Stanislaw Barszczak, Miniaturzysta
(W formie pamiętnika autor zapisuje strumień jego świadomości, aby w myślach czytelników nabrał on pełniejszego wyrazu)
Dlaczego jesteśmy tak uwięzieni przez godziny, minuty każdego dnia? Dlaczego nie możemy żyć życiem, które zawsze jest poza naszym zasięgiem? Nasza miłość ciągle trwa. Każda kobieta jest architektem swojego losu. Perseuszu, kiedy jesteś dziewczyną, ludzie myślą, że twoja uroda jest ich własnością. Jakby była dla ich przyjemności, jakby coś w nią zainwestowali. Myślą, że jesteś im winien za ich podziw. Spójrz na swoją matkę i jak Zeus się wobec niej zachował, wbijając się przez jej okno. Wysiłek, by utrzymać swój zewnętrzny wygląd, by zadowolić ludzi, i strach, jeśli tego nie zrobisz, są wyczerpujące. Ty z kolei możesz robić, co chcesz. Wsiadasz na swój statek i wyruszasz w małą podróż, i nikt cię nie zatrzymuje. Mogłeś zabrać tę swoją twarz i zatrzymać ją dla delfinów, skoro tego chciałeś. Nie mnie. Mnie nie wolno było Współczucie, w przeciwieństwie do nienawiści, można zapakować i odłożyć. Wszystko, co człowiek widzi, bierze za zabawkę. W ten sposób zawsze, na zawsze jest chłopcem. Całe życie nie wystarczy, żeby wiedzieć, jak dana osoba się zachowa. Jesteś światłem słonecznym wpadającym przez okno, w którym stoję, ogrzany. Jak większość artystów, wszystko, co stworzyłem, było związane z tym, kim byłem – i dlatego cierpiałem w zależności od tego, jak odbierano moją pracę. Pomysł, że każdy może oddzielić swoją wartość osobistą od swojej publicznej twórczości, był rewolucyjny. Powierzchnia Amsterdamu rozkwita dzięki tym wzajemnym aktom nadzoru, sąsiedzkiemu tłumieniu ducha człowieka. Czy masz ciało, jeśli nie ma nikogo, kto mógłby je dotknąć? Przypuszczam, że masz, ale czasami czułem, że go nie mam. Byłem tylko umysłem unoszącym się po pokojach. Mój Amsterdam: Gdzie wahadło huśta się od Boga do grosza. Pręty naszej klatki zrobiliśmy sami. Czymże jestem, zastanawiam się, jeśli nie produktem własnej wyobraźni? Wyobraźnia jest zawsze bardziej hojna. Mój brat zna niebezpieczeństwo nierobienia niczego. To najtrudniejsza rzecz na świecie, wytłumaczyć się, opowiedzieć swoją historię jasno. Starzenie się nie wydaje się czynić cię bardziej pewnym. Po prostu daje ci więcej powodów do wątpliwości. Byłem mężczyzną, który nie zrobił nic złego, poza istnieniem. Oprócz istnienia – powtórzyłem szeptem. Jesteś kamieniem rzuconym na jezioro. Ale fale, które tworzysz, nigdy cię nie zatrzymają. Nie chciałem być mitem. Chciałem być sobą. Czy istnieje coś takiego jak cała historia lub triumf artysty, właściwy sposób patrzenia przez szkło? Wszystko zależy od tego, gdzie pada światło. Naprawdę jestem artystą, prawda, choć nie myślę, że wszystko kręci się wokół mnie. Widzisz, pamiętanie to błogosławieństwo i przekleństwo. Nie możesz wymazać swoich złych wspomnień, ale życie bez żalu to życie nieprzeżyte. To, co pamiętasz i jak pamiętasz: czyni cię tym, kim jesteś. Może masz wybór w tej sprawie, a może nie. Czasami nawet złożenie się w najmniejszy, najmniejszy kształt nie wystarczy. Więc równie dobrze możesz pozostać przy rozmiarze, jaki powinieneś mieć. „Kiedy jesteś księdzem ludzie myślą, że twoja uroda jest ich własnością. Nie wszyscy z nas otrzymują to, na co zasługują. Wiele momentów, które zmieniają bieg życia – na przykład rozmowa z nieznajomym na statku – to czyste szczęście. A jednak nikt nie pisze do ciebie listu ani nie wybiera cię na swojego spowiednika bez dobrego powodu. Tego się nauczyłem: musisz być gotowy, żeby mieć szczęście. Musisz rozłożyć swoje pionki na czynniki pierwsze. Ale słowa są jak woda w Amsterdamie, zalewają uszy i psują, a wschodni róg kościoła jest zatłoczony. Zorientowałem się po latach, że przynoszenie w szkole map na lekcje, było mi przypisane, że jestem niedokończoną mapą i zawsze próbuję wyznaczyć punkty, a nikt nie chce zrobić to za mnie. Jeżeli miałbym sympatię, ona nigdy nie miałaby takiego przyjaciela, w swoim prywatnym pokoju, czeszącego jej włosy, słuchającego jej, gadającego o głupich bzdurach i bezużyteczności rodziców; jak przyszłość jest idealna, ponieważ oni jej jeszcze nie przeżyli. A słowa, które ona wybierałaby, pozbawiałyby się swoich najlepszych cech, odmawiałyby dopasowania się do tego, co czuje w środku. Nigdy nie znałem zmiany, która nie byłaby potworna. Zasady mego domu są spisane w wodzie. Muszę albo zatonąć, albo płynąć. Nic tutaj nie jest bardziej fantastyczne niż prawda. Koledzy księża? Im bardziej starają się wyglądać na świętych, tym mniej jestem przekonany. Miłość jest lepsza jako fantom niż rzeczywistość, lepsza w pogoni niż złapana”. Zawsze uważałem, że dobroć jest czymś aktywnym. Ale nierobienie czegoś, akt powściągliwości – czy to też może być dobroć? Potem ptaki odleciały, ich imiona zmieniły się w pocałunki, cisza zapisała nowy świat. Los uprzedził mnie, Jan Paweł też. Uczyliśmy się o takich mężczyznach jak on w szkole – chronionych dżentelmenach, bogatych dżentelmenach, białych dżentelmenach, którzy brali pióra i pisali świat dla reszty z nas do przeczytania. Z małych nasion wyrastają wielkie kwiaty. Wolałbym nie musieć wybierać między pisaniem a kochaniem; ponieważ dla mnie często były to te same rzeczy. To był czas nowych doświadczeń, bez korzyści ze starych, które łagodziłyby skutki uboczne. Przekonałem się, że można zrobić więcej z plotkami niż z faktami. Wszystko, co człowiek widzi, bierze za zabawkę. Taki jest zawsze, na zawsze chłopcem. Życie bez żalu jest życiem nieprzeżytym. Czasami trudno kochać osobę, którą znasz za dobrze. Robię coś zupełnie przeciwnego do oddawania siebie. Jeśli chodzi o mnie, będę całkowicie widoczny. Jeśli obraz się sprzeda, będę w Paryżu, wisząc na ścianie. Jeśli już, to jestem samolubny. To idealne; cała wolność tworzenia, bez zamieszania. Litość kolegów była drogą do obojętności. Im więcej osób bierze udział w rytuale, tym bardziej wydaje się on uzasadniony. Pomyślałem, co to może znaczyć, że ktoś podziwia cię nie za to, jak wyglądasz, ale za to, kim jesteś. Za twoje myśli i czyny, twoje lęki i marzenia. Czy taki cud miał być moim dziedzictwem? Świadomość, że jestem ceniony, adorowany i celebrowany; możliwość, zachęta do błyszczenia, poczucie się idealnym w majestatycznym lustrze czyjegoś spojrzenia – czy takie życie może być moje? Ale – miłość, mamo. Czy ja ją pokochem? Dziewczyna chce miłości – krzyczała teatralnie pani Ola do łuszczących się częstochowskich ścian. Ona chce brzoskwiń i śmietanki. Zarozumiałość miłości była lepsza niż bałagan, który po sobie zostawiłem, jej bezmyślna determinacja, jej akceptacja, która była tak szczera. Musisz utrzymać swój majątek na powierzchni i nikt tego za ciebie nie zrobi. Przecieknie ci przez palce, jeśli ci nie zależy. Miłość była duchem przez tak długi czas. Koledzy? Słyszałem, jak otwierają skrzydła, jak ich ciała się unoszą – ciała, które kochali tak samo mocno, jak ja nienawidziłam moich. Zazdrościłam im tej pewności siebie z taką zaciekłością, że moje węże zamieniły się w rozpalone do czerwoności pogrzebacze rozpinające moją czaszkę. Byłem uwięziony; Byłem jedyną osobą, od której nigdy nie mogłem uciec. Nie jestem geniuszem. Po prostu ciężko pracuję. Letni dzień wydaje tyle dźwięków, gdy ty sama pozostajesz w całkowitej ciszy. To nie jest rozmowa, to Agnes wysyłająca lotki i patrząca, jak one przebijają niebo. …A kobiety zawsze takie są. Co masz na myśli? Cóż, wszystkie kobiety, które znam, które zakończyły długoterminowe związki po trzydziestce, zrezygnowały z nich na długo przed tym, zanim to zrobiły. Przeszły przez cały żal, gdy były jeszcze razem z facetem. Przeszły przez wszystkie scenariusze, przetworzyły swoje uczucia — więc gdy faktycznie doszło do rozstania, poczuły się lekkie i wolne. Mężczyźni znoszą to gorzej. Udają, że nie, ale tak jest. Nie poczynili żadnych przygotowań. Wolałbym wznieść się w miłości, myśli – unosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię. Wyobrażam sobie siebie, nieważkim, adorowanym, szalejącym w ekstazie. Pisanie to skok wiary. Ale jak cudownie, że osobą, w którą wierzysz, jesteś ty sam. W wielu przypadkach polityka była przykrywką dla osobistej zemsty i koleżeńskiej waśni. Większość prawicowego terroru była skierowana przeciwko tym, którzy wpłynęli na przemoc wobec księży i właścicieli fabryk w 1989 r. — przywódcom związkowym, wybitnym antyklerykałom, kilku republikańskim burmistrzom. A jednak — mechanicy, rzeźnicy, lekarze, budowniczowie, robotnicy, fryzjerzy — oni również zostali „wzięci na spacer”… Chociaż nie ma jeszcze zbiorowej odpowiedzi na moje pytanie, osobiście jestem tego pewny. Ponieważ jeśli czegoś się nauczyłem, to tego: ostatecznie dzieło sztuki odnosi sukces tylko wtedy, gdy jego twórca posiada wiarę, która je tworzy. Słowa są wodą w tym mieście. Jedna kropla plotki może nas utopić. „ale czy jesteś tulipanem czy rzepą, wszyscy jesteśmy w końcu odpowiedzialni przed kimś, nawet jeśli to tylko nasze matki. Twoje przyszłe życie to kwota, na którą nie znasz odpowiedzi. Jesteś światłem słonecznym wpadającym przez okno, w którym stoję, ogrzany. Byliśmy od siebie zależni, nie znając się tak naprawdę, w taki sposób młodzi mogą być zależni, kiedy nigdy nie zostali spaleni, zranieni ani odrzuceni, kiedy dzielą się wszystkim, popełniając błąd, że druga osoba jest odpowiedzią na ich mylącą sumę. Ciężka harówka zapewniła nam chwałę – głosi przysłowie – ale lenistwo zepchnie nas z powrotem do morza. A w dzisiejszych czasach wzbierające wody wydają się tak blisko. Moje miasto nie przypomina żadnego innego miasta na świecie. Jest genialne, ale rozdęte i nigdy nie nazywałam go domem. Moje życie było łodygą fasoli, a ja byłem Jackiem, a liście wystrzeliwały w górę i w górę, obfite, imponujące, z taką prędkością, że ledwo mogłem się ich trzymać. Dlaczego jesteśmy tak uwięzieni przez godziny, minuty każdego dnia? Dlaczego nie możemy żyć życiem, które zawsze jest poza naszym zasięgiem? Starzenie się nie wydaje się czynić cię bardziej pewnym. Po prostu daje ci więcej powodów do wątpliwości. Kiedy piękno jest ci przypisane jako dziewczynie, w jakiś sposób staje się esencją twojego bytu. Przejmuje wszystko inne, czym możesz być. Kiedy jesteś chłopcem, nigdy nie dominuje nad tym, kim możesz być. Nie poczułem żadnej zmiany w pokoju, poza szokiem wywołanym samym moim głosem i szczególną euforią, którą odczuwa się w obliczu oklasków, czując się jednocześnie tanim i triumfującym. Kiedy naprawdę poznasz osobę, kiedy widzisz pod słodszymi gestami, uśmiechami — kiedy widzisz wściekłość i żałosny strach, które każdy z nas ukrywa — wtedy przebaczenie jest wszystkim. To, że ktoś mówi coś z pasją, nie oznacza, że jest to prawdą. Ludzie tacy jak Agnes — którzy nigdy nie napisali ani jednego wersu prozy, o ile wiem — wydawali się chcieć, aby ci, którzy to zrobili, chodzili z notesem i ołówkiem zawieszonymi na szyi, zapisując wszystko, zamieniając to w książkę dla własnej przyjemności. Samoświadomość jest wielkim wygnańcem samotności. Moje pisanie stało się osią, na której opierała się cała moja tożsamość i szczęście. Teraz było to skierowane na zewnątrz, świadome siebie przedstawienie. Proszono mnie, żebym powtarzał przyjemność dla ludzi, raz po raz, aż faksymile mojego aktu stanie się samym aktem. Myślałem, że na nich zasługuję, na takich ludzi, jakich można znaleźć tylko w powieściach. Szybkich. Litość, w przeciwieństwie do nienawiści, można zapakować i odłożyć na bok. To tak, jakby próbować wyobrazić sobie swoich rodziców jako młodych ludzi, zakochujących się. Wolałbym wznieść się w miłości, myśli – unosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię. Niebo jest ogromnym morzem płynącym między dachami; jest zbyt duże, aby gołym okiem zobaczyć, jak się zaczęło lub gdzie się skończy. Wolałbym wzrastać w miłości, myśli, wznosząc się do chmur, a nie spadając na ziemię… również wrzucić resztę, jakbym wrzucał pieniądze do studni życzeń, która nigdy nie spełni mojego życzenia. Do śmierci mamy nigdy tak naprawdę nie poznałem samotności. Zawsze miałem swoje książki, a mama zawsze była przy mnie. Nagle moje myśli stały się ogromne w tym małym mieszkaniu, ponieważ nie było nikogo, kto by je usłyszał i sprawił, że stały się łatwiejsze do opanowania, nikogo, kto by mnie namawiał lub wspierał, ani nie wyciągał rąk do uścisku. Nieobecność mamy stała się fizyczna. Za każdym razem, gdy szedłem na ryby, ona tam była. Za każdym razem. Miałem czternaście lat, a czułem się jak dziewięćdziesieciolatek. Powinieneś był przestać chodzić na ryby. Dlaczego miałbym przestać robić coś, co kochałem? To, do czego wszyscy dążymy, aby żyć, oczywiście, to uwolnić się od niewidzialnych lin. Albo przynajmniej być w nich szczęśliwym. Życie było aktem adaptacji. Jeśli chodzi o mnie, to od ciebie zależy, czy uwierzysz w to, co inni ludzie przewidują dla twojej przyszłości. Ludzie zawsze będą mieli swoje własne motywy. Przez długi czas uczono mnie ignorować to, co jest we mnie – mój własny ogień, mój własny głos, który chce być usłyszany. Agnes odkryła, że zarówno wyobrażony, jak i rzeczywisty świat mogą być równie pocieszające, i że czasami bardzo trudno jest dostrzec różnicę. …świat jest pełen dzieci zbierających okruchy po swoich rodzicach. Mamo… Nie jesteśmy niczym więcej jak więźniami twojego pragnienia. …wszystko, co stworzyłem, było związane z tym, kim byłem – i dlatego cierpiałem w zależności od tego, jak odbierano moją pracę. Wszystko, co możemy zrobić, jeśli mamy szczęście, to naprawić błędy popełniane przez innych ludzi. Prawdziwa miłość była kwiatem w brzuchu, którego płatki rozwijały się na lewą stronę. I ty zaryzykowałbyś wszystko dla miłości – błogiej, nigdy bez kropli przerażenia. Pierwszy dzień roku to czas, w którym mieszkańcy Amsterdamu otwierają okna w odważnym rytuale wpuszczania zimnego powietrza, usuwania pajęczyn i złych wspomnień. Ciotka… Kiedy zaczyna miażdżyć orzechy i goździki, jej aura tajemniczości i przekonania smakuje mi bardziej niż pasztecik na jej talerzu. Kochałem mojego przyjaciela za to, że wierzył, za to, że nie powiedział, że jestem szalony, za to, że towarzyszył mi, gdy poruszałem się tam i z powrotem nad moją opowieścią. Czasami, powiedziałem, życie wydaje się po prostu serią niekończących się pytań, na które naprawdę nie chcesz odpowiadać. I możesz tak żyć przez jakiś czas. Przez jakiś czas możesz udawać, że jesteś głuchy na głos w sobie. Możesz udawać kogoś, kim nie jesteś. Możesz udawać, że myśli, które masz, lub to, co czujesz, nie są prawdziwe. chociaż wszystko ma konsekwencje, niczego nie można po prostu przypisać losowi. Leszek siedzi w domu i ma pomysły, ale nie rozumie niuansów związanych z rzeczywistym handlem. Robię to od dwudziestu lat! Zbyt długo – wzdycha. – Trzeba stąpać ostrożnie, albowiem świat rozbija się jak słoń. Pozwolenie losowi płynąć było bardzo dobre – chciałem nie czynić tego kosztem życia. I było tak, jakbym wiedział, że tylko tutaj te farby ujawnią się i pomogą mi. Że rozwiną moje lęki i marzenia. Jesteś śpiewającym ptakiem, który zna tylko jedną melodię! W kontekście opowieści jest to fakt zarówno ważny, jak i nieistotny, jak większość rzeczy, w zależności od pory dnia, w której na nie patrzysz. Kochaj swoje dzieci, bo są nasionami, które sprawią, że to miasto rozkwitnie. Ludzie kochają plotki. Z plotkami można zrobić więcej niż z faktami. Ale gdy się je połączy, ból samotności i gorzka zupa nudy są bardziej niebezpieczne niż jad węża. Dzieciństwo: kraj, z którego wszyscy pochodzimy, ale nigdy nie możemy go dokładnie umiejscowić na mapie. „Kiedy naprawdę poznasz osobę, kiedy widzisz ją pod słodszymi gestami, uśmiechami — kiedy widzisz gniew i żałosny strach, które każdy z nas ukrywa — wtedy przebaczenie jest wszystkim. Nie potrafiłem spisać świata na papierze. Wir we mnie, jego ruch, jego abstrakcyjna natura, miały doskonały sens. Myślałem, że pewnego dnia wydostanę się z niego. Ale pomyślałem, jeszcze nie… W czasie szkolnym przynosiłem mapy na lekcje geografii. Zaledwie później pomyślałem: jest we mnie coś upartego. Jestem niedokończoną mapą i zawsze próbuję rozrysować swoje punkty, i nie pozwolę, żeby ktoś zrobił to za mnie. Czuję, że czas mnie oszukał, jakbym znał cię już wcześniej. Jakbyśmy mijali się w wózkach. Jakbyśmy czekali na ponowne spotkanie z tobą. Kocham cię. Ja. Leżę w w łóżku, światło przy łóżku nadal włączone po trzeciej. Odczułem tęsknotę za mamą. To, że ona mnie kocha, nie mogłem w to łatwo uwierzyć. Chociaż nigdy nie sprawiła, że poczułem się jak outsider, nie mogłem pozbyć się obawy, że wyglądałem inaczej niż wszyscy chłopcy z miasteczkowego gangu. Nie mogłem sobie wyobrazić, że jestem kimś, kto nurkuje dla kogoś innego w ten sam sposób; poczucie, że czyjeś molekuły są kalibrowane na nowo; czysta, wielowarstwowa radość bycia widzianym i adorowanym, i adorując w zamian, cykl nieśmiałości do pewności siebie, gdy każdy nowy krok został postawiony. Szukać ukochanej osoby w tłumie, skrzyżować oczy i poczuć, że nie ma prawdziwszego miejsca — wydawało mi się to niemożliwe. Byłem — zarówno z powodu okoliczności jak i natury – migrant w tym świecie, a moje doświadczenie życiowe od dawna stało się stanem umysłu. Nie wiedziałem, czy ją kocham, i to też było przerażające – nie wiedzieć, żeby być pewnym. Życie było serią okazji do przetrwania, a żeby przetrwać, trzeba było kłamać, nieustannie – sobie nawzajem i dla siebie. Nie twierdzę, że jestem ekspertem od miłości – mówi mama, ale wiem o tym coś. Więcej niż myślisz. Więcej niż miłość twoich dramatopisarzy, wypowiedziana zaledwie przez dwie godziny i rozpuszczona w oklaskach. Miłość to coś, co uczy się w znacznie mniej kuszących miejscach niż w teatrach i salach balowych. Zdobywa się ją czynami, które robisz. Słowami, które wypowiadasz. Wymaga to praktyki. Cierpliwości. Czasu. Jestem pewien, że nauczysz się o miłości. Ale może nie przyjąć formy, której pierwotnie się spodziewałeś. Pomyślałem o kartce papieru na maszynie do pisania w drugim pokoju. Wiersze, głównie. Chciałbym kiedyś napisać powieść. Nadal czekam na dobrą historię… dlaczego my, śmiertelnicy, zawsze oglądamy się za siebie i wyobrażamy sobie, że była prostsza ścieżka? Myślimy, że nic z tego, w czym uczestniczyliśmy się nie wydarzyło. Przez ceglane mury widać horyzonty, poczekaj i zobacz… Widzisz, król mógł kontrolować ścieżki, którymi stąpały jego córki; mógł odebrać im przyjemności i poglądy i zamknąć je. Mógł upewnić się, że księżniczki nie mają w tym pokoju niczego poza szczoteczkami do zębów i diademami, piżamami i nocnymi koszulami. Ale król czy nie król , posiadali jedną rzecz, której on nigdy nie mógł posiadać: ich wyobraźnię!
_____
Stanislaw Barszczak, The miniaturist
(In the form of a diary, the author records the stream of his consciousness so that it can take on a fuller expression in the minds of readers)
Why are we so imprisoned for hours, minutes of every day? Why can’t we live a life that is always beyond our reach? Our love is still going on. Every woman is the architect of her own destiny. Perseus, when you’re a girl, people think your beauty is theirs. As if it were for their pleasure, as if they had invested something in it. They think you owe them for their admiration. Look at your mother and how Zeus behaved towards her, crashing through her window. The effort to maintain your appearance to please people, and the fear if you don’t, are exhausting. You, on the other hand, can do whatever you want. You get on your ship and set off on a little journey, and no one stops you. You could have taken that face of yours and kept it for the dolphins, if that’s what you wanted. Not me. I was not allowed Compassion, unlike hatred, can be packed away and put away. Everything a man sees he takes for a toy. In this way he is always, forever a boy. A whole life is not enough to know how a person will behave. You are the sunlight that comes through the window where I stand, warm. Like most artists, everything I have created has been connected to who I was – and therefore I have suffered depending on how my work was received. The idea that anyone can separate their personal value from their public work was revolutionary. The surface of Amsterdam thrives on these mutual acts of surveillance, the neighborly suppression of the human spirit. Do you have a body if there is no one to touch it? I suppose you do, but sometimes I felt I didn’t. I was just a mind floating through rooms. My Amsterdam: Where the pendulum swings from God to the penny. We made the bars of our cage ourselves. What am I, I wonder, if not the product of my own imagination? Imagination is always more generous. My brother knows the danger of doing nothing. It is the hardest thing in the world to explain yourself, to tell your story clearly. Growing old doesn’t seem to make you more certain. It just gives you more reason to doubt. I was a man who did nothing wrong, except exist. Except exist, I repeated in a whisper. You are a stone thrown into a lake. But the waves you create will never stop you. I didn’t want to be a myth. I wanted to be myself. Is there such a thing as a whole history, or an artist’s triumph, the right way to look through the glass? It all depends on where the light falls. I really am an artist, right, though I don’t think everything revolves around me. You see, remembering is a blessing and a curse. You can’t erase your bad memories, but a life without regrets is a life unlived. What you remember, and how you remember it: makes you who you are. You may have a choice in the matter, or you may not. Sometimes even folding yourself into the smallest, tiniest shape isn’t enough. So you might as well stick to the size you’re supposed to be. “When you’re a priest, people think your beauty is theirs. Not all of us get what we deserve. Many of the life-changing moments—like talking to a stranger on a ship—are pure luck. And yet no one writes you a letter or chooses you as their confessor without a good reason. That’s what I’ve learned: you have to be ready to be lucky. You have to break down your pieces. But words are like water in Amsterdam, they flood your ears and spoil, and the east corner of the church is crowded. I realized years later that bringing maps to school was something I was assigned, that I was an unfinished map, always trying to mark out the points, and no one wanted to do it for me. If I had a crush, she would never have had such a friend, in her private room, combing her hair, listening to her, talking about stupid nonsense and the uselessness of her parents; how the future is perfect because they haven’t lived it yet. And the words she would choose would lose their best qualities, would refuse to fit what she feels inside. I have never known a change that wasn’t monstrous. The rules of my house are written in water. I must either sink or swim. Nothing here is more fantastic than the truth. Fellow priests? The more they try to look holy, the less convinced I am. Love is better as a phantom than reality, better in pursuit than caught.” I have always believed that kindness is something active. But doing nothing, an act of restraint – can that be kindness too? Then the birds flew away, their names changed into kisses, silence wrote a new world. Fate got ahead of me, and so did John Paul. We learned about men like him in school – sheltered gentlemen, wealthy gentlemen, white gentlemen who took pens and wrote the world for the rest of us to read. From small seeds grow great flowers. I would rather not have to choose between writing and loving; because for me they were often the same things. It was a time of new experiences, without the benefit of old ones to soften the side effects. I found that you can do more with gossip than with facts. A man takes everything he sees for a toy. He is always, forever a boy. A life without regrets is a life unlived. Sometimes it is hard to love someone you know too well. I do the opposite of giving myself away. As for me, I will be completely visible. If the painting sells, I will be in Paris, hanging on the wall. If anything, I am selfish. It is perfect; all the freedom to create, without the fuss. The pity of colleagues was the path to indifference. The more people who participate in the ritual, the more justified it seems. I thought about what it could mean that someone admired you not for how you looked, but for who you were. For your thoughts and actions, your fears and dreams. Was such a miracle to be my legacy? The knowledge that I was valued, adored and celebrated; the opportunity, the encouragement to shine, to feel perfect in the majestic mirror of someone’s gaze – could such a life be mine? But – love, mom. Am I in love with her? A girl wants love – Mrs. Ola shouted theatrically to the peeling walls of Częstochowa. She wants peaches and cream. The conceit of love was better than the mess I left behind, its mindless determination, its acceptance that was so sincere. You have to keep your fortune afloat and no one will do it for you. It will slip through your fingers if you don’t care. Love was a ghost for so long. Colleagues? I could hear their wings opening, their bodies rising—bodies they loved as much as I hated mine. I envied their confidence so fiercely that my snakes became red-hot pokers unzipping my skull. I was trapped; I was the one person I could never escape from. I’m not a genius. I just work hard. A summer day makes so many sounds when you’re completely silent. It’s not a conversation, it’s Agnes sending up darts and watching them pierce the sky. …And women are always like that. What do you mean? Well, every woman I know who ended a long-term relationship in her thirties gave up on it long before they did. They went through all the grief while they were still with the guy. They went through all the scenarios, processed their feelings—so when the breakup actually happened, they felt light and free. Men take it worse. They pretend not to, but they do. They have made no preparations. I would rather soar in love, he thinks—soaring into the clouds, not falling to earth. I imagine myself, weightless, adored, wild in ecstasy. Writing is a leap of faith. But how wonderful that the person you believe in is yourself. In many cases, politics has been a cover for personal revenge and comradely feud. Much of the right-wing terror has been directed against those who influenced the violence against priests and factory owners in 1989—labor leaders, prominent anticlericals, a few Republican mayors. And yet—mechanics, butchers, doctors, builders, workers, hairdressers—they, too, have been “taken for a walk”… Although there is no collective answer to my question yet, I am personally certain of it. Because if I’ve learned anything, it’s this: Ultimately, a work of art only succeeds if its creator has the faith that creates it. Words are water in this city. One drop of gossip can drown us. “But whether you’re a tulip or a turnip, we’re all ultimately responsible to someone, even if it’s just our mothers. Your future life is a sum you don’t know the answer to. You are the sunlight streaming through the window where I stand, warmed. We depended on each other without really knowing each other, the way the young can depend when they’ve never been burned, hurt, or rejected, when they share everything, making the mistake of thinking the other person is the answer to their misleading sum. Hard work brought us glory, the proverb goes, but laziness will drive us back to the sea. And these days, the rising waters seem so close. My city is unlike any other city in the world. It’s brilliant, but it’s bloated, and I’ve never called it home. My life was a beanstalk, and I was Jack, and the leaves shot up and up, abundant, impressive, so fast I could barely hold on to them. Why are we so trapped for hours, minutes of every day? Why can’t we live a life that’s always just out of reach? Getting older doesn’t seem to make you more certain. It just gives you more reason to doubt. When beauty is assigned to you as a girl, it somehow becomes the essence of your being. It takes over everything else you can be. When you’re a boy, it never dominates what you can be. I felt no change in the room, except the shock of my voice alone and the special euphoria one feels in the face of applause, feeling cheap and triumphant at the same time. When you really know a person, when you see beneath the sweeter gestures, the smiles—when you see the rage and the pitiful fear that each of us hide—then forgiveness is everything. Just because someone says something passionately doesn’t mean it’s true. People like Agnes—who never wrote a single line of prose, as far as I know—seemed to want those who did to walk around with a notebook and pencil around their necks, writing everything down, turning it into a book for their own pleasure. Self-awareness is the great exile of solitude. My writing had become the axis on which my entire identity and happiness rested. Now it was an outward-looking, self-aware performance. I was asked to repeat my pleasure for people, over and over again, until a facsimile of my act became the act itself. I thought I deserved them, the kind of people you only find in novels. Fast ones. Pity, unlike hatred, can be packaged and put aside. It’s like trying to imagine your parents as young people falling in love. I’d rather soar in love, he thinks—rising to the clouds than falling to the ground. The sky is a vast sea flowing between rooftops; it’s too big to see with the naked eye where it began or where it will end. I would rather grow in love, I think, soaring to the clouds, not falling to the ground… also throwing the rest, as if I were throwing money into a wishing well that would never grant my wish. Until my mother died, I never really knew loneliness. I always had my books, and my mother was always with me. Suddenly my thoughts became huge in that small apartment, because there was no one to hear them and make them more manageable, no one to encourage or support me, or reach out to hug me. My mother’s absence became physical. Every time I went fishing, she was there. Every time. I was fourteen and I felt like I was ninety. You should have stopped going fishing. Why should I stop doing something I loved? What we all strive for in life, of course, is to free ourselves from invisible ropes. Or at least to be happy in them. Life was an act of adaptation. As for me, it’s up to you to believe what other people predict for your future. People will always have their own motives. For a long time I was taught to ignore what was inside me – my own fire, my own voice that wanted to be heard. Agnes discovered that both the imaginary and the real world can be equally comforting, and that sometimes it’s very hard to tell the difference. …the world is full of children picking up the crumbs of their parents. Mom… We are nothing more than prisoners of your desire. …everything I created was connected to who I was – and therefore I suffered depending on how my work was received. All we can do, if we’re lucky, is to fix the mistakes other people make. True love was a flower in the belly, its petals unfurling inside out. And you would risk everything for love – blissful, never without a drop of terror. The first day of the year is the time when the people of Amsterdam open their windows in a bold ritual of letting in cold air, removing cobwebs and bad memories. My aunt… When she starts crushing nuts and cloves, her aura of mystery and conviction tastes better to me than the pastry on her plate. I loved my friend for believing, for not saying I was crazy, for being with me as I moved back and forth over my story. Sometimes, I said, life just seems like a series of endless questions that you really don’t want to answer. And you can live like that for a while. For a while, you can pretend to be deaf to the voice inside you. You can pretend to be someone you’re not. You can pretend that the thoughts you have or the things you feel aren’t real. although everything has consequences, nothing can simply be attributed to fate. Leszek sits at home and has ideas, but he doesn’t understand the nuances of real trading. I’ve been doing this for twenty years! Too long – he sighs. – You have to tread carefully, because the world is crashing like an elephant. Letting fate flow was very good – I wanted not to do it at the cost of life. And it was as if I knew that only here would these paints reveal themselves and help me. That unfurl my fears and dreams. You are a songbird who knows only one melody! In the context of the story, this is both important and irrelevant, like most things, depending on the time of day you look at them. Love your children, for they are the seeds that will make this city bloom. People love gossip. You can do more with gossip than with facts. But when they are combined, the pain of loneliness and the bitter soup of boredom are more dangerous than snake venom. Childhood: the land we all come from but can never quite place on a map. “When you really know a person, when you see them beneath the sweeter gestures, the smiles—when you see the anger and the pitiful fear that each of us hides—then forgiveness is everything. I couldn’t put the world on paper. The vortex inside me, its movement, its abstract nature, made perfect sense. I thought that one day I would get out of it. But I thought, not yet… During school I brought maps to geography lessons. It was only later that I thought: there is something stubborn in me. I am an unfinished map, always trying to draw my points, and I will not let anyone do it for me. I feel like time has cheated me, like I knew you before. Like we passed each other in strollers. Like we were waiting to meet you again. I love you. Me. I lie in bed, the bedside light still on after three. I felt a longing for my mother. That she loved me, I could not easily believe it. Although she never made me feel like an outsider, I could not shake the fear that I looked different from all the boys in the town gang. I could not imagine myself diving for someone else in the same way; the feeling that one’s molecules were being recalibrated; the pure, multi-layered joy of being seen and adored, and adoring in return, the cycle of shyness to confidence as each new step was taken. To search for a loved one in a crowd, to cross eyes and feel that there was no truer place—it seemed impossible. I was—by circumstance as much as by nature—a migrant in this world, and my life experience had long since become a state of mind. I didn’t know if I loved her, and that, too, was terrifying—not knowing, in order to be sure. Life was a series of opportunities to survive, and to survive, one had to lie, constantly—to each other and to oneself. I don’t claim to be an expert on love, says Mom, but I do know something about it. More than you think. More than your playwrights’ love, spoken for a mere two hours and dissolved in applause. Love is something learned in far less tempting places than theaters and ballrooms. It is earned by the actions you do. The words you speak. It takes practice. Patience. Time. I’m sure you’ll learn about love. But it may not take the form you originally expected. I thought of the sheet of paper on the typewriter in the other room. Poems, mostly. I’d like to write a novel someday. I’m still waiting for a good story… why do we mortals always look back and imagine there was an easier path? We think none of what we’ve been a part of has happened. Through brick walls you can see horizons, wait and see… You see, a king could control the paths his daughters walked; he could take away their pleasures and opinions and lock them away. He could make sure the princesses had nothing in that room but toothbrushes and tiaras, pajamas and nightgowns. But king or no king, they had one thing he could never have: their imagination!
____
Stanisław Barszczak, „There is only today, there is no history”
Just as there is an ocean between Russia and the United States, so there is Great History between Russia and Germany, said President Vladimir Putin. For me, this great history is the Republic of Poland. Its current role in Europe cannot be denied by anyone. It has grown economically, strategically and in the memory of the nations of the world, and this regardless of the judgments of others. And it remains connected by a brotherly, economic and civic ocean of peace with the peoples and nations of the world. Poland is not dead!
We should continue to study the great history of the world. And learn from the mistakes of this greatest past as well. History belongs primarily to the active and powerful man – Nietzsche proclaimed – similarly to Schiller or Goethe, who see the past as a model for inspiration… According to the earliest definition by Aristotle, „History is a report from the unchanging past”. According to Reniev, history can be defined as a science dealing with the past of man. One of the most frequently quoted statements by Karl Marx, the German philosopher and political theorist, popularly known as the “Father of Communism,” is, “History repeats itself, first as tragedy, then as farce.” Does history really repeat itself? Mark Twain said, “One of my favorite theories is that no event is unique and isolated, but is merely a repetition of something that happened before, and perhaps often before.” Although it is often said that “history repeats itself,” in cycles shorter than the cosmological duration, this cannot be strictly true. Those who do not remember the past are doomed to repeat it. If you do not know history, it is as if you were born yesterday. Study history, study history. To study history is to submit to chaos, yet retain a belief in order and meaning.
What is the famous line from the movie “Schindler’s List”? He who saves one life saves the world entire. The central theme of Schindler’s List is power: how it works, who has it, and what its limits are. Power – that is, when we have every reason to kill, but we don’t.
The film Amon Goeth said: „Today is history. Today will be remembered. In a few years, the young will ask with delight about this day. Today is history, and you are part of it. Six hundred years ago, when elsewhere they were blamed for the Black Death, Casimir the Great – told the Jews that they could come to Krakow. They came. They rolled their belongings into the city. They settled down. They got busy. They achieved success in business, science, education, art. They came with nothing. And they flourished. For six centuries, Jewish Krakow existed. By evening, these six centuries will be just a rumor. They never happened. Today is history.” (English: Today is remembered, history did not exist)
In other words, Goeth told the Jews gathered in the square: Hitler stands before you as a servant – for all Jews, then you will not exist!! There is no history, 600 years ago Casimir the Great brought Jews to Krakow, they came, developed the city, but that is gone. „Today”, this only exists, is only today, there is no history. Do you understand this?
But history is happening before our eyes… History is memory critically tested… History means critical distance and empathetic engagement. History does not mean abandoning memory.
Vladimir Putin spoke in the German Bundestag in 2001: Women play a special role in our history. And it is precisely about women of German origin that I would like to talk here. Because history is a teacher of life.
Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst (born May 2, 1729 in Szczecin, died November 6/November 17, 1796 in St. Petersburg) – princess of Anhalt, wife of the Grand Duke, later Emperor of Russia Peter III,
For some a ruthless intriguer, for others the mother of the nation.
Her real name was Zosia. Precisely Zofia Friedrich Augusta. The place of her conception was neither Moscow nor St. Petersburg, but Szczecin. It was in this city on May 2, 1729 that the future monarch of Russia was born. Sophia became Catherine when she converted to Orthodoxy and then married Peter Ulrich, later Tsar Peter III. The bright and sensitive princess of German descent adapted relatively quickly to the reality of the court. Although she never managed to get rid of her Germanic accent, she unconditionally loved her new homeland. Sophia Catherine was able to influence her subjects. For example, through administrative reforms, efficient management of the state, as evidenced by the „Manifesto on Economic Freedom” or the „Grammar on the Rights and Comforts of the City”. She enjoyed social recognition…
He presented Elizabeth, murdered by the Bolsheviks, as a saint The figure of the holy nun, the new martyr Elizabeth Feodorovna, cruelly murdered by the Bolsheviks in 1918, continues to inspire people all over the world, especially in the context of the current war in Ukraine. Some see her as the patroness of the conversion of Russia and even the unification of the Christian Churches. This is the opinion of Robert Moynihan, editor-in-chief of the American-Vatican portal „Inside the Vatican”, among others, relating the sacrifice of her life to the words of the Mother of God spoken in Fatima in 1917, that „in the end, Russia will also convert, and a time of peace will reign on earth”.
Moynihan visited Russia many times, meeting there with the faith of the clergy and laity, Orthodox and Catholics, in the „appearance before God” of the holy nun. In articles about her, published on the portal, he described, among other things, an episode from a visit to Novosibirsk as part of his pilgrimage in the footsteps of the saint. He stayed there with several Sisters of Mercy (from the monastery and order founded by the saint in 1906).
The Orthodox priest serving there, Father Borys, led the whole group to the home of an elderly woman, bedridden, who was praying for peace and the unification of all of Christianity. „She was Polish by origin, Catholic. Father Borys explained the purpose of the visit as follows: ‚As you well know, the Pope and the Patriarch of Moscow will not meet soon. But here, in Siberia, we are far from both Rome and Moscow, and Christians are already cooperating with each other and showing each other Christian love.’ I noticed a rosary in the old woman’s hands. On the table stood a statue of Our Lady of Fatima, and on the wall next to it hung an icon of Our Lady of Kazan.’ From the superior of the Sisters of Mercy, also named Elizabeth, the American editor learned details related to the saint’s martyrdom. She was related, among others, to the German Emperor Wilhelm II and at his request she was able to leave Russia many times and save her life. However, she decided to stay and share her fate with the inhabitants of the country, which was increasingly becoming the object of Bolshevik terror.
In the spring of 1918, on Easter, Lenin ordered her arrest. Chekists entered the monastery and gave her 30 minutes to say goodbye to the 97 sisters and to prepare for the „journey”. Knowing what awaited her, the saint comforted the other nuns with the words „Do not cry, we will all meet in another world”. She was sent by train east, towards the Urals. On the way, she managed to write a few more letters. „How can I comfort you, my children? Be of one spirit in the service of our Lord, as St. John Chrysostom teaches us: ‚Give God glory in everything’. (…) You will all go through similar experiences. Our Lord has chosen this time for us to bear the cross. Let us be worthy of it. Every day repeat these holy words from Isaiah 40:31: ‚But those who trust in the Lord will renew their strength, they will gain wings like eagles. They will run and not grow weary, they will walk and not faint'” – she wrote in one of her letters. On the night of July 17-18, 1918, the day the Tsar and his family were shot, the guards woke up Elizabeth and the people with her. They were ordered to walk a good few kilometers to the place where the iron mine had once operated. There was a 60-meter-long tunnel into which all the prisoners were thrown, one on top of the other. Grenades were also thrown there to simulate a mine explosion. „The saint lived there for another three days. According to local residents, the singing of psalms and religious songs came from the depths during that entire time.” Moynihan noted that the nuns who told the story of her martyrdom are convinced that the sacrifice of her life was not in vain. „She was a saint to Russia and now she becomes a saint again, because she represents what was best in old Russia: our faith and spirituality and the desire to be closer to God. But at the same time, she brings us hope that a new Russia will emerge, which will be better for our children,” Moynihan said.
He pointed out that the tragic and at the same time hopeful fate of Russia can also be read in the symbolic „relic” that his translator Ada, the daughter of a former Red Army colonel, gave him in St. Petersburg. It was a silver coin dated 1921, made using silver from the destroyed iconostasis of the Cathedral of Our Lady of Kazan. According to Ada, „after the revolution in 1918, the communists destroyed it and minted coins from it, wanting to expand the Red Army in this way. But after the fall of the USSR [in 1991], people began to treat them with reverence as ‚relics’, because they come from the holy iconostasis.” According to the American journalist, St. Elizabeth’s potential role as the patron saint of the unification of the divided Churches stems from her „multi-denominational” family traditions. Thanks to the family of her grandmother, Queen Victoria, in whose court she was raised, she had Anglican roots. But there were also many Catholics in her family, even related to St. Elizabeth of Thuringia (1207-31). Her father, on the other hand, was a staunch Lutheran, to the point that he opposed his daughter’s conversion to Orthodoxy when she married Grand Duke Sergius, the uncle of the last Tsar. However, Elizabeth did not listen to her father, accepting the Orthodoxy and after the tragic death of her husband (as a result of a terrorist attack) in 1905 she became a nun, proclaimed a saint in 1981, who offered her entire life for Russia and for the unification of the „divided Body of Christ”, which is today’s Christianity.
The saint, and previously the Grand Duchess of Hesse and by Rhine, was born on November 1, 1864 in the city of Darmstadt in Hesse as Elisabeth Alexandra Luise von Hessen-Darmstadt und bei Rhein. She was the daughter of the Grand Duke of Hesse, Ludwig IV, and Alice Coburg. When she was 14, her mother died and from then on the Hessian princesses were raised at the English court by their grandmother, Queen Victoria.
At the age of 19, in November 1883 in Darmstadt, Elizabeth became engaged to the Russian Grand Duke Sergei Alexandrovich. She married him on June 3, 1884, in the Church of the Image of Christ Not Made by Human Hands in the Winter Palace complex in Saint Petersburg. Both spouses lived in the Sergievsky Palace in that city, on Nevsky Prospect. Elizabeth took an active part in the social life of the court. On her own initiative, she became interested in the history of Russia and began to learn Russian. Although she did not have to do so, in 1891 she voluntarily converted to Orthodoxy. From her letters to her father, it follows that this was a sincere decision, supported by long reflection and prayer. At that time, she took the name Elizabeth Feodorovna.
Elizabeth and Sergius adopted Grand Duke Dmitri Pavlovich and his sister Grand Duchess Maria Pavlovna when their mother, Princess Alexandra of Greece, died in Dmitri’s childbirth. In the same year, Grand Duke Sergius Alexandrovich became Governor-General of Moscow and moved into the Alexander Palace with his wife, and then into the governor’s residence on Tver Prospekt. As part of his new duties, he combated illegal revolutionary organizations with particular severity. In response, the Socialist Revolutionaries organized a bomb attack on him. On May 17, 1905, a member of this organization, Ivan Kalyayev, threw a bomb at the Grand Duke’s passing carriage, killing him instantly. Elizabeth arrived at the scene a few minutes later and, according to witnesses, was supposed to be personally searching for the remains of her husband among the pieces of the wrecked carriage. She also met her husband’s killer in prison. Despite her family’s persuasions to leave Russia, she decided to stay in Moscow. She gave away all the wealth Sergius had accumulated, and in 1907 she asked the Orthodox Church for permission to establish a new type of female monastery. The monastery, whose patrons were Saints Mary and Martha, was to focus its activities on providing assistance to the poorest through comprehensive charitable activities. Even before taking her religious vows, the Grand Duchess gave up her lavish lifestyle and began working as a Sister of Mercy.
On 10 February 1909, she took monastic vows, retaining her secular name. At the same time, she became the head of the monastery she had founded, which – in accordance with her earlier concept – was to provide active assistance to the poorest. The nuns ran a hospital with 22 beds, a pharmacy, a publicly accessible clinic, a shelter for orphaned girls, a clinic for women with tuberculosis, a home with cheap apartments for students and workers, a canteen, a school for workers and a library. Nun Elizabeth, while performing her duties as superior of the monastery, personally worked in the institutions run by the monastery. In 1913, there were 97 sisters living in the monastery. She also participated in the work of the Russian Orthodox Mission in Jerusalem as vice-president (since 1905) of the Palestine Orthodox Society.
After the outbreak of World War I in 1914, her monastery organized transports of medicines to Russian field hospitals. Despite this, in the years 1915-17 she was suspected several times, groundlessly, of spying for Germany.
In the spring of 1917, Emperor Wilhelm II proposed that Elizabeth leave the revolutionary Russia, probably because he had been in love with her in his youth. When the woman refused, he made new efforts in this regard after signing the Brest-Litovsk Peace with Soviet Russia on March 3, 1918. However, Elizabeth stated that she had to share the fate of the Russian people in any situation. In April 1918, she and six others were arrested by a Red detachment and taken to Alapayevsk in the Urals. On the night of July 17–18, 1918, all members of the royal family who were there were taken out of town, beaten, and thrown into an empty shaft of the Novaya Selimskaya mine. Then, the Red Guards threw grenades into the shaft.
The bodies of the Grand Duchess and the other victims were discovered after the region was captured by Admiral Kolchak’s troops, and were taken to Chita and from there to Beijing, where they rested for some time in the Church of St. Seraphim of Sarov, owned by the Russian Orthodox mission. In January 1921, the body of Elizabeth, already informally venerated as a saint, was placed in the place where she herself had wanted to be buried: the Church of St. Mary Magdalene in Jerusalem. In 1981, the Orthodox Church Abroad canonized her, and in 1992, the Moscow Patriarchate did the same.
And finally, I left the dialogue from the film „Schindler’s List” for myself.
Itzhak Stern: The standard SS rate for skilled Jewish workers is seven marks a day, five for unskilled workers and women. That’s how much is paid to the Reich Economic Office. Jews themselves get nothing. Poles pay salaries. Usually they get a little more. Are you listening?
Oskar Schindler: What was that about the SS? The rate? What?
Itzhak Stern: You pay the salary of a Jewish employee directly to the SS, not to the employee. He gets nothing.
Oskar Schindler: But it’s lower. It’s lower than what I would pay a Pole.
Itzhak Stern: It’s lower.
Oskar Schindler: That’s what I mean. Poles cost more. Why should I hire Poles?
This is how the Great History unfolds, which we should conquer with good thoughts and the best choices of every moment of our lives.
______
Stanisław Barszczak, „Jest tylko dzisiaj, nie ma historii” Jak między Rosją a Stanami Zjefnoczonymi jest ocean, tak między Rosją a Niemcami jest Wielką Historia, mówił prezydent Wladimir Putin. Dla mnie tą wielką historią jest Rzeczpospolita Polska. Jej obecnej roli w Europie nikt nie może zaprzeczyć. Urosła ekonomicznie, strategicznie i w pamięci narodów świata, i to niezależnie od sądów innych. I pozostaje złączona braterskim, ekonomicznym i obywatelskim oceanem pokoju z ludami i narodami świata. Polska nie umarła! Wielką historię świata powinniśmy studiować wciąż. I uczyć się na błędach również tej największej przeszłości. Historia należy przede wszystkim do człowieka aktywnego i potężnego – głosił Nietzsche – podobnie jak Schiller czy Goethe, którzy postrzegają przeszłość jako wzór do inspiracji… Według najwcześniejszej definicji Arystotelesa „Historia jest relacją z niezmiennej przeszłości”. Według Renieva historię można określić jako naukę zajmującą się przeszłością człowieka. Jedno z najczęściej cytowanych stwierdzeń Karla Marksa, niemieckiego filozofa i teoretyka politycznego, powszechnie znanego jako „Ojciec komunizmu”, brzmi: „Historia powtarza się, najpierw jako tragedia, a potem jako farsa”. Czy historia faktycznie się powtarza? Mark Twain powiedział: „Jedną z moich ulubionych teorii jest to, że żadne zdarzenie nie jest jedyne i odosobnione, ale jest jedynie powtórzeniem czegoś, co zdarzyło się wcześniej, a może i często”. Chociaż często zauważa się, że „historia się powtarza”, w cyklach krótszych niż kosmologiczny czas trwania nie może to być ściśle prawdą. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtórzenie. Jeśli nie znasz historii, to tak, jakbyś urodził się wczoraj. Studiuj historię, studiuj historię. Studiowanie historii oznacza poddanie się chaosowi, ale mimo to zachowanie wiary w porządek i sens. Jaka jest słynna kwestia z filmy „Lista Schindlera”? Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Centralnym tematem Listy Schindlera jest władza: jak działa, kto ją posiada i jakie są jej granice. Władza – ma miejsce wtedy, gdy mamy wszelkie powody, żeby zabijać, a tego nie robimy. Filmowy Amon Goeth powiedział : „Dzisiaj jest historia. Dzisiaj będzie wspominane. Za kilka lat młodzi będą pytać z zachwytem o ten dzień. Dzisiaj jest historia, a ty jesteś jej częścią. Sześćset lat temu, kiedy gdzie indziej obwiniano ich za Czarną Śmierć, Kazimierz Wielki – powiedział Żydom, że mogą przyjechać do Krakowa. Przyjechali. Wtoczyli do miasta swoje rzeczy. Osiedlili się. Zajęli się. Odnieśli sukcesy w biznesie, nauce, edukacji, sztuce. Przyjechali z niczym. I rozkwitli. Przez sześć stuleci istniał żydowski Kraków. Do wieczora te sześć stuleci będzie już tylko plotką. Nigdy się nie wydarzyły. Dzisiaj jest historia.”(ang.Today is remembered, history did not exist)
Innymi słowy Goeth powiedział Żydom ściągniętym na plac: Hitler staje przed wami jako sługa – dla wszystkim Żydów, tedy was nie będzie!! Nie ma historii, 600 lat temu Kazimierz Wielki sprowadził Żydów do Krakowa, oni przybyli, zagospodarowali miasto, ale tego już nie ma. „Dzisiaj”, to tylko istnieje, jest tylko dzisiaj, nie ma historii. Czy rozumiecie to? Ale przecież na naszych oczach dzieje sie historia… Historia to pamięć krytycznie testowana… Historia oznacza krytyczny dystans i empatyczne zaangażowanie. Historia nie oznacza porzucenia pamięci. Wladimir Putin mówił w niemieckim Bundestagu w 2001 roku: Kobiety odgrywają szczególną rolę w naszej historii. I właśnie o kobietach z pochodzeniem niemieckim chciałbym tutaj opowiedzieć. Albowiem historia nauczycielką życia. Sophie Friederike Auguste von Anhalt-Zerbst (ur. 2 maja 1729 w Szczecinie, zm. 6 listopada/17 listopada 1796 w Petersburgu) – księżniczka anhalcka, żona wielkiego księcia, później cesarza rosyjskiego Piotra III, Dla jednych bezwzględna intrygantka, dla innych matka narodu. Naprawdę miała na imię Zosia. Dokładnie Zofia Fryderyka Augusta. Miejscem jej poczęcia nie była ani Moskwa, ani Petersburg, lecz Szczecin. To właśnie w tym mieście 2 maja 1729 roku narodziła sięprzyszła monarchini Rosji. Zofia została Katarzyną wraz z przejściem na prawosławie, a następnie poślubieniem Piotra Ulryka, późniejszego cara Piotra III. Bystra i wrażliwa księżniczka o niemieckim pochodzeniu stosunkowo szybko zaadaptowała się do dworskiej rzeczywistości. Jakkolwiek nigdy nie udało się jej wyzbyć germańskiego akcentu, to bezwarunkowo pokochała swoją nową ojczyznę. Zofia Katarzyna potrafiła oddziaływać na swoich poddanych. Choćby poprzez reformy administracyjne, sprawne zarządzanie państwem, czego dowody znajdziemy w „Manifeście o wolności gospodarczej” czy „Gramocie o prawach i wygodach miejskich”. Cieszyła się społecznym uznaniem… Jako świętą pokazał zamordowaną przez bolszewików Elżbietę Postać zamordowanej w okrutny sposób w 1918 r. przez bolszewików świętej mniszki, nowej męczennicy Elżbiety Fiodorowny nie przestaje inspirować ludzi na całym świecie, zwłaszcza w kontekście toczącej się obecnie wojny w Ukrainie. Niektórzy dopatrują się niej patronki nawrócenia Rosji, a nawet zjednoczenia Kościołów chrześcijańskich. Tak uważa m.in. Robert Moynihan, redaktor naczelny amerykańsko-watykańskiego portalu „Inside the Vatican”, odnosząc ofiarę jej życia do słów Matki Bożej wypowiedzianych w Fatimie w 1917, iż „w końcu nawróci się też Rosja, a na ziemi zapanuje czas pokoju”. Moynihan wielokrotnie odwiedzał Rosję, spotykając się tam z wiarą duchownych i świeckich, prawosławnych i katolików, w „stawiennictwo u Boga” świętej mniszki. W artykułach o niej, zamieszczanych na portalu, opisał m.in. epizod z wizyty w Nowosybirsku w ramach swej pielgrzymki śladami świętej. Przebywał tam wraz z kilkoma siostrami miłosierdzia (z klasztoru i zakonu, założonych przez świętą w 1906 r.). Posługujący tam kapłan prawosławny o. Borys zaprowadził całą grupę do domu pewnej staruszki, obłożnie chorej, która modliła się o pokój i zjednoczenie całego chrześcijaństwa. „Była ona z pochodzenia Polką, katoliczką. Ojciec Borys tak tłumaczył cel tej wizyty: «Jak dobrze wiesz, papież i patriarcha moskiewski nieprędko się spotkają. Ale tu, na Syberii, jesteśmy daleko i od Rzymu, i od Moskwy, i chrześcijanie już teraz współpracują ze sobą i okazują sobie nawzajem chrześcijańską miłość». W dłoniach staruszki zauważyłem różaniec. Na stoliku stała figurka Matki Bożej z Fatimy a na ścianie obok wisiała ikona Matki Bożej Kazańskiej”. Od przełożonej sióstr miłosierdzia, także o imieniu Elżbieta, amerykański redaktor dowiedział się szczegółów związanych z męczeństwem świętej. Była ona spokrewniona m.in. z niemieckim cesarzem Wilhelmem II i na jego prośbę mogła wielokrotnie opuścić Rosję i uratować swoje życie. Postanowiła jednak pozostać i dzielić swój los z mieszkańcami kraju, który w coraz większym stopniu stawał się obiektem bolszewickiego terroru. Na wiosnę 1918 r., w Wielkanoc, Lenin nakazał ją aresztować. Do klasztoru weszli czekiści i dali jej 30 minut na pożegnanie się z 97 siostrami i na przygotowanie się do „podróży”. Wiedząc, co ją czeka, święta pocieszała pozostałe mniszki słowami „Nie płaczcie, przecież spotkamy się wszystkie w innym świecie”. Wysłano ją pociągiem na wschód, w kierunku Uralu. Po drodze udało się jej jeszcze napisać kilka listów. „Jak mogę was pocieszyć, moje dzieci? Bądźcie jednego ducha w służbie naszemu Panu, tak jak uczy nas św. Jan Chryzostom: «Oddajcie Bogu chwałę we wszystkim». (…) Wszystkie przejdziecie przez podobne doświadczenia. Nasz Pan wybrał ten czas dla nas, abyśmy dźwigały krzyż. Bądźmy tego warte. Codziennie powtarzajcie te święte słowa z Izajasza 40, 31: «Lecz ci, co zaufali Jahwe, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły. Biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą»” – napisała w jednym z listów. W nocy z 17 na 18 lipca 1918 r., w dniu, w którym rozstrzelano cara i jego rodzinę, strażnicy obudzili Elżbietę i towarzyszące jej osoby. Kazano im iść dobrych kilka kilometrów do miejsca, w którym działała niegdyś kopalnia żelaza. Znajdowała się tam 60-metrowy sztolnia, do której wrzucono wszystkich więźniów, jednych na drugich. Wrzucano tam też granaty, aby upozorować wybuch miny w kopalni. „Święta żyła tam jeszcze trzy dni. Według okolicznych mieszkańców przez cały ten czas z głębi dochodził śpiew psalmów i pieśni religijnych”. Moynihan zaznaczył, że mniszki, które opowiadały historię jej męczeństwa, są przekonane, że ofiara jej życia nie poszła na marne. „Była ona świętą dla Rosji i staje się teraz świętą na nowo, reprezentuje bowiem sobą to, co było najlepsze w starej Rosji: naszą wiarę i duchowość oraz pragnienie bycia bliżej Boga. Ale zarazem przynosi nam nadzieje, że (powstanie) nowa Rosja, która będzie lepsza dla naszych dzieci” – stwierdził Moynihan. Zwrócił uwagę, że tragiczny i jednocześnie pełen nadziei los Rosji można też odczytać w symbolicznej „relikwii”, którą podarowała mu w Sankt-Petersburgu jego tłumaczka Ada, córka b. pułkownika Armii Czerwonej. Była to srebrna moneta z datą 1921, do której wykonania wykorzystano srebro ze zniszczonego ikonostasu z katedry Matki Bożej Kazańskiej. Według Ady „po rewolucji w 1918 komuniści zniszczyli go i bili z niego monety, chcąc w ten sposób rozbudować Armię Czerwoną. Ale po upadku ZSRR [w 1991] ludzie zaczęli je traktować ze czcią jako «relikwie», gdyż pochodzą one ze świętego ikonostasu”. Zdaniem amerykańskiego dziennikarza potencjalna rola św. Elżbiety jako patronki zjednoczenia podzielonych Kościołów wynika z jej „wielowyznaniowych” tradycji rodzinnych. Dzięki rodzinie swej babki, królowej Wiktorii, na której dworze wychowywała się, miała ona w sobie korzenie anglikańskie. Ale w jej rodzinie było też sporo katolików, spokrewnionych nawet ze św. Elżbietą z Turyngii (1207-31). Z kolei jej ojciec był zaciekłym luteraninem do tego stopnia, że sprzeciwiał się przejściu córki na prawosławie, gdy wychodziła ona za mąż za wielkiego księcia Sergiusza, wuja ostatniego cara. Elżbieta nie posłuchała jednak ojca, przyjęła prawosławie i po tragicznej śmierci męża (w wyniku zamachu terrorystycznego) w 1905 została mniszką, ogłoszoną w 1981 r. świętą, która całe swoje życie ofiarowała za Rosję i za zjednoczenie „podzielonego Ciała Chrystusa”, jakim jest dzisiejsze chrześcijaństwo. święta, a wcześniej wielka księżna Hesji i Renu urodziła się 1 listopada 1864 r. w mieście Darmstadt w Hesji jako Elisabeth Alexandra Luise von Hessen-Darmstadt und bei Rhein. Była córką wielkiego księcia Hesji Ludwika IV i Alicji Koburgów. Gdy miała 14 lat, zmarła jej matka i odtąd księżniczki heskie wychowywały się na dworze angielskim u swojej babki, królowej Wiktorii. W wieku 19 lat, w listopadzie 1883 w Darmstadt Elżbieta zaręczyła się z rosyjskim wielkim księciem Sergiuszem Aleksandrowiczem. Poślubiła go 3 czerwca 1884 w cerkwi Obrazu Chrystusa Nie Ludzką Ręką Uczynionego w kompleksie Pałacu Zimowego w Sankt-Petersburgu. Oboje małżonkowie zamieszkali w Pałacu Siergijewskim w tymże mieście, przy Prospekcie Newskim. Elżbieta brała żywy udział w życiu towarzyskim dworu. Z własnej inicjatywy zainteresowała się historią Rosji i zaczęła uczyć się języka rosyjskiego. Chociaż nie musiała tego robić, w 1891 dobrowolnie przeszła na prawosławie. Z jej listów wysyłanych do ojca wynika, że była to decyzja szczera i poparta dłuższą refleksją i modlitwą. Przyjęła wówczas imię Elżbiety Fiodorowny. Elżbieta i Sergiusz adoptowali wielkiego księcia Dymitra Pawłowicza i jego siostrę wielką księżnę Marię Pawłownę, gdy przy porodzie Dymitra zmarła ich matka, księżniczka grecka Aleksandra. W tym samym roku wielki książę Sergiusz Aleksandrowicz został generał-gubernatorem Moskwy i zamieszkał razem z żoną w Pałacu Aleksandrowskim, a następnie w rezydencji gubernatorskiej na Prospekcie Twerskim. W ramach swych nowych obowiązków ze szczególną surowością zwalczał nielegalne organizacje rewolucyjne. W odpowiedzi eserowcy zorganizowali na niego zamach bombowy. 17 maja 1905 członek tej organizacji Iwan Kalajew rzucił bombę na przejeżdżający powóz wielkiego księcia, zabijając go na miejscu. Elżbieta znalazła się w kilka minut później na miejscu zdarzenia i według relacji świadków miała osobiście szukać szczątków swojego męża między częściami rozbitej karety. Spotkała się również z zabójcą męża w więzieniu. Mimo namów rodziny, nakłaniającej ją do wyjazdu z Rosji, postanowiła zostać w Moskwie. Rozdała cały majątek, jaki zgromadził Sergiusz, a w 1907 poprosiła Kościół prawosławny o zgodę na założenie monasteru żeńskiego nowego typu. Klasztor, którego patronkami zostały święte Maria i Marta, miał skupić się w swojej działalności na niesieniu pomocy najuboższym przez wszechstronną działalność charytatywną. Jeszcze przed złożeniem ślubów zakonnych wielka księżna zrezygnowała z wystawnego życia i zaczęła pracować jako siostra miłosierdzia. 10 lutego 1909 złożyła śluby monastyczne, zachowując imię świeckie. Równocześnie stanęła na czele założonego przez siebie monasteru, który – zgodnie z jej wcześniejszą koncepcją – zajmował się czynną pomocą najuboższym. Zakonnice prowadziły szpital z 22 łóżkami, aptekę, powszechnie dostępną przychodnię, przytułek dla osieroconych dziewczynek, lecznicę dla kobiet chorych na gruźlicę, dom z tanimi mieszkaniami dla studentek i robotnic, stołówkę, szkołę dla robotnic i bibliotekę. Mniszka Elżbieta, wykonując obowiązki przełożonej klasztoru, osobiście pracowała w prowadzonych przez monaster instytucjach. W 1913 r. w klasztorze żyło 97 sióstr. Uczestniczyła również w pracach Rosyjskiej Misji Prawosławnej w Jerozolimie jako wiceprzewodnicząca (od 1905) Palestyńskiego Towarzystwa Prawosławnego. Po wybuchu I wojny światowej w 1914 z jej klasztoru organizowano transporty leków do rosyjskich szpitali polowych. Mimo to w latach 1915-17 kilkakrotnie była podejrzewana, bezpodstawnie zresztą, o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Wiosną 1917 cesarz Wilhelm II zaproponował Elżbiecie wyjazd z ogarniętej rewolucją Rosji, prawdopodobnie dlatego, że w młodości był w niej zakochany. Gdy kobieta odmówiła, podjął nowe wysiłki w tym zakresie po podpisaniu 3 marca 1918 z Rosją Sowiecką pokoju w Brześciu Litewskim. Elżbieta stwierdziła jednak, że musi dzielić z narodem rosyjskim jego los w każdej sytuacji. W kwietniu 1918 ją i sześć innych osób aresztował oddział czerwonych, wywożąc ich do Ałapajewska na Uralu. W nocy z 17 na 18 lipca 1918 wszyscy przebywający tam członkowie rodziny carskiej zostali wywiezieni za miasto, pobici i wtrąceni do pustego szybu kopalni Nowaja Sielimskaja. Następnie do szybu czerwonogwardziści wrzucili granaty. Zwłoki wielkiej księżnej i pozostałych ofiar odkryto po zdobyciu regionu przez wojska adm. Kołczaka, po czym przewieziono je do Czyty, a stamtąd do Pekinu, gdzie przez pewien czas spoczywały w należącej do rosyjskiej misji prawosławnej cerkwi św. Serafina z Sarowa. W styczniu 1921 ciało Elżbiety, już wtedy nieformalnie czczonej jak święta, znalazło się w miejscu, gdzie sama chciała zostać pochowana – cerkwi św. Marii Magdaleny w Jerozolimie. W 1981 kanonizował ją Kościół Prawosławny za Granicą, a w 1992 uczynił to również Patriarchat Moskiewski. I na koniec zostawiłem sobie dialog z filmu „Lista Schindlera”. Itzhak Stern: Standardowa stawka SS dla wykwalifikowanych pracowników żydowskich wynosi siedem marek dziennie, pięć dla niewykwalifikowanych i kobiet. Tyle płaci się Biuru Ekonomicznemu Rzeszy. Żydzi sami nic nie dostają. Polacy płacą pensje. Zazwyczaj dostają trochę więcej. Czy słuchasz? Oskar Schindler: Co to było z tym SS? Stawka? Co? Itzhak Stern: Pensję pracownika żydowskiego płacisz bezpośrednio SS, a nie pracownikowi. On nic nie dostaje. Oskar Schindler: Ale jest niższa. Jest niższa niż ta, którą zapłaciłbym Polakowi. Itzhak Stern: Jest niższa. Oskar Schindler: O to mi chodzi. Polacy kosztują więcej. Dlaczego miałbym zatrudniać Polaków? Tak toczy się Wielka Historia, jaką powinniśmy zdobywać dobrymi myślami i najlepszymi wyborami każdej chwili życia.