kondolencje

Droga Rodzino mojej Cioci, umiłowani Siostry i Bracia.

Mam dwie matki, tę, która dała mi życie i tę, która mi to życie ofiarowała po raz drugi. Doczekałem odejścia matki Chrzestnej, która z Stasia chciała w końcu  zrobić ideał. Ale Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona ‚niewiedza’ stwarza odpowiednią perspektywę…

Do takiego stwierdzenia doszedłem w mojej osobistej historii i w moim sercu, po naszych wspólnych rozmowach najczęściej nocami, gdy zdawałem maturę  i podczas częstych moich odwiedzin Cioci Łucji w Szczecinie, a później w Rzepinie.

Czy Bóg istnieje? To był krzyk człowieka proszącego o zbawienie. Ja wierzę mocno i noszę wciąż sprawy wiary i moje pytania oraz lęki niejako wewnątrz. Chrześcijanin mówi tutaj o ciszy Boga. Zawsze z mojej strony odpowiedzi szukałem w osobistej historii i w moim sercu, w Magisterium Kościoła i w nauczaniu papieży, którzy naznaczyli moje życie, a także, co nie mniej ważne, w owocnym dialogu z przyjaciółmi, księżmi i świeckimi, którzy żyją autentyczną pasją do Chrystusa i Kościoła, dając światu świadectwo o Tym, którego spotkali – pisze bliski członek kościoła. Tym, kto „umarł” na Zachodzie, jest człowiek, a nie Bóg: Zachód przeżywa głęboki kryzys tożsamości i antropologii, w którym Człowiek, w swojej prawdzie i pięknie, zdaje się już nie być świadomy swojej godności i powołania do szczęścia, do spełnienia swojego osobowego bytu.
Kardynał Robert Sarah precyzuje, że „oczywiste jest, że wszystko to ma odległe korzenie, zaczynając od zastąpienia augustyńskiego amo ergo sum (kocham, więc jestem) kartezjańskim cogito ergo sum (myślę, więc istnieję), redukując w ten sposób ontologię relacyjną, przekształca się w subiektywną samoświadomość, pozbawiając człowieka zdrowej relacji z rzeczywistością, na której opiera się  ontologia, wiedza o bycie. Kardynał ostrzega, że ​​na świecie rzeczywiście panuje kryzys wiary, który jest obecnie „najgłębszy i najbardziej kluczowy”. W odniesieniu do tych, którzy oddają swoje życie Bogu, podkreśla, że ​​nie powiedziałbym, że osoby konsekrowane „nie wierzą”; ale jestem przekonany, że właśnie z powodu warunków kulturowych niesprzyjających radykalnemu charakterowi dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego, ci, którzy dziś odpowiadają na powołanie, mają początkową, poważną i radykalną intencję… Najczęściej omawianym punktem jest kwestia wierności zadaniu, jakie Bóg nam powierzył, w miarę upływu czasu. W coraz bardziej wrogim kontekście kulturowym, w którym relacje międzyludzkie są rozbite i nie odczuwamy wsparcia i ciepła wspólnoty wierzących, coraz trudniej jest żyć radykalną naturą Ewangelii. Myślę, że to jest kluczowy punkt dla wszystkich świeckich i osób konsekrowanych, dla wszystkich ochrzczonych. Odnosząc się do osób odchodzących z Kościoła katolickiego, afrykański kardynał ubolewa, że ​​„ci, którzy odchodzą, zawsze popełniają błędy. Ten czy inny się myli, bo porzuca Matkę; myli się, bo dopuszcza się bardzo niebezpiecznego aktu pychy, podając się za sędziego Kościoła. Istotnie w kościele
czasami nie wszystko jest od razu zrozumiałe, a niektóre rzeczy mogą wydawać się zupełnie nieodpowiednie, nieodpowiednio przemyślane, a nawet duszpastersko nieuzasadnione lub szkodliwe; lecz mimo tego wszystkiego  nie upoważnia to do odejścia… Takie zagadnienia także poruszaliśmy na spotkaniach z moją matką Chrzestną. Adam Zagajewski napisał w Dzieciństwie –

Oddajcie mi moje dzieciństwo,
republikę gadatliwych wróbli,
niezmierzone puszcze pokrzyw
i nocny płacz nieśmiałego puszczyka.

Naszą ulicę pustą w niedzielę,
neogotycki czerwony kościół,
który nie sprzyjał mistykom,
łopiany szepczące po niemiecku

i spowiedź alkoholika
przed ołtarzem białej ściany,
i kamienie, i deszcz, i kałuże,
w których lśniło złoto.

Teraz już wiedziałbym na pewno
jak być dzieckiem, wiedziałbym
jak patrzeć na oszronione drzewa,
jak żyć nieruchomo.

A moja Matka Chrzestna, którą poznałem osobiście przed 55 laty również powiedziałaby: Kiedy umrę…
Nie śpiewaj mi smutnych piosenek;
Nie sadź róż przy mojej głowie,
Ani cienistego cyprysu:
Bądź zieloną trawą nade mną
Z deszczami i mokrymi kroplami rosy;
I jeśli chcesz, pamiętaj,
I jeśli chcesz, zapomnij.

Nie zobaczę cieni,
Nie poczuję deszczu;
Nie usłyszę słowika
Nie śpiewaj dalej, jakby w bólu:
I śniąc o zmierzchu,
Który nie wschodzi ani nie zachodzi,
Szczęśliwa mogę pamiętać,
I szczęśliwa mogę zapomnieć.

Ciocia mówiła, Podobno Bóg kocha człowieka bezwarunkową miłością. Jak na bezwarunkową miłość, to cholernie dużo tych warunków… Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy. Czytała księdza Jana Twardowskiego.

Mojej Cioci zawsze odpowiadałem na jej zapytania poruszając najróżniejsze tematy, od poczucia milczenia Boga po formy jego manifestacji, od błędnych etykiet przypisywanych Kościołowi po wolność i sens istnienia, jakie może zaoferować wiara chrześcijańska. Że Kościół niesie ze sobą szczególnie te najtrudniejsze pytania i odpowiedzi w kwestii Boga.
Spójrzmy na przyrodę i majestat gór w chwilach ciszy. Za każdym razem, kiedy w niego uwierzysz, będzie trochę bardziej istniał. Jesli się uprzesz, zacznie istnieć na dobre. I wtedy ci pomoże, chciałem  mówić zawsze Cioci w tej formie myślenia. Oczywiście, Bóg jest tylko hipotezą…ale…przyznaję, że On jest potrzebny, dla porządku…dla porządku we wszechświecie…i gdyby Go nie było, to należałoby Go wymyslić. I tak jak 20 lat temu pożegnałem matkę ziemską- matkę mojej dziecięcej wiary, tak teraz żegnam przyjaciela rozumu – matkę z którą kontynuowaliśmy zakład wiary szukającej
zrozumienia. Powiedział Jan Paweł – papież z rodu Polaków: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.
Droga Rodzino mojej Cioci. Nasze serca łączą się z wami w tej chwili smutku. Proszę, przyjmijcie nasze najszczersze kondolencje z powodu utraty ukochanej osoby. Słowa nie są w stanie wyrazić, jak bardzo jesteśmy zasmuceni z powodu tej straty. Dziękujemy ci Ciociu za wszystkie wspólne chwile, za Twoją miłość i dobroć.
Kochana Ciociu, żegnamy Cię dziś, mimo że w naszym sercach pozostaniesz na zawsze. Wierzymy, że tam, gdzie teraz jesteś, znalazłaś spokój i szczęście.
Twój chrześniak Stasiu

Dear Family of my Aunt, beloved Sisters and Brothers.

I have two mothers, the one who gave me life and the one who gave it to me a second time. I lived to see the passing of my Godmother, who wanted to make Staś into an ideal. But the God of the Old Testament is probably one of the least likeable literary characters: envious (and proud of it), petty and unjust, with a mania for controlling others and incapable of forgiveness, a vengeful and bloodthirsty supporter of ethnic cleansing, a misogynist, homophobe and racist, a child murderer with genocidal tendencies (and a murderer of his own children in the process), an unbearable megalomaniac, a capricious and malicious tyrant. Those of us who have been in contact with him since our earliest childhood do not see this horror. Only blessed ‚ignorance’ creates the right perspective…

I came to this conclusion in my personal history and in my heart, after our conversations together, most often at night, when I was taking my final exams and during my frequent visits to Aunt Łucja in Szczecin, and later in Rzepin.

Does God exist? It was the cry of a man asking for salvation. I believe strongly and I still carry matters of faith and my questions and fears somehow inside. A Christian speaks here of God’s silence. On my part, I have always sought answers in my personal history and in my heart, in the Magisterium of the Church and in the teaching of the popes who have marked my life, and also, which is no less important, in fruitful dialogue with friends, priests and lay people who live an authentic passion for Christ and the Church, giving the world testimony about the One they have met – writes a close member of the church. The one who “died” in the West is man, not God: the West is experiencing a profound crisis of identity and anthropology, in which Man, in his truth and beauty, seems no longer to be aware of his dignity and vocation to happiness, to the fulfillment of his personal being. Cardinal Robert Sarah specifies that “it is obvious that all this has distant roots, starting with the replacement of the Augustinian amo ergo sum (I love, therefore I am) with the Cartesian cogito ergo sum (I think, therefore I exist), thus reducing relational ontology, transforming it into a subjective self-awareness, depriving man of a healthy relationship with the reality on which ontology, the knowledge of being, is based. The Cardinal warns that there is indeed a crisis of faith in the world, which is currently “the deepest and most crucial”. In reference to those who dedicate their lives to God, he emphasizes that I would not say that consecrated persons “do not believe”; but I am convinced that precisely because of cultural conditions that are not favorable to the radical nature of virginity for the Kingdom of Heaven, those who respond to the vocation today have an initial, serious and radical intention… The most discussed point is the question of fidelity to the task that God has entrusted to us, as time passes. In an increasingly hostile cultural context, in which interpersonal relationships are broken and we do not feel the support and warmth of the community of believers, it is increasingly difficult to live the radical nature of the Gospel. I think this is a key point for all lay people and consecrated persons, for all the baptized. Referring to those leaving the Catholic Church, the African Cardinal laments that „those who leave always make mistakes. One or another is wrong because they abandon the Mother; they are wrong because they commit a very dangerous act of pride, presenting themselves as judges of the Church. In fact, in church
sometimes not everything is immediately understandable, and some things may seem completely inappropriate, poorly thought out, and even pastorally unjustified or harmful; but despite all this, this does not authorize leaving… We also discussed such issues during meetings with my Godmother. Adam Zagajewski wrote in Childhood –

Give me back my childhood,
the republic of talkative sparrows,
the vast forests of nettles
and the night cry of the shy tawny owl.

Our street empty on Sunday,
the neo-Gothic red church,
which did not favor mystics,
the burdocks whispering in German

and the confession of an alcoholic

before the altar of a white wall,
and the stones, and the rain, and the puddles,
in which gold shone.

Now I would definitely know
how to be a child, I would know
how to look at frosty trees,
how to live motionless.

And my Godmother, whom I met personally 55 years ago, would also say: When I die…

Sing me no sad songs;

Plant no roses by my head,
Nor a shady cypress:
Be green grass above me
With rains and wet dewdrops;
And if you will, remember,
And if you will, forget.

I will not see the shadows,
I will not feel the rain;
I will not hear the nightingale
Do not continue singing as if in pain:
And dreaming of the twilight,
That neither rises nor sets,
Happy I can remember,
And happy I can forget.

Auntie used to say, They say God loves man with unconditional love. For unconditional love, that’s a hell of a lot of conditions

Dear Family of my Aunt, beloved Sisters and Brothers.

I have two mothers, the one who gave me life and the one who gave it to me a second time. I lived to see the passing of my Godmother, who wanted to make Staś into an ideal. But the God of the Old Testament is probably one of the least likeable literary characters: envious (and proud of it), petty and unjust, with a mania for controlling others and incapable of forgiveness, a vengeful and bloodthirsty supporter of ethnic cleansing, a misogynist, homophobe and racist, a child murderer with genocidal tendencies (and a murderer of his own children in the process), an unbearable megalomaniac, a capricious and malicious tyrant. Those of us who have been in contact with him since our earliest childhood do not see this horror. Only blessed ‚ignorance’ creates the right perspective…

I came to this conclusion in my personal history and in my heart, after our conversations together, most often at night, when I was taking my final exams and during my frequent visits to Aunt Łucja in Szczecin, and later in Rzepin.

Does God exist? It was the cry of a man asking for salvation. I believe strongly and I still carry matters of faith and my questions and fears somehow inside. A Christian speaks here of God’s silence. On my part, I have always sought answers in my personal history and in my heart, in the Magisterium of the Church and in the teaching of the popes who have marked my life, and also, which is no less important, in fruitful dialogue with friends, priests and lay people who live an authentic passion for Christ and the Church, giving the world testimony about the One they have met – writes a close member of the church. The one who “died” in the West is man, not God: the West is experiencing a profound crisis of identity and anthropology, in which Man, in his truth and beauty, seems no longer to be aware of his dignity and vocation to happiness, to the fulfillment of his personal being. Cardinal Robert Sarah specifies that “it is obvious that all this has distant roots, starting with the replacement of the Augustinian amo ergo sum (I love, therefore I am) with the Cartesian cogito ergo sum (I think, therefore I exist), thus reducing relational ontology, transforming it into a subjective self-awareness, depriving man of a healthy relationship with the reality on which ontology, the knowledge of being, is based. The Cardinal warns that there is indeed a crisis of faith in the world, which is currently “the deepest and most crucial”. In reference to those who dedicate their lives to God, he emphasizes that I would not say that consecrated persons “do not believe”; but I am convinced that precisely because of cultural conditions that are not favorable to the radical nature of virginity for the Kingdom of Heaven, those who respond to the vocation today have an initial, serious and radical intention… The most discussed point is the question of fidelity to the task that God has entrusted to us, as time passes. In an increasingly hostile cultural context, in which interpersonal relationships are broken and we do not feel the support and warmth of the community of believers, it is increasingly difficult to live the radical nature of the Gospel. I think this is a key point for all lay people and consecrated persons, for all the baptized. Referring to those leaving the Catholic Church, the African Cardinal laments that „those who leave always make mistakes. One or another is wrong because they abandon the Mother; they are wrong because they commit a very dangerous act of pride, presenting themselves as judges of the Church. In fact, in church
sometimes not everything is immediately understandable, and some things may seem completely inappropriate, poorly thought out, and even pastorally unjustified or harmful; but despite all this, this does not authorize leaving… We also discussed such issues during meetings with my Godmother. Adam Zagajewski wrote in Childhood –

Give me back my childhood,
the republic of talkative sparrows,
the vast forests of nettles
and the night cry of the shy tawny owl.

Our street empty on Sunday,
the neo-Gothic red church,
which did not favor mystics,
the burdocks whispering in German

and the confession of an alcoholic

before the altar of a white wall,
and the stones, and the rain, and the puddles,
in which gold shone.

Now I would definitely know
how to be a child, I would know
how to look at frosty trees,
how to live motionless.

And my Godmother, whom I met personally 55 years ago, would also say: When I die…

Sing me no sad songs;

Plant no roses by my head,
Nor a shady cypress:
Be green grass above me
With rains and wet dewdrops;
And if you will, remember,
And if you will, forget.

I will not see the shadows,
I will not feel the rain;
I will not hear the nightingale
Do not continue singing as if in pain:
And dreaming of the twilight,
That neither rises nor sets,
Happy I can remember,
And happy I can forget.

Auntie used to say, They say God loves man with unconditional love. For unconditional love, that’s a hell of a lot of conditions… If someone cries because someone else is feeling bad, the Lord God is pleased with this crying, because such tears run down your face like pearls that a diver fishes out of the warm sea in the Persian Gulf. These are beautiful tears. She read Father Jan Twardowski.

I always answered my Aunt’s questions by touching on various topics, from the sense of God’s silence to the forms of his manifestation, from the false labels attributed to the Church to the freedom and meaning of existence that the Christian faith can offer. That the Church carries with it especially the most difficult questions and answers about God.
Let’s look at nature and the majesty of the mountains in moments of silence. Every time you believe in it, it will exist a little more. If you insist, it will begin to exist for good. And then it will help you, I always wanted to tell my Aunt in this way of thinking. Of course, God is just a hypothesis… but… I admit that He is needed, for order… for order in the universe… and if He did not exist, He would have to be invented. And just as 20 years ago I said goodbye to my earthly mother – the mother of my childhood faith, now I say goodbye to my friend of reason – the mother with whom we continued the bet of faith seeking understanding. John Paul – a pope from the Polish family – said: Faith and reason are like two wings on which the human spirit rises to the contemplation of truth.

Dear Family of my Aunt. Our hearts are united with you in this moment of sadness. Please accept our most sincere condolences for the loss of your loved one. Words cannot express how saddened we are by this loss. Thank you, Aunt, for all the moments we shared together, for your love and kindness.

Dear Aunt, we say goodbye to you today, even though you will remain in our hearts forever. We believe that where you are now, you have found peace and happiness.

Your godson Stasiu

____

(wersja rozszerzona)

Droga Rodzino mojej Cioci, umiłowani Siostry i Bracia.

Mam dwie matki, tę, która dała mi życie i tę, która mi to życie ofiarowała po raz drugi. Doczekałem odejścia matki Chrzestnej, która z Stasia chciała w końcu zrobić ideał. Ale Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (oraz morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. Dopiero błogosławiona ‚niewiedza’ stwarza odpowiednią perspektywę…

Do takiego stwierdzenia doszedłem w mojej osobistej historii i w moim sercu, po naszych wspólnych rozmowach najczęściej nocami, gdy zdawałem maturę i podczas częstych moich odwiedzin Cioci Łucji w Szczecinie, a później w Rzepinie.

Czy Bóg istnieje? To był krzyk człowieka proszącego o zbawienie. Ja wierzę mocno i noszę wciąż sprawy wiary i moje pytania oraz lęki niejako wewnątrz. Chrześcijanin mówi tutaj o ciszy Boga. Zawsze z mojej strony odpowiedzi szukałem w osobistej historii i w moim sercu, w Magisterium Kościoła i w nauczaniu papieży, którzy naznaczyli moje życie, a także, co nie mniej ważne, w owocnym dialogu z przyjaciółmi, księżmi i świeckimi, którzy żyją autentyczną pasją do Chrystusa i Kościoła, dając światu świadectwo o Tym, którego spotkali – pisze bliski członek kościoła. Tym, kto „umarł” na Zachodzie, jest człowiek, a nie Bóg: Zachód przeżywa głęboki kryzys tożsamości i antropologii, w którym Człowiek, w swojej prawdzie i pięknie, zdaje się już nie być świadomy swojej godności i powołania do szczęścia, do spełnienia swojego osobowego bytu.
Kardynał Robert Sarah precyzuje, że „oczywiste jest, że wszystko to ma odległe korzenie, zaczynając od zastąpienia augustyńskiego amo ergo sum (kocham, więc jestem) kartezjańskim cogito ergo sum (myślę, więc istnieję), redukując w ten sposób ontologię relacyjną, przekształca się w subiektywną samoświadomość, pozbawiając człowieka zdrowej relacji z rzeczywistością, na której opiera się ontologia, wiedza o bycie. Kardynał ostrzega, że ​​na świecie rzeczywiście panuje kryzys wiary, który jest obecnie „najgłębszy i najbardziej kluczowy”. W odniesieniu do tych, którzy oddają swoje życie Bogu, podkreśla, że ​​nie powiedziałbym, że osoby konsekrowane „nie wierzą”; ale jestem przekonany, że właśnie z powodu warunków kulturowych niesprzyjających radykalnemu charakterowi dziewictwa dla Królestwa Niebieskiego, ci, którzy dziś odpowiadają na powołanie, mają początkową, poważną i radykalną intencję… Najczęściej omawianym punktem jest kwestia wierności zadaniu, jakie Bóg nam powierzył, w miarę upływu czasu. W coraz bardziej wrogim kontekście kulturowym, w którym relacje międzyludzkie są rozbite i nie odczuwamy wsparcia i ciepła wspólnoty wierzących, coraz trudniej jest żyć radykalną naturą Ewangelii. Myślę, że to jest kluczowy punkt dla wszystkich świeckich i osób konsekrowanych, dla wszystkich ochrzczonych. Odnosząc się do osób odchodzących z Kościoła katolickiego, afrykański kardynał ubolewa, że ​​„ci, którzy odchodzą, zawsze popełniają błędy. Ten czy inny się myli, bo porzuca Matkę; myli się, bo dopuszcza się bardzo niebezpiecznego aktu pychy, podając się za sędziego Kościoła. Istotnie w kościele
czasami nie wszystko jest od razu zrozumiałe, a niektóre rzeczy mogą wydawać się zupełnie nieodpowiednie, nieodpowiednio przemyślane, a nawet duszpastersko nieuzasadnione lub szkodliwe; lecz mimo tego wszystkiego nie upoważnia to do odejścia… Takie zagadnienia także poruszaliśmy na spotkaniach z moją matką Chrzestną. Adam Zagajewski napisał w Dzieciństwie –

Oddajcie mi moje dzieciństwo,
republikę gadatliwych wróbli,
niezmierzone puszcze pokrzyw
i nocny płacz nieśmiałego puszczyka.

Naszą ulicę pustą w niedzielę,
neogotycki czerwony kościół,
który nie sprzyjał mistykom,
łopiany szepczące po niemiecku

i spowiedź alkoholika
przed ołtarzem białej ściany,
i kamienie, i deszcz, i kałuże,
w których lśniło złoto.

Teraz już wiedziałbym na pewno
jak być dzieckiem, wiedziałbym
jak patrzeć na oszronione drzewa,
jak żyć nieruchomo.

A moja Matka Chrzestna, którą poznałem osobiście przed 55 laty również powiedziałaby: Kiedy umrę…
Nie śpiewaj mi smutnych piosenek;
Nie sadź róż przy mojej głowie,
Ani cienistego cyprysu:
Bądź zieloną trawą nade mną
Z deszczami i mokrymi kroplami rosy;
I jeśli chcesz, pamiętaj,
I jeśli chcesz, zapomnij.

Nie zobaczę cieni,
Nie poczuję deszczu;
Nie usłyszę słowika
Nie śpiewaj dalej, jakby w bólu:
I śniąc o zmierzchu,
Który nie wschodzi ani nie zachodzi,
Szczęśliwa mogę pamiętać,
I szczęśliwa mogę zapomnieć.

Ciocia mówiła, Podobno Bóg kocha człowieka bezwarunkową miłością. Jak na bezwarunkową miłość, to cholernie dużo tych warunków… Jeśli ktoś płacze dlatego, że drugiemu jest źle, Pan Bóg cieszy się tym płaczem, bo takie łzy ciekną po twarzy jak perły, które nurek wyławia z ciepłego morza w Zatoce Perskiej. To są piękne łzy. Czytała księdza Jana Twardowskiego.

Ciocia…
jeśli nie przyjdziesz:

świat będzie uboższy
o tę trochę miłości
o pocałunki które nie sfruną
w otwarte okno

świat będzie chłodniejszy
o tę czerwień
która nagłym przypływem
nie rozżarzy moich policzków

świat będzie cichszy
o ten gwałtowny stukot
serca poderwanego do lotu
o skrzyp drzwi
otwieranych na oścież

drgający żywy świat
zastygnie
w kształt doskonały nieomal
geometryczny…

bądź przy mnie blisko…

bądź przy mnie blisko
bo tylko wtedy
nie jest mi zimno

chłód wieje z przestrzeni

kiedy myślę
jaka ona duża
i jaka ja

to mi trzeba
twoich dwóch ramion zamkniętych
dwóch promieni wszechświata.
(por. Halina Poświatowska)

Tak powiedział(a)by Halina Poświatowska, a ja z nią…

Dzisiaj W ŚNIEGU Polska

Już niema dawnej łąki! Nieznanej krainie
Upodobnił ją śnieg ten, co ciszkiem się stoży.
Czasem lśniwo nalodku, oślepłe od zorzy,
Naukos mignie oczom, a naprzeciw — zginie…

Różowe od poblasku i oprawne w śniegi
Gałęzie gniazd gruzłami przeświecają w słońce,
I kruków nieruchome tkwią na nich szeregi,
W jedną stronę swych dziobów nasrożywszy końce.

Można teraz się zbłąkać wśród białego czaru,
Świat w nim bezimiennieje, gubiąc swe granice.
Można teraz nie poznać parowu i jaru,
I nie trafić na drogę i złudzić źrenice…

Co za światy przelotne i wędrowne kraje
Spadły razem ze śniegiem na te ścieżki strome?
I czemu tak radośnie oko nie poznaje
Tego, co tak niedawno było mu znajome?
(por. Bolesław Leśmian)

Miałbym wreszcie wielkie pragnienie tutaj:

Śmiać się to ryzykować, że wyjdzie się na głupca,
Płakać to ryzykować, że wyjdzie się na sentymentalnego.
Wyciągać rękę do kogoś to ryzykować zaangażowanie,
Ujawniać uczucia to ryzykować ujawnienie swojego prawdziwego ja.
Przedstawiać swoje idee i marzenia tłumowi to ryzykować ich utratę.
Kochać to ryzykować, że nie zostanie się kochanym w zamian,
Życie to ryzykować śmiercią,
Marzyć to ryzykować rozpacz,
Próbować to ryzykować porażkę.
Ale ryzyko trzeba podejmować, ponieważ największym niebezpieczeństwem w życiu jest nie ryzykować niczego.
Osoba, która niczym nie ryzykuje, nic nie robi, nic nie ma, jest niczym.
Może uniknąć cierpienia i smutku,
Ale nie może się uczyć, czuć, zmieniać, rozwijać ani żyć.
Skuty łańcuchami swojej niewoli jest niewolnikiem, który utracił wszelką wolność.
Tylko osoba, która ryzykuje, jest wolna.
(por. Leo Buscaglia)

Pragnienie

Chciałbym dziś mówić tak barwnie i jasno
by dzieci biegły do mnie jak do parku
co w słońcu stoi i światło ma w sobie

Chciałbym dziś mówić tak ciepło i prosto
by starzy ludzie czuli się potrzebni

Chciałbym tak mówić aby moje słowa
przez łzy dotarły do blasku uśmiechów

Chciałbym dziś mówić spokojnie i cicho
by ludzie mogli ze mną odpoczywać
śmiać się i płakać
i milczeć i śpiewać

Chciałbym dziś mówić gniewnie i surowo
by odnaleźli zgubione marzenia
Skrzydło co kiedyś wytrysło z ramienia

Chciałbym nie mówić
lecz czynić słowami
aby słów moich dotknęli rękami
ludzie.
(por. Tadeusz Różewicz)

W naszych boskich chwilach zawsze odpowiadałem na zapytania Cioci poruszając najróżniejsze tematy, od poczucia milczenia Boga po formy jego manifestacji, od błędnych etykiet przypisywanych Kościołowi po wolność i sens istnienia, jakie może zaoferować wiara chrześcijańska. Że Kościół niesie ze sobą szczególnie te najtrudniejsze pytania i odpowiedzi w kwestii Boga.
Spójrzmy na przyrodę i majestat gór w chwilach ciszy. Za każdym razem, kiedy w niego uwierzysz, będzie trochę bardziej istniał. Jesli się uprzesz, zacznie istnieć na dobre. I wtedy ci pomoże, chciałem mówić zawsze Cioci w tej formie myślenia. Oczywiście, Bóg jest tylko hipotezą…ale…przyznaję, że On jest potrzebny, dla porządku…dla porządku we wszechświecie…i gdyby Go nie było, to należałoby Go wymyslić. I tak jak 20 lat temu pożegnałem matkę ziemską- matkę mojej dziecięcej wiary, tak teraz żegnam przyjaciela rozumu – matkę z którą kontynuowaliśmy zakład wiary szukającej
zrozumienia. Powiedział Jan Paweł – papież z rodu Polaków: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy.

Papież Franciszek przyjął w piątek kleryków z diecezji Kordoby (Hiszpania), którzy przybyli na pielgrzymkę do Rzymu z okazji Roku Jubileuszowego. Zapewnił ich, że sianie nadziei nie oznacza „opcji przesłodzonego czynienia dobra”.

Droga Rodzino mojej Cioci pogrążona w żałobie. Śp. Łucja Wartak odeszła po nagrodę wieczną w miniony czwartek w porze obiadu (w dniu 16 stycznia 2025 o godzinie 13.30). Nasze serca łączą się z wami w tej chwili smutku. Proszę, przyjmijcie nasze najszczersze kondolencje z powodu utraty ukochanej osoby. Słowa nie są w stanie wyrazić, jak bardzo jesteśmy zasmuceni z powodu tej straty. Dziękujemy ci Ciociu za wszystkie wspólne chwile, za Twoją miłość i dobroć. Kochana Ciociu, żegnamy Cię dziś, mimo że w naszym sercach pozostaniesz na zawsze. Wierzymy, że tam, gdzie teraz jesteś, znalazłaś spokój i szczęście.
Twój chrześniak Stasiu

Opublikowane przez http://stanislawart.wordpress.com

https://sbarszczak2009.com is the official WordPress.com home for Stanislaw Barszczak, an author of many books, essays, articles. As the best male recording artist of all time, author continues to leave an indelible mark on the world through his art, sacerdotal activism and humanitarian leadership. Father Stanislaw consistently pushes boundaries, spurs conversations and unites us all through his revolutionary work. Subscribe for the latest videos, music, news and updates. Enjoy Stanislaw Barszczak’s groundbreaking YouTube home, live performances, videos and more. I wish you happy reading bye

Dodaj komentarz