Zaczarowany księżyc Gabriela

Stanisław Barszczak, Róża w rozkwicie

Jestem szczęśliwa taka, jaka jestem, i zbyt mocno kocham swoją wolność, by śpieszyć się z jej oddaniem dla jakiegokolwiek śmiertelnika. Młodzi mężczyźni często śmieją się z rozsądnych dziewcząt, które skrycie szanują, i udają, że podziwiają te głupie, którymi skrycie gardzą, bo szczerość, inteligencja i kobieca godność nie są w modzie.

Kobiety czynią wiele cudów. A Matki potrafią wybaczyć wszystko! Powiedz mi wszystko i bądź pewna, że nigdy cię nie puszczę, choćby cały świat miał się od ciebie odwrócić.

Nie płacz tak gorzko, ale zapamiętaj ten dzień i postanów z całego serca, że nigdy nie poznasz drugiego takiego.

Ludzie potrzebują dużo czasu, aby nauczyć się odróżniać talent od talentu. 

Tomasz był biedny, a jednak zawsze sprawiał wrażenie, jakby był rozrzutnym w dawaniu; obcy, a jednak wszyscy byli jego przyjaciółmi; nie był już młody, ale radosny jak chłopiec; zwyczajny i osobliwy, a jednak jego twarz wydawała się wielu osobom piękna.

Bogactwo jest z pewnością rzeczą bardzo pożądaną, ale ubóstwo ma swoją jasną stronę, a jednym ze słodkich zastosowań przeciwności losu jest autentyczna satysfakcja płynąca z ciężkiej pracy głowy lub rąk, a natchnieniu konieczności zawdzięczamy połowę mądrych, pięknych i pożytecznych błogosławieństw świata.

Nic nie prowokuje do spekulacji bardziej niż widok kobiety, która dobrze się bawi.

Nie sądzę, żebym kiedykolwiek wyszła za mąż; jestem szczęśliwa taka, jaka jestem i zbyt mocno kocham swoją wolność, by spieszyć się z jej oddaniem dla jakiegokolwiek śmiertelnika, zauważyła Charlotte.

Mężczyźni zawsze są gotowi za nas umrzeć, ale nie po to, by nasze życie było warte życia. Tandetny sentyment i zła logika.

Niesamowite, jak piękne stają się zwykłe rzeczy, jeśli tylko ktoś wie, jak na nie patrzeć.

Kontynuuj swoją pracę jak zwykle, bo praca jest błogosławionym ukojeniem.

Trzeba dwojga krzesiw do rozpalenia ognia. Wiem, że będę za tobą tęsknić… Nawet w niebie.

Och, Tomaszu, masz tyle niezwykłych talentów; jak możesz oczekiwać, że będziesz wieść zwyczajne życie? Jesteś gotowych wyjść i – i znaleźć dobre zastosowanie dla swojego talentu. Chociaż nie wiem, co zrobię bez mojej siostry dr. Idź i ciesz się swoją wolnością. I zobacz, jakie wspaniałe rzeczy z niej wynikną.

To, że moje marzenia różnią się od twoich, nie oznacza, że są nieważne.

Ale, jak każde szczęście, nie trwało długo… Siostra Charlotte mówiła jej: chcę zrobić coś wspaniałego – coś bohaterskiego lub cudownego – co nie zostanie zapomniane po mojej śmierci. Nie wiem co, ale na to czekam i zamierzam was wszystkich kiedyś zadziwić. Myślę, że będę pisać książki i zdobędę bogactwo i sławę; to by mi odpowiadało, więc to moje ulubione marzenie.

Wiele z najodważniejszych nigdy nie jest znanych i nie otrzymuje pochwał. Ale to nie umniejsza ich piękna…

Dla mnie miłość to nie wszystko. Muszę patrzeć w górę, a nie w dół, ufać i szanować całym sercem oraz znaleźć siłę i integralność, na których mogę się oprzeć.

Co robią dziewczyny, które nie mają matek, które pomogłyby im przezwyciężyć trudności?

Charlotte była jedną z tych szczęśliwych istot, które zadowalają innych bez wysiłku, wszędzie znajdują przyjaciół i przyjmują życie z taką gracją i łatwością, że mniej szczęśliwe dusze są skłonne uwierzyć, że takie urodziły się pod szczęśliwą gwiazdą.

Z oczami rozjaśnionymi łzami i sercem zmiękczonym najczulszym smutkiem, Charlotte dostrzegła piękno życia swojej siostry – spokojnego, bez ambicji, a jednak pełnego prawdziwych cnót, które „słodko pachną i rozkwitają w prochu”, bezinteresowności, która sprawia, że o najskromniejszych na ziemi pamięta się najszybciej w niebie, prawdziwego sukcesu, który jest możliwy dla wszystkich.

Jeśli uważasz, że twoja wartość tkwi jedynie w byciu ozdobą, obawiam się, że pewnego dnia możesz dojść do wniosku, że to wszystko, czym naprawdę jesteś. Czas niszczy całe to piękno, ale nie może przyćmić cudownej pracy twojego umysłu: twojego humoru, twojej dobroci i twojej moralnej odwagi. To są rzeczy, które tak w tobie cenię. Tak bardzo chciałabym dać moim dziewczynkom bardziej sprawiedliwy świat. Ale wiem, że ty uczynisz go lepszym miejscem.

Nigdy nie byłam taka jak wy, nie snułam planów na wielkie rzeczy, które zrobię, nigdy nie uważałam się za kogoś wielkiego, po prostu nieśmiała, głupia mała Beth, której jedynym pożytkiem był dom. Dlaczego wszyscy chcą wyjechać? Uwielbiam być w domu, ale nie lubię być zostawiana w tyle. Teraz to ja idę naprzód, Nikt nie powstrzyma Boga, jeśli On mnie chce, Ale obawiam się, że będę za tobą tęsknić… nawet w niebie.

Edukacja nie ogranicza się do książek, a najwybitniejsze postaci często nie kończą żadnej uczelni, lecz czynią doświadczenie swoim panem, a życie swoją książką. Niektórzy dbają tylko o kulturę umysłową i są narażeni na przesadną naukę, łudząc się… że trzeba się uczyć za wszelką cenę, zapominając, że zdrowie i prawdziwa mądrość są lepsze.

Obawiam się, że nie mogłabym go lubić bez odrobiny ludzkiej psoty.

Ludzie nie mają już fortuny w dzisiejszych czasach; mężczyźni muszą pracować, a kobiety wychodzić za mąż dla pieniędzy. To strasznie niesprawiedliwy świat.

Cóż, jestem szczęśliwa i nie będę się martwić, ale wydaje się, że im więcej się ma, tym więcej się chce…

Charlotte zaparło dech w piersiach i owijając głowę papierem, skropiła swoją krótką historię kilkoma naturalnymi łzami, bo niezależność i uznanie bliskich były najgłębszymi pragnieniami jej serca, a to wydawało się być pierwszym krokiem do tego szczęśliwego zakończenia.

W każdym życiu musi spaść deszcz, Czasem dni muszą być ciemne, smutne i ponure…bo dziewczyna o takich oczach ma wolę i nie rządzi nią nikt poza kochankiem, na odchodne rzekł Tomasz…

Wychodź częściej, bądź radosna i zajęta, bo jesteś twórczynią słońca w rodzinie, a jeśli pewnego dnia posmutniejesz, nie ma dobrej pogody.

Kapcie na wysokich obcasach Megi były okropnie ciasne i bolały ją, choć nie chciała się do tego przyznać; a dziewiętnaście spinek do włosów Jo zdawało się tkwić prosto w jej głowie, co nie było zbyt wygodne; Ale, mój Boże, bądźmy eleganccy albo zgińmy.

Kiedy czujesz się niezadowolona, pomyśl o swoich błogosławieństwach i bądź wdzięczna.

Królowo mojej wanny, radośnie śpiewam, podczas gdy biała piana unosi się wysoko,

I solidnie pierzę, płuczę i wykręcam,

I zapinam ubrania do wyschnięcia;

A potem na świeżym powietrzu huśtają się, pod słonecznym niebem.

Chciałabym, abyśmy mogli zmyć z naszych serc i dusz plamy tygodnia,

I pozwolić wodzie i powietrzu swoją magią uczynić

Nas tak czystymi jak one;

Wtedy na ziemi byłby zaiste

Wspaniały dzień prania!

Na ścieżce pożytecznego życia

Zawsze będzie rozkwitać spokój serca;

Zapracowany umysł nie ma czasu myśleć

O smutku, trosce czy ponurości;

A niespokojne myśli mogą zostać zmiecione

Kiedy pracowicie dzierżymy miotłę.

Cieszę się, że powierzono mi zadanie,

Aby się nim trudzić dzień po dniu;

Bo przynosi mi zdrowie, siłę i nadzieję,

I radośnie uczę się mówić:

„Głowa, możesz myśleć; Serce, możesz czuć;

Lecz Ręką, zawsze będziesz pracować!”

Miłość sprawi, że pewnego dnia pokażesz swoje serce…

W głębi duszy Charlotte jednak doszła do wniosku, że polityka jest tak samo zła jak matematyka, a misją polityków zdaje się być wzajemne wzywanie się imiona…

Opowieści zawsze są dobrym towarzystwem, jeśli masz odpowiedni typ. Pozwól, że wybiorę dla ciebie kilka. Charlotte pobiegła prosto do obficie załadowanych półek, które były radością jej serca i pociechą jej życia.

Moja droga, nie pozwól, aby słońce zaszło nad twoim gniewem – wybaczcie sobie jako siostry nawzajem, pomóżcie sobie i zacznijcie od nowa jutro.

Jeśli życie bywa tak trudne, jak to, nie wiem, jak kiedykolwiek przez nie przejdziemy…

Nie wybieramy swoich talentów; ale nie musimy ich ukrywać w serwetce, ponieważ nie są tylko tym, czego chcemy.

Być silną i piękną, i ciągle grać. Tak, potrafiła to zrobić, a Polly żarliwie prosiła o siłę prawej duszy, piękno czułego serca, o moc, by uczynić z jej życia słodką i poruszającą pieśń, pomocną, póki trwa, pamiętaną, gdy umrze.

Prości, szczerzy ludzie rzadko mówią wiele o swojej pobożności; przejawia się ona raczej w czynach niż w słowach i ma większy wpływ niż kazania czy deklaracje.

Wpływy perswazji są lepsze niż jakakolwiek ilość moralizatorstwa.

Idź i bądź pożyteczny, skoro jesteś za duży, żeby być ozdobą.

Ale duch Ewy jest silny we wszystkich jej córkach.

Prawie żałuję, że nie mam sumienia, to takie niewygodne. Gdybym nie dbała o to, by postępować właściwie i nie czuła się nieswojo, robiąc źle, dałabym sobie radę.

Charlotte nie sądziła, że zrobiła wiele; ale to była jedna z małych rzeczy, które zawsze czekają na zrobienie w tym naszym świecie, gdzie tak często nadchodzą deszczowe dni, gdzie duchy tracą równowagę, a obowiązek nie idzie w parze z przyjemnością. Takie małe rzeczy to szczególnie dobra praca dla małych ludzi; Mała, życzliwa myśl, bezinteresowny gest, radosne słówko są tak słodkie i pocieszające, że nikt nie może nie poczuć ich piękna i nie pokochać osoby, która je daje, bez względu na to, jak małe są. Matki robią mnóstwo takich rzeczy, niezauważanych, bez podziękowania, ale odczuwanych i pamiętanych długo potem, i nigdy nie utraconych, bo to jest prosta magia, która spaja serca i sprawia, że dom jest szczęśliwy.

Drobne nadzieje, plany i przyjemności dzieci powinny być czule szanowane przez dorosłych, a nigdy niegrzecznie udaremniane lub wyśmiewane. Tak niewiele potrzeba, by uszczęśliwić dziecko, że aż szkoda, że w świecie pełnym słońca i przyjemnych rzeczy są jakieś smutne twarze, puste ręce czy samotne małe serduszka.

Dzieci powinny zbliżać [męża i żonę] bardziej niż kiedykolwiek, a nie rozdzielać was, jakby byli wszyscy wasi, a [mąż] nie miał nic do roboty, tylko ich wspierać. . . . nie zaniedbuj męża dla dzieci, nie wykluczaj go z pokoju dziecięcego, ale naucz go, jak w nim pomagać. Jego miejsce jest tam, tak samo jak twoje, a dzieci go potrzebują; Niech czuje, że ma swoją część do zrobienia, a on zrobi to z radością i wiernie, a będzie to lepsze dla was wszystkich.

To jest sekret naszego domowego szczęścia: nie pozwala, by interesy oderwały go od drobnych trosk i obowiązków, które dotyczą nas wszystkich, a ja staram się, by domowe zmartwienia nie niszczyły mojego zainteresowania jego zajęciami. Każdy z nas wykonuje swoją część w wielu sprawach sam, ale w domu pracujemy razem, zawsze. . . żaden czas nie jest tak piękny i cenny dla rodziców, jak pierwsze lata małych istnień, które im dano do wychowania. Nie pozwól, aby [twój mąż] był obcy dla dzieci, bo zrobią one więcej, aby zapewnić mu bezpieczeństwo i szczęście w tym świecie prób i pokus niż cokolwiek innego, a dzięki nim nauczycie się poznawać i kochać siebie nawzajem tak, jak należy.

Lubię mężczyzn, którzy otwarcie przyznają, że nie są bogami.

Będę trzymać książkę tutaj na stole i czytać ją po trochu każdego ranka, zaraz po przebudzeniu, bo wiem, że dobrze mi to zrobi i pomoże przetrwać dzień.

Nikt z nas nie może zrobić wszystkiego, co by chciał, ale może zrobić wszystko, co w jego mocy, w każdej sprawie, która do nas trafia, a to niesamowicie pomaga.

Gdyby tylko mężczyźni i kobiety ufali nawzajem, gdyby rozumieli i pomagali tak jak moje dzieci, jakiż wspaniały byłby świat!

Nasze działania są w naszych rękach, ale ich konsekwencje nie. Pamiętaj o tym, moja droga, i zastanów się dwa razy, zanim cokolwiek zrobisz.  

Uroda Charlotte zaspokajała jego artystyczne oko, jej osobliwości rozbudzały jego ciekawość, jej żywotność rozjaśniała jego nudę, a jej charakter fascynował go nieświadomymi aluzjami do siły, dumy i namiętności. Była tak naturalna i niekonwencjonalna, że wkrótce poczuł się z nią dobrze, zadając wszelkiego rodzaju nietypowe pytania i otrzymując dość pikantne odpowiedzi.

W ten sposób zupełnie nieświadomie mocniej przylgnął do drogiej, ludzkiej miłości, od której nasz Ojciec nigdy nie chce nas odzwyczajać, ale poprzez którą przyciąga nas bliżej do Siebie.

Nadejdzie czas, kiedy odkryjecie, że zyskując krótką radość, utraciliście na zawsze spokój.

Nie chcę religii, którą odkładam razem z niedzielnymi ubraniami i nie wyjmuję, aż znów nadejdzie dzień; chcę czegoś, co mogę widzieć, czuć i przeżywać dzień po dniu.

Cierpliwie siedząc w cieniu

Dopóki nie nadejdzie błogosławione światło, spokojna i święta obecność

Uświęca nasz udręczony dom.

Ziemskie radości, nadzieje i smutki

Rozbijają się jak fale na brzegu

Głębokiej i uroczystej rzeki

Gdzie teraz stoją jej chętne stopy.

O, moja siostro, odchodząca ode mnie, z ludzkiej troski i walki,

pozostawiła mi w darze te cnoty,

które upiększyły twoje życie.

Drogi, przekaż mi tę wielką cierpliwość, która ma moc podtrzymać

pogodnego, nieskarżącego ducha

w jego więzieniu – bólu.

Daj mi, bo jej bardzo potrzebuję,

Tę odwagę, mądrą i słodką,

Która sprawiła, że ścieżka obowiązku

zieleniła się pod twoimi chętnymi stopami.

daj mi tę bezinteresowną naturę,

która z boską miłością

może wybaczyć krzywdę dla miłości droższej —

Łagodne serce, wybacz mi moje ospałości!

W ten sposób nasze codzienne rozstanie traci

część ze swego gorzkiego bólu,

A ucząc się tej trudnej lekcji,

Moja wielka strata staje się moim zyskiem.

Bo dotyk żalu uczyni

Moją dziką naturę spokojniejszą,

Daj życiu nowe aspiracje,

Nowe zaufanie do niewidzialnego.

Odtąd, bezpiecznie za rzeką,

będę na zawsze widzieć

Ukochanego, domowego ducha

Czekającego na mnie na brzegu.

Nadzieja i wiara, zrodzone z mojego smutku,

Aniołowie Stróże się staną,

A siostra, która odeszła przede mną,

Za ich ręce poprowadzi mnie do domu.

Twój ojciec Charlotte. Nigdy nie traci cierpliwości, – nigdy nie wątpi ani nie narzeka, – ale zawsze ma nadzieję, pracuje i czeka tak radośnie, że wstydzi się przed nim postępować inaczej. Pomagał mi i pocieszał, i pokazał mi, że muszę starać się praktykować wszystkie cnoty, które chciałabym, aby moje córeczki posiadały, bo byłam dla nich przykładem. Łatwiej było dla was niż dla mnie; przestraszone lub zaskoczone spojrzenie którejś z was, gdy mówiłam ostro, ganiło mnie bardziej, niż jakiekolwiek słowa mogłyby to uczynić; A miłość, szacunek i zaufanie moich dzieci były najsłodszą nagrodą, jaką mogłam otrzymać za moje wysiłki, by być kobietą, którą chciałabym, by naśladowały.

Myślę, że będę pisać książki i zdobędę bogactwo i sławę, to by mi odpowiadało, więc to moje ulubione marzenie.

Nie, kochanie, ale rozmowa o Ojcu przypomniała mi, jak bardzo za nim tęsknię, jak wiele mu zawdzięczam i jak wiernie powinnam czuwać i pracować, by zapewnić bezpieczeństwo i dobro jego córeczkom.

A przecież kazałaś mu iść, Mamo, i nie płakałaś, kiedy odszedł, i teraz już nie narzekasz, ani nie sprawiasz wrażenia, że potrzebujesz pomocy, powiedziała Jo, zastanawiając się.

Oddałam wszystko, co najlepsze, krajowi, który kocham, i powstrzymywałam łzy, aż odszedł. Po co miałbym narzekać, skoro oboje po prostu wypełniliśmy swój obowiązek i na pewno będziemy dzięki temu szczęśliwsi? Jeśli nie wydaje mi się, żebym potrzebował pomocy, to dlatego, że mam lepszego przyjaciela, nawet niż Ojciec, który mnie pocieszy i podtrzyma. Moje dziecko, kłopoty i pokusy twojego życia dopiero się zaczynają i mogą być liczne, ale możesz je wszystkie pokonać i przetrwać, jeśli nauczysz się odczuwać siłę i czułość swojego Ojca Niebieskiego tak, jak odczuwasz tę swojego ziemskiego. Im bardziej Go kochasz i ufasz Mu, tym mniej będziesz polegać na ludzkiej mocy i mądrości. Jego miłość i troska nigdy się nie męczę ani nie zmieniają, nigdy nie zostaną ci odebrane, ale mogą stać się źródłem pokoju, szczęścia i siły na całe życie. Uwierz w to całym sercem i zwracaj się do Boga ze wszystkimi swoimi małymi troskami, nadziejami, grzechami i smutkami, tak swobodnie i ufnie, jak zwracasz się do swojej matki. 

Boże Narodzenie bez prezentów nie będzie świętem – mruknęła Charlotte, leżąc na dywanie. I to pomimo tego, że mam świadomość, iż Jezus z rodzicami nie był przyjęty w gospodzie, ale w sali na górze, w chacie rodzinnej Betlejemu.

To okropne być biednym! westchnęła Megi, patrząc na swoją starą sukienkę.

„Nie sądzę, żeby to było sprawiedliwe, żeby jedne dziewczynki miały mnóstwo ładnych rzeczy, a inne nic” – dodała mała Charlotte pociągając nosem z urazą.

„Mamy tatę, mamę i siebie nawzajem” – powiedziała Barby zadowolona ze swojego kąta.

…czasami kobiety, jak marzenia, kierują się przeciwieństwami.

Silne przekonania poprzedzają wielkie czyny.

Wolność to sos, który najbardziej kocha chłopięca dusza, kiedyś powiedział Tomasz.

To takie piękne być kochanym tak, jak Tomasz kocha mnie; nie jest sentymentalny, niewiele o tym mówi, ale widzę i czuję to we wszystkim, co mówi i robi, i to sprawia, że jestem tak szczęśliwa i tak pokorna, że nie czuję się już tą samą dziewczyną, którą byłam. Do tej pory nie wiedziałam, jaki był dobry, hojny i czuły, bo pozwala mi czytać w swoim sercu i widzę, że jest pełne szlachetnych nadziei, impulsów i celów, i jestem taka dumna, wiedząc, że jest moje. Mówi, że czuje, jakby „mógł teraz odbyć pomyślną podróż ze mną na pokładzie jako towarzyszką i mnóstwem miłości jako balastem”. Modlę się, żeby tak było i staram się być taka, w co wierzy Ja, bo kocham mojego dzielnego kapitana całym sercem, duszą i mocą i nigdy go nie opuszczę, póki Bóg pozwala nam być razem. Och, Matko, nigdy nie wiedziałam, jak bardzo ten świat może przypominać niebo, gdy dwoje ludzi kocha się i żyje dla siebie!

Zegary wybijały północ, a w pokojach panowała cisza, gdy jakaś postać cicho przesuwała się z łóżka do łóżka, wygładzając tu kołdrę, tam poduszkę i zatrzymując się, by długo i czule spojrzeć na każdą nieprzytomną twarz, pocałować każdą z nich ustami bezgłośnie błogosławionymi i odmówić żarliwe modlitwy, które wypowiadają tylko matki.

Moja jedyna odpowiedź brzmi: gdyby mój grób był otwarty z jednej strony, a ty z drugiej, weszłabym do grobu, zanim zrobiłabym choćby krok, by cię spotkać.

Następnego dnia twarz Charlotte była przedmiotem badań, ponieważ tajemnica ciążyła jej na sercu i trudno jej było nie wyglądać tajemniczo i poważnie. Megi to zauważyła, ale nie zadała sobie trudu, by się dowiedzieć, bo nauczyła się, że najlepszym sposobem na Charlotte jest zasada przeciwieństw, więc była pewna, że dowie się wszystkiego, jeśli sama nie zapyta.

John Brooke zachowuje się okropnie i Megi to się podoba!

Tak czy inaczej, masz mnie. Wiem, że nie nadaję się do niczego, ale będę przy tobie, Jo, do końca życia. Na moje słowo, że tak zrobię! i Tomasz miał na myśli to, co powiedział.

Rok wydaje się bardzo długi, by czekać, zanim je zobaczę, ale przypomnij im, że póki czekamy, wszyscy możemy pracować, więc te ciężkie dni nie muszą być zmarnowane. Wiem, że zapamiętają wszystko, co im powiedziałam, że będą dla ciebie kochającymi dziećmi, wiernie wypełnią swój obowiązek, dzielnie pokonają swoich wrogów i pokonają siebie tak pięknie, że kiedy do nich wrócę, będę mogła kochać i być dumna z moich sióstr, małych kobietek, bardziej niż kiedykolwiek.

Ach! Dajesz mi tyle nadziei i odwagi, a ja nie mam nic w zamian poza pełnym sercem i tymi pustymi rękami – krzyknął Tomasz, całkowicie wzruszony.

Charlotte nigdy, nigdy nie nauczy się być grzeczna, bo kiedy to powiedział, gdy stali na schodach, po prostu włożyła obie dłonie w jego, szepcząc czule: „Nie teraz puste” i schylając się, pocałowała go pod parasolem.

Blizna pozostanie, ale lepiej dla człowieka stracić obie ręce niż duszę; A te trudne lata, zamiast zostać stracone, mogą okazać się najcenniejszymi waszych lat, jeśli nauczą was panować nad sobą.

Jesteście zbyt do siebie podobni i zbyt lubicie wolność, nie wspominając o porywczym temperamencie i silnej woli, by móc się szczęśliwie dogadać w związku, który wymaga nieskończonej cierpliwości i wyrozumiałości, a także miłości, matki Charlotte tak mówiła.

Siła i piękno muszą iść ręka w rękę

Nigdy nie słuchaj rad!

Charlotte była tam trzymana w takim uścisku, jaki mężczyzna ofiarowuje najdroższej istocie, jaką świat dla niego ma.

Siostry dowiodły, że kobieta nie jest połową, lecz całym człowiekiem i może istnieć sama.

Myśl, że choć była niepozorna, może jednak zdziałać coś dobrego, sprawiła, że bardzo uważała na swoje czyny i słowa, i tak bardzo zależało jej na tym, by głowa i twarz były zadowolone, że zapominała o ubraniach i zmuszała innych do tego samego. Nie wiedziała, że ta dobra, stara moda prostoty czyniła proste suknie pięknymi, a wdzięk nieświadomości ozdabiał ich małą noszącą je osobę urokiem, który sprawia, że dziewczęcość jest najsłodsza dla tych, którzy ją prawdziwie kochają i szanują.

…bo bez względu na to, jak zagubieni, brudni i wyczerpani mogą być wędrowni synowie, matki potrafią wybaczyć i zapomnieć o wszystkim, gdy składają ich w swych opiekuńczych ramionach. Szczęśliwy syn, którego wiara w matkę pozostaje niezmienna i który, pomimo wszystkich swoich wędrówek, zachował jakiś symbol synowskiej miłości, by odwdzięczyć się za jej odważną i czułą miłość.

Jestem zupełnie nieszczęśliwa; ale jeśli uznasz mnie za prezentowalną, umrę szczęśliwa.

Dziecko, które jej niesforny ołówek narysował na marginesach jej książki;

Girlandy kwiatów, tańczące elfy,

Pąki, motyle i strumyki,

Lekcje nieodrobione, i śliwka zapomniana,

Szukająca rękami i sercem

Nauczyciela, którego nauczyła się kochać

Zanim dowiedziała się, że to Sztuka.

Nie lubię drzemać przy kominku. Lubię przygody i zamierzam je znaleźć.

W pokojach panowała cisza, strony były delikatnie przewracane, a zimowe słońce wkradało się do środka, by musnąć jasne głowy i poważne twarze świątecznym pozdrowieniem.

Ziemia jest malownicza, więc mi to nie przeszkadza.

Nie przejmuj się mną. Jestem tu szczęśliwa jak świerszcz.

Próżność psuje najwspanialszego geniusza. Nie ma wielkiego niebezpieczeństwa, że prawdziwy talent lub dobroć zostaną długo niedocenione; Nawet jeśli tak jest, świadomość posiadania i dobrego wykorzystania powinna nas usatysfakcjonować, a największym urokiem wszelkiej władzy jest skromność.

Gospodarstwo domowe to nie przelewki.

To jak przypływ, Jo, kiedy się zmienia, płynie powoli – ale nie da się go zatrzymać.

świat jest surowy dla ambitnych dziewcząt.

Po co mi ładnie wyglądać, skoro nikt mnie nie widzi oprócz tych zrzędliwych karłów i nikogo nie obchodzi, czy jestem ładna, czy nie?

…często między nami a naszymi najbliższymi istnieje dystans, który bardzo trudno przełamać.

Wiele mądrych i prawdziwych kazań wygłaszają nam codziennie nieświadomi duchowni na ulicy, w szkole, w biurze czy w domu; nawet uczciwy stół może stać się amboną, jeśli tylko potrafi zaoferować dobre i pomocne słowa, które nigdy nie są nie na czasie.

Nie sądzę, żeby sekrety mi służyły. Czuję się roztrzęsiona, odkąd mi to powiedziałaś…

Nie boję się burz, bo uczę się, jak sterować moim statkiem.

Myślę, że ta moc życia w naszych dzieciach to jedna z najsłodszych rzeczy na świecie…

Zawsze powtarzam, że cytat mojego życia brzmi: „Daleko, tam w słońcu, kryją się moje najwyższe aspiracje. Mogę ich nie dosięgnąć, ale mogę spojrzeć w górę i dostrzec ich piękno, uwierzyć w nie i spróbować podążać tam, dokąd prowadzą”.

Kiedy Tomasz powiedział „Żegnaj”, wyszeptał znacząco: „To nic nie da, Charlotte. Mam cię na oku; więc uważaj, co robisz, albo przyjdę i zabiorę cię do domu”.

Co będziesz robić przez całe wakacje? – zapytała Charlotte. – Będę leżeć w łóżku i nic nie robić – odpowiedziała Megi.

Pieniądze to rzecz potrzebna i cenna, a dobrze wykorzystane – szlachetna, ale nigdy nie chcę, żebyście myślały, że to pierwsza lub jedyna nagroda, o którą warto zabiegać. Wolałabym widzieć was, biedne żony, gdybyście były szczęśliwe, kochane i zadowolone, niż królowe na tronach, pozbawione szacunku do siebie i spokoju.

Gdy tylko ciocia March ucięła sobie drzemkę lub była zajęta towarzystwem, Jo pospieszyła do tego cichego miejsca i, zwinięta w kłębek w fotelu, pochłaniała poezję, romanse, historię, podróże i zdjęcia jak prawdziwy mol książkowy.

Ale proszę, przytulcie mnie i pocałujcie, wszyscy, i nie przejmujcie się moją sukienką, chcę, żeby dziś wbiła w nią mnóstwo takich samych pognieceń.

…cieszyła się, jak tylko matki potrafią, szczęściem swoich dzieci.

Możesz wypróbować swój eksperyment przez tydzień i zobaczyć, jak ci się spodoba. Myślę, że w sobotni wieczór przekonasz się, że sama zabawa i brak pracy są tak samo złe, jak sama praca i brak zabawy.

…mądrze połączyła poezję z prozą.

Jedną ze słodkich rzeczy w bólu i smutku jest to, że pokazują nam, jak bardzo jesteśmy kochani, ile dobroci jest na świecie i jak łatwo możemy uszczęśliwić innych w ten sam sposób, gdy potrzebują pomocy i współczucia.

…w ciszy poznałam słodkie ukojenie, jakie miłość daje smutkowi.

Na świecie jest bardzo mało prawdziwej wolności; nawet ci, którzy wydają się najbardziej wolni, często są najbardziej ograniczeni. Prawo, obyczaj, opinia publiczna, strach i wstyd czynią nas wszystkich niewolnikami, o czym przekonasz się, kiedy przeprowadzisz swój eksperyment” – powiedziała Tempest z gorzkim uśmiechem.

„O prawie i obyczaju nic nie wiem, opinią publiczną gardzę, a wstydem i strachem się ignoruję, bo każdy ma prawo być szczęśliwy na swój sposób”.

Bardzo cenna i urocza rola, ale nie cała – kontynuowała Megi. Kobiecie też nie powinno się to przytrafiać: bo mamy umysły i dusze, a także serca; ambicje i talenty, a także urodę i osiągnięcia; i chcemy żyć i uczyć się, a także kochać i być kochaną. Mam dość słuchania, że to wszystko, do czego nadaje się kobieta! Nie będę miała nic wspólnego z miłością, dopóki nie udowodnię, że jestem kimś więcej niż gospodynią domową i opiekunką dzieci!

Kiedy napadło ją natchnienie do pisania, oddała się mu bez reszty i wiodła błogie życie, nieświadoma niedostatku, troski ani złej pogody, siedząc bezpiecznie i szczęśliwie w wyimaginowanym świecie, pełnym przyjaciół niemal tak realnych i drogich jej jak ci z krwi i kości.

…na początku nic nie wydawało się niemożliwe…

Jeśli wszystko inne zawiedzie, możesz przeczytać to…

Megi poczuła właśnie wtedy, że jej serce jest całkowicie złamane, a świat zamienił się w wyjącą dzicz.

Trzeba postępować właściwie; nie trzeba być szczęśliwym.

Żadna kobieta nie powinna oddawać swojego szczęścia w ręce mężczyzny bez ugruntowanych zasad…

Na szczęście herbata była pod ręką, by ukoić i zapewnić orzeźwienie…

Miłość to jedyna rzecz, którą możemy ze sobą zabrać, gdy odchodzimy, i dzięki niej koniec staje się tak łatwy.

W ciągu następnych piętnastu minut dumna i wrażliwa dziewczyna odczuwała wstyd i ból, których nigdy nie zapomniała. Dla innych mogłoby się to wydawać absurdalne lub błahe, ale dla niej było to trudne doświadczenie, ponieważ przez dwanaście lat życia rządziła nią wyłącznie miłość.

Wolałabym być wolną panną i wiosłować własnym kajakiem.

Tomasz spojrzał w górę z najdziwniejszym ze swoich dziwaczniejszych wyrazów twarzy…jakież wspaniałe marzenia budują młodzi ludzie na podstawie jednego słowa, a jakiż gorzki jest ból, gdy jasne bańki pękają.

Miałam mnóstwo kłopotów, więc piszę wesołe historie, tak mówiła Megi.

Wydaje się, że im więcej się ma, tym więcej się chce

Nigdy nie jesteśmy na to za starzy, moja droga, bo to sztuka, w którą gramy cały czas, w taki czy inny sposób. Nasze brzemiona są tutaj, nasza droga jest przed nami, a tęsknota za dobrem i szczęściem jest przewodnikiem, który prowadzi nas przez wiele kłopotów i błędów do pokój, który jest prawdziwym Niebiańskim Miastem. A teraz, moi mali pielgrzymi, załóżmy, że zaczniecie od nowa, nie w zabawie, ale na serio, i zobaczycie, jak daleko uda wam się zajść, zanim ojciec wróci do domu.

Nic więcej – poza tym, że nie sądzę, abym kiedykolwiek wyszła za mąż; jestem szczęśliwa taka, jaka jestem, i zbyt mocno kocham swoją wolność, by spieszyć się z jej oddaniem dla jakiegokolwiek śmiertelnika.

Pomaganie sobie nawzajem jest częścią religii naszego siostrzeństwa.

Wiedziałam, że coś się szykuje. Czułam to i teraz jest gorzej, niż sobie wyobrażałam. Chciałabym tylko móc poślubić Meg i zapewnić jej bezpieczeństwo w rodzinie.

Barby nie potrafiła logicznie myśleć albo wyjaśnić wiarę, która dodała jej odwagi i cierpliwości, by porzucić życie i z radością czekać na śmierć. Jak ufne dziecko, nie zadawała pytań, lecz wszystko pozostawiła Bogu i naturze, Ojcu i Matce nas wszystkich, przekonana, że to oni, i tylko oni, mogą nas nauczyć i wzmocnić serca i ducha na to i na przyszłe życie.

Stara panna, oto kim mam być. Literacka panna, z piórem za męża, rodziną bajek dla dzieci i być może za dwadzieścia lat odrobiną sławy…

Więc cieszyła się życiem i odkryła, co nie zawsze się zdarza, że jej spełnione życzenie było wszystkim, na co liczyła. 

Niech moje imię zagości wśród tych, którzy gotowi są znosić szyderstwa i hańbę w imię prawdy, by w ten sposób zyskać prawo do radości, gdy zwycięstwo zostanie odniesione.

To jest tekst mojego krótkiego kazania do ciebie. Cnota, która oznacza honor, uczciwość, odwagę i wszystko, co tworzy charakter, jest czerwoną nicią, która wyróżnia dobrego człowieka, gdziekolwiek się znajduje. Zachowajcie to zawsze i wszędzie, aby nawet jeśli spotka was nieszczęście, ten znak wciąż był widoczny i rozpoznawalny. Wasze życie jest ciężkie, a wasi towarzysze nie są tacy, jakich byśmy sobie życzyli, ale możecie być dżentelmenami w prawdziwym tego słowa znaczeniu; i bez względu na to, co stanie się z waszym ciałem, zachowajcie czystość duszy, wierność sercu tym, którzy was kochają, i wypełniajcie swoje obowiązki do końca.

Życie, moje siostry, jest jak ciasto śliwkowe, Charlotte mówiła do sióstr. W niektórych śliwki są na wierzchu i jemy je z radością, aż nagle odkrywamy, że ich nie ma. W innych śliwki opadają na dno, a my szukamy ich na próżno, a często wracamy do nich, gdy jest już za późno, by się nimi delektować. Ale w dobrze wypieczonym cieście śliwki są mądrze rozrzucone po całym cieście, a każdy kęs to przyjemność. W dużej mierze sami pieczemy nasze ciasta, dlatego dbajmy o to, bracia moi, aby były one wyrabiane według najlepszego przepisu, pieczone w dobrze nagrzanym piecu i z wdzięcznością spożywane z umiarkowanym apetytem.

Mężczyźni nigdy nie wybaczają, tak jak kobiety.

Nie mam urody, pieniędzy ani pozycji, a jednak każdy głupi chłopiec myli moje szczere zainteresowanie z czymś cieplejszym i przysparza mi przykrości. To moje nieszczęście. Myśl o mnie, co chcesz, ale strzeż się mnie w swoim czasie, bo wbrew mojej woli mogę ci zrobić krzywdę.

Chciałabym, żeby prostownice na głowach nie przeszkadzały nam w dorastaniu. Ale pąki będą różami, a kocięta, koty – tym bardziej szkoda!

Tomasz trzymał się jej z niemą wdzięcznością, czując błogosławieństwo matczynej miłości – tego boskiego daru, który pociesza, oczyszcza i wzmacnia wszystkich, którzy go szukają.

Nie boję się burz, bo uczę się, jak sterować moim statkiem.

Lubię dobre, mocne słowa, które coś znaczą… Na świecie jest wiele Barby (to moja siostra), nieśmiałych i cichych, siedzących w kątach, dopóki nie są potrzebne, i żyjących dla innych tak radośnie, że nikt nie dostrzega poświęceń, dopóki mały świerszcz na kominku nie przestanie ćwierkać, a słodka, słoneczna obecność nie zniknie, pozostawiając ciszę i cień.

Wolę teraz wypić kawę niż komplementy…

Mam klucz do mojego zamku na lodzie, ale czy uda mi się otworzyć drzwi, to się okaże.

Nie proszę o żadną koronę

Oprócz tej, którą wszyscy mogą zdobyć; nie próbuję podbić żadnego świata poza tym wewnętrznym…

Daleko, w słońcu, kryją się moje najwyższe aspiracje. Mogę ich nie dosięgnąć, ale mogę spojrzeć w górę i dostrzec ich piękno, uwierzyć w nie i spróbować podążać tam, dokąd prowadzą.

Kobiety mają umysły, dusze, a także serca. Mają ambicje, talenty i po prostu urodę. Mam już dość ludzi, którzy mówią, że kobieta nadaje się tylko do miłości.

Siła dostrzegania piękna w najskromniejszych rzeczach sprawia, że dom jest szczęśliwy, a życie piękne.

Charlotte, kochaj przez wszystkie dni, jeśli chcesz, ale nie pozwól, by coś się zepsuło w życiu, bo to niegodziwość wyrzucać tyle dobrych darów – jeśli nie możesz mieć tego, czego pragniesz.

Chcę zrobić coś wspaniałego… coś heroicznego lub cudownego, co nie zostanie zapomniane po mojej śmierci. Nie wiem co, ale czekam na to i zamierzam was wszystkich kiedyś zadziwić.

Twój ojciec niebieski nigdy nie traci cierpliwości, nigdy nie wątpi ani nie narzeka, ale zawsze ma nadzieję, pracuje i czeka tak radośnie, że wstyd przed nim postępować inaczej.

Wierny przyjaciel to silna obrona;

A kto go znalazł, znalazł skarb.

Nie śmiejcie się z panien, drogie dziewczęta, bo często bardzo czułe, tragiczne romanse kryją się w sercach bijących tak cicho pod stonowanymi sukniami, a wiele cichych poświęceń młodości, zdrowia, ambicji, samej miłości sprawia, że wyblakłe twarze stają się piękne w oczach Boga. Nawet smutne, zgorzkniałe siostry powinny być traktowane z życzliwością, bo przegapiły najsłodszą część życia, choćby z tego powodu.

Miłość jest wielkim upiększaczem.

Czuwajcie i módlcie się, drogie dziewczęta, nigdy nie męczcie się próbami i nigdy nie myślcie, że pokonanie swojej wady jest niemożliwe.

Nie próbuj sprawić, żebym dorosła przedwcześnie…bo miłość przepędza strach, a wdzięczność może pokonać dumę.

Bądźmy eleganckie albo gińmy. Takie hasło przyświecało naszej grupie w normandzkiej wiosce. 

Ustalaj stałe godziny pracy i zabawy;  spraw, by każdy dzień był zarówno pożyteczny, jak i przyjemny, i udowodnij, że rozumiesz wartość czasu, dobrze go wykorzystując. Wtedy młodość przyniesie niewiele żalu, a życie stanie się pięknym sukcesem.

Moje dziecko, kłopoty i pokusy w twoim życiu dopiero się zaczynają i może być ich wiele; ale możesz je wszystkie pokonać i przetrwać, jeśli nauczysz się odczuwać siłę i czułość swojego Ojca Niebieskiego, tak jak odczuwasz tę moc i czułość swojego ziemskiego Ojca. Im bardziej Go kochasz i ufasz Mu, tym bliżej niego będziesz, Tomasz powiedział to jak opiekun Charlotte.

Megi, co kilka tygodni zamykała się w swoim pokoju, zakładała strój do pisania i wpadała w wir, jak to określała, pisząc swoją powieść całym sercem i duszą, bo dopóki tego nie skończyła, nie mogła zaznać spokoju.

Myślę, że dorasta i zaczyna śnić, mieć nadzieje, lęki i niepokój, nie wiedząc dlaczego ani nie potrafiąc ich wyjaśnić.

Nie jestem taka jak wy; nigdy nie snułam planów co do tego, co będę robić, gdy dorosnę; nigdy nie myślałam o małżeństwie, tak jak wy. Nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie jako kogoś innego niż głupiutka Beth, włócząca się po domu, nigdzie indziej nieprzydatna. Nigdy nie chciałam wyjeżdżać, a teraz najtrudniej jest zostawić was wszystkich. Nie boję się, ale wydaje mi się, że powinnam za wami tęsknić nawet w niebie.

Kobieta, która się rodzi… będzie silna psychicznie, duchowo i fizycznie… siła i piękno muszą iść w parze.

Trzymaj się dobrego towarzystwa, czytaj dobre książki, kochaj dobre rzeczy i pielęgnuj duszę i ciało tak wiernie, jak potrafisz.

Dzikie róże są najpiękniejsze, a natura lepszym ogrodnikiem niż sztuka.

Nie mam nic do dania poza moim przepełnionym sercem i tymi pustymi rękami. Teraz nie są puste, kontynuowała Charlotte.

Prosta, szczera dobroć to najlepszy kapitał, na którym można oprzeć biznes tego życia. Trwa, gdy sława i pieniądze zawodzą, i jest jedynym bogactwem, jakie możemy Kobiety czynią wiele cudów.

ze sobą z tego świata.

Czasami jestem samotna, ale śmiem twierdzić, że to dla mnie dobre…

Miłość to kwiat, który rośnie na każdej glebie, czyni swoje słodkie cuda, nieustraszony przez jesienne przymrozki ani zimowy śnieg, kwitnąc pięknie i pachnąc przez cały rok, błogosławiąc tych, którzy dają i tych, którzy biorą.

Dziewczyny są tak dziwne, że nigdy nie wiesz, co mają na myśli. Mówią „nie”, kiedy mają na myśli „tak”, i doprowadzają mężczyznę do szału tylko dla zabawy. Życie i miłość są niezwykle cenne, gdy obie wartości rozkwitają w pełni.

W ten piękny dzień proszę Polaków i naszych chrześcijan o modlitwę za świat współczesny. Żeby nie był głodny miłości. W naszym życiu wiele jest ciężkich chwil, ale zawsze możemy je znieść, jeśli potrafimy we właściwy sposób poprosić o pomoc. Dzisiaj Crew rescued. Container ship sank off the coast of Phuket. Módlmy się o to, żebyśmy nie marnowali  żywności, modlmy się także o niezbędne laski duchowe. Wiara rodzi się w naszym własnym domu, zło również rodzi się we własnym domu. Sing of greater poverty – mother can murder her child (in the womb). Zauważmy zarazem, jaka radość jest w tych, którzy widzą Jezusa, znalazłam Jezusa, pisała do rodziny doktorantka PhD z Paryża, miesiąc była w „domu dla umarłych” w Kalkucie u świętej Matki Teresy. May God our Lord had been with us always, niech nasze kościoły będą zawsze otwarte, odwiedzajmy Jezusa w kościołach i kapliczkach, naszego mistrza i Pana, który zechciał być z nami do końca świata. We need love, daily adoration, a Gift of God – to love our neigbours. Zróbmy coś dobrego dla naszych spotkanych dziś braci i siostr. God bless you.

Stanisław Barszczak, Róża w rozkwicie

Miłość zakrywa mnóstwo grzechów…

Jestem szczęśliwa taka, jaka jestem, i zbyt mocno kocham swoją wolność, by śpieszyć się z jej oddaniem dla jakiegokolwiek śmiertelnika.

Drobne nadzieje, plany i przyjemności dzieci powinny być czule szanowane przez dorosłych, a nigdy niegrzecznie udaremniane lub wyśmiewane. Tak niewiele potrzeba, by uszczęśliwić dziecko, że aż szkoda, że w świecie pełnym słońca i przyjemnych rzeczy są jakieś smutne twarze, puste ręce czy samotne małe serduszka.

Młodzi mężczyźni często śmieją się z rozsądnych dziewcząt, które skrycie szanują, i udają, że podziwiają te głupie, którymi skrycie gardzą, bo szczerość, inteligencja i kobieca godność nie są w modzie.

Dlaczego ty, z taką energią i talentem, miałbyś to zrobić?

Właśnie dlatego, bo talent nie jest geniuszem i żadna ilość energii go nim nie uczyni. Chcę być wielka albo niczym. Nie będę pospolitą mazaczką, więc nie zamierzam już próbować, wtórowała Tomaszowi Charlotte.

Kiedy składamy małe poświęcenia, lubimy, żeby je doceniano, przynajmniej. Niektóre historie są tak znajome, że aż wracają do domu.

Tomasz bardzo kochał kilka osób i bał się, że ich uczucie zostanie utracone lub osłabione w jakikolwiek sposób.

Nie boję się burz, bo uczę się, jak sterować moim statkiem. Mam skrzypce — ten najbardziej ludzki ze wszystkich instrumentów…

Ambicją Tomasza było zrobienie czegoś naprawdę wspaniałego; nie miał jeszcze pojęcia, co to będzie – odkladał to na później, żeby Charlotte o tym powiedzieć. 

Jesteśmy bliźniaczkami, więc kochamy się bardziej niż innych ludzi…to wczoraj Charlotte mu powiedziała.

Myślę, że wszyscy jesteśmy beznadziejnie niedoskonali.

Kiedy konserwatywna siostra Megi, mówi, że musi podwinąć włosy, skoro jest „młodą damą”, krzyczy: „Nie jestem!”. A jeśli podwinięcie włosów mnie nią czyni, to będę je nosić w dwa kucyki do dwudziestki… Nienawidzę myśli, że muszę dorosnąć, zostać panną Megi, nosić długie suknie i wyglądać tak sztywno jak chiński aster! Bycie dziewczynką jest wystarczająco złe, skoro lubię męskie zabawy, pracę i maniery! Nie mogę otrząsnąć się z rozczarowania, że nie jestem chłopcem; a teraz jest gorzej niż kiedykolwiek, bo umieram z ochoty, żeby iść i walczyć z tatą, a mogę tylko siedzieć w domu i robić na drutach, jak nędzna staruszka.

Gdybyście wy, drogie dziewczynki, tylko nauczyły się, czym jest prawdziwe piękno, a nie kurczowo się kurczowo, głodziły i wybielały, zaoszczędziłybyście mnóstwo czasu, pieniędzy i bólu. Szczęśliwa dusza w zdrowym ciele to najlepszy rodzaj piękna dla mężczyzny lub kobiety, Tomasz w rozmowie z Charlotte wychodził na mędrca.

Kobiety czynią wiele cudów. A Matki potrafią wybaczyć wszystko! Powiedz mi wszystko i bądź pewna, że nigdy cię nie puszczę, choćby cały świat miał się od ciebie odwrócić.

Nie płacz tak gorzko, ale zapamiętaj ten dzień i postanów z całego serca, że nigdy nie poznasz drugiego takiego.

Ludzie potrzebują dużo czasu, aby nauczyć się odróżniać talent od talentu. Tomasz był biedny, a jednak zawsze sprawiał wrażenie, jakby coś rozdawał; obcy, a jednak wszyscy byli jego przyjaciółmi; nie był już młody, ale radosny jak chłopiec; zwyczajny i osobliwy, a jednak jego twarz wydawała się wielu osobom piękna.

Bogactwo jest z pewnością rzeczą bardzo pożądaną, ale ubóstwo ma swoją jasną stronę, a jednym ze słodkich zastosowań przeciwności losu jest autentyczna satysfakcja płynąca z ciężkiej pracy głowy lub rąk, a natchnieniu konieczności zawdzięczamy połowę mądrych, pięknych i pożytecznych błogosławieństw świata.

Charlotte zaczęła dostrzegać, że charakter jest cenniejszy niż pieniądze, pozycja, intelekt czy uroda, i czuła, że jeśli wielkość to, jak zdefiniował ją mądry człowiek: „prawda, szacunek i dobra wola”, Tomasz był nie tylko dobry, ale i wielki.

Był pierwszą, jedyną miłością jej życia, a w naturze takiej jak ona, namiętności zapuszczają głębokie korzenie i są nieuleczalne…bo to właśnie drobne pokusy podważają uczciwość, chyba że czuwamy, modlimy się i nigdy nie uważamy ich za zbyt błahe, by im się oprzeć.

Nic nie prowokuje do spekulacji bardziej niż widok kobiety, która dobrze się bawi.

Nie sądzę, żebym kiedykolwiek wyszła za mąż; jestem szczęśliwa taka, jaka jestem i zbyt mocno kocham swoją wolność, by spieszyć się z jej oddaniem dla jakiegokolwiek śmiertelnika, zauważyła Charlotte.

Wszyscy dorośniemy, Megi, nie udawajmy, że nie, mówiłam w domu.

Mężczyźni zawsze są gotowi za nas umrzeć, ale nie po to, by nasze życie było warte życia. Tandetny sentyment i zła logika…

Niesamowite, jak piękne stają się zwykłe rzeczy, jeśli tylko ktoś wie, jak na nie patrzeć.

Gdybym nie dbała o to, żeby postępować właściwie i nie czuła się niekomfortowo, robiąc źle, powinnam się tym zająć.

Kontynuuj swoją pracę jak zwykle, bo praca jest błogosławionym ukojeniem.

Och, Tomaszu, jak mogłeś? Jesteś jedną pięknością.

Trzeba dwojga krzesiw do rozpalenia ognia.

Wiem, że będę za tobą tęsknić… Nawet w niebie.

Och, Tomaszu, masz tyle niezwykłych talentów; jak możesz oczekiwać, że będziesz wieść zwyczajne życie? Jesteś gotowych wyjść i – i znaleźć dobre zastosowanie dla swojego talentu. Chociaż nie wiem, co zrobię bez mojej siostry dr. Idź i ciesz się swoją wolnością. I zobacz, jakie wspaniałe rzeczy z niej wynikną.

To, że moje marzenia różnią się od twoich, nie oznacza, że są nieważne.

Ale, jak każde szczęście, nie trwało długo…

Chcę zrobić coś wspaniałego – coś bohaterskiego lub cudownego – co nie zostanie zapomniane po mojej śmierci. Nie wiem co, ale na to czekam i zamierzam was wszystkich kiedyś zadziwić. Myślę, że będę pisać książki i zdobędę bogactwo i sławę; to by mi odpowiadało, więc to moje ulubione marzenie.

Ojej! Jakież byłybyśmy szczęśliwe i dobre, gdybyśmy nie miały zmartwień!

Polityka była tak zła jak matematyka, a misją polityków zdawało się być wzajemne wyzwiska.

Masz wiele drobnych talentów i cnót, ale nie ma potrzeby afiszować się z nimi, bo zarozumiałość psuje najwspanialszego geniusza. Nie ma wielkiego niebezpieczeństwa, że prawdziwy talent lub dobroć zostaną długo niedocenione; nawet jeśli tak się stanie, świadomość ich posiadania i dobrego wykorzystania powinna nas zadowolić, a największym urokiem wszelkiej władzy jest skromność.

Wykład Charlotte dobrze zrobił Tomaszowi choć oczywiście przyznał się do niego dopiero długo później; mężczyźni rzadko to robią – bo gdy kobiety są doradcami, panowie stworzenia nie słuchają rad, dopóki nie przekonają się o tym, sami sobie wmawiają, że właśnie to zamierzali zrobić czy tamto; potem działają zgodnie z tym i jeśli się uda, przypisują słabszemu naczyniu połowę zasług; jeśli się nie uda, hojnie oddają mu całość…

Wolałbym widzieć was, żonami biednych mężczyzn, ale bardzo szczęśliwe, kochane, zadowolone, aniżeli jako królowe na tronach, pozbawione szacunku do siebie i spokoju, Tomasz przerwał Charlotte.

Megi nauczyła się bardziej kochać męża z powodu jego ubóstwa, ponieważ najwyraźniej uczyniło go to mężczyzną, dając mu siłę i odwagę do walki o swoje, i nauczyło go czułej cierpliwości, z jaką znosił i pocieszał naturalne tęsknoty i niepowodzenia tych, których kochał.

Dobre, staromodne sposoby utrzymują serca słodkie, głowy zdrowe, a ręce zajęte.

Wszyscy kiedyś dorośniemy, Megi, więc równie dobrze możemy wiedzieć, czego chcemy. Charlotte najchętniej wspominała jej normandzką młodość.

Każdego ranka trzeba było wziąć do ręki i ubrać sześć lalek, bo Barby była jeszcze dzieckiem i kochała swoje zwierzaki tak samo jak zawsze. Nie było wśród nich ani jednej zdrowej ani ładnej; wszystkie były wyrzutkami, dopóki Barby ich nie przyjęła; Gdy bowiem jej siostry wyrosły z tych idoli, przeszły one w jej ręce… Barby kochała je tym czulej, właśnie z tego powodu, i założyła szpital dla chorych lalek. Nigdy nie wbijano im szpilek w bawełniane majtki; nigdy nie zadano im ostrych słów ani ciosów; żadne zaniedbanie nie zasmuciło serca najbardziej odrażających: wszystkie były karmione i ubierane, pielęgnowane i pieszczone z uczuciem, które nigdy nie zawodziło.

Wiele z najodważniejszych dziewcząt i chłopców nigdy nie jest znanych i nie otrzymuje pochwał. Ale to nie umniejsza ich piękna…

Moje pierwsze – moje ostatnie – moje nawet w grobie!

Dla mnie miłość to nie wszystko. Muszę patrzeć w górę, a nie w dół, ufać i szanować całym sercem oraz znaleźć siłę i integralność, na których mogę się oprzeć.

Co robią dziewczyny, które nie mają matek, które pomogłyby im przezwyciężyć trudności?

Charlotte była jedną z tych szczęśliwych istot, które zadowalają innych bez wysiłku, wszędzie znajdują przyjaciół i przyjmują życie z taką gracją i łatwością, że mniej szczęśliwe dusze są skłonne uwierzyć, że takie urodziły się pod szczęśliwą gwiazdą.

No cóż, Charlotte wspominała Normandię, lepiej żebyśmy byłe szczęśliwe stare panny niż nieszczęśliwymi żonami lub niewinnymi dziewczętami, które biegają w poszukiwaniu mężów.

Z oczami rozjaśnionymi łzami i sercem zmiękczonym najczulszym smutkiem, dostrzegła piękno życia swojej siostry – spokojnego, bez ambicji, a jednak pełnego prawdziwych cnót, które „słodko pachną i rozkwitają w prochu”, bezinteresowności, która sprawia, że o najskromniejszych na ziemi pamięta się najszybciej w niebie, prawdziwego sukcesu, który jest możliwy dla wszystkich.

Jeśli uważasz, że twoja wartość tkwi jedynie w byciu ozdobą, obawiam się, że pewnego dnia możesz dojść do wniosku, że to jest wszystko, czym naprawdę jesteś. Czas niszczy całe to piękno, ale nie może przyćmić cudownej pracy twojego umysłu: twojego humoru, twojej dobroci i twojej moralnej odwagi. To są rzeczy, które tak w tobie cenię. Tak bardzo chciałabym dać moim dziewczynkom bardziej sprawiedliwy świat. Ale wiem, że ty uczynisz go lepszym miejscem.

Nigdy nie byłam taka jak siostry, nie snułam planów na wielkie rzeczy, które zrobię, nigdy nie uważałam się za kogoś wielkiego, po prostu nieśmiała, głupia mała Charlotte, której jedynym pożytkiem był dom. Dlaczego wszyscy chcą wyjechać? Uwielbiam być w domu, ale nie lubię być zostawiana w tyle. Teraz to ja idę naprzód, nikt nie powstrzyma Boga, jeśli On mnie chce, ale obawiam się Tomaszu, że będę za tobą tęsknić… nawet w niebie.

Edukacja nie ogranicza się do zwojów pergaminów, a najwybitniejsze postaci często nie kończą żadnej uczelni, lecz czynią doświadczenie swoim panem, a życie swoją książką. Niektórzy dbają tylko o kulturę umysłową i są narażeni na przesadną naukę, łudząc się… że trzeba się uczyć za wszelką cenę, zapominając, że zdrowie i prawdziwa mądrość są lepsze.

Obawiam się, że nie mogłabym cię lubić bez odrobiny ludzkiej psoty, Charlotte przerwała Tomaszowi.

Ludzie nie mają już fortuny w dzisiejszych czasach; mężczyźni muszą pracować, a kobiety wychodzić za mąż dla pieniędzy. To strasznie niesprawiedliwy świat.

Charlotte, właśnie w Normandii w moim życiu obudziłem powołanie do służby Bogu w kościele. 

Pan powiedział, ty pójdź za mną…

Jedną z mych słabości było pragnienie, by dostać się do „najlepszych kręgów społecznych”, mimo że nie byłem pewny, jakie to właściwie kręgi są najlepsze.

W naszym życiu wiele jest ciężkich chwil, ale zawsze możemy je znieść, jeśli potrafimy we właściwy sposób poprosić o pomoc.

Charlotte, pomimo młodych lat wiedziałem, że się do cudzego serca nie można wdzierać przemocą i że trzeba czekać, aby się otworzyło z własnej chęci.

Niech cię nigdy nie zmęczy staranie i nie myśl nigdy, że nie zdołasz pokonać swych błędów.

Trzy siostry i Charlotte w Normandii podpijały ukradkiem herbatę, wcinały do woli pierniczki, dostały po gorącym placuszku, a na ukoronowanie swych przestępstw, napchały do kieszeni kuszących ciasteczek, które tam pozlepiały się i pokruszyły zdradziecko, ucząc je, że zarówno natura ludzka, jak i ciasta bardzo są delikatne.

Przyjaciel mówił kiedyś, Tomasz będzie wielki, po latach zrozumiałem, że dlatego wielki bo skromny, bezmyślny, wygodny.

Dla całego świata możesz być nikim, dla kogoś możesz być całym światem.

Ale przychodź do Boga ze wszystkimi swoimi troskami, nadziejami, grzechami i smutkami równie swobodnie i ufnie jak do matki.

Chcę być wielka lub nie istnieć wcale, Charlotte wciąż to akcentowała.

Ale pąki muszą rozwinąć się w różę.

Gdyby tak noszenie na głowach żelazek mogło nas powstrzymać od rośnięcia. Ale pąki muszą rozwinąć się w róże, kocięta będą kotami – jaka szkoda!

Dzikie róże są najpiękniejsze, a natura jest lepszym ogrodnikiem niźli najsprawniejsza ludzka ręka. Już wiesz, oto dlaczego jestem teraz w Avinionie. Jestem w drodze by stać się zachwycającą różą… 

A wracając do mojej służby w Normandii. Tam były bardzo zdolne dzieci. 

Wydaje się, że dorosła osoba, chociażby obdarzona była najżywszą wyobraźnią, nigdy nie zdoła wymyśleć tak zabawnych psot jak te, co się zrodzą w twórczych mózgownicach dzieci.

Już widzę jak wmawiacie w siebie, że właśnie zamierzacie to samo uczynić.

Miłość do wykonywanego zajęcia bardzo przyczynia się do szczęścia człowieka.

Muszę dokonać czegoś bohaterskiego albo wspaniałego, co wszyscy pamiętaliby po mojej śmierci. Nie wiem jeszcze co to będzie , ale rozglądam się pilnie i zamierzam pewnego dnia wszystkich zadziwić. Będę pisać książki, zdobędę sławę i bogactwo. To mi najbardziej odpowiada i to jest właśnie moje największe marzenie.

Sława jest perłą, po którą wielu nurkuje, ale tylko nieliczni wyławiają.

Obstawałem zawsze przy kapłaństwie… które wierne jest miłości. Zamierzałem studiować nie tylko teologię, ale i miłość, bo jest to jedna z najbardziej tajemniczych i niezwykłych chorób, jakie dotykają ludzkość, a najlepiej ją zrozumieć, samemu chorując na nią. Mogę się nią kiedyś zarazić, a wtedy chciałbym wiedzieć jak ją leczyć.

Żadne wielkie doświadczenie nie przychodzi ani nie odchodzi łatwo, a myślę, że to jest [miłość] największe, jakie możemy poznać, nie licząc śmierci.

Zresztą naprawdę wydaje się, że życie składa się z pożegnań, które im dalej, tym robią się trudniejsze.

Dlaczegoż kiedy w sercach wrą uczuć płomienie, los okrutny skazuje nas na oddalenie.

Nasza akademicka paczka rozeszła się po świecie. Ach, Boże! Jakże my prędko wyrastamy! Oto Robert jest w Kornwalii, Ryszard błyszczy w Paryżu, Krzysztof zakochany; ja jeden mam dosyć zdrowego rozsądku, żeby się chronić od złego.

Podczas przechadzki ku mostowi w Avinionie Tomasz mówił do Charlotte, wierzę w skuteczność nagród, zwłaszcza dla młodzieży, bo chociaż z początku może pełnimy dobro tylko dla nagrody, jeżeli jest sprawiedliwie wymierzana, uczy nas miłować je dla niego samego.

Przekonałem się jednakże, że nigdy nie będziemy bogaci i pole namiotowe może spłonąć lada noc, bo ten niepoprawny Tommy Bangs wciąż pali pod kołdrą papierosy z liści, chociaż już trzy razy prawie spowodował pożar.

Oto miłość odpędza strach, a wdzięczność przezwycięża dumę.

Być kochaną i wybraną przez dobrego człowieka to najlepsza i najsłodsza rzecz, jaka może spotkać kobietę (…).

Ustalcie sobie stałe godziny pracy i zabawy, sprawcie by każdy dzień był zarazem użyteczny i przyjemny i udowodnijcie, że rozumiecie wartość czasu poprzez dobre wykorzystanie go. A wtedy młodość będzie cudowna, starość przyniesie niewiele żalu, a życie mimo biedy okaże się pięknym sukcesem…

Lepiej być szczęśliwą starą panną niż nieszczęśliwą żoną czy nie skromną dziewczyną…

Nie wybieramy naszych talentów, ale nie musimy ich ukrywać tylko dlatego, że nie są takie, jakie byśmy chcieli.

Trwa teraz druga wojna z niebem!

A było tak wesoło. Charlotte nie była sama, jak już wiecie, w domu miała trzy siostry, małe kobietki.

Wiele jest na świecie małych Barby nieśmiałych i spokojnych, żyjących dla innych w sposób tak radosny, że nikt nie dosrzega ich poświęcenia, aż nagle świerszcz za kominem przestanie grać i słodka, słoneczna istota zniknie, pozostawiając po sobie ciszę i cień…

Jesteśmy tacy młodzi, młode serca mamy, Czemuż chłodno i z dala na się spoglądamy?

Jest rok 1348 i mroczna epoka dżumy, której żniwem była śmierć trzeciej części mieszkańców Europy. Tomasz, zhańbiony rycerz, odnalazł młodą dziewczynę samotną w wymarłej normańskiej wiosce. Sierota Czarnej Śmierci i niemal niepokojący obraz niewinności, mówi Tomaszowi, że zaraza to tylko część większego kataklizmu – że upadłe anioły pod wodzą Lucyfera powstają w drugiej wojnie z niebem, a świat ludzi utknął poza liniami konfliktu. Czy to delirium, czy wiara? Nie wiemy.

Charlotte mocno wierzy, że widziała anioły Boże. Wierzy, że sprawiedliwi zmarli przemawiają do niej w snach. A teraz przekonała niewiernego Tomasza, by poprowadził ją przez zdeprawowany krajobraz do Awinionu.

Nigdy nie słucham rad. Nie usiedzę w spokoju przez cały dzień i nie jestem barszczem, żeby czekać na każdą okazję. Lubię przygody i idę ich poszukać.

Zalety i tak dają się wyczuć w rozmowie i zachowaniu. Wcale nie trzeba ich podkreślać… Bieda rzadko zniechęca prawdziwie zakochanego.

Praca to zdrowie i starczy jej dla każdego, broni nas przed nudą i złymi postępkami, jest dobra dla ciała i ducha. Daje też większe poczucie siły i niezależności niż pieniądze lub moda… Taki był Tomasz.

Avinion – Charlotte często mówiła to Tomaszowi – jest twoją misją: w Avinionie będziesz stawiał czoła złu, które spustoszyło ziemię, i przywrócisz temu zdradzonemu światu ludzi szlachetność i nadzieję na zbawienie, które oni dawno porzucili.

Gdy piekło rozpęta swój gniew, a prawdziwa natura dziewczyny zostanie ujawniona, Tomasz znajdzie się na makabrycznym polu bitwy aniołów i demonów, świętych i zmartwychwstałych, pogrążony w desperackiej walce o nic innego jak duszę człowieka…

A Lucyfer powiedział: „Powstańmy teraz przeciwko Niemu w całej naszej sile i zburzmy mury niebios…”.

Na te słowa Charlotte nic nie powiedziała. 

Nadeszła chwila ostatniego spotkania, o czym ani Charlotte ani Tomasz nie wiedzieli.

Największym wdziękiem każdego talentu jest skromność. I właśnie miłość jest kwiatem, który rośnie na każdym gruncie, wszędzie dokonuje cudów, nie dając się zastraszyć jesiennym chłodom ani zimowym śniegom, kwitnie i wonieje przez cały rok i jest błogosławieństwem zarówno dla darzących, jak i obdarzonych. Pociesz się drogie serce, zawsze jest światło za chmurami, Tomasz przypomniał Charlotte.

licentia poetica by #StanislawBarszczak

______

Stanisław Barszczak, Rose in Bloom

I am happy just as I am, and I love my freedom too much to rush to give it up for any mortal. Young men often laugh at sensible girls whom they secretly respect, and pretend to admire foolish ones whom they secretly despise, because honesty, intelligence, and feminine dignity are not in fashion.

Women perform many miracles. And Mothers can forgive everything! Tell me everything, and be sure that I will never let you go, even if the whole world were to turn against you.

Don’t cry so bitterly, but remember this day and resolve with all your heart that you will never meet another like him.

People need a long time to learn the difference between talent and talent.

Tomasz was poor, yet he always seemed to be extravagant in his giving; a stranger, yet everyone was his friend; he was no longer young, but joyful as a boy; Ordinary and peculiar, yet his face seemed beautiful to many.

Wealth is certainly a highly desirable thing, but poverty has its bright side, and one of the sweet uses of adversity is the genuine satisfaction that comes from hard work with the head or hands, and to the inspiration of necessity we owe half the wise, beautiful, and useful blessings of the world.

Nothing provokes speculation more than the sight of a woman enjoying herself.

„I don’t think I’ll ever marry; I’m happy just the way I am, and I love my freedom too much to rush to give it up for any mortal,” Charlotte observed.

„Men are always ready to die for us, but not to make our lives worth living. Tacky sentiment and bad logic.”

It’s amazing how beautiful ordinary things become if only one knows how to look at them.

Continue your work as usual, for work is a blessed solace.

It takes two flints to light a fire.” I know I’ll miss you… Even in heaven.

Oh, Thomas, you have so many extraordinary talents; how can you expect to live an ordinary life? You’re ready to go out and find good use for your talents. Although I don’t know what I’ll do without my sister, Dr. Go and enjoy your freedom. And see what wonderful things will come of it.

Just because my dreams are different from yours doesn’t mean they’re unimportant.

But, like all happiness, it didn’t last long… Sister Charlotte told her: I want to do something great—something heroic or miraculous—that won’t be forgotten after I die. I don’t know what, but I’m waiting for it, and I intend to surprise you all someday. I think I’ll write books and become rich and famous; that would suit me, so it’s my favorite dream.

Many of the bravest are never known or praised. But that doesn’t diminish their beauty…

For me, love isn’t everything. I must look up, not down, trust and respect with all my heart, and find strength and integrity to lean on.

What do girls do who have no mothers to help them overcome difficulties?

Charlotte was one of those fortunate beings who please others effortlessly, find friends everywhere, and embrace life with such grace and ease that less fortunate souls are inclined to believe they were born under a lucky star.

With eyes brightened by tears and a heart softened by the tenderest sadness, Charlotte saw the beauty of her sister’s life—serene, unambitious, yet full of true virtues that „smell sweet and bloom in the dust,” of selflessness that makes the humblest on earth remembered most quickly in heaven, of true success that is possible for all.

If you believe your worth lies solely in being an ornament, I fear that one day you may conclude that that is all you truly are. Time erodes all that beauty, but it cannot dim the wonderful work of your mind: your humor, your kindness, and your moral courage. These are the things I value so much about you. I so wish I could give my girls a more just world. But I know you will make it a better place.

I was never like you, I never dreamed of the great things I would do, I never thought of myself as great, just shy, foolish little Beth, whose only use was home. Why does everyone want to leave? I love being home, but I don’t like being left behind. Now I’m the one moving forward. No one can stop God if He wants me. But I fear I’ll miss you… even in heaven.

Education isn’t limited to books, and the greatest figures often don’t graduate from any university, but make experience their master, and life their book. Some people only care about intellectual culture and are prone to excessive learning, deluding themselves into thinking that learning is necessary at all costs, forgetting that health and true wisdom are better.

I’m afraid I couldn’t like him without a little or wild mischief.

People don’t have fortunes these days; men have to work, and women marry for money. It’s a terribly unfair world.

Well, I’m happy and I won’t worry, but it seems that the more you have, the more you want…

Charlotte gasped and, wrapping her head in paper, wet her short story with a few natural tears, for independence and the recognition of loved ones were the deepest desires of her heart, and this seemed to be the first step towards that happy ending.

In every life, rain must fall. Sometimes days must be dark, sad, and gloomy…because a girl with eyes like that has a will, and no one controls her except her lover, Tomasz said as he left…

Go out more often, be cheerful and busy, for you are the creator of the sun in the family, and if one day you become sad, there is no good weather.

Megi’s high-heeled slippers were terribly tight and hurt, though she wouldn’t admit it; and Jo’s nineteen hairpins seemed to be stuck straight in her head, which wasn’t very comfortable; But, my God, let’s be elegant or die.

When you feel dissatisfied, think of your blessings and be grateful.

Queen of my bathtub, I sing joyfully while the white foam rises high,

And I wash, rinse, and wring thoroughly,

And button up the clothes to dry;

And then in the open air they swing, under the sunny sky.

I wish we could wash the stains of the week from our hearts and souls,

And let the water and air with their magic make

Us as pure as they are;

Then on earth would be

A truly wonderful day of washing!

On the path of a useful life

Peace of heart will always flourish;

A busy mind has no time to think

Of sadness, worry, or gloom;

And restless thoughts can be swept away

When we diligently wield the broom.

I am glad that I have been entrusted with a task

To toil with day after day;

For it brings me health, strength, and hope,

And joyfully I learn to say:

„Head, you can think; Heart, you can feel;

But Hand, you will always work!”

Love will make you show your heart one day…

Deep down, Charlotte had concluded that politics was as bad as mathematics, and that politicians’ mission seemed to be to call each other by name…

Stories are always good company, if you have the right kind. Let me choose a few for you. Charlotte ran straight to the lavishly stocked shelves that were the joy of her heart and the solace of her life.

My dear, don’t let the sun set on your anger—forgive each other as sisters, help each other, and start again tomorrow.

If life is as hard as this, I don’t know how we’ll ever get through it…

We don’t choose our talents; but we don’t have to hide them in a napkin, because they’re not just what we want.

To be strong and beautiful, and still play. Yes, she could do that, and Polly earnestly prayed for the strength of a true soul, the beauty of a tender heart, the power to make her life a sweet and moving song, helpful while it lasts, remembered when she dies.

Simple, sincere people rarely talk much about their piety; it manifests itself in deeds rather than words, and has more influence than sermons or declarations.

The influences of persuasion are better than any amount of moralizing.

Go and be useful, since you are too old to be an ornament.

But Eva’s spirit is strong in all her daughters.

I almost wish I had a conscience; it’s so uncomfortable. If I hadn’t cared about doing the right thing and felt uncomfortable doing the wrong thing, I could have managed.

Charlotte didn’t think she’d done much; but it was one of those little things always waiting to be done in this world of ours, where rainy days so often come, where spirits lose their balance, and duty and pleasure don’t mix. Such little things are especially good work for little people; a small, kind thought, a selfless gesture, a cheerful word are so sweet and comforting that no one can fail to feel their beauty and love the person who gives them, no matter how small. Mothers do countless such things, unnoticed, unthanked, but felt and remembered long afterward, and never lost, for it is the simple magic that binds hearts and makes a home happy.

Children’s little hopes, plans, and pleasures should be tenderly respected by adults, never rudely thwarted or ridiculed. It takes so little to make a child happy that it’s a pity that in a world full of sunshine and pleasant things, there are any sad faces, empty hands, or lonely little hearts.

Children should bring [husband and wife] closer than ever, not tear you apart, as if they were all yours, and [the husband] had nothing to do but support them. . . . don’t neglect your husband for the sake of the children, don’t exclude him from the nursery, but teach him how to help there. His place is there, just as yours is, and the children need him; let him feel he has a part.

There’s something to do, and he’ll do it joyfully and faithfully, and it will be better for all of you.

This is the secret of our domestic happiness: he doesn’t let business distract him from the little worries and responsibilities that concern us all, and I try not to let domestic worries destroy my interest in his activities. Each of us does our part in many things alone, but at home we work together, always. . . no time is as beautiful and precious for parents as the first years of the little lives they have been given to raise. Don’t let [your husband] be a stranger to your children, for they will do more to ensure his safety and happiness in this world of trials and temptations than anything else, and through them you will learn to know and love each other as they should.

I like men who openly admit they are not gods.

I will keep a book here on the table and read a little of it every morning, right after I wake up, because I know it will do me good and help me get through the day.

None of us can do everything we want, but we can do everything we can in every matter that comes our way, and that helps tremendously.

If only men and women trusted each other, if they understood and helped each other as my children do, what a wonderful world it would be!

Our actions are in our hands, but their consequences are not. Remember that, my dear, and think twice before you do anything.

Charlotte’s beauty satisfied his artistic eye, her peculiarities piqued his curiosity, her liveliness brightened his boredom, and her character fascinated him with unconscious allusions to strength, pride, and passion. She was so natural and unconventional that he soon felt comfortable with her, asking all sorts of unusual questions and receiving rather spicy answers.

In this way, quite unconsciously, he clung more closely to the dear human love from which our Father never wants to wean us, but through which He draws us closer to Himself.

The time will come when you will discover that, having gained a brief joy, you have lost peace forever.

I do not want a religion that I put away with my Sunday clothes and do not take out until daylight comes again; I want something that I can see, feel, and experience day by day.

Sitting patiently in the shade

Until the blessed light, the calm and holy presence,

Sanctifies our tormented home.

Earthly joys, hopes, and sorrows

Crash like waves on the bank

Of a deep and solemn river

Where now her willing feet stand.

O my sister, departing from me, from human care and struggle,

left me as a gift those virtues

that have embellished your life.

Dear one, give me that great patience that has the power to sustain

a serene, uncomplaining spirit

in its prison of pain.

Give me, for I need it so much,

That courage, wise and sweet,

That made the path of duty

Green beneath your willing feet.

Give me that selfless nature,

That with divine love

Can forgive wrong for a love dearer—

Gentle heart, forgive me my sluggishness!

Thus our daily parting loses

Some of its bitter pain,

And in learning this difficult lesson,

My great loss becomes my gain.

For the touch of grief will make

My wild nature calmer,

Give life new aspirations,

New trust in the invisible.

From now on, safely beyond the river,

I will forever see

A beloved, homely spirit

Waiting for me on the shore. Hope and faith, born of my sorrow,

Guardian angels will become,

And the sister who went before me,

By their hands will lead me home.

Your father, Charlotte. He never loses patience—never doubts or complains—but always hopes, works, and waits so joyfully that I am ashamed to act otherwise before him. He helped and comforted me, and showed me that I must strive to practice all the virtues I would like my daughters to possess, for I was an example to them. It was easier for you than for me; a frightened or surprised look from one of you when I spoke harshly rebuked me more than any words could; and the love, respect, and trust of my children were the sweetest reward I could receive for my efforts to be the woman I wanted them to emulate.

I think I will write books and achieve wealth and fame; that would suit me, so it is my favorite dream.

No, honey, but talking about Father reminded me how much I miss him, how much I owe him, and how faithfully I should watch and work to ensure the safety and well-being of his little girls.

And yet you told him to go, Mama, and you didn’t cry when he left, and now you don’t complain or seem to need help, Jo said, reflecting.

I gave my best to the country I love, and I held back my tears until he was gone. Why should I complain when we both simply did our duty and will surely be happier for it? If I don’t feel like I need help. „It’s because I have a better friend, even than the Father, who will comfort and sustain me. My child, the troubles and temptations of your life are just beginning and may be numerous, but you can overcome them all and endure them if you learn to feel the strength and tenderness of your Heavenly Father as you feel that of your earthly Father. The more you love and trust Him, the less you will rely on human power and wisdom. His love and care never tire or change, will never be taken from you, but can become a source of peace, happiness, and strength for a lifetime. Believe this with all your heart and turn to God with all your little worries, hopes, sins, and sorrows, as freely and trustingly as you turn to your mother.”

„Christmas without presents won’t be a holiday,” Charlotte muttered, lying on the carpet. „And this despite the fact that I know that Jesus and his parents were not welcomed at the inn, but in the upper room of the family cottage in Bethlehem.

It’s terrible to be poor!” Megi sighed, looking at her old dress.

„I don’t think it’s fair that some girls have lots of pretty things and others nothing,” added little Charlotte, sniffing resentfully.

„We have Dad, Mom, and each other,” Barby said contentedly from her corner.

…sometimes women, like dreams, are driven by opposites.

Strong convictions precede great deeds.

Freedom is the sauce that a boy’s soul loves most, Tomasz once said.

It’s so beautiful to be loved the way Tomasz loves me; he’s not sentimental, he doesn’t talk much about it, but I see and feel it in everything he says and does, and it makes me so happy and so humbled that I no longer feel like the same girl I was. Until now, I didn’t know how kind, generous, and tender he was, because he lets me read his heart, and I see it full of noble hopes, impulses, and goals, and I’m so proud to know he’s mine. He says he feels as if „he could now make a successful voyage with me on board as his companion and plenty of love as his ballast.” I pray that it may be so, and I strive to be what I believe, because I love my brave captain with all my heart, soul, and strength, and I will never leave him as long as God allows us to be together. Oh, Mother, I never knew how much this world can resemble heaven when two people love and live for each other!

The clocks struck midnight, and silence reigned in the rooms as a figure quietly moved from bed to bed, smoothing the covers here, the pillow there, pausing to gaze long and tenderly at each unconscious face, kiss each one with lips silently blessed, and recite the fervent prayers that only mothers utter.

My only answer is: If my grave were open on one side and yours on the other, I would enter the grave before I took a single step to meet you.

The next day, Charlotte’s face was under scrutiny, for the secret weighed heavily on her mind and she found it difficult not to look mysterious and serious. Megi noticed this, but she didn’t bother to ask, having learned that the best way to deal with Charlotte was through the principle of opposites, so she was sure she’d find out everything if she didn’t ask.

John Brooke is behaving terribly, and Megi likes it!

Anyway, you have me. I know I’m no good, but I’ll be with you, Jo, for the rest of my life. On my word, I will! And Thomas meant what he said.

A year seems a long time to wait before I see them, but remind them that while we wait, we can all work, so these hard days don’t have to be wasted. I know they will remember everything I told them, that they will be loving children to you, faithfully fulfill their duty, bravely defeat their enemies, and conquer themselves so beautifully that when I return to them, I will be able to love and be proud of my sisters, little women, more than ever.

Oh! You give me so much hope and courage, and I have nothing in return but a full heart and these empty hands,” Thomas cried, utterly moved.

Charlotte will never, never learn to be polite, because when he said this, as they stood on the steps, she simply placed both hands in his, whispering tenderly, „Not now, empty,” and bending down, kissed him under the umbrella.

The scar will remain, but it is better for a man to lose both hands than his soul; and these difficult years, instead of being wasted, may prove to be the most precious of your years if they teach you self-control.

You are too much alike and too fond of freedom, not to mention impetuous and strong-willed, to be able to successfully reach an agreement in a relationship that requires infinite patience and understanding, as well as love, Charlotte’s mother used to say.

Strength and beauty must go hand in hand.

Never listen to advice!

Charlotte was held there in the kind of embrace a man offers the most precious thing the world has for him.

The sisters proved that a woman cannot She is half, but a whole person, and can exist on her own.

The thought that, though she was inconspicuous, she could still do some good made her very careful about her actions and words, and she was so concerned about keeping her head and face happy that she forgot about clothes and forced others to do the same. She did not know that this good old fashion of simplicity made simple dresses beautiful, and the grace of unconsciousness adorned their little wearer with a charm that makes girlhood sweetest to those who truly love and respect it.

…for no matter how lost, dirty, and exhausted wandering sons may be, mothers can forgive and forget all when they place them in their protective arms. Happy is the son whose faith in his mother remains unwavering and who, despite all his wanderings, has retained some symbol of filial love to repay her courageous and tender love.

I am utterly miserable; but if you find me presentable, I will die happy.

The child her wayward pencil drew in the margins of her book;

Flower garlands, dancing elves,

Buds, butterflies, and streams,

Lessons unlearned, and a forgotten plum,

Searching with hands and heart

For the teacher she learned to love

Before she knew it was Art.

I don’t like dozing by the fire. I like adventures, and I intend to find them.

The rooms were silent, pages were gently turned, and the winter sun crept in to caress the bright heads and solemn faces with a holiday greeting.

The earth is picturesque, so it doesn’t bother me.

Don’t mind me. I’m as happy here as a cricket.

Vanity spoils the greatest genius. There is little danger that true talent or goodness will long go unappreciated; even if it does, the awareness of possessing it and using it well should satisfy us, and the greatest charm of all power is modesty.

Homemaking is no small feat.

It’s like the tide, Jo, when it changes, it flows slowly—but you can’t stop it.

The world is harsh on ambitious girls.

Why should I look pretty if no one sees me except those grumpy dwarves, and no one cares whether I’m pretty or not?

…there’s often a distance between us and our loved ones that is very difficult to overcome.

Many wise and true sermons are delivered to us daily by unwitting clergy on the street, at school, in the office, or at home; even an honest table can become a pulpit if it can only offer kind and helpful words that are never out of time.

I don’t think secrets will serve me. I’ve been feeling shaky ever since you told me that…

I’m not afraid of storms because I’m learning  how to steer my ship.

I think this power of life in our children is one of the sweetest things in the world…

I always say that the quote of my life is: „Far out there in the sun, my highest aspirations lie hidden. I may not reach them, but I can look up and see their beauty, believe in them, and try to follow where they lead.”

When Thomas said „Goodbye,” he whispered meaningfully, „It won’t do any good, Charlotte. I’m keeping an eye on you; so watch what you do, or I’ll come and take you home.”

What will you do all summer long?” Charlotte asked. „I’ll lie in bed and do nothing,” Megi replied.

Money is necessary and precious, and when used well, noble, but I never want you to think it’s the first or only reward worth striving for. I’d rather see you poor wives happy, loved, and contented than queens on thrones, devoid of self-respect and peace.

Whenever Aunt March took a nap or was engaged in company, Jo would rush to that quiet spot and, curled up in her armchair, devour poetry, romances, history, travels, and photographs like a true bookworm.

But please, hug and kiss me, everyone, and don’t worry about my dress; I want it to get plenty of the same wrinkles today.

…she was as happy as only mothers can be for her children’s happiness.

You can try your experiment for a week and see how you like it. I think by Saturday evening you’ll find that all play and no work is just as bad as all work and no play.

…she wisely combined poetry with prose.

One of the sweet things about pain and sadness is that they show us how much we are loved, how much goodness there is in the world, and how easily we can make others happy in the same way when they need help and compassion.

…in silence, I learned the sweet solace that love gives to sadness.

There is very little true freedom in the world; even those who seem the freest are often the most constrained. Law, custom, public opinion, fear, and shame enslave us all, as you will see when you conduct your experiment,” Tempest said with a bitter smile.

“I know nothing of law and custom, opinion.

I despise the public image, and I ignore shame and fear, because everyone has the right to be happy in their own way.”

A very valuable and charming role, but not the whole of it, Megi continued. This shouldn’t happen to a woman either: because we have minds and souls, as well as hearts; ambitions and talents, as well as beauty and achievements; and we want to live and learn, and also love and be loved. I’m tired of hearing that this is all a woman is good for! I will have nothing to do with love until I prove I’m more than a housewife and a caregiver!

When the inspiration to write struck her, she devoted herself completely and led a blissful life, unaware of want, care, or bad weather, sitting safely and happily in an imaginary world full of friends almost as real and dear to her as those of flesh and blood.

…at first, nothing seemed impossible…

If all else fails, you can read This…

Megi felt her heart utterly broken, and the world had turned into a howling wilderness.

You have to do what’s right; you don’t have to be happy.

No woman should leave her happiness in the hands of a man without solid principles…

Fortunately, tea was at hand to soothe and refresh…

Love is the only thing we can take with us when we die, and thanks to it, the end becomes so easy.

For the next fifteen minutes, the proud and sensitive girl felt shame and pain she would never forget. To others, it might seem absurd or trivial, but to her it was a difficult experience, because for twelve years of her life, she had been ruled only by love.

I’d rather be a free maiden and paddle my own kayak.

Tomasz looked up with the strangest of his strangest expressions…what wonderful dreams young people build on a single word, and how bitter is the pain when the bright bubbles They burst.

I’ve had a lot of trouble, so I write happy stories, Megi used to say.

It seems the more you have, the more you want.

We’re never too old for this, my dear, for it’s a game we play all the time, one way or another. Our burdens are here, our path lies before us, and the longing for goodness and happiness is the guide that leads us through many troubles and mistakes to the peace that is the true Celestial City. And now, my little pilgrims, suppose you start over, not in play, but in earnest, and see how far you can go before Father comes home.

Nothing more—except that I don’t think I’ll ever marry; I’m happy as I am, and I love my freedom too much to rush to give it up for any mortal.

Helping each other is part of our sisterhood’s religion.

I knew something was brewing. I felt it now. Things are worse than I imagined. I only wish I could marry Meg and provide her with a secure family.

Barby couldn’t think logically or explain the faith that gave her the courage and patience to abandon life and joyfully await death. Like a trusting child, she asked no questions but left everything to God and nature, the Father and Mother of us all, convinced that they, and only they, could teach us and strengthen our hearts and spirits for this life and the next.

A spinster, that’s what I’m meant to be. A literary maid, with a husband, a family of children’s stories, and perhaps, in twenty years, a bit of fame…

So she enjoyed life and discovered, which doesn’t always happen, that her fulfilled wish was all she hoped for.

May my name be among those who are willing to endure ridicule and shame in the name of truth, so as to earn the right to rejoice when victory is won.

This is the text of my short sermon to you. Virtue, which means Honor, honesty, courage, and everything that builds character are the red thread that distinguishes a good man wherever he goes. Keep this always and everywhere, so that even if misfortune befalls you, this mark will still be visible and recognizable. Your life is hard, and your companions are not what we would wish, but you can be gentlemen in the true sense of the word; and no matter what happens to your body, maintain purity of soul, faithfulness of heart to those who love you, and fulfill your duty to the end.

Life, my sisters, is like a plum cake, Charlotte told her sisters. In some, the plums are on top and we eat them with joy, until suddenly we discover they are gone. In others, the plums sink to the bottom, and we search for them in vain, often returning to them when it is too late to savor them. But in a well-baked cake, the plums are wisely scattered throughout, and Every bite is a pleasure. We bake our cakes ourselves to a large extent, so let us take care, my brothers, that they are made according to the best recipe, baked in a well-heated oven, and gratefully consumed with a moderate appetite.

Men never forgive, just like women.

I have no beauty, no money, no position, and yet every foolish boy mistakes my sincere interest for something warmer and causes me distress. This is my misfortune. Think of me what you will, but beware of me in your own time, for against my will I may harm you.

I wish hair straighteners wouldn’t hinder our growth. But buds will be roses, and kittens, cats—all the more pity!

Tomasz clung to her with silent gratitude, feeling the blessing of a mother’s love—that divine gift that comforts, purifies, and strengthens all who seek it.

I fear no storms, for I am learning how to steer my ship.

I like good, strong words that mean something… There are many Barbies (my sister) in the world, shy and quiet, sitting in corners until they are needed, living so joyfully for others that no one notices the sacrifices until the little cricket on the mantelpiece stops chirping and the sweet, sunny presence fades away, leaving silence and shadow.

I’d rather have coffee now than compliments…

I have the key to my castle in the air, but whether I can open the door remains to be seen.

I ask for no crown… Except the one everyone can attain; I don’t try to conquer any world beyond this inner one…

Far away, in the sun, lie my highest aspirations. I may not reach them, but I can look up and see their beauty, believe in them, and try to follow where they lead.

Women have minds, souls, and hearts too. They have ambitions, talents, and simply beauty. I’m tired of people saying that a woman is only good for love.

The power to see beauty in the humblest things makes a home happy and life beautiful.

Charlotte, love all your days if you want, but don’t let anything spoil in life, for it’s wicked to throw away so many good gifts—if you can’t have what you desire.

I want to do something wonderful…something heroic or miraculous that won’t be forgotten after I die. I don’t know what, but I’m waiting for it, and I intend to surprise you all someday.

Your heavenly Father never loses patience, never doubts or complains, but always hopes, works, and waits so joyfully that it would be a shame to do otherwise.

A faithful friend is a strong defense;

And whoever finds him has found a treasure.

Do not laugh at young ladies, dear girls, for often very tender, tragic romances lie hidden in hearts beating so quietly beneath their subdued gowns, and many silent sacrifices of youth, health, ambition, and love itself make faded faces beautiful in God’s eyes. Even sad, bitter sisters should be treated with kindness, for they have missed the sweetest part of life, if only for this reason.

Love is the great beautifier.

Watch and pray, dear girls, never tire of trials, and never think that overcoming your flaws is impossible.

Do not try to make me grow up prematurely…for love drives out fear, and gratitude can conquer pride.

Let us be elegant or perish. This was the motto of our group in the Normandy village.

Establish regular hours for work and play; Make each day both useful and pleasant, and prove that you understand the value of time by using it well. Then youth will bring few regrets, and life will be a beautiful success.

My child, the troubles and temptations in your life are just beginning, and there may be many; but you can overcome them all and endure them if you learn to feel the strength and tenderness of your Heavenly Father, just as you feel the strength and tenderness of your earthly Father. The more you love and trust Him, the closer you will be to Him, Thomas said it like Charlotte’s guardian.

Megi, every few weeks, would lock herself in her room, put on her writing clothes, and plunge into what she called a whirlwind, writing her novel with all her heart and soul, because until she finished, she could not find peace.

I think she is growing up and beginning to dream, to have hopes, fears, and anxieties, without knowing why or being able to explain them.

I am not like you; I never made plans for what I would do when I grew up; I never thought about marriage like you did. I couldn’t imagine myself as anything other than silly Beth, wandering around the house, useless anywhere else. I never wanted to leave, and now the hardest part is leaving you all. I’m not afraid, but I feel like I should miss you even in heaven.

The woman being born… will be strong mentally, spiritually, and physically… strength and beauty must go hand in hand.

Keep in good company, read good books, love good things, and nurture your soul and body as faithfully as you can.

Wild roses are the most beautiful, and nature is a better gardener than art.

I have nothing to give but my overflowing heart and these empty hands. Now they are not empty, had continued Charlotte.

Simple, sincere kindness is the best capital on which to base the business of this life. It endures when fame and money fail, and it is the only wealth we can possess. Women work many miracles.

I am lonely sometimes, but I dare say that’s good for me…

Love is a flower that grows in any soil, works its sweet wonders, undaunted by autumn frosts or winter snows, blooming beautifully and fragrantly all year round, blessing those who give and those who receive.

Girls are so strange that you never know what they mean. They say „no” when they mean „yes,” and they drive a man crazy just for fun. Life and love are incredibly precious when both values are in full bloom.

Love covers a multitude of sins…

I am happy just as I am, and I love my freedom too much to rush to give it up for any mortal.

The small hopes, plans, and pleasures of children should be tenderly respected by adults, never rudely thwarted or ridiculed. So little is needed to make a child happy that it’s a pity that in a world full of sunshine and pleasant things, there are any sad faces, empty hands, or lonely little hearts.

Young men often laugh at sensible girls whom they secretly respect, and pretend to admire foolish ones whom they secretly despise, because honesty, intelligence, and feminine dignity are not in fashion.

Why would you, with such energy and talent, do that?

Precisely because talent is not genius, and no amount of energy will make it so. I want to be great or nothing. I won’t be a common painter, so I’m not going to try anymore, Charlotte echoed Tomasz.

When we make small sacrifices, we like them to be appreciated, at least. Some stories are so familiar that they come home to roost.

Tomasz loved several people deeply and was afraid their affection would be lost or diminished in any way.

I’m not afraid of storms because I’m learning how to steer my ship. I have a violin—that most human of all instruments…

Tomasz’s ambition was to do something truly wonderful; he had no idea what it would be yet—he’d been putting it off until later to tell Charlotte.

We’re twins, so we love each other more than other people… Charlotte told him that yesterday.

I think we’re all hopelessly imperfect.

When Megi’s conservative sister says she has to curl her hair since she’s a „young lady,” he screams, „I’m not!” And if curling my hair makes me one, then I’ll wear it in two ponytails until I’m twenty… I hate the thought of having to grow up, become Miss Mega, wear long dresses, and look as stiff as a Chinese aster! Being a girl is bad enough when I enjoy men’s games, work, and manners! I can’t shake the disappointment of not being a boy; and now it’s worse than ever, because I’m dying to go and fight with Dad, and all I can do is stay home and knit like a miserable old lady.

If you, dear girls, would only learn what true beauty is, instead of clinging to yourself, starving yourself, and bleaching yourself, you would save a lot of time, money, and pain. A happy soul in a healthy body is the best kind of beauty for a man or woman, Tomasz seemed sage in his conversation with Charlotte.

Women perform many miracles. And Mothers can forgive anything! Tell me everything and be sure that I will never let you go, even if the whole world were to turn its back on you.

Don’t cry so bitterly, but remember this day and resolve with all your heart that you will never know another like him.

People need a long time to learn to distinguish talent from talent. Thomas was poor, yet he always seemed to be giving something away; a stranger, yet everyone was his friend; he was no longer Young, yet cheerful as a boy; ordinary and peculiar, yet his face seemed beautiful to many.

Wealth is certainly a highly desirable thing, but poverty has its bright side, and one of the sweet uses of adversity is the genuine satisfaction that comes from hard work of the head or hands, and to the inspiration of necessity we owe half the wise, beautiful, and useful blessings of the world.

Charlotte began to see that character is more valuable than money, position, intellect, or beauty, and she felt that if greatness is, as a wise man defined it, „truth, respect, and good will,” Thomas was not only good but great.

He was the first, only love of her life, and in a nature like hers, passions take deep roots and are incurable…for it is precisely the little temptations that undermine integrity, unless we watch, pray, and never consider them too trivial to resist.

Nothing provokes speculation more than the sight of a woman having a good time.

I don’t think I’ll ever marry; I’m happy as I am, and I love my freedom too much to rush into giving it up for any mortal, Charlotte observed.

We’ll all grow up, Megi, let’s not pretend otherwise, I said at home.

Men are always willing to die for us, but not to make our lives worth living. Tacky sentiment and bad logic…

It’s amazing how beautiful ordinary things become if only someone knows how to look at them.

If I didn’t care about doing the right thing and didn’t feel uncomfortable doing the wrong thing, I should be busy doing it.

Continue your work as usual, for work is a blessed solace.

Oh, Tomasz, how could you? You are one beauty.

It takes two flints to light a fire.

I know I’ll miss you… Even in heaven.

Oh, Tomasz, you have so many extraordinary talents; how can you expect to live an ordinary life? You’re ready to go out and find good uses for your talents. Although I don’t know what I’ll do without my sister, Dr. Go and enjoy your freedom. And see what wonderful things will come of it.

Just because my dreams are different from yours doesn’t mean they’re unimportant.

But, like all happiness, it didn’t last long…

I want to do something great—something heroic or miraculous—that won’t be forgotten after I die. I don’t know what, but I’m waiting for it, and I intend to surprise you all someday. I think I’ll write books and become rich and famous; that would suit me, so it’s my favorite dream.

Oh! How happy and good we would be if we didn’t have worries!

Politics was as bad as mathematics, and politicians seemed to have a mission of insulting each other.

You have many small talents and virtues, but there’s no need to flaunt them, for conceit spoils the greatest genius. There’s no great danger that true talent or goodness will go unappreciated for long; even if it does, the awareness of possessing them and putting them to good use should satisfy us, and the greatest charm of all power is modesty.

Charlotte’s lecture did Thomas good, though of course he didn’t acknowledge it until long afterward; men rarely do—because when women are advisors, the masters of creation don’t listen to advice until they’re convinced of it, they convince themselves they meant to do this or that; then they act on it, and if it succeeds, they give the weaker vessel half the credit; if it fails, they generously give it all…

„I’d rather see you wives of poor men, but very happy, loved, contented, than as queens on thrones, devoid of self-respect and peace,” Thomas interrupted Charlotte.

Megi learned to love her husband more because of his poverty, for it clearly made him a man, giving him the strength and courage to fight for his own, and taught him the tender patience with which he endured and consoled the natural longings and failures of those he loved.

Good, old-fashioned ways keep hearts sweet, heads healthy, and hands occupied.

We all grow up someday, Megi, so we might as well know what we want. Charlotte fondly remembered her Norman youth.

Every morning, six dolls had to be picked up and dressed, for Barby was still a child and loved her pets as much as ever. There was not a single healthy or pretty one among them; they were all outcasts until Barby took them in; for when her sisters outgrew these idols, they passed into her care… Barby loved them all the more tenderly for this very reason, and she founded a hospital for sick dolls. They never stuck pins in their cotton panties; They were never dealt harsh words or blows; no neglect saddened the hearts of the most repulsive: they were all fed and clothed, cared for and cherished with an affection that never failed.

Many of the bravest girls and boys are never known or honored.

But that doesn’t diminish their beauty…

My first – my last – mine even in the grave!

For me, love isn’t everything. I must look up, not down, trust and respect with all my heart, and find strength and integrity on which to lean.

What do girls do who don’t have mothers to help them overcome difficulties?

Charlotte was one of those fortunate beings who please others effortlessly, find friends everywhere, and embrace life with such grace and ease that less fortunate souls are inclined to believe they were born under a lucky star.

Well, Charlotte remembered Normandy; better for us to be happy spinsters than unhappy wives or innocent girls running around looking for husbands.

With eyes bright with tears and a heart softened by the tenderest sadness, she saw the beauty of her sister’s life—quiet, unambitious, yet full of true virtues that „smell sweet and bloom in the dust,” of selflessness that makes the humblest on earth remembered most quickly in heaven, of true success that is possible for all.

If you believe your worth lies solely in being an ornament, I fear that one day you may come to the conclusion that that is all you truly are. Time erodes all this beauty, but it cannot dim the wonderful work of your mind: your humor, your kindness, and your moral courage. These are the things I value so much about you. I so desire to give my girls a more just world. But I know you will make it a better place.

I was never like my sisters, I didn’t make plans for great things to do, I never considered myself great, just shy, stupid little Charlotte, whose only use was home. Why does everyone want to leave? I love being home, but I don’t like being left behind. Now I’m the one moving forward; no one can stop God if He wants me, but I’m afraid, Thomas, I’ll miss you… even in heaven.

Education isn’t limited to scrolls, and the most eminent figures often don’t graduate from any university, but make experience their master and life their book. Some care only about intellectual culture and are prone to excessive learning, deluding themselves… that one must learn at all costs, forgetting that health and true wisdom are better.

I’m afraid I couldn’t like you without a bit of human mischief, Charlotte interrupted Thomas.

People don’t have fortune these days; men have to work, and women have to marry for money. It’s a terribly unfair world.

Charlotte, it was in Normandy that my calling to serve God in the church awoke in my life.

The Lord said, „Follow me…”

One of my weaknesses was the desire to get into the „best social circles,” even though I wasn’t sure which circles were actually the best.

There are many difficult moments in our lives, but we can always endure them if we know how to ask for help in the right way.

Charlotte, even at a young age, I knew that you can’t force your way into someone else’s heart and that you have to wait for it to open of your own free will.

Never tire of trying, and never think that you can’t overcome your mistakes.

In Normandy, the three sisters and Charlotte secretly sipped tea, devoured gingerbread to their hearts’ content, each received a hot cake, and, to crown their transgressions, stuffed their pockets with tempting cookies, which there stuck together and crumbled treacherously, teaching them that both human nature and cakes are very delicate.

A friend once said, Thomas will be great. Years later, I understood that he was great because he was modest, thoughtless, and comfortable.

To the whole world, you may be nothing; to someone, you may be the whole world.

But come to God with all your worries, hopes, sins, and sorrows as freely and trustingly as you would to your mother.

I want to be great or not exist at all, Charlotte constantly emphasized this.

But buds must blossom into roses.

If only wearing irons on our heads could stop us from growing. But buds must blossom into roses, kittens will be cats—what a pity!

Wild roses are the most beautiful, and nature is a better gardener than the most skillful human hand. You already know why I am in Avignon now. I am on my way to becoming a delightful rose…

And returning to my service in Normandy. There were very talented children there.

It seems that an adult, even one endowed with the most vivid imagination, could never dream up such amusing pranks as those that spring from the creative minds of children.

I can already see you convincing yourselves that you are about to do the same.

Love for one’s work contributes greatly to a person’s happiness.

I must do something heroic or magnificent, something that everyone will remember after my death. I don’t know what it will be yet, but I am looking around diligently, and I intend to one day make everyone happy. I will write books, I will achieve fame and fortune. That suits me best, and that is my greatest dream.

Fame is a pearl that many dive for, but only a few ever fish out.

I have always insisted on priesthood… which is faithful to love. I intended to study not only theology but also love, because it is one of the most mysterious and extraordinary diseases that afflict humanity, and the best way to understand it is to suffer from it myself. I might contract it someday, and then I would like to know how to cure it.

No great experience comes or goes easily, and I think this [love] is the greatest we can know, not counting death.

Besides, it truly seems that life is made up of farewells, which become more difficult the further we go.

Why, when the flames of feeling boil in our hearts, does cruel fate condemn us to separation?

Our academic group has spread across the world. Oh, God! How quickly we grow up! Here’s Robert in Cornwall, Richard shining in Paris, Christopher in love; I alone have enough common sense to protect myself from evil.

During our stroll toward the bridge in Avignon, Thomas told Charlotte, „I believe in the effectiveness of rewards, especially for young people, because although at first we may do good only for the reward, if it is justly administered, it teaches us to love it for its own sake.”

I have learned, however, that we will never be rich, and the campsite could burn down any night because that incorrigible Tommy Bangs still smokes leaf cigarettes under the covers, even though he’s almost caused a fire three times already.

Love drives away fear, and gratitude overcomes pride.

To be loved and chosen by a good man is the best and sweetest thing that can happen to a woman… Establish regular hours for work and play, make each day both useful and pleasant, and prove that you understand the value of time by using it well. And then youth will be wonderful, old age will bring few regrets, and life despite poverty will prove a beautiful success…

It’s better to be a happy spinster than an unhappy wife or an unscrupulous girl…

We don’t choose our talents, but we don’t have to hide them just because they aren’t what we’d like.

The second war with heaven is now underway!

And it was so joyful. Charlotte wasn’t alone; as you already know, she had three sisters at home, little women.

There are many little Barbies in the world, shy and quiet, living for others so joyfully that no one notices their sacrifice, until suddenly the cricket behind the chimney stops chirping and the sweet, sunny creature disappears, leaving silence and shadow behind…

We are so young, with young hearts, Why do we look at each other so coldly and from afar?

It is 1348 and the dark age of the plague, whose toll was the death of a third of Europe’s inhabitants. Thomas, a disgraced knight, has found a young girl alone in a deserted Norman village. An orphan of the Black Death and an almost unsettling image of innocence, she tells Thomas that the plague is only part of a larger cataclysm – that fallen angels, led by Lucifer, are rising in a second war with heaven, and the human world is stuck beyond the lines of conflict. Is this delirium or faith? We don’t know.

Charlotte firmly believes she has seen angels of God. She believes the righteous dead speak to her in dreams. And now she has convinced the doubting Thomas to guide her through the depraved landscape to Avignon.

I never listen to advice. I won’t sit still all day, and I’m not a borscht who waits for every opportunity. I like adventure, and I go in search of it.

The virtues are palpable in conversation and demeanor anyway. They don’t need to be emphasized… Poverty rarely discourages a truly in love person. Work is health, and there’s enough of it for everyone. It protects us from boredom and evil deeds, it’s good for the body and soul. It also gives us a greater sense of strength and independence than money or fashion… Such was Thomas.

Avignon—Charlotte often told Thomas—is your mission: in Avignon, you will confront the evil that has ravaged the earth, and you will restore to this betrayed world of men the nobility and hope of salvation that they have long abandoned.

When Hell unleashes its fury and the girl’s true nature is revealed, Thomas will find himself on a macabre battlefield of angels and demons, saints and resurrected, immersed in a desperate struggle for nothing less than the soul of man…

And Lucifer said: „Let us now rise against Him with all our strength and tear down the walls of heaven…”

At these words, Charlotte said nothing.

The moment of their final meeting had arrived, of which neither Charlotte nor Thomas knew.

The greatest grace of every talent is modesty. And love is the flower that grows in every soil, works miracles everywhere, undaunted by autumn chills or winter snows, blooms and fragrances all year round, and is a blessing to both the giver and the receiver. Take comfort, dear heart, there is always light behind the clouds, Tomasz reminded Charlotte.

poetic license by #StanislawBarszczak


Stanisław Barszczak, By rozum był przy wartościach 

„Utracona cześć Katarzyny Blum” (niem. Die verlorene Ehre der Katharina Blum) to powieść Heinricha Bölla z 1974 r. (oraz film z 1975 r.), ukazująca, jak nagonka medialna i manipulacje prasy niszczą życie młodej kobiety. Zaszczuta przez tabloidy i policję po spędzeniu nocy z poszukiwanym Ludwikiem Goettenem, Blum popada w desperację i dokonuje ostatecznej zemsty. 

Kluczowe aspekty upadku Katarzyny Blum:

Tło polityczne: Akcja dzieje się w RFN w latach 70., okresie terroryzmu i ostrej walki z grupą Baader-Meinhof, co sprzyjało histerii i nagonce na „sympatyków”.

Mechanizm manipulacji: Media (brukowy dziennik „Bild”) i policja tworzą z niewinnej, spokojnej kobiety „wspólniczkę terrorysty” i „bezwstydną dziwkę”.

Utrata godności: Nagonka na nią i jej rodzinę niszczy jej życie osobiste, zawodowe oraz zdrowie.

Akt desperacji: Pozostawiona bez pomocy, Blum morduje nachalnego dziennikarza, co jest ostateczną reakcją na medialną nagonkę.

Krytyka mediów: Utwór jest pamfletem na subiektywizm, brak etyki w dziennikarstwie i niszczycielską siłę tabloidów. 

Książka i jej ekranizacja, zrealizowana przez Volkera Schlöndorffa i Margarethe von Trotta, do dziś uchodzą 

za aktualne przestrogi przed medialnym hejtem i manipulacją informacją. 

Jakie są nasze podstawowe wartości? (por. core values) Bez ekstremizmów w polityce, nie było ich w moim Białym Domu, prezydent Barack Obama zauważył.

Dzieci w strefie Gazy nie proszą o wiele. Chcą jedynie zjeść ciepły posiłek. Znów przytulić się do mamy. Po prostu przeżyć kolejny dzień. Daj im na to szansę.

W rakiecie Artemis 2 będą wysłani ludzie z powrotem na Księżyc po 54 latach. Nie będą lądować na srebrnym globie, ale celem misji przy współczesnej technice jest sprawdzenie trzech elementów: podtrzymywanie życia, jak wypada nawigacja i czy w następnych lotach na księżyc (Artemis 3 w połowie 2027) zdadzą egzamin tzw. osłony termiczne. W tym ostatnim przypadku chodzi o wymieszanie w misjach na księżyc, zwłaszcza w ostatnim etapie, grawitacji Ziemi i grawitacji księżyca – chodzi o użycie najnowszej techniki z wykorzystaniem doświadczeń z Orionem. Orion (Orion MPCV) to załogowy statek kosmiczny NASA wielokrotnego użytku, kluczowy dla programu Artemis. Nie jest to lądownik księżycowy, lecz kapsuła załogowa, która transportuje astronautów w okolice Księżyca. Do lądowania na powierzchni wykorzystywane są inne pojazdy, natomiast Orion powraca na Ziemię i woduje w Oceanie Spokojnym. Kluczowe informacje o kapsule Orion. Cel: Głęboka przestrzeń kosmiczna, orbita Księżyca. Załoga: 4 astronautów. Lądowanie: Po powrocie na Ziemię, kapsuła wykorzystuje spadochrony do bezpiecznego wodowania.

Skromny człowiek jednakże zapyta, w takim razie poco lecą ci astronauci? Czy pieniądze nie zostaną utopione, czy nie pójdą w błoto? Najmilsi, element ludzki nie może zawodzić, zawieść. Zresztą już niedługo, powiedzmy za kilkaset lat, możemy nie mieć sprzyjającej atmosfery, wiatru ani erozji, również na ‚ludzkiej’ Ziemi. Co więcej, przezornego nawet Pan Bóg strzeże. Przypomnę tutaj, że japoński Slim lądownik już lądował na księżycu w nieprzewidywalny, zaskakujący sposób. Jeśliby przyszłoroczna misja Artemis 3 nie powiodła się, to ludzkość może w swych zapędach cofnąć się o kilkadziesiąt następnych lat. Za jakiś czas pieniądze mogą się znaleźć, lecz może wyskoczyć z nienacka zapotrzebowanie na inną technologię jutra. Cierpliwy nie błądzi.

Podstawowe wartości Unii Europejskiej, wspólne dla wszystkich państw członkowskich i zapisane w art. 2 Traktatu o UE, to: godność człowieka, wolność, demokracja, równość, praworządność oraz poszanowanie praw człowieka, w tym praw mniejszości. Wartości te tworzą fundament europejskiego społeczeństwa, opierając się na pluralizmie, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności i niedyskryminacji. 

Odwiedziłem 70 krajów ludzkiej Ziemi. Maroko to fascynujący kraj kontrastów, łączący egzotyczną kulturę, mistyczne miasta (Marrakesz, Fez) z majestatycznymi górami Atlas i złotymi wydmami Sahary. Zachwyca różnorodnością krajobrazów – od ośnieżonych szczytów po wybrzeże Atlantyku, a także aromatyczną kuchnią (tagine), barwnymi sukami i tradycyjną architekturą riadów. Oto dlaczego Maroko zachwyca: Różnorodność krajobrazowa: W ciągu jednego dnia można zobaczyć góry Atlas, piaszczystą pustynię oraz wybrzeże oceanu. Kultura i architektura: Wąskie uliczki medyn, tętniące życiem suki, misterne mozaiki (zellij), rzeźbienia w drewnie oraz historyczne kazby. Magia Sahary: Noclegi pod rozgwieżdżonym niebem na pustyni, wielbłądy i spektakularne zachody słońca. Kolory i zapachy: Charakterystyczne niebieskie miasto Chefchaouen, intensywne barwy przypraw na targach i zapach świeżej herbaty miętowej. Kuchnia: Aromatyczne tagine, kuskus, zupa harira i słodkie wypieki. Aktywny wypoczynek: Trekking w górach Atlas oraz surfing nad Atlantykiem. Maroko, często nazywane krajem „Zachodzącego Słońca” (Maghreb), oferuje niezapomnianą podróż, gdzie tradycja przenika się z nowoczesnością. 

To bogactwo współczesnych krain świata nie idzie w parze z poprawnym rozumieniem demokracji i naszej moralności. Porównałbym naszą sytuację do instytucji małżeństwa. A małżeństwo jak zauważył Szekspir, to „głupstwo, które robi się we dwoje; a potem galery – we troje i więcej”. Jednakże siła jest w miłości, która jest niezmienną, trwającą „po sam skraj zagłady”, odporną na czas. Kochani, będę odtąd stale to powtarzał: choć nigdy nie płakałem, jak też za wszelkie dobro lub zło nie oddawałem światu od razu; nie cieszyłem się też zbytnio „inteligencją sztuczną”. Ale tego wieczoru chciałbym bronić rzeczy wielkiej, już nie tyle zamarzniętej od niepamiętnych czasów Motławy w Gdańsku, co większego morskiego akwenu, jakim jest Bałtyk, a w rzeczy samej ludzkiego potencjału, który obok rodziny nam jeszcze pozostał. Takim wartościowym potencjałem jest nasze bliższe sąsiedztwo czyli kosmos. 

_______

Stanisław Barszczak, „The Lost Honor of Katarzyna Blum” is a 1974 novel by Heinrich Böll (and a 1975 film) that depicts how a media smear campaign and press manipulation destroy a young woman’s life. Hounded by the tabloids and police after spending the night with the wanted Ludwik Goetten, Blum becomes desperate and takes her final revenge.

The film is set in West Germany in the 1970s, a period of terrorism and a fierce fight against the Baader-Meinhof group, which fueled hysteria and a smear campaign against „sympathizers.”

Let’s look at the mechanism of manipulation: The media (the tabloid newspaper „Bild”) and the police portray an innocent, peaceful woman as a „terrorist accomplice” and a „shameless whore.” Note „Loss of Dignity”: The campaign against Katarzyna and her family destroys her personal and professional life, as well as her health.

In an act of desperation, left without help, Blum murders a pushy journalist, the ultimate response to the media campaign.

Media Critique: The work is a pamphlet against subjectivity, the lack of ethics in journalism, and the destructive power of tabloids. The book and its film adaptation, directed by Volker Schlöndorff and Margarethe von Trotta, are still considered timely warnings against media hate and information manipulation.

What are our core values? (cf. core values) Without extremism in politics, there was none in my White House, President Barack Obama noted.

Children in Gaza don’t ask for much. They just want a warm meal. To hug their mother again. Simply to live another day. Give them a chance.

The Artemis 2 rocket will send humans back to the Moon after 54 years. They won’t land on the moon, but the mission’s goal, using modern technology, is to test three elements: life support, navigation, and whether heat shields will pass the test in subsequent lunar flights (Artemis 3 in mid-2027). The latter involves mixing Earth’s gravity and the moon’s gravity in lunar missions, especially in the final stage—using the latest technology, leveraging experience from Orion. Orion (Orion MPCV) is NASA’s reusable crewed spacecraft, key to the Artemis program. It’s not a lunar lander, but a crew capsule that transports astronauts to the lunar vicinity. Other vehicles are used for surface landings, while Orion returns to Earth and splashes down in the Pacific Ocean. Key information about the Orion capsule. Purpose: Deep space, lunar orbit. Crew: 4 astronauts. Landing: After returning to Earth, the capsule uses parachutes for a safe splashdown.

A humble person might ask, however, why are these astronauts flying then? Won’t the money be wasted, won’t it just go down the drain? Dearest, the human element cannot fail. Besides, soon, let’s say in a few hundred years, we may not have a favorable atmosphere, wind, or erosion, even on ‚human’ Earth. Moreover, even the Lord God protects the cautious. Let me remind you that the Japanese Slim lander has already landed on the moon in an unpredictable, surprising manner. If next year’s Artemis 3 mission fails, humanity could set its ambitions back by several decades. Money might be found in time, but the need for tomorrow’s different technology might suddenly arise. Patience is the key.

The fundamental values ​​of the European Union, shared by all member states and enshrined in Article 10 of the Treaty on the Functioning of the European Union (TFEU), are fundamental values ​​shared by all member states and enshrined in Article 10 of the Treaty on the Functioning of the European Union (TFEU). Article 2 of the EU Treaty includes: human dignity, freedom, democracy, equality, the rule of law, and respect for human rights, including minority rights. These values ​​form the foundation of European society, based on pluralism, tolerance, justice, solidarity, and non-discrimination.

I have visited 70 countries on Earth. Morocco is a fascinating country of contrasts, combining exotic culture, mystical cities (Marrakesh, Fez) with the majestic Atlas Mountains and golden dunes of the Sahara. It delights with a diversity of landscapes – from snow-capped peaks to the Atlantic coast, as well as aromatic cuisine (tagine), colorful souks, and the traditional architecture of riads. Here’s why Morocco is so captivating: Landscape diversity: In a single day, you can see the Atlas Mountains, the sandy desert, and the ocean coast. Culture and architecture: Narrow streets of medinas, bustling souks, intricate mosaics (zellij), woodcarvings, and historic kasbahs. The Magic of the Sahara: Overnight stays under a starry sky in the desert, camels and spectacular sunsets. Colors and Smells: The characteristic blue city of Chefchaouen, the intense colors of spices in the markets and the scent of fresh mint tea. Cuisine: Aromatic tagine, couscous, harira soup and sweet pastries. Active recreation: Trekking in the Atlas Mountains and surfing the Atlantic. Morocco, often called the land of the „Sunset” (Maghreb), offers an unforgettable journey where tradition is intertwines with modernity.

This wealth of the modern world is incompatible with a correct understanding of democracy and our morality. I would compare our situation to the institution of marriage. And marriage, as Shakespeare observed, is „a folly done by two; and then galleys by three, and more.” However, strength lies in love, which is unchanging, lasting „to the very brink of destruction,” resistant to time. My dears, from now on I will constantly repeat this: although I have never cried, nor have I immediately given up all good or evil to the world; nor have I greatly enjoyed „artificial intelligence.” But this evening I would like to defend something great, not so much the Motława River in Gdańsk, frozen since time immemorial, but the larger sea body that is the Baltic Sea, and indeed the human potential that, alongside family, still remains to us. Such valuable potential is our closer neighborhood, that is, the cosmos.

_______

Stanisław Barszczak, Larnaca, a city in motion 


We believe a home is more than wall and a root. It’s where life happens. Yet I am still moved by a certain thought: true love doesn’t choose, it simply loves. And yet, I have to choose… every day. Most often I still meet new priests and people from far away. I have few friends whom I visit and we have cordial meetings. But my faithful friend throughout life remains Jesus, my Lord, and his mother, Mary, who said of herself, „I am the servant of the Lord.” Although I follow Jesus’ teachings, sometimes I like to observe the contemporary world. I’ve learned that only the strong and the weak look at each other in politics. And I make this earthly retreat solely out of Christian love. My Gospel testimony is small, and I regret that. But perhaps this is my personal path of responsibility for my neighbor.


A man’s life is a journey; He goes there, He goes here, Is he out of breath?  Like an airy cloud, a man’s life is! He floats upwards, He floats downwards! Death awaits him! It’s nothing! As long as I have the strength! But go! I will go! It’s nothing! As long as I have the strength, I will go! I will run! I will not give up! In these days of January 2026, I visited Cyprus for the third time. I love life, that’s why I move forward each day, I remain Catholic, although I often think I believe in an underworld, that there are perhaps as many as eighteen levels underground. The deeper these levels go, the more the culprits people than me dwell there.  


These days I visited Larnaca in Cyprus where vibrant culture meets timeless tradition, and the rythm of life flows from golden shores and turquose waves to lively, vibrant streets. From the calm of the sea to the heart of the town, Larnaca reveals its soul though set, heritage, and genuine local warmth. A city in motion.


I’m like to wish everyone safe and memorable travels, whether you’re visiting family and friends or enjoying a winter escape. The new year has come. Come January, the promise of a new year gets our imaginations whirring about where we’ll set our sights on next, where to go, what to do and why. From snowy ski resorts to winter-sun escapes in the Canary Islands, this is the perfect opportunity to także a proper break and spend precious time with loved ones. 


Another time go to the islands. So dress up for drinks im Liverpool. Test your sweet tooth in Bologna, find a burns night for all in Glasgow, take the e-ferry in Vilnius. Live your greatest stories in Greece. I remember the biggest entertainment hub and luxury hotels in Sharm El Sheikh. In December I’ve visited Poland’s new wellness hotspot, see Misdroy. Find beauty and relaxation at one of the luxury hotels in this picturesque village. 


Luxury travels is evolving. High-end travel in 2026 is about personal adventures and self-discovery, and rediscovering travel’s original promise as a transformative experience. Winter is experienced in a peculiar way in the north of Italy. This year the Winter Olympics in Livigno. And Winter is when Tuscany’s dishes come into their own. Change starts with setting an example, no matter how small it seems at first. Choose from one of these programmes designed to enhance your travel experience. For example Wizz Memberships. Ultimate travel freedom with a one-time payment for a yearly pass. Get year-round discounts on tickets and bags. 


An experience as the passenger is a strategic priority for me. An album explain why the Cypriot real estate market is evolving, into one of the most dynamic in the region, from inspired all-day concepts to creative fine dining. What moves me the most is my relationship with the people, the customers on journeys around the world. I continue to write my own story, remaining a timeless point of reference over the years. I believe that young people see something genuine in us. I don’t pretend, I don’t go into trends- I am who I am. Though Poland is my roots, my musical influences, my childhood memories – a journeys back in time…It’s my safe embrace. What message would I like to send to young people who wish pursue a path in politics or public service of our country. I would like to say that the political life of our country needs you, but also needs youth to the priesthood. Cyprus embodies mediterranean elegance and effortless relaxation. I was in orthodox church. More than just a celebration, the meetings od our with the Orthodox church demonstrated that unity, heritage, visions, and creativity are the foundations of a better tomorrow.

Stanisław Barszczak, Larnaka, miasto w ruchu


Wierzymy, że dom to coś więcej niż mur i dach. To tam toczy się życie. A jednak wciąż porusza mnie pewna myśl: prawdziwa miłość nie wybiera, ona po prostu kocha. A jednak muszę wybierać… każdego dnia. Najczęściej wciąż spotykam nowych księży i ​​ludzi z daleka. Mam niewielu przyjaciół, których odwiedzam i mamy serdeczne spotkania. Ale moim wiernym przyjacielem na całe życie pozostaje Jezus, mój Pan, i Jego Matka, Maryja, która powiedziała o sobie: „Oto ja służebnica Pańska”. Choć podążam za naukami Jezusa, czasami lubię obserwować współczesny świat. Nauczyłem się, że w polityce tylko silni i słabi patrzą na siebie. A ten ziemski odpoczynek odbywam wyłącznie z miłości chrześcijańskiej. Moje świadectwo ewangeliczne jest niewielkie i żałuję tego. Ale być może to jest moja osobista droga odpowiedzialności za bliźniego.


Życie człowieka to podróż; On idzie tam, On idzie tam, Czy on jest zdyszany? Czy on jest zdyszany! Jak zwiewna chmura, życie człowieka jest! Unosi się w górę, Unosi się w dół! Czeka go śmierć? Czeka go śmierć! To nic! To nic! To nic! Dopóki starczy mi sił! Ale idź! Ale idź! Pójdę! To nic! To nic! To nic! Dopóki starczy mi sił, pójdę! Pobiegnę! Nie poddam się! W tych dniach stycznia 2026 roku po raz trzeci odwiedziłem Cypr. Kocham życie, dlatego każdego dnia idę naprzód, pozostaję katolikiem, choć często myślę, że wierzę w podziemny świat, że może być ich aż osiemnaście poziomów pod ziemią. Im głębiej sięgają te poziomy, tym więcej winowajców niż ja tam przebywa. Powiedziałem, że ostatnio odwiedziłem Larnakę na Cyprze, gdzie żywa kultura spotyka się z ponadczasową tradycją, a rytm życia płynie od złotych brzegów i turkusowych fal do tętniących życiem, tętniących życiem ulic. Od spokoju morza po serce miasta, Larnaka odsłania swoją duszę poprzez scenerię, dziedzictwo i autentyczną lokalną serdeczność. Miasto w ruchu. Życzę wszystkim bezpiecznych i niezapomnianych podróży, niezależnie od tego, czy odwiedzacie rodzinę i przyjaciół, czy wybieracie się na zimowy wypad. Od śnieżnych kurortów narciarskich po zimowe, słoneczne wypady na Wyspy Kanaryjskie – to idealna okazja, by również odpocząć i spędzić cenny czas z bliskimi.


Nadszedł Nowy Rok. W styczniu obietnica Nowego Roku rozpala naszą wyobraźnię i rozbudza w nas marzenia o tym, dokąd pojedziemy, co robić i dlaczego. Skoczcie więc na drinki w Liverpoolu. Zaspokójcie swoje łaknienie na słodkości w Bolonii, znajdźcie wieczór dla wszystkich w Glasgow, skorzystajcie z promu elektrycznego w Wilnie. Przeżyjcie najwspanialsze historie w Grecji. Pamiętam największe centrum rozrywki i luksusowe hotele w Szarm el-Szejk, Egipt. W grudniu odwiedziłem nowy polski hotel wellness, w Międzyzdrojach. Odkryjcie piękno i relaks w jednym z luksusowych hoteli w tym malowniczym mieście. 


Luksusowe podróże ewoluują. Luksusowe podróże w 2026 roku to osobiste przygody i odkrywanie siebie, a także ponowne odkrycie pierwotnej obietnicy podróży jako doświadczenia transformującego. Zimą toskańskie dania nabierają pełnego blasku. Zmiana zaczyna się od dawania przykładu, niezależnie od tego, jak mały się on wydaje na początku. Wybierz jeden z tych programów zaprojektowanych, aby ulepszyć Twoje wrażenia z podróży. Na przykład członkostwo Wizz. Pełna swoboda podróżowania dzięki jednorazowej opłacie za karnet roczny. Weźcie całoroczne zniżki na bilety i bagaże. Doświadczenie jako pasażer jest dla mnie strategicznym priorytetem. Foldery wyjaśniają, dlaczego cypryjski rynek nieruchomości ewoluuje, stając się jednym z najbardziej dynamicznych w regionie, od inspirujących koncepcji całodniowych po kreatywne wykwintne restauracje. Najbardziej porusza mnie moja relacja z ludźmi, klientami podczas podróży po całym świecie. 


Nadal piszę własną historię, pozostając ponadczasowym punktem odniesienia przez lata. Wierzę, że młodzi ludzie dostrzegają we mnie coś autentycznego. Nie udaję, nie podążam za trendami – jestem tym, kim jestem. Choć Polska to moje korzenie, moje muzyczne inspiracje, moje wspomnienia z dzieciństwa – podróż w czasie… To mój bezpieczny uścisk przekazany światu. Jakie przesłanie chciałbym przekazać młodym ludziom, którzy pragną podążać ścieżką polityki lub służby publicznej naszego kraju? Chciałbym powiedzieć, że życie polityczne naszego kraju Was potrzebuje, ale także duchowieństwo. Cypr ucieleśnia śródziemnomorską elegancję i swobodny relaks. Byłem w cerkwi. Spotkania z cerkwią prawosławną były czymś więcej niż tylko celebracją, pokazały, że jedność, dziedzictwo, wizje i kreatywność są fundamentem lepszego jutra.

_______

Stanisław Barszczak, Juxta crucem tecum stare

Weź życie w swoje ręce – w końcu jest ono twoje. Nie jesteś tu, aby spełniać oczekiwania innych. Nie żyj życiem swojej matki, nie żyj życiem swojego ojca, żyj po swojemu. Nie ma złych wyborów – są tylko inne. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję, życie zawsze będzie inne niż wtedy, gdybyś zdecydował się na drugą opcję…

Jestem na wpół martwy i na wpół żywy,  złapany między życiem, które powinienem wieść, aśmiercią, którą potajemnie ćwiczę. Jeszcze odwiedzam Niemcy. Zamek Eltz -Burg Eltz, słynny średniowieczny zamek w Niemczech. Zamek położony jest na wzgórzach nad Mozelą, między Koblencją a Trewirem. Jest to jeden z niewielu zamków w regionie Eifel, który nigdy nie został zniszczony.

Poeta z powołania, Twój anioł z wyboru! Nie mam obowiązku spełniać oczekiwań innych. To ich błąd, a nie moja wada. Ludzie oceniają innych jak książki – większość osób widzi okładkę, ale tak naprawdę nie ma pojęcia o tym, co kryje się w środku. Myślę, że jeśli nie zrobię na tej ziemi nic więcej, niż sprawię, że ktoś poczuje się choć odrobinę bardziej kochany w chwili, gdy czuł się zupełnie samotny – to wypełniłem swoje zadanie.

Ślepe posłuszeństwo wobec autorytetów jest największym wrogiem prawdy. Nie martw się, zostanę z tobą. Tej zimy poczuj świeże górskie powietrze, odetchnij głęboko i znajdź spokój – w około 30 hotelach Vitalpina w Południowym Tyrolu. Zafunduj sobie chwilę wytchnienia! Chwile, których nie planujesz, czuj czujesz. Przyjedź po spokój – zostań dla historii, które zabierzesz ze sobą. Albo daj sie oczarować najciekawszym miastom i  wybierz się w niezapomnianą podróż.

„Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami? Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść, i dojść do celu. Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek? Ile lat nad strof stworzeniem? Ile krzyku w poematy? Ile chwilę przy Beethovenie? Przy Corellim? Przy Scarlattim? Twe oczy jak piękne świece,     a w sercu źródło promienia. Więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia.” 

Czego się boisz? Kiedyś  straciłaś wszystko … A ja dałem ci więcej, niż mógłabyś sobie wyobrazić.

Z miłością, Bóg.

______

Stanisław Barszczak, Juxta crucem tecum stare

Take life into your own hands – after all, it’s yours. You’re not here to live up to others’ expectations. Don’t live your mother’s life, don’t live your father’s life, live your own way. There are no wrong choices – only different ones. Whatever decision you make, life will always be different than if you had chosen the other option…

I am half-dead and half-alive, caught between the life I should lead and the death I secretly practice. I’m still visiting Germany. Eltz Castle – Burg Eltz is a famous medieval castle in Germany. The castle is located in the hills above the Moselle River, between Koblenz and Trier. It is one of the few castles in the Eifel region that has never been destroyed.

A poet by vocation, your angel by choice! I have no obligation to live up to others’ expectations. That’s their fault, not mine. People judge others like books – most see the cover, but have no idea what’s inside. I believe that if I do nothing more on this earth than make someone feel even a little more loved in a moment of utter loneliness, then I have fulfilled my mission.

Blind obedience to authority is the greatest enemy of truth. Don’t worry, I’ll stay with you. This winter, feel the fresh mountain air, take a deep breath, and find peace – at approximately 30 Vitalpina hotels in South Tyrol. Treat yourself to a moment of respite! You feel the moments you didn’t plan for. Come for peace – stay for the stories you’ll take with you. Or let yourself be enchanted by the most interesting cities and embark on an unforgettable journey.

„How many roads have we traveled together? How many paths have we trodden? How many rains, how many snows hanging over the lampposts? How many letters, how many partings, hard hours in many cities? And again the stubbornness to get up and go again, and reach the goal. How many shared worries, shared strivings in constant toil? How many breads have we sliced? Kisses? Stairs? Books? How many years over the verses of creation? How many cries into poems? How many moments with Beethoven? With Corelli? With Scarlatti? Your eyes are like beautiful candles, and in your heart the source of a ray. So I would like to save your heart from oblivion.”

What are you afraid of? You once lost everything… And I gave you more than you could have imagined. With love, God.

_______

Stanisław Barszczak, Człowiek w holocenie

Najmilsi. Rządzi nami technologia, czyli talent do takiego organizowania świata, że ​​nie musimy go doświadczać. Czas nas nie zmienia. On nas po prostu rozwija. A teraz rządzi nami technologia… talent do takiego organizowania świata, że ​​nie musimy go doświadczać. Prosiliśmy o pracowników. Dostaliśmy ludzi. To właśnie te rozczarowujące historie, które nie mają właściwego zakończenia, a zatem i właściwego znaczenia, brzmią prawdziwie.

Holocen to najmłodsza epoka geologiczna, która rozpoczęła się około 11 700 lat temu po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia i trwa do dziś. Okres ten charakteryzuje się stosunkowo stabilnym klimatem w porównaniu do poprzedniego plejstoceńskiego zlodowacenia i jest jedynym okresem, w którym na Ziemi dominuje jeden gatunek – człowiek, którego działalność zaczęła w znaczący sposób wpływać na środowisko. 

Żyjemy w epoce reprodukcji. Większości tego, co składa się na nasz osobisty obraz świata, nigdy nie widzieliśmy na własne oczy – a raczej widzieliśmy go na własne oczy, ale nie na miejscu: nasza wiedza dociera do nas z dystansu, jesteśmy telewidzami, telesłuchaczami, telewiedzącymi.

Możesz ująć w słowa wszystko, z wyjątkiem własnego życia. Kiedy podróżujemy, jesteśmy jak film w momencie ekspozycji; ale to pamięć go wywoła.
                                                                            Nie jestem stylistą. 

Wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak zamierzałem, a nie powinno. Przyjaciele muszą się wzajemnie rozumieć. Bracia są zawsze braćmi. Dlaczego jesteś silniejszy od prawdy? Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam czuć; wtedy, nawet jeśli rozumiem, co jest mówione, czuję się jak ślepiec.

Często zastanawiałem się, co ludzie mają na myśli, mówiąc o jakimś doświadczeniu. Jestem technologiem i jestem przyzwyczajony do widzenia rzeczy takimi, jakie są. Widzę wszystko, o czym mówią, bardzo wyraźnie; w końcu nie jestem ślepy. Widzę księżyc nad  Ząbkowicami, miasteczkiem z górnej młodości – może jest wyraźniejszy niż kiedykolwiek indziej, ale wciąż jest to obliczalna masa krążąca wokół naszej planety, przykład grawitacji, ciekawy, ale w jakim sensie doświadczenie? Widzę poszarpane skały, odcinające się czernią w świetle księżyca; być może rzeczywiście wyglądają jak poszarpane grzbiety prehistorycznych potworów, ale wiem, że to skały, kamień, prawdopodobnie wulkaniczne, trzeba by je zbadać, żeby się upewnić. Czemu miałbym się bać? Nie ma już żadnych prehistorycznych potworów. Czemu miałbym je sobie wyobrażać? Jednakże nie widzę też żadnych kamiennych aniołów; ani demonów; widzę to, co widzę – zwykłe kształty powstałe w wyniku erozji, a także mój długi cień na piasku, ale żadnych duchów. Po co się tak unosić? Nie widzę też żadnego potopu, tylko piasek oświetlony księżycem i uformowany w kształt wody przez wiatr, co mnie nie dziwi; nie wydaje mi się to fantastyczne, ale całkowicie wytłumaczalne. 

Nie wiem, jak wyglądają dusze potępionych; może jak czarne agawy na pustyni nocą. Widzę agawy, roślinę, która… kwitnie tylko raz i umiera. Co więcej, wiem (jakkolwiek bym na to nie patrzył w tej chwili), że nie jestem ostatnim ani pierwszym człowiekiem na ziemi; i nie wzrusza mnie sama myśl, że jestem ostatnim człowiekiem, bo to nieprawda. Po co wpadać w histerię? Góry to góry, nawet jeśli w pewnym świetle mogą wyglądać jak coś innego, ale to Morskie oko, a my nie stoimy w królestwie umarłych, lecz nad schroniskiem, jakieś sześćdziesiąt metrów od najbliższej drogi – szlaku, co jest nieprzyjemne, ale w jakim sensie jest to doświadczenie. Nie mogę też zmusić się do usłyszenia czegoś przypominającego wieczność; nie słyszę niczego poza sypkim piaskiem przy każdym kroku. Dlaczego miałbym doświadczać czegoś, czego nie ma?

Ktoś zadał pytanie Walterowi: a co z kobietami w życiu?Jedynym możliwym warunkiem jest dla mnie bycie samemu, bo nie chcę unieszczęśliwiać kobiety, a kobiety mają tendencję do bycia nieszczęśliwymi. Bycie samemu nie zawsze jest fajne, nie zawsze można być w formie. Co więcej, nauczyłem się z doświadczenia, że ​​jeśli nie jesteś w formie, kobiety też nie pozostają w formie; jak tylko się znudzą, zaczynają narzekać, że nie masz uczuć.

Tylko ludzie potrafią rozpoznać katastrofy, pod warunkiem, że je przeżyją; natura nie rozpoznaje katastrof.

Najważniejsze to stanąć w obliczu światła, cieszyć się (jak nasze dziecko) ze świadomości, że można zginąć w świetle nad janowcem, asfaltem i morzem, stanąć w obliczu czasu, a raczej wieczności – w chwili. Być wiecznym oznacza istnieć. Społeczeństwo potrzebuje sławnych ludzi; pytanie brzmi, kogo wybierze do tej roli. Każda krytyka jego wyboru jest w domyśle krytyką tego społeczeństwa.Są różne sposoby, żeby zamordować człowieka, a przynajmniej jego duszę, i żadna policja na świecie tego nie zauważy. Wtedy wystarczy jedno słowo, chwila szczerości. Potem wystarczy uśmiech. Chciałbym zobaczyć człowieka, którego nie da się zabić uśmiechem ani milczeniem… 

Ach, ta tęsknota za bielą, ta tęsknota za prostymi włosami, to całe życie dążenie do bycia innym niż to, czym się jest, ta wielka trudność w zaakceptowaniu siebie, wiedziałem to i widziałem tylko własną tęsknotę z zewnątrz, widziałem absurdalność naszej tęsknoty za tym, by być innymi niż to, czym jesteśmy.

Przyczyna i skutek nigdy nie są rozdzielone między dwie osoby. Każdy człowiek prędzej czy później wymyśla historię, którą uważa za swoje życie, za wszelką cenę, lub serię historii, które wzmacnia nazwiskami i datami, aby można było powiedzieć, że ich prawdziwość jest niepodważalna. Niemniej jednak każda historia jest zmyślona i dlatego, moim zdaniem, może zostać zmieniona w dowolnym momencie. 

Zawsze najwięcej szkody wyrządzają moraliści. Nie ma nic trudniejszego niż zaakceptowanie siebie. I właśnie pisać to czytać siebie.Żart to trzecie najlepsze przebranie. Drugie najlepsze: sentymentalizm. Ale najlepszym i najbezpieczniejszym przebraniem jest wciąż surowa, naga prawda. O dziwo, nikt w nią nie wierzy.

Zadziwiające jest, że osoby, które kochamy najbardziej, to te, których najmniej potrafimy opisać. Każdy, kto nie angażuje się w politykę, już zajął stanowisko, którego stara się uniknąć: służy partii rządzącej. Osoba, która nie zajmuje się polityką, dokonała już wyboru politycznego, którego tak bardzo chciała sobie oszczędzić. Ale widać to jest potrzebne, nasza wina, usprawiedliwia wiele w życiu innych ludzi.

Jesteś w Barcelonie. Główną atrakcją będzie Sagrada Familia. Miej Barcelona pass jeżeli chcesz odwiedzić Sagrada Familia i Park Güell. Ale odwiedź też Dzielnicę gotycką, Katedrę w Barcelonie, Promenadę Las Ramblas, Teatr muzyczny Gran Teatre del Liceu, Plażę La Barceloneta, Park Montjuïc na wzgórzu, Narodowe Muzeum Sztuki Katalonii (MNAC). Wizyta w Barcelonie nie będzie kompletna bez odwiedzenia raju dla smakoszy, Bazar La Boqueria. Spójrz na proletariuszkę stworzenia, pomnik kobiety – Katalonki, pielgrzymując do Opactwa Matki Bożej w Montserrat.

Chaosem nazywamy każdy porządek, który powoduje zamieszanie w naszych umysłach. Chodź – powiedziałem.  Jesteśmy małżeństwem, Walterze -Leonie, nowoczesnym małżeństwem. Nie dotykaj mnie.

Ale tam, gdzie taka potrzeba przetrwa, a pragnienie rozkwitnie, potrzebujący pozostają cichą ofiarą pragnienia. Ta nierównowaga kształtuje relacje międzyludzkie odkąd istnieją społeczeństwa.

Ci, którym czegoś brakuje, często są zmuszeni do naginania, kompromisu lub oddawania części siebie tym, którzy mają moc dawania lub odmawiania. Tymczasem ci, którymi kieruje pragnienie, żądza, ambicja lub chciwość, uczą się wykorzystywać tę słabość, czasami nawet nie dostrzegając jej okrucieństwa. Ta dynamika utrzymuje się, ponieważ potrzeba jest pilna, a pragnienie nieustępliwe, a między nimi kryje się cicha, nierówna negocjacja, która definiuje znaczną część naszej rzeczywistości społecznej.


Świat zwariował. Dziś bynajmniej zabił kolejne dziecko znów. Wyobraź sobie poetę, który wychodzi z lasu po wojnie i mówi: „od teraz żadnych ozdobników, tylko prawda”. To świat Tadeusza Różewicza, czytaj go. Zwróć uwagę na Pana Bzowskiego Wojciecha Młynarskiego, pieśni wielkiego barda Trzeciej Rzeczpospolitej są bardzo miłe.

I odpędź czarne myśli. Zostaw przeszłość za sobą, pozwól przyszłości nadejść, i ciesz się chwilą obecną… to właśnie tu toczy się prawdziwe życie. Bądź tym, który pielęgnuje i buduje. Bądź tym, który ma zrozumienie i wybaczające serce, tym, który szuka w ludziach tego, co najlepsze. Przede wszystkim… pozostawiaj ludzi lepszymi, niż ich zastałeś.

Poddaj się urokowi Hymnu wieczornego 

Stanisława Barańczaka:

„Ponad głowami i ponad słowami

Ponad domami i ponad dymami

Ponad dachami ponad oddechami

Zapada noc

Nad zmaganiami i nad zmęczeniami

Nad rozkoszami i nad rozpaczami

Nad mdłymi dniami i nad złymi snami

Zapada noc

Nad drżeniem ziemi i nad drżeniem dłoni

Nad pulsem miasta i nad pulsem skroni

Nad biciem serca i nad biciem w dzwony

Zapada noc

Nad potem życia i potem agonii

Nad łzami wściekłych i łzami bezbronnych

Nad krwią kochanków i nad krwią zranionych

Zapada noc

I nad poddaniem się i nad niezgodą

I nad ugodą czyjąś z samym sobą

Ponad niewolą i ponad swobodą

Zapada noc

Nad gwiazdą wiatrem i chmurą deszczową

Nad światłem gazem i bieżącą wodą

Nad nim nade mną nad nami nad tobą

Zapada noc

Wszędzie Nad stołem Nad lampą nad garnkiem

Nad snem Nad łyżką Nad schylonym karkiem

Nad bielą łóżka Nad bielą tej kartki

Zapada noc

I powiedz czemu I powiedz czy wszędzie

i wciąż tak samo i zawsze już będzie

nad dachy fabryk kościołów i więzień

zapada noc

Powiedz dlaczego jej dłoń coraz cięższa

i coraz bardziej brakuje powietrza

kiedy nad nami ciemna i zwycieska

zapada noc

Dlaczego dławi nas Dlaczego śnimy

oblani potem że się nie zbudzimy

że wiecznie będzie nad lata i zimy

zapadać noc

Nikt nie odpowie Nad ziemią na miastem

nad tym pokojem nad ciałem twym własnym

głuchym spokojem i milczącym kłamstwem

zapada noc

Nad mdłymi dniami i nad złymi snami

Nad rozkoszami i nad rozpaczami

Nad zmaganiami i nad zmęczeniami

Zapada noc

Ponad dachami ponad oddechami

Ponad domami i ponad dymami

Ponad głowami i ponad słowami

Zapada noc

Zapada noc

Zapada noc”

A jeśli jutro w poszukiwania słońca i nowej przygody wstaniesz znów, co mam ci życzyć? Żadnego stresu, podróżuj ze spokojem ducha. Zarejestruj się już dziś i znajdź kochającą opiekunkę domową, która zadba o bezpieczeństwo i szczęście Twoich zwierząt w domu, podczas gdy Ty będziesz w podróży!
Licentia poetica by #Staniskaw

Stanisław Barszczak, Człowiek w holocenie
Najmilsi. Rządzi nami technologia, czyli talent do takiego organizowania świata, że nie musimy go doświadczać. Czas nas nie zmienia. On nas po prostu rozwija. A teraz rządzi nami technologia… talent do takiego organizowania świata, że nie musimy go doświadczać. Prosiliśmy o pracowników. Dostaliśmy ludzi. To właśnie te rozczarowujące historie, które nie mają właściwego zakończenia, a zatem i właściwego znaczenia, brzmią prawdziwie.
Holocen to najmłodsza epoka geologiczna, która rozpoczęła się około 11 700 lat temu po ustąpieniu ostatniego zlodowacenia i trwa do dziś. Okres ten charakteryzuje się stosunkowo stabilnym klimatem w porównaniu do poprzedniego plejstoceńskiego zlodowacenia i jest jedynym okresem, w którym na Ziemi dominuje jeden gatunek – człowiek, którego działalność zaczęła w znaczący sposób wpływać na środowisko. 
Żyjemy w epoce reprodukcji. Większości tego, co składa się na nasz osobisty obraz świata, nigdy nie widzieliśmy na własne oczy – a raczej widzieliśmy go na własne oczy, ale nie na miejscu: nasza wiedza dociera do nas z dystansu, jesteśmy telewidzami, telesłuchaczami, telewiedzącymi.
Możesz ująć w słowa wszystko, z wyjątkiem własnego życia. Kiedy podróżujemy, jesteśmy jak film w momencie ekspozycji; ale to pamięć go wywoła.
Nie jestem stylistą. Wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak zamierzałem, a nie powinno. Przyjaciele muszą się wzajemnie rozumieć. Bracia są zawsze braćmi. Dlaczego jesteś silniejszy od prawdy? Nie znoszę, gdy ktoś mi mówi, co mam czuć; wtedy, nawet jeśli rozumiem, co jest mówione, czuję się jak ślepiec.
Często zastanawiałem się, co ludzie mają na myśli, mówiąc o jakimś doświadczeniu. Jestem technologiem i jestem przyzwyczajony do widzenia rzeczy takimi, jakie są. Widzę wszystko, o czym mówią, bardzo wyraźnie; w końcu nie jestem ślepy. Widzę księżyc nad Ząbkowicami, miasteczkiem z górnej młodości – może jest wyraźniejszy niż kiedykolwiek indziej, ale wciąż jest to obliczalna masa krążąca wokół naszej planety, przykład grawitacji, ciekawy, ale w jakim sensie doświadczenie? Widzę poszarpane skały, odcinające się czernią w świetle księżyca; być może rzeczywiście wyglądają jak poszarpane grzbiety prehistorycznych potworów, ale wiem, że to skały, kamień, prawdopodobnie wulkaniczne, trzeba by je zbadać, żeby się upewnić. Czemu miałbym się bać? Nie ma już żadnych prehistorycznych potworów. Czemu miałbym je sobie wyobrażać? Jednakże nie widzę też żadnych kamiennych aniołów; ani demonów; widzę to, co widzę – zwykłe kształty powstałe w wyniku erozji, a także mój długi cień na piasku, ale żadnych duchów. Po co się tak unosić? Nie widzę też żadnego potopu, tylko piasek oświetlony księżycem i uformowany w kształt wody przez wiatr, co mnie nie dziwi; nie wydaje mi się to fantastyczne, ale całkowicie wytłumaczalne. 
Nie wiem, jak wyglądają dusze potępionych; może jak czarne agawy na pustyni nocą. Widzę agawy, roślinę, która… kwitnie tylko raz i umiera. Co więcej, wiem (jakkolwiek bym na to nie patrzył w tej chwili), że nie jestem ostatnim ani pierwszym człowiekiem na ziemi; i nie wzrusza mnie sama myśl, że jestem ostatnim człowiekiem, bo to nieprawda. Po co wpadać w histerię? Góry to góry, nawet jeśli w pewnym świetle mogą wyglądać jak coś innego, ale to Morskie oko, a my nie stoimy w królestwie umarłych, lecz nad schroniskiem, jakieś sześćdziesiąt metrów od najbliższej drogi – szlaku, co jest nieprzyjemne, ale w jakim sensie jest to doświadczenie. Nie mogę też zmusić się do usłyszenia czegoś przypominającego wieczność; nie słyszę niczego poza sypkim piaskiem przy każdym kroku. Dlaczego miałbym doświadczać czegoś, czego nie ma?
Ktoś zadał pytanie Walterowi: a co z kobietami w życiu?Jedynym możliwym warunkiem jest dla mnie bycie samemu, bo nie chcę unieszczęśliwiać kobiety, a kobiety mają tendencję do bycia nieszczęśliwymi. Bycie samemu nie zawsze jest fajne, nie zawsze można być w formie. Co więcej, nauczyłem się z doświadczenia, że jeśli nie jesteś w formie, kobiety też nie pozostają w formie; jak tylko się znudzą, zaczynają narzekać, że nie masz uczuć.
Tylko ludzie potrafią rozpoznać katastrofy, pod warunkiem, że je przeżyją; natura nie rozpoznaje katastrof.Najważniejsze to stanąć w obliczu światła, cieszyć się (jak nasze dziecko) ze świadomości, że można zginąć w świetle nad janowcem, asfaltem i morzem, stanąć w obliczu czasu, a raczej wieczności – w chwili. Być wiecznym oznacza istnieć. Społeczeństwo potrzebuje sławnych ludzi; pytanie brzmi, kogo wybierze do tej roli. Każda krytyka jego wyboru jest w domyśle krytyką tego społeczeństwa.
Są różne sposoby, żeby zamordować człowieka, a przynajmniej jego duszę, i żadna policja na świecie tego nie zauważy. Wtedy wystarczy jedno słowo, chwila szczerości. Potem wystarczy uśmiech. Chciałbym zobaczyć człowieka, którego nie da się zabić uśmiechem ani milczeniem… Ach, ta tęsknota za bielą, ta tęsknota za prostymi włosami, to całe życie dążenie do bycia innym niż to, czym się jest, ta wielka trudność w zaakceptowaniu siebie, wiedziałem to i widziałem tylko własną tęsknotę z zewnątrz, widziałem absurdalność naszej tęsknoty za tym, by być innymi niż to, czym jesteśmy.
Przyczyna i skutek nigdy nie są rozdzielone między dwie osoby. Każdy człowiek prędzej czy później wymyśla historię, którą uważa za swoje życie, za wszelką cenę, lub serię historii, które wzmacnia nazwiskami i datami, aby można było powiedzieć, że ich prawdziwość jest niepodważalna. Niemniej jednak każda historia jest zmyślona i dlatego, moim zdaniem, może zostać zmieniona w dowolnym momencie. Zawsze najwięcej szkody wyrządzają moraliści. Nie ma nic trudniejszego niż zaakceptowanie siebie. I właśnie pisać to czytać siebie.Żart to trzecie najlepsze przebranie. Drugie najlepsze: sentymentalizm. Ale najlepszym i najbezpieczniejszym przebraniem jest wciąż surowa, naga prawda. O dziwo, nikt w nią nie wierzy.
Zadziwiające jest, że osoby, które kochamy najbardziej, to te, których najmniej potrafimy opisać. Każdy, kto nie angażuje się w politykę, już zajął stanowisko, którego stara się uniknąć: służy partii rządzącej. Osoba, która nie zajmuje się polityką, dokonała już wyboru politycznego, którego tak bardzo chciała sobie oszczędzić. Ale widać to jest potrzebne, nasza wina, usprawiedliwia wiele w życiu innych ludzi.
Jesteś w Barcelonie. Główną atrakcją będzie Sagrada Familia. Miej Barcelona pass jeżeli chcesz odwiedzić Sagrada Familia i Park Güell. Ale odwiedź też Dzielnicę gotycką, Katedrę w Barcelonie, Promenadę Las Ramblas, Teatr muzyczny Gran Teatre del Liceu, Plażę La Barceloneta, Park Montjuïc na wzgórzu, Narodowe Muzeum Sztuki Katalonii (MNAC). Wizyta w Barcelonie nie będzie kompletna bez odwiedzenia raju dla smakoszy, Bazar La Boqueria. Spójrz na proletariuszkę stworzenia, pomnik kobiety – Katalonki, pielgrzymując do Opactwa Matki Bożej w Montserrat.
Chaosem nazywamy każdy porządek, który powoduje zamieszanie w naszych umysłach. Chodź – powiedziałem. Jesteśmy małżeństwem, Walterze -Leonie, nowoczesnym małżeństwem. Nie dotykaj mnie.
Ale tam, gdzie taka potrzeba przetrwa, a pragnienie rozkwitnie, potrzebujący pozostają cichą ofiarą pragnienia. Ta nierównowaga kształtuje relacje międzyludzkie odkąd istnieją społeczeństwa.
Ci, którym czegoś brakuje, często są zmuszeni do naginania, kompromisu lub oddawania części siebie tym, którzy mają moc dawania lub odmawiania. Tymczasem ci, którymi kieruje pragnienie, żądza, ambicja lub chciwość, uczą się wykorzystywać tę słabość, czasami nawet nie dostrzegając jej okrucieństwa. Ta dynamika utrzymuje się, ponieważ potrzeba jest pilna, a pragnienie nieustępliwe, a między nimi kryje się cicha, nierówna negocjacja, która definiuje znaczną część naszej rzeczywistości społecznej.
Świat zwariował. Dziś bynajmniej zabił kolejne dziecko znów. Wyobraź sobie poetę, który wychodzi z lasu po wojnie i mówi: „od teraz żadnych ozdobników, tylko prawda”. To świat Tadeusza Różewicza, czytaj go. Zwróć uwagę na Pana Bzowskiego Wojciecha Młynarskiego, pieśni wielkiego barda Trzeciej Rzeczpospolitej są bardzo miłe.I odpędź czarne myśli. Zostaw przeszłość za sobą, pozwól przyszłości nadejść, i ciesz się chwilą obecną… to właśnie tu toczy się prawdziwe życie. Bądź tym, który pielęgnuje i buduje. Bądź tym, który ma zrozumienie i wybaczające serce, tym, który szuka w ludziach tego, co najlepsze. Przede wszystkim… pozostawiaj ludzi lepszymi, niż ich zastałeś.
Poddaj się urokowi Hymnu wieczornego Stanisława Barańczaka:”Ponad głowami i ponad słowamiPonad domami i ponad dymamiPonad dachami ponad oddechamiZapada nocNad zmaganiami i nad zmęczeniamiNad rozkoszami i nad rozpaczamiNad mdłymi dniami i nad złymi snamiZapada nocNad drżeniem ziemi i nad drżeniem dłoniNad pulsem miasta i nad pulsem skroniNad biciem serca i nad biciem w dzwonyZapada nocNad potem życia i potem agoniiNad łzami wściekłych i łzami bezbronnychNad krwią kochanków i nad krwią zranionychZapada nocI nad poddaniem się i nad niezgodąI nad ugodą czyjąś z samym sobąPonad niewolą i ponad swobodąZapada nocNad gwiazdą wiatrem i chmurą deszczowąNad światłem gazem i bieżącą wodąNad nim nade mną nad nami nad tobąZapada nocWszędzie Nad stołem Nad lampą nad garnkiemNad snem Nad łyżką Nad schylonym karkiemNad bielą łóżka Nad bielą tej kartkiZapada nocI powiedz czemu I powiedz czy wszędziei wciąż tak samo i zawsze już będzienad dachy fabryk kościołów i więzieńzapada nocPowiedz dlaczego jej dłoń coraz cięższai coraz bardziej brakuje powietrzakiedy nad nami ciemna i zwycieskazapada nocDlaczego dławi nas Dlaczego śnimyoblani potem że się nie zbudzimyże wiecznie będzie nad lata i zimyzapadać nocNikt nie odpowie Nad ziemią na miastemnad tym pokojem nad ciałem twym własnymgłuchym spokojem i milczącym kłamstwemzapada nocNad mdłymi dniami i nad złymi snamiNad rozkoszami i nad rozpaczamiNad zmaganiami i nad zmęczeniamiZapada nocPonad dachami ponad oddechamiPonad domami i ponad dymamiPonad głowami i ponad słowamiZapada nocZapada nocZapada noc”
A jeśli jutro w poszukiwania słońca i nowej przygody wstaniesz znów, co mam ci życzyć? Żadnego stresu, podróżuj ze spokojem ducha. Zarejestruj się już dziś i znajdź kochającą opiekunkę domową, która zadba o bezpieczeństwo i szczęście Twoich zwierząt w domu, podczas gdy Ty będziesz w podróży!

Licentia poetica by #Stanislaw Barszczak
_____

Stanisław Barszczak, Humans in the Holocene

My dearest. We are ruled by technology, or the talent for organizing the world so that we don’t have to experience it. Time doesn’t change us. It simply develops us. And now we are ruled by technology… the talent for organizing the world so that we don’t have to experience it. We asked for workers. We got people. It is precisely these disappointing stories, which lack a proper ending, and therefore a proper meaning, that ring true.

The Holocene is the youngest geological epoch, beginning approximately 11,700 years ago after the retreat of the last ice age and continuing to this day. This period is characterized by a relatively stable climate compared to the preceding Pleistocene ice age, and is the only period in which a single species dominates the Earth—humans—whose activities have begun to significantly impact the environment.

We live in an age of reproduction. We have never seen most of what makes up our personal picture of the world with our own eyes—or rather, we have seen it with our own eyes, but in a different place: our knowledge comes to us from a distance; we are television viewers, television listeners, television knowers.

You can put anything into words, except your own life. When we travel, we are like a film at the moment of exposure; but it is memory that will evoke it.

I am not a stylist. Everything happened exactly as I intended, and it shouldn’t. Friends must understand each other. Brothers are always brothers. Why are you stronger than the truth? I hate being told how to feel; then, even if I understand what is being said, I feel blind.

I have often wondered what people mean when they talk about an experience. I am a technologist and I am accustomed to seeing things as they are. I see everything they say very clearly; after all, I am not blind. I see the moon over Ząbkowice, the town of my upper youth—perhaps it’s clearer than ever before, but it’s still a calculable mass orbiting our planet, an example of gravity, an interesting experience, but in what sense? I see jagged rocks, silhouetted black in the moonlight; perhaps they do look like the jagged spines of prehistoric monsters, but I know they’re rocks, stone, probably volcanic; they’d have to be examined to be sure. Why should I be afraid? There are no prehistoric monsters anymore. Why should I imagine them? However, I don’t see any stone angels either; or demons; I see what I see—ordinary shapes created by erosion, and my long shadow on the sand, but no ghosts. Why float like that? I don’t see any flood either, only sand illuminated by the moon and shaped into water by the wind, which doesn’t surprise me; it doesn’t seem fantastic to me, but it’s entirely explicable.

I don’t know what the souls of the damned look like; Perhaps like black agaves in the desert at night. I see agaves, a plant that… blooms only once and then dies. Moreover, I know (however I look at it at the moment) that I am neither the last nor the first human on earth; and the mere thought of being the last human doesn’t move me, because it’s not true. Why get hysterical? Mountains are mountains, even if in a certain light they might look like something else, but this is Morskie Oko, and we’re not standing in the realm of the dead, but above a shelter, about sixty meters from the nearest road—a trail—which is unpleasant, but in what sense is it an experience? I also can’t bring myself to hear anything resembling eternity; I hear nothing but the loose sand with every step. Why should I experience something that isn’t there?

Someone asked Walter: What about women in life? The only possible condition for me is to be alone, because I don’t want to make a woman unhappy, and women tend to be unhappy. Being alone isn’t always fun, you can’t always be in shape. Moreover, I’ve learned from experience that if you’re not in shape, women don’t stay in shape either; as soon as they get bored, they start complaining that you have no feelings.

Only humans can recognize disasters, provided they survive them; nature doesn’t recognize disasters.

The most important thing is to face the light, to rejoice (like our child) in the knowledge that you can perish in the light over gorse, asphalt, and sea, to face time, or rather eternity—in a moment. To be eternal means to exist. Society needs famous people; the question is who it chooses for this role. Any criticism of his choice is implicitly a criticism of that society.

There are many ways to murder a person, or at least their soul, and no police in the world will notice. Then one word, a moment of sincerity, is enough. Then a smile is enough. I would like to see a man who cannot be killed by a smile or silence… Oh, this longing for whiteness, this longing for straight hair, this lifelong striving to be different from what you are, There is this great difficulty in accepting ourselves. I knew this, and I only saw my own longing from the outside, the absurdity of our longing to be other than what we are.
Cause and effect are never separated between two people. Sooner or later, every person invents a story they consider their life, at any cost, or a series of stories, which they reinforce with names and dates so that their truth can be said to be unquestionable. Nevertheless, every story is made up and therefore, in my opinion, can be changed at any time. Moralists always do the most harm. Nothing is more difficult than accepting oneself. And to write is to read oneself.
A joke is the third best disguise. The second best: sentimentality. But the best and safest disguise is still the raw, naked truth. Strangely enough, no one believes it.
It’s surprising that the people we love most are those we are least able to describe. Anyone who doesn’t engage in politics has already taken the position they’re trying to avoid: serving the ruling party. A person who doesn’t engage in politics has already made the political choice they so desperately wanted to avoid. But it’s clearly necessary; it’s our fault; it justifies many things in other people’s lives.
You’re in Barcelona. The main attraction will be the Sagrada Familia. Get a Barcelona Pass if you want to visit the Sagrada Familia and Park Güell. But also visit the Gothic Quarter, Barcelona Cathedral, Las Ramblas, the Gran Teatre del Liceu, La Barceloneta Beach, Montjuïc Park on the hill, and the National Art Museum of Catalonia (MNAC). A visit to Barcelona wouldn’t be complete without visiting the gourmet paradise of La Boqueria Market. Gaze at the proletarian of creation, the statue of a Catalan woman, on a pilgrimage to the Abbey of Our Lady of Montserrat.
Chaos is what we call any order that creates confusion in our minds. „Come,” I said. „We are a married couple, Walter-Leon, a modern married couple. Don’t touch me.”
But where such need persists and desire flourishes, those in need remain the silent victims of desire. This imbalance has shaped human relationships for as long as societies have existed.
Those lacking something are often forced to bend, compromise, or surrender part of themselves to those with the power to give or withhold. Meanwhile, those driven by desire, lust, ambition, or greed learn to exploit this weakness, sometimes without even recognizing its cruelty. This dynamic persists because need is urgent and desire is relentless, and between them lies a silent, unequal negotiation that defines much of our social reality.
The world has gone mad. Today, it has certainly killed another child again. Imagine a poet emerging from the forest after a war and saying, „From now on, no embellishments, only truth.” This is the world of Tadeusz Różewicz, read it. Pay attention to Wojciech Młynarski’s „Pan Bzowski”; the songs of the great bard of the Third Polish Republic are very pleasant.
And chase away dark thoughts. Leave the past behind, let the future come, and enjoy the present moment… this is where true life unfolds. Be one who nurtures and builds. Be one with an understanding and forgiving heart, one who seeks the best in people. Above all… leave people better than you found them.
Surrender to the charm of the Evening Hymn by Stanisław Barańczak:”Over heads and over wordsOver houses and over smokeOver roofs and over breathsNight fallsOver struggles and over fatigueOver pleasures and over despairOver dull days and bad dreamsNight fallsOver the trembling of the earth and over the trembling of the handsOver the pulse of the city and over the pulse of the templesOver the beating of the heart and over the tolling of bellsNight fallsOver the sweat of life and the sweat of agonyOver the tears of the furious and the tears of the defenselessOver the blood of lovers and the blood of the woundedNight fallsAnd over surrender and over discordAnd over one’s agreement with oneselfOver captivity and over freedomNight fallsOver the star, the wind, and the rain cloudOver the light, the gas, and the running waterOver him above me above us above youNight is fallingEverywhere Above the table Above the lamp above the potOver the dream Above the spoon Above the bowed neckOver the whiteness of the bed Above the whiteness of this pageNight is fallingAnd tell me why And tell me if everywhereand still the same and always will beOver the roofs of factories, churches and prisonsNight is fallingTell me why her hand is getting heavierand there is more and more lack of airWhen the dark and victorious night is falling above usWhy does it choke usWhy do we dreamDrenched in sweat that we won’t wake upThat it will forever be night above summers and wintersNo one will answerOver the earth above the cityOver this peace above your own bodyDeaf peace and silent liesNight is fallingOver the dull days and bad dreamsOver the pleasures and despairsOver the struggles and fatiguesNight is fallingOver the roofs above breathsAbove the houses and above the smokeAbove the heads and above In the words ofNight is fallingNight is fallingNight is falling”
And if you wake up tomorrow in search of sunshine and a new adventure, what can I wish you? No stress, travel with peace of mind. Register today and find a loving pet sitter who will ensure the safety and happiness of your pets at home while you travel!
Poetic license by #StaStanisław Barszczak, Human in the Holocene
My dearest. We are ruled by technology, or the talent for organizing the world so that we don’t have to experience it. Time doesn’t change us. It simply develops us. And now we are ruled by technology… the talent for organizing the world so that we don’t have to experience it. We asked for workers. We got people. It is these disappointing stories, which have no proper ending, and therefore no proper meaning, that ring true.
The Holocene is the youngest geological epoch, beginning approximately 11,700 years ago after the retreat of the last ice age and continuing to this day. This period is characterized by A relatively stable climate compared to the previous Pleistocene glaciation, it is the only period in which a single species dominates the Earth – humans, whose activities have begun to significantly impact the environment.
We live in an age of reproduction. Most of what constitutes our personal picture of the world we have never seen with our own eyes – or rather, we have seen it with our own eyes, but in a different place: our knowledge comes to us from a distance; we are television viewers, television listeners, television knowers.
You can put anything into words, except your own life. When we travel, we are like a film at the moment of exposure; but it is memory that will trigger it.
I am not a stylist. Everything happened exactly as I intended, and it shouldn’t. Friends must understand each other. Brothers are always brothers. Why are you stronger than the truth? I hate being told how to feel; then, even if I understand what is being said, I feel blind.
I have often wondered what people mean when they talk about an experience. I am I’m a technologist and I’m used to seeing things as they are. I see everything they say very clearly; I’m not blind, after all. I see the moon over Ząbkowice, the town of my upper youth—perhaps it’s clearer than ever before, but it’s still a calculable mass orbiting our planet, an example of gravity, interesting, but in what sense an experience? I see jagged rocks, silhouetted black in the moonlight; perhaps they really do look like the jagged spines of prehistoric monsters, but I know they’re rocks, stone, probably volcanic; they’d have to be examined to be sure. Why should I be afraid? There are no prehistoric monsters anymore. Why should I imagine them? However, I don’t see any stone angels either; or demons; I see what I see—ordinary shapes formed by erosion, and my long shadow on the sand, but no ghosts. Why float like that? I don’t see any flood either, only sand illuminated by the moon and shaped into the shape of water by the wind, which It doesn’t surprise me; it doesn’t seem fantastic to me, but it’s entirely explainable.
I don’t know what the souls of the damned look like; maybe like black agaves in the desert at night. I see agaves, a plant that… blooms only once and then dies. What’s more, I know (however I look at it at the moment) that I’m not the last or the first human on earth; and the very thought of being the last human doesn’t move me, because it’s not true. Why get hysterical? Mountains are mountains, even if in a certain light they might look like something else, but this is Morskie Oko, and we’re not standing in the realm of the dead, but above a shelter, about sixty meters from the nearest road—a trail—which is unpleasant, but in what sense is it an experience? I also can’t bring myself to hear anything resembling eternity; I hear nothing but loose sand with every step. Why should I experience something that isn’t there?
Someone asked Walter: What about women in life? The only possible condition for me is being alone, Because I don’t want to make women unhappy, and women tend to be unhappy. Being alone isn’t always fun, you can’t always be in shape. What’s more, I’ve learned from experience that if you’re not in shape, women don’t stay in shape either; as soon as they get bored, they start complaining that you have no feelings.
Only humans can recognize disasters, provided they survive them; nature doesn’t recognize disasters.
The most important thing is to face the light, to rejoice (like our child) in the knowledge that you can perish in the light over the gorse, the asphalt, and the sea, to face time, or rather eternity—in a moment. To be eternal means to exist. Society needs famous people; the question is who it will choose for this role. Any criticism of his choice is implicitly a criticism of this society.
There are different ways to murder A person, or at least their soul, and no police force in the world will notice. Then one word, a moment of sincerity, is enough. Then a smile is enough. I would like to see a person who cannot be killed by a smile or silence… Oh, this longing for whiteness, this longing for straight hair, this lifelong striving to be other than what one is, this great difficulty in accepting oneself. I knew it, and I only saw my own longing from the outside, I saw the absurdity of our longing to be other than what we are.
Cause and effect are never shared between two people. Sooner or later, every person invents a story they consider their life, at any cost, or a series of stories they reinforce with names and dates so that their truth can be said to be undeniable. Nevertheless, every story is made up and therefore, in my opinion, can be changed at any time. Moralists always do the most harm. Nothing is more difficult than accepting oneself. And to write is to read oneself. A joke is the third best disguise. The second best: sentimentality. But the best and safest disguise is still the raw, naked truth. Strangely enough, no one believes it.
It’s surprising that the people we love the most are the ones we can least describe. Anyone who isn’t involved in politics has already taken the position they’re trying to avoid: serving the ruling party. A person who isn’t involved in politics has already made the political choice they so desperately wanted to avoid. But it’s clearly necessary; it’s our fault; it justifies many things in other people’s lives.
You’re in Barcelona. The main attraction will be the Sagrada Familia. Get your Barcelona Pass if you want to visit the Sagrada Familia and Park Güell. But also visit the Gothic Quarter, Barcelona Cathedral, Las Ramblas, the Gran Teatre del Liceu, La Barceloneta Beach, Montjuïc Park, and the National Art Museum of Catalonia (MNAC). A visit to Barcelona wouldn’t be complete without a visit to the gourmet paradise of La Boqueria Market. Gaze upon the proletarian of creation, the statue of a Catalan woman, on a pilgrimage to the Abbey of Our Lady of Montserrat.
We call chaos any order that creates confusion in our minds. „Come,” I said. „We are married, Walter-Leon, a modern married couple. Don’t touch me.”
But where such need persists and desire flourishes, those in need remain the silent victims of desire. This imbalance has shaped human relationships for as long as societies have existed.
Those lacking something are often forced to bend, compromise, or surrender part of themselves to those with the power to give or withhold. Meanwhile, those driven by desire, lust, ambition, or greed learn to exploit this weakness, sometimes without even realizing its cruelty. This dynamic persists because need is urgent and desire is relentless, and between them lies a quiet, unequal negotiation that defines much of our social reality.
The world has gone mad. Today, it has certainly killed another child again. Imagine a poet emerging from the forest after the war and saying, „From now on, no embellishments, only truth.” This is the world of Tadeusz Różewicz; read him. Pay attention to Wojciech Młynarski’s „Pan Bzowski”; the songs of the great bard of the Third Polish Republic are very pleasant.
And banish dark thoughts. Leave the past behind, let the future come, and enjoy the present moment… this is where true life unfolds. Be one who nurtures and builds. Be one with an understanding and forgiving heart, one who seeks the best in people. Above all… leave people better than you found them.
Surrender to the charm of the Evening Hymn by Stanisław Barańczak:”Over heads and over wordsOver houses and over smokeOver roofs and over breathsNight fallsOver struggles and over fatigueOver pleasures and over despairOver dull days and bad dreamsNight fallsOver the trembling of the earth and over the trembling of the handsOver the pulse of the city and over the pulse of the templesOver the beating of the heart and over the tolling of bellsNight fallsOver the sweat of life and the sweat of agonyOver the tears of the furious and the tears of the defenselessOver the blood of lovers and the blood of the woundedNight fallsAnd over surrender and over discordAnd over one’s agreement with oneselfOver captivity and over freedomNight fallsOver the star, the wind, and the rain cloudOver the light, the gas, and the running waterOver him above me above us above youNight is fallingEverywhere Above the table Above the lamp above the potOver the dream Above the spoon Above the bent neckOver the whiteness of the bed Above the whiteness of this pageNight is fallingAnd tell me why And tell me if everywhereand still the same and always will beover the roofs of factories churches and prisonsNight is fallingTell me why her hand is getting heavierand there is more and more lack of airwhen above us dark and victoriousnight is fallingWhy does it choke us Why do we dreamdrenched in sweat that we won’t wake upthat 

Night will fall forever over summers and winters.

No one will answer. Over the earth, over the city,

over this peace, over your own body,

over the deafening peace and silent lies.

Night falls.

Over the dull days and bad dreams.

Over the pleasures and the despairs.

Over the struggles and the fatigues.

Night falls.

Over the roofs, over the breaths.

Over the houses and over the smoke.

Over the heads and over the words.

Night falls.

Night falls.

And if tomorrow you rise again in search of the sun and a new adventure, what can I wish you? No stress, travel with peace of mind. Register today and find a loving pet sitter who will ensure the safety and happiness of your pets at home while you travel!

Licentia poetica by #Stanislaw Barszczak

________

Stanisław Barszczak, Edukacja zdrowotna 

Brak księży to „wielkie nieszczęście” dla Kościoła katolickiego, powiedział Leon XIV. Italia jest krajem, który wszyscy pragną ujrzeć, a ujrzawszy choćby przelotnie nie oddaliby tego widoku za widoki reszty świata: Alleghe, Val Tropia, Matera, Cinque terre…Kochani, jeszcze nim będziemy szeptem… słuchać możemy wiatru, zanim czas nas dogoni. Bierzmy wzory z Włoch, które mają nieco inne osiągnięcia aniżeli Polska. W 2024 roku Włochy odniosły znaczące sukcesy, między innymi medale na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, gdzie zdobyto m.in. złoto w kolarstwie i srebrny medal w pływaniu. W siatkówce Sir Safety Perugia z Kamilem Semeniukiem zdobyła Superpuchar Włoch, a we Włoszech odbyły się turnieje tenisowe Internazionali d’Italia w Rzymie. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Paryżu (2024). Włochy zdobyły wiele medali, w tym złoto dla Chiary Consonni i Vittorii Guazzini (kolarstwo) oraz złoto dla reprezentacji kobiet w zawodach drużynowych. Zdobyto również srebro w pływaniu dla Filippo Ganny i Federico Nilo Maldiniego. Siatkówka – Kamil Semeniuk wraz z drużyną Sir Safety Perugia triumfował w Superpucharze Włoch, pokonując Itas Trentino. Tenis – W Rzymie odbyły się prestiżowe turnieje ATP i WTA z cyklu Internazionali d’Italia, na których zagrały światowe gwiazdy tenisa. Obniżenie cen energii przyczyniło się do stabilizacji, a nawet obniżenia inflacji w kraju. Ożywienie gospodarcze po pandemii COVID-19, wspierane przez fundusze z UE, było kluczowym czynnikiem wzrostu w latach 2021-2023, choć długoterminowe perspektywy są wciąż ograniczone przez bariery strukturalne i potrzebę głębszych reform. Prognozy na przyszłość: Dalsze umiarkowane wzrosty PKB są prognozowane na lata 2025 i kolejne, wspierane głównie przez ożywienie konsumpcji i inwestycji.

Inwestycje związane z Unijnym Planem Odbudowy (RRF) wspierają wzrost gospodarczy w kraju, napędzając krajowy popyt. Najmilsi. Twórzmy niezapomniane chwile dzięki atrakcjom wakacyjnym i pięknym ludziom. Piękno jest wieczną radością. Piękno jest prawdą, prawda pięknem. Słyszane melodie są słodkie, ale te niesłyszane są słodsze. Z jesienią zbliża się pora mgieł i łagodnego urodzaju. Dzisiaj w kościele świętujemy wspomnienie Świętego Józefa Kalasantego. Już w młodości gromadził rówieśników, odprawiał z nimi modlitwy i uczył prawd wiary. Zostawszy kapłanem założył Zakon Pijarów, którego celem jest prowadzenie szkół. Jasna gwiazdo, obym był tak niezłomny jak ty.

_____

Stanisław Barszczak, Health Education

The lack of priests is a „great misfortune” for the Catholic Church, said Leo XIV. Italy is a country everyone longs to see, and having glimpsed it, they wouldn’t trade it for the sights of the rest of the world: Alleghe, Val Tropia, Matera, Cinque Terre… Beloved, even before we are whispering… we can listen to the wind before time catches up with us. Let us follow the example of Italy, which has slightly different achievements than Poland. In 2024, Italy achieved significant successes, including medals at the Summer Olympics in Paris, where they won, among other things, gold in cycling and silver in swimming. In volleyball, Sir Safety Perugia, with Kamil Semeniuk, won the Italian Super Cup, and Italy hosted the Internazionali d’Italia tennis tournaments in Rome. Summer Olympics in Paris (2024). Italy won numerous medals, including gold for Chiara Consonni and Vittoria Guazzini (cycling) and gold for the women’s national team in the team event. Filippo Ganna and Federico Nilo Maldini also won silver in swimming. Volleyball – Kamil Semeniuk and the Sir Safety Perugia team triumphed in the Italian Super Cup, defeating Itas Trentino. Tennis – Rome hosted the prestigious ATP and WTA tournaments of the Internazionali d’Italia series, featuring world tennis stars. Lower energy prices contributed to stabilizing and even lowering inflation in the country. Economic recovery from the COVID-19 pandemic, supported by EU funds, was a key factor in growth in 2021-2023, although long-term prospects are still limited by structural barriers and the need for deeper reforms. Future Outlook: Further moderate GDP growth is forecast for 2025 and beyond, supported mainly by a recovery in consumption and investment. Investments related to the EU Recovery Plan (RRF) support the country’s economic growth, fueling domestic demand. Dearest. Let us create unforgettable moments through holiday attractions and beautiful people. Beauty is eternal joy. Beauty is truth, truth is beauty. Heard melodies are sweet, but unheard ones are sweeter. With autumn comes the season of mists and gentle harvests. Today in church, we celebrate the feast of Saint Joseph of Calasanz. Even in his youth, he gathered his peers, prayed with them, and taught them the truths of faith. After becoming a priest, he founded the Piarist Order, whose goal was to run schools. Bright star, may I be as steadfast as you.

____

Stanisław Barszczak, Zaczarowany księżyc Gabriela

Zamknij oczy i zobacz, Władziu.

Myślisz, że uciekasz i wpadasz na siebie. Najdłuższa droga dookoła jest najkrótszą drogą do domu.

A potem poprosiłem go oczami, żeby zapytał ponownie „tak”, a potem on zapytał, czy odpowiem mu „tak”, a jego serce biło jak szalone, wtedy powiedziałem, że tak, odpowiem „tak”.

Jego serce tańczyło najwięcej na jej ruchach jak korek na fali. Słyszał, co Nory oczy mówiły mu spod kaptura i wiedział, że w jakiejś mglistej przeszłości, czy to za życia, czy w marzeniach, słyszał już ich opowieść. 

Historia, powiedział Władek, to koszmar, z którego próbuję się obudzić.

Powiem ci, co zrobię, a czego nie. Nie będę służył temu, w co już nie wierzę, niezależnie od tego, czy nazywa się moim domem, ojczyzną czy kościołem: i postaram się wyrazić siebie w jakimś sposobie życia lub sztuki tak swobodnie, jak potrafię i tak całkowicie, jak potrafię, używając w obronie jedynej broni, na jaką sobie pozwalam – milczenia, wygnania i przebiegłości.

Zmusiłeś mnie do wyznania moich lęków. Ale powiem ci też, czego się nie boję. Nie boję się być samotnym ani odtrąconym przez kogoś innego, ani zostawić tego, co muszę zostawić. I nie boję się popełnić błędu, nawet wielkiego błędu, błędu na całe życie, a może nawet na wieczność.

Byłem Kwiatem Gór, tak, kiedy włożyłem różę we włosy, jak to robiły andaluzyjskie dziewczęta, czy powinienem nosić czerwoną, tak, i jak pocałował mnie pod mauretańskim murem, i pomyślałem: dobrze, on i ja, i potem poprosiłem go wzrokiem, żeby zapytał ponownie, tak, a potem zapytał, czy mam powiedzieć tak, mój górski kwiecie, i najpierw objąłem go ramionami, tak, i przyciągnąłem go do siebie, żeby mógł poczuć zapach moich piersi, tak, a jego serce biło jak szalone, i tak, powiedziałem, tak, zrobię to.

Miłość kocha kochać, kochać.

Każde życie to wiele dni, dzień po dniu. Przechodzimy przez siebie, spotykając rabusiów, duchy, olbrzymów, starców, młodzieńców, żony, wdowy, szwagrów, ale zawsze spotykając siebie.

Człowiek geniusz nie popełnia błędów. Jego błędy są świadome i stanowią wrota odkryć.

Chciał płakać cicho, ale nie nad sobą: nad słowami, tak pięknymi i smutnymi, jak muzyka.

Myśl jest myślą myśli. Nieobecność, najwyższa forma obecności. Żyć, błądzić, upadać, triumfować, tworzyć życie z życia. Ukazał się Gabrielowi dziki anioł, anioł śmiertelnej młodości i piękna, wysłannik z pięknych dworów życia, by w chwili ekstazy otworzyć przed nim wrota wszelkich dróg błędu i chwały. Dalej, dalej, dalej, dalej!Odkryć sposób życia lub sztuki, dzięki któremu mój duch mógłby wyrazić się w nieskrępowanej wolności.Bądź sprawiedliwy, zanim okażesz hojność.Nora szanowała go tak samo, jak Pocztę Główną – jako coś dużego, bezpiecznego i stałego: i choć znała jego skromne talenty, doceniała jego abstrakcyjną wartość jako mężczyzny. Droga samotna, ostatnia, ukochana, długa, rzeka, mijając Ewę i Adama, od zakrętu brzegu do zakola zatoki, prowadzi nas przez kommodiuszowski wikus recyrkulacji z powrotem do zamku Neuschwanstein i okolic. Pytasz mnie, dlaczego cię nie kocham, ale z pewnością musisz wierzyć, że bardzo cię lubię. Jeśli pragnienie posiadania kogoś całkowicie, głęboki podziw i szacunek dla tej osoby oraz dążenie do zapewnienia jej szczęścia na wszelkie sposoby jest „kochaniem”, to być może moje uczucie do ciebie jest rodzajem miłości. Powiem ci, że twoja dusza wydaje mi się najpiękniejszą i najprostszą duszą na świecie i być może dlatego, że jestem tego tak świadomy, patrząc na ciebie, moja miłość lub uczucie do ciebie traci wiele ze swojej gwałtowności. Co twoje, to moje, a co moje, to moje. Każda więź jest więzią smutku. Moje słowa wydają ci się mroczne. Ciemność jest w naszych duszach, nie sądzisz? Pod osłoną milczenia Nory przycisnął jej ramię mocno do swojego boku; i gdy stali w drzwiach hotelu, poczuł, że uciekli od swojego życia i obowiązków, uciekli od domu i przyjaciół i uciekli razem z dzikie i promienne serca ku nowej przygodzie. Strzeż się rogów byka, końskich kopyt i uśmiechu Anglika. Nora podążała za swoim marzeniem o miłości, za nakazami serca, które mówiły jej, że on jest dla niej wszystkim, jedynym mężczyzną na świecie, bo miłość była dla niej najlepszym przewodnikiem. Cokolwiek by się działo, byłaby dzika, nieskrępowana, wolna. Gdyby się uśmiechnął, dlaczego by się uśmiechnął? Aby zastanowić się nad tym, że każdy, kto wchodzi, wyobraża sobie, że wchodzi pierwszy, podczas gdy zawsze jest ostatnim członem poprzedniego ciągu, nawet jeśli pierwszym członem następnego, każdy wyobraża sobie, że jest pierwszy, ostatni, jedyny i samotny, podczas gdy nie jest ani pierwszy, ani ostatni, ani jedyny, ani samotny w ciągu rozpoczynającym się i powtarzającym się w nieskończoność. Był Gabriel wtedy szczęśliwszy. A może to ja? A może teraz ja? Czasu nie da się cofnąć. Jak trzymanie wody w dłoni. Czy wróciłbyś do tamtych czasów? Dopiero zaczynam. Czy wróciłbyś? Chciałbym, żeby całe to miejsce pływało w różach.Swoim potwornym stylem życia zdawał się przekraczać granice rzeczywistości. Nic go nie poruszało ani nie przemawiało do niego z realnego świata, dopóki nie usłyszał tego w echu wściekłych krzyków w swoim wnętrzu. Choć ich życie było skromne, wierzyli w dobre jedzenie. Fraza, dzień i scena harmonizowały w akordzie. Słowa. Czy to były ich kolory? Pozwolił im jaśnieć i blaknąć, odcień za odcieniem: złoty wschód słońca, rdza i zieleń sadów jabłkowych, lazur fal, szarobrązowe runo chmur. Nie, to nie były ich kolory: to była równowaga i równowaga samej epoki. Czy zatem kochał rytmiczny wzlot i upadek słów bardziej niż ich skojarzenia z legendą i kolorem? A może, będąc tak słabym wzrokiem, jak nieśmiałym umysłem, czerpał mniej przyjemności z odbicia świetlistego, zmysłowego świata przez pryzmat wielobarwnego i bogatego w historie języka niż z kontemplacji wewnętrznego świata indywidualnych emocji, doskonale odzwierciedlonego w przejrzystej, giętkiej, okresowej prozie?Jak delikatne ognie gwiazd, chwile ich wspólnego życia, o których nikt nie wiedział i nigdy się nie dowie, rozbłysły i rozświetliły jego pamięć. Kiedy umrę, Dąbrowa będzie wypisana w moim sercu. bababadalgharaghtakamminarronnkonnbronntonnerronntuonnthunntrovarrhounawnskawntoohoohoordenenthur-nuk!
[Dźwięk symbolizujący grzmot związany z upadkiem Adama i Ewy.]

Kilka lekkich uderzeń w szybę sprawiło, że Władek odwrócił się do okna. Znów zaczął padać śnieg. Sennym wzrokiem obserwował płatki, srebrzyste i ciemne, padające ukośnie w świetle lampy. Nadszedł czas, by wyruszyć w podróż na zachód. Tak, gazety miały rację: tego dnia śnieg był powszechny w Polsce. Padał w każdym zakątku ciemnej, centralnej równiny, na bezdrzewne wzgórza, cicho padał na mokradła Mielna, a dalej na zachód, cicho opadał w ciemne, zbuntowane fale Bałtyku. Padał również w każdym zakątku samotnego cmentarza na wzgórzu, gdzie pochowany był wczorajszy mocarz tych ziem. Gęsto osiadał na krzywych krzyżach i nagrobkach, na włóczniach małej furtki, na jałowych cierniach. Jego dusza omdlała powoli, gdy usłyszał, jak śnieg cicho pada przez wszechświat i cicho pada, niczym upadek ich ostatecznego końca, na wszystkich żywych i umarłych.

Tak towarzysze młodości żyli, śmiali się, kochali i odeszli. Życie jest za krótkie, żeby czytać złą książkę.

Twoje bitwy Gabrielu, także romanse, mnie zainspirowały – nie te oczywiste, materialne bitwy, ale te, które stoczyłeś i wygrałeś z swoim czołem. Swego czasu i ja romansowałem…

Ale moje ciało było jak harfa, a jej słowa i gesty jak palce przesuwające się po drutach.

Dlaczego takie słowa wydają się nudne i zimne? Czy to dlatego, że nie ma słowa wystarczająco czułego, by być twoim imieniem? Mówiłem wybrance.

Jej starożytność w poprzedzaniu i przetrwaniu kolejnych pokoleń tellurycznych: jej nocna dominacja: jej satelitarna zależność: jej świetliste odbicie: jej stałość we wszystkich fazach, wschodzenie i zachodzenie o wyznaczonych porach, wzrost i ubytek: wymuszona niezmienność Jej wygląd: jej nieokreślona odpowiedź na przeczące pytania: jej władza nad wodami wyciekającymi i powracającymi: jej moc rozkochiwania, upokarzania, nadawania piękna, doprowadzania do szaleństwa, podżegania do i wspierania przestępczości: spokojna nieprzeniknioność jej oblicza: groza jej odizolowanej, dominującej, olśniewającej bliskości: jej znaki burzy i spokoju: stymulacja jej światła, jej ruchu i jej obecności: przestroga jej kraterów, jej suchych mórz, jej milczenia: jej blask, gdy widoczny: jej urok, gdy niewidoczny. Morze, morze smarkozielone, morze zaciskające mosznę.

Szekspir jest szczęśliwym terenem łowieckim wszystkich umysłów, które straciły równowagę.

Witaj, o życie! Idę, by po raz milionowy spotkać się z rzeczywistością doświadczenia i wykuć w kuźni mojej duszy niestworzone sumienie mojej rasy.

A jednak jej imię było jak wezwanie dla całej mojej głupiej krwi, Władku.

Jej usta dotknęły mego mózgu, tak jak dotknęły jego ust, jakby były nośnikiem jakiejś niejasnej mowy, a między nimi czuł nieznany i nieśmiały nacisk, mroczniejszy niż omdlenie grzechu, łagodniejszy niż dźwięk czy zapach.

Jeden po drugim wszyscy stawali się cieniami. Lepiej śmiało przejść do tego innego świata, w pełnej krasie jakiejś namiętności, niż blaknąć i ponuro więdnąć ze starości.

Jestem jutrem, albo jakimś przyszłym dniem, tym, co ustanowiłem dzisiaj. Jestem dziś tym, co ustanowiłem wczoraj albo kiedyś wcześniej.

Sekrety, ciche, kamienne, siedzą w ciemnych pałacach naszych serc: sekrety znużone swoją tyranią: tyrani gotowi na detronizację.

Moja słodka mała rozpustna Noro, zrobiłem, jak mi kazałaś, ty brudna dziewczynko, i dwa razy się wyrwałem, kiedy przeczytałem twój list… Dobranoc, moja mała Noro, moja mała, brudna, sprośna ptaszyno! Jest jedno urocze słowo, kochanie, które podkreśliłaś, żebym lepiej się wyrwał. Napisz mi więcej o tym i o sobie, słodko, coraz brudniej, coraz brudniej.

Niebiańskie drzewo pełne gwiazd obwieszone było wilgotnymi, granatowymi owocami.

Następnie gadaliśmy z Norą o sztuce.

Najważniejsze pytanie dotyczące dzieła sztuki brzmi: z jak głębokiego życia ono wypływa.

Byłem sam. Byłem niezauważany, szczęśliwy i bliski dzikiego serca życia. Byłem sam, młody, samowolny i dziki, sam pośród pustkowia dzikiego powietrza, słonawych wód, morskiego żniwa muszli, plątaniny i przyćmionego szarego słońca.

Celem artysty jest tworzenie piękna. Czym jest piękno, to osobne pytanie.

Najpierw czujemy. Potem upadamy. Można umrzeć, gdy świeci słońce… Niech mój kraj umrze za mnie.

Aby się uczyć, trzeba być pokornym. Ale życie jest wielkim nauczycielem.

Chwile ich wspólnego sekretnego życia rozbłysły niczym gwiazdy w jego pamięci.

Bóg stworzył jedzenie; diabeł kucharzy.

Chciałem, żeby przytrafiły mi się prawdziwe przygody. Ale prawdziwe

przygody, pomyślałem, nie przytrafiają się ludziom, którzy pozostają w domu: trzeba ich szukać za granicą.

Bywałem zbyt podekscytowany, by być naprawdę szczęśliwym.

Trzymaj się teraźniejszości, tego, co tu i teraz, przez co cała przyszłość zanurza się w przeszłość.

Co kryje się w imieniu? To pytanie zadajemy sobie w dzieciństwie, kiedy piszemy imię, o którym nam powiedziano, że jest nasze.

Boję się tych wielkich słów, powiedziałem, które czynią nas tak nieszczęśliwymi.

Kiedy rodzi się człowiek… zarzuca się na niego sieci, by powstrzymać go przed ucieczką. Mówisz mi o narodowości, języku, religii. Spróbuję przelecieć przez te sieci.

Pisanie po angielsku to najbardziej pomysłowa tortura, jaką kiedykolwiek wymyślono za grzechy popełnione w poprzednich wcieleniach. Angielska publiczność czytelnicza wyjaśnia dlaczego.

Moje usta są pełne zepsutych zębów, a dusza – zepsutych ambicji.

Mało czytałem i jeszcze mniej zrozumiałem.

Moja Nora… A gdyby ją surowo osądził? Gdyby jej życie było prostym różańcem godzin, jej życie proste i dziwne jak życie ptaka, radosne o poranku, niespokojne przez cały dzień, zmęczone o zachodzie słońca? Jej serce proste i uparte jak serce ptaka?

Jacy jesteśmy teraz, tacy byliśmy kiedyś.

Żyłem w pewnym oddaleniu od swojego ciała, patrząc na swoje czyny z powątpiewaniem. Miałem dziwny autobiograficzny nawyk, który sprawiał, że od czasu do czasu układałem w myślach krótkie zdanie o sobie, zawierające podmiot w trzeciej osobie i czasownik w czasie przeszłym.

Ruchy, które wywołują rewolucje na świecie, rodzą się z marzeń i wizji w sercu chłopa na szczycie góry.

Patrząc w ciemność, ujrzałem siebie jako istotę pędzoną i wyszydzaną przez próżność; a moje oczy płonęły udręką i gniewem.

Jeśli Władek opuści dziś swój dom, zastanie go siedzącego na progu. Jeśli wyruszy dziś w nocy, to ku niemu jego kroki będą podążać. Każde życie to wiele dni, dzień po dniu. Przechodzimy przez siebie, spotykając rabusiów, duchy, olbrzymów, starców, młodzieńców, żony, wdowy, szwagrów. Ale zawsze spotykamy siebie.

Moje serce jest teraz zupełnie spokojne. Wrócę.

Dusza Gabriela omdlała cicho, gdy usłyszał śnieg padający cicho przez wszechświat i padający cicho, niczym upadek ich ostatecznego końca, na wszystkich żywych i umarłych.

Przebudzenie z wizji jest być może równie bolesne, co narodziny.Frontalna muzyka armii idącej naprzeciw wroga stanowiła przyjemny interludium rozmowy z przyjacielem. Nie ma jak starzy przyjaciele.Ta rasa, ten kraj i to życie mnie stworzyły, Władek powiedział. Wyrażę się takim, jakim jestem.Ale żyjemy w sceptycyzmie i, jeśli wolno mi tak powiedzieć, w wieku dręczonym myślami; i czasami obawiam się, że temu nowemu pokoleniu, wykształconemu czy hiperwykształconemu, jakkolwiek by ono było, brakować będzie tych cech człowieczeństwa, gościnności, życzliwego humoru, które należały do dawnych czasów.To był dzień nakrapianych morskich chmur.                                                                          Fraza, dzień i scena harmonizowały w akordzie. Słowa. Czy to były ich kolory? Pozwolił im jaśnieć i blaknąć, odcień za odcieniem: złotemu wschodowi słońca, rdzawo-zielonemu sadowi jabłkowemu, lazurowi fal, szarofrędzlowatemu runu chmur. Nie, nie chodziło o ich kolory: chodziło o równowagę, równowagę samej epoki. Czy zatem kochał rytmiczny wzlot i upadek słów bardziej niż ich skojarzenia z legendą i kolorem? A może to, że będąc tak słabym wzrokiem, jak nieśmiałym umysłem, czerpał mniej przyjemności z odbicia świetlistego, zmysłowego świata przez pryzmat wielobarwnego i bogatego w narracje języka niż z kontemplacji wewnętrznego świata indywidualnych emocji, doskonale odzwierciedlonych w przejrzystej, giętkiej, okresowej prozie?Pielęgniarka kocha nowego aptekarza. Posterunkowy 14 rewiru kocha Mary Kelly. Gerty MacDowell kocha chłopca z rowerem. M. B. kocha pięknego gentlemana. Li Chi Han całuje się z Cha Pu Chow. Słoń Jumbo kocha słonicę Alicję. Stary pan Versace z trąbką w uchu kocha starą panią Versace z wymuszonym okiem. Mężczyzna w brązowym macintoshu kocha zmarłą damę. Jego Królewska Mość Król kocha Jej Królewską Mość Królową. Pani Norman W. Tupper kocha oficera Taylora. Ty kochasz pewną osobę. A ta osoba kocha inną, ponieważ każdy kocha kogoś, ale Bóg kocha wszystkich.Lepiej śmiało przejść do tamtego świata, w pełnej krasie jakiejś namiętności, niż zwiędnąć i ponuro zwiędnąć ze starości.Miłość (rozumiana jako pragnienie dobra dla drugiego) jest w istocie zjawiskiem tak nienaturalnym, że z trudem się powtarza – dusza nie jest w stanie znów stać się dziewicą i nie ma dość energii, by ponownie rzucić się w ocean cudzej duszy.Nie chciał grać. Gabriel chciał spotkać w realnym świecie niematerialny obraz, który jego dusza tak nieustannie widywała. Nie wiedział, gdzie go szukać ani jak, ale przeczucie, które nim kierowało, podpowiadało mu, że ten obraz, bez żadnego jawnego aktu z jego strony, go spotka. Spotykali się cicho, jakby znali się i umówili na schadzkę, być może przy jednej z bram lub w jakimś bardziej sekretnym miejscu. Byli sami, otoczeni ciemnością i ciszą: i w tej chwili najwyższej czułości on ulegał przeobrażeniu. 

Znikał w coś nieuchwytnego pod jej wzrokiem, a potem, za chwilę, ulegał przeobrażeniu. Słabość, nieśmiałość i niedoświadczenie opadały z niego w tej magicznej chwili.Myślał, że jest chory na sercu, jeśli można być chorym w takim miejscu.Gabriel z lubością zajadał się wnętrznościami zwierząt i ptaków. Lubił gęstą zupę z podrobów, orzechowe żołądki ptasie, faszerowane pieczone serce, płaty wątróbki smażone w panierce, smażoną ikrę sztokfisza. Najbardziej lubił grillowane nerki baranie, które nadawały jego podniebieniu delikatny posmak lekko pachnącego moczu.Najbardziej drażniły go bezczelne żarty tych, którzy przedstawiali to wszystko jako żart, udając, że wszystko rozumieją, a w rzeczywistości nic nie wiedzieli.

Czasu nie da się cofnąć – jak trzymanie wody w dłoni.

Nie wiedziałem, czy kiedykolwiek do Nory przemówię, czy też, jeśli już, to jak mógłbym jej powiedzieć o moim zamglonym uwielbieniu. Ale moje ciało było jak harfa, a jej słowa i gesty jak palce przesuwające się po drutach.

Czasami łapał się na tym, że słucha dźwięku własnego głosu. Myślał, że w jej oczach wzniesie się do anielskiej postury; i gdy coraz bardziej przywiązywał żarliwą naturę swojej towarzyszki do siebie, słyszał dziwny, bezosobowy głos, który rozpoznał jako swój własny, upierający się przy nieuleczalnej samotności duszy. Nie możemy się oddać, powiedział: należymy do siebie.

Narkotyki postarzają po podnieceniu psychicznym. A więc letarg. Dlaczego? Reakcja. Całe życie w jedną noc. Stopniowo zmienia charakter.

Dawno, dawno temu, w bardzo dobrych czasach, szedł sobie ulicą jakiś ryk i ten ryk, schodząc ulicą, spotkał sympatycznego małego chłopca o imieniu Tuku…

Sztuka to ludzkie wykorzystanie materii zmysłowej lub zrozumiałej dla osiągnięcia celu estetycznego.

Kiedy czyta się te dziwne strony o kimś, kto dawno odszedł, czuje się jednością z kimś, kto kiedyś… Czas jest, czas był, ale czasu już nie będzie. Ja. I ja teraz.

Cokolwiek innego jest niepewne w tym cuchnącym gnojowisku świata, miłość matki taka nie jest.

Otwórz teraz oczy. Zrobię to. Chwileczkę. Czy wszystko zniknęło od tamtej pory? Jeśli otworzę oczy i na zawsze pozostanę w czarnej adiafanie. Basta! Zobaczę, czy będę w stanie widzieć. Zobacz teraz. Tam cały czas bez ciebie: i na wieki będzie, świat bez końca.

Nie ma herezji ani filozofii tak odrażającej dla Kościoła jako istoty ludzkiej.

Ludzie mogliby znieść ugryzienie wilka, ale tym, co ich naprawdę rozwścieczyłoby, to byłoby ugryzienie owcy.

Nieuchronna modalność widzialnego: przynajmniej to, jeśli nie więcej, przemyślane moimi oczami. Znaki wszystkiego, co tu czytam, ikry i wodorostów, zbliżającego się przypływu, tego zardzewiałego buta. Smarkozielony, niebieskosrebrny, rdza: kolorowe znaki. Granice diafanu. Grzegorz dodaje: w ciałach. Wtedy zdał sobie sprawę z tych ciał, zanim je ubarwił. Jak? Uderzając w nie kinkietem, jasne. Spokojnie. Był łysy i milionerem, maestro koloru, który rozpoznawał. Granica diafanu w. Dlaczego w? Jeśli możesz włożyć przez to pięć palców, to jest niczym brama, jeśli nie drzwi. Zamknij oczy i zobacz.

Władek zamknął oczy, by usłyszeć, jak jego buty miażdżą trzaskający wrak i muszle. Idziesz przez to, jakkolwiek. Ja jestem, krok po kroku. Bardzo krótki odcinek czasu przez bardzo krótkie odcinki przestrzeni. Pięć, sześć: nacheinander. Dokładnie: i to jest nieunikniona modalność słyszalności. Otwórz oczy. Nie. Jezu! Gdybym spadł z klifu, który chrząszczy u jego podstawy, spadłbym przez nebeneinander nieuchronnie. Dobrze radzę sobie w ciemności. Mój jesionowy miecz wisi u mego boku. Stuknij nim: tak. Moje dwie stopy w jego butach są na końcu jego nóg, nebeneinander. Brzmi solidnie: wykute młotem demiurgów. Czy idę ku wieczności wzdłuż plaży Lavigno? 

Rytm się zaczyna, widzisz. Słyszę. Katalektyczny tetrametr jambów maszerujących. Nie, galop źrebaków.

Otwórz teraz oczy. Zrobię to. Chwileczkę. Czy wszystko zniknęło od tamtej pory? Jeśli otworzę i będę na zawsze w czarnym adiafanie. Basta! Zobaczę, czy będę mógł widzieć.

Widzę teraz. Tam cały czas bez ciebie: i na zawsze będzie, świat bez końca. 

Wznosił się niczym ptak, wstrzymał lot, szybki, czysty krzyk, wznieś się, srebrna kulo, skakaj spokojnie, pędząc, podtrzymywany, by nadejść, nie kręć się zbyt długo, długi oddech, oddech, długie życie, wznosząc się wysoko, wysoko, olśniewający, płonący, ukoronowany, wysoko w blasku symbolicznym, wysokim, eterycznego łona, wysoko, wysokiego, rozległego promieniowania wszędzie, wszystko wznoszące się dookoła, wokół wszystkiego, nieskończoności…

Jestem dumny, że jestem emocjonalistą.

W tym, co szczególne, zawarte jest to, co uniwersalne.

Dusza… rodzi się powoli i mrocznie, bardziej tajemniczo niż narodziny ciała. Kiedy dusza człowieka rodzi się w tym kraju, zarzuca się na nią sieci, by powstrzymać ją od ucieczki. Mówisz mi o narodowości, języku, religii. Spróbuję przelecieć przez te sieci.Jego dusza omdlała powoli, gdy usłyszał śnieg padający cicho przez wszechświat i cicho, niczym upadek ich ostatecznego końca, na wszystkich żywych i umarłych.Cóż więc musi oznaczać znoszenie wielorakich mąk piekielnych na zawsze? Na zawsze! Przez całą wieczność! Nie przez rok ani wiek, ale na zawsze. Spróbuj sobie wyobrazić straszliwe znaczenie tego. Często widziałeś piasek na brzegu morza. Jak drobne są jego drobne ziarenka! I ile z tych drobnych ziarenek składa się na małą garść, którą dziecko chwyta w swojej zabawie. Wyobraź sobie teraz górę tego piasku, wysoką na milion mil, sięgającą od ziemi do najdalszych niebios, szeroką na milion mil, sięgającą najodleglejszych przestrzeni i grubą na milion mil, i wyobraź sobie tak ogromną masę niezliczonych cząsteczek piasku mnożonych tak często, jak często występują liście w lesie, krople wody w potężnym oceanie, pióra ptaków, łuski ryb, włosy zwierząt, atomy w bezkresnym powietrzu. I wyobraź sobie, że po upływie każdego miliona lat mały ptaszek przylatuje do tej góry i zabiera w dziobie maleńkie ziarenko tego piasku. Ile milionów stuleci upłynie, zanim ów ptak uniesie choćby metr kwadratowy tej góry, ile eonów wieków, zanim uniesie wszystko? 

A jednak u kresu tego ogromnego odcinka czasu nie można powiedzieć, że skończyła się nawet jedna chwila wieczności. Po upływie tych wszystkich miliardów i bilionów lat wieczność ledwo się zacznie. A gdyby ta góra znów się podniosła, po tym jak została porwana ziarnko po ziarnku, i gdyby tak podnosiła się i opadała tyle razy, ile jest gwiazd na niebie, atomów w powietrzu, kropli wody w morzu, liści na drzewach, piór na ptakach, łusek na rybach, włosów na zwierzętach – u kresu tych wszystkich niezliczonych wzlotów i upadków tej niezmiernie rozległej góry, nie można by rzec, że dobiegła końca nawet jedna chwila wieczności; nawet wtedy, u kresu takiego okresu, po eonie czasu, o którym sama myśl przyprawia nasz mózg o zawrót głowy, wieczność ledwo by się zaczęła.Dotknij mnie. Łagodne oczy. Łagodna, miękka dłoń. Jestem tu samotny. O, dotknij mnie wkrótce. Jak to słowo znają wszyscy ludzie? Jestem tu cicho, sam. Smutno też. Dotknij, dotknij mnie.Cóż zdziałała modlitwa, skoro Grzegorz wiedział, że jego dusza pożąda własnej zagłady?Wszystko jest niestałe, z wyjątkiem wiary w duszę, która wszystko zmienia i wypełnia ich niestałość światłem.Trup to zepsute mięso. A czym jest ser? Trup z mleka. Chyba wszędzie rozpoznałbym bąka Nory. Chyba mógłbym wyczuć jej bąka w pokoju pełnym pierdzących kobiet.Kiedy nadeszły krótkie zimowe dni, zmierzch zapadał, zanim zdążyliśmy dobrze zjeść obiad. Kiedy spotkaliśmy się na ulicy, domy pociemniały. Przestrzeń nieba nad nami miała barwę nieustannie zmieniającego się fioletu, a ku niej unosiły się słabe latarnie uliczne. Zimne powietrze kłuło nas, a my bawiliśmy się, aż nasze ciała rozbłysły. Nasze krzyki niosły się echem po cichej ulicy. Dopóki coś posiadasz, można ci to odebrać… ale kiedy to dajesz, to już to dałeś. Żaden złodziej ci tego nie odbierze. To jest twoje na zawsze, kiedy to dałeś. Będzie twoje na zawsze. To znaczy dawać. Co w wodzie podziwiał Gabriel, miłośnik wody, czerpiący wodę, wracający na pastwisko?
Jego uniwersalność: jego demokratyczna równość i stałość wobec jego natury w poszukiwaniu własnego poziomu: jego ogrom w oceanie projekcji Merkatora: jego niezbadana głębia w rowie Mariańskim na Pacyfiku przekraczająca 8000 sążni: niepokój jego fal i cząstek powierzchniowych odwiedzających kolejno wszystkie punkty jego wybrzeża: niezależność jego jednostek: zmienność stanów morza: jego hydrostatyczny spokój w ciszy: jego hydrokinetyczna turgor w przypływach i odpływach: jego osiadanie po zniszczeniach: jego jałowość w okołobiegunowych czapach lodowych, arktycznych i antarktycznych: jego znaczenie klimatyczne i handlowe: jego przewaga 3 do 1 nad suchym lądem globu: jego niekwestionowana hegemonia rozciągająca się na ligi kwadratowe na cały region poniżej zwrotnika podrównikowego Koziorożca: wielowiekowa stabilność jego pierwotnego basenu: jego luteofuwolne podłoże: jego zdolność do rozpuszczania i utrzymywania w roztworze wszystkich substancje rozpuszczalne, w tym miliony ton najcenniejszych metali als: powolna erozja półwyspów i wysp, ciągłe powstawanie homotetycznych wysp, półwyspów i opadających przylądków: jego osady aluwialne: jego ciężar, objętość i gęstość: jego niewzruszoność w lagunach i górskich stawach: jego gradacja kolorów w strefach gorących, umiarkowanych i mroźnych: jego rozgałęzienia transportowe w kontynentalnych strumieniach jeziornych i zlewających się rzekach oceanicznych z ich dopływami i prądami transoceanicznymi, prądem Zatokowym, północnymi i południowymi biegami równikowymi: jego gwałtowność w trzęsieniach ziemi, trąbach wodnych, studniach artezyjskich, erupcjach, potokach, wirach, wezbraniach, falach ziemnych, działach wodnych, gejzerach, kataraktach, wirach wodnych, nurtach, powodziach, ulewach, oberwaniach chmur: jego rozległe krzywa pozioma: jej tajemniczość w źródłach i utajonej wilgoci, ujawniona przez instrumenty rabdomantyczne lub higrometryczne i zilustrowana przez studnię przy otworze w murze przy bramie Ashtown, nasycenie powietrza, destylacja rosy: prostota jej składu, dwie części składowe wodoru z jedną częścią składową tlenu: jej właściwości lecznicze: jej wyporność w wodach Morza Martwego: jej wytrwała przenikalność w rynnach, wąwozach, nieodpowiednich tamach, przeciekach na pokładzie statku: jej właściwości oczyszczające, gaszące pragnienie i ogień, odżywiające roślinność: jej nieomylność jako paradygmatu i wzoru: jej metamorfozy jako pary, mgły, chmury, deszczu, śniegu z deszczem, śniegu, gradu: jej siła w sztywnych hydrantach: jej różnorodność form w jeziorach i zatokach, zatokach, zatokach, cieśninach, lagunach, atolach, archipelagach, cieśninach, fiordach, zatokach i pływach Ujścia rzek i odnogi mórz: jego solidność w lodowcach, górach lodowych, krach lodowych; jego potulność w działaniu hydraulicznych kół młyńskich, turbin, dynam, elektrowni, bielarni, garbarni, młynów do strzyżenia; jego użyteczność w kanałach, rzekach, jeśli są żeglowne, pływających i żwirowych dokach; jego potencjał wynikający z opanowania pływów lub cieków wodnych spadających z poziomu na poziom; jego podwodna fauna i flora (anakustyczna, światłowstrętna), liczebnie, jeśli nie dosłownie, mieszkańcy globu; jego wszechobecność jako stanowiącego 90 procent ludzkiego ciała; szkodliwość jego wyziewów w bagnach jeziornych, zaraźliwych torfowiskach, wyblakłej wodzie kwiatowej, stojących stawach w ubywającym księżycu.Myślę o tobie tak często, że nie masz pojęcia. 

Jaki jestem. Jaki jestem. Cały albo wcale. Koniec z bólem. Koniec z przebudzeniem. Nikt nie jest jego właścicielem.W imię Nory, Wszechniesamowitej, Wiecznie Żyjącej, Niosącej Wielość, niech jej wieczór będzie aureolowany, jej śpiew rozśpiewany, jej strumyk niech będzie płynący, nieokiełznany, choć nierówny!Widzisz we mnie – powiedział Grzegorz z ponurym niezadowoleniem – okropny przykład wolnej myśli.Czy wiesz, czym jest perła, a czym opal? Moja dusza, gdy pierwszy raz przyszedłeś do mnie, przechadzając się w te słodkie letnie wieczory, była piękna, lecz z bladą, pozbawioną namiętności urodą perły. Twoja miłość przeszła przeze mnie i teraz czuję, że mój umysł jest czymś w rodzaju opalu, to znaczy pełnym dziwnych, niepewnych odcieni i barw, ciepłych świateł i szybkich cieni, i urywanej muzyki.Jeśli tak jest, pytam stanowczo, skąd bierze się ta takość.Nie czuł jej blisko siebie w ciemności ani nie słyszał jej głosu dotykającego jego ucha. Czekał kilka minut, nasłuchując. Nic nie słyszał: noc była idealnie cicha. Nasłuchiwał ponownie: idealnie cicho. Czuł, że jest sam. 
Jej pokój był ciepły i jasny. Ogromna lalka siedziała z rozstawionymi nogami w obszernym fotelu obok łóżka. Próbował przemówić, żeby wyglądać na swobodnego, obserwując ją, jak rozpina suknię, zauważając dumne, świadome ruchy jej perfumowanej głowy.
Gdy stał w milczeniu na środku pokoju, podeszła do niego i objęła go radośnie i poważnie. Jej okrągłe ramiona mocno go przytrzymały, a on, widząc jej twarz uniesioną ku niemu w poważnym spokoju i czując ciepłe, spokojne unoszenie się i opadanie jej piersi, prawie… Wybuchnął histerycznym płaczem. Łzy radości i ulgi błyszczały w jego zachwyconych oczach, a usta rozchyliły się, choć nie chciały nic powiedzieć.
Przeczesała jego włosy dźwięczną dłonią, nazywając go małym łobuzem.
—Daj mi buziaka — powiedziała.
Jego usta nie chciały się zgiąć, by ją pocałować. Chciał być mocno trzymany w jej ramionach, pieszczony powoli, powoli, powoli. W jej ramionach czuł, że nagle stał się silny, nieustraszony i pewny siebie. Lecz jego usta nie chciały się zgiąć, by ją pocałować.
Nagłym ruchem skłoniła jego głowę i połączyła swoje usta z jego, a on odczytał znaczenie jej ruchów w jej szczerych, uniesionych oczach. To było dla niego zbyt wiele. Zamknął oczy, poddając się jej ciałem i umysłem, nieświadomy niczego na świecie poza mrocznym naciskiem jej delikatnie rozchylonych ust. Naciskały one na jego mózg jak na jego usta, jakby były nośnikiem niejasnej mowy; a między nimi czuł nieznany i nieśmiały ucisk, mroczniejszy niż omdlenie grzechu, łagodniejszy niż dźwięk czy zapach.Głosy mieszają się i stapiają w zamglonej ciszy: ciszy, która jest nieskończona w przestrzeni: i szybko, bezszelestnie dźwięk unosi się nad obszarami cyklów cyklów pokoleń, które przeżyły.Zostawmy teorie i wróćmy do serca.Jej imię cisnęło mi się na usta w dziwnych modlitwach i pochwałach, których sam nie rozumiałem. Moje oczy często były pełne łez (nie wiedziałem dlaczego), a czasem powódź z serca zdawała się wylewać do piersi. Niewiele myślałem o przyszłości. Nie wiedziałem, czy kiedykolwiek z nią porozmawiam, czy nie, a jeśli już, to jak mógłbym jej powiedzieć o moim zakłopotanym uwielbieniu.Sennym wzrokiem Grzegorz obserwował płatki śniegu, srebrzyste i ciemne, padające ukośnie w świetle lampy. Nadszedł czas, by wyruszyć w podróż na zachód.Jestem, krokiem po kroku. Bardzo krótkim odcinkiem czasu przez bardzo krótki odcinek czasu przestrzeni. Nikt by nie pomyślał, że będzie tak pięknym trupem. Mówić o tych rzeczach i próbować zrozumieć ich naturę, a po jej zrozumieniu, powoli, pokornie i nieustannie próbować wyrazić, wydobyć na nowo z grubej ziemi lub tego, co ona rodzi, z dźwięku, kształtu i koloru, które są bramami więziennymi naszej duszy, obraz piękna, które zrozumieliśmy – oto sztuka. Miłość między mężczyzną a kobietą jest niemożliwa, ponieważ nie może być między nimi stosunku płciowego, a przyjaźń między mężczyzną a kobietą jest niemożliwa, ponieważ musi być między nimi stosunek płciowy… ciemność jaśniejąca jasnością, której jasność nie mogła pojąć. Czuł, że lata nie ugasiły jego duszy ani jej duszy. Napisz to, do cholery, napisz to! Do czego innego się nadajesz? Cały dzień ciężko pracowałem nad Ulissesem.
Czy to znaczy, że dużo napisałeś? – Władek zapytał.
Dwa zdania – powiedziałem.
Spojrzałem w bok, ale Władek się nie uśmiechał. Pomyślałem o francuskim powieściopisarzu Gustavie Flaubercie.      – Szukałem akuratnego słowa… Nie – mam już słowa. Szukam idealnego porządku słów w zdaniu. Teraz jestem innym ja. Przeczytaj swój własny nekrolog; mówią, że żyjesz dłużej. Daje ci drugi oddech. Nowe życie. I będziesz za mną tęsknić coraz bardziej, gdy mijają kolejne tygodnie. Pewnego dnia należycie, pewnego dnia prawdziwie, dwa dni na nowo, do kiedy…Najważniejsze pytanie dotyczące dzieła sztuki brzmi: z jak głębokiego życia ono wypływa. Obrazy Moreau to obrazy idei. Najgłębsza poezja Shelleya, słowa Hamleta wprowadzają nasz umysł w kontakt z odwieczną mądrością; platoński świat idei. Cała reszta to spekulacje uczniów dla uczniów. W poemacie‎zawarłem tyle zagadek i łamigłówek, że profesorowie będą się kłócić przez wieki o to, co miałem na myśli, a to jedyny sposób na zapewnienie sobie nieśmiertelności. Pisarz jest kapłanem wiecznej wyobraźni, przemieniającym chleb powszedni doświadczenia w promienne ciało wiecznego życia. Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości; wszystko płynie w wiecznej teraźniejszości.Gabriel zapytał siebie, czym jest kobieta stojąca na schodach w cieniu, słuchająca dalekiej muzyki, symbolem czegoś. Gdyby był malarzem, namalowałby ją w takiej właśnie pozycji. Jej niebieski filcowy kapelusz uwydatniałby brąz jej włosów na tle ciemności, a ciemne wstawki spódnicy podkreślałyby kolory jasne. „Odległa Muzyka” – tak nazwałby ten obraz, gdyby był malarzem. Zawsze byliśmy wierni przegranym sprawom… Sukces dla nas to śmierć intelektu i wyobraźni. Obraz Nory na zawsze zapadł mu w duszę i żadne słowo nie przerwało świętej ciszy jego ekstazy. Jej oczy go wzywały, a jego dusza skoczyła na wezwanie. Żyć, błądzić, upadać, triumfować, tworzyć życie z życia! Pogrzebać zmarłych. Powiedzmy, że Robinson Crusoe był wierny życiu. No cóż, Piątek go pogrzebał. Każdy Piątek pogrzebie Czwartek, jeśli się temu przyjrzeć. W niewiedzy, która implikuje wrażenie, które splata wiedzę, która znajduje formę imienia, która pobudza umysły, które przekazują kontakty, które słodzą doznania, które napędzają pożądanie, które przywiązuje się do przywiązania, które dręczy śmierć, która pieprzy narodziny, które pociągają za sobą egzystencję. Zrobiłem, co mogłem, kiedy mi pozwolono. Zawsze myśląc, że jeśli odejdę, wszystko ujdzie. Sto trosk, dziesięcina kłopotów i czy jest ktoś, kto mnie rozumie? Jeden na tysiąc lat nocy? Całe życie żyłem wśród nich, ale teraz zaczynają mnie nienawidzić. I brzydzę się ich małymi, ciepłymi sztuczkami. I brzydzę się ich podłymi, przytulnymi zwrotami. I cała chciwość wylewa się z ich małych dusz. I cała leniwość spływa po ich zuchwałych ciałach. Jakie to wszystko małe! A ja ciągle się sobie zwierzam. I ciągle śpiewam.Było tak wiele różnych nastrojów i wrażeń, które chciał wyrazić w wierszu. Czuł je w sobie. Próbował zważyć swoją duszę, by sprawdzić, czy jest duszą poety. Melancholia była dominującą nutą jego temperamentu, pomyślał, ale była to melancholia złagodzona nawrotami wiary, rezygnacji i prostej radości. Nora stała przed nim na środku rzeki, samotna i nieruchoma, wpatrując się w morze. Wyglądała jak ktoś, kogo magia przemieniła w podobiznę dziwnego i pięknego ptaka morskiego. Jej długie, smukłe, nagie nogi były delikatne jak u żurawia i czyste, z wyjątkiem miejsca, gdzie szmaragdowy ślad wodorostów uformował się niczym znak na ciele. Jej uda, pełniejsze i o delikatnym odcieniu kości słoniowej, były obnażone niemal do bioder, gdzie białe frędzle jej majtek przypominały pióra miękkiego, białego puchu. Jej szaroniebieskie spódnice były odważnie zapięte wokół talii i zapięte na jaskółczy ogon z tyłu. Jej piersi były jak u ptaka, miękkie i lekkie, lekkie i miękkie jak pierś ciemno upierzonego gołębia. Lecz jej długie, jasne włosy były dziewczęce: i dziewczęce, i naznaczone cudem śmiertelnego piękna, jej twarz. 
Jeśli chodzi o mnie, zawsze piszę o Dąbrowie zielonej, bo jeśli mogę dotrzeć do serca Dąbrowy, mogę dotrzeć do serca wszystkich miast świata. W tym, co szczególne, zawarte jest to, co uniwersalne. Kiedy parzę herbatę, parzę herbatę, jak mawiała Nora. A kiedy parzę wodę, parzę wodę. Duma, nadzieja i pożądanie niczym zgniecione zioła w jego sercu wznosiły przed oczyma jego umysłu opary obezwładniającego kadzidła.Jego oczy były zamglone łzami i, patrząc z pokorą w niebo, płakał nad utraconą niewinnością. Jakie szczególne pokrewieństwa, jego zdaniem, łączyły księżyc i kobietę? Tylko święte piwo może rozplątać język… Moje liście opadły ze mnie. Wszystkie. Ale jeden wciąż się trzyma. Poniosę go na sobie. Aby mi przypominał. Uff! Tak miękki liść naszego poranka Tak. Nieś mnie ze sobą, Noro, tak jak robiłaś to przez jarmark zabawek! Gdybym go teraz zobaczył, jak leci na mnie pod białymi skrzydłami, jakby przybył z Arkadii, tonę. Umarłbym u jego stóp, pokornie i niemo, tylko po to, by się umyć. Tak. Tam jest miejsce. Najpierw. Przechodzimy przez trawę ku morzu, uciszamy krzak. Świst! Mewa. Mewy. Z daleka wołają. Nadchodzą, z daleka! Koniec tutaj. Więc my znowu! Spójrz na klucz Żurawi. Do tysiąca ptaków… Droga samotna, ostatnia, ukochana, długa wzdłuż rzeki.
Intelektualna wyobraźnia! Ze mną, albo wcale. Non serviam!Była zimna, jesienna pogoda, ale pomimo chłodu wędrowali po drogach Parku przez prawie trzy godziny. Zgodzili się zerwać; każda więź, powiedział, jest więzią smutku. 
Chciałabym, żeby jakiś mężczyzna mnie kiedyś zabrał, kiedy będzie tam i pocałował w ramiona. Nie ma nic lepszego niż długi i gorący pocałunek, który dociera do duszy i niemal paraliżuje… Uwielbiam kwiaty. Chciałabym, żeby całe miejsce pływało w różach. Boże niebios, nie ma nic lepszego niż natura. Dzikie góry, a potem morze i rwące fale. A potem piękny kraj z polami owsa, pszenicy i wszelkiego rodzaju rzeczy, i całe to piękne bydło, które zrobiłoby dobrze twojemu sercu. Widok rzek, jezior i kwiatów o wszelkich kształtach, zapachach i kolorach… Po tym długim pocałunku o mało nie straciłabym tchu. Tak, powiedziałby, że jestem kwiatem górskim. Tak, więc jesteśmy kwiatami, całe ciało kobiety. Tak… Potem poprosiłabym go wzrokiem, żeby zapytał ponownie, tak. A potem zapytałby, czy mam powiedzieć tak, mój górski kwiecie. Objęłabym go ramionami i przyciągnęłabym do siebie, żeby mógł poczuć moje piersi pachnące. Tak, a jego serce biło jak szalone. I tak, powiedziałam, tak, tak. 
Stary ojcze, stary rzemieślniku, bądź mi teraz i zawsze wiernym.Fala jeszcze czulszej radości wyrwała się z jego serca i popłynęła ciepłą wodą wzdłuż jego tętnic. Niczym delikatne ognie gwiazd, chwile ich wspólnego życia, o których nikt nie wiedział i nigdy nie będzie wiedział, rozbłysły i rozświetliły jego pamięć. Zostawiłem moją książkę, opuściłem mój pokój, bo słyszałem, jak śpiewaszprzez mrok.Nie znoszę przemocy ani nietolerancji w jakiejkolwiek formie. Nigdy niczego nie osiągają ani niczego nie powstrzymują. Rewolucja musi nadejść w odpowiednim czasie. Na pierwszy rzut oka to oczywisty absurd nienawidzić ludzi, bo mieszkają tuż za rogiem i mówią, że tak powiem, innym językiem.Chciał Gabriel spotkać w realnym świecie niematerialny obraz, który jego dusza tak nieustannie widywała.

Władek wskazał kciukiem okno, mówiąc:

— To jest Bóg.

— Krzyk na ulicy, odpowiedział Władek wzruszając ramionami.

— A więc nie zamierzasz zostać protestantem?

— Powiedziałem, że straciłem wiarę, odpowiedział Gabriel, ale nie, że straciłem szacunek do samego siebie. Jakim wyzwoleniem byłoby porzucenie absurdu, który jest logiczny i spójny, i przyjęcie absurdu, który jest nielogiczny i niespójny? 

Droga Noro, nie śpiewaj

Smutnych pieśni o końcu miłości;

Odrzuć smutek i śpiewaj

Jak miłość, która przemija, wystarczy.

Śpiewaj o długim, głębokim śnie

O zmarłych kochankach i o tym, jak

W grobie zaśnie wszelka miłość:

Miłość jest teraz znużona.

Ukazał się Gabrielowi dziki anioł, anioł śmiertelnej młodości i piękna, wysłannik z pięknych dworów życia, aby w chwili ekstazy otworzyć przed nim bramy wszelkich dróg błędu i chwały.

Precz! Precz! Czar broni i głosów: białe ramiona dróg, ich obietnica bliskich uścisków i czarne ramiona wysokich statków, które stoją na tle księżyca, ich opowieść o odległych narodach. Wyciągają się, by powiedzieć: Jesteśmy sami. Chodź. A głosy mówią wraz z nimi: Jesteśmy twoimi krewnymi. A powietrze jest gęste od ich towarzystwa, gdy wołają mnie, swojego krewnego, gotującego się do odejścia, potrząsającego skrzydłami swojej radosnej i straszliwej młodości… Witaj, o życie! Idę, by po raz milionowy spotkać się z rzeczywistością doświadczenia i wykuć w kuźni mojej duszy niestworzone sumienie mojej rasy.

Bolało go, że nie wiedział dobrze, co znaczy polityka i że nie wiedział, gdzie kończy się wszechświat. Czuł się mały i słaby. Kiedy będzie jak ci, którzy zajmują się poezją i retoryką? Mieli donośne głosy i wielkie buty i uczyli się trygonometrii. To było bardzo daleko. Najpierw nadeszły wakacje, potem kolejny semestr, a potem znowu wakacje i znowu kolejny semestr i znowu wakacje. To było jak pociąg wjeżdżający i wyjeżdżający z tuneli, a to było jak hałas chłopców jedzących w refektarzu, kiedy otwierało się i zamykało uszy. Semestr, wakacje; tunel, wyjazd; hałas, stop. Jak daleko to było! Lepiej było iść spać. Tylko modlitwy w kaplicy, a potem łóżko. Zadrżał i ziewnął. Byłoby cudownie w łóżku, gdy prześcieradła trochę się nagrzeją. Najpierw były takie zimne, żeby się w nie włożyć. Zadrżał na myśl, jakie były zimne. Ale potem zrobiły się gorące i wtedy mógłby zasnąć. Cudownie było być zmęczonym. Ziewnął ponownie. Nocne modlitwy, a potem łóżko: zadrżał i chciał ziewnąć. Za kilka minut będzie cudownie. Poczuł, jak ciepłe ciepło unosi się znad zimnych, drżących prześcieradeł, coraz cieplejsze, aż poczuł ciepło w całym ciele, niezwykle ciepłe, a jednak lekko zadrżał i wciąż miał ochotę ziewać.

Takie chwile mijały, a wyniszczające ognie pożądania rozgorzały na nowo. Wiersze płynęły z jego ust, a niewyraźne krzyki i niewypowiedziane, brutalne słowa wyrywały się z jego mózgu, by przeforsować drogę. Krew w nim szalała. Wędrował w górę i w dół po ciemnych, śliskich ulicach, wpatrując się w mrok zaułków i bram, nasłuchując z napięciem każdego dźwięku. Jęczał do siebie jak jakaś zbita z tropu, grasująca bestia.

Chciał zgrzeszyć z inną istotą swojego gatunku, zmusić inną istotę do grzechu z nim i radować się z nią w grzechu. Poczuł, jak jakaś mroczna obecność nieodparcie zbliża się do niego z ciemności, obecność subtelna i szepcząca niczym powódź wypełniająca go całkowicie sobą. Jej szmer oblegał jego uszy niczym szmer snów; jej subtelne strumienie przenikały jego istotę. Dłonie zacisnęły mu się konwulsyjnie, a zęby zacisnęły, gdy cierpiał mękę jej przenikania. Wyciągnął ramiona na ulicę, by mocno uchwycić kruchą, omdlałą postać, która mu się wymykała i go podburzała: i krzyk, który tak długo dusił w gardle, wyrwał się z jego ust. Wyrwał się z niego niczym jęk rozpaczy z piekła cierpiących i zamarł w jęku wściekłej prośby, krzyku o niesprawiedliwe porzucenie, krzyku, który był jedynie echem obscenicznego bazgrołu, który przeczytał na ociekającej ścianie pisuaru. 

Człowiek z Łaską zawsze podrygiwał, skacząc na akkancie swojej radości.

Moje ciało było jak harfa, a jej słowa i gesty były jak palce wodzące po drutach.Współczucie to uczucie, które zatrzymuje umysł w obliczu tego, co poważne i stałe w ludzkim cierpieniu, i łączy go z cierpiącym człowiekiem. Przerażenie to uczucie, które zatrzymuje umysł w obliczu tego, co poważne i stałe w ludzkim cierpieniu, i łączy go z ukrytą przyczyną.Gabriel patrzył, jak trzy kieliszki podnoszone są z lady, gdy ojciec Jakub i dwaj kumple pili za wspomnienie swojej przeszłości. Otchłań fortuny lub temperamentu oddzielała go od nich. Jego umysł wydawał się starszy niż ich: zimno oświetlał ich zmagania, szczęście i żale niczym księżyc młodszą ziemię. Żadne życie ani młodość nie budziły się w nim tak, jak budziły się w nich. Nie zaznał ani przyjemności towarzystwa innych, ani wigoru męskiego zdrowia, ani synowskiej czci. Nic nie drgnęło w jego duszy poza zimną, okrutną i pozbawioną miłości żądzą. Jego dzieciństwo umarło lub zostało utracone, a wraz z nim jego dusza zdolna do prostych radości, dryfował pośród życia niczym jałowa skorupa księżyca.
Czyż zbladłeś ze zmęczeniawspinaczką ku niebu i patrzeniem na ziemię, błądząc bez towarzysza…?
Powtarzał sobie wersy z fragmentu Shelleya. Przeplatanie się smutnej ludzkiej nieskuteczności z rozległymi, nieludzkimi cyklami aktywności przeszyło go chłodem i zapomniał o własnym ludzkim i bezskutecznym żalu.Coś nas zawodzi. Najpierw czujemy. Potem upadamy. I niech teraz pada, jeśli chce. Delikatnie lub mocno, jak chce. W każdym razie niech pada, bo nadszedł mój czas. Zrobiłem, co mogłem, kiedy mi na to pozwolono. Zawsze myślę, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to nic. Sto trosk, dziesięcina kłopotów i czy jest ktoś, kto mnie rozumie? Jedna noc na tysiąc lat?Byli młodzi i łatwo ulegali freudyzmowi.W jednym z listów, który wtedy do Nory napisał, powiedział: Dlaczego takie słowa wydają mi się tak nudne i zimne? Czy to dlatego, że nie ma słowa wystarczająco czułego, by być twoim imieniem?Potrafiłem zebrać moje wędrujące myśli. Nie miałem prawie cierpliwości do poważnej pracy życia, która teraz, gdy stanęła między mną a moim pragnieniem, wydawała mi się dziecinną zabawą, brzydką, monotonną dziecinną zabawą. 
Ach tak, znam ich dobrze, kto był pierwszą osobą we wszechświecie, zanim ktokolwiek to wszystko stworzył, kto, ach, oni też nie wiedzą, więc proszę bardzo, mogliby równie dobrze spróbować powstrzymać wschód słońca jutro, słońce świeci dla ciebie, powiedział, tego dnia, gdy leżeliśmy wśród rododendronów w sąsiedztwie zamku Neuschwanstein, w szarym tweedowym garniturze i słomkowym kapeluszu, tego dnia, gdy namówiłam go, żeby mi się oświadczył, tak, najpierw dałam mu kawałek ciasta z moich ust i był rok przestępny, jak teraz, tak, 16 lat temu, Boże, po tym długim pocałunku prawie straciłam oddech, tak, powiedział, że jestem kwiatem góry, tak, więc jesteśmy, kwiaty, całe ciało kobiety, tak, to była jedyna prawdziwa rzecz, jaką powiedział w swoim życiu, a słońce świeci dla ciebie dzisiaj, tak, dlatego go lubiłam, bo widziałam, że rozumie lub czuje, czym jest kobieta i wiedziałam, że zawsze mogę go obejść i dałam mu całą przyjemność, jaką mogłam, prowadząc go, aż poprosił mnie, żebym powiedziała „tak” i nie odpowiedziałem najpierw, tylko spojrzałem na morze i niebo. Myślałam o tylu rzeczach, o których Gabriel nie wiedział, o Mulveyu i panu Stanhope, i Hester, i ojcu, i starym kapitanie Grovesie i marynarzach bawiących się w „wszystkie ptaki latają”, a ja mówię „schyl się i pozmywaj naczynia”, jak mówilito na molo i o wartowniku przed domem gubernatora z tym czymś na białym hełmie, biedaku na wpół upieczonym i Hiszpankach  śmiejących się w szalach i z długimi grzebieniami i aukcjach corano Grecy, Żydzi, Arabowie i diabli wiedzą, kto jeszcze z całej Europy i o ulicznym targu drobiu, wszyscygdakali przed drób i biedne osły zasypiające na wpół, i o niewyraźnych facetach w płaszczach śpiących w cieniu na schodach iwielkich kołach wozów byków i starym zamku, tysiącletnim,tak i o tych przystojnych Maurów, całych w bieli i turbanach jakkrólowie, proszących cię, żebyś usiadł w ich małym sklepiku. Mówiliśmy o zabudowie ze starymi oknami posad, rzucającymi przelotne spojrzenia, kratą ukrytą dla jej kochanka, by całował żelazo i winiarnie półotwarte nocą i okastanietach i nocy, w którą wędrowaliśmy w morze, morze czasami szkarłatne jak ogień. Były wspaniałe zachody słońca i figi w ogrodach, tak, i wszystkie te dziwne małe uliczkii różowe, niebieskie i żółte domy i ogrody różane i jaśminy i pelargonie i kaktusy…

W łonie kobiety słowo staje się ciałem, ale w duchu stwórcy wszelkie ciało, które przemija, staje się słowem, które nie przeminie. To jest postkreacja.

Bóg i religia ponad wszystko! — krzyknął Gabriel. Bóg i religia ponad świat.

Uniósł zaciśniętą pięść i z hukiem uderzył nią w stół.

W oczach Gabriela pojawiły się łzy. Nigdy nie czuł czegoś takiego do żadnej kobiety, ale wiedział, że takie uczucie musi być miłością. Łzy napłynęły mu do oczu jeszcze gęściej, a w półmroku wyobraził sobie, że widzi postać młodego mężczyzny stojącego pod ociekającym wodą drzewem. W pobliżu były inne postacie. Jego dusza dotarła do krainy, w której przebywają niezliczone zastępy umarłych. Był świadomy ich kapryśnej i migotliwej egzystencji, ale nie mógł jej pojąć. Jego własna tożsamość rozpływała się w szarym, nieuchwytnym świecie: sam solidny świat, w którym ci zmarli kiedyś się wychowali i żyli, rozpływał się i kurczył.

Wtedy Nora zamyśliła się po raz ostatni w swoim krótkim, długim życiu i zebrała wszystkie swoje niezliczone myśli w jedną. Odwołała wszystkie swoje zobowiązania. Wspięła się na balustradę; wydała dziecięcy, chmurny okrzyk: Nuee! Nuee! Lekka sukienka załopotała. Zniknęła. I do rzeki, która była strumieniem… spadła łza, pojedyncza łza, najpiękniejsza ze wszystkich łez… bo to była łza skokowa. Lecz rzeka potykała się o nią w locie, pluskając, jakby jej serce było strumieniem: Dlaczego, dlaczego, dlaczego! Och, och! Jestem taka głupia, że płynę, ale nie mogę ustać

Piękno: krągłości, krągłości to piękno. Zgrabne boginie, Wenus, Junona: świat podziwia krągłości.

Artysta, niczym Bóg stworzenia, pozostaje wewnątrz, za, poza lub ponad swoim dziełem, niewidzialny, wyrafinowany, pozbawiony istnienia, obojętny, obcinający paznokcie

I tak, powiedział Grzegorz, zrobię to. Tak.

Większa część życia każdego człowieka przebiega w stanie, którego nie można oddać sensownie za pomocą jawnego języka, oschłej gramatyki i bezsensownej fabuły.

Spotkamy się ponownie, rozstaniemy się jeszcze raz.

Każdemu dupkowi jadącemu po drogach wydaje się, że ma pomysły.

Wymagam od mojego czytelnika, aby całe swoje życie poświęcił czytaniu moich dzieł.

Nigdy przedtem z Norą tak nie rozmawiałem, poza kilkoma przypadkowymi słowami, a jednak jej imię było jak wezwanie dla całej mojej głupiej krwi.

Gabriel wybiegł za barierę i zawołał, żeby poszła za nim. Krzyczano do niego, żeby szedł dalej, ale on nadal ją wołał. Przyciągnęła do niego bladą twarz, biernie, Jak bezbronne zwierzę. Jej oczy nie dawały mu żadnych oznak miłości, pożegnania ani uznania.

Nie możemy zmienić świata, ale możemy zmienić temat.

Ty okrutna istoto, maleńka istoto z sercem wielkości kropki, mawiał Gabriel.

Może to była dawna miłość, po której opłakiwał ją od niepamiętnych czasów. Myślała, że rozumie. Będzie próbowała go zrozumieć, bo mężczyźni są tak różni. Stara miłość czekała, czekała z wyciągniętymi małymi, białymi rączkami, z niebieskimi, błagalnymi oczami. Serce moje! Podążyłaby za swoim marzeniem o miłości, za głosem serca, które podpowiadało jej, że on jest dla niej wszystkim, jedynym mężczyzną na świecie, bo miłość była dla niej najlepszym przewodnikiem. Nic innego się nie liczyło. Cokolwiek by się działo, byłaby dzika, nieskrępowana, wolna.

Bo była jedyną dziewczyną, którą kochali, tak jak jest królewską perłą, którą cenisz, z powodu nocy, kiedy się poznaliśmy, musi być, jak sądzę, i nie na próżno, ukochaną mojego serca, śpiącą w swoim kwietniowym łóżeczku, w swoim singachamerze, ze swoim zielonozłotym cukierkowym gwizdkiem w duecie z szaloną kołdrą, Isobel, jest taka ładna, prawdę mówiąc, oczy dzikiego lasu i pierwiosnkowe włosy, cicho, wszystkie lasy tak dzikie, w fioletach mchu i wawrzynków, jak wszystko tak nieruchome leżało, pod głóg, dziecko drzewa, jak jakiś utracony szczęśliwy liść, jak uspokojony kwiat wijący się, tak bardzo chciałaby wkrótce, bo wkrótce znów będzie, zdobądź mnie, zalecaj się do mnie, poślubij mnie, ach, zmęcz mnie! 

Tak, to na nią patrzył, a w jego spojrzeniu było znaczenie. Jego oczy wbijały się w nią, jakby chciały przeszukać ją na wylot, odczytać jej duszę.

Błędy są bramami odkryć.

Och, Polsko, moja pierwsza i jedyna miłości, gdzie Chrystus i Cezar idą ręka w rękę!

Węszycielu padliny, przedwczesny grabarzu, poszukiwaczu gniazda zła w łonie dobrego słowa, ty, który śpisz na naszym czuwaniu i pościsz dla naszego święta, ty ze swoim wypaczonym rozumem, sprytnie przepowiedziałeś, Jophet w swojej nieobecności, ślepo wpatrując się w twoje liczne oparzenia, oparzenia i pęcherze, liszaje i krosty, przez auspicje tej kruczej chmury, twój cień i przez wróżby gawronów w parlamencie, śmierć z każdą katastrofą, dynamatyzację kolegów, spopielenie zapisów, zrównanie wszystkich zwyczajów z ziemią, powrót mnóstwa słodko-prochowych gnojów do prochu, ale to nigdy nie powstrzymało twojej tępej tępoty (O piekle, nadchodzi nasz pogrzeb! O zarazo, ominie mnie poczta!), że im więcej marchewek siekasz, tym więcej Rzepy kroisz, im więcej obierasz murphiów, im więcej cebuli płaczesz, im więcej wołowiny ubijasz, im więcej baraniny tniesz, im więcej ziemniaków tłuczesz, im mocniejszy ogień rozpalasz i im dłużej łyżką, im mocniej kleisz, z większą ilością tłuszczu na łokciu, tym weselszy dym wydobywa się z twojego nowego irlandzkiego gulaszu.

Wśród nas dorasta nowe pokolenie, pokolenie napędzane nowymi ideami i nowymi zasadami. Podchodzi do tych nowych idei poważnie i entuzjastycznie, a jego entuzjazm, nawet jeśli jest skierowany w niewłaściwym kierunku, jest, jak sądzę, w przeważającej mierze szczery. Żyjemy jednak w sceptycyzmie i, jeśli wolno mi tak powiedzieć, w epoce dręczonej myślami: i czasami obawiam się, że temu nowemu pokoleniu, wykształconemu czy wręcz przeintelektualizowanemu, zabraknie tych cech człowieczeństwa, gościnności i życzliwego humoru, które należały do dawnych czasów.

Nie dbam o to, czy żyję, choćby dzień i noc, byleby moje czyny żyły po mnie.

Niech księżyc żałoby zajdzie i zniknie.

Nad Wisłą.

Noro, my sami, nasze dusze tylko.

Na miejscu umówionym. I czuwaj, czy list, którego pragniesz, nadejdzie. I zostanie wyrzucony na brzeg.

Jeden po drugim wszyscy stawali się cieniami. Lepiej śmiało przejść do tamtego świata, w pełnej krasie jakiejś namiętności, niż zwiędnąć i ponuro zwiędnąć ze starości. Myślał o tym, jak ta, która leżała obok niego, przez tyle lat skrywała w sercu obraz oczu ukochanego, kiedy powiedział jej, że nie chce żyć.

Co czuł Gabriel, będąc sam? Chłód przestrzeni międzygwiezdnej, tysiące stopni poniżej zera albo absolutne zero Fahrenheita, Celsjusza czy Réaumura: zapowiedź zbliżającego się świtu.

Modalność widzialnego: przynajmniej to, jeśli nie więcej, przemyślane moimi oczami. Znaki wszystkiego, co tu czytam, ikry i wodorostów, zbliżającego się przypływu, tego zardzewiałego buta. Smarkozielony, niebieskosrebrny, rdza: kolorowe znaki. Granice diafanu. Gabriel dodaje: w ciałach.

Najgłębsze zdanie, jakie kiedykolwiek napisano, powiedział Gabriel z entuzjazmem, to zdanie na końcu zoologii. Reprodukcja to początek śmierci.

Dlatego niefakty, gdybyśmy je posiadali, są zbyt nieprecyzyjne, by uzasadnić naszą pewność…

Pragnę przytulić w ramionach piękno, które jeszcze nie przyszło na świat. Zamyśleć się nad misami pamięci, gdzie każda wnęka kryje w sobie pustkę. Historia… to koszmar, z którego próbuję się obudzić.

Białe wino jest jak elektryczność. Czerwone wino wygląda i smakuje jak roztopiony stek wołowy.

Nie boję się popełnić błędu, nawet wielkiego błędu, błędu na całe życie, a może i na wieczność.

A gdy już wszystko zostało powiedziane i zrobione, kłamstwa, które człowiek opowiadał o sobie, prawdopodobnie nie mogły się równać z przysłowiowymi kłamstwami, które inni na jego temat wymyślali.

Jestem taki malutki.

W miękkiej, szarej ciszy Gabriel słyszał stukot piłek: a stąd i stamtąd przez ciche powietrze dobiegał dźwięk kijów do krykieta: pick, pack, pock, puck: niczym krople wody w fontannie spadające cicho do pełnej misy.

Jego umysł wydawał się starszy od ich umysłów razem: chłodno oświetlał ich zmagania, szczęście i żale niczym księżyc na młodszej ziemi.

Kiedy dusza człowieka rodzi się w tym kraju, zarzuca się na nią sieci, by powstrzymać ją od ucieczki. Mówisz mi o narodowości, języku, religii. Spróbuję ominąć te sieci.Twój umysł odda dokładnie tyle, ile w niego włożyłeś.Nie było wątpliwości: jeśli chciałeś odnieść sukces, musiałeś odejść. W Dąbrowie zielonej nic nie mogłeś zrobić.Pragnął panować nad jej dziwnym nastrojem.Co było po wszechświecie? 

Nic. Ale czy we wszechświecie było cokolwiek, co pokazywałoby, gdzie się kończył, zanim zaczęła się nicość? 
Nora patrzyła na tę scenę i myślała o życiu; i (jak zawsze, gdy myślał o życiu) zasmucił się. Ogarnęła go łagodna melancholia. Czuł, jak bezużyteczna jest walka z fortuną, będąca brzemieniem mądrości, którą przekazały mu wieki.Anna była, Livia jest, Plurabelle będzie. Rzeczy Północy stworzyły miejsce Południowców, ale ilu pluratorów stworzyło każdego z nich osobiście?Mężczyzn z krwi i kości…

Nie słychać od wód. Ćwierkających wód. Trzepoczących nietoperzy, myszy polne ryczą, mówią. Ho! Czy nie poszedłeś do domu? 

Ho, gadaj, ratuj nas! Moje foos nie będą muczeć. Czuję się tak stary jak tamten wiąz. Opowieść o Shaunie lub Shemie? O wszystkich córkach Liwii. Ciemne jastrzębie nas słyszą. Noc! Noc! Moje ho głowy korytarze. Czuję się tak ciężki jak tamten kamień. Powiedz mi o Johnie lub Shaunie? Kim byli Sem i Shaun, żyjący synowie lub córki? Teraz noc! Powiedz mi, powiedz mi, powiedz mi, tam wiąz! Noc, noc! Istota trzonu lub kamienia. Obok rzek, wód tu i tam. Noc!Emocja tragiczna to w istocie twarz zwrócona w dwie strony, ku przerażeniu i ku litości, które są jej fazami. Widzicie, używam słowa aresztowanie. Mam na myśli to, że emocja tragiczna jest statyczna. A raczej emocja dramatyczna. Uczucia wzbudzane przez niewłaściwą sztukę są kinetyczne, pożądanie lub wstręt. Pożądanie popycha nas do posiadania, do podążania za czymś; wstręt popycha nas do porzucenia, do odejścia od czegoś. Sztuki, które je pobudzają, pornograficzne lub dydaktyczne, są zatem sztukami niewłaściwie. Emocja estetyczna (użyłem ogólnego terminu) jest zatem statyczna. Umysł jest zatrzymany i wzniesiony ponad pożądanie i wstręt.To ciekawe, wiesz – powiedział Władek beznamiętnie – jak bardzo twój umysł jest przesiąknięty religią, w którą, jak twierdzisz, nie wierzysz.Bóg przemawiał do ciebie wieloma głosami, ale ty nie chciałeś go słyszeć.To końskie siki i zgniła słoma, Gabriel pomyślał. To przyjemny zapach do oddychania. Ukoi moje serce. Moje serce jest teraz zupełnie spokojne. Wrócę.
Nora była sama i nieruchoma, wpatrując się w morze; a kiedy poczuła jego obecność i uwielbienie jego oczu, jej oczy zwróciły się ku niemu w cichym cierpieniu jego spojrzenia, bez wstydu i rozwiązłości. – 

Myślę, że umarł za mnie, odpowiedziała.Wyciągnął ze swojego skarbca frazę i wypowiedział ją cicho do siebie:Dzień nakrapianych chmur morskich.Jak Matka pobłażliwa Gabriel powiedział: Mam dziwny umysł i za dużo czytałem. Nieprawda. Mało czytałem i jeszcze mniej zrozumiałem.Myślenie o wszystkim i wszędzie było czymś wielkim. Tylko Bóg 

mógł to zrobić.Jeśli ktoś uważa, że nie jestem boski,Nie dostanie darmowych drinków, kiedy będę robił wino, l

ecz będzie musiał pić wodę i życzyć sobie, żeby była prosta,którą zrobię, kiedy wino znów stanie się wodą.Całował pulchne, łagodne, żółte, pachnące melony jej policzków. 

Barometr jego emocjonalnej natury był nastawiony na szaleństwo.

Zrób mi przysługę Gabryś i zabierz mi ten nóż. Nie mogę patrzeć na jego ostrze. Przypomina mi historię Rzymu.

Wiara leczy tego, kto ma dość losu.

Część z tego jest brzydka, obsceniczna i bestialska, część czysta, święta i duchowa: wszystko to ja.

Dobrą zagadką byłoby przejść przez Dąbrowę, nie mijając pubu.

Czy nie znudziły ci się żarliwe drogi?

Nie mów więcej o zaczarowanych dniach.

Jezus był kawalerem i nigdy nie mieszkał z kobietą. Z pewnością mieszkanie z kobietą to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie mężczyzna musi zrobić, a on nigdy tego nie zrobił.

To była ciężka praca – ciężkie życie – ale teraz, gdy Nora miała je porzucić, nie uważała je za całkowicie niepożądane.

Bez pióra, atramentu, stołu, miejsca, czasu, ciszy, ochoty…

Czytasz po dwie strony z siedmiu książek każdej nocy, co? Byłem młody. Kłaniałeś się sobie w lustrze, robiąc krok naprzód, by szczerze bić brawo, uderzając twarzą. Hura dla tego cholernego idioty! Hura! Nikt nie widział: nikomu nie mów. Książki, które miałeś napisać z literami jako tytułami. Czytałeś tytułowe F? O tak, ale wolę Q. Tak, ale W jest cudowne. O tak, W. Pamiętasz swoje epifanie na zielonych owalnych kartach, głębokie, kopie, które miały zostać wysłane, gdybyś umarł, do wszystkich wielkich bibliotek świata, w tym do Aleksandrii? Ktoś miał je tam przeczytać po kilku tysiącach lat. Jak Pico della Mirandola. Tak, bardzo jak wieloryb. Kiedy czyta się te dziwne strony o kimś, kto dawno odszedł, czuje się jednością z kimś, kto kiedyś…

Końskość to bycie wszystkim koniem. Czczą strumienie tendencji i eony. Bóg: hałas na ulicy: bardzo wędrowny.

Każdy wyobraża sobie, że jest pierwszym, ostatnim i jedynym samotnym, podczas gdy nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, ani jedynym, nie samotnym w serii mającej swój początek i powtarzającej się w nieskończoność.

Język, którym mówimy, jest jego, zanim stał się moim. Jakże różne są słowa dom, Chrystus, piwo, pan, na jego ustach i na moich! Nie mogę wypowiedzieć ani napisać tych słów bez niepokoju ducha. Jego język, tak znajomy i tak obcy, zawsze będzie dla mnie wyuczoną mową. Nie wypowiedziałem ani nie przyjąłem jego słów. Mój głos je powstrzymuje. Moja dusza drży w cieniu jego języka.

Myśli w trumnie wokół mnie, w mumiach, zabalsamowane w przyprawie słów. Tot, bóg bibliotek, bóg-ptak, ukoronowany księżycem. I usłyszałem głos tego egipskiego arcykapłana. W malowanych komnatach wypełnionych książkami z kafelkami. Są nieruchome. Kiedyś żywe w ludzkich mózgach. Nieruchome: lecz swędzenie śmierci w nich tkwi, by opowiedzieć mi do ucha ckliwą historię, by nakłonić mnie do złamania ich woli. 

Czy nikt tego nie rozumie?

Co jest lepszego niż usiąść pod koniec dnia i pić wino z przyjaciółmi lub osobami ich zastępującymi?

Czytał wersety od tyłu, ale to nie była poezja. Następnie przeczytał stronę tytułową od dołu do góry, aż dotarł do swojego imienia. To był on: i ponownie przeczytał stronę w dół. 

Nicość przed nieskończonością. To nie mogła być ściana; ale mogła tam być cienka, cienka linia dookoła wszystkiego. To było bardzo duże, by myśleć o wszystkim i wszędzie. Tylko Bóg mógł to zrobić. Próbował pomyśleć, jak wielka to musi być myśl; ale mógł myśleć tylko o Bogu. Bóg był imieniem Boga, tak jak jego imię brzmiało Gabriel.

Jaki jest wiek duszy człowieka? Tak jak ma ona cnotę kameleona, która zmienia swój odcień przy każdym nowym podejściu, jest wesoła z wesołymi i smutna z przygnębionymi, tak i jej wiek jest zmienny jak jej nastrój. Leopold, siedząc tam, rozmyślając i przeżuwając wspomnienia, nie jest już tym statecznym agentem reklamy i posiadaczem skromnego majątku. Jest młodym Leopoldem, jak w retrospektywnym układzie, zwierciadłem w zwierciadle (hej, presto!), widzi samego siebie. Tę młodą postać z tamtych czasów, przedwcześnie męską, widać, idącą w upalny poranek ze starego domu przy ulicy Piotrkowskiej do liceum, z torbą na książki niczym z bandolierą, a w niej spory kawałek pszennego bochenka, myśl matki. Albo to ta sama postać, sprzed roku lub dwóch, w swoim pierwszym kasku (ach, to był dzień!), już w drodze, pełnoprawny podróżnik dla rodzinnej firmy, wyposażony w księgę zamówień, pachnącą chusteczkę (nie tylko na pokaz), swoją skrzynkę z błyszczącymi drobiazgami (niestety, to już przeszłość!) i dreszcz uległych uśmiechów dla tej czy innej półwytrawnej gospodyni domowej liczącej na palcach lub dla początkującej dziewicy nieśmiało przyznającej się (ale serce? powiedz mi!) do jego wystudiowanych liryków. Zapach, uśmiech, ale coś więcej niż to, ciemne oczy i oleisty adres przynosiły do domu o zmierzchu niejeden rozkaz szefowi firmy siedzącemu z fajką Jakuba po podobnych pracach w ojcowskim ingle (posiłek z makaronu, możesz być pewien, rozgrzewa), czytając przez okrągłe okulary z rogami jakiś papier z Europy sprzed miesiąca. Ale hej, presto, lustro tchnęło, a młody rycerz błędny cofa się, kurczy, do maleńkiej plamki we mgle. Teraz sam jest ojcowski, a ci wokół niego mogą być jego synami. Kto może powiedzieć? Mądry ojciec zna swoje dziecko. Myśli o mżawce przy zamku 

Neuschwanstein, tuż przy tamtejszych składach celnych… Razem słyszą ciężkie kroki straży, gdy dwa cienie w płaszczach przeciwdeszczowych mijają nowy królewski uniwersytet. Nigdy nie zapomni imienia, nigdy nie zapamięta nocy, pierwszej nocy, nocy panny młodej. Są spleceni w najgłębszej ciemności, chętna i chętny, i w jednej chwili (fiat!) światło zaleje świat. Czy serce podskoczyło do serca? Nie, uczciwy czytelniku. W jednej chwili stało się, ale – wstrzymaj się! Cofnij się! Tak być nie może! W przerażeniu biedna dziewczyna ucieka przez mrok. Jest oblubienicą ciemności, córą nocy. Nie śmie zrodzić słonecznozłotego dziecka dnia. Nie, Gabrielu! Imię i pamięć cię nie pocieszą. To młodzieńcze złudzenie twojej siły zostało ci odebrane i na próżno. Żaden syn z twoich lędźwi nie jest z tobą. 

Jak my, albo matka, splatamy i rozplatamy nasze ciała, powiedział Gabriel, z dnia na dzień, ich cząsteczki krążą tam i z powrotem, tak artysta splata i rozplata swój wizerunek. I jak pieprzyk na mojej prawej piersi jest tam, gdzie był, gdy się urodziłem, choć całe moje ciało było utkane z nowej materii raz po raz, tak poprzez ducha niespokojnego ojca wyłania się obraz nieżyjącego syna. W intensywnym momencie wyobraźni, gdy umysł, jak mówi Shelley, jest gasnącym węglem, to, kim byłem, jest tym, kim jestem i tym, czym potencjalnie mogę się stać. Tak więc w przyszłości, siostrze przeszłości, mogę zobaczyć siebie, jak siedzę tu teraz, ale tylko poprzez refleksję nad tym, kim wtedy będę.

– Mam na myśli, powiedział Gabriel, że nie byłem sobą takim, jakim jestem teraz, jakim musiałem się stać.

Białe róże i czerwone róże: to były piękne kolory do myślenia. A karty za pierwsze, drugie i trzecie miejsce również były w pięknych kolorach: różowym, kremowym i lawendowym. Lawenda, krem i różowe róże były piękne na myśl. Może dzika róża mogłyby być jak te kolory i przypomniał sobie piosenkę o dzikich kwiatach róży na małym zielonym skwerze. Ale nie można mieć zielonej róży. Ale być może gdzieś na świecie można.

Ale chociaż Bóg miał różne imiona we wszystkich językach świata i Bóg rozumiał, co wszyscy ludzie, którzy

modlili się, mówili w swoich różnych językach, Bóg zawsze pozostawał tym samym Bogiem, a prawdziwym imieniem Boga był Bóg.

Idę, by po raz milionowy spotkać się z rzeczywistością doświadczenia i wykuć w kuźni mojej duszy niestworzone sumienie mojej rasy.

Rzeka, obok Ewy i Adama, od zakrętu brzegu do zakola zatoki, prowadzi nas przez komodiusowy vicus recyrkulacji z powrotem do zamku Neuschwanstein i okolic.

Nowe dziewięć muz, handel, muzyka operowa, miłość, manufaktura, wolność widzenia, głosowanie w plebiscycie, gastronomia, higiena prywatna, nadmorskie koncerty, bezbolesne położnictwo i astronomia dla ludu.

Mglisty wrogość narastał w nim i niczym chmura zaciemnił jego umysł wobec jej nielojalności: a kiedy przeminął niczym chmura, pozostawiając jego umysł znów pogodnym i zobowiązanym wobec niej, uświadomił sobie mgliście i bez żalu pierwsze bezgłośne rozstanie w ich życiu.

Weź to w siebie, radził mu brzuch.

Blask, o którym mówi, to scholastyczne quidditas, istota rzeczy. Najwyższą jakość artysta odczuwa, gdy estetyczny obraz po raz pierwszy powstaje w jego wyobraźni. Umysł w tej tajemniczej chwili Shelley pięknie porównał do gasnącego węgla. Chwila, w której ta najwyższa cecha piękna, czysty blask obrazu estetycznego, zostaje świetliście pojmowana przez umysł, pochłonięty jego całością i zafascynowany jego harmonią, to świetlisty, cichy zastój estetycznej przyjemności, stan duchowy bardzo podobny do schorzenia serca, które włoski fizjolog Luigi Galvani, używając określenia niemal tak pięknego jak u Shelleya, nazwał „urzeczenie serca”.

My, którzy żyjemy pod niebem, my z królestwa koniczyny, my, ludzie z rodu grzechów, często obserwowaliśmy niebo sięgające ponad ziemię.

A ty, kimżeś był? Podpierałeś garnek na podwórku i co w imię tego Łukasza? Czy ty pocierasz ścianę w holu o ścianę z żarem? Napijesz się z pełnego talerza? Tak.

Myśl i fabuła nie są tak ważne, jak niektórzy by je przedstawiali. Celem każdego dzieła sztuki jest przekazywanie emocji; talent to dar przekazywania tych emocji.

Z przyjemnością przejdę do potomności jako człowiek od nożyczek i kleju, bo wydaje mi się to surowym, ale nie niesprawiedliwym określeniem.

Znaj wszystkich ludzi, Władek powiedział, ruiny czasu budują rezydencje wieczności.

Wieczność! O, straszne i straszne słowo. Wieczność! Jakiż ludzki umysł może to pojąć?

Ugryź mój śmiech, wypij moje łzy. Wniknij we mnie, tomy, zaklnij mnie surowo i rozlej omdlewając, po prostu nie obchodzi mnie, co myślą moi przeciwnicy.

Cienie lasu unosiły się cicho przez poranny spokój od wejścia na schody w stronę morza, gdzie patrzył. W głębi lądu i dalej lustro wody bielało, wzgardzone przez lekkoobute, spieszące stopy. Biała pierś mrocznego morza. Splecione akcenty, para po parze. Ręka szarpiąca struny harfy, łącząca ich splecione akordy. Fala bieli połączyły słowa migoczące na mrocznym przypływie.

To jest Bóg… Krzyk na ulicy, odpowiedział Władek. Jak jego własne rzadkie myśli, chemia gwiazd.

Gdybyśmy wszyscy nagle stali się kimś innym.

Zimne powietrze szczypało nas i bawiliśmy się do upadłego, nasze ciała jaśniały.

Koniec, któremu miał służyć, lecz którego nie widział, skłonił go do ucieczki niewidzialną ścieżką, a teraz znów go przywołał, a przed nim otworzyła się nowa przygoda.

Jestem, krok po kroku. Co by się nie stało, Nora byłaby dzika, nieskrępowana, wolna.

Niektórzy ludzie, mówi Gabriel, widzą źdźbło w cudzym oku, ale nie widzą belki we własnym.

Powiedział, że jest słodsza i gęstsza niż krowy, a potem chciał mnie doić do herbaty…

Tym razem nie było dla niego nadziei: to był trzeci cios. Noc po nocy przechodziłem obok domu (były wakacje) i przyglądałem się oświetlonemu kwadratowi okna: i noc po nocy odkrywałem, że jest ono oświetlone w ten sam sposób, słabo i równomiernie. Gdyby nie żył, myślałem, zobaczyłbym odbicie świec na zaciemnionej rolecie, bo wiedziałem, że nad głową trupa należy postawić dwie świece. Często mi mówił: Nie długo pożyję na tym świecie, a ja uważałem jego słowa za czcze. Teraz wiedziałem, że były prawdą. Każdej nocy, patrząc w okno, cicho powtarzałem sobie słowo „paraliż”. Zawsze brzmiało ono dziwnie w moich uszach, jak słowo „gnomon” w Euklidesie i słowo „symonia” w Katechizmie. Ale teraz brzmiało jak imię jakiejś złowrogiej i grzesznej istoty. Napawało mnie strachem, a jednak pragnąłem być bliżej niej i patrzeć na jej śmiercionośne działanie.

No dalej, wy musujące winem, skwierczące ginem, pijackie istoty! No dalej, wy oschłe, o byczych karkach, o chrząszczowatych brwiach, o zarośniętych policzkach, o chytrych mózgach, łasicowate spłuczki, fałszywe alarmy i nadbagaż! No dalej, ty potrójny ekstrakcie hańby! Aleksandrze, któryś wyrwał ku chwale prawie połowę tej planety od Królewca do Władywostoku. Bóstwo to nie żaden kiczowaty numer. Zapewniam cię, że jest uczciwy i ma świetną propozycję biznesową. Jest najwspanialszą rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiono, i nie zapominaj o tym. Krzycz o zbawienie w Królu Jezusie. Będziesz musiał wstać bardzo wcześnie, ty grzeszniku, jeśli chcesz igrać z Wszechmogącym Bogiem. Ani trochę. Ma dla ciebie miksturę na kaszel z mocnym uderzeniem, przyjacielu, w tylnej kieszeni. Tylko spróbuj.

Gabriel wspomina zapomniane piękno i, obejmując Norę ramionami, ściska w ramionach piękno, które dawno zniknęło ze świata. Nie to. Wcale nie. Pragnę przytulić w ramiona piękno, które jeszcze nie przyszło na świat.

Niektórzy poważnie uważają, że intencja mogła być geodezyjna lub, w opinii bardziej przebiegłych, ekonomiczna. Ale pisząc od końca do końca i obracając się, obracając i od końca do końca, uderzając w pisanie, z liniami rozcinających się lektyk i głośnymi opadającymi literami, stare miejsce i powrót z powrotem od tego. Niech powstanie, aż do Hum Lit. Śpij, gdzie w pustkowiu jest mądrość?

Wiele kwiatów rodzi się, by zarumienić się niezauważonym.

Tylko wielkie słowa na zwykłe rzeczy ze względu na brzmienie.

Usta można lepiej zaangażować niż cylinder cuchnącego zielska.

Nie umarł, ale zbladł jak film na słońcu. Zagubił się lub zniknął z istnienia, bo już nie istniał. Jak dziwnie pomyśleć o nim, że zniknął w taki sposób, nie przez śmierć, ale przez zgaśnięcie na słońcu lub przez zagubienie się i zapomnienie gdzieś we wszechświecie!

Pochyl się, jeśli jesteś przytomny, do tej glinianej księgi, cóż za osobliwości śpiewają (proszę, schyl się), w tym telefonie! Czy potrafisz odtworzyć (skoro My i Ty już to wydaliśmy) jej świat?

A potem rakieta wystrzeliła i huknęła na oślep i O! wtedy Rzymska świeca wybuchła i rozległo się westchnienie O! i wszyscy krzyknęli O! O! w zachwycie, a z niej wytrysnął strumień deszczu, złote nitki włosów, które się rozsypały i ach! wszystkie były zielonkawymi, wilgotnymi gwiazdami spadającymi ze złotym blaskiem, O, jakże żywe! O, jakże miękkie, słodkie, miękkie!

Wytrzyj okulary tym, co wiesz.

Pytałeś mnie, co bym zrobił, a czego bym nie zrobił. Powiem ci, co zrobię, a czego nie. Nie będę służył temu, w co już nie wierzę, czy będzie się nazywać moim domem, moją ojczyzną, czy moim kościołem: i postaram się wyrazić siebie w jakimś sposobie życia lub sztuki tak swobodnie, jak potrafię i tak całkowicie, jak potrafię, używając do obrony jedynej broni, na jaką sobie pozwalam – milczenia, wygnania i przebiegłości. 

Kochaj mnie. Kochaj mój parasol.

No cóż, Waldku, powiedział, życzę tobie i twoim bliskim wszelkiej radości życia, stary druhu, i mnóstwa pieniędzy, i obyś nigdy nie umarł, dopóki cię nie zastrzelę. A to życzenie szczerego przyjaciela, starego przyjaciela. Wiesz o tym?

Upadnie. Jeszcze nie upadł, ale spadnie bezszelestnie, w jednej chwili. Nie upaść było zbyt trudno, zbyt trudno: i poczuł cichy upadek swojej duszy, jakby miało to nastąpić w pewnej chwili, upaść, upaść, ale jeszcze nie upaść, wciąż nieupaść, ale zaraz upaść.

To nie mógłby być mur, ale mogłaby istnieć cienka, cienka linia wokół wszystkiego.

Jakie sny miałby, gdyby nie widział. Życie dla niego było snem. Gdzie rodzi się sprawiedliwość w ten sposób?

Pytałeś mnie, co bym zrobił, a czego bym nie zrobił. Nie będę służył temu, w co już nie wierzę, czy będzie to mój dom, moja ojczyzna, czy mój kościół: i postaram się wyrazić siebie w jakimś sposobie życia lub sztuki tak swobodnie, jak potrafię i tak całkowicie, jak potrafię, używając do obrony jedynej broni, na którą sobie pozwalam – milczenia, wygnania i przebiegłości.

Z wolą woli wytrzymać, sprzeciwić się.

I ponieważ żaden człowiek nie zna wszechobecności swojego kopca, ani do jakich procesów zostaniemy przez to wprowadzeni, ani czy zauważyłby krańce wszechświata w podobny sposób, wszystko jest ukryte, gdy chcemy wstecz zobaczyć, z jakiego regionu oddalenia to, czym jest nasza bytność, i co przyniosło mu jego pochodzenie.

Nasze dusze, zawstydzone naszymi grzechami, lgną do nas jeszcze bardziej, jak kobieta do swojego kochanka, im bardziej, tym więcej.

Ufa mi, jej dłoń delikatna, oczy o długich rzęsach. Gdzież ja teraz, do cholery, prowadzę ją poza zasłonę? W nieuniknioną modalność, nieuniknioną wizualność. Ona, ona, ona. Co ona?

Żyć, błądzić, upadać, triumfować, tworzyć życie z życia.

Dlaczego był podwójnie zirytowany?

Bo zapomniał, bo pamiętał, aż dwa razy przypominał sobie, by nie zapomnieć.

Każde życie to wiele dni, dzień po dniu. Przechodzimy przez siebie, spotykając rabusiów, duchy, olbrzymów, starców, młodzieńców, żony, wdowy, szwagrów, ale zawsze spotykając siebie.

Co było po wszechświecie? Nic. Ale czy było coś wokół wszechświata, co pokazywałoby, gdzie kończył się przed miejscem nicości? Się zaczął? To nie mógł być mur; ale mogła istnieć cienka linia wokół wszystkiego.

Bolało go, że nie wiedział dobrze, co oznacza polityka i że nie wiedział, gdzie kończy się wszechświat. Czuł się mały i słaby. Kiedy będzie jak ci, którzy zajmują się poezją i retoryką?

Szkoła i dom zdają się oddalać od nas, tak samo ich wpływ na nas zdawał się słabnąć.

Ostatnią i najstraszniejszą torturą wszystkich tortur tego strasznego miejsca jest wieczność piekła. Wieczność! O, straszne i straszne słowo. Wieczność! Jaki ludzki umysł jest w stanie to pojąć? I pamiętaj, to wieczność bólu. Choć ból piekła nie jest tak straszny, jak jest, to jednak stanie się nieskończony, ponieważ jest przeznaczony, by trwać wiecznie. Ale Choć są wieczne, bywają, jak wiesz, nie do zniesienia intensywne, nieznośnie rozległe. Znoszenie nawet użądlenia owada przez całą wieczność byłoby straszną męką. Co to musi być? Czy zatem znosić rozliczne męki piekła na wieki? Na wieki! Na całą wieczność! Nie przez rok ani przez wieki, ale na wieki. Spróbuj wyobrazić sobie straszliwe znaczenie tego. Często widziałeś piasek na brzegu morza. Jak drobne są jego maleńkie ziarenka! A ile z tych maleńkich ziarenek składa się na małą garść, którą dziecko chwyta w swojej zabawie. Teraz wyobraź sobie górę tego piasku, wysoką na milion mil, sięgającą od ziemi do najdalszych niebios i szeroką na milion mil, rozciągającą się do najodleglejszej przestrzeni i o grubości miliona mil; i wyobraź sobie tak ogromną masę niezliczonych cząsteczek piasku mnożącą się tak często, jak często są liście w lesie, krople wody w potężnym oceanie, pióra na ptakach, łuski na rybach, włosy na zwierzętach, atomy w rozległej przestrzeni powietrza: i wyobraź sobie, że po upływie każdego miliona lat mały ptaszek przylatuje do tej góry i zabiera w dziobie maleńkie ziarenko tego piasku. Ile milionów stuleci upłynie, zanim ten ptak uniesie choćby metr kwadratowy tej góry, ile eonów wieków, zanim uniesie wszystko? A jednak na końcu tego ogromnego odcinka czasu nie można powiedzieć, że skończyła się nawet jedna chwila wieczności. Na końcu tych wszystkich miliardów i bilionów lat wieczność ledwo się zacznie. A gdyby ta góra podniosła się ponownie po tym, jak została cała zabrana, i gdyby ptak przyleciał ponownie i uniósł ją wszystko ziarnko po ziarnku, i gdyby unosiła się i opadała tyle razy, ile jest gwiazd na niebie, atomów w powietrzu, kropli wody w morzu, liści na drzewach, piór na ptakach, łusek na rybach, włosów na zwierzętach, na końcu wszystkich tych niezliczonych wzniesień i opadnięć tej niezmiernie ogromnej góry nie można powiedzieć, że skończyła się ani jedna chwila wieczności; nawet wtedy, u kresu takiego okresu, po eonu, o którym sama myśl przyprawia nasz mózg o zawrót głowy, wieczność ledwo by się zaczęła.

Nigdy nie wymachiwałby kadzielnicą przed tabernakulum jako kapłan. Jego przeznaczeniem było być nieuchwytnym dla społecznych czy religijnych nakazów. Mądrość kapłańskiego apelu nie poruszyła go do głębi. Przeznaczony był do uczenia się własnej mądrości z dala od innych albo do uczenia się mądrości innych, błąkając się po sidłach świata.

Ziarnisty piasek zniknął mu spod stóp. Jego buty znów zdeptały wilgotny, trzeszący maszt, brzytwy, skrzypiące kamyki, które na niezliczonych kamykach trzeszczą, drewno przesiane przez robaka okrętowego, zaginiona Armada. Niezdrowe mielizny czekały, by wessać jego stąpające podeszwy, dyszące w górę ściekowym oddechem, kieszeń wodorostów tliła się w morskim ogniu pod stertą ludzkich popiołów. Płynął nimi, krocząc ostrożnie. Butelka podróżna stanęła, zatłoczona po pas, w lepkim, piaszczystym cieście. Strażnik: wyspa straszliwego pragnienia. Połamane obręcze na brzegu; na lądzie labirynt ciemnych, przebiegłych sieci; dalej kredowe tylne drzwi, a na wyższej plaży sznur do suszenia z dwiema ukrzyżowanymi koszulami, wigwamy brązowych sterników i kapitanów żeglugi wielkiej. Ludzkie muszle.

Tu Gabriel zatrzymał się. Przeszedłem długą drogę ku zaświatom. Czy tam nie idę? Wygląda na to, że nie. Następnie zaśmiał się, by uwolnić umysł z jego więzów.

Noro, dlaczego takie słowa wydają mi się tak nudne i zimne? Czy to dlatego, że nie ma słowa wystarczająco czułego, by być twoim imieniem?

Skłanianie się sofistów ku bocznym ścieżkom apokryfów jest nieustanne. Drogi są ponure, ale prowadzą do miasta.

(tekst nawiązuje do literatury pięknej Jamesa Joyce’a, lecz stanowi licentia poetica autora, Stanisław Barszczak)

____

Stanisław Barszczak, Gabriel’s enchanted Moon


Close your eyes and see, Władek.
You think you’re running away and bumping into yourself. The longest way around is the shortest way home.
And then I asked him with my eyes to ask „yes” again, and then he asked if I would answer „yes,” and his heart was beating like crazy, and then I said yes, I would answer „yes.”
His heart danced with her movements like a cork on a wave. He heard what her eyes were telling him from under the hood, and he knew that in some dim past, whether in life or in dreams, he had already heard their story.
History, Władek said, is a nightmare from which I’m trying to wake up.
I’ll tell you what I will and won’t do. I will not serve what I no longer believe in, whether it calls itself my home, my country, or my church. And I will strive to express myself in some way of life or art as freely and as completely as I can, using in defense the only weapons I allow myself—silence, exile, and cunning.
You forced me to confess my fears. But I will also tell you what I am not afraid of. I am not afraid of being alone, or of being rejected by another, or of leaving behind what I must leave behind. And I am not afraid of making a mistake, even a big mistake, a mistake that will last a lifetime, perhaps even eternity.
I was the Flower of the Mountains, yes, when I put a rose in my hair, like Andalusian girls did, should I wear a red one, yes, and when he kissed me under the Moorish wall, and I thought: good, him and me, and then I asked him with my eyes to ask again, yes, and then he asked if I should say yes, my mountain flower, and first I put my arms around him, yes, and I pulled him close so he could smell my breasts, yes, and his heart was beating like crazy, and yes, I said, yes, I will.
Love loves to love, to love.
Every life is many days, day after day. We pass through each other, encountering robbers, ghosts, giants, old men, young men, wives, widows, brothers-in-law, but always encountering each other.
A man of genius makes no mistakes. His mistakes are conscious and constitute the gateway to discovery.
He wanted to cry silently, but not for himself: for words as beautiful and sad as music. A few light knocks on the glass made Władek turn to the window. Snow began to fall again. With sleepy eyes, he watched the flakes, silver and dark, fall slanting in the lamplight. It was time to set off on his journey west. Yes, the newspapers were right: snow was common in Poland that day. It fell in every corner of the dark, central plain, on the treeless hills, fell silently on the Mielno marshes, and further west, fell silently into the dark, rebellious waves of the Baltic Sea. It also fell in every corner of the lonely cemetery on the hill where yesterday’s mighty ruler of these lands was buried. It settled thickly on the crooked crosses and tombstones, on the spears of the small gate, on the barren thorns. His soul slowly fainted as he heard the snow fall silently across the universe, falling silently, like the fall of their final end, on all the living and the dead.
This is how the companions of youth lived, laughed, loved, and left. Life is too short to read a bad book.
Your battles, Gabriel, and your romances too, inspired me—not the obvious, material battles, but the ones you fought and won with your forehead. I had romances too, once…
But my body was like a harp, and her words and gestures like fingers sliding over wires.
Why do such words seem dull and cold? Is it because there is no word tender enough to be your name? I told my chosen one.
Her antiquity in preceding and surviving successive telluric generations: her nocturnal dominance: her satellite dependence: her luminous reflection: her constancy in all phases, rising and setting at appointed times, growth and decline: enforced immutability. Her appearance: her indefinite answer to negative questions: her power over leaking and returning waters: her power to enamour, humiliate, bestow beauty, drive to madness, incite and support crime: the calm impenetrability of her countenance: the terror of her isolated, dominating, dazzling proximity: her signs of storm and calm: the stimulation of her light, her movement, and her presence: the warning of her craters, her dry seas, her silence: her radiance when visible: her charm when invisible. The sea, the snot-green sea, the sea that tightens the scrotum.
Shakespeare is the happy hunting ground of all minds that have lost their balance.
Hail, O life! I go to encounter the reality of experience for the millionth time and forge in the forge of my soul the uncreated conscience of my race.
And yet her name was like a summons to all my foolish blood, Władek.
Her lips touched my brain as they touched his, as if they were the carrier of some obscure speech, and between them he felt an unknown and timid pressure, darker than the faintness of sin, softer than sound or smell.
One by one, they all became weak. 

It’s better to boldly pass into that other world, in the full glory of some passion, than to fade and wither gloomily with age.

I am tomorrow, or some future day, what I established today. I am today what I established yesterday or sometime before.

Secrets, silent, stony, sit in the dark palaces of our hearts: secrets weary of their tyranny: tyrants ready to be dethroned.

My sweet little licentious Nora, I did as you told me, you dirty girl, and I escaped twice when I read your letter… Goodnight, my little Nora, my little, dirty, lewd bird! There’s one lovely word, „darling,” that you underlined, so I’d better escape. Write me more about this and about yourself, sweetly, ever dirtier, ever dirtier.

The heavenly tree, full of stars, was adorned with moist, pomegranate fruit.

Then Nora and I talked about art.

The most important question about a work of art is: from what depths of life does it spring?

I was alone. I was unnoticed, happy, and close to the wild heart of life. I was alone, young, willful, and wild, alone in the wilderness of wild air, brackish waters, a sea harvest of shells, tangles, and a dim gray sun.

The artist’s goal is to create beauty. What beauty is is a separate question.

First we feel. Then we fall.

One can die while the sun shines…

May my country die for me.

To learn, one must be humble. But life is a great teacher.

Moments of their secret life together shone like stars in his memory.

God created food; the devil created cooks.

I wanted real adventures to happen to me. But real adventures, I thought, don’t happen to people who stay at home: they have to be sought abroad.

I used to be too excited to be truly happy.

Hold on to the present, the here and now, so that all the future sinks into the past.

What’s in a name? This is the question we ask ourselves in childhood, when we write the name we’re told is ours.

I’m afraid of those big words, I said, that make us so unhappy.

When a person is born… nets are thrown around them to keep them from escaping. You tell me about nationality, language, religion. I’ll try to fly through those nets.

Writing in English is the most ingenious torture ever devised for sins committed in past lives. The English reading public explains why.

My mouth is full of rotten teeth, and my soul of rotten ambitions.

I’ve read little and understood even less.

My Nora… What if he judged her harshly? What if her life were a simple rosary of hours, her life simple and strange as a bird’s, joyful in the morning, restless all day, weary at sunset? Her heart simple and stubborn as a bird’s?

What we are now, is what we once were.

I lived somewhat detached from my body, viewing my actions with doubt. I had a strange autobiographical habit that caused me to occasionally compose a short sentence about myself, containing a third-person subject and a past-tense verb.

The movements that spark revolutions in the world are born from dreams and visions in the heart of a peasant on a mountaintop.

Gazing into the darkness, I saw myself driven and mocked by vanity; and my eyes burned with anguish and anger.

If Wladek left his house today, she would find him sitting on the doorstep. If he set out tonight, his steps would follow him. Each life is many days, day after day. We pass through each other, encountering robbers, ghosts, giants, old men, young men, wives, widows, brothers-in-law. But we always meet each other.

My heart is completely at peace now. I will return.

Gabriel’s soul fainted as he heard the snow falling silently across the universe, falling silently, like the fall of their final end, on all the living and the dead.

Waking from a vision is perhaps as painful as birth.

The frontal music of an army marching against the enemy was a pleasant interlude to a conversation with a friend. There’s nothing like old friends.

This race, this country, and this life created me, Vladek said. I’ll express myself as I am.

But we live in skepticism and, if I may say so, in an age tormented by thoughts; And sometimes I fear that this new generation, educated or hyper-educated as it may be, will lack those qualities of humanity, hospitality, and kind humor that belonged to the old days.

It was a day of speckled sea clouds.

The phrase, the day, and the scene harmonized in accord. The words. Were those their colors? He allowed them to brighten and fade, shade by shade: the golden sunrise, the rust-green apple orchard, the azure of the waves, the gray-fringed fleece of clouds. No, it wasn’t their colors: it was the balance, the equilibrium of the era itself. So did he love the rhythmic rise and fall of words more than their associations with legend and color? Or perhaps it was that, being so 

Short stretches of space. Five, six: nacheinander. Exactly: and this is the inevitable modality of audibility. Open your eyes. No. Jesus! If I fell off the cliff that beetles at its base, I would fall through nebeneinander inevitably. I cope well in the dark. My ash sword hangs at my side. Tap it: yes. My two feet in his shoes are at the end of his legs, nebeneinander. It sounds solid: forged by the hammer of the demiurge. Am I walking towards eternity along the beach of Lavigno?

The rhythm begins, you see. I hear. A catalectic tetrameter of marching iambs. No, the gallop of foals.

Open your eyes now. I’ll do it. Wait a minute. Has everything disappeared since then? If I open it, I’ll be forever in black adiaphane. Enough! I’ll see if I can see.

I see now. There all the time without you: and forever will be, a world without end.

It rose like a bird, suspended in flight, a swift, pure cry, rise, silver bullet, leap calmly, rushing, sustained, to come, do not spin too long, a long breath, a breath, a long life, rising high, high, dazzling, blazing, crowned, high in the radiance of the symbolic, high, ethereal womb, high, high, vast radiance everywhere, everything rising around, around everything, infinity…

I am proud to be an emotionalist.

In the particular lies the universal.

The soul… is born slowly and darkly, more mysterious to us than the birth of the body. When a human soul is born in this land, nets are thrown around it to keep it from escaping. You speak to me of nationality, language, religion. I will try to fly through these nets.

His soul slowly fainted as he heard the snow falling silently across the universe, silently, like the fall of their final end, upon all the living and the dead.

What then must it mean to endure the manifold torments of hell forever? Forever! For all eternity! Not for a year or a century, but forever. Try to imagine the terrible significance of this. You have often seen the sand on the seashore. How fine its tiny grains are! And how many of these tiny grains make up the small handful a child grasps in his play. Now imagine a mountain of this sand, a million miles high, reaching from the earth to the farthest heavens, a million miles wide, reaching into the most distant spaces, and a million miles thick. And imagine such a vast mass of countless sand particles multiplied as frequently as leaves in a forest, drops of water in a mighty ocean, bird feathers, fish scales, animal hairs, atoms in the vast air. And imagine that after every million years, a tiny bird flies to this mountain and carries a tiny grain of sand in its beak. How many millions of centuries will pass before this bird lifts even a square meter of this mountain, how many eons of ages before it lifts everything?

And yet, at the end of this immense stretch of time, not a single moment of eternity can be said to have ended. After all these billions and trillions of years, eternity will barely begin. And what if this mountain were to rise again, after being carried away grain by grain, and if it rose and fell as many times as there are stars in the sky, atoms in the air, drops of water in the sea, leaves on trees, feathers on birds, scales on fish, hairs on animals—at the end of all these countless rises and falls of this immensely vast mountain, not a single moment of eternity could be said to have ended; Even then, at the end of such a period, after an eon of time the mere thought of which makes our brains dizzy, eternity would barely have begun.

Touch me. Gentle eyes. A gentle, soft hand. I am lonely here. Oh, touch me soon. How does this word seem familiar to all people? I am quiet here, alone. Sad too. Touch, touch me.

What good did prayer do when Grzegorz knew his soul longed for its own destruction?

Everything is unstable, except faith in the soul, which changes everything and fills their inconstancy with light.

A corpse is rotten meat. And what is cheese? A corpse made of milk.

I think I would recognize Nora’s fart anywhere. I think I could smell her fart in a room full of farting women.

When the short winter days arrived, dusk fell before we had a chance to properly eat dinner. When we met on the street, the houses were dark. The expanse of sky above us was a constantly shifting purple, and toward it floated faint streetlamps. The cold air stung us, and we played until our bodies glowed. Our screams echoed through the quiet street.

As long as you own something, it can be taken away… but when you give it, you’ve already given it. No thief can take it away from you. It’s yours forever, once you’ve given it. It will be yours forever. That’s what giving means.

What did Gregory, the water lover, drawing water, returning to his pasture, admire about water?

Its universality: its democratic equality and constancy to his nature in search of its own level: its vastness in the ocean of Mercator’s projection: its incomparable

the explored depth in the Mariana Trench in the Pacific exceeding 8000 fathoms; the restlessness of its waves and surface particles visiting successively all points of its coast; the independence of its units; the variability of the sea states; its hydrostatic calm in the silence; its hydrokinetic turgor in the tides; its subsidence after destruction; its aridity in the circumpolar, Arctic, and Antarctic ice caps; its climatic and commercial importance; its 3 to 1 predominance over the dry land of the globe; its undisputed hegemony extending for square leagues over the entire region below the Tropic of Capricorn; the centuries-long stability of its original basin; its luteof-free substratum; its capacity to dissolve and hold in solution all soluble substances, including millions of tons of the most valuable metals; and the slow erosion of peninsulas and islands, the continuous formation of homothetic islands, peninsulas, and sloping capes; its sediments alluvial: its weight, volume, and density: its immovability in lagoons and mountain ponds: its gradation of colors in hot, temperate, and frigid zones: its transportation branches in continental lake streams and confluent ocean rivers with their tributaries and transoceanic currents, the Gulf Stream, the north and south equatorial courses: its violence in earthquakes, waterspouts, artesian wells, eruptions, torrents, eddies, surges, earth waves, watersheds, geysers, cataracts, whirlpools, currents, floods, downpours, cloudbursts: its extensive horizontal curve: its mystery in springs and latent moisture, revealed by rhabdomantic or hygrometric instruments and illustrated by the well at the opening in the wall at Ashtown gate, the saturation of air, distillation dew: the simplicity of its composition, two constituent parts of hydrogen with one constituent part of oxygen: its healing properties: its buoyancy in the waters of the Dead Sea: its tenacious permeability in gutters, ravines, inadequate dams, leaks on board ship: its purifying, thirst- and fire-quenching properties, nourishing vegetation: its infallibility as a paradigm and pattern: its metamorphoses as steam, fog, cloud, rain, sleet, snow, hail: its strength in rigid hydrants: its variety of forms in lakes and bays, bays, gulfs, straits, lagoons, atolls, archipelagos, straits, fjords, bays and tides. Mouths of rivers and arms of the seas: its solidity in glaciers, icebergs, ice floes; Its docility in the operation of hydraulic mill wheels, turbines, dynamos, power plants, bleacheries, tanneries, and shearing mills; its utility in canals, rivers, if navigable, floating and gravel docks; its potential to master tides or watercourses falling from level to level; its underwater fauna and flora (anacoustic, photophobic), the numerically, if not literally, inhabitants of the globe; its ubiquity as 90 percent of the human body; the noxiousness of its exhalations in lake swamps, pestilential peat bogs, faded floral water, stagnant ponds under a waning moon.

I think of you so often you have no idea. A thought is a thought of a thought.

Absence, the highest form of presence.

To live, to wander, to fall, to triumph, to create life from life. A wild angel appeared to Gregory, an angel of mortal youth and beauty, an envoy from the beautiful courts of life, to open for him in a moment of ecstasy the gates of all paths to error and glory. Onward, onward, onward, onward!

To discover a way of life or art through which my spirit could express itself in unfettered freedom.

Be just before you show generosity.

Nora respected him as she did the General Post Office—as something large, secure, and permanent: and though she knew his modest talents, she appreciated his abstract value as a man.

The lonely, last, beloved, long road, the river, passing Eve and Adam, from the bend of the shore to the bend of the bay, leads us through a Commodian wick of recirculation back to Neuschwanstein Castle and its surroundings.

You ask me why I don’t love you, but surely you must believe that I like you very much. If the desire to possess someone completely, to deeply admire and respect them, and to strive to ensure their happiness in every way is „love,” then perhaps my feeling for you is a kind of love. I tell you, your soul seems to me the most beautiful and simplest soul in the world, and perhaps because I am so aware of this, looking at you, my love or affection for you loses much of its fierceness.

What is yours is mine, and what is mine is mine.

Every bond is a bond of sadness.

My words seem dark to you. Darkness is in our souls, don’t you think?

Under Nora’s cover of silence, he pressed her arm tightly to his side; and as they stood in the hotel doorway, he felt they had escaped from their lives and responsibilities, had escaped from their homes.

and friends, and fled together with wild and radiant hearts to a new adventure.

Beware the bull’s horns, the horse’s hooves, and the Englishman’s smile.

Nora followed her dream of love, the dictates of her heart that told her he was everything to her, the only man in the world, because love was her best guide. Whatever happened, she would be wild, uninhibited, free.

If he had smiled, why would he have smiled? To reflect on the fact that everyone who enters imagines they are first, while they are always the last member of the previous sequence, even if the first member of the next; everyone imagines they are first, last, unique, and alone, while they are neither first, nor last, nor unique, nor alone in a sequence that begins and repeats itself endlessly.

Grzegorz was happier then. Or maybe it’s me? Or maybe it’s me now? Time cannot be turned back. Like holding water in your hand. Would you go back to those times? I’m just getting started. Would you come back?

I wish this whole place were awash in roses.

With his monstrous lifestyle, he seemed to transcend reality. Nothing moved him or spoke to him from the real world until he heard it in the echo of the furious cries within.

Though their lives were modest, they believed in good food.

Phrase, day, and scene harmonized in harmony. Words. Were these their colors? He allowed them to glow and fade, shade by shade: the golden sunrise, the rust and green of apple orchards, the azure of waves, the gray-brown fleece of clouds. No, these were not their colors: these were the balance and equilibrium of the era itself. Did he, then, love the rhythmic rise and fall of words more than their associations with legend and color? Or perhaps, being as weak-sighted as he was timid, he derived less pleasure from reflecting the luminous, sensual world through the prism of a multicolored and story-rich language than from contemplating the inner world of individual emotions, perfectly reflected in lucid, supple, periodic prose?

Like delicate starfires, moments of their shared life, which no one knew and never would know, flared and illuminated his memory.

When I die, Dąbrowa will be inscribed on my heart.

bababadalgharaghtakamminarronnkonnbronntonnerronntuonnthunntrovarrhounawnskawntoohoohoordenenthur-nuk!

[A sound symbolizing the thunder associated with the fall of Adam and Eve.]

As I am. As I am. Whole or not at all.

No more pain. No more awakening. No one owns it.

In the name of Nora, the All-Uncanny, the Ever-Living, the Bearer of Multiplicity, may her evening be haloed, her song melodious, her stream flowing, untamed, though uneven!

You see in me,” said Grzegorz with grim dissatisfaction, “a terrible example of free thought.”

Do you know what a pearl is and what an opal is? My soul, when you first came to me, strolling on those sweet summer evenings, was beautiful, but with the pale, passionless beauty of a pearl. Your love has passed through me, and now I feel that my mind is something like opal, that is, full of strange, uncertain shades and colors, warm lights and quick shadows, and broken music.

If this is so, I ask firmly where this suchness comes from.

He did not feel her near him in the darkness, nor did he hear her voice touch his ear. He waited a few minutes, listening. He heard nothing: the night was perfectly silent. He listened again: perfectly silent. He felt alone.

Her room was warm and bright. A huge doll sat with splayed legs in a spacious armchair beside the bed. He tried to speak, trying to appear at ease, watching her unbutton her dress, noticing the proud, deliberate movements of her perfumed head.

As he stood silently in the middle of the room, she approached him and embraced him joyfully and solemnly. Her round arms held him tightly, and he, seeing her face lifted to his in solemn calm and feeling the warm, peaceful rise and fall of her breasts, almost… burst into hysterical sobs. Tears of joy and relief glistened in his rapt eyes, and his lips parted, though they refused to speak.

She ran a resonant hand through his hair, calling him a little rascal.

“Give me a kiss,” she said.

His lips refused to bend to kiss her. He wanted to be held tightly in her arms, caressed slowly, slowly, slowly. In her arms, he felt suddenly strong, fearless, and confident. But his lips refused to bend to kiss her.

With a sudden movement, she inclined his head and connected her lips with his, and he read the meaning of her movements in her sincere, uplifted eyes. It was too much for him. He closed his eyes, surrendering body and mind to her, unaware of anything in the world except the dark pressure of her gently parted lips. They pressed against his brain as against his own, as if they were the vehicle of an unclear speech; and between them he felt an unknown and timid pressure, darker than the fainting of sin, Sin, softer than sound or scent.

Voices mingle and merge in a misty silence: a silence that is infinite in space: and swiftly, silently, sound floats over the realms of cycles, cycles of generations that have survived.
Let us leave theories and return to the heart.
Her name pressed to my lips in strange prayers and praises that I myself did not understand. My eyes often filled with tears (I did not know why), and sometimes a flood from my heart seemed to pour into my chest. I thought little of the future. I did not know whether I would ever speak to her or not, and if so, how I could tell her of my perplexed adoration.
With sleepy eyes, Grzegorz watched the snowflakes, silver and dark, falling slantingly in the lamplight. It was time to set out on a journey west.
I am, step by step. A very short stretch of time, through a very short stretch of spacetime.
No one would have thought he would be such a beautiful corpse.
To speak of these things and try to understand their nature, and after understanding it, slowly, humbly, and constantly try to express, to extract anew from the thick earth or what it gives birth to, from the sound, shape, and color that are the prison gates of our soul, the image of beauty we have understood—that is art.
Love between a man and a woman is impossible because there can be no sexual intercourse between them, and friendship between a man and a woman is impossible because there must be sexual intercourse between them… a darkness shining with a brightness that the brightness could not comprehend.
He felt that the years had not extinguished his soul or hers.
Write it, damn it, write it! What else are you good for?
I worked hard all day on Ulysses.
Does that mean you wrote a lot? Wladek asked.
Two sentences, Gabriel said.
He glanced away, but Wladek wasn’t smiling. He thought of the French novelist Gustave Flaubert. „I was looking for the right word,” Gabriel concluded. „No—I already have the words. I’m looking for the perfect order of words in a sentence.”
Now I’m a different me.
Read your own obituary; they say you live longer. It gives you a second wind. A new life.
And you’ll miss me more and more as the weeks pass. One day properly, one day truly, two days anew, until when…”
The most important question about a work of art is: from what depth of life does it spring. Moreau’s paintings are images of ideas. Shelley’s deepest poetry, Hamlet’s words, bring our minds into contact with eternal wisdom; the Platonic world of ideas. All the rest is speculation by students for students. In the poem,‎I included so many riddles and puzzles that professors will argue for centuries about what I meant, and that’s the only way to ensure immortality.
The writer is the priest of eternal imagination, transforming the daily bread of experience into the radiant body of eternal life.
There is no past, no future; everything flows in the eternal present.
Gabriel asked himself what the woman standing on the steps in the shadows, listening to distant music, was, a symbol of something. If he were a painter, he would have painted her in precisely that position. Her blue felt hat would have highlighted the brown of her hair against the darkness, and the dark panels of her skirt would have accentuated the bright colors. „Distant Music”—that’s what he would have called this painting if he were a painter.
We have always been faithful to lost causes… Success for us is the death of intellect and imagination.
The image of Nora was forever etched in his soul, and no word broke the sacred silence of his ecstasy. Her eyes called to him, and his soul leaped at the call. To live, to wander, to fall, to triumph, to create life from life!
To bury the dead. Let’s say Robinson Crusoe was faithful to life. Well, Friday buried him. Every Friday will bury Thursday, if you look at it.
In the ignorance that implies impression, that weaves knowledge, that finds form in a name, that stimulates minds, that transmits contacts, that sweetens sensations, that fuels desire, that clings to attachment, that torments death, that fucks birth, that drags existence along.
I did what I could when I was allowed. Always thinking that if I left, all would be gone. A hundred cares, a tenth of troubles, and is there anyone who understands me? One in a thousand years of night? I lived among them all my life, but now they begin to hate me. And I abhor their little, warm tricks. And I abhor their mean, cozy phrases. And all their greed pours from their little souls. And all their laziness flows down their audacious bodies. How small it all is! And I keep confiding in myself. And I keep singing.
There were so many different moods and sensations he wanted to express in a poem. He felt them within himself. He tried to weigh his soul to see if it was the soul of a poet. Melancholy was the dominant note of his temperament, he thought, but it was a melancholy tempered by bouts of faith, resignation, and simple joy.
Nora stood before him in the middle of the river, alone and still, gazing out at the sea. She looked like someone transformed by magic into the likeness of a strange and beautiful seabird. Her long, slender, bare legs were as delicate as a crane’s and pure, except for where an emerald seaweed mark had formed like a mark on her flesh. Her thighs, fuller and a delicate ivory, were bare almost to her hips, where the white fringes of her panties resembled feathers of soft, white down. Her gray-blue skirts were boldly buttoned around her waist and fastened with a swallowtail at the back. Her breasts were birdlike, soft and light, light and soft as the breast of a dark-plumed dove. But her long, fair hair was girlish: both girlish and marked by the wonder of mortal beauty, her face.
As for me, I always write about Dąbrowa Zielone, because if I can reach the heart of Dąbrowa, I can reach the heart of all the cities in the world. In the particular lies the universal.
When I brew tea, I brew tea, as Nora used to say. And when I brew water, I brew water.
Pride, hope, and desire, like crushed herbs in his heart, rose vapors of overwhelming incense before his mind’s eye.
His eyes were clouded with tears, and, looking humbly at the sky, he wept for his lost innocence.
What special kinship, in his opinion, united the moon and woman?
Only holy beer can untangle the tongue…
My leaves have fallen from me. All of them. But one still clings. I will carry it on me. To remind me. Phew! Such a soft leaf of our morning. Yes. Carry me with you, Nora, as you did through the toy fair! If I saw it now, flying at me under white wings, as if it had come from Arcadia, I would drown. I would die at his feet, humble and silent, just to wash myself. Yes. There is a place. First. We cross the grass toward the sea, quieting the bush. Swish! A seagull. Seagulls. They call from afar. They come, from afar! The end is here. So here we are again! Look at the Crane Key. To a thousand birds… The lonely, last, beloved path, long along the river.
Intellectual imagination! With me, or not at all. Non serviam!
It was cold, autumn weather, but despite the chill, they wandered the Park’s paths for almost three hours. They agreed to break off; every bond, he said, is a bond of sadness.
I wish some man would take me someday, when he’s there, and kiss me on the shoulders. There’s nothing better than a long, hot kiss that reaches the soul and almost paralyzes… I love flowers. I wish the whole place was awash in roses. God of heaven, there’s nothing better than nature. Wild mountains, then the sea and rushing waves. And then a beautiful land with fields of oats, wheat, and all sorts of things, and all that beautiful cattle that would do your heart good. The sight of rivers, lakes, and flowers of every shape, scent, and color… After that long kiss, I almost lost my breath. Yes, he would say I was a mountain flower. Yes, so we are flowers, the whole body of a woman. Yes… Then I would ask him with my eyes to ask again, yes. And then he would ask if I should say yes, my mountain flower. I would wrap my arms around him and pull him close, so he could feel my fragrant breasts. Yes, and his heart beat like crazy. And yes, I said, yes, yes.
Old father, old craftsman, be faithful to me now and always.
A wave of even more tender joy burst from his heart and flowed like warm water along his arteries. Like the delicate fires of the stars, moments of their life together, moments no one knew and never would, flared and illuminated his memory.
I left my book, I left my room, because I heard you singingthrough the darkness.
I can’t stand violence or intolerance in any form. They never achieve anything or stop anything. The revolution must come at the right time. At first glance, it seems patently absurd to hate people because they live just around the corner and speak, so to speak, a different language.
Gabriel wanted to encounter in the real world the immaterial image his soul so constantly saw.
Wladek jerked his thumb toward the window, saying,”This is God.””A shout in the street,” Wladek replied, shrugging.
„So you’re not going to become a Protestant?”
„I said I’d lost my faith,” Gabriel replied, „but not that I’d lost my self-respect.” What liberation would it be to abandon the absurdity that is logical and coherent and embrace the absurdity that is illogical and incoherent?
Dear Nora, do not singSad songs about the end of love;Reject sadness and singHow love, which passes, is enough.
Sing of the long, deep sleepOf dead lovers and howIn the grave all love will sleep:Love is now weary.
A wild angel appeared to Gabriel, an angel of mortal youth and beauty, an emissary from the beautiful courts of life, to open for him in a moment of ecstasy the gates of all paths of error and glory.
Away! Away! The spell of weapons and voices: the white arms of the paths, their promise of close embraces, and the black arms of tall ships, That stand against the moon, their tale of distant nations. They stretch to say: We are alone. Come. And voices say with them: We are your kin. And the air is thick with their company as they call to me, their kin, preparing to depart, shaking the wings of his joyful and terrible youth… Hail, O life! I go to encounter the reality of experience for the millionth time and forge in the forge of my soul the uncreated conscience of my race.
It pained him that he didn’t truly know what politics meant, that he didn’t know where the universe ended. He felt small and weak. When would he be like those who practiced poetry and rhetoric? They had loud voices and big boots, and they studied trigonometry. It was a long way off. First came summer vacation, then another semester, then another vacation, and another semester, and another vacation. It was like a train coming in and out of the tunnels, and it was like the noise of boys eating in the refectory, opening and closing your ears. Term, vacation; tunnel, departure; noise, stop. How far it was! It was better to go to sleep. Just prayers in the chapel, and then bed. He shivered and yawned. It would be wonderful in bed, once the sheets warmed up a bit. At first they were too cold to crawl into. He shivered at the thought of how cold they were. But then they grew warm, and then he could fall asleep. It was wonderful to be tired. He yawned again. Night prayers, and then bed: he shivered and wanted to yawn. In a few minutes, it would be wonderful. He felt a warm warmth rising from the cold, shivering sheets, warmer and warmer, until he felt warmth throughout his entire body, incredibly warm, yet he shivered slightly and still wanted to yawn.
Such moments passed, and the destructive fires of desire flared anew. Poems flowed from his lips, while indistinct screams and unspoken, brutal words tore from his brain to force their way. His blood raged. He wandered up and down the dark, slippery streets, peering into the gloom of alleyways and doorways, listening intently for every sound. He groaned to himself like some bewildered, prowling beast.
He wanted to sin with another of his own kind, to force another to sin with him, and to rejoice with it in sin. He felt a dark presence drawing irresistibly toward him from the darkness, a presence subtle and whispering like a flood, filling him completely. Its murmurs surrounded his ears like the murmur of dreams; its subtle streams permeated his being. His hands clenched convulsively, and his teeth clenched as he suffered the agony of her penetration. He stretched out his arms into the street to grasp tightly the frail, languid figure that eluded him and incited him: and the cry that had been choked in his throat for so long burst from his lips. It escaped him like a moan of despair from the hell of suffering and died in a wail of furious pleading, a cry of unjust abandonment, a cry that was merely an echo of the obscene scrawl he had read on the dripping wall of the urinal.
The Man of Grace always quivered, leaping on the accordion of his joy.
My body was like a harp, and her words and gestures were like fingers tracing wires.
Compassion is a feeling that stops the mind in the face of what is serious and permanent in human suffering and unites it with the suffering person. Terror is an emotion that freezes the mind in the face of what is grave and constant in human suffering, and connects it with its hidden cause.
Gabriel watched three glasses being lifted from the counter as Father Jacob and two companions drank to the memory of their past. An abyss of fortune or temperament separated him from them. His mind seemed older than theirs: it coldly illuminated their struggles, happiness, and regrets like the moon illuminates the younger earth. No life or youth awakened in him as it awakened in them. He knew neither the pleasure of others’ company, nor the vigor of manly health, nor filial reverence. Nothing stirred in his soul but cold, cruel, and loveless lust. His childhood had died or been lost, and with it, his soul, capable of simple joys, drifted through life like the barren shell of the moon.
Have you turned pale with fatigue
of climbing heavenward and gazing at the earth, wandering without a companion…?
He repeated lines from Shelley’s passage to himself. The interweaving of sad human inefficiency with vast, inhuman cycles of activity chilled him, and he forgot his own human and futile grief.
Something fails us. First we feel. Then we fall. And now let it rain if it will. Softly or hard, as it will. Anyway, let it rain, for my time has come. I did what I could when I was allowed to. I always think that if everything goes well, it’s nothing. A hundred cares, a tenth of troubles, and is there anyone who understands me? One night in a thousand years?
They were young and easily susceptible to Freudianism.
In one of the letters he wrote to Nora at the time, he said: Why do such words seem so dull and cold to me? Is it because there is no word enough? tender enough to be your name?
I managed to gather my wandering thoughts. I had almost no patience for the serious work of life, which, now that it stood between me and my desire, seemed like child’s play, an ugly, monotonous child’s play.
Oh yes, I know them well, who was the first person in the universe, before anyone created it all, who, oh, they don’t know either, so go ahead, they might as well try to stop the sun from rising tomorrow, the sun shines for you, he said, that day as we lay among the rhododendrons near Neuschwanstein Castle, in a gray tweed suit and a straw hat, the day I persuaded him to propose to me, yes, first I gave him a piece of cake from my lips and it was leap year, like now, yes, 16 years ago, God, after that long kiss I almost lost my breath, yes, he said I was a mountain flower, yes, so here we are, flowers, the whole body of a woman, yes, that was the only true thing he ever said in his life, and the sun shines for you today, yes, that’s why I liked him, because I saw that he understood or felt what a woman was and I knew I could always get around him and I gave him all the pleasure I could, leading him on until he asked me to say yes and no I answered first, just looked at the sea and sky. I thought of so many things Gregory didn’t know, of Mulvey and Mr. Stanhope and Hester and Father and old Captain Groves and the sailors playing „all birds fly” and I say „bend down and wash the dishes,” as they used to say on the pier, and the sentry in front of the governor’s house with that thing on his white helmet, the poor half-baked man, and the Spanish women laughing in their shawls and long combs, and the auctions every morning, Greeks, Jews, Arabs, and heaven knows who else from all over Europe, and the street poultry market, everyone clucking at the poultry, and the poor donkeys half asleep, and the dim men in cloaks sleeping in the shade on the steps, and the great wheels of the bullock carts, and the old castle, a thousand years old, and those handsome Moors, all in white and turbans like kings, Asking you to sit in their little shop. We spoke of the buildings with their old windows, casting fleeting glances, the latticework hidden for her lover to kiss, and the wineries half-open at night, and of castanets, and the night we wandered out to sea, the sea sometimes crimson as fire. There were magnificent sunsets and fig trees in gardens, yes, and all those strange little streets,and pink, blue, and yellow houses and rose gardens and jasmine and geraniums and cacti…
In a woman’s womb, the word becomes flesh, but in the spirit of the creator, all flesh that passes becomes the word that will not pass. This is post-creation.
God and religion above all!” Gabriel shouted. God and religion above the world.
He raised his clenched fist and slammed it on the table with a bang.
Tears welled in Gabriel’s eyes. He had never felt this way about any woman, but he knew such a feeling must be love. Tears welled up in his eyes, and in the twilight, he imagined he saw the figure of a young man standing beneath a dripping tree. Other figures were nearby. His soul had reached a realm where countless hosts of the dead dwell. He was aware of their capricious and flickering existence, but he couldn’t fathom it. His own identity was fading away in a gray, intangible world: the very solid world in which these dead had once grown up and lived was melting and shrinking.
Then Nora fell into a deep thought for the last time in her short, long life and gathered all her countless thoughts into one. She canceled all her commitments. She climbed onto the railing; she uttered a childish, cloudy cry: „Nuh! Nuh!” Her light dress fluttered. She disappeared. And into the river that was a stream… a tear fell, a single tear, the most beautiful of all tears… for it was a leaping tear. But the river tripped over her in flight, splashing as if her heart were a stream: Why, why, why! Oh, oh! I am so foolish that I flow, but I cannot stand.
Beauty: curves, curves are beauty. Graceful goddesses, Venus, Juno: the world admires curves.
The artist, like the God of creation, remains within, behind, beyond, or above his work, invisible, refined, devoid of existence, indifferent, clipping his nails.
And so, said Gregory, I will do it. Yes.
The greater part of every human life passes in a state that cannot be meaningfully conveyed through explicit language, dry grammar, and senseless plot.
We will meet again, we will part once more.
Every asshole driving on the road thinks they have ideas.
I demand of my reader that they dedicate their entire lives to reading my work.
I had never spoken to Nora like this before, beyond a few random words, and yet her name was like a summons to all my stupid blood.
Gabriel ran out the barrier and called for her to follow him. They were shouting at him to come 

She continued, but he still called her. She pulled her pale face toward him, passively, like a defenseless animal. Her eyes gave him no sign of love, farewell, or recognition.

We can’t change the world, but we can change the subject.

You cruel creature, tiny creature with a heart the size of a dot, Gabriel used to say.

Perhaps this was an old love, for which he had mourned her since time immemorial. She thought she understood. She would try to understand him, because men are so different. The old love waited, waited with outstretched little white hands, with blue, pleading eyes. My heart! She would follow her dream of love, the voice of her heart, which told her that he was everything to her, the only man in the world, because love was her best guide. Nothing else mattered. Whatever happened, she would be wild, uninhibited, free.

Because she was the only girl they loved, as she is the royal pearl you treasure, because of the night we met, she must be, I think, and not in vain, the beloved of my heart, sleeping in her April bed, in her singalong, with her green-gold candy whistle in duet with the crazy duvet. Isobel, she is so pretty, to tell the truth, wild forest eyes and primrose hair, quiet, all the forests so wild, in the purple of moss and daphne, how everything lay so still, under the hawthorn, the child of the tree, like some lost happy leaf, like a quiet flower, writhing, so eagerly wishing soon, because soon it will be again, conquer me, woo me, marry me, oh, wear me out!

Yes, it was her he was looking at, and there was meaning in his gaze. His eyes pierced hers, as if they wanted to search her through, to read her soul.

Mistakes are the gateways to discovery.

Oh, Poland, my first and only love, where Christ and Caesar walk hand in hand!

Sniffer of carrion, premature grave digger, seeker of the nest of evil in the bosom of a good word, you who sleep in our vigil and fast for our feast, you with your perverted mind, you cleverly foretold, Jophet in your absence, blindly gazing at your many burns, scalds and blisters, lichens and pustules, through the auspices of that raven cloud, your shadow, and through the omens of the rooks in parliament, death with every catastrophe, dynamatization of colleagues, incineration of records, razing of all customs to the ground, the return of a multitude of sweet-powdered dung to the dust, but that never stopped your dull dullness (Oh hell, our funeral is coming! Oh plague, I will miss the post!), that the more carrots you chop, the more turnips you slice, the more Murphys you peel, the more onions you cry, the more The more beef you slaughter, the more lamb you cut, the more potatoes you mash, the stronger the fire you build, the longer you spoon, the harder you stick, the more fat you put on your elbow, the more cheerful the smoke rises from your new Irish stew.

A new generation is growing up among us, a generation fueled by new ideas and new principles. It approaches these new ideas seriously and enthusiastically, and its enthusiasm, even if misdirected, is, I believe, overwhelmingly sincere. However, we live in a skeptical and, if I may say so, thought-torn age: and sometimes I fear that this new generation, educated or even over-intellectualized, will lack those qualities of humanity, hospitality, and kind humor that belonged to the old days.

I care not whether I live, even day or night, as long as my actions live after me. Let the moon of mourning set and disappear.

Over the Vistula.

Nora, we are alone, our souls only.

At the appointed place. And watch if the letter you desire arrives. And is washed ashore.

One by one, everyone became shadows. Better to boldly pass into the other world, in the full glory of some passion, than to wither and fade gloomily with age. He thought of how the woman who lay beside him had for so many years hidden in her heart the image of her beloved’s eyes when he told her he didn’t want to live.

What did Gabriel feel, alone? The cold of interstellar space, thousands of degrees below zero, or the absolute zero of Fahrenheit, Celsius, or Réaumur: a harbinger of the approaching dawn.

The modality of the visible: at least this, if not more, conceived through my eyes. Signs of everything I read here, spawn and seaweed, the approaching tide, that rusty boot. Snot-green, blue-silver, rust: colorful signs. The boundaries of the diaphane. Gabriel adds: in bodies.

The most profound sentence ever written, Gabriel said enthusiastically, is the one at the end of zoology. Reproduction is the beginning of death.

Therefore, non-facts, if we possessed them, are too imprecise to justify our certainty…

I long to embrace beauty not yet born. To contemplate the bowls of memory, where every recess conceals an emptiness. History… is a nightmare from which I try to awaken.

White wine is like electricity. Red wine

It looks and tastes like a melted beefsteak.

I’m not afraid to make a mistake, even a big mistake, a mistake for life, perhaps even eternity.

And when all was said and done, the lies a person told about themselves probably couldn’t compare to the proverbial lies others made up about them.

I’m so tiny.

In the soft, gray silence, Gabriel heard the clatter of balls: and from here and there, through the still air, came the sound of cricket bats: pick, pack, pock, puck: like drops of water in a fountain falling silently into a full bowl.

His mind seemed older than theirs combined: it coolly illuminated their struggles, happiness, and regrets like the moon on a younger earth.

When a man’s soul is born in this land, nets are thrown around it to keep it from escaping. You speak to me of nationality, language, religion. I will try to avoid these nets.

Your mind will give back exactly what you put into it.

There was no doubt: if you wanted to succeed, you had to leave. In the Green Oak, you could do nothing.

He longed to control her strange mood.

What was after the universe? Nothing. But was there anything in the universe to show where it ended, before nothingness began?

Nora looked at the scene and thought about life; and (as always when he thought about life) he grew sad. A gentle melancholy took hold of him. He felt the futility of fighting fortune, burdened by the wisdom the ages had bestowed upon him.

Anna was, Livia is, Plurabelle will be. The things of the North created the place of the Southerners, but how many plurators created each of them personally?

Men of flesh and blood…

No sound from the waters. The chirping of the waters. Bats flutter, field mice roar, they say. Ho! Haven’t you gone home? Ho, talk, save us! My foos won’t moo. I feel as old as that elm. A tale of Shaun or Shem? Of all the daughters of Livia. The dark hawks hear us. Night! Night! My ho heads, the corridors. I feel as heavy as that stone. Tell me of John or Shaun? Who were Shem and Shaun, living sons or daughters? Now night! Tell me, tell me, tell me, there elm! Night, night! The essence of a shaft or a stone. Beside rivers, waters here and there. Night!

Tragic emotion is essentially a face turned in two directions, towards terror and towards pity, which are its phases. You see, I use the word arrest. I mean that tragic emotion is static. Or rather, a dramatic emotion. The feelings aroused by inappropriate art are kinetic, desire or disgust. Desire drives us to possess, to pursue something; disgust drives us to abandon, to move away from something. Art that stimulates it, whether pornographic or didactic, is therefore inappropriate art. Aesthetic emotion (I used the general term) is therefore static. The mind is arrested and raised above desire and disgust.

It’s interesting, you know,” Wladek said dispassionately, „how deeply your mind is saturated with the religion you claim not to believe in.

God spoke to you in many voices, but you refused to hear him.

It’s horse piss and rotten straw, Gabriel thought. It’s a pleasant smell to breathe. It will soothe my heart. My heart is completely calm now. I will return.

Nora was alone and still, staring out at the sea; And when she felt his presence and the adoration in his eyes, hers turned to him in the silent suffering of his gaze, without shame or licentiousness. „I think he died for me,” she replied.

He pulled a phrase from his treasure chest and spoke it quietly to himself:

The Day of the Dappled Sea Clouds.

As the indulgent Mother Gabriel said: I have a strange mind and I’ve read too much. Not true. I’ve read little and understood even less.

Thinking about everything and everywhere was a great thing. Only God could do that.

If anyone thinks I’m not divine,

They won’t get free drinks when I make wine, but will have to drink water and wish for it to be simple,

which I will make when the wine becomes water again.

He kissed the plump, tender, yellow, fragrant melons of her cheeks. The barometer of his emotional nature was set to madness.

Do me a favor, Gabriel, and take this knife away from me. I can’t look at its blade. It reminds me of Roman history.

Faith heals those who are fed up with fate.

Some of it is ugly, obscene, and brutal, some pure, holy, and spiritual: all of it is me.

It would be a good riddle to walk through Dąbrowa without passing a pub.

Aren’t you tired of the fervent ways?

Speak no more of enchanted days.

Jesus was a bachelor and never lived with a woman. Surely living with a woman is one of the hardest things a man has to do, and he never did.

It was hard work—a hard life—but now that Nora was about to abandon it, she didn’t consider it entirely undesirable.

Without pen, ink, table, space, time, silence, desire…

You read two pages from seven books every night, eh? I was young. You bowed to yourself in the mirror, taking a step toward…Forward, to sincerely applaud, slapping your face. Hurray for that damn idiot! Hurray! No one saw: don’t tell anyone. The books you were supposed to write with letters as titles. Have you read the title F? Oh yes, but I prefer Q. Yes, but W is wonderful. Oh yes, W. Remember your epiphanies on green oval pages, deep, copies that were to be sent, if you died, to all the great libraries of the world, including Alexandria? Someone was supposed to read them there after several thousand years. Like Pico della Mirandola. Yes, very much like a whale. When you read these strange pages about someone long gone, you feel one with someone who once…
Horsehood is being all horses. They worship the streams of tendencies and eons. God: noise on the street: very wandering.
Everyone imagines themselves to be the first, the last, and the only lonely one, while they are neither the first, nor the last, nor the only, nor the only, not lonely in a series that begins and repeats itself endlessly.
The language we speak is his before it became mine. How different are the words „home,” „Christ,” „beer,” „lord,” on his lips and on mine! I cannot speak or write these words without a wave of disquiet. His language, so familiar and so alien, will always be a learned language for me. I neither spoke nor accepted his words. My voice holds them back. My soul trembles in the shadow of his tongue.
Thoughts in the coffin around me, in the mummies, embalmed in the spice of words. Thoth, the god of libraries, the bird god, crowned with the moon. And I heard the voice of that Egyptian high priest. In painted chambers filled with tiled books. They are still. Once alive in human brains. Still: but the itch of death lingers within them, to tell me a sob story in my ear, to tempt me to break their will.
Does no one understand this?
What’s better than sitting down at the end of the day and drinking wine with friends, or their surrogates?
He read the verses backwards, but it wasn’t poetry. Then he read the title page from bottom to top until he reached his name. It was him: and he read the page down again.
Nothingness before infinity. It couldn’t be a wall; but there could be a thin, thin line around everything. It was very big to think about everything, everywhere. Only God could do that. He tried to think how big a thought it must be; but he could only think about God. God was God’s name, just as his name was Gabriel.
What is the age of a human soul? Just as she possesses a chameleon-like quality that changes its hue with each new encounter, cheerful with the cheerful and sad with the despondent, so too is her age as changeable as her mood. Leopold, sitting there, reflecting and ruminating on memories, is no longer the staid advertising agent and owner of a modest fortune. He is the young Leopold, as if in a retrospective setting, mirror within a mirror (hey presto!), seeing himself. This young figure from that time, prematurely manly, can be seen walking on a hot morning from the old house on Piotrkowska Street to the high school, carrying a bookbag like a bandolier, and in it a large piece of wheat loaf, the mother’s thought. Or maybe it’s the same figure from a year or two ago, in his first hard hat (oh, that was a day!), already on his way, a full-fledged traveler for the family business, equipped with an order book, a scented handkerchief (not just for show), his box of shiny trinkets (alas, that’s a thing of the past!), and a shiver of submissive smiles for this or that half-baked housewife counting on her fingers or for the budding virgin shyly admitting (but what about the heart? Tell me!) to his studied lyricism. The scent, the smile, but something more than that, the dark eyes and the oily address, brought home more than one order at dusk to the company boss, sitting with a Jacob’s pipe after similar chores in his father’s Ingle (a pasta meal, you can be sure, warms you up), reading through round, horned glasses some paper from Europe from a month ago. But hey, presto, the mirror has breathed, and the young knight errant retreats, shrinks, to a tiny speck in the fog. Now he himself is a father, and those around him may be his sons. Who can say? A wise father knows his child. He thinks of the drizzle at Neuschwanstein Castle, right by the customs warehouses there… Together they hear the heavy footsteps of the guards as two shadows in raincoats pass the new royal university. He will never forget the name, never remember the night, the first night, the night of the bride. They are entwined in the deepest darkness, eager and willing, and in an instant (fiat!) light floods the world. Did heart leap to heart? No, honest reader. In an instant it happened, but—hold on! Back off! This cannot be! In terror, the poor girl flees through the darkness. She is the bride of darkness, the daughter of night. She dares not give birth to the sun-gold child of day. No, Gabriel! Name and memory will not comfort you. This youthful illusion of your strength has been taken from you, and in vain. No son from your loins is with you.
Like us, or your mother, „We weave and unweave our bodies,” Gabriel said, „day by day, their molecules flowing back and forth, just as the artist weaves and unweaves his image. And just as the mole on my right breast is where it was when I was born, though my whole body has been woven from new matter again and again, so through the spirit of the restless father emerges the image of the dead son. In an intense moment of imagination, when the mind, as Shelley says, is a fading ember, who I was is who I am and what I potentially can become. So in the future, sister of the past, I can see myself sitting here now, but only by reflecting on who I will be then.”
„I mean,” Gabriel said, „I wasn’t myself as I am now, as I had to become.”
White roses and red roses: these were beautiful colors to think about. And the first, second, and third place cards were also in beautiful colors: pink, cream, and lavender. Lavender, cream, and pink roses were beautiful to think of. Perhaps a wild rose could be like those colors, and he remembered a song about wild roses in a small green square. But you can’t have a green rose. But perhaps somewhere in the world you can.
But even though God had different names in all the languages of the world, and God understood what all the people who prayed said in their different tongues, God always remained the same God, and God’s true name was God.
I go to encounter the reality of experience for the millionth time and forge in the forge of my soul the uncreated conscience of my race.
The river, past Eve and Adam, from the bend of the shore to the bend of the bay, leads us through the Commodian vicus of recirculation back to Neuschwanstein Castle and its surroundings.
The new nine muses, commerce, opera music, love, manufacturing, freedom of sight, plebiscite voting, gastronomy, private hygiene, seaside concerts, painless obstetrics, and astronomy for the people.
A vague hostility grew within him and, like a cloud, darkened his mind at her disloyalty: and when it passed like a cloud, leaving his mind serene and beholden to her again, he became dimly and without regret aware of the first silent parting of their lives.
Take it in, his belly advised him.
The radiance he speaks of is scholastic quidditas, the essence of things. The artist experiences the highest quality when an aesthetic image first arises in his imagination. Shelley beautifully compared the mind in that mysterious moment to a dying coal. The moment in which this supreme quality of beauty, the pure radiance of an aesthetic image, is luminously apprehended by the mind, absorbed in its entirety and fascinated by its harmony, is a luminous, silent stasis of aesthetic pleasure, a spiritual state very similar to the heart condition that the Italian physiologist Luigi Galvani, using a term almost as beautiful as Shelley’s, called „the captivation of the heart.”
We who live under the sky, we from the kingdom of clover, we from the race of sin, have often observed the sky reaching beyond the earth.
And who were you? You propped up a pot in the yard, and what in the name of this Luke? Are you rubbing the wall in the hall against the embers? Will you drink from a full plate? Yes.
Intention and plot are not as important as some would make them out to be. The purpose of every work of art is to convey emotion; talent is the gift of conveying that emotion.
I will gladly go down in history as a man of scissors and glue, for it seems to me a harsh but not unfair description.
Know all men, Władek said, the ruins of time build the mansions of eternity.
Eternity! Oh, terrible and terrible word. Eternity! What human mind can comprehend this?
Bite my laughter, drink my tears. Penetrate me, tomes, curse me harshly and pour me out in a swoon, I simply don’t care what my adversaries think.
The shadows of the forest floated silently through the morning calm from the entrance to the stairs towards the sea where he gazed. Inland and beyond, the water surface whitened, scorned by lightly shod, hurrying feet. The white breast of the dark sea. Intertwined accents, pair by pair. A hand plucking harp strings, connecting their intertwined chords. A wave of whiteness connected words shimmering on the dark tide. „This is God…” A cry in the street, Vladek replied. Like his own rare thoughts, the chemistry of stars.
If we all suddenly became someone else.
The cold air bit us, and we partied until we dropped, our bodies glowing.
The end he was meant to serve but couldn’t see had sent him fleeing along an invisible path, and now it had beckoned him again, and a new adventure had opened before him.
I am, step by step. Whatever happened, Nora would be wild, unfettered, free.
Some people, Gabriel says, see the speck in another’s eye, but not the beam in their own.
He said she was sweeter and denser than cows, and then he wanted to milk me for tea…
This time there was no hope for him: it was the third blow. Night after night I walked past the house (it was vacation) and stared at the illuminated square of the window: And night after night, I discovered it lit in the same way, dimly and evenly. If he were dead, I thought, I would see the reflection of the candles on the darkened blinds, for I knew two candles should be placed above a corpse’s head. He often told me, „I won’t live long in this world,” and I considered his words empty. Now I knew they were true. Every night, looking out the window, I silently repeated the word „paralysis” to myself. It always sounded strange to me, like the word „gnomon” in Euclid and the word „simony” in the Catechism. But now it sounded like the name of some sinister and sinful being. It filled me with fear, yet I longed to be closer to it and watch its deadly work.
Come on, you wine-sparkling, gin-sizzling, drunken creatures! Come on, you dry, bull-necked, beetle-browed, stubbly-cheeked, cunning-brained, weasel-like flushes, false alarms, and excess baggage! Come on, you triple-extract of shame! Alexander, who snatched almost half of this planet from Königsberg to Vladivostok for glory. The deity is no cheapskate. I assure you, he’s honest and has a brilliant business proposition. He’s the greatest thing ever made, and don’t forget it. Shout for salvation in King Jesus. You’ll have to get up very early, you sinner, if you want to mess with Almighty God. Not at all. He’s got a cough mixture with a powerful kick for you, my friend, in his back pocket. Just try it.
Gabriel remembers the forgotten beauty and, wrapping his arms around Nora, embraces the beauty long since vanished from the world. Not that. Not at all. I long to embrace a beauty yet unborn.
Some seriously believe the intention might have been geodesic, or, in the more cunning view, economical. But writing from end to end and turning, turning, and from end to end, striking the writing, with lines of dissecting litters and loud falling letters, the old place and returning back from it. Let it rise, all the way to Hum Lit. Sleep, where in the wilderness is wisdom?
Many flowers are born to blush unnoticed.
Only great words for ordinary things because of their sound.
The mouth can be better engaged than a cylinder of stinking weed.
He did not die, but he faded like a film in the sun. He was lost or vanished from existence because he no longer existed. How strange to think of him, vanishing in such a way, not by death, but by fading in the sun or by being lost and forgotten somewhere in the universe!
Lean, if you’re conscious, into this clay book, what strange things sing (please lean), in this telephone! Can you recreate (since we and you have already published it) its world?
And then the rocket shot out and boomed blindly, and Oh! Then the Roman candle exploded, and a sigh of Oh! resounded, and everyone shouted Oh! Oh! in delight, and from it gushed a stream of rain, golden threads of hair that scattered, and oh! They were all greenish, damp stars falling with a golden glow, Oh, so alive! Oh, so soft, sweet, soft!
Wipe your glasses with what you know.
You asked me what I would do and what I wouldn’t do. I’ll tell you what I will do and what I won’t. I will not serve what I no longer believe in, whether it be called my home, my fatherland, or my church: and I will try to express myself in some way of life or art as freely as I can and as completely as I can, using for defense the only weapons I allow myself—silence, exile, and cunning.
Love me. Love my umbrella.
Well, Waldek, he said, I wish you and yours every joy in life, old friend, and plenty of money, and may you never die until I shoot you. And that is the wish of a sincere friend, an old friend. Do you know that?
He will fall. He hasn’t fallen yet, but he will fall silently, in an instant. Not to fall was too hard, too hard: and he felt the silent fall of his soul, as if it were to happen at some point, to fall, to fall, but not yet to fall, still not to fall, but to fall soon.
It couldn’t be a wall, but there could be a thin, thin line around everything.
What dreams would he have if he could not see? Life for him was a dream. Where does justice arise in this way?
You asked me what I would do and what I would not do. I will not serve what I no longer believe in, whether it be my home, my homeland, or my church: and I will try to express myself in some way of life or art as freely as I can and as completely as I can, using for defense the only weapons I allow myself—silence, exile, and cunning.
With the will to endure, to resist.
And since no man knows the omnipresence of his mound, nor what processes we will be introduced to by it, nor whether he would perceive the ends of the universe in a similar way, everything is hidden when we want to see back from what region of remoteness what our existence is, and what it is with h

is origins carried with him.

Our souls, ashamed of our sins, cling to us even more, like a woman to her lover, the more, the more.

She trusts me, her hand delicate, her eyes long-lashed. Where the hell am I now, leading her beyond the veil? Into the inevitable modality, the inevitable visuality. She, she, she. What is she?

To live, to wander, to fall, to triumph, to create life from life.

Why was he doubly irritated?

Because he forgot, because he remembered, twice reminding himself not to forget.

Every life is many days, day after day. We pass through each other, encountering robbers, ghosts, giants, old men, young men, wives, widows, brothers-in-law, but always encountering each other.

What was there after the universe? Nothing. But was there anything around the universe that showed where it ended before the place of nothingness? Did it begin? It couldn’t be a wall; but there could be a thin line around everything.

It pained him that he didn’t know exactly what politics meant, that he didn’t know where the universe ended. He felt small and weak. When would he be like those who practice poetry and rhetoric?

School and home seem to recede from us, just as their influence on us seemed to weaken.

The last and most terrible torture of all tortures in this terrible place is the eternity of hell. Eternity! Oh, the terrible and terrible word. Eternity! What human mind can comprehend this? And remember, it is an eternity of pain. Though the pain of hell is not as terrible as it is, it will nevertheless become infinite, for it is destined to last forever. But though they are eternal, they can be, as you know, unbearably intense, unbearably vast. To endure even an insect sting for all eternity would be a terrible torment. What must this be? Should one endure the manifold torments of hell forever? Forever! For all eternity! Not for a year, nor for centuries, but for ever. Try to imagine the terrible significance of this. You have often seen sand on the seashore. How fine its tiny grains are! And how many of these tiny grains make up the small handful that a child grasps in his play. Now imagine a mountain of this sand, a million miles high, reaching from the earth to the farthest heavens, a million miles wide, stretching into the most distant space, and a million miles thick; and imagine such a vast mass of countless particles of sand multiplying as often as there are leaves in a forest, drops of water in a mighty ocean, feathers on birds, scales on fish, hairs on animals, atoms in the vast expanse of air: and imagine that after every million years, a little bird flies to this mountain and carries in its beak a tiny grain of this sand. How many millions of centuries will pass before this bird lifts even a square meter of this mountain, how many eons of centuries before it lifts everything? And yet, at the end of this immense stretch of time, not a single moment of eternity can be said to have ended. At the end of all these billions and trillions of years, eternity will have barely begun. And if this mountain were to rise again after being completely carried away, and if a bird were to fly back and lift it all, grain by grain, and if it rose and fell as many times as there are stars in the sky, atoms in the air, drops of water in the sea, leaves on trees, feathers on birds, scales on fish, hairs on animals—at the end of all these countless ascents and descents of this immense mountain, not a single moment of eternity can be said to have ended; even then, at the end of such a period, after an eon the mere thought of which makes our brains dizzy, eternity would barely have begun.

He would never have waved a censer before the tabernacle as a priest. His destiny was to be elusive to social or religious dictates. The wisdom of the priestly appeal did not move him deeply. He was destined to learn his own wisdom apart from others, or to learn the wisdom of others while wandering the snares of the world.

The gritty sand vanished from beneath his feet. His boots again trampled the damp, creaking mast, the razor blades, the creaking pebbles that creaked on countless pebbles, the wood sifted by the shipworm, the lost Armada. Unhealthy shallows waited to suck in his treading soles, panting upward with sewage breath, a pocket of seaweed smoldering in seafire beneath a pile of human ashes. He navigated them, treading carefully. The travel bottle stopped, packed waist-deep in the sticky, sandy dough. Guardian: an island of terrible thirst. Broken hoops on the shore; on land, a labyrinth of dark, cunning nets; beyond, a chalk back door, and on the higher beach, a drying line with two crucified shirts, the wigwams of bronze helmsmen and captains of great seafaring. Human shells.

Here Gabriel stopped. I’ve come a long way to the afterlife. Am I not going there? It seems not. Then he laughed, to free his mind from its bonds.

Nora, why do such words seem so dull and cold to me? Is it because there is no word enough? 

So tender, to be your name?

The sophists’ inclination toward the byways of the apocrypha is constant. The roads are bleak, but they lead to the city.

(The text refers to James Joyce’s fiction, but it is a poetical license on the part of the author, Stanisław Barszczak)

Opublikowane przez http://stanislawart.wordpress.com

https://sbarszczak2009.com is the official WordPress.com home for Stanislaw Barszczak, an author of many books, essays, articles. As the best male recording artist of all time, author continues to leave an indelible mark on the world through his art, sacerdotal activism and humanitarian leadership. Father Stanislaw consistently pushes boundaries, spurs conversations and unites us all through his revolutionary work. Subscribe for the latest videos, music, news and updates. Enjoy Stanislaw Barszczak’s groundbreaking YouTube home, live performances, videos and more. I wish you happy reading bye

Dodaj komentarz