Stanisław Barszczak, Chaos piętro wyżej
Drodzy rodacy. Święta Bożego Narodzenia już tuż tuż. Zachwyćmy się zapierającymi dech widokami i spokojem natury na Seiser Alm/Alpe di Siusi, największej wysokogórskiej hali w Europie, w Południowym Tyrolu/Südtirol. Ucieknijmy do spokoju we włoskich Alpach. Nie wystarczy patrzeć w telewizor, na Króla Filipa z małżonką Laurą przebywającego do wiecznego miasta, pełnego wdzięczności Włochom za pomoc w trudnym czasie powodzi w Walencji. Trzeba tańczyć, trzeba żyć! „Wolę malować ludzkie oczy niż katedry”, westchnął Van Gogh po namalowaniu kilku widoków Antwerpii(…)„Moim zdaniem dusza człowieka, nawet jeśli jest to biedny włóczęga lub dziewczyna z ulicy, jest ciekawsza”. I tak na obrazie niederlandzkiego geniusza zauważymy: ta kobieta – rozpoznawalna jako prostytutka po jej luźno opadających włosach – była przede wszystkim przystępnym cenowo modelem dla Van Gogha, który miał niewiele pieniędzy, ale ogromną chęć malowania. Vincent właśnie kupił sobie nowe pędzle i farby w kolorze kobaltu, żółcieni kadmowej i cynobru, z którymi swobodnie eksperymentował. Na tym spontanicznie wykonanym portrecie namalował twarz kobiety za pomocą wszelkiego rodzaju krótkich pociągnięć pędzla, w różnych odcieniach różu i czerwieni. Wkomponował kobalt w tło. To może nie był widok miasta, ale Van Gogh nadal miał nadzieję na zarobienie na nim czegoś: „Wyobrażam sobie, że bez względu na to, jakie mogą być te dziewczyny, można na nich zarobić pieniądze w ten sposób szybciej niż w jakikolwiek inny sposób”. 𝐶ℎ𝑐𝑖𝑎ł𝑏𝑦𝑚 𝑝𝑜𝑠𝑖𝑎𝑑𝑎ć 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒 𝑜𝑐𝑧𝑦 𝑛𝑎 𝑧𝑖𝑒𝑚𝑖, ż𝑒𝑏𝑦 𝑝𝑎𝑡𝑟𝑧𝑒ć 𝑛𝑎 𝐶𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒, napisał 𝑆𝑡𝑒𝑓𝑎𝑛 Ż𝑒𝑟𝑜𝑚𝑠𝑘𝑖 w „𝐷𝑧𝑖𝑒𝑗ach 𝑔𝑟𝑧𝑒𝑐ℎ𝑢”. „Nigdy nie żałuj tego, co działo się w twoim życiu. Nieudany związek, zas*ana relacja, ból, rozczarowanie – to wszystko czemuś służy. Może pokazać ci, jak wiele masz siły, ile możesz jeszcze zmienić i osiągnąć, poznać i doświadczyć. Nigdy nie żałuj żadnego potknięcia. Upadku. Blizny są po to, aby przypominać o tym, do czego nie należy wracać. Nie żałuj ludzi, którzy się pojawiali. Ocierali o rękaw, ocierali łzy albo… byli powodem łez. Byli, żeby pokazać ci, jak wygląda życie. Jaki zapach ma radość, jak smakuje ból. Teraz są lekcją na przyszłość. Nie żałuj potworów, którzy pojawiali się i wbijali noże w serce. Tacy, stali się lekcją przestrogi. Komu ufać, a kogo odpuścić. Nie żałuj miłości, które się nie spełniły. Widocznie nie były ci pisane. Ani przyjaźni, które zepsuła zdrada, zazdrość, które zatarł czas. Mawiają, że tylko to, co prawdziwe, jest w stanie przetrwać wszystko. Bądź więc prawdą. Szukaj prawdy. I tego się trzymaj.” A dla relaksu odczytajmy czasem wiersz ROZŁĄCZENIE. Autor, Juliusz Słowacki: Rozłączeni — lecz jedno o drugim pamięta; Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku, Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta; Wiem, o jakiej godzinie wraca bólu fala, Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska. Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala I łzę różową leje, i skrą siną błyska. A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać, Znając twój dom — i drzewa ogrodu, i kwiaty, Wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać, Między jakimi drzewy szukać białej szaty. Ale ty próżno będziesz krajobrazy tworzyć, Osrebrzać je księżycem i promienić świtem: Nie wiesz, że trzeba niebo zwalić i położyć Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem. Potem jezioro z niebem dzielić na połowę, W dzień zasłoną gór jasnych, w nocy skał szafirem; Nie wiesz, jak włosem deszczu skałom wieńczyć głowę, Jak je widzieć w księżycu odkreślone kirem. Nie wiesz, nad jaką górą wschodzi ta perełka, Którąm wybrał dla ciebie za gwiazdeczkę-stróża; Nie wiesz, że gdzieś daleko, aż u gór podnóża, Za jeziorem — dojrzałem dwa z okien światełka. Przywykłem do nich, kocham te gwiazdy jeziora, Ciemne mgłą oddalenia, od gwiazd nieba krwawsze, Dziś je widzę, widziałem zapalone wczora, Zawsze mi świecą — smutno i blado — lecz zawsze… A ty — wiecznie zagasłaś nad biednym tułaczem; Lecz choć się nigdy, nigdzie połączyć nie mamy, Zamilkniemy na chwilę i znów się wołamy Jak dwa smutne słowiki, co się wabią płaczem. (Zapisane, Nad jeziorem Leman, d. 20 lipca 1835) „Bądź cierpliwy wobec wszystkiego, co nierozwiązane w twoim sercu i staraj się kochać same pytania, jak zamknięte pokoje i jak książki, które teraz są napisane w bardzo obcym języku. Nie szukaj teraz odpowiedzi, których nie możesz otrzymać, ponieważ nie byłbyś w stanie ich przeżyć. A chodzi o to, aby przeżyć wszystko. Przeżyj pytania teraz. Być może stopniowo, nie zauważając tego, będziesz żył dalej w odległym dniu odpowiedzi”. A oto poezja współczesna: Mogłaś w mym sercu spać, mogłaś unosić się ze mną do gwiazd, tyle chciałem ci dać, dziś samotny idę przez świat. Samotność jest piaskiem pustyni, przez palce uciekająca, niepewna i drżąca. Chciałem dla ciebie w perły zmienić deszcz, ubrać cię moją miłością, przecież wiesz! Chciałem poić cię szczęściem i radością, opuściłaś nasze niebo…odleciałaś biała mewo. Jezioro miało zapach twój, tęsknota obija się jak fala o brzeg, krzykiem ptaków wołam cię, gaśnie z wolna szary dzień. Wołam cię spojrzeniem, uwielbieniem, gdzie jesteś? Nie wiem! Wołam cię z daleka, jak wierny pies czekam. Mogłaś w moim sercu żyć, jeszcze otwarte jest….proszę… przyjdź ! Moja mewo, słońce jeszcze zaświeci, wróć…nim życie jak wiatr przeleci! W tych dniach grudniowych nasz Franciszek w Rzymie zapewnił, że Niepokalana „jest propozycją pięknego i konkretnego projektu” dla całej ludzkości. Najmilsi. Tymczasem pojedźmy do Warszawy, choćby szpierając na strychu w dawnych fotografiach… Możemy patrzeć też przez internet i od razu widzimy: Brama kamienicy przy ulicy Rynkowej 7. Brama jak brama, brama jakich wiele. Cóż w niej takiego niezwykłego? Rzeczywiście, sama w sobie brama nie jest jakaś nadzwyczajna ale istotne, co jest za nią. Oczywiście, jak to w dzielnicy zamieszkałej przez społeczność żydowską, znajdziemy mnóstwo firm, firemek i przedsiębiorstw, o czym informują liczne szyldy ale kto z Państwa zwrócił uwagę na skromniutki szyldzik przy prawej krawędzi zdjęcia? Mieszkańcy ulicy o bardziej wysublimowanym smaku na początku XX wieku kręcili nosem na poprzednią nazwę, zmienioną ją zatem w roku 1902 na Rynkową, jednak dla większości mieszkańców ulica pozostała na zawsze Gnojną, a niewielki szyldzik informuje, że w bramie mieści się kawiarnia pod Joskiem. Tak, to właśnie tu, sztukmistrz słowa o tym zapisał: (…) Nieprzespanej nocy znojnej Jeszcze mam na ustach ślad U grubego Joska na ulicy Gnojnej Zebrał się ferajny kwiat Bez jedzenia i bez spania Byle byłoby co pić Kiedy na harmonii Feluś zaiwania Trzeba tańczyć, trzeba żyć Harmonia na trzy czwartez cicha rżnie Ferajna tańczy, wszystko w zdrowiu Z szaconkiem, bo się może skończyć źle Gdy na Gnojnej bawimy się. (…) Lokal, prowadzony przez Józefa Ładowskiego, złożony z dwóch sal, hallu i kuchni, mimo, że nie najwyższej kategorii, był lokalem powszechnie znanym. Tu przenikały się środowiska żydowskich tragarzy, świata przestępczego i elit II Rzeczypospolitej… To tu generał Wieniawa Długoszowski, będąc w romantycznym nastroju, na poziomie mniej więcej dwóch promili, oświadczał się Czarnej Zośce, lokalnej prostytutce. Ta zaś, melancholijnie uśmiechając się, odpowiadała „Ja nie dla pana generała przeznaczona, nie dla pana generała”. I w ten sposób dotarliśmy do brzegu. W te dni grudniowe zapraszamy Państwa na spacer „Od synagogi do knajpy u Grubego Joska,” w trakcie którego odwiedzimy jedyną działającą przedwojenną synagogę czyli Synagogę Nożyków a potem powędrujemy w kierunku przedwojennego „brzucha” Warszawy i spojrzymy na miejsce, gdzie stała kamienica przy ulicy Rynkowej 7. Zapraszamy Państwa na wydarzenia organizowane przez nas w najbliższym czasie. Zapraszamy na spacer, Świątecznie i ciekawie o Starej Warszawie. (Spacer po Starym Mieście) Przejdziemy się w stronę Krakowskiego Przedmieścia w świątecznej iluminacji. To może być spacer po Warszawie szlakiem czerwonych latarni. Kup pan cegłę czyli jak wrócić i przeżyć. A domatorom zalecamy lekturę Odysei Homera, która odzwierciedla kulturową zmianę od heroizmu epoki brązu do pojawiających się wartości epoki żelaza. Odyseusz uosabia przebiegłość, zdolność adaptacji i skupienie na sprawach domowych preferowane w epoce żelaza, kontrastując z honorowymi wojownikami epoki brązu. Epos celebruje tradycyjne wartości, takie jak lojalność i gościnność, ale podkreśla dowcip i wytrwałość ponad brutalną siłę. Połączenie mitycznej wielkości i ludzkich zmagań oddaje transformację greckiego społeczeństwa podczas kluczowej historycznej zmiany. Chętnych melomanów zapraszamy, aby zapoznali się z twórczością Henryka Mikołaja Góreckiego. To jeden z największych polskich kompozytorów XX wieku, i nie ma w tym żadnej przesady chociaż wielu osobom muzyka poważna wydaje się trudna i nieciekawa. Obok Witolda Lutosławskiego i Krzysztofa Pendereckiego stanowi panteon klasyków polskiej muzyki XX wieku. Jego kompozycje pogodziły zachwyt słuchaczy z powszechne uznaniem specjalistów – krytyków i muzykologów. „…Co ja bym zrobił, gdybym sądził, że sztuka nie wpływa na życie? Pewnie bym barany pasał… A może strzeliłbym sobie w łeb? Gdybym wierzył tylko w to, co w człowieku najgorsze? Ale przecież w tym człowieku jest również i to, co najlepsze. Gdybym nie miał nadziei? To rzeczywiście – żabki hodować, krowy pasać… Wierzę, że jest coś, co nam czasem pomaga przetrwać, pomaga zrozumieć drugiego człowieka. Co nas pociesza, daje nam chwilę refleksji… Tym czymś bywa też i sztuka,” powiedział śląski Kompozytor. Największą popularność – na miarę gwiazdy pop-kultury przyniosła mu napisana w latach 90-tych III Symfonia inspirowana polską kulturą ludową, tradycyjnym polskim katolicyzmem i kultem maryjnym (nieprzypadkowo Górecki zadedykował papieżowi Janowi Pawłowi II napisaną w 1987 roku chóralną kompozycję Totus Tuus). Nowe wydanie Symfonii z 1992 roku, w którym partie wokalne wykonała amerykańska śpiewaczka Dawn Upshaw, sprzedało się w milionowym nakładzie. Górecki stał się modny. Nagrań III Symfonii dokonały m.in. znakomite polskie śpiewaczki: Stefania Woytowicz oraz Zofia Kilanowicz. Górecki nieomal z dnia na dzień stał się międzynarodową sławą. W samych Stanach Zjednoczonych sprzedano 150000 płyt z nagraniem III Symfonii. Górecki stał się kompozytorem o światowej sławie. Zapraszano go do wygłaszania odczytów w Londynie, Brukseli i Nowym Jorku. Zawojował świat. Jego III symfonia – „Symfonia pieśni żałosnych” wyprzedzała na listach przebojów piosenki Michaela Jacksona. Żyjemy w erze zdziecinnienia.„Dwie rzeczy powinny otrzymać dzieci od swoich rodziców: korzenie i skrzydła,” Johann Wolfgang von Goethe powiedział. Te piękne słowa, przypomniane w książce wskazują na głęboki sens naszej relacji z dziećmi – zarówno w rodzinie, jak i poza nią. Choć to rodzice najczęściej tworzą fundamenty w życiu dziecka, nauczyciele również odgrywają niezwykle ważną rolę w budowaniu ich „skrzydeł”. Korzenie, które możemy dać dzieciom, to poczucie bezpieczeństwa, przynależności i akceptacji – w domu, ale też w szkole. Nauczyciele, którzy okazują dzieciom szacunek i tworzą przestrzeń do swobodnej ekspresji, wspierają te fundamenty, pomagając uczniom czuć się ważnymi i wartościowymi. Skrzydła to coś, co dzieci zyskują dzięki relacjom, które inspirują do odkrywania pasji, nauki przez doświadczenie i odważnego myślenia. Nauczyciel, który patrzy na dziecko z wiarą w jego możliwości i z miłością do procesu nauki, może stać się dla niego przewodnikiem w rozwoju – podobnie jak rodzice w domu. Poetyckie dusze odsyłam do pieśni Marka Grechuty. Cisza przeraża tylko osoby, które kompulsywnie mówią. Poczytajcie na nowo utwór „Ojczyzna”: Gdy pytasz mnie czym Ojczyzna jest odpowiem: Czyś chociaż raz chodził po rynku w Krakowie Czyś widział Wawel, komnaty, krużganki Miejsca gdzie przeszłość dodaje Ci sił Z tej historii wielkiej, dumnej Z władzy mocnej i rozumnej Czerpiesz dzisiaj wiarę, w kraju dobry los Króla dzwon, co kraj przenika Mowa Skargi, wzrok Stańczyka Przeszłość wielka wzniosła to Ojczyzna twa To Ojczyzna twa Jest jeszcze coś, co ten kraj różni od innych W uszach ci brzmi od najmłodszych lat dziecinnych Wypełnia place, ulice i domy Znajomy zgiełk – twoja mowa co lśni Pięknem wierszy Mickiewicza Powieściami Sienkiewicza Z tej mowy jak ze źródła czerpiesz siłę swą Mądre bajki Krasickiego Poematy Słowackiego Przeżyć twych bogactwo to Ojczyzna twa To Ojczyzna twa I dzisiaj ty żyjesz w kraju tak bogatym Historią swą, mową, sztuką te trzy kwiaty Trzymasz w swych rękach jak schedę pokoleń Muszą wciąż kwitnąć by kraj dalej trwał Bez historii, mowy, sztuki Bez mądrości tej z nauki Naród się zamieni w bezimienny kraj Dziś Ojczyzna jest w potrzebie Czeka ciebie, wierzy w ciebie Tysiąc lat historii patrzy w serce twe Masz obronić co najlepsze By służyło Polsce jeszcze Liczy na twą pomoc dziś Ojczyzna twa Dziś Ojczyzna twa I dzisiaj ty żyjesz w kraju tak bogatym Historią swą, mową, sztuką te trzy kwiaty Trzymasz w swych rękach jak schedę pokoleń Muszą wciąż kwitnąć by kraj dalej trwał Bez historii, mowy, sztuki Bez mądrości tej z nauki Naród się zamieni w bezimienny kraj Dziś Ojczyzna jest w potrzebie Czeka ciebie, wierzy w ciebie Tysiąc lat historii patrzy w serce twe Masz obronić co najlepsze By służyło Polsce jeszcze Liczy na twą pomoc dziś Ojczyzna twa Dziś Ojczyzna twa. Ludzie miastowi zawsze nie doceniają przyjęć jakie zasiewamy w polski krajobraz. To nic, że czasem powietrze jest zbyt zawiesiste, żeby stało się klarowne. Zawsze potrzebujemy radości i nic nie zrobiłoby nam lepiej, nie uczyniłoby nas bardziej szczęśliwymi, jak jedzenie ciastka. A tak drewniej bywało: Jedną kanapkę jedliśmy, z jednego kubka piliśmy, lody na lizy, a jabłka na gryzy były. Latem kurz w rzece zmyliśmy, zimą przemarznięci z gilem do brody, z górek zjeżdżaliśmy, całe dnie po dworze lataliśmy. Nie było probiotyków w kapsułkach, była butelka kefiru i kiszona kapusta, nie było mleka zdrowszego niż to ciepłe, spracowanymi rękami dojone. Kąpiel w rzece bezpieczna była, woda pita prosto ze źródła nikomu nie szkodziła. Warzywa z ogródków kradliśmy, owoce z sadów w bluzki kryliśmy, wszystko niemyte zjadaliśmy. Poziomki, jagody, maliny – wtedy też osikane przez lisy były, ale nikogo nie brzydziły, nikogo nie otruły. Dziś dzieci rączki muszą mieć myte chusteczką – hydroksybenzoczymś nasączoną. Teraz sterylność modna, ważniejsza jest od zdrowia. Dziś tylko wariaci życia się nie boją, i do dawnych czasów tęsknią .. Bogatsi odwiedzają w tych dniach świąteczne jarmarki w całej Europie. „Nie można przeceniać głupoty ogółu społeczeństwa”, powiedział Charles Bukowski Myślę, że większość ludzi myśli o niesprawiedliwości tylko wtedy, gdy ona ich spotyka. Inni idą zawsze do przodu, czego wszystkim Państwu, poza tym zdrowia i rodzinnej a świątecznej radości, przekładając jedną stopę na drugą życzy wasz Stanisław
______
Stanisław Barszczak, Chaos of a Upper Floor
Above Dear compatriots. Christmas is just around the corner. Let’s admire the breathtaking views and the peace of nature on Seiser Alm/Alpe di Siusi, the largest high-mountain pasture in Europe, in South Tyrol/Südtirol. Let’s escape to the peace of the Italian Alps. It’s not enough to watch King Philip and his wife Laura in the eternal city, full of gratitude to Italy for helping them during the difficult flooding in Valencia. You have to dance, you have to live! „I prefer to paint human eyes than cathedrals,” sighed Van Gogh after painting several views of Antwerp (…) „In my opinion, the human soul, even if it is a poor tramp or a girl from the street, is more interesting.” And so, in the painting of the Dutch genius, we will notice: This woman – recognizable as a prostitute by her loosely falling hair – was above all an affordable model for Van Gogh, who had little money but a great desire to paint. Vincent had just bought himself new brushes and paints in the colors of cobalt, cadmium yellow and vermilion, with which he experimented freely. In this spontaneous portrait, he painted the woman’s face with all sorts of short brushstrokes, in various shades of pink and red. He incorporated cobalt into the background. It may not have been a city view, but Van Gogh still hoped to make something from it: „I imagine that, whatever these girls may be, you can make money from them faster this way than in any other way.” 𝐶ℎ𝑐𝑖𝑎ł𝑏𝑦𝑚 𝑝𝑜𝑠𝑖𝑎𝑑𝑎ć 𝑤𝑠𝑧𝑦𝑠𝑡𝑘𝑖𝑒 𝑜𝑐𝑧𝑦 𝑛𝑎 𝑧𝑖𝑒𝑚𝑖, ż𝑒𝑏𝑦 𝑝𝑎𝑡𝑟𝑧𝑒ć 𝑛𝑎 𝐶𝑖𝑒𝑏𝑖𝑒, wrote 𝑆𝑡𝑒𝑓𝑎𝑛 Ż𝑒𝑟𝑜𝑚𝑠𝑘𝑖 in „𝐷𝑧𝑖𝑒𝑗e 𝑔𝑟𝑧𝑒𝑐ℎ𝑢”. „Never regret what happened in your life. A failed relationship, a shitty relationship, pain, disappointment – all of this serves a purpose. It can show you how much strength you have, how much you can still change and achieve, learn and experience. Never regret any stumble. A fall. Scars are there to remind you of what you should not return to. Don’t regret the people who appeared. They rubbed your sleeve, wiped your tears or… were the reason for your tears. They were there to show you what life looks like. What joy smells like, what pain tastes like. Now they are a lesson for the future. Don’t regret the monsters who appeared and stuck knives in your heart. Such, they became a lesson of warning. Who to trust and who to let go. Don’t regret the loves that did not come true. Apparently they were not meant for you. Or the friendships that betrayal, jealousy ruined, that were erased time. They say that only what is true can survive everything. So be the truth. Seek the truth. And hold on to it.” And for relaxation, let’s sometimes read the poem ROZŁĄCZENIE. Author, Juliusz Słowacki: Disconnected – but each remembers the other; A white dove of sadness flies between us And carries constant news. I know when in the garden, I know when you cry in a quiet chamber closed; I know at what hour the wave of pain returns, I know what kind of people’s conversation brings tears to your eyes. You are visible to me like a star that lights up there And sheds a pink tear, and flashes a blue spark. And although I can’t reach you with my eyes now, Knowing your home – and the trees of the garden, and the flowers, I know where to paint with your eyes’ thoughts and figure, Among which trees to look for a white robe. But you will create landscapes in vain, Silver them with the moon and radiate them with the dawn: You do not know that you must knock down the sky and place Under the windows, and call the lakes blue. Then divide the lake and the sky in half, During the day with a curtain of bright mountains, at night with sapphire rocks; You do not know how to crown the heads of rocks with a hair of rain, How to see them outlined in the moon with a pall. You do not know over what mountain this pearl rises, Which I have chosen for you as a little guardian star; You do not know that somewhere far away, even at the foot of the mountains, Beyond the lake – I have spotted two lights from the windows. I have become accustomed to them, I love these stars of the lake, Dark with the mist of distance, bloodier than the stars of the sky, I see them today, I saw them lit yesterday, They always shine for me – sadly and palely – but always… And you – you have eternally faded over the poor wanderer; But although we are never to connect anywhere, We will fall silent for a moment and call each other again Like two sad nightingales that lure each other with their cries. (Written, By Lake Leman, July 20, 1835) „Be patient with everything that is unresolved in your heart and try to love the questions themselves, like closed rooms and like books that are now written in a very foreign language. Do not seek answers now that you cannot receive, because you would not be able to experience them. And the point is to experience everything. Experience the questions now. Perhaps gradually, without noticing it, you will live on in the distant day of answers.” And here is contemporary poetry: You could sleep in my heart, you could float with me to the stars, that’s all I wanted to give you, today I walk alone through the world. Loneliness is the sand of the desert, escaping through your fingers, uncertain and trembling. I wanted to change the rain into pearls for you, to dress you with my love, you know! I wanted to give you happiness to drink
m and joy, you left our sky…you flew away white seagull. The lake had your scent, longing hits the shore like a wave, I call you with the cries of birds, the grey day slowly fades. I call you with my gaze, with adoration, where are you? I don’t know! I call you from afar, like a faithful dog I wait. You could live in my heart, it is still open…please…come! My seagull, the sun will shine again, come back…before life flies by like the wind! In these December days our Francis in Rome assured that the Immaculate „is a proposal of a beautiful and concrete project” for all humanity. My dearest. In the meantime let’s go to Warsaw, even if only by looking in the attic at old photographs… We can also look through the internet and immediately see: The gate of the tenement house at 7 Rynkowa Street. A gate like a gate, a gate like many others. What is so extraordinary about it? Indeed, the gate itself is not something extraordinary, but what is behind it is important. Of course, as in a district inhabited by the Jewish community, we will find many companies, small businesses and enterprises, as indicated by numerous signs, but who among you has noticed the modest sign at the right edge of the photo? The residents of the street with a more refined taste at the beginning of the 20th century turned up their noses at the previous name, which was changed to Rynkowa in 1902, but for most residents the street has remained Gnojna forever, and a small sign informs that the gate houses a café called Pod Josek. Yes, it was here that the magician wrote about it: (…) A sleepless, exhausting night I still have a trace on my lips At fat Josek’s on Gnojna Street A flock of flowers gathered Without food and without sleep As long as there was something to drink When Feluś is dancing on the accordion You have to dance, you have to live The accordion plays quietly for three quarters The flock dances, everything is healthy With respect, because it could end badly When we have fun on Gnojna Street. (…) The venue, run by Józef Ładowski, consisting of two rooms, a hall and a kitchen, although not of the highest category, was a widely known venue. Here, the circles of Jewish porters, the criminal world and the elites of the Second Polish Republic intertwined… It was here that General Wieniawa Długoszowski, being in a romantic mood, at the level of about two per mille, proposed to Czarna Zośka, a local prostitute. She, smiling melancholy, replied „I am not meant for you, the general, not for you, the general”. And so we reached the shore. In these December days, we invite you to a walk „From the synagogue to the pub at Grubego Josek’s,” during which we will visit the only functioning pre-war synagogue, the Nożyk Synagogue, and then we will wander towards the pre-war „belly” of Warsaw and look at the place where the tenement house at 7 Rynkowa Street stood. We invite you to the events organized by us in the near future. We invite you for a walk, Christmas and interesting about Old Warsaw. (A walk through the Old Town) We will walk towards Krakowskie Przedmieście in Christmas illuminations. This could be a walk through Warsaw along the red-lantern trail. Buy Mr. Brick, or How to Return and Survive. And for homebodies, we recommend reading Homer’s Odyssey, which reflects the cultural change from the heroism of the Bronze Age to the emerging values of the Iron Age. Odysseus embodies the cunning, adaptability, and domesticity of the Iron Age, contrasting with the honorable warriors of the Bronze Age. The epic celebrates traditional values such as loyalty and hospitality, but emphasizes wit and perseverance over brute force. The combination of mythic grandeur and human struggle captures the transformation of Greek society during a key historical change. We invite music lovers to familiarize themselves with the work of Henryk Mikołaj Górecki. He is one of the greatest Polish composers of the 20th century, and there is no exaggeration in that, although many people find classical music difficult and uninteresting. Alongside Witold Lutosławski and Krzysztof Penderecki, he is a pantheon of classics of Polish 20th-century music. His compositions have reconciled the delight of listeners with the universal acclaim of specialists – critics and musicologists. „…What would I do if I thought that art has no influence on life? I would probably herd sheep… Or maybe I would shoot myself in the head? If I only believed in the worst in man? But there is also the best in man. If I had no hope? That’s true – breed frogs, herd cows… I believe that there is something that sometimes helps us survive, helps us understand other people. What comforts us, gives us a moment of reflection… Art can also be that something,” said the Silesian Composer. His greatest popularity – on a level with a pop culture star – was brought to him by his Symphony No. 3, written in the 1990s, inspired by Polish folk culture, traditional Polish Catholicism and the Marian cult (it is no coincidence that Górecki dedicated his choral composition Totus Tuus, written in 1987, to Pope John Paul II). A new edition of the Symphony from 1992, in which the vocal parts were performed by the American singer Dawn Upshaw, sold a million copies. Górecki became fashionable. Recordings of the Third Symphony were made by, among others, excellent Polish singers: Stefania Woytowicz and Zofia Kilanowicz. Górecki became an international celebrity almost overnight. In the United States alone, 150,000 records with the recording of the Third Symphony were sold. Górecki became a composer of world renown. He was invited to give lectures in London, Brussels and New York. He conquered the world. His Third Symphony – „Symphony of Sorrowful Songs” outstripped Michael Jackson’s songs on the charts. We live in an era of childishness. „Children should receive two things from their parents: roots and wings,” Johann Wolfgang von Goethe said. These beautiful words, recalled in the book, indicate the deep meaning of our relationship with children – both in the family and outside it. Although it is parents who most often create the foundations in a child’s life, teachers also play an extremely important role in building their „wings”. The roots that we can give children are a sense of security, belonging and acceptance – at home, but also at school. Teachers who show children respect and create space for free expression support these foundations, helping students feel important and valuable. Wings are something that children gain from relationships that inspire them to discover passions, learn through experience and think boldly. A teacher who looks at a child with faith in their abilities and with love for the learning process can become a guide for their development – just like parents at home. I refer poetic souls to the songs of Marek Grechuta. Silence only scares people who talk compulsively. Re-read the poem „Ojczyzna”: When you ask me what the Fatherland is, I will answer: Have you ever walked around the market square in Krakow?Have you seen Wawel, the chambers, the cloisters?Places where the past gives you strength?From this great, proud history?From the strong and wise authority You draw faith today, good fortune in the country The king’s bell, which penetrates the country Skarga’s speech, Stańczyk’s gaze A great and lofty past is your Fatherland This is your Fatherland There is still something that distinguishes this country from others It rings in your ears from the youngest childhood years It fills the squares, streets and houses A familiar din – your speech that shines With the beauty of Mickiewicz’s poems With Sienkiewicz’s novels From this speech as from a source you draw your strength Krasicki’s wise fairy tales Słowacki’s poems To experience your wealth is your Fatherland This Your homeland And today you live in a country so rich With its history, speech, art these three flowers You hold in your hands like a legacy of generations They must continue to bloom so that the country will continue to exist Without history, speech, art Without the wisdom of science The nation will turn into a nameless country Today the homeland is in need It waits for you, believes in you A thousand years of history looks into your heart You have to defend what is best So that it will serve Poland even more Your homeland counts on your help today Today your homeland And today you live in a country so rich With its history, speech, art these three flowers You hold in your hands like a legacy of generations They must continue to bloom so that the country will continue to exist Without history, speech, art Without the wisdom of science The nation will turn into a nameless country Today the homeland is in need It waits for you, believes in you A thousand years of history look into your heart You have to defend what is best So that it will serve Poland even more Counting on your help today your homeland Today your homeland. City people always do not appreciate the parties we sow in the Polish landscape. It does not matter that sometimes the air is too thick to become clear. We always need joy and nothing would do us better, would not make us happier, than eating a cake. And this is how it used to be: We ate one sandwich, we drank from one cup, ice cream for licks, and apples for bites. In summer we washed the dust in the river, in winter frozen with a robin up to our chins, we slid down the hills, we spent whole days running around the yard. There were no probiotics in capsules, there was a bottle of kefir and sauerkraut, there was no milk healthier than the warm one, milked by hard-working hands. Bathing in the river was safe, water drunk straight from the spring didn’t harm anyone. We stole vegetables from gardens, we hid fruit from orchards in our blouses, we ate everything unwashed. Wild strawberries, blueberries, raspberries – they were also pecked by foxes then, but they didn’t disgust anyone, they didn’t poison anyone. Today, children’s hands must be washed with a handkerchief – soaked in something hydroxybenzoate. Sterility is fashionable now, it is more important than health. Today, only lunatics are not afraid of life, and they long for the old days.. The wealthier visit Christmas fairs all over Europe on these days. „You can’t overestimate the stupidity of the general public,” said Charles Bukowski. I think that most people only think about injustice when it happens to them. Others always move forward, which is what moving one foot to the other your Stanisław wishes to all of you – in addition – to health and family and Christmas joy.
____
Stanisław Barszczak, Version of Kaczmarski family Letters
The history of the world should not be taken away or added to – according to the whims of others who want to tell a different story. Tell the story as it happened. And how do you do that? Sometimes a song sounds exactly how you want your life to feel. Sometimes it makes you believe you can change it. But our stories have often been replaced by deliberate disinformation. Revisionism. Made to tell a different story. A better story. Civil discourse has made our thread in the Polish social fabric a quaternary, all through storytelling. Incorrect storytelling. We must be very careful to eradicate it, otherwise it will turn our land into a wilderness of peach trees, overflowing and consuming it. Iza remains enigmatic, unbreakable; she reveals herself only to certain people. Who did you want to be? Who am I now. I simply imagined it differently. How differently? I imagined I would be happy. I wasn’t good enough—how humiliating it is to discover something about yourself. I run and run and run, sometimes I’ll sing, and the goal is for him to praise me as a parent. The truth is, my dad always sang. Mike wants me to say I’m a normal girl. But I’m not, I never was. I always felt like I had to prove I was better. I don’t care about that kiss mark, even if I have to cover it with concealer for over a week. I want that symbol, that reminder of where he touched me. Slut, female dog, and whore, even prude, Mike says, taste bitter on the tongue but sweet when released, until we’re what they describe. Everything is quiet today. The air is pointed with cold and the sky is a deep blue, and I realize that the night can’t be pure darkness, because it always gets lighter gradually as the morning approaches. Suspended Coffee: This story will warm you better than coffee on a cold winter’s day. My friend and I enter a small café and place our order. As we approach our table, two people enter and approach the counter: „Five coffees, please. Two for us and three on hold.” They pay for their order, take two and leave. I ask my friend: What are these ‚on hold’ coffees? Wait and see. More people enter. Two girls ask for one coffee, pay and leave. The next order was for seven coffees and was placed by three lawyers – three for them and four ‚on hold’. While I am still wondering what the deal is with these ‚on hold’ coffees, I am enjoying the sunny weather and the beautiful view of the square in front of the café. Suddenly, a man dressed in shabby clothes, who looks like a beggar, enters through the door and politely asks: „Do you have any on hold coffees?” It’s simple – people pay in advance for a coffee intended for someone who cannot afford a warm drink. The tradition of the “Suspended Coffee” began in Naples, but it has spread all over the world, and in some places you can order not only a suspended coffee, but also a sandwich or a whole meal. Iza decided that she would not be able to drive in the family car that her tailor’s shop provided. But it turned out differently, she gave in to the flood of memories. It was exactly what she taught her students: know your history, because then you will know yourself. It liberates. And it stops you from making the same mistakes again. Once she loved bravely and wholeheartedly, now she gave her heart with understanding. Because it was the only way she could stop her emotions from overflowing. “The saddest kind of love is the kind that never comes true, the kind that exists only in dreams and silent hopes. It is the kind of love that lives in stolen glances, in unspoken words, in the spaces between what is and what could be. And over time, that love becomes a bittersweet memory, a tender ache that never quite fades, a reminder of what was lost before it had a chance to be found. „I once loved boldly, but I rested on my laurels,” Isa says, „and now I have to protect so that none of what I have received will go to waste.” The Greek philosophers Plato, Solon, and Plutarch learned the story of Atlantis from the elder priest Sonchis of the temple of Saïs, located in the Nile Delta in Egypt. Sonchis described Atlantis as an island located west of the Straits of Gibraltar in Spain and Morocco that sank into the ocean 11,600 years ago. Could the area known today as the Azores be the remains of this ancient island? I don’t think so, probably Great Britain. Isa intends to go to heaven. I will enter when the last of my spiritual sons passes through the gate to heaven, her chosen one would say. patron, Saint Pio of Pietlercina. Every day before going to sleep, Iza reads this prayer: „You know me, Lord, better than I know myself, the dark roots of my feelings and thoughts, Of which thought and feeling are not aware, Are clear to You, like the shine of leaves in the sun. There, where my foot will not tread, You walk with a sure and steadfast leg. You alone know me. My abysses are a plain to you, my precipices – a way!” When already very ill, the Polish Pope, John Paul II, is said to have said during the last Corpus Christi procession: „I would like to fall on my knees… there is Jesus, please…” This became a very difficult task for his protection. Death evokes all kinds of thoughts. About things long forgotten. Good memories. But also those bad threads that are woven into it. The day after Adam Mickiewicz’s death, on November 27, 1855, a series of works commemorating the deceased was created, as was customary. After the death certificate was drawn, then a photograph, and finally a plaster cast of his face was made. Although today this ritual seems strange and incomprehensible to us, and the variety of the „last portraits” created is exaggerated, contemporaries could be surprised by its reduced form. Let us recall, for example, that after Fryderyk Chopin’s death, just six years earlier, not only were similar portraits made, but also hair was cut off and even the composer’s heart was removed. On the fourth day after his death, Mickiewicz’s body was embalmed in its entirety and then, because the presumed cause of death was cholera, it was placed in three coffins: one made of oak, one made of tin and one made of walnut. In the coffin, in addition to the crucifix, the body was accompanied by a photo of his wife Celina and a lock of hair from his youngest son Józio. I would like to thank God for my parents, Iza sighed deeply and, as if through a fog, hummed a well-known song by Urszula. „Who hummed fairy tales to me just before bedtime, and who came running with lilacs when May was waning, Who forgave me every anger, every mistake, When I hid big tears in the smallest corner of the house, Every evening this picture rocks me to sleep, Dad young as May and Mom among the lilacs. I have wonderful parents, I have wonderful parents, They revealed to me every path I took. I have wonderful parents because, They are my friends, They told me just in time to go on your way… So I go alone, but on my paths They will keep running after me and guard me, their thoughts Like a butterfly frozen in time under the glass of a photograph I look at them more than once and I know one thing! I have wonderful parents, I have wonderful parents, They revealed to me every path I took. I have wonderful parents because, They are my friends, They told me just in time to go on your way.” But in the lives of others it is very different, here Iza mentioned that Ewelina Korzeniowska, Joseph Conrad’s mother, was accused of working as an emissary in 1861, and his father, Apollo Korzeniowski, co-founder of the Movement Committee – the embryo of the National Government in the January Uprising – was imprisoned in the Warsaw Citadel. A year later, they were both exiled to Vologda, and then to Chernihiv, where Ewelina died of tuberculosis at the age of 32. Years later, Conrad recalled that his conscious life began in the courtyard of the Warsaw Citadel, where as a four-year-old boy he took food parcels for his father with his grandmother. Her son’s description reveals a portrait of an exceptionally warm and strong woman, devoted to her family and homeland: „It must have been 1864, and according to another system of calculations it certainly happened in the year when my mother was allowed to leave her place of exile… It is also the year from which I remember my mother more vividly, not only as someone’s loving, quiet, caring presence with a broad forehead and eyes expressing a kind of sweet command; I also remember the great gathering of all relatives from near and far, the grey heads of family friends, paying my mother a tribute of respect and love in the house of her favourite brother, who a few years later was to replace both of my parents”. After returning from work at the glass factory, Mrs. Eleonora found time to tidy up, especially for the holidays. Iza remembered it well: mother cleaned… the house.. She refreshed every crystal.. She wiped every figurine… that reminded… of the past.. The Christmas tree was still there… She sighed… sadly, everyone decorated her.. together.. always together.. Today alone but she doesn’t complain.. because what difference will it make.. She had a rich life.. she experienced so many wonderful moments. The children.. are somewhere… still. the phone..is silent She’ll wait…why complain..everyone has their own life..She scattered..baubles..She overripe the tinsel..greyed..lost its shine..She unraveled the lampsThey shine like in the old days..The herbs have cooled in a cup..In the oven..sparks are jumpingShe shuffled to the kitchen..It smells..Christmas in it..and..who will eat it all…She will give it to..the neighbor..The Christmas tree..smells every year she buys a smaller one but always..fresh..The ornaments sparkle..she puts it on slowly..she drags out the time with reverence She remembers.. everything..that was years ago…Who broke what..Some kind of joke..The tablecloth is stained with borscht..Lonely..no..where..but alone..old woman..as she recently heardYesterday still..beautiful, young..The house was full of Christmas noise Carols..musical notes… Children..scream..Santa Claus..And at the first star…She was calling..sit down at the table..time..Tomorrow she will sit down alone..she will invite..however a neighbor..Such family time..will be on towns.. Christmas Eve morning.. Phone call.. Mom.. we’re dropping by.. and what should we bring.. I have everything.. I need you.. only.. And miracles happen.. once every few years, finally Christmas Eve… „There are times when a rose is more important than a piece of bread.” On Christmas Eve afternoon, Iza brought a christmas flower from the „cafe”. Scientists filmed plants communicating. Scientists filmed a plant „communicating” with its neighbor using a sophisticated system of airborne compounds. These unnoticeable chemical signals serve plants by deterring herbivores and warning nearby plants of potential threats. Although scientists have been aware of these plant defense mechanisms since the 1980s, the mechanism by which plants receive and respond to these signals remained a mystery. To capture this footage, the researchers used a pump to transfer compounds emitted by insect-infested and damaged plants to healthy plants and observed the responses using a fluorescence microscope. The experiments involved exposing leaves of different plants to caterpillars and then monitoring the response of intact plants to distress signals emitted by the damaged plants. Plants communicate with each other as a survival strategy to defend against threats and optimize growth. They use a variety of chemical signals to transmit information about environmental conditions, such as herbivore attacks or the presence of pathogens. When a plant is stressed, it releases these signals into the air, and neighboring plants detect them. This communication allows nearby plants to prepare for potential threats by triggering defensive responses, such as producing chemicals to repel herbivores or strengthening their cell walls. Plants can also communicate through underground networks of fungi called mycorrhizae, sharing nutrients and information about soil conditions. These communication mechanisms help plants adapt and thrive in their ever-changing environment. Not only plants are the protagonists of our memories, but trees also communicate… Look at the Christmas trees, at this version of trees that have been beautifully decorated. They want to tell us something… the ultimate truth about human life. That afternoon, Iza was once again carried away by waves of memories. She even read something from a book, her noble hands revealed this fragment: The holy parish priest John Vianney said in his sermon: „The situation of our parents, relatives and friends is very painful and moving, if they have left this world without having satisfied God’s justice. They were sentenced to this terrible prison called purgatory, and there they will remain until they pay off their debts.” Iza had wonderful parents. „Who hummed fairy tales to me just before going to sleep, baj baj.” Her father was always with her. Although Mr. Robert’s life was marked by constant soul searching. His childhood spent in a complex family environment and his youthful experiences developed in him a sharpened sensitivity and a deep awareness of human suffering. These elements were clearly reflected in his life, where the lyrical „I” is confronted with existential themes such as death, loneliness, love and the relationship with nature. Robert was a man with a sensitive and restless soul, constantly searching for himself and his place in the world. He was an introvert and a reserved man who preferred solitude to worldliness. His life was marked by numerous moves and a constant search for secluded places where he could devote himself to writing. His personality was marked by deep sensitivity and a constant struggle between the will to live and the fear of death. Dad’s romantic relationships were often tormented and complicated. He had a special charm with women, but at the same time he seemed incapable of forming lasting bonds. After Mom’s death, he disliked the famous parties at the „cafe” and preferred to live in discreet solitude. He often refused invitations and recognition, trying to protect his privacy. He was physically weak and suffered from several illnesses. His precarious health often forced him to change locations and interrupt projects. Despite his poor health, he worked hard. Work was a vital necessity for him, a way to give meaning to his existence. Nature was a constant source of inspiration for Robert. He loved walking in the forest, watching animals and listening to the wind in the trees. Nature was a place of refuge and solace for him, a place where he could find a sense of peace and harmony. Iza remembered that Dad was a passionate sports fan. We watched this match together. A match that later became very famous. The story of one shift. City people always underestimate the parties we sow in the landscape of our emotions. Here, the air is sometimes too thick to become clear. But we need em joy and nothing would do us better, would not make us happier, than eating a cookie, Iza used to say. Once she said to her parents, when they were alive: – You were „tunnel vision” for each other. Since you’ve been together, as if you thought that it wasn’t so. That you can’t live without her. But you can. You’re an amazing mom, amazing. Yeah, and you don’t have to be with the first man who pays attention to you. And Dad replied: – Exceptionally, I think, I leaned on her more than I should have, and that’s one of the reasons we started to drift apart. But what was this story of one change? The Olympic Games in Munich, September 5, 1972, match with the Soviet Union. The most important goal in Zygdryd Szołtysik’s life. Football people recalled later: Włodzimierz Lubański: – The Russians chased us in the first half. They had a team that could fight with anyone in the world. Instead of running with the ball, we ran after the ball. Oleh Blokhin scores a goal, and the Poles lose zero to one for a long time. Zygfryd Szołtysik watches the match from the bench: – I remember that there were twenty minutes left to the end, and it still wasn’t going well for us. The Soviet Union was much better. We were lucky that we were only losing by one goal. Meanwhile, Górski is feverishly thinking about what else to change. The first change is forced by circumstances: Gorgoń is injured, and Kraska comes on for him. In the second half, the Russians play slower, clearly already enjoying the victory. All the more reason to strengthen the attack. This time, Kazimierz withdraws Gut, who has been playing since the beginning of the match. Who should replace him? Szymczak seems too inexperienced. The coach calls Andrzej Jarosik, who has not yet played at the Olympics, from the bench. Jarosik is dragging his feet, most likely not wanting to contribute to the lost match. He is a star in his club, the best scorer in the history of Zagłębie Sosnowiec, and in the two previous seasons – also in the entire Polish league. Besides, he may hold it against the coach that he does not bet on him in matches, that he prefers his club threes and twos. „I am not playing now,” he replies. Perhaps he would get up immediately, but Kazimierz does not want such a player. After all, he is twenty minutes away from the dream final. Finally, he blurts out to Szołtysik: „Mały, you will replace Gut.” Hubert Kostka stands in goal and does not expect a miracle. He sees that the Russians are two classes better. In fact, they could already be winning four to zero. Even a draw will not allow the Poles to advance to the final. The injured Jerzy Gorgoń has been sitting on the bench since the thirty-fifth minute: „Andrzej probably felt offended, but his behavior was not right. A substitute player entering the pitch cannot be a tramp, he is supposed to be a real reinforcement. But there was no fight. In his own way, Kazio Górski took his refusal to heart and quickly resolved the matter. Marian Ostafiński will remember it differently: – The ball falls out, I run for it, and there is an argument on the bench. Janusz Jesionek: – I was sitting next to him: Jarosik was not ready to play, his socks were down, his shoes were untied – and yet he knew he could play. Such a player, in such a match, cannot be distracted. Hubert Kostka: – If I were in Górski’s place, I would get quite angry. And Górski… calm down. Not this one, he calls Zyga. At that moment I felt that he was the right coach in the right place. For us, it was a saving grace. We would not have won this match without Szołtysik. Whenever I meet Zyga, I tell him that he won me this Olympic retirement. Years later, Szołtysik will modestly say that he was probably next on the coach’s list. Since he finally called him, he willingly entered the pitch. Górski explains: “I thought to myself that I had to do something, now or never (…), if I don’t want to give up without a fight. Or maybe it was a good thing that Jarosik hesitated, the Szołtysik-Lubański duo was perfectly coordinated, and maybe they will manage to change the result that was unfavourable for us? I had spared „Mały” due to the discomfort he felt after the injury he sustained in the match with Ghana, but now, when our fate was being decided, I couldn’t ignore him. Gadocha runs up to Szołtysik, complaining that everyone is barely able to stay on their feet. And Szołtysik is very keen. He runs between the Russians, delighting with his feints. Ten minutes have passed since he entered. The game speeds up. Szołtysik attacks in the middle of the field and of course, out of the corner of his eye, as he usually does in Górnik Zabrze, he looks for Lubański. He has no way to pass, he passes the ball to Ćmikiewicz on the right. He feints and passes it to Lubański, who is fouled by the Russians in the penalty area. Deyna scores a goal from the penalty kick. Another eight minutes pass. Gadocha breaks through on the left wing. Unexpectedly, he passes the ball back to Lubański. He runs up to the ball and sees his friend from Zabrze well. He barely touches it and puts it in front of one of the shortest (162 centimetres) players on the pitch. Szołtysik shoots with the force of a typhoon. Yevhen (Yevgeny) Rudakov has no chance. Lubański: – The Russians were already a bit tired, and my teammates and I had a well-prepared combination game. Szołtysik: – I played in the national team for almost ten years and such a moment has never happened to me before or since. It was then that I felt what it means to score an important goal. But I will end this account here. I refer you to the biography of Kazimierz Górski. I recommend the whole thing: „Górski. We or They will win.” „Either we win or they will.” „The end, period, bomb, whoever does not finish, blows the whistle”. The old year is ending. In Rome, Pope Francis opens the doors of the „holy year” again, a new time of grace. Iza, tired from happy memories, sighed… When a door closes, it often seems like the end of something important, but it is also a chance to start over. Life has a way of directing us to paths we never expected, ones that may hide even greater possibilities. Knocking on closed doors, hoping they will open, can exhaust your spirit and hinder your development. Sometimes the best way to move forward is to let go of what no longer serves you and focus on the possibilities that lie ahead. Every ending brings a lesson, and every closed door teaches us resilience. Instead of dwelling on what was lost, focus on what is to come. Trust that life has a purpose for every twist and turn, and be open to discovering doors waiting to be unlocked… „Everyone will visit me today, I must open the Christmas Eve door,” Iza firmly stated, „and open wide for those who are not there. Because I hear those words over and over again: Let them in, move on, and believe that your next chapter (in life) will bring brighter horizons.”
_____
Stanisław Barszczak, Wersja Kaczmarskich listów
Historii świata nie powinno się zabierać, ani dodawać do niej – według kaprysów innych, którzy chcą opowiedzieć inną historię. Opowiedz historię tak, jak się wydarzyła. A jak to zrobić? Czasami piosenka brzmi dokładnie tak, jak chcesz, aby twoje życie bywało odczuwane. Czasami sprawia, że wierzysz, że możesz to zmienić. Ale nasze historie były często zastępowane celową dezinformacją. Rewizjonizmem. Robionym po to, by opowiedzieć inną historię. Lepszą historię. Dyskurs obywatelski uczynił naszą nić w polskiej tkance społecznej poczworkiem, wszystko poprzez opowiadanie historii. Niepoprawne opowiadanie historii. Musimy bardzo uważać, aby to wyplenić, w przeciwnym razie zamienią naszą ziemię w dzicz drzew brzoskwiniowych, przepełniając ją i pochłaniając. Iza pozostaje enigmatyczna, nie do złamania; odsłania się tylko przed pewnymi ludźmi. Kim chciałaś być? Kim jestem teraz. Po prostu wyobrażałam to sobie inaczej. Jak inaczej? Wyobrażałam sobie, że będę szczęśliwa. Nie byłam wystarczająco dobra — jakie to upokarzające coś odkryć o sobie. Biegam, biegnę i biegnę, czasem zaśpiewam, a celem jest jego pochwała rodziców. Prawda jest taka, że mój tata zawsze śpiewał. Mike chce, żebym mówiła, że jestem normalną dziewczyną. Ale nią nie jestem, nigdy nie byłam. Zawsze czułam, że muszę udowodnić, że jestem lepsza. Nie obchodzi mnie ten ślad po pocałunku, nawet jeśli będę musiała go zakrywać korektorem przez ponad tydzień. Chcę tego symbolu, przypomnienia o tym, gdzie mnie dotykał. Dziwka, suka i dziwka, nawet pruderyjna, twierdzi Mike, mają gorzki smak na języku, ale słodki po wypuszczeniu, dopóki nie jesteśmy tymi, których opisują. Dzisiaj wszystko jest ciche. Powietrze jest spiczaste od zimna, a niebo jest głęboko niebieskie i zdaję sobie sprawę, że noc nie może być czystą ciemnością, ponieważ zawsze robi się jaśniejsza stopniowo, w miarę jak poranek się zbliża. Zawieszone kawy: Ta historia rozgrzeje Cię lepiej niż kawa w zimny zimowy dzień. Wchodzimy z kolegą do małej kawiarni i składamy zamówienie. Gdy zbliżamy się do naszego stolika, wchodzą dwie osoby i podchodzą do lady: „Pięć kaw, proszę. Dwie dla nas i trzy zawieszone”. Płacą za zamówienie, biorą dwie i wychodzą. Pytam kolegę: Co to są te ‚zawieszone’ kawy? Poczekaj, a zobaczysz. Wchodzi więcej osób. Dwie dziewczyny proszą o jedną kawę, płacą i wychodzą. Następne zamówienie dotyczyło siedmiu kaw i złożyło je trzech prawników – trzech dla nich i czterech ‚zawieszonych’. Podczas gdy wciąż zastanawiam się, o co chodzi z tymi ‚zawieszonymi’ kawami, cieszę się słoneczną pogodą i pięknym widokiem na plac przed kawiarnią. Nagle przez drzwi wchodzi mężczyzna ubrany w obskurne ubrania, który wygląda jak żebrak i uprzejmie pyta: „Czy macie zawieszoną kawę?” To proste – ludzie płacą z góry za kawę przeznaczoną dla kogoś, kto nie może sobie pozwolić na ciepły napój. Tradycja z „Zawieszoną kawą” zaczęła się w Neapolu, ale rozprzestrzeniła się na cały świat i w niektórych miejscach można zamówić nie tylko zawieszoną kawę, ale także kanapkę lub cały posiłek. Iza postanowiła, że nie będzie mogła jechać samochodem rodzinnym, który zapewnił jej zakład krawiecki. Ale stało się inaczej, poddała się fali wspomnień. To było dokładnie to, czego uczyła swoich uczniów: poznaj swoją historię, bo wtedy poznasz siebie. To wyzwala. I powstrzymuje cię przed popełnieniem tych samych błędów ponownie. Kiedyś kochała odważnie i całym sercem, teraz oddała swoje serce z wyrozumiałością. Ponieważ to był jedyny sposób, w jaki mogła powstrzymać swoje emocje przed przepełnieniem. „Najsmutniejszym rodzajem miłości jest ta, która nigdy się nie spełnia, miłość, która istnieje tylko w marzeniach i cichych nadziejach. To miłość, która trwa w ukradzionych spojrzeniach, w niewypowiedzianych słowach, w przestrzeniach między tym, co jest, a tym, co mogłoby być. A z upływem czasu ta miłość staje się słodko-gorzkim wspomnieniem, delikatnym bólem, który nigdy do końca nie znika, przypomnieniem tego, co zostało utracone, zanim miało szansę zostać odnalezione.” Kiedyś kochałam odważnie, ale usiadłam na laurach, jak mówi Iza, odtąd musiałam chronić, aby nic z tego, co otrzymałam, nie poszło na marne. Greccy filozofowie Platon, Solon i Plutarch dowiedzieli się o historii Atlantydy od starszego kapłana Sonchisa ze świątyni Saïs, położonej w delcie Nilu w Egipcie. Sonchis opisał Atlantydę jako wyspę położoną na zachód od Cieśniny Gibraltarskiej w Hiszpanii i Maroku, która zatonęła w oceanie 11 600 lat temu. Czy obszar znany dziś jako Azory może być pozostałością tej starożytnej wyspy? Chyba nie, prawdopodobnie chodzi o Wielką Brytanię. Iza zamierza iść do nieba. Wejdę tam, gdy ostatni z moich synów duchowych przejdzie przez bramę do nieba, mawiał jej wybrany patron, Święty Pio z Pietlerciny. Codziennie przed snem Iza odczytuje tę modlitwę: „Ty znasz mnie, Panie, lepiej niż ja siebie korzenie ciemne mych uczuć i myśli, O których myśl ma i uczucie nie wie, Są jasne Tobie, jak w słońcu blask liści. Tam, kędy stopa moja nie postanie, Ty kroczysz pewną i niezłomną nogą. Ty jeden tylko mnie znasz. Me otchłanie Są Ci równiną, me przepaście – drogą!” Kiedy już był bardzo chory Papież z Polski, Jan Paweł II, miał rzec podczas ostatniej procesji Bożego Ciała: „Chciałbym padnąć na kolana… jest Jezus, proszę…” To stało się bardzo trudnym zadaniem dla jego ochrony. Śmierć przywołuje wszelkiego rodzaju myśli. O rzeczach dawno zapomnianych. Dobrych wspomnieniach. Ale także tych wątkach złych, które się w nią wplatają. Nazajutrz po śmierci Adama Mickiewicza, 27 listopada 1855 r., powstał, jak to było w zwyczaju, cykl prac upamiętniających zmarłego. Po sporządzeniu aktu zgonu wykonano rysunek, następnie fotografię, a na końcu gipsowy odlew jego twarzy. Choć dziś ten rytuał wydaje się nam dziwny i niezrozumiały, a różnorodność tworzonych „ostatnich portretów” jest przesadna, współczesnych mogła dziwić jego okrojona forma. Przypomnijmy na przykład, że po śmierci Fryderyka Chopina, zaledwie sześć lat wcześniej, nie tylko wykonano podobne portrety, ale także obcięto pasma włosów, a nawet wyjęto kompozytorowi serce. Czwartego dnia po śmierci ciało Mickiewicza zabalsamowano w całości, a następnie, ze względu na to, że domniemaną przyczyną śmierci była cholera, złożono je w trzech trumnach: dębowej, blaszanej i orzechowej. W trumnie, oprócz krucyfiksu, zwłokom towarzyszyło zdjęcie jego żony Celiny i pukiel włosów najmłodszego syna Józia. Chciałabym podziękować Bogu za moich rodziców, Iza westchnęła głęboko i jakby przez mgłę zanuciła sobie znaną piosenkę Urszuli. „Kto mi tuż przed snem nucił bajki baj baj I kto przybiegał z bzem kiedy maił się maj Kto wybaczał mi każdą złość, każdy błąd Gdy kryłam wielkie łzy w domu najmniejszy kąt Co wieczór obraz ten kołysze mnie do snu Tato młody jak maj i mama wśród bzu. Cudownych rodziców mam, Cudownych rodziców mam, Odkryli mi każdą z dróg po której szłam. Mam cudownych rodziców bo, Przyjaciółmi moimi są, W porę rzekli mi dalej to Idź drogą swą… Sama idę więc, ale po drogach mych Będą wciąż za mną biec i mnie strzec myśli ich Jak motyl zastygł czas pod fotografii szkłem Patrzę na nie nie raz i jedno wiem! Cudownych rodziców mam Cudownych rodziców mam Odkryli mi każdą z dróg po której szłam Mam cudownych rodziców bo Przyjaciółmi moimi są W porę rzekli mi dalej to Idź drogą swą.” Ale w życiu innych bywa bardzo różnie, tu Iza wspomniała o tym, iż Ewelina Korzeniowska, matka Josepha Conrada, została w 1861 r. oskarżona o pracę emisariuszowską, a ojciec, Apollo Korzeniowski, współzałożyciel Komitetu Ruchu – zalążku Rządu Narodowego w Powstaniu Styczniowym – osadzony w warszawskiej Cytadeli. Rok później oboje zostali zesłani do Wołogdy, a potem do Czernichowa, gdzie Ewelina zmarła na gruźlicę w wieku 32 lat. Po latach Conrad wspominał, że jego świadome życie zaczęło się na dziedzińcu warszawskiej Cytadeli, dokąd jako czteroletni chłopiec zanosił z babką paczki z żywnością dla ojca. Z opisu jej syna wyłania się portret kobiety nadzwyczaj ciepłej i silnej, oddanej swojej rodzinie i ojczyźnie: „Musiał to być rok 1864, a według innego systemu obliczeń działo się to z pewnością w roku, kiedy dozwolono matce opuścić miejsce wygnania […]. Jest to także rok, od którego począwszy pamiętam matkę z większą wyrazistością, nie tylko jako czyjąś kochającą, cichą, opiekuńczą obecność o szerokim czole i oczach wyrażających jakby słodki nakaz; pamiętam także wielki zjazd wszystkich krewnych z bliska i z daleka, siwe głowy przyjaciół rodziny, składających mej matce hołd szacunku i miłości w domu jej ulubionego brata, który w kilka lat później miał mi zastąpić oboje rodziców”. Po powrocie z roboty w fabryce szkła Pani Eleonora znajdowała czas na porządki, szczególnie na święta. Iza zapamiętała to dobrze: mama wysprzatała…dom..Odświeżyła każdy kryształ..Przetarła każdą figurkę…która przypominała..miniony czas..Choinka jeszcze…Westchnęła ..smutnowszyscy ją ubierali..razem ..zawsze razem..Dzisiaj sama ale nie narzeka ..bo co to zmieni..Miała bogate życie..przeżyła tyle cudownych chwil. Dzieci..gdzieś są…jeszcze. telefon..milczy Poczeka…po co żale..każde ma swoje życie..Rozsypała..bombki..Przejrzała lamete..zszarzała.. straciła blask..Lampki rozplatałaŚwiecą jak za dawnych lat..Ziółka wystygly w filiżance..W piecu..podskakują iskierkiPoczłapała do kuchni..Pachnie..w niej świątecznie..i ..kto to wszystko zje…Obdaruje .. sąsiada..Choinka..pachnie co roku kupuje mniejsząale zawsze.. świeżą..Błyskają.. ozdóbki..ubiera powolutku..z namaszczeniem przeciąga czas Przypomina ..sobie wszystko ..co było przed laty…Kto co potłukł..Jakiś żart.. Barszczem obrus poplamiony.. Samotna ..nie ..skąd.. ale sama..stara baba.. jak niedawno usłyszałaWczoraj jeszcze.. piekna, młoda.. Dom pełen wrzawy świątecznej Kolędy..nutki…Dzieci..krzyk.. Mikołaj..I o pierwsza Gwiazda…Wołała ..siadajcie do stołu..czas..Jutro zasiądzie sama..zaprosi ..jednak sąsiada..Czas taki rodzinny.. będzie namiastka.. Poranek wigilijny.. Telefon..Mamo.. wpadamy..i co mamy przywieżć..Mam wszystko..potrzeba mi Was ..tylko..I cuda sie zdarzają ..raz na parę lat w końcu Wigilia… „Są chwile, kiedy róża jest ważniejsza niż kawałek chleba.” W wigilijne popołudnie z „kawiarni” Iza przyniosła gwiazdę betlejemską. Naukowcy sfilmowali rośliny komunikujące się. Naukowcy sfilmowali roślinę „komunikującą się” ze swoją sąsiadką za pomocą wyrafinowanego systemu związków unoszących się w powietrzu. Te niezauważalne sygnały chemiczne służą roślinom, odstraszając roślinożerców i ostrzegając pobliskie rośliny o potencjalnych zagrożeniach. Chociaż naukowcy byli świadomi tych mechanizmów obronnych roślin od lat 80. XX wieku, mechanizm, w jaki rośliny odbierają i reagują na te sygnały, pozostawał tajemnicą. Aby nagrać ten materiał, naukowcy użyli pompy do przeniesienia związków emitowanych przez uszkodzone i zainfekowane owadami rośliny na zdrowe rośliny i obserwowali reakcje za pomocą mikroskopu fluorescencyjnego. Eksperymenty polegały na wystawianiu liści różnych roślin na działanie gąsienic, a następnie monitorowaniu reakcji nietkniętych roślin na sygnały niepokoju emitowane przez uszkodzone rośliny. Rośliny komunikują się ze sobą jako strategia przetrwania w celu obrony przed zagrożeniami i optymalizacji wzrostu. Używają różnych sygnałów chemicznych do przesyłania informacji o warunkach środowiskowych, takich jak ataki roślinożerców lub obecność patogenów. Kiedy roślina jest pod wpływem stresu, uwalnia te sygnały do powietrza, a sąsiednie rośliny je wykrywają. Ta komunikacja umożliwia pobliskim roślinom przygotowanie się na potencjalne zagrożenia poprzez wywoływanie reakcji obronnych, takich jak wytwarzanie substancji chemicznych w celu odstraszania roślinożerców lub wzmacnianie ścian komórkowych. Rośliny mogą również komunikować się za pośrednictwem podziemnych sieci grzybów zwanych mikoryzą, dzieląc się składnikami odżywczymi i informacjami o warunkach glebowych. Te mechanizmy komunikacji pomagają roślinom dostosowywać się i rozwijać w ich ciągle zmieniającym się otoczeniu. Nie tylko rośliny są bohaterami naszych wspomnień, ale również drzewa się komunikują… Popatrzcie na drzewa świąteczne, na tę wersję drzew, jakie zostały pięknie ustrojone. One chcą coś nam przekazać… prawdę ostatnią o życiu człowieka. Tego popołudnia Izę znów uniosły ją fale wspomnień. A nawet odczytała coś z książki, jej szlachetne ręce odsłoniły ten fragment: Święty proboszcz Jan Vianney mówił w kazaniu: „Bardzo bolesne i przejmujące jest położenie naszych rodziców, krewnych i znajomych, jeżeli zeszli z tego świata nie uczyniwszy zadość Bożej sprawiedliwości. Skazani bowiem zostali do tego strasznego więzienia, które się czyśćcem nazywa i tam zostawać będą dopóki długów swoich nie spłacą.” Iza miała wspaniałych rodziców. „Któż mi tuż przed snem nucił bajki baj baj”. Tata był przy niej zawsze. Choć życie Pana Roberta naznaczone było ciągłymi poszukiwaniami duszy. Dzieciństwo spędzone w złożonym środowisku rodzinnym oraz młodzieńcze doświadczenia rozwinęły w nim wyostrzoną wrażliwość i głęboką świadomość ludzkiego cierpienia. Elementy te znalazły wyraźne odzwierciedlenie w jego życiu, gdzie liryczne „ja” zostaje skonfrontowane z egzystencjalnymi tematami, takimi jak śmierć, samotność, miłość i relacja z naturą. Robert był człowiekiem o wrażliwej i niespokojnej duszy, nieustannie poszukującym siebie i swojego miejsca w świecie. Był introwertykiem i powściągliwym człowiekiem, który wolał samotność od światowości. Jego życie naznaczone było licznymi przeprowadzkami i ciągłym poszukiwaniem odosobnionych miejsc, w których mógłby poświęcić się pisaniu. Jego osobowość odznaczała się głęboką wrażliwością i ciągłą walką pomiędzy chęcią życia a strachem przed śmiercią. Romantyczne relacje taty były często udręczone i skomplikowane. Miał szczególny urok w kobietach, ale jednocześnie sprawiał wrażenie niezdolnego do nawiązywania trwałych więzi. Po śmierci mamy nie lubił sławnych przyjęć w „kawiarni” i wolał żyć w dyskretnej samotności. Często odmawiał zaproszeń i uznania, starając się chronić swoją prywatność. Był słaby fizycznie i cierpiał na kilka chorób. Jego niepewny stan zdrowia często zmuszał go do zmiany lokalizacji i przerywania projektów. Pomimo złego stanu zdrowia ciężko pracował. Praca była dla niego istotną koniecznością, sposobem na nadanie sensu swojej egzystencji. Natura była dla Roberta ciągłym źródłem inspiracji. Uwielbiał chodzić po lesie, obserwować zwierzęta i słuchać szumu wiatru w drzewach. Przyroda była dla niego miejscem schronienia i pocieszenia, miejscem, w którym mógł odnaleźć poczucie spokoju i harmonii. Iza zapamiętała, że tata był zawziętym kibicem sportu. Ten mecz oglądaliśmy wspólnie. Mecz, o którym stało się potem bardzo głośno. Historia jednej zmiany. Ludzie miastowi zawsze nie doceniają przyjęć jakie zasiewamy w krajobrazie naszych emocji. Tutaj czasem powietrze jest zbyt zawiesiste, żeby stało się jasne. Ale przecież potrzebujemy radości i nic nie zrobiłoby nam lepiej, nie uczyniłoby nas bardziej szczęśliwymi, jak zjedzenie ciastka, Iza mówiła. Kiedyś do rodziców, gdy żyli, powiedziała: – Byliście dla siebie „widzeniem w tunelu”. Od kiedy pozostajecie razem, jakbyście myśleli, że tak nie jest. Że nie możesz żyć bez niej. Ale możesz. Jesteś niesamowitą mamo, zadziwiająca. Tia, i nie musisz przebywać z pierwszym mężczyzną, który zwraca na ciebie uwagę. A tata odpowiedział: – Wyjątkowo, myślę, oparłem się na niej bardziej jak powinienem, i to jest jeden z powodów, iż zaczęliśmy się rozchodzić. Ale co to była za historia jednej zmiany? Igrzyska Olimpijskie w Monachium, 5 września 1972, mecz ze Związkiem Radzieckim. Najważniejsza bramka w życiu Zygdryda Szołtysika. Ludzie piłki nożnej wspominali potem: Włodzimierz Lubański: – Rosjanie nas pogonili w pierwszej połowie. Mieli zespół, który mógł powalczyć z każdym na świecie. Zamiast biegać z piłką, biegaliśmy za piłką. Gola strzela Ołeh Błochin, Polacy długo przegrywają zero do jednego. Zygfryd Szołtysik mecz ogląda z ławki: – Pamiętam, że zostało dwadzieścia minut do końca, a tu wciąż niezbyt się nam to kleiło. Związek Radziecki był dużo lepszy. Mieliśmy szczęście, że przegrywaliśmy tylko jedną bramką. Górski tymczasem gorączkowo myśli, co by tu jeszcze zmienić. Pierwszą zmianę wymuszają okoliczności: Gorgoń ma kontuzję, wchodzi za niego Kraska. W drugiej połowie Rosjanie grają wolniej, najwyraźniej cieszą się już ze zwycięstwa. Tym bardziej trzeba wzmocnić atak. Tym razem Kazimierz wycofuje Guta, który gra od początku meczu. Kto w zamian? Szymczak wydaje się za mało doświadczony. Z ławki rezerwowych trener wywołuje Andrzeja Jarosika, który nie grał jeszcze na igrzyskach. Jarosik ociąga się, najpewniej nie chce się przyczyniać do przegranego meczu. W swoim klubie jest gwiazdą, najlepszym strzelcem w historii Zagłębia Sosnowiec, a w dwóch poprzednich sezonach – także całej polskiej ligi. Poza tym może mieć za złe trenerowi, że nie stawia na niego w meczach, że woli swoje trójki i dwójki klubowe. „Teraz to ja nie gram” – odpowiada. Być może zaraz wstałby, ale Kazimierz nie chce takiego zawodnika. Od wymarzonego finału dzieli go w końcu dwadzieścia minut. W końcu wypala do Szołtysika: „Mały, zastąpisz Guta”. Hubert Kostka stoi w bramce i nie liczy na cud. Widzi, że Rosjanie są o dwie klasy lepsi. Właściwie mogliby już wygrywać nawet cztery do zera. Polakom awansu do finału nie da nawet remis. Kontuzjowany Jerzy Gorgoń od trzydziestej piątej minuty siedzi na ławce rezerwowych: – Andrzej pewnie czuł się urażony, ale jego zachowanie nie było w porządku. Zawodnik rezerwowy wchodzący na boisko nie może być deptaczkiem, on ma być prawdziwym wzmocnieniem. Ale bijatyki żadnej nie było. Kazio Górski swoim sposobem przyjął jego odmowę do wiadomości i szybko załatwił sprawę. Marian Ostafiński zapamięta to inaczej: – Piłka wypada na out, biegnę po nią, a tam na ławce kłótnia. Janusz Jesionek: – Siedziałem obok: Jarosik nie był gotowy do gry, getry miał opuszczone, buty rozwiązane – a przecież wiedział, że może zagrać. Taki zawodnik, w takim meczu, nie może być zdekoncentrowany. Hubert Kostka: – Gdybym ja był na miejscu Górskiego, tobym się nieźle zdenerwował. A Górski… spokojnie. Nie ten, to woła Zygę. Wtedy poczułem, że to właściwy trener na właściwym miejscu. Dla nas to było zbawienne. Nie wygralibyśmy tego meczu bez Szołtysika. Zawsze kiedy spotykam Zygę, powtarzam mu, że wygrał mi tę olimpijską emeryturę. Szołtysik po latach skromnie stwierdzi, że pewnie był następny na liście trenera. Skoro ten go wreszcie wywołał, chętnie wszedł na boisko. Górski wyjaśni: „Pomyślałem sobie, że muszę coś zrobić, teraz albo nigdy (…), jeśli nie chcę się poddać bez walki. A może to i dobrze, że Jarosik się zawahał, duet Szołtysik–Lubański był doskonale zgrany, a nuż właśnie im się uda zmienić niekorzystny dla nas wynik? »Małego« oszczędzałem z uwagi na dolegliwości, jakie odczuwał po kontuzji odniesionej w meczu z Ghaną, teraz jednak, gdy decydowały się nasze losy, nie mogłem go pominąć”. Do Szołtysika podbiega Gadocha, narzeka, że wszyscy ledwie trzymają się już na nogach. A Szołtysikowi bardzo się chce. Biega między Rosjanami, zachwyca zwodami. Od jego wejścia mija dziesięć minut. Gra przyśpiesza. Szołtysik atakuje środkiem pola i oczywiście kątem oka, jak zazwyczaj robi to w Górniku Zabrze, szuka Lubańskiego. Nie ma jak podać, oddaje piłkę na prawą Ćmikiewiczowi. Ten robi zwód i podaje do Lubańskiego, którego Rosjanie faulują na polu karnym. Z rzutu karnego bramkę zdobywa Deyna. Mija kolejnych osiem minut. Gadocha przedziera się lewym skrzydłem. Niespodziewanie wycofuje piłkę do Lubańskiego. Ten, podbiegając do piłki, dobrze widzi przyjaciela z Zabrza. Ledwie ją muska, wystawia jednemu z najniższych (162 centymetry) na boisku piłkarzy, Szołtysik strzela z siłą tajfunu. Jewhen (Jewgienij) Rudakow jest bez szans. Lubański: – Rosjanie byli już trochę zmęczeni, a my z kolegami mieliśmy dobrze przygotowaną grę kombinacyjną. Szołtysik: – Prawie dziesięć lat grałem w reprezentacji i taki moment nigdy wcześniej ani później mi się nie zdarzył. Wtedy dopiero poczułem, co znaczy strzelić ważną bramkę. Ale tu skończę tę relację. Odsyłam was do biografii Kazimierza Górskiego. Polecam całość: „GÓRSKI. WYGRAMY MY ALBO ONI” „Albo my wygramy albo oni.” „Koniec, kropka, bomba, kto nie skończył, ten trąba”. Kończy się stary rok. W Rzymie Papież Franciszek otwiera znów drzwi „roku świętego”, nowego czasu łaski. Iza zmęczona od szczęśliwych wspomnień westchnęła… Kiedy drzwi się zamykają, często wydaje się, że to koniec czegoś ważnego, ale jest to również szansa, aby zacząć od nowa. Życie ma sposób, aby przekierować nas na ścieżki, których nigdy się nie spodziewaliśmy, takie, które mogą kryć w sobie jeszcze większe możliwości. Pukanie do zamkniętych drzwi, mając nadzieję, że się otworzą, może wyczerpać twojego ducha i utrudnić twój rozwój. Czasami najlepszym sposobem na pójście naprzód jest puszczenie tego, co już ci nie służy i zwrócenie uwagi na nadchodzące możliwości. Każde zakończenie niesie ze sobą lekcję, a każde zamknięte drzwi uczą nas odporności. Zamiast rozpamiętywać to, co utracone, skup się na tym, co nadejdzie. Ufaj, że życie ma cel dla każdego zakrętu i zakrętu i bądź otwarty na odkrywanie drzwi czekających na odblokowanie… – Dzisiaj wszyscy mnie odwiedzą, muszę otworzyć drzwi wigilijne – Iza zdecydowanie stwierdziła – otworzyć na oścież również dla nieobecnych. Albowiem słyszę te słowa wciąż: Wpuść, idź dalej i wierz, że twój kolejny rozdział (w życiu) przyniesie jaśniejsze horyzonty.
____
Stanisław Barszczak, Rewizja standardów filozofowania w duchu abstrakcji
Jak wspomniałem przy innej okazji w felietonach dla dorosłych próbuję zachowywać standardy filozofowania. Pierwszy przykład opieram na kwestii istnienia Absolutu, która odbiega od fenomenu podobieństwa. Albowiem nie załatwimy się tak łatwo z przypadkiem dwóch różnych odcieni barwy czerwonej. Porównajmy ten sam kolor płatków róży i tulipana. Oba odcienie kwiatów podpadają pod ogólne pojęcie barwy czerwonej. Tutaj to, co ogólne jest czerwienią. Co pozostaje różne od sposobu takiego istnienia. Ale fakt podobieństwa można uznać za pierwotny – wyliczenie odcieni barwy pozwala na prowizoryczność i arbitralność. Por. życzeniowy świat Platona.
A drugi przykład zaczerpnąłem z uniwersaliów. Porównajmy tutaj receptę dołączania kolejnych kostek w dominie do zapoczątkowanej ich sekwencji (gra podobna do warcabów czy skrabli). Recepta stosuje się do pewnej jednolitej w podstawowym aspekcie dziedziny, złożonej z wzajemnie niesamodzielnych składników. Recepta stosuje się każdorazowo do calej dziedziny. Połączenie dowolnych dwóch kostek z góry wyznacza wszelkie możliwe sposoby układu pozostałych. Ale niemała liczba przypadków funkcjonuje bez odwoływania się do istności ogólnych we właściwym sensie tego słowa.
Zauważmy tutaj szczególną naturę tworów matematyki i logiki. Pod pojęcie prostokąta podpadają inne czworoboczne figury, i to nie z uwagi na ich podobieństwo, lecz z powodu spełniania przez nie precyzyjnie określonego kryterium. Istnieją w matematyce pojęcia i prawa ściśle ogólne.
W tym miejscu zamierzyłem przywołać aporie, trudności złączone z abstrakcją. Po pierwsze prosta abstrakcja możliwa dlatego, że przejście od indywiduum (np. poszczególnego trójkąta prostokątnego) do ogółu (trójkąta w ogóle) odbywa się w granicach tej samej dziedziny bytowe przedmiotów idealnych. Skądinąd przekonujemy się, że indywidua w świecie realnym powstają i giną, nie mogą składać się na ideę w taki sposób, jak części składają się na całość, wtedy bowiem idea traciłaby swoją jedność. Indywidua byłyby egzemplifikacją „zrośnięte”, nie byłyby odrębnymi indywiduami. Por. Idea i jej egzemplifikacja, odwzorowanie, relacja egzemplifikacji, niezmienna idea i podlegające zmianie indywidua).
Inna aporia wynika z relacji podobieństwa (por. argument ‚trzeciego człowieka’). Wzorzec, podobieństwo kopii jest zapośredniczone w podobieństwo ich obu do czegoś trzeciego – hiperwzorca, trzeciego czlowieka. Ponieważ my nie jesteśmy odrębnymi indywiduami, pojawia się tutaj zasygnalizowany w tytule felietonu duch abstrakcji. W związku z tym można mówić na przykład o realiźmie umiarkowanym w spostrzeganiu przedmiotów. Statyczność Platońskich idei możemy zrównać z dynamizmem żywotów. Jakkolwiek powinniśmy w naszych rozważaniach odróżniać stosunek immanentny od stosunku transcendentnego. Tutaj dla potrzeb puenty felietonu o takich ujęciach rzeczy tylko
wspomniałem. W Sofiście Platon wprowadza koncepcję „największych rodzajów”: bytu, ruchu, spoczynku, tożsamości i różnicy. Platon zaprezentował realizm skrajny w kwestii uniwersaliów (por. dyskusja nad uniwersaliami w średniowieczu). R. Ingarden wyróżnił czyste jakości idealne w obliczu „konkretyzacji” rozmaitego rodzaju. Jakości „czyste” nie są ani ogólne ani jednostkowe.
Arystoteles mówił o „partycypacji” w odsłanianiu rzeczy. „Powszechnik” nie jest samodzielnym bytem. Forma substancjalna – aktywny element. Zainteresowanych bardziej uniwersaliami zapraszam do wertowania Internetu, tam są pojęcia konceptualisty i nominalisty.
W tym momencie Drogiemu Czytelnikowi przytaczam niektóre myśli Pani Octavii E. Butler: Kiedy wściekłość cię dusi, najlepiej nic nie mówić. Wszystko, czego się dotkniesz zmieniasz. Wszystko, co zmieniasz zmienia ciebie. Jedyną trwałą prawdą jest Zmiana. Bóg jest Zmianą. Aby powstać z własnych popiołów, Feniks musi najpierw spłonąć. Najpierw zapomnij o inspiracji. Nawyk jest bardziej niezawodny. Nawyk utrzyma cię niezależnie od tego, czy jesteś zainspirowany, czy nie. Nawyk pomoże ci dokończyć i dopracować twoje historie. Inspiracja nie. Nawyk to wytrwałość w praktyce. Wybieraj swoich przywódców z mądrością i przezornością. Być prowadzonym przez tchórza to być kontrolowanym przez wszystko, czego tchórz się boi. Być prowadzonym przez głupca, to być prowadzonym przez oportunistów, którzy kontrolują głupca. Być prowadzonym przez złodzieja to znaczy oddawać swoje najcenniejsze skarby, aby je ukraść. Być prowadzonym przez kłamcę to znaczy prosić, by kłamać. Być prowadzonym przez tyrana, to znaczy sprzedawać siebie i tych, których kochasz
w niewolę. Ludzie mają prawo nazywać siebie, jak chcą. To mnie nie przeszkadza. To inni ludzie wykonują to powołanie, co mnie przeszkadza. Nie zaczynasz od pisania dobrych rzeczy. Zaczynasz od pisania bzdur i myślisz, że to dobre rzeczy, a potem stopniowo stajesz się w tym lepszy. Dlatego mówię, że jedną z najcenniejszych cech jest wytrwałość.
Nie ma końca Temu, czego żywy świat
będzie od ciebie wymagał. Uważaj:
Ignorancja Chroni samą siebie. Ignorancja
Promuje podejrzenia. Podejrzliwość
Rodzi strach. Strach przepiórczy, nieracjonalny i ślepy, albo strach, ten się czai, wyzywający i zamknięty. Ślepy, zamknięty, Podejrzliwy, przestraszony,
Niewiedza Chroni się, stając się chronioną
Niewiedza rośnie.
Wiedziałam, że są historie, które chciałabym opowiedzieć. Wszystkie zmagania są w zasadzie walką o władzę. Kto będzie rządził? Kto będzie przewodził? Kto zdefiniuje, udoskonali, ograniczy, zaprojektuje? Kto będzie dominował? Wszystkie zmagania są w zasadzie walką o władzę, a większość z nich nie jest bardziej intelektualna niż dwa barany uderzające głowami o siebie. Społeczeństwa represyjne zawsze zdawały się rozumieć niebezpieczeństwo „błędnych” idei. Świat jest pełen bolesnych historii. Czasami wydaje się, że nie ma innych, a mimo to myślę sobie, jak piękny był ten błysk wody między drzewami. Tonący ludzie Czasami umierają, Walcząc ze swoimi wybawcami.
Akceptuj różnorodność. Zjednocz się –
Albo bądź podzielony, okradziony,
rządzony, zabity przez tych, którzy widzą w tobie zdobycz. Akceptuj różnorodność
Albo bądź zniszczony. Nie ma nic nowego pod słońcem, ale są nowe słońca. Życzliwość łagodzi zmiany. Miłość uspokaja strach. A słodka i potężna
Pozytywna obsesja tłumi ból, odwraca wściekłość, i angażuje każdego z nas
w największe, najintensywniejsze
z naszych wybranych zmagań. Uważaj:
w czasie wojny, ale także w czasie pokoju,
więcej ludzi umiera z powodu nieoświeconego egoizmu, niż z powodu jakiejkolwiek innej choroby. Lepiej pozostać przy życiu, powiedziałem. Przynajmniej dopóki jest szansa na uwolnienie się. Pomyślałem o tabletkach nasennych w moim plecaku i zastanowiłem się, jak wielkim hipokrytą byłem. Tak łatwo było doradzać innym ludziom, aby żyli ze swoim bólem. Jestem pesymistką, jeśli nie będę ostrożny, feministą, czarnoskórym… połączenie ambicji, lenistwa, niepewności, pewności i napędu na ropę.
Nie twórz żadnych obrazów Boga. Akceptuj obrazy, które Bóg dostarczył. Są wszędzie, we wszystkim. Bóg jest Zmianą – Z nasion do drzewa, z drzew do lasu; Z deszczu do rzeki, z rzeki do morza; Z larw do pszczół, z pszczół do roju. Z jednego, wielu; z wielu, jednego; Na zawsze jednoczące, rosnące, rozpuszczające się – na zawsze Zmieniające się. Wszechświat jest autoportretem Boga. Dziecko w każdym z nas zna raj. Raj jest domem. Dom taki, jaki był Albo dom taki, jaki powinien być. Raj to własne miejsce, Własny lud, Własny świat,
Wiedzący i znany, Może nawet kochający i kochany. Jednak każde dziecko jest wyrzucone z raju – w rozwój i nową społeczność, w ogromną, ciągłą
Zmianę. Kiedy spotykam kobietę, która mnie pociąga, wolę kobiety, powiedziałem. A kiedy spotykam mężczyznę, który mnie pociąga, wolę mężczyzn. Masz na myśli, że jeszcze się nie zdecydowałeś. Mam na myśli dokładnie to, co powiedziałem. Powiedziałem ci, że ci się to nie spodoba. Większość ludzi, którzy pytają, zdecydowanie chce mnie mieć po jednej lub po drugiej stronie. To wszystko, co każdy może teraz zrobić. Żyć. Wytrwaj. Przetrwaj. Nie wiem, czy dobre czasy powrócą. Ale wiem, że to nie będzie miało znaczenia, jeśli nie przetrwamy tych czasów. Życzliwość łagodzi zmiany,
Miłość ucisza strach. Mam ogromne i dzikie sumienie, które nie pozwala mi ujść na sucho z rzeczami. Przyciągała mnie science fiction, ponieważ była tak otwarta. Mogłam robić wszystko i nie było żadnych murów, które by cię ograniczały, i nie było żadnej ludzkiej kondycji, której nie można było zbadać. To, że wykształcony nie oznaczało mądrego. Miał rację. Nic w moim wykształceniu ani wiedzy o przyszłości nie pomogło mi uciec. A jednak po kilku latach niepiśmienna uciekinierka o imieniu Harriet Tubman odbyła dziewiętnaście podróży do tego kraju i poprowadziła trzystu zbiegów do wolności.
Jeśli czegoś chcesz – naprawdę tego chcesz, chcesz tego tak bardzo, że potrzebujesz tego jak powietrza do oddychania – jeśli nie umrzesz, to to będziesz mieć. Dlaczego nie? To ma ciebie. Nie ma ucieczki. Jak okrutną i straszną rzeczą byłaby ucieczka, gdyby była możliwa. Kiedy pozorna stabilność się rozpada, Jak musi być – jak wspomniałem Bóg jest zmianą – ludzie mają tendencję do poddawania się strachowi i depresji,
potrzebom i chciwości. Kiedy żaden wpływ nie jest wystarczająco silny, aby zjednoczyć ludzi, to sie dzielą. Walczą, Jeden przeciwko jednemu, grupa przeciwko grupie, o przetrwanie, pozycję, władzę.
Pamiętają stare nienawiści i generują nowe, Tworzą chaos i pielęgnują go.
Zabijają, zabijają i zabijają, Dopóki nie zostaną wyczerpani i zniszczeni, Dopóki nie zostaną podbici przez siły zewnętrzne,
Albo dopóki jeden z nich nie zostanie
przywódcą, Większość pójdzie potem w swoją stronę, albo będzie tyranem, jakiego
Większość się boi. Aby przetrwać,
Pozwól przeszłości Nauczyć cię –
Przeszłych zwyczajów, Walki, Liderów i myślicieli. Pozwól im ci pomóc. Pozwól im cię zainspirować, Ostrzegać cię, Dać ci siłę.
Ale uważaj: Bóg jest zmianą. Przeszłość jest przeszłością. To, co było, nie może
powrócić. Aby przetrwać, poznaj przeszłość. Pozwól jej cię dotknąć. A potem pozwól przeszłości odejść.
Jestem 48-letnią pisarką, która pamięta siebie jako 10-letnią pisarkę i która spodziewa się, że pewnego dnia będzie 80-letnią pisarką. Jestem również wygodnie aspołeczna – pustelnikiem w środku Los Angeles – pesymistką… Próbuję mówić – pisać – prawdę. Próbuję być jasna. Nie interesuje mnie bycie wymyślną, ani nawet oryginalną. Jasność i prawda wystarczą, jeśli tylko uda mi się je osiągnąć. Miasta kontrolowane przez duże firmy to stara bajka w science fiction. Moja babcia zostawiła całą półkę starych powieści science fiction. Podgatunek miasta-firmy zawsze wydawał się mieć bohatera, który przechytrzył, obalił lub uciekł „firmie”. Nigdy nie widziałam takiego, w którym bohater walczył jak diabli, aby firma go przyjęła i niedopłaciła. W prawdziwym życiu tak właśnie będzie. Tak to jest.
Był jak ja – bratnia dusza, wystarczająco szalony, by wciąż próbować. Wolność jest niebezpieczna, ale też cenna. Nie możesz jej po prostu wyrzucić ani pozwolić jej uciec. Nie możesz jej sprzedać za chleb i soczewicę. Przez lata widziałam, że ludzie muszą być swoimi własnymi bogami i sami tworzyć sobie szczęście. Zło i tak nadejdzie albo nie. Cywilizacja jest dla grup tym, czym inteligencja dla jednostek. Jest to sposób łączenia inteligencji wielu osób w celu osiągnięcia ciągłej adaptacji grupowej. Cywilizacja, podobnie jak inteligencja, może dobrze służyć, służyć odpowiednio lub nie spełniać swojej funkcji adaptacyjnej. Kiedy cywilizacja nie służy, musi się rozpaść, chyba że zostanie zjednoczona przez siły wewnętrzne lub zewnętrzne. Twoi nauczyciele Są wszędzie wokół ciebie. Wszystko, co postrzegasz,
Wszystko, czego doświadczasz, Wszystko, co jest ci dane lub zabrane, Wszystko, co kochasz lub nienawidzisz, potrzebujesz lub się boisz nauczy cię – jeśli się nauczysz.
Bóg jest twoim pierwszym i ostatnim nauczycielem. Bóg jest twoim najsurowszym nauczycielem: subtelnym,
wymagającym. Ucz się lub giń. Mój Bóg mnie nie kocha, nie nienawidzi, nie opiekuje się mną ani mnie nie zna, a ja nie czuję miłości ani lojalności wobec mojego Boga. Mój Bóg po prostu jest.
Najmilsi. Czasami pisałem rzeczy, ponieważ nie potrafiłem ich wypowiedzieć, nie potrafiłem uporządkować swoich uczuć na ich temat, nie potrafiłem ich stłumić w sobie. Jako swego rodzaju rozbitek, byłem szczęśliwy, że mogę uciec do fikcyjnego świata cudzych kłopotów. Ludzie obwiniają cię za rzeczy, które ci robią. Każda historia, którą tworzę, tworzy mnie. Piszę, aby stworzyć siebie. Nie mają mocy, aby poprawić swoje życie, ale mają moc, aby uczynić innych jeszcze bardziej nieszczęśliwymi. A jedynym sposobem, aby udowodnić sobie, że masz moc, jest jej wykorzystanie. Cywilizacja to sposób, w jaki żyją twoi ludzie. Dzikość to sposób, w jaki żyją obcokrajowcy.
Jaźń jest. Jaźń jest ciałem i cielesną
percepcją. Jaźń jest myślą, pamięcią,
wiarą. Jaźń tworzy. Jaźń niszczy.
Jaźń uczy się, odkrywa, staje się.
Jaźń kształtuje. Jaźń adaptuje się. Jaźń
wymyśla własne powody istnienia.
Aby ukształtować Boga, ukształtuj Jaźń.
Fantastyka jest całkowicie otwarta; wszystko, co naprawdę musisz zrobić, to przestrzegać ustalonych przez siebie zasad. Ale jeśli piszesz o nauce, musisz najpierw dowiedzieć się, o czym piszesz.
Wiara inicjuje i kieruje działaniem –
Albo nic nie robi. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jak łatwo można nauczyć ludzi akceptowania niewolnictwa. Zmiana jest jedyną nieuniknioną, nieodpartą, trwającą rzeczywistością wszechświata. Dla nas, to czyni ją najpotężniejszą rzeczywistością,
i po prostu innym słowem na Boga.
Jesteś hierarchiczny. To starsza i bardziej zakorzeniona cecha. Widzieliśmy to u twoich najbliższych krewnych zwierzęcych i u twoich najdalszych. To cecha ziemska. Kiedy ludzka inteligencja służyła jej zamiast nią kierować, kiedy ludzka inteligencja nawet nie uznawała jej za problem, ale była z niej dumna lub w ogóle jej nie zauważała… To było jak ignorowanie raka… W końcu zdałem sobie sprawę, że wiem mniej o samotności, niż myślałem – i znacznie mniej, niż będę wiedział, kiedy on odejdzie. Ciągle prowadzimy głupie wojny, które usprawiedliwiamy i którymi się pasjonujemy, ale w końcu wszystko, co
one robią, to zabijają ogromną liczbę ludzi, okaleczają innych, jeszcze bardziej zubożają, rozprzestrzeniają choroby i głód i przygotowują grunt pod kolejną wojnę. A kiedy patrzymy na to wszystko w historii, po prostu wzruszamy ramionami i mówimy, cóż, tak właśnie jest. Tak zawsze było.
Widziałam, jak edukacja staje się bardziej przywilejem bogatych niż podstawowymi potrzebami – że musi tak być, jeśli cywilizowane społeczeństwo ma przetrwać. Obserwowałam, jak wygoda, zysk i bezwładność usprawiedliwiały większą i bardziej niebezpieczną degradację środowiska. Obserwowałam, jak ubóstwo, głód i choroby stawały się nieuniknione dla coraz większej liczby ludzi.
Przeznaczeniem ziemskich ziaren jest zapuszczenie korzeni wśród gwiazd.
Niewolnictwo było długim, powolnym procesem tępienia. Potem w jakiś sposób ściągnąłem się w jedną z książek Kevina o II wojnie światowej – książkę zawierającą fragmenty wspomnień ocalałych z obozów koncentracyjnych. Historie bicia, głodu, brudu, chorób, tortur, wszelkiej możliwej degradacji. Jakby Niemcy próbowali zrobić w ciągu zaledwie kilku lat to, nad czym Amerykanie pracowali przez prawie dwieście lat… Podobnie jak naziści, biali z okresu przedwojennego wiedzieli sporo o torturach – znacznie więcej, niż kiedykolwiek chciałem się o tym dowiedzieć. Do zobaczenia, tymczasem.
____
obaczenia, tymczasem.
_____
Stanisław Barszczak, Revision of the standards of philosophizing in the spirit of abstraction As I mentioned on another occasion in columns for adults, I try to maintain the standards of philosophizing. I base the first example on the issue of the existence of the Absolute, which differs from the phenomenon of similarity. Because we will not deal so easily with the case of two different shades of red. Let us compare the same color of rose and tulip petals. Both shades of flowers fall under the general concept of the color red. Here, what is general is red. What remains different from the way of such existence. But the fact of similarity can be considered primary – the enumeration of shades of color allows for provisionality and arbitrariness. Cf. Plato’s wishful world. And I took the second example from universals. Let us compare here the recipe for adding successive tiles in a domino to their initiated sequence (a game similar to checkers or scribbles). The recipe applies to a certain domain that is uniform in its basic aspect, composed of mutually dependent components. The recipe is applied to the entire domain each time. The combination of any two cubes predetermines all possible ways of arranging the remaining ones. But a considerable number of cases function without referring to general entities in the proper sense of the word. Let us note here the special nature of mathematical and logical creations. Other quadrilateral figures fall under the concept of a rectangle, and not because of their similarity, but because they meet a precisely defined criterion. There are strictly general concepts and laws in mathematics. Here I intended to recall aporias, difficulties connected with abstraction. First, simple abstraction is possible because the transition from an individual (e.g. a particular right-angled triangle) to a whole (a triangle in general) takes place within the limits of the same domain of existence of ideal objects. Moreover, we are convinced that individuals in the real world come into being and perish; they cannot constitute an idea in the same way that parts constitute a whole, because then the idea would lose its unity. Individuals would be „fused” by exemplification, they would not be separate individuals. Cf. Idea and its exemplification, mapping, exemplification relation, unchanging idea and individuals subject to change). Another aporia results from the relation of similarity (cf. the argument of the ‚third man’). The pattern, the similarity of the copy is mediated by the similarity of both of them to something third – the hyperpattern, the third man. Since we are not separate individuals, the spirit of abstraction indicated in the title of the column appears here. In connection with this, we can speak, for example, of moderate realism in the perception of objects. We can equate the staticity of Platonic ideas with the dynamism of lives. However, in our considerations we should distinguish the immanent relation from the transcendent relation. Here, for the purposes of the punch line of the column, I have only mentioned such approaches to things. In the Sophist, Plato introduces the concept of „greatest kinds”: being, motion, rest, identity, and difference. Plato presented extreme realism in the matter of universals (cf. the discussion of universals in the Middle Ages). Roman Ingarden distinguished pure ideal qualities in the face of „concretization” of various kinds. „Pure” qualities are neither general nor individual. Aristotle spoke of „participation” in revealing things. „Universal” is not an independent being. Substantial form – an active element. I invite those more interested in universals to browse the Internet, where the concepts of conceptualist and nominalist are available. At this point, Dear Reader, I quote some of the thoughts of Ms. Octavia E. Butler: When rage chokes you, it is best to say nothing. Everything you touch changes you. Everything you change changes you. The only lasting truth is Change. God is Change. In order to rise from its own ashes, the Phoenix must first burn. First, forget about inspiration. Habit is more reliable. Habit will sustain you whether you are inspired or not. Habit will help you finish and polish your stories. Inspiration will not. Habit is persistence in practice. Choose your leaders with wisdom and foresight. To be led by a coward is to be controlled by everything the coward fears. To be led by a fool is to be led by opportunists who control the fool. To be led by a thief is to give up your most precious treasures to be stolen. To be led by a liar is to beg to be told to lie. To be led by a tyrant is to sell yourself and those you love into slavery. People have the right to call themselves whatever they want. That doesn’t bother me. It’s other people doing that calling that bothers me. You don’t start out writing good stuff. You start out writing crap and you think it’s good stuff, and then you gradually get better at it. That is why I say that one of the most valuable qualities is perseverance. There is no end to what the living world will be from required you. Beware: Ignorance Protects itself. Ignorance Promotes suspicion. Suspicion Generates fear. Fear, quail-like, irrational and blind, or fear, that lurks, defiant and closed. Blind, closed, Suspicious, frightened, Ignorance Protects itself, becoming protected Ignorance grows. I knew there were stories I wanted to tell. All struggles are essentially struggles for power. Who will rule? Who will lead? Who will define, refine, limit, design? Who will dominate? All struggles are essentially struggles for power, and most of them are no more intellectual than two rams butting heads together. Repressive societies have always seemed to understand the dangers of “wrong” ideas. The world is full of painful stories. Sometimes it seems there are no others, and yet I think how beautiful that glint of water through the trees was. Drowning People Sometimes Die, Fighting Their Saviors. Accept Diversity. Unite – Or Be Divided, Robbed, Ruled, Killed by Those Who See You as Prey. Accept Diversity Or Be Destroyed. There is nothing new under the sun, but there are new suns. Kindness softens change. Love calms fear. And sweet and powerful Positive obsession deadens pain, diverts rage, and engages each of us in the greatest, most intense of our chosen struggles. Beware: in war, but also in peace, more people die from unenlightened selfishness than from any other disease. Better to stay alive, I said. At least while there is a chance to free myself. I thought of the sleeping pills in my backpack and wondered what a hypocrite I was. It was so easy to advise other people to live with their pain. I am a pessimist, if I am not careful, a feminist, a black man… a combination of ambition, laziness, uncertainty, certainty, and oil drive. Do not create any images of God. Accept the images that God has provided. They are everywhere, in everything. God is Change – From seed to tree, from trees to forest; From rain to river, from river to sea; From larvae to bees, from bees to swarm. From one, many; from many, one; Forever uniting, growing, dissolving – forever Changing. The universe is a self-portrait of God. The child in each of us knows paradise. Paradise is home. Home as it was Or home as it should be. Paradise is one’s own place, One’s own people, One’s own world, Knowing and known, Maybe even loving and loved. But every child is thrown out of paradise – into growth and new community, into vast, ongoing Change. When I meet a woman who attracts me, I prefer women, I said. And when I meet a man I’m attracted to, I prefer men. You mean you haven’t made up your mind yet. I mean exactly what I said. I told you you wouldn’t like it. Most people who ask definitely want me on one side or the other. That’s all anyone can do now. Live. Persevere. Survive. I don’t know if the good times will return. But I know it won’t matter if we don’t survive these times. Kindness softens change, Love quiets fear. I have a huge and fierce conscience that won’t let me get away with things. I was drawn to science fiction because it was so open. I could do anything and there were no walls to hold you back, and there was no human condition that couldn’t be explored. Just because educated didn’t mean smart. He was right. Nothing in my education or knowledge of the future helped me escape. Yet, after a few years, an illiterate fugitive named Harriet Tubman made nineteen trips to this country and led three hundred fugitives to freedom. If you want something—you really want it, you want it so badly that you need it like air to breathe—if you don’t die, you’ll have it. Why not? It has you. There’s no escape. How cruel and terrible it would be to escape if it were possible. When the appearance of stability breaks down, As it must be—as I said, God is change—people tend to give in to fear and depression, need and greed. When no influence is strong enough to unite people, they divide. They fight, One against one, group against group, for survival, position, power. They remember old hatreds and generate new ones, They create chaos and nurture it. They kill and kill and kill, Until they are exhausted and destroyed, Until they are conquered by outside forces, Or until one of them becomes the leader, Most will then go their own way or be the tyrant that Most fear. To survive, Let the past Teach you – Past customs, Fights, Leaders and thinkers. Let them help you. Let them inspire you, Warn you, Give you strength. But beware: God is change. The past is the past. What was, it cannot return. To survive, know the past. Let it touch you. Then let the past go. I am a 48-year-old writer who remembers herself as a 10-year-old writer and who expects to be an 80-year-old writer someday. I am also comfortably antisocial—a hermit in the middle of Los Angeles—a pessimist… I try to tell—write—the truth. I try to be clear. I am not interested in being fancy, or even original. Clearness and truth will suffice, if I can achieve them. Cities controlled by large corporations are an old fable in science fiction. My grandmother left a whole shelf of old science fiction novels. The company-city subgenre always seemed to have a hero who outwitted, overthrew, or escaped “the company.” I have never seen one where the hero fought like hell to be accepted by the company and underpaid. In real life, that is how it will be. That is how it is. He was like me—a kindred spirit, crazy enough to keep trying. Freedom is dangerous, but it is also precious. You cannot simply throw it away or let it escape. You cannot sell it for bread and lentils. Over the years I have seen that people must be their own gods and create their own happiness. Evil will come or it will not. Civilization is to groups what intelligence is to individuals. It is a way of combining the intelligence of many individuals in order to achieve continuous group adaptation. Civilization, like intelligence, can serve well, serve adequately, or fail to fulfill its adaptive function. When a civilization does not serve, it must fall apart unless it is unified by internal or external forces. Your teachers are all around you. Everything you perceive, Everything you experience, Everything that is given or taken from you, Everything you love or hate, need or fear will teach you – if you learn. God is your first and last teacher. God is your harshest teacher: subtle, demanding. Learn or perish. My God does not love me, hate me, care for me, or know me, and I feel no love or loyalty to my God. My God simply is. The kindest. Sometimes I wrote things because I could not say them, could not sort out my feelings about them, could not suppress them. As a kind of castaway, I was happy to escape into the fictional world of other people’s troubles. People blame you for the things they do to you. Every story I create creates me. I write to create myself. They have no power to improve their lives, but they have the power to make others even more miserable. And the only way to prove to yourself that you have power is to use it. Civilization is the way your people live. Savagery is the way foreigners live. The self is. The self is the body and the body’s perception. The self is thought, memory, belief. The self creates. The self destroys. The self learns, discovers, becomes. The self shapes. The self adapts. The self invents its own reasons for being. To shape God, shape the Self. Fantasy is completely open-ended; all you really have to do is follow the rules you set. But if you’re writing about science, you have to first figure out what you’re writing about. Belief initiates and directs action – Or does nothing. I never realized how easily people can be taught to accept slavery. Change is the only inevitable, compelling, ongoing reality of the universe. To us, that makes it the most powerful reality, and just another word for God. You are hierarchical. It’s an older and more ingrained trait. We’ve seen it in your closest animal relatives and your most distant ones. It’s an earthly trait. When human intelligence served it instead of directing it, when human intelligence didn’t even acknowledge it as a problem but was proud of it or didn’t notice it at all… It was like ignoring cancer… I finally realized that I knew less about loneliness than I thought—and much less than I would know when it was gone. We keep fighting stupid wars that we justify and get excited about, but in the end all they do is kill huge numbers of people, maim others, impoverish others, spread disease and hunger, and prepare the ground for another war. And when we look at all of this in history, we just shrug and say, well, that’s the way it is. That’s the way it’s always been. I saw education become more of a privilege of the rich than a basic need—that it had to be if civilized society was to survive. I watched as convenience, profit, and inertia justified greater and more dangerous environmental degradation. I watched as poverty, hunger, and disease became inevitable for more and more people. The seeds of Earth are destined to take root among the stars. Slavery was a long, a slow process of extinction. Then I somehow got drawn into one of Kevin’s books about World War II – a book of fragments of memories from concentration camp survivors. Stories of beatings, hunger, filth, disease, torture, every possible degradation. As if the Germans had tried to do in just a few years what the Americans had been working on for almost two hundred years… Like the Nazis, the whites of the pre-war period knew a lot about torture – a lot more than I ever wanted to know. See you soon.
____
Stanisław Barszczak, Pomyśl że możesz!
Najpierw uwierz w zachętę do Spowiedzi
Ojciec Pio zaczynał od pytania, kiedy ostatni raz penitent korzystał z tego sakramentu, a kończył zachętą do częstszego przystępowania do sakramentu pokuty. Miał zwyczaj powtarzać: ,, Najlepiej posprzątane mieszkanie, choćby nawet nikt w nim nie przebywał, wymaga po jakimś czasie ponownego sprzątania”. Przekonywał również penitentów o wartości sakramentu pokuty, który przywraca stan łaski uświęcającej i staje się źródłem łaski uczynkowej, pomagającej pełnić dobre czyny i realizować powzięte postanowienia: ,,Korzystaj ze spowiedzi świętej co najmniej co osiem dni, by nie tracić łaski Bożej i nie zmienić swego postępowania oraz zyskać wszystkie możliwe odpusty”. Penitentów, którzy nie spowiadali się nawet przez ponad czterdzieści lat, Ojciec Pio nakłaniał do spowiedzi słowami pełnymi otuchy i nadziei w Boże miłosierdzie: ,,Mam świadomość, że popełniłeś grzechy wszelkiego rodzaju! Ale pamiętaj: twoje grzechy, choćby nie wiem jak liczne i ciężkie, mają granice. Boże miłosierdzie jest nieskończone”.
Grzesznicy, którzy przyjęli zaproszenie, nigdy się nie zawiedli, lecz odchodzili od kratek konfesjonału, płacząc ze szczęścia. Natomiast lękających się spowiedzi zachęcał: ,, Nie musisz nic mówić. Odpowiesz tylko na moje pytania”, a wątpiącym w otrzymanie rozgrzeszenia mówił o ufności mającej oparcie w ofierze Chrystusa: ,,Kosztowałeś Go zbyt wiele, żeby miał cię opuścić”. Dla tych, którzy mówili, że nie wierzą w miłosierdzie i w Boga, miał jedną odpowiedź, że Bóg wierzy w ich dobroć.
Następnie postaraj się podialogować z chłopcem lub starciem.
Spotkali się Mały chłopiec i starzec:
Powiedział mały chłopiec: „Czasami upuszczam łyżkę”. Powiedział stary człowiek: „Ja też to robię”. Mały chłopiec wyszeptał: „Zmoczyłem się w spodnie”.
„Ja też to robię” zaśmiał się mały starzec.
Powiedział mały chłopiec: „Często płaczę”. Stary człowiek skinął głową: „Ja też”. „Ale co najgorsze” powiedział chłopiec: „wydaje się, że dorośli nie zwracają na mnie uwagi”. I poczuł ciepło pomarszczonej starej ręki. „Wiem, co masz na myśli” powiedział mały starzec.
Na koniec po takim przygotowaniu zasłużyłeś na prawdziwą przygodę. A przed tobą najwspanialsze Boże Narodzenie, z tobą najbliżsi i krajanie już chcą wyruszyć w najdalszy świat, by zobaczyć go możliwie najbliżej.
Touch the Horizon – 14 dniowa wycieczka po Colorado, Nowym Meksyku, Teksasie Ruszamy z Polski! To będzie 14 dni pełnych przygód i niezapomnianych widoków! Czekają na Was wydmy w górach, białe plaże… bez morza, podziemne jaskinie, które zapierają dech, i wspinaczka na „dach” Teksasu!
Przemierzycie pustynię, która wygląda jak ogród botaniczny (jaszczurki i węże w pakiecie), poczujecie klimat amerykańskiego pogranicza i odwiedzicie najstarszą osadę w Ameryce Północnej!
Przekroczycie Rio Grande – Rzekę Kłopotów – a potem odpoczniecie w szmaragdowych wodach Zatoki Meksykańskiej. Na deser: 6 parków narodowych i 3 miejsca UNESCO!
W cenie naszej wycieczki: transport,
noclegi, wsparcie opiekuna i ubezpieczenie. Możliwość wypożyczenia roweru. Przygotuj się na przygodę życia! Let’s go! Ahoj przygodo!
Mały Jaś i Stanisław.
Stanisław Barszczak, Think You Can!
First, Believe in the Encouragement to Confession
Padre Pio began by asking when the penitent had last used this sacrament, and ended by encouraging them to receive the sacrament of penance more often. He used to repeat: „The best cleaned home, even if no one was in it, requires cleaning again after some time.” He also convinced penitents of the value of the sacrament of penance, which restores the state of sanctifying grace and becomes a source of actual grace, helping to perform good deeds and fulfill resolutions made: „Take advantage of holy confession at least every eight days, so as not to lose God’s grace and not to change your behavior and gain all possible indulgences.” Penitents who had not confessed for over forty years were encouraged to do so by Padre Pio with words full of encouragement and hope in God’s mercy: „I am aware that you have committed sins of all kinds! But remember: your sins, no matter how numerous and grave, have limits. God’s mercy is infinite”.
Sinners who accepted the invitation were never disappointed, but they walked away from the confessional bars, crying with joy. On the other hand, he encouraged those who were afraid of confession: „You don’t have to say anything. You will only answer my questions”, and to those who doubted receiving absolution he spoke about trust based on the sacrifice of Christ: „You cost Him too much for Him to abandon you”. For those who said they did not believe in mercy and in God, he had one answer, that God believed in their goodness.
Then try to dialogue with the boy or the fight.
A little boy and an old man met:
A little boy said: „Sometimes I drop the spoon”. The old man said: „I do it too”. The little boy whispered: „I wet my pants”.
„I do it too” the little old man laughed.
The little boy said: boy: „I often cry.” The old man nodded: „Me too.” „But worst of all,” said the boy: „it seems that adults pay no attention to me.” And he felt the warmth of a wrinkled old hand. „I know what you mean,” said the little old man.
Finally, after such preparation, you deserve a real adventure. And the most wonderful Christmas is ahead of you, with you your loved ones and countrymen already want to set off into the farthest world, to see it as close as possible.
Touch the Horizon – 14-day trip around Colorado, New Mexico, Texas We’re leaving from Poland! It will be 14 days full of adventures and unforgettable views! Dunes in the mountains, white beaches… without the sea, underground caves that will take your breath away, and climbing to the „roof” of Texas await you!
You will cross a desert that looks like a botanical garden (lizards and snakes included), feel the atmosphere of the American frontier and visit the oldest settlement in North America!
You will cross the Rio Grande – the River of Troubles – and then relax in the emerald waters of the Gulf of Mexico. For dessert: 6 national parks and 3 UNESCO sites!
The price of our trip includes: transport,
accommodation, support of a guardian and insurance. Possibility of renting a bike. Prepare for the adventure of a lifetime! Let’s go! Long live the adventure!
A little John and Stanislaw.
____
Stanislaw Barszczak, The Divinations of Tiresias
I am interested in the Greek myth of Ariadne. However, I am not Perseus – the Greek demigod of antiquity, the son of Zeus and Princess Danae, who married Andromeda. And who is known as the slayer of Medusa, Polydectes and, unknowingly, his own grandfather Acrisius. I am not Perseus only because the stories of Perseus do not include Medusa with her own history. Who was the Ariadne I mentioned? In Greek mythology, the daughter of the King of Crete Minos and Pasiphae, who helped Theseus get out of the labyrinth. She is best known for helping Theseus kill her brother, Asterion, by offering Theseus a ball of yarn that would help him find his way through the labyrinth. The ball of thread that he unraveled while walking through the Labyrinth helped him find his way back. So when we talk about Ariadne’s Thread, we mean a ball of thread, and this is how it was in Greek mythology, which Ariadne gave to Theseus so that he could get out of the Minotaur’s labyrinth. The phraseological unit Ariadne’s thread means a solution to a given problem or situation, or a clue. An ancient scholiast wrote that Ariadne and Theseus had sex in a sacred grove, and the angry Dionysus revealed it to Artemis, who punished Ariadne with death. According to Plutarch, one version of the myth says that Ariadne hanged herself after Theseus abandoned her. Distraught, Ariadne cursed Theseus and his companions, and they all forgot to change the sail of the ship from black to white. In any case, after Ariadne was abandoned on Naxos, the god Dionysus made her his fiancée, they lived together and had three sons: Thoas, Oenopion and Staphylus. Ariadne was married first to Theseus and then to Dionysus.
Ariadne in Greek means „the purest”. In numerology, the number six is assigned to this name. It symbolizes feminine traits such as sensitivity, gentleness, and nurturing.
Ariadne’s thread solves a problem that can be approached in many ways – be it a physical labyrinth, a logical puzzle or an ethical dilemma – by exhaustively applying logic to all available paths. Some myths suggest that her divine status was a gift from Dionysus, who made her immortal after their union. In some stories, Ariadne is seen as a symbol of renewal and the cycles of life, often linked to the natural rhythms of the earth, much like her husband. On the sidelines of Ariadne’s fate, I would like to make a new reflection here.
I would not allow a man who knows the value of nothing to make me doubt my own value. If that happened, I would be Medusa. If the gods were to hold me accountable for someone else’s sins, if they came to punish someone’s deeds, I would not hide like Pasiphae, Ariadne’s mother.
Most beloved.
In an era of unquestionable technical achievements and the latest technologies, we are now coming to the greatest act of freedom that the world has ever known – the reversal of that free act that the Head of humanity made in Paradise, when he chose the non-God against God. That was the moment when this unfortunate choice was reversed, when God in his Mercy wanted to remake man and give him a new beginning in a new birth of freedom under God. God could have created a perfect man, in order to start humanity from the dust, as he did in the beginning. He could have caused a new man to begin a new humanity out of nothing, just as He did when He created the world. And He could have done so without consulting humanity, but that would have been a violation of human privilege. God would not have led man out of the world of freedom without the free act of a free being. God’s way of dealing with man is not dictatorship but cooperation. If He had redeemed humanity, He would have done so with human consent, not against it. God could have destroyed evil, but only at the cost of man’s freedom, and that would have been too high a price to pay for destroying dictatorship on earth—having a dictator in heaven. Before God created humanity anew, He wanted to consult with them so that the dignity of man would not be destroyed; the specific person He consulted was a woman. In the beginning, it was a man who was asked to ratify the gift; this time it is a woman. The mystery of the Incarnation is very simple: God asks a woman to willingly give Him a human nature. In other words, through the Angel, He said, „Will you make me a man?” Just as the first Eve came from the first Adam, so now, in the rebirth of human dignity, the new Adam will come from the new Eve. And in Mary’s free consent, we have the only human nature ever born in perfect freedom. (cf. Archbishop Fulton Sheen)
In the era of childishness, the world has also opened up to a new dignity of man, of which Keanu Reeves could be an image. He gave most of what he earned in movies to charity or to hospitals, he does not own a villa and lives a modest life, traveling around the city on the New York subway. Abandoned by his father at the age of 3; raised
y with 3 different stepfathers; dyslexic; his dream of becoming a hockey player broken by a serious accident; his daughter died during childbirth; his wife died in a car accident; the person he cares about the most, his sister, has leukemia, which is why he became her guardian during treatment; his best friend, River Phoenix (Joaquin’s brother, with whom he acted in Bella and Damned ), died of an overdose. After everything he’s been through, Keanu Reeves doesn’t miss an opportunity to help people in need. He founded a foundation that supports cancer research and donated astronomical sums to hospitals fighting these diseases. When the movie ”The Lake House” was being filmed, he accidentally overheard a discussion between two locker room attendants; one was crying because she would lose her house if she didn’t pay $20,000 and that same day Keanu deposited that amount of money into the woman’s bank account. In 2010, some of his photos went viral when, for his birthday, Keanu went into a bakery and bought himself a single-candle brioche, eating it right outside the bakery and offering coffee to people who stopped to chat with him. After raking in astronomical sums for The Matrix trilogy, the actor donated over £50 million to the costume and special effects crew: the real heroes of the trilogy, as he defined them. He even gave a Harley-Davidson to each of the stuntmen. For many successful films (The Devil’s Advocate with Al Pacino and The Reservation with Gene Hackman), he agreed to reduce his fee by up to 90% so that the production could hire another star to star with. In 1997, some paparazzi even caught him spending a morning with a bum in Los Angeles, listening to him and sharing his life for a few hours. Most stars, when they make a charitable gesture, tell all the mass media about it. Keanu Reeves is involved in charity only because of moral principles and not to look better in the eyes of his fans, which is why he hides the issue of running a foundation to fight cancer.
This man could buy anything, but instead he gets up every day and chooses something that cannot be bought: humility.
What is our Christian and Advent answer to the rebirth of human dignity, to the ratification of this gift by the woman Mary of Nazareth. And here is my answer. I would like to once again entrust my whole life to the Lord, to know beautiful things in myself and others, to make others happy. Then Jesus comes to us. I intended to build on the rock of the word of God, to use not so much the army of the devil, but the army of the Lord, to listen to the Word of God. He who guards the good things in himself and others will be grateful to the Lord. May the Lord support us in seeing these things and may it be so. Amen.
Dearest
Here I would like to support myself with fiction. Fascinated by meteorites, I reached for the stars, trying to catch a talisman.
I thank my lucky stars that I have come this far. I cling to the satellites, to try to change my space. Solar flares ignite the night as I dance in the dark, running through the Milky Way, distorting the views and thoughts of Those who tend to follow, like particles in Halley’s comet, like fragments of a declining species, with eyes covered with blissful veils. Fascinated by meteorites, the minds of human beings, Fascinated by theories of the Big Bang, by stars that take the initiative. I reached for the stars, trying to catch a talisman.
I thank my lucky stars who have caused me to be able to hide me deep in black holes, thus protecting me from the masses, the toxicity of human beings, and the destruction… Many men and women choose the less adventurous path of relatively unconscious civic and tribal routines. But these seekers are also saved—by the inherited symbolic aids of society, the rites of passage, the sacraments of grace, given to humanity long ago by the Redeemer of the species and transmitted through the millennia. Only those are also saved who know neither an inner calling nor an outer doctrine, whose fate is truly desperate—in other words—most of us today, in this labyrinth outside and inside the heart. Alas, where is the guide, that loving maiden, Ariadne, who will provide us with the simple clue that will give us courage to face the Minotaur, and the means to find the way to freedom when the monster is encountered and killed? The most beautiful word on the lips of humanity is the word „Mother”, and the most beautiful invocation is the invocation „My mother”. It is a word full of hope and love, a sweet and pleasant word flowing from the depths of the heart. Mother is everything – she is our comfort in sadness, our hope in misfortune and our strength in weakness. She is the source of love, mercy, compassion and forgiveness. Here I will say „protecting the rights of others is the noblest and most beautiful goal of man”. Look around the daily redeemers
dredeemers of the world. Khalil Gibran, a young Lebanese, while still in Boston wrote: „Here I am. A youth. A young tree. Whose roots were torn from the hills of Lebanon. Yet here I am deeply rooted. And I would be fruitful.” He would write in „The Prophet,” a famous book from 1923: „Let there be spaces in your community, And let the winds of heaven dance between you. Love one another, but do not form a bond of love: Let it rather be a raging sea between the shores of your souls. Fill one another’s cups, but drink not from the same cup. Give one another your bread, but eat not from the same loaf. Sing and dance together and be joyful, but let each of you be alone, As the strings of a lute are alone, though they tremble in the same music. Give your hearts, but do not give each other. For only the hand of Life can restrain your hearts. And stand together, but not too close together: for the pillars of the temple stand apart, and the oak and the cypress grow not in each other’s shadow.”
PROPHET
„Do not live half a life
and do not die half a death
If you choose silence, then be silent
When you speak, do it until you finish
If you accept, then say it without bluntness
Do not disguise it
If you refuse, then be clear
for an ambiguous refusal is only a weak acceptance
Do not accept half a solution
Do not believe in half truths
Do not dream half a dream
Do not fantasize about half hopes
Half a journey will take you nowhere
You are a whole that exists to live life
and not half a life,” Khalil Gibran wrote.
At this point I would like to give you
A story of Advent about why shiny threads are placed everywhere? I offer you this beautiful story so that your soul may always enjoy good health. Title „The Gift of the Spider”:
Not everyone was happy about the birth of Jesus. At that time there lived a man who was angry and indignant about it. King Herod,
who ruled Palestine on behalf of the Romans,
was a cruel man, overcome by unreasonable jealousy. When he heard from the Magi that a King had been born in Bethlehem, he made a terrible plan: to kill all the little boys in that city. Herod’s soldiers caused pain and despair to many happy families. Joseph and Mary, warned by an angel, took the Child and quickly set off for Egypt. On the evening of the first day of their escape, tired and hungry, they took refuge in a certain cave. It was cold, very cold, and the ground was covered with frost. The family huddled in a corner of the cave. They huddled together to warm themselves a little. It was impossible to light a fire, because the clatter of the soldiers’ horses could be heard from afar.
Joseph and Mary thought that no one saw them. However, they had one witness. It was a spider, swinging on its thread at the entrance to the cave. When it saw the Infant Jesus, it decided to do something for Him. It knew that many animals had the opportunity to offer Him their gift. It decided to do the one thing a spider could do: it wove a spider’s web at the entrance to the cave, creating a beautiful and delicate curtain.
Suddenly, a group of Herod’s soldiers appeared on the path. They were looking for the Infant to kill Him. They reached the cave and were about to enter to search it when the commandant noticed the spider’s web. It was covered with white frost and seemed to be a lace curtain closing the cave.
We can stop looking here – said the commandant. Don’t you see that the entrance is covered by an intact huge spider’s web? If someone were to enter the cave, they would have to destroy it! The soldiers went on… And so the little spider saved Jesus’ life by doing the only thing it really knew how to do: weaving a spider’s web.
That is why to this day we put tinsel and other shiny threads on Christmas trees, which resemble the threads of a spider’s web covered with frost and gilded by the rays of the moon, which was at the entrance to the cave on the road leading to Egypt. In this way we remember the gift of the little spider that saved Jesus’ life.
I say this with some regret, I go to Rome less and less often… But not because
I am too close to myself, I think. Instead, I want to listen to myself and my neighbor more. Let’s listen to the works of others, the works of our brothers and sisters, then someone will listen to us one day… One of my favorite poems of all time:
Because I could not stop for Death…
She graciously stopped for me –
The carriage held only us –
And Immortality.
We rode slowly – the carriage knew no hurry,
And I put aside
My work and my leisure
Because of his kindness –
We passed the school, where children ran,
During recess – in the ring –
We passed fields of watching grain –
We passed the setting sun –
Or rather – the sun passed us –
The dew grew trembling and cold –
Like a shield of a spider’s web more delicate than my cassock –
My cape – of tulle –
We stopped before a house that seemed
A swelling of the earth – as during an earthquake –
The roof was barely visible –
The cornice – in the ground.
Since then – centuries have passed – and yet
They seem shorter than a day
For already from the beginning I knew that the heads of our horses
were heading towards eternity.
In these December days, Mr. Daniel Olbrychski and Mr. Włodzimierz Lubański passed away. Let me mention here that
the most popular Polish writer was erased from history. He sold 80 million books, today no one remembers him
His books have sold 80 million copies. They have been translated into over 20 languages, and many have become international bestsellers. No Polish author of the interwar period has achieved such fame and popularity in the world as Ferdynand Ossendowski. So why do so few people remember him today?
Willing alone is not enough. Blood ties must be revived with hope from on high.
So in the culture of childishness, I will quote myself on how to understand your emotions and regain confidence, what to do to make our relationships healthier, and also how to build the most important relationship in life, that is with yourself. I do not feel guilty that I am outside Poland today, although sometimes I regret it very much. I enter the world, I feel like a moral fall – like looking for love in a magazine. I now follow in prose as if through turbulent years – from my journey to my uncle in the east at the height of socialist realism to the time of making films by Polish positivists Henryk Sienkiewicz and Boleslaw Prus and Stefan Żeromski (The Deluge, Pan Wołodyjowski, Ashes, Rodzina Polanieckich, The Doll) to 1981, the time of Solidarity and the beginning of the era of the Third Republic and the Third Millennium of Christianity. This is a priceless record of internal activities at the height of my intellectual career, fragments of which you read online. It is also an extraordinary document of the political and moral awakening of this person, who feeds on the Bible every day. „You are my hiding place, you will protect me from trouble.” (Psalm 32:7). I go to the Eucharist. For the greatest love story of all time is contained in a tiny white host. Think of the more frequent Eucharist.
I didn’t grow up thinking monsters could be killed. Oh, he said. And I didn’t grow up thinking people were monsters. In our era, the anticipation of loss hurts almost as much as the loss itself. You try to hold on to every detail because you’ll never have it again! That’s how normal people survived their own fairy tales! They became their own kind of monster.
Home was a taste and a smell and a sensation. It wasn’t a place. Or maybe it was the truth about the dead. You’d move on. They’d want you to. Nothing comes for free. We just don’t know what it’ll cost.
Loving someone was a risk. Doing it with the full knowledge that one day they’d be gone. And then letting them go when they did. She was half a wild creature who loved the graveyard, the first taste of misty night air and the weight of a shovel. She knew how things died. And in her darkest moments, she feared she didn’t know how to live. She reminded him of the ocean—beautiful, with enough salt to kill a man. He supposed it took a knight or a hero of legend to impress someone like her.
Death was not something to be feared, he said. But neither was it something to be abandoned. One had to be careful. Monsters were unfettered, unfettered, and beautiful in their destruction. They could be killed, but never truly defeated. She had become her own knight; she had gathered up those broken promises, whispered apologies, and fashioned them into armor. To love someone was to face the possibility of losing them, and she feared that another loss might destroy her. She was a girl held together by knitted yarn and magic. The forest didn’t scare her; in fact, she wanted to be like it: timeless and impenetrable, cruel and beautiful. Death couldn’t touch her. The living tended to make promises they couldn’t keep.
She’s crazy, Conrad says.
“Absolutely crazy,” Guntram says.
“Either completely fearless or completely stupid,” Conrad says. There was something about the siblings—a language that was half memory, half gaze. The jokes and the taunts. They were entangled in love and resentment, and despite their differences, he knew he would defend her until death. Life was a strange theme party. Because names had power. They always had. Death should be peaceful—the dead deserved it.
Sometimes I feel that way… I feel like I’m a collection of broken pieces I don’t know what to do with.
She wasn’t the kind of person to be dazzled by a pretty boy and a few well-spoken words. Beautiful things were often poisonous or useless—a handful of shiny berries that could kill with the taste, or a carved wooden spoon whose sole purpose was to be admired. She reached down, found his hand in hers. Their fingers were tangled, their wrists pressed together. There was no pulse between them. She held on, knowing that sometimes that was all a person could do. She had always considered herself a good judge of liars. But she had forgotten that one could lie without ever telling an untruth. Fairy tales that had been stripped of all their shine were simply tales of desperation. Of hungry wolves devouring
children and jealous stepsisters who cut off their toes to fit into a glass slipper.
Our hands could never hold all the gold in the world, but we can wash our hands of its desire. We cannot own the world, but we can deny it, said Archbishop Fulton Sheen.
If I were Ariadne I would wear a crown of snakes, and the world would turn away from me.
I did not know that I had stumbled upon the truth of womanhood: no matter how spotless our lives, the passions and greed of men can ruin us, and there is nothing we can do. I was a fool to trust a hero: a man who, through the ages, could love only the mighty echo of his name. You once told me that one life of human love is worth losing—this is what Stanislaus tells you. It was women, always women, whether helpless servants or princesses, who paid the price. I danced for the end of all I knew and the beginning of all I did not know. Mortals may age, but gods are prisoners of their own childhood whims, never able to change and never knowing what it means to love because they dare not risk the pain of loss.
As I mentioned, the stories of Perseus do not include Medusa with her own story.
„For if I have learned anything, it is that I have learned enough to know that a god in pain is dangerous.” „The gods do not know love because they cannot imagine an end to anything that gives them pleasure. Their passions do not burn as brightly as mortals’ passions, because they can have anything they want for the rest of eternity. How could they value or treasure anything? To them, nothing is more than a passing amusement, and when it is over, it will be something else.”
„My world was no longer a world of brave heroes; I was too soon learning the pain of women that throbbed with an unspoken voice in the tales of their deeds.”
“I know that human life shines brighter because it is but a flickering candle against an eternity of darkness, and can be extinguished by the slightest breeze.”
“Was this my punishment? To experience the reality of my dream and find its gleaming beauty vanished as I drew near?”
“Asterion. A distant light in an infinity of darkness. A raging fire if you came too close. A guide to lead my family along the path to immortality. Divine vengeance upon us all.”
“Why did mortals blossom like flowers and dissolve into nothingness? Why did their absence leave a gnawing pain, a void that could never be filled? And how could everything they once were, the spark within them, be extinguished so completely, and yet the world not collapse under the weight of so much pain and sorrow.”
„Why did I trust a woman? When I should have seen that all I really wanted was to escape.”
„I had stumbled upon the truth of womanhood: however blameless our lives were, the passions and greed of men could ruin us, and there was nothing we could do.”
„We may have only a mortal life, but it will be ours, and no one else’s,” Ariadne would confess.
„A fallen woman is the sweetest pastime they know; I have seen it before, in Crete. I will not let it happen to me.”
„I wonder if the heroes the bards sang about that evening knew before their triumph what they would become. Did they feel the air lighten with a breath of fate at those crucial moments, when fateful decisions were made? Or were they mistaken, not realizing the crucial moment when fate turned and destinies were forged?” “My thoughts are slow and heavy now, rumbling deep in the heart of eternity, but I see all life beneath me.”
“It didn’t seem important, but when I looked away from her I discovered that nothing seemed as it should.
-Stanislaw Barszczak, The Divinations of Tiresias
I am interested in the Greek myth of Ariadne. However, I am not Perseus – the Greek demigod of antiquity, the son of Zeus and Princess Danae, who married Andromeda. And who is known as the slayer of Medusa, Polydectes and, unknowingly, his own grandfather Acrisius. I am not Perseus only because the stories of Perseus do not include Medusa with her own history. Who was the Ariadne I mentioned? In Greek mythology, the daughter of the King of Crete Minos and Pasiphae, who helped Theseus get out of the labyrinth. She is best known for helping Theseus kill her brother, Asterion, by offering Theseus a ball of yarn that would help him find his way through the labyrinth. The ball of thread that he unraveled while walking through the Labyrinth helped him find his way back. So when we talk about Ariadne’s Thread, we mean a ball of thread, and this is how it was in Greek mythology, which Ariadne gave to Theseus so that he could get out of the Minotaur’s labyrinth. The phraseological unit Ariadne’s thread means a solution to a given problem or situation, or a clue. An ancient scholiast wrote that Ariadne and Theseus had sex in a sacred grove, and the angry Dionysus revealed it to Artemis, who punished Ariadne with death. According to Plutarch, one version of the myth says that Ariadne hanged herself after Theseus abandoned her. Distraught, Ariadne cursed Theseus and his companions, and they all forgot to change the sail of the ship from black to white. In any case, after Ariadne was abandoned on Naxos, the god Dionysus made her his fiancée, they lived together and had three sons: Thoas, Oenopion and Staphylus. Ariadne was married first to Theseus and then to Dionysus.
Ariadne in Greek means „the purest”. In numerology, the number six is assigned to this name. It symbolizes feminine traits such as sensitivity, gentleness, and nurturing.
Ariadne’s thread solves a problem that can be approached in many ways – be it a physical labyrinth, a logical puzzle or an ethical dilemma – by exhaustively applying logic to all available paths. Some myths suggest that her divine status was a gift from Dionysus, who made her immortal after their union. In some stories, Ariadne is seen as a symbol of renewal and the cycles of life, often linked to the natural rhythms of the earth, much like her husband. On the sidelines of Ariadne’s fate, I would like to make a new reflection here.
I would not allow a man who knows the value of nothing to make me doubt my own value. If that happened, I would be Medusa. If the gods were to hold me accountable for someone else’s sins, if they came to punish someone’s deeds, I would not hide like Pasiphae, Ariadne’s mother.
Most beloved.
In an era of unquestionable technical achievements and the latest technologies, we are now coming to the greatest act of freedom that the world has ever known – the reversal of that free act that the Head of humanity made in Paradise, when he chose the non-God against God. That was the moment when this unfortunate choice was reversed, when God in his Mercy wanted to remake man and give him a new beginning in a new birth of freedom under God. God could have created a perfect man, in order to start humanity from the dust, as he did in the beginning. He could have caused a new man to begin a new humanity out of nothing, just as He did when He created the world. And He could have done so without consulting humanity, but that would have been a violation of human privilege. God would not have led man out of the world of freedom without the free act of a free being. God’s way of dealing with man is not dictatorship but cooperation. If He had redeemed humanity, He would have done so with human consent, not against it. God could have destroyed evil, but only at the cost of man’s freedom, and that would have been too high a price to pay for destroying dictatorship on earth—having a dictator in heaven. Before God created humanity anew, He wanted to consult with them so that the dignity of man would not be destroyed; the specific person He consulted was a woman. In the beginning, it was a man who was asked to ratify the gift; this time it is a woman. The mystery of the Incarnation is very simple: God asks a woman to willingly give Him a human nature. In other words, through the Angel, He said, „Will you make me a man?” Just as the first Eve came from the first Adam, so now, in the rebirth of human dignity, the new Adam will come from the new Eve. And in Mary’s free consent, we have the only human nature ever born in perfect freedom. (cf. Archbishop Fulton Sheen)
In the era of childishness, the world has also opened up to a new dignity of man, of which Keanu Reeves could be an image. He gave most of what he earned in movies to charity or to hospitals, he does not own a villa and lives a modest life, traveling around the city on the New York subway. Abandoned by his father at the age of 3; raised
y with 3 different stepfathers; dyslexic; his dream of becoming a hockey player broken by a serious accident; his daughter died during childbirth; his wife died in a car accident; the person he cares about the most, his sister, has leukemia, which is why he became her guardian during treatment; his best friend, River Phoenix (Joaquin’s brother, with whom he acted in Bella and Damned ), died of an overdose. After everything he’s been through, Keanu Reeves doesn’t miss an opportunity to help people in need. He founded a foundation that supports cancer research and donated astronomical sums to hospitals fighting these diseases. When the movie ”The Lake House” was being filmed, he accidentally overheard a discussion between two locker room attendants; one was crying because she would lose her house if she didn’t pay $20,000 and that same day Keanu deposited that amount of money into the woman’s bank account. In 2010, some of his photos went viral when, for his birthday, Keanu went into a bakery and bought himself a single-candle brioche, eating it right outside the bakery and offering coffee to people who stopped to chat with him. After raking in astronomical sums for The Matrix trilogy, the actor donated over £50 million to the costume and special effects crew: the real heroes of the trilogy, as he defined them. He even gave a Harley-Davidson to each of the stuntmen. For many successful films (The Devil’s Advocate with Al Pacino and The Reservation with Gene Hackman), he agreed to reduce his fee by up to 90% so that the production could hire another star to star with. In 1997, some paparazzi even caught him spending a morning with a bum in Los Angeles, listening to him and sharing his life for a few hours. Most stars, when they make a charitable gesture, tell all the mass media about it. Keanu Reeves is involved in charity only because of moral principles and not to look better in the eyes of his fans, which is why he hides the issue of running a foundation to fight cancer.
This man could buy anything, but instead he gets up every day and chooses something that cannot be bought: humility.
What is our Christian and Advent answer to the rebirth of human dignity, to the ratification of this gift by the woman Mary of Nazareth. And here is my answer. I would like to once again entrust my whole life to the Lord, to know beautiful things in myself and others, to make others happy. Then Jesus comes to us. I intended to build on the rock of the word of God, to use not so much the army of the devil, but the army of the Lord, to listen to the Word of God. He who guards the good things in himself and others will be grateful to the Lord. May the Lord support us in seeing these things and may it be so. Amen.
Dearest
Here I would like to support myself with fiction. Fascinated by meteorites, I reached for the stars, trying to catch a talisman.
I thank my lucky stars that I have come this far. I cling to the satellites, to try to change my space. Solar flares ignite the night as I dance in the dark, running through the Milky Way, distorting the views and thoughts of Those who tend to follow, like particles in Halley’s comet, like fragments of a declining species, with eyes covered with blissful veils. Fascinated by meteorites, the minds of human beings, Fascinated by theories of the Big Bang, by stars that take the initiative. I reached for the stars, trying to catch a talisman.
I thank my lucky stars who have caused me to be able to hide me deep in black holes, thus protecting me from the masses, the toxicity of human beings, and the destruction… Many men and women choose the less adventurous path of relatively unconscious civic and tribal routines. But these seekers are also saved—by the inherited symbolic aids of society, the rites of passage, the sacraments of grace, given to humanity long ago by the Redeemer of the species and transmitted through the millennia. Only those are also saved who know neither an inner calling nor an outer doctrine, whose fate is truly desperate—in other words—most of us today, in this labyrinth outside and inside the heart. Alas, where is the guide, that loving maiden, Ariadne, who will provide us with the simple clue that will give us courage to face the Minotaur, and the means to find the way to freedom when the monster is encountered and killed? The most beautiful word on the lips of humanity is the word „Mother”, and the most beautiful invocation is the invocation „My mother”. It is a word full of hope and love, a sweet and pleasant word flowing from the depths of the heart. Mother is everything – she is our comfort in sadness, our hope in misfortune and our strength in weakness. She is the source of love, mercy, compassion and forgiveness. Here I will say „protecting the rights of others is the noblest and most beautiful goal of man”. Look around the daily redeemers
dredeemers of the world. Khalil Gibran, a young Lebanese, while still in Boston wrote: „Here I am. A youth. A young tree. Whose roots were torn from the hills of Lebanon. Yet here I am deeply rooted. And I would be fruitful.” He would write in „The Prophet,” a famous book from 1923: „Let there be spaces in your community, And let the winds of heaven dance between you. Love one another, but do not form a bond of love: Let it rather be a raging sea between the shores of your souls. Fill one another’s cups, but drink not from the same cup. Give one another your bread, but eat not from the same loaf. Sing and dance together and be joyful, but let each of you be alone, As the strings of a lute are alone, though they tremble in the same music. Give your hearts, but do not give each other. For only the hand of Life can restrain your hearts. And stand together, but not too close together: for the pillars of the temple stand apart, and the oak and the cypress grow not in each other’s shadow.”
PROPHET
„Do not live half a life
and do not die half a death
If you choose silence, then be silent
When you speak, do it until you finish
If you accept, then say it without bluntness
Do not disguise it
If you refuse, then be clear
for an ambiguous refusal is only a weak acceptance
Do not accept half a solution
Do not believe in half truths
Do not dream half a dream
Do not fantasize about half hopes
Half a journey will take you nowhere
You are a whole that exists to live life
and not half a life,” Khalil Gibran wrote.
At this point I would like to give you
A story of Advent about why shiny threads are placed everywhere? I offer you this beautiful story so that your soul may always enjoy good health. Title „The Gift of the Spider”:
Not everyone was happy about the birth of Jesus. At that time there lived a man who was angry and indignant about it. King Herod,
who ruled Palestine on behalf of the Romans,
was a cruel man, overcome by unreasonable jealousy. When he heard from the Magi that a King had been born in Bethlehem, he made a terrible plan: to kill all the little boys in that city. Herod’s soldiers caused pain and despair to many happy families. Joseph and Mary, warned by an angel, took the Child and quickly set off for Egypt. On the evening of the first day of their escape, tired and hungry, they took refuge in a certain cave. It was cold, very cold, and the ground was covered with frost. The family huddled in a corner of the cave. They huddled together to warm themselves a little. It was impossible to light a fire, because the clatter of the soldiers’ horses could be heard from afar.
Joseph and Mary thought that no one saw them. However, they had one witness. It was a spider, swinging on its thread at the entrance to the cave. When it saw the Infant Jesus, it decided to do something for Him. It knew that many animals had the opportunity to offer Him their gift. It decided to do the one thing a spider could do: it wove a spider’s web at the entrance to the cave, creating a beautiful and delicate curtain.
Suddenly, a group of Herod’s soldiers appeared on the path. They were looking for the Infant to kill Him. They reached the cave and were about to enter to search it when the commandant noticed the spider’s web. It was covered with white frost and seemed to be a lace curtain closing the cave.
We can stop looking here – said the commandant. Don’t you see that the entrance is covered by an intact huge spider’s web? If someone were to enter the cave, they would have to destroy it! The soldiers went on… And so the little spider saved Jesus’ life by doing the only thing it really knew how to do: weaving a spider’s web.
That is why to this day we put tinsel and other shiny threads on Christmas trees, which resemble the threads of a spider’s web covered with frost and gilded by the rays of the moon, which was at the entrance to the cave on the road leading to Egypt. In this way we remember the gift of the little spider that saved Jesus’ life.
I say this with some regret, I go to Rome less and less often… But not because
I am too close to myself, I think. Instead, I want to listen to myself and my neighbor more. Let’s listen to the works of others, the works of our brothers and sisters, then someone will listen to us one day… One of my favorite poems of all time:
Because I could not stop for Death…
She graciously stopped for me –
The carriage held only us –
And Immortality.
We rode slowly – the carriage knew no hurry,
And I put aside
My work and my leisure
Because of his kindness –
We passed the school, where children ran,
During recess – in the ring –
We passed fields of watching grain –
We passed the setting sun –
Or rather – the sun passed us –
The dew grew trembling and cold –
Like a shield of a spider’s web more delicate than my cassock –
My cape – of tulle –
We stopped before a house that seemed
A swelling of the earth – as during an earthquake –
The roof was barely visible –
The cornice – in the ground.
Since then – centuries have passed – and yet
They seem shorter than a day
For already from the beginning I knew that the heads of our horses
were heading towards eternity.
In these December days, Mr. Daniel Olbrychski and Mr. Włodzimierz Lubański passed away. Let me mention here that
the most popular Polish writer was erased from history. He sold 80 million books, today no one remembers him
His books have sold 80 million copies. They have been translated into over 20 languages, and many have become international bestsellers. No Polish author of the interwar period has achieved such fame and popularity in the world as Ferdynand Ossendowski. So why do so few people remember him today?
Willing alone is not enough. Blood ties must be revived with hope from on high.
So in the culture of childishness, I will quote myself on how to understand your emotions and regain confidence, what to do to make our relationships healthier, and also how to build the most important relationship in life, that is with yourself. I do not feel guilty that I am outside Poland today, although sometimes I regret it very much. I enter the world, I feel like a moral fall – like looking for love in a magazine. I now follow in prose as if through turbulent years – from my journey to my uncle in the east at the height of socialist realism to the time of making films by Polish positivists Henryk Sienkiewicz and Boleslaw Prus and Stefan Żeromski (The Deluge, Pan Wołodyjowski, Ashes, Rodzina Polanieckich, The Doll) to 1981, the time of Solidarity and the beginning of the era of the Third Republic and the Third Millennium of Christianity. This is a priceless record of internal activities at the height of my intellectual career, fragments of which you read online. It is also an extraordinary document of the political and moral awakening of this person, who feeds on the Bible every day. „You are my hiding place, you will protect me from trouble.” (Psalm 32:7). I go to the Eucharist. For the greatest love story of all time is contained in a tiny white host. Think of the more frequent Eucharist.
I didn’t grow up thinking monsters could be killed. Oh, he said. And I didn’t grow up thinking people were monsters. In our era, the anticipation of loss hurts almost as much as the loss itself. You try to hold on to every detail because you’ll never have it again! That’s how normal people survived their own fairy tales! They became their own kind of monster.
Home was a taste and a smell and a sensation. It wasn’t a place. Or maybe it was the truth about the dead. You’d move on. They’d want you to. Nothing comes for free. We just don’t know what it’ll cost.
Loving someone was a risk. Doing it with the full knowledge that one day they’d be gone. And then letting them go when they did. She was half a wild creature who loved the graveyard, the first taste of misty night air and the weight of a shovel. She knew how things died. And in her darkest moments, she feared she didn’t know how to live. She reminded him of the ocean—beautiful, with enough salt to kill a man. He supposed it took a knight or a hero of legend to impress someone like her.
Death was not something to be feared, he said. But neither was it something to be abandoned. One had to be careful. Monsters were unfettered, unfettered, and beautiful in their destruction. They could be killed, but never truly defeated. She had become her own knight; she had gathered up those broken promises, whispered apologies, and fashioned them into armor. To love someone was to face the possibility of losing them, and she feared that another loss might destroy her. She was a girl held together by knitted yarn and magic. The forest didn’t scare her; in fact, she wanted to be like it: timeless and impenetrable, cruel and beautiful. Death couldn’t touch her. The living tended to make promises they couldn’t keep.
She’s crazy, Conrad says.
“Absolutely crazy,” Guntram says.
“Either completely fearless or completely stupid,” Conrad says. There was something about the siblings—a language that was half memory, half gaze. The jokes and the taunts. They were entangled in love and resentment, and despite their differences, he knew he would defend her until death. Life was a strange theme party. Because names had power. They always had. Death should be peaceful—the dead deserved it.
Sometimes I feel that way… I feel like I’m a collection of broken pieces I don’t know what to do with.
She wasn’t the kind of person to be dazzled by a pretty boy and a few well-spoken words. Beautiful things were often poisonous or useless—a handful of shiny berries that could kill with the taste, or a carved wooden spoon whose sole purpose was to be admired. She reached down, found his hand in hers. Their fingers were tangled, their wrists pressed together. There was no pulse between them. She held on, knowing that sometimes that was all a person could do. She had always considered herself a good judge of liars. But she had forgotten that one could lie without ever telling an untruth. Fairy tales that had been stripped of all their shine were simply tales of desperation. Of hungry wolves devouring
children and jealous stepsisters who cut off their toes to fit into a glass slipper.
Our hands could never hold all the gold in the world, but we can wash our hands of its desire. We cannot own the world, but we can deny it, said Archbishop Fulton Sheen.
If I were Ariadne I would wear a crown of snakes, and the world would turn away from me.
I did not know that I had stumbled upon the truth of womanhood: no matter how spotless our lives, the passions and greed of men can ruin us, and there is nothing we can do. I was a fool to trust a hero: a man who, through the ages, could love only the mighty echo of his name. You once told me that one life of human love is worth losing—this is what Stanislaus tells you. It was women, always women, whether helpless servants or princesses, who paid the price. I danced for the end of all I knew and the beginning of all I did not know. Mortals may age, but gods are prisoners of their own childhood whims, never able to change and never knowing what it means to love because they dare not risk the pain of loss.
As I mentioned, the stories of Perseus do not include Medusa with her own story.
„For if I have learned anything, it is that I have learned enough to know that a god in pain is dangerous.” „The gods do not know love because they cannot imagine an end to anything that gives them pleasure. Their passions do not burn as brightly as mortals’ passions, because they can have anything they want for the rest of eternity. How could they value or treasure anything? To them, nothing is more than a passing amusement, and when it is over, it will be something else.”
„My world was no longer a world of brave heroes; I was too soon learning the pain of women that throbbed with an unspoken voice in the tales of their deeds.”
“I know that human life shines brighter because it is but a flickering candle against an eternity of darkness, and can be extinguished by the slightest breeze.”
“Was this my punishment? To experience the reality of my dream and find its gleaming beauty vanished as I drew near?”
“Asterion. A distant light in an infinity of darkness. A raging fire if you came too close. A guide to lead my family along the path to immortality. Divine vengeance upon us all.”
“Why did mortals blossom like flowers and dissolve into nothingness? Why did their absence leave a gnawing pain, a void that could never be filled? And how could everything they once were, the spark within them, be extinguished so completely, and yet the world not collapse under the weight of so much pain and sorrow.”
„Why did I trust a woman? When I should have seen that all I really wanted was to escape.”
„I had stumbled upon the truth of womanhood: however blameless our lives were, the passions and greed of men could ruin us, and there was nothing we could do.”
„We may have only a mortal life, but it will be ours, and no one else’s,” Ariadne would confess.
„A fallen woman is the sweetest pastime they know; I have seen it before, in Crete. I will not let it happen to me.”
„I wonder if the heroes the bards sang about that evening knew before their triumph what they would become. Did they feel the air lighten with a breath of fate at those crucial moments, when fateful decisions were made? Or were they mistaken, not realizing the crucial moment when fate turned and destinies were forged?” “My thoughts are slow and heavy now, rumbling deep in the heart of eternity, but I see all life beneath me.”
“It didn’t seem important, but when I looked away from her I discovered that nothing seemed as it should.
_______
Stanislaw Barszczak, Wróżby Tejrezjasza
Interesuje mnie grecki mit o Ariadnie. Jakkolwiek nie jestem Perseuszem – greckim półbogiem starożytności, synem Zeusa i królewny Danae, który pojął za żonę Andromedę. I który jest znany jako pogromca Meduzy, Polidektesa oraz nieświadomie własnego dziadka Akrizjosa. Nie jestem Perseuszem tylko dlatego, że historie Perseusza nie uwzględniają Meduzy z własną historią. Kim była wspomniana przeze mnie Ariadna. W mitologii greckiej córka króla Krety Minosa i Pazyfae, która pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu. Najbardziej znana jest z tego, że pomogła Tezeuszowi zabić jej brata, Asteriona, oferując Tezeuszowi kłębek włóczki, który pomógłby mu znaleźć drogę przez Labirynt. Kłębek nici, którą rozwijał, chodząc po Labiryncie, ułatwił mu znalezienie drogi powrotnej. Jeśli więc mowa o Nici Ariadny, to mamy na myśli kłębek nici i tak przedstawiała się sprawa w mitologii greckiej, który Ariadna podarowała Tezeuszowi, aby mógł wydostać się z labiryntu Minotaura. Związek frazeologiczny nić Ariadny oznacza rozwiązanie danego problemu czy sytuacji, lub wskazówkę. Pewien starożytny scholiasta napisał, że Ariadna i Tezeusz uprawiali seks w świętym gaju, a rozgniewany Dionizos wyjawił to Artemidzie, która ukarała Ariadnę śmiercią. Według Plutarcha jedna z wersji mitu mówi, że Ariadna powiesiła się po tym, jak porzucił ją Tezeusz. Zrozpaczona Ariadna przeklęła Tezeusza i jego towarzyszy , a oni wszyscy zapomnieli zmienić żagiel statku z czarnego na biały. W każdym razie, po tym jak Ariadna została porzucona na Naksos, bóg Dionizos uczynił ją swoją narzeczoną, żyli razem i mieli trzech synów: Thoasa, Oenopiona i Staphylusa. Ariadna była żoną najpierw Tezeusza, a następnie Dionizosa.
Ariadna w języku greckim znaczy „najczystsza”. W numerologii imieniu temu przypisana jest liczba sześć. Symbolizuje ona cechy typowo kobiece tak jak: wrażliwość, łagodność, opiekuńczość.
Nić Ariadny rozwiązuje problem, do którego można dojść na wiele sposobów — może to być labirynt fizyczny, łamigłówka logiczna lub dylemat etyczny — poprzez wyczerpujące zastosowanie logiki do wszystkich dostępnych dróg. Niektóre mity sugerują, że jej boski status był darem od Dionizosa, który uczynił ją nieśmiertelną po ich związku. W niektórych opowieściach Ariadna jest postrzegana jako symbol odnowy i cykli życia , często powiązanych z naturalnymi rytmami ziemi, podobnie jak jej mąż. Na marginesie losu Ariadny chciałbym tutaj snuć nowe rozważania.
Nie pozwoliłbym, by człowiek, który nie zna wartości niczego, sprawił, że zwątpię w swoją wartość. Gdyby do tego doszło, byłbym Meduzą. Gdyby bogowie pewnego dnia pociągnęli mnie do odpowiedzialności za grzechy kogoś innego, gdyby przyszli po mnie, aby ukarać czyjeś czyny, nie ukrywałabym się jak Pazyfae, matka Ariadny.
Najmilsi.
W erze niekwestionowanych zdobyczy technicznych i najnowszych technologii teraz dochodzimy do największego aktu wolności, jaki świat kiedykolwiek znał — odwrócenia tego wolnego aktu, którego Głowa ludzkości dokonała w Raju, kiedy wybrał nie-Boga przeciwko Bogu. To był moment, w którym ten nieszczęsny wybór został odwrócony, kiedy Bóg w swoim Miłosierdziu zechciał przerobić człowieka i dać mu nowy początek w nowym narodzeniu wolności pod Bogiem. Bóg mógł stworzyć doskonałego człowieka, aby rozpocząć w ten sposób ludzkość z prochu, tak jak uczynił to na początku. Mógł sprawić, aby nowy człowiek rozpoczął nową ludzkość z niczego, tak jak uczynił to, tworząc świat. I mógł to zrobić bez konsultacji z ludzkością, ale byłoby to naruszeniem ludzkich przywilejów. Bóg nie wyprowadziłby człowieka ze świata wolności bez wolnego aktu wolnej istoty. Bożym sposobem postępowania z człowiekiem nie jest dyktatura, ale współpraca. Gdyby odkupił ludzkość, uczyniłby to za ludzką zgodą, a nie wbrew niej. Bóg mógł zniszczyć zło, ale tylko kosztem wolności człowieka, a to byłaby zbyt wysoka cena za zniszczenie dyktatury na ziemi — posiadanie dyktatora w niebie. Zanim Bóg stworzył na nowo ludzkość, chciał się z nią skonsultować, aby nie doszło do zniszczenia godności człowieka; konkretną osobą, z którą się konsultował, była kobieta. Na początku to mężczyzna został poproszony o ratyfikację daru; tym razem jest to kobieta. Tajemnica Wcielenia jest bardzo prosta: Bóg prosi kobietę, aby dobrowolnie nadała Mu naturę ludzką. Innymi słowy, przez Anioła, mówił: „Czy uczynisz Mnie mężczyzną?”. Tak jak od pierwszego Adama pochodzi pierwsza Ewa, tak teraz, w odrodzeniu godności człowieka, nowy Adam przyjdzie z nowej Ewy. A w wolnej zgodzie Maryi mamy jedyną naturę ludzką, która kiedykolwiek narodziła się w doskonałej wolności. (por. Arcybiskup Fulton Sheen)
W erze zdziecinnienia zarazem Świat otworzył się na nową godność człowieka, której obrazem mógłby być Keanu Reeves. Większość tego co zarobił na filmach oddał na cele charytatywne albo szpitalom, nie posiada willi i prowadzi skromne życie, poruszając się po mieście nowojorskim metrem. Porzucony przez ojca w wieku 3 lat; wychowany z 3 różnymi ojczymami; dyslektyk; jego marzenie o zostaniu hokeistą złamane przez ciężki wypadek; córka zmarła podczas porodu; jego żona zginęła w wypadku samochodowym; osoba, na której najbardziej mu zależy, jego siostra, choruje na białaczkę, dlatego został jej opiekunem w trakcie leczenia; jego najlepszy przyjaciel, River Phoenix (brat Joaquin, z którym działał w Belli i Damned ), zmarł z powodu przedawkowania. Po tym wszystkim, co przeszedł, Keanu Reeves nie traci okazji, aby pomóc potrzebującym osobom. Założył fundację, która wspiera badania nad leczeniem chorób nowotworowych oraz przekazał szpitalom, walczącym z tymi chorobami astronomiczne sumy. Kiedy kręcono film ” Domek nad jeziorem” przypadkowo usłyszał dyskusję dwóch szatniarek; jedna płakała, bo straci dom, jeśli nie zapłaci 20.000 $ i tego samego dnia Keanu wpłacił tą kwotę pieniędzy na konto bankowe kobiety. W 2010 r. niektóre jego zdjęcia poszły na cały świat, kiedy na urodziny Keanu wszedł do piekarni i kupił sobie brioche z jedną świeczką, jedząc ją tuż przed piekarnią i proponując kawę osobom, które zatrzymały się, aby z nim porozmawiać. Po zdobyciu astronomicznych kwot na trylogię Matrix aktor przekazał ponad 50 milionów funtów pracownikom, którzy dbali o kostiumy i efekty specjalne: prawdziwym bohaterom trylogii, jak sam ich zdefiniował. Podarował też Harleya-Davidsona każdemu z kaskaderów. Do wielu udanych filmów (Adwokat Diabła z Al Pacino i Rezerwat z Genem Hackmanem) godził się na obniżenie swojego honorarium nawet o 90%, aby produkcja mogła zatrudnić kolejną gwiazdę kina, z którą pozwoliła mu zagrać. W 1997 roku niektórzy paparazzi przyłapali go nawet, jak spędzał poranek z menelem w Los Angeles, słuchając go i dzieląc się życiem przez kilka godzin.
Większość gwiazd, gdy zdobywa się na dobroczynny gest, mówi o nim do wszystkich mass mediów. Keanu Reeves działa w akcjach charytatywnych tylko ze względu na zasady moralne i nie żeby wyglądać lepiej w oczach fanów, dlatego kwestia prowadzenia fundacji na rzecz walki z rakiem jest przez niego ukrywana.
Ten człowiek mógłby kupić wszystko, ale zamiast tego każdego dnia wstaje i wybiera coś, czego nie można kupić: pokorę.
Jaka jest nasza chrześcijańska i adwentowa odpowiedź na odrodzenie godności człowieka, na ratyfikację tego daru przez niewiastę Maryję z Nazaretu. A oto moja odpowiedź. Chciałbym jeszcze raz zawierzyć Panu całe życie, wiedzieć piękne rzeczy w sobie i innych, sprawiać coś radosnego innym. Wtedy Jezus przychodzi do nas. Zamierzałem budować na skale słowa Bożego, w tym celu użyć nie tyle armii diabła, lecz armii Pana, słuchać Słowa Bożego. Ten kto strzeże dobre rzeczy w sobie i innych będzie Panu wdzięczny. Niech Pan wspiera nas w tym, byśmy widzieli te rzeczy i niech tak się stanie. Amen.
Najmilsi
Tutaj chciałbym się wesprzeć literaturą piękną. Zafascynowany meteorytami sięgałem po gwiazdy, próbując złapać talizman.
Dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom, że dotarłem tak daleko. Trzymam się satelitów, aby spróbować zmienić moją przestrzeń. Rozbłyski słoneczne rozpalają noc, gdy tańczę w ciemności, przebiegając przez Drogę Mleczną, zniekształcając widoki i myśli Tych, którzy mają tendencję do podążania, jak cząsteczki w komecie Halleya, niczym fragmenty upadającego gatunku, z oczami pokrytymi błogimi welonami. Zafascynowany meteorytami, umysłami istot ludzkich, Zafascynowany teoriami Wielkiego Wybuchu, Gwiazdami, które przejmują inicjatywę. Sięgałem po gwiazdy, próbując złapać talizman.
Dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom, które spowodowały, mogły ukrywać mnie głęboko w czarnych dziurach, w ten sposób chronić mnie przed masami, toksycznością istot ludzkich i zniszczeniem… Mnóstwo mężczyzn i kobiet wybiera mniej awanturniczą drogę stosunkowo nieświadomych obywatelskich i plemiennych rutyn. Ale ci poszukiwacze również są zbawieni — dzięki odziedziczonym symbolicznym pomocom społeczeństwa, obrzędom przejścia, sakramentom dającym łaskę, danym ludzkości od dawna przez Odkupiciela gatunku i przekazywanym przez tysiąclecia. Tylko ci są również zbawieni, którzy nie znają ani wewnętrznego powołania, ani zewnętrznej doktryny, których los jest naprawdę rozpaczliwy – innymi słowy – większość z nas dzisiaj, w tym labiryncie na zewnątrz i wewnątrz serca. Niestety, gdzie jest przewodnik, ta kochająca dziewica, Ariadna, która dostarczy nam prostej wskazówki, która doda nam odwagi, by stawić czoła Minotaurowi, i przyda środków, by znaleźć drogę do wolności, gdy potwór zostanie spotkany i zabity?
Najpiękniejszym słowem na ustach ludzkości jest słowo „Matka”, a najpiękniejszym wezwaniem jest wezwanie „Moja matka”. Jest to słowo pełne nadziei i miłości, słodkie i miłe słowo płynące z głębi serca. Matka jest wszystkim – jest naszym pocieszeniem w smutku, naszą nadzieją w nieszczęściu i naszą siłą w słabości. Jest źródłem miłości, miłosierdzia, współczucia i przebaczenia.
Tutaj powiem „ochrona praw innych jest najszlachetniejszym i najpiękniejszym celem człowieka”. Zobaczcie wokół codziennych odkupicieli świata. Khalil Gibran, młody Libańczyk już będąc w Bostonie napisał: „Oto jestem. Młodzieniec. Młode drzewo. Którego korzenie zostały wyrwane z wzgórz Libanu. A jednak jestem tu głęboko zakorzeniony. I chciałbym być płodny”. Napisałby w „Proroku”, sławnej książce z 1923: „Niech będą przestrzenie w waszej wspólnocie, I niech wiatry niebios tańczą między wami. Kochajcie się wzajemnie, ale nie twórzcie więzi miłości: Niech raczej będzie to wzburzone morze między brzegami waszych dusz. Napełniajcie sobie nawzajem kubki, ale nie pijcie z jednego kielicha. Dajcie sobie nawzajem swój chleb, ale nie jedzcie z tego samego bochenka. Śpiewajcie i tańczcie razem i bądźcie radośni, ale niech każdy z was będzie sam, Tak jak struny lutni są same, chociaż drżą w tej samej muzyce. Oddajcie swoje serca, ale nie oddajcie się nawzajem. Bo tylko ręka Życia może powstrzymać wasze serca. I stańcie razem, lecz nie za blisko siebie: bo kolumny świątyni stoją osobno, a dąb i cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego”.
PROROK
„Nie żyj połową życia
i nie umieraj połową śmierci
Jeśli wybierasz milczenie, to bądź cicho
Kiedy mówisz, rób to, aż skończysz
Jeśli akceptujesz, to wyraź to bez ogródek
Nie maskuj tego
Jeśli odmawiasz, to bądź jasny
ponieważ dwuznaczna odmowa jest tylko słabą akceptacją
Nie akceptuj połowy rozwiązania
Nie wierz w półprawdy
Nie śnij o połowie snu
Nie fantazjuj o półnadziejach
Połowa drogi nie zaprowadzi cię nigdzie
Jesteś całością, która istnieje, aby żyć życiem
a nie połową życia,” zapisał Khalil Gibran.
W tym miejscu chciałbym Ci podarować
Adwentowe opowiadanie o tym dlaczego umieszcza się wszędzie błyszczące nitki? Ofiaruję Ci to piękne opowiadanie, aby Twoja dusza zawsze cieszyła się dobrym zdrowiem. Tytuł „Dar pająka”:
Nie wszyscy byli zadowoleni z narodzin Jezusa. Żył wówczas człowiek zagniewany
i wzburzony z tego powodu. Król Herod,
który rządził Palestyną z ramienia Rzymian,
był człowiekiem okrutnym, opanowanym nierozumną zazdrością. Gdy usłyszał od Mędrców, że w Betlejem narodził się Król, powziął straszliwy plan: należy zabić wszystkich małych chłopców w tym mieście. Żołnierze Heroda zadali ból i spowodowali rozpacz w wielu szczęśliwych rodzinach. Józef i Maryja, ostrzeżeni przez anioła, wzięli Dzieciątko i szybko wyruszyli do Egiptu. Wieczorem pierwszego dnia ucieczki, zmęczeni i wygłodniali schronili się w pewnej grocie. Było zimno, bardzo zimno, a ziemia była pokryta szronem. Rodzina ułożyła się w kącie groty. Tulili się do siebie, by ogrzać się trochę. Nie można było rozpalić ogniska, gdyż z daleka dochodził tętent koni żołnierzy.
Józef i Maryja sądzili, że nikt ich nie widzi. Mieli jednak jednego świadka. Był nim pajączek, który kołysał się na swej nici u wejścia do groty. Gdy zobaczył Dzieciątko Jezus, postanowił uczynić coś dla Niego. Wiedział, że wiele zwierząt miało możliwość Mu ofiarować swój dar. Postanowił uczynić jedną rzecz, na jaką stać było pająka: utkał pajęczynę u wejścia do groty, tworząc piękną i delikatną firankę.
Nagle na ścieżce pojawił się oddział żołnierzy Heroda. Szukali Dzieciątka, by Je zabić. Dotarli do groty i już mieli wejść przeszukać ją, gdy komendant zauważył pajęczynę. Pokrył ją biały szron i wydawała się koronkową zasłoną, zamykającą grotę.
Tu możemy nie szukać – powiedział komendant. Czy nie widzicie, ze wejście zasłania nienaruszona ogromna pajęczyna? Gdyby ktoś wchodził do groty, musiałby ją zniszczyć! Żołnierze pojechali dalej… I tak mały pajączek uratował życie Jezusowi, czyniąc jedyną rzecz, jaką umiał rzeczywiście zrobić: tkając pajęczynę.
Dlatego do dzisiaj umieszczamy na choinkach lametę i inne błyszczące nitki, które przypominają nitki pajęczyny pokrytej szronem i ozłoconej promieniami księżyca, która znajdowała się u wejścia do groty na drodze prowadzącej do Egiptu. Wspominamy tym samym dar małego pająka, który uratował życie Jezusowi.
Z pewną przykrością to powiem, coraz rzadziej jeżdżę do Rzymu… Ale nie żeby
nie być za blisko siebie, uważam. Za to pragnę więcej słuchać siebie i bliźniego. Słuchajmy prac innych, dzieła naszych braci i sióstr, wtedy i nas ktoś posłucha kiedyś… Jeden z moich ulubionych wierszy wszech czasów:
Ponieważ nie mogłem się zatrzymać dla Śmierci…
Ona łaskawie zatrzymała się dla mnie –
Powóz trzymał tylko nas –
I Nieśmiertelność.
Jechaliśmy powoli – powóz nie znał pośpiechu,
A ja odłożyłem
Moją pracę i mój wolny czas
z powodu jego uprzejmości –
Mijaliśmy szkołę, gdzie dzieci biegały,
Na przerwie – w ringu –
Mijaliśmy pola patrzącego zboża –
Mijaliśmy zachodzące słońce –
A raczej – słońce minęło nas –
Rosa rosła drżąca i zimna –
Jak tarcza pajęczyny delikatniejszej od mojej sutanny –
Mojej pelerynki – z tiulu –
Zatrzymaliśmy się przed domem, który wydawał się
Pęcznieniem ziemi – jak podczas trzęsienia ziemi –
Dach był ledwie widoczny –
Gzyms – w ziemi.
Od tamtej pory – minęły stulecia – a jednak
Wydają się krótsze niż dzień
Albowiem już wpierw, od zarania wiedziałem, że głowy naszych koni
zmierzały ku wieczności.
W tych dniach grudniowych odszedł od nas Pan Daniel Olbrychski i Pan Włodzimierz Lubański. Niech mi będzie wolno wspomnieć tutaj o tym, że
najpopularniejszy polski pisarz został wymazany z dziejów. Sprzedał 80 mln książek, dzisiaj nikt o nim nie pamięta
Jego książki rozeszły się w 80 milionach egzemplarzy. Przetłumaczono je na ponad 20 języków, a wiele zyskało sobie status międzynarodowych bestsellerów. Żaden polski autor doby międzywojnia nie zdobył na świecie takiej sławy i popularności, jak Ferdynand Ossendowski. Dlaczego więc dzisiaj mało kto o nim nie pamięta?
Same chęci nie wystarczą. Trzeba więzi krwi ożywić nadzieją z wysoka.
Tak więc w kulturze zdziecinnienia zacytuję siebie, jak zrozumieć swoje emocje i odzyskać pewność, co zrobić, żeby nasze związki były zdrowsze, a także jak budować najważniejszą relację w życiu, czyli z samym sobą. Nie czuję się winny, że jestem poza Polską dzisiaj, choć czasami żałuję bardzo. Wchodzę w świat, czuję się jak moralny upadek – jak szukanie miłości w magazynie. Podążam teraz w prozie jakby przez burzliwe lata – od mej podróży do wujka na wschód w szczytowym okresie socrealizmu do czasu kręcenia filmów polskich pozytywistow Henryka Sienkiewicza i Boleslawa Prusa i Stefana Żeromskiego (Potop, Pan Wołodyjowski, Popioły, Rodzina Polanieckich, Lalka) do 1981 roku, czasu Solidarności i początku ery Trzeciej Rzeczpospolitej i Trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. To bezcenny zapis wewnętrznych działań w szczytowym okresie mej kariery myślnej, której fragmenty odczytujecie przez Internet. To także niezwykły dokument politycznego i moralnego przebudzenia tej osoby, która karmi się codziennie biblią. „Ty jesteś moją kryjówką, Ty mnie uchronisz od utrapienia.”
(Psalm 32:7). Chodzę na eucharystię. Albowiem największa historia miłosna wszechczasów zawarta jest w maleńkiej, białej hostii. Pomyślcie o częstszej eucharystii.
Nie dorastałem, myśląc, że potwory można zabić. Ach, on powiedział. I nie dorastałem, myśląc, że ludzie są potworami. Tymczasem w naszej erze oczekiwanie na stratę boli niemal tak samo mocno, jak sama strata. Próbujesz trzymać się każdego szczegółu, ponieważ nigdy go już nie będziesz mieć! Tak właśnie normalni ludzie przetrwali swoje własne bajki! Stali się swoim własnym rodzajem potwora.
Dom był smakiem, zapachem i doznaniami. Nie był miejscem. A może to była prawda o zmarłych. Poszedłbyś dalej. Oni by tego chcieli. Nic nie jest za darmo. Po prostu nie wiemy, ile to będzie kosztować.
Kochanie kogoś było ryzykiem. Robienie tego z pełną świadomością, że pewnego dnia odejdzie. A potem puścić ich, kiedy to zrobią. Była w połowie dzikim stworzeniem, które kochało cmentarz, pierwszy smak mglistego nocnego powietrza i ciężar łopaty. Wiedziała, jak rzeczy umierają. A w najciemniejszych chwilach bała się, że nie wie, jak żyć. Przypominała mu ocean – piękny, z taką ilością soli, że można by zabić człowieka. Podejrzewał, że potrzeba rycerza lub bohatera legendy, aby zaimponować komuś takiemu jak ona.
Śmierci nie należy się bać, powiedział. Ale nie można jej też porzucić. Trzeba być uważnym. Potwory były nieskrępowane, nieskrępowane i piękne w swoim zniszczeniu. Można je było zabić, ale nigdy nie zostały naprawdę pokonane. Stała się swoim własnym rycerzem; zbierała te złamane obietnice, szeptała przeprosiny i tworzyła z nich zbroję. Kochać kogoś oznaczało stawić czoła możliwości jego utraty, a ona bała się, że kolejna strata może ją zniszczyć. Była dziewczyną, którą trzymała w całości dziergana włóczka i magia. Las jej nie przerażał; wręcz przeciwnie, chciała być taka jak on: ponadczasowa i nieprzenikniona, okrutna i piękna. Śmierć nie mogła jej dotknąć.
Żyjący mieli tendencję do składania obietnic, których nie mogli dotrzymać.
Ona jest szalona, mówi Conrad.
„Absolutnie szalona”, mówi Guntram.
„Albo zupełnie nieustraszona, albo zupełnie głupia”, mówi Conrad. Było coś w rodzeństwie – język, który był w połowie pamięcią, a w połowie spojrzeniem. Żarty i drwiny. Byli splątani miłością i urazą, a pomimo różnic On wiedział, że będzie jej bronił aż do śmierci. Życie to dziwna impreza tematyczna. Ponieważ imiona mają moc. Zawsze miały. Śmierć powinna być spokojna – martwi na to zasłużyli.
Czasami tak się czuję… Czuję się, jakbym był zbiorem połamanych kawałków, z którymi nie wiem, co zrobić.
Nie była osobą, którą można było oszołomić pięknym chłopcem i kilkoma dobrze wypowiedzianymi słowami. Piękne rzeczy były często trujące lub bezużyteczne – garść błyszczących jagód, które mogły zabić smakiem, lub rzeźbiona drewniana łyżka, której jedynym celem było podziwianie. Sięgnęła w dół, znalazła jego dłoń swoją. Ich palce były splątane, nadgarstki ściśnięte. Nie było między nimi pulsu. Trzymała się, wiedząc, że czasami to wszystko, co człowiek może zrobić. Ona zawsze uważała się za dobrą sędzinę kłamców. Ale zapomniała, że można kłamać, nie mówiąc nigdy nieprawdy.
Baśnie, którym odebrano cały blask, były po prostu opowieściami o desperacji. O głodnych wilkach pożerających dzieci i zazdrosnych przyrodnich siostrach, które odcinały sobie palce u stóp, aby zmieścić się w szklanym pantofelku.
Nasze ręce nigdy nie mogłyby pomieścić całego złota na świecie, ale możemy umyć ręce od jego pragnienia. Nie możemy posiadać świata, ale możemy się go wyprzeć, powiedział Arcybiskup Fulton Sheen.
Jeśli byłbym Ariadna nosiłbym koronę z węży, a świat by się ode mnie odwrócił.
Nie wiedziałem, że trafiłem na prawdę kobiecości: jakkolwiek nieskazitelne życie prowadzimy, namiętności i chciwość mężczyzn mogą nas zrujnować, a my nie możemy nic zrobić. Byłam głupia, ufając bohaterowi: mężczyźnie, który przez wieki mógł kochać tylko potężne echo swojego imienia. Powiedziałaś mi kiedyś, że jedno życie ludzkiej miłości jest warte straty ― to mówi wam Stanisław. To kobiety, zawsze kobiety, czy to bezradne służące, czy księżniczki, płaciły cenę. Tańczyłam dla końca wszystkiego, co znałam, i początku wszystkiego, czego nie znałam. Śmiertelnicy mogą się starzeć, ale bogowie są więźniami własnych dziecięcych kaprysów, nigdy niezdolni do zmiany i nigdy nie wiedzący, co to znaczy kochać, ponieważ nie odważą się ryzykować cierpienia związanego ze stratą.
Jak wspomniałem historie Perseusza nie uwzględniają Meduzy z własną historią.
„Bo jeśli czegoś się nauczyłem, to tego, że nauczyłem się wystarczająco dużo, by wiedzieć, że bóg w bólu jest niebezpieczny”. „Bogowie nie znają miłości, bo nie potrafią sobie wyobrazić końca niczego, co sprawia im przyjemność. Ich namiętności nie płoną tak jasno, jak namiętności śmiertelników, bo mogą mieć wszystko, czego zapragną, przez resztę wieczności. Jak mogliby cokolwiek cenić lub cenić? Dla nich nic nie jest niczym więcej niż przelotną rozrywką, a kiedy już się z tym skończą, będzie coś innego”
„Mój świat nie był już światem odważnych bohaterów; zbyt szybko poznawałem ból kobiet, który pulsował niewypowiedzianym głosem w opowieściach o ich czynach”.
„Wiem, że ludzkie życie jaśnieje jaśniej, ponieważ jest tylko migoczącą świecą na tle wieczności ciemności i może zostać zgaszone najlżejszym powiewem”.
„Czy to była moja kara? Przeżyć rzeczywistość mojego snu i odkryć, że jego lśniące piękno zniknęło, gdy podeszłam blisko?”
„Asterion. Odległe światło w nieskończoności ciemności. Szalejący ogień, jeśli podszedłeś zbyt blisko. Przewodnik, który poprowadziłby moją rodzinę ścieżką do nieśmiertelności. Boska zemsta nad nami wszystkimi”.
„Dlaczego śmiertelnicy rozkwitli jak kwiaty i rozsypali się w nicość? Dlaczego ich nieobecność pozostawiła gryzący ból, pustkę, której nigdy nie dało się wypełnić? I jak wszystko, czym kiedyś byli, iskra w nich, mogło zostać tak całkowicie zgaszone, a mimo to świat nie zawalił się pod ciężarem tak wielkiego bólu i żalu”.
„Dlaczego ja, zaufałem kobiecie? Kiedy powinienem był dostrzec, że tak naprawdę chciałem po prostu uciec”.
„Trafiłem na prawdę kobiecości: jakkolwiek nienaganne życie prowadziłyśmy, namiętności i chciwość mężczyzn mogły nas zrujnować, a nie było nic, co mogłyśmy zrobić”.
„Możemy mieć tylko śmiertelne życie, ale będzie ono należało do nas, a nie do nikogo innego”, wyznałaby Ariadna.
„Upadła kobieta to najsłodsza rozrywka, jaką znają; widziałam to wcześniej, na Krecie. Nie pozwolę, żeby to przytrafiło się mnie”.
„Zastanawiam się, czy bohaterowie, o których śpiewali bardowie tamtego wieczoru, wiedzieli przed triumfem, kim się staną. Czy w tych kluczowych momentach, gdy podejmowano brzemienną w skutki decyzję, czuli, że powietrze rozjaśnia się od powiewu przeznaczenia? Czy też pomylili się, nie zdając sobie sprawy z kluczowego momentu, w którym przeznaczenie się odwróciło, a losy zostały wykute?”
„Moje myśli są teraz powolne i ociężałe, dudnią głęboko w sercu wieczności, ale widzę całe życie pod sobą”.
„Nie wydawało się to czymś ważnym, ale kiedy oderwałem od niej wzrok, odkryłem, że nic nie wyglądało tak, jak powinno.
Stanislaw Barszczak, Wróżby Tejrezjasza
Interesuje mnie grecki mit o Ariadnie. Jakkolwiek nie jestem Perseuszem – greckim półbogiem starożytności, synem Zeusa i królewny Danae, który pojął za żonę Andromedę. I który jest znany jako pogromca Meduzy, Polidektesa oraz nieświadomie własnego dziadka Akrizjosa. Nie jestem Perseuszem tylko dlatego, że historie Perseusza nie uwzględniają Meduzy z własną historią. Kim była wspomniana przeze mnie Ariadna. W mitologii greckiej córka króla Krety Minosa i Pazyfae, która pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu. Najbardziej znana jest z tego, że pomogła Tezeuszowi zabić jej brata, Asteriona, oferując Tezeuszowi kłębek włóczki, który pomógłby mu znaleźć drogę przez Labirynt. Kłębek nici, którą rozwijał, chodząc po Labiryncie, ułatwił mu znalezienie drogi powrotnej. Jeśli więc mowa o Nici Ariadny, to mamy na myśli kłębek nici i tak przedstawiała się sprawa w mitologii greckiej, który Ariadna podarowała Tezeuszowi, aby mógł wydostać się z labiryntu Minotaura. Związek frazeologiczny nić Ariadny oznacza rozwiązanie danego problemu czy sytuacji, lub wskazówkę. Pewien starożytny scholiasta napisał, że Ariadna i Tezeusz uprawiali seks w świętym gaju, a rozgniewany Dionizos wyjawił to Artemidzie, która ukarała Ariadnę śmiercią. Według Plutarcha jedna z wersji mitu mówi, że Ariadna powiesiła się po tym, jak porzucił ją Tezeusz. Zrozpaczona Ariadna przeklęła Tezeusza i jego towarzyszy , a oni wszyscy zapomnieli zmienić żagiel statku z czarnego na biały. W każdym razie, po tym jak Ariadna została porzucona na Naksos, bóg Dionizos uczynił ją swoją narzeczoną, żyli razem i mieli trzech synów: Thoasa, Oenopiona i Staphylusa. Ariadna była żoną najpierw Tezeusza, a następnie Dionizosa.
Ariadna w języku greckim znaczy „najczystsza”. W numerologii imieniu temu przypisana jest liczba sześć. Symbolizuje ona cechy typowo kobiece tak jak: wrażliwość, łagodność, opiekuńczość.
Nić Ariadny rozwiązuje problem, do którego można dojść na wiele sposobów — może to być labirynt fizyczny, łamigłówka logiczna lub dylemat etyczny — poprzez wyczerpujące zastosowanie logiki do wszystkich dostępnych dróg. Niektóre mity sugerują, że jej boski status był darem od Dionizosa, który uczynił ją nieśmiertelną po ich związku. W niektórych opowieściach Ariadna jest postrzegana jako symbol odnowy i cykli życia , często powiązanych z naturalnymi rytmami ziemi, podobnie jak jej mąż. Na marginesie losu Ariadny chciałbym tutaj snuć nowe rozważania.
Nie pozwoliłbym, by człowiek, który nie zna wartości niczego, sprawił, że zwątpię w swoją wartość. Gdyby do tego doszło, byłbym Meduzą. Gdyby bogowie pewnego dnia pociągnęli mnie do odpowiedzialności za grzechy kogoś innego, gdyby przyszli po mnie, aby ukarać czyjeś czyny, nie ukrywałabym się jak Pazyfae, matka Ariadny.
Najmilsi.
W erze niekwestionowanych zdobyczy technicznych i najnowszych technologii teraz dochodzimy do największego aktu wolności, jaki świat kiedykolwiek znał — odwrócenia tego wolnego aktu, którego Głowa ludzkości dokonała w Raju, kiedy wybrał nie-Boga przeciwko Bogu. To był moment, w którym ten nieszczęsny wybór został odwrócony, kiedy Bóg w swoim Miłosierdziu zechciał przerobić człowieka i dać mu nowy początek w nowym narodzeniu wolności pod Bogiem. Bóg mógł stworzyć doskonałego człowieka, aby rozpocząć w ten sposób ludzkość z prochu, tak jak uczynił to na początku. Mógł sprawić, aby nowy człowiek rozpoczął nową ludzkość z niczego, tak jak uczynił to, tworząc świat. I mógł to zrobić bez konsultacji z ludzkością, ale byłoby to naruszeniem ludzkich przywilejów. Bóg nie wyprowadziłby człowieka ze świata wolności bez wolnego aktu wolnej istoty. Bożym sposobem postępowania z człowiekiem nie jest dyktatura, ale współpraca. Gdyby odkupił ludzkość, uczyniłby to za ludzką zgodą, a nie wbrew niej. Bóg mógł zniszczyć zło, ale tylko kosztem wolności człowieka, a to byłaby zbyt wysoka cena za zniszczenie dyktatury na ziemi — posiadanie dyktatora w niebie. Zanim Bóg stworzył na nowo ludzkość, chciał się z nią skonsultować, aby nie doszło do zniszczenia godności człowieka; konkretną osobą, z którą się konsultował, była kobieta. Na początku to mężczyzna został poproszony o ratyfikację daru; tym razem jest to kobieta. Tajemnica Wcielenia jest bardzo prosta: Bóg prosi kobietę, aby dobrowolnie nadała Mu naturę ludzką. Innymi słowy, przez Anioła, mówił: „Czy uczynisz Mnie mężczyzną?”. Tak jak od pierwszego Adama pochodzi pierwsza Ewa, tak teraz, w odrodzeniu godności człowieka, nowy Adam przyjdzie z nowej Ewy. A w wolnej zgodzie Maryi mamy jedyną naturę ludzką, która kiedykolwiek narodziła się w doskonałej wolności. (por. Arcybiskup Fulton Sheen)
W erze zdziecinnienia zarazem Świat otworzył się na nową godność człowieka, której obrazem mógłby być Keanu Reeves. Większość tego co zarobił na filmach oddał na cele charytatywne albo szpitalom, nie posiada willi i prowadzi skromne życie, poruszając się po mieście nowojorskim metrem. Porzucony przez ojca w wieku 3 lat; wychowany z 3 różnymi ojczymami; dyslektyk; jego marzenie o zostaniu hokeistą złamane przez ciężki wypadek; córka zmarła podczas porodu; jego żona zginęła w wypadku samochodowym; osoba, na której najbardziej mu zależy, jego siostra, choruje na białaczkę, dlatego został jej opiekunem w trakcie leczenia; jego najlepszy przyjaciel, River Phoenix (brat Joaquin, z którym działał w Belli i Damned ), zmarł z powodu przedawkowania. Po tym wszystkim, co przeszedł, Keanu Reeves nie traci okazji, aby pomóc potrzebującym osobom. Założył fundację, która wspiera badania nad leczeniem chorób nowotworowych oraz przekazał szpitalom, walczącym z tymi chorobami astronomiczne sumy. Kiedy kręcono film ” Domek nad jeziorem” przypadkowo usłyszał dyskusję dwóch szatniarek; jedna płakała, bo straci dom, jeśli nie zapłaci 20.000 $ i tego samego dnia Keanu wpłacił tą kwotę pieniędzy na konto bankowe kobiety. W 2010 r. niektóre jego zdjęcia poszły na cały świat, kiedy na urodziny Keanu wszedł do piekarni i kupił sobie brioche z jedną świeczką, jedząc ją tuż przed piekarnią i proponując kawę osobom, które zatrzymały się, aby z nim porozmawiać. Po zdobyciu astronomicznych kwot na trylogię Matrix aktor przekazał ponad 50 milionów funtów pracownikom, którzy dbali o kostiumy i efekty specjalne: prawdziwym bohaterom trylogii, jak sam ich zdefiniował. Podarował też Harleya-Davidsona każdemu z kaskaderów. Do wielu udanych filmów (Adwokat Diabła z Al Pacino i Rezerwat z Genem Hackmanem) godził się na obniżenie swojego honorarium nawet o 90%, aby produkcja mogła zatrudnić kolejną gwiazdę kina, z którą pozwoliła mu zagrać. W 1997 roku niektórzy paparazzi przyłapali go nawet, jak spędzał poranek z menelem w Los Angeles, słuchając go i dzieląc się życiem przez kilka godzin.
Większość gwiazd, gdy zdobywa się na dobroczynny gest, mówi o nim do wszystkich mass mediów. Keanu Reeves działa w akcjach charytatywnych tylko ze względu na zasady moralne i nie żeby wyglądać lepiej w oczach fanów, dlatego kwestia prowadzenia fundacji na rzecz walki z rakiem jest przez niego ukrywana.
Ten człowiek mógłby kupić wszystko, ale zamiast tego każdego dnia wstaje i wybiera coś, czego nie można kupić: pokorę.
Jaka jest nasza chrześcijańska i adwentowa odpowiedź na odrodzenie godności człowieka, na ratyfikację tego daru przez niewiastę Maryję z Nazaretu. A oto moja odpowiedź. Chciałbym jeszcze raz zawierzyć Panu całe życie, wiedzieć piękne rzeczy w sobie i innych, sprawiać coś radosnego innym. Wtedy Jezus przychodzi do nas. Zamierzałem budować na skale słowa Bożego, w tym celu użyć nie tyle armii diabła, lecz armii Pana, słuchać Słowa Bożego. Ten kto strzeże dobre rzeczy w sobie i innych będzie Panu wdzięczny. Niech Pan wspiera nas w tym, byśmy widzieli te rzeczy i niech tak się stanie. Amen.
Najmilsi
Tutaj chciałbym się wesprzeć literaturą piękną. Zafascynowany meteorytami sięgałem po gwiazdy, próbując złapać talizman.
Dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom, że dotarłem tak daleko. Trzymam się satelitów, aby spróbować zmienić moją przestrzeń. Rozbłyski słoneczne rozpalają noc, gdy tańczę w ciemności, przebiegając przez Drogę Mleczną, zniekształcając widoki i myśli Tych, którzy mają tendencję do podążania, jak cząsteczki w komecie Halleya, niczym fragmenty upadającego gatunku, z oczami pokrytymi błogimi welonami. Zafascynowany meteorytami, umysłami istot ludzkich, Zafascynowany teoriami Wielkiego Wybuchu, Gwiazdami, które przejmują inicjatywę. Sięgałem po gwiazdy, próbując złapać talizman.
Dziękuję moim szczęśliwym gwiazdom, które spowodowały, mogły ukrywać mnie głęboko w czarnych dziurach, w ten sposób chronić mnie przed masami, toksycznością istot ludzkich i zniszczeniem… Mnóstwo mężczyzn i kobiet wybiera mniej awanturniczą drogę stosunkowo nieświadomych obywatelskich i plemiennych rutyn. Ale ci poszukiwacze również są zbawieni — dzięki odziedziczonym symbolicznym pomocom społeczeństwa, obrzędom przejścia, sakramentom dającym łaskę, danym ludzkości od dawna przez Odkupiciela gatunku i przekazywanym przez tysiąclecia. Tylko ci są również zbawieni, którzy nie znają ani wewnętrznego powołania, ani zewnętrznej doktryny, których los jest naprawdę rozpaczliwy – innymi słowy – większość z nas dzisiaj, w tym labiryncie na zewnątrz i wewnątrz serca. Niestety, gdzie jest przewodnik, ta kochająca dziewica, Ariadna, która dostarczy nam prostej wskazówki, która doda nam odwagi, by stawić czoła Minotaurowi, i przyda środków, by znaleźć drogę do wolności, gdy potwór zostanie spotkany i zabity?
Najpiękniejszym słowem na ustach ludzkości jest słowo „Matka”, a najpiękniejszym wezwaniem jest wezwanie „Moja matka”. Jest to słowo pełne nadziei i miłości, słodkie i miłe słowo płynące z głębi serca. Matka jest wszystkim – jest naszym pocieszeniem w smutku, naszą nadzieją w nieszczęściu i naszą siłą w słabości. Jest źródłem miłości, miłosierdzia, współczucia i przebaczenia.
Tutaj powiem „ochrona praw innych jest najszlachetniejszym i najpiękniejszym celem człowieka”. Zobaczcie wokół codziennych odkupicieli świata. Khalil Gibran, młody Libańczyk już będąc w Bostonie napisał: „Oto jestem. Młodzieniec. Młode drzewo. Którego korzenie zostały wyrwane z wzgórz Libanu. A jednak jestem tu głęboko zakorzeniony. I chciałbym być płodny”. Napisałby w „Proroku”, sławnej książce z 1923: „Niech będą przestrzenie w waszej wspólnocie, I niech wiatry niebios tańczą między wami. Kochajcie się wzajemnie, ale nie twórzcie więzi miłości: Niech raczej będzie to wzburzone morze między brzegami waszych dusz. Napełniajcie sobie nawzajem kubki, ale nie pijcie z jednego kielicha. Dajcie sobie nawzajem swój chleb, ale nie jedzcie z tego samego bochenka. Śpiewajcie i tańczcie razem i bądźcie radośni, ale niech każdy z was będzie sam, Tak jak struny lutni są same, chociaż drżą w tej samej muzyce. Oddajcie swoje serca, ale nie oddajcie się nawzajem. Bo tylko ręka Życia może powstrzymać wasze serca. I stańcie razem, lecz nie za blisko siebie: bo kolumny świątyni stoją osobno, a dąb i cyprys nie rosną jeden w cieniu drugiego”.
PROROK
„Nie żyj połową życia
i nie umieraj połową śmierci
Jeśli wybierasz milczenie, to bądź cicho
Kiedy mówisz, rób to, aż skończysz
Jeśli akceptujesz, to wyraź to bez ogródek
Nie maskuj tego
Jeśli odmawiasz, to bądź jasny
ponieważ dwuznaczna odmowa jest tylko słabą akceptacją
Nie akceptuj połowy rozwiązania
Nie wierz w półprawdy
Nie śnij o połowie snu
Nie fantazjuj o półnadziejach
Połowa drogi nie zaprowadzi cię nigdzie
Jesteś całością, która istnieje, aby żyć życiem
a nie połową życia,” zapisał Khalil Gibran.
W tym miejscu chciałbym Ci podarować
Adwentowe opowiadanie o tym dlaczego umieszcza się wszędzie błyszczące nitki? Ofiaruję Ci to piękne opowiadanie, aby Twoja dusza zawsze cieszyła się dobrym zdrowiem. Tytuł „Dar pająka”:
Nie wszyscy byli zadowoleni z narodzin Jezusa. Żył wówczas człowiek zagniewany
i wzburzony z tego powodu. Król Herod,
który rządził Palestyną z ramienia Rzymian,
był człowiekiem okrutnym, opanowanym nierozumną zazdrością. Gdy usłyszał od Mędrców, że w Betlejem narodził się Król, powziął straszliwy plan: należy zabić wszystkich małych chłopców w tym mieście. Żołnierze Heroda zadali ból i spowodowali rozpacz w wielu szczęśliwych rodzinach. Józef i Maryja, ostrzeżeni przez anioła, wzięli Dzieciątko i szybko wyruszyli do Egiptu. Wieczorem pierwszego dnia ucieczki, zmęczeni i wygłodniali schronili się w pewnej grocie. Było zimno, bardzo zimno, a ziemia była pokryta szronem. Rodzina ułożyła się w kącie groty. Tulili się do siebie, by ogrzać się trochę. Nie można było rozpalić ogniska, gdyż z daleka dochodził tętent koni żołnierzy.
Józef i Maryja sądzili, że nikt ich nie widzi. Mieli jednak jednego świadka. Był nim pajączek, który kołysał się na swej nici u wejścia do groty. Gdy zobaczył Dzieciątko Jezus, postanowił uczynić coś dla Niego. Wiedział, że wiele zwierząt miało możliwość Mu ofiarować swój dar. Postanowił uczynić jedną rzecz, na jaką stać było pająka: utkał pajęczynę u wejścia do groty, tworząc piękną i delikatną firankę.
Nagle na ścieżce pojawił się oddział żołnierzy Heroda. Szukali Dzieciątka, by Je zabić. Dotarli do groty i już mieli wejść przeszukać ją, gdy komendant zauważył pajęczynę. Pokrył ją biały szron i wydawała się koronkową zasłoną, zamykającą grotę.
Tu możemy nie szukać – powiedział komendant. Czy nie widzicie, ze wejście zasłania nienaruszona ogromna pajęczyna? Gdyby ktoś wchodził do groty, musiałby ją zniszczyć! Żołnierze pojechali dalej… I tak mały pajączek uratował życie Jezusowi, czyniąc jedyną rzecz, jaką umiał rzeczywiście zrobić: tkając pajęczynę.
Dlatego do dzisiaj umieszczamy na choinkach lametę i inne błyszczące nitki, które przypominają nitki pajęczyny pokrytej szronem i ozłoconej promieniami księżyca, która znajdowała się u wejścia do groty na drodze prowadzącej do Egiptu. Wspominamy tym samym dar małego pająka, który uratował życie Jezusowi.
Z pewną przykrością to powiem, coraz rzadziej jeżdżę do Rzymu… Ale nie żeby
nie być za blisko siebie, uważam. Za to pragnę więcej słuchać siebie i bliźniego. Słuchajmy prac innych, dzieła naszych braci i sióstr, wtedy i nas ktoś posłucha kiedyś… Jeden z moich ulubionych wierszy wszech czasów:
Ponieważ nie mogłem się zatrzymać dla Śmierci…
Ona łaskawie zatrzymała się dla mnie –
Powóz trzymał tylko nas –
I Nieśmiertelność.
Jechaliśmy powoli – powóz nie znał pośpiechu,
A ja odłożyłem
Moją pracę i mój wolny czas
z powodu jego uprzejmości –
Mijaliśmy szkołę, gdzie dzieci biegały,
Na przerwie – w ringu –
Mijaliśmy pola patrzącego zboża –
Mijaliśmy zachodzące słońce –
A raczej – słońce minęło nas –
Rosa rosła drżąca i zimna –
Jak tarcza pajęczyny delikatniejszej od mojej sutanny –
Mojej pelerynki – z tiulu –
Zatrzymaliśmy się przed domem, który wydawał się
Pęcznieniem ziemi – jak podczas trzęsienia ziemi –
Dach był ledwie widoczny –
Gzyms – w ziemi.
Od tamtej pory – minęły stulecia – a jednak
Wydają się krótsze niż dzień
Albowiem już wpierw, od zarania wiedziałem, że głowy naszych koni
zmierzały ku wieczności.
W tych dniach grudniowych odszedł od nas Pan Daniel Olbrychski i Pan Włodzimierz Lubański. Niech mi będzie wolno wspomnieć tutaj o tym, że
najpopularniejszy polski pisarz został wymazany z dziejów. Sprzedał 80 mln książek, dzisiaj nikt o nim nie pamięta
Jego książki rozeszły się w 80 milionach egzemplarzy. Przetłumaczono je na ponad 20 języków, a wiele zyskało sobie status międzynarodowych bestsellerów. Żaden polski autor doby międzywojnia nie zdobył na świecie takiej sławy i popularności, jak Ferdynand Ossendowski. Dlaczego więc dzisiaj mało kto o nim nie pamięta?
Same chęci nie wystarczą. Trzeba więzi krwi ożywić nadzieją z wysoka.
Tak więc w kulturze zdziecinnienia zacytuję siebie, jak zrozumieć swoje emocje i odzyskać pewność, co zrobić, żeby nasze związki były zdrowsze, a także jak budować najważniejszą relację w życiu, czyli z samym sobą. Nie czuję się winny, że jestem poza Polską dzisiaj, choć czasami żałuję bardzo. Wchodzę w świat, czuję się jak moralny upadek – jak szukanie miłości w magazynie. Podążam teraz w prozie jakby przez burzliwe lata – od mej podróży do wujka na wschód w szczytowym okresie socrealizmu do czasu kręcenia filmów polskich pozytywistow Henryka Sienkiewicza i Boleslawa Prusa i Stefana Żeromskiego (Potop, Pan Wołodyjowski, Popioły, Rodzina Polanieckich, Lalka) do 1981 roku, czasu Solidarności i początku ery Trzeciej Rzeczpospolitej i Trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa. To bezcenny zapis wewnętrznych działań w szczytowym okresie mej kariery myślnej, której fragmenty odczytujecie przez Internet. To także niezwykły dokument politycznego i moralnego przebudzenia tej osoby, która karmi się codziennie biblią. „Ty jesteś moją kryjówką, Ty mnie uchronisz od utrapienia.”
(Psalm 32:7). Chodzę na eucharystię. Albowiem największa historia miłosna wszechczasów zawarta jest w maleńkiej, białej hostii. Pomyślcie o częstszej eucharystii.
Nie dorastałem, myśląc, że potwory można zabić. Ach, on powiedział. I nie dorastałem, myśląc, że ludzie są potworami. Tymczasem w naszej erze oczekiwanie na stratę boli niemal tak samo mocno, jak sama strata. Próbujesz trzymać się każdego szczegółu, ponieważ nigdy go już nie będziesz mieć! Tak właśnie normalni ludzie przetrwali swoje własne bajki! Stali się swoim własnym rodzajem potwora.
Dom był smakiem, zapachem i doznaniami. Nie był miejscem. A może to była prawda o zmarłych. Poszedłbyś dalej. Oni by tego chcieli. Nic nie jest za darmo. Po prostu nie wiemy, ile to będzie kosztować.
Kochanie kogoś było ryzykiem. Robienie tego z pełną świadomością, że pewnego dnia odejdzie. A potem puścić ich, kiedy to zrobią. Była w połowie dzikim stworzeniem, które kochało cmentarz, pierwszy smak mglistego nocnego powietrza i ciężar łopaty. Wiedziała, jak rzeczy umierają. A w najciemniejszych chwilach bała się, że nie wie, jak żyć. Przypominała mu ocean – piękny, z taką ilością soli, że można by zabić człowieka. Podejrzewał, że potrzeba rycerza lub bohatera legendy, aby zaimponować komuś takiemu jak ona.
Śmierci nie należy się bać, powiedział. Ale nie można jej też porzucić. Trzeba być uważnym. Potwory były nieskrępowane, nieskrępowane i piękne w swoim zniszczeniu. Można je było zabić, ale nigdy nie zostały naprawdę pokonane. Stała się swoim własnym rycerzem; zbierała te złamane obietnice, szeptała przeprosiny i tworzyła z nich zbroję. Kochać kogoś oznaczało stawić czoła możliwości jego utraty, a ona bała się, że kolejna strata może ją zniszczyć. Była dziewczyną, którą trzymała w całości dziergana włóczka i magia. Las jej nie przerażał; wręcz przeciwnie, chciała być taka jak on: ponadczasowa i nieprzenikniona, okrutna i piękna. Śmierć nie mogła jej dotknąć.
Żyjący mieli tendencję do składania obietnic, których nie mogli dotrzymać.
Ona jest szalona, mówi Conrad.
„Absolutnie szalona”, mówi Guntram.
„Albo zupełnie nieustraszona, albo zupełnie głupia”, mówi Conrad. Było coś w rodzeństwie – język, który był w połowie pamięcią, a w połowie spojrzeniem. Żarty i drwiny. Byli splątani miłością i urazą, a pomimo różnic On wiedział, że będzie jej bronił aż do śmierci. Życie to dziwna impreza tematyczna. Ponieważ imiona mają moc. Zawsze miały. Śmierć powinna być spokojna – martwi na to zasłużyli.
Czasami tak się czuję… Czuję się, jakbym był zbiorem połamanych kawałków, z którymi nie wiem, co zrobić.
Nie była osobą, którą można było oszołomić pięknym chłopcem i kilkoma dobrze wypowiedzianymi słowami. Piękne rzeczy były często trujące lub bezużyteczne – garść błyszczących jagód, które mogły zabić smakiem, lub rzeźbiona drewniana łyżka, której jedynym celem było podziwianie. Sięgnęła w dół, znalazła jego dłoń swoją. Ich palce były splątane, nadgarstki ściśnięte. Nie było między nimi pulsu. Trzymała się, wiedząc, że czasami to wszystko, co człowiek może zrobić. Ona zawsze uważała się za dobrą sędzinę kłamców. Ale zapomniała, że można kłamać, nie mówiąc nigdy nieprawdy.
Baśnie, którym odebrano cały blask, były po prostu opowieściami o desperacji. O głodnych wilkach pożerających dzieci i zazdrosnych przyrodnich siostrach, które odcinały sobie palce u stóp, aby zmieścić się w szklanym pantofelku.
Nasze ręce nigdy nie mogłyby pomieścić całego złota na świecie, ale możemy umyć ręce od jego pragnienia. Nie możemy posiadać świata, ale możemy się go wyprzeć, powiedział Arcybiskup Fulton Sheen.
Jeśli byłbym Ariadna nosiłbym koronę z węży, a świat by się ode mnie odwrócił.
Nie wiedziałem, że trafiłem na prawdę kobiecości: jakkolwiek nieskazitelne życie prowadzimy, namiętności i chciwość mężczyzn mogą nas zrujnować, a my nie możemy nic zrobić. Byłam głupia, ufając bohaterowi: mężczyźnie, który przez wieki mógł kochać tylko potężne echo swojego imienia. Powiedziałaś mi kiedyś, że jedno życie ludzkiej miłości jest warte straty ― to mówi wam Stanisław. To kobiety, zawsze kobiety, czy to bezradne służące, czy księżniczki, płaciły cenę. Tańczyłam dla końca wszystkiego, co znałam, i początku wszystkiego, czego nie znałam. Śmiertelnicy mogą się starzeć, ale bogowie są więźniami własnych dziecięcych kaprysów, nigdy niezdolni do zmiany i nigdy nie wiedzący, co to znaczy kochać, ponieważ nie odważą się ryzykować cierpienia związanego ze stratą.
Jak wspomniałem historie Perseusza nie uwzględniają Meduzy z własną historią.
„Bo jeśli czegoś się nauczyłem, to tego, że nauczyłem się wystarczająco dużo, by wiedzieć, że bóg w bólu jest niebezpieczny”. „Bogowie nie znają miłości, bo nie potrafią sobie wyobrazić końca niczego, co sprawia im przyjemność. Ich namiętności nie płoną tak jasno, jak namiętności śmiertelników, bo mogą mieć wszystko, czego zapragną, przez resztę wieczności. Jak mogliby cokolwiek cenić lub cenić? Dla nich nic nie jest niczym więcej niż przelotną rozrywką, a kiedy już się z tym skończą, będzie coś innego”
„Mój świat nie był już światem odważnych bohaterów; zbyt szybko poznawałem ból kobiet, który pulsował niewypowiedzianym głosem w opowieściach o ich czynach”.
„Wiem, że ludzkie życie jaśnieje jaśniej, ponieważ jest tylko migoczącą świecą na tle wieczności ciemności i może zostać zgaszone najlżejszym powiewem”.
„Czy to była moja kara? Przeżyć rzeczywistość mojego snu i odkryć, że jego lśniące piękno zniknęło, gdy podeszłam blisko?”
„Asterion. Odległe światło w nieskończoności ciemności. Szalejący ogień, jeśli podszedłeś zbyt blisko. Przewodnik, który poprowadziłby moją rodzinę ścieżką do nieśmiertelności. Boska zemsta nad nami wszystkimi”.
„Dlaczego śmiertelnicy rozkwitli jak kwiaty i rozsypali się w nicość? Dlaczego ich nieobecność pozostawiła gryzący ból, pustkę, której nigdy nie dało się wypełnić? I jak wszystko, czym kiedyś byli, iskra w nich, mogło zostać tak całkowicie zgaszone, a mimo to świat nie zawalił się pod ciężarem tak wielkiego bólu i żalu”.
„Dlaczego ja, zaufałem kobiecie? Kiedy powinienem był dostrzec, że tak naprawdę chciałem po prostu uciec”.
„Trafiłem na prawdę kobiecości: jakkolwiek nienaganne życie prowadziłyśmy, namiętności i chciwość mężczyzn mogły nas zrujnować, a nie było nic, co mogłyśmy zrobić”.
„Możemy mieć tylko śmiertelne życie, ale będzie ono należało do nas, a nie do nikogo innego”, wyznałaby Ariadna.
„Upadła kobieta to najsłodsza rozrywka, jaką znają; widziałam to wcześniej, na Krecie. Nie pozwolę, żeby to przytrafiło się mnie”.
„Zastanawiam się, czy bohaterowie, o których śpiewali bardowie tamtego wieczoru, wiedzieli przed triumfem, kim się staną. Czy w tych kluczowych momentach, gdy podejmowano brzemienną w skutki decyzję, czuli, że powietrze rozjaśnia się od powiewu przeznaczenia? Czy też pomylili się, nie zdając sobie sprawy z kluczowego momentu, w którym przeznaczenie się odwróciło, a losy zostały wykute?”
„Moje myśli są teraz powolne i ociężałe, dudnią głęboko w sercu wieczności, ale widzę całe życie pod sobą”.
„Nie wydawało się to czymś ważnym, ale kiedy oderwałem od niej wzrok, odkryłem, że nic nie wyglądało tak, jak powinno.