https://www.facebook.com/share/v/1CJfU43zUV
Stanisław Barszczak, Dlaczego warto odwiedzić Amerykę
Umiłowane Obywatelki i Obywatele polskiego narodu
Konstanty Ildefons Gałczyński w Piosence pisał: To bardzo polska jest choroba tak boczyć się i psioczyć, nam się nic nigdy nie podoba, a świat jest tak uroczy! W życiu bywają powikłania, w państwowym i w prywatnym, lecz w gruncie rzeczy, proszę pana, ten świat jest taki ładny! Śliczny jest świat, gdy brata kocha brat, siostrzeniec ciotkę, ciotka wujka (wtedy nie grozi żadna bójka); dzieci tatusia, tatuś dzieci (wtedy nad domem gwiazda świeci); kuzyn kuzyna i kuzynkę, a tatuś pannę Ernestynkę, lecz i mamusię owszem, także i bardzo miły jest przy szwagrze; przystojny chłopiec swą panienkę, stryjek stryjenkę i wujenkę – i wszystko to się składa w całość w jakąś harmonię doskonałą – bo przecie grunt, gdy komin dymi, i kiedy chleb jest i optymizm i każdy wie, że wszystko się ułoży jak w pudełeczku, ze zgody tylko korzyść, mój gołąbeczku, hej, wszystko się ułoży we wsi, w miasteczku, na sto dwa. (to nasz Gałczyński) Najmilsi Za nami osiągnięcie w postaci wyboru nowego prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej… Przy wszystkich problemach z oszustwami, nieudanych małżeństwach i złamanych sercach, które widzimy wokół nas, zrozumiałem, dlaczego Bóg kazał mi czekać. W świecie, w którym miłość jest często pośpieszana, zobowiązania traktowane lekko, a uzdrowienie pomijane, czekanie stało się błogosławieństwem w przebraniu. Nie chodzi o karę ani opóźnienie — chodzi o ochronę. Bóg wiedział, że moje serce potrzebuje czasu, aby wzrosnąć, nauczyć się i stać się całością, zanim będzie mogło naprawdę połączyć się z czyimś innym. Czekanie nauczyło mnie cenić to, co prawdziwe, rozpoznawać czerwone flagi i ustalać standardy zakorzenione w poczuciu własnej wartości, a nie samotności. Teraz widzę, że Bóg nie powstrzymywał mnie od miłości — przygotowywał mnie na miłość, która jest szczera, stała i zbudowana, aby trwać. Im dłużej czekałem, tym jaśniejsza stawała się moja wizja. Nie mam już tylko nadziei na miłość; jestem gotowy przyjąć taką, która honoruje, szanuje i odzwierciedla cierpliwość, jakiej potrzebowałem, aby tu dotrzeć. Przybywam po raz piąty do Ameryki, przemierzam szlak Holendrów, spaceruję uroczymi Avenue w Nowym Jorku. Jest rok 2025. W 1918 roku Piąta Aleja była już sercem Nowego Jorku, symbolem bogactwa i prestiżu oraz miejscem, w którym znajdowały się jedne z najbardziej luksusowych budynków na świecie. Z prostej ulicy mieszkalnej przekształciła się w handlowy i kulturalny kręgosłup Manhattanu, z okazałymi rezydencjami, wystawnymi hotelami i ekskluzywnymi sklepami wzdłuż alei. Do 1918 roku Piąta Aleja przeszła dramatyczne transformacje, od Złotego Wieku do rozwijającej się ery nowożytnej. Rok ten oznaczał koniec I wojny światowej, przełomowego momentu w historii Stanów Zjednoczonych, gdy żołnierze wracali do domów, a miasto zaczęło podnosić się po ekonomicznych skutkach wojny. Na Piątej Alei powszechnym widokiem byłyby parady z okazji zawieszenia broni, podczas których tłumy gromadziłyby się, aby oddać hołd odważnym mężczyznom, którzy służyli… W tej epoce nastąpił również wzrost popularności samochodów, które powoli zastępowały powozy konne, zmieniając przepływ ruchu wzdłuż alei. W tym czasie na Piątej Alei znajdowało się również wiele zabytków. New York Public Library, otwarta w 1911 r., była architektonicznym cudem w Bryant Park, podczas gdy Katedra św. Patryka nadal była kultowym ośrodkiem religijnym i kulturalnym. Dalej na północ Central Park zapewniał spokojną ucieczkę od gwarnych ulic. Rodziny z wyższych sfer, takie jak Vanderbiltowie i Astorowie, kiedyś mieszkały w pałacowych rezydencjach przy alei, chociaż wiele z tych rezydencji zostało zastąpionych budynkami komercyjnymi pod koniec lat 10. XX wieku. Zdjęcia Piątej Alei z 1918 r. oferują okno na świat, w którym współistniały elegancja, bogactwo i nowoczesność. Gdy Nowy Jork szybko stał się globalną metropolią, Piąta Aleja stała się jego najbardziej efektownym i trwałym symbolem. Warto odwiedzić Amerykę papieża Leona XIV z Chicago, całą Amerykę. Polecam zachodnie wybrzeże USA jak nigdy dotąd! Wybierz się na rejs statkiem Royal Princess, odkrywając topowe miasta zachodnich Stanów Zjednoczonych: Los Angeles, Las Vegas, San Francisco, San Diego i Santa Barbarę, a na pustyni odwiedzisz meksykańską Ensenadę! Zwiedzanie Kalifornii bez pośpiechu – komfortowy rejs zamiast przejazdów, Luksusowy statek Royal Princess – pełen atrakcji i przygód Pobyt w Las Vegas z całodniową wycieczką do Wielkiego Kanionu. Na koniec Amerykańskiej przygody zawitać w Meksyku – urokliwa Ensenada! Czas to pieniądz. Oficjalnie: Jordania zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata FIFA 2026! Fajerwerki rozświetlają niebo — od północy po południe! Tysiące gratulacji dla mojej ukochanej ojczyzny! Jordania kwalifikuje się do Mistrzostw Świata FIFA 2026! Fajerwerki rozświetlają niebo – od północy po południe! Tysiące gratulacji dla ukochanej ojczyzny Jordańczyków. W mym obieganiu ludzkiego globu chciałbym zaoferować wam, prosto z Ameryki, odwiedziny starożytnej Persji. Schody w ruinach Persepolis, znane jako „Schody Apadana”, to oszałamiający element architektoniczny, który jest przykładem wielkości starożytnego Imperium Perskiego. Zbudowane w VI wieku p.n.e. za panowania Dariusza Wielkiego, schody te prowadzą do Pałacu Apadana i są ozdobione misternymi płaskorzeźbami przedstawiającymi delegacje z różnych podbitych narodów składające daninę królowi. W tym wiosennym czasie 2025 towarzyszy mi szczególna choć PRZERAŻAJĄCA WIZJA ŚWIĘTEJ TERESY, o której wspomnę za chwilę. Laureat Nagrody Nobla OSTRZEGA: „Voyager 2 właśnie zawrócił i POTWIERDZA TO, CZEGO SIĘ WSZYSCY BALIŚMY”. To moje słowo jest w hołdzie JP II i Poległym w Katastrofie Smoleńskiej, skomentowałbym to stwierdzenie naukowca z ewangelicznymi wskazania odnośnie trzymania się zawsze Bożych dróg w ziemskim życiu. Braun był „czarnym koniem” wyborów prezydenckich, mi podpowiadają niektórzy rodacy. Mówił o „froncie gaśnicowym”. Od siebie powiedziałbym tutaj, chodzi mi o Polskę piękną, ojczyznę wszystkich Polaków, Polskę błękitnego jutra. Dlaczego Wierni Katolicy Trafiają do Piekła? PRZERAŻAJĄCA WIZJA ŚWIĘTEJ TERESY zmierza ku przestrzeżeniu nas w wybieraniu łatwiejszych dróg realizacji siebie i w końcu pozostanie w ziemskim piekle. Piekło – NIE TO, CO MYŚLISZ! Zwróćmy oczy na Miłość i błogosławieństwo Jezusa, bądźmy świadkami Jezusa na co dzień. Najmilsi. Raj nie jest stracony dla chrześcijan! Tylko przestańmy straszyć kobiety. Pozwólcie mi zakończyć to słowo moją osobistą radością. Szczęśliwa Polska cała bo mamy ciebie Maryjo chronisz naszą ojczyznę swoim magicznym płaszczem. Chrześcijaninie drogi, Bądź odważny i nie bój się ataków diabła. Zawsze pamiętaj o tym: „Dobrym znakiem jest, gdy wróg krzyczy i bełkocze wokół ciebie swoją przysięgę: to pokazuje, że nie ma go w tobie.” Z serca wam błogosławię
wasz ksiądz Stanisław.
____
Stanisław Barszczak, Why it is worth visiting America
Beloved Citizens of the Polish Nation
Konstanty Ildefons Gałczyński wrote in the Song: It is a very Polish disease to sulk and complain like that, we never like anything, and the world is so charming! There are complications in life, in public and private, but in fact, sir, this world is so beautiful! The world is beautiful when a brother loves a brother, a nephew loves an aunt, an aunt loves an uncle (then there is no risk of a fight); daddy’s children, daddy’s children (then a star shines over the house); a cousin loves a cousin, and daddy loves Miss Ernestine, but also mommy, yes, and he is very nice with his brother-in-law; a handsome boy his young lady, uncle his aunt and uncle – and all this comes together in some perfect harmony – because after all, when the chimney is smoking, and when there is bread and optimism and everyone knows that everything will work out like in a box, from agreement there is only benefit, my little dove, hey, everything will work out in the village, in the town, one hundred and two. (that’s our Gałczyński) My dearest Behind us is an achievement in the form of electing a new president of the Most Serene Republic… With all the problems with fraud, failed marriages and broken hearts that we see around us, I understood why God told me to wait. In a world where love is often rushed, commitments are treated lightly and healing is skipped, waiting has become a blessing in disguise. It is not about punishment or delay – it is about protection. God knew my heart needed time to grow, learn, and become whole before it could truly connect with another. Waiting taught me to value what is real, to recognize red flags, and to set standards rooted in self-worth rather than loneliness. I see now that God wasn’t holding me back from love—he was preparing me for a love that was honest, steady, and built to last. The longer I waited, the clearer my vision became. I no longer just hoped for love; I was ready to receive one that honored, respected, and reflected the patience it took to get here. I’m in America for the fifth time, walking the Dutch Trail, walking the lovely Avenues of New York City. The year is 2025. In 1918, Fifth Avenue was already the heart of New York City, a symbol of wealth and prestige, and home to some of the most luxurious buildings in the world. From a simple residential street, it transformed into the commercial and cultural backbone of Manhattan, with stately homes, lavish hotels, and upscale shops lining the avenue. By 1918, Fifth Avenue had undergone a dramatic transformation, from the Golden Age to the burgeoning modern era. That year marked the end of World War I, a pivotal moment in American history as soldiers returned home and the city began to recover from the economic impact of the war. Armistice parades would be a common sight on Fifth Avenue, where crowds would gather to pay tribute to the brave men who served… This era also saw the rise of the automobile, which slowly replaced horse-drawn carriages, changing the flow of traffic along the avenue. Fifth Avenue was also home to many landmarks during this time. The New York Public Library, which opened in 1911, was an architectural marvel in Bryant Park, while St. Patrick’s Cathedral continued to be an iconic religious and cultural center. Further north, Central Park provided a peaceful escape from the bustling streets. High society families such as the Vanderbilts and Astors once lived in palatial mansions on the avenue, although many of these residences were replaced by commercial buildings by the late 1910s. Photos of Fifth Avenue from 1918 offer a window into a world where elegance, wealth, and modernity coexisted. As New York City rapidly became a global metropolis, Fifth Avenue became its most glamorous and enduring symbol. Visit the America of Pope Leo XIV from Chicago, all of America. I recommend the West Coast of the USA like never before! Take a cruise on the Royal Princess, exploring the top cities of the Western United States: Los Angeles, Las Vegas, San Francisco, San Diego, and Santa Barbara, and in the desert, visit the Mexican city of Ensenada! Explore California without rushing – a comfortable cruise instead of transfers, The luxurious Royal Princess ship – full of attractions and adventures Stay in Las Vegas with a full-day trip to the Grand Canyon. At the end of the American adventure, visit Mexico – charming Ensenada! Time is money. Officially: Jordan has qualified for the 2026 FIFA World Cup! Fireworks light up the sky – from midnight to noon! Thousands of congratulations to my beloved homeland! Jordan qualifies for the 2026 FIFA World Cup! Fireworks light up the sky – from midnight to noon! Thousands of congratulations to the beloved homeland of Jordanians. In the human world, I would like to offer you, straight from America, a visit to ancient Persia now. The steps in the ruins of Persepolis, known as the “Apadana Steps,” are a stunning architectural feature that exemplifies the grandeur of the ancient Persian Empire. Built in the 6th century BCE during the reign of Darius the Great, these steps lead to the Apadana Palace and are decorated with intricate carvings depicting delegations from various conquered nations paying tribute to the king. In this springtime of 2025, I am accompanied by a special but TERRIFYING VISION OF SAINT TERESA, which I will mention in a moment. Nobel Prize Winner WARNS: “Voyager 2 has just turned around and CONFIRMS WHAT WE ALL FEARED.” This word of mine is in homage to John Paul II and the Fallen in the Smolensk Disaster, I would comment on this statement of a scientist with evangelical indications regarding always adhering to God’s ways in earthly life. Braun was the „dark horse” of the presidential elections, some of my compatriots suggest to me. He spoke about the „fire extinguisher front”. I would say here, I mean beautiful Poland, the homeland of all Poles, Poland of a blue tomorrow.
Why Do Faithful Catholics Go to Hell? THE TERRIFYING VISION OF SAINT TERESA aims to warn us against choosing easier paths to self-realization and in the end remain in earthly hell. Hell – NOT WHAT YOU THINK! Let us turn our eyes to the Love and blessing of Jesus, let us be witnesses of Jesus every day. Dearest. Paradise is not lost for Christians! Just stop scaring women. Let me end this word with my personal joy. Happy is all of Poland because we have you, Mary, you protect our homeland with your magic cloak. Dear Christian, Be brave and do not fear the devil’s attacks. Always remember this: „It is a good sign when the enemy shouts and babbles his oath around you: this shows that he is not in you.” I bless you from my heart, your priest Stanisław
____
(niente mani sporche intorno a noi)
Stanisław Barszczak, Perché vale la pena visitare l’America
Amati cittadini della nazione polacca Konstanty Ildefons Gałczyński ha scritto nella Canzone: È una malattia molto polacca essere imbronciati e lamentarsi in quel modo, non ci piace mai niente, e il mondo è così affascinante! Ci sono complicazioni nella vita, in pubblico e in privato, ma in realtà, signore, questo mondo è così bello! Il mondo è bello, quando un fratello ama un fratello, un nipote ama una zia, una zia ama uno zio (allora non c’è rischio di litigare); i figli di papà, i figli di papà (allora una stella brilla sopra la casa); un cugino ama un cugino, e papà la signorina Ernestine, ma anche la mamma, sì, ed è molto carino con suo cognato; Bel ragazzo, la sua signorina, zio, zia e zio – e tutto questo si unisce in una perfetta armonia – perché dopotutto, quando il camino fuma, e quando c’è pane e ottimismo e tutti sanno che tutto si sistemerà come in una scatola, dall’accordo solo beneficio, piccola colomba mia, ehi, tutto si sistemerà in paese, in città, centodue. (questo è il nostro Gałczyński) Carissimo Dietro di noi c’è un traguardo: l’elezione di un nuovo presidente della Serenissima Repubblica… Con tutti i problemi di frodi, matrimoni falliti e cuori spezzati che vediamo intorno a noi, ho capito perché Dio mi ha detto di aspettare. In un mondo in cui l’amore è spesso frettoloso, gli impegni sono trattati con leggerezza e la guarigione viene saltata, l’attesa è diventata una benedizione mascherata. Non si tratta di punizione o ritardo, si tratta di protezione. Dio sapeva che il mio cuore aveva bisogno di tempo per crescere, imparare e diventare completo prima di potersi veramente connettere con un altro. L’attesa mi ha insegnato ad apprezzare ciò che è reale, a riconoscere i segnali d’allarme e a stabilire standard radicati nell’autostima piuttosto che nella solitudine. Ora capisco che Dio non mi stava trattenendo dall’amore: mi stava preparando per un amore onesto, costante e destinato a durare. Più aspettavo, più chiara diventava la mia visione. Non speravo più solo nell’amore; ero pronta a riceverne uno che onorasse, rispettasse e riflettesse la pazienza che ci era voluta per arrivare fin qui. Sono in America per la quinta volta, percorro il Dutch Trail, percorro le incantevoli Avenue di New York. Siamo nel 2025. Nel 1918, la Fifth Avenue era già il cuore di New York, simbolo di ricchezza e prestigio, e sede di alcuni degli edifici più lussuosi del mondo. Da semplice strada residenziale, si trasformò nella spina dorsale commerciale e culturale di Manhattan, con dimore signorili, hotel lussuosi e negozi di lusso che costeggiavano il viale. Nel 1918, la Fifth Avenue aveva subito una profonda trasformazione, passando dall’Età dell’Oro alla fiorente era moderna. Quell’anno segnò la fine della Prima Guerra Mondiale, un momento cruciale nella storia americana, con il ritorno dei soldati a casa e la ripresa economica della città. Le parate dell’armistizio erano un evento comune sulla Fifth Avenue, dove la folla si riuniva per rendere omaggio ai coraggiosi uomini che avevano servito… Quest’epoca vide anche l’ascesa dell’automobile, che sostituì lentamente le carrozze trainate da cavalli, modificando il flusso del traffico lungo il viale. La Fifth Avenue ospitava anche numerosi monumenti in quel periodo. La Biblioteca Pubblica di New York, inaugurata nel 1911, era una meraviglia architettonica a Bryant Park, mentre la Cattedrale di San Patrizio continuava a essere un iconico centro religioso e culturale. Più a nord, Central Park offriva un tranquillo rifugio dalle strade trafficate. Famiglie dell’alta società come i Vanderbilt e gli Astor un tempo vivevano in sontuose dimore lungo il viale, sebbene molte di queste residenze furono sostituite da edifici commerciali alla fine degli anni ’10. Le foto della Fifth Avenue del 1918 offrono una finestra su un mondo in cui eleganza, ricchezza e modernità coesistevano. Mentre New York City diventava rapidamente una metropoli globale, la Fifth Avenue ne divenne il simbolo più glamour e duraturo. Visitate l’America di Papa Leone XIV da Chicago, e tutta l’America. Consiglio la costa occidentale degli Stati Uniti come mai prima d’ora! Fate una crociera sulla Royal Princess, esplorando le principali città degli Stati Uniti occidentali: Los Angeles, Las Vegas, San Francisco, San Diego e Santa Barbara, e nel deserto, visitate la città messicana di Ensenada! Esplorate la California senza fretta: una crociera confortevole al posto dei trasferimenti. La lussuosa nave Royal Princess, ricca di attrazioni e avventure. Soggiornate a Las Vegas con un’escursione di un giorno intero al Grand Canyon. Al termine dell’avventura americana, visitate il Messico: l’affascinante Ensenada! Il tempo è denaro. Ufficialmente: la Giordania si è qualificata per la Coppa del Mondo FIFA 2026! Fuochi d’artificio illuminano il cielo da mezzanotte a mezzogiorno! Migliaia di congratulazioni alla mia amata patria! La Giordania si qualifica per la Coppa del Mondo FIFA 2026! Fuochi d’artificio illuminano il cielo da mezzanotte a mezzogiorno! Migliaia di congratulazioni alla mia amata patria dei Giordani. Nel mio viaggio intorno al globo terrestre, vorrei offrirvi, direttamente dall’America, una visita all’antica Persia. La scalinata delle rovine di Persepoli, nota come „Scala di Apadana”, è una straordinaria opera architettonica che esemplifica la grandiosità dell’antico Impero Persiano. Costruita nel VI secolo a.C. durante il regno di Dario il Grande, questa scalinata conduce al Palazzo di Apadana ed è decorata con intricate incisioni raffiguranti delegazioni di varie nazioni conquistate che rendono omaggio al re. In questa primavera del 2025, sono accompagnato da una speciale ma… LA TERRIFICANTE VISIONE DI SANTA TERESA, di cui parlerò tra poco. Il Premio Nobel AVVERTE: „La Voyager 2 ha appena fatto inversione e CONFERMA CIÒ CHE TUTTI TEMEVAMO”. Questa mia parola è un omaggio a Giovanni Paolo II e ai caduti del disastro di Smolensk. Vorrei commentare questa affermazione di uno scienziato con indicazioni evangeliche riguardo all’adesione costante alle vie di Dio nella vita terrena. Braun era il „cavallo oscuro” delle elezioni presidenziali, come alcuni miei compatrioti mi hanno suggerito. Ha parlato del „fronte dell’estintore”. Direi che qui intendo la splendida Polonia, la patria di tutti i polacchi, la Polonia di un futuro azzurro. Perché i fedeli cattolici vanno all’inferno? LA TERRIFICANTE VISIONE DI SANTA TERESA mira a metterci in guardia dal scegliere vie più facili per l’autorealizzazione e finire per rimanere nell’inferno terreno. L’inferno – NON È QUELLO CHE PENSI! Rivolgiamo lo sguardo all’Amore e alla benedizione di Gesù, siamo testimoni di Gesù ogni giorno. Carissimi. Il Paradiso non è perduto per i cristiani! Basta smettere di spaventare le donne. Lasciatemi concludere con la mia gioia personale. Beata tutta la Polonia perché abbiamo te, Maria, che proteggi la nostra patria con il tuo manto magico. Caro cristiano, sii coraggioso e non temere gli attacchi del diavolo. Ricorda sempre questo: È un buon segno quando il nemico grida e balbetta il suo giuramento intorno a te: questo dimostra che non è in te. Ti benedico di cuore, tuo sacerdote Stanisław.
____
Stanisław Barszczak, Pourquoi il vaut la peine de visiter l’Amérique
Chers citoyens de la nation polonaise
Konstanty Ildefons Gałczyński a écrit dans la chanson : C’est une maladie typiquement polonaise de bouder et de se plaindre ainsi, nous n’aimons jamais rien, et le monde est si charmant ! Il y a des complications dans la vie, en public comme en privé, mais en fait, monsieur, ce monde est si beau ! Le monde est beau, quand un frère aime son frère, quand un neveu aime sa tante, qu’une tante aime son oncle (alors il n’y a aucun risque de dispute) ; les enfants de papa, les enfants de papa (alors une étoile brille au-dessus de la maison) ; un cousin aime son cousin, et papa, Mademoiselle Ernestine, mais aussi maman, oui, et il est très gentil avec son beau-frère ; Le beau garçon, sa jeune femme, l’oncle, sa tante et son oncle – et tout cela s’harmonise parfaitement – car après tout, quand la cheminée fume, qu’il y a du pain et de l’optimisme et que tout le monde sait que tout ira bien comme dans une boîte, de l’accord ne profite qu’à moi, ma petite colombe, eh bien, tout ira bien au village, à la ville, cent deux. (Voici notre Gałczyński) Mon cher Derrière nous se trouve un accomplissement : l’élection d’un nouveau président de la Sérénissime République… Avec tous les problèmes de fraude, de mariages ratés et de cœurs brisés que nous voyons autour de nous, j’ai compris pourquoi Dieu m’a dit d’attendre. Dans un monde où l’amour est souvent précipité, les engagements pris à la légère et la guérison ignorée, l’attente est devenue une bénédiction déguisée. Il ne s’agit pas de punition ou de retard, mais de protection. Dieu savait que mon cœur avait besoin de temps pour grandir, apprendre et s’épanouir avant de pouvoir véritablement se connecter à l’autre. L’attente m’a appris à apprécier le vrai, à reconnaître les signaux d’alarme et à établir des normes fondées sur l’estime de soi plutôt que sur la solitude. Je comprends maintenant que Dieu ne m’empêchait pas d’aimer ; il me préparait à un amour honnête, constant et durable. Plus j’attendais, plus ma vision devenait claire. Je ne me contentais plus d’espérer l’amour ; j’étais prête à en recevoir un qui honorerait, respecterait et refléterait la patience qu’il avait fallu pour y parvenir. Je suis en Amérique pour la cinquième fois, parcourant le Dutch Trail, les charmantes avenues de New York. Nous sommes en 2025. En 1918, la Cinquième Avenue était déjà le cœur de New York, symbole de richesse et de prestige, et abritait certains des immeubles les plus luxueux du monde. D’une simple rue résidentielle, elle est devenue l’épine dorsale commerciale et culturelle de Manhattan, bordée de demeures majestueuses, d’hôtels somptueux et de boutiques haut de gamme. En 1918, la Cinquième Avenue avait connu une transformation radicale, passant de l’Âge d’or à l’essor de l’ère moderne. Cette année marqua la fin de la Première Guerre mondiale, un moment charnière de l’histoire américaine : les soldats rentraient chez eux et la ville commençait à se remettre de l’impact économique de la guerre. Les défilés d’armistice étaient monnaie courante sur la Cinquième Avenue, où la foule se rassemblait pour rendre hommage aux braves soldats. Cette époque vit également l’essor de l’automobile, qui remplaça peu à peu les calèches, modifiant la circulation le long de l’avenue. La Cinquième Avenue abritait également de nombreux monuments à cette époque. La Bibliothèque publique de New York, ouverte en 1911, était une merveille architecturale à Bryant Park, tandis que la cathédrale Saint-Patrick demeurait un centre religieux et culturel emblématique. Plus au nord, Central Park offrait une échappatoire paisible à l’agitation des rues. Des familles de la haute société, comme les Vanderbilt et les Astor, vivaient autrefois dans de somptueuses demeures sur l’avenue, bien que nombre de ces résidences aient été remplacées par des immeubles commerciaux à la fin des années 1910. Des photos de la Cinquième Avenue datant de 1918 offrent un aperçu d’un monde où élégance, richesse et modernité coexistaient. Alors que New York devenait rapidement une métropole mondiale, la Cinquième Avenue en devint le symbole le plus glamour et le plus durable. Visitez l’Amérique du pape Léon XIV depuis Chicago, toute l’Amérique. Je vous recommande la côte ouest des États-Unis comme jamais auparavant ! Embarquez pour une croisière à bord du Royal Princess et explorez les plus belles villes de l’Ouest américain : Los Angeles, Las Vegas, San Francisco, San Diego et Santa Barbara. Dans le désert, visitez la ville mexicaine d’Ensenada ! Explorez la Californie sans vous presser : une croisière confortable sans transferts. Le luxueux navire Royal Princess : une multitude d’attractions et d’aventures. Séjournez à Las Vegas avec une excursion d’une journée au Grand Canyon. Pour terminer votre aventure américaine, visitez le Mexique et la charmante Ensenada ! Le temps, c’est de l’argent. Officiellement : la Jordanie s’est qualifiée pour la Coupe du Monde de la FIFA 2026 ! Des feux d’artifice illuminent le ciel de minuit à midi ! Félicitations à ma chère patrie ! La Jordanie s’est qualifiée pour la Coupe du Monde de la FIFA 2026 ! Des feux d’artifice illuminent le ciel de minuit à midi ! Félicitations à la chère patrie des Jordaniens. Dans ma course d’un Globe humain, je voudrais vous offrir, tout droit venu d’Amérique, une visite de la Perse antique. Les marches des ruines de Persépolis, connues sous le nom d’« escaliers de l’Apadana », constituent un élément architectural époustouflant qui illustre la grandeur de l’ancien empire perse. Construites au VIe siècle avant J.-C., sous le règne de Darius le Grand, ces marches mènent au palais de l’Apadana et sont ornées de sculptures complexes représentant des délégations de différentes nations conquises rendant hommage au roi. En ce printemps 2025, je suis accompagnée d’une personne spéciale mais… LA VISION TERRIFIANTE DE SAINTE THÉRÈSE, que je mentionnerai dans un instant. Le lauréat du prix Nobel prévient : « Voyager 2 vient de faire demi-tour et confirme ce que nous redoutions tous.» Ce mot est un hommage à Jean-Paul II et aux victimes de la catastrophe de Smolensk. Je commenterais cette déclaration d’un scientifique, avec des indications évangéliques, concernant l’adhésion constante aux voies de Dieu dans la vie terrestre. Braun était l’outsider des élections présidentielles, comme le suggèrent certains de mes compatriotes. Il a parlé du « front de l’extincteur ». Je dirais ici, je parle de la belle Pologne, la patrie de tous les Polonais, la Pologne des lendemains radieux. Pourquoi les catholiques fidèles vont-ils en enfer ? La vision terrifiante de sainte Thérèse vise à nous mettre en garde contre le choix de voies plus faciles vers la réalisation de soi et, au final, de rester en enfer terrestre. L’enfer – ce n’est pas ce que vous croyez ! Tournons nos regards vers l’amour et la bénédiction de Jésus, soyons des témoins de Jésus chaque jour. Très chers, le paradis n’est pas perdu pour les chrétiens ! Arrêtez simplement d’effrayer les femmes. Permettez-moi de conclure ce mot par ma joie personnelle. Que toute la Pologne soit heureuse, car tu es avec nous, Marie, tu protèges notre patrie de ton manteau magique. Cher chrétien, sois courageux et ne crains pas les attaques du diable. Souviens-toi toujours de ceci : C’est un bon signe lorsque l’ennemi crie et murmure ses jurons autour de toi : cela montre qu’il n’est pas en toi. Je te bénis de tout cœur, ton prêtre Stanisław.
Stanisław Barszczak, Przeniesiony Człowiek
Drogie siostry i bracia
Jakkolwiek kawałek magii zaczyna się oklepanym stwierdzeniem:
Za siedmioma klejnotami wzgórz, za siódmym wodospadem, w domku Siedmiu Krasnoludków mieszka Królewna Śnieżka, najpiękniejsza ze wszystkich…A kariera tej ostatniej jako dyplomatki przyniosła jej ogromny prestiż. Taki prestiż jest ciężko wywalczony, ale korzyści wydają się warte bólu. To szczerze, moje drogie panie, mam to gdzieś, mógłby powiedzieć magik.
Poniższy tekst stanowi moje słowo o magii…Są dobra prestiżowe (ale też statusowe lub pozycyjne). Biżuteria i modne ubrania, luksusowe domy i samochody oraz ekstrawagancka rozrywka to przykłady tych dóbr prestiżowych. Choć jest to opowieść o rywalizujących ze sobą magikach, teleportacji science fiction opartej na Nikoli Tesli i świecie magii scenicznej XIX wieku, jest to raczej film badający ludzkie emocje. „Prestiż” to film o obsesji, zazdrości i niebezpieczeństwach pogoni za perfekcją. W 1878 roku dwóch młodych magików scenicznych ściera się w ciemnościach podczas oszukańczego seansu spirytystycznego. Od tego momentu ich życie staje się siecią oszustw i objawień, gdy rywalizują o to, by przechytrzyć i zdemaskować się nawzajem. Ich rywalizacja zaprowadzi ich na szczyty kariery, ale ze strasznymi konsekwencjami. Jeśli posiadasz wiedzę, pozwól innym zapalić w niej swoje świece.” „Ptak nie śpiewa, ponieważ ma odpowiedź, śpiewa, ponieważ ma pieśń.” „Nie jesteśmy tym, co wiemy, ale tym, czego chcemy się nauczyć.” „Dobrzy ludzie są dobrzy, ponieważ doszli do mądrości poprzez porażki.” „Pierwsza zasada magii” w serii ‚Sword of Truth’ brzmi: „Ludzie są głupi”. Jest to paradoksalna zasada, która sugeruje, że czarodzieje powinni rozumieć ograniczenia i słabości innych ludzi.
Rok 2006, to był dziwny rok… Po śmierci Papieża z Polski i nowym konklawe z Benedyktem, w Polsce śmierci Stanisława Lema, wspomnijmy tutaj tylko dwa bardzo ciekawe filmy o podobnej tematyce, jakie powstały w tym czasie. Najpierw „Iluzjonista” (ang. The Illusionist) – film fabularny z 2006 roku w reżyserii Neila Burgera. Scenariusz filmu został oparty na opowiadaniu Eisenheim the Illusionist laureata Nagrody Pulitzera, Stevena Millhausera. Akcja filmu toczy się w XIX-wiecznym Wiedniu. Film opowiada o tajemniczym iluzjoniście Eisenheimie (Edward Norton), który podbija serca wiedeńskiej publiczności. Jeden z jego pokazów odwiedza Książę Leopold (Rufus Sewell). Towarzyszy mu Sophie (Jessica Biel), w której podczas występu Eisenheim rozpoznaje swą miłość sprzed lat.
A drugi film,hre to „Prestiż” (ang. The Prestige) – thriller z 2006 roku, wyreżyserowany przez Christophera Nolana. Scenariusz powstał na podstawie powieści pod tym samym tytułem autorstwa Christophera Priesta. Akcja filmu rozgrywa się w Londynie pod koniec XIX wieku. Opowiada historię Roberta Angiera i Alfreda Bordena, konkurujących ze sobą magików scenicznych. Opętani chęcią stworzenia najlepszej iluzji, angażują się w rywalizację, która przynosi tragiczne wyniki. Tytuł pochodzi od fikcyjnej praktyki powieściowej, polegającej na tworzeniu iluzji scenicznych, składających się z trzech części: przygotowania, wykonania i prestiżu (efektu). Powieść otrzymała nagrodę James Tait Black Memorial Prize za najlepszą fikcję i World Fantasy Award za najlepszą powieść. Najpierw jest Przyrzeczenie: Magik pokazuje ci coś stosunkowo zwyczajnego, jak gołąb. Drugim jest Zwrot: Magik bierze gołębia i sprawia, że robi coś niezwykłego, jak znika. Na koniec jest Prestiż: Magik przebija to zniknięcie i sprawia, że gołąb pojawia się ponownie. W magicznym przedstawieniu nic nie może być pozostawione przypadkowi.
Magicy przeprowadzają kontrolowane testy ludzkiej percepcji od tysięcy lat. Jaki jest slogan „The Prestige”? „Czy uważnie obserwujesz?” Gdziekolwiek zdobywasz władzę, prestiż i pieniądze, znajdziesz je. Nie może być prestiżu bez tajemnicy, bo znajomość rodzi pogardę. Jakie są trzy etapy sztuczki magicznej? Powtórzmy: Strukturując swoje występy wokół The Pledge, The Turn i The Prestige, magicy tworzą wciągającą narrację, która angażuje publiczność emocjonalnie i zwiększa wpływ ich sztuczek. Po czym następuje uprzejma odmowa kogoś, kto właśnie wykonał sztuczkę magiczną, aby ujawnić, jak ona działa.
I tak przez dzieje towarzyszy człowiekowi Tajemnicza opowieść o dwóch magikach i ich intensywnej, prowadzącej do nieustannej bitwy o przewagę rywalizacji pełnej obsesji, oszustw i zazdrości wraz z jej niebezpiecznymi oraz śmiertelnymi konsekwencjami. Robert Angier (Hugh Jackman) i Alfred Borden (Christian Bale) współzawodniczyli ze sobą od czasu, kiedy się po raz pierwszy spotkali jako młodzi, wschodzący magicy. Dwaj młodzi iluzjoniści żyją w przyjaznych stosunkach. Jednak ich przyjazna rywalizacja przeistacza się z czasem w zaciętą, gorzką walkę. Gdy ginie żona jednego z nich, mężczyźni stają się śmiertelnymi wrogami. W rezultacie czego narażają życie nie tylko swoje, ale również wszystkich wokół siebie. Grupa pasjonatów iluzji robi eksperymenty także z udziałem ludzi. Jeden z nich kończy się tragicznie, ale iluzjoniści nie dają za wygraną. Tajemnicza opowieść o dwóch iluzjonistach między którymi rodzi się zażarta rywalizacja, która przeradza się w wojnę na sztuczki i nieposkromione pragnienie odkrycia tajemnic zawodowych rywala. Gdy nadchodzi chwila konfrontacji obu bohaterów – odwagi z pragnieniem, estradowego talentu z nauką i ambicji z przyjaźnią – skutki stają się śmiertelnie niebezpieczne.
Każdy wielki trik magiczny składa się z trzech części lub aktów. Pierwsza część nazywa się „Przysięga”. Magik pokazuje ci coś zwyczajnego: talię kart, ptaka lub człowieka. Pokazuje ci ten przedmiot. Być może prosi cię, abyś to obejrzał, aby sprawdzić, czy jest to rzeczywiście prawdziwe, niezmienione, normalne. Ale oczywiście… prawdopodobnie nie jest. Drugi akt nazywa się „Zwrot”. Magik bierze coś zwyczajnego i sprawia, że robi coś niezwykłego. Teraz szukasz sekretu… ale go nie znajdziesz, ponieważ oczywiście tak naprawdę nie szukasz. Tak naprawdę nie chcesz wiedzieć. Chcesz zostać oszukany. Ale jeszcze nie klaskałbyś. Ponieważ sprawienie, że coś zniknie, to za mało; musisz to przywrócić. Dlatego każdy trik magiczny ma trzeci akt, najtrudniejszą część, część, którą nazywamy „Prestiżem”. Magik bierze coś zwyczajnego i sprawia, że robi coś niezwykłego. Teraz szukasz sekretu… ale go nie znajdziesz, bo oczywiście tak naprawdę nie szukasz. Tak naprawdę nie chcesz wiedzieć. Chcesz być oszukany.
A oto niektóre myśli z „Prestiżu”:
Zdecydowanie za szybko! Kobieta MacAvoy nie była dla mnie. Planuję popełnić samobójstwo, a jeśli reszta tych stron będzie pusta, każdy, kto trafi na ten pamiętnik, będzie wiedział, że mi się udało, stwierdził Christopher Priest. Najpierw jest przygotowanie, w którym natura tego, co może być próbą, jest sugerowana lub wyjaśniana. Aparat jest widziany. Ochotnicy z widowni czasami uczestniczą w przygotowaniach. Podczas przygotowywania sztuczki magik wykorzysta wszelkie możliwe sposoby wprowadzenia w błąd…Występ to miejsce, w którym całe życie praktyki magika i jego wrodzone umiejętności jako wykonawcy łączą się, aby stworzyć magiczny pokaz… Trzeci etap jest czasami nazywany efektem lub prestiżem i jest produktem magii. Jeśli wyciągniemy królika z kapelusza, królik, który najwyraźniej nie istniał przed wykonaniem sztuczki, może być nazwany prestiżem tej sztuczki.
Teraz szukasz sekretu, ale go nie znajdziesz, ponieważ oczywiście tak naprawdę nie szukasz. Tak naprawdę nie chcesz wiedzieć. Chcesz być oszukany… 10 października 1877 Jestem zakochany! Nazywa się Drusilla MacAvoy. 15 października 1877 Zbyt pochopnie! Kobieta MacAvoy nie była dla mnie. Planuję popełnić samobójstwo, a jeśli reszta tych stron będzie pusta, każdy, kto natrafi na ten pamiętnik, będzie wiedział, że mi się udało… W wyrażaniu żalu kryje się wyzdrowienie z samego żalu.
Kiedyś wcześniej życzyłem sobie śmierci, ale życzenie to nie było wystarczająco silne. Mogę sprawić, że umrę tylko wtedy, gdy przekonam siebie, że istnieje również nadzieja, że mi się nie uda. Planowałem zmarnować się i umrzeć, ale jest duch życia, nawet w kimś takim jak ja, który stoi na drodze takich decyzji. Myślałem, że jeśli nie będę jadł i pił, to śmierć po prostu nastąpi, ale w praktyce odkryłem, że pragnienie staje się tak szaloną obsesją, że potrzeba większej determinacji niż moja, aby mu się oprzeć. Za każdym razem, gdy brałem kilka kropel, aby je ugasić, odwlekałem swoją śmierć trochę bardziej. To samo dotyczyło jedzenia. Głód jest potworem. Po pewnym czasie pogodziłem się z tym i pozostałem przy życiu, żałosny mieszkaniec półświata, który był tak samo mojego autorstwa, tak jak Bordena, przynajmniej tak mi się wydawało. Przeżyłem zimę w tym nędznym stanie, nieudacznikiem nawet w samozniszczeniu.
Założę się, że nie jesteś pewien, czy jesteś pewien tego, że nie jesteś pewien. Zasada była mniej więcej ta sama, prezentacja była inna i podziwiając tę drugą część magii, straciłem z oczu to pierwsze…
A oto niektóre wnioski z przygody magicznej. Dwaj mężczyźni stają się zaprzysiężonymi wrogami, zanim w końcu rozpoczynają śmiertelną rywalizację, aby stworzyć ostateczną iluzję, znaną jako Przeniesiony Człowiek. Zakończenie prestiżowe zostało luźno wyjaśnione, że oryginalny Angier umiera, a duplikat przejmuje jego życie aż do następnego wykonania sztuczki… Magik reprezentuje kanał łączący niebo z ziemią, pozwalając nam dotrzeć do naszego wyższego ja i wykorzystać energię wszechświata do urzeczywistnienia naszych pragnień i marzeń. Kiedy magik wzywa te moce, przypominamy sobie o naszym własnym potencjale do tworzenia i przekształcania naszego życia.
Krótko mówiąc, „The Prestige” rozwodzi się nie tylko nad poświęceniem, ale także nad tym, co ma zostać poświęcone: nad osobistym poczuciem siebie. Obsesja może uczynić kogoś lepszym lub odebrać mu to, co czyni tę osobę ludzką. Nolan przedstawia ją jako miecz obosieczny.
W „The Prestige” Sarah nie wiedziała, że Alfred Borden to w rzeczywistości dwaj bliźniacy. Podejrzewała, że coś jest nie tak, szczególnie gdy zauważyła różnice w zachowaniu Bordena i wyrażaniu miłości, ale nie rozumiała prawdziwego powodu. Uważała, że Borden miał romans lub był bardziej zainteresowany magią niż nią. Bliźniacy, Albert i Frederick, potajemnie używali wspólnej tożsamości Bordena do swoich iluzji, co ostatecznie ujawniono Angierowi… Co najmniej „Prestiż” pokazuje destrukcyjną moc zemsty, obsesji i samoambicji. Ci, którzy nie potrafią pozbyć się potrzeby wygranej, potrzeby „wiedzy”, potrzeby realizacji własnego poglądu na sprawiedliwość, cierpią z powodu coraz większych konsekwencji odmowy wybaczenia i zaakceptowania. Toczy się wojna na dwóch frontach: w Gazie i w Ukrainie. Papież Leon prosi o pokój na świecie. Najmilsi, zakończmy nieustanne samozniszczenie i miejmy świadomość, że tymczasem to właśnie Żołnierz bardziej niż ktokolwiek inny modli się o pokój, ponieważ to żołnierz musi cierpieć i znosić najgłębsze rany i blizny wojny.
_____
Stanisław Barszczak, The transported man
Dear sisters and brothers
Although a piece of magic begins with a hackneyed statement: Beyond the seven jeweled hills, behind the seventh waterfall, in the cottage of the Seven Dwarfs lives Snow White, the most beautiful of them all…And the latter’s career as a diplomat brought her enormous prestige. Such prestige is hard-won, but the benefits seem worth the pain. Honestly, my dear ladies, I don’t care, a magician might say.
The following text is my word on magic. There are prestige goods (but also status or positional goods). Jewelry and fashionable clothes, luxury homes and cars, and extravagant entertainment are examples of these prestige goods. Although this is a story about rival magicians, science fiction teleportation based on Nikola Tesla, and the world of stage magic in the 19th century, it is more of a film exploring human emotions. „The Prestige” is a film about obsession, jealousy, and the dangers of chasing perfection. In 1878, two young stage magicians clash in the darkness during a fraudulent séance. From that moment on, their lives become a web of deception and revelation as they compete to outwit and outsmart each other. Their rivalry will take them to the heights of their careers, but with dire consequences. If you have knowledge, let others light their candles in it. „A bird doesn’t sing because it has an answer, it sings because it has a song.” „We are not what we know, we are what we choose to learn.” „Good people are good because they have come to wisdom through failure.” The „First Rule of Magic” in the ‚Sword of Truth’ series is „People are stupid.” This is a paradoxical rule that suggests that magicians should understand the limitations and weaknesses of other people.
2006 was a strange year… After the death of the Polish Pope and the new conclave with Benedict, and the death of Stanisław Lem in Poland, let’s mention here only two very interesting films with similar themes that were made at that time. First, „The Illusionist” – a feature film from 2006 directed by Neil Burger. The script of the film was based on the short story Eisenheim the Illusionist by Pulitzer Prize winner Steven Millhauser. The action of the film takes place in 19th century Vienna. The film tells the story of the mysterious illusionist Eisenheim (Edward Norton), who wins the hearts of the Viennese audience. One of his shows is visited by Prince Leopold (Rufus Sewell). He is accompanied by Sophie (Jessica Biel), in whom Eisenheim recognizes his love from years ago during the performance.
The second film, hre is „The Prestige” – a 2006 thriller directed by Christopher Nolan. The screenplay was based on the novel of the same title by Christopher Priest. The action of the film takes place in London in the late 19th century. It tells the story of Robert Angier and Alfred Borden, competing stage magicians. Obsessed with the desire to create the best illusion, they engage in a rivalry that brings tragic results. The title comes from a fictional novel practice of creating stage illusions, consisting of three parts: preparation, execution, and prestige (effect). The novel received the James Tait Black Memorial Prize for best fiction and the World Fantasy Award for best novel. First is The Promise: A magician shows you something relatively ordinary, like a dove. Second is The Turn: A magician takes a dove and makes it do something extraordinary, like disappear. Finally, there is The Prestige: The magician pierces this disappearance and causes the dove to reappear. Nothing can be left to chance in a magic performance.
Magicians have been conducting controlled tests of human perception for thousands of years. What is the slogan of The Prestige? „Are you paying attention?” Wherever you gain power, prestige, and money, you will find it. There can be no prestige without mystery, for familiarity breeds contempt. What are the three stages of a magic trick? Let’s repeat: By structuring their performances around The Pledge, The Turn, and The Prestige, magicians create an engaging narrative that engages the audience emotionally and heightens the impact of their tricks. This is followed by the polite refusal of someone who has just performed the trick to reveal how it works.
And so through history, the Mystery Tale of Two Magicians and their intense, ongoing battle for supremacy, a rivalry of obsession, deception, and jealousy, with its dangerous and deadly consequences, accompanies man. Robert Angier (Hugh Jackman) and Alfred Borden (Christian Bale) have been rivals since they first met as young, rising magicians. The two young illusionists have been on friendly terms. However, their friendly rivalry eventually turns into a bitter and bitter fight. When the wife of one of them dies, the men become mortal enemies. As a result, they risk not only their own lives, but those of everyone around them. A group of enthusiasts illusions also experiments with people. One of them ends tragically, but the illusionists do not give up. A mysterious story about two illusionists who develop a fierce rivalry between them, which turns into a war of tricks and an untamed desire to discover the secrets of the rival’s profession. When the moment of confrontation between the two heroes comes – courage with desire, stage talent with science, and ambition with friendship – the consequences become deadly dangerous.
Every great magic trick consists of three parts or acts. The first part is called „The Oath”. The magician shows you something ordinary: a deck of cards, a bird or a person. He shows you this object. Perhaps he asks you to look at it to see if it is really real, unchanged, normal. But of course… it probably is not. The second act is called „The Turn”. The magician takes something ordinary and makes it do something extraordinary. Now you are looking for the secret… but you will not find it, because of course you are not really looking. You do not really want to know. You want to be fooled. But you wouldn’t applaud yet. Because making something disappear isn’t enough; you have to bring it back. That’s why every magic trick has a third act, the hardest part, the part we call „The Prestige.” The magician takes something ordinary and makes it do something extraordinary. Now you’re looking for the secret… but you won’t find it, because of course you’re not really looking. You don’t really want to know. You want to be fooled.
Here are some thoughts from „The Prestige”:
Way too soon! The MacAvoy woman wasn’t for me. I plan to commit suicide, and if the rest of these pages are blank, anyone who comes across this diary will know I succeeded, Christopher Priest said. First comes the preparation, in which the nature of what may be the test is suggested or explained. The camera is visible. Volunteers from the audience sometimes participate in the preparation. In preparing a trick, the magician will use every possible means of deception…The performance is where the magician’s lifetime of practice and his innate skill as a performer combine to create a magical show…The third stage is sometimes called the effect or prestige and is the product of magic. If we pull a rabbit out of the hat, the rabbit that apparently did not exist before the trick was performed could be called the prestige of the trick.
Now you are looking for the secret, but you will not find it, because of course you are not really looking. You do not really want to know. You want to be fooled… October 10, 1877 I am in love! Her name is Drusilla MacAvoy. October 15, 1877 Too hasty! The MacAvoy woman was not for me. I plan to commit suicide, and if the rest of these pages are blank, anyone who comes across this diary will know that I have succeeded…In the expression of regret lies the recovery from the regret itself.
I have once wished for death, but the wish was not strong enough. I can only make myself die if I convince myself that there is also hope that I will fail. I planned to waste away and die, but there is a spirit of life, even in someone like me, that stands in the way of such decisions. I thought that if I did not eat and drink, death would simply follow, but in practice I found that thirst becomes such a mad obsession that it takes a greater determination than mine to resist it. Every time I took a few drops to quench it, I postponed my death a little longer. The same was true of food. Hunger is a monster. After a while I resigned myself to it and remained alive, a miserable inhabitant of the underworld who was as much my own making as Borden’s, or so it seemed to me. I survived the winter in this miserable state, a failure even in self-destruction. I bet you are not sure if you are sure that you are not sure. The principle was more or less the same, the presentation was different, and while I was admiring the latter part of the magic, I lost sight of the former…
And here are some of the takeaways from the magic adventure. The two men become sworn enemies before eventually engaging in a deadly rivalry to create the ultimate illusion, known as the Transferred Man. The prestige ending is loosely explained by the original Angier dying and the duplicate taking over his life until the next time the trick is performed… The magician represents a conduit between heaven and earth, allowing us to tap into our higher selves and harness the energy of the universe to manifest our desires and dreams. When the magician calls upon these powers, we are reminded of our own potential to create and transform our lives.
In short, The Prestige dwells not only on sacrifice, but also on what is being sacrificed: one’s own sense of self. Obsession can make someone better or take away what makes them human. Nolan presents it as a double-edged sword. In „The Prestige” Sarah didn’t know that Alfred Borden it is in fact they are actually twins. She suspected something was wrong, especially when she noticed differences in Borden’s behavior and expressions of love, but she did not understand the real reason. She believed Borden was having an affair or was more interested in magic than in her. The twins, Albert and Frederick, secretly used Borden’s shared identity for their illusions, which was eventually revealed to Angier… At the very least, „The Prestige” shows the destructive power of revenge, obsession, and self-ambition. Those who cannot let go of the need to win, the need to „know,” the need to fulfill their own view of justice, suffer the ever-increasing consequences of refusing to forgive and accept. There is a war on two fronts: Gaza and Ukraine. Pope Leo is asking for peace in the world. Dearest, let us end the constant self-destruction and be aware that in the meantime it is the Soldier more than anyone else who prays for peace, because it is the Soldier who must suffer and bear the deepest wounds and scars of war.
___
Stanisław Barszczak, Kto będzie prezydentem Polaków
Przenosząc się z barów w Brooklynie na parkiety taneczne w San Francisco, moja historia bada naturę talentu, obsesji, przynależności i, przede wszystkim, naszą potrzebę bycia wysłuchanym. Mój prezydent napisał już pierwszą książkę pt. Dziesięcina: współczesna baśń.
Na czym polegają tutaj „głębokie cięcia”? Nie chciałbym od razu zdradzać treści eseju. Zamierzyłem opowiadać wam o Percym i Joe, którzy wspinają się na szczyt sławy i ich drodze do niezależności twórczej. Mój prezydent był autorem bestsellerów. Dorastał w Nowym mieście nad Pilicą i od najmłodszych lat uwielbiał czytać i pisać. Jego pierwsza książka została wydana w 2022 r. Pewnego weekendu Percy i Joe wybrali się do miejskiego parku . Tam na deptaku wodzirej z jego zespołem wykonał uwielbiany przez fanów głęboki kawałek jako część bisu, a tłum oszalał! Ich córka, a moja siostra, piętnastoletnia Callie z nikim nie rozmawia, nawet ze swoim terapeutą w „ośrodku leczenia stacjonarnego”, do którego wysłali ją rodzice i lekarz po tym, jak odkryli, „że się tnie”. Zamiast spać tej nocy, w myślach Callie wciąż powtarzała sobie koniec rozmowy z rodzicami, ich odmowną
odpowiedź. Racjonalizowała ją jako produktywną, ponieważ tę lekcję można było zastosować w przyszłych interakcjach rodzinnych.
W środku nocy napisała do Antka. Czy przez cały ten czas oceniałeś moje przecinki w e-mailach i tym podobnych?” „Nie” – powiedział na Whatsappie, i odwrócił wzrok, zraniony. Oczywiście, że oceniła jego przecinki; jego przecinki były jak komary, które wpełzały na ekran i osiadały w przypadkowych rogach zdań.
___ Dekady później, w magazynie, który kupiłem na wyprzedaży garażowej jako nastolatek, pani Daniela mi powiedziała, że oddałaby rękę, żeby opisać mój przypadek, jak mówiła „A Case of You”.
Zawsze uderza mnie ta myśl. Każdy pisarz, który kiedykolwiek został ostrzeżony przed mężczyzną, chciałby napisać „A Case of You”. Ale co inspiruje ten konkretny komplement, to uczucie nie tylko kochania piosenki lub jakiegokolwiek dzieła sztuki, ale także tęsknoty za stworzeniem go samemu? Dzieje się tak, gdy tak intensywnie identyfikujesz się z dziełem, że czujesz się jakoś źle – smutno, prawie – że to nie pochodzi z twojego własnego mózgu. Jakbym sam doszedł do tego wyrażenia, skuteczniej przerzuciłbyś przerzuty emocji, które sprawiły, że tak bardzo pokochałeś piosenkę. Na ile różnych sposobów te same dwie osoby mogą złamać sobie nawzajem serca? Myślę, że piosenki dały mi okno na magiczne życie, powiedziałem. Coś większego, czy cokolwiek innego, czekało tam na mnie. I czułem, że jedynym sposobem, aby się tam dostać, były piosenki. Jakby piosenki, jeśli wystarczająco uważnie ich słuchałem, pokazywały mi, jak to zrobić dobrze. Osobiście lubię udawać, że fraza „głębokie cięcia” ma zupełnie inne znaczenie, takie, które nie ma nic wspólnego z opinią kogokolwiek innego. Jak głęboko tnie? Jak blisko kości? Jak długo to czujesz? Muzyka zamieszkuje i kształtuje każdą część życia, nie tylko emocjonalną, ale i fizyczną. To nie jest coś, co zdarza się w przypadku innych form sztuki, prawda? Zazwyczaj nie czyta się książek ani nie obserwuje abstrakcyjnego płótna podczas tańca lub seksu — możemy o nich myśleć tylko podczas robienia tych rzeczy, co nie jest tym samym, ponieważ sztuka nie jest tak obecna.
Całe życie jestem pod wrażeniem piosenek, zwłaszcza religijnych.
Tam w Berkeley piosenka była taka krótka — ponieważ łączenie tamtego wieczora z nią, podobnie jak wspomnienia, pojawiało się w najkrótszych błyskach. Berkeley wydawało się wtedy usterką w nowoczesnej maszynie, alternatywnym wszechświatem dla wybranych. Uwielbiam te domy w stylu rzemieślniczym w Berkeley, zwłaszcza te nienaruszone i zaniedbane. Były pełne duszy i wygodne, miały wszystkie udogodnienia, które naprawdę uszczęśliwiają ludzi, takie jak werandy i siedziska przy oknach, i nic z tego, co naszym zdaniem nas uszczęśliwia, jak otwarte przestrzenie i salony zoptymalizowane pod kątem oglądania Super Bowl – jedynych zawodów sportowych. Zostały skonstruowane do czytania i bliskich rozmów. Jesteś zbyt zajęty edycją, żeby pisać; nic dziwnego, że nie skończyłeś ani jednej strony przez całe lato. Jesteś obsesyjny na punkcie nieistotnych rzeczy, takich jak teksty piosenek, i lekceważysz rzeczy, które mają znaczenie, takie jak jedzenie, sen i uczucia innych ludzi. Niesamowite. To najlepsze „pieprzyć cię” w historii „pieprzyć cię”. Okej, nie chcesz mnie pocałować? Antoni. Sprawię, że będziesz śpiewał o tym błędzie do końca życia, koleś. Będziesz śpiewać o tym w jebanym Troubadour za jebaną dekadę, koleś. Jak smakuje. Jesteś takim smakoszem. Wzdrygnął się. „Przepraszam”, powiedziałem. Termin ten dopiero niedawno zyskał popularność; użyłem go po raz pierwszy. To śmierdzi klasą, prawda? Rzeczywiście. I restauracją-jako-sportem. Przywłaszczaniem sobie jedzenia jako hobby, kiedy odkryłeś, po trzydziestce, że nie masz już żadnego. Zaśmiałem się. To takie złe? – Nie. To po prostu nie ja, to powiedział i wyszedł.
____ Prezydent mój skrywał słabości ludzkie… Przypuszczam, że całe życie spędzone na ukrywaniu swojej erotycznej prawdy może mieć kumulatywny efekt wyrzeczenia. Seksualny wstyd jest sam w sobie rodzajem śmierci. Potem jednak pojawiły się te słynne skrzydła. Czy Dedal naprawdę pogrążył się w żalu, gdy Ikar wpadł do morza? Czy też był po prostu rozczarowany porażką projektu? Nie wiemy. To nie był triumfalny powrót. Dom, jaki znałem, zniknął. To było jednak błędne koło. Im więcej satysfakcji znajdowaliśmy w naszych własnych geniuszach, tym bardziej czuliśmy się odizolowani. Zostałem przyćmiony, zdegradowany z protagonisty we własnym dramacie do komicznej ulgi w tragedii moich rodziców. Prezydent na początku był wdzięczny za pomoc. Nie rozumiałem, dlaczego teraz nie możemy po prostu czytać książek, nie narzucając im wtedy wykrzywionych interpretacji. Co by się stało, gdybyśmy mówili prawdę? To nieprecyzyjne i niewystarczające, definiując homoseksualistę jako osobę, której ekspresja płciowa jest sprzeczna z płcią przeciwną. Mój prezydent kiedyś prawie pobił się z gościem na kolacji o to, czy konkretny haft jest fuksjowy czy purpurowy. Ale nieskończone gradacje kolorów w pięknym zachodzie słońca — od łososiowego przez kanarkowy po granatowy — pozostawiły go bez słowa. Jeśli kiedykolwiek istniał większy fiołek niż mój prezydent, to był nim Marcel Proust. Mógłby być nawet grabarzem. Ale kto balsamuje grabarza, gdy umiera? Jego homoseksualizm pozostał w tym momencie czysto teoretyczny, niesprawdzoną hipotezą. Ale była to hipoteza tak dogłębna i tak przekonująca, że nie widziałem powodu, aby nie podzielić się nią od razu. Może to było odwrotne do tego, jak osoby po amputacji odczuwają ból z powodu brakującej kończyny. On naprawdę tam był przez wszystkie te lata, obecność z krwi i kości spływająca z tapety, wykopująca derenie, polerująca końcówki… pachnąca trocinami, potem i designerską wodą kolońską. Ale bolało mnie, jakby już go nie było. Prezydent osiągnął średni wiek w dniu, i zdaje sobie sprawę, że nigdy nie przeczyta mego eseju „Wspomnienia rzeczy przeszłych.” Owszem posiadł umiejętności językowe. Ale jak mógł tak żarliwie podziwiać długie, libidinalne „tak” Joyce’a i skończyć mówiąc „nie” swojemu życiu? Przypuszczam, że całe życie spędzone na ukrywaniu swojej erotycznej prawdy mogło mieć kumulatywny efekt wyrzeczenia. Wstyd seksualny jest sam w sobie rodzajem śmierci. Nie wiedziałem, że istnieją kobiety, które noszą męskie ubrania i mają męskie fryzury. Ale jak podróżnik w obcym kraju, który spotyka kogoś z domu — kogoś, z kim nigdy nie rozmawiał, ale kogo zna z widzenia — rozpoznałem go z przypływem radości. To prawda, że prezydent popełnił samobójstwo dopiero, gdy miał prawie dwadzieścia lat. Ale jego nieobecność odbijała się echem wstecz, rozbrzmiewając przez cały czas, kiedy go znałem. Chociaż dobrze mi idzie wyliczanie wad mojego ojca, trudno mi przenieść na niego gniew. Podejrzewam, że częściowo dlatego, że nie żyje, a częściowo dlatego, że poprzeczka dla ojców jest niższa niż dla matek. Samowolna metamorfoza ojca z chłopca „ze wsi” w księcia jest pod wieloma względami identyczna z metamorfozą mojego prezydenta. Podobnie jak Wielki Gatsby, mój ojciec napędzał tę transformację „kolosalną witalnością swojej iluzji”. W przeciwieństwie do Gatsby’ego robił to za pensję nauczyciela. Moje badania odnośnie ojca były stymulujące, ale samotne. Cztery lata po śmierci mojego ojca, gdy w rozmowie pojawiał się temat rodziców, przekazywałem tę informację płaskim, rzeczowym tonem, chcąc wykryć u słuchacza drgnięcie żalu, którego ja nie dostrzegałem. Moja matka musiała mnie kąpać setki razy. Ale to ojciec spłukiwał mnie fioletowym metalowym kubkiem, co pamiętam najwyraźniej. Rozlanie ciepła, gdy gorąca woda spływała po mnie…nagłe, nie do zniesienia zimno jego nieobecności. Nagłe zbliżenie mojego nudnego, prowincjonalnego życia do kreskówki New Yorkera, z udanej młodości w Berkeley, było ekscytujące. Być może jestem histeryczny, próbując zastąpić mój prawdziwy smutek tą wyimaginowaną traumą. …Czy to wymagało aż takiego skoku wyobraźni? Być może afektacja może być tak dogłębna, tak autentyczna w szczegółach, że przestaje być udawaniem… i staje się, dla wszystkich praktycznych celów, prawdziwa. Mój prezydent miał lekko żartobliwy ton, który wydawał mi się Mazowiecki. W oficjalnych rozmowach wydawał się obejmować rzeczywisty horror – dojrzewanie, publiczną hańbę – a następnie w ostatniej sekundzie zręcznie go omijał, śmiejąc się. Być może zbyt dobrze utożsamiam się z niedozwolonym lękiem mojego ojca. Ślad tego wydaje się uchwycony na zdjęciu, tak jak ślad londyńskich nastolatków z sprzed lat został uchwycony na papierze światłoczułym… To dziwnie nieskuteczna próba cenzury. Dlaczego przekreślać rok, a nie miesiąc? Po co w ogóle zostawiać zdjęcie w kopercie? W akcie prestidigitacji typowym dla sposobu, w jaki mój ojciec żonglował swoim publicznym wyglądem i prywatną rzeczywistością, dowody są jednocześnie ukrywane i ujawniane. Im więcej satysfakcji znajdowaliśmy w naszych geniuszach, tym bardziej izolowaliśmy się… A w tej izolacji nasza kreatywność nabrała aspektu przymusu. Co by było, gdyby Ikar nie wpadł do morza? Co by było, gdyby odziedziczył po rodzicach inwencję twórczą? Co by się mogło stać Najmocniejsze rzeczowniki pod moim piórem zamieniły się w słabe przybliżenia. Mamo, dlaczego nigdy nie wychodzisz na zewnątrz? Kiedyś zapytałem matkę stanowczo lecz delikatnie. Ojca zawsze uprzedzał mnie stwierdzeniem: – Mówiłem ci, że jestem wampirem. Mój prezydent nie przeszedł jakiegoś niewypowiedzianego rytuału inicjacji, jakkolwiek możliwości życia nie były już nieskończone. I chociaż uznaję absurdalność twierdzenia, że istnieje związek z tym zmitologizowanym punktem zapalnym, został wybrany prezydentem zaledwie kilkunastoma głosami, których otrzymał więcej niż jego konkurent… Czyżby w powietrzu wciąż unosiła się jakaś dłuższa wibracja, jakaś ilość buntu? Pomysł, że spowodowałem jego śmierć, mówiąc rodzicom, że jestem homoseksualistą, jest być może nielogiczny. Przyczynowość oznacza związek, jakiś rodzaj kontaktu. I bez względu na to, jak przekonujące by one nie były, nie możesz położyć rąk na fikcyjnej postaci. Moi rodzice wydawali się niemal zawstydzeni faktem swojego małżeństwa. Nie było na przykład żadnej historii o tym, jak się poznali. Można by argumentować, że śmierć jest z natury absurdalna i że uśmiech niekoniecznie jest nieodpowiednią reakcją. Mam na myśli absurd w sensie śmieszności, nierozsądności. W jednej chwili ktoś jest, w drugiej go nie ma. Choć być może definicja absurdu Camusa, że wszechświat jest irracjonalny, a ludzkie życie pozbawione sensu, ma tutaj zastosowanie. Tematem tego eseju jest właśnie ta relacja między absurdem a samobójstwem, dokładny stopień, w jakim samobójstwo jest rozwiązaniem absurdu. Albo może zbyt mocno przyzwyczaił się do śmierci i miał nadzieję, że uda mu się ją wydobyć jak wyraz naturalnego horroru, do którego nie był już zdolny…Sam korzystałem z tej techniki, jednak próbuje on pośrednio tylko dotrzeć do emocji…chętny, by wykryć u słuchacza drgnięcie żalu, którego ja nie dostrzegałem. Dryfowałem na pełnym morzu, ale mój kurs stawał się jasny. Leżał między Scyllą moich rówieśników a wirującą, ssącą Charybdą mojej rodziny. Skręcanie w stronę Scylli wydawało się o wiele bezpieczniejszą trasą i po pokonaniu przejścia wkrótce wylądowałem, nieco oszołomiony, na nowym brzegu. Jak Odyseusz na wyspie cyklopa, znalazłem się naprzeciwko istoty o kolosalnej sile i zaciekłości, dla której prawa człowieka i boga nic nie znaczyły. W prawdziwie heroiczny sposób ruszyłem w stronę rzeczy, której się obawiałem. Jednak podczas gdy Odyseusz desperacko próbował uciec z jaskini Polifema, ja stwierdziłem, że jestem całkiem zadowolony, że mogę tu zostać na zawsze.
____
Już wiecie, zawsze już znałem prezydenta. To prawda, że nie popełnił samobójstwa, dopóki nie miałem prawie dwudziestu lat. Ale jego nieobecność odbijała się echem wstecz, rozbrzmiewając przez cały czas, kiedy go znałem. Może to było odwrotne do tego, jak osoby po amputacji odczuwają ból w brakującej kończynie. Naprawdę był tam przez wszystkie te lata, obecność z krwi i kości, pachnąca trocinami, potem i markową wodą kolońską. Ale bolało mnie, jakby już go nie było. To, że ktokolwiek poza szlachtą nazywa pokój w swoim domu „biblioteką”, może wydawać się przesadzone. Ale tak naprawdę nie było innego słowa na to. Klony osłaniały zachodnią stronę naszego domu przez ponad sto lat i pozostawiły, jak to robią powalone drzewa, pustkę tak absolutną, że nie można było sobie jej wcześniej wyobrazić. Na ich przykładzie szybko nauczyłem się karmić sam. To było jednak błędne koło… I rzeczywiście, jeśli nasza rodzina była czymś w rodzaju kolonii artystów, czy nie można by jej jeszcze dokładniej opisać jako kolonii lekko autystycznej? Mieliśmy tylko siebie. Nasze mecze baseballowe — już i tak letargiczne — spadały do połowy, gdy tylko piłka przetoczyła się w pobliżu rabaty bylinowej. Powiedziano, że ból przybiera wiele form, w tym wyzwolenie bólu. Nie tylko my odwracamy się, ale odwracamy się od drugiego człowieka. Dzieciaki, nie wpadajcie na pomysł wciągania przyczepy na podwórko. Po ukończeniu liceum nie chcę was więcej widzieć. Tych belferowskich słów ojca nie zapomnę… Stało się potem jasne, że będę musiał opuścić ten akademicki plan i wejść w ludzką walkę. Zawsze najbardziej lubiłem kwiaty. Są ładne, ale bardziej odporne, niż ludzie im przypisują. Kocham cię, dziewczyno Nowa. Bardzo się starałem, żeby tego nie robić, ale wślizgnęłaś się tam bez żadnego szacunku dla mojego zdania na ten temat. Dawno temu myślałem, że związek oznacza wiązanie nadgarstków, wiązanie mnie z potrzebami innej osoby. Myślałem, że będę musiał poświęcić rzeczy, których najbardziej pragnęłem, aby być połową całości. Ale teraz wiem, że oznacza to po prostu, że mam siatkę bezpieczeństwa. Kogoś, kto mnie podniesie i utrzyma. Kogoś, kto będzie mi marudził o zapasowym kluczu pod moją doniczkową rośliną i kogoś, kto pokroi moje winogrona na małe serduszka. Partnera. Przyjaciela. Może tak jest teraz ze mną. Wersją samego siebie jestem, której nie może być nigdzie indziej. Sama myśl o tym sprawia, że mam ochotę się pieprzyć. Nigdy nie byłem niczyim ulubieńcem, to słowo ojca pamiętam dobrze. „Cóż” – mówię, czując się defensywnie. Jesteś mój, pragnąłem zawsze mu odpowiedzieć… Pogoda dopiero zaczyna się zmieniać, lato uwalnia się, by swobodnie spaść w jesień. Poranki są chłodniejsze, kolory jaśniejsze. Jak akceptować rzeczy, nie zastanawiając się, co zrobiłeś, żeby na nie zasłużyć. Flirtowanie zawsze było dla mnie łatwe, ale flirtowanie z Nową to cholernie przyjemne. Jej całe ciało ożywa pod wpływem uwagi, jak kwiat pochylający się w stronę słońca. Jestem chciwy jej reakcji. Na sposób, w jaki róż rozświetla jej policzki. Ale nigdy nie miałem szczęścia w pragnieniu rzeczy. Rzeczy, których chcę, prawie zawsze zamieniają się w rzeczy, których nie mogę mieć. Zawsze mam wrażenie, że Nowa chce rozwalić mi głowę i rozejrzeć się. Prawdopodobnie pozwoliłbym jej i podziękowałbym za przyjemność. Wygląda, jakby mogła mnie żywcem zjeść. Kurwa, uwielbiam to.
– Czy przekupiłeś DJ-a? spytała Nowa. – Za co? – Za piosenkę… A co z piosenką? Zmieniła się na wolną piosenkę, jak tylko tu przyszedłem. Przekupiłem DJ-a. Najlepsze dwadzieścia dolców, jakie kiedykolwiek wydałem. Nie chcę, żeby ktoś mnie trzymał i nie spełniał moich oczekiwań. Chciałbym, żeby moje migreny stały się doświadczeniem całego ciała. – Czy mówiłem ci, jak pięknie wyglądasz w tej srebrnej sukience? – Nie pamiętam, szepnęła Nowa.
– Czasami myślę, że jesteś najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widziałem. Gryzę dolną wargę i uderzam paznokciem kciuka o krawędź etui telefonu. Chyba chciałbym móc z dziewczynami spędzać czas i nie czuć, że jestem tym, który nie pasuje. Bezcelową, dryfującą połówką do nieistniejącej całości w pokoju pełnym idealnie dopasowanych elementów. Nie chcę być narzucającym się. Nie chcę być jakimś… projektem lub rzeczą, którą czują, że muszą naprawić. ( zapraszam na WordPress.com, moje strony można otworzyć na Facebooku, na Whatsappie, na Twitterze, na Instagramie, na LinkedIn… autor)
________________
Stanisław Barszczak, Who Will Be the President of the Poles
Moving from the bars of Brooklyn to the dance floors of San Francisco, my story explores the nature of talent, obsession, belonging, and, above all, our need to be heard. My president has already written his first book, The Ten: A Modern Fairy Tale. What are the „deep cuts” here? I don’t want to give away the content of the essay right away. I intended to tell you about Percy and Joe, who climb to the top of fame and their path to creative independence. My president was a bestselling author. He grew up in Nowe Miasto nad Pilicą and loved reading and writing from a young age. His first book was published in 2022. One weekend, Percy and Joe went to a city park. There, on the promenade, the entertainer with his band performed a deep song beloved by fans as part of an encore, and the crowd went wild! Their daughter, my sister, fifteen-year-old Callie doesn’t talk to anyone, not even her therapist at the “residential treatment center” her parents and doctor sent her to after they discovered “that she was cutting herself.” Instead of sleeping that night, Callie kept replaying the end of her conversation with her parents, their negative response. She rationalized it as productive, because the lesson could be applied to future family interactions. In the middle of the night, she texted Antek. Have you been grading my commas in emails and the like all this time?” “No,” he said on Whatsapp, and looked away, hurt. Of course she had graded his commas; his commas were like gnats that crawled onto the screen and settled in random corners of sentences. ___ Decades later, in a magazine I bought at a garage sale as a teenager, Mrs. Daniela told me she would have given her hand to have written my case, as she called it, “A Case of You.” I’m always struck by that thought. Every writer who’s ever been warned about a man would want to write “A Case of You.” But what inspires that particular compliment, that feeling of not only loving a song or any work of art, but also longing to have created it yourself? That’s what happens when you identify so intensely with a work of art that you feel somehow wrong—sad, almost—that it’s not coming from your own brain. If I had come up with that expression myself, you would have more effectively metastasized the emotions that made you love the song so much. How many different ways can the same two people break each other’s hearts? I think songs gave me a window into a magical life, I said. Something bigger, or whatever, was waiting there for me. And I felt like the only way to get there was through songs. Like songs, if I listened carefully enough, showed me how to do it right. I personally like to pretend that the phrase “deep cuts” has a completely different meaning, one that has nothing to do with anyone else’s opinion. How deep does it cut? How close to the bone? How long does it feel? Music inhabits and shapes every part of your life, not just the emotional part but the physical part. That’s not something that happens with other forms of art, is it? You don’t usually read books or look at an abstract canvas while dancing or having sex—you can only think about them while doing them, which isn’t the same thing, because the art isn’t as present. I’ve been impressed by songs all my life, especially religious songs. At Berkeley, the song was so short—because the connection to that night, like the memories, came in the briefest of flashes. Berkeley seemed like a glitch in the modern machine, an alternate universe for the chosen few. I love these craftsman-style homes in Berkeley, especially the intact, neglected ones. They were soulful and comfortable, with all the amenities that make people truly happy, like porches and window seats, and none of the things we think make us happy, like open floors and living rooms optimized for watching the Super Bowl—the only sporting event. They were built for reading and close conversation. You’re too busy editing to write; no wonder you didn’t finish a single page all summer. You obsess over unimportant things like lyrics, and you disregard things that matter, like food, sleep, and other people’s feelings. Amazing. This is the best “fuck you” in the history of “fuck you.” Okay, you don’t want to kiss me? Anthony. I’ll make you sing about this mistake for the rest of your life, dude. You’ll be singing about it at the fucking Troubadour in a fucking decade, dude. How does it taste. You’re such a foodie. He shuddered. „I’m sorry,” I said. The term had only recently gained popularity; it was the first time I’d used it. It reeked of class, didn’t it? It did. And restaurant-as-a-sport. Taking up food as a hobby when you discovered, in your thirties, that you no longer had one. I laughed. Is that so bad? „None.” e. It just wasn’t me, he said, and left. ____ My president hid human weaknesses… I suppose a lifetime spent hiding one’s erotic truth can have a cumulative effect of renunciation. Sexual shame is a kind of death in itself. But then came those famous wings. Was Daedalus really overcome with grief when Icarus fell into the sea? Or was he simply disappointed by the failure of his project? We don’t know. It wasn’t a triumphant return. Home as I knew it had disappeared. But it was a vicious circle. The more satisfaction we found in our own geniuses, the more isolated we felt. I was overshadowed, demoted from a protagonist in my own drama to comic relief in my parents’ tragedy. At first, the president was grateful for the help. I didn’t understand why we couldn’t just read books now, without having them impose distorted interpretations on us. What if we told the truth? It is imprecise and inadequate to define a homosexual as someone whose gender expression is at odds with the opposite sex. My president once almost fought a dinner guest over whether a particular piece of embroidery was fuchsia or purple. But the infinite gradations of color in a beautiful sunset—from salmon to canary to navy—left him speechless. If ever there was a bigger violet than my president, it was Marcel Proust. He might even have been a grave digger. But who embalms a grave digger when he dies? His homosexuality remained at that point purely theoretical, an unproven hypothesis. But it was a hypothesis so profound and compelling that I saw no reason not to share it right away. Maybe it was the opposite of how amputees feel the pain of a missing limb. He had really been there all those years, a flesh-and-blood presence dripping from the wallpaper, digging up dogwoods, polishing the ends… smelling of sawdust and sweat and designer cologne. But it hurt, as if he were gone. The President had reached middle age the day before, and he knows he will never read my essay „Memories of Things Past.” Yes, he had acquired the ability to speak. But how could he have admired Joyce’s long, libidinal „yes” so fervently and ended up saying „no” to his own life? I suppose a lifetime spent hiding his erotic truth could have had a cumulative effect of renunciation. Sexual shame is a kind of death in itself. I had not known that there were women who wore men’s clothes and had men’s hair. But like a traveler in a foreign land who meets someone from home—someone he has never spoken to but knows by sight—I recognized him with a surge of joy. It is true that the president did not commit suicide until he was almost twenty. But his absence echoed back to me, reverberating throughout the time I knew him. Although I am good at listing my father’s faults, I find it difficult to project anger onto him. I suspect that is partly because he is dead and partly because the bar for fathers is lower than for mothers. My father’s self-willed metamorphosis from “country” boy to prince is in many ways identical to my president’s. Like the Great Gatsby, my father fueled this transformation with “the colossal vitality of his illusion.” Unlike Gatsby, he did it on a teacher’s salary. My research on my father was stimulating but lonely. Four years after my father’s death, when the subject of parents came up in conversation, I delivered the information in a flat, matter-of-fact tone, hoping to detect in the listener a flicker of regret that I did not. My mother must have bathed me hundreds of times. But it was my father who rinsed me with a purple metal cup that I remember most clearly. The outpouring of warmth as the hot water ran over me…the sudden, unbearable cold of his absence. The sudden approximation of my dull provincial life to a New Yorker cartoon of my successful Berkeley youth was thrilling. Perhaps I am hysterical, trying to replace my real sadness with this imagined trauma. …Did it take such a leap of imagination? Perhaps affectation can be so profound, so authentic in its details, that it ceases to be pretense…and becomes, for all practical purposes, real. My president had a slightly joking tone that seemed Mazowiecki to me. In formal conversations he seemed to embrace the real horrors—coming of age, public shame—and then deftly sidestep them at the last second by laughing. Perhaps I identify too well with my father’s illicit fear. The trace of this seems to be captured in the photograph, just as the trace of London teenagers from years ago was captured on light-sensitive paper… It is a strangely ineffective attempt at censorship. Why cross out the year and not the month? Why leave the photograph in the envelope at all? In an act of prestidigitation typical of the way my father juggled his public appearance and private reality, evidence is simultaneously concealed and revealed. The more satisfaction we found in our geniuses, the more isolated we became… And in this isolation our creativity took on a compulsive aspect. What if Icarus had not fallen into the sea? What if he had inherited his parents’ creative inventiveness? What might have happened The strongest nouns under my pen became weak approximations. Mom, why don’t you ever go outside? I once asked my mother firmly but gently. My father always forestalled me with the statement, „I told you I was a vampire.” My president had not undergone some unspoken rite of initiation, although the possibilities of life were no longer infinite. And while I acknowledge the absurdity of claiming a connection to this mythologized flashpoint, he was elected president by a mere dozen or so votes, more than his opponent… Is there still some longer vibration, some amount of rebellion in the air? The idea that I caused his death by telling my parents I was gay is perhaps illogical. Causality implies a connection, some kind of contact. And no matter how convincing they are, you can’t put your hands on a fictional character. My parents seemed almost embarrassed by the fact that they were married. There was no story, for example, about how they met. One could argue that death is inherently absurd, and that smiling is not necessarily an inappropriate response. I mean absurd in the sense of ridiculous, unreasonable. One moment someone is there, the next they are not. Although perhaps Camus’s definition of absurdity, that the universe is irrational and human life meaningless, applies here. The subject of this essay is precisely this relation between the absurd and suicide, the precise degree to which suicide is the solution to the absurd. Or perhaps he had become too accustomed to death and hoped to extract it as an expression of a natural horror of which he was no longer capable…I have used this technique myself, but he is only trying to reach the emotions indirectly…eager to detect in the listener a quiver of regret that I did not see. I was adrift on the high seas, but my course was becoming clear. It lay between the Scylla of my peers and the swirling, sucking Charybdis of my family. Turning toward Scylla seemed a much safer route, and after negotiating the passage I soon landed, somewhat dazed, on a new shore. Like Odysseus on the Cyclops’ island, I found myself facing a being of colossal strength and ferocity, to whom the laws of man and god meant nothing. In true heroic fashion I moved toward the thing I feared. But while Odysseus desperately tried to escape Polyphemus’ cave, I found myself quite content to stay here forever. ____ You know, I’ve always known the president. It’s true that he didn’t commit suicide until I was almost twenty. But his absence echoed back to me, reverberating throughout the time I knew him. Maybe it was the opposite of how amputees feel the pain of a missing limb. He really had been there all those years, a flesh-and-blood presence, smelling of sawdust and sweat and designer cologne. But it hurt, as if he were gone. It may seem far-fetched that anyone but the nobility would call a room in their home a „library.” But there really was no other word for it. The maples had covered the west side of our house for over a hundred years, and had left, as fallen trees do, an emptiness so absolute that it could not have been imagined before. From their example I quickly learned to feed myself. But it was a vicious cycle… And indeed, if our family was something like an artists’ colony, could it not be more accurately described as a mildly autistic colony? We had only each other. Our baseball games—already lethargic—were cut to halftime as soon as the ball rolled near the perennial bed. They said that pain comes in many forms, including the release of pain. It is not only we who turn away, but we turn away from the other person. Kids, do not get the idea of pulling a trailer into the yard. I do not want to see you again after high school. I will never forget those words of my father’s teacher… It became clear then that I would have to leave this academic plane and enter the human struggle. Flowers have always been my favorite. They’re pretty, but they’re more resilient than people give them credit for. I love you, New Girl. I tried so hard not to, but you just slipped in without any respect for my opinion on the matter. A long time ago, I thought a relationship meant tying my wrists together, tying me to another person’s needs. I thought I’d have to sacrifice the things I wanted most in order to be half of a whole. But now I know it means I just have a safety net. Someone to pick me up and hold me. Someone to nag me about the spare key under my potted plant and someone to cut my grapes into little hearts. A partner. A friend. Maybe that’s how it is with me now. A version of myself that can’t be anywhere else. Just the thought of it makes me want to fuck. I’ve never been anyone’s favorite, I remember that word from my father well. „Well,” I say, feeling defensive. You’re mine, I’ve always wanted to answer him… The weather is just starting to change, summer breaking free to fall into fall. The mornings are cooler, the colors brighter. How to accept things without wondering what you’ve done to deserve them. Flirting has always been easy for me, but flirting with Nowa is fucking fun. Her whole body comes alive with attention, like a flower leaning toward the sun. I’m greedy for her reaction. The way the pink lights up her cheeks. But I’ve never been lucky with wanting things. The things I want almost always turn into things I can’t have. I always feel like Nowa wants to blow my head off and look around. I’d probably let her and thank her for the pleasure. She looks like she could eat me alive. Fuck, I love it. “Did you bribe the DJ?” Nowa asked. “For what?” “For the song…” What about the song? It changed to a slow song as soon as I got here. I bribed the DJ. Best twenty bucks I ever spent. I don’t want anyone holding me down and not meeting my expectations. I want my migraines to be a full-body experience. “Have I told you how beautiful you look in that silver dress?” – I don’t remember, Nowa whispered. – Sometimes I think you’re the most beautiful thing I’ve ever seen. I bite my lower lip and hit the edge of my phone case with my thumbnail. I think I’d like to be able to hang out with girls and not feel like I’m the one who doesn’t fit in. A pointless, floating half to a nonexistent whole in a room full of perfectly matched pieces. I don’t want to be intrusive. I don’t want to be some… project or thing they feel they have to fix. ( I invite you to WordPress.com, my pages can be opened on Facebook, on Whatsapp, on Twitter, on Instagram, on LinkedIn… Poetic licence by author)
____
Stanisław Barszczak, Budowa architektury pokoju
Umiłowani bracia i siostry
Kardynał Matteo Zuppi przewodniczący Rady Stałej Włoskiej Konferencji Episkopatu podczas obrad tego gremium zaapelował we wtorek o poszanowanie prawa humanitarnego w Strefie Gazy i o „sprawiedliwy i bezpieczny” pokój między Moskwą a Kijowem. O budowę „architektury pokoju” zaapelował włoski kardynał Matteo Zuppi, otwierając jako przewodniczący obrady Rady Stałej Włoskiej Konferencji Episkopatu. Kardynał Matteo Zuppi przewodniczący Rady Stałej Włoskiej Konferencji Episkopatu podczas obrad tego gremium zaapelował we wtorek o poszanowanie prawa humanitarnego w Strefie Gazy i o „sprawiedliwy i bezpieczny” pokój między Moskwą a Kijowem. Pokój nie może być wyjątkiem, zwykłym zawieszeniem broni, ale zasadą – mówił kard. Zuppi i wskazał, że aby go osiągnąć, trzeba nauczyć się myśleć o sobie nie tylko jako o bliskich sobie, ale jako o wspólnocie, rozwiązywać konflikty, wzmacniać organizacje międzynarodowe działające w tym celu. Trzeba budować „architekturę pokoju”, opartą na zasadach leżących u podstaw Europy, która „nie może zostać sprowadzona do praw jednostki czy biurokracji, ponieważ opiera się na obronie osoby ludzkiej – w jej niezaprzeczalnej wartości i relacji ze wspólnotą. Wychodząc na loggię bazyliki św. Piotra, by po raz pierwszy pozdrowić wiernych, Leon XIV odwołał się do daru pokoju, który ofiarował zmartwychwstały Chrystus – pokoju, który ma być „rozbrojony i rozbrajający”. Zuppi ponownie przytoczył słowa Papieża wygłoszone w ubiegłą środę podczas audiencji generalnej – jego gorący apel o dopuszczenie pomocy humanitarnej do Strefy Gazy i zakończenie działań wojennych. Wezwał do dialogu między Rosją a Ukrainą w celu osiągnięcia „sprawiedliwego i bezpiecznego pokoju”. Nie zapomniał również o innych wojnach, które krwawią świat – w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej. „Chcemy przyczynić się do stworzenia świata zjednoczonego i pełnego pokoju, świata, w którym nie słychać już huku broni i w którym wszyscy mogą czuć się braćmi. Walka z ubóstwem, edukacja, którą Kościół realizuje poprzez swoje różnorodne struktury, zaangażowanie na rzecz rozwoju i pomoc dla świata – to część naszego wysiłku” – mówił kard. Zuppi.
Najmilsi
Nie starzejemy się z upływem lat, lecz stajemy się nowi z każdym dniem. Jeśli weźmiesz głodnego psa i sprawisz, że będzie miał powodzenie, nie ugryzie cię. To jest główna różnica między psem a człowiekiem, powiedział Mark Twain. Tu zapytam, dlaczego sobie nie wierzycie? Chciałbym przeciwstawić psią lojalność ludzkiej zdradzie. Wdzięczność zapewnia wierność psom, namawiając ludzi do pielęgnowania integralności i doceniania w relacjach. Agresja często maskuje niepewność, podczas gdy prawdziwa siła nie ma nic do udowodnienia. Najsilniejsze dusze nie muszą dominować – ich pewność siebie pozwala na życzliwość. Łagodność to luksus pewnych siebie. „Dowiedziałem się, że to słabi są okrutni, a łagodności można oczekiwać tylko od silnych,” powiedział Leo Rosten. Jak już wiecie moja lekcja z polskiego trwa już pięćdziesiąt lat. Za Urszulą Kozioł, która pisała w wierszu ‚Lekcja polskiego’ do młodego człowieka: Pomiędzy „wiem” i „nie wiem” jest obszar możliwości usiany bezpiecznymi znakami zwątpienia i zapytania owych „klap bezpieczeństwa” albo drzwi zapasowych, które możesz wyważyć w razie katastrofy – ich ptasio wypukły grzbiet doradza odmowę stawiania ostatecznych kropek i przytwierdzania szpilką do miejsca ulotnych motyli – naucz się mówić „nie wiem” naucz się mówić „nie znam” „nie pamiętam” naucz się nie mówić – ćwicz pamięć w ułomności wiesz że masz prawo być istotą omylną lub niemową upieraj się przy szumie w uszach na skutek wiatru historii i zmiany ciśnienia – która zdarzenia życia zmienia w przywidzenia.(end of quotation) To właśnie znaczy moje powiedzenie, że idę do biednego człowieka. Moim zdaniem ‚biedny’ nie oznacza nie bogaty, niezaradny. Starajmy się więcej czynić dla naszej wspólnoty, żebyśmy stali się ekspertami ludzkości. Powinniśmy żyć z sobą, w tym podarowanym nam czasie próby… Co w tym kontekście znaczy wieczność? W życiu zachować troszeczkę siły, ewangelicznej prostoty. Albowiem to okazuje się ostatecznie najważniejsze dla naszego zbawienia. Spróbujmy tym „troszeczkę” obdarzać bliźnich i w ten sposób przemieniać codzienne uczucia w miłość. Czcijmy siebie. Albowiem taka postawa produkuje chrześcijańską miłość.
____
Stanisław Barszczak, Building an Architecture of Peace
Beloved Brothers and Sisters Cardinal Matteo Zuppi, President of the Permanent Council of the Italian Episcopal Conference, appealed on Tuesday during the session of this body for respect for humanitarian law in the Gaza Strip and for a “just and safe” peace between Moscow and Kiev. Italian Cardinal Matteo Zuppi appealed for the construction of an “architecture of peace” when he opened the session of the Permanent Council of the Italian Episcopal Conference as President. Cardinal Matteo Zuppi, President of the Permanent Council of the Italian Episcopal Conference, appealed on Tuesday during the session of this body for respect for humanitarian law in the Gaza Strip and for a “just and safe” peace between Moscow and Kiev. Peace cannot be an exception, a simple ceasefire, but a principle – said Cardinal Zuppi and pointed out that in order to achieve it, we must learn to think of ourselves not only as close to ourselves, but as a community, to resolve conflicts, to strengthen international organizations working for this purpose. We must build an “architecture of peace” based on the principles that are the foundation of Europe, which “cannot be reduced to individual rights or bureaucracy, because it is based on the defense of the human person – in his undeniable value and relationship with the community. Going out onto the loggia of St. Peter’s Basilica to greet the faithful for the first time, Leo XIV referred to the gift of peace offered by the Risen Christ – a peace that must be “disarmed and disarming.” Zuppi again quoted the words of the Pope delivered last Wednesday during the general audience – his passionate appeal for the admission of humanitarian aid to the Gaza Strip and an end to hostilities. He called for dialogue between Russia and Ukraine in order to achieve a “just and secure peace.” He did not forget about other wars that are bleeding the world – in Asia, Africa, Latin America. “We want to help create a world united and full of peace, a world where the roar of weapons is no longer heard and where all can feel like brothers. The fight against poverty, the education that the Church carries out through its various structures, the commitment to development and aid for the world – these are part of our effort,” said Cardinal Zuppi.
The dearest
We do not grow old with the passing of the years, but we become new with each passing day. If you take a hungry dog and make him successful, he will not bite you. This is the main difference between a dog and a man, said Mark Twain. Here I ask, why do you not trust each other? I would like to contrast the loyalty of a dog with the betrayal of a human being. Gratitude ensures the loyalty of dogs, urging people to cultivate integrity and appreciation in relationships. Aggression often masks insecurity, while true strength has nothing to prove. The strongest souls do not have to dominate – their self-confidence allows for kindness. Gentleness is the luxury of the self-confident. „I learned that it is the weak who are cruel, and gentleness can only be expected from the strong,” said Leo Rosten. As you already know, my Polish lesson has been going on for fifty years. Following Urszula Kozioł, who wrote in the poem ‚Polish Lesson’ to a young man: Between „I know” and „I don’t know” there is an area of possibilities dotted with safe signs of doubt and questioning of those „safety hatches” or spare doors that you can break down in case of disaster – their bird-like convex back advises the refusal to put final dots and pin to the place of fleeting butterflies – learn to say „I don’t know” learn to say „I don’t know” „I don’t remember” learn not to speak – practice memory in imperfection you know that you have the right to be a fallible or mute being insist on the noise in your ears caused by the wind of history and the change of pressure – which changes life’s events into illusions. (end of quotation) This is what my saying means, that I am going to a poor man. In my opinion, ‚poor’ does not mean not rich, helpless. Let us try to do more for our community, so that we become experts of humanity. We should live with ourselves, in this time of trial given to us… What does eternity mean in this context? In life, to maintain a little strength, an evangelical simplicity. Because this ultimately turns out to be the most important thing for our salvation. Let us try to give this „little” to our neighbors and in this way transform everyday feelings into love. Let us honor ourselves. Because such an attitude produces Christian love.
____
Niedziela, 8 czerwca 2025 r.
Niedziela Zesłania Ducha Świętego
Odniesienia biblijne: Czytanie z Dziejów Apostolskich. 2:1-11: „Każdy mówił według daru Ducha”. Psalm 103: „Ty tchniesz, a są stworzone, odnawiasz oblicze ziemi”. List św. Pawła do Rzymian. 8:8-17: „Sam Duch Święty potwierdza naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Bożymi”. Ewangelia Jezusa Chrystusa według św. Jana 14:15-26: „On wam przypomni wszystko, co wam powiedziałem”. „Duch Święty napełnia wszechświat”. (Mdr 1:7) Uroczystość zstąpienia Ducha Bożego na tych ludzi zgromadzonych w Wieczerniku w Jerozolimie prowadzi nas do samego serca tajemnicy boskiej transcendencji, która przenika nasze istnienie żywotną esencją Trójcy: Miłością. List św. Pawła do Rzymian ujmuje to całkiem prosto: „Duch jest waszym życiem”. Ale nie doświadczamy tej rzeczywistości indywidualnie. Doświadczamy jej we wspólnocie, komunii, którą jest Kościół, tak jak życie Ducha Bożego jest komunią trynitarną, która realizuje jedność Ojca, Syna i Ducha. MIĄŻSZ, CIAŁO I DUCH Rzeczywistość, która jest zatem osobista, ponieważ jest komunią. Tutaj również oryginalny tekst jest znaczący. Święty Paweł nie mówi „dziecko” w sensie pokrewieństwa: „Dziecko Boże”. Nie używa greckiego terminu „païs”, „dziecko”, ale terminu „tekna”, który oznacza „stworzony przez”, „potomstwo zrodzone przez”. Jest to adopcja, ponieważ nie jesteśmy samym Bogiem, co jednocześnie staje się synostwem, które czyni nas „synami”, uczestnicząc w całości życia Boga w tej niewytłumaczalnej tajemnicy naszego ubóstwienia. „To Duch czyni was synami”. A święty Paweł stawia nas na samym poziomie Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem. Synów ludzkich, którzy mogą powiedzieć Bogu, że jesteśmy czymś więcej niż przybranymi synami, jesteśmy „tekna” Boga. W tym tekście musimy ponadto ważyć każde słowo. Apostoł mówi o „ciele”, które jest śmiertelne, o ciele, które oznacza jedność ciała i ducha, która jest nasza i która może stać się życiem, pod warunkiem, że jest pod wpływem Ducha Bożego. KOMUNIA I WSPÓLNOTA Opowieść w Dziejach Apostolskich otwiera przed nami inne aspekty. Zwracamy szczególną uwagę na listę języków, którymi mówili słuchacze i które rozumieli. Są też inne. Przez długi czas Żydzi świętowali nie tylko żniwa, ale także nadanie Prawa. Tak jak Pascha przypominała Wyjście z Egiptu, tak Pięćdziesiątnica przypominała wydarzenia na Synaju: Bóg daje swoje Prawo swojemu ludowi, aby je przestrzegał dla dobra wszystkich narodów. Wiemy, że Chrystus nie zniósł Prawa, ale przez dar Ducha Świętego uczynił je kompletnym i pełnym. Nie dopełnił go. Doprowadził je do doskonałości, usuwając niedoskonałości wynikające z okoliczności lub sytuacji. Przywołał je na przykład ze względu na wymóg szabatu. Jest to święto Kościoła, ponieważ wszyscy byli w jednym miejscu (Dzieje Apostolskie 2:1): apostołowie, uczniowie, Maria, rodzina Jezusa. Około 120 (Dzieje Apostolskie 1:15). To w Kościele otrzymuje się Ducha Świętego. Narracja naprzemiennie wspomina „wszystkich” i wspomina każdą osobę. Pierwszym znakiem jest podmuch wiatru, który wypełnia „cały dom”. Ale języki tego samego ognia spoczywają na każdym z nich. Wszyscy są napełnieni Duchem Świętym, ale każdy mówi językiem natchnionym przez Niego (Dzieje Apostolskie 2:4) Taka jest tajemnica Kościoła. Wszyscy są zamieszkiwani przez Ducha Świętego, ale każdy otrzymuje Jego łaskę i misję. Pięćdziesiątnica jest rzeczywiście otwarciem na życie. „Wylej dary Ducha Świętego na rozległość świata” (Modlitwa otwierająca mszę). Na początku jest to ruch do wewnątrz. To, czego byli widzami, staje się dla nich centrum i sensem ich własnego życia. W drugiej fazie, ściśle powiązanej z pierwszą, stają się świadkami do tego stopnia, że idą za Jezusem w Jego śmierci, pewni, że w ten sposób wejdą w życie. „Dziedzicami Boga, dziedzicami Chrystusa, pod warunkiem, że cierpią z Nim, aby być z Nim w chwale” (Dzieje Apostolskie 8:17) „Aby dzielić w naszych podróżach nasze okrzyki radości, nasze pieśni smutku, Aby odkrywać każdego ranka Ducha, który sprawia, że nasienie kiełkuje” Bóg wzywa nas dzisiaj Abyśmy powstali z naszych grobów! Bóg budzi nas dzisiaj Aby dać nam nowe serce! W długiej podróży z tymi, którzy wyśpiewują Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego, Już wiemy, że w nas Duch Boży może się odrodzić! Nauczyliśmy się poznawać Radość Boga! „Alleluja! Przyjdź, Duchu Święty! Wejdź do serc Twoich wiernych! Niech zostaną spaleni ogniem Twojej miłości! (Liturgia Pięćdziesiątnicy) „Strzeż łaski, którą mu właśnie dałeś. Niech tchnienie Pięćdziesiątnicy działa z coraz większą siłą”. (Modlitwa po Komunii)
____
Sunday, June 8, 2025
Pentecost Sunday
Biblical references: A reading from the Acts of the Apostles. 2:1-11: “Everyone spoke by the gift of the Spirit.” Psalm 103: “You breathe, and things are made; you renew the face of the earth.” The Letter of St. Paul to the Romans. 8:8-17: “The Holy Spirit himself bears witness to our spirit that we are children of God.” The Gospel of Jesus Christ according to St. John 14:15-26: “He will remind you of everything I have said to you.” “The Holy Spirit fills the universe.” (Wis. 1:7) The celebration of the descent of the Spirit of God upon these people gathered in the Cenacle in Jerusalem takes us to the very heart of the mystery of divine transcendence, which permeates our existence with the vital essence of the Trinity: Love. The Letter of St. Paul Paul to the Romans puts it quite simply: “The Spirit is your life.” But we do not experience this reality individually. We experience it in the community, in the communion that is the Church, just as the life of the Spirit of God is the Trinitarian communion that realizes the unity of the Father, the Son, and the Spirit. FLESH, BODY, AND SPIRIT A reality that is therefore personal because it is communion. Here too, the original text is significant. Saint Paul does not say “child” in the sense of kinship: “Child of God.” He does not use the Greek term “païs,” “child,” but the term “tekna,” which means “created by,” “offspring begotten by.” It is adoption, because we are not God himself, which at the same time becomes sonship, which makes us “sons,” participating in the totality of God’s life in this inexplicable mystery of our divinization. “It is the Spirit that makes you sons.” And Saint Paul places us on the very level of Christ, the Son of God made man. Sons of men, who can say to God that we are more than adopted sons, we are the “tekna” of God. In this text, we must also weigh every word. The Apostle speaks of the “flesh” that is mortal, of the flesh that signifies the unity of body and spirit that is ours and that can become life, provided it is under the influence of the Spirit of God. COMMUNION AND COMMUNITY The narrative in the Acts of the Apostles opens up other aspects to us. We pay special attention to the list of languages that the listeners spoke and understood. There are others. For a long time, the Jews celebrated not only the harvest, but also the giving of the Law. Just as the Passover recalled the Exodus from Egypt, so Pentecost recalled the events on Sinai: God gives his Law to his people to observe it for the good of all nations. We know that Christ did not abolish the Law, but through the gift of the Holy Spirit he made it complete and full. He did not fulfill it. He brought it to perfection, removing the imperfections that came from circumstances or situations. He called it, for example, because of the requirement of the Sabbath. It is a celebration of the Church because they were all in one place (Acts 2:1): the apostles, the disciples, Mary, the family of Jesus. About 120 (Acts 1:15). It is in the Church that the Holy Spirit is received. The narrative alternates between mentioning “all” and mentioning each person. The first sign is a gust of wind that fills “the whole house.” But tongues of the same fire rest on each one of them. All are filled with the Holy Spirit, but each speaks in a language inspired by Him (Acts 2:4). This is the mystery of the Church. All are indwelt by the Holy Spirit, but each receives His grace and mission. Pentecost is truly an opening to life. “Pour out the gifts of the Holy Spirit upon the expanse of the world” (Opening Prayer of Mass). At first, it is an inward movement. What they witnessed becomes for them the center and meaning of their own lives. In the second phase, closely linked to the first, they become witnesses to the point of following Jesus in his death, certain that in this way they will enter into life. “Heirs of God, heirs of Christ, provided they suffer with him so that they may be with him in glory” (Acts 8:17) “To share in our journeys our shouts of joy, our songs of sorrow, To discover every morning the Spirit that makes the seed sprout” God calls us today To rise from our graves! God awakens us today To give us a new heart! In the long journey with those who sing of Jesus Christ the Risen One, We already know that in us the Spirit of God can be reborn! We have learned to know the Joy of God! „Alleluia! Come, Holy Spirit! Enter the hearts of your faithful! May they be burned by the fire of your love! (Liturgy of Pentecost) „Guard the grace you have just given him (see, faithful). May the breath of Pentecost act with ever greater power.” (Prayer after Communion)