Pierwsza Niedziela Adwentu 2024

https://www.facebook.com/share/p/1GFV1d2cPT/


Stanislaw Barszczak, „Pole kwiatów”
Świat w uroczystym śpi skupieniu.
Śnieg drobnym pyłem srebra prószy.
Słuchajmy w ciszy i milczeniu
Mistycznych pieśni naszej duszy.
Kładzie się długa noc zimowa
Na lśniące bielą pól kobierce.
Noc szepce nam tajemne słowa,
Że mamy jedno wspólne serce.

Módlmy się… Cisza uroczysta,
Jak rozmodlony tłum w kościele…
Miłości mej symfonia czysta
Po polach w dal się śniegiem ściele…
(Zimowa noc, z wiersza Juliana Tuwima)
see,
Lb 6,24-26
Niech Cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad Tobą, niech Cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku Tobie swoje oblicze i niech Cię obdarzy pokojem.
„Światło nie jest w oku, ale oczy widzą dzięki niemu; jedzenie nie jest w żołądku, ale dzięki jedzeniu ciało żyje; dźwięk nie jest w uchu, ale dzięki harmonii ucho słyszy. W porządku duchowym jest tak samo: czym powietrze jest dla płuc, tym modlitwa jest dla duszy. Jak powiedział nasz Pan: „Beze mnie nic nie możecie zrobić”. Nie miał na myśli, że nie moglibyśmy nic zrobić w porządku naturalnym bez Niego, ale miał na myśli, że nie moglibyśmy nic zrobić w porządku duchowym bez Jego łaski”, powiedział Arcybiskup Fulton Sheen.
Nie okłamujcie się wzajemnie skoro zrzuciliście z siebie starego człowieka z jego ucznynkami, A przyobleliście się w nowego człowieka, który się odnawia w poznaniu na obraz tego który to stworzył.(Kolosan 3:9-10)
Jako Stanislaw Barszczak jestem perfekcjonistą, autorem…
Ale jako ksiądz Stanisław jest innym człowiekiem, bardzo angielskim, wierzę w Boga jako dziecko…kind, bardzo naiwny…

Dzisiaj 43 rocznica objawień Maryi Matki Słowa w Kibeho
Kibehonazywa się je „Afrykańskim Lourdes”. W tej niewielkiej ruandyjskiej miejscowości Matka Boża przez ponad dwa lata ukazywała się uczennicom miejscowej szkoły średniej. To pierwsze objawienia maryjne na kontynencie afrykańskim, które zostały oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską.
28 listopada 1981 roku rozpoczęły się objawienia Matki Bożej w Kibeho w Rwandzie. Tego dnia, Alphonsine Mumureke ujrzała piękną Panią, która przedstawiła się jako Matka Słowa. Wizjonerek było w sumie 3 – Alphonsine Mumureke, Nathalie Mukamazimpaka i Marie Claire Mukangango. Objawienia trwały kilka lat…
29 czerwca 2001 roku niezwykłe wydarzenia w Kibeho zostały oficjalnie uznane przez Kościół.
Orędzie Matki Słowa:

  1. Pilne wezwanie do skruchy i do nawrócenia serc: „Okażcie skruchę, żałujcie, żałujcie!” „Nawróćcie się, kiedy jest jeszcze czas”.
  2. Diagnoza sytuacji moralnej świata: „Świat jest w bardzo złym stanie”.
    „Świat idzie ku swemu zniszczeniu, wpadnie w przepaść, to znaczy, że się pogrąży w licznych i niekończących się nieszczęściach.”
    „Świat jest w stanie buntu wobec Boga, zbyt wiele grzechów się na nim popełnia. Nie ma miłości ani pokoju.”
    „Jeśli nie okazujecie żalu i nie nawracacie się, wpadniecie w przepaść.”
  3. Głęboki smutek Dziewicy:
    Widzące Maryję mówiły, że widziały Ją płaczącą 15 sierpnia 1982 r. Matka Słowa jest bardzo zasmucona z powodu niedowiarstwa i zatwardziałości ludzi. Skarży się na nasze złe zachowanie, które charakteryzuje upadek obyczajów, upodobanie sobie w złu, stały brak posłuszeństwa wobec Bożych przykazań.
  4. „Wiara i niewiara przyjdą razem niepostrzeżenie”.
    To jedno z tajemniczych wyrażeń wypowiedzianych wiele razy do Alphonsine na początku objawień z prośbą, aby ludzie się nawrócili.
  5. Zbawcze cierpienie.
    To temat jeden z najważniejszych w historii objawień w Kibeho. Zwłaszcza u Nathalie Mukamazimpaka. Dla chrześcijanina cierpienie, zresztą nieuniknione tu na ziemi, jest drogą, jaką trzeba pokonać, aby dojść do niebieskiej chwały. Dziewica powiedziała widzącym, szczególnie Nathalie, 15 maja 1982 roku:
    „Nikt nie dochodzi do Nieba bez cierpienia”. I jeszcze: „Dziecko Maryi nie rozstaje się z cierpieniem”. Jednak cierpienie jest również środkiem wynagradzania za grzechy świata i uczestniczenia w cierpieniach Jezusa i Maryi dla zbawienia świata. Widzące zostały zaproszone do przeżycia tego orędzia w sposób konkretny, do zaakceptowania cierpienia z wiarą i radością, do umartwienia się, do odmówienia sobie przyjemności dla nawrócenia świata. Kibeho jest w ten sposób przypomnieniem miejsca krzyża w życiu chrześcijanina i Kościoła.
  6. Módlcie się stale i bez obłudy.
    Ludzie się nie modlą, a nawet pośród tych, którzy się modlą, wielu nie modli się tak, jak trzeba. Dziewica prosi widzących, aby się modlili za świat, nauczyli innych się modlić i modlili się w miejsce tych, którzy się nie modlą. Dziewica prosi nas o więcej gorliwości w modlitwie i o modlitwę bez obłudy.
  7. Nabożeństwo do Matki Bożej. Urzeczywistniło się ono przez stałe i szczere odmawianie Różańca Świętego.
  8. Różaniec Boleści Najświętszej Maryi Panny.
    Widząca Marie Claire Mukangango mówiła, że otrzymała objawienia dotyczącego tego różańca. Dziewica kocha ten Różaniec. Kiedyś znany, popadł dziś w zapomnienie. Matka Boża wyraziła w Kibeho pragnienie, aby został na nowo rozszerzony w Kościele i szanowany. Koronka Boleści nie wypiera Różańca Świętego.
  9. Dziewica pragnie wybudowania kaplicy.
    Ma to być pamiątka Jej ukazania się w Kibeho. To temat, jaki pojawia się w objawieniu z 16 stycznia 1982 roku i powraca wiele razy podczas tego roku i jest rozwijany.1
  10. Módlcie się bez wytchnienia za Kościół.
    Wielkie cierpienia oczekują go w czasie, który nadchodzi. Tak mówiła Dziewica do Alphonsiny 15 sierpnia i 28 listopada 1983.
    Objawienia w Kibeho zawierały też często jakieś ryty i symbole. I tak błogosławienie wody, a tą wodą błogosławienie zgromadzonych tłumów i przedmiotów kultu przyniesionych przez pielgrzymów. Obrzędom błogosławienia towarzyszą głównie słowa, których treść odpowiada modlitwom wstawienniczym. Pośród innych symboli można by zacytować także „pola kwiatów”, „drzewa”, które widzący podlewali na prośbę Dziewicy. Te „kwiaty” i „drzewa” różnych odmian i jakości symbolizowały ludzi i ich przyjęcie orędzia Dziewicy: im więcej było nawróceń, tym bardziej poszerzało się „pole kwiatów”. Według widzących orędzie Maryi, dane w Kibeho, „nie było skierowane ani do jednej osoby, ani na kilka chwil, lecz skierowane było do wszystkich, do całego świata.”
    Kiedy analizuje się to, co mówili widzący od początku, jasno się ukazuje, że według nich Dziewica Maryja nie przybyła do Kibeho, aby udzielić nowych pouczeń, lecz aby przypomnieć, wyraziście o tym, o czym zapomnieliśmy; aby nas obudzić; potrząsnąć naszymi sumieniami; ostrzec nas, przypomnieć o naszych obowiązkach dzieci Bożych, wprowadzić na właściwą drogę, nakłonić do poprawy naszego życia. Krótko, przybyła specjalnie po to, aby pracować nad naszym duchowym podniesieniem, nad naszym zbawieniem. Maryja, nasza Matka, nie może pozostawić swych dzieci, aby się potępiły. A to, co Ją głęboko zasmuca, to nasze zaślepienie i zatwardziałość serca.
    W najciemniejszych chwilach nie potrzebujemy rozwiązań ani rad. Pragniemy po prostu ludzkiego kontaktu – spokojnej obecności, delikatnego dotyku. Te małe gesty to kotwice, które podtrzymują nas, gdy życie wydaje się zbyt trudne.
    Proszę, nie próbuj mnie naprawiać. Nie bierz na siebie mojego bólu i nie odpychaj moich cieni. Po prostu usiądź obok mnie, gdy przepracuję własne wewnętrzne burze. Bądź pewną ręką, po którą mogę sięgnąć, gdy znajdę swoją drogę.
    Mój ból jest mój i moje bitwy są moje. Ale twoja obecność przypomina mi, że nie jestem sam w tym ogromnym, czasem przerażającym świecie. To ciche przypomnienie, że jestem warta miłości, nawet gdy czuję się załamana.
    Więc w tych mrocznych godzinach, kiedy zgubię drogę, czy po prostu tu będziesz? Nie jako ratownik, ale jako towarzysz. Trzymaj mnie za rękę, aż nadejdzie świt, pomagając mi pamiętać o mojej sile.
    Twoje ciche wsparcie jest najcenniejszym prezentem, jaki możesz dać. To miłość, która pomaga mi pamiętać, kim jestem, nawet gdy zapominam.

Kim jest Bóg dla mnie?
Bóg jest miłością, blaskiem słońca,
a Jego dobroć nigdy nie ma końca.

Tyś jest bezgraniczną miłością,
która w mym sercu tryska radością.

Jesteś mym oknem na świat,
który z Tobą przemierzam wiele lat.

Poprzez piękno świata ukazujesz swe
oblicze i to dzięki Tobie kocham życie! (Jerzy Chmielewski)

Dzisiaj zerknąłem na tomik debiutancki epicki, fantasy dla dorosłych autorstwa Sarah Rees Brennan, autorka stawia czytelnika w butach złoczyńcy, zapewniając przygodę, która jest zarówno „genialna” (Holly Black), jak i „niezwykle satysfakcjonująca” (Leigh Bardugo). Spodziewaj się galerii złoczyńców, w tym pokojówki z toporem, lśniącego rycerza o mrocznych nastrojach, morderczego ochroniarza i mistrza szpiegów playboya o złotym sercu i podłej reputacji.
Kiedy całe jej życie legło w gruzach, Rae wciąż miała książki. Umierając, chwyta drugą szansę na życie: magiczną umowę, która pozwala jej wejść do świata jej ulubionej serii fantasy.
Budzi się w zamku na skraju piekielnej przepaści, w królestwie na skraju wojny. Dom niebezpiecznych potworów, intrygujących dworzan i jej ulubionej fikcyjnej postaci: Cesarza Raz na Zawsze. Jest niemożliwie kuszący, jak tylko fikcja może być. A w tym fantastycznym świecie odkrywa, że ​​nie jest bohaterką, ale złoczyńcą w opowieści Imperatora.
Niech tak będzie. Złoczyńcy są lepiej ubrani, mają lepsze teksty, nawet jeśli są skazani na zły koniec. Pod swoim złym przywództwem zbiera zupełnie różnych złoczyńców opowieści, planując zmianę ich losu. Ale gdy liczba ofiar rośnie, a furia Imperatora wzrasta, wydaje się, że Rae i jej sojusznicy mogą nie przeżyć, aby zobaczyć ostatnią stronę.
TO JEST OPOWIEŚĆ DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY KIEDYKOLWIEK ZAKOCHALI SIĘ W ZŁOCZYŃCY…
Strach jest bezużyteczny. Albo coś złego się stanie, albo nie: Jeśli się nie stanie, zmarnowałeś czas na strach, a jeśli się stanie, zmarnowałeś czas, który mógłbyś poświęcić na ostrzenie broni.
Jestem w pełni w posiadaniu niesamowitej mocy sarkazmu.
Słuchaj,” powiedział, jego ton był bardzo suchy. „Jaki kamień wybija przez tamto okno?”
Kami krzyknął do niego, „To wschód, a Julia jest palantem!”
Jared porzucił Szekspira i zażądał, „Co ty myślisz, że robisz?”
„Rzucam kamykiem,” powiedział Kami obronnie. „Eee… i zapłacę za okno.” Jared zniknął, a Kami był gotowy zacząć krzyczeć ponownie, gdy wynurzył się z kamykiem zaciśniętym w pięści. „To nie jest kamyk! To skała”.
„Możliwe, że twoje zachowanie wywołało u mnie negatywne uczucia, które sprawiły, że podniosłem nieco za duży kamyk” — przyznał Kami.
Sarah Rees Brennan, Unspoken, nie wyrażone, nie wypowiedziane

Dzisiaj jak wspomniałemKibeho nazywa się je „Afrykańskim Lourdes”. W tej niewielkiej ruandyjskiej miejscowości Matka Boża przez ponad dwa lata ukazywała się uczennicom miejscowej szkoły średniej. To pierwsze objawienia maryjne na kontynencie afrykańskim, które zostały oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską.
Na początku lat 80. ubiegłego wieku Kibeho było niewielką i nikomu nieznaną mieściną. Brak miejskiej infrastruktury, dróg dojazdowych i typowe dla tego regionu ubóstwo upodobniały je do setek podobnych afrykańskich miejscowości. Ten stan rzeczy miał się jednak niebawem zmienić, zaś Kibeho – obok Lourdes, Fatimy czy La Salette – na stałe zagościło na pielgrzymkowej mapie maryjnych objawień.
Matka Słowa
Pod koniec listopada 1981 r. miejscowej uczennicy Alphonsine Mumureke ukazała się kobieta, która przedstawiła się jako „Matka Słowa”. Podobne wydarzenie miało miejsce dzień później. „Kocham Cię moje dziecko – usłyszała wówczas Alphonsine – Nigdy się mnie nie obawiaj, a raczej kochaj mnie tak, jak ja kocham ciebie”. Objawienia powtarzały się regularnie przez cały grudzień oraz w latach następnych. „Matka Słowa” za pośrednictwem Alphonsine wielokrotnie wzywała świat do pokuty i nawrócenia, gdyż – jak relacjonowała wizjonerka – „Jezus Chrystus wkrótce powróci na ziemię i nasze dusze muszą być przygotowane na Jego przyjście”. Przekazała także Alphonsine szereg wiadomości dotyczących Ruandy. Ich szczegółową treść wizjonerka zrelacjonowała zarówno miejscowemu biskupowi, jak i samemu prezydentowi kraju, który dwukrotnie odwiedzał Alphonsinę podczas trwania objawień.
Niedługo po tym niezwykłym wydarzeniu Matka Boża zaczęła ukazywać się kolejnej uczennicy. Anathalie Mukamazimpaka pochodziła z katolickiej rodziny i cieszyła się opinią jednej z najbardziej pobożnych dziewczyn w szkole. Na początku 1982 r. „Matka Słowa” objawiła się jej po raz pierwszy, mówiąc między innymi: „Moje dziecko, musisz się modlić, bo świat znajduje się w strasznym położeniu – ludzie odwrócili się od Boga i od miłości mego Syna Jezusa (…) Tak wiele dusz idzie na zatracenie, że potrzebuję twojej pomocy. Pomóż mi je zawrócić z tej drogi, pomóż skierować z powrotem ku memu Synowi”. Maryja powtórzyła także Anathalie słowa, które wiele lat wcześniej skierowała w Lourdes do św. Bernadetty: „Nie mogę obiecać Ci szczęścia na tym świecie, lecz obiecuję Ci szczęście wieczne w świecie przyszłym”.
Marie-Claire Mukangango, uczennica tej samej szkoły średniej, początkowo sceptycznie podchodziła do relacji swoich koleżanek, nierzadko demonstrując wobec nich otwartą wrogość. Nastawienie młodej dziewczyny radykalnie zmieniło się w marcu 1982 r., gdy zaczęła doświadczać objawień Matki Bożej, które regularnie powtarzały się przez sześć następnych miesięcy. Najważniejszym przesłaniem przekazanym Marie-Claire było polecenie przypomnienia światu Różańca Siedmiu Boleści – średniowiecznej modlitwy, która z biegiem czasu została zapomniana. „Proszę was, abyście pokutowali. Jeżeli będziecie odmawiać Różaniec Siedmiu Boleści, jeżeli będziecie go starannie rozważać, odnajdziecie siłę potrzebną do podjęcie pokuty za wasze grzechy i siłę do nawrócenia (…) Odmawiajcie Różaniec Siedmiu Boleści, a odnajdziecie drogę skruchy” – mówiła wizjonerce „Matka Słowa”. Popularyzacja tej tradycyjnej maryjnej modlitwy była zadaniem, które Marie-Claire gorliwie wypełniała aż do swojej śmierci podczas ludobójstwa, które miało miejsce w Ruandzie w 1994 r.
Na spotkanie z Maryją
Wieści o niezwykłych wydarzeniach w Kibeho błyskawicznie rozprzestrzeniły się w całym kraju, trafiając na pierwsze strony gazet i do czołówek programów radiowych. Miejscowość w krótkim czasie stała się celem wzmożonego ruchu pielgrzymkowego. Objawienia Matki Bożej miały z reguły charakter publiczny – wizjonerzy byli umieszczani na specjalnym podeście, z którego następnie przekazywali zgromadzonym tłumom przesłanie od „Matki Słowa”. Często, na polecenie Matki Bożej, dochodziło do symbolicznych ceremonii nawiązujących swą wymową do miejscowej tradycji i kultury, jak błogosławieństwo wodą zgromadzonych pielgrzymów i przyniesionych dewocjonaliów, nazywane przez Nią „podlewaniem kwiatów”. Różnorodne „kwiaty” lub „drzewa” oznaczały osoby, które przyjęły orędzie Matki Bożej. Im więcej było nawróceń, tym bardziej poszerzało się pole kwiatów. Z reguły objawieniom towarzyszyła także żywiołowa reakcja zgromadzonych tłumów, polegająca na wspólnych tańcach i śpiewaniu maryjnych pieśni.
Powyższy opis pozwala na uchwycenie niepowtarzalnej atmosfery towarzyszącej objawieniom Matki Bożej na kontynencie afrykańskim. Uderza zwłaszcza bogactwo symboli oraz radosny, daleki od ceremonialnej podniosłości, nastrój zgromadzonych pielgrzymów. Zdaniem Immaculée Ilibagizy z Ruandy, autorki książki pt.: Matka Boża z Kibeho, ów przepełniony naturalną żywiołowością mieszkańców Czarnego Lądu oraz odwołaniami do miejscowej tradycji klimat objawień jest potwierdzeniem tego, że Matka Boża naprawdę jest Matką całego świata i potrafi dostosować się do obyczajów każdej kultury. Immaculée Ilibagiza zauważa: „Kiedy Matka Boża objawiła się dzieciom w Fatimie, nie zachęcała ich przecież do żadnego afrykańskiego rytuału. Przyszła do nich w sposób, który był dla nich najbardziej zrozumiały, tak by mogły pojąć, kim jest i co chce im przekazać”.
„Mówię do całego świata”
Jak twierdzą badacze orędzia z Kibeho, Matka Boża nie przekazała wizjonerkom nowych pouczeń, lecz raczej przypominała to wszystko, co zostało przez ludzi zaniedbane. Jej objawienia i przedstawiona w nich diagnoza moralna świata, który zmierza ku upadkowi, miały wstrząsnąć sumieniami wiernych, przypomnieć im o wartości modlitwy oraz pokuty, ożywić ich wiarę i skierować na drogę nawrócenia. „Okażcie skruchę, żałujcie, żałujcie! Nawróćcie się, kiedy jest jeszcze czas. Dzisiaj wielu ludzi nie potrafi już prosić o przebaczenie. Ci ludzie znów krzyżują Syna Bożego” – mówiła „Matka Słowa” w 1983 r.
Warto zauważyć, że zasadnicze treści przesłania z Kibeho nie były skierowany jedynie do Ruandyjczyków. Matka Boża podczas jednego z objawień powiedziała Marie-Claire: „Nie przyszłam do Kibeho tylko dla tutejszych parafian. Gdy mówię do jednej osoby, mówię tym samym do wszystkich dzieci Bożych, gdziekolwiek są (….) Kiedy mówię do Was, mówię do całego świata”.
Rzeka krwi
Pośród wielu wiadomości przekazanych trzem wizjonerkom przez „Matkę Słowa” jedna dotyczyła niedalekiej przyszłości Ruandy. W 1982 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, widzące uczennice ujrzały „Matkę Słowa” smutną i zatopioną we łzach. Matka Boża ukazała wizjonerkom rzekę krwi, okrutne morderstwa i dolinę wypełnioną ludzkimi zwłokami. Alphonsine w następujący sposób relacjonowała tę wstrząsającą wizję: „Widzę rzekę krwi! Co to znaczy? (…) Drzewa wybuchają płomieniami ognia, cały kraj płonie! (…) Dlaczego ci ludzie zabijają się nawzajem?” Podobne obrazy przesuwały się przed oczami pozostałych dziewczyn, które widziały okrutne morderstwa i rozkładające się szczątki wielu ludzi. Marie-Claire powtórzyła zgromadzonym ludziom słowa Matki Bożej: „Oczyśćcie swoje serca na modlitwie. Bóg to jedyna droga. Jeśli nie schronicie się u Niego, to gdzie się skryjecie, gdy rozleje się ogień?”
Szaleństwo ludobójstwa, w którym Ruanda pogrążyła się w 1994 r., było tragicznym wypełnieniem się maryjnej przepowiedni. Podczas trzech miesięcy potwornej rzezi w tym niewielkim kraju zginęło prawie milion osób, w przeważającej większości członków plemienia Tutsi. Ich ciała wrzucano do rzek, które gęstniały od ludzkiej krwi. Warto dodać, że Matka Boża, zapowiadając trzy miesiące „ciemności”, mówiła, że ocaleją ci, którzy w tym czasie zapalą w swoich domach tradycyjne, własnoręcznie zrobione ruandyjskie świece. Z relacji naocznych świadków można dowiedzieć się, że rodzinom, które zastosowały się do polecenia „Matki Słowa”, rzeczywiście udało się przeżyć.
„Afrykańskie Lourdes”
Objawienia Matki Bożej – zwłaszcza w kontekście przepowiedni ludobójstwa, która sprawdziła się w postaci straszliwej tragedii w 1994 r. – nie przeszły bez echa w Stolicy Apostolskiej. Jeszcze podczas ich trwania rozpoczęła prace specjalna komisja, której zadaniem było wnikliwe zbadanie tajemniczych wydarzeń w Kibeho. Biskup Butare, Jean-Baptiste Gahamanyi, w 1988 r. pisał w swym liście pasterskim: „Nie wolno nam tłumić natchnień Ducha Świętego ani lekceważyć darów, których w sposób wolny i hojny udziela On wspólnotom chrześcijan”.
Obecność w Kibeho przedstawicieli świata nauki zaowocowała wyczerpującą dokumentacją na temat nawiedzenia przez Matkę Bożą południowo-wschodniej Ruandy. Grupa lekarzy i teologów towarzyszyła wizjonerkom niemal przez całą dobę. Ich obecność stała się tym bardziej pożądana, że z całego kraju do Kibeho zaczęli ściągać ludzie utrzymujący, że im także objawiła się Matka Boża lub Jezus Chrystus. Niektórzy badacze wspominają o kilkudziesięcioosobowej grupie, inne źródła mówią nawet o ponad stu osobach rzekomo doznających objawień. Relacje tych ludzi nie zostały jednak przez członków komisji uznane za w pełni wiarygodne.
29 czerwca 2001 r., po niemal 20 latach żmudnego dochodzenia, miejscowy biskup Augustyn Misago w obecności Episkopatu i nuncjusza papieskiego ogłosił uznanie przez Kościół objawień Matki Bożej trzem uczennicom szkoły średniej w Kibeho. „Kibeho rozpoczęło w Afryce pierwsze publiczne i znaczące objawienia, które zostały uznane oficjalnie przez Kościół. Dlatego może stać się afrykańskim Lourdes” – mówił biskup Missago w jednym z wywiadów.
W oficjalnym dokumencie potwierdzono, że orędzie Matki Bożej łączy naukę Pisma Świętego z Tradycją Kościoła, a o wizjonerkach i ich zachowaniu w czasie widzeń nie można powiedzieć niczego, co byłoby sprzeczne z wiarą lub moralnością. Wspomniano także o duchowych owocach objawień: licznych nawróceniach, ożywieniu praktyk religijnych w całym kraju oraz wzroście pobożności maryjnej, przejawiającej się w masowych pielgrzymkach do Kibeho i rosnącej popularności modlitwy różańcowej.
Trzy dni później Kibeho, jako jedyna miejscowość w Afryce, zostało oficjalnie wpisane na listę uznawanych przez Watykan miejsc objawień maryjnych.
Obecnie „Afrykańskie Lourdes” w niczym nie przypomina małej prowincjonalnej mieściny z początku lat 80. ubiegłego wieku. W miejscu dawnych spotkań wizjonerek z „Matką Słowa” znajduje się sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, o którego budowę Maryja upominała się podczas objawień. Na jego terenie umieszczono figurę Matki Bożej, której oblicze ma przypominać to oglądane przed laty przez wizjonerki. Półtora kilometra od sanktuarium znajduje się 5-metrowa figura Chrystusa Miłosiernego zdobiąca wejście do ośrodka duszpasterskiego „Cana”. Pielgrzymi mogą tu skorzystać z noclegu oraz otrzymać duchową pomoc. Każdego roku do „Afrykańskiego Lourdes” przybywa ich ponad 100 tysięcy.
„Niech Kibeho – mówił biskup Misago w 2001 r. – stanie się uprzywilejowanym miejscem nawróceń, zadośćuczynienia za grzechy świata oraz pojednania; miejscem spotkania tych, którzy ulegli rozproszeniu oraz tych, którzy umiłowali cnoty współczucia i braterstwa bez granic; miejscem przypominającym Ewangelię Krzyża”. Po niemal dziesięciu latach od wypowiedzenia tych słów do „Afrykańskiego Lourdes” pielgrzymują wierni z różnych stron świata. Przesłanie „Matki Słowa” przekroczyło granice kontynentów, ucząc ludzi sensu cierpienia i pokuty oraz wzywając ich do nawrócenia.
see,
https://www.ekai.pl/dokumenty/przewodnik-katolicki-tajemnica-kibeho/

Żadna miłość nie wznosi się na wyższy poziom nie dotknąwszy krzyża …

Mam tu wiersz Stanisława Grochowiaka

Po dwóch godzinach najteższej pieszczoty
leżymy, oczy zatapiając w ciemność.
Sen łamie ręce i zawala mosty –
Miękkim sztyletem kroi nas na dwoje.

Więc ty odchodzisz w swój sen. Ja do siebie

  • Ty małą matkę przytulasz do piersi –
    A ja wciąż idę o wodzie i chlebie
    W trudne krainy niemilknących wierszy

Ledwo że oko skryjesz pod powieką,
Już jesteś obca – rzucona daleko.
Stan. Grochowiak
.
Jezus powiedział jam jest droga, prawda i życie…
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie będzie sądzony, lecz przeszedł ze śmierci do życia. Jana 5:24
Trzeba bać się Boga nieustannie w dobrym tego słowa znaczeniu.
Co o Bojaźni Bożej mówili święci?
Św. Jan od Krzyża: Nie ciesz się próżno, lecz miej ufną bojaźń, wiesz bowiem ileś grzechów popełnił, a nie wiesz, czy Bóg ci łaskaw (…) Chodź zawsze w obecności Bożej i strzeż w sobie czystości, której cię Bóg naucza.
Św. Teresa z Avila: Strach mimowolny, którego doznaje dusza w chwili, gdy Bóg raczy jej uczynić jaką łaskę nadzwyczajną, jest skutkiem czci głębokiej, jaką nas przenika zetknięcie się z duchem, jak tego mamy przykład na owych dwudziestu czterech starcach, o których mówi Pismo.
Św. Albert Wielki: Bojaźń Boża chroni i zachowuje w duszy dary otrzymane od Boga, tłumi pychę i poszerza serce na nadzieję. Bojaźń Boża jest ojcem nadziei.
Św. Hilary: Bojaźni Bożej trzeba się uczyć, ponieważ nabyć ją możemy tylko przez naukę. Zdobywa się ją przez zachowywanie przykazań, przez spełnianie dobrych uczynków w życiu niewinnym i przez poznanie prawdy. Bojaźń Boża zawiera się całkowicie w miłości i miłość doskonała stanowi pełnię tej bojaźni.
Św. Franciszek z Asyżu: Gdzie jest bojaźń Pańska, która strzeże domu swego, tam nieprzyjaciel nie ma możliwości wejścia.
Św. Jan Bosko: Bojaźń Boża i przystępowanie do sakramentów świętych, oto, co czyni cuda w młodzieży.
Św. Augustyn: Ciesz się, bo Bóg jest cierpliwy i miłosierny. Jeżeli cieszysz się z miłosierdzia Pana, niechaj tej radości równa się lęk przed sprawiedliwością Bożą.
Św. Ojciec Pio: Miłość i bojaźń musza iść razem. Bojaźń bez miłości staje się podłością. Miłość bez bojaźni to zarozumialstwo. Kiedy miłość istnieje bez bojaźni, jest nieostrożna i nie zna hamulców, nie patrzy dokąd zmierza, a potem potrzebne są inne środki.
Św. Grzegorz Wielki: Zła uniża się naprawdę wtedy, gdy przez wzgląd na miłość Bożą więcej się już nie grzeszy. Kto z bojaźni tylko czyni dobrze, jeszcze nie odwrócił się zupełnie od zła, gdyż już przez to samo grzeszy, iż grzeszyłby, gdyby można było bezkarnie…
Kiedy za oknem śnieg prószy
Lub szemrzą jesienne deszcze,
Naówczas w głąb własnej duszy
Chmurni wpatrują się wieszcze.
Myśl ich szybuje skrzydlata
Hen, nad wszechbytu gdzieś progiem,
A duch wyniosły się brata
Z sobą jedynie i z Bogiem.
Rozwiej się jakaś otwiera…. AMEN.

I Niedziela Adwentu roku C

Czytania liturgiczne: U proroka Jeremiasza, 33. 14 do 16: „Wypełnię obietnicę szczęścia… będzie postępował zgodnie z prawem i sprawiedliwością”. Psalm 24: „Drogi Pana są miłością i prawdą… On oznajmia swoje przymierze”. W Pierwszym Liście do Tesaloniczan, 1 Tes. 3. 12 do 4.2: „Niech Pan da wam miłość coraz intensywniejszą i obfitszą”. W Ewangelii św. Łukasza 21,25-36: „Niech nie będzie ociężałe serce wasze… zostaniecie uznani za godnych stawienia się przed Synem Człowieczym”. Już przez dwie niedziele słyszeliśmy komentarz do tych tekstów zapowiadających przyjście Syna Człowieczego. Dziś zapraszamy Was do medytacji nad jego bogactwem i wezwaniem, które słyszymy. Nadszedł czas Adwentu… …czas przyjścia Zbawiciela Jezusa, i każdy dzień jest dniem dzisiejszym Boga. Oczywiście narodził się w pewnym momencie historii, ale nie jest to tylko wspomnienie przeszłości, o którym „mali staruszkowie” rozmyślają na ławce. „Chrystus wczoraj, dziś i jutro” jest zawsze na horyzoncie naszych ścieżek. Przychodzi i wzywa nas, abyśmy stale do Niego wracali. Aby podzielić się…
…potwierdź, że przyszłość na nas czeka; ponieważ to wezwanie nas do tego zobowiązuje. Wierzyć trzeba, że zawsze istnieje możliwość, która pochodzi z łaski, którą Bóg nam daje w naszym Panu i Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Wstań, aby do Niego dołączyć; i zaufaj mu z biegiem dni i czasu. Otwiera was na nadzieję, ponieważ otwiera was na miłość, miłość serca Bożego do serca człowieka, miłość serca człowieka do serca Boga. Aby podzielić się… …porzuć swoje nawyki i nostalgię. Wszystko może zacząć się od nowa w dzisiejszej woli. Poza ciemnymi chmurami i hukiem burz, jakie przywołują słowa Jezusa w Ewangelii dzisiejszej niedzieli, Bóg nadchodzi, Syn Człowieczy czeka na ciebie. Nie zatrzymuj się tam! Wstać trzeba! Wyjdź ponownie, z nowym sercem, obudzony, z nowym spojrzeniem Na horyzoncie, który otwiera się przed tobą. Wracać trzeba! I wróć do życia! Jeśli to możliwe, właściwymi ścieżkami; wyboistymi ścieżkami, jeśli nie ma innych. Ale wstawaj! Idź jeszcze raz! Tak, to znaczy żyć. „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem”. (Jan 14,6) „Przyjdź i zobacz!” (Jan 1, 39)

______

First Sunday of Advent, Year C

Liturgical readings: In the prophet Jeremiah, 33. 14 to 16: „I will fulfill the promise of happiness… he will do what is just and righteous”. Psalm 24: „The ways of the Lord are love and truth… He makes known his covenant”. In the First Letter to the Thessalonians, 1 Thess. 3. 12 to 4.2: „May the Lord make your love ever more intense and abundant”. In the Gospel of St. Luke 21.25-36: „Do not let your hearts be heavy… you will be counted worthy to stand before the Son of Man”.

For two Sundays we have already heard a commentary on these texts announcing the coming of the Son of Man. Today we invite you to meditate on its richness and the call we hear. The time of Advent has come… …the time of the coming of the Savior Jesus, and every day is God’s today. Of course, it was born at a certain moment in history, but it is not just a memory of the past that “little old people” think about on the bench. “Christ yesterday, today and tomorrow” is always on the horizon of our paths. He comes and calls us to return to Him constantly. To share… …affirm that the future awaits us; because this call obliges us to do so. We must believe that there is always a possibility that comes from the grace that God gives us in our Lord and Savior, Jesus Christ. Rise up to join Him; and trust in Him as the days and times go by. It opens you to hope because it opens you to love, the love of God’s heart for man’s heart, the love of man’s heart for God’s heart. To share… …leave your habits and nostalgia. Everything can start over in today’s will. Beyond the dark clouds and the roar of storms that the words of Jesus in this Sunday’s Gospel evoke, God is coming, the Son of Man is waiting for you. Do not stop there! You have to get up! Go out again, with a new heart, awakened, with a new gaze On the horizon that opens before you. You have to go back! And come back to life! If possible, by the right paths; by rough paths if there are no others. But get up! Go again! Yes, that is living. “I am the Way, the Truth and the Life.” (John 14:6) “Come and see!” (John 1:39)

Opublikowane przez http://stanislawart.wordpress.com

https://sbarszczak2009.com is the official WordPress.com home for Stanislaw Barszczak, an author of many books, essays, articles. As the best male recording artist of all time, author continues to leave an indelible mark on the world through his art, sacerdotal activism and humanitarian leadership. Father Stanislaw consistently pushes boundaries, spurs conversations and unites us all through his revolutionary work. Subscribe for the latest videos, music, news and updates. Enjoy Stanislaw Barszczak’s groundbreaking YouTube home, live performances, videos and more. I wish you happy reading bye

Dodaj komentarz