Wieczorne zamyślenia

Stanisław Barszczak, Młyn z kości słoniowej 

Antrakt

Zadziwiające obrazy teleskopu Jamesa Webba pokazują złożony potencjał struktur wszechświata. Zwracam Państwu uwagę na misterną sieć wszechświata, nauka opisuje zakrzywienie czasoprzestrzeni, mówi o roli światła, operuje grawitacyjnymi soczewkami.  Istnieje więcej gwiazd, planet, a ich liczba rośnie wykładniczo. Inflacja kosmiczna być może odsłoniła cudowny okres młodości wszechświata. To była fabryka. Cefeidy i czerwone olbrzymy przybliżają nam tamte epoki kosmosu. A może jest tak, że kosmiczne bogactwo skrywa się za ciemną materią, co jest przed nami jeszcze do odkrycia. James Webb teleskop nie odnalazł życia, ale rozjaśnił warunki powstania czegokolwiek we wszechświecie. Także to, jak bardzo w kosmosie jesteśmy jedni z wielu. Webb zobaczył galaktyki, jest o wiele za dużo tych galaktyki zaraz po Wielkim Wybuchu. Tym samym powstał problem skali wszechświata. Pokazał jak złożony był wszechświat na początku, jak szybko może się coś zmienić, mocne gwiazdy istniały na początku, wszechświat budował struktury szybciej, jego światło jest bardzo rozciągnięte, dopiero potem nastąpiło rozciąganie przestrzeni. Webb pokazał niejako pierwsze burze w dzieciństwie wszechświata. Nie było jeszcze fizyki gazu, pól kwantowych, promieniowania, nie było mowy o tempie ekspansji przestrzeni. Nawet teraz nie wiemy czy energia próżniowa jest stała. U zarania wszechświata nastąpił wybór bardziej powszechnej kreatywności jak ewolucji. Nasza wiedza o kosmosie bardzo się poszerzyła.

Czy naprawdę rozumiemy, jak ogromny jest Wszechświat? Przez dziesięciolecia sądziliśmy, że znamy jego skalę, jego wiek i jego granice. Ale teleskop Jamesa Webba zmienił wszystko. Kiedyś Jan z Kolna za Grenlandię płynął statkiem, prawdopodobnie podróżował do Ameryki na dwadzieścia lat przed Krzysztofem Kolumbem. Dziś wyruszamy w podróż w głąb kosmosu, aż do pierwszych galaktyk, które powstały tuż po Wielkim Wybuchu. Zobaczysz, jak Webb odkrył struktury istniejące znacznie wcześniej, niż pozwalały na to nasze dotychczasowe modele, i jak te odkrycia zmuszają naukę do ponownego przemyślenia historii całego Wszechświata. Od ekstremalnie odległych galaktyk, przez soczewkowanie grawitacyjne, aż po napięcie Hubble’a i ekspansję przestrzeni, nauka pokazuje, jak nowoczesna astronomia zaczyna widzieć kosmos w zupełnie nowym wymiarze. To nie jest historia jednego teleskopu. To historia tego, jak zmieniło się nasze miejsce we Wszechświecie. Wpierw Ziemia była pępkiem wszechświata, potem nasze Słońce, następnie Droga Mleczna, a teraz Galaktyki. Jeśli fascynują Cię tajemnice kosmosu, narodziny galaktyk, początek czasu i przyszłość wszystkiego, co istnieje, nauka zabierze Cię dalej, niż kiedykolwiek wcześniej. Subskrybuj również tę opowieść, aby nie przegapić kolejnych podróży przez największe zagadki wszechświata.

Tak, Biblia (Księga Rodzaju 2:7) opisuje, że Bóg ulepił człowieka (Adama) z prochu ziemi i tchnął w niego życie, stając się istotą żywą, co jest metaforą Boga jako garncarza modelującego człowieka z gliny i ziemi. Ten motyw podkreśla związek człowieka z ziemią („humus”) i Bożą moc tworzenia.  

Ten pierwszy człowiek pojawił się w Afryce, ponieważ to tam warunki klimatyczne (susze i rozrost sawann) wymusiły ewolucję dwunożności i dostosowanie do naziemnego życia u wczesnych człowiekowatych, a liczne skamieniałości i badania genetyczne wskazują, że nasz gatunek, Homo sapiens, ewoluował w Afryce Wschodniej ok. 200-250 tys. lat temu, zanim nastąpiły kolejne migracje. Właściwa migracja Homo sapiens na Bliski Wschód i dalej na świat miało miejsce znacznie później, prawdopodobnie ok. 70-100 tysięcy lat temu, napędzana zmianami klimatycznymi i poszukiwaniem zasobów. 

Afryka była zatem kolebką ludzkości, ponieważ właśnie tam stworzyły się warunki i nastąpiły kluczowe adaptacje, które zapoczątkowały linię ewolucyjną prowadzącą do współczesnego człowieka. 

Także papieże pochodzili z Afryki, zwłaszcza w pierwszych wiekach chrześcijaństwa; byli to m.in. Św. Wiktor I (z Tunezji, pontyfikat 189-199), Milcjades (Miltiades) (311-314) oraz Gelazjusz I (492-496), który był Berberem. Byli to ważni papieże, którzy działali w czasach, gdy język łaciński i kultura rzymska wchodziły do liturgii i administracji Kościoła. 

Święty Milcjades (Miltiades, Melchiades) to 32. papież Kościoła katolickiego, pochodzący z Afryki, który pontyfikat sprawował w latach 311-314, w przełomowym okresie legalizacji chrześcijaństwa przez cesarza Konstantyna (Edykt Mediolański 313 r.). Zwołał słynny Synod Laterański w 313 r., który potępił donatystów. Zmarł w Rzymie 10 stycznia 314 r., pochowany w katakumbach św. Kaliksta, wspomnienie liturgiczne 10 stycznia, często błędnie uznawany za męczennika za cierpienia w czasie prześladowań. 

Jeszcze w latach 60. XX wieku papieże rzadko podróżowali poza Watykan. Papież Paweł VI sprzeciwił się temu trendowi i został pierwszym panującym papieżem, który odwiedził Afrykę. Jego wizyta w Ugandzie w 1969 roku była ważnym wydarzeniem. Paweł VI odbył między innymi pielgrzymkę do Sanktuarium Męczenników Ugandy w Namugongo. Paweł VI odrzuca zbiorową winę Żydów za śmierć Chrystusa . W ramach reform Soboru Watykańskiego II, papież Paweł VI uznał, że Żydzi mieli pozytywne i szczególne relacje z chrześcijanami, a obwinianie Żydów za mękę i śmierć Jezusa na krzyżu było teologicznie niepoprawne. 

Największą bazyliką świata jest Bazylika św. Piotra w Watykanie o powierzchni 23 tys. m². Na drugim miejscu znajduje się Bazylika Nossa Senhora Aparecida w Brazylii – 12 tys. Bazylika wymaga bezpośredniej aprobaty papieża i nadania apostolskiego, aby mogła nosić to miano. Mniejsze bazyliki to kościoły o rozmiarach i stylu bazylik, ale bez takiej aprobaty. W Jamusukro znajduje się największa bazylika na świecie, Bazylika Matki Bożej Królowej Pokoju, która jest gigantyczna pod względem powierzchni i może pomieścić 10 000 osób, a także jest najwyższą świątynią w Afryce, wzorowaną na Bazylice św. Piotra. To właśnie ta ogromna świątynia jest jej główną atrakcją miasta, które posiada też katedrę św. Augustyna i meczet. Pod względem wysokości Kościół ustępuje miejsca tylko katedrze w Ulm. 

W 1983 roku prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej Félix Houphouët-Boigny wybrał Jamusukro na nową stolicę konstytucyjną kraju. W projekcie miasta uwzględniono plany budowy wielkiej bazyliki. Głównym architektem bazyliki był Pierre Fakhoury. Budowę rozpoczęto w 1985 roku, a ukończono w 1989 roku. Projekt był wzorowany na bazylice św. Piotra w Watykanie. Kamień węgielny położono 10 sierpnia 1985 roku. Od 1991 roku bazyliką opiekują się polscy pallotyni.

Papież Jan Paweł II był w Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej) we wrześniu 1990 roku podczas pielgrzymki do Afryki, a jego głównym celem było poświęcenie monumentalnej Bazyliki Matki Bożej Królowej Pokoju, największego kościoła na świecie, przekazanego przez prezydenta kraju Stolicy Apostolskiej. Podczas wizyty Jan Paweł II celebrował Mszę, przemawiał do młodzieży na temat AIDS i kładł kamień węgielny pod szpital, wzywając do życia zgodnego z wiarą, miłością i pokojem. W tym „Sanktuarium miłości i pokoju” nastąpiło podkreślenie przesłania pokoju i miłości oraz wkładu wiary w życie Afryki. Papieska homilia poświęcona była świątyni będącej znakiem obecności Boga pośród swego ludu. Jan Paweł II podkreślił, iż prawdziwe i niezniszczalne sanktuarium jest w sercu chrześcijanina, który żyje Chrystusową nauką. „W każdej epoce dzieci kościoła budowały swemu Bogu świątynie. Zawsze poświęcały najlepszą część swojej sztuki budowaniu widomych znaków,” powiedział Papież z Polski.

Także papież Benedykt XVI wielokrotnie spotykał się z muzułmanami, zarówno z ambasadorami państw muzułmańskich, jak i z przedstawicielami lokalnych wspólnot w czasie swoich pielgrzymek, podkreślając dialog międzyreligijny, m.in. w Niemczech (2011), Afryce (2009) czy Jordanii, a także organizując spotkania w Watykanie po kontrowersyjnym przemówieniu w Ratyzbonie (2006). W Castel Gandolfo, po przemówieniu w Ratyzbonie, Benedykt XVI spotkał się z ambasadorami krajów muzułmańskich i przedstawicielami wspólnot islamskich, aby wyjaśnić swoje stanowisko. W 2009 roku w Kamerunie odbyło się spotkanie z muzułmanami w Jaunde, gdzie papież mówił o odrzuceniu przemocy w religii. W tym 2009 roku miała miejsce Pielgrzymka do Ziemi Świętej, w trakcie wizyty Papież spotykał się z przywódcami muzułmańskimi i odwiedził meczety, jak meczet króla Husajna w Ammanie.

Nie było jednego papieża, który „pojednał” Kościół katolicki z islamem, ale Jan Paweł II odegrał kluczową rolę w dialogu międzyreligijnym, zapoczątkowując nową erę spotkań i wzajemnego szacunku, szczególnie po soborze Watykańskim II, zwłaszcza przez historyczne spotkania w Asyżu w 1986 roku, kładąc fundamenty pod wzajemne zrozumienie oparte na wspólnej wierze w jednego Boga. Pontyfikat papieża Franciszka kontynuował ten dialog, podkreślając znaczenie braterstwa i wspólnych wartości, co widać w spotkaniach z przywódcami religijnymi i podpisaniu dokumentu o braterstwie ludzkim w 2019 roku. Jan Paweł II zapoczątkował przełomowy dialog i pojednanie na poziomie teologicznym i ekumenicznym, za to Franciszek kontynuował tę misję, skupiając się na praktycznym braterstwie. 

I ja tam byłem… w środku Afryki! Papieże są wybrani z ludzi i dla ludzi ustanawiani, z pewnością przy kolejnej okazji papież nawiedzi najwyższy kościół katolicki świata – a może także zechce zamieszkać tam, zauważył znany Pallotyn. A na kolacji śpiewaliśmy „pieśń dla Nieobecnych”: A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie Uwierzymy kolejny raz W jeszcze jedno Boże Narodzenie I choć przygasł Świąteczny gwar Bo zabrakło znów czyjegoś głosu Przyjdź tu do nas i z nami trwaj Wbrew tak zwanej ironii losu. Daj nam wiarę że to ma sens, Że nie trzeba żałować przyjaciół, Że gdziekolwiek są dobrze im jest, Bo są z nami choć w innej postaci. I przekonaj że tak ma być, Że po głosach tych wciąż drży powietrze, Że odeszli po to by żyć I tym razem będą żyć wiecznie. Przyjdź na świat, By wyrównać rachunki strat, Żeby zająć wśród nas Puste miejsce przy stole, Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć że są puste miejsca przy stole. A nadzieja znów wstąpi w nas Nieobecnych pojawią się cienie, Uwierzyli kolejny raz, W jeszcze jedno Boże Narodzenie. I choć przygasł świąteczny gwar, Bo zabrakło znów czyjegoś głosu, Przyjdź tu do nas i z nami trwaj, Wbrew tak zwanej ironii losu. Przyjdź na świat, By wyrównać rachunki strat, Żeby zająć wśród nas, Puste miejsce przy stole, Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć że są puste miejsca przy stole. Przyjdź na świat, By wyrównać rachunki strat, Żeby zająć wśród nas Puste miejsce przy stole, Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas I zapomnieć że są puste miejsca przy stole.

To ballada o zakręcie życiowym, jaki odtąd nie podpada pod miano rzeczywistości losu. Albowiem czas nie istnieje. Wybory człowiecze bywają niekłamane. A kim była Grażyna Bacewicz? Polska kompozytorka i skrzypaczka, urodziła się 5 II 1909 w Łodzi, zmarła 17 I 1969 w Warszawie. Studiowała w Konserwatorium Warszawskim u Kazimierza Sikorskiego (kompozycja), Józefa Jarzębskiego (skrzypce) – uzyskując dyplomy w 1932 r., a także u Józefa Turczyńskiego (fortepian). Urodziła się w Łodzi, w domu, który stanowił swoisty mikrokosmos skomplikowanej historii Europy Środkowo-Wschodniej. Córka Litwina – Vincasa Bacevičiusa i Polki – Marii z Modlińskich, od dziecka dorastała w atmosferze artystycznego dualizmu i geopolitycznych napięć. Losy rodzeństwa Bacewiczów to zresztą fascynująca saga: podczas gdy jej brat, Vytautas, wybrał tożsamość litewską i wyjazd do USA, Grażyna wraz z bratem Kiejstutem (późniejszym rektorem łódzkiej Akademii Muzycznej) świadomie postawiła na polskość, stając się ostatecznie jednym z filarów rodzimej kultury. Wielokulturowa tkanka, w której wzrastała, wyposażyła ją w niezwykłą otwartość i umiejętność funkcjonowania ponad podziałami.

Nie była to jednak artystka bujająca w obłokach. Bacewicz twardo stąpała po ziemi, co potwierdza rzadko przywoływany, choć istotny epizod jej biografii – półtoraroczne studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. Mimo że ostatecznie porzuciła uniwersyteckie sale dla konserwatorium, zamiłowanie do logiki, precyzji myślenia i analizy struktur pozostało. Jej partytury to zaś nie tylko emocje, ale i intelektualne konstrukcje, w których nie ma miejsca na przypadek.

Ostateczny szlif talentowi Grażyny nadał jednak Paryż lat 30., gdzie trafiła dzięki stypendium ufundowanemu przez samego Ignacego Jana Paderewskiego. To tam, w prestiżowej École Normale de Musique, trafiła pod skrzydła legendarnej Nadii Boulanger – „matki chrzestnej” współczesnej muzyki. Boulanger nauczyła ją, że kompozycja to przede wszystkim rzemiosło i praca nad materią, a nie romantyczne uniesienia. Równolegle Bacewicz szlifowała wirtuozerię skrzypcową u kolejnego mistrza – Carla Flescha. Efekt tego podwójnego kształcenia był bez mała piorunujący – muzyka Bacewicz jest wszak „idiomatyczna”, a więc napisana tak, jakby wypływała bezpośrednio z fizjologii instrumentu, co sprawia, że do dziś wyjątkowo często wybierana jest przez wykonawców i wykonawczynie.

Przez pierwsze dekady kariery funkcjonowała w świecie muzycznym przede wszystkim jako wybitna skrzypaczka (wyróżniona między innymi podczas pierwszej edycji Konkursu Wieniawskiego – w 1935 roku) i koncertmistrzyni Orkiestry Polskiego Radia. Czas wojny i okupacji niemieckiej Grażyna Bacewicz spędziła w Warszawie. Zajmowała się wówczas pracą twórczą, ale jej udział w życiu muzycznym ograniczał się do występów na jawnych i tajnych koncertach.

Żyła w nieustannym biegu, między pulpitem a papierem nutowym, udowadniając, że wirtuozeria wykonawcza może iść w parze z głębią twórczą. Jej ówczesne utwory, pełne motorycznej energii i neoklasycznej klarowności, były zaś tak potężne, że słynny krytyk Stefan Kisielewski napisał o nich słowa, które przeszły do legendy: „Honor kompozytorów polskich uratowała tym razem baba, Grażyna Bacewicz… Otrzymaliśmy wreszcie »kawał muzyki«, napisanej z werwą prawdziwie męską”. Choć z dzisiejszej perspektywy brzmi to… kontrowersyjnie (eufemistycznie rzecz ujmując), Bacewicz nie obrażała się na te słowa; wiedziała, że w tamtych czasach oznaczały one najwyższy stopień uznania dla solidności i braku sentymentalizmu w jej sztuce. Jaki jest styl Bacewicz? Styl kompozycyjny. Bacewicz napisała ponad 200 utworów i jest znana ze swojego stylu neoklasycznego , czyli takiego, który nawiązuje do form, harmonii i stylów melodycznych epoki klasycznej. Nagle pojawiła się kraksa, która zmieniła historię. 

Od „męskiego grania” do światowego renesansu. Szósta deakda XX wieku przyniosły ograniczenia, która dla wirtuozki mogły oznaczać koniec, lecz dla kompozytorki stała się paradoksalnym błogosławieństwem. Nie chodziło jednak wyłącznie o peerelowską rzeczywistość, ale i poważny wypadek samochodowy, który Grażyna Bacewicz przypłaciła licznymi złamaniami oraz długą rekonwalescencją; to zmusiło ją zaś do ostatecznego porzucenia kariery solistycznej. Uwolniona od żmudnych ćwiczeń i wyczerpujących tras koncertowych, skierowała tedy całą swoją tytaniczną energię na komponowanie. Wtedy też, w dobie odwilży, narodziła się „druga Bacewicz” – odważniejsza, eksperymentująca, flirtująca z awangardą, jednak nieustannie tworząca na własnych warunkach.

Powstały wówczas arcydzieła takie jak „Muzyka na smyczki, trąbki i perkusję” czy oniryczne „Pensieri notturni” („Myśli nocne”), w których artystka badała samą naturę dźwięku, tworząc migotliwe, impresjonistyczne pejzaże, tak odległe od jej wcześniejszego, „ostrego” stylu. Ale Bacewicz to nie tylko muzyka. Jej artystyczny „silnik” potrzebował też innych paliw, by nie ulec przegrzaniu. W wolnych chwilach tworzyła więc… literaturę. Jej zbiór opowiadań „Znak szczególny” czy kryminał „Sidła” pokazują zupełnie inne oblicze kompozytorki – jako bystrej obserwatorki rzeczywistości, posługującej się piórem z tą samą lapidarnością i humorem, co smyczkiem.

Dziś, w XXI wieku, obserwujemy spektakularny powrót do jej wielowymiarowej twórczości. Grażyna Bacewicz przestała być „ciekawostką”, a stała się kanonem. Dzięki nowemu pokoleniu artystów i artystek, takich jak południowokoreańska gwiazda skrzypiec Bomsori Kim (nazywana wręcz „ambasadorką Bacewicz”) czy Kwartet Śląski, jej dzieła zdobywają nagrody Gramophone i zachwycają krytykę „New York Timesa”. Okazuje się, że to, co kiedyś określano mianem „męskiej muzyki”, jest po prostu muzyką uniwersalną – ponadczasową, witalną i genialnie skonstruowaną. Grażyna Bacewicz, kobieta o wielu talentach i jednej, żelaznej dyscyplinie, wreszcie zajmuje zaś należne jej miejsce w ścisłym panteonie europejskiego modernizmu, udowadniając, że prawdziwy talent potrafi przebić się przez każdą barierę.

Czy mamy wolną wolę, by wybrać Chrystusa? W tym miejscu chciałbym postawić raz jeszcze na scenie „Wielkiego Inkwizytora” i ujrzeć go w pełnym świetle, tę arcybiskupią a tajemniczą postać historyczną. Ona naprzeciwko ma Chrystusa, wędrownego Nauczyciela i naszego Pana. Inkwizytor argumentuje, że ludzie nie zasługują na wolność, wierząc, że ludzkość jest słaba, materialistyczna i niezdolna do posługiwania się wolną wolą, co prowadzi do cierpienia i chaosu. Twierdzi, że Chrystus nałożył na ludzkość ciężar zbyt ciężki do udźwignięcia, preferując świat, w którym Kościół zapewnia „chleb” (bezpieczeństwo materialne), cuda i niepodważalny autorytet w zamian za wyrzeczenie się wolności w zamian za szczęście, co kontrastuje z darem Chrystusa, bolesnym i uciążliwym wolnym wyborem.

Pogląd Inkwizytora  bazował na stwierdzeniu ludzkiej słabości, tym samym zmierza przeciwko wolności. Wielki Inkwizytor postrzega ludzi jako z natury słabych, „nikczemnych, nędznych nicości urodzonych jako niegodziwych i zbuntowanych”, niezdolnych do udźwignięcia ciężaru wolności. Na czym polega brzemię wyboru?: Wolność przynosi niepokój, rozpacz i zagubienie; ludzie wolą, by im mówiono, co mają robić. Ratując potrzeby materialne, zapoznają – duchowe: Masy potrzebują „chleba” (pokarmu fizycznego), bardziej niż „Słowa” (wolności duchowej); Kościół musi zapewnić bezpieczeństwo ziemskie. Pojawia się tutaj rozwiązanie 

totalitarne: Oferując szczęście i kontrolę poprzez autorytet, Kościół naprawia „błąd” Chrystusa i tworzy stabilny, choć zniewolony, świat.

Pogląd Chrystusa na wolność jest znany. Wolność jest darem. Jezus dał ludzkości możliwość samodzielnego decydowania o dobru i złu, ufając swojemu wewnętrznemu obrazowi Boga. Wiara jest realizowana poprzez walkę: Prawdziwa wiara i duchowe spełnienie wynikają z znoszenia cierpienia i dokonywania trudnych wyborów, a nie z wymuszonej wiary lub cudów. Przypowieść przedstawia debatę na temat natury ludzkiej: Czy ludzkość jest zdolna do samorządności i wolności duchowej, czy też potrzebuje zewnętrznej kontroli (autorytetu, dogmatów, komfortu materialnego), aby znaleźć pokój, nawet kosztem wolnej woli? 

Inkwizytor reprezentuje cyniczny, pragmatyczny pogląd, podczas gdy Chrystus ucieleśnia wiarę w potencjał ludzkości do duchowej wolności. Tutaj rodzą się zasadnicze kwestie, jak na przykład: Czy Ktoś wierzy w Jezusa? Czy Bóg chce, abyśmy byli dojrzali? Czy człowiek ma zdolność wyboru Boga? Czy coraz więcej przedstawicieli pokolenia  „Zet” zostaje chrześcijanami? Czy mamy wolną wolę, by wybrać Chrystusa?

Oto ważne pytanie, które często słyszymy od słuchaczy. Pojawia się ono w różnych formach, ale zasadniczo brzmi ono: Czy istnieje coś takiego jak wolna wola? Pozwólcie, że zadam to pytanie bardzo konkretnie, aby nie było aż tak ogólne, ale myślę, że trafi ono w sedno sprawy: Czy mamy wolną wolę, by wybrać Chrystusa jako naszego Pana, Zbawiciela i skarb? Myślę, że to jest sedno debaty. A potem ludzie mogą uogólniać dalej: Czy masz wolną wolę, by zjeść banana? Ale ja mówię tylko o tym, czy mamy wolną wolę, by wybrać Chrystusa jako naszego Zbawiciela, naszego Pana, nasz skarb? I oczywiście zależy to od definicji wolnej woli.

Zacznijmy od jednej definicji, z którą zgodziliby się uczestnicy wszelkiej debaty.  Masz wolną wolę, gdy masz ostateczne samostanowienie. Według tej definicji masz wolną wolę w wyborze Chrystusa, jeśli ostateczną przyczyną wyboru jest twoje własne samostanowienie. Chodzi więc o słowo ostateczny. Może być wiele czynników, które mają wpływ na twój wybór Chrystusa. Ale tylko jeden z tych czynników jest ostateczny. Wolna wola w tym przypadku wymaga, abyś był tym czynnikiem, a nie czymkolwiek innym, w tym Bogiem. Bóg nie jest ostatecznym, najważniejszym czynnikiem w wyborze. Jesteś nim ty. Oto inny sposób, aby to ująć: Masz wolną wolę, gdy twoja wola jest decydującą przyczyną twojego wyboru Chrystusa. A słowo decydujący ma tę samą funkcję, co ostateczny. Może być wiele przyczyn, które wpływają na twój wybór Chrystusa. 

Abyś był wolny, w tej definicji decydującą przyczyną — tą, która ostatecznie decyduje o twoim wyborze — musi być twoja wola, a nie wola kogokolwiek innego, w tym Boga. „Wiara w Chrystusa jest darem. Jest ci dana, ponieważ nie możesz jej wytworzyć samodzielnie”. O to właśnie chodzi w debacie. Kiedy dostaniesz się do nieba, jeśli Bóg zapyta cię: „Jaki jest najgłębszy, decydujący powód, dla którego uwierzyłeś w mojego Syna?” Jaka będzie twoja odpowiedź? Czy powiesz: „Decydującym powodem mojego wyboru była twoja łaska?” Czy też powiesz: „Zwodniczym powodem mojego wyboru byłem ja?”. Teraz koniecznie zauważ, że pytanie nie brzmi: czy dokonaliśmy wyboru? Pytanie nie brzmi: czy nasza wola była aktywna i konieczna? Pytanie nie brzmi: czy nasz wybór był prawdziwy? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: tak. Dokonałeś wyboru. Twoja wola była aktywna i konieczna. Twój wybór był prawdziwy. Nie o to chodzi w debacie.

Pytanie brzmi: kiedy twoja wola wybrała, co było decydujące w urzeczywistnieniu tej woli? Co było decydującym wpływem lub decydującą przyczyną? A Biblia odpowiada: łaska Boża. A inni mówią: twoja własna moc samostanowienia. Argumentuję zatem, że wybierając Chrystusa, nie mamy takiej wolnej woli – czyli mocy samostanowienia. Inkwizytor argumentuje, że ludzie nie zasługują na wolność, wierząc, że ludzkość jest słaba, materialistyczna i niezdolna do posługiwania się wolną wolą, co prowadzi do cierpienia i chaosu. Twierdzi, że Chrystus nałożył na ludzkość ciężar zbyt ciężki do udźwignięcia, preferując świat, w którym Kościół zapewnia „chleb” (bezpieczeństwo materialne), cuda i niepodważalny autorytet w zamian za wyrzeczenie się wolności w zamian za szczęście, co kontrastuje z darem Chrystusa, bolesnym i uciążliwym wolnym wyborem.

Pogląd Inkwizytora przeciwko wolności opiera się na Ludzkiej słabości: Postrzega ludzi jako z natury słabych, „nikczemnych, nędznych nicości urodzonych jako niegodziwych i zbuntowanych”, niezdolnych do udźwignięcia ciężaru wolności. Pojawia się brzemię wyboru: Wolność przynosi niepokój, rozpacz i zagubienie; ludzie wolą, by im mówiono, co mają robić. Potrzeby materialne ponad duchowe: Masy potrzebują „chleba” (pokarmu fizycznego) bardziej niż „Słowa” (wolności duchowej); Kościół musi zapewnić bezpieczeństwo ziemskie. Pojawia się również rozwiązanie totalitarne: Oferując szczęście i kontrolę poprzez autorytet, Kościół naprawia „błąd” Chrystusa i tworzy stabilny, choć zniewolony, świat.

Wolność jest darem: Jezus dał ludzkości możliwość samodzielnego decydowania o dobru i złu, ufając swojemu wewnętrznemu obrazowi Boga. Prawdziwa wiara i duchowe spełnienie wynikają z znoszenia cierpienia i dokonywania trudnych wyborów, a nie z wymuszonej wiary lub cudów. To jest debata na temat natury ludzkiej: Czy ludzkość jest zdolna do samorządności i wolności duchowej, czy też potrzebuje zewnętrznej kontroli (autorytetu, dogmatów, komfortu materialnego), aby znaleźć pokój, nawet kosztem wolnej woli? Inkwizytor reprezentuje cyniczny, pragmatyczny pogląd, podczas gdy Chrystus ucieleśnia wiarę w potencjał ludzkości do duchowej wolności.

Epilog 

W Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej) ma miejsce świąteczny pochód – „Wyścig Pokoju”. To pochód pokojowy w czasie światowej wojny. Idzie w nim „Gżegżółka w roli psa”: Gżegżółka, narzekając na biedę, postanawia zostać psem hrabiny, co prowadzi do zabawnych sytuacji z przekupkami na ulicy. Idzie profesor Bączyński, który pokazuje absurdy imprez, gdzie postacie jak Piekielny Piotruś i Hermenegilda Kociubińska świętują, a Gżegżółka wciąż domaga się kolejnych „Sto lat!”. Jest „Sposób na dobry humor”. Piekielny Piotruś właśnie przywiązuje lewą nogę Gżegżółki, by ten poczuł radość z wstawania prawą nogą, co jest metaforą na poprawę nastroju. Staje się „Cud na pustyni”, można zobaczyć scenkę o nadziei i rozczarowaniu, gdzie Gżegżółka znajduje niemowlę i próbuje je karmić, wierząc w cud, by ostatecznie włączyć się w sztafetę jutra. W różnobarwnym pochodzie idzie wierna gęś skrzydełko, wreszcie wolny główny odtwórca roli chyba marszałka. 

Triumfalny pochód wyszedł ku miastu, uczestnicy idą rodzinami, jakkokwiek nie było to uroczyste świętowanie zwycięstwa, sukcesu lub tryumfu, nawiązujące do starożytnych rzymskich ceremonii, w których zwycięski wódz wjeżdżał do stolicy, celebrując pokonanie wroga i zdobyte łupy. Tu i ówdzie pojawiły się wśród zaproszonych gości,  zgromadzonych ludzi i murzyńskich dzieci transparenty: „tej kobiecie nie można już pomóc, mnie jeszcze można”, „darować komuś życie, nie wykradać śmierci”, „bieda jest okropną, poprzez stopniowe dochodzenie do niej”, „honor uczciwym ludziom, dobra opinia i zdrowie”, „medialnej winie – Nie”. Aligatory w stawach miejskich  zjadły już żywe kurczaki, gdy pochód zawrócił ku Bazylice Mniejszej. To wielki sukces, który odsłania ogromne jednomyślne powodzenie, triumf w nowej technologii wiary. Słoneczny korowód z jego emblematami wskazuje na powszechne przyjęcie i rozpowszechnienie idei braterskiego chrześcijaństwa. W tej chwili wierni podchwycili zaintonowaną przez kantora pieśń „My chcemy Boga…” Wszystkich udzieliło się poczucie radości i satysfakcji płynących z osiągnięcia czegoś ważnego i pokonania przeszkód. 

Licentia poetica #StanislawBarszczak

______

Stanisław Barszczak, The Ivory Mill

Intermission

The astonishing images from the James Webb telescope reveal the complex potential of the universe’s structures. I draw your attention to the intricate web of the universe; science describes the curvature of space-time, discusses the role of light, and operates with gravitational lenses. There are more stars and planets, and their number is growing exponentially. Cosmic inflation may have revealed a wondrous period in the universe’s youth. It was a factory.


Cepheid variables and red giants bring us closer to those eras of the cosmos. Or perhaps cosmic riches are hidden behind dark matter, something we still have to discover. The James Webb telescope didn’t discover life, but it illuminated the conditions for the creation of anything in the universe. It also revealed how much of the cosmos we are one among many. Webb saw galaxies; there were far too many of them right after the Big Bang. This created the problem of the universe’s scale. He showed how complex the universe was at the beginning, how quickly things can change. Powerful stars existed at the beginning, the universe built structures faster, its light is greatly stretched, and only later did the stretching of space begin. Webb, as it were, revealed the first storms in the universe’s infancy. There was no physics of gas, quantum fields, or radiation, and there was no mention of the rate of expansion of space. Even now, we don’t know whether vacuum energy is constant. At the dawn of the universe, a more universal creativity, rather than evolution, was chosen. Our knowledge of the cosmos has expanded greatly.

Do we truly understand how vast the universe is? For decades, we thought we knew its scale, its age, and its limits. But the James Webb telescope changed everything. John of Kolno once sailed a ship past Greenland, likely traveling to America twenty years before Christopher Columbus. Today, we embark on a journey into the depths of space, all the way to the first galaxies that formed just after the Big Bang. You’ll see how Webb discovered structures that existed far earlier than our existing models allowed, and how these discoveries are forcing science to rethink the history of the entire universe. From extremely distant galaxies, through gravitational lensing, to the Hubble tension and the expansion of space, science shows how modern astronomy is beginning to see the cosmos in a completely new dimension. This isn’t the story of a single telescope. It’s the story of how our place in the universe has changed. First, Earth was the center of the universe, then our Sun, then the Milky Way, and now galaxies. If you’re fascinated by the mysteries of space, the birth of galaxies, the beginning of time, and the future of all that exists, science will take you further than ever before. Subscribe to this story so you don’t miss out on further journeys into the universe’s greatest mysteries.

Yes, the Bible (Genesis 2:7) describes God forming man (Adam) from the dust of the ground and breathing life into him, making him a living being. This metaphor represents God as a potter modeling man from clay and earth. This motif emphasizes man’s connection to the earth („humus”) and God’s creative power.

This first human appeared in Africa because it was there that climatic conditions (drought and the growth of savannas) forced the evolution of bipedalism and adaptation to terrestrial life in early hominids. Numerous fossils and genetic studies indicate that our species, Homo sapiens, evolved in East Africa approximately 200,000-250,000 years ago, before subsequent migrations. The actual migration of Homo sapiens to the Middle East and beyond occurred much later, likely around 70,000-100,000 years ago, driven by climate change and the search for resources.

Africa was therefore the cradle of humanity, because it was there that the conditions were created and key adaptations occurred that initiated the evolutionary line leading to modern humans.

Popes also came from Africa, especially in the first centuries of Christianity, including St. Victor I (from Tunisia, pontificate 189-199), Miltiades (311-314), and Gelasius I (492-496), who was a Berber. These were important popes who operated at a time when Latin language and Roman culture were entering the liturgy and administration of the Church. Saint Miltiades (Miltiades, Melchiades) is the 32nd pope of the Catholic Church, of African descent. He served as pontificate from 311 to 314, during the crucial period of the legalization of Christianity by Emperor Constantine (Edict of Milan, 313). He convened the famous Lateran Synod in 313, which condemned the Donatists. He died in Rome on January 10, 314, and was buried in the Catacombs of St. Callixtus, commemorated on January 10. He is often mistakenly considered a martyr for his suffering during the persecution.

Until the 1960s, popes rarely traveled outside the Vatican. Pope Paul VI bucked this trend and became the first reigning pope to visit Africa. His visit to Uganda in 1969 was a significant event. Paul VI made, among other things, a pilgrimage to the Shrine of the Ugandan Martyrs in Namugongo. Paul VI rejects the collective guilt of Jews for the death of Christ. As part of the reforms of the Second Vatican Council, Pope Paul VI recognized that Jews had a positive and special relationship with Christians, and that blaming Jews for the suffering and death of Jesus on the cross was theologically incorrect.

The largest basilica in the world is St. Peter’s Basilica in the Vatican, with an area of ​​23,000 square meters. Second is the Basilica of Our Lady of Aparecida in Brazil, with 12,000 square meters. A basilica requires direct papal approval and apostolic granting to bear this designation. Minor basilicas are churches of the size and style of basilicas, but without such approval. Yamoussoukro is home to the world’s largest basilica, the Basilica of Our Lady of Peace, which is enormous in size and can accommodate 10,000 people. It is also the tallest church in Africa, modeled after St. Peter’s Basilica. This enormous church is the city’s main attraction, also home to the Cathedral of St. Augustine and a mosque. In terms of height, the church is second only to Ulm Cathedral.

In 1983, Ivory Coast President Félix Houphouët-Boigny chose Yamoussoukro as the country’s new constitutional capital. The city’s design included plans for a grand basilica. Pierre Fakhoury was the chief architect. Construction began in 1985 and was completed in 1989. The design was modeled after St. Peter’s Basilica in the Vatican. The cornerstone was laid on August 10, 1985. Since 1991, the basilica has been under the care of the Polish Pallottines.

Pope John Paul II visited Yamoussoukro (Côte d’Ivoire) in September 1990 during his pilgrimage to Africa. His main goal was to dedicate the monumental Basilica of Our Lady Queen of Peace, the largest church in the world, donated by the country’s president to the Holy See. During his visit, John Paul II celebrated Mass, spoke to young people about AIDS, and laid the cornerstone for a hospital, calling for a life of faith, love, and peace. In this „Sanctuary of Love and Peace,” the message of peace and love and the contribution of faith to the life of Africa were emphasized. The papal homily was dedicated to the temple, a sign of God’s presence among his people. John Paul II emphasized that the true and indestructible sanctuary is in the heart of a Christian who lives by the teachings of Christ. „In every era, the children of the church have built temples to their God. They have always dedicated the best of their art to building visible signs,” said the Polish Pope.

Pope Benedict XVI has also met with Muslims numerous times, both with ambassadors from Muslim countries and with representatives of local communities during his pilgrimages, emphasizing interreligious dialogue, including in Germany (2011), Africa (2009), and Jordan, as well as organizing meetings at the Vatican after his controversial speech in Regensburg (2006). In Castel Gandolfo, after his speech in Regensburg, Benedict XVI met with ambassadors from Muslim countries and representatives of Islamic communities to explain his position. In 2009, a meeting was held in Cameroon with Muslims in Yaoundé, where the Pope spoke about rejecting violence in religion. In 2009, he made a pilgrimage to the Holy Land. During his visit, the Pope met with Muslim leaders and visited mosques, such as the King Hussein Mosque in Amman.

There was no single pope who „reconciled” the Catholic Church with Islam, but John Paul II played a key role in interreligious dialogue, ushering in a new era of encounters and mutual respect, particularly after the Second Vatican Council, especially through the historic meetings in Assisi in 1986, laying the foundations for mutual understanding based on a shared belief in one God. Pope Francis’s pontificate continued this dialogue, emphasizing the importance of fraternity and shared values, as evidenced by his meetings with religious leaders and the signing of a document on human fraternity in 2019. John Paul II initiated groundbreaking dialogue and reconciliation at the theological and ecumenical levels, while Francis continued this mission, focusing on practical fraternity.

And I was there… in the middle of Africa! Popes are chosen from among the people and appointed for the people. Certainly, on the next occasion, the Pope will visit the highest Catholic church in the world – and perhaps he will also want to live there, noted the famous Pallottine. And at dinner, we sang „a song for the Absent”: And hope will once again rise in us, the shadows of the Absent will appear. We will believe once again in another Christmas, and though the Christmas buzz has faded, because someone’s voice has once again disappeared, come here to us and stay with us, despite the so-called irony of fate. Give us faith that it makes sense, that we don’t have to mourn our friends, that wherever they are, they are well, because they are with us, albeit in a different form. And convince us that it is meant to be, that the air still trembles after those voices, that they left to was a significant event. Paul VI made, among other things, a pilgrimage to the Shrine of the Ugandan Martyrs in Namugongo. Paul VI rejects the collective guilt of Jews for the death of Christ. As part of the reforms of the Second Vatican Council, Pope Paul VI recognized that Jews had a positive and special relationship with Christians, and that blaming Jews for the suffering and death of Jesus on the cross was theologically incorrect.

The largest basilica in the world is St. Peter’s Basilica in the Vatican, with an area of ​​23,000 square meters. Second is the Basilica of Our Lady of Aparecida in Brazil, with 12,000 square meters. A basilica requires direct papal approval and apostolic granting to bear this designation. Minor basilicas are churches of the size and style of basilicas, but without such approval. Yamoussoukro is home to the world’s largest basilica, the Basilica of Our Lady of Peace, which is enormous in size and can accommodate 10,000 people. It is also the tallest church in Africa, modeled after St. Peter’s Basilica. This enormous church is the city’s main attraction, also home to the Cathedral of St. Augustine and a mosque. In terms of height, the church is second only to Ulm Cathedral.

In 1983, Ivory Coast President Félix Houphouët-Boigny chose Yamoussoukro as the country’s new constitutional capital. The city’s design included plans for a grand basilica. Pierre Fakhoury was the chief architect. Construction began in 1985 and was completed in 1989. The design was modeled after St. Peter’s Basilica in the Vatican. The cornerstone was laid on August 10, 1985. Since 1991, the basilica has been under the care of the Polish Pallottines.

Pope John Paul II visited Yamoussoukro (Côte d’Ivoire) in September 1990 during his pilgrimage to Africa. His main goal was to dedicate the monumental Basilica of Our Lady Queen of Peace, the largest church in the world, donated by the country’s president to the Holy See. During his visit, John Paul II celebrated Mass, spoke to young people about AIDS, and laid the cornerstone for a hospital, calling for a life of faith, love, and peace. In this „Sanctuary of Love and Peace,” the message of peace and love and the contribution of faith to the life of Africa were emphasized. The papal homily was dedicated to the temple, a sign of God’s presence among his people. John Paul II emphasized that the true and indestructible sanctuary is in the heart of a Christian who lives by the teachings of Christ. „In every era, the children of the church have built temples to their God. They have always dedicated the best of their art to building visible signs,” said the Polish Pope.

Pope Benedict XVI has also met with Muslims numerous times, both with ambassadors from Muslim countries and with representatives of local communities during his pilgrimages, emphasizing interreligious dialogue, including in Germany (2011), Africa (2009), and Jordan, as well as organizing meetings at the Vatican after his controversial speech in Regensburg (2006). In Castel Gandolfo, after his speech in Regensburg, Benedict XVI met with ambassadors from Muslim countries and representatives of Islamic communities to explain his position. In 2009, a meeting was held in Cameroon with Muslims in Yaoundé, where the Pope spoke about rejecting violence in religion. In 2009, he made a pilgrimage to the Holy Land. During his visit, the Pope met with Muslim leaders and visited mosques, such as the King Hussein Mosque in Amman.

There was no single pope who „reconciled” the Catholic Church with Islam, but John Paul II played a key role in interreligious dialogue, ushering in a new era of encounters and mutual respect, particularly after the Second Vatican Council, especially through the historic meetings in Assisi in 1986, laying the foundations for mutual understanding based on a shared belief in one God. Pope Francis’s pontificate continued this dialogue, emphasizing the importance of fraternity and shared values, as evidenced by his meetings with religious leaders and the signing of a document on human fraternity in 2019. John Paul II initiated groundbreaking dialogue and reconciliation at the theological and ecumenical levels, while Francis continued this mission, focusing on practical fraternity.

And I was there… in the middle of Africa! Popes are chosen from among the people and appointed for the people. Certainly, on the next occasion, the Pope will visit the highest Catholic church in the world – and perhaps he will also want to live there, noted the famous Pallottine. And at dinner, we sang „a song for the Absent”: And hope will once again rise in us, the shadows of the Absent will appear. We will believe once again in another Christmas, and though the Christmas buzz has faded, because someone’s voice has once again disappeared, come here to us and stay with us, despite the so-called irony of fate. Give us faith that it makes sense, that we don’t have to mourn our friends, that wherever they are, they are well, because they are with us, albeit in a different form. And convince us that it is meant to be, that the air still trembles after those voices, that they left to 

Live, and this time they will live forever. Come into the world to settle the score, to take an empty seat at the table among us. Let us once again enjoy the child within us and forget that there are empty seats at the table. And hope will once again fill us. Shadows will appear from the absent. They believed once again, in one more Christmas. And though the holiday bustle has faded, because someone’s voice was missing again, come here to us and remain with us, despite the so-called irony of fate. Come into the world to settle the score, to take an empty seat at the table among us. Let us once again enjoy the child within us and forget that there are empty seats at the table. Come into the world to settle the score, to take an empty seat at the table among us. Let us once again enjoy the child within us and forget that there are empty seats at the table.

This is a ballad about a life twist that no longer falls under the name of fate. For time does not exist. People’s choices are often unpredictable. And who was Grażyna Bacewicz? Polish composer and violinist, born on February 5, 1909, in Łódź, and died on January 17, 1969, in Warsaw. She studied at the Warsaw Conservatory with Kazimierz Sikorski (composition), Józef Jarzębski (violin), graduating in 1932, and Józef Turczyński (piano). She was born in Łódź, in a home that was a microcosm of the complex history of Central and Eastern Europe. The daughter of a Lithuanian father, Vincas Bacevičius, and a Polish mother, Maria née Modlińska, she grew up in an atmosphere of artistic dualism and geopolitical tensions from childhood. The fate of the Bacewicz siblings is a fascinating saga: while her brother, Vytautas, chose Lithuanian identity and emigrated to the USA, Grażyna, along with her brother Kiejstut (later rector of the Łódź Academy of Music), consciously chose Polishness, ultimately becoming one of the pillars of their native culture. The multicultural fabric in which she grew up endowed her with extraordinary openness and the ability to function across boundaries.

However, she was not an artist with her head in the clouds. Bacewicz had her feet firmly planted on the ground, as evidenced by a rarely mentioned yet significant episode in her biography – her eighteen months of philosophy studies at the University of Warsaw. Although she ultimately abandoned the university classroom for the conservatory, her passion for logic, precision of thought, and structural analysis remained. Her scores, however, are not only emotional but also intellectual constructs, leaving no room for chance.

Grażyna’s talent was honed in Paris in the 1930s, where she arrived thanks to a scholarship funded by Ignacy Jan Paderewski himself. It was there, at the prestigious École Normale de Musique, that she came under the wing of the legendary Nadia Boulanger – the „godmother” of contemporary music. Boulanger taught her that composition is, above all, a matter of craft and work with material, not romantic ecstasy. At the same time, Bacewicz honed her violin virtuosity under another master – Carl Flesch. The effect of this dual training was truly electrifying – Bacewicz’s music is, after all, „idiomatic,” meaning it’s written as if it flowed directly from the instrument’s physiology, which makes it a popular choice among performers to this day. For the first decades of her career, she flourished in the music world primarily as an outstanding violinist (who received awards, including at the first edition of the Wieniawski Competition in 1935) and concertmaster of the Polish Radio Orchestra. Grażyna Bacewicz spent the war and the German occupation in Warsaw. She was engaged in creative work, but her participation in musical life was limited to performances in both public and secret concerts.

She lived a constant life, constantly moving between the music stand and the music sheet, proving that virtuosity could go hand in hand with creative depth. Her works of that time, full of driving energy and neoclassical clarity, were so powerful that the renowned critic Stefan Kisielewski wrote about them words that have become legendary: „The honor of Polish composers was saved this time by a woman, Grażyna Bacewicz… We finally received a ‚piece of music’ written with truly masculine verve.” Although from today’s perspective it sounds… controversial (to put it euphemistically), Bacewicz didn’t take offense at these words; she knew that at the time they signified the highest degree of appreciation for the solidity and lack of sentimentality in her art. What is Bacewicz’s style? Compositional style. Bacewicz wrote over 200 works and is known for her neoclassical style, one that draws on the forms, harmonies, and melodic styles of the Classical era. Suddenly, a crash occurred that changed history.

From „manly playing” to the global Renaissance. The sixth decade of the 20th century brought restrictions that could have spelled the end for the virtuoso, but for the composer, it became a paradoxical blessing. However, it wasn’t just the reality of the communist era, but also a serious car accident that Grażyna Bacewic suffered She paid the price with numerous fractures and a long convalescence; this, in turn, forced her to finally abandon her solo career. Freed from arduous practice and grueling concert tours, she then directed all her titanic energy into composing. It was then, during the period of the thaw, that the „second Bacewicz” was born—bolder, experimental, flirting with the avant-garde, yet constantly creating on her own terms.

Masterpieces such as „Music for Strings, Trumpets and Percussion” and the dreamlike „Pensieri notturni” („Night Thoughts”) were created, in which the artist explored the very nature of sound, creating shimmering, impressionistic landscapes so far removed from her earlier, „sharp” style. But Bacewicz was not just music. Her artistic „engine” also needed other fuel to avoid overheating. In her free time, she created… literature. Her short story collection „Znak miejsce” (A Distinctive Character) and the crime novel „Idła” (Snares) reveal a completely different side of the composer – as a keen observer of reality, using her pen with the same conciseness and humor as she does her bow.

Today, in the 21st century, we are witnessing a spectacular return to her multifaceted work. Grażyna Bacewicz has ceased to be a „curiosity” and has become a canon. Thanks to a new generation of artists, such as the South Korean violin star Bomsori Kim (even dubbed „Bacewicz’s ambassador”) and the Silesian Quartet, her works are winning Gramophone awards and delighting critics in the New York Times. It turns out that what was once called „male music” is, quite simply, universal music – timeless, vital, and brilliantly constructed. Grażyna Bacewicz, a woman of many talents and one iron discipline, finally takes her rightful place in the strict pantheon of European modernism, proving that true talent can break through any barrier.

Brethren. Do we have free will to choose Christ? At this point, I would like to place the „Grand Inquisitor” on stage once again and see him in full light, this archbishoplike yet mysterious historical figure. Opposite her is Christ, the wandering Teacher and our Lord. The Inquisitor argues that people do not deserve freedom, believing that humanity is weak, materialistic, and incapable of exercising free will, which leads to suffering and chaos. He claims that Christ placed a burden too heavy for humanity to bear, preferring a world in which the Church provides „bread” (material security), miracles, and unquestionable authority in exchange for the renunciation of freedom in exchange for happiness, which contrasts with the gift of Christ, a painful and burdensome free choice. The Inquisitor’s view was based on the recognition of human weakness, and thus works against freedom. The Grand Inquisitor sees people as inherently weak, „vile, wretched nothings, born wicked and rebellious,” incapable of bearing the burden of freedom. What is the burden of choice? Freedom brings anxiety, despair, and confusion; people prefer to be told what to do. By saving material needs, they obscure spiritual ones: The masses need „bread” (physical food) more than „the Word” (spiritual freedom); the Church must ensure earthly security. Here, a totalitarian solution emerges: By offering happiness and control through authority, the Church corrects Christ’s „error” and creates a stable, albeit enslaved, world.

Christ’s view of freedom is familiar. Freedom is a gift. Jesus gave humanity the ability to decide for themselves about good and evil, trusting in their inner image of God. Faith is realized through struggle: True faith and spiritual fulfillment come from enduring suffering and making difficult choices, not from forced faith or miracles. The parable presents a debate about human nature: Is humanity capable of self-government and spiritual freedom, or does it need external control (authority, dogma, material comfort) to find peace, even at the expense of free will?

The Inquisitor represents a cynical, pragmatic view, while Christ embodies faith in humanity’s potential for spiritual freedom. Fundamental questions arise here, such as: Does anyone believe in Jesus? Does God want us to mature? Does humanity have the ability to choose God? Are more and more members of Generation Z becoming Christians? Do we have the free will to choose Christ?

This is an important question we often hear from listeners. It comes in various forms, but essentially: Is there such a thing as free will? Let me ask this question very specifically so it’s not so general, but I think it gets to the heart of the matter: Do we have free will to choose Christ as our Lord, Savior, and treasure? I think that’s the heart of the debate. And then people can generalize further: Do you have free will to eat a banana? But I’m only talking about whether we have free will to choose Christ as our Savior, our Lord, Our treasure? And of course, it depends on the definition of free will.

Let’s start with one definition that participants in any debate would agree on. You have free will when you have ultimate self-determination. According to this definition, you have free will in choosing Christ if the ultimate reason for your choice is your own self-determination. So, the word „ultimate” is at issue. There can be many factors that influence your choice of Christ. But only one of these factors is ultimate. Free will, in this case, requires that you be that factor, not anything else, including God. God is not the ultimate, most important factor in your choice. It is you. Here’s another way to put it: You have free will when your will is the decisive reason for your choice of Christ. And the word „determinative” has the same function as „ultimate.” There can be many reasons that influence your choice of Christ.

For you to be free, in this definition, the decisive reason—the one that ultimately determines your choice—must be your will, not the will of anyone else, including God. „Faith in Christ is a gift. It is given to you because you cannot produce it on your own.” That is the point of the debate. When you get to heaven, if God asks you, „What is the deepest, decisive reason why you believed in my Son?” What will your answer be? Will you say, „The decisive reason for my choice was your grace?” Or will you say, „The deceptive reason for my choice was me?” Now, it is crucial to note that the question is not: did we make a choice? The question is not: was our will active and necessary? The question is not: was our choice true? The answer to all these questions is yes. You made a choice. Your will was active and necessary. Your choice was true. That is not the point of the debate.

The question is: when your will chose, what was decisive in bringing that will to pass? What was the decisive influence or the decisive cause? And the Bible answers: God’s grace. And others say: your own power of self-determination. I therefore argue that by choosing Christ, we lack such free will—that is, the power of self-determination. The Inquisitor argues that humans do not deserve freedom, believing that humanity is weak, materialistic, and incapable of exercising free will, leading to suffering and chaos. He claims that Christ placed a burden too heavy for humanity to bear, preferring a world in which the Church provides „bread” (material security), miracles, and unquestionable authority in exchange for the renunciation of freedom in exchange for happiness. This contrasts with Christ’s gift of painful and burdensome free choice.

The Inquisitor’s view against freedom is based on Human Weakness: He sees humans as inherently weak, „vile, wretched nothings born wicked and rebellious,” unable to bear the burden of freedom. The burden of choice arises: Freedom brings anxiety, despair, and confusion; people prefer to be told what to do. Material needs over spiritual needs: The masses need „bread” (physical food) more than „the Word” (spiritual freedom); the Church must ensure earthly security. A totalitarian solution also emerges: By offering happiness and control through authority, the Church corrects Christ’s „error” and creates a stable, albeit „enslaved” world.

Freedom is a gift: Jesus gave humanity the ability to decide for itself about good and evil, trusting in its inner image of God. True faith and spiritual fulfillment come from enduring suffering and making difficult choices, not from forced faith or miracles. This is a debate about human nature: Is humanity capable of self-government and spiritual freedom, or does it need external control (authority, dogma, material comfort) to find peace, even at the expense of free will? The Inquisitor represents a cynical, pragmatic view, while Christ embodies faith in humanity’s potential for spiritual freedom.

Epilogue

In Yamoussoukro (Ivory Coast), a festive procession takes place – the „Peace Race.” It’s a peace march during a world war. It features „Gżegżółka as a dog”: Gżegżółka, complaining about poverty, decides to become the countess’s dog, which leads to hilarious situations with street vendors. Professor Bączyński also walks, demonstrating the absurdity of the parties, where characters like Hell Peter and Hermenegilda Kociubińska celebrate, while Gżegżółka keeps demanding „Happy Birthday!”. There’s also „A Way to a Good Mood.” Hell Peter is tying Gżegżółka’s left leg so he can feel the joy of getting up on his right foot, a metaphor for improving his mood. A „Miracle in the Desert” unfolds, revealing a scene of hope and disappointment, where Gżegżółka finds a baby and tries to feed it, believing in a miracle, only to finally join the relay race of tomorrow. The faithful winged goose marches in the colorful procession, and finally, the main actor, perhaps the marshal, is free.

The triumphal procession marches towards the city, with family participants marching everywhere. In any case, it was not a solemn celebration of victory, success, or triumph, harking back to ancient Roman ceremonies in which a victorious leader entered the capital, celebrating the defeat of the enemy and the loot he had captured. Here and there, banners appeared among the invited guests, the gathered people, and the Negro children: „This woman cannot be helped anymore, I still can,” „Spare someone’s life, don’t steal death,” „Poverty is terrible, through gradual approach,” „Honor to honest people, good reputation and health,” „No to media guilt.” Alligators in the city ponds had already eaten live chickens when the procession turned back to the Minor Basilica. This was a great success, revealing a huge unanimous success, a triumph in the new technology of faith. The sunny procession with its emblems indicates the widespread acceptance and dissemination of the idea of ​​fraternal Christianity. At that moment, the faithful joined in with the cantor’s song, „We want God…” Everyone was filled with the joy and satisfaction of achieving something important and overcoming obstacles.

Licentia poetica #StanislawBarszczak

___________

„Istnieją najdziwniejsze, nie rozpoznane formy prostytucji, w porównaniu z którymi właściwa prostytucja jest uczciwym rzemiosłem: przynajmniej dostajesz coś za swoje pieniądze.”

Stanisław Barszczak, Pożegnanie z Europą 

Jaka jest historia zaginionego honoru Katarzyny Blum? Główna bohaterka, Katharina Blum, jest niewinną gospodynią domową, której życie zostaje zrujnowane przez natarczywego reportera tabloidu i policyjne śledztwo, gdy okazuje się, że mężczyzna, w którym się zakochała, jest poszukiwany przez policję z powodu napadu na bank.

Historia jest fikcyjna, ale mocno osadzona w realiach Niemiec Zachodnich lat 70. Katarzyna zakochuje się w Ludwigu, którego poznaje na przyjęciu, i spędza z nim noc. Rano policja dokonuje rewizji w jego domu, ale domniemany terrorysta Ludwig zniknął.

Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury za rok 1972 przyznano niemieckiemu pisarzowi Heinrichowi Böllowi (1917–1985) „za jego twórczość, która dzięki połączeniu szerokiej perspektywy na epokę i wyczucia w kreowaniu postaci przyczyniła się do odnowy literatury niemieckiej.” Jaki jest styl pisania Bölla? To nie do końca to samo, co praca nad sobą, ale wydaje się, że wymaga to ogromnego zapału. Choć twórczość Bölla bywa momentami zabawna i metaforyczna , proza ​​pozostaje dziwnie gęsta, jakby komedia i metafora nie mogły nadać słowom humorystycznego charakteru.

Mnie zainteresowała ta książka Bölla, która ujrzała światło dzienne już po Noblu. Utracona cześć Katarzyny Blum (1974), tłum. Teresa Jętkiewicz (1976). To w niej Autor napisał: Sam diabeł nie ma tak bystrego wzroku jak sąsiedzi… Łypali oczami jak ryby, które nagle ze zdziwieniem stwierdziły, że już dawno połknęły haczyk. O winie i manipulacji: „Zerżnął cię, co? Na co Katarzyna, zaczerwieniona, a zarazem dumnie triumfująca, rzekomo odpowiedziała: – Nie, tak bym tego nie nazwała” (pokazuje relację z reporterem).

„Jeśli już upatrywać winy Katarzyny Blum, to może tylko w tym, że po nocy spędzonej z Göttenem, pomogła mu opuścić swoje mieszkanie tak, by mógł wymknąć się policyjnej obserwacji. Był to czyn niepoparty wiedzą o przypisywanych mężczyźnie zbrodniach, bardziej gest dobrej woli, spełnienie niewinnej, jak sądziła, prośby” (podsumowanie jej „winy”).

Z niektórymi myślami zupełnie się utożsamiam. „O przemocy i społeczeństwie autor zanotował: „Bieda jest rzeczą okropną, ale już dostatecznie złą jest stopniowe dochodzenie do niej, a w tej sytuacji znajduje się większość ludzi”. „Myślę, że cała masa dobrych chrześcijan biła po twarzy ludzi podobnych po ciebie i że to wcale nie było nie po chrześcijańsku”. O czasie i życiu Böll notował: „Szary napój bez smaku przełykany co sekundę: Czas…”. „Miałem żyć, a nawet chciałem żyć – a on mi chciał to życie podarować, teraz widzę, że można darować komuś życie, kradnąc mu jego śmierć” (cytat z narratora, bliski tematyce książki). 

Słowa z „Utraconej części Katarzyny Blum” Heinricha Bölla ukazują manipulację mediów, zniszczenie reputacji i bezlitosność społeczeństwa, podkreślając, że „nie można pomóc tej kobiecie, a mnie jeszcze można – ona po prostu nie daje sobie pomóc”. Böll demaskuje kłamstwa reporterów i policji, pokazując, jak niewinne gesty (pomoc nieznajomemu, noc spędzona z nim) są przekształcane w dowody zbrodni, a przez to jej „czci i dobrej opinii”. 

„Upadek Katarzyny Blum” odnosi się do powieści Heinricha Bölla i jej adaptacji filmowej, opowiadających o losach zwykłej kobiety, której życie zostaje zrujnowane przez brutalną nagonkę bulwarowej prasy, co prowadzi ją do desperackiego czynu; jest to krytyka mechanizmów działania mediów i opresyjnego klimatu społecznego lat 70. w Niemczech Zachodnich. Bohaterka, Katarzyna Blum, pada ofiarą oszczerstw i manipulacji, gdy jej związek z poszukiwanym przestępcą trafia na łamy prasy, zmuszając ją do konfrontacji z systemem i ostatecznie prowadząc do jej osobistej tragedii i zemsty na reporterze. 


Katarzyna, pracownica domowa, zakochuje się w mężczyźnie ściganym przez policję, pomagając mu w ucieczce. Nagonka mediów: Prawicowy tabloid (w domyśle „Bild Zeitung”) zaczyna obsesyjnie opisywać jej życie, przekręcając fakty i przedstawiając ją jako wspólniczkę przestępcy. Opresja społeczna: Katarzyna staje się ofiarą społecznego ostracyzmu, jej rodzina jest nękana, a ona sama, osamotniona, traci kontrolę nad własnym życiem. Kulminacja: Narastająca desperacja i poczucie niesprawiedliwości prowadzą Katarzynę do zabicia reportera, który ją oczerniał. 

Krytyka mediów: Utwór stanowi mocny protest przeciwko manipulacjom prasowym, tabloidyzacji i tworzeniu sensacji z życia prywatnego, pokazując, jak media mogą niszczyć jednostki.

Kontekst historyczny: Powieść i film były reakcją na histeryczne nastroje w Niemczech Zachodnich w latach 70., związane z terroryzmem i ruchem studenckim. Uniwersalne przesłanie: Pomimo osadzenia w konkretnej epoce, problem odpowiedzialności mediów i obrony własnych wartości pozostaje aktualny. 

Adaptacje: Film (1975): Reżyseria Volker Schlöndorff i Margarethe von Trotta, zdobył światowe uznanie.

Film (1984): Brytyjska wersja telewizyjna, „Utracona cześć Kathryn Beck” z Marlo Thomas. „Utracona cześć Katarzyny Blum”, reż. Volker Schlöndorff, Margarethe von Trotta, 102 min, 1975, RFN. Film oparty został na powieści Heinricha Bölla o tym samym tytule. Pełny tytuł: Utracona cześć Katarzyny Blum albo: Jak powstaje przemoc i do czego może doprowadzić.

Książka jest niepozorna, lecz wymowna bardzo: Bohater zirytowany kampanią oszczerstw, które złamały życie… Celował w tym zwłaszcza brukowy dziennik „Bild”, sztandarowy tytuł koncernu medialnego magnata Axela Springera. Książka opowiada o wyrachowanej i zimnej kobiecie, która współpracowała z groźnym przestępcą i pomogła mu w ucieczce przed policją. Jej ekskluzywny dom był meliną.

Osamotnienie bohaterki widać na każdym kroku. Nikt nie chce wpaść w te same sidła bycia poddawanym ocenie w jakie wpada Katarzyna. Nikt nie chce by jego życie zostało wystawione na taką próbę. Utracona cześć Katarzyny Blum przedstawia niespokojny okres w Niemczech Zachodnich, w czasie rozpadu powojennego konsensusu politycznego. Bohaterka, narzeczona oskarżonego o rewolucyjną działalność Ludwiga Goettena, której życie osobiste zostaje zniszczone wskutek nagonki środków masowego przekazu. Upokarzana przez policję, zaszczuta przez media, bezbronna i opuszczona, w akcie desperacji sięga po przemoc. Książka błyskawicznie stała się bestsellerem.

Jaka jest historia zaginionego honoru Katarzyny Blum? Katarzyna Blum, bohaterka książki Hneiricha Bölla zabija w swoim mieszkaniu dziennikarza piszącego w Gazecie a następnie pojawia się u … Tak wiele nienawiści naraz tutaj. Jeśli już upatrywać winy Katarzyny Blum, to może tylko w tym, że po nocy spędzonej z Göttenem, pomogła mu opuścić swoje mieszkanie tak, by mógł …

To ballada o zakręcie życiowym, jaki odtąd nie podpada pod miano rzeczywistości losu. Wybory człowiecze bywają niekłamane.

Wiosną 1974 r. Böll w parę tygodni napisał to opowiadanie o Katarzynie Blum. Niewinna dziewczyna spędza noc z przygodnie poznanym mężczyzną. Heinrich Böll napisał: Ci ludzie to zbóje i oszczercy… ale widocznie po prostu obowiązkiem tego rodzaju dziennikarzy jest pozbawić uczciwych ludzi czci, dobrej opinii i zdrowia. Autor pokazuje cynizm prasy, która celowo niszczy reputację Katarzyny, używając jej jako narzędzia do sensacji. „Oboje wiedzieli, że to kłamstwo; kłamali nie wiedząc, dlaczego kłamią. I nie mogli wiedzieć, a jednak kłamali, wiedząc że kłamią.” Odnosi się to do narracji reporterów i policji, którzy zmyślają historie i obciążają Katarzynę, choć sami wiedzą, że to nieprawda.

„Boję się nagabywania przez na wpół pijanych Niemców… uważają, że była wspaniałą rzeczą, a kiedy się ostatecznie upijają, okazuje się, że są mordercami i według nich nie było aż tak źle.”

Książka ujawnia powojenny dysonans w niemieckim społeczeństwie i cynizm tych, którzy gloryfikują wojnę, jednocześnie bagatelizując zbrodnie. „Naturalność, z jaką traktowała swoje ciało, budziła we mnie uczucie radości, a zarazem smutku.” To komentarz narratora (Bleichera) o intymności i prostocie Katarzyny, która w oczach społeczeństwa staje się „rozwiązłością”. Autor mówi o wszechobecnej i złośliwej plotce, która jest bardziej niszcząca niż oficjalne działania. To opowieść o utraconej reputacji: Katarzyna Blum staje się ofiarą „medialnej” winy, gdzie jej niewinność (pomoc mężczyźnie, który okazał się przestępcą) jest reinterpretowana jako współudział, a jej introwertyczna natura jako bezduszność. To, co było gestem dobroci, przez tabloid i policję zostaje przekształcone w dowód zbrodni, co prowadzi do jej psychicznego zniszczenia, a ostatecznie do tragedii. 

Böll zauważył: Ateiści denerwują mnie, bo ciągle mówią o Bogu. Bieda jest rzeczą okropną, ale już dostatecznie złą jest stopniowe dochodzenie do niej, a w tej sytuacji znajduje się większość ludzi. Być dorosłym znaczy: zapomnieć o tym, ile razy byliśmy niepocieszeni jako dzieci. (Erwachsen sein heißt: vergessen, wie untröstlich wir als Kinder oft gewesen sind, niem.)

(Katarzyna) ma ona dwie cechy charakteru niebezpieczne w życiu: wierność i dumę. Mała miłość w pewnych okolicznościach może przerodzić się w wielką nienawiść; wielka miłość tylko w całkowitą rezygnację. Milczenie jest argumentem nie do obalenia.

Böll pisał: Drobną zmianę wprowadzoną do słów pani Blum tłumaczył tym, że reporter zawsze jest na to nastawiony i przywykły pomagać prostym ludziom w formowaniu ich wypowiedzi.

Ci ludzie to zbóje i oszczercy (…), ale widocznie po prostu obowiązkiem tego rodzaju dziennikarzy jest pozbawiać uczciwych ludzi czci, dobrej opinii i zdrowia.

______

„There are the strangest, unrecognized forms of prostitution, compared to which proper prostitution is an honest trade: at least you get something for your money.”

Stanisław Barszczak, Farewell to Europe

What is the story of Katharina Blum’s Lost Honor? The main character, Katharina Blum, is an innocent housewife whose life is ruined by an intrusive tabloid reporter and a police investigation when it turns out that the man she fell in love with is wanted by the police for a bank robbery.

The story is fictional, but firmly rooted in 1970s West Germany. Katharina falls in love with Ludwig, whom she meets at a party, and spends the night with him. In the morning, the police search his house, but the alleged terrorist, Ludwig, has disappeared.

The 1972 Nobel Prize in Literature was awarded to German writer Heinrich Böll (1917–1985) „for his work, which, by combining a broad perspective on the era and a keen sense of character, has contributed to the renewal of German literature.” What is Böll’s writing style? It’s not quite the same as working on oneself, but it seems to require tremendous zeal. Although Böll’s work can be humorous and metaphorical at times, the prose remains strangely dense, as if comedy and metaphor were unable to infuse the words with humor.

I was intrigued by this book by Böll, which came out after the Nobel: The Lost Honor of Katarzyna Blum (1974), translated by Teresa Jętkiewicz (1976). In it, the author wrote: „The devil himself doesn’t have eyes as sharp as the neighbors… They glared like fish that suddenly realized with surprise that they had long since swallowed the hook.” On guilt and manipulation: „He screwed you, didn’t he?” To which Katarzyna, flushed yet proudly triumphant, supposedly replied: „No, I wouldn’t call it that” (showing a report from a reporter).

„If Katarzyna Blum were to be blamed, it might be that after spending the night with Götten, she helped him leave her apartment so he could evade police surveillance. It was an act unsupported by any knowledge of the crimes attributed to the man, more of a gesture of goodwill, fulfilling what she believed to be an innocent request” (summarizing her „guilt”).

I completely identify with some of these thoughts. „About violence and society, the author noted: ‚Poverty is a terrible thing, but the gradual descent into it is bad enough, and that’s the situation most people find themselves in.'” „I think a whole lot of good Christians have slapped people like you in the face, and that wasn’t un-Christian at all.” About time and life, Böll noted: „A gray, tasteless drink swallowed every second: Time…” „I was supposed to live, and even wanted to live – and he wanted to give me that life, now I see that you can spare someone’s life by stealing their death” (a quote from the narrator, close to the book’s theme).

Words from Heinrich Böll’s „The Lost Part of Katharina Blum” reveal media manipulation, the destruction of reputations, and the ruthlessness of society, emphasizing that „this woman cannot be helped, and I can still be helped – she simply won’t let herself be helped.” Böll exposes the lies of reporters and the police, showing how innocent gestures (helping a stranger, spending a night with him) are transformed into evidence of a crime, and thus her „honor and good reputation.”

„The Fall of Katharina Blum” refers to Heinrich Böll’s novel and its film adaptation, which tell the story of an ordinary woman whose life is ruined by the brutal persecution of the tabloid press, leading her to a desperate act. It is a critique of the mechanisms of media operation and the oppressive social climate of 1970s West Germany. The protagonist, Katharina Blum, falls victim to slander and manipulation when her relationship with a wanted criminal is exposed in the press, forcing her to confront the system and ultimately leading to her personal tragedy and revenge against the reporter.

Kataharina, a domestic worker, falls in love with a man pursued by the police and helps him escape. Media smear: A right-wing tabloid (implicitly „Bild Zeitung”) begins obsessively chronicling her life, distorting the facts and portraying her as a criminal accomplice. Social oppression: Katarzyna becomes the victim of social ostracism, her family is harassed, and she, isolated, loses control of her life. Climax: Growing desperation and a sense of injustice lead Katarzyna to kill the reporter who slandered her.

Media criticism: The work is a powerful protest against press manipulation, tabloidization, and sensationalizing private lives, demonstrating how the media can destroy individuals.

Historical context: The novel and film were a reaction to the hysterical mood in West Germany in the 1970s, related to terrorism and the student movement. Universal message: Despite being set in a specific era, the issue of media responsibility and defending one’s values ​​remains relevant.

Adaptations: Film (1975): Directed by Volker Schlöndorff and Margarethe von Trotta, gained worldwide recognition.

Film (1984): British television version, „The Lost Honor of Kathryn Beck,” starring Marlo Thomas. „The Lost Honor of Katharina Blum,” directed by Volker Schlöndorff and Margarethe von Trotta, 102 min, 1975, West Germany. The film was based on the novel of the same name by Heinrich Böll. Full title: The Lost Honor of Katharina Blum, or: How Violence Originates and Where It Can Lead.

The book is unassuming, but powerful: The protagonist is irritated by a smear campaign that has shattered his life… The tabloid newspaper „Bild,” the flagship title of media magnate Axel Springer, particularly excelled in this. The book tells the story of a calculating and cold woman who collaborated with a dangerous criminal and helped him escape from the police. Her exclusive home was a den.

The heroine’s loneliness is evident everywhere. No one wants to fall into the same trap of being judged as Katarzyna. No one wants their life to be put to such a test. Katarzyna Blum’s Lost Honor depicts a turbulent period in West Germany, during the disintegration of the post-war political consensus. The protagonist, the fiancée of Ludwig Goetten, accused of revolutionary activity, whose personal life is destroyed by a mass media crackdown. Humiliated by the police, hounded by the media, defenseless and abandoned, she resorts to violence in desperation. The book quickly became a bestseller.

What is the story of Katarzyna Blum’s Lost Honor? Katarzyna Blum, the protagonist of Höll’s book, kills a journalist writing for Gazeta Wyborcza in her apartment and then appears at… So much hatred here at once. If Katharina Blum is to be blamed, it can only be that after a night spent with Götten, she helped him leave her apartment so that he could…

This is a ballad about a life twist that has since ceased to be considered a reality of fate. Human choices are sometimes untrue.

In the spring of 1974, Böll wrote this short story about Katharina Blum in a few weeks. An innocent girl spends a night with a man she accidentally meets. Heinrich Böll wrote: „These people are thugs and slanderers… but apparently it is simply the duty of this kind of journalist to deprive honest people of their honor, good reputation, and health.” The author demonstrates the cynicism of the press, which deliberately destroys Katharina’s reputation, using her as a tool for sensationalism. „They both knew it was a lie; they lied without knowing why they were lying. And they couldn’t have known, yet they lied, knowing they were lying.” This refers to the narratives of reporters and police who fabricate stories and incriminate Katarzyna, even though they themselves know it’s not true.

„I’m afraid of being pestered by half-drunk Germans… they think she was a wonderful thing, and when they finally get drunk, it turns out they’re murderers, and according to them, it wasn’t so bad.”

The book reveals the dissonance in postwar German society and the cynicism of those who glorify war while downplaying the crimes. „The naturalness with which she treated her body aroused in me a feeling of joy and sadness at the same time.” This is the narrator’s (Bleicher) commentary on Katarzyna’s intimacy and simplicity, which in the eyes of society becomes „promiscuous.” The author speaks of pervasive and malicious gossip, which is more destructive than official action. It’s a story of lost reputation: Katarzyna Blum becomes the victim of „media” guilt, where her innocence (helping a man who turned out to be a criminal) is reinterpreted as complicity, and her introverted nature as callousness. What was once an act of kindness is transformed by the tabloids and the police into evidence of a crime, leading to her psychological destruction and ultimately to tragedy.

Böll observed: „Atheists annoy me because they constantly talk about God. Poverty is a terrible thing, but gradually approaching it is bad enough, and that’s the situation most people find themselves in. Being an adult means forgetting how many times we were disconsolate as children.” („Early years of misery: vergessen, wie untröstlich wir als Kinder oft gewesen sind,” in German.)

(Katarzyna) possesses two character traits that are dangerous in life: loyalty and pride. A little love can, under certain circumstances, turn into great hatred; great love only into complete resignation. Silence is an irrefutable argument.

Böll wrote: He explained the slight change introduced in Mrs. Blum’s words by saying that a reporter is always prepared for this and is accustomed to helping ordinary people shape their statements.

These people are thugs and slanderers (…), but apparently it is simply the duty of this kind of journalist to deprive honest people of their honor, good reputation, and health.

Stanisław Barszczak, Portret człowieka z charakterem


To, co kochamy, wspominamy. W takim razie muszę cię kochać, bo ciągle o tobie wspominam. Ego mężczyzny jest zdecydowanie najniebezpieczniejszym aspektem ludzkiego społeczeństwa. Chciałbym opowiadać doświadczenia, których uczestnikiem byłem osobiście, i co zostało już dobrze udokumentowane. Wierzę w Boga – nie muszę, bo wierzę w to, co mi się wydarzyło. Każdy, kto kwestionuje istnienie boga, powinien rozważyć jedynie krótkość życia psa. Gdyby istniał bóg, a tym bardziej bóg łaskawy, psy żyłyby tak długo, jak papugi. Nawet samo słowo „ludzki” oznacza wadliwy. Oznacza, że ​​technicznie wszystko jest poprawne, ale jakiś nieoczekiwany problem to zepsuł.


Jeśli zadaniem moim było być człowiekiem, czy też ponieść porażkę, to mi się udało. Ale jeśli miało to być stworzenie kompleksowego dokumentu życia na Ziemi, zawsze bywam… skazany na zagładę. Język jest żałosny w zestawieniu z doświadczeniem. Żal to złe lustro. Pokazuje zmanipulowane obrazy człowieka, siebie, swojej woli i przyszłości. Nie może pokazać, jak drobny wysiłek, który wykonujesz, wpłynie na ciebie. Cal po calu. Nosimy naszych przodków w naszych imionach, a czasami przenosimy ich przez przesuwane drzwi izb przyjęć i tak czy inaczej są ciężcy, człowieku – tak czy inaczej nie możemy uciec…Ludzie nie uważali, że ich życie jest wystarczająco trudne, więc wynaleźli kolejki górskie. Kolejka górska to seria problemów na stalowym torze. Napotykając prawdziwe problemy, ludzie porównują swoje życie do jazdy kolejką górską, mimo tego że wymyślili kolejki górskie, aby były rozrywką w dni wolne.

Niektóre lata postarzają, a niektóre odmładzają. Jeśli nie jesteś pokorny w obliczu miłości, to nie jesteś w obliczu miłości. Dotrzeć do końca życia i żałować, że nie ma czasu na kilka innych dróg – co może być bardziej ludzkiego?

Zobaczenie twarzy człowieka po miesiącach jest tak natychmiastowe, momentalnie, jak wycelowany pistolet. Co to jest samotność? Bycie fizycznie obecnym w jednym miejscu, podczas gdy umysł jest w innym, to samotność.

Człowieku, nie możesz powiedzieć, że znasz miasto, jeśli nie znasz trzech dróg do każdego miejsca. 

Dzień dobry, mówi miasto. Zaraz potem – spieprzaj.

Ludzkie życie jest szybkie. Nie mam na myśli: Życie jest krótkie. Mam na myśli: Powodem, dla którego czujemy, że pewne ważne dni wydarzyły się wczoraj, jest to, że tak było. Wielu z nas ma ciała, które starzeją się absurdalnie nieproporcjonalnie do naszego wieku. To jak starzenie się w czasie teatralnym. Wszyscy jesteśmy siedmiolatkami zatrudnionymi do grania ról dorosłych. Dekada to niewiele. Dwie dekady to niewiele. Mówimy, że tak jest, ponieważ rozważamy to w kontekście końca naszego życia. Nasze życie jest krótkie i nie daje nam czasu, by poczuć się proporcjonalnie do czasu.

Kiedy jesteś mały, życie wysyła faks: „smutek to dziecko, które możesz wyrzucić z gry”. Proste uczucie fast foodu też znika, gdy tylko znika ciemiężyciel. Głębszy smutek zostaje pogrzebany niejako w nadmorskiej półce, dostępny tylko dla dorosłej wersji.

Czas życia ludzkiego został idealnie zaprojektowany, by być krótkim, ale czasami wydaje się nieskończonym. Zdarza się, że mamy zestaw lat mijających w minutę, a wieczność – w jedno popołudnie. Jednak tak jak konkurujące fronty pogodowe tworzą klimat idealny dla tornada, krótkość kontra wieczność (odpychanie i przyciąganie, które zawiera wszystko) taka sytuacja jest warunkiem romantycznej miłości, smutku, zdrady, radości, ale też niezliczonych, bezsensownych, głębokich transakcji.

Czerwone wino smakuje jak ciemna biblioteka, a białe wino pachnie jak kobieta odwracając wzrok. Ludzie z pieniędzmi wymieniają to, bez czego mogą się obejść. Biedni ludzie wymieniają, co mieli.

W bladym świetle latarni ulicznej człowiek uświadamia sobie, dlaczego ludzie mają dzieci: żeby zobaczyć twarz ukochanej osoby w wieku, za którym tęsknią…Matka odkłada ważne części siebie na półkę – na tę, którą ona zapomni.

Kiedy jesteś sam, jesteś we właściwym miejscu, by obserwować nadchodzący smutek niczym burzowe chmury nad otwartym polem. Możesz usiąść na krześle, i przygotować się na to. Gdy ulegasz urokowi chwili, możesz wyciągnąć ręce i poczuć wszystkie krawędzie. W następnej chwili znów będziesz mógł napić się kawy – za którą tęsknisz.

Od czasu do czasu czuję na skórze zapach ulicy – i to zatrzymuje mój dzień. To jak przejazd kolejowy; czekam, żeby przejść. W końcu światła przestają migać, szlabany się podnoszą. Ruszam dalej.

Odtworzenie życia psa, to najlepsze, co możemy zrobić. Nie doświadczyłem romantycznej miłości, takiej jak te przedstawiane w filmach, ani bardziej realistycznej miłości, jak te przedstawiane w bardziej realistycznych filmach. Ale kochałem matkę, która wzrastała w latach razem ze mną. Odprowadzałem przyjaciela, kiedy opuszczał ziemię. Nauczyłem się kochać psa… kochać powołanie.

Ludzie, którzy są skrzypiącymi kołami, dostają wszystko czego chcą. Cisi ludzie, którzy nie narzekają, nie dostają nic.

Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak lęk wpływa na jej postawę, głos, ciężkość kroków, czas, jaki zajmuje pozostawienie jego samochodu na podjeździe po pracy, więc jeszcze przed wejściem do mieszkania człowiek zna nastrój matki…

Taka mogłaby być historia miłosna perkusisty. Jeśli chcesz ładniejszej, będziesz czekać w nieskończoność. Gdybyś mógł podzielić swoje ciało na cztery odrębne rytmy, mógłbyś oszaleć. Skoro tłumaczysz ludzkie zachowania, będziesz nalegał na logikę, ale tak daleko nie zajdziemy.

Jestem drugoplanową postacią w swoim życiu. Chociaż korzystanie z podwózek jest uciążliwe, człowiek lubi ten moment przed podwiezieniem. Powściągliwi ludzie, z którymi dorastałem, wydawali się swobodnie dzielić swoimi myślami dopiero po zatrzymaniu się i zanim wysiadłem z samochodu. Krótki czas podróży pozwalał na szczerość, rzadką uwagę, która przeczyła fałszowi, który cechował codzienne zachowanie osoby prowadzącej pojazd – rodzica, starszego brata, siostry, nauczyciela – a nawet cały styl życia. Być może ten konkretny punkt końcowy dawał obu stronom możliwość zaprzeczenia, z której ktoś mógłby skorzystać, gdyby odważył się zwrócić na siebie uwagę w innych, bardziej widocznych miejscach, takich jak salony i stoły kuchenne. ‚Zwierzająca się osoba’ mogłaby powiedzieć, że człowiek źle usłyszał lub że nigdy tego nie powiedział.

Niektórych ludzi nie stać na mądre gospodarowanie pieniędzmi…Kiedy ludzie się bawią, nie odczuwają już upływu czasu. Zapominają o ograniczeniach i wadach swoich ciał. Światło nie przygasa i wędruje dalej.

Człowiek jest zaskoczony i zadowolony, ​​słysząc słowo, ludzkie wyjaśnienie od samego początku! Zastanawia się, jakie inne racjonalne ludzkie cechy odrzucił – jako pozaziemskie, z powodu ludzkiej skłonności do pomijania tego, czego nie rozumie.

Istnieją intymności, które nie wiążą się z małżeństwem, tak jak istnieją małżeństwa, które nie wiążą się z intymnością. Umysł zapewnia jedyną możliwą prywatność, więc co jest bardziej intymne niż myśl? Jeśli intymność to małżeństwo, jestem mężem każdego, kogo nosiłem w umyśle.

Człowiek w ciemnym pokoju, który utracił zdolność widzenia siebie lub innych, nie potrzebuje metafory. Bardziej skuteczne byłoby powiedzenie: Jeśli czujesz się samotny, to jesteś. Przykro mi, że nie mogę dołączyć do ciebie w tej mrocznej przestrzeni, ale nie obrażę cię metaforą. Jeszcze nie. Żal to złe lustro. Pokazuje ci zmanipulowane obrazy ciebie, twojej woli i przyszłości. Nie pokaże ci, jak drobna praca, którą wykonujesz, będzie się kumulować. Cal po calu.

Co mam zrobić? — pytasz. — Czekaj? Chcę, żebyś powiedział: Tak, czekaj.

Wrócę do domu, jak tylko załatwię tę jedną sprawę. I człowiek wyczuwa w  głosie innego obrzydzenie. Dlaczego ktokolwiek miałby na niego czekać? Chłopak, który nie wiedział, jak być partnerem na balu maturalnym, mężczyzna, który wie, czego potrzebuje, ale za późno.

Puszcza ramię wybranki. W jego głosie słychać profesjonalny smutek. „Z pewnością nie mogłaś tego zrobić”. Ma na myśli, że jest cenny. Człowiek który słyszy, że jest arogancki i niemiły, ma na myśli, że nie ma tyle szczęścia; on słyszy: nudzi się. Nikt nie mówi: „Chcę, żebyś poczekał”, i nikt nie mówi: „Poczekam”. Zraniły mnie te drobne, brutalne ‚uprzejmości’.

Mizoginia, podobnie jak katolicyzm rzymski, jest instytucją zbudowaną na wierze. Ma hierarchię, żarty, język, czasopisma. Jej wyznawcy upierają się przy teorii bez dowodów. A nawet z dowodami na jej przeciwieństwo. W system utrzymywania status quo wbudowana jest pomysłowa metoda rzucania oszczerstw na niewierzących i powody, dla których „dowód” musi pozostać niewidoczny.

Życie nie ma czasu przeszłego: Pamiętać coś to przeżywać to na nowo. Jest ciemno, ciemno, siódma rano w Wigilię… Małpa wykonałaby moją pracę lepiej i z bardziej zabawnymi efektami.

Marcel pochodził z Luizjany, więc przez cztery lata Emilia była związana z Południem. Nalegała na lemoniady z Lynchburga. Umawiała wywiady w okolicach stadionu Gators. Była zwolenniczką elegancji. Każdy, kto na przyjęciu myślał, że potrafi opowiedzieć dowcip o regionie, spotykał się z Emilią – szybką i zaciekłą jak nawrócona, jak kobieta kochająca mężczyznę.

Emilia nie miała już żadnych praw do Południa. Region i jego interesy miały się rozwijać bez niej.

Pożegnanie z Benem to najmniej ulubiona czynność Kariny. Smutne, ile razy musiała to robić. Mecze, recitale, domy przyjaciół, wynajęte domki nad morzem, rozmowy przez okna samochodów po zostawieniu Annie jakiegoś zapomnianego aparatu. Do widzenia. Do zobaczenia. Miło cię widzieć. Człowiek opanował to: zbywający pocałunek w policzek. Uścisk jak na poczekaniu. Powtarzając sobie: Nie patrz, jak odchodzi. Patrz, jak odchodzi. Patrz, jak odjeżdża. Patrz, jak schodzi po schodach do metra. Ile razy się żegnali? Już dziś wieczorem, dwa razy. Człowiek przerywa jej, zanim zdąży wypowiedzieć drugie pożegnanie.

„Jak byś się czuła” – pyta – „spóźniając się na pociąg?”

Kiedy byli już na plaży, Karina obserwowała żurawia kąpiącego się w wąwozie o zmierzchu. Skrzydłami oblepiał sobie grzbiet wodą, a następnie strząsał jej nadmiar w postaci fajerwerku kropelek. Po kilku minutach wzbił się w powietrze, łukiem nad bezkresnym morzem. Czułem się właśnie tak.

Gdyby wszyscy artyści ścigali się o ludzkie serce, postawiłbym na muzykę. Ona zna skróty. To może być najokrutniejsza część szczęścia – jego skłonność do maskowania się jako nuda.

Brakuje mi umiejętności proszenia o pomoc. Kiedy prosisz człowieka o pomoc, istnieje ryzyko, że później powie: pamiętasz, jak prosiłeś o pomoc? Czy mogę dostać pięć dolarów? To samo dotyczy leków. Nie lubię prosić o pomoc w tabletkach z butelki. Nie chcę budzić się w nocy z tabletką aspiryny prosząc o pożyczenie pięciu dolarów.

Jej Ojciec jest przykuty do swojego pokoju, z płytami, narkotykami i ciszą. Wpełza pod kołdrę. To wina Kariny, że ​​wywołała jeden z jego napadów. Zwykle potrafi balansować na linie między jego nastrojami. Przynajmniej to trwało krótko. Większość dziewczyn nie musi radzić sobie z takim ojcem. Bałyby się jego sposobu życia, bezprawia w obskurnym mieszkaniu. Bałyby się jego ataków. Karina też by się bała, myśli, zasypiając. Gdyby tylko doświadczyła wykończonych piwnic i ojców, którzy zachowują się jak ojcowie. Ale Karina kocha swojego ojca, a jak można bać się kogoś, kogo się kocha?

Beni nie pasuje do tego świata. Urodził się z hollywoodzką brodą, maślanym dotykiem i uchem, które słyszy wystukiwane rytmy z Neptuna. W innym życiu grałby na perkusji w zespole Johnny’ego Carsona, pijąc wodę z kubka. Ale w tym życiu jest chory i nie potrafi odmówić oszustom takim jak Charlie, który wykorzystuje żonę i dziecko, by oszukać nędzne, płonące serce Beniego.

Potrzebuję lekcji mowy, soczewek korekcyjnych i najprawdopodobniej aparatu ortodontycznego. Jestem drogim kosmitą. Zaplanowany niejako do zwyczajnego objawienia się.

Po 11 września: Amerykańskie flagi, gniew społeczny, nadmierne „kocham cię”. Karina podejrzewa, że ​​wszystkie trzy są zastępstwem innych, bardziej autentycznych ekspresji. Co powiedzieliby ci ludzie zamiast „kocham cię”? Boję się. Martwię się, że nigdy nie wyzdrowieję. „Kocham cię” – to puszka napoju gazowanego, którą dostaje się za darmo do każdego posiłku. Jednak każdego dnia ludzie cierpią z powodu braku możliwości usłyszenia tego słowa.

Karina stara się, by jej głos był wystarczająco delikatny, by pomieścić jego gniew i jej nadzieję.

Oczy to kolejna powszechnie fetyszowana część ludzkiego ciała. Widząca część. Ale kiedyś były tylko kieszonkami wrażliwych atomów na czołach pierwotnych ryb. Niewidoma skóra, która pragnęła stworzyć coś fantastycznego ze światła.

Brat. Chłopak. Ludzie tak bardzo ich pragną, ale nie rozumiem, co mają robić. Pochłaniają tak dużo energii.

Karina nie doświadczyła romantycznej miłości, takiej jak te przedstawiane w filmach, ani bardziej realistycznej miłości, takiej jak te przedstawiane w bardziej realistycznych filmach. Ale kochała matkę, która dorastała razem z nią. Przyjaciółkę, kiedy opuszczała Ziemię. Kochać psa. Kochać powołanie. Kochać ludzi, nawet tych, których nie znała. Te miłości były transcendentne. Zmieniły ją.

Stara się, żeby jej głos był wystarczająco delikatny, by pomieścić jego gniew i jej nadzieję.

Stoimy w drzwiach i patrzymy na podwórko. Setki jeleni wpatrują się w nas. Ich niebieskie piersi unoszą się w ciemności. Ich drżące, suche gardła…

Największym zaskoczeniem śmierci jest to, że nie kończy rozmowy.

Zdecydowanie moją ulubioną ludzką emocją jest radość. Ponieważ jest tak źle rozumiana. Ponieważ zawiera w sobie wszystkie inne.

W rzeczywistości szczęście jest tak nieuchwytne, że równie dobrze może być nadprzyrodzone.

Smutek to złe lustro. Pokazuje ci zmanipulowane obrazy ciebie, twojej woli i przyszłości. Nie może ci pokazać, jak drobna praca, którą wykonujesz, będzie się kumulować. Cal po calu.

Każdy, kto kwestionuje istnienie Boga, powinien pomyśleć o krótkości psiego życia. Gdyby istniał Bóg, a tym bardziej łaskawy, psy żyłyby tak długo jak papugi. Musielibyśmy uwzględnić je w testamencie. Nie musielibyśmy patrzeć, jak ich pyski pokrywają się siwizną w wieku czterech lat. Nigdy nie musielibyśmy ich rano widzieć zamienionych w kamień… Może Bóg denerwuje się w takich miejscach, tak jak ja się czuję w restauracjach z lnianymi serwetkami, bo jeśli On istnieje, to tutaj Go nie czuję.

Samotność to uczucie złożone: ironicznie niezdolne do życia w samotności. Może zawierać gniew, głód, strach, zazdrość.

Grawitacja jest twoim przyjacielem. Pozwala ci upadać z godnością. To ziemia cię powstrzymuje.

Dorosłość wydaje się być latami spędzonymi na omijaniu korków.

Karina wie, że będzie musiała zmierzyć się z każdą brzydką rzeczą, którą ignorowała, żeby być choć w połowie tak dobrą, jak na to zasługuje, a to ją z góry męczy…

Ponieważ, jak wiele rzeczy, które ludzie lubią, uwalnia ich od ciała. Innymi przykładami są koce i szlafroki. Ludzie bez przerwy narzekają na jakiś wspaniały szlafrok, który znaleźli w hotelu.

Człowiek nigdy nie pali własnych papierosów. Początkowo wydawało mi się to urocze. Każdy człowiek umiera. Ale zła wiadomość jest taka, że ​​każdego dnia ludzie zachowują się, jakby nie wiedzieli, że żyją. Kłamią, zachowują się nierozważnie lub oszukują. Każdy z nich jest małą śmiercią. Ludzie doświadczają wielu małych śmierci, zanim nadejdzie ta ostateczna. Człowiek rzuca palenie, tak jak niektórzy rzucają palenie. Nie rzuca palenia.

Czas życia ludzkiego został idealnie zaprojektowany, by był krótki, ale czasami wydawał się nieskończony. Zestaw lat, które mijają w minutę, wieczność w jedno popołudnie.

Płomień pod każdą dziedziną jej życia teraz się włączył.

Muzyka wypełnia przestrzeń między nimi. Beni chce zażyć tabletkę, która go nie usypia. Szczęście jest tak nieuchwytne, że równie dobrze może być nadprzyrodzone.

Plan dnia to dar, który dajemy dzieciom, aby w dorosłym życiu mogły poradzić sobie z lękiem przed stratą. Worki na śmieci zniknęły, bar został wyczyszczony. Zawieszono światła; okrążają scenę i teren wokół.


Będę miała tysiące dni, a to tylko jeden z nich. Ta myśl przynosi ulgę. Karina chce być szczera, ale jednocześnie zachować lojalność córki, której nie rozumie.bOd razu go polubiłam, tak jak czujemy więź z tymi, którzy nas komplementują, mówi matce.

Pewnego dnia łzy, być może czując ich bezsensowność, ustają. Samotność. Usłyszenie, że nie jest sama, zaprzecza temu, co wie. Samotność to nie zła wiadomość. Samotność jest wiarygodna. Samotność była wobec niej lojalna jak chłopak. Złe wiadomości to banały! Kwestionowanie najbardziej podstawowego rozumienia swojej sytuacji w trudnym momencie! „Nie jesteś sama” jest przeznaczone dla osoby, która to mówi. To przeciwieństwo współczucia.

Jedna z dzwoniących do matki, nauczycielka szkoły podstawowej, diagnozuje u Kariny autyzm. „Odizolowana od społeczeństwa” – mówi. Jest reporterką. Dlatego jej relacje są epizodyczne, rzeczowe i nie mają nadrzędnej historii, jak powieść czy miniserial.

Katolicyzm rani głęboko, trudno się go oduczyć. Katolicy wierzą, że Bóg posłał swojego jedynego syna, by zbawił godnych. Karina opowiada. Jej matka jest wyrozumiała, opinie innych ludzi o jej córce nie mają znaczenia. Zna serce swojej córki, bo to jej serce. Ludzie nie lubią, gdy inni ludzie wydają się szczęśliwi.

Każdy układ słoneczny ma planetę zdolną do produkcji wody i jest jej mniej więcej tyle samo, co ma Ziemi. Ile z tych planet tworzy społeczeństwa, które je niszczą?

Ludzie chcą znaleźć kosmitów, żeby czuć się mniej samotni. Nie wiedzą, że nie ma nic bardziej samotnego niż kosmita.

Głośny trzask zamykanych drzwi wejściowych. Zostawia telefon na biurku. Korytarz jest ciemny, długi i pusty. „Karina?” Głos Beniego odbija się echem od ścian, jakby pytał sam siebie o jej imię.

Czasami najlepszą osobą, która pokaże ci twoje życie, jest nowicjusz.

Pisma uczonego Carla Sagana gwarantują, że jej tęsknota jest bezprzedmiotowa.  Bohaterzy Sagana,  są prawdopodobnie tak daleko poza ludzkim pojmowaniem, że dokonali odwrócenia przyczynowości. Ich czas nie byłby punktami na linii, lecz gestami zawierającymi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Życie na innej planecie. Czy ona będzie miała chorobę Ziemi? Być może będzie mogła dowiedzieć się, czy ta albo inna planeta była jej domem, dopiero po jej opuszczeniu.

Ożywiona odkryciem Oumuamua, Karina po raz pierwszy od miesięcy wysyła faks do swoich przełożonych. Jesteś tam? Czy wysłałeś Oumuamua? faksuje. Czy to już czas? Ignoruje niewypowiedzianą zasadę, by pozostać racjonalną i pozbawioną emocji, i dodaje: Tęsknię za tobą kwantowo. Tęsknię za tobą na głębszym poziomie rzeczywistości, gdzie odległość nie ma znaczenia.

Jest różnica między ludźmi, którzy potrafią śpiewać pod prysznicem, a tymi, którzy potrafią śpiewać na scenie.

Ludzie są pokorni, bo służą. Wiedzą, że muszą ćwiczyć, kiedy są przepełnieni miłością. Kiedy są przepełnieni żółcią. Kiedy świeci słońce i wszyscy z namacalnie żywą duszą są na plaży, siedzą w drewnianych śmietnikach, ćwicząc. Aż zmarnują szansę na bycie wartościowym i nie będzie na ziemi nikogo, kto by ich przyjął…

„Jesteś hazardzistą…” „Nie jestem hazardzistką”, Beni odrzekł. Usłyszał jej komentarz, że rynek się rozwija. „Ludzie, którzy myślą o rynku jak o hazardzie, nie rozumieją go”. „Nie rozumiem rynku” – powiedziała. „Nie potrafię nawet wyjaśnić, czym jest internet”. Wzruszył ramionami. „Internet to gobelin, który pokrywa cały świat. Miliardy ludzi trzymają jego krawędzie. Jest podobny do rynku”. Udawał, że trzyma w dłoni tkaninę. „Kiedy ktoś w Australii robi to w ten sposób” – „podniósł” tkaninę, a następnie „opuścił” ją do pierwotnej wysokości – „ludzie w Szwecji czują efekt domina na rynku. Kiedy ktoś robi to tutaj” – „szarpnął” tkaninę z powrotem – „ludzie tutaj to czują. Wszyscy podnoszą i szarpią, a obszar pośrodku to morze fal, płaskich miejsc i ruchów, które nieustannie się przesuwa. A potem krążą plotki. Słyszysz, że ludzie trzymający tkaninę zaraz ją upuszczą. Więc chcesz upuścić swoją część. Ale potem nie porzucają tego, a potem inni, których się nie spodziewałeś, porzucają inne części tkaniny. Inni to podchwytują. To się ciągle zmienia i nie da się przewidzieć. Hazard sugeruje, że istnieje jakiś rym lub logiczny powód, a ci, którzy potrafią liczyć wystarczająco szybko, potrafią to rozgryźć. Prawda jest taka, że ​​na rynek wpływają siły niemożliwe do zobrazowania. To jak moda. Nigdy się nie kończy.

Podróże Kariny wyostrzyły jej intuicję. Nigdy nie możesz wyglądać źle, kiedy robisz coś dla siebie. Człowiek wyobraża sobie ten oto pokój z jego perspektywy. Karina rozmawia z ptakiem. Wygląda jak dzieciak, który z łatwością radzi sobie w sytuacjach, w których kobiety chcą, żeby odszedł, z tym, co uważa za urok. Ale prawdopodobnie nigdy nie spotkał podobnych kobiet. Krytyczna, emanująca bardzo zaabsorbowaną atmosferą. 


Nawet w ptasiej postaci babcia Beniego ma wszystkie te cechy, widać to po tym, jak drażni go radosnymi, wyniosłymi oczami.

Jego intensywne spojrzenie, przerywane tylko przez chwilę od czasu do czasu śmiechem, który zmienia całe jego ciało. Jego cierpliwe serce. 


Własne serce Kariny wali mnie w klatkę piersiową. Jej wąskie oczy zwężają się coraz bardziej. Gdzie my jesteśmy? Co to za mroczny pokój z samą kanapą? To jakbyśmy byli w gulaszu. „To się nazywa przedsionek. Pokój przed pokojem”. Pokój przed pokojem, mówi w swoim stylu, który przebija się przez nasze napięte i znajome nawałnice.

Jesteśmy tacy wrażliwi, myśli Karina, nasze wątłe ciała nie mogą znieść niczego z tego, jak przetrwamy choć jeden dzień? Ale jest matka Kariny.

Nigdy nie padły między nimi gorzkie, bolesne słowa, pojawiała tylko lodowata przestrzeń, która zamroziłaby każde doświadczenie bez niej. Ślad jej pisma na mnie jest tak niezatarty, że tatuaż byłby zbędny, Karina to zauważyła wczoraj.

Zanieczyszczenie to ludzka presja wywierana na Ziemię.

W McDonaldzie Karina może kupić pudełko mini ciasteczek z kawałkami czekolady. Zanim zje każde z nich, trzyma je w stronę okna i podziwia je jak szmaragd.

Głos mojego brata w moim telefonie rano, błagającego mnie, żebym spotkała się z nim w mieście. Jest coś, o czym powinnam wiedzieć, zanim się wścieknę, do czego mam pełne prawo – przyznaje w swojej wiadomości – z powodu sztuki, lat, tego, co nazywa „szaleńczymi latami”, które Beni popełnił przeciwko mnie, nawiązując do ulubionej czekolady naszej babci, nie zdając sobie sprawy z ironii. Jestem pod wrażeniem tego trafnego, intymnego odniesienia. Błagam.

Nie jesteśmy przyzwyczajeni do wspólnych posiłków, więc jedno z nas mówi, podczas gdy druga podkrada kęsy z jej talerza: w jej przypadku sałatka z tuńczyka, w moim zupa i połówka panini. Kiedy przychodzi moja kolej, mówię więcej niż zwykle, żeby miała czas na jedzenie. Ona odpowiada, a ja ostrożnie odgryzam kęsy. Pracujemy razem, by uniknąć ciszy i w ten żmudny sposób przebrnąć przez szczegóły naszego życia, połowę naszych posiłków.

Bieganie i cała reszta. Rozpacz po stracie potraja się w górę i napływają łzy. Ale to bzdura. Na czwartym piętrze jest siłownia. Mogłabym iść już teraz. Ale ty nie pójdziesz, szydzi nowy, mroczny głos w mojej głowie. Bo jesteś bezużyteczna. Sięgam po wodę, zauważam swoją dłoń na szklance i ją upuszczam. Zapada się jak scyzoryk na dywanie i rozpryskuje płyn na moje owłosione łydki. Te paznokcie są krótkie jak moje, ale niepomalowane, kostki obtarte i opuchnięte. Te palce są plamiste, nie gładkie i bezwłose. Nieprzyjemny prąd przepływa przez każdy palec, gdy próbuję zacisnąć pięść. Czuję chęć powstrzymania się od okazywania uczuć, by zmusić ludzi do podejścia bliżej. Jestem tym obcym, z którym obudziłam się po wypiciu. Prysznic przywróci mnie do siebie, myślę, z gorąca.

Dziś wieczorem Siostry Świętego Józefa i ja idziemy do baru „The friends”. Mam cztery rolki ćwierćdolarówek i będziemy tańczyć, aż nam kapcie zaczną krwawić.

Sztywna, rzeczowa atmosfera tego nadzwyczajnego teatru pozwala mi jasno myśleć.

„Uważaj na siebie” – człowiek mówi. „Zawsze przechodzisz na czerwonym świetle. Jeśli to zrobisz i zostaniesz potrącony…” „…nie będę mogła cię pozwać” – Karina kończy. „Wiem. Nie martw się o mnie”. Uderza w słowo „ja” w sposób, który będzie mnie irytować przez miesiące.

„Gdybym kiedykolwiek miała wyjść za mąż”, mówi, „podoba mi się pomysł ślubu w wymarzonym miejscu”. Przy każdej okazji – rzuceniu grosza do fontanny o 11:11, przejeżdżając obok cmentarza – Karina pragnęła wyjść za mąż. Nasze wyobrażenia o tej instytucji różnią się; jej to niezmienne zadowolenie, a mnie rzut kostką.

Tego samego ranka pogratulowałem sobie przejścia do normalności bez ich zniszczenia.

Nigdy nie zrozumiała, dlaczego ludzie mówią jedno, a mają na myśli co innego, tylko śmierć to rozumie.

Nie mógłby być dalej ode mnie i nadal siedzieć na tym samym meblu. Kanapa jest obita wyblakłym lnem i, jak wszystko inne w mieszkaniu, emanuje swobodną radością.

Bardziej skuteczne byłoby powiedzenie: Jeśli czujesz się samotny, to tak jest. Przepraszam, nie mogę dołączyć do ciebie w tej ciemnej przestrzeni, ale nie będę cię obrażać metaforą.

Człowiek został wysłany na Ziemię, żeby robić notatki o ludziach.

Chemioterapia to niezła sprawa. Pompują w ciebie truciznę, a potem odsyłają do domu.

Świat jest o wiele ciekawszy. Czasami, oczywiście, nie jest sprawiedliwy. Ale czasami jest bardzo sprawiedliwy, przesadnie sprawiedliwy, tak sprawiedliwy, że chce się wymiotować od całej tej sprawiedliwości. Potem znowu staje się niesprawiedliwy.

Życie nie ma czasu przeszłego: Pamiętać coś to przeżywać to na nowo… Potrzebowałbym dioramy również na te przełomowe momenty.

W mojej pracy zawsze był jakiś nieosiągalny aspekt, o którym musieli wiedzieć, w przeciwnym razie wysłaliby kogoś mniej wrażliwego. Nie ma sposobu na sukces lub porażkę, na który nie pozwala słowo „człowiek”.

Jest ciemno o siódmej rano w Wigilię, ale słońce, nie mając wyboru, wraca do miasta. Pyta kute żeliwne schody ewakuacyjne, hydranty – co przegapiłem? To powraca jak wspomnienie do budynków dzielnicy finansowej. Jej dawne namiętności brzmią blado, gdy uderzają o słoik czasu. 

Karina zdaje sobie sprawę ze swojej naiwności. Pochodząc z rodziny, w której wszystko jest pracą, jej matka oczywiście klasyfikuje jej nowiny jako należące do sfery jej własnej słabości psychicznej.

Beni z kolei zawsze słuchał muzyki bardziej wrażliwego mężczyzny. Z tego powodu pozwoliła, by kilka okrucieństw w ich braterstwie przeszło jej koło nosa.

Astronomowie z Uniwersytetu Hawajskiego wykryli pierwszy obiekt międzygwiezdny w Drodze Mlecznej. Nazwany Oumuamua, jest dłuższy niż szerszy, ma kształt cygara i jest opisywany jako „czerwona i niezwykle wydłużona asteroida”. Ooo-muu-a-muu-a. Dźwięk akwarium. Oumuamua posuwa się wolniej, niż powinien. Oznacza to, że przybyła z bardzo daleka, z miejsca, które porusza się wolniej niż – to zdanie rozbrzmiewa później w głowie Kariny, gdy próbuje zasnąć – do czego przyzwyczajeni są ludzie. Oumuamua: hawajskie słowo oznaczające „posłańca” lub „zwiadowcę”.

Człowiek czasami myli obecność z czułością. Chociaż tych, których nie ma, zazwyczaj kocha najbardziej. Może dlatego, że tak wiele osób w moim życiu mówiło: „Jestem tu, prawda?”, kiedy prosiłem, żeby poczuć ich miłość.

Moja podświadomość ma co najmniej dziesięć działających, aktywnych płaszczyzn.

Każdy człowiek umiera. Ale zła wiadomość jest taka, że ​​każdego dnia zachowują się, jakby nie wiedzieli, że żyją. Kłamią, zachowują się nierozważnie lub oszukują. Każdy z nich to mała śmierć. Ludzie doświadczają wielu małych śmierci, zanim nadejdzie ta ostatnia. 


Karina błaga mamę, żeby nie zasypiała i nie spóźniała się po nią, bo chce być w domu na czas, żeby obejrzeć „Wspaniałe stulecie”, serial w telewizji.

Rośliny są włosami ziemi. Geniusz i pomysłowość oznaczają to samo! To samo dotyczy rozmrożenia i odmrożenia! Dlaczego są dwa słowa na określenie tego, co robisz z zamrożonym kurczakiem, a tylko jedno na określenie tęsknoty za najlepszą przyjaciółką. Czemu jest tylko jedno słowo na czekanie?

Człowiek wyobraża sobie, jak Voyager pędzi przez kosmos, a jego światła gasną jedno po drugim. To rodzeństwo sond w średnim wieku. Obie zostały wystrzelone w 1977 roku, z przeznaczeniem do komunikacji i zbierania informacji. Ale sześćset lat temu istniał mnich, który znał naturę wszechświata.

Ożywiona odkryciem Oumuamua, Karina po raz pierwszy od miesięcy wysyła faks do swoich przełożonych. Jesteś tam? Czy wysłałeś Oumuamua? – wysyła faks. Czy to już czas? Ignoruje niewypowiedzianą zasadę, by pozostać racjonalną i pozbawioną emocji, i dodaje: Tęsknię za tobą kwantowo. Tęsknię za tobą na głębszym poziomie rzeczywistości, gdzie odległość nie ma znaczenia.

Każdy człowiek podlega wpływowi grawitacji. Żaden człowiek nie potrafi latać. Żaden człowiek nie potrafi niszczyć ani tworzyć materii. Prawa fizyki są agnostyczne. 

Zgadnij, na kogo wpadłem kilka tygodni temu? Na tę dziewczynę, która wzięła twoje stypendium. Nadano jej imię na cześć stanu w Ameryce? „Dakota” – mówi Karna. „Powiedziała, że ​​wyglądam na zmęczoną”. „Występuje na Broadwayu?” „Jest prawniczką korporacyjną”. „Oczywiście, że tak”. Śmieją się. Dziewczyna, która wzięła stypendium Kariny, nawet z niego nie skorzystała. To nie jest sytuacja typu „oczywiście, że jest”, ale ma to sens w ludzkiej matematyce, gdzie ludzie tacy jak Dakota biorą, bo mogą.

Każdy człowiek umiera. Ale zła wiadomość jest taka, że ​​każdego dnia zachowują się, jakby nie wiedzieli, że żyją.

Człowiek mówi jak zawsze, zrywami, jakby to, co mówi, dopiero niedawno zastąpiło myśl, którą bardziej lubił już wcześniej.

Jedna zmiana pociąga za sobą kolejną, gdy robisz sobie miejsce. Przez lata kilkakrotnie się dostosowywałem, żeby móc się pojawić.

W języku angielskim dodanie „be” do słowa powoduje, że oznacza ono „ozdobiony przez”. Upiększony. Święty cudotwórca i stygmatyk z Pietlerciny we Włoszech, Ojciec Pio „błogosławił” zebranym pielgrzymom właśnie dodając zawsze to „be”.

Nigdy nie wiesz, przed jakim gorszym pechem uchronił cię pech.

Westchnienie przeszywa jej sztruksowy brzuch. Starzenie się jest łatwe, jak upadek ze wzgórza. Nie ma wyboru. Trudne jest pogodzenie się ze stratą. Miałem osiemdziesiąt pięć lat, kiedy umarłem. Ale czułem się jak dziewiętnaście. Kiedyś zapominałem, ile mam lat. Rozmawiałem z tobą wystarczająco długo, żebym myślał, że ​​jestem tobą. Potem patrzyłem w lustro i myślałem: ach, kim jest ta staruszek? Nagły dreszcz popycha mnie z jednej poduszki na drugą. Gdybym był kimś innym niż chronionym głuptasiem, w ogóle bym się nie martwił. Miałem gen histeryka. Powinienem był go częściej używać. To rodzinne. Przechodzisz przez pokój , ludzie zwracają uwagę. To nie dlatego, że jesteśmy piękni. Jesteśmy powykręcanymi stworzeniami, które wyglądają, jakby zostały wyciągnięte z ziemi. Warzywa korzeniowe: ziemniaki lub rzepa. Połowa z nas nieszczęśliwa, druga połowa zwiedziona. Widziałeś zdjęcia swoich kuzynów. Jednak jesteśmy opętani przez siebie. Wszystkie strzały wskazują na nas.


Błogosławieństwo i przekleństwo. Nie twoja matka, ona urodziła się narzekając. Uwierz mi, byłem tam. Żadnej zabawy. To zawsze będzie jej wina, bo uczyniłem życie dla niej miłym. Stałem się człowiekiem, który nie potrafił wykrzesać wystarczająco dużo soku, aby rozbić szklankę i spędza życie bazgrając nowe teksty przez internet, jedyną rzecz, którą kiedykolwiek lubił. Jest teraz wystarczająco bogaty, że ​​może sobie pozwolić na bycie dobrą tylko w jednej rzeczy. 


Wy, dzieciaki, nie lubicie swojej matki i nie mogę was winić, człowiek zauważył. Ale to błąd zakładać, że nie czuje bólu. Ptak ćwierka, żałobny dźwięk. Jako chłopiec lubiłem przyciskać jej białe szklane kury do policzka. Była prawdziwą porażką, ta twoja matka. „Nadal nią jest” – człowiek mówi dalej.

„Nasze miasto” to historia Emilii, ale narrator jest jej kręgosłupem. Przez trzy miesiące prób aktorzy wczuli się w swoje role, tak że Karina nie uważa ich już za licealistów. Wiedzą, jak pomóc komuś, kto ma problem z zapamiętaniem kwestii bez odchodzenia od scenariusza, jak przeciwstawiać się swoim ciałom, dbając o to, by publiczność miała jak najlepszy widok. Od trzech miesięcy Karina nie robiła nic sama, poza spaniem. Zupełnie inaczej niż w przypadku samotnego pisania kogoś innego. Tak to musi być, gdy ma się dużą rodzinę, Karina myśli, całując każdego aktora w policzek, zanim wejdzie w jasne objęcia sceny.

Ludzie projektują systemy nawadniające, które transportują wodę na miliardy kilometrów, ale nie potrafią wynaleźć deski do prasowania, która otwiera się bez dźwięku przypominającego trzask metalu.

Miasto jest w stanie ciągłego bycia nie do końca gotowym, żeby o tym mówić. Zamiast tego smaga wiatrem transparenty muzeum sztuki. Ponure światła zmieniają się na Market, samochody pędzą w stronę ratusza. Kałuże tęsknią za kanałami. Nieodwzajemnione miasto snuje spiski i utrzymuje swoje budynki nisko przy ziemi. Nigdy nie wolno ci marzyć wyżej niż kapelusz Williama Penna. Drogi Świecie, myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Ssij orzech. Z poważaniem. Niewielka kobieta w płaszczu wyłania się z cieni na Pine Street, w stronę pociągu. Niespokojny wiatr ją rozcina. Dobranoc, Karino. Dobranoc.

Nie żałuję, że pozwoliłem innym śpieszyć z pomocą nieznajomym w potrzebie. Nie żałuję, że nazwałem mojego brata małym gówniarzem w dniu jego ślubu. Jednak kłamstwo babci o internecie położyło mi bolesny kamień na dnie żołądka, który nie chciał zniknąć.

Słynny fizyk Carl Sagan, odpowiedział uczniowi, który zapytał: „Czy wierzysz w Boga?”, mówiąc: „Co masz na myśli, używając słowa Bóg?” Carl Sagan powiedziałby, że wszyscy wierzą, że Bóg to biały mężczyzna z bujną brodą, który siedzi na tronie w chmurach, „zliczając upadek każdego wróbla”. Nie ma dowodów na istnienie takiego Boga, a dowody naukowe są wszędzie: w gazetach, które szeleszczą, by zaznaczyć swoją irytację, w warkoczącym silniku odkurzacza na korytarzu, który sygnalizuje koniec dnia.

Czas życia. Nasze życie jest krótkie i nie daje nam czasu na odczuwanie współodmierzalności z czasem. Brak odpowiedzi. Największym zaskoczeniem śmierci jest to, że nie kończy rozmowy. Brak odpowiedzi.

Beni musiał się obudzić w nocy, znaleźć łóżko w ciemności, zwinąć się w kłębek i zamienić w kamień… Dzisiaj robi inwentaryzację tego, co Karinę boli. Ból jest teraz inny, podsumowuje. Bardziej przypomina dźwięk w innej części domu. Ale nadal nienawidzę swojego tyłka. Tyłki takie jak nasz nigdy nie odchodzą, nawet w życiu pozagrobowym. „Nie masz tyłka” – przypominam jej. „Jesteś ptakiem”. Ptakiem dzisiaj. Jutro znowu sobą. Moglibyśmy się kłócić przez całą wieczność, ale nie ma nikogo, z kim wolałabym siedzieć. Smaruję dżemem bułeczkę i podaję jej. Skąd się bierze – z bicia zdechłego konia? „Pewnie od ludzi, którzy lubią konie”. Albo ich nienawidzą. Jej dziób nie może znaleźć oparcia na cieście. Życie pozagrobowe jest naprawdę okrutne. Bycie ptakiem jest wyczerpujące. On ma obsesję na punkcie czyszczenia piór, albowiem przeczesuje nieustannie dziobem pióra ogona.

_____Stanisław Barszczak, Portrait of a Man with Character
What we love, we remember. In that case, I must love you, because I keep remembering you. The male ego is by far the most dangerous aspect of human society. I would like to recount experiences I have personally participated in, which have already been well documented. I believe in God—I don’t have to, because I believe in what happened to me. Anyone who questions the existence of God should only consider the shortness of a dog’s lifespan. If there were a God, let alone a benevolent God, dogs would live as long as parrots. Even the word „human” itself means flawed. It implies that technically everything is correct, but some unexpected problem has ruined it.
If my task was to be human or to fail, I succeeded. But if it was to create a comprehensive document of life on Earth, I am always… doomed. Language is pathetic compared to experience. Grief is a bad mirror. It shows manipulated images of man, of oneself, of one’s will, and of the future. It can’t show how the smallest effort you make will affect you. Inch by inch. We carry our ancestors in our names, and sometimes we carry them through the sliding doors of emergency rooms, and either way, they’re heavy, man—either way, we can’t escape… People didn’t think their lives were hard enough, so they invented roller coasters. A roller coaster is a series of problems on a steel track. When faced with real problems, people compare their lives to a roller coaster ride, even though they invented roller coasters as entertainment on their days off.
Some years make you older, some make you younger. If you’re not humble in the face of love, you’re not in the face of love. To reach the end of life and regret not having time for a few other paths—what could be more human?
Seeing a person’s face after months is as immediate, instantaneous, as a pointed gun. What is loneliness? Being physically present in one place while your mind is in another is lonely.
Man, you can’t say you know the city if you don’t know three ways to get there.
Hello, says the city. Then, get lost.
Human life is fast. I don’t mean: Life is short. I mean: The reason we feel like certain important days happened yesterday is because they did. Many of us have bodies that age absurdly disproportionately to our age. It’s like aging in theater time. We’re all seven-year-olds hired to play adult roles. A decade isn’t long. Two decades isn’t long. We say this because we consider it in the context of the end of our lives. Our lives are short and don’t give us time to feel proportionate to time.
When you’re little, life sends a fax: „sadness is a child you can throw out of the game.” The simple feeling of fast food also vanishes as soon as the oppressor disappears. A deeper sadness is buried, as it were, in a seaside ledge, accessible only to the adult version.
Human life is perfectly designed to be short, yet sometimes it seems endless. Sometimes we have a series of years passing in a minute, and eternity in a single afternoon. Yet, just as competing weather fronts create the perfect climate for a tornado, brevity versus eternity (the repulsion and attraction that encompasses everything) is the condition for romantic love, sadness, betrayal, joy, but also countless, meaningless, profound transactions.
Red wine tastes like a dark library, and white wine smells like a woman looking away. People with money exchange what they can do without. Poor people exchange what they had.
In the pale light of a streetlamp, one realizes why people have children: to see the face of a loved one at an age they miss. A mother puts important parts of herself on the shelf—the one she will forget.
When you’re alone, you’re in the right place to watch sadness approach like storm clouds over an open field. You can sit in a chair and brace yourself for it. When you’re captivated by the moment, you can reach out and feel all the edges. In the next moment, you’ll be able to sip coffee again—the one you miss.
Every now and then, I smell the street on my skin—and it brings my day to a halt. It’s like a railroad crossing; I wait to cross. Finally, the lights stop flashing, the barriers rise. I move on.
Recreating a dog’s life is the best we can do. I haven’t experienced romantic love like those depicted in movies, nor a more realistic love like those depicted in more realistic movies. But I loved my mother, who grew through the years with me. I saw a friend off when he left the earth. I learned to love a dog… to love a calling.
People who are squeaky wheels get everything they want. Quiet people who don’t complain get nothing.

You don’t realize how anxiety affects her posture, her voice, the heaviness of her steps, the time it takes to leave his car in the driveway after work, so even before you enter the apartment, you know your mother’s mood.

This could be a drummer’s love story. If you want a prettier one, you’ll wait forever. If you could divide your body into four distinct rhythms, you might go mad. If you’re explaining human behavior, you’ll insist on logic, but we won’t get that far.

I’m a secondary character in my own life. Although carpooling is tedious, you enjoy that moment before the pickup. The reserved people I grew up with seemed comfortable sharing their thoughts only after stopping and before I got out of the car. The short journey allowed for honesty, a rare observation that belied the falseness that characterized the daily behavior of the person driving—parent, older brother, sister, teacher—and even the entire lifestyle. Perhaps this particular endpoint offered both parties a window of denial, which someone could exploit if they dared to draw attention to themselves in other, more visible places, such as living rooms and kitchen tables. The confiding person might say they misheard or never said it.

Some people can’t afford to spend money wisely… When people are having fun, they no longer feel the passage of time. They forget the limitations and flaws of their bodies. The light doesn’t dim and travels on.

One is surprised and pleased to hear a word, a human explanation from the very beginning! One wonders what other rational human qualities one has dismissed—as otherworldly, because of the human tendency to overlook what one doesn’t understand.

There are intimacies that don’t involve marriage, just as there are marriages that don’t involve intimacy. The mind provides the only possible privacy, so what is more intimate than thought? If intimacy is marriage, I am married to whomever I have carried in my mind.

A person in a dark room, who has lost the ability to see themselves or others, doesn’t need a metaphor. It would be more effective to say: If you feel alone, you are. I’m sorry I can’t join you in this dark space, but I won’t offend you with a metaphor. Not yet. Regret is a bad mirror. It shows you manipulated images of yourself, your will, and your future. It won’t show you how the little work you do will accumulate, inch by inch.

What should I do? you ask. „Wait? I want you to say: Yes, wait.”

„I’ll be home as soon as I get this one thing done.” And you sense the disgust in the other’s voice. Why would anyone wait for him? A boy who didn’t know how to be a prom date, a man who knows what he needs, but too late.

He lets go of his beloved’s arm. His voice is filled with professional sadness. „You certainly couldn’t have done that.” He means he’s precious. A person who hears that he’s arrogant and rude means that he’s not so lucky; he hears: he’s bored. No one says, „I want you to wait,” and no one says, „I’ll wait.” I was hurt by these small, brutal ‚courtesies.’

Misogyny, like Roman Catholicism, is an institution built on faith. It has a hierarchy, jokes, language, magazines. Its adherents insist on a theory without evidence. Even with evidence to the contrary. Built into the system of maintaining the status quo is an ingenious method of casting aspersions on nonbelievers and reasons why the „proof” must remain invisible.

Life has no past tense: To remember something is to relive it. It’s dark, dark, seven in the morning on Christmas Eve… A monkey would have done my job better and with more amusing results.

Marcel was from Louisiana, so for four years Emilia was connected to the South. She insisted on Lynchburg lemonade. She arranged interviews near Gators Stadium. She was a stickler for elegance. Anyone at a party who thought they could crack a joke about the region was met by Emilia—fast and fierce, like a convert, like a woman in love with a man.

Emilia no longer had any claim to the South. The region and its businesses were supposed to thrive without her.

Saying goodbye to Ben was Karina’s least favorite thing. It was sad how many times she had to do it. Games, recitals, friends’ houses, rented cottages by the sea, talking through car windows after leaving some forgotten camera with Anna. Goodbye. See you later. Nice to see you. You had mastered it: a dismissive kiss on the cheek. A hug, as if on cue. Repeating to yourself: Don’t watch her go. Watch her go. Watch her drive away. Watch her go down the steps to the subway. How many times had they said goodbye? Twice already tonight. The man interrupts her before she can say her second goodbye.

„How would you feel,” he asks, „if you missed your train?”

Once they were on the beach, Karina watched a crane bathe in the ravine at dusk. He plastered water on his back with his wings, then shook off the excess in a firework of droplets. After a few minutes, he soared into the air, arcing above the endless sea. That’s how I felt.

If all artists competed for a human heart, I’d bet on music. It knows the shortcuts. That can be the cruelest part of happiness—its tendency to disguise itself as boredom.

I lack the ability to ask for help. When you ask a person for help, there’s a risk they’ll later say, „Remember when you asked for help? Can I have five dollars?” The same goes for medications. I don’t like asking for help with pills from a bottle. I don’t want to wake up in the night with an aspirin tablet asking to borrow five dollars.

Her father is confined to his room, with records, drugs, and silence. He crawls under the covers. It’s Karina’s fault she triggered one of his attacks. He can usually walk a tightrope between his moods. At least that one was brief. Most girls don’t have to deal with a father like that. They’d be afraid of his lifestyle, the lawlessness in his dingy apartment. They’d be afraid of his attacks. Karina would be afraid too, she thinks, drifting off to sleep. If only she’d experienced finished basements and fathers who acted like fathers. But Karina loves her father, and how can you be afraid of someone you love?

Beni doesn’t fit into this world. He was born with a Hollywood beard, a buttery touch, and an ear that hears the tapping rhythms of Neptune. In another life, he’d be playing drums in Johnny Carson’s band, drinking water from a cup. But in this life, he’s sick and can’t say no to con artists like Charlie, who uses his wife and child to defraud Beni’s miserable, burning heart.

I need speech lessons, corrective lenses, and most likely braces. I’m an expensive alien. Designed, as it were, for a casual appearance.

After 9/11: American flags, social anger, excessive „I love yous.” Karina suspects all three are stand-ins for other, more authentic expressions. What would these people say instead of „I love you”? I’m afraid. I worry I’ll never recover. „I love you”—that can of soda that comes free with every meal. Yet every day, people suffer from the inability to hear that word.

Karina tries to keep her voice gentle enough to contain his anger and her hope.

Eyes are another commonly fetishized part of the human body. The seeing part. But once they were just pockets of sensitive atoms on the foreheads of primordial fish. Blind skin that longed to create something fantastic out of light.

A brother. A boyfriend. People crave them so much, but I don’t understand what they’re supposed to do. They absorb so much energy.

Karina hasn’t experienced romantic love like those portrayed in movies, nor more realistic love like those portrayed in more realistic films. But she loved her mother, who grew up with her. A friend when she left Earth. To love a dog. To love her vocation. To love people, even those she didn’t know. These loves were transcendent. They changed her.

She tries to keep her voice gentle enough to contain his anger and her hope.

We stand in the doorway, looking out into the yard. Hundreds of deer stare at us. Their blue breasts heave in the darkness. Their trembling, dry throats…

Death’s greatest surprise is that it doesn’t end the conversation.

My favorite human emotion is joy, by far. Because it’s so misunderstood. Because it encompasses all others.

In reality, happiness is so elusive it might as well be supernatural.

Sadness is a bad mirror. It shows you manipulated images of you, your will, and your future. It cannot show you how the little work you do will accumulate, inch by inch.

Anyone who questions the existence of God should consider the brevity of a dog’s life. If God existed, let alone a benevolent one, dogs would live as long as parrots. We would have to include them in our wills. We wouldn’t have to watch their faces turn gray at age four. We would never have to see them turned to stone in the morning… Maybe God gets nervous in places like this, the way I feel in restaurants with linen napkins, because if He exists, I don’t feel Him here.

Loneliness is a complex feeling: ironically incapable of living alone. It can contain anger, hunger, fear, jealousy.

Gravity is your friend. It allows you to fall with dignity. It’s the earth that holds you back.

Adulthood seems like years spent dodging traffic jams. Karina knows she’ll have to face every ugly thing she’s ignored just to be half as good as she deserves, and that’s exhausting her…

Because, like many things people enjoy, they free them from their bodies. Other examples are blankets and bathrobes. People are constantly complaining about some wonderful bathrobe they found at the hotel.

Human She never smokes her own cigarettes. At first, I thought it was charming. Everyone dies. But the bad news is that every day people act as if they don’t know they’re alive. They lie, act recklessly, or cheat. Each one is a small death. People experience many small deaths before the final one arrives. One quits smoking, just as some people quit. One doesn’t quit smoking.

The span of a human life is perfectly designed to be short, yet sometimes it seems endless. A collection of years that pass in a minute, eternity in a single afternoon.

The flame beneath every aspect of her life has now ignited.

Music fills the space between them. Beni wants to take a pill that won’t put him to sleep. Happiness is so elusive it might as well be supernatural.

A daily schedule is a gift we give children so that they can cope with the fear of loss in adulthood. The trash bags are gone, the bar has been cleaned. The lights have been hung; They circle the stage and the surrounding area.

I’ll have thousands of days, and this is just one of them. This thought brings relief. Karina wants to be honest, but at the same time maintain the loyalty of a daughter she doesn’t understand. „I liked him immediately, the way we feel connected to those who compliment us,” she tells her mother.

One day, the tears, perhaps sensing their meaninglessness, stop. Loneliness. Hearing that she’s not alone contradicts what she knows. Loneliness isn’t bad news. Loneliness is believable. Loneliness was loyal to her like a boyfriend. Bad news is cliché! Questioning the most basic understanding of one’s situation in a difficult moment! „You’re not alone” is intended for the person saying it. It’s the opposite of compassion.

One of the callers to her mother, an elementary school teacher, diagnoses Karina with autism. „Isolated from society,” she says. She’s a reporter. Therefore, her reports are episodic, factual, and lack an overarching story, like a novel or a miniseries.

Catholicism cuts deeply, and it’s hard to unlearn. Catholics believe that God sent his only son to save the worthy. Karina tells her story. Her mother is understanding; other people’s opinions about her daughter don’t matter. She knows her daughter’s heart because it’s hers. People don’t like it when other people seem happy.

Every solar system has a planet capable of producing water, and there’s about as much of it as Earth has. How many of these planets create societies that destroy them?

People want to find aliens to feel less lonely. They don’t know that nothing is lonelier than an alien.

The front door slams shut loudly. He leaves the phone on the desk. The hallway is dark, long, and empty. „Karina?” Beni’s voice echoes off the walls, as if he were asking himself her name.

Sometimes the best person to show you your life is a newcomer. The writings of scholar Carl Sagan guarantee that her longing is futile. Sagan’s characters are likely so far beyond human comprehension that they have reversed causality. Their time would not be points on a line, but gestures encompassing past, present, and future.

Life on another planet. Will she have Earth’s disease? Perhaps she will be able to know whether this or that planet was her home only after leaving it.

Invigorated by the discovery of ‚Oumuamua, Karina faxes her superiors for the first time in months. Are you there? Did you send ‚Oumuamua? she faxes. Is it time yet? She ignores the unspoken rule to remain rational and unemotional, adding: I miss you quantumly. I miss you on a deeper level of reality where distance doesn’t matter.

There’s a difference between people who can sing in the shower and those who can sing on stage.

People are humble because they serve. They know they must practice when they are filled with love. When they are filled with bile. When the sun is shining and everyone with a palpable soul is on the beach, they sit in wooden dumpsters, practicing. Until they squander their chance at being valuable and there’s no one on earth to take them in…

„You’re a gambler…” „I’m not a gambler,” Beni replied. He overheard her comment that the market was growing. „People who think of the market as gambling don’t understand it.” „I don’t understand the market,” she said. „I can’t even explain what the internet is.” He shrugged. „The internet is a tapestry that covers the entire world. Billions of people hold its edges. It’s like a market.” He pretended to hold a piece of fabric in his hand. „When someone in Australia does it like this”—”lifted” the fabric and then „lowered” it to its original height—”people in Sweden feel the domino effect on the market. When someone does it here”—”yanked” the fabric back—”people here feel it. Everyone’s lifting and tugging, and the area in the middle is a sea of ​​waves, flat spots, and movements that constantly shift. And then the rumors go around. You hear that the people holding the fabric are about to drop it. So you want to drop your 

Part. But then they don’t abandon it, and then others you didn’t expect abandon other parts of the fabric. Others pick it up. It’s constantly changing and unpredictable. Gambling suggests there’s some rhyme or logical reason, and those who can count fast enough can figure it out. The truth is, the market is influenced by forces impossible to visualize. It’s like fashion. It never ends.

Karina’s travels have sharpened her intuition. You can never look bad when you do something for yourself. You imagine this room from its perspective. Karina is talking to a bird. She looks like a child who easily copes with situations where women want him to leave, with what he considers charm. But he’s probably never met women like her. Critical, exuding a very absorbed atmosphere.

Even in her bird form, Beni’s grandmother possesses all these qualities, as seen in the way she teases him with her joyful, haughty eyes. His intense gaze, interrupted only briefly by laughter that transforms his entire body. His patient heart.

Karina’s own heart pounds against my chest. Her narrow eyes narrow ever more. Where are we? What is this dark room with only a couch? It’s like we’re in a stew. „It’s called an antechamber. A room before a room.” A room before a room, she says in her own style, which cuts through our tense and familiar storms.

We are so fragile, Karina thinks, our frail bodies can’t bear any of this, how will we survive even a single day? But there is Karina’s mother.

There were never bitter, painful words between them; only an icy space appeared, one that would freeze any experience without her. The mark of her handwriting on me is so indelible that a tattoo would be unnecessary, Karina noticed that yesterday.

Pollution is the pressure of humanity on Earth.

At McDonald’s, Karina can buy a box of mini chocolate chip cookies. Before eating each one, she holds them up to the window and admires them like an emerald.

My brother’s voice on my phone this morning, begging me to meet him in town. There’s something I should know before I get mad, which I have every right to be, he admits in his message, because of art, the years, what he calls „the crazy years” Beni committed against me, referring to our grandmother’s favorite chocolate, unaware of the irony. I’m impressed by this apt, intimate reference. I beg.

We’re not used to eating together, so one of us talks while the other steals bites from her plate: tuna salad in her case, soup in mine, and half a panini. When it’s my turn, I talk more than usual so she has time to eat. She answers, and I carefully take bites. We work together to avoid silence and laboriously navigate the details of our lives, half our meals.

Running and all the rest. The grief of loss triples, and the tears well up. But that’s nonsense. There’s a gym on the fourth floor. I could go right now. But you won’t, a new, dark voice in my head sneers. Because you’re useless. I reach for the water, notice my hand on the glass, and drop it. It sinks like a jackknife on the carpet and splashes liquid onto my hairy calves. These nails are short like mine, but unpainted, my knuckles are chafed and swollen. These fingers are blotchy, not smooth and hairless. An unpleasant current flows through each finger as I try to clench my fist. I feel the urge to hold back my emotions, to force people to come closer. I’m that stranger I woke up with after drinking. A shower will bring me back to myself, I think, from the heat.

Tonight, the Sisters of St. Joseph and I are going to a bar called „The Friends.” I have four rolls of quarters and we’ll dance until our slippers bleed.

The stiff, matter-of-fact atmosphere of this extraordinary theater allows me to think clearly.

„Be careful,” the man says. „You always run red lights. If you do and get hit…” „…I can’t sue you,” Karina finishes. „I know. Don’t worry about me.” She hits on the word „I” in a way that will irritate me for months.

„If I ever get married,” she says, „I like the idea of ​​getting married in my dream place.” At every opportunity—throwing a penny into the fountain at 11:11, driving past the cemetery—Karina longed to get married. Our ideas about this institution differ; hers is a constant contentment, mine a roll of the dice.

That same morning, I congratulated myself on transitioning to normalcy without destroying them.

She never understood why people say one thing and mean another; only death understands.

He couldn’t be further from me and still sitting on the same piece of furniture. The couch is upholstered in faded linen and, like everything else in the apartment, exudes a relaxed joy.

It would be more effective to say: If you’re feeling lonely, then you are. Sorry, I can’t join you in this dark space, but I won’t insult you with a metaphor.

A human was sent to Earth to take notes on humans.

Chemotherapy is a pretty bad thing. They pump poison into you and then send you home.

The world is so much more interesting. Sometimes, of course, it’s not fair. But sometimes it’s very fair, excessively fair, so fair that you want to vomit from all the justice. Then it becomes unfair again.

Life has no past tense: To remember something is to relive it… I’d need a diorama for those pivotal moments, too.

In my work, there’s always been some unattainable aspect they had to know about, otherwise they’d send someone less sensitive. There’s no way to achieve success or failure that the word „human” doesn’t allow.

It’s dark at seven in the morning on Christmas Eve, but the sun, having no choice, returns to the city. She asks, „Wrought-iron fire escapes, fire hydrants—what did I miss?” It comes back like a memory to the buildings of the financial district. Her former passions sound pale as they strike the jar of time.

Karina realizes her naivety. Coming from a family where everything is work, her mother naturally classifies her news as belonging to the realm of her own mental frailty.

Beni, on the other hand, has always listened to the music of a more sensitive man. Because of this, she has let a few atrocities in their brotherhood pass her by.

Astronomers from the University of Hawaii have detected the first interstellar object in the Milky Way. Called ‚Oumuamua, it is longer than it is wide, cigar-shaped, and described as a „red and unusually elongated asteroid.” Ooo-moo-moo-moo. The sound of an aquarium. ‚Oumuamua is moving slower than it should. It means she came from far away, from a place that moves slower than—this phrase echoes in Karina’s mind later as she tries to sleep—what people are accustomed to. Oumuamua: a Hawaiian word meaning „messenger” or „scout.”

People sometimes confuse presence with tenderness. Although those who are not present are usually loved most. Perhaps that’s because so many people in my life have said, „I’m here, aren’t I?” when I asked to feel their love.

My subconscious has at least ten active, functioning levels.

Everyone dies. But the bad news is that every day they act as if they don’t know they’re alive. They lie, act recklessly, or cheat. Each one is a small death. People experience many small deaths before the last one comes.

Karina begs her mother not to fall asleep and not to be late to pick her up because she wants to be home in time to watch „Magnificent Century,” a TV series.

Plants are the hairs of the earth. Genius and ingenuity mean the same thing! The same goes for thawing and defrosting! Why are there two words for what you do with a frozen chicken, but only one for missing your best friend? Why is there only one word for waiting?

You imagine Voyager hurtling through space, its lights going out one by one. They are middle-aged siblings of probes. Both were launched in 1977, designed to communicate and gather information. But six hundred years ago, there was a monk who knew the nature of the universe.

Invigorated by the discovery of Oumuamua, Karina faxes her superiors for the first time in months. „Are you there? Did you send Oumuamua?” she sends a fax. „Is it time yet?” She ignores the unspoken rule to remain rational and unemotional, adding: „I miss you quantumly.” I miss you on a deeper level of reality, where distance doesn’t matter.

Everyone is subject to gravity. No one can fly. No one can destroy or create matter. The laws of physics are agnostic.

Guess who I ran into a few weeks ago? That girl who took your scholarship. Was she named after an American state? „Dakota,” Karna says. „She said I looked tired.” „She’s on Broadway?” „She’s a corporate lawyer.” „Of course she is.” They laugh. The girl who took Karna’s scholarship didn’t even use it. It’s not a „of course she is” situation, but it makes sense in human mathematics, where people like Dakota take it because they can.

Everyone dies. But the bad news is, every day they act like they don’t know they’re alive.

The man speaks as always, in fits and starts, as if what he says has only recently replaced a thought he once preferred.

One change leads to another, as you make room for yourself. Over the years, I’ve adjusted several times to be able to appear.

In English, adding „be” to a word means „adorned by.” Beautified. The holy miracle worker and stigmatic from Pietlercina, Italy, Padre Pio „blessed” gathered pilgrims by always adding that „be.”

You never know what worse misfortune he’s saved you from. pussy.

A sigh pierces her corduroy belly. Aging is easy, like falling down a hill. There’s no choice. Coming to terms with loss is hard. I was eighty-five when I died. But I felt like nineteen. I used to forget how old I was. I talked to you long enough to think I was you. Then I’d look in the mirror and think: oh, who is that old lady? A sudden shiver jolts me from one pillow to the other. If I were anything other than a sheltered fool, I wouldn’t worry at all. I had the hysterical gene. I should have used it more often. It runs in the family. You walk across a room, people notice. It’s not because we’re beautiful. We’re twisted creatures who look like they’ve been pulled from the ground. Root vegetables: potatoes or turnips. Half of us miserable, the other half deluded. You’ve seen pictures of your cousins. Yet we are possessed by ourselves. All the arrows point to us.

A blessing and a curse. Not your mother, she was born complaining. Believe me, I was there. No fun. It will always be her fault, because I made life pleasant for her. I became a man who couldn’t muster enough juice to break a glass and spends his life scribbling new lyrics online, the only thing he ever enjoyed. He’s rich enough now that he can afford to be good at just one thing.

You kids don’t like your mother, and I can’t blame you, the man pointed out. But it’s a mistake to assume she doesn’t feel pain. A bird chirps, a mournful sound. As a boy, I liked pressing her white glass chickens to her cheek. She was a real failure, your mother. „She still is,” the man continues.

„Our Town” is Emilia’s story, but the narrator is its backbone. Over the course of three months of rehearsal, the actors have become so immersed in their roles that Karina no longer considers them high school students. They know how to help someone struggling to remember their lines without straying from the script, how to push their bodies, ensuring the audience has the best possible view. For three months, Karina hasn’t done anything alone except sleep. It’s completely different from writing for someone else. This is what it must be like to have a large family, Karina thinks, kissing each actor on the cheek before entering the bright embrace of the stage.

People design irrigation systems that transport water billions of kilometers, but they can’t invent an ironing board that opens without a sound like the snap of metal.

The city is in a constant state of not quite ready to talk about it. Instead, it whips the art museum banners with the wind. The gloomy lights change on Market Square, cars speed toward City Hall. Puddles yearn for canals. The unrequited city conspires and keeps its buildings low to the ground. You must never dream higher than William Penn’s hat. Dear World, do you think you’re better than me? Suck on a nut. Sincerely. A small woman in a coat emerges from the shadows on Pine Street, toward the train. A restless wind cuts through her. Goodnight, Karina. Goodnight.

I don’t regret letting others rush to the aid of strangers in need. I don’t regret calling my brother a little brat on his wedding day. But Grandma’s lie about the internet placed a painful lump in my stomach that wouldn’t go away.

The famous physicist Carl Sagan responded to a student who asked, „Do you believe in God?” by saying, „What do you mean by God?” Carl Sagan would say that everyone believes God is a white man with a bushy beard who sits on a throne in the clouds, „counting the fall of every sparrow.” There’s no evidence for the existence of such a God, and scientific evidence is everywhere: in the newspapers that rustle to indicate their irritation, in the whirring motor of the vacuum cleaner in the hallway that signals the end of the day.

The time of life. Our lives are short and don’t give us time to feel co-measurement with time. No answer. The greatest surprise of death is that it doesn’t end the conversation. No answer.

Beni must have woken up in the night, found a bed in the dark, curled up, and turned to stone… Today he’s taking inventory of what hurts Karina. The pain is different now, he concludes. More like a sound in another part of the house. But I still hate my butt. Butts like ours never go away, even in the afterlife. „You don’t have an butt,” I remind her. „You’re a bird.” A bird today. Tomorrow, me again. We could argue forever, but there’s no one I’d rather sit with. I spread jam on a scone and hand it to her. Where does it come from – beating a dead horse? „Probably from people who like horses.” Or hate them. Her beak can’t find purchase on the cake. The afterlife is truly cruel. Being a bird is exhausting. He has an obsession with preening his feathers, constantly combing his tail feathers with his beak. 

Stanisław Barszczak, Prawda bez sensu

Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą. Jeśli nie zmienimy swojego postępowania i kierunku, nasza wielkość jako narodu wkrótce stanie się przypisem w podręcznikach historii.

Jestem wyjątkowo cierpliwy, pod jednym wszelako warunkiem, że w końcu wyjdzie na moje. Sprawcami wszystkich problemów bywają kontynentalne kraje Europy, a ich rozwiązywaniem zajmował się w tych pięciu latach anglojęzyczny obywatel świata.

Albo staniemy na zasadach, albo nie staniemy w ogóle. Powołanie do życia Unii Europejskiej było największą głupotą naszych czasów. To nie jest czas dla trzęsących się! UE jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.

Uwielbiam mieć władzę, ale nikt mi jej nie daje, nawet kapitaliści. Kapitalizm może dostosować się do każdej cywilizacji – od chrześcijaństwa przez hinduizm po buddyzm. Globalny wymiar kapitalizmu może zostać sformułowany tylko na poziomie prawdy-bez-sensu jako „to, co realne” globalnego mechanizmu rynkowego. Ale jeżeli ostatecznie pokonamy kapitalizm, to kto będzie nas karmił?

W tym czasie ludzie dzielą się na kapitalistów i socjalistów. Jedni i drudzy potrzebują pieniędzy. Różnią ich tylko metody ich zdobywania. Jeżeli kapitalista potrzebuje pieniędzy, ostro zabiera się do pracy. Jeżeli socjalista potrzebuje pieniędzy, rzuca robotę i innych namawia, żeby poszli w jego ślady.

Grabież legalna może przejawiać się na tysiąc sposobów, stąd nieskończona liczba jej przejawów: cła, ochrona rynku, dotacje, subwencje, preferencje, progresywny podatek dochodowy, bezpłatna oświata, prawo do pracy, prawo do zysków, prawo do płacy, prawo do opieki społecznej, prawo do środków produkcji, bezpłatny kredyt itd., itd. Wszystkie te przejawy – połączone tym, co dla nich wspólne, czyli usankcjonowaną grabieżą – noszą nazwę socjalizmu.

W kapitalizmie – powiedzmy – miałem trzy krowy; sprzedałem jedną i kupiłem byka! W socjalizmie miałem trzy krowy; rząd odbierał mi pod przymusem mleko, które potem mogłem kupić w państwowym sklepie na kartki. W eurosocjalizmie: mam trzy krowy; rząd każe mi zabić jedną, bo krów jest za dużo – i drugą, bo krowa sąsiada jest chora na pryszczycę.

Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. Nikt nie zapamiętałby Dobrego Samarytanina gdyby miał tylko dobre intencje. On miał także pieniądze. Mili moi, jeżeli nie będziemy cięli wydatków, to zostaniemy bankrutem. Tak, lekarstwo jest gorzkie, ale pacjent musi je połknąć, żeby żyć. Zacznijcie ode mnie. Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze.

W ostatnim czasie do Polski powróciły dwa obrazy Michała Gorstkina-Wywiórskiego (utracone podczas II wojny światowej) oraz inne cenne przedmioty, takie jak flamandzki gobelin i starodruk. Inne dzieła sztuki, które wróciły do Polski w ostatnim roku (2024) to „Portret marszałka Józefa Piłsudskiego” autorstwa Józefa Mehoffera oraz skradziona 35 lat temu ikona. 

Jadąc rok temu do Poznania mijałem lokalne kino i okazało się, że jednak spodziewacie się mnie, bo na billboardzie przeczytałem „Wywiórski powraca”. Tymczasem kocham awantury, kocham debatę. Nie oczekuję od nikogo, że przyjdzie do mnie i będzie się ze mną we wszystkim zgadzał. Gdyby moi przeciwnicy zobaczyli, że przechodzę suchą stopą po Warcie, powiedzieliby, że nie umiem pływać. 

W erze technicznej ludzie nawet samych siebie traktują jak towar i, co gorsza, nikt nie widzi w tym niczego złego. Każdy tylko zastanawia się, co może zaoferować pracodawcy oraz jak najlepiej się sprzedać. Ja nie jestem bydlęciem pociągowym ani maszyną, jestem człowiekiem. Tylko głupiec chce pieniędzy i dla zrobienia milionów poświęca wszystko, życie i miłość, i prawdę, i filozofię, i wszystkie skarby człowieczeństwa. Jednakże sporo osób się myli, że jestem rolnikiem, ja nigdy tego zawodu nie uprawiałem. Najlepiej jeszcze owszem czuję się w polskiej rodzinie. Atmosferę w rodzinie wciąż jeszcze tworzy matka. To ona jest w domu menedżerem. Łaski panowie! Szanujcie przynajmniej arytmetykę! Pomyślcie, w końcu: L’amor vence sempre. To miłość zawsze zwycięża. 

_______

Stanisław Barszczak, Truth without sense

Ninety percent of our worries concern matters that will never happen. If we don’t change our behavior and direction, our greatness as a nation will soon become a footnote in the history books.

I am exceptionally patient, but on one condition: that it will ultimately work out for me. Continental European countries are the cause of all our problems, and for these past five years, the solution has been the work of an English – speaking citizen of the world.

Either we stand on principle or we don’t stand at all. The creation of the European Union was the greatest folly of our times. This is not a time for trembling! The EU is doomed to failure because it is a mad, utopian project, a monument to the hubris of left-wing intellectuals.

I love having power, but no one gives it to me, not even capitalists. Capitalism can adapt to any civilization—from Christianity to Hinduism to Buddhism. The global dimension of capitalism can only be formulated at the level of truth-meaninglessness as the „real” of the global market mechanism. But if we ultimately defeat capitalism, who will feed us?

Meanwhile, people are divided into capitalists and socialists. Both need money. They differ only in their methods of obtaining it. If a capitalist needs money, he gets to work hard. If a socialist needs money, he quits his job and persuades others to follow suit.

Legal plunder can manifest itself in a thousand ways, hence its infinite number of manifestations: tariffs, market protection, subsidies, subsidies, preferences, progressive income tax, free education, the right to work, the right to profits, the right to wages, the right to social welfare, the right to the means of production, free credit, etc., etc. All these manifestations – united by what they have in common: sanctioned plunder – are called socialism.

Under capitalism, let’s say, I had three cows; I sold one and bought a bull! Under socialism, I had three cows; the government forcibly confiscated my milk, which I could then buy at a state-owned store with ration cards. Under Eurosocialism, I have three cows; the government tells me to kill one because there are too many cows—and another because the neighbor’s cow is sick with foot-and-mouth disease.

There is no such thing as public money. If the government says it will give something to someone, it means it will take it from you, because the government has no money of its own. No one would remember the Good Samaritan if he only had good intentions. He also had money. My dears, if we don’t cut spending, we will be bankrupt. Yes, the medicine is bitter, but the patient has to swallow it to live. Start with me. The problem with socialism is that eventually, you run out of other people’s money.

Two paintings by Michał Gorstkin-Wywiórski (lost during World War II) and other valuable items, such as a Flemish tapestry and an old print, have recently returned to Poland. Other works of art returned to Poland in the last year (2024) include „Portrait of Marshal Józef Piłsudski” by Józef Mehoffer and an icon stolen 35 years ago.

A year ago, on my way to Poznań, I passed a local cinema and realized they were expecting me after all, because the billboard read „Wywiórski Returns.” Meanwhile, I love arguments, I love debate. I don’t expect anyone to come up to me and agree with me on everything. If my opponents saw me walking across the Warta River without shoes, they’d say I couldn’t swim.

In the technological age, people treat even themselves like commodities, and what’s worse, no one sees anything wrong with that. Everyone just thinks about what they can offer employers and how to best sell themselves. I’m not a beast of burden, nor a machine, I’m a human being. Only a fool wants money and sacrifices everything to make millions—life and love and truth and philosophy and all the treasures of humanity. However, many people mistake me for a farmer; I’ve never practiced that profession. Indeed, I still feel most comfortable in a Polish family. The atmosphere in the family is still created by my mother. She’s the manager at home. Gentlemen! At least respect arithmetic! Finally, think: L’amor vence sempre. Love always triumphs.

Stanisław Barszczak, Prawda bez sensu

Dziewięćdziesiąt procent naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą. Jeśli nie zmienimy swojego postępowania i kierunku, nasza wielkość jako narodu wkrótce stanie się przypisem w podręcznikach historii.

Jestem wyjątkowo cierpliwy, pod jednym wszelako warunkiem, że w końcu wyjdzie na moje. Sprawcami wszystkich problemów bywają kontynentalne kraje Europy, a ich rozwiązywaniem zajmował się w tych pięciu latach anglojęzyczny obywatel świata.

Albo staniemy na zasadach, albo nie staniemy w ogóle. Powołanie do życia Unii Europejskiej było największą głupotą naszych czasów. To nie jest czas dla trzęsących się! UE jest skazana na niepowodzenie, gdyż jest czymś szalonym, utopijnym projektem, pomnikiem pychy lewicowych intelektualistów.

Uwielbiam mieć władzę, ale nikt mi jej nie daje, nawet kapitaliści. Kapitalizm może dostosować się do każdej cywilizacji – od chrześcijaństwa przez hinduizm po buddyzm. Globalny wymiar kapitalizmu może zostać sformułowany tylko na poziomie prawdy-bez-sensu jako „to, co realne” globalnego mechanizmu rynkowego. Ale jeżeli ostatecznie pokonamy kapitalizm, to kto będzie nas karmił?

W tym czasie ludzie dzielą się na kapitalistów i socjalistów. Jedni i drudzy potrzebują pieniędzy. Różnią ich tylko metody ich zdobywania. Jeżeli kapitalista potrzebuje pieniędzy, ostro zabiera się do pracy. Jeżeli socjalista potrzebuje pieniędzy, rzuca robotę i innych namawia, żeby poszli w jego ślady.

Grabież legalna może przejawiać się na tysiąc sposobów, stąd nieskończona liczba jej przejawów: cła, ochrona rynku, dotacje, subwencje, preferencje, progresywny podatek dochodowy, bezpłatna oświata, prawo do pracy, prawo do zysków, prawo do płacy, prawo do opieki społecznej, prawo do środków produkcji, bezpłatny kredyt itd., itd. Wszystkie te przejawy – połączone tym, co dla nich wspólne, czyli usankcjonowaną grabieżą – noszą nazwę socjalizmu.

W kapitalizmie – powiedzmy – miałem trzy krowy; sprzedałem jedną i kupiłem byka! W socjalizmie miałem trzy krowy; rząd odbierał mi pod przymusem mleko, które potem mogłem kupić w państwowym sklepie na kartki. W eurosocjalizmie: mam trzy krowy; rząd każe mi zabić jedną, bo krów jest za dużo – i drugą, bo krowa sąsiada jest chora na pryszczycę.

Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. Nikt nie zapamiętałby Dobrego Samarytanina gdyby miał tylko dobre intencje. On miał także pieniądze. Mili moi, jeżeli nie będziemy cięli wydatków, to zostaniemy bankrutem. Tak, lekarstwo jest gorzkie, ale pacjent musi je połknąć, żeby żyć. Zacznijcie ode mnie. Problem z socjalizmem polega na tym, że ostatecznie kończą ci się cudze pieniądze.

W ostatnim czasie do Polski powróciły dwa obrazy Michała Gorstkina-Wywiórskiego (utracone podczas II wojny światowej) oraz inne cenne przedmioty, takie jak flamandzki gobelin i starodruk. Inne dzieła sztuki, które wróciły do Polski w ostatnim roku (2024) to „Portret marszałka Józefa Piłsudskiego” autorstwa Józefa Mehoffera oraz skradziona 35 lat temu ikona. 

Jadąc rok temu do Poznania mijałem lokalne kino i okazało się, że jednak spodziewacie się mnie, bo na billboardzie przeczytałem „Wywiórski powraca”. Tymczasem kocham awantury, kocham debatę. Nie oczekuję od nikogo, że przyjdzie do mnie i będzie się ze mną we wszystkim zgadzał. Gdyby moi przeciwnicy zobaczyli, że przechodzę suchą stopą po Warcie, powiedzieliby, że nie umiem pływać. 

W erze technicznej ludzie nawet samych siebie traktują jak towar i, co gorsza, nikt nie widzi w tym niczego złego. Każdy tylko zastanawia się, co może zaoferować pracodawcy oraz jak najlepiej się sprzedać. Ja nie jestem bydlęciem pociągowym ani maszyną, jestem człowiekiem. Tylko głupiec chce pieniędzy i dla zrobienia milionów poświęca wszystko, życie i miłość, i prawdę, i filozofię, i wszystkie skarby człowieczeństwa. Jednakże sporo osób się myli, że jestem rolnikiem, ja nigdy tego zawodu nie uprawiałem. Najlepiej jeszcze owszem czuję się w polskiej rodzinie. Atmosferę w rodzinie wciąż jeszcze tworzy matka. To ona jest w domu menedżerem. Łaski panowie! Szanujcie przynajmniej arytmetykę! Pomyślcie, w końcu: L’amor vence sempre. To miłość zawsze zwycięża. 

_______

Stanisław Barszczak, Truth without sense

Ninety percent of our worries concern matters that will never happen. If we don’t change our behavior and direction, our greatness as a nation will soon become a footnote in the history books.

I am exceptionally patient, but on one condition: that it will ultimately work out for me. Continental European countries are the cause of all our problems, and for these past five years, the solution has been the work of an English – speaking citizen of the world.

Either we stand on principle or we don’t stand at all. The creation of the European Union was the greatest folly of our times. This is not a time for trembling! The EU is doomed to failure because it is a mad, utopian project, a monument to the hubris of left-wing intellectuals.

I love having power, but no one gives it to me, not even capitalists. Capitalism can adapt to any civilization—from Christianity to Hinduism to Buddhism. The global dimension of capitalism can only be formulated at the level of truth-meaninglessness as the „real” of the global market mechanism. But if we ultimately defeat capitalism, who will feed us?

Meanwhile, people are divided into capitalists and socialists. Both need money. They differ only in their methods of obtaining it. If a capitalist needs money, he gets to work hard. If a socialist needs money, he quits his job and persuades others to follow suit.

Legal plunder can manifest itself in a thousand ways, hence its infinite number of manifestations: tariffs, market protection, subsidies, subsidies, preferences, progressive income tax, free education, the right to work, the right to profits, the right to wages, the right to social welfare, the right to the means of production, free credit, etc., etc. All these manifestations – united by what they have in common: sanctioned plunder – are called socialism.

Under capitalism, let’s say, I had three cows; I sold one and bought a bull! Under socialism, I had three cows; the government forcibly confiscated my milk, which I could then buy at a state-owned store with ration cards. Under Eurosocialism, I have three cows; the government tells me to kill one because there are too many cows—and another because the neighbor’s cow is sick with foot-and-mouth disease.

There is no such thing as public money. If the government says it will give something to someone, it means it will take it from you, because the government has no money of its own. No one would remember the Good Samaritan if he only had good intentions. He also had money. My dears, if we don’t cut spending, we will be bankrupt. Yes, the medicine is bitter, but the patient has to swallow it to live. Start with me. The problem with socialism is that eventually, you run out of other people’s money.

Two paintings by Michał Gorstkin-Wywiórski (lost during World War II) and other valuable items, such as a Flemish tapestry and an old print, have recently returned to Poland. Other works of art returned to Poland in the last year (2024) include „Portrait of Marshal Józef Piłsudski” by Józef Mehoffer and an icon stolen 35 years ago.

A year ago, on my way to Poznań, I passed a local cinema and realized they were expecting me after all, because the billboard read „Wywiórski Returns.” Meanwhile, I love arguments, I love debate. I don’t expect anyone to come up to me and agree with me on everything. If my opponents saw me walking across the Warta River without shoes, they’d say I couldn’t swim.

In the technological age, people treat even themselves like commodities, and what’s worse, no one sees anything wrong with that. Everyone just thinks about what they can offer employers and how to best sell themselves. I’m not a beast of burden, nor a machine, I’m a human being. Only a fool wants money and sacrifices everything to make millions—life and love and truth and philosophy and all the treasures of humanity. However, many people mistake me for a farmer; I’ve never practiced that profession. Indeed, I still feel most comfortable in a Polish family. The atmosphere in the family is still created by my mother. She’s the manager at home. Gentlemen! At least respect arithmetic! Finally, think: L’amor vence sempre. Love always triumphs.


Stanisław Barszczak, Miej odwagę posługiwać się własnym rozumem!

Immanuel Kant był jednym z największych filozofów ”epoki oświecenia”. Filozof stwierdził, że racjonalne istoty ludzkie należy traktować jako cel sam w sobie, a nie jako środek do czegoś innego. Immanuel kwestionował rzeczywistość, argumentując, że wierzymy tylko w rzeczy, o których wiemy, że na pewno istnieją. Zakładał jednak, iż w rzeczywistości istnieje wiele rzeczy, które istnieją, jednak pozostają nam nieznane. Tedy trzeba by je odsłonić, definitywnie pokazać.

Ponieważ człowiek skądinąd jest „pomysłowym dobromilem”, historia do refleksji kantowskiej napisała interesujący kolejny rozdział. 

181 lat temu, 28 października 1844 roku, w małej miejscowości Miłomłyn na Mazurach (Prusy Górne), wbito pierwszą łopatę pod budowę jednego z najgenijalniejszych projektów inżynieryjnych XIX wieku – Kanału Elbląskiego 
Król pruski Fryderyk Wilhelm IV zlecił realizację tego monumentalnego dzieła wybitnemu inżynierowi Georgowi Jacobowi Steenke (1801-1884). Data rozpoczęcia nie była przypadkowa – październik to miesiąc urodzin monarchy, który marzył o połączeniu Prus Górnych z Bałtykiem
Wyzwanie było ogromne: pokonać 99,5 metra różnicy poziomów na stosunkowo krótkim odcinku. Steenke stworzył coś niebywałego – system suchych pochylni z wózkami jadącymi po szynach, gdzie statki dosłownie „pływają po trawie”.
Pierwotnie szacowana na 1,5 mln talarów, ostatecznie kosztowała prawie trzykrotnie więcej – równowartość 2,4 ton złota! To o 10% więcej niż budowa paryskiej wieży Eiffla, którą rozpoczęto 6 lat po otwarciu kanału!Najpierw zbudowano 4 pochylnie (Buczyniec, Kąty, Oleśnica, Jelenie), uruchomione w 1860 roku. Piątą – Całuny – dodano później. System wózków o nośności 50 ton pozwalał statkom pokonywać różnice wysokości od 13,72 do 21,97 m na każdej pochylni 
 31 sierpnia 1860 roku odbył się pierwszy rejs próbny. 29 października 1860 – dokładnie 16 lat po wbiciu pierwszej łopaty – przez wszystkie pochylnie przeszły pierwsze statki z drewnem. Oberländischer Kanal stał się rzeczywistością! 

Dziś Kanał Elbląski to Pomnik Historii (2011) i jeden z siedmiu cudów Polski (2007). Unikat techniczny, który przetrwał 180 lat i wciąż zachwycała turystów z całego świata.Są dwie rzeczy, które napełniają duszę podziwem i czcią: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie, Postępuj tylko według takiej maksymy, dzięki której możesz zarazem chcieć, żeby stała się powszechnym prawem (zasada imperatywu kategorycznego I.Kanta) i Człowiek nie jest bogaty tym, co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść. Obowiązek jest koniecznością działania wynikającą z poszanowania prawa.
Zgodnie z refleksjami Immanuela jednego mi najbardziej zabrakło… serca! Twierdzę oto: człowiek i w ogóle każda istota rozumna istnieje jako cel sam w sobie, nie tylko jako środek, którego by ta lub owa wola mogła używać wedle swego upodobania… Ale wola modernistycznych sił świata o czymś takim bezpowrotnie zapomniała. Przyczynę tak pozostawionej sprawy upatrywałbym tym samym w skażeniu grzechami każdej jednostki i tej ostatniej niepoprawnie życiowo optymistycznej.
Doświadczenie jest produktem rozumu, spostrzegł I. Kant. Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech. Oświeceniem nazywamy wyjście człowieka z niepełnoletności, w którą popadł z własnej winy. Niepełnoletność to niezdolność człowieka do posługiwania się własnym rozumem, bez obcego kierownictwa. Zawinioną jest ta niepełnoletność wtedy, kiedy przyczyną jej nie jest brak rozumu, lecz decyzji i odwagi posługiwania się nim bez obcego kierownictwa. Sapere aude! Miej odwagę posługiwać się swym własnym rozumem – tak oto brzmi hasło Oświecenia.
Zabezpieczyć swą własną szczęśliwość jest obowiązkiem (przynajmniej pośrednio), albowiem brak zadowolenia ze swego stanu w natłoku wielu trosk i wśród niezaspokojonych potrzeb łatwo mógłby się stać wielką pokusą do uchybienia obowiązkom. Ale nawet pomijając tutaj wzgląd na obowiązek, każdy człowiek ma już sam z siebie ogromny wewnętrzny pociąg do szczęśliwości, ponieważ właśnie w tej idei sumują się wszystkie skłonności.
Reasumując zauważmy jeszcze raz, iż Immanuel Kant obwieszczał, że poznanie świata jest ograniczone przez struktury naszego rozumu, które narzucają kategorie na doświadczenie. 

W etyce Immanuel promował wspomniany imperatyw kategoryczny, który nakazuje postępować tak, by zasady naszego działania mogły stać się prawem powszechnym, podkreślając autonomię i moralność opartą na obowiązku, a nie zewnętrznych celach. Zdefiniował imperatywy kategoryczne jako nakazy lub prawa moralne, których wszyscy ludzie muszą przestrzegać, niezależnie od swoich pragnień czy okoliczności łagodzących. Kant wy

pracował filozofię, która zrewolucjonizowała myśl epoki, łącząc racjonalizm z empiryzmem i badając granice ludzkiego poznania.Immanuel Kant wierzył w Boga, ale nie jako w byt odzwierciedlający tradycyjne dogmaty religijne, lecz jako w konieczny postulat rozumu, który jest podstawą moralności. Jego koncepcja opiera się na „religii w obrębie samego rozumu”, odrzucając obrzędy na rzecz etyki moralnego obowiązku. Odnośnie po ostatniego twierdzenia sprowadzam go do samotności filozofa, jaka jest ceną, którą płacisz za silny charakter.

Na pustyni jest się trochę samotnym. Równie samotnym jest się wśród ludzi. Samotność może być stanem umysłu. Najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale jak zauważył poeta – ta pustka w nim samym. Poznaj chrześcijaninie godność swoją. Jest czas po temu, by całemu chrześcijaństwu przypomnieć, że obrzędy nie powinny być utożsamiane z moralnym obowiązkiem. Dzisiaj warto ruszyć głową i poruszyć naszych braci stwierdzeniem: j

esteś niezwykłą osobą, która ma tak wiele do zaoferowania. Nie zapominaj, że są ludzie, którzy Cię doceniają i cenią, nawet jeśli nie zawsze tak się czujesz. Rozumiem, że samotność może być przytłaczająca, ale pamiętaj, że jesteś kochany i szanowany.Jest to całkiem coś innego robić człowieka szczęśliwym niż robić go dobrym, robić go mądrym i przebiegłym w szukaniu korzyści niż robić go cnotliwym. Rzeczą zmysłów jest oglądać, rzeczą in­te­lek­tu myśleć. Wielu ludzi jest nie­szczęśli­wych, po­nieważ nie pot­ra­fi ab­strak­cyjnie myśleć. Nadto zatrzymują się na spektakularnych ceremoniach i obrzędach, które wręcz mogą innych przytłaczać. 

W związku z taką sytuacją stwierdziłbym, iż u zarania życia miałem coś z geniusza, który szyb­ciej doszedł do idei niż do pojęć częściowych.


W tym miejscu zapytuję siebie: jesteś raczej marzycielem Gwiaździstej Nocy czy raczej słonecznikowym optymistą?

Nie ulega wątpliwości, że cała nasza wiedza zaczyna się od doświadczenia. Kant dzięki swoim wszechstronnym i systematycznym pracom z zakresu epistemologii, metafizyki, etyki i estetyki stał się jedną z najbardziej wpływowych postaci nowożytnej filozofii zachodniej. W swojej doktrynie transcendentalnego idealizmu Kant argumentował, że przestrzeń i czas są jedynie „formami intuicji”, które strukturyzują wszelkie doświadczenie, a zatem, chociaż „rzeczy same w sobie” istnieją i przyczyniają się do doświadczenia, są one mimo to odrębne od przedmiotów doświadczenia. Wynika z tego, że przedmioty doświadczenia są jedynie „pozorami”, a natura rzeczy, jakimi są same w sobie, jest dla nas niepoznawalna. Próbując przeciwstawić się sceptycyzmowi, który odnalazł w pismach filozofa Davida Hume’a, napisał w filozoficznej samotności „Krytykę czystego rozumu”, jedno ze swoich najsłynniejszych dzieł.

Cyprian Kamil Norwid modlił się:

(Farewell! If ever fondest prayer)

Żegnaj. — O! Jeśli ustawne modlenia

Wyjednać mogły innym zmianę w losach, To może ujdą moje zatracenia — Błądząc, w Imieniu Twoim, po niebiosach. Ponad lamenty przecież, nad westchnienia,

Jest krew, co zbrodni oko zarumienia

W skonania chwili: — ale i to ginie

Przy słowie „żegnaj” w rozstania godzinie! Współczucia zebrać ni może, ni raczy Duch mój — a serce niech pęka z rozpaczy! Ja tylko to wiem: że Miłość tu próżną, Jam tylko żegnał i żegnał… podróżną!…


A Stanisław Wyspiański notował: 

1. Niech nikt nad grobem mi nie płacze, krom jednej mojej żony,

za nic mi wasze łzy sobacze

i żal ten wasz zmyślony.

2. Niech dzwon nad trumną mi nie kracze, ni śpiewy wrzeszczą czyje;

niech deszcz na pogrzeb mój zapłacze i wicher niech zawyje.

3. Niech kto chce grudę ziemi ciśnie,

aż kopiec mnie przywali. Nad kurhan słońce niechaj błyśnie i zeschłą glinę pali.

4. A kiedyś może, kiedyś jeszcze

gdy mi się sprzykrzy leżeć,

rozburzę dom ten, gdzie się mieszczę, I w słońce pocznę bieżeć.

5. Gdy mnie ujrzycie, takim lotem,

że postać mam już jasną, to zawołajcie mnie z powrotem

tą mową moją własną.

6. Bym ją posłyszał, tam do góry,

gdy gwiazdą będę mijał —

podejmę może po raz wtóry

ten trud, co mnie zabijał.

Nie bywam marzycielem, nie jestem bogaty, ale kiedy wpatruję się we współczesną budowlę, która wznosi się w Puszczy Noteckiej, staję zauroczony „twierdzą na wodzie” i wobec znikomości czasu zamek w Stobnicy jawi się nie z tej ziemi.

Inwestorem jest firma należąca do Pawła Nowaka, absolwenta poznańskiej Akademii Medycznej. Nowak pracował w klinice okulistycznej, a potem został wspólnikiem i członkiem zarządu znanej firmy odzieżowej Solar z Poznania. Wątpliwości budził zarówno rozmach, jak i lokalizacja inwestycji. Właścicielem budowy współczesnego zamku w Stobnicy, jest poznańska spółka D.J.T., którą kontrolują synowie Pawła Nowaka – Dymitr i Tymoteusz. A Paweł Nowak – bloger i influencer, znany z prowadzenia instagramowego profilu @zwyczajnychłopak, jest absolwentem socjologii w Wyższej Szkole im. Bogdana Jańskiego w Krakowie oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Zamek Stobnica, nowoczesna budowla położona w Puszczy Noteckiej w Polsce. Pomimo inspirowanego średniowiecznym stylem projektu, jest to współczesna budowla, której budowa rozpoczęła się w 2015 roku. Zamek został wzniesiony na sztucznej wyspie pośrodku jeziora. Projekt ma pełnić funkcję mieszkalno-rekreacyjną. Od 2023 roku dostępna jest ścieżka edukacyjna dla zwiedzających.

15 kondygnacji, wieża na 70 metrów. Projekt zamku został opracowany przez architekta Waldemara Szeszułę, a inwestorem jest poznańska spółka D.J.T. Obiekt jest większy od zamku krzyżackiego w Malborku. 

Co trzeba jeszcze mówić w naszej rzeczywistości? Tutaj przytoczę wiersz ‚Żal’ księdza Jana Twardowskiego:

„Żal że się za mało kochało

że się myślało o sobie

że się już nie zdążyło

że było za późno

choćby się teraz biegało

w przedpokoju szurało

niosło serce osobne

w telefonie szukało

słuchałem szerszym od słowa

choćby się spokorniało

głupią minę stroiło

jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec

że pogoda niestała

bo tęcza zbyt czerwona

a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc

własną gęba podmuchać

na rosół za słony

wszystko już potem za mało

choćby się łzy wypłakało

nagie niepewne”


A Jonasz Kofta zapisał o swoim zmęczeniu:

„Czuję, usycha we mnie wiara

Instynkt ludzkości nieomylny

Tyle słów niepotrzebnych naraz

Złości i trwogi zgiełk bezsilny

Chcę uciec, wiem to brzmi naiwnie

Chcę uciec choćby na pustynię

– Jesteś zmęczony?

Tak

To minie…

Czy ktoś zatrzyma młyny słowa

Nim w proch ostatnią prawdę zmielą

Bełkot i zbrodnia, król, królowa

Władzą nad nami się podzielą

Pogodzi nas niepogodzonych

Słońce gdy pierwszy raz nie wzejdzie

– Jesteś zmęczony?

Tak

To przejdzie…

Czasu już nie ma, nie ma na nic

Myśl ginie ogłuszona gwarem

Głupota tuczy się słowami

Wystarczy: mane, tekel, fares

Czy świat jest łodzią dla szalonych

Rozbitków, co ratunkiem gardzą

– Jesteś zmęczony?

Tak

Bardzo” (tu kończy się wiersz)

Najmilsi. To tajemnica Trójcy Świętej daje odpowiedź na nasze poszukiwanie szczęścia i sensu Nieba. Niebo to nie tylko wokalne powtarzanie alleluja czy monotonne palcowanie harf. Niebo to miejsce, gdzie odnajdujemy pełnię wszystkich wspaniałych rzeczy, którymi cieszymy się na tej ziemi. Niebo to miejsce, gdzie w swojej pełni odnajdujemy to, co gasi pragnienie serc, zaspokaja głód wygłodniałych umysłów i daje ukojenie nieodwzajemnionej miłości. Niebo to komunia z doskonałym Życiem, doskonałą Prawdą i doskonałą Miłością.

Wrażliwi ludzie są jak skarby. Kochają głęboko, myślą głęboko i cenią proste rzeczy. Ich czystość czyni ich lojalnymi, uczciwymi i prawdomównymi, i nie powinni się zmieniać.

Halina Poświatowska, wielka poetka i krajanka z Częstochowy koniugowała:

„ja minę

ty miniesz

on minie

mijamy

mijajmy

woda liście umyła olszynie

nad wodą

olszyna

czerwona

zmarzła moknie

mijam

mijasz

mija

a zawsze tak samotnie

minąłeś

minęłam

już nas nie ma

a ten szum wyżej

to wiatr

on tak będzie jeszcze wieczność wiał

nad nami

nad wodą

nad ziemią”


Współczesny człowiek staje się świadomy. Tomasz Ciborowski pisze wiersz Świadomość:

„Gdy na spacerze widzę dwa nasze cienie,

Uświadamiam sobie, jak bardzo Cię cenię. 

Gdy obejmując, słyszę Twoje oddechy –

Oznajmiam – nie ma dla mnie większej pociechy.

Gdy pierwsza do mnie przybiegasz w rozpaczy –

Potwierdzasz tylko, jak wiele dla mnie znaczysz.

Gdy przed Słońcem pozujemy w objęciach, 

Nie odtworzę nigdy takiego ujęcia… 

Gdy nagle w lustrze Twoja zjawia się twarz, 

To mówię do siebie: „jakie ty szczęście masz…” 

Gdy nocą rękę kładę na Twoje ciało,

Wzdycham… Że takie mnie szczęście spotkało. 

Całując Twoją dłoń, z pełną ozdobą,

Czuję, że… Nie mogę już bardziej być sobą.”

I jeszcze już na koniec wysłuchajcie 

‚Nieznanego listu’ Tadeusza Różewicza:

„Ale Jezus schylił się

i pisał palcem na ziemi

potem znowu schylił się

i pisał na piasku

Matko są tak ciemni

i prości że muszę pokazywać

cuda robię takie śmieszne

i niepotrzebne rzeczy

ale ty rozumiesz

i wybaczysz synowi

zamieniam wodę w wino

wskrzeszam umarłych

chodzę po morzu

oni są jak dzieci

trzeba im ciągle

pokazywać coś nowego

wyobraź sobie

Kiedy zbliżyli się do niego

zasłonił i wymazał

litery

na wieki.”


Jezus Chrystus ten sam na wieki pozostawił nam miłość największą, bo nas zbawił i oddał za nas życie. A co to znaczy snuć miłość, o tym niech mówi nam zawsze Adam Mickiewicz:
„Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje,Rozwijać ją jak złotą blachę, gdy się kujeZ ziarna złotego, puszczać ją w głąb, jak nurtujeŹródło pod ziemią, – w górę wiać nią, jak wiatr wieje,Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje,Ludziom piastować, jako matka swych piastuje…Stąd będzie naprzód moc twa, jak moc przyrodzenia,A potem będzie moc twa, jako moc żywiołów,A potem będzie moc twa, jako moc krzewienia,Potem jak ludzi, potem jako moc aniołów,A w końcu będzie jako moc Stwórcy stworzenia.”
Błogosławionego wieczoru w czasie spotkań i listopadowej zadumy życzy wam ksiądz Stanisław 
_____

Stanisław Barszczak, Have the Courage to Use Your Own Reason!

Immanuel Kant was one of the greatest philosophers of the „Age of Enlightenment.” The philosopher argued that rational human beings should be treated as ends in themselves, not as means to something else. Immanuel questioned reality, arguing that we only believe in things we know for sure exist. However, he assumed that in reality there are many things that exist but remain unknown to us. Then they would have to be revealed, definitively demonstrated.

Because man is otherwise an „inventive good-for-nothing,” history has written an interesting next chapter for Kant’s reflections. 181 years ago, on October 28, 1844, in the small town of Miłomłyn in Masuria (Upper Prussia), the first shovel of earth was turned for one of the most brilliant engineering projects of the 19th century – the Elbląg Canal.

The Prussian King Frederick William IV commissioned the eminent engineer Georg Jacob Steenke (1801-1884) to complete this monumental project. The commencement date was no coincidence – October was the birth month of the monarch, who dreamed of connecting Upper Prussia with the Baltic Sea.

The challenge was enormous: to overcome a 99.5-meter difference in elevation in a relatively short distance. Steenke created something extraordinary – a system of dry slipways with rail-mounted carts, where ships literally „float on the grass.”

Originally estimated at 1.5 million thalers, it ultimately cost almost three times that – the equivalent of 2.4 tons of gold! This is 10% more than the construction of the Eiffel Tower in Paris, which began six years after the canal’s opening!

First, four slipways were built (Buczyniec, Kąty, Oleśnica, Jelenie), commissioned in 1860. The fifth, Całuny, was added later. A 50-ton trolley system allowed ships to overcome height differences of 13.72 to 21.97 meters on each slipway.

On August 31, 1860, the first trial voyage took place. On October 29, 1860—exactly 16 years after the first groundbreaking—the first timber-laden ships passed through all the slipways. The Upper Ländischer Kanal became a reality! Today, the Elbląg Canal is a Historic Monument (2011) and one of the Seven Wonders of Poland (2007). A unique technical achievement that has survived for 180 years and continues to delight tourists from around the world.

There are two things that fill the soul with admiration and reverence: the starry heavens above me and the moral law within me. Act only according to that maxim by which you can at the same time will that it become universal law (I. Kant’s principle of the categorical imperative). and Man is not rich by what he possesses, but by what he can do without with dignity. Duty is the necessity of action resulting from respect for law.

In keeping with Immanuel’s reflections, I lacked one thing most… heart! I maintain this: man, and in general every rational being, exists as an end in itself, not merely as a means that this or that will could use at its pleasure… But the will of the modernist forces of the world has irrevocably forgotten such a thing. I would therefore see the reason for this abandonment in the contamination by sins of every individual, and of this last, incorrigibly optimistic person.

Experience is a product of reason, observed I. Kant. To counterbalance the many hardships of life, heaven has offered man three things: hope, sleep, and laughter. Enlightenment is the emergence of man from the immaturity into which he has fallen through his own fault. Immaturity is the inability of man to use his own reason without the guidance of another. This immaturity is culpable when its cause is not a lack of reason, but a lack of decision and the courage to use it without the guidance of another. Sapere aude! Have the courage to use your own reason – this is the motto of the Enlightenment.

Securing one’s own happiness is a duty (at least indirectly), because dissatisfaction with one’s state, amidst the multitude of worries and unmet needs, could easily become a great temptation to neglect one’s duties. But even leaving aside considerations of duty, every person already possesses a powerful inner drive for happiness, because it is precisely in this idea that all inclinations converge.

In summary, let us note once again that Immanuel Kant proclaimed that knowledge of the world is limited by the structures of our reason, which impose categories on experience. In ethics, Immanuel promoted the aforementioned categorical imperative, which commands us to act in such a way that the principles of our actions can become universal law, emphasizing autonomy and morality based on duty rather than external goals. He defined categorical imperatives as commands or moral laws that all people must obey, regardless of their desires or extenuating circumstances. Kant developed a philosophy that revolutionized the thought of the era, combining rationalism with empiricism and exploring the limits of human knowledge.

Immanuel Kant believed in God, but not as a being reflecting traditional religious dogmas, but rather as a being that reflects the principles of human nature, But as a necessary postulate of reason, which is the foundation of morality. His concept is based on „religion within reason itself,” rejecting rituals in favor of an ethics of moral duty. Regarding the last statement, I reduce it to the philosopher’s loneliness, which is the price you pay for a strong character.
In the desert, one is somewhat lonely. One is equally lonely among people. Loneliness can be a state of mind. The worst loneliness is not the loneliness that surrounds a person, but, as the poet noted, the emptiness within oneself.
Christian, recognize your dignity. It is time to remind all of Christianity that rituals should not be identified with moral duty. Today, it is worth using our heads and moving our brothers with the statement: you are an extraordinary person who has so much to offer. Don’t forget that there are people who appreciate and value you, even if you don’t always feel that way. I understand that loneliness can be overwhelming, but remember that you are loved and respected.
It is quite different to make a person happy than to make them good, to make them wise and cunning in seeking advantage than to make them virtuous. It is the senses’ business to observe, the intellect’s business to think. Many people are unhappy because they cannot think abstractly. Moreover, they dwell on spectacular ceremonies and rituals that can actually overwhelm others. Given this situation, I would say that at the dawn of my life I had something of the genius who arrived at ideas more quickly than partial concepts.
At this point, I ask myself: are you more of a Starry Night dreamer or a sunflower optimist?There is no doubt that all our knowledge begins with experience. Thanks to his comprehensive and systematic works in epistemology, metaphysics, ethics, and aesthetics, Kant became one of the most influential figures in modern Western philosophy. In his doctrine of transcendental idealism, Kant argued that space and time are merely „forms of intuition” that structure all experience, and therefore, although „things in themselves” exist and contribute to experience, they are nonetheless distinct from the objects of experience. It follows that objects of experience are merely „appearances,” and the nature of things as they are in themselves is unknowable to us. Seeking to counter the skepticism he found in the writings of the philosopher David Hume, he wrote, in philosophical solitude, the „Critique of Pure Reason,” one of his most famous works.
Cyprian Kamil Norwid prayed:
(Farewell! If ever fondest prayer)
Farewell. — Oh! If constant prayerscould procure a change in the fates of others, then perhaps my perdition will escape — wandering, in Your name, through the heavens. Beyond lamentations, beyond sighs,There is blood that reddens the eye of crimeIn the dying moment:—but even that perishesAt the word „farewell” in the hour of parting! My Spirit cannot muster compassion, nor does it deign to—and let my heart burst with despair! I only know this: that Love is vain here, I only said goodbye and goodbye… to a traveling one!…
And Stanisław Wyspiański noted:
1. Let no one weep over my grave, except for my one wife,I care nothing for your dog tearsand this your fictitious grief.2. Let not the bell croak over my coffin, nor any songs shriek;let the rain cry for my funeral and let the wind howl.3. Let whoever wants throw a clod of earthuntil the mound crushes me. Let the sun shine over the barrow and burn the dried clay. 4. And perhaps someday, someday againwhen I tire of lying here,I will tear down this house where I am, and run into the sun.5. When you see me, so fastthat my form is already bright, then call me backin my own language.6. So that I may hear it, up there,when I pass by like a star—perhaps I will take up once againthis effort that was killing me.
I am not a dreamer, I am not rich, but when I gaze at the modern structure rising in the Noteć Forest, I am enchanted by the „fortress on the water,” and in the face of the fleetingness of time, the castle in Stobnica seems otherworldly.The investor is a company owned by Paweł Nowak, a graduate of the Poznań Medical Academy. Nowak worked at an ophthalmology clinic and later became a partner and board member of the renowned Poznań-based clothing company Solar. Both the scale and location of the investment raised doubts. The owner of the modern castle in Stobnica is the Poznań-based company D.J.T., controlled by Paweł Nowak’s sons, Dymitr and Tymoteusz. Paweł Nowak, a blogger and influencer known for his Instagram profile @wyknychłopak, graduated in sociology from the Bogdan Jański University in Krakow and in journalism from the University of Warsaw.
Stobnica Castle, a modern structure located in the Noteć Forest in Poland. Despite its medieval-inspired design, it is a contemporary structure, with construction beginning in 2015. The castle was built on an artificial island in the middle of a lake. The project is intended to serve as Residential and recreational functions. An educational trail has been available to visitors since 2023.
15 stories, 70-meter tower. The castle was designed by architect Waldemar Szeszuła, and the investor is the Poznań-based company D.J.T. The building is larger than the Teutonic Castle in Malbork.
What more needs to be said in our current reality? Here I will quote the poem ‚Sorrow’ by Father Jan Twardowski:
„Sorrow that you loved too little, that you thought about yourself, that you didn’t have time, that it was too late, even if you were running around now,a separate heart was rustling in the hallway, 

carried it, searching on the phone, I listened, wider than words,even if you were humbled,pushing a stupid face,like a lion at gunpoint,even if you wanted to warn,that the weather was unstable,because the rainbow was too red,and the salt had become damp,even if you wanted to help,to blow your own mouth,on the broth was too salty,everything was too little afterward,even if you cried,naked, uncertain tears.”
And Jonasz Kofta wrote about his exhaustion:
„I feel, faith is withering in me,The instinct of humanity is infallible,So many words unnecessary at once,Anger and fear Powerless clamorI want to escape, I know it sounds naiveI want to escape, even to the desert- Are you tired?YesThis will pass…Will someone stop the mills of wordsBefore they grind the last truth into dustBabble and crime, king, queenThey will share power over usHe will reconcile us, the unreconciledThe sun when it doesn’t rise for the first time- Are you tired?YesThis will pass…There is no time left, there is nothing leftThought dies, deafened by the noiseStupidity fattens itself with wordsSuffice: mane, tekel, faresIs the world a boat for the madShipwrecked, who despise rescue- Are you tired?YesVery much” (here the poem ends)
My dearest. It is the mystery of the Holy Trinity that provides the answer to our search for happiness and the meaning of Heaven. Heaven is not just the vocal repetition of hallelujah or the monotonous fingering of harps. Heaven is a place where we find the fullness of all the wonderful things we enjoy on this earth. Heaven is a place where, in its fullness, we find that which quenches the thirst of hearts, satisfies the hunger of starving minds, and brings solace to unrequited love. Heaven is communion with perfect Life, perfect Truth, and perfect Love.
Sensitive people are like treasures. They love deeply, think deeply, and value simple things. Their purity makes them loyal, honest, and truthful, and they should not change.
Halina Poświatowska, a great poet and native of Częstochowa, conjugated:”I will pass you byyou will pass byhe will pass bywe pass bythe water washed the leaves in the alderover the waterthe red alderfrozen, wetI pass byyou pass bypass byand always so lonelyyou passed byI passed bywe are goneand that noise aboveis the windit will continue to blow like this forever 

over usover the waterover the earth”
Modern man is becoming aware. See, the poem „Consciousness” by Thomas Ciborowski:
„When I see our two shadows on a walk,I realize how much I value you.When, embracing, I hear your breathing -I declare – there is no greater comfort for me.When you first come to me in despair -You only confirm how much you mean to me.When we pose in each other’s arms before the sun,I will never recreate such a shot…When suddenly your face appears in the mirror,I say to myself: „how lucky you are…”When at night I place my hand on your body,I sigh… That such happiness has befallen me.Kissing your hand, fully adorned,I feel that… I can no longer be myself.”
And finally, listen to Tadeusz Różewicz’s ‚Unknown Letter’:
„But Jesus stoopedand wrote with his finger on the groundthen stooped againand wrote in the sandMother, they are so ignorantand simple that I have to showmiracles, I do such ridiculousand unnecessary thingsbut you understandand you will forgive my sonI turn water into wineI raise the deadI walk on the seaThey are like childrenYou have to constantlyshow them something newImagineWhen they approached himhe covered and erasedthe lettersforever.”
Jesus Christ, the same one, has left us the greatest love forever, because he saved us and gave his life for us. And what it means to weave love, let Adam Mickiewicz always tell us about this:
„To weave love as a silkworm weaves a thread within its interior,To pour it from the heart as a spring pours water from within,To unwind it like a golden sheet when forged,From a golden seed, to let it flow deep, as it flows,A spring beneath the earth, – to blow it upwards, as the wind blows,To scatter it on the earth, as one sows grain,To nurture it for people, as a mother nurtures her own…From here will come first your power, like the power of nature,And then your power, like the power of the elements,And then your power, like the power of propagation,Then like the power of people, then like the power of angels,And finally, it will be like the power of the Creator of creation.”
Father Stanisław wishes you a blessed evening during your meetings and November reflection.

Stanisław Barszczak, Zakazana miłość legendarnej uczonej Marii Skłodowskiej-Curie

Europa tętniła wtedy duchem naukowego odrodzenia. W małym laboratorium w Paryżu pracowała cicha, skupiona kobieta – Maria Skłodowska-Curie. 


Dwukrotna laureatka Nagrody Nobla pokazała światu, jak ludzki umysł może świecić jak rad. Ale jej życie to nie tylko wzory i eksperymenty – to także historia nieoczekiwanej, zakazanej miłości.

W roku 1906 wydarzyła się tragedia – jej mąż, Pierre Curie, zginął tragicznie pod kołami końskiego powozu. Od tego dnia świat Marii jakby ucichł. Nie rozmawiała prawie z nikim – tylko pracowała w laboratorium, nocami, w samotności.

Pewnego dnia w to milczenie wszedł Paul Langevin – młody, błyskotliwy fizyk, dawny uczeń jej zmarłego męża. Na początku łączyła ich przyjaźń – rozmowy o równaniach, teoriach i marzeniach. Z czasem ta przyjaźń przemieniła się w szczerą miłość. Ale była to miłość niebezpieczna: Paul miał żonę.

Mimo to spotykali się potajemnie – w małym paryskim mieszkaniu.

Pisali do siebie listy – w języku, który rozumieli tylko oni dwoje.

Jednak miłość, która łamie zasady społeczne, rzadko pozostaje w ukryciu. W roku 1911 ktoś ukradł ich listy i opublikował je w gazetach.

W jednej nocy cała Francja dowiedziała się: „Skandal! Noblistka Madame Curie i jej potajemna miłość!”

Tłumy gromadziły się przed jej domem, rzucały błotem, krzyczały obelgi. Maria była załamana – ale nie uciekła. Wkrótce miała odebrać drugą Nagrodę Nobla w Sztokholmie.

Wszyscy jej mówili: „Nie jedź! Cały świat jest teraz przeciwko tobie!” A ona odpowiedziała spokojnie: „Moja praca jest prawdą. Moja miłość też jest prawdą. I prawdy nie będę ukrywać.”

Stanęła na scenie w Sztokholmie, by odebrać swoją drugą Nagrodę Nobla – podczas gdy cała Europa szeptała jej imię. Właśnie wtedy wsparł ją inny geniusz – Albert Einstein. W liście do niej napisał: „Nie czytaj tych bzdur, droga Mario. Rzucają błotem, bo sami nie potrafią sięgnąć światła.”

To nie jest tylko opowieść o nauce czy miłości. To historia kobiety, która nie zdradziła ani rozumu, ani serca –

i pozostała sobą, nawet gdy świat obrócił się przeciwko niej.

Jesteś pasjonatem, który kocha opowiadać o swoim mieście i jego tajemnicach? Zamień swoją pasję w dochód! Twórz autorskie spacery tematyczne i historie, które ożywią miasto. Dotrzyj do tysięcy turystów przez naszą aplikację i zarabiaj na tym, co kochasz robić. Kliknij i dowiedz się, jak zacząć.

Abdulrazak Gurnah, laureat noblowski za 2021 rok, który urodził się na Zanzibarze i chociaż zdobył sławę w Wielkiej Brytanii, nigdy się nie oderwał od swej mniejszej wyspy, zapamiętał stan niepokoju:


„Lubiliśmy myśleć o sobie jako o ludziach umiarkowanych i łagodnych. Arab, Afrykanin, Hindus, Komoryjczyk: żyliśmy obok siebie, sprzeczali się i czasem żenili ze sobą. Cywilizowani – tacy byliśmy. Lubiliśmy, gdy nas tak określano, i określaliśmy się w ten sposób. W rzeczywistości nigdzie nie zbliżaliśmy się do my, lecz byliśmy nasi w naszych oddzielnych podwórkach, zamknięci w swoich historycznych gettach, wybaczający sobie samym i kipiący od nietolerancji, rasizmu i uraz. I polityka wydobyła to wszystko na jaw. To nie było tak, że nie wiedzieliśmy tych rzeczy o sobie – o niewolnictwie, nierównościach, o pogardzie, z jaką wszyscy mówili o barbarzyństwie dzikusa z interioru, którego porwano i wzięto do pracy na naszej wyspie. Czytaliśmy o tym w skolonizowanych książkach historycznych, lecz tam te wydarzenia wydawały się ciemne i dalekie od życia, jakie pędzimy, i wydawały się niekiedy samowyolbrzymionymi kłamstwami. Więc gdy przyszedł czas, aby zacząć myśleć o naszej przyszłości, wmawialiśmy sobie, że obiekty tych nadużyć nie zauważyły, co się im przytrafiło, albo wybaczyły i chciałyby teraz przyjąć nową retorykę jedności i nacjonalizmu. Przystąpić do dojrzałego kompromisu w interesie wszystkich. Ale oni nie chcieli. Chcieli upoić się żalem, obietnicą odwetu, minionym uciskiem, obecną biedą i godnością swoich czarnych skór”.

Bracie, siostro. Mam nadzieję, że moje posty przypadną Ci do gustu. W każdym z nich staram się zaoferować odrobinę łaciny, szczyptę estetyki i wgląd w moje własne wartości i światopogląd. Bardzo doceniam Twoją uwagę i mam nadzieję, że odwdzięczę się czymś naprawdę wartościowym.

Czy istnieje poczekalnia istnienia? „Zajmowali mnie, żebym zapomniał, że umieram, czekając na życie,” napisał Samuel Beckett. Tymczasem nie czekam, tylko odwiedzam was wszędzie. W tym miesiącu jeszcze raz Mediolan – miasto, w którym króluje design, a rzemiosło wciąż nadaje kształtu współczesnej estetyce. Od warsztatów dawnych mistrzów po nowoczesne pracownie – tu każdy detal ma znaczenie.

To właśnie ta dbałość o proporcje, formę i wykończenie inspiruje mnie do skreślenia tych kilku nowych słów do was. Piszę, by pamiętać. Czasami świat jest zbyt głośny, by usłyszeć samego siebie. Pisanie staje się ratunkiem, czytanie sposobem na odzyskanie fragmentów tego, kim kiedyś byłeś – zanim wszystko inne próbowało cię zdefiniować. Wierzę, że piękno rodzi się z precyzji i pasji. Z połączenia wizji projektanta i doświadczenia rzemieślnika. Dla mnie to właśnie jest sztuka literackiego rzemiosła – równowaga pomiędzy tym, co widoczne, a tym, co można poczuć w codziennym użytkowaniu.

Życie jest bezsensowne, okrutne, absurdalne i mimo wszystko cudowne, nie drwi z ludzi (bo do tego potrzebna jest dusza), ale nie zajmuje się nimi bardziej niż robakami. To, że człowiek jest kaprysem lub okrutną grą natury, to błąd, który sam sobie wymyśla, bo uważa się za zbyt ważnego. Musimy zrozumieć, że dla nas, ludzi, życie nie jest trudniejsze niż dla ptaka czy mrówki, wręcz przeciwnie, jest łatwiejsze i piękniejsze.

Musimy zaakceptować okrucieństwo życia i nieuchronność śmierci, nie lamentując, lecz delektując się tą rozpaczą. Dopiero gdy przetrawimy całe okrucieństwo i brak sensu w naturze, możemy zacząć stawiać czoła tej surowej pustce i wydobyć z niej jakiś sens. To jest największa i jedyna rzecz, do której zdolny jest człowiek. Wszystko inne lepiej robią zwierzęta.

Dla większości ludzi brak sensu życia jest nieszczęściem równie błahym jak dla robaków. Ale to właśnie ci nieliczni, którzy cierpią z jego powodu i zaczynają szukać sensu, stanowią sens ludzkości.

Przykazanie miłości leży u podstaw Ewangelii. Jezus nauczał nas, że Jego oblicze jest ukryte w twarzach i ranach ubogich. Pragnienie miłości powinno nas pobudzać, nawet w obliczu indywidualizmu i uprzedzeń.

Papież Leon XIV podczas środowej audiencji generalnej powiedział, że smutek i rozczarowanie mogą zrodzić nieoczekiwaną radość i nadzieję, gdy odkryjemy, że Chrystus „kroczy z nami i dla nas” przez życie.

Kontynuując katechezę pt. „Jezus Chrystus naszą nadzieją” na deszczowym placu św. Piotra, Ojciec Święty powiedział, że tajemnica zmartwychwstania Chrystusa może „zmienić spojrzenie na świat”, zwłaszcza w czasach, gdy doświadczamy „paraliżu duszy”.

To Zmartwychwstały radykalnie zmienia naszą perspektywę, wlewając nadzieję, która wypełnia pustkę smutku. Po drogach serca Zmartwychwstały kroczy z nami i dla nas. Daje świadectwo pokonaniu śmierci i potwierdza zwycięstwo życia, pomimo mroków Kalwarii. W swojej refleksji o uczniach z Emaus, którzy po ukrzyżowaniu i śmierci Jezusa „porzucili nadzieje, jakie pokładali w Nim”, Ojciec Święty raz powiedział, że fragment Ewangelii zapisany przez św. Łukasza może „być dla nas delikatnym przypomnieniem, gdy robi się ciężko”. Historia wciąż kryje w sobie wiele dobra, na które można liczyć.

Zwracając się do tysięcy pielgrzymów ubranych w płaszcze przeciwdeszczowe i trzymających parasole na placu Świętego Piotra i jego przedłużeniu Via della Conciliazione, papież powiedział, że smutek, który określił jako jedno z „niedomagań naszych czasów”, można uleczyć, gdy potrafimy dostrzec obecność zmartwychwstałego Chrystusa w naszym życiu.

Natarczywy i powszechny smutek towarzyszy dniom wielu ludzi. To uczucie niepewności, czasem głębokiej rozpaczy, które wdziera się do wnętrza człowieka i zdaje się górować nad wszelkim impulsem do radości. Smutek pozbawia życie sensu i wigoru, zamieniając je w pozbawioną kierunku i sensu podróż. Zwracając uwagę na to, że chrześcijanie czasami „mącą smutek”, Leon XIV powiedział, że Jezus może rozpalić ich serca „ciepłem nadziei”, tak jak uczynił to w łagodny, pokorny i ukryty sposób dla swoich dwóch uczniów z Emaus.

Pod koniec środowej audiencji Ojciec Święty wezwał chrześcijan, a zwłaszcza rodziny, do bycia „misjonarzami Ewangelii” i do wspierania tych, którzy poświęcają swoje życie służbie ewangelizacji.

Drodzy przyjaciele, październik zachęca nas do odnowienia naszej aktywnej współpracy w misji Kościoła z siłą modlitwy, potencjałem życia małżeńskiego i młodzieńczą energią, która jest w was. Nikt nie zna istotnej prawdy, w najskrytszych zakamarkach naszego umysłu skrywa się tęsknota za tajemnicą. 


To nie jest tak, że nie używamy 100 proc. swojego mózgu. Używamy go, ale gdybyśmy wszystkie moduły aktywowali naraz, to prawdopodobnie dostalibyśmy ataki epilepsji. Używanie internetu wśród osób już powyżej 55 roku życia pozwala stymulować i poprawiać funkcjonowanie kluczowych ośrodków w mózgu odpowiedzialnych za takie funkcje jak podejmowanie decyzji, wnioskowanie, funkcje językowe, pamięć i wiele innych – przekonują naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego.

Jeszcze jedna rzecz tutaj. W Strefie Gazy nasi lekarze dbają o zdrowie setek pacjentów. Każda wpłata to realna inwestycja w zdrowie i bezpieczeństwo ludzi, którzy codziennie walczą o lepsze jutro. Dołącz do nas i pomóż budować dostęp do opieki medycznej tam, gdzie jest najbardziej potrzebna. Zawartość tej saszetki może pomóc ratować życie. A dzięki Twojej pomocy możemy ją dostarczyć potrzebującym dzieciom i matkom. Dołącz do Jonathana Pryce’a i wesprzyj działania humanitarne Światowego Programu Żywnościowego (WFP), aby dotrzeć do większej liczby rodzin w Palestynie.


Kiedy umierasz ludzie płaczą i błagają, żebyś wrócił… Ale kiedy tu jesteś nawet nie okazują, że im na tobie zależy. Dziwny świat… Kościół wybiera miłość do najuboższych. Franciszek zawsze podkreślał, że bez sprawiedliwości nie ma pokoju. A sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu tego, co mu się należy. Sprawiedliwość, miłość i prawda idą w parze. Nauczanie papieża Leona jest kontynuowane tam, gdzie Franciszek je przerwał. Ubóstwo jest w centrum Ewangelii. Nie można zrozumieć Ewangelii bez zrozumienia prawdziwego ubóstwa.Periferia świata często wołają o sprawiedliwość, a my wołamu nie «z desperacji», ale «z pragnienia»: nasze wołanie jest wezwaniem do szukania rozwiązań w społeczeństwie zdominowanym przez niesprawiedliwe systemy.Dziękuję Ci, Panie, za ten czas modlitwy. Daj mi serce ubogie, zdolne do pełnienia Twojej woli z prostotą. Wzmocnij we mnie zdolność przyjmowania Ciebie i pozwalania, by mnie kochano. Niech moja wiara stanie się uwielbieniem Twojej wielkości. 

Odwaga i siła, które są we mnie nie są ze mnie, ale z Niego, który żyje we mnie. To jest Eucharystia. To St Faustyna. W ciągle zmieniającym się świecie Najświętsza Eucharystia jest aż nieustannym 

przypomnieniem wielkiej rzeczywistości niezmiennej miłości Boga. To Matka Teresa.

Najukochańszy Święty Pio, który zawsze byłeś pociechą w ludzkim cierpieniu, racz zwrócić swoje spojrzenie na nas, którzy tak bardzo potrzebujemy Twojej pomocy. Podnieś z nieba swoją rękę, zranioną Bożą miłością, aby błogosławić maluczkich i bezbronnych, chorych, opuszczonych starców, rodziny w trudnej sytuacji, świat spustoszony przez diabła i nas, Twoje oddane dzieci. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu. Amen.

_____

Stanisław Barszczak, The Forbidden Love of the Legendary Scientist Maria Skłodowska-Curie

Europe was then thriving with the spirit of scientific rebirth. In a small laboratory in Paris, a quiet, focused woman worked – Maria Skłodowska-Curie.

The two – time Nobel laureate showed the world how the human mind can shine like radium. But her life was not just about formulas and experiments – it was also the story of an unexpected, forbidden love.

In 1906, tragedy struck – her husband, Pierre Curie, was tragically killed by a horse-drawn carriage. From that day on, Marie’s world seemed to fall silent. She spoke to almost no one – she only worked in the laboratory, at night, in solitude.

One day, Paul Langevin – a young, brilliant physicist, a former student of her late husband – entered this silence. At first, they shared a friendship – conversations about equations, theories, and dreams. Over time, this friendship transformed into sincere love. But it was a dangerous love: Paul was married. Despite this, they met secretly – in a small Parisian apartment. They wrote letters to each other- in a language only the two of them understood.

However, love that breaks social rules rarely remains hidden. In 1911, someone stole their letters and published them in newspapers.

In one night, all of France learned: „Scandal! Nobel laureate Madame Curie and her secret love!”

Crowds gathered in front of her house, throwing mud, shouting insults. Marie was devastated—but she didn’t run away. Soon she would receive her second Nobel Prize in Stockholm.

Everyone told her: „Don’t go! The whole world is against you now!” And she replied calmly: „My work is true. My love is also true. And I will not hide the truth.”

She stood on stage in Stockholm to receive her second Nobel Prize—while all of Europe whispered her name. It was then that another genius, Albert Einstein, came to her aid. In a letter to her, he wrote: „Don’t read this nonsense, dear Maria. They throw mud because they themselves cannot reach the light.”

This isn’t just a story about science or love. It’s the story of a woman who betrayed neither her mind nor her heart—and remained true to herself, even when the world turned against her.

Are you a passionate person who loves to tell stories about your city and its secrets? Turn your passion into income! Create original thematic walks and stories that bring the city to life. Reach thousands of tourists through our app and earn money doing what you love. Click to learn how to get started.

Abdulrazak Gurnah, the 2021 Nobel laureate, who was born in Zanzibar and, although he achieved fame in Britain, never strayed from his smaller island, remembered a state of unease: „We liked to think of ourselves as moderate and gentle people. Arab, African, Indian, Comorian: we lived side by side, squabbled, and sometimes intermarried. Civilized – that’s what we were. We liked to be called that, and we called ourselves that. In reality, we were nowhere near us, but our own in our separate backyards, confined to our historical ghettos, self-forgiving and seething with intolerance, racism, and resentment. And politics brought all this to light. It wasn’t as if we didn’t know these things about ourselves – about slavery, inequality, about the contempt with which everyone spoke of the barbarity of the savage from the interior who had been kidnapped and taken to work on our land.” We read about it in colonized history books, but there, these events seemed dark and distant from the lives we lead, and sometimes seemed like self-aggrandizing lies. So when the time came to start thinking about our future, we convinced ourselves that the targets of these abuses had failed to notice what had happened to them, or had forgiven and now wanted to adopt a new rhetoric of unity and nationalism. To reach a mature compromise in the interest of all. But they wouldn’t. They wanted to intoxicate themselves with regret, the promise of retribution, past oppression, present poverty, and the dignity of their Black skins.

Brother, sister, I hope you enjoy my posts. In each one, I try to offer a touch of Latin, a pinch of aesthetics, and insight into my own values ​​and worldview. I greatly appreciate your attention and hope to offer something truly valuable in return.

Is there a waiting room for existence? „They kept me busy, so I could forget that I was dying, waiting for life,” wrote S. Beckett. Meanwhile, I’m not waiting, I’m visiting you everywhere. This month, Milan once again—a city where design reigns supreme, and craftsmanship still shapes contemporary aesthetics. From the workshops of the old masters to the modern ateliers—every detail matters.

It is this attention to proportion, form, and finish that inspires me to pen these few new words to you. I write to remember. Sometimes the world is too loud to hear itself. Writing becomes a rescue, reading a way to reclaim fragments of who you once were—before everything else tried to define you. I believe that beauty It is born from precision and passion. From the combination of the designer’s vision and the craftsman’s experience. For me, this is the art of literary craftsmanship—the balance between what is visible and what can be felt in everyday use.

Life is meaningless, cruel, absurd, and yet wonderful. It doesn’t mock people (because that requires a soul), but it doesn’t concern them any more than it does worms. That humans are capricious or a cruel game of nature is a self-invented error, because they consider themselves too important. We must understand that for us humans, life is no more difficult than for a bird or an ant; on the contrary, it is easier and more beautiful.

We must accept the cruelty of life and the inevitability of death, not lamenting but savoring this despair. Only when we have digested all the cruelty and meaninglessness in nature can we begin to confront this stark emptiness and extract some meaning from it. This is the greatest and only thing that humans are capable of. Animals do everything else better.

For most people, the lack of meaning in life is a misfortune as trivial as it is for worms. But it is precisely those few who suffer from it and begin to search for meaning who constitute the meaning of humanity.

The commandment of love lies at the heart of the Gospel. Jesus taught us that His face is hidden in the faces and wounds of the poor. The desire for love should inspire us, even in the face of individualism and prejudice.

Pope Leo XIV, during Wednesday’s general audience, said that sadness and disappointment can give birth to unexpected joy and hope when we discover that Christ „walks with us and for us” through life.

Continuing his catechesis on „Jesus Christ Our Hope” in a rainy St. Peter’s Square, the Holy Father said that the mystery of Christ’s resurrection can „change our view of the world,” especially in times when we experience „paralysis of the soul.”

It is the Risen One who radically changes our perspective, infusing hope that fills the void of sadness. On the paths of the heart, the Risen One walks with us and for us. He bears witness to the overcoming of death and affirms the victory of life, despite the darkness of Calvary. In his reflection with the two disciples of Emmaus, who after the crucifixion and death of Jesus „abandoned the hopes they had placed in Him,” the Holy Father once said that the Gospel passage recorded by St. Luke can „be a gentle reminder for us when the going gets tough.” History still holds much good to count on.

Addressing thousands of pilgrims dressed in raincoats and holding umbrellas in St. Peter’s Square and the Via della Conciliazione, the Pope said that sadness, which he described as one of the „illnesses of our times,” can be healed when we are able to recognize the presence of the Risen Christ in our lives.

A persistent and widespread sadness accompanies many people’s days. It’s a feeling of uncertainty, sometimes profound despair, that seeps into the depths of a person and seems to overwhelm every impulse for joy. Sadness robs life of its meaning and vigor, turning it into a journey without direction or purpose. Noting that Christians are sometimes „troubled by sadness,” Leo XIV said that Jesus can ignite their hearts with the „warmth of hope,” just as he did in a gentle, humble, and hidden way for his two disciples on the road to Emmaus.

At the end of Wednesday’s audience, the Holy Father called on Christians, especially families, to be „missionaries of the Gospel” and to support those who dedicate their lives to the service of evangelization.

Dear young friends, October invites us to renew our active collaboration in the Church’s mission with the power of prayer, the potential of married life, and the youthful energy within you. No one knows the essential truth; in the deepest recesses of our minds lurks a longing for mystery.

It’s not that we don’t use 100% of our brains. We do, but if we activated all of them at once, we’d likely experience epileptic seizures. Internet use among people over 55 stimulates and improves the functioning of key brain centers responsible for functions such as decision-making, reasoning, language, memory, and many others, argue scientists from the University of California.

One more thing here. In the Gaza Strip, our doctors are caring for the health of hundreds of patients. Every donation is a real investment in the health and safety of people who fight every day for a better tomorrow. Join us and help build access to medical care where it’s needed most. The contents of this sachet can help save lives. And with your help, we can deliver it to children and mothers in need. Join Jonathan Pryce and support the World Food Programme’s (WFP) humanitarian efforts to reach more families in Palestine.

When you die, people cry and beg you to come back… But when you’re here, they don’t even show they care. Strange world… The Church chooses love for the poorest. Francis has always emphasized that without justice there is no peace. And justice consists in giving everyone what is due. Justice, love, and truth go hand in hand. Pope Leo’s teaching continues where Francis left off. Poverty is at the center of the Gospel. The Gospel cannot be understood without understanding true poverty. The peripheries of the world often cry out for justice, and we cry not „out of desperation” but „out of desire”: our cry is a call to seek solutions in a society dominated by unjust systems.

Thank you, Lord, for this time of prayer. Give me a poor heart, capable of doing Your will with simplicity. Strengthen in me the capacity to receive You and to be loved. May my faith become a adoration of Your greatness. The courage and strength that are in me are not of me, but of Him who lives in me. This is the Eucharist. This is St. Faustina. In an ever-changing world, the Holy Eucharist is a constant reminder of the great reality of God’s unchanging love. This is Mother Teresa.

Beloved St. Pio, who have always been a comfort in human suffering, deign to turn your gaze upon us who so desperately need your help. Raise your hand from heaven, wounded by God’s love, to bless the little ones and the defenseless, the sick, the abandoned elderly, families in difficult circumstances, the world ravaged by the devil, and us, your devoted children. Glory be to the Father, the Son, and the Holy Spirit. Amen.

______

Stanisław Barszczak, Za dwieście lat nas już nie będzie


W przeszłości miałem to znajome przekonanie, że życie zaczyna się od nowa wraz z nadejściem lata. Ale niektórzy z własnego doświadczenia już wiedzą, oto nadeszła jesień z jej troskami. Jesiennych popołudni szare, miejskie smutki. Sucha, nudna jałowość ulic i podwórek. Przed domem – nie zasiane, żółknące ogródki. W oknach – postacie brzydkich, bezposażnych córek. Morał narracji współczesnej jest taki, że amerykański sen jest ostatecznie nieosiągalny. Przyjaciel może osiągnął ogromne bogactwo i status towarzysza życia; jednak marzeniem jego była przyszłość z jedyną prawdziwą miłością!
Współczesny bohater przeżywa wiele lęków w trakcie lotu nad ziemią, ale jednym z najbardziej wyrazistych jest strach przed rozczarowaniem i utratą amerykańskiego snu. I tak płyniemy dalej, łodzie pod prąd, nieustannie znoszone z powrotem w przeszłość. 
Nie piszesz, bo chcesz coś powiedzieć, piszesz, bo masz coś do powiedzenia, mówiłem przyjacielowi. W jego błękitnych ogrodach mężczyźni i dziewczęta przychodzili i odchodzili niczym ćmy pośród szeptów, szampana i gwiazd. Ale jego serce szalało w nieustannym, burzliwym zamieszaniu.
Przyjaciel trzymał się ostatniej nadziei, a ja nie byłem w stanie go uwolnić. Śpiewa barwny czas, idąc powoli drogą złotą jak jesień z wielką ochotą. Masa media ścielą nam wulkaniczne krajobrazy, złote plaże i wieczną wiosnę. Nie boję się upływu czasu, jazdy dnia, to okazja i szansa, by kochać mocniej, śmiać się głośniej, żyć mądrzej. Starzenie się to nie utrata , to nagroda za przebytą drogę.
Moim przeznaczeniem jest posiąść dusze w burzy. Być może nazbyt elegancko to wam mówię, z racji na moje przyrodzone gadulstwo. Nikt nie zamierza ogrzać się ogniem naszego wnętrza, najczęściej jest tak, że przechodnie widzą tylko smugę dymu.
Chociaż nikt nie może cofnąć się w czasie i zacząć wszystkiego od nowa, każdy może zacząć od teraz i stworzyć zupełnie nowe zakończenie. 

Jeśli to cokolwiek znaczy… nigdy nie jest za późno, ani w moim przypadku za wcześnie, żeby być kimkolwiek chcesz. Nie ma limitu czasowego. Zacznij, kiedy chcesz. Możesz się zmienić albo pozostać taki sam.

Zostaliśmy stworzeni, aby cieszyć się życiem i życiem w obfitości. Tymczasem z historii musimy pamiętać, że z nazizmem i komunizmem Polska „oddana była”

Niemcom (oczywiście nie wszystkim) – przez sojuszników i przez Watykan. Historia się nie powtarza. „Ręce precz od Chicago, nie – królom” – woła w tych dniach w Chicago senator Stanów Zjednoczonych Bernie Sanders, przeciwnik  Trumpa i wszelkiej maści króli. Dzisiaj świat przemienia się w platońską jaskinię znowu,  wszyscy patrzą na obrazy (cienie na ścianach jaskini) i wierzą, że one są realne.  


Starzenie się z godnością nie polega na opieraniu się czasowi, lecz na współpracy z nim. Dobrze przeżyte życie, podróż z historią do opowiedzenia. Każda zmarszczka i linia śmiechu to świadectwo Twoich doświadczeń, odzwierciedlające życie pełne miłości, smutku, zmagań i triumfów. Zmarszczki stają się „mapą Twoich wspomnień” lub świadectwem życia przeżytego „ze śmiechem i miłością”. Nie wystarczy się urodzić człowiekiem, trzeba jeszcze być człowiekiem. 


Trwają rozgrywki finałowe XIX Międzyrządowego  Konkursu Chopinowskiego. Wśród kibiców przepychanki, ale ja tam na żadne ustawki nie idę. Flagi biało- czerwone wywieszone, bo gra syn naszej ziemi numer 1 na liście pianistów- Piotr Alexewicz. Chyba wygra Chen Kevin, chociaż wolę Williama Yanga. Ja nie wiem kto wygra, bo wszyscy grają tak pięknie i jasno, że zatapiam się w muzyce i odpływam, a od tej jasności co bije z muzyki, to mi się aż czysta dusza robi, ale myślę, że powinien wygrać Polak, choć droga musi w końcu prowadzić do całego świata.

Wybrałem Jezusa za mistrza i Pana mego życia, jego matka była cicha i piękna Maryja. Teraz idę „przez Maryję do Jezusa”. Pomnij, o najłaskawsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek uciekający się pod Twoją obronę, błagający Twojej pomocy, lub szukający Twojego wstawiennictwa, został opuszczony. Natchniony tą ufnością, uciekam się do Ciebie, o Dziewico nad dziewicami, moja Matko. Do Ciebie przychodzę, przed Tobą staję, grzeszny i bolejący. O Matko Słowa Wcielonego, nie gardź moimi prośbami, lecz w swoim miłosierdziu wysłuchaj mnie i odpowiedz. Amen.

______

Stanisław Barszczak, In zweihundert Jahren sind wir verschwunden
Früher war mir der Glaube vertraut, dass das Leben mit dem Sommer neu beginnt. Doch manche wissen es bereits aus eigener Erfahrung: Der Herbst ist da, mit seinen Sorgen. Graue, städtische Tristesse an Herbstnachmittagen. Die trockene, triste Öde der Straßen und Höfe. Vor dem Haus – unbesäte, vergilbende Gärten. In den Fenstern – die Gestalten hässlicher, mitgiftloser Töchter. Die Moral der zeitgenössischen Erzählung ist, dass der amerikanische Traum letztlich unerreichbar ist. Der Freund mag immensen Reichtum und den Status eines lebenslangen Gefährten erlangt haben; sein Traum war jedoch eine Zukunft mit seiner einzig wahren Liebe!
Der moderne Held erlebt viele Ängste, während er über der Erde fliegt, aber eine der eindringlichsten ist die Angst vor Enttäuschung und dem Verlust des amerikanischen Traums. Und so segeln wir weiter, Boote gegen den Strom, ständig zurück in die Vergangenheit getragen.
„Man schreibt nicht, weil man etwas sagen will, man schreibt, weil man etwas zu sagen hat“, sagte ich zu meinem Freund. In seinen blauen Gärten kamen und gingen Männer und Mädchen wie Motten inmitten von Geflüster, Champagner und Sternen.
Aber sein Herz tobte in ständiger, stürmischer Aufregung.
Mein Freund klammerte sich an seine letzte Hoffnung, und ich konnte ihn nicht befreien. Er singt die farbenfrohe Zeit, schreitet langsam und mit großer Begeisterung einen goldenen Pfad entlang, wie der Herbst. Die Massenmedien zeigen Vulkanlandschaften, goldene Strände und den ewigen Frühling. Ich habe keine Angst vor dem Vergehen der Zeit, vor der Reise des Tages; sie ist eine Gelegenheit und eine Chance, stärker zu lieben, lauter zu lachen, weiser zu leben. Altern ist kein Verlust; es ist eine Belohnung für die zurückgelegte Reise.
Mein Schicksal ist es, Seelen im Sturm zu besitzen. Vielleicht sage ich dir das zu elegant, aufgrund meiner natürlichen Redseligkeit. Niemand beabsichtigt, sich am Feuer in seinem Inneren zu wärmen; Meistens sehen Passanten nur eine Rauchfahne.
Niemand kann die Zeit zurückdrehen und neu anfangen, aber jeder kann jetzt anfangen und ein völlig neues Ende schaffen. Falls das etwas bedeutet … es ist nie zu spät, oder in meinem Fall zu früh, zu sein, wer immer du sein willst. Es gibt keine Zeitbegrenzung. Fang an, wann immer du willst. Du kannst dich verändern oder so bleiben, wie du bist.
Wir wurden geschaffen, um das Leben zu genießen und ein Leben in Fülle. Gleichzeitig müssen wir uns an die Geschichte erinnern, dass Polen mit dem Nationalsozialismus und dem Kommunismus an Deutschland (natürlich nicht an alle) „gegeben“ wurde – von seinen Verbündeten und dem Vatikan. Geschichte wiederholt sich nicht. „Hände weg von Chicago, nein – zu den Königen!“, ruft US-Senator Bernie Sanders, ein Gegner von Trump und allen möglichen Königen, dieser Tage in Chicago. Heute verwandelt sich die Welt wieder in Platons Höhle; jeder betrachtet die Bilder (Schatten an den Höhlenwänden) und glaubt, sie seien real.
In Würde zu altern bedeutet nicht, sich der Zeit zu widersetzen, sondern mit ihr zu kooperieren. Ein erfülltes Leben, eine Reise mit einer Geschichte. Jede Falte und Lachfalte ist ein Zeugnis deiner Erfahrungen und spiegelt ein Leben voller Liebe, Trauer, Kämpfe und Triumphe wider. Falten werden zu einer „Landkarte deiner Erinnerungen“ oder zum Zeugnis eines Lebens, das „mit Lachen und Liebe“ gelebt wurde. Es reicht nicht, als Mensch geboren zu werden; man muss auch ein Mensch sein.
Das Finale des 19. Internationalen Chopin-Klavierwettbewerbs hat begonnen. Es gibt einiges Gedränge unter den Fans, aber ich werde mich dort nicht auf Schlägereien einlassen. Die rot-weißen Fahnen sind gehisst, denn Piotr Alexewicz, der beste Pianist unseres Landes, spielt. Chen Kevin wird wahrscheinlich gewinnen, obwohl ich William Yang bevorzuge. Ich weiß nicht, wer gewinnen wird, denn alle spielen so schön und klar, dass ich mich in der Musik verliere und dann abdrifte. Die Helligkeit, die von der Musik ausstrahlt, reinigt meine Seele. Doch ich denke, ein Pole sollte gewinnen, auch wenn der Weg letztlich in die ganze Welt führen muss.
Ich habe Jesus zum Meister und Herrn meines Lebens erwählt; seine Mutter war die sanftmütige und schöne Maria. Nun gehe ich „durch Maria zu Jesus“. Gedenke, o gnädigste Jungfrau Maria, dass es nie jemanden gab, der zu deinem Schutz floh, deine Hilfe anflehte oder deine Fürsprache suchte, der im Stich gelassen wurde. Inspiriert von diesem Vertrauen suche ich Zuflucht bei dir, o Jungfrau der Jungfrauen, meine Mutter. Zu dir komme ich, vor dir stehe ich, sündig und traurig. O Mutter des fleischgewordenen Wortes, verachte meine Gebete nicht, sondern erhöre mich in deiner Barmherzigkeit und antworte mir. Amen.
_______

Stanisław Barszczak, Dans deux cents ans, nous ne serons plus là

Autrefois, j’avais cette croyance familière que la vie recommence avec l’arrivée de l’été. Mais certains le savent déjà par expérience : l’automne est arrivé, avec son lot d’inquiétudes. La tristesse urbaine grise des après-midi d’automne. L’aride et morne aride des rues et des cours. Devant la maison, des jardins jaunis et non semés. Aux fenêtres, les silhouettes de filles laides et sans dot. La morale du récit contemporain est que le rêve américain est finalement inaccessible. L’ami a peut-être acquis une immense fortune et le statut de compagnon de vie ; cependant, son rêve était un avenir avec son seul et véritable amour !

Le héros moderne éprouve de nombreuses peurs en volant au-dessus de la terre, mais l’une des plus frappantes est la peur de la déception et de la perte du rêve américain. Et ainsi, nous naviguons, bateaux à contre-courant, constamment transportés vers le passé.

On n’écrit pas parce qu’on veut dire quelque chose, on écrit parce qu’on a quelque chose à dire, disais-je à mon ami. Dans ses jardins bleus, hommes et femmes allaient et venaient comme des papillons de nuit, au milieu des murmures, du champagne et des étoiles.

Mais son cœur battait dans une agitation constante et orageuse.

Mon ami s’accrochait à son dernier espoir, et je ne pouvais le libérer. Il chante le temps coloré, marchant lentement sur un sentier doré, comme l’automne avec une grande ardeur. Les médias massifs diffusent des paysages volcaniques, des plages dorées et un printemps éternel. Je n’ai pas peur du temps qui passe, du voyage du jour ; c’est une opportunité et une chance d’aimer plus fort, de rire plus fort, de vivre plus sagement. Vieillir n’est pas une perte ; c’est la récompense du chemin parcouru.

Mon destin est de posséder les âmes dans la tempête. Peut-être vous le dis-je avec trop d’élégance, à cause de ma loquacité naturelle. Personne n’a l’intention de se réchauffer au feu intérieur ; le plus souvent, les passants n’y voient qu’un filet de fumée. Si personne ne peut remonter le temps et tout recommencer, chacun peut commencer maintenant et créer une fin complètement nouvelle. Si cela signifie quelque chose… il n’est jamais trop tard, ni, dans mon cas, trop tôt, pour être qui l’on veut. Il n’y a pas de limite de temps. Commencez quand vous le souhaitez. Vous pouvez changer ou rester le même.

Nous avons été créés pour profiter de la vie, et de la vie en abondance. En attendant, il faut se rappeler que, sous le nazisme et le communisme, la Pologne a été « donnée » à l’Allemagne (pas à tous, bien sûr) – par ses alliés et par le Vatican. L’histoire ne se répète pas. « Touche pas à Chicago, non – aux rois ! » crie à Chicago ces jours-ci le sénateur américain Bernie Sanders, opposant à Trump et à toutes sortes de rois. Aujourd’hui, le monde redevient la caverne de Platon ; chacun regarde les images (les ombres sur les parois de la caverne) et les croit réelles.

Vieillir dignement, ce n’est pas résister au temps, mais coopérer avec lui. Une vie bien vécue, un voyage qui a une histoire à raconter. Chaque ride, chaque sillon de rire témoigne de vos expériences, reflétant une vie remplie d’amour, de tristesse, de difficultés et de triomphes. Les rides deviennent une « carte de vos souvenirs » ou le témoignage d’une vie vécue « dans le rire et l’amour ». Il ne suffit pas d’être né humain ; il faut aussi l’être.

La finale du 19e Concours international de piano Chopin est en cours. Il y a quelques bousculades parmi les fans, mais je ne vais pas me lancer dans la bagarre. Les drapeaux rouges et blancs sont hissés, car Piotr Alexewicz, le pianiste numéro un de notre pays, joue. Chen Kevin gagnera probablement, même si je préfère William Yang. Je ne sais pas qui gagnera, car tout le monde joue si magnifiquement et si clairement que je me perds dans la musique avant de m’évader. La luminosité qui émane de la musique purifie mon âme. Mais je pense qu’un Polonais devrait gagner, même si le chemin doit finalement mener au monde entier.

J’ai choisi Jésus comme maître et Seigneur de ma vie ; Sa mère était la douce et belle Marie. Maintenant, je vais « par Marie à Jésus ». Souviens-toi, ô très gracieuse Vierge Marie, que jamais personne n’a été abandonné après avoir eu recours à ta protection, imploré ton secours ou sollicité ton intercession. Animé par cette confiance, je me réfugie en toi, ô Vierge des vierges, ma Mère. Je viens à toi, devant toi je me tiens, pécheur et affligé. Ô Mère du Verbe incarné, ne méprise pas mes prières, mais, dans ta miséricorde, écoute-moi et exauce-moi. Amen.


________

Stanisław Barszczak, Tra duecento anni non ci saremo più

In passato, avevo la convinzione che la vita ricominci con l’arrivo dell’estate. Ma alcuni lo sanno già per esperienza personale: l’autunno è arrivato, con le sue preoccupazioni. La grigia tristezza urbana nei pomeriggi autunnali. La sterile, arida desolazione di strade e cortili. Davanti a casa, giardini incolti e ingialliti. Alle finestre, le figure di figlie brutte e senza dote. La morale della narrazione contemporanea è che il sogno americano è in definitiva irraggiungibile. L’amico può aver raggiunto un’immensa ricchezza e lo status di compagno per la vita; tuttavia, il suo sogno era un futuro con il suo unico vero amore!

L’eroe moderno sperimenta molte paure mentre vola sopra la terra, ma una delle più sorprendenti è la paura della delusione e della perdita del sogno americano. E così continuiamo a navigare, barche controcorrente, costantemente trasportati indietro nel passato.

Non scrivi perché vuoi dire qualcosa, scrivi perché hai qualcosa da dire, dissi al mio amico. Nei suoi giardini azzurri, uomini e ragazze andavano e venivano come falene tra sussurri, champagne e stelle.

Ma il suo cuore infuriava in un continuo, tempestoso tumulto.

Il mio amico si aggrappava alla sua ultima speranza, e io non riuscivo a liberarlo. Canta il tempo colorato, camminando lentamente lungo un sentiero dorato, come l’autunno, con grande entusiasmo. I mass media trasmettono paesaggi vulcanici, spiagge dorate ed eterna primavera. Non ho paura del passare del tempo, del viaggio di un giorno; è un’opportunità e una possibilità per amare di più, ridere più forte, vivere con più saggezza. Invecchiare non è una perdita; è una ricompensa per il viaggio compiuto.

Il mio destino è possedere anime in tempesta. Forse te lo sto dicendo con troppa eleganza, a causa della mia naturale loquacità. Nessuno intende riscaldarsi con il fuoco interiore; il più delle volte, i passanti vedono solo un filo di fumo.

Sebbene nessuno possa tornare indietro nel tempo e ricominciare da capo, chiunque può iniziare ora e creare un finale completamente nuovo. Se questo significa qualcosa… non è mai troppo tardi, o nel mio caso, troppo presto, per essere chiunque si voglia. Non c’è limite di tempo. Inizia quando vuoi. Puoi cambiare o rimanere uguale.

Siamo stati creati per goderci la vita e la vita in abbondanza. Nel frattempo, dobbiamo ricordare dalla storia che, con il nazismo e il comunismo, la Polonia fu „data” alla Germania (non a tutti, ovviamente) dai suoi alleati e dal Vaticano. La storia non si ripete. „Giù le mani da Chicago, no, dai re!” grida a Chicago in questi giorni il senatore degli Stati Uniti Bernie Sanders, oppositore di Trump e di ogni sorta di re. Oggi, il mondo si sta trasformando di nuovo nella caverna di Platone; tutti guardano le immagini (ombre sulle pareti della caverna) e credono che siano reali.

Invecchiare con dignità non significa resistere al tempo, ma cooperare con esso. Una vita ben vissuta, un viaggio con una storia da raccontare. Ogni ruga e ogni linea di sorriso sono una testimonianza delle tue esperienze, che riflettono una vita piena di amore, tristezza, lotte e trionfi. Le rughe diventano una „mappa dei tuoi ricordi” o una testimonianza di una vita vissuta „con risate e amore”. Non basta essere nati esseri umani; bisogna anche esserlo.

Sono in corso le finali del 19° Concorso Pianistico Internazionale Chopin. C’è un po’ di fermento tra i fan, ma non ho intenzione di scatenare risse. Le bandiere rosse e bianche sono issate, perché suonerà Piotr Alexewicz, il pianista numero uno del nostro Paese. Probabilmente vincerà Chen Kevin, anche se preferisco William Yang. Non so chi vincerà, perché tutti suonano in modo così bello e chiaro che mi perdo nella musica e poi mi lascio trasportare. La luminosità che irradia dalla musica purifica la mia anima. Ma penso che un polacco dovrebbe vincere, anche se il percorso alla fine deve portare al mondo intero.

Ho scelto Gesù come maestro e Signore della mia vita; sua madre era la mite e bella Maria. Ora vado „per Maria a Gesù”. Ricordati, o piissima Vergine Maria, che non si è mai udito che alcuno sia ricorso alla tua protezione, abbia implorato il tuo aiuto o abbia chiesto la tua intercessione, sia stato abbandonato. Animato da questa fiducia, mi rifugio in te, o Vergine delle vergini, mia Madre. A te vengo, davanti a te mi prostro, peccatore e addolorato. O Madre del Verbo Incarnato, non disprezzare le mie preghiere, ma nella tua misericordia ascoltami ed esaudiscimi. Amen.

________

Stanisław Barszczak, En doscientos años nos habremos ido

Antes, creía que la vida comenzaba de nuevo con la llegada del verano. Pero algunos ya lo saben por experiencia propia: el otoño ha llegado, con sus preocupaciones. La tristeza gris y urbana de las tardes otoñales. La sequedad y la monotonía de calles y patios. Frente a la casa, jardines amarillentos y sin sembrar. En las ventanas, las figuras de hijas feas y sin dote. La moraleja de la narrativa contemporánea es que el sueño americano es, en última instancia, inalcanzable. El amigo pudo haber alcanzado una inmensa riqueza y el estatus de compañero de toda la vida; sin embargo, ¡su sueño era un futuro con su único y verdadero amor!

El héroe moderno experimenta muchos miedos mientras vuela sobre la tierra, pero uno de los más impactantes es el miedo a la decepción y a la pérdida del sueño americano. Y así navegamos, barcos contra la corriente, constantemente transportados al pasado.

No escribes porque quieras decir algo, escribes porque tienes algo que decir, le dije a mi amigo. En sus jardines azules, hombres y mujeres iban y venían como polillas entre susurros, champán y estrellas.

Pero su corazón rugía en una constante y tormentosa conmoción.

Mi amigo se aferró a su última esperanza, y yo no pude liberarlo. Canta el tiempo colorido, caminando lentamente por un sendero dorado, como el otoño con gran entusiasmo. Los medios masivos transmiten paisajes volcánicos, playas doradas y la eterna primavera. No le temo al paso del tiempo, al viaje del día; es una oportunidad y una ocasión para amar con más fuerza, reír más fuerte, vivir con más sabiduría. Envejecer no es una pérdida; es una recompensa por el camino recorrido.

Mi destino es poseer almas en una tormenta. Quizás te lo digo con demasiada elegancia, debido a mi natural locuacidad. Nadie pretende calentarse con el fuego interior; la mayoría de las veces, los transeúntes solo ven una voluta de humo.

Aunque nadie puede retroceder en el tiempo y empezar de cero, cualquiera puede empezar ahora y crear un final completamente nuevo. Si eso significa algo… nunca es demasiado tarde, ni en mi caso, demasiado pronto, para ser quien quieras ser. No hay límite de tiempo. Empieza cuando quieras. Puedes cambiar o seguir igual.

Fuimos creados para disfrutar de la vida y la vida en abundancia. Mientras tanto, debemos recordar de la historia que, con el nazismo y el comunismo, Polonia fue „entregada” a Alemania (no a todos, por supuesto), por sus aliados y por el Vaticano. La historia no se repite. „¡Fuera las manos de Chicago, no, a los reyes!”, grita en Chicago estos días el senador estadounidense Bernie Sanders, opositor de Trump y de todo tipo de reyes. Hoy, el mundo se está convirtiendo de nuevo en la caverna de Platón; todos miran las imágenes (sombras en las paredes de la caverna) y creen que son reales.

Envejecer con dignidad no se trata de resistirse al tiempo, sino de cooperar con él. Una vida bien vivida, un viaje con una historia que contar. Cada arruga y cada línea de risa es un testimonio de tus experiencias, reflejando una vida llena de amor, tristeza, luchas y triunfos. Las arrugas se convierten en un „mapa de tus recuerdos” o en un testimonio de una vida vivida „con risas y amor”. No basta con nacer ser humano; también hay que serlo.

La final del 19.º Concurso Internacional de Piano Chopin está en marcha. Hay algunos empujones entre los aficionados, pero no voy a participar en ninguna pelea. Las banderas rojas y blancas están izadas, porque Piotr Alexewicz, el pianista número uno de nuestro país, toca. Chen Kevin probablemente gane, aunque prefiero a William Yang. No sé quién ganará, porque todos tocan con tanta belleza y claridad que me pierdo en la música y luego me pierdo. La luminosidad que irradia la música purifica mi alma. Pero creo que un polaco debería ganar, aunque el camino finalmente deba llevar al mundo entero.

Elegí a Jesús como maestro y Señor de mi vida; Su madre fue la mansa y hermosa María. Ahora voy „por María a Jesús”. Recuerda, oh piadosísima Virgen María, que jamás se ha oído decir que nadie que haya acudido a tu protección, implorado tu ayuda o buscado tu intercesión haya sido abandonado. Inspirado por esta confianza, me refugio en ti, oh Virgen de las vírgenes, Madre mía. A ti vengo, ante ti me presento, pecador y afligido. Oh Madre del Verbo Encarnado, no desprecies mis súplicas, sino, en tu misericordia, escúchame y respóndeme. Amén.

Stanisław Barszczak, Za dwieście lat nas już nie będzie

Zostaliśmy stworzeni, aby cieszyć się życiem i życiem w obfitości. Tymczasem z historii musimy pamiętać, że z nazizmem i komunizmem Polska oddana była Niemcom przez sojuszników i przez Watykan. Historia się nie powtarza. Ręce precz od Chicago, nie – królom! woła na manifestacji w Chicago senator Stanów Zjednoczonych Bernie Sanders, przeciwnik  Trumpa, wszelkiej maści króli. Dzisiaj świat przemienia się w platońską jaskinię znowu,  wszyscy patrzą na obrazy (cienie na ścianach jaskini) i wierzą, że one są realne.  


Starzenie się z godnością nie polega na opieraniu się czasowi, lecz na współpracy z nim. Dobrze przeżyte życie, podróż z historią do opowiedzenia. Każda zmarszczka i linia śmiechu to świadectwo Twoich doświadczeń, odzwierciedlające życie pełne miłości, smutku, zmagań i triumfów. Zmarszczki stają się „mapą Twoich wspomnień” lub świadectwem życia przeżytego „ze śmiechem i miłością”. Nie wystarczy się urodzić człowiekiem, trzeba jeszcze być człowiekiem. 


Trwają rozgrywki finałowe XIX Międzyrządowego  Konkursu Chopinowskiego. Wśród kibiców przepychanki, ale ja tam na żadne ustawki nie idę. Flagi biało- czerwone wywieszone, bo gra syn naszej ziemi numer 1 na liście pianistów- Piotr Alexewicz. Chyba wygra Chen Kevin, chociaż wolę Williama Yanga. Ja nie wiem kto wygra, bo wszyscy grają tak pięknie i jasno, że zatapiam się w muzyce i odpływam, a od tej jasności co bije z muzyki,  to mi się aż czysta dusza robi, ale myślę, że powinien wygrać Polak, choć droga musi w końcu prowadzić do całego świata.

Pomnij, o najłaskawsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek uciekający się pod Twoją obronę, błagający Twojej pomocy, lub szukający Twojego wstawiennictwa, został opuszczony. Natchniony tą ufnością, uciekam się do Ciebie, o Dziewico nad dziewicami, moja Matko. Do Ciebie przychodzę, przed Tobą staję, grzeszny i bolejący. O Matko Słowa Wcielonego, nie gardź moimi prośbami, lecz w swoim miłosierdziu wysłuchaj mnie i odpowiedz. Amen.


______


Stanisław Barszczak, In Two Hundred Years We Will Be Gone

We were created to enjoy life and life in abundance. Meanwhile, we must remember from history that, with Nazism and communism, Poland was ceded to Germany by its allies and the Vatican. History does not repeat itself. Hands off Chicago, no – to kings! cries US Senator Bernie Sanders, an opponent of Trump, at a demonstration in Chicago, all manner of kings. 


Today, the world is transforming into Plato’s cave again, everyone looks at images (shadows on cave walls) and believes they are real. Aging with dignity is not about resisting time, but cooperating with it. A life well lived, a journey with a story to tell. Every wrinkle and laughter line is a testament to your experiences, reflecting a life full of love, sadness, struggles, and triumphs. Wrinkles become a „map of your memories” or a testimony to a life lived „with laughter and love.” It’s not enough to be born a human being; you also have to be a human being. 


The finals of the 19th International Chopin Piano Competition are underway. There’s a scuffle among the fans, but I’m not going to engage in any brawls there. The red and white flags are up, because Piotr Alexewicz, the number one pianist in our land, is playing. I think Kevin Chen will win, though I prefer William Yang. I don’t know who will win, because everyone plays so beautifully and clearly that I lose myself in the music and then drift away. And the clarity that emanates from the music makes my soul pure. But I think a Pole should win, even though the path must ultimately lead to the whole world.

Remember, O most gracious Virgin Mary, that never has it been heard that anyone who fled to your protection, implored your help, or sought your intercession was abandoned. Inspired by this trust, I flee to you, O Virgin of virgins, my Mother. I come to You, I stand before You, sinful and sorrowful. O Mother of the Incarnate Word, do not despise my prayers, but in Your mercy hear me and answer me. Amen.

_______

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

Dwa bolesne lata. Rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na  mieszkańców Izraela. Chciałem napisać krótki post na czarnym tle w ciągu dnia, ale po przeczytaniu komentarzy postanowiłem to przenieść na wieczorny wpis. Ludzie, którzy zginęli tamtego dnia, nie są winni tego, co działo się potem w Strefie Gazy. Uszanowanie tej rocznicy i żałoba po ofiarach bestialstwa nie może być „ przebijana” przez  dramat i śmierć tysięcy Palestyńczyków, których też trzeba uszanować. Nie ma mniejszej i większej zbrodni. Tamte zbrodnicze godziny zabrały mi najbliższe osoby.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

If there is a boundary between worlds anywhere, I cannot cross it. But I can cross the boundary between day and day – to move on, with the image of your hand, with your name in my memory. Though I see no end to this longing to be with her and live with her. I’m learning to understand its meaning, because the longing I feel proves one thing – that I loved most beautifully, deeply, and powerfully. If you hear footsteps, I will be her, walking to you with a bouquet of flowers, light, and memory. And if we  destined to meet in dreams, I will accept it as a gift from heaven – our light.

Stanisław Barszczak, Twój dzień. Twoje tempo. Twój czas wolny.

Największym zwycięstwem w życiu jest wzniesienie się ponad rzeczy materialne, które kiedyś ceniliśmy najbardziej. 

Według analizy przeprowadzonej przez brytyjską firmę Online Mortgage Advisor to właśnie niewielkie Chester, położone w północno-zachodniej Anglii, zostało uznane za najpiękniejsze miasto globu. Wspomniana firma

uznała Chester w Wielkiej Byrtanii za najpiękniejsze miasto świata na podstawie analizy złotego podziału w architekturze. Chester wyprzedziło Paryż, Wenecję, Wiedeń i Rzym dzięki największej liczbie budynków o idealnych proporcjach. Główne atrakcje to średniowieczne Chester Rows, czarno-białe domy szachulcowe, katedra oraz słynny zegar Eastgate Clock.

Budynki o idealnych proporcjach, takich w Polsce mało, a Kraków nie od razu zbudowanym być może – za to przepaści jeszcze niedawno nie brakowało. Czytaj „Przepaść Pana Cogito”  Zbigniewa Herberta.

W domu zawsze bezpiecznie

ale zaraz za progiem

gdy rankiem Pan Cogito

wychodzi na spacer

napotyka – przepaść

nie jest to przepaść Pascala

nie jest to przepaść Dostojewskiego

jest to przepaść

na miarę Pana Cogito

dni bezdenne

dni budzące grozę

idzie za nimi jak cień

przystaje przed piekarnią

w parku przez ramię Pana Cogito

czyta z nim gazetę

uciążliwa jak egzema

przywiązana jak pies

za płytka żeby pochłonęła

głowę ręce i nogi

kiedyś być może

przepaść wyrośnie

przepaść dojrzeje

i będzie poważna

żeby tylko wiedzieć

jaką pije wodę

jakim karmić ją ziarnem

teraz

Pan Cogito

mógłby zebrać

parę garści piasku

zasypać ją

ale nie czyni tego

więc kiedy

wraca do domu

zostawia przepaść

za progiem

przykrywając starannie

kawałkiem starej materii.

My pochodzimy ze społeczeństwa jedynego na globie, w którym nie ma ani jednego czymkolwiek bądź wyższego obywatela, który by zelżonym od rodaków albo upoliczkowanym i nawet obitym nie był. Maurycy Mochnacki w twarz na ulicy. Zygmunt Krasiński w twarz na ulicy. Władysław Zamoyski kijem na ulicy. Generał Józef Bem jako łotr i przegrany. Adam Mickiewicz jako agent moskiewski, pisał Norwid. Ja dorzucam. Andrzej Wajda, autor antypolskich filmów. Lech Wałęsa — Bolek. Donald Tusk agent niemiecki. Jeśli PIS są patrioci, to czekam na piorun z nieba, mówił od siebie Daniel Olbrychski.

Chrześcijaninie drogi z szlaku bursztynowego w Rzymskiej Galii, Nigdy nie byłeś częścią mojego planu, pojawiłeś się w moim życiu znikąd i jakimś cudem czułem się, jakbym znał cię od zawsze. Kiedy się spotkaliśmy, nasze dusze połączyły się, dając nam ukojenie, równowagę i spokój – jak dwa kawałki, które nawet nie wiedziały, że się nie znają, dopóki w końcu do siebie nie pasowały.

Byłeś nieoczekiwany. Ale wydawałeś się znajomy, jak miejsce, którego szukałem od zawsze.

Czasami najlepsi ludzie pojawiają się niespodziewanie, nie wtedy, gdy jesteśmy gotowi, ale wtedy, gdy najbardziej ich potrzebujemy.

Co nasz jeszcze czeka nas Prosną i Wisłą, pewnie wybierzemy prezydentem za niedługo obcokrajowca, który będzie chciał uchodzić za granicę. Choć nie prędko. Ty dla świata możesz być nikim, ale dla kogoś możesz być całym światem. O tobie pisał 

Julian Tuwim: 

Nie ma kraju, skąd nie będę tęsknił

Do dawnych, szarych ulic.

Złamie się w żałości każdy krzyk zwycięski,

We wszystkim dawność się rozczuli.

Nie ma ziemi, na której bym spoczął

Bez szarego, dawnego wspomnienia.

Wszędzie, wszędzie moim oczom

Jedno jest do patrzenia.

Nic mnie, nic nie uspokoi,

Nic w porywie już nie zatrzyma.

Wiecznie otworem nade mną stoi

Niebo — ziemia moja rodzima.

Nie pomogą żadne podróże

Ani tłumy, ani oceany,

Modlę się na ulicach coraz dłużej,

Zapatrzony, zasłuchany.

Nie pomogą najprzedziwniejsze słowa

Ani hymny dzikie, ani szalone gonitwy.

Cokolwiek będzie — przyjdą znowu

Stare, codzienne modlitwy.

Wołam, wołam, dłonie w rozpaczy łamię,

Boże! wysłuchaj! błysnij w niebie mieczem!

A on — tam, na ulicy, czeka na mnie:

Mój znajomy, szary, prosty człowieczek.

Ten ostatni tymczasem nie rozstaje się z różańcem w ręce, bo w nim jego siła i moc. Nie ma rzeczy trudnej, której nie rozwiązałby Święty Różaniec. Wreszcie pokochał bezgranicznie Matkę Bożą, odkąd miłość wpisana została w jego słowiańskie przeznaczenie. Miłość nigdy nie jest monotonna w jednostajności swojego wyrazu. Umysł jest nieskończenie zmienny w swoim języku, ale serce nie. Serce mężczyzny, w obliczu ukochanej kobiety, jest zbyt ubogie, by przełożyć nieskończoność swojego uczucia na inne słowa. Dlatego serce przyjmuje jedno wyrażenie: „Kocham cię” i powtarzając je w kółko, nigdy się nie powtarza. To jedyna prawdziwa nowina we wszechświecie. To właśnie czynimy, odmawiając Różaniec, mówimy Bogu, Trójcy Świętej, Wcielonemu Zbawicielowi, Matce Najświętszej: „Kocham cię, kocham cię, kocham cię”. Za każdym razem oznacza to coś innego, ponieważ w każdej dziesiątce nasz umysł kieruje się ku nowemu przejawowi miłości Zbawiciela. I właśnie za taką postawą przemawiać zawsze będzie mądrość cywilizacji ludzkiej trzeciego tysiąclecia.

____

Stanisław Barszczak, Your Day. Your Pace. Your Free Time.

The greatest victory in life is rising above the material things we once valued most.

According to an analysis conducted by the British company Online Mortgage Advisor, small Chester, located in northwest England, has been named the most beautiful city in the world. The aforementioned company

named Chester, Great Britain, the most beautiful city in the world based on an analysis of the golden ratio in architecture. Chester surpassed Paris, Venice, Vienna, and Rome with the largest number of buildings with ideal proportions. The main attractions include the medieval Chester Rows, the black-and-white half-timbered houses, the cathedral, and the famous Eastgate Clock.

Buildings with ideal proportions are rare in Poland, and Krakow may not have been built in a day—but not long ago, there was no shortage of chasms. Read „The Abyss of Mr. Cogito” by Zbigniew Herbert.

Always safe at home

but right outside the door

when Mr. Cogito

goes for a walk in the morning

he encounters an abyss

not Pascal’s abyss

not Dostoyevsky’s abyss

it is an abyss

of Mr. Cogito’s caliber

bottomless days

frightening days

follows them like a shadow

stops in front of the bakery

in the park over Mr. Cogito’s shoulder

reads the newspaper with him

troubling as eczema

tied like a dog

too shallow to swallow

the head, arms, and legs

someday perhaps

the abyss will grow

the abyss will mature

and become serious

if only he knew

what kind of water it drinks

what kind of grain to feed it

now

Mr. Cogito

could gather

a few handfuls of sand

fill it

but he doesn’t,

so when

returns home

he leaves the abyss

behind the doorstep

carefully covering

it with a piece of old cloth.

We come from the only society on earth where there isn’t a single citizen of any standing who hasn’t been insulted by his compatriots, slapped, or even beaten. Maurycy Mochnacki in the face on the street. Zygmunt Krasiński in the face on the street. Władysław Zamoyski with a stick on the street. General Józef Bem as a villain and loser. Adam Mickiewicz as a Moscow agent, wrote Norwid. I’m throwing in. Andrzej Wajda, the author of anti-Polish films. Lech Wałęsa as Bolek. Donald Tusk, a German agent. If the Law and Justice party (PiS) are patriots, then I’m waiting for a lightning bolt from heaven, Daniel Olbrychski said to himself.

Dear Christian from the Amber Road in Roman Gaul, you were never part of my plan; you appeared in my life out of nowhere, and somehow I felt as if I’d known you forever. When we met, our souls connected, giving us solace, balance, and peace—like two pieces that didn’t even know they didn’t know each other until they finally fit together.

You were unexpected. But you seemed familiar, like a place I’d been searching for forever.

Sometimes the best people appear unexpectedly, not when we’re ready, but when we need them most.

What else awaits us on Prosna and Vistula? We’ll probably elect a foreigner president soon, someone who wants to be considered foreign. Though not soon. To the world, you may be nobody, but to someone, you can be the whole world. Julian Tuwim wrote about you:

There is no country from which I won’t miss

The gray streets of old.

Every victorious cry will break in sorrow,

They’ve softened to the past in everything.

There is no land where I would rest

Without gray, old memories. Everywhere, everywhere, my eyes

There is one thing to look at.

Nothing, nothing will calm me,

Nothing will stop my impulse anymore.

Eternally open above me stands

Heaven—my native land.

No journeys will help,

Neither crowds nor oceans,

I pray in the streets for longer and longer,

Staring, listening.

The strangest words will not help,

Neither wild hymns nor mad chases.

Whatever happens—they will come again

The old, daily prayers.

I call, I call, I break my hands in despair,

God! Hear! Flash your sword in heaven!

And there, on the street, he waits for me:

My familiar, gray, simple man.

Meanwhile, the latter never leaves his rosary in hand, for in it lies its strength and power. There is no difficult thing that the Holy Rosary cannot solve. Finally, he fell infinitely in love with the Mother of God, since love was inscribed in his Slavic destiny. Love is never monotonous in the uniformity of its expression. The mind is infinitely variable in its language, but the heart is not. A man’s heart, faced with the woman he loves, is too poor to translate the infinity of his feeling into other words. Therefore, the heart accepts one expression: „I love you,” and repeating it over and over, it never repeats itself. This is the only true message in the universe. This is what we do when we recite the Rosary; we say to God, to the Holy Trinity, to the Incarnate Savior, to the Blessed Mother: „I love you, I love you, I love you.” Each time, this means something different, because in each decade, our mind turns to a new manifestation of the Savior’s love. And it is precisely this attitude that the wisdom of human civilization in the third millennium will always speak for.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

If there is a boundary between worlds anywhere, I cannot cross it. But I can cross the boundary between day and day – to move on, with the image of your hand, with your name in my memory. Though I see no end to this longing to be with her and live with her. I’m learning to understand its meaning, because the longing I feel proves one thing – that I loved most beautifully, deeply, and powerfully. If you hear footsteps, I will be her, walking to you with a bouquet of flowers, light, and memory. And if we are destined to meet in dreams, I will accept it as a gift from heaven – our light.

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

Dwa bolesne lata. Rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na  mieszkańców Izraela. Chciałem napisać krótki post na czarnym tle w ciągu dnia, ale po przeczytaniu komentarzy postanowiłem to przenieść na wieczorny wpis. Ludzie, którzy zginęli tamtego dnia, nie są winni tego, co działo się potem w Strefie Gazy. Uszanowanie tej rocznicy i żałoba po ofiarach bestialstwa nie może być „ przebijana” przez  dramat i śmierć tysięcy Palestyńczyków, których też trzeba uszanować. Nie ma mniejszej i większej zbrodni. Tamte zbrodnicze godziny zabrały mi najbliższe osoby.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

If there is a boundary between worlds anywhere, I cannot cross it. But I can cross the boundary between day and day – to move on, with the image of your hand, with your name in my memory. Though I see no end to this longing to be with her and live with her. I’m learning to understand its meaning, because the l

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

Dwa bolesne lata. Rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na  mieszkańców Izraela. Chciałem napisać krótki post na czarnym tle w ciągu dnia, ale po przeczytaniu komentarzy postanowiłem to przenieść na wieczorny wpis. Ludzie, którzy zginęli tamtego dnia, nie są winni tego, co działo się potem w Strefie Gazy. Uszanowanie tej rocznicy i żałoba po ofiarach bestialstwa nie może być „ przebijana” przez  dramat i śmierć tysięcy Palestyńczyków, których też trzeba uszanować. Nie ma mniejszej i większej zbrodni. Tamte zbrodnicze godziny zabrały mi najbliższe osoby.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

If there is a boundary between worlds anywhere, I cannot cross it. But I can cross the boundary between day and day – to move on, with the image of your hand, with your name in my memory. Though I see no end to this longing to be with her and live with her. I’m learning to understand its meaning, because the longing I feel proves one thing – that I loved most beautifully, deeply, and powerfully. If you hear footsteps, I will be her, walking to you with a bouquet of flowers, light, and memory. And if we are destined to meet in dreams, I will accept it as a gift from heaven – our light.

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

Dwa bolesne lata. Rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na  mieszkańców Izraela. Chciałem napisać krótki post na czarnym tle w ciągu dnia, ale po przeczytaniu komentarzy postanowiłem to przenieść na wieczorny wpis. Ludzie, którzy zginęli tamtego dnia, nie są winni tego, co działo się potem w Strefie Gazy. Uszanowanie tej rocznicy i żałoba po ofiarach bestialstwa nie może być „ przebijana” przez  dramat i śmierć tysięcy Palestyńczyków, których też trzeba uszanować. Nie ma mniejszej i większej zbrodni. Tamte zbrodnicze godziny zabrały mi najbliższe osoby.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

If there is a boundary between worlds anywhere, I cannot cross it. But I can cross the boundary between day and day – to move on, with the image of your hand, with your name in my memory. Though I see no end to this longing to be with her and live with her. I’m learning to understand its meaning, because the longing I feel proves one thing – that I loved most beautifully, deeply, and powerfully. If you hear footsteps, I will be her, walking to you with a bouquet of flowers, light, and memory. And if we are destined to meet in dreams, I will accept it as a gift from heaven – our light.

Stanisław Barszczak, Napaść Hamasu na mieszkańców Izraela

Dwa bolesne lata. Rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na  mieszkańców Izraela. Chciałem napisać krótki post na czarnym tle w ciągu dnia, ale po przeczytaniu komentarzy postanowiłem to przenieść na wieczorny wpis. Ludzie, którzy zginęli tamtego dnia, nie są winni tego, co działo się potem w Strefie Gazy. Uszanowanie tej rocznicy i żałoba po ofiarach bestialstwa nie może być „ przebijana” przez  dramat i śmierć tysięcy Palestyńczyków, których też trzeba uszanować. Nie ma mniejszej i większej zbrodni. Tamte zbrodnicze godziny zabrały mi najbliższe osoby.

I ja kochałem, czułem, tym bardziej już nigdy nie będę sam. Ale będę próbował całym dalszym życiem zaświadczać o świetle i nadziei człowieka jutra.

Jeśli gdziekolwiek jest granica między światami, to ja jej przekroczyć nie mogę. Ale mogę przekroczyć granicę między dniem a dniem – iść dalej, z Twoim obrazem dłoni, z Twoim imieniem w pamięci. Choć nie widzę końca tej tęsknoty, by cze się z nią być i żyć. Uczę się rozumieć jej sens, bo tęsknota którą odczuwam dowodzi jednego – że kochałem najpiękniej, najgłębiej, najmocniej. Jeśli usłyszysz kroki, to będę ją idący do ciebie z bukietem kwiatów, światłem i pamięcią. A jeśli w snach spotkać się nam będzie dane – przyjmę to, jako dar niebios – nasze światło.

_____

Stanisław Barszczak, Hamas’s Attack on the Residents of Israel

Two painful years. The anniversary of Hamas’s criminal attack on the residents of Israel. I wanted to write a short post on a black background during the day, but after reading the comments, I decided to move it to an evening post. The people who died that day are not to blame for what happened later in the Gaza Strip. Respecting this anniversary and mourning the victims of brutality cannot be „overshadowed” by the tragedy and deaths of thousands of Palestinians, who must also be respected. There is no greater or lesser crime. Those criminal hours took away my loved ones.

And I loved, I felt, and even more so, I will never be alone again. But I will try with my entire life to testify to the light and hope of the people of tomorrow.

___

Stanisław Barszczak, Człowiek i jego tygrys.
Jesień rozpościera się przed nami.
Powolne godziny gasną. Z chwili na chwilę słabnie:
To gałąź zanurzona w jesieni. Sunę po niejMilimetry smutku. Męcząca, uparta praca.
Odliczam sekundy do dnia. Strząsam liście z gałęzi.
A jak nazwałem jesień? Wielkim, głębokim westchnieniem:
Moim, ludzkim, podniesionym z chłodnego dna jeziora.
Przez okno zanurzam dłonie w dnie jeziora i jesieni.Przechodzi po nich dreszcz. Kropi deszcz. Strząsa liście i chwile. (Zobacz Sumę jesieni Juliana Tuwima)
Jesienią zobacz Izrael, serce Ziemi Świętej, Jezioro Galilejskie szepcze opowieści o wierze, nadziei i dawnych podróżach.
Natura jest wolna, wdzięczność jest wolna. Śpiew ptaków jest wolny. Spacer jest wolny. Głęboki oddech jest wolny. Uśmiech nieznajomego jest wolny. Komplement jest wolny. Rozmowa z ukochaną osobą nic nie kosztuje. Bycie dla siebie dobrym jest nic nie kosztuje. Oglądanie zachodów słońca jest nic nie kosztuje. Wiele rzeczy, które redukują stres, jest nic nie kosztuje. Skorzystaj z tego…
Kiedy umrzesz, Chrystus powie: pokaż mi swoje ręce. Czy są ranne od dawania? Pokaż mi swoje stopy. Czy zostały mi użyte do służby? Pokaż mi swoje serce. Czy zostawiłeś tam dla mnie miejsce?
Nie żyję już własnym życiem; żyję w pamięci kogoś, kto odszedł.
Zakochaj się w kimś, kto cię pragnie, kto na ciebie czeka, kto rozumie cię nawet w smutku, w kimś, kto ci pomaga i cię prowadzi, w kimś, kto jest twoim wsparciem, twoją pomocą. Zakochaj się w kimś, kto rozmawia z tobą po kłótni. Zakochaj się w kimś, kto tęskni za tobą i chce być z tobą. Nie zakochuj się tylko w ciele lub twarzy; ani w idei bycia zakochanym.
Nienawiść nigdy nie buduje, tylko niszczy. Inspiruje nas do wyboru zrozumienia zamiast gniewu, współczucia zamiast osądu i miłości zamiast podziału. Nienawiść może wznosić mury, ale jej mądrość pokazuje nam, że mosty buduje się poprzez empatię, życzliwość i odwagę.
Nieśmy w sercach autentyczne przesłanie, siejąc ziarna pokoju, pielęgnując je łagodnymi uczynkami i pozwalając, by nasze działania świeciły jak latarnie oświetlające drogę do harmonii.
Gdzie nienawiść dzieli, miłość łączy, bądźmy mostem.
Starzenie się nie jest dla mięczaków. Pewnego dnia budzisz się, a młodość po cichu przemija. Ale nie odeszła z pustymi rękami. Zabrała twoje niepewności, twój pośpiech, by zadowolić innych, twój strach przed tym, że nie jesteś wystarczająco dobry. A w zamian zostawiła coś lepszego: wolniejsze tempo, ale pewniejszy krok. Mądrość, by pożegnać się bez strachu. Łaskę, by doceniać tych, którzy zostają. Odwagę, by być sobą, bez wyrzutów sumienia. Starzenie się to nie strata, to odpuszczanie. To nauka akceptacji, uwalniania, by w końcu zobaczyć: Piękno było nowsze tylko w lustrze. Zawsze żyło w waszych historiach, bliznach, sile. Starzenie się to dar. Noś je z godnością.
Zdrowa miłość to nie uczucie, które ci się przytrafia. To wybór, którego dokonujesz na każdym kroku. Wybierz cierpliwość, gdy inni są powolni. Wybierz życzliwość, gdy są zestresowani. Wybierz słuchanie, gdy potrzebują się wygadać. Wybierz pozostanie, gdy zrobi się ciężko. Motyle zwiędną. Iskra czasami przygaśnie. Życie wystawi cię na próbę. Ale wybieranie siebie nawzajem? To buduje coś niezniszczalnego. Życie to czasownik. Rób to codziennie.
Wszyscy jesteśmy stworzeni do latania. Chociaż człowiek musi czuć z kimś, myśleć z kimś, rozmawiać z kimś, aby wiedzieć, że istnieje. Na tym świecie nic nie można zyskać bez utraty czegoś. Nawet niebo żąda twojej śmierci. Kiedy robisz coś szlachetnego i pięknego, a nikt tego nie zauważa, nie smuć się. Słońce każdego poranka jest pięknym widowiskiem, a większość słuchaczy wciąż śpi. Szukaj w swoich naukach tego, co obraża twoją duszę i odrzucaj to, odrzucaj to, co obraża twoją duszę.
Na koniec, mój Święty Pio z Pietlerciny.
„Kiedy umrę, poproszę Pana, aby pozwolił mi stanąć na progu Nieba i nie wejdę, dopóki nie wejdzie ostatnie z moich duchowych dzieci…”
Stało się to 23 września 1968 roku. Synu, czuję się tak źle. Rozpaczliwie potrzebuję twoich modlitw, aby Pan przyszedł i wkrótce mnie zabrał. „Nie, Ojcze, nadal Cię tu potrzebujemy!” „Czy nie sądzisz, że po śmierci będę mógł dla ciebie zrobić jeszcze więcej?” „Po śmierci będę robił więcej hałasu niż za życia”. To była moja ostatnia rozmowa z Ojcem Pio.

___

Stanisław Barszczak, Man and His Tiger.

And autumn spread out before us.

The slow hours fade. Moment by moment it weakens:

It’s a branch immersed in autumn. I glide along it

Millimeters of sadness. Tiring, stubborn work.

I knock seconds from the day. I shake leaves from the branches.

And what did I call autumn? A great, deep sigh:

Mine, human, raised from the cool lakebed.

Through the window, I plunge my hands into the lakebed and autumn.

A shiver jumps over them. Rain sprinkles. It shakes leaves and moments.(See, the Sum of Autumn by Julian Tuwim)

In autumn see Israel, the heart of the Holy Land, the Sea of Galilee whispers stories of faith, Hope and ancient journeys.

Nature is free, gratitude is free. Birdsong is free. Walking is free. Deep breaths are free. A stranger’s smile is free. A compliment is free. A conversation with a loved one is free. Being kind to yourself is free. Watching sunsets is free. Many things that reduce stress are free. Take advantage of this…

When you die, Christ will say: show me your hands. Have they wounds from giving? Show me your feet. Have they been used for my service? Show me your heart. Have you left a place for me there?

I no longer live my own life; I live inside the memory of someone who left.

Fall in love in someone who wants you, who waits for you, who understands you even in the sadness, someone who helps you and guides you, someone who is your support, your help. Fall in love with someone who talks with you after a fight. Fall in love with someone who misses you and wants to be with you. Do not fall in love only with a body or with a face; or with the idea of being in love.

Hate never builds, it only destroys. They inspire us to choose understanding over anger, compassion over judgment, and love over division. Hate may raise walls, but her wisdom shows us that bridges are built through empathy, kindness, and courage.

Let us carry a genuine message in our hearts sowing seeds of peace, nurturing them with gentle deeds, and letting our actions shine as lanterns that light the path to harmony.

Where hate divides, love connects let us be the bridge.

Aging is not for the faint of heart. One day you wake up and youth has quietly slipped away. But it didn’t leave empty-handed. It took your insecurities, your rush to please, your fear of not being enough. And in exchange, it left somehing better: A slower pace, but a steadier step. The wisdom to say goodbye without fear. The grace to cherish those who stay. The courage to be yourself, unapologically. Aging isn’t losing, it’s letting go. It’s learning to accept, to release, to finally see: Beauty was newer just in the mirror. It has always lived in your stories, your scars, your strength. Aging is a gift. Wear it with dignity.

Healthy love isn’t a feeling that happens to you. It’s a choice you make every way. Choose to be patient when the’re slow. Choose to be kind when they’re stressed. Choose to listen when they need to vent. Choose to stay when things get hard. The butterflies will fade. The spark will dim sometimes. Life will test you. But choosing each other? That builds something unbreakable. Life is verb. Do it daily.

We are all made to fly. Though, a person must feel with someone, think with someone, talk to someone to know they exist. In this world, nothing can be gained without losing something. Even heaven demands your death. When you do something noble and beautiful and no one notices, don’t be sad. The sun every morning is a beautiful spectacle, yet most of the audience is still asleep. Look in your teachings for what offends your soul and reject it, dismiss what insults your soul. 

Finally, my Saint Pio of Pietlercina.

„When I die, I will ask the Lord to allow me to stand on the threshold of Heaven, and I will not enter until the last of my spiritual children enters…”

It happened on September 23, 1968. My son, I feel so bad. I desperately need your prayers that the Lord will come and take me soon. „No, Father, we still need you here!” „Don’t you think that after death I will be able to do even more for you?” „After death, I will make more noise than during my life.” This was my last conversation with Padre Pio.

Stanisław Barszczak, Przebaczenie wyzwala duszę.

Dziś przypomniała mi się piękna historia dziecka, które pewnego dnia powiedziało papieżowi Benedyktowi XVI, że jego rodzina nie chodzi na mszę. Jestem pewien, że rodzice byli zażenowani, że ich pierwszy komunikujący powiedział to papieżowi! Ojciec Święty odpowiedział tak pięknie.

Według znajomego księdza, który słyszał to w oryginale włoskim, papież odpowiedział dziecku w wielu słowach: „Wiem, że twoi rodzice ciężko pracują każdego dnia, żeby kupić ci jedzenie, ubrania i zabawki.

Ale czy możesz przekazać im ode mnie wiadomość? Proszę, powiedz swoim rodzicom, że papież powiedział, że jeśli wstaną w niedzielę i pójdą na mszę, obiecuje im, że choć mogą być jeszcze zmęczeni na zewnątrz, to wewnętrznie już nie będą zmęczeni”.

Kiedy Jan będąc usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.

Umiłowani bracia i siostry. W życiu moim bywało dobrze i źle, ale nie pojawiłem się z złym momencie na ziemi, tak mniemam. W latach akademickich szedłem przez życie z księdzem Józefem Tischnerem, który mówił: „Dzień wczorajszy już nie istnieje. Dzień jutrzejszy jeszcze nie istnieje. Istnieje twoje teraz. Ta chwila, w której jesteś teraz. Żyj tą chwilą. Wyzyskują ją maksymalnie. Jeżeli nie wyzyskasz tych chwil, całe życie ci ucieknie”.

To był czas jedynej Solidarności w narodzie polskim. Wtedy też wypłynął nasz Noblista „z nad zatoki San Francisco” – Czesław Miłosz, który pewnego dnia poznał przyjaciela i utrwalił to wydarzenie w ślicznym wierszu.

Tak mało powiedziałem.

Krótkie dni.

Krótkie dni,

Krótkie noce,

Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,

Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się

Zachwytem,

Rozpaczą,

Gorliwością,

Nadzieją.

Paszcza lewiatana

Zamykała się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach

Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą

Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem

Co było prawdziwe.

Prezydent Donald Trump nie ma litości wobec europejskich przywódców. „Wasze kraje upadną”. „Dwugłowy potwór, który niszczy wszystko na swojej drodze”.

Ulubiony przeze mnie Święty Pio z Pietlerciny pozostaje świadkiem naszych czasów:

„To jest coś, czego absolutnie nie mogę znieść: jeśli to ja muszę kogoś skarcić, zawsze się zgadzam; jeśli widzę, że ktoś inny to robi, nie, nie mogę tego znieść. Upokorzenie lub umartwienie brata lub siostry jest dla mnie nie do zniesienia”. (T, 120)

Nie możesz płynąć ku nowym horyzontom, dopóki nie odważysz się stracić z oczu brzegu. W przeciwnym razie, jak notuje to czilijski poeta, Pablo Neruda:

Zaczynasz umierać powoli

Jeśli nie podróżujesz,

Jeśli nie czytasz,

Jeśli nie słuchasz dźwięków życia,

Jeśli nie doceniasz siebie.

Zaczynasz umierać powoli:

Kiedy zabijasz w sobie poczucie własnej wartości,

Kiedy nie pozwalasz innym sobie pomóc.

Zaczynasz umierać powoli:

Jeśli stajesz się niewolnikiem swoich nawyków,

Kroczących każdego dnia tymi samymi ścieżkami…

Jeśli nie zmieniasz rutyny,

Jeśli nie nosisz innych kolorów,

Albo nie rozmawiasz z tymi, których nie znasz.

Zaczynasz umierać powoli:

Jeśli unikasz odczuwania namiętności

I ich burzliwych emocji –

Tych, które sprawiają, że twoje oczy błyszczą

I twoje serce bije szybciej.

Zaczynasz umierać powoli:

Jeśli nie ryzykujesz bezpieczeństwa dla niepewności,

Jeśli nie gonisz za marzeniem,

Jeśli nie pozwalasz sobie,

Chociaż raz w życiu,

Uciec od rozsądnych rad.

Nie pozwól sobie umierać powoli.

Nie zapomnij być szczęśliwym!

Najmilsi. Możemy być zmęczeni na zewnątrz, ale kiedy będziemy rozmawiać z Jezusem w naszym wnętrzu, wtedy nigdy nie poczujemy się zmęczeni. Albowiem będziemy myśleć także o naszych bliźnich. Będziemy przebaczać sobie nawzajem. W rzeczywistości ja mogę być pamięcią kogoś, kto nigdy o mnie nie zdążył nawet pomyśleć. Człowiek musi z kimś czuć, z kimś myśleć, z kimś rozmawiać, aby wiedział, że istnieje. Na tym świecie nic nie można zyskać, nie tracąc czegoś. „Nawet niebo żąda twojej śmierci.” Kiedy robisz coś szlachetnego i pięknego, a nikt tego nie zauważa, nie smuć się. Słońce każdego poranka to piękny spektakl, a jednak większość publiczności wciąż śpi.

Dzisiaj chciałbym wam powiedzieć o Nelsonie Mandelu (1918-2013), który zasłynął jako przywódca walki z rasistowskim systemem apartheidu w Republice Południowej Afryki, spędził za to 27 lat w więzieniu, a po wyjściu na wolność został pierwszym czarnoskórym prezydentem tego kraju, prowadząc RPA do demokracji i promując pojednanie. Jest symbolem walki o wolność, równość i sprawiedliwość na świecie, a za swoje działania otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. 

Rodzina była zamożna, co pozwoliło Mandeli pójść na studia. Ukończył prawo i jako pierwszy przedstawiciel społeczności afrykańskiej w 1952 roku otworzył kancelarię dla czarnych obywateli zamieszkujących RPA. Prezydent Pieter Botha odwiedził uwięzionego Mandelę w lipcu 1989 roku, widząc w nim człowieka, który nie mogąc przez wiele lat działać politycznie i zbrojnie, będzie właściwym człowiekiem nie do likwidacji apartheidu, ale do jego modyfikacji. Dopiero Frederik de Clerk zrozumiał, że apartheid należy zlikwidować. To on podjął historyczną decyzję o wypuszczeniu Nelsona Mandeli z więzienia. Mandela dokonał rzeczy, która przez lata wydawała się niemożliwa. Przeprowadził Republikę Południowej Afryki od apartheidu – systemu opartego na segregacji rasowej – do demokracji. Wyszedł na wolność 11 lutego 1990. Jeszcze wtedy nie przypuszczał, że zostanie pierwszym, czarnoskórym prezydentem swego kraju.

Mandela powiedział: Odważny człowiek to nie ten, kto nie czuje lęku, ale ten, kto przezwyciężył odczucie strachu. Być wolnym, nie wystarczy zrzucić swoich łańcuchów, musisz jeszcze żyć w sposób, który szanuje i zwiększa wolność innych. Przebaczenie wyzwala duszę. Dlatego jest w nim taka siła. To zawsze wydaje się niemożliwe, aż jest zrobione. Nigdy nie będziesz miał wpływu na społeczeństwo, jeśli sam się nie zmienisz. Prawdziwi przywódcy muszą być gotowi poświęcić wszystko w imię wolności swojego narodu. Główna troska o innych w naszym życiu indywidualnym społecznym w dużym stopniu przyczyniłaby się do uczynienia świata lepszym miejscem, o jakim tak namiętnie marzyliśmy. Edukacja jest najpotężniejszą bronią, jakiej możesz użyć, aby zmienić świat. Każdy może stawić czoła przeciwnościom losu i osiągnąć sukces, jeśli jest oddany i pełen pasji temu, co robi. Lubię przyjaciół, którzy mają niezależne umysły, ponieważ dzięki nim potrafię spojrzeć na problemy z każdej strony. Zawsze wydaje się, że coś jest niemożliwe, dopóki tego nie zrobimy. Wiele osób w tym kraju zapłaciło tę cenę przede mną i wielu zapłaci ją po mnie. Nie oceniaj mnie po moich sukcesach, oceniaj mnie po tym, ile razy upadłem i podniosłem się. Sukcesu nie stworzą pieniądze. Sukcesu dokonasz dzięki wolności ich zarabiania. W naturze rozwoju leży to, że powinniśmy uczyć się zarówno na przyjemnych, jak i nieprzyjemnych doświadczeniach. To nie nasza różnorodność nas dzieli; to nie pochodzenie etniczne, religia czy kultura nas dzieli. Odkąd osiągnęliśmy wolność, może istnieć między nami tylko jeden podział: między tymi, którzy cenią demokrację , a tymi, którzy jej nie cenią. Być wolnym to nie tylko zrzucić kajdany, ale żyć w sposób, który szanuje i wzmacnia wolność innych. 

Na koniec jeszcze raz Święty Pio z Pietlerciny.

„Kiedy umrę, poproszę Pana, aby pozwolił mi stanąć na progu Nieba i nie wejdę, dopóki nie wejdzie tam ostatnie z moich duchowych dzieci…” Zdarzyło się to 23 września 1968 r. Synu, czuję się tak źle. Bardzo potrzebuję Twojej modlitwy, aby Pan wkrótce przyszedł i mnie zabrał. – Nie, Ojcze, nadal Cię tu potrzebujemy! – Czy nie sądzisz, że po śmierci będę mógł dla Ciebie zrobić jeszcze więcej? – Po śmierci będę robił więcej hałasu niż za życia. Była to ostatnia rozmowa z Ojcem Pio.

______

Stanisław Barszczak, Forgiveness Frees the Soul.

Today I was reminded of the beautiful story of a child who one day told Pope Benedict XVI that his family wasn’t attending Mass. I’m sure the parents were embarrassed that their first communicant had told the Pope this! The Holy Father responded so beautifully.

According to a priest friend who heard it in the original Italian, the Pope responded to the child in so many words: „I know your parents work hard every day to buy you food, clothes, and toys.

But could you please give them a message from me? Please tell your parents that the Pope said that if they get up on Sunday and go to Mass, he promises them that while they may still be tired on the outside, they will no longer be tired on the inside.”

When John, while in prison, heard about the deeds of Christ, he sent his disciples to ask, „Are you the one who is to come, or should we expect someone else?” Jesus answered them, „Go and tell John what you hear and see: the blind receive their sight, the lame walk, the lepers are cleansed, the deaf hear, the dead are raised, the poor have the Gospel preached to them. And blessed is he who does not doubt me.”

Beloved brothers and sisters, I have had good and bad times in my life, but I do not believe I came to earth at the wrong time. During my academic years, I walked through life with Father Józef Tischner, who said: „Yesterday no longer exists. Tomorrow does not yet exist. Your now exists. This moment you are in now. Live in this moment. Make the most of it. If you do not make the most of these moments, your whole life will slip away.”

This was the time of the only Solidarity movement in the Polish nation. It was also then that our Nobel Prize winner, Czesław Miłosz, sailed „from San Francisco Bay,” who one day met a friend and immortalized this event in a beautiful poem.

So little have I said.

Short days.

Short days,

Short nights,

Short years.

So little have I said,

I didn’t have time.

My heart has grown tired

With delight,

Despair,

Zeal,

Hope.

The jaws of the leviathan

Closed around me.

Naked, I lay on the shores

Of deserted islands.

He swept me into the abyss with him

The white whale of the world.

And now I don’t know

What was real.

President Donald Trump shows no mercy towards European leaders. „Your countries will fall.” „A two-headed monster that destroys everything in its path.”

My favorite Saint Pio of Pietlercina remains a witness to our times:

„This is something I absolutely cannot bear: if I have to reprimand someone, I always agree; if I see someone else doing it, no, I cannot bear it. The humiliation or mortification of a brother or sister is unbearable for me.” (T, 120)

You cannot sail toward new horizons unless you dare to lose sight of the shore. Otherwise, as the Chilean poet Pablo Neruda notes:

You begin to die slowly

If you don’t travel,

If you don’t read,

If you don’t listen to the sounds of life,

If you don’t value yourself.

You begin to die slowly:

When you kill your self-esteem,

When you don’t allow others to help you.

You begin to die slowly:

If you become a slave to your habits,

Walking the same paths every day…

If you don’t change your routine,

If you don’t wear different colors,

Or don’t talk to those you don’t know.

You begin to die slowly:

If you avoid feeling passions

And their turbulent emotions—

The ones that make your eyes sparkle

And your heart beat faster.

You begin to die slowly:

If you don’t risk security for uncertainty,

If you don’t chase a dream,

If you don’t allow yourself,

At least once in your life,

To escape sound advice.

Don’t allow yourself to die slowly.

Don’t forget to be happy!

Dearest ones, we may be tired on the outside, but when we talk to Jesus on the inside, then we will never feel tired. For we will also think of our neighbors. We will forgive one another. In reality, I may be the memory of someone who never even had time to think of me. A person must feel with someone, think with someone, talk to someone to know they exist. In this world, nothing can be gained without losing something. „Even heaven demands your death.” When you do something noble and beautiful and no one notices, don’t be sad. The sun every morning is a beautiful spectacle, yet most of the audience is still asleep.

Today I’d like to tell you about Nelson Mandela (1918-2013), who gained fame as a leader in the fight against the racist apartheid system in South Africa. He spent 27 years in prison for this, and after his release, he became the country’s first Black president, leading South Africa to democracy and promoting reconciliation. He is a symbol of the struggle for freedom, equality, and justice worldwide, and for his actions, he received the Nobel Peace Prize.

Mandela’s family was wealthy, which allowed him to study. He graduated from law school and, in 1952, was the first representative of the African community to open a canal. A chancellery for Black citizens living in South Africa. President Pieter Botha visited the imprisoned Mandela in July 1989, seeing in him a man who, having been unable to act politically and militarily for many years, would be the right man not to abolish apartheid, but to modify it. It was Frederik de Clerk who understood that apartheid must be abolished. It was he who made the historic decision to release Nelson Mandela from prison. Mandela accomplished something that for years seemed impossible. He led South Africa from apartheid – a system based on racial segregation – to democracy. He was released on February 11, 1990. At the time, he had no idea he would become the first Black president of his country.

Mandela said: „A brave man is not one who does not feel fear, but one who has overcome fear. To be free is not enough to throw off your chains; you must also live in a way that respects and enhances the freedom of others. Forgiveness liberates the soul.” That’s why it has such power. It always seems impossible until it’s done. You’ll never have an impact on society if you don’t change yourself. True leaders must be willing to sacrifice everything for the freedom of their nation. Central concern for others in our individual and social lives would go a long way toward making the world the better place we so passionately dream of. Education is the most powerful weapon you can use to change the world. Anyone can face adversity and achieve success if they are dedicated and passionate about what they do. I like friends who have independent minds because they allow me to see problems from all sides. It always seems impossible until we do. Many people in this country have paid the price before me, and many will pay it after me. Don’t judge me by my successes; judge me by how many times I fall and get back up. Money doesn’t create success. You achieve success through the freedom to earn it. It’s in the nature of growth that we should learn from both pleasant and unpleasant experiences. It is not our diversity that divides us; it is not ethnicity, religion, or culture that divides us. Since we have achieved freedom, there can only be one division between us: between those who value democracy and those who do not. To be free is not only to throw off the chains, but to live in a way that respects and strengthens the freedom of others.

And finally, Saint Pio of Pietlercina.

„When I die, I will ask the Lord to allow me to stand on the threshold of Heaven, and I will not enter until the last of my spiritual children enters…” This happened on September 23, 1968. My son, I feel so bad. I desperately need your prayers, that the Lord may come and take me soon. „No, Father, we still need you here!” „Don’t you think that after death I will be able to do even more for you?” „After death, I will make more noise than in life.” This was his last conversation with Padre Pio. 

Stanisław Barszczak, Oczyścić drogę

„Droga do Vermiglio” to poruszająca rodzinna saga, uhonorowana Wielką Nagrodą Jury na festiwalu w Wenecji oraz 6 statuetkami prestiżowej nagrody David di Donatello – włoskiego odpowiednika Oscara. Ten oszałamiający wizualnie dramat stał się jednym z największych wydarzeń włoskiego kina ostatnich lat. Reżyserka Maura Delpero – czerpiąc inspirację z historii własnej rodziny – tworzy intymną, ale uniwersalną opowieść o miłości, zdradzie, przemijaniu i nadziei. Osadzony w surowym, a zarazem przepięknym krajobrazie włoskich Alp film przenosi widzów do roku 1944, ukazując życie zamkniętej społeczności w cieniu wielkiej historii.

Ostatnie miesiące II wojny światowej. Spokojne życie mieszkającej w górskiej wiosce Vermiglio rodziny zakłóca pojawienie się młodego żołnierza, który dezerteruje z armii i szuka schronienia z dala od wojennego frontu. Mężczyzna nawiązuje romans z najstarszą córką miejscowego nauczyciela. Ich związek staje się katalizatorem przemian, zarówno w samej rodzinie, jak i w lokalnej społeczności, ujawniając długo skrywane emocje, tajemnice i konflikty.

„Droga do Vermiglio” jest jak pocztówka wysłana w przyszłość, gdzie pod śniegiem, kostiumem i pieczołowicie oddanymi detalami surowej egzystencji kryje się porywająca, żywa i przejmująca historia o tym, jak odległe zdarzenia i decyzje wpływają na nas tu i teraz. Dzięki zniuansowanym postaciom, wyjątkowym zdjęciom ukazującym zapierające dech w piersi alpejskie krajobrazy oraz subtelnej narracji Delpero tworzy kino, które zapada głęboko w pamięć – ciche, ale niezwykle mocne. Rytm zmieniającej się przyrody oddają towarzyszące bohaterom nokturny Fryderyka Chopina oraz „Cztery pory roku” Vivaldiego. Ta subtelnie zrealizowana opowieść jest emocjonalną podróżą przez ludzkie wybory i ich konsekwencje, które definiują nasze życie.

Ci którzy przybywają z daleka, mają swoje sekrety. Starożytni Persowie nie tylko przetrwali pustynię, ale ją stworzyli. Ich podziemne kanaty dostarczały wodę z gór, budując miasta takie jak Jazd, gdzie nie płynęły rzeki. Niektóre z nich działają do dziś.

Najmilsi. Piszę to w sposób niepoprawny politycznie, wpatrując się w widok trzech filarów miasta stołecznego Warszawy: Pałac Kultury, Złota 44 i Varso. Szkoda, że chmury tak wysoko, bo można by zażartować, że to na nich opiera się niebo. Jesienne Refleksje w Tatrach

Tatry jesienią mienią się tysiącem barw – złoto przeplata się z czerwienią Czerwonych Wierchów, a poranne mgły sprawiają, że każdy spacer zamienia się w bajkową wędrówkę. To najpiękniejsza pora roku, by zwolnić i naprawdę odpocząć. W Smrekowej Polanie czekają na Ciebie przytulne wieczory przy kominku, aromatyczna herbata z małą niespodzianką i chwile pełne relaksu w spa po dniu spędzonym na szlaku.  A rano – śniadania z regionalnymi smakami i zapachem świeżo mielonej kawy.

Niech ta jesień będzie wyjątkowa.

Zarezerwuj swój pobyt już dziś i pozwól, by Tatry oczarowały Cię na nowo. A poza tym wierz całym sercem, że jesteś stworzony do życia pełnego pasji, celu, magii i cudów.

A przede mną pasjonująca historia Polski z perspektywy bankierów, szlaków handlowych i geopolityki ostatnio była odsłonięta w Nowatorskim i odkrywczym spojrzeniu na historię Polski w XIX wieku w trzech tomach pt. „Historia Polski” Jakuba Wozińskiego. Patrz tom trzeci: Od ujścia Wisły po Morze czarne. „Prawdziwa przyjaźń nigdy nie jest właściwie pewna. Prawie jest niemożliwa. Mnie zawiodła wiele razy. A wydawała mi się przyjaźnią… do śmierci. Przyjaźń właściwie jest naszym wkładem w drugiego człowieka. A nie musi być wzajemnością, mimo objawów wzajemności. My nie wiemy, czy wkład drugiego człowieka w naszą przyjaźń jest identyczny jak nasz. To jest tak jak z miłością. Dwoje ludzi się kocha, ale nie wiemy, czy tą samą miłością,” zauważył nagradzany polski pisarz Wiesław Myśliwski.

W najnowszym przemówieniu na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ  prezydent Trump mówił:

„wasze kraje idą do piekła”. 

Prezydent Trump zwracał uwagę na kilka zasadniczych spraw. szczególnie na imigrację i pomysły na energię samobójczą. 

Trzeba odejść od zielonej energii, mówił o bezpiecznej energii i imigracji

Ślad węglowy. Kocham Europę i martwię się europejskimi narodami

Chrześcijaństwo najbardziej prześladowane teraz w świecie.

Prezydent Francji Emmanuel Macron utknął na krótko na ulicach Nowego Jorku, gdy policja zablokowała drogi dla kolumny samochodów Donalda Trumpa. Na szeroko udostępnionym nagraniu wideo widać, jak Macron wysiada z samochodu, kłóci się z funkcjonariuszami, a następnie dzwoni do Trumpa, żartobliwie prosząc go o „oczyszczenie drogi”. Moment ten nastąpił tuż po przemówieniu Macrona w ONZ, w którym uznał on niepodległość Palestyny, czemu sprzeciwiały się Stany Zjednoczone i Izrael. Czekając, Macron przechadzał się po Manhattanie, pozował do zdjęć i wymieniał luźne uwagi z przypadkowymi przechodniami. Pomimo radosnego apelu, napięcie utrzymuje się, ponieważ Macron naciska na sojuszników, by poparli niepodległość Palestyny, co Trump potępił jako nagrodzenie Hamasu.

Prezydent Trump ostatnio krytykuje bardzo mocno londyńskiego majora. Sir Sadiq Aman Khan (ur. 8 października 1970 w Londynie) – brytyjski polityk i prawnik pakistańskiego pochodzenia, burmistrz Londynu od 2016 i pierwszy w historii muzułmanin pełniący ten urząd, członek Izby Gmin z londyńskiej dzielnicy Tooting w trzech kolejnych kadencjach (2005, 2010, 2015). Członek brytyjskiej Partii Pracy. Ideowo znajduje się na umiarkowanym, socjaldemokratycznym skrzydle partii. To straszny człowiek, zauważył Trump, który reprezentuje prawo szariatu, imigrację i pomysły na energię samobójczą. Jakkolwiek 

szatan nie walczy się szatanem, lecz z modlitwą. Jako muzułmanin uosabia prawo szariatu. 


Szariat, czyli prawo islamskie, to system religijny regulujący duchowe, psychiczne i fizyczne zachowania muzułmanów, dzielący czyny na pięć kategorii: obowiązkowe, zalecane, dozwolone, naganne i zakazane. Jego celem jest zapewnienie rozwoju duchowego i fizycznego jednostki, a jego normy czerpane są z Koranu i Sunny. Co to jest szariat?

Zasady: Szariat to zbiór zasad i norm regulujących życie każdego wyznawcy islamu, który odnosi się do wszystkich aspektów ludzkiego życia, od życia prywatnego po sprawy publiczne. Kategorie czynów: W szariacie wszystkie czyny są klasyfikowane na pięć kategorii:

Obowiązkowe (Fard): Czyny, które należy wykonać, np. pięć filarów islamu. Zalecane (Mustahabb): Czyny, które są chwalone, ale nieobowiązkowe. Dozwolone (Mubah): Czyny, które są neutralne i dozwolone. Naganne (Makruh): Czyny, które nie są zakazane, ale są niewskazane i naganne. Zakazane (Haram): Czyny, które są absolutnie zabronione i grzeszne. (Źródła: Szariat opiera się na Koranie (świętej księdze islamu) i Sunny (tradycji i zwyczajach proroka Mahometa). 

Zastosowanie i praktyka: W niektórych krajach, takich jak Arabia Saudyjska, prawo szariatu stanowi podstawę całego systemu prawnego. Interpretacja: W krajach, gdzie szariat nie jest skodyfikowany, sędziowie opierają swoje orzeczenia na własnej interpretacji zasad szariatu. Wpływ na życie: Szariat może wpływać na małżeństwo, dziedziczenie, finanse oraz kwestie dotyczące kultu, a także określać kary za przestępstwa, takie jak cudzołóstwo czy odstępstwo od wiary. Szariat obejmuje różne dziedziny życia, takie jak zasady odżywiania, ubioru, a także normy dotyczące finansów, rodziny i prawa karnego. Jaka jest różnica między islamem sufickim, sunnickim i szyickim? 

Główne różnice między sunnizmem, szyizmem i sufizmem to: sunnizm i szyizm to odłamy islamu oparte na różnicach w interpretacji autorytetu po śmierci proroka Mahometa, podczas gdy sufizm to mistyczna tradycja istniejąca zarówno w islamie sunnickim, jak i szyickim, a nie odrębny odłam. Szyici wierzą, że przywództwo po Mahomecie powinno należeć do jego potomków, podczas gdy sunnici uznają legalność wyboru pierwszych kalifów. Sufizm skupia się na rozwoju duchowym i dążeniu do bezpośredniego doświadczenia Boga. 


W tym kontekście chciałbym wspomnieć o tym, że obecnie 47 ludzi żyje na odludnej wyspie, to są potomkowie sławnych HMS Bounty buntowników (z nagrodami), którzy spalili ich statek w 1790 roku i zniknęli na Pacyfiku uciekając brytyjskiej sprawiedliwości.

W uroczystej kolacji państwowej, obok króla Karola III i prezydenta Trumpa, wzięło udział ponad 150 osób.

Za murami zamku bogaci i wpływowi świętują Trumpa. Prezydent Trump był gościem honorowym uroczystej kolacji w zamku Windsor w środę i traktowany jako król na bankiecie w Wielkiej Brytanii. Plan miejsc na uroczystej kolacji z okazji oficjalnego przyjęcia prezydenta Trumpa przedstawiał przekrój bogatych i wpływowych, którzy chcieli zyskać jego przychylność.


Stół bankietowy zapełnili również wpływowi maklerzy ze świata technologii, finansów i mediów. 

Siedzieli tam, obok siebie, jedni z najbogatszych, najbardziej wpływowych i najbardziej wpływowych ludzi na świecie, wszyscy razem przy jednym długim stole w prawie tysiącletnim zamku. Gość honorowy siedział pośrodku stołu, ubrany w biały krawat, wyglądając na szczęśliwszego niż kiedykolwiek. Był traktowany jak król przez prawdziwego króla.

Oficjalna kolacja, którą król Karol III wydał dla prezydenta Trumpa w środę wieczorem w zamku Windsor, wydawała się nowym szczytem dla pana Trumpa: olśniewającym pokazem, jak możni prześcigają się, by zyskać (lub utrzymać) względy prezydenta, którego druga kadencja naznaczona była demonstracjami brutalnej siły. Demonstracje te coraz częściej przybierają formę zemsty na domniemanych wrogach w kraju i nadszarpniętych sojuszach za granicą. 

„Więź między naszymi narodami jest rzeczywiście niezwykła” – powiedział Karol. „Odnawiając dziś wieczorem naszą więź, czynimy to z niezachwianą wiarą w naszą przyjaźń i wspólne zaangażowanie na rzecz niepodległości i wolności”.

Prezydent wydawał się niezwykle zadowolony z całej sytuacji; nie wyglądał na ani trochę zirytowanego, gdy król w swoim przemówieniu delikatnie napomknął o kwestiach ochrony środowiska i potrzebie wsparcia Ukrainy.

Pan Trump wstał i zabierając głos mówił: „To wyjątkowy przywilej być pierwszym prezydentem Ameryki, którego tu witamy”. (Inni prezydenci USA byli witani w Windsorze – w tym pan Trump w swojej pierwszej kadencji – choć nie na uroczystej kolacji. Zazwyczaj takie kolacje odbywają się w Pałacu Buckingham w Londynie, ale ta stara budowla przechodzi renowację).


Cel Wielkiej Brytanii jest jasny: rodzina królewska współpracowała z brytyjskim rządem, obsypując prezydenta Trumpa w środę uwagą i honorami, aby mógł on być bardziej uległy w negocjacjach z jednym z najstarszych sojuszników Ameryki podczas czwartkowego spotkania dyplomatycznego z premierem. A co z resztą stołu? W sali bankietowej siedziało 160 osób. 1452 sztućce brzęczały i skrzypiały w dłoniach baronów medialnych, finansistów, polityków i potentatów technologicznych. Pomiędzy wpływowymi graczami znaleźli się członkowie gabinetu Trumpa i najwyżsi rangą doradcy Białego Domu. Plan rozmieszczenia gości na środową kolację powinien zostać zachowany w zamku i studiowany za tysiąc lat jako fascynujący dokument historii Zachodu. To nie był stół, przy którym zasiadali piosenkarze pop, gwiazdy filmowe, celebryci ani ludzie mody, których towarzystwa Trump często szukał. Nie chodziło o potęgę gwiazd. Chodziło o prawdziwą potęgę. (Źródło: Jak na bankiet żebraczy, ten był dość wystawny. The New York Times)

W moim odczuciu to były Imieniny Karola III w najlepszym wydaniu.

W zeszłym tygodniu, gdy prezydent USA opuścił Biały Dom, aby zjeść swoją pierwszą kolację w Waszyngtonie od powrotu, w restauracji nakrzyczała na niego grupa protestujących, którzy, popierając Gazę, porównali go do Adolfa Hitlera. Zostali wyrzuceni.

W Wielkiej Brytanii, w noc poprzedzającą oficjalną kolację, protestujący wyświetlali na ścianach zamku zdjęcia pana Trumpa rozmawiającego z panem Epsteinem, przypominając o politycznym zamieszaniu, jakie czeka go w kraju.

W końcu twierdze są zaprojektowane, aby trzymać świat z daleka. A żaden bankiet nie trwa wiecznie.

Kochani. Dzisiaj polski prezydent wyszedł na mównicę kilkanaście minut po godz. 1 w nocy i mówił na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ:

24 lutego 2022 r. zostaliśmy brutalnie wybudzeni ze snu o świecie końca historii. Historia się nie skończyła i historia się nie skończy — powiedział Karol Nawrocki w czasie 80. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. — Istnieją granice, istnieją prawa człowieka, istnieje prawo międzynarodowe. Nawrocki 

Lubię i doceniam wszystkie języki, a najbardziej język polski, dlatego pozwólcie państwo, że wygłoszę moje wystąpienie w ojczystym języku — rozpoczął po angielsku Nawrocki. — Staję tutaj pierwszy raz jako prezydent Polski i czuję z tego powodu wielką dumę — podkreślił.

rosyjską agresję na Ukrainę, która zaburzyła porządek międzynarodowy.  


Międzynarodowe prawo zaczęło być traktowane jako sugestia, a nie reguła. Po wybuchu wojny, Polki i Polacy otworzyli serca i domy dla Ukraińców i Ukrainek. Stoimy w punkcie zwrotnym historii, a dzisiejszy świat jest polem walki o zasady. To ostatni moment na podjęcie konkretnych działań. Rosyjska agresja nie jest konfliktem lokalnym. To sprawdzian, czy zasady ONZ ustąpią dążeniom Rosji — państwa, które uznaje, że może stać ponad prawem — mówił dobitnie Nawrocki.

Zdaniem Nawrockiego, „Rosja nigdy nie porzuciła swoich imperialnych dążeń”. Nie ma zgody, aby Rosja zastraszała społeczeństwa Europy. Nie ma na to naszej zgody. Trwały pokój nie może być budowany na nagradzaniu agresji. Nie możemy godzić się na naruszenie integralności terytorialnej. Pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności musi być naszym wspólnym obowiązkiem, a sprawcy wszystkich zbrodni muszą być sądzeni. Mam nadzieję, że tak się stanie, a nie będziemy spotykać się przez kolejne lata i dyskutować. Żadne wojny, żadne wojny, żadne wojny, podkreślam, nie mogą się opłacać agresorom — mówił. 

„żadne wojny nie mogą się agresorom opłacać — także pod względem ekonomicznym… Państwom należy się pełne zadośćuczynienie od tych, którzy wywołali wojny. Także za II wojnę światową”.

Polska z zaniepokojeniem śledzi sytuację w tym regionie, gdzie w wyniku brutalnych ataków Hamasu z 7 października 2023 r. doszło do eskalacji konfliktu. Izrael, jak każde inne państwo, ma prawo do samoobrony. Działania, które podejmuje, muszą jednak być zgodne z międzynarodowym prawem, w tym humanitarnym — mówił o sytuacji na Bliskim Wschodzie. — Świat musi stanąć po stronie tych wszystkich, którym odmawia się poczucia bezpieczeństwa — oświadczył prezydent Polski.

Nasi przyjaciele z Zachodu przez wiele lat dotowali Federację Rosyjską, kupując tani, ruski gaz — tłumaczył. Musimy bronić życia od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci. Neutralność zawsze pomaga oprawcy, nigdy nie ofierze, milczenie zachęca prześladowcę, nigdy prześladowanego. Polacy ze mną włącznie w wiosennych wyborach wybrali prezydenta Nawrockiego, który powinien jak najszybciej otrzymać pokojowego Nobla, któremu może pozazdrościć jedynie prezydent Trump.

Najmilsi. „Nacjonalizmu nie należy mylić z patriotyzmem. Oba słowa są zazwyczaj używane w tak niejasny sposób, że każda definicja może zostać zakwestionowana, ale należy je rozróżnić, ponieważ w grę wchodzą dwie różne, a nawet sprzeczne idee. Przez „patriotyzm” rozumiem przywiązanie do konkretnego miejsca i konkretnego stylu życia, który uważa się za najlepszy na świecie, ale nie chce się go narzucać innym. Patriotyzm ma z natury charakter defensywny, zarówno pod względem militarnym, jak i kulturowym. Nacjonalizm natomiast jest nierozerwalnie związany z pragnieniem władzy. Niezmiennym celem każdego nacjonalisty jest zdobycie większej władzy i prestiżu, nie dla siebie, ale dla narodu lub innej jednostki, w której postanowił zatopić swoją indywidualność,” mówił George Orwell.

Bezpieczeństwo i ochrona Izraela musi być zrealizowana w państwach o większej populacji muzułmańskiej.

Powiedziałby to wam Bruce Willis – niezłomny twardziel, ale także ja wam to mówię, wyrobnik ewangelii.

Bądźmy słonecznikami świata całego, które zawsze zwracają się ku słońcom. Przestrzeń kosmosu milczy, bo nie ma powietrza dla dźwięku, który poruszałby się w (teraźniejszej) przestrzeni. Jak by to było doświadczyć totalnej ciszy?


Dzięki Bogu tymczasem idźmy w przyszłość w swoich gumiakach.

Następca świętego Piotra, pierwszy z rodu Polaków zauważył: Ja, Jan Paweł II, pozwalam sobie uczynić słowami Apostoła Pawła moimi i mówię wam, wierni Kościoła katolickiego, oraz wam, bracia i siostry z innych Kościołów i wspólnot kościelnych: „Dążcie do doskonałości, zachęcajcie się wzajemnie, bądźcie jednomyślni, żyjcie w pokoju, a Bóg miłości i pokoju będzie z wami”.

Jutro nie jest obiecane, a przeszłości nie da się zmienić. Dlatego żyj każdym dniem w pełni i wiedz, że każdy nowy dzień jest błogosławieństwem.

Czas jest zbyt krótki, by być przeciętnym. Musisz budzić się każdego ranka z konkretnym celem i obiecać sobie, że wykorzystasz każdą chwilę jak najlepiej. Wymówki muszą się skończyć. Wszystko, czego potrzebujesz, aby stworzyć najlepsze życie, to to, co masz teraz. To już przed tobą. To wszystko, czego potrzebujesz, aby zacząć. Musisz dać z siebie wszystko, aby żyć najlepiej, jak potrafisz. To już koniec. Czas jest teraz.

Życie nie pyta czy masz siłę. Życie każe iść dalej. Pozwoliłem sobie otworzyć rachunek, który nazwali duszą… Oryginalność to nie szczęśliwy traf, ale iskra odwagi, która pozwala twojemu prawdziwemu „ja” zabłysnąć, niesfiltrowanemu i nieustraszonemu, w świecie różnych rodzajów echa.


Na koniec zacytuję Bitelsów, The Beatles,

Wczoraj

Wszystkie moje problemy wydawały się takie odległe

Teraz wydaje się, że zostaną z nami na zawsze

Och, wierzę we wczoraj

Nagle (stało się)

Nie jestem już w połowie tym samym człowiekiem, którym byłem

Cień wisi nade mną

Och, wczoraj nadeszło nagle

Dlaczego musiała odejść, nie wiem

Nie chciała powiedzieć

Powiedziałem coś nie tak

Teraz tęsknię za wczoraj

Dziękuję i niech was Bóg błogosławi.

_____Stanisław Barszczak, Clear the Path
„The Road to Vermiglio” is a moving family saga, awarded the Grand Jury Prize at the Venice Film Festival and six statuettes from the prestigious David di Donatello Award – the Italian equivalent of the Oscar. This visually stunning drama has become one of the biggest events in Italian cinema in recent years. Director Maura Delpero, drawing inspiration from her own family history, creates an intimate yet universal story of love, betrayal, transience, and hope. Set in the harsh yet beautiful landscape of the Italian Alps, the film transports viewers to 1944, revealing the life of a closed community in the shadow of a great history.
The final months of World War II. The peaceful life of a family living in the mountain village of Vermiglio is disrupted by the arrival of a young soldier who deserts the army and seeks refuge far from the war front. He begins an affair with the eldest daughter of a local teacher. Their relationship becomes a catalyst for transformation, both within the family and the local community, revealing long-hidden emotions, secrets, and conflicts.
„The Road to Vermiglio” is like a postcard sent to the future, where beneath the snow, costumes, and meticulously rendered details of a harsh existence lies a gripping, vivid, and poignant story about how distant events and decisions impact us here and now. With nuanced characters, exceptional cinematography depicting breathtaking Alpine landscapes, and a subtle narrative, Delpero creates a cinematic experience that is deeply memorable—quiet yet incredibly powerful. The rhythm of changing nature is captured by Chopin’s nocturnes and Vivaldi’s „The Four Seasons,” which accompany the characters. This subtly crafted story is an emotional journey through the human choices and their consequences that define our lives.
Those who come from afar have their secrets. The ancient Persians not only survived the desert, they created it. Their underground qanats brought water from the mountains, building cities like Jazd, where rivers didn’t flow. Some of them still function today.
My dearest. I write this in a politically incorrect way, gazing at the three pillars of the capital city of Warsaw: the Palace of Culture, Złota 44, and Varso. It’s a shame the clouds are so high, because you could joke that the sky rests on them. Autumn Reflections in the Tatra MountainsThe Tatra Mountains in autumn shimmer with a thousand colors – gold intertwines with the red of the Czerwone Wierchy Mountains, and morning mists turn every walk into a fairytale hike. This is the most beautiful time of year to slow down and truly relax. At Smrekowa Glade, cozy evenings by the fireplace, aromatic tea with a little surprise, and moments of pure relaxation in the spa after a day on the trail await you. And in the morning – breakfasts with regional flavors and the scent of freshly ground coffee.May this autumn be exceptional.Book your stay today and let the Tatra Mountains enchant you anew. And beyond that, believe wholeheartedly that you were created for a life full of passion, purpose, magic, and wonder.
And before me, the fascinating history of Poland from the perspective of bankers, trade routes, and geopolitics was recently revealed in Jakub Woziński’s innovative and revealing look at 19th-century Polish history in three volumes, „Historia Polski.” See the third volume: From the Mouth of the Vistula to the Black Sea. „True friendship is never truly certain. It’s practically impossible. It’s failed me many times. And it seemed like friendship to me… until death. Friendship is essentially our contribution to another person. And it doesn’t have to be reciprocal, despite signs of reciprocity. We don’t know if the other person’s contribution to our friendship is identical to ours. It’s like love. Two people love each other, but we don’t know if it’s with the same love,” noted award-winning Polish writer Wiesław Myśliwski.
In his latest speech at the UN General Assembly, President Trump said: „Your countries are going to hell.”
President Trump highlighted several fundamental issues, particularly immigration and ideas for suicidal energy. We need to move away from green energy, he spoke about safe energy and immigration.
Carbon footprint. I love Europe and I worry about European nations.
Christianity is the most persecuted in the world right now.
French President Emmanuel Macron was briefly stranded on the streets of New York City when police blocked roads for Donald Trump’s motorcade. A widely shared video shows Macron getting out of his car, arguing with officers, and then calling Trump, jokingly asking him to „clear the road.” The moment came just after Macron’s speech at the United Nations, in which he recognized Palestinian independence, a move opposed by the United States and Israel. While waiting, Macron strolled through Manhattan, posing for photos, and exchanging casual remarks with passersby. Despite the cheerful appeal, tensions remain as Macron presses allies to support Palestinian independence, which 

Trump condemned it as rewarding Hamas.

President Trump has recently been strongly criticizing the London mayor. Sir Sadiq Aman Khan (born October 8, 1970, London) is a British politician and lawyer of Pakistani descent, Mayor of London since 2016 and the first Muslim in history to hold this office, and a member of the House of Commons for the London Borough of Tooting for three consecutive terms (2005, 2010, 2015). A member of the British Labour Party. Ideologically, he is on the moderate, social democratic wing of the party. „He is a terrible man,” Trump noted, „who represents Sharia law, immigration, and ideas about suicidal energy. However, you don’t fight Satan with Satan, but with prayer. As a Muslim, he embodies Sharia law.”

Sharia, or Islamic law, is a religious system regulating the spiritual, mental, and physical behavior of Muslims, dividing acts into five categories: obligatory, recommended, permissible, reprehensible, and forbidden. Its purpose is to ensure the spiritual and physical development of the individual, and its norms are derived from the Quran and the Sunnah. What is Sharia?

Principles: Sharia is a set of rules and norms that govern the life of every Muslim, covering all aspects of human life, from private life to public affairs. Categories of Acts: In Sharia, all acts are classified into five categories:

Obligatory (Fard): Acts that must be performed, such as the five pillars of Islam. Recommended (Mustahabb): Acts that are praised but not obligatory. Permissible (Mubah): Acts that are neutral and permissible. Reprehensible (Makruh): Acts that are not prohibited, but are inadvisable and reprehensible. Forbidden (Haram): Acts that are absolutely forbidden and sinful. (Sources: Sharia is based on the Quran (Islam’s holy book) and the Sunnah (the traditions and customs of the Prophet Muhammad).

Application and Practice: In some countries, such as Saudi Arabia, Sharia law forms the basis of the entire legal system. Interpretation: In countries where Sharia is not codified, judges base their rulings on their own interpretation of Sharia principles. Impact on Life: Sharia can influence marriage, inheritance, finances, and matters of worship, as well as determine penalties for crimes such as adultery or apostasy. Sharia covers various areas of life, such as dietary and dress codes, as well as norms regarding finances, family, and criminal law.

What is the difference between Sufi, Sunni, and Shia Islam? The main differences between Sunnism, Shiism, and Sufism are: Sunnism and Shiism are branches of Islam based on differences in the interpretation of authority after the death of the Prophet Muhammad, while Sufism is a mystical tradition found in both Sunni and Shiite Islam, not a separate branch. Shiites believe that leadership after Muhammad should belong to his descendants, while Sunnis recognize the legitimacy of the election of the first caliphs. Sufism focuses on spiritual development and the pursuit of direct experience of God.

In this context, I would like to mention that 47 people currently live on a remote island. These are descendants of the famous HMS Bounty mutineers (with bounties) who burned their ship in 1790 and disappeared in the Pacific Ocean, escaping British justice.

Over 150 people attended the state dinner, alongside King Charles III and President Trump.

Behind the castle walls, the wealthy and powerful are celebrating Trump. President Trump was the guest of honor at a state dinner at Windsor Castle on Wednesday and was treated like royalty at a banquet in the UK. Seating plan for the state dinner to mark President Trump’s official reception He presented a cross-section of the wealthy and powerful, eager to curry favor with him.

The banquet table was also filled with influential power brokers from the worlds of technology, finance, and media.

There, seated side by side, were some of the richest, most influential, and most powerful people in the world, all together at one long table in a nearly thousand-year-old castle. The guest of honor sat in the center of the table, wearing a white tie, looking happier than ever. He was being treated like a king by a true king.

The state dinner that King Charles III hosted for President Trump on Wednesday evening at Windsor Castle seemed like a new high for Mr. Trump: a dazzling display of the powerful jostling to gain (or retain) the favor of a president whose second term has been marked by displays of brute force. These displays increasingly take the form of revenge against perceived enemies at home and frayed alliances abroad.

“The bond between our nations is truly extraordinary,” said Charles. “As we renew our bond tonight, we do so with unwavering faith in our friendship and shared commitment to independence and freedom.”

The President seemed extremely pleased with the whole situation; he didn’t seem the least bit irritated when the King gently touched on environmental issues in his speech, and after Ukraine needs support.
Mr. Trump rose and, upon speaking, said: „It is a unique privilege to be the first American president to be welcomed here.” (Other US presidents have been welcomed at Windsor—including Mr. Trump in his first term—though not at a state dinner. Such dinners are usually held at Buckingham Palace in London, but that old structure is undergoing renovations.)
The UK’s goal is clear: the royal family cooperated with the British government, showering President Trump with attention and honors on Wednesday so that he could be more compliant in negotiations with one of America’s oldest allies during Thursday’s diplomatic meeting with the prime minister. And what about the rest of the table? 160 people were seated in the banquet hall. 1,452 pieces of cutlery clinked and squeaked in the hands of media barons, financiers, politicians, and tech moguls. Among the influential players were members of Trump’s cabinet and top White House advisers. The seating plan for Wednesday’s dinner should be preserved in the castle and studied a thousand years from now as a fascinating document of Western history. This wasn’t a table filled with pop singers, movie stars, celebrities, or the fashionistas whose company Trump often sought. It wasn’t about star power. It was about true power. (Source: For a beggar’s banquet, this one was quite lavish. The New York Times)
In my opinion, this was Charles III’s Name Day at its finest.Last week, as the US president left the White House for his first dinner in Washington since his return, he was shouted at in the restaurant by a group of protesters who, in support of Gaza, compared him to Adolf Hitler. They were ejected.In the UK, the night before the official dinner, protesters projected images of Mr. Trump talking with Mr. Epstein onto the castle walls, a reminder of the political turmoil that awaited him back home.After all, fortresses are designed to keep the world out. And no banquet lasts forever.
My dears. Today, the Polish president took the podium a few minutes after 1 a.m. and spoke at the UN General Assembly:
On February 24, 2022, we were rudely awakened from our dream of a world at the end of history. History has not ended, and history will not end,” said Karol Nawrocki during the 80th session of the UN General Assembly. „There are borders, there are human rights, there is international law.” Nawrocki
„I like and appreciate all languages, especially Polish, so allow me to deliver my speech in my native language,” Nawrocki began in English. „I am standing here for the first time as President of Poland, and I feel great pride in this,” he emphasized.
Russian aggression against Ukraine, which disrupted the international order.
International law began to be treated as a suggestion, not a rule. After the outbreak of war, Polish men and women opened their hearts and homes to Ukrainians. We stand at a turning point in history, and today’s world is a battlefield for principles. This is the last moment to take concrete action. Russian aggression is not a local conflict. It is a test of whether UN principles will yield to the aspirations of Russia—a state that recognizes it can be above the law—Nawrocki said emphatically.
According to Nawrocki, „Russia has never abandoned its imperial aspirations.” There is no consent for Russia to intimidate European societies. We do not consent to this. Lasting peace cannot be built on rewarding aggression. We cannot accept violations of territorial integrity. Holding Russia accountable must be our shared responsibility, and the perpetrators of all crimes must be brought to justice. I hope this will happen, and we will not be meeting for years to come and discussing this. No wars, no wars, no wars, I emphasize, can benefit the aggressors,” he said. „No wars can be profitable for aggressors—even economically… States deserve full reparations from those who started wars. This includes World War II.”
Poland is monitoring the situation in this region with concern, where the brutal Hamas attacks of October 7, 2023, led to an escalation of the conflict. Israel, like any other state, has the right to self-defense. However, the actions it takes must be consistent with international law, including humanitarian law, he said of the situation in the Middle East. „The world must stand with all those who are denied a sense of security,” the Polish president declared.
For many years, our Western friends subsidized the Russian Federation by purchasing cheap Russian gas, he explained. „We must defend life from natural conception to natural death. Neutrality always helps the perpetrator, never the victim; silence encourages the perpetrator, never the victimized.” Poles, myself included, elected President Nawrocki in the spring elections. He should receive the Nobel Peace Prize as soon as possible, a prize only President Trump can envy.
The Dearest „Nationalism should not be confused with patriotism. Both words are usually used so vaguely that any definition is open to question, but they must be distinguished because they represent two different, even contradictory, ideas. By ‚patriotism’ I mean attachment to a particular place and a particular way of life, which one considers the best in the world but which one does not wish to impose on others. Patriotism is inherently defensive, both militarily and culturally. Nationalism, on the other hand, is inextricably linked to the desire for power. „The unwavering goal of every nationalist is to gain greater power and prestige, not for themselves, but for the nation or other entity in which they have chosen to immerse their individuality,” said George Orwell.
The security and protection of Israel must be realized in states with a larger Muslim population. 

Bruce Willis—a stalwart tough guy—would tell you this, but I also tell you this, a laborer of the gospel.
Let us be the sunflowers of the entire world, always turning to the suns. The cosmic space is silent because there is no air for sound to move in (present) space. What would it be like to experience total silence?
Thank God, in the meantime, let us march into the future in our wellies.
The Successor of St. Peter, the first of the Polish lineage, observed: I, John Paul II, take the liberty of making the words of the Apostle Paul my own, and I say to you, faithful of the Catholic Church, and to you, brothers and sisters from other Churches and ecclesial communities: “Strive for excellence, encourage one another, be of one mind, live in peace, and the God of love and peace will be with you.”
Tomorrow is not promised, and the past cannot be changed. Therefore, live each day to the fullest and know that each new day is a blessing.
Time is too short to be average. You must wake up each morning with a purpose and promise yourself to make the most of every moment. Excuses must end. All you need to create your best life is what you have now. It’s already ahead of you. It’s all you need to begin. You must give your all to live your best life. It’s over. The time is now.
Life doesn’t ask if you have the strength. Life demands you move on. I allowed myself to open the account they called my soul… Originality is not a lucky break, but a spark of courage that allows your true self to shine, unfiltered and fearless, in a world of echoes.
Finally, I’ll quote The Beatles,
YesterdayAll my problems seemed so far awayNow it seems they’ll stay with us foreverOh, I believe in yesterdaySuddenly (it happened)I’m not half the man I used to beA shadow hangs over meOh, yesterday came suddenlyWhy she had to go, I don’t knowShe wouldn’t sayI said something wrongNow I miss yesterday
Thank you and God bless you.

Stanisław Barszczak, Mój hołd dla ewangelii

Całe życie czekałem na szczęście. Myślałem że przyjdzie gdy coś zdobędę, gdzieś pojadę, coś kupię, albo ktoś mi je podaruje. A ono było tu cały czas… Czekało, aż wreszcie spojrzę. I zrozumiem, że w moim nieidealnym życiu wszystko jest idealnie takie jak ma być.

Bardzo pomocna była regularna spowiedź. To prawda: nasze grzechy są zawsze takie same, ale sprzątamy nasze domy, nasze pokoje, przynajmniej raz w tygodniu, nawet jeśli brud jest zawsze ten sam, aby żyć w czystości, aby zacząć od nowa. W przeciwnym razie brud może nie być widoczny, ale się kumuluje. Coś podobnego można powiedzieć o duszy.

Żaden człowiek przez dłuższy czas nie może nosić jednej twarzy dla siebie, a drugiej dla tłumu, nie zastanawiając się ostatecznie, która z nich jest prawdziwa. Zrozumiałem temat tożsamości i autentyczności. Sugeruje on, że utrzymywanie dwóch odrębnych tożsamości – jednej autentycznej i drugiej prezentowanej publicznie – jest psychologicznie nie do utrzymania i może prowadzić do dezorientacji, wewnętrznego zamętu, autoalienacji i utraty prawdziwego „ja”.

Spałem i śniłem, że życie jest pięknem; obudziłem się i odkryłem, że życie jest obowiązkiem. Ze mną 40 lat świętego kapłaństwa, nie licząc lat seminaryjnych. I powinienem być w najbliższych relacjach z członkami powszechnego kościoła rzymskiego. Ale miałem zaledwie kilka spotkań, które w pamięci nieustannie odnawiam. Od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia podróżuję po świecie, odwiedziłem 75 krajów ziemskiego globu. To wcale nie jest tak, iż relacja moja z ludźmi nie wzrasta, i utrzymuje się na tym samym poziomie. Nauka twierdzi, świat jest iluzją. Za to Duch Boga będzie mówił nieustannie przez nas.

Ale chciałbym zauważyć, iż pozostawałem zawsze sobą, taka postawa uratowała wzrost wewnętrzny mej osoby, który jak czuję mi dopisuje. Tak więc dzięki Bogu przygotowuję się do przejścia na drugą stronę odtąd zawsze, a każdy moment życia oceniam najbardziej szczęśliwie. 

Jedną z rzeczy, która nas wyróżnia jest kontynuowanie dzieła stworzenia. I choć świat oddzielił nas od Stwórcy, to Wszechmogący Bóg ukochał tak świat, że wysyłał proroków, którzy czynili różnicę w porównaniu z tym światem. Wreszcie Bóg wysłał Syna. Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, by w nim Bóg stał się najbardziej czułym ojcem, największym człowiekiem. Umarł jako człowiek i trzeciego dnia powstał z martwych, jak żaden człowiek. Zstąpił na ziemię, aby żyć w nas, przyszedł by rozwiać jakiekolwiek nasze wątpliwości. Objawił siebie nie tylko w duchu, ale także w ciele. Wstąpił do nieba. Przybył, by nieść krzyż. Wrócił jak obiecał i zapowiedział, że nastanie nowe niebo i nowa ziemia, że będziemy zjednoczeni we wszystkim z naszymi braćmi.

Kontynuatorzy Chrystusowej misji zanieśli chrześcijańską miłość na krańce tego świata. Dzisiaj obwieszczają też, iż współczesna cywilizacja ma niewielki szacunek dla osób starszych z tego samego powodu, dla którego ma niewielki szacunek dla tradycji. Istnieje miłość do antyków, ale nie do starożytności. A jednak osoby starsze są dla kultury tym, czym pamięć dla umysłu. 

Najmilsi. Ja senior ufam, że wszystko co mnie spotyka, prowadzi mnie ku dobru i wzrostowi. Moje serce jest spokojne – wiem że życie troszczy się o mnie w swoim czasie. Przyjmuję każdy dzień jako dar i szansę na nowe początki. Z miłością i ufnością otwieram się na to, co życie do mnie przenosi. Odtąd moje serce potrafi znaleźć jasność nawet w chwilach niepewności. Każdy dzień niesie ze sobą nową szansę na spokój i nadzieję. W mojej obecności rodzi się światło, które ogrzewa mnie i innych. Jestem bezpieczny wiedząc, że nawet w ciemności mogę odnaleźć drogę. Trzymajmy się mocno za dłonie… bo przyjdzie dzień, kiedy zostanie nam tylko wspomnienie dotyku. A wtedy każda chwila, każdy uścisk stanie się bezcennym skarbem, za którym zatęskni serce.

Przestań czekać na „kiedyś”. To twoje życie. W teraźniejszości. W zwyczajności. Nie ma idealnego momentu, godziny ani daty, żeby zacząć. Jest dziś. Ta chwila. Ten czas. Ten dzień. Jesteś tego wart. To jest twoje „kiedyś”. Dzisiaj.

_____

Stanisław Barszczak, My tribute to the gospel 

All my life I waited for happiness. I thought it would come when I acquired something, went somewhere, bought something, or someone gave it to me. But it was there all the time… Waiting for me to finally look. And understand that in my imperfect life, everything is perfectly as it should be.

Regular confession was very helpful. It’s true: our sins are always the same, but we clean our homes, our rooms, at least once a week, even if the dirt is always the same, to live a clean life, to start anew. Otherwise, the dirt may not be visible, but it accumulates. Something similar can be said about the soul.

No person can wear one face to themselves and another to the crowd for long periods of time without ultimately wondering which is true. I understood the concept of identity and authenticity. He suggests that maintaining two separate identities—one authentic and the other publicly presented—is psychologically unsustainable and can lead to disorientation, inner turmoil, self-alienation, and a loss of one’s true self.

I slept and dreamed that life was beautiful; I awoke and discovered that life was a duty. Forty years of holy priesthood, not counting my seminary years, have been with me. And I should have been in the closest relationships with members of the universal Roman Church. But I have only had a few encounters, which I constantly reciprocate in my memory. Since the 1970s, I have traveled the world, visiting 75 countries. It’s not that my relationships with people haven’t grown or remained at the same level. Science says the world is an illusion. Instead, the Spirit of God will constantly speak through us.

But I would like to note that I have always remained myself; this attitude has preserved my inner growth, which I feel is flourishing. So, thanks be to God, I have been preparing to cross over to the other side ever since, and I view every moment of my life with the greatest joy.

One of the things that distinguishes us is the continuation of the work of creation. And although the world separated us from the Creator, Almighty God so loved the world that he sent prophets who made a difference in comparison to this world. Finally, God sent his Son. Jesus Christ came to earth so that in him God could become the most tender father, the greatest man. He died as a man and rose from the dead on the third day, unlike any other man. He descended to earth to live in us, came to dispel all our doubts. He revealed himself not only in spirit but also in body. He ascended to heaven. He came to carry the cross. He returned as promised and announced that a new heaven and a new earth would come, that we would be united in all things with our brothers and sisters.

The continuators of Christ’s mission brought Christian love to the ends of this earth. Today, they also proclaim that modern civilization has little respect for the elderly for the same reason it has little respect for tradition. There is a love for antiques, but not for antiquity. Yet, the elderly are to culture what memory is to the mind.

My dearest. I, a senior, trust that everything that happens to me leads me toward goodness and growth. My heart is at peace – I know that life cares for me in its own time. I accept each day as a gift and a chance for new beginnings. With love and trust, I open myself to what life brings me. From now on, my heart can find clarity even in moments of uncertainty. Each day brings a new chance for peace and hope. In my presence, a light is born that warms me and others. I am safe in the knowledge that even in darkness I can find my way. Let us hold hands tightly… for the day will come when only the memory of our touch remains. And then every moment, every embrace, will become a priceless treasure for which the heart longs.

Stop waiting for „someday.” This is your life. In the present. In the ordinary. There is no perfect moment, hour, or date to begin. It’s today. This moment. This time. This day. You are worth it. This is your someday. Today.

_______

Stanisław Barszczak, Spinoza czyli Bóg nie gra w kości.

Spinoza Demaskuje Cud Zmartwychwstania – Prawdę, Którą Kościół Ukrywał… A gdyby cud zmartwychwstania nie był boskim aktem, lecz religijnym mitem? Baruch Spinoza, filozof rozumu, odważył się podważyć najpotężniejszy dogmat chrześcijaństwa. Ten tekst odkrywa prawdę, którą Kościół przez wieki starał się ukryć…Baruch Spinoza ujawnił prawdziwe znaczenie Zmartwychwstania. Co naprawdę oznacza zmartwychwstanie? Baruch Spinoza zakwestionował tradycyjne dogmaty religijne i zaproponował filozoficzną interpretację, która na zawsze zmieniła sposób rozumienia życia, śmierci i duszy. Spinoza wyjaśniał zmartwychwstanie bez mitów, w oparciu o rozum i naturę. Przygotuj się na prawdę, która łamie wieki wierzeń i otwiera nowe spojrzenie na wieczność. 

Baruch Spinoza, Benedictus Despinoza, Benedictus d’Espinoza, Data i miejsce urodzenia 24 listopada 1632 Amsterdam. Data i miejsce śmierci 21 lutego 1677 Haga. Najważniejsze dzieło – Etyka w porządku geometry. Miejsce pochówku z inskrypcją: łac. Terra hic Benedicti de Spinoza in Ecclesia Nova olim sepulti ossa tegit (w nowym Kościele zakryje kości tych, którzy zostali kiedyś pochowani). Baruch Spinoza, filozof niderlandzki pochodzenia portugalsko-żydowskiego, konkretniej sefardyjskiego; z zawodu rzemieślnik optyczny. Zajmował się metafizyką, filozofią umysłu, filozofią religii, etyką i filozofią polityki. Spinoza to jeden z czołowych przedstawicieli XVII-wiecznego racjonalizmu – kontynuujący dzieło Kartezjusza i inspirujący późniejszy system Leibniza, a także dalsze, właściwe oświecenie XVIII-wieczne i XIX-wieczny idealizm niemiecki. Niderlandzki filozof był klasykiem panteizmu, być może kryjącego u niego ateizm. Wierzył w monizm porównywalny do tego u Parmenidesa i antycznych stoików – nie tylko pod względem ogólnej ontologii Wszechświata, ale i pod względem psychofizycznym, co było pewną formą panpsychizmu. Spinoza bywał też chwalony jako inspiracja przez Alberta Einsteina i zaliczany do grona największych filozofów Zachodu.

Urodził się w Amsterdamie, w żydowskiej rodzinie kupieckiej byłych marranów, która uciekła z Portugalii. Holandia była krajem, gdzie Żydzi cieszyli się względną wolnością wyznania, a Żydzi z Hiszpanii, Portugalii i innych krajów, w których panowała wyjątkowa nietolerancja religijna, spieszyli do Holandii. Uzyskał podstawowe żydowskie wykształcenie. Możliwe, że uczęszczał do żydowskiej wyższej szkoły należącej do hiszpańsko-portugalskiej (sefardyjskiej) wspólnoty w Amsterdamie – jednak nie ma na to dowodów. Szkoła ta wydała jego pierwszą pracę naukową o gramatyce języka hebrajskiego. Znał biegle Talmud i kabalistykę; władał kilkoma językami – hebrajskim, łaciną, włoskim, francuskim, hiszpańskim i portugalskim. Dzięki przyjaźni z uczonym Franciscusem van den Endenem zapoznał się z dziełami Giordana Bruna i filozofią Kartezjusza.

Rodzice pragnęli, by poświęcił się karierze duchowej, prędko jednak zaczął wątpić w prawdziwość doktryny religijnej, a zaznajomienie się z przodującymi ideami epoki, zwłaszcza z filozofią Kartezjusza, doprowadziło go do zerwania z judaizmem. Spinoza zostaje wykluczony z gminy żydowskiej (w 1656) i zmuszony jest do końca życia przebywać w środowisku sekciarzy i zarabiać na życie szlifowaniem soczewek. Chwile wolne poświęca nauce i pracy nad swoimi dziełami filozoficznymi.

Nieortodoksyjne poglądy Spinozy (a konkretnie – kłótnia z teologami na temat materialności ludzkiej duszy) spowodowały oskarżenie go o herezję i wykluczenie w 1656. z gminy żydowskiej. Przyjął wtedy łacińskie imię Benedictus. Nigdy potem Spinoza nie skłonił się ku żadnej religii, przez co odciął się od innych, zachowując kontakty i utrzymując korespondencję jedynie z grupą uczonych.

Po wykluczeniu z gminy żydowskiej opuścił Amsterdam. Zamieszkał najpierw w miejscowości Rijnsburg niedaleko Lejdy. Następnie przeniósł się do miejscowości Voorburg w okolicach Hagi. Zyskał sławę już za życia dzięki streszczeniu filozofii Kartezjusza (Zasady filozofii Kartezjusza w porządku geometrycznym wywiedzione – 1663), a przede wszystkim za Traktat teologiczno-polityczny z 1670 r., który wzbudził wielki skandal i znalazł się w indeksie ksiąg zakazanych.

Traktatem interesował się m.in. Johan de Witt, wielki pensjonariusz w Republice Zjednoczonych Prowincji Niderlandzkich (dysponował jego egzemplarzem). Jest prawdopodobne, że de Witt zasięgał opinii filozofa w sprawach polityki i religii oraz zapewniał mu względne bezpieczeństwo. Spinoza głęboko przeżył okrutną śmierć wielkiego pensjonariusza i jego brata Cornelisa. Wydarzenie miało miejsce obok domu filozofa. Został powstrzymany przed publicznym protestem przeciwko barbarzyństwu tłumu, jednak widziano, że publicznie płakał.

Spinoza był filozofem z jednej strony zafascynowanym mistycyzmem i panteizmem w duchu Majmonidesa, a z drugiej najnowszymi w jego czasach prądami filozoficznymi, czyli racjonalizmem Kartezjusza i naturalizmem Hobbesa. Jego programem filozoficznym było pogodzenie tych wszystkich prądów w jednolity i spójny system. Od Majmonidesa przejął on głęboką wiarę w jedność całego bytu (monizm), od Kartezjusza – fascynację matematyką i koncepcję znalezienia racjonalnego i nie do obalenia punktu początkowego wszelkich rozumowań, od Hobbesa zaś przejął wiarę, że dobry system filozoficzny nie może stać w sprzeczności z namacalnymi faktami z codziennego życia.

Spinoza był filozofem z jednej strony zafascynowanym mistycyzmem i panteizmem w duchu Majmonidesa, a z drugiej najnowszymi w jego czasach prądami filozoficznymi,czyli racjonalizmem Kartezjusza i naturalizmem Hobbesa. Jego programem filozoficznym było pogodzenie tych wszystkich prądów w jednolity i spójny system. Od Majmonidesa przejął on głęboką wiarę w jedność całego bytu, od Kartezjusza – fascynację matematyką i koncepcję znalezienia racjonalnego i nie do obalenia punktu początkowego wszelkich rozumowań, od Hobbesa zaś przejął wiarę, że dobry system filozoficzny nie może stać w sprzeczności z namacalnymi faktami z codziennego życia.

Jego podejście do problemów filozoficznych polegało na formułowaniu tzw. założeń pisanych w formie matematycznych pewników, generowaniu z nich twierdzeń, dowodzeniu ich na sposób matematyczny i wreszcie konfrontowaniu wniosków z tych twierdzeń ze znanymi sobie faktami. Tę metodę filozofowania nazywał more geometrico (termin ten jest kartezjański), gdyż przypominała ona konstrukcję geometrii Euklidesa, w której z kilku pewników tworzy się całą rozbudowaną naukę.

W ciągu swojego życia Spinoza stale zmieniał i modyfikował swój zbiór założeń i nie będąc ich pewnym do samego końca, nazywał je wszystkie tylko propozycjami.

Jego największe dzieło – Etyka w porządku geometrycznym dowiedziona – wydane dopiero po jego śmierci, liczące ok. 200 stron, zawiera najpełniejszy wariant jego systemu. Etyka jest w istocie zbiorem owych „propozycji”. Są one ułożone i ponumerowane w kolejności od najbardziej podstawowych i ogólnych do najbardziej szczegółowych i praktycznych.

Każda propozycja to krótkie zdanie, w którym dwa (lub więcej) pojęcia są połączone jedną relacją logiczną i są całkowicie pozbawione jakiegokolwiek komentarza. Powoduje to, że dzieło to może być rozumiane i interpretowane na wiele różnych sposobów i dlatego każde streszczenie poglądów Spinozy zawsze może być posądzone o nadużycie i nieścisłość.

Spinoza głosił panteizm racjonalistyczny. Podstawowym założeniem Spinozy (propozycje od nr 1 do 5) było, że istnieje tylko jedna substancja, która stanowi podstawowy budulec wszechświata. Substancja ta musi istnieć sama przez się i musi być pierwotna w stosunku do wszelkich swoich atrybutów. Musi być nieskończona, istnieć samoistnie (nie być stworzona) i być przyczyną istnienia wszystkich innych bytów – czyli musi być wszechmocna. Nie może to być zatem nic poza Bogiem.

Jeśli jednak jest to Bóg i Bóg jest jedyną substancją, to wobec tego wszystko, co istnieje, jest Bogiem w dosłownym znaczeniu. Jak głosi słynna propozycja nr 14: „Nie istnieje żadna substancja, która by nie była Bogiem” – a zatem substancja tworząca cały istniejący wszechświat i Bóg są całkowicie tożsame. Nie istnieje nic poza Bogiem, a wszystko, co istnieje, jest częścią Boga, istnieje jakby w nim samym. Bóg jest tożsamy z przyrodą, naturą, materią i są to tylko różne nazwy dla tej samej podstawowej substancji.

W dalszych propozycjach, wychodząc z tych wstępnych założeń, Spinoza dowodził, że substancja ta musi mieć charakter logiczny i racjonalny, a zatem wszystko, co się dzieje we wszechświecie, który jest tożsamy z substancją, musi również podlegać ściśle logicznym i racjonalnym prawom – jest więc też ściśle zdeterminowane.

Substancja ta, czy nazwać ją Bogiem, czy też naturą, była w systemie Spinozy siłą całkowicie bezosobową, aczkolwiek racjonalną, a dokładniej źródłem wszelkiej racjonalności. „Dowód” na racjonalność tak rozumianej substancji był przeprowadzony w duchu Kartezjusza. Skoro istnieje możliwość uporządkowania własnych myśli w spójny system, to znaczy, że natura też jest racjonalna, gdyż gdyby nie była, myśli również nie mogłyby nigdy utworzyć racjonalnego zbioru, skoro są one stworzone z tej samej substancji, co wszystkie inne przejawy istnienia.

W świecie Spinozy nic się nie może dziać przez przypadek, wolnością jest w nim zrozumienie konieczności (koncepcję tę rozwinął potem m.in. Hegel). Wolny człowiek to taki, który nie podlega żadnym innym ograniczeniom, poza tymi, które sam na siebie nałożył. Prawa przyrody zaś należy zaakceptować. Ich zrozumienie jest istotą wolności.

Bóg i stworzenia są zdeterminowane, jednak Bóg zdeterminowany jest sam przez siebie, natomiast stworzenia podlegają determinacji Boga.

Aby wyjaśnić przyczyny, dla których ludzie mają dwa złudzenia: poczucie wolności wyboru i poczucie odrębności swojego ducha od świata materialnego, Spinoza uznał, że duch i materia są dwoma aspektami jednej substancji – jakby jednym przedmiotem, ale oglądanym z różnych perspektyw (paralelizm). Aspekty te są na tyle różne, że nie można utrzymywać, że jest między nimi bezpośrednia łączność. Duch nie wpływa zatem w żaden sposób na materię, a materia na ducha. Istnieją one w stosunku do siebie zupełnie równolegle.

Najważniejszym celem życia jest dla Spinozy poznanie Boga, którego utożsamia z przyrodą, czyli z systemem uniwersalnych praw rządzących procesami naturalnymi. Poznanie Boga prowadzi do „intelektualnej miłości Boga”, która umożliwia osiągnięcie stanu szczęśliwości. A uważał, że dobro i zło nie istnieją obiektywnie, a są jedynie wytworem ludzkiego umysłu. Ludzie są nieświadomi tego, że wszystko jest zdeterminowane przez prawa natury, uważają, że rzeczy, które są dla nich korzystne są dobre a te niekorzystne są złe. Np.: jeśli ktoś jest chory i dostanie lek adekwatny do swojej choroby, to ten lek będzie dla niego dobrem; jeśli jednak ten lek przyjmie osoba chora na coś innego, może on jej poważnie zaszkodzić, jest więc dla tej osoby złem. Dokładnie to samo można też powiedzieć o relacji między dwiema dowolnymi osobami. Zło i dobro nie są więc wewnętrznymi cechami ludzi, lecz również wynikają z relacji między nimi. Jeden i ten sam człowiek może równocześnie czynić dobro jednemu człowiekowi i zło drugiemu. Okradzenie bogacza i rozdanie jego własności biednym jest czynieniem zła bogatemu i dobra biednemu. Praktycznie każde zdarzenie między ludźmi ma taki charakter – gdyż zawsze można znaleźć tych, którzy na tym zyskają i tych, którzy na tym stracą.

Spinoza bardzo krytycznie oceniał ludzkie religie. Uważał za szkodliwe przekonanie o istnieniu osobowego Boga, który wie lepiej od człowieka, co jest dobre, a co złe. Taki pogląd według Spinozy prowadził do religijnej opresji i zniewolenia. Wolność to osiągnięcie zrozumienia praw przyrody i zrozumienie koniecznych przyczyn determinujących ludzkie życie.

Zreasumujmy to, co powiedzieliśmy:

W swoich poglądach etycznych Spinoza był bliski filozofii stoików. Uznał, że dobre jest to, co sprzyja naturalnym potrzebom człowieka, który sam jest częścią natury. Twierdził, że uważamy, że coś jest dobre, ponieważ tego pragniemy. Każdy z nas działa więc według określonego z góry planu i jest właściwie bezwolny.

Spinoza uważał, że wszystko co istnieje jest Bogiem i to w dosłownym znaczeniu. Jak twierdził, „nie istnieje żadna substancja, która by nie była Bogiem.” Zatem nic nie istnieje poza Bogiem i wszystko jest Bogiem. Bóg nie oczekuje od nas niczego.

Spinoza twierdzi, że „cokolwiek istnieje, jest w Bogu i nic bez Boga nie może ani istnieć, ani być pojęte”. Na co dzień spotykamy się z modyfikacjami atrybutów substancji – są nimi każde ciało i każda myśl (idea).

Filozofia uczy nas zadawania pytań, rewizji przyjętych założeń i poszukiwania głębszego zrozumienia. Kiedy staniemy w obliczu trudności lub dylematów, warto sięgnąć po filozoficzne myśli, aby rozważyć różne perspektywy i znaleźć nowe możliwości.


Spinoza stwierdza, że cnota jest to równa mocy (tj.samokontroli). Spinoza wyjaśnia, w jaki sposób to pragnienie („conatus”) leży u podstaw ruchu i złożoności naszych emocji i namiętności (tj. radości i smutku, które są budulcem wszystkich innych emocji). Nasz umysł jest w niektórych przypadkach aktywny, a w niektórych bierny.


Etyka i moralność to dwa różne pojęcia. Normalnością nazywamy działania i stojące za nimi powody. Etyka zaś jest krytyczną analizą moralności. Celem rozważań nad etyką jest wskazanie sprzeczności między różnymi pozycjami moralnymi i znalezienie sposobów na zaradzenie im.


Pierwsza część „Etyki” jest rewolucyjnym zerwaniem z tradycyjną filozofią i teologią. Spinoza wprowadza pojęcie Boga jako jedynej substancji, która jest zarazem Naturą i obejmuje wszystko, co istnieje. Odrzuca koncepcję Boga osobowego, wykazuje, że świat jest koniecznym przejawem jego istoty, a także wprowadza rygorystyczny determinizm, w którym nie ma miejsca na przypadek ani tradycyjnie rozumianą wolną wolę. Te idee stały się fundamentem jego systemu filozoficznego i miały ogromny wpływ na późniejszą filozofię, zwłaszcza myśl oświeceniową, panteizm oraz współczesne koncepcje monizmu i determinizmu.

Druga część „Etyki” Spinozy obaliła klasyczne przekonanie o dualizmie duszy i ciała, prezentując człowieka jako jednośćUmysł i ciało są dwoma sposobami przejawiania się tej samej substancji, a nasze myśli są odzwierciedleniem procesów fizycznych zachodzących w organizmie. Nie istnieje dusza jako niezależna substancja – świadomość i ciało są nierozdzielnePoznanie jest stopniowe, a prawdziwa wiedza pochodzi nie z opinii czy logicznego rozumowania, ale z intuicji intelektualnej. Człowiek osiąga wolność i szczęście, gdy rozumie konieczność Natury i swoje miejsce w niej. Te idee wywarły ogromny wpływ na filozofię nowożytną, kładąc podwaliny pod późniejsze koncepcje monizmu, naturalizmu oraz współczesnych badań nad umysłem i świadomością.Trzecia część „Etyki” przynosi rewolucyjne spojrzenie na emocje – uczucia nie są irracjonalne ani sprzeczne z rozumem, lecz wynikają z koniecznych praw Natury. Spinoza pobudzenie ciała opisuje następująco: podstawowe afekty to pożądanie (conatus), radość (laetitia) i smutek (tristitia). Wszystkie inne emocje są pochodnymi tych trzech podstawowych afektów. Nie istnieje moralna klasyfikacja emocji – nie są one „dobre” ani „złe”, lecz naturalne. Najwyższą formą wolności jest zrozumienie swoich afektów i ich konieczności. Dzięki tej teorii Spinoza zrywa z tradycyjnym poglądem, że człowiek powinien walczyć ze swoimi emocjami. Zamiast tego proponuje rozumowe poznanie ich przyczyn, co pozwala zyskać nad nimi kontrolę i osiągnąć prawdziwą wolność. Filozofia Spinozy w tym zakresie zapowiada nowoczesne teorie psychologiczne, szczególnie w obszarach samopoznania, regulacji emocji i psychologii kognitywnej.


W czwartej części „Etyki”Spinoza przedstawia wizję człowieka jako istoty, która w swoim naturalnym stanie jest niewolnikiem własnych emocji. Dopóki człowiek nie zrozumie swoich afektów, jest miotany przez los, działa impulsywnie i często cierpiNie jesteśmy wolni, gdy działamy pod wpływem emocji – prawdziwa wolność polega na rozumowym zrozumieniu przyczyn swoich uczuć i panowaniu nad nimiNiektóre afekty prowadzą do destrukcji, ponieważ ograniczają naszą zdolność do działania – smutek, nienawiść, lęk sprawiają, że człowiek staje się słaby i podatny na wpływy otoczenia. Cnota polega na dążeniu do poznania i kierowaniu się rozumem, co pozwala zachować wewnętrzną harmonię i uniezależnić się od przypadkowych emocjiPrawdziwa wolność to nie wybór między różnymi opcjami, lecz działanie zgodne z koniecznością Natury, które wynika z rozumowego poznania rzeczywistości. Spinoza proponuje więc etykę opartą na samopoznaniu i pracy nad własnym umysłem, w której szczęście nie wynika z realizacji przypadkowych pragnień, lecz z głębokiego zrozumienia siebie i świata. Jego myśl stanowi fundament współczesnej psychologii emocji i samokontroli, pokazując, że rozum jest kluczem do wyzwolenia się z niewoli afektów i osiągnięcia trwałego spokoju ducha


W piątej części „Etyki” Spinoza ukazuje prawdziwe wyzwolenie człowieka jako proces rozumowego poznania konieczności świataNie jesteśmy wolni, jeśli działamy pod wpływem emocji i przypadkowych impulsów, ale możemy osiągnąć wolność, gdy zrozumiemy konieczne prawa rządzące rzeczywistością i zaakceptujemy jeWolność to nie możliwość wyboru, ale pełne zrozumienie konieczności. Najwyższą formą szczęścia jest miłość intelektualna do Boga/Natury – stan, w którym człowiek harmonizuje swoje działanie z porządkiem świata. Nieśmiertelność nie oznacza przetrwania po śmierci, lecz uczestnictwo w wiecznych prawdach. Cnota polega na świadomym życiu zgodnym z koniecznością – człowiek rozumny nie buntuje się przeciwko Naturze, lecz działa w zgodzie z jej prawami.

Dzięki tej koncepcji Spinoza stworzył jedną z najbardziej oryginalnych wizji ludzkiej wolności, która nie opiera się na arbitralnych wyborach czy religijnych dogmatach, ale na głębokim, intuicyjnym poznaniu świata i akceptacji jego koniecznościCzłowiek osiąga najwyższy stan egzystencji, gdy jego umysł przestaje być zniewolony emocjami i żyje w harmonii z Naturą, rozumiejąc jej prawa i działając zgodnie z nimi. Świadomość – to brama do twojej własnej mocy.

______

Stanisław Barszczak, Spinoza or God Doesn’t Play Dice.

Spinoza Unmasks the Miracle of the Resurrection – the Truth That the Church Hid… What if the miracle of the resurrection were not a divine act, but a religious myth? Baruch Spinoza, a philosopher of reason, dared to challenge the most powerful dogma of Christianity. This text reveals the truth that the Church has tried to conceal for centuries… Baruch Spinoza revealed the true meaning of the Resurrection. What does the resurrection truly mean? Baruch Spinoza questioned traditional religious dogmas and proposed a philosophical interpretation that forever changed the way we understand life, death, and the soul. Spinoza explained the resurrection without myth, based on reason and nature. Prepare for a truth that shatters centuries of belief and opens a new perspective on eternity.

Baruch Spinoza, Benedictus Despinoza, Benedictus d’Espinoza, Date and place of birth: November 24, 1632, Amsterdam. Date and place of death: February 21, 1677, The Hague. Most important work: Ethics in the Geometric Order. Burial site with an inscription: Latin: Terra hic Benedicti de Spinoza in Ecclesia Nova olim sepulti ossa tegit (in the new Church it will cover the bones of those once buried). Baruch Spinoza was a Dutch philosopher of Portuguese-Jewish, more specifically Sephardic, origin; an optical craftsman by profession. He worked in metaphysics, philosophy of mind, philosophy of religion, ethics, and political philosophy. Spinoza is one of the leading representatives of 17th-century rationalism, continuing the work of Descartes and inspiring the later system of Leibniz, as well as the subsequent, proper 18th-century Enlightenment and 19th-century German idealism. The Dutch philosopher was a classic example of pantheism, which perhaps concealed atheism in his work. He believed in a monism comparable to that of Parmenides and the ancient Stoics—not only in terms of the general ontology of the universe, but also in psychophysical terms, which was a form of panpsychism. Spinoza was also praised as an inspiration by Albert Einstein and counted among the greatest philosophers of the West.

He was born in Amsterdam, to a Jewish merchant family of former Marranos who had fled Portugal. The Netherlands was a country where Jews enjoyed relative religious freedom, and Jews from Spain, Portugal, and other countries where religious intolerance prevailed flocked to the Netherlands. He received a basic Jewish education. It is possible that he attended a Jewish higher school belonging to the Spanish-Portuguese (Sephardic) community in Amsterdam, but there is no evidence of this. This school published his first scholarly work on Hebrew grammar. He was fluent in the Talmud and Kabbalistics; He spoke several languages – Hebrew, Latin, Italian, French, Spanish, and Portuguese. Through his friendship with the scholar Franciscus van den Enden, he became acquainted with the works of Giordano Bruno and the philosophy of Descartes.

His parents wanted him to devote himself to a spiritual career, but he soon began to doubt the truth of religious doctrine, and his exposure to the leading ideas of the era, especially Descartes’ philosophy, led him to break with Judaism. Spinoza was expelled from the Jewish community (in 1656) and forced to remain in sectarian circles for the rest of his life, earning his living by grinding lenses. He devoted his free time to study and working on his philosophical works.

Spinoza’s unorthodox views (specifically, his argument with theologians on the materiality of the human soul) led to his accusation of heresy and expulsion from the Jewish community in 1656. He then adopted the Latin name Benedictus. Spinoza never again embraced any religion, thus cutting himself off from others, maintaining contacts and correspondence only with a group of scholars.

After being excluded from the Jewish community, he left Amsterdam. He first settled in Rijnsburg near Leiden. He then moved to Voorburg near The Hague. He gained fame during his lifetime for his summary of Descartes’ philosophy („The Principles of Descartes’ Philosophy Deduced in Geometrical Order” – 1663) and, above all, for his „Theological-Political Treatise” of 1670, which caused a major scandal and was placed on the Index of Forbidden Books.

Johan de Witt, the Grand Pensionary of the Dutch Republic (he had a copy), was among those interested in the treatise. It is likely that de Witt consulted the philosopher on matters of politics and religion and ensured his relative safety. Spinoza was deeply affected by the cruel death of the great boarder and his brother Cornelis. The event took place near the philosopher’s home. He was prevented from publicly protesting against the crowd’s barbarity, but he was seen weeping in public.

Spinoza was a philosopher fascinated, on the one hand, by mysticism and pantheism in the spirit of Maimonides, and on the other by the latest philosophical trends of his time: Descartes’ rationalism and Hobbes’ naturalism. His philosophical program was To reconcile all these currents into a unified and coherent system. From Maimonides, he inherited a profound belief in the unity of all being (monism); from Descartes, a fascination with mathematics and the concept of finding a rational and irrefutable starting point for all reasoning; and from Hobbes, he inherited the belief that a good philosophical system cannot contradict the tangible facts of everyday life.

Spinoza was a philosopher fascinated, on the one hand, by mysticism and pantheism in the spirit of Maimonides, and, on the other, by the newest philosophical currents of his time: Descartes’ rationalism and Hobbes’ naturalism. His philosophical program was to reconcile all these currents into a unified and coherent system. From Maimonides, he inherited a profound belief in the unity of all being; from Descartes, a fascination with mathematics and the concept of finding a rational and irrefutable starting point for all reasoning; and from Hobbes, he inherited the belief that a good philosophical system cannot contradict the tangible facts of everyday life.

His approach to philosophical problems consisted of formulating so-called assumptions written in the form of mathematical axioms, generating theorems from them, proving them mathematically, and finally confronting the conclusions from these theorems with known facts. He called this method of philosophizing more geometrico (a Cartesian term), because it resembled Euclid’s construction of geometry, in which a whole complex science is created from a few axioms.

Throughout his life, Spinoza constantly changed and modified his set of assumptions, and, unsure of them until the very end, he called them all merely propositions.

His greatest work – Ethics in Geometrical Order Proven – published only after his death, and running to approximately 200 pages, contains the most complete version of his system. Ethics is essentially a collection of these „propositions.” They are arranged and numbered from the most basic and general to the most specific and practical.

Each proposition is a short sentence in which two (or more) concepts are connected by a single logical relation and are completely devoid of any commentary. This means that the work can be understood and interpreted in many different ways, and therefore any summary of Spinoza’s views can always be accused of overstatement and inaccuracy.

Spinoza advocated rationalist pantheism. Spinoza’s fundamental premise (propositions 1 through 5) was that there is only one substance, which constitutes the fundamental building block of the universe. This substance must exist by itself and must be primary to all its attributes. It must be infinite, exist independently (not created), and be the cause of the existence of all other beings—that is, it must be omnipotent. Therefore, it cannot be anything but God.

However, if it is God and God is the only substance, then everything that exists is God in the literal sense. As the famous proposition 14 states: „There is no substance that is not God”—thus, the substance that creates the entire existing universe and God are completely identical. Nothing exists outside of God, and everything that exists is part of God, existing as if within Him. God is identical with nature, matter, and these are merely different names for the same fundamental substance.

In subsequent propositions, starting from these initial assumptions, Spinoza argued that this substance must be logical and rational in nature, and therefore everything that happens in the universe, which is identical with substance, must also be subject to strictly logical and rational laws—and is therefore also strictly determined.

This substance, whether called God or nature, was a completely impersonal, albeit rational, force in Spinoza’s system, or more precisely, the source of all rationality. The „proof” of the rationality of substance thus understood was carried out in the spirit of Descartes. Since it is possible to organize one’s thoughts into a coherent system, this means that nature is also rational, because if it were not, thoughts could never form a rational set, since they are made of the same substance as all other manifestations of existence.

In Spinoza’s world, nothing can happen by chance; freedom in it is the understanding of necessity (this concept was later developed by Hegel, among others). A free person is one who is subject to no limitations other than those they impose on themselves. The laws of nature, however, must be accepted. Understanding them is the essence of freedom.

God and creatures are determined, but God is determined by Himself, while creatures are subject to God’s determination.

To explain why people have two illusions: a sense of freedom of choice and a sense of their spirit being separate from the material world, Spinoza considered spirit and matter to be two aspects of one substance—as if one object, but viewed from different perspectives (parallelism). These aspects are so different that it is impossible to maintain a direct connection between them. Spirit, therefore, does not influence matter in any way, and matter does not influence spirit. They exist completely parallel to each other.

For Spinoza, the most important goal in life is to know God, whom he identifies with nature, that is, with the system of universal laws governing natural processes. Knowing God leads to an „intellectual love of God,” which enables one to achieve a state of happiness. He believed that good and evil do not exist objectively, but are merely the product of the human mind. People are unaware that everything is determined by the laws of nature; they believe that things that are beneficial to them are good, and those that are unfavorable are evil. For example, if someone is sick and is given medication appropriate for their condition, this medication will be good for them; however, if this medication is taken by someone suffering from something else, it can cause serious harm and is therefore evil for that person. The same can be said about the relationship between any two people. Good and evil are therefore not intrinsic qualities of people, but also result from the relationships between them. One and the same person can simultaneously do good to one person and evil to another. Robbing a rich man and giving his property to the poor is doing evil to the rich and good to the poor. Virtually every human event has this character – for there are always those who gain from it and those who lose from it.

Spinoza was very critical of human religions. He considered the belief in the existence of a personal God who knows better than man what is good and evil to be harmful. According to Spinoza, such a view led to religious oppression and enslavement. Freedom is achieving an understanding of the laws of nature and an understanding of the necessary causes that determine human life.

Let us summarize what we have said:

In his ethical views, Spinoza was close to the philosophy of the Stoics. He believed that good is that which promotes the natural needs of man, who is himself part of nature. He argued that we believe something is good because we desire it. Each of us, therefore, acts according to a predetermined plan and is essentially willless.

Spinoza believed that everything that exists is God, literally. He claimed, „no substance exists that is not God.” Therefore, nothing exists outside of God, and everything is God. God expects nothing from us.

Spinoza argues that „whatever exists is in God, and nothing can exist or be conceived without God.” Every day, we encounter modifications of the attributes of substance—every body and every thought (idea) are examples.

Philosophy teaches us to ask questions, reconsider our assumptions, and seek deeper understanding. When faced with difficulties or dilemmas, it is worthwhile to turn to philosophical thought to consider different perspectives and find new possibilities.

Spinoza states that virtue is equal to power (i.e., self-control). Spinoza explains how this desire („conatus”) underlies the movement and complexity of our emotions and passions (i.e., joy and sadness, which are the building blocks of all other emotions). Our mind is active in some cases, passive in others.

Ethics and morality are two different concepts. Normality refers to actions and the reasons behind them. Ethics, on the other hand, is a critical analysis of morality. The purpose of ethical considerations is to identify contradictions between different moral positions and find ways to resolve them.

The first part of „Ethics” is a revolutionary break with traditional philosophy and theology. Spinoza introduces the concept of God as the only substance, who is also Nature and encompasses all that exists. He rejects the concept of a personal God, demonstrates that the world is a necessary manifestation of his essence, and introduces a rigorous determinism in which there is no room for chance or traditionally understood free will. These ideas became the foundation of his philosophical system and had a profound influence on subsequent philosophy, especially Enlightenment thought, pantheism, and the contemporary concepts of monism and determinism.

The second part of Spinoza’s „Ethics” refuted the classical belief in the dualism of soul and body, presenting man as a unity. Mind and body are two manifestations of the same substance, and our thoughts are reflections of physical processes occurring in the organism. There is no soul as an independent substance—consciousness and body are inseparable. Cognition is gradual, and true knowledge comes not from opinion or logical reasoning but from intellectual intuition. Humans achieve freedom and happiness when they understand the necessity of Nature and their place within it. These ideas had a profound influence on modern philosophy, laying the foundations for later concepts of monism, naturalism, and contemporary research on mind and consciousness. The third part of „Ethics” offers a revolutionary view of emotions—feelings are not irrational or contrary to reason, but arise from neccessary, fundamental laws of Nature. Spinoza describes bodily arousal as follows: the basic affects are desire (conatus), joy (laetitia), and sadness (tristitia). All other emotions are derivatives of these three basic affects. There is no moral classification of emotions—they are neither „good” nor „bad,” but natural. The highest form of freedom is understanding one’s affects and their necessity. With this theory, Spinoza breaks with the traditional view that one should struggle with one’s emotions. Instead, he proposes a rational understanding of their causes, which allows one to gain control over them and achieve true freedom. In this respect, Spinoza’s philosophy foreshadows modern psychological theories, particularly in the areas of self-knowledge, emotion regulation, and cognitive psychology.

In the fourth part of „Ethics,” Spinoza presents a vision of man as a being who, in his natural state, is a slave to his own emotions. Until man understands his affects, he is tossed about by fate, acts impulsively, and often suffers. We are not free when we act on emotions – true freedom lies in rationally understanding the causes of our feelings and controlling them. Some affects lead to destruction because they limit our capacity for action – sadness, hatred, and fear make a person weak and susceptible to environmental influences. Virtue consists in striving for knowledge and being guided by reason, which allows us to maintain inner harmony and become independent of random emotions. True freedom is not choosing between various options, but acting in accordance with the necessity of Nature, which stems from a rational understanding of reality. Spinoza, therefore, proposes an ethics based on self-knowledge and working on one’s own mind, in which happiness does not stem from the fulfillment of random desires but from a deep understanding of oneself and the world. His thought forms the foundation of contemporary emotional psychology and self-control, demonstrating that reason is the key to liberation from the slavery of affects and achieving lasting peace of mind.

In the fifth part of „Ethics,” Spinoza presents true human liberation as a process of rationally understanding the necessity of the world. We are not free if we act on emotions and random impulses, but we can achieve freedom when we understand and accept the necessary laws governing reality. Freedom is not the ability to choose, but the full understanding of necessity. The highest form of happiness is intellectual love for God/Nature – a state in which one harmonizes one’s actions with the order of the world. Immortality does not mean survival after death, but participation in eternal truths. Virtue consists in consciously living in accordance with necessity – a rational person does not rebel against Nature, but acts in accordance with its laws.

With this concept, Spinoza created one of the most original visions of human freedom, one based not on arbitrary choices or religious dogma, but on a deep, intuitive knowledge of the world and acceptance of its necessity. One reaches the highest state of existence when one’s mind ceases to be enslaved by emotions and lives in harmony with Nature, understanding its laws and acting in accordance with them. Consciousness is the gateway to one’s own power.

_______

Stanisław Barszczak, 

Piękna Rzecz, Która Na Nas Wszystkich Czeka

W tym eseju – dzienniku niesamowitości często poruszam temat kosmicznego horroru, obojętności natury, mroku ludzkości i przerażającej natury prawdziwego oświecenia… Piszę również o wszechobecnych zagrożeniach we wszechświecie, który zawsze mamrocze groźby.

Oświecenie niekoniecznie jest czystym procesem. Oświecenie może być brudne, desperackie, niebezpieczne. Oświecenie jest samo w sobie nagrodą, samo w sobie karą. Zaczynasz dostrzegać o wiele więcej. I o wiele więcej widzi ciebie. 

Nostalgia, to nic innego jak ból – powiedziałeś mi Robercie. To pamięć zatruta cierpieniem straty.

Ani światło, ani ciepło nie mogły mu się oprzeć; spojrzenie w tę nicość i zrozumienie jej ogromu było równoznaczne z unicestwieniem człowieczeństwa. Chciałbym przyjąć to jedyne spojrzenie w twoich oczach, chłopcze. Wiem, iż boisz się. Człowiek taki jak ty się boi, oceniam sytuację.

Bóg zapalił świecę, a potem nas stworzył. Bał się samotności w ciemności.

Kiedyś pisałeś dla ucieczki. Nie ma ucieczki.

Ludzie są genetycznie predysponowani do walki o terytorium, nawet jeśli nagrodą są napromieniowane połacie spalonej ziemi. Rodzimy się, by walczyć, a hodowani po to, by zabijać.

Odwracam się i patrzę przez okno na pole, gdzie żółta jak cholera miotła miotlasta pełznie w stronę moich drzwi. Sześć lat i przesunęła się z głębi ziemi do płotu na podwórku. Jeszcze sześć lat i przegryzie ten dom do fundamentów, wplatając moje kości we włosy.

Twoje spojrzenie, chłopcze. Boisz się. Człowiek taki jak ty się boi, podsumowuję. Znałem kilku nieustraszonych mężczyzn. Polowałem z nimi na lwy. Kilku z tych dżentelmenów zapomniało, że Matka Natura jest większym zabójcą, niż my, ludzie, kiedykolwiek będziemy, i skończyło pogryzionymi. Ona pragnie naszej krwi, naszych kości, naszych cholernych flaków. Strach jest zdrowy. Matka Natura jest większym zabójcą, niż my, ludzie, kiedykolwiek będziemy.

Istnieje prawdziwe zło, Robercie. Chodź nie te egzystencjalne bzdury. Czy pamiętasz naszą rozmowę nocną?

Stawało się coraz ciemniej, Bóg trzymał rękę na pokrętle. Mówiliśmy o wszystkim.

Podświadomość to katedra, to brama do nieskończoności.

Poćwiartowany na kawałki przez bandę wieśniackich satanistów nigdy nie znalazłeś się na mojej liście wyimaginowanych sposobów na bycie wymordowanymi – to prawda, iż tak jak dawni samurajowie rozmyślali o tysiącu śmierci, tak również ty wyobrażałeś sobie mnóstwo sposobów na kopanie bliźniego. Choć nigdy nie czułeś się zbrodniarzem, nie raz płomień świecy migotał w czarnym otworze pensjonatu.

Jesień, jak choroba Alzheimera, sprawia, że wszystko staje się dziwne i nieznane, a kiedy szukasz kształtu tego, co prawdziwe, ukryte w środku, znajdziesz jedynie obietnicę nadchodzącej zimy.

Poszukiwanie duszy uwodzicielsko łączy się z dużą ilością alkoholu.

Światło w galerii subtelnie się zmieniło, a ty odwróciłeś się gwałtownie i zobaczyłeś kogoś zbliżającego się do siebie spomiędzy gablot. Osoba ta poruszała się z zatrważającą prędkością, pochylając się nisko nad podłogą, zarazem prostując się w miarę zbliżania. Nostalgia, to nic innego jak ból – powiedziałeś. To pamięć zatruta cierpieniem straty. Niejednokrotnie domniemanie jest główną przyczyną śmierci.

Cały ten polityczny bałagan, powszechna nędza, zasadnicza małostkowość ludzkości go przytłaczały, a on pogrążył się w pracy, pisaniu i książkach.

Robert szedł zawsze naprzód z pochodnią, którą zrobił z kija i szmat, w tym dziwnym, czerwonawym świetle diabły, a raczej cienie diabłów, przyczepione do butów mężczyzn, pełzały po kamienistej ziemi.

Tej nocy akurat wycelował karabin w Pas Oriona i wystrzelił nabój. Przegapiłem moment albo było za wcześnie, żeby stwierdzić czy spudłował.

Nie jestem tu po to, żeby kogokolwiek ostrzegać. Jestem tu po to między innymi, żeby dać ci solidne, „stare wyjebanie w mózg”, powiedziałeś. Myślisz, że znalazłeś tę książkę przypadkiem? Tu nie ma przypadków. Czas to pierścień. Wszystko i wszyscy zostają zmiażdżeni pod kierownicą.

Celem jego przetrwania było dawanie, niesienie opowieści. Dreszcz emocji związany z szerzeniem terroru, czajeniem się w nocy jak legendarne straszydła, podnieca bestie straszliwe, niewyobrażalne cuda.

Nie raz mówiłeś, kiedy miałem dwadzieścia sześć lat, ty odkryłeś straszną prawdę: byłeś jedynym człowiekiem na planecie. Byłeś ziarnem i siewcą, i znalazłeś się kilka sekund od horyzontu zdarzeń na końcu czasu — w punkcie x, zanim czas się zaczął… Wszechświat i jego projekt często są dziełem arbitralnego horroru.

Są tacy Robercie, którzy twierdzą, że czas jest pierścieniem. Ja odkryłem, że jest labiryntem, a moja rola to rola Minotaura. Króliku, o króliku. Witaj w labiryncie.

Nienawidzę marionetek, powiedziałeś też. Nienawidzę ich. Pochodzą z demonicznej linii równoległej do mimów i klaunów i są całkowicie diabelskie, zwłaszcza te realistyczne.

Pięknymi rzeczami, które nas wszystkich czekają, nazwałbym pojawienie się tutaj i śmierć, tymi słowami chciałem kontynuować nasze spotkania. Twoje życie dziesiątki razy kończyło się przemocą. Przelotnie dostrzegałeś ten fakt, choć nie byłeś w stanie pojąć jego znaczenia. Nie w blasku światła i ciemności, nie gdy gwiazdy spadały z nieba, nie gdy duchy ciebie samego unosiły się z twojego ciała w smugach krwi i kości. Rzeczywistość była prowizorycznym rekwizytem, połączeniem powszechnie akceptowanych domysłów, konsensusem samoograniczających się parametrów i paradygmatów, które stały się dla ciebie strawne dzięki niekończącej się spekulacji napędzanej przez szaleństwo, nadzieję i niemałą dawkę dobrego towaru.

Ja – człowiek bez imienia, stwierdziłbym tutaj, iż sekwencja obrazu mego kolegi pozostaje bynajmniej niepewna. Pętla, która przenika wszystko, dociera do całego czasu i przestrzeni, przemierza poszarpaną podróż przez całą przeszłość i całą potencjalność. To jest niczym powolne pęknięcie w lodzie, robak drążący drogę przez jabłko, drążący ludzkie serce. To cień, który za nim podąża. Ani promyka światła.

Wszystkie banały zawierają prawdę. Właściwie słodycze znajdowały się na szczycie listy rzeczy, których Robert powinien unikać, zwłaszcza świątecznych smakołyków od nieznajomych. W jego życiu pojawiły się też ponure ostrzeżenia dotyczące publicznych toalet, psów (nawet na smyczy), sklepów spożywczych (zwłaszcza w nocy), dzieci i nastolatków bez opieki, gniazdek elektrycznych (podczas burzy), nieoświetlonych pomieszczeń, stromych schodów, karuzel, jedzenia na bankietach lub w bufetach, koktajli na randce i wszelkich warunków pogodowych.

Czy błagasz o pluton, Robercie? raz spytałem. Czy śpiewasz hymny do uranu? Rozkoszujemy się koroną nieczułego majestatu. Pod jej wpływem pragniemy położyć fundamenty pod nowe miasto, nową cywilizację. Jesteśmy pionierami. Naszą granicą jest wielkie pustkowie między Alfą a Omegą.

Tworzysz swoje postacie, wprawiasz wszystko w ruch, a potem pozwalasz, by te postacie i sytuacje, które napotykają, powiedziały ci, jak się potoczą ich świadectwa.

Ludzie rodzą się, szukając kupy gówna, w której mogliby schować głowę. Zrób Robercie zdjęcie Boga, przypnij je do ściany i zobacz, kto się kłania.

Pamiętasz jak zaskoczyłeś mnie tyradą na temat oczu. Powiedziałeś: wpatruję się w moją dziwaczną gałkę oczną, wpatruję się w zniekształconą źrenicę, aż się rozszerza i wypełnia lustro, wypełnia mój mózg i pędzę przez próżnię. Całkowicie rozbudzony i z taką prędkością, że rozpłaszczam się na subatomową smugę kondensacyjną. Ta wielka kosmiczna paszcza, ten pożeracz galaktyk, posiada wystarczającą siłę grawitacji, by rozerwać strukturę przestrzeni i czasu, unicestwić rzeczywistość, i oto wpadam, rozsadzając biliony drobnych cząsteczek, kwadryliony skomlących pcheł, pożartych. Nanosekundy później rozumiem wszystko, co jest do zrozumienia.

Zredukowany do moich „istotnych soli”, że tak powiem, jestem nasionem siły napędowej, które zostaje zasiane po śmierci cieplnej wszechświata, gdy Uroboros połyka samego siebie, a cykl rozpoczyna się od nowa z wielkim hukiem.

Twoje życie dziesiątki razy kończyło się przemocą. Przelotnie dostrzegłeś ten fakt, choć nie byłeś w stanie pojąć jego znaczenia. Nie ze światłem i ciemnością kręcącymi się wokół ciebie, nie gdy gwiazdy spadały z nieba, nie gdy duchy ciebie samego wylatywały z twojego ciała w smugach krwi i kości. Wszechświat i jego projekt często są dziełem arbitralnego horroru, powtórzyłem.

Wstrzymałem nagle oddech, gdy drzwi się otworzyły i Sara stanęła w smudze światła z lampy Tiffany’ego. Jej sukienka była w kolorze kości słoniowej i ozdobiona cekinami, a przylegała dokładnie w tych miejscach, gdzie mogłaby zrobić mi krzywdę. Białe szpilki i cienkie pończochy Bransoletka z zawieszkami i delikatny srebrny łańcuszek na szyi. Na szczęście nie zwaliłem jej z nóg, wbijając w nią bukiety w konwulsyjnym odruchu. Uratował mnie tej nocy standard krwi.

Starszy Navarro wierzył, podobnie jak starożytni filozofowie Dalekiego Wschodu, że kosmos ostatecznie objawił się jako powtarzający się wzór, nieskończenie replikująca się nadbudowa zawarta i ucieleśniona w galaktyce, aż do kropli krwi.

Kiedyś głośno zastanawiałeś się czy Sara wyruszy na zachód i zbuduje swoją rozległą rezydencję? Jeszcze nie. Wkrótce, ale jeszcze nie. Najpierw jej mąż będzie musiał wykonać krwawy, kaszlący krok w tył, z tej śmiertelnej powłoki. W Krainie Północnego Słońca działy się dziwne rzeczy i tylko diabeł wiedział dlaczego kwitł okultyzm.

Tylko głupcy i umarli nigdy nie zmieniają zdania. Czuję się dobrze w starych, bardzo starych miejscach, miejscach wrogich rozwiniętemu życiu. Mój najdłuższy i najlepszy dom, Śląsk, jest właśnie takim: rozległy, smagany wiatrem krajobraz górniczych hałd, rzek i zbiorników z wodą, tak stary jak podłoże samego świata. Ogromny i w dużej mierze pełny. Bywał nieludzki, a jednak świadomy jakiejś pierwotnej częstotliwości. Wyraźnie złowroga w swojej obojętności, Śląsk to kraina, gdzie zima zabija ostentacyjnie i wywołuje pełzającą, śmiertelną gorączkę domową , która co roku dotyka setki mężczyzn i kobiet.

Wśród tej ponownej oceny i uporządkowania naszej krainy pojawiła się fuga, element szaleństwa, który znalazł swoje źródło w pustce między melancholią a koszmarem.

Jestem ostrożnym wyznawcą znaków i przepowiedni na Annaberg. Wszechświat zawsze mamrocze groźby, tam krzyż mi się pokazał czarny.

Aha, i staraj się zachować ostrożność w doborze przyjaciół, których zapraszasz na farmę. Jesteśmy ordynatem, nosisz wzorzec krwi, powiedziałem.

Sara lękała się o Nawarro. Bała się, że tym właśnie się stopniowo stali – parą sparowanych zwierząt, które warczały i warczały na siebie, które pozostały razem ze względu na instynkt i czysty cel.

Śniło się Robertowi, że bestia zrzuca go w dół szybu, tego, który zapadał się w dno jaskini. Spadał w niego, bezkształtny i nieważki, nie w podziemną otchłań ani jezioro, lecz w przestrzeń kosmiczną, ku kosmosowi. Przyspieszał przez Pola Gwiezdne poza Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba. Jego astralna projekcja pomknęła w stronę plamy czarnej ciemności pośród migoczących punktów światła, a gdy się zbliżył, plama rozszerzyła się w rozległą i przerażającą przestrzeń, usiana zapaleniem płuc i obejmująca wiele układów słonecznych; małą, niezależną galaktykę, bulgoczącą i zwiniętą w sobie. Kłębiący się skrzep zawierający mnóstwo martwych światów, każdy w swojej cienkiej powłoce.

Wśród tych pustych planet, głęboko pod ich sterylnymi powierzchniami, panowała ciemność. Morza Ciepłej Krwi wypełniały ich najgłębsze jaskinie. Dzieci Starej Pijawki, której samo imię było jedynie niezrozumiałym pomrukiem rozbrzmiewającym w jego umyśle, żyły w krwawych falach, wijąc się na brzegach diamentowo twardych kości i w milionach tuneli inkrustowanych i ozdobionych innymi kośćmi, zbieranymi w stadach na zielonych i błękitnych światach dojrzałych jak Ziemia. 

Dzieci ociekały i wiły się w niezgrabnych kopcach, a nawet w snach. Robert dziękował Bogu, że zobaczył jakkolwiek jedynie mgliste wrażenie o nich. Były bowiem z takiej materii, z jakiej zrobione są koszmary; robaczywe obrzydliwości, w posiadaniu nikczemnych i nieobliczalnych intelektów, które przywdziewały ciała i kręgosłupy ludzi i zwierząt, aby chronić się przed słońcem i móc chodzić wyprostowanym, a nie tylko czołgać się. Dziewczyna była bystra i miała ironiczny dowcip. Zdecydowanie nie jest to ceniona kombinacja u osób poniżej trzydziestki.

Ochrypły śmiech Nawarro był w odpowiedzi ogłuszający. Fragment ciemności rozjarzył się bladym płomieniem, a mnóstwo gwiazd zaczęło wirować niczym przez zdeformowane szkło. Obce konstelacje migotały i wiły się, gdy czarna plama rozrastała się na nich; wśród nich było słońce niczym wypalony czerwony żar, Układ Słoneczny z jego rozpadającymi się planetami i Ziemia.

Ziemia była spowita trującą, karmazynową mgłą. Oceany przypominały stojącą zupę. Ropiejące ochrowe i brązowe dżungle pokrywały jedną półkulę; jałowe pustkowia wulkaniczne dominowały na drugiej. Większość miast była pogrzebana w ruchomych piaskach, pod gnijącą roślinnością lub zatopiona w jamach w ziemi. Budowle wciąż nienaruszone, pokryte roślinnością, pokryte bursztynowymi zlodowaceniami, powykręcane w kolce wież, już nie przypominające swojego pierwotnego wyglądu. Naczelne gromadziły się w peryferyjnych rejonach, ale gdy obiektyw Nawarro przybliżył rozległą scenę, stało się jasne, że te nieszczęśnice były zdeformowane i nie na miejscu, niczym wieżowce. 

Robert wspomniał coś o ogromnym budynku niczym Pałac Kultury i Nauki z naszej stolicy Warszawy. Potężna konstrukcja została zbudowana z ciał i kości niezliczonych świadomych trupów. W jej środku otwierał się czarny, ociekający wodą tunel do Innego Miejsca. W skupiskach, a potem w stadach, nadlatujące postacie wzbijały się w powietrze i były wsysane w zamykającą się tęczówkę. Krzyczały jak muchy.

Księżyc? Żadnego księżyca, tylko scena dźwiękowa na pustyni w Arizonie. Gwiazdy były dziurami po kulach w galaktycznym płótnie. 

Ludzie są genetycznie predysponowani do kwestionowania terytorium, nawet jeśli nagrodą są napromieniowane obszary spalonej ziemi. Rodzimy się, by walczyć, a hodowani po to, by zabijać. Jesteśmy twórcami zarazy, detonatorami sztucznych słońc. Niezmordowany brutal – jego kolejny cios uderzył z tą samą miażdżącą kości siłą, co pierwszy.

Kontynuowałem wsłuchiwanie się w wynurzenia Roberta. Słońce wzeszło nad krawędzią świata. Nie mogłem nawet zamknąć oczu, żeby je zatrzymać. Fala uderzała w moją świadomość z każdym uderzeniem serca. Kolejna początkowa migrena.

Mantra lęku pokolenia milenialsów: Masowa histeria. Masowa hipnoza. Masowa produkcja. Masowy transport. Masowe morderstwo. Media masowe. Masakra. Masowy exodus. Masowe wymieranie.

Tutaj zawsze jest wilgotno. Ocean wykorzystuje deszcz i mgłę, żeby dotrzeć w głąb lądu, a ziemia jest jak gąbka, ale jeśli rozpalisz wystarczająco duże ogniska i zostawisz je płonące, w końcu wszystko wyschnie. 

Kiedy było po wszystkim i wracaliśmy do schroniska w górach, Robert, zaciskając obie ręce na kierownicy, zapytał Nawarro, co myśli o szanownych przedstawicielach ludu, nadto o rządach globu. Po tym, jak wnuk wymamrotał jakąś odpowiedź, Robert skinął głową, nie odrywając wzroku od drogi i powiedział: Nie ma wystarczająco dużo liny na tej chwiejącej się kuli gówna, żeby powiesić tych drani. Na tym rozmowa się zakończyła.

Podatki dla małych firm bywają tu cholerne. Zanim skoczysz, zadzwoń pod ten numer. Nie czuję się jak żyrafa. To mogło być kłamstwo. Kim byłem, skoro nie byłem w życiu? Mężczyzna o moim temperamencie nie odwiesza broni i nie rzuca siana na zawsze. Zostaje pochowany z bandolierami na piersi.

Dziś już jestem dziadkiem. Noc bierze głęboki oddech, a ja jestem pośród wszystkiego, co istnieje, jak psychotyczny koszmar zen, a ja nawet nie wiem, jak naprawić cholerny motocykl.

Gwiazdy krążą w klinie z polerowanego szkła. Nigdy już nie wydają się takie, jak powinny. Wiszą inaczej niż wtedy, gdy Sara i ja leżeliśmy na kocu i robiliśmy romantyczną rzecz, które się liczyło. Teraz nie wydają się zbyt romantyczne.

To jest portal dwudziestego trzeciego wieku. Zostać w nim złapanym to znaleźć się w siedzibie Dzieci Starszej Pijawki, władców wśród Ciemnych, którzy służą rozległym, ślepym istotom na bezświetlnych pustkowiach, gdzie śmiertelna fizyka popada w absurd. Być może udasz się do samej Starszej Pijawki. Gdybym nie był takim tchórzem, też bym to zrobił.

Sklepy stacjonarne z popękanymi fasadami, zamknięte magazyny i zardzewiałe mosty, dogorywające kościoły, wysokie i złowrogie po wybuchach bitew, opuszczone cmentarze kolonialne, opuszczone pomniki i zarośnięte posiadłości martwych jak proch patrycjuszowskich nadzorców, a wszystko to w ruinie.

Byłem postrachem w mikrokosmosie, miniaturową bombą atomową. Niszczycielem małych rzeczy. Nie światów, niczego tak wielkiego, ale pojedynczych ciał, pojedynczych żyć.

Oczy Roberta były bystre, choć w innym sensie niż większość ludzi rozumie to słowo. Były bystre w tym sensie, że linia prosta jest szybka, bez marnotrawstwa, bez domysłów, dokładna i metodyczna.

Więc na czym skończyliśmy? Zapalił papierosa. Mówiłeś mi, że to początek pięknej przyjaźni. Wystarczy, że będę szpiegował złoczyńców, aby udowodnić swoje dobre intencje. Do tego to zmierza, prawda? Zakładam, że jesteś częścią gangu, który… „Poprosi o siłę”. „Zrobiłbyś to?” „Być twoją muchą na ścianie w Domu Miłości?” „Tak”. „Nie interesuje mnie zostanie agentem FBI. Znanym również jako chodzący trup.

Kiedy Robert patrzył przez lunetę, czuł się, jakby największa jego część się rozpuściła, a to, co pozostało, to jądro, z którego wszystko wyrosło. Katoda ukradła wszystko, uczyniła go bezimiennym, nasieniem unoszącym się na ogromnym kosmicznym prądzie pływowym.

Zwierzęta rozumieją, że życie to śmierć. Nie jest to świadomy fakt, lecz fakt wdrukowany w każdą zderzającą się komórkę.

Sny się sprawdzają… Następnie pojawiła się sekwencja dziwnie statycznych ujęć ciemnej, wodnistej przestrzeni. Jakość była rozmazana i wydawała się na przemian zbyt bliska i zbyt daleka. Mlecznobiała mgła wkradła się do kadru. W końcu coś dużego zakłóciło spokój oceanu – wyskakujący wieloryb, góra lodowa unosząca się na powierzchni. Liny, a raczej kable, smagały i wiły się, smagając wodę pianą. Dziesiątki lin, dziesiątki kabli. Spektakl rozsadzał mi mózg. Mgła gęstniała jak grochówka i pochłonęła ostatnią klatkę.

Dzikie dziecko – powiedziała Sara. Zapach jej perfum i likieru przyprawiał mnie o mdłości. Jakiekolwiek pigułki mieszała z alkoholem, nie mogły być zdrowe. Pachniała jak połowa dziewczyn mafiosów po tym, jak ulegli rzeczywistości czyśćcowego istnienia… Domyśliłem się. Trzynastka wytatuowana na jej łydce była deklaracją suwerenności albo wołaniem o uwagę. Potrzeba dwunastu przysięgłych i jednego sędziego, żeby wysłać oryginalne G do więzienia. Wszyscy to jednak wiedzą; zarówno prawdziwi przestępcy, jak i początkujący przestępcy. Zapomniała o ½, co oznaczało „pół szansy”. Nie znaczyło to nic poza tym, że powinienem trzymać jedno oko otwarte i rękę na portfelu.

Czasami pająk wycina muchę z sieci. Czasami natura nie tonie w tych czerwonych kłach; czasami woli nie rozdzierać jej czerwonymi pazurami. Ułaskawienie niekoniecznie jest tak samo ciężkie jak ułaskawienie. Nieodwołalność to nie litość.

Środek zimy i chłód w chłodni. W królestwie zwierząt paranoja równała się zdrowiu psychicznemu. Robert zdjął kapelusz i położył go sobie na kolanach. Łysy jak sęp indyczy, bladoniebieskie oczy, przycięta srebrzysta broda; generał Konfederacji w podeszłym wieku.

Po latach spędzonych na pustkowiu zwykle rozmawiał sam ze sobą.

Ludzie, robactwo. Cofnij się wystarczająco daleko, to wszystko jedno. Moja opowieść jest dziwnym typem, który zasadniczo sprzeciwia się rzeczywistości, mając przynajmniej jedną cenę alienacji, zaniepokojenia i dezorientacji. 

Jaki rodzaj opowieści spełnia kryteria dziwaczne: gdy występuje poczucie oderwania od banalnej rzeczywistości, zawieszenia praw fizyki, odwrócenia lub subwersji porządku, nuty obcości. Historia dziwna dotyka innego rejestru niż inne gatunki. Jest doświadczenie dreszczyku emocji, ale jest ono zasadniczo inne niż to, co czuję po dobrym horrorze. Niepostrzeżenie dostrzegam dziwność jako wyraźną tradycję literacką, ściśle powiązaną z fantasy i horrorem, a ta relacja jest płynna, a nawet nieco skomplikowana.

Uprzejma prośba od sołtysa (bo to nie był kowboj), wcale nie była prośbą. Poszło tak, jak się spodziewałem, co było satysfakcjonujące i z czasem tragiczne. Musieliśmy wyjechać stamtąd. Raz Robert opowiadał, iż siedział pośród swoich tak zwanych kumpli, znosząc ich żarty, z twarzą czerwoną jak cegła. Sara twierdziła, że istnieje pewien rodzaj żalu, tak absolutnie głęboki, tak tragicznie czysty, że rozbrzmiewa i rezonuje w górze i w dole. Żywe, krwawe echo. To klucz do pewnego rodzaju limbo, ogólnego poczucia niepewności i braku.

Na podwórze wjechał kombi, z którego wyłonił się trupio spalony mężczyzna w kraciastej marynarce. Nawarro przedstawił go jako kierownika farmy. – Przyjrzyj się uważnie, a zobaczysz, że to ja siedzę w tle pod drzewem, nagi, pijąc z rogu, kontynuował opowieść Robert. Odchrząknąłem i starałem się nie wiercić. Dostanie ciosu w twarz zawsze było przyjemnością w porównaniu z oddaniem kobiecie darmowego strzału w serce.

Wiatr świszczał w liściach nade mną i przez chwilę czułem się jak pod wodą – późne popołudniowe światło przeświecało koralową czerwienią przez baldachim liści dębów i klonów. Sara wpatrywała się we mnie z wyrazem twarzy albo nieprzeniknionym, albo pustym.

Chyba mówi do ciebie, Robercie – powiedziałem półgłosem.

Byłem trochę chorobliwie dumny z ich profesjonalizmu i strachu. Sołtys i kilku osiłków rozebrali mnie do bokserek. Przykuli mnie łańcuchem na środku betonowej celi o wymiarach 4 na 6 metrów w piwnicy. Jestem rosły, więc ci kolesie używali dużo łańcuchów. Krzesło było z litego kutego żelaza i wyglądało, jakby odkręcono je z pokładu kutra. Nad głowami pulsowały brudne świetlówki. W pomieszczeniu unosił się zapach wybielacza i pleśni.

Chyba ignorancja to jedyne błogosławieństwo, na jakie my, małpy, możemy liczyć. Robert przewiózł mnie na północ i wschód, do miejsca, które mieszkańcy miasta uważają za dzicz, i ujrzałem całą rozpustę, gotycką wieżę Babel.

Lata spędzone na śląskich pastwiskach ukształtowały moje zainteresowanie najsurowszymi i najciemniejszymi aspektami literatury fantasy. Skłaniam się ku chłodowi i brutalności, ku przekonaniu, że życie świadome jest surowe i ulotne, a  zadomowienie się, co najwyżej, stanowi jedynie fragment całościowego planu życia. Dzikie, brutalne krajobrazy i złowrogie, sielskie widoki sprawiają mi radość.

Jako chłopiec, podziwiałem Humphreya Bogarta z wielkim uznaniem. Pożądałem homburga i trencza. Chciałem nosić ubrania, palić papierosy bez filtra i rzucać tym długonogim damom w norkach spojrzenia spod przymrużonych powiek. Pragnąłem ścigać złoczyńców, naprawiać krzywdy i przywracać pokój. Po osiągnięciu dojrzałości odkryłem czarną i komiczną ironię, która jest egzystencjalną niedolą każdego detektywa, sekret, który zawsze pomijają tanie powieści i czarno-białe filmy: każda wskazówka, którą rozszyfrowuje nasz nieustraszony detektyw, każda zagadka, którą rozwikła, każda zbrodnia, którą rozwiązuje, sprawia, że świat staje się nieszczęśliwszym miejscem. Zmądrzałem i zostałem gangsterem. Więcej pieniędzy, więcej kobiet i lepsze ubrania. Znacznie mniej tajemnic. A co ze współczynnikiem nieszczęścia? Zasadniczo… umyć.

Bóg zapalił świecę, a potem nas stworzył. Bał się samotności w ciemności. Zgodnie z doświadczeniem Roberta w jego tradycjach podejrzewaliby, że jest demonem lub że jest opętany przez demony. Biorąc pod uwagę ilość alkoholu nasycającego jego wątrobę, tę starożytną bramę duchów, oczywiście i demony miały przynajmniej trochę racji.

Gospodarstwo uratowane, hura! – powiedziała Sara bez entuzjazmu. Sara była szczupła i pełna wdzięku w białej letniej sukience, która efektownie eksponowała jej nogi. Elegancka dama; lekko musująca, jak Brigitte Bardo w swoim czasie, z kręconymi blond włosami i nordyckimi niebieskimi oczami. Dwadzieścia lat starsza ode mnie, jej tlący się seksapil uderzał niczym cios w mostek. Ten urok nie był ozdobny, posługiwała się nim jak bronią. Z bliskiej odległości siła jej osobowości iskrzyła jeszcze mocniej niż urok, którym emanowała w dziesiątkach thrillerów i kryminałów. Wytrawna aktorka, z łatwością zmieniała się między damą w opałach a femme fatale. Przyjrzała mi się, wydymając usta na widok mojej ziemistej cery i kulawej nogi. Jej wyraz twarzy sprawił, że byłem wdzięczny, że nie jestem rannym koniem. 

 Tom, miejski cwaniak, nicpoń – tak mówili o mnie moi wielcy i wysocy. Ile wiedzieli o moim pochodzeniu? Nie wiadomo, jakimi kłamstwami karmił ich Robert, nie wiadomo, jaki układ zawarł. Marszczyli brwi na widok moich rozczochranych włosów i gęstniejącej brody; nie byli też zadowoleni z mojej skórzanej kurtki, spodni i zdartych martensów.

Nie może się zdecydować czy wezwać policję, czy ukryć ciało, zepchnąć wypożyczony samochód do rowu i podpalić.Byłem przyzwyczajony do kłamców, bezczelnych lub z szeroko otwartymi oczami,o srebrnych językach lub błagających, często z lufą pistoletu skierowaną w ich stronę, gdy bełkotali ostatnie modlitwy do obojętnego boga, wylewali ostatnie łzy na obojętną ziemię. Człowiek wypowie każde kłamstwo, dopuści się każdego upokorzenia, sprzeda własne dzieci, byle tylko uniknąć tego ostatniego, słodkiego dobranoc. Niezależnie od tego, co jest prawdą o mężczyźnie, jeśli składa ofertę, zazwyczaj jest w tarapatach. 

Dziś wieczorem byłem więźniem: odurzony, rozebrany, torturowany i na dobrej drodze do stania się trupem. Zamierzałem stawić czoła zbliżającej się zagładzie z odrobiną spokoju. Fortuna i ruina, życie i śmierć, wszystkie ważne rzeczy, balansują na ostrzu brzytwy.Niczym brukowane kamienie, chmury utworzyły ścieżkę, która prowadziła w dół za ukrytym słońcem, którego blask barwił chmury na głęboki, fioletoworóżowy kolor. Po wylądowaniu na nowej ziemi zgłosiłem się do szefa, lokalnego potentata mafii, który władał tundrą, jak okiem sięgnąć. Obrazy z tego południa będą naznaczać moją pamięć, dopóki śmierć nie zmiecie jej z powierzchni ziemi.

Nie ma żadnych zbiegów okoliczności – powiedziałem. Tylko cykle i wzorce. Buddysta? Przesądny cynik. Ewolucja to koło – zsuwamy się z powrotem do tego bezkresnego morza protoplazmatycznej mazi.

Następnie poznałem Lionela drugiego pełnoetatowego pracownika farmy. Okazał się zjadliwym, jasnowłosym mężczyzną, kilka lat młodszym ode mnie. Szczupły, ogorzały i przystojny jak facet, który powinien był trafić na srebrny ekran, ale nigdy się nie dostał. Zdecydowanie były żołnierz. Coś w jego zimnym spojrzeniu, w tym, jak oceniał mnie, choć pozornie, wskazywało na Siły Specjalne. Rozrzucał siano, kiedy na niego trafiliśmy.

Podróż od narodzin do mroku niesie ze sobą zwroty akcji, odwrócenia losu i triumfy. Niemniej jednak nigdy nie wolno nam zapominać, że to w mrok pędzimy. Wszyscy ściskamy dłoń Królowi Plutonowi. A ja wyjątkowo dobrze czuję się dobrze w starych, starych miejscach, miejscach wrogich rozwiniętemu życiu. Nie potrzebujesz młotka, żeby mnie rozwalić. Pozwól mi dusić się we własnym nieszczęściu. Pozwól mi utonąć w „co by było, gdyby” i „może”.

(Skojarzenia myślne w tej ‚Balladzie o czarnym Tomie’ są przedwczesne, opowieść stanowi licentia poetica autora, #StanislawBarszczak)

______

Stanisław Barszczak,

A Beautiful Thing That Awaits Us All

In this essay – a diary of the uncanny, I often touch on cosmic horror, the indifference of nature, the darkness of humanity, and the terrifying nature of true enlightenment… I also write about the ubiquitous threats in a universe that always mutters threats.

Enlightenment isn’t necessarily a pure process. Enlightenment can be dirty, desperate, dangerous. Enlightenment is its own reward, its own punishment. You begin to see so much more. And so much more sees you.

Nostalgia is nothing but pain—you told me, Robert. It’s memory poisoned by the pain of loss.

Neither light nor warmth could resist it; to gaze into that nothingness and understand its vastness was tantamount to the annihilation of humanity. I would like to accept that single look in your eyes, boy. I know you’re afraid. A man like you is afraid; I assess the situation.

God lit a candle and then created us. He was afraid of being alone in the dark.

You used to write to escape. There is no escape.

Humans are genetically predisposed to fight for territory, even if the prize is irradiated swathes of scorched earth. We are born to fight, bred to kill.

I turn and look out the window at the field, where a yellow-as-hell broom is creeping toward my door. Six years and it has moved from the earth to the backyard fence. Six more years and it will eat this house down to the foundation, tangling my bones in my hair.

Your look, boy. You’re afraid. A man like you is afraid, I conclude. I’ve known some fearless men. I hunted lions with them. A few of these gentlemen forgot that Mother Nature is a bigger killer than we humans will ever be, and ended up bitten. She wants our blood, our bones, our damn guts. Fear is healthy. Mother Nature is a greater killer than we humans will ever be.

True evil exists, Robert. But not this existential nonsense. Do you remember our conversation last night?

It was getting darker and darker, God had his hand on the knob. We talked about everything.

The subconscious is a cathedral, a gateway to infinity.

Chunked into pieces by a gang of peasant Satanists, you never made it onto my list of imagined ways to be murdered—it’s true that just as the samurai of old contemplated a thousand deaths, so too did you imagine countless ways to kick your neighbor. Although you never felt like a criminal, the candle flame flickered more than once in the black hole of the guesthouse.

Autumn, like Alzheimer’s, makes everything strange and unfamiliar, and when you search for the shape of what’s true, hidden within, you find only the promise of the coming winter.

Soul searching is seductively combined with a large amount of alcohol.

The light in the gallery subtly shifted, and you turned sharply to see someone approaching from between the display cases. They moved with alarming speed, bending low to the floor, straightening as they approached. „Nostalgia is nothing but pain,” you said. „It’s memory poisoned by the pain of loss. Often, presumption is the main cause of death.”

All this political chaos, the widespread misery, the fundamental pettiness of humanity overwhelmed him, and he immersed himself in work, writing, and books.

Robert always walked ahead with a torch he’d fashioned from a stick and rags. In that strange, reddish light, devils, or rather the shadows of devils, attached to the men’s boots, crawled across the rocky ground.

That night, he happened to aim his rifle at Orion’s Belt and fire a round. I missed the moment, or it was too early to tell if he’d missed.

I’m not here to warn anyone. I’m here, among other things, to give you a good old-fashioned brain-fuck, you said. You think you found this book by chance? There are no coincidences here. Time is a ring. Everything and everyone gets crushed beneath the wheel.

His purpose in survival was to give, to carry the story. The thrill of spreading terror, of lurking in the night like legendary bogeymen, excites beasts of fear, unimaginable wonders.

You’ve often said, when I was twenty-six, that you discovered a terrible truth: you were the only human on the planet. You were the seed and the sower, and you found yourself seconds from the event horizon at the end of time—at point x, before time began… The universe and its design are often the work of arbitrary horror.

There are those, Robert, who claim that time is a ring. I discovered it is a labyrinth, and my role is that of the Minotaur. Rabbit, oh rabbit. Welcome to the labyrinth.

I hate puppets, you said too. I hate them. They come from a demonic lineage parallel to mimes and clowns, and they are utterly diabolical, especially the realistic ones.

The beautiful things that await us all, I would call appearing here and dying, in these words 

I wanted to continue our meetings. Your life had ended in violence dozens of times. You glimpsed this fact, though you couldn’t grasp its significance. Not in the blaze of light and darkness, not when stars fell from the sky, not when your own spirits rose from your body in streaks of blood and bone. Reality was a makeshift prop, a confluence of widely accepted conjectures, a consensus of self-limiting parameters and paradigms made palatable to you by endless speculation fueled by madness, hope, and a healthy dose of the good stuff.

I—the man without a name—would argue here that the sequence of my colleague’s image remains anything but uncertain. A loop that permeates everything, reaches into all of time and space, traversing a jagged journey through all of the past and all of potentiality. It’s like a slow crack in the ice, a worm boring its way through an apple, burrowing into the human heart. It’s the shadow that follows him. Not a ray of light.

All platitudes contain truth. In fact, sweets were at the top of Robert’s list of things to avoid, especially holiday treats from strangers. His life also included dire warnings about public restrooms, dogs (even on leashes), grocery stores (especially at night), unsupervised children and teenagers, electrical outlets (during thunderstorms), unlit rooms, steep stairs, carousels, food at banquets or buffets, cocktails on dates, and all weather conditions.

Do you beg for plutonium, Robert? I once asked. Do you sing hymns to uranium? We revel in the crown of unfeeling majesty. Under its influence, we yearn to lay the foundations for a new city, a new civilization. We are pioneers. Our border is the great wilderness between Alpha and Omega.

You create your characters, set everything in motion, and then let those characters and the situations they encounter tell you how their testimonies will unfold.

People are born looking for a pile of shit to bury their heads in. Robert, take a picture of God, pin it to the wall, and see who bows.

Remember how you surprised me with your tirade about eyes? You said: I stare into my strange eyeball, I stare into my distorted pupil until it dilates and fills the mirror, fills my brain, and I hurtle through the void. Wide awake and at such speed that I flatten into a subatomic contrail. This vast cosmic maw, this galaxy-devourer, possesses enough gravitational force to rip apart the fabric of space and time, to annihilate reality, and there I am, bursting into trillions of tiny particles, quadrillions of whimpering fleas, devoured. Nanoseconds later, I understand everything there is to understand. Reduced to my „essential salts,” so to speak, I am the seed of the driving force that is sown after the heat death of the universe, when the Ouroboros swallows itself, and the cycle begins anew with a resounding bang.

Your life has ended in violence dozens of times. You glimpsed this fact, though you couldn’t grasp its significance. Not with light and darkness swirling around you, not with stars falling from the sky, not with your own spirits flying from your body in streaks of blood and bone.

The universe and its design are often a work of arbitrary horror, I repeated.

I caught my breath suddenly as the door opened and Sarah stood in the beam of light from the Tiffany lamp. Her dress was ivory and sequined, clinging to me precisely in the places where she could hurt me. White heels and thin stockings. A bracelet with charms and a delicate silver chain around her neck. Fortunately, I didn’t knock her off her feet, thrusting bouquets into her in a convulsive reflex. The standard of blood saved me that night.

Elder Navarro believed, like the ancient philosophers of the Far East, that the cosmos ultimately revealed itself as a repeating pattern, an infinitely replicating superstructure contained and embodied in the galaxy, down to the drop of blood.

Have you ever wondered aloud if Sarah will set out west and build her sprawling mansion? Not yet. Soon, but not yet. First, her husband will have to take a bloody, coughing step back from this mortal coil.

Strange things were happening in the Land of the Midnight Sun, and only the devil knew why occultism flourished.

Only fools and the dead never change their minds. I feel comfortable in old, very old places, places hostile to evolved life. My longest and best home, Silesia, is just that: a vast, windswept landscape of mine dumps, rivers, and reservoirs, as old as the bedrock of the world itself. Vast and largely complete. It was inhuman at times, yet conscious of some primal frequency. Distinctly sinister in its indifference, Silesia is a land where winter kills ostentatiously and instills a creeping, deadly cabin fever, 

that affects hundreds of men and women every year.

Amidst this reassessment and realignment of our land, a fugue emerged, an element of madness that found its source in the void between melancholy and nightmare.

I am a cautious follower of omens and prophecies on Annaberg. The universe always mutters threats; there, the cross appeared black to me.

Oh, and try to be careful in choosing the friends you invite to the farm. We are the ordinate, you carry the blood pattern, I said.

Sarah feared for Navarro. She feared that this was what they had gradually become – a pair of mated animals who growled and snarled at each other, who stayed together out of instinct and pure purpose.

Robert dreamed that the beast was throwing him down the shaft, the one that sank to the bottom of the cave. He fell into it, formless and weightless, not into a subterranean abyss or a lake, but into space, into space. He accelerated through the Star Fields beyond the James Webb Space Telescope. His astral projection hurtled toward a patch of black darkness amidst shimmering points of light, and as he approached, the patch expanded into a vast and terrifying expanse, riddled with pneumonia and encompassing many solar systems; a small, independent galaxy, bubbling and curling in on itself. A churning clot containing a multitude of dead worlds, each in its own thin shell.

Among these empty planets, deep beneath their sterile surfaces, darkness reigned. Seas of Warm Blood filled their deepest caverns. The children of Old Leech, whose very name was but an incomprehensible murmur echoing in his mind, lived in bloody waves, writhing on banks of diamond-hard bone and in millions of tunnels inlaid and adorned with other bones, gathered in herds on green and blue worlds as ripe as Earth.

The children dripped and writhed in clumsy mounds, and even in dreams. Robert thanked God that he had glimpsed even the vaguest impression of them. For they were the stuff of nightmares: worm-eaten abominations possessed of vile and unpredictable intellects, donning the bodies and spines of humans and animals to protect themselves from the sun and to walk upright, not just crawl. The girl was bright and possessed a wry wit. Certainly not a prized combination in anyone under thirty.

Navarro’s raucous laughter was deafening in response. A fragment of darkness glowed with pale flame, and a multitude of stars began to swirl as if through distorted glass. Alien constellations flickered and writhed as the black spot spread across them; among them were the sun, a burnt-out red ember, the solar system with its crumbling planets, and Earth.

The Earth was shrouded in a poisonous, crimson fog. The oceans resembled stagnant soup. Festering ocher and brown jungles covered one hemisphere; barren volcanic wastelands dominated the other. Most cities were buried in quicksand, beneath rotting vegetation, or sunk into cavities in the earth. Structures still intact, covered in vegetation, covered by amber glaciations, twisted into spires, no longer resembling their original appearance. Primates gathered in the outlying areas, but as Navarro’s lens zoomed in on the vast scene, it became clear that these unfortunate creatures were deformed and out of place, like skyscrapers.

Robert mentioned something about a massive building like the Palace of Culture and Science in our capital, Warsaw. The massive structure was constructed from the flesh and bones of countless sentient corpses. A black, dripping tunnel to the Other Place opened in its center. In clusters, then in flocks, the approaching figures took to the air and were sucked into the closing iris. They screamed like flies.

The moon? No moon, just a soundstage in the Arizona desert. The stars were bullet holes in the galactic canvas.

Humans are genetically predisposed to contest territory, even if the reward is irradiated scorched earth. We are born to fight, bred to kill. We are the creators of plague, the detonators of artificial suns. A tireless brute – his next blow struck with the same bone-crushing force as the first.

I continued to listen to Robert’s ramblings. The sun rose over the edge of the world. I couldn’t even close my eyes to stop it. The wave crashed into my consciousness with every heartbeat. Another initial migraine.

The millennial generation’s fear mantra: Mass hysteria. Mass hypnosis. Mass production. Mass transportation. Mass murder. Mass media. Massacre. Mass exodus. Mass extinction.

It’s always humid here. The ocean uses rain and fog to reach inland, and the earth is like a sponge, but if you build big enough fires and leave them burning, eventually everything dries out.

When it was over and we were heading back to the mountain hut, Robert, clenching both hands On the handlebars, he asked Navarro what he thought of the esteemed representatives of the people, and moreover, of the governments of the world. After his grandson mumbled a reply, Robert nodded, not taking his eyes off the road, and said, „There’s not enough rope on this wobbling ball of shit to hang these bastards.” The conversation ended there.

Small business taxes can be hellish here. Before you jump, call this number. I don’t feel like a giraffe. It could have been a lie. Who was I if I hadn’t been in life? A man of my temperament doesn’t hang up his guns and throw in the towel forever. He’s buried with bandoliers on his chest.

Today I’m a grandfather. The night takes a deep breath, and I’m amidst all that exists, like a psychotic Zen nightmare, and I don’t even know how to fix the damn motorcycle.

The stars circle in a wedge of polished glass. They never seem quite right again. They hang differently than they did when Sarah and I lay on a blanket, doing the romantic thing that mattered. They don’t seem so romantic now.

This is a twenty-third-century portal. To be caught in it is to find yourself in the abode of the Children of the Elder Leech, rulers among the Dark Ones who serve vast, blind beings in lightless wastelands where mortal physics descends into absurdity. Perhaps you will go to the Elder Leech herself. If I weren’t such a coward, I would do it too.

Brick-and-mortar stores with cracked facades, shuttered warehouses and rusted bridges, dying churches, tall and ominous from the aftermath of battle, abandoned colonial cemeteries, abandoned monuments, and the overgrown estates of dust-dead patrician overseers, all in ruins.

I was a terror in the microcosm, a miniature atomic bomb. A destroyer of small things. Not worlds, nothing so grand, but individual bodies, individual lives.

Robert’s eyes were sharp, though in a different sense than most people understand the word. They were sharp in the sense that a straight line is quick, wasteless, guesswork-free, precise and methodical.

So where did we end? He lit a cigarette. You told me this was the beginning of a beautiful friendship. All I had to do was spy on the bad guys to prove my good intentions. That’s where this was going, right? I assume you’re part of a gang that—”Will ask for strength.” „Would you do that?” „Be your fly on the wall in the House of Love?” „Yes.” „I have no interest in becoming an FBI agent. Also known as the walking dead.”

As Robert peered through the scope, he felt as if the largest part of him had dissolved, and what remained was the core from which everything had sprung. The cathode had stolen everything, made him nameless, a seed floating on a vast cosmic tidal current.

Animals understand that life is death. This is not a conscious fact, but a fact imprinted in every colliding cell.

Dreams come true… Then came a sequence of strangely static shots of dark, watery space. The quality was blurry, seeming alternately too close and too far away. A milky-white fog crept into the frame. Finally, something large disturbed the ocean’s peace—a whale leaping, an iceberg floating on the surface. The ropes, or rather cables, lashed and writhed, lashing the water with foam. Dozens Ropes, dozens of cables. The spectacle was blowing my mind. The fog thickened like pea soup and swallowed the last frame.

„Wild child,” Sara said. The scent of her perfume and liqueur made me nauseous. Whatever pills she mixed with alcohol couldn’t be healthy. She smelled like half the mafiosi’s girlfriends after they succumbed to the reality of purgatorial existence… I guessed. The number thirteen tattooed on her calf was a declaration of sovereignty or a cry for attention. It takes twelve jurors and one judge to send an original G to prison. But everyone knows that; real criminals and novice criminals alike. She forgot the ½, which meant „half a chance.” It meant nothing except that I should keep one eye open and my hand on my wallet.

Sometimes a spider cuts a fly from its web. Sometimes nature doesn’t drown in those red fangs; Sometimes he prefers not to tear it open with his red claws. A pardon isn’t necessarily as harsh as a reprieve. Irrevocability isn’t mercy.

Midwinter and the cold of a freezer. In the animal kingdom, paranoia equaled sanity. Robert took off his hat and placed it on his lap. Bald as a turkey vulture, pale blue eyes, trimmed silver beard; an elderly Confederate general.

After years spent in the wilderness, he usually talked to himself.

People, vermin. Go back far enough, it’s all the same. My story is a strange type, one that fundamentally defies reality, with at least one price of alienation, anxiety, and disorientation.

What kind of story meets the criteria for the strange: when there is a sense of detachment from banal reality, a suspension of the laws of physics, an inversion or subversion of order, Notes of strangeness. Strange history touches a different register than other genres. There’s a thrilling experience, but it’s fundamentally different from what I feel after a good horror film. I subtly perceive strangeness as a distinct literary tradition, closely linked to fantasy and horror, and this relationship is fluid, even somewhat complex.

The polite request from the village headman (because he wasn’t a cowboy) wasn’t a request at all. It went as I expected, which was satisfying and, in time, tragic. We had to leave. Robert once recounted sitting among his so-called friends, enduring their jokes, his face red as a brick. Sara claimed there was a kind of grief, so utterly profound, so tragically pure, that it resonated and reverberated above and below. A living, bloody echo. This is the key to a kind of limbo, a general sense of uncertainty and lack.

A station wagon pulled into the yard, and a charred man in a plaid jacket emerged. Navarro introduced him as the farm manager.

„Look closely, and you’ll see that’s me sitting in the background under the tree, naked, drinking from a horn,” Robert continued. I cleared my throat and tried not to fidget. Getting punched in the face was always a pleasure compared to giving a woman a free shot to the heart.

The wind whistled through the leaves above me, and for a moment I felt like I was underwater—the late afternoon light glowed coral red through the canopy of oak and maple leaves.

Sara stared at me, her expression either inscrutable or blank. „She must be talking to you, Robert,” I said quietly.

I was a little morbidly proud of their professionalism and fear. The cowboy

and a few tough guys stripped me down to my boxers. They chained me in the middle of a 4×6-meter concrete cell in the basement. I’m a tall guy, so these guys used a lot of chains. The chair was solid wrought iron and looked like it had been unscrewed from the deck of a fishing boat. Dirty fluorescent lights pulsed overhead. The room smelled of bleach and mold.

I guess ignorance is the only bliss we apes can hope for. Robert took me north and east, to a place the city dwellers consider a wilderness, and I saw all the debauchery, a Gothic Tower of Babel.

My years spent in the Silesian pastures shaped my interest in the harshest and darkest aspects of fantasy literature. I gravitate toward coldness and brutality, toward the belief that conscious life is harsh and fleeting, and that settling in, at best, is only a fragment of a holistic plan of life. Wild, brutal landscapes and sinister, pastoral vistas bring me joy.

As a boy, I admired Humphrey Bogart with great appreciation. I coveted the homburg and the trench coat. I wanted to wear clothes, smoke unfiltered cigarettes, and give those long-legged ladies in mink coats squints. I longed to chase down villains, right wrongs, and restore peace. As I reached adulthood, I discovered the dark and comic irony that is every detective’s existential plight, the secret that cheap novels and black-and-white films always miss: every clue our intrepid detective deciphers, every mystery he unravels, every crime he solves makes the world a more miserable place. I wised up and became a gangster. More money, more women, and better clothes. Far fewer secrets. And what about the misfortune quotient? Basically… wash.

God lit a candle, then created us. He was afraid of being alone in the dark. According to Robert’s experience, in his traditions, they would suspect he was a demon or possessed by demons. Considering the amount of alcohol saturating his liver, that ancient gateway to the spirits, of course the demons were at least partly right.

„The farm is saved, hurray!” Sara said without enthusiasm. Sara was slender and graceful in a white summer dress that showed off her legs. An elegant lady; slightly effervescent, like Brigitte Bardo in her day, with curly blonde hair and Nordic blue eyes. Twenty years older than me, her smoldering sex appeal struck like a punch to the sternum. This charm wasn’t decorative; she wielded it like a weapon. At close range, the force of her personality sparked even more powerfully than the charm she exuded in dozens of thrillers and crime novels. A consummate actress, she shifted effortlessly between damsel in distress and femme fatale. She looked at me, pouting at the sight of my sallow complexion and lame leg. Her expression made me grateful I wasn’t a wounded horse.

Tom, the town slicker, the good-for-nothing—that’s what my great and tall people called me. How much did they know about my origins? No one knows what lies Robert fed them, no one knows what deal he made. They frowned at my disheveled hair and thickening beard; they weren’t happy with my leather jacket, trousers, and scuffed Doc Martens boots either.

He can’t decide what to do Should I call the police, or hide the body, push the rental car into a ditch, and set it on fire? I was used to liars, brazen or wide-eyed, silver-tongued or pleading, often with a gun pointed at them as they babbled their final prayers to an indifferent god, shed their final tears on the indifferent earth. A man will tell any lie, commit any humiliation, sell his own children, just to avoid that final, sweet goodnight. No matter what the truth is about a man, if he makes an offer, he’s usually in trouble.

Tonight I was a prisoner: drugged, stripped, tortured, and well on his way to becoming a corpse. I intended to face my impending doom with a modicum of peace. Fortune and ruin, life and death, all important things, balance on a razor’s edge. Like cobblestones, the clouds formed a path that led down behind the hidden sun, whose glow dyed the clouds a deep, purplish-pink. Upon landing in the new land, I reported to my boss, a local mafia tycoon who ruled the tundra as far as the eye could see. Images from that south would sear my memory until death wiped it from the face of the earth.

„There are no coincidences,” I said. „Only cycles and patterns.” Buddhist? „Superstitious cynic.” Evolution is a circle—we slide back into that endless sea of ​​protoplasmic goo.”

Then I met Lionel, the other full-time farm worker. He turned out to be a caustic, blond man, a few years younger than me. Slim, weathered, and handsome, like a man who should have made it onto the silver screen but never did. Definitely a former soldier. Something in his cold gaze, in the way he assessed me, though superficially, suggested Special Forces. He was scattering hay when we came upon him.

The journey from birth to darkness brings with it twists and turns, reversals of fortune, and triumphs. Nevertheless, we must never forget that it is into darkness that we are rushing. We all shake hands with King Pluto.

And I feel particularly at home in old, old places, places hostile to evolved life. You don’t need a hammer to smash me. Let me stew in my own misery. Let me drown in what-ifs and maybes.

(The mental associations in this ‚Ballad of Black Tom’ are premature, the story is a poetical license of the author, #StanislawBarszczak)

________

Stanisław Barszczak, Coś wielkiego wkrótce się okaże! Dowody. Inny wymiar.

Nie mam zaufania do kościoła Leona XIV. Ten Kościół przeląkł się zamarzniętego piekła. Celebryci nie są tacy, jak myślisz… A skoro 

Bóg nie jest istotą wśród istot (Gott ist kein Wesen), to owszem Kościół postawił ale tylko na białe i czyste karty na stole w erze technicznej. Światło posiada bynajmniej cały wachlarz kolorów. I owszem Kościół znowu natchnął świat, na wszelki ruch oddolny i odgórny w cywilizacji ludzkiej, ale tylko w tej erze zaledwie przy pomocy bardzo amerykańskiego papieża. To dobrze, iż mamy papieża na ostatnie dni pokoju. Wiatraki i panele to oszustwo stulecia może powtarzać jednak zbyt często Donald Trump. W tym czasie skoro piekło zamarzło, kościół tym bardziej kusi nas wywieszaniem banerów nad wejściem do współczesnego ogrodu Eden z napisem: bez marzeń (point des rêveries). Owszem, jak dawniej cieszą nas teraz chwile pielgrzymek z daleka. I pojawiają się równocześnie interesujące slogany: znak w Medjugorie ujrzą ci, którzy przeżyją. Pozwól Bogu uzdrowić cię przez pieśń. Ale ty biedny obywatelu, nadto chrześcijaninie świata, znowu musisz iść przez siedem mostów, jakby jeszcze bardziej osamotniony. Papież znający Amerykę Łacińską i bawiący europejskie Włochy, powtarza słowa o miłości i przebaczeniu znów. Jest kontynuowana dumka na dwa serca. Papież mówi: Chodź ze mną. Zarazem patrzy w gwiazdy. I znowu przerażający paradoks! Co więc znajduje się pomiędzy atomami materii? I jakby z innej planety równocześnie wysłuchujemy zdanie o tym, iż świat o jakiejś stygmatyczce zapomniał, a ona wiele wycierpiała za nas, grzeszników! Tak więc odbywa się wypędzanie demonów z domu… Jakże ciężko stwarzać przestrzeń dla Boga i bliźniego w takich warunkach.

___

Stanisław Barszczak, Something Great Will Soon Be Revealed! Evidence. Another Dimension.

I don’t trust Leo XIV’s church. This church is terrified of a frozen hell. Celebrities aren’t what you think… And since God is not a being among beings (Gott ist kein Wesen), then yes, the Church has only placed a blank slate on the table in the technological age. Light, by no means, possesses a whole spectrum of colors. And yes, the Church has once again inspired the world, every bottom-up and top-down movement in human civilization, but only in this era with the help of a very American pope. It’s good that we have a pope for the last days of peace. However, Donald Trump may repeat the hoax of the century too often. Meanwhile, since hell has frozen over, the church tempts us all the more by hanging banners over the entrance to the modern Garden of Eden with the inscription: „no dreams (point des rêveries).” Yes, as before, we now enjoy moments of pilgrimage from afar. And at the same time, interesting slogans appear: the sign in Medjugorje will be seen by those who survive. Allow God to heal you through song. But you, poor citizen, moreover a Christian of the world, must again cross seven bridges, as if even more alone. The Pope, familiar with Latin America and entertaining European Italy, repeats the words of love and forgiveness again. The vaunting of two hearts continues. The Pope says: Come with me. At the same time, he looks at the stars. And again, a terrifying paradox! So what lies between the atoms of matter? And as if from another planet, we simultaneously hear the opinion that the world has forgotten about a stigmatic woman, yet she suffered greatly for us sinners! And so, the expulsion of demons from one’s home takes place… How difficult it is to create space for God and one’s neighbor in such conditions.

_____

Stanisław Barszczak, Wszędzie jesteśmy w domu

„Przybyłem rzucić ogień”, taką książkę pokazał Leonowi XIV jeden z jego gości. Prezydent Karol Nawrocki ujrzał książkę jego poprzednika pt. „To ja” z uwagą: „Jak ją przeczytasz, to będziesz mnie znał”. Znak wydał niepublikowany wcześniej w Polsce zbiór opowiadań J.M. Coetzeego zatytułowany „Nadzieja”. Noblista sięga po motywy mu bliskie, jak potrzeba wolności, przemijanie, pożądanie, zdrada małżeńska czy stosunek ludzi do zwierząt. Bada granice moralności i ludzkich pragnień, opisując świat z kobiecej perspektywy…

Najmilsi. Cierpienie rodzi się z oporu a nie z realności. Teoria grawitacji, różna od teorii względności, niektórzy profesorowie opisują zaledwie przyspieszony ruch przestrzeń. Einstein się mylił???

Księżyc nie ma atmosfery… Widać tam gwiazdy nawet w dzień. A może księżyc stworzony został z metalu? 400 tysięcy zgromadzonych w imię Jezusa Chrystusa w pewnej dobie, czy mieli rację gdy stwierdzili, że lądowanie na księżycu to kłamstwo?

To możliwe!! Można zmaterializować wszystko

Marzenia mogą się naprawdę spełnić. Tylko odrobina wiary i wytrwałości wystarczy. Można stać się tym, kim chcesz. Odwaga i silna wola mogą sprawić, że wszystko się urzeczywistni. Musisz marzyć o wielkich rzeczach i wierzyć w siebie.

Tętno Marcina, mojego znajomego 136 AVG. A tak biega bardzo szybko. Żadna religia na świecie nie jest ważniejsza niż dobroć. Żadne pismo święte nie jest głębsze niż współczucie. Żaden rytuał nie jest świętszy niż miłość. Twoje przekonania mogą cię prowadzić, twoje tradycje mogą cię kształtować, ale to, co naprawdę cię definiuje, to sposób, w jaki traktujesz innych. Bycie dobrym człowiekiem nie wymaga świątyni, kościoła, meczetu ani sanktuarium. Wymaga serca, które wybiera empatię zamiast egoizmu, przebaczenie zamiast gniewu i służbę zamiast egoizmu.

Czujesz się przygnębiony? Ciesz się tą małą artystyczną przerwą z błękitem Vincenta. Van Gogh używał błękitu nie tylko jako koloru, ale czasami także do wyrażania nastroju. Który z nich,  jego wspaniałych obrazów, najbardziej do Ciebie przemawia i dlaczego? 1 „Kościół w Auvers-sur-Oise”, 1890 Musée d’Orsay; 2 „Taras kawiarni nocą”, 1888, można obejrzeć w Muzeum Kröllera-Müllera; 3 „Droga wiejska w Prowansji nocą”, 1890 Muzeum Kröllera-Müllera; 4 „Martwa natura: Wazon z pięcioma słonecznikami”, 1888. Zniszczony przez pożar podczas II wojny światowej.

Nie ograniczaj się do głoszenia swojej religii — żyj jej istotą. Nie ograniczaj się do cytowania wersetów — ucieleśniaj ich znaczenie. Nie utożsamiaj się z etykietą — pozwól, aby twoje człowieczeństwo przemówiło głośniej niż słowa.

Twórz niezapomniane chwile dzięki atrakcjom GetYourGuide Originals.

„Czytam od paru już lat. Po co? Bo bez dwóch przynajmniej godzin dziennie czułbym się źle. Czytanie jest odtrutką na zalewającą nas tandetę i kicz, które nas atakują ze wszystkich stron. Poza tym dzięki czytaniu czuję się wolny, bo wybieram sobie w ten sposób świat, w którym chcę przebywać, a nie w którym muszę,” napisał Wiesław Myśliwski. (por. W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy)

Jeden budynek, cztery imperia – żywa historia Stambułu. W sercu stambulskiej dzielnicy Fatih, jeden budynek opowiada historię miasta, które było skrzyżowaniem cywilizacji. Rzymskie w fundamentach, Bizantyjskie w łukach, Osmańskie w detalach, Tureckie w dzisiejszym życiu codziennym. Każdy kamień, każda podłoga, każda renowacja nosi ślad imperium. Cztery cywilizacje, jeden budynek. Wciąż stoi. Wciąż żyje. Cichy świadek przeszłości, która nigdy nie umiera.

Nie masz pamiątek z wakacji? Zatrzymaj ulotne chwile w wyjątkowy sposób! Dlaczego warto? Uczą pokory wobec naszych uczuć… Bądźcie życzliwi, świat jest już wystarczająco ciężki!

_____

Stanisław Barszczak, Everywhere We Are at Home

„I Came to Throw Fire” was a book one of his guests showed to Leo XIV. President Karol Nawrocki saw his predecessor’s book, „This Is Me,” with the remark: „If you read it, you’ll know me.” Znak published a previously unpublished collection of short stories by J.M. Coetzee, titled „Hope.” The Nobel Prize winner draws on themes close to his heart, such as the need for freedom, transience, desire, marital infidelity, and the relationship between humans and animals. He explores the limits of morality and human desires, describing the world from a woman’s perspective…

My dearest. Suffering is born of resistance, not reality. The theory of gravity, different from the theory of relativity, some professors describe merely the accelerated movement of space. Was Einstein wrong???

The moon has no atmosphere… You can see stars there even during the day. Or was the moon made of metal? 400,000 gathered in the name of Jesus Christ at one time, were they right when they said the moon landing was a lie?

It’s possible!! You can materialize anything.

Dreams can truly come true. Just a little faith and perseverance is enough. You can become who you want to be. Courage and a strong will can make anything come true. You have to dream big and believe in yourself.

The heart rate of Marcin, my friend, 136 AVG. And it runs very fast. No religion in the world is more important than kindness. No scripture is deeper than compassion. No ritual is holier than love. Your beliefs may guide you, your traditions may shape you, but what truly defines you is how you treat others. Being a good person doesn’t require a temple, church, mosque, or sanctuary. It requires a heart that chooses empathy over selfishness, forgiveness over anger, and service over selfishness.

Feeling depressed? Enjoy this little artistic break with Vincent’s blue. Van Gogh used blue not only as a color but also, at times, to express mood. Which of his magnificent paintings resonates with you most and why? 1. „Church at Auvers-sur-Oise,” 1890, Musée d’Orsay; 2. „Cafe Terrace at Night,” 1888, on view at the Kröller-Müller Museum; 3. „Country Road in Provence at Night,” 1890, Kröller-Müller Museum; 4. „Still Life: Vase with Five Sunflowers,” 1888. Destroyed by fire during World War II.

Don’t limit yourself to preaching your religion—live its essence. Don’t limit yourself to quoting verses—embody their meaning. Don’t identify with a label—let your humanity speak louder than words. Create unforgettable moments with GetYourGuide Originals.

„I’ve been reading for a few years now. Why? Because without at least two hours a day, I’d feel bad. Reading is the antidote to the deluge of trash and kitsch that attack us from all sides. Besides, reading makes me feel free, because it allows me to choose the world I want to be in, not the one I have to,” wrote Wiesław Myśliwski. (cf. Inside We Are a Fairy Tale. Speeches and Conversations)

One building, four empires – the living history of Istanbul. In the heart of Istanbul’s Fatih district, one building tells the story of a city that was a crossroads of civilizations. Roman in its foundations, Byzantine in its arches, Ottoman in its details, Turkish in today’s daily life. Every stone, every floor, every renovation bears the mark of empire. Four civilizations, one building. Still standing. Still alive. A silent witness to a past that never dies.

No souvenirs from your vacation? Capture fleeting moments in a unique way! Why is it worth it? They teach us humility towards our feelings… Be kind, the world is hard enough already!

_______

Stanisław Barszczak, „Ukraina może nie mieć wyjścia”

Trump wyciągnął Putina z izolacji…Krym i NATO kością niezgody. „Ukraina może nie mieć wyjścia”. Wśród licznych warunków przedstawionych przez Kreml w drodze do pokoju z Ukrainą dwa wydają się kluczowe: kwestia uznania, że Krym jest rosyjski i zakaz przystąpienia Ukrainy do NATO. – To warunki nie do zaakceptowania dla Kijowa. Niektórzy obserwatorzy twierdzą, iż mimo tego, że dziś Ukraina jednoznacznie sprzeciwia się jakimkolwiek ustępstwom, finalnie może po prostu nie mieć wyjścia. Spotkanie Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce znacznie przyspieszyło negocjacje między Rosją a Ukrainą dotyczące zakończenia wojny. I choć do tego jeszcze długa droga, pierwsze kroki zostały wykonane. Dominującą pozycję na dziś ma prezydent Federacji Rosyjskiej. To Putin dyktuje warunki i to on określa, co musi się stać, by doszło do pokoju albo choćby zawieszenia broni. Rosjanie przeważają na froncie, a Ukraina jest w defensywie i nie ma argumentów, by narzucać ton negocjacji. Robi to Putin.

Krym będzie rosyjski? Kluczowy warunek Putina. O tych dwóch warunkach w poniedziałek rano napisał w sieci Donald Trump, który tego samego dnia ma się spotkać z Wołodymyrem Zełenskim i europejskimi przywódcami w Białym Domu. Czy wobec tego te dwa kluczowe warunki są niepodważalne i Rosja z nich nie zrezygnuje? A jeśli tak, to czy Ukraina jest w stanie je zaakceptować? To są punkty wyjścia. Rosjanie bardzo wysoko licytują, Trump powtarza ich warunki. Dobrze jednak wie, tak jak i Zełenski, że to stanowiska nie do zaakceptowania dla strony ukraińskiej. Donald Trump odsłonił karty. „Zełenski może niemal natychmiast zakończyć wojnę”. W kwestii Krymu prezydent Ukrainy nie ma mandatu, by na coś takiego się zgodzić. Musiałoby się odbyć referendum i musiałby wypowiedzieć się cały naród. Tak jednak wyglądają negocjacje. Strony zaczynają od najwyższych oczekiwań, żeby potem było z czego schodzić. Kłopot w tym, że mimo niechęci do rosyjskich żądań Ukraina ma dziś wyraźnie słabsze karty negocjacyjne. Być może Ukraina po prostu nie będzie miała wyjścia i zostanie zmuszona do zaakceptowania takich lub podobnych warunków.

Ukraina ustami prezydenta Zełenskiego jednoznacznie sprzeciwia się jakimkolwiek ustępstwom terytorialnym wobec Federacji Rosyjskiej. Taka strata terytorialna jeśli nie zostanie zaakceptowana przez samych Ukraińców, zostanie wymuszona chociażby przez presję wywieraną przez USA. Niestety, ale do pewnych strat terytorialnych na niekorzyść Ukrainy dojdzie – uważa zainteresowane osoby.

Drugim najczęściej powtarzanym postulatem jest zrezygnowanie Ukrainy z dążeń do członkostwa w NATO. W tym przypadku wydaje się, że sprawa jest nieco mniej skomplikowana. W tej kwestii sama Ukraina ma niewiele do powiedzenia. Jeżeli nie będzie zgody choćby USA, to członkostwo Ukrainy w sojuszu w ogóle nie będzie rozważane. Ten wątek nie będzie więc podlegał dyskusji, bo zaproszenie samego sojuszu musi być bardzo wyraźne. Trump, Zachód i Ukraina godzą się na to, by ten postulat był powtarzany w jednym szeregu z tym najwyższym warunkiem, czyli Krymem. Jeżeli Putin wychodzi z żądaniem, by uznać Krym de iure jako rosyjski, to my wychodzimy, że Ukraina nie wchodzi do NATO, choć wydawałoby się, że to już dawno zostało przez wszystkie strony uzgodnione. Podnosi się to do tej samej rangi, by było z czego schodzić.

Jeśli więc oba warunki są stanowiskami wyjściowymi, w takim razie jak mogą wyglądać same negocjacje i na czym strony mogą poprzestać? Sojusznik Putina wyraźnie powiedział: poddanie i rezygnacja nie istnieją… Putin może zejść z tego, że Krymu Ukraina de iure nie uznaje, ale godzi się z tym, że na jakiś czas zostaje on stracony.

„Ukraina może nie mieć wyjścia”. Umysł Boga nie jest tym, co myślisz! Bracie, siostro. Anioły nie spadają z nieba. Może się tak zdarzyć, że zniewolenie dobrem staje się cichą drogą do zguby. Por. Przypowieść Jezusa o robotnikach w winnicy…Ale i oni otrzymali po denarze… Pojawiła się zazdrość odnośnie zapłaty robotnikom ostatniej godziny tyle samo, co tym, którzy cały dzień pracowali w winnicy. Wydaje się nadto, że dzisiaj nie chodzi o pracę dla siebie w winnicy, ale o pracę nad pracą, o zrozumienie wreszcie czym jest ciężka praca człowieka na ziemi.

W Polsce ma przyjść epoka pracy, o której prorokował marszałek Piłsudski.

W Kościele katolickim Leon XIV odciął się od nauki Franciszka i wrócił do Jana Pawła II. Nie mamy prawa milczeć! Apologia Kościoła. Leon XIV coraz częściej podpada modernistom, Carneo Fernandez przewodniczący Kongregacji Nauki Wiary w mariologii zdąża za Franciszkiem. Tymczasem podczas audiencji, wygłaszając katechezę na temat zdrady Chrystusa przez Judasza i rozważając słowa naszego Pana: „lepiej by mu było, gdyby się nie narodził”, papież zauważył, że Judasz poprzez swą zdradę wybrał wykluczenie ze zbawienia. Papież Franciszek powiedział kiedyś, że nie wie, czy Judasz trafił do piekła. A my jak odpowiemy w tej sprawie? Może nie zdradzamy Jezusa, ale czy wybieramy chrześcijańską drogę życia dla Polski i świata. Leon XIV prowadzi nas prawdziwą drogą do P.Boga.

Papież Leon XIV daje delikatną nadzieję, że Msza trydencka może odzyskać miejsce w Kościele. Żadnych zmian jeszcze nie zapowiedział, ale mnożą się sygnały wskazujący na taki kierunek działania. Sugeruje to jedna, ważna wizyta kard. Prevosta jeszcze przed konklawe, zaś już po wyborze Leon XIV napisał istotny list. Teraz w rozmowie z austriackimi mediami głos zabrał kardynał Kurt Koch nazwał działania Benedykta XVI drogą godną naśladowania i wyraził nadzieję, że papież Leon XIV „ponownie otworzy drzwi” dla tradycyjnej liturgii. Co dalej?

Jesteśmy świeżo po uroczystościach i rocznicach sierpniowych w Polsce, chcemy wspólnie tworzyć znów Naród niepokonany. Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione” – pisał o niej Edgar Vincent D’Abernon. W dniach 13-15 sierpnia 1920 r. na przedpolach Warszawy rozegrało się decydujące starcie uznawane za 18. przełomową bitwę w historii świata, która zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości i uratowaniu Europy przed bolszewizmem.15 sierpnia to symboliczna rocznica zwycięskiej operacji wojskowej określanej mianem „Cudu nad Wisłą”. Głównymi rozgrywającymi po stronie polskiej byli: Józef Piłsudski, Tadeusz Rozwadowski, Józef Haller i Władysław Sikorski. W tym dniu obchodzimy Święto Wojska Polskiego, ustanowione na pamiątkę Bitwy Warszawskiej. Składamy wyrazy wdzięczności i uznania żołnierzom i żołnierkom oraz wszystkim pracownikom Wojska Polskiego za ich codzienną służbę, odwagę i poświęcenie.

Nie możesz płynąć ku nowym horyzontom, dopóki nie odważysz się stracić z oczu brzegu. Odwaga umożliwia eksplorację. Profesjonaliści podejmujący śmiałe ryzyko wspierają rozwój, zapewniając wizjonerskiemu przywództwu podążanie nowymi ścieżkami w dynamicznych warunkach. Kochani. Maryja jest Znakiem przeznaczenia kościoła i świadkien finalnego zwycięstwa życia nad śmiercią.

„Stalin, Hitler, Putin – wszyscy myśleli, że mogą straszyć Polskę. Wszyscy się mylili.” Prezydent Nawrocki nie tylko odpierał rosyjskie groźby – ale pokazał całemu światu, że cesarz nie ma ubrania. Chodzi o Putina. Historia o tym, jak prawda okazała się silniejsza od strachu. Czas rosyjskiego straszenia Europy dobiegł końca. A nowa Europa zaczyna się od Polski…Era węgierskiej dominacji w V4 dobiegła końca. Zaczyna się era polskiego przywództwa.

W tych dniach operator teleskopu z Polski stwierdził: Wiem, że to tylko mały piksel, ale światło, które uchwyciłem przez kilka nocy, rozpoczęło swoją podróż oszałamiająco 10,4 miliarda lat temu – tak, miliard – kiedy nasz Układ Słoneczny jeszcze nie istniał! Światło, które widzimy, pochodzi z materii (gazu, pyłu i gwiazd) opadającej na dysk akrecyjny wokół największej znanej czarnej dziury we Wszechświecie. Galaktyka, w której znajduje się ta supermasywna czarna dziura, jest przyćmiona blaskiem tego niezwykłego kwazara. My i nasze problemy jesteśmy rzeczywiście nieistotni, a jednocześnie niezwykle istotni, ponieważ – z czasem i przy odpowiednich warunkach – wszechświat tworzy własną świadomość poprzez istoty takie jak my.

Twórzmy w Polsce niejako sarmackie herbaciarnie, na wzór tych jakie zaczęły pojawiać się w Anglii w XVIII wieku, a słynna herbaciarnia Twinings, wciąż w swojej pierwotnej lokalizacji, obsługiwała klientów przez ponad 300 lat. Nie chodzi o to, że mamy być papugą narodów, ale o wierność naszym chrześcijańskim wartościom i kontynuowanie dziedzictwa Ruchu Solidarność w ojczyźnie Jana Pawła II. 

Niegdyś luksus zarezerwowany dla bogaczy, herbata została wprowadzona na angielski dwór przez Katarzynę Bragança, królową małżonkę Karola II. Chociaż wcześniej uważana za leczniczy środek wzmacniający, Katarzyna uczyniła z herbaty swój codzienny napój, szybko zyskując na popularności wśród arystokracji. W tamtych czasach wysokie podatki sprawiły, że herbata była niezwykle droga i pozostała symbolem bogactwa. Dodatek cukru, również wysoko opodatkowanego, tylko wzmocnił jej ekskluzywność. Jednak brytyjski apetyt na herbatę rósł, a popyt wkrótce rozprzestrzenił się poza klasy wyższe. Przemyt stał się powszechny, ponieważ ludność pracująca chciała delektować się tym napojem sama. 

Dopiero w 1783 roku, kiedy William Pitt Młodszy obniżył podatek od herbaty, herbata stała się powszechnie dostępna dla ogółu społeczeństwa. Tradycję popołudniowej herbaty wprowadziła w 1840 roku Anna, księżna Bedford. Z powodu długiej przerwy między lunchem a zazwyczaj późną kolacją, zaczęła popijać herbatę po południu lekkimi przekąskami. To, co zaczęło się jako osobisty zwyczaj, szybko przeniknęło do powszechnego zwyczaju.

Każdy dzień rodzi się wraz ze wschodem słońca, a kończy wraz z zachodem, tak samo jak otwieramy oczy, aby zobaczyć światło, a zamykamy je, by usłyszeć ciemność. Nie masz kontroli nad tym, jak zaczyna się i kończy twoja historia. Ale powinieneś już wiedzieć, że wszystko ma swój koniec. Każda iskra powraca do ciemności. Każdy dźwięk powraca do ciszy. A każdy kwiat powraca do snu z ziemią. Najmniejsza planeta układu słonecznego Merkury nieustannie się kurczy. Podróż słońca i księżyca jest przewidywalna. Ale twoja jest twoją ostateczną sztuką.

Jest gdzieś kraina starszych panów, Ciepła, wesoła i różowa. I kiedy tam się zbudzisz rano Nie musisz się gimnastykować. Możesz poleżeć wśród poduszek Zanim zakipi świeża kawa, i tak ci nie wyrośnie brzuszek, I tak ci nie zagrozi zawał. Czystej pościeli czujesz dotyk, Bułeczki z masłem ci podają, Nie musisz spieszyć do roboty, Nie musisz pchać się do tramwaju. Nie grozi ci gderanie żony Uszu nie wierci gwar ulicy, Wstajesz od razu ogolony, Wyprężasz ciało pod prysznicem, i oto już po trotuarze Stąpasz zerkając na kobiety, Wypijasz jeden koniak w barze Przerzucasz pisma i gazety. Po pół godzinie – syty wiedzy – Odwiedzasz szereg pięknych sklepów. Aż spotykają cię koledzy, Dobrane grono starych repów….Więc chichy-śmichy, gadu gadu:- Pamiętasz Manię, Franię, Zosię? I tak czas zleci do obiadu…Niewinne, przyjacielskie waśnie Uprzyjemniają tylko sjestę… A wtem – jak coś ci we łbie trzaśnie! O rany – myślisz – gdzie ja jestem? Zniknęła miła knajpka w lesie, Oliwne się rozwiały gaje, Przy łóżku budzik wrednie drze się Za oknem auta i tramwaje, Dwudniowy zarost masz na twarzy, W ogóle czujesz się do chrzanu… Wytrwaj! Wieczorem znów pomarzysz: …jest gdzieś kraina starszych panów, powtarza z nami Andrzej Waligórski. Najstarsza restauracja na świecie jest we Wrocławiu, otwórzmy krainę nowych herbaciarni w Polsce.

Agnieszka Osiecka nam zaśpiewała: Nie mogę się już bawić lalkami, skoro poznałam ciebie. Nie cieszy mnie płomyk świeczki, skoro widziałam inny blask. A tych, czasami, parę wódek z przyjaciółmi… A ci przyjaciele… Jakże to wszystko zblakło! Kiedy zasypiam, zostawiasz mi pod powiekami fotografię, na której jesteś sam. Jednak odchodzisz ciemnym korytarzem. Oddaj mi moje zabawki.

Najmilsi, dziś eros stał się erotyką, co oznacza, że pije się wodę, niszczy naczynie – rozkosz, której się doświadcza, ignorując osobę. Ego projektuje się na kogoś innego, udaje, że go czci, podczas gdy w rzeczywistości jedynie ubóstwia swoje ego w tej drugiej osobie. Partner jest zatem czymś wyłącznie funkcjonalnym, to powiedział Arcybiskup Fulton Sheen, o którego beatyfikację są czynione starania. 

A życie znów oferuje ci drugą szansę, która nazywa się jutrem. Księżyc jest pokryty kraterami, ponieważ często uderzają w niego skały kosmiczne i asteroidy. Bez atmosfery, która mogłaby je spalić, każde uderzenie uderza w powierzchnię z pełną siłą, pozostawiając ślady, które mogą przetrwać miliardy lat. Każde nowe uderzenie pozostawia kolejną bliznę na tajemniczym obliczu Księżyca. W związku z tym chciałbym w głębokich analizach odsłaniać dzisiejsze top historie. Mija prawie dwa tysiące lat, a przesłanie Pliniusza Młodszego pozostaje aktualne. Oto relacja naocznego świadka erupcji Wezuwiusza w 79 r. n.e.:

„Chmura unosiła się z góry (ci, którzy widzieli ją z daleka, nie mogli rozpoznać, z której, ale później ustalono, że to Wezuwiusz). Jej wygląd najlepiej opisać, porównując ją do sosny parasolowatej, gdyż uniesiona na bardzo dużą wysokość, niczym na pniu drzewa, zaczęła się rozchodzić na różne gałęzie. Stało się tak, jak sądzę, dlatego, że została uniesiona przez świeży podmuch, a następnie, gdy ten opadł, pokonana przez własny ciężar, zaczęła się rozprzestrzeniać wszerz i wzdłuż. Czasami była biała, czasami brudna i nakrapiana, w zależności od ilości ziemi i popiołu, którą niosła”.(Pliniusza Młodszy, Listy 6.16.5-61)

Na koniec zachowałem dla Państwa niecodzienne spostrzeżenie. Spotkanie z Putinem dla Trumpa na Alasce było tak straszne, że musiał przynieść Pliki Epsteina (Epstein files, odsłaniam moją wiarę tutaj, podkr. autora eseju). To zbiór dokumentów, głównie związanych z dochodzeniami w sprawie Jeffreya Epsteina, bogatego finansisty oskarżonego o handel ludźmi i wykorzystywanie seksualne nieletnich. Dokumenty te obejmują materiały ze śledztw, zeznania świadków, raporty policyjne, materiały dowodowe i inne informacje zebrane w trakcie dochodzeń. Po śmierci Epsteina w 2019 roku, prokuratura w Nowym Jorku zapowiedziała publikację części tych dokumentów. 

Kiedyś wyczytałem w bibliotece kilka zdań z Hemingwaya: „Większość ludzi była bezduszna wobec żółwi, bo serce żółwia bije godzinami po tym, jak zostanie poćwiartowane i zarżnięte. Ale starzec pomyślał: Ja też mam takie serce… Dobrze, że nie musimy próbować zabić słońca, księżyca ani gwiazd. Wystarczy żyć na morzu i zabijać naszych prawdziwych braci… Każdy dzień jest nowym dniem. Lepiej mieć szczęście. Ale wolę być precyzyjny. Wtedy, gdy szczęście się pojawi, jesteś gotowy…Dlaczego starzy ludzie wstają tak wcześnie? Czy po to, by mieć jeden dłuższy dzień?”

Zbliża się wieczór. Krzysztof Kamil Baczyński napisał:

„Deszcz zrywa dzisiaj margerytki gwiazd codziennie wieczór przyjeżdża w pustych tramwajach siada na ślepych ławkach zasypanych w zmierzchu nie trzeba kroków którymi można noc krajać usta gasną w dusznic obrzmiałym powietrzu… Codziennie wieczór sypie niebo w gęste oczy drzewa – żałobne motyle trzepią trwożliwie więdną przechodnie samotni w werblach ulicy asfaltowymi rzekami noc chodzi czy wiesz? mostem przepływał pociąg w laskocącej groźbie w szybach wisiało światło zmętniale i duszne pociąg… przynosił w oknach tysiące twych spojrzeń.”

Wokół nas Szept Zgasłych Ideałów, W świecie, gdzie chaos króluje, A ideałów gaśnie blask, Przyzwoitość cicho buntuje, Wśród codziennych, pustych łask. Uczciwość prawie umarła, Godność w mroku skryła twarz, Solidność w sercach zamarła, Choć jej szukasz jeszcze raz. Krytyka gorzko odbija, Moralności niknie ślad, Chwała dawna wnet przemija, Coraz gorszy jest ten świat. Czy z popiołów się podniesie, Fundamentów dawnych moc?Czy nadzieję wiatr przyniesie, W tę bezdenną, ciemną noc?

Życzę Państwu nowego dnia jutro. Na dzień dobry Czesław Miłosz nam powie: Czasem wiatr zdmuchnie smutek przelotny, Ciepłym tchnieniem znów dłonie ogrzeje, I przegoni wszystkie kłopoty, Więc dziękuję wiatrowi, że wieje. Czasem deszcz o szyby zadzwoni Mokra trawa kroplami lśni Łzami łatwiej tęsknotę zasłonić, Więc dziękuję deszczowi za łzy. Czasem słońce w gonitwie do lata Znowu ogród barwami roznieci Pozapala iskry na kwiatach, Więc dziękuję słońcu, że świeci. No, a czasem się do mnie uśmiechniesz Znikną smutki szaro – niebieskie Stoisz w progu i słońce masz w oczach, Więc dziękuję Ci za to, że jesteś…

Nasz Pan Jezus Chrystus jest z nami w Eucharystii na zawsze. Wspomniany Arcybiskup Fulton Sheen w programie telewizyjnym zauważył kiedyś: „Eucharystia jest tak istotna dla naszej jedności z Chrystusem, że gdy tylko nasz Pan ogłosił ją w Ewangelii, stała się testem wierności Jego naśladowców. Po pierwsze, stracił masy, ponieważ było to zbyt trudne słowo i przestali za Nim podążać. Po drugie, stracił niektórych swoich uczniów: „Nie chodzili już z Nim”. Po trzecie, podzieliła Jego apostolską grupę, ponieważ Judasz jest tu ogłoszony zdrajcą”. 

Tymczasem trwa czas wakacji. Życzę wam kochani, przygotujcie się na niezapomniane wakacje! Zapiszcie się do naszej strony internetowej i otrzymujcie ekskluzywne oferty, inspiracje i porady podróżnicze, prosto do swojej skrzynki odbiorczej. Bracie, siostro, nie przegap przygody swojego życia!

_____

Stanisław Barszczak, „Ukraine May Have No Way Out”

Trump has pulled Putin out of isolation…Crimea and NATO a bone of contention. „Ukraine may have no way out.” Among the numerous conditions presented by the Kremlin on the road to peace with Ukraine, two seem crucial: recognition of Crimea as Russian and a ban on Ukraine joining NATO. „These are unacceptable conditions for Kyiv.” Some observers argue that, despite Ukraine’s unequivocal opposition to any concessions today, it may ultimately simply have no way out. Donald Trump’s meeting with Vladimir Putin in Alaska significantly accelerated negotiations between Russia and Ukraine to end the war. And although there’s still a long way to go, the first steps have been taken. The president of the Russian Federation currently holds the dominant position. Putin dictates the terms and determines what must happen for peace, or even a ceasefire, to occur. The Russians dominate the front lines, while Ukraine is on the defensive and has no arguments to dictate the tone of the negotiations. Putin does. Will Crimea be Russian? Putin’s key condition. Donald Trump, who is scheduled to meet with Volodymyr Zelensky and European leaders at the White House that same day, posted about these two conditions online on Monday morning. So, are these two key conditions unquestionable and will Russia not waive them? And if so, is Ukraine willing to accept them? These are starting points. The Russians are bidding very high, and Trump is repeating their conditions. However, he knows full well, as does Zelensky, that these positions are unacceptable to the Ukrainian side. Donald Trump has revealed his cards. „Zelensky can end the war almost immediately.” On the issue of Crimea, the Ukrainian president has no mandate to agree to such a thing. A referendum would have to be held, and the entire nation would have to vote. However, this is how negotiations work. The parties start with the highest expectations, so there’s nothing to compromise on. The problem is that, despite its reluctance to accept Russian demands, Ukraine currently has significantly weaker negotiating cards. Perhaps Ukraine will simply have no choice but to accept these or similar conditions.

Ukraine, through President Zelensky, unequivocally opposes any territorial concessions to the Russian Federation. Such territorial loss, if not accepted by Ukrainians themselves, will be forced, for example, by pressure exerted by the United States. Unfortunately, some territorial losses will occur to Ukraine’s detriment, according to those involved.

The second most frequently repeated demand is for Ukraine to abandon its NATO membership aspirations. In this case, the matter seems somewhat less complicated. Ukraine itself has little say in the matter. If the United States, for example, refuses to agree, Ukraine’s membership in the alliance will not be considered at all. This issue will therefore not be open to discussion, as the invitation from the alliance itself must be very clear. Trump, the West, and Ukraine agree that this demand be repeated alongside the highest requirement: Crimea. If Putin demands that Crimea be recognized de jure as Russian, then we propose that Ukraine not join NATO, even though it would seem that this was long ago agreed upon by all parties. This is raised to the same level, so that there is something to compromise on.

So if both conditions are starting positions, what might the negotiations themselves look like, and where might the parties stop? Putin’s ally has clearly stated: surrender and resignation do not exist… Putin may compromise that Ukraine de jure does not recognize Crimea, but he accepts that it will be lost for a while.

„Ukraine may have no choice.” The mind of God is not what you think! Brother, sister. Angels do not fall from heaven. It may happen that enslavement to goodness becomes a silent path to destruction. Cf. Jesus’ parable of the workers in the vineyard… But they also received a denarius each… Envy arose regarding the workers’ payment of the last hour as much as those who toiled all day in the vineyard. Furthermore, it seems that today it is not about working for oneself in the vineyard, but about working on work, about finally understanding what hard work on earth means. The era of work, prophesied by Marshal Piłsudski, is about to arrive in Poland.

In the Catholic Church, Leo XIV distanced himself from the teachings of Francis and returned to John Paul II. We have no right to remain silent! An apology for the Church. Leo XIV is increasingly falling foul of modernists, and Carneo Fernandez, president of the Congregation for the Doctrine of the Faith, follows Francis in Mariology. Meanwhile, during the audience, while delivering a catechesis on Judas’s betrayal of Christ and reflecting on the words of our Lord: „It would have been better for him if he had not been born,” the Pope noted that Judas, through his betrayal, chose exclusion from salvation. Pope Francis once said he doesn’t know if Judas went to hell. And how will we respond to this? Perhaps we’re not betraying Jesus, but whether we choose a Christian path of life for Poland and the world. Leo XIV leads us on the true path to God.

Pope Leo XIV offers a subtle hope that the Tridentine Mass can regain its place in the Church. He has not yet announced any changes, but signs pointing to this direction are multiplying. This is suggested by a single, important visit by Cardinal Prevost before the conclave, and after his election, Leo XIV wrote a significant letter. Now, in an interview with Austrian media, Cardinal Kurt Koch has spoken out, calling Benedict XVI’s actions a path worth following and expressing hope that Pope Leo XIV will „reopen the doors” to the traditional liturgy. What’s next?

We are fresh off the August celebrations and anniversaries in Poland, and together we want to create an invincible nation once again. The contemporary history of civilization knows few events of greater significance than the Battle of Warsaw in 1920. It knows none that has been less appreciated, wrote Edgar Vincent D’Abernon. On August 13-15, 1920, a decisive battle took place on the outskirts of Warsaw, considered the 18th landmark battle in world history, decisive in preserving Poland’s independence and saving Europe from Bolshevism. August 15th is the symbolic anniversary of the victorious military operation known as the „Miracle on the Vistula.” The main players on the Polish side were Józef Piłsudski, Tadeusz Rozwadowski, Józef Haller, and Władysław Sikorski. On this day, we celebrate Polish Armed Forces Day, established in memory of the Battle of Warsaw. We express our gratitude and appreciation to the men and women soldiers and all employees of the Polish Army for their daily service, courage, and sacrifice.

You Cannot Sail Toward new horizons, until you dare to lose sight of the shore. Courage enables exploration. Professionals who take bold risks support development, ensuring visionary leadership forges new paths in dynamic environments. Beloved. Mary is the Sign of the Church’s destiny and a witness to the final victory of life over death.

„Stalin, Hitler, Putin—all thought they could frighten Poland. Everyone was wrong.” President Nawrocki not only fended off Russian threats—he showed the entire world that the emperor has no clothes. It’s about Putin. A story of how truth proved stronger than fear. The time of Russian intimidation of Europe is over. And a new Europe begins with Poland… The era of Hungarian domination in the V4 is over. The era of Polish leadership begins.

These days, a telescope operator from Poland stated: „I know it’s just a tiny pixel, but the light I captured over several nights began its journey a staggering 10.4 billion years ago—yes, a billion—when our Solar System didn’t yet exist! The light we see comes from matter (gas, dust, and stars) falling onto the accretion disk around the largest known black hole in the Universe. The galaxy in which this supermassive black hole resides is outshone by the glow of this extraordinary quasar. We and our problems are truly insignificant, yet incredibly important, because – over time and under the right conditions – the universe creates its own consciousness through beings like us.

Let us create Sarmatian teahouses in Poland, as it were, following the example of those that began to appear in England in the 18th century. The famous Twinings teahouse, still in its original location, has served customers for over 300 years. This is not about being a parrot of nations, but about being faithful to our Christian values and continuing the legacy of the Solidarity Movement in the homeland of John Paul II.

Once a luxury reserved for the wealthy, tea was introduced to the English court by Catherine of Braganza, Queen Consort of Charles II. Although previously considered a medicinal tonic, Catherine made tea her daily beverage, quickly gaining popularity among the aristocracy. At the time, high taxes made tea extremely expensive and remained a symbol of wealth. The addition of sugar, also heavily taxed, only reinforced its exclusivity. However, the British appetite for Tea grew, and demand soon spread beyond the upper classes. Smuggling became widespread as working people sought to enjoy the beverage alone.

It wasn’t until 1783, when William Pitt the Younger lowered the tea tax, that tea became widely available to the general public. The tradition of afternoon tea was introduced in 1840 by Anne, Duchess of Bedford. Because of the long break between lunch and the usually late dinner, she began sipping her afternoon tea with light snacks. What began as a personal custom quickly became a universal custom.

Each day is born with the sunrise and ends with the sunset, just as we open our eyes to see the light and close them to hear the darkness. You have no control over how your story begins and ends. But you should know by now that everything has an end. Every spark returns to darkness. Every sound returns to silence. And every flower returns to sleep with the earth. The smallest planet in the solar system, Mercury, is constantly shrinking. The journey of the sun and moon is predictable. But yours is your ultimate art.

Somewhere there is a land of old men, warm, cheerful, and pink. And when you wake up there in the morning, you don’t have to exercise. You can lie among the pillows before the fresh coffee boils, you won’t grow a belly anyway, you won’t be in danger of a heart attack anyway. You feel the touch of clean sheets, they serve you rolls with butter, you don’t have to rush to work, you don’t have to push for the tram. You’re not afraid of your wife’s nagging. The street noise doesn’t bother you. You get up immediately, shaved, you stretch your body in the shower, and there you are, walking along the sidewalk, glancing at women. You drink a cognac in a bar, you flip through magazines and newspapers. After half an hour – sated with knowledge – you visit a series of beautiful shops. Until you meet your friends, a select group of old reps… So they giggle, they laugh, they chatter: „Remember Mania, Frania, Zosia? And so the time flies until dinner… Innocent, friendly quarrels only make the siesta more pleasant… And then – something pops in your head! Oh my God – you think – where am I? The nice pub in the forest has disappeared, the olive groves have faded, the alarm clock by your bed is shrieking nastily. Outside the window, cars and trams roar, you have a two-day beard on your face, you feel like crap… Persevere! In the evening, you’ll dream again: „…there’s a land of old men somewhere,” Andrzej Waligórski repeats with us. The oldest restaurant in the world is in Wrocław; let’s open a land of new teahouses in Poland.

Agnieszka Osiecka sang to us: „I can’t play with dolls anymore, now that I’ve met you. I don’t enjoy the candle flame, now that I’ve seen a different glow. And those, sometimes, a few vodkas with friends… And those friends… How it all faded! When I fall asleep, you leave a photograph of you alone under my eyelids. But you walk away down a dark corridor. Give me back my toys.”

My dearest, today eros has become eroticism, which means drinking water, destroying the vessel—a pleasure experienced by ignoring the other person. The ego projects itself onto someone else, pretending to worship them, when in reality it only idolizes its own ego in the other person. A partner is therefore something purely functional, said Archbishop Fulton Sheen, whose beatification is underway.

And life once again offers you a second chance, called tomorrow. The Moon is covered in craters because it is frequently struck by space rocks and asteroids. Without an atmosphere to burn them up, each impact slams into the surface with full force, leaving marks that can last for billions of years. Each new impact leaves another scar on the Moon’s mysterious face. Therefore, I would like to explore today’s top stories through in-depth analysis. Almost two thousand years have passed, and Pliny the Younger’s message remains relevant. Here’s an eyewitness account of the eruption of Vesuvius in 79 AD:

„A cloud rose from above (those who saw it from a distance couldn’t tell which one, but it was later determined to be Vesuvius). Its appearance is best described by comparing it to an umbrella pine, for, lifted to a very great height, as if on a tree trunk, it began to spread into various branches. This happened, I believe, because it was lifted by a fresh gust, and then, when it subsided, overcome by its own weight, it began to spread outward and inward. Sometimes it was white, sometimes dirty and speckled, depending on the amount of earth and ash it carried.” (Pliny the Younger, Letters 6.16.5-61)

Finally, I’ve saved an unusual observation for you. Trump’s meeting with Putin in Alaska was so terrifying that he had to bring the Epstein Files, I do believe. This is a collection of documents, primarily related to the investigations into Jeffrey Epstein, a wealthy financier accused of human trafficking and sexual exploitation of minors. These documents include investigative materials, witness statements, police reports, evidence, and other information gathered during the investigations. After Epstein’s death in 2019, the New York prosecutor’s office announced the release of some of these documents.

I once read a few lines from Hemingway in the library: „Most people were heartless toward turtles, because a turtle’s heart beats for hours after it has been quartered and slaughtered. But an old man thought: I have a heart like that too… It’s good that we don’t have to try to kill the sun, the moon, or the stars. It’s enough to live at sea and kill our true brothers… Every day is a new day. It’s better to be lucky. But I prefer to be precise. Then, when luck strikes, you’re ready… Why do old people get up so early? Is it to have one more day?”

Evening is approaching. Krzysztof Kamil Baczyński wrote:

„The rain today tears away the daisies of the stars, every evening they arrive in empty trams, he sits on blind benches buried in the dusk, there is no need for steps with which to cut the night, lips fade in the choking, swollen air. Every day the evening pours the sky into dense eyes, trees – mournful butterflies flutter fearfully, lonely passers-by wither in the drums of the street, the night walks in asphalt rivers, do you know? A train passed over the bridge, tickling with menace. The light hung dimly and stifling in the windows. The train brought thousands of your glances through the windows.”

Around us, the Whisper of Faded Ideals, In a world where chaos reigns, And the glow of ideals fades, Decency quietly rebels, Amid everyday, empty graces. Honesty has almost died, Dignity has hidden its face in the darkness, Solidity has withered in hearts, Though you search for it once more. Criticism reflects bitterly, A trace of morality vanishes, The glory of old quickly fades, This world is getting worse and worse. Will it rise from the ashes, The strength of old foundations? Will the wind bring hope, In this bottomless, dark night?

I wish you a new day tomorrow. Czesław Miłosz, Polish Nobel laureatem will tell us for good morning: Sometimes the wind will blow away fleeting sadness, Warm your hands again with a warm breath, And chase away all your troubles. So thank you. The wind that blows. Sometimes the rain will rattle against the windows, the wet grass glistens with drops. Tears make it easier to cover up the longing, so I thank the rain for the tears. Sometimes the sun, racing toward summer, will rekindle the garden with colors, ignite sparks in the flowers, so I thank the sun for shining. And sometimes you’ll smile at me, the gray-blue sorrows will disappear. You stand on the threshold and the sun is in your eyes, so I thank you for being here…

Our Lord Jesus Christ is with us in the Eucharist forever. The aforementioned Archbishop Fulton Sheen once observed on a television program: „The Eucharist is so essential to our unity with Christ that as soon as our Lord announced it in the Gospel, it became a test of the faithfulness of His followers. First, He lost the masses because it was too difficult a word, and they stopped following Him. Second, He lost some of His disciples: „They no longer walked with Him.” Third, it has divided His apostolic group, because Judas is declared a traitor here.”

Meanwhile, it’s vacation time. Dear friends, get ready for an unforgettable vacation! Sign up for our website and receive exclusive offers, inspiration, and travel tips straight to your inbox. Brothers and sisters, don’t miss the adventure of a lifetime!

______

Die Odyssee geht weiter von Stanisław Barszczak 

1.

Millionen von Jahren sind vergangen. Von dieser Zeit ist keine Spur mehr zu sehen. Doch seit der Mensch das Paradies für die Ewigkeit verlassen hat, befindet er sich auf einer langen, langen Reise zu den Sternen.

Die Odyssee, die Odyssee geht weiter, oft triumphierend, denn die Zeit liegt im Dunkeln. Währenddessen eilt unsere Sehnsucht voran, und wir glauben, dass sie eines Tages endlich erfüllt wird.

2.

Wie viele wurden von Leidenschaft und Stolz getäuscht?

Sie haben nie den gegenwärtigen Preis für die lange Zeit der Dunkelheit bezahlt. Kriege und Einsamkeit haben unser Leben immer begleitet.

Die Odyssee, die Odyssee geht weiter, oft triumphierend, denn die Zeit liegt im Dunkeln. Währenddessen eilt unsere Sehnsucht voran, und wir glauben, dass sie eines Tages endlich erfüllt wird.

3.

Und die Menschheit hat immer ihren Weg in eine neue Ära gefunden; es gibt wieder einen Hoffnungsschimmer. Vielleicht liegt diese lange, lange Zeit für dich und mich auf der Linie ausgedehnter Sterne.

Die Odyssee, die Odyssee geht weiter, wir triumphieren oft auf verlorenen Pfaden, weil die Zeit im Dunkeln vergeht; währenddessen fliehen unsere Sehnsüchte vor uns, obwohl wir glauben, dass sie irgendwann ihr Ziel erreichen und ein Ende finden werden

Stanisław Barszczak, Odyseja jest kontynuowana

1.

Minęły miliony lat. Nie ma już śladu tamtego czasu. Ale odkąd człowiek opuścił raj na wieczność, odbywa długą, długą podróż do gwiazd.

Odyseja, Odyseja trwa nadal, często triumfalna, bo czas tkwi w ciemności. Tymczasem nasze utęsknienie pędzi naprzód i wierzymy, że pewnego dnia w końcu się spełni

2.

Ilu dało się zwieść namiętnościom i pysze.

Nigdy nie zapłacili dzisiejszej ceny za długi okres ciemności. Wojny i samotność zawsze towarzyszyły naszemu życiu

Odyseja, Odyseja trwa nadal, często triumfalna, bo czas tkwi w ciemności; tymczasem nasze utęsknienie pędzi naprzód i wierzymy, że pewnego dnia w końcu się spełni

3.

A ludzkość zawsze odnajdywała drogę do nowej ery, jest znów promyk nadziei. Być może dla ciebie i dla mnie ten długi, długi czas jest na linii wyciągniętych gwiazd.

Odyseja, Odyseja trwa nadal, często triumfujemy na zagubionych ścieżkach, ponieważ czas płynie w ciemności; tymczasem nasze tęsknoty uciekają przed nami choć wierzymy, że w końcu osiągną cel i dobiegną końca

Stanisław Barszczak, The Odyssey Continues

1.

Millions of years have passed. There is no trace of that time left. But ever since man left paradise for eternity, he has been on a long, long journey to the stars.

The Odyssey, the Odyssey continues, often triumphant, for time lies in darkness. Meanwhile, our longing rushes forward, and we believe that one day it will finally be fulfilled.

2.

How many have been deceived by passion and pride?

They have never paid the present price for the long period of darkness. Wars and loneliness have always accompanied our lives.

The Odyssey, the Odyssey continues, often triumphant, for time lies in darkness; meanwhile, our longing rushes forward, and we believe that one day it will finally be fulfilled.

3.

And humanity has always found its way to a new era; there is again a glimmer of hope. Perhaps for you and me, this long, long time lies on the line of stretched stars.

The Odyssey, the Odyssey continues, we often triumph on lost paths because time passes in darkness; meanwhile our longings flee from us even though we believe that they will eventually reach their goal and come to an end.

Wieczorne zamyślenia

Stanisław Barszczak, Wybory na naszą miarę


Może była ze szkła. Ale szkło jest kruche tylko do momentu stłuczenia. Wtedy staje się ostre. Może jesteśmy złamani. Ale poskładaliśmy się na nowo. Przeżyliśmy. To czyni nas tak potężnymi. A co do rodziny – cóż, krew zawsze jest rodziną, ale rodzina nie zawsze musi być krwią. Marcella wdała się w codzienne gdybanie… Ilu mężczyzn musiałaby obrócić w proch, zanim któryś z nich potraktowałby ją poważnie?

Mężczyźni mieli zwyczaj prowadzić ciekawe rozmowy. Victor wpatrywał się w ścianę, jakby wciąż była oknem. On nie wie, jak cierpliwy jesteś – powiedział. Nie zna cię tak jak ja. Eli oczyścił krew z dłoni. – Nie – powiedział cicho. Nikt nigdy nie miał okazji. Nie chcę przetrwać. Chcę się rozwijać.

Wiedza może być potęgą, ale pieniądze kupują jedno i drugie. Następnym razem, gdy wycelujesz w kogoś pistolet, upewnij się, że jesteś gotowy wyciągnąć wyzwalacz. Eli oderwał wzrok od zdjęcia. – Co zamierzasz z nim zrobić? – Znajdę go. Wy dwaj możecie mieć celę, w której będziecie gnić, zawyrokował Viktor. – Och, świetnie, powiedział Eli sucho. Możemy być sąsiadami.

– Kiedy się nad tym zastanowić, to tak naprawdę to wszystko, czego ktokolwiek kiedykolwiek chce.

Innym razem spotkali się wreszcie w czwórkę na śniadaniu w kuchni. Niektórzy ludzie byli zapałkami, odrobiną światła i brakiem ciepła. A niektórzy byli piecami, samym ciepłem, ale małą ilością światła. A potem, raz na ruski rok, było ognisko, coś tak gorącego i jasnego, że nie można było stać zbyt blisko, żeby się nie poparzyć. Proś grzecznie. Baw się grzecznie. Marcella była tak cholernie zmęczona grzecznością. Każdy koniec jest nowym początkiem, pomyślała. Niewiedza jest błogosławieństwem tylko wtedy, gdy chcesz zostać złapany. Mężczyźni patrzą na każdego, kto ma władzę i widzą tylko zagrożenie, przeszkodę na swojej drodze. Nigdy nie mają na tyle rozumu, by dostrzec władzę taką, jaka jest naprawdę. Potencjał. Obietnica, której nie możesz dotrzymać, to kolejne kłamstwo. Pewnego razu, gdy ślady na jego plecach były jeszcze świeże, Eli powiedział sobie, że wyrastają mu skrzydła. W końcu jego matka uważała Eliego za anioła, nawet jeśli jego ojciec mówił, że ma w sobie diabła.

Ból, jak się dowiedział Victor, zamieniał ludzi w zwierzęta. On nie wie, jak cierpliwy jesteś, powiedział. Nie zna cię tak jak ja. Eli zdążył oczyścić krew ze swojej dłoni. – Nie, powiedział cicho. Nikt nigdy odnośnie tego nie otrzymał zadowalającej odpowiedzi. – Wyglądasz, jakby Królewna Śnieżka, zabiła królową i ukradła lustro, zauważył Viktor. Nie ma znaczenia, czy jesteś człowiekiem kontra człowiek, człowiekiem kontra konkurent. Robisz, co możesz. Walczysz i wygrywasz, dopóki nie przestaniesz.

– Dawno, dawno temu władzę określało pochodzenie – epoka krwi. Potem określały ją pieniądze – epoka złota. Ale myślę, że nadszedł czas na nową erę, Victorze. Erę samej władzy. Marcella westchnęła. Mężczyźni są zawsze tacy niecierpliwi. Może to wynika z tego, że przez całe życie dostawałeś to, czego chcesz, kiedy tego chcesz. Czasami, Viktorze, musisz po prostu poczekać. June pokręciła głową, zdezorientowana i rozbawiona. – Jezu, Marcella, czy ktoś ci kiedyś powiedział, że jesteś kompletnie szalona? Marcella zacisnęła usta. – Kilka razy, powiedziała. To obelga, którą mężczyźni lubią rzucać na ambitne kobiety. – Chciałam, żebyśmy to zrobili razem. Nie jestem pieprzonym płaszczem, Viktorze. Nie możesz mnie sprawdzać przy drzwiach. Odwrócił się w stronę Elego jak twarz do lustra. – Lubię polubienia. Eli przerażał się i ekscytował, że jest widziany i widzi swoje odbicie. Nie cały on sam — wciąż byli tak różni — ale było coś istotnego, rdzeń tego samego szlachetnego metalu błyszczący przez skałę.
Każdy koniec może być nowym początkiem, ale każdy początek musiał się skończyć. To było jak magnes, nieustannie przyciągający jego wzrok, ale Victor zmusił się, żeby się nie zatrzymać i na to nie patrzeć. Nie myśleć o tym, co to znaczyło, że Eli Cardale naprawdę, naprawdę nie żyje. Sposób, w jaki ta wiedza wytrąciła Victora z równowagi. Przeciwwaga w końcu usunięta. Przeciwna, ale równa siła wymazana. Eli popełnił błąd. Nie był skłonny do popełniania błędów, z wyjątkiem Victora June była zaniepokojona. Victor zawsze posiadał niepokojącą zdolność do wchodzenia Eli pod skórę, przerywania jego skupienia.
June piła piwo w szklanej butelce i nudziła się – nudziła się muzyką i chłopakami, którzy co jakiś czas podchodzili, żeby poflirtować, a potem odchodzili, obrażając się, gdy ich odrzucała. Nudziło ją, gdy nazywano ją piękną, a potem suką. Oszałamiającą, a potem zarozumiałą. Dziesięcioma innymi, a potem drażniącą. Była zdania, lepiej być przyjacielskim, nie będąc przyjaciółmi. Życie, które miałam, odeszło. Nie da się go odzyskać. Wolałabym stworzyć nowe. Lepsze. Takie, w którym nie muszę udawać słabego, żeby przetrwać. June spotkała się z nim w oczach. Te oczy, które po wszystkim nadal wydawały się rodzinne, bezpieczne, domowe. To było takie proste. Jakby wszystko chciało się rozpaść. Prawdopodobnie istniało jakieś prawo w tej sprawie. Porządek ustępuje miejsca chaosowi. Każdy obiekt ma punkt pęknięcia, ograniczenie wytrzymałości na rozciąganie. Przyłóż wystarczająco dużo siły, a się złamie.
June przestała grać według zasad innych ludzi. Przestała się ukrywać. Jeśli żyjesz w ciemności, umierasz w ciemności. Ale stań w świetle, a tym trudniej będzie sprawić, że znikniesz. Złap mnie, jeśli potrafisz.
Victor reagował bardzo różnie, choć zachowywał się, jakby świat był jedną wielką grą w szachy. Stukanie w ludzi i mówienie: Jesteś pionkiem, jesteś skoczkiem, jesteś wieżą. Spotkali się znów. Eli dowiedział się, że związek to uniwersalny skrót od normalności. Społeczny znak aprobaty. Z całym szacunkiem – to powiedzenie zwykle poprzedza nie. Jedno ciało nie zwraca na siebie większej uwagi. Problem pojawia się, gdy zaczynają się kumulować. Jego oczy spotkały się z oczami Victora i przez sekundę żaden z nich się nie ruszył. Uciekaj, pomyślał Victor, i zobaczył reakcję w oczach Elego niczym zwinięta rama. Goń mnie. Czy to było szaleństwo, wierzyć? A może arogancja, nie wierzyć? Przywiązanie było irytującą rzeczą, tak zgubną jak chwasty. Niektórzy ludzie byli zapałkami, odrobiną światła i żadnego ciepła. A inni piecami, samym ciepłem, ale małą ilością światła. A potem, raz na ruski rok, było ognisko, coś tak gorącego i jasnego, że nie można było stać zbyt blisko, nie płonąc. Marcella była ogniskiem, jeśli kiedykolwiek June je widziała. Oczywiście, nawet ogniska w końcu gasły, zduszone własnymi popiołami. Marcella nie znosiła rozmowy bez potrzeby, tzw. małej rozmowy, ale to dlatego, że często wydawała się ona przykrym obowiązkiem. Po prostu hałas, puste słowa, które miały wypełnić pustą przestrzeń. Kłamanie było umiejętnością, którą łatwo było osiągnąć dzięki przyzwyczajeniu. Jak szybko się cofamy. Ludzie stają się zwierzętami w chwili, gdy są zamykani w klatce. Podczas duchowej zemsty wykop dwa groby – jeden dla siebie. Pomyśl mocno, June. Wszyscy musimy żyć ze swoimi wyborami. Widziałem, stałem się – myślę, że widziałem, stałem się. Nie mogłem zobaczyć, stałem się. Nie widziałem. Oczy były kapryśne. Umysły były słabe. Krótka – mała rozmowa była formą sztuki, jedną z tych rzeczy, które sprawiały, że oczy ludzi się szkliły. Zamilknij, a ludzie mogą zacząć się zastanawiać, dlaczego. Ale pozwól im rozmawiać o niczym, a nawet nie mrugną. Mówią, że ludzie się do ciebie przywiązują, i może to prawda, bo za każdym razem, gdy Marcella widziała Elego, czuła potrzebę zdrapania go ze swojej skóry. Nie jestem pieprzonym płaszczem, Eli. Nie możesz sprawdzać mnie przy drzwiach. A kiedy będę miała trzydzieści lat, powiedziała kiedyś do June, wszyscy, których znam, będą martwi. Oprócz Elego. – Co jest z mężczyznami i miejscami takimi jak to tutaj? Przysięgam, że zawsze wybierasz najbardziej ponure miejsca na spotkania. Ostrożność to skalkulowane ryzyko, Eli powiedział. A ja jestem w tym bardzo dobry. Wojna potrzebowała obu typów ludzi — tych, którzy grali długoterminowo i tych, którzy grali krótkoterminowo. Bogowie [zostali] ukrzyżowani zanim zostali wyniesieni na piedestał, zanim byli czczeni. – Możesz żyć w niebie. Ja wezmę ziemską sferę, to była odpowiedź June. Tak wiele powiedziane, tak mało powiedziane. – Myślisz, że jesteś lepsza ode mnie? – bełkotał do niej wcześniej pijany Eli. Marcella spojrzała mu prosto w oczy, jego oczy były zamglone, jej ostre, i powiedziała po prostu: Tak. Skoro masz talent do znajdowania ludzi – Mam talent do zabijania ludzi, poprawiła June. Znalezienie ich jest po prostu warunkiem wstępnym. Ludzie mają pojęcie o bólu, powiedział. Myślą, że wiedzą, co to jest, jak się to czuje, ale to tylko pojęcie. To zupełnie inna sprawa, gdy staje się czymś konkretnym. Może jesteśmy złamani. Ale poskładaliśmy się na nowo. Przetrwaliśmy. To czyni nas tak potężnymi. June dawno temu nauczyła się oddzielać swoje uczucia, spychać niewygodne i niestosowne na dalszy plan, niczym starą sukienkę w ciemnej szafie. Zagubiony. To było dziwne słowo. Zagubiony sugerował coś nie na miejscu, coś, co można odzyskać. Nie stracił matki. W końcu to on ją znalazł. Leżąca w wannie. Unosząca się w białej sukience zabarwionej na różowo wodą, z dłońmi uniesionymi w górę, jakby w błaganiu, z przedramionami otwartymi od łokcia do nadgarstka. Nie, nie stracił jej. Zostawiła go. Tu wam powiem, odcinki gawędziarskie dwóch par mnożyły się, a nic, co robiły, nie wydawało się robić różnicy. Wiktor próbował unikać swojej mocy, opierając się na teorii, że to rodzaj baterii, która ładuje się podczas użytkowania. Kiedy to nie działało, Victor zmienił taktykę i próbował bardziej wykorzystywać swoją moc, opierając się na teorii, że być może był to ładunek, który musiał rozproszyć. Ale to podejście dało takie same rezultaty — znowu szum stał się głośniejszy, znowu stał się fizyczny, znowu Victor umarł. Większość przypadków jest wynikiem wypadków – powiedział, studiując śnieg. Ale Eli i ja byliśmy inni. Postanowiliśmy znaleźć sposób, aby dokonać zmiany. Nawiasem mówiąc, jest to niezwykle trudne. Umierać z zamiarem, ożywiać się z kontrolą. Znaleźć sposób, aby zakończyć życie, ale trzymać je w zasięgu ręki, i to wszystko bez czynienia ciała bezużytecznym. Na dodatek potrzebujesz metody, która pozbawi podmiot wystarczającej kontroli, by wzbudzić w nim strach, ponieważ potrzebujesz właściwości chemicznych wywołanych strachem i adrenaliną, by wywołać zmianę somatyczną. Chodź na imprezy! powiedziała Marcella. Pij tanie piwo! Podejmuj złe decyzje! Umawiaj się z ładnymi dziewczynami! Viktor odchylił się na krześle. – Czy ładne dziewczyny są złym wyborem, czy to dwie różne rzeczy? Eli zaczął przekierowywać karetkę z drogi, Victor sięgnął, wziął kierownicę i szarpnął, zmuszając pojazd do wjechania na krawężnik. Nie zapomnij, powiedział, jesteś w tarapatach. Niektóre kobiety spędziły lata planując swój ślub. Marcella spędziła ostatnią dekadę planując wrogie przejęcie. Eli biegał na bieżni. Był świetny na wszystkich zajęciach. Miał ujmujący uśmiech i łatwo się śmiał, a nikt nie wiedział o bliznach na jego plecach ani o cieniach z jego przeszłości. Nikt nie wiedział, że to wszystko było grą, że nic z tego nie przyszło naturalnie. Tego wieczora June sprawdziła godzinę – teraz była siódma – ale powstrzymała się od zadzwonienia. Najszybszym sposobem na ugaszenie płomienia było jego stłumienie. – Jeśli planowałeś mnie okraść, mogłeś przynajmniej przynieść broń, June odezwała się kiedy w końcu przyszedł.
– Och, zrobiłem to, powiedział Victor, wyciągając rękę. Powoli, jakby wykonując sztuczkę, zgiął trzy palce, pozostawiając kciuk w górze i wyprostowany wskazujący. – Widzisz? powiedział, wskazując palcem na Elego. Ten nie wydawał się już rozbawiony. – Ty jesteś jakąś eksplozją.
Nie było strzału, żadnego ogłuszającego echa, zużytego naboju ani dymu – ale Eli wydał gardłowy krzyk i upadł na podłogę.
Jakby trafiony. Viktor wyciągnął z tego wniosek. Niektórzy ludzie byli zapałkami, odrobiną światła i bez ciepła. A niektórzy byli piecami, samym ciepłem, ale małą ilością światła. A potem, raz na ruski rok, było ognisko, coś tak gorącego i jasnego, że nie można było stać zbyt blisko, żeby się nie poparzyć. June znów wróciła, nudziło ją, że nazywają ją piękną, a potem suką. Oszałamiającą, a potem zarozumiałą. Dziesięcioma innymi, a potem drażniącą. Marcella zawsze była ładna. Takich ładnych ludzi nie można było zignorować. Jaskrawo-niebieskie oczy i czarne jak smoła włosy, twarz w kształcie serca na szczupłych, czystych liniach modelki. Jej ojciec powiedział jej, że nigdy nie będzie musiała pracować. Jej matka powiedziała, że będzie musiała pracować dwa razy ciężej. W pewnym sensie oboje mieli rację. Każdy koniec może być nowym początkiem, ale każdy początek musi się skończyć. To oczywiście tylko sugestia. Zachowuj się normalnie, powiedziała dziewczyna Elego. I Eli spróbował ponownie. Zaczął od nowa. To nie była idealna imitacja, wcale nie. Ale była to poprawa. Dzieci w tym nowym domu nadal go przezywały, ale imiona się zmieniły. Nieśmiały, cichy, dziwaczny został zastąpiony dziwnym, ciekawym, intensywnym. Wkrótce pojawiła się kolejna rodzina i kolejna szansa. Kolejna okazja, by wymyślić na nowo, zmodyfikować, dostosować aspekty tego aktu. Eli testował swój teatr na rodzinach, jakby były publicznością, i wykorzystywał ich opinie, natychmiastowe, stałe opinie, by poprawić swój występ. Powoli dziwne, ciekawe, intensywne zostało dopracowane, wypolerowane na czarujące, skupione, sprytne.
To po prostu nie miało sensu, że ona nie żyje, że on nie jest. Marcella na to nie zasługiwała, nie zasługiwała na to, by stać się czasem przeszłym, przypisem w czyjejś historii – a Viktor miał dziwne, ale niezachwiane przeczucie, że on też tego nie zrobił. Że był duchem, zakotwiczonym w miejscu, w którym to wszystko się wydarzyło, przywiązanym tam, dopóki nie zostanie wykonana jakaś ponura sprawa. Podczas duchowej zemsty wykop dwa groby – jeden dla siebie.
Uczyń mnie złoczyńcą tej nocy, Marcella. Zmyj z siebie wszelką winę. Ale nie zachowuj się tak, jakby June Clarke była jedynie ofiarą lub nawet wypadkiem okoliczności. Była wrogiem, bronią, a zabicie jej nie było po prostu mądre lub łatwe – było słuszne. Ci, którzy nie wierzą w duszę, nigdy nie widzieli, jak ona odchodzi. Ludzie mogą zobaczyć bardzo dużo i nie uwierzyć w nic z tego. W tym rzecz, niesamowite, do czego można się przyzwyczaić, jak szybko dziwne staje się przyziemne, niezwykłe normalne. Ale to od nas zależy, czy znajdziemy cel w tym bólu. Cel w bólu. W przypadku błędów chodzi o to, że nie zawsze były duże lub oczywiste. Czasami były bardzo proste. Małe. Decyzja, by iść dalej. Skręcić w lewo zamiast w prawo. Te kilka dodatkowych kroków w złym kierunku. – Dawno, dawno temu władzę określało pochodzenie – wiek krwi. Potem określały ją pieniądze – wiek złota. Ale myślę, że nadszedł czas na nową erę, Victorze. Erę samej władzy, stwierdziła Marcella. – Główka lalki. Dziecko. Kochanie. Czy tak naprawdę myślał o niej po tym wszystkim? Jako o bezbronnej, kruchej, słabej, czymś ozdobnym, szklanej figurce zaprojektowanej tak, by mieniła się, świeciła i wyglądała ładnie na półce?

A może powinien obrócić parę osób w popiół, żeby ktoś zaczął go traktować poważnie? Normalność jest rzeczą tak delikatną, że tak łatwo ją zburzyć, nawet jeśli są dobre intencje. Victor wiedział, że gra w niebezpieczną grę. Szanse były straszliwe, a stawka monumentalna. To była rosyjska ruletka, z tą różnicą, że kula byłaby czystszym końcem. Wydaje się, że ludzie nigdy nie zdają sobie z tego sprawy. Jesteśmy władzą za tronem. Wszyscy już byli nawaleni. Wypolerowany połysk biało-złotego jedwabiu. Przylegał do jej ciała jak płynny metal, unosząc się wokół jej gardła i zanurzając się między łopatkami, gromadząc się w dolnej części pleców. To nie jest sposób na rozmowę z kobietą. Oficjalnie dorosła, nawet jeśli na taką nie wyglądała. Marcella oceniała buty, niebieskie włosy. Nigdy nie lekceważ wściekłej kobiety. Nigdy nie lekceważ kobiety, poprawiło się myślenie Viktora. Chcę wiedzieć, powiedziałaby łamiącym się głosem. Muszę wiedzieć. Dlaczego? – Bo to moja wina. Bo to ja ci to zrobiłam. Victor zaczął kręcić głową, ale ona mu przerwała. Powiedz mi. Powiedz mi prawdę. Kłamałeś przez cały ten czas, najmniej co możesz zrobić, to powiedzieć mi, jak się z tym czujesz? – To jak umieranie. Próbował po prostu zakończyć swoje życie, żeby wrócić lepszym. Chciał być ręką trzymającą skalpel, a nie ciałem rozstępującym się pod nim. – Ach, Marcella, zawsze wiedziałaś, jak mnie rozwścieczyć. – Puść mnie, syknęła. Viktor zbliżył swoją twarz do jej twarzy, przeczesał dłonią jej włosy, objął jej policzek. – Tylko jeśli będziesz grzeczna. Uśmiechał się. Uśmiechał się. Jakby to była kolejna gra. Marcella pluła mu krwią w twarz. – Spotkam się z tobą o północy Jej mąż westchnął z bólu. A potem uderzył jej głową o stół.- Obiecujesz? Victor wytrzymał jej spojrzenie.

– Obiecuję. Marcella wiedziała, że ​​kłamie. Zawsze wiedziała, kiedy kłamie. Z naukowego punktu widzenia miał przerąbane. Z psychologicznego – jeszcze bardziej. Każdy koniec może być nowym początkiem, ale każdy początek musi mieć zakończenie. Marcella przyjrzała mu się. Czy jesteś przyzwyczajony do otrzymywania tego, czego chcesz? Po chwili zaśmiała się zdradziecko. A oto krem tego uśmiechu. – Mam przeczucie, że oboje jesteśmy – Odwzajemnił jej długie spojrzenie. – Marcella, Major Biznesu. Kim chcesz być? Marcella zakręciła piwem. -Dowódcą, powiedziała. Viktor się zaśmiał. Cichy, chrapliwy dźwięk. – Myślisz, że żartuję? – Nie – powiedział. – Nie.

_____

Stanisław Barszczak, Choices on our own

Maybe it was made of glass. But glass is only fragile until it shatters. Then it becomes sharp. Maybe we are broken. But we put ourselves back together. We survived. That is what makes us so powerful. And as for family — well, blood is always family, but family doesn’t always have to be blood. Marcella fell into her daily speculations. How many men would she have to turn to dust before one of them would take her seriously? Men had a habit of having interesting conversations. Victor stared at the wall as if it were still a window. He doesn’t know how patient you are, he said. He doesn’t know you like I do. Eli cleaned the blood from his hand. “No,” he said quietly. No one ever had the chance… I don’t want to survive. I want to grow. Knowledge can be power, but money buys both. Next time you point a gun at someone, make sure you’re ready to pull the trigger. Eli looked up from the photo. „What are you going to do with it?” „I’ll find it. You two can have a cell to rot in, Viktor said. „Oh, great,” Eli said dryly. We can be neighbors. „When you think about it, that’s all anyone ever wants.” Another time, the four of them finally met for breakfast in the kitchen. Some people were matches, a little light and no heat. And some were stoves, all heat but a little light. And then, once every Russian year, there was a bonfire, something so hot and bright you couldn’t stand too close to it without getting burned. Ask nicely. Play nicely. Marcella was so damn tired of being nice. Every end was a new beginning, she thought. Ignorance was only bliss if you wanted to get caught. Men look at anyone in power and see only a threat, an obstacle in their path. They never have the sense to see power for what it really is. Potential. A promise you can’t keep is another lie. Once, when the marks on his back were still fresh, Eli told himself he was growing wings. After all, his mother had thought Eli was an angel, even if his father had said he had the devil inside him. Pain, Victor had learned, turned people into animals. He doesn’t know how patient you are, he said. He doesn’t know you like I do. Eli had managed to clean the blood from his hand. „No,” he said quietly. No one had ever gotten a satisfactory answer to that. „You look like Snow White killed the queen and stole the mirror,” Viktor observed. It doesn’t matter if you’re man against man, man against competitor. You do what you can. You fight and win until you stop. Once upon a time, power was defined by lineage – the age of blood. Then it was defined by money – the age of gold. But I think it’s time for a new age, Victor. The age of pure power. Marcella sighed. Men are always so impatient. Maybe it’s because you’ve spent your whole life getting what you want, when you want it. Sometimes, Victor, you just have to wait. June shook her head, confused and amused. “Jesus, Marcella, has anyone ever told you you’re completely crazy?” Marcella pursed her lips. “A few times,” she said. That’s an insult men like to throw at ambitious women. “I wanted us to do this together. I’m not a fucking cloak, Victor. You can’t check me at the door.” He turned to Eli like a face into a mirror. “I like likes.” Eli was both terrified and thrilled to be seen, to see his reflection. Not all of him—they were still so different—but there was something essential, a core of the same precious metal shining through the rock. Every end could be a new beginning, but every beginning had to end. It was like a magnet, drawing his gaze back again and again, but Victor forced himself not to stop and not to look at it. Not to think about what it meant that Eli Cardale was really, really dead. The way the knowledge had unsettled Victor. The counterweight finally removed. The opposing but equal force erased. Eli had made a mistake. He wasn’t prone to making mistakes, except for Victor. June was worried. Victor had always had an unsettling ability to get under Eli’s skin, to break his focus. June drank beer in a glass bottle and was bored – bored by the music and the boys who occasionally came to flirt and then walked away, resentful when she rejected them. She was bored with being called beautiful and then a bitch. Stunning and then conceited. Ten other names and then annoying. She thought it was better to be friendly without being friends. The life I had was gone. There was no getting it back. I would rather create a new one. A better one. One where I didn’t have to pretend to be weak to survive. June met his eyes. Those eyes that still felt familiar, safe, homely after all. It was so simple. Like everything wanted to fall apart. There was probably some law about it. Order gave way to chaos. Every object has a breaking point, a limit to its tensile strength. Apply enough force and it will break. June stopped playing by other people’s rules. She stopped hiding. If you live in the dark, you die in the dark. But stand in the light and it’s harder to make yourself disappear. Catch me if you can. Victor reacted very differently, although he acted as if the world were one big game of chess. Knocking on people and saying: You’re a pawn, you’re a knight, you’re a rook. They met again. Eli learned that a relationship was a universal shorthand for normalcy. A social sign of approval. With all due respect, that saying usually precedes a no. One body doesn’t draw much attention to itself. The problem is when they start to accumulate. His eyes met Victor’s, and for a second neither moved. Run, Victor thought, and saw the reaction in Eli’s eyes like a coiled frame. Chase me. Was it madness to believe? Or arrogance not to believe? Attachment was an irritating thing, as pernicious as weeds. Some people were matches, a little light and no heat. And others were stoves, all heat but little light. And then, once every Russian year, there was a bonfire, something so hot and bright that you couldn’t stand too close without burning. Marcella was a bonfire if June had ever seen one. Of course, even bonfires eventually died out, smothered by their own ashes. Marcella hated unnecessary conversation, so-called small talk, but that was because it often felt like a chore. Just noise, empty words meant to fill an empty space. Lying was a skill that was easy to acquire through habit. How quickly we regress. People become animals the moment they are caged. In spiritual vengeance, dig two graves – one for yourself. Think hard, June. We all have to live with our choices. I saw, I became… I think I saw, I became, I couldn’t see, I became, I couldn’t see. Eyes were capricious. Minds were weak. Small—small talk was an art form, one of those things that made people’s eyes glaze over. Shut up, and people might wonder why. But let them talk about nothing, and they wouldn’t blink. They say people get attached to you, and maybe that’s true, because every time Marcella saw Eli, she felt the need to scratch him off her skin. I’m not a fucking coat, Eli. You can’t check me at the door. And when I’m thirty, she had once told June, everyone I know will be dead. Except for Eli. “What is it with men and places like this? I swear you always pick the bleakest places to meet.” Caution is a calculated risk, Eli had said. And I’m very good at it. War needed both types of men – those who played the long game and those who played the short game. The gods [were] crucified before they were put on a pedestal, before they were worshiped. “You can live in heaven. I’ll take the earthly sphere,” was June’s answer. So much said, so little said. “You think you’re better than me?” Eli had slurred to her, drunk earlier. Marcella looked him straight in the eye, his eyes clouded, hers sharp, and said simply, Yes. If you have a knack for finding people – I have a knack for killing people, June corrected. Finding them is simply a prerequisite. People have an understanding of pain, he said. They think they know what it is, what it feels like, but it’s just an understanding. It’s a whole other thing when it becomes something tangible. We may be broken. But we’ve put ourselves back together. We’ve survived. That’s what makes us so powerful. June had learned long ago to compartmentalize her feelings, to push the uncomfortable and inappropriate to the background, like an old dress in a dark closet. Lost. It was a strange word. Lost suggested something out of place, something that could be reclaimed. He hadn’t lost his mother. He had found her, after all. Lying in a bathtub. Floating in a white dress stained pink by water, her hands raised in supplication, her forearms open from elbow to wrist. No, he hadn’t lost her. She had left him. Here I will tell you, the two couples’ chatterboxes multiplied, and nothing they did seemed to make a difference. Victor tried to avoid his power, on the theory that it was a kind of battery that charged with use. When that didn’t work, Victor changed tactics and tried to use his power more, on the theory that perhaps it was a charge that needed to be dissipated. But this approach produced the same results – again the humming got louder, again it became physical, again Victor died. Most cases are the result of accidents – he said, studying the snow. But Eli and I were different. We decided to find a way to make a change. That’s incredibly difficult, by the way. To die with intent, to come alive with control. To find a way to end a life but keep it within reach, and to do all that without rendering the body useless. On top of that, you need a method that takes away enough control from the subject to instill fear in him, because you need the chemicals of fear and adrenaline to trigger a somatic change. Go to parties! Marcella said. Drink cheap beer! Make bad decisions! Date pretty girls! Viktor leaned back in his chair. “Are pretty girls a bad choice, or are they two different things?” Eli began to redirect the ambulance out of the way, and Victor reached up, took the wheel, and jerked it up, forcing it onto the curb. Don’t forget, he said, you’re in trouble. Some women spent years planning their weddings. Marcella had spent the last decade planning a hostile takeover. Eli ran on the track. He excelled in every class. He had a winning smile and a quick laugh, and no one knew about the scars on his back or the shadows of his past. No one knew that it was all an act, that none of this had come naturally. That night, June checked the time – it was now seven – but refrained from ringing the bell. The quickest way to put out a flame was to smother it. “If you were planning to rob me, you could have at least brought a gun,” June said when he finally arrived. “Oh, I did,” Victor said, holding out his hand. Slowly, as if performing a trick, he curled three fingers, leaving the thumb up and the index finger straight. “See?” he said, pointing at Eli. He no longer seemed amused. “You’re some kind of explosion.” There was no shot, no deafening echo, no spent cartridge, no smoke – but Eli let out a guttural cry and fell to the floor. As if struck. Viktor drew a conclusion from that. Some people were matches, a little light and no heat. And some were stoves, all heat but a little light. And then, once every Russian year, there was a bonfire, something so hot and bright that you couldn’t stand too close to it without getting burned. June was back again, bored with being called beautiful, then a bitch. Stunning, then conceited. Ten different, then irritating. Marcella had always been pretty. Pretty people like that couldn’t be ignored. Bright blue eyes and pitch-black hair, a heart-shaped face on the slender, clean lines of a model. Her father had told her she’d never have to work. Her mother had told her she’d have to work twice as hard. In a way, they were both right. Every end can be a new beginning, but every beginning must end. That was just a suggestion, of course. Act normal, Eli’s girlfriend had said. And Eli tried again. Started over. It wasn’t a perfect imitation, not at all. But it was an improvement. The kids in this new house still called him names, but the names had changed. The shy, quiet, weird one had been replaced by the weird, curious, intense one. Soon there was another family, and another chance. Another chance to reinvent, modify, adapt aspects of the act. Eli tested his theater on the families as if they were the audience, and used their feedback, their immediate, constant feedback, to improve his performance. Slowly the weird, curious, intense one was refined, polished into the charming, focused, clever. It just didn’t make sense that she wasn’t alive, that he wasn’t. Marcella didn’t deserve this, didn’t deserve to become a bygone era, a footnote in someone else’s history – and Viktor had the strange but unshakable feeling that he didn’t either. That he was a ghost, anchored to the place where it all happened, tethered there until some dark deed was done. In your spiritual vengeance, dig two graves – one for yourself. Make me the villain tonight, Marcella. Wash away all guilt. But don’t act as if June Clarke was merely a victim or even an accident of circumstance. She was an enemy, a weapon, and killing her wasn’t just smart or easy – it was right. Those who don’t believe in the soul have never seen one go. People can see a lot and not believe any of it. That’s the thing, it’s amazing what you can get used to, how quickly the strange becomes the mundane, the extraordinary normal. But it’s up to us to find purpose in that pain. Purpose in the pain. The thing about mistakes is that they weren’t always big or obvious. Sometimes they were very simple. Small. The decision to keep going. To turn left instead of right. Those few extra steps in the wrong direction. – Once upon a time, power was defined by lineage – the age of blood. Then it was defined by money – the age of gold. But I think it’s time for a new era, Victor. An era of the very power, Marcella said. „A doll’s head. A child. A darling. Did he really think of her after all this? As a defenseless, fragile, weak, ornate, glass figurine designed to shimmer and shine and look pretty on a shelf? Or maybe he should turn a few people into ash so that someone would take him seriously? Normality is such a fragile thing that it can be shattered so easily, even when the intentions are good. Victor knew he was playing a dangerous game. The odds were dire, the stakes monumental. It was Russian roulette, except the bullet would be a cleaner end. People never seem to realize that. We are the power behind the throne. Everyone was already wasted The polished sheen of white-gold silk. It clung to her body like liquid metal, rising around her throat and dipping between her shoulder blades, pooling in her lower back. This was no way to talk to a woman. She was officially an adult, even if she didn’t look it. Marcella assessed her shoes, her blue hair. Never underestimate an angry woman. Never underestimate a woman, Viktor’s thinking improved. I want to know, she would say, her voice breaking. I need to know. Why? „Because it’s my fault. Because I did this to you.” Victor started to shake his head, but she cut him off. Tell me. Tell me the truth. You’ve been lying this whole time, the least you can do is tell me how you feel about it? „It’s like dying.” He was just trying to end his life, to come back better. He wanted to be the hand holding the scalpel, not the body parting beneath it. „Oh, Marcella, you always knew how to make me mad.” „Let me go,” she hissed. Viktor brought his face closer to hers, ran his hand through her hair, cupped her cheek. „Only if you’re good.” He smiled. He smiled. As if it were another game. Marcella spat blood in his face. „I’ll meet you at midnight.” Her husband sighed in pain. And then he slammed her head on the table. „Promise?” Victor held her gaze. „I promise.” Marcella knew she was lying. She always knew when she was lying. From a scientific point of view, he was screwed. From a psychological point of view – even more so. Every end can be a new beginning, but every beginning must have an ending. Marcella looked at him. Are you used to getting what you want? After a moment, she laughed treacherously. And here’s the cream of that smile. „I have a feeling we both are.” He returned her long look. „Marcella, Major of Business. Who do you want to be?” Marcella spun her beer. -Commander, she said. Viktor laughed. A soft, raspy sound. -Do you think I’m joking? -No, he said. -No.

_____

Stanisław Barszczak, Apel do różnych ludzi zwlekających w zainteresowaniu się Polską i jej Europą

Drodzy przyjaciele, mieszkańcy mojej Europy. Najmilsi.

Olga Tokarczuk, polska noblistka, skłania do refleksji nad własnym życiem, nad tym, jak odbieramy rzeczywistość i jakie miejsce w niej zajmujemy. Z jej książek moglibyśmy wysnuć myśli o tym, że jesteśmy biegunami, zawsze w ruchu, zawsze w drodze, a nie jesteśmy na stałe przywiązani do jednego miejsca, czyli do kościoła Jezusa Chrystusa. Jakkolwiek jedynie Miłość w najczystszej postaci ma moc, jest jak cicha obecność pośród bliźnich!

Współcześni zauważają: Życie jest niesamowite. A potem jest okropne. A potem znów jest niesamowite. A pomiędzy tym niesamowitym i okropnym jest zwyczajne, przyziemne i rutynowe. Wdychaj to niesamowite, trzymaj się tego okropnego i zrelaksuj się i wydychaj podczas tego zwykłego. To po prostu życie rozdzierające serce, uzdrawiające duszę, niesamowite, okropne, zwyczajne życie. I jest ono zapierająco piękne. Tak stwierdził L.R. Knost.

Karol Baudelaire z naszej „rodzinnej Europy” pisał:

Matko wspomnienia, kochanie kochania,
Ty, Wszystkie moje więzy i wszystkie rozkosze!
Pieszczot piękność przypomnisz, oto się odsłania
Cisza domu, wieczorów uroki najsłodsze,
Matko wspomnienia, kochanie kochania!

Wieczory rozjaśnione węgli tlących żarem
O wieczory w różowych dymach na balkonie.
Jakże dobra pierś twoja! Serce jakim darem!
Słowa które nie giną mówiliśmy sobie
W wieczory rozjaśnione węgli tlących żarem.

Jakże piękne są słońca w te ciepłe wieczory!
Przestrzeń jaka głęboka! W sercu jaka siła!
Chyliłem się ku tobie, wielbiona z wielbionych,
Wdychałem zapach krwi, co twarz twoją paliła.
Jakże piękne są słońca w te ciepłe wieczory!

Noc gęstniała powoli niby ściana ciemna
I moje oczy źrenic twych w czerni szukały,
I piłem oddech twój, słodyczy trucizn pełna,
I twoje stopy w dłoniach mych braterskich spały.
Noc gęstniała powoli niby ściana ciemna .

Znam sztukę i szczęśliwe chwile znowu wskrzeszę.
Przeszłość u twoich kolan zamkniętą widziałem,
Bo gdzież jest radość równa bolesnej uciesze,
Jaką ty swoim drogim nasycałaś ciałem?
Znam sztukę i szczęśliwe chwile znowu wskrzeszę.

Te szepty, pocałunki, przysięgi natchnione,
Z przepaści, w którą wejrzeć nie śmie nikt, czy wstaną,
Jak wznoszą się na niebo słońca odmłodzone,
Obmyte w głębi mórz, zbryzgane słoną pianą?
O szepty! Pocałunki! Przysięgi natchnione!
(tłum. Czesław Miłosz)

Bracie, siostro. Czy wiesz, że Kościół Katolicki NIE jest wyznaniem?

Kościół Katolicki nie jest kolejną gałęzią Kościołów chrześcijańskich.

Poniżej podano powód;
To jest jeden Kościół Chrystusowy, który w Credo jest wyznawany jako jeden, święty, katolicki i apostolski, który nasz Zbawiciel po swoim Zmartwychwstaniu zlecił Piotrowi, aby go pastował, a jemu i innym apostołom, aby go rozszerzali i kierowali z autorytetem… Ten Kościół, ustanowiony i zorganizowany na świecie jako społeczność, trwa w Kościele Katolickim, który jest rządzony przez następcę Piotra i biskupów pozostających z nim we wspólnocie”.
(Lumen Gentium, §8)

Podaję kluczowe wyrażenie: „trwa w”
To wyrażenie oznacza, że jedyny prawdziwy Kościół Chrystusowy w pełni istnieje (trwa) w Kościele katolickim. Kościół uznaje, że elementy prawdy i uświęcenia można znaleźć poza jego widocznymi granicami (np. we wspólnotach prawosławnych lub protestanckich), ale pełnię łaski i prawdy można znaleźć tylko w Kościele katolickim.
Tylko Kościół katolicki jest w niebie i jest nazywany Kościołem triumfującym.

Ani się nie chwalę, ani nie ukrywam. Wiek nie jest dla mnie żadnym problemem. Każdy czas może być dobry – mija i to jest najpiękniejsze, bo doświadczam wciąż czegoś nowego, ostatnio powiedziała Anna Dymna (see, „Gazeta Krakowska”)

Mamy nowego papieża Leona,
Kościół na łuku tęczy wisi znów.
Budowla Boża za łukiem ludzkim stoi…

„Dziwię się jak wielu ludzi, których poznawałem w całym życiu, nigdy nie widziałem”, John Ernst Steinbeck Junior napisał, autor Zimy naszego niezadowolenia (1961), laureat Nagrody Nobla.

Bóg wypełni twoją samotność, przekaż swoją samotność miłosierdziu i miłości Boga, naszego ojca. To powiedział jeden z największych twórców XX-wiecznej polskiej literatury, Gustaw Herling-Grudziński, urodził się 20 maja 1919 roku. Mój kraj lat dziecinnych muszę nosić w sercu, bo w rzeczywistości jego już prawie nie ma, opowiadał pisarz w archiwalnym radiowym nagraniu.

Od siebie wam tutaj powiem, jestem sobą ze zdziwieniem. Niepojęty przypadek. W ten sposób – nie jestem innym człowiekiem! Mamy śmiałą wizję papieża Leona XIV: nowy rozdział dla kościoła.

Kościół musi odważnie wkroczyć w serce współczesnego świata cierpienia. Papież Leon XIV
Papież Leon XIV szybko staje się jednym z najbardziej omawianych papieży w niedawnej historii. Od zajmowania się globalną nierównością po ponowne położenie nacisku na duchowe odrodzenie na Globalnym Południu, jego przywództwo wstrząsa oczekiwaniami. Co go wyróżnia?
Skupienie na prostocie, ciszy i modlitwie. Silne stanowisko w sprawie ochrony tradycji chrześcijańskich.Odnowione dotarcie do młodzieży i marginalizowanych
Niezależnie od tego, czy się zgadzasz, czy nie, jedno jest jasne: zmiana wisi w powietrzu…

Truman Capote jest przestrogą, tak jak ja. Nie sądzę, żeby Truman lubił akt pisania, wyrzucanie słów, oczyszczanie narracji. Myślę, że Truman czekał z wyrażeniem opinii o swojej pracy i procesie, aż świat się w to włączy. Jeśli praca była sukcesem, był z niej zadowolony. Jeśli nie była tak pięknie przyjęta, jak sobie wyobrażał, ignorował ją jak chorego kociaka. Nie mogę pozwolić, żeby to mi się przytrafiło. Muszę pozostać zbawiony przez moją pracę. Muszę mieć wiarę, że to jest to, co powinienem robić. To powiedział Tennessee Williams o Trumanie Capote (see, Wywiad z Jamesem Grissomem z 1982 roku.

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do mieszkańców „starej Europy.”

Jeszcze przed konklawe na jednym z roboczych spotkań papież Franciszek spotkał Księdza Roberta.

Papież Franciszek:
— No i jesteśmy, Robert… przygotuj się: to nie jest zwykłe selfie, to fragment przyszłej historii.
Kardynał Prorektor:
— Przyszła historia? Ojcze Święty, to tylko zdjęcie między przyjaciółmi!
Papież Franciszek:
— Nie, nie, to trafi do książek. Pewnego dnia powiedzą: „Spójrz na nich… Papież i następny”.
Kardynał Prorektor:
— Więc to ty jesteś prorokiem nie Jeremiasz…
A potem już był tylko trzask – i zdjęcie zostało zrobione…

Kopiec Grave Creek (grób za potokiem), położony w Moundsville w Zachodniej Wirginii, został zbudowany około 250–150 r. p.n.e. przez kulturę Adena. Ma ponad 60 stóp wysokości i prawie 300 stóp średnicy i jest jednym z największych stożkowych kopców grobowych w Stanach Zjednoczonych. Zbudowany całkowicie ręcznie, odzwierciedla złożone praktyki ceremonialne i społeczne jednej z najwcześniejszych kultur budujących kopce w Ameryce Północnej.

Życie jest niesamowite. A potem jest okropne. A potem znów jest niesamowite. A pomiędzy tym niesamowitym i okropnym jest zwyczajne, przyziemne i rutynowe. Wdychaj to niesamowite, trzymaj się tego okropnego i zrelaksuj się i wydychaj podczas tego zwykłego. To po prostu życie rozdzierające serce, uzdrawiające duszę, niesamowite, okropne, zwyczajne życie. I jest ono zapierająco piękne, zauważył
L.R. Knost.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbyła się 18 maja.
Do drugiej tury, która odbędzie się 1 czerwca, dostali się Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki.
tvn24.pl relacjonujemy kampanijne aktywności kandydatów na prezydenta.

Państwowa Komisja Wyborcza podała w poniedziałek oficjalne wyniki niedzielnych wyborów prezydenckich. W drugiej turze zmierzą się kandydat KO Rafał Trzaskowski, który uzyskał 31,36 procent głosów, i kandydat PiS Karol Nawrocki, na którego zagłosowało 29,54 procent. Druga tura wyborów prezydenckich odbędzie się 1 czerwca. Mamy już pierwszy sondaż dotyczący tego głosowania.

Politycy Trzeciej Drogi opowiedzieli się po stronie Rafała Trzaskowskiego. Poparcie dla kandydata Koalicji Obywatelskiej zadeklarował jego konkurent z pierwszej tury, marszałek Sejmu Szymon Hołownia, a także prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wczoraj był spodziewany wspólny komunikat Trzaskowskiego i Magdaleny Biejat, kandydatki Lewicy. W południe głos w sprawie poparcia w drugiej turze miał zabrać też kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen.

Zapytany o wpis Paprockiej o „nagłym telefonie” do sztabu PiS i „zerwaniu rozmów” w sprawie debaty z Trzaskowskim, Nawrocki odparł, że nie kontroluje i nie jest na bieżąco, kto do kogo z jego sztabu dzwoni. – Czuję się zwolniony z tego pytania – dodał. Kandydat PiS na prezydenta podpisał porozumienie programowe z NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Sławomir Menzten opublikował we wtorek wideo na swoim kanale na YouTubie, w którym poinformował, że ma „propozycję” dla swoich dwóch byłych kontrkandydatów – Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. Waszym zadaniem na najbliższe 2 tygodnie jest przekonanie moich wyborców do tego, że warto jest oddać głos właśnie na was. To jest wasza robota, wasze zadanie – powiedział.

Anna Maria Żukowska, szefowa klubu parlamentarnego Lewicy, w TOK FM: – Policzyłam właśnie rano, że jest margines między wszystkimi głosami. Brakuje nam 1,5 miliona głosów do wygranej Rafała Trzaskowskiego, jeśli zestawić to z wynikiem Karola Nawrockiego i Konfederacji. Gdzieś te głosy trzeba znaleźć, liczę na to, że w domach ludzi, którzy w niedzielę nie poszli na wybory.

Tutaj mamy jako chrześcijanie katolicy pole do popisu, powiedziałbym. Zagłosować na Polskę trzeba.

We wtorek o godz. 17 w Sosnowcu odbył się wiec z udziałem kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Wczoraj też miał miejsce wspólny komunikat Rafała Trzaskowskiego i Magdaleny Biejat. Politycy spotkali się w poniedziałek. Kluczowe nie jest to, jak zagłosuje elektorat lewicowy, bo to jest chyba oczywiste – nie ma bardziej antypisowskiego elektoratu niż elektorat Nowej Lewicy. Kluczowa jest mobilizacja.

Kampania Trzaskowskiego mogłaby iść mocniej i lepiej, uważam. W takiej sytuacji czy będziemy przekonywali wszystkich wyborców, i Grzegorza Brauna, i Sławomira Mentzena, i Adriana Zandberga. Ale wyborcy to nie jest puchar przechodni, to nie jest worek z ziemniakami, że można przerzucić te głosy – dodał, nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi Zandberga i Mentzena. – Będziemy się zwracali, przekonywali, prosili, bo wizja Karola Nawrockiego jest tą wizją, która przysłuży się Polsce.

Tutaj ciekawostka. 19-letnia Zoja Skubis od dawna działa jako influencerka i twórczyni internetowa. Publikuje dużo materiałów związanych z podróżowaniem. Teraz zdobyła Mount Everst (8 849 m n.p.m.). Stało się to w niedzielę 18 maja o godzinie 11.38.

Nigdy nie wiesz jak wiele dni ci pozostało. Nie jestem lewicowy, tutaj powiedziałbym. Albowiem kochałem z miłością, która była więcej jak miłością!

Wycofanie się Ludwiga Bawarskiego z polityki i ucieczka w świat fantazji były konsekwencją jego homoseksualizmu. Zastanawiam się, na ile osób patrzyłem przez całe życie i nigdy ich nie widziałem, John Steinbeck powiedział. Ale Bóg nie przestaje patrzeć na ludzi i wspierać człowieka.

W tłumie ludzi
Patrzysz tylko na mnie.
Ze spojrzeniem miłości,
jak żaden człowiek nie patrzy.
Jakbyś był tylko mój,
jak ja mam być tylko twój.
Jakbyś istniał tylko dla mnie.
Tylko dla mnie
stałeś się człowiekiem.
Wyśniłeś mnie,
ponad wiekami wieków.
Pragnąłeś mnie w istnieniu,
nadałeś mi imię.
Kochałeś mnie jako dziecko
boską miłością,
Twoją wieczną miłością.

Po odejściu Franciszka papieża kardynałowie wybrali nowego papieża, tego „ostatniego”, sługi wszystkich ludzi. To ma być „Ten”. A świat nasz nierzadko wybiera błędne drogi i gubi wręcz człowieczą godność i wartości najbardziej ludzkie. To dotyczy także osób duchownych. Celibat nie oznacza życia bez uczuć. Za kilkanaście dni wszyscy mamy wybrać prezydenta ludzkiego serca, wpierw dla naszej Polski, ale także – śmiem twierdzić – dla całego świata. W związku z tym możemy zaczerpnąć z bogatej tradycji nowoczesnej Europy, zaprosić do wspólnego domu pierwszą córę Kościoła, otworzyć drzwi dla ludzi wszelkich ras i narodów, spojrzeć śmiało w oczy mieszkańcom pokrewnej Italii. Tutaj bogactwo życia nie zna granic. Z Polski niech wyjdzie katolicka teoria państwa przyszłości, owocna idea Państwa Bożego dla ludzkiego globu.

Żyjemy w rozchwianej rzeczywistości, w kościele Chrystusowym, w którym nie istnieje młyn biały, ale misja krzyża. W Synu Bożym Jezusie Bóg objawił się w pełni. On przyszedł na Ziemię, ażeby szukać każdego człowieka – w jego człowieczeństwie. W Polsce po pontyfikatach ostatnich sześciu papieży jesteśmy więksi duchem, ale nierzadko mniejsi sercem. Nie słuchamy papieży, nie chcemy p. A mamy być sługami. Mamy być charytatywni, czyli scharmonizować niedociągnięcia i różnice, uzdrowić peryferie ludzkiego świata, błogosławić wszystkim ludziom dobrej woli. Bóg zawsze zaskakuje, zatem mamy nie zgubić się. Owszem, dziwić się. Przekazać dar życia Franciszka papieża w następne pokolenia. Cechą prawdziwego myśliciela jest kwestionowanie tego, co niewzruszone. Mamy stracić się – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Abyśmy nie „pobrudzili daru życia”. W naszej erze jaki gwałt na świecie! Pontyfikat Franciszka to zaskoczenie dla kościoła, i to jego „zniknięcie,” odejście na wieczny spoczynek. Papież radykał, a nie moralista. Teraz miłosierdzie czynić, nie znaczy to, że ja wierzę, ale my wspólnie wierzymy, w kościół – zdolny do mówienia również w modernistycznym świecie. Siostrze Faustynie Jezus mówi: „zanurz się w moim miłosierdziu”. W kościele chcemy dać życie, a nie jedynie je przeżyć.

Otwórzcie drzwi Chrystusowi… Nadzieja nie zawodzi. Rany Jezusa są moje. Rozpoznać nasze rany, znaczy muszę znaleźć się kościele, obdarzyć ludzi pokojem Jezusa, czynić to w oparciu o nasze charyzmaty. „Iść w prawdzie” trzeba, także – w polskiej Galilei. Żeby Maryja, matka Boga, naszego Pana, była zawsze błogosławiona. Papież Franciszek stał się osobą drogą, z racji na jego prostotę i transparencję, szczególną przejrzystość życia Ewangelią. Dzisiaj rozjaśnia się jego życie jeszcze bardziej, gdy „mówi” do wszystkich, nade wszystko do wykluczonych na margines życia. Trzeba stać się ostatnim i sługą wszystkich. Nauka stwierdza to wyraźnie, że nie będziemy mieli pewności co do nieskończoności wszechświata. Dlatego tym więcej mamy szukać najlepszych rozwiązań dla świata, aby zbawić życie fizycznie. To jest właśnie Kościół i jego misja. Barka kościoła nie jest moją ale Jego, Jezusa z Nazaretu. W tym świecie prawdziwym nieprzyjacielem jest zło. Tym bardziej mamy czynić możliwe zbawienie. To jest armią pokoju dla świata. Jezus zmartwychwstał, a my jesteśmy świadkami tego. Spójrzmy mądrymi oczyma na Kościół jutra, w tej rzeczywistości świata, w której mamy udział – i przy tym jego cierpieniu.

Mam przed sobą zdjęcie ilustrujące prześliczną orbitę teleskopu Jamesa Webba, który krąży wokół Słońca w linii prostej z Ziemią, ale też czyni zachwycające obroty i tańce wokół niej.

Trzask i już jest zdjęcie…

W kosmosie jest planeta gałki ocznej (eyeball planet). Pięćdziesiąt lat świetlnych od Ziemi, zamknięta na zamrożonej orbicie wokół słabego czerwonego karła, leży LHS 1140b — świat niepodobny do niczego w naszym układzie słonecznym. Dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Jamesa Webba naukowcy uważają teraz, że ta dziwna planeta może posiadać coś niezwykłego: ciekłą wodę. Wyobraź sobie gigantyczny lodowy świat, prawie dwa razy większy od Ziemi, z jednym stopionym okiem wpatrującym się bez końca w swoją gwiazdę — ocean otoczony skorupą wiecznego szronu.

Teotihuacan, często nazywane „Rzymem Ameryk”, osiągnęło szczyt około 200 r. n.e., szczycąc się populacją ponad 125 000 mieszkańców. To starożytne miasto było ozdobione licznymi świątyniami, pałacami i trzema monumentalnymi piramidami. Przedstawiony obraz przedstawia „Monolith of Tlaloc”, rzucając światło na niezwykłe osiągnięcia tej starożytnej cywilizacji.

Z papieżem Franciszkiem świat skierował oczy na Amerykę. Może i dobrze. Kopiec Grave Creek(grób potokowy), położony w Moundsville w Zachodniej Wirginii, został zbudowany około 250–150 r. p.n.e. przez kulturę Adena. Ma ponad 60 stóp wysokości i prawie 300 stóp średnicy i jest jednym z największych stożkowych kopców grobowych w Stanach Zjednoczonych. Zbudowany całkowicie ręcznie, odzwierciedla złożone praktyki ceremonialne i społeczne jednej z najwcześniejszych kultur budujących kopce w Ameryce Północnej.

A w naszej Europie stoi jedyny artefakt w Rzymie, tam „topi się” w oceanie trzeciego tysiąclecia szczególna pamiątka, mianowicie
Kolumna Marka Aureliusza, zbudowana w latach 180-193 n.e. w Rzymie, we Włoszech, upamiętnia kampanie cesarza przeciwko plemionom germańskim i Sarmatom podczas wojen markomańskich. Ma około 39 metrów wysokości i znajduje się na Piazza Colonna. Znajduje się na niej spiralna płaskorzeźba przedstawiająca żywe i dramatyczne sceny bitewne, w tym rzadkie przedstawienie „Cudu Deszczu”, gdzie nagła burza miała uratować armię rzymską. Zaprojektowana na wzór Kolumny Trajana, została zbudowana z marmuru prokonnezyjskiego i pozostaje w swoim pierwotnym miejscu, pełniąc funkcję kluczowego zabytku historycznego we Włoszech.

Grzebanie szczątków ludzkich w mieście Rzym było nielegalne, więc bogatsi ludzie byli chowani wzdłuż Via Appia (zdjęcie przedstawia Nekropolię w Portus), głównej drogi do i z miasta. Na zdjęciu widać rodzinne mauzolea wielu zamożnych rodzin rzymskich. Inną metodą pochówku była kremacja, a prochy można było przechowywać, usuwać, wlewać do Tybru lub umieszczać w dużych budynkach, w których wnęki w ścianach miały urnę z prochami i tabliczkę z nazwiskiem.

Gdzie powinienem teraz podróżować? Drogami katarów chyba! To mogłaby być Wielka Wyprawa Zimowa 2025 ku najsławniejszych zamkom Katarów. Na południowym zachodzie Francji, we francuskim regionie administracyjnym zwanym dziś Oksytanią, a dokładnie w historycznej Langwedocji (dawne hrabstwo Tuluzy), znajdują się zamki, które kiedyś były ostoją odłamu chrześcijańskiego Katarów, zwanych również Albigensami (od miasta Albi). Ten religijny ruch rozwijał się między XI a XIII wiekiem w południowej Francji oraz we Włoszech. Żyli sobie oni spokojnie i robili swoje, zanim królowie Francji wraz z papieżem nie postanowili się zainteresować ich ziemiami (choć formalnie należały one do Królestwa Aragonii). Wysłali pod przewodnictwem Szymona de Monfort krucjatę, która w przeciągu 20 lat (1209-1229) podbiła wszystkie ziemie, w tym uważanie za twierdze „nie do zdobycia” zlokalizowane na szczytach górskich niskich Pirenejów. Nie zakończyło to całkowicie tematu, gdyż w kolejnych latach działalność inkwizycji doprowadziła do powstania Katarów. Trwało ono kilkadziesiąt lat aż do 1255 roku. Po tym czasie było już tylko działanie inkwizycji, która spaliła ostatniego katara w 1321 roku. Tak więc powinienem mówić wam o ośmiu najsławniejszych zamkach zdobytych w ramach Wielkiej Wyprawy Zimowej 2025. Poczytajcie o imponującym zamku Carcassone wraz z zachowanym ufortyfikowanym miastem – absolutnej perełce wśród zamków.

To mogłoby być nowe spojrzenie na zamki Europy, w tym na domy wakacyjne. Internet zapewnia dostęp do najlepszych miejsc w Europie, dzięki czemu możesz poczuć się jak miejscowy – „lokal”…

„Wśród całej niepewności pewien jestem,
że pod wierzchnią warstwą swych przywar
ludzie pragną być dobrzy i pragną być kochani.
Zaiste większość ich wad jest próbą
znalezienia skróconej drogi do miłości.
Kiedy człowiek umiera niekochany,
wówczas bez względu na swoje talenty, wpływy
i geniusz musi uznać własne życie za porażkę,
a konanie za zimną potworność.
Wydaje mi się, że jeśli wy czy ja mamy wybierać pomiędzy dwoma sposobami myślenia czy postępowania, winniśmy pamiętać o śmierci i starać się żyć tak, aby nasz zgon nie przyniósł światu radości. (See, John Steinbeck – Na wschód od Edenu)

Powinnam raczej umrzeć niż czynić coś, o czym wiem, że to jest grzech lub jest przeciw woli Boga.
„Wiem, że to jest to, czego szukam, ale to jest to, czego szukam – ‚przeciwne woli Bożej’ (against God’s will)”, powiedziała Joanna d’Arc (J𝙤𝙖𝙣 𝙤𝙛 𝘼𝙧𝙘).

Coraz więcej pojawia się głosów, że prezydent USA Donald Trump zdecydował się wycofać z groźby nałożenia sankcji na Rosję, a decyzja miała zapaść po bezpośredniej rozmowie z Władimirem Putinem. – Na szczęście nie wszystko zależy od Trumpa. Może on być największym hamulcowym, bądź największym dopalaczem polityki sankcji wobec Rosji w zależności od swojej woli – mówi Wirtualnej Polsce ekspert Wojciech Jakóbik.

Miało być szybkie zakończenie wojny i „zrobienie porządku” z Putinem, ale na razie raczej nic z tego. Według „The New York Times” Donald Trump odmówił zrealizowania groźby sankcji wobec Rosji w rozmowie z europejskimi przywódcami. To konkluzja po telefonicznej rozmowie z rosyjskim przywódcą, którą obaj prezydenci odbyli w poniedziałek. „NYT” zauważa, że choć Trump często używa presji ekonomicznej, żeby uzyskiwać ustępstwa, w przypadku Rosji jest inaczej. Według gazety amerykański prezydent uznał, że „dodatkowe sankcje wobec Moskwy ograniczyłyby możliwości biznesowe, a prezydent chce zmaksymalizować możliwości gospodarcze Amerykanów”.

To jest pocieszające, że odmienne stanowisko w tym samym czasie prezentuje Unia Europejska. We wtorek po południu zatwierdziła 17. pakiet sankcji wobec Rosji. Nowe ograniczenia uderzają m.in. w tzw. flotę cieni, obce jednostki podejrzewane o sabotaż infrastruktury energetycznej na Bałtyku, ale również w najbliższe otoczenie Władimira Putina, rosyjskich oligarchów oraz firmy z Chin, Turcji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Tutaj powiecie, bądź mądry i pisz wiersze. Jak wiecie sporo podróżowałem, byłem nie tylko w całej Europie, ale odwiedziłem 77 krajów świata, powracałem zawsze wyczerpany i zapomniany dla siebie, ale nie żałuję ani jednego momentu tych podróży, ponieważ w tych chwilach nauczyłem się najwięcej. Nauczyłem się o tym, komu mogę zawierzyć a komu nie mogę ufać. Nauczyłem się znaczenia przyjaźni. Nauczyłem się tego co mówić, kiedy ludzie kłamią i kiedy są szczerzy, nauczyłem się jak być twardy, kiedy to konieczne i nauczyłem się, jak urosnąć kiedy tego trzeba. Udałem się niejako w drogę ku piekłu i z powrotem kilka razy, tym bardziej nigdy nie obejmę autorytetem tego co mam – jako to, co mi się słusznie należy. Bo nie posiadam autorytetu w „moim biednym kościele”, o czym przekonały się szczególnie kobiety. Chrystus w kościele wyznaczył mężczyzn do sprawowania najświętszej ofiary. To jest życie, i ty żyj tym przez jeden dzień w czasie. Teraz uświęcaj kościół Chrystusa, a nawet do końca świata czyń tak. Bierz udział w wyborach, zaangażuj się w dziedzictwo „starej Europy”, którą ty możesz kształtować i budować piękniejszą każdego nowego dnia. Teraz – na szczęśliwe jutro! Albowiem bracie, siostro, „nie wiesz” – nigdy nie jesteś przekonany do końca o tym, jak wiele dni otrzymałeś, ile ci pozostało.

____

In Christo l’amore è la legge misteriosa della storia del mondo

Stanisław Barszczak, Wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość

Fala po zaniku wiatru na oceanie nie znika, ale zamienia się w energię, którą skrywa teraz ocean. Po śmierci świadomość (wł consapevolezza) nie znika. Prawda o sobie samym ważniejsza jak prawa rządzące przyrodą. To byłoby chwałą świata przekonać do tego wszystkich ludzi. Trzeba by poinformować drugiego człowieka o tym, jak jesteśmy ściśle ze sobą związani. Zbliżanie się ku śmierci uświadamia mi jak mało kochałem, jakkolwiek tylko miłość się liczy. W poszukiwaniu jedności ludzie muszą otworzyć się na siebie, w rzeczy samej na prawdę, inaczej będziemy długo jeszcze błądzić powtarzając te same błędy. Splątanie kwantowe uczy mnie o tym, jak cząstki elementarne wymieniają energię również w ruchach nieświadomych, także o tym że nie wszystko zależy od materii, że trzeba kształcić naszą świadomość przejmując nie podejmowaną przez ludzi energię świata. Śmierć jest początkiem a nie końcem, nasze życie nie kończy się z śmiercią, tym bardziej trzeba nam stwarzać odczucie ostatniej jedności rodzaju ludzkiego w czynach miłości. Nauka będzie eliminować cytowane przeze mnie nieznane „cząstki energii”. Jestem przekonany, że nasze dobre czyny nie umierają. Prawda nie należy do religii ani do nauki. Tym więcej kroczyć nam trzeba ku prawdzie już teraz. Najważniejsze to ją usłyszeć.


Stanisław Barszczak, Faith, hope, love, the greatest of them is love

A wave after the wind has died on the ocean does not disappear, but turns into the energy that the ocean now conceals. After the death of the consciousness (Italian, consapevolezza) does not disappear. The truth about yourself is more important than the laws that govern nature. The glory of the world would be to convince all men of this. It would be necessary to inform all beings how closely we are connected to each other. Approaching death makes me realize how little I loved, however only love counts. Then people in their search for unity must open up to each other, in fact to the truth, otherwise we will wander for a long time repeating the same mistakes. Quantum entanglement teaches me how elementary particles exchange energy also in unconscious movements, also that not everything depends on matter, that we need to educate our consciousness taking over the energy of the world not taken up by people. Death is the beginning, not the end, our life does not end with death, all the more reason to create for us a feeling of the last unity of the human race in acts of love. Science will eliminate the unknown „energy particles” I quoted. I am convinced that our good deeds do not die. Truth does not belong to religion or science. All the more reason for us to walk towards truth now. The most important thing is to hear it.

See, https://sbarszczak2009com.wordpress.com;

See, http://stanislawart.wordpress.com

  • You’re wrong
    we know as much about ourselves as we have been tested. Stanisław Barszczak, Znów wędrujemy ciepłą ziemią, ciepłym krajem. Siostro, Bracie Wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono. TedyCzytaj dalej „You’re wrong”
  • Czerwona planeta
    Stanisław Barszczak, Chwała szczęściarzomŻyjemy patrząc na wszechświat z uprzywilejowanego okna w kosmosie trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. Ale zapnijcie pasy, ta podróż potrwa wiele miliardów lat. Obserwowalny Wszechświat to sferyczny obszar oCzytaj dalej „Czerwona planeta”

• • •