In Christo l’amore è la legge misteriosa della storia del mondo

Stanisław Barszczak, Moje Boże Narodzenie

Kiedyś Boże Narodzenie zobaczysz bez muzyki w tle. Tym bardziej przynajmniej raz w życiu musisz  zobaczyć, te zapierające dech widoki Ziemi matki, zanim jeszcze wysiadłeś z samochodu, majestatyczne góry, osobliwe krajobrazy naszego globu. Dziś więc powołuj się na pamięć wszystkiego tego, co już przeżyłeś i czego jeszcze nie przeżyłeś. Nie zapominaj osób i zdarzeń, którym winieneś wdzięczność. W Boże Narodzenie jestem z nimi przy wigilijnym stole i łamię się z nimi opłatkiem, życząc im zdrowych, spokojnych i błogosławionych Świąt, żeby zabrali mnie do Betlejemu. Każdy dzień czeka również na twoje zaistnienie. Astronauci z Apollo 8 po raz pierwszy zrobili zdjęcie Ziemi z oddali w grudniu 1968 roku. Ziemia to błękitny punkt w kosmosie, jaki trzeba nam chronić za wszelką cenę. Z nadzieją czekam na to, że pewnego dnia również Boże Narodzenie nie będzie jakąś osobą, która odeszła, ale tą osobą, jaką zawsze jeszcze się staję. A pamięć człowieka pozostanie w końcu dla niego błogosławioną winą, nie zaś niechcianym darem.

Stanisław Barszczak, My Christmas

Someday you will experience Christmas without background music. All the more reason you must see at least once in your life those breathtaking views of Mother Earth, before you even got out of the car—the majestic mountains, the unique landscapes of our globe. So today, invoke the memory of everything you have already experienced and everything you have not yet experienced. Don’t forget the people and events to whom you owe gratitude. On Christmas Day, I am with them at the Christmas Eve table, sharing the Christmas wafer with them, wishing them a healthy, peaceful, and blessed holiday season, that they may take me to Bethlehem. Every day also awaits your coming into being. The Apollo 8 astronauts first photographed Earth from afar in December 1968. Earth is a blue dot in space that must be protected at all costs. I look forward to the fact that one day, Christmas, too, will not be some person who has passed away, but the person I am always becoming. And a person’s memory will ultimately remain for him a blessed guilt, not an unwanted gift.

________

Stanisław Barszczak, Lwia część w nas niegodna

Zawsze jesteśmy niegodni tego, co otrzymujemy, otrzymujemy bowiem wszystko od Boga. Tak jest również w przypadku poety, bladego posłańca niebios. Kiedy planuje swoją straszliwą drogę. W jego duszy krążą wizje. Jego pierś miażdży huśtawka losu, jego policzki zwiędły od czuwania. Na czole widnieje zmarszczka pokuty, jego włosy wypadają pasmami. Lecz urok jego fantazji tli się w wyraźnych obrazach. Siedzi na ciemnym strychu, płomienie świecy zaciemniają morze. Przywiązuje pióro do swojej woli, prowadzi z nim tajemne rozmowy. Pisze wiersz, swoją udrękę, dotyka zębami przeszłości, bowiem czuje potęgę losu sercem. A ten hałas, hałas jego serca, odbierze już jutro za rubla.

Najmilsi. Swoją radość można znaleźć w radości innych; to właśnie jest tajemnicą szczęścia. Zawsze jesteśmy niegodni tego, co otrzymujemy, otrzymujemy bowiem wszystko od Boga.

Ból jest chlebem, którym Bóg dzieli się z ludźmi.

Piekło, proszę pani, to nie kochać już. Wiara to nie coś, co się ‚traci’, po prostu przestajemy kształtować nasze życie na jej podstawie. Pragnienie modlitwy jest samo w sobie modlitwą. Nasz dom, panie, nie jest domem pokoju. To dom modlitwy. Osoby poświęcone Bogu nie gromadzą się, by zażywać pokoju, lecz starają się wyjednać go dla bliźnich. Moje biedne dziecko, ryba nie może żyć poza wodą, lecz chrześcijanin może doskonale żyć poza prawem. Co nam gwarantowało prawo? Dobra doczesne i życie; ale wyrzekliśmy się dóbr; życie należy już tylko do Boga. To znaczy, że prawo nie na wiele nam się przydawało.

Sercem powracam do upragnionego dzieciństwa w Zagłębiu Dąbrowskim, w Polsce południa mego wzrastania. Bo mam żal, iż nigdy tego dzieciństwa nie spełniłem do końca. W tej krainie lasów i pastwisk przeciętych żywopłotami stała wieś, jakby zebrana w garść. I spoglądam na nią lecz nigdy nie mam wrażenia, żeby ona patrzyła również na mnie. Jeszcze na długo przed zbudowaniem małego kościółka, gdzie mimo wszystko jestem tylko przechodniem. Wieś znosiła tutaj cierpliwie upały i mrozy, deszcze, wiatry i słońce, raz w dobrobycie to znowu w nędzy, przyczepiona do tego spłachetka ziemi, z którego czerpała soki, i któremu oddawała swych zmarłych. Jakże głębokie i jak tajemne musi być jej doświadczenie życiowe. Historia z woli Boga schowała ją we wnętrznościach wielkiego miasta. Wieś niepokonana, zwycięży mnie ona tak jak innych, szybciej z pewnością niż innych.

Brak wiary w siebie nie jest pokorą, sądzę nawet, że jest czasami najbardziej egzaltowaną, prawie obłędną formą pychy, rodzajem zawistnego okrucieństwa, które każe nieszczęśnikowi zwracać się przeciw samemu sobie żeby się zniszczyć. Zapewne, człowiek jest wszędzie wrogiem samego siebie, swym tajonym i skrytym wrogiem. Zło, gdziekolwiek rzucone, kiełkuje na pewno. Najmniejszy zaś posiew dobra, żeby nie przepadł, wymaga nadzwyczajnego trafu, niezwykłego szczęścia. Ale to Bóg zbawił każdego z nas i każdy z nas jest wart krwi Boga.

Na przestrzeni życie nie traci się wiary, ona przestaje kształtować życie, to wszystko.

Mówię tedy sobie również, że młodość jest darem Boga i jak wszystkie dary Boga młodość jest bez skruchy. Tylko ci są młodzi, prawdziwie młodzi, których On wyznaczył do tego, żeby nie przeżyli swej młodości.

Moje dziecko, zawsze jesteśmy niegodni tego, co otrzymujemy, otrzymujemy bowiem wszystko od Boga. Czy pani uważa Boga za kata? On chce, żebyśmy mieli litość nad nami samymi. A zresztą cierpienia nasze nie należą do nas, On je bierze na siebie, one są w Jego sercu. Nie mamy prawa brać ich stamtąd, żeby je wyzywać, znieważać. Czy pani rozumie? Nadzieja jest ryzykiem, które trzeba podjąć. Pierwszą oznaką zepsucia żywego jeszcze społeczeństwa jest to, że cel uświęca środki. Jakkolwiek na przyszłość nie patrzy się tak jak krowa patrzy na przejeżdżający pociąg; przyszłość jest naszym zadaniem. Wolność nie jest żadnym przywilejem, lecz zadaniem.

Wielkim nieszczęściem, wielką biedą naszego czasu nie jest to, że istnieją bezbożni, lecz że są przeciętni chrześcijanie. Kościół potrzebuje świętych, a nie reformatorów. Albowiem nie ma połowicznych prawd. Grzech jest micro chaosem. A człowiek jest istotą między przepaściami.

______

Stanisław Barszczak, The Lion’s Part in Us Is Unworthy

We are always unworthy of what we receive, for we receive everything from God. This is also the case with the poet, the pale messenger of heaven. As he plans his terrible path, visions swirl in his soul. His chest is crushed by the swing of fate, his cheeks withered from vigil. A wrinkle of penance appears on his forehead, his hair falls out in strands. But the charm of his fantasy smoulders in vivid images. He sits in a dark attic, the candle flames darkening the sea. He binds his pen to his will, holding secret conversations with it. He writes a poem, his torment, touching the past with his teeth, for he feels the power of fate with his heart. And this noise, the noise of his heart, he will collect tomorrow for a ruble.

Beloved Ones. One’s joy can be found in the joy of others; this is the secret of happiness. We are always unworthy of what we receive, for we receive everything from God. Pain is the bread God shares with people. Hell, madam, is no longer loving. Faith is not something you ‚lose,’ we simply stop shaping our lives based on it. The desire for prayer is itself a prayer. Our home, sir, is not a home of peace. It is a home of prayer. Those dedicated to God do not gather to experience peace, but strive to obtain it for their neighbors. My poor child, a fish cannot live outside the water, but a Christian can live perfectly outside the law. What did the law guarantee us? Earthly goods and life; but we have renounced goods; life belongs only to God. This means that the law has been of little use to us.

My heart returns to my longed-for childhood in the Dąbrowa Basin, the south of Poland of my upbringing. Because I regret that I never fully fulfilled that childhood. In that land of forests and pastures intersected by hedges, stood a village, as if gathered together. And I look at it, but I never have the impression that it looks at me. Long before the little church was built, where, after all, I am only a passerby. The village patiently endured heat and frost, rain, wind, and sun, now in prosperity, now in misery, clinging to that patch of earth from which it drew its sap and to which it dedicated its dead. How deep and how secret its life experience must be. History, by God’s will, has hidden it in the bowels of the great city. The village, unconquered, will conquer me as it conquers others, sooner, surely, than others.

Lack of self-confidence is not humility; I even think it is sometimes the most exalted, almost insane form of pride, a kind of envious cruelty that compels the unfortunate to turn against himself, to destroy himself. Certainly, man is everywhere his own enemy, his own hidden and secret enemy. Evil, wherever cast, surely germinates. Even the smallest seed of goodness, for it not to be lost, requires extraordinary chance, extraordinary luck. But it is God who saved each of us, and each of us is worth the blood of God.

Faith is not lost over the course of life; it ceases to shape life, that is all. So I also tell myself that youth is a gift from God, and like all gifts from God, youth is without repentance. Only those are young, truly young, whom He has designated not to outlive their youth.

My child, we are always unworthy of what we receive, for we receive everything from God. Do you consider God an executioner? He wants us to have pity on ourselves. And besides, our sufferings do not belong to us; He takes them upon Himself; they are in His heart. We have no right to take them from there, to insult them, to insult them. Do you understand? Hope is a risk that must be taken. The first sign of the corruption of a still-living society is that the end justifies the means. However, the future is not viewed the way a cow views a passing train; the future is our task. Freedom is not a privilege, but a task. The great misfortune, the great misery of our time, is not that there are godless people, but that there are mediocre Christians. The Church needs saints, not reformers. For there are no half-truths. Sin is a micro-chaos. And man is a creature between abysses.

Niedziela, III tydzień Adwentu, Rok A, II

Umiłowani siostry i bracia

Przytoczę wpierw przykład. Pewien człowiek potrafił cierpliwie stawiać czoła nawet największym trudnościom i problemom życia, nie okazując przy tym niezadowolenia i goryczy. Jeden z jego bliskich przyjaciół poprosił go kiedyś, by zdradził mu tajemnicę swego nieustannego zadowolenia i radości.

– Z łatwością mogę cię nauczyć tej sztuki – odparł stary człowiek.

– Chodzi o to, by czynić właściwy pożytek z oczu. – Przyjaciel na początku nie zrozumiał tej odpowiedzi. Stary człowiek wyjaśnił mu dalej.

– Niezależnie od sytuacji, w której się znajduję, najpierw spoglądam w niebo i przypomina sobie, że moim głównym celem jest się tam dostać. Później spoglądam na ziemię i przypominam sobie, jak niewiele miejsca zajmę po śmierci. Następnie rozglądam się wkoło i widzę wielkie rzesze ludzi, którzy pod każdym względem są mniej szczęśliwi niż ja. W ten sposób uczę się, gdzie jest źródło prawdziwego szczęścia, gdzie powinny mieć kres wszystkie nasze troski i jak niewiele mam powodów do niezadowolenia.

Są mniej szczęśliwi niż ja, to Polacy mojej ojczyzny, moi rodacy. Najmilsi. Rok 1856 przyniósł klęskę Rosji w wojnie krymskiej. Okazało się, że Imperium Rosyjskie było kolosem na glinianych nogach. Carska armia, zacofana i przeżarta korupcją, została pokonana przez siły Imperium Osmańskiego, wsparte oddziałami angielskimi i francuskimi. W Polakach, będących pod rosyjski zaborem, obudziła się nadzieja na reformy w Królestwie Polskim, tym bardziej, że car Aleksander II, po przegranej wojnie, planuje reformy, również ustrojowe, w całej Rosji. Są tacy, którzy mówią, że można by pokusić się o uzyskanie autonomii dla Królestwa, są tacy, którzy myślą o walce z bronią w ręku i marzą o odzyskaniu niepodległości. Dodatkowym bodźcem podsycającym marzenia o odzyskaniu wolności będzie ogłoszone w marcu 1861 roku,utworzenie Królestwa Włoch.

W czerwcu 1860 zmarła Katarzyna Sowińska, wdowa po generale Józefie Sowińskim, legendarnym obrońcy Woli w czasie Powstania Listopadowego. Jej pogrzeb zamienia się w wielką, patriotyczną demonstrację. W czasie ceremonii pogrzebowej mało kto pamięta, że w Noc Listopadową generał starał się powstrzymać podchorążych i niewiele zabrakło, by przypłacił to życiem, a jego nazwisko znalazło się na Pomniku Oficerów Poległych Za Wierność Carowi. Od pochówku wdowy na Cmentarzu Ewangelicko Reformowanym przez Warszawę przechodzą kolejne manifestacje. Ponieważ jest ich coraz więcej, a atmosfera w mieście stała się gorąca, wiekowy namiestnik Michał Gorczakow zdecydował się na użycie wojska przeciw manifestantom.

25 lutego 1861 kozacy szarżują na zgromadzony tłum, a dwa dni później, przed kościołem świętej Anny na Krakowskim Przedmieściu padają strzały. Około setki uczestników demonstracji odniosło rany, a pięciu padło zabitych. Namiestnik był przerażony, Obawiał się wybuchu powstania narodowego, zatem wyraził zgodę się na ustępstwa. Z ulic Warszawy zostaje wycofane wojsko, powołano Delegację Miejską, złożoną z najznakomitszych przedstawicieli warszawskiego społeczeństwa i, de facto, przez pewien czas sprawującą władzę w mieście oraz zgodził się na manifestacyjny pogrzeb pięciu zabitych. Pogrzeb zamienił się w wielką demonstrację patriotyzmu i polskości. Za trumną poległych szli księża katoliccy i ewangeliccy oraz rabini. Wszyscy wspólnie modlili się nad otwartym grobem na Starych Powązkach.

Mogiła Pięciu Poległych stała się najważniejszym grobem dla polskich patriotów aż do odzyskania niepodległości. Każdy, kto w Polskę wierzył, musiał odbyć do niej pielgrzymkę jak Muzułmanin do Mekki. Wspierany przez dyrektora głównego Komisji Rządowej Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, margrabiego Aleksandra Wielopolskiego, Gorczakow pragnął załagodzić sytuację. Aleksander Wielopolski starał się uzyskać daleko idące ustępstwa od władz rosyjskich, jednocześnie tłumiąc dążenia niepodległościowe i myśl o powstaniu. To jemu Jerzy Czech poświęcił przepiękny tekst „Margrabia Wielopolski” znakomicie zaśpiewany  przez Przemysława Gintrowskiego: „(…) Przez Plac Saski czerkieskie sotnie pędzą

A przed zamkiem sto ognisk dzisiaj płonie

Jak pan robi to Wasza Ekscelencjo

Że po każdej nienawidzą Cię stronie

Pan margrabio nie myślisz na rozkaz

Więc u cara toś już podejrzany

Nie uwierzy Petersburg ani Moskwa

Polakowi co własne ma plany.

Pan margrabia wciąż kroczy po linie

Przepaść z lewej i przepaść po prawej

Jeśli z ręki rodaka nie zginie

To z urzędu odejdzie w niesławie. (…)”

Tymczasem 8 kwietnia 1861 dochodzi do Masakry Na Placu Zamkowym. Wojsko otwiera ogień do manifestujących, pada około setki zabitych, a symbolem rosyjskiego terroru staje się młody chłopak, Michał Landy. Gdy trafiony kulami upadł mnich (lub ksiądz) idący na czele tłumu z krzyżem w ręku, Landy podniósł z warszawskiego bruku krzyż i stanął na czele demonstracji. Krzyż w tamtym czasie miał nie tylko znaczenie religijne ale był jednym z symboli polskiego oporu przeciwko rosyjskiej władzy i prawosławiu, z jakim władzę utożsamiano. Podniesienie krzyża przez Landego miało dodatkowy wymiar, gdyż chłopak był Żydem.

Landy padł śmiertelnie ranny od następnej salwy rosyjskich żołnierzy. Jego grób stał się kolejnym miejscem, odwiedzanym przez patriotów.

W maju 1861 umiera Gorczakow, a namiestnikiem na krótko zostaje generał Nikołaj Suchozanet, zwolennik silnej ręki i terroru wobec Polaków. Nota bene Suchozanet był wnukiem generała Antoniego Madalińskiego, bohatera Insurekcji Kościuszkowskiej. Wielopolski, początkowo zwolennik silnej ręki i siłowego rozwiązania problemu, składa dymisję i udaje się do Petersburga, gdzie przekonuje Cara, że jedynie drogą ustępstw można załagodzić nastroje w Królestwie Polskim. Nikołaj Suchozaniet został odwołany, a w sierpniu 1861 roku nowym namiestnikiem Aleksander II mianował generała Karola Lamberta, katolika, co w Królestwie Polskim nie było bez znaczenia. Generał Lambert zezwolił na demonstracje i patriotyczne śpiewy w kościołach oraz próbował negocjacji z ugodową częścią liczących się przedstawicieli polskiego społeczeństwa przez co wielu urzędników rosyjskich zarzucało mu zbytnią pobłażliwość wobec Polaków. Tymczasem zbliżał się 15 października, rocznica śmierci Tadeusza Kościuszki. Nawet ugodowy Lambert obawiał się, że może dojść do wystąpień, których rosyjskie wojsko nie będzie w stanie opanować. Bał się, że manifestacje przerodzą się w walki uliczne. Podjął zatem decyzję o wprowadzeniu Stanu Wojennego, co nastąpiło 14 października 1861 roku. Wojsko rozbiło obozowiska na warszawskich placach, obywatelom zakazano udziału w zgromadzeniach, a zatrzymani podlegali sądom wojskowym.

Polacy zlekceważyli zakaz i masowo udali się do kościołów, by modlić się za naczelnika Kościuszkę. W takiej sytuacji wojskowy generał-gubernator, nienawidzący Polaków Aleksander Gerstenzweig, zwolennik silnej ręki, wydał żołnierzom rozkaz wkroczenia do świątyń i aresztowania modlących się. Trzy tysiące zatrzymanych pognano na Cytadelę. Katolickie duchowieństwo, w akcie protestu, nakazało zamknięcie kościołów. Solidaryzując się księżmi, rabini polecili zamknąć synagogi do chwili, gdy kościoły zostaną ponownie otwarte. Ponieważ generał gubernator Gerstenzweig nie poinformował namiestnika, generała Lamberta, o swojej decyzji, ten wpadł w furię. Natychmiast nakazał zwolnić zatrzymanych, zaś w Pałacu Namiestnikowskim doszło do burzliwej rozmowy pomiędzy oboma przedstawicielami cara w Warszawie. Wymiana zdań była tak burzliwa, że Lambert… spoliczkował Gerstenzweiga. To już była sprawa honorowa ale, względu na stan wojenny, pojedynki były zakazane. Panowie zdecydowali się zatem na „pojedynek amerykański”. Z woreczka losowali kule w dwóch kolorach. Ten, który wyciągnie białą kulę, miał popełnić honorowe samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Białą wylosował generał gubernator Gerstenzweig. Strzelił do siebie ale umierał kilka dni.

Wstrząśnięty Lambert podał się do dymisji i opuścił Warszawę. Na pewien czas zastąpił go Nikołaj Suchozaniet, a wkrótce na jego miejsce do Warszawy przybył kolejny zwolennik terroru i rządów silnej ręki, generał Aleksander Lüders.

Rozpoczęły się prześladowania Polaków i wszelkich przejawów polskości oraz patriotyzmu. Namiestnik tropił również wszelakie przejawy nieprawomyślności, również w wojsku, i doprowadził do skazania na śmierć trzech oficerów, biorących udział w antycarskiej konspiracji. 3 czerwca 1862 roku czwarty oficer, pochodzenia ukraińskiego, Andriej Potiebnia, strzelił namiestnikowi w głowę w Ogrodzie Saskim. Lüders przeżył ale opuścił Warszawę, by nigdy nad Wisłę nie powrócić. Andriej Potiebnia poległ, walcząc w szeregach powstańców styczniowych, w bitwie pod Skałą, 5 marca 1863 roku. Scena zamachu na generała Aleksandra Lüdersa została zrekonstruowana w polskim filmie „Jarosław Dąbrowski”.

Lüdersa zastąpił carski brat, książę Konstanty (nie mylić z księciem Konstantym sprawującym urząd przed wybuchem Powstania Listopadowego!). Książę, wspólnie z margrabią Wielopolskim, próbował przeprowadzić głębokie reformy w Królestwie Polskim, cywilne urzędy obsadzał Polakami, próbował wprowadzić autonomię Królestwa oraz stopniowo odwoływał stan wojenny w poszczególnych guberniach. Było już jednak za późno. W całym zaborze rosyjskim wrzało. Zbliżał się nowy rok 1863. W styczniu nowego roku, pragnąc uspokoić nastroje, margrabia Wielopolski inicjuje pobór młodych ludzi do carskiej armii. Osiągnął efekt przeciwny do zamierzonego. Wybuchło powstanie narodowe.

Najmilsi.

Żeby nie płakać trzeba co najmniej raz pomyśleć. Dzisiejsza III niedziela Adwentu zwana – „Gaudete – Radujcie się”, jest wyjątkowa w czasie Adwentu – ze względu na swą radosną tematykę i nastój jaki wprowadza do liturgii. Zwłaszcza Słowo Boże przed chwilą odczytane zachęca każdego z nas do radości oraz pragnie nam wyjaśnić, na czym powinna ona naprawdę polegać w życiu chrześcijanina. Słowo Boże uczy nas jak ów mędrzec z opowiedzianej historii, gdzie jest źródło prawdziwego szczęścia i gdzie powinny mieć kres wszystkie nasze troski.

 

„Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie”. Między innymi tymi słowami prorok Izajasz zaprasza dziś do radości każdego z nas. Nas, którzy nierzadko przez życiowe przeciwności, upadki w grzech oraz zniechęcenia w wierze, w modlitwie czy relacjach międzyludzkich jesteśmy podobni do wysuszonej, spieczonej słońcem pustynnej ziemi. Izajasz zachęca do radości, ponieważ bliski jest czas przyjścia Mesjasza, który nadchodzi, aby zbawić każdego z nas. Blisko jest zarówno Uroczystość Bożego Narodzenia, którą będziemy świętować już za kilka dni, jako pamiątkę narodzin Jezusa, jak również coraz bliższy jest dzień powtórnego przyjścia Chrystusa, który zakończy czas naszego życiowego adwentu – utęsknionego oczekiwania na spotkanie z Tym, który jest źródłem najgłębszej radości. Izajaszowi chodziło o coś głębszego. Mianowicie o to, że prawdziwą radość w naszym życiu możemy czerpać z zażyłej przyjaźni z Bogiem i układania swego życia zgodnie z Bożymi Przykazaniami. Tylko Bóg może przemienić nasze serca oraz dusze „suche jak step” z powodu dotknięcia grzechem i sprawić, że życie każdego z nas rozkwitnie jak majowa łąka, tętniąca życiem i radością.

 

Bliskość nadchodzących Świąt, też jest zwiastunem wielkiej radości, jaka może gościć w naszych sercach każdego dnia, zawsze wtedy, gdy pozwolimy Jezusowi rodzić się nie w ubogiej stajni, ale w naszych sercach pełnych miłości względem Niego. Św. Matka Teresa z Kalkuty napisała kiedyś piękne słowa: „Zawsze ilekroć się uśmiechasz do swojego brata i wyciągasz do niego rękę, zawsze wtedy jest Boże Narodzenie. Zawsze ilekroć milkniesz by innych wysłuchać, zawsze kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, zawsze kiedy dajesz odrobinę nadziei załamanym, zawsze kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, zawsze ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez ciebie – zawsze wtedy jest Boże Narodzenie!”.

 

Św. Jakub Apostoł zaprasza nas w drugim czytaniu do pielęgnowania w codziennym życiu cnoty cierpliwości. Jak bardzo jest nam ona potrzebna, gdy nieraz łatwo zniechęcamy się w czynieniu dobra, kiedy nasze dobre intencje inni raz po raz źle odczytują i interpretują po swojemu, kiedy trudno jest nam znaleźć radość w modlitwie, zniechęcamy się może czasem do regularnej spowiedzi, bo wciąż przytrafiają się nam te same grzechy, zniechęcają się mąż i żona, kiedy trudno jest im się porozumieć w kluczowych sprawach małżeńskich i rodzinnych. „Trwajcie w cierpliwości, bracia, aż do przyjścia Pana” – pisze Apostoł. Porównuje też chrześcijańską cnotę cierpliwości do rolnika, który po zasianiu ziarna, wytrwale oczekuje aż wyda ono plon. Już wiecie, potrzeba współpracy człowieka z Bogiem. Człowiek przygotowuje glebę, sieje ziarno, ale to Bóg daje ożywczy deszcz, promienie słońca i wzrost nasienia. Pięknie ujął to św. Ignacy Loyola: „Módl się tak jakby wszystko zależało od Boga, działaj zaś tak jakby wszystko zależało od ciebie”. Powierzanie się Bogu na modlitwie z ufnością, że On pomoże nam działać właściwie w naszym życiu i dokonywać dobrych wyborów – to wbrew pozorom nie łatwa, ale z pewnością skuteczna podpowiedź na praktykowanie cierpliwości w naszym życiu.

W tym miesiącu Polacy świętują w Malborku i w innych pięknych miejscach ojczyzny naszej, raz jeszcze biblijną – a to znaczy jakby „najmniejszą miłość”, która zstąpi na Ziemię, w nasze kolejne Boże Narodzenie. Jezus Chrystus, Syn Boga, Słowo Wcielone. Tymczasem pejzaż zimowy z chatami i wędrowcem wyrósł może na ruinach piastowskiego zamku. Telewizja, której nie znam, oferuje obrazy rodem z Namibii, gdzie czas zwalnia, a przestrzeń zachwyca bezkresem. Idealna na spotkanie z dziką naturą, majestatycznymi wydmami i kulturą plemion, które wciąż żyją w rytmie pustyni. Telewizja starając się, odsłania coś, co nie jest jądrem Polskości. Rzeczywiście jesteśmy „Republiką”, Putin wciąż rządzi Wszechpotężną Rosją, zapraszamy multiinstrumentalistę Gordona Matthew Sumnera – Stinga, nieuchwytnie brniemy w braku tego, Polskę stanowi.

Chciałbym tutaj wspomnieć o ojczyźnianej aferze ceglanej. Jest rok 1948-1949. Wrocław dostarcza cegły na odbudowę Warszawy. Z perspektywy okoliczności, w jakich żyli ludzie w tamtych czasach, odbudowa stolicy była priorytetem. Co więcej status granicy na Odrze i Nysie, jak również status tzw. Ziem Odzyskanych nie były jasne. Mieszkańcy tych ziem, w tym Wrocławia, którzy byli przesiedleńcami najczęściej z Kresów Wschodnich, które Polska utraciła w latach 1939-1945, nie dbali równie gorliwie o poniemieckie domy i mieszkania jak o swoje, gdyż spodziewali się, że mogą być tu tylko czasowo. Na mocy konferencji pokojowej, która miała miejsce w 1945 roku w  Poczdamie, Wielka Trójka (USA, ZSRR, Wielka Brytania) podjęła decyzję o przekazaniu Polsce zarządu nad tymi terenami, jednak formalnie status ten miał być tymczasowy do czasu podpisania ostatecznego traktatu pokojowego z Niemcami.

Niemiecka Republika Demokratyczna (NRD) uznała granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej w układzie podpisanym w Zgorzelcu w 1950 roku, natomiast Republika Federalna Niemiec (RFN) dopiero w 1970 roku uznała de facto istniejącą granicę zachodnią Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej w układzie o podstawach normalizacji wzajemnych stosunków. Ostateczne potwierdzenie naszej zachodniej granicy de iure nastąpiło dopiero… w 1990 roku na mocy Traktatu o Ostatecznym Uregulowaniu w Odniesieniu do Niemiec (tzw. „Traktat dwa plus cztery”).  Został on podpisany przez zjednoczone Niemcy oraz cztery mocarstwa okupacyjne (Stany Zjednoczone, ZSRR, Wielka Brytania, Francja). Ostatecznie uregulował on status zjednoczonych Niemiec i potwierdził ich granice, w tym zachodnią granicę z Polską na Odrze i Nysie Łużyckiej.

Szacuje się, że do odbudowywanej z gruzów Warszawy trafiło „zaledwie” około 200 wagonów cegieł. Co stało się z resztą? Duża część transportów, które miały trafić do Warszawy, nigdy tam nie dotarła. Cegły były często kradzione lub wykorzystywane do odbudowy innych miast i osiedli. Z powodu chaosu pierwszych lat powojennych i wspomnianych nadużyć, brakuje wiarygodnych, pełnych statystyk dotyczących liczby wagonów, które faktycznie dotarły do Warszawy. Badacze tego zagadnienia opierają się na danych szacunkowych. W czasie trwającego prawie cztery miesiące oblężenia Wrocławia w 1945 r. zginęło ok. 100 tys. osób, a 65 proc. miasta zostało niemal zrównane z ziemią. Przez kolejną dekadę 18 mln sześc. gruzu oraz setki nieuszkodzonych budynków w mieście służyły — decyzją Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów — za „rezerwuar cegieł” dostarczający materiału do odbudowy Warszawy.

Wrocław, obok Szczecina, był wówczas określany mianem „cegielni” PRL-u, a z jego zniszczonych budynków pozyskiwano setki tysięcy cegieł. Co więcej, dotyczyło to nie tyko zniszczonych budynków, gdyż cegłę pozyskiwano z rozbiórek, a te dotyczyły także budynków w dobrym (a nawet bardzo dobrym) stanie zachowania. Cegłę z Wrocławia wysyłano do 1954 roku. Rok wcześniej uruchomiono dużą cegielnię w Zasławicach koło Nowej Huty. W tym miejscu należy podkreslić , że wbrew oficjalnej propagandzie cegły z Wrocławia w większości poszły na budowę Nowej Huty, a nie Warszawy. Z pozyskiwaniem cegieł z Wrocławia związana była duża afera gospodarcza, która zakończyła się wyrokami skazującymi. Oficjalnie cegły miały posłużyć do odbudowy zniszczonej Warszawy (i innych miast), jednak spora część z milionów cegieł wywiezionych z miasta Wrocławia, wcześniej nazywanego Breslau, nigdy do stolicy nie dotarła.

Dzisiejsza Ewangelia wprawdzie nie mówi wprost o radości, ale Jezus odpowiadając na pytanie Jana Chrzciciela o to, czy jest On faktycznie tym, któryma przyjść, czy jest Mesjaszem, wskazał na znaki zbieżne z tymi, o których mówił prorok Izajasz: „…niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię”, po tych słowach dodaje także: „A błogosławiony (czyli prawdziwie szczęśliwy!) jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”.  Ten sam Jezus, który dokonywał tych wielkich cudów dwa tysiące lat temu, pragnie dokonywać wielkich rzeczy także w twoim życiu, każdego dnia, ilekroć bez zwątpienia w Jego moc, pozwolisz Mu rodzić się w Twoim sercu.

Kochani. Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi

Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek

I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać – jeśli chcę mogą wstać,

Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia,

Albo iść w senność dnia – wtedy inny, nie ja,

Siedząc w oknie, zobaczy dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze czy źle: tak usypiać we mgle?

Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione? Czy to dobrze czy źle: snuć się cieniem na tle kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej? Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł w białej drzemce, puszystym, przyprószonym spacerze. Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek, pisał Julian Tuwim.

Niech te ostatnie dni adwentu wzmogą w nas pragnienie dobrego przygotowania naszego wnętrza na przyjście Zbawiciela. Otwórzmy więc drzwi naszych serc na Jezusa, którego pełni mocy i łaski możemy doświadczyć już teraz, uczestnicząc w cudzie tej Eucharystii. Pozwólmy Mu przemieniać nasze życie w prawdziwie szczęśliwe – bo oparte na dobrej i radosnej nowinie Ewangelii. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Państwu spokoju, zdrowia. Niech ten czas będzie okazją do wytchnienia i refleksji. Składam serdeczne życzenia pełnych harmonii Świąt, pomyślności i wielu sukcesów zawodowych w nadchodzącym Nowym Roku. Amen.

ksiądz Stanisław Barszczak

______

Sunday, Third Week of Advent, Year A, II

Beloved Sisters and Brothers

Let me first give you an example. A certain man was able to patiently face even the greatest difficulties and problems of life without showing dissatisfaction or bitterness. One of his close friends once asked him to reveal the secret of his constant contentment and joy.

„I can easily teach you that art,” replied the old man.

„It’s about making the right use of your eyes.” The friend didn’t understand this answer at first. The old man explained further.

„Regardless of my situation, I first look up at the sky and remember that my main goal is to get there. Then I look down at the earth and remember how little space I will occupy after death. Then I look around and see vast crowds of people who are, in every respect, less happy than I am.” In this way, I learn where the source of true happiness lies, where all our worries should end, and how little cause for dissatisfaction I have.

They are less happy than I am, they are the Poles of my homeland, my compatriots. The dearest. The year 1856 brought Russia’s defeat in the Crimean War. It turned out that the Russian Empire was a colossus with feet of clay. The Tsarist army, backward and riddled with corruption, was defeated by the forces of the Ottoman Empire, supported by English and French troops. The Poles, under Russian rule, were awakened to hope for reforms in the Kingdom of Poland, especially since Tsar Alexander II, after losing the war, was planning reforms, including constitutional reforms, throughout Russia. Some say they could attempt to gain autonomy for the Kingdom; others consider fighting with weapons in hand and dream of regaining independence. The creation of the Kingdom of Italy, announced in March 1861, would further fuel dreams of regaining freedom.

In June 1860, Katarzyna Sowińska, the widow of General Józef Sowiński, the legendary defender of Wola during the November Uprising, died. Her funeral turned into a massive patriotic demonstration. During the funeral, few remembered that on November Night, the general had tried to stop the officer cadets and nearly lost his life, and his name was inscribed on the Monument to Officers Fallen for Fidelity to the Tsar. Since the widow’s burial at the Evangelical Reformed Cemetery in Warsaw, further demonstrations have taken place. As their number grew, and the atmosphere in the city became heated, the elderly governor, Mikhail Gorchakov, decided to use the army against the demonstrators.

On February 25, 1861, Cossacks charged into the gathered crowd, and two days later, shots were fired in front of St. Anne’s Church on Krakowskie Przedmieście Street. Around a hundred demonstrators were wounded, and five were killed. The governor was terrified, fearing a national uprising, so he agreed to concessions. The army was withdrawn from the streets of Warsaw, a City Delegation was appointed, composed of the most prominent representatives of Warsaw society, which, for a time, held de facto power in the city. He agreed to a public funeral for the five dead. The funeral turned into a grand demonstration of patriotism and Polishness. Catholic and Protestant priests and rabbis followed the coffins of the fallen. They all prayed together at the open grave at the Old Powązki Cemetery.

The Grave of the Five Fallen became the most important grave for Polish patriots until Poland regained independence. Anyone who believed in Poland was required to make a pilgrimage to it, like a Muslim to Mecca. Supported by the chief director of the Government Commission for Religious Denominations and Public Education, Margrave Aleksander Wielopolski, Gorchakov sought to smooth things over. Aleksander Wielopolski sought to obtain far-reaching concessions from the Russian authorities, while simultaneously suppressing any aspirations for independence and any thoughts of an uprising. It was to him that Jerzy Czech dedicated the beautiful lyrics of „Margrave of Wielopolski,” brilliantly sung by Przemysław Gintrowski: „(…) Circassian sotnias are rushing through Saxon Square

And a hundred bonfires are burning in front of the castle today

How do you do it, Your Excellency?

That they hate you on every side

Mr. Margrave, you don’t think on orders

So you’re already a suspect in the Tsar’s eyes

Neither St. Petersburg nor Moscow will believe

A Pole who has his own plans.

Mr. Margrave is still walking a tightrope

A precipice on the left and a precipice on the right

If he doesn’t die at the hands of a fellow countryman

He will leave office in disgrace. (…)”

Meanwhile, on April 8, 1861, the Castle Square Massacre occurs. The army opens fire on the demonstrators, about a hundred people are killed, and a young boy, Michał Landy, becomes a symbol of Russian terror. When a monk (or priest) walking at the head of the crowd with a cross in his hand fell to the ground, hit by bullets, Landy picked up a cross from the Warsaw pavement and led the demonstration. At that time, the cross had not only religious significance but was also one of the symbols of Polish resistance against Russian power and Orthodoxy, with which the government was identified. Landy’s raising of the cross had an additional dimension, as the boy was Jewish.Landy fell mortally wounded by the next volley of Russian soldiers. His grave became another place visited by patriots.

In May 1861, Gorchakov died, and General Nikolai Suchozanet, a proponent of strong-arm and terror against Poles, briefly became governor. Incidentally, Suchozanet was the grandson of General Antoni Madaliński, a hero of the Kościuszko Uprising. Wielopolski, initially a proponent of strong-arm and forceful resolution of the problem, resigned and went to St. Petersburg, where he convinced the Tsar that only through concessions could the situation in the Kingdom of Poland be calmed. Nikolai Suchozanet was dismissed, and in August 1861, Alexander II appointed General Charles Lambert, a Catholic, as the new governor, which was not without significance in the Kingdom of Poland. General Lambert allowed demonstrations and patriotic singing in churches and attempted negotiations with the more conciliatory elements of prominent Polish society, leading many Russian officials to accuse him of being too lenient towards Poles. Meanwhile, October 15th, the anniversary of Tadeusz Kościuszko’s death, was approaching. Even the conciliatory Lambert feared that unrest might erupt that the Russian military would be unable to contain. He feared the demonstrations would escalate into street fighting. Therefore, he decided to impose martial law, which took place on October 14, 1861. The army set up camp in Warsaw’s squares, citizens were banned from gatherings, and those detained faced military trials.

Poles ignored the ban and flocked to churches en masse to pray for Commander Kościuszko. In this situation, the military governor-general, Alexander Gerstenzweig, a strong-armed Pole-hating supporter, ordered soldiers to enter churches and arrest those praying. Three thousand detainees were herded to the Citadel. In protest, the Catholic clergy ordered churches closed. In solidarity with the priests, the rabbis ordered synagogues closed until churches reopened. When Governor-General Gerstenzweig failed to inform the governor, General Lambert, of his decision, the latter became furious. He immediately ordered the detainees released, and a heated conversation ensued in the Governor’s Palace between the two representatives of the Tsar in Warsaw. The exchange was so heated that Lambert… slapped Gerstenzweig across the face. This was already a matter of honor, but due to martial law, duels were prohibited. The men therefore decided on an „American duel.” They drew two colored balls from a bag. The one who drew the white bullet was to commit honorary suicide by shooting himself in the head. The white bullet was drawn by Governor-General Gerstenzweig. He shot himself but died within days.

A shaken Lambert resigned and left Warsaw. He was temporarily replaced by Nikolai Sukhozanet, and soon another advocate of terror and strong-arm rule, General Alexander Lüders, arrived in Warsaw. Persecution of Poles and all manifestations of Polishness and patriotism began. The governor also investigated all manifestations of dissent, including in the army, and had three officers involved in the anti-tsarist conspiracy sentenced to death. On June 3, 1862, a fourth officer, Andrei Potebnya of Ukrainian origin, shot the governor in the head in the Saxon Garden. Lüders survived but left Warsaw, never to return to the Vistula. Andrei Potebnya fell fighting in the ranks of the January Uprising in the Battle of Skała on March 5, 1863. The scene of the assassination of General Alexander Lüders was reconstructed in the Polish film „Jarosław Dąbrowski.”

Lüders was replaced by his tsar brother, Prince Konstanty (not to be confused with the Prince Konstanty who held office before the outbreak of the November Uprising!). The Prince, together with Margrave Wielopolski, attempted to implement profound reforms in the Kingdom of Poland, filling civilian offices with Poles, attempting to establish the Kingdom’s autonomy, and gradually lifting martial law in individual governorates. However, it was too late. The entire Russian partition was in turmoil. The new year of 1863 was approaching. In January of the new year, seeking to calm the mood, Margrave Wielopolski initiated the conscription of young men into the tsar’s army. He achieved the opposite of his intended effect. A national uprising has broken out.

Dearest. To avoid crying, one must think at least once. Today, the Third Sunday of Advent, known as „Gaudete”—Rejoice, is unique during Advent because of its joyful theme and the mood it introduces to the liturgy. The Word of God, just proclaimed, especially encourages each of us to joy and wants to explain to us what it should truly consist of in the life of a Christian. Like the wise man in the story, the Word of God teaches us where the source of true happiness lies. 

Where all our worries should end. „Let the desert and the parched land rejoice, let the steppe exult and blossom.” With these words, among others, the prophet Isaiah invites each of us to joy today. We, who, through life’s adversities, falls into sin, and discouragements in faith, prayer, and interpersonal relationships, are often likened to the parched, sun-baked desert land. Isaiah encourages us to rejoice because the time of the Messiah’s coming is near, coming to save each of us. Christmas is near, which we will celebrate in just a few days as a commemoration of Jesus’ birth, and the day of Christ’s second coming is drawing ever closer, ending the Advent season of our lives—the longing expectation to meet the One who is the source of our deepest joy. Isaiah had something deeper in mind. Namely, that we can derive true joy in our lives from intimate friendship with God and from arranging our lives according to God’s Commandments. Only God can transform our hearts and souls, „dry as the steppe” because of the touch of sin, and cause the lives of each of us to blossom like a May meadow, teeming with life and joy.

The proximity of the approaching Christmas is also a harbinger of the great joy that can dwell in our hearts every day, whenever we allow Jesus to be born not in a humble stable, but in our hearts filled with love for Him. St. Mother Teresa of Calcutta once wrote these beautiful words: „Whenever you smile at your brother and extend your hand to him, it is always Christmas. Whenever you fall silent to listen to others, whenever you abandon the rules that, like an iron band, hold people in their loneliness, whenever you offer a glimmer of hope to the broken, whenever you humbly recognize how small your possibilities are and how great your weakness, whenever you allow God to love others through you—it is always Christmas!”

In the second reading, St. James the Apostle invites us to cultivate the virtue of patience in our daily lives. How much we need it when we are easily discouraged in doing good, when others repeatedly misread our good intentions and interpret them in their own way, when we struggle to find joy in prayer, when we perhaps sometimes discourage ourselves from regular confession because the same sins keep happening to us, when husbands and wives become discouraged when they struggle to communicate on key marital and family matters. „Be patient, brothers, until the Lord comes,” writes the Apostle. He also compares the Christian virtue of patience to a farmer who, after sowing the seed, perseveres until it bears fruit. You already know the need for human cooperation with God. Man prepares the soil, sows the seed, but it is God who provides the nourishing rain, the rays of the sun, and the growth of the seed. St. Ignatius of Loyola beautifully put this: „Pray as if everything depended on God, and act as if everything depended on you.” Entrusting ourselves to God in prayer, trusting that He will help us act appropriately in our lives and make good choices – this, contrary to appearances, is not an easy, but certainly effective, suggestion for practicing patience in our lives.

This month, in Malbork and other beautiful places in our homeland, Poles celebrate once again the biblical – and that is, the „smallest love” that will descend on Earth on our next Christmas: Jesus Christ, the Son of God, the Incarnate Word. Meanwhile, the winter landscape with huts and a wanderer may have sprung up on the ruins of a Piast castle. Television I’m unfamiliar with offers images straight from Namibia, where time slows down and space enchants with its vastness. Perfect for encountering wild nature, majestic dunes, and the culture of tribes that still live to the rhythm of the desert. Television, in its efforts, reveals something that is not the core of Polishness. We are indeed a „Republic,” Putin still rules over All-Powerful Russia, we invite multi-instrumentalist Gordon Matthew Sumner – Sting – and we elusively flounder in the absence of this, Poland is.

I would like to mention here the patriotic brick affair. The year is 1948-1949. Wrocław is supplying bricks for the reconstruction of Warsaw. Given the circumstances of the people at the time, rebuilding the capital was a priority. Furthermore, the status of the Oder-Neisse border, as well as the status of the so-called Recovered Territories, was unclear. The inhabitants of these lands, including Wrocław, who were mostly resettled from the Eastern Borderlands, which Poland lost between 1939 and 1945, did not care as diligently for their former German houses and apartments as for their own, as they expected to remain here only temporarily. At the peace conference held in Potsdam in 1945, the Big Three (USA, USSR, Great Britain) decided to transfer the management of these territories to Poland, but formally this status was to be temporary until the signing of the agreement, the final peace treaty with Germany.

The German Democratic Republic (GDR) recognized the Oder-Neisse border in the Treaty signed in Zgorzelec in 1950, while the Federal Republic of Germany (FRG) only de facto recognized Poland’s existing western border on the Oder-Neisse in the Treaty on the Basis for the Normalization of Mutual Relations in 1970. The final de jure confirmation of our western border only occurred in 1990 under the Treaty on the Final Settlement with Respect to Germany (the so-called „Two Plus Four Treaty”). It was signed by a united Germany and the four occupying powers (the United States, the USSR, Great Britain, and France). It finally settled the status of the united Germany and confirmed its borders, including the western border with Poland on the Oder-Neisse.

It is estimated that „only” about 200 wagonloads of bricks reached Warsaw, which was being rebuilt from the rubble. What happened to the rest? A large portion of the transports intended for Warsaw never arrived. The bricks were often stolen or used to rebuild other cities and neighborhoods. Due to the chaos of the first post-war years and the aforementioned abuses, there are no reliable, comprehensive statistics on the number of wagonloads that actually reached Warsaw. Researchers rely on estimates. During the nearly four-month siege of Wrocław in 1945, approximately 100,000 people died, and 65 percent of the city was nearly razed to the ground. For the next decade, 18 million cubic meters of rubble and hundreds of undamaged buildings in the city served—by decision of the Economic Committee of the Council of Ministers—as a „reservoir of bricks,” providing material for the reconstruction of Warsaw. Wrocław, along with Szczecin, was then known as the „brickyard” of the Polish People’s Republic, and hundreds of thousands of bricks were salvaged from its destroyed buildings. Moreover, this applied not only to destroyed buildings, as bricks were recovered from demolitions, and these included buildings in good (or even very good) condition. Bricks were shipped from Wrocław until 1954. A year earlier, a large brickyard was opened in Zasławice, near Nowa Huta. It should be emphasized that, contrary to official propaganda, most bricks from Wrocław were used to build Nowa Huta, not Warsaw. A major economic scandal was linked to the acquisition of bricks from Wrocław, which ended in convictions. Officially, the bricks were intended to be used to rebuild the devastated Warsaw (and other cities), but a significant portion of the millions of bricks removed from Wrocław, formerly known as Breslau, never reached the capital. Today’s Gospel doesn’t speak directly about joy, but Jesus, in answering John the Baptist’s question about whether He was truly the One to come, whether He was the Messiah, pointed to signs similar to those spoken of by the prophet Isaiah: „…the blind receive their sight, the lame walk, the lepers are cleansed, the deaf hear, the dead are raised, the poor have the Good News preached to them.” After these words, he adds: „And blessed (that is, truly happy!) is the one who does not doubt in Me.” The same Jesus who performed these great miracles two thousand years ago desires to accomplish great things in your life, every day, whenever, without doubting His power, you allow Him to be born in your heart.

Beloved. A drowsiness thick as snow and circling like snow, Covers with snowflakes of sleep. My day is causeless, my age is senseless. And these traces of my chaotic footsteps on the ground. If I want, I can sleep—if I want, they can get up, Sit by the window with last week’s newspaper, Or walk into the drowsiness of the day—then someone else, not me, Sitting at the window, will see a distant passerby. Is it good or bad: to fall asleep like this in the fog?Whispering news after the snow, the death knell, late? Is it good or bad: to wander in shadow against the background of a circling snowstorm and a dim era? The snow has fallen like a blanket over me, my age has flown by in an hour in a white slumber, a fluffy, dusty walk. My day is causeless, my age is senseless, wrote Julian Tuwim.

May these last days of Advent intensify within us the desire to prepare our hearts well for the coming of the Savior. Let us therefore open the doors of our hearts to Jesus, whose full power and grace we can experience now, participating in the miracle of this Eucharist. Let us allow Him to transform our lives into truly happy ones—for they are based on the good and joyful news of the Gospel. On the occasion of Christmas, I wish you peace and good health. May this time be an opportunity for respite and reflection. I extend my heartfelt wishes for a harmonious holiday season, prosperity, and much professional success in the coming New Year. Amen.

priest Stanisław Barszczak

______

Stanisław Barszczak, List z Rzymu

Ludzie w Strefie Gazy trwają w głodzie, pragnieniu i strachu. Najmilsi bracia i siostry. Każdy wielki błąd ma swój moment przejściowy, ułamek sekundy, kiedy można go sobie przypomnieć i być może naprawić. Wszyscy jesteśmy złamani… wszyscy złamani, tak wpada światło, tak nas widział Ernest Hemingway. Nie jestem tym, co mi się przydarzyło, jestem tym, kim wybieram się stać, to z kolei Carl Jung powiedział w „Alchemii samokreacji”. A oto Deklaracja Junga o radykalnej sprawczości: twoja przeszłość cię informuje, ale cię nie definiuje. Elita codziennie przepisuje swoje narracje za pomocą celowych działań. Oto, co masz czynić; kochaj ziemię, słońce i zwierzęta, gardź bogactwem, dawaj jałmużnę każdemu, kto prosi, stawaj w obronie głupich i szalonych, poświęcaj swoje dochody i pracę innym, nienawidź tyranów, nie spieraj się o Boga, bądź cierpliwy i wyrozumiały wobec ludzi, nie zdejmuj kapelusza przed niczym znanym lub nieznanym, ani przed żadnym człowiekiem lub grupą ludzi, chodź swobodnie z potężnymi, niewykształconymi osobami i z młodymi, i z matkami rodzin, czytaj te ulotki na świeżym powietrzu o każdej porze roku każdego roku swojego życia, ponownie zbadaj wszystko, czego uczono cię w szkole, kościele lub w jakiejkolwiek książce, odrzuć wszystko, co obraża twoją własną duszę, a twoje własne ciało stanie się wielkim poematem i będzie miało najbogatszą płynność nie tylko w swoich słowach, ale także w cichych liniach ust i twarzy, między rzęsami twoich oczu i w każdym ruchu i stawie twojego ciała, kiedyś zauważył to Walt Whitman. Oblicze Jezusa jest wypisane na twoim sercu, zadawalaj wszelkich twoich złodziei, Padre Pio nam powiedział. A miał na myśli nie tylko złodziei fizycznych, lecz także duchowych. Ludzie w Strefie Gazy trwają w głodzie, pragnieniu i strachu. Tysiącom rodzin brakuje: Jedzenia, Leków, Prądu i paliwa. Zespoły Lekarzy bez Granic widzą dzieci z silnym niedożywieniem, pacjentów z poparzeniami, których rany nie goją się, bo brakuje jedzenia, rodziny, w tym wielu z naszych pracowników, jedzących jeden posiłek dziennie. Nasza praca w Strefie Gazy jest możliwa dzięki wsparciu osób prywatnych. Wasze darowizny pozwalają Lekarzom bez Granic działać tam, gdzie potrzeby są największe. Pomóż nam dalej nieść pomoc w Strefie Gazym Wpłać darowiznę. Wesprzyj zbiórkę na Pomagam.pl Twoje dzieci nie są twoimi dziećmi. Są synami i córkami Życia, które tęsknią za sobą. Przychodzą przez ciebie, ale nie od ciebie, I chociaż są z tobą, to jednak nie należą do ciebie. Możesz dać im swoją miłość, ale nie swoje myśli, Bo mają swoje własne myśli. Możesz dać im mieszkanie ich ciałom, ale nie ich duszom, Bo ich dusze mieszkają w domu jutra, którego nie możesz odwiedzić, nawet w snach. Możesz starać się być jak one, ale nie staraj się uczynić ich podobnymi do siebie. Bo życie nie cofa się ani nie zatrzymuje się przy wczoraj. Jesteście łukami, z których wasze dzieci, jak żywe strzały, są wysyłane. Łucznik widzi znak na ścieżce nieskończoności, a On zgina cię swoją mocą, aby Jego strzały mogły lecieć szybko i daleko. Niech twoje zginanie w dłoni łucznika będzie dla radości; Bo tak jak On kocha strzałę, która leci, tak też kocha łuk, który jest stabilny (Khalil Gibran)

____

The people of Gaza are in hunger, thirst, and fear. Dear brothers and sisters. Every great mistake has its moment of transition, a split second when it can be remembered and perhaps fixed. We are all broken… all broken, this is how the light comes in, this is how Ernest Hemingway saw us. I am not what happened to me, I am what I choose to become, as Carl Jung said in „The Alchemy of Self-Creation.” And here is Jung’s Declaration of Radical Agency: your past informs you, but it does not define you. The elite rewrite their narratives daily through purposeful actions. This is what you must do; love the earth, the sun, and the beasts, despise wealth, give alms to every one that asketh, defend the foolish and the insane, sacrifice thy earnings and thy labor to others, hate tyrants, do not dispute about God, be patient and considerate towards men, do not take off thy hat to anything known or unknown, nor to any man or set of men, walk freely with the mighty, the uneducated, and with the young, and with the mothers of families, read these pamphlets in the open air at every season of every year of thy life, re-examine all that thou hast been taught in school, church, or in any book, reject all that offends thy own soul, and thy own body shall become a great poem, and shall have the richest fluidity, not only in its words, but in the silent lines of thy mouth and face, between the lashes of thy eyes, and in every movement and joint of thy body, as Walt Whitman once observed. The face of Jesus is written on your heart, please all your thieves, Padre Pio told us. And he meant not only physical thieves, but also spiritual ones. People in the Gaza Strip are suffering from hunger, thirst and fear. Thousands of families lack: food, medicine, electricity and fuel. ‚Doctors Without Borders’ teams see children with severe malnutrition, patients with burns whose wounds do not heal because of the lack of food, families, including many of our employees, eating one meal a day. Our work in the Gaza Strip is possible thanks to the support of private individuals. Your donations allow Doctors Without Borders to operate where the needs are greatest. Help us continue to provide assistance in the Gaza Strip. Make a donation. Support the collection on Pomagam.pl Your children are not your children. They are sons and daughters of Life who yearn for each other. They come through you, but not from you, And though they are with you, yet they do not belong to you. You can give them your love, but not your thoughts, For they have thoughts of their own. You can give them dwellings for their bodies, but not for their souls, For their souls dwell in the house of tomorrow, which you cannot visit, not even in dreams. You can strive to be like them, but do not strive to make them like you. For life does not go back or stop at yesterday. You are the bows from which your children, like living arrows, are sent forth. The archer sees the sign on the path of infinity, and He bends you with His power, that His arrows may fly swift and far. Let your bending in the archer’s hand be for joy; For as He loves the arrow that flies, so He loves the bow that is steady (Khalil Gibran)

_____

La gente di Gaza soffre la fame, la sete e la paura. Cari fratelli e sorelle. Ogni grande errore ha il suo momento di transizione, una frazione di secondo in cui può essere ricordato e forse corretto. Siamo tutti distrutti… tutti distrutti, è così che entra la luce, è così che ci vedeva Ernest Hemingway. Non sono ciò che mi è successo, sono ciò che scelgo di diventare, come disse Carl Jung ne „L’alchimia dell’auto-creazione”. Ed ecco la Dichiarazione di Jung sull’Agentività Radicale: il tuo passato ti informa, ma non ti definisce. L’élite riscrive le proprie narrazioni quotidianamente attraverso azioni mirate. Questo è ciò che devi fare; Ama la terra, il sole e le bestie, disprezza la ricchezza, fai l’elemosina a chiunque te la chieda, difendi gli stolti e i pazzi, sacrifica i tuoi guadagni e il tuo lavoro agli altri, odia i tiranni, non discutere di Dio, sii paziente e premuroso verso gli uomini, non toglierti il ​​cappello davanti a nulla di noto o sconosciuto, né a nessun uomo o gruppo di uomini, cammina liberamente con i potenti, gli ignoranti, con i giovani e con le madri di famiglia, leggi questi opuscoli all’aria aperta in ogni stagione di ogni anno della tua vita, riesamina tutto ciò che ti è stato insegnato a scuola, in chiesa o in qualsiasi libro, rifiuta tutto ciò che offende la tua anima e il tuo corpo diventerà un grande poema e avrà la più ricca fluidità, non solo nelle sue parole, ma nelle linee silenziose della tua bocca e del tuo viso, tra le ciglia dei tuoi occhi e in ogni movimento e giuntura del tuo corpo, come osservò una volta Walt Whitman. Il volto di Gesù è scritto nel vostro cuore, perdonate tutti i vostri ladri, ci ha detto Padre Pio. E non si riferiva solo ai ladri fisici, ma anche a quelli spirituali. Le persone nella Striscia di Gaza soffrono di fame, sete e paura. Migliaia di famiglie mancano di cibo, medicine, elettricità e carburante. Le équipe di Medici Senza Frontiere visitano bambini con grave malnutrizione, pazienti con ustioni le cui ferite non guariscono a causa della mancanza di cibo, famiglie, compresi molti dei nostri dipendenti, che consumano un solo pasto al giorno. Il nostro lavoro nella Striscia di Gaza è possibile grazie al sostegno di privati. Le vostre donazioni permettono a Medici Senza Frontiere di operare dove i bisogni sono maggiori. Aiutateci a continuare a fornire assistenza nella Striscia di Gaza. Fate una donazione. Sostenete la raccolta fondi su Pomagam.pl I vostri figli non sono figli vostri. Sono figli e figlie della Vita che si desiderano a vicenda. Vengono attraverso di voi, ma non da voi, e sebbene siano con voi, tuttavia non vi appartengono. Puoi dare loro il tuo amore, ma non i tuoi pensieri, perché hanno pensieri propri. Puoi dare loro una dimora per i loro corpi, ma non per le loro anime, perché le loro anime abitano nella casa del domani, che non puoi visitare, nemmeno in sogno. Puoi sforzarti di essere come loro, ma non sforzarti di renderli simili a te. Perché la vita non torna indietro né si ferma a ieri. Voi siete gli archi da cui i vostri figli, come frecce vive, vengono scagliati. L’arciere vede il segno sul sentiero dell’infinito e vi tende con la Sua potenza, affinché le Sue frecce volino veloci e lontane. Che il vostro tendervi nella mano dell’arciere sia per la gioia; perché come Egli ama la freccia che vola, così ama l’arco che è saldo. (Khalil Gibran)

____

La gente de Gaza sufre hambre, sed y miedo. Queridos hermanos y hermanas. Todo gran error tiene su momento de transición, una fracción de segundo en la que puede recordarse y quizás corregirse. Todos estamos rotos… todos rotos, así es como entra la luz, así es como nos veía Ernest Hemingway. No soy lo que me sucedió, soy lo que elijo convertirme, como dijo Carl Jung en „La alquimia de la autocreación”. Y aquí está la Declaración de la Agencia Radical de Jung: tu pasado te informa, pero no te define. La élite reescribe sus narrativas a diario mediante acciones con propósito. Esto es lo que debes hacer; Ama la tierra, el sol y las bestias, desprecia la riqueza, da limosna a todo el que pida, defiende a los necios y a los locos, sacrifica tus ganancias y tu trabajo a los demás, odia a los tiranos, no discutas sobre Dios, sé paciente y considerado con los hombres, no te quites el sombrero ante nada conocido o desconocido, ni ante ningún hombre o grupo de hombres, camina libremente con los poderosos, los ignorantes, y con los jóvenes, y con las madres de familia, lee estos panfletos al aire libre en cada estación de cada año de tu vida, reexamina todo lo que te han enseñado en la escuela, la iglesia o en cualquier libro, rechaza todo lo que ofenda a tu propia alma, y ​​tu propio cuerpo se convertirá en un gran poema, y ​​tendrá la fluidez más rica, no solo en sus palabras, sino en las líneas silenciosas de tu boca y tu rostro, entre las pestañas de tus ojos y en cada movimiento y articulación de tu cuerpo, como observó una vez Walt Whitman. El rostro de Jesús está grabado en tu corazón; aplaude a todos tus ladrones, nos dijo el Padre Pío. Y no se refería solo a los ladrones físicos, sino también a los espirituales. La gente en la Franja de Gaza sufre hambre, sed y miedo. Miles de familias carecen de alimentos, medicinas, electricidad y combustible. Los equipos de Médicos Sin Fronteras atienden a niños con desnutrición severa, pacientes con quemaduras cuyas heridas no cicatrizan por la falta de alimentos, familias, incluyendo a muchos de nuestros empleados, que solo comen una vez al día. Nuestra labor en la Franja de Gaza es posible gracias al apoyo de particulares. Tus donaciones permiten a Médicos Sin Fronteras operar donde más se necesita. Ayúdanos a seguir prestando asistencia en la Franja de Gaza. Haz una donación. Apoya la colecta en Pomagam.pl. Tus hijos no son tus hijos. Son hijos e hijas de la Vida que se anhelan el uno al otro. Vienen a través de ti, pero no de ti. Y aunque están contigo, no te pertenecen. Puedes darles tu amor, pero no tus pensamientos, pues ellos tienen sus propios pensamientos. Puedes darles morada para sus cuerpos, pero no para sus almas, pues sus almas habitan en la casa del mañana, que no puedes visitar ni siquiera en sueños. Puedes esforzarte por ser como ellos, pero no te esfuerces por que sean como tú. Porque la vida no retrocede ni se detiene en el ayer. Ustedes son los arcos desde los cuales sus hijos, como flechas vivientes, son lanzados. El arquero ve la señal en el camino del infinito, y Él los dobla con Su poder, para que Sus flechas vuelen veloces y lejos. Que tu doblamiento en la mano del arquero sea para alegría; porque así como Él ama la flecha que vuela, así ama el arco que es firme. (Khalil Gibran)

_____

Les habitants de Gaza souffrent de la faim, de la soif et de la peur. Chers frères et sœurs. Chaque grande erreur a son moment de transition, une fraction de seconde où l’on peut s’en souvenir et peut-être la réparer. Nous sommes tous brisés… tous brisés, c’est ainsi que la lumière entre, c’est ainsi qu’Ernest Hemingway nous voyait. Je ne suis pas ce qui m’est arrivé, je suis ce que je choisis de devenir, comme le disait Carl Jung dans « L’Alchimie de l’auto-création ». Et voici la Déclaration de Jung sur l’action radicale : votre passé vous informe, mais ne vous définit pas. L’élite réécrit son récit quotidiennement par des actions déterminées. Voilà ce que vous devez faire ; aime la terre, le soleil et les bêtes, méprise la richesse, fais l’aumône à quiconque te le demande, défends les insensés et les fous, sacrifie tes gains et ton travail aux autres, déteste les tyrans, ne discute pas au sujet de Dieu, sois patient et prévenant envers les hommes, ne tire ton chapeau devant rien de connu ou d’inconnu, ni devant aucun homme ou groupe d’hommes, marche librement avec les puissants, les sans instruction, et avec les jeunes, et avec les mères de famille, lis ces brochures en plein air à chaque saison de chaque année de ta vie, réexamine tout ce qu’on t’a enseigné à l’école, à l’église, ou dans n’importe quel livre, rejette tout ce qui offense ta propre âme, et ton propre corps deviendra un grand poème, et aura la plus riche fluidité, non seulement dans ses mots, mais dans les lignes silencieuses de ta bouche et de ton visage, entre les cils de tes yeux, et dans chaque mouvement et articulation de ton corps, comme Walt Whitman l’a observé un jour. Le visage de Jésus est inscrit dans votre cœur, faites plaisir à tous vos voleurs, nous a dit Padre Pio. Et il ne parlait pas seulement des voleurs physiques, mais aussi des voleurs spirituels. Dans la bande de Gaza, les habitants souffrent de la faim, de la soif et de la peur. Des milliers de familles manquent de nourriture, de médicaments, d’électricité et de carburant. Les équipes de Médecins Sans Frontières voient des enfants souffrant de malnutrition sévère, des patients brûlés dont les blessures ne guérissent pas faute de nourriture, des familles, dont beaucoup de nos employés, ne mangent qu’un seul repas par jour. Notre action dans la bande de Gaza est possible grâce au soutien de particuliers. Vos dons permettent à Médecins Sans Frontières d’intervenir là où les besoins sont les plus criants. Aidez-nous à continuer d’apporter notre aide dans la bande de Gaza. Faites un don. Soutenez la collecte sur Pomagam.pl Vos enfants ne sont pas vos enfants. Ce sont des fils et des filles de la Vie qui se languissent les uns des autres. Ils viennent de vous, mais ne viennent pas de vous. Et bien qu’ils soient avec vous, ils ne vous appartiennent pas. Tu peux leur donner ton amour, mais pas tes pensées, car ils ont leurs propres pensées. Tu peux leur offrir un abri pour leur corps, mais pas pour leur âme, car leur âme réside dans la maison de demain, que tu ne peux visiter, même en rêve. Tu peux t’efforcer de leur ressembler, mais ne cherche pas à les rendre semblables à toi. Car la vie ne revient pas en arrière et ne s’arrête pas au passé. Vous êtes les arcs d’où vos enfants, comme des flèches vivantes, sont lancés. L’archer voit le signe sur le chemin de l’infini, et Il vous tend de Sa puissance, afin que ses flèches volent vite et loin. Que votre flexion dans la main de l’archer soit source de joie ; car comme Il aime la flèche qui vole, Il aime l’arc qui est stable. (Khalil Gibran)

_____

Die Menschen in Gaza leiden Hunger, Durst und Angst. liebe Brüder und Schwestern, Liebste. Jeder große Fehler hat seinen Moment des Übergangs, einen Sekundenbruchteil, in dem man sich daran erinnern und es vielleicht korrigieren kann. Wir sind alle gebrochen … alle gebrochen, so kommt das Licht herein, so sah uns Ernest Hemingway. Ich bin nicht, was mir passiert ist, ich bin, was ich zu werden wähle, wie Carl Jung in „Die Alchemie der Selbsterschaffung“ sagte. Und hier ist Jungs Erklärung der radikalen Handlungsfähigkeit: Deine Vergangenheit prägt dich, aber sie definiert dich nicht. Die Elite schreibt ihre Narrative täglich durch zielgerichtetes Handeln neu. Das musst du tun: Liebe die Erde, die Sonne und die Tiere, verachte Reichtum, gib jedem, der dich bittet, Almosen, verteidige die Dummen und die Geisteskranken, opfere deinen Verdienst und deine Arbeit anderen, hasse Tyrannen, streite nicht über Gott, sei geduldig und rücksichtsvoll gegenüber den Menschen, ziehe deinen Hut vor nichts Bekanntem oder Unbekanntem, vor keinem Mann oder keiner Gruppe von Männern, geh frei mit den Mächtigen, den Ungebildeten und mit den Jungen und mit den Müttern von Familien um, lies diese Broschüren zu jeder Jahreszeit deines Lebens im Freien, überprüfe alles, was du in der Schule, der Kirche oder in irgendeinem Buch gelernt hast, lehne alles ab, was deine Seele beleidigt, und dein eigener Körper wird zu einem großen Gedicht werden und die reichste Flüssigkeit besitzen, nicht nur in seinen Worten, sondern auch in den stillen Linien deines Mundes und Gesichts, zwischen den Wimpern deiner Augen und in jeder Bewegung und jedem Gelenk deines Körpers, wie Walt Whitman einmal bemerkte. „Das Antlitz Jesu ist in dein Herz geschrieben, erfreue alle deine Diebe“, sagte Pater Pio. Und er meinte damit nicht nur die physischen, sondern auch die spirituellen Diebe. Die Menschen im Gazastreifen leiden unter Hunger, Durst und Angst. Tausenden Familien fehlt es an Nahrung, Medikamenten, Strom und Treibstoff. Die Teams von Ärzte ohne Grenzen sehen Kinder mit schwerer Unterernährung, Patienten mit Verbrennungen, deren Wunden aufgrund des Nahrungsmangels nicht heilen, Familien, darunter viele unserer Mitarbeiter, die nur eine Mahlzeit am Tag zu sich nehmen. Unsere Arbeit im Gazastreifen ist dank der Unterstützung von Privatpersonen möglich. Ihre Spenden ermöglichen es Ärzte ohne Grenzen, dort tätig zu sein, wo die Not am größten ist. Helfen Sie uns, weiterhin Hilfe im Gazastreifen zu leisten. Spenden Sie. Unterstützen Sie die Sammlung auf Pomagam.pl. Eure Kinder sind nicht eure Kinder. Sie sind Söhne und Töchter des Lebens, die sich nacheinander sehnen. Sie kommen durch euch, aber nicht von euch. Und obwohl sie bei euch sind, gehören sie euch nicht. Du kannst ihnen deine Liebe schenken, aber nicht deine Gedanken, denn sie haben ihre eigenen Gedanken. Du kannst ihnen Wohnungen für ihren Körper geben, aber nicht für ihre Seele, denn ihre Seelen wohnen im Haus von morgen, das du nicht besuchen kannst, nicht einmal in Träumen. Du kannst danach streben, ihnen ähnlich zu sein, aber strebe nicht danach, sie dir ähnlich zu machen. Denn das Leben geht nicht zurück oder endet im Gestern. Ihr seid die Bögen, von denen eure Kinder, wie lebendige Pfeile, ausgesandt werden. Der Bogenschütze sieht das Zeichen auf dem Pfad der Unendlichkeit, und er spannt euch mit seiner Kraft, damit seine Pfeile schnell und weit fliegen. Lass dein Spannen in der Hand des Bogenschützen aus Freude geschehen; denn wie er den Pfeil liebt, der fliegt, so liebt er den Bogen, der fest ist. (Khalil Gibran)

_____

Жители Газы голодают, жаждут и боятся. Дорогие братья и сестры, дорогие мои. У каждой большой ошибки есть свой момент перехода, доля секунды, когда ее можно вспомнить и, возможно, исправить. Мы все сломаны… все сломаны, так приходит свет, так нас видел Эрнест Хемингуэй. Я не то, что со мной случилось, я то, чем я выбираю стать, как сказал Карл Юнг в «Алхимии самосотворения». А вот Декларация радикального агентства Юнга: ваше прошлое информирует вас, но оно не определяет вас. Элита ежедневно переписывает свои нарративы посредством целенаправленных действий. Вот что вы должны сделать; Люби землю, солнце и зверей, презирай богатство, подавай милостыню каждому просящему, защищай глупых и безумных, жертвуй свои заработки и труды другим, ненавидь тиранов, не спорь о Боге, будь терпелив и внимателен к людям, не снимай шляпу ни перед чем известным или неизвестным, ни перед одним человеком или группой людей, ходи свободно с сильными, необразованными, с молодыми и с матерями семейств, читай эти брошюры на открытом воздухе в каждое время года твоей жизни, пересматривай все, чему тебя учили в школе, церкви или в любой книге, отвергай все, что оскорбляет твою собственную душу, и твое собственное тело станет великой поэмой и будет обладать богатейшей текучестью не только в своих словах, но и в безмолвных линиях твоего рта и лица, между ресницами твоих глаз и в каждом движении и суставе твоего тела, как однажды заметил Уолт Уитмен. Лицо Иисуса написано на вашем сердце, пожалуйста, все ваши воры, сказал нам Падре Пио. И он имел в виду не только физических воров, но и духовных. Люди в секторе Газа страдают от голода, жажды и страха. Тысячи семей испытывают нехватку: еды, лекарств, электричества и топлива. Команды «Врачей без границ» видят детей с тяжелым недоеданием, пациентов с ожогами, чьи раны не заживают из-за отсутствия еды, семьи, включая многих наших сотрудников, которые едят один раз в день. Наша работа в секторе Газа возможна благодаря поддержке частных лиц. Ваши пожертвования позволяют «Врачам без границ» работать там, где больше всего нуждаются. Помогите нам продолжать оказывать помощь в секторе Газа. Сделайте пожертвование. Поддержите сбор на Pomagam.pl Ваши дети — это не ваши дети. Это сыновья и дочери Жизни, которые тоскуют друг по другу. Они приходят через вас, но не от вас, И хотя они с вами, но они не принадлежат вам. Вы можете дать им свою любовь, но не свои мысли, Ибо у них есть свои мысли. Вы можете дать им жилища для их тел, но не для их душ, Ибо их души обитают в доме завтрашнего дня, который вы не можете посетить даже во сне. Вы можете стремиться быть такими, как они, но не стремитесь сделать их такими, как вы. Ибо жизнь не возвращается и не останавливается на вчерашнем дне. Вы — луки, из которых ваши дети, как живые стрелы, посылаются вперед. Лучник видит знак на пути бесконечности, и Он сгибает вас Своей силой, чтобы Его стрелы могли лететь быстро и далеко. Пусть ваш изгиб в руке лучника будет для радости; Ибо как Он любит стрелу, которая летит, так Он любит лук, который устойчив. (Халиль Джебран)

____

Stanisław Barszczak, Wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość

Fala po zaniku wiatru na oceanie nie znika, ale zamienia się w energię, którą skrywa teraz ocean. Po śmierci świadomość (wł consapevolezza) nie znika. Prawda o sobie samym ważniejsza jak prawa rządzące przyrodą. To byłoby chwałą świata przekonać do tego wszystkich ludzi. Trzeba by poinformować drugiego człowieka o tym, jak jesteśmy ściśle ze sobą związani. Zbliżanie się ku śmierci uświadamia mi jak mało kochałem, jakkolwiek tylko miłość się liczy. W poszukiwaniu jedności ludzie muszą otworzyć się na siebie, w rzeczy samej na prawdę, inaczej będziemy długo jeszcze błądzić powtarzając te same błędy. Splątanie kwantowe uczy mnie o tym, jak cząstki elementarne wymieniają energię również w ruchach nieświadomych, także o tym że nie wszystko zależy od materii, że trzeba kształcić naszą świadomość przejmując nie podejmowaną przez ludzi energię świata. Śmierć jest początkiem a nie końcem, nasze życie nie kończy się z śmiercią, tym bardziej trzeba nam stwarzać odczucie ostatniej jedności rodzaju ludzkiego w czynach miłości. Nauka będzie eliminować cytowane przeze mnie nieznane „cząstki energii”. Jestem przekonany, że nasze dobre czyny nie umierają. Prawda nie należy do religii ani do nauki. Tym więcej kroczyć nam trzeba ku prawdzie już teraz. Najważniejsze to ją usłyszeć.


Stanisław Barszczak, Faith, hope, love, the greatest of them is love

A wave after the wind has died on the ocean does not disappear, but turns into the energy that the ocean now conceals. After the death of the consciousness (Italian, consapevolezza) does not disappear. The truth about yourself is more important than the laws that govern nature. The glory of the world would be to convince all men of this. It would be necessary to inform all beings how closely we are connected to each other. Approaching death makes me realize how little I loved, however only love counts. Then people in their search for unity must open up to each other, in fact to the truth, otherwise we will wander for a long time repeating the same mistakes. Quantum entanglement teaches me how elementary particles exchange energy also in unconscious movements, also that not everything depends on matter, that we need to educate our consciousness taking over the energy of the world not taken up by people. Death is the beginning, not the end, our life does not end with death, all the more reason to create for us a feeling of the last unity of the human race in acts of love. Science will eliminate the unknown „energy particles” I quoted. I am convinced that our good deeds do not die. Truth does not belong to religion or science. All the more reason for us to walk towards truth now. The most important thing is to hear it.

Opublikowane przez http://stanislawart.wordpress.com

https://sbarszczak2009.com is the official WordPress.com home for Stanislaw Barszczak, an author of many books, essays, articles. As the best male recording artist of all time, author continues to leave an indelible mark on the world through his art, sacerdotal activism and humanitarian leadership. Father Stanislaw consistently pushes boundaries, spurs conversations and unites us all through his revolutionary work. Subscribe for the latest videos, music, news and updates. Enjoy Stanislaw Barszczak’s groundbreaking YouTube home, live performances, videos and more. I wish you happy reading bye

Dodaj komentarz