
Stanisław Barszczak, W poszukiwaniu pójścia do przodu w konkurencyjnych, dynamicznych warunkach
Drogie siostry i bracia
„Najpewniejszym sposobem na sukces jest zawsze próba jeszcze raz,” powiedział Thomas Edison. Wytrwałość zapewnia sukces dzięki nieustannemu wysiłkowi. Profesjonaliści, którzy przyjmują wytrwałość, pokonują niepowodzenia, napędzając innowacje i osiągnięcia poprzez konsekwentne dążenie do przodu w konkurencyjnych, dynamicznych warunkach.
Niestety, natura ludzka jest i jeszcze jakiś czas pozostanie skażona grzechem pierworodnym i pychą. Z tej przyczyny ludzkość niedługo nacieszy się Erą Pokoju; wkrótce zacznie postępować tak, jak Izraelici, którzy niedługo po zasiedleniu Ziemi Obiecanej zapomnieli o Bogu, wbili się w pychę i zaczęli czcić fałszywych bogów ( Sdz 2, 11-15). Podobnie będzie też z Ostatnim Pokoleniem.
W księdze Apokalipsy czytamy, że po Erze Pokoju szatan zostanie uwolniony, i po raz ostatni już wykorzysta całą swą potęgę i umiejętność zwodzenia, by zniszczyć człowieka, a przede wszystkim Kościół. Sprowadzi więc nań Goga z kraju Magog (Ap 20, 7-8; Ez 38); władcę i przywódcę wrogiej Ludowi Bożemu koalicji narodów, zamierzającego raz na zawsze unicestwić wszelki ślad obecności Boga na Ziemi. Jednak zostanie on szybko pokonany, i to definitywnie, przez przychodzącego w chwale Chrystusa (2 Tes 2, 8). Lecz zanim to nastąpi, wywoła ucisk, jakiego nie było nigdy na ziemi, i nie będzie ( Mk 13, 19; Dn 12, 1). Będzie to już ostatnia, trzecia fala prześladowań, największa i najstraszniejsza ze wszystkich.
Przepowiednie odnoszące się do Antychrysta są niejasne, i nie jest do końca pewne, czy ujawni się on przed Erą Pokoju, czy też po niej; możliwe nawet, że pojawi się dwa razy (byłoby to logiczne; skoro Antychryst jest „małpą Chrystusa”, to może chcieć Go udawać również pod tym względem i mieć swoją własną „paruzję”). Tak czy siak, ma on zrzucić z tronu i okrutnie zamordować Papieża (najprawdopodobniej któregoś z następców Świętego Papieża z początku Ery Pokoju), odbudować Świątynię w Jerozolimie i kazać się tam adorować jako bóg (2 Tes 2). Zostanie jednak zdemaskowany przez Dwóch Świadków, których Tradycja już od czasów Ojców Kościoła utożsamia z Henochem i Eliaszem, zachowanymi na ten cel od śmierci w tajemnym miejscu. Antychryst ich zabije (Ap 11, 3-13), a następnie rozpocznie swoje prześladowanie; po pewnym czasie (biblijne trzy i pół roku) nastąpi jednak Paruzja, i Antychryst ze swoimi poplecznikami zostanie pokonany przez samego Pana przychodzącego w chwale.
Na temat tej ostatniej walki Szatana i Antychrysta przeciwko ludziom wiernym Bogu wypowiadało się wielu proroków, pisarzy kościelnych, świętych i mistyków, od starożytności aż po czasy współczesne, np. św. Augustyn, św. Beda Czcigodny, św. Jan Damasceński, św. Cyryl Jerozolimski, św. Hildegarda z Bingen, św. Wincenty Ferreriusz, św. Brygida, św. John Henry Newman, ks. Stefano Gobbi, Catalina Rivas, Amparo Cuevas, by wymienić choćby niektórych. Co do niektórych z tych przepowiedni trudno dokładnie ustalić, czy odnoszą się do czasów przed Erą Pokoju, czy też po; większość Tradycji i proroctw mówi jednak, że Antychryst – ten ostatni, największy, do którego to miano przynależy najpełniej – pojawi się tuż przed Paruzją, końcem świata i Sądem Ostatecznym (św. Augustyn).
Choć będzie to ekstremalnie trudny czas dla Kościoła, tak, że nawet te próby, przed którymi obecnie stoimy, zbledną wobec tej ostatniej; jednakże wierni nie zostaną unicestwieni: Reszta pozostanie i wyjdzie (albo raczej zostanie porwana) na spotkanie przychodzącego Chrystusa. (1 Tes 4)
Najpewniejszym sposobem na sukces jest zawsze próba jeszcze raz, papież Leon XIV modli się o ekumenizm. Prawdopodobnie zawsze właściwą godzinę biją Boże zegary… Wszechświat stanowi centrum zaistnienia czegoś. I może istnieć gorsze rozwiązanie, że my możemy (akurat) być racją istnienia wszechświata, a nie coś innego, zauważył fizyk Carl Sagan. Chciałbym tutaj zasygnalizować i moje historyczne analizy. Pod Waterloo skończyła się era Napoleona, rok 1816 nie miał lata, trwała zima. Lew -postument z Waterloo, na szczycie 40 metrowej góry, zaświadcza po dziś dzień, że zwycięskie monarchie są istotną częścią naszego świata. 100 lat temu wiedzieliśmy o wszechświecie w odległości od nas do 100 tys. lat świetlnych. Dzisiaj znany nam wszechświat sięga 93 miliardów lat świetlnych. Jakkolwiek widzimy zaledwie 5 % wszechświata, 95% nie widzimy, a co za tym idzie nie rozumiemy go. 1500 lat temu Ptolemeusz stworzył teorię geocentryczną (Ziemia w centrum wszechświata), 400 lat temu Newton stworzył teorię grawitacji, 100 lat temu Einstein stworzył czasoprzestrzenną teorię względności (100 tys. lat świetlnych w jedną i drugą stronę uniwersalne prawa fizyki współgrają, jesteśmy cudem kosmosu. (close to ourselves, por. Unifined field theory). W unifikacyjnej teorii pola elektromagnetyzm, siły atomowe – nukleowe, grawitacja, zostały sprowadzone do jednego równania Einsteina, co to znaczy: moja nieskończoność nie jest nieskończonością twoją, inna jest nieskończoność O, inna nieskończoność 1, inna nieskończoność nr 2, nieskończoność odtąd zawiera się w skończoności poszczególnego umysłu. Tym samym ja teraz „nie mogę powiedzieć”, że to współgra ze mną jako nieskończonością poszczególną (powiedziałby mój konkurent Bernard Shaw). Wszechświat wciąż pozostaje nieskończonością i skrywa tożsamość swą i tajemnicę i pokazuje czasami twarz tak piękną, że nie do pojęcia!
Ukochani. Za sto lat będziemy różnymi ludźmi. (ang. different people) Jedni pochowani są w grobach, inni w umysłach żywych. Inni będą chodzić pośród nas… Ale już teraz nie brakuje absurdów, które bynajmniej szczęśliwie dla nas wynoszą na piedestał ludzką świadomość. Ta ostatnia ma być naszą klatką pretendującą do miana, by stała się skrzydłami dla naszego wyższego życia. Najpewniejszym sposobem na sukces jest zawsze próba jeszcze raz… pójścia razem.
_____
Stanisław Barszczak, In Search of Moving Forward in Competitive, Dynamic Conditions
Dear sisters and brothers
“The surest way to success is always to try again,” said Thomas Edison. Perseverance ensures success through relentless effort. Professionals who embrace perseverance overcome setbacks, fueling innovation and achievement by consistently striving for progress in competitive, dynamic conditions.
Unfortunately, human nature is and will remain tainted with original sin and pride for some time to come. For this reason, humanity will soon enjoy an Era of Peace; it will soon begin to act like the Israelites who, shortly after settling in the Promised Land, forgot God, became proud, and began to worship false gods (Judg. 2:11-15). So it will be with the Last Generation.
In the book of Revelation, we read that after the Era of Peace, Satan will be released and will use all his power and deception for the last time to destroy man, and above all the Church. He will therefore bring Gog from the land of Magog (Rev 20:7-8; Ez 38); the ruler and leader of the coalition of nations hostile to God’s People, intending to destroy once and for all every trace of God’s presence on Earth. However, he will be quickly defeated, and definitively, by Christ coming in glory (2 Thes 2:8). But before this happens, he will cause a tribulation such as has never been on Earth, and will never be (Mk 13:19; Dan 12:1). This will be the last, third wave of persecution, the greatest and most terrible of all.
The prophecies relating to the Antichrist are unclear, and it is not entirely certain whether he will reveal himself before the Era of Peace or after it; it is even possible that he will appear twice (this would be logical; since the Antichrist is the „ape of Christ”, he may want to imitate Him in this respect as well and have his own „parousia”). Either way, he is to overthrow and cruelly murder the Pope (most likely one of the successors of the Holy Pope from the beginning of the Era of Peace), rebuild the Temple in Jerusalem and have himself worshipped there as a god (2 Thess 2). However, he will be unmasked by the Two Witnesses, whom Tradition has identified since the times of the Church Fathers with Enoch and Elijah, preserved for this purpose from death in a secret place. The Antichrist will kill them (Rev 11:3-13) and then begin his persecution; after some time (the biblical three and a half years), however, the Parousia will come, and the Antichrist with his supporters will be defeated by the Lord Himself coming in glory.
Many prophets, church writers, saints and mystics have spoken about this last battle of Satan and Antichrist against people faithful to God, from ancient times to modern times, e.g. St. Augustine, St. Bede the Venerable, St. John Damascene, St. Cyril of Jerusalem, St. Hildegard of Bingen, St. Vincent Ferrer, St. Bridget, St. John Henry Newman, Fr. Stefano Gobbi, Catalina Rivas, Amparo Cuevas, to name just a few. As for some of these prophecies, it is difficult to determine precisely whether they refer to the times before or after the Era of Peace; however, most Traditions and prophecies say that the Antichrist – the last, the greatest, to whom this name belongs most fully – will appear just before the Parousia, the end of the world and the Last Judgement (St. Augustine).
Although it will be an extremely difficult time for the Church, so that even the trials we are now facing will pale in comparison to this last one; nevertheless, the faithful will not be annihilated: the Remnant will remain and will go out (or rather will be caught up) to meet the coming Christ. (1 Thes 4)
The surest way to succeed is always to try again, Pope Leo XIV prays for ecumenism. God’s clocks probably always strike the right hour… The universe is the center of something’s existence. And there may be a worse solution, that we (just happen to be) the reason for the existence of the universe, and not something else, noted physicist Carl Sagan. I would like to signal here my historical analyses. Napoleon’s era ended at Waterloo, the year 1816 did not have a summer, winter was in full swing. The lion – pedestal from Waterloo, on the top of a 40-meter mountain, testifies to this day that the victorious monarchies are an essential part of our world. 100 years ago we knew about the universe at a distance of up to 100 thousand light years from us. Today, the universe known to us reaches 93 billion light years. Although we see only 5% of the universe, 95% we do not see, and therefore do not understand it. 1500 years ago Ptolemy created geocentric theory of the world, 400 years ago Newton created the theory of gravity, 100 years ago Einstein created the space-time theory of relativity (100 thousand light years in either direction, the universal laws of physics work together, we are a miracle of the cosmos. (close to ourselves) In the unified field theory, electromagnetism, atomic – nucleic forces, gravity, were reduced to one Einstein equation, which means: my infinity is not your infinity, another is infinity O, another infinity 1, another infinity no. 2, infinity henceforth is contained in the finitude of the individual mind. Thus I now „cannot say” that this resonates with me as an individual infinity (as my competitor Bernard Shaw would say). The universe still remains infinity and conceals its identity and mystery and sometimes shows a face so beautiful that it is beyond comprehension!
Beloved. In a hundred years we will be different people. Some are buried in graves, others in the minds of the living. Others will walk among us… But even now there is no shortage of absurdities which, fortunately for us, elevate human consciousness to a pedestal. This last is to be our cage aspiring to become wings for our higher life. The surest way to success is always to try once more… to go together.
Stanisław Barszczak, Czuję, więc jestem (o pocieszeniu życia)
Jest lato, leżę na łące, nikogo nie ma: ja i słońce. Ciszą nabrzmiałą i wezbraną napływa myśl: – to pachnie siano. Poeta powie: Wiatr ciągnie po trawach z szelestem, a u góry siostry moje, białe chmury, wędrują na wschód. Czy nie za wiele mi, że jestem?
To, co najbardziej mnie zaskakuje w ludzkości, to to, że nudzimy się naszym dzieciństwem, spieszymy się, by dorosnąć i tęsknimy za tym, by znów być dziećmi. Że tracimy zdrowie, by zarabiać pieniądze, a potem tracimy pieniądze, by odzyskać zdrowie. Że myśląc z niepokojem o przyszłości, zapominamy o teraźniejszości, tak że nie żyjemy ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Że żyjemy tak, jakbyśmy nigdy nie mieli umrzeć, a umieramy tak, jakbyśmy nigdy nie żyli.
Tymczasem sercem „Listów do Mileny” jest intensywne, niespełnione pragnienie Kafki. Relacja między Kafką a Mileną, choć głównie listowna, charakteryzuje się namiętnym, ale pełnym cierpienia uczuciem. Listy Kafki ukazują mężczyznę, który jest głęboko rozdarty w kwestii swoich pragnień — tęskni za bliskością, ale jednocześnie przeraża go intymność. Jego wątpliwości co do siebie i poczucie nieadekwatności przewijają się przez listy, ponieważ często wyraża przekonanie, że nie jest godzien miłości, szczególnie Mileny, która w tym czasie była żoną innego mężczyzny.
To jest szerszy styl literacki – przemyślany, introspektywny i pełen ostrej świadomości niejednoznaczności życia. Listy Kafki nie są tylko listami miłosnymi; są również medytacjami nad istnieniem. Rozważa chorobę (zarówno fizyczną, jak i psychiczną), śmierć i nieubłagany upływ czasu. Listy te stanowią kontynuację tematów występujących w fikcyjnej twórczości Kafki, w której wyobcowanie, wątpliwości co do siebie i egzystencjalny strach są motywami centralnymi. Milena z kolei wyłania się z listów jako postać pełna życia, inteligentna i współczująca. Chociaż listy są przede wszystkim głosem Kafki, obecność Mileny jest namacalna w jego odpowiedziach na nią. Kafka widzi w niej nie tylko obiekt romantyczny, ale intelektualistkę równą sobie, powiernicę, która rozumie jego pracę i dzieli jego wrażliwość. Jednak piękno Listów do Mileny tkwi w ich tragedii. Zdrowie Kafki pogarsza się w miarę kontynuowania korespondencji, a poczucie, że ta miłość nigdy w pełni nie zaowocuje, rzuca melancholijny cień na cały zbiór. Ostatecznie Listy do Mileny to nie tylko zbiór listów miłosnych; to głęboka eksploracja kondycji ludzkiej. Pisarstwo Kafki cechuje surowa, niefiltrowana szczerość, która jest zarówno rozdzierająca serce, jak i piękna. Listy ukazują Kafkę nie jako odległą, enigmatyczną postać często przedstawianą w krytyce literackiej, ale jako człowieka zmagającego się ze swoimi najgłębszymi lękami i pragnieniami.
Dla czytelników fikcji Kafki Listy do Mileny stanowią głęboko poruszający portret nieodwzajemnionej miłości, egzystencjalnego cierpienia i kruchego piękna ludzkich więzi. Są przejmującym przypomnieniem o mocy słów w pokonywaniu dystansów, zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych, nawet w obliczu nieprzezwyciężalnych przeszkód. Każda chwila może być naszą ostatnią, uważam. Ale wszystko jest piękniejsze, ponieważ jesteśmy skazani. Nigdy nie będziesz piękniejsza niż teraz. Nigdy więcej nas tu nie będzie.
Kiedy patrzę wstecz na przeszłość i myślę, ile czasu zmarnowałem na próżno, ile czasu straciłem na złudzenia, na błędy, na bezczynność, na niewiedzę, jak żyć, jak nie ceniłem czasu, jak często grzeszyłem przeciwko swemu sercu i duchowi – moje serce krwawi. Życie jest darem, życie jest szczęściem, każda minuta mogłaby być wiekiem szczęścia. Si jeunesse savait! Teraz, zmieniając moje życie, odradzam się w nowej formie. Bracie! Przysięgam ci, że nie stracę nadziei i zachowam swego ducha i serce w czystości. Odrodzę się dla czegoś lepszego. To jest cała moja nadzieja, całe moje pocieszenie!
_____
Stanisław Barszczak, I feel, therefore I am (on the consolation of life)
It is summer, I am lying in a meadow, there is no one: me and the sun. A thought comes to me through the swollen and swelling silence: – it smells like hay. The poet will say: The wind is rustling through the grass, and above me my sisters, white clouds, are migrating east. Isn’t it too much for me that I am?
What surprises me most about humanity is that we are bored with our childhood, we rush to grow up and long to be children again. That we lose our health to earn money, and then we lose money to regain our health. That thinking anxiously about the future, we forget about the present, so that we live neither in the present nor in the future. That we live as if we were never going to die, and we die as if we had never lived.
Meanwhile, the heart of Milena’s Letters is Kafka’s intense, unfulfilled desire. The relationship between Kafka and Milena, though primarily epistolary, is characterized by a passionate but agonizing feeling. Kafka’s letters reveal a man who is deeply conflicted about his desires—he longs for closeness but is terrified of intimacy. His self-doubts and feelings of inadequacy run through the letters, as he often expresses his belief that he is unworthy of love, especially from Milena, who was married to another man at the time.
This is a broader literary style-thoughtful, introspective, and acutely aware of the ambiguities of life. Kafka’s letters are not just love letters; they are also meditations on existence. He considers illness (both physical and mental), death, and the inexorable passage of time. The letters continue the themes of Kafka’s fiction, in which alienation, self-doubt, and existential fear are central motifs. Milena, on the other hand, emerges from the letters as a character full of life, intelligence, and compassion. Although the letters are primarily Kafka’s voice, Milena’s presence is palpable in his responses to her. Kafka sees her not just as a romantic object but as an intellectual equal, a confidante who understands his work and shares his sensibilities. Yet the beauty of Letters to Milena lies in its tragedy. Kafka’s health deteriorates as the correspondence continues, and the sense that this love will never fully come to fruition casts a melancholic shadow over the entire collection. Ultimately, Letters to Milena is not just a collection of love letters; it is a profound exploration of the human condition. Kafka’s writing has a raw, unfiltered honesty that is both heartbreaking and beautiful. The letters reveal Kafka not as the distant, enigmatic figure often depicted in literary criticism, but as a man grappling with his deepest fears and desires. For readers of Kafka’s fiction, Letters to Milena is a deeply moving portrait of unrequited love, existential suffering, and the fragile beauty of human connection. It is a poignant reminder of the power of words to bridge distances, both physical and emotional, even in the face of insurmountable obstacles.
Any moment could be our last, I believe. But everything is more beautiful because we’re doomed. You will never be more beautiful than this. We will never be here again. When I look back on the past and think how much time I have wasted in vain, how much time I have wasted on illusions, on mistakes, on inaction, on not knowing how to live, how I have not valued time, how often I have sinned against my heart and spirit – my heart bleeds. Life is a gift, life is happiness, every minute could be an age of happiness. Si jeunesse savait! Now, changing my life, I am reborn in a new form. Brother! I swear to you that I will not lose hope and will keep my spirit and heart pure. I will be reborn for something better. This is all my hope, all my consolation!
____
Stanisław Barszczak, Przewodnik ostrożnego podróżnika po pustkowiach
Miłość to dobrze. Wtedy zdałem sobie sprawę, że się w tobie zakochałem. W tobie, profesorze. Nigdy nie chodziło tylko o to, że byłaś kobietą. Chodziło o to, że byłaś sobą, nawet irytując cię swoim wyrzeczeniem i humorem, który maskował twoje prawdziwe uczucia, nawet myląc cię w twoim typowym domu wydziałowym. Chciałem ciebie, twojego śmiechu, twojego blasku, twoich ciemnobrązowych oczu, ciebie dnia tego na Highway 9. Może powinniśmy byli uznać za dziwne, że student i jego profesor jadą w podróż, ale jesteś tylko osiem lat starsza ode mnie i tak często wydajesz się młodsza, nawet ze wszystkimi tymi akronimami po twoim imieniu. Zwłaszcza gdy jechałaś Highway 9 swoją czerwoną Mazdą z otwartym dachem, śpiewając przeboje Abby na całe gardło. Przysięgam, że nie obchodziło cię, dokąd jedziemy. Po prostu kochałaś wiatr i drogę, uczucie, że gdzieś się przemieszczamy. Powiedziałaś, że zakochałaś się w Lonii tak, jak zakochałaś się we mnie, ale może zawsze byliśmy tacy sami. W końcu wyrosłem z tej ziemi, co ty. Moja bezsilność mnie przytłacza. Nie wiem, gdzie cię znaleźć, jak do ciebie dotrzeć, jak cię zrozumieć. Wszystko, co mogę zrobić, to pisać do ciebie tutaj. Jeśli będę do ciebie tutaj dalej mówić, nie znikniesz. Wyobrażam sobie, że słuchasz. Wyciągnąłem rękę, a ty ją uścisnęłaś, a twoja ręka była taka mała i delikatna, zaskakująca ręka dla kogoś, kogo zdawał się wypełniać pokój.
Tymczasem trwa nasza codzienna walka na śmierć i życie, o zachowanie macierzystych wartości, o czym uczył sam Jezus – a chciałbym być Chrystusa. Jakkolwiek do pewnego stopnia ludzie mogą stać w twoim sercu, ale nie w twoim życiu.
Więc chodzę na łono natury, aby się uspokoić i uleczyć, a także uporządkować zmysły. Jedzenie jest najczęściej nadużywanym narkotykiem na lęk. Doświadczenia są najbardziej niedocenianym antydepresantem. Przyjacielu, bądź z kimś, kto wydobywa z ciebie to, co najlepsze, a nie stres.
Świat nie ma sensu, uważam. Ludzie nie podejmują racjonalnych decyzji – kierują nami nasze pragnienia, nasze potrzeby, nasze lęki. Czasami zastanawiałem się, czy moja matka nie postrzegała mnie jako swojego odbicia. Młodszej, bardziej jakiejś amerykańskiej wersji siebie, której jedynym celem było spełnienie marzeń, osiągnięcie więcej, niż udało jej się osiągnąć.
Najpierw zapamiętałbym jej włosy: zamarznięte na kość i ciemnoczerwone od krwi, splątane gałązkami i brudem. Raz krwawa rana rozcięła jej głowę, a mimo to jej wyraz twarzy był spokojny i pogodny, jakby spała, a jej blada skóra błyszczała nienaturalnie, gdy światło słoneczne odbijało się od drobnych płatków lodu, jak rozbita porcelanowa lalka.
Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, jestem sobą, który pamięta, a ja doświadczające, które żyje moim życiem, jest dla mnie kimś obcym. Czy nie jest tak właśnie z miłością? Kiedy spotykasz kogoś, kto widzi cię w sposób, w jaki nikt inny cię nie widzi, kto cię rozumie i sprawia, że czujesz, że nie możesz być całością bez niego, oplata cię w imadło i sprawia, że zapominasz, jak żyć bez niego.
Jak często na świecie w społeczeństwie kłamstw, cisza pozwala okropnym ludziom uniknąć kary za swoje zbrodnie? To dziwne, jak po stracie kogoś, ta osoba zaczyna blaknąć kawałek po kawałku, aż zostają tylko wspomnienia, które mogą przeciekać przez palce jak woda. I jest to dziwna przygoda, jaką życie oferuje, aby doświadczyć świata, a nie unikać go. Życie przedtem było rozmyte, jakbyśmy biegli przez sen. I jest już jakby po wszystkim. Zauważamy coś niczym ciebie rzeczywistości, na ścianie jaskini, w jakiej się znaleźliśmy… Cóż, czuję jakbym dźwigał ciężar tego, co zrobiliśmy przez ostatnią dekadę. Miarą człowieka jest to, co robi z władzą, szczególnie wewnętrzną… Platon, starożytny grecki filozof i uczeń Sokratesa, badał naturę sprawiedliwości, cnoty i charakteru ludzkiego w swoich głębokich pismach. Jego filozofia głęboko zgłębiała, w jaki sposób zewnętrzne okoliczności ujawniają wewnętrzną strukturę moralną jednostki. Platońska myśl wydobywa ponadczasową prawdę: sama władza jest neutralna, ale jej prawdziwe znaczenie leży w sposobie, w jaki jest sprawowana. Posiadanie władzy – politycznej, społecznej czy osobistej – nie jest oznaką wielkości, jeśli nie jest sprawowane z mądrością, uczciwością i odpowiedzialnością. Platon rzuca nam wyzwanie, abyśmy patrzyli poza zwykły status lub autorytet i oceniali osobę na podstawie jej etycznego wykorzystania władzy. Czy podnosi ona innych na duchu, promuje sprawiedliwość i działa z pokorą? A może wykorzystuje i korumpuje?
Sposób, w jaki ktoś sprawuje władzę, staje się odkrywczym testem charakteru, wzywając nas do dążenia do przywództwa, które jest zarówno sprawiedliwe, jak i współczujące.
Kocham cię maleńka. Na dworze już ranek nastał i zaczął się wprawdzie od różowych chmur, ale był początek stycznia, dzień Trzech Króli i wszystko się mogło zdarzyć.
(Licentia poetica)
____
Stanisław Barszczak, The Cautious Traveler’s Guide to the Wilderness
Love is a good thing. That’s when I realized I was in love with you. With you, professor. It was never just that you were a woman. It was that you were yourself, even annoying you with your self-denial and humor that masked your true feelings, even confusing you in your typical faculty home. I wanted you, your laugh, your glow, your dark brown eyes, you that day on Highway 9. Maybe we should have thought it strange that a student and his professor were going on a road trip, but you’re only eight years older than me and you often seem younger, even with all those acronyms after your name. Especially when you were driving down Highway 9 in your red Mazda with the top down, singing Abba hits at the top of your lungs. I swear you didn’t care where we were going. You just loved the wind and the road, the feeling that we were going somewhere. You said you fell in love with Lonia as you fell in love with me, but maybe we were always the same. After all, I grew out of this earth, just like you. My helplessness overwhelms me. I don’t know where to find you, how to reach you, how to understand you. All I can do is write to you here. If I keep talking to you here, you won’t disappear. I imagine you’re listening. I reached out and you shook it, and your hand was so small and delicate, a surprising hand for someone who seemed to be filled with peace. Meanwhile, our daily life-and-death struggle continues, to preserve the values of our motherland, as Jesus himself taught – and I would like to be Christ. Although to some extent people can stand in your heart, but not in your life. So I go to nature to calm down and heal, and to organize my senses. Food is the most abused drug for anxiety. Experiences are the most underrated antidepressant. Friend, be with someone who brings out the best in you, not the stress. The world makes no sense, I believe. People don’t make rational decisions—we are driven by our desires, our needs, our fears. Sometimes I wondered if my mother didn’t see me as a reflection of herself. A younger, more American version of herself, whose only goal was to fulfill her dreams, to achieve more than she had managed to achieve. I would remember her hair first: frozen solid and dark red with blood, matted with twigs and dirt. Once a bloody wound had split her head, yet her expression was calm and serene, as if she were asleep, and her pale skin shone unnaturally as the sunlight reflected off tiny flakes of ice, like a broken porcelain doll. As strange as it may sound, I am the me who remembers, and the me who experiences, who lives my life, is a stranger to me. Isn’t that how it is with love? When you meet someone who sees you in a way no one else does, who understands you and makes you feel like you can’t be whole without them, they wrap you in a vice and make you forget how to live without them. How often in the world, in a society of lies, does silence allow terrible people to get away with their crimes? It’s strange how after losing someone, they start to fade away bit by bit until all that’s left are memories that can slip through your fingers like water. And that’s the strange adventure life offers, to experience the world rather than avoid it. Life before was a blur, like we were running through a dream. And it’s like it’s over. We notice something like you, reality, on the wall of the cave we’ve found ourselves in… Well, I feel like I’m carrying the weight of what we’ve done in the last decade. The measure of a man is what he does with power, especially internal power… Plato, the ancient Greek philosopher and student of Socrates, explored the nature of justice, virtue, and human character in his profound writings. His philosophy delved deeply into how external circumstances reveal an individual’s internal moral structure. Platonic thought distills a timeless truth: power itself is neutral, but its true meaning lies in the way it is wielded. The possession of power—political, social, or personal—is not a mark of greatness unless it is wielded with wisdom, integrity, and responsibility. Plato challenges us to look beyond mere status or authority and judge a person by their ethical use of power. Does it uplift others, promote justice, and act with humility? Or does it exploit and corrupt? The way in which someone wields power becomes a revealing test of character, calling us to strive for leadership that is both just and compassionate. I love you, little one. It was already morning outside, and it started with pink clouds, but it was early January, Epiphany, and anything could happen.
(poetic licence by Stanisław Barszczak)
____
Stanisław Barszczak, In the Light of Scars and Words
No one is a Christian by themselves.
„Adults are in love with numbers. If you tell them about a new friend, they will never ask about the most important things. You will never hear: „What is the sound of his voice? What does he like to play? Does he collect butterflies?”
They will ask you: „How old is he? How many brothers does he have? How much does he weigh? How much does his father earn?” Only then do they think they know something about your friend.
If you tell adults: „I saw a beautiful red-brick house, with geraniums in the windows and doves on the roof” – they cannot imagine this house. You have to tell them: „I saw a house for a hundred thousand francs.” Then they will shout: „What a beautiful house!”
/Antoine de Saint-Exupéry „The Little Prince”/
Knud Rasmussen (from Ilulissat, Greenland) wanted to document the beliefs and experiences of the most isolated Eskimo communities before their lives were irrevocably changed by the influx of missionaries, traders and adventurers.
John Steinbeck wanted to hear the real language of America, to see what Americans are like today, to smell the grass and trees, to look at the colors and light – when at the age of fifty-eight, in 1960, he sets off on a journey to rediscover the country he had written about for so many years. Together with his dog, Charley, Steinbeck travels in a camper across states, highways, local roads, befriends truck drivers, meets bears in Yellowstone Park and old friends in San Francisco. He ponders the American character, racism, the peculiar kind of American loneliness he sees almost everywhere, and the unexpected hospitality and openness with which his countrymen approach strangers.
Some places stay with you long after you leave them. The jagged peaks, black sand, and changing skies of this coastline are not only impressive but haunting. The Lofoten Islands, the Matterhorn, the Great Wall of China, Mount Everest-Chomolungma, Machu Picchu, the Australian coral reef—it’s not just a sight. It’s a feeling.
Observe the human world even more, to see more moments etched in light and wind. You will recognize that “Man is a creature willingly subject to illusions, illusions, appearances, phantoms. He rarely dares to think rationally, but he throws himself with gusto into the depths of sublime nonsense and sacred absurdity.”
/ Ryszard Kapuściński, Lapidaria I-III/
Then you will see where the world is heading.
What are you doing, you fishermen of human tears,
Where is the world, stripped of normality, heading?
How many more hearts wounded by pain
With the sacred right to love taken away?
What are you doing – you who have blood on your hands
In your white, starched collars?
How many more days of conflagration and despair?
In the darkness, a bright light keeps disappearing.
Finally end this festival of hatred,
While the remnants of the sky are still above us,
Let the dream of mercy be dreamed again,
Before we all kill each other completely.
Let the flowers bloom again in human hearts
And blood and tears fade into oblivion,
And on earth, when a rainbow rises after the storm,
Let the taste of happy, good days return. /Jolanta Redmann/
The written word may be a counterweight to the fears of the age.
Students must read books. Whole books. Our society is scattered, unfocused, and rushed.
A curriculum that quickly goes through content perpetuates the anxiety of our times. Reading a book slowly and unhurriedly is a countercultural action (in a positive sense of the word).
„God does not tear you away from your surroundings, does not remove you from the world, nor your state, nor your noble human ambitions, nor from your professional work… but there, he wants you holy!”
/San Josemaria Escriva/
Do you still recognize yourself
in moments of silence by their heels
When the lights go out
and there is only you… and what is left?
Do you really think it is you
Reflected in the bathroom mirror
With sore eyes and trembling eyebrows?
Do you still believe it is you?
Now tell me what you want
not what you are expected to need?
What would you choose
if no one was watching?
A slower pace, a confident face?
A love that doesn’t drain?
A life that feels like home?
Or just your name…spoken kindly?
You don’t always get credit for the things you wear. For the times you held your tongue instead of hurting someone. For the times you helped without being asked. For staying when it would have been easier to walk away.
But those unseen moments build a kind of grace that shows up when it’s needed most. And one day, without even realizing it, someone else will breathe easier, simply because you didn’t give up on being good.
/Dreams in Our Scars/
_____
Stanisław Barszczak, W świetle blizn i słów
Nikt nie jest chrześcijaninem sam z siebie.
„Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?”
Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu.
Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”
/Antoine de Saint-Exupéry „Mały Książę”/
Knud Rasmussen (z Ilulissat, Grenlandia) chciał udokumentować wierzenia i doświadczenia najbardziej odizolowanych społeczności eskimoskich, zanim ich życie zostanie nieodwołalnie zmienione przez napływ misjonarzy, handlarzy i poszukiwaczy przygód.
John Steinbeck pragnął usłyszeć prawdziwy język Ameryki, sprawdzić, jacy dziś są Amerykanie, poczuć zapach trawy i drzew, przyjrzeć się kolorom i światłu – gdy w wieku pięćdziesięciu ośmiu lat, w roku 1960 wyrusza w podróż, by na nowo odkryć kraj, o którym pisał przez tyle lat. Wraz ze swoim psem, Charleyem, Steinbeck przemierza kamperem kolejne stany, autostrady, lokalne drogi, zaprzyjaźnia się z kierowcami ciężarówek, spotyka niedźwiedzie w parku Yellowstone i starych przyjaciół w San Francisco. Zastanawia się nad charakterem Amerykanów, rasizmem, szczególnym rodzajem typowej dla Amerykanów samotności, którą dostrzega niemal wszędzie, a także niespodziewaną gościnnością i otwartością, z jaką jego rodacy podchodzą do obcych.
Niektóre miejsca zostają z Tobą na długo po tym, jak je opuścisz. Poszarpane szczyty, czarny piasek i zmieniające się niebo tej linii brzegowej nie tylko robią wrażenie, ale i prześladują. Lofoty, Matterhorn, mur chiński, Mount Everest – Czomolungma, Machu Picchu, australijska rafa koralowa – to nie tylko widok. To uczucie.
Tym bardziej obserwuj świat ludzi, aby zobaczyć więcej chwil wyrytych w świetle i wietrze. Rozpoznasz, że „Człowiek jest istotą ochoczo poddającą się złudzeniom, iluzjom, pozorom, fantomom. Rzadko zdobywa się on na myślenie racjonalne, natomiast z zapałem rzuca się w odmęty uwznioślonej bzdury i uświęconego absurdu”.
/ Ryszard Kapuściński, Lapidaria I-III/
Wtedy przekonasz się, dokąd zmierza świat.
Co robicie poławiacze ludzkich łez,
Dokąd zmierza świat odarty z normalności?
Ile jeszcze poranionych bólem serc
Z odebranym świętym prawem do miłości?
Co robicie – wy co krew na rękach macie
W swoich białych, krochmalonych kołnierzykach?
Ile jeszcze dni pożogi i rozpaczy?
Wśród ciemności jasne światło ciągle znika.
Skończcie wreszcie ten festiwal nienawiści,
Póki nadal resztki nieba są nad nami,
Niechaj sen o miłosierdziu znów się wyśni,
Zanim wszyscy się do cna pozabijamy.
Niech zakwitną znowu kwiaty w ludzkich sercach
I odejdą w zapomnienie krew i łzy,
A na ziemi, gdy po burzy wzejdzie tęcza
Niech powróci smak szczęśliwych, dobrych dni.
/Jolanta Redmann/
Przeciwwagą dla lęków epoki być może słowo pisane.
Uczniowie muszą czytać książki. Całe książki. Nasze społeczeństwo jest rozproszone, nieskoncentrowane i spieszące się. Program nauczania, który szybko przechodzi przez treści, utrwala niepokój naszych czasów. Czytanie książki powoli i bez pośpiechu jest działaniem kontrkulturowym (w pozytywnym tego słowa znaczeniu).
„Bóg nie wyrywa cię z twojego otoczenia, nie usuwa cię ze świata, ani twojego stanu, ani twoich szlachetnych ludzkich ambicji, ani z pracy zawodowej… ale tam, on chce cię świętego!”
/San Josemaria Escriva/
Czy nadal rozpoznajesz siebie
w chwilach ciszy po ich obcasach
Kiedy światła gasną
i jesteś tylko ty… i co zostało?
Czy naprawdę myślisz, że to ty
Odbijając się w lustrze toalety
Z obolałymi oczami i drżącymi brwiami?
Czy nadal wierzysz, że to ty?
Teraz powiedz mi, czego chcesz
a nie tego, czego się od ciebie oczekuje, że będziesz potrzebować?
Co byś wybrał
gdyby nikt nie patrzył?
Spokojniejsze tempo, pewną twarz?
Miłość, która nie wysysa?
Życie, które przypomina dom?
Czy tylko twoje imię… powiedziane uprzejmie?
Nie zawsze dostajesz uznanie za rzeczy, które nosisz. Za te chwile, kiedy ugryzłeś się w język zamiast kogoś skrzywdzić. Za te chwile, kiedy pomogłeś bez proszenia. Za to, że zostałeś, kiedy łatwiej byłoby odejść.
Ale te niewidoczne chwile budują rodzaj łaski, która pojawia się, kiedy jest najbardziej potrzebna. I pewnego dnia, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, ktoś inny odetchnie lżej, po prostu dlatego, że nie poddałeś się w byciu dobrym.
/Marzenia w naszych bliznach/