The end of The World

Stanisław Barszczak, Soczewica  z kurczakiem

Tymczasem kontynuuję moją tegoroczną podróż do Włoch „Gdzie Alpy pachną śródziemnomorskim klimatem”.
Miesiąc temu mogłem odkryć  magiczne jezioro Iseo, rozkoszować się wspaniałością jeziora Garda i Braies, podziwiając zapierające dech w piersiach panoramy, robić  piękne zdjęcia wśród malowniczych krajobrazów, odwiedzić Grotte di Catullo i zobaczyć, gdzie przeszłość spotyka się z teraźniejszością,
wybrać się do zapierającego dech w piersiach Sanktuarium Madonna della Corona, zobaczyć kultowe zabytki Werony, takie jak balkon Julii i dom Romea. Wyjątkowy program, idealny dla osób lubiących odkrywać nowe miejsca. Na naszej trasie wspaniałe zabytki często omijane w trakcie wypraw do Włoch, przepiękne widokowo trasy spacerowe, rejsy po jeziorach, wypoczynek na pięknych plażach. Ale zostałem okradziony i czekam na zwrot pieniędzy – gotówki.

Nie skończcie tutaj waszej przygody. Odwiedzając swoją ojczystą Europę, nie zapomnijcie o zamkach – często rodzinnych skarbach tych ziem, a także o Najstarszej Rzymskiej Twierdzy na Północ od Alp. Jako najstarszy zachowany rzymski fort na północ od Alp, Portus Adurni (patrz, Zamek Portchester, Wielka Brytania) płynnie łączy świat starożytny i średniowieczny, oferując głęboki wgląd w strategiczną pomysłowość i mistrzostwo architektoniczne minionych cywilizacji.

Jak wiecie bywałem w Berlinie, tam mogłem uczestniczyć we Mszy świętej w Bazylice świętego Jana, może jeszcze raz wybiorę się do stolicy Niemczech. Jakkolwiek współczesny człowiek ma złe skojarzenia z tym miastem, gdy mówi: „Berlin jest po to, żeby mieszać wszystko ze wszystkim, człowieku… Kradnę zewsząd, co rezonuje ze mną i pobudza moją wyobraźnię… ponieważ moja praca i moja kradzież są tak autentyczne, jak coś, co przemawia bezpośrednio do mojej duszy. Nie jest ważne skąd biorę, ale dokąd to niosę.”

W świecie co dziesiąte dziecko jest głodne, 240 mln dzieci nie chodzi do szkoły, rodzice nie mają pieniędzy. W Gazie jest parafia, która liczy 600 wiernych, tam jedzą soczewicę z kurczakiem. Ale się nie przelewa. Ludzie mają wszędzie własne problemy. W moim kraju w tym samym czasie ludzie wychodzą z modernistycznego studia telewizyjnego po słowach: Posunął się pan za daleko. Czym innym jest krytykowanie czyjejś postawy, a czym innym nazwanie rozmówcy „człowiekiem zdegenerowanym” – powiedział do Przemysława Czarnka wiceszef MON Paweł Zalewski. Wcześniej apelował do polityka PiS o to, by przeprosił za słowa, które skierował w stronę Roberta Biedronia. Gdy Czarnek nie zgodził się na przeprosiny, Zalewski opuścił studio Polsat News. Czy to nie jest przejaw współczesnego totalitaryzmu. Z góry jednak wycofuję się z mówienia o totalitaryzmie, ale czy tak nie jest?

W oczekiwaniu sprawiedliwości chciałbym podać zasady rozsądnego życia według pisarza, którego antyutopie stały się rzeczywistością. George Orwell (1903-1950), właściwie Eric Arthur Blair, był brytyjskim pisarzem, dziennikarzem i krytykiem, jednym z najważniejszych myślicieli społecznych XX wieku. Jego najsłynniejsze dzieła – Rok 1984 i Folwark zwierzęcy – stały się klasyką literatury antyutopijnej, demaskującą zagrożenia totalitaryzmu.
Oto 20 zasad rozsądnego życia w świecie, który traci rozum:
W czasach powszechnego kłamstwa mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym. Język kształtuje świadomość – kto kontroluje język, kontroluje myślenie. Totalitaryzm zmusza ludzi do odrzucenia dowodów własnych oczu i uszu. Ufaj swoim obserwacjom. Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość. Kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość. Celem wojny nie jest zwycięstwo, ale utrzymanie społeczeństwa w stanie strachu. Partia nigdy się nie myli – dlatego kwestionuj każdą ideologię, która twierdzi, że jest nieomylna. Wolność to prawo do stwierdzenia, że dwa plus dwa równa się cztery. Władza dla samej władzy jest największą pułapką. Ubóstwo jest utrzymywane sztucznie, aby ludzie byli zajęci przetrwaniem. Nie wystarczy, że ludzie są posłuszni – muszą także kochać Wielkiego Brata. Prawdziwa kontrola to moment, gdy nawet we własnych myślach nie czujesz się wolny. Banalna rozrywka utrzymuje masy w uległości. Rewolucje nie są dla wolności – są dla władzy. Władza potrzebuje wroga, aby usprawiedliwić swoje istnienie.
System może zmusić cię do zaakceptowania tego, co wczoraj wydawało się nie do pomyślenia. Najskuteczniejszy sposób na zniszczenie ludzi to wymazanie ich historii. Nawet inteligentni ludzie mogą wierzyć w oczywiste absurdy. Wolność to walka, która nigdy się nie kończy. Strach sprawia, że ludzie akceptują każde zniewolenie. Jeśli istnieje nadzieja, to jest ona w zwykłych ludziach. Orwell przewidział więcej, niż mogłoby się wydawać.

Na początku XIX wieku na lodowatym terenie Alp Szwajcarskich rozegrała się niezwykła opowieść o odwadze i współczuciu. Jak głosi legenda Barry, pies ratowniczy rasy bernardyn wyszkolony przez mnichów z Wielkiego Hospicjum św. Bernarda, stał się latarnią nadziei dla osieroconych podróżników.
Pewnego pamiętnego dnia Barry znalazł alpinistę, który zabłądził i upadł ze zmęczenia. Kierując się instynktem i przeszkoleniem, Barry niestrudzenie pracował, aby zapewnić mężczyźnie ciepło, szczekając, aby zaalarmować ratowników, i pozostając przy nim do czasu przybycia pomocy. Barry był kimś więcej niż psem ratowniczym; był ratunkiem dla osób borykających się z trudnymi warunkami w Alpach. Wyposażony w zapasy i niezrównaną wytrzymałość, stawił czoła burzom śnieżnym i zdradliwemu terenowi, ratując ponad 40 istnień ludzkich podczas swojej służby.
Historie o jego bohaterstwie rozeszły się szeroko, zmieniając Barry’ego w legendę i podkreślając kluczową rolę ratowników. Jego wizerunek, często ukazany na fotografiach i obrazach, stał się uniwersalnym symbolem odwagi i bezinteresowności. Ta historia urzekła Europę i Amerykę Północną, wzbudzając podziw dla psów ratowniczych i ich opiekunów. Praca Barry’ego zwróciła także uwagę na ciągłe wysiłki mnichów, którzy szkolili tak niezwykłe zwierzęta, aby ratowały życie w bezlitosnych górach. Jego dziedzictwo położyło podwaliny pod rolę psów ratowniczych we współczesnych działaniach ratowniczych, udowadniając trwałą więź między ludźmi i zwierzętami.

Opowieść Barry’ego przypomina nam o sile odwagi i współczucia, nawet w najtrudniejszych okolicznościach. „Bohaterowie przybierają różne postacie, ale ich serce i poświęcenie robią różnicę”. Barry żył w latach 1800-1814 . Gdy się zestarzał i nie był już w stanie służyć, w 1812 roku trafił do Berna, gdzie był utrzymywany aż do swej naturalnej śmierci.

Na koniec tej relacji chciałbym przywołać geniusza, właściwie  artystkę. Marilyn Monroe kiedyś powiedziała Einsteinowi:
„Moglibyśmy mieć dziecko. Byłoby tak piękne jak ja i tak mądre jak ty.” Na co ojciec teorii względności odpowiedział: „Obawiam się, że będzie odwrotnie – odziedziczy moją urodę, a twój umysł.” Nikt wtedy nie wiedział (badania wykazały później), że IQ Marilyn wynosi aż 165 – o pięć punktów więcej niż u „największego geniusza wszech czasów”.

Marilyn (Norma Jean Baker, 1926–1962) była zapaloną czytelniczką, której dom krył bibliotekę z tysiącem książek. Zanurzała się w lekturach literatury, poezji, sztuk teatralnych i filozofii, pokazując, że pasja do życia łączy się z głęboką potrzebą poznawania świata.

Jej niezapomniane cytaty inspirują do dziś: „Jedną z najlepszych rzeczy, jakie spotkały mnie w życiu, jest to, że jestem kobietą. Każda kobieta powinna to czuć. Psy nie gryzą. Ludzie – tak. Nie chcę wiosny. Czuję się jak gorąca, czerwona jesień. Śmiej się, kiedy jest ci smutno. Płakać jest zbyt łatwo. Kiedy byłam dzieckiem, nikt nie mówił mi, że jestem piękna. Wszystkie dzieci powinny usłyszeć, że są piękne, nawet jeśli tak nie jest. Lepiej być samemu, niż nieszczęśliwym z kimś.
Niedoskonałość to piękno, a szaleństwo to geniusz. Lepiej być zabawnym niż nudnym.
Rozczarowania otwierają oczy i zamykają serce. Jestem małą dziewczynką w wielkim świecie, szukającą kogoś do kochania.
Nigdy nie odchodziłam od tego, w co wierzyłam. Nigdy nikogo nie oszukiwałam. Czasami pozwalam mężczyznom popełniać własne błędy. Gdybym przestrzegała wszystkich zasad, nic bym nie osiągnęła. Kochanie mężczyzny to jedno, a życie z nim – zupełnie co innego. Nie opuszczaj głowy, trzymaj ją wysoko i uśmiechaj się, bo życie jest piękne i jest wiele powodów do uśmiechu.”

Marilyn udowadnia, że piękno, inteligencja i pasja do życia idą w parze. Jej słowa przypominają nam, że warto marzyć, czytać i żyć pełnią życia! A więc żyć bez rozczarowań i zawsze iść do przodu.

Papież Franciszek wielokrotnie podkreślał potrzebę ucieleśniania przez chrześcijan miłosierdzia, odzwierciedlającego miłość i współczucie Boga. W tym Wielkim Poście zachęca wszystkich katolików, w tym konserwatystów, aby podchodzili do innych z otwartym sercem i duchem zrozumienia, a nie osądu. W swoich naukach podkreśla, że ​​miłosierdzie powinno przenikać wszystkie decyzje i postawy w Kościele. Papież ostrzegał przed tendencją do surowego osądzania innych. Przypomina wiernym, że nauczał, aby nie osądzać ani nie potępiać innych, ponieważ może to prowadzić do wykluczenia i podziałów we wspólnocie. Podczas audiencji generalnej stwierdził, że chrześcijaństwo powinno zawiesić osąd i potępienie, skupiając się zamiast tego na przebaczeniu i zrozumieniu. Jest to zgodne z ewangelicznym przesłaniem miłości i akceptacji.


_____

Stanisław Barszczak, Lentils with chicken

Meanwhile, I continue my journey to Italy this year „Where the Alps smell of Mediterranean climate”. A month ago, I was able to discover the magical Lake Iseo, enjoy the splendor of Lake Garda and Braies, admire the breathtaking panoramas, take beautiful photos among the picturesque landscapes, visit the Grotte di Catullo and see where the past meets the present,
go to the breathtaking Sanctuary of Madonna della Corona, see the iconic monuments of Verona, such as Juliet’s balcony and Romeo’s house. A unique program, ideal for people who like to discover new places. On our route, wonderful monuments often omitted during trips to Italy, beautiful scenic walking routes, lake cruises, relaxation on beautiful beaches. But I was robbed and I am waiting for my money back – cash.

Do not end your adventure here. When visiting your native Europe, don’t forget the castles – often family treasures of these lands, as well as the Oldest Roman Fort North of the Alps. As the oldest surviving Roman fort north of the Alps, Portus Adurni (see, Portchester Castle, UK) seamlessly combines the ancient and medieval worlds, offering a profound insight into the strategic ingenuity and architectural mastery of past civilizations.

As you know, I have been to Berlin, where I could attend Mass in the Basilica of St. John, and I may visit the German capital again. However, the modern man has bad associations with this city when he says: „Berlin is for mixing everything with everything, man… I steal from everywhere, what resonates with me and stimulates my imagination… because my work and my theft are as authentic as something that speaks directly to my soul. It is not important where I take it from, but where I take it to.”

In the world, every tenth child is hungry, 240 million children do not go to school, parents have no money. In Gaza, there is a parish with 600 faithful, where they eat lentils with chicken. But it does not overflow. People everywhere have their own problems. In my country at the same time, people leave a modernist television studio after saying: You have gone too far. It is one thing to criticize someone’s attitude, and another to call the interlocutor a „degenerate man” – said Paweł Zalewski, deputy head of the Ministry of National Defense, to Przemysław Czarnek. Earlier, he appealed to the PiS politician to apologize for the words he directed at Robert Biedroń. When Czarnek did not agree to an apology, Zalewski left the Polsat News studio. Isn’t this a manifestation of modern totalitarianism. However, I withdraw from talking about totalitarianism in advance, but isn’t that the case? In the interest of justice, I would like to offer the principles of reasonable living according to a writer whose dystopias became reality. George Orwell (1903-1950), born Eric Arthur Blair, was a British writer, journalist, and critic, one of the most important social thinkers of the 20th century. His most famous works – 1984 and Animal Farm – have become classics of dystopian literature, exposing the dangers of totalitarianism.

Here are 20 principles of reasonable living in a world that is losing its mind:

In times of universal lying, telling the truth is a revolutionary act. Language shapes consciousness – whoever controls language controls thinking. Totalitarianism forces people to reject the evidence of their own eyes and ears. Trust your own observations. Whoever controls the past controls the future. Whoever controls the present controls the past.

The goal of war is not to win, but to keep society in a state of fear. The party is never wrong – so question any ideology that claims to be infallible. Freedom is the right to say that two plus two equals four. Power for the sake of power is the greatest trap. Poverty is artificially maintained so that people are busy surviving. It is not enough that people obey – they must also love Big Brother.

True control is when you do not feel free even in your own thoughts.

Trivial entertainment keeps the masses in submission. Revolutions are not for freedom – they are for power. Power needs an enemy to justify its existence.

The system can force you to accept what seemed unthinkable yesterday. The most effective way to destroy a people is to erase their history.

Even intelligent people can believe in obvious absurdities.

Freedom is a never-ending struggle. Fear makes people accept any enslavement. If there is hope, it is in ordinary people. Orwell foresaw more than you might think.

In the early 19th century, an extraordinary tale of courage and compassion unfolded in the icy terrain of the Swiss Alps. As the story goes, Barry, a St. Bernard rescue dog trained by the monks of the Great St. Bernard Hospice, became a beacon of hope for stranded travelers.

One fateful day, Barry found a mountain climber who had wandered off the trail and collapsed from exhaustion. Guided by his instincts and training, Barry worked tirelessly to keep the man warm, barking to alert rescuers and staying by his side until help arrived. Barry was more than just a rescue dog; he was a lifeline to those struggling in the harsh conditions of the Alps. Armed with supplies and unmatched endurance, he braved snowstorms and treacherous terrain, saving more than 40 lives during his service. Stories of his heroism spread far and wide, turning Barry into a legend and underscoring the vital role rescuers play. His image, often depicted in photographs and paintings, became a universal symbol of courage and selflessness. The story captivated Europe and North America, inspiring admiration for rescue dogs and their handlers. Barry’s work also brought attention to the continuing efforts of monks who trained such extraordinary animals to save lives in the unforgiving mountains. His legacy laid the foundation for the role of rescue dogs in modern rescue operations, proving the enduring bond between humans and animals.

Barry’s story reminds us of the power of courage and compassion, even in the most difficult circumstances. “Heroes come in many guises, but their heart and dedication make the difference.” Barry lived from 1800 to 1814. When he grew old and could no longer serve, he was sent to Bern in 1812, where he was cared for until his natural death.

To end this account, I would like to recall a genius, an artist in fact. Marilyn Monroe once told Einstein, “We could have a child. It would be as beautiful as me and as smart as you.” To which the father of relativity replied, “I’m afraid it will be the other way around—it will inherit my beauty and your brain.” No one knew at the time (studies later showed) that Marilyn’s IQ was a whopping 165—five points higher than that of the „greatest genius of all time.”

Marilyn (Norma Jean Baker, 1926–1962) was an avid reader whose home housed a library with a thousand books. She immersed herself in literature, poetry, theater, and philosophy, showing that her passion for life was combined with a deep need to learn about the world.

Her unforgettable quotes inspire to this day: „One of the best things that has happened to me in life is that I am a woman. Every woman should feel that way. Dogs don’t bite. People do. I don’t want spring. I feel like a hot, red autumn. Laugh when you’re sad. It’s too easy to cry. When I was a child, no one told me I was beautiful. All children should hear that they are beautiful, even if they aren’t. It’s better to be alone than unhappy with someone. Imperfection is beauty and madness is genius. It’s better to be funny than boring.
Disappointment opens your eyes and closes your heart. I’m a little girl in a big world, looking for someone to love. I’ve never strayed from what I believed in. I’ve never cheated on anyone. Sometimes I let men make their own mistakes. If I followed all the rules, I wouldn’t have achieved anything. Loving a man is one thing, living with him is another. Don’t hang your head, hold it high and smile, because Life is beautiful and there are many reasons to smile.”

Marilyn proves that beauty, intelligence and passion for life go hand in hand. Her words remind us that it is worth dreaming, reading and living life to the fullest! So live without disappointments and always move forward.

Pope Francis has repeatedly emphasized the need for Christians to embody mercy, reflecting the love and compassion of God. This Lent, he encourages all Catholics, including conservatives, to approach others with an open heart and a spirit of understanding, not judgment. In his teachings, he emphasizes that mercy should permeate all decisions and attitudes in the Church. The Pope has warned against the tendency to judge others harshly. He reminds the faithful that he taught not to judge or condemn others, because this can lead to exclusion and division in the community. During the general audience, he stated that Christianity should suspend judgment and condemnation, focusing instead on forgiveness and understanding. This is in line with the Gospel message of love and acceptance.

___

Stanisław Barszczak, The Wise Man from the Deck of the Triere

I am sending my Readers a new essay. On March 25, 1932, Wiesław Myśliwski was born in Dwikozy near Sandomierz, a prose writer and playwright; author of books such as „Pałac”, „Kamień na kamieńu”, „Widnokrąg”, „Treatise on Husking Fasoli”, „Ostatnie rozdanie”; two-time winner of the Nike Award. I am publishing Myśliwski’s quotes here: „I have been reading for a few years now. Why? Because without at least two hours a day I would feel bad. Reading is an antidote to the trash and kitsch that are flooding us, which attack us from all sides. Besides, thanks to reading I feel free, because in this way I choose the world in which I want to live, and not in which I have to… „Even if, sir, one person only passes by another, to say good morning also means a lot. Sometimes everything works out differently after good morning. Oh, he was wise who invented good morning… And I could not resist the conviction that beyond this horizon there was already the end of the world. And something tempted me to get up and go, and cross this border… Books, he once told me, when I went out to him on the scaffolding, are the only salvation, so that a person does not forget that he is a person. In any case, he could not live without books. Books are also a world, and a world that a person chooses for himself, not one that he comes to… Waiting is something constant in us. Often, you know, we don’t realize that from birth to death we live in a state of waiting… Inside we are a fairy tale. Speeches and conversations. The whole world is one speech. If you listened to this world so carefully, you could even hear what they said a hundred years ago, maybe thousands. Because death doesn’t know the words.”

Poem by Zbyszek Brożek

DO YOU KNOW?

Do you know? What is the most beautiful thing in life, what have you always secretly dreamed of? What would you go to, to the very end of the sky, to learn its secret. What trace? It has remained in you from those years, when youth was still rushing forward, when you wanted to close the world in your hands and did not ask anyone. From how many tears? You built the meaning of life yourself. From how many joys, humiliations is our life arranged, tell me, please, good God. Which of the paths? Would you choose today, if you could choose from among the paths of life. Or the one that God showed you in the cradle, so that you would love everyone around you sincerely. What dream? Will it carry you far away someday! Far, to the horizon of dreams. And by what measure will the dream be measured by the One who will allow you to touch the sky. Do you already know? What is the most beautiful thing in life. What would you be able to talk about in delight. It is not jewels or „golden rain” – BECAUSE THE MOST BEAUTIFUL – LIFE ITSELF. (Zbyszek Brożek 2010)

My dearest. Every day we publish hundreds of texts, our website changes very dynamically. In this place we collect the most important news of the day. Which quote is your favorite? Add yours in the comment field, if we have missed any. Do you know that I was often a pope who did not experience poetry, also in beloved Italy, where I prayed looking at the „glowing cross” in the Italian altar. It seems that none of us returns to Ithaca, is able to breathe the atmosphere of the May town of childhood. In the third millennium of the Christian era, the journey of man – the world wanderer, notoriously turns out to be more important than its destination. Meanwhile, the Greek poet Constantine Cafavy emphasizes the importance of the journey above the destination. In the poem ‚Ithaca’ he describes the journey of the most cunning Odysseus home after the end of the Trojan War and tells of the incredible things he saw along the way. Think about this reading. In the meantime, opposite Odysseus’ trireme I send words of poetry into the world.

Poem by William Butler Yeats

This is no country for old men. The young walk in an embrace among the trees, a bird flies in the green, Mortal generations, and each of them sings, Leaping salmon, schools of mackerel in the seas, All summer long the choirs of the earth will praise All that is conceived, born, dies. No one cares, embraced by this sensual music About the intellect and its lasting monuments.

II

A wretched thing is a man in old age, no more than a rag hanging on a stick, and unless, That the soul knows how to compose songs, claps its hands, And from the physical destructions its songs increase. This knowledge will not be acquired in any school of singing, In the monuments of his own glory he only discovers it. That is why I, sailing the seas, came to the holy city of Byzantium.

III

O sages burning in the holy divine fire As in a mosaic by walls full of gold, Come out of the flame that has clothed you with heat, Teach me how to sing, dictate the words. Burn my heart. It is sick, it desires, And when the animal bound with it dies, The heart understands nothing. Take me with you Into eternity, which you yourselves have artfully invented.

IV

And when I am already a land of nature, I will never take on a form taken from nature. Like the Greek goldsmiths, so I will spin out the form Weaving leaf and golden bark into enamel, So that the sleepy emperor wakes up with his court, Or the one they carved in the golden thicket, So that it sings to the lords and ladies of Byzantium About what has already passed, whether it is passing, or will pass. (Poem translated by Czesław Miłosz)

A poem by C. P. Cavafy (1863-1933)

Ithaca

As you set out for Ithaca, I hope your journey will be long, full of adventure, full of discovery. Laistrygonians, Cyclopes, angry Poseidon — do not be afraid of them: you will never find such things on your path, so long as you hold your thoughts high, so long as rare excitement stirs your spirit and your body. Laistrygonians, Cyclopes, wild Poseidon — you will not meet them, Unless you bring them into your soul, unless your soul sets them before you. I hope your journey is long. May you have many summer mornings … when with what pleasure and with what joy, you will sail into ports that you see for the first time; May you stop at the Phoenician trading stations to buy beautiful things, mother-of-pearl and coral, amber and ebony, sensual perfumes of every kind — as many sensual perfumes as you can; and may you visit many Egyptian cities to learn and continue to learn from their scholars. Keep Ithaca always in your mind. Getting there is what you are destined to do. But do not rush the journey at all. It is better if it takes years, so that when you reach the island you are old, rich in all that you have acquired along the way, not expecting Ithaca to enrich you. Ithaca has given you a wonderful journey. Without it you would not have set out. There is nothing left for it to give you. And if you find it poor, Ithaca will not deceive you. When you become wise and full of experience, then you will understand what these Ithacas mean. (Constantine Cafavy, Ithaca from 1911 Greece awarded Cavafy the silver medal of the Order of the Phoenix in 1926 for his contribution to Greek poetry. Translated by Stanisław Barszczak)

A Word about Poetry

1. “Poetry is a spontaneous outpouring of powerful feelings: it originates from emotions remembered in peace.” – William Wordsworth

2. “Poetry is not the release of emotion, but the escape from emotion; it is not the expression of personality, but the escape from personality.” – T.S. Eliot

3. “Poetry is when emotion has found its thought, and thought has found its words.” – Robert Frost

4. “Poetry cannot afford to lose its essentially self-delightful inventiveness, its joy in being a process of language as well as a representation of things in the world.” – SEAMUS HEANEY

5. “If I read a book and it makes my whole body so cold that no fire can warm me, I know that is poetry.” – EMILY DICKINSON

6. “Poetry is a river; many voices flow in it; poem after poem moves in the exciting crests and dips of the river. None is timeless; each arrives in a historical context; almost everything, in the end, passes away. But the desire to write a poem and the world’s readiness to receive it—indeed, the world’s need—never pass away.” – MARY OLIVER

7. “Poetry: The best words in the best order.” – S. T. Coleridge

8. “A good poem is a contribution to reality. The world is never the same when a good poem is added to it. A good poem helps to change the shape of the universe, helps to expand everyone’s knowledge of himself and the world around him.” – Dylan Thomas

9. “Poetry may be defined as the clear expression of mixed feelings.” – W. H. Auden

10. “If poetry does not come as naturally as leaves on a tree, it is better that it should not come at all.” – John Keats

This Lent, Francis, our Pope, a resident of the Gemelli Clinic, is no longer alone. Yesterday he was released from the hospital and with the greatest Easter hope he thinks of us who, “We are so accustomed to looking at artistic ivory crucifixes and beautiful paintings in our prayer books that we think of our Blessed Lord as whole on the cross. The fact is that he (Christ) made such an atonement for our sins of the flesh that his body was torn in pieces… He became completely incorporeal in order to atone for the abuses of the flesh” (Archbishop Fulton Sheen, translated by Stanisław Barszczak)

___

Stanisław Barszczak, Sposób na koniec świata (dla młodzieży)

Mistrzostwa świata w wioślarstwie po raz pierwszy odbyły się w Szwajcarii w Lucernie w roku 1962. Początkowo mistrzostwa rozgrywane były co cztery lata, jednak od 1974 rozgrywane są corocznie. W tymże roku do rywalizacji włączyły się kobiety. W latach rozgrywania igrzysk olimpijskich mistrzostwa rozgrywano tylko w konkurencjach nieujętych w programie olimpijskim. Organizatorem mistrzostw jest Międzynarodowa Federacja Wioślarska (FISA). W Polsce po raz pierwszy mistrzostwa świata odbyły się w 2009 roku w Poznaniu na torze regatowym Malta. Mistrzostwa Świata Seniorów rozgrywane początkowo co 4 lata, a od 1974 roku corocznie z wyjątkiem roku Igrzysk Olimpijskich. Konkurencje kobiece rozgrywane są w Mistrzostwach Świata Seniorów od 1974 roku.
Ogółem zdobyto 52 medale: 21 srebrnych, 14 złotych i 17 brązowych.

Już wiecie o czym będę tutaj mówił. Albowiem przez długie życie pozostałem kibicem i admiratorem szczególnie czterech dyscyplin sportowych:

1/ Mistrzostwa świata w szermierce – zawody w szermierce organizowane corocznie przez Międzynarodową Federację Szermierczą (FIE). Począwszy od 2020 roku w latach olimijskich mistrzostwa świata nie są rozgrywane. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrane zostały w 1921 roku w Paryżu (rywalizacja odbyła się wówczas tylko w szpadzie indywidualnej mężczyzn). Kobiety po raz pierwszy rywalizowały na MŚ 1929 (zorganizowano tam zawody floretu indywdidualnego). Tutaj chciałbym wyróżnić trzech  zawodników. 1/ Pierwszy podwójny złoty medalista olimpijski. Floret mężczyzn indywidualnie i drużynowo, Monachium – 1972
Zawodnik: Witold Woyda…
2/ Szablista Wszechczasów, Zawodnik: Jerzy Pawłowski, 6-krotny olimpijczyk Helsinki 1952, Melbourne 1956, Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968 i Monachium 1972 5-krotny medalista olimpijski, złoty medal w szabli indywidualnej (Meksyk 1968), 18-krotny medalista mistrzostw świata…
3/ Najwszechstronniejszy szermierz polski, Zdobywca medali we wszystkich trzech konkurencjach szermierczych
Zawodnik: Ryszard Parulski  3-krotny olimpijczyk (Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968), 2-krotny medalista olimpijski (Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968), Srebrny we florecie drużynowym (Tokio 1964), Srebrny we florecie drużynowym (Tokio 1964),10-krotny medalista mistrzostw świata. Następne mistrzostwa świata w szermierce odbędą się w Tbilisi…

2/ Mistrzostwa świata w piłce nożnej, w Polsce nazywane również mundialem[a] (hiszp. mundial – „światowy”) lub Pucharem Świata (ang. World Cup) – międzynarodowy turniej piłki nożnej, w którym biorą udział męskie reprezentacje narodowe federacji należących do FIFA. Pierwsze mistrzostwa odbyły się w 1930 roku w Urugwaju.
Obecnie w turnieju występują 32 reprezentacje (od 2026 r. będzie ich 48) rywalizujące o tytuł na terenie państwa (lub państw) organizującego mistrzostwa przez około jeden miesiąc.
Reprezentacja Polski dziewięciokrotnie uczestniczyła w mistrzostwach (pierwszy raz w 1938, ostatni w 2022), dwukrotnie zajmując trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji – w 1974 roku w Niemczech, kiedy królem strzelców został Grzegorz Lato, i w 1982 roku w Hiszpanii. 30 listopada 1872 roku odbył się pierwszy piłkarski mecz międzynarodowy. Reprezentacja Anglii zremisowała 0:0 ze Szkocją w spotkaniu towarzyskim rozegranym w Glasgow.
Począwszy od roku 1974 przyznawano też cztery medale. Od praktyki przyznawania czterech medali odstąpiono po trzech mistrzostwach, w 1986 r., aby podnieść rangę meczu o 3. miejsce. Tak blisko tytułu mistrza świata, jak w 1974 roku, nigdy nie byliśmy i nigdy już pewnie nie będziemy. Polska ogrywała wtedy takie potęgi jak Argentyna, Włochy i Brazylia. Na drodze po mistrzostwo stanęli nam Niemcy z Gerdem Muellerem, woda na stadionie w Frankfurcie i absencja Andrzeja Szarmacha. Tam mieliśmy pecha, ale wcześniej Kazimierz Górski (trener srebnej jedenastki) miał ze swoją kadrą niesamowite szczęście przed igrzyskami w Monachium (i w ich trakcie) oraz z Anglią na Wembley. „Koniec świata” – pisały londyńskie gazety. Orły Górskiego oczarowały świat. W sobotę mija 50 lat od dnia, kiedy polscy piłkarze wygrali w Monachium z Brazylią 1:0 w meczu o trzecie miejsce mundialu w RFN. Oto pełna kadra piłkarska Polski na MŚ-74: Andrzej Fischer, Zygmunt Kalinowski, Jan Tomaszewski; Mirosław Bulzacki, Jerzy Gorgoń, Zbigniew Gut, Adam Musiał, Antoni Szymanowski, Henryk Wieczorek, Władysław Żmuda, Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Roman Jakubczak, Henryk Kasperczak, Kazimierz Kmiecik, Zygmunt Maszczyk.
Polscy piłkarze wygrali „mały finał” Mundialu. Co ciekawe, medale wręczono dzień później, 7 lipca. Gospodarze postanowili obdzielić nimi jednocześnie cztery najlepsze drużyny MŚ: złotymi – swoich piłkarzy, pokonanym w finale Holendrom przypadły pozłacane, Polakom – srebrne, a Brazylijczykom – brązowe. Orły Górskiego zadziwiły wtedy świat, bo przed rozpoczęciem turnieju nikt na nich nie stawiał. A Pan Kazimierz w następnych latach święcił jeszcze większe sukcesy w Grecji. Potem jeszcze pamiętam 10 lipca 1982 roku kiedy Polacy rozegrali niezapomniany mecz o 3. miejsce na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Drużyna Antoniego Piechniczka pokonała Francję 3:2. Wielki sukces polskiej piłki nożnej.

3/ Mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn – międzynarodowy turniej siatkarski, mający na celu wyłonienie najlepszej męskiej reprezentacji narodowej na świecie. Rozgrywany cyklicznie od 1949 roku. Mamy już trzy złote drużyny Polaków. Skład biało-czerwonych mistrzów świata z 1974 roku: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Trener: Hubert Jerzy Wagner, którego zachowałem w pamięci, jako bardzo wymagającego mistrza siatkówki. Jego zawodnicy  zapadli na lata w pamięć polskich kibiców, wygrywając w 1974 roku złoty medal mistrzostw świata w Meksyku we wspaniałym stylu. Są jedyną polską drużyną w grach zespołowych, która sięgnęła po złoto MŚ i złoto igrzysk olimpijskich (1976), jedyną która wygrała mistrzostwa świata.

4/ Mistrzowstwa świata w wioślarstwie. Tutaj chciałbym  wspomnieć XXXV MŚ mężczyzn 20-27.08.2006 Eton (Wielka Brytania): trzecie miejsce
Zwycięska osada, ośmiu zawodników ze sternikiem (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warszawa), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
Czas płynięcia osady 5:38,71…
A także Mistrzostwa Świata 24-31.08.2014 Amsterdam (Holandia): trzecie miejsce
Zwycięska osada, ośmiu zawodników ze sternikiem (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warszawa), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Czas płynięcia osady 5:26.90.

W mej górnej młodości byłem uzależniony od ołtarzy. Najpierw miałem ołtarzyk w mieszkaniu przy którym modliłem się z Matką. Następnie codziennie biegałem do kościoła, aby usłużyć do Mszy – ponieważ mury świątyni wznoszą się bardzo blisko naszego mieszkania. A potem przyszły lata mozolnych studiów i wola ujrzenia bohaterów sportu każdego dnia – i był również czas mojego pełnego uzależnienienia od piłki nożnej. Dziś te wszystkie sportowe emocje odtwarzam w pamięci dla was, jako piękne i niekłamane wspomnienia.

Albowiem do sportu nikogo nie potrzeba zachęcać, wszyscy od dziecka graliśmy w piłkę. Ale drużynę trenera Kazimierza Górskiego mogłem obejrzeć z bliska w polskiej telewizji, pamiętam bardzo dobrze słoneczny lipiec 1974. Tego dnia wciągnąłem się w tę historię i nie mogłem jej wyrzucić z głowy. Włosy to pierwsza rzecz. A zęby to druga. Włosy i zęby. Mężczyzna ma te dwie rzeczy, ma wszystko. Ja niestety mam niewiele własnych  zębów. Tym bardziej chciałbym opisać te jedyne emocje, które towarzyszą wam młodym zawsze.

Musisz być w stanie wykonać idealny ruch wiosłami, i to się nazywa obrót w wioślarstwie, kiedy ośmiu zawodników wiosłuje w tak idealnym unisonie, że żaden pojedynczy ruch nie jest poza zasięgiem reszty łodzi.

Nie chodzi o to, czy będziesz cierpieć, ani jak bardzo; chodzi o to, co zrobisz i jak dobrze to zrobisz, podczas gdy ból ma z tobą swój rozwiązły sposób.

Potrzeba energii, żeby się wściekać. To cię zżera od środka. Nie mogę tak marnować swojej energii i oczekiwać, że pójdę do przodu. Kiedy odeszli, potrzebowałem wszystkiego, co miałem w sobie, żeby przetrwać. Teraz muszę się skupić. Muszę po prostu sam się tym zająć Janku.

Trudno sprawić, żeby ta łódź płynęła tak szybko, jak chcesz. Wrogiem jest oczywiście opór wody, ponieważ musisz wyprzeć ilość wody równą ciężarowi ludzi i sprzętu, ale to właśnie ta woda cię podtrzymuje, a ten sam wróg jest twoim przyjacielem. Tak samo jest w życiu: same problemy, które musisz pokonać, również cię wspierają i czynią silniejszym w ich pokonywaniu.

Wszystkie zostały połączone w jedną sprawnie działającą maszynę; były w istocie poematem ruchu, symfonią kołyszących się ostrzy.

To właśnie wtedy, gdy Janek próbował mówić o „łodzi”, jego słowa zaczęły się chwiać, a w jego oczach pojawiły się łzy… W końcu, patrząc, jak Janek walczy o opanowanie raz po raz, zdałem sobie sprawę, że „łódź” ​​była czymś więcej niż tylko kadłubem lub załogą. Dla Janka obejmowała to wszystko, ale przekraczała jedno i drugie — była czymś tajemniczym i niemal niemożliwym do zdefiniowania. Było to wspólne doświadczenie — wyjątkowa rzecz, która rozwinęła się w złotym ułamku czasu dawno minionego, gdy dziewięciu dobrodusznych młodych mężczyzn walczyło razem, zjednoczyło się jako jedność, dali sobie wszystko, co mieli, połączeni na zawsze dumą, szacunkiem i miłością. Janek płakał, przynajmniej częściowo, z powodu utraty tej przemijającej chwili, ale myślę, że bardziej z powodu jej piękna.

Nie ma znaczenia, ile razy się przewrócisz — powiedział mi w drodze. — Ważne jest, ile razy się podniesiesz.

Las… nauczył nas o przetrwaniu, o pokonywaniu trudności, o przezwyciężaniu przeciwności losu, ale nauczył nas też czegoś o podstawowym powodzie przetrwania. Czegoś o nieskończonym pięknie, o nieśmiertelnej łasce, o rzeczach większych, większych od nas samych. O powodach, dla których wszyscy tu jesteśmy.

Harmonia, równowaga i rytm. To trzy rzeczy, które zostają z tobą przez całe życie. Bez nich cywilizacja jest rozchwiana. I dlatego wioślarz, kiedy wyrusza w życie, potrafi z nią walczyć, potrafi sobie z nią poradzić. To właśnie daje mu wiosłowanie.

Zdolność do ustępowania, zginania się, ustępowania, dostosowywania się, jak mówił, była czasem źródłem siły zarówno u mężczyzn, jak i dla drewna, o ile była sterowana wewnętrzną determinacją i zasadami.

Bardziej niż to, jak mocno wiosłował mężczyzna, liczyło się to, jak dobrze wszystko, co robił w łodzi, harmonizowało z tym, co robili inni. A mężczyzna nie mógł harmonizować ze swoimi towarzyszami załogi, dopóki nie otworzył przed nimi serca. Musiał dbać o swoją załogę.

Być może nasiona odkupienia nie tkwiły tylko w wytrwałości, ciężkiej pracy i surowym indywidualizmie. Być może tkwiły w czymś bardziej fundamentalnym — prostej idei, że wszyscy się dokładają i działają razem.

Teraz byli przedstawicielami czegoś o wiele większego niż oni sami — sposobu życia, wspólnego zestawu wartości. Wolność była prawdopodobnie najbardziej fundamentalną z tych wartości. Ale rzeczy, które ich łączyły — zaufanie do siebie nawzajem, wzajemny szacunek, pokora, uczciwa gra, dbanie o siebie nawzajem — były również częścią tego, co Polska znaczyła dla nich wszystkich.

Wioślarstwo jest prawdopodobnie najtrudniejszym ze sportów. Gdy wyścig się zaczyna, nie ma żadnych przerw, żadnych zmian. Wymaga granic ludzkiej wytrzymałości. Trener musi zatem przekazać sekrety szczególnego rodzaju wytrzymałości, która pochodzi z umysłu, serca i ciała.

Zaraz po wyścigu, nawet gdy siedział łapiąc bydgoskie powietrze, które dryfowało w dół za linią mety, ogarnęło go rozległe poczucie spokoju. Na ostatnich kilkuset metrach rozpaczliwego wyścigu, w palącym bólu i oszałamiającym hałasie tego ostatniego, wściekłego sprintu, nadszedł wyjątkowy moment, w którym Janek zdał sobie sprawę ze zdumiewającą jasnością, że nie może zrobić nic więcej, aby wygrać wyścig, poza tym, co już zrobił. Poza jedną rzeczą. Mógł w końcu porzucić wszelkie wątpliwości, zaufać absolutnie bez zastrzeżeń, że on, chłopak przed nim i chłopcy za nim zrobią dokładnie to, co muszą zrobić, dokładnie w chwili, w której muszą to zrobić. Wiedział w tej chwili, że nie może być wahania, ani krztyny niezdecydowania. Nie miał innego wyjścia, jak rzucić się w każdy ruch, jakby rzucał się z klifu w otchłań, z niezachwianą wiarą, że inni będą tam, żeby go uratować.

Jasne, potrafię zrobić łódź, powiedział, a następnie dodał, cytując poetę, „Ale tylko Bóg potrafi zrobić drzewo.”

Wioślarstwo to wielka sztuka. To najwspanialsza sztuka, jaka istnieje. To symfonia ruchu. A kiedy wiosłujesz dobrze, zbliżasz się do doskonałości. A kiedy zbliżasz się do doskonałości, dotykasz Boskości, która dotyka ciebie, jest twoją duszą.

Wydawało się, że jeśli po prostu będziesz mieć oczy szeroko otwarte, możesz znaleźć coś wartościowego w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach. Sztuką było rozpoznać dobrą rzecz, gdy ją zobaczyłeś, bez względu na to, jak dziwna lub bezwartościowa może się wydawać na pierwszy rzut oka, bez względu na to, kto inny po prostu odejdzie i ją zostawi.

Aby pokonać przeciwnika, który był równy tobie, a może nawet lepszy, niekoniecznie wystarczyło dać z siebie wszystko od początku do końca. Musiałeś opanować swojego przeciwnika mentalnie. Gdy nadszedł krytyczny moment w zaciętym wyścigu, musiałeś wiedzieć coś, czego on nie wiedział — że w głębi duszy wciąż masz coś w rezerwie, coś, czego jeszcze nie pokazałeś, coś, co po ujawnieniu sprawi, że zwątpi w siebie, sprawi, że zawaha się, gdy będzie to miało największe znaczenie. Podobnie jak zdarza sie to wielokrotnie w życiu, odnośnie  załogi chodziło częściowo o pewność siebie, częściowo o znajomość własnego serca.

Fizjolodzy obliczyli, że wiosłowanie w wyścigu na dwa tysiące metrów — standardzie olimpijskim — wymaga takiego samego wysiłku fizjologicznego, jak rozegranie dwóch meczów koszykówki jeden po drugim. I trwa to około sześciu minut.

Przypomina nam, że bez względu na to, jak zwyczajni możemy być, możemy, jeśli zechcemy, obrać trudniejszą drogę, odważnie kroczyć pod obojętnymi gwiazdami. Możemy zaryzykować spustoszenie, jakie niesie przypadek. Możemy wybrać, by znosić to, co wydaje się nie do zniesienia, a tym samym otwiera się możliwość zwycięstwa. Możemy przebudzić się do świata takiego, jaki jest, i patrząc na niego szeroko otwartymi oczami, możemy mimo wszystko przyjąć nadzieję, a nie rozpacz.

Śmierć była regułą, życie wyjątkiem. Życie było w najlepszym razie przejściowym snem, osadzonym we wszechświecie, który był całkowicie obojętny na jego los.

Wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć razem, nauczyły ich pokory — potrzeby podporządkowania sobie ich indywidualnych ego dla dobra łodzi jako całości — a pokora była wspólną bramą, przez którą mogli się teraz zjednoczyć i zacząć robić to, czego nie byli w stanie zrobić wcześniej.

Trener zasugerował, aby Janek myślał o dobrze wiosłowanym wyścigu jako o symfonii, a o sobie jako o jednym z muzyków w orkiestrze. Gdyby jeden z członków orkiestry grał fałszywie lub w innym tempie, cały utwór naturalnie zostałby zrujnowany. Tak było w przypadku wioślarstwa. Bardziej niż to, jak mocno wiosłował mężczyzna, liczyło się to, jak dobrze wszystko, co robił w łodzi, harmonizowało z tym, co robili inni!

Sztuką byłoby znaleźć tych niewielu, którzy mieli potencjał do surowej mocy, niemal nadludzką wytrzymałość, niezłomną siłę woli i zdolności intelektualne niezbędne do opanowania szczegółów techniki. I który z nich, w połączeniu z nieprawdopodobnie wszystkimi tymi innymi cechami, miał najważniejszą: umiejętność lekceważenia własnych ambicji, wyrzucenia swojego ego za burtę, pozostawienia go wirującego w śladzie swojej skorupy i ciągnięcia go nie tylko dla siebie, nie tylko dla chwały, ale dla innych chłopców w łodzi.

Docenianie piękna to doświadczenie pokory — uznanie, że coś większego i potężniejszego od nas samych działa w otoczeniu. A pokora, jak się okazuje, jest kluczem do uznania, że ​​aby przetrwać, musimy dostosować się do otoczenia, że ​​ono nie dostosuje się do naszych potrzeb.

Harmonia, równowaga i rytm. To trzy rzeczy, które zostają z tobą przez całe życie. Bez nich cywilizacja jest rozchwiana. I dlatego wioślarz, kiedy wyrusza w życie, potrafi z nim walczyć, potrafi sobie z nim poradzić. To właśnie daje mu wiosłowanie.

Dla niego rzemiosło budowania łodzi było jak religia. Nie wystarczyło opanować technicznych szczegółów. Trzeba było się temu poddać duchowo; trzeba było się temu całkowicie poddać. Kiedy skończyłeś i odszedłeś od łodzi, musiałeś poczuć, że zostawiłeś w niej cząstkę siebie na zawsze, cząstkę swojego serca.

Nie będziesz jadł żadnego smażonego mięsa, zaczął nagle. Nie będziesz jadł żadnego ciasta, ale będziesz jadł dużo warzyw. Będziesz jadł dobre, treściwe, zdrowe jedzenie — takie, jakie robi twoja matka. Będziesz kładł się spać o dziesiątej i wstawał punktualnie o siódmej. Nie będziesz palił, pił ani żuł. I będziesz przestrzegał tego reżimu przez cały rok, dopóki będziesz wiosłował dla mnie. Mężczyzna nie może znęcać się nad swoim ciałem przez sześć miesięcy, a potem oczekiwać, że będzie wiosłował przez pozostałe sześć miesięcy. Musi być całkowitym abstynentem przez cały rok.

Dobre załogi to dobre połączenie osobowości: ktoś, kto prowadzi szarżę, ktoś, kto trzyma coś w rezerwie; ktoś, kto wszczyna walkę, ktoś, kto zawiera pokój; ktoś, kto myśli, ktoś, kto szarżuje do przodu bez myślenia.

Każdy z nich pochodził z skromnych początków lub został upokorzony przez spustoszenia ciężkich czasów, w których dorastali. Każdy na swój sposób nauczył się, że niczego nie można brać za pewnik w życiu, że pomimo całej ich siły, dobrego wyglądu i młodości, na świecie działają siły większe od nich.

Wioślarstwo jest pod wieloma względami sportem fundamentalnych paradoksów. Po pierwsze, ośmiowiosłowa łódź wyścigowa — napędzana przez niezwykle dużych i silnych fizycznie mężczyzn lub kobiety — jest dowodzona, kontrolowana i kierowana przez najmniejszą i najmniej silną osobę w łodzi. Sternik (obecnie często kobieta, nawet w męskiej załodze) musi mieć siłę charakteru, aby spojrzeć mężczyznom lub kobietom dwa razy większym od siebie w twarz, wydawać im rozkazy i być pewnym, że lewiatany zareagują na te rozkazy natychmiast i bez zadawania pytań. Jest to prawdopodobnie najbardziej niespójna relacja w sporcie.

Brutalne popołudniowe treningi wyczerpały go do bólu, ale poczuł się oczyszczony, jakby ktoś wyszorował mu duszę sztywną drucianą szczotką.

Nasz trener zatrzymał się, odsunął od ramy łodzi i położył ręce na biodrach, uważnie studiując swoją dotychczasową pracę. Powiedział, że dla niego rzemiosło budowania łodzi było jak religia. Nie wystarczyło opanować technicznych szczegółów. Trzeba było się temu duchowo oddać; trzeba było się temu całkowicie poddać. Kiedy skończyłeś i odszedłeś od łodzi, musiałeś poczuć, że zostawiłeś w niej cząstkę siebie na zawsze, cząstkę swojego serca. Zwrócił się do Janka. Wioślarstwo – powiedział – jest takie. I wiele aspektów życia jest takich samych, po prostu istnieją   części, które naprawdę się liczą. Wiesz, co mam na myśli, Janku?

Ale największy paradoks tego sportu wiąże się z psychologiczną strukturą ludzi, którzy ciągną wiosła. Wspaniali wioślarze i wioślarki są z konieczności zrobieni z materiału, który jest sprzeczny – z oleju i wody, ognia i ziemi. Z jednej strony muszą posiadać ogromną pewność siebie, silne ego i tytaniczną siłę woli. Muszą być niemal odporni na frustrację. Nikt, kto nie wierzy głęboko w siebie – w swoją zdolność do znoszenia trudności i pokonywania przeciwności losu – nie jest skłonny nawet do podjęcia czegoś tak odważnego, jak wioślarstwo wyczynowe na najwyższym poziomie. Ten sport oferuje tak wiele okazji do cierpienia i tak mało okazji do chwały, że tylko najbardziej wytrwale polegający na sobie i zmotywowani mają szansę odnieść w tym sukces. A jednak w tym samym czasie — i to jest kluczowe — żaden inny sport nie wymaga i nie nagradza całkowitego porzucenia siebie w taki sposób, jak wioślarstwo. Wspaniałe załogi mogą mieć mężczyzn lub kobiety o wyjątkowym talencie lub sile; mogą mieć wybitnych sterników lub wioślarzy lub łuczników; ale nie mają gwiazd. Liczy się wysiłek zespołowy — idealnie zsynchronizowany przepływ mięśni, wioseł, łodzi i wody; pojedyncza, cała, zjednoczona i piękna symfonia, którą staje się załoga w ruchu. Nie jednostka, nie ja.

Przerażony swoim położeniem Janek padł na kolana w śniegu i doszedł do oszałamiającego wniosku. Śmierć była regułą, życie wyjątkiem. Życie było w najlepszym razie przejściowym snem, osadzonym w uniwersum, które było całkowicie obojętne na jego los. Czy trzymać się tego kruchego snu, Janek zdał sobie wtedy sprawę, i zależało od niego, tak jak od nas wszystkich, chwila po chwili. Czy przyjąć to, w co zostaliśmy wrzuceni, piszcząc ze zdziwienia i wściekłości, czy też powrócić do wygodnego, ciemnego, cichego królestwa nieświadomych. Janek wpierw  postanowił walczyć o sen,że a później, jak się wydaje, po wszystkich swoich bohaterskich wysiłkach, by pomóc swoim towarzyszom podróży, postanowił z powrotem wślizgnąć się w ciemność.
Jedynym momentem, kiedy nie znajdziesz czterolistnej koniczyny, lubił mawiać, jest ten moment, gdy przestajesz jej szukać.

W takim sporcie — ciężka praca, niewiele chwały, ale wciąż popularnym w każdym stuleciu — cóż, musi być jakieś piękno, którego zwykli ludzie nie widzą, ale niezwykli ludzie tak.

Dobra załoga to dobre połączenie osobowości: ktoś, kto prowadzi szarżę, ktoś, kto trzyma coś w rezerwie; ktoś, kto wszczyna walkę, ktoś, kto zawiera pokój; ktoś, kto myśli o rzeczach, ktoś, kto szarżuje naprzód bez myślenia. W jakiś sposób to wszystko musi się połączyć. To jest najtrudniejsze wyzwanie. Nawet po znalezieniu odpowiedniej mieszanki, każdy mężczyzna lub kobieta w łodzi musi rozpoznać swoje miejsce w strukturze załogi, zaakceptować je i zaakceptować innych takimi, jacy są. To wykwintna rzecz, gdy wszystko układa się w odpowiedni sposób. Intensywne więzi i poczucie euforii, które z nich wynika, to coś, dla czego wielu wioślarzy wiosłuje, o wiele bardziej niż dla trofeów lub wyróżnień. Ale potrzeba młodych mężczyzn lub kobiet o niezwykłym charakterze, a także niezwykłych zdolnościach fizycznych, aby to osiągnąć.

Janek zrozumiał, jak te niemal mistyczne więzi zaufania i uczucia, jeśli są właściwie pielęgnowane, mogą wynieść załogę ponad zwykłą sferę, przenieść ją do miejsca, w którym dziewięciu chłopców w jakiś sposób staje się jedną rzeczą – rzeczą, której nie da się do końca zdefiniować, rzeczą, która jest tak zestrojona z wodą, ziemią i niebem nad nimi, że gdy wiosłowali, wysiłek zastępowała ekstaza. To była rzadka rzecz, święta rzecz, rzecz, na którą należy pobożnie liczyć.

Raz podczas treningów  przyszło mi do głowy, że każdy z szesnastokołowców pędzących autostradą za siatką mógłby przewieźć całą ekipę do brydża  przez szczyt gór w ciągu około siedmiu minut.

Zawodnicy, żaden z nich nie jest koniecznie lepszym ani bardziej wartościowym wioślarzem od drugiego; zarówno długie ramiona, jak i silny grzbiet są atutem łodzi. Ale jeśli mają dobrze wiosłować razem, każdy z tych wioślarzy musi dostosować się do potrzeb i możliwości drugiego. Każdy musi być gotowy na kompromis w kwestii optymalizacji swojego pociągnięcia dla ogólnej korzyści łodzi… Tylko w ten sposób możliwości, które wynikają z różnorodności… mogą być wykorzystane na korzyść, a nie na niekorzyść.

Chłopcy z Bydgoszczy zostali wyselekcjonowani przez karzącą rywalizację, a w procesie selekcji wyłonił się pewien rodzaj wspólnego charakteru: wszyscy byli utalentowani, wszyscy byli twardzi, wszyscy byli zaciekle zdeterminowani, ale byli też wszyscy dobroduszni.

Wspólnym mianownikiem wszystkich tych stanów organizmu — czy to w płucach, mięśniach czy kościach — jest przytłaczający ból. I to jest prawdopodobnie pierwsza i najważniejsza rzecz, której wszyscy początkujący wioślarze muszą się nauczyć o wioślarstwie wyczynowym na wyższych szczeblach tego sportu: że ból jest nieodłączną częścią umowy. Nie chodzi o to, czy będziesz odczuwać ból lub jak bardzo będzie odczuwany; chodzi o to, co zrobisz i jak dobrze to zrobisz, podczas gdy ból ma swój rozwiązły sposób na ciebie.

Las, mruczał Janek, uczył nas o przetrwaniu, o pokonywaniu trudności, o przezwyciężaniu przeciwności losu, ale uczył nas też czegoś o podstawowym powodzie przetrwania. Czegoś o nieskończonym pięknie, o nieśmiertelnej łasce, o rzeczach większych i większych od nas samych. O powodach, dla których wszyscy tu byliśmy.

Tak jak życie: te same problemy, które musisz przezwyciężyć również wspierają cię i czynią silniejszym w ich pokonywaniu.

Kiedy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, myślę, że historia mówi nam, że nadzieja jest domeną bohaterów, nie głupców. Ponieważ ośmielamy się mieć nadzieję, nawet jeśli to może nas zgubić. Pozostawiamy za sobą światy, które tworzymy, wirujące w naszych śladach, wieczne i pełne piękna naszych aspiracji.

Teraz nadeszło jako palące objawienie, że ojciec Janka nie czuł się wystarczająco bezpiecznie, aby żyć według tej samej prostej zasady, że ukrywał swoje dziedzictwo w bolesny sposób, tajemnicę, której się wstydzi, nawet w Ameryce, nawet przed swoim ukochanym synem.

Rezultatem całego tego wysiłku mięśni, zarówno na większą, jak i mniejszą skalę, jest to, że twoje ciało spala kalorie i zużywa tlen w tempie, które nie ma sobie równych w prawie żadnym innym ludzkim wysiłku. Fizjolodzy obliczyli, że przepłynięcie wioślarskiego wyścigu na dwa tysiące metrów — standardu olimpijskiego — wiąże się z takim samym obciążeniem fizjologicznym, jak rozegranie dwóch meczów koszykówki jeden po drugim. I pobiera tę opłatę w ciągu około sześciu minut.

Po prostu nie rozumiem, dlaczego się nie wściekasz. Janek nadal patrzył przed siebie przez przednią szybę. Aby się wściekać, potrzeba energii. To cię zżera od środka. Nie mogę tak marnować swojej energii i oczekiwać, że pójdę do przodu. Kiedy odeszli, potrzebowałem wszystkiego, co miałem w sobie, żeby przetrwać. Teraz muszę się skupić. Muszę po prostu sam się tym zająć.

Już prawie wszyscy odeszli — legiony młodych mężczyzn, którzy uratowali świat na lata przed moim urodzeniem. Ale tego popołudnia, stojąc na trybunie nad Wisłą, ogarnęła mnie wdzięczność za ich dobroć i wdzięk, pokorę i honor, prostą uprzejmość i wszystko, czego nas nauczyli, zanim przemknęli przez wieczorną wodę i w końcu zniknęli w nocy.

Od chwili, gdy tego popołudnia wszedł do muszli, Janek poczuł się jak w domu. Lubił chłopaków. Nie znał dobrze kolegów, którzy bardzo go witali. Jego najstarszy i najbardziej niezawodny przyjaciel z muszli, Robert, siedzący z przodu na dziobie, pomachał i krzyknął: Hej Janek, widzę, że w końcu znalazłeś właściwą łódź! Jego kumple z Akademika również siedzieli z przodu. Kiedy zapinał buty i zaczął sznurować, ktoś z rozjaśnioną twarzą powiedział: Ta łódź teraz będzie latać, chłopaki. I poklepał go po plecach i wyszeptał: „Mam twoje plecy, Janku!”

Zostałem jeszcze chwilę. Pociąg pokrewieństwa trzymał mnie tam, wiązał mnie z miejscem i z mężczyzną, którego nigdy nie znałem, ale bez którego nigdy bym nie istniał. Wyczarowałem jego obraz jeszcze raz, a potem położyłem się, by odpocząć. Ciemność późnego lata spływała z nieba jak ciepła mgła, otulając mnie i groby przede mną, jednocząc nas w swoim miękkim uścisku. Świat wirował na wschód pode mną, a ciemność pogłębiała się i rozprzestrzeniała nad Bydgoszczą, nad Wisłą, na horyzoncie rysowały się kontury polskiej wsi, okrywając nas wszystkich tym samym czarnym całunem, wspólnymi lokatorami, lokatorami czasu.

Nie chodziło tylko o wiosłowanie, ale także o kolegów z załogi, którym Janek musiał się poświęcić, nawet jeśli oznaczało to zranienie jego uczuć. Nasz trener zatrzymał się i spojrzał na Janka. – Jeśli nie lubisz jakiegoś gościa w łodzi, Janku, musisz nauczyć się go lubić. Musi mieć dla ciebie znaczenie to, czy wygra wyścig, a nie tylko to, czy ty wygrasz.

Docenianie piękna to doświadczenie pokory — uznanie, że coś większego i potężniejszego od nas samych działa w otoczeniu. A pokora, jak się okazuje, jest kluczem do uznania, że ​​aby przetrwać, musimy dostosować się do otoczenia, że ​​ono nie dostosuje się do naszych potrzeb.

Lata później, jako starzy ludzie,
wszyscy pamiętali ten moment. Janek wspominał: – Nie słychać było nic poza wiosłami zanurzającymi się w wodzie… to był „zep” i to wszystko, co można było usłyszeć… dulki nawet nie grzechotały przy zwalnianiu. Wiosłowali idealnie, płynnie, bezmyślnie. Wiosłowali tak, jakby byli w innym samolocie, jakby w czarnej pustce pośród gwiazd, dokładnie tak, jak powiedział trener. I było to piękne.

Wyzwania, z którymi musieli się zmierzyć, nauczyły ich pokory — konieczności podporządkowania sobie ego dla dobra łodzi jako całości — a pokora była wspólną bramą, przez którą mogli się teraz zjednoczyć i zacząć robić to, czego wcześniej nie byli w stanie zrobić.

W Konstytucji nie ma nic złego na temat zawodów… Jeśli obiecana ochrona się nie zmaterializowała, to dlatego, że ci, którym powierzono jej przestrzeganie, nie przestrzegali jej. Ostatecznie odpowiedzialność spada tutaj, na mnie, na nas, obywateli… To zależy od nas. (The end)
____

Stanisław Barszczak, The Way to the End of the World

(for the Young people)

The World Rowing Championships were first held in Lucerne, Switzerland, in 1962. Initially, the championships were held every four years, but since 1974 they have been held annually. That same year, women joined the competition. During the years of the Olympic Games, the championships were held only in competitions not included in the Olympic program. The organizer of the championships is the International Rowing Federation (FISA). The world championships were first held in Poland in 2009 in Poznań on the Malta regatta course. The Senior World Championships were initially held every 4 years, and since 1974 annually, except for the year of the Olympic Games. Women’s competitions have been held in the Senior World Championships since 1974.

A total of 52 medals were won: 21 silver, 14 gold and 17 bronze.

You already know what I’m talking about here. Because throughout my long life I have remained a fan and admirer of four sports in particular:

1/ World Fencing Championships – fencing competitions organized annually by the International Fencing Federation (FIE). Starting from 2020, the world championships are not held in Olympic years. The first world championships were held in 1921 in Paris (at that time, only the men’s individual epee competition was held). Women competed for the first time at the 1929 World Championships (individual foil competitions were organized there). Here I would like to distinguish three competitors. 1/ The first double Olympic gold medalist. Men’s individual and team foil, Munich – 1972
Competitor: Witold Woyda…
2/ The all-time sabre fencer, Competitor: Jerzy Pawłowski, 6-time Olympian Helsinki 1952, Melbourne 1956, Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968 and Munich 1972 5-time Olympic medalist, gold medal in individual sabre (Mexico 1968), 18-time medalist of the world championships…
3/ The most versatile Polish fencer, Winner of medals in all three fencing events
Competitor: Ryszard Parulski 3-time Olympian (Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968), 2-time Olympic medalist (Rome 1960, Tokyo 1964, Mexico 1968), Silver in team foil (Tokyo 1964), Silver in team foil (Tokyo 1964), 10-time medalist at the World Championships. The next World Fencing Championships will be held in Tbilisi…

2/ The FIFA World Cup, also called the World Cup in Poland (Spanish: World Cup – „world”) or the World Cup – an international football tournament in which the men’s national teams of the federations belonging to FIFA participate. The first championship took place in 1930 in Uruguay.
Currently, the tournament features 32 teams (from 2026 there will be 48) competing for the title on the territory of the country (or countries) organizing the championship for about one month.
The Polish national team has participated in the championship nine times (the first time in 1938, the last in 2022), twice taking third place in the final classification – in 1974 in Germany, when Grzegorz Lato was the top scorer, and in 1982 in Spain. The first international football match took place on November 30, 1872. The English national team drew 0-0 with Scotland in a friendly match played in Glasgow. Four medals were also awarded from 1974. The practice of awarding four medals was abandoned after three championships, in 1986, to raise the rank of the match for 3rd place. We have never been as close to the title of world champion as in 1974, and we probably never will be again. At that time, Poland beat such powerhouses as Argentina, Italy and Brazil. The Germans with Gerd Mueller, water at the stadium in Frankfurt and the absence of Andrzej Szarmach stood in our way to the championship. We were unlucky there, but earlier Kazimierz Górski (coach of the silver eleven) had incredible luck with his team before the games in Munich (and during them) and with England at Wembley. „The end of the world” – wrote the London newspapers. Górski’s Eagles enchanted the world. Saturday marks 50 years since the day when Polish footballers won 1-0 against Brazil in Munich in the match for third place at the World Cup in Germany. Here is the full Polish football team for the 74 World Cup: Andrzej Fischer, Zygmunt Kalinowski, Jan Tomaszewski; Mirosław Bulzacki, Jerzy Gorgoń, Zbigniew Gut, Adam Musiał, Antoni Szymanowski, Henryk Wieczorek, Władysław Żmuda, Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Roman Jakubczak, Henryk Kasperczak, Kazimierz Kmiecik, Zygmunt Maszczyk.

Polish footballers won the „small final” of the World Cup. Interestingly, the medals were awarded a day later, on July 7. The hosts decided to give them to the four best World Cup teams at the same time: gold – their own players, the Dutch defeated in the final received gold-plated medals, the Poles – silver, and the Brazilians – bronze. Górski’s Eagles amazed the world at that time, because before the tournament began, no one had bet on them. And Mr. Kazimierz celebrated even greater successes in Greece in the following years. Then even more

that I remember July 10, 1982, when the Poles played an unforgettable match for 3rd place at the World Championships in Spain. Antoni Piechniczek’s team defeated France 3:2. A great success for Polish football.

3/ Men’s Volleyball World Championships – an international volleyball tournament aimed at selecting the best men’s national team in the world. Held cyclically since 1949. We already have three gold Polish teams. The line-up of the white-and-red world champions from 1974: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Coach: Hubert Jerzy Wagner, whom I remember as a very demanding volleyball champion. His players were remembered by Polish fans for years, winning the gold medal at the 1974 World Championships in Mexico in magnificent style. They are the only Polish team in team sports to have won gold at the World Championships and the gold at the Olympic Games (1976), the only one to have won the World Championships.

4/ World Rowing Championships. Here I would like to mention the XXXV Men’s World Championships 20-27.08.2006 Eton (Great Britain): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warsaw), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
The crew’s sailing time was 5:38.71…
And also the World Championships 24-31.08.2014 Amsterdam (Netherlands): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warsaw), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Time of sailing of the crew 5:26.90.

In my upper youth I was addicted to altars. First I had an altar in my apartment where I prayed with my Mother. Then I ran to church every day to serve at Mass – because the walls of the temple rise very close to our apartment. And then came years of arduous studies and the will to see sports heroes every day – and there was also the time of my complete addiction to football. Today I recreate all these sports emotions in my memory for you, as beautiful and genuine memories.

Because no one needs to be encouraged to play sports, we all played football since childhood. But I could watch the team coached by Kazimierz Górski up close on Polish television, I remember the sunny July of 1974 very well. That day I got sucked into this story and couldn’t get it out of my head. Hair is the first thing. And teeth are the second. Hair and teeth. A man has these two things, he has everything. Unfortunately, I have few teeth of my own. All the more reason to describe those one emotions that always accompany you young people.

You have to be able to make a perfect stroke with the oars, and this is called a turn in rowing, when eight competitors row in such perfect unison that no single stroke is out of reach of the rest of the boat.

It’s not about whether you will suffer, or how much; it’s about what you do and how well you do it, while pain has its own way with you.

It takes energy to get angry. It eats you up from the inside. I can’t waste my energy like this and expect to move forward. When they left, I needed everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself, Janek.

It’s hard to make this boat go as fast as you want. The enemy is of course the water’s resistance, because you have to displace an amount of water equal to the weight of the people and equipment, but it is the water that sustains you, and that same enemy is your friend. It is the same in life: the very problems you have to overcome also support you and make you stronger in overcoming them.

They were all combined into one efficient machine; they were in fact a poem of motion, a symphony of swinging blades.

It was when Janek tried to talk about the “boat” that his words began to waver and tears welled up in his eyes… Eventually, watching Janek struggle for control over and over again, I realized that the “boat” was more than just the hull or the crew. To Janek it encompassed all of these, but it transcended both—it was something mysterious and almost impossible to define. It was a shared experience—a unique thing that unfolded in a golden fraction of time long gone, when nine kind-hearted young men fought together, united as one, gave each other everything they had, bound together forever by pride, respect, and love. Janek cried, at least partly because of the loss of that fleeting moment, but I think more because of that I remember July 10, 1982, when the Poles played an unforgettable match for 3rd place at the World Championships in Spain. Antoni Piechniczek’s team defeated France 3:2. A great success for Polish football.

3/ Men’s Volleyball World Championships – an international volleyball tournament aimed at selecting the best men’s national team in the world. Held cyclically since 1949. We already have three gold Polish teams. The line-up of the white-and-red world champions from 1974: Ryszard Bosek, Wiesław Czaja, Wiesław Gawłowski, Stanisław Gościniak, Marek Karbarz, Mirosław Rybaczewski, Włodzimierz Sadalski, Aleksander Skiba, Edward Skorek, Włodzimierz Stefański, Tomasz Wójtowicz, Zbigniew Zarzycki. Coach: Hubert Jerzy Wagner, whom I remember as a very demanding volleyball champion. His players were remembered by Polish fans for years, winning the gold medal at the 1974 World Championships in Mexico in magnificent style. They are the only Polish team in team sports to have won gold at the World Championships and the gold at the Olympic Games (1976), the only one to have won the World Championships.

4/ World Rowing Championships. Here I would like to mention the XXXV Men’s World Championships 20-27.08.2006 Eton (Great Britain): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Stańczuk Mariusz (AZS-AWF Warsaw), Wiśniewski Szymon, Madej Maciej, Mrozowicz Cezary (AZS-AWFiS Gdańsk), Pawłowski Łukasz (AZS UMK Toruń), Kowalik Tomasz, Siemion Łukasz, Bielaszewski Jarosław, st. Woźniak Rafał (LOTTO Bydgostia WSG GP)
The crew’s sailing time was 5:38.71…
And also the World Championships 24-31.08.2014 Amsterdam (Netherlands): third place
The winning crew, eight competitors with a coxswain (LM8+):
Aranowski Krystian, Juszczak Piotr, Szpakowski Michał (Zawisza Bydgoszcz), Burda Mikołaj (LOTTO Bydgostia), Brzeziński Marcin (WTW Warsaw), Schodowski Zbigniew (AZS AWF Gorzów Wlkp.), Fuchs Robert (AZS UMK Energa Toruń), Wilangowski Mateusz (Wisła Grudziądz), Daniel Trojanowski (Zawisza Bydgoszcz)
Time of sailing of the crew 5:26.90.

In my upper youth I was addicted to altars. First I had an altar in my apartment where I prayed with my Mother. Then I ran to church every day to serve at Mass – because the walls of the temple rise very close to our apartment. And then came years of arduous studies and the will to see sports heroes every day – and there was also the time of my complete addiction to football. Today I recreate all these sports emotions in my memory for you, as beautiful and genuine memories.

Because no one needs to be encouraged to play sports, we all played football since childhood. But I could watch the team coached by Kazimierz Górski up close on Polish television, I remember the sunny July of 1974 very well. That day I got sucked into this story and couldn’t get it out of my head. Hair is the first thing. And teeth are the second. Hair and teeth. A man has these two things, he has everything. Unfortunately, I have few teeth of my own. All the more reason to describe those one emotions that always accompany you young people.

You have to be able to make a perfect stroke with the oars, and this is called a turn in rowing, when eight competitors row in such perfect unison that no single stroke is out of reach of the rest of the boat.

It’s not about whether you will suffer, or how much; it’s about what you do and how well you do it, while pain has its own way with you.

It takes energy to get angry. It eats you up from the inside. I can’t waste my energy like this and expect to move forward. When they left, I needed everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself, John.

It’s hard to make this boat go as fast as you want. The enemy is of course the water’s resistance, because you have to displace an amount of water equal to the weight of the people and equipment, but it is the water that sustains you, and that same enemy is your friend. It is the same in life: the very problems you have to overcome also support you and make you stronger in overcoming them.

They were all combined into one efficient machine; they were in fact a poem of motion, a symphony of swinging blades.

It was when on tried to talk about the “boat” that his words began to waver and tears welled up in his eyes… Eventually, watching struggle for control over and over again, I realized that the “boat” was more than just the hull or the crew. To John it encompassed all of these, but it transcended both—it was something mysterious and almost impossible to define. It was a shared experience—a unique thing that unfolded in a golden fraction of time long gone, when nine kind-hearted young men fought together, united as one, gave each other everything they had, bound together forever by pride, respect, and love. John cried, at least partly because of the loss of that fleeting moment, but I think more because of its beauty.

It doesn’t matter how many times you fall, he told me on the way. “What matters is how many times you get back up.”

The forest…taught us about survival, about overcoming hardships, about overcoming adversity, but it also taught us something about the fundamental reason for survival. Something about infinite beauty, about immortal grace, about things bigger, greater than ourselves. About the reason we’re all here.

Harmony, balance, and rhythm. Those are the three things that stay with you all your life. Without them, civilization is unstable. And that’s why a rower, when he sets out into life, knows how to fight it, knows how to cope with it. That’s what rowing gives him.

The ability to yield, to bend, to yield, to adapt, he said, was sometimes a source of strength in both men and wood, as long as it was guided by inner determination and principle.

What mattered more than how hard a man rowed was how well everything he did in the boat harmonized with what everyone else was doing. And a man couldn’t harmonize with his crewmates until he opened his heart to them. He had to take care of his crew.

Perhaps the seeds of redemption didn’t lie in perseverance, hard work, and rugged individualism alone. Perhaps they lay in something more fundamental—the simple idea that everyone pitched in and pulled together.

Now they were representatives of something much larger than themselves—a way of life, a shared set of values. Freedom was perhaps the most fundamental of those values. But the things that united them—trust in each other, mutual respect, humility, fair play, looking out for each other—were also part of what Poland meant to all of them.

Rowing is probably the most difficult of sports. Once the race begins, there are no breaks, no changes. It demands the limits of human endurance. The coach must therefore pass on the secrets of a special kind of endurance that comes from the mind, heart, and body.

Right after the race, even as he sat gasping for air from Bydgoszcz that was drifting down the finish line, a vast sense of calm came over him. In the last few hundred meters of the desperate race, in the searing pain and the dizzying noise of that last, furious sprint, there came a unique moment when John realized with astonishing clarity that there was nothing more he could do to win the race than what he had already done. Except for one thing. He could finally abandon all doubt, trust absolutely without reservation that he, the boy in front of him, and the boys behind him would do exactly what they had to do, at the exact moment they had to do it. He knew in that moment that there could be no hesitation, no shred of indecision. He had no choice but to throw himself into every move, as if he were throwing himself off a cliff into the abyss, with unwavering faith that others would be there to save him.

Sure, I can make a boat, he said, and then added, quoting the poet, “But only God can make a tree.”

Rowing is a great art. It’s the most magnificent art there is. It’s a symphony of movement. And when you row well, you approach perfection. And when you approach perfection, you touch the Divine, which touches you, which is your soul.

It seemed that if you just kept your eyes open, you could find something of value in the most unlikely places. The trick was to recognize a good thing when you saw it, no matter how strange or worthless it might seem at first glance, no matter who else would just walk away and leave it.

To beat an opponent who was your equal, or perhaps even better, it wasn’t necessarily enough to give it your all from start to finish. You had to master your opponent mentally. When the critical moment in a close race came, you had to know something he didn’t—that deep down you still had something in reserve, something you hadn’t shown yet, something that, when revealed, would make him doubt himself, make him hesitate when it mattered most. As so often in life, the crew was partly about confidence, partly about knowing one’s own heart.



Physiologists have calculated that rowing a 2,000-meter race—the Olympic standard—requires as much physiological effort as playing two back-to-back basketball games. And it takes about six minutes.

It reminds us that no matter how ordinary we may be, we can, if we choose, take the harder road, walk boldly under indifferent stars. We can risk the ravages of chance. We can choose to endure the seemingly unbearable, and in doing so, the possibility of victory opens up. We can wake up to the world as it is, and looking at it with wide open eyes, we can nevertheless embrace hope, not despair.

Death was the rule, life the exception. Life was at its best
as the challenges they had faced together had taught them humility—the need to subordinate their individual egos for the good of the boat as a whole—and humility was the shared gateway through which they could now unite and begin to do what they had not been able to do before.

The coach suggested that John think of a well-rowed race as a symphony, and of himself as one of the musicians in the orchestra. If one member of the orchestra played out of tune or at a different tempo, the whole piece would naturally be ruined. Such was the case with rowing. What mattered more than how hard a man rowed was how well everything he did in the boat harmonized with what the others were doing!

The trick would be to find those few who had the potential for raw power, almost superhuman endurance, unyielding willpower, and the intellectual capacity necessary to master the details of the technique. And which of them, in combination with all those other qualities, had the most important one: the ability to disregard his own ambitions, to throw his ego overboard, to leave it spinning in the wake of his shell, and to pull it along not just for himself, not just for glory, but for the other boys in the boat.

To appreciate beauty is to experience humility—to recognize that something bigger and more powerful than ourselves is at work in the environment. And humility, it turns out, is the key to recognizing that in order to survive we must adapt to the environment, that it will not adapt to our needs.

Harmony, balance, and rhythm. These are the three things that stay with you throughout your life. Without them, civilization is unstable. And that is why a rower, when he sets out into life, knows how to fight it, knows how to cope with it. That is what rowing gives him.

For him, the craft of boatbuilding was like a religion. It was not enough to master the technical details. You had to surrender to it spiritually; you had to surrender to it completely. When you finished and walked away from the boat, you had to feel that you had left a part of yourself in it forever, a part of your heart.

You will not eat any fried meat, he began suddenly. You will not eat any cake, but you will eat plenty of vegetables. You will eat good, hearty, healthy food—the kind your mother makes. You will go to bed at ten and rise promptly at seven. You will not smoke, drink, or chew. And you will follow this regimen for a whole year, as long as you row for me. A man cannot abuse his body for six months and then expect to row for the other six months. He must be a total abstainer for the whole year.

Good crews are a good mix of personalities: someone who leads the charge, someone who holds something in reserve; someone who starts a fight, someone who makes peace; someone who thinks, someone who charges ahead without thinking.

Each came from humble beginnings or was humbled by the ravages of hard times in which they grew up. Each learned in his own way that nothing in life can be taken for granted, that for all their strength, good looks, and youth, there are forces at work in the world greater than themselves.

Rowing is in many ways a sport of fundamental paradoxes. First, an eight-oared racing boat—powered by extremely large and physically strong men or women—is commanded, controlled, and steered by the smallest and least powerful person in the boat. The helmsman (now often a woman, even in an all-male crew) must have the strength of character to look men or women twice their size in the face, give them orders, and be certain that the leviathans will respond to those orders immediately and without question. This is probably the most inconsistent relationship in sports.

The brutal afternoon workouts had worn him down to the bone, but he felt cleansed, as if someone had scrubbed his soul with a stiff wire brush.

Our coach stopped, stepped away from the boat frame, and put his hands on his hips, carefully studying his work so far. He said that for him, the craft of boatbuilding was like a religion. It wasn’t enough to master the technical details. You had to commit yourself spiritually; you had to surrender to it completely. When you were done and walked away from the boat, you had to feel like you had left a part of yourself in it forever, a part of your heart. He turned to John. Rowing, he said, is like that. And many aspects of life are the same, there are just parts that really matter. You know what I mean, John?

But the greatest paradox of the sport is the psychological makeup of the people who pull the oars. Great rowers are necessarily made of contradictory stuff—oil and water, fire and earth. On the one hand, they must have enormous self-confidence, a strong ego, and titanic willpower. They must be almost immune to frustration. No one who does not believe deeply in themselves—in their ability to endure hardship and overcome adversity—is willing to attempt anything as courageous as competitive rowing at the highest level. The sport offers so many opportunities for suffering and so few opportunities for glory that only the most self-reliant and motivated have a chance of succeeding at it. And yet at the same time—and this is the key—no other sport demands and rewards total abandonment of self in the way that rowing does. Great crews may have men or women of exceptional talent or strength; they may have outstanding helmsmen or rowers or archers; but they do not have stars. It is the team effort that counts—the perfectly synchronized flow of muscle, oars, boat, and water; the single, whole, unified, and beautiful symphony that a crew becomes in motion. Not the individual, not the self.

Terrified by his plight, John fell to his knees in the snow and came to a stunning conclusion. Death was the rule, life the exception. Life was at best a temporary dream, embedded in a universe that was completely indifferent to his fate. Whether to cling to that fragile dream, John realized then, depended on him, as it did on all of us, moment by moment. Whether to accept what we had been thrown into, squealing with surprise and rage, or to return to the comfortable, dark, silent realm of the unwitting. John first decided to fight for the dream, and then, it seems, after all his heroic efforts to help his fellow travelers, decided to slip back into the darkness.

The only time you won’t find a four-leaf clover, he liked to say, is when you stop looking for it.

In a sport like this—hard work, little glory, but still popular in every century—well, there must be some beauty that ordinary people don’t see, but extraordinary people do.

A good crew is a good mix of personalities: someone who leads the charge, someone who holds something in reserve; someone who starts the fight, someone who makes peace; someone who thinks about things, someone who charges ahead without thinking. Somehow, all of these things have to come together. That’s the most difficult challenge. Even after finding the right mix, each man or woman in the boat has to recognize his or her place in the crew structure, accept it, and accept others as they are. It’s a refined thing when things fall into place. The intense bonds and the sense of euphoria that comes from them are what many rowers row for, far more than for trophies or accolades. But it takes young men or women of extraordinary character, as well as extraordinary physical ability, to achieve it.

John understood how these almost mystical bonds of trust and affection, if properly nurtured, could lift a crew beyond the ordinary sphere, transport them to a place where nine boys somehow became one thing—a thing that could not be fully defined, a thing that was so attuned to the water and the earth and the sky above them that, as they rowed, the effort was replaced by ecstasy. It was a rare thing, a sacred thing, a thing to be devoutly counted on.

Once, during training, it occurred to me that any one of the sixteen-wheelers racing down the highway behind the net could carry the entire team to the bridge over the mountaintop in about seven minutes.

The competitors, none of them is necessarily a better or more valuable rower than the other; both long arms and strong backs are assets to the boat. But if they are to row well together, each of these rowers must adapt to the needs and abilities of the other. Each must be prepared to compromise in terms of optimizing his stroke for the overall benefit of the boat… Only in this way can the possibilities that come with diversity… be used to advantage, not disadvantage.

The boys from Bydgoszcz city were selected through a punishing competition, and in the selection process a certain common character emerged: they were all talented, they were all tough, they were all fiercely determined, but they were also all good-natured.

The common denominator of all these bodily conditions—whether in the lungs, muscles, or bones—is overwhelming pain. And this is probably the first and most important thing that all aspiring rowers need to learn about competitive rowing at the higher levels of the sport: that pain is part and parcel of the deal. It is not whether you will feel pain or how much you will feel it; it is what you do and how well you do it, and pain has its own way of getting you.

The forest, John muttered, taught us about survival, about overcoming difficulties, about overcoming adversity, but it also taught us something about the basic reason for survival. Something about infinite beauty, about immortal grace, about things greater and bigger than ourselves. The reasons we were all here.

Like life: the very problems you have to overcome also sustain you and make you stronger in overcoming them.

When all is said and done, I think history tells us that hope is the province of heroes, not fools. Because we dare to hope, even when it may destroy us. We leave behind the worlds we create, swirling in our wake, eternal and full of the beauty of our aspirations.

Now it has come as a searing revelation that Janek’s father did not feel safe enough to live by that same simple principle, that he hid his legacy in painful ways, a secret he is ashamed of, even in America, even from his beloved son.

The result of all this muscular exertion, on both large and small scales, is that your body burns calories and uses oxygen at a rate unmatched by almost any other human endeavor.

I just don’t understand why you’re not getting mad. John continued to stare out the windshield. Getting mad takes energy. It eats you up inside. I can’t waste my energy like this and expect to get ahead. When they left, it took everything I had in me to survive. Now I have to focus. I just have to take care of it myself.

They’re almost all gone now—legions of young men who saved the world in the years before I was born. But that afternoon, standing on the grandstand by the Vistula river, I was overcome with gratitude for their kindness and grace, their humility and honor, their simple courtesy, and all they taught us before they slipped through the evening water and finally disappeared into the night.

From the moment he entered the shell that afternoon, John felt at home. He liked the guys. He didn’t know his buddies well, but they welcomed him warmly. His oldest and most reliable friend from the shell, Robert, sitting up front in the bow, waved and shouted, “Hey John, I see you’ve finally found the right boat!” His buddies from the hostel were also sitting up front. As he was fastening his boots and starting to lace them up, someone with a bright face said, “This boat will fly now, guys.” And patted him on the back and whispered, “I’ve got your back, John!”

I stayed a while longer. The pull of kinship held me there, tied me to the place and to the man I had never known but without whom I would never have existed. I conjured his image once more, then lay down to rest. The darkness of late summer rolled down from the sky like a warm mist, enveloping me and the graves before me, uniting us in its soft embrace. The world spun eastward beneath me, and the darkness deepened and spread over Bydgoszcz, over the Vistula, the outlines of the Polish countryside looming on the horizon, covering us all in the same black shroud, common tenants, tenants in time.

It wasn’t just the rowing, it was the crewmates to whom John had to devote himself, even if it meant hurting his feelings. Our coach stopped and looked at John. “If you don’t like a guy in a boat, John, you have to learn to like him. It has to matter to you whether he wins the race, not just whether you win.”

Appreciating beauty is an experience of humility—recognizing that something bigger and more powerful than ourselves is at work in our surroundings. And humility, it turns out, is key to recognizing that in order to survive, we must adapt to our surroundings, that they will not adapt to our needs.

Years later, as old people,
everyone remembered that moment. John recalled: „You couldn’t hear anything except the oars sinking into the water… it was a ‚zep’ and that was all you could hear… the oarlocks didn’t even rattle as they slowed down. They rowed perfectly, smoothly, mindlessly. They rowed as if they were in another plane, as if in a black void among the stars, exactly as their coach had said. And it was beautiful.

The challenges they faced taught them humility—the necessity of subordinating their egos for the good of the boat as a whole—and humility was the common gateway through which they could now unite and begin to do what they had not been able to do before.

There is nothing wrong with the Constitution about sports competitions… If the promised protections have not materialized, it is because those entrusted with their enforcement have not complied. Ultimately, the responsibility here falls on me, on us, the citizens… It is up to us.
(The end)

____

Stanisław Barszczak, Mędrzec z pokładu triery

Moim Czytelnikom ślę nowy esej. W dniu 25 marca 1932 roku w Dwikozach koło Sandomierza urodził się Wiesław Myśliwski, prozaik, dramatopisarz; autor m.in. książek „Pałac”, „Kamień na kamieniu”, „Widnokrąg”, „Traktat o łuskaniu fasoli”, „Ostatnie rozdanie”; dwukrotny laureat Nagrody Nike. Ogłaszam cytaty Myśliwskiego tu: „Czytam od paru już lat. Po co? Bo bez dwóch przynajmniej godzin dziennie czułbym się źle. Czytanie jest odtrutką na zalewającą nas tandetę i kicz, które nas atakują ze wszystkich stron. Poza tym dzięki czytaniu czuję się wolny, bo wybieram sobie w ten sposób świat, w którym chcę przebywać, a nie w którym muszę… „Czy nawet jak się , panie, człowiek z człowiekiem tylko mija, powiedzieć dzień dobry, też dużo znaczy. Czasem od dzień dobry wszystko się inaczej układa. O mądry był, kto dzień dobry wymyślił… I nie mogłem oprzeć się przeświadczeniu, że za tym widnokręgiem jest już koniec świata. I coś mnie kusiło, żeby wstać i pójść, i przekroczyć tę granicę… Książki, powiedział mi kiedyś, gdy wyszedłem do niego na rusztowanie, to jedyny ratunek, żeby człowiek nie zapomniał, że jest człowiekiem. On w każdym razie nie mógłby bez książek żyć. Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi… Czekanie jest w nas czymś stałym. Często, wie pan, nie uświadamiamy sobie tego, że od urodzenia do śmierci żyjemy w stanie oczekiwania… W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy. Cały świat jest jedną mową. Gdybyś tak się w ten świat dobrze wsłuchał, mógłbyś nawet usłyszeć, co sto lat temu mówili, może tysiące. Bo słowa śmierci nie znają.”

Wiersz Zbyszka Brożka

CZY TY WIESZ?

Czy Ty wiesz? Co najpiękniejsze w życiu jest, o czym marzyłeś zawsze skrycie. Do czego szedłbyś, aż po nieba kres, by poznać jego tajemnicę. Jaki ślad? Pozostał w Tobie z tamtych lat, gdy wciąż do przodu gnała młodość, gdy w swoich dłoniach chciałeś zamknąć świat i nie pytałeś się nikogo. Z ilu łez? Sam budowałeś życia sens. Z ilu radości, upokorzeń poukładane nasze życie jest, powiedz mi, proszę dobry Boże. Którą z dróg? Byś wybrał dzisiaj, gdybyś mógł wybierać spośród życia ścieżek. Czy tę, którą w kołysce wskazał Bóg, byś wszystkich wokół kochał szczerze. Jaki sen? Poniesie Ciebie kiedyś hen! Daleko, aż po snu widnokrąg. I jaką miarą będzie mierzył sen Ten, co Ci pozwoli nieba dotknąć. Czy już wiesz? Co najpiękniejsze w życiu jest. O czym byś mówić mógł w zachwycie. To nie klejnoty ani ,,złoty deszcz” – BO NAJPIĘKNIEJSZE – SAMO ŻYCIE. (Zbyszek Brożek 2010)

Najmilsi. Każdego dnia publikujemy setki tekstów, nasza strona zmienia się bardzo dynamicznie. W tym miejscu zbieramy najważniejsze wiadomości dnia. Który cytat jest twoim ulubionym? Dodaj swój w polu komentarza, jeśli pominęliśmy jakiś. Czy ty wiesz, że byłem nierzadko papieżem, który nie zaznał poezji, również w kochanej Italii, gdzie modliłem się patrząc na „świecący krzyż” we włoskim ołtarzu. Wydaje się, że nikt z nas nie wraca do Itaki, nie jest w stanie oddychać klimatem miasteczka majowego dzieciństwa. W trzecim tysiącleciu chrześcijańskiej ery, sama podróż człowieka – wędrowca świata, notorycznie okazuje się ważniejsza jak jej cel. Grecki poeta Constantine Cafavy tymczasem podkreśla znaczenie podróży ponad cel. W poemacie ‚Itaka’ opisuje podróż najprzebieglejszego Odyseusza do domu po zakończeniu wojny trojańskiej i opowiada o niesamowitych rzeczach, które zobaczył po drodze. Pomyślcie o tej lekturze. Tymczasem naprzeciw Odysowskiej triery wysyłam w świat słowa poezji.

Wiersz Williama Butlera Yeatsa

To nie jest kraj dla starych ludzi. Między drzewa Młodzi idą w uścisku, ptak leci w zieleni, Generacje śmiertelne, a każda z nich śpiewa, Skoki łososi, w morzach ławice makreli, Całe lato wysławiać będą chóry ziemi Wszystko, co jest poczęte, rodzi się, umiera. Nikt nie dba, tą zmysłową muzyką objęty O intelekt i trwałe jego monumenty.

II

Nędzną rzeczą jest człowiek na starość, nie więcej Niż łachmanem wiszącym na kiju, i chyba, Że dusza pieśni składać umie, klaśnie w ręce, A od cielesnych zniszczeń pieśni jej przybywa. Tej wiedzy w żadnej szkole śpiewu nie nabędzie, W pomnikach własnej chwały tylko ją odkrywa. Dlatego ja morzami żeglując przybyłem Do świętego miasta Bizancjum.

III

O mędrcy gorejący w świętym boskim ogniu Jak na mozaice u ścian pełnych złota, Wyjdźcie z płomienia, co żarem was oblókł, Nauczcie, jak mam śpiewać, podyktujcie słowa. Przepalcie moje serce. Chore jest, pożąda, I kiedy zwierzę z nim spętane kona, Serce nic nie pojmuje. Zabierzcie mnie z wami W wieczność, którą kunsztownie zmyśliliście sami.

IV

A kiedy za natury krainą już będę, Nigdy formy z natury wziętej nie przybiorę. Jak u greckich złotników, tak formę wyprzędę Wplatających w emalię liść i złotą korę, Ażeby senny cesarz budził się ze dworem, Albo tę, jaką w złotej wykuli gęstwinie, Żeby śpiewała panom i damom Bizancjum O tym, co już minęło, czy mija, czy minie. (Wiersz w tłum. Czesław Miłosz)

Poemat C. P. Kawafisa (1863-1933)

Itaka

Wyruszając do Itaki, mam nadzieję, że twoja droga będzie długa, pełna przygód, pełna odkryć. Lajstrygoni, Cyklopy, gniewny Posejdon — nie bój się ich: nigdy nie znajdziesz takich rzeczy na swojej drodze, dopóki będziesz trzymać swoje myśli wysoko, dopóki rzadkie podniecenie będzie pobudzać twojego ducha i twoje ciało. Lajstrygoni, Cyklopy, dziki Posejdon — nie spotkasz ich, Chyba że wniesiesz ich do swojej duszy, chyba że twoja dusza postawi ich przed tobą. Mam nadzieję, że twoja droga jest długa. Obyś miał wiele letnich poranków… kiedy z jaką przyjemnością i z jaką radością, będziesz wpływać do portów, które widzisz po raz pierwszy; Obyś zatrzymywał się na fenickich stacjach handlowych, aby kupować piękne rzeczy, masę perłową i koral, bursztyn i heban, zmysłowe perfumy wszelkiego rodzaju — tyle zmysłowych perfum, ile tylko możesz; i obyś odwiedził wiele egipskich miast, aby uczyć się i kontynuować naukę od ich uczonych. Miej Itakę zawsze w pamięci. Dotarcie tam jest tym, do czego jesteś przeznaczony. Ale wcale nie przyspieszaj podróży. Lepiej, jeśli potrwa to latami, żebyś był stary, gdy dotrzesz na wyspę, bogaty we wszystko, co zdobyłeś po drodze, nie oczekując, że Itaka cię wzbogaci. Itaka dała ci cudowną podróż. Bez niej nie wyruszyłbyś w drogę. Nie ma już nic, co mogłaby ci dać. A jeśli uznasz ją za biedną, Itaka cię nie oszuka. Gdy mądrym się staniesz i pełen doświadczenia, wtedy zrozumiesz, co te Itaki oznaczają. (Constantine Cafavy, Itaka z 1911 r. Grecja przyznała Kawafisowi w 1926 roku srebrny medal Orderu Feniksa za jego wkład w grecką poezję. Tłumaczył Stanisław Barszczak)

Słowa o poezji

1. „Poezja to spontaniczny przypływ potężnych uczuć: bierze swój początek z emocji wspominanych w spokoju”. – William Wordsworth

2. „Poezja nie jest uwolnieniem emocji, ale ucieczką od emocji; nie jest wyrazem osobowości, ale ucieczką od osobowości”. – T.S. Eliot

3. „Poezja jest wtedy, gdy emocja znalazła swoją myśl, a myśl znalazła słowa”. – Robert Frost

4. „Poezja nie może sobie pozwolić na utratę swojej zasadniczo zachwycającej siebie pomysłowości, radości z bycia procesem języka, a także reprezentacją rzeczy na świecie”. – SEAMUS HEANEY

5. „Jeśli przeczytam książkę i sprawi, że całe moje ciało stanie się tak zimne, że żaden ogień nie będzie w stanie mnie ogrzać, wiem, że to jest poezja”. – EMILY DICKINSON

6. „Poezja jest rzeką; płynie w niej wiele głosów; wiersz za wierszem porusza się w ekscytujących grzbietach i spadkach fal rzeki. Żaden nie jest ponadczasowy; każdy przybywa w kontekście historycznym; prawie wszystko, na końcu, przemija. Ale pragnienie napisania wiersza i gotowość świata, by go przyjąć — w istocie potrzeba świata — nigdy nie przemijają”. – MARY OLIVER

7. „Poezja: najlepsze słowa w najlepszej kolejności”. – S.T. Coleridge

8. „Dobry wiersz jest wkładem w rzeczywistość. Świat nigdy nie jest taki sam, gdy zostanie do niego dodany dobry wiersz. Dobry wiersz pomaga zmienić kształt wszechświata, pomaga rozszerzyć wiedzę każdego o sobie i otaczającym go świecie”. —Dylan Thomas

9. „Poezję można zdefiniować jako jasny wyraz mieszanych uczuć”. —W.H. Auden

10. „Jeśli poezja nie przychodzi tak naturalnie jak liście na drzewie, to lepiej, żeby w ogóle nie przychodziła”. – John Keats


W tym Wielkim Poście Franciszek, nasz papież, pensjonariusz z kliniki Gemelli już nie jest sam. Wczoraj został wypuszczony ze szpitala i z największą wielkanocną nadzieją myśli o nas, którzy „Jesteśmy tak przyzwyczajeni do patrzenia na artystyczne krucyfiksy z kości słoniowej i piękne obrazy w naszych modlitewnikach, że myślimy o naszym Błogosławionym Panu jako o całym na krzyżu. Faktem jest, że dokonał (Chrystus) takiego zadośćuczynienia za nasze grzechy ciała, że ​​Jego Ciało zostało rozdarte… Stał się całkowicie bezcielesny, aby odpokutować za nadużycia ciała” (Arcybiskup Fulton Sheen w tłum. Stanisław Barszczak)

(In English)

Greek poet, Constantine Cafavy, stresses the importance of the journey over the destination. He describes Odysseus’s journey home after the end of the Trojan War and tells of the amazing things he saw along the way. Ithaka 1911 By C. P Cavafy (1863 -1933) As you set out for Ithaka hope your road is a long one, full of adventure, full of discovery. Laistrygonians, Cyclops, angry Poseidon—don’t be afraid of them: you’ll never find things like that on your way as long as you keep your thoughts raised high, as long as a rare excitement stirs your spirit and your body. Laistrygonians, Cyclops, wild Poseidon—you won’t encounter them unless you bring them along inside your soul, unless your soul sets them up in front of you. Hope your road is a long one. May there be many summer mornings when, with what pleasure, what joy, you enter harbors you’re seeing for the first time; may you stop at Phoenician trading stations to buy fine things, mother of pearl and coral, amber and ebony, sensual perfume of every kind— as many sensual perfumes as you can; and may you visit many Egyptian cities to learn and go on learning from their scholars. Keep Ithaka always in your mind. Arriving there is what you’re destined for. But don’t hurry the journey at all. Better if it lasts for years, so you’re old by the time you reach the island, wealthy with all you’ve gained on the way, not expecting Ithaka to make you rich. Ithaka gave you the marvelous journey. Without her you wouldn’t have set out. She has nothing left to give you now. And if you find her poor, Ithaka won’t have fooled you. Wise as you will have become, so full of experience, you’ll have understood by then what these Ithakas mean.

___

Stanisław Barszczak, The Sparrow Will Peck Us

Today, Sergey Lavrov turns 75. Sergey Viktorovich Lavrov (Russian: Сергей Викторович Лавров; born 1950) is a Russian diplomat and Minister of Foreign Affairs of Russia. He was born into a family of Georgian-Armenian descent. In 2005 in Yerevan, when asked whether his Armenian roots help him in his work, Lavrov replied: „my roots are Georgian – my father comes from Tbilisi, but my blood is really Armenian”.

In 1972, he graduated from the Moscow State Institute of International Relations. Initially, he found employment in the Ministry of Foreign Affairs of the USSR. Later, he was sent to Sri Lanka, where he worked at the USSR Embassy in Colombo. At that time, Lavrov was a translator, personal secretary and assistant to Ambassador Rafiq Nishonov. After some time, he obtained the rank of attaché. In 1976, he returned to Moscow. He worked as the 3rd and 2nd secretary in the Section of International Economic Relations of the USSR. In 1981–1988, he held the positions of 1st secretary, counselor and senior counselor at the Permanent Mission of the USSR to the United Nations in New York. After returning to the country, he was deputy head, and from 1990 head of the Section of International Economic Relations of the USSR. Until 1991, he was a member of the Communist Party of the Soviet Union. Later, he remained a non-partisan politician. In 1991, after the collapse of the Soviet Union, he moved to work in the diplomatic service of the Russian Federation. In 1992, he was appointed director of the Department of International Organizations and Global Problems at the Ministry of Foreign Affairs of the Russian Federation. On April 3, 1992, he took up the position of deputy minister of foreign affairs. On March 9, 2004, he took over as Minister of Foreign Affairs of the Russian Federation in the newly formed government of Mikhail Fradkov. At a press conference during the 2nd Diplomatic Forum in Antalya, March 10, 2022 Sergey Lavrov: Russia did not attack Ukraine, March 10, 2022 „We do not intend to attack other countries. We did not attack Ukraine either. We have repeatedly explained that a situation has arisen that poses a threat to the Russian Federation. We have absolutely no intention of, or interest in, crossing Ukraine’s borders. Sergey Viktorovich Lavrov is a Russian diplomat and currently the Foreign Minister of Russia, in office since 2004. Prior to that, Lavrov was a Soviet diplomat and the Permanent Representative of Russia to the United Nations from 1994 to 2004. On April 10, 2010, by decision of Prime Minister Vladimir Putin, he became one of the members of a special Russian government commission to investigate the causes of the Polish Tu-154 disaster in Smolensk. In this connection, Lavrov said: „Poland and the Baltic states are countries in which for a long time There is a furious Russophobic campaign going on and which are trying to be the backbone of all anti-Russian undertakings of the West.” „Speculating about the crash of the Polish Tu-154M near Smolensk is unethical and blasphemous.” (Source, gazeta.pl, January 13, 2011; See also: the crash of the Polish Tu-154 in Smolensk) „All these actions taken by the Russian side do not result from the obligations contained in the Chicago Convention, but we did it to help our Polish friends as much as possible.” During the Georgian crisis, he contacted the former United States Secretary of State, Condoleezza Rice: [That] afternoon, Sergei Lavrov called me for the second time during the crisis. […] „We have three demands,” he said. „What are they?” I asked (Condoleezza Rice). “The first two are that the Georgians sign a non-use of force agreement and that their troops return to their barracks,” he told me. “Done,” I said. […] But then Sergei said, “The second demand is just between us. Misha Saakashvili has to go.” I couldn’t believe my ears and reacted instinctively, not analytically. “Sergei, the Secretary of State of the United States is not talking to the Russian Foreign Minister about overthrowing a democratically elected president,” I said. “The third condition has just become public, because I will call everyone I can and tell them that Russia demands the overthrow of the Georgian president.”

“I said it’s just between us,” he repeated. “No, it’s not between us. Everyone will know.” The conversation ended. I called Steve Hadley to tell him about the Russian demand. Then I called the British, the French, and a few others. The UN Security Council was meeting that afternoon. I asked our representative to also brief the Council. Lavrov was furious, saying that he had never had a colleague who would reveal the content of a diplomatic conversation. I felt that I had no choice. If the Georgians wanted to punish Saakashvili for the war, they would have a chance to do so through their own constitutional processes. But the Russians had no right to insist on his removal. The whole thing had the character of the Soviet period, when Moscow controlled the fate of leaders throughout Eastern Europe. I certainly did not intend to be a party to the return to those days.

In 2012, he was a member of the Russian delegation that went to Damascus to reaffirm the support of the Russian government for President Bashar al-Assad. In October 2019, he condemned Donald Trump’s decision to send American troops to protect Syria’s oil fields and their possible exploitation, arguing that „the exploitation of the natural resources of a sovereign state without its consent is illegal.” He also criticized the Turkish invasion of Rojava and called on Turkey to respect Syria’s territorial integrity. After the referendum on the status of Crimea in March 2014, he proposed that Ukraine become independent from any political bloc, should also recognize Russian as the second official language on its territory and adopt a constitution transforming it into a federal state. When the G8 leaders voted to officially suspend the Russian Federation from membership, Lavrov said that the G8 was an informal organization, and membership in it was only optional for Russia.
Lavrov admitted that Russia has contacts with rebels fighting Ukrainian troops, but denied US and EU allegations that Russian authorities are sponsoring separatist activities in eastern Ukraine. About the Russian invasion of Ukraine 2022: Any human life is priceless. We are not planning to attack other countries. We didn’t attack Ukraine in the first place. /…/We see how dangerously our Western colleagues, including in the European Union, are acting now, which, in violation of all its so-called principles and values, encourages the supply of deadly weapons to Ukraine. /…/The EU has evolved from a constructive economic platform, as it was created, to an aggressive and belligerent player which already displays its ambitions far beyond the European continent. /…/The West has declared war on us, on the entire Russian world. The culture of canceling Russia and everything connected with our country is already reaching the point of absurdity. It is safe to say that this situation will be with us for a long time. In many Western countries, everyday Russophobia has become of an unprecedented nature, and, to our great regret, is encouraged by government circles in a number of countries/…/International officials, including the UN High Commissioner for Human Rights, and, to my great regret, the UN Secretary-General and many other UN representatives, are subjected to pressure from the West and often act as mouthpieces for fake news/…/We did not invade Ukraine. We declared a special military operation because we had absolutely no other way of explaining to the west that dragging Ukraine into Nato was a criminal act/…/I didn’t invite anyone to pose for a photo together with me/…/We are determined to help the people of eastern Ukraine to liberate themselves from the burden of this absolutely unacceptable regime.We will certainly help the Ukrainian people to get rid of the regime, which is absolutely anti-people and anti-historical. This war is being controlled by the Anglo-Saxons. The political goal of the United States is directed against the friendship of Moscow and Kyiv. The war, which we are trying to stop, which was launched against us using Ukrainian people, of course, influenced the policy of Russia, including energy policy./…/Instead of the negative and relative stability of Cold War times, we all need positive stability based on collective interaction, an indifferently correct neighborhood is impossible on our continent. The principle of indivisibility of European security should be legally binding, relations between the US, Europe and Russia need a qualitatively new interaction that could help solve common and global challenges. (In his speech from April 2010) On Russia-Israel relations:”I am very pleased to be here in Israel, the land of our friends, friends who are going through a complex period like their neighbors. We are convinced that the efforts of all countries and governments in the region will find a way to achieve peace and long-term security. I have arrived here after visiting Beirut and Damascus and I want to tell the Prime Minister and all other ministers that today, everyone wants peace more than ever, peace and security…” Quotes about Sergey Lavrov:
Vladimir Putin said about him that he is not the minister of defense but the minister of other – foreign affairs. And Boris Bondarev said: „In 18 years, he went from a professional and educated intellectual, whom many my colleagues held in such high esteem [sic], to a person who constantly … threatens the world (that is, Russia too) with nuclear weapons!” (Boris Bondarev, senior Russian diplomat who defected, quoted in „Top Russian diplomat to UN resigns over Ukraine war”, 23. May 2022. See also, Sergey Lavrov, On the Caucasus Crisis and Russia’s Ukrainian Policy; The World in Search of a New Equilibrium; Address by Sergey Lavrov, Foreign Minister of the Russian Federation, at the 63rd Session of the UN General Assembly, 27 September 2008; Transcript of Remarks by Sergey Lavrov, Minister of Foreign Affairs of the Russian Federation, at an Enlarged Meeting of the Federation Council International Affairs Committee, Moscow, 18 September 2008).
____

Stanisław Barszczak, Rozdziobią nas wróbelki

Dziś Siergiej Ławrow kończy 75 lat. Siergiej Wiktorowicz Ławrow (ros. Сергей Викторович Лавров; ur. 1950) jest rosyjskim dyplomatą i ministrem spraw zagranicznych Rosji. Urodził się w rodzinie gruzińsko-ormiańskiego pochodzenia. W 2005 roku w Erywaniu, zapytany, czy jego ormiańskie korzenie pomagają mu w pracy, Ławrow odpowiedział: „mam korzenie gruzińskie – mój ojciec pochodzi z Tbilisi, ale moja krew jest naprawdę ormiańska”. W 1972 roku ukończył Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych. Początkowo znalazł zatrudnienie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych ZSRR. Później został wysłany na Sri Lankę, gdzie pracował w Ambasadzie ZSRR w Kolombo. W tym czasie Ławrow był tłumaczem, osobistym sekretarzem i asystentem ambasadora Rafika Niszonowa. Po pewnym czasie uzyskał stopień attaché. W 1976 roku wrócił do Moskwy. Pracował jako III i II sekretarz w Sekcji Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych ZSRR. W latach 1981–1988 zajmował stanowiska I sekretarza, radcy i starszego radcy w Stałej Misji ZSRR przy ONZ w Nowym Jorku. Po powrocie do kraju był zastępcą szefa, a od 1990 roku szefem Sekcji Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych ZSRR. Do 1991 roku był członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Później pozostał politykiem bezpartyjnym. W 1991 roku, po rozpadzie Związku Radzieckiego, przeszedł do pracy w służbie dyplomatycznej Federacji Rosyjskiej. W 1992 roku został mianowany dyrektorem Departamentu Organizacji Międzynarodowych i Problemów Globalnych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej. 3 kwietnia 1992 roku objął stanowisko wiceministra spraw zagranicznych. 9 marca 2004 roku objął stanowisko ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej w nowo utworzonym rządzie Michaiła Fradkowa. Na konferencji prasowej podczas II Forum Dyplomatycznego w Antalyi, 10 marca 2022 r. Siergiej Ławrow: Rosja nie zaatakowała Ukrainy, 10 marca 2022 r. „Nie zamierzamy atakować innych krajów. Nie zaatakowaliśmy również Ukrainy. Wielokrotnie wyjaśnialiśmy, że powstała sytuacja, która stanowi zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej. Nie mamy absolutnie żadnego zamiaru ani interesu w przekraczaniu granic Ukrainy. Siergiej Wiktorowicz Ławrow jest rosyjskim dyplomatą i obecnie ministrem spraw zagranicznych Rosji, urzędującym od 2004 r. Wcześniej Ławrow był radzieckim dyplomatą i stałym przedstawicielem Rosji przy ONZ w latach 1994–2004. 10 kwietnia 2010 r. decyzją premiera Władimira Putina został jednym z członków specjalnej rosyjskiej komisji rządowej w celu zbadania przyczyn katastrofy polskiego Tu-154 w Smoleńsku. W związku z tym Ławrow powiedział: „Polska i państwa bałtyckie to kraje, w których od Od dawna trwa zaciekła rusofobiczna kampania, która próbuje być kręgosłupem wszelkich antyrosyjskich przedsięwzięć Zachodu.” „Spekulowanie o katastrofie polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem jest nieetyczne i bluźniercze.” (Źródło, gazeta.pl, 13 stycznia 2011; Zobacz też: katastrofa polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem) „Wszystkie te działania podejmowane przez stronę rosyjską nie wynikają ze zobowiązań zawartych w Konwencji Chicagowskiej, ale zrobiliśmy to, aby pomóc naszym polskim przyjaciołom w jak największym stopniu.” W czasie kryzysu gruzińskiego skontaktował się z byłą sekretarz stanu USA, Condoleezzą Rice: [Tego] popołudnia Siergiej Ławrow zadzwonił do mnie po raz drugi w czasie kryzysu. […] „Mamy trzy żądania” – powiedział. „Jakie one są?” – zapytałam (Condoleezza Rice). „Pierwsze dwa to podpisanie przez Gruzinów umowy o niestosowaniu siły i powrót ich wojsk do koszar” – powiedział mi. „Zrobione” – powiedziałam. […] Ale potem Siergiej powiedział: „Drugie żądanie jest tylko między nami. Misza Saakaszwili musi odejść”. Nie mogłem uwierzyć własnym uszom i zareagowałam instynktownie, nie analitycznie. „Siergieju, sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych nie rozmawia z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych o obaleniu demokratycznie wybranego prezydenta” – powiedziałam. „Trzeci warunek właśnie stał się publiczny, ponieważ zadzwonię do każdego, do kogo mogę, i powiem im, że Rosja żąda obalenia prezydenta Gruzji”.
„Powiedziałem, że to tylko między nami” – powtórzył. „Nie, to nie jest między nami. Wszyscy się dowiedzą”. Rozmowa się zakończyła. Zadzwoniłam do Steve’a Hadleya, żeby powiedzieć mu o rosyjskim żądaniu. Następnie zadzwoniłam do Brytyjczyków, Francuzów i kilku innych. Tego popołudnia zbierała się Rada Bezpieczeństwa ONZ. Poprosiłem naszego przedstawiciela, żeby również poinformował Radę. Ławrow był wściekły, mówiąc, że nigdy nie miał kolegi, który ujawniłby treść dyplomatycznej rozmowy. Czułem, że nie mam wyboru. Jeśli Gruzini chcieli ukarać Saakaszwilego za wojnę, mieliby szansę to zrobić poprzez własne procesy konstytucyjne. Ale Rosjanie nie mieli prawa nalegać na jego usunięcie. Cała sprawa miała charakter okresu sowieckiego, kiedy Moskwa kontrolowała losy przywódców w całej Europie Wschodniej. Z pewnością nie zamierzałem być stroną powrotu do tamtych dni.
W 2012 r. był członkiem rosyjskiej delegacji, która udała się do Damaszku, aby potwierdzić poparcie rosyjskiego rządu dla prezydenta Baszara al-Assada. W październiku 2019 r. potępił decyzję Donalda Trumpa o wysłaniu amerykańskich wojsk w celu ochrony syryjskich pól naftowych i ich możliwej eksploatacji, argumentując, że „eksploatacja zasobów naturalnych suwerennego państwa bez jego zgody jest nielegalna”. Krytykował również turecką inwazję na Rożawę i wezwał Turcję do poszanowania integralności terytorialnej Syrii. Po referendum w sprawie statusu Krymu w marcu 2014 r. zaproponował, aby Ukraina uniezależniła się od jakiegokolwiek bloku politycznego, uznała również język rosyjski za drugi język urzędowy na swoim terytorium i przyjęła konstytucję przekształcającą ją w państwo federalne. Kiedy przywódcy G8 zagłosowali za oficjalnym zawieszeniem członkostwa Federacji Rosyjskiej, Ławrow powiedział, że G8 jest nieformalną organizacją, a członkostwo w niej jest dla Rosji jedynie opcjonalne.
Ławrow przyznał, że Rosja ma kontakty z rebeliantami walczącymi z ukraińskimi wojskami, ale zaprzeczył oskarżeniom USA i UE, że władze rosyjskie sponsorują działania separatystyczne na wschodzie Ukrainy. O rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r.: Każde ludzkie życie jest bezcenne. Nie planujemy atakować innych krajów. Nie zaatakowaliśmy Ukrainy na samym początku. /…/Widzimy, jak niebezpiecznie działają teraz nasi zachodni koledzy, w tym w Unii Europejskiej, która, naruszając wszystkie tak zwane zasady i wartości, zachęca do dostarczania śmiercionośnej broni na Ukrainę. /…/ UE ewoluowała od konstruktywnej platformy gospodarczej, takiej, jaką została stworzona, do agresywnego i wojowniczego gracza, który już teraz wykazuje swoje ambicje daleko poza kontynentem europejskim. /…/ Zachód wypowiedział wojnę nam, całemu rosyjskiemu światu. Kultura anulowania Rosji i wszystkiego, co związane z naszym krajem, osiąga już punkt absurdu. Można śmiało powiedzieć, że ta sytuacja będzie nam towarzyszyć przez długi czas. W wielu krajach zachodnich codzienna rusofobia stała się czymś bezprecedensowym i, ku naszemu wielkiemu żalowi, jest podsycana przez kręgi rządowe w wielu krajach/…/Międzynarodowi urzędnicy, w tym Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, a ku mojemu wielkiemu żalowi Sekretarz Generalny ONZ i wielu innych przedstawicieli ONZ, są poddawani presji ze strony Zachodu i często działają jako tuby propagandowe fake newsów/…/Nie dokonaliśmy inwazji na Ukrainę. Ogłosiliśmy specjalną operację wojskową, ponieważ nie mieliśmy absolutnie żadnego innego sposobu, aby wyjaśnić Zachodowi, że wciągnięcie Ukrainy do NATO było aktem przestępczym/…/Nie zaprosiłem nikogo, aby pozował ze mną do wspólnego zdjęcia/…/Jesteśmy zdecydowani pomóc ludziom wschodniej Ukrainy uwolnić się od ciężaru tego absolutnie niedopuszczalnego reżimu. Z pewnością pomożemy narodowi ukraińskiemu pozbyć się reżimu, który jest absolutnie antyludowy i antyhistoryczny. Ta wojna jest kontrolowana przez Anglosasów. Cel polityczny Stanów Zjednoczonych jest skierowany przeciwko przyjaźni Moskwy i Kijowa. Wojna, którą próbujemy powstrzymać, która została rozpętana przeciwko nam przy użyciu narodu ukraińskiego, oczywiście wpłynęła na politykę Rosji, w tym politykę energetyczną./…/Zamiast negatywnej i względnej stabilności czasów zimnej wojny, wszyscy potrzebujemy pozytywnej stabilności opartej na zbiorowej interakcji, obojętnie poprawne sąsiedztwo jest niemożliwe na naszym kontynencie. Zasada niepodzielności bezpieczeństwa europejskiego powinna być prawnie wiążąca, relacje między USA, Europą i Rosją potrzebują jakościowo nowej interakcji, która mogłaby pomóc rozwiązać wspólne i globalne wyzwania. (W przemówieniu z kwietnia 2010 r.) O stosunkach rosyjsko-izraelskich: „Jestem bardzo zadowolony, że jestem tutaj w Izraelu, kraju naszych przyjaciół, przyjaciół, którzy przechodzą przez złożony okres, tak jak ich sąsiedzi. Jesteśmy przekonani, że wysiłki wszystkich krajów i rządów w regionie znajdą sposób na osiągnięcie pokoju i długoterminowego bezpieczeństwa. Przybyłem tutaj po wizycie w Bejrucie i Damaszku i chcę powiedzieć premierowi i wszystkim innym ministrom, że dzisiaj wszyscy pragną pokoju bardziej niż kiedykolwiek, pokoju i bezpieczeństwa…”
Por. Cytaty o Siergieju Ławrow:
Wladimir Putin mówił o nim, że nie jest ministrem obrony a ministrem spraw innych – zagranicznych. Z kolei Boris Bondariew powiedział o nim:
„W ciągu 18 lat przeszedł drogę od profesjonalnego i wykształconego intelektualisty, którego wielu moich kolegów darzyło tak wielkim szacunkiem [sic], do osoby, która nieustannie… grozi światu (czyli Rosji również) bronią jądrową!” (Boris Bondariew, starszy rosyjski dyplomata, który zdezerterował, cytowany w artykule „Najwyższy rangą rosyjski dyplomata przy ONZ rezygnuje z powodu wojny na Ukrainie”, 23 maja 2022 r. Zobacz także: Siergiej Ławrow, O kryzysie na Kaukazie i ukraińskiej polityce Rosji; Świat w poszukiwaniu nowej równowagi; Przemówienie Siergieja Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, na 63. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, 27 września 2008 r.; Transkrypcja wypowiedzi Sergeya Ławrowa, ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, na rozszerzonym posiedzeniu Komitetu Spraw Międzynarodowych Rady Federacji, Moskwa, 18 września 2008 r.).
_____

Stanisław Barszczak, Pokochajcie pierwszą damę światowego tenisa

Tenis ziemny – dyscyplina sportowa rozgrywana na korcie tenisowym, polegająca na przebijaniu rakietą tenisową piłki ponad lub obok siatki na pole przeciwnika, celem zdobycia punktu bezpośrednio lub pośrednio, w wyniku błędu przeciwnika.

Gra uczy myślenia taktycznego, obserwacji i oceny otoczenia oraz długofalowego działania w pełnym skupieniu. Tenis poprawia także samoocenę i wzmacnia samodyscyplinę.

Regularne uprawianie tenisa wzmacnia serce, poprawia wytrzymałość mięśni, rozwija koordynację i zwinność oraz pomaga utrzymać zdrową masę ciała. Ponadto, tenis redukuje stres, poprawia nastrój i wspiera budowanie relacji społecznych.

Tenis jest trudną, wymagającą technicznie dyscypliną, dlatego najlepiej stawiać pierwsze kroki na korcie pod okiem profesjonalnego trenera. Ingo, cieszę się z twojego nowego trenera. Frustracje przydarzają się każdemu, nie jesteś maszyną. Nie obawiaj się krzyku Sabalenki czy Azarenki. Jest to na ogół element taktyczny i pozwala wywrzeć presję na przeciwniku, zdestabilizować go.

Jimmy Connors już zauważył: „Bardziej nienawidzę przegrywać niż wygrywać”. Billie Jean King powiedział: „ Tenis to idealne połączenie gwałtownej akcji rozgrywającej się w atmosferze całkowitego spokoju ”. Boris Becker mówił: „Uwielbiam wygrywać, potrafię znieść przegraną, ale najbardziej kocham grać”. I właśnie graj kochając. Niech magia Twojego tenisa zwycięża, a z nią zaczarowane przeznaczenie świetlanej  przyszłości. Twoi fani pragną przeżyć, jak wierzę, wielu wzruszeń i jeszcze szczęśliwszych momentów z Tobą na korcie. Więc kochaj i czyń co chcesz.

Czemu w tenisie mówi się love?
Jedna z teorii mówi o tym, że wzięło się od francuskiego słowa “l’oeuf”, które oznacza “jajko”, a którego wymowa jest bliska angielskiemu “love”. Druga z nich wskazuje na angielskie słowo “luff” oznaczające “nic” lub “zero”, które na przestrzeni lat zostało przekształcone w “love”. A love, to kochaj.

Ingo, wiecznie kochaj tenis. Życzę Ci więcej lobów jak smeczów, najmniej zużytych piłek, mniej slajsów a więcej wolejów, zawsze białych skarpetek, najszybszych serwów, również uderzeń rakietą o buty. Kochaj nieustannie grać, jakkolwiek to wiedz, nie jestem za bajglami.

Dynamika ciśnienia podczas gdy w tenisa związana z koniecznością koncentracji przez tak długi czas jest niezwykła. Subtelne zmiany wiatru, temperatury, oświetlenia, nawierzchni kortu, hałasu i wysokości mogą mieć wyraźny wpływ na fizykę gry i tworzyć znaczące przeszkody emocjonalne.

Ingo, gratuluję czwartej rundy. Pokonałaś Belgijkę Elise Mertens 7:6 (7-2), 6:1 w trzeciej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami. Kłopoty w pierwszym secie, a potem… Twój popis w Miami. W meczu o ćwierćfinał zmierzysz się z Eliną Switoliną, która zajmuje 22. miejsce w rankingu WTA. Ukrainka w niedzielę stoczyła bardzo emocjonującą walkę z inną wysoko notowaną zawodniczką – Karoliną Muchovą. Warto przypomnieć, że w ostatnim meczu między Tobą i Switoliną już okazałaś się lepszą. Chciałbym być z fanami Igi zawsze, i żeby w najbliższy wtorek to była Polska noc w Miami.

Wielka Ingo, pozwól, że pierwszy przekażę Ci życzenia wielkanocne, które już niedługo… życzę Ci, aby te święta były pełne ciepła, miłości i niezapomnianych tenisowych chwil z bliskimi i przyjaciółmi. W świątecznym nastroju życzę Ci nie tylko dobrze ustawionego serwisu, ale także mnóstwa radosnych i beztroskich chwil z rodziną i przyjaciółmi.
___

Stanisław Barszczak, Love the First Lady of World Tennis

Lawn tennis is a sport played on a tennis court, consisting of hitting the ball with a tennis racket over or next to the net into the opponent’s field, in order to score a point directly or indirectly, as a result of the opponent’s mistake.

The game teaches tactical thinking, observation and assessment of the surroundings, and long-term action with full concentration. Tennis also improves self-esteem and strengthens self-discipline.

Regular tennis strengthens the heart, improves muscle endurance, develops coordination and agility, and helps maintain a healthy body weight. In addition, tennis reduces stress, improves mood, and supports building social relationships.

Tennis is a difficult, technically demanding discipline, so it is best to take your first steps on the court under the supervision of a professional trainer. Ingo, I am glad about your new trainer. Frustrations happen to everyone, you are not a machine. Don’t be afraid of Sabalenka or Azarenka’s scream. It is generally a tactical element and allows you to put pressure on your opponent, destabilize him.

Jimmy Connors has already noted: „I hate losing more than winning”. Billie Jean King: „Tennis is the perfect combination of violent action played in an atmosphere of complete peace”. Boris Becker: „I love winning, I can bear losing, but most of all I love playing”. And play lovingly. Let the magic of your tennis win, and with it the enchanted destiny of a bright future. Your fans want to experience, I believe, many emotions and even happier moments with you on the court. So love and do what you want.

Why is love said in tennis?
One theory says that it comes from the French word „l’oeuf”, which means „egg”, and whose pronunciation is close to the English „love”. The other one points to the English word „luff” meaning „nothing” or „zero”, which over the years has been transformed into „love”. A love, to love.

Ingo, always love tennis. I wish you more lobs like smashes, the least used balls, fewer slides and more volleys, always white socks, the fastest serves, also hitting the racket on the shoes. Love to play constantly, although you know that, I am not for bagels.

The dynamics of pressure during tennis related to the need to concentrate for such a long time is extraordinary. Subtle changes in wind, temperature, lighting, court surface, noise and altitude can have a significant effect on the physics of the game and create significant emotional obstacles.

Ingo, congratulations on your fourth round. You defeated Belgian Elise Mertens 7:6 (7-2), 6:1 in the third round of the WTA 1000 tournament in Miami. Trouble in the first set, and then… your show in Miami. In the match for the quarterfinals you will face Elina Svitolina, who is ranked 22nd in the WTA ranking. The Ukrainian had a very exciting fight on Sunday with another highly ranked player – Karolina Muchova. It is worth recalling that in the last match between you and Svitolina you already proved to be better. I would like to be with Iga’s fans always, and for next Tuesday to be a Polish night in Miami.

Great Inga, let me be the first to convey to you Easter wishes, which are coming soon… I wish you that these holidays will be full of warmth, love and unforgettable tennis moments with your loved ones and friends. In the holiday spirit, I wish you not only a well-placed serve, but also lots of joyful and carefree moments with family and friends.
____





Opublikowane przez http://stanislawart.wordpress.com

https://sbarszczak2009.com is the official WordPress.com home for Stanislaw Barszczak, an author of many books, essays, articles. As the best male recording artist of all time, author continues to leave an indelible mark on the world through his art, sacerdotal activism and humanitarian leadership. Father Stanislaw consistently pushes boundaries, spurs conversations and unites us all through his revolutionary work. Subscribe for the latest videos, music, news and updates. Enjoy Stanislaw Barszczak’s groundbreaking YouTube home, live performances, videos and more. I wish you happy reading bye

Dodaj komentarz