Nie wiem, czy przeżyjemy, ale chciałbym, abyśmy kiedyś umieli nazywać rzeczy ich właściwym imieniem, jak czynią ludzie odważni. Patrz na to wszystko uważnie i nie trać siły, gdy Ci jest źle. Gdyby można było rozumieć cały świat, czuć cały świat, widzieć cały świat, tak jak się rozumie swoje myśli, czuje się swój głód, widzi się okno, bramę za oknem i chmury nad bramą, gdyby można było widzieć wszystko jednocześnie i ostatecznie, wtedy miłość byłaby nie tylko miarą, ale i ostateczną instancją wszystkich rzeczy!!! Niestety, zdani jesteśmy na metodę prób, na samotne, zwodnicze przeżycie. Jakże to niepełna, jakże fałszywa miara rzeczy!
Pamiętasz, i jak lubiłem Platona. Dziś wiem, że kłamał. Bo w rzeczach ziemskich nie odbija się ideał, ale leży ciężka, krwawa praca człowieka. Poezja! Dla mnie to rzecz tak niepojęta jak słyszenie kształtu albo dotyk dźwięku. (…) Ale tylko poezja umie wiernie pokazać człowieka, pełnego człowieka. Myślę, że ludziom, którzy cierpią niesprawiedliwie, nie wystarczy sama sprawiedliwość. Chcą, żeby winowajcy też ucierpieli niesprawiedliwie. To odczują jako sprawiedliwość. Nie, ludzi nie zabraknie. Spalą się Żydzi, spalą się Polacy, spalą się Rosjanie, przyjdą ludzie z Zachodu i Południa, z kontynentu i wysp. To myśmy budowali piramidy, rwali marmur na świątynie i kamienie na drogi imperialne, to myśmy wiosłowali na galerach i ciągnęli sochy, a oni pisali dialogi i dramaty, usprawiedliwiali ojczyznami swoje intrygi, walczyli o granice i demokracje. Myśmy byli brudni i umierali naprawdę. Oni byli estetyczni i dyskutowali na niby.
Patrz, w jakim oryginalnym świecie żyjemy: jak mało jest w Europie ludzi, którzy nie zabili człowieka! I jak mało jest ludzi, których by inni ludzie nie pragnęli zamordować! A my tęsknimy do świata, w którym jest miłość drugiego człowieka, spokój od ludzi i odpoczynek od instynktów. Widać takie jest prawo miłości i młodości.
Wyzwolili nas od Niemców, ci tędzy dobroduszni chłopcy. Ale któż nas wyzwoli od tych tęgich dobrodusznych chłopców.
I nikt o nas wiedzieć nie będzie. Zakrzyczą nas poeci, adwokaci, filozofowie, księża. Stworzą piękno, dobro i prawdę. Stworzą religię. Godność człowieka naprawdę leży w jego myśli i w jego uczuciu. Kochani młodzi przyjaciele. Cień jak przypływ podpełza do nóg, otacza nas i zacieśnia świat tylko do nas: jesteśmy ty i ja. Gdyby opadły ściany baraków, tysiące ludzi zbitych, stłamszonych na pryczach zawisłoby w powietrzu. Gdyby opadły ściany kościołów, tysiące  ludzi zawisłoby w powietrzu!
Nigdy w dziejach ludzkich nadzieja nie była silniejsza w człowieku, ale nigdy tez też nie wyrządziła tyle zła, ile w tej wojnie, ile w tym obozie. Nie nauczono nas wyzbywać się nadziei i dlatego giniemy w gazie. Gdyby oni nie wierzyli w Boga i w życie pozagrobowe, już by dawno rozwalili krematoria.
Czy będę grabił w tym świecie, oszukiwał siebie i innych?
Myślisz, że będziesz umiał żyć? Tymczasem będziesz się bał wiecznie nie wiadomo jakich strachów, albo będziesz grabił oburącz, gdzie się da, bo w co będziesz wierzył? Powtórzę  wam, poezja i religia budzą miłość znów. Jedyną drogą do odrodzenia ludzkości jest wszechpotężna miłość. Nienawiść rodzi zło, a tylko miłość ma moc trwałą i rokującą nadzieje człowieka. Tylko przez miłość odrodzi się świat. (por. Tadeusz Borowski, Pozegnanie z Marią, U nas, w Auschwitzu…, Matura na Targowej, Dzień na Harmenzach
Bitwa pod Grunwaldem, Proszę państwa do gazu, Ludzie, którzy szli)
____

(Letter to the Young for Lent)

Stanisław Barszczak, On Love, or on What is Most Enduring in Human Life!

Dear young friends. Are we good people? – Listen, Henri, are we good people? – Why do you ask such stupid questions? – You see, my friend, I am filled with a completely incomprehensible anger at these people, because of them I have to be here. I do not feel sorry for them at all, that they are going to the gas chambers. This is the statement of one of the Columbuses of the last war. In his stories, Tadeusz Borowski, unlike other representatives of the Columbus generation, described the extermination camps not as an unexpected outbreak of metaphysical evil, but as an iron consequence of the intertwining of fascism and capitalism. It is the law of the camp that people going to their deaths are deceived until the very last moment. This is the only permissible form of pity. There is no beauty if there is wrong done to a person. There is no truth that ignores this wrong.
What will the world know about us if the Germans win? There will be huge buildings, highways, factories, and towering monuments. Our hands will be placed under every brick, railroad ties and slabs of concrete will be carried on our shoulders. There is no beauty if there is human wrong in it. There is no truth that ignores this wrong. There is no good that allows it. Sometimes the scale of human reaction is too small and when it reaches tragic bottom, then it is released in laughter. We are laying the foundations of some new, monstrous civilization. Only now have I learned the price of antiquity. What a monstrous crime are the Egyptian pyramids, temples and Greek statues! (…) There is no beauty if there is human wrong in it… How is it that no one shouts, spits in the face, throws themselves on the chest? We take off our hats before the SS men returning from the forest, when they read out, we go with them to their deaths – and nothing? We starve, get soaked in the rain, they take away our loved ones. You see: this is mysticism. This is the strange possession of man by man. This is the wild passivity that nothing can break. And the only weapon is our number, which the chambers cannot contain. It is hope that makes people go apathetically to the gas chamber, makes them not risk rebellion, plunges them into deadness.
I smile and think that man always rediscovers man – through love. And that this is the most important and lasting thing in human life. And we long for a world in which there is love from another person, peace from people and rest from instincts. You can see that this is the law of love and youth. Hunger is real when a person looks at another person as an object to be eaten. It is the law of the camp that people going to their death are deceived until the last moment. This is the only acceptable form of pity. The working hours, during which one is not allowed to speak, sit down or rest, are deceitful. Every shovel of earth that we throw into a ditch, incomplete, is deceitful. Look at all this carefully and do not lose strength when you feel bad. Because maybe we will have to give an account of this time in the camp, of this time of deception to the living and stand up for the dead. (…) Because the living are always right against the dead.

We are as insensitive as trees, as stones. And we are as silent as cut trees, as chopped stones… The role of hope in the life of a camper was very important: It is hope that makes people go apathetically to the gas chamber, tells them not to risk rebellion, plunges them into deadness. It is hope that severs the bonds of families, makes mothers renounce their children, wives sell themselves for bread and husbands kill people. It is hope that makes them fight for every day of their lives, because maybe this very day will bring liberation. Oh, and not even hope for a different, better world, but simply for a life in which there will be peace and rest. Never in human history has hope been stronger in man, but it has also never done as much evil as in this war, as in this camp. We were not taught to give up hope and that is why we are dying in gas (…) if it were not for the hope that this other world will come, that human rights will return – would we live in the camp even for one day? (…) Never in human words has hope been stronger in man, but also never has it done so much harm as in this war, as in this camp. Farewell to Maria is school reading and very good. Only there will you find a sentence dealing with a desperate attempt to soften the reality of the camp by Tadek, who was there: But this is untrue and grotesque, like the entire camp, like the entire world. The author describes the scene when prisoners were ordered to clear up empty wagons from which they were carrying dead children, suffocated and lying in human excrement, we read: “I jump in. Scattered in the corners among human excrement and lost watches lie suffocated, trampled infants, naked monsters with enormous heads and bloated bellies. They are carried out like chickens, a couple in one hand.” Compare the fragment also from the same text, describing the fate of a crippled girl: „Others carry a girl without a leg; they hold her by her hands and by the one remaining leg. Tears run down her face, she whispers mournfully: „Gentlemen, it hurts, it hurts…” They throw her onto the car among the corpses. She’ll burn alive along with them.” „And look: first a village barn painted white and – they suffocate people in it. Then four larger buildings – twenty thousand for nothing. No magic, no poisons, no hypnosis. A few people directing traffic so there’s no crowding, and people flow like water from a tap when you turn on the tap. This happens among the anemic trees of a smoky grove. Ordinary trucks pick people up, go back as if on a conveyor belt and pick them up again.” Borowski describes a man in a concentration camp who, despite the end of the war, is unable to resume his duties, afraid of his old life. Tadek explains to Nina that he won’t leave with her because: „I’m nothing here, but I’ll make a name for myself. I have friends who will help me, I have books that I find it hard to leave. That’s how I collected them, do you understand? I am afraid of risk, I have seen too much death to let myself be killed. Let others, why me? I am afraid of space, I am afraid of people, because what am I? What rights do I have? (…) None, none.”
Compare a fragment that carries the same meaning, namely the description of the psyche of a person in a camp: “How is it that no one shouts, spits in your face, throws themselves on your chest? We take off our hats before the SS men returning from the forest, when they read out, we go with them to our deaths and – nothing? We starve, get soaked in the rain, they take away our loved ones. You see: this is mysticism. This is the strange possession of man by man. This is the wild passivity that nothing can break. And the only weapon – our numbers, which the chambers cannot contain.” “Without magic, without poisons, without hypnosis. A few people directing traffic so that there is no crowding, and people flow like water from a tap when you turn on the tap.”
Hunger is real when a person looks at another person as an object to be eaten. I have had such hunger before. After all, I thought bitterly then, we murdered other nations, so why should they spare us? But they had something to die for: they fought for freedom. And you, man, what are you dying for? For fascism? That’s when I cried for the first time in my life. Despite the passions of war, we lived in a different world. Maybe for the one that will come. And the fact that we are here now – is probably also for this world. Do you think that if it weren’t for the hope that this different world will come, that human rights will return – we would live in a camp even for one day? It is hope that makes people go apathetically to the gas chamber, makes them not risk rebellion, plunges them into deadness. It is hope that severs the bonds of families, makes mothers renounce their children, wives sell themselves for bread and men kill people. It is hope that makes them fight. As I later learned, Maria, as an Aryan-Semitic Mischlinge, was taken with a Jewish transport to the notorious camp by the sea, gassed in the crematorium, and her body was probably made into soap. I don’t know if we’ll survive, but I would like us to be able to call things by their proper names someday, as brave people do. Look at all this carefully and don’t lose your strength when you feel bad. If it were possible to understand the whole world, feel the whole world, see the whole world, just as you understand your thoughts, feel your hunger, see the window, the gate outside the window, and the clouds above the gate, if it were possible to see everything simultaneously and ultimately, then love would be not only the measure, but also the final instance of all things!!! Unfortunately, we are dependent on the method of trials, on a lonely, deceptive experience. How incomplete, how false a measure of things!
Remember, and how I liked Plato. Today I know that he lied. Because in earthly things, the ideal is not reflected, but the hard, bloody work of man lies. Poetry! For me, it is something as incomprehensible as hearing a shape or touching a sound. (…) But only poetry can faithfully show a man, a complete man. I think that justice alone is not enough for people who suffer unjustly. They want the guilty to suffer unjustly. They will feel this as justice. No, there will be no shortage of people. Jews will burn, Poles will burn, Russians will burn, people will come from the West and the South, from the continent and the islands. It was we who built the pyramids, tore marble for temples and stones for imperial roads, it was we who rowed galleys and pulled ploughs, and they wrote dialogues and dramas, justified their intrigues with their homelands, fought for borders and democracy. We were dirty and died for real. They were aesthetic and had pretend discussions. Look at what an original world we live in: how few people there are in Europe who have not killed a man! And how few people there are whom other people would not want to murder! And we long for a world in which there is love for others, peace from people and rest from instincts. Apparently, such is the law of love and youth.
They liberated us from the Germans, those stout, good-natured boys. But who will liberate us from those stout, good-natured boys. And no one will know about us. Poets, lawyers, philosophers, priests will shout us down. They will create beauty, goodness and truth. They will create religion. Dignity man truly lies in his thoughts and in his feelings. Dear young friends. A shadow like a tide creeps up to our feet, surrounds us and narrows the world to just us: we are you and I. If the walls of the barracks were to fall, thousands of people would hang in the air, beaten, crushed on the bunks. If the walls of the churches were to fall, thousands of people would hang in the air!
Never in human history has hope been stronger in man, but also never has it done so much evil as in this war, as in this camp. We have not been taught to give up hope and that is why we are dying in gas. If they did not believe in God and in the afterlife, they would have destroyed the crematoria long ago.

Will I rob in this world, deceive myself and others?
Do you think you will know how to live? In the meantime, you will be eternally afraid of who knows what fears, or you will rob with both hands, wherever you can, because what will you believe in? I will repeat to you, poetry and religion awaken love again. The only way to the rebirth of humanity is omnipotent love. Hatred gives birth to evil, and only love has a lasting power that gives hope to man. Only through love will the world be reborn. (cf. Tadeusz Borowski, Farewell to Mary; Here, in Auschwitz…; Matura on Targowa; Day at Harmenza; Battle of Grunwald; Ladies and Gentlemen, go to the gas; People Who Walked)

____

𝐏𝐑𝐈𝐄𝐒𝐓𝐒 𝐀𝐑𝐄 𝐏𝐄𝐎𝐏𝐋𝐄 𝐓𝐎𝐎

Z racji Międzynarodowego dnia Kobiet chciałbym przekazać wpierw życzenia moje
dla wszystkich niezwykłych kobiet – niech każdy dzień będzie pełen piękna, siły i inspiracji, jak górskie szczyty o świcie. Niech Tatry przypominają Wam, że nie ma rzeczy niemożliwych!

Zaraz też zamierzyłem powiedzieć wam o kapłanach, którzy są również tylko ludźmi.
Potrzeba wyjątkowego mężczyzny, aby odpowiedzieć na Boże powołanie do kapłaństwa. W świecie, który gloryfikuje władzę, przyjemność i pobłażanie sobie, trudno jest zrozumieć odwagę, poświęcenie i wyrzeczenia, jakie są potrzebne, aby obiecać życie w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie dla dobra innych.

Niezależnie od tego, czy ludzie uważają się za głupców czy świętych, zawsze wydaje się, że inni nie potrafią w pełni rozpoznać człowieczeństwa księży Kościoła. Zarówno katolicy, jak i niewierzący, albo stawiają duchownym niemożliwie wysokie wymagania, tylko po to, by rozczarować się, gdy zawodzą, albo postrzegają ich jako hipokrytów, którzy mówią prawdę pomimo własnej grzeszności.

Wszyscy musimy pamiętać o jednej rzeczy: księża to ludzie, tacy jak ty i ja.

Mają mocne i słabe strony

Księża nie są robotami; to mężczyźni. Nawet po ukończeniu seminarium i złożeniu ślubów, nadal są mężczyznami z osobistymi mocnymi i słabymi stronami. Zawsze jestem zaskoczony, gdy ludzie mówią rzeczy w rodzaju: „Był taki mądry. Mógł zostać kimkolwiek, ale wybrał kapłaństwo…” lub „Jest taki atrakcyjny. Co za strata!”

Kapłaństwo to nie wyrok więzienia. To nie kara dla odmieńców, którzy nie pasują do idealnego wzorca dobrego męża, ojca, studenta lub pracownika. Jako ludzie Boga powinniśmy celebrować inteligencję, talenty, etykę pracy, a nawet atrakcyjność naszych księży. Te cechy nie są marnowane, ponieważ nie są doświadczane jako mąż lub ojciec; w wyjątkowy, potężny sposób wychwalają dobroć Boga poprzez kapłaństwo.

Popełniają błędy

Kapłani nie są nieomylni. Nie są doskonali. Nie są Bogiem. Musimy sobie o tym przypominać od czasu do czasu, gdy zawieszamy się na błędach, które popełniają, dużych i małych. Chociaż zajmują publiczne stanowisko, aby służyć Panu i jego ludowi, nadal są grzeszni i z pewnością zrobią rzeczy, które nie każdemu się podobają lub z którymi się nie zgadzają. Bądź dla nich wyrozumiały. Wybacz im, gdy cię zawiodą, i idź dalej.

Podobnie nie powinniśmy stawiać księży, których kochamy i z którymi się zgadzamy, na piedestale tak wysoko, że stawiamy ich na miejscu Boga. Równie kuszące jest ubóstwianie pobożnych mężczyzn, jak i skreślanie mężczyzn za to, że nie są pobożni, ponieważ wydaje się, że na świecie pozostało ich tak niewielu. Kiedy już spotkamy takiego, łatwo jest przylgnąć do każdego jego słowa. Musimy jednak walczyć z tym przymusem, uznając, że księża są sługami Boga, a nie samym Bogiem.

Potrzebują naszych modlitw

Pod koniec dnia księża są w drodze do nieba, tak jak reszta z nas. Ale w przeciwieństwie do reszty z nas, ich powołanie jest wystawione na widok publiczny, aby każdy, katolik czy nie, mógł je krytykować. Jestem wdzięczna, że ​​świat nie obserwuje każdego mojego ruchu jako żony i matki pod wnikliwym mikroskopem, którego doświadcza większość księży. Byłabym nieustannie krytykowana i słusznie.

Księża potrzebują naszych modlitw. Dobrzy i ci, w których trudno nam znaleźć dobro. Myśląc o niezliczonych zadaniach, które wykonują każdego dnia, a które pozostają niezauważone – wizyty w szpitalu, działalność społeczna, programy kształcenia ustawicznego, a oprócz odprawiania mszy, spowiadania i zarządzania parafią za niewielkie dochody – to cud, że ktokolwiek w ogóle chciałby zostać kapłaństwem.

A jednak to robią.

Wiedząc o poświęceniu, kpinach i niewdzięczności, których doświadczą ze strony świata, coś nadal skłania mężczyzn na całym świecie do podjęcia się najważniejszej pracy na świecie: niesienia Chrystusa Jego ludowi. Za to jesteśmy im winni nasze modlitwy.

(In English)

On the occasion of International Women’s Day, I would like to first convey my wishes for all extraordinary women – may every day be full of beauty, strength and inspiration, like mountain peaks at dawn. May the Tatra mountains remind you that nothing is impossible!

I also intended to tell you about priests who are also just people.
It takes an exceptional man to answer God’s call to priesthood. In a world that glorifies power, pleasure and self-indulgence, it is difficult to understand the courage, sacrifice and renunciation that are needed to promise a life of chastity, poverty and obedience for the good of others.

Whether people think they are fools or saints, it always seems that others fail to fully recognize the humanity of the Church’s priests. Catholics and non-Catholics alike either hold clergy to impossibly high standards, only to be disappointed when they fail, or they see them as hypocrites who speak the truth despite their own sinfulness.

We all need to remember one thing: priests are people, just like you and me.

They have strengths and weaknesses

Priests are not robots; they are men. Even after they graduate from seminary and take their vows, they are still men with personal strengths and weaknesses. I am always surprised when people say things like, “He was so smart. He could have been anything, but he chose the priesthood…” or “He is so attractive. What a waste!”

Priesthood is not a prison sentence. It is not a punishment for misfits who do not fit the ideal mold of a good husband, father, student, or employee. As men of God, we should celebrate the intelligence, talents, work ethic, and even attractiveness of our priests. These qualities are not wasted because they are not experienced as husbands or fathers; they singularly and powerfully celebrate the goodness of God through the priesthood.

They Make Mistakes

Priests are not infallible. They are not perfect. They are not God. We need to remind ourselves of this from time to time when we get hung up on the mistakes they make, big and small. Even though they are in a public position to serve the Lord and his people, they are still sinful and will certainly do things that not everyone likes or agrees with. Be lenient with them. Forgive them when they disappoint you, and move on.

Likewise, we should not put the priests we love and agree with on a pedestal so high that we put them in the place of God. It is equally tempting to idolize godly men and to write off men for not being godly, because there seem to be so few of them left in the world. Once we meet one, it is easy to cling to his every word. But we must fight this compulsion by recognizing that priests are servants of God, not God himself.

They need our prayers

At the end of the day, priests are on their way to heaven, just like the rest of us. But unlike the rest of us, their calling is on public display for anyone, Catholic or not, to criticize. I am grateful that the world does not watch my every move as a wife and mother under the scrutinizing microscope that most priests experience. I would be criticized constantly, and rightly so.

Priests need our prayers. The good ones and the ones we struggle to find good in. When you think of the countless tasks they perform every day that go unnoticed—hospital visits, community service, continuing education programs, and, on top of celebrating Mass, hearing confessions, and managing a parish on a shoestring—it’s a wonder anyone would ever want to become a priest.

And yet they do.

Knowing the sacrifice, ridicule, and ingratitude they will experience from the world, something still compels men everywhere to do the most important job in the world: bringing Christ to His people. For that, we owe them our prayers.

____

Stanisław Barszczak, Where the World Ends

I am a bush without significance I must climb the eagle’s peak in my life to finally look at it. From here I have undertaken many journeys to the world, I have visited five continents, I wasn’t the easiest. My ingenuity knows no bounds. The only border that keeps me in check will always be the blessings of Jesus of Nazareth, our Lord. I have been to Turkey. Built in 155 AD, the Aspendos Theatre is considered one of the best preserved ancient theatres to have ever existed. Located in a Greco-Roman city in the Antalya Province of Turkey, this extraordinary building is an example of the advanced level of architectural design achieved by ancient civilizations. Its preservation is a testament to the ingenuity and craftsmanship of the era. I have celebrated Holy Mass in very difficult places on the human globe. And I have learned that expecting the world to treat you fairly because you are a good person is a bit like expecting a bull not to attack you because you are a vegetarian. The world does not stop. The European Union is betting on continuing the war in Ukraine. In turn, Republican President Trump is under such pressure to end the war in Ukraine because he wants to focus all his energy on a duel with China for global hegemony. China is the second largest economy on Earth and a country inhabited by almost 1.5 billion people. It is ruled by the Red Emperor. He makes decisions that change the fate of the world. His choices affect Russia, the war in Ukraine, Taiwan. He commands a large army, and Chinese technological programs are supposed to dominate the world. Xi is the greatest enemy of the United States in the fight for global domination – many believe that his ambition is to take the place of the United States, and thus: change the balance of power in the international arena. The so-called lost years of Jesus have disturbed and intrigued theologians for centuries. There is no biblical account of his 18 years. What did he do? Where did he go? No one knows for sure, but of course there are many theories. That Jesus traveled to Kashmir, where he stayed in the community after 80 CE, that he was in England, that he met with the Druids with Joseph of Arimathea. He took all the paths to the modern world, that he one day found himself in America. Here I am reminded of the ability of the 12th century Sultan Saladin to combine military prowess with diplomatic wisdom, an attitude that remains a hallmark of Saladin’s enduring legacy. Dear Ones. We must also act with optimism. “Optimism is a strategy for creating a better future.” – Noam Chomsky In this quote, Noam Chomsky suggests that optimism is not just a hopeful outlook, but a practical approach to creating change. By maintaining an optimism, individuals are more likely to take the necessary actions to improve the future, despite the challenges. It encourages the belief that positive results are possible and motivates people to work towards them, even when current circumstances may seem discouraging. Optimism becomes the driving force of progress and transformation. Spring is coming. Are you up for a winter adventure? Experience skiing fun for the whole family at Alpin Arena Senales or take the cable car to the glacier world of Maso Corto/Val Senales in South Tyrol/Südtirol, Italy. A vacation between glacier, mountain and lake. But remember. The gift of prayer is in the hands of the Savior. The more you let go of the tea from yourself, that is, from your love for yourself and all physical bonds, entering into holy humility, the more God will transmit it to your heart, Saint Pio of Pietrecina said. God wants to have close contact with us. He wants us to talk to Him sincerely. A minute of powerful prayer. This prayer will take about a minute! Pray sincerely and later those you send it to will pray for you! Pray sincerely and later those you send it to will pray for you! When you are reduced to nothing… God is orchestrating something to make you a hero. Father, in the name of Jesus Christ, bless me as I read this prayer. Bless the special person who sent it to me. Open the spiritual door to our lives this day. Keep and release! Give us a double portion of your mind to recover everything the demon has stolen: Emotional health, physical health, finances. Relationships, children, profession, home, marriage. I revoke every plot, plan and strategy that the enemy has put in place against us in the name of Jesus Christ of Nazareth I declare that… Every weapon forged against us will be null and ineffective. For all this is blessed… Our transgressions are paid and revoked; The desires of our hearts are on track according to Your perfect will and Your designs for our lives. In the name of Jesus Christ! Amen! Pray, then send your contacts In a few hours the world will be praying for you, and thanks to you, a multitude of people will be praying to God for each other. Francis, our Pope, is recovering and sends us a message. „I would like to thank you for your prayers , which rise to the Lord from the hearts of many faithful from many parts of the world: I feel all your feelings and your closeness and at this special moment I feel as if „carried” and supported by all the People of God.” Through the intercession of Our Lady of Jasna Góra let us pray for the wisdom of the Polish nation. As if nothing had happened Agnieszka Osiecka The rains are falling, the suns are rising As if nothing had happened The calendar is counting the days of the month As if nothing had happened. Cats are yawning, the clock is purring As if nothing had happened The poet is being carried by old Pegasus As if nothing had happened. And only the world has turned upside down and only, crazy woman, someone shouted and only the Heart has gone mad and wants to sing at the top of its voice it’s you… It was you who crossed my path As if nothing had happened I couldn’t talk to you As if nothing had happened You looked at me, drank coffee As if nothing had happened People said it was friendship As if nothing had happened And only words impatient and a stopped tender gesture and those persistent questions and those smiles full of tears it’s you… It’s you who came to me alone As if nothing had happened You yourself came and stayed As if nothing had happened You’ll leave when Hearts burn As if nothing had happened But I’ll always call you mine For wanting to come As if nothing had happened… Today, while visiting the Athenian Acropolis and offering my services to the goddess Athena, I would also like to sing the freedom of the modern world. Oh, I love you (Mighty God and King of the Universe) Oh, I love you with every breath of my heart, Oh, I love you with tears and flame, You are my life and happiness, and the world — I love you, and I don’t know how many moments or years, How I love you… Oh, I love you for eternity, for eternity, And not through permanence, but through necessity, I love — I don’t know why or how, Like a fish splashes and a bird flies, So I love you! I mark my life with moments of happiness, I rise from nothingness when I see you, I don’t want to see anything, except your faces, I don’t want to see or love anything, But to love you! Oh, I love you with every breath of my heart, Oh, I love you with tears and flame… I would like to invent many sweeter words, I search in vain — and I repeat again: — Oh, I love you! (Cf. Kornel Ujejski (1823 -1897) Poet, social journalist; often called „the last great poet of romanticism”)

——

Stanisław Barszczak, Tam, gdzie się kończy świat

Jestem krzak bez znaczenia Muszę wejść na orli szczyt w mym życiu, by się mu przypatrzyć wreszcie. Stąd przedsiebrałem mnóstwo podróży do świata, odwiedziłem pięć kontynentów. Nie byłem najłatwiejszym. Ma pomysłowość nie zna granic. Jedyną granicą, która mnie trzyma w ryzach, będą zawsze błogosławieństwa Jezusa z Nazaretu, naszego Pana.

Bywałem w Turcji. Zbudowany w 155 r. n.e. teatr w Aspendos jest uznawany za jeden z najlepiej zachowanych starożytnych teatrów, jakie kiedykolwiek istniały. Znajdujący się w grecko-rzymskim mieście w prowincji Antalya w Turcji, ten niezwykły budynek jest przykładem zaawansowanego poziomu projektowania architektonicznego osiągniętego przez starożytne cywilizacje. Jego zachowanie jest świadectwem pomysłowości i kunsztu epoki.

Odprawiałem mszę świętą w bardzo trudnych miejscach ludzkiego globu. I przekonałem się, iż oczekiwanie, że świat będzie traktował Cię uczciwie, ponieważ jesteś dobrą osobą, przypomina trochę oczekiwanie, że byk Cię nie zaatakuje, ponieważ jesteś wegetarianinem.

Świat się nie zatrzymuje. Europejska Unia stawia na kontynuowanie wojny w Ukrainie. Z kolei Prezydent Republikanin Trump ma taką presję na zakończenie wojny w Ukrainie, bo chce skupić wszystkie siły na pojedynku z Chinami o światową hegemonię. Chiny to druga największa gospodarka na ziemi i kraj zamieszkały przez niemal 1,5 miliarda obywateli. Rządzi nimi Czerwony Cesarz.
Podejmuje decyzje, które zmieniają losy świata. Jego wybory wpływają na Rosję, wojnę w Ukrainie, Tajwan. Dowodzi wielką armią, a chińskie programy technologiczne mają zdominować świat. Xi jest największym wrogiem Stanów Zjednoczonych w walce o globalną dominację – wielu sądzi, że jego ambicją jest zajęcie miejsca USA, a co za tym idzie: zmiana układu sił na polu międzynarodowym.

Tak zwane utracone lata Jezusa niepokoją i intrygują teologów od wieków. Nie ma żadnych biblijnych opisów 18 lat jego życia. Co robił? Gdzie poszedł? Nikt nie jest pewien, ale oczywiście istnieje wiele teorii. Że Jezus podróżował do Kaszmiru, tam po 80 roku n.e. przebywał we wspólnocie, że był w Anglii, wraz z Józefem z Arymatei spotkał się z druidami. Podjął wszelkie drogi do współczesnego świata, że pewnego dnia znalazł się w Ameryce. Tu przypomina mi się zdolność dwunastowiecznego sułtana Saladyna do łączenia sprawności militarnej z mądrością dyplomatyczną, ta postawa pozostaje znakiem rozpoznawczym trwałego dziedzictwa Saladyna.

Najmilsi. Trzeba nam działać również z optymizmem. „Optymizm to strategia tworzenia lepszej przyszłości”, powiedział Chomsky. W tym cytacie Noam Chomsky sugeruje, że optymizm to nie tylko pełna nadziei perspektywa, ale praktyczne podejście do tworzenia zmian. Utrzymując optymizm, jednostki są bardziej skłonne do podejmowania niezbędnych działań w celu poprawy przyszłości, pomimo wyzwań. Zachęca do wiary, że pozytywne wyniki są możliwe i motywuje ludzi do pracy nad nimi, nawet gdy obecne okoliczności mogą wydawać się zniechęcające. Optymizm staje się siłą napędową postępu i transformacji.

Wiosna przychodzi. A ty masz ochotę na zimową przygodę? Przeżyj narciarską zabawę dla całej rodziny w Alpin Arena Senales lub wjedź kolejką do świata lodowców Maso Corto/Val Senales w Południowym Tyrolu/Südtirol, Włochy. Wakacje między lodowcem, górą i jeziorem.

Ale pamiętaj. Dar modlitwy jest w rękach Zbawiciela. Im więcej herbaty puścisz od siebie, czyli od swojej miłości do siebie i wszelkich cielesnych więzów, wchodząc w świętą pokorę, tym bardziej Bóg przekaże to twojemu sercu, Święty Pio z Pieltrecina mówił. Bóg chce mieć z nami bliski kontakt. Chce abyśmy szczerze z Nim rozmawiali. Minuta potężnej modlitwy.

Ta modlitwa zajmie około minuty! Módl się szczerze, a później ci, którym ją wyślesz, będą się za Ciebie modlić! Módl się szczerze, a później ci, którym ją wyślesz, będą się za Ciebie modlić!
Kiedy jesteś zredukowany do zera… Bóg organizuje coś, aby uczynić z ciebie bohatera.
Ojcze, w imię Jezusa Chrystusa, pobłogosław mnie, kiedy czytam tę modlitwę. Pobłogosław specjalną osobę, która mi ją przysłała. Otwórz duchowe drzwi do naszego życia tego dnia. Zachowaj i wypuść! Daj nam podwójną część swojego umysłu, aby odzyskać wszystko, co ukradł demon:
Zdrowie emocjonalne, zdrowie fizyczne, finanse.
Związki, dzieci, zawód, mieszkanie, małżeństwo.
Odwołuję wszelki spisek, plan i strategię, którą wróg wprowadził przeciwko nam w imię Jezusa Chrystusa z Nazaretu
Oświadczam, że…
Każda broń wykuta przeciwko nam będzie zerowa i bezskuteczna.
Za to wszystko jest błogosławione…
Nasze przestępstwa są płacone i odwołane;
Pragnienia naszych serc są na drodze zgodnie z Twoją idealną wolą i twoimi projektami na nasze życie.
W imię Jezusa Chrystusa! Amen!

Módl się, a potem wyślij swoje kontakty
Po kilku godzinach świat będzie się za ciebie modlić, a dzięki tobie tłum ludzi będzie się modlił do Boga za siebie nawzajem.

Franciszek, nasz Papież powraca do zdrowia i wysyła nam wiadomość. „Chciałbym podziękować wam za modlitwy, które wznoszą się do Pana z serca wielu wiernych z wielu części świata: czuję wszystkie wasze uczucia i waszą bliskość i w tym szczególnym momencie czuję się jak „niesiony” i wspierany przez cały Lud Boży.”

Przez przyczynę Pani Jasnogórskiej módlmy się o mądrość polskiego narodu.

Jak gdyby nigdy nic
Agnieszka Osiecka

Padają deszcze, wstają słońca
Jak gdyby nigdy nic
Kalendarz liczy dni miesiąca
Jak gdyby nigdy nic.
Ziewają koty, mruczy zegar
Jak gdyby nigdy nic
Poetę wiezie stary Pegaz
Jak gdyby nigdy nic.
I tylko świat na głowie stanął
i tylko, wariatka, krzyknął ktoś
i tylko Serce oszalało
i śpiewać chce na cały głos
to ty…
To ty przebiegłeś moją drogę
Jak gdyby nigdy nic
Ja nie umiałam mówić z tobą
Jak gdyby nigdy nic
Patrzyłeś na mnie, kawę piłeś
Jak gdyby nigdy nic
Mówili ludzie, że to przyjaźń
Jak gdyby nigdy nic
I tylko słowa niecierpliwe
i zatrzymany czuły gest
i te pytania natarczywe
i te uśmiechy pełne łez
to ty…
To ty przyszedłeś do mnie sam
Jak gdyby nigdy nic
Ty sam przyszedłeś i zostałeś
Jak gdyby nigdy nic
Odejdziesz kiedy Serca spłoną
Jak gdyby nigdy nic
Lecz zawsze nazwę cię moim
Za to, że chciałeś przyjść
Jak gdyby nic…

Dzisiaj zwiedzając Ateński Akropol i ofiarując bogini Atenie me usługi, chciałbym zarazem wyśpiewać wolność współczesnego świata.

Ach, kocham ciebie (Boże mocny i królu wszechświata)

Ach, kocham ciebie każdym serca tchnieniem,

Ach, kocham ciebie łzami i płomieniem,

Tyś moje życie i szczęście, i świat —

Kocham, a nie wiem, ile chwil czy lat,

Jak kocham ciebie…

Ach, kocham ciebie na wieczność, na wieczność,

I nie przez stałość, ale przez konieczność,

Kocham — sam nie wiem, dlaczego i jak,

Jak pluska ryba i jak lata ptak,

Tak kocham ciebie!

Chwilami szczęścia moje życie znaczę,

Z nicości wstaję, kiedy cię zobaczę,

Nic nie chcę widzieć, oprócz twoich lic,

Nie chcę widzieć ani kochać nic,

Lecz kochać ciebie!

Ach, kocham ciebie każdym serca tchnieniem,

Ach, kocham ciebie łzami i płomieniem…

Chciałbym wynaleźć wiele słodszych słów,

Na próżno szukam — i powtarzam znów:

— Ach, kocham ciebie!

(Por. Kornel Ujejski (1823 -1897)
Poeta, publicysta społeczny; nazywany często „ostatnim wielkim poetą romantyzmu”)

____

POPE FRANCIS’ LENTEN MESSAGE 2025.

My words do not carry the threat of asteroids or comets. Let them be a prayer. Fryderyk Chopin, not someone from my class, wrote: Bach is like an astronomer who discovers the most magnificent stars. Beethoven embraces the universe with the power of his spirit. But I do not climb that high. I decided long ago that my universe would be the soul and heart of humanity. It may be true that Chopin’s musical universe was not as all-encompassing as Beethoven’s or Bach’s. After all, Chopin never composed a symphony, an opera, a mass, or an oratorio. His universe was largely confined to the 80-plus keys of the piano; virtually every piece he wrote involved the piano, and the vast majority of those pieces were for solo piano, works that truly reflected the deepest inner thoughts and feelings of his listeners. Chopin truly was a poet of the piano.

Poles celebrate his next birthday with waltzes, nocturnes, Fantasia on Polish Themes, we listen to Chopin’s compositions for keyboard instruments arranged by outstanding pianists. Chopin went very far, who can equal him. This is how every mother writes a unique story and does not stop believing her child until the end.

Raffaelli Frese from Switzerland writes:
I hope that your step will be agile and fluid even among the ruins of this uncertain life, I hope that you can carry with you the light of those who never break, may the winds of judgment never bend your sails, and may your strength not be measured in triumphs, but in the courage to be yourself. If the world turned away from you, so that you would find shelter in your heart, and if the shadow of doubt tries to stop you,
may your soul answer with a cry of freedom. I hope that you are eternal in your being, a lighthouse that illuminates even the deepest darkness, because there is no storm that could extinguish the fire that you carry within you. I hope that your step, even if uncertain, will leave traces of determination, and that your gaze, even clouded by tears, is able to see beyond the horizon of difficulties.

I hope that after each fall you will be able to rise, like the dawn that never fails and returns, that you will never cease to be a free song, a voice that resounds loudly in the silence, a spark capable of igniting a new beginning. And if you ever feel the weight of the world on your heart, remember: your being is stronger than any weight. I hope that you can live not to please, but to be your masterpiece, and that every breath you take is an act of rebellion against everything that tries to extinguish you.

To our mothers, I wish the best daughters and sons. Because we only realize the value of those around us in the end! Giving a flower at the right time is better than giving everything you have when it is too late. Saying a kind word at the right time is better than writing a poem after the emotions have died down. There is no point in things that come too late – like kissing apologies on the forehead of the dead. Don’t put off beautiful things… because they may never come back.

Your priest Stanisław

___

POPE FRANCIS’ LENTEN MESSAGE 2025.

Moje słowa nie niosą zagrożenia podobnego asteroidom czy kometom. Niech będą modlitwą. Fryderyk Chopin a nie ktoś z mojej klasy napisał: Bach jest jak astronom, który odkrywa najwspanialsze gwiazdy. Beethoven obejmuje wszechświat mocą swego ducha. Ale ja nie wspinam się tak wysoko. Dawno temu postanowiłem, że mój wszechświat będzie duszą i sercem ludzkości. Być może prawdą jest, że muzyczny wszechświat Chopina nie był tak wszechogarniający jak Beethovena czy Bacha. W końcu Chopin nigdy nie skomponował symfonii, opery, mszy ani oratorium. Jego wszechświat był w dużej mierze ograniczony przez ponad 80 klawiszy fortepianu; praktycznie każdy utwór, który napisał, obejmował fortepian, a zdecydowana większość tych utworów była przeznaczona na fortepian solo, dzieła, które rzeczywiście odzwierciedlały najgłębsze wewnętrzne myśli i uczucia jego słuchaczy. Chopin naprawdę był poetą fortepianu.

Polacy świętują jego następne urodziny walcami, nokturnami, Fantazją na tematy polskie, słuchamy utworów Chopina na instrumenty klawiszowe zaaranżowane przez wybitnych pianistów. Bardzo daleko poszedł Chopin, kto mu dorówna. Tak każda matka pisze jedyną historię i nie przestaje wierzyć dziecku do końca.

Raffaelli Frese z Szwajcarii pisze:
Mam nadzieję, że Twój krok będzie zwinny i płynny nawet wśród ruin tego niepewnego życia, mam nadzieję, że możesz nieść ze sobą światło tych, którzy nigdy się nie łamią, niech wichry sądu nigdy nie zginają twoich żagli, a twoja siła niech nie będzie mierzona triumfami,
ale w odwadze bycia sobą. Gdyby świat odwrócił się od ciebie, abyś znalazł schronienie w swoim sercu, a jeśli cień wątpliwości próbuje cię powstrzymać,
niech Twoja dusza odpowie krzykiem wolności. Mam nadzieję, że jesteś wieczny w swoim bycie, latarnią morską, która rozświetla nawet najgłębszą ciemność, ponieważ nie ma burzy, która mogłaby ugasić ogień, który nosisz w sobie. Mam nadzieję, że Twój krok, nawet jeśli niepewny, pozostawi ślady determinacji, i że Twoje spojrzenie, nawet przesłonięte łzami, jest w stanie dostrzec coś więcej niż tylko horyzont trudności.
Mam nadzieję, że po każdym upadku będziesz w stanie się podnieść, jak świt, który nigdy nie zawodzi i powraca, że ​​nigdy nie przestaniesz być wolną pieśnią, głosem, który głośno rozbrzmiewa w ciszy, iskrą zdolną zapoczątkować nowy początek. A jeśli kiedykolwiek poczujesz ciężar świata na swoim sercu, pamiętaj: twoja istota jest silniejsza niż jakikolwiek ciężar. Mam nadzieję, że możesz żyć nie po to, by zadowolić, ale by być swoim arcydziełem, i niech każdy twój oddech będzie aktem buntu przeciwko wszystkiemu, co próbuje cię ugasić.

Naszym matkom życzę najlepszych córek i synów. Albowiem zdajemy sobie sprawę z wartości tych, którzy nas otaczają, dopiero na końcu! Podarowanie kwiatu we właściwym czasie jest lepsze niż ofiarowanie wszystkiego, co posiadasz, gdy jest już za późno. Powiedzenie miłego słowa we właściwym momencie jest lepsze niż napisanie wiersza po tym, jak emocje opadły. Nie ma sensu z rzeczy, które przychodzą za późno – jak pocałunek przeprosin na czole zmarłego. Nie odkładaj pięknych rzeczy… bo mogą już nigdy nie powrócić.
wasz ksiądz Stanisław

_____

Stanisław Barszczak, Architekt z Przeznaczeniem

Jestem tworzony i odtwarzany nieustannie. Różni ludzie wyciągają ze mnie różne słowa. A ponadto umysł nie jest naczyniem, które należy napełnić, lecz ogniem, który trzeba rozniecić. Chciałbym tedy was rozniecić ogniem Opatrzności. Życie nie jest koniecznie, konieczna jest podróż. Życie jest chwilą wieczności. Z wszystkich ludzkich rzeczy tylko wiedza jest nieśmiertelna. Prawo mówi zbyt cicho. Trudno jest porzucić głęboko rutynowe życie, nawet jeśli go nienawidzisz. Jesteśmy bardziej wrażliwi na zwyczaje jak na naturę. Ale właśnie ten, kto sadzi drzewa, wiedząc, że nigdy nie usiądzie w ich cieniu, ten przynajmniej zaczął rozumieć sens życia. Skądinąd wiem, że uczciwy człowiek zawsze jest dzieckiem. Innymi słowy, jeden zły rozdział nie oznacza, że ​​twoja historia się skończyła, przewróć stronę. W związku z tym chciałbym, żebyśmy byli motylami i przeżyli choć trzy letnie dni, trzy takie dni z tobą, jakie mógłbym wypełnić większą radością, niż pięćdziesiąt zwykłych lat mogłoby kiedykolwiek je pomieścić. Pragnąłbym nie widzieć kolorów, a obrazy zaledwie czarno- białe naszej znajomości. Kiedy zgasi się świece, wszystkie kobiety pięknieją. A ja żyję we własnych marzeniach na sto procent. Ludzie niszczą piękne rzeczy. Wszyscy są architektami Przeznaczenia, Pracującymi w tych murach Czasu; Niektórzy z ogromnymi i wielkimi czynami, Niektórzy z ozdobami rymów. Nic bezużytecznego nie jest, ani niskiego; Każda rzecz na swoim miejscu jest najlepsza; A to, co wydaje się tylko bezczynnym pokazem, Wzmacnia i podtrzymuje resztę. Dla struktury, którą wznosimy, Czas jest wypełniony materiałami; Nasze dni dzisiejsze i wczorajsze Są blokami, z których budujemy znów. Naprawdę wybieraj i kształtuj je; Nie zostawiaj ziejących luk między nimi; Tymbardziej nie myśl, ponieważ żaden człowiek nie widzi, Takie rzeczy pozostaną niewidzialne. W dawnych dniach Sztuki, Budowniczowie pracowali z największą starannością Z każdą minutę i niewidzialną częścią; Bo bogowie widzą wszędzie. Wykonujmy również naszą pracę, Zarówno niewidzialną, jak i widoczną; Uczyń dom, w którym mogą panować Bogowie, Pięknym, całym i czystym. W przeciwnym razie nasze życie jest niekompletne, Stojąc w tych murach Czasu, Na złamanych schodach, gdzie stopy Potykają się, próbując się piąć się w górę. Zbuduj więc dziś, silny i pewny dom, Z mocną i solidną podstawą; Pieknie wznoszący się i bezpieczny On jutro znajdzie swoje miejsce. Tylko w ten sposób możemy sięgnąć Do tych wieżyczek, gdzie oko Widzi świat jako jedną rozległą równinę, I jeden bezgraniczny zasięg nieba. Może będzie taki dzień albo noc – kiedy każdy będzie widział, kim się wydajesz, ale i tak niewielu doświadczy tego, kim naprawdę jesteś. Zachowaj spokój, musisz wierzyć, że to, co nadchodzi, jest lepsze od tego, co minęło! Nie ma róży bez kolców. Tak, ale wiele kolców nie ma też bez róży. Człowiek nie jest stworzony do porażki. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Odważny nie jest ten, który się nie boi, ale ten, który pokonuje strach.
(por. Henry Wadsworth Longfellow, Budowniczowie w tłum. ~sbarszczak)

___

Stanisław Barszczak, Architect with a Purpose

I am created and recreated constantly. Different people draw different words from me. And besides, the mind is not a vessel to be filled, but a fire to be kindled. I would like to kindle you with the fire of Providence. Life is not necessarily, a journey is necessary. Life is a moment of eternity. Of all human things, only knowledge is immortal. The law speaks too quietly. It is difficult to abandon a deeply routine life, even if you hate it. We are more sensitive to customs than to nature. But it is he who plants trees, knowing that he will never sit in their shade, who at least began to understand the meaning of life. I know from the other side that an honest man is always a child. In other words, one bad chapter does not mean that your story is over, turn the page. In this connection, I would like us to be butterflies and experience at least three summer days, three such days with you that I could fill with more joy than fifty ordinary years could ever contain. I would like to see no colors, and only the black and white images of our acquaintance. When the candles are blown out, all women become beautiful. And I live in my own dreams one hundred percent. People destroy beautiful things.


All are architects of Destiny, Working within these walls of Time; Some with vast and great deeds, Some with ornaments of rhymes. Nothing is useless, nor low; Every thing in its place is the best; And what seems only an idle show, Strengthens and sustains the rest. For the structure we raise, Time is filled with materials; Our todays and yesterdays Are the blocks from which we build again. Truly choose and shape them; Leave no gaping gaps between them; All the more so do not think, because no man sees, Such things will remain invisible. In the old days of Art, The Builders worked with the greatest care With every minute and invisible part; For the Gods see everywhere. Let us do our work too, Both invisible and visible; Make the house where the Gods may reign, Beautiful, whole and pure. Otherwise our life is incomplete, Standing within these walls of Time, On broken steps where the feet Tripple, trying to climb upward. Build then today, a strong and sure house, With a strong and solid foundation; Beautifully rising and secure, It will find its place tomorrow. Only thus can we reach To those turrets where the eye Sees the world as one vast plain, And one boundless reach of heaven.


There may be such a day or night – when everyone will see what you seem to be, but few will experience what you really are. Keep calm, you must believe that what is coming is better than what has passed! There is no rose without thorns. Yes, but there are many thorns without a rose. Man is not created for defeat. A man can be destroyed, but not defeated. The brave is not he who is not afraid, but he who conquers fear.
(See, Henry Wadsworth Longfellow, The Builders translated by ~sbarszczak)

____

Let ourselves be seen, coraggio.

Stanisław Barszczak, W oczekiwaniu na empatię i zrozumienie

Miłość nie jest czymś, co dajemy lub otrzymujemy; jest czymś, co pielęgnujemy i rozwijamy, połączenie, które może być pielęgnowane tylko między dwiema osobami, gdy istnieje w każdej z nich — możemy kochać innych tylko tak samo, jak kochamy siebie. Nie miałem żadnych narzędzi, w dorosłe życie wkraczałem z traumą, ze strachem i lękiem, za to bez umiejętności obron własnych interesów. To wszystko tkwiło głęboko zakorzenione w poczuciu wstydu. Całą energię zużywałem na to, żeby się ukrywać i utrzymywać w tajemnicy prawdę o brutalności mojego życia. Takie dysfunkcyjne podejście zabrałem ze sobą w dorosłość. A trzeba umieć się samodzielnie poruszać po bezdrożach i wiedzieć, jak dochować wierności własnym przekonaniom, jak zaufać sobie i przetrwać. To się nazywa prawdziwa przynależność. Bardzo wcześnie zrozum to, że jesteś niedoskonały, jesteś stworzony do walki, ale zasługujesz na miłość i przynależność. Nie jesteśmy najlepszymi wersjami siebie, gdy się boimy. To przygotowuje grunt pod dyskusję na temat tego, jak wdzięczność może służyć jako antidotum na strach. Zaufanie to efekt wrażliwości, który rośnie z czasem i wymaga pracy, uwagi oraz pełnego zaangażowania. Wrażliwość jest miejscem narodzin innowacji, kreatywności i zmian. Prawda i odwaga nie zawsze są komfortowe, ale nigdy nie są słabością. Prawda jest punktem widzenia, ale autentyczności nie da się sfałszować. Autentyczności nie da się odtworzyć ani sfałszować. Albo jesteś prawdziwy, albo nie. Odwaga zaczyna się od pojawienia się i pozwolenia, by nas widziano. Zaufanie to nie wielki gest – to powiększająca się kolekcja kulek. To, na ile siebie znamy i rozumiemy, jest bardzo ważne, ale tak naprawdę, by móc żyć autentycznie, musimy przede wszystkim siebie pokochać. I to właśnie jest najważniejsze. By pokonać wątpliwości, musimy uwierzyć, że jesteśmy kimś w dostatecznym stopniu, i przestać się przejmować oczekiwaniami innych ludzi. Jeśli nie stanąłeś na arenie i nie zostałeś skopany w tyłek, nie jestem zainteresowany twoją opinią. Albo wchodzisz do swojej historii i jesteś jej właścicielem, albo stoisz poza swoją historią i zabiegasz o swoją wartość. Mów do siebie tak, jak mówiłbyś do kogoś, kogo kochasz. Autentyczność to codzienna praktyka rezygnowania z tego, kim myślisz, że powinieneś być, na rzecz bycia tym, kim naprawdę jesteś. Prawdziwa odwaga to bycie sobą w świecie, który chce, żebyś był kimś innym. Musimy kwestionować intencje każdej grupy, która za warunek członkostwa uznaje pogardę wobec innych ludzi. Jakkolwiek potrzebujemy ręki, która podniesie nas z ziemi, gdy zostaniemy znokautowani na ringu… A miłości i poczucia przynależności nie można doświadczyć bez wrażliwości. Let ourselves be seen. Pozwól sobie samym być widzianym. Dogłębnie widzianym. Jako ktoś wrażliwy. Kochać całym sercem. Nawet jeśli nie ma żadnych możliwości spełnienia. Poproszenie o to, czego nam trzeba, wymaga wielkiej odwagi. Odwaga zaczyna się od pokazania się i pozwolenia, by nas widziano. Ponieważ prawdziwa przynależność ma miejsce tylko wtedy, gdy prezentujemy światu nasze autentyczne, niedoskonałe „ja”, nasze poczucie przynależności nigdy nie może być większe niż poziom naszej samoakceptacji. Wrażliwość brzmi jak prawda i wydaje się odwagą. Posiadanie własnej historii może być trudne, ale nie tak trudne, jak spędzenie życia na ucieczce od niej. Akceptowanie naszych słabości jest ryzykowne, ale nie tak niebezpieczne, jak rezygnacja z miłości, przynależności i radości – doświadczeń, które czynią nas najbardziej bezbronnymi. Tylko wtedy, gdy jesteśmy wystarczająco odważni, aby zbadać ciemność, odkryjemy nieskończoną moc naszego światła. Nadzieja jest funkcją zmagań – rozwijamy nadzieję nie w łatwych lub komfortowych czasach, ale w przeciwnościach i dyskomforcie. Nadzieja powstaje, gdy nasze cele, ścieżki i sprawczość są testowane i gdy zmiana jest faktycznie możliwa. Odważ się być wrażliwym: ktoś musi zacząć okazywać wrażliwość, aby inni również czuli się komfortowo . Wspieraj fizjologiczne bezpieczeństwo, odważnie przyznając się do błędów i/lub wątpliwości. Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli… Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia. Nie wydawaj wyroku, zanim nie wysłuchasz przeciwnej strony. Jesteśmy narodem głodnym większej radości: Ponieważ głodujemy z powodu braku wdzięczności. Wrażliwość to nie wygrana ani przegrana; to odwaga, by się pojawić i być widzianym, gdy nie mamy kontroli nad wynikiem. Wrażliwość to nie słabość; to nasza największa miara odwagi. Obecnie jest zbyt wielu ludzi, którzy zamiast czuć się zranieni, wyładowują swój ból; zamiast przyznać się do bólu, zadają ból innym. Zamiast ryzykować rozczarowanie, wybierają życie w rozczarowaniu. Emocjonalny stoicyzm nie jest twardzielstwem. Postawa buńczuczna nie jest twardzielska. Buńczuczność nie jest twardzielska. Perfekcja jest najdalszą rzeczą na świecie od twardzielskiej. Współczujący ludzie proszą o to, czego potrzebują. Mówią „nie”, gdy tego potrzebują, a gdy mówią „tak”, to tak właśnie myślą. Są współczujący, ponieważ ich granice powstrzymują ich przed uraza. Godność nie ma warunków wstępnych. Dopóki nie będziemy mogli przyjmować z otwartym sercem, nigdy tak naprawdę nie będziemy dawać z otwartym sercem. Kiedy osądzamy otrzymywanie pomocy, świadomie lub nieświadomie osądzamy udzielanie pomocy. Wstyd, obwinianie, brak szacunku, zdrada i powstrzymywanie się od uczuć niszczą korzenie, z których wyrasta miłość. Wrażliwość brzmi jak prawda i wydaje się odwagą. Wrażliwość jest miejscem narodzin miłości, przynależności, radości, odwagi, empatii i kreatywności. Jest źródłem nadziei, empatii, odpowiedzialności i autentyczności. Wstyd niszczy tę część nas, która wierzy, że jesteśmy zdolni do zmiany. Wiara to miejsce tajemnicy, w którym znajdujemy odwagę, by wierzyć w to, czego nie widzimy, i siłę, by uwolnić się od strachu przed niepewnością. Jeśli chcemy większej jasności w naszym celu lub głębszego i bardziej znaczącego życia duchowego, wrażliwość jest ścieżką. Jeśli możemy podzielić się naszą historią z kimś, kto odpowiada empatią i zrozumieniem, wstyd nie przetrwa. Miłość może przetrwać te urazy tylko wtedy, gdy zostaną uznane, uleczone i sporadyczne. Jeśli nie oprzesz się nawykowi, wkrótce stanie się koniecznością. Ludzie są jak witraże. Lśnią i mienią się, gdy świeci słońce, ale gdy zachodzi, ich piękno może się ujawnić tylko wtedy, jeśli sami mają w sobie światło. Tylko jeśli wystarcza nam odwagi, by zbadać ciemność, potrafimy odkryć nieskończoną moc światła. Ciemność nie niszczy światła; ona je definiuje. To nasz strach przed ciemnością rzuca naszą radość w cień. Zrozumienie różnicy między zdrowym dążeniem a perfekcjonizmem jest kluczowe dla odłożenia tarczy i podniesienia swojego życia. Badania pokazują, że perfekcjonizm utrudnia sukces. W rzeczywistości jest to często ścieżka do depresji, lęku, uzależnienia i paraliżu życiowego. Ten ostatni odnosi się do wszystkich szans, które straciliśmy, ponieważ baliśmy się pokazać światu coś, co nie jest w pełni doskonałe. A także do wszystkich marzeń, których poniechaliśmy, bo baliśmy się błędów i tego, że rozczarujemy innych. Dla perfekcjonisty ryzyko jest czymś przerażającym, gdyż może postawić pod znakiem zapytania jego poczucie wartości. Jeśli zamienisz swoją autentyczność na bezpieczeństwo, możesz doświadczyć następujących objawów: lęk, depresja, zaburzenia odżywiania, uzależnienie, wściekłość, obwinianie, uraza i niewytłumaczalny żal. Prawdziwa przynależność to praktyka duchowa wiary w siebie i przynależności do samego siebie w stopniu tak pełnym, że umożliwiającym dzielenie się własnym autentycznym „ja” ze światem i odnajdywanie świętości zarówno w byciu częścią czegoś, jak i w samotnym trwaniu na bezdrożach. Prawdziwa przynależność nie wymaga zmiany tożsamości. wymaga bycia tym, kim się jest. Kochać kogoś namiętnie, wierzyć w coś całym sercem, świętować ulotną chwilę, w pełni angażować się w życie, które nie niesie ze sobą gwarancji – to ryzyko, które wiąże się z wrażliwością i często bólem. Ale uczę się, że rozpoznanie i poddanie się dyskomfortowi wrażliwości uczy nas, jak żyć z radością, wdzięcznością i wdziękiem. Kiedy nie wyznaczamy granic i nie pociągamy ludzi do odpowiedzialności, czujemy się wykorzystywani i źle traktowani. Dlatego czasami atakujemy to, kim są, co jest o wiele bardziej bolesne niż zajęcie się zachowaniem lub wyborem. To, co wiemy, ma znaczenie, ale to, kim jesteśmy, ma większe znaczenie. Niedoskonałości to nie niedoskonałości; to przypomnienia, że ​​wszyscy jesteśmy w tym razem. Teraz widzę, że posiadanie własnej historii i kochanie siebie w tym procesie jest najodważniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobimy. Kto zasłużył na wysłuchanie mojej historii? Jeśli w naszym życiu jest jedna lub dwie osoby, które mogą usiąść z nami i dać nam przestrzeń dla naszych historii wstydu, i kochać nas za nasze mocne strony i zmagania, mamy niesamowite szczęście. Jeśli mamy przyjaciela, małą grupę przyjaciół lub rodzinę, która akceptuje nasze niedoskonałości, słabości i siłę, i napełnia nas poczuciem przynależności, mamy niesamowite szczęście.

____

Let ourselves be seen. Corragio…

Stanisław Barszczak, Anticipation of empathy and understanding

Love is not something we give or receive; it is something we cultivate and develop, a connection that can only be cultivated between two people when it exists in each of them – we can only love others as much as we love ourselves. I had no tools, I entered adulthood with trauma, fear and anxiety, but without the ability to defend my own interests. All of this was deeply rooted in a sense of shame. I used all my energy to hide and keep the truth about the brutality of my life a secret. I took this dysfunctional approach with me into adulthood. And you have to be able to navigate the wilderness on your own and know how to stay true to your own beliefs, how to trust yourself and survive. This is called true belonging. Understand very early that you are imperfect, you are made to fight, but you deserve love and belonging. We are not our best selves when we are afraid. This sets the stage for a discussion about how gratitude can serve as an antidote to fear. Trust is a product of vulnerability that grows over time and requires work, attention, and full commitment. Vulnerability is the birthplace of innovation, creativity, and change. Truth and courage are not always comfortable, but they are never weakness. Truth is a point of view, but authenticity cannot be faked. Authenticity cannot be replicated or faked. You are either real or you are not. Courage begins with showing up and allowing yourself to be seen. Trust is not a grand gesture—it is an expanding collection of marbles. How much we know and understand ourselves is important, but to truly live authentically, we must first and foremost love ourselves. And that is what is most important. To overcome doubt, we must believe that we are enough and stop caring about other people’s expectations. If you haven’t stood in the arena and gotten your ass kicked, I don’t care. You either step into your story and own it, or you stand outside of your story and claim your worth. Speak to yourself as you would to someone you love. Authenticity is the daily practice of letting go of who you think you should be in favor of being who you truly are. True courage is being yourself in a world that wants you to be someone else. We must question the intentions of any group that makes it a requirement for membership to disregard other people. However, we need a hand to pick us up when we get knocked out in the ring… And love and belonging cannot be experienced without vulnerability. Let ourselves be seen. Let ourselves be seen. Deeply seen. As someone who is vulnerable. To love with all of our hearts. Even when there is no way it can be fulfilled. It takes great courage to ask for what we need. Courage begins with showing up and allowing ourselves to be seen. Because true belonging only happens when we present our authentic, imperfect selves to the world, our sense of belonging can never be greater than our level of self-acceptance. Vulnerability sounds like truth and feels like courage. Owning our story can be hard, but not as hard as spending our lives running away from it. Accepting our weaknesses is risky, but not as dangerous as giving up on love, belonging, and joy—the experiences that make us most vulnerable. Only when we are brave enough to explore the darkness will we discover the infinite power of our light. Hope is a function of struggle—we develop hope not in times of ease or comfort, but in times of adversity and discomfort. Hope is created when our goals, paths, and agency are tested and when change is actually possible. Dare to be vulnerable: someone has to start showing vulnerability so that others can feel comfortable, too. Support physiological safety by boldly admitting mistakes and/or doubts. Happiness is the only thing that multiplies when shared… Thinking what is true, feeling what is beautiful, and loving what is good—including the purpose of a rational life. Don’t pass judgment until you have heard the other side. We are a nation hungry for greater joy: Because we are starving for lack of gratitude. Vulnerability is not winning or losing; it is having the courage to show up and be seen when we have no control over the outcome. Vulnerability is not weakness; it is our greatest measure of courage. There are too many people today who, instead of feeling hurt, vent their pain; instead of admitting their pain, they inflict pain on others. Rather than risk disappointment, they choose to live in disappointment. Emotional stoicism is not toughness. Being cocky is not toughness. Being cocky is not toughness. Compassionate people ask for what they need. They say “no” when they need it, and when they say “yes,” they mean it. They are compassionate because their boundaries prevent them from resenting. Dignity has no prerequisites. Until we can receive with an open heart, we will never truly give with an open heart. When we judge receiving help, we consciously or unconsciously judge giving help. Shame, blame, disrespect, betrayal, and withholding of feeling destroy the roots from which love grows. Vulnerability sounds like truth and feels like courage. Vulnerability is the birthplace of love, belonging, joy, courage, empathy, and creativity. It is the source of hope, empathy, responsibility, and authenticity. Shame destroys the part of us that believes we are capable of change. Faith is a place of mystery where we find the courage to believe in what we cannot see and the strength to free ourselves from the fear of uncertainty. If we want greater clarity in our purpose or a deeper and more meaningful spiritual life, vulnerability is the path. If we can share our story with someone who responds with empathy and understanding, shame will not survive. Love can only survive these hurts when they are acknowledged, healed, and sporadic. If you do not resist the habit, it will soon become a necessity. People are like stained glass. They shine and shimmer when the sun shines, but when it sets, their beauty can only be revealed if they themselves have light within them. Only when we are brave enough to explore the darkness can we discover the infinite power of light. Darkness does not destroy light; it defines it. It is our fear of darkness that casts our joy into the shadow. Understanding the difference between healthy striving and perfectionism is essential to putting down the shield and elevating our lives. Research shows that perfectionism hinders success. In reality, it is often a path to depression, anxiety, addiction, and paralysis. The latter refers to all the opportunities we have lost because we were afraid to show the world something that is not completely perfect. And also to all the dreams we have abandoned because we were afraid of making mistakes and disappointing others. For a perfectionist, risk is terrifying because it can undermine their sense of self-worth. If you trade your authenticity for safety, you may experience the following symptoms: anxiety, depression, eating disorders, addiction, rage, blame, resentment, and inexplicable grief. True belonging is the spiritual practice of believing in and belonging to yourself to such a degree that you are able to share your authentic self with the world and find sacredness in both being part of something and standing alone in the wilderness. True belonging does not require changing your identity. It requires being who you are. Loving someone passionately, believing in something with all your heart, celebrating a fleeting moment, fully committing to a life that carries no guarantees—that’s a risk that comes with vulnerability and often pain. But I’m learning that recognizing and surrendering to the discomfort of vulnerability teaches us how to live with joy, gratitude, and grace. When we don’t set boundaries and hold people accountable, we feel used and mistreated. So sometimes we attack who they are, which is far more painful than addressing a behavior or choice. What we know matters, but who we are matters more. Imperfections aren’t imperfections; they’re reminders that we’re all in this together. I see now that owning our story and loving ourselves in the process is the bravest thing we’ll ever do. Who Deserves to Hear My Story? If we have one or two people in our lives who can sit with us and give us space for our stories of shame, and love us for our strengths and struggles, we are incredibly lucky. If we have a friend, a small group of friends, or family who accept our imperfections, weaknesses, and strengths, and fill us with a sense of belonging, we are incredibly lucky.

_____

Stanisław Barszczak, Aktor tysiąclecia

Daniel Obrychski znów weźmie ślub? „Okazja jest, ludzie są” – Jak patrzę wstecz wydaje mi się, że w moim życiu najważniejsze były związki z kobietami. Było ich kilka: trzy z nich są matkami moich dzieci i jeszcze dwie, bardzo ważne, z którymi dzieci nie miałem – wyznał w rozmowie z „Wprost” Daniel Olbrychski. Kontynuując wątek prywatny, dodał: – Stoi przede mną szansa drugiego ślubu kościelnego. Może, może, chociaż mam wiele pretensji do Kościoła jako instytucji… Ale jest na szczęście kilku nadzwyczajnych kapłanów. Okazja jest, ludzie są, spokojnie mógłbym przed ołtarzem powtórzyć te najważniejsze słowa przysięgi małżeńskiej.

Prezesa Kaczyńskiego nazywa żałosnym szkodnikiem. Ale Aktor ma przewagę nad normalnym człowiekiem. Ta nasza nienormalność w tym wypadku działa na naszą korzyść, bo możemy się wesprzeć wspaniałymi cytatami literatów i wieszczów. Norwid w jednym z ze swoich listów tak rzecze, zacytuję za Panem Danielem Norwida: ‚My pochodzimy ze społeczeństwa jedynego na globie, w którym nie ma ani jednego czymkolwiek bądź wyższego obywatela, który by zelżonym od rodaków albo upoliczkowanym i nawet obitym nie był.” I tu następuje lista: „Zygmunt Krasiński w twarz na ulicy, Mochnacki Maurycy w twarz na ulicy, Zamoyski Władysław kijem na ulicy, Generał Bem kulą z pistoletu jako łotr i sprzedany, Mickiewicz Adam – jako agent moskiewski, Czartoryski Adam Skrzynecki – wszyscy!” Ja sam do tej listy dorzucam Andrzeja Wajdę, Lecha Wałęsę i Donalda Tuska.

Celność tych słów powtarza się w każdym pokoleniu; oto jest społeczeństwo polskie, które cechuje wielki patriotyzm. Ale głupi patriotyzm to jest niepotrzebny patriotyzm, szkodliwy, on nie powinien polegać na biciu się jak goryl w piersi, jaki to jestem silny, wszystkim dołożę i żej nic piękniejszego poza narodem polskim na tym świecie nie ma. Nawet nasza epopeja narodowa „Pan Tadeusz” jest jednym wielkim aktem bolesnego oskarżenia społeczeństwa polskiego, który wprawdzie kończy się ślubem Zosi i Pana Tadeusza, jest „Sto lat, sto lat” i „Jeszcze Polska nie zginęła”, koncert Jankiela i ostatni polonez, gdzie Dąbrowski w pierwszą parę prosi, to się kończy niby radośnie, niby to jest idealizacja Polski, ale tak naprawdę to jest okrutny paszkwil na nasze społeczeństwo.

Potrafimy opluwać i punktować. Czy potrafimy doceniać artystów? Wspomina Pan Daniel: – Bo ja wiem? Czym to się wyraża? Tym, że rozdajemy autografy na ulicy? Z Jankiem Englertem radujemy się jedną rzeczą: że polskie teatry są pełne, bo różnie bywało. W tej chwili w modzie jest zażywanie sztuki, a moda to jest coś bardzo szlachetnego. Dostosowywanie się do kolejnych szokujących czy ryzykownych zmian zawsze się bierze z czegoś racjonalnego, nie tylko z kaprysu. Moda na chodzenie do teatru cieszy mnie nie tylko dlatego, że z tego żyję, że ludzie płacą za bilety i chcą nas oglądać, to jest coś bardzo pozytywnego w głębszym sensie, że po latach szarości i braku wszystkiego na rynku, braku pieniędzy w kieszeniach, nastał radosny okres, kiedy staliśmy się społeczeństwem ‚hurrakonsumpcyjnym’.
Patriotyzm to przede wszystkim człowieczeństwo. Patriota to ktoś, kto potrafi się wzruszyć wierszem czy trenem Jana Kochanowskiego, ktoś, kto jest wrażliwy. Antoni Słonimski w „Ten jest z ojczyzny mojej” pisał: Ten, co o własnym kraju zapomina na wieść, jak krwią opływa naród czeski, bratem się czuje Jugosłowianina, Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski – zacznijmy od tego.
Ale patriotyzm różne ma oblicza, bo patriota jakiegoś kraju może być wrogiem kraju innego. Dziś większość społeczeństwa globu jest patriotami Ukrainy. Z kolei statystyki mówią, że 78 proc. Rosjan popiera wojnę w Ukrainie i bandyckie decyzje ich prezydenta, ale tutaj trzeba wziąć zakładkę na zastraszenie i zmanipulowanie tego zniewolonego kraju. Społeczeństwo rosyjskie to jest społeczeństwo niewolników. Pan Daniel pochwala potępienie Rosji i jej polityki towarzyszące niemal całemu światu, równocześnie apelując: „Niech to się nie wyartykułuje pogardą i odwróceniem się plecami od kultury rosyjskiej”.

Czy mam ulubioną kreację jubilata? Tak, rola Kmicica. Bo to moje Ząbkowickie dzieciństwo w Zagłębiu Dąbrowskim. 80. urodziny świętuje mój Aktor Daniel Olbrychski, legenda jednego żywota – aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Jestem wdzięczny Bogu za jego obecność w polskim krajobrazie. Zagrał w blisko 180 produkcjach kinowych i telewizyjnych, takich jak: „Popioły”, „Małżeństwo z rozsądku”, „Bokser”, „Pan Wołodyjowski”, „Krajobraz po bitwie”, „Brzezina”, „Potop”, „Ziemia obiecana”, „Panny z Wilka”, „Pan Tadeusz”, „Zemsta” czy „Kamerdyner”. Ma też w swojej karierze role w filmach zagranicznych, m.in. „Blaszany bębenek”, „Jedni i drudzy”, „Flashback”, „Przekątna gońca” czy „Salt”. Ostatnio można go było oglądać w spektaklach teatralnych: „Berek, czyli upiór w moherze 2”, „Niespodziewany powrót” czy „Przebłyski”. Panie Danielu, najlepsze życzenia.

A teraz takie tam łowickie wspomnienie! Dokładnie 80 lat temu 27 lutego 1945 r. urodził się w Łowiczu Daniel Olbrychski, wybity polski aktor. Tak wspomina swój łowicki watek: „jak był exodus ludności cywilnej (po Powstaniu Warszawskim), rodzice ostali się u kuzynów w dworku w Czerniewie, przyszedł mój czas. W lutym, Niemców już nie było. Bryczką zawieziono mamę do Łowicza i tam przy świecach się rodziłem”.

Ikona polskiego kina, człowiek o nieokiełznanej energii i niepowtarzalnym talencie – Daniel Olbrychski opowiada o życiu, pasjach, starości… a właściwie o tym, jak jej nie zauważa! Mimo blisko osiemdziesięciu lat ten charyzmatyczny aktor pokazuje, że wiek to tylko liczba, a prawdziwa młodość tkwi w sercu i w umyśle. Olbrychski zdradza, jak dba o swoją formę, co daje mu siłę i dlaczego życiowa energia wcale nie maleje z wiekiem.

Czytajcie, inspirujcie się, a jeśli poczujecie niedosyt – sięgnijcie po zbiór szczerych, niezwykle emocjonalnych rozmów z Panem Danielem Olbrychskim, którzy otwarcie mówi o tym, co w życiu najważniejsze – miłości, rodzinie, ojcostwie, przyjaźni, a także walce z trudnościami, takimi jak depresja czy rozczarowanie. W czasach, gdy od mężczyzn oczekuje się często milczenia w sprawach uczuć, mój Aktor łamie stereotypy i inspiruje do głębokiej refleksji.

Nie mam czasu na starość!

Pan Daniel lubi ponarzekać. Jest w Niemczech, Włoszech, Czechach, Węgrzech, nawet w Japonii. A w Polsce dwa epizody, może trzy. Żadnej poważnej roli od 25 lat. I to nie jest sprawa wieku, bo 25 lat temu miałem pięćdziesiąt parę lat, to najlepszy czas dla aktora. Moi koledzy – Depardieu czy De Niro – robili po kilka filmów rocznie. We własnym języku. A ja? Nic. Z okazji 80. urodzin Daniela Olbrychskiego życzymy wspaniałych ról w Polskich produkcjach!

Pan Daniel – telewidzem serialu Ranczo!
Wraz z ‚swoją drugą połową’ – Panią Krystyną, mogą oglądać go w nieskończoność. „Podczas kręcenia ‚Potopu’ w ogóle nie piłem i nie paliłem. Wiedziałem, jaki wysiłek trzeba przetrzymać, w jak doskonałej być kondycji, aby podołać trudom roli. Poza tym każdy katar czy grypa stanowiła niebezpieczeństwo szczególnego rodzaju: chory być mógł operator, nawet reżyser, ale nie główny aktor, bo wtedy z dni zdjęciowych – nici”- wspomina w swojej autobiograficznej opowieści „Anioły wokół głowy”.

80. urodziny obchodzi Pan Daniel – aktor, uznawany za jednego z najwybitniejszych aktorów filmowych i teatralnych jego pokolenia – i mojej generacji, uważam. Debiutował w 1963 rolą w filmie Janusza Nasfetera Ranny w lesie. Urodził się 27 lutego 1945 roku w Łowiczu. Kaziemierz Kutz powiedział o nim, że po roli Kmicica, Rafała Olbromskiego i Pana Młodego z „Wesela” stał się dla Polaków „kawałkiem flagi narodowej”.

Trudno sobie wyobrazić światową kulturę bez jego ról w „Ziemi obiecanej”, „Pannach z Wilka” czy „Krajobrazie po bitwie”. Wielki artysta. Bezkompromisowy demokrata walczący o wartości obywatelskie. Bohater srebrnego ekranu, w tym momencie nie konno a na rowerze. Warto sięgnąć do zbiorów Janusza Rybaka, piłkarza Wisły Puławy.

Chciałbym obejrzeć więcej – o dorobku „niekwestionowanego króla polskiego filmu”! Z tego, co wyczytałem Pan
Daniel Olbrychski uratował samolot lecący do Aten! Nie była to scena z żadnego filmu, choć przerażeni pasażerowie tak początkowo myśleli. Legendarny aktor użył swoich bokserskich umiejętności, wyszkolonych we wczesnej młodości i powalił porywacza! Niebezpieczny mężczyzna pobił na oczach wszystkich stewardessy i próbował dostać się do kabiny pilotów, ale powstrzymał go właśnie nasz filmowy Kmicic! Na pokładzie samolotu leciało 150 pasażerów. Wszyscy zostali uratowani.

Tragiczny aktor Robin Williams kiedyś  powiedział: “Kokaina jest sposobem Boga na powiedzenie Ci, że masz za dużo pieniędzy – Kiedyś myślałem, że najgorszą rzeczą w życiu jest być samemu. To nieprawda. Najgorszą rzeczą w życiu jest być z ludźmi, którzy sprawiają, że czujesz się samotny – Mamy wiele do nauczenia i zawsze znajdziemy interesujące rzeczy. Nawet błędy mogą być cudowne – Dzisiaj się nie powtórzy. Przeżywaj intensywnie każdą chwilę – Być swoim własnym nauczycielem. Taka rzecz byłaby lepsza niż cała magia i skarby świata.” Mamy coś bardzo cennego, co rzadko doceniamy: siebie. Dla mej generacji postać Pana Daniela zawsze będzie niepowtarzalna. Życie jest fascynujące. Wie się o nim tak mało – zna się jedynie własną niewielką rólkę – jest się więc jakby aktorem, który ma wygłosić kilka zdań w pierwszym akcie. Każdy z etapów życia przeżywałem tak gwałtownie i tak żywiołowo, iż niektóre z nich w ogóle wymknęły mi się z pamięci. Ot, tylko jakiś przedmiot, jakaś osoba, która wywarła podówczas bardziej znaczący wpływ, szamoczącą się w mych wspomnieniach. Skąd on się właściwie wziął? A ona skąd się wzięła? Szukam. Nie mogę odnaleźc. Dekoracja zniknęła…
Ale w stosunku do Pana Daniela, który nie jest „najgorszym” aktorem, wspomniana dekoracja nie zniknęła, bo chodzi tutaj o wielkiego aktora jednego żywota i o wielkie dekoracje dramatu, któremu na imię Polska. Każdy ma wiele twarzy. Czasem nie wiem, która jest ostatnia. Za którą z nich nie ma już nic oprócz kości…
Prawdopodobnie aktorzy dostają Oscary za to, co dzieci mają w jednym palcu. Ale aktorzy zaś – są tu po to, by wyjąć ci z głowy zbędne części mózgu… Innymi słowy – aby żyć w ten sposób jak Pan Daniel, nie musimy podróżować ani robić niczego niezwykłego. Musimy tylko zwracać uwagę na małe rzeczy.

Ukochany aktor Polaków: Kmicic, Borowiecki, Olbromski, Azja, Gerwazy Rębajło. Tego aktora zna każdy! Debiutował już jako niespełna osiemnastolatek; występował zarówno w filmach najpopularniejszych polskich reżyserów jak i u zagranicznych sław. Jako aktor teatralny zapamiętany najbardziej z roli Hamleta w spektaklu Adama Hanuszkiewicza, Makbeta i Otella w spektaklach telewizyjnych, czy Leara w spektaklu Andrieja Konczałowskiego
Ostatnio oglądamy go w sfinansowanym ze środków Funduszy SKE ZASP spektaklu „Rosa i Abrasza”. Znany ze swojej niebywałej sprawności fizycznej, uprawia wiele dziedzin sportu i nigdy nie korzystał z pomocy kaskaderów na planie filmowym. Do dziś regularnie trenuje boks i jeździ konno. A przy tym patriota z krwi i kości, wielbiciel małych ojczyzn, pokazuje Drohiczyn, który ‚rozciąga się’ po horyzont,
zaledwie 123 km od Warszawy. Panie Danielu – najlepsze życzenia! Wspaniałych nowych ról – prosimy o więcej!
____

Stanisław Barszczak, Actor of the Millennium

Will Daniel Obrychski Get Married Again? „There is an opportunity, there are people”
– Looking back, it seems to me that the most important relationships in my life were with women. There were several of them: three of them are the mothers of my children and two more, very important ones, with whom I did not have children – Daniel Olbrychski confessed in an interview with „Wprost”. Continuing the private thread, he added: – I have a chance for a second church wedding. Maybe, maybe, although I have many complaints about the Church as an institution… But fortunately, there are several extraordinary priests. There is an opportunity, there are people, I could easily repeat these most important words of the marriage vows in front of the altar.

Mr Daniel calls President Kaczyński a pathetic pest. But an Actor has an advantage over a normal person. Our abnormality in this case works to our advantage, because we can support ourselves with wonderful quotes from writers and poets. Norwid says this in one of his letters, I will quote after Mr. Daniel Norwid: ‚We come from the only society on the globe in which there is not a single citizen of any higher standing who has been insulted by his fellow countrymen or slapped or even beaten.’ And here follows the list: ‚Zygmunt Krasiński in the face on the street, Maurycy Mochnacki in the face on the street, Władysław Zamoyski with a stick on the street, General Bem with a bullet from a pistol as a scoundrel and sold out, Adam Mickiewicz – as a Moscow agent, Czartoryski Adam Skrzynecki – everyone!’ I myself add Andrzej Wajda, Lech Wałęsa and Donald Tusk to this list.

The accuracy of these words is repeated in every generation; this is Polish society, which is characterized by great patriotism. But stupid patriotism is unnecessary patriotism, harmful, it should not consist in beating oneself in the chest like a gorilla, how strong I am, I will do everything and that there is nothing more beautiful in this world than the Polish nation. Even our national epic „Pan Tadeusz” is one great act of painful accusation of Polish society, which indeed ends with the wedding of Zosia and Pan Tadeusz, there is „Sto lat, sto lat” and „Jeszcze Polska nie zginęła”, Jankiel’s concert and the last polonaise, where Dąbrowski asks the first couple, it ends supposedly joyfully, it is supposedly an idealization of Poland, but in reality it is a cruel lampoon on our society.

We are capable of spitting and scoring points. Are we capable of appreciating artists? Mr. Daniel recalls: – Because I don’t know? How does it express itself? By signing autographs on the street? Janek Englert and I rejoice in one thing: that Polish theatres are full, because it used to be different. At the moment, enjoying art is in fashion, and fashion is something very noble. Adjusting to subsequent shocking or risky changes always comes from something rational, not just a whim. The fashion for going to the theatre makes me happy not only because I make a living from it, because people pay for tickets and want to watch us, it is something very positive in a deeper sense, that after years of greyness and lack of everything on the market, lack of money in pockets, a joyful period has come, when we have become a ‚hurricane consumerist’ society. Patriotism is, above all, humanity. A patriot is someone who can be moved by a poem or a lament by Jan Kochanowski, someone who is sensitive. Antoni Słonimski wrote in „This is from my homeland”: He who forgets about his own country when he hears how the Czech nation is bathed in blood, feels like a brother to a Yugoslav, a Norwegian, when the Norwegian people are suffering – let’s start with that.

But patriotism has many faces, because a patriot of one country can be an enemy of another country. Today, the majority of the world’s society are patriots of Ukraine. In turn, statistics show that 78 percent of Russians support the war in Ukraine and the criminal decisions of their president, but here we have to take into account the intimidation and manipulation of this enslaved country. Russian society is a society of slaves. Mr. Daniel praises the condemnation of Russia and its policies that is present in almost the entire world, while at the same time appealing: „Let it not be expressed with contempt and turning one’s back on Russian culture”.

Do I have a favorite role of the birthday boy? Yes, the role of Kmicic. Because it is my Ząbkowice village childhood in the Dąbrowa Basin (south Poland). Mr Daniel Olbrychski is celebrating his 80th birthday – a theater, film and television actor. He has starred in almost 180 film and television productions, such as: „Ashes”, „Marriage of Convenience”, „Boxer”, „Pan Wołodyjowski”, „Landscape after the Battle”, „Brzezina”, „The Deluge”, „The Promised Land”, „The Maids of Wilko”, „Pan Tadeusz”, „Revenge” and „The Butler”. He has also had roles in foreign films, including: „The Tin Drum”, „One and Two”, „Flashback”, „The Gońca Diagonal” and „Salt”. He was recently seen in the following theatre performances: „Berek, czyli ghoul w moherze 2”, „Niespodziewany zwrot” and „Przebłyski”. Best wishes

A bit of a Łowicz memory! Exactly 80 years ago, on 27 February 1945, Daniel Olbrychski, an outstanding Polish actor, was born in Łowicz. This is how he remembers his Łowicz thread: „how there was an exodus of civilians (after the Warsaw Uprising), my parents stayed with cousins ​​in the manor house in Czerniewo, my time came. In February, the Germans were gone. My mother was taken to Łowicz in a horse-drawn carriage and there, by candlelight, I was born”.

The icon of Polish cinema, a man of unbridled energy and unique talent – Daniel Olbrychski talks about life, passions, old age… or rather, about how he does not notice it! Despite being almost eighty years old, this charismatic actor shows that age is just a number, and true youth lies in the heart and mind. Olbrychski reveals how he takes care of his fitness, what gives him strength and why life energy does not decrease with age.

Read, get inspired, and if you feel unsatisfied – reach for the collection of honest, extremely emotional conversations with Mr. Daniel Olbrychski, who openly talks about what is most important in life – love, family, fatherhood, friendship, as well as fighting difficulties such as depression or disappointment. In times when men are often expected to remain silent on matters feelings, my Actor breaks stereotypes and inspires deep reflection.

I don’t have time for old age! Mr Daniel likes to complain. He is in Germany, Italy, the Czech Republic, Hungary, even in Japan. And in Poland two episodes, maybe three. No serious role for 25 years. And it is not a matter of age, because 25 years ago I was fifty-something, the best time for an actor. My colleagues – Depardieu or De Niro – made several films a year. In their own language. And me? Nothing. On the occasion of Daniel Olbrychski’s 80th birthday we wish him wonderful roles in Polish productions!

Mr. Daniel is a TV viewer of the series „Ranczo”! Together with ‚his other half’ Mrs Christine, they can watch it endlessly. „During the filming of ‚The Deluge’ I didn’t drink or smoke at all. I knew what effort one had to endure, how well-conditioned one had to be to cope with the hardships of the role. In addition, every cold or flu posed a special kind of danger: the cameraman, even the director, could be ill, but not the main actor, because then the days of filming were over,” he recalls in his autobiographical story „Angels Around the Head”.

Mr. Daniel – a theatre and film actor, is celebrating his 80th birthday. He is considered one of the most outstanding film and theatre actors of his generation. He made his debut in 1963 with a role in Janusz Nasfeter’s film Wounded in the Forest. He was born on 27th February 1945 in Łowicz. Kazimierz Kutz said about him that after playing Kmicic, Rafał Olbromski and the Groom in „The Wedding”, he became „a piece of the national flag” for Poles. It is hard to imagine world culture without his roles in „Ziemia obiecana”, „Panna z Wilka” or „Krajobraz po bitwie”. A great artist. An uncompromising democrat fighting for civic values. A hero of the silver screen, not on a horse but on a bicycle. It is worth reaching for the collection of Janusz Rybak, a footballer of Wisła Puławy.

I would like to see more about the achievements of the „undisputed king of Polish film”! From what I have read, Mr. Daniel Olbrychski saved a plane flying to Athens! It was not a scene from any film, although the terrified passengers initially thought so. The legendary actor used his boxing skills, trained in his early youth, and knocked out the hijacker! The dangerous man beat up the stewardesses in front of everyone and tried to get into the cockpit, but he was stopped by our film Kmicic! There were 150 passengers on board the plane. Everyone was saved.

The tragic actor Robin Williams said, “Cocaine is God’s way of telling you you have too much money – I used to think that the worst thing in life was to be alone. It’s not true. The worst thing in life is to be with people who make you feel lonely – We have much to teach you and we will always find interesting things. Even mistakes can be wonderful – Today will not happen again. Live every moment intensely – Be your own teacher. That would be better than all the magic and treasures in the world.” We have something very precious that we rarely appreciate: ourselves. For my generation, the figure of Mr. Daniel will always be unique. Life is fascinating. You know so little about it – you only know your own small part – so you are like an actor who has to say a few lines in the first act. I have experienced each stage of my life so violently and so vividly that some of them have slipped from my memory altogether. Just some object, some person who had a more significant influence at the time, struggling in my memory. Where did he come from? And where did she come from? I’m looking. I can’t find her. The decoration has disappeared… But in relation to Mr. Daniel, who is not the „worst” actor, the aforementioned decoration has not disappeared, because we are talking about a great actor of one life and about great decorations of a drama whose name is Poland. Everyone has many faces. Sometimes I don’t know which one is the last. For which one there is nothing left but bones… Probably actors get Oscars y for what children have in one finger. But actors – they are here to take unnecessary parts of your brain out of your head… In other words – to live like Mr. Daniel, we don’t have to travel or do anything unusual. We just have to pay attention to the little things.

The beloved actor of Poles: Kmicic, Borowiecki, Olbromski, Azja, Gerwazy Rębajło. Everyone knows this actor! One living legend, I am grateful to God for his presence in the Polish landscape. He made his debut when he was barely eighteen; he appeared in films by the most popular Polish directors as well as in films by foreign celebrities. As a theater actor, he is best remembered for his role as Hamlet in Adam Hanuszkiewicz’s play, Macbeth and Othello in television plays, or (King) Lear in Andriej Konchalovsky’s play.

Recently, we can see him in the play „Rosa and Abrasza” financed by SKE ZASP Funds. Known for his incredible physical fitness, he practices many sports and has never used the help of stuntmen on a film set. He still regularly trains boxing and rides horses. And at the same time, a patriot through and through, a lover of small homelands, he shows Drohiczyn now, which ‚stretches’ to the horizon,
just 123 km from Warsaw city. Mr. Daniel – best wishes! Great new roles – please more!

____

Stanisław Barszczak, Spowolnić czas ludzkości

Ze zrozumieniem odczytałem wiersz pt.
„Życie na poczekaniu” Wisławy Szymborskiej:

„Przedstawienie bez próby
Ciało bez przymiarki
Głowa bez namysłu
Nie znam roli, która gram,
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna
O czym jest sztuka zgadywać muszę wprost na scenie
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia
Narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem
Moje instynkty to amatorszczyzna
Trema, tłumacząc mnie tym bardziej upokarza.
Nie do cofnięcia słowa i odruchy,
Niedoliczone gwiazdy,
Charakter jak płaszcz w biegu dopinany,
Oto żałosne skutki tej nagłości.
Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu.
Albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć,
A ty już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem
Czy to w porządku?- pytam
Z chrypką w głosie, bo nawet mi się dano odchrząknąć za kulisami.
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
Składamy w prowizorycznym pomieszczeniu
Nie, stoję wśród dekoracji i widzę jak są solidne.
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili,
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera,
I cokolwiek uczynię, zmieni się na zawsze
w to co uczyniłam.”

Wydaje się, że musimy skończyć z powszechną premierą. Za dużo osoby i czynów świata całego. „To życie szybko minie, nie kłóć się z ludźmi, nie krytykuj ich ciała tak bardzo. Nie narzekaj tak bardzo. Nie trać snu z powodu rachunków.”

Einstein do końca swych dni pozostawał przytomny – na końcu nam zostawił znak nie zrozumiałej dla jego pielęgniarki niemieckiej mowy, która nie rozumiała słów mistrza. To były niejako ostatnie słowa geniusza podszywające się pod znakiem pt. Nie rozumiem…

Ale takich znaków bywalec Berna, Berlina i Princeton pozostawił nam więcej, z sławnym równaniem E=mc2 włącznie, że energia równa się masie ciała pomnożonej przez prędkość światła.

Tutaj wyraziłbym się nadto tak: Jeśli osiągniemy prędkość światła, nasz czas spowolni (English, get slowdown).
Co to znaczy… Że wszystko musi być zrobione tak szybko, jak to możliwe – aby spowolnić czas, abyśmy w ciele żyli dłużej…

Wyciągnąłem taki wniosek z stworzonej sytuacji, kiedy najbardziej maksymalną prędkość czasu z Einsteinem nazwaliśmy „prędkością światła”. Prędkość czasu odtąd dla nas wciąż pozostaje równa prędkości światła.

Zadaniem naszym jest osiągnąć szybkość czasu sięgającą zamarzonej szybkości światła!

Ponieważ dwa różne pojazdy z tą samą prędkością będą spoczynkiem dla siebie, teraz marzy mi się otwarte życie z szybkimi doniesieniami mass mediów o dwóch papieżach równocześnie. Oni nie ukradną księżyca. Ale niech będzie głośno wokół nich. Ci ostatni nigdy nie powinni być w szpitalu. Niech tak jeden będzie sobie w Rzymie, a kolejny niech już rezyduje na innym kontynencie.

Wszystko już było. Nasz Pan Jezus Chrystus nie powiedział wszystkiego! Powinniśmy z ludzkim postępem i kosmosem jak najszybciej posunąć się naprzód. Dosyć biedy, głodu, różnych kataklizmów, wojen, nierówności społecznej, wyścigu zbrojeń.

Wtedy nie czyściec czy piekło, ale „raj” każdemu stanie się bliski.

___

Stanisław Barszczak, Slowing Down the Time of Humanity

I read the poem entitled

With understanding „Life on the Wait” by Wisława Szymborska:

„A performance without rehearsal
A body without fitting
A head without reflection
I do not know the role I am playing,
I only know that it is mine, unchangeable
I have to guess what the play is about right on the stage
Poorly prepared for the honor of life
I can hardly bear the pace of action imposed on me
I improvise, although I am disgusted by improvisation
I stumble at every step over my ignorance of the subject
My manner of being smacks of provincialism
My instincts are amateurish
Stage fright, explaining, humiliates me all the more.
Words and reflexes that cannot be taken back,
Uncounted stars,
A character like a coat fastened on the run,
These are the pathetic effects of this suddenness.
If only one Wednesday could be practiced in advance.
Or at least one Thursday repeated once more,
And Friday is already coming with a scenario I do not know
Is that okay?- I ask
With a hoarse voice, because I was even allowed to clear my throat backstage.

The thought that this is just a cursory exam is deceptive
We are assembling in a makeshift room
No, I am standing among the decorations and I can see how solid they are.
I am struck by the precision of all the props.
The rotating apparatus has been working for a long time now,
Even the most distant nebulae have been ignited.
Oh, I have no doubt that this is a premiere,
And whatever I do will change forever
into what I have done.”

It seems that we have to end the universal premiere. Too many people and the actions of the whole world. „This life will pass quickly, don’t argue with people, don’t criticize their bodies so much. Don’t complain so much. Don’t lose sleep over the calculations.”

Einstein remained conscious until the end of his days – at the end he left us a sign of German language that was incomprehensible to his nurse, who did not understand the words of the master. These were, as it were, the last words of a genius disguised as a sign entitled I don’t understand…

But the Bern, Berlin and Princeton regular left us more such signs, including the famous equation E=mc2, that energy equals the mass of the body multiplied by the speed of light.

Here I would also express myself as follows: If we reach the speed of light, our time will slow down (English, get slowdown).

What does it mean… That everything must be done as quickly as possible – to slow down time, so that we live longer in the body…

I drew such a conclusion from the situation created, when Einstein and I called the maximum speed of time „the speed of light”. The speed of time has remained equal to the speed of light for us from now on.

Our task is to achieve a speed of time reaching the frozen speed of light!

Since two different vehicles at the same speed will be at rest for themselves, now I dream of an open life with fast mass media reports about two popes at the same time. They will not steal the moon. But let there be a lot of noise around them. The latter should never be in hospital. Let one be in Rome, and the next one should already reside on another continent.

Everything was already there. Our Lord Jesus Christ did not say everything! We should move forward with human progress and the cosmos as quickly as possible. Enough of poverty, hunger, various cataclysms, wars, social inequality, arms race.

Then not purgatory or hell, but „paradise” will become close to everyone.

_____

Stanisław Barszczak, Wieża Babel

„Wciąż myślisz o nim? – Ależ ja nie płaczę.
– Ja już wszystko? – Nikogo jak ty.
– dolegliwości jesteś szczera. – Bądź spokojny, wyjadę z tego miasta. Bądź spokojny, odejdź stąd. – Masz takie piękne ręce. – To stare dzieje, ostrze ogólne
nie naruszając kości. – Nie ma za co,
moje drogi, nie ma za co. – Nie wiem
nie chcę wiedzieć, która do godziny.”

„Na spakowanie życiowego dobytku dostaliśmy 15 minut. Nie wiadomo, gdzie nas zabierają i dlaczego. Gdy zobaczyliśmy, że bydlęce wagony na stacji kolejowej, stało się jasne, że podróżowało na nieludzką ziemię. Gdy dotarliśmy na tzw. Sybir, dostarczoney na nas przepełnione baraki, pełne wszy i pluskiew, które teraz są dostarczane nam za dom. Codziennie o świecie ruszaliśmy do pracy w lesie. Wielu nie wytrzymało tak ogromnego rozszerzenia. Po wszystkim zabrakło nas na miska zupy, choć bliżej było jej do wody z pozostałościami zgniłych warzyw. Cudem przetrwaliśmy…”

„Wiersz nie zatrzyma kuli. Powieść nie rozbroi bomby. Ale nie jesteśmy bezradni. Możemy śpiewać prawdę i nazywać kłamców”.

Spójrzcie teraz. Zapierające dech w piersiach widoki Księżyca. Lądownik Blue Ghost Firefly wykorzystuje efekt ataku podczas śledzenia orbity księżycowej, wprowadzając go na prawie kołową orbitę księżycową. Film został nakręcony 100 km nad powierzchnią Księżyca, drugą stronę Księżyca w całej jej tajemniczej urodzie.⁠ zamkniętą klatkę przypomina, jak daleko zaszli w eksploracji Księżyca…

Podobnie jak wiele kobiet w historii, Artemisia Gentileschi – utalentowana malarka, przez długi czas była marginalizowana…

Możesz mieć wadę, być niespokojnym, a nawet złym, ale nie zapominaj, twoje życie jest największym występkiem na świecie. Tylko ty możesz zapobiec jego porażce. Wielu cię docenia, podziwia i kocha. Pamiętaj, że bycie następstwm to nie kary bez burzy, drogi bez wypadków, pracy bez skutku, następstwa.

„Być może być ofiarą i stać się autorem własnego losu. To pokonywać pustynię, ale być w stanie znalezienia oazy w głębi duszy. To dziękować Bogu każdemu ranka za cud życia. To całować swoje dzieci, przytulać rodziców, przeżywać poetyckie chwile z dostępem, nawet gdy nas ranią… Być aktywnym, który żyje w każdym z nas, żyje swobodnie, radośnie i prosto. To mieć dojrzałość, by móc powiedzieć: ‚Popełniłem błędy’. To mieć, by powiedzieć ‚Przepraszam’. To mieć świadomość, by powiedzieć „Potrzebuję cię”. To mieć zdolność, by powiedzieć „Kocham cię”. Niech twoje życie stanie się ogrodem okazji do szczęścia… niech twoje życie stanie się ogrodem okazji do szczęścia… niech twoje życie stanie się szczęściem, a zimą miłośnikiem mądrości…”

Istotnie „nie kocham ‚pięknych’ ludzi, lecz ‚miłych ludzi’. Ci, którzy mają proste oblicze i pokorne serce.”

____

Stanisław Barszczak, The Tower of Babel

„Do you still think about him? – But I don’t cry.
– I’ve already done everything? – No one like you.
– you’re sincere in your ailments. – Be calm, I’ll leave this city. Be calm, go away from here. – You have such beautiful hands. – This is old history, a general blade
not breaking the bones. – You’re welcome,
my dears, you’re welcome. – I don’t know
I don’t want to know what time it is.”

„We were given 15 minutes to pack our belongings. It is not known where they are taking us and why. When we saw the cattle wagons at the train station, it became clear that we were traveling to an inhuman land. When we reached the so-called Siberia, overcrowded barracks were delivered to us, full of lice and bedbugs, which are now delivered to us for our home. Every day at dawn we set off to work in the forest. Many could not withstand such a huge expansion. After all, we did not have enough for a bowl of soup, although it was closer to water with the remains of rotten vegetables. Miraculously, we survived…”

„A poem will not stop a bullet. A novel will not defuse a bomb. But we are not helpless. We can sing the truth and call out liars.”

Look now. Breathtaking views of the Moon. The Blue Ghost Firefly lander uses the effect of the attack while tracking the lunar orbit, putting it into an almost circular lunar orbit. The film was shot 100 km above the surface of the Moon, the second side of the Moon in all its mysterious beauty.⁠ the closed cage reminds us how far they have come in the exploration of the Moon…

Like many women in history, Artemisia Gentileschi – a talented painter, was marginalized for a long time…

You can have a flaw, be restless, even evil, but do not forget, your life is the greatest crime in the world. Only you can prevent its failure. Many appreciate you, admire you and love you. Remember that being a consequence is not punishment without a storm, roads without accidents, work without results, consequences.

„It is possible to be a victim and become the author of your own fate. It is to overcome the desert, but to be able to find an oasis deep in your soul. It is to thank God every morning for the miracle of life. It is to kiss your children, to hug your parents, to experience poetic moments with access, even when they hurt us… To be active, who lives in each of us, lives freely, joyfully and simply. It is to have the maturity to be able to say, ‚I made mistakes.’ It is to have the maturity to say, ‚I am sorry.’ It is to have the awareness to say, ‚I need you.’ It is to have the ability to say, ‚I love you.’ May your life become a garden of opportunities for happiness… may your life become a garden of opportunities for happiness… may your life become happiness, and in winter, a lover of wisdom…”

Indeed, „I do not love ‚beautiful’ people, but ‚nice people.’ Those who have a simple face and a humble heart.”

___

Niedziela 9 marca 2025

  1. Niedziela Wielkiego Postu

Odniesienia biblijne:

Księga Powtórzonego Prawa: 26. 4 do 10: „Ojciec mój był tułaczem Aramejczykiem…”
Psalm 90: „Bóg mój jest moją twierdzą, w Nim pokładam ufność.”
List św. Pawła do Rzymian. 10. 8 do 13: „Nikt z tych, którzy uwierzyli, nie będzie musiał tego żałować.”
Ewangelia według św. Łukasza.4. 1-13: „Został wystawiony na próbę.”

Każdego roku liturgia Wielkiego Postu wyznacza drogę w etapach pedagogicznych, które są lub powinny być etapami naszego duchowego postępu w świetle paschalnym, wielkopostnego odrodzenia.

NASZA WŁASNA TRASA

Czytanie Starego Testamentu pozwala nam poznać etapy wiary naszych ojców, czy to Abrahama, Mojżesza, czy anonimowego ludu opuszczającego Egipt, by otrzymać objawienie na Synaju i wejść do Ziemi Obiecanej, czy też nieznanego ludu złamanego na drodze wygnania, ale ufającego obietnicy powrotu. Ewangelie pierwszych dwóch niedziel są zawsze poświęcone – jedna Kuszeniu, druga Przemienieniu. Człowieczeństwo Jezusa, który podobnie jak my był poddany pokusom, jest na Taborze ulotną przejrzystością jego prawdziwej ludzko-boskiej osobowości. Poprzez to zestawienie Kościół zachęca nas, byśmy przeżyli ten czas życia Chrystusa, aby otrzymać od Niego, przez Jego krzyż i zmartwychwstanie, pełnię naszego bytu, która została ostatecznie zrealizowana przez łaskę i światło naszego chrztu.

W ŚWIETLE PASCHALNYM
Co prowadzi nas od pierwszego dnia do przeżycia Wielkiego Postu w świetle paschalnym? Pozostałe trzy niedziele mają inny rozkład akcentów, zależnie od roku cyklu liturgicznego. Listy i psalmy, w zależności od niedzieli, są bliskie czytaniu Starego Testamentu lub czytaniu Ewangelii. Poprzez te wybory tekstów Kościół pragnie wprowadzić wiernych do sakramentów zbawienia. Dla katechumenów Wielki Post jest czasem ostatecznego przygotowania do Wigilii Paschalnej, podczas której zostaną odrodzeni w Chrystusie, a dla ochrzczonych jest czasem ponownego odkrycia mocy i świeżości swego chrztu.
„Nie wódź nas na pokuszenie…” – te słowa Jezus kieruje do Ojca w jedynej modlitwie. Taki właśnie sens ma Jego podróż przez pustynię, kiedy „pełen Ducha Świętego opuścił brzegi Jordanu i prowadzony był przez Ducha na pustynię, gdzie diabeł wystawiał Go na próbę przez czterdzieści dni.” (Łk 4,1) Musimy na nowo czytać „Ojcze nasz” w tym czasie próby, w którym nasz Pan w pełni żył każdym ze słów Modlitwy Pańskiej. Test ten pozwala nam udowodnić wiarygodność naszej wiary.

WCHODZĄC W HISTORIĘ ZBAWIENIA

Wybór ludu Izraela, podobnie jak wybór ludu Nowego Przymierza, nie może być dziś postrzegany jako reprezentacja i powielenie sposobów postępowania z przeszłości. To może sprawić, że utkniemy w nostalgicznym impasie. „Mój ojciec był wędrownym Aramejczykiem… (dobrze jest o nim wspominać, ale już nie jest to konieczne)… dziś przynoszę wam pierwociny płodów ziemi.” (Księga Powtórzonego Prawa). Bóg przygotowuje nas również do życia w nowym świecie. Wszystko jest wspomnieniem śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa, a nie tylko przywołaniem, bo ktokolwiek mówi „wspomnienie”, mówi także o teraźniejszości i dniu dzisiejszym. Ta śmierć i to zmartwychwstanie same w sobie są wspomnieniem całej ludzkiej historii, którą Bóg, poprzez historię Izraela, chce uczynić historią świętą. Dzisiaj i w tej chwili musimy zadbać o to, aby historia ludzkości współczesnych ludzi była także historią świętą. Liturgia łacińska każe nam hołdować paschalnym słowom podczas ofiarowania. Pierwociny: „Ten chleb, owoc ziemi i pracy ludzi, Tobie składamy, stanie się chlebem życia.” Liturgia eucharystyczna podkreśla trzy etapy anamnezy: „Głosimy Twoją śmierć, świętujemy Twoje zmartwychwstanie, oczekujemy Twojego przyjścia w chwale. „Tak, wielka jest tajemnica wiary!”
Wielki Post jest nierozerwalnie związany z Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem. Podobnie jak w przypadku Przemienienia na górze Tabor, namiętność i śmierć stanowią tylko jeden moment w tej historii. Łaską tego odkupieńczego Wcielenia jest Zmartwychwstanie, czyli dostęp do wiecznego przebóstwienia człowieka zbawionego przez Jezusa, Chrystusa, naszego Pana.

JUŻ ODBYWA SIĘ WIGILIA PASCHALNA

„Jeśli w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych, to będziesz zbawiony!” To wyznanie wiary w zmartwychwstałego Jezusa przynosi sprawiedliwość i zbawienie, ponieważ jest aktem przylgnięcia, włączenia naszej myśli i naszego serca, to znaczy całego naszego jestestwa, w samą istotę Jezusa, zmartwychwstałego. Wyznanie wiary każe nam mówić: „Wierzę w Jezusa Chrystusa”, a nie: „Wierzę dla Jezusa Chrystusa”.
Wiara nie wyznacza teoretycznych ideałów, lecz fakty, których przestrzegania wymaga od nas, abyśmy wyciągnęli konsekwencje z nich w naszym życiu. Ponieważ fakty te są aktami Boga, który stwarza, zbawia i uświęca. Katechumen musi wyznać tę wiarę w noc Paschalną, po czym może przystąpić do przyjęcia chrztu. Osoba ochrzczona odnawia wyznanie wiary każdej nocy wielkanocnej. Wszystkie listy św. Pawła można zrozumieć tylko w świetle tajemnicy paschalnej, która jest przejściem od niewoli do wyzwolenia. „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem.” (J 14, 6) Przyjdź i idź za mną tą drogą: „Trwajcie w nauce mojej, a poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 31 i 32) „To Słowo jest orędziem wiary, które głosimy.” (Rzymian 10.8)

PODDAJ SIĘ, ABY SIĘ UWOLNIĆ

„Prawda was wyzwoli…” Ewangelia kuszenia nie mówi nic więcej. „Trwajcie w moim słowie. » „Nie wódź nas na pokuszenie…” – Jezus każe nam modlić się do Jego Ojca. Jest to kontynuacja Jego podróży przez pustynię, kiedy „pełen Ducha Świętego opuścił brzegi Jordanu i prowadzony był przez Ducha na pustynię, gdzie diabeł wystawiał Go na próbę przez czterdzieści dni.” (Łk 4,1) W tę niedzielę, jak zwykle, musimy przeczytać na nowo modlitwę „Ojcze nasz”, w tym czasie próby, w którym nasz Pan w pełni przeżył każde ze słów modlitwy Pańskiej.
Nie bezwolne podporządkowanie, ale ukazanie dowodu w teście, w jedynej próbie, której poddajemy urządzenia nawigacyjne, jedyne leki, aby sprawdzić ich niezawodność. „Zaprowadziłem was na pustynię, abyście usłyszeli głos waszego i mojego serca.” Anonimowy mistyk średniowiecza streszcza w ten sposób, na czym polegała pokusa Chrystusa, który słuchał tylko jednego głosu – Słowa Bożego. „Gdzie jest twój skarb, tam będzie twoje serce” – powiedział Jezus do swoich uczniów. Jednakże w tradycji biblijnej serce nie jest jedyną uczuciowością, lecz podstawowym ukierunkowaniem całego ludzkiego życia. Chrystus ma tylko jedną wizję życia – wizję Boga. „Tylko Jemu będziesz oddawał cześć”. „Kochać Boga całym swoim sercem, całym swoim życiem i całą swoją mocą.” Poddanie naszego istnienia temu znakowi wiary oznacza nawiązanie autentycznej i niezachwianej relacji z Ojcem. Demon „odejdzie aż do wyznaczonego czasu.” (Łk 4,13) W chwili męki Jezus zostanie dotknięty pokusą, ale decyzja pozostanie ta sama: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, oddal ode Mnie ten kielich boleści”. Ależ nie! nie moja wola, ale niech będzie jaka jest Twoja wola!” (Mateusza 26.42 – Łukasza 22.42)

Nie sposób wyczerpać w kilku słowach bogactwa tekstów tej niedzieli, jeśli będziemy je po kolei omawiać. Choć jesteśmy bezsilni i ograniczeni, by włączyć się w tajemnicę, w którą jesteśmy wciągnięci przez wiarę, w modlitwie rozpoczynającej tę pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zwracamy się do Boga: „Spraw, Boże wszechmogący, abyśmy przez cały Wielki Post postępowali w poznaniu Jezusa Chrystusa i otwierali się na Jego światło poprzez coraz bardziej wierne życie.” Bo żyjąc Jezusem Chrystusem możemy „narodzić się z Nim” (to wiemy), w Jego życiu.


Sunday, March 9, 2025
1st Sunday of Lent

Biblical References:

Deuteronomy: 26. 4 to 10: “My father was a wandering Aramean…”
Psalm 90: “My God is my fortress, in whom I trust.”
Romans 10. 8 to 13: “None of those who believe will regret it.”
Gospel of Luke 4. 1-13: „He was put to the test.”

Each year the Lenten liturgy marks the way in pedagogical stages that are or should be stages of our spiritual progress in the light of Easter, of Lenten rebirth.

OUR OWN ROUTE

Reading the Old Testament allows us to know the stages of the faith of our fathers, whether Abraham, Moses, or the anonymous people leaving Egypt to receive the revelation on Sinai and enter the Promised Land, or the unknown people broken on the path of exile but trusting in the promise of return. The Gospels of the first two Sundays are always dedicated – one to the Temptation, the other to the Transfiguration. The humanity of Jesus, who like us was subject to temptations, is on Tabor a fleeting transparency of his true human-divine personality. Through this juxtaposition, the Church invites us to live this period of Christ’s life, to receive from Him, through His Cross and Resurrection, the fullness of our being, which was finally realized by the grace and light of our baptism.

IN THE LIGHT OF EASTER
What leads us from the first day to experience Lent in the light of Easter? The remaining three Sundays have a different distribution of emphasis, depending on the year of the liturgical cycle. The letters and psalms, depending on the Sunday, are close to the reading of the Old Testament or the reading of the Gospel. Through these choices of texts, the Church wants to introduce the faithful to the sacraments of salvation. For catechumens, Lent is a time of final preparation for the Easter Vigil, during which they will be reborn in Christ, and for the baptized, it is a time of rediscovering the power and freshness of their baptism.
„Lead us not into temptation…” – these words Jesus addresses to the Father in a single prayer. This is the meaning of His journey through the desert, when „he left the banks of the Jordan, full of the Holy Spirit, and was led by the Spirit into the desert, where the devil tested him for forty days.” (Luke 4:1) We need to reread the „Our Father” in this time of trial, in which our Lord lived fully every word of the Lord’s Prayer. This test allows us to prove the credibility of our faith.

ENTERING THE HISTORY OF SALVATION

The choice of the people of Israel, like the choice of the people of the New Covenant, cannot be seen today as a representation and repetition of past behaviors. This can cause us to get stuck in a nostalgic impasse. „My father was a wandering Aramean… (it is good to remember him, but it is no longer necessary)… today I bring you the firstfruits of the earth.” (Deuteronomy). God is also preparing us for life in the new world. Everything is a remembrance of the death and resurrection of the Lord Jesus, and not just a recollection, because whoever says “remembrance” also speaks of the present and of today. This death and resurrection are in themselves a remembrance of the whole of human history, which God, through the history of Israel, wants to make a sacred history. Today and at this moment we must ensure that the history of humanity of the people of today is also a sacred history. The Latin liturgy makes us pay homage to the paschal words during the offering. Firstfruits: “This bread, the fruit of the earth and of the work of men, we offer to you, will become the bread of life.” The Eucharistic liturgy emphasizes the three stages of anamnesis: “We proclaim your death, we celebrate your resurrection, we await your coming in glory. “Yes, great is the mystery of faith!” Lent is inextricably linked to the Passion, Death and Resurrection. As in the case of the Transfiguration on Mount Tabor, passion and death constitute only one moment in this history. The grace of this redemptive Incarnation is the Resurrection, that is, access to the eternal divinization of man saved by Jesus, Christ, our Lord.

THE EASTER VIGIL IS ALREADY TAKING PLACE

„If you believe in your heart that God raised him from the dead, you will be saved!” This profession of faith in the risen Jesus brings justice and salvation, because it is an act of adherence, of inserting our mind and our heart, that is, our whole being, into the very essence of Jesus, the risen one. The profession of faith makes us say: „I believe in Jesus Christ,” and not: „I believe for Jesus Christ.”
Faith does not define theoretical ideals, but facts, the observance of which requires us to draw the consequences from them in our lives. Because these facts are acts of God who creates, saves and sanctifies. The catechumen must profess this faith on Easter night, after which he can proceed to receive baptism. The baptized person renews the profession of faith every Easter night. All of St. Paul’s letters can only be understood in the light of the paschal mystery, which is the passage from slavery to liberation. „I am the Way, the Truth and the Life.” (John 14:6) Come and follow me on this path: „Abide in my teaching, and you will know the truth, and the truth will make you free” (John 8:31 and 32) „This Word is the message of faith that we preach.” (Romans 10:8)

SURRENDER TO BE FREE

„The truth will make you free…” The Gospel of temptation says nothing more. „Abide in my word. » „Lead us not into temptation…” – Jesus tells us to pray to His Father. It is a continuation of his journey through the desert, when „he left the banks of the Jordan, full of the Holy Spirit, and was led by the Spirit into the desert, where the devil tested him for forty days.” (Lk 4:1) This Sunday, as usual, we must reread the prayer „Our Father,” in this time of trial, in which our Lord lived to the full every word of the Lord’s Prayer. Not a passive submission, but the presentation of the proof in the test, in the only test to which we subject navigation devices, the only medicines, to test their reliability. „I led you into the desert to hear the voice of your heart and my heart.” An anonymous medieval mystic thus summarizes the temptation of Christ, who listened to only one voice, the Word of God. „Where your treasure is, there will your heart be,” Jesus said to his disciples. However, in the biblical tradition, the heart is not the only affectivity, but the fundamental orientation of all human life. Christ has only one vision of life – the vision of God. “Him alone shall you worship.” “To love God with all your heart, with all your life, and with all your strength.” Submitting our existence to this sign of faith means establishing an authentic and unwavering relationship with the Father. The demon “will depart until an appointed time.” (Luke 4:13) At the moment of the Passion, Jesus will be touched by temptation, but the decision will remain the same: “My Father, if it is possible, take this cup of sorrow away from me.” But no! Not my will, but your will be done!” (Matthew 26:42 – Luke 22:42)

It is impossible to exhaust the richness of this Sunday’s texts in a few words, if we discuss them one by one. Although we are powerless and limited to join in the mystery into which we are drawn by faith, in the prayer that begins this first Sunday of Lent we turn to God: „Make it so, Almighty God, that throughout Lent we may advance in the knowledge of Jesus Christ and open ourselves to his light through an ever more faithful life.” Because by living Jesus Christ we can be „born with him” (we already know it), in his life.

____

Stanisław Barszczak, Psalm burz i ruin

Pośród nienawiści odkryłem, że jest we mnie niezwyciężona miłość. Pośród prób i błędów odkryłem, że jest we mnie niezwyciężony uśmiech. Pośród chaosu odkryłem, że jest we mnie niezwyciężony spokój. Pośród zimy odkryłem, że jest we mnie niezwyciężone lato. I nie musisz biegać. Nie musisz walczyć. Wszystko, co musisz zrobić, to stanąć wobec autorytetu jutra.

Wtedy zrozumiesz, że wszystkie historie zawierają wątek prawdy, o czym ​​warto powiedzieć znów. Nie lekceważ siły, jakiej potrzeba, aby być miłym w świecie tak okrutnym jak nasz. Życie nie jest zasłużone. Dane jest żywe. Jeśli możesz znaleźć jedną rzecz, która sprawia, że ​​warto zobaczyć kolejny dzień – zrobiłeś wszystko, co mogłeś.

Nic dobrego nie może wyjść z miejsca, które nie chce zobaczyć bólu ludzi, na którym zostało zbudowane. Przeszłość pochłania mało odważnych i tych – na tyle naiwnych, aby o tym zapomnieć.

Jeśli kiedykolwiek znajdziesz kogoś, kto czuje się tak naturalny, jak oddychanie – nie zostawiaj go. Ponieważ jeśli to zrobisz, poczujesz się tak, jakbyś łapał powietrze w każdej chwili. Istnieją wybory, których dokonujesz w życiu, których nie można cofnąć i których nie można pochować. Można je tylko przenosić, a ty albo uginasz się pod ich ciężarem, albo rośniesz wystarczająco silny, aby im nie ulec.

Historia kończy się tam, gdzie się kończy, a nie chwilę wcześniej. Jeśli jesteś niezadowolony z tego zakończenia – zrób nowe. Królowe idą do doradców po poradę, nie idą po zezwolenie. Dlatego niewolnicy zasługują na zapamiętanie, tak samo jak królowe. I to mnie uszczęśliwia.

Własna biografia mi mówi, że bez względu na to, jak mocno świat mnie naciska, we mnie jest coś silniejszego, coś lepszego – zatem nie pozwól, aby błędy twojej przeszłości dyktowały twoją przyszłość. Mój umysł stał się właśnie taki, w oparciu o który trwam będąc najsilniejszą osobą.


(In English)

Stanisław Barszczak, Psalm of Storms and Ruins

In the midst of hatred, I discovered that there is an invincible love within me. In the midst of trial and error, I discovered that there is an invincible smile within me. In the midst of chaos, I discovered that there is an invincible peace within me. In the midst of winter, I discovered that there is an invincible summer within me. And you don’t have to run. You don’t have to fight. All you have to do is stand before the authority of tomorrow.

Then you will understand that all stories contain a thread of truth, which is worth telling again. Don’t underestimate the strength it takes to be kind in a world as cruel as ours. Life is not earned. It is given. If you can find one thing that makes it worth seeing another day, you have done everything you could.

Nothing good can come from a place that refuses to see the pain of the people it was built on. The past devours the few who are brave and naive enough to forget it. If you ever find someone who feels as natural as breathing, don’t leave them. Because if you do, you’ll feel like you’re gasping for air every moment. There are choices you make in life that can’t be undone and can’t be buried. They can only be carried forward, and you either buckle under their weight or grow strong enough to resist them.

A story ends where it ends, not a moment before. If you’re unhappy with that ending, make a new one. Queens go to counselors for advice, they don’t go for permission. That’s why slaves deserve to be remembered, just like queens. And that makes me happy.

My own biography tells me that no matter how hard the world pushes me, there’s something stronger, something better inside me – so don’t let the mistakes of your past dictate your future. My mind has become the one that I rely on to be the strongest person I can be.

____

There are many reluctant young readers who haven’t yet found books that make them laugh.

Fikcyjny wywiad ze Stanisławem Barszczakiem, autorem „Merkurego”.

Wielu młodych czytelników jest opornych na czytanie i nie znalazło jeszcze książek, które by ich rozbawiły. Trochę brokatu może odmienić cały dzień. Ludzie nie lubią klaunów. Klauni nie są normalnymi ludźmi. Nasze nianie są przegrane. A czasem, gdy jesteś bardzo pomieszany w środku, robisz rzeczy, o których wiesz, że nie powinieneś. Czasami dorośli nie zachowują się odpowiednio do swojego wieku. Czy nie możemy być przyjaciółmi? Nienawidzę twoich wnętrzności, frankowiczu. Czy nasze wnętrzności nie mogą być przyjaciółmi?

Zacznijmy od przykładowego akapitu z oszałamiającej literackiej (również tajemniczej) sagi rodzinnej Stanisława Barszczaka.

Wiosna przebijała się pąkami bzu i pędami żonkili, ale zima trwale nie ustępowała. Kępy brudnego śniegu przylegały do ​​krawężników, schodów ganku i parkingów. W Merkurym przestało działać ogrzewanie, a Marianna zadrżała. Tim był owinięty na tylnym siedzeniu; dostrzegła go w lusterku wstecznym. Potem jej oko wychwyciło coś innego za nią – kogoś utykającego z zaspy śnieżnej na skrzyżowaniu. Marianna zwolniła i się zatrzymała. Uff. Dobra robota.

Główną bohaterką tej powieści osadzonej w polskich Tatrach jest Marianna, którą poznajemy, gdy ma 17 lat. Wyjechałeś ze swojego rodzinnego miasta w Zagłębiu, aby pójść na studia mniej więcej w tym wieku. Jak to było pisać tę książkę i „zamieszkiwać” postać Marianny w miejscu (i czasie) podobnym do tego, w którym się wychowałaś? I jak bardzo Twoja prawdziwa rodzina jest podobna do znalezionej rodziny Marianny.

Marianna jest dla mnie naprawdę wyjątkową postacią. Kiedy ją tworzyłem, wziąłem cechy, które najbardziej kocham w napotkanych w życiu najlepszych kobietach i umieściłam je w jej charakterze. Jej gotowość do wkraczania w czyjś bałagan, jej umiejętność mówienia prawdy w tak kochający sposób i jej pragnienie zbudowania firmy z własnym kreatywnym piętnem – to cechy, które naprawdę podziwiam u moich najstarszych znajomych. Marianna pokazuje, jak moim zdaniem wygląda prawdziwa odporność. To nie jest perfekcja, nędza czy samotność – po prostu przejawia się w wielkodusznym, niedoskonałym człowieku, który stwarza się dla ludzi w swoim życiu.

Rodzina Marcinów w powieści jest podobna do mojej, ponieważ oboje jesteśmy rodziną wywodzącą się z arystokracji – co oznacza, że ​​oba domy były pełne wspaniałych gawędziarzy, odważnych serc i mnóstwa dżinsów poplamionych długopisem i krwią ludzką. Dom, w którym wyobrażałem sobie, że mieszkają Marcinowie, został zainspirowany starym wiktoriańskim domem, których przykłady mieliśmy w miasteczku mego dzieciństwa. Zawsze kochałem te domy i nie wyobrażałem sobie żadnego innego miejsca, w którym mogłaby mieszkać rodzina lekarzy. Postacie pochodzą z mojej wyobraźni, ale więź, którą czują ze sobą – czasami zbyt bliska intymność, jaką mają ze sobą – to coś, z czym może utożsamić się każdy członek mojej dalszej rodziny. Jeśli chodzi o sedno sprawy, powiedziałbym, że obie rodziny dbają o to samo – o bezpieczeństwo ludzi pod dachami i na nich.

Moja nie dokończona opowieść rozgrywa się głównie w fikcyjnym miasteczku Merkury. Jak zabrałem się za budowę tego miejsca? Kiedyś zakupiłem w mieście magazyn „Wieczór”, który zaledwie wyszedł z druku i jeszcze pachniał świeżością. Pamiętam, że nie wycinałem zdjęć z magazynu? Merkury jest mocno inspirowane moim rodzinnym miastem, o którym również pisałem we wczesnych książkach i w moich wspomnieniach, choćby w „Historii żółtej ciżemki”. Kiedy zaczynałem pisać pierwsze strony tej historii wiedziałem, że musi się ona rozgrywać w Merkury – miejscu, które znam, kocham i które opuściłem. Więc większość wczesnych „badań” pochodziła z moich własnych wspomnień, a następnie wyrównałem je z informacjami z lat 90-tych i rozmowami z znajomymi. To było naprawdę wyjątkowe móc podzielić się z nimi częścią tego planu, zwłaszcza że tak wiele w opowieści dotyczy tego, co znaczy przynależeć i jak sami sobie rościmy prawo do domu.

Nie wyobrażałem sobie mojego rodzinnego miasta z żadnych widoków lotniczych, dopóki nie zacząłem  umieszczać postaci na dachach dość wcześnie w procesie pisania tej historii na nowo, a najfajniejszą rzeczą było wyobrażenie sobie tego miejsca na nowo z zupełnie nowej perspektywy. Udało mi się znaleźć kilka filmów lotniczych z mojego rodzinnego miasta, które pomogły mi wypełnić krajobraz tego, co te postacie znajdują, gdy są wyżej niż wszyscy inni.

Nazwałbym tę książkę literacką sagą rodzinną; jest w niej jednak również dużo romansu — trochę gorącego! Jaka jest moja najlepsza rada dotycząca pisania romansów lub seksu, które pogłębiają charakter i rozwijają fabułę?

Powiedziałbym, że moja najlepsza rada brzmi, że seks nigdy nie jest tylko seksem. Zakochiwanie się jest jedną z najbardziej monumentalnych rzeczy, jakich doświadczamy jako ludzie – pokazuje nas w najlepszym i najgorszym wydaniu – i myślę, że naprawdę ważne jest, aby odzwierciedlać to w literaturze. Kiedy piszę sceny romantyczne, zawsze rozważam, co każda postać ryzykuje w bardzo wyjątkowy sposób – czy dzieli się czymś, czego nikt inny nie wie? Czy mówi jedno, a myśli co innego? Co jest takiego w zakochiwaniu się (lub odkochiwaniu się), co zmienia sposób, w jaki postrzegają siebie? Jakie wydarzenia z przeszłości ukształtowały sposób, w jaki dana osoba podchodzi do najbardziej intymnych chwil. Te sceny są świetnym sposobem na pokazanie, czego dana postać głęboko pragnie i czego się boi, niezależnie od tego, czy jest tego świadoma, czy nie. A kiedy cała ta soczysta historia zderza się z kimś innym, kto jest równie skomplikowany – to fikcyjne złoto!

Podobnie jak w innych opowieściach, w Merkury eksploruję głębokie przyjaźnie kobiet. Czy możesz opowiedzieć, jak rozwinąłeś przyjaźń na stronie między Marianną i Janiną? Kiedy piszesz, czy robisz studia postaci, zarysowujesz historię ze szczegółowymi informacjami – takimi, które nie trafiają do książki?

Głównie to, co robię, kiedy buduję relacje między postaciami, to DUŻO o tym myślę. Piszę wiele wersji roboczych przez długi okres czasu i wyrzucam dużo materiału, zwykle dlatego, że w ten sposób poznaję postacie. Sceny zaczynają się jako szkice i stają się bardziej szczegółowe, gdy dowiaduję się, kim są postacie. Wiele scen między Janiną i Marianną przez długi czas wydawało mi się bardzo banalne, gdy pracowałem, i musiałem do nich wracać i je przerabiać, aby były głębsze, dzięki czemu wydawały się zasłużone i prawdziwe.

Jestem bardzo niecierpliwą osobą (co za okropna cecha dla pisarza!), więc studia postaci zawsze wydają mi się odwracać uwagę od prawdziwego żaru historii, nad którą pracuję. Jedyne, co zazwyczaj robię poza samym pisaniem szkicu, to tworzenie playlisty dla każdej książki, którą piszę, i dołączanie piosenek dla każdej z postaci. Pomaga mi to śledzić ich psychikę, ich nastroje, ich sekrety. Można dowiedzieć się wiele o osobie, jeśli wie się, jakich piosenek słucha, gdy jest sama.

W tej powieści poruszasz temat demencji. Jakiego rodzaju badania były tam zaangażowane? Ponieważ akcja książki rozgrywa się głównie w latach 90., czy musiałeś przeprowadzić jakieś inne, historyczne badania dla prawdopodobieństwa?

Miałem członka rodziny z pewną formą demencji (choć w innych okolicznościach niż w książce), więc wykorzystałem to jako podstawę do zbudowania jej w powieści. Postanowiłem nie przeprowadzać zbyt wielu badań klinicznych, ponieważ chciałem przedstawić to z perspektywy rodziny, która nie jest pewna, co się dzieje. Tak często nie otrzymujemy odpowiedzi, których szukamy w prawdziwym życiu, jeśli chodzi o diagnozy medyczne, i dla mnie było naprawdę ważne, aby dać tej prawdzie dużo miejsca w powieści.

Macierzyństwo jest przedstawione w tej powieści w bardzo realny, a czasami rozdzierający serce sposób. Teściowa Marianny mówi: „To życie jest bezlitosne dla matek”. Masz dużo materiału z twojego duszpasterstwa. Jak zmieniła się Twoja praktyka pisarska (i produkt) odkąd zostałeś wyłączony z życiu na parafii? I, na zakończenie, jaka jest Twoja ulubiona powieść do eksplorowania tematów macierzyństwa?

Największą różnicą w mojej praktyce pisarskiej jest to, że muszę dostosowywać godziny pracy do harmonogramu moich zajęć liturgicznych. Teraz jest OGROMNIE łatwiej, choć rzadko udaje mi się zrobić to, co chciałbym zrobić w ciągu jednego dnia. Pamiętam, jak musiałem wykrawać porcje czasy z duszpasterstwa, a moje sesje pisania były tak krótkie, że myślałem, że nigdy nie skończę kolejnej opowieści, nad którą pracowałem, a która okazała się być ważna. Czasami moje sesje pisania dawały tylko kilkaset słów. Musiałem nauczyć się mówić do siebie i mówić: „Może nikt tego nigdy nie zobaczy, ale nadal chciałbym spróbować”. I powtarzałem to sobie w kółko, gdy pojawiały się moje codzienne frustracje. I książka została ukończona! Poza tym duszpasterstwo nadal mnie inspiruje.

Duża część fabuły Merkury koncentruje się wokół kościoła rodziny – ale niekoniecznie wokół nabożeństw. Bez spoilerów, ale czy możesz opowiedzieć, jak religia, wiara i przekonania działają w świecie tej powieści – a może także w twoim życiu?

Moja wiara jest ogromną częścią mojego życia i mojego procesu twórczego. Myślę, że pisanie książek jest dla mnie formą modlitwy. To, co w tym kocham, to to, że strona staje się miejscem moich nieocenzurowanych myśli, moich pytań, moich frustracji i – co najważniejsze – rzeczy, które kocham i uważam, że warto o nie walczyć. Wydaje się, że to ciche miejsce, w którym mogę spotkać Boga bez osądu, gdzie nie muszę być żadną inną wersją siebie, tylko tą prawdziwą. Ponadto, dużo słucham, kiedy piszę, co daje mi dużo spokoju.

W tej konkretnej historii wiele postaci ma pojęcie, czym jest „religia”, ale wszyscy pragną wiary. Wiary w Boga, który kocha ich takimi, jacy są, i wiary w siebie nawzajem. Lubię myśleć, że każdy z nich spotyka Boga w nieoczekiwanie znaczący sposób w książce i zazwyczaj dzieje się tak, gdy uczą się kochać siebie nawzajem.

Dla tych z nas, którzy nie są tylko czytelnikami, ale także pisarzami, jaki jest pański ulubiony generatywny temat przewodni na dzień pisania, gdy po prostu nie ma pan słów?

Ja zdecydowanie polecam zacząć od wspomnienia z dzieciństwa, którego nie możesz wyrzucić z głowy. Spróbuj opowiedzieć je sobie z perspektywy osoby dorosłej (którą możesz zinterpretować w dowolny sposób). Ja zacząłem czytać Merkury właśnie w ten sposób – scena otwierająca historię to moje wspomnienie z meczu małej ligi tenisa stołowego, kiedy miałem około dziewięciu lat. To ćwiczenie pokazało, jak postać Wyderki po raz pierwszy ożyła.

Opowiedz nam, jak zareagowano na Merkury podczas twoich wizyt w bibliotekach, księgarniach itp.? To było naprawdę wspaniałe. Kiedy moje pierwsze książki ukazały się wiosną 2004 r., nie było otwartych sklepów, więc możliwość odwiedzania bibliotek i księgarni była najlepszą rzeczą w wydawaniu Merkury. Moją ulubioną rzeczą jest słuchanie o ulubionych postaciach czytelników i o tym, jak widzieli siebie w historii. Uwielbiam, kiedy dzieje się to w książce, którą czytam, więc zapewnienie tego doświadczenia innym czytelnikom to prawdziwy dar.

Co teraz piszesz i czytasz? A jakie są ostatnio ulubione książki dla dzieci?

Uwielbiam to pytanie! W tym roku staram się nie spieszyć i czytać dłuższe książki (które nazywam „wielkimi”), więc teraz czytam dwie — „Żelazny Płomień” Rebekki Yarros i „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka. Obie bardzo mi się podobają. Uwielbiam patrzeć, jak je czytają polscy telewidzowie!

Jeśli chodzi o pisanie, teraz pracuję nad powieścią o prawdziwej historii zaginięcia słynnego piosenkarza country. Nie wiem, czy to będzie moja następna książka, czy nie, ale sama praca sprawia mi ogromną przyjemność. ~ksiądz Stanisław

Stanisław Barszczak z Częstochowy jest autorem 14 książek i mnóstwa wspomnień, które zostały „opowiedziane językiem tak żarzącym się jak tlący się węgiel”. Jego najnowsza książka „Kiedy będziesz stary” została wydana przez Wydawnictwo Allegro w Borowiance koło Częstochowy. Teksty Stanisława Barszczaka ukazały się w wielu czasopismach naukowych. Możesz go znaleźć na facebooku. Wielkie podziękowania dla Stanisława Barszczaka za podzielenie się swoimi spostrzeżeniami i czasem – a także rekomendacjami książek. Wiem, że nie mogę się doczekać, aby przeczytać, co nowego u jego bohaterów!

Podoba Ci się ten wywiad? Skomentuj poniżej lub na mojej stronie na Facebooku. I proszę podziel się tym ze znajomymi i sieciami społecznościowymi. Chcesz więcej? Obserwuj pracę autora. ~Stanisław Barszczak
Wprowadź swój adres e-mail, aby subskrybować tego bloga i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez e-mail. Udostępnij to dzisiaj: Twitter Facebook…

_____

Niedziela 20 lutego 2025

7. Niedziela zwykła

Odniesienia biblijne: Czytanie z Pierwszej Księgi Samuela: 26,7-23: „Nie chciałem bowiem podnieść ręki na króla, który otrzymał namaszczenie od Pana”. Psalm 102: „Pan wieńczy cię miłością i zmiłowaniem”. Święty Paweł. 1 List do Koryntian: 15.45-49: „Chrystus stał się istotą duchową, która daje życie”. Ewangelia według św. Łukasza: 6, 27-38: „Będziecie synami Najwyższego, bo On dobry jest dla niewdzięcznych i złych”.

Jest to wezwanie do świętości, które dane nam jest usłyszeć dzisiaj; świętości, która nie opiera się na rygorze naszego osobistego życia, ale na adekwatności naszej odpowiedzi na miłość, jaką Bóg ma dla nas. To jest Boży sposób, w jaki powinniśmy kochać wszystkich naszych braci, wszystkich naszych wrogów, wszystkich niewdzięcznych i wszystkich złych. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Jeśli chcemy stać się, zgodnie z wyrażeniem ofiarowania, „uczestnikami Bóstwa Tego, który przyjął nasze człowieczeństwo”, musimy w pełni uczestniczyć w miłości Boga. Całkowicie… „dobrze zapakowana miara”. „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. (Ewangelia wg św. Mateusza 5,48). „Bądźcie świętymi, bo Ja Pan, Bóg wasz, jestem święty”. (Księga Kapłańska 19:2) „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”.

SZANUJ BLIŹNIEGO, KTÓREGO NAZNACZYŁ BÓG

Biblijny epizod o Dawidzie i Saulu kończy się słowami: „Ten, który otrzymał namaszczenie Boże”. (1 Sam. 2.23) Dla nas jest to sprawa wszystkich ludzi, a nie tylko jednego. Bóg kocha wszystkich z tą samą nieskończoną intensywnością. To jest godność, namaszczenie, którym Bóg obdarza każdego człowieka. Musimy to rozpoznać, żyjąc miłością Boga. Nie do nas należy przypisywanie mu tej godności i mówienie, że inny człowiek jest mniej ludzki ode mnie i mniej godny miłości, której Bóg ode mnie oczekuje. Ani pochodzenie, ani rasa, ani klasa społeczna, ani słabość, ani ułomność, ani wady nie są miarą miłości, którą każdy z nas otrzymał od Boga i którą powinniśmy dzielić się z „drugim”, który jest naszym bliźnim i bratem. Dawid jest w konflikcie z Saulem, który chce go zabić. Uciekał, ale to nie brutalna i rozgniewana siła Saula zwyciężyła. To bojaźń Boża, gdyż Dawid nie boi się broni Saula. Dzięki namaszczeniu, jakie otrzymał Saul, Dawid nie popadł w cykl nienawiści i zemsty: Ty mnie nienawidzisz, ja ciebie nienawidzę; Ty zabijasz mnie, ja zabijam ciebie. Liczy na Pana, który każdemu wynagrodzi według jego wierności. Duma i miłosierdzie nie mogą współistnieć. Od nas zależy, czy przełożymy to na nasze codzienne życie. Nie musimy wpadać w cykl pogardy, nienawiści i zemsty. „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty.” (Księga Kapłańska 19.2)

UNIWERSALNA CZUŁOŚĆ

Psalm Dawida jest pieśnią pochwalną, która w tym samym rejestrze wyraża wdzięczność za dobrodziejstwa Pana, dobrodziejstwa, które mają charakter duchowy. Kładzie się nacisk na odpuszczenie grzechów. Wielkość Boga i Jego miłość do ludzi objawiają się tutaj w szczególności, poprzez kilka zdań, w których psalmista powtarza słowa czułości i litości, czułości i miłosierdzia. Odpowiedź człowieka musi odzwierciedlać postawę Boga i dlatego musi być także reakcją całej jego istoty. Musimy przeczytać ten psalm w całości: „On wydaje wyroki na wszystkich uciśnionych… On zna nasze najgłębsze wnętrze… Jego miłość trwa od wieków na wieki… Błogosławcie Pana, którzy spełniacie Jego słowo, którzy spełniacie Jego wolę”. Warto również zauważyć, że psalm zaczyna się od „ja”, a następnie przechodzi do „my”. Psalmista wie, że należy do ludu Przymierza: „Objawił dobrodziejstwa swoje Mojżeszowi i synom izraelskim”. (werset 7) Ale czułość nie jest przeznaczona tylko dla Izraela, jest przeznaczona dla wszystkich ludzi, a „wojska niebieskie” są zaproszone, by przyłączyły się do całej ludzkości: „Błogosławcie wszystkim jego dziełom na każdym miejscu jego królestwa”. (wers 22)

IDENTYFIKOWANY Z CHRYSTUSEM

„On wieńczy cię miłością” – śpiewamy w psalmie. Święty Paweł mówi nam, na czym to polega. Tego czytania Listu do Koryntian nie można oddzielić od innych fragmentów, w których przypomina nam się o naturze nowego człowieka w Jezusie Chrystusie. Jesteśmy jednocześnie istotą cielesną i duchową, która otrzymała życie w pełni: „Ludzie należą do ziemi, ludzie należą do nieba”. Lub, jeśli dosłownie będziemy trzymać się greckiego tekstu napisanego przez samego apostoła: „Wzięci z ziemi, a następnie rządzeni przez Ducha, jesteśmy ikoną gliny, a także ikoną niebios”. (1 Kor. 15. 48 i 49) Na początku św. Paweł wydawał się przeciwstawiać ciało i ducha, w tajemnicy zmartwychwstania. W rzeczywistości nie ma sprzeciwu. Od tej pory ludzkość będzie upodobniona do uwielbionego Chrystusa. Cytaty z tej niedzieli należy umieścić w kontekście: jesteśmy teraz w „erze chrześcijańskiej”, „erze zmartwychwstania”, ponieważ nowy Adam jest „duchem dającym życie”, „twórcą życia” (pneuma zoôopoïoun po grecku).

MIŁOŚĆ BEZ GRANIC

Musimy po raz kolejny przypomnieć, że św. Łukasz był uczniem św. Pawła i przez lata słyszał, jak on mówił to, co dziś przypomina Koryntianom. Błogosławieństwa należy odczytywać zgodnie z „nową naturą ludzką”, zgodnie z nowym człowiekiem, który jest „ikoną Tego, który przychodzi z nieba” (1 Kor 15, 49). „Będziecie synami Boga Najwyższego, bądźcie miłosierni, jak Ojciec jest miłosierny”. Od działania przechodzimy do bycia. Z pewnością dzieło nawracania nigdy nie zostanie ukończone. Znamy swoje ograniczenia i ludzkie słabości, ale dając „miarę pełną, natłoczoną”, dajemy naszemu życiu i naszym braciom taką miarę, jaką Bóg stosuje wobec nas. Gest wzięcia naczynia w ręce i mocnego potrząsania nim, tak że ziarno osiada przy każdym uderzeniu, jest gestem Boga wobec nas. Czasami wydaje nam się to surowe i brutalne; ale to jest warunkiem, aby miara była pełna i całkowita. „Przebacz, a będzie ci przebaczone, dawaj, a otrzymasz…”

Dwie modlitwy liturgiczne, rozpoczynające i kończące Mszę świętą tej niedzieli, są niezwykle bogate, wykraczając poza rzymską prostotę słów: „Prosimy Cię, Boże wszechmogący, spraw, abyśmy mogli zebrać wszelkie owoce zbawienia – tajemnice eucharystii są już ich obietnicą i zadatkiem”. (modlitwa po komunii). Ta przeżyta Eucharystia jest w istocie obietnicą pochodzącą od Boga, od nas zależy, czy zbierzemy ją całą, wszystkie jej owoce… „dostosowując nasze słowa i nasze czyny do Twojej woli, w niestrudzonym poszukiwaniu dóbr duchowych”. (Modlitwa na rozpoczęcie mszy)

—–

Sunday 20 February 2025

7th Sunday in Ordinary Time

Biblical references: Reading from the First Book of Samuel: 26:7-23: “For I would not raise my hand against the king, who had received the anointing of the Lord.” Psalm 102: “The Lord crowns you with love and mercy.” St. Paul. 1 Corinthians: 15:45-49: “Christ became a spirit who gives life.” Gospel according to St. Luke: 6:27-38: “You will be sons of the Most High, for he is kind to the ungrateful and the evil.”

This is the call to holiness that we are given to hear today; a holiness that is not based on the rigor of our personal lives, but on the adequacy of our response to the love that God has for us. This is God’s way of loving all our brothers, all our enemies, all the ungrateful and all the evil. “Be merciful, as your Father is merciful.” If we want to become, according to the expression of the offering, “partakers of the divinity of the One who took on our humanity,” we must participate fully in the love of God. Completely… “a well-packaged measure.” “Be perfect, therefore, as your heavenly Father is perfect.” (Matthew 5:48). “Be holy, for I, the Lord your God, am holy.” (Leviticus 19:2). “Be merciful, as your Father is merciful.”

RESPECT THE OTHER WHOM GOD HAS MARKED

The biblical episode of David and Saul ends with the words: “He who has received the anointing of God.” (1 Sam. 2:23) For us, this is a matter for all people, not just one. God loves everyone with the same infinite intensity. This is the dignity, the anointing that God bestows upon each person. We must recognize this by living God’s love. It is not up to us to attribute this dignity to them and to say that another person is less human than me and less worthy of the love that God expects from me. Neither origin, nor race, nor social class, nor weakness, nor frailty, nor defects are the measure of the love that each of us has received from God and that we must share with the „other” who is our neighbor and brother. David is in conflict with Saul, who wants to kill him. He flees, but it is not the brutal and angry force of Saul that wins. It is the fear of God, because David is not afraid of Saul’s weapons. Thanks to the anointing that Saul received, David did not fall into the cycle of hatred and revenge: You hate me, I hate you; you kill me, I kill you. He counts on the Lord, who will reward each according to his faithfulness. Pride and mercy cannot coexist. It is up to us to translate this into our daily lives. We do not have to fall into the cycle of contempt, hatred and revenge. “Be holy, for I am holy.” (Leviticus 19:2)

UNIVERSAL TENDERNESS

David’s psalm is a song of praise that, in the same register, expresses gratitude for the Lord’s benefits, benefits that are spiritual in nature. The emphasis is on the forgiveness of sins. The greatness of God and his love for humanity are revealed here in particular through several sentences in which the psalmist repeats words of tenderness and pity, tenderness and mercy. The human response must reflect God’s attitude and therefore must also be the response of his whole being. We must read this psalm in its entirety: “He judges all who are oppressed… He knows our inmost being… His love endures from everlasting to everlasting… Bless the Lord, you who do his word, who do his will.” It is also worth noting that the psalm begins with “I” and then moves on to “we.” The psalmist knows that he belongs to the people of the Covenant: “He revealed his benefits to Moses and to the children of Israel.” (verse 7) But tenderness is not just for Israel, it is for all people, and the “hosts of heaven” are invited to join with all humanity: “Bless all his works in every place of his kingdom.” (verse 22)

IDENTIFIED WITH CHRIST

“He crowns you with love,” we sing in the psalm. Saint Paul tells us what this consists of. This reading of the Letter to the Corinthians cannot be separated from other passages in which we are reminded of the nature of the new man in Jesus Christ. We are at once a corporeal and spiritual being who has received life in its fullness: “People belong to the earth, people belong to heaven.” Or, if we stick literally to the Greek text written by the apostle himself: “Taken from the earth and then governed by the Spirit, we are an icon of clay and also an icon of heaven.” (1 Cor. 15:48 and 49) At first, St. Paul seemed to oppose the body and the spirit, in the mystery of the resurrection. In reality, there is no opposition. From now on, humanity will be like the glorified Christ. The quotes from this Sunday must be placed in context: we are now in the „Christian era”, the „era of resurrection”, because the new Adam is the „life-giving spirit”, the „creator of life” (pneuma zoôopoïoun in Greek). LOVE WITHOUT LIMITS We must recall once again that St. Luke was a disciple of Paul and for years he heard him say what he reminds the Corinthians of today. The Beatitudes should be read in accordance with the „new human nature”, in accordance with the new man who is „the icon of the One who comes from heaven” (1 Cor 15:49). „You will be sons of the Most High God; be merciful, as the Father is merciful”. We move from action to being. The work of conversion will certainly never be completed. We know our limitations and human weaknesses, but by giving „a measure that is full and pressed down”, we give our lives and our brothers the measure that God applies to us. The gesture of taking the vessel in the hand and shaking it hard, so that the grain settles with each blow, is God’s gesture towards us. Sometimes it seems harsh and brutal to us; but this is the condition for the measure to be full and complete. “Forgive and you will be forgiven, give and you will receive…”

The two liturgical prayers that begin and end this Sunday’s Mass are incredibly rich, going beyond the Roman simplicity of the words: “We pray you, almighty God, grant that we may gather all the fruits of salvation – the mysteries of the Eucharist are already their promise and pledge.” (prayer after communion). This Eucharist experienced is in fact a promise that comes from God, it is up to us to gather it all, all its fruits… “adapting our words and our actions to your will, in the tireless search for spiritual goods.” (Prayer at the beginning of Mass)

___

Niedziela, 30 marca 2025

  1. Niedziela Wielkiego Postu, Laetare

Odniesienia biblijne:

Księga Jozuego: 5.10 do 12: „Jedli plon tej ziemi”.
Psalm 33: „Biedny człowiek woła, a Pan go słyszy”.
2 List św. Pawła do Koryntian: 5,17-21: „Dał nam zadanie dokonania tego pojednania”.
Ewangelia według św. Łukasza: 15. 1-32: „Kiedy ten syn twój przybył, twój brat, który umarł…”

Czytania na tę niedzielę podane są nam w perspektywie wielkanocnej i w tym kontekście powinniśmy je czytać.

BÓG JEST WIERNY

Pielgrzymka przez pustynię dobiegła końca. Z powodu braku wierności i wiary Mojżesz umarł wraz z całym pokoleniem tych, którzy wyszli z Egiptu.

Właśnie przekroczono rzekę Jordan, a wydarzenie to postrzegano jako drugie przekroczenie rzeki, pierwsze nastąpiło przez Morze Czerwone. Nie opuszczamy już niewoli egipskiej, wkraczamy do Ziemi Obiecanej. Podobnie jak w momencie przejścia przez Morze, ludzie przechodzą przez wody Jordanu, które się zatrzymują. Ale są różnice. Obecność Boga nie jest już podobna do obłoku, lecz przebywa w Arce Przymierza zapieczętowanej na Synaju.

Poprzedni rozdział Księgi Jozuego oddaje pełnię znaczenia dzisiejszej perykopy. „Pan, Bóg wasz, wysuszył wody Jordanu przed wami” – rzekł do nich Jozue – „(podobnie) jak Pan, Bóg wasz, uczynił z Morzem Czerwonym”. (Jozuego 4:23)

To prawda, że ​​Mojżesza już z nami nie ma, ale Bóg jest obecny, tak samo potężny i miłosierny dzisiaj jak wczoraj. Nie ma więc mowy o pielęgnowaniu choćby odrobiny nostalgii za czasami starożytnymi. Z drugiej strony ludzie muszą być świadomi swojego nastawienia: nie byli wierni Bogu; Spędzili czas „szemrając” na pustyni. Bóg jednak jest wierny. Był, będzie.

ŚWIĘTO PASACHY

Po przekroczeniu Jordanu Jozue wzniósł pomnik (Jozuego 4:20). Pomnik składał się z dwunastu stojących kamieni, po jednym na każde plemię. Funkcją każdego pomnika jest świadectwo, a nie pamięć o przeszłości. Przeszłość jest nadal prawdą, ale nie jest nieaktualna, bo spełnia się w teraźniejszości. Wierność Boga nie jest tylko wspomnieniem, jest teraźniejszą rzeczywistością. Lojalność ludzi musi odpowiedzieć na tę wierność natychmiast.

Ale dla nas nie chodzi tylko o upamiętnienie tej lojalności poprzez stawianie pamiątkowych kamieni. Musimy to także świętować. Ponieważ uroczystość ta jeszcze bardziej podkreśla znaczenie pomnika. Dlatego odkupieńcze i wyzwalające działanie Boga, który wyzwala swój lud z Egiptu, będzie obchodzone każdego roku podczas święta Paschy według rytuału podkreślającego jego znaczenie.

Obrzędy te, przywołujące na myśl akt założycielski wyzwolonego ludu, są dziś przenoszone z nadzieją i wiarą. Mówimy to podczas każdej Eucharystii: „W tym życiu, w którym spodziewamy się szczęścia, które obiecujesz, i przyjścia Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela.”

Święty Paweł mówi to do Koryntian, mówiąc o prawdziwej Paschii, która jest samą Paschą Chrystusa: „Stary świat przeminął, a oto narodził się nowy świat”. (2 Kor. 5.17)

POCHODZENIE SAKRAMENTÓW

Odkupieńcze dzieło Boga w Chrystusie osiąga swój szczyt w czasie Wielkanocy, w dniach Męki i Zmartwychwstania, w momencie, gdy „Bóg utożsamił Go dla nas z grzechem ludzkim”. (2 Kor. 5.21)

Tradycja chrześcijańska uważa, że ​​chrzest jest faktycznym przejściem przez Morze Czerwone i Jordan. To wejście do Ziemi Obiecanej, do rodziny Bożej. Ale tak jak naród hebrajski co roku odnawiał Paschę w Egipcie: „Jedli przaśny chleb i pieczone kłosy”. Podobnie Eucharystia następuje bezpośrednio po przyjęciu chrztu, gdy dotyczy dorosłych katechumenów w obrządku Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego, nawet w przypadku małego dziecka w obrządku Kościoła katolickiego obrządku wschodniego, który zachowały Kościoły prawosławne. A Eucharystia ta nie jest tylko na jeden dzień. Dzieje się tak codziennie, w każdej mszy.

„Błogosławiony jesteś, Panie, który dajesz nam ten chleb, owoc ziemi i pracy ludzi” – każe nam mówić liturgia ofiarowania. Po przybyciu do Ziemi Obiecanej manna zesłana bezpośrednio przez Boga przestaje spadać. „Jedli plony tej ziemi” (Jozuego 5:12). To już nie jest pożywienie na udrękę, które Bóg cudownie zapewnia na pustyni, aby Lud nie umarł. To jest początek nowego życia. „Stary świat odszedł. Nowy świat już się narodził”. (2 Kor. 5. 17) Jest to chleb Życia, wino wiecznego Królestwa.

POWRÓT SYNA

Liturgia opowiada nam o powrocie syna marnotrawnego do rodziny i do kraju, gdzie czeka na niego jego ojciec. Kiedy naród hebrajski powraca do ziemi, którą dał im Bóg. Ponieważ musimy wejść do Ziemi Obiecanej, którą jest Królestwo Boże. Możemy czytać tę przypowieść na różne sposoby, z których każdy wyłania się ze słów i opisów, jakie Chrystus nam ofiarowuje. odnośnik tego wydarzenia, którego każdy szczegół sam wybrał i którego rzecznikiem stał się św. Łukasz.

Możemy zrozumieć znaczenie dostępu pogan do rzeczywistości, której od dawna doświadczali wierni Żydzi. Faryzeusze rozumieją to w ten sposób. Mają postawę syna, który zawsze siedział w domu i nie rozumie entuzjazmu ojca wobec tego, kto wraca po długiej nieobecności.

Istnieje temat nieskończonego Bożego miłosierdzia, bliski świętemu Łukaszowi, który pochodził ze świata pogańskiego. Miłosierdzie to opiewane jest w psalmach jako cecha Boża. „On jest czułością i litością.” Niech więc biedni, jak chłopiec siedzący obok świń, które były lepiej od niego karmione, niech się radują: „Niech ubodzy mnie słuchają i cieszą się… gdy biedny woła, Pan go słyszy”. (Psalm 33) „Mój syn, który był umarły, powrócił do życia”, woła Ojciec, jak wielka jest radość naszego Ojca niebieskiego z jednego grzesznika, który czyni pokutę.

Możemy przeanalizować całą przypowieść pod kątem wolności ojca w stosunku do każdego z dwóch synów. Jest ktoś, dla kogo wolność jest bardziej atrakcyjna. Jest ktoś, dla kogo wierność wysusza wszelką miłość. Ojciec organizuje ucztę. W całej Ewangelii święto związane jest z intymnością, z komunią. Nie możemy zapomnieć, że ta komunia realizuje się w pełni podczas posiłku eucharystycznego. Pojednanie nie polega na usunięciu sporu między Bogiem a człowiekiem, lecz na przywróceniu relacji komunii.

A Jezus pcrzypomina nam o tym ustami Ojca. Przebywając w domu, najstarszy syn odsunął się od ojca. Mówi do niego: „Twój syn…”, a ojciec przypomina mu, że ta bliska relacja jest niezatarta: „Twój brat…”

Miłość Boga jest tam cała. Ojcowskie powitanie zatrzymuje słowa Tego, który nigdy nie przestał być jego synem. Biorąc go w ramiona i biorąc na serce, powstrzymuje go od wyrażenia upokorzenia, w które się zaangażował. Przerywa mu tymi słowami: „Już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. – „Już nie nazywam was sługami” – powie Jezus wieczorem Wielkiego Czwartku. „Lecz przyjaciółmi, tymi, których kocham”.

Ojciec syna marnotrawnego, przejmując słowo syna w locie, przywraca mu jego tożsamość: „Mój syn powrócił”. Sam, ze swoimi ograniczonymi i pogarszającymi się zasobami, syn marnotrawny zostaje zmuszony do samotności i nędzy. Wraz ze swoim ojcem na nowo odkrywa swoją godność jako człowieka i syna we wspólnym świętowaniu, gdzie wszystko jest obfitością i radością. Podobnie jak my, na nowo odkrywamy pełnię naszego życia z Bogiem, pojednani z naszym Ojcem i z naszymi braćmi.

Ten czas Wielkiego Postu jest rzeczywiście czasem podążania ku Ojcu. „Powiem mu…” Pozostawmy grzech za sobą. „Stary świat przeminął. Narodził się nowy świat. Wszystko to pochodzi od Boga”. (2 Kor. 5.17)

I tak jest do dziś.


Sunday, March 30, 2025
4th Sunday of Lent, Laetare

Biblical references:

Joshua: 5:10 to 12: “They ate the produce of the land.”
Psalm 33: “The poor man cries out, and the Lord hears him.”
2 Corinthians: 5:17-21: “He has given us the task of making this reconciliation.”
Luke: 15:1-32: “When this son of yours came, your brother who was dead…”

The readings for this Sunday are given to us in the perspective of Easter, and it is in this context that we should read them.

GOD IS FAITHFUL

The pilgrimage through the desert has come to an end. Because of the lack of faithfulness and faith, Moses died along with the entire generation of those who left Egypt.

The Jordan River has just been crossed, and this event was seen as the second crossing of the river, the first being through the Red Sea. We are no longer leaving Egyptian slavery, we are entering the Promised Land. As in the moment of crossing the Sea, people pass through the waters of the Jordan, which stop. But there are differences. God’s presence is no longer like a cloud, but is in the Ark of the Covenant sealed on Sinai.

The previous chapter of the Book of Joshua captures the full meaning of today’s pericope. “The Lord your God dried up the waters of the Jordan before you,” Joshua said to them, “(as) the Lord your God did to the Red Sea.” (Joshua 4:23)

It is true that Moses is no longer with us, but God is present, as powerful and merciful today as he was yesterday. So there is no question of cultivating even a modicum of nostalgia for ancient times. On the other hand, people must be aware of their attitudes: they were not faithful to God; they spent their time “murmuring” in the wilderness. But God is faithful. He was, He will be.

THE FEAST OF PASSOVER

After crossing the Jordan, Joshua erected a monument (Joshua 4:20). The monument consisted of twelve standing stones, one for each tribe. The function of each monument is to bear witness, not to commemorate the past. The past is still true, but it is not out of date, because it is fulfilled in the present. God’s faithfulness is not just a memory, it is a present reality. The loyalty of people must respond to this faithfulness immediately.

But for us it is not only about commemorating this loyalty by erecting commemorative stones. We must also celebrate it. Because this celebration further emphasizes the importance of the monument. Therefore, the redemptive and liberating action of God who frees his people from Egypt will be celebrated each year during the feast of Passover according to a ritual that emphasizes its importance.

These rites, which recall the founding act of the liberated people, are carried forward today with hope and faith. We say this at every Eucharist: „In this life, in which we hope for the happiness that you promise, and the coming of Jesus Christ our Savior.”

Saint Paul says this to the Corinthians, speaking of the true Passover, which is the very Passover of Christ: „The old world has passed away, and behold, a new world has been born.” (2 Cor. 5:17)

THE ORIGIN OF THE SACRAMENTS

The redemptive work of God in Christ reaches its culmination at Easter, in the days of the Passion and Resurrection, at the moment when „God identified him for us with human sin.” (2 Cor. 5:21)

Christian tradition considers baptism to be the actual crossing of the Red Sea and the Jordan. It is the entry into the Promised Land, into the family of God. But just as the Hebrew people renewed the Passover in Egypt every year: “They ate unleavened bread and baked ears of corn.” Similarly, the Eucharist immediately follows baptism when it concerns adult catechumens in the rite of the Latin Rite of the Catholic Church, even in the case of a small child in the rite of the Eastern Rite of the Catholic Church, which the Orthodox Churches have preserved. And this Eucharist is not just for one day. It happens every day, in every Mass.

“Blessed are you, Lord, who gives us this bread, the fruit of the earth and the labor of men,” the liturgy of the offertory tells us to say. After arriving in the Promised Land, the manna sent directly by God stops falling. “They ate the produce of the land” (Joshua 5:12). This is no longer food for torment, which God miraculously provides in the desert so that the People do not die. This is the beginning of new life. “The old world has passed away. The new world has already been born.” (2 Cor. 5:17) This is the bread of Life, the wine of the eternal Kingdom.

THE RETURN OF THE SON

The liturgy tells us of the return of the prodigal son to his family and to the land where his father is waiting for him. When the Hebrew people return to the land that God gave them. Because we must enter the Promised Land, which is the Kingdom of God. We can read this parable in different ways, each of which emerges from the words and descriptions that Christ offers us. the reference of this event, every detail of which he himself chose and for which St. Luke became the spokesman.

We can understand the significance of the access of the Gentiles to the reality that faithful Jews had long experienced. The Pharisees understand it this way. They have the attitude of a son who always stayed at home and does not understand the enthusiasm o father for the one who returns after a long n absence.

There is a theme of God’s infinite mercy, close to Saint Luke, who came from a pagan world. This mercy is sung in the psalms as a characteristic of God. „He is tenderness and compassion.” So let the poor, like the boy sitting next to the pigs that were better fed than he, rejoice: „Let the poor listen to me and be glad … when the poor cry, the Lord hears him.” (Psalm 33) „My son, who was dead, is alive again,” the Father exclaims, how great is the joy of our heavenly Father in one sinner who does penance.

We can analyze the entire parable in terms of the father’s freedom in relation to each of the two sons. There is someone for whom freedom is more attractive. There is someone for whom fidelity dries up all love. The father organizes a feast. Throughout the Gospel, the feast is associated with intimacy, with communion. We cannot forget that this communion is fully realized during the Eucharistic meal. Reconciliation does not consist in eliminating the conflict between God and man, but in restoring the relationship of communion.

And Jesus reminds us of this through the lips of the Father. While at home, the eldest son distanced himself from his father. He says to him: “Your son…” and the father reminds him that this close relationship is indelible: “Your brother…”

God’s love is there in its entirety. The fatherly greeting stops the words of the One who has never ceased to be his son. Taking him in his arms and taking him to his heart, he stops him from expressing the humiliation in which he has engaged. He interrupts him with these words: “I am no longer worthy to be called your son.” – “I no longer call you servants,” Jesus will say on the evening of Holy Thursday. “But friends, those whom I love.”

The father of the prodigal son, taking up the words of his son in flight, restores his identity to him: “My son has returned.” Alone, with his limited and diminishing resources, the prodigal son is reduced to solitude and misery. Together with his father, he rediscovers his dignity as a man and as a son in a shared celebration where everything is abundance and joy. Like us, we rediscover the fullness of our life with God, reconciled with our Father and with our brothers.

This Lenten season is truly a time to walk toward the Father. “I will say to him…” Let us leave sin behind. “The old world has passed away; a new world has been born. All these things are from God.” (2 Cor. 5:17)

And so it is to this day…

Ósma Niedziela Zwykła

See,

https://www.facebook.com/share/v/18h8WqEWJo

Stanisław Barszczak, Thoughts of Padre Pio
Hello everyone on SUNDAY. I wish you a joyful day.

To start „A poem with a platitude in the middle” by Father Jan Twardowski:

„don’t be afraid of walking on the sea
of an unsuccessful life
all the best
of the exact sum of inaccurate data
of love not for you
of waiting for no one

in this inhuman time, press your ear to the pillow
because what happens to us
comes from outside of us.”

Another poem then

„I Loved You” by Konstanty Ildefons Gałczyński

„I loved you in the blue night,
in the night playing, in the endless night.

As if from the lamps, from the hearts it was light,
when you sighed, when I sighed.

I loved you both barefoot,
and in the crown, and at dawn, and at night.”

600 years ago, there were no excavators or JCB machines, but still, this 9-story masterpiece is a wonder of the world, an evidence to the bravery and grandeur of India’s history.
The Victory Tower, also known as the Vijay Stambha, is located in Chittorgarh, Rajasthan…

Every moment I move in the Catholic Church of my life, which also continues to save people – according to the teachings of Jesus Christ, our Lord.

Looking at whom „Ratzinger” looked, what can I tell you:

„The future of the Church can and will be found in those who have deep roots and live in the pure fullness of their faith. It will not dwell in those who do nothing but adapt to the present moment, nor in those who simply criticize others and assume that they are infallible yardsticks, nor in those who choose the easy way, who avoid the passions of faith, declaring it false and outdated, tyrannical and legalistic, everything that demands something from people, hurts them and forces them to sacrifice themselves. To put it more positively: the future of the Church, once again, will be reshaped by the saints, that is, by people whose minds are deeper than the slogans of the moment, who see more than others because their lives embrace a wider reality. … Man sees only what he has experienced and suffered. If today we are no longer able to become aware of God, it is because it is very easy for us to escape, to escape from the depths of our being through the narcotic feeling of this or that pleasure. In this way, our inner depths remain closed to us. If it is true that man sees only with his heart, then how blind we are!” (See, J. Ratzinger, Faith and the Future, pp. 112-113)

I will now quote the poem Nocturne,
Jan Lechoń

What am I? Just a leaf, a leaf that falls from a tree.

What I did – everything was written on water.

I am a leaf that fell from a tree in a distant garden,
The wind carries it along an alley where the moon shines.

I desire one thing today: you, cold breezes!
So carry me, cold wind, without asking why,
Among old paths, forgotten bushes,
Which I will recognize and find at night.

In the last scent of summer, in the breath of autumn
Let me fall under the shattered columned porch,
To see those raised heads that I saw
Among the now bowed, pensive shadows.

Silence, silver night, the whole singing earth!
And I will fall on the grass damp with dew,
Or I will quietly caress the once golden hair,
Whose color I would certainly not recognize today (certainly).

I would like to describe, a poem
by Zbigniew Herbert

divided once and for all
and said
this is the subject
and this is the object…

we fall asleep
with one hand under our head
and the other in a pile of planets…

And our feet leave us
and taste the earth
with small roots,
which in the morning
we tear off painfully, (we tear off with difficulty)…

I would like to describe the simplest emotion
joy or sadness
but not like others do
reaching for the rays of rain or sun…

I would like to describe the light
that is born in me
but I know that it is not similar
to any star
because it is not so bright
not so pure
and uncertain…

I would like to describe courage
not dragging a dusty (desert sand) lion behind me,
And also anxiety
not shaking a glass full of water…

in other words
I will give up all metaphors
for one word
peeled out of the chest like a rib
for one a word
that fits
within the boundaries of my skin

– But it is not possible, apparently…

and to say – I love
I run like crazy
picking up, (troubling) armfuls of birds,
and my tenderness
which is not made of water
asks water for a face

and anger different from fire
borrows from it
a multi-talented language

so it mixes
so it mixes
in me… zb. Herbert

„God knows, people who are paid to have attitudes toward things, professional critics, make me sick; camp-following eunuchs of literature. They won’t even whore. They’re all virtuous and sterile. And how well meaning and high minded. But they’re all camp-followers.”
~ Hemingway

Some say the world will end in fire,
Some say in ice.
From what I’ve tasted of desire
I hold with those who favor fire.
But if it had to perish twice,
I think I know enough of hate
To know that for destruction ice
Is also great
And would suffice.
Robert Frost (1874-1963)

Finally, I would like to quote a text that is attributed to Francis. Pope Francis shared this wonderful message:

„This life will pass quickly, don’t argue with people, don’t criticize their bodies so much.
Don’t complain so much.
Don’t lose sleep over bills.
Find a couple (a husband and his wife) who make you happy.
If the couple is wrong, leave them and seek your own happiness.
I have never stopped being a good father.
Don’t worry so much about buying luxuries and conveniences (comforts) for your home, or kill yourself, don’t kill yourself leaving an inheritance to your family. Goods and wealth must be earned by everyone, but don’t devote yourself to accumulating silver.
Have fun, travel, enjoy walks, discover new places.
Wish yourself taste – the taste of travel that you deserve. Let the dogs be closer.
Please don’t put away glasses.
Use new tableware (dinner), don’t skimp on your favorite perfume, use it (them) for walks with you, spend- get down – use your favorite sneakers, put on – repeat your favorite clothes – so what? (That’s nothing)
If it’s not bad, why not now? (Enjoy life, but remember this). Why not pray, instead of waiting for prayer before going to bed? Why don’t you call now? Why not forgive now?

There is a long wait for Christmas, Friday, next year – (what time is it?) When you have money, when love comes, when everything will be perfect… Listen… There is no such thing as a perfect whole.

People can’t achieve it because it just wasn’t done (this), done to end it here. This is a chance to learn (still in the future).

So take this (my) proof of life and do it now… Love more, forgive more, hug more, live more intensely, and leave the rest in God’s hands”.

Stay with me, Lord, because I need your presence so that I do not forget you.

You know how easily I can abandon you.

Stay with me, Lord, because I am weak and I need your strength so that I do not fall.

Stay with me, Lord, because you are my life and without you I lose my enthusiasm.

Stay with me, Lord, because you are my light and without you there is darkness.

Stay with me, Lord, and show me your will.
Stay with me, Lord, so that I may hear your voice and follow you.
Stay with me, Lord, because I want to love you and always remain in your company.
Stay with me, Lord, if you want me to be faithful to you.
Stay with me, Lord, because no matter how poor my soul is, I want it to be transformed into a place of comfort for you, a nest of love.
Stay with me, Jesus, for it is getting late and the day is drawing to a close. Life is passing away and death, judgment and eternity are approaching. I need you to renew my energy and not stop me on my way. It is getting late, death is getting closer and I am afraid of the darkness, of temptations, of lack of faith, of the cross and of pain. Oh, how I need you, my Jesus, in this night of exile.
Stay with me this night, Jesus, because throughout my life, with all your dangers, I need you. Lord, make me recognize you as your disciples recognized you in the breaking of the bread, so that the Eucharistic Communion may be the light that dispels the darkness, the force that sustains me, the only joy of my heart.
Stay with me, Lord, because at the hour of death I want to be united to you, if not through communion, then at least through grace and love.
Stay with me, Jesus. I do not ask for divine consolations, because I do not deserve them, but only for the gift of your presence. This is what I ask of you!
Stay with me, Lord, because I seek only You, Your love, Your grace, Your will, Your heart, Your Spirit, because I love You, and the only reward I ask of You is that I may love You more and more. With this decisive love I wish to love You with all my heart, while I am on earth, and to love You perfectly for all eternity. Amen!

_____

Stanisław Barszczak, Myśli Padre Pio
Witam wszystkich w NIEDZIELĘ. Życzę wam radosnego dnia.

Na początek „Wiersz z banałem w środku”
Ksiądz Jan Twardowski

„nie bój się chodzenia po morzu
nieudanego życia
wszystkiego najlepszego
dokładnej sumy niedokładnych danych
miłości nie dla ciebie
czekania na nikogo

przytul w ten czas nieludzki
swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka
przychodzi spoza nas.”

Pokochałem Ciebie
– Konstanty Ildefons Gałczyński

Pokochałem Ciebie w noc błękitną,
w noc grającą, w noc bezkresną.
Jak od lamp, od serc było widno,
gdyś westchnęła, kiedym westchnął.

Pokochałem Ciebie i boso,
i w koronie, i o świcie, i nocą.

Kazdej chwili poruszam sie w kościele katolickim mego życia, który również kontynuuje zbawianie ludzi – zgodnie z nauką Jezusa Chrystusa, naszego Pana.

Patrząc na kogo patrzył „Ratzinger”, co chcesz usłyszeć, to ci powiem:

«Przyszłość Kościoła może i będzie znajdować się w tych, którzy mają głębokie korzenie i żyją w czystej pełni swojej wiary. Nie będzie ono mieszkać w tych, którzy nie robią nic poza dostosowywaniem się do obecnej chwili, ani w tych, którzy po prostu krytykują innych i zakładają, że są oni nieomylnymi miarami, ani w tych, którzy wybierają łatwą drogę, którzy unikają namiętności wiary, ogłaszając ją fałszywą i przestarzałą, tyrańską i legalistyczną, wszystko, co czegoś wymaga od ludzi, rani ich i zmusza do poświęcenia się. Mówiąc bardziej pozytywnie: przyszłość Kościoła, po raz kolejny, zostanie ukształtowana na nowo przez świętych, czyli ludzi, których umysły są głębsze niż hasła danej chwili, którzy widzą więcej niż inni, ponieważ ich życie obejmuje szerszą rzeczywistość. …Człowiek widzi tylko tyle, ile sam doświadczył i wycierpiał. Jeśli dzisiaj nie potrafimy już uświadomić sobie Boga, to dlatego, że bardzo łatwo nam uciec, uciec od głębi naszego jestestwa poprzez narkotyczne poczucie tej czy innej przyjemności. W ten sposób nasze wewnętrzne głębie pozostają dla nas zamknięte. Jeśli jest prawdą, że człowiek widzi tylko sercem, to jakże jesteśmy ślepi! (J. Ratzinger, Wiara i przyszłość, s. 112-113)

Zacytuję teraz wiersz Nokturn,
Jan Lechoń

Cóż ja jestem? Liść tylko, liść, co z drzewa leci.
Com czynił – wszystko było pisane na wodzie.
Liść jestem, co spadł z drzewa w dalekim ogrodzie,
Wiatr niesie go aleją, w której księżyc świeci.

Jednego pragnę dzisiaj: was, zimne powiewy!
Wiec nieś mnie, wietrze chłodny, nie pytając po co,
Pomiędzy stare ścieżki, zapomniane krzewy,
Które wszystkie rozpoznam i odnajdę nocą.

W ostatniej woni lata, w powiewie jesieni
Niech padnę pod strzaskany ganek kolumnowy,
By ujrzeć te, com widział, podniesione głowy
Wśród teraz pochylonych, zamyślonych cieni.

Uciszaj, srebrna nocy, całą ziemię śpiewną!
A ja padnę na trawę wilgotną od rosy,
Albo będę muskał cicho niegdyś złote włosy,
Których dziś już koloru nie poznałbym pewno (z pewnością).

Chciałbym opisać, wiersz
Zbigniewa Herberta

podzielili raz na zawsze
i powiedzieli
to jest podmiot
a to przedmiot…

zasypiamy
z jedną ręką pod głową
a z drugą w kopcu planet…

A stopy opuszczają nas
i smakują ziemię
małymi korzonkami,
które rano
odrywamy boleśnie,(zrywamy z trudem)…
Chciałbym opisać najprostsze wzruszenie
radość lub smutek
ale nie tak jak robią to inni
sięgając po promienie deszczu albo słońca…

chciałbym opisać światło
które we mnie się rodzi
ale wiem że nie jest ono podobne
do żadnej gwiazdy
bo jest nie tak jasne
nie tak czyste
i niepewne…

chciałbym opisać męstwo
nie ciągnąc za sobą zakurzonego (pustynnym piaskiem) lwa,
A także niepokój
nie potrząsając szklanką pełną wody…

inaczej mówiąc
oddam wszystkie przenośnie
za jeden wyraz
wyłuskany z piersi jak żebro
za jedno słowo
które mieści się
w granicach mojej skóry

– Ale nie jest to widać możliwe…

i aby powiedzieć – kocham
biegam jak szalony
zrywając, (niepokojąc) naręcza ptaków,
I tkliwość moja
która nie jest przecież z wody
prosi wodę o twarz

i gniew różny od ognia
pożycza od niego
wielomównego języka

tak się miesza
tak się miesza
we mnie… zb.Herbert

Na koniec chciałbym zacytować tekst, który przypisują Franciszkowi. Papież Franciszek popisał się tym wspaniałym przesłaniem:

„To życie szybko minie, nie kłóć się z ludźmi, nie krytykuj ich ciała tak bardzo.
Nie narzekaj tak bardzo.
Nie trać snu z powodu rachunków.
Znajdź parę (męża i jego żonę), która cię uszczęśliwi.
Jeśli para się myli, zostaw ją i poszukaj swojego szczęścia.
Nigdy nie przestałem być dobrym ojcem.
Nie martw się tak bardzo kupowaniem luksusów i udogodnień (wygód) do swojego domu, ani nie zabij się, nie zabijaj się pozostawiając spadek swojej rodzinie. Dobra i majątek muszą być zarabiane przez każdego, ale nie poświęcaj się gromadzeniu srebra.
Baw się dobrze, podróżuj, ciesz się spacerami, poznawaj nowe miejsca.
Życz sobie gustu – smaku podróży, na jakie zasługujesz. Niech psy będą bliżej.
Proszę nie odkładać kieliszków.
Używaj nowej zastawy (obiadowej), nie oszczędzaj swoich ulubionych perfum, używaj ich(je) do spacerów ze sobą, wydaj- schodź – używaj swoje ulubione trampki, zakładaj na siebie – powtórz swoje ulubione ubrania – i co z tego? (To jeszcze nic)
Jeśli nie jest źle, to czemu nie teraz? (Ciesz się życiem, ale zapamiętaj to). Dlaczego nie modlić się, zamiast czekać na modlitwę przed snem? Czemu nie zadzwonisz już teraz? Dlaczego nie wybaczyć teraz?
Długo oczekuje się na Boże Narodzenie, piątek, kolejny rok – (jaki to czas?) Kiedy masz pieniądze, kiedy nadejdzie miłość, kiedy wszystko będzie idealne… Słuchaj… Nie ma czegoś takiego jak idealna całość.
Ludzie nie mogą tego osiągnąć, ponieważ po prostu nie zostało zrobione (to), zrobione po to, aby to zakończyć tutaj. To szansa na naukę (jeszcze w przyszłości).
Więc weź ten (mój) dowód życia i zrób to teraz… Kochaj bardziej, przebacz więcej, przytul więcej, żyj intensywniej, a resztę zostaw w rękach Boga”.

Zostań ze mną Panie, bo potrzebuję Twojej obecności, abym o Tobie nie zapomniał.
Wiesz, jak łatwo mogę cię porzucić.
Zostań ze mną Panie, bo jestem słaby i potrzebuję Twojej siły, aby nie upaść.
Zostań ze mną Panie, bo Ty jesteś moim życiem i bez Ciebie tracę zapał.
Zostań ze mną Panie, bo Ty jesteś moim światłem, a bez Ciebie panuje ciemność.
Zostań ze mną Panie i pokaż mi swoją wolę.
Zostań ze mną, Panie, abym mógł usłyszeć Twój głos i pójść za Tobą.
Zostań ze mną Panie, bo chcę Cię kochać i zawsze pozostawać w Twoim towarzystwie.
Zostań ze mną Panie, jeśli chcesz, abym był Tobie wierny.
Zostań ze mną, Panie, bo bez względu na to, jak biedna jest moja dusza, pragnę, aby przemieniła się w miejsce pocieszenia dla Ciebie, gniazdo miłości.
Zostań ze mną, Jezu, bo robi się późno i dzień dobiega końca. życie przemija, a śmierć, sąd i wieczność się zbliżają. Potrzebuję, abyś odnowił moją energię i nie zatrzymywał mnie w drodze. Robi się późno, śmierć jest coraz bliżej, a ja boję się ciemności, pokus, braku wiary, krzyża i bólu. O, jak bardzo Cię potrzebuję, mój Jezu, w tę noc wygnania.
Zostań ze mną tej nocy Jezu, bo przez całe moje życie, ze wszystkimi Twoimi niebezpieczeństwami, potrzebuję Ciebie. Panie, spraw, abym rozpoznał Cię tak, jak rozpoznali Cię Twoi uczniowie przy łamaniu chleba, aby Komunia Eucharystyczna była światłem rozpraszającym ciemności, siłą, która mnie wspiera, jedyną radością mojego serca.
Zostań ze mną, Panie, bo w godzinie śmierci chcę być zjednoczony z Tobą, jeśli nie przez komunię, to przynajmniej przez łaskę i miłość.
Zostań ze mną Jezu. Nie proszę o boskie pociechy, bo na nie nie zasługuję, ale tylko o dar Twojej obecności. O to właśnie proszę Cię!
Zostań ze mną Panie, bo szukam tylko Ciebie, Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twojego serca, Twojego Ducha, bo Cię kocham, a jedyną nagrodą, o którą Cię proszę, jest to, abym mógł kochać Cię coraz bardziej. Tą zdecydowaną miłością pragnę kochać Cię całym sercem, póki jestem na ziemi, i kochać Cię doskonale przez całą wieczność. Amen!

______

Stanisław Barszczak, Pensieri di Padre Pio
Ciao a tutti, DOMENICA. Ti auguro una giornata gioiosa.

Per cominciare con „Una poesia con un luogo comune nel mezzo”
Padre Jan Twardowski

„non aver paura di camminare sul mare
vita senza successo
Buon compleanno
somma esatta di dati inesatti
l’amore non è per te
non aspettare nessuno

abbracciati in questo tempo disumano
il suo orecchio al cuscino
perché cosa ci succede
viene da fuori di noi.”

Mi sono innamorato di te
– Konstanty Ildefons Galczyński

Mi sono innamorato di te nella notte azzurra,
nella notte del gioco, nella notte senza fine.
Come dalle lampade, dai cuori era luce,
quando sospiravi, quando sospiravo.

Ti ho amato a piedi nudi,
e nella corona, e all’alba, e di notte.

Ogni momento della mia vita mi muovo all’interno della Chiesa cattolica, che continua a salvare le persone, secondo gli insegnamenti di Gesù Cristo, nostro Signore.

Guardando a chi stava guardando „Ratzinger”, cosa vuoi sentirti dire, te lo dico:

«Il futuro della Chiesa può e sarà trovato in coloro che hanno radici profonde e vivono nella pura pienezza della loro fede. Non abiterà in coloro che non fanno altro che adattarsi al momento presente, né in coloro che si limitano a criticare gli altri e presumono di essere standard infallibili, né in coloro che scelgono la via più facile, che evitano le passioni della fede, dichiarandola falsa e superata, tirannica e legalistica, tutto ciò che esige qualcosa dalle persone, le ferisce e le costringe a sacrificare se stesse. In una nota più positiva, il futuro della Chiesa sarà, ancora una volta, rimodellato dai santi, cioè da persone la cui mente è più profonda degli slogan del momento, che vedono più degli altri perché le loro vite abbracciano una realtà più ampia. …Un uomo vede solo ciò che ha sperimentato e sofferto. Se oggi non riusciamo più a prendere coscienza di Dio, è perché ci riesce molto facile evadere, uscire dalle profondità del nostro essere attraverso la sensazione narcotica di questo o quel piacere. In questo modo la nostra profondità interiore rimane chiusa a noi. Se è vero che l’uomo vede solo con il cuore, quanto siamo ciechi! (J. Ratzinger, Fede e futuro, pp. 112-113)

Citerò ora la poesia Notturno,
Giovanni Lechon

Cosa sono? Soltanto una foglia, una foglia che cade dall’albero.
Ciò che fece fu che tutto era scritto sull’acqua.
Sono una foglia caduta da un albero in un giardino lontano,
Il vento lo trasporta lungo il viale dove splende la luna.

Una cosa desidero oggi: voi, fredde brezze!
Quindi portami, vento fresco, senza chiedere perché,
Tra vecchi sentieri, cespugli dimenticati,
Tutto ciò lo riconoscerò e lo ritroverò di notte.

Nell’ultimo profumo dell’estate, nel respiro dell’autunno
Lasciami cadere sotto il portico con la colonna in frantumi,
Per vedere quelle teste alzate che ho visto
Tra le ombre ora inclinate e pensierose.

Silenzio, notte argentea, tutta la terra canta!
E cadrò sull’erba bagnata di rugiada,
Oppure accarezzerò silenziosamente i capelli un tempo dorati,
Il cui colore oggi non riconoscerei con certezza (certamente).

Vorrei descrivere la poesia
Zbigniew Herbert

diviso una volta per tutte
e hanno detto
questa è un’entità
e questo è l’oggetto…

ci addormentiamo
con una mano sotto la testa
e con il secondo nella pila dei pianeti…

E i piedi ci lasciano
e assapora la terra
piccole radici,
che mattina
ci strappiamo dolorosamente (ci strappiamo con difficoltà)…
Vorrei descrivere l’emozione più semplice
gioia o tristezza
ma non come fanno gli altri
raggiungendo i raggi di pioggia o di sole…

Vorrei descrivere la luce
che nasce in me
ma so che non è simile
a nessuna stella
perché non è così chiaro
non così pulito
e incerto…

Vorrei descrivere il coraggio
senza trascinarti dietro un leone impolverato (sabbia del deserto),
E anche l’ansia
senza agitare un bicchiere pieno d’acqua…

in altre parole
Darò tutte le metafore
per una parola
staccato dal petto come una costola
per una parola
che si trova
nei limiti della mia pelle

– Ma sembra che questo non sia possibile…

e dire – amo
Sto correndo come un pazzo
raccogliere (disturbare) bracciate di uccelli,
E la mia tenerezza
che non è fatto di acqua
chiede acqua per il viso

e la rabbia diversa dal fuoco
prende in prestito da lui
linguaggio multi-parlante

è così confuso
è così confuso
in me… zb.Herbert

Vorrei infine citare un testo attribuito a Francesco. Papa Francesco ha mostrato questo meraviglioso messaggio:

„Questa vita passerà in fretta, non discutere con le persone, non criticare troppo il loro corpo.
Non lamentarti così tanto.
Non perdere il sonno a causa delle bollette.
Trovate una coppia (marito e moglie) che vi renda felici.
Se una coppia sbaglia, lasciatela e cercate la vostra felicità.
Non ho mai smesso di essere un buon padre.
Non preoccuparti troppo di acquistare beni di lusso e comfort per la tua casa, e non ucciderti, non ucciderti lasciando un’eredità alla tua famiglia. Tutti devono guadagnare beni e ricchezze, ma non dedicarti ad accumulare argento.
Divertitevi, viaggiate, godetevi le passeggiate, esplorate nuovi posti.
Augurati di assaporare il sapore del viaggio che meriti. Lasciate che i cani si avvicinino.
Per favore non appoggiare gli occhiali.
Usa stoviglie nuove (per la cena), non risparmiare il tuo profumo preferito, usalo (usalo) per le passeggiate con te stesso, spendi – scendi – usa le tue sneaker preferite, indossa – ripeti i tuoi vestiti preferiti – e allora? (Non è niente)
Se non è male, perché non adesso? (Goditi la vita, ma ricorda questo). Perché non pregare invece di aspettare di pregare prima di andare a letto? Perché non chiami adesso? Perché non perdonare adesso?
Aspetti Natale, venerdì, l’anno prossimo per molto tempo – (che ora è?) Quando hai soldi, quando arriva l’amore, quando tutto è perfetto… Ascolta… Non esiste un tutto perfetto.
Le persone non possono riuscirci perché semplicemente non è stato fatto, non è stato fatto per finirlo qui. Questa è un’opportunità per imparare (ancora in futuro).
Quindi prendi questa (la mia) prova di vita e fallo ora… Ama di più, perdona di più, abbraccia di più, vivi più intensamente e lascia il resto nelle mani di Dio.”

Resta Signore con me, perché ho bisogno della tua presenza per non dimenticarti.
Sai quanto facilmente posso abbandonarti.
Resta Signore con me, perché sono debole e ho bisogno della tua forza per non cadere.
Resta Signore con me, perché sei la mia vita, e senza di te perdo il fervore.
Resta Signore con me, perché sei la mia luce, e senza di te regna l’oscurità.
Resta Signore con me, per mostrarmi la tua volontà
Resta Signore con me, affinché senta la tua voce e ti segua.
Resta Signore con me, perché desidero amarti e restare sempre in tua compagnia.
Resta Signore con me se vuoi che ti sia fedele.
Resta Signore con me, perché per quanto povera sia la mia anima, voglio che si trasformi in un luogo di consolazione per te, un nido d’amore.
Resta con me, Gesù, perché si fa tardi e il giorno volge al termine; la vita passa, e la morte, il giudizio e l’eternità si avvicinano. Ho bisogno di te per rinnovare le mie energie e non per fermarmi lungo la strada. Si sta facendo tardi, la morte avanza e io ho paura del buio, delle tentazioni, della mancanza di fede, della croce, dei dolori. Oh, quanto ho bisogno di te mio Gesù in questa notte di esilio
Resta con me stanotte Gesù perché per tutta la vita, con tutti i tuoi pericoli, ho bisogno di te. Fa, Signore, che ti riconosca come ti hanno riconosciuto i tuoi discepoli spezzando il pane, affinché la Comunione Eucaristica sia la luce che dissipa le tenebre, la forza a sostenermi, l’unica gioia del mio cuore.
Resta con me, Signore, perché nell’ora della morte voglio essere unito a te, se non dalla comunione, almeno dalla grazia e dall’amore.
Resta con me Gesù Non chiedo consolazioni divine, perché non le merito, ma solo il dono della tua presenza, oh, questo sì che ti prego!
Resta Signore con me, perché cerco solo te, il tuo amore, la tua grazia, la tua volontà, il tuo cuore, il tuo Spirito, perché ti amo, e l’unica ricompensa che ti chiedo è di poterti amare sempre di più. Con questo amore risoluto desidero amarti con tutto il cuore finché sono sulla terra, per continuare ad amarti perfettamente per l’eternità. Amen!

_____

ADORACY SAVES AND HEALS MAN Putin “smiles” at Trump. Offers raw materials. Russia Today commentator Andrei Rudalev compared Putin’s rare earths deal to a “grain deal” and expressed fears that “our Western partners” will “cancel all of his deals” after Trump leaves the White House. In the new political situation after President Trump’s victory, the Polish Prime Minister D.Tusk posted on Twitter the following text in English: „Enough talking, it’s time to act! 1. Let’s finance our aid for Ukraine from the Russian frozen assets. 2. Let’s strengthen air policing, the Baltic sentry and the EU borders with Russia. 3. Let’s swiftly adopt new fiscal rules to finance the EU security and defence. Now!” “For two thousand years, when a Pope is sick or in danger, the Christian people have prayed for him. They have prayed with the awareness that this poor man, full of limitations like all others, has been called to take the place of Peter, the fisherman of Galilee, and this is something immense and at the same time precious for every faithful Christian. And they have prayed with gratitude, because this man, called to be the center of the unity of the Church, to confirm every baptized person in the true faith and to be, as St. Catherine of Siena said, “the sweet Christ on earth,” always seems to be surpassed. And no wonder…” Let us pray for the speedy recovery of our holy father Pope Francis, so that, comforted by the prayers of the faithful and with the help of God’s grace, he may return to the daily exercise of his ministry in the service of the whole Church. Let us pray to the Lord. ADORACY SAVES AND HEALS MAN. In our times, when a person rests after work and looks for entertainment, he also reaches for a good book, delves into literature. The International Booker Prize was established in 2005 and was initially awarded every two years for a lifetime of work. Since 2016, it has been a single work written by a writer known worldwide in a language other than English, translated into English and published in the UK and Ireland in the year preceding the award. The winner was Ismail Kadare. In 2018, the International Booker Prize was awarded to President Olga Tokarczuk for her novel „Flights”. The winner in 2024 was Jenny Erpenbeck for her novel „Kairos”. From the 154 submitted books, the jury longlisted the following 13 novels: „A Leopard-Skin Hat” by Anne Serre, transl. Mark Hutchinson (original language: French) „On a Woman’s Madness” by Astrid Roemer, transl. Lucy Scott (original language: Dutch) „Heart Lamp” by Banu Mushtaq, transl. Deepa Bhasthi (original language: Kannada) „Perfection” by Vincenzo Latronico, transl. Sophie Hughes (original language: Italian) „Eurotrash” by Christian Kracht, transl. Daniel Bowles (original language: German) „Under the Eye of the Big Bird” by Hiromi Kawakami, transl. Asa Yoneda (original language: Japanese) „Hunchback” by Saou Ichikawa, transl. Polly Barton (original language: Japanese) „Small Boat”, Vincent Delecroix, transl. Helen Stevenson (original language: French) „Reservoir Bitches”, Dahlia de la Cerda, transl. Julia Sanches, Heather Cleary (original language: Spanish) (Polish edition: „Wściekłe suki”, transl. Katarzyna Okrasko) „Solenoid”, Mircea Cărtărescu, transl. Sean Cotter (original language: Romanian) „There’s a Monster Behind the Door”, Gaëlle Bélem, transl. Karen Fleetwood (original language: French) „On the Calculation of Volume I”, Solvej Balle, transl. Barbara J. Haveland (original language: Danish) „The Book of Disappearance”, Ibtisam Azem, transl. Sinan Antoon (original language: Arabic) 2021 WOMEN’S AWARD FINALIST I have another book for you called „The Mothers”. Brit Bennett’s tone and writing style are reminiscent of James Baldwin and Jacqueline Woodson, but especially of Toni Morrison’s 1970 debut novel, The Bluest Eye. A story of absolute, universal timelessness… As for any era, this is a successful, moving novel. Right now, it’s a penetrating, subtly moving novel about questions about who we are and who we want to be… The Mothers, a stunning novel about twin sisters, inseparable as children, who ultimately decide to live in two very different worlds, one black, one white. The Vignes twin sisters will always be identical. But after growing up together in a small southern black community and fleeing at sixteen, it’s not just the shape of their daily lives that’s different as adults, it’s everything: their families, their communities, their racial identities. Years later, one sister lives with her black daughter in the same southern town she once tried to escape. The other secretly passes for white, her white husband unaware of her past. Despite so many miles and so many lies separating them, the twins’ fates remain intertwined. What happens to the next generation when their daughters’ stories intersect? Weaving together the multiple threads and generations of this family, from the Deep South to California, from the 1950s to the 1990s, Brit Bennett creates a story that is both a compelling, emotional family story and a brilliant exploration of American history in transience. Going far beyond race, the author considers the lasting impact of the past in shaping a person’s decisions, desires, and expectations, and explores some of the many reasons and realms in which people sometimes feel compelled to live as something other than their origins. Brit Bennett delivers a gripping, suspenseful novel of family and relationships that is engaging and provocative, compassionate and wise. I tried it, I tasted the literary style, I would like to translate one of these books. Translating one of the different corners of the world is a wonderful way for everyone to express themselves in all our strangeness and inequality, to abandon the challenge of the boundaries established between us, to notice the sense of time, using fiction that encompasses feelings and thoughts. I believe we could also sing or shout in English. I continue: in these books, people ponder survival strategies; they cheat, lie, joke and innovate. Some people are no longer of this earth or send visions from the future or with additional elements. These books introduce us to the agony of family, the workplace or the politics of the nation state, to the almost spiritual mystery of friendship, to the interpretation of the architecture of erotic feelings, to the banality of capitalism and to the agitation of faith. ADORACY SAVES AND HEALS MAN I am finally returning to my priestly backyard. If all Catholics in the world believed in His Royal Presence, Adoration in the Churches would never end, I would never be alone, and consequently the evil of the world would end. Because before the LIVING and HOLY presence of our Lord Jesus Christ every knee bows in heaven, on earth and in the depths of hell. Every disease is satisfied and every need is met by the Adorer. We pray that all churches will be chapels of Adoration and the evil of the earth will end. One of the most peaceful cities in Poland, Częstochowa city, is in fact one of the largest cities in the country. Thank you for cooperation.

father StanisławBarszczak
_____

Niedziela 2 marca 2025

  1. Niedziela zwykła

Odniesienia biblijne:
Z księgi Ben-Syracha (Mądrości) 27:4-7: „Gdy potrząśniesz sitem, pozostaną tylko odpady”.
Psalm 91: „Gdy się zestarzeje, nadal wydaje owoc. „Zachowuje swój sok i zieloność.”
1 List św. Pawła do Koryntian 15:54-58: „Coraz bardziej angażujcie się w dzieło Pańskie.”
Ewangelia według św. Łukasza: 6, 39-45: „Nie zrywa się fig z cierni.”

Trzy przypowieści tej niedzieli pojawiają się na zakończenie mowy inauguracyjnej odnośnie misji uczniów. Możemy więc uważać je za rozwinięcie całej tej nauki. „Uczeń nie przewyższa swego mistrza, ale może stać się taki jak on.” (Łk 6,40)

PRZEKRACZAJĄC PROSTĄ MORALNOŚĆ

Uczniowie są powołani przez Chrystusa, aby od dziś uczestniczyć w urzeczywistnianiu Królestwa. „Teraz” (Łk 6,21). Nie mogą pozostać bierni, zadowoleni z tego, co zdobyli dla siebie, bez troski o swoich braci i Królestwo Boże. Dzieło Pana nie ma na celu zapewnienia nam osobistej radości, wewnętrznego spokoju ani prostej równowagi w życiu. Dzieło Pana nie jest dziełem mądrości Wschodu. Jest to realizacja Królestwa, które powita tych, których Chrystus zbawił. Powtarzamy to podczas każdej Eucharystii: „Szczęście, które obiecujesz, i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Przyjście, które nie jest tylko na horyzoncie lub na końcu naszego życia, wtedy nie tylko staniemy się niezniszczalni. To przyjście jest codzienne, należy je przeżywać każdego dnia. I da nam „chleba naszego powszedniego”. „Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi.” Jest to wezwanie do „chodzenia Jego śladami”, do „wzięcia czynnego udziału” zgodnie ze słowami św. Pawła (1 Kor. 15,57). W tym chodzeniu z Panem nie jest dopuszczalne, aby uczniowie byli ślepymi przewodnikami. Jeśli jesteśmy ślepi, możemy pozostać ślepi. Naszym zadaniem jest poszukiwanie jasności widzenia, aby móc patrzeć na rzeczy i istoty, na życie, na naszych braci i na siebie samych w taki sposób, aby nie wciągnąć ich w upadek lub nie postawić w impasie z powodu ciemności, w której jesteśmy pogrążeni. Chrystus prosi nas, abyśmy „ćwiczyli” się, by dołączyć do mistrza na tym poziomie, na którym On jest, czyli poprzez trening, który nie jest intelektualny, ale duchowo-mistyczną wiedzą. W tej jasności widzenia, którą przyniesie nam światło Chrystusa, naszego Mistrza, wszystko i każdy człowiek znajdą swoje miejsce według skali autentycznych wartości i w znaczeniu, jakie nadał im Bóg. Nasze oczy zostały stworzone do widzenia światła, do podziwiania piękna rzeczy, wiosny, śniegu, gwiazd i nieba, do podziwiania niewiarygodnego bogactwa tak wielu wspaniałych ludzi wokół nas, do poznawania i kontemplowania Boga Trójcy przez Chrystusa w życiu Ducha.

BYCIE ŚWIADOMYM O SOBIE

Przypowieść o słomie i belce łączy się z przypowieścią o dwóch niewidomych mężczyznach. Jak można widzieć mając belkę w oku? Chrystus nie przesądza o powodach, które skłaniają jednych do troszczenia się o drugich. Uczucia, które popychają nas do pomocy naszej siostrze, naszemu bratu w pozbyciu się jego wad, te uczucia mogą być godne pochwały, ale Chrystus mówi nam także: „spójrz na siebie”, w jakim jesteś stanie? Czy naprawdę możesz pomóc swojemu bratu w sytuacji, w jakiej się znajdujesz? Czy niewidomy może prowadzić niewidomego? Z drugiej strony, jeśli wiązka słomy nie będzie Ci już przeszkadzać, będziesz mógł widzieć wyraźnie. Jeżeli naszym zamiarem jest pomoc braciom w życiu naszą dobrocią, musimy jednocześnie jednoczyć nasze istnienie i nasze postępowanie zgodnie z zamysłem Boga. W przeciwnym razie, jak moglibyśmy pomóc im doświadczyć tego, czego my nie doświadczyliśmy? Nie jesteśmy miarą innych. To Bóg. I tu potrzeba nam mnóstwa pokory. Uczeń nie jest ponad mistrzem i minie dużo czasu, zanim staniemy się tacy jak on. Aby nasze słowa były zachęcające, a nie „wyrzucające”, aby były „pojednawcze”, a nie jedynie „pseudopomocne”, aby nasze gesty były hojne, a nie „pseudouzdrawiające”, pamiętajmy: o swojej belce, o drzazdze – słomie w niej… „Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” W istocie pokora jest jedyną jasnością umysłu, jaką powinniśmy się kierować, jedynym światłem w sposobie, w jaki patrzymy na siebie wobec naszych braci. Dlatego podejmujmy pokorne i ostrożne decyzje. Słoma – drzazga i belka. Nigdy nie wyśmiewajmy nikogo, nigdy nie umniejszajmy wartości żadnego z naszych braci. Słoma – drzazga i belka. Zaakceptujmy, że inni są inni, myślą inaczej, czują inaczej, działają inaczej, mówią inaczej. Bycie „innym” nie oznacza bycia „gorszym”. Nie potrzebują naszych wyrzutów ani rad, oni potrzebują przyjaźni, łagodności i wspólnoty.

CO WYLEWA SIĘ Z TWOJEGO SERCA

Aby mogła zaistnieć komunia, konieczna jest bliskość, podobieństwo, zbieżność i jedność. Wejdźmy więc w głąb siebie, pracujmy wewnątrz naszego serca. To tutaj mieszkają uczucia i pragnienia, które nas niepokoją lub niezmiernie cieszą.
Uwolnijmy nasze serca od tego, co nazywamy poczuciem własnej wartości i naszymi małymi zasługami, dumą z własnych poglądów i sukcesów, nieuporządkowanymi namiętnościami i niechęcią do życia, szaleńczym egocentryzmem i bezsensownymi pragnieniami. Wiemy o tym dobrze: myślimy i reagujemy bardziej sercem niż rozumem, bo w nim zapisana jest miłość, nawet jeśli jest ona nieuporządkowana, zdezorientowana i pomieszana. Wszystko widzimy sercem, ideami, systemami, ludźmi. Jeśli nasze serce jest przepełnione nieufnością, nigdy nie zaznamy spokoju, nigdy nie zaznamy pokoju. Jeśli nasze serce jest wypełnione nami samymi, nigdy nie zaznamy kochającego współżycia z naszymi braćmi. Ponieważ nasi bracia myślą i reagują podobnie jak my, bardziej kierując się sercem niż inteligencją. Dla nich, tak jak dla nas, pokój i radość nie są kwestią rozumu, ale kwestią serca, komunią.
Tak samo jest z życiem w Bogu. Staje się ona rzeczywistością w dzieleniu się miłością, ponieważ „Bóg jest miłością.” Jeśli nasze serce jest wypełnione nami samymi, nigdy nie zazna bliskiego współżycia z Bogiem czułości i miłosierdzia. Ach! gdyby nasze serca przepełniał Bóg….„Zły człowiek wydobywa zło ze swego złego serca. Dobry człowiek wydobywa dobro ze skarbca swego serca, które jest dobre.» (Łukasza 6.44) „Ty dajesz nam to, co my oferujemy Tobie…. ponieważ Twoje dary są naszą jedyną wartością, spraw Panie, aby przyniosły nam owoc w postaci wiecznego szczęścia…” (modlitwa nad darami) „Spraw, abyśmy żyli z Tobą na wieki!» (modlitwa po komunii) Zatem „Przestrzegajcie Słowa Życia, a będziecie ośrodkami światła dla świata.”


Sunday, March 2, 2025
8th Sunday in Ordinary Time

Biblical references:
From the book of Ben-Syrach (Wisdom) 27:4-7: “When you shake the sieve, only a scum remains.”
Psalm 91: “When it grows old, it still bears fruit. “It keeps its sap and green.”
1 Corinthians 15:54-58: “Increasingly engage in the work of the Lord.”
Gospel according to Luke: 6:39-45: “Figs are not picked from thorn bushes.”

The three parables of this Sunday appear at the end of the inaugural discourse on the mission of the disciples. We can therefore consider them as an extension of this entire teaching. „The disciple is not superior to his master, but can become like him.” (Lk 6:40)

TRANSCENDING SIMPLE MORALITY

Disciples are called by Christ to participate from today in the realization of the Kingdom. „Now” (Lk 6:21). They cannot remain passive, satisfied with what they have acquired for themselves, without concern for their brothers and the Kingdom of God. The work of the Lord is not intended to provide us with personal joy, inner peace or simple balance in life. The work of the Lord is not a work of Eastern wisdom. It is the realization of the Kingdom that will welcome those whom Christ has saved. We repeat this at every Eucharist: „The happiness that you promise, and the coming of our Lord Jesus Christ.” A coming that is not only on the horizon or at the end of our lives, then we will not only become indestructible. This coming is daily, it must be lived every day. And it will give us „our daily bread.” „Thy will be done, „On earth as it is in heaven.” It is a call to „walk in his footsteps,” to „take an active part,” according to the words of St. Paul (1 Cor. 15:57). In this walk with the Lord, it is not permissible for disciples to be blind guides. If we are blind, we can remain blind. Our task is to seek clarity of vision, to be able to look at things and beings, at life, at our brothers and sisters and at ourselves in such a way as not to drag them into a fall or to bring them to an impasse because of the darkness in which we are immersed. Christ asks us to „train” ourselves to join the Master at the level at which he is, that is, through a training that is not intellectual, but spiritual-mystical knowledge. In this clarity of vision that the light of Christ, our Master, will bring us, everything and every person will find their place according to the scale of authentic values ​​and in the meaning that God has given them. Our eyes were created to see light, to admire the beauty of things, spring, snow, stars and sky, to admire the incredible richness of so many wonderful people around us, to know and contemplate God the Trinity through Christ in the life of the Spirit.

BEING AWARE OF OURSELVES

The parable of the straw and the beam connects with the parable of the two blind men. How can one see with a beam in one’s eye? Christ does not judge the reasons that lead one to care for another. The feelings that push us to help our sister, our brother to get rid of his defects, these feelings can be praiseworthy, but Christ also tells us: „look at yourself”, in what condition are you? Can you really help your brother in the situation you are in? Can a blind person lead a blind person? On the other hand, if the bundle of straw no longer hinders you, you will be able to see clearly. If our intention is to help our brothers in life with our goodness, we must at the same time unite our existence and our behavior in accordance with God’s plan. Otherwise, how could we help them experience what we have not experienced? We are not the measure of others. He is God. And here we need a great deal of humility. The disciple is not above the master and it will take a long time to become like him. So that our words are encouraging and not „reproachful”, so that they are „conciliatory” and not merely „pseudo-helpful”, so that our gestures are generous and not „pseudo-healing”, let us remember: our beam, the speck – the straw in it… „Why do you see the speck in your brother’s eye and do not notice the beam in your own eye?” In fact, humility is the only clarity of mind that we should have, the only light in the way we look at ourselves in relation to our brothers. Therefore, let us make humble and cautious decisions. Straw – a splinter and a beam. Let us never ridicule anyone, let us never belittle the value of any of our brothers. Straw – a splinter and a beam. Let us accept that others are different, think differently, feel differently, act differently, speak differently. Being „different” does not mean being „worse”. They do not need our reproaches or advice, they need friendship, gentleness and community.

WHAT COMES OUT OF YOUR HEART

For communion to exist, closeness, similarity, convergence and unity are necessary. So let us go deep into ourselves, let us work inside our hearts. This is where the feelings and desires that disturb us or delight us immensely live.
Let us free our hearts from what we call self-esteem and our small merits, pride in our own opinions and successes, disordered passions and aversion to life, mad egocentrism and senseless desires. We know this well: we think and react more with the heart than with the mind, because in it is written love, even if it is disordered, disoriented and confused. We see everything with the heart, with ideas, systems, people. If our heart is filled with distrust, we will never know peace, we will never know peace. If our heart is filled with ourselves, we will never know loving coexistence with our brothers. Because our brothers think and react like us, guided more by the heart than by the intelligence. For them, as for us, peace and joy are not a matter of reason, but a matter of the heart, of communion. It is the same with life in God. It becomes a reality in the sharing of love, because „God is love.” If our hearts are filled with ourselves, they will never experience close fellowship with the God of tenderness and mercy. Oh! if our hearts were filled with God… „An evil man brings forth evil from his evil heart. A good man brings forth good from the treasury of his heart, which is good.” (Luke 6:44) „You give us what we offer you… because your gifts are our only value, Lord, make them bear fruit for us in the form of eternal happiness…” (prayer over the gifts) „Make us live with you forever!” (prayer after communion) Therefore, „Obey the Word of Life, and you will be centers of light for the world.”

_____

(This is my kenyan story from this evening Do not underestimate the strength it takes to be kind in a world as cruel as ours. First, a story ends when it ends, and not a moment before. If you are unhappy with this ending, make a new one. Slaves deserve to be remembered just as much as queens, author)

Stanisław Barszczak, Psalm widm i ruin

Wszystkie historie zawierają wątek prawdy; To sprawia, że ​​warto powiedzieć. Nie lekceważ siły, jakiej potrzeba, aby być miłym w świecie tak okrutnym jak nasza. Po pierwsze, historia kończy się, gdy się kończy, a nie chwilę wcześniej. Jeśli jesteś niezadowolony z tego zakończenia, zrób nowe. Niewolnicy zasługują na zapamiętanie tak samo jak królowe. Przeszłość pochłania tych na tyle naiwnych, aby o tym zapomnieć. Ból, który znosiłeś, nie usprawiedliwia bólu, który wywołujesz innym. To jest mój umysł. Jestem tutaj najsilniejszą osobą. Nic dobrego nie może wyjść z miejsca, które nie chce zobaczyć bólu ludzi, na których oparciu zostało zbudowane. Życie nie jest zasłużone. Dane jest żywe. Jeśli możesz znaleźć jedną rzecz, która sprawia, że ​​warto zobaczyć kolejny dzień, zrobiłeś wszystko, co chcesz. Krystian westchnął, ludzie, których tracimy, nigdy tak naprawdę nie wyjeżdżają, ale tylko my możemy określić, jak oni pozostają – to wszystko po to, aby pomóc nawet jednej osobie, aby uratować cały świat. Jeśli kiedykolwiek znajdziesz kogoś, kto czuje się tak naturalny, jak oddychanie, nie zostawiaj go. Ponieważ jeśli to zrobisz, poczujesz się tak, jakbyś łapał powietrze w każdej chwili. Istnieją wybory, których dokonujesz w życiu, których nie można cofnąć i których nie można pochować. Można je przenosić tylko, a ty albo uginasz się pod ich ciężarem, albo rośniesz wystarczająco silny, aby nie ulec. A wprawa w tek kwestii jest zawsze tego warta, jeśli pomoże ci dojść do następnej rzeczy, która sprawia, że ​​życie jest warte życia. Królowe idą do doradców po poradę, a nie po zezwolenie. Był osobą, która mogła zostać aresztowana w dowolnym momencie z jakiegokolwiek powodu, która mogła zrobić wszystko, co powiedzieli mu żołnierze i nadal porzucić spieprzone spotkanie. Nie pozwól, aby błędy twojej przeszłości dyktowały twoją przyszłość. Teraz, gdy widział Karinę z bliska, myląc ją z sługą, miała ochotę mylić słońce z świecą. Życie jest pełne oszustów… Jeśli grasz uczciwie, nie grasz, aby wygrać. Gdybym poprosił cię o złapanie księżyca gołymi rękami, jak byś to zrobił? – Karina zapytała nagle. Krystian zamknął oczy, a Karina nie mogła przestać patrzeć w sposób, w jaki złote światło oświetlało jego ciemną skórę. Nigdy nie będziesz osobą, którą byłbyś z nim znów. Ale każdy dzień jest szansą, aby stać się kimś równie dobrym. Nikt nigdy na niego tak nie patrzył, jakby jego sama obecność już uczyniła ich świat. Wątpił, że ktoś kiedykolwiek tak uczyni. Miłość była bardziej jak kamyk rzucany na staw, miękki jak obrót jednej strony w opowieści do drugiej, ale fale jej rozciągały się na wszystko o tym, jak widział świat i siebie. Nie sądzę, że jesteś słaby, że się boisz. Nie sądzę, żebyś był też nazbyt silny, gdyby nie ja… Czasami, gdy nasi przyjaciele dokonują bolesnych wyborów, zwykle ma to więcej wspólnego z tym, przez co przechodzą niż z jakąkolwiek chęcią nas zranienia. Krystian spojrzał na dziewczynę, jakby była słońcem i wszystko, co kiedykolwiek znał, to byłaby noc. Twoja przeszłość nie musi dyktować twojej przyszłości. W centrum lśnionego pałacu z alabastru i srebra, na czubatym wzgórzu głęboko w sercu złotej pustyni, żył chłopiec. A w chłopcu rozkwitało drzewo. To jej Krystian. Nikt nie ucieka z tego świata bez jakiejś traumy, ale to nie znaczy, że możesz z tego powodu robić, co chcesz. Karina za każdym razem, gdy szukała Zbawiciela i nie znalazła go, stała się swoją własną wybawicielką. Nie ma takiej przyczyny, że nie może wytrzymać uzasadnionego przesłuchania, coś jest naprawdę warte śledzenia. Jeśli naszej teraźniejszości nie można starannie posortować w bohaterach i złoczyńcach, to też nasza przeszłość. Dobrze, że wątpisz w swoich przodków i dobrze, że zmagasz się z tym, czego się nauczyłeś, Krystianie. Oznacza to, że wszystko, co wybierzesz, tak będzie, ponieważ tak naprawdę wierzysz, a nie tylko dlatego, że ktoś inny tego chce dla ciebie. Rozdzierasz się za rzeczy, których nie mogłeś wiedzieć lub zrobić … po co karać ziarno za to, że nie jest jeszcze drzewem. Naucz mnie, co wiesz. Potrzebował tylko jednej rzeczy, aby zachować fason do jutra. Jutro znowu miała być kolejna bitwa, ale dzisiaj? Tylko jednej rzeczy domagał się. Kim mógłby być chłopiec, dziewczyna, osoba lub paranormalny byt, żeby tak się zdenerwował? Kiedy wydaje się, że świat próbuje cię przyciągnąć na milion różnych sposobów, znajdź to, co wiesz, co jest twoje i trzymaj się tego wszystkim, czym jesteś. Nie musisz biegać. Nie musisz walczyć. Wszystko, co musisz zrobić, to stać. Krystian zbyt dobrze wiedział, jak jego umysł mógłby zmusić go do podważenia prezentów, bez względu na to, ile ich osiągnął. Wszystkie historie zawierają wątek prawdy; To sprawia, że ​​warto powiedzieć to znów. Nie potrzebował obietnic. Nawet wtedy szedłby za nią do końca świata, gdyby tylko o to zapytała. Wiele osób, zwłaszcza dziewcząt, czuje się, jakby nie mogły być szczere, kiedy są w czymś dobre, ponieważ myślą, że sprawią, że będą wyglądać jak ogromny palant. Ale ja jestem w tym dobry. Bardzo dobry. Nawet jeśli ktoś pomyśli, że nie byłbym w stanie przyznać, że to ich problem, a nie mój. Krystianie, czy wszyscy ludzcy chłopcy nie są w stanie odróżnić pożądania od krwionośności, czy to tylko ty? Dla wszystkich tych, którzy wciąż leczą się z bólu, o którym nie mogą mówić: podróż nie jest łatwa, ale zawsze warto ją podjąć. Krystian popełnił więcej błędów, niż mógł wymienić, ale nauczyli go, jak silny był. Jak bez względu na to, ile razy świat go powalił, zawsze znalazł sposób, aby ponownie wstać. Możesz wybrać siebie. Możesz odejść. Gdybym poprosiła cię, żebyś złapał księżyc swoim gołymi rękami, jak byś to zrobił? Kiedy Księżyc zacząłby się ustawiać, poczekałbym z rękami pod nim, aż wpadłby w nie. A potem odwróciłbym się i dałbym ci go. Krystian nie miał pojęcia, dlaczego jego umysł podejmował rzeczy, o których wiedział, że nie są groźne i zamierzał kręcić nimi, dopóki cały świat nie poczułby się jak pole bitwy. Nie można było zdradzić kogoś, komu nie ufasz. Życie nie jest zasłużone. Dano tu żyć. Jeśli mogłeś znaleźć jedną rzecz, która sprawia, że ​​warto zobaczyć kolejny dzień, zrobiłeś wszystko, co mogłeś. Czy wiesz, co najbardziej mnie zaskoczyło, kiedy przybyłem do tego kraju? Sposób, w jaki czarownice są uwielbione. Ludzie tu ubierają się jak my na Halloween. Wypełniają swoje programy telewizyjne i profile mediów społecznościowych naszą estetyką. To tak, jakby zapomnieli, że przez większość historii ludzkości wiedźmy były czymś do okaleczenia, a nie naśladowania. Kobiety, które były postrzegane jako wyrzutki – zbyt dziwne, zbyt brązowe, zbyt złe … każdy z nas na marginesie był celem. Dla mnie spiczasty kapelusz i miotła nie są uroczym kostiumem; przypominają, że przez wieki ludzie byli brutalni przy samym założeniu, że mogą być tym, czym faktycznie jesteśmy. Najlepszym sposobem na ich uhonorowanie byłoby zabranie ich ze sobą w kierunku wszystkiego, co leży po drugiej stronie tego cudownego wschodu słońca. To coś w jej głowie trzymało w niej całą ich miłość, nadzieje i marzenia. Nie była ani odzwierciedleniem ich ani zastępcą, ale raczej wszystkim, co byli, połączeniem, aby stworzyć coś zupełnie nowego. Czymś więcej niż mogła być sama.

____

(Do not underestimate the strength it takes to be kind in a world as cruel as ours. First, a story ends when it ends, and not a moment before. If you are unhappy with this ending, make a new one. Slaves deserve to be remembered just as much as queens. This is my kenyan story from this evening, author)

Stanisław Barszczak, A song of Wraiths and Ruin

All stories contain a thread of truth; that makes it worth telling. Do not underestimate the strength it takes to be kind in a world as cruel as ours. First, a story ends when it ends, not a moment before. If you are unhappy with this ending, make a new one. Slaves deserve to be remembered just as much as queens. The past consumes those naive enough to forget it. The pain you have endured does not justify the pain you inflict on others. This is my mind. I am the strongest person here. Nothing good can come from a place that refuses to see the pain of the people on whose foundation it was built. Life is not earned. Data is alive. If you can find one thing that makes it worth seeing another day, you’ve done everything you want to do. Krystian sighed, the people we lose never really leave, but only we can determine how they stay – it’s all about helping even one person, to save the whole world. If you ever find someone who feels as natural as breathing, don’t leave them. Because if you do, you’ll feel like you’re gasping for air every moment. There are choices you make in life that can’t be undone and that can’t be buried. They can only be carried away, and you either buckle under their weight or grow strong enough not to give in. And practice in this area is always worth it if it helps you get to the next thing that makes life worth living. Queens go to advisors for advice, not permission. He was a person who could be arrested at any moment for any reason, who could do anything the soldiers told him to do and still walk away from a fucked up meeting. Don’t let the mistakes of your past dictate your future. Now that he saw Karina up close, mistaking her for a servant, she felt like mistaking the sun for a candle. Life was full of cheaters… If you play fair, you don’t play to win. If I asked you to catch the moon with your bare hands, how would you do it? – Karina asked suddenly. Krystian closed his eyes and Karina couldn’t stop staring at the way the golden light illuminated his dark skin. You’ll never be the person you were with him again. But every day was a chance to become someone just as good. No one had ever looked at him like that, like his mere presence had already made their world. He doubted anyone ever would. Love was more like a pebble thrown into a pond, soft like the turning of one page in a story to another, but its waves extended to everything about how he saw the world and himself. I don’t think you’re weak, that you’re afraid. I don’t think you’d be too strong either, if it weren’t for me… Sometimes when our friends make painful choices, it usually has more to do with what they’re going through than any desire to hurt us. Krystian looked at the girl as if she were the sun and all he’d ever known was night. Your past doesn’t have to dictate your future. In the center of a gleaming palace of alabaster and silver, on a crested hill deep in the heart of a golden desert, lived a boy. And inside the boy lived a tree. That was her Krystian. No one escapes this world without some trauma, but that doesn’t mean you can do whatever you want about it. Karina became her own savior every time she searched for a Savior and didn’t find him. There is no reason it can’t stand up to reasonable questioning, something is truly worth following. If our present can’t be neatly sorted into heroes and villains, then so is our past. Good for you for doubting your ancestors, and good for you for grappling with what you’ve learned, Krystian. That means that whatever you choose will be because you truly believe, not just because someone else wants it for you. You tear yourself apart for things you couldn’t know or do… why punish a seed for not being a tree yet. Teach me what you know. He only needed one thing to keep his cool until tomorrow. Tomorrow would be another battle, but today? He only demanded one thing. Who could be a boy, a girl, a person, or a paranormal entity to make him so angry? When it feels like the world is trying to pull you in in a million different ways, find what you know, what is yours, and hold on to it with everything you are. You don’t have to run. You don’t have to fight. All you have to do is stand. Krystian knew all too well how his mind could make him question the gifts, no matter how many he had achieved. All stories have a thread of truth; that makes it worth saying again. He didn’t need promises. Even then, he would have followed her to the ends of the earth if she had only asked. A lot of people, especially girls, feel like they can’t be honest when they’re good at something because they think it’ll make them look like a huge jerk. But I’m good at it. Very good. Even if someone thinks I wouldn’t be able to admit that it’s their problem and not mine. Krystian, are all human boys unable to tell the difference between lust and bloodlust, or is it just you? For all those still healing from the pain they can’t talk about: the journey isn’t easy, but it’s always worth it. Krystian made more mistakes than he could list, but they taught him how strong he was. How no matter how many times the world knocked him down, he always found a way to get back up again. You can choose yourself. You can walk away. If I asked you to catch the moon with your bare hands, how would you do it? When the moon started to set, I would wait with my hands under it until it fell into them. Then I would turn around and give it to you. Krystian had no idea why his mind would take things he knew were harmless and spin them until the whole world felt like a battlefield. You couldn’t betray someone you didn’t trust. Life isn’t earned. You were given to live here. If you could find one thing that made it worth seeing another day, you did everything you could. Do you know what surprised me the most when I came to this country? The way witches are glorified. People here dress like us for Halloween. They fill their TV shows and social media profiles with our aesthetic. It’s like they’ve forgotten that for most of human history, witches were something to be maimed, not emulated. Women who were seen as outcasts—too weird, too brown, too evil…everyone on the fringe was a target. To me, a pointy hat and broomstick aren’t cute costumes; they’re reminders that for centuries people have been brutalized for assuming they can be what we are. The best way to honor them would be to take them with me to whatever lies on the other side of that glorious sunrise. That thing in her head held all their love, hopes, and dreams. She wasn’t a reflection or a replacement for them, but rather everything they were, amalgamated to create something entirely new. Something more than she could be on her own.

_____

A summit on the technology in Paris

Czym jest Sztuczna Inteligencja

Artificial Intelligence – AI próbuje się definiować jako dziedzinę wiedzy obejmującą m.in. sieci neuronowe, robotykę i tworzenie modeli zachowań inteligentnych oraz programów komputerowych symulujących te zachowania, włączając w to również uczenie maszynowe, głębokie uczenie.

Sztuczna inteligencja koncentruje się na tym, jak komputery mogą podejmować decyzje na podstawie danych. Natomiast nauka o danych koncentruje się na wykorzystaniu matematyki, statystyki i uczenia maszynowego do wydobywania szczegółowych informacji i wniosków z danych.

Polacy boją się sztucznej inteligencji! Najbardziej tego. Z nowego badania CBOS wynika, że aż 38 proc. Polaków dostrzega w rozwoju sztucznej inteligencji (AI) więcej zagrożeń niż korzyści.

Sztuczna inteligencja koncentruje się na tym, jak komputery mogą podejmować decyzje na podstawie danych. Natomiast nauka o danych koncentruje się na wykorzystaniu matematyki, statystyki i uczenia maszynowego do wydobywania szczegółowych informacji i wniosków z danych.

Osobiście przesłałem mnóstwo maili za ocean. A niedawno otrzymałem odpowiedź podpisaną „od sztucznej inteligencji”. Wyobraźcie sobie ta odpowiedź była daleko bardziej trafna od tych, jakie otrzymałem poprzednio od inżynierów  WordPress.com

Głównymiwłaściwościami sztucznej inteligencji są umiejętność uczenia się oraz, co ważniejsze,przetwarzania tych informacji na nowe dane. Najczęstsze zastosowania AI tointerpretacja języka naturalnego, rozpoznawanie obrazu oraz prognozowaniezjawisk, takich jak intencje klientów czy poziom sprzedaży.

Wszechstronne zastosowania AI, takie jak diagnozowanie chorób, personalizacja treści w mediach, optymalizacja procesów produkcyjnych czy wspomaganie decyzji biznesowych, przyczyniają się do zwiększenia efektywności, poprawy jakości usług oraz podniesienia komfortu życia.

58 proc. uczestników badania uznało, że istnieje 5-proc. ryzyko, iż AI doprowadzi do wyginięcia ludzi. Albo do innego fatalnego skutku o porównywalnej skali.

Za ojca sztucznej inteligencji uważa się Alana Turinga (1912-1954). Był on brytyjskim matematykiem i jednym z twórców informatyki.

Jakie są minusy sztucznej inteligencji?

Rosnąca zależność od sztucznej inteligencji może sprawić, że staniemy się bardziej podatni na awarie systemów lub ataki cybernetyczne. Ponadto, nadmierna zależność od SI może prowadzić do utraty umiejętności ludzkich i ograniczenia naszej zdolności do samodzielnego rozwiązywania problemów.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej może prowadzić do zmniejszenia ludzkiej empatii i rozumowania. Dodatkowo, wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji w kreatywnych zadaniach może stłumić ludzką kreatywność i ekspresję emocjonalną.

Czego AI nie potrafi? Maszyna działa w ograniczonym zakresie – na podstawie informacji dostarczonych przez człowieka. Nie potrafi więc wejść na ludzki poziom percepcji, nie ma własnego zdania.

Sztuczna inteligencja jest szeroko stosowana do dostarczania spersonalizowanych rekomendacji podczas zakupów online, np. na podstawie historii wyszukiwań i zakupów lub innych zachowań online. Jest niezwykle ważna w handlu, jeśli chodzi o optymalizację produktów, planowanie zasobów, logistykę itp.

Wśród zawodów, które dotyka największe ryzyko zastąpienia przez AI znajdują się: prawnicy, programiści, finansiści, matematycy, część urzędników państwowych, a także nauczyciele akademiccy i niektórzy przedstawiciele kadry kierowniczej przedsiębiorstw.

Choć system na razie nie jest zbyt dokładny i odczytuje myśli tylko w ok. 50%, to potrafi często oddać sens wypowiedzi. Naukowcy liczą na to, że ich pomysł pozwoli na konstrukcję urządzeń, dzięki którym osoby obecnie niezdolne do komunikacji, np. po ciężkich udarach, będą mogły się komunikować ze światem.

Sztuczna inteligencja nie zastąpi również opiekunów osób starszych, którzy oferują empatyczną opiekę długoterminową. W sektorze medycznym jako trudnych do zastąpienia można wskazać także psychologów i terapeutów. Oferują oni wartość płynącą z interakcji międzyludzkich oraz empatię, czego maszyny dać nie mogą.

W zeszłym tygodniu naukowcy rozpoczęli w Paryżu dyskusję na temat przyszłych skutków i zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją (AI) przed światowym szczytem, ​​którego celem jest znalezienie wspólnego stanowiska w sprawie szybko rozwijającej się technologii.

Oczekuje się, że na wydarzeniu, którego celem jest znalezienie wspólnego gruntu pod technologię, która w ciągu niecałych dwóch lat wywołała zamieszanie w wielu sektorach biznesu, a także utrzymanie Francji i Europy na mapie jako wiarygodnych kandydatów w wyścigu AI, spodziewane są tysiące osób.

Ambicje Paryża obejmują również rozbudzanie zainteresowania obywateli rzeczywistymi zastosowaniami AI, ocenę globalnego zarządzania technologią i promowanie etycznych, dostępnych i oszczędnych opcji.

Ludzie i zysk

Naukowcy, w tym Yann LeCun, szef AI właściciela Facebooka Meta i ojciec obecnego wzrostu technologii, dyskutowali o jej wpływie na takie dziedziny, jak praca, zdrowie i zrównoważony rozwój w czwartek w prestiżowej szkole inżynierskiej
politechnicznej.

„Przyszłość może nie być zbyt odległa, gdy wszystkie nasze interakcje ze światem cyfrowym będą odbywać się za pośrednictwem inteligentnych asystentów” — powiedział LeCun agencji AFP, wzywając do „otwartego” rozwoju narzędzi, aby umożliwić udział całego świata.

Dodał, że rządy „muszą się zgodzić, aby nie regulować badań i rozwoju oraz wymiany informacji naukowych, ponieważ byłoby to katastrofą… oddanie AI w ręce niewielkiej liczby firm”.

Szef uniwersytetu Thierry Coulhon powiedział naukowcom, że ich „obowiązkiem jest zapewnienie, że światowi liderzy są wyposażeni w spostrzeżenia i pytania pojawiające się w ich świecie”.

W sobotę i niedzielę odbyły się rozmowy na temat wpływu AI na kulturę przed szefami państw i rządów z około 100 krajów oraz światowymi liderami branży technologicznej, którzy spotkają się w poniedziałek i wtorek.

Zaproszenie „DeepSeek”

Wśród ważnych uczestników znaleźli się wiceprezydent USA JD Vance, wiceprezydent Chin Zhang Guoqing, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i kanclerz Niemiec Olaf Scholz.

Premier Indii Narendra Modi jest współgospodarzem szczytu, ponieważ Macron stara się zaangażować Globalne Południe w bitwę technologiczną, która na razie toczy się głównie między Stanami Zjednoczonymi a Chinami.

Biuro Macrona poinformowało, że w czwartek gościć będzie również przywódcę Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mohameda Bin Zayeda al Nahyana, powszechnie znanego jako „MBZ”, aby omówić „wspólne ambicje naszych dwóch krajów w zakresie sztucznej inteligencji”.

Jeśli chodzi o biznes, szef X i Tesli Elon Musk nie potwierdził jeszcze swojego udziału — podobnie jak Liang Wengfeng, założyciel chińskiego startupu DeepSeek, który w zeszłym tygodniu zaszokował świat swoim oszczędnym, wydajnym modelem R1.

W spotkaniu wezmą udział takie amerykańskie osobistości, jak Sam Altman z OpenAI i Dario Amodei z Anthropic, a także Arthur Mensch z francuskiego dewelopera sztucznej inteligencji Mistral.

W nauce LeCun z Meta będzie wspierany przez takich ludzi, jak Demis Hassabis, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, szef laboratorium badawczego DeepMind AI firmy Google, oraz badacz uczenia maszynowego z Berkeley Michael Jordan.

Jordan w czwartek opisał jako „szumy i histerię” twierdzenia Altmana i Amodeia, że ​​świat jest bliski opracowania sztucznej inteligencji ogólnej (AGI) — świętego Graala badań nad AI, który przewyższy ludzi we wszystkich dziedzinach.

AGI „pewnego dnia się wydarzy, nie mówię, że nie”, powiedział Jordan, chociaż na razie „ludzie są o wiele mądrzejsi od maszyn”.

Trzech kolejnych laureatów Nagrody Nobla — informatyk Geoffrey Hinton, dziennikarka Maria Ressa i ekonomista Joseph Stiglitz — dołączy do konferencji organizowanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Bezpiecznej i Etycznej AI (IASEI), utworzone zaledwie w zeszłym roku.

Francuskie wysiłki na rzecz AI

Francja ma nadzieję, że konferencja wzmocni jej wiodącą pozycję w Europie w dziedzinie AI, przyciągając już do Paryża kilka laboratoriów wiodących firm AI, w tym Google, Meta i OpenAI.

„Naszą misją jest uczynienie Francji jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla badaczy, inżynierów i przedsiębiorców AI”, powiedziała dziennikarzom AFP minister ds. cyfryzacji Clara Chappaz.

Po miesiącu, w którym pojawienie się DeepSeek zaszokowało nawet gigantów z Doliny Krzemowej, a Stany Zjednoczone ogłosiły program inwestycyjny w AI o wartości 500 miliardów dolarów, Francja i Europa mają wiele do udowodnienia w nadchodzących dniach.

Wydarzenie te „pokazują nam, że pole jest nadal bardzo otwarte pod względem globalnej konkurencji”, nalegała francuska wysłanniczka AI Anne Bouverot.

Paryż planuje ogłosić duże inwestycje sięgające miliardów, w tym na nowe centra danych na swoim terytorium.

Rząd francuski poinformował w czwartek, że ma do zaoferowania 35 „gotowych do użycia” lokalizacji o łącznej powierzchni 1200 hektarów (3000 akrów) w całym kraju.

A minister służby cywilnej Laurent Marcangeli ogłosił narzędzie chatbot podobne do ChatGPT dla 5,7 miliona pracowników sektora publicznego we Francji.

Podsumujmy szczyt paryski. Odbiegamy od zapędów współczesnej Europy. Wszechstronne zastosowania AI, takie jak diagnozowanie chorób, personalizacja treści w mediach, optymalizacja procesów produkcyjnych czy wspomaganie decyzji biznesowych, przyczyniają się do zwiększenia efektywności, poprawy jakości usług oraz podniesienia komfortu życia.

____

Stanisław Barszczak, Nike Zwycięska

I would like to reveal my character here, as one of thousands of subjects of a daily look into people’s lives. However, even if I overcome everything that hurts me… I am no longer who I used to be. I am probably still too young. When I read Borowski as part of my reading list at school, I was too young, the nightmare of „Farewell to Maria” did not reach me, I did not understand the monstrosity of the seemingly emotionless description of Auschwitz. And later I did not return to the author of „The Stone World”. He was with me only as a negative hero of Miłosz’s „The Captive Mind”. For a long time, I often received powerful blows to the brain. Because I tried to understand young people fascinated by extreme left-wing and right-wing ideologies, I felt that I was with them, Tadek Borowski and Gajcy, Andrzej Trzebiński, Wacław Bojarski, Piotr Słonimski, Wiktor Woroszylski. And with Maria Rundo – „Tuśka”.

„How to try to define the identity of a person who was a constant negation of his subsequent incarnations?” In previous incarnations I very tendentiously outlined the story of the PRL era, the history of Poland and its effervescent Polish culture. About twenty-year-olds fighting arguments of an incredible burden. About an overly sensitive boy who wanted to deal with poetry, himself and love, but the history of the times of the fight between the Antichrist and Satan took over him. About pain and hatred impossible to grasp. And Trzebiński wrote before his death in a street execution, with his mouth stuffed with plaster by the Germans: „History will swallow us. Young, twenty-year-old boys”. „We will be left with scrap iron / and the dull, mocking laughter of generations” And once again Borowski: „But – my friend – the cursed time of service will pass / and only this will remain that we had friends / with a serene gaze, with faith against hope / like the master Horace.”

Finally, with the new millennium I felt freer. Marc Chagall left a masterpiece entitled „Bride with Blue Face”. An interesting aspect of Bride with Blue Face is its reflection of Chagall’s personal life. The motif of the bride is often associated with his first wife, Bella Rosenfeld, who had a significant influence on his art. The dreamlike quality of the painting and the use of vivid colors are characteristic of Chagall’s approach to capturing the emotional and spiritual aspects of his characters (subjects). Chagall’s work often combines elements of his Jewish heritage, folklore and personal experiences, creating a unique visual language that continues to fascinate viewers. Bride with Blue Face is a testament to his ability to convey complex emotions and narratives through his distinctive artistic style.

In my early youth, I have already made several trips to Turkey. Goreme, a stunning region in central Turkey, is home to the Paraiso de Roca (Paradise of Rocks), a unique and otherworldly landscape that has captivated visitors for centuries. In 1899, the area was already renowned for its extraordinary rock formations, carved by centuries of natural forces. These fairytale formations have been shaped into houses, churches and entire villages, with some of the most famous structures dating back to the Byzantine era. The landscape of Goreme is often referred to as the “Cappadocian Fairy Chimneys” due to the tall, conical rock formations that dot the valley. The area has long been known for its historical and cultural significance. The rock-hewn houses and churches of Goreme were once used by early Christians as places of worship and refuge. Over time, the region developed into a thriving religious center, with stunning frescoes and intricate carvings decorating the interiors of its rock-cut churches. These ancient structures are a testament to the ingenuity of the area’s inhabitants, who created homes and sanctuaries from the natural rock. Today, Göreme Paraiso de Roca remains a popular destination for tourists who want to explore its history, culture, and natural beauty. Visitors are drawn to its otherworldly landscape, cave dwellings, and the chance to experience the region’s deep connection to ancient traditions. As part of the larger Cappadocia region, a UNESCO World Heritage Site, Göreme remains a fascinating place, offering a glimpse into the past while retaining its status as a modern wonder.

On another occasion, I ventured to Egypt, so Cairo, Hurghada, Luxor, Sharm El Sheikh. I saw little. Black Pyramid of Amenemhet III: The Black Pyramid (also known as the Dark Pyramid and the Pyramid of Amenemhet III at Dahshur) was built in the Middle Kingdom for the pharaoh Amenemhet III. It is located in Dahshur, Egypt. In ancient times, the pyramid was called „Mighty Amenemhet”. It owes its modern name to the black rubble that forms the hill on which the pyramid stands. The Black Pyramid was the first tomb intended for both the pharaoh and his wife. Jacques de Morgan, who organized excavations in 1892, he was one of the first scientists to study the pyramid, and the excavations were completed by the German Archaeological Institute in 1983. The pyramid was built in one of the lowest regions of Egypt, only 10 meters above sea level. The size of the base of the pyramid is 105 m, the height is 75 m, and the angle of the side wall is 57 °. The outside of the pyramid was lined with white limestone, and the base of the pyramid was made of adobe, clay and stone. Since the walls were built of clay, stone and adobe bricks, the pyramid began to collapse over time. According to scientists involved in construction, the pyramids were abandoned due to the fact that the underground chambers began to collapse. Since the pyramid is located in a low place, groundwater from time to time seeped through the walls, as a result of which the pyramid was covered with many cracks. Such is the malice of dead things or perhaps the influence of a long-lost civilization.

But let’s go closer, I will never forget reading „Wiatr od morza” by Stefan Żeromski. But I have before my eyes „contemporary reading”. „Maszop” – a story about the Baltic Sea, demons and human fate. And I would enchant a truly feminine character into this story. I will not be deceived, my path is clear, No chains of doubt will hold me close. I gave everything to calm and please, Yet I got lost in the peace of others. There is no more control, no more despair, My heart now breathes its own proper air. Kindness remains, but walls are being built, To protect my soul from suffering and lies. If you break the peace, go away, For now power rules where shadows lie. You took my love, yet you left me cold, (I continue) a story of scars that still remains untold. I begged, I fought, yet I was left alone, Now love has turned my heart into stone. No whispered lies, no sweet disguise, Can pull me back with empty ties. The past may call, but I do not bend, This wounded heart will heal, cross (the threshold), (because) my borders stand. It is worth mentioning here the 19th century Pomerania. Gray, harsh, full of secrets. Old beliefs are still alive among fishermen and sailors – about sea demons, angry Gosko, cursed creatures lurking in the depths. The sea gives, but also takes, and those who want to survive must learn to talk to it. „Maszop” is a story intertwining Kashubian everyday life with legends, in which evil is not always what it seems. This is a story about people who have to face not only the sea, but also something much older, stronger, waiting in hiding… In this Pomerania in his „upper” youth the author of this column took his state matriculation exams, in Szczecin, in my school Catherine was born, the future Tsarina of Russia. Did you know that the Duchy of Pomerania-Szczecin, also known as the Duchy of Szczecin, was a feudal duchy in Pomerania within the Holy Roman Empire. Its capital was Szczecin. It was ruled by the Griffin dynasty. It existed in the High and Late Middle Ages and the Early Modern period, between 1160 and 1264, between 1295 and 1523 and between 1532 and 1625. The state was established in 1160 as a result of the partition of the Duchy of Pomerania, whose first ruler was Duke Bogusław I. In 1264 Barnim I, Duke of Szczecin, united the duchies of Pomerania-Szczecin and Pomerania-Demmin, re-establishing the Duchy of Pomerania. The state was re-established in 1295, after the division of the Duchy of Pomerania, and Otto I became its ruler. In 1478, the state was incorporated into the united Duchy of Pomerania, under Duke Bogusław X. Pomerania-Szczecin was re-established on 21 October 1532, as a result of the division of the Duchy of Pomerania, and Barnim XI became its ruler. The state existed until 1625, when, under Bogusław XIV, it was incorporated into the united Duchy of Pomerania. I am in love with the devotion to Saint Pio of Pietlercina, I have been to San Giovanni Rotondo in Italy five times. One day they asked Padre Pio why he was so insistent on consecration to the Immaculate Heart of Mary? He replied, “Because it is the only place in the world where the devil cannot enter and will never set foot, will never take away the souls that have entered there… go there and you will be safe.” As I traveled the length and breadth of Italy I longed to look down from Villa Cimbrone. It is a stunning historic property located in Ravello, on the Amalfi Coast. Renowned for its breathtaking views, the villa has magnificent gardens and a panoramic terrace known as the Terrazza dell’Infinito (Terrace of the Infinity) which offers spectacular views of the Tyrrhenian Sea. The villa dates back to the 11th century and has been beautifully restored, combining architectural styles with Mediterranean charm. Its gardens, full of vibrant flowers, classical statues and peaceful paths, are a masterpiece of landscaping image.The Villa Cimbrone is now a luxury hotel, but the gardens and terrace are open to the public. It is the perfect place for romantic walks and photography, exuding the timeless elegance and tranquility for which Ravello is famous.

Then came my travels to Scandinavia. Capture the Northern Lights in Tromso, Norway. Join a guided photography adventure to see and photograph the Northern Lights in the stunning wilderness. With a DSLR camera and small groups of up to 8 guests, enjoy a personalized experience on foot, 4×4 or snowmobile sleigh. Marek Hłasko, the “Polish James Dean”, writer and carouser, arrives in Israel in the late 1950s. This land and its people become his inspiration and at the same time a trap. I was mesmerized by the film essay on Marek Hłasko’s Israeli episode. A multi-level and trance film, in which personal perspective intertwines with literature. A story about a country of dreams, which for many turned out to be a nightmare. Fewer and fewer acquaintances, I thought, I have to visit Mr. Marek in Australia. He is the son of my Godfather, who after Solidarity 1980 wandered to Adelaide. When we were eating there later in a restaurant decorated in the Zakopane style, he uttered the significant words: „I am not going back, I found peace here.” I carry these words in my heart as still unfulfilled.

In the town of Konotopie, in the Kikół commune near Toruń, a huge statue of the Mother of God is to be built. It will be bigger than Jesus from Świebodzin, but also than the famous statue in Rio de Janeiro. Not in Żużel, the birthplace of the great „primate of the millennium”, Stefan Wyszyński. The monument in Konotopie, with a height of 55.6 meters, will be the largest object of its kind in the world, attracting the attention of not only the faithful, but also tourists interested in religious architecture. The investment is being carried out by Grażyna and Roman Karkosik, a well-known couple of philanthropists and entrepreneurs in the region. As they emphasize, the monument is to be a votive offering. The statue of the Virgin Mary itself is to be 40.6 meters high and will be placed on a 15-meter pedestal in the shape of a crown. The base of the monument, apart from its architectural function, will act as a viewing terrace. From this space, visitors will be able to admire the picturesque landscapes of the Dobrzyń Land. The construction of the monumental object is to take about 18 months. The completion of the works is planned for mid-2026.

The world goes on, although my Earthly Mother and Godmother have passed away. Science announces new discoveries, and Philosophy speculates: When will the Universe Unfold! Planets and stars will breathe, Their ancient lungs will expand wide, Spreading the cosmic breath through time. Galaxies that once spread, Will gather as melodies, Preparing for a grand symphony. Nebulae will lift their silken curtains, Revealing shades, No eye has ever seen before. And black holes, in enchanting tones, Will sing their hymns, To the void they hide. Time itself will bow, Breaking its linear reign, Turning into an endless loop, A spiral staircase, Leading to the unknown at every turn. Matter and antimatter will unite, Not in collision, But in embrace, Birthing a new reality. Particles will dance, On the edge of existence, Waltzing through dimensions, Etching their traces, In the fabric of being. The universe will speak— In the language of light and vibration, And we will listen, Our consciousness a vessel, Overloaded with the weight of wondrous truths! And as the symphony plays, We will stand on the edge of eternity, Witnessing the endless flowering of creation. For as the universe unfolds, We will understand—We were never separate. We were breath, the Dance, the unfolding Itself!

Ernest Hemingway once wrote: The hardest lesson I’ve had to learn as an adult is the constant need to keep going, no matter how broken I feel inside. This truth is raw, unfiltered, and painfully universal. Life doesn’t stop when we’re exhausted, when our hearts are broken, or when our spirits feel drained. It keeps moving—relentless, indifferent—demanding that we keep up. There’s no pause button for mourning, no pause for healing, no moment when the world gently steps aside and lets us mend. Life expects us to bear our burdens in silence, to keep moving forward despite the weight of everything we carry inside. The cruelest part? No one really prepares us for this. As children, we are fed stories of resilience wrapped in neat, hopeful endings—stories in which pain has purpose, and every storm recedes to reveal a bright horizon. But adulthood strips us of these comforting illusions. It teaches us that survival is rarely poetic. More often than not, it’s about showing up when you’d rather disappear, smiling through pain no one sees, and moving on even though you feel like you’re falling apart. And yet somehow we persevere. It’s the quiet miracle of being human. Even when life is relentless, even when hope seems distant, we keep going. We stumble, we break, we fall to our knees—but we get back up. And in doing so, we discover strength we didn’t know we had. We learn to comfort ourselves in the ways we wish others would comfort us. We become the voice of comfort we once sought. Slowly, we realize that resilience isn’t always about great acts of courage; sometimes it’s just a whisper—“Keep going.” Yes, it’s exhausting. Yes, it’s unfair. And yes, there are days when the weight of it all seems unbearable. But every small step forward is proof that we haven’t given up. That we’re still fighting, still holding on, still refusing to let the darkness consume us. That quiet rebellion—the choice to exist, to try, to hope—is the bravest thing we can do. In a recent interview for ACI Prensa, Cardinal Fernando Chomali, Archbishop of Santiago de Chile, who has established himself as a respected voice in the public sphere, shared his secret to establishing fruitful dialogue with all social entities: “I think the most important thing is authenticity. Not interested in power at all. I am not interested in power, in a sense of superiority over other people… I only want to serve what I consider the most beautiful, the most beautiful thing we have, which is the Gospel,” he said. And our native poet, Julian Tuwim, wrote long ago: Don’t laugh at them… Don’t laugh at them. You can’t. Don’t mock them. Because it hurts. They are such poor, such little people… They are tares and weeds in a barren field. Don’t blame them. They have souls. And they also live in toil. And have you seen their pride? Each of them thinks that they are superior to you. There is no humility in them. But let them think. Peace be with them. Let him wander. He is a poor, small man. Perhaps evil and sick. Oh, do not laugh at the poor! For you wound my heart! For every mockery of yours, like theirs, grows into my soul. Know that in vain, brother, you reprimand these little ones: The sad Christ of the City will come to them – to drink with them. These are the endless echoes of the ultimate question! Who placed the first question in the fabric of thought? Did it emerge from the silence before language, or was it always there – a resonance through the void, waiting for a mind to listen? We stand under the weight of infinity, asking what it means to be here, to breathe, to think, to suffer, to chase meaning through the corridors of time. What is life? A fleeting shimmer in the abyss, a dream forgotten upon awakening, or an echo of something eternal, folding into itself like waves on the shore? Why are we here? To build, to break, to love, to lose? To sew moments of joy against the unraveling thread of entropy? Or are we merely the byproduct of a cosmic equation without intention? Do we have free will? Are we currents in a river that has carved its course long before we learned to name ourselves? Is every choice a blank page, or a script we read aloud, thinking we wrote it? Is there a God? A great architect weaving meaning into the silent stars, or just the shadow of our own desire, cast into the void? Does divinity exist in whispers, or only in the spaces between them? What is suffering? A cruel teacher, carving us in fire, or a senseless storm, indifferent and blind? Does pain have a purpose, or is it simply the cost of existence? What happens after death? Is it a return, a reunion, a dissolution into the cosmic sea? Does the mind, like a candle, flicker once and then no more? The universe responds with silence. We listen and call it mystery. We seek and call it faith. We wonder and call it philosophy. Perhaps the questions themselves are the only truth we will ever possess—not to find the answer, but to exist in the question!

I am an admirer of Eliot’s poetry and his novel Silas Marner. George Eliot’s classic novel, published in 1861, weaves a tale of betrayal, redemption, and the transformative power of love. Set in the English countryside of the 19th century, it tells the story of a reclusive weaver whose life is forever changed by the touch of a golden-haired child. Silas Marner, once a devoted member of a religious community, is falsely accused of theft by his best friend, who then marries Marner’s fiancée. Betrayed and heartbroken, Marner leaves his town for the village of Raveloe, where he becomes a recluse, devoting his life to the solitary craft of weaving and amassing a small fortune in gold coins that he obsessively hoards. His gold becomes his only salt, a substitute for human bonds. However, Marner’s life takes an unexpected turn when his treasure is stolen, leaving him in despair. But fate intervenes in a most unexpected form – a golden-haired toddler, Eppie, wanders into his home after his mother dies in the snow. Marner, Finding the baby on the mantelpiece, he is reminded of his lost gold, but soon discovers that Eppie is a much greater treasure. Eppie brings new light to the weaver’s dark world. As Marner raises her, he is reintroduced to the rhythms of human life and reintegrates into the community. Through Eppie’s innocent love and trust, Marner learns that true wealth is not measured in coins, but in relationships with others and the joy they bring. The novel is a rich tapestry of themes, exploring the nature of isolation and community, the destructive power of greed, and the possibility of second chances. Eliot’s insightful narrative delves into the complexities of human relationships and the ways in which society can both shun and embrace its members. Silas Marner is a testament to the resilience of the human spirit and the enduring belief that love can restore even the most wounded hearts. It is a story that captures the redemption that comes from opening one’s life to others and the beauty of finding a place to belong. Eliot’s novel remains a beloved and moving exploration of the capacity for change and the inexhaustible potential for personal growth.

As a priest, I sometimes seek out examples for sermons. A woman whispered to him, “Don’t call the doctor. I just want to sleep soundly, with your hand in mine.” He began to recount their past together—how they met, the magic of their first kiss, and all the little moments that defined their life together. There were no tears, only smiles. No regrets, only gratitude. She quietly repeated, “I will love you forever.” He leaned closer, kissed her gently on the forehead, and replied, “Forever.” Her eyes slowly closed and she drifted into eternal peace, her hand still in his. In the end, love is all that really matters. We come into this world with nothing but love, and when we go, it’s the only thing we take with us. Everything else — our careers, material goods, wealth — are just tools we use along the way. None of this follows us. So love deeply. Love fiercely. Love those who truly love you. Because at the very heart of our existence, there is nothing more important than love.

I live in a room in my Częstochowa. Someone recently made their debut online with a story called „Częstochowa”: What is often hidden here, my city Częstochowa. Do you know what I mean? You wouldn’t even dream of it. Do you recognize Częstochowa? Because I’m holding my head. I don’t recognize this city that keeps growing Netto, Lidl, and Pharmacy in Biedronka. This is some kind of a joke. Where is Świerczewski Street? Did they get mad at him? ZWM has some bones? Now it’s NIEPODLEGŁOŚCI. The „WOLNOŚĆ” cinema here was a slap, a slap, and it’s over. Everyone in Częstochowa went to „Relax” in Raków, and everyone who doesn’t lie went to the „Bałtyk” cinema in the gate. The „Tęcza” cinema, the „Górka” pub, oh everyone knew Jurek, and that’s a part of the city, and where is the caste from under Pewex? Nobody will tell me, you idiot… and where will I ask, the „Warta” plant is another worn-out card, then „Stradom” „Polnam” Huta, it was called Bieruta. And „Elanex”, milk bars, aren’t they necessary for people? Everything’s gone, nothing comes back, people don’t even have a hangover!! I won’t tell my Alice anymore, even for ice cream… There’s no Dworca and „Dworcowa” but „ŻABKA” in „Kryształowa”. (compare the poem on the internet)

And have I been to Vienna? Of course! I personally saw the breastplate of a Polish winged hussar who had won the Siege of Vienna on September 12, 1683. The events of that day inspired J.R.R. Tolkien to describe the events of the Siege of Minas Tirith in The Lord of the Rings. After a two-month siege by a 120,000-strong Ottoman army, the Viennese garrison was weakening and only a handful of infantry remained. Several Ottoman explosive devices had been located within the city walls and disarmed, but time was running out. The messenger managed to slip through the Ottoman lines to call for help from the Polish-Lithuanian Commonwealth and the Holy Roman Empire. It is recorded that as the last remaining infantry, pinned down in the fighting and facing seemingly certain death, a number of Polish cavalry slowly emerged from the forest, to the applause of the watching infantry. The Polish King John Sobieski III rode down from above. From behind the hill, 18,000 cavalrymen emerged from the forest and followed him into battle. Of these, 3,000 were heavily armed Polish winged hussars. It was the largest cavalry charge in history. The effect of this charge was so dramatic – so devastating – that it sealed the end of the Ottoman Empire’s 300-year expansion into Europe. After winning the battle, King John Sobieski III paraphrased Julius Caesar’s famous words, “Venimus, vidimus, Deus vicit” – “We came, we saw, God conquered”.

______

Stanisław Barszczak, Nike Zwycięska 

Pragnę odsłaniać tutaj moją postać, jako jedną z tysięcy podmiotów całodziennego spojrzenia w życie ludzi. Jednakże, nawet jeśli przezwyciężę wszystko, co mnie boli… nie jestem już tym, kim byłem kiedyś. Najpewniej jestem za młody wciąż. Kiedy w szkole czytałem Borowskiego w ramach lektur, byłem za młody, nie docierał do mnie koszmar „Pożegnania z Marią”, nie rozumiałem potworności na pozór wypranego z emocji opisu Auschwitz. I później już do autora „Kamiennego świata” nie wracałem. Był ze mną jedynie jako negatywny bohater „Zniewolonego umysłu” Miłosza. Długo niejednokrotnie dostawałem potężne ciosy w mózg. Albowiem starałem się zrozumieć młodych ludzi, zafascynowanych skrajnymi lewicowymi i prawicowymi ideologiami, czułem, że jestem z nimi, Tadkami Borowskim i Gajcym, Andrzejem Trzebińskim, Wacławem Bojarskim, Piotrem Słonimskim, Wiktorem Woroszylskim. No i z Marią Rundo – „Tuśką”.

„Jak próbować definiować tożsamość człowieka, który był ciągłą negacją swoich kolejnych wcieleń?” W poprzednich wcieleniach bardzo tendencyjnie zakreślałem opowieść o epoce PRL, historii Polski i jej buzującej polskiej kulturze. O dwudziestolatkach toczących spory nieprawdopodobnego ciężaru. O zbyt wrażliwym chłopaku, który chciał się zajmować poezją, sobą i miłością, ale historia czasów walki antychrysta z szatanem zajęła się nim. O bólu i nienawiści niemożliwych do ogarnięcia. A pisał Trzebiński przed swą śmiercią w ulicznej egzekucji, z ustami wypchanymi orzez Niemców gipsem: „Pochłonie nas historia. Młodych, dwudziestoletnich chłopców”. „Zostanie po nas złom żelazny / i głuchy, drwiący śmiech pokoleń” I jeszcze raz Borowski: „Lecz – przyjacielu – minie przeklęty czas służby / i tylko to zostanie, że mieliśmy przyjaciół / o pogodnym spojrzeniu, o wierze wbrew nadziei / jak mistrz Horacy.”

Wreszcie z nowym tysiącleciem poczułem  się wolniejszym. Marc Chagall zostawił arcydzieło pt.”Bride with Blue Face” (Panna młoda z niebieską twarzą). Ciekawym aspektem Panny młodej z niebieską twarzą jest jej odzwierciedlenie życia osobistego Chagalla. Motyw panny młodej jest często kojarzony z jego pierwszą żoną, Bellą Rosenfeld, która miała znaczący wpływ na jego sztukę. Oniryczna jakość obrazu i użycie żywych kolorów są charakterystyczne dla podejścia Chagalla do uchwycenia emocjonalnych i duchowych aspektów jego postaci (podmiotów). Praca Chagalla często łączy elementy jego żydowskiego dziedzictwa, folkloru i osobistych doświadczeń, tworząc unikalny język wizualny, który nadal fascynuje widzów. Panna młoda z niebieską twarzą jest świadectwem jego zdolności do przekazywania złożonych emocji i narracji poprzez jego charakterystyczny styl artystyczny.

W tej przyrodzonej młodości już kilka razy zawędrowalem do Turcji. Göreme, zachwycający region położony w środkowej Turcji, jest domem dla Paraiso de Roca (Raju Skał), wyjątkowego i nieziemskiego krajobrazu, który od wieków zachwyca odwiedzających. W 1899 roku obszar ten był już znany ze swoich niezwykłych formacji skalnych, wyrzeźbionych przez wieki sił natury. Te baśniowe formacje zostały ukształtowane w domy, kościoły i całe wioski, a niektóre z najbardziej znanych struktur pochodzą z epoki bizantyjskiej. Krajobraz Göreme jest często określany jako „kapadockie kominy wróżek” ze względu na wysokie, stożkowate formacje skalne rozsiane po całej dolinie. Obszar ten od dawna jest znany ze swojego historycznego i kulturowego znaczenia. Wykute w skale domy i kościoły w Göreme były niegdyś używane przez wczesnych chrześcijan jako miejsca kultu i schronienia. Z czasem region rozwinął się w kwitnący ośrodek religijny, z oszałamiającymi freskami i misternymi rzeźbami zdobiącymi wnętrza jego wykutych w skale kościołów. Te starożytne budowle są świadectwem pomysłowości mieszkańców tego obszaru, którzy tworzyli domy i sanktuaria z naturalnych skał. Dziś Göreme Paraiso de Roca pozostaje popularnym celem podróży dla turystów pragnących poznać jego historię, kulturę i naturalne piękno. Odwiedzających przyciąga jego nieziemski krajobraz, jaskiniowe domy i szansa na doświadczenie głębokiego związku regionu ze starożytnymi tradycjami. Jako część większego regionu Kapadocji wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, Göreme nadal pozostaje fascynującym miejscem, oferującym wgląd w przeszłość, a jednocześnie zachowującym swój status współczesnego cudu.

Innym razem odważyłem się odwiedzić Egipt, zatem Kair, Hurghadę, Luksor, Sharm El Sheikh. Mało widziałem. Czarna Piramida Amenemhata III: Czarna Piramida (znana również jako Ciemna Piramida i Piramida Amenemcheta III w Dachszur) – została zbudowana w Średnim Państwie dla faraona Amenemcheta III. Znajduje się w Dahszur w Egipcie. W starożytności piramida była nazywana „Potężnym Amenemhetem”. Swoją współczesną nazwę zawdzięcza czarnemu gruzowi tworzącemu wzgórze, na którym wznosi się piramida. Czarna Piramida była pierwszym grobowcem przeznaczonym zarówno dla faraona, jak i jego żony. Jacques de Morgan, który zorganizował wykopaliska w 1892 roku, był jednym z pierwszych naukowców, którzy badali piramidę, a wykopaliska zostały ukończone przez Niemiecki Instytut Archeologiczny w 1983 roku. Piramida została zbudowana w jednym z najniższych regionów Egiptu, zaledwie 10 metrów nad poziomem morza. Rozmiar podstawy piramidy wynosi 105 m, wysokość 75 m, a kąt nachylenia ściany bocznej 57°. Na zewnątrz piramida została wyłożona białym wapieniem, a podstawa piramidy została wykonana z adobe, gliny i kamienia. Ponieważ ściany zostały zbudowane z gliny, kamienia i cegieł adobe, piramida z czasem zaczęła się zapadać. Jak uważają naukowcy zajmujący się budownictwem, piramidy zostały porzucone z powodu tego, że podziemne komory zaczęły się zapadać. Ponieważ piramida znajduje się w niskim miejscu, od czasu do czasu przez ściany przesiąkała woda gruntowa, w wyniku czego piramida pokryła się wieloma pęknięciami. Taka jest złośliwość rzeczy martwych a może wpływ dawno zaginionej cywilizacji.

Ale idźmy bliżej, nigdy nie zapomnę lektury „Wiatru od morza” Stefana Żeromskiego. Ale mam przed oczami „współczesną lekturę”. „Maszop” – to opowieść o Bałtyku, demonach i ludzkim losie. A ja bym zaczarował w tę opowieść iście kobiecy charakter. Nie dam się zwieść, moja ścieżka jest jasna, Żadne łańcuchy wątpliwości nie będą mnie trzymać blisko. Oddałam wszystko, by uspokoić i zadowolić, Jednak zgubiłam się w spokoju innych. Nie ma już kontroli, nie ma już rozpaczy, Moje serce teraz oddycha swoim właściwym powietrzem. Pozostaje życzliwość, ale powstają mury, Aby chronić moją duszę przed cierpieniem i kłamstwami. Jeśli złamiesz pokój, odejdź, Bo teraz siła rządzi tam, gdzie leżą cienie. Zabrałeś moją miłość, a jednak zostawiłeś mnie zimną, (kontynuuję) opowieść o bliznach, która wciąż pozostaje nieopowiedziana. Błagałam, walczyłam, a jednak zostałam sama, Teraz miłość zamieniła moje serce w kamień. Żadne szeptane kłamstwa, żadne słodkie przebranie, Nie może mnie ściągnąć z powrotem pustymi więzami. Przeszłość może wzywać, ale ja się nie uginam, To zranione serce się zagoi, przekroczy (próg), (albowiem) moje granice stoją.

Tu warto wspomnieć XIX-wieczne Pomorze. Szare, surowe, pełne tajemnic. Wśród rybaków i marynarzy wciąż żyją stare wierzenia – o morskich demonach, gniewnym Gosku, przeklętych istotach czyhających w głębinach. Morze daje, ale i zabiera, a ci, którzy chcą przetrwać, muszą nauczyć się z nim rozmawiać. „Maszop” to historia splatająca kaszubską codzienność z legendami, w których zło nie zawsze jest tym, czym się wydaje. To opowieść o ludziach, którzy muszą zmierzyć się nie tylko z morzem, ale i z czymś znacznie starszym, silniejszym, czekającym w ukryciu… Na tym Pomorzu w „górnej” młodości autor tego felietonu zdawał maturę państwową, w Szczecinie, w mej Szkole urodziła się Katarzyna, przyszła Carowa Rosji. Czy wiecie, że Księstwo Pomorsko-Szczecińskie, znane również jako Księstwo Szczecińskie, było księstwem feudalnym na Pomorzu w ramach Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Jego stolicą był Szczecin. Rządziła nim dynastia Gryfitów. Istniało w epoce wysokiego i późnego średniowiecza oraz wczesnej nowożytności, między 1160 a 1264 rokiem, między 1295 a 1523 oraz między 1532 a 1625 rokiem. Państwo powstało w 1160 r. w wyniku rozbioru Księstwa Pomorskiego, którego pierwszym władcą był książę Bogusław I. W 1264 roku Barnim I, książę szczeciński, zjednoczył księstwa Pomorze-Szczecin i Pomorze-Demmin, ponownie ustanawiając Księstwo Pomorskie. Państwo zostało ponownie utworzone w 1295 roku, po podziale Księstwa Pomorskiego, a jego władcą został Otton I. W 1478 roku państwo zostało włączone do zjednoczonego Księstwa Pomorskiego, pod rządami księcia Bogusława X. Pomorze-Szczecin zostało ponownie utworzone 21 października 1532 roku, w wyniku podziału Księstwa Pomorskiego, a jego władcą został Barnim XI. Państwo istniało do 1625 roku, kiedy to, pod rządami Bogusława XIV, zostało włączone do zjednoczonego Księstwa Pomorskiego.

Jestem zakochany w nabożeństwie do świętego Pio z Pietlerciny, w San Giovanni Rotondo we Włoszech byłem już pięć razy. Pewnego dnia zapytali Ojca Pio, dlaczego tak bardzo nalegał na poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi? On odpowiedział: „Ponieważ jest to jedyne miejsce na świecie, do ktorego szatan nie ma dostępu i nigdy nie postawi tam stopy, nigdy nie zabierze duszy, które tam weszły… wejdź tam, a będziesz bezpieczny.” Przemierzając Italię wzdłuż i wszerz zapragnąłem spojrzeć w dół z Villi Cimbrone. To oszałamiająca historyczna posiadłość położona w Ravello, na wybrzeżu Amalfi. Słynna z zapierających dech w piersiach widoków, willa posiada wspaniałe ogrody i panoramiczny taras znany jako Terrazza dell’Infinito (Taras Nieskończoności), z którego roztaczają się spektakularne widoki na Morze Tyrreńskie. Willa pochodzi z XI wieku i została pięknie odrestaurowana, łącząc style architektoniczne ze śródziemnomorskim urokiem. Jej ogrody, pełne żywych kwiatów, klasycznych posągów i spokojnych ścieżek, są arcydziełem projektowania krajobrazu. Obecnie Villa Cimbrone działa jako luksusowy hotel, ale ogrody i taras są otwarte dla zwiedzających. To idealne miejsce na romantyczne spacery i fotografię, emanujące ponadczasową elegancją i spokojem, z których słynie Ravello.

Potem był okres moich podróży do Skandynawii. Uchwyć zorzę polarną w Tromso, Norwegia. Dołącz do fotograficznej przygody z przewodnikiem, aby zobaczyć i sfotografować zorzę polarną w oszałamiającej dziczy. Z aparatem DSLR i małymi grupami do 8 gości, ciesz się spersonalizowanym doświadczeniem pieszo, 4×4 lub saniami skuterów śnieżnych. Marek Hłasko, „polski James Dean”, pisarz i hulaka, przyjeżdża pod koniec lat 50’ do Izraela. Ta ziemia i ludzie, stają się jego inspiracją, a jednocześnie pułapką. Zahipnotyzował mnie esej filmowy o izraelskim epizodzie Marka Hłaski. Wielopiętrowy i transowy film, w którym osobista perspektywa przeplata się z literaturą. Opowieść o państwie ze snów, które dla wielu okazało się koszmarem. Co raz mniej znajomych, pomyślałem, muszę odwiedzić pana Marka w Australii. To syn mego Ojca Chrzestnego, który po Solidarności 1980 zawędrował do Adelajdy. Kiedy tam potem spożywaliśmy posiłek w restauracji urządzonej na wzór zakopiański wypowiedział znamienne słowa: „Ja już nie wracam, tutaj znalazłem spokój.” Te słowa noszę w sercu jeszcze jako nie spełnione.

W miejscowości Konotopie, w gminie Kikół pod Toruniem, ma powstać ogromna figura Matki Bożej. Będzie większa niż Jezus ze Świebodzina, ale także od słynnej statuy w Rio de Janeiro. Nie w Zuzeli, miejscu narodzin wielkiego „prymasa tysiąclecia”, Stefana Wyszyńskiego. Pomnik w Konotopiu, z wysokością 55,6 metra, będzie największym obiektem tego rodzaju na świecie, przyciągając uwagę nie tylko wiernych, ale i turystów zainteresowanych architekturą sakralną. Za realizację inwestycji odpowiadają Grażyna i Roman Karkosikowie, znane w regionie małżeństwo filantropów i przedsiębiorców. Jak podkreślają, monument ma być wotum wdzięczności. Sam posąg Matki Boskiej ma mieć wysokość 40,6 metra i będzie usytuowany na 15-metrowym postumencie w kształcie korony. Podstawa monumentu, poza funkcją architektoniczną, będzie pełnić rolę tarasu widokowego. Z tej przestrzeni odwiedzający będą mogli podziwiać malownicze krajobrazy Ziemi Dobrzyńskiej. Budowa monumentalnego obiektu ma potrwać około 18 miesięcy. Zakończenie prac planowane jest na połowę 2026 roku.

Świat toczy się dalej, choć odeszły na wieczny spoczynek moja Matka ziemska i matka Chrzestna. Nauka zapowiada nowe odkrycia, a Filozofia snuje domysły: Kiedy Wszechświat się Rozwinie! Planety i gwiazdy będą oddychać, Ich starożytne płuca rozszerzają się szeroko, Rozprzestrzeniając kosmiczny oddech przez czas. Galaktyki, które kiedyś się rozprzestrzeniły, Zbiorą się jako melodie, Przygotowując się do wielkiej symfonii. Mgławice podniosą swoje jedwabiste zasłony, Ujawniając odcienie, Żadne oko nigdy wcześniej nie widziało. A czarne dziury, w czarujących tonach, Będą śpiewać swoje hymny, Do pustki, którą ukrywają. Sam czas się skłoni, Łamiąc swoje liniowe panowanie, Zmieniając się w nieskończoną pętlę, Spiralne schody, Prowadzące do nieznanego na każdym kroku. Materia i antymateria zjednoczą się, Nie w zderzeniu, Ale w uścisku, Rodząc nową rzeczywistość. Cząsteczki będą tańczyć, Na skraju istnienia, Walcując przez wymiary, Wytrawiając swoje ślady, W tkaninie bytu. Wszechświat przemówi — Językiem światła i wibracji, A my będziemy słuchać, Nasza świadomość naczyniem, Przepełnionym ciężarem cudownych prawd! I gdy symfonia będzie grała, Staniemy na skraju wieczności, Będąc świadkami niekończącego się rozkwitu stworzenia. Bo gdy wszechświat się rozwinie, Zrozumiemy — Nigdy nie byliśmy oddzieleni. Byliśmy oddechem, Tańcem, Samym rozwijaniem się!

Ernest Hemingway napisał kiedyś: Najtrudniejszą lekcją, jakiej musiałem się nauczyć jako dorosły, jest nieustanna potrzeba kontynuowania, bez względu na to, jak bardzo czuję się złamany w środku. Ta prawda jest surowa, niefiltrowana i boleśnie uniwersalna. Życie nie zatrzymuje się, gdy jesteśmy wyczerpani, gdy nasze serca są złamane lub gdy nasze duchy czują się wyczerpane. Ciągle się porusza — nieustępliwe, obojętne — wymagając, abyśmy dotrzymali mu kroku. Nie ma przycisku pauzy na żałobę, przerwy na uzdrowienie, chwili, w której świat delikatnie ustępuje i pozwala nam się naprawić. Życie oczekuje, że będziemy nieść nasze ciężary w ciszy, że będziemy iść naprzód pomimo ciężaru wszystkiego, co nosimy w sobie. Najokrutniejsza część? Nikt tak naprawdę nas na to nie przygotowuje. Jako dzieci jesteśmy karmieni historiami o odporności zawiniętymi w schludne, pełne nadziei zakończenia — opowieściami, w których ból ma cel, a każda burza ustępuje, odsłaniając jasny horyzont. Ale dorosłość pozbawia nas tych pocieszających złudzeń. Uczy nas, że przetrwanie rzadko jest poetyckie. Najczęściej chodzi o to, żeby się pojawić, kiedy wolałbyś zniknąć, uśmiechać się przez ból, którego nikt nie widzi, i iść dalej, mimo że czujesz, że rozpadasz się od środka. A jednak jakoś wytrwamy. To cichy cud bycia człowiekiem. Nawet gdy życie jest nieubłagane, nawet gdy nadzieja wydaje się odległa, wciąż idziemy naprzód. Potykamy się, łamiemy się, padamy na kolana — ale wstajemy. I robiąc to, odkrywamy siłę, o której istnieniu nie wiedzieliśmy. Uczymy się pocieszać siebie w sposób, w jaki chcielibyśmy, żeby pocieszali nas inni. Stajemy się głosem otuchy, którego kiedyś szukaliśmy. Powoli zdajemy sobie sprawę, że odporność nie zawsze polega na wielkich aktach odwagi; czasami to tylko szept — „Kontynuuj”. Tak, to wyczerpujące. Tak, to niesprawiedliwe. I tak, są dni, kiedy ciężar tego wszystkiego wydaje się nie do zniesienia. Ale każdy mały krok naprzód jest dowodem na to, że się nie poddaliśmy. Że wciąż walczymy, wciąż się trzymamy, wciąż odmawiamy pozwolenia ciemności nas pochłonąć. Ten cichy bunt — wybór istnienia, próbowania, nadziei — jest najodważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić.

W niedawnym wywiadzie dla ACI Prensa kardynał Fernando Chomali, arcybiskup Santiago de Chile, który zyskał sobie pozycję szanowanego głosu w sferze publicznej, podzielił się swoim sekretem nawiązywania owocnego dialogu ze wszystkimi podmiotami społecznymi:„Myślę, że najważniejsza jest autentyczność. Nie interesując się w ogóle władzą. Nie interesuje mnie władza, poczucie wyższości nad innymi ludźmi… Chcę służyć tylko tym, co uważam za najpiękniejsze, najpiękniejszą rzecz, jaką mamy, czyli Ewangelią” – powiedział. A nasz rodzimy poeta, Julian Tuwim, już dawno zapisał: Nie śmiej się z nich… Nie śmiej się z nich. Nie wolno. Nie drwij. Bo to boli. To przecież tacy biedni, tacy mali ludzie… To kąkole i chwasty na bezpłodnej roli. Nie wiń ich. Mają dusze. I też żyją w trudzie. A czyś widział ich dumę? Każdy z nich wszak sądzi, Że jest wyższy od ciebie. Nie masz w nich pokory. Ale niech sobie myśli. Pokój z nimi. Niech błądzi. To człowiek biedny, mały. Może zły i chory. Och, nie śmiej się z biedoty! Bo serce mi ranisz! Bo mi twa każda drwinka, jak im, w duszę wrasta. Wiedz, że daremnie, bracie, tych maluczkich ganisz: Przyjdzie do nich – pić z nimi – smutny Chrystus Miasta.

To sa niekończące się echa ostatecznego pytania! Kto umieścił pierwsze pytanie w tkaninie myśli? Czy wyłoniło się z ciszy przed językiem, czy też zawsze tam było — rezonans przez pustkę, czekając na umysł, który posłucha? Stoimy pod ciężarem nieskończoności, pytając, co znaczy być tutaj, oddychać, myśleć, cierpieć, gonić znaczenie przez korytarze czasu. Czym jest życie? Ulotnym migotaniem w otchłani, snem zapomnianym po przebudzeniu, czy też echem czegoś wiecznego, składającego się w siebie jak fale na brzegu? Dlaczego tu jesteśmy? Aby budować, łamać, kochać, tracić? Aby zszyć chwile radości przeciwko rozplatającej się nici entropii? Czy też jesteśmy jedynie produktem ubocznym kosmicznego równania bez intencji? Czy mamy wolną wolę? Czy jesteśmy prądami w rzece, która wytyczyła sobie szlak na długo zanim nauczyliśmy się nazywać siebie? Czy każdy wybór to niezapisana strona, czy też scenariusz, który czytamy na głos, myśląc, że go napisaliśmy? Czy istnieje Bóg? Wielki architekt wplatający znaczenie w ciche gwiazdy, czy tylko cień naszego własnego pragnienia, rzucony na pustkę? Czy boskość istnieje w szeptach, czy tylko w przestrzeniach między nimi? Czym jest cierpienie? Okrutny nauczyciel, rzeźbiący nas w ogniu, czy bezsensowna burza, obojętna i ślepa? Czy ból ma cel, czy jest po prostu kosztem istnienia? Co dzieje się po śmierci?vCzy to powrót, ponowne spotkanie, rozpuszczenie się w kosmicznym morzu? Czy umysł, jak świeca, migocze raz, a potem już nie? Wszechświat odpowiada ciszą. Słuchamy i nazywamy to tajemnicą. Szukamy i nazywamy to wiarą. Zastanawiamy się i nazywamy to filozofią. Być może same pytania są jedyną prawdą, którą kiedykolwiek będziemy posiadać — nie po to, by znaleźć odpowiedź, ale by istnieć w pytaniu!

Jestem adoratorem poezji Eliota i jego powieści „Silas Marner”.To klasyczna powieść George Eliot, opublikowana w 1861 r., snuje opowieść o zdradzie, odkupieniu i przemieniającej mocy miłości. Akcja rozgrywa się na angielskiej wsi XIX wieku i opowiada historię samotniczego tkacza, którego życie na zawsze zmienia się pod wpływem złotowłosego dziecka. Silas Marner, niegdyś oddany członek wspólnoty religijnej, zostaje fałszywie oskarżony o kradzież przez swojego najlepszego przyjaciela, który następnie poślubia narzeczoną Marnera. Zdradzony i ze złamanym sercem Marner opuszcza swoje miasto i osiedla się w wiosce Raveloe, gdzie staje się samotnikiem, poświęcając swoje życie samotnemu rzemiosłu tkactwa i gromadząc małą fortunę w złotych monetach, które obsesyjnie gromadzi. Jego złoto staje się jego jedyną solą, zastępstwem dla ludzkich więzi. Jednak życie Marnera przyjmuje nieoczekiwany obrót, gdy jego skarb zostaje skradziony, pozostawiając go w rozpaczy. Ale los interweniuje w najbardziej nieoczekiwanej formie — złocistowłosy maluch, Eppie, błąka się po jego domu po śmierci matki na śniegu. Marner, znajdując dziecko na kominku, przypomina sobie o swoim utraconym złocie, ale wkrótce odkrywa, że Eppie jest o wiele większym skarbem. Eppie wnosi nowe światło do mrocznego świata tkacza. Kiedy Marner ją wychowuje, zostaje ponownie wprowadzony w rytmy ludzkiego życia i ponownie integruje się ze społecznością. Dzięki niewinnej miłości i zaufaniu Eppie, Marner dowiaduje się, że prawdziwe bogactwo nie jest liczone w monetach, ale w relacjach z innymi i radości, którą przynoszą. Powieść jest bogatym gobelinem tematów, eksplorującym naturę izolacji i społeczności, niszczącą moc chciwości i możliwość drugiej szansy. Przenikliwa narracja Eliota zagłębia się w złożoność ludzkich relacji i sposoby, w jakie społeczeństwo może zarówno unikać, jak i przyjmować swoich członków. „Silas Marner” jest świadectwem odporności ludzkiego ducha i trwałej wiary, że miłość może przywrócić nawet najbardziej zranione serca. To historia, która uchwyca odkupienie, które przychodzi z otwarcia swojego życia na innych, i piękno znalezienia miejsca, do którego można przynależeć. Powieść Eliota pozostaje ukochaną i poruszającą eksploracją zdolności do zmiany i niewyczerpanego potencjału osobistego rozwoju.

Jako ksiądz czasami poszukuję przykładów do kazań. Pewna niewiasta szepnęła mu: „Nie dzwoń po lekarza. Chcę po prostu spać spokojnie, z twoją dłonią w mojej”. Zaczął opowiadać o ich wspólnej przeszłości — o tym, jak się poznali, o magii ich pierwszego pocałunku i o wszystkich małych chwilach, które definiowały ich wspólne życie. Nie było łez, tylko uśmiechy. Żadnych żalów, tylko wdzięczność. Cicho powtórzyła: „Będę cię kochać na zawsze”. Pochylił się bliżej, delikatnie pocałował ją w czoło i odpowiedział: „Na zawsze”. Jej oczy powoli się zamknęły i odpłynęła w wieczny spokój, jej dłoń wciąż spoczywała w jego dłoni. Ostatecznie miłość jest wszystkim, co naprawdę się liczy. Przychodzimy na ten świat z niczym innym, jak tylko miłością, a kiedy odchodzimy, to jest jedyna rzecz, którą zabieramy ze sobą. Wszystko inne — nasze kariery, dobra materialne, bogactwo — to tylko narzędzia, których używamy po drodze. Nic z tego nie idzie za nami. Więc kochaj głęboko. Kochaj zaciekle. Kochaj tych, którzy naprawdę cię kochają. Ponieważ w samym sercu naszego istnienia nie ma nic ważniejszego niż miłość.

Zamieszkuję pokój w mej Częstochowie. Ktoś ostatnio zadebiutował przez Internet powiastką pt. „Częstochowa”

Co się u nas często chowa, moje miasto Częstochowa. Wiecie co tak mam na myśli? Nawet Wam się to nie przyśni. Poznajecie Częstochowę? Bo ja łapie się za głowę. Nie poznaje tego miasta, co w Biedronki wciąż obrasta Netto, Lidle, znów Apteka To jest przecież jakaś beka. Gdzie ulica Świerczewskiego? Obrazili się na niego? ZWM ma jakieś ości? Teraz jest NIEPODLEGŁOŚCI. Kino „WOLNOŚĆ” tutaj było ciach, prach no i się skończyło. Do „Relaxu” na Rakowie, chodził każdy w Częstochowie, a do kina „Bałtyk” w bramie chodził każdy ,kto nie kłamie. Kino „Tęcza”, knajpa „Górka” oj tam znali wszyscy Jurka, a to przecież fragment miasta, a gdzie z pod Pewexu kasta? Nikt nie powie mi głupolu…a gdzie spytam zakład „Warta” to kolejna zdarta karta, potem „Stradom” „Polnam” Huta, nazywała się Bieruta. A „Elanex”, bary mleczne, czyż dla ludzi niekonieczne? Wszystko wcięło, nic nie wraca ludzie nie ma nawet kaca!! Już nie powiem mej Alicji, choć na lody… Nie ma Dworca i „Dworcowej” za to „ŻABKA” w „Kryształowej”.(por. poemat w internecie)

A czy w Wiedniu byłem? A jakże! Oglądałem osobiście napierśnik polskiego skrzydlatego huzara, zwycięskiego oblężenia Wiednia 12 września 1683 r. Wydarzenia, które miały miejsce tego dnia, zainspirowały J.R.R. Tolkiena do opisania wydarzeń podczas oblężenia Minas Tirith w powieści Władca Pierścieni. Po dwumiesięcznym oblężeniu przez 120-tysięczną armię Imperium Osmańskiego garnizon wiedeński słabł i pozostała tylko garstka piechoty. Kilka ładunków wybuchowych Imperium Osmańskiego zostało zlokalizowanych w obrębie murów miejskich i rozbrojonych, ale czasu było coraz mniej. Posłańcowi udało się przemknąć przez linie osmańskie, aby wezwać pomoc do Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Zapisano, że gdy ostatnia pozostała piechota, przygwożdżona do ziemi w trakcie walki i stojąca w obliczu pozornie pewnej śmierci, z lasu powoli wyłoniła się pewna liczba polskiej kawalerii, przy aplauzie obserwującej ją piechoty. Polski król Jan Sobieski III nadjechał z góry. Zza wzgórza 18 000 kawalerzystów wyłaniało się z lasu i podążało za nim do bitwy. Spośród nich 3000 stanowili ciężkozbrojni polscy skrzydlaci huzarzy. Była to największa szarża kawalerii w historii. Efekt tej szarży był tak dramatyczny – tak niszczycielski – że przypieczętował koniec 300-letniej ekspansji Imperium Osmańskiego w Europie. Po wygranej bitwie król Jan Sobieski III sparafrazował słynne słowa Juliusza Cezara, mówiąc: „Venimus, vidimus, Deus vicit” – „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”.

___

5. Niedziela zwykła

Odniesienia biblijne:

Czytanie z Księgi Izajasza: 6,1 do 4: „Będę twoim posłańcem”.

Psalm 137: „Wysławiam imię Twoje za łaskę Twoją i prawdę Twoją”.

Święty Paweł. 1 List do Koryntian: 15. 1 do 11. „Czym jestem, tym jestem z łaski Bożej”.

Ewangelia według św. Łukasza: 5, 1-11: „Nie bój się, odtąd ludzi żywych będziesz łowił”.

WEZWANIE – POWOŁANIE

Czytanie ze św. Łukasza w tę niedzielę przedstawia złożoną  historię, łączącą w sobie kilka elementów:

– Jezus głosi słowo Boże tłumowi.

– Cudowny połów.

– Powołaniem Szymona jest łowieniem ludzi, a nie łowieniem ryb, ten ostatni czyn jest jego zawodem.

– Decyzja Szymona, Jakuba i Jana: zaczynają iść za Jezusem.

Sekwencja przyjęta przez św. Łukasza ma niewątpliwie na celu ukazanie, w jaki sposób osoba, którą znał, staje się uczniem i apostołem.

Jezus nakazuje Piotrowi dokończyć tę podróż, zwracając się do niego w trzech słowach:

– Wezwanie do oddania łodzi i „nieznacznego” odpłynięcia od brzegu.

– Wezwanie do zarzucenia sieci „na morze”, pomimo niepowodzenia poprzedniej nocy.

– Wezwanie do wykonania zadania wyrażone zagadkowymi słowami: „złapać ludzi w sieć t.” Po co? Jak ? Nic nie jest określone.

Jednak Piotr i pozostali dwaj zrozumieli, że od tej chwilchwiliui nie pozostało im nic innego, jak tylko iść za Jezusem.

POSŁUGA PIOTRA

Ciekawe jest, jaką wyjątkową rolę odgrywa Szymon w tej historii:

– Dostępne są dwie łodzie. Jezus wchodzi do łodzi Szymona.

– To właśnie Szymonowi Jezus rozkazuje łowić ryby.

– To Szymon Piotr rozpoznał cud i wyznał swój grzech. A później wyznał swoją wiarę w Chrystusa (Łk 9,20).

– To właśnie Szymonowi Jezus zapowiada przyszłą misję.

Jednak pozostali dwaj, Jakub i Jan, są obecni, biorą udział w połowie ryb i podążają za Jezusem, podobnie jak Piotr.

Nie tylko Piotr jest wymieniony jako pierwszy (zob. też Łk 6,14), ale wydaje się, że uosabia on grupę Dwunastu. Świadectwo św. Pawła w drugim czytaniu jest zbieżne: Chrystus ukazał się Piotrowi, a następnie Dwunastu.

Rozbieżności między wyznaniami chrześcijańskimi nie dotyczą uwagi na temat wyjątkowego miejsca Piotra w Nowym Testamencie, lecz raczej przekazania tej wyjątkowości jego następcom.

NIEMOŻLIWOŚĆ CZY PRZESZKODA?

Na drodze tego przypływu powołania i wiary pojawia się przeszkoda. Grzechu, a ściślej, świadomości naszego grzechu. Czasami nasza niegodność wydaje się nam tak wielka, że wątpimy w nieskończone miłosierdzie Boga, do tego stopnia, że boimy się zmierzyć z faktem, że już żyjemy z Nim i że będziemy żyć wiecznie.

Liturgia ukazuje nam paralelę między reakcją św. Piotra i reakcją proroka Izajasza. Izajasz: Biada mi! Jestem zgubiony, bo jestem człowiekiem o nieczystych ustach”. (Izajasz 6.5) Święty Piotr, stając w obliczu cudu, zmienia swoją „sytuację”: „Panie, odejdź ode mnie, jestem człowiekiem grzesznym”. Godzinę wcześniej, kiedy zastosował się do polecenia Jezusa, nazwał Go „Mistrzu”.

Przez cały Stary Testament przewija się pytanie: jak oglądać Boga, nie umierając, biorąc pod uwagę tę wielką odległość, jaka nas od Niego dzieli.

MIMO WSZYSTKO, BLISKO NAS

Pismo Święte najczęściej stwierdza, że człowiek nie może zobaczyć Boga. Kiedy Mojżesz zapytał Go: „Pokaż mi swoją chwałę”, Pan odpowiedział: „Nie możesz oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu”. (Wyjścia 33, 18-20) Bóg jednak nie chce być obcy dla swego sługi. Mojżesz będzie Go widział, ale z tyłu.

Wizja Boga zakłada pewną znajomość, którą grzech zniszczył. Człowiek jest więc ofiarą sprzeczności: nadal pragnie widzieć Boga, ale albo zawiedzie, albo nieuchronnie umrze.

Jednakże tradycje prorockie Starego Testamentu świadczą o możliwości takiego spotkania. „Wstąpił Mojżesz, Aaron, Madab, Awihu i siedemdziesięciu starszych Izraela. Widzieli Boga Izraela… Przyglądali się Bogu, jedli i pili” (Wyjścia 24:9-11) I tak uczniowie i apostołowie żyli z Jezusem z Nazaretu przez trzy lata.

Bóg sam objawił się w naszym grzesznym świecie przez swego wcielonego Syna: „A Słowo stało się ciałem i oglądaliśmy chwałę Jego”. (Jana 1:14) Inicjatywa zbawienia pochodzi od Boga. Nasza wiara nie jest ani wyobrażeniem, ani efektem ubocznym naszych pragnień. Koryntianie usłyszeli to od świętego Pawła. „Jestem tym, kim jestem, dzięki łasce Boga”.

Apostołowie sami żyli z Panem: „To, co ujrzeliśmy naszymi oczami, co rozważaliśmy, czego dotykały nasze ręce, ze Słowa życia, głosimy wam”. (1 List Jana 1,1 i 2)

Ich zażyłość ze swoim Panem i Mistrzem jest wielka. Święty Piotr potrząsnie nim za ramiona, aby go obudzić podczas burzy na jeziorze. Święty Piotr ponownie wyrzuca mu, że udał się do Jerozolimy, aby tam zostać aresztowanym i skazanym.

„To, czego nasze ręce przej.ęły ze Słowa Życia”. …Jest tak blisko.

My również możemy doświadczyć tej znajomości. Nie będziemy żyć Prawdą, którą On nam przynosi, poprzez wznoszenie rytualnych barier. Ojciec syna marnotrawnego nie mógł się zgodzić na przyjęcie go na kolanach, wziął go na ręce. Te rytualne bariery są czasami wręcz śmieszne, jak na przykład odmowa przyjęcia Ciała Chrystusa do naszych rąk… „To, czego dotknęły nasze ręce ze Słowa Życia.”

To właśnie takie bariery sprawiają, że w końcu żyjemy moralizatorskim chrześcijaństwem, aż do momentu, w którym tracimy sens naszej intymnej relacji z Bogiem przez Jezusa Chrystusa. To Chrystus jest najważniejszy, bo jeśli stał się jednym z nas, to znaczy, że jest blisko nas, a my blisko Niego. „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas…”

Od nas zależy, czy przeżyjemy tę zadziwiającą rzeczywistość. Naszym zadaniem jest przekazanie tego odkrycia naszym braciom. Naszym zadaniem jest śpiewać to przed ludźmi: „Wszyscy królowie składają Ci dziękczynienie, gdy słyszą słowa z ust Twoich”. (psalm 137) W tym duchu przeczytajmy w tę niedzielę ponownie fragment Listu do Koryntian, w którym św. Paweł wyjaśnia nam, czym jest Dobra Nowina. „Łaska Boża jest ze mną”. (1 Kor. 15.10)

„Ty, Panie, chcesz, abyśmy dzielili ten sam chleb i pili z tego samego kielicha. Spraw, abyśmy tak bardzo żyli w Chrystusie, abyśmy przynosili owoc dla zbawienia świata. » (Modlitwa komunijna tej niedzieli)

____

5. Sunday in Ordinary Time

Biblical references:

Reading from Isaiah: 6:1 to 4: “I will be your messenger.”

Psalm 137: “I will praise your name for your grace and your truth.”

St. Paul. 1 Corinthians: 15:1 to 11: “What I am, I am by the grace of God.”

Gospel according to St. Luke: 5:1-11: “Do not be afraid; from now on you will catch men alive.”

CALL – VOCATION

The reading from St. Luke this Sunday presents a complex story, combining several elements:

– Jesus preaches the word of God to the crowd.

– The miraculous catch.

– Simon’s vocation is to catch men, not to catch fish, this last act is his profession.

– The decision of Simon, James and John: they begin to follow Jesus.

The sequence adopted by St. Luke is undoubtedly intended to show how a person he knew becomes a disciple and an apostle.

Jesus orders Peter to complete this journey, addressing him in three words:

– The call to give up the boat and to row out „a little” from the shore.

– The call to cast the net „out into the sea”, despite the failure of the previous night.

– The call to perform the task expressed in the enigmatic words: „to catch men in the net t.” Why? How? Nothing is specified.

However, Peter and the other two understood that from that moment on there was nothing left for them to do but follow Jesus.

PETER’S MINISTRY

It is interesting what a unique role Simon plays in this story:

– There are two boats available. Jesus enters Simon’s boat.

– It is Simon who Jesus orders to catch fish.

– It is Simon Peter who recognized the miracle and confessed his sin. And later he confessed his faith in Christ (Luke 9:20).

– It is to Simon that Jesus announces his future mission.

However, the other two, James and John, are present, take part in the fishing and follow Jesus, as does Peter.

Not only is Peter mentioned first (see also Luke 6:14), but he seems to personify the group of the Twelve. The testimony of St. Paul in the second reading is convergent: Christ appeared to Peter and then to the Twelve.

The discrepancies between Christian denominations do not concern the remark about Peter’s unique place in the New Testament, but rather the transmission of this uniqueness to his successors.

IMPOSSIBILITY OR OBSTACLE?

In the path of this surge of vocation and faith, an obstacle appears. Sin, or more precisely, the awareness of our sin. Sometimes our unworthiness seems so great that we doubt God’s infinite mercy, to the point that we are afraid to face the fact that we already live with Him and that we will live forever.

The liturgy shows us a parallel between the reaction of St. Peter and that of the prophet Isaiah. Isaiah: Woe is me! I am lost! for I am a man of unclean lips.” (Isaiah 6:5) St. Peter, faced with a miracle, changes his „situation”: „Depart from me, Lord, for I am a sinful man.” An hour earlier, when he followed Jesus’ command, he called Him „Master.”

The question runs throughout the Old Testament: how can we see God without dying, given the great distance that separates us from Him.

DESPITE EVERYTHING, CLOSE TO US

The Scriptures most often state that man cannot see God. When Moses asked him, “Show me your glory,” the Lord answered, “You cannot see my face, for no man can see my face and live.” (Exodus 33:18-20) However, God does not want to be a stranger to his servant. Moses will see him, but from behind.

The vision of God presupposes a certain knowledge that sin has destroyed. Man is therefore the victim of a contradiction: he still desires to see God, but either he will fail or he will inevitably die.

However, the prophetic traditions of the Old Testament testify to the possibility of such an encounter. “Moses, Aaron, Madab, Avihu, and seventy elders of Israel went up and saw the God of Israel… They beheld God and ate and drank.” (Exodus 24:9-11) And so the disciples and apostles lived with Jesus of Nazareth for three years.

God himself revealed himself in our sinful world through his incarnate Son: “And the Word became flesh, and we saw his glory.” (John 1:14) The initiative for salvation comes from God. Our faith is neither an imagination nor a byproduct of our desires. The Corinthians heard this from Saint Paul. “I am what I am by the grace of God.”

The apostles themselves lived with the Lord: “What we have seen with our eyes, what we have considered, what our hands have handled, we declare to you of the Word of Life.” (1 John 1:1 and 2)

Their intimacy with their Lord and Master is great. Saint Peter will shake him by the shoulders to wake him up during the storm on the lake. Saint Peter reproaches him again for going to Jerusalem to be arrested and condemned there.

“What our hands have received of the Word of Life.” …It is so close.

We too can experience this familiarity. We will not live the Truth that He brings to us by erecting ritual barriers. The father of the prodigal son could not agree to receive him on his knees, so he took him in his arms. These ritual barriers are sometimes downright ridiculous, as in

For example, the refusal to accept the Body of Christ into our hands. „That which our hands have touched from the Word of Life.”

It is precisely such barriers that ultimately cause us to live a moralizing Christianity, to the point where we lose the meaning of our intimate relationship with God through Jesus Christ. Christ is the most important, because if he became one of us, it means that he is close to us and we are close to him. „And the Word became flesh and dwelt among us…”

It depends on us whether we will experience this amazing reality. Our task is to pass on this discovery to our brothers. Our task is to sing it before people: „All kings give thanks to you when they hear the words from your mouth.” (Psalm 137) In this spirit, let us read again this Sunday the fragment from the Letter to the Corinthians, in which St. Paul explains to us what the Good News is. „The grace of God is with me.” (1 Cor. 15:10)

„You, Lord, want us to share the same bread and drink from the same cup. Make us live so much in Christ that we bear fruit for the salvation of the world. » (Communion prayer this Sunday)


_____

Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, módl się!
(temat trwającego obecnie kryzysu Kościoła)

Chciałbym najpierw wskazać na moja szczególną rolę miłości do każdego papieża – Następcy Piotra. Nie przypadkiem dedykuję tę elegię sześciu
Papieżom mego życia: dobremu Janowi XXIII, pielgrzymowi Pawłowi VI, uśmiechniętemu Janowi Pawłowi I, naszemu Janowi Pawłowi II, Benedyktowi XVI, niezrównanemu w staraniach o odbudowę Kościoła, i Franciszkowi, wiernemu synowi św. Ignacego.

Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie. Jestem ogromnie winny mojemu Kościołowi, który w ciągu długiego mego żywota będąc matką wytrzymał ze mną już 64 lata. Zawsze postrzegałem jego misję z perspektywy zwyczajnych wiernych i ogromnej rzeszy porządnych księży. W naszych czasach kolejne odsłony słabości Kościoła zachwiały wiarą katolików i rzuciły cień podejrzenia na wszystkich kapłanów. Chciałbym im przywrócić ufność i pokój. Nie wątpcie, trwajcie przy nauczaniu Kościoła, bądźcie wytrwali w modlitwie, w Kościele zawsze będzie dość światła dla każdego, kto szuka Boga.

Nigdy nie lekceważylem małych ról kapłańskich, tym bardziej jednak aktualnego kryzysu. Kościół miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności, zauważył kard. Robert Sarah, z Guinei. To co się w nim dzieje, postrzegam w bardzo radykalnych kategoriach, zapożyczonych od Papieża Franciszka. Ujawniane dziś skandale zauważam przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Żyjemy tajemnicą Judasza, zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. Niektórzy kapłani kwestionują znaczenie celibatu, roszczą sobie prawo do życia prywatnego, co jest sprzeczne z misją kapłana. Inni posuwają się tak daleko, że chcą mieć prawo do zachowań homoseksualnych. Podkreśla on, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter 
duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej.


Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. To właśnie modlitwa musi być pierwszą odpowiedzią na zaistniałą sytuację. Tego kryzysu nie da się przezwyciężyć ludzkimi siłami. Przestrzegam też przed podziałami, tworzeniem frakcji w Kościele.
Biskupi i kapłani tej ery są niedoskonali, mają swoje słabości. Proszę jednak wiernych, by nimi nie gardzili, nnatomiast trzeba od nich wymagać katolickiej wiary i sakramentów życia Bożego. Musimy postawić na Boga, na moc i odwagę, które tylko opromienione Jezusową łaską prowadzą mu zbawieniu. W dobie kryzysu współczesnego świata z krzykiem wołam o przemianę serc. Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia. Pozostało mi dwadzieścia lat życia, jak wierzę, wtedy stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem. My kapłani powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu.

ksiądz Stanisław Barszczak

___

If you want to raise up the Church, pray!

(on the current crisis of the Church)

I would like to first point out my special role of love for each Pope – the Successor of Peter. It is not by chance that I dedicate this elegy to the six Popes of my life: the good John XXIII, the pilgrim Paul VI, the smiling John Paul I, our John Paul II, Benedict XVI, incomparable in his efforts to rebuild the Church, and Francis, the faithful son of St. Ignatius.

Let us not be afraid to say it: the Church needs a profound reform today, which will be accomplished through our conversion. I am deeply indebted to my Church, which, during my long life, as a mother, has endured with me for 64 years. I have always seen its mission from the perspective of ordinary believers and the vast crowd of good priests. In our times, successive manifestations of the Church’s weakness have shaken the faith of Catholics and cast a shadow of suspicion over all priests. I would like to restore their trust and peace. Do not doubt, hold on to the teaching of the Church, be persevering in prayer, in the Church there will always be enough light for everyone who seeks God.

I have never underestimated the small roles of priests, and even less so the current crisis. The Church was supposed to be a place of light, but it has become a cradle of darkness, noted Cardinal Robert Sarah, from Guinea. I see what is happening in it in very radical categories, borrowed from Pope Francis. I see the scandals revealed today through the prism of the Gospel events: the betrayal of Judas and the denial of Peter. We live the mystery of Judas, the betrayal taking place today was prepared for and caused by many other betrayals, less visible, more subtle, but equally profound. We have abandoned prayer and immersed ourselves in the current of activism. We were ashamed of Jesus, of his revelation and of his moral teaching. In order to shine before the world, we have questioned revealed truth and deprived morality of its meaning. Some priests question the meaning of celibacy, claiming the right to a private life, which is contrary to the mission of a priest. Others go so far as to want the right to homosexual behavior. He emphasizes that this crisis is primarily spiritual in nature, a crisis of faith. The devil, on the other hand, wants us to try to solve it as a crisis of a human institution.

It is almost evening and the day has already ended. Prayer must be the first response to the situation. This crisis cannot be overcome by human strength. I also warn against divisions, the creation of factions in the Church. Bishops and priests of this era are imperfect, they have their weaknesses. However, I ask the faithful not to despise them, but we must demand from them the Catholic faith and the sacraments of divine life. We must rely on God, on the power and courage that only when illuminated by Jesus’ grace lead to salvation. In the time of crisis of the modern world, I cry out for a transformation of hearts. I owe you, Christians, the only truth that saves. I have twenty years left to live, I believe, then I will stand before the eternal Judge. What can I say to Him, if I do not give you the truth that I myself have received? We priests should tremble at the thought of our silence that makes us guilty, of our silence that makes us accomplices, of our silence to please the world.

priest Stanisław Barszczak

Przebłagalna ofiara ludzi

Stanisław Barszczak, Czyściec  jako miejsce niezawodnej nadziei

Czyściec to stan pośredni, dający realną nadzieję na oglądanie Boga „twarzą w twarz” po doświadczeniu bolesnego duchowo oczyszczenia. To możliwość pośmiertne oczyszczenia dusz. Święty Pio z Pietlerciny mawiał, iż dusze czyści więcej mu pomogły jak święci. Temat czyśćca znajdujemy już w Starym Testamencie, por. 2 Mach. 12, 38-45. Ofiara dwu tysięcy srebrnych drachm posłana przez Judę Machabeusza do Jerozolimy, miała umożliwić Machabeuszowym wojownikom (zginęli po walce z syryjskim wodzem Gorgiaszem) wejście do wiecznej szczęśliwości. Judzie Machabeuszowi towarzyszy zatem niezawodna nadzieja, że Bóg po śmierci grzesznika może mu jeszcze grzechy przebaczyć. U każdego że zmarłych znaleźli przedmioty poświęcone bóstwom, zabrane przez wojowników Judy z Jamni, chociaż Prawo tego Żydom zakazuje. Trzeba jednak modlić się o to do Boga i w tym celu składać w świątyni ofiary. Zmarli przebywali po śmierci w miejscu kary, czyli blisko Szeolu (por. A. Zwoliński, kontakty ze zmarłymi i wędrówki dusz czyśćcowych, Kraków 2013). W istocie w teologii współczesnej chodzi o przygotowanie (z nas) „ofiary miłej Bogu”. W Nowym Testamencie mamy fragmenty nawiązujące do tematy czyśćca: Mt 5,25-26; Lk 12, 58-59; Mk 9, 49-50; Lk 16, 19-31 (przypowieść o bogaczu i łazarzu). Istnieją apokryfy odsłaniające interesujący nas temat, w Księdze Henocha pojawia się czeluść w górach, w której umarli oczekują sądu. Henoch przytacza gradację kar. „Ujrzałem usta wszystkich rzek ziemi i usta otchłani „. W księdze Henocha dusze zmarłych wystawiają się za żyjącymi na ziemi, proszą Boga o łaski dla nich i modlą się w ich intencji. Por. 4 księga Ezdrasza, Apokalipsa św. Pawła. Wspólnocie z Qumran bliski był temat czyśćca, w pragnieniu przestrzeni. Ojcowie chrześcijańscy poruszali ten temat. Tertulian apelował o wyzwalanie się na zmartwychwstanie w Hadesie. Św. Augustyn obwieszczał konieczność wstawiennictwa żyjących za duszami cierpiącymi w czyśćcu. W średniowieczu m.in. pap. Klemens VI sugerował istnienie czyśćca, wskazując w swojej katechezie, że święci pozostawili na ziemi skarbiec zasług, z którego mogą czerpać członkowie kościoła w celu odpuszczenia doczesnej kary za grzechy. Marcin Luter opowiadał się za brakiem czyśćca. Nie ma czyśćca, dusze grzeszyłyby wiecznie. Sobór Trydencki poruszył temat czyśćca na XX Sesji soboru 3-4 grudzień 1563. Sobór Watykański II nawiązuje do Kościoła chwalebnego, cierpiącego (oczyszczającego) oraz pielgrzymującego.
„Inni dokonawszy żywota, poddają się oczyszczeniu.” Dusza oczyszczająca się w ogniu czyśćcowym już trwa w miłości Jezusa Chrystusa uwalniającego ją z ‚resztek’ niedoskonałości. Jan Paweł II przywoływał czyścowe oczyszczenie przyrównując je do nocy mistycznej św. Jana od Krzyża. Potęga samej miłości realizuje się w żywym plomieniu miłości. To miłość domaga się oczyszczenia, abyśmy w końcu należeli do siebie i do Boga. Także św. Pio porównał doświadczaną przez siebie tzw. noc mistyczną z cierpieniem duszy w czyśćcu. W jednym ze swoich listów (314) napisał: „Od dłuższego czasu moja dusza jest dzień i noc pogrążona w bardzo ciemnej nocy ducha. Ciemności duchowe trwają przez bardzo długie dni i są często przez całe tygodnie. Kiedy jestem pogrążony w tej nocy, nie umiem powiedzieć Ci, czy znajduję się w piekle czy w czyśćcu. Przerwy, w których odrobina światła zstępuje do duszy są bardzo przelotne i kiedy rozliczam moje życie, czuję w okamgnieniu, że upadam do ciemnego więzienia. I natychmiast zapominam o tych łaskach, którymi Pan tak hojnie obdarzył moją duszę.(koniec cytatu) Spotkanie z Bogiem domaga się absolutnej czystości, dlatego istnieje czyściec. 4 sierpnia 1999 roku Jan Paweł II powiedział: „nieskazitelność wymaganą jest tak samo po śmierci, by wejść w doskonałą i ostateczną komunię z Bogiem”. Niezbędne jest oczyszczenie przed spotkaniem z Bogiem. Prof. W. Granat zapisał: warunkiem visio beatifica (oglądanie Boga) możliwość stopniowania
miłości aż do w pełni bezinteresownej. Mówił też o zrzeczeniu się wszystkich uczynków zadośćuczynnych na rzecz dusz  czyśćcowych. Czyściec to miłość oczyszczająca (von Balthasar), konieczne oczyszczenie wybranych. Dusze w czyśćcu otrzymują „znaki dobroci”(Benedykt XVI, Spes salvi). W splocie istnień ludzkich więc chodzi o miłość, ciągłość, komunię. Przyzwolenie Chrystusa na mękę temu służy. Przechodzimy tym samym od kategorii przestrzenno-czasowych do kategorii spotkania. Nasz sposób życia nie jest bez znaczenia, wpływa na dalszy los duszy. W roku jubileuszowym 2025 zróbmy krok mu Zbawicielowi. Brud już wypalony w męce Chrystusa. Najaktywniejsi w dziejach odczytajmy czyściec jako stan konieczny dla duszy, równocześnie jako miejsce niezawodnej nadziei.

___

Stanisław Barszczak, Purgatory as a Place of Unfailing Hope

Purgatory is an intermediate state, giving real hope of seeing God „face to face” after experiencing a painful spiritual purification. It is a possibility of posthumous purification of souls. Saint Pio of Pietlercina used to say that pure souls helped him more than saints. The subject of purgatory can be found in the Old Testament, cf. 2 Mac. 12, 38-45. The offering of two thousand silver drachmas sent by Judas Maccabeus to Jerusalem was to enable the Maccabean warriors (who died after fighting the Syrian leader Gorgias) to enter eternal happiness. Judas Maccabeus is therefore accompanied by an unfailing hope that after the death of the sinner God can still forgive him his sins. In each of the deceased they found objects dedicated to deities, taken by Judas’ warriors from Jamnia, although the Law forbids this for Jews. However, one must pray to God for this and for this purpose offer sacrifices in the temple. The dead were in a place of punishment after death, that is, close to Sheol (cf. A. Zwoliński, Contacts with the Dead and the Journeys of Purgatory Souls, Kraków 2013). In fact, contemporary theology is about preparing (from ourselves) a „sacrifice pleasing to God”. In the New Testament, we have fragments referring to the topic of purgatory: Mt 5:25-26; Lk 12:58-59; Mk 9:49-50; Lk 16:19-31 (the parable of the rich man and Lazarus). There are apocryphal works revealing the topic of interest to us, in the Book of Enoch there appears a chasm in the mountains, where the dead await judgment. Enoch cites a gradation of punishments. „I saw the mouth of all the rivers of the earth and the mouth of hell”. In the Book of Enoch, the souls of the dead expose themselves for the living on earth, ask God for graces for them and pray for their intentions. Cf. 4 Esdras, Apocalypse of St. Paul. The Qumran Community was close to the topic of purgatory, in their desire for space. The Christian Fathers touched on this topic. Tertullian appealed for liberation for resurrection in Hades. St. Augustine proclaimed the necessity of intercession of the living for the souls suffering in purgatory. In the Middle Ages, among others, Pope Clement VI suggested the existence of purgatory, indicating in his catechesis that the saints left a treasury of merits on earth, from which members of the church can draw in order to remit the temporal punishment for sins. Martin Luther argued for the absence of purgatory. There is no purgatory, souls would sin eternally. The Council of Trent raised the subject of purgatory in the 20th Session of the council on December 3-4, 1563. The Second Vatican Council refers to the glorious, suffering (purifying) and pilgrim Church. „Others, having finished their lives, submit to purification.” The soul purifying itself in the fire of purgatory already abides in the love of Jesus Christ, who frees it from the ‚remainders’ of imperfection. John Paul II recalled purgatory purification, comparing it to the mystical night of St. John of the Cross. The power of love itself is realized in the living flame of love. It is love that demands purification, so that we finally belong to ourselves and to God. St. Pio also compared the so-called mystical night he experienced with the suffering of the soul in purgatory. In one of his letters (314) he wrote: „For a long time now my soul has been immersed day and night in a very dark night of the spirit. The spiritual darkness lasts for very long days and often for weeks. When I am immersed in this night, I cannot tell you whether I am in hell or purgatory. The intervals in which a little light descends to the soul are very fleeting and when I take stock of my life, I feel in the twinkling of an eye that I am falling into a dark prison. And I immediately forget about the graces with which the Lord has so generously endowed my soul. (end of quote) An encounter with God requires absolute purity, which is why purgatory exists. On August 4, 1999, John Paul II said: „impeccability is required just as much after death in order to enter into perfect and definitive communion with God.” Purification is essential before an encounter with God. Prof. W. Granat wrote: the condition of visio beatifica (seeing God) is the possibility of gradation
love to the point of complete disinterestedness. He also spoke of renouncing all acts of satisfaction for the sake of the souls in purgatory. Purgatory is a purifying love (von Balthasar), a necessary purification of the chosen ones. Souls in purgatory receive „signs of goodness” (Benedict XVI, Spes salvi). In the intertwining of human existences, it is therefore about love, continuity, communion. Christ’s consent to the passion serves this purpose. We thus move from spatial-temporal categories to the category of encounter. Our way of life is not without significance, it influences the future fate of the soul. In the jubilee year 2025, let us take a step towards him, the Savior. The dirt has already been burned in the passion of Christ. The most active in history, let us read purgatory as a necessary state for the soul, at the same time as a place of reliable hope.

____

Ofiarowanie Jezusa w świątyni

Odniesienia biblijne:

Z Księgi Malachiasza. 3. 1 do 4: „Nagle przyjdzie do swojej świątyni Pan, którego szukacie.”

Psalm 23. „Niech przyjdzie Król chwały”. 

List do Hebrajczyków. 2. 14-18: „Trzeba więc było, aby we wszystkim stał się podobny do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga.”

Ewangelia według św. Łukasza: 2, 22-40: „Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie.”

Spotkanie Pana i Jego ludu w świątyni kończy uroczystości Bożego Narodzenia. Odczytamy Jezus,3 spojrzeniem Maryi i wspomnieniem Jej medytacyjnej pamięci.

SPOTKANIE

Nadal znajdują się w Betlejem, a więc blisko Jerozolimy. Mogą zatem wejść do Świątyni, co w oczach ewangelisty nie jest bez znaczenia w kontekście późniejszych wydarzeń z życia Jezusa. Ta świątynia, w której nauczał (Łk 19,47) i gdzie cały lud przychodził do Niego o świcie, aby Go słuchać (Łk 21,38). Ta świątynia powstanie na nowo trzeciego dnia. (J 2,19)

Józef i Maryja przybywają, aby dokonać rytuału ofiary zastępczej czy tej przebłagalnej, co jest starożytną tradycją. Pierwotnie pierworodni byli poświęcani służbie Bożej i mieli służyć w świątyni do dnia, w którym tę służbę wreszcie zapewnili lewici (Lb 3,13 – 8,17 – 1 Sm 2,18). Pierwsza wzmianka o obowiązku wykupienia pierworodnych znajdujemy w Księdze Mojżeszowej 1,1. związana jest ze śmiercią pierworodnych Egipcjan. (2 Mojż. 13,13)

Z czasem zasady te zostały ustanowione w ramach rytuału (Kpł 27,9), który wiązał się z prawami rytualnej czystości kobiety, która właśnie urodziła dziecko.

Zgodnie z Prawem Józef musiał złożyć ofiarę zastępczą. Maryja została oczyszczona.

SYMEON

Symeon żyje w mroku oczekiwania. Ale on nie jest typem człowieka, który się martwi tym. Odczuwa spokój pewności potwierdzony wiarą, która daje mu nadzieję. Wiara staje się wówczas czymś w rodzaju jasności, być może słabej, ale pewnej.

Nasze oczy potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się nawet do najmniejszego światła. I musimy zaakceptować ten czas, jeśli chcemy rozróżniać obiekty. W naszym życiu codziennym jest tak samo. Zawsze jest odrobina Bożego światła i to właśnie ku temu światłu, poprzez wiarę, mogę i muszę szeroko otworzyć oczy, nawet jeśli będziemy musieli długo i cierpliwie na to światło czekać.

Spontaniczność Symeona odzwierciedla radość oczekiwania, które w końcu się spełnia, a on sam nie czekając dłużej, realizuje je w praktyce. Zabiera dziecko od matki, nie pytając jej (Łk 2,28). Już wie, jest w ekstazie wobec Bożego planu. Jego oczy są w obecności światła, które oświetla, a nie oślepia, światła, które pozwala osobom niedowidzącym widzieć rzeczywistość. (Izajasz 42,6)

Chrześcijański pisarz pierwszych wieków, Orygenes, przekształcił tę postawę Symeona w taki sposób, że stała się ona również naszą postawą. Dopóki nie będę niósł Chrystusa i nie będę trzymał Go w ramionach, będę jak więzień i nie będę mógł uwolnić się z wszelkich więzów. „Jeśli ktoś” – napisał – „opuści ten świat i chce wejść do królestwa, niech weźmie Jezusa w swoje ręce, obejmie Go, przytuli do swojej piersi, a wtedy będzie mógł skoczyć, dokądkolwiek zechce”. 

Symeon zaledwie później zwróci się do rodziców, zwracając się do Maryi, nie powiedział jej, że poniesie męczeństwo. Jej wyraz twarzy, miecz, jest symbolem wszelkiego bólu macierzyńskiego. Symeon nie mówi Maryi, że będzie cierpieć. Miecz jest symbolem bólu matki.

ANIA

Anna nie przewiduje przyszłości. Jest ona prorokinią w biblijnym znaczeniu tego słowa, osobą, która żyje w towarzystwie Boga i może przekazywać swoje odkrycia innym poprzez dobre rady i nadprzyrodzone działanie.

Przychodzi w wyznaczonym przez Boga czasie. I nie może powstrzymać się od krzyczenia z radości. Podobnie jak uczniowie mogłaby powiedzieć „spotkaliśmy Pana”, podobnie jak uzdrowieni chorzy, którzy nie potrafią milczeć, mogłaby czynić – chociaż Jezus zaleca wszystkim rozwagę. Mogłaby zachować  się podobnie jak Samarytanka, która zamierzała  opowiedzieć o Jezusie  wszystkim w swojej wiosce,  podobnie jak setnik: „On prawdziwie jest Synem Bożym.”(Mateusz 27.54)

JEZUS

Łukasz umieszcza Jezusa w centrum tego przedstawienia w Świątyni.

Jego rodzice mogli być tylko zdumieni i pełni podziwu wobec tak oczywistej interwencji Boga w tym momencie. Jest dzieckiem, bez wątpienia, ale jest światłem, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat. Podobnie jak w Księdze Izajasza 42:6, Symeon mówi o „Światłości narodów”. Jest ono przeznaczone dla wszystkich narodów, w przeciwieństwie do Zachariasza, który widział wyłącznie lokalne przymierze. (Łk 1,72) Świece w procesji przywołują to wszystko. Tradycja ta sięga dopiero XI wieku.

Zakończenie tej historii według św. Łukasza należy rozważać jako tajemnicę. Osobowość Jezusa jest ludzko-boska. Jeżeli jest Synem Bożym, to ze względu na swą boską naturę nie jest mniej człowiekiem ani ze względu na duszę, ani ze względu na ciało. Łaska Boża spoczywa na nim.

Maryja 

Maryja również przychodzi, aby wykonać rytuał, który dotyczy Jej jako matki, ale w rzeczywistości nie potrzebuje oczyszczenia. Ona jest najczystsza, błogosławiona, ale przyjmuje swoje człowieczeństwo pośród wszystkich kobiet. Ona nosi swoje dziecko, które zostało jej zabrane z rąk, ponieważ nie należy już do niej, lecz do wszystkich ludzi, dla których zbawienia przyszło. To już początek tego słowa: „Ja jestem winien sprawom mojego Ojca.”(muszę stanąć wobec spraw mojego Ojca)

Gdyby Maryja nam nie powiedziała o tym, nie wiedzielibyśmy, co wydarzyło się w Świątyni. To właśnie z nią musimy na nowo odczytać to spotkanie i wspomnianą rozmowę. Zachowała ją w pamięci i sercu, w najgłębszym zakamarku swego serca. Wiemy, że oczyszczone serce przyswaja sobie to, co odkrywa. W miarę rozwoju nabiera pełnego wymiaru, wcześniej rozwój jest częściowy.

Usłyszała słowa Symeona powtórzone w dniu dwunastych urodzin Jezusa. Pamięta dzień, w którym jej nie przyjął, mimo że w sytuacji społecznej była do tego zmuszona. (Łukasza 18:19) Słyszała te słowa powtarzane przez całe publiczne życie Jezusa. Sprzeczności wynikają ze sprzeciwów faryzeuszy i uczonych w Piśmie, ale jednocześnie nie może ona ignorować nauki Jezusa, który objawia jej znaczenie zbawienia, o którym wspominał Symeon.

Żyła u stóp krzyża, z poczuciem realizacji zbawienia i sprzeciwu. Przez tę obecność i osobiste uczestnictwo w ostatnich godzinach życia Jezusa, weszła w tajemnicę Odkupienia. Każdy z nas, tak jak ona, musi uczestniczyć w tym odkupieniu przez całe swoje życie. (Kolosan 1.24)

W dniu Zmartwychwstania Maryja staje się świadkiem spełnienia się tajemniczego wyroku, który usłyszała 30 lat temu. A od Pięćdziesiątnicy słyszy ‚głoszenie’ zbawienia pośród sprzeczności i rozszerzanie się Dobrej Nowiny o Bożej Mądrości. (2 Kor 2, 15 i 1 Kor 1 w dniu zmartwychwstania i Pięćdziesiątnicy), która objawia się także podczas głoszenia jej przez apostołów, w sprzecznościach i mimowolnym zgorszeniu. (2 Kor 2. 15)

Musimy przeżyć to spotkanie Boga z naszym człowieczeństwem również my, podobnie jak Symeon pełen entuzjazmu dla światła, jak Anna, która nie może pozostać milcząca, jak Maryja, która przyjmuje etapy objawienia, realuzując je w swoim życiu.

Panie i nasz Boże „Kontynuuj w nas dzieło Twojej łaski, Ty, który odpowiedziałeś na nadzieję Symeona. Nie chciałeś, żeby umarł, nie przyjmując Mesjasza. Obyśmy również i my osiągnęli życie wieczne, wychodząc na spotkanie Chrystusa.”

Każdego dnia, w każdych okolicznościach…

_____

Sunday, February 2, 2025

The Presentation of Jesus in the Temple

Biblical References:

From the Book of Malachi. 3. 1 to 4: „The Lord, whom you seek, will suddenly come to his temple.”

Psalm 23. „Let the King of glory come.”

Hebrews. 2. 14-18: „Therefore it was necessary for him to be made like his brethren in all things, to become a merciful and faithful high priest in matters pertaining to God.”

Gospel of Matthew Luke: 2:22-40: „My eyes have seen your salvation.”

The meeting of the Lord and His people in the temple ends the celebration of Christmas. We will read Jesus,3 through the gaze of Mary and the recollection of her meditative memory.

MEETING

They are still in Bethlehem, and therefore close to Jerusalem. They can therefore enter the Temple, which in the eyes of the evangelist is not without significance in the context of the later events in the life of Jesus. This temple, where He taught (Luke 19:47) and where all the people came to Him at dawn to listen to Him (Luke 21:38). This temple will rise again on the third day. (Jn 2:19)

Joseph and Mary come to perform the ritual of the substitutionary or propitiatory sacrifice, which is an ancient tradition. Originally, the firstborn were consecrated to the service of God and were to serve in the temple until the day when this service was finally provided by the Levites (Num 3:13 – 8:17 – 1 Sam 2:18). The first mention of the obligation to redeem the firstborn is found in Moses 1:1. It is connected with the death of the firstborn of the Egyptians. (Exodus 13:13)

Over time, these rules were established within the framework of a ritual (Lev 27:9), which was connected with the laws of ritual purity of a woman who had just given birth to a child.

According to the Law, Joseph had to make a substitute sacrifice. Mary was purified.

SIMEON

Simeon lives in the darkness of waiting. But he is not the type of person who worries about this. He feels the peace of certainty confirmed by faith, which gives him hope. Faith then becomes a kind of clarity, perhaps faint, but certain.

Our eyes need time to get used to even the slightest light. And we must accept this time if we want to distinguish objects. It is the same in our daily lives. There is always a little bit of God’s light and it is to this light, through faith, that I can and must open my eyes wide, even if we have to wait long and patiently for this light.

Simeon’s spontaneity reflects the joy of waiting that is finally fulfilled and he himself, without waiting any longer, puts it into practice. He takes the child from the mother without asking her (Lk 2:28). He already knows, he is in ecstasy before God’s plan. His eyes are in the presence of a light that illuminates and does not blind, a light that allows the visually impaired to see reality. (Isaiah 42:6)

The Christian writer of the first centuries, Origen, transformed this attitude of Simeon in such a way that it has also become our attitude. Until I carry Christ and hold him in my arms, I will be like a prisoner and will not be able to free myself from all bonds. “If anyone,” he wrote, “leaves this world and wants to enter the kingdom, let him take Jesus in his arms, embrace him, press him to his breast, and then he will be able to jump wherever he wishes.”

Simeon only later addresses his parents, addressing Mary, he does not tell her that he will suffer martyrdom. Her facial expression, the sword, is a symbol of all maternal pain. Simeon does not tell Mary that she will suffer. The sword is a symbol of a mother’s pain.

ANIA

Anna does not foresee the future. She is a prophetess in the biblical sense of the word, a person who lives in the company of God and can communicate her discoveries to others through good counsel and supernatural action.

She comes at God’s appointed time. And she cannot help but shout for joy. Like the disciples she could say, “We have met the Lord,” like the healed sick who cannot keep quiet, she could do—although Jesus advises everyone to be careful. She could act like the Samaritan woman who intended to tell everyone in her village about Jesus, like the centurion: “Truly he is the Son of God.” (Matthew 27:54)

JESUS

Luke places Jesus at the center of this Temple performance.

His parents could only be amazed and in awe at God’s obvious intervention at this moment. He is a child, no doubt, but he is the light that enlightens every person who comes into this world. As in Isaiah 42:6, Simeon speaks of the “Light of the nations.” It is for all nations, unlike Zechariah who saw only a local covenant. (Luke 1:72) The candles in the procession evoke all this. This tradition dates back only to the 11th century.

The ending of this story according to St. John Luke should be considered as a mystery. The personality of Jesus is human-divine. If he is the Son of God, then because of his divine nature he is no less human, neither in soul nor in body. The grace of God rests upon him.

Mary

Mary also comes to perform a ritual that concerns her as a mother, but in reality she does not need purification. She is the purest, the blessed, but she accepts her humanity among all women. She carries her child, who has been taken from her hands, because he no longer belongs to her, but to all men for whose salvation he came. This is already the beginning of this word: „I am guilty of my Father’s business.” (I must stand before my Father’s business)

If Mary had not told us about it, we would not know what happened in the Temple. It is with her that we must re-read this meeting and the aforementioned conversation. She kept it in her memory and heart, in the deepest recesses of her heart. We know that a purified heart assimilates what it discovers. As it develops, it takes on a full dimension; previously, development is partial.

She heard Simeon’s words repeated on the day of Jesus’ twelfth birthday. She remembers the day he did not accept her, even though she was forced to do so in the social situation. (Luke 18:19) She heard these words repeated throughout Jesus’ public life. The contradictions result from the opposition of the Pharisees and scribes, but at the same time she cannot ignore the teaching of Jesus, who reveals to her the meaning of salvation mentioned by Simeon.

She lived at the foot of the cross, with a sense of realization of salvation and opposition. Through this presence and personal participation in the last hours of Jesus’ life, she entered into the mystery of Redemption. Each of us, like her, must participate in this redemption throughout our lives. (Colossians 1:24)

On the day of the Resurrection, Mary becomes a witness to the fulfillment of the mysterious sentence she heard 30 years ago. And from Pentecost on, she hears the ‚proclamation’ of salvation amidst contradictions and the spread of the Good News of God’s Wisdom. (2 Cor 2:15 and 1 Cor 1 on the day of the Resurrection and Pentecost), which is also revealed in the proclamation by the Apostles, in contradictions and involuntary scandal. (2 Cor 2:15)

We too must experience this encounter between God and our humanity, like Simeon, full of enthusiasm for the light, like Anna, who cannot remain silent, like Mary, who accepts the stages of revelation, realizing them in her life.

Lord and our God „Continue the work of your grace in us, you who responded to Simeon’s hope. You did not want him to die without accepting the Messiah. May we also attain eternal life by going out to meet Christ.”

Every day, in every circumstance…

_____

Sonntag, 2. Februar 2025

Die Darstellung Jesu im Tempel

Biblische Referenzen:

Aus dem Buch Maleachi. 3. 1 bis 4: „Plötzlich wird der Herr, den ihr sucht, zu seinem Tempel kommen.“

Psalm 23. „Der König der Herrlichkeit komme.“

Brief an die Hebräer. 2. 14-18: „Deshalb musste er in allen Dingen seinen Brüdern gleich werden, damit er ein barmherziger und treuer Hoherpriester in Gott würde.“

Das Evangelium nach dem Heiligen Lukas 2, 22-40: „Meine Augen haben dein Heil gesehen.“

Das Treffen des Herrn und seines Volkes im Tempel beschließt die Weihnachtsfeierlichkeiten. Wir werden Jesus3 durch den Blick Marias und die Erinnerung an ihr meditatives Gedächtnis lesen.

TREFFEN

Sie sind immer noch in Bethlehem und damit in der Nähe von Jerusalem. Sie können daher den Tempel betreten, was in den Augen des Evangelisten im Kontext der späteren Ereignisse im Leben Jesu nicht ohne Bedeutung ist. Der Tempel, in dem er lehrte (Lk 19,47) und wo alle Menschen im Morgengrauen zu ihm kamen, um ihm zuzuhören (Lk 21,38). Dieser Tempel wird am dritten Tag wieder auferstehen. (Joh 2,19)

Josef und Maria kommen, um das Ritual des stellvertretenden oder Sühneopfers durchzuführen, einer alten Tradition. Ursprünglich waren die Erstgeborenen dem Dienst Gottes geweiht und sollten im Tempel dienen, bis die Leviten schließlich diesen Dienst übernahmen (Num. 3:13–8:17–1 Sam. 2:18). Die Verpflichtung zur Auslösung des Erstgeborenen wird erstmals in Mose 1:1 erwähnt. wird mit dem Tod der erstgeborenen Ägypter in Verbindung gebracht. (2. Mose 13:13)

Mit der Zeit wurden diese Regeln als Teil eines Rituals (Lev 27:9) eingeführt, das sich mit den Gesetzen der rituellen Reinheit einer Frau befasste, die gerade ein Kind zur Welt gebracht hatte.

Gemäß dem Gesetz musste Josef ein Ersatzopfer darbringen. Maria wurde gereinigt.

SIMEON

Simeon lebt in der Dunkelheit des Wartens. Aber er ist nicht der Typ Mann, der sich darüber Sorgen macht. Er spürt den Frieden der Gewissheit, der durch den Glauben bestätigt wird und ihm Hoffnung gibt. Der Glaube wird dann zu einer Art Klarheit, vielleicht schwach, aber gewiss.

Unsere Augen brauchen Zeit, um sich selbst an das geringste Licht zu gewöhnen. Und diese Zeit müssen wir akzeptieren, wenn wir Objekte unterscheiden wollen. In unserem Alltag ist es genauso. Es gibt immer ein kleines bisschen von Gottes Licht und für dieses Licht kann und muss ich durch den Glauben meine Augen weit öffnen, auch wenn wir lange und geduldig auf dieses Licht warten müssen.

In Simeons Spontaneität spiegelt sich die Freude des Wartens wider, die sich schließlich erfüllt, und er selbst setzt sie in die Tat um, ohne länger zu warten. Er nimmt seiner Mutter ein Kind weg, ohne sie zu fragen (Lukas 2:28). Er weiß es bereits, er ist in Ekstase angesichts von Gottes Plan. Seine Augen sind einem Licht ausgesetzt, das erhellt statt zu blendet, einem Licht, das Sehbehinderten ermöglicht, die Realität zu erkennen. (Jesaja 42:6)

Der christliche Schriftsteller der ersten Jahrhunderte, Origenes, hat diese Haltung Simeons so transformiert, dass sie auch zu unserer Haltung wurde. Wenn ich Christus nicht trage und in meinen Armen halte, werde ich wie ein Gefangener sein und werde nicht in der Lage sein, mich von allen Fesseln zu befreien. „Wenn jemand“, schrieb er, „diese Welt verlässt und in das Königreich eingehen will, soll er Jesus in seine Arme nehmen, ihn umarmen, ihn an seine Brust drücken, und dann wird er springen können, wohin er will.“

Erst später wendet sich Simeon an seine Eltern und erzählt ihr, dass er den Märtyrertod erleiden wird, indem er sich an Maria wendet. Ihr Gesichtsausdruck, das Schwert, ist ein Symbol für allen mütterlichen Schmerz. Simeon sagt Maria nicht, dass er leiden wird. Das Schwert ist ein Symbol für den Schmerz der Mutter.

ANNIE

Anna kann die Zukunft nicht voraussagen. Sie ist eine Prophetin im biblischen Sinne des Wortes, also eine Person, die in der Gemeinschaft Gottes lebt und ihre Erkenntnisse durch gute Ratschläge und übernatürliche Taten an andere weitergeben kann.

Es kommt zu der von Gott bestimmten Zeit. Und er kann nicht anders, als vor Freude zu schreien. Wie die Jünger hätte sie sagen können: „Wir sind dem Herrn begegnet“, wie die geheilten Kranken, die nicht schweigen können, hätte sie es tun können – obwohl Jesus jedem rät, vorsichtig zu sein. Sie hätte sich wie die Samariterin verhalten können, die vorhatte, Erzählen Sie allen in ihrem Dorf von Jesus, wie der Hauptmann: „Er ist wahrhaftig Gottes Sohn.“ (Matthäus 27:54)

JESUS

Lukas stellt Jesus in den Mittelpunkt dieser Tempelszene.

Seine Eltern konnten über ein so offensichtliches Eingreifen Gottes in diesem Moment nur erstaunt und voller Ehrfurcht sein. Zweifellos ist er ein Kind, aber er ist das Licht, das jeden Menschen erleuchtet, der auf diese Welt kommt. Wie in Jesaja 42:6 spricht Simeon vom „Licht der Nationen“. Es ist für alle Nationen bestimmt, im Gegensatz zu Sacharja, der nur einen lokalen Bund sah. (Lk 1,72) Die Kerzen in der Prozession erinnern an all dies. Diese Tradition reicht erst bis ins 11. Jahrhundert zurück.

Das Ende dieser Geschichte laut St. Lukas sollte als Mysterium betrachtet werden. Die Persönlichkeit Jesu ist menschlich-göttlich. Wenn er der Sohn Gottes ist, dann ist er aufgrund seiner göttlichen Natur weder der Seele noch dem Körper nach weniger menschlich. Die Gnade Gottes ist mit ihm.

Maria

Maria kommt auch, um ein Ritual durchzuführen, das  betrifft sie als Mutter, aber in Wirklichkeit braucht sie keine Reinigung. Sie ist die Reinste, die Gesegnete, doch sie nimmt ihr Menschsein unter allen Frauen an. Sie trägt ihr Kind, das ihr aus den Händen genommen wurde, weil es nicht mehr ihr gehört, sondern allen Menschen, zu deren Rettung es gekommen ist. Dies ist bereits der Anfang dieses Wortes: „Ich bin schuldig an den Werken meines Vaters.“ (Ich muss vor den Werken meines Vaters stehen)

Wenn Maria uns nichts davon erzählt hätte, wüssten wir nicht, was im Tempel passiert ist. Mit ihrer Hilfe müssen wir dieses Treffen und das oben erwähnte Gespräch noch einmal betrachten. Sie behielt es in ihrer Erinnerung und in ihrem Herzen, in den tiefsten Winkeln ihres Herzens. Wir wissen, dass ein gereinigtes Herz alles aufnimmt, was es entdeckt. Im Laufe der Entwicklung nimmt es seine volle Dimension an, zuvor war die Entwicklung nur teilweise.

Sie hörte Simeons Worte an Jesu zwölftem Geburtstag wiederholt. Sie erinnert sich an den Tag, an dem er sie nicht akzeptierte, obwohl die soziale Situation sie dazu zwang. (Lukas 18:19) Sie hörte diese Worte immer wieder, während Jesus öffentlich sein Leben führte. Die Widersprüche ergeben sich aus dem Widerstand der Pharisäer und Schriftgelehrten, doch gleichzeitig kann sie die Lehren Jesu nicht ignorieren, der ihr den Sinn der Erlösung offenbart, von der Simeon spricht.

Sie lebte am Fuße des Kreuzes, mit dem Gefühl, Erlösung und Widerstand zu erfahren. Durch diese Anwesenheit und persönliche Teilnahme an den letzten Stunden im Leben Jesu drang sie in das Mysterium der Erlösung ein. Jeder von uns muss, wie sie, sein Leben lang an dieser Erlösung teilhaben. (Kolosser 1.24)

Am Ostertag wird Maria Zeugin der Erfüllung des mysteriösen Urteils, das sie vor 30 Jahren hörte. Und ab Pfingsten hört er inmitten von Widersprüchen die „Verkündigung“ der Erlösung und die Verbreitung der Guten Nachricht von der Weisheit Gottes. (2 Kor 2,15 und 1 Kor 1 zum Tag der Auferstehung und zu Pfingsten), was sich auch in der Predigt der Apostel in Widersprüchen und unfreiwilligen Skandalen offenbart. (2 Kor 2,15)

Auch wir müssen diese Begegnung zwischen Gott und unserer Menschheit erleben, wie Simeon, der sich für das Licht begeisterte, wie Anna, die nicht schweigen konnte, wie Maria, die die Stufen der Offenbarung annahm und sie in ihrem Leben verwirklichte.

Herr und unser Gott: „Setze das Werk Deiner Gnade in uns fort, Du, der Du auf Simeons Hoffnung geantwortet hast.“ Sie wollten nicht, dass er stirbt, ohne den Messias anzunehmen. Mögen auch wir das ewige Leben erlangen, indem wir Christus entgegengehen.“

Jeden Tag, unter allen Umständen …

______

Dimanche 2 février 2025

La Présentation de Jésus au Temple

Références bibliques :

Extrait du livre de Malachie. 3. 1 à 4 : « Le Seigneur que vous cherchez viendra soudainement à son temple. »

Psaume 23. « Que le Roi de gloire vienne. »

Lettre aux Hébreux. 2. 14-18 : « C’est pourquoi il fallait qu’il fût rendu semblable en toutes choses à ses frères, afin qu’il fût un souverain sacrificateur miséricordieux et fidèle en Dieu. »

L’Évangile selon saint Luc : 2, 22-40 : « Mes yeux ont vu ton salut. »

La rencontre du Seigneur et de son peuple au temple conclut les célébrations de Noël. Nous lirons Jésus,3 à travers le regard de Marie et le souvenir de sa mémoire méditative.

RÉUNION

Ils sont toujours à Bethléem, et donc proches de Jérusalem. Ils peuvent donc entrer dans le Temple, ce qui, aux yeux de l’évangéliste, n’est pas sans signification dans le contexte des événements ultérieurs de la vie de Jésus. Ce temple où il enseignait (Lc 19, 47) et où tout le peuple venait à lui dès l’aube pour l’écouter (Lc 21, 38). Ce temple ressuscitera le troisième jour. (Jn 2:19)

Joseph et Marie viennent accomplir le rituel du sacrifice substitutif ou propitiatoire, qui est une tradition ancienne. À l’origine, les premiers-nés étaient consacrés au service de Dieu et devaient servir dans le temple jusqu’au jour où les Lévites assurèrent enfin ce service (Nombres 3:13–8:17–1 Samuel 2:18). La première mention de l’obligation de racheter les premiers-nés se trouve dans Moïse 1:1. est associé à la mort des premiers-nés égyptiens. (Exode 13:13)

Au fil du temps, ces règles ont été établies dans le cadre d’un rituel (Lévitique 27:9) qui concernait les lois de la pureté rituelle d’une femme qui venait de donner naissance à un enfant.

Selon la Loi, Joseph devait offrir un sacrifice de substitution. Marie a été purifiée.

SIMÉON

Siméon vit dans l’obscurité de l’attente. Mais il n’est pas le genre d’homme à s’inquiéter de ça. Il ressent la paix de la certitude confirmée par la foi qui lui donne de l’espoir. La foi devient alors une sorte de clarté, faible peut-être, mais certaine.

Nos yeux ont besoin de temps pour s’habituer à la moindre lumière. Et nous devons accepter ce temps si nous voulons distinguer les objets. C’est la même chose dans notre vie quotidienne. Il y a toujours un peu de lumière de Dieu et c’est à cette lumière, par la foi, que je peux et que je dois ouvrir grand les yeux, même s’il faut attendre longtemps et patiemment cette lumière.

La spontanéité de Siméon reflète la joie de l’attente, qui s’accomplit enfin, et lui-même, sans plus attendre, la met en pratique. Il enlève un enfant à sa mère sans la consulter (Luc 2:28). Il le sait déjà, il est en extase devant le plan de Dieu. Ses yeux sont en présence d’une lumière qui éclaire plutôt qu’elle n’aveugle, une lumière qui permet aux malvoyants de voir la réalité. (Ésaïe 42:6)

L’écrivain chrétien des premiers siècles, Origène, a transformé cette attitude de Siméon de telle manière qu’elle est devenue aussi notre attitude. Si je ne porte pas le Christ et ne le tiens pas dans mes bras, je serai comme un prisonnier et je ne pourrai pas me libérer de tous les liens. « Si quelqu’un, écrit-il, quitte ce monde et veut entrer dans le Royaume, qu’il prenne Jésus dans ses bras, l’embrasse, le serre contre sa poitrine, et alors il pourra sauter où il voudra. »

Ce n’est que plus tard que Siméon s’adresse à ses parents, se tournant vers Marie, et ne lui dit-il pas qu’il souffrira le martyre. Son expression faciale, l’épée, est le symbole de toute douleur maternelle. Siméon ne dit pas à Marie qu’il va souffrir. L’épée est un symbole de la douleur de la mère.

ANNIE

Anna ne prédit pas l’avenir. C’est une prophétesse au sens biblique du terme, une personne qui vit en compagnie de Dieu et qui peut communiquer ses découvertes aux autres par de bons conseils et des actions surnaturelles.

Cela arrive au moment fixé par Dieu. Et il ne peut s’empêcher de crier de joie. Elle aurait pu dire, comme les disciples : « Nous avons rencontré le Seigneur », comme le malade guéri qui ne sait pas se taire, elle aurait pu agir – même si Jésus recommande à tous la prudence. Elle aurait pu se comporter comme la Samaritaine qui voulait se taire. parler de Jésus à tous les habitants de son village, comme le centurion : « Il est vraiment le Fils de Dieu. » (Matthieu 27:54)

JÉSUS

Luc place Jésus au centre de cette scène du Temple.

Ses parents ne pouvaient qu’être stupéfaits et impressionnés par une intervention aussi évidente de Dieu à ce moment-là. C’est un enfant, sans doute, mais il est la lumière qui éclaire chaque personne qui vient dans ce monde. Comme dans Ésaïe 42:6, Siméon parle de la « Lumière des nations ». Elle est destinée à toutes les nations, contrairement à Zacharie qui ne voyait qu’une alliance locale. (Lc 1, 72) Les cierges de la procession évoquent tout cela. Cette tradition remonte seulement au XIe siècle.

La fin de cette histoire selon St. Luc doit être considéré comme un mystère. La personnalité de Jésus est humano-divine. S’il est le Fils de Dieu, alors, en raison de sa nature divine, il n’est pas moins humain, ni dans son âme ni dans son corps. La grâce de Dieu est sur lui.

Marie

Marie vient aussi accomplir un rituel qui concerne elle en tant que mère, mais en réalité elle n’a pas besoin de purification. Elle est la plus pure, la bienheureuse, mais elle accepte son humanité parmi toutes les femmes. Elle porte son enfant, qui lui a été enlevé des mains parce qu’il n’appartient plus à elle, mais à tous les hommes pour le salut desquels il est venu. C’est déjà le début de cette parole : « Je suis coupable des œuvres de mon Père. » (Je dois me tenir devant les œuvres de mon Père)

Si Marie ne nous avait pas raconté cela, nous ne saurions pas ce qui s’est passé au Temple. C’est avec elle à l’esprit qu’il faut relire cette rencontre et la conversation précitée. Elle le gardait dans sa mémoire et dans son cœur, dans les recoins les plus profonds de son cœur. Nous savons qu’un cœur purifié assimile ce qu’il découvre. Au fur et à mesure qu’il se développe, il prend toute sa dimension, auparavant le développement est partiel.

Elle entendit les paroles de Siméon répétées à l’occasion du douzième anniversaire de Jésus. Elle se souvient du jour où il ne l’a pas acceptée, même si la situation sociale l’y obligeait. (Luc 18:19) Elle a entendu ces paroles répétées tout au long de la vie publique de Jésus. Les contradictions naissent de l’opposition des pharisiens et des scribes, mais en même temps elle ne peut ignorer l’enseignement de Jésus, qui lui révèle le sens du salut évoqué par Siméon.

Elle a vécu au pied de la croix, avec un sentiment de réalisation du salut et d’opposition. Par cette présence et cette participation personnelle aux dernières heures de la vie de Jésus, elle entre dans le mystère de la Rédemption. Chacun de nous, comme elle, doit participer à cette rédemption tout au long de sa vie. (Colossiens 1:24)

Le jour de Pâques, Marie assiste à l’accomplissement du mystérieux verdict qu’elle a entendu il y a trente ans. Et à partir de la Pentecôte, il entend l’« annonce » du salut au milieu des contradictions et la diffusion de la Bonne Nouvelle de la Sagesse de Dieu. (2 Cor 2,15 et 1 Cor 1 au jour de la résurrection et de la Pentecôte), qui se révèle aussi dans la prédication des apôtres, dans les contradictions et le scandale involontaire. (2 Corinthiens 2:15)

Nous aussi, nous devons vivre cette rencontre entre Dieu et notre humanité, comme Siméon, plein d’enthousiasme pour la lumière, comme Anne, qui ne savait pas rester silencieuse, comme Marie, qui a accueilli les étapes de la révélation, en les réalisant dans sa vie.

Seigneur et notre Dieu « Continue l’œuvre de ta grâce en nous, toi qui as répondu à l’espérance de Siméon. Vous ne vouliez pas qu’il meure sans avoir accepté le Messie. Puissions-nous, nous aussi, parvenir à la vie éternelle en allant à la rencontre du Christ.

Chaque jour, en toutes circonstances…

_____

Domingo 2 de febrero de 2025

La presentación de Jesús en el templo

Referencias bíblicas:

Del libro de Malaquías. 3. 1 a 4: «El Señor a quien vosotros buscáis vendrá súbitamente a su templo.»

Salmo 23. “Que venga el Rey de la gloria.”

Carta a los Hebreos. 2. 14-18: “Por lo cual era necesario que fuese en todo semejante a sus hermanos, para que viniese a ser misericordioso y fiel sumo sacerdote en Dios.”

El Evangelio según San Lucas 2, 22-40: «Mis ojos han visto tu salvación».

El encuentro del Señor y su pueblo en el templo concluye las celebraciones navideñas. Leeremos a Jesús,3 a través de la mirada de María y del recuerdo de su memoria meditativa.

REUNIÓN

Están todavía en Belén, y por tanto cerca de Jerusalén. Pueden, pues, entrar en el Templo, lo que a los ojos del evangelista no carece de importancia en el contexto de los acontecimientos posteriores de la vida de Jesús. Aquel templo donde Él enseñaba (Lc 19,47) y donde todo el pueblo acudía a Él al amanecer para escucharle (Lc 21,38). Este templo se levantará de nuevo el tercer día. (Jn 2,19)

José y María vienen a realizar el ritual del sacrificio sustitutivo o propiciatorio, que es una tradición antigua. Originalmente, los primogénitos estaban dedicados al servicio de Dios y debían servir en el templo hasta el día en que los levitas finalmente prestaban este servicio (Núm. 3:13–8:17–1 Sam. 2:18). La primera mención de la obligación de redimir al primogénito se encuentra en Moisés 1:1. Se asocia con la muerte de los primogénitos egipcios. (Éxodo 13:13)

Con el tiempo, estas reglas se establecieron como parte de un ritual (Lev 27:9) que se refería a las leyes de pureza ritual de una mujer que acababa de dar a luz a un niño.

Según la Ley, José tenía que ofrecer un sacrificio sustituto. María fue purificada.

SIMÓN

Simeón vive en la oscuridad de la espera. Pero él no es el tipo de hombre que se preocupa por eso. Siente la paz de la certeza confirmada por la fe que le da esperanza. La fe se convierte entonces en una especie de claridad, débil tal vez, pero cierta.

Nuestros ojos necesitan tiempo para acostumbrarse incluso a la más mínima luz. Y debemos aceptar este tiempo si queremos distinguir objetos. Lo mismo ocurre en nuestra vida cotidiana. Siempre hay un poquito de la luz de Dios y es a esa luz, a través de la fe, que puedo y debo abrir bien los ojos, aunque tengamos que esperar larga y pacientemente esa luz.

La espontaneidad de Simeón refleja la alegría de la espera, que finalmente se cumple, y él mismo, sin esperar más, la pone en práctica. Él toma al niño de su madre sin preguntarle nada (Lucas 2:28). Él ya lo sabe, está en éxtasis ante el plan de Dios. Sus ojos están en presencia de una luz que ilumina en lugar de cegar, una luz que permite a los discapacitados visuales ver la realidad. (Isaías 42:6)

El escritor cristiano de los primeros siglos, Orígenes, transformó esta actitud de Simeón de tal manera que llegó a ser también nuestra actitud. Si no llevo a Cristo y lo tengo en mis brazos, seré como un prisionero y no podré liberarme de todas las ataduras. «Si alguno -escribió- deja este mundo y quiere entrar en el Reino, que tome a Jesús en sus brazos, lo abrace, lo estreche contra su pecho y entonces podrá saltar adonde quiera».

Sólo más tarde Simeón se dirigirá a sus padres, dirigiéndose a María, ¿no le dice que sufrirá el martirio? Su expresión facial, la espada, es símbolo de todo dolor maternal. Simeón no le dice a María que sufrirá. La espada es un símbolo del dolor de la madre.

ANIA

Anna no predice el futuro. Es una profetisa en el sentido bíblico de la palabra, una persona que vive en compañía de Dios y puede comunicar sus descubrimientos a los demás a través del buen consejo y la acción sobrenatural.

Llega en el tiempo señalado por Dios. Y no puede evitar gritar de alegría. Como los discípulos, ella podría haber dicho: „Hemos encontrado al Señor”, como el enfermo curado que no puede callarse, podría haberlo hecho -aunque Jesús aconseja a todos ser prudentes-, podría haberse comportado como la samaritana que quería Contar a todos los habitantes de su pueblo acerca de Jesús, como hizo el centurión: «Él es verdaderamente el Hijo de Dios» (Mateo 27:54).

JESÚS

Lucas coloca a Jesús en el centro de esta escena del Templo.

Sus padres no podían sino estar asombrados y maravillados ante tan evidente intervención de Dios en aquel momento. Es un niño, sin duda, pero es la luz que ilumina a toda persona que viene a este mundo. Como en Isaías 42:6, Simeón habla de la “Luz de las naciones”. Está destinado a todas las naciones, a diferencia de Zacarías, quien sólo vio un pacto local. (Lc 1,72) Las velas en la procesión evocan todo esto. Esta tradición se remonta sólo al siglo XI.

El final de esta historia según San. Lucas debe ser considerado como un misterio. La personalidad de Jesús es humana-divina. Si es Hijo de Dios, entonces por su naturaleza divina no es menos humano, ni en alma ni en cuerpo. La gracia de Dios está sobre él.

María

María también viene a realizar un ritual que concierne a Ella es como una madre, pero en realidad no necesita limpieza. Ella es la más pura, la bendita, pero acepta su humanidad entre todas las mujeres. Lleva en su seno a su hijo, que le ha sido arrebatado de las manos porque ya no le pertenece a ella, sino a todos los hombres, para cuya salvación vino. Este es ya el comienzo de esta palabra: “Soy culpable de las obras de mi Padre”. (Debo presentarme ante las obras de mi Padre)

Si María no nos hubiera dicho esto, no sabríamos lo que ocurrió en el Templo. Es con ella en mente que debemos releer este encuentro y la conversación mencionada. Lo guardó en su memoria y en su corazón, en lo más profundo de su corazón. Sabemos que un corazón purificado asimila lo que descubre. A medida que se desarrolla va adquiriendo plena dimensión, anteriormente el desarrollo es parcial.

Ella escuchó las palabras de Simeón repetidas en el duodécimo cumpleaños de Jesús. Ella recuerda el día en que él no la aceptó, aunque la situación social la obligaba a hacerlo. (Lucas 18:19) Ella escuchó estas palabras repetidas a lo largo de la vida pública de Jesús. Las contradicciones surgen de la oposición de los fariseos y los escribas, pero al mismo tiempo no puede ignorar la enseñanza de Jesús, que le revela el sentido de la salvación mencionado por Simeón.

Ella vivió al pie de la cruz, con sentido de realización de salvación y de oposición. A través de esta presencia y participación personal en las últimas horas de la vida de Jesús, ella entró en el misterio de la Redención. Cada uno de nosotros, como ella, debe participar en esta redención a lo largo de nuestra vida. (Colosenses 1.24)

El día de Pascua, María presencia el cumplimiento del misterioso veredicto que escuchó hace 30 años. Y desde Pentecostés en adelante escucha el «anuncio» de la salvación en medio de las contradicciones y la difusión de la Buena Nueva de la Sabiduría de Dios. (2 Cor 2,15 y 1 Cor 1 en el día de la resurrección y de Pentecostés), lo cual se revela también en la predicación de los apóstoles, en las contradicciones y en el escándalo involuntario. (2 Corintios 2:15)

También nosotros debemos experimentar este encuentro entre Dios y nuestra humanidad, como Simeón, lleno de entusiasmo por la luz, como Ana, que no sabía permanecer en silencio, como María, que acogió las etapas de la revelación, realizándolas en su vida.

Señor y Dios nuestro “Continúa la obra de tu gracia en nosotros, Tú que respondiste a la esperanza de Simeón. No querías que muriera sin aceptar al Mesías. Que también nosotros alcancemos la vida eterna saliendo al encuentro de Cristo”.

Cada día, en cada circunstancia…

_____

Domenica 2 febbraio 2025

La presentazione di Gesù al tempio

Riferimenti biblici:

Dal libro di Malachia. 3. 1 a 4: «Il Signore che voi cercate entrerà subito nel suo tempio».

Salmo 23. “Venga il Re della gloria.”

Lettera agli Ebrei. 2. 14-18: «Perciò era necessario che egli si rendesse in ogni cosa simile ai fratelli, per diventare un sommo sacerdote misericordioso e fedele in Dio».

Il Vangelo secondo San Luca: 2, 22-40: «I miei occhi hanno visto la tua salvezza».

L’incontro del Signore con il suo popolo nel tempio conclude le celebrazioni del Natale. Leggeremo Gesù3 attraverso lo sguardo di Maria e il ricordo della sua memoria meditativa.

INCONTRO

Si trovano ancora a Betlemme e quindi vicino a Gerusalemme. Possono quindi entrare nel Tempio, il che agli occhi dell’evangelista non è privo di significato nel contesto degli eventi successivi della vita di Gesù. Quel tempio dove Egli insegnava (Lc 19,47) e dove tutto il popolo andava a Lui all’alba per ascoltarlo (Lc 21,38). Questo tempio risorgerà il terzo giorno. (Gv 2,19)

Giuseppe e Maria vengono a compiere il rito del sacrificio sostitutivo o propiziatorio, che è una tradizione antichissima. In origine, i primogeniti erano dedicati al servizio di Dio e dovevano servire nel tempio fino al giorno in cui i Leviti avrebbero finalmente fornito questo servizio (Num. 3:13–8:17–1 Sam. 2:18). La prima menzione dell’obbligo di riscattare il primogenito si trova in Mosè 1:1. è associato alla morte dei primogeniti egiziani. (Esodo 13:13)

Nel corso del tempo, queste regole vennero stabilite come parte di un rituale (Lev 27:9) che riguardava le leggi di purezza rituale di una donna che aveva appena partorito un bambino.

Secondo la Legge, Giuseppe doveva offrire un sacrificio sostitutivo. Maria fu purificata.

SIMEONE

Simeone vive nell’oscurità dell’attesa. Ma non è il tipo di uomo che si preoccupa di queste cose. Sente la pace della certezza confermata dalla fede che gli dà speranza. La fede diventa allora una sorta di chiarezza, forse debole, ma certa.

I nostri occhi hanno bisogno di tempo per abituarsi anche alla più piccola luce. E dobbiamo accettare questo tempo se vogliamo distinguere gli oggetti. Lo stesso accade nella nostra vita quotidiana. C’è sempre un po’ di luce di Dio ed è a quella luce, attraverso la fede, che posso e devo spalancare gli occhi, anche se dobbiamo attendere a lungo e pazientemente quella luce.

Nella spontaneità di Simeone si riflette la gioia dell’attesa, che finalmente si realizza e che lui stesso, senza attendere oltre, mette in pratica. Prende un bambino dalla madre senza chiederglielo (Lc 2,28). Lui lo sa già, è in estasi davanti al disegno di Dio. I suoi occhi sono in presenza di una luce che illumina anziché accecare, una luce che permette agli ipovedenti di vedere la realtà. (Isaia 42:6)

Lo scrittore cristiano dei primi secoli, Origene, trasformò questo atteggiamento di Simeone in modo tale che divenne anche il nostro atteggiamento. Se non porto Cristo e non lo tengo tra le mie braccia, sarò come un prigioniero e non potrò liberarmi da tutti i legami. «Se qualcuno», scrisse, «lascia questo mondo e vuole entrare nel regno, prenda Gesù tra le sue braccia, lo abbracci, lo stringa al suo petto, e allora potrà saltare dove vuole».

Solo più tardi Simeone si rivolgerà ai suoi genitori, rivolgendosi a Maria, senza dirle che subirà il martirio. La sua espressione facciale, la spada, è simbolo di tutto il dolore materno. Simeone non dice a Maria che soffrirà. La spada è simbolo del dolore della madre.

Annie

Anna non predice il futuro. È una profetessa nel senso biblico del termine, una persona che vive in compagnia di Dio e sa comunicare le sue scoperte agli altri attraverso buoni consigli e azioni soprannaturali.

Avviene al momento stabilito da Dio. E non può fare a meno di urlare di gioia. Come i discepoli, avrebbe potuto dire: „Abbiamo incontrato il Signore”, come i malati guariti che non riescono a stare zitti, avrebbe potuto farlo – anche se Gesù consiglia a tutti di essere prudenti. Avrebbe potuto comportarsi come la donna samaritana che intendeva raccontare a tutti nel suo villaggio di Gesù, come il centurione: «Egli è veramente il Figlio di Dio» (Matteo 27,54).

GESÙ

Luca colloca Gesù al centro della scena del Tempio.

I suoi genitori non poterono che rimanere stupiti e meravigliati di fronte a un intervento così evidente da parte di Dio in quel momento. È un bambino, senza dubbio, ma è la luce che illumina ogni persona che viene al mondo. Come in Isaia 42:6, Simeone parla della “Luce delle nazioni”. È destinato a tutte le nazioni, a differenza di Zaccaria che vedeva solo un patto locale. (Lc 1,72) Tutto questo è evocato dalle candele della processione. Questa tradizione risale solo all’XI secolo.

La fine di questa storia secondo S. Luca dovrebbe essere considerato un mistero. La personalità di Gesù è umano-divina. Se egli è il Figlio di Dio, allora, per la sua natura divina, non è meno umano, né nell’anima né nel corpo. La grazia di Dio è su di lui.

Maria

Maria viene anche per compiere un rituale che riguarda lei come madre, ma in realtà non ha bisogno di essere purificata. Lei è la più pura, la benedetta, ma accetta la sua umanità tra tutte le donne. Porta in grembo il suo bambino, che le è stato tolto dalle mani perché non appartiene più a lei, ma a tutti gli uomini per la cui salvezza è venuto. Questo è già l’inizio di questa parola: „Io sono colpevole delle opere del Padre mio”. (Devo stare di fronte alle opere del Padre mio)

Se Maria non ce lo avesse raccontato, non sapremmo cosa accadde nel Tempio. È pensando a lei che dobbiamo rileggere questo incontro e la conversazione sopra menzionata. Lo custodiva nella sua memoria e nel suo cuore, nei recessi più profondi del suo cuore. Sappiamo che un cuore purificato assimila ciò che scopre. Man mano che si sviluppa, assume una dimensione completa, mentre in precedenza lo sviluppo era parziale.

Sentì ripetere le parole di Simeone nel giorno del dodicesimo compleanno di Gesù. Ricorda il giorno in cui lui non l’accettò, nonostante la situazione sociale la costringesse a farlo. (Luca 18:19) Sentì queste parole ripetute durante tutta la vita pubblica di Gesù. Le contraddizioni nascono dall’opposizione dei farisei e degli scribi, ma nello stesso tempo non può ignorare l’insegnamento di Gesù, che le rivela il senso della salvezza menzionato da Simeone.

Visse ai piedi della croce, con un senso di realizzazione della salvezza e di opposizione. Attraverso questa presenza e partecipazione personale alle ultime ore di vita di Gesù, ella è entrata nel mistero della Redenzione. Ognuno di noi, come lei, deve partecipare a questa redenzione per tutta la vita. (Colossesi 1:24)

Nel giorno di Pasqua, Maria assiste all’adempimento del misterioso verdetto da lei udito trent’anni prima. E dalla Pentecoste in poi egli ascolta l’«annuncio» della salvezza in mezzo alle contraddizioni e la diffusione della Buona Novella della Sapienza di Dio. (2 Cor 2,15 e 1 Cor 1 nel giorno della risurrezione e della Pentecoste), che si rivela anche nella predicazione degli apostoli, nelle contraddizioni e negli scandali involontari. (2 Corinzi 2:15)

Anche noi dobbiamo vivere questo incontro tra Dio e la nostra umanità, come Simeone, pieno di entusiasmo per la luce, come Anna, che non sapeva tacere, come Maria, che ha accolto le tappe della rivelazione, realizzandole nella sua vita.

Signore e Dio nostro «Continua l’opera della tua grazia in noi, tu che hai risposto alla speranza di Simeone. Tu non volevi che morisse senza aver accettato il Messia. Possiamo anche noi raggiungere la vita eterna andando incontro a Cristo.”

Ogni giorno, in ogni circostanza…

_____

Воскресенье, 2 февраля 2025 г.

Представление Иисуса в храме

Библейские ссылки:

Из книги Малахии. 3. 1–4: «Внезапно придет в храм Свой Господь, Которого вы ищете».

Псалом 23. «Да приидет Царь славы».

Послание к евреям. 2. 14-18: «Посему Ему надлежало во всем уподобиться братиям, дабы быть милостивым и верным первосвященником в Боге».

Евангелие от Святого Луки: 2, 22-40: «Видели очи мои спасение Твое».

Встреча Господа и Его народа в храме завершает рождественские празднества. Мы будем читать Иисуса3 через взгляд Марии и воспоминание о ее медитативной памяти.

ВСТРЕЧА

Они все еще находятся в Вифлееме, а значит, недалеко от Иерусалима. Поэтому они могут войти в Храм, что, по мнению евангелиста, имеет немаловажное значение в контексте последующих событий в жизни Иисуса. Тот храм, где Он учил (Лк 19:47) и куда весь народ приходил к Нему на рассвете, чтобы послушать Его (Лк 21:38). Этот храм восстанет вновь на третий день. (Ин 2:19)

Иосиф и Мария приходят, чтобы совершить ритуал заместительной или искупительной жертвы, что является древней традицией. Первоначально первенцы посвящались служению Богу и должны были служить в храме до того дня, когда левиты наконец стали выполнять эту службу (Чис. 3:13–8:17–1 Цар. 2:18). Первое упоминание об обязанности выкупа первенца встречается в книге Моисея 1:1. связано со смертью первенцев египтян. (Исход 13:13)

Со временем эти правила были установлены как часть ритуала (Лев. 27:9), касавшегося законов ритуальной чистоты женщины, только что родившей ребенка.

Согласно Закону, Иосиф должен был принести заместительную жертву. Мария была очищена.

СИМЕОН

Симеон живет во тьме ожидания. Но он не из тех, кто об этом беспокоится. Он чувствует мир уверенности, подтвержденный верой, которая дает ему надежду. Вера тогда становится своего рода ясностью, возможно, слабой, но несомненной.

Нашим глазам нужно время, чтобы привыкнуть даже к самому слабому свету. И мы должны принять это время, если хотим различать предметы. То же самое происходит и в нашей повседневной жизни. Всегда есть немного Божьего света, и именно на этот свет, через веру, я могу и должен широко открыть глаза, даже если нам придется долго и терпеливо ждать этого света.

Спонтанность Симеона отражает радость ожидания, которая наконец исполняется, и он сам, не дожидаясь больше, воплощает ее в жизнь. Он забирает ребёнка у матери, не спросив её (Луки 2:28). Он уже знает, он в экстазе перед Божьим планом. Его глаза видят свет, который освещает, а не ослепляет, свет, который позволяет слабовидящим видеть реальность. (Исаия 42:6)

Христианский писатель первых веков Ориген преобразовал эту позицию Симеона таким образом, что она стала и нашей позицией. Если я не буду носить Христа и держать Его на руках, я буду подобен узнику и не смогу освободиться от всех уз. «Если кто-то, — писал он, — покинет этот мир и захочет войти в Царство, пусть возьмет Иисуса на руки, обнимет Его, прижмет Его к своей груди, и тогда он сможет прыгать, куда захочет».

Лишь позже Симеон обращается к родителям, обращаясь к Марии, и не говорит ли он ей, что ему предстоит принять мученическую смерть. Выражение ее лица, меч, является символом всей материнской боли. Симеон не говорит Марии, что он будет страдать. Меч — символ материнской боли.

АНЯ

Анна не предсказывает будущее. Она — пророчица в библейском смысле этого слова, человек, живущий в обществе Бога и способный передавать свои открытия другим посредством добрых советов и сверхъестественных действий.

Это произойдет в назначенное Богом время. И он не может сдержать крика радости. Как ученики, она могла бы сказать: «Мы встретили Господа», как исцеленные больные, которые не могут молчать, она могла бы сделать это, хотя Иисус советует всем быть благоразумными. Она могла бы поступить как самаритянка, которая намеревалась рассказывать всем в своей деревне об Иисусе, подобно сотнику: «Он истинно Сын Божий» (Матфея 27:54).

ИИСУС

Лука помещает Иисуса в центр этой сцены в Храме.

Его родители могли только изумляться и благоговеть перед столь очевидным вмешательством Бога в тот момент. Он, без сомнения, ребенок, но он — свет, просвещающий каждого человека, приходящего в этот мир. Как и в Исаии 42:6, Симеон говорит о «Свете народов». Он предназначен для всех народов, в отличие от Захарии, который видел только локальный завет. (Лк 1:72) Обо всем этом напоминают свечи в процессии. Эта традиция восходит лишь к XI веку.

Концовка этой истории по учению Св. Евангелие от Луки следует считать загадкой. Личность Иисуса — человеко-божественная. Если Он Сын Божий, то в силу Своей Божественной природы Он не менее человечен, ни душой, ни телом. Благодать Божия на нем.

Мэри

Мэри также приходит, чтобы совершить ритуал, который касается ее как мать, но на самом деле она не нуждается в очищении. Она чистейшая, благословенная, но она принимает свою человечность среди всех женщин. Она носит своего ребенка, которого отняли у нее из рук, потому что он больше не принадлежит ей, а всем людям, для спасения которых он пришел. Это уже начало этого слова: «Я виновен в делах Отца Моего». (Я должен предстать перед делами Отца Моего)

Если бы Мария не рассказала нам об этом, мы бы не узнали, что произошло в Храме. Имея ее в виду, мы должны перечитать эту встречу и вышеупомянутую беседу. Она сохранила это в своей памяти и сердце, в самых потаенных уголках своего сердца. Мы знаем, что очищенное сердце усваивает то, что оно открывает. По мере своего развития оно приобретает полное измерение, ранее развитие было частичным.

Она услышала слова Симеона, повторенные в день двенадцатого дня рождения Иисуса. Она помнит тот день, когда он не принял ее, хотя социальное положение вынуждало ее сделать это. (Луки 18:19) Она слышала, как эти слова повторялись на протяжении всей общественной жизни Иисуса. Противоречия возникают из-за противостояния фарисеев и книжников, но в то же время она не может игнорировать учение Иисуса, открывающего ей смысл спасения, о котором говорит Симеон.

Она жила у подножия креста, с чувством осознания спасения и противостояния. Благодаря этому присутствию и личному участию в последних часах жизни Иисуса она вошла в тайну Искупления. Каждый из нас, как и она, должен участвовать в этом искуплении на протяжении всей своей жизни. (Колоссянам 1:24)

В день Пасхи Мария становится свидетельницей исполнения таинственного приговора, который она услышала 30 лет назад. А начиная с Пятидесятницы он слышит «провозглашение» спасения среди противоречий и распространение Благой Вести о Премудрости Божией. (2 Кор. 2:15 и 1 Кор. 1 в день воскресения и Пятидесятницы), что также раскрывается в проповеди апостолов, в противоречиях и невольных соблазнах. (2 Кор. 2:15)

Эту встречу Бога и человечества мы тоже должны пережить, как Симеон, полный энтузиазма по свету, как Анна, которая не могла молчать, как Мария, которая приветствовала этапы откровения, реализуя их в своей жизни.

Господь и Бог наш, «Продолжи в нас дело благодати Твоей, Ты, ответивший на упование Симеона. Вы не хотели, чтобы он умер, не приняв Мессию. Давайте и мы обретем вечную жизнь, выйдя навстречу Христу».

Каждый день, при любых обстоятельствах…


On the day of the Presentation of the Lord in the temple, Mary and Joseph carry Jesus in their arms to fulfill the law: „Every firstborn male will be dedicated to the Lord” (Luke 2:22-23). ​​This is the day of the Lord’s meeting with his people, represented by Simeon and Anna.

Chronicle of Love Accidents, a film by A. Waida which referred in my life to the only meeting of the Lord with his people. Teenagers love each other with a youthful feeling, it is very real. But then life saved me for a small stabilization in our Poland. Tadeusz Konwicki, writer and director, wrote:

„I once wrote, and it is almost true, that most of the love scenes in my books, wherever they take place, actually take place on the Vilna River. I am attached to this Vilna River, which meant something to me and which, perhaps, together with its surroundings, whetted my metaphysical appetites.”

„All my books, all my work, are filled with Vilnius”. (and I have provided my books with an imaginary Nowogródek with its idealism of the first and innocent childhood of humanity, s.barszczak)

„And I understood that the land of my childhood no longer exists. That it lives only in me and together with me it will crumble into dust at some hour approaching from nothingness”.

„Day after day slowly passes. The neck of life is getting longer and longer. Everything around is going to hell, we in captivity, we in captivity”.

„The world cannot die. It has seemed to many generations that the world was dying. But it was only their own world that was dying”.

„The world has become equal. There are no bad and good. There is a great, unfortunate crowd trampling on each other’s feet. (…) There is no example, no inspiration. It is night. The night of indifference, the night of apathy, the night of chaos”.

„- You know what? You are nice. – I have greater ambitions”. (Tadeusz Konwicki)

Pope Francis asks for prayer in February „that the church community may accept the wishes and concerns of young people who feel called to serve Christ in priestly and religious life”.

Padre Pio, come to „my home in Nowogródek, our childhood”, I want to hug you. Come to the home of those who suffer from depression, addiction to chemicals, are unemployed, heal the sick, give courage to all… Padre Pio, put your holy and healing hand in everyone. „I ask for your power.” Amen
father stanislaw

W dniu Ofiarowania Pańskiego w świątyni, Maryja i Józef niosą Jezusa na rękach, aby wypełnić prawo: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu” (Łk 2, 22-23). Jest to dzień spotkania Pana ze swoim ludem, reprezentowanym przez Symeona i Annę. 

Kronika wypadków miłosnych, film A.Waidy który nawiązywał w mym życiu do jedynego spotkania Pana ze swoim ludem. Nastolatkowie kochają się młodzieczym uczuciem, to jest bardzo realne. Ale potem życie mnie uratowało dla małej stabilizacji w naszej Polsce.  Napisał Tadeusz Konwicki, pisarz i reżyser: 

„Kiedyś napisałem, i to jest prawie prawda, że większość scen miłosnych w moich książkach, gdziekolwiek by się działy, tak naprawdę odbywają się nad Wilenką. Jestem przywiązany do tej Wilenki, która coś dla mnie znaczyła i która, być może, razem ze swoim otoczeniem pobudziła moje apetyty metafizyczne”.

„Wszystkie moje książki, cała moja twórczość, są przepełnione Wilnem”. (a moje ksiażki opatrzyłem wyimifinowanym Nowogródkiem z jego idealizmem pierwszego a niewinnego dzieciństwa ludzkości, s.barszczak)

„I zrozumiałem, że już nie ma krainy mego dzieciństwa. Że żyje ona tylko we mnie i razem ze mną rozsypie się w proch którejś nadbiegającej z nicości godziny”. 

„Dzień za dniem powoli mija. Coraz dłuższa życia szyja. Wszystko wokół się zmierza do piekła, my w niewoli, my w niewoli”. 

„Świat nie może umrzeć. Wielu już pokoleniom zdawało się, że świat umiera. Ale to tylko ich własny świat umierał”.

„Świat się wyrównał. Nie ma złych i dobrych. Jest wielki, nieszczęsny tłum depczący sobie po nogach. (…) Nie ma przykładu, nie ma natchnienia. Jest noc. Noc obojętności, noc apatii, noc chaosu”. 

„- Wie pan co? Jest pan sympatyczny. – Mam większe ambicje”. (Tadeusz Konwicki)

Papież Franciszek prosi w lutym o modlitwę „aby wspólnota kościelna przyjęła życzenia i wątpliwości młodych ludzi, którzy czują wezwanie do służby Chrystusa w życiu kapłańskim i religijnym”.

Ojcze Pio, przyjdź do „mojego domu w Nowogródku naszego dzieciństwa”, chcę cię przytulić. Przyjdź do domu tych, którzy cierpią na depresję, uzależnienie od środków chemicznych, są bezrobotni, uzdrów chorych, dodaj odwagi wszystkim… Ojcze Pio, włóż swoją świętą i uzdrawiającą rękę we wszystkich. „Proszę o twoją moc. amen
ksiądz stanislaw

____

Be not afraid

Dusza moja, pragnę, aby przemieniła się w miejsce pocieszenia dla Ciebie, gniazdo miłości.
Zostań ze mną, Jezu, bo robi się późno i dzień dobiega końca. życie przemija, a śmierć, sąd i wieczność się zbliżają. Potrzebuję, abyś odnowił moją energię i nie zatrzymywał mnie w drodze. Robi się późno, śmierć jest coraz bliżej, a ja boję się ciemności, pokus, braku wiary, krzyża i bólu. O, jak bardzo Cię potrzebuję, mój Jezu, w tę noc wygnania.
Zostań ze mną tej nocy Jezu, bo przez całe moje życie, ze wszystkimi Twoimi niebezpieczeństwami, potrzebuję Ciebie. Panie, spraw, abym rozpoznał Cię tak, jak rozpoznali Cię Twoi uczniowie przy łamaniu chleba, aby Komunia Eucharystyczna była światłem rozpraszającym ciemności, siłą, która mnie wspiera, jedyną radością mojego serca.
Zostań ze mną, Panie, bo w godzinie śmierci chcę być zjednoczony z Tobą, jeśli nie przez komunię, to przynajmniej przez łaskę i miłość.
Zostań ze mną Jezu. Nie proszę o boskie pociechy, bo na nie nie zasługuję, ale tylko o dar Twojej obecności. O to właśnie proszę Cię!
Zostań ze mną Panie, bo szukam tylko Ciebie, Twojej miłości, Twojej łaski, Twojej woli, Twojego serca, Twojego Ducha, bo Cię kocham, a jedyną nagrodą, o którą Cię proszę, jest to, abym mógł kochać Cię coraz bardziej. Tą zdecydowaną miłością pragnę kochać Cię całym sercem, póki jestem na ziemi, i kochać Cię doskonale przez całą wieczność. Amen!

______

Stanisław Barszczak, Pensieri di Padre Pio
Ciao a tutti, DOMENICA. Ti auguro una giornata gioiosa.

Per cominciare con „Una poesia con un luogo comune nel mezzo”
Padre Jan Twardowski

„non aver paura di camminare sul mare
vita senza successo
Buon compleanno
somma esatta di dati inesatti
l’amore non è per te
non aspettare nessuno

abbracciati in questo tempo disumano
il suo orecchio al cuscino
perché cosa ci succede
viene da fuori di noi.”

Mi sono innamorato di te
– Konstanty Ildefons Galczyński

Mi sono innamorato di te nella notte azzurra,
nella notte del gioco, nella notte senza fine.
Come dalle lampade, dai cuori era luce,
quando sospiravi, quando sospiravo.

Ti ho amato a piedi nudi,
e nella corona, e all’alba, e di notte.

Ogni momento della mia vita mi muovo all’interno della Chiesa cattolica, che continua a salvare le persone, secondo gli insegnamenti di Gesù Cristo, nostro Signore.

Guardando a chi stava guardando „Ratzinger”, cosa vuoi sentirti dire, te lo dico:

«Il futuro della Chiesa può e sarà trovato in coloro che hanno radici profonde e vivono nella pura pienezza della loro fede. Non abiterà in coloro che non fanno altro che adattarsi al momento presente, né in coloro che si limitano a criticare gli altri e presumono di essere standard infallibili, né in coloro che scelgono la via più facile, che evitano le passioni della fede, dichiarandola falsa e superata, tirannica e legalistica, tutto ciò che esige qualcosa dalle persone, le ferisce e le costringe a sacrificare se stesse. In una nota più positiva, il futuro della Chiesa sarà, ancora una volta, rimodellato dai santi, cioè da persone la cui mente è più profonda degli slogan del momento, che vedono più degli altri perché le loro vite abbracciano una realtà più ampia. …Un uomo vede solo ciò che ha sperimentato e sofferto. Se oggi non riusciamo più a prendere coscienza di Dio, è perché ci riesce molto facile evadere, uscire dalle profondità del nostro essere attraverso la sensazione narcotica di questo o quel piacere. In questo modo la nostra profondità interiore rimane chiusa a noi. Se è vero che l’uomo vede solo con il cuore, quanto siamo ciechi! (J. Ratzinger, Fede e futuro, pp. 112-113)

Citerò ora la poesia Notturno,
Giovanni Lechon

Cosa sono? Soltanto una foglia, una foglia che cade dall’albero.
Ciò che fece fu che tutto era scritto sull’acqua.
Sono una foglia caduta da un albero in un giardino lontano,
Il vento lo trasporta lungo il viale dove splende la luna.

Una cosa desidero oggi: voi, fredde brezze!
Quindi portami, vento fresco, senza chiedere perché,
Tra vecchi sentieri, cespugli dimenticati,
Tutto ciò lo riconoscerò e lo ritroverò di notte.

Nell’ultimo profumo dell’estate, nel respiro dell’autunno
Lasciami cadere sotto il portico con la colonna in frantumi,
Per vedere quelle teste alzate che ho visto
Tra le ombre ora inclinate e pensierose.

Silenzio, notte argentea, tutta la terra canta!
E cadrò sull’erba bagnata di rugiada,
Oppure accarezzerò silenziosamente i capelli un tempo dorati,
Il cui colore oggi non riconoscerei con certezza (certamente).

Vorrei descrivere la poesia
Zbigniew Herbert

diviso una volta per tutte
e hanno detto
questa è un’entità
e questo è l’oggetto…

ci addormentiamo
con una mano sotto la testa
e con il secondo nella pila dei pianeti…

E i piedi ci lasciano
e assapora la terra
piccole radici,
che mattina
ci strappiamo dolorosamente (ci strappiamo con difficoltà)…
Vorrei descrivere l’emozione più semplice
gioia o tristezza
ma non come fanno gli altri
raggiungendo i raggi di pioggia o di sole…

Vorrei descrivere la luce
che nasce in me
ma so che non è simile
a nessuna stella
perché non è così chiaro
non così pulito
e incerto…

Vorrei descrivere il coraggio
senza trascinarti dietro un leone impolverato (sabbia del deserto),
E anche l’ansia
senza agitare un bicchiere pieno d’acqua…

in altre parole
Darò tutte le metafore
per una parola
staccato dal petto come una costola
per una parola
che si trova
nei limiti della mia pelle

– Ma sembra che questo non sia possibile…

e dire – amo
Sto correndo come un pazzo
raccogliere (disturbare) bracciate di uccelli,
E la mia tenerezza
che non è fatto di acqua
chiede acqua per il viso

e la rabbia diversa dal fuoco
prende in prestito da lui
linguaggio multi-parlante

è così confuso
è così confuso
in me… zb.Herbert

Vorrei infine citare un testo attribuito a Francesco. Papa Francesco ha mostrato questo meraviglioso messaggio:

„Questa vita passerà in fretta, non discutere con le persone, non criticare troppo il loro corpo.
Non lamentarti così tanto.
Non perdere il sonno a causa delle bollette.
Trovate una coppia (marito e moglie) che vi renda felici.
Se una coppia sbaglia, lasciatela e cercate la vostra felicità.
Non ho mai smesso di essere un buon padre.
Non preoccuparti troppo di acquistare beni di lusso e comfort per la tua casa, e non ucciderti, non ucciderti lasciando un’eredità alla tua famiglia. Tutti devono guadagnare beni e ricchezze, ma non dedicarti ad accumulare argento.
Divertitevi, viaggiate, godetevi le passeggiate, esplorate nuovi posti.
Augurati di assaporare il sapore del viaggio che meriti. Lasciate che i cani si avvicinino.
Per favore non appoggiare gli occhiali.
Usa stoviglie nuove (per la cena), non risparmiare il tuo profumo preferito, usalo (usalo) per le passeggiate con te stesso, spendi – scendi – usa le tue sneaker preferite, indossa – ripeti i tuoi vestiti preferiti – e allora? (Non è niente)
Se non è male, perché non adesso? (Goditi la vita, ma ricorda questo). Perché non pregare invece di aspettare di pregare prima di andare a letto? Perché non chiami adesso? Perché non perdonare adesso?
Aspetti Natale, venerdì, l’anno prossimo per molto tempo – (che ora è?) Quando hai soldi, quando arriva l’amore, quando tutto è perfetto… Ascolta… Non esiste un tutto perfetto.
Le persone non possono riuscirci perché semplicemente non è stato fatto, non è stato fatto per finirlo qui. Questa è un’opportunità per imparare (ancora in futuro).
Quindi prendi questa (la mia) prova di vita e fallo ora… Ama di più, perdona di più, abbraccia di più, vivi più intensamente e lascia il resto nelle mani di Dio.”

Resta Signore con me, perché ho bisogno della tua presenza per non dimenticarti.
Sai quanto facilmente posso abbandonarti.
Resta Signore con me, perché sono debole e ho bisogno della tua forza per non cadere.
Resta Signore con me, perché sei la mia vita, e senza di te perdo il fervore.
Resta Signore con me, perché sei la mia luce, e senza di te regna l’oscurità.
Resta Signore con me, per mostrarmi la tua volontà
Resta Signore con me, affinché senta la tua voce e ti segua.
Resta Signore con me, perché desidero amarti e restare sempre in tua compagnia.
Resta Signore con me se vuoi che ti sia fedele.
Resta Signore con me, perché per quanto povera sia la mia anima, voglio che si trasformi in un luogo di consolazione per te, un nido d’amore.
Resta con me, Gesù, perché si fa tardi e il giorno volge al termine; la vita passa, e la morte, il giudizio e l’eternità si avvicinano. Ho bisogno di te per rinnovare le mie energie e non per fermarmi lungo la strada. Si sta facendo tardi, la morte avanza e io ho paura del buio, delle tentazioni, della mancanza di fede, della croce, dei dolori. Oh, quanto ho bisogno di te mio Gesù in questa notte di esilio….

____

Stanisław Barszczak, Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie. Spójrzcie na nasze miejsce we wszechświecie: Naszemu Słońcu zajmuje 250 milionów lat okrążenie Drogi Mlecznej. Ostatecznie Droga Mleczna ma około 100 000 lat świetlnych średnicy i 1000 lat świetlnych grubości. Nasz układ słoneczny znajduje się około 26 000 lat świetlnych od centrum galaktyki. Jeśli to nie jest wystarczająco imponujące, nasza gwiazda jest zaledwie jedną z 200 miliardów gwiazd w Drodze Mlecznej. W związku z tym naukowcy szacują, że w naszej galaktyce może być aż 3,2 biliona planet. I pamiętaj, że są to tylko liczby dla naszej własnej maleńkiej galaktyki. Według NASA w obserwowalnym wszechświecie jest około 2 bilionów galaktyk. Zofia Kielan-Jaworowska (1925–2015) to prawdziwa pionierka nauki! Jako pierwsza kobieta kierująca ekspedycją paleontologiczną odkrywała na pustyni Gobi skamieniałości, które zmieniły nasze rozumienie ewolucji ssaków. Jej praca rzuciła nowe światło na historię życia na Ziemi. Wierzyła, że to intelekt – dar ewolucji – pozwala nam kształtować przyszłość. Wiedza o przeszłości daje nam klucz do zrozumienia tego, co przed nami. Jej odkrycia pozostają inspiracją, by z odwagą spoglądać w nieznane – tak, jak ona spoglądała w przeszłość, odsłaniając jej tajemnice. Zofia Kielan-Jaworowska – odkrywczyni przeszłości, myślicielka przyszłości. „A jaka jest nasza przyszłość? Tego nie wie nikt, jednak na pewno rządzić nią będą te same prawa przyrody, które uformowały nas w minionych eonach, oraz rewolucyjnie nowy czynnik powstały w wyniku ewolucji: intelekt.” Jest jedną z bohaterek projektu Herstory – inicjatywy przypominającej o niezwykłych kobietach, które zmieniały świat. Co Twoim zdaniem będzie miało większy wpływ na przyszłość: prawa przyrody czy ludzki intelekt? Podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu! Descartes wynalazł metodę, która nadal może być stosowana z pożytkiem — metodę systematycznego wątpienia. Postanowił, że nie uwierzy w nic, czego nie widziałby całkiem jasno i wyraźnie jako prawdy. Cokolwiek mógłby zmusić się do wątpienia, wątpiłby, dopóki nie znalazłby powodu, aby w to nie wątpić. Stosując tę ​​metodę stopniowo przekonał się, że jedynym istnieniem, co do którego mógł być całkiem pewien, było jego własne. „Myślę, więc jestem” — powiedział (Cogito, ergo sum); i na podstawie tej pewności zabrał się do pracy, aby ponownie zbudować świat wiedzy, który jego wątpliwości zrujnowały. Wynalazłszy metodę wątpliwości i pokazując, że rzeczy subiektywne są najbardziej pewne, Kartezjusz oddał filozofii wielką przysługę światu ludzi… Ale prawdziwe Ja jest tak samo trudne do osiągnięcia jak prawdziwy stół i nie wydaje się mieć tej absolutnej, przekonującej pewności, która należy do konkretnych doświadczeń… Bo pojawiają się emocje niezależne od naszego istnienia! Yubari – miasto, które uczy, jak powoli umierać – obraz przyszłości Japonii, Polski, świata? Jeszcze 20 lat temu w japońskich biurach codziennie spotykało się ludzi w miarę młodych– 30-, 40-latków. Dziś, jeśli w pracy spotkasz kogokolwiek poniżej czterdziestki, to niemal cud. Większość pracowników to osoby po sześćdziesiątce, a emeryci coraz częściej pełnią rolę tymczasowych pracowników, by podtrzymać podstawowe funkcjonowanie przedsiębiorstw. Wskaźniki urodzeń w Japonii od dekad znajdują się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Prognozy przewidują, że do 2060 roku liczba mieszkańców Japonii spadnie do 88 milionów, a cztery na dziesięć osób będą miały ponad 65 lat. Na północy Hokkaido, w kotlinie otoczonej surowymi wzgórzami, leży Yūbari – miasto szczególne. Opuszczone budynki, rdzawe ruiny kopalnianych struktur i puste ulice przypominają scenerię z filmu postapokaliptycznego. Szyby kopalni dawno zniknęły, a tam, gdzie niegdyś tętniło życie górników i ich rodzin, teraz przemykają dzikie sarny. Yūbari to symbol PRZYSZŁOŚCI; obraz tego, jak może wyglądać cała Japonia za kilka dekad. Średnia wieku mieszkańców wynosi tu ponad 70 lat (średnia!), a na każde narodziny przypada aż dwanaście zgonów. Miasto jest ponurym eksperymentem, gdzie mieszkańcy i władze uczą się, jak umierać z godnością – procesem, który może czekać setki innych japońskich gmin. Yūbari zmierza do nieuniknionego, a wraz z nim być może cała Japonia. Miasto wyludnia się w zastraszającym tempie. Władze próbują stabilizować sytuację, proponując ulgi mieszkaniowe dla młodszych i inwestując w poprawę życia dla najstarszych mieszkańców. Jednak coraz bardziej pustoszejące domy i brak młodych ludzi to widmo, które wisi nad całym krajem. W tym cichym zakątku Hokkaido przyszłość Japonii powoli, lecz nieubłaganie wyziera spod ruin przeszłości, zadając pytanie – czy to właśnie taki los czeka cały kraj?

____

Stanisław Barszczak, The Starry Sky Above Me and the Moral Law Within Me. Look at our place in the universe: It takes our Sun 250 million years to orbit the Milky Way. After all, the Milky Way is about 100,000 light-years across and 1,000 light-years thick. Our solar system is about 26,000 light-years from the center of the galaxy. If that’s not impressive enough, our star is just one of 200 billion stars in the Milky Way. As a result, scientists estimate that there could be as many as 3.2 trillion planets in our galaxy. And remember, these are just the numbers for our own tiny galaxy. According to NASA, there are about 2 trillion galaxies in the observable universe. Zofia Kielan-Jaworowska (1925–2015) is a true pioneer of science! As the first woman to lead a paleontological expedition, she discovered fossils in the Gobi Desert that changed our understanding of mammalian evolution. Her work shed new light on the history of life on Earth. She believed that it is intellect – the gift of evolution – that allows us to shape the future. Knowledge of the past gives us the key to understanding what lies ahead. Her discoveries remain an inspiration to look boldly into the unknown – just as she looked into the past, revealing its secrets. Zofia Kielan-Jaworowska – discoverer of the past, thinker of the future. „And what is our future? No one knows, but it will certainly be governed by the same laws of nature that shaped us in past eons, and a revolutionary new factor created as a result of evolution: intellect.” She is one of the protagonists of the Herstory project – an initiative reminding us of extraordinary women who changed the world. What do you think will have a greater impact on the future: the laws of nature or human intellect? Share your thoughts in the comments! Descartes invented a method which may still be used with profit—the method of systematic doubt. He resolved that he would believe nothing which he did not see quite clearly and distinctly as true. Whatever he could bring himself to doubt, he would doubt until he found reason not to doubt it. By this method he gradually became convinced that the only existence of which he could be quite certain was his own. „I think, therefore I am,” he said (Cogito, ergo sum); and on the basis of this certainty he set to work to rebuild the world of knowledge that his doubts had ruined. Having invented the method of doubt and shown that subjective things are the most certain, Descartes did philosophy a great service to the world of people… But the true Self is as difficult to achieve as the true table and does not seem to have that absolute, convincing certainty that belongs to concrete experiences… Because emotions appear independent of our existence! Yubari – the city that teaches how to die slowly – an image of the future of Japan, Poland, the world? Just 20 years ago, in Japanese offices you would meet relatively young people every day – 30-, 40-year-olds. Today, if you meet anyone under forty at work, it is almost a miracle. Most employees are over sixty, and retirees are increasingly taking on the role of temporary workers to maintain the basic functioning of companies. Birth rates in Japan have been below the replacement level for decades. The Japanese population is predicted to drop to 88 million by 2060, with four out of ten people expected to be over 65. In the north of Hokkaido, in a basin surrounded by rugged hills, lies Yūbari, a special town. Abandoned buildings, rusty mine structures, and empty streets resemble a scene from a post-apocalyptic movie. The mine shafts have long since disappeared, and where life once bustled with miners and their families, wild deer now scurry about. Yūbari is a symbol of the FUTURE; a picture of what all of Japan could look like in a few decades. The average age of the population here is over 70 (average!), and for every birth, there are twelve deaths. The town is a grim experiment where residents and authorities are learning how to die with dignity—a process that could await hundreds of other Japanese municipalities. Yūbari is heading towards the inevitable, and with it, perhaps all of Japan. The city is depopulating at an alarming rate. The authorities are trying to stabilize the situation by offering housing benefits for the younger and investing in improving the lives of the oldest residents. However, increasingly empty houses and a lack of young people are a specter that hangs over the entire country. In this quiet corner of Hokkaido, the future of Japan slowly but surely peeks out from under the ruins of the past, asking the question – is this the fate that awaits the entire country?

____

Stanisław Barszczak, Nie lękajcie się

Mój terapeuta powiedział mi, że podczas gdy kultury zachodnie często namawiają nas do wiary, że musimy żyć w jakimś celu – jak praca lub zarabianie pieniędzy – wiele kultur rdzennych ma inny pogląd. Postrzegają życie jako coś podobnego do natury: istniejące po prostu po to, aby być, być pięknym, być wyjątkowym. Nie musimy niczego osiągnąć, aby potwierdzić nasze istnienie lub człowieczeństwo. Ta perspektywa pomogła mi przemyśleć moją wartość wykraczającą poza produktywność, obejmując piękno w samym byciu.

W obliczu ogólnego braku autorytetu i kryzysu zaufania, czy możemy śmiało i stanowczo mówić o Bogu, który jest miłością, i pozostać otwartym i chronić się przed herezją lub schizmą? „Ksiadz chciał, żeby mnie pobić”. Każdy może mieć z tym problem. Czy Putin jest podatny na ataki na jego osobę? W programie BBC HARDtalk Stephen Sackur rozmawia z Władimirem Kara-Murzą, antyputinowskim aktywistą, który został dwukrotnie otruty, a następnie uwięziony w Rosji. Został uwolniony w ramach wymiany więźniów zeszłego lata i teraz lobbuje na Zachodzie, aby nasilił presję na Kreml. Ale czy jest jakiś powód, aby sądzić, że Putin jest podatny na ataki? Stephen Sackur z BBC rozmawia z Arabem Barghouthim. Czy jego ojciec ukształtuje przyszłość Palestyńczyków? Jego ojciec, Marwan, odsiaduje dożywocie za morderstwo w izraelskim więzieniu, ale Palestyńczycy powszechnie uważają go za potencjalnego przywódcę, który mógłby zjednoczyć swój naród. Czy jego syn wierzy, że kiedykolwiek będzie wolny? Stephen Sackur rozmawia z Angie Thomas, autorką, której pierwsza powieść zelektryzowała Amerykę swoim nieustępliwym portretem nastoletniej czarnoskórej dziewczyny stawiającej czoła przemocy policji, kulturze gangów w centrum miasta i społeczeństwu zakorzenionemu w dyskryminacji. Jeśli chodzi o rasę i rasizm, przepaść między obietnicą równości w Ameryce a rzeczywistością zakorzenionej nierówności wydaje się przygnębiająco szeroka. Pokolenia czarnoskórych Amerykanów walczyły, aby to zmienić; jak daleko zaszli? Czy nadzieja może zwyciężyć nad strachem i nienawiścią? Zawsze trzeba modlić się za bliźniego, aby go wesprzeć. Chcemy czynić dla niego dobro. To właśnie o taką miłość Jezus apelował do swoich uczniów. Chodzi o wspieranie bliźniego, szanowanie bliźniego i dzielenie się z nim tym, co masz i co wiesz. W szkole przyjaciel dzieli się z tobą kanapką, w pracy taty szef dał mu dwa dni wolnego, bo zobaczył, że tata źle się czuje, kobieta zgubiła torebkę w mieście i jakiś facet jej ją oddał zamiast wziąć dla siebie, w domu starsza siostra pomaga ci odrabiać lekcje, w internecie ktoś pisze do ciebie np. życzenia. Podam ci jeszcze jeden przykład. Kościół baptystów Westboro, trzymając transparenty przed pogrzebami poległych żołnierzy i świętując śmierć dzieci po masakrach w szkole, został nazwany „najbardziej obrzydliwą i wściekłą grupą nienawiści w Ameryce”. Od piątego roku życia Megan Phelps-Roper stała na pikietach i niosła te pełne nienawiści transparenty. Ale jako dorosła osoba pisząca na Twitterze do swoich internetowych krytyków, Megan zaczęła mieć wątpliwości. Czy naprawdę nadal mogłaby uważać tych, którzy znęcali się nad jej umysłem i nauczyli ją nienawiści, za swoich „ukochanych” rodziców? Megan Phelps-Roper jest byłą członkinią Kościoła baptystów Westboro, ekstremistycznej amerykańskiej sekty religijnej z siedzibą w Topeka w stanie Kansas. Zdobyła sławę po pojawieniu się w serialu dokumentalnym Louisa Theroux o kościele. Megan opuściła kościół w 2012 roku i od tamtej pory zabrała głos, ostatnio pisząc o swoich doświadczeniach w książce: Unfollow: A Journey from Hatred to Hope, Leaving the Westboro Baptist Church. Megan omawia swoją fascynującą historię i dlaczego cały świat musi być świadomy niebezpieczeństw podziałów w BBC. Ostrzeżenie: Ten wywiad zawiera tematy i język, które niektórzy mogą uznać za niepokojące.

W trzecim tysiącleciu cywilizacji ludzkiej musimy otworzyć się na zadawane rany i kierować się tolerancją bardziej niż kiedykolwiek. Ludzie są szczęśliwi bez Boga. Nie nawracajmy ich, nie należy prowadzić misji. Ludzie są szczęśliwi bez Boga; trzeba pozwolić na to, by żyli swoim życiem. Jego zdaniem Bóg sam znajdzie sposób, aby wprowadzić ich na „właściwą drogę”. Coraz większa liczba ludzi w naszym kraju żyje bez Boga i jest to dla nich zupełnie oczywiste. Nie potrzebują religii, wiary i żadnego Kościoła, żeby być szczęśliwi i zadowoleni. Prowadzą często spełnione życie i nie są ludźmi egoistycznymi. Dla ludzi wierzących taka postawa jest bolesna. Trudno przyjąć, że ktoś nie zwraca się do Boga nawet w najtrudniejszych sytuacjach życiowych. Kwestia Boga nie interesuje go nawet w związku ze śmiercią. Apeluję o spokój. Nie musimy prowadzić misji na całym świecie, stawiać na gigantomachię w organizowaniu akcji najbardziej charytatywnych i zdobywać ludzi dla określonej formy życia kościelnego. Wszyscy ludzie są wolni i takimi pozostaną. Bóg znajdzie drogi, by wprowadzić na właściwą ścieżkę także tych, którzy nie mogą albo nie chcą w Niego wierzyć.

Nasze wspólne bycie chrześcijanami i Kościołem trzeba rozumieć i przeżywać w taki sposób, że Ewangelia jest zaproszeniem dla ludzi, ale nie jest przymusem ani naciskiem. To jest to, co możemy zrobić, aby w przyszłości istniały miejsca bycia chrześcijaninem dostępne dla każdej i każdego. Zarazem jednak pozostawmy ludzkiej wolności, czy i jak zdecydują się na przygodę naśladowania Jezusa. Droga dzisiejszego Kościoła nie jest drogą długotrwałych pewników, uniwersalnych rozwiązań i nierozwiązywalnych struktur. Bp Franz-Josef Overbeck z Essen odwołał się tutaj nawet do papieża Franciszka przytaczając jego wizję Kościoła, który opiera się na „małych krokach, małych liczbach, prostych słowach i gestach”. Powinniśmy mieć świadomość podziałów w świecie, równocześnie wierzyć, iż Bóg nie zostawi nas, być przekonani do końca wreszcie co do tego, że w życiu duchowym trzeba zawsze iść naprzód.

Chciałbym wyakcentować jeszcze taką postawę żywymi obrazami i zacytować teraz poetę z mojego kraju, Polski, Bolesława Leśmiana, wpierw jego „cielesny” poemat pt. „Rozmowa”:

Ciało mówi do duszy: Jestem tu — w tych światach, gdzie i ty się zbłąkałaś. Ta sama nam droga. Spojrzyj tylko: woń wdycham, tarzam się we kwiatach,
Ocieram się o słońce, o sen i o Boga, O którym mówisz zawsze ze smutkiem, jak gdyby Smutek był wiarą…

Spojrzyj: jestem teraz w lesie, Bawią mię złote bąki i czerwone grzyby
I to, że drzewom wokół tak zielenić chce się! Jeśli wolisz – każ mi się zapodziać na łące, A zobaczysz, jak zaraz swoją białość zmącę purpurą rośnych maków, których dotyk nagły Budzi szczęście i życie tak jasno tłumaczy!
Niech mię tylko po oczach kłos uderzy smagły,
A już świat się rozwidnia i wiem, co świat znaczy.

Nie przeszkadzaj mi wiedzieć! Milcz, dopóki drzewa szumią, dopóki pachnie jałowiec i mięta! Milcz! Nie mówi się prawdy, lecz bez słów się śpiewa. Kłamie ten, co zna słowa, a nut nie pamięta. Jam z tych światów, gdzie w ogniu grzech, śpiewając, pląsa. Gdzie płoną piersi, wargi i kły, chciwe strawy – Gdzie róża, krwią nabiegła, lilję białą kąsa, I gdzie jeszcze brzmi w słońce zielony wrzask trawy!

Nie tłum owego wrzasku! Nie nęć mię w mrok głuszy! Nie gardź mną, nie opuszczaj! — Porzuć swe zaświaty Dla wspólnych zabaw ze mną!” – Tak ciało do duszy mówi, a dusza – nikła i płochliwa mara –
Słucha jego poszeptów i przez łzy się stara
Kochać te same kwiaty, rwać te same kwiaty…

Tu wzruszające wyznanie poety się kończy. I jeszcze krótki poemat Bolesława Leśmiana pt. „Stodoła”:

Tyś całował dziewczynę, lecz kto biel jej ciała
Poróżowił na wargach, by cię całowała?
Tyś topolom (drzewom) na drogę cień rzucać pozwolił,
Ale kto je tak bardzo w niebo roztopolił (że wyrosły w górę wysoko)?
Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,
Ale kto ją stodolił (ubrał w kształt stodoły), by — czym jest — wiedziała?
Stodoliła ją pewno ta Majka stodolna,
Do połowy – przydrożna, od połowy – polna.
Ze stu światów na przedświat wyszła sama jedna
I patrzyła w to zboże, co szumi z dna.

Na koniec przytoczę wiersz – który nazwałbym „odpowiedzią Majce Bożej” zapisaną przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:

– Powiedz mi jak mnie kochasz.
– Powiem.
– Więc?
– Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
W wielkim wietrze na szosie, i na koncercie.
W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
I gdy jajko roztłukujesz ładnie –
nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
I na końcu ulicy. I na początku.
I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
– A latem jak mnie kochasz?
– Jak treść lata.
– A jesienią, gdy chmurki i humorki?
– Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
– A gdy zima posrebrzy ramy okien?
– Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.

Chrześcijanin nigdy nie męczy się braćmi i siostrami. Amen.

Stanisław Barszczak, Be not afraid

My therapist told me that while western cultures often push us to believe we must live for a purpose – like work or making money – many indigenous cultures have a differend view. They see life as being
like nature: existing simply to be, to be beautiful, to be unique. We don’t need to achieve anything to validate our existence or humanity. This perspective has helped me rethink my worth beyond productivity, embracing the beauty in just being.

In the face of a general lack of authority and crisis of confidancy can we speak boldly and powerfully about God who is love and remain open and protect yourself from heresy or schism? Everyone might have a problem with this. Is Putin vulnerable? On BBC HARDtalk Stephen Sackur speaks to Vladimir Kara-Murza, the anti-Putin activist who was twice poisoned, then imprisoned in Russia. He was freed in a prisoner swap last summer, and is now lobbying the West to intensify the pressure on the Kremlin. But is there any reason to believe Putin is vulnerable? Stephen Sackur, BBC, speaks to Arab Barghouthi. Will his father shape Palestinians’ future? His father, Marwan, is serving life for murder in an Israeli jail, but is widely seen by Palestinians as a potential leader who could unify his people. Does his son believe he will ever be free? Stephen Sackur talks to Angie Thomas, the author whose first novel electrified America with its unflinching portrayal of a teenage black girl facing police violence, inner-city gang culture, and a society entrenched in discrimination. When it comes to race and racism, the chasm between the promise of equality in America and the reality of entrenched inequality seems depressingly wide. Generations of black Americans have struggled to change that; how far have they come? Can hope triumph over fear and hatred? It is always necessary to pray for your neighbor in supporting them. We want to do good for them. It is precisely this kind of love that Jesus appealed to his disciples for. It is about supporting your neighbor, respecting your neighbor and sharing with your neighbor what you have and what you know. At school a friend shares a sandwich with you, at dad’s work the boss gave him two days off because he saw that dad was feeling bad, a lady lost her purse in town and some man gives it back to her instead of taking it for himself, at home your older sister helps you with your homework, on the internet someone writes to you e.g. wishes. Let me give you another example. Holding signs outside funerals for fallen soldiers and celebrating the deaths of children after school massacres, Westboro Baptist Church has been called “the most disgusting and angry hate group in America.” From the age of five, Megan Phelps-Roper stood on picket lines and carried those hateful signs. But as an adult tweeting at her online critics, Megan began to have second thoughts. Could she really still consider those who had abused her mind and taught her to hate as her “beloved” parents? Megan Phelps-Roper is a former member of Westboro Baptist Church, an extremist American religious sect based in Topeka, Kansas. She rose to fame after appearing in Louis Theroux’s documentary series about the church. Megan left the church in 2012 and has since spoken out, most recently writing about her experiences in her book: Unfollow: A Journey from Hatred to Hope, Leaving the Westboro Baptist Church. Megan discusses her fascinating story and why the whole world needs to be aware of the dangers of division on BBC. Warning: This interview contains topics and language that some may find disturbing.

In the third millennium of human civilization, we must open ourselves to the wounds that are inflicted on us and be guided by tolerance more than ever. People are happy without God. Let’s not convert them, we should not conduct missions. People are happy without God; we must allow them to live their lives. In his opinion, God himself will find a way to lead them to the „right path”. An increasing number of people in our country live without God and this is completely obvious to them. They do not need religion, faith and any Church to be happy and satisfied. They often lead fulfilled lives and are not selfish people. For believers, such an attitude is painful. It is difficult to accept that someone does not turn to God even in the most difficult situations in life. The issue of God does not interest him even in connection with death. I appeal for calm. We do not have to conduct missions all over the world, rely on gigantomachy in organizing the most charitable actions and win people for a specific form of church life. All people are free and will remain so. God will find ways to lead to the right path also those who cannot or do not want to believe in Him.

Our common being Christians and the Church must be understood and lived in such a way that the Gospel is an invitation to people, but not coercion or pressure. This is what we can do so that in the future there will be places of being Christian accessible to everyone. At the same time, however, let us leave it to human freedom whether and how they decide to embark on the adventure of following Jesus. The path of today’s Church is not a path of long-term certainties, universal solutions and unsolvable structures.

Bishop Franz-Josef Overbeck from Essen even referred here to Pope Francis, citing his vision of the Church, which is based on „small steps, small numbers, simple words and gestures”.

We should be aware of the divisions in the world, at the same time believe that God will not abandon us, and finally be convinced to the end that in spiritual life we must always move forward.

I would like to emphasize this attitude further with vivid images and now quote a poet from my country, Poland, Bolesław Leśmian, first of all his „corporeal” poem entitled „Conversation”:

The body says to the soul: I am here – in these worlds,
Where you also wandered. The same path for us.
Just look: I inhale the scent, roll in flowers,
I rub against the sun, against sleep and against God,
Of whom you always speak with sadness, as if
Sadness were faith…

Look: I am in the forest now,
I am amused by golden gadflies and red mushrooms
And by the fact that the trees around me want to be so green!
If you prefer – tell me to get lost in the meadow,
And you will see how I will immediately disturb my whiteness
With the crimson of tall poppies, whose sudden touch
Awakens happiness and explains life so clearly!
Let only a dark ear of corn hit my eyes,
And already the world is dawning and I know what the world means.

Do not prevent me from knowing! Be silent, while the trees rustle, as long as juniper and mint smell!

Be silent! The truth is not spoken, but one sings without words.

He who knows the words but does not remember the notes lies.

I am from those worlds where sin dances in fire, singing.

Where breasts, lips and fangs burn, greedy for food –
Where a rose, blood-drenched, bites a white lily,
And where the green shriek of grass still sounds in the sun!

Do not suppress that shriek! Do not lure me into the darkness of the wilderness!
Do not despise me, do not abandon me! – Abandon your afterlife
For joint amusements with me!” –

Thus the body speaks to the soul, and the soul – a faint and timid ghost –
Listens to its whispers and through tears tries
To love the same flowers, to pick the same flowers…

Here the poet’s moving confession ends.
And another short poem by Bolesław Leśmian entitled „Barn”:

You kissed the girl, but who turned the white of her body
Rosy on her lips so that she would kiss you?
You allowed the poplars (trees) to cast their shadow on the road,
But who melted them so much into the sky (that they grew high up)?
You cut the barn in almost four days,
But who barned it (dressed it in the shape of a barn) so that it would know what it is?
That barn-girl probably barned it,
Half wayside, half field.
Out of a hundred worlds, she emerged alone into the pre-world
And looked at the grain that rustles from the bottom.

Finally, I will quote a poem – which I would call „the answer to the Mother of God” written by Konstanty Ildefons Gałczyński:

– Tell me how you love me.
– I will tell you.
– So?
– I love you in the sun. And in the glow candles.
I love you in a hat and a beret.
In a big wind on the road, and at a concert.
In lilacs and birches, and raspberries, and maples.
And when you sleep. And when you work focused.
And when you crack an egg nicely –
even when you drop a spoon.
In a taxi. And in a car. Without exception.
And at the end of the street. And at the beginning.
And when you part your hair with a comb.
In danger. And on a carousel.
In the sea. In the mountains. In galoshes. And barefoot.
Today. Yesterday. And tomorrow. Day and night.

And spring, when the swallow flies.
– And in summer how do you love me?
– Like the content of summer.
– And in autumn, when clouds and moods?
– Even when you lose your umbrellas.
– And when winter silvers the window frames?
– In winter I love you like a cheerful fire.
Close to your heart. Near it.

And outside the windows snow. Crows in the snow…

A Christian never tires of brothers and sisters. Amen

_____

Stanisław Barszczak, W poszukiwaniu okruchów człowieczeństwa 

Nie odwracajmy wzroku od współczesnych tragedii

Edith Bruck, pseudonim artystyczny Edith Steinschreiber (Tiszabercel, 3 maja 1931), jest włoską pisarką, poetką, tłumaczką, reżyserką i świadkiem Holokaustu urodzoną na Węgrzech. Jest ostatnim z sześciorga dzieci biednej rodziny żydowskiej. Od dzieciństwa znał wrogość i dyskryminację, jakie w jego kraju, podobnie jak w całej Europie, dotykają Żydów. Wiosną 1944 roku, w wieku trzynastu lat, została deportowana z getta w Sátoraljaújhely do Auschwitz, a następnie do innych niemieckich obozów: Kaufering, Landsberg, Dachau, Christianstadt i w końcu do Bergen-Belsen, gdzie została wyzwolona wraz z jej siostra, w kwietniu 1945 r.

We wrześniu 1948 roku dotarł do Izraela, tuż przed powstaniem nowego państwa. Tutaj – by uniknąć służby wojskowej – ożenił się i przyjął nazwisko, które nosi do dziś: Bruck. W 1954 roku, nie mogąc się odnaleźć i odnaleźć w wyobrażonym kraju „mlekiem i miodem płynącym”, nie mogąc zaakceptować rzeczywistości naznaczonej konfliktami i napięciami, przybyła do Włoch i osiedliła się w Rzymie, gdzie mieszka do dziś. Rozpoczął intensywną działalność literacką, która nie ograniczała się tylko do tematów Holokaustu.

W 2021 roku Franciszek odwiedził Edith Bruck w jej rzymskim mieszkaniu. Rozmawiali o jej książkach, historii życia oraz o lekcji płynącej z tragedii Holokaustu. „Mówiłam Papieżowi, że obozowe doświadczenia nauczyły mnie, że zawsze jest nadzieja, zawsze pojawia się jakieś maleńkie światełko, nawet w wielkiej ciemności. Także dziś powtarzam, że bez nadziei nie możemy żyć” – mówi Radiu Watykańskiemu Edith Bruck.

Papież Franciszek, który odwiedził w sobotę ocalałą z Holokaustu, urodzoną na Węgrzech pisarkę i reżyserkę Edith Bruck w jej domu w Rzymie, powiedział, że oddaje hołd „narodowi-męczennikowi szaleństwa nazistowskiego populizmu”.

Edith Bruck, węgierska Żydówka która przeszła przez piekło Auschwitz wydała również książkę pt. „Tu Franciszek” (org. „Sono Francesco”), w której podejmuje refleksję nad swoim spotkaniem z Papieżem. Wstęp do niej napisał sam Ojciec Święty. Papież dwukrotnie rozmawiał z Panią Bruck po tym, jak udzieliła poruszającego wywiadu dla L’Osservatore Romano. Wspomina o tym we wstępie do nowej książki: „gdy czytałem ten wywiad, uderzyła mnie spokojna i pełna światła siła tej kobiety. Udało jej się znaleźć w swoim życiu i przekazać w swojej twórczości literackiej kilka „punktów światła” w jednej z najciemniejszych otchłani ludzkiej historii. Zamknąłem gazetę i zadzwoniłem do redaktora naczelnego, prosząc go o zorganizowanie spotkania”.

Niecały miesiąc później Papież był u progu domu pisarki. „Gdy tylko wyszedłem z windy, przywitała mnie w drzwiach w milczeniu, bo wzruszenie prawie uniemożliwiło jej mówienie – pisze Franciszek –  Pośród łez, które wzięły górę, podziękowała mi za wizytę, a ja z kolei podziękowałem jej za świadectwo, które daje przez te wszystkie lata, albo lepiej świadectwo, którym była i jest”.

Po przywitaniu się spędzili długi czas na rozmowie. Spotkali się ponownie rok później, tym razem gospodarzem był Franciszek. Pani Bruck przyszła wraz z swoją ukraińska asystentką Olgą i przyniosły upieczony w domu chleb. Był to symbol nawiązujący do sławnej powieści pisarki „Chleb utracony”, gdzie jej matka wypieka chleb tuż przed aresztowaniem przez nazistów. Papież wspomina: „podzieliliśmy go razem, i zjedliśmy część. Prosty, ludzki gest. Jak modlitwa”.

Ojciec święty kieruje następnie spojrzenie na ludzkość „delikatną, kruchą, zawsze gotową do pęknięcia, do pogorszenia się i wynaturzenia”. Dodaje, że pośród takiej ludzkości „nieraz spotykamy osoby takie jak pani Edith, które ujawniają niewyobrażalne zasoby, siłę wypływająca nie wiadomo skąd, która pokonuje wszelkie przeciwności i pozwala nam pozostać ludźmi”. Kończąc słowo wstępne Papież pisze: „książka, którą macie w rękach, jest próbą zrelacjonowania tego spotkania, które dało mi tyle siły i nadziei oraz poczucia wdzięczności i zaufania. Mam nadzieję, że zostaną one przekazane także tym, którzy zdecydują się ją przeczytać”.

„Ludzie niczego nie nauczyli się ze zbrodni Auschwitz. Dziś sytuacja jest trudna, jest wiele obojętności na dokonujące się dramaty i tak, jak wówczas, udajemy, że nic się nie dzieje. Współczesne obozy są tragiczne, jednak nie porównywałabym ich z nazistowskimi. Dla mnie to kompletnie coś innego – mówi papieskiej rozgłośni Bruck. – Cały czas staram się siać nadzieję, wskazywać dziejące się dobro. Pokazuję to szczególnie młodym ludziom, z którymi spotykam się w szkołach. Mówię im prawdę o tym, co się wydarzyło, ale jednocześnie uczę dostrzegać światło w tych mrocznych wydarzeniach. Dziś w mediach trzeba opowiadać dobre historie, mówić o dziejących się pozytywnych rzeczach, a nie epatować jedynie złem. W moich książkach opisuję też światło, które widziałam w czasie mej niewoli. Nigdy wszystko nie jest jedynie czarne. Dostrzeżmy choćby wolontariuszy, iluż jest ludzi czyniących dziś dobro. Trzeba o tym mówić, a nie jedynie dawać miejsce złu.“

Aby nie zapomnieć i nie sprawić, by inni zapomnieli, Edith Bruck, sześćdziesiąt lat po wydaniu swojej pierwszej książki, przelatuje nad własnymi krokami na skrzydłach wiecznej pamięci, boso i szczęśliwa z małego, jak w dzieciństwie, z drewnianymi chodakami za cztery pory roku, na ziemiach polskiego obozu Auschwitz-Birkenau i w wypełnionych obozami koncentracyjnymi Niemczech. Dzięki wsparciu starszej siostry Judit udaje jej się cudem przeżyć i wyruszyć na wyprawę. Próbuję żyć, ale gdzie, jak, z kim? Za nim spalone życia, w tym życia jego rodziców; przed nim prawdziwe i emocjonalne ruiny. Świat wydaje się jej obcy, akceptacja i słuchanie są na poziomie zerowym, więc postanawia uciec gdzie indziej. Co zrobić ze swoim zbawieniem?

Bruck opowiada o poczuciu wyobcowania od członków swojej rodziny, którzy nie doświadczyli obozu koncentracyjnego, o próbie osiedlenia się w Izraelu i wymyślenia tam zupełnie nowego życia, o ucieczkach, o podróżach po Europie z grupą taneczną złożoną z wygnańców, przyjazd do Włoch i zarządzanie ośrodkiem kosmetycznym, który był często odwiedzany przez „dobry Rzym” lat pięćdziesiątych, wreszcie fundamentalne spotkanie z towarzyszem życia, poetą i reżyserem Nelo Risim, artystyczna i sentymentalna współpraca, która potrwa ponad sześćdziesiąt lat . Aż do dnia dzisiejszego, do szeregu bezcennych refleksji na temat niebezpieczeństw obecnej fali ksenofobii i do niepokojącego ostatniego listu do Boga, w którym Bruck bez skrępowania ukazuje swoje wątpliwości, nadzieje i wciąż nietknięte pragnienie przejścia do przyszłym pokoleniom rozdział historii XX wieku, który będzie opowiadany wciąż na nowo.

Dzisiaj obchodzimy 80. rocznicę ‚wyzwolenia’ obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. 27 stycznia co roku obchodzony jest jako Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. 

Niewiele nauczyliśmy się z tragedii Auschwitz. Wciąż odwracamy wzrok od współczesnych dramatów i, tak jak wówczas, udajemy, że nic się nie dzieje. W Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu wskazuje na to Edith Bruck. Jest ona węgierską pisarką pochodzenia żydowskiego, która, jako 13-latka doświadczyła piekła aż trzech obozów koncentracyjnych, gdzie zginęli jej rodzice i dwaj bracia. Holokaust przeżyła jedynie jej siostra.

Beztroskie życie Hössów. „Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego ojca”

Rudolf Franz Ferdinand Höß urodził w Baden-Baden, niemieckim uzdrowisku, które zyskało popularność już pod koniec XVIII w. Ze względu na pobyt gości z wyższych sfer do kurortu przylgnęło miano „letniej stolicy Europy”. Wychowywał się w rodzinie katolickiej, co początkowo miało rzutować na jego przyszłe życie. Jego ojciec Franz Höss z powodu odniesionych ran po zakończeniu służby wojskowej zajął się prowadzeniem przedsiębiorstwa handlującego kawą i herbatą, odziedziczonym przez żonę po rodzicach. Niedługo po urodzinach syna złożył śluby, że pierworodnego syna przeznaczy do stanu kapłańskiego.

Stosunkowo wcześnie osierocony przez rodziców …. Höß służył w obozie Auschwitz-Birkenau do 1 grudnia 1943 r. W tym czasie osobiście nadzorował masowe egzekucje przez gazowanie, które rozpoczęły się w 1941 r., a w kolejnym roku z użyciem cyklonu B.

Choć wszelkie rozkazy starał się wykonywać skrupulatnie, to największą uwagę poświęcał odpowiedniemu przygotowaniu swojego domu, który był zlokalizowany w północno-zachodnim narożniku obozu. Od miejsca największych zbrodni w historii ludzkości Hößa, który mieszkał tam wraz z żoną Hedwig i piątką dzieci, oddzielał wysoki mur i drzewa. Ogród, w którym bawiły się Klaus, Heidetraud, Brigitte, Hans-Jürgen i Annegret znajdował się w odległości tylko nieco ponad 100 metrów od komina najbliższego krematorium.

Z perspektywy czasu ten dysonans jest wprost niewyobrażalny. Tuż obok największych zbrodni ludzkości rodzina Hössów wiodła radosne życie. Dzieci bawiły się ze swoimi żółwiami o imieniu Jumbo i Dilla, kotami, dwoma dużymi dalmatyńczykami, a także jeździły konno czy pływały w pobliskiej rzece. – Mieliśmy mały basen na podwórku. A moja mama miała piękny domek ogrodowy z kwiatami. Uwielbiała kwiaty – powiedziała Brigitte Höss w wywiadzie opublikowanym w The Guardian w marcu 2024 r. Brigitte zmarła w październiku 2023 r. Wywiadu udzieliła dwa lata przed swoją śmiercią.

W tym samym wywiadzie wspominała, że w weekend nie musiał chodzić do „pracy”. Ten czas spędzał z rodziną. – Był wspaniałym tatą. W niedzielę palił cygaro w całym domu. Jedliśmy śniadanie, obiad lub kolację, jak miła rodzina. Nawet nie wiedzieliśmy, czym tak naprawdę się zajmuje – opisywała córka Rudolfa Hössa, która była ostatnią osobą pamiętającą, jak wyglądało życie w willi w Auschwitz. Gdy tam trafiła, miała 7 lat. Wiedziała jednak, że ludzie, którzy pracowali w willi i ogrodzie, byli więźniami obozu.

Wspominała także, że jej ociec był „cudowną, absolutnie cudowną osobą. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszego ojca. Zawsze nas przytulał. Wieczorem dawał nam buziaka i mówił: ‚ Schlaf schön Nacht meine Kinder’ [Śpijcie dobrze moje dzieci]”. Brigitte prawdopodobnie do końca życia nie mogła, a może po prostu nie chciała uwierzyć, że jej ociec jest odpowiedzialny za śmierć ponad miliona osób. Nie wszystkie dzieci zbrodniarza pasowały jednak do obrazka niewinnych ofiar systemu. Najstarszy syn Rudolfa, Klaus, należał do Hitlerjugend.  wyraźnie sprawiało mu zadawanie innym bólu. Okładał pejczem więźniów, których spotykał na konnej przejażdżce, wjeżdżał w nich, czy strzelał z procy i wiatrówki.

Wspomnienia Rudolfa Hössa pokazują, że nie dopuszczał on do siebie grozy swoich czynów. Nazwał eksterminację Żydów „błędem” spowodowanym wykonywaniem rozkazów na podstawie błędnej ideologii, a nie zbrodnią.”Niech ogół społeczeństwa nadal uważa mnie za krwiożerczą bestię, okrutnego sadystę, masowego mordercę milionów istot ludzkich: ponieważ masy nigdy nie mogłyby sobie wyobrazić komendanta Auschwitz w żadnym innym świetle. Nigdy nie zrozumieją, że ja również miałem serce.”

27 stycznia 1945 roku o 15.00 żołnierze Armii Czerwonej wkroczyli do obozu Auschwitz.

Zastali tam jedynie chorych i wycieńczonych ludzi, łącznie około 7 tysięcy osób. Tych, którzy zdolni byli chodzić Niemcy „ewakuowali” na zachód, w tak zwanych marszach śmierci. Gdy bitwa z nazistami w Oświęcimiu się zakończyła, rozpoczęła się kolejna — walka o życie tych, którzy przetrwali obóz zagłady. Pierwszy do obozu dotarł konny zwiad Armii Czerwonej, za nim przyszły 100. i 322. Dywizje Strzeleckie radzieckiej 60. Armii. Ich oczom ukazały się szeregi baraków, w których na pryczach leżeli chorzy i wyczerpani ludzie. „Szkielety pokryte skórą” – jak można przeczytać we wspomnieniach wielu świadków. Stan tych ludzi był tak przerażający, że poruszył nawet serca zaprawionych w boju żołnierzy, którzy nieraz walczyli i zimną krwią zabijali wrogów. Nawet ci słynący z hulaszczego, usianego gwałtami i kradzieżami sposobu wyzwalania ziem spod niemieckiej okupacji, tu stali oszołomieni, zamurowani skalą nieszczęścia. Budziły się w nich ludzkie odruchy, chcieli pomóc głodnym – oddawali im swoje konserwy, chleb i innego rodzaju żywność. W dobrej wierze, by więźniowie wreszcie mogli zaspokoić głód.

Ocalali jedli, by nasycić tę niewysłowioną pustkę w żołądku, którą odczuwali, sami już nie pamiętając od jak dawna i… umierali, przeważnie z biegunki. Szybko okazał się, że poskręcane z głodu żołądki nie są zdolne strawić kalorycznego i podawanego w większej ilości pożywienia.

Chorych trzeba było przyzwyczajać do jedzenia. W ciężkich warunkach żywnościowych jedyną potrawą do podawania chorym była zupa z przecieranych ziemniaków, którą dawkowano niemal jak lekarstwo, w ilości trzy razy dziennie po łyżce na osobę. Z każdym dniem zwiększano porcje zupy.(relacja Maria Rogoż, wolontariusz)

Szacuje się (nie ma bowiem dokładnych danych), że po wyzwoleniu obozu, zmarło w nim jeszcze około 600 osób, z wycieńczenia, chorób i „przejedzenia”. O tych, którzy przeżyli, można pomyśleć, że byli „szczęściarzami”, bo ocalili życie, podczas gdy ponad milion innych dusz uleciał stąd do wieczności. Przeżyli, ale tam w obozie odebrano im człowieczeństwo. Dla więźniów Auschwitz każdy dzień polegał na chwytaniu zębami, bo ręce już nie miały siły, okruchów życia, które jeszcze w człowieku zostały. To były tylko cząstki dawnych ciał. Resztki tego kim byli, nim trafili do piekła na Ziemi. Strzępki świata, który nie znał komór gazowych i który skończył się wraz z budową pierwszego obozu koncentracyjnego. „Wyzwolenie Auschwitz” oznaczało wolność, życie, ale i mozolne układanie fragmentów rozbitego człowieczeństwa. Jednym udało się to lepiej, innym gorzej, ale nawet na duszach tych, którzy posklejali jakoś siebie, na zawsze pozostały ślady pęknięć. Rozdarć, które prawdziwie zrozumieć mogli tylko ocaleni z Auschwitz.

Rozbite człowieczeństwo

W sobotę (25.01.2025) Elon Musk wystąpił zdalnie na wiecu prawicowej AfD, podczas którego mówił wiele o zachowaniu niemieckiej kultury i ochronie narodu niemieckiego. „Dobrze jest być dumnym z niemieckiej kultury, niemieckich wartości i nie tracić tego w jakiejś formie multikulturalizmu, który wszystko rozwadnia” – powiedział do zebranych. Amerykański Miliarder stwierdził: „dzieci nie powinny być winne grzechów swoich rodziców, a tym bardziej pradziadków”. „Zbyt mocno skupiamy się na przeszłych winach i musimy to przezwyciężyć” – dodał. Zaniepokojenie poparciem dla AfD ze strony miliardera wyraził po tym wystąpieniu kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Donald Tusk zareagował na słowa Elona Muska. Premier zwrócił w nim uwagę na słowa wypowiedziane przez Elona Muska zaledwie dzień wcześniej, odnoszące się do trudnej przeszłości narodu niemieckiego. „Słowa, które usłyszeliśmy od głównych aktorów wiecu AfD o ‚Wielkich Niemczech’ i ‚konieczności zapomnienia o niemieckiej winie za zbrodnie nazistowskie’ brzmiały aż nazbyt znajomo i złowieszczo” – napisał szef polskiego rządu, zauważając, że wszystko to zaledwie godziny przed rocznicą wyzwolenia Auschwitz. W sercu Europy skrajna prawica bierze władzę. Chcą zbudować twierdzę. Co to oznacza? Pamięć o ciemnych stronach historii i jej zrozumienie powinny być centralnymi punktami (w procesie) kształtowania się niemieckiego społeczeństwa – niewywiązanie się z tego zadania obraża ofiary i stanowi wyraźne zagrożenie dla demokratycznej przyszłości Niemiec.

Wielki pisarz ze Wschodu, Fiodor Dostojewski, zapisał w  ‚Notatkach z podziemia’: „Kochać kogoś oznacza widzieć go takim, jakim Bóg go zamierzył.”

Kocham ludzkość, powiedział, «ale ze zdumieniem odkrywam, że im bardziej kocham ludzkość jako całość, tym mniej kocham człowieka w szczególności»(…) „Miłość w działaniu jest czymś surowym i okropnym w porównaniu z miłością w marzeniach.”(Bracia Karamazow)

Abstrakcyjna miłość do ludzkości jest prawie zawsze zaledwie miłością do siebie. Święty Pio z Pietlerciny, patron mego życia mówił: W życiu duchowym trzeba zawsze iść naprzód. Nie cofajmy się nigdy; w przeciwnym razie byłoby to jak na łodzi, jeśli zatrzyma się zamiast płynąć do przodu, wicher natychmiast sprawi, że zacznie się cofać. Trzeba zawsze iść naprzód, realizować spotkanie z człowiekiem wciąż na nowo.

Siostra Juluana Tuwima napisała piękny wiersz:

Czasami, jak dziewczynce słodkiej i naiwnej,

Marzy mi się, że kiedyś, gdy czas wszystko zatrze,

Spotkamy się w stolicy o nazwie przedziwnej

Na paradnej premierze w królewskim teatrze.

Będę rzucała z loży znużone spojrzenia,

W włosach mych chwiać się będzie paradis zielony…

Poznamy się natychmiast. I mimo wzruszenia

Zamienimy ze sobą dwa sztywne ukłony.

Ściemni się; w górę pójdzie kurtyna ze szlakiem,

Znajdziemy się oczyma, gdy światła pogasną –

I pomyślę: To dziwne – pod tym czarnym frakiem

Jest serce, które niegdyś czułam dłonią własną.

Później – czarny samochód, w wieczór zimny, mglisty

Zawiezie mnie do domu. Przed pałacu bramą

Zobaczę cię przez okno. I na twoje listy

Nie odpowiem ci wcale: będę wielką damą.

Lecz wiem, że tak nie będzie. Gdy po latach wreszcie 

Spotkamy się po długim, długim niewidzeniu,

Jak dziecko, co zbłądziło w dużym, obcym mieście

Rozpłaczę się bezradnie na twoim ramieniu.

(Ìrena Tuwim,Spotkanie)

_____

Stanisław Barszczak, In Search of Crumbs of Humanity

Let’s Not Turn Away Our Eyes from Contemporary Tragedies

Edith Bruck, the artistic pseudonym of Edith Steinschreiber (Tiszabercel, May 3, 1931), is an Italian writer, poet, translator, director, and Holocaust witness born in Hungary. He is the last of six children of a poor Jewish family. From childhood, he knew the hostility and discrimination that Jews face in his country, as in all of Europe. In the spring of 1944, at the age of thirteen, she was deported from the ghetto in Sátoraljaújhely to Auschwitz, and then to other German camps: Kaufering, Landsberg, Dachau, Christianstadt and finally to Bergen-Belsen, where she was liberated, together with her sister, in April 1945.

In September 1948, he reached Israel, just before the creation of the new state. There – to avoid military service – he married and took the surname he bears to this day: Bruck. In 1954, unable to find her place and find her way in the imagined country „flowing with milk and honey”, unable to accept a reality marked by conflicts and tensions, she came to Italy and settled in Rome, where she lives to this day. He began an intensive literary activity, which was not limited only to themes of the Holocaust.

In 2021, Francis visited Edith Bruck in her Rome apartment. They talked about her books, her life story and the lessons of the Holocaust. “I told the Pope that my experiences in the camps taught me that there is always hope, that there is always a tiny glimmer of light, even in great darkness. Today I repeat that we cannot live without hope,” Edith Bruck told Vatican Radio.

Pope Francis, who visited Holocaust survivor Edith Bruck, a Hungarian-born writer and film director, in her Rome home on Saturday, said he was paying tribute to “a nation martyred by the madness of Nazi populism.”

Edith Bruck, a Hungarian Jew who went through the hell of Auschwitz, has also published a book called „Tu Franciszek” („Sono Francesco”), in which he reflects on his meeting with the Pope. The introduction to it was written by the Holy Father himself. The Pope spoke to Ms. Bruck twice after she gave a moving interview to L’Osservatore Romano. He mentions this in the introduction to the new book: „when I read this interview, I was struck by the calm and luminous strength of this woman. She managed to find in her life and convey in her literary work several „points of light” in one of the darkest abysses of human history. I closed the newspaper and called the editor-in-chief, asking him to organize a meeting.” Less than a month later, the Pope was at the writer’s door. „As soon as I got out of the elevator, she greeted me at the door in silence, because the emotion almost prevented her from speaking,” writes Francis. „Amidst the tears that got the better of her, she thanked me for my visit, and I in turn thanked her for the witness she has given all these years, or better yet the testimony that she was and is.”

After greeting each other, they spent a long time talking. They met again a year later, this time with Francis as their host. Mrs. Bruck came with her Ukrainian assistant Olga and brought home-baked bread. It was a symbol referring to the writer’s famous novel “Lost Bread,” where her mother bakes bread just before being arrested by the Nazis. The Pope recalls: “we shared it together, and we ate some. A simple, human gesture. Like a prayer.”

The Holy Father then turns his gaze to humanity, “delicate, fragile, always ready to crack, to deteriorate and degenerate.” He adds that among such humanity, “we often meet people like Mrs. Edith, who reveal unimaginable resources, a strength that springs from nowhere, that overcomes all adversities and allows us to remain human.” Concluding the foreword, the Pope writes: „the book you have in your hands is an attempt to recount this meeting, which gave me so much strength and hope and a sense of gratitude and trust. I hope that they will also be passed on to those who decide to read it.”

„People have learned nothing from the crimes of Auschwitz. Today, the situation is difficult, there is a lot of indifference to the dramas taking place and, just as then, we pretend that nothing is happening. Modern camps are tragic, but I would not compare them to the Nazi camps. For me, it is something completely different,” Bruck tells the papal radio station. „I am constantly trying to sow hope, to point out the good that is happening. I show this especially to young people whom I meet in schools. I tell them the truth about what happened, but at the same time I teach them to see the light in these dark events. Today, in the media, we need to tell good stories, talk about positive things happening, and not only shock with evil. In my books, I also describe the light that I saw during my captivity. It’s never all black. Let’s see volunteers, how many people do good today. We need to talk about it, not just give space to evil.“

In order not to forget and not to make others forget, Edith Bruck, sixty years after the publication of her first book, flies over her own steps on the wings of eternal memory, barefoot and happy from a small, as in childhood, with wooden clogs for four seasons, on the lands of the Polish camp Auschwitz-Birkenau and in Germany filled with concentration camps. Thanks to the support of her older sister Judit, she miraculously manages to survive and set off on an expedition. I try to live, but where, how, with whom? Behind him burned lives, including the lives of his parents; before him real and emotional ruins. The world seems alien to her, acceptance and listening are at zero level, so she decides to escape somewhere else. What to do with her salvation?

Bruck tells of his sense of alienation from his family members who had not experienced a concentration camp, of his attempt to settle in Israel and invent a completely new life there, of his escapes, of his travels around Europe with a dance group of exiles, his arrival in Italy and management of a beauty salon that was often visited by the “good Rome” of the fifties, and finally his fundamental meeting with his life companion, the poet and director Nelo Risi, an artistic and sentimental collaboration that would last for over sixty years. Up to the present day, to a series of priceless reflections on the dangers of the current wave of xenophobia and to his disturbing final letter to God, in which Bruck unabashedly reveals his doubts, hopes and still untouched desire to pass on to future generations a chapter of twentieth-century history that will be told over and over again.

Today we celebrate the 80th anniversary of the ‘liberation’ of the Auschwitz-Birkenau extermination camp. January 27 is celebrated annually as International Holocaust Remembrance Day.

We have learned little from the tragedy of Auschwitz. We continue to turn a blind eye to contemporary dramas and, just as we did then, pretend that nothing is happening. On Holocaust Remembrance Day, Edith Bruck points this out. She is a Hungarian writer of Jewish origin who, as a 13-year-old, experienced the hell of three concentration camps, where her parents and two brothers died. Only her sister survived the Holocaust.

The carefree life of the Höss family. „I could not have wished for a better father”

Rudolf Franz Ferdinand Höß was born in Baden-Baden, a German health resort that had become popular already in the late 18th century. Due to the stays of high-society guests, the resort earned the nickname „the summer capital of Europe”. He was raised in a Catholic family, which initially influenced his future life. His father, Franz Höss, due to the wounds he sustained after completing his military service, took up running a coffee and tea trade business, inherited by his wife from her parents. Shortly after his son’s birth, he made a vow to dedicate his firstborn son to the priesthood.

Orphaned relatively early by his parents …. Höß served in the Auschwitz-Birkenau camp until December 1, 1943. During this time, he personally supervised the mass executions by gassing, which began in 1941, and the following year with the use of Zyklon B.

Although he tried to carry out all orders meticulously, he devoted the greatest attention to the proper preparation of his home, which was located in the north-west corner of the camp. Höß, who lived there with his wife Hedwig and five children, was separated from the site of the greatest crimes in human history by a high wall and trees. The garden where Klaus, Heidetraud, Brigitte, Hans-Jürgen and Annegret played was just over 100 metres from the chimney of the nearest crematorium.

In retrospect, this dissonance is simply unimaginable. Right next to the greatest crimes of humanity, the Höss family led a joyful life. The children played with their turtles Jumbo and Dilla, cats, two large Dalmatians, and also rode horses or swam in the nearby river. „We had a small swimming pool in the yard. And my mother had a beautiful garden house with flowers. She loved flowers,” Brigitte Höss said in an interview published in The Guardian in March 2024. Brigitte died in October 2023. She gave the interview two years before her death.

In the same interview, she recalled that on weekends he did not have to go to „work”. This time he spent with his family. „He was a great dad. On Sundays he smoked a cigar all over the house. We ate breakfast, lunch or dinner, like a nice family. We didn’t even know what he really did – described Rudolf Höss’s daughter, who was the last person to remember what life was like in the villa in Auschwitz. She was 7 years old when she arrived there. However, she knew that the people who worked in the villa and the garden were prisoners of the camp.

She also recalled that her father was „a wonderful, absolutely wonderful person. I couldn’t have wished for a better father. He always hugged us. In the evening he would give us a kiss and say: ‚Schlaf schön Nacht meine Kinder’ [Sleep well my children]”. Brigitte probably could not, or perhaps simply did not want to, believe until the end of her life that her father was responsible for the deaths of over a million people. However, not all of the criminal’s children fit the picture of innocent victims of the system. Rudolf’s eldest son, Klaus, was a member of the Hitler Youth. He clearly enjoyed inflicting pain on others. He would whip prisoners he met on horseback, run them over, or shoot them with a slingshot and an air rifle.

Rudolf Höss’s memoirs show that he did not admit to himself the horror of his actions. He called the extermination of the Jews a „mistake” caused by carrying out orders based on a flawed ideology, and not a crime. „Let the general public continue to consider me a bloodthirsty beast, a cruel sadist, a mass murderer of millions of human beings: because the masses could never imagine the commandant of Auschwitz in any other light. They will never understand that I also had a heart.”

On January 27, 1945, at 3:00 p.m., Red Army soldiers entered the Auschwitz camp.

They found only sick and exhausted people there, about 7,000 people in total. Those who were able to walk were „evacuated” to the west by the Germans in the so-called death marches. When the battle with the Nazis in Auschwitz ended, another one began — the fight for the lives of those who survived the extermination camp. The Red Army’s mounted reconnaissance was the first to reach the camp, followed by the 100th and 322nd Rifle Divisions of the Soviet 60th Army. They saw rows of barracks in which sick and exhausted people lay on bunks. „Skeletons covered with skin” – as one can read in the memoirs of many witnesses. The condition of these people was so terrifying that it even moved the hearts of seasoned soldiers who had fought and fought in the cold many times. they killed their enemies with blood. Even those famous for their riotous, rape- and theft-ridden way of liberating lands from German occupation, stood here stunned, walled up by the scale of the misfortune. Human reflexes awoke in them, they wanted to help the hungry – they gave them their canned goods, bread and other types of food. In good faith, so that the prisoners could finally satisfy their hunger.

The survivors ate to satisfy that ineffable emptiness in their stomachs, which they had felt for a long time, and… they died, mostly from diarrhea. It quickly turned out that stomachs twisted by hunger were unable to digest caloric food served in larger quantities.

The sick had to be accustomed to eating. In difficult food conditions, the only food to be given to the sick was mashed potato soup, which was dosed almost like medicine, three times a day, one spoonful per person. The portions of soup were increased every day. (report by Maria Rogoż, volunteer)

It is estimated (there are no exact data) that after the liberation of the camp, about 600 people died there, from exhaustion, disease and „overeating”. Those who survived can be considered „lucky” because they saved their lives, while over a million other souls flew away from here to eternity. They survived, but there in the camp their humanity was taken away from them. For the prisoners of Auschwitz, every day consisted of grabbing with their teeth, because their hands no longer had the strength, the fragments of life that still remained in a person. These were only fragments of their former bodies. Remnants of who they were before they ended up in hell on Earth. Fragments of a world that did not know gas chambers and that ended with the construction of the first concentration camp. „Liberation of Auschwitz” meant freedom, life, but also the laborious rearrangement of fragments of shattered humanity. Some did it better, others worse, but even the souls of those who somehow glued themselves together forever bear traces of cracks. Tears that only survivors of Auschwitz could truly understand.

Shattered humanity

On Saturday (25.01.2025), Elon Musk spoke remotely at a rally of the right-wing AfD, during which he spoke a lot about preserving German culture and protecting the German nation. „It’s good to be proud of German culture, German values, and not lose it in some form of multiculturalism that dilutes everything,” he told the audience. The American billionaire stated: „children should not be guilty of the sins of their parents, and even less so of their great-grandparents.” „We focus too much on past sins and we have to overcome this,” he added. German Chancellor Olaf Scholz expressed concern about the billionaire’s support for the AfD after this speech. Donald Tusk responded to Elon Musk’s words. In it, the prime minister drew attention to the words spoken by Elon Musk just a day earlier, referring to the difficult past of the German nation. „The words we heard from the main actors of the AfD rally about ‚Greater Germany’ and ‚the need to forget German guilt for Nazi crimes’ sounded all too familiar and ominous,” wrote the head of the Polish government, noting that all this happened just hours before the anniversary of the liberation of Auschwitz. In the Heart of Europe The far right is taking power. They want to build a fortress. What does that mean? Remembering and understanding the dark side of history should be central to the formation of German society – failure to do so offends the victims and poses a clear threat to Germany’s democratic future.

The great Eastern writer Fyodor Dostoyevsky wrote in ‘Notes from Underground’: “To love someone is to see them as God intended them to be.”

I love humanity, he said, „but I discover with amazement that the more I love humanity as a whole, the less I love man in particular” (…) „Love in action is something harsh and terrible compared to love in dreams.” (The Brothers Karamazov)

Abstract love for humanity is almost always merely love for oneself. Saint Pio of Pietlercina, the patron saint of my life, said: In spiritual life one must always move forward. Let us never go back; otherwise it would be like on a boat, if instead of moving forward it stops, the wind will immediately make it go back. One must always move forward, realize the encounter with man over and over again.

Juluan Tuwim’s sister wrote a beautiful poem:

Sometimes, like a sweet and naive girl,

I dream that one day, when time has erased everything, We will meet in the capital with a strange name At a ceremonial premiere in the royal theater.

I will throw from the box tired glances,

A green paradis will sway in my hair…

We will recognize each other immediately. And despite our emotion We will exchange two stiff bows.

It will get dark; the curtain with the trail will go up,

We will find each other with our eyes when the lights go out – And I will think: It is strange – under this black tailcoat There is a heart that I once felt with my own hand.

Later – a black car, on a cold, misty evening

It will take me home. In front of the palace gate

I will see you through the window. And to your letters

I will not answer you at all: I will be a great lady.

But I know that it will not be so.

When after years we finally

Meet after a long, long time without seeing each other,

Like a child who got lost in a large, foreign city

I will helplessly cry on your shoulder.

                                        (Ìrena Tuwim, Meeting)

_______

Niedziela 26 stycznia 2025

3. Niedziela zwykła

Odniesienia biblijne: Czytanie z Księgi Nehemiasza: 8,1 do 10: „Dzień ten jest święty dla naszego Boga! Radość Pana jest waszą siłą”. Psalm 18: „Przyjmij słowa ust moich, podszepty serca mojego”. Święty Paweł. 1 list do Koryntian: 12. 12 do 30: „Wszyscyśmy zostali zgaszeni przez jednego Ducha”. Ewangelia według św. Łukasza: 1,1-4: „A naoczni świadkowie stali się sługami słowa”. Wybór czytań na tę niedzielę nie wydaje się być oparty na racjonalnej logice. Jednak wybór ten nie jest arbitralny. Możemy je połączyć poprzez wizję Kościoła, jaka wyłania się z trzech tekstów, szczególnie tekstu św. Pawła, w tę niedzielę, będącą w centrum „Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan”: – Budowanie społeczności żydowskiej po powrocie z wygnania, skupionej na słowach Prawa. – Jedność Ducha w różnicy nie tylko między poszczególnymi ochrzczonymi, ale także między poszczególnymi Kościołami, które nadają formę i życie „oikuménè” Boga: „Ci, których Bóg umieścił w Kościele”. – Wreszcie obecność świadków Słowa, którego Chrystus jest „pierwowzorem” w synagodze w Nazarecie, ponieważ „Duch spoczywa na Nim”. W tę niedzielę pragniemy celebrować żywe Słowo zawarte w Księdze, którego jeden i różnorodny wyraz wspólnota przyjmuje zgodnie z charyzmatem i powołaniem każdego wiernego.

LITURGIA SŁOWA

Kontekst historyczny. Księga Nehemiasza przenosi nas w jeden z „założycielskich” momentów judaizmu. Nehemiasz był świeckim Żydem, podczaszym na dworze króla Persji w czasie wygnania. Uzyskał pierwszą zgodę na oficjalną misję do Jerozolimy. Mianowany namiestnikiem regionu Judy, odbudował mury miasta, zapewnił sprawiedliwość społeczną wśród mieszkańców i zorganizował ponowne zaludnienie miasta poprzez powrót wygnańców. Dziesięć lat to trwa, jeśli przyjmiemy pewną chronologię, Nehemiasz powraca i z autorytetem przywraca szabat, szacunek dla lewitów i przepisy religijne. I właśnie tutaj rozgrywa się wydarzenie, o którym opowiada dzisiejsza niedzielna liturgia. Pod koniec dzieła, którego Ezdrasz jest filarem, tradycje ustne zostają zebrane i przekazane na piśmie, aby nie uległy zaginięciu, co było ryzykiem w czasie wygnania. Ezdrasz był „uczonym w Prawie Mojżeszowym” (Ezd 7,1-5), „tłumaczem przykazań Jahwe i Jego praw dotyczących Izraela” (Ezd 7,10 i 11). Był także sekretarzem ds. żydowskich na dworze króla Persji. Uroczyste odczytanie Prawa, które wprowadza do wspólnoty, zastępuje „Tablice Prawa”, które zostały zniszczone. W czasie wygnania rozproszeni Żydzi gromadzili się nie w Świątyni, centrum swojego dawnego małego królestwa, lecz w synagogach, aby pozostać wiernymi Słowu Bożemu otrzymanemu na Synaju i przekazanemu przez Mojżesza i jego następców. Znaczenie tej liturgii. Czytanie według pewnego rytuału nadaje Księdze Słowa Bożego wartość symboliczną. Księga Wyjścia i Księga Liczb łączą cały ustrój Ludu Izraela z objawieniem na Synaju. Ezdrasz także tworzy Naród Żydowski wokół Słowa Bożego, nie nowy, lecz stały. Przywołuje się wydarzenie, w którym Mojżesz przedstawił tablice Dekalogu. Po powrocie z wygnania znajdujemy tutaj prezentację Księgi, wskazanie czytelnika, wstępne powitanie modlitwą, która jest błogosławieństwem Pana, a na koniec postawę duchową i cielesną („amen”, stojąc, padający na twarz) ludu, który słucha i ratyfikuje.

LITURGIA NAZARETU

Początek Ewangelii według św. Łukasza wyjaśnia motywacje autora. Wydarzenie w Nazarecie umieszcza słowa Jezusa w tych ramach, kładąc szczególny nacisk na moc działania Ducha. Starożytna księga proroka Izajasza, którą Chrystus otrzymał do przeczytania, została napisana po to, by czytać ją w synagodze. Zostało to napisane dawno temu. A Jezus niejako wieńczy czas. Nowa księga, którą właśnie napisał św. Łukasz, jest także przeznaczona do „czytania” w Kościele, przez tych, którzy stali się sługami Słowa. Łukasz nie chce tworzyć dzieła literackiego ani pisać historii chronologicznej, nawet jeśli pierwsze rozdziały zawierają odniesienia potwierdzające ten aspekt dzieła. Celem jest wzmocnienie wiary. To samo powie święty Jan na końcu swojej Ewangelii. Napisał: „abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego”. (Jana 20.31) Pierwsze wersety Ewangelii według św. Łukasza ukazują nam charakterystyczne znaki apostołów i osób, które wiążą oni ze swoim zadaniem. Gdy przyjdzie czas na zastąpienie Judasza, Piotr będzie szukał wśród tych, którzy „towarzyszyli im przez cały czas, gdy Pan Jezus szedł przed nimi” (Dzieje Apostolskie 1:21), ponieważ zadaniem apostoła jest bycie świadkiem Zmartwychwstania i posłaniec Słowa. Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich ukazują nam apostołów głoszących, nauczających, wyjaśniających i wzywających do nawrócenia. (Dzieje Apostolskie 4:29-31) To właśnie na swój sposób św. Paweł przypomina Koryntianom: każdy z nich, zgodnie ze swoim szczególnym powołaniem, głosi Ewangelię. Dla niego, podobnie jak dla autorów czterech Ewangelii, pisma te nie są „narzędziami” propagandy, lecz raczej wsparciem dla katechezy. Tutaj użyto właśnie tego terminu: „katecheci”, nie z obecną precyzją techniczną, ale w znaczeniu „otrzymaliście”. (Łk 1,4), obecny przekaz nauki. W prologu do Dziejów Apostolskich św. Łukasz powie: „co Jezus zaczął czynić i nauczać”, „poïev kai didaskeiv”. (Dzieje Apostolskie 1.1) Ewangelia nie polega przede wszystkim na pisaniu, ale na „działaniu” Boga, który wskrzesza Jezusa jako Chrystusa i Pana, a przez Niego daje nam Ducha Świętego. Z pewnością to działanie Boga jest wpisane w historię. Ale nie należy ona wyłącznie do przeszłości. Ta akcja jest obecnie w toku. Kiedy głoszone jest Słowo i sprawowane są sakramenty, Duch Święty przekazuje nam dzisiaj życie Chrystusa, życie Syna, życie synów. Kiedy czyta się Pismo Święte, a tym bardziej, kiedy głosi się je w Kościele, wydarzenia z życia Jezusa zyskują dla nas pełną aktualność. Są aktualne. Dokonują się one dla nas, którzy jesteśmy Jego ciałem. (Święty Paweł do Koryntian) Jezus powiedział to w Nazarecie. Po złożeniu zwoju proroka Starego Testamentu możemy naprawdę usłyszeć Słowo Chrystusa w Nowym Testamencie. „Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście”. (Łukasza 1.21)

ZNACZENIE EWANGELII ŁUKASZA

Wprowadzenie, które św. Łukasz uznał za przydatne włączenie do pierwszych wersów swojej Ewangelii, może być również przedmiotem refleksji nad miejscem Pisma Świętego w Kościele dzisiaj, zwłaszcza w tym tygodniu modlitw o Jedność chrześcijan. Święty Łukasz nie wymienia jego imienia, ale tradycja pierwszych pisarzy chrześcijańskich zawsze przypisywała jemu trzecią Ewangelię i Dzieje Apostolskie. Jest trzykrotnie wymieniany wśród współpracowników św. Pawła, apostoła pogan. (Kolosan 4.14 – 2 Tymoteusza 4.11 – List do Filemona 25). Jest Grekiem, a grecki jest jego językiem ojczystym. Znajduje się w sytuacji każdego poganina w świecie helleńskim, który nie miał możliwości spotkania bezpośrednich świadków działalności Jezusa. Autor ewangelii wraca się do Teofila, „przyjaciela Boga” i wyjaśnia mu, że nie jest apostołem, że nie jest nawet bezpośrednim świadkiem. Jednakże jego praca jest „apostolska” ze względu na główne źródło, które cytuje: tych, którzy od początku byli naocznymi świadkami i stali się sługami Słowa. Czyni to z rygorem i starannością (Łk 1,3) Widzimy, że między tymi uprzywilejowanymi świadkami a nim samym zaczęła rozwijać się aktywność, którą nazwalibyśmy „literacką”. Użyte słowa nie pozwalają nam przesądzać, czy dokumenty te mają formę ustną czy pisemną. Czy odnosi się to do innych znanych nam ewangelii, w ich obecnym czy poprzednim stanie? Czy odwołuje się do innych tekstów, o których dziś nic nie wiemy, ponieważ nie zostały przyjęte przez Kościół jako natchnione? Nie da się tego powiedzieć. W każdym razie spotkał się ze świadkami. Wskazuje nawet na uprzywilejowanego świadka: „Maryja chowała wiernie wszystkie te sprawy w swoim sercu”. (Łukasza 2.19) Święty Łukasz daje w ten sposób świadectwo o tym okresie przejściowym, który często niepokoi dzisiejszych chrześcijan: co wydarzyło się pomiędzy tymi wydarzeniami a napisaniem Ewangelii w takiej formie, w jakiej je znamy? Temat, który współczesne media chętnie przywołują. To także mówi nam o pierwszych świętych pisarzach. Łukasz nie twierdzi, że otrzymał bezpośrednie objawienie dotyczące tego, co miał napisać i jak miał skomponować swoje dzieło. Przeprowadził dochodzenie mające na celu sprawdzenie autentyczności. Wybrał czyny Chrystusa, które były istotne dla boskiego objawienia, a nie dla anegdotycznej malowniczości. „Abyś mógł przekonać się o solidności słów, które otrzymałeś”. (Łukasza 1.4) Bierze odpowiedzialność za dokonany wybór i daje nam poczucie swojej wolności. Podkreśla, że jego praca jest poważna. Autorem Biblii jest Bóg, co nie przeszkadza każdemu świętemu autorowi występować jako prawdziwy autor. Człowiek ma za zadanie usłyszeć to, co Bóg w nim inspiruje w Słowie, które czyta lub słyszy. „Przyjmijcie słowa ust moich, podszepty serca mojego”. (Psalm 18) Od człowieka zależy również to, czy będzie mówił i ujawniał, co go napędza do życia. Jezus mówił nam o tym już w Nazarecie, a święty Łukasz sugeruje nam to we wprowadzeniu do radosnej nowiny.

_____

Sunday 26 January 2025

3rd Sunday in Ordinary Time

Biblical references:

Reading from the Book of Nehemiah: 8:1 to 10: “This day is holy to our God! The joy of the Lord is your strength.”

Psalm 18: “Receive the words of my mouth, the promptings of my heart.”

St. Paul. 1 Corinthians: 12:12 to 30: “By one Spirit have we all been quenched.”

Gospel according to St. Luke: 1:1-4: “And those who were eyewitnesses became ministers of the word.”

The choice of readings for this Sunday does not seem to be based on rational logic. However, this choice is not arbitrary. We can connect them through the vision of the Church that emerges from three texts, especially the text of St. Paul, on this Sunday, at the heart of the “Week of Prayer for Christian Unity”:

– Building the Jewish community after the return from exile, centered on the words of the Law.

– The unity of the Spirit in difference, not only between the individual baptized, but also between the individual Churches, which give form and life to the “oikuménè” of God: “Those whom God has placed in the Church.”

– Finally, the presence of witnesses to the Word, of which Christ is the “type” in the synagogue of Nazareth, because “the Spirit rests on him.”

This Sunday we wish to celebrate the living Word contained in the Book, whose one and diverse expression the community accepts according to the charism and vocation of each faithful.

LITURGY OF THE WORD

Historical context. The Book of Nehemiah takes us back to one of the “founding” moments of Judaism. Nehemiah was a lay Jew, cup-bearer at the court of the King of Persia during the exile. He obtained the first authorization for an official mission to Jerusalem. Appointed governor of the region of Judah, he rebuilt the city walls, ensured social justice among the inhabitants and organized the repopulation of the city through the return of the exiles.

Ten years, if we accept a certain chronology, Nehemiah returns and with authority restores the Sabbath, respect for the Levites and religious regulations. And it is here that the event recounted in today’s Sunday liturgy takes place. At the end of the work of which Ezra is a pillar, the oral traditions are collected and transmitted in writing so that they do not perish, which was a risk during the exile.

Ezra was „a scholar of the Law of Moses” (Ezra 7:1-5), „an interpreter of the commandments of Yahweh and of his laws concerning Israel” (Ezra 7:10 and 11). He was also secretary of Jewish affairs at the court of the king of Persia. The solemn reading of the Law, which he introduces to the community, replaces the „Tablets of the Law” that had been destroyed. During the exile, the scattered Jews gathered not in the Temple, the center of their former small kingdom, but in the synagogues, to remain faithful to the Word of God received on Sinai and transmitted by Moses and his successors.

The significance of this liturgy. Reading according to a certain ritual gives the Book of the Word of God a symbolic value. The Book of Exodus and the Book of Numbers connect the entire constitution of the People of Israel with the revelation on Sinai. Ezra also creates the Jewish People around the Word of God, not new but permanent.

The event in which Moses presented the tablets of the Ten Commandments is recalled. After returning from exile, we find here the presentation of the Book, the indication of the reader, the initial greeting with a prayer that is a blessing from the Lord, and finally the spiritual and physical attitude („amen,” standing, prostrating) of the people who listen and ratify.

THE LITURGY OF NAZARETH

The beginning of the Gospel according to St. Luke explains the author’s motivations. The event in Nazareth places the words of Jesus in this framework, placing particular emphasis on the power of the Spirit’s action. The ancient book of the prophet Isaiah, which Christ received to read, was written to be read in the synagogue. It was written long ago. And Jesus, as it were, crowns time. The new book that St. Luke has just written is also intended to be „read” in the Church, by those who have become servants of the Word. Luke does not want to create a literary work or write a chronological history, even if the first chapters contain references that confirm this aspect of the work. The goal is to strengthen faith.

St. John will say the same at the end of his Gospel. He wrote: „that you may believe that Jesus is the Christ, the Son of God, and that by believing you may have life in his name.” (John 20:31)

The first verses of the Gospel according to St. Luke show us the characteristic signs of the apostles and the people they associate with their task. When the time comes to replace Judas, Peter will look among those who “were with them all the time the Lord Jesus went before them” (Acts 1:21), because the apostle’s task is to be a witness to the Resurrection and a messenger of the Word. The first chapters of Acts show us the apostles preaching, teaching, explaining, and calling for conversion. (Acts 4:29-31)

This is precisely what St. Paul reminds the Corinthians in his own way: each of them, according to his own special calling, preaches the Gospel. For him, as for the authors of the four Gospels, these writings are not “instruments” of propaganda, but rather a support for catechesis. Here, this very term is used: “catechists”, not with the current technical precision, but in the sense of “you have received”. (Lk 1:4), the current transmission of teaching. In the prologue to the Acts of the Apostles, St. Luke says: “what Jesus began to do and teach”, “poïev kai didaskeiv”. (Acts 1:1)

The Gospel is not primarily about writing, but about the “action” of God, who raises Jesus as Christ and Lord, and through him gives us the Holy Spirit. This action of God is certainly inscribed in history. But it does not belong exclusively to the past. This action is currently underway. When the Word is proclaimed and the sacraments are administered, the Holy Spirit communicates to us today the life of Christ, the life of the Son, the life of the sons. When the Holy Scriptures are read, and even more so when they are proclaimed in the Church, the events of the life of Jesus acquire for us full relevance. They are current. They are accomplished for us who are His body. (Saint Paul to the Corinthians)

Jesus said this in Nazareth. After the scroll of the Old Testament prophet was folded, we can truly hear the Word of Christ in the New Testament. “Today these words of the Scripture you have heard have been fulfilled.” (Luke 1:21)

SCOPE OF LUKE’S GOSPEL

The introduction that Saint Luke found useful to include in the first verses of his Gospel can also be the subject of reflection on the place of Scripture in the Church today, especially in this week of prayer for Christian Unity.

Saint Luke does not mention his name, but the tradition of the early Christian writers has always attributed the third Gospel and the Acts of the Apostles to him. He is mentioned three times among the collaborators of Saint Paul, the apostle to the Gentiles. (Colossians 4:14 – 2 Timothy 4:11 – Philemon 25). He is Greek, and Greek is his native language. He is in the situation of every pagan in the Hellenic world who had no opportunity to meet direct witnesses of Jesus’ activity.

The author of the gospel returns to Theophilus, the „friend of God,” and explains to him that he is not an apostle, that he is not even a direct witness. However, his work is „apostolic” because of the main source he cites: those who were eyewitnesses from the beginning and became servants of the Word. He does this with rigor and care (Lk 1:3).

We see that between these privileged witnesses and himself an activity began to develop that we would call „literary.” The words used do not allow us to judge whether these documents are oral or written. Does this refer to other gospels known to us, in their current or previous state? Does he refer to other texts about which we know nothing today because they have not been accepted by the Church as inspired? It is impossible to say. In any case, he met witnesses. He even points to a privileged witness: “Mary kept all these things in her heart.” (Luke 2:19)

Saint Luke thus bears witness to this transitional period that often troubles Christians today: what happened between these events and the writing of the Gospel as we know it? A subject that modern media are eager to bring up.

This also tells us about the first sacred writers. Luke does not claim to have received a direct revelation about what he was to write and how he was to compose his work. He conducted an investigation to verify authenticity. He chose acts of Christ that were essential for divine revelation, not for anecdotal picturesqueness. “So that you may know the soundness of the words you have received.” (Luke 1:4) He takes responsibility for the choice he made and gives us a sense of his freedom. He emphasizes that his work is serious. The author of the Bible is God, which does not prevent each sacred author from claiming to be the true author.

A person is tasked with hearing what God inspires in them in the Word they read or hear. “Receive the words of my mouth, the whisperings of my heart.” (Psalm 18) It is also up to a person to speak and reveal what drives them to live. Jesus told us about this in Nazareth, and Saint Luke suggests it to us in the introduction to the good news.

___

Stanisław Barszczak, W poszukiwaniu czasu łaski 

W „Powrocie Odysa”, w poemacie wieszcza i barda mojego kraju znalazłem następujące zdania: „Idziesz przez świat i światu dajesz kształt przez twoje czyny. Spójrz w świat, we świata kształt, a ujrzysz twoje winy. Kędyś ty posiał fałsz i fałszem zdobył sławę, tam najdziesz kłamstwa cześć i imię w czci plugawe. Kędyś ty żebrał czci i zyskał przebaczenie, tam znajdziesz gruz i rum, czcicieli twych zniszczenie”

Najmilsi. Przygotowujemy się do wyborów prezydenckich. „Nasz naród jak lawa

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…”

„Podstawowa zasada kontroli urodzeń jest niesłuszna. Jest to gloryfikacja środków i pogarda dla celu; mówi, że przyjemność, która jest środkiem do prokreacji dzieci, jest dobra, ale same dzieci nie są dobre. Innymi słowy, logicznie rzecz biorąc, filozofia kontroli urodzeń skazałaby nas na świat, w którym drzewa zawsze kwitną, ale nigdy nie wydają owoców, świat pełen drogowskazów, które nie prowadzą donikąd. W tym kosmosie każde drzewo byłoby jałowym drzewem figowym i z tego powodu ciążyłoby na nim przekleństwo Boga,” mówił Arcybiskup Fulton Sheen. W atmosferze wzrastającej świadomości ludzkiej postawmy jeszcze raz w życiu na miłość!

Kochani, wszystko, co w życiu zrozumiałem, zrozumiałem tylko dlatego, że kocham.Jeżeli kochasz, czas zawsze odnajdziesz, nie mając nawet ani jednej chwiliPrawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego.Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język! Miłość wybiera sobie małe miejsce, które rozjaśnia; wszystko pozostałe jest w jej cieniu. Jeśli miłość jest prawdziwa, ona sprawia, że człowiek staje się kimś więcej, niż był, kimś więcej, niż wierzył, że może być.Kochać i być kochanym to tak, jakby z obu stron grzało nas słońce.Miłość jest czymś najmocniejszym na świecie, a jednak nie można wyobrazić sobie nic bardziej skromnego.Nigdy nie wolno nam rezygnować z poszukiwań Miłości. Ten, kto przestaje szukać, przegrywa życie. Człowiek bez miłości jest zgubiony w świecie obcych i wrogów. Panie Jezu,

uczyń, żebyśmy mogli dla kogoś być całym światem. Znaczyć dla kogoś wszystko, czy to nie wielka rzecz? Spraw, żebyśy byi kochanymi! Sztuka życia – to cieszyć się małym szczęściem. Dlatego od dzisiaj pragnę być Przyjacielem wszystkich jak padre Pio i tym, kto przychodzi, gdy cały świat odchodzi.

Dzisiaj jest okrągła rocznica. Po ukończeniu piętnastu lat, Francesco Forgione został przyjęty do nowicjatu w Morcone, gdzie 22 stycznia 1903 r. przywdział habit świętego Franciszka i przyjął imię brata Pio, na cześć świętego Piusa V, patrona rodzinnej Pietrelciny.

Co wiemy o ojcu Pio? Francesco Forgione, znany światu jako Ojciec Pio, urodził się w 1887 roku w niewielkim miasteczku Pietrelcina we Włoszech. Już od najmłodszych lat okazywał głęboką religijność, co zwracało uwagę jego bliskich. Jego powołanie do kapłaństwa objawiło się w młodym wieku, przysparzając mu zarówno radość, jak i wyzwania.

Jako stygmatyk, ojciec Pio, otrzymał wiele darów. Mógł uzdrawiać ludzi, lewitował, miał dar bilokacji i proroctwa, czynił cuda, czytał w ludzkich sercach, mówił w nieznanych mu językach, nawracał grzeszników, a z jego ran wydobywał się zapach fiołków. Święty Padre Pio był znanym ze swojej pracy z ubogimi oraz wielkiej pobożności i pokory .

Padre Pio przypisuje się wiele cudów, ale najbardziej znaczącym z nich są ślady stygmatów, fizyczne ślady ukrzyżowania Chrystusa , które nosił przez całe życie. Klasztor, w którym mieszkał, twierdził, że regularnie dokonywał cudów bilokacji (bycia w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie).

Przez pięćdziesiąt lat krwawił z rąk, stóp i boków każdego dnia. Na krótko przed śmiercią rany i wszelkie ślady blizn zniknęły. Mówi się, że tracił około filiżanki krwi każdego dnia. Poniższy fragment pochodzi z listu napisanego w 1918 roku przez Padre Pio do jego kierownika duchowego.

Czy Padre Pio był prześladowany przez Kościół katolicki? W latach dwudziestych XX wieku Watykan nałożył na Pio surowe sankcje, aby ograniczyć rozgłos wokół jego osoby: zakazano mu odprawiania mszy świętych publicznie, błogosławienia ludzi, odpowiadania na listy, publicznego pokazywania stygmatów i komunikowania się z ojcem Benedetto, swoim kierownikiem duchowym.

Ojciec Pio został świętym, ponieważ miał bardzo heroiczne życie. Poza tym brano pod uwage jego wpływ na zycie innych : uzdrowienie Włoszki Consiglii de Martino,które miało się dokonać dzięki modlitwie wstawienniczej Ojca Pio. W Chiesa Antica w San Giovanni Rotondo znajduje się konfesjonał – padre Pio spędzał w nim nawet 16 godzin dziennie, wysłuchując i besztając grzeszników.

22 września 1968 roku Ojciec Pio odprawił swoją ostatnią Mszę świętą. Wtedy był jeszcze widoczny stygmat na lewej dłoni. Następnego dnia stygmatyk z San Giovanni Rotondo zmarł. Ostatni strup odpadł w chwili śmierci.

O co prosić ojca Pio?

Dlatego tak wiele osób przybywało i wciąż przybywa do San Giovanni Rotondo – aby prosić Ojca Pio o wstawiennictwo i o cud – uzdrowienie albo chociaż o ulgę w cierpieniu. Zagłębiając się w zapiski Stygmatyka, widzimy wyraźnie, że Ojciec Pio większą wagę przykładał do uzdrowienia duszy niż ciała.

„Musisz być silny, żeby stać się wielkim: to jest nasz obowiązek”. „Miłość zapomina o wszystkim, wszystko wybacza, wszystko oddaje bez zastrzeżeń”. „Gardźcie pokusami, a przyjmujcie uciski”. „W życiu duchowym im więcej biegasz, tym mniej czujesz się zmęczony.”

Nikt nie może zrobić tego sam, potrzebujemy Ciebie Jezu.

Jaka jest najpotężniejsza modlitwa dla każdego?

Ojcze w imieniu Jezusa niech mój dzień będzie błogosławiony łaską i miłosierdziem, całą Twoją miłością i ochroną dla mnie i wszystkich moich bliskich. Dla Jego bolesnej męki, zmiłuj się nad nami i odpuść nam nasze grzechy. Jezu, proszę użyj Ducha Świętego, aby mi dzisiaj pomóc.

Jakie jest motto Ojca Pio?

Módl się, miej nadzieję i nie martw się.Martwienie się jest bezużyteczne.Bóg jest miłosierny i wysłucha twojej modlitwy”. Posłuszeństwo i zawsze posłuszeństwo – ono też niech określa całe Twoje życie. Dlatego w Twoim działaniu nie powinieneś się wiele zastanawiać i przy jakiejkolwiek wątpliwości nie frasuj się, idź do przodu i odrzucaj wszystko w imię świętego posłuszeństwa. Jezus będzie wtedy zadowolony ze wszystkich Twoich poczynań. Unikaj tylko tego, w czym wyraźnie dostrzegasz grzech.

Módlmy się: Boże, Ty sprawiłeś, że św. Ojciec Pio żył w ubóstwie i pokorze, by w ten sposób upodobnić się do Twojego Syna, Jezusa Chrystusa; spraw, prosimy Cię, abyśmy postępując tą samą drogą, z jego pomocą naśladowali Twojego Syna i zjednoczyli się z Tobą w pełni wesela i miłości. Amen.

Stanisław Barszczak, In Search of a Time of Grace

In „The Return of Odysseus”, a poem by a bard and bard of my country, I found the following sentences: „You go through the world and shape the world through your actions. Look into the world, into the shape of the world, and you will see your sins. Where you sowed falsehood and gained fame through falsehood, there you will find lies, honor, and a name in honor, filthy. Where you begged for honor and gained forgiveness, there you will find rubble and rum, the destruction of your worshipers”

My dearest. We are preparing for the presidential elections. „Our nation is like lava

Cold and hard on the surface, dry and filthy, But the inner fire will not cool down in a hundred years, Let us spit on this shell and descend to the depths…”

„The basic principle of birth control is wrong. It is the glorification of means and contempt for the end; says that pleasure, which is a means to procreation, is good, but children themselves are not good. In other words, logically speaking, the philosophy of birth control would condemn us to a world in which trees always blossom but never bear fruit, a world full of signposts that lead nowhere. In this cosmos, every tree would be a barren fig tree and therefore subject to the curse of God,” said Archbishop Fulton Sheen. In the atmosphere of growing human consciousness, let us once again focus our lives on love!

Beloved, everything I have understood in life, I have understood only because I love. If you love, you will always find time, without having a single moment. You truly love when you do not know why. Who told you that there is no true, faithful, eternal love in the world? And may they tear out that liar’s filthy tongue! Love chooses a small place that it brightens; everything else is in its shadow. If love is true, it makes a person more than he was, more than he believed he could be. To love and be loved is as if the sun were warming us from both sides. Love is the most powerful thing in the world, and yet nothing more humble can be imagined. We must never give up searching for Love. He who stops searching loses his life. A man without love is lost in a world of strangers and enemies. Lord Jesus,

make it so that we can be the whole world to someone. To mean everything to someone, isn’t that a great thing? Make us loved! The art of life is to enjoy small happiness. That is why from today I want to be a Friend to everyone like Padre Pio and the one who comes when the whole world leaves.

Today is a round anniversary. After turning fifteen, Francesco Forgione was accepted into the novitiate in Morcone, where on January 22, 1903, he donned the habit of St. Francis and took the name Brother Pio, in honor of St. Pius V, the patron saint of his native Pietrelcina.

What do we know about Padre Pio? Francesco Forgione, known to the world as Padre Pio, was born in 1887 in the small town of Pietrelcina in Italy. From an early age, he showed a deep religiousness that caught the attention of those close to him. His vocation to the priesthood manifested itself at a young age, bringing him both joy and challenge.

As a stigmatic, Padre Pio was given many gifts. He could heal people, levitate, had the gift of bilocation and prophecy, performed miracles, read people’s hearts, spoke in unknown languages, converted sinners, and from his wounds came the scent of violets. Saint Padre Pio was known for his work with the poor and for his great piety and humility.

Padre Pio is credited with many miracles, but the most significant of them are the marks of the stigmata, the physical marks of the crucifixion of Christ, which he bore throughout his life. The monastery where he lived claimed that he regularly performed miracles of bilocation (being in two different places at the same time).

For fifty years, he bled from his hands, feet, and sides every day. Shortly before his death, the wounds and all traces of scars disappeared. He is said to have lost about a cup of blood each day. The following is an excerpt from a letter written in 1918 by Padre Pio to his spiritual director.

Was Padre Pio persecuted by the Catholic Church? In the 1920s, the Vatican imposed severe sanctions on Pio to limit publicity around him: he was forbidden from celebrating mass in public, blessing people, answering letters, publicly displaying the stigmata, and communicating with Father Benedetto, his spiritual director.

Padre Pio became a saint because he lived a very heroic life. In addition, his influence on the lives of others was considered: the healing of the Italian Consiglia de Martino, which was said to have been accomplished through Padre Pio’s intercessory prayers. In the Chiesa Antica in San Giovanni Rotondo there is a confessional – Padre Pio spent up to 16 hours a day there, listening and scolding sinners.

On September 22, 1968, Padre Pio celebrated his last Holy Mass. At that time, the stigmata on his left hand was still visible. The next day, the stigmatic from San Giovanni Rotondo died. The last scab fell off at the moment of death. 

What to ask Padre Pio for?

That is why so many people came and still come to San Giovanni Rotondo – to ask Padre Pio for intercession and for a miracle – healing or at least for relief from suffering. Delving into the Stigmatic’s notes, we see clearly that Padre Pio attached more importance to healing the soul than the body.

“You must be strong to become great: this is our duty.” “Love forgets everything, forgives everything, gives everything without reservation.” “Despise temptations and accept tribulations.” “In the spiritual life, the more you run, the less tired you feel.”

No one can do it alone, we need You, Jesus.

What is the most powerful prayer for everyone?

Father, in the name of Jesus, may my day be blessed with grace and mercy, all Your love and protection for me and all my loved ones. For His painful suffering, have mercy on us and forgive us our sins. Jesus, please use the Holy Spirit to help me today.

What is Padre Pio’s motto?

„Pray, hope and do not worry. Worry is useless. God is merciful and will hear your prayer.” Obedience and always obedience – let it also define your whole life. Therefore, in your actions you should not think much and in case of any doubt do not worry, go forward and reject everything in the name of holy obedience. Jesus will then be pleased with all your actions. Avoid only what you clearly see as sin.

Let us pray: God, You made St. Padre Pio live in poverty and humility, so that in this way he could become like Your Son, Jesus Christ; grant, we pray, that by following the same path, with his help we may imitate Your Son and unite ourselves with You in full joy and love. Amen.

___

Stanisław Barszczak, Do Lelewela

Gwiazda mojego czasu ukazała się z zamrożoną prawdą,
Gdy nie otrzymała słodszych melodii,
Gdy wieczna radość mego oblicza niezmiennie zbladła

Dzięki Bogu powiedzenie „nie masz na co narzekać” zdołało zmienić się w nigdy bynajmniej nie zawsze dziecięce ćwierkanie matki

Nagle mój wybór, wskutek letnich pieśni,
stał się dojrzałym imieniem
I mogłem jak najświadomiej spojrzeć w twarz Czarnej Madonny,
Gdy poeta przyszedł mi na myśl

‚Szczęśliwy, kto w twych oczu przegląda się niebie,
Szczęśliwy dwakroć, kto wzdycha do ciebie,
Lecz najszczęśliwszym tego ja ocenię,
Co swoim twoje obudził westchnienie’

Jasna gwiazdo, chciałbym być tak wytrwały jak ty –
Gdy z odwagą i siłą, z całkowitym zbadaniem całego świata, zamęt się stał,
Gdy nastał czas mgieł i łagodności owocowania,
Jakkolwiek nie potrzebowałem nic wiedzieć


Stanisław Barszczak, To Lelewel

The star of my time appeared with frozen truth,
When it received no sweeter melodies,
When the eternal joy of my countenance invariably paled

Thank God the saying „you have nothing to complain about” managed to change into the never-always-childish chirping of a mother

Suddenly my choice, as a result of summer songs,
became a mature name
And I could look most consciously into the face of the Black Madonna,
When the poet came to my mind

‚Happy is he who looks into the sky in your eyes,
Twice as happy is he who sighs for you,
But I will judge him the happiest,
Which your sigh has awakened to mine’

Bright star, I would like to be as persistent as you –
When with courage and strength, with a complete examination of the whole world, confusion became,
When the time of mists and gentleness came fruiting,
However, I didn’t need to know anything

____

Stanisław Barszczak, Był sobie kosmos

Zuchwały awanturnik Peter Quill kradnie tajemniczy artefakt stanowiący obiekt pożądania złego i potężnego Ronana, którego ambicje zagrażają całemu wszechświatowi. Chcąc uniknąć gniewu Ronana, Quill zmuszony jest zawrzeć niewygodny sojusz z czterema niemającymi nic do stracenia outsiderami: Rocketem – uzbrojonym szopem, Grootem – drzewokształtnym humanoidem, śmiertelnie niebezpieczną i tajemniczą Gamorą i żądnym zemsty Draxem Niszczycielem. Kiedy główny bohater odkrywa prawdziwą moc artefaktu i zagrożenie, jakie stanowi on dla kosmosu, musi zmobilizować swoich niesubordynowanych towarzyszy do ostatniej bitwy, od której zależą losy galaktyki. Walczące ze sobą od dawna cesarstwo Kree i imperium Nova zawierają pokój. Ronan Oskarżyciel (Lee Pace) nie chce jednak honorować traktatu, ponieważ planuje brutalną zemstę na mieszkańcach Xandaru. Potrzebuje do tego potężnego artefaktu. Jego plany krzyżuje jednak pochodzący z Ziemi niezdarny awanturnik Peter Quill (Chris Pratt). Wykrada on artefakt i udaje się na Xandar w celu sprzedaży. W ślad za złodziejem Ronan wysyła zawodową morderczynię Gamorę (Zoe Saldana). Na Xandarze w całe zamieszanie wplątują się też dwaj łowcy nagród, Rocket i Groot. Cała czwórka zostaje aresztowana przez siły zbrojne Novy i odesłana do kosmicznego więzienia Kyln. Tam spotykają Draxa Niszczyciela (Dave Bautista) pragnącego zemścić się na Ronanie za śmierć swojej rodziny. To nie jest żadne mega ambitne kino, które ma zmienić wasze życie. To film, który ma dać dobrą rozrywkę i właśnie taki jest. Nie stara się być mega poważny, nie stara się przekazywać prawdy o świecie. „Strażnicy Galaktyki” to film na podstawie komiksu i wcale się tego nie wstydzi. Bohaterowie są genialni, relacje miedzy nimi naturalne. Do tego masa bardzo dobrego jak na taką produkcję humoru i fenomenalna ścieżka dźwiękowa. Do pełni szczęścia brakuje tylko dobrego złoczyńcy, bo Ronan jest postacią za bardzo jednowymiarową. Wiem, że zaraz mogą się zlecieć fani kina ambitnego i hejtować mnie, ale pomyślcie trochę. Kino bardziej ambitne zupełnie inaczej się ocenia. Inne czynniki się bierze pod uwagę. Strażnicy Galaktyki to „tylko” wspaniała rozrywka i ta produkcja nie próbuje na siłę być czymś innym. James Francis Gunn Jr. amerykański filmowiec, który wyreżyserował ten film i Legion samobójców, od 2022 roku współzarządza DC Studios powiedział w jednym z wywiadów, że w jakimś stopniu jest anty-religijny. Z uwagi na interesujący temat kosmologiczny, wybrałem tutaj niektóre z jego wypowiedzi, które uważam za ciekawe. Człowiek jest tym, kim jest; rozpoznaje swoje braki i próbuje je pokonać lub planuje coś z nimi zrobić. Każdy jest swoim własnym mesjaszem. Jeśli im się uda (stworzyć rasę  ‚nieśmiertelnych’), nie będzie miało znaczenia, czy Człowiek stanie się nieśmiertelny. Nie będzie miał po co żyć. We wszechświecie, którego rozmiary przekraczają ludzkie wyobrażenia, gdzie nasz świat unosi się jak pyłek kurzu w próżni nocy, ludzie stali się niepojęcie samotni. Przeszukujemy skalę czasu i mechanizmy samego życia w poszukiwaniu znaków i oznak niewidzialnego. Jako jedyne myślące ssaki na planecie – być może jedyne myślące zwierzęta w całym wszechświecie gwiazdowym – ciężar świadomości stał się dla nas nazbyt ciężki. Patrzymy na gwiazdy, ale znaki są niepewne. Odkrywamy kości przeszłości i szukamy naszych początków. Jest tam ścieżka, ale wydaje się, że kręci się w kółko. Kaprysy drogi mogą mieć jednak znaczenie; ale w ten sposób torturujemy samych siebie… Współcześni aktorzy chcą „pieprzyć boga”, pan Gunn chce „Pieprzyć pasażerów!” Ja również miałem swoje objawienie, zauważył. Nie porównuję go z twoim. Nie ma żadnego identyfikowalnego źródła. Jest to wewnętrzne przekonanie, które rozwinęło się z małej myśli do dużej pewności, że istnieje inne życie we wszechświecie, że udowodnienie jego istnienia jest najbardziej chwalebną ludzką rzeczą, jaką człowiek może zrobić, że komunikacja z nim uczyniłaby to ogromne, niezrozumiałe miejsce, w którym żyje człowiek, ten niezbadany las nocy, przyjaźniejszym, szczęśliwszym, cudowniejszym, bardziej ekscytującym, świętszym miejscem, w którym można być. Wsłuchujmy się we wszechświat. Przyznanie się do niewiedzy jest początkiem mądrości… Logika jest naszym zapewnieniem, powiedział spokojnie MacDonald. Jedyną rzeczą wartą wysłania z gwiazdy do gwiazdy jest informacja, a pewny zysk z takiej wymiany znacznie przewyższa niepewną korzyść z jakiegokolwiek innego rodzaju zachowania. Pierwszą korzyścią jest wiedza o innych inteligentnych istotach we wszechświecie – już to samo daje nam siłę i odwagę. Następnie pojawiają się informacje z obcego świata; to tak, jakbyśmy mieli tam własne instrumenty, nawet własnych naukowców, do pomiaru i rejestrowania, z dodatkową korzyścią w postaci szerokości i czasu trwania pomiarów w różnych warunkach. Na koniec pojawia się kulturalna i naukowa wiedza oraz rozwój innej rasy, a skarb, który można zyskać dzięki tego rodzaju wymianie, przekracza wszelkie obliczenia… „Nie bądź taki święty, Pearce. Życie nie jest święte.” Spędziłeś życie wśród uczonych ludzi dobrej woli. Dla ciebie wszechświat jest życzliwym miejscem; traktował cię z życzliwością lub przynajmniej neutralnością. Widziałem namiętność, złośliwość i chciwość i wiem, że inteligencja niekoniecznie jest życzliwa; w rzeczywistości, według mojego doświadczenia, jest bardziej prawdopodobne, że będzie jedynie narzędziem w uporczywym poszukiwaniu korzyści, w ważeniu zysków i strat oraz znajdowaniu sposobów na maksymalizację zysku i minimalizację straty. Bieda i niesprawiedliwość są złem, ale są znośnym złem w świecie, w którym inne problemy są większe. Nie są one do zniesienia w złożonym, technologicznym społeczeństwie, w którym współpraca jest niezbędna, gdzie przemoc i zamieszki mogą zniszczyć miasto, a nawet samą cywilizację. „Panie Prezydencie, dr MacDonald ma rację. Popełnia pan błąd. To decyzja naukowa, a nie polityczna”. White powoli, ze smutkiem pokręcił głową. „Wszystko jest polityczne. Ale dlatego jadę do Zarządu-Projektu, aby dać dr MacDonaldowi szansę przekonania mnie, że się mylę”. Ważnym zadaniem rządu, jak pan widzi, jest utrzymanie stabilnych warunków, powstrzymywanie niepokojów i zamieszek, utrzymywanie się na powierzchni, a najlepszym sposobem na to jest danie każdemu możliwości robienia tego, czego chce – poza zmienianiem rzeczy. „Niektórzy z nas chcą przekazać dalej swoją nienawiść, swoje walki, nie coś nowego, ale coś starego.” Ale życie się zmienia, czas mija i musimy dać naszym dzieciom przyszłość, nie przeszłość – a jeśli przeszłość, to tylko przeszłość, która wpływa na przyszłość. Przeszłość nie jest nieistotna, ale nie możemy w niej żyć; jedynym miejscem, w którym możemy żyć, jest przyszłość i to jest jedyna rzecz, którą możemy zmienić. Uwierz mi: gdy tylko odpowiedź zostanie wysłana, na świecie zapanuje pokój. „Dlaczego więc jest tak?” „Po pierwsze, to się stanie, koniec. Ludzie, którzy teraz się kłócą, zrozumieją, że są istotami ludzkimi, że istnieją różne stworzenia; że jeśli możemy z nimi rozmawiać, dlaczego nie mielibyśmy się komunikować ze sobą, nawet z tymi, którzy mówią różnymi językami i wierzą w różnych bogów…”

„Musimy mieć spokój”. W świecie technologii, powiedział MacDonald, zmiana jest nieunikniona. Aby osiągnąć spokój, potrzebna jest rozsądna zmiana, możliwa do opanowania zmiana. „Bycie w tym pokoju było jak przebywanie w komputerze, współczesny Jonasz w wielkiej, jeszcze nie narodzonej rybie, i poczuł ulgę, gdy otworzyła paszczę i wypluła ich do biura”. White obrócił kartkę papieru i patrzył na nią przez kilka sekund. Potem zaczął się śmiać. Po chwili MacDonald powiedział: „Co jest śmieszne?” Śmiech White’a ustał tak szybko, jak się zaczął. Otarł oczy i wydmuchał nos. „Przepraszam” – powiedział. „Nie śmiałem się z odpowiedzi. Nie zaczynam rozumieć nawet połowy tego, co tu jest. Ale to ewidentnie ojciec i matka. I syn – dziecko – a Capellanie nie mieliby pojęcia, czy są biali, czy czarni”. Kiedy on i John wróciliby do Waszyngtonu, co powiedziałby Johnowi? Że rozkazał wielkiemu człowiekowi ukryć swoją wielkość, zniszczyć to, co zbudował? Wiedział, co by to zrobiło z Johnem, co by zrobiło z ich relacją. Z jednej strony głosił przywództwo rewolucji; z drugiej odrzucał przywództwo w innych. „Widzisz tylko swoją własną wizję” — powiedziałby John. „Jesteś ślepy na wizje innych”. Co by powiedział? Co, jeśli John miał rację? Co, jeśli rewolucja się skończy, na tyle, na ile mogliby to zrobić przywódcy, a teraz wszystko zależałoby od jednostki? Co, jeśli teraz najważniejszą bitwą byłoby ponowne wyrażenie indywidualnej wielkości, ponowne otwarcie społeczeństwa? Kłamstwa, które opowiadamy o sobie, mogą być bardziej odkrywcze niż prawdy, które nieostrożnie ujawniamy. Czy myślą tak samo jak my — w kategoriach korzyści i niedogodności, zysków i strat, zwycięstw i porażek, tego, co z tego będę miał? MacDonald dużo patrzył na White’a, pomyślał White, patrząc na zdjęcie. Pokręcił głową. Wydają mi się bardzo pokojowi. Wszyscy nie myślimy w kategoriach korzyści, konfliktów. Coraz częściej myślę, że stajemy się mniej konkurencyjni. A ptaki zawsze były symbolem pokoju. Kampania informacyjna o Projekcie, Przesłaniu i Odpowiedzi… „Może złagodzić obawy”, powiedział White, „i może je wzmocnić”. Obawy nie są logiczne. „Zwierzęta walczą na wojnach; kwiaty praktykują pokój”.

Dlatego kiedykolwiek uważał podróże kosmiczne za romantyczne, ponieważ jest romantykiem. Wielcy przywódcy odnoszą sukcesy, zmieniając swoich zwolenników, a największą przemianą jest przejście od tradycyjnych przekonań do ich przeciwieństwa, od czarnego do białego i od białego do czarnego; nie ma nic tak uwodzicielskiego dla dobra jak zło, a dla zła jak dobro. Każdy wielki ruch w historii naszego świata był prowadzony przez charyzmatyczną jednostkę, która potrafiła wyczuć dominujące namiętności mas i ująć je w przekazie, który je powtarza, jakby były nowo poczęte, oferując uwolnienie, ulgę i odkupienie. Wiara może przenosić góry lub bez końca prowadzić człowieka ślepą ścieżką. Gdziekolwiek pojawia się mądrość, umysł pożąda zrozumienia i zadaje pytania, zrozumienie prowadzi do większej liczby pytań, a bardziej skomplikowane odpowiedzi wymagają większej kontroli nad procesem. Wszechświat staje się coraz bardziej prosty; życie ewoluuje w kierunku większej złożoności. Nieożywione i ożywione są wiecznie w opozycji. Istoty rozumne zmieniły swoje światy na swoje własne podobieństwo, ale gdy ich zabrakło, teraz światy zyskały. „Zniszczone istoty rozumne; przywrócone światy”.

Przez około sto do stu pięćdziesięciu lat pisania Science Fiction, historie zajmowały się takimi marzeniami jak najpotężniejsza maszyna, ostateczny metal, idealne lustro, największy teleskop i największy mikroskop. Science Fiction pragnie zobaczyć nieskończoność, od nieskończenie małych rzeczy do krawędzi wszechświata i od początku rzeczy do ich ostatecznego końca.

____

Stanisław Barszczak, Once Upon a Space

The audacious adventurer Peter Quill steals a mysterious artifact that is the object of desire of the evil and powerful Ronan, whose ambitions threaten the entire universe. Wanting to avoid Ronan’s wrath, Quill is forced to form an uncomfortable alliance with four outsiders who have nothing to lose: Rocket – an armed raccoon, Groot – a tree-shaped humanoid, the deadly and mysterious Gamora and the revenge-hungry Drax the Destroyer. When the main character discovers the true power of the artifact and the threat it poses to the cosmos, he must mobilize his insubordinate companions for the last battle, on which the fate of the galaxy depends. The Kree Empire and the Nova Empire, which have been fighting each other for a long time, make peace. Ronan the Accuser (Lee Pace), however, does not want to honor the treaty, because he plans brutal revenge on the inhabitants of Xandar. To do this, he needs a powerful artifact. His plans are thwarted by the clumsy adventurer Peter Quill (Chris Pratt) from Earth. He steals the artifact and goes to Xandar to sell it. Ronan sends professional assassin Gamora (Zoe Saldana) after the thief. On Xandar, two bounty hunters, Rocket and Groot, also get involved in the chaos. All four are arrested by Nova’s armed forces and sent to the space prison Kyln. There, they meet Drax the Destroyer (Dave Bautista), who wants to take revenge on Ronan for the death of his family. This is not some mega-ambitious movie that is supposed to change your life. This is a movie that is supposed to provide good entertainment, and that is exactly what it is. It does not try to be mega-serious, it does not try to tell the truth about the world. „Guardians of the Galaxy” is a movie based on a comic book and it is not ashamed of it at all. The characters are brilliant, the relationships between them are natural. In addition, there is a lot of very good humor for such a production and a phenomenal soundtrack. The only thing missing to complete happiness is a good villain, because Ronan is too one-dimensional a character. I know that fans of ambitious cinema may soon come flying in and hate me, but think about it for a moment. More ambitious cinema is assessed completely differently. Other factors are taken into account. Guardians of the Galaxy is „just” great entertainment and this production does not try to be anything else by force. James Francis Gunn Jr., the American filmmaker who directed this film and Suicide Squad, since 2022 co-manages DC Studios, said in an interview that he is anti-religious to some extent. Due to the interesting cosmological topic, I have selected here some of his statements that I find interesting. Man is who he is; he recognizes his shortcomings and tries to overcome them or plans to do something about them. Everyone is his own messiah. If they succeed (in creating a race of ‚immortals’?), it will not matter whether Man becomes immortal. He will have nothing to live for. In a universe whose dimensions exceed human imagination, where our world floats like a speck of dust in the void of night, man has become incomprehensibly alone. We search the scales of time and the mechanisms of life itself for signs and clues to the invisible. As the only thinking mammals on the planet – perhaps the only thinking animals in the entire starry universe – the burden of consciousness has become too heavy for us. We look to the stars, but the signs are uncertain. We uncover the bones of the past and seek our beginnings. There is a path, but it seems to go round in circles. The vagaries of the road may have meaning, however; but in so doing we torture ourselves… Modern actors want to „Fuck God”, Mr. Gunn wants to „Fuck the passengers!” I had my epiphany, he observed. I am not comparing it with yours. There is no identifiable source. It is an inner conviction that has grown from a small thought to a great certainty that there is other life in the universe, that proving its existence is the most glorious human thing that man can do, that communication with it would make this vast, incomprehensible place where man lives, this unexplored forest of night, a friendlier, happier, more wonderful, more exciting, more sacred place to be. Let us listen to the universe. The admission of ignorance is the beginning of wisdom. Logic is our assurance, said MacDonald calmly. The only thing worth sending from star to star is information, and the certain gain from such an exchange far outweighs the uncertain gain from any other kind of behavior. The first benefit is knowledge of other intelligent beings in the universe – that alone gives us strength and courage. Then comes information from an alien world; it is as if we had our own instruments, even our own scientists, to measure and record, with the additional advantage of the breadth and duration of the measurements under different conditions. In the end, there is the cultural and scientific knowledge and development of another race, and the treasure that can be gained through this kind of exchange it exceeds all calculations. „Don’t be so holy, Pearce. Life is not sacred.” You have spent your life among learned men of good will. To you, the universe is a benevolent place; it has treated you with benevolence, or at least neutrality. I have seen passion, malice, and greed, and I know that intelligence is not necessarily benevolent; in fact, in my experience, it is more likely to be a mere tool in the persistent search for advantage, in weighing the pros and cons, and in finding ways to maximize gain and minimize loss. Poverty and injustice are evils, but they are tolerable evils in a world where other problems are greater. They are not tolerable in a complex, technological society where cooperation is essential, where violence and riots can destroy a city, even civilization itself. „Mr. President, Dr. MacDonald is right. You are making a mistake. This is a scientific decision, not a political one.” White shook his head slowly, sadly. „Everything is political. But that is why I am going to the Project Board, to give Dr. MacDonald a chance to convince me that I am wrong.” The important task of government, as you see, is to maintain stable conditions, to contain unrest and unrest, to stay afloat, and the best way to do that is to give everyone the opportunity to do what they want to do – except to change things. “Some of us want to pass on our hatred, our struggles, not something new, but something old.” But life changes, time passes, and we must give our children the future, not the past – or if the past, then only the past that affects the future. The past is not unimportant, but we cannot live in it; the only place we can live is the future, and that is the only thing we can change. Believe me: as soon as the answer is sent, there will be peace in the world. “Why is it like this?” “First of all, this is going to happen, it’s over. People who are arguing now will realize that they are human beings, that there are different creatures; that if we can talk to them, why shouldn’t we communicate with each other, even those who speak different languages and believe in different gods…” “We have to have peace.” In the world of technology, MacDonald said, change is inevitable. To achieve peace, you need reasonable change, manageable change. “Being in that room was like being in a computer, a modern-day Jonah in a big, unborn fish, and he was relieved when it opened its mouth and spat them out into the office.” White turned the sheet of paper over and stared at it for a few seconds. Then he started laughing. After a moment, MacDonald said, “What’s funny?” White’s laughter stopped as quickly as it had started. He wiped his eyes and blew his nose. “I’m sorry,” he said. “I wasn’t laughing at the answer. I can’t begin to understand half of what’s here. But it’s clearly father and mother. And son – child – and the Capellans wouldn’t have a clue whether they were white or black.” When he and John returned to Washington, what would he tell John? That he had ordered a great man to hide his greatness, to destroy what he had built? He knew what that would do to John, what it would do to their relationship. On the one hand, he was proclaiming leadership in the revolution; on the other, he was rejecting leadership in others. “You see only your own vision,” John would say. “You are blind to the visions of others.” What would he say? What if John was right? What if the revolution were over, as far as leaders could, and now everything depended on the individual? What if the most important battle now were to reassert individual greatness, to reopen society? The lies we tell about ourselves can be more revealing than the truths we unwisely reveal. Do they think the way we do – in terms of advantages and disadvantages, gains and losses, victories and defeats, what’s in it for me? MacDonald looked at White a lot, White thought, looking at the picture. He shook his head. They seem very peaceful to me. We all don’t think in terms of advantages, conflicts. I think more and more that we’re becoming less competitive. And birds have always been a symbol of peace. The Project, Message, and Response information campaign – “It can soothe fears,” White said, “and it can strengthen them.” Fears are not logical. “Animals fight wars; flowers practice peace.” That’s why he’s ever considered space travel romantic, because he is a romantic. Great leaders succeed by changing their followers, and the greatest transformation is from traditional beliefs to their opposite, from black to white and from white to black; there’s nothing so seductive to good as evil, and to evil as good. Every great movement in the history of our world has been led by a charismatic individual who was able to sense the prevailing passions of the masses and capture them in a message that repeated them as if they were newly conceived, offering release, relief, and redemption. Faith can move mountains or lead a man endlessly down a blind path. Wherever wisdom appears, the mind craves understanding and asks questions, understanding leads to more questions, and more complex answers require more control over the process. The universe is becoming more simple; life is evolving toward greater complexity. The inanimate and the animate are eternally in opposition. Intelligent beings have changed their worlds in their own image, but in their absence, now the worlds have gained. „Intelligent beings destroyed; worlds restored.” For about a hundred to a hundred and fifty years of writing Science Fiction, stories have dealt with such dreams as the most powerful machine, the ultimate metal, the perfect mirror, the greatest telescope, and the greatest microscope. Science Fiction longs to see infinity, from the infinitely small to the edge of the universe, and from the beginning of things to their ultimate end.

___

Stanisław Barszczak, ZANIM POWSTAŁY ATOMY
(Słowa klucze: Osobliwość, Proton, Bozon higgsa, Materia, Solidarność)

Chcieliście bajkę terapeutyczną napisaną dla mojego wewnetrznego dziecka? Proszę bardzo. Zgodnie ze współczesną wiedzą Wszechświat powstał z osobliwości (punktu, w którym była skupiona cała jego materia i energia) w Wielkim Wybuchu. Ale pierwsze zdarzenie w historii Wszechświata nie miało z wybuchem prawie nic wspólnego. Przede wszystkim nie było jeszcze żadnej materii, która mogłaby ulec eksplozji. Nastąpił jedynie rozbłysk, który dał początek czasoprzestrzeni i materii.

Przed wielkim wybuchem nie było niczego, co mogłoby być opisane przez dzisiejszą fizykę. Cała energia wszechświata skoncentrowana była w pewnej osobliwości, rozumianej w sensie matematycznym. Rozmiary wszechświata były nieskończenie małe, a gęstość materii i krzywizna czasoprzestrzeni – nieskończenie wielkie.

Według oficjalnie uznawanych teorii, wszechświat powstał poprzez ekspansję nieskończenie gęstego punktu lub tak zwanej osobliwości. Nikt jednak nie wie, co było przedtem. Fizycy i astrofizycy spierają się o to, jak to się stało, że coś powstało z niczego.

W tym miejscu chciałbym przywołać teorię inflacji kosmologicznej – hipoteza kosmologiczna zaproponowana przez Alana Gutha (1981). Według niej wczesny Wszechświat przeszedł przez fazę szybkiego rozszerzenia się spowodowanego ujemnym ciśnieniem (dodatnią gęstością energii próżni). Ekspansja ta może być modelowana przez niezerową stałą kosmologiczną.

Teoria inflacyjnego wszechświata zakłada, że ​​wszechświat przeszedł krótki i nagły epizod wielkiej ekspansji zaraz po Wielkim Wybuchu . Zjawisko to miało miejsce zaledwie 10-36 sekund po Wielkim Wybuchu. Co działo się w erze inflacji? W tak ulotnej, niemierzalnie małej chwili naukowcy snują teorię, że po Wielkim Wybuchu nastąpił „Okres Inflacji”. W ciągu miliardowej części biliardowej części biliardowej sekundy Wszechświat rozrósł się o współczynnik 10 26 , co można porównać do pojedynczej bakterii rozszerzającej się do rozmiarów Drogi Mlecznej.

Dlaczego doszło do inflacji kosmicznej?
Te niewielkie różnice w gęstości rosły w miarę ewolucji wszechświata, przy czym kieszenie o nieco wyższej gęstości gromadziły coraz więcej materii . To z kolei dawało im silniejszy wpływ grawitacyjny na otoczenie, co powodowało, że stawały się coraz większe
Dlaczego wszechświat jest taki duży?
Zgodnie z teorią inflacji wszechświat nagle się rozszerzył w epoce inflacyjnej (około 10 – 32 sekundy po Wielkim Wybuchu), a jego objętość zwiększyła się o współczynnik co najmniej 10 78 (rozszerzenie odległości o współczynnik co najmniej 10 26 w każdym z trzech wymiarów).

Co powstrzymało inflację kosmiczną?
Dokładna przyczyna inflacji jest nadal tajemnicą, ale uważa się, że inflacja mogła się zatrzymać z powodu procesu zwanego „ponownym nagrzewaniem” . Uważa się, że energia napędzająca inflację wszechświata została przekształcona w materię i promieniowanie w procesie zwanym ponownym nagrzewaniem. Na początku Wszechświat był bardzo mały, bardzo gorący i bardzo gęsty. Od momentu Wybuchu niezwykle szybko poszerzał się i tworzył przestrzeń. Następnie, część uwolnionej czystej energii zagęściła się i powstała materia. Z energii może powstać materia i na odwrót.

Trwały kosmiczne ciemne wieki, które były czasem, gdy wszechświat był otoczony mgłą neutralnego wodoru, która uwięziła światło pierwszych gwiazd i galaktyk . Mgła nie podniosła się aż do 1 miliarda lat po Wielkim Wybuchu, gdy neutralny wodór został zrejonizowany i ponownie rozdzielony. Od „chwili zero” przestrzeń zaczęła pęcznieć, niosąc ze sobą materię. To wydarzenie nastąpiło około 13,7 mld lat temu. To, że było tak rzeczywiście, potwierdza ucieczka galaktyk, mikrofalowe promieniowanie tła oraz ilość znajdujących się w przestrzeni pierwiastków lekkich.

Dlaczego przestrzeń nigdy się nie kończy?
Teoretycznie przestrzeń ciągnie się w nieskończoność… Dlaczego więc naukowcy uważają, że przestrzeń jest wieczna? Dzieje się tak z powodu kształtu przestrzeni . Nasza część przestrzeni, czyli obserwowalny wszechświat, ma szczególny kształt: jest płaska. Obecnie większość badaczy ocenia, że Wszechświat ma około 13 mld lat. Jak długo będzie on istnieć? Te same obserwacje astronomiczne, które sugerują, że przestrzeń fizyczna jest nieskończona, sugerują też, że będzie trwać nieskończenie długo. Ale z podobnych powodów co poprzednio ten wniosek też nie jest pewny.

Czy coś może powstać bez przyczyny?
Odkryto, że elektrony powstają bez wyraźnego powodu . Samoistna osobliwość. Spontaniczne spalanie się człowieka. James Webb potwierdza, że ​​w naszym rozumieniu wszechświata jest coś poważnie nie tak: w uderzającym odkryciu teleskopy kosmiczne Jamesa Webba i Hubble’a potwierdziły, że wszechświat rozszerza się w różnym tempie w zależności od punktu obserwacji, co podważa nasze obecne rozumienie kosmosu.

Ta rozbieżność jest znana jako napięcie Hubble’a. Zostało po raz pierwszy zaobserwowane przez Teleskop Kosmiczny Hubble’a w 2019 r., a następnie potwierdzone przez Teleskop Kosmiczny Jamesa Webba w 2023 r., a ostatnie połączone wysiłki obu teleskopów eliminują obecnie wszelkie wątpliwości dotyczące błędów pomiarowych.

Napięcie Hubble’a wynika z konfliktu między dwoma sposobami pomiaru tempa ekspansji wszechświata. Jedna metoda bada wczesny wszechświat, polegając na kosmicznym mikrofalowym promieniowaniu tła — dawnej poświacie Wielkiego Wybuchu — w celu obliczenia oczekiwanej ekspansji.

Druga metoda koncentruje się na nowszym wszechświecie, wykorzystując teleskopy do obserwacji gwiazd i galaktyk. Problem polega na tym, że te dwie metody dają zupełnie różne wyniki. To tak, jakby wszechświat subtelnie zmienił swoje zasady między początkami a dniem dzisiejszym. Obserwując ponad tysiąc gwiazd cefeidowych w galaktykach oddalonych o 130 milionów lat świetlnych, naukowcy potwierdzili wiarygodność pomiarów Hubble’a w całej kosmicznej drabinie odległości, wykluczając w ten sposób błąd pomiaru jako przyczynę napięcia Hubble’a i sugerując głęboką tajemnicę leżącą u podstaw naszego zrozumienia ekspansji wszechświata.
(Badanie zostało opublikowane w Astrophysical Journal Letters)

Około googol (jedynka i sto zer) lat od teraz ostatnie obiekty we wszechświecie — supermasywne czarne dziury — skończą parować przez promieniowanie Hawkinga. Po tym wydarzeniu wszechświat wejdzie w tzw. Ciemną Erę, w której nie będzie już żadnej materii.

Droga Siostro, Bracie. Nie czuj się uprawniony do czegokolwiek, o co nie musiałeś się zbytnio wysilać i walczyć.
Pasjonaci zdobywają świat. Przykładowo badają fascynującą i kontrowersyjną ideę: że światło nie porusza się po liniach prostych, ale raczej po spiralach z powodu obrotu słońca. Aby zwizualizować tę koncepcję, stworzyli animację pokazującą dwie różne ścieżki światła. Pierwsza pokazuje promienie światła wychodzące ze słońca po liniach prostych, jak to jest powszechnie przedstawiane. Druga pokazuje promienie światła spiralnie wychodzące ze słońca, podążające za kierunkiem obrotu słońca.
Krzywizna światła w drugiej animacji z powodu obrotu słońca można dokładnie obliczyć za pomocą złożonych modeli matematycznych. Pomysł, że światło porusza się po spiralach, nie jest powszechnie akceptowany i trwają badania mające na celu ustalenie prawdziwej ścieżki światła.

„Siedząc w gnieździe nigdy nie nauczysz się latać”. Trwa wojna w Ukrainie. Prezydent Federacji Rosyjskiej W. Putin rozumie tylko siłę, wykorzysta negocjacje jedynie po to, żeby oszukać świat i ugrać dla siebie korzyści. Gotowość do negocjacji ze strony zachodu traktuje jako przejaw słabości. Nie zamierza kończyć wojny. Wręcz przeciwnie, chce podbić nie tylko całą Ukrainę, ale również kraje bałtyckie, Polskę oraz resztę Europy. Zwracam się do Was z apelem. Pomagajmy odkrywać mocne strony oraz budować wiarę we własne możliwości. Pokazujmy jak budować relacje rodzinne, partnerskie i zawodowe oparte na szczerości, zaufaniu i wzajemnym szanowaniu potrzeb.

A Polacy potrafią się zjednoczyć, choćby w akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wolontarousze pana Jerzego Owsiaka zebrali miliony zlotych na cele charytatywne. Polacy są w ogóle pomysłowi… Już zapraszają na wyjątkową wyprawę motocyklową do Norwegii, która odbędzie się w dniach 6-16 czerwca 2025 roku. Będą jechać niespełna 2 500 km niespiesznym tempem, czerpiąc radość z każdego zakrętu i widoku! Naszym celem jest słynna Droga Trolli, gdzie uwiecznicie się na tle charakterystycznego znaku ostrzegawczego – obowiązkowa pamiątka z tej wyprawy! Naszą wspólną misją jest wspomóc potrzebujących natychmiastowej pomocy, ale także wesprzeć Ciebie, siostro, bracie, pomóc Ci uciec od codziennej rutyny i odkryć ducha przygody na przykład poprzez odkrywanie Islandii w kempingowych kamperach i nie tylko.

KAŻDY WYCZEKUJE NADZIEJI …
Algorytm online analizujący biliony danych, który wykracza poza możliwości ludzkiego mózgu, zamyka pozycje ze 100% dokładnością tylko na plus. Teraźniejsza firma opracowała skuteczny algorytm, który pomoże Ci poprawić wyniki na giełdzie w czasach kryzysu! Dopóki jesteś zajęty, system i nasi mentorzy mają wszystko pod kontrolą. Żyj w dobrobycie, miej luksusowy samochód i duży dom – to więcej niż realne. Uzyskaj dostęp już teraz i sprawdź swoje pierwsze wyniki. Komputerowe ìnfirmacje zachęcają do odwagi i siły w podejmowaniu decyzji. W tym czasie rodziny uchodźców, Afganistan, są zagrożone tej zimy. Twoja darowizna może pomóc zapewnić pomoc ratującą życie.

Cieszy fakt wymiany zakładników w Izraelu i w Gazie. Ten krajobraz ludzkiego społeczeństwa staje się naszym azylem, inspiracją – modlimy się, żeby nie był jednocześnie pułapką odnośnie zapomnienia jądra wielu tradycyjnych wartości, z szacunkiem dla pokoleniowej pamięci włącznie.

Wejdź do świata, w którym architektura spotyka się z fantazją (por. budowle Le Corbusier, Gaudiego) – ten surrealistyczny budynek na nowo definiuje elegancję za pomocą misternych detali i urzekającego designu. Prawdziwe arcydzieło dumnie stojące pośród miejskiego tła, zapraszające do odkrywania cudów w środku.

Na Górnym Śląsku znajduje się niezwykle malownicza wieś. Liczy zaledwie 150 mieszkańców, a jej sercem jest XIX-wieczna zabudowa, która przenosi nas w czasie. Całe życie wsi kręci się wokół głównej ulicy – znajdziesz tam wszystko, czego potrzeba: sklep, kawiarnie, restauracje, pocztę, a nawet basen! To miejsce skrywa także wyjątkowy skarb – pijalnię wód mineralnych.

Jeśli modlisz się o kogoś i jest gorzej niż przed modlitwą to znaczy że jest to bardzo dobra modlitwa, zauważył ksiądz Chmielewski. Jest to modlitwa która już została wysłuchana u tronu Bożego, ale diabeł jest tak wściekły jego demony są tak wściekłe że zrobią wszystko by cię zniechęcić do modlitwy i walki o tego konkretnego człowieka, o małżeństwo o rodzinę o kraj czy naród… Ale nigdy nie rezygnujcie z modlitwy o kogoś, kiedy wydaje się że jest o wiele o wiele gorzej niż przed modlitwą . Nigdy nie rezygnujcie! Bo nie wiecie kiedy Pan daje czas i łaskę zwycięstwa i przełomu.

Miłej medytacji!
„W każdym ludzkim wydarzeniu uczcie się rozpoznawać i czcić wolę Boga”. (San Pio Zbiór III, s.55)

„Kto medytuje, stara się poznać swoje wady, próbuje je naprawić i moderować swoje impulsy”. Boża sprawiedliwość jest straszna. Ale nie zapominajmy, że Jego miłosierdzie jest również nieskończone (GP, 138).

Zostałem pisarzem, aby uciec od beznadziei i rozpaczy realnego świata i wejść w świat nadziei, który mogłem stworzyć dzięki mojej wyobraźni. Kiedy byłem młodszy i bardziej wrażliwy, moja ciotka dała mi radę, którą od tamtej pory ciągle rozmyślam. „Kiedykolwiek będziesz miał ochotę kogoś skrytykować”, powiedziała, „po prostu pamiętaj, że nie wszyscy ludzie na tym świecie mieli takie same możliwości jak ty”. Nie jestem pewien, czy miała rację, ale wiem, że jej słowa pozostały w moim sercu jak nieproszony gość, zawsze przypominając mi o delikatnej równowadze między przywilejem a bólem.

Jak wspomniałem do Ziemi Świętej wraca powoli pokój. Już dzisiaj tęsknimy za Jerozolimą, za etiopskimi mnichami, którzy w prostych domkach mieszkają na dachach Bazyliki Grobu, przytuleni do Golgoty. Modlimy się o trwały pokój dla wszystkich mieszkańców Izraela. Święty Pio z Pietlerciny modlił się o zawierzenie naszych spraw przez Jezusa Ojcu Niebieskiemu. „O, jak słodka była rozmowa z niebem dziś rano! Było tak, że nawet gdybym chciał spróbować powiedzieć wszystko, nie mógłbym; były rzeczy, których nie dało się przetłumaczyć na ludzki język bez utraty ich głębokiego i niebiańskiego znaczenia. Serce Jezusa i moje, jeśli mogę tak powiedzieć, połączyły się. Nie byli już dwoma bijącymi sercami, lecz jednym. Moje serce zniknęło jak kropla wody, która gubi się w morzu. Jezus był rajem, królem. Radość we mnie była tak intensywna i głęboka, że ​​nie mogłem już dłużej się powstrzymać; „Najsłodsze łzy zalały moją twarz.”
Już widzicie, że „dla mnie żyć to Chrystus”, czego i wam życzę. Amen.


Stanisław Barszczak, BEFORE ATOMS CAME TO BE
(Keywords: Singularity, Proton, Higgs Boson, Matter, Solidarity)

Would you like a therapeutic fairy tale written for my inner child? Here you go. According to modern knowledge, the Universe was created from a singularity (a point where all its matter and energy was concentrated) in the Big Bang. But the first event in the history of the Universe had almost nothing to do with the explosion. First of all, there was no matter yet that could explode. There was only a flash that gave rise to space-time and matter.

Before the Big Bang, there was nothing that could be described by today’s physics. All the energy of the universe was concentrated in a singularity, understood in the mathematical sense. The size of the universe was infinitely small, and the density of matter and the curvature of space-time – infinitely large.

According to the officially recognized theories, the universe was created by the expansion of an infinitely dense point or so-called singularity. However, no one knows what came before. Physicists and astrophysicists argue about how something came from nothing.

Here I would like to mention the theory of cosmological inflation – a cosmological hypothesis proposed by Alan Guth (1981). According to it, the early universe went through a phase of rapid expansion caused by negative pressure (positive vacuum energy density). This expansion can be modeled by a non-zero cosmological constant.

The theory of the inflationary universe assumes that the universe went through a short and sudden episode of large expansion right after the Big Bang. This phenomenon is called inflation and is believed to have occurred only 10-36 seconds after the Big Bang. What happened during the inflationary era? In that fleeting, immeasurably small moment, scientists theorize that the Big Bang was followed by an “Inflationary Period.” In a billionth of a quadrillionth of a quadrillionth of a second, the universe expanded by a factor of 1026, comparable to a single bacterium expanding to the size of the Milky Way.

Why did cosmic inflation happen?

These tiny differences in density grew as the universe evolved, with pockets of slightly higher density accumulating more and more material. This in turn gave them a stronger gravitational pull on their surroundings, causing them to grow larger and larger.

Why is the universe so big?
According to inflationary theory, the universe suddenly expanded during the inflationary period (about 10–32 seconds after the Big Bang), increasing in volume by a factor of at least 1078 (an expansion of distances by a factor of at least 1026 in each of three dimensions).

What stopped cosmic inflation?

The exact cause of inflation is still a mystery, but it is thought that inflation may have stopped due to a process called „reheating.” It is thought that the energy that was driving the universe’s inflation was converted into matter and radiation in a process called reheating. In the beginning, the universe was very small, very hot, and very dense. Since the Big Bang, it has been expanding and creating space very quickly. Then, some of the pure energy that was released condensed into matter. From energy, matter can be created, and vice versa.

There was a cosmic dark age, a time when the universe was surrounded by a fog of neutral hydrogen that trapped the light of the first stars and galaxies. The fog did not lift until 1 billion years after the Big Bang, when the neutral hydrogen was reionized and redistributed. From this „moment zero,” space began to swell, carrying matter with it. This event occurred about 13.7 billion years ago. That it did happen is confirmed by the escape of galaxies, the microwave background radiation, and the amount of light elements in space.

Why does space never end?
Theoretically, space goes on forever… So why do scientists think space is eternal? It’s because of the shape of space. Our part of space, the observable universe, has a special shape: it’s flat. Today, most researchers estimate that the universe is about 13 billion years old. How long will it last? The same astronomical observations that suggest that physical space is infinite also suggest that it will last forever. But for similar reasons, this conclusion is also uncertain.

Can something come into being without a cause?
It has been discovered that electrons come into being for no apparent reason. A spontaneous singularity. Spontaneous human combustion. James Webb confirms that something is seriously wrong with our understanding of the universe: In a striking discovery, the James Webb and Hubble space telescopes have confirmed that the universe is expanding at different rates depending on the point of observation, challenging our current understanding of the cosmos.

This discrepancy is known as the Hubble voltage. It was first observed by the Hubble Space Telescope in 2019, then confirmed by the James Webb Space Telescope in 2023, and the latest combined effort by both telescopes now eliminates any doubt about the measurement errors.

Hubble’s tension stems from a conflict between two ways of measuring the expansion rate of the universe. One method examines the early universe, relying on the cosmic microwave background radiation—the ancient afterglow of the Big Bang—to calculate the expected expansion.

The other method focuses on the more recent universe, using telescopes to observe stars and galaxies. The problem is that the two methods produce very different results. It’s as if the universe subtly changed its rules between the beginning and today. By observing more than a thousand Cepheid stars in galaxies 130 million light-years away, scientists have confirmed the reliability of Hubble’s measurements across the cosmic distance ladder, ruling out measurement error as the cause of the Hubble strain and suggesting a deep mystery underlying our understanding of the universe’s expansion.

(The study was published in Astrophysical Journal Letters)

About a googol (one followed by a hundred zeros) years from now, the last objects in the universe — supermassive black holes — will finish evaporating through Hawking radiation. After that, the universe will enter a so-called Dark Age, in which there will be no more matter.

Dear Sister, Brother: Don’t feel entitled to anything you didn’t have to work hard for.

Enthusiasts are taking over the world. For example, they are investigating a fascinating and controversial idea: that light doesn’t travel in straight lines, but rather in spirals because of the sun’s rotation. To visualize this concept, they created an animation showing two different light paths. The first shows light rays emerging from the sun in straight lines, as is commonly depicted. The second shows light rays spiraling out from the sun, following the direction of the sun’s rotation.

The curvature of light in the second animation due to the sun’s rotation can be accurately calculated using complex mathematical models. The idea that light moves in spirals is not widely accepted, and research is ongoing to determine the true path of light.

„You’ll never learn to fly sitting in a nest.” The war in Ukraine is ongoing. Russian Federation President V. Putin understands only strength, and he only uses negotiations to deceive the world and gain benefits for himself. He sees the West’s willingness to negotiate as a sign of weakness. He does not intend to end the war. On the contrary, he wants to conquer not only all of Ukraine, but also the Baltic states, Poland, and the rest of Europe. I appeal to you. Let’s help discover our strengths and build faith in our own capabilities. Let’s show how to build family, partnership and professional relationships based on honesty, trust and mutual respect for needs.

And Poles can unite, even in the Great Orchestra of Christmas Charity campaign. Mr. Jerzy Owsiak’s volunteers collected millions of złoty for charity. Poles are generally resourceful… They are already inviting you to a unique motorcycle expedition to Norway, which will take place on June 6-16, 2025. They will ride less than 2,500 km at a leisurely pace, enjoying every turn and view! Our goal is the famous Trollstigen Road, where you will immortalize yourself against the background of a characteristic warning sign – a must-have souvenir from this expedition! Our common mission is to help those in need of immediate help, but also to support you, sister, brother, to help you escape your daily routine and discover the spirit of adventure, for example by discovering Iceland in camping campers and more.

EVERYONE IS WAITING FOR HOPE …

Online algorithm analyzing trillions of data, which goes beyond the capabilities of the human brain, closes positions with 100% accuracy only in plus. The current company has developed an effective algorithm that will help you improve your results on the stock market in times of crisis! As long as you are busy, the system and our mentors have everything under control. Live in prosperity, have a luxury car and a big house – it is more than possible. Get access now and check your first results. Computer ìnfirmations encourage courage and strength in making decisions. At this time, refugee families, Afghanistan, are at risk this winter. Your donation can help provide life-saving assistance.

We are happy about the exchange of hostages in Israel and Gaza. This landscape of human society becomes our refuge, inspiration – we pray that it will not be a trap at the same time regarding forgetting the core of many traditional values, including respect for generational memory.

Enter a world where architecture meets fantasy (cf. Le Corbusier, Gaudi) – this surrealist building redefines elegance with intricate details and captivating design. A true masterpiece standing proudly amidst the urban backdrop, inviting you to discover the wonders within.

In Upper Silesia, there is an incredibly picturesque village. It has only 150 inhabitants, and its heart is the 19th-century buildings that transport us back in time. The entire life of the village revolves around the main street – you will find everything you need there: a shop, cafes, restaurants, a post office, and even a swimming pool! This place also hides a unique treasure – a mineral water pump room.

If you pray for someone and it is worse than before the prayer, it means that it is a very good prayer, noted Father Chmielewski. This is a prayer that has already been answered at the throne of God, but the devil is so furious, his demons are so furious that they will do everything to discourage you from praying and fighting for this particular person, for marriage, for family, for country or nation… But never give up praying for someone when it seems that it is much, much worse than before the prayer. Never give up! Because you don’t know when the Lord gives the time and grace of victory and breakthrough.

Enjoy your meditation! „In every human event, learn to recognize and honor the will of God.” (San Pio Collection III, p.55) „He who meditates tries to know his faults, tries to correct them and moderate his impulses.” God’s justice is terrible. But let’s not forget that His mercy is also infinite (GP, 138).

I became a writer to escape the hopelessness and despair of the real world and enter a world of hope that I could create with my imagination. When I was younger and more sensitive, my aunt gave me advice that I have been thinking about ever since. “Whenever you feel like criticizing someone,” she said, “just remember that not all people in this world have had the same opportunities as you.” I’m not sure if she was right, but I know that her words have remained in my heart like an uninvited guest, always reminding me of the delicate balance between privilege and pain.

As I mentioned, peace is slowly returning to the Holy Land. Even today we miss Jerusalem, the Ethiopian monks who live in simple houses on the roofs of the Church of the Holy Sepulcher, close to Golgotha. We pray for lasting peace for all the inhabitants of Israel. Saint Pio of Pietlercina prayed for Jesus to entrust our concerns to the Heavenly Father. “Oh, how sweet was the conversation with heaven this morning! It was so that even if I wanted to try to say everything, I could not; there were things that could not be translated into human language without losing their deep and heavenly meaning. The heart of Jesus and mine, if I may say so, have united. They were no longer two beating hearts, but one. My heart disappeared like a drop of water that is lost in the sea. Jesus was paradise, a king. The joy in me was so intense and deep that I could no longer contain myself; „The sweetest tears flooded my face.” You can already see that „for me to live is Christ”, which I wish for you too. Amen.